Page 1

l Świat z jednej zapałki - str. 4 l Kto tu z kogo robi łupka? - str. 7 l www.poludnie.com.pl l ISSN 2082-6516

www.polskieradio24.pl

Dla ludu, od ludu

Dawno mnie tak nie zdenerwował mój premier. Chodzi mi o komentarz Donalda Tuska do projektu prezydenta Bronisława Komorowskiego nowelizacji w prawie samorządowym. Wg pomysłu z Belwederu mieszkańcy mieliby prawo na szczeblu gminy i powiatu do obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej. Dodatkowo legislacyjne zmiany wprowadzałyby na poziomie lokalnym formułę tzw. wysłuchania publicznego. Rewolucyjnym zaiste zmianom należy tylko przyklasnąć. Dotąd mieszkańcom pozostawało jeno wyżywanie się na galeriach dla publiczności. Teraz pojawia się szansa na bezpośrednie uczestnictwo jednostek i organizacji w sprawach żywo ich dotyczących, bo sąsiedzkich. Ale światła idea władzy „dla ludu od ludu i przez lud” najwyraźniej nie w smak prezesowi Rady Ministrów! Cytuję p. Tuska za „Gazetą Wyborczą” (16-17 marca 2013 r.): „Dostrzegam w tych prezydenckich projektach marzenie, że demokracja może polegać na permanentnych obradach i permanentnej partycypacji obywateli w podejmowaniu decyzji. Tymczasem doświadczenie podpowiada mi, że głównym narzędziem w zarządzaniu są kompetencje […].” Nóż się w kieszeni otwiera, gdy czyta się takie słowa urzędującego już drugą kadencję premiera! Wiadomo, iż od dłuższego czasu w społeczeństwie nadwiślańskim narasta już nie niechęć, a wręcz wrogość wobec władzy i jej reprezentantów! (vide inicjatywa Kukiza). Sondaże krajowe zgodnie wskazują: coraz więcej Polaków deklaruje brak wpływu na to, co się w kraju dzieje. Że kartka wyborcza co dwa-trzy lata w powszechnym odbiorze to za mało… I w tak dramatycznym momencie pojawia się projekt, który może uzdrowić sytuację, przywrócić Kowalskiego polityce, a politykę Kowalskiemu. Jak ongiś Konstytucja 3 maja uchylała drzwi do kariery prawym mieszczanom, tak teraz pan Prezydent daje szansę działać i być użytecznymi lokalnym społecznikom. A co wielki liberał z Trójmiasta na to? NIE. Cytowana wypowiedź Tuska brzmi komicznie, jeśli pamiętamy, że premier - z wykształcenia historyk - przed zajęciem się z woli narodu kierowaniem potężna machiną administracji państwowej III RP niczym wcześniej nie zarządzał. dokończenie na stronie 5

Dziecko na drodze

Łącznie wydań 993

Rok IV nr 8 (50)

Targi

W dniach od 7 do 9 czerwca w dolnej hali „Warszawianki” przy ul. Piaseczyńskiej 71 odbędą się Targi Medycyny Naturalnej i Kosmetyki. Można będzie skorzystać z porad, diagnozy irydologów, kręgarzy, bioenergoterapeutów, zakupić kosmetyki i zdrową żywność. Dojazd do ul. Piaseczyńskiej najlepiej od ul. Dolnej. Pieszo zejść można też od górnej hali „Warszawianki” od strony ul. Merliniego i Puławskiej.

Młody Ursus

Teatralna przygoda przedszkolaków To była wspaniała lekcja tolerancji, pełna radości i uśmiechu. Dzieci niepełnosprawne, przy wsparciu zdrowych rówieśników, miały okazję zaprezentować swoje umiejętności poprzez grę aktorską. Wszyscy starali się wypaść jak najlepiej, ale nikt, nawet przez moment nie czuł się gorszy. Oklasków nie brakowało. Nie zabrakło też łez wzruszenia i radości. A to wszystko zdarzyło się w Przedszkolu Integracyjnym nr 137 im. Janusza Korczaka w Ursusie podczas kwietniowego V Przeglądu Dziecięcych Prezentacji Artystycznych „Kwiaty integracji” pod patronatem gazety „Południe” W tegorocznej edycji swoje artystyczne talenty zaprezentowały przedszkolaki z pięciu warszawskich placówek integracyjnych. Dzieci z Przedszkola Integracyjnego nr 120 z Bródna przygotowały przedstawienie

Wstydliwy problem Polaków

Czy wiesz, że w polskim społeczeństwie jest bardzo wiele osób, które przez lata żyją z niedosłuchem, udają, że wszystko jest w porządku i mają nadzieję, że nikt się nie dowie o ich proble-

l

W sobotę, 18 maja w godz. 9.00–15.00 na terenie Szkoły Podstawowej nr 14 przy ul. gen. K. Sosnkowskiego 10 odbędzie się dzień otwarty „Miasteczka ruchu drogowego”. Przewidziano: doskonalenie jazdy na rowerze, instruktaż i zasady poruszania się po drogach publicznych dla kiewww.poludnie.com.pl www.facebook.com/Poludnie.Gazeta rujących rowerami z wykorzystaniem informatycznego programu 16 MAJA 2013 l Bezpłatnie edukacyjnego, złożenie egzaminu teoretycznego uprawniającego do otrzymania karty rowerowej.

mie? Takie zachowanie niestety obraca się przeciwko nim, bo utrudnione porozumiewanie się z otoczeniem ogranicza ich udział w życiu rodzinnym i towarzyskim. dokończenie na stronie 4

„Taniec kotów”, natomiast te z Przedszkola z Oddziałami Integracyjnymi nr 341 Kota Filemona z Bielan – spektakl „Na królewskim dworze”. Z kolei milusińscy z Przedszkola z Oddziałami Integracyjnymi nr 418 w Ursusie postanowiły uczcić

nadejście długo wyczekiwanej wiosny przedstawieniem „Powitanie Wiosny”. Natomiast najmłodsi z Przedszkola Integracyjnego nr 117 z Mokotowa zaprezentowali widowisko muzyczno-taneczne „Dbamy o planetę Ziemię”. Przedszkolaki

z placówki organizatora Przeglądu przeniosły zaś widzów na „Kołowatą Wyspę”. - Podczas poprzednich edycji to właśnie my kończyliśmy spotkania, w tym roku postanowiliśmy je rozpocząć. dokończenie na stronie 7

Pamięci Anny German Wieczór pamięci Anny German, zorganizowany przez Wypożyczalnię dla Dorosłych i Młodzieży nr 106 przy ul. Twardej 64, mimo pogody minorowej zgromadził liczne grono sympatyków talentu artystki niemalże z całej Warszawy. – Była moją ulubioną pieśniarką, taką, wie pani, jedyną i niepowtarzalną. Nie ma drugiej artystki o tak pięknym, anielskim głosie. Jej piosenki to moja młodość. Ten nieszczęśliwy wypadek pani Ani przerwał jej światową karierę i zapewne przyczynił się do jej przedwczesnej śmierci – mówi pani Leokadia z Żoliborza. Niewielka salka biblioteki zapełnia się z każdą minutą coraz bardziej. Ludzie wciąż przychodzą i przychodzą, a organizatorzy dostawiają kolejne krzesła. Wreszcie z niewielkim opóźnieniem rozpoczyna się koncert. – Bardzo staraliśmy się, aby przy okazji emisji

telewizyjnego filmu biograficznego o Annie German przygotować przez naszą bibliotekę koncert poświęcony wspomnieniom o tej wspaniałej artystce – powiedziała na wstępie Bożena Pienczykowska, kierownik biblioteki.

Młodzież z Fundacji „Diamentowy Głos”, która promuje wokalnie i artystycznie młode talenty, zaprezentowała piosenki z bogatego repertuaru Anny German, dokończenie na stronie 6

25 maja w parku Czechowickim w godzinach 11.00 - 16.00 odbędą się prezentacje oraz konkursy i zabawy organizowane przez przedszkolaków, uczniów oraz nauczycieli placówek oświatowych z Ursusa. Rada i Zarząd Dzielnicy Ursus oraz dyrektorzy przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych wraz z uczniami serdecznie zapraszają dzieci, młodzież oraz dorosłych do wspólnej zabawy.

Podwodne sprzątanie

19 maja o godz. 10.00 rusza podwodne sprzątanie Glinianek Cietrzewia. Zapraszamy mieszkańców Włoch i nie tylko, aby przyłączyli się do akcji i odbierali wyłowione śmieci od nurów, wrzucali do podstawionych kontenerów.

PCK

Mazowiecki Oddział Okręgowy Polskiego Czerwonego Krzyża informuje, że prowadzi usługi opiekuńcze w domu chorego. Pomaga w realizacji codziennych obowiązków domowych, wykonuje usługi pielęgnacyjne oraz zabiegi pielęgniarskie i rehabilitacyjne na zlecenie lekarza. Realizowane są zlecenia stałe i doraźne przez wyszkolony i doświadczony personel. Tel. 22 326 12 33; 500 288 008.

Taniej, ale i tak za drogo Stołeczny magistrat ma przedstawić radnym nowe propozycje stawek za odbiór śmieci w domach jednorodzinnych. Według Agnieszki Kłąb z biura prasowego ratusza jedna osoba mieszkająca w domu zapłaci 44,5 zł, dwie - 68 zł, a trzy i więcej 89 zł miesięcznie. Mieszkańców domków jednorodzinnych ta zapowiedź powinna ucieszyć, gdyż w porównaniu do uchwalonej stawki 89 zł od posesji widać korzystną dla nich zmianę.

Uzasadnienie chęci tych zmian ze strony ratusza wydaje mi się jednak nie do końca prawdziwe. Podtrzymuję swoje zdanie wypowiedziane na sesji Rady Warszawy, że to sondaże i niezadowolenie mieszkańców wpłynęły zarówno na radnych PO jak i ratusz, aby jeszcze przed rozstrzygnięciem postępowania przetargowego na wybór firm odbierających odpady komunalne zdecydować się na zmianę me-

tody naliczania opłat w domach jednorodzinnym i ich zmniejszenie. Nie znamy jeszcze projektów uchwał wprowadzających zapowiedziane zmiany. Jeżeli metoda naliczania opłat w budownictwie jednorodzinnym byłaby podobna do tej w budownictwie wielorodzinnym, czyli zależna od liczby osób zamieszkałych w domku, oceniam to jako krok w dobrym kierunku. dokończenie na stronie 7


2

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Towarzystwo Przyjaciół Woli Kontynuujemy cykl prezentacji stowarzyszeń sąsiedzkich. Ich członkowie i sympatycy przekonują, że warto mieć wpływ na to, co dzieje się we własnej dzielnicy. Wystarczy tylko chcieć, a można zrobić coś dla innych, na przykład pokazać, im jak ważna jest historia, a także ratować zabytki, tak, aby kolejne pokolenie także mogło cieszyć się ich pięknem. Gazeta „Południe” prezentuje jedną z takich grup – Towarzystwo Przyjaciół Woli. Jej głównym celem jest ochrona zabytków i dziedzictwa kulturowego Woli. Ponadto zajmuje się edukacją młodzieży oraz organizuje wystawy, inscenizacje i konkursy. Działa na terenie dzielnicy Wola, ale w jej historycznych granicach z lat 1951-1994. Oznacza to, że zasięgiem swojego działania obejmuje również obecną dzielnicę Bemowo. Stowarzyszenie jest kontynuatorem tradycji Towarzystwa Przyjaciół Woli działającego od 1916 roku oraz Oddziału Wolskiego Towarzystwa Przyjaciół Warszawy. W kwietniu br. został wybrany nowy prezes Towarzystwa Michał Szczerba. Zastąpił na tym stanowisku Jana Boernera, który, zgodnie ze statutem, mógł pełnić swoją funkcję jedynie przez dwie trzyletnie kadencje, które minęły w ubiegłym roku.   Podczas kwietniowego zgromadzenia ustępujący prezes przypomniał dokonania minionego roku.

- Wystąpiliśmy do Rady Warszawy w obronie terenu klubu sportowego „Sarmata” przy ulicy Wolskiej 77. Dzięki nam radni utrzymali zapis o zachowaniu tego miejsca dla celów rekreacyjnych. W czerwcu 2012 r., dzięki inicjatywie Ewy Andrzejewskiej wspólnie z Muzeum Woli i pod patronatem burmistrza dzielnicy, zorganizowaliśmy konkurs historyczny dla mieszkańców pod hasłem „Wola moje hobby” – wyliczał. –Towarzystwo planuje też umieścić tablicę na domu Ireny Sendlerowej, który znajduje się przy ul. Ludwiki 6. Ponadto mieszkaniec Woli, Janusz Wałkuski, zwrócił się do nas z prośbą o pomoc w umieszczeniu tablicy Ireny Tomalakowej w domu jej rodziny przy ul. Działdowskiej 6. Była ona pierwszą kobietą, która ukończyła Oficerską Szkołę Łączności w Zegrzu, kurierem NSZ oraz kawalerem orderu Odrodzenia Polski. Zgłosił się także drugi mieszkaniec, Jerzy Janowski, który proponuje zamieścić tablicę w miejscu domu przy ul. Bema 54, gdzie w 1944 roku Niemcy spalili około 70 wyselekcjonowanych warszawiaków.

W obydwu przypadkach będziemy wspierać realizację. To nie jedyne inicjatywy Towarzystwa. Na przestrzeni lat udało się zorganizować również trzy duże inscenizacje historyczne – o obronie Reduty Wolskiej (w lipcu 2001 roku), elekcji królewskiej na Woli (w czerwcu 2002 roku) oraz powstaniu warszawskim na Woli (w sierpniu 2004 roku). Celem Towarzystwa jest także za-

Gimnazjum nr 51 im. Bolesława Prusa przy ulicy Olbrachta 48/56. Organizują dla nich prezentacje, prelekcje i wystawy. Towarzystwo Przyjaciół Woli wydaje też publikacje, m.in. „Elekcje królów Polski” czy „Historia Woli”. Choć mają wiele pomysłów, to większość z nich pozostaje w strefie planów, gdyż brakuje im pieniędzy, a także wsparcia ze strony władz dzielnicy.

interesowanie historią młodzieży z dzielnicy. Wspierają m.in. klub Do przeczytania jeden Kopff „Nasza Wola”, działający od 1999 roku w Gimnazjum 47 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego przy ulicy Grenady 16 i zajmujący się realizacją projektów edukacyjKtóż z nas nie zna opowieści nych tematycznie związanych bliskich i znajomych o różnych z Wolą. Spotykają się z uczniami zdrowotnych dolegliwościach i związanych z nimi kontaktach z lekarzem! Niejednokrotnie wysłuchiwałem takich zwierzeń, traktując je jako jałowe narzekania; do czasu, kiedy sam zmuszony byłem oddać się w ręce uczniów Eskulapa. Dlatego dziś chciałbym nieco pomarudzić na ten wyświechtany temat - nieatrakcyjny dla tych, którzy szczęśliwie nie mają powodu do korzystania z naszej „służby zdrowia”. Słowo „służba” nie bez przyczyny biorę w cudzysłów. Siedząc w zatłoczonej przychodni doprawdy nie wiem, kto tam komu służy – czy lekarz chorym, czy pacjenci, stwarzający pracownikom medycznej machiny pretekst do zatrudnienia. Jeśli już przemkniesz przez wszystkie formalności związane z rejestracją i umówieniem na wizytę - oczywiście w możliwie odległym terminie - spotkasz się z Jego Wysokością Doktorem, który uświadomi cię od razu, że jesteś jedynie numerkiem, który należy jak najszybciej odfajkować. Stworzona specjalizacja tzw. medycyny rodzinnej polega na tym, że jest to kolejny próg w obronie kasty medycznej przed wizytami chorych ludzi, którzy w cięższych przypadkach na szybką i skuteczną pomoc ze strony siedzących za biurkami zurzędniczałych lekarzy nie powinni mieć nadziei. Im najlepiej wychodzi przedłużanie recept i wypisywanie skierowań do specjalistów, co ostatecznie mógłby wykonać dowolny pracownik, niekoniecznie lekarz. Tego, niestety, wymagają osławione „procedury” Narodowego Funduszu Zdrowia. Ciekawe, o ile zmniejszyłyby się kolejki w poczekalniach, a lekarze

Jednym z takich niezrealizowanych projektów jest plan odrestaurowania Reduty 56 u zbiegu ulic Wolskiej i Redutowej. To miejsce znane jest wielu Polakom z wiersza „Sowiński w okopach Woli” Juliusza Słowackiego. Obroną tego właśnie fortu przed wojskami rosyjskimi we wrześniu 1831 r. dowodził bohater wspomnianego wiersza - gen. Józef Sowiński, który podczas ataku armii rosyjskiej zginął. Niestety, ten teren został zapomniany i popadł w ruinę. W ciągu kilkudziesięciu ostatnich lat zdewastowano wał północy Reduty, a także zaniechano konserwacji wałów i porządkowania zieleni. - Mimo naszych starań ani Rada ani Zarząd Dzielnicy ani nasi radni nie podjęli żadnych działań w sprawie umieszczenia rewitalizacji Reduty w warszawskim wieloletnim planie inwestycyjnym. W ramach Dzielnicowej Komisji Dialogu Społecznego zwróciliśmy się do Komisji Stołecznej o pomoc w umieszczeniu reduty we wspomnianym wyżej planie, ale efektów na razie nie widać. Pismo do burmistrza o zarezer-

wowanie środków na obchody ”nocy listopadowej” jak zwykle pozostało bez echa. Zwyczajowym wytłumaczeniem, jest brak środków – wyjaśnia Jan Boerner. - Natomiast na Redutę potrzebne są znacznie większe środki i bez umieszczenia takiej pozycji w planie inwestycyjnym Warszawy Towarzystwo ich nie znajdzie. Jednocześnie przy całkowitej obojętności władz Dzielnicy jak i Rady oraz naszych radnych sprawa Reduty Wolskiej nie może się przebić do władz miasta. Obecnie członkami Towarzystwa są 53 osoby. Wszyscy oni zachęcają kolejnych mieszkańców do przyłączenia się do stowarzyszenia. Szukają też sponsorów. Tekst i fot. Anna Krzesińska

Na łamach gazety „Południe” kontynuujemy cykl prezentacji stowarzyszeń sąsiedzkich z dzielnic Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy i Wola. Grupy, które chciałyby opowiedzieć o swojej działalności na łamach naszego dwutygodnika proszone są o kontakt emailowy pod adresem annakrzesinska@o2.pl

Szlachetne zdrowie zajęliby się wreszcie przedmiotem swego zawodu! Przychodzi jednak w życiu taki moment, że zdrowie się definitywnie psuje i wtedy człowiek popada w desperację chcąc sforsować te biurokratyczne bariery. Dobrym przykładem był poniedziałkowy program Tomasza Lisa. Rodzice bezskutecznie szukali pomocy u sześciu lekarzy, bo ich mały synek zapadł na sepsę. Zamiast podjąć błyskawiczną decyzję o leczeniu, odsyłano ich od szpitala do szpitala, aż wreszcie dziecko zmarło. Żaden z tych lekarskich urzędników nie poczuwa się do odpowiedzialności, a reprezentujący w dyskusji środowisko medyczne prezes Naczelnej Izby Lekarskiej zaprotestował przeciw upublicznianiu tego przypadku, bo to „podważa zaufanie do służby zdrowia”. Taka kuriozalna refleksja przeszła panu prezesowi przez gardło bez wysiłku. Zaufania do lekarza nie buduje się przecież na „procedurach”, lecz na jego wiedzy, umiejętności rozmowy z pacjentem i towarzyszącej jej empatii. Tymczasem w tych przychodniach zaczyna rozpowszechniać się postawa tak pięknie przedstawiona w pierwszej scenie filmu „Pora umierać” ze wspaniałą Danutą Szaflarską w roli głównej. Pozwólcie, że przypomnę: staruszka wchodzi do gabinetu; znudzona pani doktor, nie patrząc na nią, cedzi przez zęby: niech się rozbiera! Zaskoczona tym obcesowym rozkazem potencjalna pacjentka po chwili odpowiada: „niech się w dupę pocałuje” i wychodzi, pozostawiając chamkę w lekarskim kitlu w osłupieniu. Ale to film, bo w rzeczywistości chory człowiek zniesie wszelkie upokorzenia, niegrzeczną obsługę, niewpraw-

ne pielęgniarki, błędne diagnozy i kompletną nieczułość na jego dolegliwości, dając tej „służbie” przyzwolenie na uwłaczające godności ludzkiej zachowania. W ostatnim roku mój kontakt z lekarzami nie wyglądał tak źle. Spotkałem się z wieloma przykładami świadczącymi o tym, że opisane wyżej przypadki są sporadyczne, bo prawie wszyscy lekarze, z którymi się spotkałem, byli kompetentni, uważni i troskliwi, a niektórzy nawet z poczuciem humoru, ważnym przecież w ciężkich chwilach. Ale „czarne owce” też są! I dopóki nad nimi izba prezesa Hamankiewicza rozciągać będzie ochronny parasol ten, kto trafi na takiego „lekarza”, nie tylko może stracić zaufanie do niego, ale nawet życie. Żadne procedury nie naprawią braku elementarnych umiejętności zajmowania się zdrowiem drugiego człowieka - a zatrudnienie kilku nieudolnych arogantów jako „lekarzy pierwszego kontaktu”, a niekiedy i wyżej, niszczy zaufanie do służby zdrowia i - jak zauważył minister Arłukowicz - wpływa negatywnie na opinię o wszystkich, w ogromnej większości dobrych, profesjonalnych medykach. Proces, jaki rodzice zmarłego dziecka wytoczyli nieczułym na cierpienie malucha warszawskim lekarzom, może stać się wreszcie precedensem w przełamywaniu bezkarności za medyczne błędy i dać szansę samooczyszczenia środowiska z przypadkowych konowałów. I lekarzom, i pacjentom może to wyjść na zdrowie. Tylko małego Jasia żal... Antoni Kopff a.kopff@wp.pl


3

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Metro później

Przypuszczenia „Południa” dotyczące przesunięcia terminu zakończenia budowy odcinka centralnego II linii metra sprawdziły się. Budowa zakończy się 30 wrze-

śnia 2014 r. Po sprawdzeniu przez inwestora wykonania umowy zostanie złożony wniosek o wydanie decyzji o zgodę na użytkowanie. Potem nastąpią odbiory i ewentu-

ności do końca września byłoby po myśli władz z uwagi na termin wyborów samorządowych. Jak poinformował nas Bartosz Milczarczyk, rzecznik prasowy Urzędu m.st. Warszawy, 7 maja 2013 r. została zawarta ugoda pomiędzy konsorcjum budującym centralny odcinek II linii metra a Miastem st. Warszawą o zmianie terminu zakończenia umowy na projekt i budowę odcinka centralnego II linii metra. Ugoda zakłada, że nowy termin zakończenia budowy przypada na dzień 30 września 2014 r. W trakcie powstawania centralnego odcinka II linii metra budowniczowie odkryli nieoznaczone instalacje, których bieg trzeba było zmieniać, niewybuchy i inne przedmioty wstrzymujące prace. Te i inne obiektywne przyczyny spowodowaalne poprawki. A jeszcze odbędą ły przesunięcie daty zakończenia się próbne przejazdy dla spraw- budowy tego odcinka o 337 dni dzenia funkcjonowania metra. To może zająć ok. dwóch miesięcy. Wykonanie tych wszystkich czyn-

wraz z odbiorami inwestorskimi. Wśród przyczyn powodujących przestoje w trakcie budowy II linii metra były na przykład niewybuchy znajdowane m.in. podczas budowy stacji Świętokrzyska oraz Centrum Nauki Kopernik. Łącznie było ich około 450 sztuk, m.in. 130 szt. pocisków artyleryjskich, 300 szt. amunicji oraz pociski moździerzowe. Także obiekty historyczne znajdujące się pod ziemią miały wpływ na trwającą budowę metra - największym nieoznaczonym obiektem były fundamenty fabryki z 1913 r. w rejonie ronda Daszyńskiego, które zatrzymały prace ziemne na 22 dni. Warunki pogodowe, szczególnie zimą 2011/2012, spowodowały zatrzymanie prac konstrukcyjnych - np. prac betoniarskich na stacji: Rondo Daszyńskiego, Stadion i Dworzec Wileński.

Integracja sąsiedzka, spotkania przy cieście własnego wypieku i herbacie, rozmowy o dniu codziennym, o wychowaniu dzieci i zajęciach kulturalnych oraz sportowych. Życzliwość, uśmiech i sąsiedzka pomoc; tak niewiele, a jednak tak wiele znaczy. Sami dla siebie, poznajmy się, wystarczy zaprosić sąsiadów na podwórko, do ogrodu, na skwerek, do osiedlowego klubu. Jak mówi Grażyna Gnatowska, koordynator Europejskiego Dnia Sąsiada na Ochocie: - Wprawdzie głównym miejscem spotkania jest stół, na którym pojawi się to, co każdy przyniesie, od ciast i sałatek, po galaretki i owoce, ale nie o samą biesiadę w tym wszystkim chodzi. Pomysł zrodził się w Paryżu z chęci przełamania muru, jaki dzieli ludzi mieszkających tuż obok siebie. Dzieląca ich ściana nie jest zbudowana z cegły, lecz z ludzkiej obojętności. Chcemy nadać ludzkiego wymiaru warszawskiej/ ochockiej anonimowości. Właśnie temu służą zwykłe odruchy, drobne gesty i cień życzliwości, który rodzi się tam, gdzie ludzie się na siebie otwierają dzięki temu, że

poznali się przy wspólnym stole, wspólnej zabawie, rozmowie. Na Ochocie wydarzenie zainicjował Klub Osiedlowy Surma już w 2007 r., a od 2009 r. obchodzony jest pod patronatem Rady i Zarządu Dzielnicy Ochota. Tegoroczne obchody będą realizowane w 11 sąsiedztwach, przy udziale 44 podmiotów. To biblioteki, Ośrodek Sportu, Straż Miejska, służba zdrowia, organizacje pozarządowe. Coraz więcej przedstawicieli biznesu, lokalne sklepy, kawiarnie, punkty usługowe, apteki włączają się do obchodów. Będą tańce, wymiany książek i innych bibelotów, karaoke, występy zespołów muzycznych i teatralnych, konkursy i inne atrakcje. Każde sąsiedztwo przygotowuje własny program, gdzie jest miejsce na entuzjazm i zwykłe „pogaduchy”. Serdecznie zapraszam wszystkich mieszkańców Ochoty do wspólnej zabawy w sąsiedztwa: 24 maja (piątek) w godz. popołudniowych: Biblioteka „Przy Zawiszy”, Al. Jerozolimskie 121/123; Biblioteka „Przystanek Książka”, ul. Grójecka 42; Wypożyczalnia książek dla dorosłych

Znalezione – niekradzione soboty i niedziele jest nieczynne. Należy również wiedzieć, że po wypełnieniu powyższego obowiązku znalazca ma także prawa określone w Kodeksie Cywilnym. Pierwsze uprawnia go do rekompensaty finansowej. Tak zwane znaleźne stanowi 1/10 wartości rzeczy (pod uwagę brana jest wartość rynkowa rzeczy z uwzględnieniem stopnia jej zużycia), ale przysługuje jedynie wtedy, gdy osoba, która jest w posiadaniu zagubionego przedmiotu, zgłosi swoje roszczenie najpóźniej w chwili wydania rzeczy osobie uprawnionej do jej odbioru (art. 186 Kodeksu Cywilnego). Znalazca może kierować swoje roszczenie o zapłatę znaleźnego bezpośrednio do osoby uprawnionej do odbioru rzeczy lub zgłosić je do organu przechowującego. Drugie prawo zaś mówi o tym, że w przypadku, gdy właściciel nie odbierze przedmiotu w ciągu roku od dnia wezwania lub nie ma możliwości wezwania go w ciągu dwóch lat od znalezienia, rzecz staje się własnością znalazcy (art. 187 Kodeksu Cywilnego). Gdy oddał je na przechowanie do właściwego organu, ma prawo odebrać je za zwrotem kosztów przechowania oraz poszukiwania właściciela. Nadmienić trzeba, że prawo to nie odnosi się do pieniędzy, papierów wartościowych, kosztowności oraz rzeczy mających wartość naukową lub artystyczną, gdyż w ich przypadku, właścicielem staje się Skarb Państwa. Własnością Skarbu Państwa staje się również przedmiot oddany właściwemu organowi państwowemu – mający znaczną wartość materialną, naukową lub artystyczną – znaleziony w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela

Fot. Leonard Karpiłowski

Na zdjęciu: Pierwsza linia metra będzie połączona z drugą przy pomocy tunelu, aby pociągi ze stacji techniczno-postojowej Kabaty mogły dojechać do drugiej linii.

Europejski Dzień Sąsiada na Ochocie

Komisariat Policji Metra Warszawskiego

Wyobraź sobie taką sytuację… Idziesz ulicą, wokół nie ma żywego ducha. Nagle pod pobliskim drzewem zauważasz leżący na trawie telefon komórkowy. Nie wiesz, do kogo należy, gdyż bateria w nim jest rozładowana, więc nie masz dostępu do książki telefonicznej znajdującej się w aparacie. Co zrobić z telefonem, którego posiadaczem mimowolnie się stałeś? Warto wiedzieć, że sposób postępowania ze znalezionymi cudzymi rzeczami reguluje Kodeks Cywilny, a także Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 14 czerwca 1966 r. w sprawie rzeczy znalezionych (Dz. U. nr 21, poz. 141 z późn. zm.). Przepisy zawarte w kodeksie cywilnym stosuje się odpowiednio do rzeczy porzuconych bez zamiaru wyzbycia się własności (czyli zagubionych), jak również do zwierząt, które zabłąkały się lub uciekły. Po pierwsze należy pamiętać o tym, że jesteśmy zobligowani niezwłocznie powiadomić właściciela rzeczy. Jeśli tak, jak w powyższej sytuacji, nie znamy tej osoby ani miejsca jej zamieszkania, to ciąży na nas obowiązek powiadomienia właściwego organu państwowego (np. Biuro Rzeczy Znalezionych Urzędu m. st. Warszawy czy Policję) w terminie dwóch tygodni od dnia znalezienia przedmiotu. Zaniedbanie tego obowiązku stanowi wykroczenie z art. 125 Kodeksu Wykroczeń.. W Warszawie Biuro Rzeczy Znalezionych mieści się przy ul. Dzielnej 15, tel. kontaktowy 22 443-29-60 (do 63). Czynne jest w następujących godzinach: w poniedziałek w godzinach 08.00-18.00, od wtorku do piątku w godzinach 08.00-16.00,

Główną przyczyną przesunięcia terminu były niezinwentaryzowane instalacje podziemne. Nieumieszczenie ich na mapach spowodowało konieczność przeprowadzenia dodatkowych, nieplanowanych prac projektowo-inwentaryzacyjnych oraz dokonanie uzgodnień z zarządcami sieci. Największe przestoje miały miejsce przy przebudowie infrastruktury w rejonie stacji Świętokrzyska (ponad 60 dni) oraz przebudowy sieci gazowej w rejonie stacji Rondo Daszyńskiego (70 dni). Koszty prowadzonej inwestycji nie uległy zmianie.

byłoby bezcelowe. W takiej sytuacji znalazcy należy się odpowiednie wynagrodzenie (art. 189 Kodeksu Cywilnego). Trzeba dodać, iż art. 188 Kodeksu Cywilnego mówi o tym, że, gdy przedmiot zostanie znaleziony w budynku publicznym lub w innym budynku albo w pomieszczeniu publicznym czy w wagonie kolejowym, na statku lub innym środku transportu publicznego, np. w metrze, rzecz należy niezwłocznie oddać zarządcy budynku lub pomieszczenia albo też właściwemu zarządcy środków transportu publicznego. W przypadku Metra Warszawskiego zagubiony przedmiot należy oddać osobie obsługującej kolejkę, dyżurnemu stacji metra bądź do Biura Rzeczy Znalezionych na Stacji Techniczno-Postojowej STP Kabaty ul. Wilczy Dół 5, tel. kontaktowy 22 655-42-42. Jeśli natomiast pomimo znalezienia jakiegoś przedmiotu zaniechamy powiadomienia o tej sytuacji właściwego organu państwowego, czyli pozostawimy rzecz jako swoją własność, czyn ten stanowi przestępstwo określane mianem przywłaszczenia (art. 284 § 3 Kodeksu Karnego). Karą przewidzianą za przywłaszczenie jest grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawianie wolności do roku. ns

i młodzieży nr 48 „Baśniowa”, ul. Grójecka 68 (wejście od ul. Baśniowej); Centrum Społeczne „Lelechowska”, ul. Lelechowska 5; zadaszone boisko przy krytej pływalni OSiR Ochota, ul. Rokosowska 10; Ośrodek dziennego pobytu i rehabilitacji Stowarzyszenia „Otwarte Drzwi”, ul. Białobrzeska 11; pasaż „Pod Skrzydłami”, ul. Grójecka 109; Biblioteka „Przy Baleya”, ul. Baleya 9; Biblioteka dla Dzieci i Młodzieży nr 68 „Skarżyńskiego”, ul. Skarżyskiego 5; 25 maja (sobota): Tarczyńska od nr 3 do 11; Klub Osiedlowy „Surma”, ul. Białobrzeska 17. Wszystkie sąsiedztwa ozdobione będą czerwono-żółtymi balonami, dużym napisem Dzień Sąsiada oraz w każdym będą kolorowe, papierowe tulipany. W piątek o godz. 15.15 osobiście będę częstować mieszkańców ciastem na boisku przy pływalni OSiR Ochota. W innych punktach też będę obecny i będzie możliwość wspólnej zabawy. Do zobaczenia. Krzysztof Kruk, zastępca burmistrza Dzielnicy Ochota

Gazeta „POŁUDNIE Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola” Kryta pływalnia OSiR Ochota – MAŁY AQUA PARK, ul. Rokosowska 10

KUPON RABATOWY – DZIEŃ DZIECKA 2013 Uprawnia dzieci w wieku od 4 do 16 lat Do zakupu biletu wstępu na krytą pływalnię przy ul. Rokosowskiej 10 W promocyjnej cenie 2 zł/45 min w następujących dniach: 31 maja (piątek) i 3 czerwca 2013 r.(poniedziałek) w godz. od 6.00. do 19.00. oraz 1 (sobota) i 2 (niedziela) czerwca 2013 r. w godz. od 8.00 do 19.00

Dysponujemy m.in.: - pływalnia rekreacyjna z hydromasażem, gejzerami i sztuczną rzeką; - zjeżdżalnia rurowa o długości 70 m.; - basen do nauki pływania o wym.; 8 x 4 m. i gł. od 0,7 do 0,9 m., temperatura wody 32oC; - wanna z hydromasażem; - pływalnia sportowa o wym. 25 x 12,5 m. (6 torów) i gł. od 1,35 do 1,80 m. UWAGA: Dzieci do 7 lat korzystają z pływalni pod opieką dorosłych. Osoba dorosła kupuje bilet zgodnie z cennikiem OSiR Ochota.

!


4

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Świat z jednej zapałki Anatol Karoń jest artystą plastykiem. Studiował historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się rysunkiem, malarstwem, rzeźbą, instalacją i happeningiem. W swoim dorobku artystycznym ma ponad trzydzieści wystaw indywidualnych w Polsce i Europie. Jak większość artystów inspiracji do tworzenia swoich prac poszukuje w sobie, w otoczeniu, w ludziach, których spotyka na swojej drodze, w literaturze. W 1984 r. rozpoczął tworzyć rzeźby, które wykonuje z jednej zapałki. W Galerii Młynek w Domu Kultury przy ulicy Działdowskiej 6 można było te rzeźby zobaczyć. Na wystawie zatytułowanej „Zasady życia” Anatol Karoń pokazał dziewięćdziesiąt sześć prac umieszczonych w spe-

cjalnie do tego przystosowanych gablotach. Część rzeźb została pokazana również w postaci fotografii. Inspiracją do wykonania prac był obraz szesnastowiecznego niderlandzkiego malarza Pietera Bruegla Starszego „Przysłowia niderlandzkie”. W katalogu wystawy Karoń napisał: „Bardzo trudno jest grać w grę jeśli nie znamy jej zasad. Czasem w życiu zdarzają się takie chwile, kiedy nie wiedzieć dlaczego, nic nam się nie udaje, czujemy się zagubieni i mamy wrażenie, że to życie rządzi się jakimiś nieznanymi zasadami. I wydaje nam się, że gdybyśmy poznali te zasady, życie otwarłoby przed nami wszystkie swoje możliwości i wszystko zaczęłoby nam wychodzić; stalibyśmy się „mi-

strzami gry”. Tylko gdzie znaleźć te zasady? Otóż istnieje zbiór zasad tak sprytnie ukryty, że nie przychodzi nam do głowy tam szukać. To przysłowia”. Na wystawie można zobaczyć prace nawiązujące do przysłów i powiedzeń takich jak chociażby: ” Choć oko wykol”, „Każdy jest kowalem swego losu”, „Koniec języka za przewodnika” czy „Za pięć dwunasta”. Na wykonanie jednej rzeźby artysta potrzebuje od około pięciu minut do ponad piętnastu lat - tyle zajęło mu wykonanie pracy zatytułowanej „Jak kura z pierwszym jajkiem”. O swojej sztuce Anatol Karoń powiedział: - Moja sztuka nie jest

Targi Medycyny Naturalnej i Kosmetyki 7 - 8 - 8 czerwca Warszawianka dolna hala ul. Piaseczyńska 71 - porady, diagnozy irydologów, kręgarzy, wróżek, bioenergoterapeutów - kosmetyki naturalne, zioła - materace gorczycowe, poduszki zdrowotne - zdrowa żywność Piątek 11.00 - 19.00, sob., niedz. 10.00 - 19.00 sztuką elitarną. Powiedziałbym nawet, że jest sztuką dość popularną. To jest gra z wyobraźnią. Każdy człowiek może ją odbierać, dlatego że to są formy bardzo często zupełnie abstrakcyjne. Tytuł jest tylko popchnięciem widza Ludzie regularnie sprawdzają w jakąś stronę. Jest tylko pewną stan swoich zębów czy wzrok, ale zapominają, że słuch jest również bardzo ważny, bo bez niego nie jesteśmy w stanie się sprawnie porozumiewać się z otoczeniem.

ZDROWIE i URODA

Wstydliwy problem Polaków dokończenie ze strony 1 osoby mające problemy ze słuchem przestaną unikać rozmowy Czy zdajesz sobie sprawę na ten temat , tym szybciej znów z tego, że osoby, które źle słyszą, będą mogły w pełni słyszeć otawstydzą się do tego przyznać? czające dźwięki i unikną postępuTymczasem pogarszanie słuchu jącej deprywacji słuchu. u jednego członka rodziny jest Zanim będzie za późno… uciążliwe dla pozostałych doCzęsto zdarza się, że problemy mowników, gdyż naraża ich na ze słuchem są zauważane zbyt przebywanie w nadmiernym ha- późno, gdy pomoc jest już niełasie (np. bardzo głośne słuchanie możliwa, bo wystąpiło już długoTV lub radia), czyli na warunki, trwałe uszkodzenie słuchu. które i u nich mogą spowodować PAMIĘTAJ – im szybciej niedopowstanie problemu pogarszanie słuch zostanie wykryty, tym lesłuchu. piej. Dlatego KAŻDY powinien W takiej sytuacji bardzo ważregularnie badać swój słuch. na jest pomoc rodziny. Uszkodzenie słuchu może pogłębiać Co powinno nas zaniepokoić… – narzekanie, że osoby, z któsię na przestrzeni czasu, a osoba niedosłysząca może nie zdawać rymi rozmawia się przez telefon, sobie z tego sprawy. Zwykle mówią niewyraźnie, – trudności z rozpoznaniem, to właśnie rodzina, przyjaciele i współpracownicy wcześniej za- z której strony dochodzi dźwięk, – uskarżanie się na dzwonienie uważają problem. Utrata słuchu jest procesem długotrwałym, dla- lub brzęczenie w uszach, – częste powtarzanie fraz: tego sami zainteresowani często tego nie zauważają i obwiniają „Słucham?”, „Przepraszam, czy otoczenie za nadmierny hałas lub mógłbyś powtórzyć?”, – bardzo głośne słuchanie raniewyraźną i złą wymowę. dia lub telewizji. Technologia odpowiada na Jeśli zauważyliśmy któryś z potrzeby… objawów u siebie lub u naszych Osobom źle słyszącym przy- bliskich, to jest to odpowiedni chodzi z pomocą technologia, czas, by zacząć dbać o swój słuch która rozwija się bardzo szybko i sprawdzić jego stan. Trzeba i dziś jest w stanie zaspokoić udać się na badania. wszelkie wymagania dotyczące NA NASZYM SŁUCHU POLEaparatów słuchowych – zarówno GAMY W WIELU RÓŻNYCH te estetyczne, dotyczące rozmiaSYTUACJACH ŻYCIOWYCH, rów urządzenia, jak i te wynikaDLATEGO POWINNIŚMY GO jące z nowoczesnego, aktywnego CENIĆ I CHRONIĆ! stylu życia. Dlatego im szybciej

Otoczenie i rodzina…

Pomóż tym których kochasz…

Wczesne wykrycie wady słuchu pomaga ponownie przejąć kontrolę nad własnym życiem. Możesz pomóc i zmienić życie osoby cierpiącej na problem ze słuchem na lepsze. Jeśli zauważyłeś, że ktoś z bliskich ma problem ze słuchem, NAMÓW GO NA WIZYTĘ U SPECJALISTY. W DNIACH 6 – 30 MAJA 2013 ROKU ZAPRASZAMY NA BEZPŁATNE BADANIE SŁUCHU Zapraszamy do naszych gabinetów: Wola, ul. Księcia Janusza 23 tel. 22 392 75 38 Ursus, ul. Kolorowa 19 (róg Sosnkowskiego) tel. 668 148 053 Bemowo ul. Kartezjusza 2, gab. 235 (przychodnia specjalistyczna), tel. 22 392 75 09 Ochota Przychodnia Specjalistyczna ul. Szczęśliwicka 36, gab. 141 tel. 392 75 39 Posiadamy sieć 15 gabinetów na terenie całej Warszawy. Zapytaj o najbliższy gabinet: 22 392 76 19.

propozycją. Często zdarza mi się, że ktoś podchodzi i mówi – proszę pana to nie jest to co pan napisał. To jest zupełnie co innego. I zaczyna mi opowiadać co to jest. On sam to zobaczył. Jestem zwolennikiem teorii która mówi o tym, że sztuka to jest coś na złączeniu pomiędzy. Coś co zachodzi między twórcą a widzem. Twórca nie jest jedynym twórcą sztuki. Odbiorca jest równoprawnym podmiotem. Twórca przedstawia dzieło ale bez odbiorcy sztuka nie zaistnieje. Dopiero odbiorca wkraczając w obszar sztuki i angażując swoją wyobraźnię stwarza tak naprawdę dzieło. Idea mojej sztuki jest taka, że każda rzeźba powstaje tylko z jednej zapałki. Materiałem wyjściowym jest tylko i wyłącznie ta jedna konkretna zapałka. Czasem mniej. Bywają rzeźby z których zostaje mi materiał. Te zapałki nazywam rzeźbami, w gruncie rzeczy powinno się na nie mówić „obiekty”. Kiedyś w młodości bardzo fascynowałem się sztuką kon-

ceptualną i w gruncie rzeczy te rzeźby to jest taka sztuka konceptualna. Fascynowała mnie próba stworzenia czegoś z niczego. Takie demiurgiczne stworzenie. Nic nie ma i nagle coś powstaje. Coś co jest wstanie zainteresować, zafascynować. Zapałka z punktu rzeźbiarskiego to jest takie „nic”. Jest takim atomem niemożliwym do rozbicia. Ja zajmuję się rozbijaniem atomów. Zapałka w tych rzeźbach jest bardzo ważna, po to żeby pokazać jak bardzo materiał nie jest ważny. W gruncie rzeczy to są idee. To jest próba zrealizowania idei bez pośrednictwa materii. Zapałka to może nie „nic”, ale prawie „nic”. Zapałka to jest coś co przyciąga na pierwszy rzut oka. Gdy ktoś przychodzi i zaczyna oglądać, zapomina, że to jest jedna zapałka bo wciąga się w opowieść, która tam jest. I w gruncie rzeczy ta zapałka przestaje być ważna. Ważny jest przekaz, ważne jest to o czym te rzeźby mówią. Andrzej Sitko

Jak pokonać ból kręgosłupa i stawów Bemowo, ul. Tkaczy 13

„Od wielu lat borykałam się z bólem biodra. Po zabiegach w Fizjo Med Poland moje problemy ustąpiły”. - Franciszka l. 77 „Po urazie kręgosłupa groziła mi operacja jednak lekarz skierował mnie na rehabilitację. Tak trafiłem do pana Krzysztofa Narosza. Dzięki niemu i jego zespołowi nie byłem operowany i żyję bez bólu”. - Leszek l. 43 „Jestem chirurgiem i wiele godzin spędzam każdego dnia pochylony nad stołem operacyjnym. Kiedy moje problemy z kręgosłupem praktycznie uniemożliwiły mi pracę polecono mi specjalistów z Fizjo Medu. Po rehabilitacji znów mogę normalnie funkcjonować - Dziękuję”. Jan l. 59 Rozmawiamy z Panem Krzysztofem Naroszem, fizjoterapeutą, szefem zespołu terapeutycznego firmy Fizjo Med Poland. - Panie Krzysztofie, to tylko kilka z wielu pozytywnych opinii, na Państwa temat. - Jest nam bardzo miło. Firma istnieje od 15 lat w, tym okresie pomogliśmy kilku tysiącom osób.

Wielu pacjentów do dziś poleca nas swoim bliskim i znajomym. - Proszę powiedzieć na czym polega taka skuteczność leczenia? - Bardzo ważna jest pierwsza wizyta, w trakcie której przeprowadzamy szczegółowy wywiad z pacjentem, następnie dokładnie badamy narząd ruchu, oceniając stopień zaawansowania dolegliwości, i na tej podstawie określamy, jakie efekty jesteśmy w stanie osiągnąć w trakcie terapii. Leczenie opiera się na wykorzystaniu uznanych w świecie medycznym metod manualnej rehabilitacji ortopedycznej, od lat stosowanych w Europie, a u nas wciąż mało dostępnych. W przypadkach, w których podejmujemy się leczenia, skuteczność jest bardzo duża. - Z jakimi problemami nasi czytelnicy mogą zwrócić się do Państwa? - z bólem kręgosłupa, dyskopatią, przepuklinami - z bólami stawów, kolan, bioder, barku

Krzysztof Narosz Gabinet terapii narządu ruchu ul. Tkaczy 13 (Bemowo - Jelonki) 22 666-05-77

- z nerwobólami - rwą kulszową i ramienną - zespołem cieśni nadgarstka - zawrotami i bólami głowy W dniach od 16 maja do 13 czerwca prowadzimy konsultacje pacjentów. Liczba miejsc ograniczona. Obowiązuje telefoniczna rejestracja wizyt!

ul. Tkaczy 13 (Bemowo Jelonki), tel. 22 666 05 77 ul. Różana 51 (Mokotów) tel. 22 498 18 55

www.terapia-manualna.com


5

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Piją i hałasują Alkohol, a właściwie jego spożycie w miejscach publicznych oraz nieobyczajne zachowanie pod jego wpływem i zbyt duża liczba punktów jego sprzedaży, to główny problem mieszkańców Ochoty. Zaproszeni goście, którymi były osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w stolicy, tak jak podczas poprzednich debat w innych dzielnicach obiecali zająć się wszystkimi zgłoszonymi sprawami. W sali Akademii Pedagogiki Specjalnej przy ul. Szczęśliwickiej 40 zebrało się około sto osób, w tym także grupa mundurowych. Debata o bezpieczeństwie w dzielnicy Ochota tradycyjnie zaczęła się od wystąpień zaproszonych gości. Wśród nich znaleźli się: Hanna Gronkiewicz-Waltz - prezydent Warszawy, Dariusz Piątek - zastępca wojewody mazowieckiego, nadinsp. Mirosław Schossler - zastępca komendanta głównego policji, insp. Michał Domaradzki - I zastępca komendanta stołecznego policji, nadkom. Tomasz Szachowski - komendant rejonowy policji Warszawa III, Wojciech Komorowski - burmistrz Dzielnicy Ochota, Zbigniew Leszczyński komendant Straży Miejskiej m.st. Warszawy, Henryk Kulka – naczelnik III oddziału terenowego Straży Miejskiej oraz Ewa Gawor – dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego m. st. Warszawy. - Ważne jest dla nas to, aby Państwo aktywnie brali brali udział w debacie. Aby nic z tego, co nam dziś powiecie, nie zostało zapomniane będziemy to dokumentować (debata była nagrywana - red.). Za rok spotkamy się z Państwem i rozliczymy się z tego, co udało się załatwić czy zmienić, a jeśli będą takie rzeczy, których nie udało się zmienić, to uczciwie o tym powiemy - deklarował nadinspektor Schossler. Mieszkańców nie trzeba było zachęcać do zabrania głosu. A mówili głównie o piciu alkoholu w miejscach publicznych i skutkach wywołanych jego spożywaniem. Zwracali też uwagę, że w dzielnicy jest zbyt wiele 24-godzinnych sklepów, w którym sprzedaje się głównie alkohol. Nieprzyjemne chwile przeżyła jedna z mieszkanek Ochoty.

- Wyszliśmy z mężem z naszego bloku. Mąż poszedł do altanki wyrzucić śmieci. Okazało się, że był tam jakiś pijany mężczyzna, który załatwiał potrzebę fizjologiczną. Zachowywał się agresywnie i prawie pobił mojego męża. W okolicy jest wiele punktów z alkoholem i kręci się wielu pijanych ludzi - opowiadała zdenerwowana kobieta. Problem z osobami spożywający alkohol w miejscach publicznych mają również mieszkańcy bloków przy ulicy Geodetów i Urbanistów. W tym przypadku chodzi o sklepy usytuowane w centrum osiedla. Niektórzy ludzie kupują tam alkohol i spożywają go, przebywając na okolicznych klatkach schodowych lub w śmietniku. Choć tamtejsi mieszkańcy wzywają policję czy straż miejską to czas oczekiwania na interwencję jest zbyt długi. Mieszkaniec, który zgłosił problem zasugerował, że tego rodzaju sklepy powinny znajdować się wzdłuż głównych punktów komunikacyjnych, tam, gdzie często przejeżdżają patrole policji czy straży miejskiej. W parku im. Malickiego (dawniej Nowickiego) też pojawiają się grupki hałaśliwej młodzieży spożywającej alkohol, który kupują w sklepie obok tego miejsca. - Okna w moim mieszkaniu wychodzą właśnie na park i stąd mam okazję obserwować tych młodych ludzi. Zakłócają oni spokój, a policja nic nie robi. Piszę e-maile na adres interwencyjny, a zdarza się, że odpowiedź otrzymuję po dwóch tygodniach – denerwował się jeden z mieszkańców Ludzie spożywający alkohol pojawiają się także w parku Szczęśliwickim i na Polach Mokotowskich. - Powinno się zlikwidować tamtejsze punkty sprzedaży alkoholu. Ludzie chcą tam spacerować i odpoczywać, a nie bać się hord pijanej młodzieży – irytował się mieszkaniec Ochoty. Policja czy straż miejska może podjąć interwencję tylko wtedy, gdy alkohol jest spożywany poza wydzielonym miejscem (typu bar czy ogródek piwny). Mieszkanka Ochoty ma za to problem z jednym z sąsiadów. Otóż sprowadza on swoich zna-

Dla ludu, od ludu dokończenie ze strony 1 Gdzież więc to doświadczenie i kompetencje na starcie, panie premierze? Szefowi rządu w niechęci do prezydenckiej inicjatywy wtóruje włodarz Gdańska, Paweł Adamowicz, dla którego nowe przepisy to (znów powtarzam za „GW”) „zaproszenie dla pieniaczy i osób z zaburzoną psychiką”. Rzecze polityk również wybrany w bezpośrednich wyborach, przewodniczący Unii Metropolii Polskich! Członek partii mającej w nazwie „obywatelska”! Brzmi to jak groteskowy żart. Naprawdę. A media ogólnopolskie milczą (dla dobra ciepłej wody z kranu?). Nikomu nie przychodzi do głowy spytać, jak to możliwe, że na

szczeblu gminy Platforma Ursynowska w mailach wzywa, prosi, zaklina wręcz do uczestnictwa w posiedzeniach rady dzielnicy, a jednocześnie wierchuszka tejże partii pragnie gorąco, by obywatele - mówiąc kolokwialnie - odp…. się od polityki, bo tylko przeszkadzają? Polityków poznaje się po czynach, nie słowach. Najpierw słynna „wrzutka Rockiego” w senacie. Teraz szczera opinia urzędującego premiera odnośnie prawa jednostek do partycypacji w życiu politycznym. Owszem, każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii. Jednak ktoś tu chyba nie jest demokratą… dr Grzegorz Roch Bajorek

jomych do bloku, a z uwagi na małe mieszkanie piją alkohol na klatce lub w piwnicy. - Dowiedziałam się, że klatka to nie przestrzeń publiczna i nic nie można w tej sprawie zrobić. Jesteśmy bezsilni – irytuje się. Jak wyjaśnił inspektor Domaradzki - to nieprawda, że w takich miejscach można bezkarnie spożywać alkohol. Takie sprawy także należy zgłaszać policji lub straży miejskiej, która będzie interweniować. Zaproszeni przedstawiciele policji i straży miejskiej każdorazowo podkreślali, że widząc osoby spożywające alkohol w miejscach publicznych należy dzwonić na

numery alarmowe. Zapewniali też, że zareagują na każde zgłoszenie. Na skargi mieszkańców Ochoty związane ze zbyt wieloma 24-godzinnymi punktami sprzedającymi alkohol prezydent Warszawy reagowała jednakowo. -To kolejny problem podnoszony w kolejnej dzielnicy. Nie zwiększamy ilości zezwoleń na alkohol, raczej wydajemy ich mniej niż dana dzielnica oczekuje. Nie możemy jednak w ogóle przestać, gdyż kiedyś były tzw. meliny i nie chcemy, żeby one wróciły. Mam jednak apel do radnych. Proszę ich o wnioskowanie za zmniejszeniem liczby punktów z alkoholem. Jeżeli zainicjuje to dzielnica, to

my chętnie zmniejszymy ilość wydawanych zezwoleń – podkreśliła prezydent. To nie jedyne problemy mieszkańców Ochoty. Ciekawe, kilkuminutowe wystąpienie, zaprezentował mieszkaniec, który zwrócił uwagę na problem zbyt wysokiej opłaty za śmieci, która ma obowiązywać od lipca. Na uwagę prowadzącego, że jest to debata o bezpieczeństwie odparł, że jest to dla niego sprawa bezpieczeństwa... psychicznego. Jedna z pań opowiedziała jak została napadnięta wieczorem w parku Szczęśliwickim, zaś inspektor Schossler podkreślał, że policja czy straż stara się działać

prewencyjnie. Chcą, żeby na terenie dzielnicy było jak najwięcej patroli, tak, aby każdy czuł się bezpiecznie. Pojawił się też temat kamer na terenie jednej ze spółdzielni, a dyrektor Gawor zaproponowała pomoc, wprawdzie nie finansową, ale dotycząca informacji, jakie i gdzie kamery warto założyć. Nie zabrakło też tematu parkowania, zwłaszcza na starych osiedlach, gdzie brakuje miejsc parkingowych. Zgłoszonych spraw i problemów było więcej. Kto nie zdążył wypowiedzieć się publicznie mógł zgłosić swoje uwagi dyżurującym po debacie policjantom. Anna Krzesińska


6

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Pamięci Anny German dokończenie ze strony 1 w tym przysłowiowe „perełki”, które mogliśmy usłyszeć po raz pierwszy. Natalia Bajór przypomniała „Feralną dziewczyną”, a utwór „Kupiłabym ci, kochanie” tak spodobał się publiczności, że

już wspólnie razem z nią śpiewała refren: „Wszystko, co piękne na ziemi i niebie chciałabym, miły mój, zdobyć dla ciebie […]”. Totalnym zaskoczeniem okazała się piosenka z żartobliwym tekstem „Mój stryjek jest hodowcą moli” w wykonaniu Weroniki Janickiej. – Przeżyłam 70 lat, ale tę piosenkę słyszę po raz pierwszy! Nie wiedziałam, że Anna German i takie piosenki śpiewała. Aż trudno uwierzyć, bo śpiewała raczej piosenki o miłości i nadziei, a tu taka niespodzianka. To była artystka wielkiej klasy, miała wyjątkowy talent i głos, ona mogła zaśpiewać wszystko – mówi podekscytowana pani Wanda, która na koncert poświęcony Annie German przyjechała z Mokotowa. Z kolei Cezary Uljasz z wielką ekspresją zaśpiewał „Mój generał ołowiany”. Największymi brawami jednak nagrodzony został duet „Przyjaciele” czyli Weronika Janicka i Cezary Uljasz, którzy zaśpiewali jeden z największych przebojów Anny German „Byle tylko ze mną” (artystka nagrała go w duecie z Krzysztofem Cwynarem). Niejednemu ze wzruszenia zakręciła się w oku łza… Warto przy okazji dodać, że Joannę Moro, odtwórczynię tytułowej roli w serialu telewizyjnym

„Anna German. Tajemnica białego anioła” o karierze i meandrach życia tej piosenkarki, przygotowywała wokalnie Ludmiła Piechowska, śpiewaczka urodzona w 1956 r. w Krasnodarze (Rosja) w rodzinie polsko-rosyjskiej,

prezes wspomnianej Fundacji „Diamentowy Głos” i założycielka Studia Wokalno-Estradowego im. Anny German. Na koniec wystąpiła Oleksandra Żurawel, ukraińska piosenkarka polskiego pochodzenia, finalistka Międzynarodowego Festiwalu im. Anny German „Tańczące Eurydyki” oraz laureatka I Międzynarodowych Spotkań Muzycznych „Pieśni bez paszpor-

I

Z Mariolą Pryzwan, biografką, autorką książek między innymi o Annie German rozmawia Rafał Podraza. - Skąd u Ciebie fascynacja Anną German? - Czasem tak bywa, że ktoś lub coś nas zafascynuje i nie wiemy dlaczego. Po prostu. Tak było w przypadku mojej fascynacji Anną German. A wszystko zaczęło się od programu telewizyjnego „Piosenki Bogusława Klimczuka”, w którym Anna zaśpiewała pięk-

112

STRAŻ MIEJSKA - 986 STRAŻ POŻARNA - 998

I

POGOTOWIE - 999

112

I

German i często podśpiewywała sobie jej piosenki. Jej anielski głos to prawdziwy dar od Boga. W Rosji Anna German otoczona jest kultem i do tej pory jest niezwykle popularna. Ma też swoją gwiazdę na moskiewskim Placu Gwiazd – wyznała artystka. Anna German była niewątpliwie jedną z najpopularniejszych piosenkarek w historii powojennej Polski. Urodziła się

14 lutego 1936 r. w Uzbekistanie. W 1946 r. razem z mamą i babcią przyjechała do Polski. Zamieszkały najpierw w Nowej Rudzie, potem we Wrocławiu. Studiowała na tamtejszym uniwersytecie, ale tytuł magistra geologii schowała do szuflady. I postanowiła śpiewać. Debiutowała w 1959 r. we wrocławskim teatrze studenckim „Kalambur” i audycji radiowej „Podwieczorek przy mikrofonie”. Trzy lata później na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie – ku własnemu zaskoczeniu - wyśpiewała II nagrodę za utwór „Tak mi z tym źle”. Pasmo sukcesów rozpoczął rok 1964. Zaśpiewała wtedy „Tańczące Eurydyki”, piosenkę-symbol, na zawsze związaną z jej nazwiskiem. Na FPP w Opolu zdobyła dla niej II nagrodę, zaś na MFP w Sopocie nagrodę I (w Dniu Polskim) i III (w Dniu Międzynarodowym). Dwa lata później Anna German podpisała trzyletni kontrakt z włoską firmą fonograficzną CDI, dla której nagrała płytę z piosenkami neapolitańskimi. W 1967 roku jako pierwsza Polka wystąpiła na I Międzynarodowych Targach Płytowych MIDEM w Cannes. Jako pierwsza i jedyna w historii artystka z kraju nad Wisłą wystąpiła na XVII Festiwalu San Remo oraz jako pierwsza cudzoziemka na XV Festiwalu Piosenki Neapolitańskiej. Wspaniale rozwijającą się karierę przerwał

Anna German kochała Warszawę

INFORMATOR POŁUDNIA POLICJA - 997

tu”. W jej wykonaniu usłyszeliśmy „Człowieczy los” oraz „Echo” (w języku rosyjskim). – Jestem zakochana w piosenkach Anny German. Towarzyszą mi one od wczesnych lat dzieciństwa, gdyż moja mama bardzo lubiła Anię

112

l Całodobowa informacja pogotowia ratunkowego 197 90

REKLAMA W POŁUDNIU ul. Puławska 136, pon. pt. 9.00 - 17.00, tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15

BIURA OGŁOSZEŃ: l al. Komisji Edukacji Narodowej 15 lokal 4, Art-Press,

22 648-24-07, 537-427-186 l ul. Na Uboczu 3 (NOK) „Continental”, tf. 22 648-29-41 l ul. Grzybowska 39 „atco”, 22 652-26-30, 22 620-17-83 l ul. Dobra 19 „Editionmedia”, 22 828-46-64, 22 828-25-87 l Piaseczno, ul. Kniaziewicza 45 lok. 18, tel. 22 213-85-85, 601-213-555

ną liryczną piosenkę „Księżyc i róże”. Był rok 1974. Od tamtej pory Anna German jest dla mnie kimś wyjątkowym. Jest moim ideałem, niedościgłym wzorem. - Nie poznałaś jej osobiście. - Nie zdążyłam. Przyjechałam do Warszawy na studia polonistyczne pod koniec września 1982 roku, miesiąc po jej śmierci. Poznałam wówczas najbliższych piosenkarki: jej matkę Irmę Berner, męża Zbigniewa Tucholskiego i syna Zbyszka. Zaprzyjaźniliśmy się. Przyjaźń z mężem Anny German trwa do dziś. To wspaniały człowiek, bardzo ciepły, łagodny, prawy. - Gdzie w Warszawie mieszkała Anna German? - Najpierw na Powiślu, na Solcu, w kawalerce Zbigniewa Tucholskiego, potem razem z nim na Piaskach, w alei Reymonta. Tam urodził się syn państwa Tucholskich. Pod koniec lat siedemdziesiątych cała rodzina przeprowadziła się na stary Żoliborz do piętrowego domu w segmencie – „pałacu szczęścia i słońca”, jak go nazwała Anna. Wybacz, że nie podam nazwy ulicy, ale do dziś mieszkają tam najbliżsi piosenkarki. Często też Anna bywała u swej matki na Mokotowie – w bloku przy ulicy Maklakiewicza. - Ale podobno do 1970 roku mieszkała tutaj nielegalnie. - Zgadza się. Mieszkała we Wrocławiu, tam była zameldowana. Kiedy przyjeżdżała do na-

szego miasta, zatrzymywała się w hotelach, najczęściej w hotelu Warszawa na placu Powstańców Warszawy. Później był wypadek we Włoszech i adresem stały się kolejne szpitale. Dopiero kiedy Anna German została wybrana Najpopularniejszą Warszawianką roku 1970, otrzymała meldunek w stolicy. Rok później została laureatką Nagrody m.st. Warszawy. - Czy miała jakieś ulubione miejsca w Warszawie? - Jak wielu warszawiaków lubiła Stare Miasto i Łazienki. W ogóle lubiła parki warszawskie. Kochała drzewa i kwiaty, lubiła spokój i ciszę. Chętnie też jeździła do lasu w okolicach Radości i Wiśniowej Góry. - A czy jej mąż - Zbyszek Tucholski był warszawiakiem? - Tak, ale przyjezdnym. Urodził się w Gnieźnie, a dzieciństwo i młodość spędził na Śląsku. Kiedy w 1960 roku poznał swą przyszłą żonę, był już mieszkańcem Warszawy. - Czy zachowały się jakieś wspomnienia piosenkarki dotyczące mieszkania na Reymonta albo na starym Żoliborzu? - Możliwe, że tak, ale ja nie znam takich wspomnień. Kiedy Anna German za ciężko zarobione pieniądze kupiła wreszcie upragnione trzypokojowe mieszkanie na Piaskach, cieszyła się, bo było to jej pierwsze własne mieszkanie. dokończenie na stronie 8

w 1967 r. wypadek samochodowy na Autostradzie Słońca, któremu uległa wracając wieczorem z koncertu… Przez kilkanaście dni była w śpiączce. Lekarze nie dawali jej szans na przeżycie. Kiedy po ośmiu miesiącach zdjęto jej gipsowy pancerz okazało się, że nie będzie chodzić. Podczas rekonwalescencji napisała książkę biograficzną „Wróć do Sorrento”, zaczęła też komponować i pisać piosenki. Na estradę powróciła w 1970 r. z piosenką autorską „Człowieczy los”. Znowu nagrywała, występowała na festiwalach, koncertowała w kraju i za granicą, zdobywała laury. Uhonorowana Nagrodą Miasta Warszawy za wybitne osiągnięcia w dziedzinie upowszechniania kultury (1971)

i Odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za osiągnięcia artystyczne (1980). W 1972 roku wyszła za mąż za inżyniera Zbigniewa Tucholskiego, a trzy lata później oboje zostali rodzicami ich jedynego syna, Zbigniewa juniora. Kiedy wydawało się, że los wreszcie uśmiechnął się do Anny, jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość o jej nowotworowej chorobie. Ale nawet ciężko chora, nie mogąc już chodzić, komponowała psalmy i pieśni religijne, zapisując je na domowym magnetofonie. Zmarła 25 sierpnia 1982 r. Spoczywa na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym w Warszawie przy ul. Żytniej 42. Tekst i foto: Anna Tomasik

www.polskieradio24.pl 16.05. Nie do końca wyjaśnione – Audycja Piotra Lignara – 19:00; Świat w powiększeniu – Audycja Redakcji Międzynarodowej Polskiego Radia – 20:00 17.05. Nie do końca wyjaśnione – Audycja Piotra Lignara – 19:00; Świat w powiększeniu – Audycja Redakcji Międzynarodowej Polskiego Radia – 20:00 20.05. Reportaż w PR24: „Chwalcie łąki umajone” Irena Piłatowska – 19.00; Świat w powiększeniu – Audycja Redakcji Międzynarodowej Polskiego Radia – 20:00 Aktualne plany programowe dostępne na bieżąco na stronie internetowej www.polskieradio24.pl

Artystyczny Dom Animacji, ul. ks. J. Chrościckiego 14 17.05. godz. 19.00 i 19.05. godz. 18.00 - „Polowanie”; 24.05. godz. 19.00 i 25.05. godz. 18.00 - „Cristiada”; 26.05. godz. 12.30 - Kino Malucha; 26.05. godz. 15.00 i godz. 18.00 - „Cristiada”; 28.05. godz. 16.30 - Kino Dojrzałe Ośrodek Kultury Arsus, ul. Traktorzystów 14 16.05. godz. 18.00 i 20.30 - kabaret „Ani mru mru” w programie pt. „Nuda, rutyna i odcinanie kuponów”; 17.05. godz. 17.00 - Wieczór poezji; 24.05. godz. 18.00 - Koncert Galowy Laureatów XI Konkursu Piosenki Polskiej „Tulipanada”; 25.05. godz. 19.30 - Show tańca orientalnego; 28.05. godz. 18.00 - Premierowy występ grupy musicalowej „Grease w Arsusie” „Footloose” 31.05. godz. 19.00 - Koncert „Piosenki Anny German” w wykonaniu Oleksandry Zuravel Dom Kultury „Kolorowa”, ul. gen. K. Sosnkowskiego 16 18.05. godz. 12.00 - Wernisaż wystawy malarstwa uczestników Pracowni Plastycznej Ośrodka Kultury Wola; 19.05. godz. 12.30 - Przedstawienie teatralne dla dzieci „Tajemnice morskich głębin”; 19.05. godz. 16.30 - Koncert „W romantycznym nastroju”, muzyka F. Schumana, A. Borodina i S. Taniejewa w wykonaniu Trio „Archetto”; 21.05. godz. 18.00 „Majowe impresje” - wieczór poetycko – muzyczny połączony z wystawą malarstwa artystów TUTW Dom Kultury „Miś”, ul. Zagłoby 17 16.05. godz. 18.00 - Wernisaż wystawy prac malarskich Katarzyny Rudzińskiej; 19.05. godz. 15.00, pasaż przy ul. Zagłoby - Festyn rekreacyjny „Mama, Tata i Ja”; 25.05. godz. 16.00 - „Śpiewam Ci mamo”, koncert okolicznościowy z okazji Dnia Matki i zabawa taneczna w Klubie Seniora Muzeum Powstania Warszawskiego, ul. Grzybowska 79 do 31.08. wystawa militariów; 18.05. Noc Muzeów: m.in. godz. 15.00-17.30 - „Ułan w Pomarańczarni” - gra terenowa dla rodzin z dziećmi w wieku 7-12 lat; godz. 18.00 - Wyjątkowy pokaz dokumentalnych filmów „Głód broni” i „Steny pod Jodłami” ukazujących kulisy wytwarzania uzbrojenia przez Polskie Państwo Podziemne (wstęp po rejestracji); godz. 20.30 i 22.30, dziedziniec - pokaz filmu fabularnego „Wszyscy do walca” z 1939 r.; 21.05. godz. 18.00 „Córka Prezydenta”, opowieść o Ewie Pohoskiej; 22.05. godz. 18.00 - Wykład Mirosława Czado „Walki II Korpusu na Półwyspie Apenińskim”; 24.05. godz. 20.00, muszla koncertowa w parku Skaryszewskim - 16. Festiwal „Pamiętajmy o Osieckiej”; 25.05 godz. 11.00 - Granna-my turniej gier planszowych dla dzieci w wieku 7-10 lat; 28.05. godz. 18.00 - „Elżbieta Korompay ps. Grażyna. Opowieść o węgierskiej rodzinie żyjącej i walczącej w Polsce”; 29.05. godz. 18.00 - Wykład dr. Zbigniewa Osińskiego pt. „Krwawe boje o przełamanie Wału Pomorskiego i zdobycie Kołobrzegu” Fotoplastikon Warszawski, Al. Jerozolimskie 51, oficyna Od 18.05. godz. 19.00 - „Miasto (z) ruin. Stereoskopowa historia odbudowy Warszawy od lat 40. do 60.”; godz. 22.00 - otwarcie wystawy „Bez gorsetu, turniury i pantalonów… (Noc Muzeów, do godz. 01.00) Okęcka Sala Widowiskowa DK „Włochy”, ul. 1 Sierpnia 36a 17.05. godz. 19.00 – Spektakl „Iluzje” w wykonaniu Teatru Hybrydy UW; 18.05. godz. 10.00 – Włoska Gra Miejska „ Oczami Dona”; godz. 18.00 – Wieczór Muzyki i Tańca Indyjskiego; 19.05. godz. 18.00 – Projekt musicalowy w wykonaniu uczniów Autorskiej Szkoły Muzyki Rozrywkowej i Jazzu; 24.05. godz. 18.00 – Koncert w wykonaniu Clubu Zioma Janka; 25.05. godz. 15.00 – Wieczorek taneczny w Klubie Seniora; godz. 18.00 – Koncert „Wspomnienia”; 26.05. godz. 18.00 – Koncert „Wiosenne Impresje Operowe”


20 kwietnia w Szkole Podstawowej nr 61 przy ul. Białobrzeskiej odbyły się Mistrzostwa Ochoty 2013 w warcabach klasycznych. Zawody rozegrano systemem szwajcarskim kontrolowanym na dystansie 7 rund w tempie 15 minut dla zawodnika na całkowite zakończenie partii. W mistrzostwach uczestniczyły 22 osoby. Po 3 i pół godzinach gry poznaliśmy tegorocznych zwycięzców. Pierwsze miejsce zdobył Marcin Wocial przed Bartoszem Socha i Tomaszem Marczukiem. W kategorii do 16 lat zwyciężył Bogdan Bańkowski

Taniej, ale i tak za drogo

przed Martinem Banaszkiem Ochota, który osobiście wręczał dokończenie ze strony 1 i Natalią Paleta. Patronat nad mi- puchary, dyplomy i nagrody dla Zaproponowane stawki opłat strzostwami objął Krzysztof Kruk, zawodników. uważam jednak za bardzo zawyzastępca burmistrza dzielnicy Fot. Bogusław Szczęśniak żone, nieznajdujące uzasadnienia w prostych obliczeniach opartych na danych przedstawionych w specyfikacji istotnych warunków zamówienia [siwz] z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego na ”Odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych z terenu m. st. Warszawy”. Aby zorientować się, ile powinna wynosić miesięczna opłata z domków przypadająca na jednego mieszkańca, zastosowałem do jej obliczenia zaproponowany przez ratusz kalkulator opłaty śmieciowej, wykorzystany do obliczenia opłat w budownictwie wielorodzinnym. Do obliczeń dla przypadku, kowych, od trzech do siedmiu z przedszkolnych grup otrzymała gdy odpady komunalne są zbielat. - Mieliśmy wiele prób, ćwi- pamiątkową statuetkę, dyplom rane i odbierane selektywnie, czyliśmy prawie codziennie, ale oraz upominki z logo dzielnicy przyjąłem następujące dane była to dobra zabawa, a samo Ursus. Na koniec został odśpie- z przywołanej specyfikacji: Akprzedstawienie to była piękna wany przez uczestników i gości tualny rynkowy koszt odbioru przygoda. Chętnie byśmy to po- hymn „Kwiatów integracji”, któ- i zagospodarowania = 454 zł/Mg; wtórzyli – zgodnie podkreśliły rego autorką słów jest dyrektorka Aktualna szacunkowa ilość odprzedszkolaki. przedszkola nr 137, Małgorzata padów z domków jednorodzinnych = 121 923 Mg/rok; Liczba Nauczyciele nie kryli dumy Polkowska. i radości z efektów pracy swo- Każdego roku organizacja mieszkańców w domkach jednoich podopiecznych. - Dzieci dały Przeglądu stanowi dla nas wy- rodzinnych = 244 652. Podstaz siebie wszystko i poradziły sobie zwanie i trudne logistyczne przed- wiając powyższe dane do wzoru mimo tremy – cieszyła się Ewa sięwzięcie. Ale warto podjąć ten kalkulatora otrzymamy wysoPokojska-Trocyk. wysiłek, żeby zobaczyć uśmiech kość miesięcznej opłaty przypaLicznie zgromadzeni rodzice na twarzach dzieci i rodziców – dającej na jednego mieszkańca domku = 28,00 zł. Dla budowoklaskiwali wszystkie przedsta- stwierdziła Maria Pawlaczyk. wienia. Podczas całego PrzegląPozostało więc tylko pożegnać nictwa wielorodzinnego wartość du panowała przyjazna i rodzinna się i życzyć sobie kolejnego tak ta wynosiła 15,79 zł. Tak duża różnica (28,00 zł atmosfera, a widzowie wynieśli niezwykłego spotkania za rok. ze spektakli naukę o wzajemnej Tekst i fot. Anna Krzesińska akceptacji i tolerancji. Każda

Przygoda przedszkolaków dokończenie ze strony 1 Oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy w prezentowanym spektaklu nie odnieśli się do integracji. Tworząc scenariusz zainspirowaliśmy się wierszem „Kołowata wyspa” Wandy Chotomskiej – wyjaśniła Maria Pawlaczyk, nauczycielka z Przedszkola Integracyjnego nr 137, organizatora Przeglądu.– Współpraca między dziećmi podczas przygotowań do przedstawienia układała się bardzo dobrze, bo są one przyzwyczajone do tego, żeby sobie pomagać i wzajemnie się wspierać. Próby do tego spektaklu przedszkolaki z placówki nr 137 rozpoczęły już w lutym. W sumie uczestniczyły w nich dwadzieścia cztery osoby z różnych grup wie-

Kto tu z kogo robi łupka? Dowiedzieliśmy się ostatnio, że gazu łupkowego mamy nie bardzo dużo, ale bardzo mało. Być może nawet tak mało, że nie opłaci się go wydobywać. I to dlatego, twierdzą niektórzy komentatorzy, wycofują się z Polski zagraniczne firmy eksploracyjne i wydobywcze. Jednym słowem: po euforii czarna rozpacz. Jednakże ani euforia, ani rozpacz nie są na miejscu, a komentarze często budzą poważne wątpliwości merytoryczne. Tak więc, po pierwsze, euforia była nie na miejscu, bo badania satelitarne mówią jedynie, że jakieś formacje skalne należą do kategorii takich, w których istnieje spore prawdopodobieństwo znalezienia gazu (lub ropy). O tym, czy tak jest naprawdę – i w jakich ilościach – w odniesieniu do konkretnego obszaru geologicznego w konkretnym kraju decydują bardzo liczne (i kosztowne odwierty!). Tych odwiertów zrobiono u nas w stosunku do potrzeb tyle, co kot napłakał. I tu pojawiają się dwa konkretne pytania. Po pierwsze, skoro odwiertów zrobiono niewiele, to na jakiej podstawie cytowani przez media eksperci twierdzą, że gazu łupkowego jest bardzo mało? Takie opinie, podobnie jak wcześniejsze opinie o bogactwie łupkowym, wydają się zdecydowanie przedwczesne. Drugie pytanie, wiążące się zresztą z pierwszym, należy sfor-

mułować następująco: skoro polskie „łupkonośne” skały są tak słabo zbadane, to dlaczego firmy wynoszą się z Polski? Nie lubią ryzykować? Biznes naftowy czy gazowy, zwłaszcza w fazie eksploracyjnej, przyciąga niemal wyłącznie ryzykantów! Tak więc przyczyny są najprawdopodobniej inne. Ustawę regulującą problematykę badania i eksploatacji złóż surowców mineralnych „pichcimy” już trzeci rok. W dodatku z opinii dochodzących do mnie wynika, iż tworzymy kłopoty tak państwu, jak i firmom angażującym się w biznes wydobywczy. A biznes - nawet ten, który lubi ryzyko typu: „znajdziemy czy nie znajdziemy?” - nie lubi ryzyka regulacyjnego. I to może być pierwszy powód emigracji zagranicznych ryzykantów z Polski. Zaufania do regulacji i ich stosowania przez państwową biurokrację nie dodał też „ostatni zajazd”, nie tyle na Litwie, ile z podatkiem ad hoc na KGHM. Dalej, możliwość stania się Kuwejtem spowodowała, zdaje się, uderzenie wody sodowej do głowy polityków. My tu wobec tego weźmiemy sobie jak najwięcej, a przy takiej bonanzie eksploratorzy i późniejsi wydobywcy będą musieli zadowolić się (i tak tłustymi...) kęskami z pańskiego, polskiego stołu. Zaczęto licytować się, jakie to udziały państwo powinno mieć w każdym przedsięwzięciu, aby nasz łączny udział

w zyskach był jak największy. Pamiętam, jak za przykład podawano nam Brazylię, która ustaliła te udziały w przedsięwzięciach wydobywania ropy w szelfie kontynentalnym na poziomie bodaj 40%. Otóż warto przyjrzeć się różnym restrykcjom brazylijskich regulacji – i ich efektom. W połowie ubiegłej dekady zakładano, że ropa z bogatych złóż podmorskich powinna popłynąć pełnym strumieniem w 2012 r. Tymczasem, jak na razie, wydobycie jest raczej na etapie eksploracyjnym niż produkcji w pełnej skali i na tę ostatnią przyjdzie jeszcze poczekać parę (kilka?) lat. No i być może Brazylia doczeka się wydobycia ropy na dużą skalę, tylko będzie to bardzo kosztowne dla tego kraju. Bo jak się chce mieć wszędzie udziały, to trzeba wyłożyć dużo pieniędzy w górniczym biznesie. Czyli Brazylia będzie zapewne mieć dużą ropę – tyle, że wyższym kosztem i dużo później. Nie jestem pewien, czy taka strategia prężenia muskułów zamiast strategii maksymalizacji zysków (mniejszym kosztem i wcześniej) opłaciła się Brazylijczykom, a nie tylko znów „rosnącej w siłę i żyjącej dostatniej” brazylijskiej biurokracji. Jan Winiecki

AGD - RTV NAPRAWA MASZYN DO SZYCIA DOJAZD GRATIS TEL. 508-08-18-08 l Anteny, 601-867-980, 22 665-04-89. l Naprawa pralek, lodówek, tanio, 502-253-670, 22 670-39-34.

AUTO-MOTO l Auta całe, uszkodzone, kasa-

cja, zaświadczenia, 508-472-720. l Auto każde kupię, gotówka, 530-979-018. l Każde auto całe lub rozbite, uczciwie - gotówka, 604-874-874. l Skup aut w każdym stanie i roczniku, najwyższe ceny, płatność od ręki, 500-540-100.

USŁUGI l A - komputery, serwis,

501-594-190. l A - Przeprowadzki, 512-139-430. l A - Sprzątanie piwnic, wywóz mebli, 694-977-485.

KANCELARIA RADCÓW PRAWNYCH

ul. Mickiewicza 9 U4 przy ul. gen. J. Zajączka tel. 22 241-17-14 office@bsskancelaria.pl pełny zakres spraw przedsiębiorców i osób fizycznych, w tym: odszkodowania, umowy, sprawy nieruchomości, spadki, rozwody, reprezentacja w sądzie i przed urzędami, profesjonalni pełnomocnicy. Uprzejmie zapraszamy

i 15,79 zł) wynika moim zdaniem z błędnego oszacowania strumienia odpadów. Z obliczeń wynika, że w domach wielorodzinnych jeden mieszkaniec wytwarza w ciągu roku 279 kg odpadów, a w budownictwie jednorodzinnym aż 498 kg. W rzeczywistości ilość odpadów wytwarzana przez mieszkańca w okresie roku w zabudowaniach wielorodzinnym i jednorodzinnym nie powinna aż tak się różnić. Zaproponowana stawka dla domku zamieszkanego przez jedną osobę - 44,50 zł stanowi aż 228 proc. stawki od gospodarstwa jednoosobowego w budownictwie wielorodzinnym (19,50 zł). To, że stawki dla domków jednorodzinnych powinny być wyższe niż w budownictwie wielorodzinnym, jest uzasadnione większymi kosztami logistyki, ale nie do przyjęcia jest aż tak duża różnica. A przecież stawki obowiązujące w budynkach wielorodzinnych zostały zawyżone o kilka złotych, o czym pisałem w numerze „Południa” z 14 marca br. Wszystkie stawki wymagają korekty, nie tylko te dotyczące domków jednorodzinnych, ponieważ ich wielkość nie została rzetelnie uzasadniona. Dopiero rozstrzygnięcie przetargu zweryfikuje poprawność przyjętych stawek. Wtedy okaże się, czy ratuszowi bardziej zależało na bezpieczeństwie budżetu śmieciowego, czy na mieszkańcach.

Czy to pomoże zwiększyć poparcie w sondażach – odpowiedź pozostawiam czytelnikom „Południa”. Bogdan Żuber, radny Warszawy (SLD)

Autor jest mgr inż. inżynierii środowiska. W latach 1996–2004 był dyrektorem Zarządu Oczyszczania Miasta, w latach 2006-2010 był zastępcą burmistrza Ursynowa. Przez wiele lat wykładał na wyższej uczelni przedmiot „Oczyszczanie miast i terenów wiejskich”. Mg (czytaj: megagram) = 1 tona. Od redakcji: Radni Platformy Obywatelskiej wnieśli 10 maja pod obrady Rady Warszawy projekt stanowiska w sprawie wysokości opłat za odpady. W stanowisku tym przyznali, że „zaczęli otrzymywać od mieszkańców Warszawy i rad dzielnic liczne sygnały, że metoda zastosowana dla domów jednorodzinnych budzi szereg wątpliwości” i „należy ponownie zająć się tą kwestia i rozważyć zmianę przyjętego rozwiązania”. Rada, w której większość ma PO, zwróciła się do pani Prezydent „o powtórne przeanalizowanie metod ustalenia opłaty dla domów jednorodzinnych. Rozwiązaniem, które w największym stopniu jest akceptowane społecznie, wydaje się być metoda w pewnym stopniu uwzględniająca liczbę mieszkańców domu”.

FINANSE l 24h Lombard, 22 297-03-53. l Trudne kredyty i prywatne,

P R A W N I K Tel. 517-249-447 PORADY 49 zł 22 666-92-52 OD

Warcaby

7

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

l Cyklinowanie, 663-163-070. l DEZYNSEKCJA skutecznie,

22 642-96-16. l Docieplanie budynków, poddaszy, malowanie elewacji, kilkunastoletnie doświadczenie, 501-62-45-62. l Elektryk tanio, 507-153-734. l Glazura, hydraulika, malowanie, 606-334-433. l Hydraulika, gaz, Zenek, 691-718-300. l Kancelaria Adwokacka w Ursusie - wszystkie sprawy (karne, cywilne, podatkowe), www.kancelaria-lewczyk.pl tel. 22 745-55-00. l Malowanie A-Z, remonty, referencje, wiosna 25% taniej, 501-255-961. l Przeprowadzki szybko, solidnie, 728-889-568.

WYPOCZYNEK l Wczasy dla Seniora. Krynica Morska OW Jantar. Turnus 7 dni od 599 zł. Turnus 14 dni od 1199 zł. 22 896-92-50, 533-011-911.

668-308-435.

KUPIĘ l Antyki za gotówkę, obrazy, platery, militaria, srebro, zegarki, bibeloty i inne. Antykwariat ul. Dąbrowskiego 1, 22 848-03-70, 601-352-129. l Antyki, monety, znaczki, meble, obrazy, pocztówki, książki oraz inne przedmioty, 22 253-38-79, 601-235-118, 669-154-951. l Aktualnie antyki wszelkie gotówka, 504-017-418. l Płyty gramofonowe, 797-528-557. l Skup książek, 22 826-03-83, 509-548-582.

NAUKA l Komputer od podstaw,

698-166-368.

NIERUCHOMOŚCI l Działki budowlane, 602-770-361.

ZDROWIE l Lekarz seksuolog,

22 825-19-51.

Wczasy w Ciechocinku Klub „Złotego Wieku” PCK zaprasza w dniach 16-30 czerwca br. do Ciechocinka. Dzieci mają zniżki.. Dla zmotoryzowanych parking bezpłatny. Ilość miejsc ograniczona. Rezerwacje i bliższe informacje telefoniczne codziennie w godz. 9.00 do 21.00 tel. kom. 600 972 410 oraz we wtorki w godz. 15.00 do 17.00 osobiście w Klubie „Złotego Wieku” PCK przy ul. Belgijskiej 5, (środkowa klatka schodowa, domofon 32).


Śladami żydowskiej Warszawy Za piętnaście minut trzynasta. Sobota, 20 kwietnia. Czekam na ulicy Długiej 52 przed budynkiem Arsenału. Tu umówiłem się z Marcinem Strachotą, przewodnikiem z Biura Przewodników Skarby Warszawy. Niebo zachmurzone, chłodno. Po chwili podchodzi do mnie młody człowiek. Podajemy sobie ręce. Pytam dlaczego akurat wycieczka po żydowskiej Warszawie? - Wczoraj mieliśmy rocznicę wybuchu powstania w getcie – mówi Marcin Strachota. - Poza tym te ślady, pozostałości po narodzie żydowskim, po żydowskich mieszkańcach Warszawy interesują ludzi. Przejdziemy po dawnej dzielnicy żydowskiej, po miejscach, gdzie były największe skupiska Żydów przed II wojną światową w Warszawie. Przejdziemy przez tereny getta, przez cmentarz żydowski. Czekamy, podchodzą do nas ludzie. Kobiety i mężczyźni. W różnym wieku. Na początku małe zamieszanie. Okazuje się, że to samo miejsce i czas wybrali inni przewodnicy. W końcu ruszamy. Niedaleko, kilkadziesiąt kroków. Tuż za budynkiem Arsenału zatrzymujemy się. Powód jest jeden. Ale ważny. Przewodnik opowiada o miejscu, o ulicy Bohaterów Getta. Brukowana z torami tramwajowymi, które zaczynają się nie wiadomo dlaczego i kończą niespodziewanie. Żaden tramwaj tędy nie przejedzie. Ale przed wojną było to centrum życia żydowskiego. Po ulicy jeździły tramwaje, a w miejscach, gdzie teraz rosną drzewa, stały kilku piętrowe kamienice. I w przeciwieństwie do dnia dzisiejszego, gdzie na ulicy stała tylko nasza grupa, po ulicy chodziły tysiące ludzi.

Warszawa 02-624 ul. Puławska 136 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 www.poludnie.com.pl poludnie@poludnie.com.pl ogloszenia@poludnie.com.pl poludnie_glos@poczta.onet.pl Wydawca: Andrzej Rogiński "Południe" redaktor naczelny: Andrzej Rogiński Redakcja czynna w pon. - czw. w godz. 9.00 - 17.00 pt. w godz. 9.00 - 16.00 W tych godzinach przyjmujemy także ogłoszenia. Łamanie, układ i oprawa graficzna: Galder Grasfjord© Druk: Polskapresse ISSN 2082-6516 Wydawca jest członkiem Warszawskiego Towarzystwa Prasy Lokalnej

Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustowania nadsyłanych tekstów oraz zmian tytułów. Teksty sponsorowane oznaczamy skrótem TS Następny numer ukaże się 13 czerwca

Przewodnik cofa nas w czasie. – W wieku XI na terenie Polski, Mazowsza pojawiają się pierwsi osadnicy wyznania mojżeszowego – mówi. Pierwszy namacalny dowód osadnictwa żydowskiego w Warszawie pochodzi z 1414 roku. Wtedy Żydzi zamieszkiwali małą uliczkę pomiędzy Wąskim Dunajem a ulicą Piekarską. Przy samym Podwalu, przy murach miejskich. Tam mieli swoją murowaną synagogę. Na ulicy Bednarskiej był również cmentarz żydowski - dowiadujemy się z przywileju wydanego w 1527 r. przez króla Zygmunta Starego De non tolerandis Judaeis, który zabraniał Żydom zamieszkiwać na terenie miasta. Zamieszkiwali w podmiejskich jurydykach – małych osadach położonych na terenach prywatnych. W mieście mogli pojawiać się w trakcie trwania jarmarków czy sejmów. W wieku XVIII znika z mapy Europy Rzeczypospolita Obojga Narodów. Wybucha Insurekcja Kościuszkowska, w której wzięli udział obywatele Polski wyznania mojżeszowego. Dowiadujemy się, że oprócz niezliczonej rzeszy biedoty żydowskiej, jednymi z najbogatszych mieszkańców miasta byli również Żydzi. Bankierzy, finansiści, kupcy żydowscy stanowili elitę ówczesnej Warszawy. - W 1809 roku powstała dzielnica północna – ciągnie opowieść Strachota – na terenie Muranowa, od północy granicą był Żoliborz, od zachodu ulica Okopowa od wschodu – opierała się o Stare Miasto. Granicą południową była ulica Leszno czyli obecna aleja Solidarności. Żydzi mieszkali też na starej Pradze, na Próżnej, Grzybowskiej. W XIX w. następuje napływ ludności żydowskiej do Warszawy. Przed wybuchem II wojny światowej

w stolicy zamieszkiwało ponad 350 tysięcy ludności pochodzenia żydowskiego, czyli około trzydziestu procent mieszkańców Warszawy. Idziemy dalej, w kierunku alei Solidarności. Przechodzimy przez przejście dla pieszych tuż przy pałacu Przebendowskich– Radziwiłłów, w którym mieści się Muzeum Niepodległości. Idziemy na ulicę Tłomackie. To tutaj mieści się Żydowski Instytut Historyczny. Ulica Tłomackie to też zaplecze Błękitnego Wieżowca. Miejsce wybrane przez przewodnika nie przypadkowo. W miejscu, gdzie obecnie stoi Błękitny Wieżowiec, stała Wielka Synagoga. Świątynię zburzył osobiście niemiecki zbrodniarz wojenny Jürgen Stroop 16 maja 1943 r. Na pytanie, czy Żydzi czuli się obco w Warszawie, mógłby odpowiedzieć Isaak Cylkow, który we wrześniu 1878 r. przywitał w języku polskim rosyjskiego namiestnika przybyłego na uroczystość odsłonięcia Wielkiej Synagogi. Idziemy dalej, w kierunku ulicy Elektoralnej. Zatrzymujemy się na chwilę. Przewodnik wskazuje na położony po lewej stronie plac Teatralny z budynkiem Teatru Wielkiego. Tam kiedyś był Pociejów, kolejne miejsce na mapie żydowskiej Warszawy. Przechodzimy przez Marszałkowską na plac Za Żelazną Bramą. W sobotnie popołudnie jest tutaj sennie. Kiedyś słychać było mowę polską, rosyjską i oczywiście jidysz. Kolejny przystanek na trasie naszej wycieczki to ulica Próżna. Przez plac Grzybowski przechodzimy do synagogi, jedynej, która pozostała. Niemcy jej nie zburzyli, dlatego że zrobili tam stajnię. – Proszę się odwrócić, za budynkiem przedszkola znajdował

się Judenrat – mówi Strachota. – To była gmina żydowska utworzona przez Niemców. Niemcy na jej czele postawili Adama Czerniakowa. Judenrat zajmował się wdrażaniem zaleceń władz okupacyjnych. Na barkach Czerniakowa spoczął bardzo przykry obowiązek. W roku 1942 rozpo-

przedstawiony jest na pomniku ze swoimi podopiecznymi. Był z dziećmi do końca. Zginął razem z nimi w Treblince. Wychodzimy z parku. Obok mnie idzie starszy mężczyzna. – Jak podoba się panu spacer? - pytam. – Znam te miejsca. Miałem wtedy dziesięć lat – mówi

- Gdy wybuchało powstanie w getcie byłem cały czas na ulicy – wspomina Kazimierz Bortnowski. – W czasie wojny mieszkałem na Rynku Nowego Miasta. Obudziła nas strzelanina i głośne eksplozje. Była godzina policyjna i czekałem do rana, żeby pójść do brata, który miesz-

częły się wywózki mieszkających na terenie Getta Warszawskiego Żydów do Auschwitz. I Adam Czerniakow miał selekcjonować mieszkańców getta i niejako swoimi rękami wybierać, kto ma umrzeć. Nie wytrzymał tego psychicznie, drugiego dnia po wprowadzeniu tego zarządzenia popełnił samobójstwo na terenie Judenratu. Po tym budynku nie ma najmniejszego śladu. Zatrzymujemy się też w parku przy Pałacu Kultury i Nauki od strony rozkopanej ulicy Świętokrzyskiej. Stoimy przed pomnikiem Janusza Korczaka, a właściwie Henryka Goldszmita. Korczak

Kazimierz Bortnowski. – Mieszkałem między Żydami. Więcej kolegów miałem pochodzenia żydowskiego niż katolików. Teraz mieszka w Warszawie, na Śródmieściu. Na spacer po żydowskiej Warszawie przyszedł z ciekawości. Chciał usłyszeć, co na ten temat ma do powiedzenia przewodnik, który z racji wieku nie mógł widzieć tego, o czym opowiada. Pytam, czy takie wycieczki są potrzebne i interesujące? – Jak najbardziej – przytakuje. Tego samego zdania będzie Anna Spisz, która na wycieczkę przyjechała z Bielan. Jest warszawianką, interesuje się historią Warszawy. Opuszczamy Śródmieście. Przewodnik prowadzi nas na ulicę Złotą. Wchodzimy w podwórko. Skręcamy w prawo. Przed nami zachowany fragment murów getta. Tablice pamiątkowe w języku polskim i hebrajskim. Pod murem wieńce z biało-niebieskich kwiatów. Są też żonkile. Symbol powstania w getcie warszawskim. Zarówno tutaj, jak i w podwórku ulicy Siennej 55, można dotknąć historii, przenieść się w czasie. Wystarczy odrobina wyobraźni. Dzisiaj nie słychać odgłosów z drugiej strony. Poza tymi murami nic nie ma z tamtego świata. Tylko jeszcze pamięć pozostała, o której świadczą kwiaty i znicze. Kolejny mur i nieodbudowana kamienica, strasząca pustymi otworami okiennymi znajdują się na ulicy Waliców. Tam też zatrzymujemy się na chwilę. Spotkanie kończymy na ulicy Chłodnej. Marcin Strachota pokazuje nam budynek, w którym mieszkał Adam Czerniaków. To kamienica pod numerem 20 przy ulicy Chłodnej. Strachota prosi, by na jutrzejszą wycieczkę mężczyźni zabrali jakieś nakrycie głowy, bo będą zwiedzali cmentarz żydowski. Na Chłodnej zostaję z panem Bortnowskim. Proszę, żeby opowiedział mi o tamtych czasach, o powstaniu w getcie.

kał na ulicy Franciszkańskiej 13. Tam też była moja mama. Stamtąd poszedłem na róg ulic Franciszkańskiej i Bonifraterskiej. Ulica Bonifraterska była podzielona murem wzdłuż ulicy i na ulicy Franciszkańskiej była duża brama wejściowa, żeby mogły wjeżdżać samochody i czołgi. Ta brama była otwarta, bo powstanie już trwało. Strzelanina, podpalone domy. Podszedłem dość blisko, bo na róg Franciszkańskiej i Bonifraterskiej. Widział oficerów niemieckich, którzy się naradzali. Z balkonów palących się budynków wyskakiwali ludzie. Podszedł jeszcze bliżej. Na Franciszkańskiej zapalił się dom. Było tak dużo dymu i ognia, że nie było widać końca ulicy. W pewnym momencie zobaczył wychodzących z dymu ludzi. Mężczyznę, kobietę i dwie dziewczynki. Szli z podniesionymi rękami w stronę Niemców. - Podchodzą, parę słów wymienili, oficer niemiecki dał rozkaz żołnierzowi. Pod ścianę. Na moich oczach rozstrzelali, na oczach tego ojca, ja się dziś wzruszam – głos Kazimierzowi Bortnowskiemu się łamie i z oczu płyną łzy – na oczach tego ojca rozstrzelali te dwie dziewczynki. Na mnie zrobiło to tak ogromne wrażenie, że uciekłem. Uciekłem wzdłuż Bonifraterskiej, wzdłuż muru w stronę Dworca Gdańskiego. W pewnym momencie usłyszałem huk i zobaczyłem jak mur getta się przewraca. Widziałem też moment, jak powstańcy w getcie wywiesili dwie flagi, polską biało-czerwoną i żydowską, niebieską z gwiazdą Dawida. Podajemy sobie ręce na pożegnanie. Dziękuję za rozmowę. Obiecuję, że prześlę mu zdjęcia, które zrobiłem podczas tego spaceru. Wracamy, każdy do swojej teraźniejszości. Ale przeszłość, tragedia czasu wojny jest pół kroku za mną. Nie można zapomnieć. Trzeba pamiętać.

Anna German kochała Warszawę dokończenie ze strony 6 Potem marzyła o domu z ogródkiem, żeby mogła w nim śpiewać i grać na pianinie o każdej porze. W bloku przy Reymonta jej gra czasem przeszkadzała sąsiadom. - Skąd Twoim zdaniem ta miłość Anny German do stolicy? Przecież mogła mieszkać wszędzie. - Anna German często powtarzała, że kocha Warszawę, bo tutaj znalazła swoje szczęście osobiste, tutaj doszła do zdrowia po wypadku, tu urodził się jej syn. W Warszawie mieszkała i najzwyczajniej w świecie była szczęśliwa. - Agnieszka Osiecka ma swoją ławeczkę, kilku innych wybitnych artystów, literatów - tablice upamiętniające. Czy

Warszawa, którą Anna tak ukochała, nie powinna się jej zrewanżować choćby ulicą jej imienia? - Powinna. W Urgenczu w Uz-

bekistanie, rodzinnym mieście Anny German, od 1987 roku jedna z głównych ulic nosi jej imię. O to, żeby w Warszawie, którą kochała i w której chciała zostać na zawsze (Została. Jest pochowana na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym przy ulicy Żytniej) była ulica Anny German, staram się od roku… 2006. Mój wniosek został pozytywnie zaopiniowany przez Zespół Nazewnictwa Miejskiego i Podkomisję ds. Nazewnictwa Ulic Komisji Kultury i Promocji w Radzie m.st. Warszawy. W 2012 roku, w związku z 30 rocznicą śmierci piosenkarki, przypomniałam o tej sprawie. Dzięki zaangażowaniu kilku osób niedługo dojdzie Warszawie nowa ulica – Anny German. A ja będę po prostu szczęśliwa.

Tekst i fot. Andrzej Sitko

Poludnie Bemowo nr 8 z 16 maja 2013  

Południe Bemowo Ochota Ursus Włochy Wola nr 8 z 16 maja 2013

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you