Page 1

No 4 .


ZDJĘCIE N A OKŁAD CE: M ARCI N SI PI O RA DLA DI PLO O STU D I O / I’M NOT DIGITA L

INTERIORS / DESIGN / ART / CULTURE

4

16

24

the robert

kolorowe chłopaki

na wylot


Magda

we tell

private

Ania

S T O R IES

32 foto interior

40 dzieci internetu

50 the book


wizyta

T H E Robert Podobno świat należy do odważnych. Z doświadczenia możemy dodać, że należy również do pracowitych.

Dlatego tak bardzo kręci nas

blichtr oraz fejm, jaki roztacza wokół siebie Robert Kuta. Jego wizerunek jest spójny i konsekwentny, ale przede wszystkim zasłużony. W przerwach bycia „the most famous artist in the world”, jest przede wszystkim tytanem pracy. Jego mieszkanio-pracownia obrasta w kolejne artefakty: kubki pełne pędzli, rozsypane po podłodze rysunki, tubki z farbą, kolorowe papiery, wywrócone krzesła i gotowe do zamalowania tekstylia. Dla równowagi na półkach panuje perfekcyjny porządek w książkach. Nie rościmy sobie praw do mówienia o tym „jaki Robert Kuta jest prywatnie”, ale ten skrawek swojego świata który nam pokazał spodobał się nam nie mniej niż jego dzieła.


Jak długo mieszkasz na Saskiej Kępie? Trafiłem tu w ubiegłym roku, dokładnie na początku października. Uwielbiam kępowy spokój i ciszę, która jest w kontraście do tego zgiełku i chaosu w centrum miasta.


Jakie poczyniłeś ulepszenia albo remonty w aktualnym lokum aby je „oswoić”? Szczerze przyznam, że żadnych. Jedyną ingerencją z mojej strony było pomalowanie jednej ze ścian na intensywny niebieski kolor, który nadaje życia i pobudza mnie do kreatywnej pracy, ponieważ mieszkanie połączone jest z moją pracownią.


Praca w którym medium sprawia Ci największą przyjemność? A które z nich jest najbardziej wymagające? Mieszkałeś w wielu miejscach

Lubię pracować z tkaniną,

w Polsce i za granicą, ale gdzie

z materią malarską, z rozle-

czujesz, że jest Twój dom?

wającym się tuszem. Nie mam

Mój dom jest tam gdzie aktualnie przebywam. Czy jestem w Paryżu, Tokyo czy Warszawie, wszędzie czuję się dobrze i potrafię stworzyć namiastkę prawdziwego domu.

jednoznacznie ulubionego medium, z każdym potrafię wejść w dialog.


Skąd zamiłowanie do jaskrawych, nasyconych kolorów? Pamiętam, że od zawsze moją uwagę przyciągały zdecydowane i wyraziste, często jaskrawe kolory. Najwidoczniej wiąże się to ze stylem mojego życia jak i tego, co tworzę. Nie lubię obojętności, a nasycone barwy są dla mnie jej zaprzeczeniem. Pokryłeś rysunkami kilka mebli. To były nieznaczące epizody czy wrócisz jeszcze do tego wątku? Zazwyczaj są to spontaniczne akcje i póki co żadna z nich nie przekształciła się w poważaną historię. Jednak coraz częściej myślę, aby wejść w kooperacje z jednym z dużych producentów mebli. Chciałbym wówczas wypuścić limitowaną edycję przedmiotów na których pojawiłby się elementy graficzne przeniesione prosto z moich rysunków.


Do połowy września trwa wystawa Roberta w Pies czy Suka FACEBOOK.COM/PIESCZYSUKA

na ul. Szpitalnej w Warszawie. Nie zwlekajcie jednak, bo kolekcję słynnych psów malowanych ręką Kuty warto zobaczyć już dziś. W galerii stoją na krzesłach Oskara Zięty przymocowanych do ściany. Są też charakterystyczne barwne grafiki inspirowane m.in. malarstwem Andrzeja Wróblewskiego. Przy okazji w podwórku, gdzie znajduje się Pies czy Suka można zobaczyć lustrzaną instalację na szczycie budynku, o której pisałyśmy w zeszłym numerze.


a propos

KOLOROWE c h ł o p a k i Jeśli na przestrzeni kilku miesięcy otwierają się aż cztery wystawy Henri Matissa pod rząd (Londyn, Nowy Jork, Amsterdam i Rzym) – to wiedz, że coś się dzieje. Co konkretnie? Tego jeszcze nie jesteśmy pewne, ale sprawę zauważamy i sprytnie wykorzystujemy przy okazji tego numeru. Bo skoro już powiedziało się o barwnych dziełach Roberta Kuty to trudno nie wspomnieć o innych twórcach, dla których kolor był i jest środkiem ekspresji wyrażającym więcej niż tysiąc słów. A więc: oglądamy!


HENRI MATISSE/ THE CUT’S-OUT’S/ TATE MODERN/ INDEPENDENT.CO.UK


W te wakacje zapomnijcie o Marcelu Wandersie, Ettore Sotsassi czy Karim Rashidzie. Oto zmiana kolorowej warty w naszym estetycznym inspirowniku!


Cieszymy się z powodu zwiększonego zainteresowania Matissem. Pod koniec życia zamienił pędzel na nożyczki i w ten sposób stworzył wiele wycinankowych wzorów, które dziś są obiektem szczególnej popkulturowej celebracji. Jego styl jest pełen wdzięku i radosnej witalności i przez to nigdy nie nudzi nam się patrzenie na jego dzieła.

HENRI MATISSE/ SHOWINWEB.COM

Henri Matisse


HUNT STONEM / ARCHITECTURALDIGEST.COM

Hunt Stonem Stonem jest amerykańskim artystą znanym przede wszystkim z malowania neo-ekspresjonistycznych obrazów przedstawiających ptaki. Ma na ich punkcie lekkiego świra. Tymczasem my mamy świra na punkcie sposobu w jaki łączy ze sobą kolory. Lubimy też urządzane przez niego wnętrza, choć ich przeładowany ornamentami klimat to zupełnie nie nasza bajka.


Mimo, że urodził się w wieku dziewiętnastym a tworzył przez większość dwudziestego, pozostaje artystą na miarę XXI tysiąclecia. Jego ruchome rzeźby zwane mobilami nabierają dziś zupełnie nowego znaczenia. W świecie, w którym ruch i wirtualność są na porządku dziennym, one zdają się w magiczny sposób przynależeć do obydwu tych porządków jednocześnie.

ALEXANDER CALDER/ ANNEX.UMMA.UMICH.EDU

Alexander Calder


MAT SANDERS/ THEMATFINISH.COM

Mat Sanders jest architektem wnętrz, którego lubimy z dwóch powodów. Po pierwsze ma obłędny uśmiech. Po drugie obłędnie łączy kolory. Jego instagram aż kipi od soczystości, która zyskuje dodatkowo poprzez świetną kompozycję samych fotografii. Żyć barwnie i z barwami jak Mat Sanders! To byłaby dopiero frajda.


Kiedy Bóg stworzył soczyste odcienie kolorów zapewne zaplanował też przyjście na świat Willa Taylora. Ten bloger to chodząca esencja barwnej estetyki. Od lat konsekwentnie realizuje politykę promowania (dosłownie) barwnego życia pełnego uśmiechu i… perfekcyjnie skrojonych szortów. Jego zdjęcia to prawdziwa skarbnica gotowych inspiracji nie tylko wnętrzarskich ale i modowych.

WILL TAYLOR/ INSTAGRAM.COM/BRIGHTBAZAAR/

Will Taylor


trend

N A wylot Przeprucia,

prześwity,

arabeski,

geometryczne

wzory na wylot. To klimaty, które kojarzą się z egzotyką, okresem starożytnym, a może nawet z meblami ogrodowymi. Tymczasem dzięki nowoczesnym technologiom „wycinanie” wzorów w cienkiej blasze albo kawałku drewna staje się bajecznie proste i precyzyjne. Na dobry początek lata prezentujemy krótką historię ażurowego motywu, który dziś przenika na fronty salonowych mebli lub dodatków do wnętrz. Jaką pełni w nich rolę?


ZDJECIE/VIEWCOL.COM


Mówienie, że stosowanie ażurowych wzorów to wyznacznik nowego stylu byłoby nadużyciem. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że poprzez wykorzystywanie atrakcyjnych wizualnie przepruć w metalu czy drewnie powstaje nowa jakość estetyczna. W większości przypadków to rodzaj efekciarstwa lub stylizacji na meble przemysłowe, socjalne. Trzeba jednak przyznać, że pod okiem wprawnego projektanta miksowanie szorstkiego, industrialnego materiału z jubilerską precyzją geometrycznych otworów potrafi być intrygujące i eleganckie. A jeśli przy okazji forma

ZDJECIE/THEGLASSMAGAZINE.COM

ta spotyka się z dodatkowo z funkcją – radość jest podwójna.

Lucio fontana Oto pierwszy perforator w świecie sztuki. Lucio Fontana

zaczął

dziurawić

swoje

płótna

w latach czterdziestych kwestionując granicę między obrazem a rzeźbą. Dziś podczas tworzenia perforowanych mebli mało kto o nim pamięta i się nim inspiruje. Szkoda, że jego eksperymenty z trzecim wymiarem nie doczekały się rozwinięcia w dziedzinie designu.


„ANTISTRESS’ LOW CHAIR”

ZDJECIE/CULTUTURE.PL

Bashko TRYBEK Ażurowość antystresowego krzesła Boshko jest… zmienna. W zależności od poziomu stresu, struktura mebla jest bardziej lub mnie prześwitująca.

SZAFA AVIGNON

ZDJECIE/CODOLAGNI.COM

Codolagni DESIGN Ten

mebel

został

zainspirowany

zachodami

słońca na wsi. Tak przynajmniej o projekcie pisze na swojej stronie producent. Dla nas to rodzaj bardzo eleganckiej wersji współczesnej szafki socjalnej. Szlachetności dodaje jej matowe wykończenie powierzchni drewna.


Krzesło 3+ Projekt

Oskara

Zięty

nagrodzony

na

Ma-

keMe! w 2013 roku od tego czasu święci triumfy na wystawach polskiego designu na świecie. Pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych polskich przykładów ażurowego trendu ever. Poza granicami ZDJECIE/POLISHDESIGNNOW.COM

kraju przebija swoją popularnością kultowy projekt siatkowego krzesła Henryka Sztaby z 1968 roku.

KRZESŁO HENRYKA SZTABY


ZDJECIE/MEBLE.COM.PL

Kiełkowniki Oto przykład projektu, w którym forma spotyka się w

z

funkcją.

stonowanych

targów tyczne,

designu. jednym

KIEŁKOWNIKI

Metalowe kolorach

to

hit

Praktyczne słowem:

idealne!

polskich i

esteA

na

dodatek mają wdzięczną nazwę. Niezorientowane pewnie sądziłybyśmy , że to nazwa jakiegoś gatunku polnych owadów.

ZDJECIE/KIELKOWNIKI.PL


ZDJECIE/JOTLIGHT.COM

Jens Otten HWL, miała swoją premierę na tegorocznym tygodniu designu w Mediolanie. Przypomina raczej świetlną rzeźbę lub geologiczne znalezisko niż regularną lampę. To zdecydowanie najbardziej organiczny z ażurowych przykładów. Każdy klosz składa się dziesięciu ażurowych, metalowych płytek, którem można dowolnie ze sobą układać.

ZDJECIE/STATICKFLICKR.COM


ZDJECIE/COBALTDESIGNS.IN

Valay Gada Oto najnowszy projekt wschodzącej gwiazdy indyjskiego designu. W stołku XOXI Valay Gada oddał hołd Demetriusowi Comino, wynalazcy znanych na całym świecie ażurowych kątowników. W biednych rejonach Indii meble budowane przy użyciu kątowników są bardzo popularne. Gada zastąpił przeprucia krzyżykami i kółkami układającymi się w skrót „xoxo” (buziaki) i pokrył całość złotym kolorem aby stworzyć wrażenie luksusowego produktu. Tym sposobem powstał designerski żart na miarę rzeźb Jeffa Koonsa.

The Arab World Intitute Paryski budynek składa się z dwóch zespolonych brył, które flankują wewnętrzny dziedziniec. Arabeskowa fasada prezentuje charakterystyczną dla architekta Jean’a Nouvel’a, dbałość o detal. Architekt zaadoptował motyw tradycyjnych przepruć chroniących przed słońcem. W jego projekcie otwory są wyposażone w czujniki światła reagujące na natężenie słońca. W ten sposób w zależności do pogody otwory się zamykają lub otwierają. Robi to tym większe wrażenie, że budynek powstał 35 lat temu!


trend / 2

F O T O interior Jeśli kryterium wybitnego zdjęcia jest „decydujący moment” o którym mówił Henry Cartier-Bresson, to za jakość fotografii wnętrz zdecydowanie odpowiedzialny jest „decydujący kadr”. Sztuczność i kreacja to drugie imiona tego gatunku. O tym, że fotografia wnętrz jest samodzielnym rodzajem sztuki nie mamy wątpliwości. Jakie są aktualne wiodące trendy w tym temacie? Jak je rozróżniać? Na te oraz inne pytania znajdziecie odpowiedzi w drugiej części naszego skondensowanego kompendium wiedzy o współczesnej fotografii wnętrz.


RICHARD HAMILTON/HOTEL DU RHONE/ARTLYST.COM


J u li u s

Shulman

Z punktu widzenia rozwoju fotografii wnętrz, jest niemniej ważny. W czasach powojennej prosperity starano się promować nowoczesny rodzaj budownictwa w mediach. Tak powstał projekt Case Study Houses zasponsorowany przez magazyn Arts&Architecture. Rezultat? Przestronne, przeszklone budynki oraz ich mieszkańcy w ujęciu Shulmana stali się ikonicznymi reprezentantami nowego społeczeństwa, które wiedzie relaksujące życie w otoczeniu nowoczesnego wzornictwa. Tym właśnie różniła się powojenna wersja modernizmu od wcześniejszej: surowe zewnętrze pozostało, ale wnętrze wypełniło się kolorowymi meblami, puchatymi dywanami i wygodnymi kanapami, które umożliwiały kontemplowanie widoków za panoramicznymi oknami.

CASE STUDY HOUSE No. 22 Jeśli zastanawialiście się kiedyś i nie wiedzieliście dlaczego współczesne zdjęcia wnętrz wyglądają jak wyglądają, to pragniemy Was uspokoić. Odpowiedź zawiera się w zaledwie dwóch słowach: Julius Shulman. W historii fotografii znany jako propagator modernistycznej architektury amerykańskiej lat 60.

Dziś może się wydawać, że w zdjęciach Shulmana nie ma nic wyjątkowego poza tym, że są znakiem tamtych czasów. Faktycznie, wiele ze swojej pozycji zawdzięcza temu, że znalazł się na odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie.


ARCHITECTURALDIGEST.COM

Tym, co było na tamte czasy nowością to stosowanie równomiernie rozproszonego światła we wnętrzu, geometryczne kadry (które notabene same się przy tego rodzaju architektury narzucały) oraz pozowanie osób przy codziennych czynnościach. W ten sposób Julius Shulman stał się pierwszym lifestylowcem, zapoczątkowując tym samym bujną tradycję najpopularniejszego dziś gatunku zdjęć.

CASE STUDY HOUSE No. 8 CHARLES oraz RAY EAMES w salonie

JULIUS SCHULMAN/NYTIMES.COM


Kinfolk

C

hyba

nie

ma

interesowałaby

osoby, się

która

wnętrzami

i lajfstajlem i nie znała Kinfolka.

Magazyn pierwotnie poświęcony głównie jedzeniu, z czasem stał się wyrocznią stylu i smaku dla hipsterów na całym świecie. Dziś spokojnie można mówić o kinfolkowym „stylu”, który jest rodzajem romansu ze stylem „instagramowym”. Na jego elementy składają się: geometrycznie zakomponowane,

minimalistyczne

ka-

dry, naturalne kolory i materiały, szerokie „powietrzne” portrety którzy

ujęcia

nosicieli śmigają

oraz

rozanielone

flanelowych na

vintage

koszul, bajkach.

Wszystko to uzupełnia charakterystyczny, chłodny ale wnikliwy styl narracji tekstów z magazynu.

Z jednej strony bardzo fascynuje nas sterylny klimat kinfolkowych fotografii. Z drugiej drażni wizja świata, w którym wszyscy są piękni, młodzi, dobrze ubrani i najedzeni posiłkami, które wyglądają tak samo dobrze, co (zapewne) smakują. Jest to rodzaj rozdarcia, który powstrzymuje nas przed zakupem pierwszego numeru magazynu do priv.-owej kolekcji. Jednocześnie perfekcyjny klimat magazynu

ZDJĘCIA/KINFOLK.COM

wywołuje u nas drżenie rąk, gdy widzimy na półkach Empiku nowe wydanie. No cóż: życie składa się z paradoksów.


ZDJECIA/FACEBOOK.COM/APARTAMENTO

mieszkań Kreatywnych tego świata: fotografów,

Apartamento

Apartamento ukazuje ciasne, zagracone wnętrza muzyków, artystów. Można właściwie powiedzieć, że podobnie jak my barceloński magazyn „tells private interior stories” (czy w takim razie jesteśmy skazane na sukces? – przyp. red.).

Cała ta narracja odbywa się w oprawie z charakterystycznej, fleszowej estetyki. W tym kontekście służy ona tworzeniu klimatu intymności. Że tak jakby wchodzimy butami i aparatem w czyjeś życie, niby-to przyłapujemy w domo-

A

wych pieleszach, bez żadnej stylizacji czy nadę-

ideę. Chodzi o to, że periodyk jest wyłącznie pa-

czy niedojedzonych posiłków. Estetyka Aparta-

pierowy i dystrybuowany bezpośrednio do skle-

mento dziś stała się już kolejną stylizacją, zu-

pów w 45 krajach na świecie. Każdy z numerów

pełnie tak jak ta obiektywna, ikeowa. Różnica

tego półrocznika sprzedaje się jak świeże bułecz-

polega na tym, że chaos jest niebo bardziej fa-

ki. Sekret sukcesu? W przeciwieństwie do wszyst-

scynujący. W kontekście fotografii wnętrz, styl

kich innych magazynów wnętrzarskich,

Apartamento pozostaje bezkonkurencyjny.

partamento w naszym dwutygodniku

cia. Przy okazji powstaje z tego coś na kształt

on-line mamy poczucie, że zdradzamy w

atlasu XXI-wiecznego turpizmu: w mieszka-

pewnym sensie stojącą za magazynem

niach nie brak nieładu, stert brudnej bielizny


LUDZIE &

lu d zi e

Nie dla wszystkich wnętrza to piękne, wystylizowane przestrzenie. Na tej stronie prezentujemy dwa niszowe podejścia do fotografii wnętrz. Brak upiększeń, kreacja wyłącznie przy pomocy kadrowania i odpowiedniej obróbki graficznej. Okazuje się, że ta metoda sprawdza się całkiem

ZDJĘCIA/ZWYKLEZYCIE.PL

nieźle, gdy chce się oddać głos samemu wnętrzu i pozwolić mu, aby „opowiedziało” o swoim właścicielu.

MZwykłe ŻYCIE Zwykłe Życie przetarło szlak w Polsce do normalności w mówieniu o stylu życia i życiowej przestrzeni. W tym magazynie wnętrza występują w roli nietkniętych ręką stylisty statystów. W pierwszej kolejności ważni są ludzie i ich życie oraz akcesoria, które im towarzyszą. Zwykłe Życie jest ekspertem od snucia narracji sentymentalnych. Celebracja normalności odbywa się tu w ramach wypracowanej, charakterystycznej stylistyki. Jest pokryta patyną poprzedniej epoki (lata 90 i czas PRL) i wyraża się poprzez estetykę samych zdjęć (flesz, sprane kolory), oldschoolową typografię i dobór tematów. Podobnie jak w Apartamento, fotografie wykonują współcześni polscy artyści.


Do większości z nich udajemy się po raz pierwszy właśnie na przygotowanie materiału! Zresztą nie chcemy przeprowadzać żadnej selekcji, to mija się z naszą ideą, ponieważ w równym stopniu interesuje nas pokazanie, jak dana osoba mieszka oraz jaka ona po prostu jest. Mamy takie przeczucie, że skoro ktoś jest kreatywny i pomysłowy w życiu i w tym co robi na co dzień, to zapewne też żyje w ciekawej przestrzeni mieszkalnej. I tą zależność staramy się zbadać i pokazać u nas.” „Kluczem, według którego tworzymy materiały, są ludzie, których cenimy za to co robią oraz którzy, w naszej opinii, są po prostu ciekawi. Większość odwiedzanych domów, nie Magazyn Zwykłe Życie wyrósł z bloga prowadzonego przez dwie dziennikar-

była nam znana przed powstaniem wpisu na bloga, zatem nie może być tu mowy o selekcji.

ki. Dlatego z ciekawością obserwujemy w jakim kierunku będzie się rozwijał dawniej blog a dziś już właściwie strona internetowa Milk&Sun. Przez prawie rok istnienia, miejsce to urosło do rangi lajfstajlowoantropologicznego

dokumentu

współ-

czesnego Poznania. Maja i Magda mówią o swojej pracy następująco:

(cały wywiad ukazał się na stronie 62 kwietniowego numeru magazynu Ilobahie Creative)

ZDJĘCIA/MILKANDSUN.COM

Milk & Sun


wydarzenie

DZ I EC I Internetu Nieoczywiste. Takie projekty lubimy najbardziej. Figury z serii I’m not digital Natalii Kopytko są wieloboczne, kanciaste, obłe, szorstkie i gładkie jednocześnie. Bardzo kolorowe. Kiczowate? Tylko na pierwszy rzut oka. Studiowanie ich faktur oraz kształtów to zajęcie na długie kwadranse. Ceramiczne stworzoka stoją na postumentach niczym

starożytne

rzeźby.

Tymczasem

my,

najchętniej porwałybyśmy je z tych piedestałów i postawiły u siebie w domach na komodzie lub regale. Wówczas cieszyłyby oko albo pełniły rolę pretekstu do rozmów z gośćmi. Dopowiemy, że wystawę Natalia Kopytko / Diploo Studio - „I’m not digital” można obejrzeć jeszcze przez kilka dni (do 05.07) w Institute of Design Kielce.


kalejdoskop

T H E b o o k Amerykańscy naukowcy udowodnili, że czytanie książek w czasie wakacji zwiększa inteligencję o 20 procent. Jest jednak pewien warunek: książka musi być małego formatu i najlepiej z dziedziny designu, wnętrz albo o sztuce. Dlatego bardzo pozytywnie się składa, że Fundacja Bęc Zmiana otworzyła właśnie swoją wakacyjną, plenerową filię przy nadwiślańskim barze Plac Zabaw. Przy okazji świętuje również setny numer swojego słynnego Notesu na 6 tygodni. Tego amerykańscy naukowcy już nie przewidzieli. Tymczasem my, jako humanitarne trensdetterki podpowiadamy co, poza Notesem czytać w te wakacje by rozruszać szare komórki i przy okazji się nie nadźwigać.


RZECZY Georges Perec Nikt tak pysznie nie pisze o luksusowych wnętrzach jak Perec i nikt tak jak on nie potrafi wyciągać z tych opisów niewygodnych dla czytelnika wniosków. Jego Rzeczy to szybka lektura, o której rozmyśla się jeszcze wiele dni po. Choć książka powstała w 1965 roku, wciąż jest aktualna.

CEPELIA. LUDOWOŚĆ NA SPRZEDAŻ Piotr Korduba Czy tego chcemy czy nie Cepelia to ważna część historii polskiego wzornictwa. Czuła i wnikliwa narracja Korduby zdecydowanie pozwala docenić jej znaczenie a nawet na nowo się w niej zakochać.

DOM, KRÓTKA HISTORIA IDEI Witold Rybczyński Anegdota godni tu anegdotę, ale z czasem z tej barwnej mozaiki zaczyna układać się spójna historia miejsca oraz idei jakim był dom na przestrzeni wieków. Zmieniający się bohaterowie drugiego planu, czyli kostiumy, domowe sprzęty i meble, są tu nie mniej fascynujący.

SZTUKA EGIPSKA Jadwiga Lipińska Ta książka wciąga nie tylko przed wakacyjną podróżą do państwa Faraonów. Kultowa seria „z Nefretetką” to sprawdzony sposób na szybkie dokształcenie się z wielu zagadnień z historii sztuki. Dodatkowo książkę Lipińskiej można czytać dowolnie: ciurkiem lub wyrywkowo.


SZEŚĆ PIĘTER LUKSUSU Cezary Łazarewicz Nieco tendencyjna, ale bardzo wciągająca historia domu handlowego braci Jabłkowskich. Przypominamy, że dom ów był drugim co do wielkości miejscem konsumpcyjnej rozpusty w przedwojennej Warszawie. Szczególnie polecamy wczytywać się w cytowane wyjątki z biuletynu pracowniczego. Wiele z marketingowych porad i spostrzeżeń w ogóle nie straciło na aktualności.

JAK PRZESTAŁEM KOCHAĆ DESIGN Marcin Wicha Bardzo sentymentalna i momentami smętna historia o tym, jak wiele jest źle zaprojektowanych wokół nas przedmiotów. Choć po lekturach felietonów Filipa Springera mamy już trochę dosyć konstruktywnego narzekactwa (niestety wciąż bardzo potrzebnego!), polecamy tę pozy-

MOJE GALERIE, MOI ARTYŚCI Kohnweiler Nie byłoby współczesnej sztuki bez Kohnweilera. Jego wspomnienia z pracy z najsłynniejszymi dziś artystami XX wieku są zbiorem wielu błyskotliwych lub interesujących anegdot, którymi można potem brylować nad szklaneczką cydru na nadwiślanym melanżu.

cję bo z większością spostrzeżeń zwyczajnie się zgadzamy, a książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.


Czekamy na premierę drukowanej wersji setnego numeru Notesu na 6 tygodni, w którym znajdziecie m.in.: spotkanie Bałki z Baumanem, roztańczony Poznań, odpowiedzi na pytanie „czego pragną pracownicy instytucji kultury?”, a także nędzę projektowego życia.


SKŁAD/REDAKCJA ZDJĘCIE NA PIERWSZEJ OKŁADCE: MARCIN SIPIORA / ZDJĘCIE NA CZWARTEJ OKADCE: PAWEŁ GŁOGOWSKI / TEKSTY: ANNA DIDUCH/ ZDJĘCIA (JEŚLI NIE PODANE INACZEJ): ANNA DIDUCH / SKŁAD I OPRACOWANIE GRAFICZNE: MAGDALENA JAMROZY KONTAKT: REDAKCJA@PRIVMAG.COM


priv. we tell private stories

facebook.com/privmag

Profile for PRIV MAGAZINE

PRIV No.4 / INTERIORS & DESIGN  

Pierwszy w Polsce dwutygodnik o wnętrzach i designie. Najświeższe wydarzenia i newsy na wyciągnięcie ręki!

PRIV No.4 / INTERIORS & DESIGN  

Pierwszy w Polsce dwutygodnik o wnętrzach i designie. Najświeższe wydarzenia i newsy na wyciągnięcie ręki!

Profile for priv.
Advertisement