Page 14

14

POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa

Majówkowe ostatki

Zakończył się sezon majówek. W tym roku, jak nigdy wcześniej, obfitował w imprezy spontanicznie organizowane przez mieszkańców. Ostatnie dwie odbyły się w miniony weekend. Oddolną inicjatywą popisali się rodzice i uczniowie Szkoły Podstawowej nr 323 i Przedszkola nr 351 przy ul. Warchałowskiego. To oni na szkolnym boisku zorganizowali festynowe miasteczko, gdzie oferowali domowe wypieki, gry sportowe, malowanie twarzy oraz szansę na wygraną w loterii fantowej. Na „Sąsiedzką majówkę” zaprosili mieszkańców Ursynowa, których przez kilka godzin zabawiali występami muzycznymi, tanecznymi i teatralnymi. Ursynowianie integrowali się również na placyku przed Cafe Roskosz (ul. Wiolinowa 2a, tuż przy kościele pw. Wniebowstąpienia Pańskiego). Ambicją działającej od roku klubokawiarni jest zintegrowanie ursynowskiej społeczności i zaistnienie na kulturalnej mapie Warszawy.

Sobotni piknik był pierwszym poważnym przystankiem w drodze do realizacji tego celu. Nie brakowało więc rozmów przy grillu, wspólnych tańców i zabaw artystycznych dla dzieci. – Chcemy walczyć z krążącym stereotypem Ursynowa jako sypialni

Deregulacja polityków

Warszawy i zatrzymać w naszej dzielnicy osoby szukające dobrej zabawy. Udowadniamy, że nie muszą jechać do Centrum, by się rozerwać i zrelaksować – przekonywał w sobotę Piotr Blachowski z Cafe Roskosz. Tekst i fot. Piotr Pieńkosz

W ostatnim tygodniu, w różnych miastach Polski taksówkarze za pomocą żółwiej jazdy protestowali przeciwko deregulacji ich profesji. Uważają, że prowadzić zarobkowo samochód może ten, którego sami zaakceptują w taki czy inny sposób. Nie dotyczy to tylko tego jednego zawodu. Prawnicy chcą mieć wyłączność decydowania, kto może występować przed sądem, a trenerzy, kto może trenować sportowców. Wiele innych zawodów też chciałoby we własnym sosie decydować, kto się nadaje do jego uprawiania, a kto nie. My, klienci ich usług, mamy się cieszyć z tego, co nam łaskawie poszczególne korporacje zawodowe dadzą, jak w zamierzchłych czasach gospodarki socjalistycznej: bierz co jest, bo innego towaru nie będzie. O konkurencji, najprostszym i najskuteczniejszym mechanizmie jakości prosimy zapomnieć. A co z politykami, szczególnie tymi pierwszoligowymi, w Sejmie? Sytuacja jest podobna, jak w wielu innych profesjach. Nikt w Polsce bez zgody korporacji politycznej, jaką jest partia polityczna, nie może nawet

Pani Annie Szumiec-Mitera

Ewie Bartman

Dyrektorowi LXIII Liceum Ogólnokształcącego

wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci

słowa wsparcia i wyrazy szczerego współczucia z powodu śmierci

Męża składa Zarząd Dzielnicy Ursynów m.st. Warszawy

www.poludnie.com.pl

Ojca Przyjaciele i koledzy z ursynowskich spółdzielni mieszkaniowych

stanąć do wyborów, aby zostać politykiem. Temu stanowi sprzeciwiła się Okręgowa Rada Adwokacka w Katowicach, która na posiedzenia w dniu 22.03.2012 r. podjęła uchwałę następującej treści: „Zawód polityka stał się zawodem zamkniętym dla aktywnych społecznie obywateli. Ukształtowany system partyjny skutecznie wyeliminował możliwość wpływu na rządy w państwie dla rzeszy osób nie związanych z kastą politycznych „celebrytów”, monopolizującą życie polityczne ostatniego dwudziestolecia. Nie jest to zgodne z zasadami demokracji, ani interesem państwa. Gry wewnątrzpartyjne często bowiem powodują, że eksponowane stanowiska w państwie obejmują ludzie jawnie niekompetentni a dorosłych obywateli pouczają osoby, które same niczego nie osiągnęły we wła-

snym życiu zawodowym. Dlatego uznajemy, że argumentacja, związana z postulatem tzw. deregulacji winna mieć w pierwszym rzędzie zastosowanie do grupy zawodowych polityków. Z powyższych względów postanawiamy poprzeć działania, służące realizacji postulatów niezbędnych dla deregulacji zawodu polityka w Polsce.” Rada Adwokacka uznała w dalszej części uchwały, że do tej deregulacji niezbędna jest „ zmiana ordynacji wyborczej do Sejmu poprzez wprowadzenie okręgów jednomandatowych”. Nic dodać, nic ująć. Podnosiłem ten postulat nie raz i nie dwa w moich felietonach. Okazuje się, że nie jestem sam. Zaczyna nas być coraz więcej, widzących, jaką drogą należy podążać, aby uzdrawiać polską politykę. Mariusz Wis – Fundacja im. Jamesa Madisona

Juwenalia dokończenie ze strony 1 Ale tego było chyba mało, bo 30 maja UKSW razem z Dzielnicą Bielany zaprosili wszystkich mieszkańców, „a w szczególności studentów” na Bielanalia. Wcześniej 28 maja, na terenie kampusu UKSW odbyło się doroczne święto tej uczelni. Zbudowano miasteczko naukowe. Odbyło się wiele konkursów i turniejów. Organizatorzy pochwalili się, że w charakterze nagród rozdali m.in.1000 piw. Ukoronowaniem warszawskich juwenaliów była Wielka Parada Studentów. Wielki barwny korowód, pełen radości, uśmiechu, wymyślnych strojów i haseł wyruszył z placu Teatralnego i dotarł na Pole Mokotowskie, gdzie władze stolicy symbolicznie przekazały studentom klucze do bram miasta. Tego dnia na studentów czekały także koncerty na stadionie Syrenki.. Wystąpiły Wilki, Dżem, IRA oraz... zespoły studenckie. Specjalnie czynię to wielokropkowe podkreślenie, ponieważ dawniej na juwenalia składały się wyłącznie „produkty” studenckie: studencka twórczość oraz wytwory wyłącznie studenckiej myśli i fantazji. Dziś podczas juwenaliów dominuje komercja i profesjonalne zespoły muzyczne, które z tzw. kulturą studencką nie wiele mają wspólnego oraz całkiem niestudencka twórczość. Tylko kto za to wszystko płaci? - Pozyskaliśmy wielu znaczących sponsorów – wyjaśnia Marek Szpręga z SGH. Dzięki wsparciu sponsora głównego imprezy, firmy „Żywiec”, udało nam się zaprosić najpopularniejszych wśród młodych ludzi artystów i zespoły muzyczne.

Dzięki innym sponsorom podczas koncertów nie zabrakło konkursów z nagrodami. Jak udało się ustalić reporterowi „Południa”, samorządy studenckie we wszystkich warszawskich uczelniach poradziły sobie podobnie. - My też pozyskaliśmy sponsorów: Orange, Bank Zachodni WBK oraz Hulakula – mówi Mateusz Herdzina z Uczelni Vistula. – Dostaliśmy też sporą dotację od uczelni i od Urzędu Dzielnicy Ursynów. Jakie to były kwoty i w jakich częściach pokryły koszty imprezy, rzecznik nie chciał ujawnić. - Na Ursynalia studenci dostają skromną dotację od uczelni – stwierdza Krzysztof Szwejk, rzecznik SGGW. – Reszta pieniędzy pochodzi od sponsorów pozyskanych przez samych studentów oraz z biletów na koncerty. Jeśli trzydniowa wejściówka na wszystkie koncerty kosztuje 30 zł, a przez 3 dni przewija się 120 tys. uczestników Ursynaliów, to robi się z tego dość pokaźna kwota. Sponsorzy garną się do Ursynaliów, ponieważ jest to największa impreza w Polsce związana z Juwenaliami i przyjeżdżają na nią studenci z całego kraju i wielu nawet z zagranicy. Możliwość reklamowania się tutaj, to dla wielu firm superokazja. Hubert Wiśniewski

Od redaktora Byłoby fajnie, gdyby Juwenalia w podstawowym zakresie były zabawą, w której studenci więcej uczestniczą. Oglądanie zakupionych występów przy piwku nie pozostawi wspomnień z czasów akademickich. Andrzej Rogiński

poludnie glos mokotowa ursynowa wilanowa nr 20 z dnia 31 maja 2012  

Południe Głos Mokotowa Ursynowa Wilanowa nr 20 z dnia 31 maja 2012

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you