Page 1

l Czy MPO zbuduje bazę we Włochach - str. 3 l Drogie śmiecie - str. 4 l www.poludnie.com.pl l ISSN 2082-6516

www.polskieradio24.pl

Maśluszczak

Przytul psa Mawiało się - na luty szykuj dobre buty. W tym wypadku dobre = ciepłe. Nie wszyscy mamy wystarczająco ciepłe obuwie, a są i tacy, którzy nie mają go w ogóle. Wysiadłam z pociągu w niewielkim mieście. Dworzec był stary i zaniedbany. Perony pod gołym niebem. Tamtego roku luty był szczególnie mroźny. Ludzie wysiadali z wagonów w kłębach pary. Wydobywała się z każdego słowa i oddechu. Jedni rzucali się w ramiona oczekujących mam, dzieci, żon, mężów lub przyjaciół, inni przemykali jak uciekinierzy, a jeszcze inni szukali znajomych oczu. Ja byłam w ostatniej grupie. Przyjechałam na spotkanie z czytelnikami i miała po mnie wyjść organizatorka tego wydarzenia. Nagle zauważyłam psa. Nie wiem skąd się wziął, a i on chyba nie do końca to wiedział. Na ławeczce siedziała para młodych ludzi. Coś jedli. Pies podszedł i spojrzał głodnym wzrokiem. Potraktowali go jak powietrze. Potem ruszył peronem, węsząc w mroźnym powietrzu. Po ścianą niewielkiej budki siedział bezdomny człowiek. Nie miał butów. Obwiązane szmatami stopy sterczały jak indiańskie namioty tipi. Pies zatrzymał się kilkanaście centymetrów od jednej z nich. Człowiek uniósł się lekko i wyciągnął dłoń. - Witaj piesku - powiedział. Pogrzebał w sfatygowanej torbie i wyjął bułkę. Podał ją psu. Za chwilę wygrzebał kawałek kiełbasy. Odgryzł mały kęs, a resztę podał nowemu znajomemu. Nie rzucił, podał. Delikatnie i uprzejmie. Pies zjadł ze smakiem i usiadł obok. Ruszyłam w ich stronę. Chciałam coś zrobić dla nich obu. Gdy zbliżyłam się na kilka kroków pies czmychnął. – Przestraszył się pani butów - powiedział człowiek - są za dobre i rzadko wróżą coś sympatycznego. Zrobiło mi się wstyd. Dziś wiem, że człowieczeństwo nie musi chodzić w butach. Dr Dorota Sumińska

Spotkania z dr Dorotą Sumińską odbywają się w każdą pierwszą środę miesiąca o godz. 18.00 w Galerii Żoliborz przy ul. Broniewskiego 28, I piętro.

Wystawa prac plastycznych Franciszka Maśluszczaka będzie czynna od 7 kwietnia w Domu Kultury „Kolorowa” (Sosnkowskiego 16).

Samoloty nad Ursusem

www.poludnie.com.pl

Rok IV nr 6 (48)

4 KWIETNIA 2013

Warszawska Syrenka

W dzielnicowych eliminacjach 35. konkursu recytatorskiego Warszawska Syrenka wystartowało 176 uczniów wolskich szkół podstawowych i gimnazjalnych, Do następnej rundy konkursu przeszli Filip Zieliński i Anna Budzaj z Zespołu Wolskich Placówek Edukacji Kulturalnej oraz Paweł Podniesiński z Katolickiego Gimnazjum im. ks. Piotra Skargi.

Senior konsument

Sportowa Ochota 4 kwietnia rozpoczynamy kolejną turę zajęć „Gimnastyka w wodzie” dla grupy 90 seniorów z Ochoty. Program spotkał się z bardzo dużym zainteresowaniem mieszkańców, których zgłosiło się do uczestnictwa ponad 150. Przypomnę, bezpłatne zajęcia są na pływalni OSiR Ochota przy ul. Rokosowskiej 10. Utworzyliśmy sześć grup po 15 osób. Odbywają się dwa razy w tygodniu od 4 kwietnia do 21 czerwca br. i mają na celu podniesienie sprawności fizycznej i poprawę ogólnego stanu samopoczucia. Kolejna tura odbędzie się w okresie jesiennym. Cezary Domińczak

Nordic Walking

Są jeszcze wolne miejsca na zajęcia Nordic Walking, czyli popularne marsze z kijkami w parku Szczęśliwickim. Zajęcia właśnie rozpoczęły sezon wiosenny, a grupa uczestników jest kompletowana. Zapisy i szczegółowe in-

Wstydliwy problem polaków

Ubytek słuchu Czy wiesz, że w polskim społeczeństwie jest bardzo wiele osób, które przez lata żyją z niedosłuchem, udają, że wszystko jest w porządku i mają nadzieję, że nikt się nie dowie o ich proble-

l

Od 2 kwietnia przez sześć miesięcy będzie zamknięta droga www.facebook.com/Poludnie.Gazeta startowa DS-3 na Lotnisku Chopina z powodu generalnego remontu. l Bezpłatnie W tym czasie wszystkie operacje lotnicze (starty i lądowania) wykonywane będą wyłącznie na drodze startowej DS-1 zlokalizowanej na osi Ursynów-Ursus. Władze lotniska przepraszają mieszkańców za możliwe uciążliwości i proszą o wyrozumiałość

mie? Takie zachowanie niestety obraca się przeciwko nim, bo utrudnione porozumiewanie się z otoczeniem ogranicza ich udział w życiu rodzinnym i towarzyskim. dokończenie na stronie 4

formacje: Zespół Sportu i Rekre- podstawowych i gimnazjalnych. acji dla Dzielnicy Ochota, telefon: Rozgrywki trwały przez 35 go22 8222861. dzin w pięciodniowej rywalizacji. Wojciech Julian Cichy Uczestniczyło w nich 36 reprezentacji szkół, 500 zawodniczek i zawodników oraz 70 trenerów Festiwal Unihokeja Właśnie mija ósmy rok odkąd i nauczycieli wychowania fizyczz mojej inicjatywy rozpoczęli- nego. W 77 rozegranych meczach śmy organizowanie Ochockiego strzelono 209 bramek. Trzeba zaFestiwalu Unihokeja dla dzieci i uważyć rosnącą popularność tej młodzieży. W pierwszym roku był dyscypliny sportu, co się również to turniej dla jednej grupy wieko- odzwierciedla w poziomie sporwej z udziałem 70 uczestników. towym i organizacyjnym zespoW tegorocznym festiwalu prowa- łów dziecięcych i młodzieżowych dziliśmy rywalizację w 5 grupach na terenie Warszawy. Zawody orwiekowych wśród uczniów szkół ganizowane są tradycyjne przez

9 kwietnia o godz. 17.30 w Wypożyczalni nr 28 Biblioteki Publicznej we Włochach odbędzie się spotkanie dla seniorów, którzy chcieliby poznać prawa konsumenckie i dowiedzieć się, jak składać reklamacje, jak poradzić sobie ze skomplikowaną umową, gdzie szukać pomocy w razie sporu ze sprzedawcą? Udział w szkoleniu OSiR Ochota, a odbywają się jest bezpłatny. w hali sportowej przy ul. Nowowiejskiej 37B. W tegorocznej rywalizacji zwy- Będzie tylko lepiej W kwietniu w auli widowiskowej cięzcami w poszczególnych kateTechnikum nr 7 w Zespole Szkół im. goriach wiekowych zostali inż. St. Wysockiego d. Kolejówce w III Mistrzostwach Warszawy (ul. Szczęśliwicka 56) odbędą się Klas V–VI Szkół Podstawowych spektakle „Teatralnej Wiosny”. PierwChłopców: Szkoła Podstawowa szy spektakl ”Będzie tylko lepiej”, nr 73 przed SP nr 139, nr 85 13 bm. Bezpłatne bilety w bibliotece i nr 344; w VI Mistrzostwach „Przystanek Książka”, ul. Grójecka 42 Warszawy Gimnazjów Chłopców: w dniach: 9, 10 i 15 kwietnia 2013 r. Gimnazjum nr 21 przed nr 8 w godz. 16.00-18.30. w Józefinie i nr 130; dokończenie na stronie 8 Ikony Wystawa ikon Magdy Dziedzickiej w Muzeum Ikon przy ulicy Lelechowskiej 5. Wernisaż odbędzie się 6 kwietnia o godz. 16.00. Wystawa potrwa do końca maja 2013 r. www.muzeumikon.pl

Zanim gmina wyda, musi mieć dochód

Andrzej Rogiński: Redakcja „Południe”, by porozmawiać o dochodach miasta, zaprosiła troje radnych miasta Warszawy z trzech różnych klubów politycznych: Marię Łukaszewicz z Platformy Obywatelskiej, Paulinę Piechnę-Więckiewicz z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Macieja Wąsika z Prawa i Sprawiedliwości. Potrzeby są ogromne. Jak to robić żeby było co dzielić? Skąd się biorą środki finansowe i co można by zrobić, żeby ich było więcej? O tym, skąd mogą się brać środki finansowe, mówi ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, a

ściśle jej rozdział 2. Ale jest też ustawa warszawska, która mówi o tym, jakie są zadania miasta. Maria Łukaszewicz (PO): Aby powiedzieć, jak kształtują się dochody miasta, trzeba sięgnąć do przepisu regulującego gospodarkę finansową tego miasta. Przede wszystkim jest to ustawa o ustroju m. st. Warszawy z 2002 r., oprócz tego ustawa z 1991 roku o podatkach i opłatach lokalnych. Jakie mamy dochody? Przede wszystkim te, które wypracowujemy dzięki posiadaniu majątku, a więc podatki od nieruchomości, leśny, rolny i wszystkie opłaty lokalne. Tu zwracam

uwagę na dzielnice, które kiedyś były niezależnymi gminami i te podatki lokalne w stu procentach zaliczają do swoich dochodów. Kolejna grupa dochodów, jakie miasto ma i dzieli się w części z dzielnicami, to dochody z mienia. Dochody z posiadania mienia, to są użytkowanie wieczyste, prawo własności. W tym przypadku 30 procent jest dla miasta, a 70 dla dzielnicy. Dodatkowe są wszystkie dochody zewnętrzne. Powiem tylko o ich głównych grupach: subwencja oświatowa, która jednakowo nalicza stawkę na jednego ucznia dla całej Polski. dokończenie na stronie 6

Konsultacje u nefrologa

6 kwietnia w godz. 9–14 w przychodni przy ul. Płockiej 17 osoby, u których zdiagnozowano niewydolność nerek oraz osoby chore na cukrzycę, będą mogły wykonać badania poziomu hemoglobiny i skorzystać z porady lekarza neforologa.

Glinianka poczeka

Akcja czyszczenia glinianki przy ul Cietrzewia, ze względu na warunki pogodowe musi poczekać. Organizatorzy liczą, że w nowym terminie nie zabraknie wolontariuszy-mieszkańców Włoch, gotowych pomóc przy ładowaniu wydobytych z dna przedmiotów do podstawionego kontenera.


2

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Więcej wiatraków – mniej przemysłu Hasło energia ze źródeł odnawialnych sugeruje, że jest to energia darmowa. Prawda jest inna. Koszt energii ze źródeł odnawialnych jest wyższy niż ze źródeł konwencjonalnych. Dotyczy to w szczególności wiatraków, ogniw fotowoltaicznych i solarów. Wynika to z wysokich kosztów budowy tych źródeł oraz trwałości i efektywności urządzeń. Szczególnie w Polsce jest za mało wiatru i za mało słońca, by to miało sens poza wiatrakami na Bałtyku. Jest jednak polityką Unii Europejskiej, by je budować wszędzie celem obniżenia emisji CO2. Aby źródła odnawialne były budowane i mogły konkurować na rynku energii z elektrowniami np. węglowymi, są w różny sposób pośrednio lub bezpośrednio dotowane. Przepisy np. zobowiązują, by przedsiębiorstwa sprzedające prąd na rynku musiały kupić od producentów energii określony procent (obecnie 10 proc.) energii ze źródeł odnawialnych, bo inaczej grożą im kary. Dotuje się koszty budowy solarów. Taka jest polityka UE. Ponadto przepisy zmierzają, by elektrownie konwencjonalne ograniczyły emisję CO2 z węgla,

poprzez obowiązek zakupu praw do emisji CO2, co podnosi koszty prądu ze źródeł konwencjonalnych, a to w efekcie pozwala też płacić więcej za prąd z odnawialnych źródeł energii. Elektrownie konwencjonalne mogą też kompensować prawa do emisji CO2 poprzez zakup zaświadczeń od producentów zielonej energii albo spalając w elektrowniach biomasę dodawaną do węgla, bo UE uznała spalanie biomasy, jako eko-energię. W związku z powyższym wycina się puszczę amazońską i zrębki spala w Europie. Ponieważ wiatr nie zawsze wieje albo wieje słabo, a słońce nie zawsze mocno świeci, to wtedy te odnawialne źródła nie produkują energii. W związku z powyższym elektrownie konwencjonalne muszą być większe niż potrzeba, by pokryć te braki w bilansie energii. To też powoduje wzrost kosztów energii. Wysoki koszt energii w Europie powoduje, że produkcja tu jest droga, a produkt niekonkurencyjny na globalnym rynku. Produkcja więc wynosi się z UE do Chin, Indii, Pakistanu, Brazylii, Argentyny, a obecnie i do USA,

www.poludnie.com.pl

Gry miejskie

gdzie jest tani gaz i prąd. Pomysłem UE było, by zmniejszyć światową emisję CO2. Efekt jest odwrotny, bo emisja światowa wzrosła dwukrotnie więcej niż uzyskany spadek emisji CO2 w Europie. Europa, niszcząc swój przemysł, spowodowała jego rozwój w innych krajach i nakręciła tam koniunkturę, a u siebie wywołała kryzys. Gospodarka europejska po prostu się zwija, bo jest za droga, a emisja CO2 na jednostkę produkcji (PKB) wzrasta z uwagi na koszty stałe. Mało kto wie, że przeważająca ilość ogniw i solarów montowanych w Europie produkowana jest w Chinach. Chiny też produkują dużo wiatraków na eksport. W Europie prawie nie produkuje się cementu, a stali coraz mniej, spada też produkcja samochodów. Kryzys więc będzie się pogłębiał. Żeby to zmienić trzeba przestać kręcić kurkami, jak małpka w kąpieli, bo tym jest polityka nakazowo-rozdzielcza UE. Bogdan Żmijewski, członek Rady ds. Rozwoju Gospodarki Niskoemisyjnej przy Ministrze Gospodarki

Nadchodzi wiosna. Wyższa temperatura, budząca się do życia przyroda oraz słońce coraz częściej pojawiające się na niebie szybko zmotywują mieszkańców Warszawy do większej aktywności. Jedni powrócą do przejażdżek rowerowych, inni do długich spacerów albo biegania. Dla miłośników rywalizacji drużynowej jednym ze sposobów aktywnego spędzania czasu mogą stać się gry miejskie. Jak sama nazwa wskazuje gra odbywa się w przestrzeni miejskiej, najczęściej według z góry określonego scenariusza i reguł. Celem gry jest połączenie zabawy z edukacją - poznanie miasta i jego tajemnic, ciekawych zabytków, zakątków, które kryje miasto, a których często próżno szukać w przewodnikach turystycznych. Uczestnicy podzieleni na drużyny przemierzają przestrzeń miejską w poszukiwaniu wskazówek i zagadek. Często spotykają po drodze postaci i bohaterów tematycznie związanych z grą. A tematyka gry jest bardzo różnorodna: historyczna, filmowa, literacka, kryminalna itp. Uczestnicy muszą wykazać się umiejętnością współpracy w grupie, sprytem, sprawnością fizyczną i intelektualną. Drużyna, która wykona swoje zadania najszybciej i najdokładniej, wygrywa. Na zwycięzców na mecie najczęściej

czeka nagroda. Często po zakończeniu gry uczestnicy nie rozchodzą się do domów, tylko razem świętują zwycięstwo. Moda na gry miejskie w Polsce zaczęła się rozwijać już w latach dziewięćdziesiątych XX w. W 1995 r. rozgłośnia RMF FM zorganizowała konkurs „Inwazja Mocy”, polegający na odszukaniu skarbu w mieście. Na podstawie, dostarczonych wskazówek, np. mapy, słuchacze typowali miejsce, np. kwadrat na mapie gdzie znajduje się nagroda. Przebieg poszukiwań był na bieżąco relacjonowany na antenie. W 2005 roku, w Warszawie, została zorganizowana przez Krzysztofa Bieleckiego, animatora, którego gry nadal cieszą się niesłabnącą popularnością, pierwsza gra z legendarnego już cyklu „Urban Playground”. Następna gra, tym razem historyczna, została zorganizowana w Poznaniu w 2006 r. Gra odniosła sukces, szybko powstały kolejne na Śląsku, w Łodzi, we Wrocławiu i wielu innych miastach. W Warszawie cały cykl pt. „Literackie gry miejskie” zorganizowało Muzeum Powstania Warszawskiego. Obecnie zabawa ta cieszy się stale rosnącą popularnością - oprócz projektów niezależnych coraz częściej organizowane są gry komercyjne mające na celu np. promocję produktu.

Gry miejskie odbywają się przez cały rok, jednak wraz z nadejściem wiosny ich oferta będzie znacznie bogatsza a i sama gra przyjemniejsza. Satysfakcja ze zwycięstwa, nagroda, możliwość poznania nowych ludzi oraz nieznanych zakamarków miasta to tylko niektóre z zalet uczestnictwa w grach miejskich. Należy wspomnieć także o integracji z drużyną, nauce współpracy oraz budowaniu zaufania wśród jej członków i rozwijaniu umiejętności kreatywnego myślenia. Na zwolenników adrenaliny czeka też, oczywiście, cały wachlarz emocji towarzyszących rywalizacji. Oferta gier jest bardzo różnorodna, informacje o większych projektach często podają rozgłośnie radiowe. Warto też poszukać w Internecie. Można tam od razu zarejestrować siebie albo drużynę w projekcie pasującym do własnych oczekiwań. Później wystarczy już tylko wskoczyć w wygodne ubranie i ruszać na spotkanie z przygodą! Katarzyna Masiukiewicz (dziennikarstwo obywatelskie)

Od red. Gry terenowe, w tym gry miejskie, od kilkudziesięciu lat stosowane są przez stowarzyszenia harcerskie. Najbardziej znaną jest doroczny Rajd Arsenał, organizowany przez Hufiec ZHP Mokotów im. Szarych Szeregów.

RWE z wiatrem i pod wiatr RWE to nie tylko dostawca energii elektrycznej dla większości mieszkań w Warszawie. W Grupie RWE są też spółki zajmujące się działalnością naukowo-badawcza, dotyczącą alternatywnego pozyskiwania energii elektrycznej. Inne spółki starają się osiągnięcia na tym polu natychmiast wykorzystywać w praktyce. I tak w naszym kraju działa już od wielu lat RWE Renewables Polska sp. z o.o., która zajmuje się głównie energetyką wiatrową. - Spółka odpowiada za rozwój, budowę i eksploatację farm wiatrowych, wytwarzanie w ten sposób energii oraz handel certyfikatami źródeł odnawialnych w Polsce – mówi Robert Macias, członek Zarządu RWE Renewables Polska. – Obecnie moc zainstalowana farm wiatrowych należących do RWE wynosi 152 MW. Wkrótce przybędzie moc kolejnych 45 MW z farm, które aktualnie są budowane. Planujemy, że do 2015 roku łączna moc z naszych farm wyniesie 300 MW. Najwięcej farm wiatrowych zlokalizowanych jest w województwach: zachodniopomorskim, pomorskim i wielkopolskim, ponieważ tam na obszarze naszego kraju występują najkorzystniejsze warunki wiatrowe z punktu widzenia energetyki odnawialnej. - Na wybór lokalizacji parku wiatrowego największy wpływ ma ocena warunków wiatrowych – wyjaśnia Holger Gassner, dyrektor ds. rozwoju rynku w RWE Innogy. – Ale ważnymi czynnikami są też zagospodarowanie przestrzenne, środowisko naturalne i stan sieci energetycznej

na tym obszarze. Pierwszy etap inwestycji to monitoring takiego terenu, który trwa czasami nawet dwa lata. To oczywiście generuje spore koszty i nie zawsze kończy się pozytywnie dla rozpoczę-

cia budowy farmy na tym terenie. Samo wymagane prawem w Polsce monitorowanie ptaków i nietoperzy musi trwać 12 miesięcy. Później trzeba sporządzić raport z takiego monitoringu, co trwa ok. trzech miesięcy i złożyć go do gminy. Później konieczne są konsultacje społeczne, które trwają 21 dni i nie zawsze kończą się dla nas pomyślnie. Na koniec musi być wydana decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji takiego przedsięwzięcia. - Jest to więc w naszych polskich warunkach istna droga przez mękę, obarczona dodat-

kowo znacznym ryzykiem finansowym – komentuje Robert Macias. - Wiele emocji budzą zazwyczaj konsultacje społeczne. Wójt lub burmistrz gminy zawiadamia mieszkańców o możliwo-

ści składania uwag i wniosków w ciągu 21 dni. Wszystkie zgłoszone uwagi muszą zostać kolejno rozpatrzone przez wójta lub burmistrza. Podanie do publicznej wiadomości następuje w sposób zwyczajowo przyjęty w urzędzie, za pośrednictwem BIP-u i ewentualnie przez ogłoszenie w prasie lokalnej, jeśli oczywiście taka istnieje na danym terenie. W ramach procedury konsultacyjnej może nawet zostać przeprowadzona rozprawa administracyjna otwarta dla publiczności. Wynik ostateczny takich konsultacji bywa jednak bardzo różny i wiele

naszych projektów inwestycyjnych upada na tym etapie. - Później trzeba wystąpić z wnioskiem o przyłączenie do sieci do właściwego miejscowo operatora i uzyskać pozwolenie

na budowę, a wszystko to trwa – dodaje Holger Gassner. – Sama budowa trwa 1–1,5 roku w zależności od jej lokalizacji i uwarunkowań środowiskowych. - Zaczynamy od budowy dróg dojazdowych – mówi Robert Macias. – To muszą być drogi znakomite, ponieważ będą po nich przemieszczane elementy konstrukcyjne o ogromnych tonażach. To jest często jedna z pierwszych korzyści, jakie odczuwają miejscowe samorządy i społeczności lokalne. Ta istotna poprawa odbywa się bez żadnych nakładów finansowych ze strony

gminy. Inna oczywista korzyść to stałe wpływy z podatków od nieruchomości, czynszów dzierżawnych i oczywiście nowe miejsca pracy. W trakcie budowy jest ich ok. 200, podczas eksploatacji jest to stałe zatrudnienie dla 5–6 osób. Nie mogę powiedzieć, jaka jest wysokość zarobków tych 5 czy 6 osób, ponieważ jest to objęte tajemnicą handlową, ale mogę powiedzieć, że 90 proc. polskiego społeczeństwa może im tylko pozazdrościć. Mieszkaniec Warszawy aktualnie nie ma żadnych korzyści z tego, że budujemy farmy wiatrowe, pozyskujemy w ten niekonwencjonalny i ekologiczny sposób energię. Ale kto wie jak to się rozwinie, jaka będzie przyszłość tego rodzaju energetyki? Chcemy też, aby mieszkańcy Warszawy nie kojarzyli RWE wyłącznie z koniecznością płacenia rachunków za prąd. Na pytanie, czy polski nabywca energii elektrycznej będzie miał taniej dzięki farmom wiatrowym? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Uzyskałem odpowiedź od Aleksandry Smolarskiej z Biura Prasowego RWE: Dzięki farmom wiatrowym mamy dostęp do ekologicznej energii, która została wyprodukowanych z odnawialnych źródeł, w sposób przyjazny dla środowiska. Na cenę energii elektrycznej płaconą przez klienta składa się wiele czynników, m.in. koszty energii związane z jej produkcją; (przy obecnych uregulowaniach legislacyjnych w Polsce, produkcja energii ze źródeł odnawialnych i konwencjonalnym jest już na bardzo zbliżonym poziomie), koszty przesyłu i dystrybucji; akcyza; koszty zakupu

praw majątkowych potwierdzających pochodzenie energii ze źródeł odnawialnych oraz ze źródeł kogeneracyjnych (wytwarzania energii elektrycznej łącznie z produkcją ciepła), do tego dochodzą koszty transakcyjne oraz koszty rynku bilansującego (procesy zachodzące na hurtowym rynku energii). Tak więc produkcja energii w farmach wiatrowych nie przekłada się bezpośrednio na cenę energii. Karol Olszewski

Od redaktora: Nie udało się nam znaleźć potwierdzenia hipotezy, że polski nabywca energii elektrycznej będzie taniej płacił dzięki farmom wiatrowym. Bogdan Żmijewski w publikacji „Więcej wiatraków – mniej przemysłu” wskazuje przyczyny wyższej ceny energii elektrycznej w Europie, w tym w szczególności w Polsce. W gruncie rzeczy Unia Europejska wymusza dotowanie produkcji tzw. energii odnawialnej. Czy emisja CO2 ma wpływ na zmiany klimatyczne, czy też nie? Zwolennicy hipotezy o wpływie dwutlenku węgla na klimat nie potrafią jej dowieść. Podobnie jak przeciwnicy ją obalić. Natomiast pewne jest to, że wymagania unijne działają na szkodę polskiej gospodarki. Dotowanie konkurencyjnych źródeł energii w stosunku do posiadanych w Polsce jest jedną z przyczyn wzrostu bezrobocia. Ale tego już UE nam nie rekompensuje. Jeśli chcemy być ekologiczni, to powinniśmy skupić się na oszczędzaniu energii. Andrzej Rogiński


3

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Ochocianie

Członkowie i sympatycy stowarzyszeń sąsiedzkich pokazują, że warto mieć wpływ na to, co dzieje się we własnej dzielnicy. Wystarczy tylko chcieć, a można zrobić coś dla innych. Gazeta „Południe” prezentuje jedną z takich grup – stowarzyszenie Ochocianie. Wzięli sprawy we własne ręce Wszystko zaczęło się w 2007 r. Wtedy to władze dzielnicy postanowiły zrewitalizować park Wielkopolski. W projekcie zaplanowały m.in. otoczenie parku płotem, zamykanie go na noc i zlikwidowanie żwirowych ścieżek na rzecz betonowych płyt. Plac zabaw dla dzieci umiejscowiły zaś w odległości zaledwie dwudziestu metrów od bardzo ruchliwej ulicy Wawelskiej. Takie rozwiązania nie spodobały się wielu mieszkańcom Starej Ochoty, zwłaszcza młodym mamom, w tym Marii Środoń. Wraz z grupą mieszkańców postanowiła powiedzieć urzędnikom, co sądzi o planowanych zmianach. Petycję w tej sprawie podpisało ponad pięćset osób. - To była taka klasyczna sytuacja, gdy projekt robi się zza biurka i nie konsultuje się go z mieszkańcami – stwierdza Maria Środoń. – Na koniec okazuje się, że oczekiwania mieszkańców kompletnie rozmijają się z tym, co sobie wyobrażał urząd. Pomysł na reprezentacyjny park w ogóle nie wpisywał się w preferencje mieszkańców. Chodziło nam o taki park, w którym można położyć się na trawie, w którym dzieci mogą bezpiecznie jeździć na rowerach i swobodnie się bawić. Choć władze dzielnicy przyjęły uwagi mieszkańców, to ostatecznie projekt nie został zrealizowany. Mieszkańcy Starej Ochoty uświadomili sobie jednak, że czas wziąć sprawy w swoje ręce i nie pozwolić, aby o ich dzielnicy decydowali tylko urzędnicy. I tu pojawiła się pewna trudność. - Urząd cały czas powtarzał nam, że mobilizacja mieszkańców nie ma dla nich zbyt dużego znaczenia, w momencie, gdy nie mamy osobowości prawnej. Zarejestrowaliśmy stowarzyszenie, choć dla nas Ochocianie to przede wszystkim ruch społeczny, a nie organizacja – wyjaśnia pani Maria. I tak oto narodziło się stowarzyszenie Ochocianie. Jego członkowie zaczęli prowadzić profil na portalu społecznościowym Facebook i bloga (ochocianie.blox.pl), w którym na bieżąco informują co dzieje się w dzielnicy. Do ich osiągnięć należy m.in. wywalczenie kładki i podjazdów do niej nad ulicą Wawelską. Wystąpili też do zarządu dzielnicy z pomysłem zorganizowania konkursu na plan miejscowy dla placu Narutowicza. Ich zdaniem jest to bowiem zupełnie przez dzielnicę niewykorzystana przestrzeń o ogromnym potencjale. Zorganizowali również protesty wobec planowanej wycinki drzew w parku Wielkopolskim (pisaliśmy o tym szerzej w poprzednim numerze gazety).W zeszłym roku członkowie i sympatycy stowarzyszenia zorganizowali Dzień Sąsiada w parku Wielkopolskim. W tym roku zamierzają to powtórzyć. Ponadto - w 2010 r. - postanowili wprowadzić własnego przedstawiciela do

rady dzielnicy, gdyż stwierdzili, że dzięki temu będą mogli działać jeszcze skuteczniej. Radną została Ingeborga Janikowska-Lipszyc. - Zaczynałyśmy jako grupa wkurzonych mamusiek znad piaskownicy, ale z czasem nauczyliśmy się proponować własne, konstruktywne rozwiązania lokalnych problemów. Burmistrz już wie, że nie może sobie pozwolić na to, żeby Ochocian ignorować – podkreśla z uśmiechem. Uważa też, że dzięki aktywności stowarzyszenia władze dzielnicy zaczęły trochę bardziej liczyć się z mieszkańcami. Do sukcesów można zaliczyć m.in. konsultacje społeczne dotyczące przyszłości placu Narutowicza, rozmieszczenia dodatkowych stacji Veturillo (wypożyczalni rowerów) oraz rewitalizację podwórka przy ul. Tarczyńskiej 11. Sama radna podkreśla, że dla niej najważniejsze jest wysłuchanie uwag wszystkich mieszkańców.

Mogą się z nią kontaktować telefonicznie i za pomocą poczty elektronicznej. Zainteresowani najczęściej wybierają jednak dyskusje na grupie Ochocianie na Facebooku. Raz w miesiącu, w pierwszy wtorek, odbywa się tradycyjny dyżur radnej. - O godzinie 18. zapraszam do kawiarni Filtry przy ulicy Niemcewicza. Każdy mieszkaniec Ochoty może przyjść i powiedzieć, co według niego powinno zostać zmienione w dzielnicy – zachęca. A co planuje Maria Środoń? Na Ochocie marzą się jej konsultacje społeczne z prawdziwego zdarzenia, ścieżki rowerowe, zielone miejsca do odpoczynku dla osób starszych i kilka „odlotowych” detali architektonicznych: kładka obsadzona zielenią albo parkowa fontanna z filtrowaną wodą, w której latem mogłyby się taplać dzieci. Anna Krzesińska

Na zdjęciu Maria Środoń i Ingeborga Janikowska-Lipszyc

Plan budowy bazy MPO we Włochach

Troska, utarczki… bezradność? Rada Dzielnicy Włochy, podczas nadzwyczajnej sesji w dniu 26 marca br., po raz kolejny wyraziła sprzeciw wobec planu wybudowania przez MPO Dzielnicowego Zakładu Oczyszczania przy ul. Instalatorów7c. W głosowaniu imiennym stanowisko Rady, którego inicjatorami byli przedstawiciele klubów Prawa i Sprawiedliwości oraz Wspólnoty Dzielnicy Włochy, poparli wszyscy radni obecni na sesji nadzwyczajnej. Niektórzy radni, gdy kolejno wyczytywano ich nazwiska i wypowiadali swój głos „za”, dodawali komentarz wyrażający brak wiary w skuteczność nawet jednomyślnego głosu Rady w tej sprawie. Wydaje się, że jawność i bezpośrednia kontrola ich postawy przez przedstawicieli wyborców na sali, powstrzymały przynajmniej jedną osobę przed przekornym „przeciw” lub wstrzymaniem się od głosu. Inny głos niż „za” oznaczałby gwarantowaną porażkę w następnych wyborach samorządowych. Zanim doszło do głosowania w sprawie przyjęcia stanowiska wobec przedsięwzięcia MPO i sposobu postępowania władz, w szczególności odpowiednich służb, które z mocy prawa prowadzą sprawę, duża grupa mieszkańców z najbliższego sąsiedztwa terenu MPO na Rakowie wysłuchała informacji urzędowych, a także głosów wspierających protesty obywatelskie. Obecny był m.in. Adam Kwiatkowski, poseł PiS, wcześniej radny Warszawy, który bardzo krytycznie odniósł się do forsowanej we Włochach inwestycji MPO i poparł protest mieszkańców. Mieszkańcy protestują od prawie dwóch lat, czyli od momentu pojawienia się informacji o zamierzeniach MPO przy ul. Instalatorów. Podczas prezentacji projektowanej inwestycji w maju 2011 r., MPO i jego prezes Stanisław Michalak starali się rozwiać obawy ludzi zamieszkałych przy ul. Fajansowej i Hejnałowej, wspólnot mieszkaniowych z Okęcia, a także mieszkańców Ochoty z osiedli położo-

nych po drugiej stronie wykopu radomskiej linii kolejowej. Atmosfera dobrosąsiedzkiego pikniku ekologicznego w wielkim namiocie konferencyjnym, multimedialna prezentacja, materiały informacyjne i gadżety MPO, czyściutka, jak z fabryki nowoczesna śmieciarka i zawodowa moderatorka z firmy konsultingowej – nic nie powstrzymało wzburzenia ludzi. Tamto spotkanie osiągnęło momentami temperaturę ulicznej pyskówki. Było, jak pierwsze rozdanie kart w grze o wysoką stawkę. MPO gra o wynik ekonomiczny działalności, realizację misji proekologicznej, a także pozycję rynkową, dla której wielkim testem będzie za chwilę udział w zamówieniu publicznym na realizację usług zbierania i przetwarzania odpadów miejskich, zgodnie z ustawą śmieciową. Dla mieszkańców Włoch i Ochoty, zamieszkałych także poza terenem najbliższego sąsiedztwa planowanej inwestycji MPO, jest to walka o niedopuszczenie do zlokalizowania dzielnicowego zakładu oczyszczania. DZO jest niefortunną nazwą, którą przeniesiono ze starej struktury terytorialnej MPO. Rzeczywiście dzielnicowymi zakładami nazywano bazy MPO rozrzucone po Warszawie i działające od kilkudziesięciu lat. Obecne przegrupowanie stanu posiadania firmy, której jednym z ważnych założeń jest usuwanie z zamieszkałych terenów szczególnie uciążliwego sąsiedztwa, np. zlewni nieczystości płynnych na Ochocie czy bazy sprzętu ulokowanej obok parkowej części Pola Mokotowskiego, potwierdza dobre chęci firmy. Problem w tym, że to za mało dla ludzi. Deklaracje Zarządu MPO, że na Rakowie nie będzie żadnych uciążliwości poza terenem przedsiębiorstwa, popierane przywoływanymi obrazkami z zagranicy, np. z Wiednia, gdzie przetwórnia śmieci stoi w mieście, niewyróżniając się in minus, nie przekonuje przeciwników. Składowanie, sortowanie - to dwa słowa opisujące istotę działalności najnowszego zakładu

MPO, o którego usytuowanie na Rakowie toczy się batalia. Te dwa słowa to istota otwartego konfliktu. Wzmacnia go przewidywany ruch ciężkich samochodów, obecność bazy transportowej, w tym pługosolarek do akcji zimowego odśnieżania, i obsługi warsztatowej pojazdów MPO. Na koniec najbardziej bulwersujący szczegół: że do zakładu „dzielnicowego” mają być zwożone śmieci z miasta. Problem jest więc jak najbardziej wielowymiarowy. A informacja, że MPO kupiła tereny w Zielonce, ze zgodą na swą działalność – rozbudziła nadzieje tych, którzy nie chcą śmieci na Rakowie. Z różnymi aspektami negatywnych skutków przeprowadzenia kontrowersyjnej inwestycji MPO próbowali zmierzyć się zapisani do głosu radni. Krzysztof Czuma wywołał wzburzenie grupy mieszkańców m.in. opinią, że nie ma potwierdzenia, jakoby inwestycja MPO była zagrożeniem dla ruchu lotniczego nad Rakowem. Jedną z obiekcji przeciwników projektowanej bazy jest spodziewana większa niż teraz obecność zwabionych tu na żer ptaków. Przelatujący nad Rakowem samolot zderzył się z ptakiem – na tę okoliczność przedstawiciel Przedsiębiorstwa Porty Lotnicze ujawnił dokument rejestrujący wypadek. I teraz w masowej wyobraźni może pojawić się obawa przed tzw. skuteczną katastrofą, jak mówią fachowcy. Wystąpienie radnego Czumy było przerywane okrzykami: panu dziękujemy i wypominaniem mu roli przy utworzeniu bazaru na Bakalarskiej. Jolanta Piecuch przypomniała, że Rada nie troszczy się należycie o sprawy dzielnicy, rezygnując z Komisji Ładu Przestrzennego i Ochrony Środowiska. Domyślni winowajcy to rządząca koalicja. Wskazała także na brak miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Rakowa. W związku z tym Michał Wąsowicz, burmistrz Włoch poinformował, że

dzielnica czeka na dwa warianty planu, który przygotowuje miasto. Andrzej Turkas w emocjonalnym wystąpieniu odniósł się do degradacji Włoch w obecnych warunkach ustrojowych Warszawy i przypomniał czasy, gdy budżet dzielnicy był drugim co do wielkości w stolicy. Postawił również pytanie, czy ze względu na rozmiar przygotowywanej inwestycji MPO decyzje – zgodnie z prawem – nie zapadną poza dzielnicą, Dariusz Kałwajtys wskazywał na skalę zamierzenia MPO, porównując istniejącą sortownię firmy Stena i projekt MPO, wskazując, że mają się do siebie jak kubeł do altanki śmietnikowej. Z tym porównaniem nie zgadzał się prezes Michalak, mówiąc, że dopuszczalna działalność przerobowa Steny przewyższa maksymalną dwuzmianową pracę MPO. Radny podkreślił, że rozwój miasta – pięć kilometrów od Centrum – powinno determinować budownictwo. Śmieci nie są tu potrzebne - tłumaczył. Hanna Kozłowska, oprócz krytyki usytuowania składu i sortowni śmieci w środku dzielnicy, przypomniała ambitny projekt założenia na terenie Rakowa innowacyjnego parku nauki. Janusz Wojalski mocno podkreślił wątek ekologii, wskazując, że w tej części dzielnicy Włochy nie ma zwykłego parku. Radny optował za ochroną tego miejsca jako terenu pod przyszłą zabudowę mieszkaniową Radosław Sosnowski odniósł się do problemu w szerszym kontekście zaufania mieszkańców do spółek miejskich, a także zaprzeczył poglądowi, iż grupa radnych storpedowała planowanie rozwoju dzielnicy, jakoby doprowadzając do unicestwienia Komisji Ładu Przestrzennego i Ochrony Środowiska. Wiesława Ufnal zwracając uwagę na liczną reprezentację mieszkańców podczas sesji, apelowała do urzędników miejskich i zarządu MPO, by potraktować

to spotkanie jako konsultacje społeczne. Zdanie, że „większość mówi nie” zostało poparte oklaskami ludzi na krzesłach dla publiczności. W czasie sesji wypowiadali się ludzie reprezentujący społeczność lokalną, m.in. Sławomir Mirek ze Stowarzyszenia Ochota Włochy, organizacji, która aktywnie zabiega o obronę przed zakładem MPO na terenie Rakowa. W imieniu społeczności miejscowych wspólnot mieszkaniowych głos zabrał Wiesław Suwała, który argumentował, że sąsiedztwo bazy MPO doprowadzi do zmniejszenia wartości nieruchomości w okolicy. Piotr Wocial mówił z kolei o obawach developerów, którzy budują już na Rakowie i inwestycję MPO widzą jako zagrożenie dla swoich zamierzeń. Poważnymi obawami co do projektowanego sąsiedztwa podzielił się Jacek Różycki, przedstawiciel firmy farmaceutycznej Krka. Nadzwyczajna sesja Rady Dzielnicy we Włochach odbyła się na kilka dni przed upływem terminu (2 kwietnia) składania przez zainteresowane osoby wniosków w sprawie lokalizacji kontrowersyjnej bazy MPO na Rakowie. Przedmiotem decyzji, która ma zostać wydana w sprawie, jest ustalenie środowiskowych uwarunkowań dla projektowanego przedsięwzięcia. Teraz wszystkie oczy będą zwrócone na Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Warszawie i Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m.st. Warszawie. Organem właściwym do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach oraz rozpatrzenia zgłoszonych uwag i wniosków jest prezydent m.st. Warszawy. Czy sprzeciw wobec bazy MPO we Włochach, wsparty podczas sesji krytyką nowego systemu (w tym opłat) odbioru śmieci – wyrażone w stanowiskach Rady Dzielnicy - wpłyną na decyzję władz Warszawy? Michał Borzymiński


4

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

O Cantillonie, Gorzej czy drożej? roszczeniowości i oburzonych O śmieciach w Warszawie

Zacznę od rzadziej niż np. Adam Smith cytowanego teoretyka ekonomii, Richarda Cantillona. Żył krótko, parę dziesiątków lat przed ojcem klasycznej ekonomii, ale – niedoceniany, niestety – zapisał się złotymi zgłoskami jako ojciec teorii przedsiębiorczości. Cantillon bodaj jako pierwszy zwrócił uwagę na niepewność towarzyszącą nieustannie działalności przedsiębiorcy. Podkreślał on w wydanym pośmiertnie dziele, że przedsiębiorca – w każdej dziedzinie życia gospodarczego – kupuje (materiały i surowce, pracę i in.) po cenie pewnej, a sprzedaje po cenie niepewnej. I tak jest dzisiaj i będzie zawsze, dopóki istnieć będzie przedsiębiorczość. Z perspektywy naszych czasów, to znaczy państwa opiekuńczego, dobiegającego końca swych dni w obecnym kształcie, warto zwrócić uwagę na drugą stronę medalu. To znaczy na tych wszystkich, którym przedsiębiorca zapewnia – w większej czy mniejszej mierze – jakiś zakres pewności. Dodajmy: w świecie, w którym niepewność jest normalnością, od której się nie ucieknie. Tymczasem w świecie zachodnim politycy, związkowcy i inni „naprawiacze” żyją mirażem świata bez ryzyka. Uchwala się jakieś prawa, które tworzą coraz więcej praw dla pracowników, a koszty tych praw przerzuca się na pracodawców. To samo zresztą dzieje się nie tylko w sferze produkcji, ale

także w sferze konsumpcji. Wszyscy domagają się od przedsiębiorcy większej pewności. Związkowi krzykacze, o których za chwilę też. Zlikwidować umowy inne niż pełny etat na wieki wieków (czyli bez terminu zakończenia)! Zwiększyć płace, bo za mało zarabiamy! Precz z wysokim bezrobociem! No i oczywiście chcemy pracować krócej i przywrócić wcześniejsze przechodzenie na emeryturę (mimo iż żyjemy od początku transformacji 5-7 lat dłużej). Z wyjątkiem tego ostatniego postulatu wszystkie żądania świat roszczeniowy kieruje pod adresem przedsiębiorcy, czyli tego, który – z cantillonowskiej definicji – żyje permanentnie w warunkach niepewności, pracując zwykle o połowę dłużej tygodniowo niż pracownik. Przyjrzyjmy się niektórym postulatom oburzonych (czy raczej odurzonych własną ekonomiczną niewiedzą). Na częściowym etacie pracowało w latach 2008-11 w krajach-rajach socjalnych, takich jak Holandia, ok. 36 proc. zatrudnionych, w Szwajcarii ok. 25 proc., Danii, Norwegii, Szwecji, czy Niemczech ok. 20 proc., a w Polsce 8-9 proc. We wszystkich tych krajach stopa bezrobocia jest co najmniej dwa razy niższa niż w Polsce. A więc pełny etat na wieki wieków niestety nie jest drogą do likwidacji bezrobocia. Tak samo nie jest nią likwidacja umów zleceń, umów o dzieło i innych luźniejszych związków pra-

ZDROWIE i URODA

l

codawcy z pracobiorcą ani inne niemądre pomysły związkowców, żurnalistów i innych naprawiaczy. W latach 80. XX w. w książce wydanej w Londynie pisałem o świecie zachodnim: Nieustanny wzrost państwa opiekuńczego dawno przekroczył granice malejących korzyści. Ceną za maksimum pewności jest zero postępu. Zanik bodźców, przedsiębiorczości, innowacji i nowo tworzonego bogactwa... Dzisiaj świat zachodni zbiera owoce walki o pewność, przywileje i triumf zasady: „Chcemy wszystkiego, nie oferując nic w zamian”... U nas niebezpieczeństwo to jest większe o tyle, że ciągle jeszcze nasza gospodarka i życie społeczne dźwigają garb ich niezreformowanych segmentów. Krzykacze nawołujący do strajku generalnego pochodzą wszyscy z generalnie niezreformowanych sektorów broniących swoich przywilejów z zaprzeszłego świata: działacze paruset związków chronieni prawem przed zwolnieniem, pracownicy z państwowych zakładów produkcyjnych i usługowych, nauczyciele, których jest tyle samo, gdy tymczasem uczniów będzie wkrótce połowa tego, co było w czasie, gdy ci pierwszy zaczynali uczyć - i inni beneficjenci. To oni mogą sobie pozwolić na strajki, bo w państwowej firmie czy instytucji różnica między pracą a niepracowaniem jest często dość trudna do zauważenia. Jan Winiecki

ZDROWIE

Jak pokonać ból kręgosłupa i stawów Bemowo, ul. Tkaczy 13

„Od wielu lat borykałam się z bólem biodra. Po zabiegach w Fizjo Med Poland moje problemy ustąpiły”. - Franciszka l. 77 „Po urazie kręgosłupa groziła mi operacja jednak lekarz skierował mnie na rehabilitację. Tak trafiłem do pana Krzysztofa Narosza. Dzięki niemu i jego zespołowi nie byłem operowany i żyję bez bólu”. - Leszek l. 43 „Jestem chirurgiem i wiele godzin spędzam każdego dnia pochylony nad stołem operacyjnym. Kiedy moje problemy z kręgosłupem praktycznie uniemożliwiły mi pracę polecono mi specjalistów z Fizjo Medu. Po rehabilitacji znów mogę normalnie funkcjonować - Dziękuję”. Jan l. 59 Rozmawiamy z Panem Krzysztofem Naroszem, fizjoterapeutą, szefem zespołu terapeutycznego firmy Fizjo Med Poland. - Panie Krzysztofie, to tylko kilka z wielu pozytywnych opinii, na Państwa temat. - Jest nam bardzo miło. Firma istnieje od 15 lat w, tym okresie pomogliśmy kilku tysiącom osób.

Wielu pacjentów do dziś poleca nas swoim bliskim i znajomym. - Proszę powiedzieć na czym polega taka skuteczność leczenia? - Bardzo ważna jest pierwsza wizyta, w trakcie której przeprowadzamy szczegółowy wywiad z pacjentem, następnie dokładnie badamy narząd ruchu, oceniając stopień zaawansowania dolegliwości, i na tej podstawie określamy, jakie efekty jesteśmy w stanie osiągnąć w trakcie terapii. Leczenie opiera się na wykorzystaniu uznanych w świecie medycznym metod manualnej rehabilitacji ortopedycznej, od lat stosowanych w Europie, a u nas wciąż mało dostępnych. W przypadkach, w których podejmujemy się leczenia, skuteczność jest bardzo duża. - Z jakimi problemami nasi czytelnicy mogą zwrócić się do Państwa? - z bólem kręgosłupa, dyskopatią, przepuklinami - z bólami stawów, kolan, bioder, barku

Krzysztof Narosz Gabinet terapii narządu ruchu ul. Tkaczy 13 (Bemowo - Jelonki) 22 666-05-77

- z nerwobólami - rwą kulszową i ramienną - zespołem cieśni nadgarstka - zawrotami i bólami głowy W dniach od 4 do 17 kwietnia prowadzimy konsultacje pacjentów. Liczba miejsc ograniczona. Obowiązuje telefoniczna rejestracja wizyt!

ul. Tkaczy 13 (Bemowo Jelonki), tel. 22 666 05 77 ul. Różana 51 (Mokotów) tel. 22 498 18 55

www.terapia-manualna.com

W ostatnim czasie Rada m.st. Warszawy podjęła uchwały, których skutki odczujemy boleśnie od 1 lipca br. Wprowadzają one w Warszawie nowe zasady wywozu śmieci, a także nowe, dużo wyższe stawki opłat za to. Najważniejsze w tym roku decyzje podjęte zostały bez rzetelnych konsultacji społecznych, w konsultacjach nie uczestniczyły stowarzyszenia, spółdzielnie ani wspólnoty, a na zadawane od stycznia br. na posiedzeniach komisji Rady m.st. Warszawy pytania przez przedstawicieli mieszkańców i organizacji pozarządowych nie odpowiedziano do dzisiaj. Mieszkańcy kierują również liczne pytania do władz spółdzielni i zarządów wspólnot, do rad osiedli. Czy będzie drożej? Tak, zapłacimy więcej. O ile więcej, już wiadomo. Kilkakrotnie! Czyli będzie drożej... Rada m.st. Warszawy uchwaliła, że mieszkańcy budynków wielorodzinnych (bloków i kamienic), w zależności od wielkości gospodarstwa domowego, będą ponosić następujące opłaty miesięczne: 27,30 zł w jednoosobowym, 51,80 zł w dwuosobowym, 67,20 zł w trzyosobowym oraz 78,40 zł w cztero- i więcej osobowych gospodarstwach domowych. Mieszkańcy domów jednorodzinnych, bez względu na ich wielkość, zapłacą jedną stawkę, tj. 124,60 zł, i to zarówno osoby samotne, jak i rodziny wielodzietne. Stawki opłat dla niezamieszkałych nieruchomości,

na których usytuowane są obiekty handlowe, biurowce, urzędy i przedsiębiorstwa różnej wielkości będą uzależnione od liczby odbieranych pojemników, przy czym opróżnienie pojedynczego pojemnika 120 l będzie kosztować 27 zł. Podane stawki opłat dotyczą odpadów niesegregowanych, czyli takich, jakie teraz są od nas odbierane za ceny kilkakrotnie niższe. Za odpady segregowane opłaty będą o 40 proc. niższe. I tu pojawia się pierwszy problem. Kto będzie oceniał tzw. wagowy stopień zanieczyszczenia „strumienia odpadów”? Otóż, oceny tej każdorazowo będzie dokonywał kierowca, „na oko”. Tak przynajmniej wyjaśniają zapytani o to przedstawiciele władz miasta. A do kogo mamy składać w tej i w innych sprawach reklamacje? Dzwoniąc na infolinię (!), której numeru jeszcze nie znamy, bo dopiero będzie uruchomiona. Znając trudności w dodzwonieniu się na infolinie firm, których nazw nie wolno mi w tym artykule wymienić, życzymy szczęścia i cierpliwości próbującym. Czyli będzie również gorzej... W dyrektywie ramowej Unii Europejskiej w sprawie odpadów 2008/98/WE, którą wielokrotnie przywoływano podczas dyskusji nad projektami „uchwał śmieciowych”, określono ramy prawne systemu unieszkodliwiania odpadów w UE. Wprowadzono w niej zasadę gospodarowania odpadami „zanieczyszczający płaci” oraz ustanowio-

no hierarchię postępowania, zgodnie z którą państwa członkowskie muszą gospodarować odpadami w następującej kolejności: zapobieganie, ponowne wykorzystanie, recykling, inne formy odzysku oraz unieszkodliwianie. Podjęte przez Radę m.st. Warszawy uchwały są niezgodne z powyższymi zasadami, w tym z podstawową zasadą „zanieczyszczający płaci”. Nie uwzględniono również najważniejszego w tej hierarchii zapobiegania, czyli dążenia do wytwarzania jak najmniejszego „strumienia odpadów”. Z przedstawionego powyżej cennika opłat widać, że wysokość stawek nie ma związku z ilością wytwarzanych przez poszczególnych mieszkańców odpadów, tzn. w żaden sposób nie będzie premiowane (np. obniżeniem opłat) wytwarzanie mniejszej ilości „strumienia odpadów”. W obowiązującym do końca czerwca systemie gospodarowania odpadami mieszkańcy Warszawy ponoszą opłaty znacznie mniejsze od przyjętych przez Radę m.st. Warszawy, w wielu przypadkach dwu-, trzykrotnie lub więcej. Takie dane podają przedstawiciele wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, a także indywidualni właściciele. Obecna wysokość ponoszonych opłat za gospodarowanie odpadami jest dobrze znana. Tym bardziej trudno zrozumieć, dlaczego nowe stawki zostały tak drastycznie podwyższone. dokończenie na stronie 8

Ubytek słuchu dokończenie ze strony 1 osoby mające problemy ze słuchem przestaną unikać rozmowy Czy zdajesz sobie sprawę na ten temat , tym szybciej znów z tego, że osoby, które źle słyszą, będą mogły w pełni słyszeć otawstydzą się do tego przyznać? czające dźwięki i unikną postępuTymczasem pogarszanie słuchu jącej deprywacji słuchu. u jednego członka rodziny jest Zanim będzie za późno… uciążliwe dla pozostałych doCzęsto zdarza się, że problemy mowników, gdyż naraża ich na ze słuchem są zauważane zbyt przebywanie w nadmiernym ha- późno, gdy pomoc jest już niełasie (np. bardzo głośne słuchanie możliwa, bo wystąpiło już długoTV lub radia), czyli na warunki, trwałe uszkodzenie słuchu. które i u nich mogą spowodować PAMIĘTAJ – im szybciej niedopowstanie problemu pogarszanie słuch zostanie wykryty, tym lesłuchu. piej. Dlatego KAŻDY powinien W takiej sytuacji bardzo ważregularnie badać swój słuch. na jest pomoc rodziny. Uszkodzenie słuchu może pogłębiać Co powinno nas zaniepokoić… – narzekanie, że osoby, z któsię na przestrzeni czasu, a osoba niedosłysząca może nie zdawać rymi rozmawia się przez telefon, sobie z tego sprawy. Zwykle mówią niewyraźnie, – trudności z rozpoznaniem, to właśnie rodzina, przyjaciele i współpracownicy wcześniej za- z której strony dochodzi dźwięk, – uskarżanie się na dzwonienie uważają problem. Utrata słuchu jest procesem długotrwałym, dla- lub brzęczenie w uszach, – częste powtarzanie fraz: tego sami zainteresowani często tego nie zauważają i obwiniają „Słucham?”, „Przepraszam, czy otoczenie za nadmierny hałas lub mógłbyś powtórzyć?”, – bardzo głośne słuchanie raniewyraźną i złą wymowę. dia lub telewizji. Technologia odpowiada na Jeśli zauważyliśmy któryś z potrzeby… objawów u siebie lub u naszych Osobom źle słyszącym przy- bliskich, to jest to odpowiedni chodzi z pomocą technologia, czas, by zacząć dbać o swój słuch która rozwija się bardzo szybko i sprawdzić jego stan. Trzeba i dziś jest w stanie zaspokoić udać się na badania. wszelkie wymagania dotyczące NA NASZyM SŁUCHU POlEaparatów słuchowych – zarówno GAMy W WIElU RóŻNyCH te estetyczne, dotyczące rozmiaSyTUACJACH ŻyCIOWyCH, rów urządzenia, jak i te wynikaDlATEGO POWINNIŚMy GO jące z nowoczesnego, aktywnego CENIĆ I CHRONIĆ! stylu życia. Dlatego im szybciej

Otoczenie i rodzina…

Ludzie regularnie sprawdzają stan swoich zębów czy wzrok, ale zapominają, że słuch jest również bardzo ważny, bo bez niego nie jesteśmy w stanie się sprawnie porozumiewać się z otoczeniem.

Pomóż tym których kochasz…

Wczesne wykrycie wady słuchu pomaga ponownie przejąć kontrolę nad własnym życiem. Możesz pomóc i zmienić życie osoby cierpiącej na problem ze słuchem na lepsze. Jeśli zauważyłeś, że ktoś z bliskich ma problem ze słuchem, NAMÓW GO NA WIZYTĘ U SPECJALISTY. W DNIACH 1 – 31 KWIETNIA 2013 ROKU ZAPRASZAMY NA BEZPŁATNE BADANIE SŁUCHU Zapraszamy do naszych gabinetów: Wola, ul. Księcia Janusza 23 tel. 22 392 75 38 Ursus, ul. Kolorowa 19 (róg Sosnkowskiego) tel. 668 148 053 Bemowo ul. Kartezjusza 2, gab. 235 (przychodnia specjalistyczna), tel. 22 392 75 09 Ochota Przychodnia Specjalistyczna ul. Szczęśliwicka 36, gab. 141 tel. 392 75 39 Posiadamy sieć 15 gabinetów na terenie całej Warszawy. Zapytaj o najbliższy gabinet: 22 392 76 19.


5

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Spotkania wielkanocne Ponad 400 osób przybyło na śniadanie wielkanocne w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej, co najlepiej dowodzi o potrzebie wspierania osób samotnych i starszych. Śniadanie po raz drugi zostało przygotowane przez seniorów PKPS dla potrzebujących mieszkańców Ochoty. Wspomagany przez pana Andrzeja Miszczaka ze spółdzielni „Hale Banacha” i wolontariuszy z Gimnazjum nr 16 osobiście nalewałem gorący żurek z kiełbasą i jajkiem. To była najlepsza okazja, aby popatrzeć mieszkańcom Ochoty prosto w oczy i szukać jedności w tych trudnych czasach. Obfitość stołu m.in. w przepyszny bigos i kiełbasę rozgrzewała żołądek. Poczęstunku starczyło dla wszystkich i można było jeszcze zabrać do domu. Zjednoczeni wspólnotą seniorzy podgrzewali posiłki i podawali innym, aby wszyscy czuli się jak u siebie. Być wspólnie, podarować cząstkę siebie innym, uśmiech, życzliwość takie łatwe, a jednak deficytowe w dzisiejszych czasach. Nam to się udało tego mroźnego, a jednak pięknego dnia. W tym miejscu pragnę złożyć najserdeczniejsze podziękowania organizatorom i darczyńcom. Panu Józefowi Idzikowskiemu, prezesowi „Hal Banacha” i pani Zdzisławie Żochowskiej z Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej na Ochocie. Pracownikom spółdzielni „Hale Banacha”, wła-

Początek

Pierwsze chwile hitlerowskiej okupacji Warszawy ukazane we wstrząsającym filmie dokumentalnym „Początek” przedstawi swoim widzom TVP Warszawa w niedzielę, 7 kwietnia br. o godz. 17.15. Archiwalne zdjęcia lotnicze zniszczonych domów, ulic i fabryk wykonane przez operatorów Luftwaffe oraz ujęcia z ziemi mieszkańców stolicy poszukujących swych bliskich w ruinach zbombardowanych budynków, polskich żołnierzy prowadzonych do niewoli, tysiące ludzi tłoczących się po bochenek chleba, odziały niemieckie zajmujące kolejne dzielnice miasta pokazują grozę tamtego czasu. Większość zdjęć widzowie będą mogli zobaczyć po raz pierwszy. Po projekcji filmu w otwartym studiu jego autorzy: Krzysztof Jaszczyński i Andrzej Kałuszko opowiedzą o szczegółach powstania tego niezwykłego dokumentu, zaś telewidzowie będą mogli telefonicznie zadawać im dodatkowe pytania. TVP Warszawa liczy na to, że w trakcie programu odezwą się warszawiacy, którzy na zdjęciach rozpoznają siebie, swoich bliskich lub znajomych, a także miejsca i zdarzenia zarejestrowane przez niemieckich operatorów. Jednocześnie w piątek, 5 kwietnia o godz. 17.15 TVP Warszawa przypomni prezentowany już w ubiegłym roku film tych samych autorów „Przelot nad zdobytym miastem”.

ścicielom restauracji „Aromat” z ul. Grójeckiej 118, wolontariuszom z Gimnazjum nr 16 i harcerzom wraz z opiekunką, panią Anią. W okresie przedświątecznym uczestniczyłem w kilkunastu spotkaniach z mieszkańcami Ochoty. Była okazja do zjedzenia wspólnego posiłku i rozmowy. Te rozmowy i prośby mieszkańców pokazują, jak wiele należy zrobić wokół nas dla dobra wspólnego. Będę realizował te potrzeby w miarę możliwości i posiadanych środków budżetowych. Drzwi mojego gabinetu są zawsze otwarte, ja i moi współpracownicy jesteśmy do Państwa dyspozycji. Dziękuję za te spotkania i chęć wspólnego rozwiązywania naszych wspólnych problemów. Krzysztof Kruk, zastępca Burmistrza Ochoty m.st. Warszawy

berta Markiewicza „Geneza, przebieg i skutki Powstania w Getcie warszawskim 1943”; 17.04. godz. 18:30 - Architektura. Instrukcja Obsługi. Wykład Jarosława Trybusia: Budynek Państwowego Banku Rolnego projektu Mariana Lalewicza, który powstał w latach 1926–1927; 17.04. godz. 18:30, Klub Stacja Muranów, ul. Andersa 13. - Archimapa. Warszawa żydowska. Spotkanie promocyjne z autorką Beatą Chomątowską Artystyczny Dom Animacji, ul. ks. J. Chrościckiego 14 Kino Studyjne ADA: 5.04. godz. 19.00 - Z archiwum łódzkiej filmówki, „Blok IV”; 6.04. godz. 19.00 – „Sęp”; 7.04. godz. 18.00 - „Sęp”; 12. i 13.04. godz. 19.00 - „Syberiada polska”; 14.04. godz. 12.30 - Kino Malucha; 14.04. godz. 18.00 - „Syberiada polska” Ośrodek Kultury Arsus, ul. Traktorzystów 14 5.04. godz. 12.00 - Koncert Laureatów 36. Konkursu Recytatorskiego „Warszawska Syrenka” (edycja dzielnicowa); 6.04. godz. 18.00 - Gościnny występ polonijnego kabaretu „Emigranci” z Wiednia; 9, 10, 12.04. godz. 9.00–20.00 - eliminacje do XI Konkursu Piosenkarskiego „Tulipanada”; 13.04. godz. 17.00 (galeria „Ad-Hoc”) - Wernisaż wystawy malarstwa Ewy Osińskiej-Rozpędek; 14.04. godz. 12.30 - spektakl dla dzieci (3-8 lat) „O przebiśniegu, co spał w kominie”; 15.04. godz. 9.30–18.00 - Eliminacje do I Mazowieckiego Przeglądu Piosenki Polskiej „Kocha cię, Ojczyzno”; 17.04. godz. 9.00–13.00 - Przegląd Twórczości Artystycznej Świetlic Szkolnych. Występ solistów i zespołów; Kino „Ursus”: 6. i 7.04. godz. 14.00 i 16.00 - „Ralph Demolka” (animowany); 13. i 14.04 godz. 16.00 i 18.00 - „Niemożliwe”

Fotoplastikon Warszawski, Al. Jerozolimskie 51, oficyna. do 17.04. - „Warszawa sprzed 100 lat” Okęcka Sala Widowiskowa DK „Włochy”, ul. 1 Sierpnia 36a 12.04. godz. 19.00 – recital Dominiki Świątek (Teatr Hybrydy) „Znów zakwitły białe bzy”; 14.04. godz. 12.30 – Spektakl dla dzieci pt. “Pinokio”

www.polskieradio24.pl

04.04. Maja Kluczyńska; godz. 17.00 Zespół NIU NIU – nowa płyta; godz. 17.30: Night Skating – nocne eventy dla miłośników jazdy na rolkach. Goście: Daniel Kędziora i Hubert Szklarski - organizatorzy; 17.45: Kwadrat Kultury: filmowe propozycje na weekend; godz. 18.00: Romanse rosyjskie w polskim dworze – koncert. Goście: prezes Fundacji Ave Patria, Piotr Białek i dyrektor artystyczny, Andrzej Płonczyński. 08.04. Reportaż w PR24: godz. 19.00 Jan Kasia „Jak gdyby nigdy nic”. 09.04. Reportaz w PR24: godz. 19.00 Katarzyna Błaszczyk „Warszawa 1935”. 10.04. Reportaż w PR24: godz. 19.00 Alicja Grembowicz i Irena PiłaDom Kultury “Kolorowa”, ul. gen. K. Sosnkowskiego 16 6.04. godz. 17.00 - Wernisaż wystawy prac Fanciszka Maśluszczaka, malarza, towska, współpraca Jan Kasia „Jakby to było wczoraj”. rysownika i grafika, czynna do 27.04; 17.04. godz. 12.30 - Przedstawienie dla Aktualne plany programowe dostępne na bieżąco na stronie internedzieci „ W krainie Grzeczności”; godz. 18.00 - Wieczór poezji i romansu „A biło towej www.polskieradio24.pl w sercu tym natchnienie…”, Aleksander Puszkin Dom Kultury „Miś”, ul. Zagłoby 17 6.04. godz. 1600 - „Wiosenne pląsy w Klubie Seniora”; 15-30.04 - Wystawa fotografii „Wyspa wielkanocna”; 16.04. godz. 1800 – Bogumił Rzucidło, spotkanie z podróżnikiem; 17.04. godz. 10.00 - „Mała Filharmonia” dla dzieci. Muzeum Powstania Warszawskiego, ul. Grzybowska 79 do 31.08. wystawa militariów; 10.04. godz. 18:00 - Wykład Zofii Zańko „Anielewicz-Cukierman-Edelman: trzech przywódców z warszawskiego getta”; 12.04. godz. 18:30 - Mikołaj Mirowski, „Powstanie w getcie warszawskim a kultura polska. Konteksty, interpretacje”. W programie projekcja filmu „Wielki tydzień” Andrzeja Wajdy oraz dyskusja; 13.04. godz. 11:00 - turniej gier planszowych dla dzieci w wieku 7-10 lat; 17.04. godz. 18:00 - Wykład Ro-

1%

Przyjmujemy zamówienia na publikację ogłoszeń organizacji pożytku publicznego:

22 844-19-15 reklama@poludnie.com.pl Terminy publikacji do uzgodnienia Ceny promocyjne!

Na trybunach śnieg Zima przyszła wcześniej niż skończyła się jesień piłkarska. Dlatego runda jesienna przeciągnęła się w wielu miejscach o tydzień dłużej. Piłkarska wiosna też nie może grać, gdyż boiska niższych lig nie są tak chronione, jak w ekstraklasie i wyższych ligach. Z jakim bilansem zaczną, gdy wreszcie spod śniegu wyjrzy trawa? Przypomnijmy sobie, jaki jest bilans na półmetku sezonu 2012/13.. Trzecioligowi piłkarze z Ursusa wygrali u siebie z liderem Legionovią i na wyjeździe z Sokołem w Aleksandrowie Łódzkim, W obu meczach było 1:0 dla „Traktorków”. Z czwartą drużyną po rundzie jesiennej – Bronią Radom polegli na stadionie przy Sosnkowskiego 0:2. Te wyniki zapowiadają w Ursusie bardzo ciekawą wiosnę, pod warunkiem że drużyna nie pozwoli sobie na wpadki, których doświadczyła jesienią. W siódmej kolejce zaczęli piękną serię pięciu zwycięstw, która pozwoliła zdobyć im piętnaście punktów! Cztery mecze wygrali minimalnie w stosunku 1:0 i dziś już niewiele osób pamięta, że z Legionovią zwycięski gol padł w ostatniej minucie, a Orła w Wierzbicy pokonali też tylko jednym trafieniem. W dwunastej kolejce grali warszawskie derby trzecioligowe z Targówkiem. Zza Wisły przywieźli w bagażu dwa stracone gole i chyba jakiś uraz mentalny, bo w trzynastym meczu mistrzowskim - z powodu przerwy na październikowy śnieg - rozgrywanym w 14, kolejce przegrali w Kutnie, tracąc niepotrzebnie dwie bramki. Zaczęło się bardzo obiecująco. Zdobyli dwa gole – strzelając gospodarzom do szatni i tuż po wznowieniu gry, po przerwie. Przez pięć minut

prowadzili 2:0. Później strzelali tylko gospodarze. Porażka na własnym boisku z Bronią dopełniła czary goryczy. Na zaległy mecz do Grodziska pojechali już bez szans na awans w tabeli, gdyż trudno było oczekiwać, aby wicelider Sokół stracił punkty z ostat-

przejść obronę i pokonać bramkarza. Czy te słabości nie sprawią, że aspiracje do awansu trzeba będzie znów odłożyć. W Ursusie jest duży – jak mówią – potencjał piłkarski, Klub prowadzi aż jedenaście drużyn występujących w różnych rozgrywkach. Dzielnica zainwesto-

ul. Radarowej wypatrują talentów i lepszych wyników. Drużyna zdobyła o pół punktu więcej niż połowa dorobku lidera grupy mazowieckiej (południe). Tylko pięć punktów dzieli ją od gier barażowych o utrzymanie się na tym, poziomie rozgrywek. Bilans rundy

nim zespołem III ligi grupy łódzko-mazowieckiej Zawiszą Rzgów. Chociaż i w tym meczu skazany na pożarcie Zawisza prowadził z gospodarzami od 8 minuty 1:0. Ursus ukończył rundę jesienną z 30 punktami, które uzbierał dzięki dziewięciu zwycięstwom i trzem remisom. Na wyjeździe Ursus wygrał o jeden mecz więcej niż w domu. Najwięcej bramek – siedem – zdobył występujący w barwach pomarańczowo-biało-niebieskich 22-letni Ukrainiec, Jewhen Radionow. Bilans bramkowy 22:16 pokazuje, że łatwo było

wała w nową płytę ze sztuczna nawierzchnią. Od roku na terenach sportowych między Aleją Bzów a ul. Sosnkowskiego czynny jest także Orlik, chluba i baza budowy wielkiej piłki w kraju. Ursusie korzystaj i walcz! Czwartoligowym reprezentantem zachodniej Warszawy jest RKS Okęcie, zasłużona drużyna w różnych dyscyplinach sportu. W przeszłości miała dobre kontakty także ze znanymi piłkarskimi nazwiskami, choć ich sportowa klasa była zwykle piękną przeszłością. W sezonie 2012/13 przy

to cztery zwycięstwa, sześć remisów, pięć porażek i ujemny bilans bramkowy 22:24. Najlepsze wyniki to zwycięstwo 1:0 na wyjeździe z Energią Kozienice, siódma drużyną po rundzie jesiennej i 5:2 u siebie z Szydłowianką Szydłowiec, która uplasowała się jesienią na ósmym miejscu. Jeśli choć trochę lubicie „Lotników”, przyjdźcie wiosną pokibicować. Może jeszcze polecą do góry! Z sześciu stołecznych drużyn występujących w lidze okręgowej Warszawa I, jedyna lewobrzeżna drużyna Olimpia jest na

dziesiątym miejscu z dorobkiem 16 punktów, dzięki czterem zwycięstwom i czterem remisom; „Olimpijczycy” przegrali siedem spotkań, a jeden mecz z Bobrem w Tłuszczu został przełożony na wiosnę. Bramki 18:24. Czy kibice drużyny z Woli zachowają olimpijski spokój? W grupie Warszawa II okręgówki są tylko trzy drużyny warszawskie, ale za to reprezentujące sąsiednie dzielnice: Świt – Bemowo, Ursus II i Przyszłość – Włochy. W tabeli grupy Warszawa II drużyny dzieli więcej. Najwyżej – na czwartym miejscu - znalazła się Przyszłość z 29 punktami (10 pkt. straty do lidera); dziewięć zwycięstw, dwa remisy i cztery porażki; bramki 49:23. Dziesięć punktów mniej niż Przyszłość ma dziesiąty w tabeli Świt (6 zwycięstw, 1 remis, 8 porażek; bramki 24:31). Dwunasty jest Ursus II z czternastoma punktami dzięki trzem wygranym i pięciu remisom, Do tego siedem porażek i bilans goli 16:27. Trzy mecze derbowe w tej grupie pokazały supremację Przyszłości – 5:1 ze Świtem i 6:1 z Ursusem II. Oba mecze rozegrano na Rybnickiej. Ursus II u siebie minimalnie pokonał drużynę Świtu, strzelając jedną bramkę. Na ligę okręgową przychodzi mało ludzi. Im zimniej, tym mniej, Na zachętę warto wspomnieć, że okręgowe nogi, a czasem i głowy, potrafią zagrać coś naprawdę wielkiego, rozgrzewającego, np. podając piętą – za siebie - do partnera, który zamienia to zaskakujące dla rywali uderzenie na efektownego gola. I wtedy na takiej Rybnickiej czujesz się, przez chwilę, jak na… Maracanie. Ale faule też są. Czasem wyjątkowo głupie. Tekst i fot. Bartek Kwiecień


6

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Zanim gmina wyda, musi mieć dochód dokończenie ze strony 1 Dzielnice otrzymują od miasta znacznie większe środki aniżeli miastu nalicza Ministerstwo Edukacji. Maciej Wąsik (PiS): To strona wydatkowa. Maria Łukaszewicz: To stro-

na wydatkowa, ale dzielnice otrzymują w postaci dochodów dwukrotność tego, co w subwencji dostaje miasto. Otrzymujemy dotacje celowe na zadania zlecone administracji rządowej w ramach różnych ustaw. Środki, które dostajemy na realizację zadań z administracji rządowej, nie w pełni pokrywają stronę wydatkową. Niestety w Warszawie dopłacamy. Maciej Wąsik: Przede wszystkim głównym dochodem m. st. Warszawy jest udział w podatku PIT, CIT. Maria Łukaszewicz: Jeszcze nie wypowiedziałam się do końca. Maciej Wąsik: Ale to są największe kwoty. Wedle informacji Skarbnika Miasta udział Warszawy w podatku PIT wyniósł w 2012 r. 3 miliardy 600-700 milionów. Tutaj także leży największa rezerwa, jaką posiadamy. Jeżeli więcej osób będzie płaciło podatki w urzędach skarbowych warszawskich, to większe będą dochody miasta. Zwykłem mówić, że Warszawa płaci dwa janosikowe. Pierwsze to właściwe janosikowe, a drugie wynika z tego, że ogromna ilość warszawiaków, która mieszka, pracuje, korzysta

z komunikacji miejskiej, nie płaci podatku w Warszawie. Andrzej Rogiński: Warszawa daje miejsca pracy przyjezdnym z innych gmin. Maciej Wąsik: I mam tu pretensje do pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz o to, że nie jest w stanie podjąć działań, które by zwiększyły dochody miasta właśnie w tym zakresie. Paulina Piechna-Więckiewicz (SLD): Subwencja oświatowa naliczana jest na podstawie specjalnego algorytmu Ministerstwa Edukacji Narodowej, który jest troszeczkę mniej życzliwy dla dużych miast. Większość dotacji celowych to są środki przeznaczone na politykę społeczną. Projekt obywatelski zwany „osiem miliardów” dotyczy dochodów jednostek samorządu terytorialnego. A osiem miliardów to suma, którą samorządy tracą na rzecz budżetu państwa, skarżąc się, że nie jest przestrzegana zasada adekwatności. To znaczy, że są przekazane zadania, ale środki przekazywane na nie są zaniżone. Maria Łukaszewicz: Zgadzam się z wypowiedziami przedmówców i wrócę do tej stołeczności i tego co w PIT, CIT powinno się zmienić. O to występują duże samorządy, a zwłaszcza Warszawa. Cieszymy się z tego, że mamy dużo nowych obiektów mieszkalnych, że dużo ludzi je zasiedliło, ale niestety nie są skłonni zameldować się w Warszawie i w Warszawie odprowadzać podatki. A przecież korzystają z naszej komunikacji, z naszych szkół, z naszych przedszkoli, z całej infrastruktury miejskiej i do Warszawy nie wnoszą nic. Przedszkola budujemy z podatków. Maciej Wąsik: Osoby, które przyjeżdżają do Warszawy szukać pracy, nie są naszymi wrogami. To są Polacy, to są tacy sami obywatele, jak my. Andrzej Rogiński: Ale czy zachowują się patriotycznie? Jeśli żyją cudzym kosztem... Maciej Wąsik: Nie żyją cu-

INFORMATOR POŁUDNIA POLICJA - 997

I

112

STRAŻ MIEJSKA - 986 STRAŻ POŻARNA - 998

I

POGOTOWIE - 999

112

I

112

l Całodobowa informacja pogotowia ratunkowego 197 90

REKLAMA W POŁUDNIU ul. Puławska 136, pon. pt. 9.00 - 17.00, tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15

BIURA OGŁOSZEŃ: l al. Komisji Edukacji Narodowej 15 lokal 4, Art-Press,

22 648-24-07, 537-427-186 l ul. Na Uboczu 3 (NOK) „Continental”, tf. 22 648-29-41 l ul. Grzybowska 39 „atco”, 22 652-26-30, 22 620-17-83 l ul. Dobra 19 „Editionmedia”, 22 828-46-64, 22 828-25-87 l Piaseczno, ul. Kniaziewicza 45 lok. 18, tel. 22 213-85-85, 601-213-555

dzym kosztem. Nieprawda. Absolutnie protestuję przeciwko takiemu podejściu. Płacą podatki należne wobec państwa i wobec samorządów. Natomiast m. st. Warszawa nie stwarza zachęt, żeby opłacało się iść do warszawskiego urzędu skarbowego i tu płacić podatki. Andrzej Rogiński: A może Minister Finansów nie uwzględnia tych spraw w janosikowym? Maciej Wąsik: Minister Finansów nie wprowadził janosikowego wczoraj czy przedwczoraj. Jest to podatek dla dużych aglomeracji. Andrzej Rogiński: Ale przed chwilą zgodziliście się we trójkę, że Minister Finansów - ja to powiem ostrzej - ogrywa samorządy, nie płacąc na zadania zlecone tyle ile należy. Paulina Piechna-Więckiewicz: Postawmy pytanie, w jakim stopniu rzeczywiście stwarzamy przekonanie u Polek i Polaków mieszkających i pracujących na terenie Warszawy, że tu jest ich lokalna społeczność. Czy mamy poczucie bycia obywatelem i nie tylko brania tego, co państwo nam oferuje, ale również wywiązywania się z obowiązków wobec

państwa. Nie mówię o efekcie finansowym, lecz o udziale w wyborach, w referendach lokalnych. Za to odpowiada samorząd, a więc i Prezydent Warszawy jako organ tego samorządu. Andrzej Rogiński.: A jakie narzędzia może zastosować samorząd? Maciej Wąsik: Niedawno rada miasta przyjęła uchwałę, że osoby, które przyjadą z innych miast na mecz do Warszawy, skorzystają z bezpłatnej komunikacji na podstawie biletu na Stadion Narodowy. Uważam, że powinno być odwrotnie. To warszawiacy powinni mieć w porównaniu z przyjezdnymi tańszą komunikację miejską. Ten, kto płaci podatki i finansuje tę komunikację przez swoje podatki, powinien mieć na nią rabat. Andrzej Rogiński.: Czyli odpowiednio wyposażyć kartę miejską? Maciej Wąsik: Tak jest. Maria Łukaszewicz: Kartę miejską, która będzie preferować warszawiaków. Ale tych, którzy mieszkają w Warszawie i którzy płacą podatki. Samo to jest zachętą - tu nie zgodzę się z kolegą - do mieszkania w Warszawie, że tu znajdują pracę, dzieci korzystają z przedszkoli, szkół. Warszawa otworzyła się na tych ludzi.

Przyjmuje chętnie, tylko oczekuje czegoś od mieszkańców, którzy korzystają z dobrodziejstwa metropolii. Mają kina, teatry... Oni są zobowiązani do pewnych świadczeń na rzecz środowiska, w którym mieszkają. Stąd też uważam, że ten, kto mieszka i pracuje w Warszawie nie będąc zameldowanym - choć jest związany ze środowiskiem, z którego przyjechał, powinien przynajmniej w połowie płacić podatek na rzecz miasta, w którym pracuje. Paulina Piechna-Więckiewicz: Bogactwem Warszawy są ludzie. Ci, którzy się w niej urodzili, ale i ci, dla których staje się domem. Ta różnorodność to bogactwo każdej stolicy. Natomiast pan redaktor pytał o konkretne rozwiązania. Jednym z nich jest warszawska karta rodziny, której jeszcze nie zdążyliśmy uchwalić. Inne samorządy na terenie Mazowsza mają tego rodzaju rozwiązania w dziedzinie polityki prorodzinnej. Było dobrze gdybyśmy wreszcie zakończyli prace nad tym projektem. Wiem, że mamy problemy finansowe, ale wydaje mi się, że polityka prorodzinna, która również leży w gestii samorządu, byłaby bardzo dużą zachętą dla młodych, aktywnych. Andrzej Rogiński.: Taka karta miejska byłaby też przepustką na przykład na mecz na stadionie. Maciej Wąsik: I na basen. Oczywiście tak, ale nie widzę takich działań przez sześć lat rządów pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Przygotowaliśmy projekt ulgi prorodzinnej. Warszawa dużo dostaje od ludzi, którzy do niej przyjeżdżają. Oni tu budują drogi, tworzą własne firmy, kupują mieszkania. Jeżeli nie płacą PIT to płacą CIT. Andrzej Rogiński.: Z finansowego punktu widzenia głównie zostawiają tutaj VAT, który nie wpływa do kasy samorządu. Maciej Wąsik: Żałuję. Maria Łukaszewicz: Ja się nie zgadzam z argumentacją kolegi radnego. Nie jest prawdą, że oni tu zakładają firmy. Firmy mają w swoich rodzinnych miejscowościach, widzimy to po CIT. Maciej Wąsik: Oczywiście, widzimy kryzys gospodarczy. Maria Łukaszewicz: To nie jest tylko kryzys. To jest również kwestia poszukiwania przez racjonalnie myślących przedsiębiorców minimalizacji kosztów pracy, przywiezienia pracowników. Uważam, że ci, którzy przyjechali do Warszawy, kupili w niej mieszkanie - podatek powinni płacić tam, gdzie pracują i gdzie mieszkają. Paulina Piechna-Więckiewicz: System zachęt jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Zresztą miasto namawiało do płacenia u nas podatków. Komisja budżetu omawiała projekt obniżenia opłat targowych. Maciej Wąsik: Kar, nie opłat. Paulina Piechna-Więckiewicz: Czasami opłaca się obniżyć, żeby zwiększyć obrót. Opłaty do-

tyczą przede wszystkim drobnych przedsiębiorców, drobnego handlu. Samorząd lokalny powinien wspierać drobny handel. Maciej Wąsik: Chciałbym porozmawiać o dochodach z majątku miejskiego. I tutaj widzę dwa aspekty niezwykle istotne. Pierwsza rzecz, to polityka odnośnie użytkowania wieczystego. Stanowi to istotny dochód miasta. Uważam, że Warszawa powinna doprowadzić do zamiany użytkowania wieczystego we własność przy jak największej bonifikacie. Użytkowanie wieczyste podwyższa koszty prowadzenia działalności gospodarczej, podwyższa koszty mieszkania. Obecna administracja miasta nie stanęła na wysokości zadania. Taką uchwałę przygotowaliśmy ze stroną społeczną, ale została odrzucona. Drugim elementem jest polityka wobec majątku spółek miejskich. I chciałbym podać tylko jeden przykład. Dużym dochodem z majątku były dywidendy ze spółek, a także udział w podatku od zysków spółek. Andrzej Rogiński: Już wiem, zaraz będzie o SPEC. Maciej Wąsik: Tak jest, będzie o SPEC. Uważam, że sprzedaż SPEC była błędem. Proszę popatrzeć na wyniki finansowe SPEC w roku 2012. Do połowy roku SPEC miał ok. 40 mln zł zysku, na zakończenie roku miał 12 mln zł zysku. Czyli PIT, który zapłacił Warszawie od tego zysku, tak naprawdę jest dużo mniejszy. A w drugiej połowie roku, kiedy pojawił się prywatny właściciel, okazało się, że firma idzie na stratach. Andrzej Rogiński: Prywatny właściciel odprawił 1200 osób, co musiało kosztować. Ale firma działa. To znaczy, że być może jako spółka komunalna nie była taka gospodarna. Maciej Wąsik: To pani prezydent odpowiadała za SPEC. Zapłacono warszawskimi pieniędzmi za odprawy. Taka polityka spowoduje, że dochody miasta w dłuższym okresie uciekną. Bo lepiej mieć srebro niż to srebro sprzedać. Andrzej Rogiński: Wydaje mi się, że byłoby dobrze, gdyby parlament przyjął ustawę, w której zakaże sprzedaży infrastruktury komunalnej, ale pozwoli wybierać operatorów. I wówczas samorząd będzie wykonywać ustawowe zadania, będzie mieć nad tym kontrolę i będzie taniej dla mieszkańców. Maria Łukaszewicz: Trochę za późno. Andrzej Rogiński: To sugestia bezpartyjnego dziennikarza. Maria Łukaszewicz: Odniosę się do pomysłu zamiany prawa użytkowania wieczystego we własność. Nie wolno się pozbywać tego majątku, bo pieniądze przyjdą jednorazowo. Wykorzystamy je, a co będzie potem dochodem miasta? Musimy zapewnić kolejnym pokoleniom dochody z mienia.

Maciej Wąsik: To na dochody ze SPEC możemy nie patrzeć perspektywicznie, a mieszkańców Warszawy nie uwłaszczymy na użytkowaniu wieczystym? Paulina Piechna-Więckiewicz: Jesteśmy przeciwko prywatyzowaniu strategicznych spółek, które mają bezpośredni wpływ na jakość życia mieszkańców. Mamy rozmawiać o dochodach. Dyrektor Marcin Bajko (dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami – przyp. red.) nie jest w stanie sprzedać czterech nieruchomości - o co dobijaliśmy się wielokrotnie jako klub radnych - żeby mogły zasilić budżet. Co roku tłumaczy, że nie jest w stanie tego zrobić. Mama, która będzie mogła wysłać dziecko do żłobka, albo tata do przedszkola - pójdzie do pracy i będzie odprowadzać podatki. Dlatego udostępnianie miejsc w żłobkach i przedszkolach jest opłacalne. Andrzej Rogiński: Co zależy od samorządu, by dochody były wyższe? Czy potrzebne jest jakieś współzawodnictwo między dzielnicami? Maciej Wąsik: To nie jest możliwe ze względu na uwarunkowania historyczne. Proszę sobie wyobrazić: czy wie pan, która z dzielnic ma największe dochody własne i dlaczego? Andrzej Rogiński: Śródmieście? Maciej Wąsik: Nie. Włochy. Dlaczego? Bo ma lotnisko. Jeżeli dzielnice będą ściągać do siebie zakłady pracy, firmy, fabryki itd. to będą miały większe dochody. Jeżeli będzie więcej w danych

dzielnicach budowane, to będą większe dochody. Andrzej Rogiński: Nie wszyscy mają metro. Maciej Wąsik: Nie wszyscy mają metro. Poziom urbanizacji, ale także uprzemysłowienia decyduje o tym, czy te dochody będą. Oczywiście przemysł wnosi większy podatek od nieruchomości. Andrzej Rogiński: Czy burmistrzowie i rady dzielnic w ogóle nie mają żadnego wpływu? Maciej Wąsik: Wpływ mają w postaci opiniowania pewnych rzeczy. Bo to są jednostki pomocnicze. Andrzej Rogiński: Ale generalnie: czy swoją polityką dzielnicową mogą wpłynąć na to, żeby były dochody większe?


7

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Maciej Wąsik: Mogą. Maria Łukaszewicz: W jakiejś części mogą, ale generalnie nie można powiedzieć, że to wyłącznie od nich zależy. Poziom urbanizacji, co kolega powiedział, zagospodarowania terenów; Śródmieście nie dysponuje takimi obszarami, które może wykorzystać nawet do budowania budyn-

przestrzenne. Toczy się walka o tereny po przemysłowym Ursusie: czy ma tam być budownictwo mieszkaniowe, czy przemysł? Andrzej Rogiński: Z czego są większe wpływy do budżetu miasta? Maciej Wąsik: Z przemysłu. A tam jest infrastruktura. Jestem za tym, żeby miasto stołeczne

ków mieszkalnych, tego, co jest motorem nakręcającym wpływy z podatków, chociażby z PIT. Maciej Wąsik: PIT nie są dochodami dzielnic. Maria Łukaszewicz: Przekazywany jest tak jak PIT jako środki wyrównawcze wg określonego algorytmu. Proporcjonalnie do liczby mieszkańców. Maciej Wąsik: Czy CIT idzie do dzielnic? Maria Łukaszewicz: Przekazywany jest proporcjonalnie do liczby mieszkańców, tak jak PIT. Nie ma innej możliwości. Natomiast podatek od nieruchomości znajdującej się tylko na terenie jednej dzielnicy, idzie od danego podmiotu bezpośrednio do gminy. Jeżeli natomiast podmiot ma nieruchomości w kilku dzielnicach, to podatek wpływa za pośrednictwem miasta. Możliwości zwiększenia wpływów z podatków powinny być wynikiem bardziej racjonalnej gospodarki finansowej. Potrzebna dobra baza, dobra ściągalność. To wcale nie zależy od sytuacji finansowej podmiotu czy mieszkańców, bo jeżeli regularnie dostają wezwanie, to te podatki są regulowane, nie ma umorzeń, albo też trzeba umorzyć bądź rozłożyć na raty, wspomóc mieszkańca. To nie wymaga zwiększenia podatków, tylko sprawność aparatu skarbowego. Paulina Piechna-Więckiewicz: Jeżeli Mokotów ma najstarszą i największą bazę oświatową, to jest ona bardzo dużym obciążeniem dla dzielnicy. Jeżeli subwencja oświatowa nie wpływa w dobrym wymiarze, to zabija finanse dzielnicy. Maciej Wąsik: Jaki jest wpływ urbanizacji na dochody dzielnic? Oczywiście miasto podejmuje pewne kroki, żeby ściągnąć kapitał, ale idzie to z trudem. Kluczem jest zagospodarowanie

Warszawa zachowało pewne enklawy na obrzeżach, gdzie w pewnym momencie przyjedzie znaczący inwestor i będzie mógł wybudować fabrykę. Paulina Piechna-Więckiewicz: W jaki sposób wydatkujemy środki na promowanie Warszawy wśród przedsiębiorców, w jaki sposób ich zachęcamy? Mam wrażenie, że bardzo często ogranicza się to do wydania jakiejś ulotki, a nie przekłada się na konkretne działania adresowane do przedsiębiorców. Maria Łukaszewicz: Duże miasta nie mogą sobie pozwolić na przyciągnięcie inwestorów do centrum z tego względu, że występują inne uwarunkowania. Inwestor nie szuka takiego miejsca, gdzie zatrudni iluś tam robotników w terenie wysoko zurbanizowanym, gdzie poziom dochodów i koszty utrzymania są wyższe. Szuka tańszej siły roboczej, gdzie podatek od nieruchomości i inne infrastrukturalne opłaty są niższe.

Maciej Wąsik: Idzie do Lesznowoli. Maria Łukaszewicz: Tak się właśnie dzieje. Nie ma możliwości stworzenia przyjaznych warunków dla dużej fabryki w dużym mieście. Maciej Wąsik: To nieprawda. Niektórzy przedsiębiorcy oczywiście szukają taniej siły roboczej.

ściwej bazy dla dochodów. Nie nadążamy z waloryzacją opłaty za użytkowanie wieczyste. Powinna być ona prowadzona nie raz na pięć lat, bo to i mieszkańcom jest trudno z takimi ciężarami sobie poradzić, a jeżeli będzie przeprowadzana co dwa lata, to każdy mieszkaniec inaczej przyjmie ten wzrost opłaty. Maciej Wąsik: Uważam, że użytkowanie wieczyste jest przeżytkiem, z którym należy skończyć. Bo przecież ceny gruntów w Warszawie niezwykle spadły. Ogromnie ważne dla ludzi prowadzących działalność gospodarczą, ale też mieszkających w Warszawie, jest własność. Paulina Piechna-Więckiewicz: Uważam, że takie instrumenty, jak użytkowanie wieczyste, trzeba wykorzystywać bardzo ostrożnie. Bo w konsekwencji mogą doprowadzić do pauperyzacji pewnych grup, albo wręcz do stworzenia pewnych enklaw, np. na obrzeżach, gdzie są tańsze nieruchomości, że ludzie będą musieli się wyprowadzać z miejsca, gdzie się urodzili, gdzie tworzyli dom. Koszty promocji trzeba ponieść tam, gdzie ona jest uzasadniona. Ale jeżeli wziąć pod uwagę, że centralny sylwester kosztuje 2 mln złotych, to jest to Ale niektórzy poszukują siły ro- spora suma. boczej wykwalifikowanej, która w Warszawie jest, a nie ma jej w Lesznowoli. W Warszawie przynajmniej jest komunikacja. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania dużych miast bez jakiegokolAGD - RTV wiek przemysłu. Paulina Piechna-Więckie- NAPRAWA MASZYN DO SZYCIA wicz: Trudno będzie wielki DOJAZD GRATIS przemysł ściągnąć do centrum TEL. 508-08-18-08 miasta. Musimy się skupić na l Naprawa pralek, lodówek, wspieraniu przedsiębiorczości lotanio, 502-253-670, 22 670-39-34. kalnej, dlatego że to ona jest solą każdego narodu. To są wpływy AUTO-MOTO z podatków, to ma też znaczenie l Każde auto całe dla poziomu bezrobocia. Andrzej Rogiński: Na czym lub rozbite, uczciwie - gotówka, polegają, czy też polegać mają 604-874-874. l Skup aut w każdym stanie działania racjonalizacyjne, i roczniku, najwyższe ceny, oszczędnościowe w mieście? płatność od ręki, 500-540-100. Maria Łukaszewicz: Racjonalizacja wydatków oznacza USŁUGI konieczność ograniczenia tych l A Przeprowadzki, wydatków, które naprawdę nie muszą być ponoszone albo po- 512-139-430. l A - Sprzątanie piwnic, noszone są nie w tych obszarach, wywóz mebli, 694-977-485. gdzie powinny być. l Cyklinowanie, 663-163-070. Potrzebne jest budowanie włal DEZYNSEKCJA skutecznie, 22 642-96-16. l Elektryk tanio, 507-153-734. l Glazura, hydraulika, malowanie, 606-334-433.

OD

P R A W N I K Tel. 517-249-447 PORADY 49 zł 22 666-92-52 Kancelaria Radców Prawnych

Dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji m. st. Warszawy w Dzielnicy Bemowo informuje, że na tablicy ogłoszeń w siedzibie Ośrodka przy ul. Oławskiej 3a oraz na stronie internetowej www.bemowo.waw.pl (zakładka: Sport i Rekreacja >> OSiR >> OSiR >> Przetargi) wywieszony jest wykaz nieruchomości przeznaczonych do wydzierżawienia.

ul. Mickiewicza 9 U4 przy ul. gen. J. Zajączka tel. 22 241-17-14 office@bsskancelaria.pl pełny zakres spraw przedsiębiorców i osób fizycznych, w tym: odszkodowania, umowy, sprawy nieruchomości, spadki, rozwody, reprezentacja w sądzie i przed urzędami, profesjonalni pełnomocnicy. Uprzejmie zapraszamy

Andrzej Rogiński: Mówimy o racjonalizacji wydatków. Ogromna liczba osób korzysta z ulg i zwolnień za przejazdy w przedsiębiorstwach komunalnych komunikacji miejskiej. Czy nie lepiej zracjonalizować pensje w przedsiębiorstwach komunalnych i nie ponosić kosztów z tytułu ulg? Maciej Wąsik: Trzeba by było zlikwidować ulgi dla młodzieży, dla emerytów, dla kombatantów. Andrzej Rogiński: Mam na myśli pracowników przedsiębiorstw komunalnych, ich rodzin, konkubentów. Maciej Wąsik: To, przepraszam, ilu tych ludzi jest? Andrzej Rogiński: Obojętne, ile by nie było. Nawet gdyby to była jedna osoba. Czy to jest w porządku? Maciej Wąsik: Problem należy rozwiązać w negocjacjach ze związkami zawodowymi, bo to są pewne przywileje, prawie każda grupa ma jakieś. Andrzej Rogiński: Czy państwo godzą się na to, żeby dużym grupom dawać ulgi tylko z tego tytułu, że są pracownikami jakiegoś przedsiębiorstwa? Paulina: Związki zawodowe to strona społeczna i mają swoje miejsce w systemie prawnym, w kulturze prawnej i w tradycji prawnej. Inaczej niż przez ne-

l Hydraulika, gaz, Zenek, 691-718-300. l Kancelaria Adwokacka w Ursusie - wszystkie sprawy (karne, cywilne, podatkowe), www.kancelaria-lewczyk.pl tel. 22 745-55-00. l Malowanie A-Z, remonty, referencje, wiosna 25% taniej, 501-255-961. l Okna, naprawy, doszczelnienia, 787-793-700.

FINANSE l 24h Lombard, 22 297-03-53. l Trudne kredyty i konsolidacje,

668-308-435.

KUPIĘ l Antyki za gotówkę, obrazy, platery, militaria, srebro, zegarki, bibeloty i inne. Antykwariat ul. Dąbrowskiego 1, 22 848-03-70, 601-352-129.

gocjacje tej kwestii załatwić nie można. Maciej Wąsik: Też tak uważam. Paulina Piechna-Więckiewicz: W przypadku dodatków motywacyjnych związek zawodowy potrafi ograniczyć swoje postulaty. Myślę, że strony się porozumieją. Natomiast trzeba się uderzyć we własne piersi, kiedy mówi się, co dostają inni. Bo jeżeli słyszę, że pani prezydent jest sto któraś na liście płac urzędu miasta Warszawy, to uważam, że prezydent miasta jest najbardziej odpowiedzialny za wszystko, co się dzieje. A więc jest sto ileś osób ponoszących dużo mniejszą odpowiedzialność, które zarabiają naprawdę olbrzymie pieniądze. Maria Łukaszewicz: Jaka by to kwota nie była, jeśli przyniosłaby oszczędności, to powinniśmy pomyśleć o racjonalizacji wydatków. Nie wiem, czy konkubina bądź szwagier brata musi mieć ulgę w związku z tym, że ktoś pracuje w przedsiębiorstwie komunikacyjnym. Bardziej racjonalne byłoby uporządkowanie systemu wynagrodzeń tak, żeby przywileje były ograniczone, a stosowne wynagrodzenie dostawali pracownicy. Wynagrodzenie motywowałoby do lepszego wykonywania pracy. l Antyki, monety, znaczki, meble, obrazy, pocztówki, książki oraz inne przedmioty, 22 253-38-79, 601-235-118, 669-154-951. l Aktualnie antyki wszelkie gotówka, 504-017-418. l Skup książek, 22 826-03-83, 509-548-582.

NAUKA l Komputer od podstaw,

698-166-368.

NIERUCHOMOŚCI l Działki budowlane, 602-770-361.

ZDROWIE l Lekarz seksuolog, 22 825-19-51 l TANIO, SZYBKO, GWARANCJA. Protezy zębowe: proteza szkieletowa 500 zł, proteza całkowita 350 zł. Naprawa. 602-646-986.


Gorzej czy drożej? dokończenie ze strony 4 Tak dużego wzrostu nie da się w żaden sposób uzasadnić. W publikowanych w mediach wyjaśnieniach możemy przeczytać, że dzięki tym przepisom nie będzie śmieci podrzucanych do lasu, będziemy segregować śmieci, będziemy płacić faktycznie za nasz „strumień odpadów”. Jednak, jeżeli rozejrzymy się po naszych osiedlach i podwórkach, okazuje się, że śmieci segregujemy już od dawna, a do lasu nikt z nas, mieszkających w środku miasta, ich nie wywozi. Dlaczego w takim razie trzeba było popsuć to, co dobrze funkcjonuje? Nie da się zresztą tak drastycznego wzrostu kosztów wytłumaczyć wywożeniem śmieci do lasu lub innymi podawanymi przykładami nieuczciwości. Jako przykład można podać umowę na wywóz śmieci jednej ze spółdzielni warszawskich, przytoczoną podczas sesji Rady m.st. Warszawy. Spółdzielnia ta ma obecnie zawartą umowę ze spółką miejską, którą raczej trudno posądzać o podrzucanie śmieci do lasu lub inne „kombinacje”, a która pobiera opłaty na równie niskim poziomie, jak pozostałe podmioty. W przypadku wprowadzenia dobrze zorganizowanego systemu gospodarowania odpadami, obejmującego całe miasto, stawki opłat powinny maleć. Zamiast tego miasto funduje nam podwyżki. Dla porównania, gminy sąsiadujące z m.st. Warszawą uchwalają stawki dwu-, trzykrotnie mniejsze w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Władze m.st. Warszawy planują w ciągu najbliższych trzech lat 25-procentowy wzrost wpływów do budżetu z tytułu opłat za od-

Warszawa 02-624 ul. Puławska 136 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 www.poludnie.com.pl poludnie@poludnie.com.pl ogloszenia@poludnie.com.pl poludnie_glos@poczta.onet.pl Wydawca: Andrzej Rogiński "Południe" redaktor naczelny: Andrzej Rogiński Redaktor prowadzący wydanie: Michał Borzymiński m.borzyminski@poludnie.com.pl Redakcja czynna w pon. - czw. w godz. 9.00 - 17.00 pt. w godz. 9.00 - 16.00 W tych godzinach przyjmujemy także ogłoszenia. Łamanie, układ i oprawa graficzna: Galder Grasfjord© Druk: Polskapresse ISSN 2082-6516

Wydawca jest członkiem Warszawskiego Towarzystwa Prasy Lokalnej Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustowania nadsyłanych tekstów oraz zmian tytułów. Teksty sponsorowane oznaczamy skrótem TS Następny numer ukaże się 18 kwietnia

biór odpadów! Według uzyskanych informacji, opłaty jednostkowe, płacone przez mieszkańców, pozostaną na tym samym, chociaż wysokim poziomie, a zaplanowany wzrost wpływu do budżetu spowodowany jest przewidywanym przez władze wzrostem demograficznym. Zgodnie z tymi wyjaśnieniami, liczba mieszkańców Warszawy w ciągu najbliższych trzech lat powinna wzrosnąć o ponad 25 proc. Podczas posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska zapytałam, jaki wskaźnik założony został do wyliczeń, w odpowiedzi usłyszeliśmy, że te dane są od doradcy, więc odpowiedź będzie udzielona w późniejszym terminie, do dzisiaj takich wyjaśnień nie uzyskałam. Jak wynika z danych opublikowanych na stronie GUS, szacowany wzrost liczby ludności w Warszawie w ciągu najbliższych 25 lat wyniesie niecałe 10 proc. czyli dwa i pół razy mniej w czasie 8-krotnie dłuższym... Przed mieszkańcami utajniono analizę kosztów nowego systemu gospodarowania odpadami, jak już wcześniej wspomniałam, kosztów za wysokich, nieuzasadnionych. Zwracali na to uwagę podczas sesji Rady m.st. Warszawy m.in. radni Maciej Wąsik i Dariusz Figura. Czy chodzi o to, żeby nie ujawniać błędnych przesłanek, leżących u podstaw tego systemu? A może chciano ukryć błędne wyliczenia, o których napisał w swoim artykule w jednym z numerów „Południa” radny m.st. Warszawy Bogdan Żuber? Argumentacja władz miasta, że wzrost opłaty następuje w związku z zagospodarowywaniem „strumienia odpadów” jest w rzeczywistości oparta na fikcyjnym

Do przeczytania jeden Kopff

założeniu, że po 1 lipca będzie się zagospodarowywać odpady w jakiś nowy, nieznany nam sposób. Po tej dacie nic się jednak nie zmieni. Wobec braku instalacji dostosowanych do przerobu odpadów, gospodarowanie nimi będzie odbywało się na zasadach takich samych, jak obecnie. W najbliższym czasie instalacji nie przybędzie, a na ich budowę potrzeba będzie poczekać jeszcze co najmniej kilka lat. Zresztą, jak nas informowano, pobierane opłaty nie będą wykorzystywane na budowę nowej infrastruktury. Reasumując można stwierdzić, że władze m.st. Warszawy znacznie przeszacowały koszty związane z odbiorem, transportem, odzyskiem i utylizacją odpadów komunalnych. Wywindowanymi opłatami za odbiór odpadów deficytu budżetu miasta na pewno się nie załata, w dodatku bez jakichkolwiek ulg dla tych, których wzrost opłat dotknie najbardziej - najbiedniejszych, przybywających w stolicy z każdym rokiem. Na dodatek przedstawione Radzie m.st. Warszawy błędne wyliczenia doprowadziły do tego, że radni podjęli błędne decyzje na podstawie błędnych danych. Nie wszyscy, radni klubów PiS i SLD oraz jeden radny niezrzeszony byli przeciw... Z powyżej przedstawionych powodów należy jak najszybciej uchylić przyjęte uchwały. Podobnie, jak to zrobił z poprzednimi „śmieciowymi uchwałami” wojewoda mazowiecki. Maria Rosołowska, przewodnicząca Komisji Dialogu Społecznego ds. Środowiska Przyrodniczego

Na golasa Upada rodzaj męski - do tego smutnego wniosku doszedłem po latach obserwacji - i trzeba temu przeciwdziałać. Ale jak, skoro nawet w męskich szeregach są zdrajcy, usilnie starający się o prymat kobiet w każdej niemal dziedzinie. Ostatnio do grona zabiegających o polityczne poparcie płci pięknej dołączył Leszek Miller, który - otoczony wianuszkiem pań - wycinał żałosne hołubce na Kongresie Kobiet (oczywiście!) w Sali Kongresowej. A do niedawna był uważany za „samca alfa” - dziś jego wizerunek jako „tańczącego z wilczycami” mocno się zdezaktualizował. O Palikocie nie ma co wspominać, bo wykończą go wkrótce zwolennicy Wandy Nowickiej, która mimo wykluczenia z jego parlamentarnego klubu jest nadal wicemarszałkiem, pardon - wicemarszałkinią Sejmu. To nie ona - to on jest przegrany! Co tam zresztą Sejm! Wystarczy przejechać się warszawskimi (i nie tylko) ulicami, by dostrzec, że kierowcy, to głównie panie. A więc nawet samochód, czyli według powszechnego mniemania przedłużenie męskości zawłaszczyły kobiety. Płeć męska, spychana na margines, z trudem próbuje obrony. Powstają więc nieformalne związki pomiędzy mężczyznami - swoisty front odmowy utrzymywania zażyłych kontaktów z płcią przeciwną. Nieustanna promocja ich działalności przynosi owoce i przyznać trzeba, że na froncie walki o swoje prawa odnoszą już pewne sukcesy. Dlaczego nazywa się ich gejami – można się domyślać. Ale uzyskują rozgłos, a to

w dobie nieskrępowanej rozsądkiem wymiany myśli bardzo się liczy. Pani Szczepkowska ujawniła ostatnio istnienie potężnego lobby gejowskiego, które opanowało teatr i film. To prawda, sam znam taką scenę, na której kobiety nie uświadczysz, a heteroseksualne resztki rodzaju męskiego szans nie mają na przyzwoite role. Nic dziwnego, że i publiczność tam chadza wyłącznie męska (?), w nadziei, że zobaczy coś trafiającego w jej gust. A to coś, to męski akt, ładowany bez umiaru do każdego, pseudoawangardowego przedstawienia - tak twierdzi pozbawiona pracy aktorka. Męska golizna zastępuje coraz częściej damską - zwłaszcza w spotach reklamowych. W tej dziedzinie nie ma już nawet równouprawnienia, bo protesty oburzonych kobiet wycięły w pień miłe dla oka obrazki roznegliżowanych pań przedstawiane jako symbol samczej dominacji i uprzedmiotowienia nieszczęsnych ofiar męskich chuci. Więc rozbierać się zaczęli zdetronizowani władcy świata. „Kazał pan - musiał sam” - brzmi stare porzekadło. Przyjrzyjcie się, w ilu reklamach pokazują się nagie męskie torsy i zastanówcie się, do czego to doszło! Inna sprawa - do kogo te reklamy są skierowane. Do pań? Wątpię. Bo nasze kochane modliszki mają teraz ważniejsze rzeczy na głowie. Politycy - w większości jeszcze mężczyźni - obiecali im parytet w dostępie do konfitur władzy. W szkolnictwie, sądownictwie czy służbie zdrowia już osiągnęły liczebną przewagę. W domu - na ogół niepodzielnie

panują nad kasą, ongiś wspólną. A spytajcie rozwiedzionych ojców o gwarantowaną wyrokiem wspólnotę w wychowywaniu dzieci! Śmiech na sali (sądowej) - często przez męskie łzy. Nie ma się więc powodu dziwić, że tak szybko wzrasta liczba panów, deklarujących swe odmienne zainteresowania w sprawach stosunków damsko-męskich. Niektórzy, przewidując klęskę gatunku, posuwają się w desperacji nawet do zmiany płci, spotykając się z aprobatą wyborców, co nie tak dawno temu wydawało się nieprawdopodobne. Ale już widać gołym okiem, że obyczajowe zmiany nastąpiły i będą się tylko pogłębiać. Bo to znak czasu, choć nie wszyscy nadążają za postępem. Niektórzy są zaskoczeni, jak Piotr Żyła, którego w Planicy w drodze na podium wystraszył kompletnie nagi facet. Nerwowa reakcja skoczka świadczy o tym, że nie wszędzie jeszcze dotarła świadomość, że takie incydenty wkrótce się upowszechnią i wszyscy będziemy musieli się do tego przyzwyczaić, ba! - nawet sami będziemy wykonywać striptiz, choćby po to, by pokazać, że nie mamy nic do ukrycia. Zwłaszcza politycy. Horror! Zanim więc złożę Wam życzenia wielkanocne, pozwólcie, że w przewidywaniu konieczności publicznej demonstracji swej doczesnej powłoki skoczę na siłownię. A potem - jajeczko. Uczciwie jednak przyznajmy: to nie koguty, lecz kury je znoszą. Wesołych Świąt!

stępcy burmistrza. W rywalizacji uczestniczyły 34 osoby. W grupie młodszej zwyciężył Jakub Lendzioszek przed Jędrzejem Frątczakiem

Mistrzostwa zorganizowało Towarzystwo Miłośników Gier Umysłowych dzięki wsparciu finansowemu Dzielnicy Ochota m.st. Warszawy.

Antoni Kopff a.kopff@wp.pl

Sportowa Ochota dokończenie ze strony 1 w IV Mistrzostwach Warszawy Gimnazjów Dziewcząt: Gimnazjum nr 21 przed nr 8 w Józefinie i nr 16; w III Mistrzostwach Warszawy Klas V–VI Szkół Podstawowych Dziewcząt: Szkoła Podstawowa nr 73 przed nr 85 w Zielonce i nr 139; w VIII Mistrzostwach Warszawy Klas I–IV Szkół Podstawowych: Szkoła Podstawowa w Zielonce przed nr 139, nr 85 i 217.

W grupie starszej pierwsze miejOthello sce zdobył Sławomir Kędzierski Othello, to narodowa gra Japrzed Krzysztofem Grochowskim ponii znana również pod nazwą i Marią Engels. Zawody rozgrywa- rewersi. Organizowane są mistrzo-

Cezary Domińczak

Na stoku

Krzysztof Kruk

Szachy

Szachy – królowa gier ma swoich bardzo licznych zwolenników wśród mieszkańców Ochoty. Odbywają się zajęcia szkoleniowe dla dzieci i młodzieży oraz rozgrywane są turnieje i mistrzostwa. W dniu 23 kwietnia br. w gościnnych salach Szkoły Podstawowej nr 264 przy ul. Majewskiego 17 odbyły się mistrzostwa Ochoty o puchar Krzysztofa Kruka, zastępcy burmistrza. W turnieju uczestniczyło 40 zawodniczek i zawodników w dwóch grupach wiekowych. W grupie młodszej rywalizowali przedszkolacy oraz uczniowie szkół podstawowych i gimnazjalnych. Pierwsze miejsce zajął Piotr Patecki z gimnazjum nr 15 przed Mateuszem Maciejewskim i Tuan Anh Tran ze szkoły podstawowej nr 264.

ne były systemem szwajcarskim kontrolowanym na dystansie siedmiu rund w tempie 15 minut dla zawodnika na całkowite zakończenie partii. Mistrzostwa zorganizowało Towarzystwo Miłośników Gier Umysłowych dzięki wsparciu finansowemu Dzielnicy Ochota m.st. Warszawy.

stwa świata, Europy i poszczególnych krajów. Polska Federacja Othello jest organizatorem mistrzostw polski, a Towarzystwo Miłośników Gier Umysłowych - rozgrywek o Grand Prix Polski. W dniu 17 marca br. odbył się jeden z takich turniejów, mianowicie otwarte mistrzostwa Ochoty Cezary Domińczak o puchar Krzysztofa Kruka, za-

i Oskarem Kaczmarczykiem, wszyscy ze szkoły podstawowej nr 152. W grupie starszej pierwsze miejsce zajął Bartłomiej Sury przed Dominikiem Nowakiem i Romanem Kraczykiem. Mistrzostwa rozegrano systemem szwajcarskim kontrolowanym na dystansie 7 rund w tempie 20 minut dla zawodnika na całkowite zakończenie partii.

Od 7 stycznia do końca marca Ognisko TKKF Echo realizowało szkolenie „Dziecięce Girlandy” narciarskie dla dzieci ze szkół ochockich na Całorocznym Stoku Narciarskim „Szczęśliwice”. Udział w tym szkoleniu wzięło udział 100 dzieci ze szkół podstawowych Ochoty o numerach: 23, 61, 152, 175, 264, 280 oraz jedna grupa TKKF Echo. Szkolenie można było zorganizować dzięki wsparciu ze strony Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Miasta Stołecznego Warszawy - Dzielnicy Ochota. 9 marca dla wszystkich dzieci zorganizowany został slalom gigant, który był elementem szkolenia narciarskiego i sprawdzianem nabytych umiejętności, a jednocześnie wspaniałą promocją sportu powszechnego. Nagrody, upominki oraz okolicznościowe medale i dyplomy ufundowane przez Dzielnicę Ochota, Warszawski Ośrodek Sportu i Rekreacji i Ognisko TKKF Echo dla wszystkich uczestników wręczył Zastępca Burmistrza Dzielnicy Ochota, Krzysztof Kruk. Julian Wojciech Cichy

Poludnie Bemowo Ochota Ursus Włochy Wola nr 6 z 4 kwietnia 2013  

Poludnie Bemowo Ochota Ursus Włochy Wola nr 6 z 4 kwietnia 2013

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you