Page 1

brojek / mariusz sibila


przechera część pierwsza - kolekcjoner

scenariusz : MARIUSZ SIBILA rysunki : BEATA ROJEK


Historia ta, cała seria zdarzeń o których chcemy opowiedzieć, zaczyna się na wielkiej łące. Jest ona wciąż własnością państwową. Co oznacza że w pewnym sensie jest niczyja. Chociaż do niedawna była niczyja w każdym sensie. Chłopi ze wsi zjeżdżali tu koparkami i kopali żwir oraz drobny żółty piach, do murowania, do tynkowania, do produkcji betonowych bloczków. Prawdziwa mania kopania. Ale kilka lat temu przyszedł z Państwa zakaz używania tej łąki. Że niby już nie jest bezpańska bo jest na sprzedaż, i od tej pory nikt już nie kopie. Wszyscy nadal traktują tę łąkę jak bezpańską, ale wszyscy też patrzą na nią jakby to było tylko na chwilę, jakby już gdzieś w pieluchach siedział jej przyszły właściciel, tak zwany prywatny właściciel, teraz wszystko musi mieć swojego prywatnego właściciela. Jeśli go nie ma to przyjdzie lada dzień. Jeśli coś nie ma prywatnego właściciela to jest wzięte w nawias istnienia, pojawia się obawa czy aby na pewno ten teren istnieje - teren niczyj - postawisz tam nogę a ona wnet zatapia się w nicości, w materii tak rzadkiej, że ją przenikasz i zapadasz się tak daleko w dół aż trafisz na coś, co należy do kogoś... i uderzasz w tę prywatną własność, jak w mur betonowy, i choć nie masz tam wstępu to przynajmniej już wiesz, co to jest mur, co to jest beton, co to znaczy właściciel. Na szczęście tu, na naszej wielkiej łące, jeśli odważysz się postawić ten krok, znajdujesz się jednak na twardej ziemi, nieco niczyjej, nieco bezpańskiej, słodko wolnej od dozorcy, rozkosznie rozkopanej przez koparki.

6


8


9


10


11


WIR! wir potrafi człowieka nieźle zakręcić pod wodą, i może powietrza zabraknąć, nijak się to jednak ma do zagrożenia jakie stanowi skurcz. SKURCZ. Ojciec Mateuszka miał skurcz i potem wciągnął go wir. Już sam skurcz jest wystarczającym niebezpieczeństwem, potrafi zatrzymać dorosłego silnego chłopa w wodzie i nie pozwala mu płynąć dalej, jeśli skurcz złapie cię w nogę jest to ból tak silny, że nie jesteś w stanie tej nogi używać dalej, i zamiast odpychać się nogą od wody, zamiast utrzymywać się dzięki niej na powierzchni, to ta noga staje się kłodą, staje się ciężka jakby ktoś przywiązał do niej biały worek z kamieniami. Kiedy schwyci skurcz szczęście masz jeśli jest ktoś obok i podpłynie do ciebie i pomoże wyjść na brzeg. A ojciec Mateuszka wykazał się bohaterstwem potrójnym. Bo kiedy złapał go skurcz to po pierwsze, zaraz potem wciągnął go wir, no dwa nieszczęścia na raz, a po drugie był pijany, no to już trzy nieszczęścia, a po trzecie nie było nikogo na tyle blisko aby mu pomógł - można to nazwać czwartym nieszczęściem albo też nieprawdopodobnym pechem. Jednakże, i co do tego Mateuszek jest pewien, jego ojca od ostatecznego nieszczęścia wyratowało jego własne pijaństwo


13


tu powstanie opera!! Synu, nie będziesz musiał chodzić do tej nudnej szkoły i słuchać nauczycieli, oni nie mają nic ciekawego do powiedzenia!


Dostałeś pałę z geografii? A powiedz mi, co ci biedni nauczyciele od geografii zrobiliby bez mapy, co zrobiliby bez mapy, zabierz im mapę i zobaczysz czy dalej potrafią być geografami!

No właśnie, w Operze, Mateuszku, tam nauczysz się i tańczyć i śpiewać, a geografia sama przyjdzie na wielbłądzie. Widziałeś kiedyś primadonnę?


Widziałeś kiedyś taką wielką panią, z cyckami jak dynie, a te cycki po to, byś mógł słyszeć z drugiego krańca sali tak, jakby ci do ucha szeptała. Oto królowa nocy!

Nauczysz się tego libretta na pamięć, mówię ci synku, i będziesz miał wszystkich geografów w małym palcu!

Więcej nauczy cię jedna piękna Królowa Nocy, z cycami wielkości dyni niż ci czterdziestopięciominutowi nudziarze, wiem co mówię, sam chodziłem do takiej nudnej szkoły!


czterdzieści pięć minut i twój mózg przestaje oddychać.

kolejne czterdzieści pięć minut i twój mózg ulega wstępnemu podduszeniu.

kolejne czterdzieści pięć minut i twój mózg ulega zaawansowanemu podduszeniu.

kolejne czterdzieści pięć minut i twój mózg zaczyna się autentycznie dusić.

iiii ostatnie czterdzieści pięć minut i twój mózg umiera!

17


Znam tę szkołę, i nie pogniewam się jeśli będziesz wagarował, napiszę ci każde fałszywe usprawiedliwienie i.....

Bóg jeden mi świadkiem, Mateuszku, że to co tutaj na ziemi nazwą złym postępkiem, tam w niebie poczytane nam będzie za bohaterski czyn bo oto te jedne decydujące wagary mogą uratować ci życie, mogą uratować twój mózg od ostatecznego uduszenia. Te wagary uczynią cię istotą wolną. Obiecuję ci Mateuszku, wybuduję ci tę operę, specjalnie dla ciebie ją wybuduję, owszem dla mnie też specjalnie, ale i dla ciebie specjalnie - dla wszystkich wybuduję ją specjalnie!


Dla niego wybuduję operę by wyciągnęła go z bagna, nauczy się śpiewać, nauczy się tańczyć, pozna języki, i niemiecki i włoski i nawet francuski, nauczy się nut, nauczy się rytmiki, nauczy się wielkich mitów, nauczy się o bogach, bohaterach, nauczy się o istotach większych od niego, nauczy się że sam może jeszcze w życiu stać się taką istotą, większą od niego – bohaterem. Opera, poślę tam wszystkie dzieci, załatwię to, zobaczysz, załatwię to z kuratorem szkolnym, załatwię pozwolenie, żeby zamiast do tej nudnej czterdziestopięciominutowej rzeźni dzieci mogły chodzić do opery, będą paradowały w pięknych strojach, które uszyją sobie same, dzieci, jesteście czystym złotem, z doskonałą pamięcią, z nieskażonymi ciałami, opera was uratuje od naszego losu....


ghrrrr...khhhkhgh... rrrr...k...yyy...kk... rrggguuu...gu...gu...

24


dziwna ta głowa wszystko jest w niej dziwne.... nos jest dziwny niby zwykły...usta niby zwykłe a dziwne

odcięta stara łysa głowa głowa na poduszce?....

wargi, z których wypadają słowa są dziwne.... wargi jakby nabrzmiewały, wypluwały nieustannie jakąś materię, jak polipy, morskie stworzenia, które mieszkając w wodzie, same są pełne wody, pęcznieją i falują...


28


no już nie bój się.

no proszę....

co?

no podrap mnie...


nie bój się... nie bój... mruczy przymilnie, ale co będzie jak mnie ugryzie ? Albo czymś zarazi, albo jeszcze jakieś niewiadomo co. ?

och podrap

podrap!!!

podrap !!!!


a kto cie drapie zazwyczaj?

sam siÄ™ podrap!

aleĹź nie mam czym...

31


nie bój się

tak zupełnie niczego? nie boję się

no, czegoś pewnie się boję...

i czego jeszcze?

być zakopanym żywcem w trumnie

32


być opętanym przez kobietę, jak mój wujek.

chciałeś powiedzieć “ojciec”!

nie!

i czego jeszcze się boisz?

przyłapałem cię!


boję się zwariować...

A będziesz bał się zwykłej opowieści? Potrafię opowiadać historie mrożące krew w żyłach. Tylko powiedz czego jeszcze się boisz? A o czym nie wiesz że się boisz?

Molestuje mnie pytaniami. To jakaś jest klasyfikacja pytań, czego się boisz najbardziej a czego najczęściej? a czego jeszcze? To jest jakiś naukowiec od pytań?

a ty czego się boisz ? 34


Boję się że ktoś zakopie mnie żywcem.

Nie! To ja się tego boję! No ale ja też się tego boję.

A czego boisz sie jeszcze?

Boję się być opętanym przez kobietę...

Kiedy właśnie tego się boję!

A nie boisz się, że ktoś cię ukradnie?

35

EEEj, to ja się tego boję, nie umiesz się bać czegoś swojego, musisz zgapić?


nikt mnie nie ukradnie bo ja jestem głową królewską. Hmmm... nie myślałem...

opowiem ci, ale się przygotuj. zobacz! na samo wspomnienie pojawiają mi się ciarki na głowie.

Nikt by nie miał odwagi.


pamiętam ulicę śmierdzącą ulicę. ulica ! mrrrr! król w ciuchach żebraka. kolekcjoner wszystkiego! można zadać pytanie, gdzie byłem tym królem. We własnym świecie, czy w świecie wspólnym dla wszystkich. jak to się stało, że byłem królem, i czy nadal nim jestem? kolekcjonujący król... kompletnie nie umiesz opowiadać!!! bo z natury rzeczy, moje myśli są... poszarpane....

37


gdzie wtedy byłem? ...na ulicy! kolekcjonowałem te spojrzenia, tak jak kolekcjonowałem klejnoty. co to za historia?! miałem białe włosy, aż do pasa. musiałem chować je spięte pod kaptur.

może ty jesteż po prostu żebrakiem....przyśniło ci się, że jesteś królem.

mógłbyś mi więcej nie przerywać?! czy żebrak zebrałby to wszystko co widzisz? 38


lubiłem piękne przedmioty, unikaty, absolutnie pojedyncze! mam na przykład szufladę pełną rzeźbionych zębów.

o czym to ja mówiłem? byłem złodziejem... nie, żebrakiem... ej... myli mi się. zawsze mi się myli!

byłem królem żebraków! królem złodziei. złodziejem królów....złodziejem króla. tak! złodziejem samego króla! nadwornym złodziejem! wracasz z butami w gównie i kładziesz się wnich spać do czstej pościeli... i tak ci ją wypiorą. 39


jest jednak ktoś kogo się boję. mam jego rzecz. rzecz!!! jego!!! nic do tej pory, nic nie zmieniło tego układu!

nic nie rozumiem! czy musisz wszystko rozumieć?!! 40


w tamtych czasach za kradzież karano ścięciem. nikt nie zauważył. “król, król, to przecież nasz król!!!”- krzyczą. ale już jest po fakcie. byłem wielkim królem, naprawdę wielkim. największym królem wszechczasów. powiedziano, że: “pismo unaocznia język, przekształca go w rzecz materialną zdolną wędrować.” ...wyobraź sobię tę trwogę. lud linczuje nieświadomie własnego króla.

to w pewnym sensie metafora

byłbym metaforą gdybym nie był tym kim jestem.

a kim jesteś??? 41


Można sobie wyobrazić, że patrzymy na rzeczywistość i kiedy odpowiednio zmrużymy oczy, widzimy że w tej rzeczywistości, wszędzie, absolutnie wszędzie (jak liście w lesie) są szczeliny - szczeliny rzeczywistości, przez wszystkie można zajrzeć poza rzeczywistość. A co widać poza rzeczywistością? Może właśnie prawdziwą naturę rzeczywistości? Może właśnie jej permanentne podniecenie. Jej szaleństwo. Totalne, nieubłagane szaleństwo, wobec którego szaleństwa artystów i szamanów są zaledwie PRZECZUCIAMI. zmruż oczy.

widzisz szczelinę? A teraz wsadź tam rękę.

to szczelina tautologiczna


jak to się dzieje? przecież to niemożliwe! Możesz zobaczyć je i bez zamieniania.

czy jak się zamienimy głowami to będę widział więcej takich szczelin?

Chociaż, nie powiem, jak się jest wytresowanym w rozmyślaniu, jak ja, to pewne rzeczy przychodzą z większą łatwością.

43


To zamieńmy się, nie chce mi się myśleć sto lat, chcę już, chcę już!

Ale jestem biedny, tak chciałbym coś nowego przeczytać, wszystko już przeczytałem... tak chciałbym coś nowego przeżyć ale jestem skazany... Wiesz, dużo myślę ostatnio.

Zmieniasz temat. Mogę cię uratować

Zamienimy się głowami?

A o czym będzie myślała moja głowa na twoim chłopięcym ciałku? Kiedy odbierzesz jej całe doświadczenie ? 44


Będziesz miał dużo czasu na rozmyślania... a ja sobie pobiegam.

A co ty możesz wiedzieć. Jestem największym przeżywaczem przygód jakiego zna ta okolica! Pytanie, co pocznie moja głowa kiedy znajdzie się na twoim, powiem to bez ogródek, nieco nudnym miejscu?

Na czym właściwie polega twój pomysł aby mi pomóc?

Jak to na czym? Zamienimy się głowami.

I to wszystko? Uważasz?

No tak.

co? już? 45


zamianka niespodzianka!

Ruszę głową troszeczkę (WYMYŚLĘ!), podrapię się... ale czym... ej, podrap mnie... Nie wymyślę. Ty wymyśl!

nie wierz w to co mówisz! coś takiego jak halucynacja nie istnieje! jestem starym konserwatystą. Nie nabierzesz mnie tanimi nowinkami!

Nie powiem ci!

to zamieniliśmy się w końcu czy nie?

Bądź odpowiedzialny, aby wejść w moją głowę. To proces, to ruch, to Arcyodpowiedzialność, nie zapominaj, jestem królem!


No to no maszto zamasz swoje! za swoje !!!

ej !!! ej! nic nie nic nie widzÄ™ widzÄ™!!!

47


ałć!!!

jesteś wredna!!!

48


jak śmiesz mnie porywać!

49


no, popatrz, pewnie dawno nie widzaiałeś ani swoich nóg ani dłoni.

na co mi to widzieć?

50


co chcesz ze mną zrobić? a jeszcze przed chwilą niczego się nie bałeś....

to sobie otwórz.

wciąż nie jestem pewien czy się zamieniliśmy...

ja też nie jestem peweien

no a co powiesz jeśli rzeczywiście zamieniliśmy się głowami i teraz ja będę mógł otwierać tautologiczne szczeliny.


zwodzisz mnie nieustannie!

nie zwoodzę.

zwodzę. nie zwodzisz...

tylko kłamiesz! kłamię!

Postawię na biurku w klatce dla kanarka. Bo kanarek zdechł.

Chciałeś powiedzieć papuga. Przyłapałem cię, chciałeś powiedzieć papuga.

Zobaczymy jak długo będzie ci się chciało zwodzić i kłamać na przemian. Zabieram cię do siebie do domu!

zabierz! Nigdy nie miałem papugi. Miałem żółtego, śpiewającego kanarka. Nigdy nie miałem skrzeczącej papugującej papugi. Sam jesteś papugą, wszystko ze mnie papugujesz.


ukradłem ci głowę!

53

tylko się nie potknij...


54


56


Od domu do kościoła mam kilkaset metrów. Może wyda się Wam to dziwne ale ta historia w pewnym sensie nieustannie zatacza krąg dookoła tego budynku, średniowiecznej ceglanej jednonawowej budowli połączonej z jeszcze starszą kamienną nawą, jakby się dwa kościoły spotkały w jednym miejscu, tak, że razem tworzą trochę nieforemny krzyż, bardziej literę L z piętą niż krzyż, a wielki dach to wszystko zwieńczający, pewnie pod wpływem wieków i pracującej drewnianej więźby, a może dzięki fantazji dawnych budowniczych nieustannie wygina się to w prawo to w lewo, by zatoczyć potężny łuk nad kamienną nawą, niczym grzbiet smoka. Opowiadam te historie które zdają się być elektronami krążącymi po swych orbitach dookoła kościoła-jądra. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Nie wiem. Wiem natomiast, że nie tylko zdarzenia ale i moje sny krążą wokół tego miejsca, na którym stoi mała kamienno-ceglana świątynia. Z tą różnicą, że nigdy nie śnił mi się kościół w tej postaci, w jakiej go znam, ale zawsze jest jakiś przemieniony, zamieniony, inny. Kiedyś na przykład śniło mi się, że kościół jest budowlą spiralną, że wchodzi się do niego jak do muszli ślimaka; wąski, nieprawdopodobnie wysoki korytarz nieustannie skręcający w prawo. A po lewej niekończący się szereg drzwi za którymi są toalety, damskie, męskie, damskie, męskie, i tak dalej, aż korytarz dochodzi do ołtarza. I bardziej niż procesją do ołtarza ja i wszyscy wierni błąkamy się labiryntami toalet, podsłuchując się, podglądając, wyczekując, w ciszy, nabożnym skrępowaniu, wyglądając, co dalej, kto jest obok, czyj oddech słyszę, czyj but widzę, czyj rąbek płaszcza zawiewa jesienną tajemnicą? Po takim śnie, w jasny słoneczny dzień, kiedy pokonuję te kilkaset kroków w TAMTĄ stronę, nie tyle dla upewnienia się, co bardziej z ciekawości i dla wrażeń, aż trudno mi uwierzyć, że stary kościółek ze smoczym dachem wciąż stoi. Choć z drugiej strony nigdy, absolutnie przenigdy nie zdarzyło się, by mi sen wlazł w życie. Sen to sen, a życie to życie. Ja mówię tu tylko o zdziwieniu, że o ile we śnie mam tyle zmian, przemian, nic stałego można by rzec, o tyle w tej słonecznej rzeczywistości wszystko jest twarde i niezmienne. Zawsze to samo fundamentalne zdziwienie. Nawet jeśli coś znika, jak kiedyś nasza stara stodoła, zawaliła się, dobrze że taty nie było w środku, ani nikogo zresztą, zawaliła się, ale były gruzy, twarde gruzy rzeczywistości. Rzeczywistość zmienia się na twardo.

57


58


uciekam? przed tobą ?

kim jesteś?

ach tobą...

59


ja nie mówię “ach” ach, to taka teatralana maniera... ach, mówię jak woda zadrży... ach, jak mieni mi się język! jesteś moim odbiciem. Kto ci w ogóle pozwolił! dlaczego nie myślisz moimi myślami?

chciałem cię zaprosić do twojego podwodnego królestwa. Zobaczysz świat o jakim ci się nie śniło. zobaczysz cudowny bezruch materii. skały nie różnią się niczym od ludzi. Jeśłi czasem wydaje ci się, że nie możesz się ruszać, jakbyś w smole siedział, to dlatego , że właśnie realizuje się twoje przeznaczenie. Twoje przeznaczenie w twoim podwodnym króolestwie!

60


czy to oznacza, że mógłbym być królem?

Ależ jesteś nim!!! Od zawsze nim byłeś!


Byłbym głupi gdybym w to uwierzył!

Byłbyś głupi gdybyś w to nie uwierzył!

No to skoro jestem królem, to jak mogę wrócić do swojego królestwa ?

Ha! Wreszcie zaczynasz mówić rozsądnie. Musisz czekać na znak. Nie będziesz wiedział kiedy i gdzie on się pojawi.

spójrz. oto twój przyjaciel na lądzie. Będzie ci odtąd towarzyszył, nie będziesz go widział, lecz na twój gwizd zjawi się on przy twojej nodze.


Czy to jakiś pakt? a oto twoj przyjaciel w przestworzach. On także przyleci na twoje zawołanie gdy będziesz w potrzebie. odtąd nie jesteś sam.

Sam ze sobą układałbyś się.

Jak mam ci wierzyć?

Spójrz w lustro wody.


Chcę latać,

Widzę Czy nie widzisz że wypowiadam na głos twoje najgłębiej skryte myśli?


66


67


koniec części pierwszej


pomoc przy składzie i foncie : Damian Langosz


Profile for BEATAROJEK

Przechera - cz.1- Kolekcjoner  

„Przechera” - czyli nasz rodzimy Trikster. Nasz bohater to postać zainspirowana anty-bohaterem z mitów indiańskich. Burzy zamiast budować,...

Przechera - cz.1- Kolekcjoner  

„Przechera” - czyli nasz rodzimy Trikster. Nasz bohater to postać zainspirowana anty-bohaterem z mitów indiańskich. Burzy zamiast budować,...

Profile for przechera
Advertisement