Page 1

magazyn

Półka okiem tygrysa str. 48

Życie Handlowe www.portalFMCG.pl

www.portalFMCG.pl

cena: 10,70 zł (z Vat)

ISSN: 1231-2010 czerwiec 2009

90 000 nakładu

Rozwiąż krzyżówkę, wygraj nagrody (str. 62)


KOSM aktualności

ICZNA Galerie handlowe

PROMOCJA

DO WYGRANIA:

KOSMICZNE WSPARCIE MEDIOWE: ZH

2

czerwiec 2009


Sklep, jak boisko do kosza W

związku z tym, że po raz pierwszy w historii Polak dotarł do finału ligi NBA, postanowiłem ujawnić, że koszykówka jest moim ulubionym sportem, mimo że zarówno mój ojciec, jak i brat grali w nogę nie gorzej niż Boniek (przynajmniej w moich oczach). Kariery w wielkim świecie nie zrobili. Zresztą, całe szczęście. Nie wykluczone, że dzięki temu, sport nadal nas bawi. Mi piłka nożna przeszła razem z mutacją i zaczęła się trwająca do dziś fascynacja koszykówką. Proszę jednak się nie obawiać – nie zamierzam Państwa zanudzać swoimi sportowymi wyczynami. Postanowiłem raczej udowodnić, że pracownik sklepu musi dziś posiadać niemal te same umiejętności, co np. Marcin Gortat – nasz krajowy rodzynek w NBA i przy okazji tegoroczny wicemistrz tej ligi. Oto kilka dowodów. Żeby profesjonalnie grać w kosza, trzeba

Życie Handlowe nr 39 (czerwiec 2009) Wydawca

Media Direct Sp. z o.o. ul. Młynarska 7, 01-205 Warszawa tel. (22) 539-59-40, fax (22) 539-59-50 www.portalFMCG.pl

Zarząd

Radomir Jaszczuk, Beata Farmus

Prezes

Radomir Jaszczuk (0-509-970-585) rjaszczuk@mediadirect.pl

Redaktor Naczelny

Grzegorz Kiciński (0-510-262-622) gkicinski@mediadirect.pl

Sekretarz Redakcji

Magdalena Stosio-Róg (0-608-022-202) mstosio@mediadirect.pl

Szef działu reklamy

Elżbieta Pyzel (0-510-808-508) epyzel@mediadirect.pl

Reklama

Maja Gryko key account manager (0-502-282-990) mgryko@mediadirect.pl Danuta Rosocha key account manager (0-509-970-575) drosocha@mediadirect.pl Renata Zadrożna specjalista ds. reklamy rzadrozna@mediadirect.pl

Projekty Michał Rejmer specjalne, (0-662-194-163) fotoreportaże mrejmer@mediadirect.pl Stała współpraca

str. str.38 12

Małgorzata Marszałek mmarszalek@mediadirect.pl Cezary Ksel cksel@mediadirect.pl

Prenumerata Jolanta Kitlińska 022 539 59 40 prenumerata@mediadirect.pl Opracowanie Concept Studio graficzne tel. (22) 841-53-55 Druk

Edukacja Polska S.A.

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Nakład: 90 000 egz., cena egz: 10,70 zł (z 7%Vat) Pismo przeznaczone dla specjalistów dystrybucji. Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Wszystkie prawa zastrzeżone ©.

to po prostu lubić, nie bać się też „kontaktu” z przeciwnikiem, znajdywać motywację do codziennego powtarzania tych samych elementów gry i znosić ciągłe utyskiwania, pokrzykiwania i nagany ze strony trenera. Na koniec tej listy warto jeszcze dorzucić, że im ktoś wyższy i silniejszy (a przy tym sprytny i szybki), tym ma większą szansę dostać się do pierwszej piątki zespołu. Zawód sprzedawcy to właściwie to samo. Trzeba to lubić, nie bać się częstych kontaktów z klientem, znajdywać (jakimś cudem, bo przecież nie dla pieniędzy) motywację do codziennego wykonywania ciągle tych samych czynności, o znoszeniu nagan

nie wspomnę. Przyda się też ponadprzeciętny wzrost i krzepa – łatwiej wtedy przerzucać towar na półki. Byłbym jednak niesprawiedliwy, nie widząc kilku zasadniczych różnic – zawodowi gracze przecież zbierają oklaski po każdej udanej akcji. Pracownik sklepu po przyjęciu dostawy i przeniesieniu jej na półki usłyszy najwyżej… dzwonek przyzywający go na kasę. Pocieszające jest to, że znani koszykarze nie mogą pójść na zwykły spacer bez ochroniarza. Ale co ja mówię – pracownicy super- i hipermarketów przecież też nie mogą, ale zupełnie z innego powodu. Grzegorz Kiciński reklama

AKTUALNOŚCI Z życia dystrybucji Nowy skarbiec Specjału...........................................4 Biesiada handlowa..................................................4 Inwestycyjne plany Bać-Polu....................................5 Oczko w głowie Eurocashu.......................................5 W DETALach Delikatne korekty w delikatesach............................6 Połowinki u Piotra i Pawła.......................................6 Netto – zamiast do tyłu, dwa kroki do przodu.......12 Tesco nie do zatrzymania......................................12 Ja, sprzedawca......................................................12 Galerie handlowe Galerie tuż za miedzą..............................................8 Z regionów Sezamkowa historia..............................................10 Lokalni patrioci górą.............................................10 Topaz pojedzie ekspressem...................................10

NA PÓŁCE Dania instant Szybki kurs obsługi klienta turysty.........................14 Dania gotowe Urlop, ale nie dla detalisty....................................16 Piwo Umówiłem się z kolegą... . ....................................20 Woda butelkowana Szklanka do połowy pełna.....................................22 Ciastka i wafle Kryzys ciachem zagryzany?....................................26 Cukier Cukier (już) nie nudzi............................................28

nowe produkty Edycje limitowane..................................................30 Spożywcze.............................................................32 Chemiczno-higieniczne..........................................40 Kosmetyczne.........................................................42 Marki ze wspomaganiem.......................................44

delikatesy Tabaka aspeks kartoonki teaser.indd Powrót złotej tabakiery?........................................46

1

6/17/09 3:16:15 PM

ZARZĄDZANIE KATEGORIĄ Napoje energetyczne Półka okiem tygrysa..............................................48 Herbata mrożona (Ice) tea time........................................................50

Wyposażenie Oświetlenie Światło w roli sprzedawcy......................................52

transport i logistyka Samochody dostawcze Przejażdżka z mistrzem sumo................................56 Samochody dla handlowców Nowy wzór jakości.................................................57

Po godzinach Znani, nieznani 45 lat romansu z Ludwikiem.................................58 Ujawniamy słodko-gorzkie tajemnice.....................60 Krzyżówka z nagrodami.........................................62

czerwiec 2009

ZH

3


aktualności

Z życia dystrybucji

Nowy skarbiec Specjału Znany z „Baśni z tysiąca i jednej nocy” sezam to skarbiec, w którym Alladyn znalazł lampę z uwięzionym dżinem. Co w sieci Delikatesów Sezam znajdą detaliści? Wkrótce się o tym przekonamy, bo Grupa Kapitałowa Specjał – właściciel sieci – właśnie dopina koncepcję funkcjonowania tych sklepów w formule franczyzowej.

G

K Specjał jest właścicielem Delikatesów Sezam od grudnia 2008 r. Obecnie sieć ta obejmuje 6 placówek (funkcjonujących jako sklepy własne GK Specjał). Pięć z nich zlokalizowanych jest w Tarnobrzegu, jeden – w Rudniku nad

Sanem. Dysponują od 150 do 350 m² powierzchni sprzedaży. Jak zapewnił nas Roman Szymczak, dyrektor Delikatesów Sezam, do końca roku na pewno otwartych zostanie od 3 do 5 kolejnych. – Na razie poszukujemy lokalizacji na terenie województw: podkarpackiego, świętokrzyskiego i małopolskiego. W przyszłym roku proces otwarć zostanie zdecydowanie przyśpieszony – stwierdził pan Roman. W przypadku tej sieci nie to jest jednak najciekawsze.

As jeszcze w rękawie Już niedługo GK Specjał zaproponuje detalistom prowadzenie Delikatesów Sezam w ramach umowy franczyzowej. – Pierwsze Delikatesy Sezam w formule franczyzowej pojawią się pod koniec 2009 r. Właśnie trwają testy służące usprawnieniu koncepcji – mówi Roman Szymczak. – Chcemy wyjść do właścicieli

sklepów z bardzo ciekawą propozycją rentownego sklepu, a tworzenie zasad współpracy musi potrwać. Zwłaszcza że w tym przypadku ta współpraca ma być bardzo ścisła – dodaje. To właśnie mocniejsze powiązanie między sklepem a franczyzodawcą jest jednym z głównych elementów odróżniających koncepcję Delikatesów Sezam od Naszego Sklepu (sieci franczyzowej, którą GK Specjał prowadzi i rozwija już od blisko 9 lat).

W zamian za lojalność

Od lewej: Roman Szymczak, dyrektor Delikatesów Sezam i Krzysztof Tokarz, prezes GK Specjał

Biesiada handlowa Grupa Kapitałowa Specjał oraz Polska Sieć Handlowa Nasz Sklep zorganizowały kolejną biesiadę handlową w dworze Ostoya. Kolejną udaną.

ZH

4

czerwiec 2009

– W przypadku Delikatesów Sezam detalista otrzyma propozycję układu sklepu i półek, wizualizację wewnętrzną i zewnętrzną, zakontraktowany szeroki asortyment, w końcu bardzo korzystne warunki handlowe i wspólny marketing – wylicza dyrektor Szymczak.

W

bajkowej okolicy, przy pięknej, słonecznej pogodzie 95 wystawców i 2 tysiące detalistów spotkało się by najpierw pohandlować, a później już tylko biesiadować. Podczas imprezy wprowadzony został do sprzedaży najnowszy produkt marki własnej Specjał – Olej słoneczny. Debiutowi temu towarzyszył ekstremalny pokaz skoków rowerowych. Największe obroty na biesiadzie odnotowały firmy: Maspex Wadowice, Rieber Foods, Prima, Food Care, ZPT Kruszwica. GK Specjał już teraz zaprasza na przyszłoroczną imprezę w plenerze. Wcześniej jednak czekają nas XII targi Specjał. <<

Właściciel sklepu i jego personel będą mieli zapewnione specjalnie przygotowane treningi i warsztaty z zasad profesjonalnej obsługi klienta. Franczyzobiorca zastanie też wyposażony w nowoczesne narzędzia informatyczne. – Przygotowujemy ciekawe rozwiązania wspomagające sprzedaż. Dzięki nim możliwe będzie bardzo szybkie przesłanie do właściciela sklepu danych na temat akcji promocyjnych, gazetek, propozycji wspólnych zakupów oraz dokonywanie zamówień on-line – mówi pan Roman. Na koniec jeszcze jedne ważny szczegół – oferta współpracy w ramach sieci franczyzowej Delikatesy Sezam dotyczyć będzie sklepów o powierzchni sprzedaży nie mniejszej niż 100-150 m² zlokalizowanych w centrach osiedli mieszkaniowych i galeriach handlowych. <<


Inwestycyjne plany Bać-Polu Już tylko od zgody UOKiK-u zależy czy firma Sezam-Śrem zostanie ostatecznie przejęta przez spółkę Bać-Pol. Leszek Bać powiedział nam również o innych swoich inwestycjach.

S

ezam-Śrem osiąga około 160 mln zł przychodów rocznie. Specjalizacja tej firmy to dystrybucja tłuszczy i nabiału a region działalności – Wielkopolska. Magazyny tej firmy oferują 2800 m² powierzchni składowania, lecz Leszek Bać podkreśla, że największym atutem Sezamu jest rzetelność, rozeznanie rynku i stała baza odbiorców. Jak się okazuje inwestycja w Śremie nie jest jedyną, którą BaćPol poczynił w ostatnim czasie. – Warto podkreślić, że w miejscu przejętej niegdyś spółki Amax w Piotrkowie działa dziś już oddział Bać-Polu, podobnie zresztą jak w Skierniewicach. Kupiliśmy też nieruchomość po hurtowni Wiktoria w Dębicy pod Rzeszowem. Powstanie tam hala cash&carry o powierzchni sprzedaży 1600 m² – podkreślił pan Leszek, zastrzegając, że niedługo zadzwoni z wieścią o kolejnej inwestycji. <<

Oczko w głowie Eurocashu Sieć Delikatesy Centrum nie wytraca dynamiki. Grupa Eurocash, do której należy, ma wobec niej ambitne plany. Nie tylko wobec niej zresztą.

W

g informacji uzyskanych od Jana Domańskiego z Grupy Eurocash, w 2009 r. przybędzie co najmniej 80 placówek z szyldem Delikatesy Centrum. Przypomnijmy, że do końca grudnia w sieci tej funkcjonowało już 376 sklepów. Plany na ten rok przewidują również uruchomienie od 6 do 8 hurtowni cash&carry. Choć firma nie planuje spektakularnych przejęć, nie ukrywa też, że „wszystko zależy od okazji, jaka może się przytrafić”. Pojawiają się nawet doniesienia o przyjmowaniu na zasadach franczyzy niektórych spółdzielni Społem w związku z restrukturyzacją Krajowej Agencji Handlowej i długach po sieci Znajomy Sklep. Ile w tym prawdy – nikt dzisiaj tego głośno nie powie. << okladka_ZycieHan_maj_L&N_krzywe_ver2.indd 1

09-04-222009 14:44 czerwiec

ZH

5


w detalach

Obecnie sieć Simply Market liczy 14 sklepów. Ostatnie dwa otwarto w Radzionkowie i Bieruniu. Ponoć kolejne dwa powstać mają w Katowicach.

planowane jest 17 czerwca w Lublinie (Galeria Olimp). Do końca 2009 r. uruchomione zostaną kolejne sklepy m.in. w: Warszawie, Gdańsku, Częstochowie oraz Krakowie. Co więcej, równolegle do delikatesów Alma rozwijana jest też sieć sklepów Krakowski Kredens – marka własna z segmentu super premium, oferująca produkty wytwarzane według tradycyjnych, galicyjskich receptur. Produkty Krakowskiego Kredensu są sprzedawane w 24 sklepach firmowych oraz na stoiskach zlokalizowanych we wszystkich delikatesach Alma w całej Polsce. W tym roku otwarte zostały 4 sklepy Krakowskiego Kredensu oraz 2 stoiska firmowe. Jak zdradził nam Jerzy Mazgaj – Już wkrótce klienci będą mogli zaopatrzyć się w tradycyjne miody, konfitury, wędliny i nalewki na lotnisku Okęcie. Na prezenty dla stęsknionych polskości rodaków jak znalazł.

Czy się to komuś podoba czy nie – delikatesy kojarzą się Polakom ze sklepami drogimi. Czyżby więc, w związku z recesją gospodarczą, sieci takie jak Alma Market czy Bomi czekał masowy odpływ klientów? Nic z tych rzeczy. Przynajmniej na razie.

W Bomi rządzi franczyza W przeciwieństwie do Almy, planowana ekspansja sieci Bomi uległa drobnej korekcie. – W bieżącym roku planowaliśmy otwarcie czterech sklepów delikatesowych,

Delikatne korekty w delikatesach – W chwili obecnej nie dostrzegamy istotnych symptomów świadczących o spowolnieniu gospodarczym, wręcz przeciwnie – notujemy ciągły wzrost – mówi Jerzy Mazgaj, prezes Alma Market S.A. podkreślając przy tym, że dotychczas rynek delikatesów rósł szybciej niż rynek dystrybucji artykułów FMCG ogółem. Opinii o masowym odpływie klientów z delikatesów nie podziela również Andrzej Wojciechowicz, prezes Grupy Bomi. – Delikatesy notują co prawda mniejszą dynamikę

sprzedaży, jednak nie można w tym przypadku mówić o jakimś radykalnym spadku obrotów – stwierdza.

Alma podróżuje z Kredensem Doniesienia o kryzysie nie zniechęciły Almy do inwestycji. Obecnie sieć ta liczy 26 sklepów. W tym roku delikatesy pod tym szyldem otwarte zostały w Opolu (4 marca), Rzeszowie (14 marca), Wrocławiu (25 kwietnia) i Lubinie (9 maja). Najbliższe otwarcie

Połowinki u Piotra i Pawła Sieć supermarketów Piotr i Paweł mocno trzyma się wytyczonego na ten rok kursu, który zakłada otwarcie 20 nowych placówek. Wakacje zacznie będąc już za półmetkiem.

W

pierwszej połowie tego roku sieć Piotr i Paweł otworzyła już 11 sklepów. Supermarkety z tym logo pojawiły się w: Białymstoku (powierzchnia sprzedaży 1253 m²), Opolu (973 m²), Pile (1103 m²), Pabianicach (1762 m²), Chrzanowie ZH

6

czerwiec 2009

(1353 m²), Legnicy (826 m²), Koszalinie (822 m²), Lubinie (1337 m²) i Gnieźnie (695 m²). Do tego trzeba dodać jeszcze dwa sklepy w rodzinnym mieście braci Woś – Poznaniu (powierzchnie sprzedażowe tych placówek to 1817 m² i 1084 m²). Kilka

z tych otwarć było dla sieci Piotr i Paweł szczególnie cennych. Pojawienie się sklepów w takich miastach, jak Białystok, Opole i Chrzanów uchyliło sieci drzwi do trzech nowych województw: podlaskiego, opolskiego i małopolskiego. Supermarket w Chrzanowie był ważny także z innego powodu – Piotr i Paweł zajął tam miejsce należące wcześniej do Carrefoura. Od tej sieci przejęte zostały też dwie inne lokalizacje w Pabianicach i Pile. Żeby więc zamknąć rok z 70 sklepami na koncie, sieć Piotr i Paweł musi jeszcze

lecz ostatecznie uruchomimy dwa. W miejsce pozostałych planowanych delikatesów zostaną otworzone supermarkety, gdyż ten format notuje obecnie wzrost sprzedaży – mówi Andrzej Wojciechowicz. W sumie w tym roku Grupie Bomi przybędzie więc pięć supermarketów (najbliższe otwarcie planowane jest na 3 lipca w Koszalinie). To tyle jeśli chodzi o placówki własne, bo Grupa ma zamiar w tym roku pozyskać ok.

150 placówek do sieci franczyzowej. – Rozwój franchisingu to również nasza odpowiedź na kryzys. W czasach spowolnienia gospodarczego jest to bardzo dobry sposób na zwiększenie sprzedaży w naszej Grupie – wyjaśnia prezes Wojciechowicz. Mimo recesji, klienci delikatesów Bomi nie muszą się obawiać zawężenia oferty, wręcz przeciwnie. – Naszym zdaniem redukowanie oferty nie jest dobrym działaniem, gdyż klienci wybierają delikatesy właśnie dlatego, że mają w nich możliwość zakupu produktów niedostępnych w innych formatach sklepów – twierdzi Andrzej Wojciechowicz. Pożądane, jego zdaniem, jest natomiast rozszerzenie oferty w segmencie środka półki, tak aby zachęcić większą liczbę klientów do odwiedzania takich placówek. – Delikatesy nie muszą być drogie! Ich atutem jest przede wszystkim wybór i unikalny asortyment – argumentuje Andrzej Wojciechowicz. <<

otworzyć 9 supermarketów. Dwa z nich zlokalizowane będą w Łodzi i Radomiu a ruszą najpóźniej we wrześniu. <<

NEWS

aktualności


czerwiec 2009

ZH

7


aktualności

Galerie handlowe

Do niedawna otwierane jedno po drugim centra handlowe spędzały sen z powiek lokalnym kupcom z dużych miast. Teraz z coraz silniej reprezentowaną konkurencją tego typu muszą nauczyć się żyć ich koledzy z mniejszych ośrodków. Coraz mniejszych.

Galerie tuż za miedzą K

arolinka, Solaris i Tesco – trzy centra handlowe wybudowane w 2008 r. i pierwszym kwartale 2009 r. w jednym tylko mieście (mowa o Opolu). Można by pomyśleć – ewenement na skalę kraju. Z raportu „Rynek centrów handlowych w miastach średniej wielkości” przygotowanego przez DTZ Research wynika, że raczej norma, do której powinniśmy się przyzwyczaić. W roku 2008 największy przyrost nowoczesnej powierzchni handlowej (definiowanej jako obiekty handlowe wybudowane bądź zmodernizowane po 1990 r. o minimalnej powierzchni najmu 5 tys. m²) odnotowały miasta o średniej wielkości. A już wiadomo, że w latach 2009-2010 deweloperzy też im nie odpuszczą.

Miasta w rozmiarze „M” Dla tych, dla których pojęcie miasta średniej wielkości brzmi nieco enigmatycznie, wyjaśnijmy, że zgodnie z klasyfikacją GUS chodzi o ośrodki ZH

8

czerwiec 2009

zamieszkiwane przez 100 001 do 200 000 mieszkańców. Takich miast mamy w Polsce 22. Znajdują się wśród nich (idąc od północy): Koszalin, Elbląg, Olsztyn, Gorzów Wielkopolski, Zielona Góra, Włocławek, Płock, Kalisz, Legnica, Wałbrzych, Opole, Tarnów, Rzeszów oraz osiem miast w województwie śląskim, czyli: Bytom, Zabrze, Gliwice, Ruda Śląska, Rybnik, Tychy, Chorzów, Dąbrowa Górnicza i Bielsko-Biała. Obecnie w miastach tych (zamieszkiwanych przez ponad 3 miliony ludzi) działa 70 centrów handlowych o łącznej powierzchni ponad 1,3 mln m².

Trzy stopnie wtajemniczenia Początkowo (przed rokiem 2000) większość wybudowanych w średnich miastach centrów handlowych stanowiły te złożone z hipermarketu, zajmującego 40%-50% powierzchni najmu i uzupełniającej jego ofertę niewielkiej galerii handlowej. Były to tzw. centra I generacji. Do tego typu obiektów zaliczyć można

centra Real w Rybniku, Opolu, Wałbrzychu i Dąbrowie Górniczej oraz centra Tesco w Olsztynie, Gliwicach, Gorzowie Wielkopolskim i Kaliszu. Z czasem dołączyły do nich obiekty z hipermarketem, ale otoczonym większą galerią handlową, zajmującą ok. 70% powierzchni

(czyli centra II generacji), jak np. Plejada w Bytomiu, Forum Koszalin czy Sarni Stok w Bielsku-Białej. Pojawiły się również obiekty z ograniczonym udziałem operatora spożywczego, większą galerią handlową i elementami rozrywki (czyli centra III generacji), do których

Największe planowane projekty w średnich miastach w latach 2009-2010 Centrum

Miasto

Pow. najmu (m2)

Liczba sklepów

Millenium Hall Gemini Park

Rzeszów

48 000

180

Tarnów

36 000

95

Gemini Park

Bielsko-Biała

27 000

100

Agora

Bytom

26 000

150

Galeria Mazovia

Płock

25 000

80

Sfera rozbudowa

Bielsko-Biała

25 000

110

Nowy Świat

Rzeszów

22 000

85

Wzorcownia

Włocławek

20 500

80

Galeria Mosty

Płock

19 000

100

Galeria Tarnovia

Tarnów

17 000

80

Źródło: DTZ Research


Jak podaje DTZ Research, do końca 2012 r. na rynku przybędzie ok. 800 tys. m² nowoczesnej powierzchni handlowej. Największy jej przyrost nastąpi w małych miastach (poniżej 100 tys. mieszkańców). Agora, Bytom

Największe centra handlowe w średnich miastach wybudowane w 2008 i I kw. 2009 roku Centrum

Miasto

Pow. najmu (m2)

Liczba sklepów

Forum Koszalin

Koszalin

54 000

100

Karolinka

Opole

37 000

140

Pogoria

Dąbrowa Górnicza

35 000

100

Focus Mall

Zielona Góra

29 000

110

Galeria Wisła

Płock

23 000

120

Solaris

Opole

19 500

100

Tesco

Opole

16 000

35

Galeria Kalisz rozbudowa

Kalisz

11 000

40

Galeria Gwarna

Legnica

7 000

41

Co przyciąga do średniaków? Czy to powstrzyma marsz centrów handlowych na średnie miasta? Wydaje się, że nie. Po pierwsze jest to naturalny kierunek rozwoju sieci handlowych. Po drugie, mieszkańcy tych miast charakteryzują się stosunkowo wysoką siłą nabywczą, bo rynek pracy w większości z nich znajduje

się w lepszej kondycji niż przeciętnie w Polsce. Po trzecie wreszcie, czynsze w centrach handlowych tam zlokalizowanych są niższe niż w wielkich aglomeracjach. W zdecydowanej większości średnich miast za metr kwadratowy powierzchni w centrum handlowym najemcy muszą zapłacić między 25 a 35 euro

miesięcznie (w największych polskich miastach jest to średnio 43 euro). W wyższych rejestrach (35-45 euro) utrzymują się jedynie czynsze w tych miastach, gdzie w ostatnim czasie powstały śródmiejskie centra handlowe, tj. Solaris w Opolu, Galeria Wisła w Płocku czy galerie Focus Mall w Rybniku i Zielonej Górze. << reklama

Źródło: DTZ Research

należą Alfa Olsztyn, centra Focus Mall w Zielonej Górze i Rybniku oraz – zlokalizowana również w Rybniku – Plaza. W sumie przed rokiem 2000 wybudowane zostało 16%; w latach 20002004 – 39%, a w okresie od początku 2005 r. do I kwartału 2009 r. – 45% istniejącej obecnie w średnich miastach nowoczesnej powierzchni handlowej. Rekordowy pod tym względem był rok 2008, w którym do użytku oddano ponad 230 tys. m² powierzchni, czyli 36% tego, co w całym kraju.

Nad Wisłą przybędzie… W tym i przyszłym roku deweloperzy na pewno nie odpuszczą sobie średnich miast. Firma DTZ Research szacuje, że zlokalizowane będzie w nich ponad 25% planowanej do wybudowania w lata 2009-2010 nowoczesnej powierzchni handlowej. Tylko w roku 2009 przybędzie 150 tys. m² w obiektach nowych i 49 tys. m² w rozbudowywanych. Tym sposobem średnia liczba metrów kwadratowych przypadających na tysiąc mieszkańców zwiększy się z 435 obecnie do 539 w ciągu najbliższych dwóch lat. Oczywiście nie wszystkie średnie miasta są dla deweloperów i najemców tak samo intersujące. Płock, Opole, Koszalin czy miasta aglomeracji śląskiej ze względu na ostatnio otwarte centra handlowe mogą, zdaniem analityków z DTZ Research, nieco stracić na atrakcyjności. Z kolei dwa, trzy nowe projekty mogą okazać się liczbą zbyt dużą na te miasta, w których dostępność istniejącej powierzchni handlowej jest niska, a więc Elbląg, Włocławek czy Tarnów. czerwiec 2009

ZH

9


aktualności Sezamkowa historia Sieć Sezamek liczy obecnie 155 sklepów i systematycznie rośnie. Postanowiliśmy sprawdzić co u nich słychać.

S

ieć handlowa Sezamek działa od 2003 r. Jej centrala mieści się w Gorlicach w województwie małopolskim a organizatorem całego przedsięwzięcia jest hurtownia Czempion, na której spoczywa główny ciężar zaopatrzenia sklepów w artykuły spożywcze. Obsługuje ona

z regionów

bowiem 130 Sezamków. Pozostałe 25, funkcjonujące w regionie Podhala zaopatruje hurtownia Smak z Nowego Targu. Dystrybucją innych artykułów (chemia, artykuły mrożone, wędliny, alkohol, papierosy itp.) zajmują się działające na lokalnym rynku firmy, z którymi sieć zawarła umowy długoterminowe. Dariusz Serwoński, koordynator sieci zdradził nam, że trwają prace nad wspólnym systemem informatycznym, który połączyłby wszystkie placówki. – Zakładamy, że projekt uda się zrealizować do końca 2010 r., lecz wszystko zależy od koniunktury na rynku. Skupiamy się na ciągłym polepszaniem warunków handlowych dla zrzeszonych sklepów. Wspólny system wprawdzie

Wiekszość naszych sklepów zlokalizowana jest na terenach wiejskich – mówi Dariusz Serwoński, koordynator sieci Sezamek.

jest istotnym narzędziem w tym procesie, ale też sporo kosztuje – podkreśla. Oprócz negocjacji cenowych, centrala odpowiada za organizowanie akcji promocyjnych i konkursów konsumenckich, zapewnia też opiekę konsultantów, którzy służą pomocą z zakresu właściwego doboru asortymentu, czy elementów wyposażenia sklepu, przeprowadzając również szereg szkoleń. Z dodatkowych korzyści

dla franczyzobiorców pan Dariusz wymienia też wspólną gazetkę promocyjną, darmowe elementy wizualizacji sieci, materiały eksploatacyjne, zestawy komputerowe wraz z programem do obsługi sprzedaży oraz program lojalnościowy, promujący partnerów systematycznie zwiększających zakupy u wskazanych dostawców. Nie dziwne zatem, że chętnych do przystąpienia do sieci nie brakuje. <<

Topaz pojedzie Expressem Sieć Topaz, która działa na terenie województwa mazowieckiego, lubelskiego i podlaskiego, rozwija się wprawdzie powoli, ale za to z rozmachem.

T Lokalni patrioci górą – Nie zawsze ogólnopolskie znaczy najlepsze – twierdzi Ludwik Dawidowski, jeden z założycieli Stowarzyszenia Extra, które stworzyło sieć o tej samej nazwie, liczącą obecnie 68 sklepów. – Byliśmy kiedyś w Lewiatanie, ale szybko stwierdziliśmy, że więcej zyskamy działając lokalnie – opowiedział nam Ludwik Dawidowski. – Nie jest przecież sztuką stworzyć centralę z rozdmuchanymi kosztami i dać ludziom wspólny szyld. Istotą sieci franczyzowej jest dobro pojedynczego sklepu. To on ma odnieść największą korzyść z uczestnictwa w sieci, a nie centrala. Dlatego zdecydowaliśmy się skupić na potrzebach przedsiębiorców z naszego regionu ZH

10

czerwiec 2009

– podkreśla. Jego zdaniem, takie podejście pozwoliło dostosować ofertę sklepów do potrzeb lokalnej społeczności – To „dopasowanie” doceniają też producenci. My nie działamy na zasadzie „kto da więcej, ten wchodzi” – podkreśla nasz rozmówca. – Jeśli zapraszamy jakiegoś producenta np. do gazetki to z myślą, by odpowiedzieć na potrzeby klientów, bo to od ich zadowolenia zależy sukces naszych sklepów – dodaje. Ten lokalny patriotyzm przejawia się również w zapleczu dystrybucyjnym. Głównym dostawcą sieci jest regionalna hurtownia Agawa a wszystkie 68 placówek działa na terenie powiatu kartuskiego. Warto podkreślić, że są wśród nich zarówno sklepy z jedną kasą, z miesięcznym obrotem na poziomie 40 000 zł, jak i klasyczne wielo-kasowe supermarkety, których obrót przekracza 500 000 zł. <<

opaz Express – tak nazywa się nowa marka sklepów, które rozwijać się będą na zasadzie franczyzy. – Na początku maja 2009 r. został otwarty pierwszy sklep partnerski w miejscowości Dębe Wielkie, a wkrótce mają pojawiać się następne – powiedziała nam Ewa Dębska-Replin, dyrektor zarządzający d/s PR-u i marketingu w firmie Topaz. – Nie oznacza to oczywiście, że rezygnujemy z rozwoju organicznego, lecz obecnie skupiamy się na rozmowach z potencjalnymi partnerami franczyzowymi oraz na akcjach wspierających sprzedaż – podkreśliła. Z tych ostatnich warto wymienić choćby konkurs „Lato z Topazem” (trwa do końca czerwca – do wygrania samochód i wiele innych nagród) czy wielki festyn, który odbędzie się 12 lipca w Siedlcach. Jego gwiazdą będzie zespół Feel. Dziś w sieci funkcjonuje 26 sklepów z szyldem Topaz (ostatni otwarty został w grudniu ub.r. w Radzyniu Podlaskim) i jeden wspomniany już – Topaz Express. A jakie warunki trzeba spełniać, by móc powiesić ten ostatni szyld nad swoim sklepem? – Aby zostać franczyzobiorcą sieci Topaz Express trzeba posiadać sklep samoobsługowy (lub

możliwość wprowadzenia tej formy obsługi klienta), z salą sprzedaży o powierzchni co najmniej 100 m² – wyjaśnia pani Ewa. Placówka taka powinna znajdować się w miejscu o dużym natężeniu klientów lub w pobliżu dużych węzłów komunikacyjnych i z tego, co udało się nam ustalić jej średni obrót miesięczny nie może być mniejszy niż 150 tys. zł netto.

Kamień węgielny z Sokołowa Sieć Topaz istnieje od listopada 1993 r. Narodziła się w Sokołowie Podlaskim, przy ulicy Kolejowej 8b, gdzie Zbigniew Paczóski (właściciel firmy Topaz), w zaadaptowanym garażu swojego domu otworzył pierwszy sklep. Sklep ten zaopatrywał okolicznych mieszkańców w najpotrzebniejsze artykuły spożywczoprzemysłowe. Dziś oferta placówek z logo Topaz liczy średnio 20 000 pozycji a 50% dostaw realizowana jest z magazynu sieciowego, który znajduje się w miejscowości Węże niedaleko Sokołowa Podlaskiego. Ciekawe jaką minę miałby pan Zbigniew, gdyby 15 lat temu ktoś mu powiedział, że kiedyś wyda grubo ponad 80 tysięcy kart stałego klienta? <<


czerwiec 2009

ZH

11


aktualności

w detalach

Tesco nie do zatrzymania Dynamika sprzedaży na poziomie 15%, przychód na poziomie 60 mld funtów… Co zrobić z takimi pieniędzmi? Ach, niektórzy to mają problemy.

M

iniony rok finansowy Tesco trwał od 1 marca 2008 r. do 28 lutego 2009 r. Działająca w 14 krajach sieć zanotowała 59,4 mld funtów przychodów, co jest równoznaczne ze wzrostem sprzedaży o 15,1 %. Tesco Polska miało znaczący udział w osiągnięciu tego wyniku – przychód ze sprzedaży w sklepach nad Wisłą wyniósł 8,7 mld złotych (bez VAT), co oznacza wzrost o 9,6% w stosunku do roku ubiegłego. Do tak solidnych wyników szczególnie przyczyniły się ponoć sklepy małych formatów, w których sprzedaż rosła szybciej niż sklepach wielkopowierzchniowych. A co zrobi sieć z takimi pieniędzmi? Do skarpety raczej nie włoży. Plany inwestycyjne Tesco na obecny rok finansowy przewidują dalszy rozwój organiczny oparty na budowie sklepów o różnych formatach. Firma planuje otworzyć 25 sklepów, czyli o 3 więcej niż w ubiegłym roku finansowym.

Oprócz powstawania nowych placówek, sporo zmienia się również w samym asortymencie. Tesco rozwija bowiem nowe marki – od marca bieżącego roku na półki sieci trafiło 700 nowych produktów w niskich cenach porównywalnych do tych w dyskontach. Na inwestycje w obniżanie cen firma przeznaczy ponad 125 mln zł.

O Grupie Tesco PLC Tesco jest jedną z trzech największych sieci handlowych na świecie, posiadającą sklepy w 14 krajach (Wielka Brytania, Irlandia, Polska, Węgry, Czechy, Słowacja, Francja, Malezja, Tajlandia, Korea Południowa, Japonia, Turcja, Chiny i USA). W roku finansowym 2008/2009 grupa zatrudniała 440 000 pracowników w 4000 sklepach. W bieżącym roku finansowym planuje stworzyć na świecie 26000 nowych miejsc pracy. <<

Netto – zamiast do tyłu, dwa kroki do przodu

S

ieć Netto dementuje pogłoski o przejęciu przez Biedronkę. Co więcej, zamierza się rozwijać – na ten rok zaplanowane zostało uruchomienie 27 nowych placówek. Netto ma jeszcze większość tej pracy

ZH

12

czerwiec 2009

przed sobą, bo jak dotąd sieć otworzyła dwa sklepy. Inaugurację kolejnych dwóch (zlokalizowanych w Bystrzycy Kłodzkiej i miejscowości Zawadzkie na Opolszczyźnie) zaplanowano na 18 czerwca. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem na koniec tego roku będziemy mieli w kraju nad Wisła 190 dyskontów Netto.<<

Fot. Tesco

Ja, sprzedawca - najbardziej poszukiwany zawód w Polsce Już 15 czerwca rusza akcja specjalna serwisu GazetaPraca.pl: „Ja, Sprzedawca - Zawód z przyszłością”. Przez pięć dni w serwisach GazetaPraca.pl, GazetaPraca.tv oraz Pracawsprzedazy.pl publikowane będą artykuły związane z pracą w sprzedaży.

S

przedawca to zawód uniwersalny, który nie podlega uwarunkowaniom rynku pracy - był, jest i będzie. Specjaliści twierdzą, że to profesja „na trudne czasy”. Czy kryzys wpływa na dynamikę pracy sprzedawców? Jakie techniki stosują przedstawiciele handlowi, by przekonać nas do swoich usług? Dlaczego sprzedawcy w firmie kojarzeni są jako „zawyżacze” poprzeczki? Jeśli zastanawiasz się, dlaczego chętniej kupujesz od kobiety niż od mężczyzny, zajrzyj do serwisu GazetaPraca.pl. Jeśli natomiast znasz odpowiedź na to pytanie, sprawdź, czy potrafisz rozpoznać wszystkie sztuczki skutecznych sprzedawców.

Serwis GazetaPraca.tv uruchamia specjalną platformę „Ja, Sprzedawca”. Od poniedziałku prezentowane będą wykłady specjalistów poświęcone technikom negocjacji handlowych oraz sposobom na sukces w świecie handlu. O strategiach i narzędziach zwiększających efektywność pracy, samorozwoju i technikach motywacyjnych opowiedzą m.in. przedstawiciele światowego lidera biznesu, Briana Tracy’ego. Akcja adresowana jest do specjalistów branży handlowej, pracowników firm świadczących usługi marketingowo-handlowe, ale również osób zainteresowanych tematyką sprzedaży w kontekście stosowanych technik oraz efektów sprzedaży. <<


czerwiec 2009

ZH

13


na półce

dania instant

Wakacje za progiem, wielu z nas myśli więc o planach urlopowych. Miejsc, form odpoczynku i środków transportu mamy do wyboru, do koloru. Z prowiantem podobnie, bo konserwy nie są już jedynym atrybutem turysty. Aktualnie kupujących turystów spotkać można także przy innych półkach, w tym na pewno przy półce z daniami instant.

Szybki kurs obsługi klienta turysty

W

jakikolwiek wakacyjny bagaż byśmy nie spojrzeli, znajdziemy w nim albo konserwę, albo pasztet, albo danie instant. Nie ma się co dziwić. Wakacje to czas odpoczynku i wygody, a nie przyrządzania wykwintnych dań i obiadów. Wspomnienie o tych kuchennych zajęciach zostawiamy w domu, a skupiamy się na słońcu i miłych chwilach. Konserwy i pasztety towarzyszą nam w urlopowych wyprawach od dawna. Dania instant to kategoria relatywnie nowa i wciąż zyskująca uznanie wśród konsumentów. – Według danych Nielsena, rynek dań gotowych instant w ostatnim roku odnotował wzrost o 22%. Obecna wartość tego rynku to 64 mln zł – mówi Małgorzata Hiller, product manager w Dziale Wyrobów Kulinarnych Nestlé Polska. ZH

14

czerwiec 2009

Turysta głodny, ale i wygodny – Kategoria dań instant jest kategorią sezonową. Wyraźny wzrost sprzedaży widoczny jest w miesiącach letnich – zauważa Jakub Woźniak z Działu Rozwoju Kategorii i Marek Nestlé Polska. Skąd ta sezonowość? Ze specyfiki dań instant. Dają one możliwość przygotowania ciepłego posiłku w kilka chwil, w każdych niemal warunkach (biwak, wycieczka, wakacje pod namiotem) i to bez konieczności posiadania dodatkowych naczyń, a także zmywania po jedzeniu. Przyrządzenie dań instant nie wymaga też w zasadzie żadnych umiejętności kulinarnych, co dla młodych ludzi w wieku 18-24 lata – grupy docelowej produktów z tej kategorii – jest niewątpliwym atutem. Wspomniane na początku pasztety i konserwy

również wykazują się sezonowością, ale – jak zauważa Paweł Żabiński, dyrektor handlowy w firmie Drop – rynek utrzymuje tendencje stabilne, bez gwałtownych wzrostów i spadków. Sytuacja ta może wynikać z tego, o czym wspomina pani Anna Jastrzębska, właścicielka sklepu spożywczego w Warszawie: – W ciągu ostatnich kilku lat konserwy i pasztety sprzedają się stabilnie na tym samym poziomie. Zauważam w okresach wakacyjnych pewien wzrost, ale nie jest on tak

gwałtowny, jak kilka lat temu. Odnoszę wrażenie, że klienci w czasie wakacji stawiają bardziej na dania instant – wygodniejsze w użyciu i lżejsze. Wydaje się, że ocena pani Anny jest trafna, o czym wiedzą także producenci pasztetów, odchodząc powoli od ciężkich i mało praktycznych stalowych puszek. – Kategoria pasztetów w ostatnich latach ewoluuje w kierunku pasztetów w opakowaniach aluminiowych, które w latach 90. były na krajowym rynku novum. Co ciekawe, obecnie opakowanie to stało się dla producentów pasztetów drobiowych wiodące – zauważa Paweł Żabiński.

Niższa półka, wyższe zyski Kategoria dań instant jest zdominowana przez dwóch graczy, czyli

ZDANIEM DYSTRYBUTORA Mówi Jacek Marszycki z kieleckiej hurtowni Alma-Alpinex: Dania instant dwóch firm – Nestlé i Unilever – mamy w ofercie od momentu wprowadzenia tego typu produktów na rynek. Na przestrzeni ostatnich lat obserwujemy wzrost zainteresowania detalistów daniami instant, a główną tego przyczynę upatrujemy w „zabieganiu” społeczeństwa oraz coraz lepszym smaku tego typu produktów, zbliżającym się do oryginalnie ugotowanych dań. Odbiorcami oferowanych przez naszą hurtownię dań instant są wszystkie kategorie sklepów, natomiast najlepiej produkty te rotują w tych placówkach, które mają odpowiednio wykonane ekspozycje. W trakcie wakacji widać sezonowość w sprzedaży tego asortymentu, lecz poprzez całoroczne akcje promocyjne producentów nie jest już ona tak wyraźna, jak dawniej.


Rynek dań gotowych instant w ostatnim roku odnotował wzrost o Jego obecna wartość to 64 mln zł (źródło: Nestlé Polska za Nielsen).

Nestlé i Unilever oraz dwie marki – Winiary i Knorr. Jak zauważa Jakub Woźniak z Nestlé, powołując się na dane Nielsena, do tych dwóch marek należy blisko 99% sprzedaży wartościowej. – Marki te powinny być eksponowane obok siebie. Jeśli na kategorię przeznaczona jest więcej niż jedna półka, produkty powinny być ustawione w blokach pionowych tak, aby zapewnić obu markom jednakowo atrakcyjne półki. Marka produktu jest bowiem w tym segmencie głównym kryterium wyboru – twierdzi pan Jakub. – Smaki powinny być zgrupowane wg kryterium podobieństwa – dodaje. W sytuacji, gdy sklep dysponuje tylko jedną półką na dania instant (co w kanale tradycyjnym z uwagi na niewielką wagę kategorii dań instant w całym rynku kulinariów zdarza się dosyć często), specjaliści zalecają wybranie jednej z niższych półek regału, poniżej zup instant. – Wynika to ze specyfiki opakowań – niższa półka daje możliwość łatwiejszego rozróżnienia smaku, którego nazwa umieszczona jest na wieczku kubeczka – wyjaśnia Jakub Woźniak

22%

– Segment dań instant powinien być umiejscowiony w sąsiedztwie zup instant oraz nudli i stanowić swoisty blok „szybkich przekąsek” poszukiwanych przez klientów chcących przygotować sobie ciepły posiłek bez konieczności gotowania. Cała ta grupa powinna znajdować się w sklepie pomiędzy segmentem zup do gotowania a segmentem fiksów i sosów do gotowania – radzi Jakub Woźniak, Dział Rozwoju Kategorii i Marek Nestlé Polska. Rotacja tradycyjnie najszybsza Kto powinien słuchać powyższych rad? Oczywiście wszyscy detaliści, jednak wydaje się, że najpilniej ci detaliści, którzy reprezentują tzw. kanał tradycyjny. – Dania instant najczęściej kupowane są przez konsumentów w sklepach niedaleko ich miejsca pobytu, w momencie, kiedy czują się głodni, a nie mają czasu przygotować ciepłego posiłku. Przede wszystkim jest to kanał tradycyjny, w tym głównie małe

i średnie sklepy spożywcze – mówi Małgorzata Hiller. Ciężkim grzechem byłoby z pewnością, gdyby produktów z tej kategorii zabrakło w placówkach zlokalizowanych w miejscowościach wypoczynkowych. Jeśli zaś chodzi o sam asortyment, to na półce z daniami instant powinny się znaleźć zarówno różne puree ziemniaczane, jak i makarony z sosami (na czele z najważniejszymi, czyli puree ziemniaczanym z cebulką i dodatkami oraz spaghetti po bolońsku). Dla uatrakcyjnienia

oferty w okresie letnim, warto zadbać o szerszą paletę smaków, bo jak zapewnia Jakub Woźniak, ten czas daje gwarancję wysokiej rotacji produktów. Myślę, że po tylu informacjach nie pozostaje już nic innego, jak przygotować swój sklep na inwazję głodnych turystów i wszystkich planujących wakacyjną wyprawę, a później spokojnie… wyjechać na urlop. << Cezary Ksel reklama

czerwiec 2009

ZH

15


na półce

dania gotowe

Urlop, ale nie dla detalisty Pozostali

3,7 Pamapol

8,3 Knorr

12,2

Heinz Mispol

3,0 2,0

Profi

Rynek zup gotowych [średnie udziały wartościowe za 2008 r.]

30,5

Źródło: Nielsen.

Marki własne

12,9

Agros Nova

24,4

O tym, że dania gotowe to kategoria, która ma przed sobą świetlną przyszłość, słyszeliśmy już wielokrotnie i my – dziennikarze, i Państwo – detaliści. Owszem z twardych danych liczbowych bezsprzecznie wynika, że rynek dań gotowych rzeczywiście się rozwija. Jeśli więc nie widzą Państwo tego we własnym sklepie, to może po prostu na półce nie stoi to, co powinno? ZH

16

czerwiec 2009

– Dania gotowe warzywno-mięsne to fenomenalna kategoria rynku spożywczego o wartości blisko 350 mln zł i dynamice +30% i +20% odpowiednio w 2007 i 2008 r. Blisko 20-procentową dynamikę osiąga również szeroko rozumiany segment potraw gotowych mokrych, który obok dań tworzą sosy i zupy – mówi Joanna Bancerowska, PR manager w firmie Agros Nova. – Sądzę, że w tym trudnym kryzyso-


Wartość rynku potraw gotowych mokrych (sosy, zupy i dania gotowe warzywno-mięsne) przekroczyła w 2008 r. 550 mln zł. Blisko 2/3 tej wartości wygenerowały dania gotowe warzywno-mięsne.

wym roku, mimo na pewno słabszej dynamiki niż w latach poprzednich, ten segment spożywczy będzie sobie radził na rynku znacznie lepiej niż pozostałe – dodaje pani Joanna. Skąd ten optymizm? Po pierwsze, zmian w nawykach żywieniowych Polaków nie da się już zatrzymać, a danie gotowe to idealne rozwiązanie dla wszystkich, którzy potrzebują ciepłego posiłku, a z różnych względów (brak czasu, umiejętności) nie mogą go sobie sami ugotować. Po drugie, kategoria ta ma przed sobą wciąż duży potencjał. Mówi o nim Hubert Błaszczak, product manager w firmie Graal: – Polacy spożywają znacznie mniej dań gotowych niż mieszkańcy innych krajów europejskich. Obserwując tempo życia Polaków, spożycie tych produktów będzie nadal rosło. Istna sielanka? Nie do końca. Na tym obrazie idealnej kategorii pojawia się malutka rysa. – Z jednej strony dania gotowe to kategoria ze świetlaną przyszłością, gdyż spożycie takich dań wciąż wzrasta. Z drugiej strony niepokojący jest bój producentów, którzy proponują coraz niższe ceny tradycyjnych dań w słoikach, wciąż obniżając jakość, co wpływa negatywnie na odczucia klientów. Kupując danie i natrafiając na produkt słabej jakości, klienci utożsamiają go ogólnie z daniami gotowymi w słoikach i uciekają od nich, próbując rozwiązań alternatywnych – stwierdza Paweł Zygmunt, kierownik działu handlu w firmie Łabimex. Wejście na rynek produktów tanich marek i jakościowo odbiegających od rynkowych standardów rzeczywiście może nieco zaburzyć rozwój kategorii. Wydaje się jednak, że – jak pokazują historie z innymi grupami asortymentowymi – w efekcie i tak górą będą produkty dobrej jakości, niekoniecznie najtańsze.

Wśród dań gotowych warzywno-mięsnych najpopularniejszych jest pięć pozycji: fasola, która ma 18,2% udziałów ilościowych i 17,3% wartościowych, flaki – 17,3% i 21,4%, gołąbki – 16,4% i 14,8%, pulpety – 14,1% i 13,1% oraz klopsy, do których należy 12,5% sprzedaży ilościowej i 10,4% wartościowej.

>>

reklama

Tradycyjnie na stole i na półce Mimo że gusta polskich konsumentów „skręcają” łagodnie w kierunku eksperymentów kulinarnych, wciąż najpopularniejsze wśród dań gotowych są te tradycyjne, znane od lat. Wyniki badań Nielsena nie pozostawiają co do tego żadnych wątpliwości. Analizując dane z okresu kwiecień 2008 – marzec 2009, widać, że wśród dań gotowych warzywno-mięsnych najpopularniejszych jest pięć pozycji: fasola, która ma 18,2% udziałów ilościowych i 17,3% wartościowych, flaki – 17,3% i 21,4%, gołąbki – 16,4% i 14,8%, pulpety – 14,1% i 13,1% oraz klopsy, do których należy 12,5% sprzedaży ilościowej i 10,4% wartościowej. – W guczerwiec 2009

ZH

17


na półce Delecta Agrovita

4,0%

5,5% Agros Nova

11,3% Marki własne

14,5%

dania gotowe

Heinz

25,8%

Rynek dań gotowych warzywno-mięsnych [średnie udziały wartościowe za 2008 r.] Źródło: Nielsen.

Pozostali

19,6% Pamapol

19,3%

sta kulinarne Polaków trudno trafić z wyjątkowo innowacyjnym produktem, gdyż rodzimi konsumenci mają dość tradycyjne upodobania. Fakt ten potwierdzają wyniki badań preferencji smakowych produktów z rynku dań gotowych. Okazuje się, że konsumenci sięgają przede wszystkim po te pozycje, które wcześniej sprawdzili i oceniają je jako dobre. Polacy przy wyborze kierują się dobrym smakiem oraz typem i wariantem smakowym produktu – stwierdza Kamila Szlachetka, specjalista ds. komunikacji w firmie Rieber Foods Polska. Wszyscy jednak są zgodni, że na półce powinna królować tradycja. – Aby maksymalnie wykorzystać potencjał rynku dań gotowych, na półkach powinny być obecne min. 3-4 marki z produktami zróżnicowanymi ze względu na cenę, gramaturę, charakter opakowania, by konsument miał szeroki wybór. Cztery smaki (flaki, pulpety, gołąbki, fasola) to trzon sprzedaży, ich nie może zabraknąć w reklama

ZH

18

czerwiec 2009

żadnym sklepie. Oprócz wyżej wymienionych na półce powinny być jeszcze min. 2-3 dodatkowe smaki z rankingu sprzedaży, by jeszcze bardziej uatrakcyjnić wybór – radzi Kamila Szlachetka. Joanna Bancerowska także jest zdania, że półkę z daniami gotowymi należy zbudować na klasycznej sprawdzonej ofercie najpopularniejszych potraw polskich, ale również umieścić na niej przynajmniej 2 rodzaje potraw

Te produkty są zdecydowanie preferowane przez Polaków. Będą poszerzały swą obecność na rynku głównie dzięki nowym wariantom smakowym. Na rozwój innych formatów potraw gotowych musimy jeszcze poczekać. Bardziej nowoczesne formaty opakowań (tacki, folie plastikowe) wpływają na wyższą cenę produktu, co w czasach kryzysu stanowi poważną barierę zakupową – sądzi Joanna Bancerowska z Agros Nova. Podobnego zdania jest Paweł Zygmunt z firmy Łabimex. – Myślę, że w ciągu najbliższych 2-3 lat zagrożenie dla słoików ze strony innych typów opakowań nie jest duże. Aby jednak jeszcze bardziej uatrakcyjnić tradycyjny segment słoików, proponuje się nowe ciekawe etykiety, dzięki którym produkt wygląda bardziej zachęcająco, wprowadza się etykiety sleeve czy słoiki o innym atrakcyjnym wyglądzie – stwierdza.

nowoczesnych, w stylu takich jak Kociołek do syta marki Łowicz.

Szklany lider Przywiązanie do tradycji widać również w tym, że wciąż najchętniej kupowane są dania gotowe w słoikach. Badania Nielsena pokazują, że zarówno pod względem ilościowym, jak i wartościowym, dania gotowe warzywno-mięsne w słoikach mają przytłaczającą przewagę nad innymi formami podania: w okresie kwiecień 2008-marzec 2009 należało do nich 94% sprzedaży ilościowej i wartościowej. Coraz częściej jednak producenci decydują się na stosowanie tacek. I bardzo dobrze, bo... – Pojawianie się nowych kategorii pobudza rynek, warunkuje poszukiwania nowatorskich koncepcji produktowych oraz wymusza precyzyjne profilowanie oferty pod kątem oczekiwań konsumentów – twierdzi Kamila Szlachetka z Rieber Foods Polska. Chociaż Hubert Błaszczak z firmy Graal zauważa, że rozwinięte kraje UE odchodzą powoli od gotowych dań w słoikach na rzecz produktów na tackach, których przygotowanie jest znacznie wygodniejsze, gdyż danie wystarczy tylko podgrzać w mikrofalówce, to jednak, nie należy spodziewać się, że słoiki szybko stracą swoją dominującą pozycję na rynku. – Jeśli mówimy o bliskiej przyszłości, np. perspektywie najbliższego roku, to z ogromną dozą prawdopodobieństwa możemy prognozować przede wszystkim dalszy rozwój dań tradycyjnych w słoikach.

Małe sklepy spożywcze

18,3%

Hipermarkety >2500 m2

12,4% -0,7

-0,1

Lokalizacja sprzedaży dań gotowych warzywno-mięsnych [ujęcie wartościowe] Średnie sklepy spożywcze

23,6% 1,7

Źródło: Źródło: Nielsen, dane za kwiecień 2008 – marzec 2009

Duże sklepy spożywcze

Supermarkety <2500 m2

32,9% -1,7

12,9% 0,8

Zmiana w stosunku do okresu kwiecień 2007 – marzec 2008 (w punktach %)


Nowości tak, ale bez szaleństw To jak dużo czasu trzeba na wypromowanie nowej kategorii dań gotowych, najlepiej widać na przykładzie zup. – Cały segment potraw gotowych mokrych wart był w 2008 r. 550 mln zł, w tym dania gotowe warzywno-mięsne – 350 mln zł. Oznacza to, że na pozostałe kategorie (zupy, sosy) przypada 200 mln zł. Dla przykładu sprzedaż zup generuje niemal 10-krotnie mniejsze obroty niż dania warzywno-mięsne, a przecież ta kategoria produktowa obecna jest na rynku już od ośmiu lat, kiedy zadebiutowały zupy Krakusa w kartonach – mówi Joanna Bancerowska z Agros Nova. – Konsumenci powoli przekonują się do zup gotowych – najpierw tych w kartonach, potem w foliach. W ostatnim roku dynamika tej kategorii była najwyższa w segmencie – wartość rynku wzrosła aż o 25%, co nie zmienia faktu, że w porównaniu z daniami gotowymi w słoikach jest to mała kategoria – dodaje pani Joanna. Dlatego też producenci starają się raczej wzbogacać ofertę już istniejących i powszechnie lubianych odmian i form podania dań gotowych, niż wybierać wariant eksperymentów kulinarnych. Graal wprowadził nowe smaki potraw w słoiczkach pod marką Tess „Danie na zawołanie”: Kurczak w sosie curry, Kurczak po tajsku oraz Wieprzowina po chińsku. – W najbliższym czasie planujemy nowe, ciekawe produkty z tej serii. Dodatkowo wprowadziliśmy porcję dla całej rodziny tzw. „Mega Porcja” w słoikach 700 g – mówi Hubert Błaszczak z Graal. Agros Nova również uatrakcyjnia swoją ofertę o trzy nowe warianty Kociołków do syta marki Łowicz: rosyjski, węgierski i boloński oraz dwa nowe warianty fasoli, z których jeden nie zawiera mięsa, jest więc pierwszą propozycją dla wegetarian. W ubiegłym roku innowacją rynkową stała się linia Pulpecików w łagodnych sosach Delecta, wprowadzona z myślą o młodszych konsumentach.

anna Bancerowska z Agros Nova. Bez wątpienia więc klienci na dania gotowe znajdą się w każdym sklepie, nie tylko w hiper- i supermarkecie. Z danych Nielsena za kwiecień 2008 – marzec 2009 wynika, że największe udziały w obrocie największym segmentem dań gotowych (daniami warzywno-mięsny-

mi) mają supermarkety – 32,9% oraz średnie i małe sklepy spożywcze, w których lokuje się odpowiednio 23,6% i 18,3% sprzedaży wartościowej. Właścicieli wszystkich sklepów bez wyjątku odsyłamy zatem do półek z daniami gotowymi w celu sprawdzenia, czy nie świecą one pustkami. Zbliżające

się wakacje to okres, kiedy dania gotowe cieszą się największym wzięciem. Jak zauważają nasi eksperci, wartość sprzedaży w okresie czerwiec–sierpień bywa nawet o 30% wyższa niż w pierwszym kwartale roku. Szkoda byłoby o tym zapomnieć, prawda? Cezary Ksel reklama

Dla każdego coś gotowego Dania gotowe to kategoria atrakcyjna dla bardzo szerokiej grupy konsumentów, niezależnie od wieku, płci, wykształcenia, zasobności portfela i miejsca zamieszkania. – Konsumenci o najniższych dochodach chętniej sięgają po marki własne i lokalne, najbardziej tradycyjne smaki, średni i dobrze zarabiający – po produkty znanych marek, próbują nie tylko polskie potrawy, ale również innych kuchni świata. Dania gotowe dobrze sprzedają się nie tylko w dużych miastach, ale też mniejszych i średnich – zauważa Joczerwiec 2009

ZH

19


na półce

PIWO Sklepy Duże sklepy winno -cukiernicze spożywcze Supermarkety 7,8% <2500m2 5,6%

15,8%

Średnie sklepy spożywcze

31,8%

Lokalizacja sprzedaży piwa [ujęcie wartościowe] Źródło: Nielsen, dane za kwiecień 2008 – marzec 2009

Hipermarkety >2500m2

5,4%

Małe sklepy spożywcze

33,5%

po prostu się nasycił i najbliższe lata będą raczej czasem stabilizacji niż kilkunastoprocentowych wzrostów.

Procentowe segmenty Najpopularniejszym rodzajem piwa w Polsce jest to o zawartości alkoholu od 5% do 6,2%, czyli z napisem full light na etykiecie. Stanowią one 73% sprzedaży w ujęciu wartościowym. Drugie miejsce przypada piwom mocnym (o zawartości alkoholu powyżej 6,2%) – 21%. Piwa a mniejszej zawartości alkoholu (tzw. light), czyli od 0,51% do 4,9%, należą się udziały wartościowe na poziomie 6% (źródło: Nielsen, dane za kwiecień 2008 – marzec 2009). – Tak znaczy udział piw mocnych można uznać za specyfikę naszego rynku, przy czym w Polsce, w odróżnieniu od krajów Europy Zachodniej, mocne nie oznacza ciemne – zauważa Sebastian Tołwiński. Mówiąc o różnych piwnych segmentach, nie sposób zapomnieć o piwach smakowych. Wraz z bezalkoholowymi stanowią one obecnie 4,6% rynku, ale co podkreśla Melania Popiel, są kategorią notującą największą dynamikę wzrostu.

Umówiłem się z kolegą... Piwo to dla Polaków niemalże napój narodowy, o czym świadczy i wieloletnia tradycja warzenia tego trunku, i konsumpcja roczna na poziomie 93 złocistych litrów na głowę. Bieżący rok może być jednak pierwszym od okresu transformacji, w którym sprzedaż piwa ulegnie zmniejszeniu, co oznacza, że… piwnej półki nie można zostawić samej sobie. O ile chce się na niej zarabiać. – Osłabienie dynamiki wzrostu na rynku widoczne było już w czwartym kwartale 2008 roku. Spowodowało to, że w całym 2008 roku wypiliśmy porównywalną ilość piwa, co w 2007 roku – mówi Melania Popiel, dyrektor ds. komunikacji w Carlsberg Polska. Sytuacji na rynku piwa nie sprzyjają także ZH

20

czerwiec 2009

zmiany w wysokości stawki podatku akcyzowego, zwiększonego o 13,6%. Konsekwencją tego było podniesienie od 1 marca 2009 r. cen piwa, średnio o 5-10 groszy za butelkę. – Wysokość akcyzy nałożonej na piwo jest nieproporcjonalnie wysoka w stosunku do innych wyrobów alkoholowych i przewidujemy,

że będzie mieć negatywny wpływ na rozwój całej branży piwowarskiej w Polsce, powodując spadek sprzedaży piwa – podsumowuje Melania Popiel. Niezależnie jednak od gospodarczych perturbacji, jak zauważa Sebastian Tołwiński, rzecznik prasowy Grupy Żywiec wiele wskazuje na to, że rynek piwa w Polsce

Marka na skalę kraju i… regionu Charakterystyczną dla polskiego rynku piwa cechą jest też to, że większość wiodących marek to brandy ogólnokrajowe. Oczywiście każdy piwny koncern posiada także piwa regionalne, ale swoją uwagę koncentruje na ofercie dostępnej w skali kraju. Potwierdzeniem tej tezy może być ostatnie posunięcie Carlsberg Polska, czyli ujednolicenie marki Okocim. – Wprowadziliśmy na rynek ogólnopolski piwo Okocim Premium Pils w nowej oprawie – unikalnym, grawerowanym opakowaniu. To powrót marki do korzeni i do bogatej historii Browaru Okocim. W podobnym opakowaniu dostępne są teraz także pozostałe warianty tej marki: wielokrotnie nagradzany Okocim Premium Mocne oraz koneserskie piwo Okocim Pszeniczne – to ostatnie do tej pory dostępne tylko w wybranych regionach Polski, a teraz także w ogólnopolskiej dystrybucji – mówi Melania Popiel. Mimo tego, że rynek piwa ogólnokrajowymi brandami stoi, budując półkę


W okresie kwiecień 2008-marzec 2009 na piwo w puszkach przypadało 55% sprzedaży ilościowej i 56% wartościowej.

z piwem, detalista nie może bagatelizować marek regionalnych. Niektóre z nich, jak chociażby należący do Grupy Żywiec Specjal, są niekwestionowanymi liderami w swojej „strefie wpływów”. – Specjal to najsilniejsza marka regionalna w Europie, która w niektórych rejonach północno-wschodniej Polski stanowi nawet 60% wszystkich sprzedawanych piw. Dzięki tak ogromnej popularności i rotacji nie ma praktycznie sklepu w tym regionie, który nie ofiarowałby tego piwa – przyznaje Sebastian Tołwiński. I dodaje, że z portfolio marek regionalnych grupy Żywiec wyróżniają się także Leżajsk i Żywiec Porter. Z kolei w portfolio Carlsberg Polska najwięksi regionalni gracze to Piast na Dolnym Śląsku, Bosman w Zachodniopomorskiem oraz Kasztelan na obszarze Kujaw i Mazowsza.

towały marki na ten sezon, gdyż często są one ważnym kryterium wyboru konsumenta – radzi Melania Popiel. Warto też przyjrzeć się nowościom. Jako wygodne i funkcjonalne rozwiązanie na okres letni Grupa Żywiec proponuje piwo Warka w wygodnej w transporcie butelce PET o pojemności 1,5 litra. Se-

bastian Tołwiński zachęca do tego, aby latem półka z piwem była różnorodna. – Polacy w czasie wakacji migrują, przenosząc ze sobą swoje preferencje zakupowe. Zatem szeroka oferta to klucz do zwiększonych zysków. W jednej ze swoich piosenek Maciej Maleńczuk śpiewał o spotkaniu

z kolegą: „siedzieliśmy do rana a moja ukochana przynosiła ciągle nowy zestaw win”. Wydaje się jednak, że w kraju nad Wisłą zdecydowanie bardziej wiarygodnie brzmiałoby „siedzieliśmy do rana, a moja ukochana przynosiła ciągle nowy zestaw… piw”. Małgorzata Marszałek reklama

Piwo na domową nasiadówkę? Na pytanie „puszka czy butelka?” Polacy coraz częściej odpowiadają „puszka” – w okresie kwiecień 2008-marzec 2009 na ten typ opakowań przypadało 55% sprzedaży ilościowej i 56% wartościowej (źródło: Nielsen). Królująca jeszcze nie tak dawno butelka stopniowo traci na znaczeniu, choć traci nierównomiernie, głównie w kanale nowoczesnym. W tradycyjnym detalu butelka nieznacznie, ale ciągle jeszcze wyprzedza puszkę. Taka struktura sprzedaży uwidacznia pewne uwarunkowania socjologiczne a mianowicie to, że Polacy spożywają piwo głównie w swoich domach, podczas gdy nasi europejscy koledzy wolą sączyć piwo w barach i lokalach, czego dowodem jest duży udział w sprzedaży butelek i kegów. – Przykładowo w Niemczech piwa w puszkach w 2007 roku stanowiły jedynie 1,4% sprzedaży, piwa butelkowane aż 77,1%, a kegi – 18,7%. W Wielkiej Brytanii z kolei udział piwa w kegach w sprzedaży wynosi 50,7%, piwa w puszkach – 34,4%, a piwa butelkowanego – 14,8% całości sprzedaży – mówi Melania Popiel.

Różnorodnie, ze smakiem, w promocji Lato to czas piwa, o ile wyjdzie słońce. Tegoroczny sezon – jak każdy poprzedni – w znacznej mierze zależy bowiem od temperatury za oknem. Oczywiście również od jakości zatowarowania sklepów. – Należy zadbać o to, by w ofercie mieć piwa z każdej najważniejszej kategorii, nie zapominając o piwach, które latem sprzedają się szczególnie dobrze, czyli o piwach smakowych czy tych o obniżonej zawartości alkoholu, jak np. Karmi. Warto także zwrócić uwagę, jakie promocje przygoczerwiec 2009

ZH

21


na półce

woda butelkowana

Szklanka do połowy pełna W najnowszych badaniach do tego, że nie pije naturalnej wody butelkowanej, przyznało się 12% Polaków. 27% zaś stwierdziło, iż sięga po nią regularnie, 44% nawet codziennie, a 61%, gdy odczuwa pragnienie. Dla dietetyków i lekarzy liczby te zachwycające nie są, ale dla detalistów? Śmiem twierdzić, że dla nich ta szklanka jest do połowy pełna.

W

spomniane badania przeprowadzone zostały przez PBS DGA na zlecenie Krajowej Izby Gospodarczej „Przemysł Rozlewniczy” w ostatnich dniach kwietnia tego roku. Ich wyniki jednoznacznie wykazały, że Polacy nadal piją naturalną wodę butelkowaną za rzadko i w zbyt małych ilościach. Czy jednak 70 litrów na głowę mieszkańca w 2008 r. w porównaniu z 15 litrami w roku 1993, 40 litrami w roku 2005 czy 56 litrami w roku ZH

22

czerwiec 2009

2006 (źródło: Canadean) to nie jest wystarczający dowód na to, że idziemy w dobrym kierunku? Rynek naturalnej wody butelkowanej także (może swoim tempem), ale jednak wciąż się rozwija.

Pogoda na wodę – Woda jest jedną z głównych kategorii napojów bezalkoholowych. Jej sprzedaż rośnie z roku na rok zarówno ilościowo (6% w 2008 w stosunku do roku poprzedniego), jak i wartościowo (11% w tym samym okresie) – podkreśla

Iwona Jacaszek, dyrektor ds. korporacyjnych Coca-Cola HBC Polska, powołując się na dane Nielsena. Wiele wskazuje też na to, że spożycie wody butelkowanej będzie nadal rosło i mimo recesji konsumenci nie przerzucą się masowo na „kranówkę”. – Dla kategorii wód butelkowanych, charakteryzującej się znaczącym wpływem sezonowości na sprzedaż, informacje dotyczące gospodarczego kryzysu mają mniej znaczący wpływ niż pogoda w okresie letnim. To ona w głównej mierze zadecyduje o wynikach finansowych producentów –

przekonuje Wojciech Grądek, z działu marketingu Jurajskiej Spółdzielni Pracy. – Słabsza kondycja gospodarki może przełożyć się na wybór segmentu wód i wpłynąć na przejście niewielkiej grupy konsumentów do tańszych kategorii economy. Rosnąca świadomość prozdrowotna konsumentów, trendy rynkowe oraz zmiana kryteriów wyboru wody powinna ustabilizować sytuację w branży rozlewniczej – dodaje pan Wojciech. Tutaj dochodzimy do wykazanego w badaniach PBS DGA niezbitego faktu, że większość Polaków (61%) sięga po wodę dopiero wówczas, gdy odczuwa pragnienie. Lecz o ile detalista nie może nic poradzić na to, że w deszczowe lato ochota na wychylenie szklaneczki wody jest mniejsza niż w trakcie upałów, to na sam wybór konkretnego produktu ma wpływ olbrzymi. Warto zatem wiedzieć, po którą butelkę sięgnie klient, gdy spojrzy na półkę z wodą.

Butelka pod lupą Idę o zakład, że większość Państwa klientów znowu narazi się dietetykom i lekarzom, bo nie wybierze wody, kierując się jej składem. Z badań PGS DGA wynika, że kryterium to przy zakupie wody bierze pod uwagę jedynie 18% Polaków. Co więcej, zdecydowana większość wykazuje się małą wiedzą na temat poszczególnych rodzajów


Statystyczny Polak wypija rocznie 70 litrów wody butelkowanej. Dla porównania, Czesi spożywają litrów, Hiszpanie – 138 litrów, a Niemcy aż 157 litrów wody na głowę (źródło: Canadean, 2008).

86

Poza standardowym regałem, woda może być też dodatkowo eksponowana w sekcjach z warzywami i owocami, zdrową żywnością, a w okresie letnim także w miejscach powiązanych z typowymi dla niego aktywnościami takimi jak grill czy sport. Na mniejsze (najlepiej schłodzone) butelki z wodą klient powinien też się wówczas natknąć w strefie kas. reklama

wody butelkowanej, uważając każdą z nich za mineralną. Tymczasem wody butelkowane dzielą się na trzy rodzaje: naturalne wody mineralne, naturalne wody źródlane oraz wody mineralizowane zwane stołowymi. Wspólną cechą dwóch pierwszych jest pochodzenie ze źródeł podziemnych oraz pierwotna czystość pod względem chemicznym i hydrobiologicznym. Naturalne wody źródlane charakteryzują się na ogół niską zawartością składników mineralnych, zwłaszcza tych pierwiastków i ich związków, których przyjmowanie powinno być dla niektórych osób limitowane. Skład (zresztą bardzo zróżnicowany) naturalnych wód mineralnych – w przeciwieństwie do źródlanych – ma znaczenie dla procesów fizjologicznych, przebiegających w organizmie człowieka i niekiedy w sposób korzystny dla zdrowia je reguluje. Woda stołowa otrzymywana jest z mieszaniny wód o różnej mineralizacji. Wodą stołową jest również woda, do której dodaje się sole mineralne zawierające jeden lub więcej składników mających znaczenie fizjologiczne. Nasz rynek jest zdominowany przez wody źródlane (stanowiące 54% ogółu wód w opakowaniach). Należą do nich m.in. Kropla Beskidu, Żywiec Zdrój, Górska Natura. Drugą pod względem liczebności grupę stanowią wody mineralne (44% ogółu wód w opakowaniach). << czerwiec 2009

ZH

23


na półce

woda butelkowana

sprzedaży, ale – jak prognozuje Bartłomiej Kubacki, senior brand manager NBC Pepsi Americas – należy przypuszczać, że znaczenie subkategorii wód średniogazowanych będzie z roku na rok coraz większe. – Wiąże się to z zyskującymi na znaczeniu, prozdrowotnymi tendencjami wśród polskich konsumentów. Woda średnio gazowana będzie powoli zastępować gazowaną – argumentuje pan Bartłomiej. Nie powiem, że się nie cieszę, bo sama należę do amatorów tego typu wody, a wciąż nie w każdym sklepie mogę ją dostać.

Scenariusz zakupowy szczegółami podlany

Czym Polacy kierują się podczas zakupu naturalnej wody butelkowanej? Trudno powiedzieć 2% Reklama 2%

Bąbelki (delikatnie) w odwrocie

Wygląd 3% Inne 7% Nie kupuję naturalnej wody butelkowanej 9% Skład 18% Przyzwyczajenie 33% Cena 37% Smak 45% 0

10

20

30

40

50

Źródło: PBS DGA, kwiecień 2009r.

ZH

24

czerwiec 2009

Jej przedstawicielkami są na przykład Cisowianka, Jurajska, Nałęczowianka, Ustronianka, Vita, Multivita, a także Arctic. Ok. 2% ogółu wód w opakowaniach stanowi woda stołowa.

Jeśli więc już wiemy, czym nie kierują się klienci, pozostaje zapytać, jakie czynniki są dla nich istotne. Z badań PBS DGA wyczytać możemy, że kupując wodę, klienci kierują się w pierwszej kolejności smakiem – 45% wskazań, a następnie ceną – 37% oraz przyzwyczajeniem – 33%. Poza wymienionym już składem, 3% badanych stwierdziło, że bierze pod uwagę wygląd butelki, a 2% – reklamę. To tyle deklaracji. W praktyce Polacy wybierają głównie pomiędzy wodą gazowaną a nie

gazowaną. To, co może (i powinien) zrobić detalista, to zadbać o czytelny podział półki na dwie grupy – wody gazowane i niegazowane, przy czym więcej miejsca należy zarezerwować na tę drugą, ponieważ to właśnie ona najczęściej ląduje w koszyku. Jak na tym tle wygląda kondycja segmentu wód delikatnie/średnio gazowanych? Na razie takie warianty wody stanowią zaledwie kilka procent w

Drzewo decyzyjne, czyli schemat ukazujący motywy, jakimi kieruje się konsument w procesie zakupu wody, oczywiście nie ogranicza się tylko do dwóch „gałęzi” (gazowana/niegazowa). – Proces ten obejmuje wiele możliwości: niegazowana-gazowana, tańsza-droższa, mineralna-stołowa, duża-mała, zgrzewka-butelka, ale także, co jest niezwykle ważne, wybór ulubionej marki, wybór wody znanej z reklamy, wybór wody dobrze wyeksponowanej na półce lub wybór wody aktualnie znajdującej się w promocji. Kolejność tych wyborów jest z kolei różna w różnych typach sklepów, a same wybory, np. niegazowana-gazowana lub mała butelka-duża butelka, mogą się istotnie różnić w zależności od pogody i temperatury na zewnątrz. A także tego czy zakup jest planowany czy impulsowy – mówi Leszek Rodak, dyrektor generalny spółki Polskie Zdroje (producent Cisowianki). Jeśli mowa o pogodzie, to wysoka temperatura sprzyja sprzedaży wody gazowanej. Charakter zakupów ma natomiast wpływ na wybieraną pojemność. Zakupy planowane oznaczają najczęściej sięganie po całe zgrzewki butelek o pojemności 1,5 litra i wiążą się z wizytą w hiper-, supermarkecie (ewentualnie dyskoncie), natomiast zakupy impulsowe dotyczą jednej butelki o mniejszym niż standardowe półtora litra formacie. A wydawa-

Woda powinna być przechowywana w suchym, chłodnym (w temperaturze poniżej 20°C) i zacienionym miejscu. Pod wpływem promieni słonecznych woda pakowana w butelki PET może zmienić swój smak.


Ojciec medycyny - Hipokrates - już ponad 2000 lat temu zalecał wszystkim, aby pili jak najwięcej wody

łoby się to takie proste: klient wchodzi do sklepu, podchodzi do półki z wodą i wkłada do koszyka pierwszą lepszą butelką. To, co mówi Leszek Rodak, każe taki scenariusz zakupowy włożyć między bajki. – Nie jest już tak, że sięgamy po pierwszą z brzegu wodę dostępną w sklepie – zauważa pan Leszek. – Owszem woda to produkt pierwszej potrzeby, a więc klient, jeśli nie znajdzie w sklepie swojej ulubionej wody, to pewnie sięgnie po inną – dodaje. Tym razem tak. Pytanie tylko, czy idąc na kolejne zakupy, nie ominie tego sklepu szerokim łukiem? Znam co najmniej kilka osób, które tak robią.

płeć piękna. Do jej picia codziennie przyznało się 49% kobiet i 40% mężczyzn. Najniższe spożycie naturalnej wody butelkowanej deklarują młode osoby w wieku 15-17 lat – tylko 34% z nich stwierdziło, że pije wodę codziennie. Iwona Jacaszek z CocaCola HBC Polska wskazuje także

na statystyki, z których wynika, że zdecydowanie więcej wody wypijają mieszkańcy miast. W 2008 roku 86% całej sprzedaży wody w Polsce przypadła właśnie na miasta, a tylko 14% na tereny wiejskie (źródło: Nielsen, wielkość sprzedaży 2008). Jeśli jednak moi rodzice mieszkający w

małej miejscowości kupują wodę butelkowaną, a zapewniam Państwa, że ta, którą mają w kranie, pochodząca ze studni głębinowej, ma bardzo dobre parametry, to ja jestem o losy rynku wody butelkowanej spokojna. Magdalena Stosio-Róg reklama

Sprzedażowe fifty-fifty Skoro już dotknęliśmy kwestii miejsca zakupu wody butelkowanej, to – jak zauważa Wojciech Grądek z Jurajskiej Spółdzielni Pracy – od kilku lat sprzedaż tej kategorii produktów w coraz większym stopniu ewoluuje w kierunku nowoczesnego kanału sprzedaży. – Udział hiper-, supermarketów i dyskontów w ciągu 5 lat (od 2004 roku) wzrósł o 15% i obecnie odpowiadają one prawie za 60% sprzedawanych litrów. Wartościowo sytuacja jest nieco inna, gdyż ze względu na charakter handlu sieciowego, sprzedaje on dużo, lecz taniej. Co za tym idzie, wartościowa sprzedaż wody butelkowanej rozkłada się bardziej równomiernie, a kanał nowoczesny ma w niej 49% udziałów – mówi Wojciech Grądek. Edyta Bach, PR manager w firmie Hoop Polska, dodaje do tego, że pod względem wartości w sprzedaży wody dominują supermarkety (ponad 30% udziałów) oraz sklepy średnie i małe (łącznie nieco ponad 40%). Biorąc pod uwagę wielkość sprzedaży, kanał nowoczesny uzyskuje przewagę nad tradycyjnym głównie za sprawą sklepów dyskontowych, do których należy ponad 25% udziałów.

Kropla demografii Woda butelkowana jest produktem uniwersalnym i jako taka może i powinna być pita (i kupowana) przez wszystkich niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy miejsca zamieszkania. Okazuje się jednak, że występują tutaj pewne różnice. W badaniach przeprowadzonych przez PBS DGA regularne picie wody zadeklarowało 41% osób z wykształceniem wyższym, 29% ze średnim, 28% z zawodowym i 21% z podstawowym. Okazuje się też, że wśród konsumentów wody przewagę ma czerwiec 2009

ZH

25


na półce

CIASTKA I WAFLE

Kryzys ciachem zagryzany? Wprawdzie zewsząd straszy nas wizja gospodarczej bessy, ale przecież nie od dzisiaj wiadomo, że na ciężkie czasy najlepsze jest małe, słodkie „co nieco”. Idąc tym tropem, można zaryzykować tezę, że odpowiednio przygotowana półka z ciastkami i waflami to taka, która sama opiera się kryzysowi, ale której klienci oprzeć się nie są w stanie. – Delicje, Hity, Jeżyki, Pierniczki Alpejskie, Pieguski, Kokosanki – najlepiej rotujące w jej sklepie marki jednym tchem wymienia Krystyna Pawłowska, właścicielka sklepu spożywczego na warszawskim Bemowie. – Czyli co, w ciastkach liczą się tylko znane marki? – pytam. – Z moich doświadczeń wynika, że tak, bo jak delicje to Szampańskie z logo Wedla, jak markizy to oryginalne Hity firmy Balhsen, jak ciastka z bakaliami to Jeżyki Jutrzenki – mówi detalistka. – Podobne rodzaje ciastek, jak te wymienione, oferowane w niższej cenie nieraz tą ceną skuszą. Mają więc w sklepach rację bytu, jako tańsza alternatywa, ale raczej nie doczekają się wiernych konsumentów – kontynuuje pani Krystyna. Podobnymi spostrzeżeniami, tym razem dotyczącymi wafli, dzieli się Waldemar Łubczonek, dyrektor handlowy w hurtowni Pylkow Pyl. – Być może jest to fenomen Warszawy, gdzie głównie dystrybuujemy ZH

26

czerwiec 2009

słodycze, ale to co się liczy najbardziej to marka, kojarzona z wysoką jakością. Nasze próby przeforsowania znacznie tańszych wafli niż te oferowane pod znanymi markami na warszawskim rynku nie przyniosły rezultatu – mówi przedstawiciel hurtowni.

Do herbaty i nie tylko Największy wybór marek występuje w herbatnikach, notabene najbardziej liczącym się segmencie rynku ciastek, wafli familijnych oraz wafli impulsowych bez czekolady. W tak opisanym rynku ma on 34% udziałów ilościowych i 36% wartościowych (źródło: Nielsen, dane za kwiecień 2008 – marzec 2009). Herbatniki są też podstawą półki w sklepie Krystyny Pawłowskiej, która twierdzi, że w przypadku tego segmentu wyjątkowo warto mieć w ofercie herbatniki kilku producentów, zróżnicowane pod względem ceny i gramatury. Oczywiście w opcji z czekoladą i bez niej. Przy czym do tych pierwszych

należy 26,5% udziałów ilościowych i 33% wartościowych, a do drugich odpowiednio: 73,5% i 67% (źródło: Nielsen, dane za kwiecień 2008 – marzec 2009). Herbatniki zajmują ważną pozycję także w portfolio producentów. Jutrzenka Colian na przykład najwyższą sprzedaż notuje w kategorii herbatników typu Petit Beurre, które proponuje klientom w trzech rodzajach. – Petit Beurre 100 g polecamy do wypieków, bo dzięki unikalnej konsystencji dobrze sprawdzają się m.in. jako spody do ciast. Herbatniki Be-be kierujemy do dzieci. Nie kruszą się, więc są bezpieczne dla najmłodszych konsumentów. W czerwcu wprowadzamy na rynek nowy produkt – Petit Beurre Extra kruche 50 g. Te delikatne, kruche herbatniki rekomendujemy osobom, które dbają o linię – mówi Anna Gorzan, kierownik marketingu w firmie Jutrzenka Colian. À propos, ciastka przez długi czas kojarzone były z łasuchowaniem, a nie

ze zdrowym sposobem odżywiania. Tę w pewnym sensie złą sławę mają już jednak za sobą.

Grzeszki odpuszczone Dzisiaj coraz częściej na półkach z ciastkami dostrzec można produkty, które wykorzystują ogólnie panujący prozdrowotny trend żywieniowy. Mamy więc w ofercie ciastka pełnoziarniste, ciastka bez cukru, ciastka owsiane... Zważywszy, że wielu konsumentów, a konsumentek w szczególności, szuka usprawiedliwienia dla małych grzeszków dietetycznych jest to propozycja godna rozważenia. Odpowiadając na to zapotrzebowanie rynku, hurtownia Pylkow Pyl zaczęła od niedawna dystrybuować słodycze wpisujące się w trend prozdrowotny. – Sam jestem Sklepy Małe sklepy winno-cukiernicze spożywcze 0,7 Hipermarkety 0,2 11,7 >2500m2 -0,9 14,0 -0,9 Lokalizacja Średnie sklepy sprzedaży ciastek, spożywcze wafli familijnych i wafli 18,4 impulsowych bez czekolady 0,9 [ujęcie wartościowe]

Duże sklepy spożywcze

13,1 0,6

Źródło: Nielsen, dane za marzec 2008-luty 2009

Supermarkety <2500m2

42,1 0,1

Zmiana w stosunku do okresu kwiecień 2007 – marzec 2008 (w punktach %)


W okresie kwiecień 2008-marzec 2009 sprzedaż ciastek, wafli familijnych i wafli impulsowych bez czekolady przekroczyła ilość 93,8 mln kg i wartość 1,4 mld zł.

zdziwiony tym, jak doskonale w szkolnych bufetach i małych punktach detalicznych radzą sobie batony Corn. Wydaje się, że edukacja żywieniowa przynosi pierwsze efekty. Dlatego uważam, że przed tym segmentem jest jeszcze spore pole do popisu – mówi Waldemar Łubczonek. – Obecnie rozpoczynamy współpracę z firmą Cukry Nyskie, która produkuje bezcukrowe herbatniki w różnych smakach oraz listki waflowe (bardzo smaczne, sam wypróbowałem) – kontynuuje dystrybutor. Ale co ciekawe, ów prozdrowotny trend nie rozwija się równomiernie. – Na rynku brak dietetycznych wafli. Zastanawiam się, który z producentów zapełni tę lukę. Choć nie ma pewności, czy „zdrowe” wafle zyskają uznanie w oczach konsumentów, bo rynek ten różni się jednak od rynku ciastek – podkreśla nasz rozmówca.

Impuls (tylko) w czekoladzie W segmencie wafli impulsowych (eksponowanych w okolicy kas) inaczej niż w przypadku familijnych warianty bez czekolady w zasadzie się nie liczą, a z producentów znaczenie ma trzech. – Na tym rynku karty rozdaje trzech graczy: Nestlé, Jutrzenka oraz Kraft. Mimo

to nie jest to półka, na której nic się nie dzieje, zawsze można ją ożywić nowymi, pojawiającymi się co sezon wariantami wafelków pod znaną marką – zauważa Krystyna Pawłowska. Urozmaicić tak, ale liczyć na wielki sprzedażowy sukces to już chyba nie. – Co do wafli impulsowych klienci mają zakorzenione

upodobania. Najbardziej widoczne jest to na przykładzie Grześków, które rotują znakomicie, ale właśnie w swojej podstawowej wersji kakaowej i oblane czekoladą – mówi Waldemar Łubczonek. I tym słodkim akcentem pozwolę sobie zakończyć ten artykuł. Małgorzata Marszałek reklama

Rodzina waflami silna Zasadnicza różnica między tymi segmentami jest taka, że obok wafli w dużych opakowaniach istnieje cała plejada produktów impulsowych, które w ciastkach dopiero zaczynają się pojawiać. Mimo tego, jak szacuje Anna Gorzan, rynek ciastek jest większy niż rynek wafli familijnych i impulsowych łącznie, a jego dynamika wzrostu silniejsza, zwłaszcza wartościowo. Taka tendencja wynika z podwyżki cen ciastek zarówno za kilogram, jak i za sztukę, szczególnie w największym segmencie, ciastek bez czekolady – tłumaczy pani Anna. Może więc tego lata tym bardziej opłacało się będzie postawić na wafle? Jeśli by się Państwo na to zdecydowali, to w przypadku opakowań rodzinnych polecamy wybierać w segmencie wafli bez czekolady (przy czym nie chodzi tylko o temperaturę, bo w waflach familijnych te bez czekolady radzą sobie znacznie lepiej – zgodnie z danymi Nielsena przypada na nie 85% sprzedaży ilościowej i 75% wartościowej), najlepiej te w opakowaniach o wadze 150-200 g – przedziale, zdaniem Anny Gorzan, kluczowym zarówno dla ciastek jak i wafli. Co do smaków… w tej kwestii proponujemy zostać przy tradycyjnych. – Generalnie konsumenci najchętniej sięgają po wafle śmietankowo-kakaowe oraz waniliowe – mówi Anna Gorzan z Jutrzenki Colian, która notuje najwyższy poziom sprzedaży Wafli Familijnych o smaku śmietankowym i kakaowym właśnie. Te dwa warianty Familijnych są poza standardowym opakowaniem 180 g dostępne także w tzw. dużej paczce zawierającej 450 g wafli. czerwiec 2009

ZH

27


na półce

CUKIER

Cukier (już) nie nudzi Cukier jest produktem, o którym mówi się ostatnio wiele, ale jedynie w kontekście walki z nim. Mimo to pozostaje on podstawową pozycją w asortymencie każdego gospodarstwa domowego i każdego sklepu spożywczego. Spokój na tym rynku jest pozorny. Uważny obserwator dostrzeże w małych krystalicznych kosteczkach, które prawie każdy z nas codziennie wsypuje do kawy czy herbaty spory ruch. – Na przestrzeni ostatnich kilku lat spożycie cukru w gospodarstwach indywidualnych delikatnie, lecz systematycznie spada, kosztem wzrostu konsumpcji w sektorze przemysłowym – zauważa Teresa Mroczek-Krupa, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w firmie Südzucker. Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że producenci chcą tchnąć w ten rynek trochę świeżości.

Nie tylko kryształ Polski rynek jest zdominowany przez cukier biały. Według danych Nielsena w okresie kwiecień 2008 - marzec 2009 sprzedaż cukru w kanale nowoczesnym (hiper- i supermarkety) osiągnęła wartość ponad 658,8 mln złotych, z czego 95,4% przypadło w udziale cukrowi białemu, a 4,6% – cukrom specjalnym. Z kolei wielkość sprzedaży w tego typu placówkach oszacowana została na 267,6 mln kilogramów, przy czym cukier biały stanowił 97,7%, a cukry specjalne – 2,3%. Mimo tych liczb, to właśnie w cukrach specjalnych (zwanych też galanterią cukrową) producenci widzą sposób na ożywienie półki. Beatrycze Grela, dyrektor ds. marketingu i komunikacji wewnętrznej w firmie Südzucker, uważa, że używaniu innych niż ZH

28

czerwiec 2009

tradycyjny kryształ rodzajów cukru sprzyja coraz częstsze traktowanie czasu spędzonego w kuchni jako hobby a nie codziennego obowiązku. Można też zaryzykować tezę, że Polacy wprost uwielbiają odkrywać kulinarne nowości. W tym kontekście nie zaskakuje, że cukrowa galanteria poprawia swoje notowania, a jej oferta staje się coraz bogatsza i bardziej dostępna.

Kolorowa rewolucja Wystarczy spojrzeć na portfolio producentów, aby uświadomić sobie, że dawno już minęły czasy, kiedy jedyną alternatywą dla kryształu był cukier puder czy cukier w kostkach. Obecnie konsumenci mają cukrów do wyboru do koloru. Weźmy za przykład cukry brązowe. – Cukry brązowe od momentu pojawienia się na rynku nieustannie zyskują na popularności. Wielu klientów

ZDANIEM dystrybutora Mówi Feliks Ratajczak z firmy Hast: Nasza firma specjalizuje się w dostawach cukru (całosamochodowych – 24 tony) do hurtowni spożywczych, zakładów produkcyjnych oraz sieci handlowych. W ofercie posiadamy cukier kryształ w opakowaniach 1 kg, 25 kg, 50 kg i 1000 kg oraz cukier w cysternach. Poza tym oferujemy cukier puder w opakowaniach 0,5 kg oraz 10 kg. Przygotowujemy też indywidualne opakowania z nadrukiem klienta. Tzw. „galanteria cukrowa”, czyli produkty typu cukier w kostkach, kandyzowany, żelujący, trzcinowy itp. traktowana jest przez nas jako ewentualne uatrakcyjnienie oferty, wprowadzane na życzenie i nie stanowi znaczącej pozycji w przychodach firmy. Pomimo prowadzenia przez koncerny produkujące cukier wielu akcji promocyjnych, uważam cukier za typowy przykład produktu no name. Głównym czynnikiem decydującym o zakupie jest nadal cena. Sporadycznie można spotkać klienta, dla którego znaczenie ma to, od jakiego producenta dostarczony cukier pochodzi. W handlu cukrem zauważalny wzrost sprzedaży można zaobserwować w okresie od maja do sierpnia. Związane jest to ze zwiększonym zapotrzebowaniem na cukier zakładów produkujących napoje, lody, przetwory owocowe oraz przygotowywaniem przetworów z produktów naszych ogrodów i sadów. Wzmożoną sprzedaż cukru obserwujemy też przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy.

rezygnuje ze słodzenia kawy czy herbaty cukrem białym na rzecz cukru kandyzowanego, cukru brązowego w kostkach czy też cukru trzcinowego Demerara – mówi Agnieszka Kielak z BSO. Ponadto w sprzedaży są cukry o najróżniejszym przeznaczeniu. Małgorzata Stojanowska-Szulejko, marketing manager Pfeifer & Langen wylicza, że w ofercie marki Diament znajdują się cukry: do pieczenia i zdobienia ciast, do przygotowywania domowych konfitur, do słodzenia gorących i zimnych napojów, do przygotowywania nalewek i likierów bądź uatrakcyjniania drinków. Przygotowując ciasta, gospodynie domowe mają do wyboru już nie tylko cukier kryształ lub puder, ale także cukier drobny, cukier puder z aromatem cytrynowym, waniliowym albo z dodatkiem kakao.

No more „no name” Zmiany zachodzące na rynku cukru nie dotyczą tylko urozmaicania oferty. Przekleństwem każdego producenta jest nieznajomość marki wśród konsumentów. A tak było właśnie w przypadku cukru. Przez wiele lat kategoria ta była kategorią no name. Kupowało się po prostu cukier, a nie cukier konkretnej marki. Jednakże to także się zmienia.


Szacuje się, iż roczne spożycie cukru na jednego obywatela kształtuje się w Polsce na poziomie ok. co w porównaniu do pozostałych krajów UE daje nam pozycję w ścisłej czołówce.

– W roku 1996 Pfeifer & Langen jako pierwszy na polskim rynku podjął strategiczną decyzję o obrandowaniu i sprzedaży cukru pod marką Diamant. Do tego czasu cukier w Polsce był sprzedawany przez poszczególne cukrownie pod ich własnym szyldem – mówi Małgorzata Stojanowska-Szulejko. Podobną drogę wybrali inni producenci: BSO promuje markę Srebrna Łyżeczka, Südzucker – markę Cukier Królewski. – Kilkanaście lat temu rzeczywiście używano jednego rodzaju cukru do wszystkiego, dlatego też nie zwracano szczególnej uwagi na markę – stwierdza Beatrycze Grela z Südzucker. – Dziś, ze względu na bogate portfolio, a także modę na eksperymenty kulinarne z kuchniami świata, konsumenci dokonują zakupów bardziej świadomie. Podobną opinię wyraża Agnieszka Kielak z BSO, która stwierdza, że klienci coraz częściej, podejmując decyzję o zakupie cukru, kierują się marką oraz jakością, odchodząc od podstawowego niegdyś kryterium, czyli ceny.

i Wielkanocą. Wyjątkiem jest cukier puder, którego konsumpcja w tym czasie widocznie wzrasta – mówi Terasa Mroczek-Krupa. Natomiast w dalszym ciągu widoczny jest wzmożony popyt na cukier w okresie letnim. Wzrost ten zaczyna się w momencie dojrzewania truskawek,

z reguły w czerwcu, i trwa do jesieni, kiedy to robione są przetwory z jabłek i śliwek.

Słodki finisz Tak więc, mimo że obecnie piewcy kultury zdrowego żywienia niechętnym okiem patrzą na konsumpcję

40kg

cukru, nie wydaje się, aby w przyszłości czekał ją jakiś dramatyczny spadek. W naszej wciąż szalenie tradycyjnej rzeczywistości cukier był, jest i będzie podstawowym produktem w każdej kuchni. Więc jak? Z cukrem czy bez? Ja na pewno „z”. Cezary Ksel reklama

Kalendarz cukrem pisany Z uwagi na to, że cukier jest produktem z kategorii podstawowych, nie może go zabraknąć w żadnym sklepie. Jednakże znaczenie poszczególnych kanałów w sprzedaży cukru jest bardzo różne. Badania Nielsena pokazują, że w samym kanale nowoczesnym istnieje dosyć duża dysproporcja: w okresie kwiecień 2008 – marzec 2008 supermarkety miały 68,2% wartościowych udziałów w sprzedaży cukru, podczas gdy hipermarkety tylko 31,8%. O spadku znaczenia hipermarketów w obrocie cukrem mówi także Teresa MroczekKrupa z firmy Südzucker. – Na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech lat obserwujemy znaczny wzrost sprzedaży cukru kryształu w sektorze dyskontowym oraz w supermarketach, kosztem zmniejszenia udziału w hipermarketach – zauważa pani Teresa. – Niemniej w dalszym ciągu Polacy lubią również zakupy cukru w swoich małych, lokalnych sklepach osiedlowych – dodaje. – Niezależnie jaki kanał sprzedaży weźmiemy pod lupę, cukier kupowany jest przez okrągły rok, z pikami w okresach przedświątecznych oraz w sezonie przygotowywania przetworów owocowych. Ale tutaj ważna uwaga. – Z roku na rok coraz trudniej zauważalny jest wzrost sprzedaży cukru w okresach świątecznych. Zakupy odbywają się jedynie w ostatnich dniach przed Bożym Narodzeniem czerwiec 2009

ZH

29


na półce

produkty limitowane

>> VEGETA GRILLOWO ZMIXOWANA W związku z sezonem grillowym do oferty przypraw marki Vegeta powróciła Vegeta Mix do Grilla. Jest to starannie skomponowana mieszanka ziół, przypraw i suszonych warzyw przeznaczona zarówno do dań mięsnych, rybnych, jak i warzyw (np. cukinia), owoców (jabłka) czy grzybów (np. pieczarki). Nadaje potrawom wyraźny ziołowo-korzenny smak i aromat. Vegata Mix do Grilla dostępna jest w dwóch rodzajach opakowań: 20-gramowej torebce w cenie ok. 1,20 zł oraz praktycznej 100-gramowej tubie z dozownikiem i szczelnym zamknięciem w cenie ok. 3,90 zł. PODRAVKA POLSKA, www.podravka.pl

>> LETNI DESER OD DELECTY W ofercie ciast na zimno marki Delecta pojawił się Sernik błyskawiczny truskawkowy. By go przygotować, wystarczy do zawartości opakowania dodać mleko, szybko zmiksować i schłodzić w lodówce. Ciasto można udekorować galaretką, świeżymi truskawkami i bitą śmietaną. Sugerowana cena detaliczna opakowania 195 g – 5,90 zł. Sernik błyskawiczny truskawkowy to limitowana, letnia propozycja marki Delecta. Poza nim w ciągłej sprzedaży są dwa serniki błyskawiczne – oryginalny i jogurtowy. RIEBER FOODS POLSKA, www.delecta.pl

>>

>> ZMYWANIE W OWOCOWYCH NUTACH

ARBUZOWE WAKACJE

Na tegoroczne lato firma Storck „sprezentowała” dzieciom nowy smak Mamby. Wyjątkowo soczysta Mamba Arbuzowa dostępna jest od maja w specjalnej limitowanej ofercie w zestawach kostek zawierających znane już smaki truskawki, maliny i coli. Dla wsparcia sprzedaży produktu przygotowano degustacje, animacje i materiały POS (wobblery, plakaty, kartonowe kostki). Sugerowana cena kostki zawierających sześć małych, oddzielnie pakowanych gum to ok. 0,90 zł. STORCK POLSKA, www.storck.pl, www.mamba.pl

Firma Inco-Veritas wprowadziła do oferty limitowane, letnie wersje płynu do mycia naczyń Ludwik. Ludwik Owocowy Koktajl zawiera wyciąg z owoców cytrusowych, który działa przeciwzapalnie, a także poprawia mikrocyrkulację, odświeża, wygładza i wzmacnia skórę. Składnikiem Ludwika Balsam Truskawkowe Lato jest wyciąg z ryżu charakteryzujący się właściwościami odżywczymi i nawilżającymi. Obydwa warianty wzbogacone są kompleksem witamin A, E, F i H. Nowe płyny poza tym, że „troszczą się” o dłonie, pozostawiają naczynia krystalicznie czyste i lśniące. Letnie edycje dostępne są w opakowaniach po 250 g i 1000 g, przy czym za to większe trzeba zapłacić ok. 5,00 zł. INCO-VERITAS,

www.inco-veritas.com.pl

<< WARZYWNE TOWARZYSTWO Na sezon wiosenno-letnich spotkań na świeżym powietrzu firma Lisner proponuje limitowaną serię dwóch sałatek grillowych, które uatrakcyjnią smak mięs z rusztu. Pierwsza – z kapustą i kukurydzą – zawiera dodatek ogórka konserwowego, czerwonej papryki i marynowanej cebulki. W drugiej – z ziemniakami i ogórkiem – także znajdziemy marynowaną cebulkę, a ponadto szczypiorek. W obu przypadkach warzywom towarzyszą delikatne sosy i naturalne przyprawy. Sałatki grillowe marki Lisner oferowane są w rodzinnych opakowaniach o wadze 400 g w cenie 4,95 zł. UNIQ LISNER, www.lisner.pl

ZH

30

czerwiec 2009


>> NA GORÑCE PRAGNIENIA Żeby uświetnić atmosferę letnich wieczorów, firma Ambra przygotowała nową, limitowaną serię różowego gronowego półwytrawnego wina musującego Cin&Cin Rose. Kieliszek tego różowego napoju schłodzonego do temperatury 8ºC pozwoli zaspokoić pragnienie, doda nutę tajemniczości i odrobinę elegancji. Cin&Cin Rose ma niezwykły aromat oraz wyrazisty, orzeźwiający smak, który wyostrzy zmysły i wyzwoli emocje. Sugerowana cena detaliczna Cin&Cin Rose zamkniętego w szykownej butelce o pojemności 0,75 l to 19,90 zł. AMBRA, www.ambra.com.pl

>>

<< CHOPIN

– NIE TYLKO DLA MELOMANÓW

ZMYSŁOWA COCA-COLA LIGHT

Pięć zmysłów – wzrok, słuch, smak, węch i dotyk – stało się inspiracją do stworzenia limitowanej edycji puszek i butelek Coca-Coli Light. Zastosowana na nich barwna i fantazyjna kreska oraz rysunki pełne symboli to kobieca interpretacja ludzkich zmysłów. Limitowane opakowania Coca-Coli Light będą w sprzedaży do końca sierpnia, a ich oficjalna premiera odbędzie się podczas łódzkiego tygodnia mody, trwającego w dniach 28 maja – 5 czerwca. Sugerowane ceny na półce: Coca-Cola Light 0,33 l puszka – 2,29 zł, Coca –Cola Light 0,5 l PET – 2,95 zł. COCA-COLA HBC POLSKA, www.cocacola.com.pl

Przygotowując się do obchodów Roku Chopinowskiego, Polmos Siedlce rozszerzył asortyment żytniej wódki Chopin o dwa eleganckie opakowania. Pierwsze z nich to metalowa tuba zadrukowana czerwoną farbą oraz warstwą lakieru z tłoczonym logo i nazwą produktu. W tubie znajduje się butelka wódki Chopin o pojemności 0,7 l. Cena tuby z butelką wynosi ok. 65,00 zł. Drugie z nowych opakowań to wykone z tektury walizka z metalowymi okuciami oraz nitami, w której umieszczono 6-litrową butelkę wódki Chopin Rye Vodka. Cena tego zestawu to 990,00 zł. PODLASKA WYTWÓRNIA WÓDEK POLMOS SIEDLCE, www.polmos-siedlce.com.pl

<< MEGABUTELKA

= MEGAWYGODA

18 maja Grupa Żywiec wprowadziła na piwny rynek najnowszą innowację produktową. Tego dnia do sprzedaży trafiło specjalne, letnie opakowanie Warki – półtoralitrowa, plastikowa Megabutelka. Decyzja o wprowadzeniu tej nowości to rezultat szczegółowej analizy potrzeb konsumentów piwa. Wynika z niej jasno, że jedną z najistotniejszych rzeczy, które cenimy w życiu i jedną z najważniejszych cech tysięcy produktów, które kupujemy, jest wygoda. Nie zaskakuje więc, że konsumenci z wielu krajów (m.in. Słowacji, Hiszpanii, Rumunii, Rosji, Bułgarii) entuzjastycznie przyjęli pojawienie się na ich rynkach piw w butelkach PET (taka właśnie butelka to obecnie najszybciej rozwijające się opakowanie w Europie). 18 maja trafia ona w ręce polskich piwoszy. Megabutelkę Warki można zamknąć. Nie da się jej stłuc. Jest lekka i poręczna. Co najważniejsze, specjalna etykieta ochron-

na gwarantuje najwyższą jakość piwa. Te zalety Megabutelki czynią z niej idealne opakowanie na wszystkie „letnie okazje”. Do tego dochodzi jeszcze atrakcyjna cena. Półtoralitrowa Megabutelka Warki kosztować ma 8,19 zł (0,51 zł mniej niż trzy puszki). Sprzedaż Magebutelki Warki wspierana

będzie reklamą w telewizji i prasie (branżowej oraz weekendowej). Detaliści otrzymają do dyspozycji całą gamę materiałów POS. Dodatkowo prowadzona będzie promocja z hostessami, w której do każdej Warki w opakowaniu PET dodawane będą trzy piknikowe kubki gratis. GRUPA ŻYWIEC, www.warka.com.pl czerwiec 2009

ZH

31


na półce

nowe produkty

>> MUSLI NA CZTERY PORY ROKU

>>

Lubella debiutuje w nowej dla siebie kategorii – musli. Propozycja firmy to połączenie chrupkich płatków zbożowych, dużych kawałków owoców i aromatycznego syropu. Musli Lubella oferowane jest w czterech wariantach smakowych: Wiosenne Marzenie, Letnia Pokusa, Jesienna Delicja i Zimowe Szaleństwo. Do wyboru są dwa warianty opakowań: 300-gramowe torby, a także wygodne saszetki po 50 g, które sprawdzą się np. w pracy czy w podróży. Sugerowane ceny na półce: torba – 4,80 zł, saszetka – 1,40 zł.

WIŚNIOWE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

Pożywne i niskokaloryczne batoniki Crunchy mają nową, wiśniową odsłonę. Crunchy wiśniowe w polewie jogurtowej zawierają suszone wiśnie charakteryzujące się dużą zawartością błonnika, potasu, witaminy C i kwasu foliowego. Ich dodatkowe składniki to płatki owsiane i kukurydziane, ziarna słonecznika, rodzynki oraz chrupki kukurydziano-ryżowe. Batonik Crunchy wiśniowe w polewie jogurtowej o masie 35 g pokrywa jedynie 7% dziennego zapotrzebowania kalorycznego dorosłej osoby, a kosztuje ok. 1,10 zł.

LUBELLA – Grupa Maspex Wadowice, www.maspex.com.pl

SANTE, www.sante.pl

>> MUCIOS PARÓWKOS Szczególnie dzieciom firma MyEcolife (producent i dystrybutor wysokiej jakości artykułów ekologicznych) poleca Mucios Parówkos. Są to w 100% naturalne parówki z linii ekologicznych wędlin, zawierające jedynie mięso wieprzowe, sól, cukier, przyprawy i wodę. Nie ma w nich śladu sztucznych barwników, środków smakowych i konserwujących oraz przeciwutleniaczy. Mucios Parówkos MyEcolife dostępne są w wybranych supermarketach oraz w sklepach ze zdrową żywnością. Cena za opakowanie 300 g – ok. 13,00 zł. MYECOLIFE, www.myecolife.pl

>>

>> CAMEMBERT Z NIESPODZIANKĄ Oferta wiodącej na rynku serów pleśniowych marki Turek została rozszerzona o dwie, powiedzmy sobie szczerze, wyjątkowe pozycje. Mowa o delikatnych serach typu camembert z kawałkami prawdziwych, aromatycznych owoców. Dwa warianty smakowe – z morelami i z żurawiną – dostępne są w sprzedaży od 18 maja. Sugerowana cena detaliczna: 4,49 zł za 100 g. BONGRAIN POLSKA, www.bongrain.pl

<< STWORZONA DLA SMUKŁEJ TALI La Karnita Smukła Talia – White Tea to obecnie jedna z najbardziej zaawansowanych i najciekawszych herbacianych kompozycji na rynku. Produkt ten jest połączeniem herbaty białej, czerwonej Pu-Erh i L-karnityny, a dodatkowo zawiera także żurawinę, malinę i płatki róży. Dzięki takiej mieszance La Karnita Smukła Talia – White Tea doskonale wygląda i smakuje, a do tego pomaga zachować smukłą talię. Cena paczki zawierającej 50 g herbaty liściastej to 4,49 zł. BIO-ACTIVE DYSTRYBUCJA, www.bio-active.pl ZH

32

czerwiec 2009

BIAŁA ROZKOSZ

Śmietany i jogurt naturalny marki Zott otrzymały nową szatę graficzną. Opakowania mają spójne nazewnictwo, jednolity motyw (rozległe łąki, niebo) i logotyp „naturalna rozkosz”. Dodatkowo poszczególnym grupom produktów przyporządkowany został odpowiedni kolor (śmietanom – odcienie niebieskiego i granatowego, śmietance – kolor czerwony, a jogurtowi naturalnemu – ciemny niebieski), co ułatwia ich identyfikację. Sugerowane ceny detaliczne: jogurt naturalny 180 g – 0,99 zł, 370 g – 1,99 zł; śmietana 12% 180 g – 1,49 zł, 330 g – 2,19 zł, 500 g – 3,09 zł; śmietana 18% 180 g – 1,59 zł, 330 g – 2,29 zł, 500 g – 3,29 zł; śmietanka 30% 200 g – 1,89 zł. ZOTT POLSKA, www.zott.pl


czerwiec 2009

ZH

33


na półce

nowe produkty

<<IMPREZA Z ARTUREM

<< OLIWA O SMAKU PESTO

W kwietniu na półce ze słonymi przekąskami zadebiutowały krakersy Artur. Polecane jako żelazny zestaw imprezowy, mogą być podawane saute lub też w towarzystwie dipów. Krakersy Artur dostępne są w trzech wariantach: mix, bekon i fromage (smak serka z cebulką). Krakersy mix pakowane są po 250 g, a bekon i fromage – po 225 g. Sugerowana cena wszystkich trzech wariantów to 3,50 zł.

>>

LIDER ARTUR, www.liderartur.pl

Monini Polska ma przyjemność zaprezentować aromatyzowaną oliwę z oliwek Extra Vergine o smaku Pesto. Produkt ten to idealny dodatek do dań na bazie makaronu, sałatek, świeżych pomidorów, mozarelli, jajek oraz marynat i dressingów. Oliwa uzupełnia dotychczasową gamę oliw aromatyzowanych pod marką Monini: bazylia, cytryna, czosnek&chilli, biała trufla oraz cztery pieprze. Oliwy smakowe Monini dostępne są w szklanych, eleganckich butelkach, o pojemności 250 ml. Sugerowana cena detaliczna 20,00 -22,00 zł. MONINI POLSKA, www.monini.pl

UKŁON W STRONĘ JAPONII Frosta wyszła naprzeciw wielbicielom japońskiej kuchni i wprowadziła do oferty Paluszki Surimi. Paluszki mają delikatny smak i słodkawy aromat. Dobrze komponują się z daniami na bazie makaronu, można je podawać w formie koreczków, używać jako dodatek do sałatek, kanapek lub delektować się ich smakiem jedynie z dodatkiem majonezu, dipu czy sosu. Proponowana cena detaliczna za 250-gramowe opakowanie to ok. 4,50 zł. Paluszki Surimi są gotowe do spożycia bezpośrednio po rozmrożeniu. Mogą być jedzone zarówno na ciepło, jak i na zimno.

>>

FROSTA, www.frosta.pl

KOCIOŁKI Z TRZECH STRON ŚWIATA

Kuchnia rosyjska, węgierska i włoska stały się inspiracją dla trzech nowych dań gotowych z serii Łowicz Kociołek do syta. Każde z nich zawiera wieprzowinę w Kociołku rosyjskim w sosie a la strogonoff z kluskami, w Kociołku węgierskim w pikantnym sosie z ziemniakami, a w Kociołku bolońskim w klasycznym sosie bolońskim z makaronem spaghetti. Dania oferowane są w słoikach o gramaturze 580 g (porcja dla jednej-dwóch osób) w cenie 6,09 zł – 6,49 zł (w zależności od kanału sprzedaży). AGROS NOVA, www.agrosnova.pl, www.kociolekdosyta.pl

>> GOTOWE NA URLOP Wszystkim, którzy czas urlopowych wyjazdów chcą spędzić na wypoczynku i zwiedzaniu, firma Mispol oferuje posiłki, które podać można zaledwie w kilka minut. Do wyboru konsumenci mają dania gotowe na tackach i w słoikach. Linia dań na tackach obejmuje: Pulpety z ziemniakami w sosie myśliwskim, Gulasz z ziemniakami w sosie warzywnym, Spaghetti w sosie bolońskim, Lazanię, Bigos z kiełbasą, Karkówka w sosie z warzywami, Kurczaka z warzywami i ryżem, Gulasz z kaszą gryczaną (pierwsze cztery mają gramaturę 300 g, kolejne trzy gramaturę 400 g, a sugerowana cena detaliczna wszystkich siedmiu propozycji to 5,34 zł). W ramach linii dań w słoikach oferowane są: Klopsy w sosie węgierskim, Gołąbki w sosie pomidorowym, Pulpety w sosie pomidorowym, Flaki po myśliwsku, Fasolka po bretońsku (gramatura 480 g, ceny od cena 3,73 zł do cena 6,37 zł). Wszystkie gotowe dania Mispolu przygotowywane są na podstawie domowych receptur z zachowaniem smaku i zapachu tradycyjnej kuchni, wykorzystując najwyższej jakości, naturalnych surowców, dodatków i przypraw. GK MISPOL, www.mispol.pl ZH

34

czerwiec 2009


czerwiec 2009

ZH

35


na półce

nowe produkty

DUŻA PORCJA MLECZKA Rodzice, którzy chcą oszczędzić czas i pieniądze, mogą teraz kupić mleko modyfikowane NAN Active w większych opakowaniach. Wariant NAN Active 1 dostępny jest w puszce o wadze 900 g, a warianty NAN Active 2 i 3 – w puszkach o wadze 800 g. Sugerowana cena detaliczna dużego opakowania wszystkich trzech wariantów mleka wynosi ok. 37,00 zł, jest więc niższa niż w przypadku zakupu kilku mniejszych puszek. NESTLÉ POLSKA, www.nestle.pl

CYTRYNA I… NIC

<< ZIELONA, JABŁKOWA I MROŻONA

Tego lata firma Coca-Cola HBC Polska proponuje konsumentom powrót do znanej z dzieciństwa lemoniady – prostego napoju, który orzeźwiał i gasił pragnienie. Taka właśnie jest Lemon & Nada (w tłumaczeniu z hiszpańskiego „cytryna i nic”) – nowość w ofercie marki Cappy. Lemon & Nada pojawiła się na rynku w połowie maja. Dostępna jest w dwóch smakach – tradycyjnym cytrynowym oraz cytrynowym z dodatkiem kardamonu – i w dwóch rodzajach opakowań – kartonie o pojemności 1 l i butelce PET o pojemności 0,33 l. Sugerowane ceny odpowiednio: 3,99 zł i 2,39 zł.

Amatorów mrożonej herbaty Lipton ucieszy fakt, że na rynku COCA-COLA HBC POLSKA, pojawił się jej nowy wariant – Lipton Green Apple Ice Tea. Pod nazwą www.cappy.pl tą kryje się produkt łączący w sobie zdrowotne walory bogatej w przeciwutleniacze zielonej herbaty ze smakiem zielonych jabłek. Nowy wariant Lipton Ice Tea dostępny jest w butelkach o pojemności 0,5 l i 1,5 l. Sugerowane ceny odpowiednio – 2,99 zł i 5,39 zł. Od czerwca aż do wyczerpania zapasów Lipton Green Apple Ice Tea dostępna będzie także w puszkach 0,33 l w proH2O OD KUBUSIA mocyjnej cenie 0,79 zł. Kubuś Waterrr to woda źródlana stwoPEPSI COLA GENERAL BOTTLERS POLAND, www.pepsi.com.pl rzona z myślą o młodych konsumentach.

>> HELLENA SERWUJE WODĘ Oferta napojów marki Hellena została wzbogacona o wody smakowe Hellena Aqua. Są one dostępne w trzech ulubionych przez Polaków owocowych smakach: cytrynowym, jabłkowym i truskawkowym. Nie zawierają sztucznych substancji słodzących a po prostu cukier. Produkowane są na bazie wody z pokładów jurajskich. Butelki PET z elegancką, sugerującą witalność i świeżość etykietą o pojemności 1,5 l mają cenę porównywalną do wód bez nut owocowych, a więc 1,99 zł. JUTRZENKA COLIAN, www.jutrzenka.pl

TYMBARK – Grupa Maspex Wadowice, www.maspex.com.pl

<< APETYCZNA PROSTO Z GÓR Żeby wyróżnić wodę z sokiem marki Tymbark na sklepowej półce, producent „wyposażył” ją w nową szatę graficzną. Woda ta posiada umieszczoną na całej wysokości butelki etykietę typu „sleeve”oraz apetyczną, owocową grafikę. Woda z sokiem od Tymbarku powstaje na bazie górskiej wody źródlanej, bez użycia konserwantów i sztucznych dodatków. Zawiera za to naturalny sok owocowy. Oferowana jest w trzech wersjach smakowych: cytryna, truskawka i jabłko (wszystkie niegazowane). Sugerowana cena na półce: 2,69 zł za butelkę 1,5 TYMBARK – Grupa Maspex Wadowice, www.maspex.com.pl ZH

36

czerwiec 2009

Stąd trzy gaszące pragnienie i wybrane przez dzieci smaki: cytryna, truskawka, jabłko oraz specjalne opakowanie – poręczna butelka PET wyposażona w nakrętkę z membraną uniemożliwiającą przypadkowe rozlanie wody. Poszczególne warianty Kubusia Waterrr swój smak zawdzięczają dodatkowi soków owocowych. Nie znajdziemy w nich konserwantów ani sztucznych barwników. Sugerowana cena za butelkę o pojemności 500 ml – 2,19 zł.


JUPI DLA OCHŁODY Firma Hoop Polska wprowadza na rynek napoje Jupi Ice Tea. Nie zawierające sztucznych barwników ani aromatów napoje w dwóch smakach – cytrynowym i brzoskwiniowym – sprzedawane będą w nowoczesnych butelkach PET o pojemności 1,75 l i 0,5 l. Sugerowane ceny odpowiednio: 3,99 zł i 1,99 zł. Jednocześnie firma poszerza swoje portfolio o napój Jupi Multiwitamina Red w butelce 0,5 l, którego rekomendowana cena to 1,99 zł.

Od kwietnia niegazowany wariant wody mineralnej Nałęczowianka dostępny jest także w butelce o pojemności 0,75 l. Opakowanie to producent poleca osobom prowadzącym aktywny tryb życia albo tym, którym woda mineralna towarzyszy w codziennych czynnościach. Nowa butelka ma pojemność, która pozwala zawsze mieć ją przy sobie, jest wygodna do trzymania, posiada też praktyczny, zamykany korek. Na sklepowej półce wyróżnia ją odmłodzona etykieta z dynamiczną grafiką na przezroczystej folii. Sugerowana cena Nałęczowianki niegazowanej 0,75 l to 1,79 zł. NESTLÉ WATERS, www.naleczowianka.pl

reklama

>>

HOOP POLSKA, www.hoop.pl

<< NAŁĘCZOWIANKA DLA AKTYWNYCH

KLASYKA I ORZEŹWIENIE NA PATYKU

W sezonie 2009 do lodowej oferty Nestlé powraca marka Macao. Sygnowane nią lody waniliowe oblane najprawdziwszą, grubą czekoladą dostępne są w dwóch wersjach smakowych: Macao Classic oraz Macao Almond – z migdałami w polewie z mlecznej czekolady. Proponowana cena – 4,00 zł za 120 ml. Amatorzy lodów sorbetowych mogą natomiast sięgnąć po inną nowość z oferty Nestlé – La Cremeria. Przygotowany w 80% z owoców lód na patyku przyniesie orzeźwienie w upalne dni. Proponowana cena – 3,50 zł za 110 ml. NESTLÉ POLSKA, www.nestle.pl

czerwiec 2009

ZH

37


na półce

nowe produkty

>> TOFFI INTENSYWNIE Głównie z myślą o kobietach Zielona Budka wprowadziła do oferty impulsowe lody Toffi Intenso. Są to lody o smaku toffi, z gęstym sosem toffi i posypką z orzechów laskowych. Zapakowano je w wygodny plastikowy kubeczek z łyżeczką. 200 ml tej kremowej i delikatnej przyjemności kosztuje 2,50 zł. ZIELONA BUDKA, www.zielonabudka.pl

>>

>> RAJSKIE MLECZKO W KRÓLEWSKIEJ SZACIE A NA DESER – ŚNIEŻKA

Śnieżka truskawkowa i Śnieżka smak krówki – to dwie nowości w linii Puszyste Desery, sygnowanej marką Delecta. Jednocześnie producent odświeżył opakowania dotychczas dostępnych wariantów – Śnieżki oryginalnej i Śnieżki z czekoladą. Śnieżka Delecty to uniwersalny i szybki (wystarczy zawartość opakowania zmiksować z zimnym mlekiem) sposób na dekorację ciast, deserów, a także dodatek do naleśników czy gofrów. Wszystkie warianty dostępne są w torebkach 56 g, w sugerowanej cenie detalicznej 1,60 zł. RIEBER FOODS POLSKA, www.delecta.pl

>>

ORBIT W ROZMIARZE XXL W odpowiedzi na duże zainteresowanie konsumentów gumami do żucia w torebkach, firma Wrigley wprowadziła do sprzedaży kolejne nowości w tym formacie. W torebkach XXL dostępne są dwa smaki gum Orbit – Spearmint i Peppermint. Torebki zawierają po 39 drażetek. Ich rekomendowana cena detaliczna to 4,50 zł. WRIGLEY POLAND, www.wrigley.pl

>>

38

czerwiec 2009

>>EKSTRA KRUCHE DO TOREBKI Od połowy czerwca w sprzedaży znajdzie się kolejny rodzaj herbatników z logo Jutrzenki – Petit Beurre Ekstra Kruche. Te klasyczne, lekkie i wyjątkowo kruche herbatniki o delikatnym smaku dobrze komponują się z kawą, herbatą lub mlekiem. Kobiety (do których nowość ta jest adresowana) z pewnością docenią je za niskokaloryczność – jeden herbatnik waży 5 g i ma 22 kcal. Dzięki małej i wygodnej formie opakowania, Petit Beurre Ekstra Kruche z łatwością zmieszczą się w każdej damskiej torebce. Paczka zawierająca 10 herbatników kosztować ma 0,60 zł. JUTRZENKA COLIAN, www.jutrzenka.pl

CZUŁE CIASTECZKA

Serduszka z cukrem – nowość firmy Mamut – przywodzą na myśl domowe wypieki naszych mam i babć. Ciastka oprószone srebrzystą mgiełką cukru mają przyjazny kształt i niespotykaną kruchość. Sugerowana cena za kartonik zawierający 160 g serduszek to 2,99 zł. MAMUT, www.mamut.pl

ZH

Goplana odświeżyła szatę graficzną Rajskiego Mleczka, która jest teraz spójna z linią czekolad i pralin tej marki. Smak został wyraźnie zasymbolizowany zdjęciem żółtobiałych płatków wanilii obok kostek Rajskiego Mleczka. Pudełko zawierające 380 g słodkiej, mlecznej i puszystej pianki oblanej prawdziwą, pełnowartościową czekoladą kosztuje 10,00 zł. JUTRZENKA COLIAN, www.goplana.pl

<< OWOCOWA PRZYGODA Z FRUTKIEM Frutek Aqua o smakach brzoskwiniowym i truskawkowym to orzeźwiające niegazowane wody smakowe dla dzieci. Są one efektem połączenie naturalnej wody mineralnej Jurajska i naturalnych aromatów. Frutek Aqua produkowany jest bez sztucznych substancji słodzących. Bezpieczne i wygodne opakowanie – butelka o pojemności 0,5 l z zamknięciem typu „sport cup” – pozwala dzieciom pić go nawet w trakcie aktywnego wypoczynku. Sugerowana cena detaliczna – 1,59 zł. JURAJSKA SPÓŁDZIELNIA PRACY, www.jurajska.pl


<< CZYM LA CREMERIA BOGATA Linie kremowych w konsystencji i bogatych w dodatki lodów familijnych La Cremeria wzbogaciły dwa nowe smaki. La Cremeria Bakaliowa to lody waniliowe z dodatkiem siekanych orzechów ziemnych i laskowych oraz rodzynek. Druga z nowości to La Cremeria Sorbet Mango – orzeźwiające lody wyprodukowane z owoców mango z dodatkiem koktajlu o ty samym smaku. Lody oferowane są w pojemnikach o pojemności 900 ml w cenie 14,99 zł za wariant bakaliowy i 15,99 zł za sorbet mango. NESTLÉ POLSKA, www.nestle.pl reklama

>>

p u K równiezi

<< ITALIA W ZASIĘGU RĘKI

Od kwietnia w sprzedaży dostępna jest Fanta w nowej formule. Napój zawierający sok pomarańczowy, produkowany jest bez dodatku konserwantów oraz sztucznych barwników. Zmianie receptury towarzyszy szeroko zakrojona kampania reklamowa pod hasłem „Naturalnie Fantastyczna” obejmująca telewizję, działania PR, internet i punkty sprzedaży. Na opakowaniach napojów oraz materiałach promocyjnych pojawił się napis „Bardzo pomarańczowa. Bez dodatku konserwantów”. Sugerowane ceny na półce: Fanta 0,5 l PET – 2,99 zł, Fanta 1,5 l PET – 3,99 zł, Fanta 2 l PET – 5,39 zł. COCA-COLA HBC POLSKA, www.fanta.pl

Włoskie smaki i aromaty do kuchni wniesie nowy sos do gotowania marki Winiary Italia Cztery Sery. Produkt łączy w sobie intensywne smaki mozzarelli, gorgonzoli, pecorino i parmezanu. Idealnie nadaje się do dań z makaronu, a także potraw z mięsem i warzywami. Jego rekomendowana cena to ok. 2,50 zł. Sos Cztery Sery uzupełnia gamę sosów Italia, w skład której wchodzą sosy: Boloński, Neapolitański i Sycylijski. Nowy wariant dostępny jest w sklepach od kwietnia. Jego wprowadzenie na rynek wspierać będzie kampania reklamowa w TV, trwająca od maja do czerwca 2009 r.

FANTA NATURALNIEJ

LETNIA PROMOCJA*

NESTLÉ POLSKA, www.winiary.pl

KONSUMENCKA

LIDERA NA RYNKU HERBAT MRO˚ONYCH

reklama

MANGO -A

NAN AS

SILNE WSPARCIE PROMOCJI: MATERIAŁY REKLAMOWE TV INTERNET *szczegóły na etykietach promocyjnych

czerwiec 2009

ZH

39


na półce

nowe produkty

<< LAWENDA CZY POMARAŃCZA? Nowy płyny i balsam do mycia naczyń marki Ludwik nie tylko bezwzględnie walczą z tłuszczem, ale także zapewniają ochronę i pielęgnację dłoni, wnosząc przy tym do kuchni przyjemne wonie. Ludwik płyn do mycia naczyń o zapachu pomarańczowym zawiera wyciąg z brzoskwini. Ludwika balsam o zapachu lawendy z kolei – wyciąg ze słodkich migdałów. Obydwa mają neutralne pH, ich formuła została wzbogacona kompleksem witamin A, E, F, H, są też przyjazne dla środowiska, bo ulegają biodegradacji. Zarówno płyn, jak i balsam dostępne są w opakowaniach po 500 g i 1000 g (cena tego ostatniego to ok. 5,00 zł). INCO-VERITAS, www.inco-veritas.pl

>>

>> BO WYGLĄD MA ZNACZENIE

SIDOLUX Z DOLEWKĄ

Na naszym rynku pojawiła się właśnie nowa wersja maszynki do golenia dla mężczyzn Wilkinson Xtreme3 System. Wyposażona w ruchomą główkę z trzema elastycznymi ostrzami, precyzyjnie dopasowującymi się do konturów twarzy oraz dwa nawilżające paski z aloesem i olejkiem Jojoba zapewnia dokładne i komfortowe golenie. Ponadto nowa maszynka systemowa ze stajni Wilkinsona zwraca uwagę wykonaną z metalu elegancką rączką oraz nowoczesną, wyrazistą formą. Sugerowana cena maszynki z dwoma wymiennymi wkładami to 19,99 zł. ENERGIZER POLSKA, www.wilkinson.pll

Lakma wprowadziła do sprzedaży limitowaną edycję uniwersalnego płynu do mycia Sidolux. Teraz trzy najpopularniejsze warianty zapachowe tego płynu – mydło marsylskie, konwalia i cytryna – dostępne są w większej, półtoralitrowej (zamiast litrowej) butelce z dopiskiem „Wielka dolewka 1,5 litra to się opłaca”. Płyny Sidolux są wzbogacone formułą Soda Power, która zmiękcza wodę i powoduje szybsze odczepianie się cząstek brudu od podłoża. Po ich zastosowaniu nie będziemy mieli w pomieszczeniach śladu smug, ale długotrwały, przyjemny zapach. Promocyjne, półtoralitrowe opakowania płynów Sidolux kosztować mają 7,50 zł. LAKMA STREFA, www.lakma.com, www.sidolux.pl

>> ZMYWANIE PRZYJAZNE ŚRODOWISKU I KIESZENI Ekologia czy ekonomia? W długiej perspektywie okazuje się, że te pojęcia idą ze sobą w parze, co więcej można przypisać im znaczenie równorzędne. Potwierdzenia tej tezy nie trzeba daleko szukać. Wystarczy przyjrzeć się zwykłym, codziennym pracom domowym. Choćby zmywaniu. Decydując się na zakup zmywarki, jesteśmy w stanie oszczędzić potężne ilości wody, a więc stanowiącego podstawę życia na ziemi, deficytowego „fragmentu” naszej planety. W ten sposób, działając przyjaźnie dla środowiska, działamy jednocześnie przyjaźnie dla naszych portfeli, zmniejszając cyfry na licznikach wodomierzy. Sam proces zmywania możemy także usprawnić kierując się równocześnie zasadami ekologii i rachunkiem ekonomii. Wystarczy zrezygnować z ustawiania zmywarek na wysokie temperatury: 70 czy 50°C na rzecz wystarczających do zapewnienia czystości 40°C. W ten sposób możemy oszczędzić nawet do 40% energii elektrycznej i zmniejszyć kwotę opłat za prąd. Jest tylko jeden warunek – musimy stosować takie produkty do zmywania w zmywarkach, które będą działać równie skutecznie w niższych temperaturach. Somat – perfekcja w 40°C Nowe tabletki wielofunkcyjne Somat Perfect idealnie sprawdzają się przy zmywaniu w niższych temperaturach, zapewniając ZH

40

czerwiec 2009

perfekcyjną czystość naczyń. Zawarty w nich Aktywator Działania w Niskich Temperaturach, powoduje, że usuwające wiele zabrudzeń wybielacze, działają już w 40°C. Nowa formuła tabletek Somat Perfect, dzięki zwiększonej ilości enzymu proteazy, pozwala skuteczniej usunąć z powierzchni naczyń takie zanieczyszczenia, jak resztki żółtka, pozostałości mięsa czy mleka. Z kolei zawartość enzymu amylazy sprawia, że Somat Perfect doskonale zmyje przyklejone do dna garnków ziemniaki, pozbędzie się przypalonych fragmentów makaronu z naczyń żaroodpornych czy zaschniętego ryżu z miseczek. Wielofunkcyjne tabletki Somat Perfect łączą w sobie również właściwości użytkowe środka myjącego, soli i nabłyszczacza. Dzięki łatwym w użyciu tabletkom Somat Perfect można więc oszczędzać nie tylko wodę i energię, ale także czas. Opakowanie zawierające 14 tabletek kosztuje 16,99 zł, 28 tabletek – 29,99 zł, 56 tabletek – 49,99 zł. HENKEL POLSKA, www.henkel.pl


<< 90 DNI Z ORAL-B EXPERT ANTIBACTERIAL

>>

BEBI PRANIE

Firma Barwa opracowała specjalną serię produktów dla dzieci i niemowląt Bebi, w skład której wchodzą dwa produkty przeznaczone do prania pieluszek, bielizny i ubranek: płatki mydlane oraz płyn. Płatki mydlane Bebi nie zawierają detergentów, enzymów, barwników ani kompozycji zapachowych. Można ich używać przy praniu w pełnym zakresie temperatur w pralkach wirnikowych. Gramatura: 200 g. Cena: 5,50 zł. Łagodny płyn do prania Bebi nie wysusza skóry rąk i dobrze się wypłukuje. Polecany jest do prania wszystkich rodzajów i kolorów tkanin, zarówno ręcznie, jak i w pralkach automatycznych. Pojemność: 1000 ml. Cena: 14,00 zł BARWA, www.barwa.com.pl

Oral-B Expert Antibacterial to innowacyjna szczoteczka do zębów, której włókna w procesie produkcji wzbogacane są o dodatek srebra. Uwalniane w trakcie użytkowania jony srebra pomagają powstrzymać rozwój bakterii na powierzchni włókien, dzięki czemu szczoteczka pozostaje czysta nawet do trzech miesięcy. Oral-B Expert Antibacterial dostępna jest w trzech wersjach: manualnej, manualnej wyposażonej we włókna MicroPulse, które dzięki ruchowi oscylacyjnemu głębiej penetrują przestrzenie międzyzębowe, oraz bateryjnej. Sugerowane ceny detaliczne odpowiednio:14,99 zł, 21,99 zł i 26,99 zł. Oral-B Expert Antibacterial należy do rodziny szczoteczek Oral-B Expert, które dzięki ułożonym pod różnym kątem włóknom Criss Cross jeszcze dokładniej czyszczą powierzchnię zębów z płytki nazębnej i resztek pożywienia. PROCTER & GAMBLE, www.pg.com.pl reklama

czerwiec 2009

ZH

41


na półce

nowe produkty

>> TANITA MŁODA CIAŁEM

<<

Tanita Teens to pierwsze na rynku polskim preparaty do depilacji stworzone z myślą o młodej, wrażliwej skórze. Dzięki zawartości łagodnych składników aktywnych (ekstrakt z lilii wodnej, olej bawełniany, rumianek), kosmetyki delikatnie, lecz skutecznie usuwają zbędne owłosienie, nie powodując podrażnień w trakcie jak i po depilacji. Oferta obejmuje: Krem do depilacji ciała 3 min. oferowany w wygodnych saszetkach do jednorazowego użycia (dwie saszetki po 25 ml kosztują ok. 4,00 zł) oraz Wosk do depilacji ciała (opakowanie zawierające 12 pojedynczych plastrów oraz 3 chusteczki zmywającopielęgnacyjne kosztuje ok. 13,00 zł). GRUPA KOLASTYNA, www.grupakolastyna.pl

PRESTIŻ PO PIĘĆDZIESIĄTCE

Laboratorium Eveline Cosmetics opracowało innowacyjne przeciwzmarszczkowe kosmetyki Retinol Prestige. Podzielone one zostały na dwie linie – dla kobiet po 50. i po 60. roku życia. W skład każdej z nich wchodzą cztery preparaty: krem na dzień, krem na noc, krem pod oczy oraz maseczka (Aktywna maseczka liftingująca do twarzy, szyi i dekoltu w linii 50+ i Intensywna maseczka modelująca twarz i podbródek w linii 60+). Kremy na dzień i na noc oferowane są w opakowaniach o pojemności 50 ml w cenie 17,60 zł za ten dla pań po 50. roku życia i 18,80 zł za ten po 60. roku życia; kremy pod oczy w tubkach po 30 ml w cenie odpowiednio 14,90 zł i 15,80 zł, a maseczki w saszetkach 2 x po 6 ml w cenie 3,00 zł. EVELINE COSMETICS, www.eveline.com.pl

<< POD PRYSZNIC Z KAMILL Oferta żeli pod prysznic marki Kamill została wzbogacona o sześć nowości. Charakteryzują się one ciekawymi, mocno oddziaływującymi na wyobraźnię zapachami. Zawierają łagodne, substancje myjące, które nie podrażniają skóry, ale sprawiają, że staje się ona gładka, elastyczna i optymalnie nawilżona. Wśród nowych żeli znalazły się warianty: oliwka i kwiat limonki, passiflora i balsam waniliowy, czekolada i mleczko kokosowe, miętowa czekolada i masło kakaowe, kwiat mandarynki oraz kokosowo-śmietankowy. Wszystkie dostępne są w butelkach o pojemności 250 ml w cenie ok. 5,50 zł. BURNUS POLSKA, www.burnus.pl

>>

10 MINUT I... KOLOR

>> DO WAKACYJNEJ KOSMETYCZKI Podczas wakacyjnych wojaży na pewno sprawdzą się dwa nowe szampony z linii Naturia Mini. Zapewnią to poręczne opakowania oraz odświeżające, owocowe receptury. W zależności od preferencji zapachowych w podróż można zabrać szampon odświeżający z czarną porzeczką lub szampon odświeżający z pomarańczą. Obydwa mogą być stosowane do każdego rodzaju włosów. Buteleczki o pojemności 100 ml kosztują ok. 3,50 zł. LABORATORIUM KOSMETYCZNE JOANNA,

www.joanna.pl ZH

42

czerwiec 2009

Krem Palette 10 min. Color pozwala osiągnąć intensywny, trwały kolor i doskonałe pokrycie siwych włosów w zaledwie 10 minut. Jest to możliwe dzięki specjalnej formule, w której zastosowano aminokwas znacząco przyspieszający penetrację barwników do wnętrza włosa. Do opakowania kremu dołączona jest maseczka, która wzmacnia włosy i nadaje im połysk. Palette 10 min. Color dostępny jest w 12 odcieniach – od jasnego blondu po ciemny brąz. Opakowanie zawierające buteleczkę do aplikacji, krem i maseczkę kosztuje ok. 16,00 zł. HENKEL POLSKA, www.henkel.pl


>>

>>

Klejąca się, tłusta skóra po nałożeniu kremu lub balsamu do opalania? Teraz już nam to nie grozi. W sprzedaży pojawiły się bowiem ultralekkie mleczka ochronne Ambre Solaire Light & silky. Mleczka zawierają przełomowy, opatentowany kompleks Hydrasilk, łączący supernawilżające pudry z mikrodelikatnymi cząsteczkami, które gwarantują uczucie lekkości podczas nakładania. Poza przyjemnością stosowania Ambre Solaire Light & silky zapewniają skuteczną ochronę przed szkodliwym działaniem promieni UVA i UVB. Mleczka dostępne są w trzech wariantach: niska ochrona – SPF 10, średnia ochrona – SPF 20 i wysoka ochrona – SPF 30. Sugerowane ceny odpowiednio: 27,99 zł, 37,99 zł i 42,99 zł. L’ORÉAL POLSKA, www.garnier.pl

Cel – stworzyć produkty, po których zastosowaniu włosy będą wyglądały tak zdrowo i miały taki połysk jak po wizycie u fryzjera. Efekt – Syoss – nowa marka kosmetyków do pielęgnacji włosów i cztery sygnowane nią linie: Shine Boost – do włosów zmęczonych, łamliwych i bez połysku; Repair Therapy – do włosów suchych i zniszczonych; Volume Lift – do włosów cienkich i delikatnych oraz Color Protect – do włosów farbowanych. Każdą linię tworzą szampon i balsam w opakowaniach po 500 ml, w skład trzech wchodzi także odżywka lub maseczka w opakowaniu o pojemności 200 ml. Wszystkie kosmetyki kosztują ok. 15,00 zł za sztukę. HENKEL POLSKA, www.henkel.pl

DOMOWY SALON FRYZJERSKI

>>

LEKKIE JAK PIÓRKO, GŁADKIE JAK JEDWAB

NIEWIDZIALNA OCHRONA

W ofercie kosmetyków słonecznych marki Nivea debiutuje przezroczysty spray Nivea Sun Invisible Protection SPF 20. Kosmetyk zapewnia natychmiastową ochronę przed promieniowaniem UVA/UVB nawet podczas kąpieli (jest wodoodporny). Dzięki innowacyjnej, transparentnej formule nie pozostawia na skórze śladów, nie jest tłusty i nie klei się. Dozowany za pomocą atomizera łatwo się rozprowadza, błyskawicznie wchłania oraz daje przyjemny efekt chłodzenia. Ma dopasowane do dłoni opakowanie z pompką, która działa nawet, gdy butelka jest odwrócona spodem do góry. Cena 36,00 zł za 200 ml. NIVEA POLSKA, www.nivea.pl reklama

czerwiec 2009

ZH

43


marki ze wspomaganiem KETCHUPOWE WWW Firma Kotlin rozpoczęła kampanię promującą nowy serwis www.ketchupy.pl, a z nim także limitowaną edycję ketchupów Hot Dog i Kebab. Kampania prowadzona jest w głównie w internecie, dodatkowo obejmuje sponsoring radiowy na antenie ogólnopolskiej stacji Polskie Radio Euro. Serwis www.ketchupy.pl gwarantuje dobrą zabawę przy tworzeniu komiksów. Na najbardziej kreatywnych twórców czekają atrakcyjne nagrody w postaci kamer cyfrowych, nawigacji samochodowych oraz telefonów komórkowych.

HOOP COLA ODKRĘCA SIĘ NA STUDENTÓW Po telewizji i internecie kampania „Hoop Cola. Odkręć się na innych” trafiła na 174 uczelnie w blisko 20 miastach Polski. Prowadzone tam działania wykorzystują cztery layouty – wariacje na temat podwójnego OO – nowego symbolu marki Hoop Cola – i cztery hasła: „Otwartość. I świat staje się kolorowy”, „Powitaj otwartość”, „Otwartość zbliża” i „Zdziwisz się, jak otwartość zmienia świat”. Celem kampanii outodoorowej skierowanej do studentów jest zbudowanie świadomości podwójnego OO oraz wizerunku marki Hoop Cola jako młodzieżowej, zabawnej i spontanicznej.

wSPAniałe CHWILE Z USTRONIANKĄ 4 maja ruszyła kampania reklamowa „Naturalna jak Ty”, promująca naturalną wodę mineralną Ustronianka. Tegoroczne działania obejmują nie tylko telewizję, ale także radio i internet. Dodatkową atrakcją dla konsumentów jest konkurs „wSPAniałe chwile”. Wygrać w nim można trzy dwuosobowe, weekendowe pobyty w pięciogwiazdkowym hotelu Belweder w Ustroniu (z upiększającymi zabiegami w SPA, wykorzystującymi bogactwo naturalnej wody mineralnej Ustronianka) oraz 500 markowych, srebrnych naszyjników. Start kampanii poprzedziła konferencja prasowa z udziałem Katarzyny Herman – ambasadorki marki Ustronianka.

HARNAŚ ZNOWU COŚ ROZDAJE Promocja „Harnaś miliony piw rozdaje” doczekała się już trzeciej edycji. W tym sezonie wiosenno-letnim konsumenci, którzy kupią jedną ze specjalnie oznaczonych butelek lub puszek piwa Harnaś, będą mogli wygrać kolejne. By delektować się darmowym trunkiem, wystarczy znaleźć pod kapslem butelki lub kluczykiem puszki napis „Piwo 2009” i w miejscu zakupu wymienić taki kapsel lub kluczyk na nagrodę. Promocja komunikowana jest za pomocą dedykowanej linii materiałów POS oraz strony internetowej www.piwoharnas.pl.

METAXA ZAPRASZA NA RODOS „Wygraj wakacje pod słońcem na greckiej wyspie Rodos” – to hasło najnowszej promocji konsumenckiej marki Metaxa. W związku z promocją do sprzedaży trafi 55 000 specjalnie oznakowanych kartonów z Metaksą 5*. W każdym kartonie znajdował się będzie kupon z pytaniami, który konsument musi wypełnić oraz kod upoważniający do udziału w konkursie. A jest o co walczyć – w trwającej od początku maja do końca lipca akcji wygrać można siedem dwuosobowych, tygodniowych wycieczek na Rodos. Celem promocji jest podkreślenia greckiego charakteru Metaksy oraz wzrost sprzedaży tego trunku. Informacje o akcji można znaleźć na specjalnej platformie internetowej www.keepthemoment.pl. ZH

44

czerwiec 2009


MAŁE GRZESZKI – DUŻA WYGRANA

WAFLE + PUSZKA

Od połowy maja w sprzedaży są promocyjne zestawy wafli ryżowych Wasa z praktyczną puszką do ich przechowywania. Do zestawu tego producent wybrał wafle Original z dodatkiem soli oraz Naturelle bez soli. Wafle Wasa są produktem pełnoziarnistym, czyli produkowanym z niełuskanego ziarna ryżu, zawierającego najwięcej składników odżywczych, a także ekologicznym (organic). Jako produkt na bazie ryżu są też naturalnie bezglutenowe. Sugerowana cena zestawu złożonego dwóch 100-gramowych orzeźwiającym zwariancie. Mowa tutaj opakowań wafli i puszki to 4,99 zł.

Zielone herbaty Lipton Clear Green są źródłem naturalnych przeciwutleniaczy, które połączone z oczyszczającymi właściwościami wody, pomagają usunąć z organizmu produkty uboczne przemiany materii. Dzięki temu, że dostępne są one w pięciu wariantach smakowych – cytrusowym, kwiatu jaśminu, orientalnych przypraw, mięty oraz czystym – każdy może odnaleźć swoją ulubioną nutę smakową. Tych, którzy jeszcze nie próbowali herbat Lipton Clear Greek, do sięgnięcia po nie zachęca kampania w radiu i internecie. Każdy z konsumentów może też wziąć udział w konkursie „Małe grzeszki” i wygrać nagrodę główną – wycieczkę na Wyspy Zielonego Przylądka. Wystarczy wejść na stronę www.cleargreen. i do 20 lipca podzielić się swoimi małymi grzeszkami i pokusami, którym ulegamy na co dzień.

na polskim rynku od połowy marca. obudzający zmysły smak,ZA któryMISIE ujawnia MISIE

Jeszcze do 23 czerwca dzieci mają szansę wycato pasuje do każdej okazji jako grać pluszowego MisiaaperiHaribo ze specjalnej se-

rii limitowanej. „Przepustką” do jego otrzyma, które pozwala orzeźwienie niazachować jest wysłanie 10 promocyjnych opakowań po żelkach Haribo (co tydzień nagradzanych jest pierwszych 125 zgłoszeń). Wspomniane promocyjne opakowania opatrzone są serią edukacyjnych nalepek Akademii Misia Haribo, które mogą posłużyć do nauki alfabetu i nazw zwierząt. Promocja „Misie za Misie” wspierana jest kampanią reklamową w telewizji, prasie i internecie. Jej szczegóły dostępne są na www.haribo.com.

CARLO ROSSi ROSSO FRESCATO

STRONG. PIWO W PEŁNI. DWUSŁODOWE

Carlo Rossi Rosso Frescato to nowe, orzeźwiające czerwone wino. Wyróżnia je wyrazisty aromat świeżych owoców oraz pobudzający zmysły smak, który ujawnia się po schłodzeniu. Wrażenie lekkiego musowania idealnie współgra z owocową nutą, sprawiając, że jest to bardzo dobrze zbalansowane wino. Elegancka butelka o pojemności 75 cl i zawartości alkoholu 9 % kosztuje około 20 zł.

reklama

Pod koniec kwietnia ruszyła kampania komunikująca nowe pozycjonowanie piwa marki Strong. Nowe pozycjonowanie zbudowane jest wokół unikalnego smaku Stronga, który piwo to zawdzięcza kompozycji dwóch szlachetnych gatunków słodu: jasnego pilzneńskiego i ciemnego prażonego. Pierwszym etapem komunikacji jest kampania telewizyjna, wspierana później kampanią kinową, prasową i internetową. Strong Dwusłodowy będzie również głównym motywem działań pozamedialnych marki.

11% KARMELKÓW GRATIS Firma Jutrzenka Colian przygotowała promocję konsumencką pięciu smaków karmelków Goplana. W opakowaniach dostępnych od połowy maja znajduje się aż 100 g karmelków, czyli o 11% więcej niż dotychczas, przy niezmienionej cenie – 1,48 zł za paczkę. Promocja obejmuje trzy warianty karmelków odświeżających: Miętowe Minties, Miętowe Minties Extra Mocne i Minties Ice oraz dwa warianty karmelków owocowych: Brando Landryny i Brando Malinki.

POZYTYWNE PRINCE POLO Na okres ok. 3 miesięcy z wafelków Prince Polo o wadze 39 g znika logo marki. W to miejsce pojawiają się zaś nazwy sześciu pozytywnych emocji: radość, miłość, szczęście, entuzjazm, przyjemność i przyjaźń. Limitowana edycja opakowań jest częścią kampanii pod hasłem „Co dobre, to z Prince Polo”. Kampania ruszyła w drugiej połowie kwietnia i objęła: spot reklamowy, emitowany w największych stacjach telewizyjnych oraz kinach, reklamę na nośnikach zewnętrznych oraz materiały POS w sklepach. Celem kampanii jest odświeżenie wizerunku i zwiększenie atrakcyjności marki Prince Polo w oczach młodych konsumentów. czerwiec 2009

ZH

45


delikatesy

tabaka

Znamy ją jeszcze ze szkoły podstawowej, bo przewijała się regularnie na kartach „Pana Tadeusza” – jedynego dzieła literackiego, którego tytuł zapamiętał bezbłędnie każdy Polak. A nawet jeśli ktoś ciągle wagarował, to i tak będzie wiedział o czym mowa, bo ostatnio przypomniała nam o niej Kayah w piosence pod tytułem „Tabakiera”. Panie i Panowie, przed nami historia o powracającej do łask tabace. Krótki kurs zażywania tabaki

Powrót złotej H

istoria tabaki liczy już sobie kilka wieków, w trakcie których produkt ten przeszedł prawdziwą ewolucję. Ze zwykłego, tartego na proszek tytoniu tabaka stała się – jak wskazują najnowsze raporty – używką dostępną dziś na światowym rynku w 1356 odmianach. W wieku XIX tabaka (podobnie zresztą jak tytoń fajkowy) należała do najlepiej sprzedających się używek.

Indiańskie dziedzictwo Choć jak czytamy w epopei Adama Mickiewicza, tabaka była na naszych ziemiach używką niezwykle popularną, to nie Polacy ją wymyślili. Tabaka jest wynalazkiem indiańskim. Podczas gdy na Starym Kontynencie tytoń był zawsze palony, mieszkańcy Ameryki Południowej zwykli go zażywać nosem. Tego przełomowego odkrycia dokonał hiszpański mnich, a zarazem baczny obserwator, Ramon Pane – jeden ZH

46

czerwiec 2009

1. Zażywanie tabaki zaczynamy od małej szczypty. Nasyp odrobinę tabaki na zagłębienie powstające w dłoni pomiędzy kciukiem i palcem wskazującym. 2. Powąchaj i poczuj aromat, po czym wciągnij ją delikatnie do nosa. 3. Po chwili odczujesz tabaczaną rześkość i będziesz mógł zdrowo kichnąć kręcącym w nosie proszkiem. 4. Tabaka powinna być lekko wilgotna. Jeśli wysypanie jej z tabakiery sprawia kłopoty, wystarczy nią lekko potrząsnąć, by znowu stała się sypka.

tabakiery?

z towarzyszy Krzysztofa Kolumba w jego drugiej podróży do Ameryki. To właśnie Pane był pierwszym, który nauczył się języka Indian i to właśnie on zauważył, jak wciągają nosem ten tajemniczy proszek. Zafascynowany tym zwyczajem przekonał Kolumba, by zabrać beczkę specyfiku w podróż powrotną do Europy. Pomysł okazał się trafiony, bo na hiszpańskim dworze rozsmakowano się w tabace bardzo szybko, a żądna nowości arystokracja krajów sąsiednich błyskawicznie przejęła rodzącą się modę. Brytyjscy historycy opowiadają nawet anegdotę o królowej Charlotte, żonie Jerzego III, która była ponoć tak wielką fanką (choć może nie przystoi używać słowa „fanka”, opisując królową) sproszko-

wanego tytoniu, że otrzymała powtarzany szeptem przydomek „tabaczanej Charlotte”. W takich warunkach moda na zażywanie tabaki szybko rozprzestrzeniała się na dworach, a podglądający swoich władców lud zaczął stopniowo przejmować ich nawyki. Już na początku XVIII wieku tabaka była dostępna dla znacznej części mieszkańców Europy, a w wieku XIX jej produkcja przewyższała produkcję tytoniu przeznaczonego do żucia i palenia razem wziętych. Sielanka trwała aż do początków minionego stulecia, kiedy do łask zaczął powracać tytoń do palenia.

Historia lubi się powtarzać Wiek XX i związana z nim niezwykła popularyzacja cygar

i papierosów, wsparta silną kampanią marketingową prowadzoną niemal na wszystkich kontynentach świata, przyniósł marginalizację znaczenia tabaki i oddał pole do popisu innym, bardziej szkodliwym sposobom zażywania nikotyny. Jak na ironię, pierwszy papieros podobnie jak tabaka również został wymyślony w Ameryce (choć tym razem Północnej) i właśnie stamtąd wyruszył na podbój reszty świata. Nic by jednak z tego podboju nie wyszło, gdyby nie wspomniana potężna marketingowa machina, która – począwszy od USA – od podstaw stworzyła kulturę masowej konsumpcji papierosów. Skuteczność tych nieustających do dziś marketingowych zabiegów potwierdza skala rocznej produkcji, szacowana na 5,5 biliona sztuk papierosów. Trudno rozstrzygnąć, czy gdyby papierosy nie zdobyły tak wielkiej popularności, dziś masowo zażywalibyśmy tabakę, ale na pewno bylibyśmy mniej narażeni na raka płuc.


Wciąganie nosem jest najpopularniejszym sposobem zażywania tabaki. Na początku małą szczyptę proszku należy wysypać na dłoń w miejscu, gdzie kciuk łączy się z palcem wskazującym i nadgarstkiem. Po wciągnięciu można rozkoszować się aromatem tabaki. Warto mieć też pod ręką chusteczkę, bo „pracująca” w nosie tabaka często powoduje zdrową dawkę kichania. Bezpieczniejsza od dymka O ile wszyscy rozumieją zagrożenia powodowane przez spalaną nikotynę, sprawa tabaki nie dla wszystkich jest do końca jasna. Oczywiście zawiera ona nikotynę (przez co może powodować uzależnienie) i szkodliwe dla zdrowia substancje. Jednak uważa się, że w porównaniu z paleniem papierosów zażywanie tabaki w dużo mniejszym stopniu przyczynia się do rozwoju raka. Są za to inne niebezpieczeństwa. Lekarze przestrzegają, że nadmierne zażywanie tabaki może prowadzić do podrażnienia i chorób śluzówki nosa. Ale tabaka ma też swoje zalety. Jedną z podstawowych są jej odświeżające właściwości. Zażywana z umiarem oczyszcza górne drogi oddechowe. Być może ta jej cecha jest powodem, dla którego cieszy się popularnością wśród sportowców, którzy traktują ją jako środek umożliwiający lżejsze oddychanie. Ciekawostką jest też fakt, że z powodów zdrowotnych pojawiła się na rynku tak zwana biała tabaka, przeznaczona dla tych, którym tabaczany rytuał odpowiada, a którzy niesionego przez nikotynę ryzyka podejmować

nie chcą. Taki produkt z prawdziwą tabaką łączy w zasadzie jedynie sposób zażycia. Ten nowoczesny proszek jest wolny od substancji rakotwórczych i nie uzależnia jak nikotyna. Weźmy na przykład popularną białą tabakę Ozona Snuffy Weiss, która w swoim składzie zawiera niewiele ponad mieszankę z cukru winogronowego, mentolu, mączki ryżowej i olejków eterycznych. Zachowując właściwości prawdziwej tabaki, taki preparat nie powoduje typowych dla niej skutków ubocznych.

Dla szlachcica i młodego wilka Obserwacje rynku pokazują, że coraz większa grupa młodych ludzi zaraża się fascynacją białą tabaką. Niektóre marki są kierowane wprost do ludzi młodych i w ten sposób promowane. Czasem nawet producenci wskazują, że beznikotynowa (biała) tabaka to jedyny sposób na bezpieczne zamanifestowanie swojej młodzieńczej indywidualności. Może więc warto pomyśleć, czy nie wstawić jej na półkę za ladą. Choćby na próbę. Michał Rejmer

ZDANIEM DETALISTY Mówi Emil Strapagiel, prezes Tabak Grupa Sp. z o.o. prowadzącej liczącą ponad 60 placówek sieć Trafika - Polski Kiosk, a także hurtownię internetową www.skleptytoniowy.pl Tabaka zawsze miała swoich wiernych klientów. Wiem, co mówię, bo na rynku działamy już bez mała 20 lat. Nie jest to znaczący procent naszej sprzedaży, ale od kilku lat obserwujemy, że jej udział regularnie rośnie. W maju 2009 roku sprzedaliśmy blisko 1000 opakowań tabaki. Ponad 40% stanowiła tabaka Red Bull, a około 20% Koenigsprise. Zażywający tabakę są wierni konkretnemu gatunkowi i danej marce. Natomiast nowi klienci lubią eksperymentować i sięgają po nowoczesne i smakowe wersje tego produktu. My im to gwarantujemy, bo mamy w ofercie 17 gatunków tabaki. czerwiec 2009

ZH

47


zarządzanie kategorią

NAPOJE energetyczne

Półka okiem Tygrysa Popularność sklepu zwykło się mierzyć ilością i długością paragonów. Ostatnimi czasy można to robić również, licząc puszki napojów energetycznych w koszyku klientów. Wcale nie przesadzamy. Co więcej – wiemy jak tę sprzedaż jeszcze podkręcić.

N

apoje energetyczne to jedna z najszybciej rosnących kategorii spożywczych w Polsce, a także i na świecie. Jest to związane nie tylko z modą, ale przede wszystkim z coraz szybszym tempem życia. Pojawiła się zatem potrzeba natychmiastowego „doładowania się” i orzeźwienia. Zjawiska te to główne przyczyny szalonych, nawet trzycyfrowych wzrostów kategorii napojów energetycznych w ostatnich latach. – Szacuje się, że kategoria ta nadal będzie rosła, choć już „tylko” (albo nadal) w tempie dwucyfrowym – podkreśla Łukasz Piotrowski z firmy FoodCare, posiadającej w swojej ofercie markę Tiger. – Można powiedzieć, że z kategorii bardzo młodej napoje energetyczne przekształcają się powoli w kategorię dojrzałą, a to niejako zmusza

ZH

48

czerwiec 2009

Na zdjęciu: Łukasz Piotrowski z firmy FoodCare

kreśla ekspert z FoodCare. – Warto też pamiętać, że w ponad połowie przypadków konsumenci spożywają napój energetyczny poza domem i jednocześnie zaraz po zakupie. Dlatego też nie powinno dziwić, że

jeśli tylko damy konsumentowi możliwość zakupu schłodzonego napoju prosto z lodówki, zwiększymy rotację tej kategorii niemal z marszu. Tu warto wspomnieć, że dodatkowa sprzedaż może być uzyskana dzięki

nas do bardziej dojrzałego spojrzenia na półkę, by budować ją zgodnie z wykształconymi już zachowaniami klienta – podkreśla pan Łukasz. A po co w ogóle to robić? Oczywiście po to, by to właśnie nasz sklep mógł cieszyć się dwucyfrowym wzrostem sprzedaży. Tym bardziej, że ostatnimi czasy nastąpiły znaczne zmiany zarówno na pozycji lidera jak i w ogóle w zwyczajach zakupowych konsumentów sięgających po napoje energetyczne.

Na tropie klienta Jakich zasad powinniśmy się zatem trzymać, by napoje energetyczne stały się żyłą złota również dla naszego sklepu? Zacznijmy od pytania „gdzie szuka ich klient?” – Konsument spodziewa się odnaleźć tę kategorię blisko półki z sokami oraz napojami gazowanymi – pod-

ŹLE

To ułożenie ma kilka poważnych błędów. Najważniejsze miejsce powinien zajmować lider rynku, czyli w pierwszej kolejności Tiger oraz w mniejszym stopniu RedBull. Na tej półce nie opłaca się też eksponować produktów, które charakteryzują się niską rotacją. Lepiej przenieść je na niższe półki. Błędem jest również stawianie jednej puszki na drugiej. Klienci nie lubią sięgać po produkty, które mogą spaść z półki.


W dużych sklepach spożywczych (101-300 m²) podstawowy format na rynku, czyli puszka o pojemności 250 ml powinna zająć ponad 50% miejsca

ekspozycji przy stoisku alkoholowym. Dlaczego? – W 14% przypadków konsumenci kupują napój energetyczny z myślą o wypiciu go z alkoholem w postaci drinka – wyjaśnia Łukasz Piotrowski. Do tej pory mówiliśmy o konsumentach, którzy pomyśleli o zakupie „energetyka”, zanim przyszli do sklepu. Okazuje się jednak, że aż w 2/3 sytuacji zakup napoju energetycznego nie jest wcześniej planowany. Z faktu tego można wysnuć wniosek, iż niebagatelną rolę w zwiększeniu rotacji w naszym sklepie będzie odgrywała dodatkowa ekspozycja przy kasie, w postaci lodówek firmowych czy też po prostu zwykłych podajników przykasowych.

Król jest tylko jeden Gdybyśmy etapy podejmowania decyzji przez konsumenta rozrysowali w postaci drzewa, w kategorii napojów energetycznych na samym szczycie znalazłaby się marka. Dlatego też zalecamy, by półka była po pierwsze ułożona według marek, a następnie według pojemności. I tak, najważniejszą marką wśród napojów energetycznych jest Tiger. Jego udziały w ilości wynoszą 31% rynku (źródło: Nielsen, Panel handlu detalicznego, cała Polska, udziały ilościowe w kategorii energy drinks, kwiecień 2009). Jeszcze większy udział, bo aż 46% marka ta posiada w kanale tra-

W ramach poszczególnych marek, duże pojemności, czyli przede wszystkim butelki PET 1-litrowe (drugi po puszce 250 ml najpopularniejszy format wśród napojów energetycznych) oraz 0,5 litrowe, powinny znaleźć się na niższym poziomie regału. dycyjnym. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że liczby te powinny być wyznacznikiem przestrzeni, jaką przeznaczymy na tę markę. Największym powodzeniem klientów cieszy się puszka Tiger 250 ml, która sama jedna odpowiada za 14% ilościowo i 20% wartościowo sprzedaży kategorii! W małych sklepach spożywczych puszka Tiger 250 ml odpowiada nawet za 27% sprzedaży kategorii. Tiger jest również najsil-

niejszą marką w Polsce, jeśli chodzi o poziom dystrybucji – produkty nią sygnowane można kupić w 72% sklepów w Polsce. Mówiąc krótko: kraje, które rozwijają się szybciej niż inne, zwykło się określać mianem „tygrysa”. Gdybyśmy mieli takiego tygrysa wytypować wśród produktów szybkozbywalnych, wybór byłby prosty: Tiger – w końcu nazwa do czegoś zobowiązuje.

Półka z linijką

50%

matów? Dwoma najważniejszymi, bez których trudno wyobrazić sobie półkę z napojami energetycznymi, jest puszka o pojemności 250 ml oraz litrowa butelka PET. W handlu tradycyjnym ponad 80% sprzedaży przypada właśnie na te dwa formaty. W dalszej kolejności znaleźć się powinna butelka PET 500 ml oraz butelka szklana 250 ml. W dużych sklepach spożywczych (101300 m²) podstawowy format na rynku, czyli puszka o pojemności 250 ml powinna zająć ponad 50% miejsca, gdyż tyle udziałów posiada w sprzedaży ilościowej w tego typu placówkach. Druga kluczowa pozycja, czyli butelka PET o pojemności 1 litra, odpowiada za 34% sprzedaży ilościowej w tym segmencie sklepów – tyle też półki powinniśmy jej oddać. Nie należy zapominać o butelce o pojemności 0,5 litra, która odpowiada za 7% obrotu kategorii. W ramach poszczególnych marek, duże pojemności, czyli butelki PET 1 litrowe oraz 0,5 litrowe, powinny znaleźć się na niższym poziomie regału. Wyżej na wysokości wzroku należy umieścić mniejsze opakowania. Mówiąc mniejsze opakowania mamy na myśli przede wszystkim wspomnianego lidera, czyli puszkę 250 ml. Na wysokości wzroku dobrze, jeśli stanie również butelka szklana 250 ml. Zabiegi te nie każą długo czekać na efekt. << Grzegorz Kiciński Współpraca: Łukasz Piotrowski, research manager w firmie FoodCare

Teraz kolejne ważne pytanie. Ile miejsca w ekspozycji powinniśmy zarezerwować dla poszczególnych for-

DOBRZE

Tak powinny wyglądać półki z napojami energetycznymi. Klient na wyciągnięcie ręki ma najpopularniejsze marki i ulubiony format – ten ostatni to oczywiście puszka 250 ml. W dużych sklepach spożywczych (101-300 m²) format ten powinien zająć ponad 50% miejsca, gdyż tyle udziałów posiada w sprzedaży ilościowej w tego typu placówkach.

Aż w 2/3 sytuacji zakup napoju energetycznego nie jest wcześniej planowany. Niebagatelną rolę w zwiększeniu rotacji w naszym sklepie odgrywa zatem dodatkowa ekspozycja przy kasie, bądź to w postaci lodówek firmowych czy też po prostu zwykłych podajników przykasowych. czerwiec 2009

ZH

49


zarządzanie kategorią Gdyby ktoś z Państwa zapytał mnie na jakiego konia postawić w najbliższych derby na warszawskim Służewcu, odpowiedziałbym, że nie mam najmniejszego pojęcia. Jeśli jednak pytanie dotyczyłoby napojów, które w tym roku sprzedawać się będą w rekordowym tempie, cóż – w tej kwestii nie mam najmniejszych wątpliwości.

T

o, że Polacy uważani są za „herbaciarzy”, nikogo nie dziwi. Za tym postrzeganiem kryje się jednak wiedza o spożyciu herbaty (głównie czarnej) na gorąco. Okazuje się, że jest to obraz niekompletny. Przez rok Polacy

herbata mrożona

(ICE)tea time

wydali ok. 0,5 mld zł na – owszem – herbatę, ale mrożoną. Ktoś może powiedzieć, że nie jest to wielka suma, gdy porównamy ją np. wartością całego rynku napojów bezalkoholowych (11 mld zł). Gdy jednak spojrzymy na wzrost, jaki odnotowała ta kategoria

Większe pojemności jednego smaku należy umieszczać w pionie z mniejszymi formatami (na górze małe formaty, na dole większe). ZH

50

czerwiec 2009

zarówno pod względem wartościowym, jak i wielkości sprzedaży – zrobi to wrażenie na wielu z nas. Szczególnie na tych, którzy półkę z napojami herbat mrożonych traktowali do tej pory po macoszemu.

niż dominujących na tym rynku kategorii, czyli napojów gazowanych, wody i soków – podkreśla nasz ekspert. Co z tego wynika dla właścicieli sklepów? Odpowiedź wydaje się być prosta, ale tylko pozornie.

Liczby – drogowskazy

Trzy klucze i strefa medalowa

Choć herbata mrożona to stosunkowo młoda kategoria, zdążyła już zdobyć uznanie u sporej grupy konsumentów. Wiadomo już, jakie marki lądują w koszyku najczęściej i co sprawia, że ktoś decyduje się na ich zakup. Wiedza ta jest kluczowa, jeśli chcemy, by ta część półki stała się motorem, który przyśpieszy rozwój całego stoiska z napojami. A że może to zrobić, świadczą twarde dane liczbowe. – Kategoria napojów na bazie herbaty rozwija się niezwykle dynamicznie – mówi Marta Rustecka, menadżer ds. zarządzania kategorią w firmie Coca-Cola HBC Polska. – Porównując dane z lat 2008 i 2007, okazuje się, że ilościowo kategoria ta powiększyła się o 38%, a wartościowo aż o 42%. Co ciekawe, cały rynek napojów bezalkoholowych urósł w tym czasie odpowiednio o 7,5% i 16,4%. Tempo wzrostu herbat mrożonych jest też znacznie większe

Wprowadzeniu do sprzedaży napojów na bazie herbaty powinna towarzyszyć refleksja na temat doboru asortymentu, odpowiedniej lokalizacji i w końcu efektywnej ekspozycji. Dopiero suma „poprawnych” odpowiedzi na trzy pytania: „jaka marka?”, „jaka lokalizacja?” oraz „jaka ekspozycja?” daje gwarancję, że sprzedaż napojów typu ice tea poczujemy w sklepowej kasie. A jak powinny brzmieć poprawne odpowiedzi? Zacznijmy od pytania nr 1 czyli „Jaka marka?”. Gdybyśmy chcieli przyznawać medale za ilość sprzedanych litrów, na podium kolejno stanęłyby następujące marki: Nestea (36%), prywatne marki sieci handlowych (wspólnie odpowiadają za 26% rynku) oraz Lipton Ice Tea (22%). Gdyby jednak srebrnego medalu nie przyznawać całej grupie ex equo, lecz każdej z marek sieci handlowych osobno, okaże się, że


Nestea odpowiada za 51% wartości sprzedaży herbat mrożonych, Lipton Ice Tea za 29%, a marki własne wszystkich sieci handlowych sumarycznie już tylko za 10%.

51%

półką (i koszykiem konsumentów herbat mrożonych) niepodzielnie rządzą Nestea i Lipton Ice Tea ze wskazaniem na tę pierwszą. Wątpliwości co do doboru asortymentu pozbędziemy się zupełnie, gdy przyjrzymy się udziałom wartościowym poszczególnych graczy. I tak, Nestea odpowiada za 51% wartości sprzedaży, Lipton Ice Tea za 29%, a marki własne sieci handlowych już tylko za 10%.

A zatem... Jaka lokalizacja? Napoje na bazie herbaty – jak każda inna kategoria – powinny mieć wydzielone stałe miejsce w całej sekcji napojów bezalkoholowych. Najczęściej ustawiane są w regałach obok innych napojów niegazowanych, soków czy nektarów, ale dobrze rotują również w pobliżu wody. Żeby dostać szóstkę za odpowiedź na pytanie o idealną lokalizację napojów na bazie herbaty, należy dodać jeszcze: „lodówka to nie wszystko...”. Chociaż napoje te sprzedają się przez cały rok, to zdecydowanie najlepiej radzą sobie w okresie wiosenno-letnim. Wtedy też warto wygospodarować dla nich dodatkowe miejsca. Producenci dysponują przeróżnymi, mniej lub bardziej trwałymi ekspozytorami, warto zatem zgłosić się do nich z pytaniem, czy w ogóle rekomendują wystawienie takiego ekspozytora w Państwa sklepie oraz jaki jego typ mogą zaproponować. Jeszcze raz podkreślmy – każdy sklep ma swoją specyfikę. W dodatkowej ekspozycji nie chodzi przecież o zablokowanie alejki ekspozytorem (nawet gdyby był niezwykle atrakcyjny), lecz o pobudzenie klientów do ponadplanowego zakupu.

W sezonie wiosenno-letnim warto wygospodarować miejsce na dodatkowe ekspozytory. Zasada „im bliżej strefy kas, tym lepiej” w przypadku napojów na bazie herbaty przynosi zdumiewające efekty. Dodatkowa ekspozycja sprawdza się też przy wprowadzaniu nowości. W ten sposób przyciągamy klientów i zachęcamy do spróbowania produktu, jednocześnie – wyrabiamy sobie u nich opinię sklepu, który „śledzi trendy rynkowe” i natychmiast na nie reaguje.

Dwie szkoły ekspozycji Optymalna liczba regałów przeznaczonych na herbaciane napoje zależy od wielkości sklepu i rotacji produktów, jego lokalizacji i preferencji klientów robiących w nim zakupy. W największych placówkach kategorii tej poświęcone są nawet 3 do 5 pełnych regałów. Tak czy inaczej, istnieją dwie „szkoły” budowania ekspozycji. Pierwsza głosi, że najlepszym rozwiązaniem jest ustawienie wg marek.

Jeśli już zdecydowaliśmy się na lodówkę z napojami impulsowymi, musimy dbać o ekspozycję oraz pełną dostępność asortymentu. Jeśli jakiś produkt „znika” (rotuje) kilkakrotnie szybciej niż pozostałe (np. Nestea Lemon czy Peach 0,5 l), powinniśmy mu oddać nieco więcej miejsca. Postarajmy się eksponować w lodówkach również asortyment dla klientów z wyszukanym smakiem (np. gama Nestea Vitao).

W takim wypadku w obrębie danej marki starajmy się zachować klucz smakowy, ustawiając po kolei herbatę brzoskwiniową, cytrynową, zieloną, białą, czerwoną itd., a przy tym pozycjonować produkty cenowo (od górnych półek – droższe, znane marki). Ostatnim ważnym kryterium jest pojemność butelek – spróbujmy większe pojemności jednego smaku umieszczać w pionie z mniejszymi formatami (na górze małe formaty, na dole większe). W drugiej „szkole” punktem wyjścia jest smak, w ramach którego eksponujemy wszystkie marki. Szczerze mówiąc pierwsza szkoła jest o wiele prostsza i – jak się zdaje – bardziej przejrzysta od drugiej. Szczególnie, gdy bierzemy pod uwagę mniejsze sklepy, gdzie nie ma miejsca na wystawienie kilku butelek

tego samego wariantu obok siebie. Tak czy inaczej – najważniejsza jest czytelność półki oraz dostępność produktów, wśród których oczywiście nie może zabraknąć wieloletnich liderów rynku (tj. Nestea, Lipton Ice Tea). Herbaty mrożone tych marek powinny być dostępne w możliwie pełnej gamie smakowej oraz we wszystkich pojemnościach. Pamiętajmy, że klient kupi tylko ten produkt, który zobaczy. Czasy „zakupów spod lady” już dawno się skończyły. Grzegorz Kiciński Współpraca: Marta Rustecka, menadżer ds. zarządzania kategorią w firmie Coca-Cola HBC Polska Marta Dzubińska-Witkiewicz, specjalista ds. zarządzania kategorią w firmie Coca-Cola HBC Polska Źródło danych: Nielsen, dane z lat 2007, 2008

Produkty najbardziej znanych marek powinno się eksponować na najlepszych półkach (wysokość wzroku i swobodnie wyciągniętej ręki). Opłaca się to ze względu na marżę, jaką pozwalają wygenerować. Na zdjęciu widać przykład złego ustawienia. Nestea i Lipton Ice Tea stoją na najniższej półce, a w dodatku są oddzielone od ekspozycji innych napojów. czerwiec 2009

ZH

51


wyposażenie

OŚwietlenie sklepu

Światło w roli sprzedawcy Fot. Philips

Może to kogoś zdziwi, ale dobry projekt oświetleniowy wcale nie zakłada, że w całym sklepie ma być tak samo jasno. Klient nie musi zobaczyć ani regałów, ani posadzki, ani tym bardziej kasy fiskalnej, ponieważ w ogóle one go nie interesują. Klient chce świeżych produktów i niskich cen, jeśli to możliwe. Obie te rzeczy może mu dać… oświetlenie.

S

ala sprzedażowa w projekcie oświetleniowym kojarzona jest ze światłem ogólnym, a to zwykło się zbywać krótkim – ma być jasno. Niby racja. Sęk w tym, że światło ma nie tylko ułatwiać poruszanie się po sklepie, lecz także aktywnie wspomagać sprzedaż produktów. Innymi słowy, światło jest sprzedawcą i to jednym z najważniejszych. Jeśli ten sprzedawca będzie źle przygotowany do zawodu, stanie się tak samo przydatny jak kasjerka, która nie wie, jak używać czytnika kodów lub wysunąć szufladę z kasy fiskalnej. To nie żart, choć tak brzmi. Od jakości oświetlenia zależy powo-

ZH

52

czerwiec 2009

dzenie stoisk z pieczywem, wędlinami, warzywami i owocami, wszelkie promocje, a przede wszystkim rotacja na półkach z produktami wysokomarżowymi. Warto zatem choćby przez chwilę zastanowić się, czy oświetlenie naszego sklepu spełnia swoje zadanie, czy sprawia raczej, że klienci nie mogą się zdecydować co włożyć do koszyka, nawet jeśli przyszli z gotową listą zakupową.

Podsuwamy pod nos W części samoobsługowej oświetlenie ogólne ma zapewnić przede wszystkim dużą równomierność światła. Standardem stało się, że tego rodzaju

oświetlenie w sklepach spożywczych jest realizowane w postaci linii świetlnych. Warto jednak zwrócić uwagę, że oświetlenie w sklepie optymalną wartość natężenia powinno osiągnąć nie na podłodze, lecz na poziomie oczu kupujących, tj. ok. 150 cm od podłogi. To właśnie na tej wysokości z reguły wykłada się produkty najlepiej rotujące lub generujące najwyższą marżę. Oprócz tego, że światło ma „podsunąć” klientowi produkt pod nos, ma też pełnić funkcję estetyczną. Nawet nie tyle ono samo, co zastosowany kształt opraw. W tej kwestii można wybierać i przebierać – oferta rynkowa jest tak bogata i różnorodna, że ograniczeniem może być tylko wyobraźnia i możliwości finansowe inwestora. Kolorystykę i kształty opraw można spokojnie dopasować do najbardziej wymyślnego projektu wyposażenia wnętrz. Najczęściej wykorzystywane są oprawy o korpusach i odbłyśnikach w kolorze białym lub naturalnego aluminium, które dobrze „wtapiają się” w przestrzeń sali sprzedaży. Tu ważna uwaga – walory estetyczne nie powinny jednak brać góry nad efektywnością. Ta druga kwestia wiąże się nie tylko z jakością oświetlenia, ale także z jego kosztem. Niektóre rozwiązania, jak choćby Master TL-D Reflex Eco

marki Philips, pozwalają oszczędzić nawet 50% energii w porównaniu z tradycyjną świetlówką.

Miejsca szczególne W miejscach, gdzie obsługa prowadzona jest przez sprzedawców – jak np. stoiska mięsno-wędliniarskie czy perfumeryjne – stosuje się z reguły zabudowę indywidualną z obniżonymi sufitami modułowymi lub z płyt Regips. Oświetlenie umieszczone jest w suficie w postaci opraw świetlówkowych ze specjalnymi rastrami i odbłyśnikami.Zapewniają one równomierne oświetlenie, zabezpieczając jednocześnie przed olśnieniem. Stosowane natężenia oświetlenia często przekraczają 500 lx. Te fragmenty sali sprzedaży powinny zdecydowanie odcinać się jasnością od standardowych alejek z regałami. Co ciekawe, odpowiednio przygotowany projekt oświetlenia bierze pod uwagę, że każde ze stoisk ma swoją specyfikę, na którą trzeba rzucić zupełnie inne światło. Przyjrzyjmy się tym stoiskom.

Wędlinka, że palce lizać Mięso i przetwory mięsne z reguły przechowywane są w specjalnych ladach chłodniczych. Sposób prezentacji powinien przekonać klientów, że


Główne kolory pieczywa to barwy pomiędzy jasnożółtą, a czerwonobrązową. Oświetlenie powinno zatem podkreślać barwy ciepłe.

eksponowane produkty są niezwykle świeże, a czasem nawet zachęcać do degustacji. Wiadomo, świeżutkie, soczyste kiełbaski smakują najlepiej. Wrażenie świeżości mięsa można wzmocnić, instalując świetlówki specjalnie przeznaczone do tego celu. Tu uwaga – należy pamiętać o potrzebie zminimalizowania emisji ciepła źródeł światła. Cóż bowiem z tego, że wędliny będą wyglądać świeżo, gdy podgrzane świetlówką zaczną po prostu tracić swoje walory smakowe.

mentalne. Poprzez miejscowe zwiększanie lub zmniejszanie ilości światła możliwe jest stworzenie światłocieni posiadających odpowiedni kontrast. Tu kolejna ważna porada. Aby uzyskać duży kontrast, należy stosować

niski poziom natężenia oświetlania ogólnego.

Witamy w tanim sklepie Poziom natężenia światła w projekcie oświetlenia ogólnego należy okre-

ślać szczególnie uważnie. Zbyt duże natężenie uniemożliwia wprowadzenie odpowiednich akcentów świetlnych. Produkty wymagające przy sprzedaży ciepłej, pełnej poczucia luksusu i przyjaznej atmosfery – jak choćby wysokiej >> reklama

Chrupiące, choć nie prosto z pieca Pieczywo najbardziej działa na wyobraźnię, gdy sprawia wrażenie przed chwilą wyjętego z pieca. Co ciekawe, to właśnie światło może zaprezentować nawet bladą bułkę, jakby była ciepła i chrupiąca. Główne kolory pieczywa to barwy pomiędzy jasnożółtą, a czerwonobrązową. Oświetlenie powinno zatem podkreślać barwy ciepłe. Eksperci od projektów oświetleniowych przekonują, że im bardziej wyszukane i drogie produkty sprzedajemy (specjalne gatunkowe chleby, wyroby cukiernicze i ciastka), tym wyższy powinien być poziom natężenia oświetlenia – wszystko po to, by stymulować impuls zakupu.

Owoce prosto z sadu Owoce i warzywa mają barwy w różnych odcieniach zieleni, żółci i czerwieni i z reguły są oferowane w otwartych paletach i skrzynkach. Wrażenie świeżości produktów ma w tym przypadku znaczenie funda-

Fot. Philips

czerwiec 2009

ZH

53


wyposażenie

OŚwietlenie sklepu

1

2

kiem oddawania barw może być bardziej odpowiednie do oświetlania niektórych produktów. Nie każdy produkt wygląda przecież apetycznie w świetle słońca.

Światło w sklepie – krok po kroku

Nierówny rozkład światła, kiepski poziom oddawania kolorów, a część produktów, z uwagi na niedobór światła i słabsze oddawanie kolorów, jest ledwo zauważalna.

Warunki oświetleniowe polepszyliśmy przez równomierne rozmieszczenie oświetlenia i zmianę świetlówek. Zainstalowaliśmy świetlówki w barwie 840. Znajdujące się w sklepie produkty wyglądają przy takim oświetleniu bardziej naturalnie, choć ciągle jeszcze kolory opakowań nie przyciągają wzroku. Niektóre półki nie są też odpowiednio doświetlone.

3

4

W oprawach zostały zainstalowane rastry przysłaniające świetlówki i oprawy wpływające na polepszenie rozsyłu światła. Zmniejszyliśmy przez to możliwość olśnienia bezpośredniego, co znacznie poprawia warunki widzenia. Zainstalowaliśmy też świetlówki w barwie 830, co jeszcze lepiej podkreśliło ciepłe barwy.

Wprowadziliśmy dodatkową linię. Specjalne oprawy o rozsyle asymetrycznym ukierunkowują strumień ze świetlówek tak, by padał tylko na regały. Tak naprawdę dopiero tutaj można mówić o ukierunkowaniu światła na produkt, co powinno być regułą w bardzo dobrze oświetlonym sklepie

5

6

Dołączyliśmy pojedyncze oprawy, akcentujące produkty i stoiska, na które chcielibyśmy zwrócić szczególną uwagę klienta. Takie rozwiązanie zawsze wpływa na większy obrót.

jakości kawa czy czekoladki – narzucają niski poziom natężenia oświetlenia i ciepłą barwę światła. Produkty prezentowane w klimacie „aktywnym”, a także produkty mleczne i ryby najlepiej wyglądają w białej, neutralnej barwie światła przy stosunkowo wysokich poziomach natężenia oświetlenia. W sklepie dyskontowym lub takim, który po prostu chciałby uchodzić za tani, fachowcy zalecają stosowanie wysokich poziomów natężania oświetlenia przy stosunkowo chłodnej, dziennej barwie światła. ZH

54

czerwiec 2009

Modyfikacja polega na… zmniejszeniu oświetlenia ogólnego. Tym sposobem powstało oświetlenie skoncentrowane nie na wnętrzu, tylko na produkcie.

Jasne jak słońce Powiedzieliśmy już, że barwa światła odgrywa dużą rolę przy kreowaniu atmosfery w sklepie. Okazuje się, że znacznie większe znaczenie od samej barwy światła ma stopień oddawania barw samych źródeł światła, które stosujemy w sklepie. Dlaczego to takie ważne? Otóż podstawowym celem oświetlenia jest możliwie jak najbardziej atrakcyjne zaprezentowanie towarów. Oznacza to zatem, że kolory powinny być oddawane w sposób możliwie natu-

ralny. Najbardziej wiarygodnym i znanym wzorcem źródła światła, wiernie oddającym kolory, jest światło słoneczne w południe. Metoda Wskaźnika Oddawania Barw, zalecana przez Międzynarodową Komisję Oświetleniową (CIE), określa maksymalną wartość wskaźnika Ra (CRI) jako 100, co oznacza idealne postrzeganie wszystkich kolorów. Nie zawsze jednak wysoki wskaźnik oddawania barw źródła światła jest czynnikiem determinującym. Źródło światła z niższym wskaźni-

Teorię mamy za sobą. Czas na praktykę. Na przykładzie sklepu z Centrum Zastosowań Światła w Pile zaprezentujemy Państwu możliwości budowania wnętrza światłem, przechodząc drogę od oświetlenia najprostszego do poprawnego, od oświetlenia wnętrza do oświetlenia produktu. W omawianym przykładzie mamy do czynienia z małym sklepem z produktami spożywczymi, których opakowania są zazwyczaj w ciepłych kolorach. Zdjęcie nr 1 przedstawia pierwszą scenę oświetleniową. Zastosowane jest tu najprostsze oświetlenie w nieosłoniętych oprawach. Co na tym przykładzie możemy zauważyć?... Nierówny rozkład światła, kiepski poziom oddawania kolorów (ze względu na biały kolor światła gorzej odzwierciedlone są np. barwy ciepłe), a część produktów, z uwagi na nierównomierne oświetlenie i słabsze oddawanie kolorów, jest trudniej zauważalna niż w przykładzie drugim (zdjęcie nr 2). Dopiero od drugiego przykładu można mówić o w miarę przyzwoitym oświetleniu. Tutaj warunki oświetleniowe zostały polepszone przez równomierne rozmieszczenie oświetlenia i zmianę świetlówek. Zainstalowane zostały świetlówki w barwie 840 – dają one białe światło o temperaturze barwowej 4000K, ponadto uzyskuje się za ich pomocą wysoki poziom odzwierciedlenia kolorów. Znajdujące się w sklepie produkty wyglądają przy takim oświetleniu bardziej naturalnie, choć ciągle jeszcze kolory opakowań nie przyciągają wzroku. Niektóre półki nie są też odpowiednio doświetlone. Dlatego kolejnym krokiem (zdjęcie nr 3) w polepszaniu oświetlenia jest zainstalowanie świetlówek w barwie 830. Uzyskaliśmy przez to jeszcze lepsze podkreślenie barw ciepłych. Dodatkowo w oprawach zostały zainstalowane rastry przysłaniające świetlówki i oprawy wpływające na polepszenie rozsyłu światła. Przysłonięcie świetlówek jest o tyle istotne, że znacznie zmniejsza możliwość olśnienia bezpośredniego, co poprawia warunki widzenia. Dlaczego to takie ważne? Przyda


Oświetlenie ogólne w sklepie optymalną wartość natężenia powinno osiągnąć nie na podłodze, lecz na poziomie oczu kupujących, tj. na wysokości 150 cm

się lekcja biologii i nauki jazdy w jednym. = By odpowiedzieć, trzeba sięgnąć do wiedzy z biologii oraz... nauki jazdy.

Biologia za kółkiem Jeśli w polu widzenia znajduje się jakiś jaskrawy przedmiot lub źródło światła, nasze źrenice automatycznie reagują na to zwężeniem i tym samym ograniczeniem ilości światła wpadającego do oka. Jest to potrzebne, by receptory znajdujące się na dnie oka mogły poprawnie pracować. Przez zwężenie źrenicy informacja o otoczeniu poza jaskrawym punktem dociera do oka z mniejszą siłą. Ulegają wówczas zatarciu szczegóły otoczenia. Przysłonięcie jaskrawych elementów, w tym przypadku świetlówek, skutkuje rozszerzeniem źrenic i poprawieniem precyzji widzenia. Kierowcy doskonale wiedzą, jak przykrym doznaniem jest jazda samochodem w nocy po nieoświetlonej drodze, przy dużym ruchu pojazdów. Samochody jadące z naprzeciwka z włączonymi światłami wpływają na chwilowe pogorszenie widzenia przestrzeni przed maską auta. O ile przyjemniej jedzie się pustą drogą, gdy przy długich światłach widzimy dużą przestrzeń przed sobą. Podobną ulgę czują klienci, gdy odpowiednio osłonimy lub ukierunkujemy źródła światła w sklepie, by nie świeciły prosto w oczy nie tylko one same, ale także refleksy odbite np. od lady chłodniczej na stoisku z wędlinami czy od luster na stoisku z owocami.

Zaskakujące podsumowanie Ostatnia scena (zdjęcie nr 6) może niektórych z Państwa nieco zaskoczyć. Modyfikacja polega na… zmniejszeniu oświetlenia ogólnego. To nie pomyłka: ilość światła jest

zmniejszona, ale wprowadzamy równocześnie więcej oświetlenia akcentowego. Tym sposobem powstało oświetlenie skoncentrowane nie na wnętrzu, lecz na produkcie. Grzegorz Kiciński

Fot. Philips

reklama

Coraz lepiej W kolejnej scenie (zdjęcie nr 4) wprowadzona została dodatkowa linia. Specjalne oprawy o rozsyle asymetrycznym ukierunkowują strumień ze świetlówek tak, by padał tylko na regały. Tak naprawdę dopiero tutaj można mówić o ukierunkowaniu światła na produkt, co powinno być regułą w bardzo dobrze oświetlonym sklepie, choć nie oznacza to, że nic już nie da się poprawić. Warto np. wprowadzić pojedyncze oprawy akcentujące poszczególne produkty (zdjęcie nr 5). To, co w sklepie z natury rzeczy powinno być wyróżnione, wymaga osobnego, skoncentrowanego oświetlenia. Może to być luksusowy alkohol, półka z limitowaną ofertą kremów lub np. kosze prezentowe. Obok silnie zaakcentowanego światłem produktu nie można przejść obojętnie. To byłoby sprzeczne z naturą, bo przecież dla człowieka naturalnym odruchem jest zwrócenie się w stronę światła. Dla sklepu oznacza to zawsze większy obrót. czerwiec 2009

ZH

55


transport i logistyka

samochody dostawcze

Przejażdżka z mistrzem sumo W Indiach sklepikarze potrafią przewieźć na ramie roweru całą rodzinę albo zapakować na nią dzienną dostawę towaru. I nie chodzi o koszyk warzyw, lecz produkty, które w normalnych warunkach ledwo zmieściłyby się na dwóch europaletach. Na szczęście w Polsce rower służy tylko do rekreacji, a do przewiezienia za jednym razem dziennej dostawy do sklepu wystarczy… bohater poniższego artykułu.

D

o hurtowni zajechałem rankiem. Miałem kupić soki, napoje i jednorazową zastawę dla – uwaga – 350 osób. Kto kiedykolwiek przygotowywał huczne wesele na wolnym powietrzu, wie, ile czego trzeba wtedy kupić. Miałem obawy, że za jednym razem nie uda mi się wszystkiego przywieźć, a do hurtowni blisko nie było. Do tego nie mogłem położyć foteli, bo miałem jeszcze przewieźć dzieci w fotelikach. Gdy odchodziłem od kasy, musiał mi pomagać magazy-

ZH

56

czerwiec 2009

nier. Dwa pełne wózki. Podchodzimy pod samochód i zaczynam ładować. Najpierw zgrzewki napojów, potem przekąski, zastawę, owoce itd. Wózki opróżnione, a ja mam jeszcze wolne miejsce na pace. „Spokojnie zmieści mi się wózek dla córeczki” – pomyślałem. Postanowiłem jednak dla pewności sprawdzić listę zakupów, czy przypadkiem czegoś nie zapomniałem. Wszystko się zgadzało. Jak to możliwe? No cóż – po raz kolejny Fiat mnie zaskoczył. Po raz kolejny pozytywnie.

Wieź, co chcesz Fiat Doblò Maxi Kombi, bo o nim mowa, ani nie wygląda jak wielki dostawczak, ani też tak się nie prowadzi. Określenie Maxi ma jednak swoje uzasadnienie w wymiarach i osiągach. Rozstaw osi – 2963 mm – pozwolił, by cały pojazd miał aż 4633 mm długości, a co za tym idzie również ponadstandardowe możliwości transportowe. Sam przedział ładunkowy może np. pochwalić się 1160 mm długości, 1470 mm szerokości oraz 1305 mm wysokości. Przy przekładaniu towaru z wózków doceniłem jeszcze dwie liczby, które odpowiadają za komfort załadunku. Jedna z nich dba przede wszystkim o mięśnie krzyżowe osoby, która towary przerzuca ręcznie. Otóż szerokość między nadkolami Doblò Maxi Kombi wynosi tyle samo, co szerszy bok europalety, czyli 1200 mm, a wysokość progu załadunkowego liczona od ziemi to zaledwie 535 mm. Gdybym pozbył się tylnego rzędu siedzeń (zyskując dodatkowy metr na pace, towar mógłbym też włożyć przez boczne drzwi.

Niby szczegóły, ale… Kombi waży sporo – dokładnie 1,5 tony. Wg producenta, do modelu tego można załadować 615 kg. Należy jednak pamiętać, że do tej masy wliczono kierowcę i ewentualnych pasażerów. Szczerze mówiąc, trudno

mi sobie wyobrazić, co lub kogo trzeba by przewozić, żeby to ograniczenie osiągnąć. No, chyba że na wycieczkę zabierzemy czterech zawodników sumo. Pocieszające w takiej sytuacji byłoby jednak, że samochód nie da po sobie znać, że jest mu ciężko. Pod maskę omawianego modelu włożono bowiem najmocniejszą wersję silników dedykowanych dla całej gamy Doblò, którą jest jednostka 1,9 Multijet 8v. Silnik ten ma się czym chwalić: pojemność skokowa 1910 cm3, moc: 105 KM/77 kW przy 4000 obr./ min i moment obrotowy: 200 Nm przy 1750 obr./min. Multijet Fiata – z osławionym systemem wtrysku paliwa, potrafi też zadbać o kieszeń swojego właściciela. Jak na masę pojazdu, z którą musi sobie poradzić, pali bowiem wyjątkowo niewiele. W cyklu mieszanym jest to niecałe 6 litrów (a dokładniej 5,8) oleju napędowego na 100 km. Na jednym tankowaniu można zatem przejechać grubo ponad 600 km. Przy większych prędkościach nie da się ukryć, że jedziemy autem dostawczym, a nie np. Fiatem Linea czy Croma. Dźwięku, który pojawiał się w kabinie przy przekraczaniu 80 km/h nie nazwałby jednak hałasem. Po prostu czuje się prędkość, co w przypadku samochodu dostawczego, moim zdaniem, jest zaletą. << Grzegorz Kiciński


Nowy wzór jakości Jednych wynik ten zaciekawił. Innych nawet zaszokował. Produkowany w fabryce Fiat Auto Poland w Tychach Fiat Panda zajął pierwsze miejsce w rankingu niezawodności ADAC w kategorii samochodów klasy miejskiej (segment A i B). I to w Niemczech.

Dwa słowa o ADAC Niemiecki automobilklub ADAC (Allgemeine Deutsche Automobil-Club) jest największym w Europie i trzecim w świecie stowarzyszeniem w branży motoryzacyjnej. Zrzeszający ponad 14 milionów członków ADAC istnieje na rynku od 1903 r. Obecnie przedmiotem działania klubu jest dostarczanie informacji z praktycznie każdej dziedziny dotyczącej motoryzacji. Zakres działania obejmuje m.in. przeprowadzanie testów nowych modeli oraz najważniejszych elementów składowych aut, udzielanie porad prawno-finansowych, a także porad dotyczących codziennego użytkowania samochodów.

A

DAC to renomowany niemiecki automobilklub, a jego raporty uznawane są na całym świecie za jedne z najbardziej rzetelnych w branży. Ranking, o którym mowa we wstępie, został opracowany w oparciu o wyniki osiągane przez samochody zarejestrowane na rynku niemieckim w 2008 r. Sprawdzono po prostu, ile poważnych awarii odnotowano na 1000 egzemplarzy danego modelu. W przypadku Fiata Panda odsetek ten wynosi zaledwie 1,5%. Oklaski należą się nie tylko włoskim konstruktorom tego samochodu, ale przede wszystkim… polskim wykonawcom. Fiat Panda to przecież produkt tyskiej fabryki Fiat Auto Poland. Od 2003 r. do końca maja br. z taśm zjechało ponad 1,4 mln egzemplarzy tego modelu. Przy takiej skali produkcji, tak wysokie oceny – gratulujemy! <<

Pierwsza dziesiątka rankingu niezawodności ADAC Samochody miejskie

(segmenty A i B)

Fiat Panda

1,5

Toyota Aygo

1,5

Peugeot 206

1,7

Fiat Punto/ Grande Punto

1,8

Nissan Note

2,1

Renault Clio

2,2

Nissan Micra

2,2

VW Polo

2,3

Opel Corsa

2,3

Renault Modus

2,4 reklama

Delivering solutions.

Więcej informacji na stronie: www.dbschenker.com/pl

Nasza światowa sieć obejmuje drogi, tory, powietrze i oceany. Oferujemy optymalne rozwiązania. DB Schenker realizuje zlecenia klienta szybko, skutecznie i w korzystnej cenie – począwszy od zwykłych usług transportowych aż po złożone rozwiązania logistyczne. 91 000 pracowników w 2000 oddziałów i 130 krajach spełnia życzenia ZH naszych klientów. Sprawdź nas na stronie: www.dbschenker.com

czerwiec 2009

57


po godzinach

znani, nieznani

45 lat romansu z Ludwikiem O mężczyznach w tym wieku mówi się, że przeżywają drugą młodość. O 45-letnim Ludwiku można z powodzeniem powiedzieć to samo. Nie dość, że nie stracił wigoru i nadal jest liderem polskiego rynku płynów do mycia naczyń, to dzięki wprowadzonym ostatnio zmianom w opakowaniu i formule jakby jeszcze odmłodniał.

L

udwik pojawił się na rynku w 1964 roku, jako pierwszy krajowy płynny środek do mycia naczyń. „Rodzicami” Ludwika była dwójka inżynierów – Hanna Majcher i Zbigniew Korda, którzy opracowali jego recepturę i technologię wytwarzania. Ich dzieło było na tyle innowacyjne, że niemal od razu Ludwik stał się rynkowym przebojem. Z drugiej strony nie ma się co dziwić. W tamtych czasach naczynia często myto przy pomocy piasku, więc ZH

58

czerwiec 2009

szklane butelki z zielonym płynem o zapachu mięty stały się przedmiotem pożądania w każdym gospodarstwie domowym. Jakby tego było mało, producent Ludwika (wówczas Zjednoczone Zespoły Gospodarcze Inco, obecnie Inco-Veritas S.A.) przeprowadził bardzo skuteczną kampanię reklamową swojego nowego wyboru. Użyte w niej hasło reklamowe „Ludwiku, do rondla!”, zaczerpnięte z satyrycznego wierszyka (notabene) Ludwika Jerzego Kerna, przełamało stereotyp,

że mycie naczyń to obowiązek należący wyłącznie do kobiet. Tym sposobem Ludwik podbił serca Polek. Jak się okazało – na długie lata.

O bieli, która nigdy nie wyszła z mody Oczywiście wraz z upływem czasu zmieniał się także i Ludwik. Ewoluowało opakowanie płynu, jego wizerunek, a także receptura. Szklane, niewielkie butelki, w których Ludwik był początkowo sprzedawany, w latach 70. zastą-

piono lekkimi, brunatnymi opakowaniami z polipropylenu. Lata 80. Ludwik przywitał w nowej, białej butelce z atrakcyjną jak na tamte lata, nadrukowaną grafiką (atrakcyjność Ludwika w tamtym okresie polegała także na tym, że jako jeden z bardzo niewielu produktów w ogóle był dostępny w sprzedaży). Odtąd biała butelka stała się charakterystyczną cechą Ludwika, z której nie zrezygnowano pomimo zmiany kształtu opakowania i grafiki w 2004 roku. Firma Inco-Veritas została jej wierna tak-


Wyciąg z listy asortymentowej Od końca 2008 r. oferta płynów do mycia naczyń marki Ludwik obejmuje: • Ludwik miętowy z wyciągiem z aloesu: tradycyjna świeżość mięty połączona z dobroczynnym działaniem aloesu, znanego z właściwości nawilżających, łagodzących i przeciwzapalnych.

Krewni i znajomi Ludwika

• Ludwik cytrynowy z wyciągiem z zielonej herbaty:

Gama produktów pod marką Ludwik obejmuje dziś nie tylko płyny i balsamy do mycia naczyń, ale także środki do zmywarek (tabletki, proszek, zawieszkę zapachową), mleczka czyszczące (uniwersalne, do stali nierdzewnej i chromowanej, do ceramicznych płyt kuchennych), płyn do szyb i glazury, płyn do zatłuszczonych powierzchni, płyny uniwersalne, a także preparaty do grilli i szyb kominkowych.

cytrynowy zapach wzbogacony wyciągiem z zielonej herbaty, mającej właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne. • Ludwik brzoskwiniowy z wyciągiem z papai: nuty brzoskwini i naturalny ekstrakt z charakteryzującej się właściwościami antyseptycznymi i odżywczymi papai. • Ludwik grapefruitowy z wyciągiem z trawy cytrynowej: kombinacja grapefruitowego aromatu i wyciągu z działającej antybakteryjnie i odświeżająco trawy cytrynowej.

że przy okazji kolejnej modyfikacji przeprowadzonej pod koniec ubiegłego roku. A że była to modyfikacja poważna, dlatego należy jej się odrębny akapit.

Operacja „tradycja + nowoczesność” Zakorzeniona w świadomości konsumentów biała butelka zyskała pod koniec 2008 r. nową, atrakcyjną i czytelną etykietę, a jej kształt stał się bardzo ergonomiczny i wygodny dla użytkowników. Wraz ze zmianą wizerunku ulepszona została for-

muła Ludwika. Teraz każdy płyn i balsam do mycia naczyń marki Ludwik dodatkowo dba o dłonie. Zawdzięcza to nowej recepturze wzbogaconej kompleksem witamin A, E, F, H, mającym ochronne i odżywcze działanie dla skóry. Nowa formuła Ludwika to także nowe warianty wzbogacone wyciągami z roślin, skomponowanymi tak, aby przy zachowaniu skuteczności jednocześnie pielęgnować dłonie. Dzięki tym zmianom Ludwik zyskał świeży i bardzo nowoczesny wizerunek. A z nim pewnie także nowych

konsumentów, choć na brak tych ostatnich dotąd narzekać nie mógł. Mimo 45 lat obecności na rynku i ciągle rosnącej liczbie konkurentów, Ludwik nadal jest najczęściej używanym płynem do mycia naczyń – sięga po niego 36% osób deklarujących używanie płynów do mycia naczyń (źródło: Millward Brown SMG/KRC, TGI, maj 2008). Ludwik jest też sprzedażowym liderem w kategorii z udziałami na poziomie 23,5% ilościowo i 30,3% wartościowo (źródło: MEMRB, Badanie Sprzedaży Detalicznej, 2008). <<

Produkcja Ludwika trwa nieprzerwanie od 1964 r. w Zakładzie Chemii Gospodarczej Inco-Veritas S.A. w Górze Kalwarii, a w ostatnich latach dodatkowo w dwóch innych zakładach. Ludwik nie zniknął z półek nawet w trudnych latach 80., kiedy jego produkcja prowadzona była na zamówienia rządowe.

• Ludwik balsam rumiankowy z wyciągiem z rumianku: delikatny dla dłoni balsam rumiankowy, który teraz nie tylko pachnie rumiankiem, ale również ma go w swoim składzie (o łagodzących i kojących właściwościach rumianku chyba nie trzeba nikogo przekonywać). • Ludwik balsam aloesowy z wyciągiem z aloesu: balsam aloesowy wzbogacony o ekstrakt z aloesu, znany z właściwości nawilżających i łagodzących. • Ostatnio firma Inco-Veritas dopisała do tej listy dwie kolejne pozycje: Ludwik balsam lawendowy z wyciągiem ze słodkich migdałów oraz Ludwik pomarańczowy z wyciągiem z brzoskwini, o których szczegółowo piszemy na str. 40. Na okres letni do sprzedaży wprowadzone też zostały limitowane wersje płynu: Ludwik balsam Truskawkowe Lato i Ludwik płyn Owocowy Koktajl (więcej informacji na str. 30). czerwiec 2009

ZH

59


po godzinach

znani, nieznani

Ujawniamy

słodko-gorzkie

tajemnice C Co najmniej kilka razy w życiu śpiewał o niej każdy dorosły Polak. Dzięki niej co najmniej raz w życiu każdy z nich mógł się podczas tych piosenek publicznie całować. Co najmniej kilka razy w życiu każdy z nas jej (publicznie lub prywatnie) próbował. A przynajmniej trudno sobie wyobrazić, by mogło być inaczej.

zas leci. W marcu minęło 59 lat, od kiedy zakorkowano pierwszą butelkę z etykietą Żołądkowa Gorzka. W nowożytnej historii Polski mamy niewiele przykładów wynalazków, które podbiły cały świat i do tej pory zachwycają – Żołądkowa Gorzka to jeden z takich przykładów. A może nawet najsmaczniejszy z nich.

Lekcja muzyki Trzy-czte-ry: „Gorzka wódka, gorzka wódka, trzeba ją osłodzić, młody młodą pocałuje, nie będzie im szkodzić”. Ta najpopularniejsza weselna przyśpiewka, która doczekała się kilkudziesięciu wersji, jak się okazuje, jest ściśle związana z recepturą bohaterki tego artykułu. Polskie wesela, których sława dotarła na każdy kontynent naszego globu, były (i są nadal) okazją, przy której rodzice państwa młodych mogli zaprezentować dobrobyt i bogate tradycje kulinarne domu. Przesyt towarzyszący tym ucztom – organizowanym zgodnie z ludowym porzekadłem „postaw się, a zastaw się” – przyprawiał o ból brzucha czy niestrawność nawet największych łakomczuchów. Aby temu zaradzić i wzmóc u gości apetyt (bo

przecież „nic się nie może zmarnować”), gospodarze serwowali gorzką wódkę. Odpowiednio skomponowane zioła, tj. tysiącznik, piołun czy kora chinowca, w połączeniu z alkoholem zapewniały nie tylko lepszą rotację kolejnych punktów weselnego menu, ale także „rozkręcały” zabawę. A że trunek charakteryzował się gorzkim smakiem, nie dziwne, iż pewnego wieczora wprawieni w dobry humor goście wpadli na pomysł, jakby go tu osłodzić. Tak też powstała tradycja namawiania młodej pary do namiętnych pocałunków. Dziś, mimo że Żołądkowa Gorzka dosładzana jest karmelem, trudno sobie wyobrazić wesele, na którym choć raz ktoś nie krzyknie: „gorzko, gorzko…”

Lekcja historii Dziś o historii marek i tworzących je ludzi słyszy się niewiele. Ważne są akcje, wielkie kampanie reklamowe i wyniki sprzedaży. Szkoda, tym bardziej że w niektórych przypadkach można mówić o prawdziwym bohaterstwie. Jeden taki przykład znaleźliśmy w historii lubelskiego… gorzelnictwa. Wiktor Desny, członek Batalionów Chłopskich, w 1942 r. został kierownikiem gorzelni w Jabłonnie koło Lublina. Gdy w maju 1944 r. wycofujący się niemieccy okupanci przysłali pisemne zarządzenie rozbiórki gorzelniczych maszyn (zwłaszcza miedzianych) i przesłania ich do Niemiec, Wiktor Desny długo się nie zastanawiał. Zawiadomił o tym członków Batalionów, AK i kogo tylko mógł, a po kilku dniach w oficjalnym liście poinformował władze okupacyjne o wysłaniu sprzętu zgodnie z otrzymanym rozkazem. Ale wspomniana przesyłka nigdy do Niemiec nie dotarła. Jak to się mogło się stać? Po pierwsze, cały sprzęt został zakopany w ziemi, o czym wiedziało niewiele

g

Ciekawostki Pierwsze wzmianki dotyczące polskiego przemysłu spirytusowego odnaleziono w książkach wydanych w języku polskim z 1595 i 1614. Skoro temat trafił do książek, których wówczas było niezwykle mało, można wnioskować, że przemysł ów kwitł pełną parą. Dopiero w końcu XIX wieku złagodzony został zakaz zatrudniania kobiet w gorzelniach. Nadal jednak nie były wpuszczane do drożdżowni. Surowy przepis spotykany był w niektórych zakładach aż do 1930 r. Rozlew wódek w Polsce aż do roku 1960 odbywał się ręcznie, a zamiast popularnej dziś nakrętki stosowany był korek lub jego namiastka, zabezpieczone lakiem. Metalowe zamknięcia do butelek typu alka wprowadzono do polskich zakładów w pierwszej połowie lat 60,, a znane dziś powszechnie zakrętki typu pilferproof zaczęto powszechnie stosować dopiero po roku 1970.

ZH

60

czerwiec 2009

g


g

Lekcja geografii Ilu naszych przyjaciół mieszkających za granicą zna polskie wódki, piwa, kiełbasy czy słodycze? Odpowiedź brzmi: wszyscy – jeśli rzeczywiście są przyjaciółmi. A skąd je znają? Ano stąd, że woziliśmy je do nich przez dziesięciolecia, w walizkach, torbach, plecakach i pod pazuchą. Szacuje się, że tylko w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Polacy prywatnie wyeksportowali czterokrotnie więcej dóbr konsumpcyjnych niż polskie centrale handlu zagranicznego, które miały problemy organizacyjne i ideologiczne w handlu z Zachodem. Samej tylko wódki wywieziono blisko 500 tysięcy hektolitrów, czyli miliard półlitrowych butelek! Polak potrafi. A najlepsze w tym jest to, że całość tej wódki ofiarowaliśmy za darmo i nie wylewaliśmy za kołnierz.

Na wielkim i małym ekranie Branża filmowa ma o wiele więcej sposobów na zarabianie pieniędz, niż tylko sprzedaż biletów do kin czy płyt DVD. Jednym z nich jest tzw. product placement, czyli umieszczanie produktów lub znaków towarowych w polu widzenia kamery. Choć w PRL-u nie było takiego bogactwa marek jak dzisiaj, to jednak można podać wiele przykładów praktyk, które dziś nazwalibyśmy nie inaczej jak właśnie product placement. Sama Wódka Żołądkowa Gorzka w ciągu 11 lat od rynkowego debiutu (czyli od roku 1950 do 1961) „zagrała” w co najmniej pięciu filmach, z których warto wymienić np. „Białe tango” z 1956 r. w reżyserii Czesława Śliwowskiego, „Panna Józia wychodzi za mąż” Edmunda Pytkiewicza (1959 r.) czy „Tajemnica kobiety z psem”, wyreżyserowany w 1961 r. przez Janusza Bednarka. Pierwszy z nich utrzymany jest w stylu sensacyjnego kryminału z nutą pikanterii. Bohatera ścigają zbiry nasłane przez męża jego kochanki. W jednej ze scen dociera on do opuszczonej chaty w lesie, w której postanawia na jakiś czas się ukryć, tym bardziej że wewnątrz niej znajduje kilka pęt kiełbasy oraz… butelkę Żołądkowej Gorzkiej. Nietrudno się domyślić, z czego nasz bohater ucieszył się bardziej. Kilka scen później, w środku mroźnej nocy, butelkę tę łapczywie opróżnia. Podobnie zresztą jak stryj Panny Józi – piękności z prowincjonalnego miasteczka. O co w tej komedii chodzi, dziś zapewne mało kto pamięta, ale scenę, podczas której wspo-

g

osób, a na pewno nie Niemcy. Po drugie i ważniejsze – wagon, w którym rzekomo miało się znajdować serce gorzelni, nigdy nie istniał. Zanim Niemcy połapali się w fortelu pana Wiktora, mieli już większe kłopoty na głowie. Alianci z jednej, Armia Czerwona z drugiej. A dzielny kierownik z Jabłonnej poczekał, aż się sprawy co nieco uspokoją (a dokładniej aż do ukonstytuowania się Rządu Polski Ludowej w Lublinie) i z kolegami zabrał się do odkopywania skarbu. Widać, że tęsknota za wytwarzanym przezeń trunkiem w narodzie była wielka, bo pierwszą na odzyskanych ziemiach gorzelnię otwarto już w pierwszych dniach września 1944 r.

Tajemnica smaku Receptura Żołądkowej Gorzkiej zawiera w sobie unikalną kompozycję nalewów z ziół i owoców, co według znawców jest nie lada sztuką. Te pierwsze dojrzewają w ciemności, w przeciwieństwie do nalewów owocowych, które bez słońca nie rozwiną pełnego bukietu smaku ani zapachu. Ostatnią tajemnicą Żołądkowej Gorzkiej jest… leżakowanie. Jest to jedyna polska wódka gatunkowa, która zanim trafi do butelek, dojrzewa w beczkach.

mniany stryj – tuż przed toastem – wygłasza przemowę o wyższości wódki nad mlekiem (trzymając w ręku butelkę Gorzkiej Żołądkowej) zapomnieć trudno. Trzeci ze wspomnianych filmów to kryminał z porucznikiem MO w roli głównej. Zagadki i nagłe zwroty akcji to dla porucznika normalka, podobnie jak sobotni spacer do monopolowego, w którym kasjerkę wita krótkim „poproszę to, co zwykle” i dostaje w zamian oczywiście Żołądkową Gorzką. Nie ma to jak szczęśliwe zakończenia, prawda? <<

Fot: Archiwalne zdjęcie wytwórni Wódki Żołądkowej

czerwiec 2009

ZH

61


po godzinach

krzyżówka z nagrodami

Detaliści i hurtownicy muszą czasem odpoczywać. Chcąc zapewnić Państwu chwilę relaksu, po raz kolejny zamieszczamy na naszych łamach krzyżówkę z atrakcyjnymi nagrodami. W tym miesiącu

do wygrania jest 10 zestawów słodyczy włoskiej marki Loacker o wartości 80 zł każdy. Fundatorem nagród jest firma North Coast.

Napój

„Owocowy Raj”

SKŁADNIKI: • 1 torebka piramidka herbaty Lipton Forest Fruit • 2 łyżki soku truskawkowego • kilka truskawek • kilka malin • kruszony lód WYKONANIE: Herbatę zaparz w ok. 300 ml gorącej wody, dodaj sok truskawkowy, wymieszaj i odstaw do ostygnięcia. Przed podaniem dodaj do napoju świeże owoce i pokruszony lód.

Rozwiązanie krzyżówki prosimy przesyłać na adres redakcji: Magazyn Życie Handlowe”, ul. Młynarska 7, 01-205 Warszawa, ” podając: imię i nazwisko, numer telefonu, adres mejlowy oraz nazwę sklepu lub hurtowni, w której Państwo pracują.* * Zatrudnienie lub prowadzenie sklepu albo hurtowni jest niezbędnym warunkiem otrzymania nagród.

Galaretka „Malinowe lato”

SKŁADNIKI: • 1 torebka piramidka herbaty Lipton Forest Fruit • 1 torebka herbaty Lipton Green Citrus lub Lipton Lemon • 50 ml soku malinowego • 100 ml mleka • 4 łyżeczki żelatyny WYKONANIE: Zaparz herbatę, każdą w ok. 300 ml wody. Gorące napary połącz, dodaj sok malinowy, dokładnie wymieszaj. Przygotuj żelatynę: zalej niewielką ilością zimnej wody, odstaw, aby napęczniały a następnie podgrzej, aż się rozpuści. Żelatynę dodaj do gorącego płynu herbaciano-malinowego, aby powstała galaretka. 3/4 ilości galaretki odstaw, do reszty wlej mleko. Galaretkę bez mleka wlej do foremek na wysokość ok. 3/4 i ustaw je na skos, podpierając od dołu. Odstaw do schłodzenia. Gdy galaretka zastygnie, dopełnij foremki galaretką z mlekiem, odstaw do zastygnięcia. Po zastygnięciu galaretki wyjmij z foremek i udekoruj świeżymi malinami. ZH

62

czerwiec 2009


Magazyn Zycie Handlowe  

wydanie czerwiec 2009

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you