Page 1

www.ujk.edu.pl/ibib Nr 1 listopad 2014

Pryzmat Czasopismo Studenckie

fot. bartk owy.blox .pl

Nasz punkt widzenia

Temat miesiąca:

Sekrety działania Call Center str. 4 Czy każdego stać na zdrową żywność? str. 14

Czy można odnaleźć miłość w internecie? str. 8 Bezrobotny z dyplomem? str. 26 Premiery gier na PC i Xbox 1 str. 17


fot. ujk.edu.pl

2


Wstęp

Drogi Czytelniku M

ówi się, że mamy wiele kątów widzenia, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia lub, że ktoś ma pogląd na pewne sprawy przez pryzmat doświadczeń. Dlaczego „Pryzmat”? To miesięcznik tworzony przez studentów. W pierwszym numerze zmierzyliśmy się ze sobą, doświadczając, że nie ma nic trudniejszego niż praca w grupie. Każdy z nas miał pomysły, każdy patrzył na różne aspekty z innej strony, każdemu wydawało się że to „ten” temat będzie najlepszy. Ale co wybrać z pośród tylu ciekawych propozycji, aby zainteresować nie tylko naszych rówieśników, aby każdy kto czyta nasz debiutancki numer znalazł tam artykuł bliski sercu i co najważniejsze by powrócił do numeru drugiego. Jesteśmy młodzi, ale odważni. Nie boimy się pytać, chcemy dzielić się z innymi tym co już jest dla nas znane, chcemy poruszać nie tylko łatwe tematy, chcemy wkraczać na kręte ścieżki, stąpać po cienkim lodzie i grząskim gruncie, wiercić dziurę w całym. Wszystko po to by znaleźć odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

W Pierwszym debiutanckim numerze, Drodzy Czytelnicy, przeczytacie o tym czy i gdzie pracują studenci, zostaną wam przybliżone kulisy życia najmłodszej zdobywczyni Pokojowej Nagrody Nobla, dowiecie się także nieco o życiu kulturalnym Kielc. Będziecie mieli okazję zapoznać się z nowymi przepisami w Ośrodkach Ruchu drogowego i odkryjecie „Zieloną” stronę naszego miasta, czyli VegeKielce. Ponadto polecamy rubryki: student, tematy społecznościowe, zdrowie i uroda, rozrywka, kultura, sport. Rezultaty naszych zmagań znajdziecie na kolejnych stronach. Mamy szczerą nadzieję, że dostrzeżecie naszą ciężką pracę. W imieniu swoim a także redakcji zapraszamy do lektury. Redaktor Naczelny

SPIS TREŚCI KONTROWERSJE Nie znasz życia jeśli nie pracowałeś w Call Center..................................str. 4-5 Malala - najmodsza noblistka.......str. 6-7 E-randka - czyli miłość w dobie internetu.............................................str. 8 Ja tylko po receptę.............................str. 9 I na co nam to było...........................str. 10 Kampus w szczerym polu.............str. 11 Konieczność czy wygoda...............str. 11 ZDROWIE&URODA VegeKielce........................................str. 12 HealthyMAnia................................str. 13 Czy zdrowa żywność = droga żywność ?.........................................str. 14 Dziennik fit studentki.....................str. 14 KULTURA&ROZRYWKA Doktor od serca................................str. 15 Gramy w The Sims 4........................str. 16 Nowości wśród gier........................str. 17 W świecie książki............................str. 18 Zapowiedzi klubowe.....................str. 18 Teatralne aktualności.....................str. 19 Historia na tkaninie...................str. 20-21 Książki na jesienne wieczory.........str. 22 STUDENT

fot. archiwum prywatne

Test aplikacji....................................str. 23 Złowione marzenia...................str. 24-25 Lanzarote - fragment księżyca na ziemi.......................................str. 26-27 Tytuł magister - status bezrobotny.......................................str. 28 SPORT Duże zamieszanie gładkie zwycięstwo......................................str. 29 Efektowne zwycięstwo w Płocku..........................................str. 29 Korona wraca do gry.....................str. 29 Podwójny lider................................str. 30 Czy Kielce potrzebują nowej hali?.......................................str. 31 To się (nie)uda..................................str .31

3


Kontrowersje

Nie znasz życia, jeśl w Temat miesiąca

P

raca w popularnym ostatnio call center to ciężki kawałek chleba. Co trudnego może być w takim zajęciu? Przecież to tylko siedzenie w miejscu przez parę godzin dziennie, z słuchawkami na uszach. Nic skomplikowanego! Pogratulować tym, którzy tak myślą. Codzienność w call center

W

sali sprzedażowej panuje gwar. Praca zaczyna się od ósmej, ale nikt przy zdrowych zmysłach tak wcześnie nie wykonuje połączenia. Może będzie zebranie? Trzeba przecież sprawdzić stan podpisanych umów,

fot. bi.gazeta.pl

4

all odblokować telefon, przetestować słuchawki, wygooglować preferencje sprzętu. Te czynności z pewnością zajmują dziesięć minut. Nie można zaczynać pracy nieprzygotowanym do niej. Wokół słychać głosy konsultantów: „Co?! Zwrot po aktywacji?!”, „Jak to kaucja?!”, „Idiota się rozmyślił!”. Są też bardziej pozytywne komentarze, jak na przykład „Weszło!”, „Uff, u kuriera” albo „Kocham pana Jana!”. Sjesta nie trwa długo, zza biurka menadżera już słychać dobrze wszystkim znane polecenie – Dlaczego nikt nie dzwoni? Do kolejki! Już jest po ósmej, czas najwyższy. Jak mówi moja menadżerka: „Alleluja i do przodu”.

D

c Trzy typy

opiero teraz zaczynają się schody. Przed każdym z konsultantów widnieje widmo spędzenia w tej sali kilku kolejnych godzin. Być może siedzenie w miejscu nie jest tak męczące, ale rozmowa z klientem już jak najbardziej. Możemy rozróżnić trzy typy klientów: łatwy, trudny i tak zwany „do urobienia”. Skupmy się teraz na charakterystyce każdego z tych trzech typów. Pierwszy czyli łatwy. Ten typ zazwyczaj nie ma obiekcji i już po przedstawieniu niezwykle korzystnej i wyjątkowej oferty, chce z niej skorzystać. Zdarza się, że sam uprzedza fakty i biegnie na drugi koniec domu żeby znaleźć dowód i podyktować wszystkie potrzebne dane. Klient ten zdarza się niezwykle rzadko i trzeba mieć szczęście, żeby na niego trafić. Typ trudny jest zupełnym przeciwieństwem. Jego nastawienie od samego początku jest negatywne, a obiekcja którą uparcie powtarza brzmi „nie bo nie”. Często nie ma nawet ochoty wysłuchać oferty albo rozłącza się zanim konsultant zdąży powiedzieć w jakiej sprawie dzwoni. W tym przypadku potrzebna jest niezwykła determinacja ze szczyptą cierpliwości i mnóstwo zaangażowania. Nie poddawać się. Najważniejsze to się nie poddawać. Kto wie, może w ostateczności się skusi, chociażby po to, żeby mieć święty spokój. Na koniec, typ trzeci, „do urobienia”. W slangu konsultantów znaczy to tyle, co klient, który sam nie wie czego chce. Wystarczy tylko przekonać go, że sprzedawany produkt jest najlepszy, jedyny w swoim rodzaju i, co najważniejsze, niezbędny do codziennego funkcjonowania. Odpowiednio nakierunkowany klient jest nawet w stanie uwierzyć, że promocja była przygotowana wyłącznie dla niego. Przez klika godzin konsultant spotyka się z różnymi odmianami trzech głównych typów. Zacięcie walczy o swoje pieniądze, uparcie przekonuje, że oferta jest rewelacyjna (nawet jeśli w to nie wierzy ale właściwie, kogo to obchodzi) i dzielnie zbija każdą obiekcję. Czasami można


Kontrowersje

li nie pracowałeś

center Krzysztof Kowal, były pracownik jednego z największych call center w Kielcach.

„Słuchawka” startem w przyszłość

M

fot. wordpress.com

imo wszystko wiele osób, zwłaszcza studentów, decyduje się na pracę w call center. Dlaczego? Odpowiedź jest raczej prosta – praca ta nie wymaga wcześniejszego obeznania w sprzedaży, jest całkiem dobrze płatna i dostępna dla każdego. Dla niektórych gwarantuje dobry start na rynku pracy, głównie poprzez możliwość wypełnienia w CV rubryki o nazwie „doświadczenie zawodowe”. - Pracuje w call center, ponieważ jest to praca dająca możliwość rozwoju i awansu. Jej atutem jest niewątpliwie elastyczny grafik, który nie koliduje z moimi studiami – mówi Kinga Gołąbek, konsultantka z kieleckiego call center i studentka dziennikarstwa na UJK.

N

odnieść wrażenie, że gdyby nie słuchawki, z uszu niektórych osób wydobywała by się para. Nagrodą jest dodatkowe dziesięć minut przerwy, a przy oszałamiającym wyniku, nawet przerwa „no limit”. Jest więc o co walczyć.

K

Praca a studia

oniec żartów. Wracając do początku artykułu, znów należy przypomnieć, że praca w call center to ciężki kawałek chleba. Pogodzenie pracy ze studiami też jest wyzwaniem, zwłaszcza dla studenta dziennego, ale mimo wszystko jest to dużo łatwiejsze tu, niż podczas pracy w galerii gdzie trzeba być bardziej dyspozycyjnym. - Uważam, że najtrudniejsze w pracy konsultanta nie jest rozmowa z klientem, jak pewnie większość osób myśli, a pogodzenie pracy wraz ze studiowaniem. Studiuje w trybie stacjonarnym. Mimo, że grafiki są elastyczne to normalne, że każdemu może „cos wypaść”, na przykład zmiana

planu na uczelni i już jest problem, bo do pracy nie mogę przyjść. Jednak nasi przełożeni również są ludźmi, a niektórzy nawet studentami, więc z każdej sytuacji da się jakoś wybrnąć – tłumaczy Olga Kwapisz, która już od ponad roku godzi pracę w call center ze studiami.

J

Presja słuchawki

eśli chcemy nabyć doświadczenia, call center to idealne miejsce do podjęcia swojej pierwszej pracy. Tylko i wyłącznie od nas zależy jak długo tam wytrzymamy. Myślę, że potencjalny kandydat na konsultanta zdaje sobie sprawę z tego, że jest to miejsce nastawione na uzyskanie jak najlepszego wyniku sprzedażowego, a poszczególne zespoły rywalizują ze sobą o to, kto w danym miesiącu będzie najlepszy. Nie każdy jest w stanie stawić czoła tej presji. – Odszedłem, ponieważ nie mogłem znieść presji jaką wywierał na mnie nowy menager, który nie rozumiał, że student nie może pracować po 40 godzin tygodniowo. – przyznaje

(Nie)stała praca

ie jest to jednak praca na całe życie. Często „słuchawka” traktowana jest jako zajęcie dorywcze. Niewątpliwie przynosi nam zysk, a im bardziej się staramy tym na większą wypłatę możemy liczyć. - Pracuje w call center, bo Kielce nie są w stanie, przynajmniej jak do tej pory, zapewnić ludziom po studiach nic innego. Trzeba mieć znajomości – mówi Anna Wolska pracująca „na słuchawce” od trzech lat – Z drugiej strony muszę przyznać, że tylko tego typu firmy dają szansę pracy każdemu, choć nie każdy zostaje na dłużej. Stron jest wiele, każdy konsultant powie coś zupełnie innego. Jedni będą zadowoleni ze swojej pracy inni będą na nią narzekać. Wniosek jest jeden: dopóki nie spróbujesz, nie wiesz jak to jest. A spróbować możesz zawsze, przecież za to ci zapłacą. Dominika Łazarczyk

5


Kontrowersje

Malal M

alala Yousafzai jest najmłodszą noblistką w historii. Siedemnastoletnia dziewczynka z Pakistanu, której największym marzeniem była możliwość chodzenia do szkoły. Niestety, za swoje ambicje mogła przepłacić życiem.

Fotografia: moonlitlady.deviantart.com

”Jedno dziecko, jeden nauczyciel, jedna książka, i jeden długopis może zmienić świat”

6

9 października 2012. Malala jak co dzień po skończonych lekcjach wraca busem ze szkoły ze swoją przyjaciółką Monibą. Dziewczynki śmieją się, cieszą spędzonym wspólnie czasem. Nagle szkolny bus się zatrzymuje. Mijają sekundy. - Wtedy podniósł czarny pistolet. Później dowiedziałam się, że był to kolt. 45. Niektóre dziewczynki krzyknęły. Koleżanki mówią, że oddał trzy strzały, raz za razem. Nim dotarliśmy do szpitala, moje długie włosy i kolana Moniby przesiąkły krwią - wspomina atak talibów w swojej autobiografii „To ja, Malala”. Zamach na życie Pakistanki miał być ostrzeżeniem dla innych, młodych kobiet, którym przyszłoby do głowy buntować się przeciwko obecnemu systemowi. Dziewczynki powinny siedzieć w domu, sprzątać i rodzić. Bo nauka przeznaczona jest tylko dla chłopców. Za nieodpowiednie zachowanie i propagowanie złych wartości Malala otrzymała w prezencie trzy strzały. Za atakiem podpisał się Talibski Ruch Pakistanu. Według pakistańskich mediów wyrok na dziewczynkę padł latem 2012 roku podczas konferencji wodza Mułły Radia. Spośród ponad stu talibów wódz miał wybrać dwóch, którzy przez kolejne miesiące obserwowali poczynania dziewczynki. Po to, by w odpowiedniej chwili wykonać zamach. Malala o prawo do edukacji zaczęła walczyć mając 11 lat. Już jako dziecko doskonale wiedziała, co chce robić w życiu. - Chciałabym zostać lekarzem i pomagać innym potrzebującym. Na świecie dziewczynki chodzą do szkoły bez żadnych problemów i niczego się nie boją. My, chodząc do szkoły, boimy się talibów, bo mogą nas zabić, mogą polać nas kwasem, mogą z nami zrobić wszystko, co tylko zechcą - mówiła młoda Pakistanka w filmie dokumentalnym New York Timesa z 2009 roku. Malala Yousafzai wzbudziła zainteresowanie prowadząc bloga na zlecenie dziennikarza BBC Abdulai Hai Kakkarowa. Pakistanka pisała pamiętnik pod pseudoniem Gul Makai (tłum. bławatek) na zwykłych kartkach papieru, które dziennikarz skanował i wysyłał do londyńskiej redakcji. Pierwszy wpis „Boję się” ukazał się 3 stycznia 2009 roku. Dziewczynka zaczęła opisywać otaczającą ją rzeczywistość. Strach, smutek.dyskryminację ze względu na płeć. „Wracając pewnego dnia ze szkoły usłyszałam męski głos, który mówił: »Zabiję cię«. Przestraszona przyspieszyłam kroku i po chwili obejrzałam się przez ramię, czy nikt za mną nie idzie. Na


Kontrowersje

la - najmłodsza noblistka

szczęście zobaczyłam, że jakiś mężczyzna rozmawia przez telefon, pewnie mówił do kogoś innego” - napisała w jednym z wpisów. Dziennik internetowy Malali zaczął być cytowany przez media na całym świecie. Przełom w życiu dziewczynki nastąpił w październiku 2011 roku. Wtedy Malala została uhonorowana Międzynarodową Dziecięcą Nagrodą Pokojową, przez niektórych nazywaną dziecięcym Noblem. Dwa miesiące później otrzymała od pakistańskiego rządu Narodową Młdzieżową Nagrodą Pokojową. Pakistańskie media zaczęły poważnie traktować poczynania tej młodej kobiety. W wieku szesnastu lat Malala przemawiała w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. - Tego dnia opowiadałam się za tymi, których głosów nigdy nie usłyszymy. Mówiłam o sile, potędze i niezależności kobiet mając nadzieję, że już nigdy żadna dziewczynka nie będzie musiała cierpieć tak jak ja - napisała w brytyjskim Independent. To nie koniec sukcesów siedemnastolatki. Malala spotkała się z Barackiem Obamą i królową Elżbietą II. Znalazła się na liście najbardziej wpływowych ludzi na świecie według magazynu „Time” obok Michelle Obamy, Beyonce czy Peng Liyuan. Jednak dopiero tegoroczna Pokojowa Nagroda Nobla spowodowała, że o dziewczynce zrobiło się naprawdę głośno. Młoda Pakistanka pokonała m.in. Edward Snowdena i papieża Franciszka, stając się najmłodszą w historii noblistką pokojowej nagrody. Malala Pokojową Nagrodą Nobla dostała za „walkę z ciemiężeniem dzieci i młodych ludzi oraz o prawo wszystkich dzieci do nauki”. Ponad-

to za nienaganną postawę młoda działaczka została uhonorowana nagrodą Uniwersytetu Harvarda, a Parlament Europejski przyznał jej Nagrodę Scharowa za walkę o prawa człowieka. - Jej sukces jest wielki i niepodważalny. Młodzież z całego świata powinna brać przykład z jej walki i zaangażowania - powiedział premier Pakistanu Nawaza Sharifa po ogłoszeniu Nobla dla dziewczynki. Malala zapowiada, że to nie koniec jej walki o edukację i prawa młodych dziewczyn. Pakistanka po raz kolejny została wyróżniona, tym razem Światową Nagrodą Praw Dziecka. Całą wartość

Maja Krukowicz

fot. wiadomosci.wp.pl

Fotografia:Ispr Handout/EPA

nagrody (50 tysięcy dolarów) przeznaczyła w całości ONZ na rzecz odbudowy 65 szkół w Strefie Gazy. - Dzieci w Strefie gazy cierpią z powodu konfliktów i wojny. Pieniądze pomogą im zdobyć edukację i żyć ze świadomością, że nie są same i jest wielu ludzi, którzy ich wspierają - cytuje Noblistkę brytyjski „The Guardian”. „Malala jest jednocześnie najmłodszą w historii laureatką Nobla i pierwszą osobą, która w tym samym roku otrzymała Światową Nagrodą Praw Dziecka. Głosowały na nią miliony dzieci na świecie. Jest dla nich inspiracją” - czytamy w oświadczeniu szwedzkiego komitetu przyznającego nagrodę. Dziewczynka wraz z ojcem Ziauddinem prowadzi również swoją fundację charytatywną Malala Found, której celem jest wspomaganie edukacji młodych Pakistanek. Fundację finansowo wsparła Angelina Jolie przekazując 200 tysięcy dolarów. Dla Pakistańczyków Malala stała się bohaterką. Mają nadzieję, że będzie przyszłą panią premier. Kobietą, która doprowadzi ich kraj do równowagi politycznej. - Jej sukces jest wielki i niepodważalny. Młodzież z całego świata powinna brać przykład z jej walki i zaangażowania - głosi komunikat premiera Pakistanu Nawaza Sharifa. Dziś Malala mieszka w Birmingham w Anglii. Jest ponad sześć tysięcy kilometrów od swojej rodzinnej miejscowości Swat. Uczy się, jednak nie ze swoimi koleżankami. Do kraju wrócić nie może, ponieważ ciągle dostaje pogróżki od talibów. Nadal marzy o tym, żeby powrócić do Pakistanu i tam kontynuować naukę. Zapowiada, że to dopiero początek jej walki z niesprawiedliwym system. A ma o co walczyć. Bo na całym świecie obecnie ponad 32 milion młodych dziewczyn nie ma szans na edukację.

7


Kontrowersje

E-randka - czyli miłość w dobie internetu Pan pozna atrakcyjną Panią – takie ogłoszenia w gazetach odeszły niemal do

lamusa. Teraz by kogoś poznać trzeba być w Internecie. Ale czy w sieci można znaleźć prawdziwą miłość?

O

koło 7 mln Polaków to single, nic W dobie internetu nie tylko portale randko- -Działanie takiej strony, można opisać w trzech więc dziwnego, że portale rand- we zapewniają możliwość poznania kogoś. Od krokach. Po pierwsze, jeśli zobaczysz kogoś kto ci kowe wyrastają jak grzyby po kilku miesięcy prężnie rozwijającym się trendem się spodobał, ale z różnych względów nie mogłeś deszczu. Serwisy matrymonialne gwarantują na Facebooku są strony typu Spotted. Spotted to zagadać piszesz anonimowe ogłoszenie opisując anonimowość, można tam napisać, co się chce, sposób komunikowania się w dzisiejszym świecie, poszukiwaną osobę. Koniecznie musisz podać zaprezentować siebie w taki sposób, aby być kiedy człowiek nie ma czasu lub po prostu zabra- gdzie się widzieliście. Krok drugi to umieszczenie idealnym. Z takich serwisów korzystają coraz kło mu odwagi by do kogoś się odezwać. Jest to twojego ogłoszenia przez administratora profilu młodsi ludzi. Co ich skłania założenia tam konta również narzędzie komunikacji dla ludzi, którzy Spotted na oficjalnej stronie. Ostatnia faza jest ? Czy nie da się już poznać nikogo w klubie, ka- z różnych względów pragną zostać anonimowi. najtrudniejsza – to oczekiwanie, aż poszukiwana wiarni czy na ulicy ? osoba się odezwie –tłumaczy ad– W Internecie wszystko jest łaministrator jednej ze stron typu twiejsze. Wiemy czego od siebie oczeSpotted. kujemy, jeśli rozmowa się nie klei to ją W dzisiejszych czasach ludzie kończymy i zaczynamy pisać z kimś innie chcą tracić czasu na nieudane nym. To jest fajne, nie trzeba udawać, że randki. Poszukiwania partnera wszystko jest spoko i znosić niezręcznej coraz częściej przenoszą się do ciszy jak to czasem bywa, gdy gada się  sieci - drugiej połówki szukamy z kimś w realu – mówi 21 letnia Monika, przez czaty, portale randkowe która od dwóch lat ma profil na jednym i społecznościowe. Jeszcze nigdy z popularnych portali randkowych. Poszuwcześniej porozumiewanie się nie kiwania wymarzonego partnera zaczyna od było tak proste, ale również nigdy zarejestrowania w serwisie - w większości wcześniej o kłamstwo nie było tak przypadków jest to usługa darmowa. Kiełatwo. Jak podaje PAP najczęściej dy ma już login i hasło dodaje odpowiedwstydzimy się swojego wieku - 38 nie zdjęcie profilowe. „Zdjęcie główne to % woli go zaniżyć. Przy podawaniu najważniejszy element Twojego profilu. wzrostu i wagi na drobne kłamstwo Zdjęcie zwiększa Twoje szanse na poznapozwala sobie 27 % ludzi. Nie do nie kogoś ciekawego. Pokaż się i daj się końca mówimy też prawdę przy poznać innym!” – informuje jeden z porpodawaniu swojego zawodu - 22 % tali. Następnie wskazane jest uzupełnienie i wklejamy zdjęcia, które najpierw rubryki dotyczącej wyglądu, zainteresowań, odpowiednio modyfikujemy lub te preferencji seksualnych oraz wymagań co z wcześniejszych lat, kiedy wyglądo potencjalnego partnera. daliśmy lepiej (19 %). Nawet przy –Te wszystkie informacje, któwymienianiu zainteresowań i hobre wpisujemy do profilu pomagają w by 13 % badanych pozwoliło sobie poszukiwaniach wymarzonej osoby. na małe niezgodności. Można powiedzieć, że w ten sposób mogę odnaleźć osobę, która idealnie do mnie pasuje pod wszystkimi względami. Z góry wiadomo komu chodzi Bartosz Żmuda o jednorazowe spotkanie, a komu o trwałą Czy portale randkowe są metodą na samotność ? znajomość. A przecież to jest głównym cefot.wyborcza.biz lem – by wiedzieć, na czym się stoi. Niestety nie zawsze informacje odnośnie wyglądu okazują się prawdą. Mam za sobą kilka spotkań z osobami, które nieco podkoloryzowały swój wygląd  –dodaje Monika.

8


Kontrowersje

Ja tylko po receptę po receptę, wejdę przed panią na chwilę. Tylko po receptę. Zgadzam się z rezygnacją, bo aż głupio odmówić. Tym bardziej, że patrzy na mnie tuzin par oczu wyczekujących odpowiedzi. Piętnaście minut później okazuje się, że ta przemiła starsza pani perfidnie wykorzystała fakt posiadania na początku PESELu cyfry mniejszej niż 50. I tak oto przepadła w czeluściach gabinetu. Co dzieje się za zamkniętymi drzwiami? Możemy tylko zgadywać, w końcu i tak nikt nie ma nic lepszego do roboty. Zapewne doktor właśnie dowiaduje się szczegółów z życia niezwykle utalentowanej wnuczki, która studiuje w samej stolicy. Kiedy już drzwi lekko się uchylają, zanim ktokolwiek zdąży zastąpić mi drogę, łapię łapczywie za klamkę, jakby była moją ostatnią deską ratunku. Udało się! Wreszcie mogę zobaczyć jak wygląda pan doktor (a nie wygląda jak osoba, której powierzam swoje życie). Jak każdy prawdziwy mężczyzna skrywa pod koszulą całkiem pokaźny brzuszek. Siadam na niezbyt wygodnym stołku, który nawet nie ma oparcia. Lekarz grzecznie pyta w czym problem. Opowiadam zatem o bolącej

ręce, którą z przyjemnością odcięłabym w nocy tępym nożem, gdyby nie to, że może mi się jeszcze w życiu przydać. Lekarz od czasu do czasu ze zrozumieniem kiwa głową. Coś zapisuje w karcie, przybija pieczątkę, może dwie. - Przepisze pani taka maść, smarować dwa razy dziennie i samo przejdzie. Jestem uratowana! Pół dnia w przychodni, zszargane nerwy, chłodząca gdzieś po głowie historia kobiety, która najwyraźniej nie przepada za swoją synową... wszystko to po to, żeby dostać maść. Gdyby jeszcze tego było mało, możliwość opuszczenia gabinetu grozi poważnym upadkiem. Trzy szalone kobiety, jednocześnie z bojowym okrzykiem „Ja tylko po receptę!” wpychają mnie ponownie do środka. Może lepiej, żeby następnym razem samo przeszło. Dominika Łazarczyk

fot. forsal.pl

R

zecz dzieje się w typowej polskiej przychodni. Mnóstwo ludzi dookoła, średnia wieku pięćdziesiąt plus, w powietrzu roznosi się zapach z gabinetu dentystycznego. Raczej niezbyt przyjemny towarzysz w oczekiwaniu na swoją kolej. Dwie kobiety z determinacją opowiadają o swoich dolegliwościach rodem z encyklopedii chorób zakaźnych. Lekarz się spóźnia, więc wszyscy nerwowo zerkają na zegar wiszący przy drzwiach. Miło byłoby wyjść stąd jeszcze przed dwunastą. Chociaż po to, żeby nie czuć tego strasznego zapachu, który przywołuje na myśl wiertło, plomby i dziury w zębach. Typowy obrazek przychodni. Pomijając wszelkie narzekanie na naszą szlachetną służbę zdrowia, jest tu jeszcze kilka szczegółów, które nawet najbardziej opanowanego potrafią skutecznie wyprowadzić z równowagi. W tym miejscu warto wspomnieć o babciach. Czy może raczej starszych kobietach. Albo kobietach w podeszłym wieku. Jak zwał tak zwał. Chodzi o to, że kiedy już jesteś tak blisko celu, że niemalże widzisz pieprzyk na nosie pana doktora, taka właśnie babcia pojawia się znikąd. - Ja tylko

9


Kontrowersje

I na co nam to było ... ? Od stycznia 2013 roku obowiązują nowe testy teoretyczne na prawo jazdy. Oceny WORDU są jak najbardziej pozytywne. Jednak opinie zdających różnią się o 180 stopni.

Zmiany, zmiany, zmiany…

Spędzając kilkanaście minut w kieleckim WORDZIE można zaobserwować skrajne emocje – od ogromnej radości po głęboki smutek i płacz. Ową rozpacz najczęściej można spotkać pod salą komputerową, która jeszcze kilkanaście miesięcy temu uchodziła za najłatwiejszy etap w całym kursie na prawo jazdy. Jednak testy teoretyczne na wszystkie kategorie drastycznie się zmieniły. Już nie da się nauczyć pytań na pamięć, teraz wymagają one zrozumienia. Zadań jest około 3000, zdający musi się zmierzyć tylko z 32. Niestety, nie będą one wcześniej znane – udostępnione są tylko przykłady. Ponadto pytania przyjmą formę krótkiego filmu, a czas na odpowiedź ograniczony zostanie do 25 sekund. Zniknie możliwość powrotu do poprzednich zadań, natomiast punktacja będzie adekwatna do tematyki pytania. Na rozwiązanie testu przeznaczono 25 minut.

WORD poznaje swoich klientów

- Wstyd mi o tym mówić, ale jestem tutaj już czwarty raz. Wewnętrzny zdałem za szóstym, ale tam jest darmowy – mówi Arkadiusz Sośnicki spotkany przed salą komputerową w WORDZIE. – Gdy zapisywałem się na kolejny egzamin, pani w

okienku spojrzała na mnie i powiedziała: to znowu pan! – dodaje. Nie da się ukryć – zdawalność teorii znacząco spadła. Od stycznia 2012 roku do stycznia 2013 roku w kategorii B wynosiła 74 %. Natomiast od 2013 roku zmalała do 30,5 %! Prawie 45% różnicy! - Wiedza teoretyczna jest ogromnie ważna i przekłada się ona na zachowanie kierowców na drodze – mówi Marcin Daszko, instruktor w szkole jazdy C.S.W Delta. – Jednak, aby zostać dobrym kierowcą najważniejsze jest doświadczenie, a tego nie da się nauczyć w ciągu 30 godzin kursu. Choć starsi kierowcy ciągle narzekają na bezmyślność nowych, to trzeba przyznać, że testy teoretyczne nie pogłębiają wiedzy kursantów. Poza szybkimi i konkretnymi zadaniami można spotkać znane już pytania, na przykład, jakie wymiary powinna mieć tablica rejestracyjna, co zrobić, gdy jadąc autostradą czujesz ból brzucha i skręt kiszek lub czy po wyrwaniu zęba ze znieczuleniem można prowadzić auto. Naturalnie, znanie poprawnej odpowiedzi nie czyni nas dobrym kierowcą. A nowe testy są pełne podobnych absurdów.

Mniejsza zdawalność – większe zarobki WORDU

Fotografia: kielce.gazeta.pl

Zaliczenie testów teoretycznych widocznie zmalało, jednak nie ma zbyt wielkiej różnicy, jeżeli chodzi o praktykę. Zdawalność tego egzaminu to niecałe 30%. Można więc wywnioskować, że nowe testy nie przyniosły zamierzonego efektu. Choć trudniej zdać, ceny nie zmalały. Wręcz przeciwnie! Cena kursu na kategorię B w kieleckich szkołach waha się od 1000 złotych do 1500. Do tego dochodzi 100 złotych za badania lekarskie. Cena egzaminu teoretycznego wynosi 30 złotych a praktyka 140. Jeżeli ktoś nie zdał jazdy, może dokupić dodatkowe godziny kursu u dowolnego instruktora. Kosztuje ona około 90 złotych. Być może te podwyższone koszta spowodowały, że liczba osób podchodzących do egzaminu praktycznego zmalała z 47163 na 33375. - Rozpoczęłam kurs razem z mężem. Żadne z nas nie zdało za pierwszym, choć za pierwszym razem zaczynaliśmy na „starych” zasadach. Już nie chcę rozliczać dokładnie, ile wydaliśmy na poszczególny egzamin, ale razem to już prawie pięć tysięcy z naszych oszczędności. I na co nam to było? – mówi Aneta, podchodząca szósty raz do egzaminu praktycznego. - Podchodzę do egzaminu teoretycznego trzeci raz – mówi Katarzyna Szocińska – Nie ma się czym chwalić, ale to nie moja wina, że nie zdałam. Byłam pewna, że jestem dobrze przygotowana, lecz nie wyszło. Za pierwszym razem nacisnęłam dwukrotnie przycisk START a przez to komputer skierował mnie do następnego pytania! I właśnie tego punktu mi brakło, by zdać. Za drugim razem otrzymałam pytanie, czy obowiązkowe jest posiadanie apteczki w samochodzie. Zaznaczyłam NIE, co okazało się błędem. Jednak kodeks drogowy nie wymaga posiadania apteczki! Rok 2014 powoli dobiega końca. A już od stycznia wchodzą kolejne rewolucje w Ośrodkach Ruchu Drogowego. Tym razem na pewno nie zda osoba, która nie umie jeździć ekonomicznie i płynnie zmieniać biegów. Na szczęście lub nieszczęście zdających część teoretyczna pozostaje bez zmian. Agnieszka Szumska

10


Kontrowersje

Kampus w szczerym polu

N

ie można zaprzeczyć, że wciąż rozwijający się kampus Uniwersytetu Jana Kochanowskiego wzbudza dumę i chęć podjęcia studiów na tej uczelni. Budynki są nowoczesne i dobrze wyposażone. Kampus wzbogacony został też o bibliotekę uniwersytecką, natomiast w osobnym budynku w przyszłości będzie można korzystać z właśnie powstającej sali gimnastycznej. Wszystko pod ręką. Ale co jeśli dotarcie na zajęcia nie jest już tak komfortowe i bezproblemowe? Na miejsce dojechać możemy tylko jedną linią autobusową MPK - wydłużonym kursem 114. Druga linia 13 zatrzymuje się po drugiej stronie wiaduktu, na ulicy Żniwnej, skąd do budynków uczelni dostaniemy się pokonując jeszcze około pół kilometra. Jest to wizja optymistyczna. Jeżeli mieszkamy stosunkowo blisko centrum dojedziemy jednym autobusem. Częściej jednak jest tak, że aby dotrzeć na zajęcia musimy skorzystać z kilku linii. Zapewne nie wydaje się to zbyt wielkim problemem, można zakupić bilet miesięczny, dobowy, ewentualnie godzinny i wszystko załatwione. Tak, ale w przypadku kiedy zajęcia odbywają się tylko dwa razy w tygodniu, zakup biletu miesięcznego nie jest wyjątkowo korzystny. Biorąc jako przykład osiedle Ślichowice, jest jedna linia (102), która dojeżdża względnie blisko uczelni, bo na Aleję Solidarności. Autobus ten nie kursuje jednak często, średnio jeden, dwa razy na godzinę. Jeśli się spóźnimy, zostaje nam już tylko

szukanie odpowiedniego autobusu do przesiadki lub poranny jogging spod Politechniki. Dotarcie tam jest proste, autobusów jest dużo, kursują często, co oczywiście spowodowane jest ulokowaniem uczelni w centrum miasta. My studenci UJK nie mieliśmy tyle szczęścia. To jednak nie koniec utrudnień. Sytuacja z miejskimi autobusami odnosi się tylko do studentów mieszkających w Kielcach. A co z tymi, którzy muszą jeszcze dojechać do miasta? Wydatek jest w tym wypadku podwójny, trzeba zapłacić za bilet do Kielc, a później wykupić bilet miejski. Można oczywiście dojść na miejsce piechotą. Odległość z dworca na ulicę Świętokrzyską jest jednak znacząca. Podczas gdy temperatura spada do minus dwudziestu stopni powiedzenie ,, wieje jak w Kieleckim’’ nabiera prawdziwego znaczenia. Kiedy wydział dziennikarstwa znajdował się przy ulicy Leśnej, wszyscy byli zadowoleni. Centrum miasta, blisko przystanek, dworzec. Wydział może nie był zbyt nowoczesny, ani wyremontowany ale miał jedną podstawową zaletę: był blisko. Zawsze jednak jest tak, że coś traci się kosztem czegoś. Teraz wydział jest w miejscu, do którego trudno dojechać, ale bez przesady. Jeżeli ktoś chce dotrzeć na zajęcia, to i tak na nie dotrze. Natomiast jeżeli ktoś nie ma zamiaru pofatygować się na uczelnię, to choćby miał ją i pod samym domem i tak nie skorzysta z tej wygody. Anna Grzywna

Konieczność czy wygoda?

I

ndywidualna Organizacja Studiów (IOS), czy potocznie zwany indywidualny tok, to dla studentów duże udogodnienie. Umożliwia studiowanie dwóch kierunków, łączenie studiów z pracą, oraz obijanie się na całego.

Fotografia: www.ujk.edu.pl

Jest wiele powodów dla których studenci decydują się na złożenie wniosku o IOS, jedni muszą bo praca bo choroba, inni chcą bo się nic nie robi. Jest to częsty błąd ponieważ robi się to samo, wiedze i tak trzeba zdobyć żeby zaliczyć przedmiot. Zacznijmy jednak od samego początku. Złożenie wniosku. Jest to najłatwiejsze, ze wszystkiego. Ksero, parę machnięć długopisem i wniosek wypełniony. Później zaczynają się schody... na drugie piętro, bo to właśnie tam znajduje się sekretariat. Panie z uśmiechem witają studenta i dodają otuchy słowami „i tak każdemu przyznają”. W praktyce we wniosku można napisać wszystko, bo i tak tego nikt nie weryfikuje. Gdy już dostaniemy decyzje jeszcze tylko musimy odwiedzić kilku wykładowców, i poinformować że przez cały semestr bardzo rzadko będziemy się widywać. Wszystko brzmi prosto, ale niestety tak nie jest. Kiedy student jest obecny na zajęciach wie co na kiedy trzeba zrobić, a nawet jeśli zapomni to znajomi z roku uprzejmie przypomną. Gorzej jednak, kiedy nie chodzimy i wszystkiego samemu trzeba się dowiadywać, a połowa roku jest tak samo jak my zorientowana, bo przecież mają IOS. Jak mówi student dziennikarstwa Tomek Fąfara Nie zawsze mogę chodzić na zajęcia mam wiele obowiązków, pracuje już dla kilku redakcji. IOS bardzo mi pomaga. Od zawsze było wiadome, że studenci to stworzenia leniwe, które myślą co tu zrobić żeby się nie narobić. Niestety tacy też korzystają z możliwości jakie daje IOS. Tak właśnie zrobiła jedna ze studentej z Uczelni Jana Kochanowskiego, która wolała zostać anonimowa - Pracowałam, IOS był mi potrzebny, później straciłam prace, a indywidualny tok został, wiec z niego korzystam. Są na szczęście i tacy, dla których doba jest za krótka i z czegoś muszą zrezygnować. Niestety dla prowadzących zajęcia oba gatunki są ciężkie do odróżnienia i muszą być wymagający dla obu grup. Ale studia to nie przedszkole i jeśli decydujemy się zdobywać wyższe wykształcenie to musimy dać coś od siebie. Krzysztof Kowal

11


Zdrowie&Uroda

egeKielce W

dzisiejszym świecie, szukamy ,,złotego środka”, który będzie lekiem na wszystkie dolegliwości. Co chwile pojawiają się nowe diety, mające zapewnić witalność i długowieczność. Dlatego też, wegetarianizm staje się coraz popularniejszy wśród Polaków, jako alternatywa dla zdrowego stylu życia. Czy Kielczanie również podążają za modą i propagują dietę bez mięsną , a także wybierają naturalną żywność? W 2013 roku Instytut Badania Opinii Homo Homini przeprowadził badania dla firmy LightBox, które pokazało, że 1,6% a więc ok. pół miliona Polaków stosuje dietę laktoowowegetariańską, czyli nie je mięsa i ryb, a podstawę ich wyżywienia stanowią produkty mleczne, jaja, warzywa i owoce. Kolejne 1,6 % osób jest weganami, czyli ogranicza swoją dietę wyłącznie do produktów roślinnych. Z badań wynika, również, że osoby deklarujące

się jako wegetarianie to najczęściej kobiety - aż 8,9 %. Polek jest na diecie wegetariańskiej. Jesteśmy świadomi zalet, jaki niesie ze sobą wegetarianizm, posiadamy większą wiedze o takim sposobie odżywiania: - Dieta wegetariańska jest zdrowa, jednak nie jest wskazana dla dzieci. Zaleca sią ją osobą starszym, które nie potrzebują już takiej dużej ilości białka w swojej diecie. Aby dieta wegetariańska niosła za sobą korzyści, musimy pamiętać, o jej zbilansowaniu i zastąpieniu białka zwierzęcego białkiem roślinnym, bo w przeciwnym razie możemy wyrządzić swojemu organizmowi krzywdę. Najlepiej udać się do dietetyka, który pomoże nam stworzyć odpowiedni jadłospis.- mówi Edyta Dulnik, dietetyk z 14-letnim stażem pracy. Decydując się na krok jakim jest zaprzestanie spożywania mięsa, mówimy stanowcze nie zabijaniu zwierząt, sprzeciwiamy się nieludzkiemu ich traktowaniu. Światowy Dzień Wegetarianizmu obchodzony jest 1 października. Celem tego dnia jest promocja wegetarianizmu przez propagowanie jego zdrowotnych zalet oraz kampanie, pokazujące stosunek ludzi do zwierząt.

Restauracja Sunsandra, fotografia: Monika Czerwińska 12

Polska otwiera się na potrzeby wegetarian, gdyż jest ich coraz więcej. Dla przykładu strona wegetarianie.pl ma już na Facebuku 26 tysięcy polubień. Prawie w każdym większym mieście możemy znaleźć wegetariańską restaurację. Jedną z takich restauracji w Kielcach jest Sunsandra, która mieści się przy Placu Wolności 4 i oferuje posiłki dla wegan i wegetarian. Właścicielka Sandra Tyszka, która sam jest wegetarianką od wielu lat określa to miejsce jako raj dla jaroszy. Na pytanie co skłoniło Ją do założenia tego typu restauracji stwierdza: -W Kielcach brakowało takiego miejsca, sama propaguje taki styl życia i często miałam problem ze znalezieniem miejsca w którym jako wegetarianka mogłabym zjeść. Klientów w ,,Sunsandrze” cięgle przybywa, mamy stałych klientów którzy są zachwyceni tym miejscem. Śmiało mogę powiedzieć, że w naszym regionie zwiększa się liczba osób, które stosują dietę wegetariańską. Myślę, że z roku na rok będzie nas coraz więcej. Rośnie świadomość konsumentów w tym również wegetarian, którzy wybierają ekologiczną, nieprzetworzoną żywność. Rynek stara się sprostać ich oczekiwaniom, tworząc stoiska ze zdrową żywnością. W samych Kielcach istnieje już kilka sklepów z ekologicznymi produktami: - Sklep prowadzę od 20 lat. Widzę jak zmienia się podejście Kielczan do jedzenia. Ludzie zaczęli przywiązywać większą wagę do jakości i pochodzenia produktów. Tym sposobem chcą uchronić się przed chorobami, a w szczególności rakiem. Kiedy zaczynałam miałam niewielką konkurencje, teraz takich sklepów jak mój jest wiele. Co świadczy o dużym zainteresowaniu produktami ekologicznymi- mówi Agnieszka Brutkiewicz, właścicielka sklepu Amicus, który ofertuje naturalną żywność Dieta wegetariańska nie jest tym ,,złotym środkiem”, który wyleczy nas ze wszystkich chorób cywilizacyjnych, a podążanie w ciemno za tym co w danej chwili jest modne może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Stosowanie diety wegetariańskiej, wymaga systematycznych wizyt u dietetyka i  obserwacji stanu zdrowia, które pomogą redukować ryzyko wystąpienia niedoborów składników pokarmowych i  odżywczych. Ważnym czynnikiem dla utrzymania dobrego stanu zdrowia jest wybieranie żywności, która nie zawiera barwników i konserwantów, a także prowadzenie aktywnego trybu życia. Monika Czerwińska


Zdrowie&Uroda

HealthyMAnia W

szyscy marzymy o świetnym wyglądzie, zgrabnej sylwetce i wyśmienitym zdrowiu. Jednak często brakuje nam zapału by dokonać zmian w życiu. I właśnie w momencie utraty nadziei na pokonanie własnych słabości, pojawiają się trenerki. Co raz częściej prezentują swoje plany ćwiczeń, motywują do działania na portalach społecznościowych, czy wydają książki, mające kompleksowo pomóc nam w zdobywaniu celów. Tych zdrowych oczywiście. Jedną z nich jest Anna Lewandowska, która w ostatnim czasie wydała właśnie taką książkę. „Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską” to coś na kształt książki kucharskiej, która zawiera w sobie, oprócz przepisów i dużej ilości kolorowych zdjęć, także porady i ćwiczenia. Gdy tylko przekroczymy próg Kieleckiego Empiku, ciężko nie zauważyć rażącej w oczy okładki,

która umieszczona jest na półce z najpopularniejszymi pozycjami. Ma to być święta księga wszystkich, którzy chcę być fit. Wszyscy, czyli tak naprawdę kto? Poczciwy, biedny student, raczej się na tą pozycję nawet nie obejrzy, bo produkty w przepisach za drogie, bo sama książka nie jest w promocji. Pozostaje grupa starszych wiekowo, najczęściej zapracowanych, którzy na przygotowanie się do wyjścia mają czasami niespełna pół godziny. A gdzie jeszcze czas, żeby zrobić lekkie śniadanie, polecane przez Anię, którego przygotowanie może zabrać cenne 15 minut? Można by więc odnieść wrażenie, że książka dla wszystkich, trafia do nielicznych. Jednak lepsze to niż nic, bo przecież namówić Polaków do czegokolwiek jest bardzo ciężko, a skoro Ani udaje się przekonać choć mały procent, to pozostaje nam tylko gratulować. Sama książka, swoją formą przypomina trochę bajeczki dla dzieci. Bardzo dużo tu pięknych, kolorowych zdjęć, a treści w stosunku do nich nie za wiele. Aleksandra Piątkowska

13


Zdrowie&Uroda

Czy zdrowa żywność = droga

C

żywność?

P

rzeglądając półki w sklepach z produktami ekologicznymi, zazwyczaj, w porównaniu do innych, standardowych produktów widzimy duże różnice cenowe. Czy zdrowa żywność naprawdę jest tak droga jak mogłoby się wydawać? Dla wielu ludzi jest to jedynie wymówka do tego, aby trwać w niezdrowych nawykach żywieniowych. W Internecie, czy też w prasie wiele można przeczytać o tym jak zdrowa żywność pozytywnie wpływa na nasz organizm. Pojawiają się też przestrogi ku temu, aby jeść ekologiczne produkty i to jak bardzo niezdrowe jest jedzenie z „przeciętnej” półki, nafaszerowane chemią i sztucznymi dodatkami, które bardzo źle wpływają na nasz organizm. Studenci to grupa społeczna, która żyje w ciągłym biegu. Najważniejszy jest krótki czas i prostota przygotowanego posiłku, natomiast to czy on będzie zdrowy, schodzi już na drugi plan. Nic dziwnego, że zwykle nie ma czasuzjeść czegoś porządnego, z wieloma wartościami odżywczymi. - Zazwyczaj nie mam czasu na gotowanie, a na zdrową żywność mnie zwyczajnie nie stać, bo nie wyobrażam sobie wydawać około 30-40 zł dziennie na zakupy w Eko delikatesach a takie są ceny – mówi studentka ekonomii Ania. - Raczej najszybciej jest kupić sobie trochę mięsa, sos w słoiku, makaron i zrobić spaghetti, które można jeść przez dwa dni. Jest to nie dość, że oszczędność czasu to jeszcze pieniędzy, bo koszt takiego obiadu to około 10 zł. – kontynuuje. Przyrządzenie zdrowego, wartościowego posiłku może zająć więcej czasu, niż przygotowanie standardowego obiadu. Trzeba robić go z dnia na dzień, bo niestety przechowywany w lodówce przez kilka dni może stracić swoje wartości odżywcze, co zupełnie mija się z celem. Dlatego studenci w trosce o swój czas, wolą kupić jedzenie ze słoika i szybko je przygotować, niż stać w kuchni kilka godzin.

Zdrowy Fast Food

W dzisiejszych czasach żyjemy szybko i szybko jemy, jednak coraz częściej staramy się jeść zdrowo. Jednocześnie nie mamy jednak zamiaru tracić czasu na przygotowywanie posiłków, zwłaszcza, gdy w tygodniu mamy wiele zajęć, które pochłaniają większość naszego dnia.

14

Dziennik fit studentki

Na rynku pojawia się coraz więcej tak zwanych barów sałatkowych, które w swojej ofercie mają dużo wartościowego jedzenia, a w supermarketach widać gotowe dania, które przestały ograniczać się do niezdrowych, nafaszerowanych konserwantami oraz szybkich do przygotowania mrożonek. Gotowy do spożycia mix sałat z dodatkami warzyw czy mięsa to najczęściej spotykana szybka przekąska, którą kupić można w praktycznie każdym sklepie. Jeśli lubimy jadać na mieście, warto wybrać się do wcześniej wspomnianego baru sałatkowego gdzie z pewnością zjemy zdrowy fast food. W Kielcach miejscem gdzie dostaniemy smaczne i szybkie danie jest bar sałatkowy „ Ten Smak”, który mieście się przy ul. Przecznica 6. - Staram się jeść w miarę zdrowo, dlatego jeśli nie mam czasu, a chcę szybko zjeść coś na mieście, wybieram właśnie tego typu bary, gdzie zjem zdrowo i tanio. Sałatka lub kanapka, którymi można naprawdę się najeść do syta to koszt ok. 6-8 zł także ceny nie są wygórowane, co oczywiście jest bardzo dużym plusem takich miejsc. – mówi studentka dziennikarstwa Patrycja.

Tanio i zdrowo!

Czy zdrowe jedzenie jest naprawdę tak bardzo drogie? Jeśli zaznajomimy się bardziej z tym tematem, przekonamy się, że wcale nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać, i można zdrowo się odżywiać bez rujnowania swojego portfela. Jeśli chcemy zadbać o swoje zdrowie warto zaopatrzyć się w dużą ilość sezonowych warzyw i owoców, dodatki typu kasza, ryż, makaron pełnoziarnisty oraz mięso - odpowiedni tu będzie kurczak czy też ryba. Istnieje wiele przepisów na smaczną, zdrową oraz niedrogą żywność i mit, który często słyszymy, że zdrowa żywność jest tylko dla bogatych ludzi, jest zupełnie nieuzasadniony. Owszem istnieją sklepu typu „Eko”, w których ceny mogą nas przerazić, jednak aby dobrze i zdrowo się odżywiać, można robić zakupy w zwykłych supermarketach, bo wybór między zdrową żywnością a mało wartościowymi produktami nie musi być podyktowany finansami. Paulina Musiał

zy mieliście kiedykolwiek w życiu potrzebę jakieś zmiany? Takie uczucie, że musicie zmienić coś teraz i tu, natychmiast. Taką nieodpartą chęć zaburzenia swojej codzienności, rozpoczęcia czegoś nowego, niezbędnego. Bo ja właśnie takie coś niedawno przeżyłam. I nie jest łatwo się z tym zmierzyć, więc postanowiłam nie stawiać oporów tylko popłynąć z prądem. Postanowiłam zostać „fit”. To ostatnio bardzo modne słowo i często czytam, że każdy teraz chce taki być. Więc dlaczego ja miałabym być gorsza? Pierwszym krokiem było zbieranie informacji. Przejrzałam wiele internetowych forów i ustaliłam, że moje nowe życie będzie opierać się tylko na dwóch zasadach: po pierwsze zdrowo się odżywiać, a po drugie więcej się ruszać. Banał! Ponieważ siedzenie przed komputerem zajęło dużo czasu, postanowiłam zacząć od jutra. Następnego dnia zjadłam tylko malutką kanapkę z chudą kiełbaską i zdrowym pomidorem. Ponieważ sporo czytałam dnia poprzedniego o zbawiennych witaminach zawartych w warzywach, postanowiłam zrobić sobie drugą kanapkę – pomidora nigdy za wiele! Na przerwie między zajęciami zjadłam jedynie batonika zbożowego, na drugiej - pełnoziarniste ciasteczka. Obiad przygotowała mi moja babcia. Z góry założyłam, ze jest on zdrowy, ponieważ babcia, jako starsza osoba, nie lubi chemicznych dodatków. W sumie z przypraw używa tylko wegety i magi. Wieczorem poświęciłam chwilkę na ćwiczenia. Sama Chodakowska mówiła, że wystarczy tylko 15 minut dziennie! Nie chcąc być zbyt zachłanna dostosowałam się do zaleceń znanej trenerki i nie przeciążałam organizmu. Kilka przysiadów i pajacyków jak na pierwszy raz to zdecydowanie wiele. Nie zapomniałam o kolacji. Wybrałam się spokojnym krokiem do sklepu, głęboko oddychając, by zgubić zadyszkę po ćwiczeniach. I w tym miejscu muszę przypomnieć wszystkim, że życie studenckie nie jest łatwe. Trzeba oszczędzać praktycznie na wszystkim, kumulując każdy grosik i licząc na ich cudowne rozmnożenie. Dlatego właśnie zamiast kilograma jabłek kupiłam paczkę chipsów. Przeliczając wszystko dokładnie, porównując ceny i kontemplując nad otwartym portfelem doszłam do wniosku, że skoro mogę wydać mniej pieniędzy, a bardziej się najeść, to nie ma żadnych wątpliwości nad racją mojego wyboru. Ziemniaki również zawierają witaminy! Cały tydzień upłynął mi pod znakiem bycia „fit”. Ze szczerością mogę przyznać, że nie jest to łatwe zadanie. Lecz nie jest też niewykonalne. Na zmiany będę musiała jeszcze poczekać, ale na pewno jest warto. A co najważniejsze, zdrowy tryb życia w żadnym stopniu nie wpłynął na stan mojego budżetu! Wręcz przeciwnie! Cola light jest tańsza od zwykłej! Agnieszka Szumska


Kultura&Rozrywka

Doktor od serca Najnowsze dzieło Łukasza Palkowskiego pt. „Bogowie” to jeden z niewielu polskich obrazów, o których śmiało można powiedzieć „dobry”. Kreacja Tomasza Kota po raz kolejny udowadnia, że jest aktorem niezwykle plastycznym i zdolnym. Trzy dni temu (29.10.) „Gazeta Wyborcza” napisała, że „Bogowie” przyciągnęli do kina ponad milion widzów. Podała również, że film wyświetlany jest w Wielkiej Brytanii. Tamtejsi krytycy z zachwytem piszą: „Zabrze jak Dziki Zachód, Religa jak Errol Flynn”.

Fotografia: film.wp.pl

Film „Bogowie” opowiada o trudnych początkach polskiej transplantologii serca. Zbigniew Religa. kardiochirurg, podejmuje walkę z uprzedzeniami i chce wymieniać chore serca na nowe. Dziś taka operacja nie budzi zdziwienia, ale 30 lat temu w Polsce była abstrakcją. W naszym kraju serce traktowano jako relikwię. Tomasz Kot rewelacyjnie pokazuje jakim człowiekiem był prof. Religa. Wysoki, przygarbiony, papierosa odkładał tylko na czas operacji. Nie jest to sztandarowy memoriał. Twórcy nie skupiają się na patosie, który zazwyczaj towarzyszy gatunkom biograficznym. Bez wstydu pokazują rzeczywistość. Upór, konsekwencja a przede wszystkim działanie, są na pierwszym planie. Nie uniknięto też pokazywania momentów załamania, wpadania w furię i pokrzepienia alkoholem. Profesor taki właśnie był i konsekwentnie to pokazano. Obraz znakomicie oddaje też klimat czasów PRL-u. Samochód Religi, fiat 125, mknie jak burza. Wszechobecna szarość i boazeria tworzy tło, które pobudza wyobraźnię odbiorcy. Zbigniew Religa stoi ponad podziałami, kiedy polityka ma zapewnić mu fundusze na jego klinikę. Staje się przychylny, nie boi się nawet kontaktów z gangsterami. Nic nie jest ważne jeżeli w grę wchodzi dobro pacjenta. Nawet ukochana żona oddala się na dalszy plan. Bez zwątpienia film jest godny uwagi. Pokazał drogę jaką przebył prawdziwy lekarz, z zachowaniem realizmu i wyzbyciem się niepotrzebnej koloryzacji. Dzięki temu tworzy w widzach naturalne wrażenie boskości. Lekki i dynamiczny, idealny dla każdego, kto chce wyjść z kina dumny ze swojego pochodzenia. Monika Okolus

15


Kultura&Rozrywka

4

Gramy w P

o latach oczekiwań, plotek i domysłów, wreszcie jest. Czwarta część serii The Sims.

nia, do wyboru mamy gotowe opcje. W „czwórce” możemy ustawić sposób chodu naszego Sima. Tekstury niestety pozostawiają wiele do życzenia. Włosy wyglądają jak uformowane Poprzednia generacja, The z dziwnej mazi. Producenci wyszli Sims 3, według wielu graczy naprzeciw graczom otwierając możlibyła największą klapą EA Ga- wość tworzenia własnych tekstur. mes. Co prawda gwarantowała Budowanie/ Kupowanie innowacyjną rozrywkę, ale kosz6 listopada EA ogłosiło dartem grywalności. Mimo otwarmową aktualizację, dzięki tego świata, szerokich możliktórej można budować bawości tworzenia i dwunastu seny Nowością w tej sferze dodatków, gra szybko się jest stawianie gotowych nudziła. Trójka często się pomieszczeń. Są one zacinała, była pełna błęw pełni umeblowane dów. Tworzenie sima i możemy je łączyć i domu zajmowało w całość z innymi. za dużo czasu. Tutaj również zreThe Sims 4 to zygnowano z opcji innowacja bez utraprojektoty walorów serii. Grawania. Kojąc ma się wrażenie, lory wnętrz że producenci połączyli i mebli wydobrze znany klimat The bieramy z gotoSims z grywalnością „dwójwych propozycji. ki”. Mamy dużo nowych rozwiązań, ale też powrotów ze Podróżowanie starszych generacji.

Tworzenie Sima

Prawie całkowicie zrezygnowano z ustawień suwakami. Teraz tworzenie sima polega na przytrzymaniu elementu myszką i przesuwaniu w różnych kierunkach. Mamy opcje ogólną i szczegółową. Co do wybierania fryzury i stroju jest podobnie jak w poprzedniej odsłonie gry. Zabrano możliwość projektowa-

16

i świat

Świat podzielony jest na dwa mniejsze, między którymi możemy podróżować. Całościowo jest bardzo mały. Można powiedzieć, że jest pół otwarty. Przemieszczamy się bez samochodów, towarzyszy nam ekran ładowania. Parcele są ograniczone.

Tryb życia

Tutaj twórcy bardzo się postarali. Oprócz podstawowych interakcji, mamy też te uzależnione od nastroju. Nasze simy mają teraz humory! Mogą czuć się pewni siebie i z łatwością nawiązywać kontakty. Jednak gdy wpadają w zły nastrój nic im nie wychodzi. Usunięto grupę wiekową raczkującego dziecka. Simy z kołyski od razu dorastają do dzieci w wieku szkolnym. Potrzeby zachowują się bardzo realistycznie. Sim staje się śpiący dopiero pod koniec dnia i jest głodny średnio trzy razy na dzień. Uwaga, jest go bardzo trudno zabić. Postać musi przykładowo głodować trzy dni lub zginąć w płomieniach. Podczas gdy umiera, przychodzi Mroczny Kosiarz. W czwartej części posługuje się już tabletem!

Fotografiia: sims.arhn.eu

Mimo paru braków, Sims 4 prezentują się naprawdę dobrze. Gra ma niskie wymagania co ucieszyło wielu użytkowników. Nowy silnik i dobra optymalizacja pozwoliły na stworzenie płynnej grafiki. Niestety na razie nie utopimy naszych simów w basenie, ale pamiętajmy, że to dopiero podstawa. Pozostaje czekać na pierwszy dodatek.

Monika Okolus


Kultura&Rozrywka

Nowości The Evil Within

S

tworzone przez studio Tango Gameworks połączenie gry akcji z survival horrorem. Wcielamy się w detektywa Sebastiana, który wraz z dwoma partnerami wyrusza do mrocznego miasteczka. Ma zbadać miejsce zbrodni w starym gotyckim szpitalu psychiatrycznym. Docierając na miejsce, zastaje pusty budynek. W trakcie przeszukania zostaje zaatakowany i traci przytomność. Tak zaczyna się rozwiązywanie tajemnic, jakie ukryte są w tym ponurym miasteczku.

Final Fantasy XIII (PC)

T

o już trzynasta część legendarnego cyklu Final Fantasy. W tej odsłonie towarzyszymy bohaterom w ucieczce przed wrogimi oddziałami. W większości rozgrywki przemierzamy świat, walcząc z wrogami i poznając kolejne rozdziały historii. Czeka nas około dwudziestu godzin odkrywania lokacji i walki z coraz trudniejszymi bossami.

Fotografia: assassinscreed.wikia.com

T

Fifa 15

o dwudziesta druga odsłona jednego z najpopularniejszych symulatorów piłki nożnej. Rozgrywka wygląda tak samo jak poprzednio. Dokonujemy wyboru drużyny i rozgrywamy mecz. Z kolejną odsłoną EA Games postarało się o jeszcze większy realizm. Dopracowano grafikę i wprowadzono nowe animacje.

Jesienne dachowanie czyli Assassin’s Creed: Unity

N

a 11 listopada Ubisoft szykuje nam nie lada gratkę. W Dzień Niepodległości premierę będzie miała najnowsza część znanego bestsellera. Tym razem twórcy przeniosą nas do XVIII wiecznego Paryża, gdzie wcielimy się w nieznaną nam wcześniej postać Arno. Usprawniony styl poruszania się parkour, całkiem nowy system Adaptative Mission Mechanic i inne nowinki mają zadbać o gusta graczy. Niestety tylko tych, którzy posiadają Peceta z górnej półki. Monika Okolus

17


Kultura&Rozrywka

W świecie książki Wśród nowości w sieciach księgarni MATRAS w Kielcach możemy natrafić na: Rodowód Łaski: Rut Francine Rivers To trzecia część sagi o pięciu kobietach wymienionych w biblijnej genealogii Jezusa Chrystusa. Bohaterki tej opowieści były kobietami starożytnego Wschodu, ich historie mają zastosowanie w naszym życiu, w trudnych kwestiach, z którymi zmagamy się we współczesnym świecie. Zwiastun śmierci Sara Blaedel Kolejny kryminał spod pióra Sary Blaedel, uwielbianej przez czytelników. Anioł Śmierci – drogocenny, liczący kilkaset lat witraż – był własnością bogatej rodziny Sachs-Smithów już od kilku pokoleń, jego istnienie utrzymywano jednak w tajemnicy. Dlatego zniknięcie witrażu wywołuje prawdziwy szok, zwłaszcza gdy jednocześnie okazuje się, że pani Sachs-Smith nie zginęła z własnej ręki, lecz padła ofiarą zabójstwa. Przysługa Anna Karpińska Opowieść o skomplikowanych relacjach rodzinnych, urokach codzienności i przeszłości, która nigdy nie pozostaje tajemnicą. Siedemnaście lat temu Karol zgodził się oddać swojemu bratu bliźniakowi brzemienną w skutkach przysługę, która miała nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Życie przerwało jednak zmowę milczenia, a następstwa uczynku uruchomiły lawinę zdarzeń, które wystawiły na próbę rodziny obu braci, i tajemnica z przeszłości ujrzała światło dzienne. Warszawa lata 50 Praca zbiorowa To kolejna z serii Foto Retro fotograficzna opowieść o niezwykłych dziejach stolicy tamtego czasu. Ponad dwieście zdjęć ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, w większości niepublikowanych, w szczególnie sugestywny sposób przybliża obraz Warszawy lat 50. Imponujące tempo odbudowy zniszczonego w czasie drugiej

18

wojny światowej miasta, wszechobecny socrealizm i komunistyczną propagandę, codzienne życie mieszkańców, ale także powiew wielkiego świata, jaki przyniósł Warszawie V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów w 1955 roku. BESTSELLERY - warto przeczytać! Księgi Jakubowe Olga Tokarczyk Niemal tysiąc stron, kilkadziesiąt wątków i postaci - Księgi Jakubowe imponują literackim rozmachem, wielością poziomów i możliwych interpretacji. Olga Tokarczuk pełnymi garściami czerpie z tradycji powieści historycznej, poszerzając jednocześnie jej granice gatunkowe. Z ogromną dbałością o szczegóły przedstawia realia epoki, architekturę, ubiory, zapachy. Na oczach czytelników pisarka tka obraz dawnej Polski, w której egzystowały obok siebie chrześcijaństwo, judaizm, a także islam. Nieśmierteli Vincent V. Severski W świecie wywiadu nigdy nic nie jest tym, na co wygląda. W każdej akcji trzeba zaplanować przypadek, a szpiegów nie ma tam, gdzie ich szukasz.Ekipa Konrada Wolskiego znów rusza do akcji daleko poza granice kraju. Dostają niezwykle trudne zadanie. Jadą do Teheranu, by zapobiec konfliktowi zbrojnemu na skalę światową Gniew Zbigniew Miłoszewski Gniew to pożegnanie z Szackim, jednym z najbardziej znanych bohaterów kryminalnych w Polsce, dostrzeżonym i docenionym na świecie, co potwierdzają recenzje i wyróżnienia dla kolejnych wydań książek Zygmunta Miłoszewskiego za granicą. Prestiżowy „Publisher’s Weekly” w recenzji Uwikłania napisał, że czytelnicy będą chcieli kontynuacji losów prokuratora Szackiego. I trochę żal, że autor – równie stanowczo jak swego czasu Artur Conan Doyle – obwieścił koniec przygód swojego bohatera! Masa o pieniądzach polskiej mafii Artur Górski, Jarosław Sokołowski Niecenzurowana opowieść o bogactwie wielkich mafiozów. Tony kokainy od kolumbijskich karteli płynące do Polski statkami handlowymi. Arcydzieła światowej sztuki w gangsterskich rezydencjach. Szalone moskiewskie bankiety z bossami rosyjskiej mafii pośród pięknych kobiet i luksusowych limuzyn. Wystawne przyjęcia, które nigdy się nie kończyły. I przekupny świat polityki, który od samego początku towarzyszył polskiej mafii. Wszystkie opisy książek i zdjęcia okładek pochodzą ze strony www.matras.pl

Przygotowała:Patrycja Kwaśniewska

Zapowiedzi klubowe

•22.11.2014 to dzień prawdziwej gratki dla słuchaczy rapu. O.S.T.R. & MARCO POLO zawitają w Kielcach z promocją nowej płyty “KARTAGINA”. Sam muzyk wspomina - Nagranie całej płyty z Marco Polo było jednym z moich największych muzycznych marzeń, ale myślałem, że jest to marzenie ściętej głowy. Nie ukrywam, że współpraca z Marco jest dla mnie zaszczytem, starałem się sprostać jego bitom, dlatego płyta powstawała 3 lata. Gwiazda wieczoru pojawi się w Klubie Woor. Przedsprzedaż biletów prowadzona jest w cenie: 30 zł (I tura), 35 zł (II tura i w dzień koncertu). Bilety można nabyć w sklepie BoogieFlowear przy ul. Małej 16 oraz w Klubie Woor przy Placu Wolności 1. •Po raz kolejny w Kielcach pojawi się zespół ze Skarżyska-Kamiennej. 23.11.2014 Happysad zagra koncert w ramach trasy „Jakby nie było jutra”, promującej nową płytę zespołu. Przedsprzedaż biletów prowadzona będzie w: Sklepie BoogieFlowear (ul. Mała 16), Klubie Wspak (ul. Śląska 11a) oraz w Kiosku (ul. Sienkiewicza 61), w cenie: 45 zł w przedsprzedaży, 55 zł w dniu koncertu. •Kielecki klub MK Bowling & Kosmos Club w listopadzie organizuje super imprezy dla swoich gości. W każdą niedzielę przygotowuje imprezę Oldies but Goldies – mieszanka polskiej muzyki z latami osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. To podróż w czasie i możliwość wysłuchania hitów z młodości. Start imprezy o godz. 21. •W poniedziałki klub Kosmos oferuje wieczór reggae. Przewidywane są również promocje w barze. Wtorki z MK Bowling & Kosmos Club to studencka impreza z najlepszymi hitami muzyki klubowej. Wejście od godz.19. •Środy w klubie Kosmos to wieczór „śpiewać każdy może”, czyli karaoke. W tym czasie muzykę wybierają goście. Możecie stanąć na scenie i sprawdzić się w swoich ulubionych hitach. Na najlepszych i najodważniejszych czekają nagrody. •Każdy czwartek w klubie to Exotic Ladies Night - gorąca impreza dla pań. Dziesięć pierwszych kobiet w szpilkach otrzyma powitalnego drinka w prezencie. Odbędą się również pokazy Zumby, Salsy oraz Samby.

Na wszystkie imprezy gorąco zapraszamy i życzymy udanej zabawy!

Aleksandra Póltorak


Teatralne aktualności

•23 października w teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach rozpoczął się rok kulturalny i sezon artystyczny 2014/2015. Podczas uroczystej inauguracji Zarząd Województwa Świętokrzyskiego wręczył Świętokrzyskie Nagrody Kultury, któreprzyznawanesązarozpowszechnianie kultury w kraju i za granicą. Nagrodzonych zostało 6 osób oraz trzy zespoły.

Fotografia: www.teatr-zeromskiego.com.pl

Fotografia: www.teatr-zeromskiego.com.pl

•W listopadzie na deskach kieleckiego teatru będzie można obejrzeć takie sztuki jak: „Hemar. Poeta przeklęty” czyli powojenna historia twórczości Mariana Hemara na emigracji. „Poskromienie złośnicy” opowiada o relacji między kobietą a mężczyzną mających różne charaktery. Sztuka „Jakiś i pupcze” to smutna historia nieszczęśliwego małżeństwa.

fot.: polygamia.pl

Kultura&Rozrywka

•30 listopada w Wałbrzychu w ramach XII edycji festiwalu Wałbrzyskie Fanaberie Teatralne zostanie zaprezentowany spektakl „Caryca Katarzyna”, którego premiera odbyła się rok temu w kieleckim teatrze. Edyta Jedynak

Fotografia: www.teatr-zeromskiego.com.pl

„Caryca Katarzyna”, próby przed premierą fot.: www.echodnia.eu •11 listopada odbędzie się koncert pieśni Bułata Okudżawy „Miłość Wiara Nadzieja...” w wykonaniu Anatola Borowika. także takie spektakle jak: „Kpiny i kpinki” - ironiczna historia o Polakach i ich słabościach, „Zemsta” Aleksandra Fredry, „Hotelowe manewry” - zbiór zabawnych sytuacji, do których dochodzi w jednym z hoteli w Stanach Zjednoczonych oraz „Twardy gnat, martwy świat” czyli historia człowieka, którego dotykają wszelkie niepowodzenia.

Próba spektaklu „Poskromienie złośnicy” fot.: kielce.gazeta.p l

19


Kultura&Rozrywka

Ekspozycja „Szwaczka”,fotografia: Aleksandra Gluza 20


Kultura&Rozrywka

Ekspozycja „Inny”.fotografia: Aleksandra Gluza

Historia na tkaninie Powrót do korzeni, pamięć o historii oraz kontynuowanie tradycji to elementy, które składają się na wystawę TEXTUS, niedostrzegalny wątek. Dzieło francuskiej artystki Sylvie KapturGintz można od 28 października zobaczyć w Muzeum Dialogu Kultur w Kielcach.

T

EXTUS, czyli połączenie francuskich słów tissu (tkanina) oraz texte (tekst) to zaskakująca wystawa. Jej niezwykłość objawia się w niepowtarzalności wykonanych przez autorkę instalacji. Pierwsza z nich, najważniejsza dla Sylvie Kaptur-Gintz, to „Szwaczka”. Do jej powstania przyczyniła się babcia artystki, która była właśnie szwaczką. To pamięć o niej i chęć kontunuowania tradycji stały się inspiracją do stworzenia sukni, na której wyszyto słowa związane z krawiectwem. Znajdują się tam wyrazy w trzech językach: polskim, ponieważ babcia autorki Chuma Libfeld urodziła się w Polsce; francuskim, gdyż w czasie wojny uciekła do Francji gdzie potem zamieszkała; oraz jidysz, ze względu na żydowskie pochodzenie. Ważnym elementem instalacji są również połączone z suknią nici i szpulki, będące symbolem zbliżania się do siebie oraz łączenia i gromadzenia ludzi. Sylvie Kaptur-Gintz za pomocą haftów oraz najróżniejszych materiałów przeplata w swoich dziełach historię swojej rodziny i losy ludzkości. Odzwierciedleniem jest instalacja „Dla poduszki tylko łzy”, którą autorka składa jako hołd swojej matce, jak również chce zaznaczyć pewną dwoistość – z jednej strony noc przynosząca ukojenie i sen, a z drugiej bolesne wspomnienia.

Pogłębieniem refleksji nad historią ludzi, jest wystawa „Szept ciszy”. Siedem tałesów, zawieszonych i pozszywanych w taki sposób, iż wyglądają jak zgarbione postacie. Na jednym z nich artystka wyszyła mapę świata, co jest jej osobistym manifestem wobec prześladowań ludzi i nietolerancji wobec innych. Jednak najbardziej dobitnym przedstawieniem pamięci o tragicznych wydarzeniach z przeszłości i zarazem przestrogą przed przyszłością, jest instalacja „Inny”. Dzieło złożone z dwóch elementów: drutu kolczastego i krzesła. Pozwala na to, aby widz stał się częścią tej ekspozycji. Sylvie Kaptur-Gintz chciała, aby każdy mógł usiąść na tym krześle i zobaczyć siebie w lustrze. Przez to autorka zwraca uwagę na to, że tragiczna historia może się powtórzyć i tylko człowiek jest ją w stanie wykreować. TEXTUS, niedostrzegalny wątek to wystawa niepowtarzalna i intrygująca. Składają się na nią proste elementy, takie jak tkaniny, nici, hafty i słowa, jednak w połączeniu wykreowanym przez Silvie Kaptur-Gintz stają się całością. Jest to całość, która do każdego trafia w odrębny, indywidualny sposób. Bez względu na wiek oraz wrażliwość kulturalną, jest to wystawa, która z pewnością zapadnie w pamięci odbiorców. Można ją podziwiać do 25 stycznia 2015 roku.

AKTUALNOŚCI Z MUZEUM NARODOWEGO: •

Nieskończoność przypomnień. Kielce Stefana Żeromskiego Wystawa czasowa poświęcona Stefanowi Żeromskiemu w 150 rocznicę narodzin pisarza. KIEDY? od 2 września 2014 r. do 31 stycznia 2015 r. GDZIE ? Muzeum Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego w Kielcach.

TEXTUS, niedostrzegalny wątek Wystawa czasowa poświęcona wracaniu do własnych korzeni. KIEDY? od 28 października 2014 r. do 25 stycznia 2015 r. GDZIE ? Muzeum Dialogu Kultur w Kielcach.

Dziewczynka z obrazu. Historia życia Józi Oderfeldówny Wystawa czasowa poświęcona życiu Józi Oderfelówny, której obraz, „Portret dziewczynki w czerwonej sukience”, jest jednym z najważniejszych dzieł w kolekcji Muzeum Narodowego w Kielcach. KIEDY? od 7 grudnia 2014 r. do 10 lutego 2015 r. GDZIE? Pałac Biskupów Krakowskich

w Kielcach.

Aleksandra Gluza Ekspozycja „Szept ciszy”, fotografia: Aleksandra Gluza

21


Kultura&Rozrywka fot. secretsintomyheart.blogspot.com

Książki na jesienne wieczory John Green, Szukając Alaski

M

iles Halter to zwyczajnym nastolatek prowadzący nudne życie. Nie ma przyjaciół, jest raczej outsiderem. Wszystko zmienia się, gdy rozpoczyna naukę w szkole z internatem. Tam spotyka najbardziej fascynującą, najzabawniejszą i najseksowniejszą dziewczynę z jaką kiedykolwiek miał do czynienia – Alaskę Young. Możliwe, że to właśnie w niej Miles znajdzie Wielkie Być Może, czyli najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości, które tak bardzo pragnie poznać. - Książka niesamowita i niewiarygodnie wzruszająca. Banalne było by stwierdzenie, że zmusza do myślenia, bo „Szukając Alaski” to jedne wielkie studium myśli i pragnień, więc oczywistością jest iż dzięki tej pozycji zastanawiamy się czym dla nas mogłaby stać się tytułowa Alaska i czy my - Młodzi usilnie udając Niezniszczalnych Obywateli Zielonej Planety, przypadkowo nie dobijamy własnego istnienia tą bezcielesną beztroską. – pisze jeden z użytkowników portalu lubimyczytac.pl. Książka wciąga już od pierwszych stron. Dzięki pomysłowej konstrukcji rozdziałów, punkt kulminacyjny umieszczony jest w samym jej środku. Historia zaczyna się 136 dni PRZED, a kończy 136 dni PO. Ciekawi co stało się w 137 dniu? Zapraszam do lektury.

Gayle Forman, Zostań, jeśli kochasz

M

ia po tragicznym wypadku jedną nogą jest już po drugiej stronie. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności czy też umrzeć. Żeby dokonać właściwego wyboru rozpatruje swoje dotychczasowe życie. - „Zostań, jeśli kochasz”, mówiąc krótko, to historia pełna uczuć i życiowych wyborów. Jest prosta, przystępna, ale głęboko emocjonalna i za to chyba najbardziej będę cenić tę książkę. Nie jest jakimś wybitnym arcydziełem, ale z pewnością ma swoją wartość i z łatwością jest ją dostrzec. – komentuje użytkownik portalu merlin.pl. Historia dla nie jednego czytelnika może się okazać banalna, ale ma swoje drugie dno. Z pewnością to jedna z tych lektur, które pochłaniamy w jeden wieczór.

Pierwszy tom „Sagi księżycowej” to mieszanka dobrze znanej wszystkim bajki „Kopciuszek” i futurystycznej wizji świata, które autorka połączyła w harmonijną całość. Jak pisze amerykański magazyn „Publisher Weekly” – Księga 1 „Sagi „Księżycowej” zawiera w sobie akurat tyle oryginalnej baśni, by czytelnik mógł bawić się dostrzeganiem podobieństw. Ale geniusz Mayer polega na tym, że wpuściła swoją historię w kompletnie nowy, niesłychany wymiar. Książka kończy się na tyle niespodziewanie, że czytelnik aż rwie się do sięgnięcia po tom drugi. Mały spoiler dla pragnących zajrzeć do „Cinder” – nie będzie happy endu. - Miłość bezwarunkowa, głęboka i odważna jest silniejsza niż zło, które podstępnie odbiera nam nasze dusze… Przeczytaj „Hopeless” i dowiedz się, czy można odzyskać utraconą nadzieję. – pisze psycholog Maria Rotkiel. - Hoover pisze o miłości o przyjaźni, która przetrwała lata rozłąki, o nadziei, o słowach, które nigdy nie powinny paść, o dotyku, którego nikt nie powinien doświadczyć, i o wybaczeniu tym, którzy cię skrzywdzili i okłamali. – komentuje Paulina Ruś z portalu lubimyczytać.pl.

Marissa Meyer, Saga księżycowa. Cinder

N

a ziemi panuje zaraza, która zdziesiątkowała ludzkość. Świat wygląda zupełnie inaczej. Po czwartej wojnie światowej powstały nowe państwa, takie jak Wspólnota Wschodnia, gdzie mieszka główna bohaterka powieści – Cinder. Dziewczyna cyborg prowadzi proste życie mechanika, dopóki na jej drodze nie staje książę Kai. Brzmi banalnie? Nic podobnego.

22

Dominika Łazarczyk


Student

W

Test aplikacji

obecnych czasach ciężko jest znaleźć osobę nie korzystającą z telefonu typu smartfon. Są coraz tańsze i bardziej dostępne, a dzięki aplikacjom nasze życie staje się znacznie łatwiejsze. Pytanie brzmi: Jak ułatwić soEvernote Listonic bie życie będąc studentem? Nie ma studiów bez notatek, a ta Jest to nic innego jak lista Oto kilka aplikacji które są aplikacja jest najbardziej do nich doniezbędne w życiu żaka. stosowana. Notatki z zajęć zapisujemy zakupów. Aplikacja sama za

MobileMPK Jest to aplikacja która pozwala sprawdzać godziny jazdy autobusów. Zawiera rozkłady dla 50 miast. Napewno w którymś z nich studiujesz. Znaczącymi zaletami jest możliwość używania aplikacji nawet offline, a także dodawanie najczęściej uczęszczanych linii jak i przystanków do ulubionych, przez co jeszcze szybciej dowiadujemy się jak dawno uciekł nam autobus.

Wikipedia Czy tego chcemy czy nie parę lat temu uzależniliśmy swoje prace domowe od Cioci Wikipedii. Teraz można z niej korzystać również mobilnie. Kiedy na wykładzie pada pytanie o jakąś postać? Wikipedia. W którym roku nastała zimna wojna? Wikipedia. Cała aplikacja jest łatwa w obsłudze, ponieważ jest dokładnie taka sama jak strona internetowa.

nie tylko za pomocą klawiatury ale także pismem ręcznym, co pozwala nam tworzyć własne szkice. Możemy dodawać zdjęcia, nagrać dźwięki, znajdzie się tu też skaner dokumentów i możliwość pisania komentarzy do notatek. Najlepsze jest to, że do zapisanych danych mamy dostęp z różnych urządzeń. To co pisaliśmy na wykładzie mamy od razu też na naszym komputerze. Możemy też udostępniać innym nasze notatki przez co przyczyniamy się do mniejszej ilości wykorzystywanego papieru i bankructwa punktów ksero.

Expense IQ Każdy kto studiuje przechodzi moment, gdy pieniądze kończą się wcześniej niż planowaliśmy. Zwykle jest to spowodowane niekontrolowaniem wydatków. Nie wiesz czy wystarczy na powrót do domu na weekend? Ta aplikacja jest swoistym remedium na ten problem. Wystarczy wpisać ile posiada się pieniędzy, a ona, na podstawie dokonanych zakupów, wylicza nam na ile możemy sobie pozwolić. Dodatkowo wszystko jest rozrysowane na tabelach. Wiemy ile wydaliśmy w środę, ile w piątek, czy mamy nadwyżkę, a może przesadziliśmy. Dodatkowe udogodnienia to możliwość zablokowania aplikacji pinem, jeśli nie chcemy, by osoby niepowołane widziały nasze finanse oraz tworzenie kopii bezpieczeństwa na wypadek uszkodzenia telefonu.

Ciebie segreguje produkty do kupienia według kategorii alejek sklepowych. Listę możesz udostępniać innym, co bywa pomocne, gdy nie wiesz czy akurat już wcześniej współlokator nie kupił pomidorów. Na plus trzeba również zaliczyć to, że mamy wykaz promocji w różnych sklepach i skaner kodów kreskowych przez co nie musimy szukać go w sklepie.

Kolejny nudny wykład? Ta gra zapewni ci dotrwanie do końca zajęć. Gra polega na łączeniu cyfr w coraz większe, aż dobrniemy do 2048. Brzmi prosto? Tylko pozornie, bo gra zmusza do myślenia.

Bankomaty Aplikacja pozwala na znalezienie najbliższego bankomatu który jest dla nas dostępny. Można używać jej w trybie offline. Karol Pakosz

23


Student

Jan Kita (z lewej) w Halle wywalczył srebrny medal na Mistrzostwach Świata Seniorów w wędkarstwie rzutowym fot.archiwum prywatne

24


Student

Złowione marzenia

Jan Kita, 23-letni student piątego roku ekonomii na Politechnice Świętokrzyskiej, to

Mistrz

Polski

w

wędkarstwie

rzutowym

w

konkurencji

dwubój

multi,

Adriana Lniana.: Kto zapoczątkował u ciebie pasję wędkarstwa? Jan Kita: Wędkarstwo było obecne w mojej rodzinie od pokoleń. W tym momencie jest to tata, będący również moim trenerem. A.L.: Od ilu lat wędkarstwo jest obecne w twoim życiu? J.K.: Odkąd nauczyłem się chodzić, zawsze właśnie tata zabierał mnie na ryby, ale pierwszy raz wziąłem udział w zawodach w wieku 10 lat. A.L.: Skąd wziął się pomysł aby zacząć jeździć na zawody? J.K.: W 2008 roku mój brat wziął udział w zawodach w wędkarstwie spławikowym. Po nich miały miejsce rzutowe i wtedy stwierdziłem, że to w tym chciałbym się sprawdzić i zacząłem trenować. Jeszcze w tym samym roku pojechałem na Mistrzostwa Polski, które miały miejsce w Zamościu. Znalazłem się wtedy w połowie rankingu. A.L.: Kiedy zacząłeś mieć pierwsze osiągnięcia? J.K.: Rok później, czyli w 2009 roku zdobyłem Wicemistrzostwo Polski w kategorii Juniorów. A.L.: Na czym polega Twoja dyscyplina? J.K: Większość nie wie jak takie zawody wy-

glądają. Wędkarstwo rzutowe polega, jak sama nazwa wskazuje, na rzucaniu ciężarkiem do celu na odległość. Cała dyscyplina składa się z 9 konkurencji, ale ja specjalizuję się w dwóch ostatnich, czyli multiplikatorowych. Jest to rzut ciężarkiem do celu oraz na odległość powyżej 100 metrów. A.L.: Jak często trenujesz? J.K.: W roku akademickim niestety tylko raz w tygodniu, natomiast w trakcie sezonu staram się aby były to dwa, trzy treningi tygodniowo. A.L: Jak rówieśnicy reagują na twoje osiągnięcia? J.K.: Na początku wszyscy byli w szoku, gdy dowiedzieli się, że zajmuję tak wysokie miejsca, jednak teraz jest to dla moich przyjaciół normą. Inna sprawa, że gdy do któregoś z moich współlokatorów przychodzi znajomy i widzi ogrom pucharów jakie mam w pokoju, to i tak ciężko mu uwierzyć, że mieszkają z mistrzem świata. A.L.: To prawda, że twój brat także odnosi sukcesy w tej dziedzinie sportu? J.K.: Dokładnie tak. Paweł jak na razie ma Mistrzostwo i Wicemistrzostwo Polski w Juniorach, natomiast w Seniorach może pochwalić się brązowym medalem, w mojej koronnej konkurencji oraz srebrnym w dwuboju wyczynowym. A.L.: Czy uważasz, że jest to niszowa dyscyplina, czy jednak staje się coraz bardziej popularna? J.K.: Niszowa, ale z roku na rok da się zauważyć coraz większą liczbę zawodników a także zawodniczek, więc sądzę, że ten sport dopiero się rozwija.

fot.archiwum prywatne

dwukrotny Mistrz Świata i dwukrotny Wicemistrz Świata. Pochodzi z Brodów.

A.L.: Czy łatwo jest pogodzić wyjazdy i studia? J.K.: Czasem bywają komplikacje, jednak gdy czegoś się bardzo chce to można wszystko pogodzić. A.L.: Czy nadal prywatnie łowisz ryby, bo przecież od tego się wszystko zaczęło? J.K.: Oczywiście, gdy tylko jestem w rodzinnych stronach od razu biorę wędkę i oddaję się mojej pasji. Odnoszę w niej sukcesy, ale wiadomo, że wszystko, nawet teraz, wymaga pracy i poświęcenia.

Wywiad z Janem Kitą przeprowadziła Adriana Lniana

Jan Kita wywalczył złoty medal w dwuboju multi fot.brody.info.pl

25


Student w podróży

Lanzarote - fragmen W

ulkaniczne kratery, czarne nych rozsianych po całej Lanzarote. Sporą część plaże, szmaragdowe jezior- ziemi do tej pory pokrywa zastygła lawa wulkako i potężne klify. Wszyst- niczna. ko to można znaleźć na Lanzarote Mimo, iż spośród wszystkich Wysp Kanaryj- hiszpańskiej wyspie, która swoim skich Lanzarote położona jest najbliżej Europy, jej krajobrazem przypomina księżyc. obraz zdecydowanie nie wpisuje się w europejski klimat. Charakterystyczną cechą lanzarotańskiej architektury są tradycyjne, niskie, białe domki \

Lanzarote to jedna z siedmiu wysp wchodzących w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich. Powstała z ognia i wody ponad dwadzieścia milionów lat temu, jest jednocześnie drugą (po Fuerteventurze) najstarszą wyspą na Oceanie Atlantyckim. W 1993 roku została wpisana na Światową Listę UNESCO jako Rezerwat Biosfery.

z niebieskimi lub zielonymi drzwiami. Nie znajdziemy tutaj wielkich blokowisk, wieżowców hotelowych czy nawet galerii handlowych. Na wyspie obowiązuje zakaz stawiania budynków większych niż dwa piętra, a w przypadku hoteli - cztery piętra. Wyjątek stanowi kilkunastopiętrowy Gran Hotel w centrum stolicy Arrecife, który powstał jeszcze przed Pierwsi osadniwprowadzecy zaczęli zamieszniem zakazu. kiwać wyspę już Jednow I wieku naszej rodna arery. Początkowo chitektura nadali jej nazwę Tijest zasługą teroy-Gatra, jednak pochodzącew najstarszych go właśnie dokumentach piz Lanzarote śmienniczych możarchitekta i na natknąć się na malarza CePurpurarię. Lanzasarego Manrote została odkryta rique, który w przez genueńskiego latach 60 i 70Pokazy geodezyjne w Parku Timanfaya, kupca i żeglarza Lantych XX wieku fot. Maja Krukowicz celotto Malocello. zrefor mował Przez ponad dwagospodarkę dzieścia lat prowadził on handel z jej mieszkańcami wyspy. Jego celem było zachowanie naturalności zwanymi Berberami, a jego imię, które po łacinie Lanzarote i pokazania jej walorów niekoniecznie znaczy Lanzarotus nadało obecną nazwę wyspy. przez komercyjną zabudowę. Cesar stworzył więc Najważniejszy okres w rozwoju Lan- najpopularniejsze obecnie atrakcje turystyczne na zarote rozpoczął się 1 września 1730 roku. Lanzarote: jaskinie Jameos del Agua i Cueva de los „Nagle otworzyła się ziemia, a z jej wnętrza wy- Verdes, Park Narodowy Timanfaya oraz punkt wirosła ogromna góra, z której przez dziewiętnaście dokowy Mirador del Rio. dni wydostawały się płomienie. Towarzyszyły im To właśnie Park Narodowy Timanfaya jest ogromne ilości pyłów i popiołów, które pokryły jednym z najciekawszych miejsc na całej wyspie. całą okolicę” - napisał w swoich pamiętnikach Park został utworzony w 1974 roku na terenie ksiądz z parafii w miejscowości Yaiza. Erupcja pozostałości wulkanicznych. Jego symbolem jest trwała do 1736 roku. Lawa zalała ponad jedena- diabełek, którego „powołał” do życia sam Manście hektarów pól uprawnych i wsi, a mieszkańcy rique. Atrakcją są tutaj nie tylko niezwykłe krajowyemigrowali na Fuerteventurę. Na wyspie mo- brazy księżycowe, powstałe po erupcji wulkanów, żemy odnaleźć ponad trzysta stożków wulkanicz- ale również eksperymenty, które pokazują, że pod ziemią nadal istnieje wrząca lawa. Po pokazie można wybrać się do restauracji „El Diablo”, której specjalnością jest stek pieczony na ruszcie w czeluściach wulkanu. Parku Timanfaya, ze względu na chronione dobro naturalne nie można zwiedzać samodzielnie. Do wyboru jest za to klimatyzowany autokar, a dla osób szukających większych przygód, zwiedzanie na wielbłądach. Trasa autokarowa prowadzi przez kręte, wąskie drogi, gdzie diabelski krajobraz wulkanów zapiera dech w piersiach. Można również zoWybrzeże klifowe Los hervideros, fot. Maja Krukowicz baczyć wiele endemicznych gatun-

26

Jameos del Agua -niewielki fragment długiego łańcucha korytarzy lawowych powstałych na skutek wybuchu wulkanu, fot. Maja Krukowicz


Student w podróży

nt księżyca na ziemi ków roślin. Niektóre wulkany na wyspie wciąż są aktywne, jednak ostatnia erupcja miała miejsce w 1824 roku a cała Lanzarote jest pod stałą kontrolą sejsmologów. Kolejną atrakcją, zaprojektowaną przez Cesara Manrique są połączone ze sobą groty Jameos del Agua. Każda jaskinia zagospodarowana jest w inny sposób. W pierwszej odnajdziemy kryształowe jeziorko, w którym znajdują się jedyne na świecie ślepe kraby albinosy. Ze względu na ich Park Narodowy Timanfaya, fot. Maja Krukowicz szczególność i endemiczność kraby stały się symbolem tego miejsca. Druga gro- Fani kamieni szlachetnych mogą znaleźć na plaży ta zamieniona jest w wielką salę koncertową oliwiny, czyli kamienie, z których mieszkańcy Lanz doskonałą akustyką. Trzy razy w tygodniu odby- zarote robią biżuterię. Sezon wypoczynkowy trwa tutaj cały rok. wają się tutaj koncerty symfoniczne. Audytorium przygotowane jest na 600-osobową widownię. Temperatury wahają się od 18 do 24 stopni CelW ostatniej, otwartej wulkanicznej grocie znaj- sjusza. Mimo idealnych warunków wakacyjnych, duje się naturalny basen oraz ogród z egzo- udało się uniknąć typowego komercyjnego zatłotycznymi roślinami oraz najwyższą w Europie czenia charakteryzującego inne wyspy archipelagu palmą afrykańską. Po zwiedzaniu Jameos del kanaryjskiego: Teneryfę i Gran Canarię. Na brak Agua można odpocząć i zjeść obiad w jednej atrakcji sportowych turyści nie mają prawa narzez licznych restauracji znajdujących się na tere- kać. Ci bardziej leniwi mogą odpoczywać na planie obiektu. żach (do wyboru z białym lub czarnym piaskiem) Na tym jednak nie kończy się po- lub kąpać się w lazurowym oceanie. Dla tych bardróż architektoniczna Manrique. W małej miej- dziej aktywnych przygotowane są kursy surfingu scowości Tahíche znajduje się dom Cesarego, oraz kolarstwa na górzystym terenie. Krajobraz wyspy zachwycił nie tylko w którym artysta utworzył fundację Fundación César Manrique. Manrique zbudował dom na pię- turystów, ale również reżyserów filmowych, celeciu skałach wulkanicznych, z których każda posia- brytów i polityków. W zatoce El Golfo rozegrała dała inny kolor lawy. Połączenie dwupiętrowego się jedna z najważniejszych scen filmu „Przerwane budynku z naturalnymi basenami, kaktusami i pal- objęcia” w reżyserii Pedra Almodóvara. To włamami oddaje dokładnie charakterystyczny klimat śnie na Lanzarote ukryli się kochankowie Lena wyspy. Obecnie znajduje się tam muzeum poświę- (Penélope Cruz) i Mateo (Lluís Homar). Almocone architektowi skupiające całą jego twórczość. dóvar po premierze filmu przyznał, że to właśnie Co jakiś czas wystawiane są również prace innych ta spośród wszystkich Wysp Kanaryjskich wzbudziła w nim największe wrażenie. - Nigdy nie wiartystów m.in Picassa. Warto zajrzeć również do Jardín de Cactus, działem w naturze tak dramatycznych i szokująw którym znajduje się ponad 10000 rodzajów cych barw. Dla mnie to nie był pejzaż, lecz nastrój, czy charakter. Od początku kaktusów. Rośliny pochowiedziałem, że chcę tam nadzą głównie z Madagakręcić film. skaru i Ameryki, jednak Na Lanzarote swoją znalazło się miejsca też rezydencję ma również były dla tych, które można spokról Hiszpanii Juan Carlos tkać jedynie na archipelagu oraz córka ostatniego króla wysp kanaryjskich. Przed Grecji - Alexia. wejściem do ogrodu stoi Urlop na Lanzaro8-metrowy pomnik kaktute to doskonała opcja dla sa zaprojektowany oczytych, którzy chcą odpocząć wiście przez Manrique. i zregenerować siły, jak i dla Po dniu pełnym tych, co lubią coś zobaczyć i wrażeń najlepiej wypocząć zwiedzić. Warto wybrać się nad Lago de los Clicos znajtutaj zimą, kiedy w Polsce dującym się w zachodniej temperatury spadają poniżej części wyspy u stóp wulkazera. Dla słońca, plaż i winu El Golfo. Jest to charakdoków, których nie zapomiterystyczne jeziorko mające na się do końca życia. piękny, szmaragdowy kolor, który kontrastuje z czarną Maja Krukowicz plażą i błękitem oceanu.

Jameos del Agua, fot. Maja Krukowicz

27


Student

Tytuł magister status bezrobotny

Sytuacja na polskim rynku, zwłaszcza w mniejszych miastach, nie wygląda zbyt dobrze. Aby znaleźć etat, a nawet pół etatu, trzeba mieć szczęście lub znajomości. Roznoszenie CV do danych miejsc, gdzie istnieje choćby cień szansy zatrudnienia i tak nie przynosi efektów. Można by pomyśleć, że skoro nie ma pracy należy chwytać się staży, za które miesięczne wynagrodzenie wynosi ok. 900 zł. Jednak aby móc odbyć staż potrzebna jest deklaracja zatrudnienia na okres minimum trzech miesięcy wydana przez pracodawcę. W praktyce wygląda to tak, że taką deklaracje w Skarżysku-Kamiennej wydaje jednie Państwowy Urząd Pracy - Dwa lata temu skończyłam studia na kierunku Administracja. Sądziłam, że pracę znajdę na pewno: w przedsiębiorstwie, firmie, urzędzie. Od chwili ukończenia nauki dopiero teraz jestem na półrocznym stażu w Powiatowym Urzędzie Pracy ale nie wiem co będzie potem - mówi 27 letnia Sylwia Komar, stażystka PUP w Skarżysku - Kamiennej.

28

Urzędy Pracy organizują tzw. giełdy pracy. To spotkania będące okazją dla osób bezrobotnych na znalezienie zatrudnienia jak i dla pracodawców, chcących pozyskać nowych pracowników. -Urząd Pracy w Skarżysku Kamiennej organizuje giełdy pracy średnio dwa razy w ciągu roku. Wcześniej było ich więcej ale nie przynosiły one pożądanych efektów - mówi 32 letnia Marzena Rot, starszy referent PUP w Skarżysku. Na takich giełdach najwięcej ofert pracy było przeznaczonych dla mężczyzn, czyli były to oferty typu operator koparki, wózka widłowego czy murarz. Są tam także oferty zostania konsultantką w firmie kosmetycznej. Na problem bezrobocia warto spojrzeć także od strony psychologicznej. Sytuacja spowodowana brakiem pracy odbija się na zdrowiu psychicznym człowieka. Nie każdy potrafi poradzić sobie z sytuacją gdy nie może znaleźć pracy i jest od kogoś zależny finansowo. Po ukończeniu studiów, bywa także, że nie każdego stać na samodzielność. Bardzo często jest tak, że pozostaje się na garnuszku rodziców, z pogrzebanymi ambicjami i bezradnością wobec takiej sytuacji. Wtedy jedyną alternatywą pozostaje wyjazd za granicę, nie zawsze legalny, ale za to opłacalny. Nie będzie liczył się do lat pracy, zapewniających emeryturę, a teraz trzeba jakoś żyć. Wyjazdy zagraniczne do pracy to szansa na zarobienie pieniędzy w szybszym tempie niż w Polsce. To szansa na uzyskanie pełnej samodzielności i lepsze życie. Jednak zamiast wyjazdu za granicę może warto zastanowić się nad rozkręceniem własnej działalności w Pol-

sce? Dobry pomysł, zmysł przedsiębiorczości i umiejętność organizacji wystarczą aby mieć coś własnego. - Do Urzędu Pracy wpływają wnioski o prowadzenie działalności gospodarczej od ludzi w bardzo różnym wieku. Nie jest ich bardzo dużo, ale jednak widać, że ludzie mają chęci i pomysły na własny biznes - dodaje Marzena Rot. Po skończeniu studiów młodzi ludzie mogą wiele. Można znaleźć pracę w sklepie czy Call center - wiadomo nie będzie to praca naszych marzeń, ale to zawsze coś. Można wyjechać za granicę sezonowo lub na stałe, jeśli znamy język i mamy tam znajomych. Wszystko zależy od nas, od tego jakie studia kończymy i jakie mamy zdolności i chęci.

Edyta Jedynak

fot. flaker.pl

P

o zdaniu m a t u r y, w i ę k szość młodych ludzi rozpoczyna studia. Wybierany kierunek to odzwierciedlenie tego, co chcemy robić w życiu. Studia wybierane są pod kątem zainteresowań i marzeń, które chce się w przyszłości zrealizować. Jednak bardzo często po ukończeniu studiów nie możemy znaleźć pracy w naszym wyuczonym zawodzie.


Sport

fot. plusliga.pl

S

Duże zamieszanie i gładkie zwycięstwo

kra Bełchatów na własnym boisku pokonuje Effectora Kielce 3:1. Zwycięstwo bez straty punków, cieszy tym bardziej że początek był zdecydowanie pod dyktando gości. Od samego początku widać było z jakim nastawieniem na boisko wychodzi drużyna Skry Bełchatów, w której trener dał odpocząć kluczowym zawodnikom, a na boisko wyszedł skład rezerwowy. Ta nonszalancja kosztowała stratę pierwszego seta, kiedy to Kielczanie wygrali do 18, co na pewno dało porządnego kopa dla Bełchatowian. Chcący zmazać plamę ostro wzięli się do roboty, i po bardzo dobrych atakach wracającego do składu Michała Winiarskiego, Skra drugą partie wygrała do 18. Siatkarze Effectora pogubili się, był to zwrot o 180 stopni w porównaniu do pierwszego seta.

Trzeci partia nie byla tak jednostronna jak poprzednia. Po początkowych przewagach gości przy stanie 14:18 na zagrywkę wszedł Mariusz Wlazły, który swoim serwisem, z którym Kielczanie w żaden sposób nie mogli sobie poradzić doprowadził do wyniku 21:18. Goście co prawda nie poddali się i nawet doprowadzili do wyrównania, ale ostatecznie musieli uznać wyższość gospodarzy i set zakończył się wynikiem 25:23. Czwarty i jak sie okazało ostatni set był pod dyktando Skry Bełchatów. Siatkarze z Kielc wyszli na boisko bez woli walki. Choć mecz nie był jeszcze stracony, to przy wyniku 14:12 sędziowie w bardzo kuriozalnej sytuacji, z niewiadomych przyczyn, punk przyznali dla Skry Bełchatów. Po dużym zamieszaniu za linią boiska Effektor praktycznie nie wrócił do gry, a mecz zakończył się wynikiem 25:16.

Efektowne zwycięstwo w Płocku

W

niedzielnym spotkaniu PGNiG Superligi w Orlen Arenie, zespół Vive Tauron Kielce rozgromił Orlen Wisłę Płock 35:22. Od samego początku obecni mistrzowie Polski zdobyli kilkupunktową przewagę , którą sukcesywnie powiększali. Drużyna gospodarzy do meczu przystąpiła w pełnym składnie, natomiast w Kieleckiej drużynie zabrakło kontuzjowanego Piotra Grabarczyka, który czeka na zrośnięcie sie złamanego nosa. Pierwsze minuty nie zapowiadały niczego nadzwyczajnego. Obie drużyny grały dobrze, nie popełniały błędów. Jednak z upływem minut

fot. m.kielce.gazeta.pl

Kielczanie zdobywali kolejne bramki i sukcesywnie powiększali swą przewagę, a w 19 minucie na tablicy widniał wynik 8:13, dla szczypiornistów z Kielc. Był to przełomowy moment bo do przerwy Kielczanie powiększyli swą przewagę i na przerwę schodzili z wynikiem 20:12. W zdobywaniu kolejnych bramek nie przeszkodził nawet brak Karola Bieleckiego, który po ukaraniu czerwona kartką opuścił boisko a Vive grało 2 minuty w osłabieniu. W drugiej połowie Kielczanie wyraźnie napędzeni wynikiem po pierwszych 30 minutach powiększyli przewagę do wyniku 30:14. Zwycięstwo było pewne. W tym momencie gra Kielczan trochę się popsuła. Trener Vive Talant Dujszebajew dał szanse zawodnikom rezerwowym. Ataki nie były tak skuteczne jak wcześniej, a przewaga stopniowo topniała. Minimalnie wyższa skuteczność zawodników z Płocka nie zmieniła obrazu gry. Po tym meczu Vive umocniło się na pozycji lidera, natomiast Wisła Płock spadła na trzecie miejsce i została wyprzedzona przez Gaz-System Pogoń Szczecin.

Korona wraca do gry

K

o r o n a Kielce odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu i jest to czwarty mecz bez porażki. W wyjazdowym meczu 15 kolejki, podopieczni Ryszarda Tarasiewicza pokonali Lechię Gdańsk 1:2. Był to ważny mecz dla piłkarzy z Kielc. Zdobycie trzech punktów nie zmieniło pozycji złocisto-krwistych w tabeli, natomiast doprowadziło do wyrównania punktów z drużynami z 12 i 13 pozycji oraz dało sporą przewagę nad strefą spadkową. Obie drużyny na to spotkanie wyszły w takich samych składach w porównaniu do poprzednich spotkań. Już na samym początku mecz nie układał się po myśli gospodarzy. Mieli problem ze sforsowaniem defensywy gości. Takich strapień nie mieli zawodnicy z Kielc, którzy bez większych problemów konstruowali kolejne akcje. Już w 25 minucie, Przemysław Trytko po rajdzie wypatrzył Oliviera Kapo, a francuz dopełnił formalności i mogliśmy oglądać wynik 0:1. Lechia w dalszym ciągu nie mogła przełamać swojej niemocy, a jedynym zagrożeniem jakie udało sie im stworzyć był to strzał po stałym fragmencie gry, który pewnie obronił golkiper gości. Po kolejnym z ataków jeszcze w pierwszej połowie piłkarze Korony po raz kolejny znaleźli sposób na pokonanie Mateusza Bąka. Po przejęciu piłki tuż przy lewej krawędzi boiska Kamil Sylwestrzak wypatrzył w polu karnym Jovanovicia, który podwyższył prowadzenie. Na początku drugiej połowy role w spotkaniu nieco się odmieniły. To Lechia próbowała atakować, natomiast Korona nastawiała sie na grę z kontry. Taka taktyka mogła się opłacić, bliski szczęścia był Sobolewski, który w kluczowym momencie zmarnował okazje. Na kilkanaście sekund przed ostatnim gwizdkiem drużynie z Gdańska udało się wpakować futbolówkę do bramki gości. Antonio Colak przejął piłkę w polu karnym i precyzyjnym strzałem pokonał Cerniauskasa. Na odrabianie strat było już za późno bo chwilę po tym sędzia zakończył spotkanie. Aktualności sportowe przygotowali: Aleksandra Półtorak Krzysztof Kowal

29


Sport

Podwójny lider Zawodnicy Vive Tauronu Kielce zgodnie z przedsezonowymi założeniami kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Dzięki swoim wygranym i potknięciom głównych rywali, kielczanie zajmują pierwsze miejsca w tabelach grupy D Ligi Mistrzów oraz rozgrywek PGNiG Superligi Mężczyzn.

ż dwunastu zawodników na co dzień występujących w barwach Vive Tauronu Kielce zostało powołanych na zgrupowania swoich reprezentacji narodowych. Po raz pierwszy z kadrą Węgier pracował także szkoleniowiec żółto-biało-niebieskich, Talant Duszebajew. Przerwa reprezentacyjna była więc dla szczypiornistów i sztabu szkoleniowego z Kielc okresem bardzo pracowitym. Mimo tego, kibice kieleckiej siódemki liczą, że po wznowieniu rozgrywek ligowych w zespół wstąpi nowy duch. Cele drużyny na sezon 2014/2015 są jasne i są to kolejno: zdobycie Pucharu Polski, obrona Mistrzostwa Polski oraz awans do najlepszej czwórki Europy i gra w prestiżowym Final4 Ligi Mistrzów. Zdobycie trofeów na krajowym podwórku jest niezwykle istotne – to one premiują do gry w elitarnych rozgrywkach Champions League, a to chęć podboju europejskiej czołówki napędza kielecką machinę. Awans do Final4 ma z kolei pokazać, że w stolicy województwa świętokrzyskiego istnieje drużyna, która jest w stanie nie tylko osiągnąć jednorazowo dobry wynik, ale też go powtarzać, a nawet poprawiać. Pierwsze miesiące sezonu 2014/2015 pokazały, że kielczanie krok po kroku dążą do realizacji postawionych przez zarząd klubu celów. Żółto-biało-niebiescy wygrali wszystkie spotkania w rozgrywkach ligowych i po siedmiu meczach z kompletem czternastu punktów przewodzą w tabeli. Kielczanie bardzo dobrze spisują się także w Lidze Mistrzów. Po czterech kolejkach są jedną z trzech niepokonanych drużyn i z dorobkiem ośmiu oczek stoją na czele grupy D. Wyniki to jedno, a styl gry zespołu to drugie. Wiele osób ma zastrzeżenia do gry podopiecznych Talanta Dujszebajewa. Początek sezonu był bowiem w ich wykonaniu bardzo słaby – w pierwszych meczach mistrzowie Polski męczyli się z beniaminkami i z drużynami o wiele od siebie słabszymi. Dopiero w meczu z Azotami Puławy

30

w czwartej kolejce wszystko wróciło do normy i kielczanie wreszcie odnaleźli swój rytm. Problemy jednak nie zniknęły – rozpoczęły się rozgrywki Ligi Mistrzów i zawodnicy z Kielc swoje wahania formy przenieśli na parkiety międzynarodowe. Pierwsze dwa mecze kielczanie wygrali i chociaż nie ustrzegli się błędów, wydawało się, że są na dobrej drodze by pokonać drobne komplikacje. Wtedy jednak przydarzyły im się dwa słabe spotkania, które szczęśliwie zdołali rozstrzygnąć na swoją korzyść w ostatnich minutach. Pojedynki z Motorem Zaporoże i Dunkierką HB obnażyły słabe strony siódemki z Kielc. - Mamy trochę problemów z kontuzjami, więc może nie gramy tak świetnie, jak niektórzy by

tego po nas oczekiwali. Bardzo ważne dla nas jest działanie „krok po kroku”, trener też nam ciągle o tym powtarza. Wiemy, że możemy być jeszcze lepsi, ale mamy czas na poprawę, sezon będzie trwał jeszcze 8 miesięcy. Najważniejsze jest to, że wygrywamy. Każdy mecz wygląda już coraz lepiej, wszyscy, także i my czekamy na to najlepsze spotkanie w naszym wykonaniu. Nie jest to jednak takie łatwe, jak się wydaje, z perspektywy boiska wygląda to trochę inaczej. Naprzeciw nas zawsze jest drużyna, która też chce wygrać i stara się zrobić wszystko, żeby to się udało – tłumaczył słabszą dyspozycję zespołu na początku rozgrywek skrzydłowy kieleckiej drużyny, Ivan Cupić. Fani żółto-biało-niebieskich mają nadzieje, że przerwa reprezentacyjna pozwoli ich ulubieńcom złapać chwilę oddechu, w spokoju przemyśleć postawę boiskową i do dalszej części rozgrywek przystąpić z nową energią. - Z każdym miesiącem idzie nam coraz lepiej, coraz bardziej rozumiemy system trenera Dujszebajewa. Może pierwsze mecze ligowe nie były w naszym wykonaniu najlepsze, ale potem się rozkręcaliśmy, właśnie po to, by teraz w najważniejszej części fazy grupowej, najbardziej nerwowej być jak najlepiej przygotowanym – mówi Michał Jurecki. Aneta Szypnicka

fot. przegladsportowy.pl

A


Sport

Czy Kielce potrzebują nowej hali? D

ziałacze i kibice klubu Vive Tauron Kielce marzą o powstaniu nowego obiektu sportowego, który będzie skrojony na miarę sukcesów ich zespołu na arenie międzynarodowej. Zrealizowanie tego marzenie będzie jednak trudne. Co kilka miesięcy ożywa temat wybudowania nowej hali przeznaczonej do rozgrywania meczów piłki ręcznej. Wydawało się, że inwestycja może mieć duże szanse powodzenia, bo w lobbowanie pomysłu mocno zaangażował się prezes Vive Tauronu Kielce oraz właściciel firmy Vive Tekstile Recycling, Bertus Servaas. Holender do swojego pomysłu przekonał władze w Urzędzie Miasta oraz Urzędzie Wojewódzkim, ale na drodze stanęło Ministerstwo Sportu, które poinformowały, że nie znajdzie pieniędzy na dofinansowanie budowy. Temat chwilowo został zamknięty, ale projekt hali, która mogłaby pomieścić aż osiem tysięcy osób jest już gotowy od kilkunastu miesięcy, a włodarze kieleckiego klubu to ludzie, którzy szybko nie rezygnują. Widać to w filozofii budowania drużyny i widać w staraniach o zdobycie pieniędzy na budowę nowego obiektu. Jak zwykle w takich sytuacjach społeczeństwo podzieliło się na dwie grupy – zwolenników i przeciwników przedsięwzięcia. Ci pierwsi przywołują argumenty o wysokim poziomie drużyny, rosnącej frekwencji na meczach, zainteresowaniu biletami, którego Hala Legionów nie jest w stanie zaspokoić oraz o wielofunkcyjności obiektu, gdzie

teraz swoje mecze rozgrywają żółto-biało-niebiescy. Jak bowiem powszechnie wiadomo – jeśli coś nadaje się do wszystkiego, to nie nadaje się do niczego. Hala Legionów może maksymalnie pomieścić cztery tysiące osób, zdarzało się jednak, że chęć kupna biletu na wyjątkowo atrakcyjne spotkania zadeklarowało aż pięciokrotnie więcej osób. Szesnaście tysięcy kibiców musiało obejść się smakiem i nie zobaczyło na żywo historycznych meczów swojej drużyny –pokonaniu Rhein Neckar Loewen w turnieju o „Dziką Kartę” czy zwycięstwa z Metalurgiem Skopje, które dało siódemce z Kielc awans do Final Four Ligi Mistrzów w Kolonii. - Kielczanie są jedną z najlepszych drużyn w Europie, reprezentują miasto na arenie międzynarodowej, promują je w najlepszy możliwy sposób – wygrywają z potentatami, najlepszymi drużynami z Niemiec, Francji, Danii czy Bałkanów. Dzięki temu o drużynie wszędzie się mówi. Hala, w której rozgrywają swoje mecze nie spełnia wielu warunków. Owszem, została zbudowana niedawno, bo w 2006 roku, ale jako obiekt wielofunkcyjny nie najlepiej nadaje się do organizowania prawdziwych widowisk piłki ręcznej. Uważam, że nowa hala bardzo by się kieleckiej drużynie przydała. Kielce to stolica męskiego szczypiorniaka, więc gdzie jeśli nie tu na każdym meczu mogłoby się zjawić osiem tysięcy kibiców? – powiedział zastępca redaktora naczelnego portal sportowego CKsport.pl, Wojciech Staniec.

To się (nie)uda C

zy można połączyć pracę trenera klubowego i selekcjonera reprezentacji narodowej i utrzymać wysoki poziom prowadzonych przez siebie drużyn? Zdania osób związanych z piłką ręczną podzieliły się na dwa obozy. Mimo że już od pewnego czasu mówiło się, że trener Vive Tauronu Kielce, Talant Dujszebajew podejmie pracę z węgierską reprezentacją, informacja ta zaskoczyła wielu kibiców i dziennikarzy. Kirgiz z hiszpańskim paszportem został zatrudniony w Kielcach w styczniu 2014 roku i na stanowisku zastąpił Bogdana Wentę. Po dziewięciu miesiącach szkoleniowiec postanowił łączyć stanowisko pracy w stolicy województwa świętokrzyskiego z bycie selekcjonerem męskiej kadry narodowej Węgrów. W środowisku zawrzało – na twitterze, facebooku oraz forach internetowych zaczęto toczyć dyskusje czy łączenie takich dwóch funkcji może przynieść więcej szkód czy pożytku. - Nic z tego nie będzie – napisał na twitterze dyrektor działu Sport w onet.pl, Łukasz Widuliński. Z kolei optymistycznie do sytuacji podszedł zastępca redaktora naczelnego portalu CKsport. pl, Wojciech Staniec – Dujszebajew już oficjalnie trenerem Węgrów. Myślę, że nie wpłynie to negatywnie na jego pracę w Vive Tauronie Kielce. W przedsezonowym wywiadzie udzielonym dla oficjalnego folderu klubowego Dujszebajew mówił, że już wcześniej miał wiele propozycji prowadzenia reprezentacji narodowych, ale podcho-

dził do nich z umiarkowanym zainteresowaniem. Wszystko dlatego, że praca z kadrą trwa zazwyczaj około trzech miesięcy rocznie, w praktyce oznacza to, że większość roku jest wolna, a Kirgiz to osoba pełna temperamentu, która ciągle musi coś robić, pracować, rozwijać się. W jego przypadku łączenie dwóch funkcji wydaje się być więc odpowiednią drogą do spełnienia zawodowego. Historia pokazuje jednak, że na dłuższą metę trudne jest zachowanie świeżości myśli szkoleniowej przy kalendarzu wypełnionym niemal do granic możliwości. Przez cztery lata funkcję trenera klubowego oraz kadrowego łączył Bogdan Wenta. Początkowo na obu polach radził sobie bardzo dobrze – z obiema drużynami osiągał dobre wyniki i zdobywał medale. Przyszedł jednak moment, w którym Wenta powiedział stop. Natłok obowiązków i brak urlopów mocno zaczęły mu się dawać we znaki. Wtedy też zrezygnował z prowadzenia kadry narodowej i jak sam przyznawał – pozwoliło mu to odetchnąć. Na świecie jest wielu szkoleniowców, którzy łącza obie funkcje. Jednym z nich jest trener wicemistrzów Polski, Orlen Wisły Płock, Manolo Cadenas pracujący także jako selekcjoner reprezentacji Hiszpanii. Jedno jest pewne – tylko wybitni, doświadczeni trenerzy dostają szanse realizowania się na dwóch płaszczyznach i tylko od nich, ich umiejętności oraz charyzmy i charakteru zależy czy sobie poradzą. Aneta Szypnicka

Nie brakuje jednak przeciwników projektu, którzy uważają, że miasta po prostu nie stać na taką inwestycję. - Nie jestem przeciwko nowej hali sportowej – jestem przeciwko nowej hali finansowanej ze środków samorządu. W Kielcach istnieje już nowoczesny obiekt sportowy tego typu – Hala Legionów. Oczywiście dzisiaj widzimy błędy projektowe, przede wszystkim to, że hala jest zwyczajnie za mała. Niestety, możliwości jej rozbudowy nie ma, więc jedynym rozwiązaniem jest budowa zupełnie nowego obiektu. A to wiąże się z ogromnymi kosztami, przy czym zdecydowanie wolę, żeby te pieniądze poszły na rozwój Kielc niż na część rozrywkową, z której skorzysta stosunkowo niewielka liczba mieszkańców. W dodatku nowa hala wypełniałaby się widzami tylko na kilku, maksymalnie kilkunastu meczach w sezonie, bo pozostałe spotkania nie są tak ciekawe, żeby przyciągały tylu kibiców. Nawet teraz na takich meczach w Hali Legionów jest wiele pustych krzesełek. Zdecydowanie więcej mamy w Kielcach użytkowników dróg niż chodników niż fanów piłki ręcznej i dlatego właśnie na te pierwsze inwestycje trzeba położyć zdecydowanie większy nacisk w najbliższej perspektywie unijnej na lata 2014-2020 – wytłumaczył swój punkt widzenia dziennikarz radia eM Kielce, Tomasz Porębski. Budowa nowej hali z pewnością przyniosłaby wiele korzyści, nie tylko klubowi, ale i też miastu. Nie ma jednak wątpliwości, że zalet powstania nowego obiektu jest tyle samo, co wad. Aneta Szypnicka

Wydawca: dr Jolanta Dzierżyńska-Mielczarek Redaktor naczelny: Karolina Kornalska Redaktor techniczny: Bartosz Żmuda Konsultacja techniczna: mgr Andrzej Bednarz Korekta: Dominika Łazarczyk Autorzy tekstów: Karolina Kornalska, Dominika Łazarczyk, Maja Krukowicz, Bartosz Żmuda, Agnieska Szumska, Anna Grzywna,Krzysztof Kowal, Monika Czerwińska, Aleksandra Piątkowska, Paulina Musiał, Monika Okolus, Patrycja Kwaśniewska, Aleksandra Póltorak, Edyta Jedynak, Aleksandra Gluza, Karol Pakosz, Adriana Lniana, Aneta Szypnicka

31


fot. ujk.edu.pl

32

Pryzmat - Czasopismo Studenckie  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you