Issuu on Google+

www.facebook.com/prudnik24 Gazeta Prudnik24 - gazeta bezpłatna, numer 14, 1 października 2013 r., www.prudnik24.pl

Szybowice mają nowy plac zabaw – str. 4

Drogi pogranicza polsko-czeskiego – jakie plany ma starostwo? – str. 9

“Seniorzy w akcji” – o konferencji regionalnej UTW – str. 8

“Łucznictwem zaraził mnie brat” Karolina Farasiewicz o swoich sukcesach – str. 14

24

GAZETA ISSN 2300-7958

BEZPŁATNY dwutygodnik

DARMOWE OGŁOSZENIA DROBNE Tylko do 10 pa ździernika! Szczegóły na stronie www. prudnik24.pl

BEZPŁATNY dwutygodnik

Pociągiem do Warszawy

BEZPŁATNY dwutygodnik

W numerze:

Do Prudnika wracają pociągi dalekobieżne. Od 15 grudnia, czyli od wejścia w życie nowego rozkładu jazdy pociągów, Przewozy Regionalne uruchomią pociąg interREGIO „Chemik”, który będzie kursował w relacji Warszawa Wschodnia – Katowice - Prudnik - Kamieniec Ząbkowicki - Kudowa Zdrój. Gazeta Prudnik24 jako pierwsza podaje tę informację.

Prudnik pożegnał Stanisława Szozdę – str. 5 Bractwo Sorontar

Żywioły kultury podbiły Głogówek – str. 11 fot. B. Jakubowski

- Potwierdzam, że rozważamy uruchomienie w nowym rozkładzie jazdy pociągu IR z Warszawy do Kudowy Zdroju przez Nysę – mówi enigmatycznie Michał Stilger z biura prasowego Przewozów Regionalnych. Dowiedzieliśmy się jednak, że decyzja o powrocie pociągów dalekobieżnych na linię 137, tzw. podsudecką, zapadła. W każdą sobotę mieszkańcy Prudnika będą mogli udać się do miejscowości uzdrowiskowej, jaką jest Kudowa Zdrój, natomiast w niedzielę będą mogli pojechać do Katowic i Warszawy. Według posiadanego przez nas rozkładu jazdy, pociąg do Kudowy będzie odjeżdżał w soboty o godz. 14:12, natomiast do Warszawy, w niedzielę o 14:26.

Powrót bezpośredniego połączenia ze stolicą, jest szansą dla naszego miasta. Ostatni pociąg dalekobieżny odjechał bowiem ze stacji Prudnik w 2007 roku, skazując lokalną magistralę kolejową na powolną degradację. Od tamtej pory mieszkańcy powiatu prudnickiego mogli jedynie korzystać z połączeń regionalnych, dzięki którym mogli pojechać najdalej do Brzegu i Kędzierzyna-Koźla. Dalsza podróż wiązała się, z często bardzo uciążliwymi, przesiadkami. Pociąg interREGIO „Chemik” umożliwi nie tylko dogodną podróż na Śląsk i do Warszawy. Przesiadki w Kamieńcu Ząbkowickim pozwolą również dojechać do Wrocławia, Legnicy, a nawet do czeskich Pardubic. O możliwościach przesiadek

będziemy informować w kolejnych wydaniach Gazety Prudnik24. Rozkład jazdy pociągu interREGIO “Chemik”: Warszawa - Kudowa Zdrój Warszawa Wschodnia 8:12 Warszawa Centralna 8:25 Katowice 11:58 Gliwice 12:28 Kędzierzyn-Koźle 13:09 Głogówek 13:42 Racławice Śląskie 13:54 Prudnik 14:12 Nowy Świętów 14:33 Nysa 14:49 Kamieniec Ząbkowicki 15:43 Kłodzko Główne 16:12 Kudowa Zdrój 17:19 Kudowa Zdrój - Warszawa Kudowa Zdrój 11:15

Kłodzko Główne 12:35 Kamieniec Ząbkowicki 12:56 Nysa 13:47 Nowy Świętów 14:05 Prudnik 14:26 Racławice Śląskie 14:41 Głogówek 14:51 Kędzierzyn-Koźle 15:50 Gliwice 16:41 Katowice 17:16 Warszawa Centralna 21:25 Warszawa Wschodnia 21:33 (powyższy rozkład może jeszcze uclec zmianie) Czas podróży: Prudnik – Warszawa Centralna - 6 godz. 59 min. Prudnik – Katowice - 2 godz. 50 min. Prudnik – Kudowa Zdrój - 3 godz. 17 min. Maciej Dobrzański

Ojciec Jan Góra w Prudniku

O Prymasie Wyszyńskim i nie tylko – str. 12 Wywiad z Markiem Muszyńskim - str. 15


GAZETA

Czytelnicy – pytania, opinie, odniesienia

24

“Spieszmy się kochać...”

Nowe zbiorniki retencyjne

N

ieśmiertelna maksyma księdza Jana Twardowskiego “spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”, przychodzi mi zawsze na myśl po stracie kogoś wielkiego. Tak było po śmierci Jana Pawła II, odejściu Wisławy Szymborskiej, Vaclava Havla, a także po nagłej i niespodziewanej stracie Kamili Skolimowskiej. Podobnie było w zeszły poniedziałek, gdy do naszej redakcji dotarła informacja o śmierci Stanisława Szozdy. ie mogłem (z racji wieku) śledzić “na żywo” poczynań Pana Stanisława, gdy zdobywał najważniejsze sportowe laury. Zawsze jednak wiedziałem, że ktoś taki jest wśród nas, naszej lokalnej społeczności i byłem z tego bardzo dumny. ziś Stanisława Szozdy nie ma już wśród nas. Na zawsze pozostanie w sercach mieszkańców Prudnika. Moim także.

N

D

Mirosław Matusiak Redaktor Naczelny

W ostatnim czasie do naszej redakcji dotarło sporo pytań związanych z powstającymi zbiornikami wodnymi w lesie, nieopodal tzw. „Nowego Klasztorku”. Niektórzy z czytelników mieli nadzieję, że ich przeznaczeniem będzie rekreacja wodna, w tym pływanie. Niestety, nie mamy dla nich dobrych wieści - zbiorniki te mają bowiem pełnić funkcję wyłącznie retencyjną. - Kąpiele nigdy nie będą tam dozwolone ze względów bezpieczeństwa – tłumaczy Wojciech Wicherek, sekretarz prudnickiego nadleśnictwa, które zajmuje się pracami budowlanymi na tym terenie. Nadleśnictwo partycypuje w kosztach przedsięwzięcia, choć najwięcej funduszy udało się pozyskać ze specjalnego programu unijnego. Przepisy unijne określają, że inny kierunek zagospodarowania zbiorników może być planowany dopiero po pięcioletnim okresie od otrzymania dopłaty. Mimo to, już dziś wiadomo, że pływanie na powstających akwenach zawsze będzie zabronione. Dotychczas na opisywanym obszarze znajdowały się trzy zdewastowane stawy, będące pozostałością m.in. po dawnym poligonie wojskowym. - Zaprojektowaliśmy łącznie 5 nowych zbiorników wodnych, które usytuowane będą w systemie paciorkowym. Prace są już na ukończeniu, zbiorniki zostaną wypełnione wodą w przyszłym roku – informuje Wojciech Wicherek.

Gazeta Prudnik24 REDAKCJA: Kontakt z redakcją pod numerami telefonów: 793 286 200, 605 207 847 WYDAWCA: Mirosław Matusiak Emenem Design ul. Wojska Polskiego 3/14, 48-200 Prudnik, NIP: 755-184-05-96

Droga zostanie naprawiona w odpowiednim czasie

Redaktor Naczelny: Mirosław Matusiak (m.matusiak@prudnik24.pl) Dziennikarze: Bogusław Zator (b.zator@prudnik24.pl) Jarosław Szóstka (j.szostka@prudnik24.pl) Wojciech Ossoliński (w.ossolinski@prudnik24.pl) Maciej Dobrzański (m.dobrzanski@prudnik24.pl) Współpracownicy: Marek Doskocz, “Spóźniony Donosiciel”, Gambit

Pamiątki można nabyć w muzeum

Reklama: tel. 791 802 433 e-mail: reklama@prudnik24.pl Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczonych ogłoszeń i zastrzega sobie prawo do skracania nadesłanych tekstów. Druk: Drukarnia Pro Media Opole

Pogrążeni w głębokim smutku zawiadamiamy, że w dniu 23 września 2013 r. zmarł

Starosta Prudnicki, Zarząd i Rada Powiatu oraz pracownicy Starostwa Powiatowego

„Człowiek tak długo żyje, dopóki żyje w naszej pamięci” Z wielkim smutkiem przyjęłam wiadomość o śmierci

Stanisława Szozdy

Gazeta Prudnik24

Żegnając przyjaciela, nie płacz, ponieważ jego nieobecność ukaże ci to, co najbardziej w nim kochasz

Żegnamy dziś wielkiego sportowca i wspaniałego człowieka. Rodzinie i przyjaciołom Wybitnego Prudniczanina wyrazy głębokiego współczucia składają:

Stanisława Szozdy znanego prudniczanina, wybitnego kolarza, zwycięzcy Wyścigu Pokoju i Tour de Pologne, medalisty olimpijskiego i mistrza świata.

Burmistrz Prudnika Rada Miejska w Prudniku

2

Maciej Dobrzański

„Trzeba tylko mocno w siebie wierzyć, a można wszystko” – ta maksyma, którą często powtarzał, doskonale określa jego osobę.

Wyrazy współczucia Rodzinie Zmarłego i wszystkim tym, których ta przedwczesna śmierć poruszyła:

24

Z jej opinią nie zgadza się burmistrz Franciszek Fejdych, któremu przedstawiliśmy problem. - W tej materii może skarżyć się tylko ktoś, kto siedzi wygodnie w domu i chciałby, żeby wszystko było w zasięgu ręki – stwierdził burmistrz. – Pamiątki z Prudnika można nabyć bez problemu z Muzeum Ziemi Prudnickiej, są wśród nich między innymi miniaturki Wieży Woka. Dostępne są również plany miasta i wszelkie związane z nim opracowania - dodał Franciszek Fejdych. - Muzeum jest jedyną placówką, uprawnioną do rozprowadzania za pieniądze tego typu rzeczy. Przypominam, że gmina nie jest instytucją, która może prowadzić działalność gospodarczą. Przy każdej okazji, gdy podejmowany jest ten temat, zachęcam przedsiębiorców prudnickich do wydawania pamiątek o Prudniku i do zarabiania na nich. – zakończył burmistrz.

wybitny prudniczanin, utytułowany kolaż szosowy – zwycięzca Wyścigu Pokoju i Tour de Pologne, wielokrotny medalista olimpijski, mistrzostw świata i Polski, sportowiec 65-lecia Opolszczyzny, odznaczony tytułem Kawaler „Róży Pogranicza”.

Coraz częściej docierają do nas głosy czytelników, którzy nie są zadowoleni z oferty, jaką w ramach historycznej i turystycznej promocji Prudnika, oferuje im gmina. Temat jest ważny i zapewne

Staszku – za każdy dzień, który z nami spędziłeś, za wszystkie przeżycia i sukcesy których nam dostarczyłeś, za to, że po prostu byłeś z nami – dziękujemy.

wart szerszej dyskusji, skupmy się jednak na opinii czytelniczki Iwony, która zwróciła się do nas z tą sprawą. Pani Iwona skarży się na brak dobrego punktu informacyjnego o zabytkach i atrakcjach turystycznych naszego miasta, wskazuje również na brak możliwości zakupu miniaturek Wieży Woka, czy też planu miasta. „Potrzebne jest miejsce, w którym można by nabyć pamiątki związane z Prudnikiem” – napisała.

ś.p. Stanisław Szozda

Z niedowierzaniem i bólem przyjęliśmy wiadomość o śmierci wybitnego Prudniczanina

E-mail: redakcja@prudnik24.pl www.prudnik24.pl

GAZETA

Napisał do nas czytelnik Damian. Jest on zniesmaczony stanem drogi na ulicy Słowiczej, na której ZWiK niedawno prowadził prace związane z kanalizacją, doprowadzoną do znajdujących się tam domków jednorodzinnych. Nasz czytelnik, który mieszka w tej okolicy, jadąc swoim samochodem musi codziennie zmagać się z ubytkami w nawierzchni. „Jak zwykle, ZWiK pozostawił po sobie zniszczony asfalt i jak zwykle nawet nie próbuje tego naprawić. W poprzek drogi, mniej więcej co 20 metrów, są widoczne pasy z ubytkami asfaltu. Trwa to już dość

długo, mam więc pytanie, czy droga zostanie naprawiona? Jazda na tym odcinku nie działa dobrze na samochody. Problem w tym, że ja muszę ją pokonywać niemal codziennie.” – napisał prudniczanin. - W tej chwili ubytki są zasypane kamieniem – powiedział naszej redakcji burmistrz Franciszek Fejdych, któremu przedstawiliśmy stanowisko czytelnika. – Po tego typu robotach, jakie zostały tam wykonane, ziemia musi się osadzić, dlatego też lanie asfaltu od razu, w niedługim czasie po zakończeniu prac, jest niewskazane – przekonywał szef gminy i dodał, że po osadzeniu się gruntu asfalt na pewno zostanie uzupełniony. Burmistrz przypomniał jednocześnie, że wszędzie tam, gdzie szybko starano się uzupełnić braki w nawierzchni, asfalt osiadał razem z gruntem. - Coś podobnego miało miejsce przy Banku Spółdzielczym w Prudniku. Tam ubytki zostały zalane zbyt szybko, w efekcie czego utworzyła się znacząca niecka, a pracę trzeba było wykonać od początku – argumentował szef gminy. Przy okazji zapytaliśmy o stan prac na głównej drodze w Niemysłowicach, gdzie również trwają prace związane z doprowadzeniem kanalizacji (tam roboty prowadzi firma zewnętrzna). - Oprócz terenu, gdzie wycięto asfalt, żeby wykonać wykopy, są również miejsca, gdzie całkowicie go załamano. W tej chwili więc nie spełnia on swojej roli. Będziemy rozmawiali, by dywaniki asfaltowe kładziono na całej szerokości drogi, a nie tylko w miejscach, gdzie są robione wykopy – odniósł się do sytuacji w Niemysłowicach Franciszek Fejdych.

Pogrążonej w żałobie Rodzinie oraz Najbliższym składam najszczersze kondolencje oraz wyraz współczucia. Janina Okrągły Posłanka na Sejm RP

www.prudnik24.pl


A M A

Cena promocyjna! z montażem

5900 zł n e t t o

2350 zł n e t t o

ZAPRASZAMY 48-200 Prudnik, ul. Prężyńska 17 tel. 77 436 22 39, 605 292 828 biuro@komfort-okna.pl www.komfort-okna.pl

Okna

K

L

Cena promocyjna! 20 kW

R

E

w godz. 8-16 sob. 8-12

opolską policję na szczeblu centralnym.

Wydział Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu, był gospodarzem drugiego etapu konkursu „Dzielnicowy Roku”. Spośród 23 dzielnicowych z Starsza sierżant Ewa Fikiel zajęła dru- całego województwa, wybrano gie miejsce w II etapie eliminacji Ogól- najlepszą dwójkę, która będzie reprezennopolskich Zawodów dla Policjantów tować opolski garnizon w zawodach ogólDzielnicowych i będzie reprezentowała nokrajowych. Najlepszym dzielnicowym w województwie starszy S K U P I Z Ł O M O W A N I E został aspirant Piotr Jagoda, z K o m e n d y Darmowy obiór P o w i a t o w e j w KrapNajwyższe ceny Policji kowicach. Na tel. 600 770 707 drugim miejscu znalazła

602 876 620

się starsza sierżant Ewa Fikiel, a trzeci był starszy aspirant Henryk Radziewicz z KPP w Kluczborku. Inny reprezentant prudnickiej komendy – sierżant sztabowy Andrzej Bagosz, zajął 10 pozycję. Najlepszym dzielnicowym pamiątkowe dyplomy i nagrody wręczyła Komendant Wojewódzka Policji, inspektor Irena Doroszkiewicz, oraz naczelnik Wydziału Prewencji KWP Opole – młodsza inspektor Anna Wawrzczak-Gazda. (źródło: opolska policja)

Posiadał oraz udzielał narkotyki 15-latce Prudniccy policjanci zatrzymali 17-latka podejrzanego o posiadanie i udzielanie środków odurzających nieletniej. Funkcjonariusze podczas kontroli znaleźli przy nim 3 porcje marihuany. Młodemu mężczyźnie grozi teraz kara pozbawienia wolności do lat 8. W niedzielę 22 września około godziny 23:00 prudniccy policjanci patrolując ul. Aleja Miła zauważyli 17-letniego mieszkańca miasta, który na widok policjantów zaczął dziwnie się zachowywać. Młody mężczyzna przebywał w towarzystwie 15-letniej koleżanki. W trakcie kontroli osobistej u 17-latka policjanci znaleźli 3 porcje marihuany, lufkę oraz młynek służący do mielenia i mieszania marihuany z tytoniem. Prudniczanin został zatrzymany przez funkcjonariuszy w policyjnym areszcie. To jednak nie koniec kłopotów 17-latka bowiem zajmujący się sprawą policjanci ustalili, że w przeszłości udzielał on kilkukrotnie marihuanę 15-latce. Podejrzany usłyszał 2 zarzuty, posiadania i udzielania środków odurzających nieletniej do których przyznał się. Grozi mu teraz kara pozbawienia wolności do lat 8.

R E K L A M A

R E K L A M A

Ewa Fikiel wśród najlepszych dzielnicowych

www.prudnik24.pl

Gazeta Prudnik24

24

TU DOSTANIESZ GAZETĘ PRUDNIK24:

Rabaty do -45%

SPRZEDAŻ RATALNA

NA SYGNALE

GAZETA

1. PUP Prudnik, ul. Jagiellońska 2. Starostwo Powiatowe, ul. Kościuszki 3. Urząd Miasta, ul. Kościuszki 4. Poczta Polska, ul. Kościuszki 5. Muzeum Ziemi Prudnickiej, ul. Chrobrego 6. Prudnicki Ośrodek Kultury, ul. Kościuszki 7. MiGBP w Prudniku, Plac Zamkowy 8. Poczekalnia Dworca PKS 9. Przychodnia Medicus, ul. Kościuszki 10. Przychodnia Optima, ul. Nyska, ul. Ogrodowa 11. Apteka Optima, ul. Nyska 12. Apteka Rynek 13. Apteka oo. Bonifratrów, ul. Piastowska 14. Apteka pod Złotym Wężem, ul. Powstańców Śląskich 15. Sklep EKO ul. Chopina 16. Sklep EKO ul. Jasionkowa 17. Media Expert, ul. Powstańców Śląskich 18. Market budowlany PSB Mrówka, ul. Powstańców Śląskich 19. Sklepy „Żabka” (ul. Ratuszowa, ul. Sobieskiego, ul. Batorego) 20. Wszystkie prudnickie sklepy “Procent” 21. Restauracja Kamelot 22. Stacja PEGAZ ul. Nyska 23. Stacja benzynowa „Statoil” 24. Stacja benzynowa „Orlen”. 25. Coroplast ul. Nyska 26. Salon KOLPORTER ul. Kościuszki 27. Sklep spożywczo-przemysłowy Jolany Ostrowskiej-Michalczewskiej, ul. Kościuszki 28. Sklep papierniczy koło sklepu spożywczego „Moskwa” 29. Sklep papierniczy ul. Ratuszowa 30. Salon fryzjerski ul. Ratuszowa 31. Sklep rybny „Łosoś”, ul. Batorego 32. Sklep monopolowy „Horten”, ul. Jasionkowa 33. Sklep mięsny “Swojski Smak”, Rynek 34. Sklep spożywczo-monopolowy „Al-kaw”, ul, Ratuszowa 35. Cukiernia J.K.M. Górka, ul. Ratuszowa 36. Sklep „Krystyna”, ul. Kościuszki 37. Sklep mięsny „Tulipan”, ul. Piastowska 38. Sklep monopolowy „Marco”, ul. Sobieskiego 39. Foto- Labor – ul. Kościuszki 40. Sklep obuwniczy, ul. Ratuszowa 41. Sklep „U Darka” w Trzebinie 42. Meble Dagmara, ul. Powstańców Śl. 43. ANN-MAR, ul. Powstańców Śl. 12 44. B.T. MEDIUM, ul. Jagiellońska

3


Śląski Festiwal Ziemi Prudnickiej 2013

GAZETA

Szybowice mają nowy plac zabaw W czwartek 19 września miało miejsce uroczyste otwarcie nowego placu zabaw przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Szybowicach. mian Szepelawy podkreślił, że choć trzeba było pokonać kilka przeszkód, wiele można zrobić, jeśli jest dobra wola, wytrwałość w dążeniu do celu i współdziałanie mieszkańców wsi, urzędników (m.in. z Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu), oraz lokalnego biznesu.

Przemawia Franciszek Dendewicz. Fot. B. Zator

Inwestycja o wartości ponad 60 tys. zł została zrealizowana głównie dzięki wsparciu wrocławskiej firmy Green Bear, planującej w Szybowicach budowę farmy wiatrowej, która przekazała kwotę prawie 40 tys. zł. Pozostałe środki, blisko 21 tys. zł, pochodziły z Funduszu Sołeckiego Gminy Prudnik. Wśród przybyłych gości znaleźli się: Magdalena Łabaziewicz, reprezentująca sponsora - firmę Green Bear, burmistrz Prudnika Franciszek Fejdych, oraz przewodnicząca Komisji Oświaty, Zdrowia i Sportu - Zofia Zeprzałka-Krzemień i Renata Heda - kierująca gminnym Wydziałem Inwestycji. Nie zabrakło także sołtysa wsi i radnego powiatu - Damiana Szepelawego, oraz przedstawicieli Stowarzyszenia Odnowy Wsi Szybowice “Szybowiak”, na czele z prezes Aleksandrą Faszczowy-Trembecką. Obecni byli również: inspektor Bernarda Zub, radny Andrzej Gajewski oraz Jan Salamon - przedstawiciel firmy HOUT. W roli głównej wystąpiły jednak dzieci z miejscowego Zespołu Szkolno-Przedszkolnego, prezentując program artystyczny w postaci wierszy i piosenek - niektórych w zabawny sposób odnoszących się do zaangażowania gminy w powstanie placu zabaw. Podczas krótkich przemówień Magdalena Łabaziewicz podziwiała aktywność lokalnej społeczności. Przyznała, że koncepcja budowy placu zabaw bardzo spodobała się firmie Green Bear, która Polsce zainstalowała jedną farmę wiatrową i pracuje nad kilkunastoma następnymi.

Następnie nastąpiło przecięcie wstęgi pamiątkowej i poświęcenie placu przez księdza proboszcza, Mariusza Budziarka. Nie był to jednak ostatni punkt programu, bo gospodarz placówki przygotował jeszcze niespodziankę. Franciszek Dendewicz - z wykształcenia historyk - przyznał, że pierwotnie otwarcie placu zabaw miało odbyć się tydzień wcześniej, zatem w 330. rocznicę wiktorii wiedeńskiej Jana III Sobieskiego. Ponieważ król, wracając spod Wiednia, posadził na Śląsku lipy - zwane później jego imieniem. Zwyczaj ten upowszechnił się w Polsce podczas kolejnych rocznic zwycięstwa nad Turkami. Franciszek Dendewicz postanowił posadzić lipę także na nowym plac zabaw - w nadziei, że kiedyś w cieniu jej konarów można będzie zasiąść i raczyć się kawą z miodem. Napój ten serwuje słynna wiedeńska kawiarnia, założona przez po odsieczy przez Jerzego Franciszka Kulczyckiego, który wielokrotnie przedzierał do obozu Jana III i przekazywał do Wiednia wieści o mającej nadejść pomocy. Pod korzeniami szybowickiej lipy umieszczono zdobioną ręcznie butelkę, zawierającą kartki z nazwiskami wszystkich dzieci z ZSP w Szybowicach. Po posadzeniu drzewka można pozostało tylko przetestować nowe urządzenia na placu. Dzieci zrobiły to już wcześniej, więc po uroczystości okazję mieli dorośli.

Od 3 do 27 października, w Prudniku i Głogówku, odbędzie się XXI Śląski Festiwal Ziemi Prudnickiej imienia Ludwiga van Beethovena. W październiku Prudnik i Głogówek staną się opolskimi stolicami muzyki klasycznej. W ciągu miesiąca odbędzie się dziesięć koncertów, podczas których melomani będą mieli okazję usłyszeć znakomite wykonania takich wirtuozów jak Beethoven, Brahms, Paderewski, Haendel, Mozart czy Ravel. O znakomitych artystów i niezwykle ciekawy program festiwalu zadbał Jacek Woleński – dziennikarz, współpracownik Filharmonii Zabrzańskiej, Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej i Radia Piekary, który w 2012 r. został uhonorowany przez ministra kultury medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Pełny program festiwalu: PRUDNIK 3 października (czwartek), godz. 18:00 (sala reprezentacyjna POK, ul. Kościuszki 1A) Duo Piano PYRKOSZ – koncert fortepianowy na 4 ręce – Iwona i Marcelina Pyrkosz 11 października (piątek), godz. 19:00 (kościół parafialny pw. Św. Michała Archanioła w Prudniku) Trio Wirtuozów Konstanty Andrzej Kulka – skrzypce Andrzej Gębski – skrzypce Andrzej Wróbel – wiolonczela 15 października (wtorek), godz. 19:00 (kościół pw. Miłosierdzia Bożego w Prudniku) Zespół Muzyczny MAES – TRIO oraz Alina Urbańczyk (sopran) Marzena Mikuła–Drabek – klawisz Jacek Gros – skrzypce Dariusz Kasperek – klarnet 18 października (piątek), godz. 19:00 (kościół parafialny pw. Św. Michała Archanioła w Prudniku) Arkadiusz Bialic – organy Jadwiga Lisa – skrzypce GŁOGÓWEK 22 października (wtorek), godz. 19:00 (Ratusz) Wieczór improwizacji fortepianowych – Julian Gembalski W programie: Ludwig van Beethoven i inni 23 października (środa), godz. 19:00 (Ratusz) Koncert 3 tenorów Oskar Jasiński, Piotr Koprowski i Jang Li Grażyna Griner – fortepian 24 października (czwartek), godz. 19:00 (Ratusz) Recital Helene Tysman (Francja) – fortepian W programie: Fryderyk Chopin i inni

Bogusław Zator

25 października (piątek), godz. 19:00 (Ratusz) Wieczór 3 pianistów Koncert laureatów konkursu Deutscher Klavierwettbewerb Polnischer Musik w Hamburgu

Franciszek Fejdych przypomniał, że wśród ostatnich inwestycji we wsi ta jest szczególna, bo po raz pierwszy do chęci mieszkańców i inicjatywy Rady Sołeckiej dołączył tak dobry sponsor, jak Green Bear. Dzieciom życzył dobrego i bezpiecznego korzystania z placu zabaw. Sołtys Da-

26 października (sobota), godz. 19:30 (kościół pw. Św. Bartłomieja w Głogówku) Orkiestra Filharmonii Opolskiej pod dyr. B. Żurakowskiego W programie: Beethoven, Brahma, Wagner 27 października (niedziela), godz. 19:00 (Ratusz) Recital Pawła Zawadzkiego – fortepian fot. B. Zator

4

Gazeta Prudnik24

www.prudnik24.pl


GAZETA

Prudnik opłakuje Stanisława Szozdę

Legenda kolarstwa i jeden z najwybitniejszych mieszkańców Prudnika – Stanisław Szozda, nie żyje. Zmarł 23 września po długiej i ciężkiej chorobie. O problemach zdrowotnych Stanisława Szozdy było wiadomo już od jakiegoś czasu, mimo to wiadomość o jego śmierci do dziś, dla wielu prudniczan, wydaje się brzmieć niewiarygodnie. Istotnie, trudno sobie wyobrazić, że już nigdy nie zobaczymy go na prudnickim rynku, w pobliżu swojego kantoru, gdzie tak często bywał. Mieszkańcy naszego miasta wspominają go bardzo ciepło, jako dobrego człowieka, który zawsze służył radą i dobrym słowem. Przedstawiciele świata polskiego sportu także wypowiadają się o nim w samych superlatywach, podkreślając jego hart ducha, wolę walki i głód sukcesu, który zaowocował wielkimi sportowymi tryumfami. Na trasach, gdy pokonywał kolejne kilometry, był niezwyciężony – nawet wówczas, gdy nie zajmował pierwszego miejsca. Obserwując reakcje prudniczan, mamy nieodparte wrażenie, że nagle wszyscy zdaliśmy sobie sprawę z faktu, jak wielki mistrz żył u naszego boku i jak puste wydaje się to miasto po jego śmierci. Mistrz, którego przynajmniej w tym życiu, już nie zobaczymy. Mistrz, który jest już zapewne w najlepszym z możliwych miejsc. Początkowo wydawało się, że Stanisław Szozda spocznie w Prudniku. Podjęto jednak decyzję o pochowaniu go na wrocławskim cmentarzu Osobowickim, w Alei Zasłużonych, obok mistrza świata z 1973 roku – Janusza Kieszkowskiego. Mimo to Prudnik otrzymał swoją szansę na pożegnanie wielkiego sportowca. Oto bowiem w piątek, 27 września, od godziny 14 w kościele pw. św. Michała Archanioła, wystawiona była urna z prochami znanego prudniczanina. Dostępna była także księga kondolencyjna, na stronach której każdy mógł zostawić swój wpis. O godzinie 18:00 odprawiono natomiast Mszę Świętą w inten- cji zmarłego, która zgromadziła tłumy mieszkańców miasta i liczne przedstawicielstwo władz rządowych i samorządowych. Przybyli m.in. wicewojewoda Antoni Jastrzębski, burmistrz Prudnika Franciszek Fejdych, starosta Radosław Roszkowski, przewodniczący Rady Miejskiej Zbigniew Kosiński, a także prezes Zarządu Opolskiego Związku Kolarskiego Marek Truchan. Obecne były także delegacje sztandarowe prudnickich szkół. Homilę wygłosił franciszkanin Bonawentura Smolka z Głubczyc. Wspominał m.in. swoją 30-letnią znajomość ze zmarłym mistrzem, który przed laty służył przy ołtarzu w prudnickim sanktuarium Św.

Józefa. Przywołał liczne sukcesy sportowe Stanisława Szozdy, podkreślając, że ten zawsze w życiu mocno wierzył w siebie - czy to na szosie, czy w trakcie walki z chorobą - ale też nigdy nie ukrywał swojej religijności, mawiając, że Bóg był zawsze w jego sercu. Ojciec Bonawentura wspominał także, jak przed laty z grupą kleryków wpadli na pomysł, by na rowerach przebyć liczącą ponad 3 tys. km trasę do Rzymu. Jako amatorzy wątpili jednak, czy uda im się sprostać temu wyzwaniu. Tym, który przekonał ich, mówiąc “Trzeba tylko mocno w siebie wierzyć, a można wszystko”, oraz pomógł im przeprowadzić profesjonalne treningi, stając się patronem sukcesu wyprawy, był właśnie Stanisław Szozda. To jednak nie wszystko. Jak dowiedziała się nasza redakcja, jest pomysł i zgoda rodziny, by część prochów sportowca pozostała w Prudniku i została umieszczona w wybudowanym pomniku. Burmistrz Franciszek Fejdych, w rozmowie z naszą gazetą w dzień po śmierci Stanisława Szozdy, wyraził chęć i wolę uhonorowania zmarłego prudniczanina („Gmina Prudnik zrobi wszystko, by upamiętnić Stanisława” – mówił wówczas), więc wydaje się, że jest spora szansa na realizację takiego planu. Swój pomysł na oddanie hołdu wybitnemu kolażowi ma także starosta Radosław Roszkowski, który chciałby, ażeby Zespół Szkół Rolniczych, którego Stanisław Szozda był absolwentem, nosił jego imię, gdyż, jak dotąd, nie ma patrona. Syn sportowca popiera ten pomysł. Pogrzeb prudniczanina odbył się w sobotę, 28 września. Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się o godz. 10:00 w Katedrze św. Jana Chrzciciela na wrocławskim Ostrowie Tumskim. Tak, jak było zapowiadane, Stanisław Szozda został pochowany na wrocławskim cmentarzu Osobowickim. By uzmysłowić sobie, jak wielki sportowiec mieszkał tuż obok nas, przytoczmy jego sukcesy. Zwycięzca Wyścigu Pokoju i Tour de Pologne. Dwukrotny, srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Monachium (1972, razem z Ryszardem Szurkowskim, Edwardem Barcikiem i Lucjanem Lisem) i Montrealu (1976, razem z Ryszardem Szurkowskim, Tadeuszem Mytnikiem i Mieczysławem Nowickim). Pięć razy sięgał po medal mistrzostw świata, m.in. w Barcelonie (1973) i San Cristobal (1977). Wielokrotnie zdobywał Mistrzostwo Polski. Był chlubą naszego miasta. Miał 63 lata. Cześć Jego pamięci! Redakcja

www.prudnik24.pl

fot. Walenty Steć

Napisali na naszym portalu/profilu facebookowym (pisownia oryginalna): violetta: Wspaniały człowiek Marzena Grodzka: [*] niech spoczywa w pokoju Aleksander Kramarz: szok, codzienne cześć na rynku zniknie, fajny gość! Agnieszka Zielińska: bardzo smutna wiadomość, po raz kolejny odeszła od nas Wielka Osoba [*] Wojciech Wołdziński: przykre, ale w końcu każdy z nas kiedyś zamknie oczy na zawsze... Niech spoczywa w spokoju [*] Paweł Kramarz: Wielki talent, wielki człowiek. Polski świat sportowy o Stanisławie Szoździe: (wypowiedzi dla Eurosport Onet) Czesław Lang: To wielka strata dla polskiego sportu, bo Stasiu Szozda był ikoną polskiego kolarstwa. Z nim wiążą się wielkie sukcesy tej dyscypliny sportu. Fantastyczny był jego występ wraz z Ryszardem Szurkowskim w Barcelonie w 1974 roku. To był prawdziwy żołnierz. To był kolarz, który nie bał się niczego. Nie bał się podejmować ryzyka. Do tego był człowiekiem, który bardzo chętnie pomagał.

Wacław Skarul, prezes Polskiego Związku Kolarskiego: Walczył straszliwie. We Wrocławiu, gdzie mieszka jego córka. To olbrzymia strata nie tylko dla środowiska kolarskiego, ale też dla całego polskiego sportu. To był wielki sportowiec. Przede wszystkim odznaczający się wielką walecznością i wielką ambicją. To był zawodnik, który był godny naśladowania. Na szosie zostawiał bowiem całe serce, potrafił “wyjechać się” do końca. Lech Piasecki, mistrz świata w kolarstwie szosowym 1985 i torowym 1988: To był jeden z moich idoli. Kiedy byliśmy młodzi, to każdy z nas chciał być Stanisławem Szozdą czy Ryszardem Szurkowskim. To wielka strata dla polskiego sportu. Wiedziałem, że Stasiu jest ciężko chory. Jest mi przykro i smutno, bo zmarł wspaniały zawodnik i kolega. Oddając hołd zmarłemu dziś wybitnemu polskiemu sportowcowi Stanisławowi Szoździe, reprezentacja Polski na mistrzostwa świata we Florencji, do końca mistrzostw będzie startować z czarnymi opaskami na rękawku - decyzja dyrektora sportowego Polskiego Związku Kolarskiego, Andrzeja Piątka.

Gazeta Prudnik24

5

Ryszard Szurkowski dla Polskiego Radia: On był tym duchem, tym motorem napędzania wiary w to, że można więcej niż nam się wydaje. Jego stałym powiedzeniem było: “Żeby wygrać wyścig - trzeba dać z siebie wszystko. Ale żeby wygrać na pewno - trzeba dać jeszcze więcej, niż wszystko”. Potrafił stworzyć atmosferę, która wytwarzała w nas braterstwo. Będąc na zgrupowaniach zapominaliśmy o swoich najbliższych. W tym środowisku gdzie był Staszek i pozostała część naszej reprezentacji czuliśmy, że jesteśmy sobie potrzebni. Czuliśmy się co najmniej jak bracia. Razem czuliśmy się dużo mocniejsi. Redakcja


R E K L A M A

Montaż, serwis samochodowych instalacji gazowych Diagnostyka komputerowa Naprawy bieżące Holowanie Wymiana opon

Oferty pracy

R E K L A M A

M. Zawalski, ul. Piastowska 8, 48-200 Prudnik

SKUP

SAMOCHODÓW

CAŁYCH I USZKODZONYCH

GOTÓWKA OD RĘKI NAJLEPSZE CENY!

R E K L A M A

Złomowanie

Własny transport

tel. 518 101 511

Dział reklamy Prudnik24: Jarosław Wojdyło tel. 791 802 433, reklama@prudnik24.pl

1. KIEROWCA C+E – doświadczenie w zawodzie, świadectwo kwalifikacji, karta kierowcy, kurs na przewóz rzeczy 2. TAPICER, STOLARZ – wykształcenie zawodowe, doświadczenie, praca w Głogówku 3. TECHNIK ORTOPEDA- mile widziana praktyka, praca w Korfantowie 4. KUCHARZ – doświadczenie w zawodzie, praca w Laskowicach 6. OPIEKUN OSÓB STARSZYCH – praca w Niemczech 7. SPECJALISTA DS. SPRZEDAŻY USŁUG PRAWNYCH – praca na terenie kraju 8. DEKARZ – mile widziane doświadczenie, praca na terenie Opolszczyzny 9. KIEROWCA C+E – karta kierowcy, kurs na przewóz rzeczy, praca na terenie kraju 10. TYNKARZ - DOCIEPLENIOWIEC – doświadczenie w zawodzie, praca na terenie powiatu. 11. SPRZEDAWCA – STYLISTA – wykształcenie średnie, praca w Prudniku 12. KUCHARZ – wykształcenie kierunkowe, praca w Korfantowie 13. HYDRAULIK, PŁYTKARZ – GLAZURNIK – praca w Niemczech 14. BRUKARZ – mile widziany staż pracy, praca na terenie woj. Opolskiego. 15. KIEROWCA C+E – doświadczenie w przewozach międzynarodowych 16. MASZYNISTA WIELOCZYNNOŚCIOWYCH I CIĘŻKICH MASZYN DO KOLEJOWYCH ROBÓT BUDOWLANYCH – wykształcenie zawodowe, maszynista wieloczynnościowych i ciężkich maszyn do kolejowych robót budowlanych, staż pracy min. 3 lata, prawo jazdy kat. B, uprawnienia do obsługi koparko – ładowarki, praca na terenie całej Polski 17. SPECJALISTA DS. PROMOCJI PROJEKTU – wykształcenie min. średnie, komunikatywność, prawo jazdy kat. B, dostęp do samochodu, praca na terenie powiatu prudnickiego. 18. MENAGER, PEŁNOMOCNIK – wykształcenie średnie, obsługa komputera 19. NAUCZYCIEL PRZEDSZKOLA/ ŻŁOBKA; POMOC NAUCZYCIELA PRZEDSZKOLA/ ŻŁOBKA; OPIEKUNKA / OPIEKUN OSÓB STARSZYCH W NIEMCZECH 20. OBUWNIK – SZWACZ - mile widziane doświadczenie na tym stanowisku, praca w Krapkowicach 21. KROJCZY – doświadczenie w wykrajaniu elementów skórzanych, praca w Krapkowicach 22. OBUWNIK – MONTAŻYSTA - mile widziane doświadczenie na tym stanowisku, praca w Krapkowicach 23. STOLARZ – wykształcenie zawodowe, mile widziany staż pracy, praca w Krapkowicach. 24. DYREKTOR BIURA OKRĘGU OPOLE – wykształcenie min. średnie, obsługa komputera, posiadanie zwyczajnego członkostwa w PZN i aktualnego orzeczenia o niepełnosprawności z tytułu wzroku w stopniu znacznym lub umiarkowanym lub równorzędnym; praca w Opolu. 25. NAUCZYCIEL PRZEDSZKOLA - znajomość j. niemieckiego na poziomie B1/C2 zaawansowany, doświadczenie zawodowe min. 2, praca na terenie Niemiec. *Szczegółowe informacje: Powiatowy Urząd Pracy w Prudniku – Serwis Pracy (ul. Jagiellońska 21, parter).


ul. Prążyńska 17 tel. 77 436 34 72

R E K L A M A

Rolnictwo Przemysł Ogród

ul. Powstańców Śl. 12, Prudnik

Żywność ekologiczna

R E K L A M A

Produkty Naturalne dla Zdrowia i Urody: - Oleje tłoczone na zimno: kokosowy, arganowy, lniany wg dr Budwig i inne - Przyprawy ekologiczne - Herbaty Yerba Mate - Zdrowa żywność - Produkty wspomagające oczyszczanie i odchudzanie kawa zielona, syrop Neera i inne. tel. (077) 436 37 44, kom. 602 182 447

CHŁODNICTWO KLIMATYZACJA POMPY CIEPŁA M O N TA Ż S E RW I S S P R Z E D A Ż

WIESŁAW & MICHAŁ ZIĘBA W W W. S O FAT H . C O M . P L

SKŁAD OPAŁU • orzech P.H.U. Gostrans • kostka Gościej Bogusław • groszek • ekogroszek • miał Usługi transportowe tel. 784 057 628 • piasek bogdangosciej@interia.pl www.gostrans.pl • żwir Studio pielęgnacji psów

TEL.:+48 600-726-008

Barbara Wieczorek dyplomowany groomer

ul. Piastowska 42 Prudnik

R E K L A M A

tel. 514 348 857

KWIECIEŃ SZKOŁA KIEROWCÓW Zaprasza na kurs prawa jazdy kat. B Poniedziałek, środa i piątek, godz. 17:00 (Plac Farny 5 - II piętro)

tel. 604 502 185, e-mail: jozef.kwiecien@neostrada.pl TYLKO U NAS - Uczymy się w system STS Skutecznie www.kwiecien.prawojazdy.com.pl

OGŁOSZENIA DROBNE FINANSE TWOJA SKOK – Oferujemy pożyczki i kredyty gotówkowe, pożyczki i kredyty konsolidacyjne - Zapraszamy Prudnik rynek 24 !!!

www.prudnik24.pl

KUPIĘ Komarka, balony/gąsiory(wino), obciążenie żeliwne(siłownia) tel/sms:721010188 mail:tomczan@gmail.com

PRACA SZUKAM PRACY W ZAWODZIE SPRZEDAWCA NA TERENIE PRUDNIKA. TELEFON: 799196652

SPRZEDAM Sprzedam nowo wybudowany dom, do zamieszkania - w Prudniku. tel. 509 321 951 Sprzedam nowy, nieużywany fotel rehabilitacyjny do masażu wraz z podnóżkiem. Tel. 77 436 32 29 Sprzedam drewno kominkowe/opałowe; mieszanka drewna liściastego; pocięte na klocki. 140 zł/m. Tel. 697791662 Sprzedam ciuszki na chłopca 0-18 mies.Niektóre ciuszki były ubrane tylko raz.Same komplety!!Tanio Tel.790-351-753 Wąż Boa Dusiciel 130 cm z terrarium o wym. 100x70x80 cm. Cena 450 zł. Tel. 604563206 Sprzedam dom w Dytmarowie 170 m2 na działce 7,5a z garażem na 2 auta. Cena 285000 zł. Tel. 604563206

Gazeta Prudnik24

USŁUGI NIEMIECKI tłumaczenia przysięgłe dokumentów samochodowych OD RĘKI. Cena kompletu: 100zł. Nysa. nr: 531960614. Inne języki również atrakcyjne ceny.

WYNAJMĘ Wynajmę mieszkanie - kawalerka w centrum miasta I piętro, balkon, centralne ogrzewanie – niskie koszty utrzymania 503500235

INNE NAJWYŻSZE ODSZKODOWANIA POWYPADKOWE. TELEFON: 791802433

7


„Seniorzy w akcji”

GAZETA

Prudniccy seniorzy po raz kolejny udowodnili, że nie próżnują. W dniach 27-29 września odbywała się bowiem w Prudniku Konferencja Regionalna Uniwersytetów III Wieku zatytułowana: „Uniwersytety Trzeciego Wieku kreatorami efektywnych zmian w środowisku lokalnym”. autokarową wiodącą przez tereny sąsiadujące z Górami Opawskimi, odwiedzili przy okazji schronisko młodzieżowe w Wieszczynie, gdzie m.in. zakosztowali kawy. Nocleg dla wszystkich uczestników tego robionego z dużym rozmachem przedsięwzięcia, zapewniło drugie z gminnych schronisk młodzieżowych, znajdujące się w Prudniku.

fot. M. Dobrzański

Choć oficjalne otwarcie miało miejsce 27 września w sali reprezentacyjnej Prudnickiego Ośrodka Kultury, to impreza rozpoczęła się na dobrą sprawę znacznie wcześniej, w godzinach rannych, kiedy to uczestnicy konferencji zebrali się na prudnickim Rynku, gdzie powitał ich m.in. burmistrz Franciszek Fejdych. Zagrała także orkiestra dęta z POK. W willi Franklów konferencję otworzył Marek Karp, który konferansjerką podzielił się z Katarzyną Budzyńską. Prowadzący przywitał wszystkich uczestników, m.in. Jarosława Maroszka z urzędu marszałkowskiego we Wrocławiu – dyrektora departamentu polityki zdrowotnej. Marek Karp podkreślał, że również w innych miastach naszego kraju odbywają się podobne wydarzenia – doliczył się pięciu, m.in. w Szczecinie i Tarnobrzegu (w wyniku losowego konkursu Prudnik jako jedyny spośród wybranych miast mógł gościć przedstawicieli z trzech województw). - Miło nam, że jest wśród nas gospodarz naszego miasta, burmistrz Franciszek Fejdych – powiedział Marek Karp, niejako wywołując szefa gminy z widowni. Tak też się stało – burmistrz Fejdych, podczas krótkiego wystąpienia, zilustrował grupy wiekowe społeczeństwa kraju przy pomocy pięciu palców u dłoni, gdzie ostatni z nich oznaczał właśnie seniorów – fundament tej swoistej piramidy.

Z kolei Anna Mierzwińska z biura poselskiego Janiny Okrągły odczytała przesłanie, jakie posłanka skierowała do uczestników (nie mogła przybyć osobiście, ponieważ w tym dniu odbywały się obrady Sejmu). - Dziękuję za inicjatywę zorganizowania takiej konferencji. Państwa bogata działalność na rzecz aktywności seniorów w życiu społecznym, politycznym i obywatelskim jest coraz efektywniejsza – zauważyła w liście Janina Okrągły. Drugim odczytanym tego dnia listem było przesłanie autorstwa Jana Rottera – szefa senioralnego ruchu w Jeseniku. On także nie mógł przybyć do Prudnika, niemniej życzył uczestnikom owocnego spotkania, ponieważ - jak zauważył – tematy konferencji „są bardzo ważne i potrzebne do przedyskutowania”. Istotnie, zakres zagadnień poruszanych w trakcie trzydniowej konferencji był szeroki, a kolejne wykłady cieszyły się dużym zainteresowaniem. Uczestnicy spotkań mieli więc szansę zdobyć wiedzę pozwalającą im na pracę w obszarze

tworzenia miasta przyjaznego seniorom, a także z zakresu budowania partnerstw sektorowych i wielosektorowych do realizacji zaplanowanych działań. Zapoznali się również z alternatywnymi formami wspierania seniorów, ponadto otrzymali materiały szkoleniowe. Wśród wygłaszających wykłady znaleźli się m.in. prof. Zofia Wilimowska - Rektor PWSZ w Nysie, starosta prudnicki Radosław Roszkowski (podjął on tematykę perspektyw współpracy międzynarodowej Uniwersytetów w ramach Euroregionów oraz zdolności do absorpcji środków pomocowych w perspektywie programowej 20142020), czy też prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Prudniku – Regina Sieradzka. Warto nadmienić, że warsztaty z seniorami prowadzili także trenerzy z Opolskiego Centrum Wspierania Inicjatyw Pozarządowych. Konferencja zakończyła się w niedzielę, 28 września, popołudniowym obiadem. Wcześniej seniorzy mieli okazję zwiedzić najpiękniejsze okolice Prudnika – odbyli wycieczkę

- Samorządy muszą wspierać działalność środowisk senioralnych, ponieważ osoby zaliczające się do tego grona, choć zakończyły już swoją karierę zawodową, w dalszym ciągu są aktywne. Na pewno tu, w Prudniku, mamy zamiar wychodzić naprzeciw państwa oczekiwaniom – obiecywał burmistrz.

Konferencja została objęta patronatem honorowym Marszałka Województwa Opolskiego – Józefa Sebesty, Burmistrza Prudnika – Franciszka Fejdycha, Europarlamentarzystów: Lidię Geringer de Oedenberg, Danutę Jazłowiecką, a także byłego premiera RP – Jerzego Buzka. Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Prudniku. Środki finansowe pozyskano nato-

Gazeta Prudnik24

Maciej Dobrzański

To nie była porażka W ostatnim numerze naszej gazety najważniejszym tematem były XVIII Targi Przedsiębiorczości INTER-REGION „Ogród i dom”, którym poświęciliśmy pierwszą stronę. Rozmawiając z wystawcami, zauważyliśmy, że bardzo chwalili sobie oni prudnicką imprezę. Opinie prudniczan odwiedzających halę sportową OSiR-u nie były już tak dobre. Wielu spośród nich krytycznie oceniło targi, skarżąc się na nieciekawą ofertę wystawienniczą. Głosy te można w skrócie opisać, przytaczając zdanie jednego z naszych czytelników, a mianowicie: „na targach wiało nudą”. O opinię w tej kwestii poprosiliśmy burmistrza Prudnika Franciszka Fejdycha. Specjalnie dla naszej gazety podsumował on tegoroczną edycję targów. Tegoroczne targi na pewno nie były porażką. Można wręcz powiedzieć, że odnieśliśmy sukces, ponieważ było bardzo wielu odwiedzających, choć musimy przyznać, że stoisk związanych stricte z ogrodem i domem było mniej, niż w zeszłym roku. Osobiście uważam, że wpływ na to miało wycofanie się wielu prudnickich firm, które nie chciały pokazać się na targach. Z drugiej strony, ci, którzy odwiedzili w tych dniach nasze miasto, wyjeżdżali stąd zadowoleni, mówiąc, że impreza jest dobra i potrzebna. Dlatego też sądzę, że następne edycje się odbędą. Duże znaczenie miały także imprezy dziejące się niejako obok targów. Pomysł, aby zastąpić konferencje związane z działalnością gospodarczą polsko-czeską warsztatami podejmujący-

Od lewej: Katarzyna Budzyńska, Marek Karp i Anna Mierzwińska fot. M. Dobrzański

8

miast z programu „Uniwersytety Trzeciego Wieku – Seniorzy w akcji” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, realizowanego przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”. To właśnie dzięki nim nasze miasto mogło gościć przedstawicieli i członków UTW z aż trzech województw: dolnośląskiego, śląskiego i, rzecz jasna, opolskiego. Warto nadmienić, że w konferencji wzięły udział oba prudnickie uniwersytety - III wieku i Złotego Wieku – Pokolenia.

www.prudnik24.pl

Franciszek Fejdych

mi zagadnienia florystyki, czy też aranżacji wnętrz, okazał się bardzo trafny – warsztaty spotkały się z ogromnym zainteresowaniem. Tak więc z punktu widzenia celu, jakiemu mają służyć targi, uważam, że został on osiągnięty. Świadczy o tym choćby wizyta pana wojewody, który podkreślał, że prudnickie targi są znaczącą pozycją na Opolszczyźnie. Niemniej muszę podkreślić, że w przyszłości będzie coraz trudniej promować i utrzymywać tego rodzaju wydarzenia. W naszej okolicy powstaje bowiem coraz więcej tego typu imprez. Przypomnę, że w Opolu powstaje centrum wystawiennicze, gdzie na co dzień będzie możliwość oglądania wyposażenia takiego, jak na prudnickich targach. Podsumowując, sądzę, że dopóki będą chętni, będziemy te targi promować i organizować, choćby po to, by dwa razy do roku Prudnik był centrum Opolszczyzny. Burmistrz Prudnika Franciszek Fejdych (spisał Maciej Dobrzański)


Co dalej z drogami pogranicza?

GAZETA

rozwojowych Agnieszka Zagórska i – rzecz jasna – starosta Radosław Roszkowski. - Od lipca, jako powiat prudnicki, podjęliśmy starania, mające na celu zintegrowanie wysiłków wszystkich samorządów pogranicza, położonych na granicznym odcinku między województwem opolskim, a krajem morawsko-śląskim, a także ołomunieckim. – tłumaczył szef prudnickiego powiatu. – Nasz projekt powinien zainteresować trzy województwa (opolskie plus dwa czeskie – przyp. red.) i kilka powiatów granicznych po obu stronach – przekonywał. Staroście szczególnie zależy na włączeniu odcinków drogowych z tych obszarów do europejskiej sieci TEN-T, co zapewniłoby dostęp do autostrady A4.

fot. M. Dobrzański

Powiat prudnicki nie rezygnuje z planów modernizacji i stworzenia nowych dróg na terenie Euroregionu Pradziad. Odbyły się kolejne spotkania ze stroną czeską, która jest otwarta na współpracę. Pierwsze rozmowy z partnerami z sąsiadujących samorządów polskich i czeskich miały miejsce na początku sierpnia. Pisaliśmy o tym w nr 11 “Gazety Prudnik24” z 20 sierpnia. Od tego czasu spotkania były kontynuowane i wszystko wskazuje na to, że wyłania się ostateczna koncepcja, o realizację której ze środków nowego Programu Operacyjnego Współpracy Transgranicznej na lata 2014-2020 będzie toczyła się gra. - Nie ustajemy w wysiłkach, żeby utrzymać temat dróg, jako kluczowy dla rozwoju powiatu prudnickiego. Ostatnio odbyło się spotkanie w Złotych Horach, ze stroną czeską, czyli przedstawicielami miasta Zlate Hory, Kraju Ołomunieckiego, oraz z udziałem partnerów po stronie polskiej, którymi są miasto Głuchołazy oraz powiat nyski - mówi starosta prudnicki, Radosław Roszkowski. Ustalono podstawy finalnego przebiegu dróg, które będą zgłoszone w Ołomuńcu, jako wspólny projekt do dofinansowania z programu operacyjnego Republika Czeska - Rzeczpospolita Polska. - Od leżącej na naszym terenie (powiatu prudnickiego – przyp. red.) drogi Łąka Prudnicka – Moszczanka – Pokrzywna – Jarnołtówek, trasa idzie po już stworzonej drodze powiatu nyskiego. Następnie dochodzimy do drogi wojewódzkiej

nr 411, którą dojeżdżamy do Podlesia, gdzie w ramach projektu wykonany byłby most graniczny. Po czeskiej stronie inwestujemy w drogę wojewódzką nr 457 w okolicach Zlatych Hor. Od tego miasta prowadzi duża inwestycja po stronie czeskiej - droga w kierunku wschodnim na Jindrichov, a na południe do Hermanovic - wyjaśnia starosta. Takie rozłożenie tego projektu spowoduje, że będzie on finansowany w proporcjach około 16 mln zł dla strony polskiej i ponad 3 mln euro (w przeliczeniu ok. 12-13 mln zł) dla strony czeskiej. Wnioskowane będzie maksymalne możliwe dofinansowanie ze środków unijnych, w wysokości 85%. - Musimy szukać rozwiązań najkorzystniejszych finansowo, m.in. z uwagi na sytuację finansową powiatu, która nie jest łatwa z powodu zobowiązań, jakie pozostają do spłaty i wynikają z zadłużenia PCM-u. - przyznaje Radosław Roszkowski. Starosta w ostatnim czasie rozmawiał także z przedstawicielami Kraju Morawsko – Śląskiego. Namawiał ich, by w powyższym projekcie ująć również drogę nr 457, w okolicy Zlatych Hor. - To jest moja koncepcja. Spowoduje przedłużenie tej drogi do Studnic, gdzie ma być most i droga będzie prowadzić do Głogówka. Tam również do projektu włączona zostanie

www.prudnik24.pl

droga powiatowa Głogówek – Racławice Śląskie. Można też się zastanowić, czy nie przedłużyć drogi Racławice Śląskie – Mochów w kierunku Rozkochowa czy Walec. Gdyby udało się to wszystko ująć w jeden projekt, była by to świetna rzecz - uważa Radosław Roszkowski. Dodaje, że wszystko zaczyna się układać w logiczną całość i udało się namówić najtrudniejszych partnerów - samorządy czeskie. Poprzednio mówiło się o wstrzemięźliwym poparciu ze strony Czechów, co wynikało z faktu, że w pierwszych spotkaniach nie uczestniczyły osoby decyzyjne. Po kolejnych rozmowach widać pozytywne nastawienie naszych południowych sąsiadów. Kolejne ze spotkań miało miejsce w piątek, 27 września w gmachu starostwa powiatowego w Prudniku. Przybyło wiele ważnych osób, ze strony czeskiej m.in. wicehetman Kraju Morawsko-Śląskiego, szefowie: departamentu transportu i zarządu dróg wojewódzkich tego kraju, Milan Rac - starosta Zlatych Hor, starostka Osoblahy oraz menedżerka Mikroregionu Osoblażskiego. Z polskiej strony zjawili się: wiceburmistrz Głuchołaz Roman Sambor, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Nysie Tadeusz Dziubandowski, wicestarosta prudnicki Józef Skiba, naczelnik wydziału organizacyjnego i programów

- To działanie w opisie programu operacyjnego będzie określane jako ‘włączenie trzeciorzędnych węzłów drogowych w europejską sięć TEN-T’ – poinformował. – Jeśli chodzi o województwo opolskie, nie są mi znane żadne inne pomysły, które mogłyby zostać zakwalifikowane jako projekty flagowe i rozwiązywać tym samym problem marginalizacji terenów pogranicza. Radosław Roszkowski wspomniał również o zatrważających danych związanych z naszym pograniczem, dotyczących spadku ilości mieszkańców i rosnącego bezrobocia. Zapoznał się on z nimi na niedawnej konferencji w Zlatych Horach. - Okazuje się, że po obu stronach granicy te tereny należą do najbardziej poszkodowanych w obu krajach pod tym względem – mówił. Jakie będą więc korzyści dla lokalnego społeczeństwa z realizacji powyższego projektu? Po obu stronach granicy poprawi on jakość dróg, doprowadzając standard dróg gminnych i powiatowych do europejskiego. Można mieć nadzieję, że nowe połączenia, jakie powstaną miedzy Polską i Czechami, przyczynią się też do rozwoju turystyki w euroregionie i wpłyną na lepszy rozwój gospodarczy na tym terenie. O dalszych losach projektu będziemy informować.

Głównym celem projektu jest połączenie sieci dróg regionalnych i lokalnych z rejonu transgranicznego tj. Powiatu Prudnickiego, Powiatu Nyskiego, Kraju Ołomunieckiego oraz Kraju Morawsko-śląskiego oraz skomunikowanie obszarów zagrożonych marginalizacją, poprzez budowę, modernizację i podniesienie standardu dróg prowadzących z zagrożonych terenów do węzłów komunikacyjnych i włączeniu ich do europejskiej sieci drogowej TEN-T. Realizacja projektu pozwoli na zdecydowanie lepsze skomunikowanie w/w obszaru i spięcie z siecią dróg wojewódzkich, krajowych - czeskich i polskich - i w końcu z autostradą A4, która jest w europejskiej sieci TEN-T. Mowa o terenach położonych wzdłuż czeskich dróg 457 (odcinek wcześniej zrealizowany Mikulovice-Zlate Hory) i 445 (ze Zlatych Hor w kierunku Hermanovic – do wykonania w ramach projektu), w pobliżu polskiej drogi krajowej 40 (od polskiego Podlesia k.Zlatych Hor po Głogówek). Udrożnione zostanie też zostanie także połączenie ww terenów z drogą krajową 41 (Pl) i 57 (Cz) w okolicach Prudnika i Vysokiej. Realizacja projektu pozwoli na poprawę bezpieczeństwa, umożliwi szybsze oraz sprawniejsze reagowanie służb (Straży Pożarnej, Policji, ratownictwa medycznego) w trakcie katastrof i zagrożeń na pograniczu, oraz wpłynie na rozwój gospodarczy, w tym rozwój turystyki w regionie. Potencjalni realizatorzy projektu: Urzędy marszałkowskie i krajskie, Powiat Prudnicki, Gmina Głuchołazy, Gmina Głogówek, Powiat Nyski/ Powiatowy Zarząd Dróg w Nysie, Miasto Zloté Hory, Obec Mikulowice, Zarząd Dróg Wojewódzkich w Ołomuńcu, Gmina Osoblaha. Potencjalne źródła współfinansowania: Program Operacyjny Współpracy Tansgrancznej Rep. Czeska - Rzeczpospolita Polska 2014-2020, oraz: Powiat Prudnicki, Gmina Głuchołazy, Powiat Nyski, Miasto Zlaté Hory, Zarząd Dróg Wojewódzkich w Ołomuńcu, Zarząd Dróg Wojewódzkich w Ostravie, Gmina Głogówek, Gmina Osoblaha, Gmina Lubrza, ew.: Obec Slezské Pavlovice, Obec Mikulowice. Szacowana wartość projektu: 17,5 21 mln euro. Źródło: Starostwo Powiatowe w Prudniku

Bogusław Zator, Maciej Dobrzański

Gazeta Prudnik24

Przygraniczne tereny na styku Województwa Opolskiego, Kraju Ołomunieckiego i Kraju Morawsko-śląskiego należą do najbardziej zmarginalizowanych obszarów pogranicza, z najwyższą stopą bezrobocia.

9


S.A.P.R.A. działa na całego

GAZETA

łach, które ruszą od października, będą odbywały się: sesje RPG, turnieje tzw. karcianek, czy mini-LARP-y. Zajęcia zaplanowane są co sobotę, naprzemiennie w jednej i drugiej szkole - mówi Monika Witkowska-Kubas. Zapowiada także realizację, jeszcze w tym roku, warsztatów sztuk alternatywnych - bębniarskich oraz graffiti - chcąc rozwinąć na naszym terenie tę drugą formę sztuki. Stowarzyszenie zorganizuje także dwa pikniki ekologiczne, pod- czas których w ramach kampanii “Marchewkowe pole” będzie promować ekologiczny i wegetariański styl życia, oraz przeprowadzi warsztaty z tolerancji i bio-różnorodności. - Tak więc przed nami wiele przygód. Program finansowany jest ze środków MEN i cieszymy się, że udało się nam go wdrożyć na naszym terenie. Podstawowym

jego założeniem jest wzrost bezpieczeństwa i przyjaznego klimatu w szkole - stwierdza pani Monika, dodając, że przy tej okazji stowarzyszenie zaprasza wszystkie osoby, które chciałyby na zasadzie wolontariatu włączyć się w te działania, promując zdrowy styl życia i sztuki alternatywne. S.A.P.R.A. cały czas realizuje także program pomocy kobietom posiadającym dzieci i wyrównywania szans kobiet i mężczyzn. - Wszystkich ojców zapraszamy na warsztaty świadomego ojcostwa, podczas których nauczą się m.in. bezpiecznych gier i zabaw rozwojowych, zarówno z dzieckiem całkiem małym, jak i większym. Zajęcia będą odbywały się 14 października i zapraszamy do naszego punktu konsultacyjnego na godzinę 17.00 - kończy Monika Witkowska-Kubas. Bogusław Zator

s p o n s o r o w a n e

- Przychodziły osoby z różnymi problemami, jak np. problemy z grupą rówieśniczą, kłopoty z samo-okaleczaniem się, zainteresowane skaryfikacją - bardzo różnie - wyjaśnia. “Trzeźwość jest wyborem, nie przymusem” to program realizowany na terenie gminy Prudnik, ale S.A.P.R.A. prowadzi też działania dla gminy Głuchołazy, czy gmin ościennych - są one jednak realizowane w ramach innego programu. Działa także punkt konsultacyjny w Głuchołazach. To nie jedyne działania prowadzone przez stowarzyszenie. Od września br. rozpoczęto realizację programu “Amulong - inicjatywy młodzieżowe”, który będzie prowadzony w gimnazjach w Łączniku oraz w Lubrzy. - W jego ramach uruchamiamy i rozszerzamy nasz klub fantastyki. Podczas spotkań w obydwu szko-

M

W ramach realizacji gminnego programu profilaktyki antynarkotykowej, wszystkie osoby mające kłopot z narkotykami czy eksperymentujące z nimi, mogą skorzystać z bezpłatnego poradnictwa terapeuty uzależnień, porady pracownika ulicznego, lub zgłosić się do punktu konsultacyjnego w Powiatowym Ośrodku Interwencji Kryzysowej (POIK) przy ul. Kościuszki 55a. Punkt czynny jest we wtorki i środy w godzinach od 17.00 do 19.00. - Oprócz porad terapeutów wystawiamy skierowania na detoksy, do ośrodków odwykowych, prowadzimy grupy socjoterapeutyczne dla młodzieży eksperymentującej z narkotykami. Grupy te są bardzo różne, jest ich pięć i każda osoba, która chciałaby dowiedzieć się czegoś więcej może się zgłosić się do nas. Najpierw spotka się z terapeutką, która już umówi ją na konkretną grupę. Spotkania odbywają się w soboty, natomiast harmonogram jest zawsze dogrywany z młodzieżą - mówi Monika Witkowska-Kubas ze stowarzyszenia S.A.P.R.A. Program będzie realizowany do

końca tego roku, jednak stowarzyszenie stale prowadzi działania na rzecz osób uwikłanych w narkotyki, więc w następnych latach także będzie można korzystać z pomocy. Punkt konsultacyjny w Prudniku działa od 2008 r. i w tym czasie zgłosiło się kilkadziesiąt osób uwikłanych w narkomanię. - Dużo zgłasza się już z prośbą o skierowanie do ośrodka, lub też podejmuje próby kontaktu terapeutycznego ambulatoryjnego. Tylko w tym roku zgłosiło się już ponad 40 osób. Otrzymujemy także listy od osób odbywających wyroki w więzieniach, które po warunkowym zwolnieniu chciałyby korzystać z naszej pomocy, lub proszą o załatwienie miejsca w ośrodku odwykowym - precyzuje Pani Monika. Dodaje, że jeśli chodzi o młodzież, to od 2008 roku zgłosiło się kilkaset osób, i bardzo dużo z nich korzystało z grup socjoterapeutycznych.

a t er i a ł y

Stowarzyszenie Aktywnej Pomocy Rodzinie Alternatywa aktualnie realizuje gminny program profilaktyki antynarkotykowej “Trzeźwość jest wyborem, nie przymusem”, oraz program dla kobiet posiadających dzieci “Mama idzie do szkoły”. Wkrótce ruszą także inne, nowe, działania.

Chwile ulotne, czyli “Street Photography” Przemka Piwowara Fotografia uliczna to chyba jedna z tych form, gdzie szczególnie ważne jest wyczucie chwili, refleks. Tylko wtedy można uchwycić niepowtarzalne często sytuacje, gesty, które zwykle trwają tylko przez moment. Jednym z niekwestionowanych mistrzów tego gatunku jest mieszkający we Wrocławiu Przemek Piwowar. Podczas wernisażu wystawy, w piątek 27 września br., przyznał w rozmowie z prowadzącą Agatą Wilczek z POK, że nie spodziewał się, iż w Prudniku jest tak dobre miejsce na wystawę.

wiedzieć, że figlarnie mrużą do widza oko. Sam twórca także nie stronił od widzów, zachęcając ich do rozmowy i zadawania pytań. Nie omieszkaliśmy skorzystać i zapytaliśmy jak zrobić ludziom zdjęcia z ukrycia. Jak się okazuje, Przemek

Piwowar ma swoje sposoby zwykle udaje, że skupia się na innych elementach otoczenia, np. architekturze. Raczej przynosi to efekt, choć przyznał, że zdarzyło się, kiedy ktoś powiedział do niego “ja i tak wiem, że zrobił mi pan zdjęcie”. Przeważnie nie ma problemów, jednak “kilka razy było trochę bardziej nerwowo, ale ostatecznie i tak

kończyło się uśmiechem”. Mówi jednak o sobie, że ma bzika na punkcie fotografii ulicznej, więc nie potrafiłby z niej zrezygnować. Zapytany o sprzęt przyznał, że korzysta z czterech aparatów i stara się nie zmieniać obiektywów, “bo nie ma na to czasu”. Może nie nosi ze sobą wszystkich, ale dwa zwykle są na ramieniu. Nie jest przywiązany do jednej firmy, ale korzysta z różnych - Olympus, Pentax, Canon i Nikon - bo każda ma do zaproponowania ciekawe rozwiązania.

Wystawę “Street Photography” w “Galerii na poddaszu” willi Franklów będzie można oglądać do 22 października i naprawdę warto. Dodajmy, że mecenasem galerii jest Bank Spółdzielczy w Prudniku i to dzięki tej pomocy możemy podziwiać prace kolejnego już ciekawego twórcy. Bogusław Zator

- Początkowo miałem wątpliwości, ale po przyjeździe tutaj, kiedy zobaczyłem galerię, opadła mi szczena. Ja we Wrocławiu takich miejsc nie widziałem - przyznał szczerze. Dodajmy jeszcze, że wernisaż uświetniły występy duetu w składzie: Katarzyna Nowak wokal i Tomasz Kanas - piano. Nowa wystawa cieszyła się sporym zainteresowaniem prudniczan, a wśród gości nie brakowało osób młodych. Wystawione prace skłaniały zaś do dyskusji i często także uśmiechu, z wielu emanuje bowiem swoisty humor - można po-

fot. B. Zator

10

Gazeta Prudnik24

www.prudnik24.pl

fot. B. Zator


Dziesięć lat minęło jak z bicza strzelił

GAZETA

Kulturalna fuzja

no-Bytowa, wspierając 5 osób w ciężkiej sytuacji materialnej (choroba, niedostatek). Nasze jubileuszowe zebranie zaszczycili członkowie Zarządu WojewódzkieWystąpienie programowe ppłk. w st.spocz. Antoniego Sieradzkiego go Związku Żołnierzy WP W dniu 13 września 2013 roku w osobach: zastępcy prezesa, ppłk odbyło się jubileuszowe spotw st. spocz. Antoniego Chorzekanie członków Stowarzyszenia wskiego, oraz sekretarza zarządu, Integracji Rodzin Wojskowych ppłk w st.spocz. Dariusza Pakuły. Kadry Zawodowej byłego garZarząd Wojewódzki w uznaniu nizonu w Prudniku, z udziałem zasług stowarzyszenia dla kultyzaproszonych gości. wowania tradycji żołnierskiej przekazał dyplom uznania, w imieniu Dziesięć lat temu, w dniu 15 Zarządu Powiatowego Związku września 2003 roku, nastąpiła forŻołnierzy. Kolega mjr w st. spocz. malna i faktyczna rejestracja stoZdzisław Dul wręczył prowadzącewarzyszenia przez Sąd Rejestrowy mu list - podziękowanie za aktywną w Opolu, który nadał nam nuwspółpracę. mer 172787 w Krajowym Rejestrze Szczególne uznanie za pracę na Sądowym. Od tego dnia rozpoczęło rzecz stowarzyszenia należy się się legalne działanie. koledze Henrykowi Isalskiemu, autorowi wielu opracowań, oraz Faktycznie wszystko rozpoczęło pani Teresie Dul - skarbnikowi i się bardzo prozaicznie. Otóż w jednoczenie księgowej, która w dniu 8 stycznia 2003 roku grupa szczególny sposób dba o finanse zapaleńców - w liczbie 8 osób stowarzyszenia. rozpoczęła starania i zabiegi wokół Ppłk Antoni Chorzewski udekorejestracji stowarzyszenia. Tych rował medalem XXX-lecia Związku starań było bardzo dużo, bo to i Żołnierzy Wojska Polskiego konadanie numeru Rejestru REGON, legów Henryka Isalskiego i Stefaa to nadanie NlP-u, a to uzyskanie na Kowalskiego. Przewodniczący numeru konta bankowego i tym zarządu stowarzyszenia wręczył podobne. Najwięcej problemów list gratulacyjny dla kolegi Juliana było z uzyskaniem lokalu dla stoSerafina z okazji okrągłej rocznicy warzyszenia. Początkowo gnieźurodzin. dziliśmy się w byłym lokalu SLD na Cała uroczystość obchodów juPlacu Wolności nr 4, a dopiero w bileuszu została podsumowana 2004 roku - dzięki przychylności ówwzniesieniem toastu szampanem czesnego burmistrza - osiedliśmy w za następne lata. Podano także ciasbudynku przy ul. Parkowej nr 6. to tortowe oraz zimną płytę, przez Nasze stowarzyszenie podejcały czas rozbrzmiewała muzyka mowało różne rodzaje działań, taneczna z płyt. Licznie zebrani jednak przede wszystkim skuczłonkowie bawili się do godziny piliśmy się na integracji środowpierwszej w nocy. iska woj- skowego, byłych pracowników cywilnych jednostek Kilka zdań o naszym stowarzyszewojskowych oraz sympatyków niu. W ciągu dziesięciu lat przez wojska. Cały czas zapraszaljego szeregi przewinęło się iśmy na nasze spotkania osoby około 90 członków, a na wieczny publiczne, m.in. lekarzy, dzienspoczynek odeszło 6 osób. Obecnie nikarzy, poetów, kosmetologów, stowarzyszenie skupia 37 członków, działaczy gospodarczych itp. a średnia ich wieku to około 70 lat. Ponadto w każdym roku były orW bieżącym roku zakończy się ganizowane wycieczki krajoznawkadencja Zarządu Stowarzyszenia cze po ziemi opolskiej, górnośląsoraz Komisji Rewizyjnej i Komikiej, dolnośląskiej i małopolskiej. sji Socjalno-Bytowej. Naczelnym Były także wypady do Republiki zadaniem walnego zebrania Czeskiej i na Ukrainę. członków będzie więc wybór na Zarząd zajmował się także probkolejną kadencję osób, które polemami ludzi biednych i schorowadołają dalszej pracy w nie gorszym, nych. W okresie dziesięciolecia a nawet lepszym stylu. Obecne dla ośmiu ośrodków zbieraliśmy władze stowarzyszenia praktycznie dary żywnościowe, odzież i meble, wyczerpały pomysłowość - co i których przez ten okres uzbierało jak dalej. Może członkowie mają się około 2000 kg. Uzyskaliśmy także pomysł na przyszłość: jak inteuprawnienia Organizacji Pożytku grować społeczność braci wojPublicznego do pozyskiwania odskowych, i nie tylko wojskowych. pisów z podatków w wysokości 1%. W okresie 4 lat uzyskaliśmy Przewodniczący Zarządu około 3100 zł, z czego kwotę 2800 Stowarzyszenia zł rozdysponowała Komisja Socjalppłk w st. spocz. Antoni Sieradzki

www.prudnik24.pl

fot. B. Zator

Żywioły Kultury to autorska impreza Bractwa Sorontar, która miała miejsce 21 września w Zespole Szkół w Głogówku. Celem organizatorów Żywiołów Kultury jest przedstawienie dzieciom i młodzieży, a także osobom starszym, uchwyconej z różnej perspektywy kultury i sztuki. - Muzykę klasyczną, chóralną czy też malarstwo, chcemy skompilować z równie wartościową kulturą młodzieżową oraz sztuką uliczną. Geneza charakteru imprezy zrodziła się z pragnienia promocji regionalnych artystów, z terenów Głogówka i Prudnika – mówił Paweł Późniak, koordynator główny Żywiołów Kultury. Wydarzenie kulturalne odbyło się już po raz trzeci, ale pierwszy raz pod nazwą Żywioły Kultury. W 2011 roku pod nazwą Sorontariada, a rok później jako Głogóweckie Starcia Kulturalne.

Dziki Dzik, można było postrzelać do tarczy pistoletem paintballowym czy spróbować chodzenia na linie zawieszonej między drzewami. Na gości czekały także stoiska z rękodzielnictwem, a w centralnym punkcie parku rozmieszczono namioty, pod którymi prezentowane były różne rodzaje malarstwa i grafiki. Znalazła się tam współczesna grafika Marka Bienia, ale także obrazy bardziej klasyczne, a nawet komiksy. Ciekawie wyglądała także ściana pamięci Bractwa Sorontar, gdzie pokazane zostały wszystkie artykuły prasowe, które dotyczyły stowarzyszenia i jego działalności, a dodatkowo wystawiona została księga, która dokumentowała kilkuletnią pracę Sorontaru.

Program był różnorodny. Organizatorzy na początek zaprosili na monodram Adama Otręby „(Fuck you) Europa” w reżyserii Waldemara Lankaufa. Chwilę później w szkolnej auli pojawili się tancerze z grupy Royal Dance, którzy zaprezentowali taniec nowoczesny, różne wykonania salsy i taniec brzucha. Następnie impreza przeniosła się do szkolnego parku, gdzie stworzono mistyczno – artystyczny klimat. Wystawy i stoiska oświetlały lampiony, a ławki i drzewa zostały podświetlone przez różnokolorowe światła. Dobre zagospodarowanie przestrzeni sprawiło, że z przyjemnością wędrowało się po terenie imprezy. Na klimat wpływ mieli także wykonawcy zaproszeni do wystąpienia podczas Żywiołów Kultury. Przekrój muzyczny był duży, od muzyki klezmerskiej, którą zagrał zespół Kopalnia Dźwięku, przez muzykę improwizowaną, aż do występu gwiazdy wieczoru - hiphopowej formacji Heavy Mental. Organizatorzy zadbali, by w przerwach między koncertami nie można było narzekać na brak atrakcji. Oprócz posilenia się w Karczmie

Wszystkie fot. B. Zator

Gazeta Prudnik24

11

Najbardziej widowiskowy był występ grupy tancerzy z ogniem Bractwa Sorontar, których na czas występu wspomogli członkowie głubczyckiego stowarzyszenia Silesia. Na zakończenie widzowie obejrzeli przedpremierowy pokaz filmu „Larp” w reżyseri Kordiana Kądzieli. Za rok na pewno odbędzie się kolejna edycja Żywiołów Kultury, ale do tego czasu Bractwo Sorontar nie ma zamiaru bezczynnie czekać: – Pracujemy nad projektami, które mają promować nasz region. Planujemy nakręcić film i zbudować Krainę Pradziada, inspirowaną Tolkienowskim Hobbitonem. Planujemy także przeprowadzić akcję sprzątania zapomnianych cmentarzy oraz wziąć udziału w larpie Tarnów ’46 poświęconym Żołnierzom Wyklętym – wspominał Dominik Wawrzyniak, jeden z założycieli Bractwa Sorontar. Pozostaje trzymać kciuki za działalność Bractwa Sorontar i życzyć powodzenia w realizacji zaplanowanych działań. Bogusław Zator


GAZETA

III Prudnickie Spotkanie Młodych

Jest nadzieja dla Prudnika? W ramach III Prudnickiego Spotkania Młodych, 20 września odbyła się promocja najnowszej książki o. Jana Góry zatytułowanej „Stacja Prudnik”. Wizyta dominikanina przyciągnęła sporą liczbę widzów do sali reprezentacyjnej Prudnickiego Ośrodka Kultury. Spotkanie poprowadził Wojciech Dominiak, który wspomniał najważniejsze osiągnięcia Jana Góry, m.in. organizowanie i prowadzenie Ogólnopolskiego Spotkania Młodych w Lednicy, czy założenie Domu Jana Pawła II. - Zebraliśmy się tutaj dzisiaj, żeby pomóc, dodać odwagi i uświadomić sobie po raz kolejny, dlaczego pięknie jest żyć w Prudniku i dlaczego Prudnik kochamy – powiedział na wstępie ojciec Góra. Następnie podziękował za pracę, jaką

przy publikacji „Stacji Prudnik” wykonali Ludmiła Lisowska i Franciszek Dendewicz, którzy wprowadzali korekty, podpisywali zdjęcia, a także wzbogacili książkę własnymi artykułami. Jan Góra, jako propagator idei małych ojczyzn, przy każdej okazji wspomina, w jakim mieście się urodził i wychował. Świadczą o tym liczne publikacje, np. „Ukłoń się Jasiu Prudnikowi!”. Wielokrotnie podczas spotkania przypominał, że przebywał w Prudniku aż do matury i zawsze będzie swoje rodzinne miasto kochał: – Każda wizyta tutaj sprawia, że raduje się moje serce – powtarzał dominikanin. Książka „Stacja Prudnik” stała się punktem wyjścia do dyskusji o prymasie Wyszyńskim . – W Prudniku została uratowana Polska, to tutaj kardynał Stefan Wyszyński wymyślił sposób

na uratowanie kraju, poprzez Jasnogórsk ie Śluby Narodu Polskiego – dodał Jan Góra. Chwilę później opowiadał o czasach, gdy Wyszyński był uwięziony w prudnickim klasztorze franciszkanów. Ojciec Jan Góra wspominał również Jana Pawła II, któremu zawdzięcza wsparcie i pomoc w wielu kwestiach. – Wielokrotnie mówił mi ‘rób swoje’ i wspierał mnie w pracy z młodzieżą, nawet gdy moje pomysły nie podobały się zwierzchnikom – tu dominikanin odniósł się do swojego konfliktu z metropolitą poznańskim Jerzym Strobą.

Polska krzyżem stoi

„Krzyże w polskiej przestrzeni publicznej” – pod takim tytułem odbyło się wydarzenie w Centrum Tradycji Tkackich. Prelekcja Franciszka Dendewicza poprzedzała otwarcie wystawy pod tym samym tytułem. Sobotni wykład i wystawa były częścią IV Dni Kultury Chrześcijańskiej w Prudniku, organizowanych przez Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana. Spotkanie otworzył dyrektor Muzeum Ziemi Prudnickiej, Wojciech Dominiak. Po krótkim wstępie oddał głos Franciszkowi Dendewiczowi, który rozpoczął prezentacje od słów Jana Pawła II: „Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku, ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda! W górę

serca! (przyp. red.)”. Prelegent wytłumaczył także powody, dla których zainteresował się taką tematyką. - Pomysł na wykład narodził się ponad rok temu, gdy oglądałem wystawę krzyży z Piotrówki, a później rozpocząłem poszukiwania materiałów do prelekcji. Franciszek Dendewicz na początku wyjaśnił symbolikę krzyża. Zanim stał się on znakiem chrześcijan, oznaczał hańbę. Taki odbiór krzyża wiązał się ze sposobem wykonywania egzekucji w starożytnym Rzymie. Na ukrzyżowanie skazywani byli niewolnicy, przestępcy i buntownicy. Krzyż był także obecny w innych cywilizacjach antycznych, np. Ankh, gdzie w cywilizacji egipskiej symbolizował życie i płodność. Dopiero po ukrzyżowaniu Chrystusa, krzyż zyskał symbolikę zwycięstwa nad śmiercią i odkupienia. Natomiast około IV wieku zaczął pojawiać się na grobowcach i sarkofagach. Prelegent wymienił kilka rodza-

12

jów krzyży: najprostszy łaciński, papieski z trzema belkami poprzecznymi i krzyż Chi Rho zbudowany z liter alfabetu greckiego X i P, które tworzą imię Chrystus. Ciekawą częścią prezentacji były fotografie krzyży znajdujących się w Prudniku i okolicach, np. krzyż Schöpsa przy ul. Powstańców Śląskich, który upamiętnia miejsce ostatniej egzekucji, jaka miała miejsce w naszym mieście, wykonanej za pomocą łamania kołem lub krzyż pokutny znajdujący się w Mieszkowicach. Interesujące były także dane, które przedstawił Franciszek Dendewicz: - Według badań 80% Polaków nie ma nic przeciwko obecności krzyża w przestrzeni publicznej. Gdy wykład dobiegł końca, można było obejrzeć wystawę krzyży wykonanych przez mieszkańców Piotrówki, wśród których znaleźć można było krzyże pokutne, dziękczynne czy intencyjne. Wystawa czynna będzie do 3 października w Centrum Tradycji Tkackich. Jarosław Szóstka

Gazeta Prudnik24

fot. B. Zator

Po upływie godziny, publiczność miała okazję do zadawania pytań. Niektórzy z uczestników poruszali tematy trudne i wiele z nich pozostało bez odpowiedzi. Jak patrzyć na miasto z piękną historią, wieloma zakładami pracy, ale które dzisiaj obumiera i ma coraz mniej do zaproponowania ludziom młodym? Odpo-

wiedzią Jana Góry były nadzieja i miłość do małej ojczyzny. Tylko czy te dwie rzeczy wystarczą, by zmienić negatywną tendencję odpływu ludzi młodych, dla których nie ma w Prudniku perspektyw? Jarosław Szóstka

“Naród Państwo Patriotyzm” W piątek 20 września w Prudnickim Ośrodku Kultury prelekcję na temat powyższych pojęć i wartości wygłosił członek rady okręgowej Katolickiego Stowarzyszenia “Civitas Christiana” w Opolu, prudnicki historyk - Ryszard Kwiatkowski. Prowadzący zdefiniował, a następnie przedstawił na konkretnych przykładach z życia społecznego i świata politycznego, czym są dzisiaj “Naród Państwo - Patriotyzm” - jak można je postrzegać, identyfikować w codziennym życiu, i gdzie w systemie chrześcijańskich poglądów także mają one swoje miejsce. Za ilustrację wykładu posłużyła prezentacja multimedialna, przedstawiająca szereg zgromadzonych przez Ryszarda Kwiatkowskiego wycinków prasowych, odnoszących się do najważniejszych wydarzeń z najnowszej historii Polski. Przy tej okazji prowadzący pokusił się o własny komentarz pod adresem działań współczesnych elit, które - w jego opinii - nie

www.prudnik24.pl

fot. B. Zator

zawsze przykładają należytą wagę do wymienionych wartości. Sporo uwagi poświęcił także przemianom obyczajowym, jakie dokonały się od czasu wstąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej. Przy tej okazji postawił szereg pytań o sens tych zmian i ich skutki na przyszłość. Szkoda, że wśród audytorium podczas tej interesującej prelekcji dominowały osoby starsze, zabrakło natomiast osób młodych, dla których - jak się wydaje - coraz mniejsze znaczenie mają wymienione w tytule wartości. Tymczasem przez długi okres burzliwej historii - kiedy Polska zniknęła z mapy Europy - pozwalały one zachować tożsamość narodową. Bogusław Zator


GAZETA

Recenzujemy:

Call of Juarez - Więzy krwi Pa-ta-taj, pa-ta-taj, na koniku pa-ta-taj! Western? To jest to! Większość chłopców marzyła w dzieciństwie o byciu kowbojem. Strzelaniny, jazda konna, pojedynki w samo południe, to kwintesencja życia na Dzikim Zachodzie. Sporo już było gier o tej tematyce np. “Outlaws”, “Desperados: Poszukiwany żywy lub martwy”, jednak to “Call o Juarez - Więzy krwi” spełniło moje oczekiwania. Akcja zaczyna się w 1864 roku. Trwa wojna secesyjna w Ameryce. Poznajemy braci McCall: Raya i Thomasa, walczących po stronie Armii Konfederatów z południa. Bronią dostępu do Atlanty. Tymczasem Armia Unii z północy naciera na ich pozycje. Pomimo bohaterskiej obrony i walecznej postawy obu braci, ich bezpośredni dowódca pułkownik Barnsby, wydaje rozkaz do odwrotu. Oni jednak nie zamierzają porzucić

Recenzujemy:

matki i młodszego brata Williama, którzy pozostali na rodzinnej farmie. Dezerterują i to zaledwie początek ich kłopotów. Za wiele nie mogę tu zdradzić, ale trzej bracia wyruszają do Meksyku z zamiarem odnalezienia legendarnego złota konkwistadorów hiszpańskich. W grze mamy wybór: możemy przed rozpoczęciem misji wybrać jednego z dwóch braci: Raya lub Thomasa. Każdy z nich ma inne umiejętności. Ray jest silny, dobrze się sprawdza w walce na krótki dystans, świetnie strzela z rewolwerów i potrafi rzucać dynamitem. Thomas z kolei, dobrze sobie radzi z karabinem, potrafi również strzelać z łuku, rzucać nożami i posiada przydatne lasso dzięki któremu potrafi się wspinać. W sytuacji kiedy wróg ma przewagę liczebną pomocny jest tzw. “tryb koncentracji”.

Wystarczy nacisnąć klawisz “z” i szybko zaznaczyć celownikiem jak najwięcej przeciwników. Nasz bohater odda szybką serię celnych strzałów. Gra zawiera misje główne i dodatkowe. Zbieramy woreczki z pieniędzmi, za które później możemy kupić lepszą broń i amunicję w sklepiku. W miarę możliwości, dokładnie sprawdzamy daną lokację, gdyż w niektórych skrzyniach ukryte są sekrety np. wspomnienia głównych bohaterów. Fabuła wciąga jak odkurzacz, ciężko mi było się od niej oderwać. Do tego emocjonujące strzelaniny, bardzo fajny model jazdy konnej, aż w końcu pojedynki, które w tej produkcji pojawiły się po raz pierwszy.

poprzednik “Call of Juarez”. Bazuje na silniku Chrome 4 i muszę przyznać, że graficznie prezentuje się bardzo dobrze. Znakomita jest również muzyka, która stanowi dopełnienie tej ciekawej produkcji. Pozostałe gry z serii to: “Call of Juarez”, “Call of Juarez The Cartel” (akcja toczy się w czasach współczesnych), “Call of Juarez - Gunslinger”. Ten emocjonujący “western”, którym niejako sterujemy sami jest do kupienia za jedyne 9,90 zł... pa-ta-taj... Gambit

To już druga gra firmy Techland, którą mam przyjemność recenzować. “Call of Juarez - Więzy krwi” to fabularny

W otchłani mroku

Powojenny Wrocław, a w jego mrocznych, zrujnowanych zakątkach zło, gwałt i starzejący się Edward Popielski. A wszystko to podlane sosem filozoficznej refleksji nad sensem, dobra, zła i cierpienia. To wszystko znajdziemy na kartach nowej powieści Marka Krajewskiego zatytułowanej “W otchłani mroku”. Pochodzący z Wrocławia Krajewski w swoich wcześniejszych powieściach udowodnił, że jest mistrzem w odtwarzaniu topografii dawnych miast, obyczajów i zachowań. W swojej nowej powieści autor nie zaskakuje. Jego powojenny Wrocław odmalowany jest pieczołowicie, starannie i ciekawie. W taki sposób, że czytelnik (co nie zdziwi osobę, która zatopiła się we wcześniejszych kryminałach napisanych przez Krajewskiego) żyjący we Wrocławiu doby współczesnej w wyobraźni wędruje do tego dawnego miasta, po jego (dziś często noszących już imiona innych patronów) nieistniejących już wyszynkach, restauracjach i lokalach spod ciemnej gwiazdy. Pod tym względem Krajewski od lat trzyma wysoki poziom i ‘W otchłani mroku” też udowadnia, że swój pietyzm w szkicowaniu dawnej rzeczywistości miast doszlifował do perfekcji. W nowym kryminale Krajewskiego jego drugi bohater Edward Popielski tropi dezerterów z Armii Czerwonej, którzy dopuścili się kilku brutalnych gwałtów na młodych wrocławskich uczennicach. Intryga jest gęsta, można wręcz powiedzieć, że krwista i soczysta jak teksański stek. Starzejący się i nieco

gorzkniejący Popielski, mimo posiadania siepaczy Urzędu Bezpieczeństwa na karku i życia w specyficznej symbiozie z szefem lokalnej bezpieki Placydem Brzozowskim, podejmuje niebezpieczną grę. Decyduje się na podjęcie śledztwa w sprawie ubeckiego kapusia, który szkodzi będącemu w konspiracji tajnemu liceum, prowadzonego przed przedwojennych profesorów. Dochodzenie prowadzi gliniarza na trop zdemoralizowanych gwałcicieli z radzieckiej armii. W swoich staraniach Popielski znajduje niespodziewanego sojusznika w osobie wysokiego rangą oficera Armii Czerwonej. Podobnego sobie, zresztą. Smakosza, mającego słabość do filozofii i wysokiej matematyki intelektualistę, którego wojenne zło doprowadziło do otwartej pogardy dla zwyrodniałych sołdatów - gwałcicieli. Śledztwo przynosi niespodziewane rezultaty... A wszystko to podano w kontekście wydarzeń współczesnych, które splatają się z przeżyciami Popielskiego sprzed kilkudziesięciu lat. Sposobem narracji i pomysłem na kręgosłup powieści Krajewski nie zaskoczył. Można powiedzieć, że to wszystko u niego już było. Czy jest to przewidywalne? Do pewnego stopnia, ale mimo wszystko nadal atrakcyjne i gwarantujące czytelnikowi dobrą kryminalną rozrywkę. Sam autor przyznaje na kartach posłowia swojej powieści, że inspiracją do wybrania takiej właśnie osi przewodniej jego książki był film “Róża” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Tam też nie zabrakło sowieckiego, nagiego zła. To dodatkowy smaczek dla

www.prudnik24.pl

tych, którzy film widzieli i zechcą porównać, jak pisarz przekuł filmowe obrazy na literackie opisy. “W otchłani mroku” zaskakuje natomiast filozoficzną otoczką, która przeplata się z wątkiem ściśle kryminalnym. Bohaterowie Krajewskiego od praktycznie pierwszej jego książki mają słabość do intelektualnych dysput czy rozważań o sensie wszechrzeczy. Kto te kryminały zna, doskonale wie, czego oczekiwać. Ale w najnowszej swojej książce, autor te filozoficzne sieci rozplata bardzo szeroko. Bo kto mógłby się spodziewać, że towarzysze Popielskiego będą snuli intensywne debaty filozoficzne (rozłożone na bardzo solidną partię książki) na temat sensu dobra i zła, kierunków ewolucji ludzkości czy o praprzyczynach mrocznych stron natury człowieczej? Trudno oprzeć się wrażeniu, że bohaterowie Marka Krajewskiego mówią tak naprawdę o tym, co na polu filozoficznej refleksji przeżywa sam autor. Czy taki zabieg narracyjny jest sensowny? To już zależy od indywidualnej oceny. Jednych te refleksje przeniosą pewnie w świat ich własnego światopoglądu, inni zirytują się pewnie, że mędrkowanie Popielskiego czy bohaterów powieści burzy całą intrygę. Aż chce się powiedzieć, bo przecież Krajewski słynie z wplatania w swe książki łacińskich sentencji - de gustibus non est disputandum. Czy “W otchłani mroku” jest kryminałem porywającym, świeżym i odkrywczym? Raczej nie. Marek Krajewski w swojej powieści idzie raczej utartymi wcześniej ścieżkami, dając przy okazji upust swoim

filozoficznym zainteresowaniom. Książce jakości to jednak nie odbiera. Ot, “W otchłani mroku” to dobra lektura na coraz dłuższe jesienne wieczory, a dla miłośników starego Wrocławia okazja, by odbyć w wyobraźni spacer po ruinach powojennego Wrocławia. Krajewski trzyma poziom, ale jest to raczej spokojny lot szybowca, a nie nagły, szybki i wysoki manewr lotniczy

Gazeta Prudnik24

13

rozpędzonego odrzutowca. Marek Krajewski “W otchłani mroku” wydawnictwo Znak Kraków 2013 Łukasz Maślanka


GAZETA

Z TEKI SPÓŹNIONEGO DONOSICIELA Obiecywałem, że już nigdy o przyszłości miasta nie będę ględził. O przeszłości też nie, bo mnie momentalnie krew zalewa. Wystarczy odwiedzić muzeum i tam ulec, jak ja, zadziwieniu: o! to tak wtedy było? Oj było, było; ale się zbyło. Na miasto nie ma pomysłu. Przyczyna prozaiczna. Pomysłodawcy wybyli. Albo się okopali lub okopali pomysły, aby ktoś ich nie zachachmęcił. Jak powszechnie wiadomo podbieranie jest nie tylko powszechne, ale wręcz nakazane. Przykładem tego nasza oświata, gdzie nie powinno się tworzyć. Wolno odtwarzać. Bo co z młodym twórcą zrobić? Jak się porządnie zamyśli to i, jako że młody, więc niekumaty - wymyśli. I kuper w potrawce! Z innowacjami za granicę proszę! Korzystać, powoływać się, bazować - inna sprawa. Jest jak sprawdzić. Bez konsekwencji oprzeć się, podeprzeć. Poprzeć. Gmina Prudnik - gminą turystyczną, tym razem usłyszałem z Radia Opole. W miniony czwartek. Zgłupłem, podwójnie. Bo, po pierwsze, gdzie to turystyczne gminą zatrzęsienie? Po drugie, o tym jak rozwijać ów specyficzny przemysł rozmawiano z Czechem. Może i dobrze. Z czeskiego punktu widzenia turystyka z pewnością inaczej wygląda. A Czesi, ha, ha, ha - wiadomo! Spokojny, że o rozwoju bratnich gmin mówią - Czesi (a Czesi - wiadomo), bo my, się wie, wytyczoną drogę już mamy i schodzić z niej nikomu nie pozwolimy, oddałem się Morfeuszowi. A ten, widać też radia słuchający snem o niebagatelnym znaczeniu sportu w krzewieniu turystyki, mnie uraczył: Stadioniusz Sprintowski Prezes Klubu Sportowego - „Jutrznia”,

w ramach propagowania się, i nie tylko, pod hasłem - „Płucem nie rzucem”, zorganizował na plantach ratusza usprawniające zawody rzutów wszelakich. Zawody zainaugurował Apolinary Kwitariusz, były urzędnik miejscowego urzędu, któremu, czego racjonalnie nie potrafi wytłumaczyć, zdarzyło się rzucić Naczelnikiem Wydziału. Specjalizuje się w rzutach aktówką, która, czego również racjonalnie nie potrafi wytłumaczyć, jak bumerang mu wraca. Cieszy się jednak, że mu naczelnik nie wraca. Nawet w snach najczarniejszych. Do rzucana wyznaczono naczelnika, którego postanowiono już dawno rzucić. Niestety pomysł nie wypalił. Apolinary powiedział: „raz zrobiłem swoje - chwatit” i srrrru aktówką. Rzutu Apolinarego Kwitariusza nie poddano ocenie. Aktówkę tak, bo pokazała swoje. Potem przystąpiono do rzutów okiem. Kolor bez znaczenia. Do rzutu dobrym okiem wytypowano, znaną wszystkim, babcię Apolonię i Bonifacego J. Nazwiska, dla jego dobra, nie podano. Zawodów nie rozstrzygnięto. Na widok taaakiej publiczności z oka babci dobro wyskoczyło i w trawie się skryło. Bonifacy zaś, okazał się nie lada oszustem. Sztucznym dobrem oko se nafaszerował! - Skąd to dorwał? - zachodzą do głowy ci, którym na tym szczególnie zależy. Oko, choć na spytki je wzięto, znacząco milczy. Kandydatów do rzutu okiem złym, wściekłym, demoralizującym, destruktywnym, zgubnym, hamującym, fatalnym, złowróżbnym, posępnym, katastroficznym, feralnym hulaszczym etc. było aż

nadto. Całe planty się wypełniły. Aż strach pomyśleć, co by się zadziało, pomyśleli organizatorzy i rzuty odwołano. Niestety, od rzutu okiem frywolnym, i z namiętności rozgorzałym, z przyczyn oczywistych, również odstąpiono. Zrealizowano za to, choć nie do końca pomyślnie, rzuty okiem ponadczasowym. Problem w tym, że oczy utknęły na horyzoncie i wracać ani myślą. Durnego Jasia, bo w każdym miasteczku Durny Jaś być musi, wykluczono. Oko mu do pupki panny Zuzy przylgnęło i nie chciał go od niej oderwać. A panna Zuza nie dość, że jest, to jeszcze jest! Do rzutów własną żoną stanęło w szranki siedmiu żonorzutców. Chętnych było więcej, lecz miejsca nie starczyło, tym bardziej, że obok startowało siedem kobiet co mężami miotać miały. Zwycięzcy niestety nie wyłoniono. Po gwizdku w powietrzu tak się wielopotrzebowo zamichrało, iż po chwili zawodnicy i zawodniczki mieli obok siebie już nie własne obiekty do rzucania i rzucać, choć na kolanach przemawiano, nie chcieli. Do rzutów obcymi żonami i mężami chętnych, poza durnym Jasiem, nie znaleziono. Chciał rzucić palenie a palenie to nie żona, choć niektórzy żonę z chęcią by zapalili. W rzucie żyrafą wystąpił tylko jeden rzucacz. Ze względu jednak na bezpieczeństwo ratusza, przy drugim obracaniu się przez ww., rzut zawieszono w próżni. Miasteczkowianie wyrazili protest. - Przecież ratusz i tak ledwo kupy się trzyma! Skoro nikt dotychczas ratusza żyrafą nie rozwalił to bylibyśmy u Guinnesa! A tak to co?! Żyrafa ze złości zżarła kapelusz

miejscowej modystki i wciśnięty w biust goździk prezesa. Prezes z tego powodu bardzo, ale to bardzo się zarumienił. Do rzutu ścierą przystąpiły, i tak rywalizujące na niwie, dwie firmy Moderszczotking. Niestety, zawodniczki w topless, świeżo po zaprawie w miejscowej myjni samochodowej dla VIP- ów, tuż przed namoczeniem sprzętu i rozmasowaniu go biust w biust zostały, z pieśnią w ustach zgarnia- czy, zagarnięte przez męski wydział obyczajówki. Początek pieśni brzmiał zachęcająco: „Nie bedzieta tu tym świecić - oj da dana, pofolgujem se do rana - oj da dana”. Rzuty pracą nie dały spodziewanych efektów. Każdemu zależało więc, choć chcieli to nie chcieli. Bezrobotnym rzucać nie pozwolono. A nuż w krew im wejdzie. Durnemu Jasiowi też. Od rzutu ojczyzną, mimo dużej ilości zgłoszeń odstąpiono. Organizatorzy nie zdołali dostarczyć sprzętu. Z Durnego Jasia, chcącego rzucać małą ojczyzną, skutecznie ją wybito. - Mała jest nasza - duża wasza - wrzeszczano. - A właśnie, że nie! Duża jest nasza a mała wasza! - krzyczeli oponenci. Zrobiła się z tego, prawie że, parlamentarna chryja. Doszło do niezaplanowanych rzutów kibicami. Ordynator chirurgii, bez konsekwencji publicznie cholerując, na miejscu zreperował raptowne ruptury powstałe u usiłujących rzutem potraktować oponenta. Tak więc, nie zaplanowane, ale możliwe, aż dwa rekordy Guinnesa (rzut żyrafą i reperacja raptownych ruptur) zmarły obok siebie. Na szczęście nikt się nie zgłosił do

rzutów powszechnie uważanych za popularne, co miasteczku weszło na zdrowie. Słońcu nie, bo wściekło się i zeszło. Jak opłakane mogą być skutki uprawiania rzutów popularnych odczuł durny Jasio który nocą, pod ratuszem, nieoficjalnie dyskiem się zamachnął i dysk mu wypadł. Robi teraz za Podratuszową Statuę. Rada miasta, uchwałą, wyznaczyła do dokarmiania sterczącego rodzinę zastępczą. Raz na dzień. Żeby nie przytył i się nie zwalił. Za frajer mieć Świadectwo - rzadka gratka stwierdzono. - I to by było na tyle - rzekł, za J.T.Stanisławskim, Morfeusz i wywalił mnie ze snu. - Nie „na tyle”, oj nie - pomyślałem. Może by jednak takie zawody. Potencjał w narodzie nie byle jaki! Z pewnością czytelnicy też coś fajnego podsuną. Turystyka nam rozkwitnie niczym pokrzywa w miejskim parku. Kaską sypnie. Miło by było - prawda? Wasz, nie do wybudzony.

końca

ze

snu

Spóźniony Donosiciel.

Łucznictwem zaraził mnie brat

To jest jej najlepszy sezon w dotychczasowe karierze. Sukcesy w Pucharze Polski i na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, otworzyły jej wrota do reprezentacji. W ubiegłym tygodniu trenowała w Prudniku razem z łuczniczą kadrą juniorów, wtedy udało nam się z nią porozmawiać. O kim mowa? O najlepiej zapowiadającej się, młodej zawodniczce Obuwnika Prudnik – Karolinie Farasiewicz.

Rozmawia Mirosław Matusiak Jak zaczęła się Twoja przygoda z łucznictwem? Łucznictwem zaraził mnie brat, który również trenował łucznictwo. Któregoś dnia zabrał mnie na trening, abym przyjrzała się, na czym polega ten sport. Wtedy stwierdziłam, że muszę spróbować. Masz za sobą bardzo udany sezon: sukcesy w Pucharze Polski, medale na Olimpiadzie Młodzieży, rekordy życiowe. Trwają przygotowania do najważniejszego startu w sezonie – Mistrzostw Świata. Opowiedz o nich. Tak rzeczywiście, to był dobry sezon. Sukcesy rozpoczęły się od Pucharu Polski, później była Olimpia Młodzieży, a pod koniec

sezonu udało się przekroczyć magiczną granicę 1300 punktów. Aktualnie znajduję się na zgrupowaniu kadry, gdzie przygotowujemy sie do Mistrzostw Świata w Chinach. Jest ciężko, warunki pogodowe trudne, ale dajemy radę. Mam nadzieję, że będą efekty na zawodach. To nie będą pierwsze zawody międzynarodowe, w których będziesz uczestniczyć, prawda? Będzie to mój drugi start w zawodach międzynarodowych - jeśli mówimy o tych ważniejszych zawodach. W zeszłym roku byłam w Danii na Mistrzostwach Europy, teraz Mistrzostwa Świata, a wcześniej był start w Lwów i Słowacja. Były to mniej ważne zawody, ale zaliczam je do udanych.

14

Jaki jest Twój cel minimum na Mistrzostwa świata? Moim celem jest strzelenie dobrej FITY (70, 60, 50, 30 metrów – przyp. red.). Mówię tutaj o tym magicznym wyniku 1300 pkt. Chciałabym się zaprezentować jak najlepiej i potwierdzić, że przypadkowo tam nie pojechałam. Sukcesy sportowe wymagają sporej liczby wyrzeczeń. Jak taka młoda dziewczyna daje sobie z tym radę? Powiem szczerze, że ciężko. Trudno jest pogodzić szkołę i naukę ze sportem. Tym bardziej, że praktycznie w każdy weekend wyjeżdżam na zawody. W tygodniu codziennie trenuję po parę godzin, dodatkowo co jakiś czas odbywają się

Gazeta Prudnik24

fot. Obuwnik Prudnik

zgrupowania. Mam mało czasu, a do domu przyjeżdżam około godziny 19, wtedy mam trochę czasu na naukę. Zawsze powtarzam sobie, że coś za coś. Skoro inni mogą to pogodzić, to ja też muszę. Gdybym nie poświęcała tyle czasu na sport, nie byłoby wyników. Na koniec zapytam o olimpiadę w Rio. Jest szansa, że Prudnik będzie miał tam swoją reprezentantkę?

www.prudnik24.pl

(śmiech) Nie ukrywam, że bardzo chciałabym tam pojechać, ale myślę, że to nie tylko moje marzenie. Wydaję mi się, że jestem jeszcze za młoda na tak poważny start. Mam jeszcze dużo czasu i miejmy nadzieję, że się uda się za kolejne 4 lata. Trzymamy więc kciuki za naszą reprezentantkę w Tokio. Dziękuję za rozmowę.


Serca do siatkówki

GAZETA

19 października odbędzie się inauguracja nowego sezonu III ligi siatkówki, w której wystąpi prudnicka drużyna SPPS Ro – Nat GSM Prudnik. Stowarzyszenie Prudnickiej Piłki Siatkowej założone zostało w lipcu 2012 roku i w sezonie 2012/2013 zawodnicy za własne pieniądze opłacali występy drużyny w III Lidze. O przygotowaniach do sezonu, aspiracji klubu i pomysłach krzewienia siatkówki wśród młodych, rozmawialiśmy z Markiem Muszyńskim, grającym trenerem SPPS Prudnik. R o z m a w i a Jarosław Szóstka

Zdzieszowice i SPS Głogówek. W dalszym ciągu są dwie grupy, ale liczą one 6 drużyn. Cztery najlepsze zespoły wychodzą z każdej grupy i w systemie playoff grają o miejsca 1-8, z czego dwie najlepsze drużyny grają baraże o wejście do II ligi. Jak rozumiem jesteście w tej chwili w okresie przygotowawczym? Tak, treningi rozpoczęliśmy

Będzie to wasz drugi sezon w III Lidze, skąd się wziął pomysł założenia drużyny siatkarskiej w Prudniku, w którym sport ten nie jest aż tak popularny? To prawda, że w Prudniku siatkówka nie jest sportem dominującym, bo większość woli uprawiać piłkę nożną czy koszykówkę, ale zawsze były tu osoby, które w siatkówkę grały. Tacy zawodnicy należeli do klubów w Nysie czy Głogówku. W końcu udało się zebrać ludzi chętnych do podjęcia wyzwania i założenia drużyny siatkarskiej w Zespół SPPS Ro-Nat GSM Prudnik Prudniku. Sezon 2012/2013 był od 12 sierpnia, ale właściwy naszym pierwszym i jak na de- cykl przygotowań wystarbiutantów poradziliśmy sobie tował we wrześniu, kiedy to całkiem nieźle. regularnie w przygotowaniach uczestniczy cała drużyKtóre miejsce zajęliście w de- na. Rozpoczęliśmy od ćwiczeń biutanckim sezonie? ogólnorozwojowych i siłowych, Liga była podzielona na dwie następnie trening szybgrupy po 8 zespołów. My tra- kościowy i techniczny. Ostatni filiśmy do grupy B, gdzie os- etap przygotowań to doskotatecznie zajęliśmy szóste miej- nalenie taktyki i ustawienia. sce. Grupę wygrała drużyna z Kluczborka, ale SPPS, jako je- Czy mieliście okazję rozegrać dyny, dwa razy „urwał” punkty jakieś sparingi? liderowi, co było dużym osią- Mecze kontrolne są potrzebne gnięciem. Natomiast w tym by zgrać zespół i sprawdzić, czy sezonie wprowadzono podział idziemy w dobrym kierunku. Za terytorialny i tak w grupie zmie- nami są dwa sparingi. Pierwszy rzymy się z: Siatkarzem Ot- z Siatkarzem Otmuchów przemuchów, Mechanikiem Nysa, graliśmy 3:1, ale 25 września Mirażem Głubczyce, Azymkiem wygraliśmy 3:2 z Mechani-

www.prudnik24.pl

kiem Nysa. Planujemy jeszcze przynajmniej trzy mecze przed rozpoczęciem sezonu. Obserwował Pan zespół podczas sparingów i przygotowań. Jakie miejsce w lidze znajduję się w waszym zasięgu? Grupa, do której trafiliśmy, jest bardzo wyrównana i każdy z każdym może wygrać. Ciężko prognozować, tym bardziej, że

siatkówka to bardzo nieprzewidywalna gra. Myślę, że w naszym zasięgu jest pierwsza czwórka i awans do play-offów. Ile osób liczy wasza drużyna? Do rozgrywek zgłosiliśmy 14 zawodników. Oprócz mnie na środku grają: Piotr Karmelita, Roland Kuliszewski i Paweł Marczyński. Naszymi rozgrywającymi są Tomasz Ebel i Grzegorz Polak. O dobre przyjęcie dbają: Maciej Kamosiński, Da- niel Urbański, Michał Begej i Juliusz Dymnicki. Mamy dwóch atakujących, czyli Patryka Żychowicza i Mateusza Mroczka. Skład uzupełniają Łukasz Sokołowski i Mateusz Pyrzyk, występujący na pozycji libero.

Jak wyglądają kwestie finansowe, czy sami ponosicie koszty związane z utrzymanie drużyny? Całość sprzętu, jakim dysponujemy, pochodzi od naszych zawodników i sami opłacamy starty zespołu w lidze. Płacimy składki, ale dostajemy także datki od sponsorów. Naszym tytularnym sponsorem w tamtym i obecnym sezonie będzie firma Ro – Nat GSM. Liczymy także na

wniku. Wszystkich sympatyków siatkówki zapraszamy na nasze mecze.

dofinansowanie od władz miasta, bo koszty spotkania, które rozgrywamy jako gospodarze, to około 500 zł. Takich meczów w zasadniczym sezonie będzie 8, co daje dużą kwotę 4 tysięcy złotych, nie licząc oczywiście spotkań wyjazdowych, na które trzeba dojechać. Z tego powodu wsparcie finansowe od miasta bardzo by nam pomogło.

nickich szkół podstawowych i to właśnie w sali gimnastycznej jednej z nich będzie odbywała się szkółka siatkówki. Mimo niewielkiej reklamy tego projektu, są już pierwsze zgłoszenia i mamy nadzieję, że spotkamy się z dużym zainteresowaniem. Szczególnie chcielibyśmy, by zgłosiły się dziewczynki, bo nie mają one możliwości, by grać w sporty zespołowe. Na terenie Prudnika nie działa sekcja żeńska żadnego sportu drużynowego dla młodzików i chcemy ten stan rzeczy zmienić.

Kiedy startuje III Liga? Dokładny terminarz poznamy w najbliższym czasie, ale start rozgrywek zaplanowany jest na dzień 19 października. W poprzednim sezonie graliśmy swoje spotkania w hali sportowej przy I LO, natomiast obecnie grać będziemy na Obu-

Gazeta Prudnik24

15

Oprócz grania w siatkówkę SPPS planujecie także otworzyć szkółkę dla dzieci… Nasze stowarzyszenie chce, by dzieci z klas 4-6 szkoły podstawowej, mogły uczestniczyć w zajęciach z siatkówki. Informacja odnośnie treningów w najbliższych dniach trafi do prud-

Dziękuję za rozmowę.


GAZETA

Puchar dla Pogoni

Dwie porażki na Kolejowej Po ośmiu kolejkach Saltex IV ligi, Pogoń Prudnik z sześcioma punktami na koncie, zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli.

Z MKSem Gogolin, najsłabszą drużyną ligi (przed siódmą kolejką), biało – niebiescy powinni wygrać. Spotkanie rozpoczęli więc od narzucenia swoich warunków gry i wprowadzili atmosferę nerwowości w zespole przeciwnika. Na efekty mocnego pressingu kibice czekali do 18 minuty, kiedy to przy odrobinie szczęścia, bramkarza gości przelobował Masternak. Niestety, Pogoń nie cieszyła się zbyt długo z prowadzenia. Kolejny raz błędy popełniała formacja defensywna, co dwukrotnie wykorzystał napastnik z Gogolina - Kaczmarek. Pierwszą bramkę zdobył w 23 minucie,

a po kolejnych czterech minutach, dał MKSowi prowadzenie. Przewaga drużyny z Gogolina odebrała zespołowi z Prudnika chęci do dalszej gry i kolejny raz obserwowaliśmy wiele niedokładnych podań. W 62 minucie sfaulowany został piłkarz gości, a do piłki podszedł Rosa, który mocnym strzałem pokonał Roskosza. W 90 minucie rozmiar porażki zmniejszył Masternak, lecz nie miało to już wpływu na osteczny wynik. Po przeciętnym występnie z Gogolinem, do Prudnika przyjechał Orzeł Źlinice. Solidna ligowa drużyna, która niedawno pokonała Skalnik Gracze 4:1. Łatwo więc nie było. Biało-niebiescy dwoili się i troili, aby rozmontować defensywę Orła. Udało się to Rudzkiemu, Masternakowi i Gnoińskiemu, jednak

to Źlinice zdobyły o jedną bramkę więcej i zwyciężyły w Prudniku 3:4. Po trzech porażkach z rzędu, Pogoń z sześcioma punktami jest przedostatnia. W sobotę mecz z Olimpią Lewin Brzeski. Pozostałe wyniki 8 kolejki: Skalnik Gracze – Olimpia Lewin Brzeski 1:1 MKS Gogolin – Stal Brzeg 0:3 Śląsk Łubniany – TOR Dobrzeń Wielki 0:0 Małapanew Ozimek – Starowice 2:0 Chemik Kędzierzyn-Koźle – Sparta Paczków 0:1 OKS Olesno – Otmęt Krapkowice Naprzód Jemielnica – GLKS Kietrz 3:5 Jarosław Szóstka

KS Pogoń Prudnik wygrała towarzyski turniej o Puchar Prezesa Opolskiego Związku Koszykówki, pokonując Doral Nysa Kłodzko i Pułaski Warka. Mecze rozgrywane były 21 i 22 września. Turniej rozpoczął się od spotkania Doral Nysa Kłodzko – Sudety Jelenia Góra, które wygrała drużyna z Jeleniej Góry 69:65. Pogoń swój pierwszy mecz przegrała z kłodzką drużyną 61:66.

Drugiego dnia turnieju prudnicka drużyna pokonała Sudety 73:67. Tabela punktowa wskazywała, że Pogoń swój ostatni mecz musi wygrać 9 punktami różnicy, aby triumfować w całym turnieju. Prudniccy koszykarze stanęli

na wysokości zadania i ograli zespół z Warki 68:56, tym samym sięgając po Puchar Prezesa Opolskiego Związku Koszykówki. Drugie miejsce zajął zespół z Kłodzka, a na najniższym stopniu podium stanęli koszykarze Sudetów Jelenia Góra. Wyniki turnieju: Doral Nysa Kłodzko – Sudety Jelenia Góra 65:69 Sudety Jelenia Góra – Pułaski Warka 82:70 KS Pogoń Prudnik – Doral Nysa Kłodzko 61:66 KS Pogoń Pogoń – Sudety Jelenia Góra 73:67 Doral Nysa Kłodzko – Pułaski Warka 54:48 Pułaski Warka – KS Pogoń Prudnik 68:56 Jarosław Szóstka

Tigers Prudnik Mistrzem Polski Oldbojów +50! W dniach 20-22 września 2013 roku w Polanicy Zdroju odbyły się Pierwsze Mistrzostwa Polski Oldbojów w Piłce Nożnej w kategorii +50. Organizacją Mistrzostw zajął się Jan Tyrała z Ośrodka Sportu i Rekreacji w Polanicy Zdrój. wość i stres, związany z występem w tak prestiżowym turnieju. Nigdy do tej pory, pomimo bogatych karier i przygód z piłką nożną, nie było im dane stanąć do walki o Mistrzostwo Polski. Niestety, w pierwszym spotkaniu, pomimo niezłej gry, Prudnickie Tygrysy uległy Oldboys Polanica 1:5. Jednak styl gry zaprezentowany podczas tego meczu, pozwalał mieć nadzieję, że w kolejnych meczach może być lepiej. Taki wynik nie podłamał jednak naszych zawodników, którzy w następnych spotkaniach pokazali, że potrafią grać dobrze w piłkę. W pełnych emocji, zaangażowania i walki meczach, pokonali kolejno zespoły z Kędzierzyna Koźla (3:2), Zielonej Góry (2:1) oraz gościnnie występujący zespół z Czech - Sokol Rychnov nad Kneznou (4:2). Szczególnie cenne okazało się zwycięstwo z bardzo dobrze dysponowaną drużyną z Zielonej Góry.

W czerwcu br. drużyna Tigers Prudnik otrzymała zaproszenie do wzięcia udziału w Mistrzostwach Polski. W Stowarzyszeniu Sportowym Tigers Prudnik nie było jednak tak wielu członków, których wiek uprawniał do wzięcia udziału w Mistrzostwach. Dlatego do uczestnictwa w zawodach zaproszono byłych zawodników, późniejszych działaczy i trenerów Ziemi Prudnickiej.

Od lipca trwały przygotowania drużyny do Mistrzostw, w których brało udział 25 osób. Niestety, kontuzje wyeliminowały wielu chętnych, a zespół, który w piątek (20 września) wyjechał do Polanicy, liczył 11-stu graczy. Jak ważna jest szeroka kadra zawodników, przekonały się inne zespoły, które przygotowywały się do Mistrzostw. Ze względu na kontuzje i zdarzenia losowe, z awizowanych 24 drużyn,

16

w Polanicy pojawiło się tylko 5. Już w piątkowy wieczór trwały gorące dyskusje na temat taktyki, składu, jak również wyboru kapitana i jego zastępcy. Jednogłośnie kapitanem zespołu Tigers Prudnik został Andrzej Szablowski, a jego zastępcą Julian Kunka. W sobotę było widać wśród weteranów prudnickich boisk nerwo-

Gazeta Prudnik24

Poziom Mistrzostw był bardzo wysoki, a na pełen podziw zasługuje wola walki “starszych Panów”, z których wielu miało „grubo” ponad 50 lat (najstarszy uczestnik Mistrzostw miał 68 lat). Wszyscy zawodnicy zostawili mnóstwo zdrowia, a przede wszystkim serca na boisku. Dzięki trzem wygranym Tigersów, a także podziale punktów w meczu Oldboys Polanica – Lubuszanie Zielona Góra (0:0), Tigers Prudnik z 9 punktami, został pierwszym Mistrzem Polski w kategorii +50.

www.prudnik24.pl

Królem Strzelców Turnieju, z 8 bramkami na koncie, został Józef Borzęcki z Kędzierzyna Koźla (były zawodnik Odry Opole, Małapanew Ozimek i Chemika Kędzierzyn Koźle), za co otrzymał nagrodę ufundowaną przez Prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej - Zbigniewa Bońka. Drugie miejsce, z 7 bramkami na koncie, zajął snajper z Prudnika Arkadiusz Trochowski, warto dodać, że bardzo ważne, zwycięskie bramki dla Tigersów strzelał również Krzysztof Hasiec. Kolejne Mistrzostwa Polski, w których tytułu będzie bronił zespół Tigersów już za rok, tym razem 20-22 czerwca 2014. Jedenastka Tigers Prudnik w sumie miała 696 lat, a więc średnia wieku wynosiła nieco ponad 58 lat. Był to jeden z najstarszych zespołów Mistrzostw Polski. Zespół wystąpił w składzie: Andrzej Szablowski, Julian Kunka, Stefan Borski, Marian Gajek, Edward Głuszko, Krzysztof Hasiec, Andrzej Iwanecki, Roman Kruk, Arkadiusz Trochowski, Józef Zakowicz, Krzysztof Tabaczkowski, Grzegorz Pawlak. Mistrzostwa odbyły się pod honorowym Patronatem Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Wałbrzychu. Grzegorz Pawlak


Gazeta Prudnik24 - nr 14