Issuu on Google+

l Konsultacja - str. 3 l Ratusz lekceważy mieszkańców - str. 4 l Spółdzielcze domy kultury - str. 11 l www.poludnie.com.pl l ISSN 2082-6567

Centrum Handlowe

www.polskieradio24.pl

Galeria Kupców z placu Defilad zaprasza swoich stałych Klientów do Centrum Handlowego LAND. pon. - pt. 10 - 19 sob. 11 - 18 niedz. 11 - 16 Stacja metra Służew Dostępne są boksy handlowe 600 345 800

Targi

www.poludnie.com.pl

Rok XIX nr 29 (785)

l

20 WRZEŚNIA 2012

Zadziorki Korka

W dniach od 21 do 23 września w dolnej hali „Warszawianki” przy ul. Piaseczyńskiej 71 odbędą się Targi Medycyny Naturalnej i Kowww.facebook.com/Poludnie.Gazeta smetyki. Można będzie skorzystać z porad, diagnozy irydologów, kręl Bezpłatnie garzy, bioenergoterapeutów, zakupić kosmetyki i zdrową żywność. Dojazd do ul. Piaseczyńskiej najlepiej od ul. Dolnej. Pieszo zejść można też od górnej hali „Warszawianki” od strony ul. Merliniego i Puławskiej.

Trasa S8

Deklaracja

20 września o godz. 17.00 w Warszawskim Domu Technika NOT przy ul. Czackiego 3/5 sala F II piętro, odbędzie się forum dyskusyjne na temat wpływu planowanej przebudowy Trasy S8 i mostu Grota Roweckiego na ruch w układzie ulic Warszawy. Temat przedstawi mgr inż. Andrzej Brzeziński. Wstęp wolny.

Weszła we mnie teraz, dość ciekawa sprawa, Że nie jestem lewak, że nie jestem prawak. Dzisiaj coraz więcej, takich można spotkać, Bo ludzie szukają porządnego środka.

Vagabundus

Odrzućmy więc kłótni, stan iście fatalny, Deklaruję tylko, to znaczy aż tyle, Kochani! Stwórzmy środek, w miarę idealny, Byleby ten środek, miał mózg bez ... odchyleń! Warunek Stanąć na nogi? To skromne zbyt, Jeszcze trzeba wejść na szczyt! Edward Kuczyński

Zbadaj słuch za darmo!

Wszystkie osoby mające trudności ze słyszeniem mogą teraz bezpłatnie zbadać słuch i skorzystać z porady specjalisty protetyka słuchu w gabinecie firmy Fonikon, który mieści się przy ul. Dąbrowskiego 16 (róg Bałuckiego). Firma oferuje nowoczesne aparaty słuchowe duńskiej firmy Oticon, która od ponad 100 lat opracowuje zaawansowane rozwiązania dla osób niedosłyszących. Rejestracja telefoniczna: 22 498 75 40. Godziny otwarcia: pon.- pt. 9-17.30. Fonikon jest Firmą Godną Zaufania. Zapraszamy!

Elektrownia na Potoku Potok Służewiecki, nieprzychylnie zwany Smródką, jest problemem trzech dzielnic Warszawy: Ursynowa, Mokotowa i Wilanowa. Spaceruję tam przynajmniej raz w miesiącu, po błocie, wśród wystających prętów po gruzie budowlanym, i zapuszczonych, niegdyś wspaniałych stawów, wybudowanych wraz z Ursynowem w 1974 r. Są to doskonałe zbiorniki retencyjno-powodziowe. Smródka jest jedynym strumieniem w Warszawie o tak du-

żym spadku terenu, na niewielkim odcinku przepływu wody. Od ul. Puławskiej do Nowoursynowskiej wynosi około 2 m, a może i więcej. Można tu wybudować dwie minizapory spiętrzające wodę. Wykorzystać to na małą elektrownię i ewentualnie napęd młyna czy placu zabaw dla dzieci.(karuzela itp.). Elektrownia może zasilić oświetlenie parku, śluzy między stawami, budynek obsługi obiektu, punkty widokowe. Nieprawdopodobne,

by taki wspaniały teren w cen- baw dla dzieci będzie napędzany trum miasta był niezagospoda- mechanicznie, też za darmo. Porowany. wstanie bariera klimatyczna między Mokotowem a Ursynowem. Sprawdziłem to, gdy istniała poKorzyści Powstałe zbiorniki retencyjne przednia infrastruktura. Zagospodarowanie tego tena obecnych stawach uchronią dzielnicę Wilanów przed podto- renu stworzy nowe miejsca prapieniami i zalewem wody. Czas cy przy obsłudze i konserwacji. spiętrzeń wody w czasie burzy to Rejon ten stanie się atrakcją 15 minut do 1 godziny, a usuwa- turystyczną. Powstanie ścieżka nie skutków trwa znacznie dłu- rowerowa oraz ciągi piesze i reżej i kosztuje. Park będzie miał kreacyjne. dokończenie na stronie 6 oświetlenie za darmo, plac za-

Ursynowski Klub Turystyki Rowerowej zaprasza: 22. bm. na Dni Pułtuska (ok. 80 km). Wyjazd poc. KM 904 z W-wy Zach., peron 8 o 8:09 lub z W-wy Gdańskiej o 8:24. Zbiórka na stacji Gąsocin. Prowadzi Władysław Porczyk (e-mail: wporczyk@wp.pl) oraz 23. bm. brzegiem Wkry (ok. 60 km, połowa asfaltem, połowa drogami terenowymi). Wyjazd poc. KM 906 z W-wy Zach. peron 8 o 9:00 lub z W-wy Gdańskiej o 9:15. Zbiórka na stacji Pomiechówek. Prowadzą Anna Starzewska (e-mail: ariam1@wp.pl) i Barbara Szymborska (e-mail: b.szym@wp.pl)

Na talerzu

Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji zaprasza na spotkanie „Kuchnia i talerz – ciało i umysł” organizowane 28 września o godz. 18 w SGGW przy ul. Nowoursynowskiej 159C (zielony budynek nr 32), parter, sala nr 6. Pokażemy i wyjaśnimy: ciekawe zjawiska, które obserwujemy w kuchni, ukryte procesy zachodzące w produktach i na talerzu, ważne przemiany w organizmie oraz socjologiczne uzasadnienia naszych zachowań.


2

POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa

www.poludnie.com.pl


3

POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa

Konsultacja Pamiętam wypełnioną po brzegi salę gimnastyczną Szkoły Podstawowej nr 313 przy ul. Cybisa. To było w listopadzie 2011 r. Mieszkańcy byli oburzeni, że na trawniku wewnątrz enklawy otoczonej ulicami Jana Cybisa, Oskara Sosnowskiego, Xawerego Dunikowskiego i Henryka Arctowskiego pojawi się nowy budynek mieszkalny. Słońce nie zajrzy do mieszkań, ich samochody zostaną usunięte sprzed domów. Zgroza. Padały gromy na dewelopera. Jednak przedstawiciela dewelopera nikt nie zaprosił. Burmistrz tłumaczył, że wystąpi o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego, aby uniemożliwić budowę. Jednocześnie poinformował, że urzędnicy muszą respektować prawo i nie mogą odmawiać składania podpisów pod dokumentami, choćby – jak w tym przypadku – nie podobała się im lokalizacja. Piotr Guział, burmistrz Ursynowa, zgodnie z zapowiedzią złożył skargę. Podobnie uczyniła SMB „Jary”. Burmistrz doprowadził do szybszego uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Te działania nie przyniosły efektu. Deweloper nabył bowiem nieruchomość od prywatnej osoby, uzyskał prawomocną decyzję o warunkach zabudowy, a w październiku 2011 r. pozwolenie na budowę. Spór o to, czy będzie inwestycja, został zakończony 24 maja 2012 r. wydaniem przez wojewo-

dę mazowieckiego decyzji utrzymującej pozwolenie na budowę. Pięcioletnie starania dewelopera w urzędach zostały uwieńczone sukcesem. W czerwcu Włodarzewska S.A. zaprosiła mieszkańców enklawy na spotkanie informacyjne do Multikina. Najgłośniej zachowały się osoby, które wyrażały w ten sposób sprzeciw wobec budowy, chociaż były informowane, że deweloper może przystąpić do realizacji inwestycji. Deweloper zaproponował, że może zrobić coś dla dotychczasowych mieszkańców, np. sfinansować budowę miejsc postojowych czy placu zabaw dla dzieci. Część mieszkańców podchwyciła ten pomysł. Prezes zapowiedział, że przeprowadzi konsultacje po wakacjach. Gdy dowiedziałem się o konsultacjach poszedłem 17 września na pierwszą z nich. Odbyła się w szkole przy ul. Cybisa. Zaproszono wszystkich mieszkańców bloku, z 61 mieszkań przy ul. Sosnowskiego 3. Przyszło 8 osób. Obejrzały plan enklawy, a na nim obrys budynku, który ma powstać, oraz zarys bloków istniejących. Ważne było pokazanie drogi prowadzącej od ul. Janowskiego na przyszłą budowę. Deweloper uzyskał od gminy służebność, czyli prawo korzystania z tej drogi. Obecnie droga ta ma szerokość 4,5 m i nie posiada wydzielonego chodnika. Deweloper poszerzy ją do 5,5 m, a ponadto wybuduje chodnik. Okazało się,

W 2012 r. Honorowymi Obywatelami Warszawy zostali: prof. Witold Kieżun, Sławomir Pietras, prof. Jerzy Regulski, Stanisław Wyganowski.

Poczucie silnego związku Gratuluję Panu Profesorowi przyznania Honorowego Obywatelstwa Warszawy. Dlaczego to wyróżnienie jest tak ważne dla Pana? – pytam prof. Jerzego Regulskiego.

nie projektowałem osiedle Wierzbno. Historia rodziny i mój życiorys spowodowały, że mam poczucie silnego związku z Warszawą. Wyróżnienie od samorządu jest dla mnie bardzo istotne, gdyż stanowi potwierdzenie sensu moHonorowe Obywatelstwo War- jego życia. szawy rzeczywiście jest dla mnie (aro) szczególnie cenne. Z Warszawą związany bowiem jestem przez Prof. Jerzy Regulski (ur. 1924 całe moje życie. Podobnie i moja r.) - inicjator i organizator badań rodzina – od kilkuset lat w Regu- nad odbudową samorządu teryłach. Dziadek w połowie XIX w. torialnego (1981-88 r.); członek zakładał fabrykę parowozów w Konwersatorium Doświadczenie okolicach dzisiejszego MDM-u. i Przyszłość (1978-82 r. oraz od Ojciec, Janusz Regulski, był dy- 2007 r.) członek Komitetu Obyrektorem finansowym, a następ- watelskiego przy Lechu Wałęsie nie generalnym spółki akcyjnej (1988-90 r.), współprzewodni„Siła i Światło”, prezesem Auto- czący zespołu ds. samorządu mobilklubu Polski. Gdy wybuchła terytorialnego podczas rozmów II wojna światowa Stefan Starzyń- Okrągłego Stołu (1989 r.), seski powierzył ojcu zorganizowa- nator (1989-91 r.), pełnomocnik nie Straży Obywatelskiej. rządu ds. reformy samorządu Jako dziecko bawiłem się terytorialnego (1989-91 r.), amw Ogrodzie Saskim. W latach basador, stały przedstawiciel 1945-1946 przez rok siedziałem RP przy Radzie Europy (1992w więzieniu przy ul. Rakowieckiej. 1997 r.), przewodniczący Rady Niebawem, jako student, byłem za- ds. Reform Ustrojowych Państwa łożycielem „Bratniej Pomocy”. Kie- (1998-1999 r.), członek Narodorowałem budową osiedla Młynów. wej Rady Integracji Europejskiej 22 lipca 1949 r. został oddany (2000-2004 r.). Od 2012 roku pierwszy budynek przy ul. Okopo- kawaler Orderu Orła Białego. wej u zbiegu z Trasa W-Z. Następdokończenie na stronie 6

że mieszkańcy zachowują dotychczasowe drogi dojazdu do miejskich ulic Eugeniusza Romera i Stanisława Herbsta. Największa troskę zebranych wywołały sprawy miejsc postojowych. Deweloper potwierdził gotowość współudziału ze spółdzielnią czy z grupą mieszkańców w rozwiązaniu tego problemu. Pod koniec zebrania konsultacyjnego przyszedł mężczyzna, który wielokrotnie powtarzał, że nowy budynek jest ogromny, że zabraknie światła dziennego. Swojego zdania nie udowodnił. Organizatorzy spotkania zapowiedzieli, że 1 października 2012 r. zostanie utworzona plat-

forma informacyjna „Centrum informacji dla sąsiadów inwestycji Zakątek Cybisa”. Pomysły związane z infrastrukturą enklawy i rejonu inwestycji będzie można przekazywać drogą elektroniczną do dewelopera. Przypominam, że swego czasu SMB „Jary” wystąpiła o warunki zabudowy na inwestycję mieszkaniową. Protesty, posądzenia i plotki spowodowały, że centralny ratusz odmówił Spółdzielni wydania warunków zabudowy. Zarząd Spółdzielni po odmowie otrzymania warunków odstąpił od dzierżawy tego terenu, aby nie narażać spółdzielców na nieuzasadnione koszty.

Zwracam uwagę na to, dlaczego nastąpił zwrot nieruchomości właścicielowi. Stało się tak, gdyż cel wywłaszczenia nie został zrealizowany. Można więc tam było budować. Toteż właściciel objął nieruchomość, a następnie odsprzedał deweloperowi. Czytelnikom pozostawiam odpowiedź na pytanie, kto winien. Miasto było pasywne i nie wykazało cech gospodarza. Powstał nieużytek. Niektórzy mieszkańcy latami darmo parkowali auta na nie swojej nieruchomości, a teraz, gdy znaleźliśmy się w kapitalizmie okazało się, że wszystko ma swoją cenę. Darmo to już było. Publikacje prasowe o konflikcie spowodowały,

że pojawiły się nowe roszczenia do nieruchomości sąsiadujących z deweloperem, co okazuje się okolicznością niemiłą dla mieszkańców. Samorząd zaniedbał wiele terenów Ursynowa: brak planów zagospodarowania, brak parkingów. Gdy mieszkańcy enklawy Cybisa w osiedlu Jary protestowali przeciwko inwestycji dewelopera, redakcja „Południa” wyszła do władz miasta z inicjatywą w sprawie parkingów w osiedlach położonych poza centrum miasta. W materiale na str. 4 przedstawiam, jak do tego odniosła się gmina Warszawa. Władze samorządu miasta niczego nie zrobiły w tej sprawie. Andrzej Rogiński


4

POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa

www.poludnie.com.pl

Problem z krechą Jestem rowerzystą. Nie powiem, że rower to mój „styl życia” – bynajmniej. Daleko mi do takich stwierdzeń. Nie jestem rowerowym akrobatą, nie jeżdżę w specjalnym stroju, nie należę do Greenpeace, ani WWF. Dwukołowy, niepochłaniający pieniędzy na paliwo pojazd to po prostu mój sposób na korki, na tanie przemieszczanie się po mieście, na odseparowanie się od pewnej, uciążliwej zwłaszcza w upalne

dni grupy pasażerów komunikacji miejskiej, która nie wie do czego służą antyperspiranty i dezodoranty, że o mydle nie wspomnę. Z chęcią wykorzystuję też rower do weekendowej rekreacji. Reasumując – jeżdżę dużo. Co ważne, jeżdżę dużo po Warszawie, toteż gdy Redaktor Naczelny „Południa” zaproponował mi napisanie kilku słów o fatalnych zachowaniach rowerzystów przystałem na to z ochotą, no bo przecież ileż ja

mam obserwacji! Ileż widziałem najrozmaitszych brewerii wyprawianych przez kolegów-cyklistów! Nic tylko siąść i pisać! A później pojawił się niepokój, że to temat wcale niełatwy, w dodatku prowokujący, by powrzucać różne zagadnienia do jednego wora, ubrać wszystko w atrakcyjne zdania i wysmażyć uogólniający, a więc krzywdzący felieton. Poza tym dlaczego „jeździć” wyłącznie po rowerzystach, skoro moje własne obserwacje (i rozmowy z innymi uczestnikami ruchu drogowego) nie pozostawiają mi

wątpliwości, że kierujący autami i piesi też nie są wobec rowerzystów bez winy. Postanowiłem więc skupić się na jednym problemie, który w moim odczuciu stanowi nielichą zagwozdkę. Jest nim tytułowy „problem z krechą”. Wiadomo, że najlepszym sposobem na oddzielenie ruchu rowerowego od ruchu samochodowego i ruchu pieszego, jest wydzielenie zupełnie osobnych, oddzielnych pasm dla każdego rodzaju ruchu. Tak jest (a przynajmniej powinno być) idealnie. Nie zawsze jednak jest to możliwe, docenić więc

należy miejsca, w których ruch pieszy oddzielony jest od ruchu rowerowego… no właśnie: białą, wyrysowaną na asfalcie, płycie chodnikowej lub kostce Bauma krechą. Tych miejsc jest w Warszawie nader sporo. Niestety, choć wydawałoby się, że poruszanie się po swojej stronie wymalowanej na podłożu kreski jest czymś tak prostym, że aż banalnym, to okazuje się być zadaniem przekraczającym siły i możliwości tak rowerzystów, jak i pieszych. Muszę przyznać, że kombinuję jak koń pod górę, by zrozumieć przyczyny takiego po-

stępowania. Czy naprawdę poruszanie się po niewłaściwej stronie to taka atrakcja? Przecież w grę nie wchodzi tu ani dreszczyk emocji wywołany prędkością, ani też groźba mandatu czy aresztu – nie zakładam więc, że owo dziwaczne poruszanie się podyktowane jest chęcią przeżycia adrenalinowego kopa. A może w grę wchodzi głupia przekora? „Skoro władza tak namalowała, to ja, kurna olek, właśnie odwrotnie będę, a co, nie będzie mi jakaś władza mówić jak mam jechać/iść”. dokończenie na stronie 7

Śladem naszych publikacji

Ratusz lekceważy mieszkańców 17 listopada 2011 r. na pierw- i mienia mieszkańców, choćby szej stronie „Południa” opubliko- z uwagi na niemożność dojazdu straży pożarnej. Elementami waliśmy następujący tekst: tego systemu mogłoby być obniżenie podatku od nieruchoInicjatywa „Południa” Więcej miejsc parkingowych mości i opłaty jednorazowej za uwłaszczenie (użytkowanie wiew osiedlach Zwracamy się do Pani Prezy- czyste) bądź promocyjne stawki dent Hanny Gronkiewicz-Waltz za dzierżawę gruntów gminnych z prośbą o rozważenie wprowa- pod parkingi, zwłaszcza wielodzenia pakietu ułatwień inwe- poziomowe. Wsparciem systemu mogłyby stycyjnych dotyczących realizacji parkingów przez inwestorów pry- być szybkie ścieżki w procesie wydawania wszelkich niezbędnych watnych. W wielu obszarach miasta decyzji związanych z pozwoleniaistnieje deficyt miejsc parkin- mi na budowę. Najistotniejszym elementem gowych. Należy więc stworzyć system motywacji dla ich two- systemu winny jednak być ustarzenia, inaczej drogi wewnętrz- lenia planów miejscowych, zene i dojazdowe zostaną zapcha- zwalające na budowę parkingów ne samochodami, co stanowi w różnej formie, a nawet promuzagrożenie dla zdrowia, życia jące ją. Można przecież budować parkingi wielopoziomowe w miejscu naziemnych. Można realizować podziemne pod boiskami i placami. Na świecie stosuje się też wielopoziomowe parkingi mechaniczne, tzw. paternostry, a nawet parkingi pod ulicami. Niektóre z wyżej proponowanych rozwiązań wymagają zmiany przepisów. Wystarczy chcieć. Realizacja niniejszej inicjatywy przyniesie naszym zdaniem korzyści. Przede wszystkim zostanie złagodzony deficyt miejsc parkingowych w osiedlach. Zmniejszy się ilość konfliktów społecznych, które dodatkowo absorbują pracę urzędów. Mniej będzie powodów do powstania konfliktów sąsiedzkich. Budżet miasta uzyska dodatkowe przychody. Korzystający z miejsc parkingowych będą mieli pewność, Krzysztof Narosz że parkują na swoim, a ci, którzy Gabinet terapii chcieliby bezpłatnie korzystać narządu ruchu z publicznej własności nie będą ul. Różana 51 żyć cudzym kosztem. tel. 22 498-18-55 Redakcja „Południe” 22 848-76-01

Przełom w leczeniu stawów i kręgosłupa! Mokotów, ul. Różana 51

Zespół dyplomowanych fizjoterapeutów i lekarzy pracujących w firmie Fizjo Med Poland istniejącej od 1997 r. udowodnił, że poprawa rezerwy ruchowej w stawie objętym chorobą zwyrodnieniową oraz przywrócenie prawidłowego napięcia otaczających staw tkanek miękkich powoduje znaczną poprawę funkcji oraz redukcję dolegliwości pacjenta. To zmienia dotychczasowe spojrzenie na rehabilitację kręgosłupa i stawów. Pracowaliśmy nad doborem odpowiednich technik manualnych uznanych w świecie medycznym od kilku lat. W tym okresie pomogliśmy kilku tysiącom ludzi! Dziś wiemy, że wyniki naszych obserwacji oraz doświadczenie, które posiadamy umożliwia nam skuteczne leczenie wielu dysfunkcji narządu. To przełom w rehabilitacji twierdzi Krzysztof Narosz szef zespołu terapeutycznego. Techniki, które wybraliśmy do naszej pracy są bardzo subtelne, a co za tym idzie nie powodują powikłań czyli pogorszenia stanu pacjenta. Jednym słowem może być tylko lepiej! Po pierwszej konsultacji wiemy czy jesteśmy w stanie Ci pomóc. Lekarze, którzy obserwują wyniki naszej pracy, są zdumieni. Mając dotąd do dyspozycji tylko fizykoterapię zdają sobie sprawę

z ograniczeń. Dziś inaczej patrzą na możliwości rehabilitacji ortopedycznej. Najlepsze efekty uzyskujemy w rehabilitacji: stanów zwyrodnieniowych stawów, dyskopatii, bólu kolan, bólu biodra, bólu głowy, nerwobólach, rwy kulszowej, zespołu bolesnego barku, łokcia tenisisty i golfisty, zespole cieśni nadgarstka. A oto kilka opinii naszych pacjentów: Paweł, 51 l.: Jestem neurochirurgiem od lat cierpiałem z powodu bólu kręgosłupa, jednak decyzję o operacji odwlekałem. Moi koledzy dali mi wizytówkę Pana Narosza i zdecydowałem się na rehabilitację. Nie zdawałem sobie dotąd sprawy, że jest możliwe usuniecie moich problemów bez operacji. Polecam. Maria, 69 l.: Moje kolano nie pozwalało mi wyjść z domu, ból był tak duży. Córka woziła mnie na rehabilitację do Fizjo Medu i dziś już pierwszy raz od roku sama poszłam do sklepu! Bardzo Wam dziękuję. Kazimiera, 72 l.: Od lat leczyłam swój chory bark nie spalam w nocy ze względu na ból, w dzień nie mogłam ruszyć ręką. Po konsul-

tacji nabrałam nadziei dziś śpię w nocy spokojnie i nadal pracujemy nad ruchomością. Bardzo się cieszę wspaniali terapeuci. Jestem szczęśliwa, że trafiłam na takich ludzi. W opini pacjentów najskuteczniejsi terapeuci w Warszawie. W dniach od 20 września do 3 października prowadzimy konsultacje pacjentów. Liczba miejsc ograniczona. Obowiązuje telefoniczna rejestracja wizyt!

ul. Różana 51 (Mokotów), tel. 22 498 18 55

www.terapia-manualna.com

Tekst wysłałem do Prezydenta Warszawy i do przewodniczącej Rady Warszawy. Zgodnie z prawem prasowym prosiłem o ustosunkowanie się do opublikowanej inicjatywy. 27 stycznia 2012 r. otrzymałem od wiceprzewodniczącej Rady, z upoważnienia przewodniczącej, informację o przekazaniu mojej korespondencji Prezydentowi Warszawy. 10 lutego Marcin Bajko, dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami poinformował, że zgodnie z kompetencjami pismo tygodnika „Południe” skierowane do Prezydenta Warszawy przekazuje Pawłowi Pawłowskiemu, zastępcy Biura Obsługi Inwestorów. 6 marca 2012 r. otrzymałem pismo: „W odpowiedzi na Pana pismo dot. realizacji parkingów przez inwestorów prywatnych informuję, że Zarząd m.st. Warszawy podjął decyzję o przygotowaniu do realizacji projektu budowy ogólnodostępnych parkingów podziemnych w oparciu o system partnerstwa publiczno-prywatnego. Następnie m.st. Warszawa przeprowadziło w tym kierunku analizy wykonalności pod kątem prawnym, ekonomiczno-finansowym oraz technicznym we współpracy z profesjonalnymi firmami doradczymi. Aktualnie przygotowywana jest dokumentacja przetargowa na postępowanie na wybór inwestora prywatnego w celu realizacji projektu pn. Budowa ogólnodostępnych parkingów podziemnych z udziałem partnera prywatnego. Postępowanie będzie prowadzone w oparciu o ustawę o koncesji na roboty budowlane lub usługi. W ramach projektu m.st. Warszawa nieodpłatnie udostępni nieruchomości, na

których inwestor prywatny (koncesjonariusz) będzie zobowiązany wybudować parkingi podziemne oraz utrzymywać je na swój koszt. Zainwestowany kapitał wraz z oczekiwanym zyskiem, koncesjonariusz będzie mógł odzyskać dzięki ustanowionemu na jego rzecz wyłącznemu prawu eksploatacji parkingów i prowadzonej z ich wykorzystaniem działalności gospodarczej. W ramach projektu planuje się realizację minimum dwóch a maksymalnie sześciu parkingów podziemnych w funkcjonalnym śródmieściu Warszawy w lokalizacjach, w których miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego przewidują funkcję parkingową lub w projektach planów taka funkcja będzie przewidziana (na przykład: pl. Powstańców Warszawy, pl. Trzech Krzyży, ul. E. Plater, ul. Wybrzeże Gdańskie (Bugaj). pl. Wilsona, pl. Konstytucji, pl. Bankowy oraz Mariensztat). Rozpoczęcie postępowania na wybór koncesjonariusz planowane jest w przeciągu 1-2 miesięcy. Ponieważ postępowania przewiduje element negocjacji, a w tym momencie nie jest znana liczba uczestników, bardzo trudno jest przewidzieć termin zakończenia postępowania i podpisania umowy na budowę ogólnodostępnych parkingów podziemnych w trybie koncesji na roboty budowlane”. W całości zacytowana treść umieszczona była na druku Biura Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy i podpisana przez Ewę Bielecka, radcę prawnego. Podpisujący dopisał ręcznie „Z upoważnienia”, ale nie zaznaczył z czyjego. Mogę się domyślać, że z upoważnienia Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydenta Warszawy albowiem jako redaktor naczelny pismo skierowałem do Prezydenta Warszawy. Odpowiedź jak widać otrzymałem na zupełnie inny temat niż ten, który poruszyłem. Do inicjatywy redakcji w ogóle nikt się nie odniósł. Nikt też nie zaproponował innego sposobu rozwiązania problemu. Mam podstawę twierdzić, że Prezydent Warszawy i Rada Warszawy nie zajęli się sprawą niedostatku miejsc postojowych na osiedlach poza centrum miasta. Traktuję to jako lekceważenie mieszkańców, jako działanie przez zaniechanie. Andrzej Rogiński


POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa

5


6

POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa

www.poludnie.com.pl

Elektrownia na Potoku dokończenie ze strony 1 Powstaną wspaniałe lodowiska (kiedyś tak było) teraz zarośnięte chaszczami lub zapchane śmieciami. Może nawet plaże, o ile pozwoli na to sanepid. Kilka dużych stawów można połączyć śluzami i być może będą mogły pojawić się rowery wodne. Będzie można pokazać młodzieży i nam dorosłym, jak można przyrodę wykorzystać dla cywilizacji i techniki. To taka mała rewolucja przemysłowa z XIX w. Czy to możliwe? W Babiętach na rzece Krutyni (Mazury) stoi mała elektrownia wodna (na zdjęciu – przyp. red.) wykorzystująca czwartą część przepływu wody rzeki. Zasila spory obiekt hotelowo-restauracyjny,

a nadwyżki zasilają w prąd około 20 gospodarstw. Mazowiecki Urząd Marszałkowski, jako dysponent cieków wodnych (dotyczy terenów zalewowych) powinien być zainteresowany i dofinansować tę inwestycję. Nie zapominajmy o Prezydencie Warszawy i burmistrzach trzech wyżej wymienionych dzielnic. Wydaje mi się, że można postarać się o fundusze z Unii Europejskiej, może i Norwegia byłaby tym tematem zainteresowana, tak jak podziemiami warszawskiej Starówki. Szkoły geodezyjne wykonują co roku pomiary tego terenu W tym roku pracuje szkoła geodezyjna z Warszawy Pragi. Do wstępnego projektu można wy-

korzystać ich prace. Mamy na terenie Ursynowa SGGW, uczelnię z Wydziałem Architektury Krajobrazu. Może zostanie wykorzystany jej potencjał projektowy. To nasze miasto Ładny widokowo i przyrodniczo ciąg tego potoku zaczyna się wcześniej, przy starej fabryce domów na Służewcu (Wyczółki przy ul. Łęczyny53 ), na posiadłości Andrzeja Józefa Beresowicza. Wcześniej należała do hrabiego Fryderyka Skarbka, ojca chrzestnego małego Fryderyka Chopina. Ciąg tego potoku kończy się jedynym naturalnym wodospadem na terenie Mazowsza w rejonie pałacu wilanowskiego, łączy się z dawnym dorzeczem rzeki Jeziorki i dalej wpada do rzeki Wisły.

Może być inne zagospodarowanie przyrodnicze i hydrotechniczne tego terenu, ale nie dopuśćmy do zabudowania potoku służewieckiego betonem. Krzysztof Stawicki, mieszkaniec Ursynowa

Od redakcji: Nasz sąsiad, Krzysztof Stawicki, przedstawił bardzo dobre pomysły. Mają one nie tylko walor edukacyjny. Również techniczny - dotyczą retencji. A to już bardzo ważna sprawa dla mieszkańców Mokotowa, Ursynowa, zwłaszcza Wilanowa. W układ retencji Potoku Służewieckiego można wpiąć Księży Staw, łącząc go kanałem podziemnym ze stawami służewieckimi. Takie połączenie zreali-

zował 300 lat temu Locci za króla Stanisława Augusta. Prądu nie będzie za wiele i nie zawsze, ale może być ciekawie. Aby to działało musi być zatrudniona osoba do regulacji poziomów piętrzenia (stawideł), spuszczać wodę przed burzą celem zapewnienia retencji. Przy okazji pilnować urządzeń. To się zwróci, ale nie ceną prądu, lecz ograniczeniem szkód powodziowych. Potok Służewiecki jest ciekiem trzech dzielnic. Dlatego niniejszym zwracam się do Prezydenta Warszawy, marszałka województwa mazowieckiego oraz do burmistrzów Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa o zajęcie stanowiska w sprawie przyszłości Potoku Służewieckiego.

Poczucie związku

dokończenie ze strony 3 Należy do inicjatorów powołania Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, w której nieprzerwanie od 1989 r. zajmuje stanowisko prezesa. W 2007 r. zasiadł w radzie programowej reaktywowanego przez Stefana Bratkowskiego Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość. 7 października 2010 r. został powołany na stanowisko doradcy społecznego prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego, ds. samorządu. W 2008 r. został laureatem Nagrody Południa w kategorii wartości za ”walkę o demokraAndrzej Rogiński tyczny samorząd”.

Polonijne liceum w kłopocie Michał Osiej z Fundacji Dla Polonii jest koordynatorem akcji www.witajciewdomu.pl, której celem jest uratowanie polonijnego liceum w Wilanowie przy ul. Kolegiackiej - Kolegium św. Stanisława Kostki. W szkole uczy się młodzież polskiego pochodzenia ze Wschodu. Liceum znajduje się w tragicznej sytuacji finansowej i potrzebuje pomocy. W związku z tą akcją 23 września, w niedzielę o godz. 19.00 Fundacja Dla Polonii i Parafia p.w. św. Stanisława Kostki na Żoliborzu organizują koncert dobroczynny

poświęcony wspólnemu patronowi. Godzinę wcześniej odbędzie się msza św. Zanim pojawiły się kłopoty finansowe szkoła była finansowana przez Ministerstwo Edukacji (70 proc.) i Senat RP (30 proc.). W 2011 r. zmieniły się reguły finansowania i w tej chwil brakuje 30 proc. środków, które dotychczas przekazywane były przez Senat. W wakacje 2011 r. musiał zostać przeprowadzony remont pomieszczeń internatu, aby dostosować je do polskich i unijnych przepisów. Z powodu kosztów

remontu i utrzymania młodzieży na stancji, a także zaprzestania finansowania przez dotychczasowych sponsorów, Kolegium św. Stanisława Kostki znalazło się w dramatycznej sytuacji finansowej. Dlatego Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców, które prowadzi placówkę, szuka wszelkich możliwych sposobów na pozyskanie brakujących 30 proc. budżetu. Dlatego też zaprasza na wspomniany koncert połączony z kwestą na rzecz szkoły. Aby liceum mogło normalnie funkcjonować brakuje obecnie

około 40 000 zł miesięcznie. W związku z tym trwają poszukiwania sponsorów, którzy zechcieliby wspierać szkołę regularnie; wiadomo, że najlepszym rozwiązaniem jest pozyskanie stałych partnerów finansujących działalność szkoły. Na palcach jednej ręki można policzyć szkoły, które są tak unikatowe pod względem kształcenia i wychowania, jak Kolegium św. Stanisława Kostki. Nie można pozwolić, by została zlikwidowana szkoła, która wydaje tak wartościowych absolwentów. Prawie wszyscy z nich kontynuują naukę na najlepszych warszawskich uczelniach, część ma zamiar uruchomić własną działalność gospodarczą. Duch patriotyzmu i kształtowanie postawy chrześcijańskiej jest fundamentem

przekazywanej wiedzy i wzorców dla młodych Polaków ze Wschodu. Uczniowie są żywą tkanką przyszłych elit naszej Ojczyzny i krajów, z których pochodzą. Być może wielu z nich będzie ogniwem łączącym nasz kraj ze wschodnią Europą, stając się inicjatorami pomyślnej współpracy Polski z Ukrainą, Kazachstanem, Turkmenistanem, Azerbejdżanem, Białorusią czy Kirgizją. Polskę czekają niebawem problemy demograficzne i jedną z możliwości ich rozwiązania będzie mądra i przemyślana polityka imigracyjna. Nie ma potrzeby sprowadzać do naszego kraju imigrantów w żaden sposób nie związanych z Polską. W tej szkole uczy się młodzież pochodząca z polskich rodzin, która będzie chciała osiedlić się tu na sta-

łe. Tradycja i wykwalifikowana kadra nauczycielska placówki stawiają szkołę wg rankingu z 2012 r. w gronie 25 najlepszych warszawskich liceów. W tej szkole tkwi po prostu ogromny potencjał i chęć angażowania się w przeróżne inicjatywy społeczne i charytatywne.

Od redaktora:

Pomagać warto. Ale zwracam też uwagę na fakt, że to Senat RP wykładał na szkołę część środków finansowych. Gdy Minister Finansów przesunął środki na Polonię do budżetu Ministra Spraw Zagranicznych, pieniądze dla szkoły zniknęły. Pytam więc ministrów, czy polski rząd zmienił swoją politykę wobec Polonii? Andrzej Rogiński

„Złoto głupców” Wróciłem z bardzo interesującej konferencji, gdzie było sporo wielkich nazwisk z ekonomii; aż przyjemnie było posłuchać tej uczty intelektualnej. Ale dobry nastrój skończył się w drodze powrotnej. Już w samolocie przeczytałem w angielskojęzycznej prasie, że politykom nadal zaprząta głowę – jak to trafnie określono – „złoto głupców” (Fool’s gold). No, ale jest okazja porzucać trochę podejrzeń na Premiera, więc pośledniejsza intelektualnie opozycja i jej media nadal biją pianę w tej kwestii. Ale to tylko przyczynek do naszej skrzeczącej politycznej pospolitości. Podobnym „złotem głupców” staje się, niestety, gospodarka. Gospodarka spowalnia dość ostro, więc jest czym się zajmować. Tyle że dobrze byłoby robić to z jaką taką choćby wiedzą i uczciwością. Kiedy czytam, że Polska przestała być „zieloną wyspą”, to widać nikły poziom albo wiedzy, albo uczciwości – albo obu tych cech łącznie. Zielona wyspa oznaczała przecież pozytywny wzrost gospodarczy, zaznaczany na mapach na zielono; kraje o absolutnych spadkach PKB zaznaczano na czerwono.

Otóż jesteśmy nadal „zieloną wyspą”: wzrost w tym roku będzie pozytywny, choć mniejszy niż sądzono wcześniej; jakieś 2-2,5 proc. rocznie. Podobnie w roku przyszłym. Różnica z 2009 r. jest taka, że zielonych wysp jest w 2012 r. w UE więcej. Obok Polski także Łotwa, Szwecja, Litwa, Słowacja, może też Niemcy i jeszcze 2-3 kraje ze wzrostem PKB między 0 i 1 proc. Z tego, że wzrost gospodarczy odnotuje więcej krajów, należy się tylko cieszyć, a nie jojczyć (bezsensownie), że przestaliśmy być „zieloną wyspą”... No i wreszcie te tytuły w mediach, czy wypowiedzi polityków, iż należy „ratować gospodarkę”. Ratuje się tonącego, a nasza gospodarka spowalnia, co jest problemem, ale innego rodzaju. Nie trzeba jej, jak tonącemu, sztucznego oddychania, czyli bezmyślnych stymulusów w stylu amerykańskim. Nie trzeba też zerowych stóp procentowych i kroplówki w postaci półdarmowych kredytów. Trzeba za to np. zmniejszania uciążliwości regulacyjnych. Od wstąpienia do OECD w 1996 r. jesteśmy pod tym względem czerwoną latarnią wyścigu; zajmujemy w każdym rankingu na temat regulacji ostatnie miejsce. Trzeba

też przyjrzeć się wydatkom państwa. Cięcia wydatków publicznych to jedna strona rachunku; drugą stroną są zaoszczędzone pieniądze, które zachowa lub wyda z większym sensem i efektywnością ktoś inny. Nie przypadkiem szybciej rosną kraje o niższym udziale wydatków publicznych w PKB! Wreszcie o gospodarce można, a nawet należy dyskutować. Tylko jaką wiarygodność ma nawołujący do dyskusji polityk, dla którego polska transformacja to klęska, polityka (gdy nie on rządzi), to katastrofa, a Smoleńsk, to nawet „klęskotrofa”, brzoza, psychoza i hipnoza. I jakie gwarancje mają ci, co chcieliby wziąć udział w takiej dyskusji (a naiwnych, jak się zdaje, nie brakuje), że polityk ów nie przewróci dyskusyjnego stolika i nie zacznie ponownie bredzić o smoleńskiej „klęskotrofie”? Niech się spierają fachowcy, którzy powinni też pomagać przeciętnemu obywatelowi w odróżnianiu ziarna od plew, albo – używając modnego tematu – prawdziwego złota od „złota głupców”. Jan Winiecki


POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa

Nie słychać Jedynki

Susza hydrologiczna spowodowała rekordowo niski stan wody w Wiśle. fot. Tomasz Głażewski

Problem z krechą dokończenie ze strony 4 Jeśli tak, to pogratulować ambicji owym „kontestatorom”. Obawiam się jednak, że przyczyny robienia na ciągach pieszo-rowerowych komunikacyjnego grochu z kapustą są znacznie bardziej prozaiczne: jak zwykle stoją za nimi bałaganiarstwo, głupota, brak myślenia i brak poszanowania prawa. Pieszym wydaje się, że mogą sobie śmiało łazić po tej stronie, która przeznaczona jest dla rowerów, rowerzyści zaś myślą, że nic złego nie robią, jeżdżąc po pieszej części szlaku. Fakt, że i osoba piesza i rowerzysta poruszają się ze stosunkowo (w porównaniu do samochodu na przykład) niewielką prędkością jeszcze bardziej usypia czujność i czyni z takiego postępowania „żaden problem”. Problem jednak jest, i to poważny, o czym nie trzeba przekonywać nikogo, kto uczestniczył w zderzeniu roweru z pieszym. Mnie to na szczęście ominęło, ale byłem świadkiem takich wypadków. Za każdym razem taka

kraksa oznacza ból, łzy, krew, nierzadko rozsypane na nawierzchni zęby. Zniszczone zdrowie, uszkodzone mienie, zmarnowany czas. Znam przypadek, w którym potrącona przez rower osoba rehabilitowała się kilka miesięcy i nigdy już nie powróciła do pełnej sprawności. Znam przypadek rowerzysty, który po takiej kraksie spędził w śpiączce kilka miesięcy. Groźba dotkliwego w skutkach zderzenia umyka kompletnie i pieszym, i rowerzystom. Obie grupy uważają, że jedyne niebezpieczeństwo, jakie może spotkać ich w ruchu drogowym, to kolizja z samochodem. Nieprawda!

Szanujmy więc tę tak na ogół lekceważąco traktowaną białą kreskę. Z podobną atencją odnośmy się do miejsc, w których szlak rowerowy odróżnia się od szlaku pieszego innym rodzajem bądź kolorem nawierzchni. Niech piesi nie chodzą po stronie rowerzystów („no przecież nic nie jedzie”), niech rowerzyści nie śmigają po części pieszej („eee, przecież zdążę przejechać”). Poruszajmy się po swojej stronie ciągu komunikacyjnego. Taka zapobiegliwość nic nie kosztuje, w przeciwieństwie do leczenia powstałych w wyniku wypadku obrażeń. Rafał Dajbor

W środę znowu nie mogłem słuchać Jedynki Polskiego Radia. Sygnał zniknął bez ostrzeżenia. Znowu. Napisałem zatem list do Urzędu Komunikacji Elektronicznej: „Uprzejmie informuję, że dzisiaj, tj. 12 września 2012 r. (środa) od godz. ok. 8.55 co najmniej do godz. 9.30 nie było sygnału pierwszego programu publicznego Polskiego Radia. Mieszkam na Ursynowie i ta sytuacja powtarza się co jakiś czas nie tylko w 2012 r. Nie spotkałem żadnej informacji ani komunikatu, który by wyjaśnił te sytuacje. Dzisiaj w miejsce sygnału PR I w łazience pojawił się sygnał radia Kolor, w kuchni sygnał Radia Pin a w pokoju był szum. W samochodzie w miejsce sygnału PR I pojawił się sygnał radia Roxy. W miejscu pracy, tj. w siedzibie redakcji przy ul. Puławskiej na Mokotowie do godz. 11.36 czyli chwili, w której piszę niniejszy list do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, w miejsce sygnału PR I są trzaski. Proszę o wyjaśnienie przyczyn tego stanu rzeczy i poinformowanie o podjętych środkach zaradczych. Powyższe podpisuję jako obywatel Andrzej Rogiński i jako redaktor naczelny tygodnika „Południe”.

7

Odpowiedź

o pełne ustosunkowanie się do złożonej skargi. W szczególności proszę o wyjaśnienie dlaczego w miejsce sygnału Programu I Polskiego Radia pojawiają się sygnały obce? Dlaczego słuchacze radia publicznego – obywatele mają codziennie zaglądać na stronę www.emitel.pl ? Jaki system powiadamiania słuchaczy istnieje a jeśli nie istnieje to od kiedy zacznie funkcjonować? Jeśli Urząd Komunikacji Elektronicznej nie panuje nad takimi sytuacjami, a w szczególności nie wie kto i w jaki sposób ma informować radiosłuchaczy o planowanych wyłączeniach sygnału to proszę o wskazanie odpowiedniego organu państwa polskiego. Przy okazji proszę o ponowZ poważaniem, Joanna Lesiak Odpowiedź przygotowana przez ne przeczytanie mojej skargi. 12 września 2012 r. sygnał zniknął Departament Kontroli i Egzekucji ok. godz. 8.55 a Pani poinformowała, że nadajnik wyłączono Reakcja o godz. 8.00. Skąd ta rozbieżność? Z poważaniem Szanowna Pani! Szanowny Panie Redaktorze Informuję iż przyczyną braku odbioru sygnału radiowego Program 1 Polskiego Radia na częstotliwości 102,4 MHz nadawanego z RCN Warszawa Raszyn było wyłączenie nadajnika spowodowane planową konserwacją i przeglądem technicznym nadajnika. Nadajnik wyłączono 12.09.2012 r. (środa) o godz. 08.00 włączono tego samego dnia o godz. 14.00 Informacje o terminach planowych wyłączeń nadajników RTV spowodowanych planowanymi przeglądami technicznymi zamieszczone są na stronie internetowej nadawcy www.emitel.pl

Dziękuję za informację. Proszę jednak o udzielenie odpowiedzi,

Andrzej Rogiński, redaktor naczelny tygodnika „Południe”


8

POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa

www.poludnie.com.pl

Faktów nie da się ukryć Jak doszło do wpisu w KRS przed mieszkańcami zmian w SM „Przy Metrze” Uprzejmie informuję Pana Redaktora, że gazeta „Południe”, która jest kolportowana m.in. na terenie SM „Przy Metrze” na Ursynowie jest regularnie „sprzątana” już po jej rozłożeniu. Działanie te przybrały na sile ostatnio i tak numer 26 Południa z 30.08 rozłożony ostatnio na terenie zasobów SM „Przy Metrze” w całości został zabrany przez nieznane osoby natychmiast po rozłożeniu. Jestem tym faktem oburzony! Uważam, że każda publikacja ma prawo do wolnego kolportażu i niedopuszczalne jest ingerowanie w to prawo. To mieszkańcy decydują o tym czy chcą czytać dany tytuł! Uważam, że zasygnalizowane działanie ociera się o czyn zabroniony prawem i proszę Pana Redaktora o zdecydowana reakcję.

Oburzony mieszkaniec. (dane do wiadomości redakcji) 30 sierpnia 2012 r. opublikowaliśmy materiał „Jak doszło do wpisu w KRS zmian w SM „Przy Metrze”. Podane tam oraz we wcześniejszych publikacjach fakty mogły nie spodobać się osobom, których dotknęły. Toteż całkiem prawdopodobne jest, że znalazł się ktoś, kto postanowił nie dopuścić do rozpowszechniania treści niewygodnych. Głupio zrobił, bo teraz o sprawie dowie się więcej osób, a „Południe” zyska na popularności. Skoro gazeta okazała się tak groźna, to należy powtórzyć materiał z 30 sierpnia, co właśnie czynimy. Zwracam uwagę na fakt, że 40 tys. egz. gazety nie da się zebrać i zakopać pod ziemię. Nie da się też wyłączyć Internetu. (aro)

Z uzasadnienia tego postano- wydane przez referendarza sądoPostanowieniem z 19 lipca Ku uwadze „sprzątających” 2012 r. XIII Wydziału Gospodar- wienia dowiadujemy się, że 2 lip- wego. Tym razem (24 lipca) już gazetę:

Art. 14. Konstytucji RP: Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Art. 1. Ustawy Prawo prasowe: Prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Art. 44. Ustawy Prawo prasowe: 1.  Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. POŁUDNIE na Facebook http://www.facebook.com/ Poludnie.Gazeta

czego Krajowego Rejestru Sądowego zawieszone zostało postępowanie w sprawie wniosku M. Sikory-Antkowiak i Wł. Cieślaka o wpisanie danych nowego składu Zarządu i Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Przy Metrze”. Pomimo że M. Sikora-Antkowiak i Wł. Cieślak w imieniu tej Spółdzielni chcieli uzyskać powyższy wpis, Sąd zawiesił „postępowanie w tej sprawie do czasu rozstrzygnięcia przez Sąd Okręgowy w Warszawie, III Wydział Cywilny o ważności uchwał Zebrania Przedstawicieli Spółdzielni Mieszkaniowej „Przy Metrze”, podjętych w dniu 30 czerwca 2012 r.”, na podstawie których miało dojść do zmiany w składzie Rady Nadzorczej).

ca br., gdy wnioskodawcy wnieśli o ujawnienie w rejestrze nowych danych, SM „Przy Metrze”, reprezentowana przez E. Bartman i A. Stępnia, zaskarżyła do Sądu Okręgowego w Warszawie wspomniane uchwały Zebrania Przedstawicieli dotyczące wyboru Rady Nadzorczej. A zatem „rozstrzygnięcie przedmiotowego sporu co do zmiany wpisu w KRS zależy od wyniku toczącego się przed Sądem Okręgowym postępowania”. Przywołane postanowienie znaczy tyle, że do czasu rozstrzygnięcia sporu do Krajowego Rejestru Sądowego nie zostaną wpisane nazwiska nowych członków Rady i Zarządu Spółdzielni. W tej sytuacji M. Sikora-Antkowiak i Wł. Cieślak z SM „Przy Metrze” zaskarżyli postanowienie

sędzia wezwała wnioskodawcę do usunięcia przeszkody do wpisu i usunięcia braków formalnych, poprzez złożenie protokołu z Zebrania Przedstawicieli z 30 czerwca, protokołu posiedzenia Rady Nadzorczej z 30 czerwca (która miała wybrać nowy Zarząd) oraz regulaminu Rady Nadzorczej, o którym mowa w § 71 statutu Spółdzielni. Ponadto sędzia zwróciła się do wnioskodawców, aby wykazali „stosownymi dokumentami, w jakim trybie doszło do rozszerzenia porządku obrad w stosunku do porządku objętego zawiadomieniem z dnia 6 czerwca 2012 roku, podpisanym przez Zarząd w osobach E. Bartman i A. Stępnia (kto o to wystąpił i w jakim terminie)”. dokończenie na stronie 12

Zaczęło się od kryształków i słuchawek Jan Franciszek Mazurek, lat 96, niemal do ostatnich dni życia prowadził działalność gospodarczą w lokalu przy ul. Puławskiej 136. Gdy źle się czuł drzwi do zakładu były zamknięte czasem i po kilka tygodni. Jego klientami byli właściciele lampowych radioodbiorników. 16 września 1999 r. opublikowaliśmy w „Południu” tekst, który pięknie przygotowała Anna Bujas. Teraz powtarzamy go, traktując jako wspomnienie. Niepozorny lokal przy Puławskiej 136, ze skromną tabliczką w witrynie: naprawa sprzętu radiotechnicznego, a w środku ludziom średniego i starszego pokolenia serce na chwilę staje ze wzruszenia. Radia lampowe, stare jak my, obok pierwsze tranzystory, którymi przed laty zadawaliśmy szyku, nie rozstając się z nimi nawet na chwilę. Tatra, Pionier, Aga, diorowski Menuet, Szarotka w kolorze kości słoniowej... Pamiętam takie uczniowskie lato, gdy na sopockiej plaży w każdym grajdole królowała właśnie Szarotka, a Andrzej Łapicki aksamitnym głosem codziennie w południe czytał kolejny odcinek „Pana Wołodyjowskiego”. Jesteśmy w jedynym w Warszawie zakładzie, w którym można naprawić sprzęt nowy, starszy i najstarszy. Jego właściciel – mistrz rzemiosła radiomechanicznego Jan Franciszek Mazurek, urodzony w Warszawie w 1916 roku - wyznaje zasadę, że każdy odbiornik można naprawić. „A, że tak często klienci są odsyłani z kwitkiem, bo nie ma części zamiennych, bo to stare, bo się nie opłaca itd. wynika z tego, że czasem przy takim odbiorniku trzeba posiedzieć kilka dni. Dla rzemieślnika to jest nieopłacalne, bo nikt mu nie zapłaci realnej ceny, którą powinien postawić. Chyba, że się tak kocha ten sprzęt i pracę jak ja... Całkiem

niedawno reperowałem Telefunkena z 27 roku. Ależ to było pasjonujące!” - Panie Janie, skąd ta radiowa pasja u syna warszawskiego drukarza? - Młodym ludziom, których

tem chyba tylko lądowanie człowieka na Księżycu. Na początku w Polsce była to właściwie zamknięta dziedzina wiedzy, dostępna wąskiej grupie wtajemniczonych. Nie uczono jej nawet w słynnej Szkole

od dnia urodzin otaczają różne odbiorniki audiowizualne wydaje się, że to było na świecie od zawsze. A tymczasem jest to dziedzina młoda, której eksplozja nastąpiła za mojego życia. Zaczęło się od odbiorników na kryształki i słuchawki, pierwsze urządzenia lampowe Philipsa, Telefunkena czy innych firm niemieckich pojawiły się gdzieś około 1927 roku. Wówczas dla młodego człowieka była to sprawa tak pasjonująca, jak po-

Inżynierskiej Wawelberga i Rotwanda, do której chodziłem do 1939 roku. Dopiero po wojnie zorganizowano tam dwuletnie kursy elektromechaniki, a wykładali nam jedynie specjaliści wojskowi. Nie mieliśmy nawet książek, uczyliśmy się ze skryptów. Dość powiedzieć, że przez długi czas radiotechnika była wolnym zawodem, egzamin mistrzowski zdawałem przed inżynierami po wyższych uczelniach i natychmiast wszedłem w skład

pierwszej komisji egzaminacyjnej cechu elektryków, gdzie powołaliśmy sekcję radiotechniczną i pracowałem tam ćwierć wieku. - Przeskoczyliśmy w tej rozmowie parę wojennych lat. Co się z Panem wówczas działo? - W 39 roku zacząłem pracować w fabryce Philipsa na Karolkowej. Montowaliśmy odbiorniki radiowe, lampy i żarówki, a także urządzenia nadawcze H2L7 do niemieckich łodzi podwodnych. Na terenie fabryki działał ZWZ, z drugiej strony należałem do Związku Syndykalistów, i oczywiście AK zwróciło się do mnie o zorganizowanie sabotażu w zakładzie. Polegał on na tym, że dostawaliśmy z Anglii fiolki z jodem, przygotowane przez tamtejszych chemików. Między płytki kondensatorów obrotowych, które produkowaliśmy dla u-bootów, trzeba było wpuścić jedną kropelkę tego płynu i to już wystarczyło, by jod z fiolki w połączeniu z jodem wody morskiej niszczył owe kondensatory w momencie, gdy łódź szła pod wodę. Philipsem zarządzał wtedy niemiecki kontradmirał w stanie spoczynku i muszę przyznać, że był to bardzo przyzwoity człowiek, który wiele razy ratował swych polskich pracowników z różnych opresji. M.in. postarał się, aby każdy z nas miał legitymację pracowniczą ważną także dla naszych rodzin, na widok której Niemcy wypuszczali nas nawet

z kotłów i łapanek ulicznych. Szczerze mówiąc byłem wtedy młody, miałem ten glejt w kieszeni, który robił takie wrażenie na szeregowych hitlerowcach szanujących hierarchię, nie bałem się niczego. A wiele razy otarłem się o śmierć. Choćby podczas zamachu na Kutscherę... - Chwileczkę, niech ja się jakoś pozbieram, bo mi ciarki chodzą po plecach. Przecież ja tu przyszłam porozmawiać o starych radioodbiornikach z zielonym oczkiem, a tu los zgotował mi taką niespodziankę. - Byłem wyznaczony, wraz z paroma innymi osobami z naszego oddziału, do ubezpieczania akcji. Siedzieliśmy niedaleko Pałacyku Brühla w zdobywczym wozie niemieckim z wielką drewnianą budą, w której mieliśmy karabin maszynowy na wypadek gdyby coś nie poszło. Wtedy mieliśmy strzelać. Potem było Powstanie i znów był taki moment, w którym byłem bardzo blisko śmierci. To była słynna sprawą z czołgiem-pułapką, którym Niemcy przyjechali na plac Zamkowy i nagle go porzucili. Czołg miał włączony silnik, ja przed wojną byłem w wojsku w broni pancernej, nie wytrzymałem: wsiadłem do niego i skierowałem go w stronę Podwala. Przejechałem jakieś sto metrów i trzeba było wracać na swój posterunek. Czołg przejął inny powstaniec, wokół zebrał się rozentuzjazmowany tłum warszawiaków. Wszyscy zginęli na ulicy Długiej, gdzie czołg wybuchł. Z Powstania wyszedłem ciężko ranny, przebiłem się ze Starówki na stronę niemiecką, Niemcy gnali nas w kierunku Woli i tu znów cudem uniknąłem wywózki do obozu. Gdzieś, chyba na ulicy Wolskiej, zemdlałem tuż przed szpitalem zakaźnym. Zaopiekowały się mną pielęgniarki, stamtąd dostałem się do Milanówka,

potem do Łowicza, gdzie zajęły się mną kobiety z RGO. Zaraz po wyzwoleniu wróciłem do Warszawy. Ale to już historia, nie mówmy o niej więcej. - Czy Pan to wszystko zapisał, jakoś utrwalił, nagrał chociaż wspomnienia na taśmę magnetofonową? - Nie miałem na to czasu. Bardzo wcześnie zmarła mi żona. Starsza córka miała wtedy ponad cztery lata, młodsza niespełna dwa. Zająłem się zupkami, przecierami, wizytami u lekarzy, szczepieniami, przedszkolami... Wychowałem je, wykształciłem, obydwie skończyły studia, a mnie pomaga tu w zakładzie już następne pokolenie - wnuczka. Widzi pani, jak sobie radzi? - Widzę i oczom nie wierzę. Siedmioletnia Julia wzięła drucik do ręki, zrobiła z niego kółeczko, rozgrzała lutownicę, przygotowała cynę i pewnym ruchem profesjonalistki zlutowała bransoletę dla pluszowego misia. Przy tym cały czas uważnie nas słuchała. Ona to słyszy po raz pierwszy? - Tak, rzadko o tym mówię, chętniej o radioodbiornikach, bo to moja pasja. - Dobrze, skąd wobec tego bierze Pan części zamienne do tych staruszków? - Szperam po bazarach, czasem coś się trafi. Znam ludzi, którzy kiedyś jeździli po prowincjonalnych sklepach gs-ów, w których zalegały odbiorniki radiowe i lampy i wykupywali to za psi pieniądz, sam czasami dorabiam jakieś części. Wciąż jeszcze mogę zrobić prawie wszystko. Chyba, że naprawa kosztowała by więcej niż nowy sprzęt. A o to dzisiaj nietrudno. Małe radyjka, wytwarzane przez automaty z szybkością światła kosztują dziś 7 dolarów. Nic dziwnego, że radiotechnika przestała pasjonować współczesną młodzież. Rozmawiała Anna Bujas


9

POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa

AGD - RTV l Anteny, 601-867-980,

22 665-04-89. l Lodówek naprawa, 22 842-97-06, 602-272-464. l Lodówek, pralek naprawa - 603-047-616, 502-562-444. l Naprawa pralek, 22 642-98-82. l Naprawa pralek, lodówek, tanio, 502-253-670, 22 670-39-34. l Naprawa telewizorów, tanio 22 641-80-74, 501-829-771. l Pralki u klienta, 22 649-45-86. NAPRAWA MASZYN DO SZYCIA DOJAZD GRATIS TEL. 22 844-81-58

AUTO-MOTO l Auto każde kupię, gotówka, 530-979-018. l Kupię każde auto z lat 1998 - 2012, najwięcej zapłacę, szybki dojazd, gotówka, 500-666-553. l Skup aut po 98 r. Najwyższe ceny, płatność od ręki, profesjonalna obsługa, 500-540-100.

USŁUGI l A- Przeprowadzki,

512-139-430. l A - Sprzątanie piwnic, wywóz mebli, 694-977-485. l A - Naprawa Komputerów Tanio, 503-432-422. l Biuro Księgowe w "Sezamie", 511-820-490. l Biuro rachunkowe. Obsługa kompleksowa. 662-134-308, www.kaemconsulting.com l Budowa domów, usługi

budowlane, 694-401-711. l CleanLux - pranie dywanów, wykładzin, 691-851-588. l Cyklinowanie, 663-163-070. l Cyklinowanie bezpyłowe, układanie profesjonalnie z gwarancją, 601-347-318. l Cyklinowanie tanio, 721-649-745. l Cyklinowanie, układanie podłóg, malowanie mieszkań, 22 646-19-87. l DEZYNSEKCJA, skutecznie, 22 642-96-16. l Elektroawarie, 507-153-734. l Elektryk tanio, 507-153-734. l Fornirowanie, politura, renowacja, 505-935-627. l Gazowe kotły, kuchnie – serwis, montaż, hydraulika tel. 600-709-630. l Hydraulika, gaz, Zenek, 691-718-300.

USŁUGI SZKLARSKIE

w zakładzie i u Klienta

ul. Puławska 115a godz. 10.00 - 18.00 soboty 10.00 - 14.00 tel. 22 843-04-88

l Hydraulika, 516-783-010. l Gładź gipsowa, płyty KG,

malowanie, panele, VAT, 885-397-821. l Komputerowa pomoc, również u klienta, przy zdjęciach, internecie, naprawie i modernizacji sprzętu, 535-80-88-85, www.pcpomoc.waw.pl l Komputery - pogotowie, ul. Na Uboczu 3; 22 894-46-67, 602-301-214. l Malowanie A-Z remonty, referencje, lato 25% taniej, 501-255-961. l Malowanie cyklinowanie, 784-124-400. l OKNA naprawa, regulacja, renowacja, 502-431-461. l Opróżnianie piwnic, strychów, garaży, wywóz mebli, śmieci, gruzu, 503-711-500. l Pralnia Samoobsługowa, ul. Surowieckiego 12A, Ursynów, 22 644-93-77, www.pralniasamoobslugowa.com l Remonty A-Z, glazura, elek-

tryka, hydraulika, łazienki, gładź, panele podłogowe, 501-034-947. l Remonty mieszkań, wszystko, 505-639-443. l Remonty, wykończenia, 503-321-785. l Stolarz, usługi, 602-126-214. l Stolarskie: naprawy, przeróbki, szafki kuchenne, szafy - inne, 22 641-34-38, 604-637-018. l Tapicerskie u klienta, 503-300-924. l Tapicerskie także u klienta, 501-283-986. l Tynki, 515-424-332. l Tynki gipsowe, cementowo-wapienne www.budax.pl 511-529-965. l Wywóz - mebli, gruzu, liści, oczyszczanie piwnic, garaży, 600-359-594. l Żaluzje, roletki, plisy, vericale, moskitiery, tanio. 22 848-34-34, www.zalvert.pl

l Aktualnie antyki wszelkie za gotówkę, 601-336-063, 504-017-418. l Antykwariat, księgozbiory, antyki, dojazd, gotówka, 608-885-800. l Filatelista znaczki, 516-400-434. l Monety, medale, ordery, 501-050-948. l Monety, złote, banknoty, Andersa 18, 22 831-36-48. l Skup książek, 22 826-03-83, 509-548-582. l Złom, wszystko co metalowe, dojadę, 503-711-500.

SPRZEDAM l 80 m kw. - blisko metra,

793-973-996. l Drewno kominkowe i opałowe, 602-77-03-61. l Działkę 400 mkw. w Arkadii, 507-756-358. l Stół szklany prostokątny, 4 krzesła - 507-756-358.

NAUKA l Angielski, 609-776-896. l Angielski, b. doświadczo-

ny lektor dwujęzyczny, przyg. metodyczne, psychologiczne, długi pobyt, studia jęz. Kanada nauczy wszystkich, także dzieci, młodzież! L. próbna! 606-225-374. l Angielski podstawowa, gimnazjum, doświadczenie, Ursynów, 502-583-141.

l Angielski, różne poziomy, 609-373-575. l Angielski solidnie niedrogo, 22 649-79-86, 606-419-606. l Gitara, 881-037-630. l Matematyka, 505-124-181. l Matematyka, fizyka, matury, gimnazjalne, 605-783-233.

NIERUCHOMOŚCI l Dwa mieszkania własno-

ściowe po 31,20 mkw. Górny Mokotów i bliska Wola, zamienię na około 60 mkw., własnościowe blisko Śródmieścia (bliska Ochota, Żoliborz), 22 625-53-43. l Sprzedam grunt rolny, Prażmów, 602-77-03-61. l Sprzedam OKAZYJNIEmieszkanie Natolin-Ursynów, 80 m kw, blisko metra, 2004 r., 3. pok., 659 tys. tel. 793-973-996.

PRACA - dam l DO OCHRONY - NA

OSIEDLA MIESZKANIOWE NA TERENIE URSYNOWA - zatrudnimy - 606-879-250. l Domowe obiady, panią dobrze gotującą, pół etatu, 602-594-852. l Panią z doświadczeniem do sklepu ekologicznego, 882-811-280.

FINANSE l Pozabankowe pożyczki pod zastaw nieruchomości, 530-127-700.

ZDROWIE l DIABETYCY zdrowe skarpetki, ul. Poznańska 38/50, 22 628-60-62. l PROTETYKA - PROTEZY z miękką wyściółką, z przyssawkami, szkielety bezklamrowe korony, naprawa protez, 694-898-532.

INFORMATOR POŁUDNIA POLICJA - 997

I

112

STRAŻ MIEJSKA - 986 STRAŻ POŻARNA - 998

I

POGOTOWIE - 999

112

I

112

l Całodobowa informacja pogotowia ratunkowego 197 90

REKLAMA W POŁUDNIU ul. Puławska 136, pon. pt. 9.00 - 17.00, tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15

BIURA OGŁOSZEŃ: l ul. Wąwozowa 23, ART MIL, 22 648-24-06,

22 648-24-07 l ul. Na Uboczu 3 (NOK) „Continental”, tf. 22 648-29-41 l ul. Grzybowska 39 „atco”, 22 652-26-30, 22 620-17-83 l ul. Dobra 19 „Editionmedia”, 22 828-46-64, 22 828-25-87 l Piaseczno, ul. Kniaziewicza 45 lok. 18, tel. 22 213-85-85, 601-213-555

KANCELARIA PORAD PRAWNYCH, PODATKOWYCH I PRAKTYCZNYCH Warszawa, ul. Korzenna 13 c tel. 22 842-81-32 Kancelaria czynna dla Klientów tylko w godzinach: pon., śr., czw. 16.00-19.00 wt. 8.00-14.00 - Obrona przed fiskusem - Spadki - Ochrona dóbr osobistych - Procesy cywilne, gospodarcze i rodzinne - Audyty prawne, ekspertyzy i opinie

RÓŻNE l OPIEKA NAD GROBAMI

w Warszawie, tanio i solidnie, 500-336-607.

KUPIĘ l Antyki, starocie, za gotówkę

kupno-sprzedaż, Narbutta 23, 22 646-32-67, 502-85-40-90. l Antyki, monety, znaczki, meble, obrazy, pocztówki, książki, srebro oraz inne przedmioty 22 610-33-84, 601-235-118, 669-154-951. l Antyki za gotówkę, obrazy, platery, militaria, srebro, zegarki, bibeloty i inne. Antykwariat ul. Dąbrowskiego 1, 22 848-03-70, 601-352-129.

Wczasy Ciechocinek i Wisła Klub „Złotego Wieku” PCK zaprasza na wczasy w dniach 30.09- 14.10 br. do Wisły. Dzieci mają zniżki. Dla zmotoryzowanych parking bezpłatny. Ilość miejsc ograniczona. Rezerwacje i bliższe informacje telefoniczne codziennie w godz. 9.00 do 21.00 tel. kom. 600 972 410 oraz we wtorki i soboty w godz. 15.00 do 17.00 osobiście w Klubie „Złotego Wieku” PCK przy ul. Belgijskiej 5, (środkowa klatka schodowa, domofon 32).

Kancelaria Radców Prawnych

ul. Mickiewicza 9, lok. U4 przy ul. gen. J. Zajączka tel. 22 241-17-14 office@bsskancelaria.pl pełny zakres spraw przedsiębiorców i osób fizycznych, w tym: odszkodowania, umowy, sprawy nieruchomości, spadki, rozwody, reprezentacja w sądzie i przed urzędami, profesjonalni pełnomocnicy. Uprzejmie zapraszamy

POŁUDNIE na Facebook http://www.facebook.com/ Poludnie.Gazeta

www.IGLAKI.pl TUJE - JAŁOWCE - CYPRYSIKI KOLUMNOWE i PŁOŻĄCE Szkółka Roślin Iglastych ul. SYTA 54 Wilanów - Zawady tel. 662-587-054 22 642-50-62 Na hasło „ul. Syta 54” tuja Smaragd 1,6m w cenie 50 zł. Zapraszamy codziennie w godz. 10.00 - 20.00


10

POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa

PR24

Czwartek, 20.09. - Michał Chomyszyn: 12.00 – Komentarze Tygodnia – rozmowy z komentatorami (Wojtek Nomejko lub Łukasz Perzyna); 14.00 – Świat Prawdziwy – korespondenci zagraniczni IAR; Maja Kluczyńska: 15.00 – MINI-MAX, 44 urodziny audycji z jej autorem, red. P. Kaczkowskim; 17.00 – Szymon Kołecki i młodzież – Edukacyjne Forum Młodzieży Piątek, 21.09. - Ewa Worobiec: 12.00 –„Biegiem po pomoc”, akcja Fundacji SYNAPSIS 14.00 – Inni mogą pomóc – pomysł Polskiej Akcji Humanitarnej na ciepłe posiłki w szkołach dla każdego ucznia; Michał

www.poludnie.com.pl

Chomyszyn: 15.00 – Wałkowanie Ameryki – spotkanie z red. Markiem Wałkuskim Poniedziałek, 24.09. - Jacek Cholewiński: 12.00 – Szybciej, dalej, wyżej – sportowe echa tygodnia; Michał Chomyszyn: 17.00 – Uwaga – alert – Michał Martyniuk & Jacek Tarka, wszystko na temat bezpieczeństwa broni i stanów alarmowych Wtorek, 25.09. - Ewa Worobiec: 14.00 – Pozory mylą, dowód nie – jak reagować podczas sprzedaży alkoholu nieletnim, co zrobić gdy nastolatek zaczepia nas prosząc o kupno alkoholu. Dyskusja w studio z udziałem ekspertów z dziedziny prawa, me-

Amfiteatr Ursynowski Rok Kulturalny 2012/2013 został zainaugurowany wernisażem wystawy malarstwa, rysunku i grafiki Rafała Strenta w renomowanej Galerii U Domu Kultury „Stokłosy”. Rafał Strent ukończył studia na Wydziale malarstwa ASP w pracowni prof. Aleksandra Kobzdeja. Jest prof. ASP, wystawiał na ponad 60 wystawach autorskich i 300 zbiorowych w kraju i za granicą. Wystawę oglądać można do 31 października 2012 r. W wernisażu uczestniczyło kilkudziesięciu znanych artystów sztuk plastycznych oraz mieszkańcy. Burmistrz Piotr Guział wyraził zadowolenie z tego, że Rafał Strent mieszka i tworzy na Ursynowie. Spółdzielnia „Stokłosy” otrzymała dyplom redaktora naczelnego „Południa” za działalność społeczno-kulturalną. Przypominamy, że w br. Szczepan Nowak, kierownik Domu Kultury „Stokłosy” został wyróżniony nagrodą Południa.

W sobotę, 22 bm. w amfiteatrze zobaczymy wystawę zdjęć osiedla Służew nad Dolinką, zebranych przez twórcę fanpage’a na portalu Facebook „Służew i Służewiec”, Bartosza Chorążewicza, znawcę historii SND, pasjonata, który w trakcie trwania wystawy opowie o historii i ciekawostkach związanych z tym osiedlem. „Bartosz bardzo dużo wie o naszym osiedlu, mimo młodego wieku. Zebrał mnóstwo zdjęć i przyszedł najwyższy czas, by przenieść je ze świata wirtualnego do realnego” – mówi Kasia Paterek, współrealizatorka akcji. Warto poszperać w szufladach, by dołożyć swoją cegiełkę do

dycyny i pedagogów; Jacek Cholewiński: 15.00 – Więcej drożej – program ekonomiczny, Giełda Papierów Wartościowych, rynek metali szlachetnych, gdzie można zarobić, jak szukać okazji finansowych i dlaczego. Środa, 26.09. - Ewa Worobiec: 14.00 – Mecenas radzi – prawo rodzinne, karne, cywilne. Jak

kupić mieszkanie, jak egzekwować własne prawa, mediacje i rozwiązywanie konfliktów bez udziału sądu; Maja Kluczyńska: 17.00 – Kobiety sukcesu – osobowości nieprzeciętne – jakie są, jak sobie organizują życie, spotkanie z Olgą Kozierowską, autorką książki „Sukces pisany szminką”.

Czytelnia Naukowa nr XIV, ul. Lachmana 5 20.09. godz. 19.00 - Promocja wydanej z rękopisu książki Juliana Ursyna Niemcewicza ”Dziennik 1821-1828”; 25.09. godz. 19.00 - prof. Krzysztof Mrowcewicz „Historia literatury w obrazach. Mickiewicz w oczach artystów. Cz.1” Dom Kultury Stokłosy, ul. Lachmana 5 Galeria U: trwa jubileuszowa wystawa Rafała Strenta

wystawy. Zachęcamy mieszkańców, by przynieśli ze sobą zdjęcia związane z osiedlem czy z nimi samymi. Udostępnimy skaner, na którym zeskanować będzie można zdjęcia, które wezmą udział w listopadowej wystawie w Służewskim Domu Kultury. „Portrety SłużewiakóWakcji” to warsztaty fotograficzne, które odbędą się w sobotę o godz. 13.30. Poprowadzi je Alan Willmann. Zgłoszenia: sluzewakcji@ gmail.com Warsztatom towarzyszyć będą zajęcia dla dzieci: m.in. tworzenie witraży, malowanie buziek przez przedstawicielki Fundacji RoRo i Moje Wierzbno.

Dom Sztuki, ul. Wiolinowa 14 22.09. godz. 18.00 - pokaz filmu „Przez czerwoną granicę”. Projekcję poprzedzą: otwarcie wystawy fotograficznej Piotra Dzięciołowskiego „Jak powstawał film”, spotkanie z książką Piotra Kościńskiego „Przez czerwony step” oraz prezentacja historyczna „Radziecka Mrachlewszczyzna i deportacje 1936 roku”. Po projekcji spotkanie z twórcami; 23.09. godz. 19.00 - spektakl Davida Hare’a „Spotkanie”. Bezpłatne karty wstępu wydaje kasa Domu Sztuki od 20 września godz. 17.00. DK Kadr, ul. Gotarda 16 Galeria „Kadr”: do 02.10. wystawa malarstwa Janusza Dziurawca „Trochę ze wsi, trochę z miasta…” Dorożkarnia, ul. Siekierkowska 28 23.09. godz. 16.00 – Siekierki reAKTYWACJA ”Kochające, silne i walczące – kobiety wojennej Warszawy”, w relacjach, wywiadach ze świadkami i filmie Ośrodek Edukacji Kulturalnej ,,Sadyba’’, ul. Korczyńska 6 22.09. godz. 10.00 - Turniej tenisa stołowego dla dzieci i młodzieży Centrum Kultury Piaseczno Muzeum Regionalne, pl. Piłsudskiego 10: do 30.09. wystawa „ Krauzówka we wspomnieniach, dokumentach, fotografiach”; plac Piłsudskiego: 23.09. godz. 15.00 – „Akcja Rynek”. Przedstawienie dla dzieci, koncert Chóru „Lira”, przedstawienie muzyczne „Żyć naprawdę”

Witajcie na Mokotowie! Szpital im. Świętej Rodziny Dyrekcja Szpitala składa serdeczne życzenia wszelkiej pomyślności rodzicom nowonarodzonych dzieci

Bartek Skworcow

Szymon Błędek

Pola Skibińska

Marianna Mincberg

Sebastian Koźlicki

Aleksandra Iwanowicz

Piotr Grochal

Stasio Kołcon

Centralny Szpital Kliniczny MSWiA ul. Wołoska 137

Lena Migdal

Piotruś Matuszewski

Franek Zaremba

Alicja Salamucha

Borys Siudek

Maja Rytter

Kajtuś Obłuski

Weronika Krogulec

Co Khanh Van

Julia Szczesna

Wiktoria Tymofiejska

Pola Ciszkowska

Gustaw Raczkowski

Mikołaj Lew-Starowicz

Filip Kozłowski

Lena Migdal

Staś Janicki

Piotr Łuckiewicz

Jan Canan

Marysia Córeczka Małgosi i Andrzeja

laura Perek

Od 1991 roku zdjęcia w warszawskich szpitalach wykonuje firma Doroty i Borysa Kozielskich Foto Życzenie. Wszelkie informacje, zgłoszenia do publikacji i pytania prosimy kierować przez stronę www.noworodek.waw.pl. telefon 602 218 851.

Ola Miczuga

Gabrysia Uziębło

Filip Fus


11

POŁUDNIE - Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa Nasz kulturalny Ursynów – odcinek 9.

Spółdzielcze domy kultury Na początku 1982 r. naukowcy z SGGW, którymi kierował prof. Adam Ginbert-Gebert uzyskali 1538 wywiadów ankietowych od głównych lokatorów czterech osiedli: Jary, Stokłosy, Imielin, Na Skraju. Respondenci potwierdzili duże znaczenie życia rodzinnego i występowanie na Ursynowie

pralnię samoobsługową i saunę. Kluby osiedlowe miały mieć specjalizację. - Podstawowe Ośrodki Więzi Społecznej miały być i były miejscem, w którym ogniskuje się działalność integrująca mieszkańców. Zlokalizowane były w przyziemnych kondygnacjach budyn-

potrzeb charakterystycznych dla młodych rodzin z dziećmi. Niestety zamiast 8 żłobków z sześciuset miejscami były tylko 3 z 225 miejscami. Zamiast 14 przedszkoli wybudowano tylko 3. Deficyt miejsc łatano dzięki decyzjom samorządu Spółdzielni. Gdy zawiodło państwo, sytuację ratowali spółdzielcy. Rezygnując z innych usług przeznaczyli na przedszkola 5 tzw. przyziemi i pawilon przy ul. Koncertowej, w którym miał być dom kultury. Dzięki temu w dziewięciu przedszkolach było 821 miejsc, w tym w 361 w placówkach tymczasowych. Ale i tak przyjęto do przed-

ków mieszkalnych. W założeniach każdy miał obsłużyć 1500 mieszkańców – wspomina Zofia Borzyszkowska, wieloletni pełnomocnik Zarządu SBM „Ursynów”, projektant systemu działalności społeczno-kulturalnej. – Osiedlowe Kluby Specjalistyczne zlokalizowane były w pawilonach wolno stojących. Mieszkańcy rozwijali w nich swoje zainteresowania, zdobywali wiedzę i umiejętności, podejmowali indywidualne formy twórczości, spędzali czas wolny. Otwarcie pierwszego klubu o nazwie Dom Rodzinny (ul. Koński Jar – przyp. A.R.) dało początek wielu integracyjnym inicjatywom

szkoli przeszło 331 dzieci ponad normę. Aby złagodzić tę sytuację SBM „Ursynów” zorganizowała i sfinansowała działalność sześciu klubików. 87 proc. ankietowanych stwierdziło brak placówek kulturalnych. Większość z nich odczuwała brak kina, ponad połowa brak teatru. W tym czasie działało 8 klubów mieszkańców i Dom Rodzinny w wolno stojącym pawilonie przy ul. Koński Jar. System działalności kulturalnej, nazywanej wówczas społeczno-wychowawczą, został zaplanowany w postaci tzw. podstawowych ośrodków więzi społecznej (POWS). Każdy POWS miał prowadzić punkt opieki nad dzieckiem, klub mieszkańców, gdzie realizowano samopomoc sąsiedzką, kontakty towarzyskie,

na skalę ówczesnego Ursynowa. Zaczęto tworzyć lokalną tradycję. W SBM „Ursynów” tylko w 1983 r. wydano na działalność społeczno-wychowawczą 21 mln zł. Łączna kwota dotacji z urzędu miasta wyniosła 1,5 mln zł. Sama adaptacja, aranżacja, wyposażenie Domu Sztuki, który otwarto 29 lutego 1984 r. kosztowały 24,5 mln zł a Domu Kultury „Stokłosy” 32 mln zł wg kosztów planowanych. Obowiązek prowadzenia działalności kulturalnej wynikał wprost z ustawowej definicji spółdzielni. W ten sposób spółdzielcy spłacili pomoc finansową państwa, kredytowanie domów mieszkalnych. Zmiana ustroju politycznego i pojawienie się gospodarki rynkowej sprzyjały rozpadowi du-

żych spółdzielni mieszkaniowych SBM „Ursynów” i SBM „Natolin” na kilkanaście mniejszych. Partie polityczne doprowadziły do takiego porządku prawnego, który nie tylko nie zobowiązywał spółdzielni do prowadzenia działalności kulturalnej, ale wręcz je do tego zniechęcał. Dom Sztuki w latach 19911992 został przekazany międz yspółdzielczej spółce KEN, której głównym zadaniem było wywożenie śmieci. Placówkę uchroniła od zagłady SMB „Jary”. Domy na osiedlu Kabaty wznosili głównie deweloperzy, których zadaniem nie jest budowanie domów kultury. Dzisiaj na Ursynowie istnieją cztery spółdzielcze domy kultury: Dom Sztuki SMB „Jary” przy ul. Koncertowej, Dom Kultury Imielin SMB „Imielin” przy ul. Dereniowej 6, Dom Kultury Stokłosy SBM „Stokłosy” przy ul. Lachmana 5 oraz Natoliński Ośrodek Kultury SM „Wyżyny” przy ul. Na Uboczu 3. Ponadto funkcjonuje kilka klubów, w tym Galeria Działań. Spółdzielnie nie tylko wybudowały te placówki kultury, ale także łożą na ich eksploatację oraz na realizację programu. Samorząd Ursynowa, który nie posiada – poza Biblioteką – żadnych domów kultury, swoimi środkami wspomaga wydatki programowe spółdzielczych domów kultury. Wielkie słowa uznania należą się światłym spółdzielcom, którzy co miesiąc łożą skromne, ale własne pieniądze na placówki kultury. W ten sposób dbają o swoje dzieci i seniorów, dla których domy kultury to nie tylko rozrywka, ale także zaspokajanie zainteresowań, przygotowanie odbiorców kultury i sztuki, a nade wszystko dbałość o więzi lokalne, o polskie słowo. Dom Sztuki w dużej mierze powstał dzięki silnej woli Stanisława Olszewskiego, pierwszego prezesa SBM „Ursynów”, oraz Urszuli Janowskiej, która była organizatorem i pierwszym dyrektorem tej placówki (uprzednio kierowała klubem Dom Rodzinny) i Jerzemu Trunkwalterowi, organizatorowi kina, którym następnie kierował. Pomagał mu, a potem przejął kierownictwo kina Andrzej Bukowiecki, którego zasługą są wielorakie działania z zakresu upowszechniania sztuki filmowej.

Obecnie Andrzej Bukowiecki kieruje Domem Sztuki. Placówkę tę odwiedzali najwybitniejsi polscy reżyserzy filmowi, a także czołówka sceny kabaretowej oraz wybitni aktorzy m.in. w ramach Teatru Za Dalekiego. O rozrywkę i edukację muzyczną dbał przez 11 lat Dariusz Sitterle, organizując m.in. koncerty „Tam gdzie gra muzyka”. Jego poprzednicy organizowali recitale, że wspomnę choćby grę Haliny Czerny-Stefańskiej. Zaśpiewy Autorskiej Ballady Aktualnej ZABA zorganizował Andrzej „Ibis” Wróblewski. Aktorzy, piosenkarze, dziennikarze oraz spółdzielcy zajmujący się upowszechnianiem kultury spotykali się w nieistniejącej dziś sali kominkowej, by wieść dyskusje. „Stojąc na balkonie najwyższego piętra bloku przy ul. Koński Jar 2, obserwowałem budowę, a następnie przez dziesięć lat działalność Domu Sztuki. Cieszyłem się, że sala Domu Sztuki wypełniała się, kiedy pokazywałem swoje filmy „Baryton”, „Jezioro Bodeńskie” – wspomina Janusz Zaorski. Filiami Domu Sztuki są: Modelarnia lotnicza przy ul. Służby Polsce i Klub Seniora przy ul. Pięciolinii 10. - Dom Kultury SMB „Imielin” istnieje od 1988 r. Działalność kulturalna rozpoczęła się jesienią 1989 roku uroczystą inauguracją. Od tej chwili klub tętni życiem. Tworząc program staramy się nie zapominać o potrzebach wszystkich mieszkańców – informuje Teresa Pawłowska, jego kierowniczka. - Zajęcia, warsztaty, zespoły, koncerty i teatry edukacyjne dla dzieci i młodzieży. Organizacja akcji „Zima...” i „Lato w mieście”. Wystawy, konkursy, przeglądy i prezentacje, w których uczestnicy grup twórczych DK „Imielin” mogą pokazać swoje osiągnięcia. Dorosłym mieszkańcom proponujemy koncerty i występy kabaretowe. Ważne miejsce w życiu naszego domu kultury zajmują działania skierowane do seniorów. „Starsza młodzież” spełnia się u nas na wiele sposobów: warsztaty muzyczne, plastyczne, taneczne oraz zespoły, imprezy okazjonalne, wieczorki. Od września 2010 r. znajdujące się przy ul. Amundsena 4 placówki, Klub A4 i Pracownia Rzeźby, są filiami Domu Kultury SMB „Imielin”.

Nasze placówki są finansowane przez Spółdzielnię Mieszkaniowo-Budowlaną „Imielin”. Część działalności programowej jest realizowana ze środków Urzędu Dzielnicy Ursynów m.st Warszawy. 20 listopada 1988 r. przyjęty jest jako data inauguracji działalności Natolińskiego Ośrodka Kultury. - Realizujemy wielokierunkowy program zajęć artystycznych, edukacyjnych, rekreacyjnych oraz koncerty z udziałem wykonawców rodzimych jak i zagranicznych. Różnorodne formy pracy artystycznej prowadzone są przez doświadczonych artystów i pedagogów – mówi Piotr Janiec, dyrektor Natolińskiego Ośrodka

piętrze Domu Kultury Stokłosy. Z nim związany jest taneczny zespół folklorystyczny „Stokłosy”, amatorski zespół wokalny Ars Chori, Teatr Improwizacji ANIMA, Studencki Teatr Wolandejski. - Na Ursynowie realizuje się modelowy przykład kultury lokalnej, współprogramowanie i współfinansowanie placówek kultury przez spółdzielnie mieszkaniowe i władze samorządowe – twierdzi Szczepan Nowak, kierownik Domu Kultury Stokłosy. – Każde wsparcie finansowe przez samorząd jest pozy-

Kultury. Podkreśla fakt prowadzenia NOK przez SM „Wyżyny”, która zapewnia dostęp do dóbr kulturalno-społecznych swoim mieszkańcom, realizując w ten sposób jeden z celów statutowych Spółdzielni. W 1981 r. w SBM „Ursynów” powołano Klub Młodych Rodziców w przyziemiu bloku przy ul. Lachmana 2. Założycielką i pierwszym kierownikiem była Róża Audycka-Sierakowska. Jej też powierzono organizację a następnie kierowanie Domem Kultury Stokłosy. Wówczas to powstała pierwsza w Warszawie pracownia komputerowa dla dzieci i młodzieży. Modelarnię i aerobik prowadził Ryszard Cudnok. Tadeusz Jarząbek prowadził har-

tywnie odbierane przez władze spółdzielni, mieszkańców i pracowników placówek kultury, jest ważne również dla władz samorządowych, albowiem znaczy to, że biorą współodpowiedzialność za zaspokajanie potrzeb w zakresie kultury. Spółdzielcze domy kultury współuczestniczą w ogólnoursynowskich imprezach koordynowanych przez samorząd. Spółdzielcze domy kultury adresują swoje propozycje programowe do mieszkańców swoich spółdzielni, ale nie zamykają się przed innymi mieszkańcami Ursynowa czy Warszawy. Organizują najrozmaitsze warsztaty i zajęcia z zakresu kultury, sportu, dla wszystkich grup wiekowych, prowadzą galerie sztuki. Niejed-

cerską drużynę motorowerową nokrotnie organizowały imprezy wyposażoną w jednoślady przez towarzyskie, w tym nawet bale spółdzielnię. W 1997 r. Galeria U sylwestrowe. został przeniesiona z ul. Zamiany Andrzej Rogiński 16 do pomieszczeń na pierwszym Fot. Piotr Pajewski


Jak doszło do wpisu w KRS zmian w SM „Przy Metrze” dokończenie ze strony 8 Sąd wyznaczył na wykonanie tych czynności 7 dni licząc od dnia doręczenia tego postanowienia pod rygorem oddalenia wniosku. 6 sierpnia br. ta sama sędzia wydała dwa zarządzenia o doręczeniu skargi i innych dokumentów złożonych Sądowi w tej sprawie przez M. Sikorę-Antkowiak i Wł. Cieślaka uczestnikowi tego samego postępowania rejestrowego, czyli Spółdzielni Mieszkaniowej „Przy Metrze” reprezentowanej przez A. Stępnia i E. Bartman. Zanim Sąd zdołał wykonać to zarządzenie i doręczyć dokumenty spółdzielni, tego samego dnia, tj. 6 sierpnia br. pani sędzia zarządziła dokonanie zmiany wpisu do Centralnej Informacji KRS.

Już wczesnym wieczorem w dniu 6 sierpnia br., w kilka godzin po wydaniu owego zarządzenia sędziego (nieprawomocnego), członkowie wpisanego Zarządu i Rady Nadzorczej w towarzystwie kilku ochroniarzy wkroczyli do siedziby Spółdzielni, by przejąć dokumentację i biuro spółdzielni. Co się jednak takiego stało, że sąd rejestrowy dokonał wpisu, chociaż spór merytoryczny w sprawie ważności i skuteczności uchwał zebrania przedstawicieli na podstawie którego wpisu tego dokonano nie został rozstrzygnięty przez Sąd Okręgowy? Czy wnioskodawcy

dostarczyli dokumenty żądane przez sędziego i czy doręczono je Spółdzielni, którą reprezentują A. Stępień i E. Bartman, a jeśli

nie, to dlaczego? Jakie będą skutki dla Spółdzielni i jej mieszkańców w razie ewentualnej zmiany postanowienia pani sędzi

w sprawie zmiany wpisu w KRS i kto personalnie będzie ponosił tego konsekwencje (przecież wpis jest nieprawomocny, a – jak wynika z akt sądowych – dotychczasowe władze Spółdzielni zaskarżyły już powyższe postanowienie zmieniające wpis)? Wydaje się, że jedynym faktem była pisemna interwencja posła Artura Górskiego u przewodniczącej XIII Wydziału Gospodarczego KRS. W piśmie tym sformułował on pogląd, iż „Zarząd próbował bezprawnie odwołać Zebranie Przedstawicieli”, a ono odbyło się i podjęło uchwały odwołujące dotychczasowy Zarząd. W związku z tym zwrócił się „o informację, kiedy zostaną wprowadzone zmiany w składzie Zarządu i Rady Nadzor-

Do przeczytania jeden Kopff

Polskie zacisze ? Siedzę przed telewizorem i oglądam wiadomości ze świata. Krew się leje, płoną ambasady, wykrzywione nienawiścią twarze wykrzykują w kamery obelgi i groźby pod adresem już nie tylko Amerykanów, ale wręcz wszystkich „niewiernych” - wyznawców innych religii niż islam. Cały świat zwariował, czy tylko muzułmanie? Czy w dwudziestym pierwszym wieku nie czas zaprzestać sporów

Warszawa 02-624 ul. Puławska 136 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 www.poludnie.com.pl poludnie@poludnie.com.pl ogloszenia@poludnie.com.pl poludnie_glos@poczta.onet.pl Wydawca: Andrzej Rogiński „Południe” redaktor naczelny: Andrzej Rogiński redakcja: Rafał Rogiński, Ewa Ziegler, Bogdan Żmijewski Redakcja czynna w pon. - czw. w godz. 9.00 - 17.00 pt. w godz. 9.00 - 16.00 W tych godzinach przyjmujemy także ogłoszenia. Łamanie, układ i oprawa graficzna: Galder Grasfjord©

Druk: Polskapresse Sp. z o. o. ISSN 2082-6567

Nakład 40 000 egz. Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustowania nadsyłanych tekstów oraz zmian tytułów. Teksty sponsorowane oznaczamy skrótem TS

na tle religijnym przenoszących cywilizację do średniowiecza, rozdmuchiwanych z błahych powodów, a skutkujących śmiercią przypadkowych, niewinnych ofiar? No, tak – myślę sobie - ale to przecież także wynik różnic nie tylko w stosunku do religii, ale w poziomie życia i płynących stąd procesów poznawczych, dostępu do dóbr kultury i źródeł rzetelnej informacji. Film, zamieszczony w Internecie, będący powodem zamieszek, niewielu miało szansę obejrzeć, ale dla oszalałego z nienawiści tłumu nie ma to znaczenia – oni w imię Mahometa palą, niszczą i mordują. Europejczycy patrzą na to bezradnie; sami taką chorobę przeszli nie dalej jak pół wieku temu i dziś patrzą na arabskie awantury z wyższością ludzi mądrzejszych. Czy na pewno? Nie potrzeba daleko szukać przykładów, że podobni fanatycy są wśród nas. To często nasi sąsiedzi - nie zza granicy, ale zza

płotu czy z sąsiedniej klatki schodowej. Na co dzień niewidoczni - ot, zajmujący się prozą życia, zdobywaniem środków na utrzymanie siebie i swych rodzin, ale wystarczy rzucone hasło, wezwanie do wyjścia na ulice - i już są! Idą, krzyczą, śpiewają, niosą święte obrazy i bezsensowne transparenty. Ich prowodyrzy nie oszczędzają cmentarzy, kościołów, a nawet hierarchów katolickich, przerażonych demonami zła, które sami onegdaj bezrefleksyjnie wywołali, a dziś nie mogą już nad nimi zapanować. Wojna ideologiczna z wolna opanowuje ciche - wydawałoby się dotychczas - obszary, w tym i nasz kraj. W dobie nieskrępowanej komunikacji międzyludzkiej i swobodnego przepływu informacji - już nie można powtarzać za Wyspiańskim: „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna” - bo to niemożliwe. To se ne vrati! Dziś rozpasana hołota jest gotowa podeptać

każdy przejaw innego myślenia, każdy uświęcony tradycją obyczaj, każdy autorytet, a nawet własną państwowość, nie licząc się z realiami, a ze zdrowym rozsądkiem - wcale. Kretyński okrzyk „precz z komuną” pod adresem AK-owskich kombatantów czy politycznego więźnia poprzedniego ustroju, a obecnie prezydenta RP, świadczy o kompletnym odmóżdżeniu szurających nogami po ulicach stolicy debili, których skrzykują polityczni i dziennikarscy cwaniacy. To nie Arabowie - to nasi rodacy! Z wielkim smutkiem przeczytałem o wyczynach tych idiotów w czasie uroczystości pogrzebowych Józka Szaniawskiego. Rozmawiałem z nim wielokrotnie, choćby dlatego, że - powiedzmy - mieliśmy wielu wspólnych znajomych. Poza tym różniło nas wszystko: poglądy polityczne, stosunek do świata i polskiej rzeczywistości, ale - mimo iż często podniesionym głosem - mogliśmy

swoje zdanie wyartykułować i wzajemnie wysłuchać. Chamstwo, które przylazło obejrzeć ostatnią drogę Józka, nie pozwoliło wystąpić przedstawicielowi Prezydenta i nie dało się uciszyć nawet po zwróceniu uwagi na profanację kościoła - miejsca tej ohydnej demonstracji - z aplauzem natomiast przyjęło występ ojca Rydzyka, który stukając kopytkami w ambonę głosił z niej słowa wołające o gniew boży. Mam nadzieję, że dobry Bóg straci wreszcie cierpliwość, a zwolennikom Belzebuba w ornacie zdejmie bielmo z oczu. Trudno się nie oprzeć wrażeniu, że od zakamieniałych w swym zaślepieniu muzułmańskich fundamentalistów, wzniecających rozruchy w Egipcie czy Sudanie niewiele już nas różni – może tylko liczba ofiar. Czyżby to tylko kwestia czasu? Chciałbym być złym prorokiem! Antoni Kopff, a.kopff@wp.pl

czej SM „Przy Metrze” zgodnie z wnioskiem z dnia 2.07.2012 r.?” Co obecnie dzieje się w SM „Przy Metrze” pod rządami nowych władz i świadomości nieprawomocności ich sądowego ukonstytuowania? Niewątpliwie będziemy się tym sprawom przyglądać z uwagi zarówno na powyższe wątpliwości, jak też ich wymowę społeczną. Andrzej Rogiński

Dni Energii  W niedzielę, 23 września w godzinach 10.00–15.00 gmina Piaseczno organizuje piknik Dni Energii 2012. Podczas prowadzonych badań i doświadczeń eksperci m.in. z Centrum UNEP/ GRID-Warszawa, Uniwersytetu Warszawskiego oraz Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych odpowiedzą na pytania dotyczące zagadnień związanych z efektywnym zarządzaniem energią, wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii oraz związków pomiędzy zużyciem energii i innych mediów a zmianami klimatu. Każdy uczestnik pikniku będzie mógł na własne oczy zobaczyć na przykład to, jak energia termiczna zmienia się w elektryczną. Będzie można osobiście sprawdzić, do czego służy pirometr czy luksomierz oraz obejrzeć model sprzętu do badania aerozoli zbudowany przez naukowców Wydziału Fizyki UW. Pokazy i proste doświadczenia przy użyciu sprzętu pomiarowego będą się odbywać o godz. 11.00, 12.30 i 14.00. Obejrzymy wystawę o historii elektrowni wodnych i młynów wodnych, interaktywną wystawę energooszczędnego oświetlenia. Piknik poprowadzi znany polski aktor Cezary Żak. Atrakcją będzie również możliwość przejechania się na urządzeniu segway.

Most w 4 tygodnie Dla inżyniera to most, a dla przechodnia mostek. Most trzeba wybudować zgodnie ze sztuką budowlaną. Mostkiem przejdziemy w kilkadziesiąt kroków. 2,6 m szerokości zapewni przejście dla pieszych i przejazd dla rowerzysty. Major inż. Piotr Pytel z 2. Inowrocławskiego Pułku Inżynieryjnego twierdzi, że prace zostaną zakończone 30 września. Potok Służewiecki płynie od ul. Arbuzowej wzdłuż al. Wilanowskiej, a następnie wpada w przepust pod ul. Przyczółkową. Ale wzdłuż Przyczółkowej ciągnie się rów. Na plażę w pobliżu przyszłego ratusza można dostać się do stu metrów dalej, skręcając w ul. Franciszka Klimczaka. Niektórzy skracają sobie drogę. Tuż przed przepustem stanie most. Będzie bezpieczniej. - Władze Dzielnicy Wilanów zgłosiły się do nas z prośbą o wyrażenie zgody na umieszczenie przeprawy mostowej na naszym terenie. Most będzie miał 12,5 m długości i 2,6 m szerokości. – poinformowała Grażyna

Lendzion, dyrektor Zarządu Dróg liśmy przyłożyć się do tej ciekawej Za całą inicjatywę należą się Bricoman i Zarządu Dzielnicy Miejskich. – Ułatwi to przejście inicjatywy. słowa uznania dla wszystkich, Wilanów. i przejazd rowerem mieszkańcom Miasto Warszawa nie wyda ani którzy doprowadzili do realiza(aro) miasteczka Wilanów przez skrzy- złotówki na budowę tego mostu. cji tej inwestycji, w tym sklepu żowanie i przejście w kierunku pałacu. Sytuacja komunikacyjna w tym miejscu napawała nas niepokojem dlatego, że mieszkańcy przechodzą przez rów na przystanek autobusowy. Dlatego zaakceptowaliśmy inicjatywę Dzielnicy. Zarząd Dzielnicy znalazł firmę, która dała materiał i sfinansowała pracę oraz wykonawcę – wojsko. Dlaczego firma Bricoman wyłożyła pieniądze na ten mostek? - Niedawno uruchomiliśmy sklep Bricoman w Wilanowie. Pomysł narodził się podczas rozmów z urzędnikami Dzielnicy. Mostek ułatwi komunikację na trasie od pałacu w kierunku plaży Wilanów. Mieszkańcy Wilanowa są naszymi klientami więc dlaczego by nie zbudować dla nich mostku? – powiedział Artur Wantuch, dyrektor sklepu Bricoman. – Przecież zajmujemy się budową i remontami. Postanowi-


Poludnie Mokotow nr29 z dnia 20 wrzesnia 2012