Page 1

PRAWO: Wypłata wynagrodzenia

05/2013

pod ochroną str. 74

maj 2013 CENA: 10,70 ZŁ (Z VAT) ISSN: 1231-2010

w w w.ZYCIEHANDLOWE.COM

Specjalnie dla nas: Omenaa Mensah lubi gdy personel zajmuje się klientem str. 38

Kontrowersje: Czy miękka franczyza zostanie wyparta przez twardą? str. 14

Strategie: Chata Polska zaprasza pod swój dach str. 17


Treści opublikowane w tym miejscu dostępne są jedynie dla firm zajmujących się produkcją, handlem lub obrotem artykułami alkoholowymi. Podstawa prawna: Ustawa z dnia 26.X.1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.


Wydawca Media Direct Sp. z o.o. ul. Młynarska 7, 01-205 Warszawa tel. (22) 539-59-40, fax (22) 539-59-50 www.portalFMCG.pl Zarząd Radomir Jaszczuk, Beata Farmus Prezes Radomir Jaszczuk rjaszczuk@zyciehandlowe.com Redaktor Naczelny Krzysztof Wojciechowski, (797-294-894) kwojciechowski@zyciehandlowe.com Sekretarz Redakcji Magdalena Stosio-Róg, (608-022-202) mstosio@zyciehandlowe.com Redaktor Mariusz Polit, (510-262-622) mpolit@zyciehandlowe.com Stali współpracownicy Urszula Chojnacka Beata Krowicka Małgorzata Marszałek Szef działu reklamy Rafał Chudzik, (502-282-990) rchudzik@zyciehandlowe.com Reklama Krystian Kosior, (510-808-508) key account manager kkosior@zyciehandlowe.com Marek Siwecki, (502-482-320) key account manager msiwecki@zyciehandlowe.com Alicja Nikiszina (513 148 513) junior account manager anikiszina@zyciehandlowe.com Prenumerata Ewa Lasocka, 22 539 59 41 prenumerata@zyciehandlowe.com Dystrybucja Andrzej Rutkowski, (509-970-575) arutkowski@zyciehandlowe.com Opracowanie graficzne Concept Studio, (22) 841-53-55 biuro@conceptstudio.org Druk Drukarnia Bałtycka Sp. z o.o. Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Nakład: 70 000 egz., cena egz: 10,70 zł (z 7% VAT)

Ochronić to, co wspólne Polska żywność po raz pierwszy od dekady zderza się z agresywnym protekcjonizmem innych państw członkowskich UE.

Na naszych łamach tym razem dużo o franczyzie. To nie przypadek. Franczyzowa batalia największych operatorów na rynku trwa bowiem w najlepsze. O  nowym koncepcie placówek franczyzowych opowiada nam Sylwester Maćkowiak, prezes firmy Mar-Ol, do której należy sieć Chata Polska (str. 17). Franczyzowego tematu trzymamy się również w dziale „Kontrowersje”, gdzie nasi eksperci spierają się o  to, czy twarda franczyza wyprze wkrótce jej bardziej miękkie formy, czy też nie (str. 14). Detalistom, którzy zastanawiają się nad przystąpieniem do sieci, proponujemy trzecią część naszego cyklu „Poradnik franczyzobiorcy” (str. 72). Dopełnieniem tego tematu jest raport „Regionalne inicjatywy” (str. 30–37). Tym razem odwiedziliśmy województwo zachodniopomorskie, gdzie z bliska przypatrywaliśmy się praktycznym rozwiązaniom stosowanym na tamtejszym rynku. Zachęcam też Państwa do przeczytania comiesięcznego felietonu szefa Polskiej Federacji Producentów Żywności, dzięki któremu możemy trzymać rękę na pulsie europejskiego handlu (str. 16). Niestety, ostatnie wydarzenia budzą najwyższy niepokój. Polska żywność przechodzi bowiem jedną z  najpoważniejszych prób ostatniej dekady – po raz pierwszy tak mocno przyszło jej zderzyć się z  agresywnym protekcjonizmem innych państw UE. Zdaniem naszego eksperta, jedyną skuteczną odpowiedzią na niego może być zdecydowana interwencja naszych władz na poziomie unijnym. W przeciwnym razie wspólny rynek pozostanie dla polskich przedsiębiorców jedynie smutnym wspomnieniem. Trzymajmy więc kciuki za to, by do niej doszło. Życzę miłej lektury

Pismo przeznaczone dla specjalistów dystrybucji. Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Wszystkie prawa zastrzeżone ©.

Konkurs „Przeboje FMCG 2013”

4]

Krzysztof Wojciechowski redaktor naczelny

Uroczysta Gala i wręczenie statuetek odbędzie się 21 maja w Warszawie spotkanie poprowadzi popularna dziennikarka i prezenterka Agnieszka Szulim


STRATEGIE – Sieci franczyzowe: Chata Polska zaprasza pod swój dach

17

www . Z Y C I E H AK TUALNOŚCI

Czerwona Torebka – ponad 14 mln zł z obligacji.................................................8 Nowe sklepy Carrefour w dziewięciu województwach..................................8 Trzy czwarte Polaków w dyskontach...............................................................................8 Kraft Foods znika z polskiego rynku...............................................................................10 23. delikatesy Organic Farma Zdrowia.........................................................................10 Więcej Netto na Pomorzu.......................................................................................................10 Solidarność definitywnie przejęta....................................................................................12 Sutter Home tylko w Ambrze..............................................................................................12 Premium w Głogowie.................................................................................................................12

KONTROWERSJE

Czy twarda franczyza wyprze miękką?........................................................................14

FELIE TON

Andrzej Gartner: Protekcjonizm podcina skrzydła polskim producentom..............16

20

STRATEGIE

TEMAT NUMERU – Dziecko w sklepie: Odpowiedź na pragnienie smaku i zabawy

Sieci franczyzowe: Chata Polska zaprasza pod swój dach..........................17 Producenci: Grycan – Jakość ważniejsza od liczb..............................................50

TEMAT NUMERU

Dziecko w sklepie: Odpowiedź na pragnienie smaku i zabawy..........................................20 Słodko, ale już mniej czekoladowo.............................................................25 Fokus na pupę..........................................................................................................28

REGIONALNE INIC JAT Y WY

Województwo zachodniopomorskie: Pod nosem potentatów rośnie konkurencja .......................................30 Sano w trakcie przeobrażeń............................................................................32 Cztery nowe sklepy w tym roku....................................................................33 Centrum pod kontrolą EHA.............................................................................34 Szczecińskie Społem dopieszcza klientów.............................................36

REGIONALNE INICJATYWY – Zachodniopomorskie: Lokalnym potentatom rośnie konkurencja

R E K L A M A

Treści opublikowane w tym miejscu dostępne są jedynie dla firm zajmujących się produkcją, handlem lub obrotem artykułami alkoholowymi. Podstawa prawna: Ustawa z dnia 26.X.1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

30

SPEC JALNIE DL A Ż YCIA HANDLOWEGO

Omenaa Mensah: Lubię, gdy obsługa zajmuje się klientem................................................38


05/2013

ANDLOWE.COM TRENDY

Szybki obiad: Kulinarny ekspres wjeżdża do sklepów..............................42 Alkohole lekkie: Z owocowo i z procentem....................................................46

SPECJALNIE DLA NAS – Omenaa Mensah: Lubię, gdy obsługa zajmuje się klientem

38

PREZENTAC JE

Andante: Wafle na nową nutę........................................................................52

NOWE PRODUK T Y

Artykuły spożywcze..............................................................................................53 Kosmetyki i chemia...............................................................................................61

PROMOC JE I K AMPANIE

Trzy miesiące atrakcji z Nivea..........................................................................64

POR ADNIK FR ANCZYZOBIORCY

Postaw na dobrych dystrybutorów............................................................72

PR AWO

Wypłata wynagrodzenia pod ochroną.....................................................74

82

MERCHANDISING – soki, nektary, napoje: Patent Tymbarku na półkę soków

K ARIER A

Co wpływa na płace sprzedawców............................................................76

UBEZPIECZENIA Optymizm kontrolowany, czyli polisa z rozsądku........................................78

AUTO W FIRMIE

Doblò Cargo XL przez Polskę..........................................................................80

MERCHANDISING Patent Tymbarku na półkę soków ........................................................................82

HISTORIA MARKI

Lazur: Polski specjalista od serów pleśniowych..........................................84 Red Bull: Ekstremalnie wysokie loty...................................................................86

PO GODZINACH

Przepisy.........................................................................................................................88 Krzyżówka z nagrodami.....................................................................................90

§

PRAWO Wypłata wynagrodzenia pod ochroną

74

HISTORIA MARKI – Red Bull: Ekstremalnie wysokie loty

R E K L A M A

86


ak t u al n o s c i

Czerwona Torebka – ponad 14 mln zł z obligacji Zarząd Czerwonej Torebki pozyskał dodatkowe środki na finansowanie rozbudowy sieci pasaży handlowych. Trzyletnie obligacje objęli inwestorzy instytucjonalni. Ich wartość wyniosła 14,6 mln zł.

Nowe sklepy Carrefour w dziewięciu województwach Sieć franczyzowa Carrefour umacnia pozycję na rynku. Tylko w kwietniu otworzyła aż 14 nowych sklepów w dziewięciu województwach. Sklepy z  logo Carrefour Express i  Globi powstały zarówno w  małych miejscowościach takich, jak Dobrzykowice (woj. dolnośląskie), Cisiec (woj. śląskie) czy Lipce Reymontowskie (woj. łódzkie), jak też w dużych miastach – Warszawie, Lublinie i Krakowie. Dynamiczny rozwój sieci franczyzowej Carrefour jest dowodem, że firma cieszy się dużym zaufaniem partnerów biznesowych, a  jej oferta spełnia oczekiwania właścicieli sklepów z różnych regionów Polski. Jest to w dużej mierze zasługa szczegółowej analizy otoczenia biznesowego każdego sklepu z  osobna przeprowadzana przez ekspertów Carrefour jeszcze przed nawiązaniem współpracy. Na jej podstawie sieć może zaoferować franczyzobiorcy koncept (Carrefour Express minimarket, Carrefour Express convenience lub Globi), który najlepiej odpowiada oczekiwaniom klientów lokalnych rynków.

8]

Emisja została przeprowadzona w ramach zatwierdzonego przez radę nadzorczą spółki programu emisji obligacji o  łącznej wartości 100 mln zł. W  pierwszej transzy zarząd przeznaczył do sprzedaży papiery dłużne o  wartości 30 mln zł. Pozyskane pieniądze zostaną przeznaczone na finansowanie rozwoju sieci pasaży handlowych Czerwonej Torebki. – Dzięki tym środkom mamy znacznie większą elastyczność w finansowaniu budowy kolejnych obiektów, względem alternatywnych udostępnionych nam kredytów inwestycyjnych, których przyznanie zajmuje trochę czasu – podkreślił Ireneusz Kazimierczyk, prezes spółki Czerwona Torebka. Zgodnie z założeniami w tym roku zostanie wybudowanych 65 obiektów. Na koniec grudnia Czerwona Torebka ma łącznie dysponować 114 pasażami posiadającymi pozwolenie na użytkowanie.

Trzy czwarte Polaków w dyskontach Aż 75 proc. Polaków robi zakupy z  dyskontach – wynika z  raportu przygotowanego przez agencję badawczą PBS. Na czele rankingu satysfakcji klientów sieci handlowych plasuje się Biedronka. Według raportu PBS „Klienci sieci handlowych”* sprawunki w  Biedronce robi 63 proc. Polaków. Z czego dla 13 proc. to jedyne miejsce zakupów. Raport potwierdza ponadto, że zmienia się przekrój społeczny klientów sieci dyskontowych (Biedronka, Lidl, Netto, Kaufland, Aldi). Wiek, wykształcenie czy zasobność portfela klientów tych sklepów nie różnią się wyraźnie od cech osób kupujących w polskich czy zagranicznych sieciach hiper- i supermarketów. Dużo gorzej na tym tle wypadają polskie sieci handlowe (Społem, Alma, Piotr i  Paweł, Stokrotka czy Polomarket). Według raportu PBS zakupy w  nich robi zaledwie co czwarty Polak.

Spośród nich najczęściej odwiedzana jest sieć Społem. Jednocześnie jest to najniżej – obok Polomarketu – oceniana w rankingu marka. Wśród rodzimych sieci zupełnym przeciwieństwem są delikatesy Alma oraz Piotr i  Paweł. Co prawda, z racji bardziej prestiżowego charakteru i lokalizacji w dużych miastach, nie są one zbyt popularne, jednak otrzymały bardzo wysokie oceny od swoich klientów. *Badanie miało miejsce w drugiej połowie ubiegłego roku, jednak jego wyniki upubliczniono dopiero w minionym miesiącu. Przeprowadzono je na reprezentatywnej próbie Polaków (n = 3204) powyżej 15 lat.


ak t u al n o s c i

Kraft Foods znika z polskiego rynku Firma Kraft Foods Polska zmieniła nazwę na Mondelēz Polska. Nowe szyldy zawisną także na siedmiu polskich fabrykach spożywczego giganta. Nadal będą w nich powstawały popularne marki, takie jak Jacöbs, Milka czy Delicje.

Z

miana nazwy firmy jest konsekwencją podziału koncernu Kraft Foods w USA, jaka miała miejsce w październiku ubiegłego roku. W jego wyniku powstały dwie niezależne spółki giełdowe. Pierwsza zachowała nazwę Kraft Foods i  jest wiodącym koncernem spożywczym na rynku północnoamerykańskim. Druga to właśnie Mondelēz International – nowy międzynarodowy koncern obsługujący 17 rynków Europy Środkowej i Wschodniej. Firma tłumaczy, że poR E K L A M A wodem takiej decyzji były różnice w tempie wzrostu i strategii rozwoju pomiędzy

23. delikatesy Organic Farma Zdrowia Chcąc umocnić pozycję na południu aglomeracji warszawskiej, Organic Farma Zdrowia uruchomiła sklep w Piasecznie. To już 23. delikatesy tej sieci. Firma podkreśla, że otwarcie delikatesów w Piasecznie to krok w kierunku umocnienia pozycji lidera sprzedaży żywności organicznej na południu aglomeracji warszawskiej. Organic Farma Zdrowia oferuje pełny asortyment produktów branży ekologicznej. Wśród nich są m.in.: mięso, wędliny wędzone w naturalnym dymie, jaja, nabiał, słodycze, owoce i  warzywa, soki, miody czy wyroby garmażeryjne z  rzemieślniczych masarni. Większość produktów to certyfikowana żywność ekologiczna. Nowe delikatesy są czynne codziennie do późnych godzin wieczornych.

Więcej Netto na Pomorzu

Sieć Netto powiększyła stan posiadania w woj. pomorskim o dwie placówki. Inauguracje miały miejsce tego samego dnia w Pucku i w Słupsku. Nowo otwarte sklepy (noszące numery 280 i 281) są znacznie większe niż standardowe placówki Netto. Obiekt w Pucku, położony przy ul. Wejherowskiej, ma 1142 mkw., zaś ten w Słupsku (przy ul. Banacha 2a) – 1160 mkw. W obu zaplanowano miejsce na stoiska poddzierżawców – docelowo trzy: mięsne, piekarnicze oraz kiosk z prasą. W przypadku obu inwestycji pomyślano o  zmotoryzowanych klientach. Parking przy sklepie w Pucku pomieści 77 aut, a w Słupsku aż 100. W każdej placówce zatrudniony został 12-osobowy personel.

10]

kategoriami przekąsek i produktów spożywczych należących do jej portfolio. Co to oznacza dla Polski? Zoltán Novák, prezes Mondelēz Polska, zapewnia, że nasz kraj wciąż jest jednym z największych i priorytetowych rynków dla Mondelēz International w  Europie Środkowej. – W  Polsce pod nowym szyldem już niebawem wprowadzimy kolejne innowacyjne produkty i  niestandardowe rozwiązania. Zamierzamy na bieżąco realizować plany inwestycyjne w  marki, kategorie, rozwijanie fabryk i unowocześnianie linii produkcyjnych – deklaruje. W  Mondelēz Polska można usłyszeć, że firma nadal będzie koncentrowała się na marketingu i  sprzedaży dobrze znanych marek, takich jak Jacöbs, Milka, Delicje, Prince Polo, belVita i wielu innych, należących poprzednio do asortymentu Kraft Foods. Na koniec krótkie objaśnienie znaczenia nowej nazwy koncernu. W oficjalnym komunikacie można przeczytać, że: Mondelēz International powstała z połączenia propozycji przesłanych przez jej dwóch pracowników. „Monde” pochodzi z języka łacińskiego i oznacza „świat”, „delez” to inaczej „delicious”, czyli „wyśmienity, pyszny”, a „International” odzwierciedla międzynarodowy charakter organizacji.


Treści opublikowane w tym miejscu dostępne są jedynie dla firm zajmujących się produkcją, handlem lub obrotem artykułami alkoholowymi. Podstawa prawna: Ustawa z dnia 26.X.1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.


ak t u al n o s c i

Solidarność definitywnie przejęta

Spar rozszerza wpływy na Podkarpaciu

Z końcem kwietnia Colian Sweet, spółka zależna Colian, finalnie przejęła udziały lubelskiego producenta pralin – firmy FC Solidarność. O  umowie przedwstępnej pomiędzy spółkami informowaliśmy na początku stycznia. Wartość transakcji wyniosła 208 mln zł. Łącznie Colian Sweet nabył ponad 99 proc. udziałów w  kapitale zakładowym FC Solidarność. Daje to nowemu właścicielowi prawo do ponad 96 proc. głosów na zgromadzeniu wspólników lubelskiej firmy. Transakcję sfinalizowano ze środków własnych Colian Sweet oraz posiłkując się kredytem inwestycyjnym. Wkład własny nabywcy wyniósł 140 mln zł, zaś wartość kredytu (zaciągniętego w  BRE Banku) sięgnęła 68 mln zł. – Faktyczne przejęcie FC Solidarność jest bardzo istotnym wzmocnieniem Grupy Colian. Dzięki niemu dysponujemy kompletnym portfolio świetnych

Sieć Spar uruchomiła dwa sklepy w województwie podkarpackim. Placówki są zlokalizowane w miejscowościach Jedlicze i Zaczernie. jakościowo i  doskonale rozpoznawalnych produktów we wszystkich segmentach rynku słodyczy – skomentował zawartą transakcję Jan Kolański, prezes Grupy Colian. Jej udziały w  rynku słodyczy mogą sięgnąć obecnie 12 proc. – Będziemy także bardzo istotnym graczem w  szybko rozwijającej się kategorii pralin – dodaje Kolański. Trudno temu zaprzeczyć. FC Solidarność była bowiem do tej pory największym (z około 10-proc. udziałem w  rynku) polskim producentem markowych pralin. A także silnym eksporterem. Jej wyroby dostępne są w blisko 50 krajach świata.

Na klientów w Jedliczach czeka hala sprzedażowa o powierzchni 260 mkw. i dwa stanowiska kasowe. W sklepie mieszczącym się przy ul. Rejtana znajduje się pełen asortyment towarów oferowanych na stanowiskach piekarniczo-cukierniczym, mięsnym i  wędliniarskim, nabiałowym, owocowo-warzywnym, chemiczno-kosmetycznym oraz monopolowym. Wśród nich znajduje się także szeroki wybór produktów marki własnej. Nieco mniejszy, bo liczący 150 mkw. Spar Express w  Zaczerniu, również sprzedaje pełen asortyment towarów w  przystępnej cenie. Podobnie jak w Jedliczach funkcjonują w nim dwie kasy.

Sutter Home tylko w Ambrze Firma Ambra podpisała umowę z amerykańskim producentem kalifornijskich win Sutter Home. W jej wyniku stała się wyłącznym dystrybutorem tej marki na polskim rynku. Sutter Home to druga największa marka win kalifornijskich w Stanach Zjednoczonych, której produkty są znane i  cenione w  wielu krajach, w  tym Polsce. Na naszym rynku pojawiły się w  latach 90. i  są obecnie liderem sprzedaży w segmencie win powyżej 20 zł. Sutter Home to dla Ambry znaczące wzmocnienie portfela tzw. win spokojnych, w którym znajdują się wiodące na rynku marki, m.in. El Sol, Fresco, Antares, Kumala, Hardys. – Przejęcie dystrybucji Sutter Home jest

Premium w Głogowie W Głogowie Małopolskim ruszył nowy sklep w formacie Delikatesy Premium. Powstał przy ul. Pięknej w obiekcie należącym do miejscowego GS-u. Placówka przed otwarciem przeszła gruntowny remont elewacji, wyposażona została w  nowe regały i  urządzenia chłodnicze oraz system informatyczny współpracujący z  cen-

12]

tralą sieci Nasz Sklep. Wprowadzone elementy wizualizacji zewnętrznej zagwarantowały rozpoznawalność marki Premium wśród klientów. W celu zapewnienia wysokiego standardu obsługi personel placówki przeszedł cykl szkoleń zorganizowanych przez P.S.H. Nasz Sklep. Inauguracja sklepu odbyła się w obecności prezesa Polskiej Sieci Handlowej Nasz Sklep Jana Sałaty oraz burmistrza Głogowa Małopolskiego Pawła Baja.

elementem naszej strategii wzmacniania pozycji lidera na polskim rynku win – podkreśla Robert Ogór, prezes Ambry. Grupa Ambra jest liderem rynku wina w Polsce oraz czołowym jego producentem, importerem i dystrybutorem w Europie Środkowej i Wschodniej. Jej głównym akcjonariuszem (ok. 61 proc. akcji) jest światowy lider w  produkcji i  dystrybucji win musujących – niemiecki koncern Sektkellerei Schloss Wachenheim.


kon t r o w ers j e

Czy twarda franczyza wyprze miękką? Robert Paździor prezes LD Holding

Miękka franczyza to najbardziej popularna w Polsce forma współpracy między franczyzodawcą a franczyzobiorcą. Przeznaczona jest głównie dla właścicieli małych i średnich sklepów, którzy nie mieli jeszcze okazji poznać franczyzy i nie wiedzą, jakie korzyści można z niej uzyskać. W tej formie, posługując się przykładem LD Holding, franczyzodawca inwestuje zazwyczaj w wizualizację zewnętrzną i ewentualnie drobne wewnętrzne akcenty pozwalające na identyfika-

cję sieci. Korzyści dla sklepów to możliwość – ale nie obowiązek – kupowania towarów na warunkach wynegocjowanych przez LD u wskazanych dystrybutorów, akcje promocyjne oraz możliwość korzystania i realizowania umów, jakie sieć zawarła z producentami. W wymienionych przypadkach efektywność mierzona jest wynagrodzeniem retro, jakie franczyzbiorca otrzymuje za te działania. Jak więc widać, nie jest to szeroki obszar współpracy i dla obu stron korzyści z tak luźnej formy nie są duże. Często słyszę, że najważniejszą zaletą dla franczyzobiorcy jest to, że ma mało obowiązków, nie musi być lojalny we współpracy z partnerami sieci i w każdej chwili ma sposobność rozwiązania umowy franczyzowej. Czy jednak to można nazwać korzyścią? Według mnie nie, gdyż tam gdzie mało obowiązków, tam również mało praw i korzyści. Twarda franczyza to większe obowiązki, ale też większe inwestycje ze strony franczyzodawcy, takie jak systemy informatyczne, sprzęt IT, wyposażenie techniczne,

Miękka franczyza jeszcze długo będzie dominować na polskim rynku i tylko dobra, rzetelna i uczciwa oferta twardej franczyzy przekonana właścicieli sklepów do ściślejszej współpracy. a także opieka przedstawicieli sieci, szkolenia itd. To tylko część korzyści, ale jak widać trudno porównywać obie formy. Myślę, że miękka franczyza jeszcze długo będzie dominować na polskim rynku i tylko dobra, rzetelna i uczciwa oferta twardej franczyzy ze zrównoważonymi korzyściami dla franczyzobiorcy, franczyzodawcy, producenta i dystrybutora przekonana właścicieli sklepów do ściślejszej współpracy.

Adam Wroczyński dyrektor ds. projektów Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych nie w branży spożywczej. Wyróżnienie formy miękkiej było dla dystrybutorów i  hurtowników o tyle zasadne, że – ze względu na wiele specyficznych uwarunkowań w branży, a także mentalność i przywiązanie do tradycjonalizmu polskich właścicieli sklepów spożywczych – wprowadzenie klasycznej franczyzy na dużą skalę było kilka lat temu praktycznie niemożliwe. Poza tym chodziło również o szybką kon-

Widać coraz wyraźniej, że formuła franczyzy miękkiej zaczyna powoli się wyczerpywać, bowiem nie sprawdza się ona w konkurencji z coraz lepiej zorganizowanymi sieciami klasycznej franczyzy, oferującymi bardziej kompletne, skuteczniejsze i lepiej dopasowane do potrzeb klientów narzędzie wsparcia sklepu i organizacji jego codziennej pracy. W  praktyce gospodarczej nie występuje pojęcie franczyzy twardej i miękkiej. Pojęcie to umownie istnieje wyłącznie w Polsce i wyłącz-

14]

Dla skutecznego konkurowania na rynku konieczna jest większa integracja w sieci franczyzowej, aby stawić czoło wyzwaniom, jakie niesie coraz silniejsza polaryzacja rynku.

solidację i przyłączanie jak największej liczby sklepów, do których możliwe będzie dostarczanie towarów. Franczyza zwana miękką to nic innego jak wzbogacona forma współpracy dystrybutorów ze sklepami, oferująca zwykle ograniczony w stosunku do franczyzy zakres wsparcia (najczęściej ograniczający się do wspólnej wizualizacji sklepów, organizacji promocji w  postaci gazetki i  podstawowych szkoleń). Jest ona coraz mniej skuteczna w dobie pogarszającej się dla właścicieli tradycyjnych sklepów sytuacji na rynku. Trudno więc mówić o  zaletach franczyzy zwanej miękką w długofalowej perspektywie rozwoju placówki. Dla właścicieli sklepów działających we franczyzach miękkich w  początkowej fazie sytuacja na pewno ulegnie poprawie, ale dla skutecznego konkurowania konieczna jest większa integracja w sieci franczyzowej oraz wykorzystanie jej standardów, aby stawić czoło wyzwaniom, jakie niesie coraz silniejsza polaryzacja rynku.


Treści opublikowane w tym miejscu dostępne są jedynie dla firm zajmujących się produkcją, handlem lub obrotem artykułami alkoholowymi. Podstawa prawna: Ustawa z dnia 26.X.1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.


felieton

Protekcjonizm podcina skrzydła polskim producentom Jednym z koronnych argumentów za wejściem Polski do Unii Europejskiej było twierdzenie, że oto otworzy się przed naszymi produktami ogromny i bogaty wspólny rynek. Bez barier, bez protekcjonizmu. Ostatni rok pokazuje, że te zapewnienia okazały się mrzonką. Wchodząc do UE większość przedsiębiorców uwierzyła, że wystarczy spełnić warunki określone przez Unię i będzie można handlować do woli. Dokonała też potężnego wysiłku organizacyjnego i finansowego, aby ich zakłady mogły być dopuszczone do tego wspólnotowego eldorado. Wiele z nich do tej pory spłaca zaciągnięte kredyty, gdyż głębokość portfela inwestycyjnego w Polsce była i jest niewspółmiernie niższa niż w starych krajach UE.

Andrzej Gantner

Dyrektor Generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności

Każdy, kto prowadzi inwestycje, opiera się jednak na prognozach i warunkach rynkowych, tych obecnych i tych przewidywanych. Wiele z tych czynników jest bardzo zmiennych i niesie za sobą spory ładunek ryzyka. Jednak w przypadku inwestycji „pod unijny rynek” jedna rzecz wydawała się stała i niezmienna jak skała. Była też filarem, na którym oparło swoje ryzyko inwestycyjne wiele polskich firm. Ta rzecz to zasady funkcjonowania wspólnego rynku UE, a  szczególnie te fragmenty, które dotyczą zakazu protekcjonizmu na lokalnych rynkach. Zakaz ten sięgał tak głęboko, że z  opakowań poznikały wyróżniki świadczące o polskości produktu, a hasło „Dobre, bo Polskie” odeszło do lamusa. Wszelka ingerencja państwa mająca na celu wyróżnienie produkcji jako narodowej, została zakazana. Środki unijne absorbowane na promocje żywności mogły być wykorzystane jedynie w taki sposób, aby promować żywność „made in UE”, a nie „made in Poland”. Podsumowując jednak ostatnią dekadę w handlu międzynarodowym żywnością można śmiało powiedzieć, że to się nam opłaciło. Osiągnęliśmy rekordowe obroty w eksporcie (17 mld euro) i na dokładkę mamy dodatnie saldo handlowe w również rekordowej wysokości 3 mld euro. To bardzo dobre wyniki, stawiające Polskę w  czołówce producentów i  eksporterów żywności w UE. Czym zatem się tu martwić i dlaczego nagle wielu ekspertów ostrzega, że nadchodzi kres naszych sukcesów?

Jeżeli nasze władze nie podejmą szybko zdecydowanej interwencji na poziomie unijnym, to wspólny rynek pozostanie dla polskich przedsiębiorców smutnym wspomnieniem. 16]

Odpowiedź kryje się w słowie protekcjonizm. Protekcjonizm, który przez ostatnie 10 lat praktycznie nie występował w UE, stał się głównym narzędziem walki rynkowej i to w ciągu niecałego roku. Protekcjonizm ten ma wiele twarzy. Od tej najmniej przyjemnej, czyli czeskiej i słowackiej, opierającej się na brutalnej nagonce medialnej wobec polskich produktów i podważaniu ich wiarygodności pod względem bezpieczeństwa oraz jakości, aż po bardziej wyrafinowane sposoby. W tym kontekście warto zwrócić uwagę chociażby na Wielką Brytanię. Eksport polskiej żywności do tego kraju rozwijał się nieustannie, podążając niejako za falą emigracji. Pojawiły się tam polskie sklepy, polskie półki w hipermarketach, a  polskie surowce rolne z  powodzeniem konkurowały z  tym z  całej Unii. Co się zatem zmieniło? Trzeba zobaczyć, żeby uwierzyć. Dziś praktycznie nie ma sklepu, nie ma produktu (za wyjątkiem tych zagranicznych), na którym nie byłoby angielskiej flagi i napisu 100% British. Media epatują brytyjskością produktów, a „British Food” jest sednem przekazu w większości komunikatów reklamowych. Docierają również informacje o tym, że część odbiorców wycofuje się z zamówień produktów z Polski tłumacząc, że mają naciski, aby kupować tylko 100% British. Czy na taki właśnie wspólny rynek wchodziliśmy w  2004 roku? Czy to właśnie było zawarte w traktacie unijnym? Czy zasady wspólnego rynku obowiązują tylko niektórych, czyli nas, a inni mogą je łamać w biały dzień i nie spotyka ich z tego powodu żadna restrykcja ani kara, które tak szybko lubi stosować Komisja Europejska w  stosunku do Polski? Wygląda na to, że jeżeli nasze władze nie podejmą szybko zdecydowanej interwencji na poziomie unijnym, to wspólny rynek pozostanie dla polskich przedsiębiorców smutnym wspomnieniem. Tylko co wtedy zrobimy z 30 proc. produkcji żywności i z setkami przedsiębiorstw, które zbankrutują, bo „100% Polish” nam nic nie pomoże.


sieci fr ancz y z owe

strategie

Chata Polska zaprasza pod swój dach Mamy pomysł, dzięki któremu grupa sklepów zainteresowanych współpracą z nami powinna się powiększyć. Pomoże w tym nowa formuła współpracy z detalistami – mówi Sylwester Maćkowiak, prezes Grupy Mar-Ol, do której należy sieć sklepów spożywczych Chata Polska. W fotelu prezesa Grupy Mar-Ol zasiada pan od początku roku. Te kilka miesięcy to wystarczający czas, by podsumować mocne i słabe strony, a  także wyznaczyć nowy kierunek rozwoju całej Grupy. – Minione miesiące to okres wytężonej pracy. Odwiedziłem w  tym czasie 11 oddziałów regionalnych, dokonując przeglądu wszystkich spółek należących do Grupy. Ponadto spotkałem się ze znaczną częścią naszych franczyzobiorców, by poznać ich postrzeganie naszej firmy.

Jaki jest efekt tych działań? – Opracowując nową strategię działania postanowiliśmy położyć główny nacisk na rozwój części detaliczno-franczyzowej. W naszej sieci jest obecnie 190 placówek i są to różne formaty sklepów. Doszliśmy do wniosku, że najlepiej w  nową strategię wpisywać się będą sklepy o powierzchni min. 150 mkw., które w sposób najbardziej efektywny mogą realizować cele przed nimi stojące. Choć od razu dodam, że w  naszych szeregach mamy też sklepy mniejsze, nawet poniżej 100 mkw., które mogą pochwalić się dobrą lokalizację i dobrą sprzedażą z metra kwadratowego. Nie zamierzamy z nich rezygnować.

Ale Chata Polska dysponuje również placówkami dużo większymi. Część z nich to tzw. sklepy wzorcowe. – Tak, jest ich obecnie 41. Stworzone są one według nowych założeń. Chętnie zapraszamy do nich obecnych franczyzobiorców oraz wszystkich potencjalnych kontrahentów. Mogą oni w  ten sposób zobaczyć sklep duży – zarówno taki powyżej 600 mkw., jak też nieco mniejszy, lecz również w  formule supermarketu, w  przedziale od 250 do 500 mkw. >>

Chata Polska to franczyzowa sieć detaliczna należąca do Grupy Mar-Ol. Jej pierwsze sklepy powstały w 1997 roku w Wielkopolsce. Obecnie jest ich 190. Dostawy do sklepów zapewnia 11 oddziałów regionalnych Mar-Olu, dysponującego również dużym i nowoczesnym centrum logistycznym w Kostrzyniu (7,2 tys. mkw. powierzchni). Co miesiąc sklepy Chaty Polskiej odwiedza średnio 3 mln klientów. Roczne obroty sieci sięgają 900 mln zł.

maj 2013

[17


STRATEGIE

s i ec i f ranc zyzow e

Co wyróżnia wasze nowe sklepy na tle konkurencji? – To bardzo przemyślany koncept. Na pewno są to nowoczesne piękne sklepy, w których proponujemy klientom logiczne i funkcjonalne przejście przez całą placówkę. Wyróżniają się one zastosowanym oświetleniem, a  także dużym udziałem produktów świeżych, będących naturalnym atrybutem sklepu supermarketowego. Chodzi w tym przypadku o  cztery kluczowe kategorie: mięso i  wędliny, warzywa i  owoce, nabiał oraz pieczywo, które w sklepach Chaty Polskiej generują od

ne przez nas rozwiązanie. Jest to więc odmienny model od tych najbardziej otwartych konceptów, które zakładają udostępnienie tylko szyldu i logo sieci oraz co najwyżej powiązania z systemem informatycznym, zapewniającym dostęp do umów handlowych.

Czy to się teraz zmieni? – Generalnie nasz model franczyzy pozostanie bez zmian. Chcemy natomiast rozwiązać kilka pilnych kwestii. Pierwsza to pozycjonowanie Chaty Polskiej. Dla nas to obecnie prioryteto-

Ale nie będzie to łatwe. Na rynku znów rozgorzała wojna cenowa. – I co gorsza, zjawisko wojny cenowej ma miejsce pomiędzy wszystkimi formatami sklepów. Istnieje bowiem olbrzymia presja ze strony dyskontów, które oferują marki własne w bardzo niskich, agresywnych cenach. Ponadto otworzyły się na świeże produkty, proponują własny wypiek pieczywa itd. Zaczynają też powoli przenikać w stronę formatów większych, supermarketowych. Co na to supermarkety? Rynek pokazuje, że w tak trudnej sytuacji ryzykowny jest format delikatesowy. Dlatego te firmy, które pozostały na rynku, starają się wręcz unikać delikatesowej konotacji. Dlaczego? Aby nie dopuścić do sytuacji, w której konsument po 80 proc. swojego koszyka pójdzie do tańszego sklepu osiedlowego lub dyskontowego, a  do delikatesów wpadnie tylko po zakupy uzupełniające. Dla delikatesów taki scenariusz oznacza katastrofę.

Jak Chata Polska odnajduje się w tej sytuacji?

45 do ponad 55 proc. obrotu. Kładziemy na nie ogromny nacisk, starając się zapewnić im to, co jest najważniejsze, czyli po prostu świeżość. Poza tym chcemy przyzwyczaić klientów naszych nowych sklepów, że kolejne dostawy warzyw i owoców czy świeżego pieczywa dostępne są 2–3 razy w ciągu dnia. Jesteśmy bardzo dumni z kategorii mięso i wędliny, w której oferujemy bardzo szeroki asortyment. Mamy ponadto umowy z doskonałymi wytwórcami wędlin czy pieczywa, działających na mniejszą skalę, do których wyrobów klienci są bardzo przywiązani. W trakcie zakupów dla wielu osób ważna jest też kompleksowość – nowa Chata Polska ten warunek spełnia.

A jak zdefiniowałby pan model franczyzy, który oferuje Chata Polska? – Do tej pory mieliśmy własny (autorski) model franczyzy. Z jednej strony była ona dość otwarta, ale z  drugiej, patrząc na sam koncept, była formułą twardszą niż u  wielu innych graczy na rynku. Wpływały na to dwie zasadnicze kwestie. Po pierwsze, preferowaliśmy tych, którzy mają z nami podpisane umowy długoterminowe. Po drugie, zapewniając pewien serwis, oczekiwaliśmy, że kontrahent będzie aprobował oferowa-

18]

wy projekt. Będzie on realizowany przy udziale jednej z najlepszych firm doradczych specjalizujących się w  tej dziedzinie. Jego celem jest umiejętne powiązanie pod jednym dachem Chaty Polskiej wszystkich typów naszych placówek – a więc sklepów małych i dużych, sklepów, które mają format supermarketowy z dużą liczbą produktów świeżych oraz tych, gdzie udział tego typu asortymentu jest niewielki – w jeden koncept. Chcemy być bardzo klarownie postrzegani przez naszego konsumenta.

Dla nas istotniejsze jest bycie numerem 1 w regionie niż numerem 17 w całej Polsce. Taka silna regionalnie marka ma bowiem dużą rozpoznawalność, a co za tym idzie ‒ jej sklepy są wówczas często odwiedzane przez konsumentów.

– Analizując rynek można powiedzieć, że tylko dwa formaty się rozwinęły i mają przed sobą dobre perspektywy. Są to dyskonty i supermarkety. Dlatego chcemy tak się pozycjonować, aby maksymalna część zakupów konsumenta mogła być przez niego realizowana u nas. Jedną z możliwych opcji jest rozwijanie produktów regionalnych. W mojej ocenie ich obecność jest bardzo ważna. O  innych atrybutach, którymi będziemy starali się wyróżnić w oczach naszych partnerów, będę mógł powiedzieć już w niedalekiej przyszłości.

Nowe pozycjonowanie marki to jednak nie wszystko… – Zmieni się także sam koncept franczyzowy. Będziemy musieli dynamiczniej pozyskiwać kolejnych franczyzobiorców. Chcielibyśmy, aby przyrost liczby placówek był dwucyfrowy. Mamy pewien pomysł, który ogłosimy w ciągu najbliższych miesięcy, dzięki niemu grupa sklepów zainteresowanych współpracą z nami powinna się szybko powiększyć. Pomoże w tym nowa formuła współpracy z detalistami. Najkrócej mówiąc, firmy, które będą chciały z nami współpracować, ale jeszcze nie tak głęboko jak regularni franczyzobiorcy, dostaną możliwość zaangażowania w  pośredni model partnerski. W  tym celu powstanie marka pochodna Chaty Polskiej, stanowiąca swego rodzaju formą przejściową do obecnego modelu franczyzy. Ci, którzy się w niej znajdą, będą mogli korzystać tylko z części udogodnień oferowanych przez sieć, ale jednocześnie pozwoli im to przyglądać się, jak działa ona na co dzień. W ten sposób podmioty niegotowe do natychmiastowej


strategie

ściślejszej współpracy będą miały czas oswoić się z nami, zaś nasi dotychczasowi franczyzobiorcy zyskają pewność, że ich interesy nie zostaną w jakikolwiek sposób naruszone czy uszczuplone.

A czy myślicie o przejęciach innych firm? – Tak. Chcąc zwiększyć swój udział w rynku, poważnie bierzemy pod uwagę opcje akwizycyjne. Obecnie jest wiele sieci detalicznych różnej wielkości, które wchodzą tutaj w grę.

Czy to wszystkie elementy nowej strategii? – Nie. Poza zmianą pozycjonowania marki oraz modyfikacją w modelu franczyzowym, przymierzamy się do modernizacji konceptu handlowego. Musimy być bowiem dużo bardziej aktywni. Mam na myśli między innymi dopasowanie marek własnych do wymagań zmieniającego się otoczenia. W  ramach Chaty Polskiej mamy dwie marki własne: „Dobra nasza” (145 SKU) i „Spiżarnia Chaty” (9 SKU), w ramach części dystrybucyjnej również dwie: „Tanie i  smaczne” (80 SKU) oraz „Ale traf” (15 SKU). Doszliśmy do wniosku, że w  drugiej grupie – po wyprzedaży produktów – pozostanie tylko marka „Ale traf”, która naszym zdaniem lepiej oddaje komunikat, który chcemy przekazać detaliście. Ostatni element, na którym budujemy naszą nową strategię działania, to cena. Staramy się zapewnić naszym partnerom franczyzowym takie oferty, które dawałby im możliwość skutecznej walki z agresywną konkurencją. Wiele firm stosuje taką taktykę, że dla wybranej grupy partnerów pozyskuje produkty, których ceny są porów-

nywalne do dyskontowych. To jest taka zapora ogniowa, pozwalająca zatrzymać odchodzenie konsumentów do innych sieci. My również będziemy podążać tą drogą.

Czy rezygnacja z jednej z hurtowych marek własnych to jedyna zmiana w części dystrybucyjnej firmy? – Nie. W  tej części biznesu dzieje się równie dużo. W ostatnich dwóch latach otworzyliśmy oddział w  Czeladzi. Skonsolidowaliśmy naszą działalność na Dolnym Śląsku. No i  mamy nasze nowe dziecko – Mar-Ol Pomorze. Przyznam, że szczególnie w  tym ostatnim przypadku to duże wyzwanie, ponieważ w  momencie, gdy otwieraliśmy nasz pomorski oddział, nie było tam jeszcze Bać-Polu i  Specjału. Wraz z nami i  Eurocashem jest tam teraz czterech największych graczy. Myślę, że odpowiedź na pytanie, jak będzie wyglądał pomorski hurt, przyjdzie w ciągu roku, półtora. Obecnie w naszej ofercie posiadamy ok. 6 tys. indeksów, a  poziom dystrybucji rośnie z każdym kolejnym miesiącem.

Czy aktywność Mar-Olu na Śląsku, czy Pomorzu to sygnał, że również

Chata Polska rozszerzy swą działalność na inne regiony kraju? – Wywodzimy się z Wielkopolski, gdzie powstał koncept i  gdzie znajduje się ponad połowa naszych sklepów. Dla nas istotniejsze jest bycie numerem 1 w regionie niż numerem 17 w całej Polsce. Taka silna regionalnie marka ma bowiem dużą rozpoznawalność, a co za tym idzie – jej sklepy są wówczas często odwiedzane przez konsumentów. Poza tym proszę zwrócić uwagę, że sklepy Chaty Polskiej powstawały tam, gdzie były oddziały spółki Mar-Ol, co gwarantowało im zabezpieczenie przepływu towarów. Tego będziemy się trzymać.

Czyli Chata Polska pojawi się wkrótce na Wybrzeżu? – Koncentrujemy się na budowie platformy logistycznej. Gdy już zostaną nawiązane dobre relacje z naszymi pomorskimi partnerami, wówczas rozwój Chaty Polskiej w  tej części kraju będzie naturalnym procesem.

Rozmawiał Krzysztof Wojciechowski

R E K L A M A

maj 2013

[19


dziecko w sklepie

O d p ow i e d ż e i n e i n g a r p a n y w a b a z i u smak Półka z wodą, sokami, napojami dla dzieci powinna być miejscem strategicznym dla sklepów handlu tradycyjnego. Nie tylko dlatego, że nieletni lubią te produkty prawie na równi ze słodyczami. Jest to półka ważna także dla rodziców, dbających o prawidłowe i zdrowe nawodnienie młodych organizmów.

P

raktycznie każdy spacer czy wyjście na placyk zabaw wiąże się z zabraniem ze sobą czegoś do picia. Im starsze dziecko, tym częściej to „coś” jest samodzielnie wybierane ze sklepowej półki. Warto tu nadmienić o  sezonowości w popycie na poszczególne kategorie napojów dla małych konsumentów. – Szczyt sprzedaży w segmencie wód smakowych dla dzieci przypada na okres letni, najniższa rotacja notowana jest w okresie zimowym (dla przykładu sprzedaż w  lipcu 2012 była 3, 4 razy wyższa niż

20]

w styczniu 2012). Podobną sezonowością, chociaż nie aż tak silną, charakteryzują się napoje dla dzieci. Również największy popyt na nie przypada na ciepłe miesiące, zimą (grudzień–marzec) sprzedają się słabiej. Zupełnie odwrotnie sytuacja przedstawia się w przypadku soków. Te szczyt mają właśnie w  miesiącach chłodnych (styczeń–marzec), podczas gdy lato jest dla tego segmentu stosunkowo mało atrakcyjne. Taka sezonowość jest podyktowana głównie tym, że na ten segment składają się przede wszystkim soki na bazie marchwi, częściej

konsumowane właśnie w chłodnych miesiącach, odrzucane latem, kiedy pragnienie jest większe – mówi Edyta Bach, PR manager marki Hoop z firmy Hoop Polska. Analogiczne tendencje występują w  sprzedaży produktów Horteksu, spośród których w  czasie roku szkolnego najczęściej wybierane są soki przecierowe na bazie marchwi, na drugim miejscu te na bazie banana. W  sezonie letnim natomiast konsumenci chętniej sięgają po mniej sycące soki i napoje klarowne na bazie jabłka czy pomarańczy.


Aż 59 proc. rodziców zwraca uwagę na skład kupowanych dla dzieci napojów. Chęć kupowania produktów o obniżonej zawartości cukru lub słodzonych naturalnymi słodzikami deklaruje 64 proc. z nich.

Optyka rodzica vs. optyka dziecka

Mówiąc o napojach dla dzieci należy wspomnieć, że także tę kategorię dotknął prozdrowotny trend. – Aż 76 proc. rodziców dzieci do 12 lat uważa, że w  diecie ich pociech jest za dużo cukru. Jednocześnie 59 proc. z  nich zwraca uwagę na skład kupowanych dla dzieci napojów. Chęć kupowania produktów o obniżonej zawartości cukru lub słodzonych naturalnymi słodzikami deklaruje 64 proc. rodziców (jedynie 15 proc. nie wyraża takiego zaintere-

sowania) – mówi Edyta Bach, powołując się na badania opinii społecznej przeprowadzone przez firmę Hoop Polska. To, że nie są to jedynie deklaracje, potwierdzają detaliści, którzy twierdzą, że rodzice coraz częściej czytają etykiety żywności dla dzieci, chętniej sięgają po sok niż napój, a do zakupu przekonują ich informacje o braku sztucznych barwników i konserwantów Dzieci w sklepie działają bardziej impulsowo. – Zwracają uwagę na atrakcyjne opakowanie,

kolorową grafikę, rozpoznawalnego lubianego bohatera, np. Scooby Doo, lew Leon, czy produkt można wykorzystać dodatkowo do zabawy – mówi Beata Łosiak, PR manager w firmie Hortex. Jeden z ostatnich pomysłów tego producenta to umieszczenie na kartonikach soków, nektarów i napojów Hortex Leon specjalnych znaczków (markerów), dzięki którym za pomocą smartfona można zagrać w  jedną z  siedmiu gier zręcznościowych. Ten innowacyjny sposób na wykorzystanie opakowania jako elementu do zabawy zyskał przychylność w oczach małych konsumentów, dość powiedzieć, że w  ciągu kilku miesięcy grę pobrano ponad 10 tys. razy.

Małe pragnienie gaszone w tradycji

Kategoria produktów gaszących małe pragnienie powinna być oczkiem w głowie dla właścicieli małych i średnich sklepów spożywczych. Dlaczego? Otóż, jak podaje Edyta Bach, detal tradycyjny generuje 59 proc. wolumenowej i  62 proc. war- >>

marzec 2013

[21


dziecko w sklepie

Kategoria napojów dla dzieci powinna być oczkiem w głowie dla właścicieli małych i średnich sklepów spożywczych, bo to właśnie detal tradycyjny generuje 59 proc. jej sprzedaży wolumenowej i 62 proc. wartościowej.

tościowej sprzedaży kategorii napojów dla dzieci, przytaczając dane Nielsena z okresu styczeń 2012-luty 2013. Co ważne, zakupów w przydomowych sklepikach dokonują równie często rodzice – podczas codziennych spacerów – jak i dzieci, które, jeśli kupują samodzielnie, to wyłącznie w placówkach handlu tradycyjnego. Dlatego właśnie sposób, w  jaki konstruowana jest ekspozycja powinien

być dostosowany do dzieci. – Napoje nie mogą być ulokowane bardzo wysoko, nie mogą być też postawione tak, by dziecko ich nie widziało (np. ich widoku nie może przesłaniać lada sklepowa). Najlepiej w zasięgu oczu i  rączek małych konsumentów. Dla dzieci ważny jest też wybór. Dobrze, kiedy wśród produktów dostępnych w  sklepie mogą znaleźć swój ulubiony smak. Dlatego mimo

wąskiej półki warto dbać o to, by oferta była zdywersyfikowana pod względem marek i wariantów – mówi ekspert z Hoop Polska. Warto, by sklep zapewniał ofertę napojów bezalkoholowych zarówno dla najmłodszych, jak i  dzieci w  wieku szkolnym. Tutaj kluczowe znaczenie ma pojemność oraz rodzaj opakowania. Młodsze dzieci lubią pić przez słomkę, z  lekkich, poręcznych kartoników, które łatwo mieszczą się w rączce. Rodzice zaś cenią je za to, że są higieniczne. Dla dzieci w  wieku szkolnym praktyczniejsze są plastykowe opakowania z zakrętką lub korkiem (najlepiej niekapkiem) o pojemności 200–300 ml.

Bąbelki bez limitu wieku

Odrębną kategorią w segmencie napojów dla dzieci są szampany bezalkoholowe. – Jak wskazują prowadzone przez nas regularnie badania, kategoria „szampany dla dzieci” cały czas rośnie i nadal ma w sobie bardzo duży potencjał rozwojowy. >>

Kubuś gra nowym smakiem Wprowadzając na rynek nowy smak napoju Kubuś Play firma Maspex sięgnęła po owoc, kojarzący się z ciepłą wiosną i upalnym latem. Mowa o arbuzie, który tak jak Kubuś Play w tym wariancie, gwarantuje pyszne orzeźwienie. Produkt dostępny jest w zupełnie nowym opakowaniu. Stało się ono bardziej młodzieżowe, sięga po odważniejszą stylistykę, z mocno wyeksponowanymi owocami. Sugerowana cena na półce: 2,19 zł za butelkę PET o pojemności 400 ml. Przy okazji tego debiutu oferta marki Kubuś Play podzielona został na dwie linie: napojów marchwiowych oraz Mega Fruty (do tej ostatniej należą warianty arbuz oraz multiwitamina). GRUPA MASPEX WADOWICE, www.maspex.com

22]

Arbuz i Sponge Bob na patyku W tym sezonie firma Nestlé przygotowała najmłodszym amatorom lodów dwie niespodzianki. Pierwsza z nich to wodny lód Pirulo Watermelon, stanowiący unikalną kompozycję arbuzowo-jabłkowego smaku z dodatkiem pysznych kakaowych minidropsów. Wyglądający jak kawałek prawdziwego arbuza lód na patyku kosztuje 2,00 zł za 73 ml. O 20 groszy droższa jest druga nowość – lód Sponge Bob, łączący czekoladowo-ananasowy smak z wizerunkiem bohatera bardzo znanej i lubianej wśród dzieci bajki. Ten produkt także podany został na patyku, a jego pojemność to 74 ml. NESTLÉ POLSKA, www.nestle.pl


marzec 2013

[23


dziecko w sklepie

Jego źródła upatrujemy we wzroście świadomości samej kategorii, wzroście penetracji oraz rosnącej zamożności konsumentów. Rośnie także sprzedaż tej kategorii w dyskontach, co wpływa na zwiększenie jej dostępności i popularyzację – mówi Katarzyna Brodowska, senior brand manager marki Piccolo (firma Ambra), będącej od 20 lat liderem w kategorii napojów musujących dla dzieci. Kategoria ta, co łatwo przewidzieć, charakteryzuje się dużą sezonowością sprzedaży, wszak i dorośli Polacy po szampana sięgają zwykle jedynie w sylwestra. Podobnie jest z wersjami dziecięcymi, które największy obrót także generują w grudniu. Jednak, co podkreśla ekspert z Ambry, ze względu na wyjątkowo dużo okazji sprzyjających celebrowaniu ważnych momentów w  życiu R E dzieci, okresem wzmożonej rotacji są dla marki również miesiące maj i czerwiec. – Jak wynika z naszych analiz odsprzedażowych, w  maju realizowane jest niemalże 40 proc. wartościowej sprzedaży Piccolo całego kwartału. Wynika to z faktu, że musujące bąbelki Piccolo stały się nieodłącznym towarzyszem radosnej zabawy podczas majówek, pełnych emocji uroczystości komunijnych oraz wyczekiwanego Dnia Dziecka. Dzięki Piccolo wspólne chwile spędzane w rodzinnym gronie zyskują za każdym razem wyjątkowo magiczną oprawę – dodaje Katarzyna Brodowska. Udział sklepów handlu tradycyjnego w sprzedaży innowacyjnego w sumie produktu, jakim jest „szampan dla dzieci”, jest bardzo duży – odpowiada on za ponad połowę obrotów wartościowych kategorii.

Aby zwiększyć sprzedaż oraz usprawnić komunikację z klientem, warto wyodrębnić na terenie sklepu powierzchnię poświęconą przyjęciom i imprezom. Ułatwi to znacząco odnalezienie odpowiednich produktów, których często poszukują rodzice przed urodzinami czy Dniem Dziecka. I choć nie każdy mniejszy sklep ma na tyle miejsca, by pozwolić sobie na stałą ekspozycję bąbelków dla dzieci, nie powinien o  nich zapominać przynajmniej pod koniec roku, a  dodatkowo także w okresie grillowo-komunijnym. Dzieci uwielbiają powielać zachowania dorosłych, a picie „szampana” w sylwestra to dla nich prawdziwa nobilitacja, której dorośli nie muszą im już odmawiać. Małgorzata Marszałek K L A M A

Kwaśne kabelki Jedyne w swoim rodzaju, długie i giętkie żelki w kształcie kabelków z miękkim, słodkim, owocowym wypełnieniem Haribo Balla Balla są od niedawna dostępne w nowym smaku – kwaśnego jabłka. Nietypowy, podłużny kształt oraz przyciągająca wzrok szata graficzna opakowania wyróżniają produkt na sklepowej półce i z pewnością zachęcą konsumentów do zakupu. Żelki Haribo Balla Balla kwaśne jabłko dostępne są w cenie ok. 5,30 zł za 200 g. Opakowanie zbiorcze zawiera 15 torebek w jednym z trzech smaków. Pozostałe dwa warianty to: malina-jeżyna oraz wiśnia. HARIBO, www.haribo.com

24]

Słodko, mniej Rodzice niezmiennie lubią rozpieszczać najmłodszych słodkim co nieco, choć jednocześnie coraz bardziej zależy im na odżywaniu pociech zdrowo, bez nadmiaru cukrów prostych. Dzieci z kolei uwielbiają być zaskakiwane nowościami, czy to w zakresie smaku, opakowań, czy dodatkowych gadżetów. Jak z tymi wyzwaniami radzi sobie rynek słodyczy?


ale już czekoladowo

D

zieci, zwłaszcza te starsze, potrafią bowiem wydać na słodycze pokaźne sumy i to nie tylko z portfela rodziców, ale także własnego. W  badaniach robionych przez IPSOS, a  dotyczących kieszonkowego dzieci w  wieku 4-18 lat, słodycze niezmiennie plasują się na pierwszym miejscu wśród produktów, na które ta grupa konsumentów wydaje większość pieniędzy, które dostaje do dyspozycji (w ostatniej edycji badań twierdziło tak 61 proc. ankietowanych rodziców), na miejscu drugim znajdują się napoje (wskazane przez 37 proc.). Z  tego samego źródła wynika też, że słodycze to kategoria, w przypadku której to towarzyszące rodzicom w zakupach dzieci (co w  ponad połowie przypadków ma miejsce raz lub kilka razy w tygodniu) decydują lub współdecydują o tym, jaka marka zostanie włożona do koszyka. Obecnie, zwłaszcza że lato za pasem, największe szanse, by się w nim znaleźć, zdają się mieć słodycze bez czekolady.

Miękkie zasady gry

Wartość nieczekoladowego rynku słodyczy dla dzieci (obejmującego m.in. żelki, pianki i gumy rozpuszczalne) to około 450 mln zł – mówi Blanka Mellova z Nestlé, przytaczając dane Nielsena za styczeń 2012 – luty 2013. I niewątpliwie jest to rynek na fali. – Wystarczy spojrzeć na poczynania >>

marzec 2013

[25


dziecko w sklepie

Z myślą o małych lodożercach Unilever, producent lodów Algida, wraz z nadchodzącym sezonem proponuje szeroką gamę nowości. Coś dla siebie znajdą wśród nich lodożercy w każdym wieku. Dla tych najmłodszych przeznaczone są mini Twistery, czyli mniejsze wydania lubianych przez dzieci zakręconych lodów Max Twister, pakowane (po 8 sztuk) w cieszące się coraz większą popularnością multipaki (idealne na przykład na kinderbal). Nastolatków powinny natomiast ucieszyć dwie nowe odsłony znanych wodnych lodów Calippo – cola oraz truskawka (w cenie 2,50 zł za sztukę). UNILEVER POLSKA, www.unilever.pl

Jupik funduje obóz Producent napojów dla dzieci Jupik (pierwszych słodzonych stewią) zaprasza młodych konsumentów na wspaniałą przygodę – letni obóz Jupik Camp. Wyjazd jest nagrodą w nowym konkursie związanym z tą marką. Zabawa trwa w okresie od 6 maja do 30 czerwca i jest podzielona na osiem oddzielnych etapów. Co tydzień rozpoczyna się nowa runda, w której uczestnicy konkursu (dzieci w wieku 6–14 lat) mogą wygrać wspomniany wyjazd na obóz, a także: hulajnogi, deskorolki i piłki. Informacje o promocji można znaleźć na opakowaniach napojów Jupik i wód smakowych Jupik Aqua oraz na stronie www.jupik.pl. Jest ona także wspierana kampanią internetową kierowaną zarówno do dzieci, jak i rodziców. HOOP POLSKA, www.hoop.pl

26]

producentów – cały czas pojawiają się nowe smaki i opakowania żelków czy pianek oraz unowocześniana jest technologia tych lubianych przez dzieci słodyczy – zauważa Agnieszka Patrykowska, właścicielka sklepu spożywczego na warszawskim Bemowie. – Aktywności tej zupełnie nie widać w przypadku draży czy karmelków, które były smakami dzieciństwa rodziców dzisiejszych dzieci – dodaje pani Agnieszka. Współczesny rynek słodyczy jest jej zdaniem zdecydowanie bardziej miękki. Jedynym „twardym” wyjątkiem pozostają cukierki nadziewane Nimm2. Mniej sprzedaje się produktów z czekoladą, latem prawie w ogóle, więcej „nowoczesnych” żelków, których formuła bardzo dzieciom odpowiada. Wydaje mi się, że rodzice też chętniej sięgają po żelki czy pianki, które postrzegają jako zdrowsze, bo mniej kaloryczne. Liczenie kalorii i zwracanie uwagi na walory zdrowotne żywności dotyczy praktycznie całego rynku spożywczego, nie dziwią więc w  przypadku słodyczy przeznaczonych dla dzieci. Producentom zależy, by były one postrzegane jako element codziennej diety, który łączy w sobie walory zdrowotne ze smakowymi. W ten nurt idealnie wpisują się nie tylko żelki, ale np. mleczne kanapki, batoniki na bazie płatków śniadaniowych czy wzbogacone witaminami ciasteczka. Są one pozycjonowane jako przekąski, które

z powodzeniem można wprząc w  codzienne menu i podać dziecku np. w ramach drugiego śniadania.

Żelkowy zawrót głowy

Wracając do żelków, marką najbardziej popularną na polskim rynku jest Haribo ze swoimi sztandarowymi (i wiekowymi) Złotymi Misiami. Młodzi amatorzy coli, której zwykle nie mogą pić w postaci oryginalnego napoju, chętnie pocieszają się żelkami o tym smaku. Z niemieckim koncernem dzielnie konkurują rodzimi producenci. Między innymi ceną, zwykle odczuwalnie niższą niż w przypadku produktów Haribo. – Dzieci rzadko kiedy dysponują dużym kieszonkowym, a  nawet jeśli, to wolą kupować słodkości tańsze, ale częściej. Tutaj dobrze sprawdzają się produkty Jutrzenki: żelki Akuku! Owocki i  Akuku! Pyszczki. Lubianą przez dzieci marką są Zozole, szczególnie cukierki musujące, oraz pianki Jojo. W moim sklepie dobrze sprzedają się małe opakowania takich produktów, np. Mamba Frużelki, które są kompromisem pomiędzy rodzicem, który chce ograniczać ilość słodyczy w diecie dziecka, a samym dzieckiem, które tych ograniczeń najczęściej nie rozumie – mówi Agnieszka Patrykowska.

Słodycze niezmiennie plasują się na pierwszym miejscu wśród produktów, na które dzieci wydają większość pieniędzy, dostawanych do dyspozycji. W ostatniej edycji badań IPSOS-u ta kategoria wskazana była przez 61 proc.


Firma Storck, producent Frużelków, o portfele i podniebienia małych konsumentów z powodzeniem walczy także swoim sztandarowym produktem – gumą Mamba, która oprócz standardowych wersji kusi nowościami, np. o połączonych smakach jabłka i  wiśni czy porzeczki i  limonki. Z  oferty Storck popularnymi słodyczami dla dzieci są również cukierki Nimm2 oraz Śmiejżelki, których nie powinno zabraknąć w żadnym sklepie, w którym bywają dzieci.

Żelki, pianki, lizaki i gumy rozpuszczalne charakteryzują się mniejszą sezonowością sprzedaży niż słodycze czekoladowe, co będzie widoczne jak na dłoni podczas zbliżających się letnich dni.

ka nowości: lód w kształcie Sponge Boba – bohatera jednej z ulubionych bajek dziecięcych – oraz lód, który wygląda i smakuje jak kawałek arbuza – Pirullo Watermelon.

Krótki przepis na ruch przy półce

Podsumowując, słodycze skierowane do najmłodszych konsumentów powinny być atrakcyjne zarówno w oczach rodziców, jak i samych zainteresowanych. Fakt, że coś jest słodkie, nie

wystarcza już nawet dzieciom, uważanym za największych łasuchów. Żeby trafić w ich gusta produkt musi kusić opakowaniem, niecodziennym smakiem czy formą podania. Dlatego dziecięca półka ze słodyczami powinna mienić się wszystkimi barwami tęczy i w zasadzie nieustannie oferować coś nowego. Jeśli tak wygląda ona w państwa sklepie, to bardzo dobrze. Małgorzata Marszałek

R E K L A M A

Ciekawym pomysłem na łączenie wykazała się także firma Jutrzenka, wprowadzając do oferty żelki Akuku! Składaki w dwóch smakach, które przy jedzeniu razem dają trzeci – zupełnie inny.

Ochłody czas

Słodycze nieczekoladowe – żelki, pianki, lizaki i gumy rozpuszczalne – charakteryzują się mniejszą sezonowością sprzedaży niż czekoladowe, co będzie widoczne jak na dłoni podczas zbliżających się letnich dni. Patrząc na kalendarz nie sposób pominąć jeszcze jednej kategorii – lodów, dla których większość sklepów właśnie szykuje miejsce w swoich bonetach. Warto jednak zaznaczyć, że najmłodsi konsumenci, mimo że z największym utęsknieniem czekają na lodowy sezon, to kiedy już on nadejdzie, należą do odbiorców najbardziej wymagających. Stad duża aktywność producentów w  zakresie skierowanych do tej grupy nowości i działań promocyjnych. W ofercie marki Algida w tym sezonie debiutują lubiane przez dzieci Twistery w wersji mini, oferowane w multipaku. Kolejną niespodzianką, adresowaną raczej dla młodzieży, są nowe warianty smakowe wodnego loda Calippo – cola i truskawka. Z kolei firma Neslé w tegorocznym sezonie promuje znane i lubiane przez dzieci marki, czyli Kaktus (oferowany także w multipaku), Nesquik i Pirulo Banan (lód który można „obrać ze skórki” i zjeść). W jej ofercie pojawi się też kilmarzec 2013

[27


dziecko w sklepie

Fokus na pupę Pieluszki jednorazowe to dla większości rodziców wynalazek stulecia. Symbol komfortu i wygody. Mimo spadającej liczby urodzeń, rynek pieluszek jednorazowych oraz idących z nimi w parze chusteczek nawilżanych wykazuje dwucyfrową dynamikę wzrostu.

P

ieluszki jednorazowe i chusteczki nawilżane są wciąż kategorią rosnącą, gdyż rodzice generalnie nie oszczędzają na dzieciach, traktując ich potrzeby priorytetowo. Jednakże faktem jest, że coraz baczniej zwracają uwagę zarówno na jakość, jak i na cenę pieluszek, chusteczek czy innych artykułów do pielęgnacji maluszka – mówi Jakub Miloch, kierownik działu marketingu ds. rynku polskiego Toruńskich Zakładów Materiałów Opatrunkowych, do których należy marka Happy. Zdaniem Małgorzaty Mejer z Procter & Gamble (marka Pampers) o  większej wrażliwości cenowej klientów świadczy fakt, że ilościowy wzrost sprzedaży w  przypadku pieluch przeważa nad wartościowym, co z  kolei wynika z  rozwoju segmentu ekonomicznego. Innymi słowy, Polacy kupują coraz więcej, jednak skłaniają się ku produktom o niższej cenie. Jak większość artykułów dziecięcych – pieluszki jednorazowe nie wykazują sezonowych wahań sprzedaży. Z zasady tej wyłamują się chusteczki nawilżane – ich zużycie rośnie wyraźnie w okresie wakacyjnym, ze względu na częstsze wykorzystanie ich poza domem.

Noworodek i alergik w markowej pieluszce

W ostatnich latach na rynku pieluszek i chusteczek nawilżanych zauważa się duży rozwój marek wła-

28]

snych, oferowanych przez większość sieci handlowych. – Kupują je przede wszystkim konsumenci wrażliwi na cenę. Jednak te same osoby sięgają także po produkty brandowe, zwłaszcza kiedy ich cena jest niższa niż zazwyczaj – twierdzi Arkadiusz Bednarczyk, kierownik marketingu Cleanic. Podobne obserwacje ma Maria Kawecka, prowadząca sklep spożywczo-przemysłowy w Markach pod Warszawą. – Pielucha jednorazowa to dla rodziców małych dzieci produkt pierwszej potrzeby i codziennego użytku. Baczną uwagę zwracają więc na ich cenę i zdecydowanie chętniej sięgają po ofertę promocyjną, np. opakowania powiększone o  20 procent

Najbardziej poszukiwanymi pieluszkami są te w rozmiarach midi oraz maxi, gdyż to ich maluchy używają najdłużej. Naturalnym uzupełnieniem oferty sklepu powinien być też wariant Newborn.

albo gratis w postaci chusteczek dodawanych do pieluch – mów detalistka. Ci producenci, którzy nie konkurują bezpośrednio ceną, starają się przyciągnąć klienta dodatkowymi benefitami. Przykładem są konkursy z nagrodami czy kupony rabatowe. Ale nie tylko. – Warto pamiętać, że w przeciwieństwo do sieci handlowych, producenci wspierają szczytne cele czy instytucje charytatywne. A to również istotny czynnik zakupowy. Marka Happy kolejny rok angażuje się w akcję dożywiania dzieci Pajacyk i  każdy, kto kupuje pieluszki Happy, dokłada tu swoją cegiełkę – mówi Jakub Miloch. Na rynku pieluszek, ale też generalnie produktów dla dzieci, panuje zasada, że im młodsze dziecko, tym rodzice są mniej wrażliwi na cenę i skłonni do wydawania większych pieniędzy. – Mamy noworodków przy zakupie najczęściej kierują się marką, wybierają produkty znane, najczęściej polecane specjalnie dla tej grupy, takie jak Cleanic Kindii New Baby Care. Wraz z rozwojem dziecka decydują się na inne produkty, w  tym marki własne. Mamy dzieci cierpiących na alergie często przez cały okres stosowania chusteczek używają tej samej marki, do której są przekonane, że jest odpowiednia dla ich dziecka. Cena chusteczek i  promocje mają wtedy mniejsze znaczenie – podkreśla Arkadiusz Bednarczyk.


Jakub Miloch podpowiada, by budując ofertę sklepu pamiętać, że najbardziej popularnymi rozmiarami są pieluszki midi oraz maxi, gdyż to ich maluch używa najdłużej. Jednak w pobliskim sklepie rodzic chętnie znajdzie także pieluszki dla najmłodszych, szczególnie że w pierwszym okresie życia zużycie jednorazówek jest największe. Zatem naturalnym uzupełnieniem oferty sklepu powinny być warianty Newborn. Przy tej okazji warto wspomnieć, że marka Happy jako jedyna ma w swojej ofercie pieluszki dla wcześniaków i dzieci urodzonych z wagą poniżej 2 kg, których, jak wynika ze statystyk, rodzi się w Polsce coraz więcej.

na ekspozycji produktów spożywczych przeznaczonych dla dzieci, pomijając pieluszki i chusteczki, zmniejszają prawdopodobieństwo dokonania przez rodziców w ich sklepie zakupów obejmujących kompletny zestaw – argumentuje przedstawicielka Procter & Gamble. Warto też pamiętać, że poprzez odpowiednio dobraną ofertę artykułów kosmetyczno-higienicznych dla dzieci, np. poprzez zapewnienie zróżnicowanej oferty pieluszek i chusteczek na widocznej

półce, detaliści mogą budować długoterminową lojalność wobec prowadzonego przez siebie punktu sprzedaży. – Bardzo ważną rzeczą w przypadku omawianej kategorii jest również to, że panel użytkowników zmienia się co 2–3 lata – podkreśla Małgorzata Mejer. Wynika stąd, że nawet jeżeli na daną chwilę sklep nie ma wśród klienteli osób zainteresowanych pieluszkami i chusteczkami, to może je z sukcesem sprzedawać w przyszłości. Małgorzata Marszałek

R E K L A M A

Zakupy z wózkiem (dziecięcym)

Na pytanie, ile miejsca w sklepie „oddać” dzieciom, każdy detalista musi odpowiedzieć sobie sam. Niemniej produkty higieniczne i kosmetyczne dla najmłodszych dobrze sprawdzają się w sklepach osiedlowych, w okolicy których mieszka sporo młodych małżeństw z małymi dziećmi. Nie da się jednak ukryć, że szukając oszczędności, mamy i tatusiowie decydują się na zakupy w placówkach położonych niekoniecznie najbliżej, ale takich, gdzie znajdą dobrą cenę. Widać to doskonale na przykładzie chusteczek nawilżanych, w sprzedaży których

Na rynku produktów dla dzieci panuje zasada, że im młodsze dziecko, tym rodzice są mniej wrażliwi na cenę i bardziej skłonni do wydawania większych sum pieniędzy. udział handlu tradycyjnego maleje. – Najwięcej chusteczek kupowanych jest w hipermarketach, drogeriach i sieciach dyskontowych, gdzie nabywa się je podczas cotygodniowych wizyt, najczęściej w większej ilości. W sklepach handlu tradycyjnego chusteczki kupowane są, gdy ich po prostu zabraknie. Mimo to warto, żeby w takich placówkach dostępne były nie tylko chusteczki do skóry normalnej, ale także do wrażliwej (sensitive) lub specjalistyczne dla noworodków – podkreśla Arkadiusz Bednarczyk. Zdaniem Małgorzaty Mejer optymalnym rozwiązaniem jest, gdy w sklepach handlu tradycyjnego konsumenci znaleźć mogą całą kategorię produktów dla dzieci, poczynając od zróżnicowanych artykułów do pielęgnacji, a kończąc na gotowych posiłkach. – W przypadku, gdy detaliści skupiają się marzec 2013

[29


REGION A L N E INICJA T Y W Y

w oj ew ód ztw o zac h odniopom or sk ie

Lokalnym potentatom rośnie konkurencja

Region zachodniego Pomorza to bardzo trudny rynek. Wiele rodzimych ogólnopolskich firm dotąd nawet nie próbowało na niego wejść. Lokalni dystrybutorzy, wśród których prym wiedzie szczecińskie Stanro, wiedzą bowiem, jak przekonać do siebie właścicieli sklepów. Wkrótce jednak może to się zmienić – do walki o miejscowych detalistów zaczynają stopniowo wkraczać nowi gracze. 30]

N

iezależnie od postawy polskich firm handlowych, w Zachodniopomorskiem od początku transformacji silne były zachodnie koncerny. – Wiele z  nich stawiało u  nas pierwsze kroki. Tutaj powstał na przykład pierwszy Real w Polsce. Nic więc dziwnego, że zachodnie sieci nadal są tutaj bardzo mocne – opowiada jeden z hurtowników.

Stanro wzmocnione przez Grupę MPT Ta rywalizacja z dużymi graczami powoduje, że niezależne sklepy nie mają nawet szans na konkurowanie cenami. Dlatego walczą obsługą i produktami, których nie można spotkać w  dużych sieciach. Stąd w niedużych sklepach rozbudowane są stoiska z wędlinami (często produkowanymi przez małe, rodzinne firmy typu Byk) czy też wprowadza się do nich coraz więcej garmażerki (pierogi dostarcza m.in. Mar-Pol czy Gastronom).

1,7

mln tyle osób mieszka w województwie zachodniopomorskim

– Sklepy sobie radzą, a my im w tym pomagamy – przekonuje Robert Stanisz, współwłaściciel (razem z żoną Marią Szczechowicz) największej lokalnej hurtowni MPT Stanro. Jego firma powstała w 1991 roku. Po kilku latach z innymi hurtowniami z  terenu zachodniej i  północnej


390

tys. tylu mieszkańców liczy Szczecin

Polski (m.in. z Przedsiębiorstwem Handlowym Matthias z Gdańska) stworzyła Grupę MPT – jednego z gigantów polskiej dystrybucji. Dziś do tej organizacji należy 12 firm (w tym roku dołączyła m.in. opolska Agra), które w swoim zasięgu mają 70 proc. kraju. MPT Stanro generuje około 9 mln zł netto obrotu miesięcznie, stale współpracuje z  1,5 tysiąca sklepów. – W  ofercie mamy 6,4 tysiąca indeksów. Każdy z produktów jesteśmy w stanie dostarczyć do klienta w ciągu doby – mówi Stanisz. Jest to możliwe dzięki szybkiemu internetowemu systemowi zamówień MPT Stanro. Zamówienia złożone do godz. 20 są realizowane już następnego dnia.

Własna droga zamiast fuzji Hegemonia MPT Stanro na lokalnym rynku wydaje się być niezachwiana. Jednak był czas (lata 2007–2008), gdy właściciele firmy nie mieli

pewności co do jej dalszych losów. Byli zdecydowani połączyć ją z inną hurtownią. Fuzja nie doszła do skutku, zaczęto więc rozważać wejście na giełdę. To też nie wypaliło. – W efekcie poszliśmy swoją drogą. Na dużej działce w Goleniowe, którą kupiliśmy w 2001 roku, postawiliśmy magazyny i przenieśliśmy całą działalność pod Szczecin – opowiada Stanisz. Przez kilka ostatnich lat MPT Stanro inwestowało, m.in. zatrudniając najlepszych fachowców w regionie. Zaczęło to przynosić efekty. – Rozwijamy się dalej. Teraz powiększamy magazyn o  kolejne dwa tysiące metrów kwadratowych. Będziemy tam mieli chłodnie, chcemy zaoferować naszym klientom między innymi nabiał – tłumaczy Robert Stanisz. To dobry ruch, bo detaliści skarżą się na tutejsze hurtownie nabiałowe. Narzekają zarówno na to, że produkty nie dojeżdżają na czas, jak też na niewłaściwe ich przechowywanie zanim trafią do sklepów. Ale w  MPT Stanro zdają sobie sprawę, że obecnie szybkie dostawy oraz rozszerzenie dystrybucji o  produkty nabiałowe nie wystarczą, żeby utrzymać klientów. Dlatego firma ma mocno rozbudowane programy lojalnościowe. Wśród oferowanych w  nich nagród są m.in. miesięczne wyjazdy dla najlepszych odbiorców do Stanów Zjednoczonych. – Nie zabieramy jednak naszych klientów na plaże. Pokazujemy im Amerykę, której często nie znają nawet jej mieszkańcy. Jeździmy między innymi po małych miejscowościach – wyjaśnia Stanisz. MPT Stanro postanowiło też rozwijać własną franczyzę. Na razie firma posiada w wojewódz-

twie 25 placówek franczyzowych, które działają pod szyldem Mili. Co prawda zgodnie z zapowiedziami koncept ma być rozwijany, ale liczba sklepów nie jest jeszcze imponująca. Nawet w samym Szczecinie Stanro dało się wyprzedzić innym. W  stolicy regionu działają tylko cztery supermarkety Mili, tymczasem konkurencyjny Minimarket (wcześniej funkcjonujący jako Tani Sklep), także kuszący franszyzą, ma dziewięć sklepów.

Rabat już podpisuje umowy Nie zmienia to jednak faktu, że franczyzowa oferta w Zachodniopomorskiem jest dość uboga. Zauważył to między innymi Rabat Detal, w  którego sieci jest już ponad 900 placówek. Firma z  końcem kwietnia postanowiła rozpocząć intensywną ekspansję również w  północno-zachodniej części Polski. Właścicieli sklepów przekonuje do siebie m.in. brakiem jakichkolwiek opłat za wstąpienie do sieci. Szybko okazało się, że oferta spotkała się z  zainteresowaniem sporej grupy detalistów. Dlatego Rabat nie zasypia gruszek w  popiele i pierwsze umowy ze sklepami chce podpisać na początku trzeciego kwartału tego roku.– Już zawieramy je z hurtowniami z regionu. Jednak detaliści, którzy do nas dołączą, będą kupowali u  tych samych dostawców, co dotąd. Zmieni się tylko cena – dostaną zdecydowanie większe upusty, a dodatkowo zyskają retro – zapowiada Radosław Topczewski, dyrektor regionu północny zachód w sieci handlowej Rabat.

Czytaj też: • Sano w trakcie przeobrażeń • Cztery nowe sklepy w tym roku • Centrum pod kontrolą EHA • Szczecińskie Społem dopieszcza klientów

Mariusz Polit

str. 32 str. 33 str. 34 str. 36 maj 2013

[31


REGION A L N E INICJA T Y W Y

w oj ew ód ztw o zac h odniopom or sk ie

Sano w trakcie przeobrażeń

Wszyscy handlowcy w regionie z szacunkiem wypowiadają się o sieci Sano. – Szkoda tylko, że już nie należy do polskiego kapitału – mówi jeden z konkurentów, prowadzący własne sklepy w Koszalinie. Sprawdziliśmy, jak wygląda Sano po zmianach własnościowych i czy nadal będzie wzbudzało szacunek konkurencji.

T

en szacunek dla Sano wynika z jasnych zasad, którymi dotąd kierowała się koszalińska sieć. Nie stosowano w niej tanich sztuczek marketingowych, ogłupiających klientów, kupowano towar z  lokalnych hurtowni. Dotąd nie wprowadzono także marki własnej.

Litewscy właściciele Pod koniec 2012 roku Sano zmieniło jednak właściciela. Należy obecnie do litewskiej firmy Maxima Grupe. Litwini w Polsce zarządzają już m.in. lubelskimi supermarketami Aldik (21 placówek), są także większościowym akcjonariuszem kilku zakładów produkujących ciastka. Do Maxima Grupe należy blisko 500 sklepów nie tylko na Litwie i  w  Polsce, ale także m.in. w Bułgarii. W  siedzibie spółki Sano w  Koszalinie na temat przejęcia pracownicy milczą. Nie wiadomo także, ile zapłacono za firmę. A  zysk

32]

trzeba było dzielić na pięć osób. Sano założyły bowiem w 1990 roku trzy osoby (Leszek Kołecki, Ireneusz Kwiatkowski i  Dariusz Nowosad), kolejne dwie dołączyły w 1999 roku, gdy Sano administrowało już sześcioma sklepami. – Przy całym szacunku dla tej firmy, wszyscy w regionie dziwili się , że cała piątka właścicieli wytrzymała tak długo razem – uśmiecha się właściciel koszalińskiej hurtowni. A  Sano zarządzało ostatnio jedenastoma sklepami (od 200 do 2 tys. mkw. powierzchni) w  Koszalinie i  dziesięcioma w  okolicy (m.in. w  Człuchowie, Kołobrzegu, Szczecinku, Słupsku). Kilka sklepów uruchomiono w ostatnich latach w galeriach handlowych – m.in. w koszalińskiej Emcce i Hosso w Gryficach i Szczecinku.

Nowa odsłona handlu Litwini na temat przejęć rozmawiali z wieloma firmami w Polsce. Część właścicieli, któ-

ra siadała do rozmów z przedsiębiorcami zza miedzy, oglądała ich biznes na własne oczy. – Sklepy robią bardzo dobre wrażenie. Zaskakują stoiska z rybami. Nikt w Polsce takich nie ma. To kilkunastometrowe lady pełne świeżych owoców morza i różnych gatunków ryb – wspomina właściciel sieci sklepów z północno-wschodniej Polski. Sprzedaż świeżych ryb Litwini próbują już wprowadzać także u  nas. W  sklepach Sano na razie pojawiły się nieduże lodówki z  wyborem kilku–kilkunastu gatunków. – Na razie są to świeże, schłodzone ryby, oferowane na opakowanych w folię tackach. Gwarantujemy ich jakość, ale do kupowania musimy jeszcze przekonać klientów. A to nie jest łatwe, bo jak wiadomo, ryba jest dużo droższa niż mięso – opowiada Elżbieta Korol, dyrektor ds. marketingu w Sano. Dział marketingu koszalińskiej sieci wprowadził też ciekawą formę promocji na ze-


wnętrznych billboardach. Na olbrzymich nośnikach zamieszczono tylko zachętę, aby sprawdzić w Sano ofertę dnia. – Produkt w promocji rzeczywiście mamy w rewelacyjnej cenie, nawet 30 procent taniej – tłumaczy akcję Korol.

Cztery nowe sklepy w tym roku runkach przygotowywana jest karkówka na grilla, która po porcjowaniu od razu też trafia za ladę. Przebudowaliśmy też w tym roku regały z  pieczywem. Teraz w  każdym naszym sklepie są wysuwane szuflady, a nie półki, do których trzeba sięgać ręką. Oczywiście przy pieczywie są jednorazowe rękawice.

Bez własnych magazynów W strukturze Sano nie ma magazynów. Firma ich bowiem nie posiada. Towar do sklepów trafia bezpośrednio od hurtowników lub producentów. – Współpracujemy ze sprawdzonymi dostawcami, spora część z  nich jest z  regionu – mówi Korol. Wędliny dostarczają między innymi Zakłady Mięsne Nowak z  Jankowa k. Gdańska, Zakłady Mięsne Skiba z Chojnic, a  także hurtownia Bruno Tassi. Warzywa i  owoce dowożą Mangor-Bis i  Agrol (obie z  Koszalina), a  pieczywo PPHU Bajgiel z  Będzina k. Koszalina oraz wrzosowskie Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Bravo. Firma dba o ten ostatni asortymnet. – Mamy produkty na zakwasie, ale w sklepach regularnie odpiekamy też bułki. Klient zawsze może liczyć na świeży towar – dodaje Korol. Chemię dostarcza Mini Max z Piły, produkty Unilevera poznański Mar-Ol (firma 1 maja br. zmieniła znowu nazwę: tym razem z  MH na Mar-Ol), a ogólną spożywkę m.in. koszaliński Tis – Hurtownia Spożywczo-Nabiałowa. – Na razie nie mamy marki własnej, ale taki temat już w firmie pojawia się. Nie możemy zaprzeczyć, że produkty private labels będą w  sieci Sano – dodaje dyrektor ds. marketingu. Mariusz Polit

Ile wynosi średnia wartość paragonu w waszych sklepach?

Planujemy kolejne otwarcia. Wszystkie nowe placówki powinny powstać na Pomorzu – mówi Elżbieta Korol, dyrektor ds. marketingu firmy Sano. Mariusz Polit: – Konkurencja z respektem wypowiada się o handlu w  wykonaniu Sano. Handlujecie dobrymi jakościowo produktami, nie stosujecie tanich sztuczek. Jak to będzie wyglądało pod rządami nowych właścicieli? – Opinia konkurencji cieszy, postaramy się także nie stracić zaufania naszych klientów. Ciągle udoskonalamy ofertę. W  ostatnim czasie wprowadziliśmy rozbiór mięsa tuż za szybą, na oczach klientów. W  kilku sklepach każdy konsument może się przekonać, w jakich wa-

– To oczywiście zależy od sklepu i waha się od 15 do 35 złotych. Największy jest w sklepie przy ulicy Nowowiejskiego 11, tuż przy biurach Sano. Co ciekawe, sporo mniejszy średni paragon mamy w  supermarketach w  galeriach. Ludzie nie przyjeżdżają do galerii tylko na zakupy spożywcze. Spędzają tam także czas wolny, a zakupy robią niejako przy okazji.

Jakie wyniki Sano zanotowało w 2012 roku, ile zatrudniacie osób? – Obroty firmy w 2011 roku wyniosły 195,4 mln zł, a  w  2012 roku 208,8 mln zł netto. W  Sano znajduje zatrudnienie około 670 osób, łącznie z biurem.

Czy w obecnym roku Sano otworzy nowe sklepy? – Planujemy uruchomienie kolejnych placówek handlowych, w  bieżącym roku powinny to być cztery sklepy – wszystkie na terenie Pomorza.

R E K L A M A

luty 2013

[33


REGION A L N E INICJA T Y W Y

w oj ew ód ztw o zac h odniopom or sk ie

Centrum pod kontrolą EHA

W Koszalinie najważniejszą siecią handlową jest Sano, ale centrum miasta zawładnęły sklepy EHA. W podboju serc klientów pomogła im nie tylko dobra lokalizacja, ale też szyldy.

W

sieci EHA są tylko cztery sklepy. Jednak ostra, ciemnoczerwona kolorystyka użyta w logotypie firmy, wyróżnia placówki na tle stonowanego centrum miasta.

Z domów w sklepy Wobec tak agresywnych kolorów trudno przejść obojętnie. Z jednej strony stanowią one o rozpoznawalności marki, z drugiej mogą być nieco problematyczne ze względu na nieprzychylne komentarze. Dostrzegają to właściciele sieci. – Zastanawiamy się nad małymi zmianami. Nie wiem jeszcze jednak, czy logo i  jego barwy się zmienią – przyznaje Adam Hycki, współwłaściciel sieci sklepów EHA (prowadzi je wraz z żoną Elżbietą). – Co rok remontujemy i odnawiamy sklepy. Może także przyjdzie czas na odświeżenie szyldów – dodaje.

34]

Niełatwo jest jednak zdecydować się na zmianę logotypu, który istnieje od lat. Sieć EHA, którą założyli Hyccy, istnieje już bowiem niemal od dwóch dekad. Pierwszy sklep EHA 1 (nazwa pochodzi od pierwszych liter imion i nazwiska

Brok najpopularniejszy – Klienci przychodzą do nas po tak zwane szybkie zakupy, najczęściej po świeży chleb, kilka plasterków wędliny, ser, piwo. Najpopularniejszą marką w regionie jest koszaliński Brok. Jeżeli ser, to z Monieckiej Spółdzielni Mleczarskiej. W wędliny zaopatruje nas Sławski Zakład Przetwórstwa Mięsa i Drobiu Balcerzak, Zakład Przetwórstwa Mięsnego JBB w Łysych, Zakłady Mięsne Madej&Wróbel, Masarnia Krzyś. Klienci chętnie kupują także owoce i warzywa, które mamy od sprawdzonych dostawców z lokalnej giełdy.

Marta Babiarz, kierowniczka sklepu EHA 1 przy ul. Spółdzielczej w Koszalinie:


– Elżbieta, Hycki, Adam) powstał po tym, jak utracili pracę na państwowych posadach. – To był czas przemian. Z wykształcenia jestem inżynierem, podobnie moja żona. Ja byłem szefem fabryki domów, żona zastępcą dyrektora firmy remontowo-budowlanej. Nagle zabrakło dla nas pracy – wspomina Adam Hycki. Jednak Hyccy, zamiast załamać ręce, postanowili założyć własną firmę handlową. Pomysł okazał się strzałem w  dziesiątkę, zapewniając im utrzymanie przez kolejne lata. – Rozwijamy się powoli, bo handlujemy wyłącznie we własnych lokalach. Kupiliśmy je na przetargach organizowanych przez Urząd Miasta Koszalina, jeden bezpośrednio od dewelopera – opowiada współwłaściciel sieci.

Planujemy rozwój – Ostatnio do zarządzania firmą dołączył syn Przemysław, który w przyszłości przejmie stery. Ta decyzja spowodowała, że postanowiliśmy dalej się rozwijać. Na razie planujemy coroczne odnawianie sklepów, o tym, co dalej, jeszcze nie czas rozmawiać.

Adam Hycki, współwłaściciel sieci sklepów EHA w Koszalinie

R E K L A M A

Sprzedaż tylko tradycyjna Firma Hyckich zatrudnia około 40 osób, w większości młodych kobiet. – Rotacja wśród personelu jest, tego nie da się ukryć. Ale trzeba pamiętać, że młode dziewczyny muszą rodzić dzieci i  brać urlopy macierzyńskie. Część ludzi wyjeżdża także za granicę w  poszukiwaniu lepszych perspektyw. Mamy też jednak panie, które pracują dla nas już po dziesięć lat – opowiada właściciel sklepów EHA. Co ciekawe, w estetycznie urządzonych lokalach prowadzona jest tylko sprzedaż zza lady. – To się sprawdza. Dzięki temu nie mamy plagi obecnych czasów, czyli kradzieży – mówią sprzedawczynie. Średni paragon wynosi kilkanaście złotych, ale jest to zgodne z założeniem. – EHA to sklepy w centrum miasta, parkowanie tutaj jest bardzo utrudnione, nikt nie przychodzi do nas na tygodniowe zakupy. Najczęściej kupowane jest pieczywo, wędliny, słodycze i alkohol – dodają ekspedientki.

Sprawdzeni dostawcy Zakupy do sieci sklepów nie są już jednak wykonywane w sposób tradycyjny. Adam Hycki codziennie w biurze jednego ze swoich sklepów spędza około dwóch godzin, zamawiając zdalnie towar. – Korzystam ze sprawdzonych hurtowni, z którymi handluję od lat. Kupujemy u kilkunastu dostawców, ale najważniejsi to Eurocash, Hurtownia Artykułów Spożywczych „Kacper”, Tis – Hurtownia Spożywczo-Nabiałowa, Hurtownia Piwa i Napojów Premium, Makro Cash and Carry. Papierosy bierzemy z  Limy – wymienia. Bardzo ważne jest pieczywo. Sieć sklepów korzysta m.in. z dostaw z piekarni Przedsiębiorstwa Produkcyjnego Selfa z Koszalina oraz z Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska z  Sianowa. – Świeży chleb mamy na półkach dwa razy dziennie – mówi Marta Babiarz, kierowniczka sklepu EHA 1 przy ul. Spółdzielczej w Koszalinie. MARIUSZ POLIT luty 2013

[35


REGION A L N E INICJA T Y W Y

w oj ew ód ztw o zac h odniopom or sk ie

Szczecińskie Społem dopieszcza klientów Anna Nosewicz, kierowniczka sklepu nr 302 należącego do Powszechnej Spółdzielni Spożywców Społem w Szczecinie:

Coraz mniej lokalnych produktów – W naszych sklepach sprzedajemy także lokalne produkty, choć jest ich już niewiele. Mamy oczywiście pieczywo z  Pracowni Piekarniczej i  Cukierniczej Asprod, drób oraz przetwory drobiowe ze szczecińskiego Drobimeksu. Ryby dostarcza nam Mini-Fish oraz Imperial-Kołobrzeg. Garmażerkę dowozi Mar-Pol z Maciejewa oraz Gastronom. Mamy też przetwory rybne w  konserwach z wejherowskiego Graala. Miejsce lokalnych produktów zajmuje nasza marka Społem, która coraz częściej jest poszukiwana przez klientów. Mamy sygnowane nią m.in. ogórki konserwowe, groszek i  kukurydzę w  puszkach, keczupy, koncentrat pomidorowy, soki i czekolady.

36]

Szczecińskie Społem to raj dla konsumenta. W sklepach tej sieci do każdej z półek dodano plakietkę z informacją, jaka firma dostarczyła towar. A obsługa na życzenie klienta jest w stanie opowiedzieć szczegółowo o każdym produkcie.

W

trakcie podróży przez województwo zachodniopomorskie odwiedziłem większość liczących się w tym regionie sieci sklepów. I śmiało mogę powiedzieć, że placówki Powszechnej Spółdzielni Spożywców Społem w Szczecinie dla wielu detalistów mogłyby być wzorem do naśladowania.

Kto produkuje, a kto dowozi – Dbamy o czystość, odpowiednie ułożenie towarów na półkach, ale też o informacje przydatne klientom. Dlatego regularnie uczymy się składu produktów, bo w ostatnim czasie ludzie o to pytają – opowiada Anna Nosewicz, kierowniczka sklepu nr 302 należącego do Społem. W niedużej placówce (około 75 mkw. powierzchni) przy ulicy Krasińskiego w Szczecinie zwraca uwagę duży wybór wędlin, krojonych na życzenie. Wzrok przykuwa jednak szczegółowa lista

dostawców, wypisana na dużej desce, umieszczonej w bardzo widocznym miejscu (na ścianie nad krajalnicą). Takie wyróżnienie firm to nieczęsty widok w sklepach. – Klienci mają prawo wiedzieć, kto wyprodukował i dowiózł szynkę czy kiełbasę. Najpopularniejsze marki są znane wszystkim, ale o tych mniej rozpoznawalnych trzeba informować – dodaje Nosewicz. Lista firm jest długa, widnieją na niej m.in.: Kędzia z Wolsztyna, szczeciński Drobimex, Bruno Tassi, Sokołów, ale też hurtownie Joanna czy Kamil. Informacje o dostawcach innych towarów są także podane – na dużych plakietkach tuż przy produktach. Można się z nich dowiedzieć, że nabiał dostarczają m.in. hurtownia Jartan i Grupa SOT, wyroby Bakomy i Danona przyjeżdżają bezpośrednio od producentów, a chemię i kosmetyki dowozi Mini Max z Piły. Taka informacja jest we wszystkich sklepach szczecińskiego Społem.


Intensywne modernizacje – Prowadzimy 68 placówek, w większości na osiedlach. Nasze sklepy mają średnio 100 metrów kwadratowych, choć sprzedajemy towar także w dużych marketach – wymienia Jerzy Malesa, pierwszy zastępca prezesa i jednocześnie wiceprezes ds. handlu Powszechnej Spółdzielni Spożywców Społem w Szczecinie. Większe placówki zwane delikatesami mają do tysiąca metrów kwadratowych. – W planach na ten rok mamy między innymi modernizację sklepu spożywczego o powierzchni 700 mkw. Chcemy też dalej się rozwijać, ale do tego potrzebne są dobre wyniki finansowe. Zobaczymy, co przyniosą następne miesiące tego roku – dodaje Malesa. Niedawno odnowiono mały sklepik cukierniczy tuż przy Bramie Portowej (punkt znany wszystkim w Szczecinie). W miejscu sklepiku powstał nowoczesny, przeszklony market, przyciągający ludzi z ulicy między innymi widokiem apetycznie wyeksponowanych wędlin.

Od stycznia bez magazynu Firma jednak nie tylko otwiera i remontuje. W tym roku szczecińskie Społem zdecydowało także o zamknięciu własnego magazynu przy ul.

1,5-procentowy wzrost w ciągu roku – W minionym roku wypracowaliśmy około 160 milionów złotych obrotu, co dawało wzrost o około 1,5 procent w porównaniu do roku 2011. We wszystkich 68 sklepach – spożywczych, z odzieżą męską, kosmetycznych – zatrudniamy 750 osób. Nasze sklepy spożywcze działają pod marką Społem i tak na razie zostanie, choć ciągle mamy oferty przystąpienia do sieci franczyzowych. Ostatnio ofertę złożyła nam firma, która dostarcza do naszych sklepów towar. Krasińskiego. Ostatnie dostawy wyjechały stąd na początku stycznia. – Utrzymywanie magazynu było nieopłacalne, w ostatnim czasie zabezpieczał nasze potrzeby jedynie w 7–8 procentach – tłumaczy wiceprezes ds. handlu. – Poza tym duzi dostawcy z regionu są w stanie dostarczyć towar bezpośrednio do naszych sklepów taniej – twierdzi. Artykuły ogólnospożywcze dostarcza m.in. najbardziej prężna w regionie hurtownia MPT Stanro, chleb i bułki Pracownia Piekarnicza i Cukiernicza Asprod, a warzywa i owoce Firma Handlowa Agro-Hurt. – To wszystko lokalne firmy, z którymi bardzo dobrze nam się współpracuje – mówi Malesa.

Jerzy Malesa, pierwszy zastępca prezesa i wiceprezes ds. handlu Powszechnej Spółdzielni Spożywców Społem w Szczecinie

W ciekawie skomponowanej gazetce reklamowej Społem, przeznaczonej dla klientów, pokazywane są w większości jednak produkty wielkich koncernów. Na pierwszej stronie ostatniego wydania była to kawa mielona Jacöbs Kronüng za 8,99 zł (250 gramów) i śmietana Zott za 1,99 zł (330 gramów). Dopiero w środku można znaleźć produkty marki własnej Społem i lokalne produkty (m.in. mrożonki Igoteksu Dystrybucja z Gdyni z filią w Szczecinie). Mariusz Polit

R E K L A M A

luty 2013

[37


_ { Omenaa Mensah } _

Lubie,, gdy obsluga zajmuje sie, klientem Co Omenaa Mensah wkłada do koszyka i gdzie najbardziej lubi chodzić po zakupy? Popularna prezenterka telewizyjna zdradziła nam, dlaczego woli małe sklepy oraz czym kieruje się przy ich wyborze. Sama zalicza się do osób robiących sprawunki spontanicznie, często pod wpływem impulsu. Ale lubi się też targować. Jest pani osobą znaną i rozpoznawalną. Czy nie przeszkadza to w tak prozaicznej czynności, jak robienie zakupów? – Czasami zdarza się, że inni kupujący zerkają, co wkładam do koszyka. Ale zaciekawienie moimi zakupami nie jest zbyt uciążliwie, a obsługa, widząc twarz znaną z telewizji, zazwyczaj jest bardzo miła, więc rozpoznawalność ma swoje zalety.

Na co dzień wolę mniejsze

Dzięki dużej popularności jest pani z pewnością proszona o to, by być twarzą różnych akcji i wydarzeń. W co teraz jest pani zaangażowana? – Rzeczywiście, często biorę udział w uroczystych inauguracjach różnych przedsięwzięć,

cennego czasu.

38]

sklepiki. Do dużych centrów handlowych jeżdżę raz na 1–2 tygodnie, bo zakupy tam pochłaniają sporo galach i ceremoniach otwarcia, stając się twarzą tych wydarzeń na jeden wieczór lub na dłużej – w zależności od czasu trwania danego projektu. Jako osoba starająca się żyć świado-

mie i odpowiedzialnie, chętnie włączam się w  akcje społeczne i  ekologiczne. Wystąpiłam w  albumie fotograficznym „PIERwSI w  Polsce”, w którym wraz z innymi znanymi kobietami promowałam ideę profilaktyki i  badań mających na celu wczesne wykrycie nowotworu piersi. Obecnie współpracuję z  firmą RITF advnet Polska przy organizacji akcji „Play with Green”, której zostałam ambasadorką. Uczestnicy programu – klienci, partnerzy handlowi i  współpracownicy firmy RITF oraz osoby z  nią zaprzyjaźnione – otrzymują vouchery na sadzonki drzew, które posadzimy wspólnie w czasie finałowego, rodzinnego pikniku. >>


Pasja ekologiczna? – „Play with Green” to świetny pomysł na połączenie biznesu z ekologią, edukacją i zabawą. Na tej akcji skorzystają nie tylko sami uczestnicy, ale wszyscy ludzie, którzy kiedyś będą spacerować po naszym lesie. A czemu jeszcze, poza ekologią, lubi pani poświęcać swój czas? – Jestem również twarzą mojej własnej marki Ammadora – kolekcji ekskluzywnych mebli o  artystycznym charakterze. Sama je projektuję, uczestniczę w  ich tworzeniu, kieruję całą produkcją. Ammadora to moja pasja, w  którą wkładam mnóstwo energii i serca.

W przypadku osób występujących na wizji, tak jak pani, wygląd jest niezwykle ważny. Czy dbając o  figurę, stosuje pani jakąś specjalną dietę? Może wybiera pani np. żywność ekologiczną lub rezygnuje z mięsa w menu? – Ponieważ aktywnie uprawiam sport, moja dieta musi zawierać dużo białka, by mięśnie miały odpowiednią strukturę. Trenuję pięć razy w  tygodniu, wykonując ćwiczenia obwodowe i  sesje z  trenerem personalnym oraz uprawiając jogging. Aby wspomóc budowanie kondycji i  szybką regenerację po wysiłku, komponuję swoją dietę tak, by około 60 proc. stanowiło białko zwierzęce w  różnej postaci: przede wszystkim mięso, przyrządzane w urozmaicony sposób, oraz ryby.

Drażni mnie nieprofesjonalna obsługa, naburmuszeni sprzedawcy, którzy zdają się wyświadczać wielką łaskę klientowi, jeśli w ogóle raczą go zauważyć.

omenaa Mensah Prezenterka telewizyjna, od ponad 10 lat związana z TVN. W dorobku ma programy podróżnicze, sportowe, kulinarne oraz o tematyce lifestylowej. Od półtora roku rozwija własną markę Ammadora, projektując i produkując ekskluzywne meble o wybitnie artystycznym charakterze. Prowadzi także szkolenia z zakresu sztuki wystąpień publicznych według, stworzonego przez siebie programu. Studiuje na studiach doktoranckich o profilu ekonomiczno-społecznym na SGH w Warszawie. Jej pasją są podróże, fotografia, antyki i sztuka kulinarna. Napisała książkę z przepisami dla dzieci „Zapiekanka, układanka, ciasteczko z bajeczką”.

A jakie inne produkty – oprócz mięsa – często wkłada pani do koszyka? – Jeśli idę na zakupy z  córką, najczęściej kupujemy dużo jogurtów i  serków; czasami dorzucamy trochę słodyczy na poprawę nastroju. Gdy wybiera się pani po sprawunki, to woli pani odwiedzać duże placówki handlowe czy też mniejsze sklepiki? – Na co dzień wolę mniejsze sklepiki. Do dużych centrów handlowych jeżdżę raz na 1–2 tygodnie, bo zakupy tam pochłaniają sporo cennego czasu. Trzeba poświęcić co najmniej dwie godziny, których mi szkoda, bo mogę spędzić je w ciekawszy sposób. Gdy znajdzie się pani w tradycyjnym niedużym sklepie, co najbardziej ceni pani sobie

40]

w takiej placówce – asortyment, klimat czy np. miły personel? – W niedużych sklepach, do których zaglądam na co dzień, panie z obsługi mnie znają i wiedzą, co kupuję. Zawsze coś mi polecają, np. świeżą dostawę ryb albo nowe wędliny z małej wędzarni, których warto skosztować. Lubię, gdy obsługa zajmuje się klientem i potrafi zasugerować, jakie produkty wybrać. Czy chodząc po sklepie jest pani skoncentrowana tylko na zakupach, czy też bywa, że stanowią one formę relaksu i oderwania się od codziennych problemów? – Zdarza się, że stają się sposobem na chwilowe oderwanie się od innych obowiązków. Na zakupy spożywcze staram się chodzić najedzona, bo jeśli wybiorę się głodna, na pewno kupię dużo więcej, niż powinnam. Zakupy modowe robię spontanicznie; gdy zauważę na wystawie coś, co mi się podoba, wchodzę do sklepu i  przymierzam. Nie planuję ich wcześniej, nie przeznaczam całego dnia na rajd po butikach. Czasami korzystam z okazji i kupuję to, co przynoszą styliści, z którymi pracuję w telewizji. W jakich konkretnie sklepach zazwyczaj robi pani zakupy? – Zaglądam do Almy, Piotra i Pawła, ale także do sieci Lidl. Będąc w Poznaniu, lubię robić zakupy w  Starym Browarze, mam tam swój ulubiony sklep z  butami. W  Krakowie odwiedzam Galerię Krakowską, w  Katowicach – butiki modowe. W  Warszawie, z  racji sąsiedztwa, pojawiam się w centrum handlowym Sadyba Best Mall, a czasami wybieram się do Galerii Mokotów. A co panią denerwuje lub drażni w polskim handlu? – Drażni mnie nieprofesjonalna obsługa, naburmuszeni sprzedawcy, którzy zdają się wyświadczać wielką łaskę klientowi, jeśli w  ogóle raczą go zauważyć. Uważam, że w  każdym zawodzie można osiągnąć mistrzostwo, trzeba tylko chcieć. Urodzony handlowiec, który z  uśmiechem stara się zrozumieć potrzeby klienta i  zaproponować mu najlepsze produkty, zasługuje na uznanie. Pochodzę z Poznania, w związku z czym lubię się targować. Gdy wchodzę do butiku, widzę interesującą mnie rzecz i zaczynam rozmowę na temat ceny, a miła sprzedawczyni mówi: „Zadzwonię do szefowej, może zgodzi się dać rabat”, to widzę, że zależy jej na obsłużeniu mnie w najlepszy sposób. Takie podejście zachęca do zakupu oraz do tego, by kiedyś odwiedzić ten sklep ponownie. rozmawiał Krzysztof Wojciechowski


. wyposazenie

kwiecien’ 2011

[41


wakacyjne trendy

s zybki obi ad

Kulinarny ekspres wjeżdża do sklepów Kiedy pogoda zachęca do spacerów, gotowanie schodzi na dalszy plan. Dlatego w okresie wakacyjnym klienci znacznie chętniej niż do tej pory sięgają po dania gotowe albo makarony. Wystarczy bowiem do nich tylko dodać sos i obiad z głowy.

S

łońce, za którym tęskniliśmy od wielu miesięcy, nie pozwala długo usiedzieć w domu. Niezależnie od tego, czy jesteśmy akurat na biwaku, czy wróciliśmy do domu po całym dniu pracy, chcemy jak najlepiej wykorzystać piękną

42]

pogodę. Ostatnią rzeczą, o której marzy w takiej sytuacji gospodyni, jest spędzenie kilku godzin w  kuchni w  towarzystwie parujących garnków. Dlatego producenci wiedzą, że letnie posiłki muszą być szybkie w przygotowaniu.

Według badania TNS OBOP polskim gospodyniom bardzo zależy na skróceniu czasu przygotowania potraw. Marzy o tym aż 39 proc. z  nich. To zrozumiałe, bo na zrobienie obiadu w  naszym kraju poświęca się od 45 minut do


dwóch godzin. Średnia wynosi ok. 80 minut, a to zdecydowanie zbyt dużo, gdy w planach mamy zwiedzanie ciekawych miejsc albo choćby nawet spacer z rodziną. Dlatego okres wakacyjny zdecydowanie sprzyja sprzedaży łatwych w przygotowaniu potraw. – Po dania gotowe chętniej sięgamy w okresie letnim. Chcąc wykorzystać jak najlepiej i  najefektywniej te kilka ciepłych miesięcy w  roku, staramy się spędzać czas poza domem, a  przebywanie w  kuchni ograniczyć do obowiązkowego minimum. W  tej sytuacji świetnie sprawdzają się dania lub produkty, z  których w  prosty sposób możemy przygotować smaczne i zdrowe potrawy – mówi Joanna Mizera z  działu marketingu firmy Jamar. – Obecnie dania gotowe pod względem składników odżywczych nie ustępują domowym odpowiednikom. Produkowane z  wysokiej jakości warzyw, pozbawione konserwantów, ale za to pasteryzowane, stanowią idealną bazę do posiłków, które z czystym sumieniem możemy serwować nawet najmłodszym – dodaje.

Gotowe do podgrzania Szczególną popularnością w okresie wakacyjnym cieszą się dania gotowe, które wystarczy podgrzać i  można już podawać do stołu. Ciekawa oferta takich produktów na sklepowej półce może zachęcić do zakupu klientów, którzy w innych okresach roku wolą przygotowywać potrawy od podstaw. – Kategoria dań gotowych cieszy się największą popularnością w sezonie letnim i wakacyjnym. Wtedy to do półki z nimi podchodzą okazjonalni użytkownicy, którzy potrzebują wygodnych produktów do odgrzania w  cza-

Dania gotowe są na wznoszącej fali. Według TNS OBOP zrobienie tradycyjnego obiadu zajmuje nam średnio od 45 minut do dwóch godzin. Tymczasem niemal 40 proc. polskich gospodyń deklaruje potrzebę skrócenia czasu przygotowywania potraw.

sie wyjazdów na działkę lub biwak oraz tacy, którzy zwyczajnie nie chcą tracić czasu na gotowanie, bo wolą korzystać z letniej pogody – wyjaśnia Michał Joachimiak, starszy kierownik marki Agros-Nova, która produkuje m.in. sosy i dania Łowicz. – W kategorii sosów sezonowość jest wyraźnie mniejsza, a większą sprzedaż obserwujemy w okresach jesiennym i zimowym. Kategoria sosów ma jednak nieco inny charakter – jest bardziej „do gotowania” R E K L A M A

niż „do odgrzewania” – dodaje. W okresie letnim należy więc silnie postawić przede wszystkim na takie produkty, które nie wymagają od użytkownika żadnych przygotowań. Trzeba bowiem pamiętać, że w  warunkach biwakowych lub kempingowych gotowanie nie zawsze jest sztuką łatwą. – Wszystkie nasze dania gotowe można łatwo i  szybko przygotować. Wystarczy podgrzać je w  mikrofalówce lub w garnuszku nad palnikiem. Idealnym rozwią>>


wakacyjne trendy

s zybki obi ad

zaniem na kemping są dania gotowe Agrovita w puszkach 920 g. To sycący posiłek, który otrzymujemy w kilka minut – tłumaczy Joanna Jelińska, wiceprezes firmy Arteta, producenta dań Agrovita.

Po polsku ze światową nutą

gotowe sosy w kuchennych eksperymentach. Nie jest to więc kategoria przeznaczona jedynie dla osób, którym zależy na czasie. – Pomysłowość konsumentów nie zna granic. Oprócz klasycznych dań typu kurczak w sosie słodko-kwaśnym z ryżem czy też spaghetti po bolońsku, sosy Łowicz wykorzystywane są również jako baza do innych dań, np. zapiekanek albo do ryby po grecku w sosie słodko-kwaśnym – wyjaśnia Michał Joachimiak.

Jeśli chodzi o klasyfikację dań gotowych pod względem popularności, to Polacy są tradycjonalistami i wybierają to, co dobrze znają z  rodzinnych obiadów. – Największym zainteresowaniem konsumentów cieszą się bez Trochę wody i gotowe wątpienia Flaki zamojskie oraz linia dań Bistro: Innym sposobem na szybkie przygotowapulpety, bigos, fasola, gulasz oraz gołąbki. Jest nie potrawy są sosy w torebkach, które dodać to absolutny niezbędnik na półce sklepowej można np. do usmażonego lub upieczonego – wymienia Joanna Jelińska. Podobne R E K L A M A upodobania mają miłośnicy dań Łowicz. – Struktura sprzedaży poszczególnych produktów jest dość stabilna. Największą popularnością cieszą się flaki, gołąbki, fasolka po bretońsku czy też pulpety w sosie pomidorowym. My ze swojej strony polecamy Kociołki do syta – sycące jednogarnkowe pełne dania obiadowe, które zawierają mięso, sos z warzywami i dodatek skrobiowy – mówi Michał Joachimiak. Nieco inaczej sprawa ma się w  przypadku sosów. Tu klienci wolą smaki znane z obcych kuchni, które nie zawsze potrafią odtworzyć w  domu. – Proponujemy produkty o recepturach na bazie tradycyjnych sosów włoskich. Na pewno nawet w  małym sklepie powinien znaleźć się nasz sos boloński i sos do makaronu. Zaledwie kilka składników wysokiej jakości pozwoliło nam stworzyć te niepowtarzalne kompozycje smakowe. Sos Arrabbiata to mięsa. – Sosy do gotowania to relatywnie stanasza nowość. Powstał na bazie oryginalnych bilna kategoria, która od wielu lat gości w dowłoskich przepisów, a jego smak został zdomimach konsumentów. nowany przez połączenie świeżo przetartych, Największą popularnością cieszą się sosy dojrzałych w  słońcu pomidorów i  wyrazistej, pieczeniowe, których przygotowanie od podnadającej daniu charakteru papryczki chili. staw sprawia konsumentom najwięcej trudW  naszej ofercie mamy również sos słodkoności, dlatego chętnie sięgają po wsparcie -kwaśny, będący idealnym dodatkiem do dań z kuchni chińskiej, i sos meksykański – wymiePolacy sięgają po makaron nia Joanna Mizera. Dodaje też, że w  okresie wakacyjnym właśnie śródziemnomorskie nuty coraz chętniej – średnio pozwalają przywołać wakacyjny klimat. – Lazjadamy go już 5 kg tem cenimy sobie dania lekkie, aromatyczne, pełne ziół. Mam nadzieję, że naszym konsurocznie na osobę. Wartość mentom przypadnie do gustu sos boloński, który jest tradycyjnym sosem pomidorowym rynku makaronów rośnie na bazie świeżych warzyw. Papryka, pomidor, w naszym kraju o ok. 10 cebula, marchewka, seler i czosnek – wszystko doprawione do smaku, wystarczy podsmażyć proc. rocznie. W 2012 r. mięso i dodać sos – mówi Mizera. zbliżyła się do 1 mld zł. Okazuje się, że klienci chętnie wykorzystują

44]

produktów Knorr z tej kategorii. Zainteresowaniem konsumentów cieszą się również sosy grzybowe, w tym pieczarkowe. Sezon grzybowy w Polsce jest dość krótki, dlatego produkty pozwalające przyrządzić takie sosy często są obecne w polskich domach – tłumaczy Edyta Mokwa, brand manager Knorr. Pod tą marką oferowane są dwie linie sosów w  torebkach. Produkty Knorr Domowe Smaki zaliczane są do średniego segmentu cenowego. – Są to smaki bazowe, a  więc produkty, do których konsumenci w  trakcie przygotowania zawsze mogą jeszcze dodać coś od siebie i je urozmaicić. Dzięki temu przy minimalnym wkładzie finansowym i czasowym konsumenci przygotowują doskonały dodatek do mięs, ziemniaków czy makaronu. Szerokie zastosowanie sosów w kuchni wpływa na lepszą ich rotację w sklepie, dlatego dobrze jest je odpowiednio wyeksponować na sklepowej półce – uważa Edyta Mokwa. Druga linia to sosy Knorr Menu ze smakiem. Stworzone zostały z  myślą o  najbardziej wymagających konsumentach, którzy od produktu oczekują przede wszystkim bogatszej receptury. Unilever poleca je szczególnie właścicielom sklepów o charakterze delikatesowym.

Menu coraz bogatsze Przez długi czas repertuar dań gotowych i sosów był w przypadku większości producentów bardzo podobny. Ale konsumenci domagają się nowych smaków i  na rynku pojawiają się coraz ciekawsze propozycje. Warto mieć kilka z  nich na półce, bo klienci chcą w  okresie wakacyjnym spróbować różnorodnych dań. Oryginalną propozycją są sosy Męska rzecz marki Stoczek, które są przygotowane specjalnie z myślą o  aktywnych panach. W  jednym słoiku zamknięto mięso, warzywa i dodatek w postaci makaronu, kaszy lub ziemniaków. Dzięki temu danie jest sycące, ale też naprawdę błyskawiczne w  przygotowaniu. Wystarczy bowiem całość odgrzać w jednym garnku. Do wyboru są np. ziemniaki z kiełbasą i kapustą albo kasza z mięsem w sosie pieczeniowym. Nowość wprowadza też Agrovita. – W sezonie 2013 planujemy rozszerzyć popularną linię Bistro o  doskonałe i  bogate w  składniki leczo o gramaturze 500 g – zapowiada Joanna Jelińska. Coraz większy nacisk kładziony jest obecnie na jakość. Bezpowrotnie minęły bowiem czasy, gdy na biwakach jadano niskiej jakości konserwy albo sosy złożone głównie z konser-


wantów. – Wprowadziliśmy niedawno nową linię sosów do makaronu o jakości premium, ale w  przystępnej cenie. Należą do niej sosy Arrabbiata, Basilico i Puttanesca. Swój wyjątkowy smak zawdzięczają wysokiej jakości składnikom. Sos powstaje z  dużej ilości krojonych pomidorów i  przecieru, a  nie z  koncentratu. Przykładowo w sosie Basilico jest do 170 g pomidorów na 100 g sosu. Istotne są też klasyczne włoskie dodatki, jak bazylia, kapary, oliwki i papryczki chili – wymienia Michał Joachimiak z Agros-Novy.

Najszybszy dodatek Sosy w słoikach albo torebkach, a  także większość dań gotowych, wymagają treściwego uzupełnienia, które będzie źródłem węglowodanów. Choć na polskich stołach królują pod tym względem ziemniaki, to na drugą pozycję wysunęły się makarony. Trudno się dziwić. To najprostszy i najszybszy w przygotowaniu dodatek do dań. Wystarczy kilkanaście minut, by makaron mógł trafić na stół. Polacy sięgają więc po niego coraz chętniej. Średnio zjadamy już 5 kg makaronu rocznie na osobę. To wynik zbliżony do ogólnoeuropejskiego. Badanie wykonane przez TNS OBOP pokazuje, że w 43 proc. polskich domów makaron jada się na obiad bardzo często, a w 49 proc. pojawia się on od czasu do czasu. Wartość rynku makaronów rośnie w naszym kraju o ok. 10 proc. rocznie, a w 2012 r. zbliżyła się do 1 mld zł. Najpopularniejsze są świderki, penne i spaghetti. Każdy z  tych makaronów znakomicie łączy się z gotowymi sosami, dlatego w okre-

sie letnich biwaków podstawowych rodzajów makaronu po prostu nie może w sklepie zabraknąć. Ponieważ w  przypadku tej kategorii klienci stają się coraz bardziej wrażliwi na cenę, warto zróżnicować pod tym względem ofertę na półce. Przykładem producenta, który ma w  portfolio produkty skierowane do klientów o różnej grubości portfela, może być firma Makarony Polskie, która ma w  ofercie m.in. makarony Sorenti z pszenicy durum, a obok nich ekonomiczną linię Solare, która przeznaczona jest dla osób zwracających uwagę na cenę. Wraz z  rosnącą świadomością zdrowotną Polaków popularność zyskują też makarony razowe i ekologiczne. Produkty tego typu można znaleźć w portfolio marki Melissa Primo Gusto (dystrybuowanej w Polsce przez firmę Atlanta AM). Obie kategorie tych zdrowych makaronów występują w  formie spaghetti, penne i świderków. Ponadto w ofercie marki jest cała gama klasycznych makaronów. Producenci przygotowali też specjalną ofertę dla dzieci, które nie zawsze mają apetyt, szczególnie gdy od jedzenia odciągają je liczne atrakcje na świeżym powietrzu. Dlatego makarony mogą przybierać nietypowe kształty, które zwracają uwagę maluchów. Taką ciekawostką są np. linie Melissa Pasta Kids (wspomnianej już firmy Atlanta AM) czy Wesołe Literki produkowane przez Pol-Mak, które zachęcą nie tylko do jedzenia, ale też do nauki alfabetu. Tego typu nowinki z pewnością zainteresują odwiedzających sklep rodziców, a także przyciągną uwagę dzieci. Beata Krowicka


wakacyjne trendy

alkoh ole lekki e

Owocowo i z procentem

Wraz z nadejściem lata Polacy chętniej sięgają po lekkie alkohole. Podczas grillowania i spotkań na świeżym powietrzu dużym powodzeniem cieszą się piwa smakowe i powoli wkradające się na rynek cydry.

W

ciepłych miesiącach sprzedaż piwa bywa o 40 proc. wyższa niż w pozostałej części roku. Całodzienne biesiadowanie sprzyja bowiem sięganiu po lekkie alkohole. Ale dla niektórych klientów nawet zwykłe piwa jasne bywają zbyt mocne, więc szukają oni alternatywy. Niewątpliwie coraz większe grono Polaków znajduje ją w  piwach smakowych oraz cydrach, które zaczynają być produkowane także w naszym kraju.

46]

Już w ubiegłym roku na sklepowe półki przebojem weszły radlery, czyli mieszanki piwa z lemoniadą. Nic nie zapowiada, by w tym roku miały one stracić na popularności. – Kompania Piwowarska, lider kategorii, jako pierwsza wprowadziła na rynek taki produkt – Lech Shandy, a  konkurencja szybko poszła w  nasze ślady. Sukces tej kategorii, o którym świadczy ponad 250 tys. hl o  wartości ponad 140 mln zł, sprawił, że w tym roku segment ten będzie się da-

lej rozwijał. Kompania Piwowarska wprowadza właśnie na rynek Lech Shandy Dry Orange oraz Wojaka Radler. Nasi konkurenci również w tym segmencie upatrują szansę – mówi Marta Andreasik, specjalista ds. PR marek w  Kompanii Piwowarskiej. Jak dodaje, lato to najlepszy moment na wprowadzenie takich piw do sklepowej oferty. – Piwa smakowe charakteryzują się większą sezonowością niż cała kategoria. Mają one słodszy profil smakowy, a dodatkowo wy-


Całodzienne biesiadowanie sprzyja sięganiu po lekkie alkohole. Ale dla niektórych klientów nawet zwykłe piwa jasne bywają zbyt mocne i szukają oni alternatywy. Dają ją piwa smakowe oraz cydry. bierane są głównie przez kobiety, które szczególnie latem sięgają po tego typu napoje alkoholowe. Kategoria radlerów jest jeszcze bardziej sezonowa niż piwa smakowe, bo przeważająca większość ich spożycia przypada na sezon letni – wyjaśnia Andreasik.

Cytrusowe orzeźwienie Czym jest radler? – To lekkie piwa o zawartości alkoholu ok. 2 proc. i o nucie cytrusowej lub pomarańczowej. Radler to napój będący połączeniem 40 proc. jasnego piwa oraz 60 proc. cytrusowej lemoniady – wyjaśnia Melania Popiel, doradca ds. komunikacji w Carlsberg Polska. Przywołuje też ciekawą historię tego trunku. – Jest ona związana z Franzem Xaverym Kuglerem, właścicielem gospody w Deisenhofen. Aby zwiększyć swoje obroty, sfinansował w 1922 roku ścieżkę rowerową prowadzącą do jego lokalu. Sponsoring się opłacał, gdyż, jak podaje legenda, pewnego dnia odwiedziło go 13 tys. rowerzystów. Kugler nie był przygotowany na taką liczbę klientów i  nie miał tyle piwa, dlatego zaczął mieszać je z lemoniadą, mówiąc, że to napój wymyślony specjalnie dla rowerzystów – mówi Popiel. Napój przyjął się nie tylko w tej gospodzie. Jego sukces, także w Polsce, wiąże się z pozbawieniem piwa goryczki. Dla wielu smakoszy jest ona najważniejszym atutem, ale innym konsumentom ten mocny smak po prostu przeszkadza. Dotychczas albo nie pili oni piwa w ogóle, albo dolewali do niego skoncentrowane soki. Radlery są odpowiedzią na ten problem, więc kolejnym producentom zależy, by mieć je w swoim portfolio. W kwietniu pod marką Okocim wprowadził na rynek swojego radlera Carlsberg Polska. Jest to połączenie piwa, lemoniady i soku z limonki. – Wariant ten powstał z myślą o dynamicznych osobach, które poszukują w piwie oryginalnego, lekkiego i przyjemnego smaku, niezależnie od sytuacji czy aury za oknem. Nie zawiera on sztucznych barwników, konserwantów ani słodzików – wyjaśnia Melania Popiel.

Słodki smak lata Owoce cytrusowe w połączeniu z piwem są niezmiernie popularne, ale rynek podbijają też inne warianty smakowe. Dostępne są już piwa bananowe, malinowe, wiśniowe, a nawet czekoladowe czy śliwkowe. Dużą popularność zyskują te z dodatkiem soku jabłkowego. Taki jest np. przyjęty w Polsce z entuzjazmem Somersby z portfolio Carlsberga. Jak podaje koncern, wprowadzenie tego napoju miało spory udział w polepszeniu wyników sprzedaży firmy (o 15 proc.) w 2012 r. Innym piwem z  dodatkiem soku jabłkowego jest wprowadzona w zeszłym roku Perła Summer. – Jest to wyjątkowa propozycja na rynku piwnym, ponieważ w swoim składzie posiada naturalne produkty: sok owocowy i substancję słodzącą – stewię. Jej smak to świeża kompozycja soku jabłkowego, mięty oraz piwa bez dodatków konserwantów – mówi Sebastian Starczewski, dyrektor marketingu Perła – Browary Lubelskie. >>

Treści opublikowane w tym miejscu dostępne są jedynie dla firm zajmujących się produkcją, handlem lub obrotem artykułami alkoholowymi. Podstawa prawna: Ustawa z dnia 26.X.1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.


wakacyjne trendy

alkoh ole lekki e

Graczem, który od lat oferuje Polakom piwa w różnych, często nietypowych smakach, jest Kompania Piwowarska. Jej Redd’s regularnie pojawia się w  nowych odsłonach. W  tym sezonie jest to wersja z grejpfrutem i ananasem. – Nowe warianty Redd’sa – Cranberry oraz Pineapple & Grapefruit – to niewątpliwie sukcesy rynkowe. Redd’s Cranberry został bardzo entuzjastycznie przyjęty przez konsumentki, zaledwie po dziewięciu miesiącach od wprowadzenia na rynek stał się drugim wariantem Redd’sa. Być może nieco za wcześnie jeszcze mówić o  ostatecznych wynikach, ale Redd’s Grapefruit & Pineapple prawdopodobnie powtórzy sukces żurawiny – mówi Marta Andreasik. Redd’s ma już 1,4 proc. udziałów wolumenowych w sprzedaży Kompanii Piwowarskiej (w roku rozliczeniowym 2013). Lech Shandy osiągnął natomiast 0,5 proc. udziału.

Cydr z potencjałem Kategorią, która stawia pierwsze nieśmiałe kroki na polskim rynku, są cydry. Do niedawna w lepiej zaopatrzonych sklepach spożywczych można było znaleźć ten napój importowany np. z Wielkiej Brytanii albo krajów skandynawskich. Powoli jednak także producenci w Polsce zaczynają interesować się tą niszą. Popularność piw smakowych dowodzi bowiem, że jest w naszym kraju zapotrzebowane na lżejsze, słodkie alkohole, które można wypić podczas spotkania towarzyskiego.

Dotychczas rozwój rynku cydrów blokowało niekorzystne ustawodawstwo, w tym głównie wysoka akcyza. W 2013 r. została ona obniżona, co zdaniem ekspertów może wywołać boom na ten napój. Swoją markę cydru na sklepowe półki wstawia właśnie firma Ambra. – Cydr wprowadzany przez nas w maju nazywa się Cydr Lubelski. Produkt powstaje na Lubelszczyźnie, słynącej z  najlepszych gatunkowo odmian jabłek. Idealne warunki klimatyczne sprawiają, że w tym regionie dojrzewają najbardziej soczyste i dorodne owoce. Wprowadzenie do sprzedaży Cydru Lubelskiego to między innymi odpowiedź na stopniowe zmiany zachodzące w  obszarze kultury picia alkoholu oraz potrzeby samych konsumentów, którzy chętnie wybierają lżejsze trunki o mniejszej zawartości alkoholu, lubią eksperymentować i  poznawać nowe smaki oraz poszukują innowacyjnych rozwiązań. Zauważamy również, że polscy konsumenci coraz bardziej doceniają produkty regionalne, wyróżniające się unikatowym, niepowtarzalnym charakterem – mówi Katarzyna Brodowska, senior brand manager w firmie Ambra. – Po wielu miesiącach precyzyjnych przygotowań i  pracy nad wszystkimi komponentami produktu, ich jakość potwierdziły ostatecznie badania przeprowadzane zarówno w grupie kobiet, jak i mężczyzn. Jesteśmy przekonani, że zaproponowana przez nas formuła cydru okaże się dużym sukcesem rynkowym – dodaje. Dotychczas rozwój tego rynku blokowało niekorzystne ustawodawstwo. Jednym z  problemów była wy-

soka akcyza, taka sama jak na wina, choć cydr pod względem zawartości alkoholu bliższy jest piwu. Oznaczało to, że producenci jabłkowego trunku muszą nakładać na niego banderolę, choć nie jest to konieczne w przypadku piw. W  2013 r. akcyza została wreszcie obniżona ze 158 zł od hektolitra do 97 zł. Eksperci z  branży uważają, że może to być droga do boomu na ten napój w  Polsce. – Po zmianach prawnych z  początku tego roku wierzymy, że będziemy w stanie wykorzystać w pełni potencjał polskich jabłek, których uprawa jest przecież w  naszym kraju rozwinięta na wysoką skalę – mówi Katarzyna Brodowska. – Sytuację najlepiej obrazują dane liczbowe, mówiące, że obecnie wielkość rynku cydru w  Polsce wynosi jedynie 650 tys. litrów (źródło: The International Wine & Spirit Research). Zatem możliwości rozwoju są ogromne – dodaje. Inną firmą, która z  powodzeniem rozpowszechnia na polskim rynku cydry, jest Plus H2O Drinki spod Łodzi. Ma ona w ofercie m.in. X-Cider o zawartości alkoholu 3,5 i 5 proc., a także cydr Joker z dodatkiem soku z owoców leśnych. Przygodę z cydrem miały też Browary Regionalne Łomża, które już w  2011 r. promowały swój Shade Cider. Firma nie nałożyła jednak na trunek banderoli, co spowodowało konieczność wycofania go. Być może jednak nowe, korzystniejsze przepisy skłonią producenta do powrotu na rynek. Z  badań przeprowadzonych przez firmę IQS Quant Group przy wprowadzaniu Shade Cidera na rynek wynikało, że cydrami są zainteresowane szczególnie Polki. Ankieta pokazała, że 2/3 kobiet w naszym kraju preferuje trunki o zawartości alkoholu poniżej 20 proc., a  gdyby miały wybór, najchętniej kupowałyby te o  mocy 1–8 proc. Wcześniej wybór był niewielki, bo ograniczał się do piwa i wina. Ustawienie na sklepowej półce butelek z  cydrem jest więc ukłonem w  stronę żeńskiej części klienteli, która dotychczas rzadziej dokonywała zakupów w dziale z alkoholami. A takiego potencjału nie można zmarnować. Beata Krowicka

48]


strategie

p rod uc enc i

Jakość ważniejsza od liczb Naszym celem nie jest i nigdy nie było zabieganie o udziały, nie chcemy też za wszelką cenę poszerzać dystrybucji numerycznej – przyznaje Zbigniew Grycan. Jego firma niezmiennie dąży natomiast do tego, by produkować najlepsze lody na rynku. To właśnie jakością marka Grycan ma zdobywać już nie tylko Polskę, ale i Europę.

P

od koniec marca lody marki Grycan zadebiutowały w Czechach. Dlaczego zdecydowaliście się na zagraniczną ekspansję i  z  jakich względów postanowiliście podbić właśnie ten kraj? Zbigniew Grycan, właściciel firmy Grycan: – Od wielu lat trafiały do nas z  zagranicy zapytania o możliwość współpracy i eksportu lodów marki Grycan. Każda taka propozycja jest bardzo miła, ale decyzję w tej sprawie należy przemyśleć, ponieważ niesie ze sobą poważne konsekwencje. Rozwój na rynkach poza Polską musi się bowiem odbywać z zachowaniem najwyższych standardów co do jakości naszych lodów oraz wyglądu i obsługi w naszych kawiarniach. Ostatecznie wybraliśmy Czechy jako kraj najbliższy nam nie tylko geograficznie, ale także kulturowo. Wierzymy, że skoro od tylu lat trafiamy w gusta Polaków, uda się nam także zaspokoić oczekiwania Czechów.

50]

W 2013 roku firma Grycan zamierza rozpocząć działalność na kilku europejskich rynkach. W  jakich kolejnych krajach i  kiedy wasze lody będą dostępne? – Czechy nie są jedynym rynkiem, na który eksportujemy nasze lody. Do tej pory pojawiły się one już w Wielkiej Brytanii, Niemczech i kilku innych krajach, nie tylko w Europie. Czechy to jednak pierwsze państwo, gdzie zdecydowaliśmy się otworzyć lodziarnio-kawiarnie. Pierwsze, ale nie ostatnie. Mamy plany dalszego rozwoju poza Polską, ale póki co pozostanie to naszą tajemnicą biznesową. Wróćmy na krajowe podwórko. Jaka jest obecna pozycja i  udziały marki Grycan w rynku lodów? – Mogę powiedzieć, że jesteśmy liderem w  segmencie lodów familijnych premium. Oczywiście ten fakt bardzo nas cieszy, ale na-

szym kluczowym celem nie jest i nigdy nie było zabieganie o  udziały w  rynku. Dbamy raczej o rentowny rozwój firmy poprzez zadowolenie szerokiej grupy konsumentów – dlatego w  swojej ofercie mamy ponad 60 smaków lodów. Jeśli do naszej lodziarni przyjdzie osoba, która najbardziej lubi lody czekoladowe z miętą, to dostanie czekoladowe z miętą, a  nie miętowe z  czekoladą. Staramy się być czuli na opinie klientów, dlatego zbieramy je w trakcie bezpośredniego kontaktu w lodziarniach oraz przez prężnie działający fanpage na portalu Facebook. Naszym hasłem przewodnim jest „jakość, jakość i jeszcze raz jakość”, z tego względu zależy nam nie na udziałach, ale na poziomie produktu i obsługi. Siłą marki Grycan są bowiem lojalni konsumenci, którzy raz uwiedzeni smakiem naszych lodów, wracają do nas wielokrotnie. Jakie są państwa plany odnośnie do polskiego rynku? Co jest krótko-, a co długoterminowym celem firmy Grycan? – Długoterminowy cel od lat jest niezmienny – produkować najlepsze lody na rynku. Celów krótkoterminowych mamy wiele, ale najważniejszy w  tym momencie to zapoznanie klientów z  nową ofertą lodów jogurtowych i  zbudowanie jak najszerszej ich dystrybucji. Będziemy wspierać nasze nowości kampanią reklamową. Przygotowaliśmy także menu deserów na bazie lodów jogurtowych dostępne w lodziarniach. Wierzymy, że okażą się one hitem tego sezonu. Czy to nie paradoks: rozpoczynacie zagraniczną ekspansję, a z naszych obserwacji wynika, że wiele sklepów w Polsce nie ma wciąż w  ofercie waszych lodów. Czy selektywna dystrybucja to część waszej strategii, czy też należy się spodziewać, że w przyszłości lody marki Grycan będą dostępne w każdym sklepie spożywczym? – Proszę nie zapominać, że firma Grycan jest obecna na rynku od niespełna 9 lat. Ciągle budujemy dystrybucję, a  proces ten bardzo starannie analizujemy i planujemy. W naszych działaniach bierzemy pod uwagę fakt, że sprzedaż lodów familijnych różni się od sprzedaży lodów impulsowych, a  nasz produkt konkuruje nie tyle ceną, co jakością. Wielu detalistów potrzebowało, a  część ciągle jeszcze


strategie

potrzebuje czasu, aby przyjrzeć się rozwojowi marki Grycan. Niekiedy niezbędne są im konkretne informacje na temat sprzedaży od naszych partnerów hurtowych czy właścicieli innych sklepów. Ze swojej strony nie chcemy jednostronnie i za wszelką cenę poszerzać dystrybucji numerycznej, ale stawiamy na długoterminowe budowanie wartościowej współpracy z  kluczowymi klientami na rynku detalicznym. Podobnie działamy w  branży gastronomicznej – z naszymi lodami jesteśmy obecni w  najbardziej prestiżowych hotelach i restauracjach w Polsce. Idąc dalej tym tropem, w jakich regionach Polski dostępność i  pozycja marki Grycan jest najsilniejsza, a w których częściach kraju musicie jeszcze mocniej popracować nad dystrybucją? – Ze względu na historyczne uwarunkowania nasza marka najsilniejsza jest na Mazowszu. W  lodziarni przy ul. Puławskiej w  Warszawie jesteśmy obecni od 33 lat, najpierw z produktami pod marką Zielona Budka, a teraz z lodami Grycan. Z tym miejscem związana jest nie

tylko nasza historia, ale także historia wielu warszawiaków, o czym wiemy z  osobistych rozmów z bywalcami lodziarni. W pozostałych regionach Polski regularnie od kilku lat poprawiamy dostępność naszych produktów, niwelując początkowe różnice, i  możemy powiedzieć, że obecnie jest ona bardzo wyrównana. W kanale tradycyjnym lody impulsowe rotują znacznie lepiej niż familijne, tymczasem oferta marki Grycan jest w tym zakresie dosyć skromna. Czy macie zamiar ją rozszerzać albo też w  inny sposób wspierać sprzedaż waszych produktów w  małych i  średnich sklepach spożywczych? – Jako firma rodzinna produkujemy nasze lody, mając na uwadze rodziny. Koncentrujemy się więc na opakowaniach dostosowanych do ich potrzeb – 1100 ml i 500 ml. Posiadamy również lody w  impulsowej pojemności 150 ml, czyli „porcyjkę z  łyżeczką”, których portfolio rozszerzamy w  tym sezonie o  nowy smak – sorbet z  mango. Sprawdzone źródła donoszą jednak, że dla wielu wielbicieli lodów marki Grycan impulsowe jest opakowanie 500 ml, zjadane

od razu w całości. Oczywiście mamy przygotowane materiały reklamowe i cenniki dla małych i  średnich sklepów. Skutecznym wsparciem sprzedaży w  tych placówkach będzie także kampania reklamowa naszych nowości. Lody marki Grycan pozycjonowane są w  segmencie premium co oznacza, że są droższe od produktów konkurencji. Czy i jak obecny kryzys oraz fakt, że Polacy zaczęli zaciskać pasa, odbija się na ich sprzedaży? – W  sytuacji wzmożonej konkurencji i  gospodarczego spowolnienia stosujemy się do jednej zasady – niczego nie zmieniać. Dbamy o to, żeby nasze lody były cały czas tak samo dobre – w końcu liczy się jakość i na niej nie będziemy oszczędzać. Wręcz przeciwnie, każda trudna sytuacja na rynku to dla nas sygnał, że nasze produkty z  roku na rok muszą być jeszcze lepsze. Produkujemy lody superpremium, sprzedając je w  cenach premium – podniebienia polskich konsumentów każdego dnia weryfikują tę różnicę.

R E K L A M A

Treści opublikowane w tym miejscu dostępne są jedynie dla firm zajmujących się produkcją, handlem lub obrotem artykułami alkoholowymi. Podstawa prawna: Ustawa z dnia 26.X.1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

Rozmawiała Magdalena Stosio-Róg


pre z e n t a c j e

Andante

Wafle na nową nutę W gronie wafli Andante pojawił się nowy wariant – Cocoa&Nuts o wyjątkowo mocnym kakaowo-orzechowym smaku. W związanej z tą premierą w kampanii reklamowej podkreślono rodzinny charakter marki. orzechowy i kokosowy, marka oferuje także bardziej niespotykanie warianty. Należą do nich Andante Choco and Milk, przekładane zarówno kremem czekoladowym, jak i mlecznym, dzięki czemu są delikatniejszą wersją wafli czekoladowych. Na drugim biegunie plasują się Andante Extra Choco, które dzięki unikalnemu połączeniu kakaowego wafelka i czekoladowego kremu są wyrazistym czekoladowym smakołykiem. Zupełną nowością w  gamie Andante jest wariant Cocoa&Nuts. Dwa kruche ciemne wafle zostały w  nim przełożone dużą ilością kakaowego kremu z  kawałkami chrupiących orzeszków. Wyjątkowe proporcje tych składników pozwoliły uzyskać intensywny smak oraz uniknąć wrażenia przesłodzenia.

A

ndante są obecne na polskim rynku od 2005 roku. Spośród podobnych produktów wyróżnia je kruchość oraz lekkość. Te cechy są efektem zastosowania w produkcji bardzo kruchych płatów waflowych, a  także delikatnego ostatecznego wypieczenia. Również kremy, którymi przekłada się wafle, są wyjątkowo puszyste i aksamitne.

Różnorodność smaków Aby zaspokoić różnorodne gusta, wafle Andante oferowane są w wielu smakach. Oprócz podstawowych – jak mleczny, czekoladowy,

Eleganckie i atrakcyjne Zaletą Andante jest też opakowanie. Eksponuje ono smak, jak również kruchość i lekkość produktu. Charakterystyczna szata graficzna i  mocno podkreślone logo na każdym z  wariantów umożliwiają stworzenie efektownych ekspozycji, ułatwiających odnalezienie produktu na sklepowej półce i dokonanie zakupu. Temu ostatniemu sprzyja też cena. Za opakowanie o wadze 130 g konsument zapłaci ok. 2,10 zł, co w porównaniu z konkurencją czyni wafle oferowane przez polski oddział słowackiej firmy I.D.C. niezwykle atrakcyjnymi. Taka

W maju wystartowała kampania reklamowa nowego smaku Cocoa&Nuts. Będzie ona widoczna zarówno w ogólnopolskich, jak i tematycznych kanałach telewizyjnych. cena zachęca też klientów, aby zdecydowali się włożyć jednorazowo do koszyka większą liczbę opakowań i wypróbowali różne smaki.

Idealny towarzysz spotkań W terminologii muzycznej słowo „andante” oznacza spokojne, miarowe tempo. I takie też mają być chwile z waflami Andante. To idealna przekąska, towarzysząca spotkaniom w gronie rodziny i przyjaciół, a także, gdy mamy ochotę na odpoczynek od codziennego zabiegania. To także doskonały dodatek do kawy, herbaty czy sposób na urozmaicenie grillowego menu. Zwłaszcza że Andante nie zawierają polewy, nie grożą więc pobrudzeniem rąk roztopioną czekoladą, o  co szczególnie łatwo w  sezonie wiosenno-letnim. Niewielki rozmiar jednego wafelka pozwala natomiast zaspokoić chęć zjedzenia czegoś słodkiego bez poczucia winy.

Reklama z akrobacjami

Nowość: Andante Cocoa&Nuts (kakaowo-orzechowy) Gramatura opakowania : 130 g Cena detaliczna: 2,10 zł Dystrybutor: I.D.C. Polonia www.idcpolonia.pl

52]

Aktualnie detaliści mogą spodziewać się szczególnej dobrej rotacji wafelków Andante. W maju wystartowała bowiem kampania reklamowa nowego smaku Cocoa&Nuts. Będzie ona widoczna zarówno w ogólnopolskich, jak i  tematycznych kanałach telewizyjnych. Rodzinny wizerunek marki podkreśla sympatyczny spot reklamowy, w którym wafelki wykonują zabawne cyrkowe akrobacje, by na końcu przeobrazić się w dom. Kampania potrwa do czerwca. 


Hoop Cola z superbohaterem

Str. 55 (z reklamą w formacie 0,5 poziom I.D.C. Polonia/wafelki Andante)

Impulsowy tercet marki Mövenpick Wśród lodów na patyku Mövenpick Macao coś dla siebie znajdą zarówno wielbiciele tradycyjnego połączenia wanilii z czekoladą, jak i poszukiwacze owocowego orzeźwienia. Do tych pierwszych adresowane są delikatnie kremowe lody o smaku wanilii Burbon oblane mleczną czekoladą (wariant Classic) lub mleczną czekoladą z kawałkami migdałów (wariant Almond). Ci drudzy z przyjemnością sięgną po loda z białą brzoskwinią i sosem z czerwonej porzeczki, oblanego sorbetem brzoskwiniowym (nosi on przydomek Red Peach Currant). Wszystkie trzy odsłony impulsowych przysmaków z linii Mövenpick Macao oferowane są w cenie 4,50 zł za 120 ml. NESTLÉ POLSKA, www.lody.nestle.pl

Na rynku pojawiła się limitowana edycja półlitrowych butelek Hoop Coli w wersji regularnej, z cytryną oraz light (w cenie 2,20 zł). Opakowania znanego napoju posiadają etykietę z folii termokurczliwej, która pozwala na umieszczenie dodatkowego brandingu. Pojawił się na nich Wilq Superbohater – kultowa postać i od ponad dekady jeden z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów komiksów, którego producent pozyskał w tym roku do promowania marki. Wilq w zabawny sposób komentuje właściwości oraz smaki Hoop Coli. Na potrzeby limitowanej edycji powstało dziewięć autorskich rysunków z wykorzystaniem charakterystycznego dla tego superbohatera humoru. HOOP POLSKA, www.hoop.pl

R E K L A M A

[53


nowe p r o du k ty

artykuly s p ozyw c ze

Anielska lub diabelska, ale zawsze pomidorowa W ramach specjalnej edycji Gorącego Kubka Knorr firma Unilever daje konsumentom do wyboru dwie nowe odsłony pomidorowej: łagodną i ostrą. W Anielskim Kubku delikatność tej popularnej w Polsce zupy podkreślona została natką pietruszki, bazylią oraz lubczykiem. Diabelski Kubek, czyli pomidorowa przyprawiona m.in. chili, kolendrą, oregano i imbirem, to propozycja dla fanów ostrzejszych doznań. Obydwa warianty zawierają chrupiące grzanki. Smak prawdziwej pomidorowej zapewniają im najwyższej jakości suszone warzywa, przyprawy oraz inne składniki. Warto dodać, że mimo braku konserwantów Gorące Kubki Knorr mają długi okres przydatności do spożycia. Sugerowana cena: 1,53 zł. UNILEVER POLSKA, www.unilever.pl, www.knorr.pl

Podlaski na ostro

R E K L A M A

Sztandarowy produkt firmy Drosed – pasztet Podlaski – jest od marca dostępny w nowej wyrazistej wersji. Wariant Hot powstał dzięki połączeniu tradycyjnego, delikatnego drobiowego pasztetu tej marki z nutą aromatycznych, zdecydowanych przypraw. Podobnie jak pozostałe smaki Podlaski Hot z łatwością rozsmarowuje się na pieczywie, nie zawiera wieprzowiny, dodatków „E” ani glutaminianu. Poręczny 100-gramowy kubek, który idealnie sprawdzi się na przykład podczas wycieczek, kosztuje 1,59 zł. Oprócz nowego pikantnego smaku, w sprzedaży jest Podlaski w wersji: klasycznej, pomidorowej, paprykowej, pieczarkowej, czosnkowej i z pieprzem. DROSED, www.drosed.pl

Czwarty z włoskiej rodziny Okocim się odmładza Chcąc, żeby marka Okocim dotarła do grona aktywnych, młodych konsumentów, jej producent zdecydował się na duże zmiany. Stąd m.in. nowe opakowania. Ale na tym nie koniec. W kwietniu do sprzedaży trafił Okocim Radler. Jest on połączeniem jasnego piwa (45 proc.) i lemoniady (55 proc.) z dodatkiem soku z limonki. Produkt charakteryzuje się orzeźwiającym, lekkim i delikatnym smakiem. Dostępny jest w butelce (ze znakiem termicznym – dającym możliwość sprawdzenia czy piwo osiągnęło odpowiednią temperaturę – na etykiecie) i puszce o pojemności 0,5 l. Rekomendowane ceny odpowiednio: 2,89 zł i 3,50 zł. Radler to trzeci obok piwa Jasne Pełne i Mocne wariant w uporządkowanym ostatnio portfolio Okocimia. CARLSBERG POLSKA, www.carlsberg.pl, www.okocim.pl

54]

Do oferty kulinariów marki Winiary dołączył Sos serowo-pieczarkowy Italia z natką pietruszki. Połączenie wyrazistego smaku sera i delikatnej nuty pieczarek idealnie komponuje się z makaronami z dodatkiem warzyw lub mięsa. Sugerowana cena torebki, z której przygotowuje się trzy porcje kremowego w konsystencji sosu, wynosi ok. 2,80 zł. W ramach polecanej do makaronów, inspirowanej włoską kuchnią linii Italia konsumenci znajdą także inny sos na bazie śmietanki – cztery sery oraz dwa sosy pomidorowe: łagodny neapolitański doprawiony tymiankiem i oregano i bardziej wyrazisty boloński z dodatkiem cebuli i bazylii. Żaden wariant nie zawiera konserwantów, glutaminianu sodu ani barwników. NESTLÉ POLSKA, www.nestle.pl. www.winary.pl


n owe p r odu k t y

Absolwent nabrał gładkości Wódka Absolwent może poszczycić się zupełnie nowym wygładzonym smakiem oraz delikatniejszym zapachem. Taki efekt osiągnięty został dzięki procesowi produkcji, opartej na wydłużonej filtracji węglowej. Absolwent to jedna z ulubionych czystych wódek Polaków (co potwierdza fakt, że od momentu pojawienia się marki na rynku w 1995 roku nabywców znalazło aż miliard butelek), a także wielokrotny medalista w swojej kategorii. Wyróżnia się bardzo wysoką jakością, którą gwarantuje 60-etapowy proces kontroli, a teraz także delikatnością. Absolwent w nowej odsłonie, oznaczony specjalną zawieszką informującą o zmianie, jest już dostępny w sklepach handlu tradycyjnego i nowoczesnego. Sugerowana cena to ok. 19,00 zł za butelkę o pojemności 0,5 l. CEDC POLSKA, www.cedc.com

Nowe oblicze Agrovity Agrovita, marka znana od lat m.in. z dań gotowych, zmienia oblicze. Opakowania zyskały elegancki szlif w postaci stonowanego czarno-beżowego tła, które przyciąga uwagę oraz podkreśla umieszczone na nich apetyczne zdjęcia. Dzięki tej zmianie produkty Agrovity zdecydowanie wyróżniają się spośród czerwono-żółtego otoczenia na półce. Jako pierwsze w nowej odsłonie pojawiły się lubiane przez konsumentów gotowe sosy: boloński, spaghetti oraz słodko-kwaśny. Pozwalają one wzbogacić smak dań oraz zaoszczędzić czas poświęcany na gotowanie. Sosy dostępne są w słoikach o dwóch gramaturach: 800 g oraz – obecnie wprowadzanej na rynek – 520 g. Sugerowane ceny odpowiednio: 6,99 zł i 4,99 zł. ARTETA, www.arteta.pl R E K L A M A

Na grilla z Cedrobem W ofercie Cedrobu miłośnicy spotkań przy ruszcie znajdą w tym roku udka o smaku ziołowym, podudzia o smaku pikantnym, skrzydełka o smaku paprykowym, a także zestaw elementów z kurczaka w przyprawach. Wszystkie produkty zostały odpowiednio doprawione, dzięki czemu przyrządza się je łatwo i przyjemnie. Twarde tacki zastosowane do pakowania mięsa są bardzo funkcjonalne w warunkach piknikowych. W przypadku niepogody grillowy asortyment Cedrobu można wykorzystać do przygotowania domowego obiadu. Udka, podudzia i skrzydełka dostępne są w porcjach o wadze ok. 0,6 kg, a miks tych elementów w rodzinnym opakowaniu MAP o wadze ok. 1,6 kg. Sugerowane ceny produktów wynoszą od 9,70 do 12,30 zł za kilogram. CEDROB, www.cedrob.pl maj 2013

[55


nowe p r o du k ty

artykuly s p ozyw c ze

Luksusowa rozpoczyna sezon na ogórki Pernod Ricard proponuje nowy oryginalny wariant Luksusowej – Świeży Ogórek. Na całym świecie ogórek jest popularnym dodatkiem do orzeźwiających drinków, łączenie go z alkoholem ma też coraz więcej fanów w Polsce, dotychczas jednak nie było na naszym rynku trunku o takim smaku. Luksusowa Świeży Ogórek to połączenie wysokiej jakości wódki (powstającej z najbardziej szlachetnego spirytusu ziemniaczanego) ze świeżym ogórkiem oraz lekko wyczuwalną cytrusową nutą. Całość tworzy orzeźwiającą mieszankę, która zaintryguje wielbicieli nietypowych alkoholi, idealną na długo wyczekiwaną wiosnę i lato. Sugerowana cena: 19,99 zł za butelkę 0,5 l. PERNOD-RICARD POLSKA, www.pernod-ricard-polska.com

Nietypowe podejście do whisky Od maja na polskim rynku dostępna jest nowa linia produktów marki The Macallan, sygnującej jedną z najlepszych whisky single malt na świecie. Seria 1824 uwydatnia największe atuty brandu: użycie dębowych beczek po sherry i naturalny kolor. To właśnie kolor, a nie jak to ma zwykle miejsce wiek, jest podstawą definiowania tej whisky i określa smak trzech oferowanych w serii wariantów. Amber, Sienna oraz Ruby przechodzą od lekkich nut cytrusowych i waniliowych do bogatego aromatu przypraw i suszonych owoców. Rekomendowane ceny butelek o pojemności 0,7 l wynoszą: Amber – ok. 214 zł, Sienna – ok. 301 zł, Ruby – ok. 606 zł. BROWN-FORMAN POLSKA, www.brown-forman.com

Prosty sposób, by delektować się kawą Mokate 3 in 1 Delicious to przejaw przełomowego podejście do opakowań miksów kawowych. Nowoczesna torba z wyjątkowej matowej folii mieści optymalną liczbę paluszków: 5 + 1 gratis. Ciemna, elegancka kolorystyka wyróżnia nowość firmy Mokate na sklepowej półce. Dodatkowo dzięki ulepszonej recepturze Mokate 3 in 1 Delicious zawiera więcej kawy, jest aromatyczne i naturalne. Wszystko to sprawia, że produkt idealnie wpasowuje się w potrzeby nowoczesnego klienta. Nowy miks skierowany jest do ludzi młodych, aktywnych, ceniących wygodę oraz szybki sposób przygotowania pysznej kawy. Sugerowana cena torby zawierającej sześć paluszków wynosi 3,99 zł. MOKATE, www.mokate.pl

56]

Zmiksowane wydanie Frugożelków Pod koniec marca w sklepach pojawił się kolorowy miks żelków Frugo w wyjątkowej, dwukrotnie powiększonej paczce. 200-gramowe opakowanie zawiera kombinację pięciu ulubionych smaków Frugo w wersji do pogryzienia: zielone lulo, czarną pitahayę, czerwony granat, żółtą papaję i pomarańczową passiflorę. Dzięki nowemu combo żelków-butelek słoneczne poranki, długie leniwe popołudnia oraz beztroskie weekendy będą smakowały jeszcze bardziej. Konkretna jeśli chodzi o gramaturę, atrakcyjna dla oka paczka z przezroczystym frontem uzupełnionym o zdjęcia butelek Frugo nawiązujące do pięciu smaków dostępna jest w promocyjnej cenie 4,99 zł. FOOD CARE, www.foodcare.pl

Napoje, które dobrze ROKUją Całkiem niedawna na półkach sklepowych pojawiły się napoje pod nazwą Roko. Zaczepna stylistyka i nieco odmienna forma opakowań zwracają uwagę konsumenta i skutecznie zachęcają do zakupu. Smak produktów przynosi jeszcze więcej pozytywnych doznań. Każdy z trzech oferowanych wariantów zawiera inną mieszankę czterech orzeźwiających owoców. W Roko Black są to winogrono, czarna porzeczka, wiśnia, cytryna oraz pitahaya. W Roko Orange konsumenci poza pomarańczą odnajdą też smak jabłka, passiflory i cytryny. Roko Green to z kolei połączenie passiflory, kiwi, cytryny i jabłka. Napoje dostępne są w butelkach o pojemności 0,4 l i sugerowanej cenie 2,19 zł. ZBYSZKO COMPANY, www.zbyszko.com.pl


nowe pr odu k t y

Spotkania ze śmietanką Amatorzy familijnych wydań Algidy Śmietankowej mogą w tym sezonie poznać dwie nowe odsłony tych lodów. W wariancie Kawa stanowiące znak rozpoznawczy tej marki lody śmietankowe zostały przełamane smakiem pobudzającego napoju. W wariancie Nugat klasycznej śmietance towarzyszą lody orzechowo-czekoladowe. Polecane na rodzinne chwile desery oferowane są w opakowaniach o pojemności 1000 ml. Ich ceny wynoszą odpowiednio 8,90 zł. UNILEVER POLSKA, www.unilerever.pl, www.algida.pl R E K L A M A

Tymbark wchodzi w bąbelki Tym, którzy poszukują mocno owocowych smaków oraz pragną orzeźwienia, firma Maspex proponuje zupełnie nową linię napojów Tymbark Gazzzowany. Dostępne są one w trzech najbardziej popularnych smakach: pomarańcza, cytryna i grapefruit. Intensywnie owocowe napoje z delikatnie buzującymi bąbelkami nie zawierają konserwantów ani sztucznych substancji słodzących. Oferowane są w poręcznych plastikowych butelkach o pojemności 0,5 l oraz w rodzinnych opakowaniach po 1,5 l. Produkty mają atrakcyjne ceny – wynoszą one odpowiednio 1,99 i 3,99 zł. Debiut Tymbarku w kategorii napojów gazowanych będzie wsparty najdłuższą w historii marki kampanią reklamową oraz działaniami skierowanymi do sklepów. GRUPA MASPEX WADOWICE, www.maspex.com

kwiecien’ 2011

[57


nowe p r o du k ty

artykuly s p ozyw c ze

To, co najlepsze z owsa Otręby owsiane wysokobłonnikowe – nowość firmy Kupiec – adresowane są do osób, którym zależy na szczupłej sylwetce, zdrowej skórze, właściwym poziomie cholesterolu i sprawnym działaniu układu pokarmowego. Otrzymywane z preparowanego ziarna owsa charakteryzują się wysoką zawartością błonnika (aż 26%!), bogactwem składników mineralnych oraz witamin z grupy B. Otręby stanowią doskonały dodatek do mleka, jogurtów, koktajli, zup, sosów oraz surówek. Można je także wykorzystywać przy wszelkiego rodzaju wypiekach oraz używać jako zamiennik bułki tartej. Opakowanie o wadze 200 g, wyposażone w wygodne strunowe zamknięcie, kosztuje 3,10 zł. KUPIEC, www.zdrowenienudne.pl

Kremowe i oryginalne W ofercie serów topionych w kubeczkach marki Lactima debiutuje nowa linia produktowa. Została ona przygotowana z myślą o wymagających smakoszach. W ramach linii oferowane są dwa sery: Truflowy oraz Blue Cheese z dodatkiem sera pleśniowego z przerostem błękitnej pleśni. Kremowa konsystencja w połączeniu z oryginalnym smakiem sprawia, że nowości sprawdzają się w połączeniu z pieczywem, ale nie tylko. Mogą być dodatkiem do wielu innych potraw, którym nadadzą ekskluzywnego charakteru, i znakomitym towarzyszem podczas kulinarnych eksperymentów, bo pozwalają odkryć sekrety włoskiej czy francuskiej kuchni. Oba sery oferowane są w kubeczkach po 150 g w cenie ok. 3,10 zł. LACTIMA, www.lactima.pl

Ciekawie już od śniadania Jako urozmaicenie klasycznego śniadania Stovit proponuje aksamitne kremy owocowe w czterech wariantach: brzoskwinia, dynia, truskawka z wanilią oraz jabłko ze śliwką i cynamonem. Powstają one z naturalnych przecierów, nie zawierają konserwantów, zagęstników, środków żelujących, sztucznych barwników ani aromatów. Dzięki wysokiej zawartości owoców oraz niskiej cukru cechują się intensywnym smakiem. Producent poleca je jako dodatek do pieczywa, a także racuchów, gofrów, deserów. Krem z dyni sprawdzi się też w niesłodkim towarzystwie np. wędlin. Cena eleganckich słoików z charakterystyczną dla tej serii różową zakrętka i wyglądającą na ręcznie malowaną etykietą wynosi 5,99 zł za 260 g. STOVIT, www.stovit.com.pl

58]

Idealny do sałatek Oferta marki Turek wzbogaciła się o ser sałatkowy Islos dostępny w dwóch wariantach: naturalnym oraz ziołowym. Delikatny i kremowy jest smaczny, a jednocześnie zdrowy. Nie zawiera konserwantów ani substancji zagęszczających, jego bazę stanowi pasteryzowane mleko krowie. Praktyczną zaletą sera jest możliwość pokrojenia go jeszcze w opakowaniu, dzięki czemu nie kruszy się ani nie łamie. Po dodaniu do sałatki Islos długo utrzymuje swój kształt, konsystencję oraz walory smakowe. Poza sałatkami nowość marki Turek polecana jest do kanapek, dań z drobiem (jako składnik farszu), makaronów (szczególnie w kompozycji ze szpinakiem lub brokułami) oraz naleśników. Cena 3,99 zł za opakowanie 180 g. MLECZARNIA TUREK, www.bongrain.pl


Irving poleca „Zioła z Polski” Marka Irving, w której portfolio znajdziemy herbaty pochodzące z Cejlonu, Indii czy Chin, tym razem postawiła na produkty pozyskiwane znacznie bliżej. W ramach linii „Zioła z Polski” oferuje herbatki zawierające starannie wyselekcjonowane liście mięty, melisy i pokrzywy oraz kwiaty rumianku uprawiane w polskich ogrodach ziołowych lub ręcznie zbierane z naszych łąk i polan. Rekomendowana cena opakowań zawierających 20 saszetek wynosi 3,69 zł. Właściwości ziół znane są i cenione od wieków. Z ich dobrodziejstw szczególnie chętnie korzystają kobiety poszukujące naturalnych sposobów na zachowanie zdrowia i urody. Do oferty marki Irving wybrane zostały te najbardziej u nas popularne. AMBER SPARK, www.irving.pl

„Sztandar” Bielmaru po metamorfozie

Bieluch zasmakował w czosnku Wielbicielom czosnku do gustu przypaść powinna pikantna kompozycja aromatycznych ząbków z kremowym, gładkim twarożkiem, czyli Bieluch z czosnkiem. Serek sprawdzi się w roli smarowidła do chleba albo grzanek. Można też potraktować go jako dip np. do warzyw. Nie obrazi się również, jeżeli zostanie zjedzony bezpośrednio z opakowania. Dzięki wytwarzaniu za pomocą specjalistycznej technologii ultrafiltracji serek zachowuje wszystkie białka występujące naturalnie w mleku. Brak konserwantów sprawia, że ma krótki termin przydatności do spożycia (21 dni). Opakowanie zawierające 150 g Bielucha z czosnkiem kosztuje ok. 2,30 zł. SM BIELUCH, www.smbieluch.pl

Zakłady Tłuszczowe Bielmar zafundowały nowe opakowanie swojemu flagowemu produktowi – margarynie Śniadaniowej Klasycznej. Najważniejsze zmiany dotyczą logotypu. Słowo „Klasyczna” ma teraz zielony kolor. Odświeżona została również reszta szaty graficznej, która stała się bardziej przejrzysta. Wiadomości dotyczące walorów odżywczych przeniesiono na spód opakowania, a na jego boku pojawiło się duże logo, które ułatwi odnalezienie produktu na sklepowej półce. Bez zmian pozostaje natomiast receptura i skład margaryny. Proces udoskonalenia wzornictwa opakowania związany jest z planowanym wprowadzeniem do sprzedaży nowych produktów do smarowania z rodziny Śniadaniowej. ZAKŁADY TŁUSZCZOWE BIELMAR, www.bielmar.pl

kwiecien’ 2011

[59


nowe p r o du k ty

artykuly s p ozyw c ze

Owocowe i bezcukrowe

Porcyjka sorbetu z mango Do sprzedaży trafił właśnie nowy smak Porcyjki z łyżeczką marki Grycan. Serię, która obejmowała dotąd lody śmietankowe, czekoladowe, bakaliowe i caffe latte (wszystkie w opakowaniach o pojemności 150 ml, z umieszczoną pod wieczkiem łyżeczką) wzbogacił sorbet z mango. Produkowany ze świeżych, dojrzałych owoców, soczysty w kolorze i smaku sorbet stanowi idealną propozycję na letnie dni. Dostępny jest w cenie 3,50 zł. Nowość (podobnie jak cała seria Porcyjka z łyżeczką) przeznaczona jest zarówno dla tych, którzy ulubiony deser chcą zjeść zaraz po zakupie, jak i tych, którzy lubią mieć coś smacznego w zapasie. Jej debiut wspiera ogólnopolska kampania reklamowa. LODZIARNIE FIRMOWE, www.grycan.pl

Wraz z wiosną firma Wrigley wprowadziła do sprzedaży trzy nowości wszystkie w popularnych, owocowych smakach. Są wśród nich dwa warianty bezcukrowych gum do żucia: Orbit Lemon Lime o smaku cytrusowym, dostępna w bardzo lubianym formacie torebki zawierającej 25 drażetek, oraz Orbit Tropical Fruit o smaku owoców tropikalnych w listkach pakowanych po 12 sztuk. Wraz z nimi do portfolio marki dołączyły cukierki Orbit Professional Mints XXL Orange o smaku pomarańczowym oferowane w torebce kryjącej aż 30 bezcukrowych miętusów. Rekomendowana cena wszystkich trzech nowości wynosi 2,99 zł. Dodajmy, że produkty marki Orbit wspierane są reklamą telewizyjną oraz atrakcyjnymi materiałami POS. WRIGLEY POLAND, www.wrigley.pl

R E K L A M A

60]

7961205


nowe p r o du k ty

artykuly s p ozyw c ze

k osm ety k i i chem ia

Maszynka współczesnej bogini Połączenie precyzji i technologii typowych dla Gillette z wiedzą w dziedzinie pielęgnacji ekspertów Olay zaowocowało wyjątkową maszynką, dopasowaną do potrzeb współczesnych kobiet. Mowa o Gillette Venus&Olay, która sprawia, że golenie jest szybkie, precyzyjne i bezpieczne, a skóra po nim gładka, miękka i nawilżona. Takie kompleksowe działanie to zasługa systemu pięciu połączonych ostrzy oraz wbudowanych pasków żelu, zawierających glicerynę, wazelinę i masło kokum. Mając tę maszynkę, kobiety nie muszą już używać kosmetyków do golenia. Tym najbardziej wymagającym producent proponuje dodatkowo żel Gillette Venus&Olay. Rekomendowane ceny: maszynka z jednym wkładem – 56,99 zł, zestaw czterech zapasowych wkładów – 94,99 zł, żel do golenia – 19,99 zł. PROCTER&GAMBLE POLSKA, www.pg.com R E K L A M A

Witaminy dla dziąseł Pasta do zębów Vademecum ProVitamin została stworzona, by pomóc utrzymać dziąsła we właściwej kondycji. Zawarty w niej kompleks, łączący prowitaminę E oraz ekstrakt z szałwii, zwiększa ich odporność, chroni przed wolnymi rodnikami oraz daje energię do naturalnej regeneracji. Co ważne, składniki pasty wchłaniane są przez śluzówkę i w ten sposób trafiają bezpośrednio do tkanki. Vademecum ProVitamin dostępna jest w dwóch wariantach: Complete, który dodatkowo działa antybakteryjnie, niweluje nieprzyjemny oddech i remineralizuje szkliwo, oraz Sensitive, zapewniający ulgę przy nadwrażliwości. Oba skutecznie chronią zęby przed próchnicą. Rekomendowana cena ok. 8,00 zł za 75 ml. HENKEL POLSKA, www.henkel.pl

n owe p r odu k t y

Włosy kofeiną mocne Kofeina pobudza i dodaje energii. Firma Henkel wykorzystała jej właściwości, tworząc linię Schauma Fito-kofeina, przeznaczoną do słabych, cienkich i rzadkich włosów. Zastosowane w kosmetykach połączenie wyciągów roślinnych (rumianku, szałwii, melisy, pokrzywy, rozmarynu, chmielu i skrzypu) z intensywnie pielęgnującymi proteinami i kofeiną stymuluje wzrost włosów oraz wzmacnia ich strukturę. Na linię Schauma Fito-kofeina składają się: szampon (dostępny w opakowaniu 250 lub 500 ml), odżywka i odżywka w sprayu (obie o pojemności 200 ml). Rekomendowana cena większego szamponu oraz odżywki w sprayu wynosi ok. 10,00 zł; mniejszy szampon i klasyczna odżywka kosztuje ok. 7,00 zł. HENKEL POLSKA, www.henkel.pl

Czarny koń wśród kosmetyków po goleniu Firma Eveline Cosmetics nie zapomina o męskiej części klienteli. To właśnie z myślą o niej wprowadziła do oferty kosmetyki po goleniu Black Multimillionaire i Black Sensitive. Do pierwszej linii należą balsam połączony z kremem nawilżającym oraz żel nawilżający, do drugiej – balsam regenerujący oraz żel łagodzący, przeznaczone dla skóry wrażliwej ze skłonnością do podrażnień. Kosmetyki są wzbogacone o koenzym Q10+R i zawierają witaminy w kombinacji z minerałami morskimi lub wyciągiem z rumianku. Każdy z nich łagodzi nieprzyjemne skutki wywołane goleniem i wygładza zmarszczki. Każdy szybko się wchłania, nie pozostawiając na twarzy tłustej warstwy. Cena: ok. 17,00 zł za 250 ml. EVELINE COSMETICS, www.eveline.eu

DRÓB NA

SŁODKO W sklepach

61]


nowe p r o du k ty

kos metyki , c h emi a, higiena

Pokaż wiosnę na paznokciach Firma Verona wprowadziła do sprzedaży nowe, trwałe, szybkoschnące lakiery do paznokci JustIN, sygnowane marką Ingrid. Mają one unikalną, nowoczesną formułę, która gwarantuje perfekcyjny manicure. Dzięki płaskiemu pędzelkowi lakiery precyzyjnie i równomiernie pokrywają płytkę paznokci już za jednym pociągnięciem. Ich paleta obejmuje 36 kolorów. Połowa należy do zestawu brokatowego i zawiera połyskujące drobinki. Wśród pozostałych, tworzących zestaw kolorowy, panie znajdą zarówno stonowane beże i szarości, jak i soczyste barwy, eksplodujące wiosenną energią. Niewielkie buteleczki (o pojemności 7 ml), które można wszędzie ze sobą zabrać, kosztują 3,85 zł. VERONA PRODUCTS PROFESSIONAL, www.vpp.pl

Orzeźwiająca ochrona

Zmysłowo pod prysznicem Kremowe żele pod prysznic Joanna Sensual zapewniają delikatną acz skuteczną pielęgnację każdego rodzaju skóry, każdego dnia, a ponadto pozostawiają ją odświeżoną, miłą w dotyku i przyjemnie pachnącą. Wszystko to zasługa zastosowanych składników aktywnych oraz bogatej konsystencji. Na początek kupujący dostali do wyboru trzy żele: z olejkiem arganowym (odżywia skórę i zapobiega procesom jej starzenia), z proteinami jedwabnymi (pozostawia skórę trwale nawilżoną oraz zabezpieczoną) i z kolagenem morskim (poprawia jędrność i sprężystość skóry, likwiduje uczucie napięcia). Wkrótce do linii dołączą dwa kolejne warianty: z aloesem i z proteinami mlecznymi. Pojemność: 500 ml. Cena: ok. 8,00 zł. LABORATORIUM KOSMETYCZNE JOANNA, www.joanna.pl

Żeby korzystanie ze słońca było bezpieczne, a jednocześnie przyjemne, warto sięgnąć po chłodzącą mgiełkę do opalania Nivea Sun Protect & Refresh SPF 20. Niespotykana forma aplikacji umożliwia komfortowe i równomierne rozprowadzenie kosmetyku nawet w trudno dostępnych miejscach. Specjalnie opracowana technologia sprawia, że mgiełka rozpyla się tak samo dobrze niezależnie od kąta nachylenia butelki. Dzięki zawartości mentolu Nivea Sun Protect & Refresh daje uczucie przyjemnego chłodu oraz błyskawicznego orzeźwienia. Może się też pochwalić bardzo lekką i nietłustą formułą. Warto dodać, że mgiełka jest wodoodporna, dlatego chroni skórę również podczas kąpieli. Cena: 39,99 zł za 200 ml. NIVEA POLSKA, www.nivea.pl

Linia bioHyaluron 4D rośnie w siłę Do gamy popularnych kosmetyków bioHyaluron 4D, produkowanych przez Eveline Cosmetics, dołączyły peelingi do twarzy 3 w 1. Drobnoziarnisty ma działanie normalizujące, a przeznaczony jest do cery mieszanej oraz tłustej. Z kolei gruboziarnisty zapewnia głębokie oczyszczenie skórze normalnej i mieszanej. Peelingi kryją w sobie bogactwo zaawansowanych składników aktywnych. Poza kwasem hialuronowym zawierają wyciąg z lukrecji i witaminy A + E (wariant drobnoziarnisty) czy zieloną herbatę i olejek migdałowy (wariant gruboziarnisty). Warto podkreślić, że zastosowano w nich kompozycję zapachową bez alergenów. Peelingi sprzedawane są saszetkach po 7 ml i kosztują ok. 3,00 zł. EVELINE COSMETICS, www.eveline.eu

62]

Pranie miłe Pod każdym względem Na rynku środków czystości debiutuje słowacko-polska marka Nice. Jako pierwsze w sprzedaży pojawiły się proszki do prania Nice Expert. Produkty gwarantują dokładne i skuteczne usuwanie zabrudzeń bez szkody dla kolorów oraz struktury tkanin. Formuła proszków minimalizuje powstawanie podrażnień skóry i zwiększa komfort noszenia ubrań, bo nadaje im przyjemną w dotyku miękkość. Zastosowane aromaty aloesu, lawendy i jaśminu lub owoców gwarantują długotrwały zapach oraz świeżość. Atutem nowych proszków są też atrakcyjne ceny. W przypadku wariantów Color i White wynoszą one od 3,15 zł za 400 g do 39,00 zł za 9 kg, a w przypadku wariantu Universal od 3,80 zł za 600 g do 40,00 zł za 10 kg. ART MEDIA PROJEKT, www.i-nice.pl, www.arthurt.pl


kwiecien’ 2011

[63


p r o m o c je i kamp a n i e

kos metyki

Trzy miesiące atrakcji z Nivea Kosmetyki z logo Nivea są w Polsce doskonale znane i lubiane. Mimo to ich producent zdecydował się na bardzo szeroko zakrojoną, oryginalną w formie akcję promocyjną. O tym, na czym będzie ona polegała i co ma na celu, opowiada Tomasz Schwarz, dyrektor działu Shopper & Consumer Marketing w Nivea Polska. Właśnie rusza nowa kampania marki Nivea, której nadaliście nazwę Blue Month. Jakie są jej główne założenia i na czym będzie ona polegać? – Blue Month to akcja o bardzo szerokim charakterze – zarówno w kontekście zasięgu, grupy docelowej, liczby aktywności, jak i czasu trwania. Przyświeca jej hasło „Pielęgnuj bliskość”, które stanowi bezpośrednie odzwierciedlenie najważniejszych wartości Nivea. Tego lata pragniemy pokazać, że portfolio marki to bardzo bogata i różnorodna oferta, zapewniająca wszystkim kompleksową pielęgnację. Właśnie dlatego postanowiliśmy zaoferować konsumentom w  całej Polsce ciekawe i atrakcyjne doświadczenie zakupowe poprzez zastosowanie w punktach sprzedaży innowacyjnych rozwiązań POS. Co więcej, postanowiliśmy być jeszcze bliżej Polaków i wspólnie z nimi cieszyć się gorącymi, letnimi dniami, organizując specjalne strefy rozrywki w przestrzeni miejskiej. Wszystko to zaś z ogromnym wsparciem w mediach i z ogólnopolskim rozmachem. Od ponad stu lat pielęgnujemy bliskość, przyglądamy się, jak robią to nasi konsumenci i wspieramy ich w tym. Dzięki akcji Blue Month będziemy mogli robić to jeszcze lepiej.

wie przy dźwiękach kwartetu smyczkowego, do wspólnego budowania zamków na piasku, a także zapewnimy odrobinę ochłody w upalne dni przy zainstalowanych specjalnie na ulicach i placach prysznicach. Mamy nadzieję zaskoczyć naszych konsumentów oraz razem z nimi cieszyć się latem i fantastyczną pielęgnacją.

Sezonowy, trzymiesięczny czas trwania kampanii sugeruje, że dotyczyć ona będziecie kosmetyków letnich (do i po opalaniu). Co jeszcze będzie promować w trakcie tej akcji? – W ofercie Nivea znajduje się szeroka gama kosmetyków, która odpowiada na wszystkie potrzeby skóry i  włosów. Poprzez akcję Blue Month chcemy opowiedzieć zarówno o produktach do ciała, takich jak legendarny krem Nivea oraz Nivea Soft, jak i  pielęgnacji twarzy dla kobiet i  mężczyzn, dezodorantach i  antyperspirantach oraz żelach pod prysznic. Portfolio Nivea to oczywiście także bardzo bogata oferta wysokiej jakości preparatów do opalania – wspieramy te znane i lubiane, jak również wprowadzoną w tym roku nowość: chłodzącą mgiełkę do opalania Nivea Protect & Refresh. Akcja rozpoczyna się w maju i potrwa do końca lipca – w tym czasie chcemy być najlepiej widoczną marką kosmetyczną we wszystkich sklepach w całej Polsce. Jakie konkretne działania planujecie, by dotrzeć do konsumentów ze swoim przekazem? – Na czas kampanii zaplanowaliśmy bardzo szeroką komunikację zarówno w telewizji, jak i mediach cyfrowych, prasie i punktach sprzedaży. Mamy również w  zanadrzu atrakcyjne akcje ambientowe (red. – niestandardowe) w największych polskich miastach, dzięki którym chcemy być jeszcze bliżej naszych konsumentów i zaprosić ich do świata Nivea. W  ramach projektu Blue Month zaoferujemy Polakom specjalne strefy rozrywki oraz miejsca wypoczynku w parkach, gdzie będą mogli zrelaksować się, leżąc na hamakach. Zaprosimy również na śniadania na tra-

64]

Proszę przybliżyć, w jaki sposób chcecie komunikować nową kampanię w punktach sprzedaży? – Będziemy zachęcać do pielęgnowania bliskości i informować o akcji poprzez elementy dekoracyjne w sklepach, toppery, gondole, ekspozycje marki przy wejściach do sklepów, a także pop-up store’y w dużych centrach handlowych. O  naszych produktach opowiedzą konsumentom także liczne konsultantki, które pojawią się w  wybranych punktach sprzedaży Czy akcja będzie tak samo intensywnie wspierana w kanale nowoczesnym i tradycyjnym?


– Najważniejszy dla nas jest zawsze konsument i to on pozostaje w absolutnym centrum naszych działań. Dla niego więc będziemy bardzo widoczni zarówno w kanale nowoczesnym, jak i w tradycyjnym, dostosowując działania do danego formatu. W obu kanałach akcję chcemy promować poprzez liczne materiały POS – takie jak wobblery, plakaty, a także hangery podsufitowe. Rozpoczęcie programu, który ma wzmocnić wizerunek marki, może sugerować, że firma nie jest zadowolona z obecnej pozycji brandu Nivea. Czy tak jest rzeczywiście? – Nivea jest obecnie liderem polskiego rynku kosmetycznego i najbardziej lubianą przez konsumentów firmą kosmetyczną w  kraju – według badań GfK Polonia swoją sympatię dla marki Nivea deklaruje czterech na pięciu Polaków. Poprzez naszą akcję pragniemy podziękować konsumentom za ich dotychczasowe zaangażowanie i podarować im coś nowego – innowacyjne, atrakcyjne doświadczenie zakupowe na ogromną skalę oraz wspólną zabawę w przestrzeni miejskiej. W trakcie akcji Polacy będę mogli przekonać się o tym, jak

Docieramy już do

1000

hurtowni!!!

bogata i kompleksowa jest oferta Nivea. Słowem, na najbliższe trzy miesiące chcemy sprawić, aby cała Polska pielęgnowała wspólnie z nami bliskość. Czy podobne akcje szykujecie także na kolejne sezony? Jeszcze tego nie wiemy. Teraz skupiamy się przede wszystkim na tym, aby to najbliższe miesiące były dla naszych konsumentów absolutnie niezapomniane i  pełne pozytywnych, wspaniałych emocji. Gorąco zachęcamy do spędzenia ich z marką Nivea – obiecujemy, że atrakcji i niespodzianek nie zabraknie.  ■

Zapytaj o „Życie Handlowe” swojego dostawcę.


p r o m o c je i kamp a n i e

VARTA PRZYCIĄGA STYLEM I GRATISAMI Na okres od kwietnia do czerwca Varta wprowadza do sprzedaży limitowaną edycję baterii Longlife. Wyróżnia się ona modnymi opakowaniami. Klasyczna dla marki żółto-niebieska kolorystyka została zmieniona głównie z myślą o kobietach, które stanową 70 proc. nabywców baterii (według badań Varty z 2012 roku). Jednak nowy wygląd będzie odpowiadał wszystkim. Baterie kupowane są zwykle pod wpływem impulsu, dlatego eleganckie blistry zwiększą sprzedaż. Ponadto limitowana edycja zwraca uwagę promocją – stylowe opakowania zawierają bowiem dodatkowe dwie baterie gratis (w sumie 6 sztuk). Jakby tego było mało, producent wspiera sprzedaż limitowanej edycji, dostarczając sprzedawcom atrakcyjne materiały POS.

MONIKA BELLUCCI WPROWADZA CISOWIANKĘ PERLAGE W WIELKI ŚWIAT

KIELECKIE W WYDANIU „PLUS 40% GRATIS” Z myślą o wiosenno-letnich spotkaniach przy grillu Wytwórcza Spółdzielnia Pracy „Społem” wprowadziła do sprzedaży limitowaną serię Musztard Kieleckich „plus 40% gratis”. Produkty w powiększonych opakowaniach trafiły do sklepów z początkiem kwietnia. Informacja ta z pewnością ucieszy amatorów kiełbaski, karkówki czy kurczaka z rusztu, do których Musztardy Kieleckie są w szczególności polecane. Promocja „plus 40% gratis” dotyczy wszystkich musztard dostępnych w szklanych opakowaniach, a więc: delikatesowej, chrzanowej, kremskiej, pikantnej, rosyjskiej oraz sarepskiej. Większe porcje zachowały rekomendowaną cenę tradycyjnych słoików po 190 g, wynoszącą 1,99 zł.

R E K L A M A

19 kwietnia w TVP 1 miała miejsce premiera spotu Cisowianki Perlage z udziałem ikony stylu Moniki Bellucci. Zaangażowanie włoskiej aktorki w tegoroczną kampanię to efekt planów eksportowych, jakie firmy Polskie Zdroje ma wobec tej marki, już teraz dostępnej w wybranych hotelach i restauracjach nie tylko w Europie. Tłem do fabuły filmu reklamowego jest Portofino, małe miasteczko położone u wybrzeży Morza Liguryjskiego. W spocie poczujemy klimat tego urokliwego miejsca, tak lubianego przez gwiazdy. Do świata Moniki Bellucci konsumentów przenosi piękna muzyka, słońce i niezwykła atmosfera. Ta niecodzienna reklama polskiej wody mineralnej wyświetlana będzie w telewizji i sieciach kin.

SAŁATKOWE DUETY Firmy Okechamp oraz Unilever ponownie zjednoczyły siły i przygotowały promocję, w której do słoiczków warzywnych przysmaków Ole! dodawane są gratis saszetki sosów sałatkowych Knorr. Konsumenci dostali do wyboru trzy idealnie skomponowane duety: suszone pomidory w oleju z sosem włoskim, oliwki drylowane zielone całe z sosem greckim oraz pieczarki marynowane z marchewką i cebulą połączone z sosem czosnkowym. Sprzedaż zestawów (na których znajdują się przepisy na sałatki z wykorzystaniem obu produktów) ruszyła na początku maja. Do sklepów w całej Polsce trafi ich w sumie 100 tysięcy. Promocję wspierają gazetki oraz kampania na www. wole-ole.pl oraz www.przepisy.pl.

66]


p rom ocje i kam pa nie

TRZECIA EDYCJA RAJSKIEJ PROMOCJI COSTY Producent Costy już po raz trzeci daje konsumentom okazję do tego, aby przenieść się na gorące hiszpańskie plaże. Wszystko co należy w tym celu zrobić, to kupić jeden produkt w promocyjnym opakowaniu. Jeśli po otwarciu znajdziemy w nim wodę zamiast napoju, oznacza to, że wygraliśmy jedną z pięćdziesięciu tygodniowych rodzinnych wycieczek na Costa Dorada lub jeden z tysiąca aparatów fotograficznych Olympus. Promocja trwa do 31 maja br. Objęty jest nią cały asortyment napojów Costa w kartonach o pojemności 2 l. Akcji towarzyszy kampania reklamowa w prasie konsumenckiej. Dla sklepów przygotowano atrakcyjne materiały POS (owijki paletowe, plakaty).

HOOP COLA TEŻ MA SWOJEGO SUPERBOHATERA Podążając za modnym ostatnio trendem wspierania wizerunku polskich marek znanymi twarzami, firma Hoop znalazła celebrytę, który będzie promował jej sztandarowy produkt. Do kampanii reklamującej odmienioną Hoop Colę producent zaangażował Wilq’a – bezkompromisowego bohatera popularnych, zwłaszcza wśród młodych ludzi, polskich komiksów. Kampania składała się z czterech spotów telewizyjnych, poprzedzonych emisją piętnastosekundowego spotu teaserowego. Mają one unikalną formę łączącą film z animacją 2D. Spoty oglądać można w okresie od 15 kwietnia do 9 czerwca w stacjach ogólnopolskich i tematycznych m.in. Polsatu, TVN-u czy z grupy AtMedia.

R E K L A M A

marzec 2012

[67


p r o m o c je i kamp a n i e

GAŚ PRAGNIENIE I CIESZ SIĘ GADŻETAMI

SZCZĘŚLIWE NUMERY OD WINIAR Firma Nestlé zorganizowała ogólnopolską akcję promocyjną pod nazwą „Winiary Ale numer!”, której uczestnicy mogą zdobyć naprawdę niemałe pieniądze. Codziennie do wygrania jest trzydzieści nagród po 100 złotych, co tydzień jedna w wysokości 3000 złotych, a raz w miesiącu ktoś zasili konto kwotą 10 000 złotych. Wszystko to na bardzo prostych zasadach. Wystarczy między 8 kwietnia a 30 czerwca kupić jednorazowo co najmniej trzy dowolne produkty marki Winiary (promocją objęta jest też przyprawa Maggi). Numer paragonu, który to poświadcza, należy następnie zgłosić za pomocą SMS-a lub strony www.winiaryalenumer.pl. Informację, czy podany numer wygrał nagrodę, uczestnik loterii otrzyma od razu. Akcja będzie szeroko wspierana w mediach oraz w sklepach.

W promocji „Odkapsluj nagrody” na wielbicieli napojów i soków Tymbark czeka mnóstwo atrakcji. Uczestnicy trwającej do 30 czerwca akcji mogą otrzymać jedną z ponad 20 000 nagród rzeczowych, wśród których są smartfony, tablety czy aparaty fotograficzne. Dodatkowo dla najbardziej zaangażowanych przygotowano wyjątkowe kapselkowe gadżety. Aby wziąć udział w promocji, należy kupić przynajmniej dwa objęte nią napoje (w szklanych butelkach 250 ml lub PET-ach 500 ml) albo soki (w PET-ach 300 ml). Kolejny krok to rejestracja poprzez stronę www.odkapslujnagrody.pl kodów umieszczonych po wewnętrznej stronie etykiety lub pod zakrętką. Producent zapowiada, że akcja będzie wspierana reklamowo.

WIĘKSZE ZAKUPY ZOSTANĄ NAGRODZONE Żeby zachęcić rodziców do większych zakupów zupek, obiadków i deserków w słoiczkach marki BoboVita, firma Nutricia zorganizowała trzymiesięczną promocję konsumencką. Sprzedaż objętych nią produktów trwa od 4 marca do 2 czerwca. Klienci z łatwością dostrzegą promowany asortyment – dzięki specjalnym ekspozycjom, materiałom POS oraz ulotkom na opakowaniach. Nagrodą główną w akcji odbywającej się pod hasłem „Odkryj jakość BoboVita” jest 100 000 złotych. Ponadto na uczestników promocji czeka 18 nagród o wartości 5000 zł, 180 stoliczków edukacyjnych oraz 1800 kąpielowych ręczniczków dla dzieci. Szczegóły i regulamin na stronie www.promocjabobovita.pl.

POCZUJ SMAK EMOCJI Z MARKĄ OKOCIM

„MOŻESZ WIĘCEJ, NIŻ MYŚLISZ” Tak brzmi oficjalny slogan, rozpoczętej w kwietniu kampanii marketingowo-edukacyjnej Powerade (lidera kategorii napojów izotonicznych z portfolio firma Coca-Cola). Nowym ambasadorem marki został Robert Korzeniowski, który swoim wizerunkiem wspiera związane z kampanią działania. Doświadczenie 4-krotnego mistrza olimpijskiego w chodzie oraz jego wiedza o prawidłowej suplementacji organizmu w trakcie wysiłku pomogą wszystkim amatorom aktywności fizycznej ćwiczyć dłużej i efektywniej. Już niedługo ruszy też największa w historii marki promocja konsumencka, w której za zakup dwóch butelek napoju Powerade ION4 lub Powerade Zero będzie można otrzymać imienny bidon.

68]

Carlsberg Polska zdecydował się odmłodzić najstarszą markę w swoim portfolio – Okocim. Jednym z zastosowanych w tym celu zabiegów jest wykorzystanie wizerunku Zbigniewa Bartmana na etykiecie piwa jasne pełne. Siatkarz, znany z silnego charakteru i życia według własnych zasad, uosabia nowego, niepokornego ducha marki. W związku z tym, że Okocim został Oficjalnym Sponsorem Polskiej Siatkówki, na konsumentów czeka wiele niespodzianek związanych z tą dyscypliną sportu. Pierwszą jest promocja „Widzimy się na meczu”, w której wygrać można bilety na spotkania Ligi Światowej i mistrzostw Europy. Będą one przyznawane każdego dnia roboczego w okresie od 16 kwietnia do 2 września. Szczegóły na stronie www.widzimysienameczu.pl i profilu marki na Facebooku.


p r o m o c je i kamp a n i e

ZAINWESTUJ W ZDROWE ŚNIADANIE I ZASIL PORTFEL Wystartowała kolejna odsłona wielkiej loterii „Bakalmat” – Gotówka od Bakalland. Tym razem akcją objęte są pełnoziarniste płatki oraz chrupiące musli. Żeby wziąć udział w loterii, wystarczy kupić opakowanie ze specjalną naklejką promocyjną oraz zarejestrować kod z niego na stronie www.bakalmat.pl. Każde zgłoszenie aż 3-krotnie bierze udział w losowaniu naród. Codziennie siedmiu szczęśliwców otrzymuje 100 zł. Raz w miesiącu jedna osoba dostaje 1000 zł, w finale wszyscy uczestnicy zabawy mają szansę na główne trofeum, czyli 10 000 zł. Unikalny mechanizm loterii pozwala na odbiór pieniędzy w bankomatach na terenie całej Polski. Akcja trwa od 15 kwietnia do 30 września br.

STEFFEN MÖLLER POLECA MASZYNKI WILKINSON Wilkinson rozpoczął nową kampanię maszynek do golenia. Jej hasło brzmi „Wilkinson. Numer 1 w Niemczech!”. Twarzą kampanii został najbardziej znany Niemiec w Polsce – Steffen Möller. Aktor i kabareciarz będzie przekonywał Polaków, że golenie produktami najwyższej jakości, do których należą maszynki Wilkinson, może być przyjemne. Kampania koncentruje się na social mediach oraz internecie. Producent zaplanował też związane z nią aktywności w sklepach i przygotował materiały POS. Kampanii towarzyszy akcja konsumencka „Satysfakcja gwarantowana lub zwrot pieniędzy”. Więcej informacji o niej można znaleźć na stronie www. SatysfakcjaWilkinson.pl.

R E K L A M A

PRZERWA Z KIT KAT ODMIENIA ŻYCIE Należąca do Nestlé marka Kit Kat jest od połowy kwietnia wspierana wyróżniającą się, humorystyczną kampanią wizerunkową. Przygotowane na jej potrzeby spoty reklamowe opowiadają o bohaterach, którzy podczas przerwy z Kit Kat postanawiają „wejść do internetu”, co za każdym razem kończy się w nieoczekiwany i pozytywny sposób. Scenariusze niektórych spotów powstały we współpracy z Mikołajem Cieślakiem z Kabaretu Moralnego Niepokoju, który również wystąpił w jednym z nich. Kampania „Naprawdę wiele zaczyna się od przerwy z Kit Kat” obejmuje ogólnopolskie stacje telewizyjne oraz media cyfrowe, a związana jest z pojawieniem się w sprzedaży nowego wariantu batonika – Kit Kat Chunky Xtra Break.

70]

POLMLEK PRZEDSTAWIA… „Mlekdamer prawdziwy ser” – to hasło ogólnopolskiej kampanii promującej produkowany przez Polmlek, sygnowany marką Warmia żółty ser typu szwajcarskiego. Kampania ma na celu zapoznać konsumentów z produktem i jego niezwykłymi walorami. Główne jej narzędzia stanowią billboardy widoczne na terenie całego kraju oraz degustacje, animacje i ulotki w większości sieci hipermarketów. Na potrzeby kampanii przygotowane też zostało promocyjne opakowanie Mlekdamera w plastrach „33% więcej” w dedykowanym kartonie. Przewidziany jest również sampling sera w handlu tradycyjnym. Całość działań spina strona www.klubsera.pl, gdzie prezentowane są nowinki i przepisy z wykorzystaniem żółtych serów.


merchedising

[71


p o ra d n i k f ra n cz y z o b i o r c y

Postaw na dobrych dystrybutorów PORADNIK

FRANCZYZOBIORCY W poprzednich artykułach („ŻH” nr 03/2013):

Co sprawdzić, zanim przystąpisz do sieci? ●S  ieć, do której chce przystąpić detalista,

powinna: mieć ogólnopolski zasięg, dysponować dużym potencjałem organizacyjno-finansowym oraz zatrudniać sprawdzonych fachowców, by mogli doradzać w każdej dziedzinie związanej z prowadzeniem działalności handlowej. ● Umowa z taką siecią powinna być transparentna i nie zawierać skrzętnie poukrywanych kar. ● W promocjach organizowanych przez sieć powinny się znajdować starannie dobrane produkty, w bardzo dobrych cenach, aby gwarantowały dużą odsprzedaż i skutecznie zachęcały klientów do zakupów w naszym sklepie. ● Detalista powinien mieć szeroki wachlarz podpisanych umów zarówno z dystrybutorami, jak i producentami. Od tego uzależniona jest bowiem wypłata kwartalnego retra. ● Dobrze, jeśli sieć, do której przystąpimy, ma własny program lojalnościowy. Podnosi on wartość koszyka zakupowego i mocniej wiąże klientów ze sklepem. ●D  obrze zorganizowana sieć franczyzowa powinna w swojej ofercie posiadać pakiet szkoleń, najlepiej współfinansowany ze środków UE, by był dostosowany do naszego portfela. UE, by był dostosowany do naszego portfela.

(„ZH” nr 04/2013):

Jak dobrze zarządzać placówką franczyzową? ● Odpowiedzialność za pracujących pod jego

kierunkiem ludzi, organizacja i kontrola ich pracy oraz planowanie celów strategicznych to najważniejsze obowiązki menedżera. ●F  irma powinna mieć elastyczny system motywacyjny dla pracowników. ●P  rzeprowadzając rozmowy oceniające z pracownikami należy koncentrować się na ich sukcesach i osiągnięciach oraz szukać sposobów, by w przyszłości było ich jeszcze więcej.

72]

Przed nami kolejny odcinek naszego poradnika dla franczyzobiorców. Tym razem skupiamy się na produktach, na które trzeba zwrócić uwagę, jeśli chcemy, by nasza placówka wyróżniała się na tle konkurencji. Dlatego decydując się na konkretną sieć, trzeba koniecznie zwrócić uwagę na to, z jakimi dystrybutorami ma ona podpisane umowy.

W

łaściwy dobór artykułów do zarządzanej placówki to jedno z najistotniejszych zadań, jakie ma przed sobą każdy franczyzobiorca. To dzięki nim może bowiem uczynić sklep atrakcyjnym zarówno cenowo, jak i  asortymentowo. Należy pamiętać, że jeśli klient nie znajdzie tego, czego szuka, w naszym sklepie, to prawdopodobnie zacznie odwiedzać inny. Podobnie będzie w przypadku wygórowanych cen – zwłaszcza tzw. artykułów „opiniotwórczych”, jak olej, mąka, cukier itp. Jak mało kto właściciele sklepów osiedlowych powinni w  tym miejscu twierdząco pokiwać głowami, ponieważ to właśnie oni wielokrotnie widują w swoich placówkach klientów, którzy potrafią w kapciach przejść całe osiedle, by zrobić zakupy właśnie w  ich sklepie, choć mieszkają o krok od zupełnie innego.

Przyjrzeć się dystrybutorom Niektóre sieci franczyzowe mocno ograniczają możliwość wyboru dystrybutorów do wąskiej, zamkniętej listy. Na szczęście znacznie więcej jest takich, które w tej materii pozostawiają dużo swobody zarządzającemu. Dzięki temu rosną szanse, że spośród dystrybutorów docierających do naszej placówki zakupy zrobimy u tego, który zaproponuje najlepsze ceny. I wbrew niektórym opiniom ta wolność w wyborze dystrybutora to bardzo istotny czynnik, pozwalający kontrolować ceny zakupu. Bez względu na to, kto będzie zaopatrywał zarządzaną przez nas placówkę, warto pamiętać, by był to podmiot, w którym zakupy będą uznane przez producenta, a co za tym idzie – zostanie nam wypłacone retro producenckie wynikające z  umowy franczyzowej. Choć dystrybutor może wyglądać na ważnego na danym rynku, to wcale nie oznacza, że będzie uznawany przez wszystkich producentów lub okaże się, że nie uznają go ci, którzy na naszych półkach ważą najwięcej. Bądźmy zatem rozważni. Z uwagi na dużą konkurencję dystrybutorzy

wciąż prześcigają się w pomysłach na to, by finalnie to ich uznać za swojego partnera w biznesie. Nic dziwnego, rynek jest jeden i  dla wszystkich tortu nie starczy, tym bardziej że próg opłacalności dla hurtu jest wysoki i dlatego nie wszyscy dystrybutorzy zamknęli rok zyskiem. Ci, którzy nie wytrzymają tempa konkurencji, będą musieli się zamknąć lub sprzedać. A ci najwięksi zacierają ręce na myśl o przejęciach.

Przyjrzeć się ofercie Skuteczność działań dystrybutorów wpływa ostatecznie na ceny na naszych półkach. Jak oceniają specjaliści, wartość średniego koszyka zakupowego spada, a klienci przechodzą z wysokiej i średniej półki na niższą, tańszą. Nic zatem dziwnego, że dystrybutorzy kuszą dobrze przygotowanymi gazetkami promocyjnymi z produktami sprzedawanymi na niskiej marży w  bardzo atrakcyjnych cenach, szerokim wachlarzem artykułów w  ofercie – w  tym także marki własnej – oraz niskim minimum logistycznym i częstotliwością dostaw. To wszystko jest bardzo ważne, by przetrwać ten – jak prognozują ekonomiści – najtrudniejszy rok od dekady i  to zarówno dla dystrybutorów, jak i  właścicieli placówek franczyzowych. Warto więc przyjrzeć się bliżej kilku ważnym miejscom w naszych sklepach, a może dostrzeżemy konieczność zmian.

Warzywa i owoce Podstawowym działem, który powinniśmy wziąć pod lupę, są owoce i  warzywa. To one często „witają” naszych klientów. Dlatego w tym temacie nie ma miejsca na kompromisy. Ale niestety, szczególnie wśród właścicieli mniejszych sklepów panuje pogląd, że stoisko z  warzywami i  owocami jest jednym z  mniej ważnych. Nic bardziej mylnego. Mały sklep nie jest w stanie konkurować cenowo z  hipermarketem, może za to walczyć


poradnik franczyzobiorcy

o klienta podkreślając jakość i świeżość swoich produktów, a idealnie do tego celu nadaje się właśnie zadbane stoisko owocowo-warzywne. Jak istotne to miejsce w naszym sklepie pokazał znany dyskonter, który między innymi pod tym kątem zmienił ustawienie regałów w swoich placówkach. Lepsze wyeksponowanie wizytówki, jaką są owoce i warzywa, spowodowało wzrost rentowności tych placówek, co pokazało, że to właściwy kierunek. Ale ustawienie regałów to nie wszystko. Towar, który ze świeżością ma niewiele wspólnego może spowodować, że klient opuści nasz sklep z pustym koszykiem. A przecież nie o to nam chodzi. Zadbajmy więc, by same produkty przyciągały klientów i wyróżniały nasz sklep spośród konkurencji. Dlatego trzeba zwrócić uwagę na jakość i ułożenie produktów na stoisku. Jakość: Aby warzywa i owoce mogły długo pozostać świeże, muszą takie przyjechać. Niby oczywiste, jednak nie zawsze tak jest. Dostawcy często twierdzą, że towar, który przywieźli, to najlepsze, co udało się zdobyć. Tylko co robić w przypadku, gdy nie uda się go sprzedać? Kto powinien za to zapłacić? My? A  może w  kosztach powinien partycypować dostawca? Bardzo szybko może się okazać, że gdy zaproponujemy taki układ, to błyskawicznie poprawi się jakość dostarczanych produktów i to niekoniecznie ze skutkiem wzrostu ceny. A jeśli nie, to może czas poszukać innego dostawcy? To zbyt poważna kwestia, by patrzeć na nią przez palce. Nie powinniśmy też zapominać, że przechowywanie ma także istotne znaczenie. Jeżeli na noc części produktów nie schowamy do chłodni, rano będą nie do sprzedania. A  to już odpowiedzialność nasza i  podległego nam zespołu. Ułożenie i wygląd: Atrakcyjne wyeksponowanie warzyw to prawdziwa sztuka. Ogromny wpływ na wystrój i rozwiązania zabudowy stoisk owocowo-warzywnych miała zmiana sposobu obsługi, a  dokładnie wprowadzenie sprzedaży samoobsługowej. Standardem stało się także, że meble na te stoiska wyposażone są w lustra oraz oświetlenie. Halogeny zamontowane w  regale oświetlają asortyment, a w połączeniu z lustrem tworzą efekt świeżości i  obfitości asortymentu. Jednak to nie wszystko. Wiele zależy od właściwego wyeksponowania produktów, właśnie dlatego nie powinna zajmować się tym przypadkowa osoba. Przeszkolenie w tej dziedzinie będzie miało ogromne znaczenie, ale nie mniejsze własne wyczucie i  wrażliwość na estetykę tej osoby.

Wynik takiej pracy będzie widoczny w koszyku zakupowym. Pamiętajmy też, że ilość sprzedaje ilość. Zadbajmy o to, by klient bez względu na porę dnia widział stoisko w obfitości nie tylko dzięki lustrom, a  efekt będziemy mieli zagwarantowany.

Strategiczna lada chłodnicza O tym jak ważnym miejscem w  sklepie jest lada chłodnicza nie trzeba nikogo przekonywać. Tu także klient kupuje wzrokiem. Dlatego znajdujące się tam produkty muszą zachęcać świeżością, a nie odpychać zaschniętymi brzegami krojonych dzień wcześniej wędlin. Ich świeżość nie powinna wzbudzać najmniejszych wątpliwości – bo po dobre wędliny klient potrafi przyjechać z daleka, a jak będzie je kupował, to do koszyka włoży zapewne coś jeszcze.

Choć dystrybutor może wyglądać na ważnego na danym rynku, wcale nie musi być uznawany przez wszystkich producentów. Może to skutkować tym, że detaliście nie zostanie wypłacone retro producenckie wynikające z umowy franczyzowej. Jak zauważa wielu właścicieli sklepów, dobrym pomysłem na przyciągnięcie klienta są systematyczne promocje na karkówkę, żeberka czy schab. Z  drobiu klientów przyciąga skrzydełko, ćwiartka czy filet. Pokażmy dobrą cenę, a klient to doceni. Przy ladzie często dostrzec można osoby nie do końca zdecydowane – warto byśmy wiedzieli, co możemy im polecić, żeby na pewno wrócili. Jeżeli prowadzimy sklep osiedlowy, dobrze jest zbudować ze stałymi klientami dobre relacje, zapytać, czego im brakuje i uzupełnić o to ladę. Docenią to i opowiedzą o tym sąsiadom (pamiętajmy, że nie ma lepszej reklamy niż taka rekomendacja). Dlatego wybór odpowiedniego dystrybutora ma wyjątkowe znaczenie. Taki dystrybutor powinien pomagać nam walczyć z  otaczającą konkurencją poprzez organizowanie promocji czy degustacji.

Poza tym pamiętajmy o jeszcze jednym istotnym aspekcie. Sprzęt chłodniczy jest wyjątkowo drogi, a stając się dobrym partnerem dla dystrybutora, możemy spodziewać się pomocy w  kwestii jego nabycia. Chociażby poprzez jego partycypację w  kosztach zakupu czy możliwość użyczenia go nam.

Dbać o nabiał Kolejna kategoria produktów, które są istotne przy wyborze dystrybutora, to nabiał. Wielu właścicieli zwłaszcza małych sklepów decyduje się wręcz na osobiste jego dostawy do swoich placówek. Dlaczego? Mówią, że tylko w  taki sposób mogą zagwarantować go klientom wyjątkowo wcześnie, a przy tym dopilnować, aby daty przydatności nie były zbyt krótkie. Takie pieczołowite podejście opłaca się, gdyż minimalizuje ryzyko przeceniania towaru, co bezpośrednio przekłada się na rentowność placówki i czyni ich sklep atrakcyjnym dla klientów. Jednak o ile takie rozwiązanie jest zrozumiałe w  przypadku małej placówki, to dla właściciela dużego sklepu lub kilku byłoby to nie lada wyzwaniem. Dlatego kluczowe staje się wypracowanie dobrych relacji z  dostawcą nabiału. Co prawda nie należy to do najprostszych zadań, ponieważ sama dystrybucja nie jest prosta. Ale zawsze się opłaci. Choć nie wyobrażamy sobie sklepu bez nabiału, to warto zdać sobie sprawę z tego, że w tym wypadku wyczucie i dyscyplina są wyjątkowo ważne, aby utrzymać rentowność. Należy bezwzględnie przestrzegać zasady FIFO (ang.: First In, First Out – pierwsze weszło, pierwsze wychodzi) i  pilnować dat przydatności do spożycia. Dystrybutor niezbyt chętnie wymieni towar, gdy zamówimy go za dużo lub gdy się przeterminuje. Przykładowo przy zamawianiu zsiadłego mleka w większej ilości warto wcześniej upewnić się, że pogoda będzie słoneczna. Warto także dobrze przemyśleć co się bardziej opłaca: czy to, by producenci z własną dystrybucją, tacy jak Danone czy Bakoma, dowozili nam towar i  wymieniali 100 proc. zwrotów, jak to mają w zwyczaju, czy to, że będziemy kupować od naszego dystrybutora może troszkę taniej – jednak z pełną odpowiedzialnością po naszej stronie.

Albert Wielusiński – z wykształcenia prawnik, od lat związany z siecią LD Holding, wcześniej jako dyrektor handlowy, a obecnie dyrektor zarządzający oddziałem mazowieckim. Jest doktorantem w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN oraz certyfikowanym trenerem International Education Society z siedzibą w Londynie.

maj 2013

[73


PRAWO

§

Wynagrodzenie za pracę jest świadczeniem pieniężnym, które ma być ekwiwalentem jej rodzaju, ilości i jakości. Regulacje Kodeksu pracy przewidują szereg środków prawnych, których celem jest ochrona tego świadczenia. Ważne są tu zwłaszcza terminowość wypłacania wynagrodzenia, jego forma, jak również sankcje z tytułu nienależytego wykonywania przez pracodawcę tego obowiązku. Katarzyna Zych z kancelarii prawnej Tomczak i Partnerzy pisze o tym, czy dowolność w wypłacaniu należności ma podstawy prawne oraz w jakim zakresie pracownicy mogą dochodzić swoich roszczeń.

Wypłata wynagrodzenia pod ochroną Regulacje prawne przewidują ochronę wynagrodzenia za pracę. Osoby, które spotykają się z nieterminowym wypełnianiem tego świadczenia, mają do dyspozycji szeroki zakres środków prawnych, przeciwdziałających złemu wypełnianiu tego obowiązku przez pracodawcę.

Z

godnie z treścią art. 85 Kodeksu pracy wypłaty wynagrodzenia za pracę dokonuje się co najmniej raz w miesiącu, w stałym i ustalonym z góry terminie. Ponadto wynagrodzenia za pracę płatne raz w miesiącu wypłaca się z dołu niezwłocznie po ustaleniu jego pełnej wysokości, nie później jednak niż w ciągu pierwszych 10 dni następnego miesiąca kalendarzowego. Co to oznacza w praktyce?

Sposób i termin wypłaty wynagrodzenia Wypłata wynagrodzenia musi mieć miejsce co najmniej raz w miesiącu, a tym samym możliwe jest jedynie zwiększanie częstotliwości wypłaty wynagrodzenia, gdyż w świetle art. 85 Kodeksu pracy nie można przyjąć dłuższych okresów rozliczeniowego. Warto wskazać, że określone formy zatrudnienia, na przykład system zmianowy, niejako wymuszają – poprzez przyjęcie okresów rozliczeniowych, które stanowią wielokrotność tygodnia – częstsze wypłacanie wynagrodzenia. Tym samym w  systemach, w  których wypłata wynagrodzenia powinna następować co 4 tygodnie, istnieje 13 okresów rozliczeniowych, które nie pokrywają się z liczbą miesięcy kalendarzowych. W  praktyce, termin wypłaty wynagrodzenia to ostatni dzień, w którym pracownik powinien mieć już je do dyspozycji. Może być on ustalony na dowolny dzień miesiąca, z tym zastrzeżeniem, że pracownik musi je otrzymać nie później niż

74]

w ciągu pierwszych dziesięciu dni następnego miesiąca kalendarzowego. Podkreślenia wymaga, że obligatoryjność wypłaty wynagrodzenia co najmniej raz w miesiącu odnosi się do wynagrodzenia zasadniczego oraz określonych dodatków, zwłaszcza dodatków za pracę w  godzinach nadliczbowych czy też za pracę w porze nocnej, nie dotyczy zaś dodatkowych składników, takich jak premie. Termin, czas, miejsce, jak również częstotliwość wypłaty wynagrodzenia, co do zasady, określa regulamin pracy lub układ zbiorowy, w  przypadku zaś, gdy pracodawca nie ma obowiązku wydawania przedmiotowych dokumentów, o  wskazanych kwestiach musi poinformować pracownika w  skierowanym do niego piśmie, nie później niż w ciągu 7 dni od dnia zawarcia umowy o pracę. Wynagrodzenie, co do zasady, przysługuje za pracę wykonaną, co oznacza, że wynagrodzenie jest płatne z  dołu. Należy jednak zauważyć, że możliwe jest odmienne rozwiązanie. Sąd Najwyższy w  wyroku z  dnia 4 sierpnia 1999 roku uznał, że strony mogą w umowie o pracę określić, że wynagrodzenie za pracę płatne miesięcznie wypłaca się z góry (sygn. akt I PKN 191/99).

Do rąk pracownika – czy zawsze? Zgodnie z art. 86 Kodeksu pracy zasadą jest wypłata wynagrodzenia bezpośrednio do rąk pracownika. Inny sposób wypłaty wynagrodzenia – na przykład w  formie przelewu na konto

Katarzyna Zych jest asystentem prawnym działu Nieruchomości i Inwestycje w  Kancelarii Tomczak i  Partnerzy. Specjalizuje się w  zagadnieniach prawa handlowego, w  tym w  prawie rynku kapitałowego, jak również prawie cywilnym, prawie pracy i postępowaniu cywilnym. Jest wiceprezesem Koła Naukowego Prawa Spółek, uczestniczy w Klinice Mediacji przy Centrum Rozwiązywania Sporów przy UW, pro bono współpracuje z jedną warszawskich poradni prawnych.

bankowe – wymaga odpowiednich postanowień układu zbiorowego pracy, a jeśli ich nie ma, konieczna jest zgoda pracownika wyrażona na piśmie. Odnosząc się do terminów wypłaty wynagrodzenia i opierając się zarazem na przykładzie wypłaty wynagrodzenia w  formie przelewów pieniężnych, warto pamiętać, że w dniu wskazanym jako termin wypłaty, pieniądze powinny być już na koncie pracownika. Samo zlecenie dokonania przelewu jest więc niewystarczające. Świadczenie pieniężne, jakim jest wynagrodzenie, z  prawnego punktu widzenia kwalifikowane jest jako dług odbiorczy, co oznacza, że pracodawca nie ma obowiązku przekazania pracownikowi wynagrodzenia osobiście czy też jego wysłania, a jedynie musi umożliwić odbiór wynagrodzenia we wskazanym czasie i miejscu. Z faktu, że wynagrodzenie jest świadczeniem osobistym i nieprzenoszalnym wynika, że może odebrać je tylko pracownik. Wyjątkiem od tej zasady jest art. 28 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który przewiduje, że jeżeli jeden z małżonków pozostających we wspólnym pożyciu nie


PRAWO

spełnia ciążącego na nim obowiązku przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny, sąd może nakazać, ażeby wynagrodzenie za pracę albo inne należności przypadające temu małżonkowi były w całości lub w części wypłacane do rąk drugiego małżonka. Ponadto z art. 29 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wynika, że w przypadku, gdy z powodu przemijającej przeszkody, np. choroby czy urlopu, pracownik nie może sam odebrać wynagrodzenia, może to uczynić współmałżonek, jeśli pracownik nie wyraził w tym względzie sprzeciwu. W takiej sytuacji nie jest wymagane odrębne upoważnienie.

W jakiej formie można wypłacić wynagrodzenie? Często zarówno pracownicy, jak i pracodawcy mają wątpliwości, czy wynagrodzenie może zostać uiszczone w innej formie niż pieniężna – na przykład deputatów określonych dóbr, których obrotem zajmuje się pracodawca. Otóż w takiej formie może być uiszczona wyłącznie część wynagrodzenia, pod restrykcyjnym warunkiem, że możliwość taka wynika z regulacji prawnych lub układu zbiorowego prawa pracy. W związku z faktem, że obecnie polskie prawo nie przewiduje już zasady walutowości, nie ma przeciwwskazań, aby pracownik otrzymał wynagrodzenie w walucie innej niż polski złoty.

Odsetki za opóźnienie w wypłacie wynagrodzenia W  związku z  powyższymi rozważaniami, za naruszenie zasad wypłaty wynagrodzenia uznać należy opóźnienie pracodawcy w  terminowej wypłacie wynagrodzenia w pełnej wysokości. Dla pracownika oznacza to w pierwszej kolejności możliwość dochodzenia umownych albo ustawowych odsetek od zaległego wynagrodzenia. Kodeks pracy nie reguluje kwestii wypłaty odsetek, tak więc podstawą ich zapłaty może być umowa o  pracę, jeśli przewidziano w  niej takie postanowienia, lub Kodeks cywilny, który stwarza możliwość dochodzenia odsetek na drodze sądowej. W  przypadku, gdy wysokości odsetek nie określa umowa o pracę czy też regulamin wynagradzania bądź układ zbiory prawa pracy, należy wskazać na uregulowania Kodeksu cywilnego dotyczące odsetek ustawowych. Ich wysokość wynosi obecnie 13 proc. w skali roku. Warto podkreślić, że Kodeks cywilny nie określa bezwzględnego obowiązku uiszczenia odsetek. Podstawą zapłaty odsetek – o ile nie jest nią umowa o pracę – będzie więc dopiero orzeczenie sądu.

§

Termin wypłaty wynagrodzenia to ostatni dzień, w którym pracownik powinien mieć już wynagrodzenie do dyspozycji. Może być on ustalony na dowolny dzień miesiąca, z zastrzeżeniem, że pracownik musi je otrzymać nie później niż w ciągu pierwszych 10 dni następnego miesiąca. Warto też wiedzieć, że w dniu wskazanym jako termin wypłaty, pieniądze powinny być już na koncie pracownika. Samo zlecenie dokonania przelewu jest niewystarczające.

Nie ulega wątpliwości, że w sytuacji, gdy pracodawca ponosi odpowiedzialność za nieterminową wypłatę wynagrodzenia, może być to kwalifikowane jako zwłoka, czyli zawinione opóźnienie, co pozwala pracownikowi na podstawie art. 477 § 1 Kodeksu cywilnego nie tylko sądownie dochodzić zapłaty, ale również naprawienia szkody.

Naruszenie obowiązków przez pracodawcę Warto wskazać też na art. 55 §11 Kodeksu pracy, który przewiduje możliwość rozwiązania przez pracownika umowy bez wypowiedzenia, w przypadku, gdy pracodawca dopuszcza się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec pracownika, co stanowi lustrzane odbicie zwolnienia dyscyplinarnego. W  takiej sytuacji pracownikowi przysługuje odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia, a jeżeli umowa o pracę została zawarta na czas określony lub na czas wykonywania określonej pracy – w wysokości wynagrodzenia za okres dwóch tygodni. Niewypłacanie wynagrodzenia może także podlegać odpowiedzialności za wykroczenia przeciwko prawom pracownika. W myśl art. 282 Kodeksu pracy pracodawca, który wbrew obowiązkowi nie wypłaca w  ustalonym terminie wynagrodzenia za pracę lub innego świadczenia przysługującego pracownikom, czy też obniża wysokość tego wynagrodzenia, podlega karze grzywny od 1 tys. złotych do 30 tys. złotych. W  zakresie wykroczeń przeciwko prawom pracownika sądy orzekają na podstawie wniosków złożonych przez inspektora pracy, który występuje na prawach oskarżyciela publicznego. Nie wyłącza to oczywiście możliwości występowania w roli oskarżycieli przez prokuratorów. Warto przytoczyć wyrok Sądu Najwyższego z  dnia 23 września 2009 roku, w  którym podkreślono, że „odpowiedzialność za wykroczenia z art. 282 k.p. można przypisać tylko temu sprawcy, z którego winy doszło do niewypłacenia na-

leżnych pracownikowi świadczeń pieniężnych. Aby zatem móc przyjąć zawinienie sprawcy, należy ustalić, że nie istniała przyczyna, która należycie usprawiedliwiałaby niewypłacenie należnych pracownikom świadczeń. Przyczyną taką może być (między innymi) brak dochodów po stronie zakładu pracy, powodujący, że jego sytuacja finansowa stała się na tyle trudna, iż nie pozwala na regularną wypłatę zobowiązań” (IV KK 66/09). Podsumowując powyższe rozważania, celowe jest podkreślenie, że regulacje prawne przewidują w szerokim zakresie ochronę wynagrodzenia za pracę. Mając na uwadze funkcję wynagrodzenia, jak też zasadę prawa pracy przewidującą prawo pracownika do godziwego wynagrodzenia, nie ulega wątpliwości, że terminowość spełnienia tego świadczenia pozostaje niezwykle ważną kwestią, co znajduje odzwierciedlenie w  szerokim zakresie środków prawnych, które mają przeciwdziałać nienależytemu wykonywaniu obowiązków pracodawcy w tym zakresie. Katarzyna Zych katarzyna.zych@tomczak.pl Tomczak i Partnerzy – Spółka Adwokacka specjalizuje się w  prawie procesu deweloperskiego, w  prawie papierów wartościowych i  finansowym oraz w  prawie sportowym. Prawnicy kancelarii mają także bogate doświadczenie w  innych wyspecjalizowanych dziedzinach prawa, w  tym między innymi w  prawie pracy, prawie ochrony własności intelektualnej, prawie procesowym, a także w prawie farmaceutycznym. Wspólnikami kancelarii są Karolina Kocemba i Michał Tomczak. Kancelaria istnieje od 1995 roku i obecnie zatrudnia ponad 20 osób. Kontakt: Tomczak i Partnerzy – Spółka Adwokacka 00-252 Warszawa, ul. Podwale 3/9 tel. 22 33-96-500 fax 22 33-96-501 e-mail: kancelaria@tomczak.pl

maj 2013

[75


KARIERA

EMIA

F

TY

AKAD

PRO

Wynagrodzenia pracowników zatrudnianych w działach sprzedaży firm z branży FMCG są bardzo zróżnicowane. Ich kształt zależy od wielu czynników związanych m.in. z zewnętrzną tendencją wzrostu lub spadku popytu E na rynku, ale również ze specyfiką organizacji oraz z wiedzą i kompetencjami samegoSpracownika. O tym, jak J O N A LIS te wszystkie elementy wpływają na wysokość zarobków, pisze Agnieszka Niebutkowska z firmy Antal International.

Co wpływa na płace sprzedawców Wymagania wobec speców od sprzedaży są coraz bardziej wyśrubowane. I to nie tylko w zakresie stawianych celów, ale też predyspozycji i umiejętności posiadanych przez nich w momencie, gdy dopiero trafiają na stanowisko. Im są wyższe, tym większa szansa na dobre wynagrodzenie.

C

odzienna praca specjalistów sprzedaży w branży FMCG związana jest z dużą dynamiką podejmowanych działań. Nic więc dziwnego, że pracodawcy cenią sobie osoby, których wiedza i  predyspozycje pozwalają sprostać wymaganiom konkurencyjnego rynku, gdzie każdy z  producentów chce być numerem jeden w swojej kategorii. Niniejsza analiza powstała na bazie przygotowanego przez Antal International raportu „Wynagrodzenia specjalistów i menedżerów 2013”. Ukazuje ona jedynie ogólną tendencję gratyfikowania pracowników na stanowiskach sprzedażowych (patrz wykres). Poniżej przestawimy elementy, które rzutują na poziom wynagrodzenia.

group key account managera pracodawca najczęściej wymaga od kandydata dwu- lub trzyletniego doświadczenia w zarządzaniu co najmniej jedną osobą z pozycji key accounta. Przy ubieganiu się o  posadę national key account managera niezbędne jest większe doświadczenie, zarówno w kwestii stażu, jak i grupy zarządzanych osób. Jaka praktyka natomiast potrzebna jest, żeby znaleźć się w  grupie osób otrzymujących najwyższe wynagrodzenie w „piramidzie sprzedażowej”, tj. na pozycji dyrektora sprzedaży? Konieczne jest około pięcioletnie doświadczenie i bardzo dobra znajomość wszystkich kanałów dystrybucji: tradycyjnego, nowoczesnego i hurtowego, a także mocne kompetencje menedżerskie.

Doświadczenie

Wielkość firmy, w której kandydat pracował

Ten czynnik z perspektywy pracodawcy jest kluczowy przy zatrudnianiu kandydata. Świadczy o wiedzy na temat branży. I tak, mówiąc o stanowisku regionalnego kierownika sprzedaży istotna jest znajomość regionu i obsługiwanych klientów tradycyjnych (sieci lokalne, sklepy niezrzeszone, klienci hurtowi). Przy zatrudnianiu na posadę key account managera znaczenie ma doświadczenie we współpracy z dużymi międzynarodowymi sieciami handlu nowoczesnego, z którymi kandydat miał możliwość prowadzenia negocjacji na poziomie centralnym. W przypadku ubiegania się o pozycję group key account managera czy national key account managera nie wystarczy już doświadczenie we współpracy z  sieciami międzynarodowymi – tu ważną rolę odgrywa także doświadczenie związane z zarządzaniem ludźmi. W  przypadku stanowiska

76]

Wielkość firmy, z której rekrutujemy kandydata, jest bardzo ważna z  perspektywy doświadczeń w takich obszarach, jak: wysokość budżetu, którym zarządzał, liczby produktów będących w  ofercie firmy, liczby negocjowanych rocznie kontraktów i ich skali czy wielkość struktur handlowych organizacji (w  tym liczba i  wielkość zespołów handlowych). Wszystkie te obszary mają duże znaczenie w chwili starania się o lepszą pod kątem finansowym ofertę pracy. Jeśli firma, która poszukuje osoby na stanowisko np. regionalnego kierownika sprzedaży, ma międzynarodowe korzenie, duże udziały w rynku i bogate portfolio, wówczas bardziej pożądanym kandydatem dla niej będzie osoba z doświadczeniem w pracy w organizacji o podobnej specyfice i skali biznesu.

Agnieszka Niebutkowska, konsultantka Antal Sales & Marketing. W Antal International zajmuje się realizacją projektów rekrutacyjnych na stanowiska średniego i wyższego szczebla w obszarze sprzedaży i marketingu dla sektora FMCG. Najczęściej dotyczą one takich stanowisk, jak: key account manager, national key account manager, regionalny kierownik sprzedaży, dyrektor handlowy, brand manager, trade marketing manager oraz marketing manager.

Zakres pełnionych obowiązków Zakres obowiązków pełnionych na danym stanowisku jest mocno zróżnicowany w zależności od firmy, w jakiej kandydat pracuje. W jednych organizacjach key account manager bądź senior key account manager ma już możliwość rozwoju w  obszarze zarządzania ludźmi, natomiast w  innych szansa ta pojawia dopiero na pozycji group key account managera. Przy stanowisku regionalnego kierownika sprzedaży również mamy do czynienia z  różnym zakresem obowiązków, które w dużej mierze zależą od specyfiki organizacji działu sprzedaży. W  jednych strukturach osoba pełniąca takie stanowisko będzie zarządzała kilkoma województwami (ma to miejsce zazwyczaj w przypadku polskich producentów), a  w  innych regionem jej podległym będzie tylko jedno województwo (międzynarodowe organizacje). Tu nasuwa się pytanie, czy taka dychotomia w zakresie pełnionych obowiązków może stawiać kandydata zdobywającego swoje doświadczenie zawodowe u polskiego producenta na przegranej pozycji z racji mniejszej struktury działu handlowego? Niekoniecznie – bardzo często działy handlowe w innych firmach mają rozbudowaną strukturę i w linii raportowania pojawia się między stanowiskiem regionalnego kierownika sprzedaży a stanowiskiem dyrektora handlowego pozycja district managera, który zarządza np. 1/3 Polski, a do niego raportują regionalni kierownicy, którzy są odpowiedzialni za poszczególne województwa. W  takim przypadku osoba budująca swoje doświadczenie u polskiego producenta i mająca możliwość


KARIERA

zarządzania, co prawda mniejszymi budżetami, ale na większym obszarze Polski, może z racji szerszej wiedzy rynkowej (znajomości większego obszaru sprzedaży) ubiegać się w  innej firmie już o pozycję wyższą niż regionalny kierownik sprzedaży. Taki awans zewnętrzny związany jest z podniesieniem wynagrodzenia.

Znajomość języków obcych W branży FMCG standardem jest już wymaganie od kandydatów na stanowiska sprzedażowe dobrej znajomości angielskiego. Coraz częściej to znajomość innego języka stanowi wartość kandydata na rynku pracy. Angielski nie jest już elementem, który wyróżnia osobę spośród innych ubiegających się o dane stanowisko. To znajomość języka centrali firmy, np. niemieckiego, rosyjskiego czy francuskiego, stawia ją na wyższej pozycji i wzbudza zainteresowanie w oczach pracodawcy. Przy tym czynniku można również zaobserwować pewne tendencje związane z  zajmowanym stanowiskiem. I tak w przypadku key account managera (odpowiedzialność za kanał nowoczesny) czy dyrektora sprzedaży (odpowiedzialność zarówno za kanał tradycyjny, jak i  nowoczesny) bardzo dobra znajomość języka angielskiego jest warunkiem koniecznym z uwagi na codzienną współpracę z międzynarodowymi sieciami i zagranicznymi partnerami. Z  kolei na stanowisku regionalnego kierownika sprzedaży najczęściej wymagane jest posługiwanie się tym językiem na poziomie komunikatywnym, gdyż współpracuje on głównie z polskimi sieciami lokalnymi i małymi detalistami (rozwija sprzedaż u klientów tradycyjnych). Skupiając się jednak na szerszym wymiarze funkcjonowania pracownika w organizacji, a nie tylko na pełnionych aktualnie obowiązkach, język angielski jest czynnikiem warunkującym możliwość rozwoju w ramach struktur międzynarodowej firmy. Bardzo często dla kandydatów pracujących na stanowi-

skach związanych z obsługą kanału tradycyjnego najbardziej pożądaną ścieżką rozwoju jest awans w struktury handlu nowoczesnego. Kariera w tym kierunku wymaga wówczas bardzo dobrej, a przynajmniej dobrej znajomości angielskiego.

Odniesione sukcesy Dotychczasowe sukcesy zawodowe pracownika mają bardzo duże przełożenie na poziom zarobków na stanowisku sprzedażowym. System wynagradzania w zdecydowanej większości oparty jest na prowizji od zrealizowanych celów sprzedażowych. Tym samym oczywisty jest fakt, że im lepsze wyniki osiąga pracownik, tym jego wynagrodzenie jest wyższe. Do tego dochodzi premia. Otrzymywanie przez pracowników premii bądź prowizji naliczane jest miesięcznie, kwartalnie bądź rocznie, w zależności od przyjętego przez firmę systemu wynagradzania. Dlatego na atrakcyjność danego kandydata w bardzo dużym stopniu wpływa nie tyle zakres pełnionych obowiązków, co sukcesy zawodowe z nimi związane. Mierzalne dowody w postaci: zrealizowanych celów sprzedażowych, wyników regionu, pozyskanych klientów czy wynegocjowanych nowych, opłacalnych dla firmy warunków handlowych, są podstawą świadczącą o  tym, z jakim kandydatem pracodawca ma do czynienia oraz co jest on w stanie mu zaoferować.

Miękkie umiejętności interpersonalne Dla pracodawcy z sektora FMCG istotne są umiejętności interpersonalne pracownika. Z uwagi na dynamikę i dużą konkurencyjność branży, szczególnie ważne jest posiadanie takich cech, jak: wytrwałość w dążeniu do celu, zaangażowanie, umiejętność pracy w  grupie, dynamizm w  działaniu, odporność na stres, kreatywność, duże zdolności analityczne, komunikatywność. To właśnie one pozwolą pracownikowi być dobrym i skutecznym sprzedawcą.

Czynniki zewnętrzne Wszystkie opisane wcześniej „atuty” kandydata mają wpływ na poziom wynagrodzeń na stanowiskach sprzedażowych w branży FMCG. Prócz nich dużą rolę odgrywa także pochodzenie samej firmy. I tak w międzynarodowej dużej firmie produkcyjnej poziom wynagrodzenia może być nawet o 2 tysiące zł brutto wyższy niż w  polskiej firmie produkcyjnej na tym samym stanowisku. Niebagatelne znaczenie ma także region, w  którym pracownik podejmuje zatrudnienie. W zależności od województwa wysokość wynagrodzenia dwóch osób zajmujących to samo stanowisko może się różnić. Najczęściej najwyższe wynagrodzenia oferują pracodawcy z  obszaru województwa mazowieckiego, dolnośląskiego i  śląskiego. Najniższe zaś ze świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego. Należy jednak pamiętać, że część korporacji ustala wynagrodzenia na poziomie ogólnopolskim i nie różnicuje ich w zależności od regionu. Reasumując, na poziom wynagrodzenia na stanowiskach w  dziale sprzedaży ma wpływ wiele czynników, tkwiących zarówno po stronie samego pracownika, jak i po stronie pracodawcy. Niektóre z nich, np. polityka płacowa firmy czy region, w którym podejmujemy zatrudnienie, najczęściej są niepodważalnymi determinantami tego, jak będzie wyglądać składana kandydatowi propozycja. Należy jednak pamiętać, że im więcej pracownik ma do zaoferowania pracodawcy (wiedza, kompetencje, umiejętności), tym będzie miał silniejszą pozycję w negocjacji lepszych warunków współpracy. Myśląc o podniesieniu swoich zarobków, warto skupić się na ciągłym podnoszeniu kwalifikacji, na przykład poprzez uczestnictwo w szkoleniach i kursach językowych. Agnieszka Niebułtowska

Średnie miesięczne wynagrodzenie brutto na stanowiskach sprzedażowych w branży FMCG 20000 Średnia wysokość wynagrodzenie miesięcznego brutto

18000

185000

16000

16500

14000

14000

12000

12500

10000 8000 6000 4000

5750

2000 0 Key account Regionalny kierownik sprzedaży manager

Senor key account manager

National key account manager

Dyrektor handlowy

Antal International w Polsce W Polsce Antal International działa od 1996 roku i jest liderem rekrutacji specjalistów i  menedżerów. Biura w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie prowadzą projekty w Polsce i za granicą dla największych globalnych oraz lokalnych przedsiębiorstw. Antal International świadczy usługę rekrutacji stałej, jak i  zatrudnienia kontraktowego. Dzięki rozwiązaniom HR Consulting z zakresu oceny i rozwoju pracowników oraz RPO firma kompleksowo odpowiada na potrzeby pracodawców. Więcej informacji na www.antal.pl

maj 2013

[77


ubezpieczenia

Dobrze dobrana polisa ubezpieczeniowa jest inwestycją w rozwój biznesu.

Optymizm kontrolowany, czyli polisa z rozsądku Trzeba wierzyć we własne możliwości i biznesowy pomysł, żeby radzić sobie z rynkowymi wyzwaniami. Prowadząc firmę, lepiej być optymistą. Ale czy myślenie, że nic złego nie może nas spotkać, to jeszcze optymizm czy już brak rozsądku?

W

2012 roku odnotowano dwa razy więcej szkód w małych i średnich przedsiębiorstwach niż rok wcześniej. Najczęściej były to zalania spowodowane przez topniejący śnieg i intensywne opady. A także przez nieuwagę ludzi oraz awarie wodociągowe. Dużą grupę szkód w firmach wywołują przepięcia elektryczne, a te mogą się zdarzyć w każdym biurze czy zakładzie.

Niewstrzymywanie działalności Nawet jeśli szkoda jest niewielka, bo nie przekracza kilku tysięcy złotych, jej konsekwencje mogą być poważne. Wystarczy, że spłonie plastikowy

kosz na śmieci, żeby wydzieliły się trujące gazy, a zapach spalenizny i  sadza zanieczyściły pomieszczenia. Skład chemiczny dymu nie pozwala tak łatwo pozbyć się zniszczeń. Nie wystarczy pomalowanie ścian. A  większy remont i  zdzieranie tynków to już dodatkowe koszty i  przestoje w pracy. W przypadku szkód o znacznie wyższej wartości może się okazać, że tylko dzięki pieniądzom zainwestowanym w  dobre ubezpieczenie przedsiębiorca zdoła naprawić zniszczenia i dalej prowadzić biznes. Oto najlepsza definicja prawidłowo dobranej polisy: w  razie szkody pozwala odbudować majątek i kontynuować działalność.

Kupując dopasowane do potrzeb ubezpieczenie w rozsądnej cenie •  Kieruj się rodzajem prowadzonej działalności i wartością majątku firmy. •  Pamiętaj o ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej. •  Sprawdź, jak w ubezpieczeniu OC ustalana jest suma ubezpieczenia: według wysokości obrotów czy sumy gwarancyjnej. •  Dokładnie zapoznaj się z definicjami zawartymi w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia. •  Zabezpiecz się na czas przestoju w działalności, wykupując ubezpieczenie kosztów dodatkowych i/lub utraty zysków.

78]

Bezcenny rozsądek Dlaczego zapomina o tym wielu przedsiębiorców? Mimo że przez lata wkładają mnóstwo energii i pieniędzy w firmę, nie widzą lub nie chcą zauważyć, że jej majątek można stracić w  kilka godzin. Co zrobią, jeśli zniszczone, zalane, spalone bądź skradzione przedmioty mają kluczowe znaczenie dla prowadzonej działalności, a zabraknie środków, by je odkupić? Można oczywiście wydać więcej na fizyczne zabezpieczenia, ale i  one nie gwarantują, że do kradzieży nigdy nie dojdzie. Tymczasem ubezpieczenie majątku firmy pokrywa także szkody powstałe w  zabezpieczeniach przy udaremnionej próbie dokonania włamania. Ubezpieczenie to inwestycja w  biznes. Roczny koszt polisy jest stosunkowo niewielki i  stanowi kilka procent wartości majątku. Zależy też od branży, w  której działa firma oraz zabezpieczeń, jakie posiada. Ubezpieczenie to także przejaw rozsądku przedsiębiorcy, który nie myli optymizmu z  brakiem rozwagi. Woli kupić poczucie pewności, że w razie szkody otrzyma profesjonalne wsparcie, niż liczyć, że u niego nic złego się nie zdarzy. Magdalena Kanarek STU Ergo Hestia SA


Treści opublikowane w tym miejscu dostępne są jedynie dla firm zajmujących się produkcją, handlem lub obrotem artykułami alkoholowymi. Podstawa prawna: Ustawa z dnia 26.X.1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.


auto w firmie

Doblò Cargo XL przez Polskę Model Doblò Cargo XL na polskim rynku dostępny jest już od ponad roku. Ostatnio udało nam się go przetestować na dystansie 1500 km. Mieliśmy możliwość sprawdzić auto zarówno na autostradzie, jak i w ruchu miejskim.

P

rzez rok auto zdążyło już zdobyć sobie rzeszę fanów. Wszystko dzięki rewelacyjnym parametrom jezdnym, które pozwalają poczuć się w Doblò niczym w osobówce. Fiat Auto Poland wypożyczył nam wersję Doblò Cargo SX, z silnikiem 1,6 Multijet (105 KM), dostosowaną jeszcze do norm Euro IV. To, jak pamiętamy, jest sporą zaletą, bo auto wykazuje więcej „werwy”. Specjaliści przekonują, że wersje z Euro V mają tyle samo koni, a tylko moc jest inaczej rozłożona. Subiektywne odczucia kierowców są jednak takie, że wyższy stopień oczyszczania spalin powoduje spadek mocy.

rach, które ułatwiają wygodny dostęp do wnętrza i sprawne załadowanie bądź rozładowanie. Na podłodze zamontowano sześć uchwytów do mocowania ładunków, a na ścianach dwie lampy. Opcjonalnie dostępna jest także praktyczna lampa wyjmowana. Dla nowego Doblò Cargo opracowano specjalną linię akcesoriów, pomyślaną tak, by spełniała najrozmaitsze potrzeby użytkowników, dla których samochód jest narzędziem pracy. W  jej skład wchodzą więc rozwiązania umożliwiające przewóz ładunków na dachu, specjalne zabezpieczenia podłogi i  ścian wewnętrznych pojazdu oraz haki holownicze.

Przestrzeń powyżej wszelkich norm

Doblò Cargo 1,6 Multijet 105 KM – najważniejsze informacje:

Założeniem dla konstruktorów nowego Doblò Cargo XL było stworzenie samochodu o najwyższych osiągach, funkcjonalnego, ładownego i  wydajnego. Rzeczywiście, przestrzeń ładunkowa jest olbrzymia – można zmieścić do auta 5,4 m sześc. towaru (po złożeniu przedniego fotela). Paka o regularnym, sześciennym i łatwym do wykorzystania kształcie, wyposażona jest w boczne drzwi przesuwne i drzwi tylne o dużych wymia-

80]

Przeglądy: co 35 tys. km Spalanie: 7 litrów na 100 km Cena: od 71,9 tys. zł brutto Pojemność: do 5,4 m sześc. Ładowność: do 1 tony

Trzeba jednak pamiętać, aby nie przekroczyć masy 1 tony. Nie można też korzystać z większości podziemnych parkingów – auto ma 2,1 metra wysokości, a parkingi zazwyczaj zaprojektowano dla aut dwumetrowych.

Bardzo elastyczny silnik Testowaliśmy jednostkę najbardziej popularną wśród kierowców, o mocy 105 KM (Euro IV). Wcześniej w  gamie fiatowskich silników przez kierowców najbardziej ceniony był Multijet 1,9 (także o  mocy 105 KM). Zastąpiła go cała rodzina silników 1,6 Multijet, która poprawia osiągi, komfort, poziom emisji spalin i koszty obsługi. Wyposażony w  turbosprężarkę o  stałej geometrii, ze sterowaniem elektronicznym, silnik 1,6 Multijet charakteryzuje się znakomitym narastaniem momentu obrotowego, co szczególnie istotne, jeśli weźmie się pod uwagę pojemność. Ta jednostka ma 290 Nm w  porównaniu do 200 Nm w  poprzedniej – 1,9 Multijet (plus 45 proc.). Ten maksymalny moment obrotowy osiągany jest już przy 1500 obr./min. Dzięki tym rozwiązaniom nowy


auto w firmie

Fiat Doblò Cargo osiąga prędkość maksymalną 164 km/h, a poziom zużycia paliwa wynosi średnio 5,2 l na 100 km (dane katalogowe). Rzeczywiście, auto sprawnie porusza się po drogach, ale w  teście zużyło trochę więcej paliwa niż wynika z danych producenta (średnio przekroczyliśmy 7 litrów na 100 km, a auto nie było obciążone). Jazda autostradą z prędkością zbliżoną do maksymalnej dozwolonej (140 km na godz.) powodowała, że spalanie zaczynało przekraczać 10 litrów na 100 km. Może efektem takiego spalania jest jednak wyższy dach?

Półka nad głową Gama modeli Doblò Cargo oferuje siedem rodzajów nadwozia: furgon z krótkim i długim rozstawem osi, furgon z podwyższonym dachem, 5-miejscową wersję kombi z krótkim i długim rozstawem osi oraz, szczególnie interesujące, platformy do zabudowy (pianale) z krótkim lub długim rozstawem osi, przeznaczone do indywidualnej adaptacji nadwozia, umożliwiające łatwe i  oszczędne dostosowanie pojazdu do własnych, konkretnych potrzeb (chłodnie, skrzynie stałe, wywrotki). Zarówno wersja cargo, jak i kombi dostępna jest w dwóch opcjach wyposażenia – standardowa i SX. W sumie zatem możliwych jest około 400 różnych kombinacji, w zależności od wybranego rodzaju nadwozia, drzwi bocznych i tylnych oraz silnika. We wnętrzu kabiny pod dachem wygospodarowano specjalną półkę (zmieści się w niej kilkaset numerów „Życia Handlowego”). Poza tym jest cały szereg schowków otwartych i zamykanych – na przykład kieszenie boczne w  drzwiach, które pomieszczą dwie półlitrowe butelki wody i teczkę na dokumenty A4. Natomiast w dużym schowku, który można zamówić także w  wersji zamykanej na kluczyk, zmieści się 14-calowy laptop. Powyżej wygospodarowano jeszcze miejsce na jedną otwartą półkę. Poza tym w kabinie bez trudu znajdzie się miejsce na szereg innych przedmiotów, jak telefon komórkowy, długopisy czy monety. W wersji, którą testowaliśmy, dostępny był schowek pod siedziskiem fotela pasażera (sprawdza się m.in. na podręczne rachunki czy faktury, które dzięki niemu nie fruwają po kabinie). Mariusz Polit

Nasza opinia Doblò Cargo XL jest bardzo wygodnym autem, zmieści naprawdę dużo produktów. Sprawdzi się w hurtowni, bo kierowca jest w stanie szybko i tanio dowieźć nim towar do sklepów. Dzięki dobrze zaplanowanym tylnym drzwiom można bezpiecznie załadować paletę towaru wózkiem widłowym. Niezbędne będzie jednak zamówienie czujników cofania (ograniczona widoczność do tyłu), a spalanie można zmniejszyć, wybierając model z silnikiem 1,3 l.

grudzien’ 2011

[81


MERCHANDISING

s oki , nektary i nap o je

Patent Tymbarku na półkę soków

nych butelkach. Jeszcze nie przebrzmiały echa tej kampanii, a firma już ruszyła z nową odsłoną – tym razem napojów Next. Spoty reklamujące młodzieżowe napoje Tymbarku widoczne są w  dużych telewizjach ogólnopolskich oraz na kilku kanałach tematycznych. Jeśli dodamy do tego akcję Tymbarku z kapslami – opatrzonymi niemal 500 niepowtarzalnymi hasłami – które bawią konsumentów nieprzerwanie od 20 lat oraz aktywność marki na Fecebooku, będziemy mieli pewność, że mówimy o marce, obok której żaden konsument nie przechodzi obojętnie. Wystarczy powiedzieć, że fanpage Tymbarku jest najbardziej popularną tego typu witryną internetową w branży spożywczej w  Polsce. Obecnie może pochwalić się aż 850 tysiącami aktywnych fanów. To naprawdę robi wrażenie!

Złote zasady merchandisingu

Na rynku mało kto może dorównać marce Tymbark. Szerokie portfolio produktów, przemyślany merchandising i w zasadzie nieustanna obecność w mediach czynią z niej lokomotywę sprzedaży niejednego sklepu. Trwający sezon wiosenno-letni to znakomita okazja, by zmaksymalizować obroty sokowo-napojowej kategorii. Specjaliści Tymbarku podpowiadają, jak to zrobić.

T

ymbark to prawdziwy potentat i niekwestionowany lider rynku soków, nektarów i  napojów. Pod logo tej marki można znaleźć kilkadziesiąt produktów – od 100-procentowych naturalnych soków poprzez nektary, napoje wielosmakowe, soki warzywne, aż po kierowane specjalnie do młodzieży napoje herbaciane Next czy od niedawna również napoje gazowane.

Mocne wsparcie marki Tak duża różnorodność oferty wynika z ogromnej innowacyjności marki, która co sezon wprowadza nowości do swego portfolio. W tym roku zadebiutowała m.in. seria Tymbark Owoce Świata w szklanych butelkach, w której znalazły się egzotyczne smaki kojarzące się z  różnymi zakątkami globu: Żurawina, Kiwi, Mango oraz Liczi.

82]

Intensywne działania marketingowe – między innymi stała obecność w mediach – to bardzo silny argument sprzedażowy. Obecnie konsumenci mogą oglądać spoty reklamowe dedykowane nowości – Owoce Świata w szkla-

Ustawienie soków, nektarów i napojów przy produktach komplementarnych, takich jak pieczywo, warzywa, owoce, czy przekąskach znacząco zwiększa szansę na ich impulsowy zakup.

Sukces Tymbarku to w dużej mierze zasługa dobrego merchandisingu. Firma przykłada olbrzymią wagę do tego, by produkty na półkach układać zgodnie z  logiką postępowania konsumenta. Ten postrzega je według kategorii produktów, z drugiej strony w grupach marek. Więcej czasu zajmuje mu przeglądanie bloków kategorii produktowych, szybciej zaś radzi sobie w  blokach poszczególnych marek. Klienci preferują szybki ogląd półki, zwracając uwagę na kolory i  badając półkę w  orientacji pionowej. Mając to wszystko na uwadze, detalista może tylko zyskać. Musi jednak pamiętać o zachowaniu kilku podstawowych zasad. Oto one: Zasada wolnych pleców – Ustawiaj ekspozycje w miejscach, gdzie klient będzie miał za sobą dużo miejsca. Inaczej podświadomie odejdzie od półki w chwili, kiedy inny kupujący przejdzie za jego plecami.; Zasada efektu obfitości – Większe ekspozycje, duża liczba face'ów oraz szeroka powierzchnia sprzedażowa stają się bardziej atrakcyjne w oczach klienta i wywołują impuls do zakupu; Zasada estetyki ekspozycji – Wygląd produktu oraz jego opakowania wpływa na decyzje zakupowe. Aż 9 na 10 klientów nie wybierze produktu w uszkodzonym opakowaniu; Zasada FIFO (First In, First Out) – Pierwsze weszło, pierwsze wychodzi. Produkty o najkrótszym terminie przydatności eksponujemy jako pierwsze, celem uniknięcia przeterminowania; Komunikacja przy półce – Odpowiednia komunikacja przy półce ma duży wpływ na podejmowane decyzje zakupowe konsumenta. Dotyczy to zwłaszcza ceny. Produkty bez niej są niekompletną ofertą i  aż 8 na 10


MERCHANDISING

klientów nie widząc ceny, rezygnuje z zakupu. Równie widoczne muszą być wszystkie inne komunikaty – na temat promocji, wprowadzenia nowego smaku lub okazyjnej obniżki.

Najlepsze lokalizacje A oto dwa przykładowe schematy – sklepu samoobsługowego i sklepu z ladą – na których można prześledzić postrzeganie półki przez klienta. 1. Sklep samoobsługowy

Dodatkowe ekspozycje

Strefa zimna Strefa gorąca Strefa letnia STANDARDY MERCHANDISINGOWE WIZYTA PROMOCJE

Na powyższym rysunku widać, że regały w sklepie można podzielić na trzy strefy: zimną, letnią i gorącą. Okazuje się, że najlepszym miejscem do ustawienia soków i  napojów będzie środek regału – tzw. strefa gorąca. To przy niej bowiem klienci zatrzymują się najdłużej, poświęcając najwięcej czasu na decyzję zakupową. W  dodatku ustawienie ekspozycji w  tej strefie pozwala na jej nieskrępowane rozszerzanie w  obu kierunkach. Im bliżej kas, tym szanse na przyciągniecie klienta do półki maleją, gdyż zazwyczaj dokonał on już zasadniczych zakupów i  jego myśli zaczynają biec w stronę płatności, jaką przyjdzie mu za chwilę uiścić. Zawsze jednak jest szansa, że może cofnie się po produkt, o którym sobie właśnie przypomniał. Dlatego tę strefę nazywamy strefą letnią. Najgorzej jest sprzedać produkty z początku regału, gdyż klienci często omijają ten obszar podświadomie kierując się w stronę środka. Dlatego to miejsce nazywane bywa martwą strefą zakupu lub strefą zimną. Jeśli chcemy zarobić na sokach i napojach, nie ustawiajmy ich tam. 2. Sklep z ladą

W przypadku sklepu ladowego sytuacja wygląda nieco inaczej. Aby przyciągnąć uwagę klienta do soków i  napojów trzeba ustawiać je w  pobliżu kasy, gdzie osoby robiące zakupy przebywają najdłużej i  mają czas, aby „zawiesić spojrzenie” na pobliskiej półce. Dlatego dla wzmocnienia efektu warto przy kasie umieścić też dodatkowe displaye, które pomogą naprowadzić wzrok klienta na napojową półkę. Innymi ważnymi miejscami ekspozycji będą te, które stosunkowo długo znajdują się w polu obserwacji klienta, np. na wprost drzwi wejściowych do sklepu. Absolutnie należy natomiast unikać półek w kątach lub narożnych, które są najbardziej oddalone od klienta. Szanse na to, że kupujący na nie spojrzy, są minimalne.

oddalona od klienta

w polu obserwacji

Właściwe ustawienie na półce to jednak nie wszystko, choć jest to pierwsze i najważniejsze miejsce sprzedażowe w sklepie. Warto też pomyśleć – o  ile przestrzeń nam na to pozwala – o  dodatkowych ekspozycjach wystawienia towaru. Muszą one być jednak dobrane z rozwagą. – Nie chodzi o wstawienie palety soków do małego sklepu i  zajęcie całej powierzchni przeznaczonej do poruszania się. Raczej trzeba konsumentowi wskazać, że sok jest idealny do śniadania czy innych posiłków – mówi Katarzyna Szczotka, Senior Trade Marketing Specialist w firmie Maspex. Przy takim podejściu do tematu dodatkowe miejsca ekspozycji znajdziemy m.in. przy pieczywie, warzywach, owocach czy przekąskach. – Dopowiedzmy, że ustawienie soków, nektarów i napojów przy produktach do nich komplementarnych znacząco zwiększa też szansę na ich impulsowy zakup – mówi specjalistka Maspeksu.

Nigdy nie można zapomnieć o jasnym komunikacie na temat ceny danego soku czy napoju. Aż 8 na 10 klientów nie widząc jej, rezygnuje z kupna produktów. – tłumaczy Katarzyna Szczotka. Poniżej prezentujemy wzorcowe ułożenie produktów Tymbarku w 1-drzwiowej lodówce. – W  tym wypadku jak najbardziej wskazany jest też multifacing. Stałe przypominanie klientom o  produkcie może bowiem zwiększyć sprzedaż nawet o kilkaset procent – kończy Senior Trade Marketing Specialist z Maspeksu. 

Wzorcowe ustawienie w 1-drzwiowej lodówce

Jakie pojemności Na koniec kilka słów o właściwym doborze wielkości opakowań. Według danych Maspeksu, w  małych sklepach sprzedają się głównie opakowania o  mniejszych pojemnościach: kartony 1 l, oraz butelki PET 300 ml (ale i  to oczywiście zależy od lokalizacji placówki – dla przykładu na terenach wiejskich w mniejszych sklepach równie dobrze sprzedają się napoje 2 l). Latem szczególnie te ostatnie warto wziąć pod uwagę przy zatowarowywaniu placówki. – Opakowania typu PET 300 ml to idealna propozycja produktu „na wynos”, poza dom – przydatnego na spacerze, w  podróży czy w  szkole. Poza tym butelki PET to także bezpieczeństwo spożycia i  łatwość użytkowania maj 2013

[83


hist o r i a mark i

L azur

Pierwszy hit ze Skalmierzyc

Polski specjalista od serów pleśniowych Spółdzielnia Mleczarska Lazur to ponad 80 lat tradycji mleczarskich, nierozerwalnie związanych z Nowymi Skalmierzycami. Od 54 lat produkuje się tutaj sery pleśniowe, które dzięki swojej najwyższej jakości zyskały niepodważalną pozycję lidera na polskim rynku i uznanie za granicą.

N

owe Skalmierzyce – miejscowość w Wielkopolsce, między Kaliszem a Ostrowem Wielkopolskim – miały przez ponad stulecie (1815–1918) charakter osady granicznej, zamieszkanej głównie przez pruskich urzędników. Ten stan rzeczy zmieniło odzyskanie przez Polskę niepodległości, które pozbawiło miejscowość jej nadgranicznego położenia. Wymusiło to na mieszkańcach poszukiwanie nowych źródeł zarobkowania. Jednym z pomysłów była mleczarnia. Założył ją w latach 20. Wincenty

84]

Mroczkowski. Niestety, wskutek braku doświadczenia i trudności finansowych wkrótce musiał sprzedać zakład. Nabyli go właściciele okolicznych majątków ziemskich. Wyszli oni z inicjatywą prowadzenia mleczarni nie w formie prywatnego przedsiębiorstwa, lecz spółdzielni. Powołana przez nich do życia Mleczarnia Wielkopolska Skalmierzyce, spółdzielnia z odpowiedzialnością ograniczoną, została formalnie zarejestrowana 6 kwietnia 1929 r. Datę tę uznaje się za początek historii dzisiejszej Spółdzielni Mleczarskiej Lazur.

Mimo że pierwsze lata istnienia spółdzielni przypadły na czas światowego kryzysu gospodarczego, radziła sobie w tych trudnych czasach nad podziw dobrze. Na sukces jej wyrobów spory wpływ miało rygorystyczne podejście do kwestii jakości oraz higieny, widoczne już na etapie przyjmowania mleka do mleczarni. Każdą z  konwi, w  których je przywożono, dokładnie badano pod kątem jakości i  czystości. W  razie niespełnienia któregoś z  tych kryteriów – surowiec był odrzucany. Z tego, który przeszedł test, wyrabiano śmietanę, masło i mleko spożywcze. Do sklepów wyroby rozwożono konnymi bryczkami. Produktem, który zdobył sobie największą sławę, było wyjątkowe w smaku masło skalmierzyckie, wyrabiane w  dębowej masielnicy. Sprzedawano je bowiem nie tylko w  Polsce, ale również za granicą. 25-kilogramowe bloki masła, osłonięte lodem zmieszanym z  trocinami, transportowane były drogą kolejową do Gdyni, skąd statkami odpływały do USA, a w późniejszych latach również do Anglii.

Spółdzielnia Mleczarska Lazur oferuje wyroby z niebieską pleśnią. W jej portfolio znajdziemy też ser pleśniowy z aktywnymi kulturami bakterii probiotycznych, sery pleśniowe zapiekane w cieście naleśnikowym oraz serki topione na bazie sera pleśniowego. Jak feniks z popiołów Działalność eksportową mleczarni przerwał wybuch II wojny światowej i  ponad pięcioletnia niemiecka okupacja. Nie wstrzymały one jednak produkcji w  skalmierzyckim zakładzie. W latach 1939–1945 wytwarzano w nim głównie masło i ser biały przeznaczone w większości na potrzeby okupanta. Wraz z  wyzwoleniem rozpoczął się nowy etap w  dziejach przedsiębiorstwa. Reaktywowany zakład znów otrzymał formę spółdzielni. I choć produkcja w nim nieustannie rosła, przetrwał zaledwie pięć lat. Kres istnienia spółdzielni przyniosła uchwała władz, wprowadzająca powszechne upaństwowienie. 1 stycznia 1951 r. mleczarnia w  Nowych Skalmierzycach zakończyła samodzielną działalność i została włączona do Powiatowego Zakła-


historia mark i

du Mleczarskiego w Ostrowie Wielkopolskim. Po sześciu latach los skalmierzyckiej spółdzielni się odwrócił – została ponownie reaktywowana. Rejestrując ją spółdzielcy zakładali produkcję szerokiego asortymentu: masła, sera, śmietany i  innych wyrobów. Jednakże czas pokazał, że markę mleczarni zbudował nie duży wachlarz produktów, ale wąska specjalizacja.

Francuska rewolucja W roku 1959 rozpoczęto w  Nowych Skalmierzycach pionierską produkcję sera pleśniowego wzorowanego na francuskim serze Roquefort, z  przerostem szlachetnej niebieskiej pleśni. Nazwę tego specjału spolszczono, nadając jej bardziej rodzime, ale jednak zbliżone do oryginału brzmienie Rokpol. Jak to bywa z nowościami, początki nie były łatwe. Polskie społeczeństwo nie znało sera pleśniowego. Choć dziś trudno w  to uwierzyć, to w  połowie lat 60. niektórzy konsumenci zwracali go, sądząc, że jest zepsuty. Kierowali nawet z tego tytułu skargi do władz. Stopniowo jednak rodzima odmiana francuskiego Roqueforta zdobywała coraz szersze grono wielbicieli. W Nowych Skalmierzycach trwały zaś nieustannie prace nad ulepszaniem produktu. Jakże przykra musiała więc być dla załogi decyzja władz centralnych, na mocy której dobrze prosperująca spółdzielnia została z początkiem 1971 r. wchłonięta przez zakład w  Ostrowie Wielkopolskim, stając się na dwie dekady jego oddziałem. W  tym okresie produkcja w  Skalmierzycach została mocno ograniczona, z  wielu wyrobów zrezygnowano. Na szczęście nie dotyczyło to sera Rokpol, który powstawał nadal. Szczególnie duży popyt na polskiego pleśniaka notowano w Warszawie, tygodniowe dostawy liczące 5–6 ton rozchodziły się w stołecznych sklepach błyskawicznie. Wbrew przeciwnościom spowodowanym brakiem samodzielnego bytu załodze udało się zbudować renomę wytwarzanego w Nowych Skalmierzycach sera Rokpol i osiągnąć w tej dziedzinie pozycję lidera. W latach międzywojennych wyroby ze Skalmierzyc rozwożono do sklepów konnymi bryczkami.

W roku 1959 rozpoczęto w Nowych Skalmierzycach pionierską produkcję sera pleśniowego wzorowanego na francuskim serze Roquefort, z przerostem szlachetnej niebieskiej pleśni. Nazwę tego specjału spolszczono, nadając jej bardziej rodzime, ale jednak zbliżone do oryginału brzmienie Rokpol. Tylko Lazur Dalszy rozwój tak dobrze zapowiadającej się marki wymagał jednak prawdziwych i poważnych inwestycji oraz odejścia od zasad centralnego planowania. Sprzyjające ku temu warunki pojawiły się w 1990 r., gdy na fali przemian gospodarczo-ustrojowych po raz kolejny wskrzeszono do życia Spółdzielnię Mleczarską w  Nowych Skalmierzycach. Siedem lat później jej władze zdecydowały się na śmiały krok i  postanowiły produkować tylko ser Rokpol. W  1998 roku, żeby odróżnić go od wyrobów konkurencji, nadano mu nazwę Lazur, nawiązując do koloru pleśni. Wtedy również spółdzielnia przybrała to imię. Oferowana przez nią coraz szersza gama coraz lepszych serów pleśniowych, sprzedawanych w  małych, atrakcyjnie pakowanych porcjach, szybko znalazła uznanie nie tylko w  oczach zwykłych konsumentów, ale również fachowców. Za ich niepowtarzalne walory smakowe i najwyższą jakość Spółdzielnia Mleczarska Lazur uzyskała wiele nagród i wyróżnień, w  tym: Puchar Ministra Rolnictwa i  Gospodarki Żywnościowej za „Najciekawszy Wyrób Targów Mleczarskich” Mleko-Expo, prestiżowe godło „Teraz Polska” (trzykrotnie), znak „Poznaj Dobrą Żywność”, puchar i  tytuł „Mleczarski hit dziesięciolecia”, zajęła także 4. miej-

sce na światowej ocenie serów World Championship w USA.

Pleśniowe: kolorowe i zdrowe Dzisiaj Spółdzielnia Mleczarska Lazur rozwija park technologiczny i  rozszerza asortyment. W jej zakładzie ściśle przestrzegane są standardy ISO 22000 oraz HACCP. Portfolio produktów, poza serem z przerostem niebieskiej pleśni, od którego wszystko się zaczęło, obejmuje także sery pleśniowe z aktywnymi kulturami bakterii probiotycznych, sery pleśniowe zapiekane w cieście naleśnikowym oraz serki topione na bazie sera pleśniowego. A że w Nowych Skalmierzycach wciąż doskonalą receptury i  szukają nowych rozwiązań, to Lazur na pewno jeszcze nieraz zaskoczy. W  końcu ponad 80 lat tradycji mleczarskich i  wysiłek wielu pokoleń ludzi, którzy pracowali na tę markę, zobowiązuje. Oprac. Magdalena Stosio-Róg

Warto wiedzieć Ser Lazur produkowany w Nowych Skalmierzycach to najwyższej jakości dostępny ser typu Rokpol w Polsce, o czym świadczy choćby fakt, że cenią go znawcy win. Klasyczny charakteryzuje się pikantnym i  wyrazistym smakiem, a  jego bryłki, poprzecinane niebiesko-zielonymi żyłkami pleśni, są niezwykle aromatyczne. Dlatego właśnie świetnie kom-

ponuje się z białymi winami o nutach słodyczy i owoców, jak również z ciężkimi czerwonymi winami o  cierpkim smaku, wytwarzanymi ze szczepu Trempranillo. Sztukę podawania serów pleśniowych można zgłębić, odwiedzając otwartą w 2004 roku przez Spółdzielnię Mleczarką Lazur restaurację, serwującą dania z ich zastosowaniem.

maj 2013

[85


hist o r i a mark i

R ed Bull

Ekstremalnie wysokie loty Tam, gdzie dzieją się rzeczy ekstremalne, tam jest Red Bull. Gdy w ubiegłym roku Felix Baumgartner wykonywał swój kosmiczny skok życia, jego skafander nie pozostawiał złudzeń, kto jest sponsorem całego przedsięwzięcia. Internauci i  telewidzowie podziwiali doskonale widoczne logo austriackiej firmy. W tym samym czasie spece od reklamy na całym świecie z zazdrości bezsilnie zgrzytali zębami.

S

tratosferyczny skok Baumgartnera przeszedł już do historii. Ale wcześniej trafił do Księgi rekordów Guinnessa i z  pewnością szybko nie zostanie pobity. Jednak sam jego pomysł oraz powszechne zainteresowanie, z jakim się spotkał, są idealną ilustracją drogi, jaką w ciągu ćwierćwiecza swego istnienia przeszła firma Red Bull. Mówimy wszak nie tylko o potentacie na rynku spożywczym, który niemal z niczego stworzył oryginalną kategorię produktów, ale też o gigancie marketingu, od lat konsekwentnie budującym spójny wizerunek swej marki. Marki, która – w  myśl jej twórców – każdemu „dodaje skrzydeł”.

Ale skoki narciarskie to tylko ułamek aktywności sponsorskiej Red Bulla. Firma współpracuje bowiem z ponad 500 sportowcami na całym globie, posiada kilka klubów piłkarskich i  drużyn hokejowych. Ponadto wspiera żużlowców, jak np. Jarosława Hampela, kierowców rajdowych (m.in. 8-krotnego mistrza świata Francuza Sebastiena Loeba), sponsoruje puchary świata w narciarstwie alpejskim czy motocyklowe Grand Prix. Dla wzmocnienia marki wykupiła też prawa do nazwy kilku kluczowych obiektów sportowych – m.in. w Salzburgu i  Nowym Jorku – które znane są jako Red Bull Arena.

Areny pełne gwiazd

Ekstremalne akrobacje

Idealnym obszarem, w jakim takie przesłanie najszybciej rezonuje, jest sport. Dlatego Red Bull obecny jest na bardzo wielu arenach, gdzie trwa zacięta rywalizacja sportowa, i  wspiera cała rzeszę zawodników z  różnych dyscyplin. W  Polsce palmę pierwszeństwa w  rozpropagowaniu marki jak i  jej hasła przewodniego bezapelacyjnie dzierży Adam Małysz, który jako „Orzeł z  Wisły” kilkakrotnie zdobywał tytuły najlepszego skoczka narciarskiego świata w słynnym już dziś kasku z logo Red Bulla. Obecnie w podobnych kaskach skaczą takie gwiazdy, jak Gregor Schlierenzauer czy Thomas Morgenstern.

Można tak wymieniać jeszcze długo, gdyż pod wpływem Red Bulla powstały także zupełnie nowe dziedziny sportu, zaliczane do tych bardziej ekstremalnych. Są wśród nich: skoki do wody z nadmorskich klifów (Red Bull Cliff Diving), zawody kitesurfingowe (Red Bull King of the Air), wyścigi na deskorolkach (Red Bull Down Hill Extreme), podniebne akrobacje na motocyklach (Red Bull X-Fighters) czy wyścigi samolotów połączone z  lotami akrobacyjnymi (Red Bull Air Race). Zawody w każdej z tych dziedzin dostarczają niezapomnianych wrażeń zarówno uczestnikom, jak i  obserwatorom, którzy tłumnie gromadzą się podczas

86]

poszczególnych sesji. Wystarczy powiedzieć, że w ubiegłym roku tylko podczas jednego eventu, jaki miał miejsce w  Colombo na Sri Lance, w ramach zawodów Red Bull X-Fighters w  jednym miejscu zebrało się 200 tys. ludzi, aby na żywo obserwować podniebne zmagania motocrossowych akrobatów.


historia mark i

Perła w koronie Jednak prawdziwą perłą w koronie sponsorskiej aktywności Red Bulla jest Formuła 1. Ten najbardziej elitarny sport motorowy świata przyciąga uwagę już nie tysięcy, a  milionów widzów na całym globie. I  również w  tym wypadku trudno mówić o  osiągnięciach firmy inaczej, jak w  kategoriach gigantycznego sukcesu. W  ciągu kilku lat od swego powstania w 2005 roku zespół Red Bull Racing dostał bowiem takich skrzydeł, że przez ostatnie trzy sezony z rzędu nie miał sobie równych. W latach 2010–2012 zdobywał podwójną koronę – zarówno mistrzostwo świata konstruktorów, jak i mistrzostwo wśród kierowców F1. Warto w tym miejscu dodać, że Sebastian Vettel, który „wyjeździł” ten tytuł dla zespołu, jest wychowankiem Red Bull Junior Team – specjalnego programu stworzonego w 2001 r. pod auspicjami Red Bulla, pomagającego w wyszukiwaniu i rozwoju młodych talentów wyścigowych. Vettel, zanim został mistrzem świata, był też pierwszym juniorem Red Bulla, który w  2008 roku na torze Monza wygrał Grand Prix Formuły 1, potwierdzając tym samym, że innowacyjne i metodyczne podejście Red Bulla do poszukiwań przyszłego mistrza F1 jest ze wszech miar właściwym kierunkiem działania.

Jednak z drugiej strony, nie pomyli się ten, kto powie, że to towarzyskie życie okazało się też niezwykle pomocnym doświadczeniem w  budowaniu przyszłej potęgi Red Bulla. To wtedy bowiem młody Dietrich mógł dokładnie zaobserwować zachowania bywalców studenckich imprez. Te spostrzeżenia wykorzystał potem przy opracowywaniu skutecznych, a  niedrogich sposobów dotarcia ze swoim produktem do młodzieżowych kręgów. Na początku istnienia firmy jego wysłannicy odwiedzali bowiem najbardziej znane kluby i  puby proponując im, aby odbywające się tam imprezy mogły być opatrzone logo napoju energetyzującego. W zamian Red Bull gwarantował jego darmową dostawę. Mateschitz postawił też na marketing szeptany. Zyskał w  ten sposób wierną rzeszę odbiorców wśród młodzieży, która zaczęła postrzegać Red Bulla jako symbol nonkonformizmu, życia pełnego pasji, a  czasem wręcz kontrkultury. Z pewnością pomogło temu też inne sprytne działanie pierwszych akwizytorów marki – poruszanie się po mieście autami z  charakterystyczną ogromną puszką napoju na dachu oraz celowe podrzucanie i pozostawianie pustych opakowań Red Bulla w  modnych austriackich dyskotekach.

Nonkonformizm i pasja

Z Tajlandii do Europy

Taka innowacyjność nie wzięła się z przypadku. Od początku charakteryzowała ona twórcę potęgi Red Bulla – austriackiego przedsiębiorcę Dietricha Mateschitza. Powiedzmy jednak od razu, że nie brak złośliwych komentatorów, wypominających mu dość swobodne podejście do obowiązków w  młodości. Przypominają, że jako student nie wyróżniał się zbytnią pilnością i  raczej należał do kategorii tzw. wiecznych studentów, którzy nad naukę stawiają życie towarzyskie. Ździebko prawdy musi kryć się w  tych doniesieniach, gdyż na ukończenie Uniwersytetu Wiedeńskiego Mateschitz potrzebował aż 10 lat.

Wszystko to było konieczne, gdyż na początku firma nie dysponowała dużymi pieniędzmi na marketing i reklamę. Dość powiedzieć, że na jej założenie Mateschitz wyłożył całe swoje oszczędności – około 500 tys. dolarów. Drugie tyle dołożył Chaleo Yoovidhya, właściciel tajlandzkiej firmy TC Pharmaceutical, która produkowała napój Krating Daeng (tłum.: „czerwony gaur” – gaur to odmiana azjatyckiego bydła). Pomysłodawcą spółki był Mateschitz, który dostrzegł w  tym lokalnym produkcie globalny potencjał. Zetknął się z  nim na początku lat 80. podczas służbowej podróży do Tajlandlii – jeszcze

Ciekawostki Czerwonego Byka • Firma jest niekwestionowanym liderem energetyków. Należy do niej aż 70 proc. globalnego rynku. • Co roku na świecie sprzedaje się około 5 mld puszek Red Bulla. • Pierwsza charakterystyczna rysunkowa reklama Red Bulla pojawiła się w 1992 roku. Jej bohaterem był Leonardo da Vinci, który rysował… oczywiście puszkę RB.

• Do Polski Red Bull zawitał w 2005 roku – 8 lat po swej austriackiej premierze. Obecnie dostępny jest w blisko 170 krajach świata. • Jedna puszka Red Bulla (250 ml) zawiera 80 mg kofeiny. • Siedziba główna Red Bulla znajduje się w Fuschl am See – niedaleko austriackiego Salzburga.

Prawdziwą perłą w koronie sponsorskiej aktywności Red Bulla jest Formuła 1. Zespół Red Bull Racing przez ostatnie trzy sezony z rzędu nie miał sobie równych. Trzykrotnie zdobywał podwójną koronę – zarówno mistrzów świata konstruktorów, jak i mistrzostwo wśród kierowców F1. w  roli dyrektora marketingu firmy Blendax produkującej pasty do zębów, a  należącej obecnie do Procter&Gamble. Wówczas to po wypiciu Krating Daeng spostrzegł, że tzw. jet lag (zjawisko zmęczenia po podróży i zmianie strefy czasowej) minęło jak ręką odjął. Ponadto poczuł ogromny przypływ energii. Niemal od razu w jego głowie zrodził się pomysł sprowadzenia tego napoju do Europy. Nie trzeba było na to długo czekać. Pierwsze puszki – już pod marką Red Bull – trafiły do sprzedaży w Austrii w 1987 roku. Jedyną innowacją w stosunku do pierwowzoru było to, iż wychodząc naprzeciw przyzwyczajeniom europejskich konsumentów, napój został lekko nagazowany.

Wbrew kasandrycznym wizjom Jednak warto wiedzieć, że na początku przewidywania ekspertów rynkowych (poparte badaniami) były katastrofalne – nikt nie dawał Red Bullowi najmniejszych szans. Mimo to Mateschitz zignorował głosy sceptyków. Twierdził, że skoro nie ma rynku na ten napój, to on go stworzy. I tak też się stało. Minione ćwierćwiecze to pasmo niekończących się sukcesów. Obecnie roczne obroty firmy przekraczają 5 mld dol., a  sam napój jest sprzedawany w  blisko 170 krajach świata. W  dodatku sukces Mateschitza – który z majątkiem przekraczającym 2 mld dol. jest dziś najbogatszym Austriakiem – dowodzi niezbicie, że podążanie za głosem intuicji może mieć czasem bardziej wymierne korzyści niż sztywne obstawanie przy twardych wynikach badań marketingowych. Krzysztof Wojciechowski

maj 2013

[87


Po go d z i n a c h

p rzep i s y

Tagliatelle z sosem serowo-pieczarkowym Składniki: • 1 sos serowo-pieczarkowy Italia Winiary • 300 g makaronu tagliatelle • 200 g małych pieczarek • 50 ml śmietanki 12% • 4 plastry szynki wiejskiej • 1 łyżka oleju

Czas ia przygotowan

30-35 minut

Wartość na energetycz

rcja jedna pokc ok. 412 al

Wykonanie: Makaron tagliatelle ugotuj według wskazówek na opakowaniu. Szynkę pokrój na kawałki, wysmaż na oleju na chrupko, zdejmij z patelni. Pieczarki oczyść, umyj i pokrój na ćwiartki, podsmaż ok. 6–7 minut na tłuszczu z szynki. Śmietankę połącz z 200 ml zimnej wody i wsyp zawartość opakowania sosu serowo-pieczarkowego Italia Winiary. Następnie wymieszaj i wlej na patelnię. Mieszając, zagotuj. Makaron przełóż na patelnię, wymieszaj. Przełóż porcje na talerze i każdą posyp szynką. Podawaj zaraz po przygotowaniu. Danie możesz udekorować pomidorkami koktajlowymi podsmażonymi na oleju.

Tarta z żółtym serem

Przepis poleca Robert Muzyczka, szef kuchni dworu Korona Karkonoszy Składniki: Ciasto: • 400 g mąki pszennej • 200 g masła • 3–4 łyżki zimnej wody • szczypta soli Farsz: • 3 duże cebule • 100 g pokrojonego w paseczki boczku lub szynki

Owocowa lekkość Składniki: • lody jogurtowe z wiśniami Grycan • sorbet z czarnej porzeczki Grycan • 150 g malin • 5 truskawek (świeżych lub mrożonych) • 150 ml jogurtu naturalnego • 1 łyżka cukru • listek mięty Wykonanie: Przygotuj mus malinowy. W tym celu zmiksuj 100 g malin z łyżką cukru i 3–4 łyżkami wody. Na dno miseczki wlej mus malinowy, a następnie ułóż warstwę gęstego jogurtu (możesz ewentualnie dosłodzić do smaku). Truskawki pokrój w plastry. Na jogurcie ułóż pozostałe maliny i pokrojone truskawki. Na wierzchu połóż po jednej porcji lodów jogurtowych z wiśniami Grycan oraz sorbetu z czarnej porzeczki Grycan. Udekoruj listkiem mięty.

88]

• • • • • • • •

2 ząbki czosnku 1 szklanka tartego żółtego sera Gouda MSM Mońki 2 jajka opakowanie pomidorków koktajlowych sól, pieprz, zioła prowansalskie 300 ml śmietanki słodkiej 18% 1 łyżka masła świeża bazylia

Wykonanie: Zagnieć ciasto, siekając uprzednio masło z mąką nożem, i włóż do zamrażalnika na 30 minut. Na patelni podsmaż boczek, do którego dodaj pokrojoną w piórka cebulę oraz pokrojony w plasterki czosnek. Całość jeszcze chwilę podsmażaj. Ciasto rozwałkuj i wyłóż na formę do tarty wysmarowaną masłem, nakłuj widelcem i wstaw do piekarnika rozgrzanego do temperatury 190°C na około 10 minut. W osobnej miseczce wymieszaj śmietankę i jajka, które dopraw do smaku solą, pieprzem i ziołami. Na podpieczone, lekko ostudzone ciasto wyłóż połowę szklanki tartego sera żółtego oraz usmażoną cebulę z boczkiem i czosnkiem. Zalej śmietaną z jajkami. Na wierzchu ułóż przekrojone na pół pomidorki i posyp listkami bazylii. Całość posyp resztą sera. Wstaw do rozgrzanego na 200°C piekarnika, piecz do uzyskania złocistego koloru (około 30–40 minut). Podawaj, gdy lekko przestygnie.


Pomidorowa rozkosz Składniki: • 150 g wędzonego łososia • słoiczek Suszonych pomidorów w oleju z ziołami Ole! • kapary Ole! • Sałata, np. lodowa • 1 cytryna • płatki migdałów

Wykonanie: Wędzonego łososia pokrój w kawałki zbliżone do wielkości suszonych pomidorów w oleju z ziołami, a następnie wymieszaj oba składniki z sałatą. Udekoruj plasterkami cytryny, płatkami migdałów i kaparami.

Krewetki w białym Koktajlowa winie na maśle inspiracja, z czosnkiem Przepis polecadrink Omenaa Mensah czyli Odpowiednio wcześniej wyjmujemy krewetki z zamrażalnika. Na patelni rozpuszczamy kostkę z Luksusową masła, dodajemy pół główki czosnku, pilnując, żebyŚwieży się nie zeszklił, boOgórek wówczas staje się gorzki. Sparzamy wrzątkiem krewetki i wrzucamy na patelnię. Ich kolor, początkowo szary, powinien stawać się różowawy. Podlewamy szklanką białego wytrawnego wina, dusimy 1–2 minuty. Dodajemy świeżą natkę pietruszki i koperek, ewentualnie kilka krążków papryczki chili, przyprawiamy solą i pieprzem. Podajemy z bagietką. Najważniejsze, by nie dusić krewetek dłużej niż 3 minuty, bo staną się twarde.

Milonga czekoladowa Składniki: • 200 g czekolady gorzkiej E. Wedel 64% • 100 ml Likieru Czekoladowego Chopin • 4 żółtka • 150 g cukru pudru • 200 g masła • 100 g kakao E. Wedel • 300 ml śmietanki 36% • 150 g wiśni z likieru

Wykonanie: Czekoladę gorzką E. Wedel rozpuść w kąpieli wodnej (w rondelku włożonym do garnka z gorącą wodą). Żółtka, cukier puder oraz Likier Czekoladowy Chopin ubij za pomocą miksera na jednolitą masę. Następnie zmiksuj masło z kakao na gładki krem i dodaj do niego rozpuszczoną czekoladę oraz ubitą masę żółtkową z cukrem i likierem czekoladowym. Całość wymieszaj, dodaj ubitą wcześniej śmietanę oraz wiśnie. Masę czekoladową przełóż do formy wyłożonej pergaminem i włóż do lodówki na ok. 4 godziny, aby stężała. Deser pokrój na porcje i udekoruj wiśniami z likieru, podawaj z owocami lub bitą śmietanką.


Po go d z i n a c h

. krzyzów ka z nagrodam i

Zapraszamy na chwilę relaksu z krzyżówką. Jak zwykle osoby, które jako pierwsze prześlą rozwiązanie, mogą liczyć na atrakcyjne nagrody. Tym razem do rozdania mamy 10 zestawów kosmetyków dla dzieci z serii Bella Baby Happy

Natural Care o wartości ok. 35 zł każdy. W  ich skład wchodzą: chusteczki nawilżane z olejkiem z migdałów i alantoiną, krem, oliwka oraz żel do ciała i  włosów. Fundatorem nagród jest Grupa TZMO.

Koktajlowa inspiracja, czyli drink z Luksusową Świeży Ogórek Składniki: • 40 ml wódki Luksusowa Świeży Ogórek • 25 ml świeżego soku z limonki • 10 ml syropu cukrowego • 1 łyżeczka świeżo wyciśniętego soku z imbiru* • woda gazowana • cząstka limonki jako ozdoba (opcjonalnie)

Rozwiązanie krzyżówki prosimy przesyłać drogą pocztową na adres: „Życie Handlowe”, ul. Młynarska 7, 01-205 Warszawa lub elektroniczną na adres: konkurs@zyciehandlowe.com. Poza hasłem prosimy podać: imię i nazwisko, numer telefonu, adres e-mail, nazwę sklepu lub hurtowni, w której państwo pracują* oraz informację o tym, skąd otrzymali państwo nasz magazyn. * Zatrudnienie lub prowadzenie sklepu albo hurtowni jest niezbędnym warunkiem otrzymania nagród.

Chrupiące skrzydełka Kurczaka Zagrodowego z Podlasia w sosie BBQ z miodem i chili Przepis poleca Konrad Birek, dyplomowany szef kuchni, kulinarny ambasador marki Zagrodowy

Wykonanie: Do shakera wlej wódkę, sok z limonki, syrop cukrowy i sok z imbiru. Całość wymieszaj i przelej do szklanki typu high ball wypełnionej lodem Szklankę dopełnij wodą gazowaną. *Jeśli nie masz imbiru, szklankę dopełnij napojem gazowanym o smaku imbiru (np. Ginger ale lub Ginger beer).

Składniki (na 4 porcje): • 24 skrzydełka z Kurczaka Zagrodowego z Podlasia Marynata: • ½ szklanki ketchupu • 2 łyżki miodu pszczelego • 2 rozgniecione ząbki czosnku • 1 łyżeczka musztardy sarepskiej • 2 łyżki sosu Worcestershire • sól, pieprz czarny grubo mielony, papryka słodka wędzona, chili pieprz Cayenne • garść przetartych suszonych śliwek (opcjonalnie) Wykonanie: Od skrzydełek odetnij lotki (możesz wykorzystać je później do przygotowania rosołu). Tak przygotowane skrzydełka podziel jeszcze na pół (przekrój je w stawie) i zamarynuj we wszystkich połączonych i doprawionych do smaku składnikach marynaty. Mięso odłóż do lodówki przynajmniej na 3 godziny. Tak przygotowane skrzydełka ułóż na blasze wyłożonej pergaminem i piecz około 30 minut w piekarniku nagrzanym do 160˚C. Upieczone i aromatyczne skrzydełka z Kurczaka Zagrodowego podawaj od razu, najlepiej z pieczonymi ziemniakami. Więcej przepisów na stronie www.zagrodowy.pl.

90]


Zycie Hanldowe maj 2013  

Zycie Hanldowe maj 2013

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you