Page 1

l Karcelak ożywa - str. 2 l Politycy u żłobu - str. 3 l Metro do księcia Janusza - str. 5 l www.poludnie.com.pl l ISSN 2082-6516

www.polskieradio24.pl

Kilka kresek

Zmiany granic między dzielnicami

Ochota na Wolę? Ten problem jest przykładem jednego z wielu kłopotów „własnej roboty” w naszym mieście - skutkiem niedokładności, niechlujstwa planistycznego, zaniechania. Sprawa wychodzi, gdy wreszcie ktoś się na niej potyka. W tym przypadku inwestor i władze dwóch dzielnic, których sprawa dotyczy. Trudna decyzja przed radnymi Warszawy. Muszą zmienić przebieg granicy między Ochotą a Wolą. Sprawa nie jest prosta, jak w przypadku uzgodnienia, gdzie postawić graniczny słupek z nazwami dzielnic, czy wyrysowania cienkiej linii rozgraniczającej władztwo rad i burmistrzów W tym przypadku ktoś zyska, ktoś straci. Bo chodzi o ziemię, a więc i korzyści z jej użytkowania. O tym, że problem jest trudny, świadczy fakt, że sprawa spadła z porządku obrad sesji 20 września Rady Warszawy. A wszystko z powodu aktywności nowego inwestora, który po latach zastoju wszedł na ten teren i robi swoje. Przypomnijmy, że poprzedni inwestor poniechał budowy w pasie ziemi pomiędzy torami kolejowymi a Alejami Jerozolimskimi, od zielonego kanciastego punktowca w stronę Centrum. Tuż przed EURO ruszyły roboty porządkowe, polegające na usunięciu wystającej z ziemi niedokończonej budowy. Postronnym obserwatorom mogło się wydawać, że to tylko część wielkich porządków na przyjazd gości piłkarskich Mistrzostw Europy. Opuszczona budowa w najmniejszym stopniu nie potwierdzała, że Polska jest w budowie. Wręcz przeciwnie. O ustalenie przebiegu nowej granicy wystąpiła firma Capital Park, która prowadzi na granicy Woli i Ochoty budowę biurowca o nazwie Eurocentrum. Na ogrodzeniu od strony Al. Jerozolimskich pojawiły się obrazy nowej inwestycji. Z informacji opisowych wynika, że będą tu wyjątkowe budynki, a więc i użytkownicy nie byle jacy. Podatki od nieruchomości są też warte zachodu. Zainteresowani zabiegają, a ciekawscy zachodzą w głowę: co z tego będzie? dokończenie na stronie 4

www.poludnie.com.pl

Rok III nr 12 (36)

l

27 WRZEŚNIA 2012

Fundacja Stare Nowe Moje Włochy zaprasza do obejrzenia, po raz pierwszy wystawianych zbiorów planów miasta Włochy z lat 19481949 z komentarzem tekstowym i ilustracyjnym. Wybór i opracowanie Maria Sołtys, architekt warszawskiego SARP, znawczyni i miłośniczka miast-ogrodów. Wernisaż 28 bm. o 17.30 w Czytelni Naukowej nr VI (ul. ks. J. Chrowww.facebook.com/Poludnie.Gazeta ścickiego 2); od 29 września do 7 października wystawa dostępna l Bezpłatnie w Artystycznym Domu Animacji (ul. ks. J. Chrościckiego 14).

YES’t Festiwal na Bemowie

Po raz pierwszy pod nazwą YES’t Festiwal, 29 września o godz. 18.00 w Amfiteatrze Bemowo odbędzie się finał konkursu wokalnego integrującego środowiska artystów sprawnych i niepełnosprawnych. Festiwal objęty jest honorowym patronatem małżonki Prezydenta RP, Anny Komorowskiej. Dyrektorem artystycznym tegorocznej edycji festiwalu jest Monika Kuszyńska - była wokalistka zespołu Varius Manx.

Śladami naszej historii

Medaliści z Londynu Już pierwszy dzień zmagań polskich szermierzy na Igrzyskach Paraolimpijskich w hali ExCel w Londynie przyniósł upragniony medal i łzy szczęścia Marty Makowskiej po heroicznym i zwycięskim pojedynku o brąz w indywidualnym turnieju floretowym. W ćwierćfinale nasza zawodniczka pokonała utytułowaną Niemkę Simone Briese-Baetke 15:11. W walce o finał Polka uległa reprezentantce Chin Fang Yao, przegrywając 10:15. W pojedynku o brązowy medal Marta Makowska, po zaciekłym boju, pokonała jednak inną Chinkę – Jinjing Zhon - 15:14. Przeciwniczki były bardzo trudne, więc tym większy sukces naszej reprezentantki. W drugim dniu szermierczych rozgrywek Dariusz Pender zdobył złoty medal w indywidualnym turnieju szpadowym, zostając tym samym mistrzem XIV Igrzysk Paraolimpijskich. Po eliminacjach grupowych był on rozstawiony z numerem 9. W pojedynku o wejście do ćwierćfinału Dariusz Pender zmierzył się ze swoim klubowym kolegą Radosławem Stańczukiem,

pokonując go 15:11. W kolejnej walce niebędący faworytem Pender pokonał rozstawionego z numerem 1 zawodnika Chin Jianquan Tios 15:8. Walka o finał była równie emocjonująca. W ostatnim i decydującym trafieniu nasz zawodnik wykazał się większym doświadczeniem i opanowaniem niż jego przeciwnik, Rosjanin Artur Yusupov, który musiał uznać wyższość Polaka. Dariusz Pender wygrał ten pojedynek 15:14. W finale zaś Polak pokonał pewnie Francuza Romaina Noble’a 15:9. Ukoronowaniem tej znakomitej passy był złoty medal, który zdobył Grzegorz Pluta w indywidualnym turnieju szablowym. Nie przegrał ani jednej walki. Po eliminacjach grupowych był rozstawiony z numerem 2. W pojedynku ćwierćfinałowym pokonał Greka Triatafullou Panagiotisa 15:9. Kolejnym przeciwnikiem Polaka był Allessio Sarri z Włoch. Walka zakończyła się wynikiem 15:10 dla naszego zawodnika. W finale, po nieco słabszym początku walki, Grzegorz Pluta nie dał szans Francuzowi Marcusowi Cratere’owi, pokonując go 15:8.

W turnieju tym bardzo dobrze powalczył też klubowy kolega naszych medalistów Radosław Stańczuk, który dotarł do półfinału w szabli i w walce o brązowy medal uległ niestety reprezentantowi Hong Kongu – Chan Wing Kinowi - 9:15.

W tym dniu polskich szermierzy w hali ExCel w Londynie wspierała również Joanna Mucha, minister sportu, która powiedziała dziennikarzom: - Medal Grzegorza Pluty wzbudził największe moje emocje. dokończenie na stronie 8

To tytuł wystawy czynnej w holu budynku Urzędu Dzielnicy Ursus. Ekspozycję można oglądać do 26 października 2012 r. Otwarto ją z okazji obchodów 73. rocznicy powstania Polskiego Państwa Podziemnego i 68. rocznicy przejścia ludności Warszawy przez Ursus do niewoli niemieckiej w 1944 r.

Dzień Weterana

21 września w Klubie Wojskowej Akademii Technicznej odbyła się uroczystość z okazji Dnia Weterana (święto ustanowione w 1997 r. przypada 1 września) wręczono dyplomy oraz odznaczenia zasłużonym osobom ze Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych Zarządu Rejonu Warszawa-Wola. dokończenie na stronie 6


2

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Poprawianie metryki - Syn chciał wybrać się na mecz do Ursusa, który idzie, jak burza. Ale dzisiaj grają na wyjeździe. Zobaczyłem billboard ze zdjęciem Maćka Kozłowskiego i mówię, chodź, zobaczymy, co to jest piłka uliczna. Wiesz tata, w piłkę uliczną to my gramy często, ale nas przeganiają… Ojciec i syn podobnie przeżywają i reagują na sytuacje, które raz po raz wynikają na placu przygotowanym do turnieju – bandy okalające, trybuny dla publiczności. Michał Wąsowicz, burmistrz Włoch, nie tylko nie przegonił, ale udostępnił parking przy Urzędzie Dzielnicy i objął honorowym patronatem III Turniej Piłki Ulicznej, rozgrywany w czwarty wrześniowy weekend. Rok temu uczestnicy turnieju grali mecze na Ursynowie. Może dobrze, że „ulicznica” trafiła do Włoch. Sporty miejskie, streetball i oczywiście rowery, niosą misję propagowania czynnego uczestnictwa w sporcie. Gdzie to robić, jeśli nie na podwórku i ulicy? Więc może

teraz piłka uliczna przetoczy się ją trochę nad figurą i będą „jak przez całe miasto, po obu stro- młode bogi w trampkach”! nach Wisły. Drużyny piłki ulicznej powsta- Mecze… dwa razy po siedem ją spontanicznie, z czasem twominut dostarczają emocji nie mniejszych niż ta najsłynniejsza, wielka piłka, nawet w wydaniu trzecioligowym. Tempo jest szybkie, może tylko porównywalne z futsalem. Ośmiu zawodników gra czwórkami zmieniając się na placu. Dużo zależy od przygotowania kondycyjnego i zgrania zawodników – mówi Jarosław Lewicki, na co dzień pracownik Wydziału Obsługi Mieszkańców, występujący w drużynie Urzędu Dzielnicy Włochy. - Ale takich zagrań pan nie zobaczy nawet na sali. Jeśli są takie składane trybuny, to jeszcze lepiej widać – rozmarza się starszy kibic, który przyjechał „na Włochy” zobaczyć starych kumpli. Poznali się w sytuacji trudnej, gdy wychodzili na prostą z kłopotów, które ściągnął na nich nałóg. - Popatrz pan, stare chłopy, a biegają jakby im ktoś metryki poprawił! No, jeszcze popracu-

rzą je środowiska np. klubów zują dziś znane przed laty sławy abstynenckich, urzędników, po- futbolu. licjantów, ludzi mniej i bardziej Jest jeszcze Maciek. Nieobecznanych. Piłkę uliczną populary- ny, ale… jakby tu był. Aktor Maciej Kozłowski, człowiek, który dwa lata temu uległ chorobie nowotworowej. Na ekranie pojawiał się często jako czarny charakter. Czy to jako zblazowany syn prominenta, miłośnik rajdów samochodowych, czy jako boss środowiska złodziei samochodowych. Niezapomnianych ról Kozłowskiego jest dużo, dużo więcej

Polskie zacisze? Siedzę przed telewizorem i oglądam wiadomości ze świata. Krew się leje, płoną ambasady, wykrzywione nienawiścią twarze wykrzykują w kamery obelgi i groźby pod adresem już nie tylko Amerykanów, ale wręcz wszystkich „niewiernych” - wyznawców innych religii niż islam. Cały świat zwariował, czy tylko

Kercelak ożywa tor Grupy Teatralnej Warszawiaki na zakończenie śpiewanego i „gadanego” spektaklu o starym Kercelaku. Kto nie był przez te kilkadziesiąt minut przed sceną, niech żałuje. Bo występ Warszawiaków to gwara, scenki, sytuacje z tamtego życia wzięte, nastrój, którego nie kupisz, choćbyś obszedł wszystkie stragany. Chociaż… Interes się kręci… Na dwóch skrzynkach i blacie tutejsze Monte Carlo i Las Vegas. Dwa w jednym, bez potrzeby odbywania dalekich podróży. Gra w trzy karty. Trzy kubki i kulka ukryta, pod którymś z nich. Ręce aktora-

- Z prawdziwym by nie wygrały – wtrąca – młody na oko emeryt opychając się czeburkiem (taki duży, pieczony pieróg ze Wschodu). - Ja na placu Defilad, jak był tam jeszcze ruski bazar, widziałem takich cwaniaków ze Wschodu. Nie wiadomo było, kto grał i przegrywał naprawdę, a kto udawał. Ludzie, jak zobaczą łatwy pieniądz, przestają myśleć. Na tym polega hazard. Tamci mieli jeszcze takiego naganiacza, który namawiał ludzi i podbijał stawki. Bo grali na prawdziwe pieniądze. Sto, dwieście tysięcy! Na stare pieniądze. Jeszcze przed denominacją.

i wydaje się, że ponad wątpliwość niektórych - z potrzeby – Kercelak odżywa na jeden dzień. W sobotę, 22 września słowa o o(d)żywającym Kercelaku rozległy się ze sceny ustawionej tuż obok skrzyżowania Chłodnej i Żelaznej, a wypowiedział je ak-

-cwaniaka odgrywającego pokaz hazardu dla ubogich poruszają się sprawnie, ale nie tak szybko, żeby za schowaną kulką nie nadążyły dwie pary oczu roześmianych dzieciaków, które prawie bezbłędnie wskazują miejsce ukrytej kulki.

Do nas też podchodzi naganiacz. Z fasonem. Spodnie w kant. Wyglansowany but. Warszawski sznyt. Czarujące spojrzenie spod ronda kapelusza i namawia. - Państwo zrobią sobie zdjęcie! Cud-miód pamiątka i za „darmoszkie”!

rzym Fot. mat. pras.

Do przeczytania jeden Kopff

Patronat prasowy: „Południe”

A może odżywa? To nie ma znaczenia. Zależy co szanowne państwo chciało usłyszeć. Może tak spointowałby ten dylemat facet w pumpach i cyklistówce, jakby żywcem przeniesiony z historii na dzisiejszy warszawski bruk. Ważne, że jest. Łapcie tę chwilę! Prawdziwy, historyczny Kercelak żył siedemdziesiąt siedem lat. Był na obszarze półtorahektarowej działki u wylotu Chłodnej i ciągnął się wzdłuż Towarowej. Zginął ze starą Warszawą w pamiętnym 1944 r. Od kilku lat wraz z modą, nostalgią za tamtymi coraz bardziej odległymi czasami

i jeszcze ta może ostatnia, ale nie najmniej ważna. Propagatora i obecnie patrona warszawskiego turnieju piłki ulicznej. W turnieju we Włochach wzięło udział siedem drużyn. Zwyciężyła drużyna Przyjaciele Maćka Kozłowskiego z Gminy Kargowa przed Reprezentacją Polski Bezdomnych i Uzależnionych. Trzecie miejsce zajęła Reprezentacja Policji (CBŚ).

Chętni do wetknięcie głów w otwory uzupełnione naturalnej wielkości malunkiem postaci z tłem o tematyce sielankowej są! Obok budka bazarowa… ze wszystkim co najpotrzebniejsze w domu. Odkurzacz, pinezki, płyn na karaluchy (Pinezin chyba się nazywa). Krem na cerę, krajowy nie gorszy, a może nawet lepszy od tego słynnego w niebieskim pudełku, rower… i te ceny. No, bo u kogo kupisz odkurzacz za dwadzieścia złotych? Choćby nawet trochę używany… Toczy się życie starego bazaru. Tu gazeciarz z okolicznościowym wydaniem „Kuriera” (Wolskiego). Akordeonista i facet z gitarą przygrywają do tańca. Smutny pucybut jest zamyślony. Czy zostanie milionerem, jak to się dzieje… a może działo w Ameryce? Ale co to?! Krzyk! Zamieszanie. - Złodzieje! Dwóch granatowych policjantów jest na miejscu. Sprawna akcja na trawniku. Przestępcy leżą na ziemi. Sprawiedliwość triumfuje. Starszy pan się dziwi. - To tylko tak udają? - Ma wyraźny dylemat. - Czy takie sceny można odgrywać w przestrzeni publicznej? Na oczach wszystkich? Za chwilę roztrząsa ten spór moralno-estetyczny i prawny zarazem z jakimś napotkanym rówieśnikiem. To też korzyść jarmarku na Chłodnej. Ludzie mogą pogadać. Spotkać znajomych, czasem w tłumie mignie jakaś dawno niewidziana osoba. Dziś na Długiej w Warszawie wielki ślub. U św. Andrzeja na Chłodnej również przysięga sobie jakaś młoda para. Gdyby tak organizatorzy dowiedzieli się o tym i skojarzyli? Może nowożeńcy przyjęliby prezent w postaci przejazdu dorożką? Przy udziale publiczności większej niż na Długiej? Obok świą-

tynia baptystów. Dziś u nich otwarte drzwi. - Czy pan pracował w „szóstce”? - jakiś facet zagaduje drugiego. -… ? Widać zdziwienie wymalowane na twarzy tego napotkanego. - Przepraszam. Pan taki podobny. Wypisz, wymaluj. – tłumaczy się ten pierwszy. My nie mamy problemu z rozpoznaniem w tłumie Urszuli Kierzkowskiej, burmistrza dzielnicy Wola, która w towarzystwie szefowej promocji lustrowała jarmark na Chłodnej. Trzeba dojrzeć wszystkiego. Jak działa? Czy jest porządek? Czy goście i mieszkańcy są zadowoleni? Czy nikt nie narzeka? Przedsięwzięcie jest duże i chociaż dzielnica zbiera doświadczenia od 2009 r. (w tłumie dostrzegliśmy również poprzednika pani burmistrz), nowa sceneria zrewitalizowanej Chłodnej zobowiązuje. Nie dopisała pogoda, a godzinna przerwa na słońce to stanowczo za mało. Wrześniowy dzień też jest krótszy, więc może następny jarmark odbędzie się znów w czerwcu. W tym roku, oprócz atrakcji kulinarnych i handlowych w niepowtarzalnej formie jarmarku ulicznego, miasteczka zdrowia, gdzie można było zasięgnąć porady i informacji do kogo zgłaszać się z rozmaitymi problemami nie tylko zdrowotnymi, były również piękne występy artystów sceny. Zobaczyliśmy Warszawską Kapelę z Targówka, Annę Srokę-Hryń (śpiewała piosenki Edith Piaf), Zespól Cygański Czary, Henryka Rajfera i gwiazdę wieczoru - Aloszę Awdiejewa. Na scenie i na ulicy występowały wspomniane Warszawiaki. Po prostu „leweracja”. Michał Borzymiński

muzułmanie? Czy w dwudziestym pierwszym wieku nie czas zaprzestać sporów na tle religijnym przenoszących cywilizację do średniowiecza, rozdmuchiwanych z błahych powodów, a skutkujących śmiercią przypadkowych, niewinnych ofiar? No, tak – myślę sobie - ale to przecież także wynik różnic nie tylko w stosunku do religii, ale w poziomie życia i płynących stąd procesów poznawczych, dostępu do dóbr kultury i źródeł rzetelnej informacji. Film, zamieszczony w Internecie, będący powodem zamieszek, niewielu miało szansę obejrzeć, ale dla oszalałego z nienawiści tłumu nie ma to znaczenia – oni w imię Mahometa palą, niszczą i mordują. Europejczycy patrzą na to bezradnie; sami taką chorobę przeszli nie dalej jak pół wieku temu i dziś patrzą na arabskie awantury z wyższością ludzi mądrzejszych. Czy na pewno? Nie potrzeba daleko szukać przykładów, że podobni fanatycy są wśród nas. To często nasi sąsiedzi - nie zza granicy, ale zza płotu czy z sąsiedniej klatki schodowej. Na co dzień niewidoczni - ot, zajmujący się prozą życia, zdobywaniem środków na utrzymanie siebie i swych rodzin, ale wystarczy rzucone hasło, wezwanie do wyjścia na ulice - i już są! Idą, krzyczą, śpiewają, niosą święte obrazy i bezsensowne transparenty. Ich prowodyrzy nie oszczędzają cmentarzy, kościołów, a nawet hierarchów katolickich, przerażonych demonami zła, które sami onegdaj bezrefleksyjnie wywołali, a dziś nie mogą już nad nimi zapanować. Wojna ideologiczna z wolna opanowuje ciche - wydawałoby się dotychczas - obszary, w tym i nasz kraj. W dobie nieskrępowanej komunikacji międzyludzkiej i swobodnego przepływu informacji - już nie można powtarzać za Wyspiańskim: „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna” - bo to niemożliwe. To se ne vrati! Dziś rozpasana hołota jest gotowa podeptać każdy przejaw innego myślenia, każdy uświęcony tradycją obyczaj, każdy autorytet, a nawet własną państwowość, nie licząc się z realiami, a ze zdrowym rozsądkiem - wcale. Kretyński okrzyk „precz z komuną” pod adresem AK-owskich kombatantów czy politycznego więźnia poprzedniego ustroju, a obecnie prezydenta RP, dokończenie na stronie 7


3

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola W czym Leszek Balcerowicz jest idealistą? Dlaczego Julia Pitera nie może osiągnąć sukcesu?

Politycy u żłobu Gdy stanowiska obejmują ludzie w wyniku rywalizacji, to lepiej funkcjonuje gospodarka i polityka. Ale gdy rywalizacja nie jest możliwa, gdy jest pozorna, to wówczas prawdopodobieństwo awansów osób gorzej przygotowanych do pełnienia funkcji jest większe. Klientelizm i nepotyzm nie jest niczym nowym. Ale teraz w Polsce osiągnął niepokojące rozmiary. Można by te niepokojące zjawiska zmarginalizować, ale do tego niezbędna jest sanacja partii politycznych. Gdy partia zdobywa władzę, to dla utrwalenia tej władzy wszelkie stanowiska polityczne obsadza swoimi. W PRL istniała zasada „Rząd rządzi, a partia kieruje”. W ostatnim dziesięcioleciu ta zasada powróciła. Kolejne partie rządzące decydują o objęciu stanowisk nie tylko politycznych, ale także stanowisk w spółkach zależnych od Skarbu Państwa czy od samorządu. Właściciele prywatnych przedsiębiorstw są wrażliwi na zysk

i dlatego zatrudniają na kierownicze stanowiska osoby kompetentne. Świetnie to ujął prof. Leszek Balcerowicz w publikacji „Jak ograniczyć nepotyzm, a nie bić piany na ten temat” („Gazeta Wyborcza” 14-15 sierpnia 2012): „... notoryczne zatrudnianie ludzi mniej kompetentnych niż u konkurentów narażałoby firmę na bankructwo”. Dlatego uważa on, że najlepszym sposobem ograniczenia nepotyzmu jest prywatyzacja przedsiębiorstw. Prezesów prywatnych spółek politycy mianować nie będą mogli. Politycy jednak nie lubią tracić wpływów. Dlatego tak opornie postępuje prywatyzacja. Znaleźli nawet sposób na pozorną prywatyzację. Po przekształceniu przedsiębiorstwa państwowego bądź komunalnego w spółkę prawa handlowego obwieszczają sukces prywatyzacyjny. Tyle że wciąż decydują o składzie władz spółki. Czym innym bowiem jest przekształcenie przedsiębiorstwa w spółkę, a czym innym sprze-

Jesień zadymiarzy?... Trudniejsze warunki w gospodarce, to woda na młyn rozmaitych zadymiarzy. PiS się szykuje na „marsze jesienne” (za niegdysiejszego ustroju symbol, jak zwykle zafałszowany, tężyzny fizycznej). Kto będzie w PiS-owskich marszach tę tężyznę reprezentować? Kaczyński? Chyba tylko kibole – obiekt zachwytów „Gazety Polskiej” (codziennie i cotygodniowo). Przechodząc ulicą zobaczyłem przyklejone zaproszenie na spotkanie z grupą „Occupy Everything” (wszystko? toż to szalenie męczące!...). Zapewne jakaś lewacka „silna grup(k)a pod wezwaniem” zaprosiła ich do Polski. Za unijne pieniądze na rozwój alternatywnej kultury, najprawdopodobniej. No i nasze niezawodne związki zawodowe też szykują się do kolejnych demonstracji. Napisałem: niezawodne, ale czy słusznie? Przecież „Solidarność” odgrażała się, że zablokuje dojścia do stadionu podczas Euro 2012. Ktoś rozsądny najwyraźniej ich ostrzegł, że gdy związkowi podtatusiali demonstranci zablokują dostęp kibicom z całej Europy, młodym i silnym przecież, to ci ostatni – podenerwowani – mogą im spuścić niezłe manto. No i wzięli, nomen omen, dudy w miech i wycofali się z tej zadymy. Ale tym razem nie wycofają się na pewno. Całkiem realistycznie liczą, że przecież matki z dziećmi, czy wychodzący z biur urzędnicy (głównie kobiety zresztą), zirytowani, nawet kociej muzyki im nie zaaplikują, nie mówiąc już o rękoczynach. Tak samo kierowcy, stojący przy zablokowanych ulicach, też nie zostawią swoich samochodów na

jezdni i nie stworzą kilkutysięcznej przeciwwagi dla dzielnych związkowców z państwowych przedsiębiorstw. Z państwowych. Wyłącznie z państwowych! Kiedyś w trakcie demonstracji „Solidarności” jechałem w żółwim tempie Marszałkowską, częściowo zablokowaną pojazdami demonstrujących związkowców. Zadałem więc sobie trud, by odczytywać po drodze nazwy firm, z których przyjechali demonstranci. Wszystko to były firmy państwowe. I wiadomo dlaczego. Polska jest w Europie patologicznym wyjątkiem. Krajem, w którym koszty działalności związkowej – ze strajkami i zadymami włącznie – wpisuje się w koszty państwowej firmy. Wszystkie koszty, od płac związkowych działaczy, kosztów biura, do wyjazdów na demonstracje na koszt firmy, firmowymi pojazdami. A potem jeszcze za czas strajku dostaje się dniówki (rzekomo „odpracowane”). Nie powinno więc dziwić Czytelników, że związki zawodowe są nieodmiennie w awangardzie protestów przeciw prywatyzacji. Dobrze wiedzą, co by się z nimi stało, gdyby mieli być finansowani – jak wszędzie – ze składek członkowskich. A tak dziesiątki organizacji związkowych mają dolce vita na koszt firm państwowych, czyli podatników. Warto o tym pamiętać, gdy będziemy wysłuchiwać sloganów o biedzie, drożyźnie i innych problemach codzienności, zwłaszcza w czasach kryzysu wokół nas. Jan Winiecki

daż publicznej spółki prywatnym podmiotom. Opinia publiczna bywa wprowadzana w błąd. Innym przykładem walki polityków o panowanie są gorszące walki o obsadę stanowisk przez Sejm. W samorządzie nie jest lepiej. Nie po to partie uchwaliły scentralizowany ustrój miasta Warszawy, by tracić wpływ na kadry w urzędzie oraz w zależnych spółkach i zarządach. Gminy warszawskie zostały zlikwidowane, wskutek czego burmistrzów dzielnic obywatele nie wybierają w wyborach bezpośrednich. Partie mają wpływ nawet na wybieranie dyrektorów szkół.

Zdaniem Leszka Balcerowicza opór polityków może zostać przełamany „tylko przez potężny systematyczny obywatelski nacisk”. Liczenie na nacisk obywateli w sferze prywatyzacji ociera się o idealizm. To za mało. Osobą, która weszła do polityki pod hasłami walki z korupcją, jest Julia Pitera. Dlaczego nie osiągnęła ona sukcesu w tej mierze? Nie tyle dlatego, że zabrakło jej wiarygodności żony Cezara. Próbowała działać jak inkwizytor swojej partii. Nie wykazała się jednak umiejętnością myślenia systemowego. Nie dziwię się

temu, gdyż trudno spodziewać się po polityku partyjnym, by działał wbrew zasadzie dominacji partii. Ograniczenie korupcji i nepotyzmu oraz wzmocnienie wzrostu gospodarki można i trzeba osiągnąć zarówno poprzez prywatyzację i stosowne reformy, jak i poprzez demokratyzację wyborów. Demokracja nie może się obyć bez gospodarki rynkowej, a ta druga bez wolności politycznej. Obywatel, który nie zostanie umieszczony przez partię na liście wyborczej, w zasadzie nie ma szans na wybór do Sejmu, Sejmi-

ku Województwa Mazowieckiego, Rady Warszawy. Nawet do warszawskiej rady dzielnicy nie jest łatwo się dostać i dlatego powstały lokalne stowarzyszenia ubiegające się o mandaty radnych dla swoich członków. Jan Kowalski, w odróżnieniu od osoby umieszczonej na liście partyjnej, pozbawiony jest biernego prawa wyborczego czyli możliwości bycia wybranym. Przykładowo Leszkowi Jastrzębskiemu (PO) wystarczyło 3075 głosów, a Przemysławowi Wiplerowi (PiS) 4615, by uzyskać mandat poselski. dokończenie na stronie 6


4

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

www.poludnie.com.pl

Co dalej z Miasteczkiem Ursus Przeciętny człowiek zapytany w Ursusie nieopodal dawnej fabryki ciągników, co jest za tym płotem, wzrusza ramionami, jakby miał powiedzieć: „A bo ja wiem? Czasem gruchnie jakaś wieść, np. że ktoś komuś zastawił wejście kontenerem. O coś się kłócą i ciągają po sądach. Pewnie chodzi o pieniądze, które można zarobić albo stracić”. Ci zainteresowani albo wtajemniczeni, nawet jeśli tylko robią takie miny, konfidencjonalnie zniżają głos i kwitują sprawę mniej lub bardziej dosadnym słowem. Adresatów tego słowa jest kilku. - Podobno sprawa oparła się o Pawlaka. Tego z PSL-u. – mówi starszy mężczyzna, emeryt, który całe życie zawodowe przepracował „na Ursusie”, w firmie która parę razy zmieniała nazwę, ale przez długie lata produkowała słynne traktory. - Nie najgorsze! – dodaje człowiek, którego opowieść przeniesiona na papier byłaby bestsellerem w księgarniach. - W końcu są ludzie zdolni pomyśleć o rzeczach poważniejszych niż to trajlowanie wesołków z telewizji. Więc co, napisze pan? Mogę umówić kilku kolegów, którzy opowiedzą o starym Ursusie...

ce – ulga, ale nie ma nastroju triumfalizmu. Zapadł właśnie wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, by unieważnić fragment studium zagospodarowania miasta – dokumentu, który był

podstawą do zgody na zamianę terenów pofabrycznych na osiedle mieszkaniowe. O triumfie pisze gazeta codzienna, która nie tylko informuje o wydarzeniach, ale także organizuje w swojej siedzibie debaty publiczne. Jedna z nich, w ubiegłym roku, była poświęcona zrealizowanym koncepcjom zagospodarowania terenów poprzemysłowych w kilku krajach. Gościem tego spotkania architektów, urbanistów i biznesKolejny rozdział Wśród przemysłowców dzia- menów był m.in. Zbigniew Janas, łających na terenach po fabry- legenda Ursusa lat osiemdziesią-

tych, człowiek, który dziś jest za postępem. W tym przypadku za urządzeniem terenów pofabrycznych według koncepcji znanej jako „Miasteczko Ursus”, opracowanej na zlecenie firmy Celtic.

Celtic jest właścicielem około jednej trzeciej terenów pofabrycznych. Pozostałe działki należą do innych podmiotów gospodarczych, w większości przedsiębiorstw produkcyjnych i handlowych, których właściciele chcieliby utrzymania dotychczasowego stanu posiadania i sposobu wykorzystania, czyli tak jak np. w przypadku firmy ASmet, producenta rozmaitych elementów złącznych. Z powództwa tej firmy – przed kilkoma miesiącami - toczył się proces przed Wojewódz-

Przełom w leczeniu stawów i kręgosłupa!

kim Sądem Administracyjnym. Pozwanym było miasto stołeczne Warszawa. W szczególności ASmet skarżył przekłamania w studium uwarunkowań i kierunków rozwoju miasta. W dokumencie, który poprzedza opracowanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, teren zakładu ASmet został opisany jako „niezagospodarowany i niefunkcjonujący”. - Ewidentna manipulacja! – orzekł człowiek szukający ghostwritera dla swojej opowieści o Ursusie. Nie tylko dla niego fabryka ciągle jest jak utracona ojcowizna. Swoją drogą, czy w PRL zakładano aż tak mocną i trwałą identyfikację z upaństwowionym zakładem? Wyrok WSA na korzyść przemysłowców z Ursusa został podtrzymany w ubiegłym tygodniu przez Naczelny Sąd Administracyjny. Ta sprawa zamknęła jakiś rozdział i otwiera nowy w sporach o przyszłość Ursusa „postciągnikowego”.

Po czyjej stronie sprawiedliwość?

- Plan zagospodarowania stworzony tak, jakby w tym miejscu nie było fabryki, nie mógł być i nie będzie skutecznie uchwalony - informuje Mirosław Obarski, przedstawiciel Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Ursusa, w którym skupili się miejscowi przedsiębiorcy. Wyrok NSA potwierdza, że złamano prawo, wprowadzając mieszkaniówkę na miejsce istniejącego przemysłu na terenie dawnych zakładów Ursus. W tej sprawie 30 marca 2011 r. pisał do prezydenta m.st. Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki. W piśmie znalazło się m.in. porównanie strat budżetu z tytułu podatków – 14 mln do 0,5 mln zł rocznie po przekwalifikowaniu nieruchomości jedynie na tereny mieszkaniowe. Plan Miasteczka Ursus – osiedla, którego realizacja zwiększyłaby liczbę mieszkańców obecnej dzielnicy mniej więcej o połowę plus dodatkowo zjawiających się tam wahadłowo pracowników projektowanych biur i instytucji, miał być kolejnym sukcesem deweloperskim firmy Celtic. Można zrozumieć determinację dewelopera, która kupił prawie 60 hektarów po

dawnej fabryce i dzisiaj płaci podatki od nieruchomości bez nadziei na rychłe korzyści. Zapewne to tłumaczy determinację, z jaką Celtic występował przeciw Energetyce Ursus, największej przeszkodzie na drodze do zrealizowania swojej wizji rozwoju tej części miasta.

Pawlak znów napisze?

Czy wracamy do sytuacji z maja 2006 r., okaże się już wkrótce. Urzędnicy będą chcieli przejść tę przeszkodę w sposób najmniej kłopotliwy. Są już pierwsze sygnały… - Tu, gdzie sąd podtrzymał wcześniejszy wyrok, będziemy musieli zmienić studium - mówi Marek Mikos, szef miejskiego biura architektury. Poprawienie studium zajmie miesiące. Żeby plan nie musiał czekać tak długo, podobno wystarczy wyłączyć z niego teren Asmetu – twierdzą planiści. Piotr Turchoński, dyrektor Celticu, ze spokojem skomentował wyrok NSA: „Wygrana skarżących studium jest w istocie ich przegraną”. Bo ziemia na funkcje przemysłowe ma mniejszą wartość niż gdyby miała przeznaczenie pod budownictwo mieszkaniowe. Cóż! Ocena zależy od punktu widzenia. Michał Borzymiński

Ochota na Wolę? dokończenie ze strony 1 Obecna granica między dzielnicami przecina teren inwestycji na ukos. Dlaczego tak? Odpowiedź jest banalnie prosta. W czasach wyznaczania linii rozgraniczającej dzielnice nikt nie myślał, że pas ziemi miedzy jezdnią a torami okaże się interesujący

-geodezyjne musiałby załatwiać w dwóch dzielnicach jednocześnie, dublując pracę i ponosząc podwójne koszty. Jeśli inwestor zrealizuje plan, by wznieść obok biurowca budynek mieszkalny, to sytuacja jeszcze bardziej się skomplikuje. Żeby bowiem sprzedawać mieszkania, trzeba dla

Przygotowywaną zmianę poprzedziło ogłoszenie przez władze Warszawy konsultacji społecznych. Trwały chyba w nie najlepszym okresie (EURO). Nikt nie wysłał maila, nie wpisał opinii na stronie konsultacje.um.warszawa. pl, nie wysłał zwykłego listu ani nie pofatygował się osobiście.

i przydatny do wielkiej zabudowy. Niepozorna zabudowa, m.in. garaże - to był kres ujawnionych wyobrażeń o potencjale tej ziemi. - Co wynika z faktu, że część budynków znajdowałaby się na Ochocie, a część na Woli? – pytamy Jana Mikulskiego, prawnika, specjalistę na rynku nieruchomości. - Dla inwestora to utrudnienie, zwłaszcza gdy chce podzielić nieruchomość. Wszystkie formalności administracyjno-

każdego lokalu wskazać przynależną część gruntu. No i znowu wędrówki do dwóch urzędów. A potem oczywiście podatki od nieruchomości. Dziś nie wiadomo, do której kasy powinny płynąć. Podatek od nieruchomości płacony przez właściciela działki z biurowcem, a także część podatku płaconego przez mieszkańców, trafia do budżetu dzielnicy. O te pieniądze tak naprawdę spierają się dzielnice.

- A może to ludzi nie obchodzi? – zastanawiają się w miejskim biurze prasowym. 1 kwietnia br. burmistrzowie Bemowa i Śródmieścia zrobili primaaprilisowy żart, ogłaszając światu… rozbiór Woli. Oczywiście nic się nie stało. Ale kto dziś zaręczy, że tym razem nie trzeba będzie zmieniać wolskiego logotypu dzielnicowego?

Bemowo, ul. Tkaczy 13 Zespół dyplomowanych fizjoterapeutów i lekarzy pracujących w firmie Fizjo Med Poland istniejącej od 1997 r. udowodnił, że poprawa rezerwy ruchowej w stawie objętym chorobą zwyrodnieniową oraz przywrócenie prawidłowego napięcia otaczających staw tkanek miękkich powoduje znaczną poprawę funkcji oraz redukcję dolegliwości pacjenta. To zmienia dotychczasowe spojrzenie na rehabilitację kręgosłupa i stawów. Pracowaliśmy nad doborem odpowiednich technik manualnych uznanych w świecie medycznym od kilku lat. W tym okresie pomogliśmy kilku tysiącom ludzi! Dziś wiemy, że wyniki naszych obserwacji oraz doświadczenie, które posiadamy umożliwia nam skuteczne leczenie wielu dysfunkcji narządu. To przełom w rehabilitacji twierdzi Krzysztof Narosz szef zespołu terapeutycznego. Techniki, które wybraliśmy do naszej pracy są bardzo subtelne, a co za tym idzie nie powodują powikłań czyli pogorszenia stanu pacjenta. Jednym słowem może być tylko lepiej! Po pierwszej konsultacji wiemy czy jesteśmy w stanie Ci pomóc. Lekarze, którzy obserwują wyniki naszej pracy, są zdumieni. Mając dotąd do dyspozycji tylko fizykoterapię zdają sobie sprawę z ograniczeń. Dziś inaczej patrzą

na możliwości rehabilitacji ortopedycznej. Najlepsze efekty uzyskujemy w rehabilitacji: stanów zwyrodnieniowych stawów, dyskopatii, bólu kolan, bólu biodra, bólu głowy, nerwobólach, rwy kulszowej, zespołu bolesnego barku, łokcia tenisisty i golfisty, zespole cieśni nadgarstka. A oto kilka opinii naszych pacjentów: Paweł, 51 l.: Jestem neurochirurgiem od lat cierpiałem z powodu bólu kręgosłupa, jednak decyzję o operacji odwlekałem. Moi koledzy dali mi wizytówkę Pana Narosza i zdecydowałem się na rehabilitację. Nie zdawałem sobie dotąd sprawy, że jest możliwe usuniecie moich problemów bez operacji. Polecam. Maria, 69 l.: Moje kolano nie pozwalało mi wyjść z domu ,ból był tak duży. Córka woziła mnie na rehabilitację do Fizjo Medu i dziś już pierwszy raz od roku sama poszłam do sklepu! Bardzo Wam dziękuję. Kazimiera, 72 l.: Od lat leczyłam swój chory bark nie spalam w nocy ze względu na ból, w dzień nie mogłam ruszyć ręką. Po konsultacji nabrałam nadziei

Krzysztof Narosz Gabinet terapii narządu ruchu ul. Tkaczy 13 (Bemowo - Jelonki) 22 666-05-77

dziś śpię w nocy spokojnie i nadal pracujemy nad ruchomością. Bardo się cieszę wspaniali terapeuci. Jestem szczęśliwa, że trafiłam na takich ludzi. W opini pacjentów najskuteczniejsi terapeuci w Warszawie. W dniach od 27 września do 10 października prowadzimy konsultacje pacjentów. Liczba miejsc ograniczona. Obowiązuje telefoniczna rejestracja wizyt!

ul. Tkaczy 13 (Bemowo Jelonki), tel. 22 666 05 77

www.terapia-manualna.com

Tekst i zdjęcie: Bartek Kwiecień


5

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola Metroprojekt projektuje odcinek zachodni

Rozbudowa II linii metra

21 września inwestor, czyli Miasto Stołeczne Warszawa, podpisało umowy na wykonanie projektów budowlanych dla trzech stacji z tunelami dla odcinka zachodniego i tyleż samo dla odcinka wschodniego II linii metra.

- Budujemy centralny odcinek II linii metra, ale planujemy też dalszy rozwój Warszawy. Dziś mamy już koncepcje projektów dla 6 dalszych stacji II linii metra i odcinków je łączących. Podobnie jak przy centralnym odcinku II linii metra, chcemy uzyskać na ich budowę środki unijne. Będziemy o to zabiegać - powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy. Zwycięzcami konkursu są Biuro Projektów Metroprojekt Sp. z o.o., które zaprojektuje 3 stacje dla odcinka zachodniego, czyli Wolska, Moczydło (na zdjęciu), Księcia Janusza oraz ILF Consulting Engineers Polska Sp. z o.o., projektant stacji odcinka wschodniego-północnego, tj. stacje Szwedzka, Targówek I i Targówek II. W imieniu Miasta st. Warszawy umowę podpisało Metro Warszawskie Sp. z o.o. (inwestor zastępczy). Konkurs na wykonanie Koncepcji Architektoniczno-Budowlanej I etapu realizacji odcinka zachodniego i wschodniego-północnego II linii metra został rozstrzygnięty 22 czerwca. Wygrały dwa przedsiębiorstwa: Biuro Projektów „Metroprojekt” Sp. z o.o. (odcinek zachodni) i ILF Consulting Engineers Polska Sp. z o.o. (odcinek wschodni). „Metroprojekt” posiada największe doświadczenie w projektowaniu metra spośród wszystkich polskich firm. ILF wykonywał szereg projektów budowlanych na zlecenie wykonawcy centralnego odcinka II linii w Warszawie. 24 przedsiębiorstwa złożyły wnioski o dopuszczenie do udziału w konkursie. Do konkursu dopuszczono 18 uczestników. Ostatecznie prace konkursowe złożyło 14 firm. Konkurs składał się z dwóch części. Oferent mógł ubiegać się tylko o zlecenie na jedną część. Część I – na wykonanie Koncepcji Architektoniczno-Budowlanej I etapu realizacji odcinka zachodniego II linii metra w Warszawie (C6, C7,C8 wraz z torami odstawczymi i komorą do zawracania pociągów). Część II - na wykonanie Koncepcji Architektoniczno-Budowlanej

I etapu realizacji odcinka wschodniego-północnego II linii metra w Warszawie (C16, C17, C18 wraz z torami odstawczymi i komorą do zawracania pociągów). Kryteria oceny prac zamawiający określił moim zdaniem popraw-

nie, gdyż cena nie może zdecydować. Zamawiający założył, że koszt wykonania prac realizowanych na podstawie pracy konkursowej nie może przekroczyć 19 850 000 zł brutto dla odcinka zachodniego i 14 850 000 zł brutto dla odcinka wschodniego-północnego. Ustalone zostały wagi poszczególnych

kryteriów: walory konstrukcyjno-technologiczne – 15 proc., walory eksploatacyjne – 15 proc., minimalizacja oddziaływania obiektów metra na środowisko w czasie eksploatacji - 15 proc., koszt wykonania projektu budowlanego –

35 proc., rozwiązania architektoniczne – 15 proc., powiązanie stacji metra z innymi środkami komunikacji publicznej – 5 proc. Przypominam projekty dla metra opracowane przez Biuro Projektów „Metroprojekt”: Projekty metra warszawskiego - koncepcja i założenia techniczno-ekonomicz-

Komisariat Policji Metra Warszawskiego

ne dla całej I linii; Projekt kompleksowy stacji techniczno-postojowej Kabaty dla I linii metra w Warszawie; Program funkcjonalno-użytkowy dla przebudowy układu torowego głowicy zachodniej, wraz z przebudową wyjazdów z elektrowozowni na STP Kabaty I linii metra w Warszawie; Projekty kompleksowe budowy metra od Kabat do stacji Świętokrzyska (stacje i tunele między nimi - szlakowe); Projekty kompleksowe budowy tuneli szlakowych od stacji Świętokrzyska do stacji Słodowiec oraz od stacji Stare Bielany do stacji Wawrzyszew; Projekty kompleksowe budowy stacji I linii metra w Warszawie: Plac Wilsona, Wawrzyszew i Młociny wraz z torami dostawczymi (architektura AMC – Andrzej M. Chołdzyński); Wielobranżowy projekt koncepcyjny II linii metra odc. centralny od Ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego (architektura AMC – Andrzej M. Chołdzyński); Raport o oddziaływaniu na środowisko dla II linii metra w Warszawie. Wspomniane projekty odcinka zachodniego i wschodniego będą gotowe na przełomie 2013 i 2014 r. Do tego czasu ratusz zamierza uzyskać dotację Unii Europejskiej na budowę obu odcinków.

Jak uniknąć kradzieży kieszonkowej

Uchronienie się przed kradzieżą kieszonkową wbrew pozorom nie jest trudne. Aby zminimalizować szansę „doliniarza” konieczne jednak staje się, przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa podczas podróży środkami komunikacji miejskiej. Przedstawione poniżej informacje pozwolą Ci zachować Twoją własność. Nie trzymaj wartościowych rzeczy w tylnej kieszeni. To najczęstsze miejsce kradzieży. Jeżeli przechowujesz gotówkę poza portfelem, umieść ją w przedniej kieszeni lub ukrytej kieszonce. Unikaj przeciskania się przez tłum. Wtedy najłatwiej niepostrzeżenie wyjąć portfel. Kiedy zatrzymasz się w zatłoczonym miejscu, rozejrzyj się przez chwilę. Kieszonkowcy nie lubią być obserwowani. Stojąc w oczekiwaniu na środek komunikacji, nie sprawdzaj Andrzej Rogiński w widoczny sposób, gdzie scho-

wane masz wartościowe przedmioty. Podświadomie ułatwisz złodziejowi zadanie. Jeżeli zakończyłeś rozmowę przez telefon komórkowy bezpośrednio przed wejściem w zatłoczone miejsce, pozostaw go w dłoni. Kieszonkowiec zawsze „namierza”, gdzie chowasz swój telefon. Unikaj przy zakupach przeglądania portfela oraz liczenia gotówki. Po wypłacie z bankomatu znacznej sumy pieniędzy postaraj się schować je w przygotowane wcześniej miejsce. Torebka i plecak nie stanowią dla kieszonkowca żadnej przeszkody. Jeśli dokonujesz jakichkolwiek operacji z pieniędzmi, rozejrzyj się, czy nikt ci się nie przygląda. Kiedy czujesz, że ktoś za tobą idzie, a tym bardziej, jeśli dwie osoby zgniatają cię „na kanapkę”, zatrzymaj się, popraw sznurówkę, zmień kierunek marszu i pozwól im odejść. dokończenie na stronie 6

Bajeczna Chłodna Przewoźna scena, którą wprawni technicy rozłożą z zamkniętymi oczami w mgnieniu oka. No może w kilka mgnień. Wygodne krzesła - zupełnie nieplenerowe (Uff! Dobrze, że pogoda dopisała), ustawione niczym widownia sporej sali widowiskowej. Nagłośnienie, gastronomia, punkt ratownika medycznego i dyskretnie odsunięte zaplecze sanitarne. Przychodzą pierwsi widzowie. Rozglądają się. W samo południe początek. Powitanie. Na scenie gospodarze bajkowego popołudnia. Jesteśmy na odnowionym, eleganckim odcinku Chłodnej, która w letnie dni zaprasza na uliczne atrakcje. Tym razem finał konkursu na Wolską Bajkę, ogłoszonego parę miesięcy temu przez Urząd Dzielnicy. Ale zanim na scenę wejdą jurorki, Lidia Sadkowska-Mokkas - polonistka i Ewa Andrzejewska - przewodniczka miejska, by w towarzystwie Mieczysława Zmysłowskiego, zastępcy burmistrza dzielnicy Wola, ogłosić oficjalnie wyniki konkursu i wręczyć nagrody najlepszym, na ulicy wielki festyn. Atrakcje dla najmłodszych: kolorowy korowód, przeciąganie liny i malowanie buziek. Bajkowy make up to obowiązkowy punkt imprez dla dzieciaków. Dziewczynki zamawiają motylki, kwiatki; chłopcy pająki i drakulę. Izabela Włodek i jej koleżanki wyczarują na buziach cuda-wianki. - Brzmi prawie jak slogan reklamowy? A tak poważnie, ile twarzyczek poddało się malunkom? - Plus minus pięćset – mówi Iza Włodek.

Motylek z kłębem waty cukrowej na patyku idzie z babcią za rękę. Obok drakula w krótkich spodniach próbuje z frytek zrobić sobie zęby wampira. „Krwawy” keczup wygląda prawie jak krew. Wieje grozą! Za chwilę wszyscy zgodnie zasiadają, a na ulicy zapada bło-

ci najbardziej niecierpliwi, oblepiający gęsto proscenium. No, bo jak usiedzieć na miejscu, gdy zła królowa daje rozkaz zamordowania pięknej Śnieżki? - Teraz tu jest przyjemnie. Teatr uliczny dla dzieci, a nawet dla dorosłych to jest dobra rozrywka. I nie powiem, na miejscu, A jak

Ostatnia wchodzi na scenę skupiona, przejęta dziewczyna. Komunikat jury jest długi, bo mamy wielu wyróżnionych i nagrodzonych. Oprócz dyplomów i nagród rzeczowych publikacja w książce „Wolska bajka”. Jedenaścioro najlepszych to Karolina Barto-

ga ciszy. Na scenie zaczyna się przedstawienie. Klasyka. „Śpiąca Królewna” wystawiana jest tym razem przez dwoje aktorów. Inscenizacja łączy elementy teatru ulicznego operującego prostymi rekwizytami, czytelną dla młodej publiczności scenografią i lalkami (tytułowa bohaterka, krasnoludki). Poza tym motylki i drakule mają niewyobrażalną wyobraźnię, czego dowody dają

wcześniej grali te łubu-dubu, to chyba było za głośno – mówi starszy pan z ławki na skwerku. Skwerek ma dziś powodzenie: wszystkie ławki zajęte. Kilka chwil po przedstawieniu napięcie rośnie. Jeszcze bardziej niż przed chwilą na scenie. Prowadzący zaprasza laureatów konkursu. Kolejność zdradza porządek wyczytywanych nazwisk. Niektórzy są nieobecni.

szewicz, Krzysztof Pochwicki, Zofia Kułakowska, Kinga Michalska, Joanna Pietraś-Skobel, Ewa Zaremba, Żaneta Makowiecka, Anna Niedziela-Strobel, Dorota Bełtkiewicz, Andrzej Wróblewski i Katarzyna Szczepaniak. Autorka najwyżej ocenionej pracy „Tajemnica bazaru na Kole”, Karolina Bartoszewicz, ma 16 lat. Wystartowała w konkursie jeszcze jako uczennica gimnazjum na

Smoczej, w którym Ewa Borkowska, nauczycielka języka polskiego, zachęcała swoich uczniów do udziału w dzielnicowym konkursie literackim. Karolina była zaskoczona zwycięstwem, tym bardziej, że w pierwszej informacji, która do niej dotarła, był błąd w nazwisku. - Może pomyłka, pomyślałam sobie - powiedziała nam po tym, gdy już wszystko się potwierdziło, dostała nagrodę (aparat fotograficzny) i podpisywała kolorową książkę. Łowcy autografów wierzą, że może kiedyś nieznany dziś autor będzie tak sławny, jak pisarka Wanda Chotomska, nieobecna jurorka konkursu. Czy pisanie jest pasją autorki najwyżej ocenionego tekstu konkursowego? Karolina uśmiecha się i szczerze odpowiada, że dziś myśli o medycynie, dlatego wybrała klasę o profilu biologiczno-chemicznym w liceum ogólnokształcącym, do którego poszła w tym roku szkolnym. Gratulujemy i życzymy sukcesów, niezależnie od tego, jaka kariera stanie się udziałem Karoliny. Wśród osób, które poprosiły Karolinę o autograf była również emerytowana nauczycielka wolskich szkół Czesława Oliszewska, mieszkanka ul. Chłodnej (na zdjęciu z Karoliną). Kilka metrów dalej ojciec i syn. - Podobało ci się? – zapytaliśmy młodego. - Tak! – kiwa głową sześciolatek z blond grzywą, ściskający stare wydanie książki „Leonek i lew”. - Szkoda, że nie było pani Chotomskiej – wtrąca tata chłopca. Leon liczył na autograf. Michał Borzymiński


6

dokończenie ze strony 1 Jedną z odznaczonych jest Grażyna Orzechowska-Mikulska, wiceburmistrz Dzielnicy Wola. Uroczystość zakończył występ w wykonaniu Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.

Z aniołami na Bemowie

W sobotę 29 bm. w godz. 1117 na terenie wokół kościoła pw. Matki Bożej Królowej Aniołów przy ul. ks. Br. Markiewicza 1 odbędzie się piknik rodzinny „Z aniołami na Bemowie”.

Rok talentów w Ursusie

Rok szkolny 2012-2013 rokiem odkrywania talentów – pod takim hasłem 29 bm. od godziny 11.30 w parku Hassów będzie przebiegał „Festiwal szkół i przedszkoli w Dzielnicy Ursus”. Utalentowani, uczniowie i przedszkolaki, przedstawią przygotowane programy artystyczne. Wokół stoisk poszczególnych placówek, a także na boiskach usytuowanych na skwerze będą odbywać się konkursy i zawody sportowe.

Integracja na Szczęśliwcach

Bardzo udany, dobrze spędzony czas; spotkamy się za rok - to oceny niedawnego Pikniku Integracyjnego w parku Szczęśliwickim na Ochocie. Na uwagę zasługuje rekordowa liczba współorganizatorów. Razem można więcej!

Ochota na poezję

To hasło najbliższego spaceru ulicami Ochoty. Spotkanie 30 września o godz. 11 przy pubie na pl. Narutowicza. Pełne uroku miejsca starej Ochoty były natchnieniem dla wielu poetów. Przyjdźcie poznać znanych i nieznanych.

Dla seniorów

W październiku bezpłatne zajęcia dla seniorów przy muzyce, ogólnorozwojowe i wzmacniające z elementami pilatesu oraz i jogi, prowadzone przez wykwalifikowanych instruktorów. Będą odbywać się we wtorki od 16.30 do 17.25 lub w piątki od 16.30 do 17.25. Osoby zainteresowane proszone są o kontakt pod numerem telefonu 22 53 37 860 między godziną 8.00 a 16.00.

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Dzień Pamięci 16 września jest szczególnym dniem dla społeczności lokalnej dzielnicy Włochy. Tego dnia w 1944 r. Niemcy, dobijający powstanie w Warszawie, przegrywający wojnę, byli jeszcze wystarczająco silni i metodyczni, aby podjąć akcję represyjną wobec ludności cywilnej w podwarszawskim mieście. Według przygotowanych list proskrypcyjnych zgromadzili w parku miejskim 2460 mężczyzn, których wywieźli wagonami towarowymi do obozów koncentracyjnych i obozów pracy przymusowej. Tzw. wywózka z Włoch była częścią większego planu polegającego na deportacji ludności z miejscowości podwarszawskich. Zabierano także ludzi m.in. z Jelonek, Boernerowa. Akcja rozpoczęta już na początku trzeciego tygodnia powstania objęła mężczyzn w wieku od 16 do 60 lat, a potem również kobiety do lat 45. Dla wielu wywiezionych była to podróż w jedną stronę, często na śmierć. Przejmujący zapis wyczekiwania na bliskich i powrotu nielicznych znajdujemy w jednym z opowiadań (z książki „Achtung, Banditen!”) urodzonego i wychowanego we Włochach pisarza Wojciecha Albińskiego. O pamięć o tamtym dniu i losach ofiar deportacji dbają dziś lokalne organizacje społeczne i kulturalne. Czas nieubłaganie płynie i dobrze, że są ludzie, którzy dokumentują wspomnienia najbliższych, gromadzą pamiątki. Podczas jednego ze spotkań zorganizowanych przez Fundację Stare Nowe Moje Włochy przedstawiciele włochowskich rodzin wspominali m.in. Zygmunta Śniechórskiego, Leszka Gałczyńskiego i Maurycego Ostolskiego. A to tylko trzy nazwiska spośród kilku tysięcy aresztowanych i wywiezionych. Tamtego tragicznego dnia - od razu - Niemcy zabili 20 włochowian. Tegoroczne obchody 68. rocznicy wywiezienia mężczyzn z Włoch do Rzeszy wypadły w niedzielę. Organizatorzy uroczystości w parku Kombatantów zadbali, by oprócz dorocznej ceremonii złożenia wieńców i zapalenia zniczy w miejscu pamięci oraz

uroczystości w kościele parafialnym pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus przygotować kilkugodzinny program okolicznościowych imprez historycznych. Mieliśmy okazję posłuchać muzyki i piosenek, obejrzeć wystawy i pokazy grup rekonstrukcji historycznej, Na scenie zaprezentowano trzy koncerty, które nastrojem i repertuarem nawiązywały do tego szczególnego Dnia Pamięci. Publiczność słuchała Strażackiej Orkiestry Dętej OSP Nadarzyn, zespołu Projekt 44 z udziałem Rafała Królikowskiego oraz zespołu „Nowogródzkie Orły”. Chętni mogli wspólnie zaśpiewać

Tu lata się wyżej

7 października (w godz. 9–15) na lotnisku Warszawa-Babice odbędą się 16. Mistrzostwa Warszawy Młodzików w konkurencji latawców płaskich i skrzynkowych. Zawody są eliminacjami do Mistrzostw Polski. Oprócz dwóch podstawowych konkurencji - latawców płaskich i skrzynkowych, dla dziewcząt i chłopców w wieku do lat 14, przeprowadzone będą konkursy latawców akrobacyjnych i „open”, w których będą mogli wystartować także starsi zawodnicy.

Politycy u żłobu kwatery, rusznikarni, drukarni, szpitala, wystawę oryginalnych pamiątek z powstania. Biblioteka Publiczna zorganizowała dla najmłodszych gry planszowe i plastyczne, m.in. wykończanie latawców, kolaż, grę plenerową, dla nieco starszych kawę zbożową i suchary, chleb ze smalcem i ogórki kiszone. Dom Kultury „Włochy” przygotował tematyczną akcję plastyczną dla dzieci i młodzieży. Oprócz postaci w mundurach historycznych obecni byli żołnierze współcześni z Nadwiślańskiego Oddział Straży Granicznej,

dokończenie ze strony 3 Jan Kowalski musiałby zdobyć 750 tys. głosów, podczas gdy rekordzistom - Donaldowi Tuskowi wystarczyło 374 920, a Jarosławowi Kaczyńskiemu 202 297. Dlaczego obywatele nie mają równych praw? Dlatego że partie polityczne korzystają z systemu wyborczego polegającego na przeliczaniu wszystkich głosów na mandaty dla partii. W okręgu wyborczym zwycięzcą nie zostaje ten, kto ma większość głosów, lecz partia. Ponadto partie korzystają z dotacji państwowych, z których nie są w stanie korzystać bezpartyjni. Szefowie partii dysponują dwoma głównymi narzędziami władzy: pieniędzmi podatników oraz wyznaczaniem szefów komitetów wyborczych, od których zależy wpisanie na listę wyborczą.

Czy jakikolwiek radny sprzeciwi się zwierzchnikowi partyjnemu? Nie. Chyba że zamierza stracić możliwość umieszczenia swego nazwiska na liście wyborczej w najbliższej w przyszłości oraz płatne stanowisko. Brak konkurencji w polityce jest bardziej szkodliwy niż brak konkurencji w gospodarce. Bardziej, gdyż obywatele, widząc całą tę partiokrację, wycofują się z aktywności obywatelskiej, a niektórzy wyjeżdżają do pracy za granicę. Bez uzdrowienia partii politycznych nie ma co liczyć na ograniczenie nepotyzmu, likwidację wewnątrzpartyjnego feudalizmu, prywatyzację, społeczeństwo obywatelskie. Droga wiedzie poprzez zabranie partiom narzędzi władzy nad Narodem. Andrzej Rogiński

www.polskieradio24.pl W czwartek 27.09. o godz. 14.00 gośćmi PR24 będą Natalia i Ireneusz Kozłowscy, organizatorzy Mistrzostw Dziennikarzy w Powożeniu Zaprzęgami Konnymi; z cyklu „Ludzie radia” – wybitny dziennikarz radiowej Trójki Henryk Sytner obchodzi 50 lecie pracy w Polskim Radiu. Spotkanie z osobowością radiową 27.09.12 o godz. 17.00; 1 października o godz. 17.00 w audycji z cyklu „Alert!” Michał Martyniuk i Jacek Tarka mówić będą o bezpieczeństwie dzieci i młodzieży; we wtorek 2 października w cyklu „Pozory mylą, dowód nie” – rozmowa o tym, jakie nieodwracalne szkody w mózgu młodego człowieka wyrządza alkohol. Gościem będzie Marta Baszak – neurolog; 3 października o 15.00 rozmowa o „Życiu na lodzie” z Mariuszem Czerkawskim – znanym polskim hokeistą, a obecnie fanem golfa.

Komisariat Policji Metra Warszawskiego

piosenki powstańcze, wojenne i patriotyczne. Pokazy grup rekonstrukcji historycznej są szczególnie wyczekiwanym punktem spotkań i pikników historycznych. We Włochach wystąpiła grupa rekonstruktorów „Zgrupowanie Radosław”. W programie mają aktywną dioramę stanowisk powstańczych - forma barykady z przedmiotów historycznych, dioramę harcerskiej poczty polowej (atrapa budynku z wyposażeniem, meble, skrzynki pocztowe, repliki pieczęci powstańczej poczty harcerskiej), prezentację powstańczego umundurowania, wyposażenia i uzbrojenia, prezentację powstańczej

Norweskie talenty

3 października o godz.19.00 w Domu Kultury „ Działdowska” (ul. Działdowska 6) wystąpią norwescy artyści Olga Jorgensen – fortepian i Krystian Hammerseth - flet z koncertem pt. „Norweskie talenty”. Usłyszymy utwory: J.S. Bacha, F. Chopina, G. Hue , S. Prokofiewa, C. Debussy’ego. Wstęp wolny (wejściówki do odbioru osobistego).

www.poludnie.com.pl

którzy pokazali swoje wyposażenie, pracę przewodnika psa służbowego i przykładowe techniki kryminalistyki. O godz.16.00 nastąpiło odsłonięcie i poświęcenie nowej tablicy pamiątkowej. Później w Artystycznym Domu Animacji otwarto wystawę unikatowych plakatów oddających realia życia codziennego okupacyjnych Włoch. Wykład o tej rzeczywistości wygłosił autor wystawy, dr Robert Gawkowski, historyk, mieszkaniec Włoch. Wystawa, której towarzyszy pięknie przygotowany katalog będzie czynna do 27 września. Być może da się ją przenieść i udostępnić do obejrzenia w innym miejscu dzielnicy.

Jak uniknąć kradzieży kieszonkowej

dokończenie ze strony 5 Bądź wyczulony na tzw. sztuczny tłok. Najczęściej kieszonkowcy wykorzystują tę technikę podczas wchodzenia/wychodzenia ze środków komunikacji. Najlepszym miejscem na przechowywanie wartościowych rzeczy jest torebka lub pas na mb biodra, saszetki na uda oraz weZdjęcie U. Dz. Włochy wnętrzna kieszeń.

Dyrektor Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Wola m. st. Warszawy Artystyczny Dom Animacji, ul. ks. J. Chrościckiego 14 (filia DK „Włochy”) Kino Studyjne ADA: 28.09. godz. 19.30 - „2 dni w Nowym Jorku”; 30.09. godz. 12.30 i 14.30 - Kino Malucha: „Goryl Śnieżek w Barcelonie”; 30.09. godz. 18.00 - „2 dni w Nowym Jorku”; 7.10. godz. 15.00 i 18.00 - „Bez wstydu” Ośrodek Kultury „Arsus”, ul. Traktorzystów 14 28.09. godz. 19.00, piwnica „Arsus” - XX Jubileuszowe Dni Seniiora – Ursus 2012 Dom Kultury „Miś”, ul. Zagłoby 17 1–31.10. - Wystawa prac Zbigniewa Jankowskiego – pastele i obrazy olejne; 7.10. godz. 12.30 - bajka dla dzieci „O grającym drzewie” Dom Kultury „Kolorowa”, ul. K. Sosnkowskiego 16 9.10. godz. 16.00 - koncert zespołu wokalnego Klubu Seniora „Ursus” „Barwy jesieni”, wiersze znane i lubiane czytają Seniorki Ursusa Okęcka Sala Widowiskowa DK „Włochy”, ul. 1 Sierpnia 36a 5.10. godz. 17.00 - filmowa ruletka; godz. 19.30 – Koncert Clubu Zioma Janka; 6.10. godz. 18.00 – Teatr Sensacji Powraca „Zrządzenie losu”; 10.10. godz. 12.00 – wykład: „Zioła i kwiaty w kuchni?”; Galeroa Start: 5-31.10.– Szczerbak „ 90©” Klubokawiarnia „Mam Ochotę”, ul.Grójecka 75 29.09. godz. 15:00-17:00 - taniec francuski: jak nie poplątać nóg w korowodzie oraz jak nie podeptać partnera w parze

informuje, że na tablicy ogłoszeń w siedzibie Zakładu przy ul. Bema 70 oraz stronie internetowej www.zgnwola.waw.pl wywieszane są wykazy nieruchomości przeznaczonych do wydzierżawienia

www.IGLAKI.pl TUJE - JAŁOWCE - CYPRYSIKI KOLUMNOWE i PŁOŻĄCE Szkółka Roślin Iglastych ul. SYTA 54 Wilanów - Zawady tel. 662-587-054 22 642-50-62 Na hasło „ul. Syta 54” tuja Smaragd 1,6m w cenie 50 zł. Zapraszamy codziennie w godz. 10.00 - 20.00

Zwróć szczególną uwagą na osobę, która „przez przypadek” na ciebie wpadnie. Pierwsze „szturchniecie” przy akcji kieszonkowców ma za zadanie odwrócenie uwagi od kolejnego działania, którego celem jest dostanie się do pożądanego miejsca. Nigdy nie pozostawiaj swoich pieniędzy, kart kredytowych czy telefonu komórkowego w publicznym miejscu. Kiedy stracisz kartę kredytową natychmiast ją zablokuj. Pamiętaj, jakiego banku posiadasz karty. Jeżeli nosisz torebkę na ramię, skróć pasek. Trzymanie torby blisko ciała, pod pachą, blokuje do niej dostęp i utrudnia kradzież. Będąc w tłumie zdejmij plecak i trzymaj go nisko przed sobą. Bilety na przejazdy miej zawsze przygotowane. Wkładanie biletów do portfela zdradza jego miejsce. Wzmóż czujność podczas przejazdu windą i ruchomymi schodami. Pamiętaj, że kieszonkowiec nie nosi przebrania. Wyglądają często jak zwyczajne, nie wyróżniające się osoby. Złodziej może być młody lub stary, może być mężczyzną lub kobietą. Może wyglądać na bogatego lub biednego. Nie ma żadnej zasady. ac


7

POŁUDNIE - Bemowo, Ochota, Ursus, Włochy, Wola

Smyk, polski fiat i inne zabytki Na ulicy Filtrowej pod numerem 62 ma swoją siedzibę Muzeum Motoryzacji. Spośród ponad dwustu eksponatów będących w jego posiadaniu na wystawie obejrzeć można około dwudziestu. A jest co oglądać.

zapewniano dopływ świeżego powietrza. Nie tylko zagraniczne samochody można zobaczyć na wystawie. Z tych przedwojennych na uwagę zasługuje produkowany na licencji włoskiej polski fiat

społach łady niwy. Wyprodukowano dwa takie samochody. Jednym i prawdopodobnie jedynym zachowanym jest ten stojący w sali Muzeum. W drugiej połowie lat pięćdziesiątych zespół inżynierów w składzie Karol

skrzyni biegów. To rozwiązanie pozwalało na jazdę do tyłu przy użyciu czterech biegów. Smyk rozwijał maksymalna prędkość 70 km/h. Nie posiadał bagażnika, silnik został umieszczony z tyłu pojazdu. Był projektowany jako typowy miejski samochód. W muzeum znajduje się wersja z laminatu. Pojazd nie wszedł do masowej produkcji. Zastąpił go mikrus, którego wyprodukowano 1728 egzemplarzy. Te samochody można jeszcze zobaczyć, chociażby na zlotach zabytkowych pojazdów. Wśród innych eksponatów zebranych w Muzeum Motoryzacji zasługuje na uwagę trzydrzwiowy prototyp poloneza z 1975 r. Uważny zwiedzający zobaczy nazwę „Polski” na przedniej masce. Taką nazwę nadali mu konstruktorzy

z włoskiego Fiata. Innym samochodem, na który warto zwrócić uwagę, jest ogar – pojazd, którym Polska chciała podbić rynek amerykański, czy mający nadwozie z tworzyw sztucznych fiat 1500 z 1971 r. Miłośnicy historii, nie tylko motoryzacji, znajdą też coś dla siebie. Na przykład packard super eight z 1932 r. Samochodem tym jeździł prezydent II Rzeczypospolitej, Ignacy Mościcki. Jest opancerzony cadillac V8 z 1934 r., wykonany i sprowadzony do Polski na zamówienie marszałka Józefa Piłsudskiego. Samochodem z historią jest też dużo młodsze, bo z 1986 r. volvo 760. Pojazdem tym jeździli prezydent Lech Wałęsa i papież Jan Paweł II. Nie może zabraknąć motocykli. Zobaczyć można przedwo-

jennego sokoła 600 czy perkuna 98. Z powojennych – skuter osa czy legendę polskiej motoryzacji – junaka. Z tabliczki umieszczonej przy sokole dowiedzieć się można, że na tym motocyklu, w 1939 r. po zakończeniu Rajdu Tatrzańskiego wjechano na Kasprowy Wierch. Muzeum na Filtrowej nie tylko prezentuje zgromadzone eksponaty, ale również dokonuje renowacji. Poza wystawami ściśle związanymi z motoryzacją można obejrzeć wystawę malarstwa i ceramiki. Muzeum można zwiedzać w dni powszednie w godzinach 8.30–16.00. W sobotę i niedzielę w godzinach 10.00–15.00. W poniedziałki jest nieczynne. Andrzej Sitko

Do przeczytania jeden Kopff

Polskie zacisze?

621L z lat trzydziestych XX w. czy wykonany dla Wojska Polskiego w latach trzydziestych – polski fiat 508. Wśród powojennych perełek polskiej motoryzacji jest prototyp warszawy 210 – jedyny egzemplarz z 1964 roku znajduje się właśnie na Filtrowej. W latach siedemdziesiątych pracowano nad polskim samochodem z napędem na cztery koła. Miał to być fiat 125p na podze-

Wójcicki, Janusz Zygadlewicz i Andrzej Zgliczyński skonstruował samochód o nazwie smyk. Pojazd miał rozwiązać problem parkowania. W jaki sposób? Otóż wchodziło się do niego, uchylając przednią maskę. Samochód był przeznaczony dla czterech osób. By usiąść z tyłu, należało złożyć fotel pasażera. Smyk nie posiadał wstecznego biegu. By jechać do tyłu należało użyć przekładni

stosunek do świata i polskiej rzeczywistości, ale - mimo iż często podniesionym głosem - mogliśmy swoje zdanie wyartykułować i wzajemnie wysłuchać. Chamstwo, które przylazło obejrzeć ostatnią drogę Józka, nie pozwoliło wystąpić przedstawicielowi Prezydenta i nie dało się uciszyć nawet po zwróceniu uwagi na profanację kościoła - miejsca tej ohydnej demonstracji - z aplauzem natomiast przyjęło występ ojca Rydzyka, który stukając kopytkami w ambonę głosił z niej słowa wołające o gniew boży.

Mam nadzieję, że dobry Bóg straci wreszcie cierpliwość, a zwolennikom Belzebuba w ornacie zdejmie bielmo z oczu. Trudno się nie oprzeć wrażeniu, że od zakamieniałych w swym zaślepieniu muzułmańskich fundamentalistów, wzniecających rozruchy w Egipcie czy Sudanie niewiele już nas różni – może tylko liczba ofiar. Czyżby to tylko kwestia czasu? Chciałbym być złym prorokiem! Antoni Kopff, a.kopff@wp.pl

KUPIĘ l Antyki, monety, znaczki,

AGD - RTV NAPRAWA MASZYN DO SZYCIA DOJAZD GRATIS TEL. 508-08-18-08 l A - Naprawa Komputerów, Tanio, 503-432-422. l Anteny 601-86-79-80, 22 665-04-89. l Naprawa pralek, lodówek, tanio, 502-253-670, 22 670-39-34.

AUTO-MOTO l Każde auto całe lub rozbite, uczciwie - gotówka, 604-874-874. l Kupię każde auto z lat 1998

- 2012, najwięcej zapłacę, szybki dojazd, gotówka, 500-666-553. l Skup aut po 98 r. Najwyższe ceny, płatność od ręki, profesjonalna obsługa, 500-540-100.

USŁUGI Kancelaria Radców Prawnych

ul. Mickiewicza 9 U4 przy ul. gen. J. Zajączka tel. 22 241-17-14 office@bsskancelaria.pl pełny zakres spraw przedsiębiorców i osób fizycznych, w tym: odszkodowania, umowy, sprawy nieruchomości, spadki, rozwody, reprezentacja w sądzie i przed urzędami, profesjonalni pełnomocnicy. Uprzejmie zapraszamy

P R A W N I K Tel. 517-249-447 PORADY 49 zł 22 666-92-52 OD

Chociażby najstarszy jeżdżący samochód w Polsce – humber torpedo z 1908 r. Innym, sprawnym technicznie pojazdem w zbiorach Muzeum jest legendarny ford T. Samochodem dla naprawdę zamożnych ludzi jak na lata trzydzieste minionego wieku był niemiecki adler z 1936 r.; ciekawostką było rozwiązanie wentylacji samochodu. Otóż uchylało się przednią szybę i w ten sposób

dokończenie ze strony 2 świadczy o kompletnym odmóżdżeniu szurających nogami po ulicach stolicy debili, których skrzykują polityczni i dziennikarscy cwaniacy. To nie Arabowie - to nasi rodacy! Z wielkim smutkiem przeczytałem o wyczynach tych idiotów w czasie uroczystości pogrzebowych Józka Szaniawskiego. Rozmawiałem z nim wielokrotnie, choćby dlatego, że - powiedzmy - mieliśmy wielu wspólnych znajomych. Poza tym różniło nas wszystko: poglądy polityczne,

l A - Przeprowadzki, 512-139-430. l A - Sprzątanie piwnic, wywóz mebli, 694-977-485. l Biuro Księgowe w "Sezamie", 511-820-490. l DEZYNSEKCJA skutecznie, 22 642-96-16. l Hydraulika, gaz, glazura, Zenek - 691-718-300. l Malowanie, 602-126-214. l Malowanie A-Z, remonty, referencje, jesień 25% taniej, 501-255-961. l Opróżnianie piwnic, strychów, garaży, wywóz mebli, śmieci, gruzu, 503-711-500. l Tynki gipsowe, cementowo-wapienne, www.budax.pl - 511-529-965.

SPRZEDAM l Działkę 400 mkw. w Arkadii, 507-756-358. l Stół szklany prostokątny, 4 krzesła - 507-756-358.

FINANSE l Pozabankowe pożyczki

pod zastaw nieruchomości, 530-127-700.

meble, obrazy, pocztówki, książki oraz inne przedmioty, 22 610-33-84, 601-235-118, 669-154-951. l Aktualnie antyki wszelkie za gotówkę, 601-336-063, 504-017-418. l Antyki za gotówkę, obrazy, platery, militaria, srebro, zegarki, bibeloty i inne. Antykwariat ul. Dąbrowskiego 1, 22 848-03-70, 601-352-129. l Skup książek, 22 826-03-83, 509-548-582. l Złom, wszystko co metalowe, dojadę, 503-711-500.

ZDROWIE l DIABETYCY zdrowe skarpetki,

ul. Poznańska 38/50, 22 628-60-62. l PROTETYKA - PROTEZY z miękką wyściółką, z przyssawkami, szkielety bezklamrowe, korony, naprawa protez, 694-898-532. l TANIO, SZYBKO, GWARANCJA. Naprawa protez. Wykonanie nowych protez. Proteza calkowita 300 zł; Proteza szkieletowa 500 zł; 602-646-986.

NAUKA l Komputer Indywidualnie,

692-872-151.

NIERUCHOMOŚCI l Sprzedam mieszkanie Natolin-Ursynów blisko metra, 793-973-996. l Zmienię mieszkanie 46 mkw. Wola na mniejsze pilnie 503-571-721.


Medaliści z Londynu dokończenie ze strony 1 Był to jeden z pierwszych występów naszych reprezentantów, które mogłam oglądać w Londynie – i od razu zwycięstwo. Poza tym długo będę wspominać wspaniałą atmosferę, tłumy rozradowanych kibiców i radość sportowców. Podsumowując całość, minister Mucha powiedziała: – 36

medali w całych Igrzyskach Paraolimpijskich to fenomenalny wynik. Jestem wdzięczna naszym sportowcom za ogromne emocje i wzruszenia, których nam dostarczyli. Natomiast uczestnicy paraolimpiady narzekali, że czują się niedocenieni przez państwo. Ich zmagań nie pokazywała publicz-

natelewizja, a przed wylotem do Londynu nie żegnał ich żaden minister. Za medale dostanąznacznie mniejsze premie. Będzie to maksymalnie 18,5 tys. zł z ministerstwa, bo Polski Komitet Paraolimpijski ma tylko jednego sponsora – Avivę. Mają też większe problemy z przygotowaniami do startów niż ich w pełni spraw-

ni koledzy. Minister Mucha odpowiada na to, że ich opinie weźmie pod uwagę zarówno resort, jak i nowo powołana Rada ds. Sportu Osób Niepełnosprawnych. Małgorzata Jankowska zdobyła brązowy medal drużynowo w tenisie stołowym. Gratulujemy naszym wspaniałym szermierzom z IKS-AWF War-

szawa, życząc im dalszych sukcesów i wszystkiego najlepszego. Siedziba i biuro Integracyjnego Klubu Sportowego AWF mieści się na Bielanach, na terenie Akademii Wychowania Fizycznego. Treningi oraz zajęcia w Sekcjach sportowych prowadzone są na Bielanach i na Mokotowie. Klub obecnie składa się z

5. sekcji: szermierki, tenisa stołowego, pływania, podnoszenia ciężarów i gimnastyki artystycznej. Numer telefonu do biura: 22 663 18 36. Więcej na www.integracyjny.pl Na stronie 1: Medaliści na spotkaniu z Radą Warszawy. Fot. Tomasz Głażewski.

Znakomici byli też polscy kibice, którzy byli na każdym naszym meczu i niesamowicie zdzierali gardła. Nie wiem, jak im się udawało zdobywać wejściówki na każdy mecz.

porażce nie przeszła do ćwierćfinału. Bardzo jej namieszałam. O finał drużynowy po bardzo wyrównanej walce przegrałyśmy z Turczynkami, które później uległy Chinkom, natomiast, w walce

Do Londynu jechałam z nadzieją na brązowy medal indywidualnie, ponieważ dwie Chinki wydawały mi się nie do pokonania. Poprzednio w Atenach i Pekinie zdobywałam indywidualnie srebro, przegrywając właśnie z Chinkami. Niestety w eliminacjach przegrałam z Chinką i po ciężkim boju z Francuzką, O honor walczyłam z Rosjanką, której w eliminacjach obawiałam się najbardziej. Wygrałam! I stało się tak, że owa Rosjanka, która bez problemu miała wyjść z grupy na pierwszym miejscu, po tej

o brąz już dość łatwo pokonałyśmy Francuzki. W styczniu okazało się, że już trzeba opłacić zaplanowane wyjazdy na obozy szkoleniowe i turnieje zagraniczne, a na to nie ma pieniędzy. Napisaliśmy pismo do pani minister Muchy i wtedy pieniądze się znalazły, ale jakiś czas nasze występy stały pod dużym znakiem zapytania. Gdyby było więcej pieniędzy na nasze przygotowania, to z pewnością przywieźlibyśmy z Londynu dużo więcej medali.

H.W.

Powiedzieli reporterowi „Południa”

Warszawscy paraolimpijczycy Marta Makowska (fot. 1, pierwsza z prawej): - Była to trzecia moja olimpiada. Pod względem organizacyjnym najlepiej przeprowadzona. Zorganizowana wręcz perfekcyjnie. Zaskoczyły mnie tłumy wolontariuszy, zawsze troskliwych i gotowych nieść pomoc w każdej sytuacji. Czułam się świetnie, widząc rozentuzjazmowane tłumy kibiców z całego świata – radosnych i kolorowych. Doping był niesamowity, także naszych polskich kibiców, których było wielu – i było ich widać i słychać. Trzeba podkreślić, że nasi kibice byli z nami we wszystkich najważniejszych dla nas momentach. Ten doping bardzo nam pomagał. Znakomite były też ceremonie otwarcia i zamknięcia igrzysk

Warszawa 02-624 ul. Puławska 136 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 www.poludnie.com.pl poludnie@poludnie.com.pl ogloszenia@poludnie.com.pl poludnie_glos@poczta.onet.pl Wydawca: Andrzej Rogiński "Południe" redaktor naczelny: Andrzej Rogiński Redaktor prowadzący wydanie: Michał Borzymiński m.borzyminski@poludnie.com.pl Redakcja czynna w pon. - czw. w godz. 9.00 - 17.00 pt. w godz. 9.00 - 16.00 W tych godzinach przyjmujemy także ogłoszenia. Łamanie, układ i oprawa graficzna: Galder Grasfjord© Druk: Polskapresse ISSN 2082-6516

Wydawca jest członkiem Warszawskiego Towarzystwa Prasy Lokalnej Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustowania nadsyłanych tekstów oraz zmian tytułów. Teksty sponsorowane oznaczamy skrótem TS Następny numer ukaże się 11 października 2012 r.

w wykonaniu osób niepełnosprawnych, o różnych typach i stopniu niepełnosprawności. Widowiska wprost przepiękne i też przygotowane perfekcyjnie.

to ogromna hala targowa, którą na potrzeby igrzysk przekształcono w halę sportową. Rozgrywano tam jednocześnie turnieje szermiercze, w tenisie stołowym

Dwa dni przed turniejem dowiedziałam się, z kim będę walczyła w grupie. Trafiłam na bardzo trudne rywalki i poczułam się bardzo źle. Poczułam się jak zawodniczka już przegrana. Paradoksalnie bardzo mi to pomogło, ponieważ do walki przystąpiłam niespięta, lecz bardzo wyluzowana. Najtrudniejsze rywalki – w tym w walce o brąz – pokonałam jednym trafieniem tylko dzięki większemu doświadczeniu. Dariusz Pender (fot. 2): - Spodziewałem się medalu, nie wiedziałem tylko, jaki będzie jego kolor. W końcu każdy sportowiec, który solidnie przygotowuje się do igrzysk, jedzie na nie po medal. Jeśli nie jedzie po medal, to z całą pewnością go nie zdobędzie. Ja dodatkowo czułem pewną presję, ponieważ jechałem do Londynu jako aktualny mistrz świata, a więc faworyt. Ogromne podziękowania należą się naszym kibicom, którzy w tych zwycięstwach mają swój o g r o m ny udział. Hala ExCel w Londynie

i boksie. Polscy kibice kursowali więc po całej hali, od jednej dyscypliny do drugiej, ale zawsze byli w odpowiednim momencie tam, gdzie trzeba. Moje pojedynki były bardzo trudne i wygrywałem je tylko dzięki większemu od rywali doświadczeniu. Mam już 38 lat, zdobyłem w sumie 7 medali na igrzyskach, tytuł mistrza świata, wcześniej wicemistrza i zbliżam się raczej do końca kariery zawodniczej. Myślę więc, że jeśli w organizacji i finansowaniu sportu osób niepełnosprawnych w naszym kraju coś się poprawi, to już raczej nie za moich czasów. A mówią, że sportowiec powinien być optymistą...

Grzegorz Pluta (fot. 3): Medal mnie nie zaskoczył. Spodziewałem się go, a że jest złoty... cóż, to tylko sport, po prostu tego dnia byłem najlepszy. Byłem do tego turnieju bardzo dobrze przygotowany, zwłaszcza mentalnie. Wygrałem więc głównie głową, czyli większą od rywali odpornością psychiczną i spokojem. Atmosfera na igrzyskach była niesamowita, wręcz trudna do opisania. Tysiące zadowolonych kibiców i wolontariuszy, oblegających przez cały czas zawodników, proszących o autografy jeszcze przed zawodami. Znakomici byli polscy kibice, którym należą się gorące podziękowania. Londyn znakomicie przygotował się do tej imprezy, a londyńczycy mówili często i głośno, że są bardziej dumni z paraolimpiady niż z samych Igrzysk Olimpijskich. Gdyby polscy sportowcy niepełnosprawni dostali takie same warunki treningowe podczas przygotowań do tej impre z y, to z całą p ew n o ś cią przywieźliby z Londynu dwa razy więcej medali. Można powiedzieć, że na tym odcinku m a m y jeszcze ogromne rezerwy i możliwości. Ciągle brakuje tylko pieniędzy i sponsorów. Małgorzata Jankowska (fot. 4) zdobyła brązowy medal drużynowo w tenisie stołowym: - Atmosfera była niesamowita. Pozytywne wrażenia pozostaną na długo. Igrzyska były zorganizowane wspaniale i perfekcyjnie. Poprzednio byłam na igrzyskach w Atenach i Pekinie, ale to co przygotowali organizatorzy w Londynie było bez porównania lepsze i doskonalsze pod każdym względem. Pozytywnie zaskoczyły mnie tłumy kibiców i wolontariuszy gotowych nieść pomoc w każdej sytuacji.

Hubert Wiśniewski fot. Tomasz Głażewski

Poludnie Bemowo nr12 z dnia 27 wrzesnia 2012  

Poludnie Bemowo Ochota Ursus Włochy Wola nr 12 z dnia 27 wrzesnia 2012

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you