Page 1

moi mali klienci

Partycypacja dzieci w projektowaniu przestrzeni

–––––––––––––––––––––––––

––––––––––––––––––––––––– Adres: ul. Kalwaryjska 64/10 30-504 Kraków ––––––––––––––––––––––––– Kontakt: biuro@pracowniak.pl ––––––––––––––––––––––––– Fragmenty e-booka pochodzą z: Kultura Enter Zieleń Miejska ––––––––––––––––––––––––– Więcej e-booków: www.pracowniak.pl/sklep –––––––––––––––––––––––––


I. Dlaczego? A dlaczego nie?

Nie planowałam odpowiadać na pytanie dlaczego warto zapraszać dzieci do udziału w projektowaniu przestrzeni publicznej, z której będą korzystać. Dla mnie to oczywiste. Gdy architekt projektuje dom jednorodzinny nie zastanawia się czy ma porozmawiać na ten temat z jego właścicielami. Dla porządku przytoczę jednak kilka koronnych argumentów – Dzieci są ekspertami od zabawy. To nie prawda, że skoro każdy był dzieckiem, pamięta co to znaczy zabawa. Dzieci są też znawcami swojej okolicy. Doskonale potrafią wskazać obszary problematyczne i opisać jak funkcjonuje dane miejsce. Są również, jeśli im się na to pozwoli, niezwykle kreatywne i chętnie biorą udział w inicjatywach tego typu. Pierwsza część niniejszego e-booka została opublikowana w artykule „Dziecko w mieście. Udział dzieci i młodzieży w decydowaniu o przestrzeni miejskiej”, na łamach magazynu internetowego „Kultura. Enter”. Aspekt prawny Jeśli nie wszystkich to przekonuje sięgnę to mocniejsze argumenty: Demokracja gwarantuje obywatelom możliwość wypowiada się w sprawach dla nich ważnych. Dotyczy to również przestrzeni i dotyczy to również dzieci. Najważniejszym dokumentem mówiącym o ich prawach jest Międzynarodowa Konwencja o Prawach Dzieci, zatwierdzona przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych w 1989 roku i ratyfikowana przez większość państw świata. Według Konwencji dzieci mają prawo do życia w odpowiednich warunkach, umożliwiających im prawidłowy rozwój (artykuł 6). Postanowienie to można odnieść nie tylko do podstawy egzystencjalnej – wyżywienia, opieki zdrowotnej – ale również do przyjaznego środowiska życia. Z kolei artykuł 12 mówi o prawie do „swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka”, co stanowi bezpośrednią podstawę do uwzględniania tej grupy wiekowej przy wszelkich działaniach partycypacyjnych, również na poziomie informowania o podejmowanych działaniach w przestrzeni publicznej, o czym mówi artykuł 13 (prawo do otrzymywania informacji). Niezwykle ważny jest również artykuł 31 podkreślający prawo dzieci do zabawy. W roku 1996 na konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie osiedli ludzkich Habitat II w Stambule podkreślano, że tworzenie przyjaznych miast dla dzieci poprawia jakość życia wszystkich mieszkańców. Dokumenty takie jak Konwencja o Prawach Dzieci, podpisana w Stambule Habitat Agenda czy Agenda 21 są zgodne co do tego, że dzieci i młodzież to nie tylko część społeczeństwa o specjalnych potrzebach, ale również ogromny potencjał i energia, które powinny być wykorzystane w procesie rozwoju miast. Kolejnym ważnym dokumentem, nawiązującym do Konwencji jest dokument „A World Fit for Children”. Dokument wzywa wszystkie narody do pomocy w tworzenia świata przyjaznego dzieciom, poprzez eliminowanie ubóstwa, objęcie opieką i edukacją wszystkich dzieci, poprzez rozważne gospodarowanie zasobami naturalnymi, ale również poprzez partycypację dzieci, respektowanie ich prawa do wypowiedzi i udziału w podejmowaniu decyzji (artykuł 7). Dokument ten, przyjęty przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych, został również „przetłumaczony” na język dziecięcy, co umożliwia zapoznanie się z nim również najmłodszym. Aspekt psychologiczny i pedagogiczny Nasuwa się pytanie – czy dzieci są zdolne do udziału w podejmowaniu ważnych decyzji dotyczących przestrzeni? I jednocześnie – czy włączanie młodych ludzi w poważne sprawy nie jest szkodliwe dla ich prawidłowego rozwoju? Dzieciństwo rządzi się przecież swoimi prawami. Oczywiście partycypacja dzieci nie może wyglądać tak samo jako w przypadku ludzi dorosłych. Musi być dostosowana do wieku uczestników zarówno pod względem merytorycznym (zakres i szczegółowość dyskutowanego tematu) jak i narzędzi (forma warsztatów, dobór zdjęć w prezentacjach, praca na makietach). Warto jednak poszukać takiej formy, która będzie atrakcyjna dla najmłodszych, a jednocześnie efektywna. Działania tego typu doskonale rozwijają u dzieci kom-


petencje społeczne, ułatwiające funkcjonowanie w dorosłym życiu. Dopuszczenie dziecka do uczestnictwa w działaniach społecznych różnego typu jest ważnym elementem wychowania. „To nierealne oczekiwać od dzieci, że nagle staną się odpowiedzialnymi obywatelami, uczestniczącymi w życiu społeczeństwa w wieku 16, 18 czy 21 lat bez uprzedniego rozwijania umiejętności i poczucia odpowiedzialności” (Hart). Lansdown pisze, że prawo do partycypacji nie ma dolnej granicy wiekowej. Nawet małe dzieci potrafią, oczywiście w specyficzny dla siebie sposób, wyrażać swoje potrzeby i opinie. Z doświadczeń Child Heath Project realizowanego w Londynie wynika, że uczestnikami partycypacji mogą być już cztero-pięciolatki. Dzieci mogą wypowiadać się poprzez rysunek, fotografię, opowiadania, a także muzykę czy taniec. Ważne jest tutaj wyczucie i umiejętność odczytywania znaczeń tych form przekazu. Dogłębna analiza rysunku małego dziecka, koniecznie uzupełniona obserwacją zachowań autora w trakcie tworzenia i jego komentarzem, może nam dostarczyć informacji o jego odczuciach i potrzebach. Rysunki są nie tylko odzwierciedleniem rzeczywistości, ale również pragnieniem zmian. Przykładem mogą tu być zajęcia, w czasie których poprosiłam 6-latki o narysowanie placu zabaw, znajdującego się przy przedszkolu. Dzieci, poza zjeżdżalniami, huśtawkami i innymi elementami, które rzeczywiście wchodzą w skład placu zabaw, rysowały samochodzik, którego tam nie ma. Dopiero z rozmów z dziećmi wynikło, że dawniej taki element się tam znajdował, ale został zniszczony. Pozostał jednak w ich pamięci. Tematem rysunków był istniejący plac zabaw, ale prowadzący mógł wyciągnąć z nich wnioski do projektu nowego obiektu. Warto również dodać, że pod wieloma względami dzieci przedszkolne czy wczesnoszkolne są bardziej zaawansowane niż ich starsi koledzy czy nawet dorośli. Czy nie zdarzyło się Wam poprosić swojego dziecka o pomoc w obsłudze komputera albo o przetłumaczenie tekstu z angielskiego? Do tego dodajmy kreatywność i wyobraźnię, zaangażowanie czy umiejętność mediacji (np. między kłócącymi się rodzicami). Jest to niebywały potencjał, który należy wykorzystać przy tworzeniu lepszych miejsc. Drabina partycypacji dzieci i młodzieży Pojęcie „drabina partycypacji”, stworzona przez Arnsteina pomaga określić zakres podejmowanych działań i rzeczywisty udział społeczeństwa w kształtowaniu przestrzeni. Hart użył tej przenośni do wyobrażenia partycypacji dzieci i podzielił ją na poszczególne „szczeble”: Manipulacja. Mówi się, że dzieci są najczęściej fotografowanymi i najrzadziej branymi pod uwagę członkami społeczeństwa. Często zdarza się, że organizowane są konsultacje z udziałem dzieci, ale ich głos nie jest brany pod uwagę. Na „szczeblu manipulacji” dorośli twierdzą niezgodnie z prawdą, że ich działania były inspirowane dziecięcymi projektami. Najbardziej radykalnym przykładem manipulacji jest wykorzystywanie dzieci do noszenia politycznych plakatów podczas demonstracji, której założenia są dla nich niezrozumiałe. Dekoracyjność (partycypacja pozorna). Dzieci wykorzystywane są do „upiększania” jakiejś uroczystości, spotkania. Uczestniczą w działaniach, których nie rozumieją. Dekoracyjność od manipulacji różni się tylko tym, że dorośli nie twierdzą, że dane działania były inspirowane przez dzieci. Partycypacja sterowana to sytuacja, w której dzieciom oddaje się głos z sprawach dla nich istotnych, ale w rzeczywistości nie pozwala się im swobodnie formułować swoich opinii, ani wpływać na temat i sposób komunikowania się. Przykładem są tu konferencje czy konsulaty dziecięce, których forma i język jest za trudny dla tej grupy wiekowej. Te trzy dolne „szczeble” nie można nazwać partycypacją. Kolejne poziomy, pokazujące różne stopnie partycypacji to: Informowanie. Dzieci są informowane o danym projekcie. Wiedzą jaki jest cel realizacji danego projektu, kto podejmuje decyzje. Nie mogą jednak wpływać na ich zmiany.


Informowanie i konsultacja. Projekt realizowany jest przez dorosłych, jednak dzieci informowane są o jego przebiegu. Na pewnych etapach przeprowadza się konsultacje z udziałem dzieci, a ich głos jest brany pod uwagę. Inicjatywa dorosłych, dzielenie się decyzjami z dziećmi. Na tym szczeblu dzieci traktowane są jako grupa równorzędna do dorosłych. Partycypacja dzieci jest częścią partycypacji społecznej obejmującej wszystkie grupy wiekowe. Prowadzone są badania przedprojektowe i konsultacje z uwzględnieniem najmłodszych. Inicjatywa i prowadzenie dzieci. Spotykane są również sytuacje, w których dzieci same podejmują działania zmierzające do wprowadzenia rzeczywistych zmian w ich najbliższym otoczeniu. Inicjatywa dzieci, dzielenie się decyzjami z dorosłymi. Inicjatywy dzieci są zauważone i docenione przez dorosłych, którzy włączają się w działania, umożliwiając realizację pomysłu dzieci. Ostatnia z wymienionych sytuacji zdarza się bardzo rzadko, ale nie oznacza to, że jest niemożliwa. Przykładem może być projekt „Płockie podwórka”, w którym dzieci same podjęły inicjatywę poprawy jakości swojego podwórka. Ich praca została nagrodzona w konkursie, a jednorazowa akcja przerodziła się w długofalowy projekt społeczny. Rozwój idei partycypacji dzieci i młodzieży Podejmowane działania z zakresu partycypacji mogą różnić się między sobą nie tylko stopniem zaangażowania społeczeństwa, ale również podejściem do roli dzieci w procesie kształtowania przestrzeni miejskiej. Francis i Lorenzo przeanalizowali działania tego typu z ostatnich 30-tu lat i wyróżnili siedem etapów w rozwoju idei partycypacji dzieci. Podejście do tematu zmieniało się na przełomie ostatniej dekady. Poniżej przedstawiam najważniejsze z postaw, w kolejności chronologicznej. Nie ma wśród nich całkiem słusznych lub całkiem złych. Każda z nich ma swoje plusy i minusy, które warto rozważyć. Podejście romantyczne – dzieci traktowane są jako czynni projektanci swojej przestrzeni. Ich projekty i pomysły uważa się za lepsze od idei dorosłych. To podejście odegrało istotną rolę w promowaniu idei partycypacji, jednak wyłączenie dorosłych z wszelkich działań, z góry skazywało je na niepowodzenie. Nie wniosły one rzeczywistych zmian w przestrzeni. Postawa „obrońcy” zakłada przejęcie przez projektantów roli „obrońców” dzieci, strzegących ich praw, jednak bez bezpośredniego angażowania ich w proces projektowania czy decydowania. Działania w obrębie tej postawy przyniosły jednak wymierne korzyści, takie jak wstrzymanie planów przebudowy miast, które nie uwzględniały potrzeb najmłodszych mieszkańców. Postawa badawcza wynika z socjologicznego podejścia do dzieci. Naukowcy prowadzili liczne badania na temat życia dzieci w mieście, stworzyli podstawowe zasady tworzenia dobrej przestrzeni, jednak odrzucili możliwość wciągnięcia dzieci w proces badania i projektowania. Podejście edukacyjne polega głównie na edukacji przestrzennej, która pobudza świadomość i kształtuje postawy prospołeczne u dzieci, co w przyszłości zaowocuje bardziej odpowiedzialnym udziałem w partycypacji. Działania w obrębie tej domeny nie są więc bezpośrednio nastawione na rzeczywiste zmiany w przestrzeni, a prowadzą raczej do przygotowania dzieci do udziału w planowaniu w dorosłym życiu. Podejście prawne skupia się na fakcie, że partycypacja wynika z praw dzieci w ogóle, niż z ich potrzeb związanych z przestrzenią miejską. Postawa zwana „instytucjonalną” wprowadza dzieci w działania, ale w określonych instytucjonalnie ramach, traktując dzieci jak dorosłych, z takimi samymi prawami i kompetencjami, co prowadzi do wypaczenia idei partycypacji, a rezultaty takiego działania są często ograniczone lub wręcz sprzeczne z rzeczywistymi oczekiwaniami.


Postawa proaktywna łączy badania socjologiczne i psychologiczne z bezpośrednim działaniem, polegającym na współpracy między dorosłymi i dziećmi. Realizowane projekty odzwierciedlają rzeczywiste potrzeby dzieci i wprowadzają istotne zmiany w otoczeniu. Obecnie dąży się do realizacji projektów „proaktywnych”. Działania praktyczne są uzupełniane wiedzą teoretyczną. Powstają podręczniki dla samorządów, organizacji pozarządowych, instytucji edukacyjnych, projektantów. Literatura 1. Riggio E., Child friendly cities: good governance in the best interest of the child, w: Environment&Urbanization Vol 14 No 2, 2002, s. 45-58 2. Building Belter cities with children and youth, w: Environment&Urbanization Brief-6, 2002 3. Schaffer H. R., Psychologia dziecka, PWN 2006, s. 222 4. Hart R. A., Children’s participation. From tokenism to citizenship, w: Innocenti Essays No 4, Unicef 1992 5. Lansdown G., Can you hear me? The right of young children to participate in decisions affecting them. Bernard van Leer Foundation, 2005 6. Francis M., Lorenzo R., Seven realms of children’s participation, w: Journal of environment psychology, 22, 2002, s. 157-169. Streszczenie artykułu w języku polskim: L. Nanni, Dzieci zmieniają współczesne miasta. Koncepcje, realizacje, możliwości, w: Autoportret. Pismo o dobrej przestrzeni, nr 4-2004, s. 8-9 7. Driskell D., Creating Belter Cities with Children and Youth, UNESCO publishing, Paryż 2002

II. Kilka podstawowych pytań

Przygotowując się do przeprowadzenia warsztatów partycypacyjnych warto zadać sobie kilka pytań. Odpowiadałam na nie podczas XI Seminarium Miejska Sztuka Ogrodowa „Przestrzeń dla zieleni”, organizowanego podczas Targów Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu GARDENIA, 2.03.2017 w Poznaniu. Prezentacja dostępna jest w Strefie Wiedzy na stronie pracowni k. JAK PYTAĆ? Przychodzi architekt do przedszkola... Spotyka się z przedszkolakami i pyta: „Jak wygląda Wasz wymarzony plac zabaw?”. Co usłyszy? Na 99% procent listę standardowych urządzeń, które znajdują się na większości placów zabaw. Pierwszy problem polega na tym, że dzieci już od najmłodszych lat mają bardzo ograniczone wyobrażenie tego, jak plac zabaw może wyglądać. Po prostu opisują to, co znają. Drugi problem to pytanie o wygląd. Poza kilkoma przymiotnikami (np. drewniany, kolorowy) w odpowiedzi pojawią się głównie rzeczowniki – lista urządzeń. Dlaczego jest to problem? Projektowanie nie polega na zestawianiu konkretnych zabawek, a na tworzeniu miejsca do zabawy. Tak naprawdę dobór urządzeń to jedna z końcowych kwestii. Po drugie – dzieci i dorośli, którzy nie zajmują się projektowaniem przestrzeni mają problem z oceną chłonności miejsca, a to oznacza, że lista proponowanych urządzeń będzie o wiele za długa. Inne pytanie, jakie mógłby zadać architekt to: „Wyobraź sobie, że przy przedszkolu powstaje OGRÓD ZABAW. Co można tam robić? Narysuj to”. To pytanie, a raczej polecenie jest o wiele lepsze. Pytamy o „ogród zabaw”, czyli dajemy większe pole do popisu niż przy stereotypowym „placu zabaw”, pytamy o czynności i rodzaje zabaw, zachęcamy też do innej aktywności niż tylko dyskusja. Pytanie architekta mogłoby brzmieć jeszcze inaczej: „Narysuj na długim arkuszu papieru mapę kraju, który nazywa się Alibajdadzikafrajdawtomigraj”. Pytanie wydaje się dość abstrakcyjne, ale jeśli patronami przedszkola byliby Franciszka i Stefan Themersonowie odniesienie do ich twórczości byłoby jak najbardziej na miejscu. A tak zadane pytanie pobudza wyobraźnię, jak żadne z poprzednich. Wprowadzenie niestandardowych form plastycznych tym bardziej zachęci


do stworzenia czegoś, co może stać się bezpośrednią inspiracją dla architekta. Podsumowując: Jak pytać? Najlepiej nie wprost i zachęcając do udzielania odpowiedzi przy użyciu różnych środków wyrazu. O CO PYTAĆ? Jednym z podstawowych błędów popełnianych podczas warsztatów partycypacyjnych jest próba oddania uczestnikom kompetencji architektów. Mieszkańcy osiedla spotykają się przez kilka tygodni, gdzie pod okiem architekta „projektują” pobliski park. Czy ktoś bez odpowiedniego przygotowania, wieloletnich studiów, doświadczenia, wiedzy i umiejętności będzie potrafił zaprojektować park? Jeśli tak – po co nam architekci? Partycypacja to spotkanie równorzędnych partnerów, którzy nie “wchodzą z butami” w swoje kompetencje, a wzajemnie się uzupełniają. Żaden architekt nie zdobędzie takiej wiedzy o miejscu, jak mieszkańcy. Nie będzie wiedział, którędy dzieci chodzą do szkoły, gdzie wyprowadza się psy, a gdzie przesiadują okoliczne lumpy. Tylko pani Krysia spod 6-tki będzie wiedziała kiedy, kto, z kim i dlaczego. Tylko dzieci będą wiedziały, dlaczego dziura w płocie musi zostać, ale za to nowo wybudowany zestaw wspinaczkowy w zasadzie można usunąć. Wspólnie z dziećmi możemy przeprowadzić analizę miejsca. Może mieć ona różne formy, w zależności od wieku i liczebności grupy – spacer, rysowanie mapy z pamięci czy zaznaczanie na gotowej mapie miejsc ulubionych i nielubianych. Dzieci w fantastyczny sposób potrafią wykorzystać potencjał miejsca. Na pagórku zaproponują zjeżdżalnię, między drzewami rozwieszą park linowy. Warto również pytać o to, w co dzieci lubią się bawić. Place zabaw służą często tylko zabawom ruchowym i nie zostawiają przestrzeni na inne aktywności. I na koniec – warsztaty partycypacyjne mogą pomóc w wyborze lub dopracowaniu tematu przewodniego. O co pytać? O to, w jaki sposób dane miejsce działa teraz, co jest w nim wyjątkowego i wartego wykorzystania oraz o potrzeby przyszłych użytkowników. JAK ROZMAWIAĆ? Sposób komunikacji między architektem, a uczestnikami warsztatów musi być dostosowany do okoliczności. Inaczej będziemy rozmawiać z dziećmi, inaczej z dorosłymi, ale to nie znaczy, że dzieci tylko rysują, a dorośli dyskutują. Dorośli faktycznie reagują oporem przed rysowaniem, ale nie należy tej formy nadużywać również przy dzieciach. Z drugiej strony – dorosłym potrzeba kilku dziecięcych zabaw, aby rozruszać szare komórki. Tak naprawdę dobór formy zależy od prowadzącego. To on musi się dobrze czuć w danej technice. Swoje pomysły można przedstawić przy pomocy wielkoformatowych obrazów, teatru cieni czy pantomimy. Albo wierszy. Sama najczęściej stosuję makietę i „ćwiczenie białej kartki” Oskara Hansena. Najważniejsze, by wytrącić uczestników z torów standardowego myślenia. KIEDY? Kiedy jest najlepszy czas na partycypację? Zawsze. Idealna sytuacja to taka, w której przyszli użytkownicy terenu biorą udział w jego projektowaniu na różnych etapach – analizując teren, wybierając temat przewodni, opiniując koncepcję oraz wspólnie realizując jakąś część projektu. Generalna zasada jest taka – niezależnie od tego, na jakim etapie zapraszamy ludzi do dyskusji, należy uczciwie przedstawić sytuację. Czasami zdarza się, że mieszkańcy są wypytywani o pomysły, gdy tymczasem projekt jest już gotowy, a spotkanie ma charakter czysto formalny. To brak szacunku. Można po prostu powiedzieć: „Mamy taki i taki pomysł, tu będzie to i to, budowa potrwa rok, przepraszamy za utrudnienia”. I tak też jest w porządku. To co prawda najniższy szczebel drabiny partycypacji, czyli informacja, ale też potrzebna. Zdarzają się również sytuacje, w których partycypacja nie ma sensu. Przykładem może być projekt placu zabaw, który opracowaliśmy dla Krakowa. Teren był tak trudny i złożony, a projekt wymagał tylu uzgodnień, że zaproszenie dzieci czy nawet dorosłych do dyskusji nad projektem zakończyłoby się ciągłym


tłumaczeniem, dlaczego większość pomysłów musi zostać odrzucona. A to rodziłoby frustracje jednej i drugiej strony. Drugim problemem były spore ograniczenia czasowe, a partycypacja potrzebuje czasu. Jeśli ma być przeprowadzona z sensem. Kiedy więc organizować spotkania partycypacyjne? Kiedy tylko się da. PO CO? To pytanie należałoby zadać na początku. Dlaczego, tak naprawdę, chcemy się spotkać z mieszkańcami? Z naszej wewnętrznej potrzeby? Z przekonania, że będzie to budujące i wartościowe doświadczenie? A może jest to wymóg formalny, niezbędny punkt do rozliczenia projektu grantowego? Albo życzenie „góry” – dyrekcji, wójta? Czy naprawdę jesteśmy gotowi na wysłuchanie innych ludzi? Czy będziemy potrafili pogodzić różne interesy i potrzeby? Czy będziemy potrafili zrezygnować z naszych pomysłów, gdy okaże się, że ktoś ma lepsze? Bo jeśli nie – odpuśćmy sobie. Nie ma sensu.

III. Przykładowy scenariusz

Przedstawiony scenariusz warsztatów to przykład na proste, dwugodzinne warsztaty. Możliwych kombinacji, ćwiczeń i użytych narzędzi jest nieskończona liczba. Warto korzystać z dobrych publikacji na temat edukacji architektonicznych (łatwo dostępnych m.in. na brytyjskich stronach internetowych) oraz z książek dotyczących kreatywności i twórczego myślenia. Każde miejsce jest inne, program warsztatów musi być przystosowany do potrzeb konkretnej grupy użytkowników. Bardzo ważna jest tu rola architekta, który z jednej strony musi dobrze poznać ograniczenia miejsca oraz oczekiwania swoich klientów, ale z drugiej staje się adwokatem przyszłych użytkowników terenu. Najtrudniejszym zadaniem jest zachowanie równowagi między marzeniami uczestników, a realiami. Są momenty, kiedy prowadzący powinien pozwolić uczestnikom puścić wodze fantazji (np. przy burzy mózgów), ale też są chwile, gdy musi jasno powiedzieć, co da się zrobić, a czego nie, ze względu na budżet, normy bezpieczeństwa, własność gruntu, zalecenia konserwatora i wiele innych czynników, o których uczestnicy mogą nie mieć pojęcia. I najważniejsze, choć równie trudne. Jeśli decydujemy się zaprosić przyszłych użytkowników do rozmowy to z zamysłem, że uwzględnimy ich uwagi podczas projektowania. W innym przypadku nie ma to sensu. Poniższy przykład został wymyślony na potrzeby artykułu “Partycypacja społeczna a plac zabaw”, który ukazał się w nr 11/2016 “Zieleni Miejskiej”. Cały artykuł można znaleźć w e-czytelni wydawnictwa Abrys. Załóżmy, że znajdujemy się w domu kultury, który ma do dyspozycji kawałek zielonego terenu z kilkoma drzewami. Czasami organizowane są tam zajęcia plenerowe. Podczas nich padła propozycja, żeby na jednym z drzew zawiesić huśtawkę na drzewie. Dyrektor domu kultury obawia się czy jest to bezpieczne rozwiązanie, z drugiej strony wie, że takie miejsce przyciągnęłoby więcej potencjalnych uczestników. Instruktorom bardzo zależy, żeby o formie huśtawki zdecydowali Ci, którzy faktycznie będą z niej korzystać, ale obawiają się aktów wandalizmu w godzinach zamknięcia domu kultury. Poza huśtawkami chcą tam ustawić piaskownicę, a latem wystawiać „lemoniadowy bar” z kilkoma stolikami. Do udziału w warsztatach zaproszone zostały dzieci i dorośli, uczestnicy zajęć organizowanych przez dom kultury. Architekt ma wysłuchać uwag i zadbać o bezpieczeństwo oraz trwałość wybranych rozwiązań. Wyjaśnienie: Powyższy opis przedstawiam tu nie tylko po to, aby dobrze zrozumieć dalszą część artykułu, ale żeby pokazać, że pierwszym i podstawowym krokiem jest zebranie możliwie jak najwięcej informacji od organizatorów warsztatów. Jedną z takich podstawowych informacji jest cel podejmowanych działań. Czasem architekt musi odnaleźć prawdziwy cel ukryty między wierszami. W tym wypadku – chęć


ściągnięcia większej liczby osób do domu kultury. Warsztaty prowadzi architekt, ale biorą w nich udział również instruktorzy domu kultury. Pierwsze zadanie polega na przedstawieniu się. Architekt przedstawia cel spotkania, a każdy uczestnik wybiera spośród rozłożonych na stole przypinek tę, która najbardziej do niego pasuje. Przykładowe hasła: „Lubię się huśtać”, „Bujam w obłokach”, „Nie mogę się huśtać, ale chętnie popatrzę”, „Żądam huśtawek dla dorosłych!” itp. Wyjaśnienie: Uczestnicy na samym początku muszą znać cel spotkania. Sposobów na przedstawienie się jest bardzo wiele. Nie musi to być standardowa rundka: „Mam na imię... Lubię...”. Może to być imię wypowiedziane od tyłu, albo niestandardowe pytanie, np. „Powiedz jak masz na imię i jaki jest Twój ulubiony smak lodów”. Jak przeprowadzić przedstawianie się, gdy grupa jest bardzo liczna? Odpowiedź jest prosta. Jeśli spotkanie ma mieć sens w warsztatach nie może uczestniczyć więcej niż 15 osób. Jeśli chcemy większą grupę musimy wybrać inną formę spotkania. Uczestnicy dzielą się na trzy grupy i wychodzą na zewnątrz. Do dyspozycji mają uproszczony plan terenu narysowany na dużym arkuszu papieru oraz pisaki. „Mrówki” obserwują ludzi przemieszczających się po wybranym terenie i zaznaczają główne szlaki komunikacyjne. „Sokoły” szukają ciekawych widoków i również zaznaczają je na mapie. „Koty” oglądają uważnie drzewa i szukają tych, które mają najlepsze parametry techniczne do powieszenia huśtawki (duże, grube i zdrowe gałęzie). Swoje uwagi również zaznaczają na mapie. W drugiej części ćwiczenia wszystkie grupy się spotykają i patrzą na stworzoną wpólnie mapę. Wybierają trzy drzewa, na których można powiesić huśtawkę. Zwolennicy poszczególnych drzew tworzą drużyny, które starają się przekonać pozostałych do swojego wyboru. W tym celu tworzą listę argumentów za swoim drzewem i przeciwko pozostałym. Ich zadaniem jest również zdobycie jak najwięcej informacji o tym drzewie, m.in. z książki do dendrologii lub o legendach. Wyjaśnienie: Książki i publikacje poświęcone edukacji architektonicznej dzieci (głównie anglojęzyczne) są pełne przykładowych ćwiczeń na analizę terenu. Uczestnicy (wszyscy, zarówno dorośli, jak i dzieci) mogą przyjąć różne role i pozycje (np. zobacz teren z perspektywy kota, ptaka i żaby), mogą przeprowadzać wywiady z przechodniami, mogą tworzyć dokumentację fotograficzną według ustalonego schematu itd. W drugiej części wykorzystujemy debatę, jako sposób na uatrakcyjnienie spotkania i wykorzystanie innych środków niż działania plastyczne, które często są nadużywane podczas warsztatów i niechętnie podejmowane przez dorosłych, którzy zawsze twierdzą, że „nie potrafią rysować”. Ta forma sprawdzi się przy nieco starszych dzieciach. W tym wypadku celem ćwiczenia nie jest ostateczny wybór drzewa, a dyskusja i zachęta do szukania informacji. Organizatorzy mogą udostępnić odpowiednią literaturę lub komputer z dostępem do Internetu, albo zaprosić specjalistę (np. dendrologa). Uczestnicy siadają w kręgu. Prowadzący wyjaśnia zasady burzy mózgów – pada jedno pytanie, na które uczestnicy odpowiadają po kolei. Podają pierwszą odpowiedź, która przyjdzie im do głowy, bez zastanawiania się i analizowania. Nie ma złych odpowiedzi, nikt nie śmieje się z odpowiedzi innych. Odpowiedź może nawiązywać do podanej przez poprzednika lub być zupełnie z innej bajki. Wszystkie odpowiedzi są spisywane. Pytanie może być ponowione dwu- lub trzykrotnie, lub do czasu, aż braknie pomysłów. Pytanie, które zadaje architekt brzmi: „Do czego służy huśtawka?”. Wyjaśnienie: Klasyczna burza mózgów może być przeprowadzona tylko w niewielkiej grupie, dlatego tak ważne jest pilnowanie liczby uczestników. Jednocześnie jest to jedna z najskuteczniejszych metod na szukanie kreatywnych odpowiedzi. Uczest-


nicy zazwyczaj dobrze się przy tym bawią, bo padające odpowiedzi bywają niedorzeczne i zaskakujące (np. „Co jest białe, okrągłe i do jedzenia? Obrany pączek” – przykład z książki Krzysztofa Schmidta „Trening kreatywności”, wyd. sensus). Odpowiedzi mogą być zapisywane na jednej kartce, albo na wielu małych, samoprzylepnych karteczkach, które następnie można podzielić na kategorie. To pozwala zobaczyć, jaki jest główny cel uczestników warsztatów – stworzenie miejsca do zabawy, czy do wypoczynku, do samotnego huśtania, czy do spotkań z innymi. Małe karteczki można wykorzystać w innej formie burzy mózgów, podczas której każdy uczestnik wypisuje jak najwięcej odpowiedzi i każdą zapisuje na osobnej kartce. W ten sposób możemy zobaczyć, jakie odpowiedzi padają najczęściej, ale nie skorzystamy z procesu myślenia grupowego (a przecież wiadomo, że co dwie głowy, to nie jedna). Architekt przedstawia uczestnikom prezentację z najlepszymi, najdziwniejszymi, najciekawszymi huśtawkami, np. huśtawka z opon, z deskorolki do huśtania na stojąco, ze stolikiem do piknikowania, hamak z banera, lina wieloosobowa, huśtawka dla rodzica z dzieckiem, nad wodą, na latarni, na przystanku, grająca, siedzisko z wikliny czy huśtawka widmo. Prezentacja złożona jest ze zdjęć i ma dwie wersje – multimedialną i papierową. Na plakacie z wydrukowanymi zdjęciami jest miejsce na zagłosowanie na swoje ulubione oraz na zostawienie komentarza. Wyjaśnienie: Prezentacja pojawia się dopiero w tym momencie. To bardzo ważne. Gdybyśmy pokazali ją na początku uczestnicy wybraliby jedno z rozwiązań i we wszystkich ćwiczeniach dążyli do tego, żeby je wprowadzić. Prezentacja powinna przedstawiać dobre, duże zdjęcia. Brzydka prezentacja to również przykład braku szacunku dla uczestników. Do głosowania można użyć samoprzylepnych karteczek w dwóch kolorach (lubię/ nie lubię). Ważne, żeby zachęcić uczestników do tego, żeby zostawili również swój komentarz. Najprawdopodobniej żadne z podanych rozwiązań nie sprawdzi się na tym terenie. Poprzednie ćwiczenie miało na celu pokazanie różnych rozwiązań, ale dla tego miejsca być może potrzebne jest jeszcze inne. Przy pomocy prostych materiałów, takich jak tektura, wykałaczki i patyczki, druty, kartki, uczestnicy tworzą makiety obrazujące swój pomysł na huśtawkę. Wszystkie umieszczone są na wcześniej przygotowanej makiecie drzewa. Wyjaśnienie: Celem tego ćwiczenia jest zebranie pomysłów, a nie wybór ostatecznej formy huśtawki. Wszystkie pomysły zostaną przeanalizowane przez architekta, który musi uwzględnić wiele innych czynników, np. normę bezpieczeństwa i potrzeby różnych osób. Z tego powodu uczestnicy nie powinni wybierać drzewa, bo może się okazać, że z różnych powodów huśtawka musi zawisnąć na innym. Organizator może zaprosić uczestników na kolejne spotkanie, podczas którego projektant przedstawi ostateczną wersję i poprosi o opinię. Ostatnie zadanie polega na szukaniu sprzymierzeńców. Uczestnicy zastanawiają się, jak zdobyć materiały i osoby chętne do pomocy. Przydatna może być tabela, gdzie uczestnicy z pomocą architekta tworzą listę materiałów i narzędzi, listę miejsc i osób, gdzie można te rzeczy kupić lub pożyczyć, a także osób, które chciałyby pomóc. Architekt pomaga określić przybliżony koszt (nie zawsze jest to możliwe na miejscu). Wyjaśnienie: Zadanie to pozwala uzmysłowić uczestnikom, że nie wszystko zależy od pieniędzy. Niektóre projekty mogą być realizowane społecznie. Nawet jeśli dom kultury ma środki na sfinansowanie tego przedsięwzięcia warto wprowadzić to ćwiczenie, bo może ono zachęcić uczestników warsztatów do podawania kolejnych pomysłów. Po zebraniu wszystkich pomysłów i informacji architekt przygotowuje projekt i zajmuje się dalszymi formalnościami.

Moi mali klienci. Partycypacja dzieci w projektowaniu przestrzeni  

Dlaczego powinniśmy zapraszać dzieci do udziału w projektowaniu przestrzeni publicznej, z której będą korzystać? A dlaczego nie? Dla mnie to...

Moi mali klienci. Partycypacja dzieci w projektowaniu przestrzeni  

Dlaczego powinniśmy zapraszać dzieci do udziału w projektowaniu przestrzeni publicznej, z której będą korzystać? A dlaczego nie? Dla mnie to...

Advertisement