Issuu on Google+

www.facebook.com/prudnik24

ALEJA LIPOWA ZOSTANIE WYCIĘTA? – STR.9

WYWIAD Z PRUDNICZANKĄ PROWADZĄCĄ RODZINĘ ZASTĘPCZĄ – STR. 12

WOŚP - REKORDOWA ZBIÓRKA W PRUDNIKU! – STR. 14

24

GAZETA ISSN 2300-7958

BEZPŁATNY dwutygodnik

BIURO OGŁOSZEŃ DROBNYCH Gazety Prudnik24

B.T. Medium Aleksander Kramarz ul. Jagiellońska 22

W CAŁYM POWIECIE!

BEZPŁATNY dwutygodnik

Jasionowe Wzgórze będzie miało plac zabaw! Heda. - Na początku musimy oszacować koszty ogrodzenia z bramą i furtką. Teren chcemy zaplanować z nadmiarem, żeby móc go potem doposażyć – podkreśla nasza rozmówczyni, co może być dobrym prognostykiem dla przyszłych użytkowników obiektu. Jeśli plany gminy się powiodą, budowa

nowego placu zabaw rozpocznie się wiosną tego roku, a oddany do użytku powinien on być już w okresie wakacyjnym. Maciej Dobrzański

Chcą obwodnicy Głogówka “Tu na razie jest ściernisko...”. Fot. M. Dobrzański

Gmina zamierza wybudować obiekt za kwotę około 90,5 tysiąca zł. Nowy plac zabaw będzie zlokalizowany na działce nr 23 w okolicach ulicy Cybisa, nieopodal Przedszkola nr 6 i Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 im. Bohaterów Westerplatte. To długo oczekiwana inwestycja, zwłaszcza dla mieszkańców tzw. „Jasionowego Wzgórza”. - Teren, na którym zostanie wybudowany plac zabaw, jest własnością Spółdzielni Mieszkaniowej i zostanie nam użyczony – informuje Renata Heda, naczelnik wydziału inwestycji gminy Prudnik. Spotkanie, podczas którego omówiono realizację inwestycji, odbyło się w środę, 15 stycznia, z udziałem burmistrza Prudnika, Franciszka Fejdycha. Jak wynika ze słów Renaty Hedy, pierwszymi działaniami, jakie zostaną zreali-

zowane, będzie ogrodzenie terenu i wybór zestawu zabawek, a także instalacja ławek i nasadzenie roślinności. - Niedawno otwarty został nowy plac zabaw w Szybowicach, mamy też doskonale wyposażony obiekt tego typu w sąsiedztwie „Orlika” w parku – tłumaczy naczelnik wydziału inwestycji . – Teraz gmina wzbogaci się więc o kolejny obszar tworzony z myślą o najmłodszych mieszkańcach naszego miasta.

Jak się okazuje, kluczowe decyzje dotyczące inwestycji mają zapaść w ciągu najbliższego miesiąca. Na razie nie jest jasne, jak duży będzie obszar wchodzący w skład nowego placu zabaw. - Wielkość terenu przeznaczonego na plac zabaw będzie dostosowana do kwoty, jaką przeznaczyliśmy na ten cel, dlatego niezbędne jest dokładne rozeznanie tematu – komentuje Renata

PrzyjdŸ do Nas sfinansujemy Twoje ferie! a dodatkowo damy Ci TABLET w prezencie!

Prudnik, Pl. Szarych Szeregów 1, tel. 77 436 90 13

Dariusz Kolbek, radny powiatu prudnickiego i jeden z inicjatorów powstania komitetu, mówi, że tworzył się on przez blisko rok czasu. Został założony w listopadzie, a zarejestrowany w grudniu 2013 r., jako stowarzyszenie zwyczajne. Skupia dwudziestu członków, w tym m.in. sołtysa Mochowa oraz działaczy społecznych. Jak zapewnia Dariusz Kolbek, komitet jest apolityczny: - Owszem, ja czy inne osoby są z jakichś partii, ale nikt nie zaczynał od tego, żeby mieszać w to interesy partyjne. Przede wszystkim każdy chce coś zrobić. Stowarzyszenie zamierza lobbować na rzecz doprowadzenia do rozpoczęcia budowy obwodnicy Głogówka, która podobno była rozważana jeszcze przed wojną. W tym celu chce przede wszystkim skierować pisma do wszelkich urzędów i osób, które są decyzyjne w kwestii rozpoczęcia tej inwestycji. - Jesteśmy realistami i wiadomo, że nie uda się tego zrobić w ciągu roku, czy dwóch, ale chcielibyśmy, aby osoby decyzyjne w sprawie budowy tej obwodnicy przedstawiły nam wyraźny plan działania w poszczególnych latach. My, jako stowarzyszenie, będziemy pilnować realizacji tego programu – stwierdza Dariusz Kolbek.

Pierwsze pisma zostały już skierowane m.in. do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i zarządu dróg wojewódzkich. Komitet chce także zwrócić się do ministerstwa infrastruktury, oraz do wszystkich opolskich parlamentarzystów, licząc także na ich wsparcie. Dariusz Kolbek liczy także na przychylność władz gminnych, powiatowych, oraz wojewódzkich. Na początek udało się zyskać zgodę burmistrza Głogówka na spotkania stowarzyszenia w ośrodku kultury. - Będziemy chcieli dotrzeć wszędzie. Zobaczymy, jakie jest nastawienie do tej sprawy. A w ostateczności wyjdziemy - oczywiście zgodnie z prawem - na ulicę i będziemy walczyć także w ten sposób - zapowiada Dariusz Kolbek. Wyjaśnia, że powstanie obwodnicy przede wszystkim odciąży ruch: na drodze krajowej nr 40, a także drodze wojewódzkiej nr 416, biegnącej z Opola do Głubczyc. Drogi te krzyżują się i przebiegają przez centrum Głogówka. Natężenie ruchu ma znaczny wpływ na niszczenie budynków i na życie mieszkańców. - Droga ta jest w wielu punktach naznaczona przez tragiczne wypadki. Począwszy od okolic kościoła na górce, bardzo niebezpieczne miejsca w Mochowie, czy przy kościółku szpitalnym, gdzie w tamtym roku także zginął człowiek. Tam jest zresztą to „wąskie gardło” - jak staną dwa TIRy, to jest bardzo niebezpiecznie, zwykle jeden musi wjechać na chodnik. (dokończenie na stronie 4)

M

z adresu na adres

A L K E R

Pod koniec minionego roku powstał Komitet na Rzecz Budowy Obwodnicy Głogówka, zawiązany przez mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości. Podejmie on działania na rzecz rozpoczęcia tej inwestycji.

CODZIENNE przewozy osób - Holandia, Niemcy

A

R

E

K

L

A

M

A

Gazeta Prudnik24 - gazeta bezpłatna,, numer 22, 21 stycznia 2014 r., www.prudnik24.pl

WŁAMANIE DO APTEKI – UKRADZIONO PONAD 35 TYSIĘCY ZŁ. – STR. 4

+48 77 4313 440 +48 604 225 821 +31 633 644 133 biuro@juzwa.pl

www.juzwa.pl


GAZETA

Pomoc dla Natalii

24

Pochodząca z Korfantowa Natalia Paździerska od ponad roku zmaga się z ciężką chorobą – naczyniakiem wewnątrz rdzenia kręgowego. 8 i 14 stycznia przeszła dwie skomplikowane operacje we francuskiej klinice FOCH. Niestety, aby Natalia powróciła do normalnego życia potrzebna jest żmudna i kosztowa rehabilitacja.

Pomagać na różne sposoby

W

ielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała w tym roku 35 489 735 zł, z czego prawie 50 tysięcy zebrano w powiecie prudnickim. Można nie lubić Jurka Owsiaka, lecz nie można mu zarzucić, że zebrane pieniądze trafiają tam, gdzie nie powinny. Nie chcę się zastanawiać, jaki sprzęt byłby dzisiaj w polskich szpitalach, gdyby orkiestra nie grała.

M

ożna również pomagać w inny sposób. Na przykład tak, jak robi to jedna z prudnickich rodzin zastępczych (str. 12). Dla nich opieka nad dziećmi to misja, a uśmiech dziecka to największa nagroda.

P

omagać zawsze warto!

Mirosław Matusiak Redaktor Naczelny

Natalia: - Byłam normalną, wesołą dziewczyną, która cieszyła się życiem, realizowała swoje pasje oraz robiła plany na przyszłość. Skończyłam szkoły, które pozwalały mi realizować zainteresowania, jak projektowanie wnętrz i renowacja zabytków architektury. Niestety pod koniec 2012 roku stan zdrowia młodej dziewczyny pogorszył się. Diagnoza brzmiała jak wyrok: naczyniak wewnątrz rdzenia kręgowego. Ta bardzo rzadka choroba, której leczenie wymaga ryzykownej operacji – embolizacji. Żaden z polskich specjalistów nie chciał podjąć się ryzyka zoperowania Natalii i jedynym wyjście był zabieg we francuskiej klinice FOCH. Stan zdrowia Natalii pogarszał się z miesiąca na miesiąc, a w maju 2013 roku doszło do obfitego krwawienia z naczyniaka, które zakończyło się paraliżem szyi i kończyn. - Lekarze nie ukrywali przede mną informacji, że otarłam się o śmierć,

Natalia Paździerska, fot. www.facebook.com/pomocdlanatalii

a kolejne krwawienie może skończyć się w najgorszy dla mnie sposób – komentowała Natalia. W międzyczasie ruszyła akcja pomocy dla Natalii, dzięki temu udało się uzbierać niezbędną sumę, która nie tylko pokryła koszty operacji, ale także sfinansowała specjalistyczny transport medycznego do paryskiej kliniki. Łącznie darczyńcy przekazali, a wolontariusze zebrali, ponad 150 tysięcy złotych. Dwie operacje przeprowadzone w podparyskiej klinice zakończyły się sukcesem, a Natalia wróciła już do kraju. Jednak aby odzyskała pełną sprawność, potrzebna jest kosztowna i

długotrwała rehabilitacja. Niewykluczony jest także kolejny zabieg we Francji. Po raz drugi potrzebne jest wsparcie osób, które zechcą wspomóc finansowo rehabilitację Natalii. Aby tego dokonać, wystarczyć wpłacić dowolną kwotę na specjalne konto: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001 z tytułem wpłaty - Natalia Paździerska, 2402. Aby zapoznać się z aktualnym stanem zdrowia Natalii i historią jej zmagań z chorobą, wystarczy odwiedzić następujące strony: www.nataliapazdzierska.pl oraz www.facebook.com/ pomocdlanatalii.

Prudniczanki w konkursie Miss Handlu 2014 Trwa konkurs Miss Handlu 2014 organizowany przez czasopismo „Wiadomości Kosmetyczne”, w którym zostaną wyłonione Miss Drogerii. W konkursie startują dwie prudniczanki, na co dzień pracujące w Drogerii Jasmin przy ulicy Sobieskiego w Prudniku – Dominika Schuster i Justyna Furman. Justyna Furman (z lewej) i Dominika Schuster fot. Wiadomości Kosmetyczne

Gazeta Prudnik24

O tytuł najpiękniejszej walczą 23 kandydatki, pracujące w drogeriach na terenie całego kraju. Każda z nich odpowiedziała na trzy pytania:

REDAKCJA: Kontakt z redakcją pod numerami telefonów: 793 286 200, 605 207 847

Dominika Schuster

WYDAWCA: Mirosław Matusiak Emenem Design ul. Wojska Polskiego 3/14, 48-200 Prudnik, NIP: 755-184-05-96 Redaktor Naczelny: Mirosław Matusiak (m.matusiak@prudnik24.pl) Dziennikarze: Bogusław Zator (b.zator@prudnik24.pl) Jarosław Szóstka (j.szostka@prudnik24.pl) Wojciech Ossoliński (w.ossolinski@prudnik24.pl) Maciej Dobrzański (m.dobrzanski@prudnik24.pl)

Czy lubisz pracę w handlu? Praca w handlu przynosi mi wiele satysfakcji i daje poczucie spełnienia się. Jak każda niemal kobieta poświęcałam sporo czasu i uwagi na doskonalenie i pogłębianie swojej wiedzy na temat kosmetyków. Nie przypuszczałam jednak, że będzie to nie tylko moja pasja, ale i duża cześć życia. Kocham swoją pracę! Ona daje mi szczęście i spełnienie, rozwija zawodowo i dowartościowuje. Od dawna pracujesz w handlu? Od 2010 roku. Jakie zalety i wady ma praca w handlu? Zaletą są uśmiechnięte twarze klientów.

Justyna Furman Czy lubisz pracę w handlu? Praca w handlu sprawia mi wielką przyjemność, ponieważ otaczam się ludźmi, których cenię i daje mi szanse na szybki rozwój i podniesienie swoich umiejętności. Każdy dzień to nowe wyzwania, co pozwala mi spełniać się zawodowo i realizować własne pomysły.

A

Współpracownicy: Marek Doskocz, “Spóźniony Donosiciel”, Gambit

Uwielbiam kontakt z ludźmi, jestem otwarta i szczera w relacjach z nimi. Codziennie spotykam wspaniałych ludzi. Biorę udział w szkoleniach, które organizuje nasza firma, żeby maksymalnie wykorzystać możliwości i nabyć jak najwięcej profesjonalnej wiedzy. Szkolenia są profesjonalne i podnoszą kwalifikacje pracowników. Bardzo duża baza asortymentu powoduje, że każdy u nas znajdzie coś dla siebie, a atmosfera i klimat, jakie panują w drogerii sprzyjają miłym zakupom.

A

Reklama: tel. 791 802 433 e-mail: reklama@prudnik24.pl

K

Druk: Drukarnia Pro Media Opole

E

24

R

GAZETA

2

Głosy na prudniczanki można oddawać do 31 stycznia 2014 roku na stronie www. wiadomoscikosmetyczne.pl/glosuj-na-miss-handlu-2014

WIELKIE CZYSZCZENIE MAGAZYNÓW WYPRZEDAŻ DRZWI I PANELI PODŁOGOWYCH. DRZWI JUŻ OD 99 ZŁ

L

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczonych ogłoszeń i zastrzega sobie prawo do skracania nadesłanych tekstów.

Jakie zalety i wady ma praca w handlu? Już sam fakt, że pracuję w branży kosmetycznej jest ogromną zaletą. Uwielbiam kontakt z ludźmi i cieszę się, gdy mogę przekazać swoją wiedzę klientom, a dzięki szkoleniom organizowanym przez naszą firmę mam pewność, że dobrze wykonuję swoją pracę i, co się z tym wiąże, klienci są zadowoleni z dokonanych wyborów. Uśmiech na twarzy klienta motywuje aby każdego dnia dawać z siebie wszystko. Ciężko jest więc wspominać o wadach, jeśli się ich nie dostrzega. Swojej pracy z pewnością nie zamieniłabym na żadną inną.

P.P.H.U MERKURY PANELE I DRZWI 48-200 PRUDNIK UL.POWSTAŃCÓW ŚL. 4 tel. 77 436 52 07 kom. +48 502 357 256

M

E-mail: redakcja@prudnik24.pl www.prudnik24.pl

Od dawna pracujesz w handlu? Od 2009 roku

PROMOCJA DOTYCZY WYBRANYCH MODELI DRZWI

Gazeta Prudnik24

DO WYCZERPANIA ZAPASÓW

www.prudnik24.pl

facebook.com/prudnik24


M

A

OGŁOSZENIA DROBNE SPRZEDAM

A

SPRZEDAM MIESZKANIE W CENTRUM PRUDNIKA - PLAC WOLNOŚCI (STARE BUDOWNICTWO), 114M2: 3 POKOJE, KUCHNIA, ŁAZIENKA, DWA PRZEDPOKOJE, OGRZEWANIE GAZOWE, ELEKTRYCZNE + PIECE KAFLOWE, ZABYTKOWE, W KTÓRYCH MOŻNA PALIĆ. Tel. 669 953 433

L

PRACA

M

A

R

E

K

Przyjmę do pracy panią do pakowania. Tel. 601 078 328.

A

NAJTAŃSZE OGŁOSZENIA DROBNE! TYLKO 9 GROSZY ZA ZNAK!

E

K

L

Ogłoszenia drobne można zamawiać w B.T. Medium Aleksander Kramarz przy ulicy Jagiellońskiej 22 oraz mailowo, na adres: ogłoszenia@prudnik24.pl. Do ogłoszenia należy dodać dane do faktury (imię, nazwisko, adres, oraz NIP w przypadku firm).

R

CENNIK: 9 groszy/znak, ogłoszenie pogrubione: koszt * 2, ogłoszenie w ramce: +10 zł. R

E

K

L

A

M

A

R

E

wakacje wczasy zdjęcia ślubne wycieczki

R

E

K

L

A

M

A

sesje w studio zdjęcia hoteli

facebook.com/prudnik24

www.prudnik24.pl

Gazeta Prudnik24

3

K

L

A

M

A


(dokończenie ze str. 1)

PRUDNIK: 1. PUP Prudnik, ul. Jagiellońska 2. Starostwo Powiatowe, ul. Kościuszki 3. Urząd Miasta, ul. Kościuszki 4. Poczta Polska, ul. Kościuszki 5. Muzeum Ziemi Prudnickiej, ul. Chrobrego 6. Prudnicki Ośrodek Kultury, ul. Kościuszki 7. MiGBP w Prudniku, Plac Zamkowy 8. Poczekalnia Dworca PKS 9. Przychodnia Medicus, ul. Kościuszki 10. Przychodnia Optima, ul. Nyska, ul. Ogrodowa 11. Apteka Optima, ul. Nyska 12. Apteka, Rynek 13. Apteka oo. Bonifratrów, ul. Piastowska 14. Apteka pod Złotym Wężem, ul. Powstańców 15. Sklep EKO ul. Chopina 16. Sklep EKO ul. Jasionkowa 17. Media Expert, ul. Powstańców Śląskich 18. Market budowlany PSB Mrówka, ul. Powstańców Śląskich 19. Sklepy „Żabka” (ulice: Ratuszowa, Sobieskiego, Batorego, Asnyka) 20. Wszystkie prudnickie sklepy “Procent” 21. Stacja PEGAZ ul. Nyska 22. Stacja benzynowa „Statoil” 23. Stacja benzynowa „Orlen”. 24. Coroplast ul. Nyska 25. Salon KOLPORTER ul. Kościuszki 26. Sklep spożywczo-przemysłowy Jolanty Ostrowskiej-Michalczewskiej, ul. Kościuszki 27. Sklep papierniczy koło sklepu spożywczego „Moskwa” 28. Sklep papierniczy ul. Ratuszowa 29. Salon fryzjerski ul. Ratuszowa 30. Sklep rybny „Łosoś”, ul. Batorego 31. Sklep monopolowy „Horten”, ul. Jasionkowa 32. Sklep mięsny “Swojski Smak”, Rynek 33. Sklep spożywczo-monopolowy „Al-kaw”, ul, Ratuszowa 34. Cukiernia J.K.M. Górka, ul. Ratuszowa 35. Sklep mięsny „Tulipan”, ul. Piastowska 36. Sklep monopolowy „Marco”, ul. Sobieskiego 37. Foto- Labor, ul. Kościuszki 38. Sklep obuwniczy, ul. Ratuszowa 39. Meble Dagmara, ul. Powstańców Śl. 40. ANN-MAR, ul. Powstańców Śl. 12 41. Internet Serwis, ul. Klasztorna 10 42. B.T. MEDIUM, ul. Jagiellońska LUBRZA: 1. Urząd Miasta i Gminy, ul. Wolności 73 2. Sklep spożywczo-przemysłowy, ul. Wolności 71 3. F.H.U. Stanisław Macioł, ul. Nowej Naprawy 38 4. Moto Pub, 26 km drogi krajowej nr 40 Prudnik-Głogówek-Kędzierzyn Koźle BIAŁA: 1. Urząd Miasta i Gminy, Rynek 10 2. Sklep spożywczo-przemysłowy, Rynek 3. Gminne Centrum Kultury, ul. Prudnicka 35 4. Ruch, Rynek 25 5. Sklep spożywczy „Zosia”, Rynek 16 GŁOGÓWEK: 1. Urząd Miasta i Gminy, Rynek 1 2. Zakład Piekarniczo-Cukierniczy Zimmerman ul. Mickiewicza 9 3. Bar Uśmiech, ul. Zamkowa 22 4. Apteka Crategus, ul. Zamkowa 1 5. Sklep Muzyczno-Zabawkowy Dragomir Rudy, Rynek 14 6. PH Wodnik, ul. Zamkowa 28 7. Sklep Żabka, ul. Dworcowa 1 8. Sklep mięsny Klaudia Cibis, Rynek 21 9. Sklep mięsny Joachim Matejka, Rynek 27 POZOSTAŁE PUNKTY KOLPORTAŻOWE: 1. Sklep Dani, Gostomia 22 2. F.H.U. Sylmich, Mochów 92 3. Plus Market, ul. Zwycięstwa 28A, Racławice Śląskie 4. Sklep spożywczo-przemysłowy, ul. Prudnicka 11, Racławice Śląskie 5. Sklep ogólnospożywczy, Wierzch 14 6. Sklep spożywczy Darvita, Dytmarów 7. Sklep „U Darka” w Trzebinie 8. Sklep spożywczy w Niemysłowicach 9. Sklep spożywczy w Łące Prudnickiej

Dalej, koło wybudowanej Biedronki, jest następne miejsce, gdzie także zginęła dziewczyna. Bardzo obciążone ruchem jest też pobliskie rondo – stwierdza przedstawiciel stowarzyszenia. Ma także nadzieję, że obwodnica będzie jednym

wiedzą: czy są za obwodnicą, czy nie, czy będą to wspierać, czy też nie. I niech społeczeństwo o tym wie. Bogusław Zator

Nowa siedziba administracji Aresztu Śledczego tam administracja prudnickiego Aresztu Śledczego. - Część pracowników i funkcjonariuszy będzie tam miała swoje biura – informuje mjr Leszek Czereba – dyrektor Aresztu Śledczego w Prudniku. Jak wynika z jego słów, najważniejsza część remontu już się zakończyła, a w obiekcie trwają aktualnie prace wykończeniowe i poprawkowe. Po decyzji o dopuszczeniu budynku do użytkowania, w pomieszczeniach znajdą się także nowe meble. - Można powiedzieć, że ten budynek uległ kapitalnemu remontowi – opowiada mjr Leszek Czereba. - Jedno z wejść na pierwsze piętro, z przodu, zostało zlikwidowane. W środku również dokonano nowych podziałów na pomieszczenia, cześć uległa wyburzeniu, powstały też nowe. Cała struktura dostosowana jest do wymogów, które wynika-

fot. M. Dobrzański

W ostatnim czasie prudniczanie z zaciekawieniem śledzili prace remontowe w budynku znajdującym się nieopodal Parku Miejskiego i krytej pływalni, w którym niegdyś mieściła się m.in. siedziba dzielnicowych. Jak ustaliła nasza redakcja, po remoncie umiejscowiona będzie

ją m.in. z przepisów BHP – zaznacza dyrektor Aresztu Śledczego. Remont opuszczonego przez policję obiektu był możliwy dzięki okazji, jaką stworzyło ogłoszenie przez Dyrektora Generalnego Służby Więziennej roku 2013 Rokiem Funkcjonariusza. - Z tego tytułu, w ramach poprawy warunków pełnienia służby i pracy, otrzymaliśmy pieniążki i sfinansowaliśmy remont – kontynuuje nasz rozmówca. Koszt przeprowadzonych prac to około 700 tysięcy zł. - Po przeprowadzce do nowego budynku, pomieszczenia, które do tej pory były użytkowane przez funkcjonariuszy pionu administracyjnego, zostaną zaadoptowane na cele mieszkalne dla osadzonych i tym samym jednostka zwiększy swoją pojemność o około 20 miejsc – kończy mjr Leszek Czereba. Budynek ma zostać oddany do użytku na przełomie lutego i marca. Maciej Dobrzański

Mała wieża doczeka się renowacji W tym roku zostanie przeprowadzony remont małej wieży, będącej częścią siedziby Muzeum Ziemi Prudnickiej. Gmina przeznaczy na ten cel 138 tys. zł. - Remont tego zabytku będzie obejmować ceglaną elewację, wymianę pokrycia dachowego oraz wykonanie schodów technicznych drabiniastych między III a IV kondygnacją budowli – powiedział naszej redakcji dyrektor muzeum – dr Wojciech Dominiak. Jak poinformował nasz rozmówca, w ramach prac zostaną również wymienione uszkodzone cegły, a tam, gdzie jest to niezbędne - uzupełnione ubytki. fot. M. Dobrzański

TU DOSTANIESZ GAZETĘ PRUDNIK24:

z ważnych tematów w zbliżających się wyborach samorządowych: - Ktoś może nam zarzucić, że to jest sprawa wyborcza. Byłoby lepiej, gdyby ten komitet powstał rok wcześniej, jednak tworzył się przez blisko rok. Ale też ci, którzy będą w wyborach ubiegali się o mandaty i stanowiska, niech po-

- Konstrukcja wieży będzie wzmocniona za pomocą stalowych ściągów, zostanie też przeprowadzona konserwacja więźby dachowej – dodał Wojciech Dominiak.

Przypomnijmy – siedziba muzeum, a więc również bohaterka niniejszego artykułu – mała wieża, to pozostałości po XIV-wiecznych murach miejskich. Obie wieże, będące jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Prudnika, zbudowane są z kamienia i cegły, posiadają także okienka strzelnicze. Mała (choć jednocześnie wyższa) baszta, została podwyższona w XVI wieku i umocniona szkarpami. W tym samym wieku do szerszej wieży został przymurowany arsenał, pełniła ona także rolę wodociągów miejskich. W czasie II wojny światowej mieściła się tu również katownia gestapo. Muzeum Ziemi Prudnickiej zostało ulokowane w obiekcie w 1959 roku. Ostatni odnotowany remont małej wieży miał miejsce w roku 1925. Wówczas to budowlę włączono w skład schroniska młodzieżowego, które powstało w obecnej siedzibie muzeum. Maciej Dobrzański

Okradziono aptekę. Straty – ponad 35 tys. zł. W nocy z piątku na sobotę nieznany sprawca włamał się do apteki usytuowanej w kompleksie „Czerwona torebka” na ulicy Skowrońskiego. Łupem złodzieja padło ponad 35 tys. zł. Około godziny 1:40 w nocy z 17 na 18 stycznia oficer dyżurny prudnickiej policji otrzymał informację od pracownika apteki o alarmie przeciwwłamaniowym jaki uruchomił się w budynku. Jak powiedział naszej redakcji sierżant sztabowy i jednocześnie oficer prasowy Andrzej Spyrka z KPP w Prudniku, na miejsce został wysłany patrol policji, który nie stwierdził niczego niepokojącego. Policjanci ustalili, że drzwi do budynku są zamknięte, a alarm jest wyłączony. Tymczasem dotarła do nas zaskakująca informacja, że na nagraniu z monitoringu umiejscowionego w aptece…nie widać interweniujących funkcjonariuszy. O tą kwestię również zapytaliśmy Andrzeja Spyrkę. - Mogę tylko potwierdzić, że wysłani na miejsce funkcjonariusze, po przeprowadzeniu odpowiednich czynności, nie stwierdzili niczego niepokojącego – skomentował nasz rozmówca. Włamywacz musiał być wyjątkowo sprytny, ponieważ w budynku faktycznie nie ma żadnych

śladów włamania. Pracownicy apteki dopiero nad ranem zorientowali się, że ktoś ukradł sejf, w którym znajdowało się ponad 35 tysięcy zł. - Na miejscu zdarzenia pojawił się już przewodnik z psem służbowym, zabezpieczyliśmy też wszelkie ślady – poinformował Andrzej Spyrka. – Obecnie prowadzimy działania, które, mamy nadzieję, doprowadzą nas na trop włamywacza – zapewnił policjant. Pracownicy apteki nie udzielają komentarzy dotyczących kradzieży. Maciej Dobrzański fot. M. Dobrzański

4

Gazeta Prudnik24

www.prudnik24.pl

facebook.com/prudnik24


Czytelnicy, opinie, odniesienia

“Rudera” na Ratuszowej

GAZETA

Nasza stała czytelniczka, pani Teresa z Prudnika, zwróciła się z zapytaniem dotyczącym budynku na rogu ulic Ratuszowej i Jagiellońskiej. Twierdzi, że od kilku już lat powtarza się sytuacja, kiedy przyjeżdżają do niej goście spoza Prudnika, również zza granicy, i są oni zdziwieni, że ten budynek - jak stwierdziła „rudera” - od lat „szpeci miasto”.

fot. B. Zator

Jak udało się nam ustalić, pozwolenie na budowę tego budynku, jako obiektu mieszkalno-usługowego, zostało wydane w roku 1996 r., jeszcze przez Urząd Rejonowy w Nysie (było to przed reformą administracyjną wprowadzającą powiaty) i uzyskało status decyzji administracyjnej ostatecznej, uprawniającej do realizacji budowy. Ówczesny inwestor zrealizował inwestycję do stanu zerowego (fundamenty, podpiwniczenie). Zrezygnował jednak z jej kontynuowania i doszło do zmiany właściciela. Pozwolenie budowlane zostało, zgodnie z prawem budowlanym, przeniesione na obecnego inwestora. Kontynuował on budowę, doprowadzając ją w 1999 r. do stanu, jaki praktycznie przetrwał do dzisiaj. - W 1999 r. nastąpiła interwencja, na wniosek z zewnątrz, do wojewody, jako organu nadrzędnego nad starostą, który po reformie administracyjnej stał się następcą prawnym kierownika urzędu rejonowego. Organ nadrzędny może stwierdzić nieważność decyzji administracyjnej, nawet ostatecznej, wydanej przez organ niższej instancji – na podstawie określonych warunków. Jest to tzw. wzruszenie decyzji administracyjnej ostatecznej w trybie nadzwyczajnym – wyjaśnia Jan Dzikowicz, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Tak stało się w tym przypadku. Wojewo-

da doszukał się w projekcie budowlanym błędów, które uznał za przesłankę właściwą do stwierdzenia nieważności pozwolenia budowlanego. Inwestor skorzystał z możliwości odwołania się od tej decyzji do wyższej instancji, jednak w 2000 r. Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego utrzymał w mocy decyzję wojewody o unieważnieniu pozwolenia budowlanego, która stała się ostateczna. Skutkuje to koniecznością wstrzymania prac budowlanych, które nie mogą być prowadzone bez ważnego pozwolenia budowlanego. - W takiej sytuacji inwestor, który do tej pory posiadał pozwolenie, a budowa była legalnie rozpoczęta, aby móc ją ukończyć powinien ponownie uzyskać uprawnienie. Należy na nowo sporządzić projekt budowlany, wolny od wykazanych uprzednio nieprawidłowości i wystąpić o wydanie pozwolenia – tłumaczy Jan Dzikowicz. Jak twierdzi, inwestor jednak do tej pory nie występował do starosty z takim wnioskiem. Ustanowił jedynie pełnomocnika, który w jego imieniu interweniował w nadzorze budowlanym w sprawie tej budowy. Wyjaśnia też, że dla nadzoru budowlanego nie ma żadnych przesłanek, które powodowały by konieczność interwencji administracyjnej w tym przypadku: - Do tej pory inwestor nie posiada po-

zwolenia, ale też - zgodnie z literą prawa - nie realizuje budowy, w związku z czym nie narusza prawa. Sam obiekt w obecnym stanie – niezakończonej budowy – również nie narusza prawa, nie stanowi przykładowo żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa. Według Jana Dzikowicza nie ma prawa, które pozwalałoby przymusić inwestora do realizacji budowy, o ile nie chce on jej realizować. Nadmienia, że wprawdzie istnieje w prawie budowlanym przepis dotyczący oszpecania zabudowy przez istniejący obiekt, jednak dotyczy on obiektu, którego budowa jest zakończona. - Jest tam mowa o sytuacji, kiedy estetyka obiektu zdecydowanie odbiega od okolicznego tła. Jednak nie dotyczy tego przypadku – de facto nie ukończonej budowy. Poza tym sam w sobie jest to przepis oparty na subiektywnych kryteriach – zawsze można się spierać, czy owo „oszpecanie” ma miejsce, czy też nie – mówi. Nie udało się nam dotrzeć do obecnego inwestora. Wiemy jedynie, że jest to mieszkaniec jednej z podprudnickich wsi. Być może zechce skontaktować się z nami i przedstawić swój punkt widzenia na ten temat. Bogusław Zator

Podstawa prawna: Ustawa Prawo budowlane, Dz.U. nr 243 z r. 2010, poz. 1623 ze zm. Art. 37 1. Decyzja o pozwoleniu na budowę wygasa, jeżeli budowa nie została rozpoczęta przed upływem 3 lat od dnia, w którym decyzja ta stała się ostateczna lub budowa została przerwana na czas dłuższy niż 3 lata. 2. Rozpoczęcie albo wznowienie budowy, w przypadkach określonych w ust. 1, art. 36a ust. 2 albo w razie stwierdzenia nieważności bądź uchylenia decyzji o pozwoleniu na budowę, może nastąpić po wydaniu nowej decyzji o pozwoleniu na budowę, o której mowa w art. 28, albo decyzji o pozwoleniu na wznowienie robót budowlanych, o której mowa w art. 51 ust. 4.

Droga Prudnik – Wieszczyna: Wesoła zima Przetarg rozstrzygnięty w mieście

Przetarg na przebudowę drogi Prudnik – Dębowiec – Wieszczyna został rozstrzygnięty w grudniu. Umowa czeka na podpisanie. Do listopada nowe połączenie z Prudnika do Jindrzichova - element europejskiego szlaku Via Montana – ma być gotowe. Remont drogi był konieczny ze względu na jej znaczenie gospodarcze, gdyż służy ona do transportu szarogłazu z kamieniołomu w Dębowcu i jest już mocno zniszczona przez ciężarówki. Na odcinku do Wieszczyny podbudowa drogi będzie wymieniona i wzmocniona, położona zostanie nowa, asfaltowa, nawierzchnia. Za Wieszczyną trakt ma już typowo turystyczne walory, a jego ostatni odcinek - do granicy, w stronę

facebook.com/prudnik24

środków unijnych. Po stronie czeskiej ma powstać nowy odcinek drogi z Jindrzichova do granicy, którego wykonawcę tamtejsza gmina wyłoni w osobnym przetargu. Jak się dowiedzieliśmy w prudnickim starostwie, 20 stycznia została w Ołomuńcu podpisana umowa z czeskim ministerstwem rozwoju regionalnego, która gwarantuje finansowanie tego projektu. Powiat oczekuje jeszcze na podpisanie umowy z wykonawcą, co ma nastąpić najbliższych dniach. Termin rozpoczęcia prac zależny jest od harmonogramu wykonawcy, pofot. M. Dobrzański średnio od pogody. Na 21 stycznia zaplanowano poJindrzichova – należy już do powiatu nadto rozmowy z kierownictwem Konyskiego. palni Surowców Odkrywkowych w NiePrace wykona konsorcjum firm z Głubmodlinie na temat partycypacji firmy w czyc i Kędzierzyna-Koźla, które w gronie kosztach remontu drogi (zakład w Dęsiedmiu oferentów złożyło najkorzystbowcu jest jego filią). Starosta prudnicniejszą ofertę w przetargu, wyceniając ki patrzy z optymizmem na wynik tych koszt remontu na prawie 7,95 mln zł rozmów, bo dotychczasowa współpraca brutto (dla porównania – najwyższa wyukładała się pomyślnie. Wiele wskazuniosła prawie 13 mln zł). je więc, że koszty remontu poniesione Przebudowa powiatowej drogi Prudnik przez powiat będą niższe. – Wieszczyna jest częścią polsko-czeNowy, 9-kilometrowy trakt, ma przyskiego projektu pod nazwą „Przebudoczynić się do rozwoju turystyki. Będzie wa historycznej drogi Gór Opawskich także sporym udogodnieniem komui Zlotohorskiej Vrchoviny jako element nikacyjnym: skróci dojazd z Prudnika europejskiego szlaku Via Montana”. Jest do Zlatych Hor i w rejon Pradziada, a on realizowany w ramach Programu także z Głuchołaz do Krnova i Mesta Współpracy Transgranicznej Czechy – Albrechtice. Polska. Wkład własny powiatu wyniesie 15% kosztów, 85% będzie pochodzić ze Bogusław Zator

www.prudnik24.pl

Prudnicki Ośrodek Kultury po raz 23 organizuje podczas ferii zimowisko dla dzieci. Zapisy odbywały się 15 stycznia i tego samego dnia nie było już wolnych miejsc. Od 3 lat obserwujemy tendencję odwrotną do tej z początków XXI wieku, kiedy to rodzice wysyłali dzieci na droższe obozy lub sami jeździli zagranicę. Kryzys sprawił, że w domowych budżetach zaczęło brakować pieniędzy na o wiele pilniejsze potrzeby niż wyjazdy podczas ferii zimowych. Obecnie oferta POKu wydaje się wyjątkowo atrakcyjna, bo za 135 zł przez okres dwóch tygodni organizowane są zajęcia artystyczne (śpiew, taniec, sztuki plastyczne), wyjazdy na lodowisko czy rajd na Biskupią Kopę. Ilość miejsc była ograniczona do 90 i wiele osób nie ukrywało swojego rozgoryczenia z faktu małego, według nich, limitu miejsc. Sytuację skomentował dyrektor Prudnickiego Ośrodka Kultury Ryszard Grajek. – Jeszcze kilka lat temu mieliśmy problem by zebrać odpowiednią liczbę uczestników. Jednak już od 3 lat z rzędu, w dniu zapisów tworzą się kolejki i wielu rodzicom nie udaje się zapisać swoich pociech na nasze zimowisko. Swoje preten-

Gazeta Prudnik24

5

sję kierują w naszą stronę, ale nie rozumieją, że ośrodek kultury ma ograniczony budżet. Ze względu na przepisy, na 15 dzieci musi przypadać jeden opiekun. Sporo kosztuje też transport, bo w przypadku grupy 90 osobowej wynająć trzeba dwa autokary. Ryszard Grajek zwraca uwagę na fakt, iż niektóre placówki oświatowe również mają obowiązek zapewnić dzieciom jakieś zajęcia podczas przerwy zimowej: – Kiedyś większość szkół organizowała coś na kształt półkolonii, a obecnie są zamknięte w okresie ferii zimowych. W przypadku, kiedy rodzice chcą zapewnić dziecku opiekę i rozrywkę na czas przerwy zimowej, a jedyną opcją są „Wesołe zimy w mieście” w POKu, to na pewno zabraknie miejsc. Według dyrektora recepta na rozwiązanie tej sytuacji jest prosta: – Dostosować się do zapotrzebowania na takie zimowiska i organizować je przy szkołach podstawowych. Wtedy nikt nie będzie czuł się pokrzywdzony. Jarosław Szóstka


www.MAGAZ.republika.pl

R E K L A M A

Montaż, serwis samochodowych instalacji gazowych Diagnostyka komputerowa Naprawy bieżące Holowanie Wymiana opon Klimatyzacja

Oferty pracy

M. Zawalski, ul. Piastowska 8, 48-200 Prudnik

R E K L A M A

CAŁODOBOWE, KOMPLEKSOWE USŁUGI - profesjonalona obsługa - konkurencyjne ceny

SKUP SAMOCHODÓW CAŁYCH I USZKODZONYCH

SPRZEDAŻ CZĘŚCI, POMOC DROGOWA, ZŁOMOWANIE

GOTÓWKA OD RĘKI NAJLEPSZE CENY! 518 FIRMA USŁUGOWA >>AKA<<

OFERUJEMY:

101 511

y zaufan a n w Posta zciwy i uc SKŁAD OPAŁU pału! skład o Asortyment:

TOMEX

Sprzedaż najwyżej jakości opału w najniższych cenach Najnowsza waga, dokładne ważenie!

R E K L A M A

tel. 723 907 639 GŁOGÓWEK ul. Dworcowa 6 (obok PZM) Dojazd na terenie gminy Główek jest bezpłatny

Transport GRATIS

SKUP ZŁOMU

węgiel gruby węgiel orzech węgiel workowany ekogroszek miał koks flot

Tel. kom: 508 558 538 Tomasz Stanek, ul. Prężyńska 40, Prudnik, Niemysłowice 61 B

1. POMOCNIK DRUKARZA, ELEKTRONIK – doświadczenie w zawodach, praca w Głogówku 2. PRACOWNIK OCHRONY – praca w Głogówku 3. STRÓŻ NOCNY, KELNERAKA, PRACOWNIK PRALNI - praca w Pokrzywnej 4. ELEKTRYK – doświadczenie w zawodzie, praca na terenie kraju i zagranicą, pracodawca z Wierzchu 5. KIEROWCA KAT. C – kurs na przewóz rzeczy, prawo jazdy kat. C, praca w Białej 6. FRYZJERKA – doświadczenie w zawodzie min. 2 lata, praca w Prudniku 7. DRWAL PILARZ – świadectwo operatora pilarki spalinowej, prawo jazdy kat. B, praca w Moszczance 8. RECEPCJONISTKA, KELNERKA, POMOCKUCHENNA – praca w Pokrzywnej 9. MECHANIK MASZYN ROLNICZYCH – staż pracy mile widziany, prawo jazdy kat. T, praca w Solcu 10. FRYZJER, KOSMETYCZKA – doświadczenie w zawodach, praca w Prudniku 11. TECHNIK FARMACEUTA – wykształcenie kierunkowe, praca w Dytmarowie 12. KIEROWCA KAT. C – praca w Zielinie 13. DRWAL – PILARZ - świadectwo operatora pilarki spalinowej, praca w Głogówku 14. SPRZEDAWCA – wykształcenie zawodowe, praca w Głogówku 15. PRZEDSTAWICIEL HANDLOWY – pozyskiwanie klientów, własny samochód, praca w Prężynie 16. TECHNIK ORTOPEDA – wykształcenie kierunkowe, praca w Korfantowie 17. SPRZĄTACZKA – sprzątanie klatek schodowych, 3 godz. Dziennie, praca w Prudniku 18. PRACOWNIK HURTOWNI ELEKTRYCZNEJ wykształcenie średnie techniczne, praca w Białej 19. PRACOWNIK GOSPODARCZY - praca w Pokrzywnej *Szczegółowe informacje: Powiatowy Urząd Pracy w Prudniku – Serwis Pracy (ul. Jagiellońska 21, parter).

KAMIENIARSTWO WIESŁAW KORNECKI 48-213 Lubrza ul. Szkolna 1a

ZAMÓ W NA W POMNIK IOS JUŻ D O DA N Ę , O T R Z Y T E R A Z T KO W M O F E RT Y RAB ASZ A WA Ż AT 77 437 53 18 KO Ń C A LU T ENGA D O O

Biuro reklamy Gazety Prudnik24: Jarosław Wojdyło, tel. 791 802 433

tel. kom. 507 180 475 kom. 507 180 476 www.korkam.pl

NIE SPRZEDAJEMY CHIŃSKICH NAGROBKÓW


R E K L A M A

ul. Prążyńska 17 tel. 77 436 34 72

Rolnictwo Przemysł Ogród

OFERUJEMY: BUKIETY SLUBNE STROJENIE AUT, KOSCIOŁÓW I SAL BUKIETY OKOLICZNOSŚCIOWE WIENŃCE I WIAZANKI POGRZEBOWE POCZTA KWIATOWA USŁUGI KSERO

Z TA REKL AMA 10% R ABATU !!!

ul. Powstańców Śl. 12, Prudnik

Zdrowa żywność

R E K L A M A

- Oleje tłoczone na zimno: kokosowy, arganowy, lniany wg dr Budwig i inne - Przyprawy ekologiczne - Herbaty Yerba Mate - Produkty bezglutenowe - Produkty wspomagające oczyszczanie i odchudzanie kawa zielona, syrop Neera i inne. Diagnozowanie zaburzeń energetycznych metodą motodą biorezonansu

VEGATEST

tel. (077) 436 37 44, kom. 602 182 447

CHŁODNICTWO KLIMATYZACJA POMPY CIEPŁA M O N TA Ż S E RW I S S P R Z E D A Ż

WIESŁAW & MICHAŁ ZIĘBA W W W. S O FAT H . C O M . P L

KWIECIEŃ SZKOŁA KIEROWCÓW

TEL.:+48 600-726-008

Zaprasza na kurs prawa jazdy kat. B

REGENERACJA WYROBÓW Z PIERZA pranie, czyszczenie KRZYŻKOWICE 50 przeniesione z targowiska

To może być Twój moduł! Już od 14,90 zł!

ręczniki dla firm - sprzedaż hurtowa

Biuro reklamy tel. 791 802 433

kom. 698840820,608769437

Biała, ul. Opolska 18/1 echo serca, holter EKG, holer LECZENIE PIJAWKĄ LEKARSKĄ - żylaki, trudno ciśnieniowy, tester wysiłkowy, gojące rany, obrzęki, zakrzepy, zapalenie USG brzucha i tarczycy, doppler tętnic zatok, choroba zwyrodnieniowa i inne

To może być T Ł U M I K I OWOSC HAKI HOLOWNICZE N Twój moduł! KONSERWACJA PODWOZI Już od 14,90 zł! WYMIANA PROGÓW

NAPRAWY GŁÓWNE I BIEZACE

Biuro reklamy tel. 791 802 433

• orzech P.H.U. Gostrans • kostka Gościej Bogusław • groszek • ekogroszek • miał Usługi transportowe tel. 784 057 628 • piasek bogdangosciej@interia.pl www.gostrans.pl • żwir

Prywatny Gabinet Kardiologiczny

Studio pielęgnacji psów Barbara Wieczorek dyplomowany groomer

ul. Piastowska 42 Prudnik

ak

re R E J E S T R A C J A indyw dytac idu ja EC

a HO lna

Organizujemy imprezy okolicznościowe: - komunie - urodziny - bankiety - dancingi - stypy

Ponadto dzięki pomiarom ustalić można: miejsca zawilgocenia, ogniska grzybów, wycieki instalacji wodnej i grzewczej, usterki urządzeń elektrycznych, elektronicznych i elektromechanicznych, stan przewodów kominowych, ogrzewania podłogowego, klimatyzacji i wiele innych.

W Hana Cafe Restauramt zjedzą Państwo: danie dnia, pizze, burgery, tortille, sałatki, makarony, dania obiadowe, vegetariańskie, desery i inne

tel. 514 348 857

facebook.com/prudnik24

TEKS, Głogówek ul. 3go Maja 52 kom. 604 919 056 tel. 77 437 29 33

SKŁAD OPAŁU

Echo serca Testy wysiłkowe Holter EKG i RR

tel. 604 502 185, e-mail: jozef.kwiecien@neostrada.pl TYLKO U NAS - Uczymy się w system STS Skutecznie www.kwiecien.prawojazdy.com.pl

tel. 77 436 09 88

Biała, ul. Opolska 18/1

Głuchołazy, ul. Karłowicza 40, szpital MSW - AMBULATORIUM

Poniedziałek, środa i piątek, godz. 17:00 (Plac Farny 5 - II piętro)

R E K L A M A

Mauzer teraz tylko 200 zł

www.prudnik24.pl

Gazeta Prudnik24

7


PRODUKCJA PRZEWODÓW HYDRAULICZNYCH

Usługi koszenia zbóż i rzepaku Wynajem ciągników Usługi ładowarką

R E K L A M A

Tomasz Marzotko ul. Arki Bożka 12 48-210 Biała tel. +48 698 497 348 t.marzotko@interia.pl

tel. 513 804 910 NOWOŚĆ DIAGNOSTYKA KOMPUTEROWA MASZYN ROLNICZYCH I BUDOWLANYCH

REGENERACJA SIŁOWNIKÓW

www.cichontransport.eu TRANSPORT KRAJOWY I ZAGRANICZNY Import-Export tel.: +48 77 406 77 60 fax: +48 77 406 77 61 e-mail: cichon.krzysztof@neostrada.pl 48-250 Głogówek ul. Młyńska 4

SPRZEDAŻ OPAŁU

Hotel Oaza

Sprzedaż również w workach PROMOCJA! Usługa piaskowanie Usługi Transportowe i Handel Wdowiak ul. Rafała Urbana 2, Głogówek

tel.: 77 437 26 67

48-200 Prudnik ul. Zwycięstwa 2

SERWIS OGUMENIA R E K L A M A

Jan Białek

RUDZICZKA 157 48-200 PRUDNIK OFERUJEMY

Mochów 29, k. Głogówka, tel. (77) 437 36 82 tel. kom. 606 496 308, 698 913 805

R E K L A M A

S T O L A R S T W O

K A M P A

Gizela Kampa Zakład Stolarski Drzwi drewniane dowolny wzór i wymiar!

GABINET CHIRURGII LASEROWEJ I KLASYCZNEJ

DOBRY WĘGIEL

Zawada 17 tel.: 77 437 25 14 602 537 890

stolarstwokampa17@wp.pl www.stolarstwo-kampa.pl

0zł

Sławomir Orkisz

Usuwanie: guzków skóry i powiek (we współpracy z okulistą), znamion, przebarwień skóry, wrastających paznokci, zmarszczek, zmian posłonecznych, blizn. Leczenie schodzeń chirurgicznych, esperal. Przezskórne zamykanie naczynek twarzy i nóg Y WIZYT WE DOMO

Poniedziałek - Piątek 16:00-18:00 Prudnik, ul. Kościuszki 15, pok. 43 tel. 77 436 02 01, kom. 602 284 121


R

E

K

L

A

M

Obejście albo wycinka

Y

Dwie możliwości zostały Alei Lipowej, leżącej wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 414, między Lubrzą a Dobroszewicami. Zarówno pierwsza, jak i druga opcja rozważana jest od wielu lat, ale do realizacji obu w dalszym ciągu nie dochodzi. 13 lutego na sesji rady gminy Lubrza, może dojść do głosowania nad uchyleniem statusu pomnika przyrody, który posiada 47 drzew. To umożliwi ich wycinkę. Kiedyś w skład Alei wc h o d z i ł o ponad 600 lip. Upływ czasu i czynniki zewnętrzne (działalność człowieka i szkodniki) zmniejszyły ich liczbę o połowę.

scem już dawno nie jest. W tej chwili jest nie tylko utrudnieniem, ale także olbrzymim zagrożeniem dla bezpieczeństwa przejeżdżających tam pojazdów. Warto też dodać, że degradacja drzew jest nieodwracalna i sami dendrolodzy przyznali, że za 10 lat może nie być tu żadnych lip.

ZDW zwraca się do gminy, na której terenie znajduje się takie drzewo, z prośbą o zapoznanie się z sytuacją i możliwość zdjęcia z rośliny statusu pomnika przyrody. Decyzję w tej sprawie musi również wydać Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska i dopiero po jego decyzji można przystąpić do wycinki.

Wójt stoi na stanowisku, że wycięcie części drzew i poszerzenie istniejącej drogi, jest niezbędne. Za plus takiego rozwiązania uznaje poprawę bezpieczeństwa i niższe koszty, niż przy budowie obejścia tego odcinka. – Plan wycięcia zniszczonych i zagrożonych lip istniał

Aleja, w myśl ustawy z 2004 roku, jest uznana jako pomnik przyrody, a co za tym idzie, jest miejscem podlegającym specjalnej ochronie. Lipy znajdujące się przy drodze nr 414 wpisane są do opolskiego rejestru pomników przyrody, jako aleja lip drobnolistnych, a ich liczba szacowana jest na 315 (stan z początku 2013 r.).

od dawna. Niestety status pomnika przyrody powoduje, że procedura wystąpienia o wycięcie takich drzew jest skomplikowana i długotrwała – wyjaśnia Mariusz Kozaczek.

Do absurdalnej sytuacji dochodzi, gdy np. na drogę zwali się drzewo – pomnik przyrody. Coś, co w sposób oczywisty przestało być już zabytkiem przyrody, w świetle prawa dalej nim pozostaje i nie może być usunięte bez odpowiednich pozwoleń. Takie drzewo można jedynie przesunąć na poboczne i czekać, aż ściągnie się z niego status pomnika przyrody. Drugim rozwiązaniem, które było planowane od dawna, jest stworzenie obejścia i poprowadzenie nowej drogi, po prawej stronie od Alei Lipowej. Inwestycja ta byłaby jednak bardzo kosztowna. Realizacja tego planu była bliska już przed 2006 rokiem, kiedy to rozpoczęto budowę obwodnicy Białej. Ostatecznie budowy zaniechano ze względu na ograniczenia finansowe, a inwestycja została odłożona w czasie. Według słów Arkadiusza Branickiego, rzecznika prasowego ZDW, obejście Alei Lipowej znajduję się w planie inwestycji kluczowych w latach 2014 – 2020, ale do dnia dzisiejszego nie zlecono wykonania planów budowy. To rozwiązanie popiera RDOŚ, który po przeprowadzonej kontroli wykonanej 8 stycznia 2013 roku stwierdził, że lipy są siedliskiem chrząszcza – pachnicy dębowej, która jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem i podlega ochronie. – Mamy zgodę dyrekcji na wycinkę i na najbliższej Radzie Gminy, po przygotowaniu odpowiedniej dokumentacji, podejmiemy decyzję o ściągnięciu z tych drzew statusu pomnika przyrody. Do maja bieżącego roku zagrażające bezpieczeństwu lipy powinny być wycięte. Przez ten czas planujemy zgłosić kolejne zniszczone drzewa i uzyskać zgodę Regionalnej Dyrekcji Ochrony środowiska na ich usunięcie – mówi Mariusz Kozaczek, który dodaje – Nie jestem przeciwnikiem budowy obejścia. Poddaję jednak pod wątpliwość sensowność tej inwestycji. Po pierwsze ze względu na jej koszty, a po drugie dlatego, że do czasu oddania nowej nitki do użytku, może się okazać, że Aleja Lipowa przestanie istnieć, a w między czasie może dojść do tragicznego wypadku.

Rak Mikołaj Filia Biedrzychowice tel. 077 437 17 85, tel. kom. 600 580 421 Pasze dla zwierząt, mieszanki i koncentraty. Dowóz na miejsce

fot. M. Dobrzański

Co zniszczyło Aleję Lipową?

Brudnica nieparka

Duże piętno na stanie drzew odcisnęła działalność człowieka. Oczywistym jest tutaj wpływ spalin, ale o wiele większe zniszczenie spowodowały kwasy, powstałe z kiszenia liści buraków. Na praktykę składowania liści buraków niedaleko alei przymykano oko, czego efektem było zniszczenie i osłabienie większości lip po prawej stronie drogi. Ostatnimi czasy największe spustoszenie wśród lip sieje brudnica nieparka – motyl, którego gąsienice na potęgę wyjadą liście drzew. Obecność brudnicy potwierdziły badania dendrologiczne i nie jest to dobra wiadomość, bo odpowiada ona m.in. za zniszczenie około 400 tys. hektarów lasów w Bułgarii pod koniec XIX wieku. Taka plaga w dzisiejszych czasach nam nie grozi, ale dla pojedynczego drzewa obecność szkodnika to wyrok.

Problem z aleją rozpoczął się w momencie, kiedy okazało się, że większość lip jest w tragicznym stanie. Ich pnie były w większości puste, a korzenie na tyle zniszczone, że przy silniejszym wietrze, drzewa te z łatwością łamały się i spadały na drogę. Dodatkowo niewielkie odległości między lipami, jak i brak pobocza, czyni ten odcinek drogi 414 wyjątkowo niebezpiecznym. O to, czy Aleja Lipowa jest miejscem bezpiecznym, zapytaliśmy wójta gminy Lubrza, Mariusza Kozaczka: - Niestety Aleja Lipowa, pomimo posiadania statusu pomnika przyrody, takowym miej-

Na przeszkodzie stoi głównie prawo. Ustawa z 2004 r. przekazała kontrolę nad pomnikami przyrody gminom, dlatego – teoretycznie – nieszczęsne lipy znajdują się pod jurysdykcją gminy Lubrza. Faktycznie jednak o drzewa musi dbać Zarząd Dróg Wojewódzkich w Opolu, przy którego drodze znajdują się drzewa, a każda decyzja dotycząca pomników przyrody musi być uzgadniana z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska. Przykładowo, gdy któryś z pracowników ZDW zauważa, że jedno z drzew przy drodze 414 zagraża niebezpieczeństwu uczestników ruchu, musi zgłosić to swojemu przełożonemu, który prosi o ekspertyzę dendrologów. Gdy specjaliści stwierdzą, że drzewo zostało np. zaatakowane przez szkodnika i kwalifikuje się do wycięcia, wtedy

Jedno jest pewne, decyzja Rady Gminy Lubrza przyspieszy obrót spraw i oddali plany budowy obejścia. Jarosław Szóstka

Uzależnienie od komputera. Lepiej zapobiegać niż leczyć W epoce wszechobecnej komputeryzacji nie sposób wymagać od młodego człowieka, by wyrzekł się komputera, gier, internetu, portali społecznościowych.W wielu sytuacjach korzystanie z tego medium jest najszybszym i niezbędnym sposobem pozyskania informacji, przetworzenia jej i przekazania dalej. Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy sama czynność związana z korzystaniem z komputera zaczyna być ważniejsza od dotychczas wykonywanych i lubianych aktywności. Coraz częściej do Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej i Poradni Zdrowia Psychicznego zgłaszają się rodzice dzieci, dla których komputer (gry, internet) stał się najważniejszą rzeczą w życiu. Niewątpliwie wyróżnić można wiele pozytywów wynikających z korzystania np. z gier komputerowych: rozwijają sprawności manualne, poznawcze; mogą być wykorzystywane do nauki (m.in. programy edukacyjne, językowe); specjalistyczne gry mogą także przy-

facebook.com/prudnik24

spieszać i uatrakcyjniać proces terapii (w logopedii, w terapii i rehabilitacji osób niepełnosprawnych itp.) Warunkiem jest jednak ograniczony i kontrolowany czas ich stosowania oraz nadrzędny cel, jakiemu służą. W momencie, gdy korzystanie z komputera wymyka się spod kontroli odpowiedzialnych dorosłych osób, dziecko może nie tylko stać się ofiarą przemocy w internecie, ale np. uzależnic się od życia w wirtualnym świecie. Coraz częściej w naszej pracy spotykamy się z młodymi ludźmi, dla których siedzenie przed komputerem stało się jedynym sposobem spędzania wolnego czasu. Zapytani dlaczego tak się stało, często mówią, że to wygodne; że w grach są mocni, niczego się nie boją i tam czują się bezpiecznie; nie muszą się nikomu tłumaczyć, jak coś ich zdenerwuje to po prostu wyłączają przycisk. Jednym słowem - TAM jest im łatwiej niż w realnym życiu.

O negatywnych skutkach krótko- i długofalowych możnaby pisać bardzo dużo. Wymienić należy kilka najważniejszych aspektów. 1. Gry komputerowe, internet mogą uzależnić. Literatura przedmiotu podkreśla jednoznacznie, że uzależnia nie sama maszyna (komputer), ale możliwość doświadczania emocjonalnych stanów w trakcie korzystania z komputera. Jest kilka etapów, które mogą (choć nie zawsze muszą) prowadzić do uzależnienia. Rozpoczyna się od ciekawości np. grając w grę dziecko coraz więcej czasu spędza przed ekranem monitora. Po jakimś czasie próby oderwania dziecka od komputera przez rodzica kończą się awanturami i atakami złości lub agresji.W konsekwencji zaburza się i słabnie relacja rodzic – dziecko, coraz trudniejszy okazuje się także kontakt z otoczeniem, rówieśnikami, rodziną. 2. Gry komputerowe, internet mogą wyzwalać agresję, zaburzać także proces pogłębiania samoświadomości oraz emocjonalnego rozwoju. W skrajnych

www.prudnik24.pl

przypadkach zdarzyć się może zatracenie poczucia rzeczywistości. Co jakiś czas media donoszą o przypadkach wykorzystywania przez dzieci wiedzy zdobytej w grach w rzeczywistości – próbują latać, strzelać, skakać z wysokości. Mają przeświadczenie, że polecą i nie spadną; że strzelą i nie zabiją; że skoczą z dużej wysokości i pobiegną dalej... 3. Uzależnienie od komputera może w dłuższej perspektywie prowadzić do zaburzeń osobowości, powstawania zaburzeń lękowych, zaburzeń relacji interpersonalnych. 4. Nadużywanie komputera i internetu może również narazić dziecko na obcowanie ze szkodliwymi treściami, a także mieć bardzo negatywne skutki dla samego rozwoju fizycznego. Jak więc sobie z tym poradzić? Umiar i zdrowy rozsądek – to jedyna recepta. Jeśli mamy świadomość niebezpieczeństwa - rozmawiajmy o tym z dzieckiem, stawiajmy ograniczenia, kontrolujmy aktywność dziecka w internecie i pod-

Gazeta Prudnik24

9

czas grania na komputerze. Praktycznie wszystkie publikacje dotyczące uzależnienia od komputera podkreślają, że najlepszym sposobem na walkę z tym zjawiskiem jest profilaktyka. Od najmłodszych lat należy uczyć dzieci rozsądnego i bezpiecznego korzystania z gier komputerowych i internetu. Jeśli nie wiemy w jaki sposób to zrobić – pytajmy, dowiadujmy się. Pomoc oferują nauczyciele, wychowawcy, specjaliści z różnych placówek. Pomoc dla rodziców i dzieci w Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej oraz w Poradni Zdrowia Psychicznego jest bezpłatna. Wystarczy przyjść lub zadzwonić i umówić się na spotkanie. Pamiętajmy, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Autorzy: Joanna Matuszak – psycholog, Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna w Prudniku Grażyna Wolna – psycholog kliniczny, Poradnia Zdrowia Psychicznego w Prudniku


Saperzy w akcji

GAZETA

Fundacja Sapere Aude działa w Prudniku już prawie rok. W założeniach, fundacja ma swoimi działaniami promować idee samorządności i społeczeństwa obywatelskiego. Czy postawione cele udało się zrealizować? Gdzie udzielali się „saperzy” i co z ich zaangażowania wyszło? O mijającym roku i dalszych planach fundacji rozmawiamy z koordynatorem Sapere Aude w Prudniku Pawłem Licznarem. Rozmawia Jarosław Szóstka W ostatnim numerze Gazety Prudnik24 ukazało się podsumowanie najważniejszych wydarzeń poprzedniego roku. Wśród nich znalazło się rozpoczęcie działalności fundacji i wizyta Janusza Korwin – Mikkego w Prudniku. Czy w takim razie Sapere Aude może uznać miniony rok za udany? Tak, to był dobry rok dla prudnickiego klubu fundacji. Gdyby nie nasze późniejsze działania, to nikt nie zwróciłby uwagi na fakt, że w Prudniku grupa młodych ludzi założyła „jakąś” fundację. Wizyta Janusza Korwin – Mikkego pomogła nam zyskać rozgłos, ale warto też pamiętać o innych działaniach. Tutaj na szczególnym miejscu postawiłbym działanie z młodzieżą licealną, bo takie akcje pokazują tym młodym ludziom, że muszą patrzeć szerzej. Szerzej? Zainteresować się sprawami, które zwykle młodych ludzi nie bardzo obchodzą. Spojrzeć na swoje miasto, zastanowić się, jak jest zarządzane, kto jest burmistrzem, kim są radni i jakie są ich kompetencje. Działanie samorządów, a także parlamentu i III sektora, uczniowie mogli poznać na warsztatach zorganizowanych wspólnie z Akademią Nowoczesnego Patriotyzmu. Najlepiej zrozumieć pewne rzeczy w praktyce, dlatego licealiści wcielali się w posłów i samorządowców tworzących ustawy, nad którymi później głosowali. Jednym z zadań, podczas tych warsztatów, było stworzenie formy reklamującej

miasto i owocem pracy uczestników jest strona na Facebooku pn. „Czy wiesz, że w Prudniku….”, na której prezentowane są ciekawostki o naszym mieście. Trzeba jednak pamiętać, że w mieście są też osoby starsze. I o tym nie zapominamy. Staramy się współpracować z uniwersytetami III wieku. W planach mamy lekcję ekonomii dla osób, które naukę w liceum już dawno skończyły, a nie chcą zgubić się w gąszczu nowych przepisów. Sama idea lekcji ekonomii wydaje mi się ciekawa, bo często poruszane były podczas nich tematy, które nie są podejmowane na lekcjach wiedzy o społeczeństwie, czy przedsiębiorczości. Nasz pierwszy prelegent – Norbert Slenzok, z katowickiego KoLibra, opowiadał o podstawach ekonomii. Nie zanudzał teorią, ale dawał konkretne przykłady i to lepiej trafiło do uczniów. Podchodzili oni po wykładzie i dopytywali o interesujące ich szczegóły. Głównym założeniem fundacji jest aktywizacja społeczna. Czy można uznać, że budowa społeczeństwa obywatelskiego przebiega w Prudniku pomyślnie? Tak. Od samego początku naszą misją było stworzenia aktywnego społeczeństwa, które wspólnie reaguje na bieżące problemy społeczne. Za pomocą różnych akcji, staramy się wprowadzić ową misję w życie. Czy była to promocja jednomandatowych okręgów wyborczych, czy inscenizacja podczas obchodów święta 3 maja, staraliśmy się dotrzeć do jak największej ilości prudniczan. Po pierwsze kładziemy nacisk na edukację, szczególnie młodych ludzi, w takich dziedzinach jak ekonomia, polityka, czy historia. Uważamy, że w młodych osobach leży przyszłość Polski. O nas, Prudniczan i Polaków, nikt nie zadba lepiej niż my sami. Do tego jednak jest potrzebne aktywne i wykształcone społeczeństwo, które potrafi sprecyzować problemy, jak i znaleźć na nie odpowiednie rozwiązania.

Jak jest z tą w Prudniku, szczególnie wśród ludzi młodych? Prudnicki klub fundacji był pierwszym takim stowarzyszeniem, które powstało w naszym mieście i rozpoczęło działalność na tylu płaszczyznach. Na początku w Sapere Aude znalazły się osoby, które studiowały i na co dzień mieszkały poza Prudnikiem. Jednak z biegiem czasu dołączyli do nas licealiści. Na tą chwilę do fundacji należą 24 osoby, co wydaje mi się, jest wynikiem dobry, bo nie przeprowadzaliśmy żadnych akcji rekrutacyjnych. Nie napotykacie na żadne przeszkody? Powiedziałbym, że spotykamy się z życzliwością. Nasze spotkania możemy organizować dzięki uprzejmości Prudnickiego Ośrodka Kultury, który udostępnia nam sale. Na lekcję ekonomii dostaliśmy zgodę pani Jadwigi Harasymowicz, dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego. Mecze piłki wodnej odbywały się na prudnickim basenie. Jedynym ograniczeniem są nasze finanse, bo nie zbieramy składek, a jedynie robimy zbiórki na bieżące wydatki. Dużo było o tym, co za nami, a co planujecie na rok 2014? Nie porzucamy żadnego z rozpoczętych projektów. W dalszym ciągu będą odbywały się lekcje ekonomii. Najbliższa z nich odbędzie się 31 stycznia, a jej tematem będzie „Samokształcenie się”, a elastyczność na rynku pracy. Wspomniałem wcześniej o tym, że do tej pory nie przeprowadzaliśmy akcji rekrutacyjnej, co zmieni się już pod koniec stycznia. Ogłosimy wtedy nabór do nowych sekcji w fundacji. Wśród nich będzie sekcja medialna, która zajmie się tworzeniem młodzieżowego programu telewizyjnego, który będzie emitowany w Prudnickiej Telewizji Kablowej. 1 marca Sapere Aude w Prudniku będzie obchodziło rok działalności i z tej okazji chcemy, by zjawił się u nas kolejny gość w ramach Akademii Obywatelskości. Kontaktujemy się z kilkoma osobami i być może uda się do Prudnika sprowadzić posła Przemysława Wiplera, prezesa Re-

publikanów. Jeśli ich czas na to pozwoli, to w POKu spotkamy się również z Pawłem Kukizem, muzykiem i działaczem na rzecz JOWów, albo z Krzysztofem Bosakiem, politykiem związanym z Ruchem Narodowym. Oprócz spotkań nie będziemy zapominać o ważnych rocznicach. 1 marca to dzień pamięci Żołnierzy Wyklętych i być może uda się do tego dnia zrealizować projekt, nad którym pracowaliśmy jakiś czas, ale niech będzie to niespodzianką. Na pewno postaramy się, aby odbyła się kolejna inscenizacja podczas obchodów święta uchwalenia konstytucji 3 maja. Z działań bliższych,

Paweł Licznar

to już mogę teraz serdecznie zaprosić na 31 stycznia do Prudnickiego Ośrodka Kultury, gdzie o godzinie 16 odbędzie się konferencja prasowa, podczas której przedstawimy mapę finansów Gminy Prudnik. Planów jest sporo i liczmy, że będzie to rok jeszcze bardziej udany niż poprzedni. Dziękuje za rozmowę.

Laur Umiejętności i Kompetencji dla Stadniny Koni w Prudniku! Opolska Izba Gospodarcza już po raz czternasty wręczyła Laury Umiejętności i Kompetencji. Jednym z nagrodzonych za rok 2013 jest Stadnina Koni w Prudniku. Uroczysta gala, w trakcie której odznaczono prudnickie przedsiębiorstwo, odbyła się 10 stycznia w Filharmonii Opolskiej. W jej trakcie uhonorowano 39 osób i firm w ponad dwudziestu kategoriach. Historia tej nagrody sięga 1992 roku, a w zamyśle jej twórców, laureatami mają być menedżerowie i firmy wprowadzające skuteczne rozwiązania restrukturyzacyjne i torujące drogę nowoczesnej gospodarce rynkowej. W tym roku kapituła składała się z dziesięciu osób, wśród których znaleźli się

m.in. Ryszard Wilczyński – wojewoda opolski, Andrzej Buła – marszałek województwa opolskiego, a także poprzedni marszałek, a jednocześnie laureat Platynowego Lauru z 2010 roku – Józef Sebesta. Stadnina Koni z Prudnika otrzymała nagrodę w kategorii „Polskie Przedsiębiorstwo”. Przypomnijmy - spółka powstała w 1994 roku w ramach przekształcenia Państwowej Stadniny Koni i obecnie zatrudnia niemal 100 pracowników. Do jej głównych zadań należy produkcja roślinna, w największej mierze roślin paszowych, niezbędnych do zaspokojenia własnych potrzeb hodowlanych. Spółka prowadzi również hodowlę bydła rasy PHF odmiany czerwono-białej, zajmuje się także hodowlą koni, w tym koni

10

sportowych przeznaczonych na sprzedaż. Od lat wyniki produkcyjne prudnickiej stadniny stoją na bardzo wysokim poziomie. Warto nadmienić, że podczas piątkowej gali nagrodzony został także „Filplast” z Głogówka, któremu Platynowy Laur przyznano w kategorii: „Nauka i innowacyjność”. Nagrodzonym składamy serdeczne gratulacje. Maciej Dobrzański (za: Forum Opolskiego Biznesu)

Gazeta Prudnik24

fot. skprudnik.pl

www.prudnik24.pl

facebook.com/prudnik24


Oko w oko z rycerzem Uczniowie klasy IIIb z PSP nr 3 w Prudniku mieli niedawno okazję uczestniczyć w wyjątkowej lekcji historii na temat rycerzy joannitów – bardziej znanych jako kawalerowie maltańscy. Poprowadził ją członek Bractwa Rycerskiego „Maltus” z Solca, Józef Müller. Pan Józef przywiózł ze sobą wiele interesujących eksponatów, jak: elementy stroju rycerskiego (m.in. hełmy, kolczugi) oraz uzbrojenia (miecze, topory, a nawet halabardę), do tego joannicką chorągiew. Prezentując je przekazał dzieciom szereg ciekawostek na temat ich przeznaczenia czy sposobu prowadzenia walki. Mówił też o samym zakonie rycerskim joannitów, jego działalności w przeszłości i obecnie. Pokazał uczniom także kronikę współczesnych joannitów z Solca. - Dzieci w klasie trzeciej, a więc młodszej, nie mają lekcji historii jako takiej, a tylko elementy historii. O rycerstwie, zamkach, walkach i honorze będą się uczyły później. Ale chcieliśmy skorzystać z okazji, że pan Józef miał w tej chwili czas. Zawsze jest to lekcja inna od tej, jaką mają na co dzień. Myślę, że dzieci zapamiętają przynajmniej najważniejsze fragmenty tego, co pan Józef starał się im przekazać – powiedziała nam pani Elżbieta Dragan, nauczycielka w PSP nr 3. Przyznała, że ma on rzeczywiście dużą wiedzę i mówił rzeczy, o których sama nie wiedziała, bo trzeba sporo poczytać w różnych książG

Ł

O

GAZETA

kach i tekstach źródłowych, by się tego dowiedzieć. Oczywiście największe zainteresowanie wzbudziły eksponaty, które dzieci oglądały, i wówczas mniej uwagi poświęciły one wykładowi, ale pani Elżbieta ma nadzieję, że coś jeszcze zostanie im w głowach. Na jej pytanie komu się podobało, zgłosiły się praktycznie wszystkie dzieci. Wielu było też chętnych, by w przyszłości również należeć do bractwa joannitów. - Pewnie dlatego, że to jest klasa „męska”, jest w niej mało dziewczynek – mówi pani Elżbieta, i wyjaśnia, że kontakt z panem Józefem nawiązała dzięki rodzicom, którzy współpracują z bractwem. „Maltus” działa w Solcu już piąty rok, z inicjatywy pana Józefa Müllera, który jest jego komturem, czyli zwierzchnikiem. Bractwo kontynuuje tradycje rycerzy maltańskich, którzy przybyli na Śląsk w połowie XII wieku. Współpracuje z głogóweckim bractwem Sorontar, dzięki któremu nawiązało też kontakt z bractwem rycerskim z Krnova. Jak mówi Józef Müller, „Maltus” wiele zawdzięcza innym osobom, jak choćby Barbarze Piechaczek, dyrektor Powiatowego Muzeum Ziemi Głubczyckiej, krótkofalowcom z Głubczyc, czy nieżyjącemu już Erykowi Murlowskiemu z Chrzelic. Obok kościoła parafialnego w Solcu został wmurowany otrzymany z Głubczyc kamień z emblematem joannitów. Jest to też jedyna w okolicy świątynia, której wieżę wieńczy G

Ó

fot. B. Zator

krzyż maltański. Nieprzypadkowo, bo do 1810 roku istniała tam komandoria joannicka, której wpływy rozciągały się na ziemię prudnicką. Bracia mieli swoje siedziby także w Grobnikach, koło Głubczyc, a także w okolicach Koźla, czy Brzegu. Opolskie komandorie były zresztą najgęstszą na polskich ziemiach siecią joannickich klasztorów. Kilka lat temu na terenie głównie powiatu głubczyckiego wytyczono Szlak Joannitów, jako atrakcję turystyczną. Widzie on przez miejscowości, w których kiedyś rycerze

W

Kościelna statystyka W sylwestrowe popołudnie, podczas Dziękczynnej Mszy Św. odprawionej w kościele parafialnym, ogłoszono statystyki dotyczące głogóweckich wiernych. Dowiedzieliśmy się m. in., że w roku 2013 w parafii Głogówek ochrzczono 51 dzieci (o 15 mniej niż przed rokiem), a zmarło 57 osób (tyle samo, co w roku 2012). Najstarszy zmarły mężczyzna miał 91 lat, a kobieta 94 lata, najmłodszy mężczyzna 43 lata, a kobieta 56. Średnim wiekiem zgonu dla mężczyzn były 72 lata, a dla kobiet 79 lat. Do

E

maltańscy zaznaczyli swoją obecność. Ostatnim jego punktem jest Solec, który swoją nazwę zawdzięcza jeszcze innemu szlakowi – solnemu, prowadzącemu przez Nysę i Morawy. Zakon Braci Szpitalnych Św. Jana Jerozolimskiego – popularnie nazywanych joannitami lub kawalerami maltańskimi - przybył ziemie polskie z Jerozolimy w 1166 r. Pierwsza polska siedziba mieściła się w dzisiejszym powiecie pińczowskim (woj. świętokrzyskie).

K

pierwszej Komunii św. przystąpiło 52 dzieci (o 4 więcej niż rok wcześniej), a sakrament bierzmowania przyjęło 54 gimnazjalistów (3 mniej). Ślub kościelny zawarły 24 pary (o 2 mniej). W Mszach św. uczestniczyło średnio ok. 2 200 osób, tj. około 47% mieszkańców (1400 parafia, 800 klasztor). Pepo (za: www.parafia.glogovia.pl)

Zgodnie z tradycją Od kilku lat w styczniowe, niedzielne popołudnia, w głogóweckich kościołach organizowane są koncerty kolęd. Także w tym roku wierni i miłośnicy muzyki mieli okazję do uczestniczenia w tego rodzaju wydarzeniu. Rozpoczęło się 12 stycznia od koncertu kolęd w wykonaniu chóru „Echo” z Zebrzydowic. Prawie trzydziestoosobowy chór, który poprowadziła prof. Jadwiga Sikora. Słuchacze, szczelnie wypełniający kościół parafialny pw. św. Bartłomieja w Głogówku, wysłuchali kilkunastu kolęd we wspaniałym wykonaniu absolwentów Instytutu Muzyki Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Dodatkową atrakcją był akompaniament i solowe popisy organisty katedry we Fromborku - Artura Arkadiusza Popławskiego. Nie trzeba dodawać,

facebook.com/prudnik24

że każdy utwór kwitowany był gromkimi oklaskami. Kolejny koncert odbył się w niedzielę 19 stycznia br. Tym razem swoje umiejętności prezentowały głogóweckie chóry: Loreto i Glogovia, Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Głogówka oraz zespół Loretino. Także i tym razem słuchacze mieli okazję do oklaskiwania pięknego wykonania kolęd. Ostatnim z cyklu koncertów kolędowych będzie Festiwal Kolęd w wykonaniu głogóweckich dzieci i młodzieży. Także ten Festiwal, to już tradycja styczniowych koncertów. Miłośników tego rodzaju muzyki organizatorzy zapraszają w niedzielę 26 stycznia br. o godz. 17.00 do kościoła parafialnego. Pepo

www.prudnik24.pl

Gazeta Prudnik24

11

Kawalerowie maltańscy w przeszłości opiekowali się chorymi oraz pielgrzymami, za co zdobyli uznanie papiestwa i godność rycerską. Także dzisiaj zakon prowadzi podobną działalność, utrzymuje hospicja. Jest zgromadzeniem międzynarodowym, jego obecną siedzibą jest Rzym. Bogusław Zator


Wdzięczność dzieci jest największą nagrodą

Prezentujemy rozmowę z prudniczanką, prowadzącą od dwóch lat, wraz z mężem, rodzinę zastępczą. Pod jej opieką znajdują się dzieci w wieku od 1 do 10 lat. Ze względu na ich dobro, rodzice zastępczy postanowili pozostać anonimowi, niemniej bardzo chcieli podzielić się swoimi doświadczeniami w opiece nad dzieciakami, a także gorąco zachęcić inne rodziny z terenu powiatu prudnickiego, do podjęcia się tego szczytnego zadania. Liczba rodzin zastępczych jest wciąż niewystarczająca i warto, aby na terenie powiatu prudnickiego było ich coraz więcej. Rodziny zastępcze to bowiem wciąż rzadkie zjawisko zarówno w Prudniku, jak i w całym województwie, a przecież stanowią one znakomitą alternatywę dla domów dziecka. Matka zastępcza w rozmowie z naszą redakcją kilka razy podkreślała różnicę w funkcjonowaniu dzieci wychodzących w dorosłe życie po pobycie w domu dziecka, od tych, które miały szczęście znaleźć się w rodzinach zastępczych, dających poczucie posiadania prawdziwej rodziny. Na stronie prudnickiego PCPR-u możemy przeczytać m.in.: „Jeśli nie jest Państwu obojętny los dziecka, które jest pozbawione czasowo lub trwale opieki rodzicielskiej, jeśli kochacie Państwo dzieci i macie odpowiednie warunki do ich wsparcia, możecie pomóc. Są tysiące dzieci, które czekają na Waszą decyzję. Możecie Państwo zyskać coś najcenniejszego: miłość małego człowieka.” Tą opinię potwierdzają nasi rozmówcy, prowadzący rodzinę zastępczą, podkreślając, że „najpiękniejsze momenty to te, kiedy widzimy wdzięczność w oczach dziecka”. Przyjrzyjmy się zatem ich historii i motywom, jakie wpłynęły na podjęcie się przez nich tego wymagającego, aczkolwiek dającego olbrzymią satysfakcję zadania. ROZMAWIA MACIEJ DOBRZAŃSKI Drodzy Państwo, skąd wzięła się decyzja o założeniu rodziny zastępczej? To przyszło samo z siebie. Pomysł o prowadzeniu rodziny zastępczej wziął się po lekturze gazety, którą wzięłam do ręki zupełnie przypadkowo, choć już kiedyś z mężem ustaliliśmy, że gdy tylko

Okiem Krystyny Wilisowskiej – kierownik PCPR w Prudniku Ilość rodzin zastępczych w powiecie prudnickim Muszę potwierdzić, że w naszym powiecie rodzin zawodowych jest mało. Myślę, że w innych powiatach województwa opolskiego sytuacja jest podobna. Ciągle liczba rodzin zastępczych zarówno zawodowych i niezawodowych jest niska. Trudno powiedzieć, z czego taka sytuacja wynika. Edukacja jest większa i promocja też jest większa. Została przeprowadzona spora kampania informacyjna – ulotki, plakaty, które zachęcały do bycia rodziną zastępczą. Niestety nie dało to rezultatu i nie przyniosło pozytywnego odzewu, a na pewno nie na takim poziomie, którego oczekiwaliśmy. Oczywiście po kampanii zgłosiły się do nas pojedyncze osoby, czasami rodziny, które dziś już mają status rodzin zastępczej. Teraz, po czasie, wiemy, że kampanie informacyjne nie przynoszą zamierzonego rezultatu, a generują jedynie koszty. Dlatego zrezygnowaliśmy z tego typu działań. Szkolenia dla rodzin zastępczych Od 2012 roku weszła w życie ustawa o opiece zastępczej, która nakłada na PCPR-y obowiązek szkolenia rodzin zastępczych (kiedyś takie szkolenia odbywały

zdrowie nam na to pozwoli, to zajmiemy się opieką i wychowaniem dzieci, by owocnie przeżyć dalsze wspólne życie. Wówczas zostaliśmy skierowani na kurs do Katolickiego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Opolu. Na początku postanowiliśmy zająć się tylko jednym dzieckiem, ale dziewczynka, którą chcieliśmy wziąć, została skierowana do pogotowia opiekuńczego. Ostatecznie więc zajęliśmy się dwoma chłopcami. Sama nie wiem, jak to się stało, to chyba los, bo jaki już wspomniałam, planowaliśmy tylko jedno dziecko. Okazało się jednak, że chłopczyk, którym mieliśmy zamiar się opiekować, ma brata. Po chwili namysłu wzięliśmy więc i jego. Po paru miesiącach okazało się ponadto, że dziewczynka decyzja sądu została skierowana do rodziny zastępczej, więc nie odmówiliśmy opieki także nad nią. To było dziecko po strasznych przejściach, do dziś mam przed oczami zdjęcie, na którym widać ślady po jej pobiciu. Tak więc to przebiegało, a potem stopniowo ilość dzieciaków wzrastała.

trzeć te wszystkie czynniki, których ja nie zdołam zauważyć i profesjonalnie zdiagnozować. Panie z PCPR-u są pomocnymi osobami z ogromną wiedzą, ich obecność na sali sądowej jest o wiele bardziej uzasadniona. Ponadto wizyty w domu odbyte przez koordynatora rodzinnej pieczy zastępczej są okazją do omówienia zachowań dzieci i opracowania planu pomocy. Zawsze można skorzystać z porad psychologicznych i pedagogicznych. Dokumenty pracowników PCPR są w mojej opinii rzetelne i powinny być brane pod uwagę w sądzie.

Jak rozumiem, głównym i najważniejszym celem, leżącym u podstaw Państwa decyzji, była więc chęć czynienia dobra. Czy zatem jest to rodzaj jakiejś swoistej misji, pewnego powołania? Owszem, można tak to określić. Powiem więcej, nawet kiedy mój mąż zachorował, postanowiliśmy, że gdy tylko odzyska siły, postaramy się o utworzenie przez nas rodziny zastępczej.

W takim razie jak udaje się Pani dotrzeć do dzieci, które mają za sobą ciężkie, czy też niejednokrotnie tragiczne doświadczenia z dzieciństwa? Każde dziecko jest inne. Nie ma żadnej książki ani konkretnej metody, która tłumaczyłaby jak do tego dojść. Jedno dziecko będzie krzyczeć, inne się moczyć, jeszcze inne zaśnie tylko wówczas, gdy ktoś przy nim jest. Nie da się jednym zdaniem określić trudności. Wiele zależy od obserwacji. Rodzic zastępczy, nawet obserwując sposób, w jaki dziecko się bawi, może określić z jakiej ono pochodzi rodziny i co się w niej działo. Od razu widać, jaka tam była agresja, jaki stosunek do siebie i do dzieci mieli małżonkowie, czy też partnerzy. Czasami trzeba być ostrożnym nawet przy puszczaniu dzieciom bajek. Jedno z naszych dzieci, oglądając Kopciuszka, skojarzyło niedobrą macochę ze swoją matką. Drugi z kolei dusił i kopał lalkę, co było ewidentnie naśladowaniem agresywnych zachowań, jakich naoglądał się w domu. Wtedy kupiliśmy mu samochodzik i motor, żeby mógł dać upust swojej energii, a lalkę schowaliśmy. Dlatego czasami lepiej puścić dzieciom muzykę, co często robimy, wtedy dzieciaki tańczą i świetnie się bawią. Tak

Jaki element związany z opieką nad dziećmi określiłaby Pani jako najtrudniejszy? Jest tylko jedna taka rzecz: uważam, że rodziny zastępcze nie powinny brać udziału w procesach sądowych. Wszystkie te emocje i stresy związane z wizytami w sądzie nie powinny być naszym udziałem. Moją rolą jest opieka nad dziećmi, a nie chodzenie po sądach. Nie jestem psychologiem ani pedagogiem, i sądzę że opinie tych specjalistów należałoby brać pod uwagę w sądzie, a ja mogę mówić o obserwacjach, jakie dostrzegam w codziennym funkcjonowaniu dzieci. Nie jest też komfortowe słuchanie, co przeżyli rodzice danego dziecka. Tak więc to powinno zostać w gestii np. psychologów, którzy ze względu na swoje wykształcenie mogą wypasię w Opolu – przyp. red.) Ta ustawa nakładała na powiaty obowiązek szkolenia takich rodzin. W Prudnickim PCPR nie byliśmy na to przygotowani i nasi pracownicy nie mieli uprawnień. Dlatego trzeba było wybrać jedną z trzech opcji rozwiązania tego problemu: 1. Przeszkolenie dwóch pracowników specjalnym programem, po którym stawali się oni trenerami szkoleniowymi. Oczywiście takie wyjście było bardzo kosztowne. 2. Wysyłanie rodzin zastępczych na szkolenia do ośrodków adopcyjnych, których koszty musiałby pokryć PCPR. 3. Napisanie własnego programu szkoleniowego i oczekiwanie na zatwierdzenie go w ministerstwie. Po analizie zdecydowaliśmy się na napisanie własnego programu, choć nigdy czegoś podobnego nie robiliśmy. Ministerstwo zatwierdziło nasze autorskie rozwiązanie, dzięki czemu prudnickiej placówce PCPR przyznano uprawnienia do szkolenia rodzin zastępczych na okres pięciu lat. W takim przypadku nie musimy wysyłać tych rodzin na szkolenia do Opola. Niekiedy bywa tak, że w rodzinie zastępczej już jest obecny wychowanek, mimo tego, że opiekunowie nie mają tego przeszkolenia. Tak jest w przypadku, gdy są to osoby spokrewnione. Nowe przepisy wymagają od rodzin zastępczych przeszkolenia i przed

12

Czy poza tą niedogodnością, uważa Pani, że prowadzenie rodziny zastępczej w polskich realiach prawnych jest łatwe? Łatwe, bardzo łatwe. To jest coś dobrego, a dzieci są bardzo wdzięczne. To jest praca, która daje ogromne pokłady satysfakcji. Zresztą, nie wiem, jak w ogóle praca z dziećmi mogłaby komuś nie stwarzać satysfakcji.

umieszczeniem w nich dziecka opiekunowie muszę mieć je ukończone. Umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej Aktualnie powiat zabezpiecza swoje potrzeby w zakresie wydawanych postanowień sądowych dotyczących umieszczania małoletnich dzieci w pieczy zastępczej. Komfortową sytuacja dla powiatu byłaby sytuacja, w której miałby on przeszkolone rodziny zastępcze niezawodowe, gotowe do przyjęcia małoletnich dzieci. Jednakże nigdy nie wiemy, jakie będą potrzeby i to zawsze rodzina zastępcza decyduje, i wyraża swoją wolę w zakresie ostatecznej decyzji przyjęcia konkretnego dziecka pod swoją opiekę. Najtrudniej jest umieszczać małoletnie dzieci w wieku szkolnym, co więcej nawet już wiek przedszkolny – zerówka – stanowi trudność. Jednakże do tej pory ze wszystkich sytuacji, z jakimi miała do czynienia nasza jednostka, pozytywnie kończyliśmy ostateczne wszystkie umieszczenia w rodzinnej pieczy zastępczej. W tym miejscu chcę podkreślić, że nie było jeszcze przypadku, aby w zamian dziecko zostało umieszczone w placówce opiekuńczo - wychowawczej. Tak więc do wszystkich zagadnień podchodzimy pozytywnie i z bardzo dużym zaangażowaniem, który poparty jest kompeten-

Gazeta Prudnik24

więc przy wymyślaniu zabaw i w procesie wychowawczym trzeba samemu odnaleźć ten złoty środek. Zastanawia mnie, czy nie ma Pani w sobie strachu, że przyjdzie moment, gdy trzeba będzie oddać dzieci. Jak wiadomo rodzina zastępcza przyjmuje je na czas określony, do momentu, kiedy wyjaśni się sytuacja prawna dziecka, a wówczas będzie już przecież Pani mocno zżyta z tymi dzieciakami. Owszem, są we mnie takie obawy, ale to normalne. Mam kontakt z dziewczynką, o której wcześniej mówiliśmy. To dziecko tęskni za nami, a my za nim. Dlatego postanowiłam na razie dać nam obojgu czas i we współpracy z rodziną, która się nią opiekuje, postanowiliśmy, że w chwili obecnej nie będziemy powielali tych kontaktów. Ta dziewczynka chyba nadal się nie przyzwyczaiła do nowej sytuacji, cały czas pyta rodzinę o to, czy zostaje już u niej na stałe, czy będzie musiała jeszcze przyjechać do nas. Gdy już będzie pewna, że tam jest jej dom, to znowu się spotkamy, może nawet jej obecni opiekunowie tu przyjadą w odwiedziny. Jak wyglądają Państwa kontakty z rodzicami dzieci, którymi się zajmujecie? Jaki jest ich stosunek do Pani i Pani męża, czy odczuliście kiedyś jakąś wrogość z ich strony? Nie. Zawsze chcą z nimi utrzymywać pozytywny kontakt, mam nadzieję, że może wówczas coś się poruszy w ich sercach. Choć muszę przyznać, że bywa to trudne. Rodzice czasami nie chcą się interesować swoimi dziećmi - nie przychodzą, nie reagują na zaproszenia, nawet wówczas gdy pokazuje się im zdjęcia dzieci, są obojętni. Ciężko powiedzieć, co siedzi w głowie takiego człowieka i co motywuje takie zachowania. W części naszego społeczeństwa funkcjonuje przekonanie, że osoby, takie jak Pani, biorą pod opiekę dzieci ze względu na środki finansowe, jakie na ich utrzymanie daje państwo. Sporo takich komentarzy czytałem choćby na forach internetowych. Jak odniosłaby się Pani do tego rodzaju zarzutu? cją naszych pracowników. Można wręcz powiedzieć, że w tej materii odnosimy sukcesy, które jednak – ze względu na dobro dzieci – nie są sukcesami, z którymi dzielimy się medialnie. Funkcjonowanie rodzin zastępczych w powiecie prudnickim Myślę, że rodziny zastępcze na terenie powiatu dobrze funkcjonują. Jednak często borykają się z bardzo różnymi problemami. Prowadzący te rodziny nie zawsze mówią nam o swoich kłopotach. Często chcą te problemy rozwiązywać na własną rękę. Nie zawsze mają do tego predyspozycję i w przypadku, kiedy my zauważamy taką sytuację, zachęcamy do współpracy. Spotykamy się jednak z delikatnym oporem i niechęcią. Rodziny różnie to argumentują, np. brakiem czasu. W takich przypadkach powinniśmy włożyć więcej pracy, by zmobilizować tą drugą stronę, aby nie patrzyła na nas, jak na typowego urzędnika, ale jak na osoby, które chcą i mogą pomóc. Mamy w PCPR zatrudnionego psychologa opieki zastępczej, nie ma on może wystarczającej liczby godzin, ale gdy jest problem, to zawsze może pomóc. Taki psycholog może pojechać do rodziny, nie ma obowiązku stawiania się u niego w gabinecie. Mamy także koordynatorów, którzy w bardzo szerokim zakresie wspierają szczególnie te nowe

www.prudnik24.pl

To jakieś nieludzkie podejście. Poważny człowiek nie mówi takich rzeczy. To przecież nie są żadne wielkie pieniądze. Powiem więcej, my dokładamy do utrzymania tych dzieci. Tym samym nigdy nie brałam dzieci pod kątem zarobku. W naszym domu wiele się zmieniło, na potrzeby przyjęcia dzieci musiałam zrobić choćby remonty. Przecież nikt mi do tego nie dokładał, wszystko opłaciłam z własnej kieszeni. Być może, gdybym się zwróciła do państwa, to dostałabym jakieś dofinansowanie, ale na razie nie mam takiej potrzeby. Mam świadomość, że o wsparcie można ubiegać się w PCPR. Na dzieci przeznaczam tyle, ile im trzeba, nawet jeśli mam dołożyć z własnej kieszeni. Czy po dwóch latach prowadzenia rodziny zastępczej może już Pani określić, co do Pani własnej rodziny wniosła obecność dzieci? Na pewno mam poczucie rozrostu własnej rodziny. Co więcej, moje własne dzieci są bardzo zaangażowane w wychowanie dzieciaków. Są one traktowane po prostu jako nasza rodzina. Czy chciałaby Pani zachęcić naszych czytelników do prowadzenia rodzin zastępczych? Owszem, chcę bardzo serdecznie wszystkich do tego zachęcić. Państwo daję nam taką możliwość, na miejscu można uczęszczać na kursy, nie trzeba nigdzie jeździć, bo prudnicki PCPR ma prawo szkolić rodziny zastępcze i robi to w ciekawy sposób. Panie z PCPR-u są sympatyczne i życzliwe, co chciałabym po raz kolejny podkreślić. Na pewno chętnie wytłumaczą, na czym polega piecza zastępcza i jakie wymagania trzeba spełnić. W każdej kwestii można otrzymać fachową pomoc i poradę. Jeśli ktoś ma wolny czas, to po co zapełniać go głupotami, skoro można pomóc dzieciom? Jak to mówią - świata się nie zmieni, ale można zmienić świat choćby jednego dziecka. Naprawdę warto. A wdzięczność dzieci jest największa nagrodą. Nie da się tego opisać żadnymi słowami. Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Krystyna Wilisowska

GAZETA

rodziny. W tym przypadku to jednak rodzina musi sama wyjść z inicjatywą i złożyć wniosek. Kiedy sąd zatwierdzi jakaś rodzinę zastępczą, to koordynator jedzie do niej, przedstawia się i proponuje podpisanie takiego wniosku. Niektóre rodziny podpisują od razu, inne zastanawiają się i potem wypełniają, a są i takie, które do dnia dzisiejszego nie złożyły wniosku. Gdy wniosek do nas nie trafi, koordynator niestety nie może odbyć kolejnej wizyty. Wiele z naszych rodzin, to ludzie, którzy mają już swoje lata. W takim przypadku problemem jest starzenie się rodziców zastępczych i związana z tym mniejsza zaradność. Również wówczas pomagamy takiej rodzinie, na ile tylko jesteśmy w stanie. Oprócz koordynatorów mamy także 3 pracowników, którzy pomagają tym rodziną, które nie są objęte pomocą koordynatorów. Spisał: Maciej Dobrzański

facebook.com/prudnik24


“Rocksmith 2014” oczami fana gitary programu porozmawiam z Balou - informatykiem, twórcą serwisu Awruko.pl i wielbicielem gry na gitarze. ROZMAWIA: Gambit

W 2012 roku wyszła pierwsza część programu muzycznego „Rocksmith” wydana przez Ubisoft. W pewnym sensie program miał wypełnić lukę po wyeksploatowanej serii „Guitar Hero”. Nowością było tu wykorzystanie prawdziwej gitary elektrycznej zamiast plastikowej atrapy, a program był adresowany raczej do nowicjuszy niż weteranów. 25 października 2013 r. pojawiła się druga część „Rocksmith 2014”. O tej wersji

Recenzujemy:

Co skłoniło Cię do zakupu programu „Rocksmith 2014”? O grze po raz pierwszy usłyszałem od kolegi z pracy, który sam już od jakiegoś czasu bawił się jej wcześniejszą wersją. Potem, aby dowiedzieć się więcej, poszukałem dalszych informacji na jej temat w Internecie. Przeczytałem, co ta gra dokładnie oferuje, w jakich wersjach jest sprzedawana i postanowiłem ją kupić. Jakie możliwości ma ten program? Generalnie można grać całe utwory. Lista wyboru jest dosyć duża i

zróżnicowana. Można także ćwiczyć poszczególne techniki grania; są również dostępne mini gierki stylizowane na stare gry z przełomu lat 80/90-tych. Każda z nich wyrabia w nas przydatne nawyki. Pierwsze ćwiczenia uczą rozpoznawania strun, kolejne przechodzenia pomiędzy progami, potem zaczynają się ciekawsze elementy, jak np. slide, tremolo. Czy oprócz podobieństw do „Guitar Hero” zawiera coś więcej? W „Guitar Hero” nie miałem nigdy okazji grać, dlatego ciężko mi porównywać, niemniej jednak możliwości jakie daje „Rocksmih” są ogromne. To nie jest tylko granie utworów program kładzie duży nacisk na naukę gry. Porusza wszelkie aspekty związane z grą na gitarze: od podstaw, poprzez dokładnie omówienie technik grania, strojenie i wiele innych elementów. Dlatego zarówno początkujący gitarzysta, jak i osoba, która już miała do czynienia z gitarą, znajdą tutaj coś dla siebie. Czy ucząc się grać dowolny utwór możemy np. zwiększyć lub zmniej-

GAZETA

szyć tempo lecącego utworu? Tak, tutaj projektanci gry również stworzyli nam wiele możliwości, możemy m.in. regulować tempo grania lub ćwiczyć wybrany przez siebie fragment utworu, zmieniając stopień trudności. Jeżeli go obniżymy, część nut zostanie wycięta, a nam łatwiej będzie grać. Jakie są zalety i wady programu? Wśród zalet trzeba przede wszystkim wymienić dostępne lekcje skupiające się na każdym elemencie grania, które podparte są filmikami. Na końcu każdego z nich próbujemy zagrać to, co było w nich przedstawione. Kolejną zaletą jest wszechstronność programu. Można korzystać z gitary elektrycznej, elektroakustycznej, a także z basowej. Dla tej ostatniej przygotowane są osobne lekcje. Innym plusem jest rozbudowana sekcja ustawień dla granych utworów. Wspomniane już przeze mnie regulacja tempa gry, możliwość ćwiczenia wybranych fragmentów utworu czy zmiana stopnia trudności. Minusów na razie nie znalazłem, choć może jedynym jest to, że chcąc się bawić grą musimy się zaopatrzyć

w prawdziwą gitarę i odpowiedni kabel, pozwalający podłączyć ją do komputera. Nie mniej jednak gra jest sprzedawana w różnych wersjach. Możemy kupić samą płytę, płytę wraz z kablem, a nawet kompletny zestaw wraz z gitarą. Wiem, że bardzo lubisz grać na gitarze. W jaki sposób ten program pomógł Ci udoskonalić technikę? Dzięki lekcjom zawartym w „Rocksmith” nauczyłem się wielu nowych rzeczy, a także dowiedziałem się o błędach, jakie wyrobiłem sobie ucząc się grać samodzielnie . Teraz próbuję je wyeliminować. Ogólnie mogę polecić grę każdemu, kto lubi spędzać wolny czas z gitarą w ręce. Dziękuję za rozmowę, Balou! Dodam jeszcze, że program jest dostępny na PC, MAC, PlayStation 3, XBOX 360. Zawiera on również opcję Multiplayer, podczas której ekran zostaje podzielony i jedna osoba gra linię rytmiczną, a druga pełni rolę gitary prowadzącej lub basowej. Kombinacje są dowolne.

Rachel Cusk, “Po. O małżeństwie i rozstaniu” a tak często ta początkowa radość prowadzi do osobistej tragedii rozstania czy rozwodu. Szczęśliwi ci, którzy tego nie przeżyli. Mądrzejsi ci, którzy przeżyli i dzięki temu stali się lepsi. Najszczęśliwsi ci, którzy to przeżyli, dzięki temu stali się lepsi, a później poznali miłość swego życia. I wiedzą, że blizny z przeszłości będą dla nich źródłem mądrości. I że teraz już na pewno nowa miłość będzie tą jedyną, na zawsze, tą prawdziwą. Coś o tym wiem.

Dawno nie czytałem tak trudnej książki. “Po” autorstwa Rachel Cusk jest opowieścią skomplikowaną, najeżoną trudnymi, gęstymi emocjami, pełną zakrętów. To nie jest książka, którą można przeczytać i o niej zapomnieć. Ta lektura potrafi wryć się w pamięć. Rozstania z partnerem bolą. Teoretycznie każdy chce, aby jego aktualny związek był tym ostatnim, tym na całe życie. A jednak często bywa tak, jak powiedział Wiesław Myśliwski w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej”. Oddając z grubsza sens jego myśli - ludzie jednoczą się w związku z nadzieją, czują się mocni i bliscy,

facebook.com/prudnik24

Rachel Cusk dostarcza czytelnikowi brutalnie szczery opis tego, co dzieje się w głowie kobiety, gdy rozpada się jej małżeństwo. To książka przenikliwie głęboka. Byłoby obraźliwe nazwać ją banalnym określeniem strumienia świadomości. Bo “Po. O małżeństwie i rozstaniu” to przede wszystkim zapis momentami heroicznych prób odnalezienia siebie w nowej rzeczywistości. Na kartach jej książki aż jeży się od emocji, często tych skrajnych, ocierających się o dolne rejony emocjonalnej skali. Cusk prowadzi na oczach czytelnika operację na żywym organizmie, bo na sobie samej. Na swoim doświadczeniu, na swojej przeszłości, na swoim zakończonym małżeństwie, na swoich lękach o przyszłość, nad swoim “ja”, tak mocno poszarpanym przez rozpad

związku i utratę poczucia przynależności. Autorka, aby zrozumieć siebie i sytuację, w której się znalazła, sięga nawet po grecką mitologię. Często zastanawia się, na ile związek dwojga ludzi może być pełną, twórczą i wzbogacającą relacją, a na ile - wymuszonym niejako - podporządkowaniem. Na ile mężczyzna może “rozpuścić się” w swojej kobiecie i w związku, który buduje (i odwrotnie), a na ile małżeństwo czy bliski związek to gra nieprzystających do siebie odrębności. I jak z tej odrębności, z tej oczywistej różnicy wydestylować to, co spaja i łączy, a nie to, co nieuchronnie podzieli. To ważne pytania, na które Cusk często nie znajduje odpowiedzi. Ale czytelnik może sam odnieść je do swojej rzeczywistości, przeglądając się w myślach autorki jak w lustrze. To taka wiwisekcja na poglądach, która autorka bez skrupułów serwuje swoim czytelnikom - szczera, chwilami ocierająca się o brutalność. To duży atut tej książki, ale przy okazji element, który czyni ją wymagającą i trudną w odbiorze. Lekturę “Po. O małżeństwie i rozstaniu” niemal od pierwszej strony książki traktowałem jak wyzwanie i próbę, a nie tylko - jak przy wielu innych książkach - jak intelektualną podróż i poznawczą wyprawę do świata cudzych opinii. Rachel Cusk wymaga od swojego czytelnika, aby przysiadł na miejscu obok niej i jako w pełni zaangażowany gość przebył z nią podróż do wnętrza jej samej, do jej najskrytszych emocji. Dlatego jeśli ktoś oczekuje, że “Po. O małżeństwie i rozstaniu” może przypominać lekturę typowego poradnika o wspólnym życiu kobiety i mężczyzny, srogo się

www.prudnik24.pl

zawiedzie. “Po. O małżeństwie i rozstaniu” to książka uniwersalna. Sądzę, że wiele kobiet - niezależnie od tego, co przeżyły w swoim życiu osobistym - doskonale zrozumie emocje, które targają autorką. Kolegom po płci też polecam tę lekturę. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach obie płcie rozjeżdżają się sobie jeszcze bardziej niż zwykle. Zmieniają się oczekiwania kobiet wobec mężczyzn i odwrotnie, zmieniają się zasady odwiecznej gry między płciami, zmieniają się wzorce męskości i kobiecości. Świat zaczyna być uformowany tak, że to kobiety lepiej sprawdzają się w roli jego gospodyń. Mężczyźni, którzy kiedyś mieli przywilej niemal wyłącznego kształtowania rzeczywistości, miejscami trzymają się na swoich szańcach, ale proces zmiany jest nieubłagany. Mężczyzna ma być inny. Ma być męski, ale z pierwiastkiem kobiecym. Ma być jak zawsze twardy i dumny, pewny siebie, ale musi też zdobyć się na jeszcze więcej niż dotychczas otwartości. A przede wszystkim musi gonić. Kobiety są coraz lepiej wykształcone, coraz bardziej świadome siebie i swoich możliwości. Zrozumieć ten proces nie jest łatwo, odnaleźć się w nowej rzeczywistości jeszcze trudniej. Dlatego lektura książki Rachel Cusk może mężczyznom bardzo się przydać. Choćby jako materiał poglądowy na to, jak być dobrym partnerem, nie gościem w życiu kobiety, a jej oddanym towarzyszem. Nie bywalcem, ale partnerem. Nie wykładowcą, ale uczniem w tej samej klasie podczas trwającego bez przerwy kursu życia razem.

Gazeta Prudnik24

13

Jak napisał kiedyś prof. Zygmunt Bauman, dzisiejsze życie we dwoje to na ogół bycie razem i jednocześnie osobno. Bycie w cieniu wszechogarniającego konsumpcjonizmu, przez który partnerkę lub partnera oceniamy w kategoriach użyteczności, w taki - mówiąc łagodnie - praktyczny sposób, nie zaś jako żywego człowieka, z którym bliskość można zbudować tylko na otwartości, ale też wyrozumiałości. Dziś wielu ludzi żyje tak, jak opisywał to w swoich czarnych wizjach Michel Houellebecq - w pustce, czując, że “ja” jest deformowane przez setki różnych bodźców i królujących obecnie wartości, jak np. szkodliwego dążenia do autoekspresji, kultu indywidualizmu, a jednocześnie emocjonalnej pustki i strachu przed bliskością. Rachel Cusk pokazuje prostą rzecz, o której często zapominamy - że nie będziemy mogli żyć dobrze, jeśli nie będziemy żyć pogodzeni ze sobą, nie będziemy uciekali od najskrytszych emocji i od zaufania. “Po. O małżeństwie i rozstaniu” to książka odważna, na której kartach autorka prezentuje swoją emocjonalną nagość nie po to, żeby czytelnika zawstydzić, ale po to, by zachęcić do tego, by rozebrał się także przed sobą. I zrozumiał, że bliskość z drugim człowiekiem polega też na tym, aby odrzucić wszelkie listki figowe i plastry, którymi zakrywamy nasze rany. Rachel Cusk, “Po. O małżeństwie i rozstaniu”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013. Z języka angielskiego przełożyła Agnieszka Pokojska. Łukasz Maślanka


Rekordowa zbiórka WOŚP

GAZETA

Podczas 22. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oba okoliczne sztaby - prudnicki, oraz połączony bialsko-głogówecki – zanotowały rekordowe wyniki prowadzonej zbiórki pieniędzy.

Hasło tegorocznego finału brzmiało „Na ratunek”, a kwesta była prowadzona na zakup specjalistycznego sprzętu dla dziecięcej medycyny ratunkowej, oraz na potrzeby godnej opieki medycznej seniorów. Tradyc yjnie serce Orkiestry mieściło się w Prudnickim Ośrodku Kultury, którego dyrektor Ryszard Grajek kierował prudnickim sztabem. Jak w latach poprzednich, granie rozpoczęła

Orkiestra Dęta POK, która wystąpiła podczas mszy w Kościele pw. Św. Michała Archanioła, a także pod choinką na prudnickim Rynku. Po godzinie 15:00 na scenie plenerowej przy Pałacu Franklów rozpoczął się finałowy koncert, podczas którego wystąpiły zespoły: Miss Core, Grow, Outers, a także Alyson Vane z Krakowa, Nutshell z Ozimka i SzuSzmiSzmegele z Nowej Rudy. Zaprezentowana przez ostatnią grupę mieszanka reggae, rocka i ska, szczególnie przypadła do gustu miejscowej publiczności, a koncert zakończył się po godzinie 21:00. Pozostałe atrakcje stanowiły: pokaz w wykonaniu Sekcji Freerun Parkour z prudnickiego Stowarzyszenia Sportowego Tigers, a także zajęcia dla dzieci prowadzone przez firmę Konstruktorzy Robotów. Prudnicka zbiórka rozpoczęła się od wczesnych godzin porannych, a w akcję, oprócz 120 wolontariuszy, włączyły się także miejscowe instytucje. - Jak co roku, są z nami także Areszt Śledczy – który przygotuje grochówkę – a także prudnicki oddział PTTK. Do akcji przyłączyło się bardzo dużo sklepów spożywczych, restauratorzy, a także pracownie cukiernicze, przekazując żywność dla wolontariuszy i zespołów, które wystąpiły podczas prudnickiego finału – mówiła nam Joanna Korzeniowska ze sztabu WOŚP w POK. Zbiórka prowadzona była na ulicach Prudnika, a także w prudnickim Areszcie Śledczym i w okolicznych miejscowościach, m.in. Łące Prudnickiej, Moszczance, Lubrzy, Jasionie, Szybowicach, Pogórzu i Łączniku. Już w piątek (dwa dni przed finałem) kwestowano także w prudnickich szkołach. Ostatecznie okazało się, że padł rekordowy dla Prudnika wynik, bo uzbierano kwotę 31 721,56 zł. Dla porównania w 2013 roku prudniczanie wrzucili do puszek Wielkiej Orkiestry 25 717,48 zł, a w 2012 – 27 854,48 zł. Tylko w 2011 roku udało się uzyskać większą kwotę (36 687,76 zł), ale wtedy zbierano pieniądze razem z Głuchołazami. Po przeliczeniu kwot z poszczególnych puszek okazało się, że najwięcej pieniędzy wrzucono: - do puszki nr 43 - 1493,36 zł (kwestujący: Michał Małecki z Krakowa i Sławek Mucha) - do puszki nr 31 - 941,12 zł (Adrian Bednarczyk i Tomek Mucha) - do puszki nr 27 - 928,52 zł (Aleksandra Tabaka) Z kolei najskuteczniejsi kwestujący to: - Monika Maciuch - 1337,80 zł (zbierała w szkołach: PG nr 2 i PSP nr 4, na spotkaniu noworocznym prudnickiego oddziału PTTK, oraz w Łące Prudnickiej i Moszczance); - Aleksandra Tabaka - 1090,92 zł; - oraz Robert Twardowski i Grzegorz Szczybyło (uczeń kl. 6 PSP nr 3 w Prudniku) - zebrali wspólnie 1634,84 zł

14

Gazeta Prudnik24

*** W Białej w ramach WOŚP w urzędzie miejskim wystąpiła Bialska Orkiestra Dęta, a w Głogówku w kościele parafialnym koncertował chór „Echo” z Zebrzydowic. Przed kościołem wystąpiły natomiast zespoły: Pragnienie i The Bad Sleep Well. Wspólny sztab WOŚP utworzono w bialskim Gminnym Centrum Kultury, a jego szefową była Elżbieta Malik. Zbiórkę pieniędzy w gminach Biała oraz Głogówek prowadziło 40 wolontariuszy, którzy

uzbierali łącznie kwotę 18164,49 zł (odpowiednio: Biała - 9059,23 zł i Głogówek - 9105,26 zł). Był to również wynik rekordowy, bo dla porównania rok wcześniej w gminach tych zebrano 15145,87 zł (Biała 6767,21 zł, Głogówek - 8378,66 zł). Dyrektor GCK w Białej, Rafał Magosz, ocenił tegoroczną akcję WOŚP jako bardzo udaną. Podkreślał też, że bialszczanie byli bardzo hojni, a kwesta przebiegła spokojnie, bez incydentów. Tekst i zdjęcia: Bogusław Zator

Tegoroczny finał WOŚP okiem dyrektora Prudnickiego Ośrodka Kultury – Ryszarda Grajka Po raz 21 Prudnicki Ośrodek Kultury współorganizował finał WOŚP. Na terenie Prudnika działało 120 wolontariuszy. Uzbieraliśmy rekordową kwotę: 31 721, 56 zł. Po raz drugi impreza odbywała się przy pałacu w plenerze. Marzniemy, ale nie tracimy zapału. Wróciliśmy do korzeni – czyli muzycznego rockowiska. Zaprosiliśmy 6 zespołów, różnych, które grały jedynie za zwrot kosztów przejazdu, praktycznie z całej Polski, od Krakowa aż po Nową Rudę. Każdy mógł w tym koncercie znaleźć coś miłego, bo były różne odcienie rocka. Trochę nas zawiodła frekwencja, bo to nie były byle jakie zespoły, ale kapele, które również grały podczas finałów w innych miastach. Trzeba się cieszyć z tego, że udało się zebrać sporo pieniędzy. Także ci, którzy kwestowali, mieli do swojej dyspozycji gorącą kawę, herbatę i niewielki poczęstunek. Warto podkreślić, że areszt śledczy zafundował nam gorącą grochówkę. W liczeniu pomagali dorośli, choć poziom wiekowy wolontariuszy był w tym roku niski. W większości byli to uczniowie gimnazjum i w pewnej mierze także szkół średnich. Skoro pracownikom POKu się chce marznąć, dopożyczyć sprzęt, montować go i potem domontowywać, to będziemy nadal współorganizować orkiestrę, bo tak naprawdę gdyby nie my, to nie byłoby finału w Prudniku. Co roku podsumowujemy finał i wysyłamy raport do m.in. zarządu oświaty i dyrektorów innych jednostek. Jednocześnie kierujemy do tych placówek rodzaj prośby o wsparcie akcji w roku następnym, niestety bez żadnego odzewu. Wiele osób kieruje w kierunku Orkiestry i Owsiaka różne oskarżenia, ale trzeba pamiętać, że te pieniądze naprawdę idą na szczytny cel, a w tym wszystkim ważna jest także radość dzieci, które kwestują i to głównie dla nich organizujemy te finały. Dopóki będą chętni na udział w finałach, to my ze swojej strony będziemy pomagać. Spisał: Maciej Dobrzański, współpraca: Jarosław Szóstka

www.prudnik24.pl

facebook.com/prudnik24


O mordach UPA ponownie w Prudniku

GAZETA

Tematyka mordów, jakich UPA dokonała na Polakach w czasie II wojny światowej, jest w Prudniku coraz lepiej znana, m.in. dzięki coraz częstszym spotkaniom dotyczącym tej części naszej narodowej historii. W listopadzie gościł w POK-u pisarz Stanisław Srokowski z Wrocławia, który szczegółowo przybliżył te tragiczne wydarzenia kresowe. Teraz w Muzeum Ziemi Prudnickiej otwarto wystawę zatytułowaną „Niedokończone msze wołyńskie” przedstawiającą sylwetki duchownych, którzy zostali zamordowani przez ukraińskich nacjonalistów.

mat nazewnictwa zbrodni. Według niego wydarzenia wołyńskie były ludobójstwem i w stu procentach spełniają kryteria Konwencji ONZ w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa, podpisanej 9 grudnia 1948 roku. Ciężko więc zgodzić się z postawą polskich polityków, którzy w ubiegłym roku określili te tragiczne wydarzenia (jedynie) jako zbrodnię o znamionach ludobójstwa. Gość Muzeum Ziemi Prudnickiej przedstawił ponadto zarys polskiej samoobrony, przytaczając historyczne relacje. Generalnie – jak zauważył prelegent – trudno jest zweryfikować wszelkie przekazy świadków, ponieważ każdy z nich, zapamiętując poszczególne sytuacje, działał pod wpływem wyjątkowo silnych emocji.

Przemawia Andrzej Koziar, przysłuchuje mu się Wojciech Dominiak (po lewej) fot. M. Dobrzański

Spotkanie, jakie odbyło się 8 stycznia w Centrum Tradycji Tkackich, miało szczególne znaczenie. Ciągle bowiem tematyka mordów UPA nie jest wystarczająco uwypuklona w przestrzeni medialnej, co przekłada się na świadomość historyczną, zwłaszcza młodych. Prelegent – Andrzej Koziar z Delegatury IPN w Opolu, który wygłosił tego dnia słowo wstępne (choć był to raczej mini-wykład), mówił m.in. o zaniedbaniach, jakich dopuścili się w tej materii kolejni prezydenci Polski. Andrzej Koziar przytaczał przytłaczające statystyki – zarówno te określające poziom wiedzy o mordach UPA w polskim społeczeństwie (1/3 Polaków w ogóle nie słyszało o rzeziach), a także ilość

Recenzujemy:

pomordowanych Polaków (około 120-150 tys.; Stanisław Srokowski podaje nawet liczbę 200 tysięcy). Historyk podkreślał wyjątkową brutalność mordów, które mogły przyprawić – dosłownie – o ciarki na plecach. Trzeba przyznać, że Andrzej Koziar świetnie zarysował uwarunkowania historyczne, jakie panowały na Kresach jeszcze przed początkiem II wojny światowej, a także znacznie wcześniej, odnosząc się nawet do skomplikowanych relacji polsko-ukraińskich z czasów powstania Chmielnickiego. W centrum jego opowieści znalazła się natomiast niedziela, 11 lipca 1943 roku, która stanowiła apogeum zbrodni – w jej

trakcie Ukraińcy zaatakowali około 99 polskich wsi, mordując w bestialski sposób tysiące Polaków. Do mordów często używano siekier, noży, pił, a także karabinów i granatów. Niektóre ze wsi zostały dosłownie zmiecione z powierzchni ziemi, a dzisiaj o ich niegdysiejszym istnieniu świadczą pojedyncze drzewa, rosnące w miejscu dawnych ogrodów i zabudowań. Pracownik IPN przedstawił także inspiratorów zbrodni, mówił tu przede wszystkim o Stepanie Banderze – przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, który w największej mierze odpowiedzialny jest za śmierć setek tysięcy Polaków. Andrzej Koziar nie omieszkał nawiązać również do sporu na te-

Wystawa, jaką można było oglądać do 17 stycznia, skupiła się jednak głównie na losach pomordowanych duchownych – księży, zakonników i zakonnic. Jak mówił Andrzej Koziar, życie odebrano im tylko dlatego, że byli Polakami. Wszyscy oni zginęli w niedzielę, 11 lipca 1943 na Wołyniu, niektórzy w trakcie pełnienia posługi kapłańskiej. Przyjmuje się, że w tamtym czasie zginęło 200 duchownych, chociaż Andrzej Koziar mówił, że liczba może być równie dobrze dwukrotnie wyższa. W Centrum Tradycji Tkackich przedstawiono biogramy około 20-stu zamordowanych. Cieszyć może wysoka frekwencja, a także zaangażowanie w spotkanie obecnych na nim prudniczan. Do

muzeum przybyli m.in. zastępca burmistrza Prudnika Stanisław Hawron, starosta prudnicki Radosław Roszkowski, przewodniczący prudnickiego oddziału „Civitas Christiana” Jerzy Kwieciński, gwardian klasztoru Franciszkanów o. Wit Bołd, a także o. Faustyn Zatoka – wikariusz domu zakonnego. Z Opola, wraz z Andrzejem Koziarem, zjawili się także Daniel Bialik z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” i dyrektor oddziału okręgowego stowarzyszenia w Opolu – Alina Kostęska. Aktywny był zwłaszcza historyk Ryszard Kwiatkowski, wypowiadali się także bezpośredni świadkowie wydarzeń. - To jest część naszej wspólnej historii, której nie możemy skazywać na zapomnienie – mówił m.in. dyrektor Muzeum Ziemi Prudnickiej – dr Wojciech Dominiak. – Chcemy dziś pamiętać o wszystkich, którzy oddali swoje życie tylko dlatego, że byli Polakami. Budowanie przyszłości możemy opierać bowiem jedynie na fundamencie prawdy – podkreślał szef muzeum. Trudno nie zgodzić się z tymi słowami. Wystawa „Niedokończone msze wołyńskie” została zorganizowana przy współpracy z Katolickim Stowarzyszeniem „Civitas Christiana” w Opolu oraz delegaturą Instytutu Pamięci Narodowej w Opolu, a także Konsulatem generalnym RP w Łucku, Centrum Ucrainicum KUL oraz IPN w Lublinie. Wcześniej prezentowana była m.in. w Opolu, Nysie i Otmuchowie. Maciej Dobrzański

Radosław Sikora “Z dziejów husarii i Husaria pod Wiedniem”

Z pozycjami dotyczącymi historii często są problemy, czy to z określeniem docelowej grupy czytelników, czy ze stylem pisania. Radosław Sikora (a bardziej jego wydawca) w swoich dwóch pozycjach o husarii, które ukazały się ostatnio nakładem wydawnictwa Erica, a mianowicie Z dziejów husarii i Husaria pod Wiedniem, zapowiedział, że jest to książka dla hobbystycznego, jak i zawodowego historyka. Połączenie książki naukowej z pozycją popularną wydaje się zadaniem prawie niemożliwym. Norman Davies mimo ogromnego sukcesu swoich książek, na uniwersytetach jest krytykowany za słabą kwerendę badawczą czy stosowanie skrótów myślowych, zaś książki typowo naukowe sprzedają się w nakładzie bardzo niskim. Wyjściem z tej trudnej sytuacji może być pisanie książek, które tematycznie zamkną się na niewielkiej przestrzeni dziejowej lub jednym wybranym zagadnieniu np. w przypadku Sikory – husarii. W pracach monograficznych istnieje jednak ryzyko, że temat się wyczerpie, a w następnych książkach wiele aspektów się powtórzy. Przed takim problemem na pewno stanął Sikora, który o tematyce husarii piszę już którąś książkę z kolei. Jak to wygląda w recenzowanych pozycjach?

facebook.com/prudnik24

Tak, więc żeby nie być gołosłownym Z dziejów husarii, to książka cieńsza z tych dwóch, bo stu stronnicowa. Ma charakter kompendium wiedzy o husarii. Autor stara się rozłożyć na czynniki pierwsze tą formację wojskową. Mamy, więc analizę broni, pancerzy i koni używanych przez husarzy. W przypadku Z dziejów husarii zostało to jednak zrobione dość powierzchownie i brakuje tekstów źródłowych potwierdzających wiedzę autora. Olbrzymim plusem są ilustracje, które przedstawiają rysunki z epoki, szkice teraźniejsze, jak i zdjęcia robione podczas rekonstrukcji. Ciekawostki i mity dotyczące husarii, znajdujące się na końcu książki, stanowią zbiór anegdotek, którymi w razie potrzeby można szachować wśród znajomych by na naszą głowę spadło trochę historycznego blichtru. Większość zastrzeżeń znika jednak przy książce drugiej. Husaria pod Wiedniem jest pozycją przemyślaną i dobrze podpartą materiałem źródłowym. W rozdziale pierwszym znajdziemy mnogość tekstów, gdzie wspomniano husarię np. teksty włoskie (Sebastiono Cefali, Franciso Fabro), francuskie (Jean Francois Regnard, Jean Rousset de Missy) oraz niepozbawione zachwytów wiersze i sprawozdania autorów polskich. Strony od 11 do 201 opisują husarię i

więcej jest aspektów pod kątem, jakich rozpatruje się tą formację wojską niż w pozycji wcześniejszej. Szyki, broń, wady i zalety broni, a także próba ustalenie liczby husarzy, jacy brali udział w bitwie pod Wiedniem. Wszystkie opisy dotyczą oczywiście tylko czasu bezpośrednio przed i po bitwie wiedeńskiej. Na sam udział tej formacji wojskowej w bitwie autor poświęca 50 stron, co jest liczbą wystarczającą, bo husaria rozstrzygnęła całą bitwę, choć jej czasowy udział był niewielki, a tytuł książki to Husarii pod Wiedniem, a nie Bitwa wiedeńska. Jeśli Z dziejów była pozycją popularną, to już Husaria pod Wiedniem jest prawie książką naukową, bo dużo tu statystyki, każde twierdzenie wyjaśnione odpowiednim przypisem. Co do wydania obu książek zastrzeżeń mieć nie można, staranne wykonanie, bogate w ilustracje i twarda oprawa, trochę to, co prawda wywindowało cenę w górę, ale i tak cenowo jak na książki historyczne, nie są to najdroższe pozycję na rynku. Autor nieskromnie przedstawiany jest, jako ekspert od husarii. Jego wiedza jest duża, bo i w tych dwóch pozycjach znajdziemy tego potwierdzenie. Nie chcę znajomości tematu przez Sikorę w żaden sposób negować, ale z jego nazwi-

www.prudnik24.pl

skiem zetknąłem się pierwszy raz, nie jest naukowym autorytetem, jednak w większość przypisów autor odsyła nas do swoich wcześniejszych prac. Takim zachowaniem Radosław Sikora podaje swoim ewentualnym krytykom oręż do ręki. Nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, które znajduję się na odwrocie książki, że dzięki przystępnemu językowi jest to pozycja zarówno dla znawców, jak i początkujących miłośników historii. Sposób wydania, metodologia i duża liczba ilustracji sprawiają, że książki Sikory według mnie są idealne dla kogoś, kto dopiero poznaje temat husarii. Prace takie popularyzują historię i na pewno dzięki nim pamięć o tej wyjątkowej formacji wojskiej nie zniknie. Jednak nie są to prace naukowe i do tego wątpliwości być nie powinno. Jeśli trzeba było by ogólne wrażenia podzielić pomiędzy dwie pozycję, to lepsze wrażenie zrobiła na mnie Husaria pod Wiedniem, jako pozycja pełniejsza, bardziej analityczna. Natomiast Z dziejów husarii ma charakter słownikowy,

Gazeta Prudnik24

15

krótko i hasłowo Sikora opisuje zagadnienia związane z tematem husarii. Hobbystów więcej jest niż historyków z wykształcenia, dlatego książka warta jest polecenia. Jarosław Szóstka


SMYK gra dalej

GAZETA

Młodzi koszykarze MKS Smyk Prudnik 8 stycznia podejmowali MKS Zabrze.

Twierdza Prudnik Dwa zwycięstwa zanotowali koszykarze Pogoni nad akademikami z Częstochowy i Katowic. Twierdza Prudnik, jak zwykło się nazywać halę przy ulicy Łuczniczej, w tym sezonie skapitulowała tylko raz, i nie zanosi się, aby kolejny raz szybko nastąpił.

Pomimo przeciwności losu, zawodnicy Tomasza Michalaka nadal wysoko wygrywali (57:37), a doprowadzenie korzystnego wyniki do końca spotkania, wydawało się być formalnością. Zawodnicy z Częstochowy rozpoczęli jednak konkurs rzutów za trzy punkty. Najpierw trafił Saran, następnie Kozioł, który dodał jeszcze szybkie dwa punkty, potem znowu „za trzy” rzucił Saran, Rynkiewicz i Cieśla… a przewaga z dwudziestu, stopniała do siedmiu punktów. Na szczęście w końcówce Pogoń celnie trafiała rzuty wolne i dzięki temu wygrała 73:63. W ostatnią sobotę do Prudnika przyjechali akademicy z Katowic, którzy byli jedynie tłem, dla bardzo dobrze dysponowanych zawodników Pogoni. Po trudnym spotkaniu z Częstochową i kolejnych problemach w końcówce, można się było spodziewać, że przeprawa z Katowicami nie będzie należała do łatwych. Ze względu na kontuzję w meczu nie mógł wystąpić wspomniany wcześniej Jarosław Pawłowski, który bardzo dobrze zaprezentował się w Katowicach (26 października zdobył 29 punktów i poprowadził biało-niebieskich do zwycięstwa 72:74). Z pomocą przyszedł jednak Marcin Łakis, który od pewnego czasu ogląda już mecze z ławki trenerskiej. Od początku zawodów ton gry Pogoni nadawali Cichoń i Leszczyński. Szczególnie ten drugi miał w sobotę swój dzień i „wpadało” mu praktycznie wszystko. To właśnie on, na spółkę z Tomaszem Madziarem, byli najlepszymi „strzelbami” prudniczan, zdobywając kolejno 27 i 24 punkty. Potyczka z Katowicami nie była jednak spektaklem dwóch zawodników. Pogoń w sobotę stanowiła kolektyw, jaki chciałoby się oglądać zawsze. Dobre ustawienie, wyprowadzanie ataku i znakomita współpraca w każdym elemencie gry,

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10. 11. 12. 13. 14.

GKS Tychy GTK Fluor Gliwice KS Pogoń Prudnik Alba Chorzów KS AZS AWF Katowice Doral Nysa Kłodzko KS Sudety Jelenia Góra Exact Systems Śląsk Wrocław Mickiewicz Romus Katowice AZS Częstochowa KS MOSiR Cieszyn Roben Gimbasket Wrocław

nie mogła dać innego rezultatu, niż wysoka wygrana. Bezradny zespół z Katowic wyjechał z Prudnika pokonany, a biało-niebiescy wskoczyli na trzecie miejsce w lidze. Brawo! KS Pogoń Prudnik – AZS Politechnika Częstochowa 73:63 (21:10, 20:13, 16:14, 16:26) KS Pogoń Prudnik K. Chmielarz (7), J. Pawłowski (8), Sz. Kucia (11), K. Zarankiewicz, P. Majka, W. Leszczyński (9), B. Kotyza (2), K. Stalicki (11), A. Cichoń (10), T. Madziar (13), M. Moczulski (2) AZS Politechnika Częstochowa M. Saran (13), F. Mackiewicz, P. Bielecki (4), M. Orlikowski (3), T. Nogalski (10), A. Kozioł (4), M. Cieśla (7), P. Łaszewski (2), Sz. Rynkiewicz (10), M. Dąbrowski (2), M. Bluma (8) KS Pogoń Prudnik – KS AZS AWF Katowice 95:67 (28:23, 24:9, 17:17, 26:18) KS Pogoń Prudnik K. Chmielarz (8), M. Krawiec, M. Łakis (6), W. Leszczyński (27), B. Trytek, B. Kotyza (6), K. Bolibrzuch (2), K. Stalicki (5), A. Cichoń (15), T. Madziar (24), P. Majka, M. Moczulski (2) KS AZS AWF Katowice Ł. Grzegorzewski (6), A. Bączyński (4), F. Kornecki, Ł. Szczypka (3), B. Stawowski (6), N. Kujon (11), S. Dusiło (8), F. Czyźnielewski (16), K. Kurdubski, K. Wójciak (6), K. Nowak (7) Pozostałe wyniki spotkań XIV i XV kolejki: Doral Nysa Kłodzko – GKS Tychy 72:78 GTK Fluor Gliwice – AZS Politechnika Częstochowa 73:63 Alba Chorzów – KKS Mickiewicz Romus Katowice 94:73 Roben Gimbasket Wrocław – KS AZS AWF Katowice 51:100 Exact Systems Śląsk Wrocław – KS Sudety Jelenia Góra KKS Mickiewicz Romus Katowice – Doral Nysa Kłodzko 64:82 GTK Fluor Gliwice – AZS Politechnika Częstochowa 98:46 KS Sudety Jelenia Góra – KS MOSiR Cieszyn 109:93 Alba Chorzów – Roben Gimbasket Wrocław 82:43 GKS Tychy – Exact Systems Śląsk Wrocław 99:81

29 29 25 25 25 22 22 22 20 18 17 16

15 15 15 15 15 15 15 15 15 15 15 15

16

14-1 14-1 10-5 10-5 10-5 7-8 7-8 7-8 5-10 3-12 2-13 1-14

Spotkanie z Zabrzem było rewanżem za porażkę z końca listopada, kiedy to SMYKi przegrały 66:50. - Jest to mecz zamykający pierwszy etap rozgrywek grupowych. Stawką tego meczu jest pierwsze miejsce w grupie. W pierwszym meczu w Zabrzu przegraliśmy 16 pkt. Naszym cel to przede wszystkim wygrać, a odrobienie straty jest drugoplanową sprawą – mówił przed spotkaniem trener Marcin Łakis.

1. MKS Zabrze 2. MKS Smyk Prudnik 3. KS MOSiR Cieszyn 4. MKS Dąbrowa Górnicza II 5. RKK AZS Racibórz 6. GTK Fluor Gliwice Pogo Ruda Śląska 7. KS Pogoń 8. 9. 10. 11. 12. 13. 14. W dniach 11-12 stycznia w Milówce (woj. śląskie) łucznicy Obuwnika Prudnik startowali w Halowych Zawodach Kontrolnych Polskiego Związku Łuczniczego.

23 23 19 17 16 15 13 22 20 18 17 16

12 12 12 12 12 12 12 15 15 15 15 15

11-1 11-1 7-5 5-7 4-8 3-9 1-11 7-8 5-10 3-12 2-13 1-14

949 - 509 1064 - 552 735 - 820 717 - 716 696 - 936 570 - 855 551 - 894 1025 - 1091 1155 - 1178 1018 - 1198 1087 - 1352 705 - 1356

fot. B. Zator

W drugim, tegorocznym spotkaniu II ligi, biało-niebiescy podejmowali AZS Politechnikę Częstochowa. Pierwsze dwie kwarty wyglądały wzorcowo. Prudniczanie kontrolowali przebieg spotkania, trafiali co mieli trafić i nie pozwalali na rozwinięcie skrzydeł rywalom. Taki przebieg gry spowodował, że już pod koniec drugiej odsłony meczu, biało-niebiescy wygrywali różnicą 20 oczek i pewnie zmierzali po zwycięstwo. Trzecia kwarta była dosyć wyrównana, lecz właśnie wtedy kontuzji ręki doznał Jarosław Pawłowski, najskuteczniejszy gracz Pogoni, którego gra w obronie zawsze przynosiła wymierne korzyści.

Rewanż można uznać za udany, gdyż po zaciętej walce młodzi prudniczanie zwyciężyli 52:48 (12:8, 7:20, 20:13, 13:7) i awansowali do dalszych rozgrywek. - W juniorach rozgrywki toczą się w dwóch grupach i po cztery najlepsze zespoły z grup przechodzą do finału A, gdzie te 8 zespołów dalej gra systemem „mecz i rewanż”. Wyniki meczów z grupy są przeniesione do finału A, dlatego kolejna porażka z Zabrzem zabrała by nam 2 pkt na starcie. – tłumaczy trener Łakis. Kolejne spotkanie SMYKi zagrają w Katowicach, a 5 lutego do Prudnika przyjedzie MKKS Rybnik.

Kontrolnie w Milówce Prudniccy łucznicy potwierdzili dobrą formę i zgłosili swój akces do Halowych Mistrzostw Świata, które w dniach 25.02 – 2.03 odbędą się we francuskim Nimes. Karolina Farasiewicz zajęła trzecie miejsce w kategorii juniorek, w pojedynkach setowych ustępując jedynie Marlenie Wejnerowskiej i Sylwii Zyzańskiej, natomiast Kasper Helbin musiał uznać wyższość Patryka Gołąbczaka z Boruty Zgierz, ostatecznie plasując się na drugim miejscu.

- Po raz kolejny przed naszymi zawodnikami otwiera się duża szansa na udział w Mistrzostwach Świata. Ciężka praca w tym przypadku popłaca. Zawodnicy co tydzień uczestniczą w konsultacjach lub zawodach kadry narodowej pod opieką najlepszych specjalistów w kraju z AWF-u Kraków – mówi Kaziemierz Kocik, trener zawodników Obuwnika i wiceprezes PZŁucz ds. szkoleniowo-sportowych. Kolejne zawody, którą będą jednocześnie kwalifikacjami do Mistrzostw Świata, odbędą się w pierwszy weekend lutego w Głuchołazach. Kasper Helin (w środku), fot. Obuwnik Prudnik

Koniec rundy zasadniczej Za nami ostatnia, dziesiąta kolejka rundy zasadniczej III ligi siatkówki. Spotkania rozegrane 11 i 12 stycznia ostatecznie zadecydowały o rozstawieniu w fazie play-off. Nasze drużyny stoczyły ciężkie pojedynki, ale tylko SPS Głogówek mógł się cieszyć z wygranej i awansu do fazy play-off. Natomiast SPPS Ro-Nat GSM Prudnik zagra o miejsca 9-12.

W sobotę, 11 stycznia, przed własną publicznością zagrali siatkarze z Głogówka, którzy zmierzyli się z drużyną Siatkarza Otmuchów. SPS był już pewny awansu, ale toczył korespondencyjny pojedynek z Mechanikiem Nysa o pozycję wicelidera. Aby wskoczyć na drugie miejsce w tabeli, potrzebna była wygrana z Siatkarzem i strata punktu przez nyski zespołu. Pierwszy warunek SPS spełnił, bo po zaciętym spotkaniu ostatecznie wygrał 3:1. 1316 - 963 Dwa pierwsze set padły łupem 1335 - 971 gospodarzy, którzy wygrali je ko1181 - 971 lejno do 21 i 20. W trzeciej partii 1206 - 1070 goście wykorzystali dekoncen1219 - 1064 trację graczy z Głogówka, dopro1067 - 1072 wadzają do stanu 2:1 w setach. 1198 - 1135 Przegrana była jak kubeł zimnej 1025 - 1091 wody dla SPSu, który kolejną od1155 - 1178 słonę wygrał do 21 i mógł czekać 1018 - 1198 na wynik meczu SPPS Prudnik – 1087 - 1352 Mechanik Nysa. 705 - 1356 Z powodów technicznych (w so-

Gazeta Prudnik24

botę na hali Obuwnik grali koszykarze) mecz drużyn z Prudnika i Nysy został przełożony na niedziele. Niestety już przed spotkaniem wiadome było, że SPPS nie ma szans zająć 4 miejsca, ponieważ Miraż Głubczyce sprawił sporą niespodziankę i ograł lidera ze Zdzieszowic. Jednak prudniccy siatkarze zapowiedzieli walkę i słowa dotrzymali. Do składu na pozycję libero powrócił Maciej Kamosiński.

Prudnicka drużyna rozegra jeszcze spotkania w ramach walki o miejsca 9-12. Pierwsze z nich odbędzie się 1 lutego na hali Obuwnik, a przeciwnikiem SPPSu będzie AZS Medyk Opole. W drugiej parze zmierzą się drużyny WKS Wołczyn i Siatkarz Otmuchów. Wyniki 10 kolejki III ligi siatkówki: Luks Azymek Zdzieszowice – LKS Miraż Głubczyce 2:3 (25:22, 19:25, 25:20, 18:25, 9:15)

Pierwszy set był bardzo wyrównany i toczył się punkt za punkt do stanu 17:17. Od tego momentu prudnicka drużyna SPS Głogówek - KS Siatkarz Otmunie potrafiła skutecznie punktować i chów 3:1 (21:25, 20;25, 25;21, 21;25) zdobyła tylko dwa „oczka”. Pewny siebie Mechanik zlekceważył gospodarzy i zo- SPPS Ro-Nat GSM Prudnik - SKS Mestał za to ukarany w drugiej partii, którą chanik Nysa 2:3 (19:25, 25:13, 25:13, przegrał aż do 13. Takim samym rezulta- 20:25, 8:15) tem skończył się trzeci set, a w czwar- SPPS: M. Muszyński (19pkt), T. Ebel tym goście wygrali 20:25 i spotkanie (0), P. Żuchowicz (8), R. Kuliszewski (8), musiało rozstrzygnąć się w tie-breaku. P. Karmelita (21), P. Marczyński (5), M. Piąta partię i cały mecz wygrał MechaKamosiński (L) oraz G. Polak (0), Ł. Sokonik Nysa, ale stracił punkt i tym sposo- łowski (0), M. Pyrzyk (L). bem wiceliderem został SPS Głogówek. Ten sam cenny punkt spowodował, że SPPS 1. Azymek Zdzieszowice 10 24 9-1 Prudnik zajął 5 2. SPS Głogówek 10 20 7-3 miejsce w ta3. SKS Mechanik Nysa 10 19 6-4 beli na koniec 4. Miraż Głubczyce 10 12 4-6 rundy zasadni5. SPPS Ro-Nat GSM Prudnik 10 8 2-8 czej. 6. KS Siatkarz Otmuchów 10 7 2-8 7. 8. 9. 10. www.prudnik24.pl11. facebook.com/prudnik24 12. 13. 14.


Gazeta Prudnik24 - numer 22