Issuu on Google+

l Odrestaurowana ulica Chłodna - str. 4 l Wojciech Medyński - str.12 l Janosik łupi Warszawę - str. 13 l ISSN 2082-6516

Żywienie a geny

Warszawska Szkoła Zdrowia zaprasza na wykład „Żywienie a nasze geny”, który wygłosi prof. dr hab. Grażyna Nowicka. Odbędzie się on we wtorek, 11 października o godz. 17.00 w auli Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania przy ul. Rejtana 16. Wstęp wolny.

www.poludnie.com.pl

Rok II nr 14 (19)

Z cyklu „Zadziorka Korka” Edward Kuczyński

l

Prasa nie ma szans na przeprowadzenie debaty wyborczej stołecznych Jedynek, które są Jedynkami krajowymi. W tej sytuacji „Południe” zaproponowało trzem Dwójkom udział w debacie. Zaproszenie redak-

Intiga, dostępnych w ofercie sieci gabinetów protetyki słuchu Fonikon. Południe: Panie Doktorze, czym Oticon Intiga różni się od innych dostępnych aparatów słuchowych? dokończenie na stronie 4

Beznadziejnie na Dźwigowej

Remont ul. Dźwigowej - najkrótszego połączenia Bemowa i Włoch może potrwać nawet do 30 listopada br. Mieszkańcom i przejezdnym pozostają uciążliwe objazdy aleją Prymasa Tysiąclecia (korki), przez Gołąbki (szlabany) i przez tereny kolejowe od Potrzebnej do Ordona (przejazdy i wyboje). W tym kłopocie jedno jest pocieszające - być może ta sytuacja spowoduje, że znajdą się pieniędzy na budowę całej Nowolazurowej. Niespełna rok temu, przez dwa miesiące Dźwigowa była remontowana.

Bezpłatnie

Inauguracja w Almamer

rozpocznie się w środę. W czwartek zaś dystrybuujemy tygodnik „Południe Głos Mokotowa Ursynowa Wilanowa”. Opublikowanie wywiadu przewidujemy ponadto w wydaniach elektronicznych wszystkich mutacji, w nowym e-„Południu obywatelskim” i na stronie www.poludnie.com.pl Z poszanowania dla Czytelników publikujemy na razie tylko pytania.

2. Warszawa jest gminą. Obowiązuje w niej silna koncentracja decyzji. W rezultacie organy dzielnic, tj. rady i burmistrzowie, dysponują znikomymi uprawnieniami. Lokalne społeczności dzielnicowe utraciły wiarę w możliwość wpływania na rozwój. Ponadto ordynacja wyborcza do samorządu terytorialnego, zwłaszcza w tak dużych gminach jak Warszawa, dyskryminuje w zakresie biernego prawa wyborczego osoby nieumieszczone na listach partii politycznych. Czynniki te są najistotniejszą przyczyną obecnego stanu frekwencji wyborczej i rzutują na jakość radPaństwa 3 pytania. W drugiej nych. Co zamierza Pan uczynić części debaty każde z Państwa jako poseł i jako premier, by zada po jednym pytaniu pozo- naprawić tę niekorzystną sytuację dla ogółu warszawian? stałym osobom. dokończenie na stronie 15 Pytanie pierwsze; jako pierwszy odpowiadać będzie Pan Witold Kołodziejski. Co zrobić, aby w znaczący sposób przybywało dzieci w Polsce?

1. Samorządy Warszawy i Mazowsza zasilają fundusz solidarnościowy, z którego finansowana jest subwencja ogólna na rzecz najsłabszych finansowo samorządów w Polsce. Jednak wysokość zobowiązań zagroziła realizacji zadań rzeczowych Warszawy i Mazowsza. Czy widzi Pan potrzebę korekty mechanizmu potocznie nazywanego „janoAndrzej Rogiński, sikowym”?

redaktor naczelny

Debata Dwójek

Wstydzisz się wielkiego aparatu słuchowego? Już nie musisz! Doktor Ryszard Mikołajewski, laryngolog od blisko 20 lat pracujący z osobami niedosłyszącymi, wyjaśnia jakie korzyści przynosi jego pacjentom noszenie małych, prawie niewidocznych i bardzo dyskretnych aparatów słuchowych Oticon

6 PAŹDZIERNIKA 2011

Premier nie zdążył

Dzisiaj Platforma Obywatelska stoi przed szansą na kontynuację budowy Polski. Ważne jest aby wysiłek Polaków nie poszedł na marne. Aby móc kontynuować zmienianie Polski na lepsze potrzebna jest zgrana i doświadczona drużyna. Dzisiaj, kiedy sytuacja gospodarcza na świecie jest niepewna, nie ma miejsca na eksperymenty. Dzisiaj wszystko jest w rękach wyborców. Jeśli Polacy zaufają nam 9 października i Platforma Obywatelska ponownie będzie tworzyć nowy rząd będziemy kontynuować modernizację naszego kraju, bo jesteśmy na dobrej drodze. Dlatego powtarzam, pamiętajmy w dniu 9 października są wybory, trzeba iść zagłosować. Jesteśmy na dobrej drodze zmian w Polsce. Akt głosowania to wzięcie odpowiedzialności za Polskę. Dlatego w najbliższą nieObowiązki spoczywające dzielę spotkajmy się przy urnie na premierze Donaldzie Tusku i zróbmy następny krok. Razem! spowodowały, że nie zdążył akMałgorzata Kidawa-Błońska ceptować wywiadu do mutacji „Południa”, adresowanej do Czytelników dzielnic Bemowo, OchoU nas każdy ta, Ursus, Włochy, Wola. Dystrybucja gazety zaplanowana jest rady daje; na wtorek, 4 października. Jeśli Jak się powinno uzyskamy autoryzację we wtorek, opublikujemy w wydarządzić krajem, toniuwywiad „Południa” adresowanym do Ale już co drugi Czytelników Śródmieścia, Żoliborza i Bielan, którego dystrybucja

„chory”, Gdy pójść trzeba na… wybory!

l

gazetapoludnie.bloog.pl

Fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Dlaczego warto głosować?

cji zostało przyjęte chętnie, co jest dowodem zaufania do gazety. Traktujemy to jako znak rosnącego znaczenia prasy lokalnej, jej nakładów i silnej więzi z mieszkańcami. Andrzej Rogiński: Zostałem poinformowany, że Pan Mariusz Kamiński od wczoraj (debata odbyła się we wtorek, 20 września – przyp. red.) jest obłożnie chory i nie może się z nami spotkać. W tej sytuacji, po uzgodnieniu ze sztabem PiS, rozmawiamy w składzie: Marek Balicki z listy SLD, Małgorzata Kidawa-Błońska z listy PO, Witold Kołodziejski z listy PiS. Przygotowałem dla

Witold Kołodziejski: Jest to kwestia bardzo złej sytuacji demograficznej. Wspieranie rodziny to jeden z ważniejszych punktów programowych PiS-u. Przede wszystkim trzeba zreformować, krzywdzący rodziny, system podatkowy. dokończenie na stronie 10

1 października rozpoczął się nowy rok akademicki w Almamer Szkole Wyższej kształcącej m.in. specjalistów turystyki. Siedziba uczelni, stary biurowiec Fotonu przy ul. Wolskiej 43, przeszła gruntowny remont, dzięki czemu są wspaniałe warunki do pracy i nauki - na siedmiu piętrach aż 10 000 m. kw. Wykład inauguracyjny nt. turystyki w kosmosie wygłosił prof. Jerzy Gotowała.

Panowie Wolą

To tytuł spektaklu paradokumentalnego, będącego męską kontynuacją projektu teatralnego dedykowanego wcześniej mieszkankom Woli. Przedstawienie można obejrzeć 6 i 7 bm. w Domu Kultury przy ul. Działowskiej. Początek o godz. 19.00. Wstęp wolny. ciąg dalszy na stronie 12 UWAGA! WSPÓLNOTY

MIESZKANIOWE

planujące podłączenie do sieci cieplnej SPEC: tylko do końca roku projekty przyłączy, węzłów cieplnych i doposażenia w instalacje CO i CWU nawet 60% taniej. Oferta nie dotyczy budynków podłączonych do węzłów grupowych

Informacje pod nr tel.: 22 886-44-39 lub e-mail: biuro@ekoprojekt.com


2

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Dbajmy o Warszawę Z Marcinem Kierwińskim, wicemarszałkiem Województwa Mazowieckiego, mieszkańcem Warszawy rozmawia Andrzej Rogiński - Budżety samorządów Warszawy i Mazowsza są łupione przez Janosika, którym jest ustawa określająca nakazującą przekazywać ogromną część pieniędzy słabszym samorządom. Z czego musiało zrezygnować Mazowsze ze względu na Janosika? Co zamierza Pan z tym zrobić? - Od roku 2003 Warszawa i Mazowsze z tytułu subwencji wyrównawczej wpłaciły już prawie 10 mld dla innych samorządów. Za te pieniądze można by zrealizować wiele niezbędnych dla Warszawy i całego Mazowsza inwestycji. Jestem przekonany, że zasadę solidaryzmu można realizować lepiej i skuteczniej. Nie może być tak, że samorząd który udziela wsparcia, po jego dokonaniu jest tak biedny, że nie stać go na własny rozwój i inwestycje. Dlatego zasady naliczania „janosikowego” trzeba pilnie zmienić i dlatego właśnie zaangażowałem się w zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem zmian ustawy o janosikowym.

Zasadnicza proponowana zmiana polega na przyjęciu nowego algorytmu obliczania wysokości należnej wpłaty do budżetu: zamiast wskaźnika dochodów sprzed 2 lat – miałaby być przyjmowana wysokość dochodów z roku ubiegłego, tak aby móc na bieżąco ustalać ją w zależności od zmieniającej się sytuacji ekonomicznej. Po drugie – środki pochodzące z „janosikowego” powinny być przeznaczane przez samorządy nim zasilane na ich konkretne inwestycje, a nie na wydatki bieżące. Te dwie zmiany pozwolą realnie wspierać rozwój mniej zamożnych samorządów. Dzielmy się rozsądnie, efektywnie i celowo, aby realizacja zasad jakie przyświecały powstaniu „janosikowego” nie wypaczała jego założeń. To jedno z najważniejszych zadań Sejmu nowej kadencji. - Nadzoruje Pan Mazowiecką Jednostkę Wdrażania Programów Unijnych. W czym jest ona pomocna dla mieszkańców Warszawy? - Ważnym obszarem działalności Urzędu Marszałkowskiego jest kwestia dystrybucji środków europejskich, tych dedykowanych dla całego naszego regionu. Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych przyjmuje

wnioski i rozdziela te fundusze z dwóch największych programów: Regionalnego Programu Operacyjnego oraz Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Z tej oferty mogą korzystać wszyscy mieszkańcy, firmy, organizacje i instytucje z terenu Mazowsza. Do najbardziej roz-

zwłaszcza młodzi przedsiębiorcy zakładający swoją pierwszą firmę. Mam na myśli inkubator przedsiębiorczości przy ulicy Smolnej 6. - Co pańskim zdaniem powinien zrobić Sejm, aby rodziny nie bały się mieć dzieci?

dziecka pod opiekę. Dlatego ustawa przedszkolna przyjęta przez Sejm tej kadencji jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Sejm powinien konsultować z organizacjami pozarządowymi takie i kolejne pomysły na ułatwienie wychowywania dzieci i godzenie go z pracą. Ustawa przedszkolna to krok w dobrym kierunku. Teraz warto sprawdzić czy jej założenia sprawdzają się w praktyce i zaplanować kolejne działania. Nie bez znaczenia jest też przystosowanie przestrze-

ni publicznej w miastach do potrzeb rodzin z dziećmi w wózkach. Gorąco popieram audyt prowadzony przez organizacje pozarządowe i samorząd dzielnic Warszawy, z którego powstają raporty na temat tego gdzie należy obniżyć krawężniki, zamontować podjazdy dla wózków, windy. Nasi najmłodsi i ich rodzice mają prawo do bezpiecznego i wygodnego poruszania się po mieście, np. do wjeżdżania z wózkiem tam, gdzie akurat potrzebują dojechać.

Legia awansuje poznawalnych inwestycji które uzyskały wsparcie w ramach RPO WM należą przebudowa ulicy Modlińskiej, budowa ulicy Nowolazurowej, remont Teatru Powszechnego, remont Kościoła św. Krzyża, przebudowa al. Wilanowskiej, budowa parkingów P+R oraz budowa lotniska w Modlinie. Te wszystkie projekty są niezwykle ważne dla całego miasta. Warszawa wzbogaci się także w przyszłym roku o kolejną placówkę, na którą czekają

- Ostatnie cztery lata były dobre dla polityki prorodzinnej, ale oczywiście wiele pozostało jeszcze do zrobienia. To bardzo dobrze, że wydłużony został urlop macierzyński, urlop „tacierzyński”, wprowadzony został zakaz bicia dzieci oraz przyjęta została ustawa przedszkolna. Młode kobiety często deklarują, że chciałyby po urodzeniu dziecka wrócić do pracy choćby na część etatu, a jednocześnie – nie mają możliwości oddania

Pierwszy mecz na swoim stadionie w fazie grupowej piłkarskiej Ligii Europy, Legia rozegrała 29 września. Przeciwnikiem zdobywcy tegorocznego Pucharu Polski, był wicemistrz Izraela. Uznawana przez wielu znawców futbolu drużyna z Tel Avivu, jako najsłabszy zespół w grupie napędziła podopiecznym Macieja Skorży wiele strachu. Drużyna gości grała bardzo mądrze w obronie i czekała na okazje do kontrataków. W 16 minucie meczu Toto Tamuz otrzymał podanie z głębi pola, wbiegł z piłką w pole karne i strzelił na bramkę Legii. Dusan Kuciak z najwyższym

trudem odbił piłkę. W 24 minucie Kuciak złapał piłkę po strzale z rzutu wolnego, w 32 uratował Legię przed stratą gola, po strzale z dystansu Nosakhere Igebora. Minutę później Artur Jędrzejczyk nie zablokował dośrodkowania zawodnika z Izraela, środkowi obrońcy popełnili błąd w kryciu, i Toto Tamuz strzałem głową zdobył gola dla gości. Sześć minut później powinno być 2:0 dla gości, jednak Kuciak instynktownie jedną ręką odbił piłkę po strzale zawodnika Hapoelu. Legia zagroziła bramce drużyny z Bliskiego Wschodu w 41 minucie. dokończenie na stronie 5

Szacunek dla Starszych, szanse dla Młodych – o swoim programie opo- To ciekawe. Na Uniwersywiada Łukasz Gołota* – pra- tecie zajmuje się Pan historią cownik i doktorant Uniwersy- ekonomii, możemy się czegoś tetu Warszawskiego, kandydat z niej nauczyć? do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej (lista nr 7 poz. 21). - Co Pana hasło tak naprawdę znaczy? - To nie jest hasło, to raczej próba oddania mojego wyobrażenia rzeczywistości. Tego, co powinno być wyznacznikiem działania. Swoisty skrót myślowy, który wynika z mojego szczerego przekonania. Pokoleniowa solidarność, praktyka i mądrość bardziej doświadczonych generacji oraz entuzjazm i zaangażowanie młodych to według mnie recepta na lepszą rzeczywistość. - Skąd u Pana takie przekonanie? - Pochodzę z domu nauczycieli, do tego historyków. To ich praca, miłość i uśmiech wytworzyły we mnie z jednej strony szacunek do tradycji i historii, z drugiej pobudziły otwartość i ciekawość świata. Zaszczepili we mnie dążenie do kształcenia, rozwoju i chęć do bacznego obserwowania rzeczywistości. Przekonanie to zostało więc wyniesione z domu, a potwierdzone przez najlepszego i nieomylnego recenzenta – empirię!

- Oczywiście. Dotychczasowe obserwacje doprowadziły mnie do ciekawego pomysłu na ekonomiczny ład - utylitaryzmu. Rozumianego jako: zero doktrynerstwa - akademickie, ekonomiczne i abstrakcyjne dysputy wielokrotnie pozostają bezradne wobec niedoskonałości dnia codziennego, wobec wyzwań i problemów, których nie jest w stanie przewidzieć żaden teoretyczny model. Dogmatyczne przywiązanie do

teoretycznych form nie jest ekonomią czasu teraźniejszego. Stąd ekonomia utylitarna, oparta na „zdrowym rozsądku”,

doświadczeniu i wrażliwości. - Czy może powiedzieć Pan coś więcej? - Pamiętajmy, że rozwój nie jest celem samym w sobie, jest nim zwiększanie dobrobytu wszystkich. Znamy przecież przykłady tzw. „wzrostu zubożającego”, w którym przy rosnących gospodarczych wartościach społeczeństwo biednieje. To ekonomia oparta na własności prywatnej i swobodzie prowadzenia działal-

ności gospodarczej. Państwo uwzględnia bieżące, racjonalne potrzeby grup społecznych, zapobiega dysfunkcjom i wykluczeniom, nie pozwala na rażące dysproporcje w społeczeństwie – one nigdy nie prowadzą do dobrego. To gospodarka oparta na zasadzie personalizmu, uznające wartości zarówno dobra prywatnego jak i wspólnego. To polityka pełnej odpowiedzialności za finanse publiczne, solidaryzmu pokoleń i uczciwej pracy. To one winny być podstawą polityki, którą powinniśmy się kierować. Sprawiedliwy podział pracy oraz jej owoców. To promowanie pracowitości i uczciwości. Eliminacja nadużyć i nieuczciwości. Stanów, w których jedni żyją na kosztem innych. - Co w Pana programie jest jeszcze ważne? - Bez wątpienia jest nią edukacja – klucz do rozwoju. Wszystkie narody, którym udało się osiągnąć sukces zaczynały od jednego: od szkoły! W pełni opowiadam się priorytetowym traktowaniu szkolnictwa. Budowa żłobków i szkół to najlepszy instrument polityki prorodzinnej, żadnych klas powyżej 25 osób jako niezgodnych z podstawowymi standardami kształcenia! Jako nauczyciel akademicki do-

strzegam niewyobrażalną moc nauki jako źródła rozwoju. Naturalnie chciałbym większego wsparcie studentów i środowisk akademickich oraz zwiększenia dofinansowanie tzw. sektora B&R (Badanie i Rozwój) oraz funkcjonalnego powiązania ich ze środowiskami naukowymi i biznesowymi. - Obecnie dużo mówi się o ekologii, ma Pan jakieś konkretne pomysły? - Szczególnie ważne podkreślenia jest ten punkt w kontekście naszego miasta. Warszawa w wielu dziedzinach osiągnęła już europejskie standardy. Niestety dbałość o jej rozwój nie szedł w parzę z troska o środowisko naturalne. Dziś stolica dużego europejskiego kraju w haniebny sposób spuszcza większość swoich ścieków do największej rzeki w Polsce. Problem ten rozwiąże ukończenie budowy oczyszczalni ,,Czajka’’. Jest jednak inny powód do niepokoju - zaledwie 10% mieszkańców segreguje odpady. Niestety znaczącą odbiegamy w tym zakresie od standardów europejskich. Jako cyklista dostrzegam również, że system ścieżek rowerowych pozbawiony jest jakiejkolwiek spójności. Dlatego za najważniejsze w tej materii uważam: budowa systemu efektywnej segregacji

odpadów, dalsza rozbudowa ścieżek rowerowych na Mokotowie i w całej Warszawie. - To ciekawe. Na koniec pytanie dlaczego Pan zdecydował się kandydować? - Może to zabrzmi patetycznie, ale służba publiczna, obok pracy na uczelni, to dla mnie najpiękniejsza rzecz jaką można się zajmować. Zawsze staram się walczyć o to, w co wierzę. Nie potrafię obojętnie przejść obok rzeczy, które uważam za złe – choć zapewne tak byłoby łatwiej. Tak mnie wychowali rodzice i tego nauczyło mnie doświadczenie. * Łukasz Gołota (28 lat) jest doktorantem i pracownikiem Uniwersytetu Warszawskiego.  Z wyróżnieniem ukończył prawo i stosunki międzynarodowe na UW. Studiował również na uniwersytecie w Chicago. W trakcie studiów malował ściany w USA, był kelnerem w Anglii, pracował w Niemczech. Mimo młodego wieku zebrał już spore doświadczenie zawodowe pracując w kancelariach adwokackich, administracji publicznej, mediach i na uczelni. Prowadził wykłady na uczelniach w Turcji, Hiszpanii i USA. Od lat oddany sprawom Warszawy. Zapalony żeglarz i podróżnik. (kandydat do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej (lista nr 7 poz. 21 .środek listy).


POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

3


4

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Patronat Południa - Zrewitalizowana Chłodna

Ślady, wspomnienia, blask i gwar

Przez całą sobotę, 1 października, na Chłodnej panował wyjątkowy nastrój. Można powiedzieć - wielkie święto, podczas którego nawet nieznajomi stali się na chwilę sobie bliżsi. Było uroczyście, wesoło,

Grajkowie, muzykanci, gazeciarz, pojazdy z epoki, pod okiem władzy - granatowego policjanta. Kto wiedział, czym była Chłodna, ta sprzed lat, zanim zawalił się tamten świat?

i gimnazjum) bliżej Towarowej, żartują, że starsi ciągle wracają do wspomnień. - To wszystko sztuczne - rzuca zgrabna, naturalna panienka i wygłasza młodzieńczą tyradę.

gotował lektury (nieobowiązkowe!) – specjalne wydanie „Kuriera Wolskiego” i elegancką broszurę. Jeśli ktoś chce wiedzieć wszystko, musi koniecznie sięgnąć po „Panią Chłodną” - dzieło Artura Nadolskiego, dziennikarza, varsawianisty, dobrego ducha rewitalizacji tej wyjątkowej ulicy. - Och, proszę pana, to była bardzo ważna ulica - mówi pani Anna, mocno posiwiała pani. Elegancki pan Wiktor dodaje, że tu nie tylko toczyło się normalne życie miejskie, pełne wielkomiejskiego gwaru. Tędy

wjeżdżało się do wielkiego miasta, tu załatwiało się rozmaite sprawy, zakupy. Ludzie robili interesy. Tu nieopodal był plac Kercelego. Największy targ przedwojennej Warszawy. Dopiero po wojnie funkcję arterii przejęło Leszno. Ale nie to dzisiejsze. Tylko aleja nazwana Świerczewskiego, dzisiaj Solidarności. - Pamiętam Chłodną z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Chodziłem z tatą, który pokazywał mi jakieś fantastycznie ważne dla niego miejsca, w których po

wojnie szaleli z chłopakami. Tata miałby dziś 86 lat. Szkoda, że nie mogę tu dziś z nim znów się przespacerować. Za to przyprowadziłem wnuka. On pewnie zapamięta dzisiejszy festyn i lody - mówi pięćdziesięcioparolatek, człowiek stąd, jak się przedstawia. Trzylatek umazany lodami, mocno trzyma wyrywający się z ręki chiński balon. - To będzie w gazecie? - dziwi się. - A ja myślałem, że pan też przyszedł na taki sentymentalny spacer. dokończenie na stronie 14

Wstydzisz się wielkiego aparatu słuchowego? Już nie musisz!

historycznie, sentymentalnie i z fasonem. Przedwojenne cwaniaki uwijały się w tłumie, służąc radą, pomocą, albo celnym żartem. - Jak trafić na Chłodną? - Pójdziesz pan prosto między Ciepłą a Zimną!

Z obecnych, w dużej części ludzi młodych i bardzo młodych, oprócz miłośników historii Warszawy, niewielu. Nawet jeśli są bywalcami Klubokawiarni Chłodna 25. Młodzi, np. ci, którzy uczą się dziś w starej tysiąclatce (obecnie liceum

- Ty uspokój się. Ulica jest w porządku. Mnie się podoba oponuje dryblas. Chyba mają szczęście, że żyją teraz. No, a na pewno, że są młodzi. Dla chętnych zgłębiania historii ulicy i Woli urząd przy-

Przełom w leczeniu stawów i kręgosłupa! Bemowo, ul. Tkaczy 13 Zespół dyplomowanych fizjoterapeutów i lekarzy pracujących w firmie Fizjo Med Poland istniejącej od 1997 r. udowodnił, że poprawa rezerwy ruchowej w stawie objętym chorobą zwyrodnieniową oraz przywrócenie prawidłowego napięcia otaczających staw tkanek miękkich powoduje znaczną poprawę funkcji oraz redukcję dolegliwości pacjenta. To zmienia dotychczasowe spojrzenie na rehabilitację kręgosłupa i stawów. Pracowaliśmy nad doborem odpowiednich technik manualnych uznanych w świecie medycznym od kilku lat. W tym okresie pomogliśmy kilku tysiącom ludzi! Dziś wiemy, że wyniki naszych obserwacji oraz doświadczenie, które posiadamy umożliwia nam skuteczne leczenie wielu dysfunkcji narządu. To przełom w rehabilitacji twierdzi Krzysztof Narosz szef zespołu terapeutycznego. Techniki, które wybraliśmy do naszej pracy są bardzo subtelne, a co za tym idzie nie powodują powikłań czyli pogorszenia stanu pacjenta. Jednym słowem może być tylko lepiej! Po pierwszej konsultacji wiemy czy jesteśmy w stanie Ci pomóc. Lekarze, którzy obserwują wyniki naszej pracy, są zdumieni. Mając dotąd do dys-

Mokotów, ul. Różana 51 pozycji tylko fizykoterapię zdają sobie sprawę z ograniczeń. Dziś inaczej patrzą na możliwości rehabilitacji ortopedycznej. Najlepsze efekty uzyskujemy w rehabilitacji: stanów zwyrodnieniowych stawów, dyskopatii, bólu kolan, bólu biodra, bólu głowy, nerwobólach, rwy kulszowej, zespołu bolesnego barku, łokcia tenisisty i golfisty, zespole cieśni nadgarstka. A oto kilka opinii naszych pacjentów: Paweł, 51 l.: Jestem neurochirurgiem od lat cierpiałem z powodu bólu kręgosłupa, jednak decyzję o operacji odwlekałem. Moi koledzy dali mi wizytówkę Pana Narosza i zdecydowałem się na rehabilitację. Nie zdawałem sobie dotąd sprawy, że jest możliwe usuniecie moich problemów bez operacji. Polecam. Maria, 69 l.: Moje kolano nie pozwalało mi wyjść z domu ,ból był tak duży. Córka woziła mnie na rehabilitację do Fizjo Medu i dziś już pierwszy raz od roku sama poszłam do sklepu! Bardzo Wam dziękuję. Kazimiera, 72 l.: Od lat leczyłam swój chory bark nie spalam w nocy ze względu na ból, w dzień nie mogłam ruszyć ręką.

Krzysztof Narosz Gabinet terapii narządu ruchu ul. Różana 51 tel. 22 498-18-55 22 848-76-01

Po konsultacji nabrałam nadziei dziś śpię w nocy spokojnie i nadal pracujemy nad ruchomością. Bardo się cieszę wspaniali terapeuci. Jestem szczęśliwa, że trafiłam na takich ludzi. W opini pacjentów najskuteczniejsi terapeuci w Warszawie. W dniach od 7 do 19 października prowadzimy konsultacje pacjentów. Liczba miejsc ograniczona. Obowiązuje telefoniczna rejestracja wizyt!

ul. Tkaczy 13 (Bemowo Jelonki), tel. 22 666 05 77 ul. Różana 51 (Mokotów), tel. 22 498 18 55

www.terapia-manualna.com

dokończenie ze strony 1 Dr Ryszard Mikołajewski: Lista zalet i innowacji jest długa, wymienię zatem dwie najistotniejsze. Po pierwsze, jest to najmniejszy na świecie aparat słuchowy z łącznością bezprzewodową, a więc poza wspieraniem normalnego słyszenia pozwala na bezprzewodowe łączenie się z telefonami komórkowymi oraz innymi urządzeniami audio, jak np. telewizor czy telefon stacjonarny. Po drugie, w przypadku noszenia dwóch aparatów słuchowych przy ubytkach obuusznych, dwa aparaty Oticon Intiga działają jak jedno urządzenie i współpracują ze sobą, co dotychczas było niemożliwe w tak zminiaturyzowanych aparatach słuchowych. Czemu służy „współpraca aparatów słuchowych między sobą”? RM: Pozwala na lepsze słyszenie i rozumienie mowy w trudnych warunkach akustycznych (np. w gwarnej restauracji lub na ruchliwej ulicy) oraz umożliwia lepszą lokalizację źródła dźwięku dzięki przestrzennemu słyszeniu. Czy w związku z tym zaleca się noszenie dwóch aparatów słuchowych przez osoby mające niedosłuch w obu uszach? RM: Z całą pewnością takie rozwiązanie jest dla nich bardzo korzystne. Każdy mój pacjent, któremu zaleciłem noszenie dwóch aparatów, potwierdzi moje słowa. Czym różni się słyszenie w jednym od słyszenia w dwóch aparatach słuchowych? RM: Hałas otoczenia utrudnia rozumienie mowy. Dla osób z ubytkiem słuchu wyodrębnienie poszczególnych głosów jest trudne. Mózg potrzebuje informacji z obu uszu, aby skutecznie rozróżniać dźwięki w trudnych sytuacjach słuchowych, takich jak rozmowa

w zatłoczonej kawiarni lub w pomieszczeniu, do którego dobiegają hałasy przejeżdżających ulicą pojazdów. Dwa aparaty słuchowe pozwalają wspomóc naturalną zdolność mózgu do tłumienia hałasów dochodzących z tła, dzięki czemu mowa staje się bardziej wyraźna.

Komu zatem zaleciłby Pan noszenie aparatów Oticon Intiga? RM: Te aparaty słuchowe przeznaczone są dla osób ze średniego stopnia ubytkiem słuchu oczekujących dyskretnego rozwiązania, które sprawdzi się w każdej sytuacji. Szczególnie zalecam wypróbowanie dwóch aparatów słuchowych, by odnieść pełną korzyść z funkcji bezprzewodowej łączności ułatwiającej naturalne słyszenie. Aparaty Oticon Intiga są świetnym rozwiązaniem zarówno dla pierwszorazowych użytkowników jak i pacjentów, którzy korzystali już wcześniej z aparatów.

mowy nawet w trudnych warunkach akustycznych. Powakacyjna promocja firmy Fonikon – Osoby, które zdecydują się zakupić w październiku dwa aparaty słuchowe otrzymają 500 zł upustu. Ilość aparatów w promocji ograniczona. Promocja potrwa do 20 października. Zapraszamy wszystkie zainteresowane osoby na bezpłatne badanie słuchu i konsultację protetyka słuchu. Osobom niepełnosprawnym proponujemy wizyty domowe. Z uwagi na duże zainteresowanie naszymi usługami, prosimy o telefoniczne umawianie wizyt. Zapraszamy do naszych gabinetów: ul. Dąbrowskiego 16 (róg Bałuckiego), tel. 22 498 75 40 ul. Stępińska 19/25 (Szpital Czerniakowski), tel. 22 392 68 40 ul. Leszno 17 (przychodnia specjalistyczna), tel. 22 862 99 90 ul. Ciołka 11 (przychodnia specjalistyczna), tel. 22 877 07 63 ul. Kartezjusza 2 (przychodnia specjalistyczna), tel. 22 683 82 39 Posiadamy sieć 12 gabinetów na terenie całej Warszawy. Zapytaj o najbliższy gabinet: 22 392 76 19.

Laureat tytułu Firma Godna Zaufania

Oticon Intiga - Nowoczesny aparat słuchowy miniaturowych rozmiarów jest prawie niewidoczny na uchu. Zaawansowana technologia pozwala na łączenie się z telefonami komórkowymi, telewizorami i innymi urządzeniami audio. Poprawia jakość słyszenia i rozumienia

zaprasza pon.-pt. w godz. 9:00-17:30 www.fonikon.pl Refundacja NFZ Autoryzowany dystrybutor: Producent najlepszych aparatów słuchowych


5

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Legia awansuje dokończenie ze strony 2 Strzał Macieja Rybusa na rzut rożny sparował bramkarz gości. Do przerwy Legia po bardzo słabej grze przegrywała 0:1. Od początku drugiej części spotkania w zespole z Ła-

zienkowskiej wystąpili Michał Żyro i Janusz Gol, zastępując zagubionego Mosce Ohayona i najsłabszego na boisku Ivicę Vrdoliaka. Roszady w składzie poprawiły jakość gry Legii, jej ataki stały się groźniejsze i bardziej płynne. W 52 minucie Daniel Ljuboja próbował zagrozić bramce Hapoelu strzelając głową, chybił, w 65 minucie strze-

lał nogą, jednak Edel Apolla złapał piłkę. Minutę później bramkarz gości był jednak bezradny. Maciej Rybus dośrodkował piłkę w pole karne z rzutu rożnego. Ljuboja wyskoczył najszybciej do górnej piłki,

i strzałem głową zdobył wyrównującego gola. Nieprzerwany doping kibiców Legii i wyrównująca bramka niosła warszawski zespół do dalszych ataków. Dwie minuty później Jakub Wawrzyniak nie opanował piłki w polu karnym gości po kapitalnym zagraniu Radovicia. W 70 minucie meczu składna akcja Legii zakończyła

się faulem Nosakhare Igebora w polu karnym na Radoviciu. Sędzia bez wahania podyktował rzut karny, który na gola dla Legii pewnie zamienił Marcin Komorowski. Na trybunach zapanował szał radości, który

trwał sześć minut. Po szybkiej akcji zawodnicy przedostali się pod bramkę Legii, najpierw groźnie z dystansu strzelił Nosakhar Igiebor. Warszawski bramkarz odbił piłkę, jednak wobec dobitki Mahrana Lali, który chwilę wcześniej wszedł na boisko, był już bezradny. Minutę przed końcem spotkania ten sam zawodnik po

koszmarnym błędzie Komorowskiego (zbyt lekko podawał do bramkarza) przechwycił piłkę i pobiegł w kierunku warszawskiej bramki. Mógł zapewnić gościom zwycięstwo. Jego strzał jednak Kuciak sparował na rzut różny. W 90 minucie Dusana Kuciak dalekim wykopem zapoczątkował najpiękniejszą akcję meczu. Futbolówka trafiła do Michała Żyro, który głową skierował ją do Danijela Ljuboji. Serbski napastnik przyjął piłkę i również głową odegrał do wbiegającego w pole karne Miroslava Radovicia. „Rado” zamarkował strzał, raz... drugi... i za trzecim razem technicznie podciął piłkę nad siadającym na murawie bramkarzem Hapoelu. Po dramatycznym meczu Legia odniosła zasłużone zwycięstwo i przy zwycięstwie PSV w Bukareszcie nad Rapidem awansowała na drugie miejsce w swojej grupie LE. Piotr Niewęgłowski Fot. Krzysztof Sobieraj

Komentarz: Oprawa meczu wywołała skrajne reakcje. Głośno o tym w mediach. Oto na tzw. żylecie komunalnego stadionu, którym zarządza Legia, pojawił się gigantyczny transparent z napisem: Jihad Legia. Napis wykonano literami imitującymi

arabskie, aczkolwiek nie miały nic wspólnego z pismem arabskim. Zdaniem krytykujących, tych którzy odpowiadają za oprawę meczu, została w ten sposób wyrażona wrogość. Dżihad (Jihad) dla wielu oznacza bowiem świętą wojnę. Według „Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” Władysława Kopalińskiego (Muza, Warszawa 1999, wyd. XXV, str. 138) dżihad pochodzi z języka arabskiego: „święta wojna w obronie islamu, traktowana jako powinność” w zna-

czeniu religijnym. Różne mogą być interpretacje. W przypadku meczu piłkarskiego Legii można „Jihad Legia” odczytać jako „Idziemy naprzód, walczymy”, „Walcz, Legio”. Wydaje się, że można to odczytać jako prowokację, złośliwość, próbę zirytowania drużyny z Tel Awiwu. Żydzi mogą jednak odczytać to jako walkę z niewiernymi. Sprawą zajmuje się prokuratura. Wydaje się, że bardziej kompetentni będą językoznawcy. Andrzej Rogiński


6

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Festiwal Kultury Przestrzeni Re:kultywacja we Włochach sąsiadów i wszystkich, czyja szych sobotnich godzin. Mała Helenka (na zdjęciu) obecność uprzyjemni kilka Przez trzy pierwsze godziny wędruje od stoiska do stoiska. przedpołudniowych i później- trwała wyprzedaż, kiermasz ręTu kolorowe ciuszki, obok filmy na DVD, stos książek (są i bajki), no i dużo zabawek. Wyraźnie zaciekawiona, długo ogląda stoliczek z pięknymi ozdobami. Jej rodzice rozmawiają ze znajomymi i bacznie patrzą za dzieckiem, któremu pewnie wcale nie w głowie, że uczestniczy w Festiwalu Kultury Przestrzeni RE:KULTYWACJA. Organizatorzy spotkania przed Artystycznym Domem Animacji we Włochach zaprosili ludzi zamieszkałych w pobliżu do uczestnictwa w wyprzedaży ubrań, zabawek, książek, mebli, naczyń oraz innych użytecznych przedmiotów, które mogą przy takiej okazji zmienić właściciela i zacząć nowe życie. Pomysł wyprzedaży garażowych sprawdzony w innych miejscach Warszawy - m.in. na Saskiej Kępie i Powiślu - zapewne przyjmie się i tu. - Celem wyprzedaży jest między innymi integracja lokalnej społeczności, a przede wszystkim dobra zabawa - mówi organizatorka przedsięwzięcia, Paulina Matuszewska, architekt wnętrz z Pracowni Projektów Lofft. Sugerowaliśmy ceny okrągłe i raczej symboliczne. Zachęcaliśmy zainteresowanych do zaproszenia przyjaciół,

kodzieła (m.in. wyrobów z Glinianki, pracownii ceramicznej z domu kultury) i ekodizajnu. Obok warsztaty budowania z ekoklocków, zajęcia dla rodziców (noszenie dzieci w chustach, ekologiczne pieluszkowanie) i pokaz renowacji mebli. Poobiedni blok obejmował prezentacje o budowaniu ekologicznym, o twórczej aranżacji przestrzeni dla najmłodszych oraz porady, jak przygotować miejski ogród do zimy, podsumowanie i odpowiedź na pytanie, czym jest kultura przestrzeni. Dla wielu włochowian i ich gości było to z pewnością interesujące i inspirujące spotkanie. Już w trakcie miniwykładu można było sobie wyobrazić i zacząć myśleć o upiększeniu własnego, choćby niewielkiego przestrzennie otoczenia. Nie

wszyscy wiedzą, że za nieduże pieniądze i stosunkowo małym nakładem pracy można znacząco poprawić przestrzeń przydomową - balkon, taras, ogródek. - Pomysł takiej właśnie imprezy powstał podczas warsztatów „Future City Game” organizowanych niedawno, przy ponownych narodzinach, a właściwie... rekultywacji naszego domu kultury - przypomina Paulina Matuszewska. Gdy zastanawialiśmy się, gdzie usytuować nasz festiwal, naturalnie pomyśleliśmy: ADA. Impreza udała się dzięki dobrej współpracy z domem kultury, którego dyrektor, Violetta Wacławek, udzieliła nam wsparcia organizacyjnego. Dopisała pogoda i wcale nie trzeba było uciekać do gościnnych wnętrz. Ale nie byłoby możliwe spraw-

ne urządzenie kiermaszu bez użyczonego sprzętu, który pozwolił na przestrzenną ekspozycję. Pokazy, prezentacje i wykłady - z oczywistych powodów - lepiej było zrobić w sali. Na zakończenie festiwalowego dnia wystąpił Chór Eksperymentalny Gre Badanie. Trochę zwariowany, ale ciekawy pomysł wokalny polega na imitacji głosów zwierząt. W programie był nawet Czajkowski. - Warto czytać plakaty ze znaczkami wyobrażającymi starą kamerę filmową i pegaza! - powiedziała mi sąsiadka z sali koncertowej ADA, gdy nie tylko lokalna publiczność oklaskiwała chór i organizatorów Re:kultywacji. Tekst i fot. Michał Borzymiński

Felieton polityczno-ekonomiczny

Dlaczego nowy „stymulus” nie zwiększy zatrudnienia Mamy więc w USA kolejną próbę wyjścia z „pełzającego” wzrostu poprzez działania mające rzekomo zwiększyć zatrudnienie. Łącznie 447 mld. dol. Można jednak bez większego prawdopodobieństwa błędu przewidzieć, iż efekty będą znów bliskie zera. Wyjaśnienie zacznę od spraw najogólniejszych. Otóż najbardziej ogólną uwagą jest ta, że najlepiej zwiększa zatrudnienie – co za niespodzianka! – wzrost gospodarczy. Majstrowanie przy rynku pracy przynosi niewielkie i bynajmniej nie zawsze pozytywne efekty. W okresie wielkiej mody na tzw. aktywną politykę zatrudnienia zrobiłem kiedyś dwa rankingi krajów zachodnich. Pierwszy z punktu widzenia tempa wzrostu PKB, drugi zaś z punktu widzenia skali wydatków na ową „aktywną” politykę zatrudnienia. I nie było (dla mnie przynajmniej) niespodzianką, że na czele rankingu tempa wzrostu gospodarczego znalazły się kraje takie jak USA i Wielka Brytania, które były na szarym końcu rankingu pod względem relacji wydatków na „aktywną” politykę zatrudnienia do PKB. To wzrost gospodarczy tworzy przede wszystkim miejsca pracy. A teraz spójrzmy na zatrudnieniowy stymulus administracji Obamy. Największy kawałek tortu dotyczy redukcji podatku od płac dla pracobiorców. Podobnie jak – również przedwy-

borczy – stymulus rządu Jarosława Kaczyńskiego w 2007 r. jest to forma napędzania pracownikom (czyli wyborcom) pieniędzy przed wyborami. Tyle, że trochę bardziej uzasadniony, bo nie dokonywany w szczycie fazy ekspansji. Wzrostu gospodarczego z tego wiele nie będzie, gdyż w warunkach wysokiej niepewności wyższa jest skłonność do oszczędzania i zmniejszania zadłużenia gospodarstw domowych. Rzeczywisty stymulus dla pracodawców, który obniżyłby im właśnie pozapłacowe koszty pracy jest (tak samo jak we wspomnianym polskim przypadku) nieporównanie mniejszy. Kawałek tortu zakłada utrzymanie przedłużonego (do 99 tygodni) zasiłku dla bezrobotnych. Tyle, że taki krok raczej zwiększy niż zmniejszy skłonność do pozostawania na amerykańskiej „kuroniówce”. Przećwiczyliśmy to bowiem we wczesnej transformacji, kiedy w Polsce (gdzie zasiłek przysługiwał w czterokrotnie dłuższym okresie niż np. w Czechach) mniej niż 20 proc. bezrobotnych podejmowało pracę w pierwszych trzech miesiącach bezrobocia, a w Czechach ponad 50 proc. 35 mld. dol. dla nauczycieli, to wyłącznie „polityczne” pieniądze (nauczyciele, to najwierniejszy elektorat Demokratów!); mają one podtrzymać niepotrzebne zatrudnienie w publicznych szkołach.

Wreszcie, twórcy stymulusa najwyraźniej wiele obiecują też sobie po inwestycjach publicznych, zwłaszcza po budowie dróg i autostrad (50 mld. dol.). I to dziwi. Porównanie tempa wzrostu gospodarczego i wydatków na aktywną politykę zatrudnienia wymaga pewnej ciekawości intelektualnej. Natomiast sprawdzenie, że budowa (i remonty) dróg dają niewielkie efekty zatrudnieniowe wymaga jedynie zdolności obserwacji. Rzut oka na budowaną drogę pozwala dostrzec znacznie więcej wyspecjalizowanych maszyn niż obsługujących je ludzi. A więc i tutaj wielkich efektów zatrudnieniowych nie będzie. Mamy więc do czynienia przede wszystkim z bardzo kosztownym, lecz mało skutecznym majstrowaniem przy gospodarce. Jan Winiecki

10 bm. upływa termin złożenia deklaracji ZUS przez osoby prowadzące działalność gospodarczą nie zatrudniających pracowników i płacenia składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne (na drukach ZUS-DRA). 15 bm. (sobota) upływa termin wpłaty składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne przez osoby prowadzące działalność gospodarczą i zatrudniające pracowników.


POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

7


8

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Tadeusz Ross: Obywatel nie ma płci TROSSka o innych - Panie Tadeuszu, bardzo trudno się z Panem umówić na wywiad. Tak dużo pracy? - Bardzo. Praca to moja druga żona. - A co na to pierwsza? Zazdrosna?

- O tak ! Zwłaszcza gdy nie wrócę na noc. - Jak to?! - Po prostu. Jedne głosowania kończą się późno w nocy, a następne zaczynają wcześnie rano. Wtedy nocuję w sejmie. - Rozumiem. Tej miary artysta z duszą społecznika, to rzadkość. Lubi Pan pomagać innym? - To moja pasja. I sens życia. Zawsze pomagałem swoim bliskim, kolegom, przyjaciołom. Z czasem ta chęć pomocy przeniosła się na obcych ludzi. - Obcych? - Mam na myśli tych, którzy mają kłopoty, gorzej im się żyje, nie mogą rozwiązać trudnych problemów. Do mojego Biura Poselskiego przychodzą ludzie, żeby opowiedzieć o swoich sprawach, wyżalić się. - I jak im Pan pomaga? Przecież poseł nie wszystko może. - Oczywiście, że nie wszystko. Ale wystarczająco dużo, żeby ludzie poczuli się mniej samotni. Żeby mieli świadomość potencjalnej pomocy, a często całkiem realnej. - A co z Pana dotychczasowym fachem? Polska kultura traci? Publiczność żałuje? Fani odchodzą od zmysłów? - W nic pan nie trafił. Cały czas działam. Piszę scenariusze, książeczki dla dzieci, książkę wspomnieniową. Od czasu do czasu występuję. Ale przeważnie robię to charytatywnie, ot tak, żeby nie wyjść z wprawy. - Rozśmieszał Pan całe pokolenia Polaków. Ale wtedy było się z czego śmiać. A teraz?

- Dobre pytanie dla posła. Chyba pan chce żebym komuś podpadł. - Nie, chcę tylko żeby Pan był szczery. Z czego Pan się dzisiaj śmieje? - Powodów do śmiechu i sa-

tyry jest wciąż dużo. Niestety. - A z Sejmu się Pan śmieje? - Nawet gdyby był powód do śmiechu, nie mam na to czasu. Sejm i moją pracę społecznika traktuję śmiertelnie poważnie. Jestem człowiekiem doświadczonym, mam dystans do wielu spraw, staram się słuchać ludzi, wsłuchiwać się w ich problemy. - Zaczynał Pan od Rady Warszawy. Co Pan tam robił? - Raczej czego nie robiłem. Poznałem wspaniałych ludzi, bardzo doświadczonych już społeczników, od których, między innymi, nauczyłem się sposobów działania. Nie wystarczy sama chęć, trzeba jeszcze wiedzieć jak pomóc, żeby był efekt. Pracowałem w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. W Sejmie też w takie komisji pracuję. Ciągle nabieram doświadczenia. Wie pan, pierwsza kadencja w parlamencie jest jak szkoła podstawowa. Dopiero w drugiej kadencji można się rozwinąć, bo się już dużo wie. Wszędzie przetarte ścieżki. - I dlatego Pan chce kandydować? - Oczywiście. Po prostu nie chciałbym zmarnować swojego czteroletniego doświadczenia. A poza tym, wie pan, ja nie jestem typowym politykiem. Nie interesują mnie żadne rozgrywki, swary, konkurencje i partie. - Jak to? Przecież jest Pan w PO. - To prawda. Po raz pierwszy w życiu jestem w jakiejś partii. Ale Platforma Obywatelska, jest wyjątkową partią. To moja rodzina. Zresztą jak może być inaczej, skoro nawet moje córeczki nazywają Donalda Tuska wujkiem. I ta rodzina, tak jak i ja, chce dobrze dla Polski. Tak z całego serca.

31 sierpnia w Fundacji Batorego odbyło się śniadanie prasowe inaugurujące kampanię „Kobiety na wybory”. Ma ona zachęcić kobiety do udziału w głosowaniu, bo do udziału w starcie o mandat parlamentarny jest już po herbacie (termin zgłoszeń minął 30 sierpnia). Zebrani dowiedzieli się, dzięki badaniom dr Mikołaja Cześnika z ISP PAN, że kobiety od 1997 r w ostatnich 4 wyborach uczestniczą średnio o 4,5 proc. słabiej niż mężczyźni (!). Największa różnica 6,3 proc. była w 2007 r., ale np. w 2001 r. wynosiła tylko 0,9 proc. Czternaście organizacji pozarządowych uznało to za gigantyczny problem i zorganizowało kampanię, która ma zachęcić kobiety, aby tę 4,5-procentową przepaść zasypać. Zakrawałoby to na farsę, gdyby nie to, że za kampanią stoi wydawanie publicznych pieniędzy, a to już

nie jest zabawa, tylko korupcja. Niżej podpisany z sarkazmem w głosie pogratulował organizatorom inicjatywy, wyrażając nadzieję, że doprowadzi ona do tego, iż po tych wyborach to mężczyźni okażą się grupą wykluczonych w 5 procentach, a wówczas trzeba będzie organizować akcję „Mężczyźni na wybory”. Nie dajmy się zwariować. W wyborach biorą udział obywatele. Obywatel nie ma orientacji seksualnej, narodowości, wieku, wyznania ani płci. Nie ma nawet wzrostu i tuszy. Ale powinien mieć obywatelskie prawa. Czy kobiety są grupą wykluczonych w wyborach? Nic z tych rzeczy, ale na pewno wykluczani są obywatele, gdy zabiera im się realne bierne prawo wyborcze i ceduje je na komitety i pełnomocników. Nikt nie może sam, bez tych pośredników, stanąć do wybo-

rów. I to jest autentyczny dylemat naszej demokracji, a nie fikcyjnie stworzony problem, niby braku uczestnictwa kobiet w głosowaniu. A tak przy okazji, jak mało obchodzą dziennikarzy te wybory, niech świadczy fakt, że nikt z ok. 50 osób zebranych

na tym śniadaniu, poza mną, nie miał żadnych pytań w sprawie wyborów. Może to jest też istotny problem jakości naszej demokracji? Mariusz Wis, prezes Fundacji im. J. Madisona Centrum Rozwoju Demokracji

22 września w wypożyczalni przy ul. Olbrachta w Klubie Podróżnika oglądaliśmy zdjęcia wakacyjne z Rodos, Paryża i Norwegii. Niespodziewanie zawitał Marcin Kierwiński, wicemarszałek województwa mazowieckiego, który zachwalał pejzaże Mazowsza.

Warszawa chce obwodnic i wylotówek 29 proc. Warszawiaków uznało budowę obwodnicy za najpilniejszą inwestycję, więcej wskazań uzyskało jedynie metro. Obwodnica zostawiła natomiast w tyle Stadion Narodowy, czy Most Północny. Tzw. „ringi” w istotnej części, mają już Kraków, Wrocław, Trójmiasto. W ostatnich latach buduje się objazdy (słusznie!) wokół kilkutysięcznych miasteczek, tymczasem w Warszawie są całe kilkunastotysięczne osiedla, wzdłuż których przejeżdża tranzytem ogromna ilość pojazdów. Budowa obwodnicy Warszawy realizowana jest powoli. Niestety jest to inwestycja kosztowna, która w dodatku nie wygląda imponująco w statystykach budowy dróg. Wybudowanie kilku kilometrów drogi ekspresowej wokół stolicy kosztuje bowiem tyle, ile kilkunastu kilometrów „w polu”. Jednakże budowa obwodnicy jest jedną z najważniejszych inwestycji dla największego polskiego miasta i jego mieszkańców. Dlatego przyspieszenie obecnego tempa prac powinno stać się priorytetem dla kolejnego ministra infrastruktury. Na razie realną szansę na obwodnicę ma jedynie zachodnia część miasta. Zjazd z autostrady A2 na stronę północną przez Bemowo na Powązki i dalej Trasą Toruńską, jest już praktycznie ukończony - odcinek od trasy poznańskiej otworzono w tym roku, pozostaje tylko jego połączenie z autostradą, jak ta dojdzie do Warszawy. W trakcie budowy jest ekspresowa trasa odchodząca od A2 przez obrzeża Ursusa i Okęcia

do ul. Puławskiej. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) deklaruje, że odcinek ten będzie oddany przed EURO 2012, aczkolwiek inwestycja ma już kilkumiesięczny poślizg i niektórzy twierdzą, że bardziej realny jest rok 2013. Budowa pozostałej części obwodnicy

dowy nowej wylotówki przez Łomianki, w stronę Gdańska (dopiero po 2013 roku). Przez ostatnie kilka lat poczyniono już do niej pewne przygotowania i może to oznaczać konieczność aktualizowania dokumentacji oraz ponownego ubiegania się o decyzję środowiskową. Na liście re-

i kilku ważnych wyjazdów została jednak odłożona na bliżej nieokreśloną przyszłość. Odłożona jest też budowa odnogi od A2 do wylotówek na Katowice (droga nr 8) oraz Kraków (nr 7), dzięki którym można by ominąć Al. Krakowską i wyjazd przez Raszyn i Janki czyli jeden z najbardziej zakorkowanych odcinków w kraju. Budowa łącznika od autostrady choćby do centrum Maximus k. Nadarzyna powinna być realizowana tak szybko, jak to możliwe. Również wątpliwym posunięciem było opóźnienie bu-

zerwowej przedsięwzięć, które mają szansę rozpocząć się przed 2013 roku znajduje się natomiast przebudowa Trasy Toruńskiej, od Powązkowskiej, do wyjazdu na Marki. Dalszy odcinek tej drogi (od Marek, w kierunku Białegostoku) nie ma już niestety szans na ten termin. Konkretnych przygotowań nie poczyniono w sprawie budowy dalszej części południowego fragmentu obwodnicy Warszawy, od ul. Puławskiej, tunelem pod Płaskowicką i mostem przez Wisłę do szosy na Lublin. W optymistycznym

wariancie powinien on powstać przy wsparciu UE z budżetu 2014-20, czyli prawie 20 lat po zainicjowanym przeze mnie moście Siekierkowskim otwartym w 2002 roku. Udrożnienia wymaga wyjazd do Piaseczna i Góry Kalwarii. W tej drugiej nieustannie tworzą się ogromne korki na skrzyżowaniu z drogą nr 50. W priorytetach drogowych znajduje się m.in. doprowadzenie autostrady A4 do granicy ukraińskiej. Ta droga jest oczywiście potrzebna, ale ilość pojazdów, która tamtędy przejeżdża jest nieporównywalnie mniejsza z tysiącami samochodów, które codziennie rozjeżdżają warszawskie ulice. Według badań GDDKiA w pobliżu przejścia granicznego z Ukrainą w Korczowie dziennie przejeżdża średnio 3.210 pojazdów, natomiast na wylotówce przez Janki. ponad 61.000 a na Piaseczno, do Łomianek i Marek – po 50.000 pojazdów na dobę. Przygotowania do euro nie mogą być pretekstem do odkładania kluczowej inwestycji dla aglomeracji liczącej 2 miliony mieszkańców. Dlatego warto, abyśmy, jako warszawiacy, mobilizowali nowy rząd do jak najszybszego dokończenia obwodnicy oraz przebudowy najważniejszych wylotówek. Miałoby to bardzo wyraźny wpływ na poprawę komfortu życia wielu mieszkańców stolicy i okolicznych powiatów. Marcin Święcicki, prezydent Warszawy w latach 1994-1999


9

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Czy zwiększać podatki? Ostatnimi czasy, w związku z coraz bardziej wzrastającym długiem publicznym pojawiają się projekty wielostopniowych systemów podatkowych. Jedna z partii proponuje nawet 5 szczebli, z których najwyższy miałby obciążać płatnika

w 50 proc. Mówi się, że obciążenie podatkami najbogatszych ma być prostą drogą do zyskania wielomiliardowych kwot. Jest to jednak podejście nie tylko krótkowzroczne, ale wręcz niepoważne i to z co najmniej kilku powodów.

Pierwszym jest refleksja nad strukturą naszego Produktu Krajowego Brutto (PKB), a więc tego za ile Polacy wyprodukują dóbr w danym roku. Wiąże się to w sposób oczywisty z popytem, a więc konsumpcją indywidualnego klienta. Okazuje się, że nasz wzrost gospodarczy (dynamika PKB) jest w prawie 50 proc. uzależniony od konsumpcji ogółu obywateli (czego dowodzą raporty GUS). Jeśli więc nałożymy dodatkowe obciążenia, bardzo szybko okaże się, że o wysokich wzrostach (w czasach kryzysowych nawet 4 proc. jest sporym osiągnięciem) można zapomnieć. Dodatkowy podatek, oznacza mniej pieniędzy w każdej pensji, mniejszy budżet domowy, a to z kolei mniejsze zakupy. Jeśli przeciętny Polak ograniczy nabywanie dóbr w sposób nieunikniony spowoduje to zmniejszenie produkcji, a więc zakłady produkcyjne będą zmuszone ograniczyć ilość wytwarzanych dóbr. To z kolei w sposób nieunikniony spowoduje, że musi dojść do zwolnień, gdyż przedsiębiorca nie znajdzie klientów dla swoich towarów. Zwolnienia zaś jeszcze bardziej ograniczą chęć do zakupów przeciętnego konsumenta, co będzie skutkiem wyższego bezrobocia. Wpadniemy w niebezpieczną

Radca prawny głosi

Dziedziczenie alimentów

Celem niniejszego artykułu jest odpowiedź na pytanie leżące na styku prawa rodzinnego i  prawa spadkowego, a które dotyczy kwestii dziedziczenia alimentów. W celu udzielenia jasnej odpowiedzi na to pytanie należy rozgraniczyć dwie kwestie: obowiązku alimentacyjnego oraz już istniejącego roszczenia o zapłatę alimentów, które stało się wymagalne za życia spadkodawcy. Jak powszechnie wiadomo, w skład spadku wchodzą nie tylko aktywa (jak np. środki pieniężne czy prawo własności nieruchomości), ale również pasywa – czyli krótko mówiąc długi, jakie spadkodawca zaciągnął za swojego życia. Niemniej jednak, w skład spadku wchodzą wyłącznie prawa i obowiązki mające charakter majątkowy, natomiast nie wchodzą w jego skład prawa i obowiązki mające charakter wyłącznie osobisty. Te bowiem wygasają w chwili śmierci spadkodawcy. Obowiązek alimentacyjny jako taki wygaśnie więc z chwilą śmierci osoby zobowiązanej do płacenia alimentów. Ma on bowiem charakter czysto oso-

bisty, jako oparty na bardzo bliskiej więzi pomiędzy alimentującym a alimentowanym, np. na więzi pokrewieństwa. Osoba uprawniona do alimentów może wówczas wystąpić do sądu z żądaniem dostarczenia jej środków utrzymania przez osobę zobowiązaną do tego w dalszej kolejności, jeżeli ma oczywiście taką możliwość. Co innego dotyczy natomiast alimentów, które stały się wymagalne za życia zobowiązanego, a nie zostały przez niego zapłacone. Datą wymagalności jest w takich przypadkach najczęściej data wskazana w orzeczeniu sądowym, które nałożyło obowiązek comiesięcznego uiszczania alimentów (np. „do 5-go dnia każdego kolejnego miesiąca”). Wymagalne alimenty, jako konkretne roszczenia majątkowe, wejdą w skład spadku i będą obciążać spadkobierców zobowiązanego. Co ważne, osoba uprawniona do alimentów nie musi występować z żądaniem zapłaty wymagalnych alimentów z osobnym pozwem przeciwko spadkobiercom zobowiązanego. Wystarczające

jest, jeżeli zwróci się do sądu z wnioskiem o nadanie wyrokowi zasądzającemu alimenty klauzuli wykonalności również przeciwko spadkobiercom zmarłego. Jednakże, aby taki wniosek był skuteczny konieczne będzie przedstawienie sądowi dowodu, że dana osoba odziedziczyła spadek po zobowiązanym do alimentów. W praktyce będzie to najczęściej postanowienie sądu o stwierdzeniu nabycia spadku bądź notarialny akt poświadczenia dziedziczenia. Należy jednak pamiętać, że sytuacji gdy uprawniony do alimentów dziedziczy po zmarłym, zobowiązanym do alimentów względem niego, to nie będzie on mógł żądać zaspokojenia jego roszczenia od innych osób. Stanie się on bowiem jednocześnie uprawnionym i  zobowiązanym do wypłaty zaległych alimentów, wobec czego ten dług wygaśnie. Joanna Senkowska, radca prawny, j.senkowska@bsskancelaria.pl

Kancelaria Radców Prawnych ul. Słowackiego 5/13 lok. 142 tel. 22-241-17-14

spiralę coraz niższych dochodów indywidualnych, mniejszej konsumpcji i PKB. Drugim powodem, dla którego nie jest bezpiecznym manipulowanie przy podatkach i wprowadzanie skomplikowanego systemu progów podatkowych są koszty utrzymania systemu. Obecnie system PIT-ów jest i tak niezwykle kosztowny, jest to spowodowane nadmiernie zindywidualizowanym podejściem do płatnika i szeregiem ulg. Naturalnie mają one swoje uzasadnienie społeczne, jednak jestem generalnie przeciwnikiem tworzenia rozwiązań indywidualnych. Rodzą one rosnące koszty administracyjne - w sposób oczywisty potrzeba zatrudnić większą ilość osób badających zeznania podatkowe. Niejednokrotnie pojawia się również poczucie głębokiej niesprawiedliwości. Osoby delikatnie przekraczające próg, mogą w rezultacie otrzymywać niższą płacę netto, niż inne, znajdujące się „przed” progiem. Również system ulg może nieść za sobą poczucie, że jedne grupy są faworyzowane za sam fakt posiadania takiej czy innej cechy. W tym miejscu pragnę jednak zaznaczyć, że niektóre z ulg powinny być koniecznie realizowane, mam tu na myśli popieranie

macierzyństwa, czy choćby częściowe refundowanie wydatków poniesionych na zakup internetu. Korzyści dla gospodarki i społeczeństwa są w tym przypadku znacznie wyższe niż koszty odpowiedniego przystosowania systemu. Na koniec wypada również powiedzieć o niekorzystnym zjawisku istnienia „szarej strefy”. Bezpośredni i zindywidualizowany system podatków zniechęca do uczciwego rozliczania się z fiskusem i szczerego odprowadzania części zarobionych pieniędzy. Z kolei osoby zamożne będą się za wszelką cenę starały ukryć część przychodów, albo wręcz przenosić swoje przedsiębiorstwa za granicę. Doprowadzi to nie tylko do zwiększenia bezrobocia, ale przede wszystkim do upośledzenia narodowej gospodarki. Dlaczego? Otóż nabywane przez Polaków dobra w większej mierze pochodzić będą z zagranicy, jeśli tak się stanie, pogorszy się i tak ujemny bilans płatniczy kraju poprzez zwiększenie importu. Złotówka będzie odpływać z krajowego rynku i jej niedobór w kraju będzie musiał powodować konieczność  uruchamiania rezerw NBP, co z kolei doprowadzi do osłabienia złotówki - zagraniczne gospodarki będą dysponowały dużymi zasobami polskiej walu-

ty, a więc podaż na nią zostanie zaspokojona i jej cena (wyrażona w walutach obcych) zgodnie z prawem popytu i podaży zacznie spadać. O niekorzystnych wpływach kursu polskiej waluty przekonały się już rzesze Polaków, które zaciągnęły kredyty we franku szwajcarskim. Nakreślona wyżej analiza jest oczywiście dużym uogólnieniem, ale zaznacza pewne zjawiska kluczowe dla rozumienia czym może zakończyć się „ręczne sterowanie” podatkami. Jako drogę, którą można wybrać w momencie kiedy budżet państwa jest zagrożony, o ile to oczywiście nieuniknione, może być podniesienie stawek podatku pośredniego. Jest on bezwzględnie sprawiedliwy, dotyka każdego - proporcjonalnie do jego wydatków i co najważniejsze nie generuje wysokich kosztów administracyjnych. Warto dodać, że wpływy do kasy państwowej z tytułu VAT-u, akcyz etc. są trzykrotnie większe niż systemu PIT-ów. Dodatkowo podatki pośrednie są neutralne dla przedsiębiorców. Z okazji zbliżających się wyborów warto o tym pamiętać, kiedy przyjdzie nam spełnić swój obywatelski obowiązek. dr Lech Jaworski, radny m. st. Warszawy, członek Komitetu Regionów UE


10

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Debata Dwójek dokończenie ze strony 1 Obecny podatek dochodowy preferuje osoby samotne i małżeństwa bezdzietne. Z perspektywy urzędu podatkowego każde dziecko traktowane jest jak towar luksusowy, za który podatnik musi słono płacić. Sam mam troje dzieci, więc wiem, czym jest utrzymanie pięcioosobowej rodziny. Z jakimi kosztami wiąże się edukacja, wyjazd na wakacje czy chociażby wspólny wypad do kina. Chodzi przede wszystkim o wprowadzenie ulg prorodzinnych i ich stopniowe zwiększanie zależnie od możliwości budżetu. Przypominam, że wprowadzone za naszych rządów becikowe miało być tylko wstępem do tego. Polska jest na szarym końcu w Europie pod względem liczby mieszkań na 1000 mieszkańców, dlatego Prawo i Sprawiedliwość rozpoczęło program „Rodzina na

Swoim”, który dzisiaj praktycznie nie istnieje. Zamiast tego drastycznie rosną ceny za żłobki i przedszkola. Znam przypadki, chociażby na Ursynowie, gdzie jestem wiceburmistrzem, że rodzina z trójką dzieci musi płacić trzy razy po 500 złotych miesięcznie. Ostatnio, w trakcie kampanii, podwyżki nieznacznie złagodzono, ale tylko do marca. Gdzie tu polityka prorodzinna, o bezpłatnej edukacji nawet nie wspominając. A przecież inwestycja państwa w dzieci nie jest żadną łaską, to zwraca się wielokrotnie. Małgorzata KidawaBłońska: To jest problem nie tylko Polski, ale całej Europy. Polska dopiero teraz zaczyna odczuwać to, co działo się we Francji czy w Niemczech jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Te kraje odczuły wcześniej problem demograficzny i wcześniej podjęły działania, aby ten proces zatrzymać. Aby rodziny czuły się bezpiecznie musi być praca, mieszkanie, bezpieczeństwo i stabilizacja. Zapewnienie pracy w elastycznym czasie dla kobiet. Ale nie tylko dla kobiet. Powinno być prawo wyboru, bo może w niektórych rodzinach mężczyzna będzie chciał mieć elastyczny czas pracy, aby bardziej zaangażować się w wychowywanie dzieci. Praca w domu jest bardzo ważna. To, o czym powiedział Pan Koło-

dziejski, jest zawarte w programie Platformy. A więc odczuwalna ulga na trzecie i kolejne dziecko. Konieczna jest zmiana w systemie oświaty, dostępności żłobków, przedszkoli. Nie może być żłobek od-do, lecz elastycznie dostosowany do czasu pracy kobiet, rodzin. Ale najważniejsze jest poczucie stabilizacji, praca i własne mieszkanie. Musimy też uregulować kwestię in vitro. Bezpłodność staje się już chorobą społeczną. Uważam, że trzeba dać parom szansę posiadania własnego dziecka.. Marek Balicki: W sprawie in vitro zgadzamy się z panią poseł Kidawą-Błońską. Szkoda, że cała Platforma nie podziela tego stanowiska. Strategiczną sprawą dla państwa, dla społeczeństwa jest to, żeby się rodziło więcej dzieci. Tymczasem mamy kolejny rok spadku przyrostu naturalnego. Co trzeba zrobić? Państwo musi mieć spójną politykę, która obejmie kilka obszarów. Pierwszy, to zapewnienie młodym ludziom godziwego startu zawodowego, żeby mogli mieć pracę. Dzisiaj połowę bezrobotnych stanowią osoby do 34. roku życia. Jak w tej sytuacji założyć rodzinę, jak mieć dzieci? Konieczny jest rozwój gospodarczy i tworzenie miejsc pracy. Ale nie tylko. Konieczne jest także uczciwe wynagradzanie za pracę, a nie wykorzystywanie trudnej sytuacji młodych przez pracodawców. Pamiętajmy, że dzisiaj w 60 proc. przypadków pierwsza umowa o pracę to umowa śmieciowa. Nie dość, że bez ZUS-u, to zaledwie za 1200 zł na miesiąc. Za to nie da się założyć rodziny, nie da się uzyskać kredytu mieszkaniowego. Drugi obszar, to stworzenie młodym realnych możliwość uzyskania mieszkania, bo kupienie mieszkania na kredyt jest ofertą tylko dla części młodych ludzi. Wielu z nich nie ma zdolności kredytowych. Dlatego budżet państwa, a nie tylko gminy, na których spoczywa obowiązek zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych, powinien wspierać budownictwo mieszkaniowe. Potrzebny jest narodowy program budowy mieszkań na wynajem, dla tych, których nie będzie stać na kupno mieszkania. Państwo musi pamiętać o wszystkich, i dzieci mają się rodzić we wszystkich rodzinach, a nie tylko zamożnych. Po trzecie - jeśli dziecko

się urodzi, to musi być żłobek i przedszkole. Z przedszkolami bywa różnie, w Warszawie jest może trochę lepiej niż przeciętnie w kraju, ale jeśli chodzi o żłobki to sytuacja jest dramatyczna. Miesięczna odpłatność za żłobek to 600-700 złotych. W naszym programie przewidzieliśmy narodowy program budowy żłobków i przedszkoli, bo nie tylko „orliki” powinny być wspierane z budżetu państwa. Ponadto edukacja przedszkolna powinna być objęta subwencją z budżetu państwa, tak jak edukacja szkolna. Platforma Obywatelska chce rozszerzyć ulgi podatkowe na dzieci, ale z ulg rodzinnych najbardziej korzystają osoby o wyższych dochodach. A wiele rodzin w ogóle nie może skorzystać z ulg. W związku z tym trzeba zwaloryzować progi dochodowe, od których uzależniona jest pomoc. Świadczenia rodzinne muszą być bardziej dostępne. Nie może być dalej tak, że wyprawka szkolna przy dwojgu - trojgu dzieciach jest dla rodziny ogromnym problemem. Andrzej Rogiński: W jaki sposób naprawić mechanizm solidarności samorządowej, aby ta obowiązkowa pomoc nie zamieniała się w janosikowe? Małgorzata Kidawa-Błońska: Warszawa płaci miliard złotych janosikowego. To bardzo duża część budżetu Warszawy. Rozumiem, że bogaci

Marek Balicki: Pani posłanka powiedziała, że jest to miliard złotych, czyli 10 proc. przychodów naszego miasta. To stanowi połowę tego, co dają wszystkie gminy i powiaty w Polsce na wsparcie biedniejszych samorządów. Zatem jeśli Warszawa partycypuje w janosikowym aż w połowie, to znaczy, że proporcje są źle ustawione i że obowiązujące reguły pomijają fakt stołeczności. W Warszawie mieszka i pracuje coraz więcej ludzi, którzy nie zostawiają tu podatków, płacą je tam, gdzie są zameldowani, a codziennie korzystają z infrastruktury, która staje się coraz mniej wydolna. Dlatego dobrze się stało, że projekt obywatelski jest już po pierwszym czytaniu w sejmie i że nowo wybrany parlament będzie dalej nad nim pracować.

Marek Balicki: To bardzo trafne i ważne pytanie, ponieważ ta partycypacja w ostatnich latach jest niewątpliwie mniejsza niż była jeszcze w latach 90-tych. W czasie wyborów kandydaci na radnych składają wyborcom wiele obietnic, deklarują współpracę. A po wyborach bywa różnie. Czasem partycypacja społeczna w podejmowaniu różnych decyzji jest znikoma, zwłaszcza

Witold Kołodziejski: Założenia były jak najbardziej słuszne, miały pomagać w równomiernym rozwoju Polski. Niestety nie wzięto wszystkich czynników pod uwagę. M. in. specyfiki Warszawy jako stolicy i wynikających z niej pewnych dodatkowych zadań, na realizacje których potrzebne są pieniądze. Na Ursynowie wielu mieszkańców przyjeżdża spoza Warszawy. Podatki płacą w macierzystych gminach, ale korzystają z warszawskiej infrastruktury. Zrównoważony rozwój jest potrzebny, zwracam jednak uwagę, że największe zróżnicowanie jest na samym Mazowszu, które z janosikowego nie korzysta.

w województwach czy dużych miastach. Gdy kandydowałem na urząd Prezydenta Warszawy w 2002 r., to przedstawiłem projekt udziału mieszkańców w podejmowaniu ważnych, a zwłaszcza trudnych i kontrowersyjnych decyzji. Z doświadczeń wielu krajów europejskich, a także USA, wynika, że z udziałem mieszkańców można w drodze konsensusu podjąć nawet najtrudniejsze decyzje, dotyczące np. lokalizacji oczyszczalni ścieków czy przebiegu trasy komunikacyjnej. Natomiast czy to jest sprawa dla ustawodawcy, nie wiem. Bo to należy również do kultury politycznej i trudno będzie nałożyć drogą ustawy obowiązek, żeby samorządy prowadziły politykę razem ze swym suwerenem. W artykule 4 Konstytucji czytamy, że władzę w RP sprawuje Naród albo za pośrednictwem przedstawicieli, albo bezpośrednio, czyli ma on nadrzędną funkcję. To samo odnosi się do społeczności lokalnych, a więc mieszkańców na danym terenie, którzy w kluczowych sprawach powinni mieć decydujące zdanie, a radni organizować proces podejmowania decyzji.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Mazowsze brało kredyty na płacenie janosikowego. Ta idea została wypaczona.

powinni wspierać słabiej rozwijające się regiony, ale nie może być tak, że przez to Warszawa czy Mazowsze, wspierając słabsze dochodowo samorządy, pozbawiają się możliwości rozwoju. Po prostu brakuje środków na bardzo ważne inwestycje. Przecież Warszawa buduje metro i mosty. Projekt obywatelski, który został złożony w Sejmie, daje szansę rozpoczęcia rozmowy o zmianie. Nie zawiera on całkowitej likwidacji janosikowego, lecz wprowadza jego zmniejszenie. Chciałabym wiedzieć, na co wydawane są pieniądze pochodzące z Warszawy. Dzisiaj wyraźnie widać, że janosikowe osiągnęło taki poziom, że stało się niesprawiedliwe i wypaczyło zasadę solidaryzmu.

Andrzej Rogiński: Jak wygląda sposób wydatkowania pieniędzy przez samorządy dotowane. Czy one rozliczają się z nich tak, jak to czyni się w przypadku dotacji unijnej?

Andrzej Rogiński: Referenda, budżety...

Nie ma dnia, żeby samorządowcy nie żyli problemami ludzi, wśród których mieszkają. Cały czas czujemy ich oddech na plecach, i dobrze. Inna sytuacja jest na poziomie sejmiku wojewódzkiego. Z Wiejskiej Polska wygląda jeszcze inaczej. Jednym z największych osiągnięć ostatniego dwudziestolecia jest reforma samorządowa. Nie jest jednak tak różowo. Ostatnio 150 tysięcy warszawiaków opowiedziało się za referendum przeciwko prywatyzacji SPEC-u i licznym podwyżkom komunalnym, jak komunikacji miejskiej czy wspominane mu już radykalnemu wzrostowi opłat za żłobki. Władze miasta dopatrzyły się uchybień formalnych w 40 tysiącach podpisów i bez umożliwienia wnioskodawcom uzupełnienia braków, siłą głosów Platformy Obywatelskiej, Rada Miasta arbitralnie zdecydowała, że żadnego referendum nie będzie. Przypomnę także, co działo się na Ursynowie, gdy okazało się, że w wyniku wyborów PO traci władzę w dzielnicy. Przez wiele tygodni blokowano decyzje demokratycznie wybranej Rady. Niektórym trudno wybrać między dobrem społeczności a lojalnością wobec partii. Małgorzata Kidawa-Błońska: Wspomniane referendum odnoszące się m.in. do prywatyzacji SPEC nie zostało odrzucone z powodów politycznych. Były dwa powody odrzucenia przez Radę. Po pierwsze pytania były zadane w sposób niewłaściwy dla referendum. A po drugie wymóg jest taki, że powinna być wystarczająca ilość prawidłowo złożonych podpisów. Dyskusja na temat SPEC-u trwała przez wiele miesięcy. Mam nadzieję, że warszawiacy odczują, że została podjęta dobra dla nich decyzja. Pieniądze wpłyną do budżetu miasta, co będzie miało wpływ na realizację planowanych zadań. Łączność między obywatelem a samorządami jest bardzo ważna. Organizacje pozarządowe są takim czynnikiem kontrolującym. Występują jako pośrednik pomiędzy samorządem i władzą a obywatelem. Możemy mówić w pełni o zaangażowaniu się ludzi w udział w sprawowaniu władzy wówczas, gdy organizacje pozarządowe dobrze funkcjonują.

Małgorzata Kidawa-BłońMałgorzata Kidawa-Błońska: Dobrze by było wiedzieć, na jakie cele przeznaczane są te ska: Referenda tak, ale również sam proces dochodzenia do pieniądze. dyskusji. W Warszawie w wielu Marek Balicki: Czy idą na sprawach ta sytuacja nie jest tak promocję wójta i wydawanie zła. Ale dużo nam brakuje do medali, czy na żłobki i przed- kultury demokratycznej, która istnieje w państwach o bardziej szkola. dojrzałych demokracjach. Andrzej Rogiński: Co naleWitold Kołodziejski: Budożałoby uczynić, aby znacząco Marek Balicki: Celem każpoprawić udział Polaków we wa nowoczesnego społeczeńwspółrządzeniu gminą, wo- stwa obywatelskiego opiera się dej władzy, także samorząjewództwem? Mówię o par- właśnie na samorządach lokal- dowej, powinien być rozwój nych. Im niższy szczebel podej- społeczeństwa obywatelskietycypacji. mowania decyzji, tym lepiej.


11

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

go, m. in. poprzez zachęcanie, a nie zniechęcanie obywateli do aktywności, włączanie do podejmowania ważnych dla wszystkich decyzji. Dlatego z oceną pani posłanki w kwestii prywatyzacji SPEC nie mogę się zgodzić. Skoro ponad 100 tysięcy osób podpisało wniosek o referendum, to znaczy, że co najmniej tyle mieszkańców Warszawy ma wątpliwości, i nie ma warunków do podjęcia tej decyzji. Chyba, że w drodze referendum. Andrzej Rogiński: Przechodzimy do drugiej części debaty. Teraz każdy z Państwa zadaje pytanie wskazanej osobie. Witold Kołodziejski: Większość inwestycji, którymi szczyci się Pani Prezydent, jak choćby Centrum Nauki Kopernik, remont Krakowskiego Przedmieścia, szybkie remonty nawierzchni dróg czy drugą linię metra, wprowadził przecież Lech Kaczyński. Co macie do zarzucenia Lechowi Kaczyńskiemu jako prezydentowi Warszawy? Małgorzata Kidawa-Błońska: Kiedyś w radzie miasta wspólnie ustaliliśmy, że pięć lat od śmierci danej osoby pozwoli zmniejszyć stan emocji. W Warszawie jest już kilka tablic i nawet pomnik na Powązkach. Upamiętnia on ofiary katastrofy smoleńskiej, w tym bardzo mocno parę prezydencką. Jest tablica na pałacu prezydenckim. Wydaje mi się, że ciągłe mówienie, by Lechowi Kaczyńskiemu postawić jeszcze jeden pomnik, jest krzywdzące dla jego osoby. Tego, co Lech Kaczyński zrobił dla Polski, nikt mu nie odbierze. Oceniając prezydenturę Lecha Kaczyńskiego w samorządzie Warszawy, jako radna z tamtego okresu, nie mogę wystawić laurkowej oceny. Dla Warszawy był to bowiem czas stracony, były to cztery lata zmarnowane dla Warszawy. A szuflady, tak naprawdę, były puste.

to jest zadanie samorządu, aby szkoli, na podobnych zasadach, jak budowę „orlików”? powstawało ich tak wiele? Czy Państwo poprzecie proWitold Kołodziejski: Część jekt wprowadzenia subwenzadań należy do Ministerstwa cji do edukacji przedszkolnej w obecnej sytuacji demograKultury. ficznej? Małgorzata Kidawa-BłońMałgorzata Kidawa-Błońska: Muzeum Sztuki Współczesnej jest ogromną inwestycją. ska: Na pewno o subwencji Jego utrzymanie będzie kosz- dla przedszkoli trzeba będzie towne. Czy samorząd podoła? pomyśleć także dlatego, że są to placówki oświatowo-wyWitold Kołodziejski: Za- chowawcze. Co do żłobków dania dzielą się na państwowe to będziemy kontynuować ich i samorządowe. Jeśli muzeum budowę, ale także rozwijać służy mieszkańcom bądź jest formy bardziej elastyczne, tazwiązane z miastem, tak jak kie jak kluby dziecięce czy zaMuzeum Powstania Warszaw- trudnianie niani oraz opiekuna skiego czy edukacyjne Cen- dziennego, aby rodzice mogli trum Nauki Kopernik, to koszty wybrać wariant najbardziej im ponosić winien samorząd. Ale odpowiadający koszty inwestycji i utrzymania

Marek Balicki: Ale czy buMuzeum Sztuki Współczesnej to zadanie ogólnopolskie, dżet państwa powinien pomaa więc w dużej mierze powin- gać samorządom? no być finansowane z budżetu Małgorzata Kidawa-Błońpaństwa. ska: Pewnie do tego trzeba Małgorzata Kidawa-Błoń- będzie dojść, chociaż wydaje Witold Kołodziejski: Most ska: Czyli co ma zrobić samo- się, że wiele samorządów poPółnocny, 2 linia metra, Cen- rząd, gdy będzie musiał współ- trafi znaleźć środki na budowę. trum Kopernik – to są fakty. finansować ze swoich środków Nawet łatwiej na budowę niż potem na utrzymywanie. utrzymanie tych obiektów? Małgorzata Kidawa-BłońMarek Balicki: Ma Pani raska: To hasła. Mosty chciał buWitold Kołodziejski: Samodować Starzyński. rządu nie będzie na to stać. cję. Wiele samorządów daje To zadanie i odpowiedzialność sobie radę, ale wiadomo, że Witold Kołodziejski: Były rządu, trzeba to głośno mówić. wiele nie wybudowałoby „orlików”, gdyby nie było dofinanzłożone wnioski o dotacje europejskie na metro, rozstrzygnięMarek Balicki: „Orliki” to sowania. te przetargi. dobra inicjatywa. Ale wielu Małgorzata Kidawa-BłońPolaków mówi, że równie Małgorzata Kidawa-Błoń- ważna, a nawet ważniej- ska: Dostały zachętę. W całym ska: No tak. Potem trzeba było sza, jest budowa żłobków kraju powstało do tej pory okoto wszystko poprawiać. i przedszkoli. Czy Platforma ło 1800 Orlików. Ten pomysł Obywatelska wesprze naszą sprawdził się. Małgorzata Kidawa-Błoń- inicjatywę, którą wniesiemy Marek Balicki: Więc myślę, ska: Jak Pan ocenia powstawa- po wyborach, żeby z budżenie kolejnych dużych instytucji tu państwa dofinansowywać że się dogadamy. Gdyby cała muzealnych w Warszawie. Czy budowanie żłobków i przed- Platforma mówiła tak, jak pani,

nasza praca w sejmie byłaby łatwiejsza, bardziej efektywna i więcej można by było zrobić dla ludzi.

stawiliśmy profesorowi Relidze, który przygotował projekt ustawy. Niestety został on odrzucony przez obecną koalicję. Źle się stało. W każdym wojeWitold Kołodziejski: Pa- wództwie musi istnieć instrumiętam, jak w kadencji ment planowania i koordynacji 2002-2007, samorząd miasta rozmieszczenia szpitali. walczył o Szpital Południowy na Ursynowie. W tym Witold Kołodziejski: Czy roku został rozstrzygnięty mogę liczyć na Pana głos, jeprzetarg na projekt, miasto żeli trzeba by było walczyć na zainwestowało już pierwsze nowo o Szpital Południowy? pieniądze. Wydawało się, że wszystko jest przesądzone. Marek Balicki: O ten szpital Ale ostatnio dochodzą do walczę dość długo. Apeluję do mnie słuchy, że Ministerstwo władz Warszawy, żeby zwiękZdrowia poważnie rozważa szyć liczbę łóżek w niektórych koncepcję rozbudowy w tym dziedzinach. Już dawno przedmiejscu Centrum Hematolo- stawiłem konkretny projekt gii. Jakie jest Pana zdanie na rozbudowy Szpitala Wolskieten temat? go. Wciąż czekamy na decyzję. Dobrze się stało w Warszawie,

Marek Balicki: W Warszawie powinien być wybudowany nowy szpital, ponieważ coraz bardziej brakuje nam łóżek internistycznych i nie ma ani jednego oddziału geriatrycznego. W Szpitalu Wolskim pacjenci leżą często na korytarzach albo przez parę dni, zanim trafią do docelowego oddziału, leczeni są w oddziale ratunkowym. Mieszkańcy są bowiem coraz starsi i coraz częściej muszą na kilka czy kilkanaście dni iść do szpitala. Tymczasem w ostatnim czasie wybudowano w mieście dwa stadiony, ale ani jednego szpitala. To jest poważne zaniechanie warszawskiego samorządu kolejnych kadencji. Ale my kandydujemy do parlamentu, więc zastanówmy się, jaki instrument państwo powinno wprowadzić, żeby takich zaniechań nie było, żeby było wiadomo, ile, gdzie i jakie szpitale budować. Odpowiedź to sieć szpitali. Jej projekt zo-

że szpitale ginekologiczno-położnicze zyskały nowe oblicze, poprawiła się jakość opieki nad matką i dzieckiem, która teraz jest nieporównanie lepsza niż 10-15 lat temu. Natomiast ciągle zapominamy o seniorach. To z myślą o nich musi powstać nowy szpital w Warszawie. Małgorzata Kidawa-Błońska: Jak nazwać most północny? Powstał pomysł, żeby go nazwać imieniem Marii Skłodowskiej-Curie. Po pierwsze kobieta. Po drugie stanowi wyjątek w skali świata, bo to jedyny przypadek przyznania nagrody Nobla w dwóch różnych dziedzinach nauki. Czy to dobry pomysł? Marek Balicki: To jest ciekawy pomysł. Nadając imię jakiejś dużej publicznej budowli należy sięgać do bohaterów naszej historii z różnych dziedzin, którzy wyrastają ponad

epokę. Bardzo mi się podoba, że mowa o kobiecie, Curie-Skłodowskiej. Dla mnie, absolwenta nauk biologiczno-medycznych, jest to szczególnie bliskie. Chciałbym też, żeby pamiętano o tych ludziach, którzy wnieśli wielki wkład w to, że Polska w 89 roku mogła wejść na drogę transformacji. W Warszawie jest wiele takich osób związanych z Warszawą. Przykładowo Jacek Kuroń, Zofia Kuratowska, prof. Bronisław Geremek. Marek Balicki: W czasach rządu PiS-u z powodu wydarzeń, których nie chcę już wspominać, nastąpiło załamanie polskiej transplantologii. Ciągle nie możemy uzyskać takiego tempa rozwoju, jakie było wcześniej, przed tym załamaniem. Czy Prawo i Sprawiedliwość ma jakiś pomysł na to, żeby polska transplantologia mogła się rozwijać tak, jak to dzieje się w większości krajów europejskich? Witold Kołodziejski: Wokół rządów PiS sztucznie wykreowano atmosferę państwa represyjnego. Tak naprawdę chodziło o ochronę zwykłych obywateli przed nadużyciami władzy. Rząd przede wszystkim kontrolował sam siebie. Zarzuty korupcyjne wobec doktora G. nie spowodowały kryzysu w transplantologii, zła tendencja zarysowała się już wcześniej. Myślę, że jest to problem zarówno świadomości społecznej, braku zaufania, jak i kondycji całej służby zdrowia. Jeśli chodzi natomiast o służbę zdrowia, to głównym problemem znowu są pieniądze. Wydatki na opiekę zdrowotną, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, są w Polsce o 2/3 niższe niż średnia europejska. Wspomniał pan poseł o potrzebie budowy sieci szpitali, zgoda. W programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości mówimy o budowie sieci szpitali publicznych finansowanych z budżetu państwa. W systemie ochrony zdrowia powinien dominować sektor publiczny. Nie jesteśmy przeciwni prywatnym szpitalom, ale zdecydowanie sprzeciwiamy się prywatyzacji szpitali publicznych. Marek Balicki: Ale problem w tym, że na transplantologię pieniędzy nie brakuje. Od 2004 roku finansowanie przeszczepów nie jest limitowane. W tej dziedzinie jest akurat inny problem. Andrzej Rogiński: Dziękuję Państwu za wizytę w siedzibie redakcji i udział w debacie. Redakcja „Południe” stoi otworem dla ludzi, którzy chcą współpracować dla dobra obywateli Warszawy. Fot. Leonard Karpiłowski


12

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

AB OVO moim „lekiem na całe zło”

ciąg dalszy ze strony 1

Święto latawca na Bemowie

Oficjalnie impreza ma rangę Mistrzostw Warszawy Młodzików i jest rozgrywana w klasie latawców płaskich i skrzynkowych. Aby wziąć udział potrzebny jest własny latawiec i wiek młodzika czyli maksymalnie 14 lat (decyduje rok urodzenia). Imprezę, która odbędzie się na lotnisku Bemowo 9 października uświetni pokaz akrobacji latawcowych w klasie „open”. W tej kategorii nie ma ograniczeń wiekowych.

Rady Seniorów

Aktywne osoby w wieku 60+ mogą ubiegać się o wybór do powstających przy radach dzielnic reprezentacji seniorów - Rad Seniorów, dokończenie na stronie 14

Z Wojtkiem Medyńskim, aktorem filmowym, tv i teatralnym, rozmawia Rafał Podraza. - Czy wtedy, kiedy telefon milczy, nie chciałbyś zmienić zawodu? - Czasami, ale tak naprawdę nie widzę się w innym zawodzie. Bycie aktorem daje mi satysfakcję. Poza tym na dzisiaj nie mam planu B, a „różowe okulary” spadły mi zaraz po otrzymaniu dyplomu. Nie wiem, jak to wygląda dziś, ale gdy ja kończyłem studia, to szkoły teatralne napełniały studentów ideałami, świadomie lub nie roztaczały nad nimi ochronny klosz, co doprowadzało do tego, że kończąc wychodziliśmy z uczelni, mimo wszystko zawodowej, kompletnie nieprzygotowani do realiów. Efekt - człowiek z dyplomem, który w szkole pracował tylko na emocjach - do-

staje na dzień dobry pięścią w twarz i kompletnie nie wie, jak ma o siebie walczyć, bo samym tzw. talentem nikt nie jest zainteresowany. Możliwe, że młod-

Kultura i sport Z Giedyminem Wróblewskim, kandydatem na posła (lista nr 3 miejsce 38), rozmawia Andrzej Rogiński. - Znajomi i przyjaciele określają Pana jako marzyciela, ale twardo stąpającego po ojczystej ziemi. - W młodych latach, wożąc nasze polskie tańce i piosenki z zespołem Mazowsze w różne zakątki świata, marzyłem, aby w Polsce też było tak kolorowo, żeby i u nas były zadbane boiska, hale sportowo-widowiskowe. W Mazowszu, w którym tańczyłem i śpiewałem, nauczyłem się solidności, cierpliwości i pokory, co w efekcie przyczyniło się do skuteczności w moich późniejszych działaniach. Wielogodzinne rozmowy z p. Mirą Zimińską- Sygietyńską (mieszkałem w Karolinie dziesięć lat) przygotowały mnie do twardej naszej rzeczywistości. - Czym się pan zajmował później? - Z Mazowsza trafiłem do Polskiego Radia, gdzie pracowałem jako dziennikarz. Równolegle dyrektorowałem Gminnemu Ośrodkowi Kultury w Nadarzynie, gdzie rozbudowałem remizę OSP. Założyłem pierwszy prywatny zespół pod nazwą Grupa Folklorystyczna Polanie. Z widowiskiem pt. „Wieczór z polskim folklorem” występowaliśmy w hotelu Europejskim i w Japonii. Drugą grupą taneczno-wokalną był Dziecięcy Zespół Artystyczny Koralik, który w przeglądach artystycznych zdobywał pierwsze miejsca, a na festiwalu w Krynicy został laureatem tytułu „Najlepszy wśród najlepszych”, za co został objęty patronatem Burmistrza Gminy Warszawa–Bemowo. Z braku miejsca do ćwiczeń baleto-

wych przy współpracy dyrektora Szkoły Podstawowej nr 83, pani dr. M. Moczoń, zaadaptowaliśmy salę do tańca pod salą gimnastyczną. - Taniec piosenka, choreografia, reżyseria i produkcja programów artystycznych to Pana profesja. A Pana pasją jest przecież sport.

towanego przez Polską Konfederację Sportu, zrealizowanego pod moim kierownictwem w 2008 r. w Wyższej Szkole Edukacja w Sporcie. - Jakie przesłanki kierują Panem by kandydować nas posła? - Zrealizowanie marzeń z młodości - aby w Polsce też

Jestem absolwentem AWF w Poznaniu. Od wielu lat pasjonuję się baseballem i działam społecznie na rzecz popularyzacji tego sportu. W porozumieniu z dyrekcjami dwóch szkół na Bemowie założyłem Klub Baseballu „Jelonki”, a także zainicjowałem powstanie Uczniowskiego Klubu Baseballowego „Białołęka 121”. Pełnię m.in. funkcję prezesa Warszawsko-Mazowieckiego Związku Baseballu i Softballu. Praktyka w bezpośredniej pracy z dziećmi i młodzieżą zainspirowała mnie do przygotowania programu kursu instruktora baseballu zaakcep-

było tak kolorowo i ekologicznie, zadbane boiska do wielu dyscyplin sportowych, dostęp wszystkich dzieci i młodzieży, tych bogatych i uboższych, do artystycznych kół zainteresowań. Wprowadzenie do miast planu zagospodarowania przestrzennego. Przygotowanie Instruktorów Sportu Osób Niepełnosprawnych umożliwi tworzenie za fundusze przewidziane w UE klubów integracyjnych. Wzajemny szacunek i poprawna kultura polityczna. Kieruje mną myśl Cycerona: „Żadne miejsce nie powinno być dla Ciebie milsze od Ojczyzny”.

sze roczniki, wychowane już w innej Polsce, potrafią sobie świetnie radzić, chociaż wątpię. Do szkół aktorskich idą ludzie trochę oderwani od rzeczywi-

stości, z duszą artystyczną na dłoni, a nie bezwzględni kombinatorzy nastawieni na pieniądze i karierę za wszelką cenę. Szczerze mówiąc, ja do tej pory nie odnajduję się w tej gonitwie za popularnością i skandalem. Ale się nie poddaję, i na szczęście są jeszcze ludzie, którzy doceniają nowe formy sztuki, jak np. IMPROV, czyli teatr, w którym to widz - od początku do końca - decyduje o tym, co aktorzy grają na scenie. Moim lekiem na całe zło i odskocznią jest właśnie Teatr Impr-off AB OVO, gdzie rozwijam warsztat i kreatywność, wywołując salwy śmiechu u widza, kolegów na scenie, a jednocześnie zaskakując samego siebie. - Ab ovo to sybstytut aktorstwa, czy może fanaberia zajętego aktora? - To nie jest ani substytut, ani fanaberia. To, jak wspomniałem, nowa forma teatralna, która – moim zdaniem – jest rewelacyjna. Twórca teatru improwizacji wymyślone przez siebie gry określił jako sporty teatralne, bo do tego rodzaju sztuki

potrzeba tężyzny umysłowej. W przeciągu 1,5-godzinnego spektaklu przewija się cały repertuar tworzonych ad hoc komicznych scen, w których to aktorzy spełniają wszystkie pomysły i zachcianki rozbawionej public znoś ci. W mgnieniu oka wymyślają riposty i kierują scenką ku niespodziewanemu rozwiązaniu. Od kilku miesięcy regularnie gramy w Klubie „Harenda” w Warszawie, a niebawem zaczniemy grać także w Teatrze „ Akademia” na Pradze. Z pokazu na pokaz przybywa nam widzów, a że każdy spektakl jest inny, bo uzależniony od pomysłowości i zadań wymyślonych przez widza, to można przychodzić na nasze spektakle notorycznie! - W dobie, kiedy gwiazdą zostają osoby z ulicy, nie uważasz, że szkoła aktorka, to strata czasu? - Na pewno nie, bo wiem, że to, czego się nauczyłem w szkole, jest moje, nikt nie jest w stanie mi tego podważyć czy odebrać. Będąc naturszczykiem możesz grać jeden typ ról – bliski temu jakim sam jesteś. Osoba bez szkoły teatralnej nie ma pojęcia, co znaczy budować rolę. Zastanawia mnie tylko jedno, patrząc na to, co się dzieje w mojej branży: kiedy środowisko aktorskie się przebudzi i powie przysłowiowe stop! Kiedy się skonsolidujemy w związkach zawodowych z prawdziwego zdarzenia i zaczniemy o siebie dbać. - Czy w środowisku aktorskim istnieje przyjaźń, prawdziwa przyjaźń?

Muzeum Powstania Warszawskiego, ul. Grzybowska 79 10.10. godz. 18.00 - „Dzieje przemysłu warszawskiego”, wykład dr. Zbigniewa Osińskiego; 17.10. godz. 18.00 - „Zapomniana okupacja. Niemcy w Warszawie 1915-1918”, wykład dr. Pawła Brudka; 19.10. godz. 18.00 „Wunderwaffe – tajemnicza broń III Rzeszy”, wykład Pawła Bajdy; 24.10. godz. 18.00 - „Życie religijne w powstańczej Warszawie”, wykład Małgorzaty Skowrońskiej. Artystyczny Dom Animacji ADA , ul. ks. J. Chrościckiego 14 Kino Studyjne: 7.10. godz. 19.30 - „Gdyby ryby miały głos, Glasgow, Underlife”; 16.10. godz. 18.00 - „Nawet deszcz”. Centrum Artystyczne Arsus, ul. Traktorzystow 14 06.10. godz. 17.00 - Wieczór poetów: Janusz Terner, Józef Bułatowicz, Tadeusz Józef Maryniak, Paweł Kubiak; 07.10. godz. 19.00 - „Pozwól mi odejść” wyk. zespół teatralno-kabaretowy „Zżyna”; 9.10. godz. 12.30 „Czerwony kapturek” wyk. Teatr „Narwal”; 14.10. godz. 18.00 - Wieczór autorski Ernesta Brylla; 17.10. godz. 18.00 - Spotkanie autorskie z Michałem Jagiełłą i promocja książki „Narody i narodowości”; 18.10. godz. 18.00 - Spotkanie z prof. Pawłem Bożykiem i rozmowa o książce „Hanka, miłość, polityka”; 19.10. godz. 19.00 - Koncert ukraińskiego barda Jurija Tokara „Śladem Okudżawy”..

- Przyjaźń w środowisku aktorskim… To smutne, ale jest z tym ciężko. - Czy wierzysz więc konsolidację światka aktorskiego? - Mogę mieć tylko nadzieję, że kiedyś to nastąpi. - Rymowanki, to twoje hobby. Może zaczniesz pisać teksty piosenek? - Myślałem o tym, ale pozostaje kwestia warsztatu, doświadczenia. Może z czasem… Na dzisiaj, co jakiś czas, piszę coś w rodzaju wierszy określanych mianem: akrostychów. Lubię utrudniać sobie życie i prócz tematu o którym piszę i znajdywania odpowiedniego rymu w tekście ukrywam tytuł. - Złośliwość, to podobno twoje drugie imię… - Z latami nauczyłem się to moje „drugie imię” wyłączać. Zdałem sobie sprawę, że większość ludzi jest przewrażliwiona i nie ma dystansu do siebie i do tego, co robi… Moja złośliwość wynikała bardziej z chęci wywołania słownego pojedynku, gdzie byłoby dużo śmiechu i zabawy. Niestety, ludzie źle to rozumieli i często się obrażali. Dlatego nauczyłem się zaciskać zęby w uprzejmym uśmiechu i rozmawiać jak dyplomata. Nie jestem jednak w stanie się powstrzymać przed ciętą ripostą, kiedy mam do czynienia z bezmyślnością i głupotą… - A zatem, jak mówią Twoi przyjaciele, lepiej nie nadepnąć ci na odcisk… - No, lepiej tego nie robić… Potrafię wiele znieść, zaakceptować, uwielbiam się z siebie śmiać, ale jeśli ktoś wejdzie z butami tam, gdzie na pewno nie został zaproszony, to faktycznie może poznać moje gorsze Ja. Jestem osobą szczerą i nie zostawiam rzeczy niedopowiedzianych. Wyraźnie i dobitnie artykułuję swoje niezadowolenie z rzeczy, które mnie drażnią. - Skąd taka ostrożność? - Ostrożności nauczyli mnie ludzie, życie i doświadczenia. Staram się wyciągać wnioski i nie popełniać tych samych błędów. - Czy walka o zwierzęta, to w Twoim przypadku działanie z potrzeby serca, czy zamysł promocyjny? - Nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt i robienie z tego zagrywki PR jest słabe. Nie działam jakoś szczególnie aktywnie w obronie zwierząt i gdy coś robię, by im pomóc, to tylko dlatego, że nie potrafię przejść obojętnie, kiedy zwierzak jest krzywdzony. Od najmłodszych lat do domu przynosiłem chore wróble, gołębie i wiele innych żyjątek, które po podleczeniu wypuszczałem na wolność. Ot taki ze mnie domorosły dr Dolittle. - Medyński za 20 lat... - Nie wiem… Mam nadzieję, że Medyński za 20 lat nadal będzie czynnym i zapracowanym aktorem.


POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Poprawa bezpieczeństwa

Dlaczego zdecydował się Pan kandydować na posła? Sejm stanowi prawo, które służyć ma obywatelom. Dlatego moim zdaniem w Sejmie nie powinno być celebrytów a osoby, które mają doświadczenie i praktykę np. samorządową. Dlatego jako osoba będąca drugą kadencję radnym, obecnie wiceprzewodniczącym Rady Dzielnicy Ursynów, byłym

Warszawa 02-624 ul. Puławska 136 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 www.poludnie.com.pl poludnie@poludnie.com.pl ogloszenia@poludnie.com.pl poludnie_glos@poczta.onet.pl Wydawca: Andrzej Rogiński "Południe" redaktor naczelny: Andrzej Rogiński Redaktor prowadzący wydanie: Michał Borzymiński m.borzyminski@poludnie.com.pl Redakcja czynna w pon. - czw. w godz. 9.00 - 17.00 pt. w godz. 9.00 - 16.00 W tych godzinach przyjmujemy także ogłoszenia. Łamanie, układ i oprawa graficzna: Galder Grasfjord© Druk: Presspublica ISSN 2082-6516

Wydawca jest członkiem Warszawskiego Towarzystwa Prasy Lokalnej Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustowania nadsyłanych tekstów oraz zmian tytułów. Teksty sponsorowane oznaczamy skrótem TS Następny numer ukaże się 20 października 2011

Startuje Pan pod skrzydłami Sojuszu lewicy Demokratycznej. Skąd właśnie taki polityczny wybór? Tylko SLD zaproponowało miejsce na swojej liście jako kandydatowi bezpartyjnemu. Jakie są najważniejsze punkty Pana programu? Ostatnie wybory samorządowe wykazały w całej rozciągłości słabość ustawy warszawskiej. Władze miasta nie chciały przez długi czas uznać koalicji, zawiązanej w dzielnicy Ursynów. A przecież mieszkańcy wybrali swoich przedstawicieli w drodze demokratycznych procedur i ten ich wybór należało uszanować. Mając to doświadczenie na uwadze, należy moim zdaniem tak zmienić ustawę, aby władze dzielnic miały realny wpływ na podejmowanie istotnych decyzji, a nie służyły tylko władzom miasta do dekoracji. Będąc oficerem policji dał się Pan już dawno poznać jako ktoś, kto stara się zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców. Chyba ten punkt również znajdzie się w Pana programie? W poprzedniej kadencji samorządu byłem przewodniczącym Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego Rady Dzielnicy Ursynów. Postulowaliśmy o powołanie Komendy Rejonowej Policji. Taki szczebel organizacyjny w tej dzielnicy – podobnie jak w kilku innych np. Bemowie, Targówku – jest wprost niezbędny. W komendzie rejonowej znalazłyby się specjalistyczne wydziały, jakich nie ma w komisariatach. Zwiększyłby się stan etatowy i wyposażenie, a co za tym idzie wzrosłaby sprawność dzia-

Czy oprócz zagadnień najłania takiej placówki. Poza tym w przypadku komendy bliższych zainteresowaniom rejonowej dotacje z miasta zawodowym ma Pan w swosą o wiele większe. Wypada im programie jeszcze inne sprawy? Jako wiceprezes Rodzinnych Ogrodów Działkowych Wyczółki jestem za utrzymaniem obecnego statusu działkowców. Obowiązująca teraz ustawa w pełni zaspakaja nasze prawa. Ewentualna zmiana ustawy może doprowadzić do likwidacji ogrodów działkowych z krzywdą dla tysięcy rodzin. Czy w swoim programie dostrzega Pan również ważne potrzeby całej Warszawy? Jest ich bardzo wiele, lecz szczególnie zwracam uwagę na absolutdodać, że prawo utworzenia ną konieczność modyfikacji komendy tego szczebla ma „janosikowego”, czyli dopłaty Minister Spraw Wewnętrz- z budżetu stolicy, wnoszonej na potrzeby innych samorządów. nych i Administracji. Skoro już wspomnieliśmy o policji, to muszę zwrócić uwagę, że trudno pogodzić się z projektowanymi zmianami dotyczącymi służb mundurowych. Ludzie, którzy narażają życie broniąc innych, AGD - RTV muszą być traktowani szczególnie. Moim zdaniem, nie NAPRAWA MASZYN DO SZYCIA można oceniać pracy policji DOJAZD GRATIS TEL. 508-08-18-08 patrząc przez pryzmat dzial Naprawa pralek, lodówek, łań agenta „Tomka”. Obecnie mundurowi mogą przejść tanio, 502-253-670, na częściową emeryturę po 22 670-39-34. 15 latach służby, pobierając AUTO-MOTO 40 procent uposażenia. Wiel Kupię każdy samochód z dząc, jak trudna jest sytuacja finansowa państwa, rozu- lat 97 - 2010, najwięcej zapłacę, miem, że przedłużenie okresu szybki dojazd, gotówka od ręki, służby, uprawniającego do 500-666-553. l SKLEP Su-uS art. Motoryzaprzejścia na emeryturę, jest konieczne. Musi to jednak cyjne i Elektrotechniczne, żarówki dotyczyć osób nowo przyjmo- samochodowe, puszki, złączki wanych, a nie tych, które wstę- etc. Człuchowska 66, Warszawa powały do służby na starych Bemowo, tel. 22 299-05-53 zasadach. Masowe rezygnacje www.su-us.pl l Skup aut po 97 roku, z zatrudnienia, zgłaszane od pewnego czasu, to sygnał, że najwyższe ceny, płatność od projektowane reformy mogą ręki, profesjonalna obsługa, 500-540-100. grozić paraliżem służb. Czy jeszcze chciałby Pan USŁUGI zmienić w sprawach związanych z bezpieczeństwem PR AW N I K i porządkiem prawnym? Obserwując działalność Tel. 517-249-447 22 666-92-52 PORADY 49 zł Centralnego Biura Antykorupcyjnego, uważam, że Kancelaria jego zadania może z powoRadców Prawnych dzeniem wykonywać policja, metro pl. Wilsona, mająca w swojej strukturze ul. Słowackiego 5/13 lok. 142 wydziały do spraw przestęptel. 22 241-17-14 czości gospodarczej i wydziaoffice@bsskancelaria.pl pełny zakres spraw ły d/s korupcji. Zatrudniające przedsiębiorców niespełna tysiąc osób CBA i osób fizycznych, w tym: ma do dyspozycji stumilionowy budżet, którego przenie- odszkodowania, umowy, sprawy nieruchomości, spadki, sienie do organów policyjrozwody, reprezentacja nych pozwoliłoby na o wiele w sądzie i przed urzędami, skuteczniejsze wykorzystanie profesjonalni pełnomocnicy. tych funduszy. Uprzejmie zapraszamy OD

Rozmowa z Danielem Gło- wiceprezesem Stowarzyszenia waczem , kandydatem na po- Pro Europa uważam, że nabytą wiedzę mogę wykorzystać sła z listy SLD miejsce 15 w Sejmie RP.

Janosik łupi Warszawę Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego – wspólnoty do której należymy jako obywatele Warszawy – wyraził niezadowolenie z przyjętego we wtorek przez rząd projektu budżetu państwa na 2012 r. Ustawa przewiduje, że najbogatsze samorządy płacą obowiązkowo ze swoich przychodów na wsparcie innych samorządów. Mazowsze zapłaci więc 658 mln zł. Gdyby Minister Finansów przyznał ulgę, to janosikowe wyniosłoby 512 mln zł. W rezultacie na Mazowszu może zabraknąć pieniędzy choćby na finansowanie szpitali, opieki psychiatrycznej

13

i rehabilitacji. W ubiegłym roku samorząd województwa mazowieckiego brał kredyt, aby zapłacić janosikowe. Janosikowe płaci także Warszawa. A zatem obywatele Warszawy płacą haracz dwukrotnie. W latach 2003– 2010 miasto zapłaciło 5 mld zł. W latach 2011-2015 Janosik planuje skok na 4,7 mld zł. Ilość pieniędzy w kasie miasta ma wpływ na rozmaite wydatki. Choćby na wysokość opłat za przedszkola, opłat komunikacyjnych, realizacje inwestycji: most Południowy, Szpital Południowy, ratusz Mokotowa. dokończenie na stronie 14

SPRZEDAM l Gitara solowa Ibanez l ALKO przeprowadzki,

512-139-430. l DEZYNSEKCJA skutecznie, 22 642-96-16. l Gazowe kotły, kuchnie serwis, montaż, hydraulika, tel. 600-709-630. l Malowanie, tapetowanie, elektryka, 886-990-486, 22 849-52-71. l Sprzątanie piwnic, wywóz mebli, 694-977-485. l Wywóz - Mebli, gruzu, liści, oczyszczanie piwnic, garaży, 600-359-594.

2 lata gwarancji i wzmacniacz VOX-8OV - 3 letni, tel. 507-598-537. l Sphynx * kociaki * bezwłose, 601-20-40-73, www.trojans.pl

ZDROWIE

l Fizjoterapia, masaż, kompleksowo, Kleszczowa 1A, www.rehabilitacjalecznicza.pl 22 863-13-17 w godz. 13.00 - 19.00. l Masaże - tylko dla panów, Puławska 43 m. 1, 22 848-99-99. l Protetyka - Protezy z miękką wyściółką, z przyssawNIERUCHOMOŚCI kami, szkielety bezklamrowe, l Bezpośrednio sprzedam dom korony, naprawa protez, tel. 694-898-532. (możliwość zamiany) 250/1000 - 2,5 mln, Ursynów, Puławska/ FINANSE Żołny, 601-20-40-73. l Kredyty trudne BiK l Sprzedam 79 mkw., i prywatne, 22 620-50-48. Ursynów, 793-973-996. l Sprzedam mieszkanie KUPIĘ 3 pokoje, 45 mkw. - Wołomin, l Antyki, monety, znaczki, os. Nafty, cena 250 tys., meble, obrazy, pocztówki, tel. 888-231-279. książki oraz inne przedmioty, l Wynajmę lub sprzedam 22 610-33-84, 601-235-118, lokal usługowo-handlowy 669-154-951. Świętochowskiego 2 lok. 6 l Antyki za gotówkę, obrazy, 64 m kw. parter - wynajem platery, militaria, srebro, zegarki, 4 tys. miesięcznie, bibeloty i inne. Antykwariat tel. 606-389-420. ul. Dąbrowskiego 1, 22 848-03-70, 601-352-129. l Skup książek, 22 826-03-83, 509-548-582.

PRACA - dam l Agencja - panie (18 - 35), super zarobki/tylko lokal, Puławska 43 m. 1, 22 848-99-99. l Kupię książeczkę mieszkaniową, 518-76-10-55.


14

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Janosik łupi Warszawę

O wychowaniu w Ursusie

W Ośrodku Pomocy Społecznej (pl. Czerwca 1976) oraz w Ośrodku Pomocy Rodzinie i Dziecku (ul. Prawnicza 54) trwają zapisy chętnych do udziału w październikowych warsztatach wychowawczych, przeznaczonych dla rodziców i opiekunów dzieci do lat 3. Uczestnicy dowiedzą się m.in. jak radzić sobie z emocjami nie uciekając się do zachowań, które ranią.

O lotnictwie na Okęciu

W Okęckiej Sali Widowiskowej przy ul. 1 Sierpnia 36a, dnia 14 października odbędzie się seminarium poświęcone ocenie obecnego stanu lotnictwa w Polsce i przyszłości krajowego przemysłu lotniczego. Spotkanie w godz, 10 – 16 jest otwarte nie tylko dla ludzi związanych z lotnictwem.

Fotoochota

Biblioteka Publiczna w dzielnicy Ochota prosi o udostępnienie starych fotografii mieszkańców, domów, miejsc, wydarzeń. Zdjęcia po zeskanowaniu zostaną zwrócone właścicielom, a po obróbce będą mogły być zaprezentowane publicznie na wystawie poświęconej Ochocie sprzed lat. Szczegóły na stronie www.fotoochota.waw.pl

dokończenie ze strony 13 - Złożyliśmy projekt nowelizacji janosikowego. W załączeniu pod obywatelskim projektem znalazło się 157 tys. podpisów. Podpisali mieszkańcy Warszawy, Mazowsza, a także m.in. Krakowa, Poznania, Gdańska. Projekt nasz przewiduje reformę trzech najważniejszych spraw – powiedział „Południu” Rafał Szczepański, przedstawiciel stowarzyszeń praskich. – Przeznaczenie janosikowego przez biorców

na konkretne cele inwestycyjne, weryfikowane w drodze konkursu, jak to ma miejsce w przypadku dotacji z UE. Chcemy uczciwego wyliczenia janosikowego. Obecnie wyliczane jest wadliwie, na czym cierpi Warszawa. Nie uwzględnia się dużej liczby mieszkańców korzystających z usług naszego miasta, a zameldowanych w innych miejscowościach, gdzie płacą podatki. Jesteśmy za solidaryzmem z innymi samorządami i dlatego nie neguje-

my jego idei, ale wysokość janosikowego powinna zostać na stałe pomniejszona o 20 procent. Jacek „Janosik” Rostowski (na zdjęciu), minister finansów, będzie zmuszony do zmiany podejścia, gdy Sejm uchwali stosowną nowelizację ustawy. „Południe” zwraca się do wyborców: nie głosujcie na tych kandydatów na posłów, którzy nie zadeklarują walki o nowelizację janosikowego. Nie dajmy się łupić. Andrzej Rogiński

Akrobatyczne Włochy 1 bm. w hali sportowej OSiR Warszawa Włochy odbyły się III Międzynarodowy Puchar Warszawy i Mazowsza w akrobatyce sportowej. W trakcie zawodów rozegrano dziewięć konkurencji: ćwiczenia zespołowe ( dwójki kobiet, dwójki męskie, dwójki mieszane, trójki kobiet i czwórki męskie), skoki na ścieżce kobiet i mężczyzn i skoki na trampolinie kobiet i mężczyzn. O puchary i medale walczyli z Rosji, Ukrainy, Niemiec, Litwy, Węgier, Polski. Jako pierwsi do rywalizacji przystąpili zawodnicy w skokach na trampolinie. Konkurencję tą wygrał Paweł Marczydło, zawodnik ZKS Stal Rzeszów. Następnie do zawodnictwa przystąpiły panie w akrobatyce. Kapitalny występ zaprezentowała trójka żeńska z Ukrainy, która zwyciężyła w swojej konkurencji. Drugie miejsce zajęły zawodniczki UKS Targówek, a na trzecim stopniu podium stanęła trójka Akro-Bad Ursus. Duże emocje towarzyszyły zmaganiom czwórek męskich. Tę rywalizację wygrali zawod-

nicy MKS „Aurum” Złotoryja, Nieznacznie ustąpili im przedstawiciele UTS Akro-Bad Ursus. Pierwszy blok sportowy zawodów zakończył pokaz skoków na ścieżce w wykonaniu młodych zawodników UKS SP 220 mieszczącej się na warszawskim śródmieściu przy ulicy Jana Pawła II 26A. W drugim bloku sportowym zawodów, do ciekawszych należała rywalizacja w skokach na ścieżce kobiet i mężczyzn. Wśród kobiet zwyciężyła Izabela Kondraszuk z UKS SP 220. Rywalizację mężczyzn wygrał Jacek Czerniak z PTG „Sokół”, przed Konradem Sudoł z UKS Sp. 220 i Sebastianem Sondel z AZS AWF Poznań. Zawodnik z Poznania po pierwszej serii skoków był na pierwszym miejscu. Niestety przy drugim skoku upadł przy lądowaniu, co kosztowało go spadkiem na trzecie miejsce. Na tle zawodników zagranicznych bardzo korzystnie zaprezentowali się zawodnicy „AKRO-BAD” Ursus którzy zdobyli najwięcej medali. Po raz

kolejny głównym sponsorem Międzynarodowego Puchar Warszawy i Mazowsza w akrobatyce sportowej była firma Marvipol, której dyrektor marketingu Michał Okoń jest zafascynowany tą dyscypliną sportu.

wikipedia.org

dokończenie ze strony 12 które zajmą się opiniowaniem przedsięwzięć adresowanych do osób starszych i wyrażaniem opinii środowisk seniorskich. Idea ma zasięg ogólnokrajowy, ale działania mogą być użyteczne lokalnie, odpowiednio do potrzeb w Państwa otoczeniu. Warto się włączyć i działać nie tylko przy okazji Dni Seniora. Szczegółowe informacje w urzędach dzielnic.

Piotr Niewęgłowski

Ślady, wspomnienia, blask i gwar dokończenie ze strony 4 Ale warto uwieczniać takie chwile. „Południe”? Znam, czytam, choć nie zawsze zdążę dostać w moim sklepie. Kto wie, co się jeszcze wydarzy na tej naszej Chłodnej. Po 1945 r. Chłodna popadła w jakiś rodzaj niebytu.

styl i szyk. Żywe obrazki wyczarowane na scenie przy muzyce starej Warszawy. Grały kapele, był teatr uliczny w całej okazałości. Zadźwięczały melodie dawnego miasta. Wieczorem podczas oficjalnego otwarcia rozbłysły światła nowego pomnika - symbo-

Wojennych zniszczeń dopełniły planowe wyburzenia. Wiele ocalałych domów dziś pieczołowicie by odbudowano. Ale wtedy inaczej pojmowano porządek. A historia, detal, estetyka nie zawsze załapywały się do planu. - Zrewitalizowana Chłodna mogłaby być jeszcze piękniejsza. Ale cieszmy się tym, co mamy. Choć nastrój bywał już i wcześniej. Parę lat temu ktoś zorganizował prawdziwą zabawę na deskach (podest do tańczenia). I te pyzy, flaki... W sobotę na Chłodnej był

licznej kładki ponad aryjską ulicą. W czasie wojny Niemcy spięli drewnianym mostem małe i duże getto. Dziś upamiętniają to stalowe słupy i światło. Są więc na Chłodnej miejsca i do wspominania i do zadumy. Ale życie toczy się dalej. W innej postaci, chociażby, gdy na chwilę przystaniesz i odwrócisz się. Nie to tylko jakiś obraz, złudzenie, może film dawno temu obejrzany... Przyjdźcie któregoś dnia, może wam też uda się poczuć ducha tego miejsca!

Chłodna w liczbach Zrewitalizowana Chłodna to fragment ulicy razem z Elektoralną liczący niespełna jeden kilometr od al. Jana Pawła II do Żelaznej. A na nim: 13 000

Ruch Obywatelski na rzecz

Jednomandatowych Okręgów Wyborczych www.jow.pl

Zaprasza do udziału w VI Ogólnopolskim Marszu w Warszawie dn. 6 października, pod hasłem:

TERAZ JEDNOMANDATOWE DO SEJMU. My, Obywatele: Chcemy do Sejmu wybierać ludzi, nie partie. Chcemy mieć realne prawo kandydowania. Chcemy kontrolować naszych reprezentantów. Ruszamy o godz. 11.00 od „drogowskazu stolic” pod Pałacem Kultury i Nauki. Stąd Alejami pod pomnik de Gaulle’a i Nowym Światem do siedziby Prezydenta RP, gdzie przekażemy nasze postulaty. Zakończymy Konferencją Uczestników Marszu w Centralnej Bibliotece Rolniczej ok. godz. 13 (ul. Krakowskie Przedmieście 66).

Obywatelu! Przyjdź na Marsz. Wesprzyj swym udziałem utworzenie w Polsce

Jednomandatowych Okręgów Wyborczych w wyborach do Sejmu. Do Senatu już są.

m kw. jezdni, w tym połacie zabrukowane historyczną kostką. 6000 m kw. chodników wyrównanych dla wygody przechodniów i spacerowiczów. 44 stylizowane latarnie pastorały rozświetlające mrok. 400 m toru tramwajowego, po którym ruszy na specjalne przejażdżki historyczny wóz, zaprzężony w konie (czekamy!). 780 krzewów i drzew - w tym kuliste akacje przed kościołem. 12 miesięcy pracy projektantów i budowniczych. 12 mln zł - rachunek na dziś Michał Borzymiński (warto było!).


POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Maria, Anna, Wisła

Premier nie zdążył dokończenie ze strony 1 3. Rząd, zgodnie z zasadami planowania strategicznego, powinien wydawać rozporządzenia w przedmiocie zadań rządowych, w szczególności w zakresie infrastruktury strategicznej niezbędnej dla rozwoju Państwa, celem uruchomienia mechanizmów wprowadzenia tych inwestycji do nowych planów zagospodarowania przestrzennego województw i gmin, by rezerwować tam miejsce pod ich realizację zgodnie z koncepcją rozwoju kraju. Brak jest ustawowego mechanizmu przymusu wprowadzania tych inwestycji do planów istniejących – w tym do stadium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania gmin. Jakie są szanse na zmianę tej sytuacji? 4. Szereg polskich przepisów, np. w zakresie ochrony środowiska, jest dalece bardziej uciążliwych i wymagających

w stosunku do inwestorów niż dyrektywy UE. Spowalnia to rozwój gospodarczy oraz budowę infrastruktury strategicznej dla rozwoju kraju, w tym tej, która służy ochronie środowiska. Czy można polskie przepisy dostosować do dyrektyw UE, aby uniknąć kar i/lub utraty dotacji? 5. Prywatyzowane są przedsiębiorstwa energetyczne będące właścicielami np. elektrowni czy sieci dystrybucyjnych. Po prywatyzacji każdy może kupić akcje i przejąć nad przedsiębiorstwem kontrolę. Taki właściciel może przerwać wytwarzanie lub przesył prądu lub ciepła z powodów dowolnych, np. politycznych. Prezesowi takiej firmy grozi za to jedynie mandat w wysokości trzech pensji. Żadna ustawa nie pozwala na wprowadzenie np. zarządu komisarycznego przedsiębiorstw strategicznych dla istnienia kraju. Co więc

21 września wykonawca budowy centralnego odcinka II linii metra poinformował o wybranych imionach dla trzech tarcz, które będą drążyć tunele pod ulicami Warszawy. Tarcze będą nosić imiona: TBM I - Maria, TBM II - Anna, TBM III - Wisła.

muje imię po pięknej, ale kapryśnej kobiecie. Zwyczajem jest, że kierownik projektu nadaje imię TBM, dlatego też to ja musiałem o imionach zdecydować. Same maszyny pochodzą z Niemiec, ale ich rodzice są międzynarodowi: z Polski, Włoch, Turcji, ale będą

włoskiej z Krakowa. Nie miało to jednak pożytku. Ale w tym samym czasie istniała w Polsce kobieta niezwykle istotna dla historii kraju. Choć być może jej rodzina była ważniejsza. Chodzi o Annę Mazowiecką która była siostrą ostatniego króla mazowieckiego, Janusza.

- Witam Państwa na jednym z naszych placów budowy – C09 Rondzie Daszyńskiego. Dziękuję wszystkim za przybycie na jakże prostą, ale jakże ważną uroczystość. Dziękuję zwłaszcza Pani Prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz- Waltz oraz Ambasadorowi Włoch. – powiedział

mieszkały w Polsce i mamy nadzieję, że tutaj otrzymają nowe obywatelstwo. Stąd polskie imiona - proste, bo niektóre są niezwykle trudne. Padła wcześniej także inna propozycja, aby wybrać z AGP Metro Polska S.c. trzy najpiękniejsze kobiety i nazwać TBMy ich imionami. Ale zadanie to jest

Francesco Scaglione, kierownik kontraktu wykonawcy Znajdujemy się na C09 pierwszej stacji metra, skąd wyruszy TBM1, która wydrąży tunel do Dworca Wileńskiego. Do budowy metra w Warszawie użyjemy trzech tarcz TBM o średnicy 6,25 m. Jest taka tradycja, że maszyny TBM otrzymują imiona żeńskie. Dlaczego tak jest? Bo wewnątrz TBM pracować będzie 15 osobowa załoga składająca się z samych mężczyzn. Ci mężczyźni spędzą w TBM-ie nawet kilka lat, pracując wewnątrz tej specjalistycznej maszyny. Dla nich TBM będzie kobietą, kochanką, żoną. Będzie to jednak kobieta kapryśna, nie łatwa w prowadzeniu i kontrolowaniu. TBM może spełniać oczekiwania pracowników ale może także toczyć z nimi walkę. Dlatego też TBM otrzy-

niewykonalne dla mnie, gdyż w naszej firmie pracuje zbyt wiele pięknych kobiet. Musiałem znaleźć inne rozwiązanie. Powiem więc, skąd imiona. Kilka miesięcy temu na lotnisku w Warszawie zobaczyłem plakat przedstawiający kobietę – Marię Skłodowską Curie. Upamiętniał on rocznicę otrzymania przez nią nagrody Nobla. TBM 644 otrzyma zatem najlepsze imię – Maria, imię dobrze znane w Polsce i we Włoszech. Ten TBM, który widzicie Państwo na zewnątrz będzie od dziś nosił imię Maria. Z drugim TBM-em było inaczej. Zawsze staram się poznać historię kraju, w którym pracuję, pozwala to lepiej poznać mentalność ludzi danego kraju, w tym przypadku polskich pracowników. Studiując historię Polski odkryłem postać XIV wiecznej królowej

Rok 1526. Właśnie ona przez kolejne 10 lat sprzeciwiała Pokaz sportów i sztuk walki na Bemowie się przyłączeniu Księstwa Mazowieckiego do Niemiec. Założyła także pierwszy szpital w Warszawie. Anna to także imię brzmiące podobnie w języku polskim i włoskim, dlatego ta - Dlaczego panowie ła- maniu kijów - już wiecie jamaszyna , której część znajduje mią kije na tym panu? - pyta kich. Materiały budowlane są się na C09 a część na pl. Defi- poważnie mały okularnik, wdzięcznym rekwizytem dla juktóremu zapewne nigdy nie doków, którzy jednym celnym przyjdzie do głowy, żeby kogo- uderzeniem głowy, dłoni potrakolwiek uderzyć bez powodu. fią rozwalić wcale imponujący - Do obrony! To może - mówi bloczek. z naciskiem, gdy próbuję zaBemowski Piknik ze sportami chęcić go do szerszej wypowie- i sztukami walki, którego padzi co myśli o sportach walki. tronem medialnym było m.in. - A mój brat, to wie pan, miał „Południe”, w sobotę 17.09. „na karacie” takie chwyty, że zgromadził wielu młodych ludzi pana by przewrócił. zainteresowanych uprawianiem - Chodzę na judo - mówi niewiele większy od okularnika ów starszy brat i patrzy wyrozumiale na małego mądralę w okularach. A ze mną wymienia porozumiewawcze spojrzenie w rodzaju „Pan rozumie. Nic złego, panu nie zrobię - no chyba, że w samoobronie”. Po scenie bemowskiego amlad, będzie nosiła imię - Anna. fiteatru, wyłożonej matą treninTBM3 aktualnie sprowadzany gową, snuje się mgiełka pary z Niemiec, zacznie drążyć tune- wytwarzanej przez niewielką le z Powiśla. Ktoś powiedział, że maszynę. Para zmiękcza obraz, Wisła zwana jest kr��lową rzek. gdy dwóch nieźle zbudowaŁączy przecież 3 najpiękniejsze nych facetów okłada ubranego miasta Polski : Kraków, Warsza- w kimono zawiązane czarnym wę i Gdańsk. Dlatego też trze- pasem Grzegorza Sakowicza ciej maszynie zdecydowałem regularnym... materiałem busię nadać imię Wisła. dowlanym, z jakiego robi się dachy. Na początku kontrłaty, Pan mgr inż. Francesco bo cieńsze, a w finale łaty. Tu karate, aikido, judo, krav maga, Paolo Scaglione jest absolwen- nie ma żartów. Sosonowe drą- capoeira, taekwondo. Można tem Państwowego Uniwer- gi są sękate i to jest ich słaby było zobaczyć i dowiedzieć się, sytetu w Palermo Wydziału punkt w kontakcie z ramie- jakie są warunki uprawiania Inżynierii Lądowej, kierunek niem, udem lub bokiem judo- tych sportów i jak doskonalić infrastruktura transportowa. ki. Niektóre jednak nie chciały się w sztukach walki. Od 1974 r. pracuje w branży się łatwo zgiąć i przełamać. Po - Mistrz silny fizycznie, ale budowlanej, specjalizując się uderzeniu nimi Grzegorz kilka także mentalnie, nie ulegnie w szczególności w budownic- razy przyklęknął. A na samym choćby krzepkiemu osiłkowi twie drogowym, portów lotni- końcu będzie miał na ciele za- uzbrojonemu w sztachetę... czych i kolejowym. Od ponad czerwienienia. To mogli zoba- Taki jest m.in. cel naszego 10 lat zajmuje w Spółce Astaldi czyć niedowiarkowie, po cichu spotkania, pokazać technikę, stanowisko Dyrektora ds. Euro- sugerujący, że „pewnie ma pod wytrwałość i siłę woli. Dziękupy Wschodniej i Środkowej. kimonem ochraniacze”. jemy dzielnicy Bemowo za po117 to nowy rekord w ła- moc i udostępnienie miejsca, Fot. Leonard Karpiłowski

15

zrobić, by bezpieczeństwo energetyczne Państwa nie było zagrożone? 6. Zgodnie z Traktatem Akcesyjnym już w 2015 r. Polska musi wyłączyć kilka przestarzałych bloków energetycznych, które są nieefektywne ekologicznie. Łącznie w latach 20152017 wyłączone będą bloki o mocy 6,5GW, tj. ok. 25 proc. mocy szczytowej i 20 proc. mocy systemowej. Dalsze bloki będą wyłączone później z powodu wysokiej ceny CO2. Skąd weźmiemy prąd przy planowanym wzroście jego zużycia o 10-20 proc. i przy braku budowy nowych elektrowni w niezbędnej ilości - w tym jądrowych - oraz sieci przesyłowych, w tym transgranicznych w wyżej wskazanym terminie? 7. Dlaczego uważa Pan, że Platforma Obywatelska powinna wygrać wybory parlamentarne i móc sformować rząd?

Siła, sprawność, piękno w którym mogliśmy zademonstrować nasze umiejętności i zaprosić chętnych na treningi powiedział Grzegorz Sakowicz. Zarówno nasz rozmówca, jak i Marcin Płodziszewski, który w końcowej części pokazu zademonstrował, że mistrz po tej próbie pewnie stoi na nogach, dyskretnie przemilczeli, że są ludźmi opanowanymi, grzecznymi i spokojnymi. Siła spokoju? Tak. W czystej formie.

Obecność Pawła Nastuli, mistrza olimpijskiego z Atlanty, była okazją zdobycia autografu i usłyszenia z jego ust zachęty do wytrwałości, która najlepszych zaprowadzi na szczyt. W otoczeniu amfiteatru, który na kilka godzin zamienił się w arenę sportu i sztuk walki, było wiele stoisk informacyjnych oraz punktów sprzedaży książek, przysmaków, roślin i gadżetów prosto ze Wschodu. Michał Borzymiński



Poludnie Bemowo... nr 14 (19) z dnia 6 pazdziernika 2011