Page 1

l Śladami żydowskiej Warszawy - str. 3 l Skwer Duśki Trafankowskiej - str. 6 l www.poludnie.com.pl l ISSN 2082 - 6540

www.polskieradio24.pl

DK Śródmieście

Wstrzymanie ruchu pociągów potrwa kilka dni

Tunel Stadion „Gazeta Wyborcza” 22 kwietnia zacytowała wypowiedź rzeczRok VIII nika konsorcjum budującego odcinek centralny II linii metra. Dowiadujemy się z niej, że budowa tunelu dla pasażerów idących ze stacji Stadion ku skrzyżowaniu ulic Targowej i Zielenieckiej oraz do budynku Dworca Stadion wymaga kilku miesięcy przerwy w ruchu pociągów. - Czy ta przerwa w ruchu pociągów może być krótsza? - pytam Tadeusza Romanowskiego, generalnego projektanta I linii metra - Może być krótsza. Moim zdaniem zamiast czterech miesięcy wystarczy kilka dni. Przypominam, że tunel dla pieszych pod torami kolejowymi przy stacji PKP Stadion został wybudowany przy wstrzymaniu ruchu pociągów w krótszym czasie. - Jak to można zrobić? - W pierwszej kolejności tory kolejowe powinny być podtrzymywane przy pomocy pakietów i szyn dla wykonania wykopów wąskoprzestrzennych pod ściany tunelu. Te prace mogą być wykonane w przerwach nocnych ruchu kolejowego. W drugiej kolejności muszą być wykonane ściany tunelu. W trzeciej kolejności należy zdemontować pakiety szyn i zamontować konstrukcję stalową podtrzymującą tory, a opartą na już wykonanych ścianach tunelu. Te prace będą już wymagać wstrzymania ruchu pociągów na kilka dni. Pod wspomnianą konstrukcją W marcu rozpoczęły się prace odciążającą należy wykonać modernizacyjne przejścia podsklepienie tunelu. ziemnego pod placem Na Roz(aro) drożu. Równocześnie Zarząd Dróg

www.poludnie.com.pl

nr 8 (130)

l

9 MAJA 2013

www.facebook.com/Poludnie.Gazeta

l

Bezpłatnie

Portret nosiwody

9 maja o godz. 15.00 przy ulicy Nowy Świat 18/20 zostanie otwarta wystawa plenerowa „Warszawiaków portret niedzisiejszy”. Wystawa prezentuje tych, których dziś już nie ma, a którzy ponad sto lat temu stanowili nieodłączny element miejskiego pejzażu stolicy. Stróże, kominiarze, węglarze piaskarze, tracze, nosiwody, druciarze, koszykarze, szewczyki, sprzedawcy kawy, kataryniarze, uliczni śpiewacy, szopkarze, dorożkarze, warszawskie przekupki - to nie tylko przedstawiciele konkretnych zawodów, to także charakterystyczne warszawskie osobowości. Jeśli dodamy elegantki i elegantów, emerytów, uliczników, żebraków i śmieciarzy, to ujrzymy społeczność dawnej Warszawy — niezwykłą społeczność.

Rowerem na nową plażę

Ulica Freta. fot. Leonard Karpiłowski

Zróbmy z Rozdroża plac Miejskich uruchomił czasowe przejście naziemne nad przejściem podziemnym. Tymczasowe przejście naziemne udowodniło, że

plac Na Rozdrożu może być nadal Należy pamiętać, że przejścia funkcjonalnym węzłem komunika- podziemne dzielą mieszkańców cyjnym, nawet po uruchomieniu na w pełni sprawnych i mniej dodatkowej sygnalizacji świetlnej. sprawnych. 3-minutowa droga dla nastolatka przez przejście staje się 10-minutowym wyzwaniem dla osoby starszej lub zmusza do nadłożenia ok. 720 metrów osoby niepełnosprawne. Uruchomione przejście domknęło układ urbanistyczny placu, czyli przestrzeń do lasu w okolicach Radości i Wi- dostępną dla przechodniów nie śniowej Góry. tylko z nazwy. Plac Na Rozdrożu - A czy jej mąż - Zbyszek Tu- jest jednym z najważniejszych cholski był warszawiakiem? w Warszawie węzłów komunika- Tak, ale przyjezdnym. Uro- cyjnych, przez który przejeżdża dził się w Gnieźnie, a dzieciństwo ponad 20 linii autobusowych. Zoi młodość spędził na Śląsku. stał specjalnie zaplanowany dla Kiedy w 1960 roku poznał swą wygody pieszych już w 1768 r., przyszłą żonę, był już mieszkań- jako część Osi Stanisławowskiej. cem Warszawy. dokończenie na stronie 7 - Czy zachowały się jakieś wspomnienia piosenkarki dotyczące mieszkania na Reymonta albo na starym Żoliborzu? - Możliwe, że tak, ale ja nie znam takich wspomnień. Kiedy Anna German za ciężko zaroCzy wiesz, że w polskim społebione pieniądze kupiła wreszcie upragnione trzypokojowe miesz- czeństwie jest bardzo wiele osób, kanie na Piaskach, cieszyła się, które przez lata żyją z niedosłubo było to jej pierwsze własne chem, udają, że wszystko jest w porządku i mają nadzieję, że mieszkanie. dokończenie na stronie 2 nikt się nie dowie o ich proble-

Anna German kochała Warszawę

Z Mariolą Pryzwan, biografką, autorką książek między innymi o Annie German rozmawia Rafał Podraza. - Skąd u Ciebie fascynacja Anną German? - Czasem tak bywa, że ktoś lub coś nas zafascynuje i nie wiemy dlaczego. Po prostu. Tak było w przypadku mojej fascynacji Anną German. A wszystko zaczęło się od programu telewizyjnego „Piosenki Bogusława Klimczuka”, w którym Anna zaśpiewała piękną liryczną piosenkę „Księżyc i róże”. Był rok 1974. Od tamtej pory Anna German jest dla mnie kimś wyjątkowym. Jest moim ideałem, niedościgłym wzorem. - Nie poznałaś jej osobiście. - Nie zdążyłam. Przyjechałam do Warszawy na studia polonistyczne pod koniec września 1982 roku, miesiąc po jej śmierci. Poznałam wówczas najbliższych piosenkarki: jej matkę Irmę Berner, męża Zbigniewa Tuchol-

skiego i syna Zbyszka. Zaprzyjaźniliśmy się. Przyjaźń z mężem Anny German trwa do dziś. To wspaniały człowiek, bardzo ciepły, łagodny, prawy. - Gdzie w Warszawie mieszkała Anna German? - Najpierw na Powiślu, na Solcu, w kawalerce Zbigniewa Tucholskiego, potem razem z nim na Piaskach, w alei Reymonta. Tam urodził się syn państwa Tucholskich. Pod koniec lat siedemdziesiątych cała rodzina przeprowadziła się na stary Żoliborz do piętrowego domu w segmencie – „pałacu szczęścia i słońca”, jak go nazwała Anna. Wybacz, że nie podam nazwy ulicy, ale do dziś mieszkają tam najbliżsi piosenkarki. Często też Anna bywała u swej matki na Mokotowie – w bloku przy ulicy Maklakiewicza.

Urząd Dzielnicy Śródmieście, Dom Kultury Śródmieście oraz Fundacja Pole Dialogu zapraszają na wernisaż wystawy zdjęć z realizacji projektu: „Podzielmy się kulturą. Budżet partycypacyjny Domu Kultury Śródmieście 2013” w czwartek 9 maja 2013r. o godzinie 17.30 w WARSZTACIE (pl. Konstytucji 4). Wernisaż będzie połączony z podsumowaniem z perspektywy kilku miesięcy podjętych działań oraz przebiegu realizacji wspólnie wypracowanego budżetu.

- Ale podobno do 1970 roku mieszkała tutaj nielegalnie. - Zgadza się. Mieszkała we Wrocławiu, tam była zameldowana. Kiedy przyjeżdżała do naszego miasta, zatrzymywała się w hotelach, najczęściej w hotelu Warszawa na placu Powstańców Warszawy. Później był wypadek we Włoszech i adresem stały się kolejne szpitale. Dopiero kiedy Anna German została wybrana Najpopularniejszą Warszawianką roku 1970, otrzymała meldunek w stolicy. Rok później została laureatką Nagrody m.st. Warszawy. - Czy miała jakieś ulubione miejsca w Warszawie? - Jak wielu warszawiaków lubiła Stare Miasto i Łazienki. W ogóle lubiła parki warszawskie. Kochała drzewa i kwiaty, lubiła spokój i ciszę. Chętnie też jeździła

Na 12 maja zaplanowano Święto Wisły. Budowana jest nowa plaża na Żoliborzu, powstają pomosty nad rzeką i nowe stacje Veturilo. Żoliborska plaża znajdzie się u szczytu lewobrzeżnych bulwarów, przy Cytadeli, na wysokości ul. Czujnej. Oprócz atrakcji związanych z plażowaniem i placu zabaw powstanie tam jeden z dwóch nowych, działających od maja do października punktów systemu Veturilo. Druga sezonowa stacja z rowerami miejskimi zostanie uruchomiona tuż przy modernizowanym porcie Czerniakowskim.

Bielańskie Dni Kultury

Od 19 maja do końca czerwca obędą się Bielańskie Dni Kultury. Zgodnie z tradycją sięgającą królów Władysława IV i Jana Kazimierza Bielańskie Dni Kultury rozpoczynają się odpustem w Zielone Świątki w kościele pokamedulskim. Potem będą pikniki, koncerty, spektakle teatralne, a największą imprezą plenerową „Gorączka sobotniej nocy” w dniu 15 czerwca. Szczegółowe informacje dotyczące programu Bielańskich Dni Kultury 2013 na stronie: kultura.bielany.waw.pl

Wstydliwy problem Polaków

mie? Takie zachowanie niestety obraca się przeciwko nim, bo utrudnione porozumiewanie się z otoczeniem ogranicza ich udział w życiu rodzinnym i towarzyskim. dokończenie na stronie 4


2

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Anna German kochała Warszawę dokończenie ze strony 1 Potem marzyła o domu z ogródkiem, żeby mogła w nim śpiewać i grać na pianinie o każdej porze. W bloku przy Reymonta jej gra czasem przeszkadzała sąsiadom. - Skąd Twoim zdaniem ta miłość Anny German do stolicy? Przecież mogła mieszkać wszędzie. - Anna German często powtarzała, że kocha Warszawę, bo tutaj znalazła swoje szczęście osobiste, tutaj doszła do zdrowia po wypadku, tu urodził się jej syn. W Warszawie mieszkała i najzwyczajniej w świecie była szczęśliwa. - Agnieszka Osiecka ma swoją ławeczkę, kilku innych wybitnych artystów, literatów - tablice upamiętniające. Czy Warszawa, którą Anna tak ukochała, nie powinna się jej zrewanżować choćby ulicą jej imienia? - Powinna. W Urgenczu w Uzbekistanie, rodzinnym mieście Anny German, od 1987 roku jedna z głównych ulic nosi jej imię. O to, żeby w Warszawie, którą kochała i w której chciała zostać na zawsze (Została. Jest pochowana na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym przy ulicy Żytniej) była ulica Anny German, staram się od roku… 2006. Mój wniosek został pozytywnie zaopiniowa-

ny przez Zespół Nazewnictwa Miejskiego i Podkomisję ds. Nazewnictwa Ulic Komisji Kultury i Promocji w Radzie m.st. Warszawy. W 2012 roku, w związku z 30 rocznicą śmierci piosenkar-

ki, przypomniałam o tej sprawie. Dzięki zaangażowaniu kilku osób niedługo dojdzie Warszawie nowa ulica – Anny German. A ja będę po prostu szczęśliwa.

Zakład Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Żoliborz - Działalność w 2012 r. 20 marca 2013 r. radni Dzielnicy Żoliborz jednomyślnie przyjęli sprawozdanie z działalności Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Żoliborz m. st. Warszawy za rok 2012. ZGN Żoliborz zarządzał na koniec roku 2012 łącznie 1954 lokalami o powierzchni 109 327,38 m2 , w tym: 1706 lokalami mieszkalnymi o powierzchni 81 188,73 m2, 167 lokalami użytkowymi, 72 garażami i boksami motocyklowymi i 9 halami garażowymi ( 363 stanowiska postojowe w halach) o powierzchni łącznej 28 138,65 m2. Tereny zielone i utwardzone na dzień 31.12.2012 r. obejmowały 173. 555,18 m2 . W 2012 r. ZGN Żoliborz zawarł 130 umów najmu oraz aneksów do umów na lokale mieszkalne, 26 umów na lokale użytkowe, 43 umowy na stanowiska postojowe i garaże samochodowe. W 2012 roku przeprowadzono 4 konkursy ofert na najem lokali użytkowych/garaży i przetarg pisemny nieograniczony na dzierżawę na okres 10 lat, nieruchomości gruntowej zabudowanej położonej w Warszawie przy ulicy Sady Żoliborskie 4 z przeznaczeniem na cele społeczno-kulturalno-oświatowe z dopuszczeniem działalności gastronomicznej w formie klubokawiarni. Lokale użytkowe zostały wynajęte na działalność profilowaną, tj. najem komercyjny (działalność kulturalno–kawiarnianą) oraz

na najem niekomercyjny (biuro poselskie, pracownie plastyczne, fundacje i stowarzyszenia, biblioteka). W 2012 r. ZGN Żoliborz przeznaczył na inwestycje, konserwacje i remonty zasobu m. st. Warszawy kwotę 1 911 872,72 zł. W jej ramach wykonano m.in. remonty budynków przy Marii Kazimiery 1, Marii Kazimiery 18/26, Mickiewicza 65, remonty pustostanów (31 lokali – plan 15 lokali), budowę przyłącza wodnego (ul. Śmiała 5/7), remonty podwórek (Marii Kazimiery 1, Marii Kazimiery 18/26, Bieniewicka 2A, 18, 18A, Popiełuszki 2, Mickiewicza 65) oraz szereg innych prac konserwacyjnych w budynkach i lokalach komunalnych. Ponadto, zrealizowano dwa zadania inwestycyjne: monitoring w budynku przy ul. Marii Kazimiery 18/26 oraz termomodernizację budynku i remont klatki schodowej przy ul. Bieniewickiej 2A. Zadłużenie za lokale mieszkalne, wg stanu na dzień 31.12.2012 r. stanowiło kwotę 11 674 533,40 zł., zadłużenie w opłatach za lokale użytkowe stanowiło łączną kwotę 1 343 809,41 zł, a zaległość za najem garaży i miejsc postojowych wyniosło 60 328,26 zł. W wyniku czynności windykacyjnych w roku 2012 odzyskano od dłużników 2 518 000 zł, tj. za lokale mieszkalne kwotę 2 100 000 zł (w tym 188 550 zł z postępowań komorniczych) i za

lokale użytkowe kwotę 418 000 zł. W wyniku zintensyfikowanych działań i skróceniu terminów czynności windykacyjnych udało się zwiększyć skuteczność windykacji o 10% w stosunku do roku poprzedniego. Kwota podstawowa zadłużenia w roku 2012 zmniejszyła się w stosunku do roku poprzedniego o 737 522 zł. W 2012 r. zawarto 112 porozumień spłaty zadłużenia w ratach (w stosunku do roku poprzedniego liczba zawartych porozumień ratalnych uległa zwiększeniu ponad dwukrotnie). ZGN Żoliborz jest nielicznym z ZGN-ów działających na terenie m.st. Warszawy wypracowującym dodatni wynik finansowy. ZGN Żoliborz wykonał w roku 2012 plan zarówno pod względem finansowym jak i rzeczowym, ustalając dochody na poziomie: 16 035 825,33 zł i wydatki na poziomie: 14 910 889,27 zł. Różnica między dochodami a wydatkami wyniosła in plus 1 124 936,06 zł. ZGN Żoliborz w 2012 r. wprowadził, udokumentował i utrzymuje system zarządzania jakością w zakresie zarządzania i administrowania nieruchomościami zgodny z wymogami Normy EN ISO 9001:2009. Uzyskany certyfikat w zakresie zarządzania i administrowania nieruchomościami potwierdza profesjonalność Zakładu i zobowiązuje do ciągłego doskonalenia świadczonych usług.

Spółdzielca obywatelem SMB „Imielin” od wielu lat ubiega się o ustanowienie na jej rzecz prawa użytkowania wieczystego do gruntów w enklawie „Miklaszewskiego” i „Hawajska” obręb geodezyjny 1-10-17 i 1-1018. Pierwszy wniosek został złożony w 1995 r. Ze względu na obowiązujące przepisy przekazanie gruntu w użytkowanie wieczyste na rzecz SMB „Imielin” jest procesem złożonym, trwa wiele lat i wymaga spełnienia określonych przesłanek, wynikających z art. 208 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Enklawa ulic Cybisa, Dunikowskiego, Janowskiego, Sosnowskiego z obrębu 1-10-11, to obszar 14 ha 93 m kw., do którego Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana „Jary” wciąż nie ma uregulowanych praw. Użytkowanie przedmiotowego terenu odbywa się na mocy cyklicznie przedłużanej trzyletniej umowy dzierżawy. Wniosek o przekazanie tego terenu spółdzielnia złożyła w 1995 r. Wiele spółdzielni posiada grunty o różnym statusie władania: użytkowanie wieczyste, własność lub działki niehipotekowane. Taki stan uniemożliwia realizację ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych

w zakresie odrębnej własności oraz podejmowanie decyzji inwestycyjnych. Dlatego są to sprawy istotne dla członków spółdzielni mieszkaniowych. W tej sytuacji zarządy największych spółdzielni mieszkaniowych Ursynowa zwróciły się do radnych Warszawy o pomoc. 15 kwietnia Komisja Rozwoju Gospodarczego Rady m.st. Warszawy rozpatrzyła możliwości uregulowania stanu prawnego gruntów z naniesieniami, dzierżawionych przez spółdzielnie mieszkaniowe od miasta st. Warszawy. Ryszard Zięciak, radny Ursynowa i członek Rady Nadzorczej SBM „Imielin” wyraził pogląd, że sprawa regulacji stanów formalno-prawnych nieruchomości ma ogromne znaczenie finansowe dla przychodów miasta. Obliczył on, że miasto Warszawa traci rocznie 8 mln zł wpływów tylko z obszaru dzielnicy Ursynów. Spółdzielcy są zainteresowani uregulowaniem stanów prawnych nieruchomości ze względu na oczekiwane ustanowienie własności mieszkań. Także ze względu na inwestycje przygotowywane w sąsiedztwie, ponieważ ani spółdzielnia ani odrębni właściciele nie są uznawani za stronę.

Tak mówił Ryszard Sołtysiak, prezes SMB „Jary”. Spółdzielcy chcą znać warunki przekształceń. Sławomir Żuk, prezes SBM „Stokłosy” upomniał się o wskazanie jednoznacznych ścieżek proceduralnych. Gdy spółdzielnia spełni warunki, pozostanie jej zapłacić. To zdejmie strach z urzędnika, który musi stać na straży prawa. Za użytkowanie wieczyste opłaty są wyższe, co oznacza większe wpływy do kasy miasta. Marek Jaroszkiewicz, prezes SM „Na Skraju” dziwił się, dlaczego „tak opornie idzie pozyskiwanie środków przez miasto”. Regulowanie stanów formalnych nieruchomości trwa bowiem latami, spółdzielnia przygotowuje dokumenty, a sprawy nie posuwają się naprzód. W tej sytuacji spółdzielnia musi wstępować na drogę sądową, co trwa latami. Droga sądowa okazała się skuteczna w odniesieniu do ok. 10 ha. Na pozyskanych działkach z powodzeniem realizowane są inwestycje zwiększające przychody miasta. Spółdzielnia wolałaby to jednak realizować szybciej w drodze współpracy z miastem. dokończenie na stronie 6

Znów oszczędności kosztem uczniów Pamiętacie Państwo, jak w zeszłym roku wraz z rodzicami uczniów stołecznych szkół protestowaliśmy przeciwko prywatyzacji publicznych stołówek szkolnych? Wówczas ekipa pani prezydent i osobiście śródmiejski burmistrz Wojciech Bartelski postanowili zaoszczędzić na prowadzeniu publicznych stołówek i przerzucić całość kosztów związanych z wyżywieniem dzieci w szkole na rodziców. Ostatecznie władze miasta nie uwzględniły naszych argumentów i postawiły na swoim – udało się zaoszczędzić kilka milionów, ale jakie są koszty społeczne prywatyzacji, nie sposób oszacować. Obecnie władze miasta mają pomysł na kolejną „reformę” w stołecznej oświacie. Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy wydało dokument zatytułowany: „Zasady organizacji pracy przedszkoli i szkół prowadzonych przez m.st. Warszawę w roku szkolnym 2013/2014”. Otóż według wydanych w powyższym dokumencie wytycznych liczebność klasy nie powinna być mniejsza niż: w szkole podstawowej – 26 osób, w gimnazjum – 28 osób, liceum ogólnokształcącym i technikum – 30 osób. Do tej pory, co precyzuje analogiczny dokument dotyczący bieżącego roku szkolnego, obecna liczba minimalna, była granicą maksymalnej liczebności klasy, która nie powinna być przekroczona. Na przykład w podstawówkach obecnie klasa może liczyć maksymalnie 26 uczniów, a według nowych zasad nie bę-

dzie mogła liczyć mniej. Górnej granicy liczebności klas w ogóle nie ustalono, dając pole do popisu dyrektorom szkół i burmistrzom chcącym zaoszczędzić na etatach nauczycieli. Przecież większe klasy oznaczają mniejsza liczbę zajęć, za które trzeba zapłacić nauczycielom. Z cytowanego opracowania wynika jasna dyrektywa dotycząca łączenia klas. W dodatku według tych zasad nie tylko będą tworzone nowe klasy (pierwsze roczniki), ale także klasy już istniejące będą musiały przechodzić reorganizację oznaczająca istotną zmianę w ich środowisku nauczania. Poza skandalicznym uderzeniem w liczebność klas „wytyczne” doprowadzą do ograniczenia liczby etatów w placówkach oświatowych (zagrożone są także przedszkola). Czysty zysk dla władz miasta, które nie przejmują się znacznym obniżeniem jakości nauczania. Zdaję sobie sprawę z wielomilionowych braków w budżecie warszawskiej oświaty. Jednakże, jak wielokrotnie deklarował burmistrz Bartelski - np. kiedy namawiał radnych do pozytywnego zaopiniowania projektu budżetu zakładającego ok. 51 milionów złotych deficytu - sytuacja systemu oświaty w Śródmieściu nie jest zagrożona. Tymczasem proponowane zmiany godzą w jedną z podstawowych zasad organizacji pracy w placówkach oświatowych zakładającą, że nauczanie w klasach liczących ponad dwadzieścia kilka osób jest znacznie mniej skuteczne. Uczniowie w liczniejszych kla-

sach mają trudności w aktywnym uczestniczeniu w lekcjach, a nauczyciele nie są w stanie nawiązać kontaktu ze wszystkimi wychowankami. Kiedy tylko dokument trafił w moje ręce wystosowałem do burmistrza interpelację dotyczącą projektów organizacyjnych przygotowywanych właśnie we wszystkich placówkach oświatowych. Zwróciłem się także z prośbą o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia śródmiejskiej komisji oświaty. Podobnie uczynili radni Ruchu Palikota w innych dzielnicach. Wszystko wskazuje na to, że zaproponowane zmiany są kolejnym sposobem na szukanie oszczędności czy też łatanie dziury w budżecie miasta. Polityka władz miasta może doprowadzić do tego, że będą tworzone klasy np. 35-osobowe lub większe (bo górnej granicy nie określono), a szkoły w dzielnicach, gdzie nabory są mniejsze, będą sukcesywnie likwidowane. Czy tak ma wyglądać postęp w stołecznej oświacie? Czy zajęcia dydaktyczne, z uwagi na liczbę uczniów w klasach, będą organizowane jedynie w salach gimnastycznych? Obawiam się, że śródmiejskie placówki oświatowe nie dysponują stosownymi aulami. Znów wraca pytanie: czy dzieci i młodzież ponownie muszą ponosić konsekwencje nieudolności władzy? Czy oszczędności nie powinno szukać się gdzie indziej? Grzegorz Walkiewicz,

śródmiejski radny, wiceprzewodniczący Warszawskiego Ruchu Palikota


3

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan Do przeczytania jeden Kopff

Historia pewnej piosenki Dobrze jest, kiedy felietonista jest człowiekiem leciwym, bo zawsze ma o czym pisać: jak nie psioczyć na „dzisiejsze czasy”, to dzielić się swymi przeżyciami z przeszłości i ujawniać fakty, czasami dla niektórych dość niewygodne. To spostrzeżenie daje mi możliwość przybliżenia PT Czytelnikom kulis powstania aktualnej inicjatywy mec. Kalisza, którą zatytułował ”Dom wszystkich - Polska”, mieniąc się właścicielem i pomysłodawcą nazwy swego ugrupowania. A było tak: Był rok dwutysięczny i zbliżała się kampania wyborcza na urząd Prezydenta RP. Zadzwo-

nił do mnie poeta Janek Wołek i zapytał, czy nie napisałbym utworu dla potrzeb startującego na drugą kadencję Aleksandra Kwaśniewskiego, pytając nieśmiało o mój stosunek do tej postaci. Odpowiedziałem, że jestem zawodowcem do wynajęcia, więc pytam tylko: kiedy i za ile, a nie: dla kogo. Uznał to za zgodę i przysłał mi tekst. Tytuł dzieła - ”Dom wszystkich - Polska” spodobał mi się, usiadłem więc do klawiatury (fortepianu, nie komputera) i po chwili rzecz była gotowa. Byłem zdolny, psiakrew! Pozostało tylko zaaranżować, znaleźć wykonawców, zamówić studio i pieśń

nagrać. W tym celu sztab wyborczy prezydenta Kwaśniewskiego ustanowił kierownika produkcji, którym okazał się młody, nieco bezradny w powierzonej mu materii człowiek, o nieznanym mi nazwisku - Wojciech Olejniczak. Jego główną troską było, aby ta produkcja nie była zbyt kosztowna, w związku z tym wystąpił z propozycją, abym zrezygnował z honorarium, nieco zażenowany sam tą propozycją. Machnąłem więc ręką na dość kiepską perspektywę szybkiego się wzbogacenia, ale zwróciłem uwagę, że wykonawcy tej piosenki za darmo swego głosu i wizerunku nie użyczą. Pan

Olejniczak boleśnie się skrzywił, ale w końcu się zgodził. A grono wokalistów było doborowe! Posłuchajcie rezultatu - archiwalne nagranie znajdziecie na youtube. „Dom wszystkich - Polska”: www.youtube.com/ watch?v=3Hn2KYkwRH4 A potem ruszyła kampania Kwaśniewskiego, ze znanym wynikiem: prezydent wygrał w pierwszej turze, mimo iż usiłował śpiewać wraz z niemiłosiernie kaleczącym melodię nieudolnym akompaniatorem. Pan Olejniczak zadzwonił raz jeszcze obiecując nagrodę, którą miał być... uścisk ręki szefa sztabu wy-

borczego - pana mecenasa Kalisza. Nie chciałem jednak fatygować zapracowanego człowieka i z tej nagrody zrezygnowałem. Bez żalu. Następne lata były dla zwycięskiej wówczas formacji lewicowej równią pochyłą. Z marzeń o zbudowaniu wspólnego dla wszystkich domu niewiele zostało. Dziś, po trzynastu latach, lewicowa chatka chwieje się w posadach. Pan Kalisz pracowicie zajmuje się konstrukcją prywatnego azylu dla miotającej się po politycznym wybiegu pozbawionej perspektyw grupki, ale nazywanie byle jak skleconej budy „Domem wszystkich - Polską” wydaje mi się grubą

przesadą. Szkoda nie tylko Polski, ale również tej piosenki dla firmowania tak kiepskiego przedsięwzięcia. A co do dysponowania utworem? Pan Kalisz jest prawnikiem i wie, czym grozi naruszanie praw autorskich. Jest jednak wyjście z tej sytuacji. Jeśliby inicjator powstania kolejnej na lewicy kanapowej gromadki chciałby mieć pieśń adekwatnie nawiązującą do idei jego „domu” - polecam wykorzystanie utworu Niemena „Domek bez adresu”. Pasuje jak ulał.

Wychodzimy z parku. Obok mnie idzie starszy mężczyzna. – Jak podoba się panu spacer? - pytam. – Znam te miejsca. Miałem wtedy dziesięć lat – mówi Kazimierz Bortnowski. – Mieszkałem między Żydami. Więcej kolegów miałem pochodzenia żydowskiego niż katolików. Teraz mieszka w Warszawie, na Śródmieściu. Na spacer po żydowskiej Warszawie przyszedł z ciekawości. Chciał usłyszeć, co na ten temat ma do powiedzenia przewodnik, który z racji wieku nie mógł widzieć tego, o czym opowiada. Pytam, czy takie wycieczki są potrzebne i interesujące? – Jak najbardziej – przytakuje. Tego samego zdania będzie Anna Spisz, która na wycieczkę przyjechała z Bielan. Jest warszawianką, interesuje się historią Warszawy. Opuszczamy Śródmieście. Przewodnik prowadzi nas na ulicę Złotą. Wchodzimy w podwórko. Skręcamy w prawo. Przed nami zachowany fragment murów getta. Tablice pamiątkowe w języku polskim i hebrajskim. Pod murem wieńce z biało-niebieskich kwiatów. Są też żonkile. Symbol powstania w getcie warszawskim. Zarówno tutaj, jak i w podwórku ulicy Siennej 55, można dotknąć historii, przenieść się w czasie. Wystarczy odrobina wyobraźni. Dzisiaj nie słychać odgłosów z drugiej strony. Poza tymi murami nic nie ma z tamtego świata. Tylko jeszcze pamięć pozostała, o której świadczą kwiaty i znicze. Kolejny mur i nieodbudowana kamienica, strasząca pustymi otworami okiennymi znajdują się na ulicy Waliców. Tam też zatrzymujemy się na chwilę. Spotkanie kończymy na ulicy Chłodnej. Marcin Strachota pokazuje nam budynek, w którym mieszkał Adam Czerniakow. To kamienica pod numerem 20 przy ulicy Chłodnej. Strachota prosi, by na jutrzejszą wycieczkę mężczyźni zabrali jakieś nakrycie głowy, bo będą zwiedzali cmentarz żydowski. Na Chłodnej zostaję z panem Bortnowskim. Proszę, żeby opowiedział mi o tamtych czasach, o powstaniu w getcie. - Gdy wybuchało powstanie w getcie byłem cały czas na ulicy – wspomina Kazimierz

Bortnowski. – W czasie wojny mieszkałem na Rynku Nowego Miasta. Obudziła nas strzelanina i głośne eksplozje. Była godzina policyjna i czekałem do rana, żeby pójść do brata, który mieszkał na ulicy Franciszkańskiej 13. Tam też była moja mama. Stamtąd poszedłem na róg ulic Franciszkańskiej i Bonifraterskiej. Ulica Bonifraterska była podzielona murem wzdłuż ulicy i na ulicy Franciszkańskiej była duża brama wejściowa, żeby mogły wjeżdżać samochody i czołgi. Ta brama była otwarta, bo powstanie już trwało. Strzelanina, podpalone domy. Podszedłem dość blisko, bo na róg Franciszkańskiej i Bonifraterskiej. Widział oficerów niemieckich, którzy się naradzali. Z balkonów palących się budynków wyskakiwali ludzie. Podszedł jeszcze bliżej. Na Franciszkańskiej zapalił się dom. Było tak dużo dymu i ognia, że nie było widać końca ulicy. W pewnym momencie zobaczył wychodzących z dymu ludzi. Mężczyznę, kobietę i dwie dziewczynki. Szli z podniesionymi rękami w stronę Niemców. - Podchodzą, parę słów wymienili, oficer niemiecki dał rozkaz żołnierzowi. Pod ścianę. Na moich oczach rozstrzelali, na oczach tego ojca, ja się dziś wzruszam – głos Kazimierzowi Bortnowskiemu się łamie i z oczu płyną łzy – na oczach tego ojca rozstrzelali te dwie dziewczynki. Na mnie zrobiło to tak ogromne wrażenie, że uciekłem. Uciekłem wzdłuż Bonifraterskiej, wzdłuż muru w stronę Dworca Gdańskiego. W pewnym momencie usłyszałem huk i zobaczyłem jak mur getta się przewraca. Widziałem też moment, jak powstańcy w getcie wywiesili dwie flagi, polską biało-czerwoną i żydowską, niebieską z gwiazdą Dawida. Podajemy sobie ręce na pożegnanie. Dziękuję za rozmowę. Obiecuję, że prześlę mu zdjęcia, które zrobiłem podczas tego spaceru. Wracamy, każdy do swojej teraźniejszości. Ale przeszłość, tragedia czasu wojny jest pół kroku za mną. Nie można zapomnieć. Trzeba pamiętać.

Antoni Kopff a.kopff@wp.pl

Śladami żydowskiej Warszawy Za piętnaście minut trzynasta. Sobota, 20 kwietnia. Czekam na ulicy Długiej 52 przed budynkiem Arsenału. Tu umówiłem się z Marcinem Strachotą, przewodnikiem z Biura Przewodników Skarby Warszawy. Niebo zachmurzone, chłodno. Po chwili podchodzi do mnie młody człowiek. Podajemy sobie ręce. Pytam dlaczego akurat wycieczka po żydowskiej Warszawie? - Wczoraj mieliśmy rocznicę wybuchu powstania w getcie – mówi Marcin Strachota. - Poza tym te ślady, pozostałości po narodzie żydowskim, po żydowskich mieszkańcach Warszawy interesują ludzi. Przejdziemy po dawnej dzielnicy żydowskiej, po miejscach, gdzie były największe skupiska Żydów przed II wojną światową w Warszawie. Przejdziemy przez tereny getta, przez cmentarz żydowski. Czekamy, podchodzą do nas ludzie. Kobiety i mężczyźni. W różnym wieku. Na początku małe zamieszanie. Okazuje się, że to samo miejsce i czas wybrali inni przewodnicy. W końcu ruszamy. Niedaleko, kilkadziesiąt kroków. Tuż za budynkiem Arsenału zatrzymujemy się. Powód jest jeden. Ale ważny. Przewodnik opowiada o miejscu, o ulicy Bohaterów Getta. Brukowana z torami tramwajowymi, które zaczynają się nie wiadomo dlaczego i kończą niespodziewanie. Żaden tramwaj tędy nie przejedzie. Ale przed wojną było to centrum życia żydowskiego. Po ulicy jeździły tramwaje, a w miejscach, gdzie teraz rosną drzewa, stały kilku piętrowe kamienice. I w przeciwieństwie do dnia dzisiejszego, gdzie na ulicy stała tylko nasza grupa, po ulicy chodziły tysiące ludzi. Przewodnik cofa nas w czasie. – W wieku XI na terenie Polski, Mazowsza pojawiają się pierwsi osadnicy wyznania mojżeszowego – mówi. Pierwszy namacalny dowód osadnictwa żydowskiego w Warszawie pochodzi z 1414 roku. Wtedy Żydzi zamieszkiwali małą uliczkę pomiędzy Wąskim Dunajem a ulicą Piekarską. Przy samym Podwalu, przy murach miejskich. Tam mieli swoją murowaną synagogę. Na ulicy Bednarskiej był również cmen-

tarz żydowski - dowiadujemy się z przywileju wydanego w 1527 r. przez króla Zygmunta Starego De non tolerandis Judaeis, który zabraniał Żydom zamieszkiwać na terenie miasta. Zamieszkiwali w podmiejskich jurydykach – małych osadach położonych na terenach prywatnych. W mieście mogli pojawiać się w trakcie trwania jarmarków czy sejmów.

nia żydowskiego, czyli około trzydziestu procent mieszkańców Warszawy. Idziemy dalej, w kierunku alei Solidarności. Przechodzimy przez przejście dla pieszych tuż przy pałacu Przebendowskich– Radziwiłłów, w którym mieści się Muzeum Niepodległości. Idziemy na ulicę Tłomackie. To tutaj mieści się Żydowski Instytut Hi-

ście jidysz. Kolejny przystanek na trasie naszej wycieczki to ulica Próżna. Przez plac Grzybowski przechodzimy do synagogi, jedynej, która pozostała. Niemcy jej nie zburzyli, dlatego że zrobili tam stajnię. – Proszę się odwrócić, za budynkiem przedszkola znajdował się Judenrat – mówi Strachota. – To była gmina żydowska utwo-

W wieku XVIII znika z mapy Europy Rzeczypospolita Obojga Narodów. Wybucha Insurekcja Kościuszkowska, w której wzięli udział obywatele Polski wyznania mojżeszowego. Dowiadujemy się, że oprócz niezliczonej rzeszy biedoty żydowskiej, jednymi z najbogatszych mieszkańców miasta byli również Żydzi. Bankierzy, finansiści, kupcy żydowscy stanowili elitę ówczesnej Warszawy. - W 1809 roku powstała dzielnica północna – ciągnie opowieść Strachota – na terenie Muranowa, od północy granicą był Żoliborz, od zachodu ulica Okopowa od wschodu – opierała się o Stare Miasto. Granicą południową była ulica Leszno czyli obecna aleja Solidarności. Żydzi mieszkali też na starej Pradze, na Próżnej, Grzybowskiej. W XIX w. następuje napływ ludności żydowskiej do Warszawy. Przed wybuchem II wojny światowej w stolicy zamieszkiwało ponad 350 tysięcy ludności pochodze-

storyczny. Ulica Tłomackie to też zaplecze Błękitnego Wieżowca. Miejsce wybrane przez przewodnika nie przypadkowo. W miejscu, gdzie obecnie stoi Błękitny Wieżowiec, stała Wielka Synagoga. Świątynię zburzył osobiście niemiecki zbrodniarz wojenny Jürgen Stroop 16 maja 1943 r. Na pytanie, czy Żydzi czuli się obco w Warszawie, mógłby odpowiedzieć Isaak Cylkow, który we wrześniu 1878 r. przywitał w języku polskim rosyjskiego namiestnika przybyłego na uroczystość odsłonięcia Wielkiej Synagogi. Idziemy dalej, w kierunku ulicy Elektoralnej. Zatrzymujemy się na chwilę. Przewodnik wskazuje na położony po lewej stronie plac Teatralny z budynkiem Teatru Wielkiego. Tam kiedyś był Pociejów, kolejne miejsce na mapie żydowskiej Warszawy. Przechodzimy przez Marszałkowską na plac Za Żelazną Bramą. W sobotnie popołudnie jest tutaj sennie. Kiedyś słychać było mowę polską, rosyjską i oczywi-

rzona przez Niemców. Niemcy na jej czele postawili Adama Czerniakowa. Judenrat zajmował się wdrażaniem zaleceń władz okupacyjnych. Na barkach Czerniakowa spoczął bardzo przykry obowiązek. W roku 1942 rozpoczęły się wywózki mieszkających na terenie Getta Warszawskiego Żydów do Auschwitz. I Adam Czerniakow miał selekcjonować mieszkańców getta i niejako swoimi rękami wybierać, kto ma umrzeć. Nie wytrzymał tego psychicznie, drugiego dnia po wprowadzeniu tego zarządzenia popełnił samobójstwo na terenie Judenratu. Po tym budynku nie ma najmniejszego śladu. Zatrzymujemy się też w parku przy Pałacu Kultury i Nauki od strony rozkopanej ulicy Świętokrzyskiej. Stoimy przed pomnikiem Janusza Korczaka, a właściwie Henryka Goldszmita. Korczak przedstawiony jest na pomniku ze swoimi podopiecznymi. Był z dziećmi do końca. Zginął razem z nimi w Treblince.

Tekst i fot. Andrzej Sitko


4

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Ktoś tu nie jest demokratą Dawno mnie tak nie zdenerwował mój premier. Chodzi mi o komentarz Donalda Tuska do projektu prezydenta Bronisława Komorowskiego nowelizacji w prawie samorządowym. Wg pomysłu z Belwederu mieszkańcy mieliby prawo na szczeblu gminy i powiatu do obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej. Dodatkowo legislacyjne zmiany wprowadzałyby na poziomie lokalnym formułę tzw. wysłuchania publicznego. Rewolucyjnym zaiste zmianom należy tylko przyklasnąć. Dotąd mieszkańcom pozostawało jeno wyżywanie się na galeriach dla publiczności. Teraz pojawia się szansa na bezpośrednie uczestnictwo jednostek i organizacji w sprawach żywo ich dotyczących, bo sąsiedzkich. Ale światła idea władzy „dla ludu od ludu i przez lud” najwyraźniej nie w smak prezesowi Rady Ministrów! Cytuję p. Tuska za „Gazetą Wyborczą” (16-17 marca 2013 r.): „Dostrzegam w tych prezydenckich projektach marzenie, że demokracja może polegać na permanentnych obradach i permanentnej partycypacji obywateli w podejmowaniu decyzji. Tymczasem doświadczenie podpowiada mi, że głównym narzędziem w zarządzaniu są kompetencje […].”

Nóż się w kieszeni otwiera, gdy czyta się takie słowa urzędującego już drugą kadencję premiera! Wiadomo, iż od dłuższego czasu w społeczeństwie nadwiślańskim narasta już nie niechęć, a wręcz wrogość wobec władzy i jej reprezentantów! (vide inicjatywa Kukiza). Sondaże krajowe zgodnie wskazują: coraz więcej Polaków deklaruje brak wpływu na to, co się w kraju dzieje. Że kartka wyborcza co dwa-trzy lata w powszechnym odbiorze to za mało… I w tak dramatycznym momencie pojawia się projekt, który może uzdrowić sytuację, przywrócić Kowalskiego polityce, a politykę Kowalskiemu. Jak ongiś Konstytucja 3 maja uchylała drzwi do kariery prawym mieszczanom, tak teraz pan Prezydent daje szansę działać i być użytecznymi lokalnym społecznikom. A co wielki liberał z Trójmiasta na to? NIE. Cytowana wypowiedź Tuska brzmi komicznie, jeśli pamiętamy, że premier - z wykształcenia historyk - przed zajęciem się z woli narodu kierowaniem potężna machiną administracji państwowej III RP niczym wcześniej nie zarządzał. Gdzież więc to doświadczenie i kompetencje na starcie, panie premierze? Szefowi rządu w niechęci do prezydenckiej inicjatywy wtóruje

Warsztaty z animacji Na pytanie o granicę ludzkich możliwości próbowano odpowiadać wielokrotnie, zwłaszcza w sporcie zagadnienie to powraca niczym bumerang. Nie mniej intrygujące są jednak pytania o granice dziecięcych możliwości.

Nie ignorując tego aspektu interesujący projekt łączący zabawę z edukacją zorganizowano ostatnio na Bielanach. W projekcie o nazwie Bajkodzieło przygotowanym przez Fundację Przystanek Twórczość mo-

można się nimi bawić. Młodzi uczestnicy własnoręcznie animowali film tradycyjną metodą poklatkową. Wcielając się w rolę lektorów miały też okazję podłożyć głos do filmów. Wszystko było przy tym dziecięco proste.

Ile potrafi dziecko w okresie przedszkolnym? Jak przez ten czas wzrastają jego zdolności manualne i intelektualne? Tego rodzaju dylematy można by mnożyć. Rzecz staje się tym ciekawsza, że na zagadnienia takie dr Grzegorz Roch Bajorek różnie też odpowiadają teorie pedagogiczne. W jednym wszelako wszyscy są zgodni: umiejętności rozwijają się poprzez nabywanie nowych doświadczeń. Edukacja i trening twórczy są więc nieodzownym elementem rozwoju.

gły wziąć udział dzieci w wieku od pięciu do siedmiu lat, a także rodzice, którzy przybyli na warsztaty do Biblioteki Publicznej przy ulicy Perzyńskiego 3. Podczas warsztatów dzieci poznały tradycyjne polskie wiersze i aż trudno uwierzyć, ale stworzyły do nich animacje filmowe. Zajęcia poprowadziły doświadczone animatorki kultury zgodnie z najnowszymi metodami edukacji artystycznej. Odkryły przed dziećmi niezwykły świat wierszy, pokazując, jak

Dobra zabawa sprawiła, że mówi się o kontynuowaniu warsztatów. Wspólne czytanie, zabawa z tekstem i przygotowanie prostego scenariusza okazały się też świetnym pomysłem na spędzenie przez rodziców i dzieci czasu w sposób twórczy i wartościowy. Niedowiarkom dzieci zaś pokazały, że wątpienie w ich zdolności nie jest najlepszym podejściem, chociaż może nadałoby się na temat animowanego filmu.

włodarz Gdańska, Paweł Adamowicz, dla którego nowe przepisy to (znów powtarzam za „GW”) „zaproszenie dla pieniaczy i osób z zaburzoną psychiką”. Rzecze polityk również wybrany w bezpośrednich wyborach, przewodniczący Unii Metropolii Polskich! Członek partii mającej w nazwie „obywatelska”! Brzmi to jak groteskowy żart. Naprawdę. A media ogólnopolskie milczą (dla dobra ciepłej wody z kranu?). Nikomu nie przychodzi do głowy spytać, jak to możliwe, że na szczeblu gminy Platforma Ursynowska w mailach wzywa, prosi, zaklina wręcz do uczestnictwa w posiedzeniach rady dzielnicy, a jednocześnie wierchuszka tejże partii pragnie gorąco, by obywatele - mówiąc kolokwialnie - odp…. się od polityki, bo tylko przeszkadzają? Polityków poznaje się po czynach, nie słowach. Najpierw słynna „wrzutka Rockiego” w senacie. Teraz szczera opinia urzędującego premiera odnośnie prawa jednostek do partycypacji w życiu politycznym. Owszem, każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii. Jednak ktoś tu chyba nie jest demokratą…

ZDROWIE i URODA

Wstydliwy problem Polaków dokończenie ze strony 1 osoby mające problemy ze słuchem przestaną unikać rozmowy Czy zdajesz sobie sprawę na ten temat , tym szybciej znów z tego, że osoby, które źle słyszą, będą mogły w pełni słyszeć otawstydzą się do tego przyznać? czające dźwięki i unikną postępuTymczasem pogarszanie słuchu jącej deprywacji słuchu. u jednego członka rodziny jest Zanim będzie za późno… uciążliwe dla pozostałych doCzęsto zdarza się, że problemy mowników, gdyż naraża ich na ze słuchem są zauważane zbyt przebywanie w nadmiernym ha- późno, gdy pomoc jest już niełasie (np. bardzo głośne słuchanie możliwa, bo wystąpiło już długoTV lub radia), czyli na warunki, trwałe uszkodzenie słuchu. które i u nich mogą spowodować PAMIĘTAJ – im szybciej niedopowstanie problemu pogarszanie słuch zostanie wykryty, tym lesłuchu. piej. Dlatego KAŻDY powinien W takiej sytuacji bardzo ważregularnie badać swój słuch. na jest pomoc rodziny. Uszkodzenie słuchu może pogłębiać Co powinno nas zaniepokoić… – narzekanie, że osoby, z któsię na przestrzeni czasu, a osoba niedosłysząca może nie zdawać rymi rozmawia się przez telefon, sobie z tego sprawy. Zwykle mówią niewyraźnie, – trudności z rozpoznaniem, to właśnie rodzina, przyjaciele i współpracownicy wcześniej za- z której strony dochodzi dźwięk, – uskarżanie się na dzwonienie uważają problem. Utrata słuchu jest procesem długotrwałym, dla- lub brzęczenie w uszach, – częste powtarzanie fraz: tego sami zainteresowani często tego nie zauważają i obwiniają „Słucham?”, „Przepraszam, czy otoczenie za nadmierny hałas lub mógłbyś powtórzyć?”, – bardzo głośne słuchanie raniewyraźną i złą wymowę. dia lub telewizji. Technologia odpowiada na Jeśli zauważyliśmy któryś potrzeby… z objawów u siebie lub u naszych Osobom źle słyszącym przy- bliskich, to jest to odpowiedni chodzi z pomocą technologia, czas, by zacząć dbać o swój słuch która rozwija się bardzo szybko i sprawdzić jego stan. Trzeba i dziś jest w stanie zaspokoić udać się na badania. wszelkie wymagania dotyczące NA NASZYM SŁUCHU POLEaparatów słuchowych – zarówno GAMY W WIELU RÓŻNYCH te estetyczne, dotyczące rozmiaSYTUACJACH ŻYCIOWYCH, rów urządzenia, jak i te wynikaDLATEGO POWINNIŚMY GO jące z nowoczesnego, aktywnego CENIĆ I CHRONIĆ! stylu życia. Dlatego im szybciej

Otoczenie i rodzina…

/W.A./

Turysta jak hazardzista

Ludzie regularnie sprawdzają stan swoich zębów czy wzrok, ale zapominają, że słuch jest również Światowy kryzys rozpościera bardzo ważny, bo bez niego nie swoje macki niemal na wszystkie jesteśmy w stanie się sprawnie sfery naszego życia. W rezultacie porozumiewać się z otoczeniem. większość z nas liczy złotówki Pomóż tym których kochasz… z obawy przed ich brakiem lub Wczesne wykrycie wady słuchu zadłużeniem. Podobnie postępupomaga ponownie przejąć kon- ją samorządy, a lęk przed widtrolę nad własnym życiem. mem bankructwa skłania do tego Możesz pomóc i zmienić życie samego przedsiębiorstwa. osoby cierpiącej na problem ze W powszechnym zamieszaniu słuchem na lepsze. nie brakuje jednak i cwaniaków. Jeśli zauważyłeś, że ktoś Przypominam sobie zeszłoroczny z bliskich ma problem ze słu- kryzys w branży turystycznej. Pochem, NAMÓW GO NA WIZYTĘ jawiło się wówczas kilka spektaU SPECJALISTY. kularnych bankructw, a nieszczelne przepisy stworzyły możliwość W DNIACH korzystania z luk prawnych przez 6 – 30 MAJA 2013 ROKU nie do końca uczciwych przedsięZAPRASZAMY NA BEZPŁATNE BADANIE SŁUCHU biorców. W rezultacie wiele tysięcy osób wracało z zagranicznych wycieczek przed czasem i bez Zapraszamy specjalnego zadośćuczynienia ze do naszych gabinetów: strony touroperatorów. ul. Koszykowa 78, Bankructwa biur podróży wy(Przychodnia CePeLek) musiły również działania Urzędów tel. 22 425 67 06 Marszałkowskich, na których to, w myśl przepisów ustawy, spoul. Żeromskiego 33, czywa obowiązek regulowania (przychodnia specjalistyczna) zobowiązań z gwarancji bankotel. 22 499 66 30 wych touroperatorów. Niestety, ul. Cegłowska 80, w związku z luką prawną stało się (Szpital Bielański) tak, że część biur podróży nie miatel. 22 392 91 99 ła na tyle wysokiego ubezpieczenia, aby można było sfinansować Posiadamy sieć 15 gabinetów powroty do Polski. Urząd Marszałna terenie całej Warszawy. kowski założył więc 190 tysięcy Zapytaj o najbliższy gabinet: złotych. Dzięki temu podróżni 22 392 76 19. mogli szczęśliwie powrócić do domów. Potem Marszałek Woje-

wództwa Mazowieckiego zwrócił się do wojewody o zwrot owych 190 tysięcy. Spotkał się jednak z odmową i sprawa trafiła do sądu. Wszystko przez to, że przepisy nie precyzują odpowiedzialności instytucji za zorganizowanie powrotu turystów. Spowodowało to też, że Konwent Marszałków postanowił o ograniczeniu działalności Urzędów Marszałkowskich w zakresie sprowadzania pechowców do domu z zagranicznych wojaży. Zgodnie z przyjętym stanowiskiem Urzędy Marszałkowskie mają od tego roku jedynie pośredniczyć w przekazywaniu środków z gwarancji ubezpieczeniowych, bez organizacji powrotów oraz ewentualnego założenia środków umożliwiających sprowadzenie ludzi do kraju. Potencjalny turysta musi zatem zmierzyć się z sytuacją podobną do tej, z jaką mierzy się gracz w ruletkę! Jeśli przypadkiem źle wybierze ofertę, może w skrajnym wypadku zostać niejako uwięziony za granicą. Jak jednak w razie bankructwa lub niewystarczających środków na powrót wszystkich klientów biura decydować, kto ma wrócić, a kto nie? Kto też ma organizować powroty i w jakim terminie? Nie są to bynajmniej pytania retoryczne. Mamy maj. Czas wzmożonego ruchu turystycznego już niedługo. Nie wiadomo, ile biur podróży ma kłopoty finansowe? Nie wiadomo, komu moż-

na zaufać i z jakim biurem decydować się na rodzinne wakacje? Jasne jest dla mnie, że Konwent Marszałków podjął decyzję i wypracował stanowisko zgodnie z prawem oraz troską o własne budżety samorządowe! Czy jednak w decyzji tej nie zabrakło szerszego spojrzenia na sprawy osób, które już niebawem i nie z własnej winy mogą bezpośrednio doświadczyć skutków takiego rozstrzygnięcia? Czy rolą samorządu nie jest działanie na rzecz mieszkańców? Ostatecznie podana kwota 190 tysięcy złotych nie jest sumą decydującą o budżetach, które w przypadku województw są na poziomie miliardów złotych. Wyciągający swoje macki kryzys wymusza jednak, jak widać na tym przykładzie, i takie decyzje. Nic nie stoi wszakże na przeszkodzie, aby samorządy wojewódzkie organizowały kampanie informacyjne adresowane do własnych mieszkańców, uświadamiające turystów, jakimi kryteriami powinni się kierować w wyborze oferty turystycznej! Przynajmniej tyle, skoro i tak jesteśmy zdani tylko na siebie! Grzegorz Pietruczuk, radny Województwa Mazowieckiego

www.grzegorzpietruczuk.pl


5

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Szekspirowskie problemy ekonomicznych majsterkowiczów Dlaczego szekspirowskie? – zapytać może zdumiony Czytelnik. Czym jak czym, ale gospodarką Szekspir się w swoich sztukach nie zajmował. A to dlatego, że najprostsze skojarzenie hałasu w mediach światowych i naszych krajowych w sprawie artykułu znanej pary autorów (Carmen Reinhart i Kennetha Rogoffa) na temat konsekwencji wysokiego długu publicznego w relacji do wytworzonego bogactwa (PKB) jest właśnie z tytułem sztuki „Wiele hałasu o nic”. Otóż jakaś trójka autorów zweryfikowała ponownie wnioski artykułu Reinhart i Rogoffa, że jeśli dług publiczny przekroczy wysokość 90 proc. PKB, to tempo wzrostu tegoż PKB ostro spada – poniżej 1proc. rocznie. Przeliczyli oni bazę statystyczną użytą przez wymienioną parę autorów i wyszło im, że ten spadek tempa jest dużo mniejszy. Wydawałoby się, że banalna sprawa, bo duet Reinhart-Rogoff

przeliczywszy swoje obliczenia raz jeszcze i sprawdziwszy skąd bierze się zmiana stwierdzili, że wypadło im z bazy obliczeń kilkanaście krajów z początku alfabetu i to zmieniło skalę spadku tempa. Wydawałoby się, że banalna sprawa do dyskusji między ekonomistami. Nic podobnego! Majsterkowicze keynesowskiej proweniencji i w ogóle zwolennicy majstrowania przy gospodarce chwycili się artykułu trójki krytykujących Reinhart i Rogoffa niemalże jak tonący brzytwy. Szukającym uzasadnienia do zwiększania deficytów budżetowych i długu publicznego (nie wspominając już o „kroplówkach” banków centralnych) błąd w obliczeniach, zaniżający skalę spadku dynamiki gospodarczej w wyniku wysokiego długu publicznego wydał się doskonałą okazją do zanegowania jakiejkolwiek dyscypliny fiskalnej (znów o monetarnej nie wspominając!).

Komisariat Policji Metra Warszawskiego

Znalezione – niekradzione Wyobraź sobie taką sytuację… Idziesz ulicą, wokół nie ma żywego ducha. Nagle pod pobliskim drzewem zauważasz leżący na trawie telefon komórkowy. Nie wiesz, do kogo należy, gdyż bateria w nim jest rozładowana, więc nie masz dostępu do książki telefonicznej znajdującej się w aparacie. Co zrobić z telefonem, którego posiadaczem mimowolnie się stałeś? Warto wiedzieć, że sposób postępowania ze znalezionymi cudzymi rzeczami reguluje Kodeks Cywilny, a także Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 14 czerwca 1966 r. w sprawie rzeczy znalezionych (Dz. U. nr 21, poz. 141 z późn. zm.). Przepisy zawarte w kodeksie cywilnym stosuje się odpowiednio do rzeczy porzuconych bez zamiaru wyzbycia się własności (czyli zagubionych), jak również do zwierząt, które zabłąkały się lub uciekły. Po pierwsze należy pamiętać o tym, że jesteśmy zobligowani niezwłocznie powiadomić właściciela rzeczy. Jeśli tak, jak w powyższej sytuacji, nie znamy tej osoby ani miejsca jej zamieszkania, to ciąży na nas obowiązek powiadomienia właściwego organu państwowego (np. Biuro Rzeczy Znalezionych Urzędu m. st. Warszawy czy Policję) w terminie dwóch tygodni od dnia znalezienia przedmiotu. Zaniedbanie tego obowiązku stanowi wykroczenie z art. 125 Kodeksu Wykroczeń.. W Warszawie Biuro Rzeczy Znalezionych mieści się przy ul. Dzielnej 15, tel. kontaktowy 22 443-29-60 (do 63). Czynne

jest w następujących godzinach: w poniedziałek w godzinach 08.00-18.00, od wtorku do piątku w godzinach 08.00-16.00, soboty i niedziele jest nieczynne. Należy również wiedzieć, że po wypełnieniu powyższego obowiązku znalazca ma także prawa określone w Kodeksie Cywilnym. Pierwsze uprawnia go do rekompensaty finansowej. Tak zwane znaleźne stanowi 1/10 wartości rzeczy (pod uwagę brana jest wartość rynkowa rzeczy z uwzględnieniem stopnia jej zużycia), ale przysługuje jedynie wtedy, gdy osoba, która jest w posiadaniu zagubionego przedmiotu, zgłosi swoje roszczenie najpóźniej w chwili wydania rzeczy osobie uprawnionej do jej odbioru (art. 186 Kodeksu Cywilnego). Znalazca może kierować swoje roszczenie o zapłatę znaleźnego bezpośrednio do osoby uprawnionej do odbioru rzeczy lub zgłosić je do organu przechowującego. Drugie prawo zaś mówi o tym, że w przypadku, gdy właściciel nie odbierze przedmiotu w ciągu roku od dnia wezwania lub nie ma możliwości wezwania go w ciągu dwóch lat od znalezienia, rzecz staje się własnością znalazcy (art. 187 Kodeksu Cywilnego). dokończenie na stronie 8

Tymczasem nawet owa trójka weryfikatorów stwierdziła, że z ich wyliczeń spadek tempa wzrostu PKB miał miejsce i z dwóch procent z kawałkiem wzrost PKB osłabł do jednego procenta z kawałkiem (a nie poniżej jednego procenta, jak w oryginalnym artykule). Tak więc zasadnicza teza o negatywnym wpływie długu publicznego na wzrost gospodarczy została i tak obroniona. Tyle, że o tym z przejrzanych przeze mnie licznych gazet zagranicznych i krajowych „zająknęła” się tylko jedna.

A przecież nawet gdyby teza artykułu nie została obroniona, to przecież jest cała wielka – i stale rosnąca - literatura dowodząca niezbicie, że deficyty budżetowe, wzrost relacji wydatków publicznych do PKB i wzrost relacji długu publicznego do PKB są szkodliwe dla tempa wzrostu gospodarczego. Jeden artykuł mniej czy więcej – nawet tak znakomitych autorów, jak Carmen Reinhart i Kenneth Rogoff – nie zmieni bardzo silnej podbudowy empirycznej tej właśnie tezy!

Tak samo nie ma większych wątpliwości, że jeśli chce się powrócić na ścieżkę wzrostu gospodarczego po okresie nierównowagi wywołanym dużymi deficytami gospodarczymi, to równoważenie budżetu trzeba realizować przede wszystkim tnąc wydatki, a nie zwiększając podatki. I znowu, stoi za tym ćwierć wieku badań innych świetnych ekonomistów. Amatorzy majstrowania przy gospodarce szukają jednak każdej okazji, aby udowodnić, że można

robić wszystko, aby poprawić choćby trochę wyniki gospodarki w najbliższym okresie. Niestety, potem przychodzi rachunek. W Stanach Zjednoczonych i w ogóle na Zachodzie rachunek za podkręcanie koniunktury „stymulusami” i darmowym pieniądzem przyszedł w latach 2008-09. A za nowe stymulusy i pieniądze rozdawane bankom i innym podmiotom przez banki centralne rachunek niewątpliwie przyjdzie. Jan Winiecki


6

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

www.polskieradio24.pl

Spółdzielca obywatelem dokończenie ze strony 2 Wystąpienie do sądu o ustanowienie wieczystego użytkowania wymaga uiszczenia wysokiej opłaty, co naraża członków spółdzielni na bardzo duże koszty, a nie gwarantuje skutku. Jarosław Zych, prezes SMB „Imielin” podziękował za zaproszenie na zebranie Komisji Rozwoju Gospodarczego. Podkreślił, że zarząd spółdzielni działa na rzecz członków spółdzielni. Oni regularnie co miesiąc pytają, co prezes zrobił dla regulacji stanu prawnego nieruchomości. Przypomniał, że decyzja lokalizacyjna dla pasma mieszkaniowego na Ursynowie zapadła dawno. Należy ją uwzględniać, przy poszanowaniu praw ludzi do roszczeń. Można odnieść wrażenie, że wymaganie opinii urbanistycznych przez urząd miasta – co pojawiło się w ostatnich kilku latach – jest wybiegiem ograniczającym możliwość uwłaszczenia. Istnieje obawa, że opinia urbanistyczna wskaże, że spółdzielnia poza budynkami nie potrzebuje miejsc postojowych, parkingów, placów zabaw. Jak zauważyła Zofia Trębicka, przewodnicząca Komisji Rozwoju Gospodarczego, prawne uregulowanie statusu nieruchomości jest sprawą bardzo ważną nie tylko

dla spółdzielni ursynowskich. Szczególnie wówczas, gdy nie ma roszczeń. Gdy roszczenia są nieuzasadnione, również warto dokonać regulacji prawnej. Komisja obradowała w sposób merytoryczny, bez wycieczek partyjnych. Podzieliła oczekiwania spółdzielni. Komisja zamierza sformułować problem i, w porozumieniu z prawnikami miejskimi, zaproponować stosowną drogę postępowania. W rozwiązanie problemu zaangażowali się: Zofia Trębicka, przewodnicząca Komisji Rozwoju Gospodarczego, Michał Czaykowski, wiceprzewodniczący Komisji Ładu Przestrzennego oraz Ewa Masny, wiceprzewodnicząca Rady Warszawy. Zainteresowanie działaczy samorządu terytorialnego sprawami spółdzielców jest uzasadnione, gdyż lokalne wspólnoty mieszkańców tworzą członkowie spółdzielni, którzy są także obywatelami. Andrzej Rogiński

Dział reklamy tygodnika POŁUDNIE

22 844-19-15, 22 844-39-45 ogloszenia@poludnie.com.pl reklama@poludnie.com.pl

Biblioteka nr 125, ul. Czerniakowska 38a 9.05. godz. 16:00 - wernisaż wystawy rysunków i obrazów Michała Wasika „Insomnia”. Wystawę można oglądać do 3.06. w godzinach pon.,wt., czw., pt., 14:00-19:00 i śr. 11:00–16:00. Dom Spotkań z Historią, ul. Karowa 20 Do 26.05. - 1947. Barwy ruin. Warszawa i Polska w odbudowie na zdjęciach Henry’ego N. Cobba; do 16.05. - Za murem. Jak powstawało warszawskie getto. Fotografie z 1940 roku; 9.05. godz. 18.00 - "Wodzirej" Feliksa Falka i spotkanie z reżyserem; 10.05. godz. 11.30 - "Z biegiem Dniestru. Kajakiem od Bieszczad do Okopów Św. Trójcy". Prezentacja Tomasza Kuby Kozłowskiego; 11.05. godz. 16.00 - Świadkowie historii: film "Początek" z udziałem twórców Andrzeja Kałuszki i Krzysztofa Jaszczyńskiego. Film pokazuje Warszawę oczami niemieckich operatorów w pierwszych dniach po kapitulacji stolicy w dniu 28 września 1939; 12.05. godz. 16.00 - pokaz filmów "Fragment opowiadania" reż. Leszek Boguszewski i "Krzyk" reż. Barbara Sass; 14.05. godz. 18.00 - „Wiek XX w polskich fabułach filmowych”, polskie filmy w języku jidysz. Przedwojenne filmy w języku jidysz powstałe w Polsce są unikatowe, a większość z nich zaginęła. "Judeł gra na skrzypcach" (1936) Józefa Greena i Jana Nowiny–Przybylskiego i "Dybuk" (1937) Michała Waszyńskiego; 15.05. godz. 12.00 i 18.00 - „Opowieści z Kresów – Złoczów. Czasy złote, czasy złowrogie…" Tomasz Kuba Kozłowski; 17.05. godz. 16.00 - Nieznana historia – powstanie w getcie warszawskim w relacjach USC Shoah Foundation; 18.05. godz. 11.00 - Forum Obywatelskie Piękna Architektura dla Warszawy: obiekty dawnej Huty Szkła Targówek, zbiórka o 11.00 przy skrzyżowaniu ulic Radzymińskiej i Gorzykowskiej; 18–19.05. godz. 19.00–1.00 - Noc Muzeów Łazienki Królewskie Pałac na Wyspie: w każdą niedzielę godz. 11:15 - Niedzielne oprowadzanie; w każdą niedzielę godz. 12:00 - koncert; wykłady środowe: 15.05 Thorvaldsen, Tatarkiewicz i rzeźba zimnego antyku prof. Andrzej Pieńkos (z Instytutu Historii Sztuki UW). Staromiejski Dom Kultury, Rynek 2 9.05. godz. 18:00, Muzeum Niepodległości - Polscy parlamentarzyści w monarchii habsburskiej, oprawa muzyczna Chór Wychowanków hm. Władysława Skoraczewskiego; 11.05. godz. 13:00, Muzeum Pałac w Wilanowie - "Cuda Miłości", Zespół Tańca Dawnego Pawanilia; 11.05. godz. 16:00 - TO BYŁY PIĘKNE DNI, koncert w wykonaniu Basi Maj; 12.05. godz. 19:00 - Romek Puchowski koncert "Blues na niedzielę"; 14.05. godz. 19:00 - pokaz filmu "Na północ od Kalabrii" scenariusz i reżyseria - Marcin Sauter; 14.05. gody. 19:00, Zamek Królewski - Kwartet Wilanów; 16.05. - wystawa kompozycji abstrakcyjnych Magdaleny Kobiereckiej malowanych na szkle i pleksi; 18.-20.05. godz. 19:00, Piwnica na Wójtowskiej, Zakroczymska 11 - Teatr Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego „M jak...” na podstawie dwóch sztuk Pierre’a de Marivaux: Le Jeu de l’Amour et du Hasard (Gra miłości i przypadku) oraz La Dispute (Spór); 18.05. godz. 19:30, dziedziniec Muzeum Pałac w Wilanowie - Zespół Tańca Dawnego Pawanilia, nauka tańca dawnego; 19.05. godz. 15:00 - koncert Chóru Tanga Argentyńskiego "MALENA".

09.05. 19.00 - Nie do końca wyjaśnione – Audycja Piotra Lignara: „Afera Watergate”. 20.00 - Świat w powiększeniu – Audycja Redakcji Międzynarodowej Polskiego Radia – 10.05. 20.00 - Nie do końca wyjaśnione – Audycja Piotra Lignara: „Zabójstwo Salvatora Allende” – Świat w powiększeniu – Audycja Redakcji Międzynarodowej Polskiego Radia. 13.05. 20.00 - Reportaż w PR24: „Jedno życie Antosia Pastuszka” Joanna Bogusławska – Świat w powiększeniu – Audycja Redakcji Międzynarodowej Polskiego Radia. 14.05. 17.00 - 19.00 - Męska Gra: Podsumowanie sportowych wydarzeń tygodnia. 19.00 - Reportaż w PR24: „W imię ojca” Ewa Michałowska. 20.00 - Świat w powiększeniu – Audycja Redakcji Międzynarodowej Polskiego Radia. 15.05. 13.00 - Magazyn samorządowy. 19.00 - Reportaż w PR24: „Querido Papa” Dorota Boniecka-Górny. 20.00 - Świat w powiększeniu – Audycja Redakcji Międzynarodowej Polskiego Radia. Aktualne plany programowe dostępne na bieżąco na stronie internetowej www.polskieradio24.pl

INFORMATOR POŁUDNIA HANDEL u Społem WSS Śródmieście, Warszawa, ul. Nowy Świat 53 www.wss.spolem.org.pl SDH Hala Mirowska pn-pt 7-20 sob 7-18 pl. Mirowski 1* SDH Sezam pn-pt 7-21 sob 8-21 niedz 10-16 ul. Marszałkowska 126* Sklepy spożywcze: Długa 8/14*,Foksal 12/14*,Koszykowa 24, Koszykowa 31, Krak.Przedm. 16/18*, Miodowa 23, Mokotowska 46a, Mokotowska 67, Nowy Świat 53*, Solec 46*, Solec 66*, Solidarności 72*, Solidarności 83*, Widok 16,Wiejska 20*,Wspólna 41* *realizacja zamówień na Kosze Delikatesowe Sklepy przemysłowe: Andersa 25,Długa 8/14,Mokotowska 67, Wiejska 9

REKLAMA W POŁUDNIU ul. Puławska 136, pon. - czw. 9.00 - 17.00, pt. 9.00 - 16.00 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15

BIURA OGŁOSZEŃ:

u Al. Komisji Edukacji Narodowej 15 lok. 4, 22 648-24-07, 537-427-186 u ul. Na Uboczu 3 (NOK) „Continental”, tf. 22 648-29-41 u Piaseczno, ul. Kniaziewicza 45 lok. 18, tel. 22 213-85-85, 601-213-555 u ul. Dobra 19, Biuro Ogłoszeń Prasowych „Katom”, tel. 22 828 46 64, 22 828 25 87 u ul. Grzybowska 39, „aTco”, tel. 22 652-25-30, 22 654-90-77, 22 620-17-83

Witajcie w Śródmieściu! Kacper Dutkiewicz

Dominik Komar

Maurycy Moszyński

Tymoteusz Kamiński

Kajetan Nawrocki

Mia Przepiórkowska

Antoś Woźniakowski

Mikołaj Janota

Lena Migdal

Jan Bogucki

Szymon Pietrzak

Artur Bielecki

Zosia Świętochowska

Kinga Kanonienko

Antoni Piotrowski

Mateusz Gruszczyński

Ola Radwańska

Anitka Mikołajczyk

Wojtek Pojedyński

Michał Kobus

Zuzanna Dziemiela

Aleksandra Kasperska

Kuba Słowik

Krzyś Szumski

Paulina Gruszkowska

Ania Worek

Krzysztof Halicki

Lena Migdal

Jerzy Lewczuk

Zuzanna Rossa

Maciej Stani

Jakub Jankowski

Od 1991 roku zdjęcia w warszawskich szpitalach wykonuje firma Doroty i Borysa Kozielskich Foto Życzenie. Zgłoszenia do publikacji i zdjęcia archiwalne na stronie www.noworodek.waw.pl. telefon 602 218 851.

Kinga Karazja

Filip Skotarek


7

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Skwer Duśki Trafankowskiej patronuje Ojciec Polskiego Teatru – Wojciech Bogusławski. Są Wreszcie sąsiadujące ze sobą ulice Józefa Węgrzyna i Władysława Hańczy na Sielcach i ulica Zbyszka Cybulskiego przy wytwórni filmowej na Chełmskiej. Te ulice i place, którym patronują aktorskie znakomitości – bo zwróćmy uwagę, że wszyscy upamiętnieni aktorzy to postacie pomnikowe, włącznie ze Zbigniewem Cybulskim, choć on sam raczej nie chciałby być tak nazywany – odnajdziemy bez trudu poszukując aktorów w rolach patronów stołecznych ulic. Często z takich zestawień umyka natomiast miejsce, któremu patronuje przedwcześnie zmarła, wieloletnia aktorka warszawskiego Teatru Powszechnego, Daria Trafankowska. Poszukując skweru Trafankowskiej już na początku możemy przeżyć pewne zdziwienie – nie

znajdziemy bowiem skweru Darii Trafankowskiej, ale Duśki Trafankowskiej. Właśnie Duśki – taką bowiem nazwę, na prośbę sąsiadów i przyjaciół zmarłej aktorki, przyjęli warszawscy radni. „Mieszkanie na Orlej zawsze było przytuliskiem dla tych, którzy na krócej lub dłużej, ze swojej winy lub bez jej udziału stracili dach nad głową. Duśka brała za rękę, otwierała drzwi i serce, rozkładała materac i smażyła naleśniki. A potem do rana wysłuchiwała zwierzeń” – napisała biografka aktorki, Hanna Karolak. Taką Trafankowską zapamiętali ci, którzy po śmierci aktorki złożyli wniosek o nadanie placykowi w okolicach ulicy Orlej 6 gdzie mieszkała jej imienia. Ciepła, pomocna i serdeczna była dla nich właśnie Duśką, nie Darią. Daria Trafankowska urodziła się 5 stycznia 1954 r. w Poznaniu.

Zróbmy z Rozdroża plac dokończenie ze strony 1 Podczas budowy Trasy Łazienkowskiej w latach 1971-1974 jego układ uległ zmianom i przekształceniom. Na potrzeby nowoczesnego węzła komunikacyjnego uzyskał obecną, dwupoziomową formę wraz z placykiem z fontanną w części zachodniej i przejściami podziemnymi dla pieszych. Obecnie plac Na Rozdrożu jest raczej placem szybkiego ruchu dla kierowców, a nie placem sensu stricto. Dopiero uruchomienie przejść naziemnych, a w przyszłości wind z poziomu przystanków autobusowych na Trasie Łazienkowskiej na poziom Al. Ujazdowskich przywróci mu pierwotną formę. Właśnie dlatego Federacja Kółeczkowa, w skład której wchodzą stowarzyszenia osób z niepełnosprawnością, jak np. Towarzystwo Przyjaciół Szalonego Wózkowicza i Kulawa Warszawa, mamy z dziećmi - Fundacja MaMa i rowerzyści z Zielonego Mazowsza, a także SISKOM, rozpoczęła walkę o odzyskanie placu dla mieszkańców przy zachowaniu dotychczasowej formy ważnego węzła komunikacyjnego. W tych działaniach, jako radny, od początku wspieram koleżanki i kolegów z Federacji Kółeczkowej. Na początku kwietnia wystąpiłem z interpelacją do Zarządu Dróg Miejskich o zachowanie przejścia dla pieszych nad przejściem podziemnym na stałe. W zeszłym roku wspierałem tego typu działania w sprawie przejścia naziemnego na ul. Emilii Plater na przeciwko Złotych Tarasów. Tamtejsze tymczasowe przejście okazało się bardzo wygodnym dla pieszych oraz umożliwiło pokonanie ulicy osobom z niepełnosprawnością, a także osobom starszym i rodzicom z wózkami. Podobnie jest z przejściem na pl. Na Rozdrożu, które nie jest zbyt dokuczliwe dla kierowców, a w przypadku zintegrowania sygnalizacji świetlnej z komunikacją autobusową nie będzie powodowało również opóźnień autobusów podczas oczekiwania na światłach.

20 kwietnia wspólnie, jako Federacja Kółeczkowa, rozpoczęliśmy akcję „Zróbmy z Rozdroża plac” i mamy zamiar doprowadzić proces do końca. W trakcie niecałych dwóch godzin akcji udało nam się zebrać 400 podpisów pod petycją do Pani Prezydent w sprawie rozpoczęcia procesu zmian na placu. Zdajemy sobie sprawę, że Urząd Miasta ma ograniczone środki, ale postulaty są jak najbardziej przyziemne i dotyczą w pierwszej kolejności zainicjowania działań, które poprawią dostępność architektoniczną placu Na Rozdrożu, chodzi o wyznaczenie dodatkowego przejścia dla pieszych w poziomie jezdni na wysokości alei Wyzwolenia oraz na północno-zachodniej łącznicy Trasy Łazienkowskiej z Alejami Ujazdowskimi; instalację w brakujących miejscach pasów ostrzegawczych przy przejściach przez ulicę oraz ścieżek prowadzących dla osób niewidomych, które ułatwią poruszanie się pomiędzy przystankami; remont przejścia dla pieszych przez ulicę Koszykową i obniżenie krawężników; instalację bezpiecznych stojaków rowerowych. Postulaty są

zgodne ze „ St r a t e g ią Tr a n s p o r tową Warszawy do 2015 roku i na lata kolejne”, która mówi zarówno o wyznaczaniu przejść naziemnych w miejscu przejść podziemnych, jak i o zapewnieniu dobrej dostępności przystanków komunikacji miejskiej, a także zwiększeniu dostępności do systemu transportowego dla osób niepełnosprawnych. Prosimy Państwa o listy poparcia dla pomysłu poprawy funkcjonalności placu Na Rozdrożu kierowane do Zarządu Dróg Miejskich, a także do mediów warszawskich. Mamy nadzieję, że akcja zakończy się sukcesem i plac Na Rozdrożu będzie przyjazny dla pieszych, zwłaszcza tych, którzy nie mogą korzystać z przejść podziemnych, a w przyszłości niech powstaną windy z przystanków autobusowych na Trasie Łazienkowskiej na poziom placu, czego Państwu i sobie życzę. Daniel Łaga,

radny Dzielnicy Śródmieście (PO) daniellaga@interia.pl

Wczasy w Ciechocinku Klub „Złotego Wieku” PCK zaprasza w dniach 16 - 30 czerwca br. do Ciechocinka. Dzieci mają zniżki. Dla zmotoryzowanych parking bezpłatny. Ilość miejsc ograniczona. Rezerwacje i bliższe informacje telefoniczne codziennie w godz. 9.00 - 21.00 tel. kom. 600-972-410 oraz we wtorki w godz. 15.00 - 17.00 osobiście w Klubie „Złotego Wieku” PCK przy ul. Belgijskiej 5 (środkowa klatka schodowa, domofon 32).

Ceny netto w zł za jedno słowo na stronie Ogłoszenia drobne 1,64 czcionka standardowa 2,00 czcionka standardowa wytłuszczona 2,00 CZCIONKA STANDARDOWA WERSALIKI 2,50 CZCIONKA WERSALIKI WYTŁUSZCZONE 4,00 czcionka kolorowa Dział reklamy POŁUDNIE 22 844-19-15, 22 844-39-45 ogloszenia@poludnie.com.pl reklama@poludnie.com.pl

W 1979 r. ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Telewizyjną, Teatralną i Filmową w Łodzi. Po dyplomie zaangażowała się w stołecznym Teatrze Narodowym, ale po dwóch latach przeniosła się do Teatru Powszechnego i pozostała w nim już do końca. O młodą aktorkę szybko upomniał się film i utytułowani reżyserzy. Grała u Agnieszki Holland („Zdjęcia próbne”, 1976, film współreżyserowali także Paweł Kędzierski i Jerzy Domaradzki), Krzysztofa Zanussiego („Spirala”, 1978, a także kilka innych filmów), Ewy i Czesława Petelskich („Bołdyn”, 1981), Jerzego Gruzy („Noc poślubna w biały dzień”, 1982), Roberta Glińskiego („Niedzielne igraszki”, 1983), Wojciecha Marczewskiego („Ucieczka z kina Wolność”, 1990), Feliksa Falka („Koniec gry”, 1991), Macieja Ślesickiego („Tato”, 1995), Andrzeja Wajdy („Wyrok na Franciszka Kłosa”, 2000). Jej najsłynniejszą rolą teatralną była rola tytułowa w „Iwonie, księżniczce Burgunda” Witolda Gombrowicza, w reżyserii Zygmunta Hübnera. Premiera odbyła się 19 listopada 1983 roku, przedstawienie doczekało się też – równie wybitnej – wersji telewizyjnej.

AGD - RTV l Anteny, 601-867-980, 22 665-04-89. l Naprawa pralek, lodówek, tanio, 502-253-670, 22 670-39-34. l Pralki, lodówki, naprawa, 601-96-32-86. NAPRAWA MASZYN DO SZYCIA DOJAZD GRATIS TEL. 508-08-18-08

AUTO-MOTO l Auta całe, uszkodzone, kasa-

cja, zaświadczenia, 508-472-720. l Każde auto całe lub rozbite, uczciwie, gotówka, 604-874-874. l Skup aut w każdym stanie i roczniku, najwyższe ceny, płatność od ręki, 500-540-100.

USŁUGI l A - komputery, serwis, 501-594-190. l A- Przeprowadzki, 512-139-430. l A Sprzątanie mieszkań, piwnic, wywóz mebli, 512-139-430. l Cyklina, układam, 22 240-36-56. l Cyklinowanie, 663-163-070. l Cyklinowanie, układanie, 22 240-87-31. l DEZYNSEKCJA skutecznie, 22 642-96-16. l Docieplanie budynków, poddaszy, malowanie elewacji, kilkunastoletnie doświadczenie, 501-62-45-62. l Glazura, hydraulika, malowanie, 606-334-433. l Glazura, malowanie, gipsowanie, remonty, 608-554-121.

P R A W N I K PORADY 49 zł

Tel. 517-249-447 22 666-92-52

OD

Poszukując w Warszawie ulic, którym patronują aktorzy, znajdziemy ich wcale niemało i to w różnych dzielnicach. Na Powiślu mamy ulicę Stefana Jaracza i skwer rodziny Fijewskich. Na Starej Ochocie – ulicę Wincentego Rapackiego. Na Służewcu znajdziemy rondo Aleksandra Żabczyńskiego, zaś w Nowodworach – ulicę Hanki Ordonówny. Juliusz Osterwa to patron placu na tyłach pałacu Staszica i ulicy w Radości. Jednej z ulic w Falenicy patronuje z kolei Mieczysław Frenkiel, zaś jeszcze za Falenicą, w Aleksandrowie, swoje ulice mają Jadwiga Smosarska, Aleksandra Śląska, Aleksander Bardini i Eugeniusz Bodo. Helena Modrzejewska i Ludwik Solski to patroni ulic żoliborskich, także na Żoliborzu upamiętniono ulicą aktorską familię Żółkowskich. Chomiczówka – tu jednej z ulic

Ostatnią rolą teatralną Darii Trafankowskiej była Praskowia Drozdowa w „Biesach” Fiodora Dostojewskiego, które na deskach Teatru Powszechnego wystawił w 2002 r. Rudolf Zioło. Dla milionów telewidzów z całego kraju Daria Trafankowska pozostała jednak siostrą oddziałową Danu-

l Elektryk tanio, 507-153-734. l Hydraulika, gaz, Zenek,

691-718-300. l Malowanie A-Z, remonty, referencje, wiosna 25% taniej, 501-255-961. l Malowanie, gipsowanie, glazura, remonty, 608-554-121. l Okna, naprawy, doszczelnianie, 787-793-700. l Przeprowadzki, szybko, tanio, solidnie, 728-889-568. l Złota rączka, 509-483-885.

FINANSE l 24 h Lombard, 22 297-03-53. l Trudne kredyty i prywatne,

668-308-435.

WYPOCZYNEK l Wczasy dla Seniorów w Krynicy Morskiej. 14 dni cena od 1099 zł; 7 dni cena od 499 zł. Zapisy: Marszalkowska 81 lok. 25, tel. 22 834-95-29.

KUPIĘ l Antyki za gotówkę, obrazy,

platery, militaria, srebro, zegarki, bibeloty i inne. Antykwariat ul. Dąbrowskiego 1, 22 848-03-70, 601-352-129. l Antyki, starocie, za gotówkę, kupno - sprzedaż, Narbutta 23, 22 646-32-67, 502-85-40-90. l Antyki, monety, znaczki, meble, obrazy, pocztówki, książki oraz inne przedmioty, 22 253-38-79, 601-235-118, 669-154-951. l Aktualnie antyki wszelkie, gotówka, 504-017-418. l Antykwariat, księgozbiory, antyki, dojazd, gotówka, 608-885-800. l Antykwariat kupi książki i inne stare przedmioty, 501-561-620.

tą Dębską z serialu „Na dobre i na złe”. Siostrę Danutę grała od pierwszego odcinka, pojawiając się na planie dotąd, dopóki stan zdrowia jej na to pozwalał. Zmarła po ciężkiej chorobie 9 kwietnia 2004 r. Pochowana została na Starych Powązkach w Warszawie. Rafał Dajbor l Filatelista znaczki, 516-400-434. l Płyty gramofonowe, 797-528-557. l Skup książek, 22 826-03-83, 509-548-582.

NAUKA l Internet dla Seniora!

Pomoc, praktyczne zastosowania, dojazd gratis, 669-094-209.

PRACA - dam l Tapicer, 22 670-08-18,

506-377-492. l Telepizza zatrudni osoby przy produkcji pizzy (nie wymagamy doświadczenia), dostawców z własnym samochodem oraz osoby do roznoszenia ulotek. Wyższe stawki, praca w centrum, możliwość awansu. Tel. 605-494-482.

ZDROWIE l Lekarz seksuolog, 22 825-19-51. l TANIO, SZYBKO, GWARANCJA. Protezy zębowe: proteza szkieletowa 500 zł; proteza całkowita 350 zł; 602-646-986.

RÓŻNE l Dam dożywotnią opiekę

i pomoc finansową za przepisanie praw do mieszkania, 601-555-171.

KANCELARIA RADCÓW PRAWNYCH

ul. Mickiewicza 9 lok. U4 przy ul. gen. J. Zajączka tel. 22 241-17-14 office@bsskancelaria.pl pełny zakres spraw przedsiębiorców i osób fizycznych, w tym: odszkodowania, umowy, sprawy nieruchomości, spadki, rozwody, reprezentacja w sądzie i przed urzędami, profesjonalni pełnomocnicy. Uprzejmie zapraszamy


Rozmowy o wolności Ludzie światli z reguły lubią rozmawiać. W końcu rozmowa to najmniej konfrontacyjny sposób rozwiązywania konfliktów, a zarazem szansa dojścia do całkiem nowych koncepcji. Z drugiej strony nikt nie ma monopolu na mądrość, zatem chcąc poszerzyć swoją wiedzę - rozmawiać warto. Pewnie dla wychodzących z takiego założenia rozpoczęto w bielańskiej Mediatece nowy cykl spotkań pod nazwą „Intelektualne czwartki w Mediatece”. Raz w miesiącu w towarzystwie zaproszonych filozofów, humanistów czy filologów będzie można porozmawiać o zagadnieniach natury filozoficznej. Jak dowiedzieliśmy się kilka pierwszych spotkań będzie poświęconych problemowi wolności. Pierwsze spotkanie, „Ta niezwykła Ukraina”, odbyło się w kwietniu. O Ukrainie i problemach z jakimi

Filmy młodych twórców

to państwo się boryka rozmawiały dr nauk humanistycznych Uniwersytetu Warszawskiego, Małgorzata Sokołowicz, i doktorantka w Instytucie Filozofii, Dorota Kutyła. Udział w spotkaniu wzięło około 20 osób. Następne planowane są 16 maja i 20 czerwca. Majowe spotkanie zapowiada się wyjątkowo filozoficznie. Będzie można na nim porozmawiać o pojęciu wolności w starożytności. Sympatyków koncepcji stoickich, platońskich i innych, z których wyrasta europejska filozofia i nauka, zachęcamy zatem do odwiedzenia Mediateki. Inicjatorki cyklu „Intelektualnych czwartków”, Katarzyna Potapowicz z Mediateki i Dorota Kutyła zapowiadają, że spotkania będą kontynuowane również po wakacjach, chociaż na razie nie chciały zdradzać, czego będą dotyczyć. /B.P./

Komisariat Policji Metra Warszawskiego

Znalezione – niekradzione dokończenie ze strony 5 Gdy oddał je na przechowanie do właściwego organu, ma prawo odebrać je za zwrotem kosztów przechowania oraz poszukiwania właściciela. Nadmienić trzeba, że prawo to nie odnosi się do pieniędzy, papierów wartościowych, kosztowności oraz rzeczy mających

Warszawa 02-624 ul. Puławska 136 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 www.poludnie.com.pl poludnie@poludnie.com.pl ogloszenia@poludnie.com.pl poludnie_glos@poczta.onet.pl Wydawca: Andrzej Rogiński "Południe" redaktor naczelny: Andrzej Rogiński Redakcja czynna w pon. - czw. w godz. 9.00 - 17.00 pt. w godz. 9.00 - 16.00 W tych godzinach przyjmujemy także ogłoszenia. Łamanie, układ i oprawa graficzna: Galder Grasfjord© Druk: Polskapresse ISSN 2082-6540

Nakład 40 000 egz. Wydawca jest członkiem Warszawskiego Towarzystwa Prasy Lokalnej Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustowania nadsyłanych tekstów oraz zmian tytułów. Teksty sponsorowane oznaczamy skrótem TS Następny numer ukaże się 23 maja

wartość naukową lub artystyczną, gdyż w ich przypadku, właścicielem staje się Skarb Państwa. Własnością Skarbu Państwa staje się również przedmiot oddany właściwemu organowi państwowemu – mający znaczną wartość materialną, naukową lub artystyczną – znaleziony w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby bezcelowe. W takiej sytuacji znalazcy należy się odpowiednie wynagrodzenie (art. 189 Kodeksu Cywilnego). Trzeba dodać, iż art. 188 Kodeksu Cywilnego mówi o tym, że, gdy przedmiot zostanie znaleziony w budynku publicznym lub w innym budynku albo w pomieszczeniu publicznym czy w wagonie kolejowym, na statku lub innym środku transportu publicznego, np. w metrze, rzecz należy niezwłocznie oddać zarządcy budynku lub pomieszczenia albo też właściwemu zarządcy środków transportu publicznego. W przypadku Metra Warszawskiego zagubiony przedmiot należy oddać osobie obsługującej kolejkę, dyżurnemu stacji metra bądź do Biura Rzeczy Znalezionych na Stacji Techniczno-Postojowej STP Kabaty ul. Wilczy Dół 5, tel. kontaktowy 22 655-42-42. Jeśli natomiast pomimo znalezienia jakiegoś przedmiotu zaniechamy powiadomienia o tej sytuacji właściwego organu państwowego, czyli pozostawimy rzecz jako swoją własność, czyn ten stanowi przestępstwo określane mianem przywłaszczenia (art. 284 § 3 Kodeksu Karnego). Karą przewidzianą za przywłaszczenie jest grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawianie wolności do roku.

Trzydzieste urodziny obchodzi w tym roku Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Dozwolone do 21” UP To 21. Na ubiegłoroczny organizowany już przez siedem warszawskich dzielnic i Bibliotekę Publiczną z Dzielnicy Bielany nadesłano niemal 160 filmów z całego świata. Jak poprzednio tak i tym razem udział w rywalizacji mogą wziąć osoby, które nie ukończyły 21 lat. Organizatorzy nie stosują również sztywnych norm, jeśli chodzi o tematykę filmów. Nieprzekraczalny jest tylko termin nadsyłania prac 31 lipca br. Tak jak w ostatnich latach wszystkie filmy zakwalifikowane do konkursu zostaną pokazane w centrach kultury dzielnic będących współorganizatorami Festiwalu. - Obserwując w poprzednich edycjach twórczość filmową młodych ludzi utwierdziliśmy się w przekonaniu, że po raz kolejny możemy zobaczyć filmy będące doskonałym zaproszeniem do rozmowy, do poszukiwania odpowiedzi na różne pytania, do poszukiwania własnych interpretacji tematów i kwestii, z którymi zderzamy się często w życiu osobistym czy społecznym - mówi Witold Kon, prezes Federacji Niezależnych Twórców Filmowych.

Film jako uniwersalny środek wyrazu może opowiedzieć o rzeczach ważnych i wielkich, ale czasami o drobnych, na pozór małych, a jakże często bardzo istotnych dla innych. I zdarza się tak, że ci, którzy sięgają po kamerę, poruszają serca i umysły. Dlatego każda edycja festiwalu jest szansą dla młodych twór-

Listy i Opinie

l

ców. Mogą oni porównać swoje osiągnięcia z innymi, wymienić doświadczenia i zobaczyć, jak ich rówieśnicy żyjący na innych szerokościach geograficznych interpretują rzeczywistość. Zainteresowani udziałem w konkursie mogą więc już teraz nadsyłać filmy na adres Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Bielany m. st. Warsza-

Listy i Opinie

Archiwum Bundu

l

Listy i Opinie

l

wy. Trzydziesta jubileuszowa edycja festiwalu ma być również okazją do spotkania się wszystkich laureatów i biorących udział w poprzednich edycjach. Będzie sposobność do rozmowy jak potoczyła się ich przygoda z filmem oraz okazja do pokazania dotychczasowego dorobku festiwalowego. /W.A./

Listy i Opinie

l

Listy i

Relację można przeczytać na stronach TVN warszawa lub w depeszy PAP. Z kwerendy, którą zrobiłem, można - moim zdaniem na 99 proc. - zakładać, że Edelman 18-19 kwietnia przed wybuchem powstania zacementował archiwum Bundu przy oficynie, gdzie wcześniej przygotowano schrony na wypadek działań zbrojnych. Bund, działając nielegalnie w konspiracji, zdawał sobie sprawę, jakie to były cenne i ważne dokumenty, które mogły dać świadectwo historii zagłady. Być może 3 część Archiwum Ringelbluma została zakopana bardzo blisko archiwum Bundu w piwnicach-bunkrach z przejściami i w jakiś sposób są tożsame. Kamienice 32-40 znajdują się częściowo lub w całości na obszarze Ogrodu Krasińskich. „Kazik” dostał od nas list otwarty na spotkaniu z Prezydentem Bronisławem Komorowskim w ŻIH, które odbyło się 17 kwietnia. Dostał pracę z wierszem Władysława Szlengla, który zginął na Świętojerskiej 36 (obecnie wg mapy

z książki Jacka Leociaka „Spojrzenia na warszawskie getto” Wydawnictwa Kartograficznego - Ogród Krasińskich). Bardzo się wzruszył i powiedział, że na list odpowie. Agnieszka Arnold miała z nim rozmawiać i przekazać podpisy przy kolacji 17 kwietnia. Rozmawiałem z profesorem Karczem z Izraela, który mówi po polsku. Potwierdził, że odbył rozmowy z Edelmanem, w których wskazywał, że zakopał archiwum Budnu własnoręcznie pod adresem ul. Świętojerska 40 (moja rozmowa przytoczona w liście, oraz w opracowaniu po angielsku Uriego Mintzkego ). Paula Sawicka, która opiekowała się Edelmanem w Warszawie, potwierdziła w rozmowie wczorajszej, że Edelman wspominał o tym w ich wspomnieniach. Niestety inwestor zakopuje obecnie relikty historii, bo nikt (ani inwestor ani konserwator) nie zwrócił się do konserwatora o zmianę nadzorów na archeologiczne badania wykopaliskowe. Karol El Kashif

terenów zielonych i jest to inwestycja rozłożona na 10 do 15 lat. Jednocześnie zobowiązujemy się do wybudowania i poszerzenia ulicy Zgrupowania AK Kampinos i części Encyklopedycznej. Nasze przedsięwzięcie da też dzielnicy 15 tys. nowych miejsc pracy – mówił podczas spotkania z mieszkań-

pracę straci kilka tysięcy osób, głównie pracujących w sklepach na terenie dzielnicy. – Galeria handlowa to znakomity pomysł, zwłaszcza że będzie niemalże „pod oknem”. Bo teraz jeżdżę do „Arkadii”… Na pewno nie będzie problemu z najemcami, bo jest to atrakcyj-

wała ul. Encyklopedyczna, której to z kolei przebudowa nie jest przewidziana. Pożyjemy, zobaczymy. W miejscu przyszłej Galerii Młociny znajdują się opustoszałe budynki dawnego technikum oraz Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu, a także nieczynne

cami w urzędzie dzielnicy Steve Davis, prezes firmy Coimplex. Bryła jednego z budynków będzie pokryta szkłem i utworzy lekką spiralę. Na dachu galerii, który ma być otwartą przestrzenią, zaplanowano plac z zielenią, gdzie klienci będą mogli odpocząc. Budowa Galerii Młociny ma swoich zwolenników i – jak to zwykle bywa – przeciwników. Zdania mieszkańców są podzielone. Jedni uważają, iż Bielany staną się bardziej atrakcyjne, że będą tutaj przyjeżdżać także mieszkańcy Białołęki czy Izabelina. Drudzy zaś obawiają się, że „najazd” mieszkańców ościennych dzielnic spowoduje zwiększenie natężenia ruchu i w efekcie gigantyczne korki, a ponadto

na lokalizacja. Najemcy zwiększą wpływy do budżetu dzielnicy, to nie ulega wątpliwości. Ale czy przez tę inwestycję Bielany nie zakorkują się, zwłaszcza że już teraz poruszanie się po dzielnicy sprawia kłopoty? – mówi pan Krzysztof, mieszkający w bloku przy ulicy Kasprowicza. Inwestor wprawdzie zapowiada modernizację układu drogowego i udrożnienie ulicy Encyklopedycznej, ale… zdaniem Zbigniewa Klukowskiego, przewodniczącego rady Samorządu Mieszkańców Młocin, przebudowa ulicy Zgrupowania AK Kampinos, mająca na celu wyprowadzenie ruchu w kierunku północnym przez ul. Nocznickiego do ul. Marymonckiej, nie sprawdzi się, gdyż cały ruch wtedy będzie przejmo-

boisko. Część budynków została już wyburzona. Wzrok przykuwa zagajnik, na którym rośnie ponad 900 drzew (topole, klony i dęby). Część z nich ma zostać wycięta, zaś pozostałe drzewa przesadzone do zagajników przy ul. Księżycowej i ul. Papirusowej. Warto przy okazji dodać, że w projekcie budowy kompleksu handlowo-usługowego i biurowego uwzględniono również zagospodarowanie i rewitalizację terenów zielonych wokół inwestycji oraz zaprojektowanie elementów małej architektury wokół stacji metra Młociny. Koszt całego przedsięwzięcia wyniesie dwa miliardy złotych.

Prawdopodobnie odkryliśmy, gdzie Edelman zakopał archiwum Bundu. I prawdopodobnie nie można było go odnaleźć, gdyż zmienił się drastycznie przebieg ulicy Świętojerskiej (mapki w załączeniu). Sprawa jest bardzo pilna, bo obecnie toczą się prace rewaloryzacyjne w Ogrodzie Krasińskich za 16 mln złotych i po ich zakończeniu nie będzie możliwe szybkie wznowienie prac. Prace sondażowe powinny kosztować ok. 6-7 tys zł za 1 ha, a wykopaliskowe trochę więcej. Jeśli nie ma pieniędzy na wykopaliska, to można zrezygnować z ogrodzenia, którego nie chce 60% mieszkańców, a które ma kosztować prawie 2 mln złotych. Tydzień temu odkryłem, walcząc o odpowiednią modernizację Ogrodu Krasińskich, że Edelman zakopał archiwum Bundu pod ul. Świętojerską 40 (mapy w załączeniu), kiedy tam była kamienica, a teraz jest Ogród Krasińskich.

Galeria Młociny

Markowe sklepy i restauracje, multipleks i supermarket oraz trójpoziomowy parking na dwa tysiące miejsc. To wszystko ma znaleźć się na pięciu naziemnych kondygnacjach i na trzech podziemnych, na powierzchni 67 tys. m kw. (podobnej wielkości jest Galeria Mokotów) w sąsiedztwie stacji metra Młociny i Huty Warszawa. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Galeria Młociny otworzy podwoje już za trzy lata. Spółka Coimplex, która działkę przy ul. Nocznickiego i ul. Zgrupowania AK Kampinos odkupiła przed laty od rodziny Lucchini, włoskich właścicieli Huty Warszawa, początkowo planowała tu budowę osiedla mieszkaniowego. Poprawiony plan zagospodarowania przestrzennego nie przewiduje jednak w tym miejscu osiedla. Uznano bowiem, że teren ten z uwagi na wieloletnią i szkodliwą dla środowiska działalność zakładów hutniczych nie nadaje się do zamieszkania. Obecny właściciel działki zmuszony był więc zmienić swoje plany. I tak powstał pomysł na budowę kompleksu handlowo-usługowego i biurowego. Ta gigantyczna inwestycja ma składać się z kilku etapów. Pierwszy to galeria handlowa z trzema budynkami biurowymi o powierzchni 22 tys. m kw., usytuowana pomiędzy metrem Młociny a zajezdnią tramwajową Żoliborz, wzdłuż trasy mostu Północnego. W ramach pozostałych etapów powstaną biura o łącznej powierzchni 183 tys. m kw., między innymi w narożniku ulicy Rokokowej i Nocznickiego. – Realizacja etapu pierwszego ma być gotowa za trzy lata. Dwa pozostałe etapy także zakładają budowę biurowców, ns z zachowaniem znacznego pasa

Anna Tomasik Foto: materiały prasowe Urzędu Dzielnicy Bielany

Poludnie Glos Srodmiescia nr 8 z 9 maja 2013  

Południe Głos Śródmiescia Bielan Żoliborza nr 8 z 9 maja 2013

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you