Issuu on Google+

Ks. Damian Siwicki CPPS

Co nam przyniesie nowy rok? Czy będzie on lepszy od poprzedniego, czy może gorszy? To są pytania, które sobie często stawiamy w  chwilach osiągnię­ cia jakiegoś celu i  u  progu nowego. Takim momentem jest zazwyczaj koniec i  początek roku. Słyszałem ostatnio o  jednym artykule, w  którym podano wyniki badań socjologicznych wskazu­ jących na to, że 65% ludności nasze­ go globu chciałoby, żeby ten świat się skończył. To pokazuje, jak bardzo czło­ wiek staje się nieszczęśliwy w  świe­ cie, w  którym najważniejsze jest to, co można dotknąć, co daje hedonistyczną przyjemność i nie kosztuje wysiłku. Jest pewnie też wiele innych powodów, które składają się na taki stan rzeczy. Cała ta rzeczywistość uświadamia nam, jak bardzo potrzebujemy Boga, bo sami sobie nie radzimy. Święty Augustyn pisał, że „niespokojne jest serce czło­ wieka, dopóki nie spocznie w  Bogu”. Trwamy w  okresie bożonarodzenio­ wym, który nie tylko przypomina nam o  tajemnicy Wcielenia sprzed dwóch tysięcy lat, ale uświadamia Jego trwają­ cą Obecność pośród swojego ludu. Duch Boży ciągle unosi się nad całym stwo­ rzeniem, nawet jeśli jest ono w  stanie chaosu i bezładu. Potrzeba żywej wiary, aby rozumieć, że Bóg jest obecny w  historii każdego swojego dziecka i  czuwa nawet wtedy, kiedy prawie wszystko temu prze­ czy. O  niej, o  wierze żywej, pisze ks. Wojciech Czernatowicz, CPPS w kolej­ nym z artykułów na Rok Wiary. Nie jest

to sama teoria, ale doświadczenie, które może stać się udziałem każdego chrze­ ścijanina. Wiara jest zaproszeniem do jej ciągłego studiowania i  przeżywania, bo bez uczynków jest martwa. O tym, co daje świadczenie o niej swoim codzien­ nym życiem, piszą Karolina, Justa i pani Ewa. Zachęcam bardzo do przeczytania ich doświadczeń o  głoszeniu Ewangelii przez – przemienioną przez Boga –  zwyczajność w  codzienności. Nie można nie sięgnąć po artykuł Katiuszy Marusińskiej o Janie Merlinim: „Jestem tym, kim jestem przed Bogiem”; mądry, poruszający i w prosty sposób przybliża­ jący nam postać jednego z największych Misjonarzy Krwi Chrystusa, najbliższe­ go współpracownika św. Kaspra. W  tym roku, kiedy wracamy do chwalebnej historii Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa, będzie­ my przeżywać rocznicę trzydzie­ stu lat obecności Misjonarzy Krwi Chrystusa w  Polsce, piętnastą roczni­ cę istnienia Wydawnictwa POMOC i V Kasperiańskie Dni Młodych. Już teraz, Kochani Czytelnicy, prosi­ my Was o modlitwę za całe Zgromadzenie CPPS w Polsce i na świecie, nasz zespół wydawniczy oraz młodych związanych z  duchowością Krwi Chrystusa. Na ten rozpoczynający się nowy rok życzę Wam, Kochani Czytelnicy, wiary, która komu­ nikuje miłość, także myślącym i czynią­ cym inaczej niż byśmy chcieli, i  która pozwala nam spotykać Wszechmocnego we wszystkich naszych radościach, tro­ skach i cierpieniach.

Szczęśliwego Nowego Roku z innymi wieloma, i pełnymi zasług dla Nieba, jedynego celu naszego prawdziwego szczęścia. św. Kasper del Bufalo –3–


STYCZEŃ

Mk16, 15

Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”

A

postołowie podejmu­ ją wysiłek, ruszają w  świat z  dobra nowiną o Zmartwychwstałym. Dają odważne świadectwo, że widzieli Jezusa z  Nazaretu, Zwycięzcę śmierci. Uczniowie otrzymują szcze­ gólne zadanie: głoszenie Ewangelii każdemu stworzeniu po wszystkie czasy. Ta sama moc, która sprawia­ ła, że chorzy odzyskiwali zdro­ wie, jest przekazana wspólnocie uczniów głoszących dobrą nowinę

– dlatego, że Jezus jest stale obec­ ny w swojej wspólnocie. Właściwie przyjęta wiara daje moc i siłę, której towarzyszą znaki po dziś dzień. Nas, podobnie jak Apostołów, Chrystus, zobowiązuje do przyję­ cia Ewangelii z  wiarą i  głoszenia jej. Choć przyjęcie jej kosztuje nas wiele wysiłku i  mogą nawet pojawiać się upadki, to jednak Chrystus nie odrzuca nas z powo­ du trudności w  wierze, gdy nasza wiara nie domaga.

Potrafi posługiwać się nami takimi, jakimi jesteśmy. Jezus posyła nas byśmy gło­ sili dobrą nowinę całemu świa­ tu. Choć może nie będzie jakiś spektakularnych cudów w naszym życiu, to jednak pojawi się wokół nas więcej dobra i życzliwości. Pójście za Nim oznacza dla nas życie. Co Mi przeszkadza w prawdzi­ wym życiu? Co Mi przeszkadza w przyjaźni z Bogiem? Ks. Mariusz Szykuła CPPS

 LUTY

Mk 5, 36

W

Nie bój się, wierz tylko!

ierz tylko! Pamiętamy z Ewangelii św. Marka, jak niesamowitą wiarę miała kobieta, która przeciskając się przez tłum, dotknęła Jezusa. Pan dał jej uzdrowienie. Także ojciec chorej dziewczynki nie pod­ dał się, gdy usłyszał o jej śmierci – też wierzył Jezusowi i  dziecko natychmiast wstało, było zdrowe. W  życiu przechodzą takie chwilę, że nic się nie liczy – ani

praca, ani pieniądze, ani kariera, ani rozrywka… Wtedy pozostaje tylko wiara – wobec osobistego własnego dramatu życiowego lub dramatu bliskich. Smutne jest to, że często tylko w  takich chwilach przypominam sobie o wierze. W życiu codziennym, w krzą­ taninie, obowiązkach rodzin­ nych i  zawodowych, w  zdrowiu

–4–

i chorobie brzmi Jezusowe wezwa­ nie jak refren: Wierz tylko! Zwyciężysz, dasz radę, nie braknie ci miłości, będziesz szczęśliwy. Wierzę w Ciebie, Boże Żywy W Trójcy jedyny prawdziwy Wierzę, coś objawił Boże, Twe słowo mylić nie może. Ks. Franciszek Grzywa CPPS


W

WIARA ŻYWA

iara jest osią życia chrześcijanina, przyprowadza do Boga, daje początek nowemu myśleniu. Wiara nie zniewala, nie lekceważy rozumu. Wiara daje życie wieczne. Jednak droga do wiary dojrzałej wiedzie czasami przez różne doświadczenia, a nawet przeszkody. Wiara jest naszym bogactwem, jest nam dana w  darze, niczym glina garncarza, z  której ulepić możemy nasze życie. Jest ona niczym drogocenna perła (jak to słyszymy w ewangelicznych przypowie­ ściach), lecz wymaga z  naszej strony nieustannego oczyszczenia, aby mogła błyszczeć jeszcze piękniej, by również inni dostrzegli jej piękno. Praca ta nie jest łatwa. Wymaga trudu i poświęcenia, a także cier­ pliwości i odporności. Ten jednak, kto ją podejmnie, zyskuje wiele. Zdobywa szczęście, radość życia, sens tego wszystkiego, co dokonuje się w  nim i  wokół niego. Ten, kto żyje z wiary i karmi się jej mocą, nawet w  chwilach trudnych, w  obliczu cierpienia i  niepo­ wodzenia, w  chwili załamań i  choroby, umie odna­ leźć sens i  ufność w  spoglądaniu w  przyszłość. Żyje nadzieją, której niewyczerpanym źródłem jest wszechmocny Bóg, który jest światłem na drodze naszego życia. Jest to nadzieja, która pochodzi od Boga, która dodaje skrzydeł, aby pokonać trudności i  spojrzeć na wszystko z  perspektywy Boga, który nadaje sensu naszym życiowym doświadczeniom. Wiara jest czymś w  rodzaju przeglądania się w  Bogu, w  Jego mocy i  pięknie, w  Jego miłości i  dobroci, w  Jego cierpliwości, jest odwagą spoglą­ dania w  przyszłość i  tworzenia tej nowej już teraz. Kiedy przeglądamy się w  Bogu, kiedy zaczynamy dostrzegać Jego obecność w  nas i  wokół nas, staje­ my się autentyczni i  wolni. Ustają wtedy względy ludzkie. Stają się one mniej istotne, mniej ważne,

–5–

Fragment Listu apostolskiego Benedykta XVI ogłaszającego Rok Wiary

 

. …postanowiłem ogłosić Rok Wiary. Rozpocznie się on dnia 11 października 2012 r., w pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II, a zakończy się w uroczystość Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, 24 listopada 2013 roku.

Nie po raz pierwszy Kościół jest wezwany do celebrowania Roku Wiary. Mój czcigodny poprzed­ nik, Sługa Boży Paweł VI, ogłosił podobny w 1967 roku dla upamiętnienia męczeństwa Apostołów Piotra i Pawła w 1900 lat od ich najwyższego świadec­ twa wiary. Chciał, aby był to uroczysty moment, aby w  całym Kościele było „prawdziwe i szcze­ re wyznanie tej samej wiary”. Chciał on też mię­ dzy innymi, aby ta wiara była potwierdzona w „spo­ sób indywidualny i zbiorowy, wolny i świadomy, wewnętrzny i zewnętrzny, pokorny i szczery”. Myślał, że w ten sposób cały Kościół będzie mógł podjąć „wyraźną świadomość wiary, aby ją ożywić, oczyś­ cić, aby ją umocnić i potwierdzić oraz ją wyznać”. Wielkie wstrząsy, które miały miejsce w owym roku, uczyniły jeszcze bardziej wyraźnym zapotrze­ bowanie na uroczystość tego rodzaju. Zakończyła się ona „Wyznaniem wiary Ludu Bożego” , aby zaświad­ czyć, jak bardzo istotna treść, która od wieków stano­ wi dziedzictwo wszystkich wierzących, musi zostać potwierdzona, zrozumiana i pogłębiona nieustannie na nowy sposób, aby dać konsekwentne świadectwo w innych warunkach historycznych, niż w przeszłości. Tak więc tylko przez wiarę wiara rośnie i umacnia się; nie ma innej możliwości posiadania pewnoś­ci co do swego życia, jak tylko przez coraz większe powie­ rzenie siebie w ręce tej miłości, którą odczuwa się jako coraz większą, ponieważ swoje źródło ma w Bogu. Benedykt XVI W Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 11 października roku 2011, w siódmym roku pontyfikatu.


biala24.pl

drugorzędne, a  droga życia staje tak, jakby…”. Doświadczenie się odpowiedzią na zaproszenie wiary staje się udziałem tego, Boga. W  wierze usłyszeliśmy kto skacze, zanim doświadczył, bowiem Jego słowa i  pragniemy kto postępuje tak, jakby to była pójść za nimi. Wiemy, że On mówi prawda, zanim będzie wiedział do nas i zaprasza nas do przyjaźni na pewno… Rozumienie wiary z sobą. jako „postępowanie tak, jakby” Chodzi tutaj o  wiarę żywą, odpowiada rozumieniu Pisma wiarę zaangażowaną, wrażliwą na Świętego, na przykład Listu do to, co dzieje się w świecie i w mas Hebrajczyków, który definiuje samych. wiarę jako porękę dóbr, których Ktokolwiek mi mówi, że jego się spodziewamy (Hbr 11, 1). Nie wiara jest skończona i  skończona mamy ich, nie czujemy, ale trwaWiara jest naszym jest jego niewiara, ten, jak podejmy przy nich, działamy stosowrzewam, nie mówi o  wierze, lecz bogactwem, nie do tego w  nadziei, że są one o złudzeniu wiary – zwykł mawiać jest nam dana w darze, rzeczywistością. niczym glina garncarza, ks. Józef Tischner. Wiara musi być pełna dynami­ Czy też, jak pisze niemiecki z której ulepić możemy zmu, pełna przemieniającej nasze benedyktyn Anselm Grün w  swo­ nasze życie. życie energii, tak, aby Boża łaska, jej książce „Autosugestia, jak która działa w  cudowny sposób myśleć pozytywnie”: w sercu każdego z nas, przemieniała je, doskonaliła, Wiara dla dawnych mnichów była nie tyle przy- umacniała, dawała radość, wlewała w życie nadzieję. jęciem za prawdziwe dogmatów i  twierdzeń wiary, ile w pierwszym rzędzie polegała na tym, by „czynić Ks. Wojciech Czernatowicz CPPS

P

Miłość współweseli się z prawdą

rzyszedł wreszcie gru­ na święta, a które zabrałam ze sobą. Bardzo pragnę­ dzień, a  z  nim wspania­ łam być przedłużeniem miłoś­ci Maryi, patronującej łe spotkanie Wspólnoty naszemu pobytowi u  Niej. Czułam także odpowie­ Krwi Chrystusa z  całej Polski dzialność za Wspólnotę Krwi Chrystusa. u stóp Maryi na Jasnej Górze, nocne czuwanie – tym Miałam duży problem, w  jaki sposób wręczyć radoś­niejsze, że w przededniu Bożego Narodzenia. kobiecie pieniądze, żeby jej nie urazić i nie zawsty­ W  czasie rekolekcji w  autokarze nasza anima­ dzić z  powodu obecności wielu osób. Włożyłam torka wybrała Słowo Życia – Miłość współweseli więc banknot do kieszeni, aby był pod ręką, i  cze­ się z prawdą (1 Kor 13, 6) – z prośbą o świadectwa kałam na dobrą sposobność. Przywołałam Słowo w drodze powrotnej. Życia i  pomyślałam, że zanim wyrażę kobiecie Przebywając już na Jasnej Górze, zwróciłam miłość, dając ten banknot, najpierw powinnam oka­ uwagę na biednie ubraną, pochyloną, starą kobietę, zać zainteresowanie prawdą o  jej sytuacji, o  niej która uczestniczyła z nami w czuwaniu. Postanowiłam samej. Ucieszyłam się więc bardzo, kiedy kobie­ dać jej 100 złotych, które dostałam niespodziewanie ta usiadła tuż za mną w  Kaplicy Różańcowej, aby

–6–


odpocząć. Zaczęłam rozmowę, pytając, skąd przyje­ chała, z nadzieją na zbliżenie, które umożliwi godne ofiarowanie jej pieniędzy. Ku mojemu zaskoczeniu, kobieta okazała mi zniecierpliwienie, była opryskli­ wa i rozmowa z nią była niemożliwa. Trochę urażona, zrezygnowałam i  schowałam 100 zł z  powrotem do portmonetki. Wróciłam do kaplicy czuwania i wpatrując się w Cudowny Obraz Maryi poczułam niepokój, a zarazem pewność, że nie powinnam tak zostawić tej sprawy. Włożyłam więc banknot znowu do kieszeni, aby mieć go w gotowo­ ści, i prosiłam Matkę Najświętszą o chwilę stosowną do podarowania pieniędzy. Zaczęła się Msza Święta. Dopadło mnie silne zmęczenie. Z  ulgą przysiadłam na klęczniku kon­ fesjonału. Wtedy z  Kaplicy Różańcowej wyszła ta kobieta. Przeszła wzdłuż przejścia tam i  z  powro­ tem, ale wszystkie miejsca siedzące były zajęte. Zatrzymała się na chwilę obok mnie, popatrzyła i bez słowa poszła na drugą stronę przejścia. Wtedy nagle zrozumiałam, że aby okazać miłość, należy być goto­ wym do ofiary. Mimo ogromnego zmęczenia wsta­ łam i  poprosiłam ją, aby usiadła na moim miejscu. Stałam z trudem, opierając się o ścianę, byłam bardzo zmęczona. Coraz lepiej rozumiałam prawdę, że najważniej­ szym aspektem miłości jest poświęcenie.

Kobieta zauważyła moje utrudzenie i uśmiechnę­ ła się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech i tak przy­ patrywałyśmy się sobie nawzajem dłuższą chwilę, uśmiechając się do siebie. Po rozdaniu Komunii Świętej byłam już tak wyczerpana, że musiałam zrezygnować z radosnego dzielenia się opłatkiem z przedstawicielami naszej całej Wspólnoty. Poszłam odpocząć do Kaplicy Różańcowej. Siedziałam tam samotnie i było mi bar­ dzo smutno. Żałowałam, że nie uczestniczę we wspa­ niałym jednoczeniu się mojej Wspólnoty. Czułam się zapomniana i tęskniłam... Nagle ktoś dotknął mojego ramienia. Za mną stała ta kobieta, uśmiechnięta z  opłatkiem w  ręku. Zapytała, czy zechcę podzielić się z  nią opłatkiem. Z  radością zgodziłam się. Ucałowałyśmy się, skła­ dając sobie życzenia. Później usiadła obok mnie i rozmawiałyś­my bardzo serdecznie... W pewnym momencie zapytałam, czy nie przyję­ łaby ode mnie wsparcia. Odpowiedziała, że chętnie, bo jest w potrzebie, ale martwi się, czy nie będzie to dla mnie zbyt duży wydatek. Powiedziałam, że jest to dla mnie możliwe i  że dziękuję jej, jeśli zechce przyjąć taki dar. Rozmawiałyśmy jeszcze długo...

–7–

Ewa


Chwalebna historia Zgromadzenia „JESTEM TYM, KIM JESTEM PRZED BOGIEM”

Z

GIOVANNI MERLINI CPPS

a życia unikał zaszczytów i  do dziś pozo- napotykał po drodze rozbójników. Wiedzieli, jaki jest stał nieco w cieniu. Zatrzymując się jednak stosunek misjonarzy do nich; wiedzieli, że pragną oni nad jego życiorysem, odkrywamy absolut- doprowadzić do pojednania, a  nie odwetu. Dlatego nie nietuzinkową, inspirującą osoboteż sami przestępcy prosili Merliniego wość. 12 stycznia mija 140 lat od śmiero mediacje z władzami w ich sprawie. ci Giovanniego Merliniego, trzeciego W  1824 roku misjonarz dotarł rów­ przełożonego generalnego Misjonarzy nież do Vallecorsa, by głosić rekolek­ Krwi Chrystusa. cje wielkopostne. Wśród zgromadzonych Merlini przyjął święcenia w  1818 tłumów była dziewiętnastoletnia Maria roku. Dwa lata później, podczas reko­ De Mattias. Przeżywała ona w tym czasie lekcji w  San Felice, poznał Kaspra del wewnętrzne trudności, które nie dawały Bufalo. To spotkanie było dla nich obu jej spokoju. Kazania Merliniego bardzo punktem zwrotnym. Od pierwszych ją poruszyły i po długim wahaniu posta­ chwil zrodziło się między nimi porozu­ nowiła z nim porozmawiać. Ks. Giovanni mienie tak szczególne, że już miesiąc został jej kierownikiem. Dziesięć lat później młody kapłan ze Spoleto wstąpił później Maria stanęła na czele długo do Misjonarzy Krwi Chrystusa. wyczekiwanego dzieła – Adoratorek Jest to zresztą jedna z  bardzo nie­ Dzień ma 24 godziny. Krwi Chrystusa. Merlini opiekował się licznych w  jego życiu decyzji, podję­ Wszystkie pochodzą tym dziełem, był obecny na kongresach tych pod wpływem impulsu. Zwykle Instytutu. W  czasie pierwszego spotka­ od Boga i muszą do Niego wszystko trzeźwo rozważał, nie ulega­ nia w  Vallecorsa Maria obdarzyła go, powrócić. Są one oddane jąc emocjom. Miał bardzo wyważoną, jak sama później mówiła, „dziecięcym Bogu, jeśli są dla Niego racjonalną wizję świata. Dlatego też zaufaniem”. I  nie zawiodła się – już do spędzone. Najpełniejszym tak świetnie dopełniał się z  Kasprem, końca życia misjonarz był dla niej opar­ sposobem oddania Bogu który kierował się sercem i  łatwo ule­ ciem. Miał on zresztą szczególne podej­ czasu jest pełnienie Jego gał gorączce działania. Połączenie tych ście do kobiet, potrafił je wysłuchać dwóch charakterów dawało złoty śro­ woli. Wole Bożą poznaje się i  prowadzić z  właściwą sobie delikat­ dek, stąd ks. Giovanni szybko stał się tylko poprzez głęboką z Nim nością, a  jednocześnie stanowczością. zażyłość: kto zna Boga, ten Dlatego też podczas pobytu w  Rzymie prawą ręką Założyciela. Wkrótce został sekretarzem gene­ zna także Jego pragnienia. posługiwał w niezliczonych wręcz zgro­ ralnym oraz przełożonym i  ekonomem (fragment listu) madzeniach żeńskich. domu w Albano, będącego wtedy „ser­ 28 grudnia 1837r. zmarł Kasper del Bufalo. Był to cem” Zgromadzenia. Ciągle uczestniczył też w kolej­ spodziewany, lecz nie mniejszy przez to cios dla ks. nych misjach na terenach objętych bandytyzmem. Giovanniego; w istocie tego dnia odszedł jego ojciec. Gdy wraz ze współbraćmi rezygnował z  eskorty, W  Merlinim, zwykle tak opanowanym i  trzeźwym,

–8–


Misjonarzy Krwi Chrystusa kryło się gorące serce. Nie wstydził się łez, prze­ mawiając podczas pogrzebu. Więź, jaka łączyła go z  Kasprem, nie pozostała jednak tylko sentymental­ ną przeszłością. Misjonarz ze Spoleto stał się nieja­ ko „stróżem woli” Założyciela. Leżało mu na sercu zachowanie dziedzictwa, jakie pozostawił po sobie Ojciec, i dlatego był inicjatorem jego procesu beaty­ fikacyjnego. Przejął na siebie ciężar zachowania Zgromadzenia w  takim duchu, w  jakim widział je Kasper. Było to sprawą wymagającą ogromnej roz­ wagi, gdyż po śmierci Założyciela wiele spraw nale­ żało rozwiązać, a nie było co do nich jednomyślności. W  1847 roku. Merlini został przełożonym gene­ ralnym. Już jego pierwsze decyzje na tym stanowisku zaskakiwały, gdyż na bliskich współpracowników wybrał braci, z którymi najtrudniej było mu się poro­ zumieć. Wiedział, że postępując w  ten niewygodny dla siebie sposób, ma szansę na umocnienie jednoś­ ci w  Zgromadzeniu, co zaczęło zresztą przynosić wkrótce owoce. Przełożony był zdania, że światu nie potrzeba gadania, ale faktów, dlatego wielką wagę przykładał do świadectwa życia wspólnotowego. W  kapłanie tym ujmująca jest jego prostota i  umiar. Niektórzy oskarżali go nawet o  to, że jest nieukiem, bo nie głosi wzniosłych kazań z licznymi wtrąceniami po łacinie, ale mówi prostym językiem, który wszyscy rozumieją. Starał się być przezroczy­ stym, by nie przesłaniać sobą Boga. Nie chciał błysz­ czeć. Powtarzał tylko: „Jestem tym, kim jestem przed Bogiem”. Z  takiej perspektywy nie ma sensu udo­ wadnianie ludziom czegokolwiek, trzeba jedynie jak najlepiej zająć się tym, co do nas należy. I to właśnie robił ks. Giovanni. Przeprowadzał misje, zajmował się grupami świeckimi, własnymi rękami odbudowy­ wał zrujnowane San Felice. Zlecono mu utworzenie konwiktu dla młodych chłopców, pisanie reguły dla Misjonarzy i Adoratorek; powierzono sprawy admi­ nistracyjne domów misyjnych. Merlini był perfekcjo­ nistą, chciał każdą sprawę przeprowadzić idealnie. Na szczęście ilość zadań, jakie przed nim stawały,

–9–

MODLITWA O BEATYFIKACJĘ I KANONIZACJĘ CZCIGODNEGO SŁUGI BOŻEGO JANA MERLINIEGO Przedwieczny Ojcze, błagamy Cię o łaskę beatyfikacji i kanonizacji Twojego sługi Jana Merliniego. Prosimy Cię, abyś położył pieczęć swej boskiej aprobaty na jego życiu i pracy dla chwały Przenajdroższej Krwi, tak aby ci, którzy czczą go i szukają jego wstawiennictwa, mogli chwa­ lić Ciebie przez naśladowanie jego cnót. Udziel nam obfitości łask płynących z Krwi Twojego Syna; obdarz nas duchem miłości, abyśmy mogli prawdziwie głosić Boską chwałę przez apostolstwo Przenajdroższej Krwi, wypełnieni zapałem Świętego Kaspra i Sługi Bożego Jana Merliniego. O to prosimy przez Chrystusa naszego Pana. Maryjo, nasza Królowo i Matko, wszechmocna Pośredniczko u Twojego Syna, poprzez kapłań­ stwo Chrystusa wyjednaj nam łaskę, o którą prosimy dla naszego ukochanego ojca, gorliwego kapłana, Jana Merliniego.


uniemożliwiała zbyt długie zatrzymywanie się nad On sam nigdy nie chciał o  tym słyszeć, bronił się przed wszelkimi pochwałami. Pod koniec jego drobiazgami. Misjonarz nigdy nie szukał cudownych zda­ życia wiele poważanych osób usiłowało go namówić, by pozwolił się sportretować, rzeń, nadzwyczajnego mistycyzmu. Gdy lecz misjonarz za każdym razem odma­ głośna stała się sprawa obrazu w Rimini, wiał, powtarzając, że nie jest przecież na którym rzekomo Matka Boża poru­ nikim szczególnym. szała oczami, Merlini jako przeło­ żony generalny również się tam Czym ks. Giovanni urzeka dziś, w  XXI wieku? Można widzieć udał. W  pewnym momencie w  nim wzór pokory, wewnętrz­ zaaferowany tłum zaczął krzy­ nego poukładania, racjonalnego czeć, że obraz się porusza, jednak podejścia do życia. Jedną z  jego ks. Giovanni był tak zatopiony chyba najbardziej wyjątkowych w  modlitwie, że wcale nie zwró­ cech jest jednak to, że wszystkie cił na to uwagi i  z  rozbrajającą swe siły poświęcał pracy dla Boga, szczerością przyznał potem, że nic a jednocześnie nie buntował się, gdy nie widział. Papież Pius X stwierdził jego dorobek był niszczony. Nieraz nawet: „W  Rzymie jest dwóch świę­ niczym Hiob patrzył, jak rozsypują się tych: ks. Vincenzo Pallotti i ks. Giovanni dzieła, w które włożył całe serce. Powtarzał Merlini. Ja wolę drugiego, ponieważ nie wtedy po prostu: „Wystarczy mi wola Boża…”. robi dziwactw”. Patrząc na wszystkie funkcje, jakie pełnił Merlini, Katiusza Marusińska można uznać, że był osobą właściwie niezastąpioną.

Inkorporacja definitywna Braci z Chorwacji

W

 Chorwacji trzech misjonarzy: br. Marijan Zubak CPPS, br. Stjepan Horvat CPPS i br. Davor Lukačević CPPS złożyło inkorporację definitywną na ręce Księdza Prowincjała Franciszka Grzy­ wy CPPS. Uroczystość miała miejsce w parafii św. Mikołaja w Dugo Selu w Chorwacji podczas święta św. Kaspra del Bufalo, 21 października 2012 r.

Dzisiejszy świat coraz bardziej potrzebuje obmycia w Krwi Chrystusa. Nasz Pan Jezus Chrystus pragnie, abyśmy trwając w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie, zanurzali w Jego Krwi wszystkich chorych, błądzących, zniewolonych, załamanych na duchu i pogrążonych w grzechach oraz wszelkiej nędzy…

(fragment ze składanych życzeń)

– 10 –


NIE WSTYDZĘ SIĘ JEZUSA

B

yć świadkiem Chrystusa wśród młodych? już nie czuję się gorsza jak dawniej. Więc chodzę (Chwila, chwila… Ja jestem młoda!) rados­na. Jestem uśmiechnięta prawdziwie, a nie mam Więc mam pytanie, czy ja w swoim oto­ tylko przyklejonej maski z uśmiechem. I kiedy często czeniu jestem świadkiem Jezusa Chrystusa? Dobre pytanie! Bo na początku to pomy­ ślałam „No jasne! Przecież jestem świadkiem Jezusa. Wierzę w Niego i tak dalej… (Po jakimś czasie powtórzyłam sobie to pytanie kolejny raz.) Czy naprawdę jestem Jego świadkiem? – Cisza. Ile razy jestem wśród znajomych. czy to na uczelni, czy gdziekolwiek indziej, kiedy usłyszę coś o Kościele, to raczej się wycofuję, bo czuję, że nie dam rady odeprzeć wielu argumentów. Kiedyś kolega zobaczył mój breloczek. Metalowy! Zainteresował go, po czym przyglą­ dając się bardziej, zobaczył napis: „Nie wsty­ dzę się Jezusa” i zapytał: „Czyje to?” Ja mówię, że moje. Zaśmiał się i  tak dziwnie spojrzał. Zawstydziłam się i  przemilczałam. Teraz, po czasie, myślę, co mogłam zrobić? Coś powin­ Fot. Katarzyna Radomska nam chyba powiedzieć, jakoś zareagować? W takim układzie wychodzi na to, że nie jestem słyszę od innych „Jesteś niesamowita, jak możesz tak Jego świadkiem, bo o Nim nie mówię, kiedy potrzeba. ciągle być uśmiechnięta, co takiego robisz?”, wtedy (Zasmuciłam się.) mówię o Bogu. Bo właśnie wtedy zaczyna się moje Kiedy mam wiele czasu wolnego i przeznaczam świadectwo o Jego istnieniu. Mój wniosek. Nikomu go na przemyślenie wielu spraw, myślę o moim chło­ na siłę nie warto mówić o Bogu. Ale jeżeli ktoś się paku. Głównie o tym, że on jest daleko od Kościoła, pyta – należy odpowiedzieć. a ja mało mu opowiadam o tym. Zwyczajnie się boję. Czyli trzeba być sobą, żyć dobrze i  zwyczajnie, To takie trudne. Często mnie przerasta to, że zależy pokazując innym, że jest się wyjątkowym dzięki mi na tym człowieku, ale jednocześnie nie spełnia on niemu. Bo wiele ludzi jest smutnych w tych czasach. moich katolickich wymagań na męża. Uśmiech jest ważny dla każdego. Czasem jeden (Wtedy smutnieję jeszcze bardziej.) mały promyk uśmiechu może komuś rozjaśnić życie. Myślę o tym coraz intensywniej. Kiedyś ktoś powie­ Po to właśnie tak żyję i  mam nadzieję, że moim dział mi, żebym nie smuciła się tym, że ludzie nie wierzą, życiem uda mnie się zaświadczyć o tym też najbliż­ ale cieszyła się tym, że ja wierzę. To jest bardzo ważne. szym, czyli tym, którzy są najbliżej nas i  najciężej (Kiedy doszłam do takiego wniosku, rozpogodzi­ jest czasem z nimi rozmawiać. łam się.) Uważam, że będąc świadkiem Jezusa Chrystusa Później przychodzi mi do głowy pewna myśl. na co dzień na pewno nie stracę, a  ZYSKAM! Dzięki Jezusowi to ja mogę się uśmiechać tak szcze­ Chwała PANU!  rze jak nigdy wcześniej. To On mnie docenił i teraz Justa

– 11 –


HOLYSINNERS – ŚWIĘCI GRZESZNICY

S

obota, 27 października 2012 r. Od rana spada temperatura i  pada gęsty śnieg; na dworze nie­ przyjemnie. Na dziś Kaspersi wraz z  innymi wspólnotami młodych z Częstochowy zaplanowali akcję ewangelizacyjną „Holysinners – Święci grzeszni­ cy” – w  ramach Pociągu do Nieba, który odbywa się w każdą ostatnią sobotę miesiąca na ulicach Częstochowy i w kaplicy Dworca PKP. Tym razem chcemy przybliżyć świętych, którzy jak my mieli swoje zalety i wady, ale to, co było najważniejsze w ich życiu, to to, że wykorzysta­ li dobrze czas, zrobili coś niezwykłego ze swego życia, ponieważ szli za Jezusem. Zbliża się godzina 19.00. Zastanawiamy się, czy to ma sens? Ludzie psa w taką pogodę nie chcą wypuścić z  domu, a  co dopiero samemu spacerować po alejach. Serce podpowiada, by iść. Przed Domem św. Kaspra zbierają się młodzi z  Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży z  ks. Robertem, wspólnota od ks. Michała

Święty Kasprze Trafiałeś do ludzkich serc, bo sam miałeś serce otwarte i nie odwracałeś się od nikogo, nawet od przestępców. Pomagaj nam, młodym, kochać siebie i każdego człowieka. Nie chcemy zważać na ludzkie słabości i wady, ale pamiętać, że wszyscy mamy wartość Krwi Boga. Pragniemy, by z tej miłości wypływała zdolność do niesienia pojednania wszędzie tam, gdzie jesteśmy. Prosimy, naucz nas odwagi, dzięki której dochowałeś wierności, pomimo uwięzienia. Chcemy wybierać Chrystusa z taką samą stanowczością i zaufaniem. Wstawiaj się za nami, byśmy potrafili całą energię naszej młodości dobrze wykorzystać na chwałę Boga. Amen.

Kaspersi

Krawczyka, siostry Józefitki ze swoimi podopieczny­ mi i  z  siostrą Mileną na czele. Modlimy się, aby Boży Duch nas prowadził i wyruszamy z tubami, instrumen­ tami, flagami, ze śpiewem, niektórzy w  przebraniach przedstawiających jakiegoś świętego, na ulice. Po dro­ dze ogłaszamy ludziom, że Bóg ich kocha, że święci są wśród nas i że każdy z nas może nim być. Na placu Biegańskiego siostry św. Józefa wraz z młodzieżą przed­ stawiają ich założyciela św. Zygmunta Gorazdowskiego i  św. Franciszka; oprócz tego rozdają bułki. Idziemy dalej aż do McDonald’s, przed którym KSM przybli­ ża swoją patronkę błogosławioną Karolinę Kózkównę. Nawet pogoda się powoli zmienia i  śnieg przestaje padać. Ruszamy na dworzec, gdzie na peronach czeka­ ją ludzie i  widać wjeżdżające pociągi. Do akcji wkra­ czają Kaspersi. Ich świętym bohaterem jest św. Kasper del Bufalo. Młodzi skandują najważniejsze wydarzenia z jego życia. W roli Kaspra pojawia się ks. Dawid, który zaczyna rapować kazanie. Ludzie uśmiechają się, niektó­ rzy robią zdjęcia; ktoś macha z pociągu. Każdy, kto chce, dostaje książkę o św. Kasprze. Wcielamy w życie słowa, że „święty chodzi uśmiechnięty”;) Z  radością udajemy się do kaplicy dworcowej, gdzie o godz. 20.00 ks. Robert Glen przybliża nam świadectwo chłopaka ze Stradomia i  mówi o  świętości, która jest możliwa zawsze. Nie pamiętam, aby na Pociągu do Nieba tylu nas było; ponad 100 osób. To było piękne obejście skromnego jubileuszu pięciu lat PdN, bo zaczęło się wszystko w  listopadzie 2007 roku. Bogu za wszystko niech będą dzięki! DS

– 12 –


kal 13-16

– 13 –


– 14 –


– 15 –


– 16 –


Fot. Karolina Hermann

BIORĘ PRZYKŁAD OD NAJLEPSZEGO

Ś

więtymi byli ludzie „hardkorzy”, oni wyróżnia­ li się zdecydowanie swoją dziwnością i  totalnym nieogarnięciem, byli jakby nie z tego świata (Cóż się dziwić, to niebo było w nich!), ich modlitwą było ich życie, każdy, kto spojrzy, może zobaczyć w nich Jezusa. Czy jestem odbiciem Boga dla innych? Myślę, że nie do końca. Moje słabości i  grzeszność nie pozwalają mi w pełni pokazać Jezusa, ale mogę robić wiele rzeczy, które pokażą, że jestem właśnie od Jezusa! Nie jestem, niestety, taką chodzącą Miłością jak On... Robię wiele rzeczy, które z pewnością Mu się nie podobają, ale pomi­ mo to nie poddaję się, chcę być Jego narzędziem. Podobno ,,Wiara bez uczynków jest martwa”. Mocno uderzają we mnie te słowa. Jak ma wyglądać moja wiara, gdy nie jestem dla nikogo żywym przykładem tego, w co wierzę? To, co robię, a często to, czego nie robię, poka­ zuje, kim inspiruję się w  życiu. A  ja wierzę w  Jezusa Chrystusa, który zmartwychwstał i naprawdę żyje. Chcę

dawać temu świadectwo. W  takich codziennych spra­ wach. Będąc w szkole, idąc na imprezę, nawet jak kupię sobie ładniejszą bluzkę, mam na sobie symbol mojej wiary – krzyżyk, którego nie zasłaniam, nie ukrywam, nawet jak nie pasuje mi do kreacji, bo tam jest mój Jezus. Nie boję się powiedzieć moim znajomym, że byłam na Mszy Świętej któryś z  kolei raz w  tygodniu, że jadę kolejny raz na rekolekcję, że byłam na pielgrzymce, czy nawet, że modlę się za nich. To, że przeżegnam się przed ważnym sprawdzianem lub zrobię znak krzyża na teście w szkole (czasem zapominam o tym), czy pójdę na przer­ wie do kaplicy albo w euforii krzyknę: ,,Chwała Panu!” to moja codzienność. Nie idę na kompromisy ze złem, nawet jeśli znajdują się wokół mnie ludzie, którzy oczekują ode mnie takiej samej odpowiedzi, jaka jest ich postawa. Jeśli ktoś mnie zapyta w kwestii czystości przedmałżeńskiej czy aborcji, narkotyków, samobójstwa, zdrady... moja postawa jest

– 17 –


jasna. Nie boję się powiedzieć, że się z tym nie zgadzam, bo jestem ukochanym dzieckiem Boga. Wy jesteście światłem świata (Mt 5, 13). Każdy z nas ma za zadanie być naprawdę taką oślepiającą żarówą (oczywiście oślepiającą tylko prawdą i miłoś­cią). Stać się światłem dla innych, aby oświetlić komuś drogę do Boga, aby już nie błądził. Ja chcę być świadkiem Jezusa, więc to wezwanie przyjęłam jako dawanie dobra przez słowo. Spotykam wielu ludzi (nawet wśród znajomych), którzy znajdu­ ją się w tzw. stanie dna. Widzą kompletne dno w każdej sferze swojego życia, a  nawet w  tym dnie ich dna, jest pięćset innych den i oni sami są jak takie chodzące dna. I  wiecie, co staram się powiedzieć w  takich sytuacjach: ,,Słuchaj, zobacz jaka jesteś cudowna, jaki jesteś mądry gość, spójrz, ile Ty możesz dobrego jeszcze zrobić. Jesteś ważny. Tylu ludzi czeka, abyś im pomógł. A tak poza tym, to ja Cię kocham, ale jeszcze bardziej to Cię Bóg kocha. Pomimo wszystko. Powiedz Mu o tym problemie”. Często spotykam się z niedowierzaniem, z niewierze­ niem w to, o czym mówię. Widzi się w tym jakiś absurd. Ale to jest PRAWDA. Jestem szczęśliwa, że mogę świad­ czyć w ten sposób o Jezusie, który kocha. Ważne jest dla mnie dawanie nadziei na to, że właśnie oklepane hasło: ,,Będzie dobrze” zrealizuje się w Panu i przez Niego. Przypadek z  życia, który pokazuje, jak wiele może zdziałać dobre słowo, miało miejsce na rekolekcjach dla dzieci, na których byłam animatorem. Mieliśmy problem z  pewną dziewczynką, która prowokowała wiele kłót­ ni, niezgody, rozbijała wewnętrzną harmonię, buntowała koleżanki. Duża część grupy odrzuciło ją, zaczęto się jej bać, bo była agresywna i chciała zdominować większość. Podczas pewnej kłótni, kiedy oskarżano ją, obraziła się na pozostałe dziewczyny. Wtedy podeszłam do niej i powie­ działam: ,,Kochana, jesteś bardzo mądra i  bardzo dobra, wykonujesz wspaniale wszystkie zadania. A  nawet masz zadatki na świetnego przywódcę! Ale spójrz, ile dobrego możesz zrobić. Ty jesteś silniejsza, ale po to tylko, aby pomóc słabszym i podnieść tych, którzy upadają. To jest Twoje zadanie, opiekować się, tymi, którzy nie dają sobie rady”. Pamiętam tę chwilę bardzo dobrze. Dziewczyna, zamknięta w  sobie, pełna złości, zaczęła nagle płakać. Wystarczyło powiedzieć coś dobrego, odpowiedzieć na zło tylko miłością i  od tego momentu była ona nie do poznania. Na rekolekcjach współpracowała z całą grupą. Nie była tak agresywna. Uspokoiła się. Jezus przyszedł do Niej z miłością przez dobre słowo. Być świadkiem Jezusa, który przebacza, sama dając przebaczenie. Bóg chce, abyśmy przebaczali. Wszelka złość i  gniew zabija nas samych i  ludzi wokół nas. Nie

szukam powodów do kłótni, nieraz nie potrafię z  nich wyjść i  wtedy okazuje się, że mam bardzo małą ufność w Panu. Jednakże od czasu do czasu, zdarzy się taka osoba w moim życiu, która wyrządza mi jakąś krzywdę, do tego stopnia bolesną, że czuję, jak mi serce się zapada. Trudno jest poniżonej osobie podejść do tej drugiej i powiedzieć z  pełnią miłości : ,,No, jak fajnie, kopnij mnie jeszcze raz. To za mało”. Nie umiem tak. Oddaję tę sytuację Panu Bogu. Zanurzam tę osobę w Krwi Chrystusa. Dzięki temu nie żyję z  nienawiścią, złością, nie wypominam. Jakże można inaczej, kiedy postawisz taką osobę pod krzyżem Jezusa i spojrzysz na wzrok Pana, który patrzy z miłością na mojego wroga. Nie myślę już o tym, co złego mi zrobił. Moja koleżanka dziwi się, twierdzi, że jestem ,,za dobra” i powinnam powytykać wszystkie przewinienia tym, któ­ rzy mnie zranili. Nie chcę tego robić, bo wiem, że Jezus przebaczył i cały czas to robi. Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a  kto straci swoje życie z mojego powodu, ten je zachowa (Łk 9, 23). Świadczyć o  Jezusie to dla mnie wierzyć wszędzie i zawsze w Tego, któremu wierzę. Nie jest to takie proste, mam z tym trochę kłopotów, ale walczę. Na godzinie wychowawczej pani zapytała, kto dla nas jest autorytetem. Padały różne odpowiedzi: ,,Rodzice, Donald Tusk, ks. Dyrektor, mama, Palikot, nauczyciel, matka Teresa z  Kalkuty”. Najgorsze są te wewnętrz­ ne rozterki: ,,Może powiem Jan Paweł II albo Mahatma Gandhi”. Ale słyszę słowa Jezusa: ,…kto się Mnie zaprze przed ludźmi... (Mt 10, 32). I tak wiem wewnętrznie, że to Jezus jest najważniejszy. Odpowiadam: ,,Jezus jest moim autorytetem” i  piszę imię JEZUS wielkimi, drukowany­ mi literami na tablicy. Nie wiem dlaczego, ale nie przy­ chodzi to łatwo. Uzasadnienie wyborów były różne: ,,Bo ksiądz Dyrektor jest dobry, bo Palikot jest odważny…” Odpowiadam, dlaczego wybrałam Jezusa: ,,Biorę przy­ kład od Najlepszego”. Myślę, że jeśli chcę być świadkiem Jezusa, to muszę radykalnie podchodzić do mojej wiary, mojej decyzji, do określenia mojej tożsamości – tego, kim naprawdę jestem, bez zakładania masek dla publiki. Nie boję się iść na całego! Rok temu Pan postawił mi pewnego chłopaka na mojej drodze. Gdybyście go pierwszy raz zobaczyli, to pomyślelibyście, że facet ma głęboką deprechę, był bar­ dzo smutny. Skrótowo opiszę tę historię. Uważał się za ateistę, nie przystępował od trzech lat do żadnych sakra­ mentów. Twierdził, że Boga nie ma, bo nie czuje, nie 

– 18 –

cd. str. 23


SZTURM DO NIEBA Tomek kombinował już od dawna, żeby jego prezent był naprawdę SUPER, czyli Stuprocentowo Unikatowy, Pomysłowością i Elegancją Rażący, bo i  okazja była nadzwyczajna wielce – jubileusz jego przyjaciół Misjonarzy Krwi Chrystusa. Nawet „student” z podstawówki wie, że takie święto – jak trzydziestolecie – zdarza się tylko raz! Zatem i prezent musi być wyjątkowy. „Tylko co to ma być?” – dumał Tomek już czas jakiś. „Laurka – to dobre dla dziewczyn, bombonierka, też nieco banalne, no i pewnie dentyści nie byliby zachwyceni... Cóż zatem?”. Jubilaci zacni są, okoliczność jest, ba, nawet świnka skarbonka pręży się okazale na półce, hm... tylko pomysłu ciągle brak. Tomek uczciwie rozważył wszelkie warianty, od A do Z: • A  – aksamitne przed poplamieniem rosołem chroniące; • B – birety zimowe z polaru świetnie ogrzewające; • C – czekolady zapas niemały; • D – daktyli wyborowych worek cały; • E – ekspresowe herbatki do zaparzenia; • F – firanki, tak oryginalnie, w oknie do zawieszania; • G – guma do robienia balonów; • H – historia smerfów prawdziwa w liczbie dwóch tomów; • I  – instrukcja obsługi koparki; • J – jaskrawe żółte sandałki; • K – kolekcja klocków lego; • L – lew na biegunach do tego; • M – motyli zestaw w słoiku; • N – nowy krój sutanny dla dodania szyku; • O  – ogrodowe kwiaty; • P – pieśni radosnych zbiór bogaty; • R – rasowe dwa Azory;

• S – smakowitych pierników zapas spory; • T – tomów dzieł Lenina dwa koszyki; • U  – unikatowe wprost z cylindra króliki; • W  – worek na prezenty do pakowania; • Z  – zastęp zuchów ochoczych do worka dźwigania. Niby sporo tego, a  Tomek ciągle nie był zadowolony, ciągle coś nie pasowało... Smutniał z minuty na minutę... Chciałby dla swoich Przyjaciół przygotować coś wyjątkowego, a  tu wszystko nie tak, a  to dziwaczne, a  to może nie wypada, a  to nie wiadomo, czy się spodoba....? I co ma począć „student” z podstawówki, chcący godnie uczcić jubileusz misjonarski? Jest jeden pomysł, który zawsze się sprawdza i  co więcej, pasuje na każdą okoliczność, no i z pewnością przyda się każdemu! Wiecie, co to takiego? Zdradzimy i naszemu Tomkowi, ale tak cichutko, żeby Jubilaci nie usłyszeli... to modlitwa. Wystarczy wszystkie dobre myśli, życzenia spakować w słowa i podesłać do Pana Boga, a On już sam zajmie się Jubilatami i w dodatku zrobi to najlepiej! Gotowi? Do dzieła! Prezentowy szturm do nieba w intencji naszych misjonarzy czas zacząć! S. Ania Mikołajewicz ASC Rys. Bartosz Feliga CPPS

– 19 –


Przepis na to ciasto jest prosty i łatwy w wykonaniu. A smak? Jak upiekłam raz, to nie mogłam się powstrzymać, żeby nie upiec kolejny i  znowu kolejny, kolejny raz. Smakuje wszystkim i ładnie wygląda. Pamiętajmy, że śmietana nie ubije się jak kremówka, ale trochę zwiększy swoją objętość i zmieni konsystencję. Lukier do ciasta można zrobić ubijając białko lub gorącą wodę z  cukrem pudrem zakwaszając kilkoma kroplami z cytryny. Barbara Błaszczyk

słodkie przepisy CIASTO MURZYNKOWE

Składniki: Ciasto: 25dkg margaryny 1½ cukier 4 łyżki wody, 3 łyżki kakao Włożyć do garnka, zagotować i  wystudzić. Do wystudzonej masy dodajemy: 4 żółtka 2 szklanki mąki 1 łyżeczkę proszku do pieczenia 1 łyżeczkę sody Wszystko wymieszać mikserem Ubić białka i  delikatnie wymieszać z  ciastem (łyżkę białka odłożyć na lukier). Upiec 30 minut w  180 stopniach. Na początku dobrze jest zmniejszyć temperaturę, aby ciasto mogło równo wyrosnąć. Masa: 2 pojemniczki (330 g) śmietany kwaśnej zwykłej 12% lub 18% ½ szklanki cukru pudru (ja daję cukier kryształ i ubijam, aż się rozpuści) 1 cukier waniliowy 4 płaskie łyżki żelatyny Śmietanę z cukrem ubijać chwilę mikserem. Żelatynę rozpuścić w  ½ szklanki gorącej wody i przestudzoną w miarę jeszcze ciepłą, wymieszać ze śmietaną. Żelatynę do śmietany wlewamy cien­ kim strumieniem, mieszając. Pamiętajmy, że cia­ sto już powinno być przygotowane do położenia śmietany, gdyż czasami może już wyjść nam bar­ dzo gęsta masa śmietanowa.

– 20 –

Wykonanie końcowe: Wystudzone ciasto przekroić i dolny blat rozsma­ rować przygotowaną śmietaną. Przykryć drugim blatem ciasta. Polać polewą lub udekorować lukrem. Lukier I: łyżka białka, 5 czubatych łyżeczek cukru pudru. Zmiksować, wcisnąć trochę soku z cytryny, jeżeli lukier po dodaniu soku okaże się za rzadki dosy­ pać jeszcze cukru pudru. Lukier II: mniej więcej z takiej samej proporcji tylko zamiast białka dodać gorącą wodę. Zmiksować, wcisnąć trochę soku z  cytryny. Postąpić, jak powyżej. Włożyć do plastykowego woreczka, zrobić w roku maleńki otwór i wyciskać skośnie na ciasto (patrz jak na zdjęciu). Lukier w  jednym i  drugim przypadku powinien być na tyle gęsty, aby można było dekoracyjnie wyciskać, ale jeżeli będzie za rzadki, to będzie się rozlewał i nie będzie odpowiednio biały. Lukier z białek jest bielszy i ładniejszy.


DOMEK W KSZTAŁCIE SERCA

P

ewien ksiądz przygoto­ wał monstrancję i posta­ wił na ołtarzu, gdyż wkrótce miała odbyć się ado­ racja Przenajświętszego Sakramentu. Chłopiec będący w kościele z mamą spytał ją, co to jest? Wytłumaczyła mu, że to jest dom dla Pana Jezusa i że za chwilę zamieszka w  nim sam Bóg. Chłopiec przypatrywał się temu dziwnemu dom­ kowi i stwierdził, że jest on smutny i ponury, bo jeszcze nikt w nim nie mieszka. Wtedy przyszedł ksiądz, wło­ żył do monstrancji maleńki, biały opłatek i  odwrócił Dom Pana Jezusa w stronę wiernych. Dziecko aż zanie­ mówiło, a po chwili powiedziało: – Mamusiu, jaki ten Pan Jezus jest śliczny i  tak pięknie się do mnie uśmiecha! Teraz dom jest pełen radości i wesela, on żyje! Gdy poprosimy dziecko o narysowanie domu, to namaluje ono dach, mury, okna i  drzwi, może jesz­ cze płot, a na nim kota… Kiedy zwrócimy się z proś­ bą do dorosłego o  opisanie słowa „dom”, odpowie podobnie, jak narysowało dziecko, dodając może tro­ chę więcej szczegółów… Ale czy dom to tylko parę cegieł i  dachówek zwieńczonych kominem? Wielu by odpowiedziało „tak” i poprzestało na tym… Jednak czy tak jest na pewno? Tam dom twój, gdzie serce twoje – powiedział anonimowy poeta. No właśnie, przecież dom tworzymy my sami. To słowo ma wiele znaczeń np. dom to Ojczyzna, twier­ dza, zamek… Maria Konopnicka tak napisała w  „Pieśni o domu”: Kochasz ty dom, rodzinny dom, Co w letnią noc, skroś srebrnej mgły, Szumem swych lip wtórzy twym snom, A ciszą swą koi twe łzy? (…) O, jeśli kochasz, jeśli chcesz

Żyć pod tym dachem, chleb jeść zbóż, Sercem ojczystych progów strzeż, Serce w ojczystych ścianach złóż! Dom to miejsce, które się dobrze zna, tworzy je atmosfera wspólnoty, współbracia, ale także przyja­ ciele, o których przyjaźń dbasz, zabiegasz, dla których jesteś w  stanie poświęcić życie, przy których jesteś ufny i niczego się nie boisz, chronisz ich, a oni ciebie, którzy nigdy nie wykorzystają twej słabości ani błędu: Spokojne całkiem serce moje W łódeczce Twojej ciepłej dłoni Niczego teraz się nie boję Bo ona jedna mnie ochroni

O, Krwi Pana Naszego Jezusa Chrystusa, pobłogosław grupie piel­ grzymów z  Olsztyna, przybyłej na nocne czuwanie na Jasnej Górze w dniu 15.12.2012. Ulituj się nad nami wszystkimi. Uczestniczka pielgrzymki Panie Jezu, dziękuję, że mogłam do Ciebie przybyć kolejny raz z podziękowaniami za zdrowie i opiekę nad moja rodziną. Proszę Cię, prowadź! Maria Jezu Przenajdroższej Krwi, dziękuję za wszystkie łaski, przepraszam, dziękuję i proszę o łaskę uzdrowienia z choroby nowotworowej Kasi. Proszę za wszystkich chorych i cierpiących. Jadwiga Panie Jezu, dziękuję za Twoja żywą, pełną miłość i  obecność we Wspólnocie i w moim życiu. Joanna, WKC Toruń

– 21 –


Już żadne słowo nie rozdzieli Na moje – twoje, jej i jego Największym z ludzkich myślicieli I głupcom – całkiem.. nic do tego Już nie rozdzielą, nie rozedrą Na dwoje, naszych losów obu Splecione są, stopione w jedno I tak je pokażemy Bogu Najczulszą częścią swojej duszy Zapadam w Twego serca głębię Choćbyś założył dom wśród głuszy Gdzie serce Twe – tam będę...”

(http://poema.pl/publikacja)

jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejs­ce. A  gdy odejdę i  przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. (J 14, 1-3) W Nowym Testamencie domem Bożym staliśmy się my, chrześcijanie, czyli Kościół. Jest to miejsce szczególnej obecności Boga. Więc: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i  rdza niszczą i  gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i  gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. (Mt 6, 19-21)

Dom kształtuje nas jako ludzi, tworzy i uplastycz­ nia nasze wnętrze, uczy, jak patrzeć na świat i innych ludzi. Jest ostoją, gniazdem, do którego pragnie się powracać, bo: Dla człowieka, podobnie jak dla ptaka, świat ma wiele miejsc, gdzie można odpocząć, ale gniazdo tylko jedno (Oliver Wendel Holmes). Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje przyDom to rodzina i  serce, w  którym nosimy tych, bytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli co nie mogą być blisko nas, a których kochamy tak bardzo, że kiedy o nich pomyślimy, to aż się ciepło mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie. robi, aż boli… (2 Kor 5, 1) A dzi�� Ci powiem jak ja dom rozumiem, Po co komu dom, jeśli tylko jeden człowiek a opowiem jak potrafię i najlepiej umiem. ma się cieszyć jego ciepłem? Dom to sen przy oknie niebieskim Dbajmy więc o  naszą rodzinę, przyjaciół, jak noc głęboka, to sufit, to dach, to komin i na kominie sroka. wspólnotę – bo jak w porę o to nie zadbamy, możemy nie mieć gdzie wrócić i z kim się nim cieszyć. Dom to płot i brzoza przy nim cała w złocie, Z duszpasterskim pozdrowieniem to szczeble i brama i nasz kot na płocie. ks. Sebastian Pięta CPPS, kustosz Dom to kawa ciepła gdy do niego wracam i cukier do tej kawy i w ogrodzie praca. Dom to stół okrągły, ten co w kuchni stoi KONTO BUDOWY ŒWI¥TYNI: i krzesła przy tym stole i nóż co nam chleb kroi. 05 1240 1213 1111 0010 1419 2581 Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa Dom wreszcie to te wszystkie na pięterku 42-221 Czêstochowa, ul. œw. Kaspra del Bufalo 2/18 łóżka i sypialnia nasza i taras i poduszka. A wszystko to są tylko takie słowa i sny bo Dom to przecież my. (http://www.kobieta.pl/wiersze) Pan Jezus, nosząc nas w  sercu, nosząc w  nim Miłość tak wielką, że życie za nią dał, tak powiedział: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w  Boga? I  we Mnie wierzcie. W  domu Ojca mego

– 22 –


dokończenie ze str. 18

 widzi (czyli ogólnie, standard tych, którzy udają, że nie miesiącu napisał do mnie, że otworzył Pismo Święte na wierzą). Czułam jednak, że chyba się na Pana Boga za coś obraził. Otoczyłam go modlitwą wraz z moimi znajomy­ mi. Pewnego dnia powiedział mi, że jego matka wyrzu­ ciła go jako niemowlę na śmietnik i cudem został odna­ leziony. Ten fakt ciążył nad nim jak wielki głaz, którego nie mógł się pozbyć. Po wielu rozmowach powiedział mi, że uwierzy, jak dostanie jakiś dowód, gdy Pan Bóg się do niego odezwie. Wtedy zrobiłam najlepszy interes życia: ,,Słuchaj, założę się z Tobą. Ja wierzę, że Bóg da Ci znać o tym, że jest. Musisz jedynie Mu o tym powiedzieć, że chcesz dowodu. A  ja jako zastaw daję moją rękę – jeśli Bóg nie da Tobie odpowiedzi w  najbliższym czasie, to stracę ją”. Zdziwił się trochę, ale obiecał, że odezwie się do Boga, w którego nie wierzy, o znak. I Pan zaczął dzia­ łać w życiu tego chłopaka. Wszystkie sprawy zaczęły mu się w dziwny sposób rozwiązywać, zaczął widzieć dobro, które dają mu inni ludzie. Nie wiedział, o co chodzi. Po

dniu swoich urodzin na fragmencie, w którym było jego imię : ,,Do celnika Mateusza przyszedł Pan....”. Chłopak zdecydował się przystąpić do sakramentu pokuty. Jego życie zmieniło się. Pan dał mu znać, że jest i nawet może mówić! Mój kolega stanął na nogi, bo spotkał Jezusa. Nieraz wszystko należy postawić na jedną kartę..., nawet jeżeli miałoby to być moje życie, to założyłabym się znowu! Bo kto szuka, znajduje, a sama wiara czyni cuda. I  nawet jak upadamy w  swojej grzeszności, to tym, że powstajemy i przyznajemy się do swoich błędów i sła­ bości, dajemy świadectwo temu, że On pokonał śmierć i  grzech, że Jego moc zabiera naszą niemoc, a  nasze powstanie oznacza Jego zwycięstwo. Nie bójmy zatem się przyznać, do tego, ze jesteśmy katolikami, dziećmi same­ go Boga. Uwierzmy Bogu, a On będzie działał. Amen  Karolina

Zanurzamy w Przenajdroższej Krwi Jezusa Chrystusa

Siostra Weronika Sondaj ASC (8 czerwca 1939 r. – 3 listopada 2012 r.)

U

rodziła się w  miejscowości Sierdziewice (Bośnia). Pochodziła z  pobożnej, wielodzietnej rodziny, w której ukształtowało się Jej powołanie zakonne. Była jedną z dziewięciorga rodzeństwa. Po II wojnie świato­ wej Jej rodzina przyjechała z Bośni do Polski i osiedliła się w okolicach Bolesławca. Do Zgromadzenia Adoratorek Krwi Chrystusa wstą­ piła 21 listopada 1954 roku w  Bolesławcu. Pierwszą profesję zakonną zło­ żyła 15 sierpnia 1956 roku, a  wieczystą 15 sierpnia 1961 roku. Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego i  Studium Kate­che­ tycznego w Krakowie podjęła posługę kate­ chetki. Pracowała też jako zakrystian­ ka, pełniła funkcję

ekonomki prowincjalnej i  lokalnej, a  także przełożonej lokalnej. Brała udział w  kapitułach prowincjalnych. W  latach 1979-1980 przebywała w  domu generalnym w Rzymie na kursie języka włoskiego i kursie duchowoś­ ci na Gregorianum. Kiedy w Polsce powstało Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa, s. Weronika od 1983 do 1988 roku pomagała w  tworzeniu się i  rozbudowie ich Domu Misyjnego św. Kaspra w  Częstochowie. Nie szczędzi­ ła swojego zdrowia i  sił także przy remontach domów zakonnych w Bolesławcu i Kościelisku. Jej żywotność została przerwana wskutek silnego udaru, którego doznała na początku 2008 roku. Przez kilka lat leżała sparaliżowana i  w  ten sposób „głosiła” orędzie Krwi Chrystusa. 3 listopada 2012 roku po długich cierpieniach zmarła w obecności Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa i Księży Misjonarzy Krwi Chrystusa.

– 23 –

www.adoratorki.pl


TERMINY REKOLEKCJI I SPOTKAŃ DOM MISYJNY ŚW. FRANCISZKA KSAWEREGO 05-850 Ożarów Mazowiecki

DOM MISYJNY ŚW. KASPRA DEL BUFALO 42-202 Częstochowa

ul. Zamoyskiego 19 tel.: 22 722 12 57 tel. kom.: 78 763 97 04 (rezerwacja grup i osób na nocleg) str. internetowa: www.ozarow.cpps.pl e-mail: ozarow@cpps.pl

ul. Mąkoszy 1 tel.: 34 366 48 36; 34 366 48 39 fax: 34 366 48 39 wew.102 str. internetowa: www.kasper.cpps.pl e-mail: czestochowa@odkupieni.pl

Pociąg do Nieba: www.pociag.odkupieni.pl 8-10 marca 2013 – dni skupienia DOM MISYJNY ŚW. JÓZEFA Swarzewo ul. ks. Pronobisa 6a

84-100 Puck tel.: 58 674 14 29 str. internetowa: dommisyjnyswarzewo.blogspot.com e-mail: swarzewo@cpps.pl lub boguslaw@odkupieni.pl

18-20.01.; 15-17.02.2013 – dni skupie­ nia dla młodzieży; 19.01.; 16.02.2013 – Msza św. ku czci Krwi Chrystusa; 5-27.01.2013 – Dzień skupienia grupa Dobra Nowina 1-3.02.2013: Dni skupienia dla członków i sympatyków WKC 9.02.2013: Karnawał z Panem (Bal karnawałowy) Franciszkanie z Rychwałdu zapraszają na REKOLEKCJE DLA PAR NIESAKRAMENTALNYCH 25-27.01.2013 e-mail; fdfe@franciszkanie.pl tel.: 338 622 149  (w godz.8.00-16.00) www.fdfe.franciszkanie.pl

5.01.2013; 9.02.2013 r. – czuwania nocne 25-27.01.2013; 15-17.02.2013 – skupie­ nia dla Wspólnoty Krwi Chrystusa 28.01.2013 – 1.02.2013 – rekolekcje dla dzieci 4-8.02.2013 – rekolekcje dla młodzieży 20.01.; 17.02.2013 r. – Msza ku czci Krwi Chrystusa (w każdą trzecią niedzielę miesiąca od godz. 14.00, oprócz grudnia i maja) 8-10.02.2013 – spotkanie uczestników i sympatyków Kasperiańskich Dni Młodych Tematem spo­tka­nia młodych jest „Zima wiary”. Nasze prze­ży­wa­nie wiary ma różne etapy, różne odcie­nie. Tak samo jak w  natu­ral­nym ryt­mie przy­rody — cza­sem słońce zalewa wszystko swoim bla­skiem, a  innym razem nie widać go zupeł­nie spoza cięż­kich chmur zwia­stu­ją­cych burzę. Wiara czło­wieka, tak jak przy­roda — cały czas się zmie­nia, nigdy nie stoi w miej­scu. Warto wsłu­chać się w ten rytm. Jak dobrze wyko­rzy­stać czas, gdy widzimy wyraź­nie, że Bóg nad nami czuwa? W jaki spo­ sób radość czer­paną z poczu­cia tej Jego miło­ści

– 24 –

i łaski prze­ło­żyć na dzia­ła­nie? Ale też: jak nie pod­ dać się, gdy mamy wra­że­nie, że On jest gdzieś bar­ dzo daleko i nie sły­szy naszych modlitw? Między innymi takie roz­wa­ża­nia, pomocne w prze­ ży­wa­niu Roku Wiary, są tema­tem cyklu „dni pokasperiańskich”.

Dom Misyjny Świętego Ducha Hospicjum Santa Galla Łabuńki Pierwsze 1

22-437 Łabunie tel. 84 616 73 41 fax: 84 616 73 43 str. internetowa: www.labunki.cpps.pl e-mail: labunki@cpps.pl


STYCZEŃ

LUTY

1 Wt 2 Śr 3 Czw 4 Pt 5 So 6 N 7 Pn 8 Wt 9 Śr 10 Czw 11 Pt 12 So 13 N 14 Pn 15 Wt 16 Śr 17 Czw 18 Pt 19 So 20 N 21 Pn 22 Wt 23 Śr 24 Czw 25 Pt 26 So 27 N 28 Pn 29 Wt 30 Śr 31 Czw

1 Pt 2 So 3 N 4 Pn 5 Wt 6 Śr 7 Czw 8 Pt 9 So 10 N 11 Pn 12 Wt 13 Śr 14 Czw 15 Pt 16 So 17 N 18 Pn 19 Wt 20 Śr 21 Czw 22 Pt 23 So 24 N 25 Pn 26 Wt 27 Śr 28 Czw

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi Ps z niedz. I tyg. • Łk 2, 16-21 Św. Bazylego Wielkiego i Grzegorza z Nazjanzu, bpów i drów Kościoła, wsp. obow. Ps z I tyg. • J 1, 19-28 Najświętszego Imienia Jezus, wsp. dow. Ps z I tyg. • J 1, 29-34 Ps z I tyg. • J 1, 35-42 Bł. Marii M. Darowskiej, zakonnicy, wsp. dow. Ps z I tyg. • J 1, 43-51 II niedziela po Narodzeniu Pańskim Objawienie Pańskie, uroczystość, Ps z niedz. I tyg. • Mt 2, 1-12 Św. Rajmunda z Peryafort, prezbitera, wsp. dow. Ps z II tyg. • Mt 4, 12-17.23-25 Ps z II tyg. • Mk 6, 34-44 Ps z II tyg. • Mk 6, 45-52 Ps z II tyg. • Łk 4, 14-22a Ps z II tyg. • Łk 5, 12-16 1873 r. – 40. rocznica śmierci Jana Merliniego, Sługi Bożego, trzeciego Moderatora Generalnego Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa Ps z II tyg. • J 3, 22-30 III niedziela po Narodzeniu Pański, Święto Chrztu Pańskiego Ps z niedz. I tyg. • Łk 3, 15-16.21-22 Ps z I tyg. • Mk 1, 14-20 Ps z I tyg. • Mk 1, 21-28 Ps z I tyg. • Mk 1, 29-39 Św. Antoniego, opata, wsp. obow. Ps z I tyg. • Mk 1, 40-45 Ps z I tyg. • Mk 2, 1-12 Św. Józefa S. Pelczara, biskupa, wsp. obow. Ps z I tyg. • Mk 2, 13-17 II niedziela zwykła Ps z niedz. II tyg. • J 2, 1-12 Św. Agnieszki, dziewicy i męczennicy, wsp obow. • Dzień Babci Ps z II tyg. • Mk 2, 18-22 Św. W. Pallottiego, prezbitera, wsp. dow. Dzień Dziadka Ps z II tyg. • Mk 2, 23-28 Bł. W. Lewoniuka i 12 towarzyszy, męczenników, wsp. dow. Ps z II tyg. • Mk 3, 1-6 Św. Franciszka Salezego, bpa i dra Kościoła, wsp. obow. • Mk 3, 7-12 Nawrócenie św. Pawła, apostoła, święto Ps z niedz. I tyg. • Mk 16, 15-18 Św. biskupów Tymoteusza i Tytusa, wsp. obow. Ps z II tyg. • Łk 10, 1-9 III niedziela zwykła • Łk 1, 1-4; 4, 14-21 Św. Tomasza z Akwinu, prezbitera i dra Kościoła, wsp. obow. Ps z niedz. III tyg. • Mk 3, 22-30 Bł. Bolesławy M. Lament, dziewicy, wsp. dow. Ps z III tyg. • Mk 3, 31-35 Ps z III tyg. • Mk 4, 1-20 Św. Jana Bosko, prezbitera, wsp. obow. Ps z III tyg. • Mk 4, 21-25

Ps z III tyg. • Mk 4, 26-34 Ofiarowanie Pańskie, święto; Dzień Życia Konsekrowanego Ps z niedz. I tyg. • Łk 2, 22-40 IV niedziela zwykła Ps z niedz. IV tyg. • Łk 4, 21-30 1805 – ur. św. Maria De Mattias, założycielka sióstr ASC, wsp. obow. Ps z IV tyg. • Mk 5, 1-20 Św. Agaty, dziewicy i męczennicy, wsp. obow. Ps z IV tyg. • Mk 5, 21-43 Św. męczenników Pawła Miki i Towarzyszy, wsp. obow. Ps z IV tyg. • Mt 6, 1-6 Ps z IV tyg. • Mk 6, 7-13 Św. Hieronima Emilianiego, zakonnika, J. Bakhity, dziewicy, wsp. dow. Ps z IV tyg. • Mk 6, 14-29 Ps z IV tyg. • Mk 6, 30-34 V niedziela zwykła Ps z niedz. I tyg. • Łk 5, 1-11 Najśw. Maryi Panny z Lourdes, wsp. dow., Światowy Dzień Chorego Ps z I tyg. • Mk 6, 53-56 Ps z I tyg. • Mk 7, 1-13 Popielec Ps z I tyg. • Mt 6, 1-6.16-18 Św. Cyryla, mnicha, i Metodego, bpa, patronów Europy, święto Ps z niedz. I tyg. • Łk 10, 1-9 Ps z piątku IV tyg. • Mt 9, 14-15 Ps z soboty IV tyg. • Łk 5, 27-32 I niedziela Wielkiego Postu Ps z niedz. I tyg. • Łk 4, 1-13 Ps z I tyg. • Mt 25, 31-46 Ps z I tyg. • Mt 6, 7-15 Ps z I tyg. • Łk 11, 29-32 Św. Piotra Damiana, bpa i dra Kościoła, wsp. dow. Ps z I tyg. • Mt 7, 7-12 Katedry Świętego Piotra, apostoła, święto, Ps z niedz. I tyg. • Mt 16, 13-19 Św. Polikarpa, bpa i męczennika, wsp. obow. Ps z I tyg. • Mt 5, 43-48 II niedziela Wielkiego Postu Ps z niedz. II tyg. • Łk 9, 28-36 Ps z II tyg. • Łk 6, 36-38 Ps z II tyg. • Mt 23, 1-12 Ps z II tyg. • Mt 20, 17-28 Ps z II tyg. • Łk 16, 19-31

Oprac. ks. Ignacy Jakubiak

II Krucjaty modlitwy w intencji Ojczyzny na styczeń: Aby Nowa Ewangelizacja obejmowała zarówno ewangelizację serca człowieka, jak również kulturę oraz życie społeczne w Polsce.

II Krucjaty modlitwy w intencji Ojczyzny na luty: Za kapłanów i osoby konsekrowane o większy zapał i gorliwość w pełnieniu powierzonej im misji Kościoła.

Pa­pie­skie in­ten­cje mi­syj­ne na styczeń:

Pa­pie­skie in­ten­cje mi­syj­ne na luty:

Aby wspólnoty chrześcijańskie na Bliskim Wschodzie, często dyskryminowane, były obdarzane przez Ducha Świętego mocą wierności i wytrwałości.

Aby ludność obszarów objętych wojnami i konfliktami. mogła zacząć budować pokojową przyszłość.

– 25 –



Czasopismo Żyć Ewangelią nr.140