Issuu on Google+

l Blisko spraw Czytelników l Bez owijania w bawełnę l www.poludnie.com.pl l W centrum uwagi

www.facebook.com/Poludnie.Gazeta https://twitter.com/PoludnieGazeta ISSN 2082 - 6540

Przedszkola Marcin Kierwiński

l

Centrum Interwencji

Masz problem, z którym nie możesz sobie poradzić? Nie możesz przebić się przez zaporę biurokracji? Udaj się do Bielańskiego Centrum Interwencyjnego. Niemało jest spraw, które dla człowieka nieobytego z niuansami urzędniczymi są zbyt skomplikowane. Czasem jednak rozwiązanie ich zależy tylko od właściwego podejścia. Trzeba dowiedzieć się, od czego zacząć www.poludnie.com.pl www.facebook.com/Poludnie.Gazeta https://twitter.com/PoludnieGazeta i dalej idzie już dużo łatwiej. NieRok IX nr 3 (144) l 6 LUTEGO 2014 l Bezpłatnie kiedy potrzebna jest rzeczowa porada, ale bywa, że wystarczy jedynie drobna wskazówka. Z myślą o wszystkich mieszkańcach Bielan borykających się z najróżniejszymi problemami uruchomiono Bielańskie Centrum Interwencyjne. Mieści się ono przy ulicy Żeromskiego 14. Chociaż działa dopiero od roku cieszy się już sporym zainteresowaniem. Biuro czynne jest w drugi i czwarty wtorek miesiąca od godziny 18.15 do 19.45. Porad prawnych udziela Jan Banasiński. Oprócz tego przyjmują radni, a mediatorem i koordynatorem jest Robert Banasiuk. Spoczywa na nim rozpoznawanie problemów i zależnie od sprawy zapraszanie osób kompetentnych w określonych obszarach. Po co taki projekt? Inicjator powstania BCI, Radny Sejmiku Wojewódzkiego Grzegorz Pietruczuk wskazuje, że jest ono odpowiedzią na sygnalizowaną od dawna potrzebę zasięgania fachowych porad. – Od jakiegoś czasu docierały do nas sygnały, że potrzebne jest miejsce, gdzie łatwo i bez zbędnych formalności będzie można uzyskać wsparcie i pomoc - wyW zachodniej części korpusu realizacji łącznika nie trzeba było peronowej. To spory, 38-metrowy cych rozwiązania techniczne na jaśnia. - W rezultacie powstało stacji Centrum Nauki Kopernik wstrzymywać ruchu w tunelu odcinek o wysokości 4 metrów. budowie metra. Przyczyną były Centrum Interwencji i jak na razie Mrożenie gruntu jest jedynym bardzo skomplikowane warunki pomysł się sprawdza – dodaje. trwa wykonywanie korytarza, Wisłostrady, wykorzystano nie/W.A./ który połączy dwie części stacji. spotykaną dotychczas metodę rozwiązaniem, które umożliwia geotechniczne. - Planując te prace, myśleliUtworzą one przyszłą halę pero- równoczesnego mrożenia gruntu wykonanie łącznika pomiędzy nową. solanką – wprowadzaną piono- wschodnią a zachodnią częścią śmy jednocześnie o komforcie Już 11 lutego w CH Blue City Wcześniej budowniczowie za- wo poprzez zamknięty pas ruchu stacji Centrum Nauki Kopernik. mieszkańców. Układ do mrożenia odbędzie się wspólna impreza inmrozili grunt, w osłonie którego tunelu drogowego oraz ciekłym Decyzję taka podjęła grupa spe- gruntu został zaprojektowany formacyjna Zakładu Ubezpieczeń wykonywane jest połączenie azotem – z najniższej kondygna- cjalistów złożona z przedstawicieli tak, by na żadnym etapie prac Społecznych, Trzeciego Urzędu wschodniego i zachodniego kor- cji stacji. Proces ten realizowany wykonawcy, zamawiającego oraz nie było konieczności ogranicza- Skarbowego Warszawa-Śródmiepusu stacji. Po to, aby w czasie był z dwóch stron przyszłej hali instytucji naukowych opiniują- nia obecnej przepustowości tune- ście, Wojewódzkiego Urzędu Pracy lu Wisłostrady – dowiedzieliśmy i Okręgowego Inspektoratu Pracy. się od Mateusza Witczyńskiego, Podczas niej dowiesz się, jak łatwiej rzecznika prasowego AGP Metro i szybciej możesz załatwiać sprawy Polska S.C. urzędowe. Stoiska urzędów będą Z otworów wewnątrz tunelu działały od 14:00 do 20:00 pod Wisłostrady grunt zamrażany był fontanną na poziomie -1. Bartosz Dominiak, naczel- za pomocą solanki, a nie azotem, łówki zostały sprywatyzowane Karol Olszewski i prowadzą je dziś firmy prywat- nik w Urzędzie Dzielnicy Ursy- dzięki czemu ruch pojazdów WiWiele krytycznych słów kierowa- ne? Ilu uczniów korzysta obecnie nów: - Na terenie naszej dzielni- słostradą może odbywać się przez li rodzice pod adresem zarządów z posiłków w szkolnych stołów- cy stołówki szkolne działają we cały czas normalnie. Zastosodzielnic, które postanowiły zaosz- kach? Jak kształtują się ceny tych wszystkich szkołach publicznych. wanie różnych metod mrożenia, czędzić na etatach kucharek i pod- posiłków? Jakie są opinie rodzi- Tylko w nielicznych placówkach a więc ciekłym azotem i solanką, kuchennych. W latach 2012–2013 ców o tych posiłkach oraz o ich posiłki przygotowywane są przez na tak ograniczonym obszarze w części szkół – za sprawą samo- cenach? Na nasze pytania odpo- ajentów lub firmę cateringową. stanowi rozwiązanie innowacyjrządu - pojawili się ajenci i firmy wiedzieli rzecznicy prasowi jede- Spośród 15 szkół podstawowych ne. Budowniczowie dbają teraz cateringowe dostarczające posiłki. nastu urzędów dzielnic. Prosimy ajent przygotowuje posiłki dla o to, by utrzymać taki stan zaW ilu szkołach na terenie Pań- czytelników o ustosunkowanie szkół podstawowych nr 323 oraz mrożenia, aby grunt był w pełni stwa dzielnicy działają szkole się do przedstawionych poniżej 340. zestalony. dokończenie na stronie 3 stołówki? W ilu szkołach te sto- wypowiedzi. dokończenie na stronie 8 Fot. AGP Metro Polska

Kilka dni temu uczestniczyłem w otwarciu bardzo oczekiwanego, nowego przedszkola w Wawrze. Piękny, nowoczesny, funkcjonalny budynek zrobił duże wrażenie na wszystkich, a szczególnie na dzieciach, które już za chwilę będą z tego obiektu korzystać. Historia tej inwestycji – z powodu niesolidności wykonawcy – nie była prosta, ale determinacja władz samorządowych sprawiła, że ponad dwustu małych Warszawiaków będzie spędzało czas i uczyło się w (przystosowanym także do potrzeb niepełnosprawnych) wyjątkowym miejscu. I takich faktów – nowych lub rozbudowanych i zmodernizowanych szkół i przedszkoli – mamy w ostatnich kilku latach w Warszawie wiele. To cieszy, bo wiadomo, że jednym z czynników służących rozwojowi miasta jest zwiększanie komfortu życia jego mieszkańców. To, że powstają nowe miejsca w przedszkolach i szkołach, że dzieci mogą się uczyć w placówkach blisko swoich domów, sprawia, że Warszawa staje się miastem coraz bardziej przyjaznym ludziom młodym. To szczególnie ważne w takich dzielnicach jak Wilanów czy Białołęka – dzięki konsekwentnej polityce inwestowania w edukację udaje się nadrabiać zaniedbania poprzednich ekip, które pozwalały na ekspansywne budownictwo mieszkaniowe, nie myśląc przy tym o koniecznych przecież budynkach użyteczności publicznej jakimi są żłobki, przedszkola i szkoły. I tak w Wilanowie w tym roku powstanie bardzo potrzebne przedszkole w Miasteczku Wilanów. To jedno z siedmiu, które w najbliższych miesiącach zostaną oddane do użytku w Warszawie. Po 2014 r. otwarte zostaną budowane już placówki na Ursynowie, Bemowie, Mokotowie, Woli i w Wesołej. Od 2007 r. liczba miejsc w przedszkolach wzrosła o trzynaście tysięcy. Ważne, by utrzymać tę dobrą tendencję zwiększania dostępności do edukacji przedszkolnej. Temu ma służyć przekazanie dzielnicom 75 milionów zł na kolejne zadania inwestycyjne w tym obszarze. Dzięki tym środkom na Białołęce powstaną trzy nowe przedszkola, a jedno zostanie rozbudowane o kolejne oddziały – wszystko za kwotę 31 mln. Bemowo rozbuduje dwie szkoły, by utworzyć w nich oddziały przedszkolne.

Grunt zamrożony

Ceny obiadów w szkołach

Bezpłatne się Badanie Zapisz już dziś Słuchu

więcej na stronie 4

1%

Przyjmujemy zamówienia na publikację ogłoszeń organizacji pożytku publicznego: 22 844-19-15 reklama@poludnie.com.pl Terminy publikacji do uzgodnienia Ceny promocyjne!


2

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Mamy możliwości, chęci i ambicje Z Witoldem Konem, dyrektorem bielańskiej biblioteki rozmawia Władysław Adamski - Panie dyrektorze czy w bieżącym roku na półki biblioteczne będzie trafiać więcej, czy mniej książek w porównaniu z poprzednimi latami? Inaczej mówiąc, jak wyglądają plany zakupów?

- Myślę, że zachowamy status quo w stosunku do roku 2013. Ten poziom jest zagwarantowany. Z drugiej strony nie oznacza to zabezpieczenia wszystkich naszych potrzeb i będziemy szukać środków, jeśli nie zwiększających budżet, to spoza budżetu. Znajdzie to naturalnie odzwierciedlenie w skali zakupu nowości wydawniczych. - Czym zaglądających do bielańskich placówek poza nowymi książkami może zaskoczyć Biblioteka? - W gruncie rzeczy ciągle tym samym. Przede wszystkim naszą aktywnością, która na pozór nie jest wiązana z działalnością bibliotek, ale którą realizujemy od paru ładnych lat.

Najważniejsze w tym jest, że każdy pomysł, jaki przygotowujemy, każde wydarzenie mieszczące się w szeroko rozumianym obszarze kultury przyciąga ludzi, a więc zarówno tych, którzy korzystają z naszej biblioteki, jak i tych, którzy być może dopiero zaczną korzystać. - Mówimy tu o wystawach, przedstawieniach dla dzieci, koncertach… - Tak, ale też i o spotkaniach z ludźmi, projekcjach filmowych, dyskusjach nad książkami i innych rozmowach. Służy to temu, aby do biblioteki trafiali ludzie, którzy potencjalnie mogą stać się czytelnikami naszych książek. - Które z tegorocznych wydarzeń kulturalnych spostrzega pan jako wydarzenie roku? - Rok się dopiero zaczyna. Trudno, zatem oceniać. Okazji będzie bardzo dużo, gdyż jest to rok wielu poważnych rocznic. Biblioteka będzie się w nie wpisywać. W minionym roku byliśmy np. niezwykle aktywni przy świętowaniu wejścia Chorwacji do Unii Europejskiej. Chociaż na pierwszy rzut oka wydawało się to mało związane z biblioteką, to uważam, że jeśli posiadamy instrumentarium, ludzi, możliwości, chęci i ambicje to, dlaczego mamy nie brać udziału we wszystkim, co jest interesujące? - Czy taka otwartość nie okazuje się zbyt obciążająca? - Wprost przeciwnie. Bardzo miłe dla nas jest to, że wielu aktywnych ludzi, którym leży na sercu wyeksponowanie jakiegoś

faktu, zwraca się do nas o pomoc i z propozycją współpracy. Wiedzą, że znajdą tu oparcie. My z kolei chętnie w to wchodzimy i niekiedy nawet bierzemy w tym udział jako współorganizatorzy. - A tak na marginesie naszej rozmowy, co pan ostatnio czytał? - Może to będzie dziwna odpowiedź, ale czytam różne rzeczy w zależności od tego, jakie mam warunki. Ostatnio na przykład przeglądałem w wannie album Warszawa na starej fotografii. Wieczorami czytam, po raz kolejny zresztą, Rezydencję Williama Faulknera, a w weekendy złożone z trzech tomów wznowienie pamiętników żołnierzy Batalionu Zośka.

Komisariat Policji Metra Warszawskiego

Legitymowanie - obowiązki i prawa Legitymowanie jest to ustalenie lub potwierdzenie tożsamości osoby. Istnieje wiele przyczyn legitymowania. Najczęściej wykonuje się je w celu rozpoznania, zapobiegania oraz wykrywania sprawców przestępstw i wykroczeń, ustalania świadków zdarzeń powodujących naruszenie porządku publicznego lub bezpieczeństwa, a także między innymi w celu poszukiwania osób zaginionych i ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości. Funkcjonariusze Policji dokonują legitymowania również na polecenie

sądu, prokuratora, organów administracji państwowej oraz samorządu terytorialnego. Legitymowanie bardzo często mylone jest zatrzymaniem, jednak są to dwie różne czynności. Zatrzymanie sprowadza się do ingerencji w konstytucyjne prawo do wolności, a więc polega na krótkotrwałym jej pozbawieniu, co oznacza, że zatrzymany nie może się swobodnie przemieszczać ani kontaktować z innymi osobami. Natomiast legitymowanie jest czynnością administracyjno–porządkową, podczas której nie do-

chodzi do naruszenia godności ludzkiej ani praw człowieka. Podstawą prawną legitymowania jest Ustawa o Policji z dnia 6 kwietnia 1990 r., a dokładnie art. 15 ust. 1 pkt 1, który traktuje o tym, że policjanci podczas przeprowadzania czynności operacyjno–rozpoznawczych, dochodzeniowo–śledczych i administracyjno–porządkowych mają prawo do legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości. Zgodnie z Rozporządzeniem Rady Ministrów z 26 lipca 2005 r. w sprawie sposobu po-

stępow ania przy wykonywaniu niektór ych uprawnień policjantów, przystępując do legitymowania każdy policjant jest obowiązany podać swój stopień, imię i nazwisko, w sposób umożliwiający odnotowanie tych danych, a także podstawę prawną i przyczynę podjęcia czynności służbowej. Ponadto policjant nieumundurowany ma obowiązek okazać legitymację służbową, dokończenie na stronie 5

również upamiętnienie Czesława Niemena poprzez odgrywanie „Snu o Warszawie” z miejskiego ratusza - w 75 lecie urodzin artysty – o to zabiegam wspólnie z rodziną Czesława Niemena. Będę zabiegał o powstanie systemu informowania osób posiadających abonament mieszkańca o wprowadzeniu tzw. „czasowego zakazu parkowania”, poprzez sms-y do każdego zainteresowanego, a także poprzez wywieszanie informacji na parkometrach i wejściach do budynków. Ponadto będę się starał o realizację mojego wniosku o ustawienie przenośnych toalet w najbliższej okolicy miejskich placów zabaw. Jednak dla mnie najważniejsza celem jest powstanie wind na most Poniatowskiego. Wprawdzie dzięki wspólnym działaniom z Markiem Sołtysem - „Szalonym Wózkowiczem” udało się przekonać Stołecznego Konserwatora Zabytków i Zarząd Dróg Miejskich do wydania zgody na budowę, ale wciąż nie udaje się znaleźć środków na powstanie tak ważnej inwestycji dla Powiśla. W tym roku mam nadzieję, że dzięki Państwa głosom uda się ją przeforsować. Przygotowaliśmy wspólnie z Markiem Sołtysem i Fundacją Mama wniosek o budowę dwóch wind na most Poniatowskiego przy Solcu. Bardzo proszę Pań-

stwa o głosowanie w dniach 2030 czerwca na projekt „Windy na Most Poniatowskiego”, w ramach budżetu partycypacyjnego Dzielnicy Śródmieście. Pragnę dodać, że pracuję w zespole budżetu partycypacyjnego Dzielnicy Śródmieście i bardzo chętnie pomogę przy powstawaniu Państwa pomysłów m.in. na dwóch najbliższych dyżurach 10.02 i 03.03 od 16.00 do 18.00 w Urzędzie Dziel-

nicy Śródmieście. A także 13.02 na spotkaniu z radnymi Dzielnicy w sprawie budżetu partycypacyjnego w lok. 10 w Al. Jerozolimskich 30 od godz. 17.30. Serdecznie zapraszam.

Pracuję dla sąsiadów W poprzednim wydaniu „Południa” przedstawiłem najważniejsze sprawy, które udało mi się wspólnie z Państwem poprawić w Dzielnicy. Dzisiaj przedstawię rewers mojej pracy, czyli najważniejsze postulaty, o które zabiegam od trzech lat, a które nadal wymagają przypominania władzom. Ze 196 interpelacji, które napisałem w Państwa imieniu do władz Dzielnicy i Miasta, efekt odniosły tylko niektóre. Zawsze jednak jestem dobrej myśli i wiem, że na rozwiązanie problemów należy poczekać i nie zrażać się takimi bolączkami, jak np.: brak środków w budżecie. Cierpliwość i pewność, jaką daje Państwa poparcie, to największa broń każdego radnego, który pracuje na co dzień z mieszkańcami. W tym roku zapewniam Państwa, że nadal będę zabiegał o zainteresowanie władz miejskich i dzielnicowych sprawami, o których urzeczywistnienie proszą mnie mieszkańcy, w związku z powyższym będę walczył o: ukwiecenie placu Zofii Wóycickiej i o upiększeniem parku im. Janiny Porazińskiej, tak by spełniał swoją funkcję parku literackiego dla dzieci. W obu postulatach wspieram wieloletnie działania Pani Elżbiety Wolffgram z Towarzystwa Przyjaciół Warszawy Oddział Powiśle. Ponadto razem

z koalicją mieszkańców „Ciszej proszę” będę interweniował w sprawie wzmocnienia patroli policji w rejonach działania klubów nocnych, szczególnie na Powiślu, gdzie łamane jest prawo mieszkańców do spokojnego snu. Będę zabiegał o odtworzenie miejsc parkingowych przy ul. Kopernika oraz o budowę nowych ścieżek rowerowych, które połączą sieć dróg rowerowych w Śródmieściu. Dużym wyzwaniem są doraźne remonty dróg, szczególnie po zimie. W tym roku będę prosił o remont ul. Wiejskiej i przypominał wspólnie z Zarządem i mieszkańcami Spółdzielni „Torwar” o remoncie ul. Górnośląskiej, pod której częścią będzie modernizowana sieć przyłączy, ale część tej ulicy można wyremontować. Wspierać będę działania mieszkańców w sprawie ochrony jordanka przy ul. Szarej. Wspólnie z mieszkańcami Powiśla, a szczególnie z Panią Cecylią Melnik, będziemy czekać na powstanie pamiątki w miejscu mszy papieskiej z 1991 r. na Agrykoli. Staram się także o przywrócenie na przedwojenne miejsce pomnika „Ku chwale poległych dowborczyków”, co prawdopodobnie nastąpi po przeniesieniu Muzeum Wojska Polskiego do Cytadeli. Nadal wspólnie z władzami Spółdzielni „Powiśle” będę zabie-

gał o zainteresowanie miejskich wodociągów modernizacją starego połączenia wodociągowego w rejonie ul. Kruczkowskiego, które wpływa na pogorszenie jakości wody. Będziemy też prosić ZDM o to, żeby pamiętali o obiecanym remoncie ul. Solec od mostu Średnicowego do mostu Poniatowskiego. Wspólnie z mieszkańcami będę starał się zainteresować Zarząd Transportu Miejskiego skierowaniem linii autobusowej 105 wzdłuż dawnej linii 155 na Powiślu, po wybudowaniu stacji II linii metra. Tak aby Powiśle Płd. mogło dojechać do stacji metra. Ważne dla mnie i członków TPW o. Powiśle jest uruchomienie muzeum w jednej z sal byłej elektrowni. Będę zabiegał o poprawę bezpieczeństwa przejść dla pieszych na ul. Ludnej, od Okólnika do Solca, a także o wydłużenia czasu działania zielonego światła w Al. Ujazdowskich. Będę starać się o wyliczenie mniejszej stawki z tytułu użytkowania wieczystego w budynkach mieszkalnych stojących od dawna, jak i w przypadku ustanowienia odrębnej własności dla miejsc postojowych. Będę dążył do znalezienia środków na rewitalizacji parku Rydza-Śmigłego, a także na powstawanie siłowni plenerowej w tym parku. Ważnym dla mnie projektem jest

Daniel Łaga, radny Dzielnicy Śródmieście (PO) daniellaga@interia.pl

Żolibórz Podobno nazwa Żoliborz pochodzi z panującego w Europie przez dwa stulecia, języka francuskiego - joli bord (piękny brzeg). Niewiarygodne. Kiedyż to być mogło! Po pięknie tego brzegu nie ma przecież najmniejszego śladu. Od tyłów siedziby Klubu Sportowego „Spójnia” począwszy, w kierunku północnym o żadnym pięknie, według żadnych kryteriów nic powiedzieć się nie da. Przyłożył do tego rękę z pewnością namiestnik cara Mikołaja I w Królestwie Polskim, feldmarszałek Iwan Paskiewicz. Przybył do Warszawy w celu stłumienia powstania listopadowego. Stłumiwszy je wziął się energicznie do wysiedlania, niszczenia dziesiątek tysięcy posesji, domów, willi, pałacyków, ogrodów, by na ich gruzach wybudować Cytadelę Aleksandrowską, po-

tworną twierdzę będącą bazą wypadową do pacyfikacji Warszawy, z więzieniem śledczym i miejscem straceń niepokornych Polaków. Więc może nazwa pochodzi od, zdaje się, fonetycznie bliższego JOLI BOUCHE (piękne usta) Żolibórz. Może to ślad po jakiejś nieznanej nawet z imienia miejscowej białogłowie, właścicielce wołających o pocałunek zjawiskowych ustach, tak pięknych, że aż do nazwy dzielnicy się dostały? Zaglądając w oczy tej dzielnicy od strony praskiej Wisła mogłaby, przy jakiejś dozie wyobraźni, być jej ustami, wcale pięknymi, bo wygiętymi w kierunku kącików pogodnie w górę, a w przeszłości, bo rzeka przecież żyje, może jeszcze piękniejszymi. Ich uroda – może - była jak ta cicha woda. Włodzimierz Rynowiecki


POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan Do przeczytania jeden Kopff

Kontrofensywa Pan premier ciężko opadł na fotel i ukrył twarz w dłoniach. - Dlaczego ten naród taki niewdzięczny – załkał - przecież ja tak ciężko haruję! A opozycja nie ma nic do roboty, dlatego od rana do nocy nic, tylko mi ubliża i ciuła na tym procentowe punkty poparcia! Ale - dosyć tego! - pan premier wstał nagle i ogarnął surowym spojrzeniem swą radę ministrów. Ministrowie struchleli, czyżby znów miały polecieć głowy? - Musimy znaleźć jakiś sposób dotarcia do Polaków, bo na media nie mamy co liczyć - stwierdził szef rządu. - Każde potknięcie wykorzystują bezlitośnie - tu spojrzał na minister Bieńkowską, której wypowiedź o klimacie zmusiła go do przeprosin całego narodu. Wiem, wiem, miała pani rację, ale trzeba było zręczniej, łagodniej i z troską na twarzy... no, proszę nie płakać, pani wicepremier. To już się stało i słupki poparcia zleciały. A teraz zawiało parę wiosek na Lubelszczyźnie. Panie Trzaskowski - zwrócił się do nowego ministra administracji, - co pan na to? Znowu będę musiał przepraszać? Wywołany do tablicy wyjąkał: - Nie trzeba, panie premierze, ja sam... Premier kontynuował: Proszę się ciepło ubrać i pojechać na miejsce! I wziąć łopatę! Helikopter czeka! Minister Trzaskowski z trzaskiem zatrzasnął za sobą drzwi. Zapadła cisza. Po chwili głos zabrała pani minister edukacji. - Mamy dobrą wiadomość dla wyborców: podręcznik dla pierw-

szoklasistów będzie za darmo! sądziła, że ta wiadomość uspokoi nieco pana premiera. Była w błędzie. Pan premier się wściekł. - Trzeba chyba wydrukować podręcznik dla obywateli, bo nikt się nie orientuje, kto w naszym kraju odpowiada za drogi i ich odśnieżanie, kto za szpitale i lekarzy, kto za bałagan na kolei, a nawet kto jest dzisiaj premierem. Niektórym się zdaje, że Kaczyński - jemu zresztą też! - podniósł głos jeszcze o ton wyżej. - Tylko dlaczego ja za wszystko mam odpowiadać?spytał retorycznie. - W telewizji pokazali jakąś babinę, która miała pretensję, ze zmarzła w pociągu, bo ciepłej herbaty nie było i że to moja wina – premier nalał sobie kawy z termosu. - Też mam ją przepraszać, a może pojechać na miejsce i zaparzyć? Ulung czy Lipton? Ile łyżek cukru? - niemal wrzeszczał. Podniósł filiżankę i wypił duszkiem jej zawartość. Przerwę w perorze wykorzystała pani rzecznik prasowy. - Dla uspokojenia nastrojów - zaczęła pojednawczo - mam dobrą wiadomość. Pan paprykarz już nie popiera PiS-u! Mamy jeden głos więcej - popatrzyła na premiera. Ten nieco złagodniał. Ośmielona tym pani rzecznik wystąpiła ze śmiałą propozycją. - Jak wiemy, w komunikacji ze społeczeństwem nie możemy liczyć na media. Dlatego proponuję wykorzystać dostępne nam środki przekazu. Można w czasie przelotów helikopterem zrzucać ulotki z karykaturami politycznych

przeciwników, można także wykorzystać Internet, w czym pomoże nam minister Sikorski, specjalista od celnych wpisów na Twitterze - pan minister chrząknął dyplomatycznie - a przede wszystkim uruchomić telefoniczny numer, pod którym każdy obywatel mógłby osobiście usłyszeć przeprosiny pana premiera. Szef rządu osłupiał. - Czy pani jest przy zdrowych zmysłach? Mam przez cały dzień dyżurować przy telefonie i wysłuchiwać obelg? - Ależ nie - pani Małgosia starała się mu wytłumaczyć swój pomysł. - Nagra się przeprosiny na automatyczną sekretarkę. Po uzyskaniu połączenia będzie można usłyszeć nagrany pański głos, o, mam projekt komunikatu: „Ja, Donald Tusk przepraszam wszystkich za wszystko i pamiętajcie - Kaczyński was nie przeprosi nawet za Macierewicza. Głosujcie na Platformę!” Dobre? - powiodła wzrokiem po zebranych. Rozległy się nieśmiałe oklaski. Pan premier całkiem się rozchmurzył. - A więc przechodzimy do politycznej kontrofensywy. Słusznie, bo nie można dopuścić PiS-u do władzy! Wyobraźcie sobie – zażartował - Fotygę ponownie jako ministra spraw zagranicznych! Czemu się, Radek, śmiejesz? Nagle drzwi się otwarły i wpadł zziajany minister Trzaskowski. - Przepraszam, ale wróciłem, bo muszę zmienić buty! Na lotnisku powiedzieli mi, że w Hrubieszowie już nie pada, ale za to jest odwilż i będzie pewnie

Koksowniki Na ulicach Warszawy pojawiły się koksowniki, gdy temperatura osiągnęła kilkanaście stopni Celsjusza. Ustawiono je w 20 punktach miasta.

W każdym koszu mieści się około 10 kg koksu wraz z podpałką. W zależności od pogody tzn. od siły wiatru i intensywności opadów może się on palić około

się Zarząd Remontów i Konserwacji Dróg. Oczywiście gdy teraz przyszło ocieplenie koksowniki znikną z ulic. Do końca zimy jeszcze spo-

W pierwszej kolejności koksowniki zostały ustawione w sąsiedztwie przystanków, na których zatrzymuje się duża liczba autobusów i tramwajów wielu linii. Również stacje kolejowe będące miejscami przesiadek w drodze z i do Warszawy zostały wytypowane jako miejsca ustawienia koksowników.

8 godzin. Koks powinien być zatem uzupełniany średnio trzy razy na dobę. Temperatura w samym koszu zależnie od stanu rozżarzenia wynosi 700-1000 st. C, przy barierkach ochronnych ok. 80 st. C. W bezpośredniej bliskości palącego się koksownika należy zachować szczególną ostrożność. Obsługą koksowników zajmuje

ro czasu zostało a więc mocny mróz może wrócić a z nim gorące kosze. Na zdjęciu pan Krzysztof ogrzewa się na przystanku autobusowym na skrzyżowaniu ulicy Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich. Fot. Andrzej Sitko

powódź. Taki klimat, jak mówi pani wicepremier! Wezmę tylko gumiaki, wodery i lecę! - wybiegł pospiesznie. W lepszych nastrojach Rada Ministrów zakończyła obrady, ministrowie się rozeszli, ale pan premier się zadumał. - Mój minister w gumiakach. Do czego to doszło! Nowak - to był minister! Lśniące buty, dobry garnitur, drogi zegarek... Szkoda chłopa! Z kim ja teraz muszę pracować dla dobra ojczyzny! - westchnął i zapalił cygaro.

Głos oddajmy ludziom

Demagodzy wiedzą, że im ogólniejsze hasło, tym mniej trzeba tłumaczyć się z konkretów. Bez ograniczeń wykrzykują więc górnolotnie brzmiące frazesy, licząc na brak naszej dociekliwości. Grają na emocjach, niczym wytrawny skrzypek na swoim instrumencie. Przykład tragedii Smoleńskiej może być tego dobrym przykładem. Co najgorsze podsycają te emocje miesiącami, tracąc z oczu Antoni Kopff to wszystko, czym żyje przeciętny a.kopff@wp.pl człowiek. Życie składa się jednak

Przedszkola dokończenie ze strony 1 Pieniądze na rozbudowę są także dla Ursynowa (trzech przedszkoli), Bielan, Targówka, Rembertowa, Ursusa, Mokotowa, Wesołej, Wilanowa, Woli i Żoliborza. Ten zastrzyk gotówki to duża szansa. Liczę, że tak samo postrzegają to włodarze Ursynowa. Liczę, że przełamią dotychczasową niemoc inwestycyjną przez dobre wykorzystanie pieniędzy na nową placówkę i rozbudowę trzech kolejnych.

Przedszkola nie mają barw p olit yc z nych, one są po prostu bardzo potrzebne mieszkańcom naszego miasta. O wiele bardziej niż osobiste ambicje i marzenia o „wielkiej polityce” burmistrza Ursynowa, który zamiast dbać o rozwój swojej dzielnicy całą energię wkłada w organizowanie referendum i toczenie politycznych wojen.

3

z drobnych spraw. Ogólne koncepcje i rozwiązania brzmią może i ciekawie, ale, jak pokazuje praktyka życiowa, niewiele wnoszą do naszej rzeczywistości. Nie kryję zatem niechęci do wszelkiej maści demagogów. Jakby na przekór im cenię również każdą rozsądną inicjatywę pozwalającą ludziom decydować samodzielnie. Wiadomo, że referendum nie można przeprowadzać w każdej sprawie. Oznaczałoby to zbyt duże koszty, a także degradację tego wyjątkowo demokratycznego rozwiązania. Nic jednak nie szkodzi, aby sondować opinię społeczną mniej kosztownymi metodami. Dowód na to, że to możliwe, mieliśmy ostatnio na Bielanach. Zapytano wówczas mieszkańców o to, czy sypać zimą sól na ulicach Bielan? Wydawałoby się banalne zagadnienie, ale pamiętając ubiegłoroczne utyskiwania z tym związane postanowiono oddać decyzję mieszkańcom dzielnicy. Można było głosować poprzez Internet, a także oddać głos w placówkach oświatowych. Udział w sondażu wzięły 2192 osoby. dokończenie na stronie 5


4

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Jak powstało IV Liceum im. Adama Mickiewicza

Gimnazjum Konopczyńskiego Marcin Kalicki Pod koniec XIX wieku, w 1897 roku, mimo wciąż panującej akcji rusyfikacyjnej, udało się Emilianowi Konopczyńskiemu, emerytowanemu już nauczycielowi warszawskiego rządowego gimnazjum otrzymać koncesję na otwarcie nowej szkoły, która w późniejszym okresie otrzymała imię wybitnego polskiego poety, Adama Mickiewicza. Sześcioklasowa Męska Szkoła Realna, mająca początkowo swoją siedzibę przy ulicy Składowej 3 (obecnie jest to ulica Pankiewicza), została przeniesiona po trzech latach do dawnego pałacu Uruskich przy ulicy Aleksandria (dzisiejsza Kopernika). Mimo obowiązującego nauczania w języku rosyjskim nauczycielami w gimnazjum byli sami Polacy, przez co szkoła nie uzyskała praw szkół rządowych, a kończąca ją młodzież musiała zdawać egzamin dojrzałości w szkołach rosyjskich. Te fakty, a także liczna konkurencja spowodowały, iż z początkowej liczby uczniów blisko dwustu czterdziestu, liczba ta spadła następnie w roku szkolnym 1904/05 do około stu trzydziestu. Sytuacja ta diametralnie zmieniła się na początku 1905 roku. 28 stycznia do strajku ro-

botników dołączyła młodzież, domagająca się powrotu języka polskiego do szkolnych murów. Po burzliwym wiecu 19 lutego z udziałem kuratora rosyjskiego oraz rodziców, grupa osób niezadowolonych z ustaleń, jakie na nim zapadły, podjęła decyzję, że od następnego dnia nauczanie odbywać się będzie w języku polskim. Okazało się, iż decyzja ta została wprowadzona w życie tylko w trzech żeńskich szkołach oraz jednej męskiej - gimnazjum Konopczyńskiego. „Był to śmiały krok, którego skutków nie można było przewidzieć. W gimnazjum spodziewano się, że na Emiliana Konopczyńskiego, nauczycieli i uczniów spadną represje” – wspomina honorowy członek Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Mickiewicza w Warszawie, historiograf Konopczyńskiego Ryszard Pasternak. W innych szkołach już za zgodą władz carskich język polski został wprowadzony dopiero jesienią 1905 roku. Wydarzenie to spowodowało, iż oblegane do tej pory szkoły rządowe drastycznie pustoszały, a prym wiodły szkoły prywatne. Nie inaczej było także w przypadku gimnazjum Konopczyńskiego, do którego w roku szkolnym 1907/08 uczęszczało już ponad

sześciuset uczniów. W szkole mieszczącej się przy ulicy Kopernika wprowadzono dużo zmian i unowocześnień, do których zaliczyć możemy: stałego wychowawcę w każdej klasie, zastąpienie dawnego systemu karania nowoczesnymi metodami, jak wezwanie rodziców lub upomnienie wychowawcy, czy też niepraktykowanej dotąd w Warszawie lekcji higieny seksualnej dla uczniów kończących szkołę. Gimnazjum stale rozwijało się, a duże zainteresowanie wśród uczniów spowodowało, iż szkoła musiała zająć praktycznie cały gmach pałacu Uruskich. Rozwijało się także życie społeczne młodzieży. W latach 1910–1911 grupa uczniów zorganizowała się, tworząc Związek Lotniczy Uczniów Szkoły Konopczyńskiego, w 1911 roku na terenie szkoły

Aparat słuchowy – jeden czy dwa? Doktor RYSZARD MIKOŁAJEWSKI, laryngolog z 15-letnim stażem, odpowiada na nasze pytania dotyczące niedosłuchu. Około 500 milionów ludzi na całym świecie cierpi w wyniku ubytku słuchu. Problem najczęściej dotyka osoby starsze, skutecznie utrudniając im funkcjonowanie w stale pędzącym świecie, przeszkadzając w codziennej komunikacji oraz narażając na bolesne uczucie wstydu. Ubytki słuchu różnią się między sobą, jednak zdecydowana ich większość ma charakter obuuszny. – Czy osoby mające ubytek słuchu w każdym uchu powinny nosić dwa aparaty słuchowe? Ryszard Mikołajewski: – Tak, z całą pewnością takie rozwiązanie jest dla nich bardzo korzystne. Każdy mój pacjent, którego udało mi się przekonać do dwóch aparatów, potwierdzi moje s��owa. – Może Pan podać przykłady z życia codziennego? R. M.: – Rozpatrzmy choćby dźwięk klaksonu samochodowego. Docierający do uszu sygnał informuje nas o niebezpieczeństwie. W ciągu ułamka sekundy mózg porównuje informacje z obu uszu, takie jak natężenie fal dźwiękowych oraz momenty, w których dźwięk dobiegł do każdego ucha. Dzięki temu natychmiast zdajemy sobie sprawę, z której strony dochodzi dźwięk i jak daleko znajduje się jego źródło oraz jesteśmy w stanie uniknąć niebezpieczeństwa.

– Ogromnym kłopotem niedosłyszących pacjentów jest także rozumienie mowy w hałaśliwym otoczeniu. Czy dwa aparaty pomagają rozwiązać także i ten problem? – R. M.: – Hałas otoczenia utrudnia rozumienie mowy. Dla osób, które nie słyszą oboma uszami tak samo dobrze, wyodrębnienie poszczególnych głosów jest trudne. Mózg potrzebuje informacji z obu uszu, aby skutecznie rozróżniać dźwięki w trudnych sytuacjach słuchowych, takich jak rozmowa w zatłoczonej kawiarni lub w pomieszczeniu, do którego dobiegają hałasy przejeżdżających ulicą pojazdów. Dwa aparaty słuchowe pozwalają wspomóc naturalną zdolność mózgu do „filtrowania” hałasów dochodzących z tła. – Lekarze zwracają także uwagę na ryzyko utraty zdolności rozumienia mowy w przypadku zupełnej rezygnacji z noszenia aparatu słuchowego. Czy może tak się stać, jeśli nosimy tylko jeden aparat? R. M.: – Zjawisko, o którym pan wspomina, to tak zwana deprywacja słuchu. Polega na stopniowym traceniu przez mózg umiejętności przetwarzania informacji w wyniku trwałego braku pobudzania ucha bodźcem akustycznym. Im wcześniej zdecy-

dujemy się na noszenie aparatu słuchowego na dotkniętym ubytkiem słuchu uchu, tym mniejsze ryzyko wystąpienia deprywacji słuchu oraz tym większa korzyść z noszenia aparatów słuchowych. W dwóch aparatach słuchowych dźwięki są przyjemniejsze do słuchania, nie trzeba się wysilać, aby je usłyszeć. W naturalny sposób są odbierane czysto, z odpowiednim poczuciem głośności i przestrzenności. Uzyskanie takiego efektu z jednym aparatem słuchowym nie jest możliwe w przypadku osób dotkniętych ubytkiem słuchu w obu uszach.

Zapraszamy do naszych gabinetów: ul. Koszykowa 78, (Przychodnia CePeLek) tel. 22 425 67 06 ul. Żeromskiego 33, (przychodnia specjalistyczna) tel. 22 499 66 30 ul. Cegłowska 80, (Szpital Bielański) tel. 22 392 91 99 Posiadamy sieć ponad 80 gabinetów całej Polsce. INFOLINIA SŁUCHMED APARATY SŁUCHOWE: 801-000-819

utworzono tajny skauting, przekształcony następnie w 3 Warszawską Drużynę Harcerską, tworzono kółka samokształceniowe. Po śmierci Emiliana Konopczyńskiego 10 marca 1911 roku zaczęto się zastanawiać, w jaki sposób uczcić tak wspaniałego pedagoga. Zdecydowano ostatecznie, że najlepszym pomni-

podczas rozdania matur do szkoły zawitali m.in. Stanisław Wojciechowski ówczesny Prezydent Rzeczypospolitej, a także premier Władysław Grabski, których synowie zdali z dobrym wynikiem egzamin dojrzałości. W kolejnych latach szkołę ukończył także syn wicepremiera, ministra skarbu Eugeniusza Kwiatkowskiego.

dy specjalnej gazety „Południe” Zdzisław Jeziorański, czyli Jan Nowak-Jeziorański, naczelnik „Szarych Szeregów” Stanisław Broniewski „Stefan Orsza”, poeta Władysław Broniewski, marszałek Sejmu I kadencji Wiesław Chrzanowski, aktor Edward Dziewoński, współtwórca „Szarych Szeregów” Jan Rossman i wielu,

kiem będzie wybudowanie nowego gmachu szkoły. 3 września 1913 roku mury zostały poświęcone przez przewodniczącego Związku Harcerstwa Polskiego, księdza Jana Pawła Mauersbergera, a pierwsze zajęcia odbyły się w nim już dnia następnego. Szkoła, w której mogło mieścić się w tym okresie nawet siedmiuset pięćdziesięciu uczniów, od 1915 roku oficjalnie przyjęła imię Emiliana Konopczyńskiego. Wykształciła ona do momentu odzyskania przez Polskę niepodległości szereg wybitnych postaci, m.in.: późniejszego prezydenta miasta stołecznego Warszawy – Stefana Starzyńskiego, aktora Henryka Szletyńskiego, doskonałych tenisistów Edwarda Kleinadla, Stanisława Czetwertyńskiego, lekkoatletę Wacława Gebethnera oraz jego brata, piłkarza Tadeusza Gebethnera, poetę Leszka Serafinowicza czyli Jana Lechonia. Rok 1919 przyniósł kolejne wielkie zmiany. Po zakończeniu I wojny światowej w Warszawie początkowo powstało osiem państwowych gimnazjów męskich. Wśród nich znalazła się szkoła Konopczyńskiego, która została upaństwowiona na wniosek grona pedagogicznego, otrzymując równocześnie nr 4 oraz imię znakomitego polskiego poety Adama Mickiewicza. Jednocześnie szkoła otrzymała godło. Dodano także znak na tradycyjnej czapce z czasów powstania placówki, na której teraz widniały litery GM, czyli Gimnazjum Mickiewicza. W uroczystościach szkolnych brali udział najbardziej znani polscy politycy. W 1924 roku

6 grudnia 1936 roku w murach szkolnego budynku podczas zjazdu wychowanków uroczystego odsłonięcia popiersia Emiliana Konopczyńskiego dokonał prezydent Stefan Starzyński. Zmieniono jednocześnie nazwę ulicy, przy której znajdowała się placówka, z ulicy Sewerynówka na ulicę Konopczyńskiego. Do legendy szkoły przeszła także matura z matematyki, którą zdawał Leszek Serafinowicz. Ten wybitny humanista, nie radził sobie z przedmiotami ścisłymi. „Mijał kwadrans, najlepszy z uczniów już rozwiązał pierwsze zadanie, a Lechoń nic. Mija kolejny kwadrans, widać było, że jest już zdenerwowany. W tym momencie wychowawca, ale i srogi nauczyciel Serafinowicza – „Łysy” (Jan Juraszyński, dyrektor gimnazjum w latach 1920 – 1931 – przyp. red.) widząc, że as matematyki już prawie kończy, zaczął krążyć po sali i pochylił się nad nim mówiąc: podrzuć ściągę Serafinowiczowi. Pan dyrektor każe. No to podrzucił. Po latach uczeń ten chwalił się na łamach „Stolicy” w 1957 roku, komu to nie pomógł zdać matury z matematyki” – relacjonuje Ryszard Pasternak jedną z ciekawszych i mało znanych opowieści z życia Jana Lechonia. W okresie międzywojennym wychowało się w szkole wielu wybitnych Polaków. W Powstaniu Warszawskim brało udział bardzo wielu uczniów i absolwentów, m.in.: Lesław Bartelski, Wacław Grodziecki, Andrzej Wojnicz, Roman Olędzki, Juliusz Sieragowski, Henryk Wajs. Gimnazjum Adama Mickiewicza ukończyli także: laureat nagro-

wielu innych, o których by można wspominać przez długi czas. Ponad stu poległo. Od września 1939 roku szkoła funkcjonowała w konspiracji. „Została zorganizowana bowiem szkoła zawodowa, a nawet dwie czy trzy. Ślusarze byli potrzebni Niemcom, więc oni to tolerowali, a była to przykrywka jednocześnie, bo tam odbywały się lekcje IV liceum ” – opowiada znawca historii szkoły, członek Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Mickiewicza w Warszawie – Janusz Hancke. Po zakończeniu wojny szkoła została przeniesiona na Saską Kępę, natomiast w samym gmachu gimnazjum nadal funkcjonowały szkoły zawodowe, a następnie liceum ogólnokształcące. Obecnie w placówce tej znajduje się Zespół Szkół nr 22 im. Emiliana Konopczyńskiego. 8 listopada 2013 roku odbyły się uroczystości związane ze stuleciem powstania gmachu szkoły. W obchodach uczestniczyli przedstawiciele obecnej szkoły im. Adama Mickiewicza, Zespołu Szkół nr 22 oraz nauczyciele, uczniowie, a także wychowankowie IV Liceum Ogólnokształcącego. Dyrektor szkoły, Jerzy Jerzak, uhonorował zaproszonych gości pamiątkowymi medalami. Zaprezentowano znakomitych pedagogów oraz wybitnych uczniów dawnego gimnazjum Konopczyńskiego, jak również wyrecytowano wiersze pisane przez nich. Pokazano w niesamowitej prezentacji multimedialnej unikatowe fotografie z historii szkoły. Redakcja dziękuje Ryszardowi Pasternakowi i Januszowi Hancke za pomoc w zebraniu materiału do publikacji.


POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Kościół katolicki versus kapitalistyczny rynek Wielu zwolenników kapitalistycznego wolnego rynku irytują kolejne deklaracje kolejnych ojców Kościoła, w których ujawniają się po raz kolejny preferencje dla gospodarki centralnie kierowanej. Takie same reakcje pojawiły się po ekshortacji Evangelii Gaudium obecnego papieża Franciszka II. Znowu czytamy więc, że sprawiedliwość wymaga „czegoś więcej niż wzrostu gospodarczego”, że w związku z tym powinny „zostać podjęte decyzje, programy, mechanizmy i procesy w szczególności nastawione na lepszy podział dochodów”. I tak dalej i dalej w dobrze nam wszystkim znanym stylu. Nawet trudno irytować się tym mało przemyślanym interwencjonizmem, tak modnym przecież obecnie i poza Kościołem katolickim. Rozliczne badania pokazują coś wręcz odwrotnego, mianowicie żadne „programy, mechanizmy i procesy” nie przyczyniają się tak dalece do redukcji czy wręcz eliminacji ubóstwa, jak właśnie wzrost gospodarczy. Majstrowanie przy „lepszym” (zwykle oznacza to tzw. urawniłowkę) podziale dochodów z reguły silnie osłabia dynamikę wzrostu gospodarczego. Jest rzeczą interesującą, że wszyscy – religijni czy świeccy –

majsterkowicze tak bardzo ekscytują się nierówną dystrybucją dochodów. Ale rzadko który (o ile w ogóle którykolwiek majsterkowicz) zainteresował się kiedyś nierówną dystrybucją wolności ekonomicznych. A tymczasem to właśnie ten (niedostrzegany na ogół) rodzaj nierówności tkwi u podstaw biedy i niedorozwoju gospodarczego. Zresztą, ten argument Alejandro Chafuena, prezesa wolnorynkowej Atlas Foundation, można i należy rozszerzyć także na nierówną dystrybucję wolności obywatelskich i politycznych. Te ostatnie bowiem wzmacniają poczucie bezpieczeństwa tak przedsiębiorcy, jak i jego własności, wzmacniając bodźce do wydajniejszej pracy, zwiększania zysków, tworzenia oszczędności i zwiększenia skłonności do inwestowania. Warto byłoby może zwrócić uwagę Papieża i jego doradców na bardzo interesujące i dość łatwo dostępne statystyki. Od dawna wykorzystuję np. na swoich uczelnianych zajęciach z globalizacji rysunek pokazujący zmiany poziomu ubóstwa na świecie w ostatnich dwustu latach, latach triumfu kapitalizmu. Otóż ów poziom ubóstwa, mierzony procentem ludności naszego glo-

Komisariat Policji Metra Warszawskiego

Legitymowanie obowiązki i prawa dokończenie ze strony 2 a na żądanie osoby, wobec której podjęto czynność legitymowania, musi umożliwić spisanie zawartych w niej danych. Po zakończeniu czynności służbowych policjant informuje osobę o prawie złożenia zażalenia do prokuratora na sposób przeprowadzenia legitymowania. Należy pamiętać, iż brak dowodu osobistego nie jest powodem do odstąpienia od legitymowania. Dokumentem, na podstawie którego policjant może ustalić tożsamość osoby, jest paszport czy inny dokument z fotografią i z indywidualnym oznaczeniem, tj. serią lub numerem. W sytuacji, gdy legitymowany nie posiada przy sobie żadnych dokumentów, jego tożsamość może być ustalona na podstawie oświadczenia ustnego, jednak wcześniej policjant ma obowiązek pouczyć go o treści art. 65 § 1 Kodeksu Wykroczeń: „Kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania co do tożsamości własnej lub innej osoby, co do swego obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania, podlega karze grzywny”. Natomiast w przypadku odmowy okazania ww. dokumentu,

osoba legitymowana może zostać doprowadzona do jednostki Policji w celu ustalenia tożsamości. W takiej sytuacji policjant ma obowiązek pouczyć legitymowanego o treści art. 65 § 2 Kodeksu Wykroczeń: „Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie udziela właściwemu organowi państwowemu lub instytucji, upoważnionej z mocy ustawy do legitymowania, wiadomości lub dokumentów co do okoliczności wymienionych w § 1”. Tożsamość osoby może być również ustalona na podstawie oświadczenia osoby trzeciej, której tożsamość została ustalona na podstawie okazanego dokumentu tożsamości. Natomiast od czynności legitymowania policjant może odstąpić w sytuacji, gdy zna osobiście osobę legitymowaną. ndl

bu żyjącej za mniej niż $1 dziennie, zmniejszył się z ponad 80% ludności świata do ok. 20% pod koniec XX w. Tak więc, wygenerowany przez kapitalizm wzrost gospodarczy aż czterokrotnie zmniejszył udział biednych wśród ludności świata! Jeśli wziąć pod uwagę, że w okresie poprzedzających wiek XIX-XX dwóch tysiącach lat ten udział zmniejszył się, być może, z ponad 90% do ponad 80%, to rola kapitalizmu jest nie do przecenienia. A żeby już zupełnie pognębić majsterkowiczów, zwłaszcza tych pomstujących na neoliberalizm ostatnich 20-30 lat, to dodam niedawne wyniki obliczeń dla okresu 1970-2006, wykonane przez wybitnego badacza długookresowych trendów (Xavier Sala-i-Martin). Wykazują one, iż udział biednych żyjących za mniej niż $1 dziennie zmniejszył się w tym historycznie krótkim okresie z 26,8% do 5,4%. Mogę dodać tylko jedną re-

Głos oddajmy ludziom fleksję. Silna niechęć, jaką budzi kapitalistyczny rynek i liberalizm, bierze się przede wszystkim z urazów psychicznych odczuwanych przez jego krytyków. Przecież ci krytycy, z lewa lub z prawa, świeccy czy religijni, mają świadomość tego, że namawiają do działań moralnie czy ideologicznie uważanych za głęboko słuszne i potrzebne w ludzkim w działaniu. A tymczasem w zderzeniu ze światem realnym okazują się one nieskończenie mniej skuteczne niż odwołanie się klasyków liberalnej gospodarki do oświeconego interesu własnego jednostki. Bądźmy więc – my liberałowie – wyrozumiali dla ludzkiej słabości, jaką jest owa silna niechęć wyrastająca z kompleksów tych, których idee przegrywają walkę z rzeczywistością społeczną.

dokończenie ze strony 3 Wśród osób głosujących za pomocą strony internetowej 1187 osób opowiedziało się za odśnieżaniem bez użycia soli. Tylko 33 osoby były innego zdania. Z kolei w placówkach oświatowych 816 głosów oddano przeciwko posypywaniu ulic solą, chociaż 189 osób nie sprzeciwiało się temu rozwiązaniu. Ostatecznie ponad 90 proc. uczestniczących w sondzie uznało, że sól nie jest najlepszym środkiem do zwalczania śliskości. Ktoś może powiedzieć, że sondy w takich sprawach są mało istotne. Jeśli jednak poważnie traktujemy samorządność i opinie mieszkańców, to nie ma spraw mniej istotnych. Dla mnie zapytanie mieszkańców, co sądzą na określony temat, jest sto razy właściwsze niż podejmowanie odgórnych decyzji politycznych. Oczywiście, że nie przy każdej decyzji trzeba obligatoryjnie robić sondy, przeprowadzać ankiety i

5

referenda, ale nie zaszkodzi być na bieżąco z opinią społeczną, aby postępować w zgodzie z nią, a nie na przekór. Wreszcie nasuwa mi się pytanie, co dały nam polityczne hasła w rodzaju bezpłatnej opieki medycznej, bezpłatnej oświaty, za którą i tak płacimy, pseudoprogramów zwalczających bezrobocie i wielu innych, z których rządzący się tłumaczą, że nie ma na to wszystko razem środków? Skoro tak, to może zapytajmy społeczeństwo. Jeżeli nie można zrobić wszystkiego na raz, zróbmy chociaż jedną rzecz, a ludzie niech rozstrzygną, czy będzie to bezpłatna i ogólnodostępna opieka zdrowotna, czy na przykład więcej pieniędzy na oświatę? Grzegorz Pietruczuk, radny Województwa Mazowieckiego

www.grzegorzpietruczuk.pl


6

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Antoś pierwszy raz w Warszawie Rafał Dajbor

Na ścianie budynku pod adresem Wierzbowa 5/7 znajduje się tablica, a na niej informacja następującej treści: „22.10.1908 w tym miejscu, przy ulicy Wierzbowej nr 9 odbyła się premiera pierwszego polskiego filmu fabularnego pt. Antoś pierwszy raz w Warszawie. W 80 rocznicę Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Federacja Związków Zawodowych Pracowników Rozpowszechniania Filmów w PRL”. Tablica, choć znajduje się w samym przecież centrum Warszawy, nie jest zbyt znana. Nie stanowi miejsca wymienianego w przewodnikach. Pamięta o niej jedynie niewielka grupa zapalonych kinomanów. Zacznijmy od wyjaśnienia pewnej niejasności, którą dostrzec musi każdy, kto przeczytał powyższy akapit. Tak, to nie pomyłka. W miejscu, gdzie obecnie stoi dom pod adresem Wierzbowa 5/7 stał kiedyś budynek z adresem Wierzbowa 9, w którym usytuowane było m.in. kino. Budynek ten wybudowany został w 1820 r. dla aktora i dyrektora Teatru Narodowego – Ludwika Adama Dmuszewskiego. Podczas działań wojennych dom runął, a podczas odbudowy został zrekonstruowany, ale o kilka metrów bliżej ulicy Niecałej. Stąd rozbieżność adresowa. Ale do rzeczy. „Antoś pierwszy raz w Warszawie” to zaledwie siedmiominutowa komedyjka przedstawiająca losy niezdarnego prowincjusza, który przyjeżdża po raz pierwszy do Warszawy, gdzie spotyka dwie kobiety lekkich obyczajów. Wbrew temu, co znajduje się na widocznej na zdjęciu tabliczce, „Antoś…” wcale nie jest uznawany za pierwszy polski film fabularny. Już w 1902 r. powstały bowiem dwa krótkie filmiki: „Powrót birbanta” i „Przygoda dorożkarza”, w których role główne grali Kazimierz Junosza-Stępowski (1880-1943) i Wła-

Każdego starał się wyposażyć w rys indywidualności, przykuwający uwagę widza i pozostający w pamięci. Niski wzrost, okrągła twarz, niespecjalny głos, wyraźna nadwaga i postępująca łysina dla większości aktorów stanowiłyby źródło kompleksów i przyczynę zawodowych niepowodzeń. Antoni Fertner z defektów swej fizjonomii uczynił atut”. Rola w „Antosiu…” była początkiem przenoszonej z filmu do filmu postaci Antosia, którego Fertner kreował kilkadziesiąt razy zarówno w polskich, jak i rosyjskich niemych komedyjkach, stając się wielką gwiazdą w obydwu krajach. Szkoda, że filmy te nie zachowały się do dzisiejszych czasów… dysław Neubelt (1879-1965), a które wyreżyserował wynalazca i konstruktor pionierskich w owych latach aparatów filmowych (pleografu, biopleografu i aeroskopu), Kazimierz Prószyński, zgładzony przez hitlerowców pod sam koniec wojny, w marcu 1945 r. w obozie w Mauthausen. Niemniej znaczenie „Antosia…” jest nie do przecenienia, tym bardziej, że film ten zapoczątkował wielką karierę znakomitego aktora, Antoniego Fertnera. Fertner urodził się 23 maja 1874 r. w Częstochowie. W 1895 r. ukończył Klasę Deklamacji i Dykcji przy Warszawskim Towarzystwie Muzycznym (był to odpowiednik dzisiejszej Akademii Teatralnej). Pierwsze kroki stawiał w Łodzi, ale szybko powrócił do Warszawy. Okazał się aktorem ponadprzeciętnym. Pisano o nim, że „był wybitnym aktorem komediowym, obdarzonym na tyle dużą skalą emocji, że jego ojcowie, kupcy, ziemianie, prominentni urzędnicy państwowi, gubernatorzy i prezesi nie stanowili powielanego do znudzenia farsowego stereotypu. Każdemu z nich ofiarowywał Fertner cząstkę własnej wrażliwości i wyobraźni.

Dom Spotkań z Historią, ul. Karowa 20 do 2.02. wystawa „Historia polskich tułaczy II wojny światowej w Iranie”; do 6.04. „Zwyczajny 1934. Polska na zdjęciach Willema van de Polla”; do 30. wystawa „Photo Classeur Adama i Jadwigi Czartoryskich”: blisko 50 fotografii pochodzących z prywatnej kolekcji Adama i Jadwigi Czartoryskich; 6.02. godz. 18.00 - Okrągły Stół – obchody 25. rocznicy, m.in. pokaz filmu Piotra Bikonta „Stół bez kantów”; 16.02. godz. 16.00 - „Kino, kawa i Warszawa”: blok reklam z lat. 90, „Uprowadzenie Agaty”, reż. Marek Piwowski Łazienki Królewskie 9.02. godz. 12:00, Pałac na Wyspie - koncert: Karolina Mikołajczyk – skrzypce, Iwo Jedynecki – akordeon Staromiejski Dom Kultury, Rynek 2 8.02. godz. 19:00, Piwnica na Wójtowskiej, Zakroczymska 11 - „Cafe pod Minogą”, teksty Stanisława Wiecheckiego; 9.02. godz. 19:00 - koncert Tymkoff & Łęczycki; 11.02. godz. 16:00, Piwnica na Wójtowskiej, ul. Zakroczymska 11 - „Przygody choinki” w wykonaniu uczniów ze SOSW; 11.02. godz. 19.00 - Dyskusyjny Klub Filmów Nieobecnych: „Aga Yousef” (Iran); 14-28.02. - wystawa prac Stanisława Legusa; 15.02. godz. 16:00 - koncert na podstawie utworu Hieronima Morsztyna; 15.02. godz. 19:00 - walentynki z piosenką literacką; 18.02. godz. 19:00 - Dyskusyjny Klub Filmów Nieobecnych: „The rooster trademark Paper” (Iran) Żydowski Instytut Historyczny, ul. Tłomackie 3/5 do 15.05. - wystawa „Miasto i oczy”, dokumenty fotograficzne Menachema Kipnisa; do 30.04.„Zbliżenia” – fotografie Yorama (Jerzego) Grossa (Australia) Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego ul. Kozia 11 Od 11 lutego do 20 kwietnia czynna będzie wystawa pokonkursowa „Najlepsze z najlepszych – Rysunki Roku 2013”

Z równym powodzeniem grał Fertner w kinie dźwiękowym, gdzie zdarzało mu się grać także role niekomediowe. Podczas drugiej wojny światowej występował w jawnych teatrach, za co już 25 lutego 1945 r. ukarany został przez Komisję Weryfikacyjną ZASP w Krakowie pozbawieniem prawa do angażowania się w teatrach Warszawy do 31 sierpnia 1946 r. Po tym wyroku Fertner pozostał w Krakowie i nigdy nie wrócił do grania w filmach. Rozpoczął za to pisanie wspomnień, które wydane zostały już po jego śmierci, w 1960 r., pod tytułem „Podróże komiczne”. Zmarł w Krakowie 16 kwietnia 1959 r. Pochowany został na Cmentarzu Rakowickim.

Urzędnicy się uwłaszczają? Na naszych oczach w Warszawie odbywa się swoista dzika reprywatyzacja. Chodzi o zwroty nieruchomości dokonywane na rzecz tzw. spadkobierców byłych właścicieli. W przedwojennej Warszawie niemal wszystkie budynki i ziemia były prywatne. Po wojnie wszystko stało się państwowe na mocy tzw. dekretu Bieruta. Od 1995 r. miasto oddaje nieruchomości w naturze. Zwroty wzbudzają coraz większy opór społeczny. Coraz częściej dochodzi do oddawania komunalnych kamienic wraz lokatorami. Oddawane są tereny publiczne, na których obecnie zlokalizowane są szkoły, parki, ogrody jordanowskie. Zwroty kamienic wraz z lokatorami są źródłem wielu ludzkich dramatów, najczęściej kończą się eksmisjami. Oddane parki czy szkoły przestają służyć ogółowi mieszkańców, co również prowadzi do kuriozalnych sytuacji. Jednak nie są to jedyne przyczyny, dla których decyzje zwrotowe budzą tak wielkie kontrowersje. Nikt nie wie bowiem, na jakiej zasadzie stołeczne Biuro Gospodarki Nieruchomościami jednym zwraca nieruchomości, a innym nie. Roszczenia jednych uznaje za zasadne i oddaje nieruchomości, inni muszą toczyć wieloletnia batalię w sądach. W dodatku postępowania zwrotowe nie są jawne. Co więcej nikt tak naprawdę nie zna skali problemu, gdyż wiedzy tej zazdrośnie strzeże dyrektor BGN pan Marcin Bajko, jeden z najbardziej zaufanych urzędników pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Aura tajemniczości nie służy najlepiej społecznej ocenie procesów reprywatyzacyjnych. Niejednokrotnie w pracy radnego zgłaszałem zastrzeżenia do kolejnych kontrowersyjnych decyzji zwrotowych. Byłem także współautorem zawiadomień do prokuratury w szczególnie rażących przypadkach – jak choćby przy okazji zwrotu ogrodu jordanowskiego przy ulicy Szarej. Ostatnio wyszła na światło kolejna okoliczność, obalająca ostatecznie mit o bezstronności i bezinteresowności urzędników ratusza. Otóż niedawny zastępca pana dyrektora Bajko, pan Jakub

Rudnicki, przejął prawa do roszczeń i odzyskał od miasta kamienicę przy ulicy Kazimierzowskiej. Wydaje się nieprawdopodobne, aby urzędnik, który przez lata sam decydował o zwrotach nieruchomości, w kilka miesięcy po odejściu z ratusza otrzymał od miasta kamienicę. W dodatku prawa do roszczeń do tego budynku rodzice pana Rudnickiego odkupili w roku 2011, zatem wtedy, kiedy pan wicedyrektor pełnił swój urząd. Nie trzeba dużego rozeznania w tych sprawach, aby wiedzieć, że najistotniejszą wiedzą na rynku skupowania roszczeń jest właśnie to, od kogo owe roszczenia do nieruchomości odkupić. Pan Rudnicki jest jedną z niewielu osób w Warszawie, która posiadła tę ekskluzywną wiedzę. Trudno nie połączyć tych faktów. Chyba tylko urzędnicy kontrolujący tę sprawę na zlecenie pani prezydent nie doszukali się konfliktu interesów, o ile nie czegoś znacznie poważniejszego... Co ciekawe, sam pan dyrektor Bajko jest jakoby ubezwłasnowol-

niony. Teoretycznie nie posiada pełnomocnictw do podejmowania decyzji zwrotowych. Dzięki temu nie składa oświadczeń majątkowych, mimo iż swobodnie prowadzi własną działalność gospodarczą – firmę doradczą. Taka konstrukcja to oczywista fikcja, bo jeśli nawet pan dyrektor sam nie może podpisać decyzji zwrotowych, to stosowne pełnomocnictwa mają jego zastępcy, dla których jest przecież zwierzchnikiem i może im wydawać polecenia służbowe. Do tej pory pani prezydent taka sytuacja nie przeszkadzała. Pani prezydent w ogóle wydaje się bardzo wyrozumiała dla swojego pracownika. Być może ma to związek ze sprawą kamienicy przy ulicy Noakowskiego 16, którą BGN zwrócił w 2006 roku rodzinie męża pani prezydent. Notabene w tej sprawie również złożyliśmy doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Co można zrobić, aby powstrzymać „dziką reprywatyzację”? Z cała pewnością należy odsunąć od wła-

dzy w ratuszu ekipę pani prezydent. Wprawdzie pani Hanna Gronkiewicz-Waltz zawiadomiła prokuraturę w sprawie pana Rudnickiego, jednakże zrobiła to pod wpływem mediów, już po ujawnieniu afery ze swoimi prominentnymi urzędnikami w roli głównej. Wcześniej zaś rozpostarła parasol ochronny nad dyrektorem BGN, który jeszcze od czasów prezydenta Kaczyńskiego patronuje niejasnym decyzjom zwrotowym. Dymisje nie rozwiążą problemu roszczeń – te może zażegnać jedynie ustawa reprywatyzacyjna. Jednak dopóki rządząca PO jedynie pozoruje prace ustawodawcze w tym zakresie, niechcąc na przykład dyskutować o projekcie zgłoszonym przez posłów Twojego Ruchu, tylko dymisje skompromitowanych urzędników mogą ukrócić nieustający ciąg nieprawidłowości. Grzegorz Walkiewicz, radny śródmiejski, Twój Ruch

Ci z ratusza złożą oświadczenia Były zastępca dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami przejął prawa do roszczeń i odzyskał od miasta kamienicę przy ulicy Kazimierzowskiej. Wokół sprawy zrobił się szum. Błyskawicznie zareagowała Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent stolicy. 28 stycznia podpisała zarządzenie, którym wprowadziła zmiany w Kodeksie Etyki urzędu. Ponadto urzędnicy wydających decyzje administracyjne z zakresu gospodarki nieruchomościami i architektury będą musieli składać dodatkowe oświadczenia. - Zaufanie społeczne to podstawowa zasada postępowania administracyjnego oraz jeden z elementów legitymizujących władzę. Aby podnieść standardy obowiązujące w stołecznym magistracie podjęłam decyzję o wprowadzeniu dodatkowych

procedur, które pomogą eliminować sytuacje etycznie niejednoznaczne – stwierdziła Hanna Gronkiewicz-Waltz. U podstaw zmian w Kodeksie Etyki Urzędu m.st. Warszawy leżały zapewnienie przejrzystości działań samorządu oraz zminimalizowanie prawdopodobieństwa konfliktu interesów na styku spraw prywatnych i urzędowych. W ciągu najbliższego miesiąca miejscy urzędnicy podpiszą oświadczenia, w których zadeklarują, czy oni lub ich bliscy posiadają roszczenia wynikające z tzw. dekretu Bieruta, czy otrzymali decyzję o pozwoleniu na budowlę na terenie Warszawy lub ubiegają się o przyznanie miejskiego lokalu. Osoby, które będą zatrudniane w przyszłości, będą podpisywać oświadczenie niezwłocznie po zawarciu umowy o pracę.

Nowe procedury dla pracowników wydających decyzje administracyjne Przyjęty dokument określa procedury wyłączenia urzędników, którzy wydają decyzje administracyjne w postępowaniach prowadzonych w Biurze Gospodarki Nieruchomościami, Biurze Architektury i Planowania Przestrzennego oraz dzielnicowych wydziałach właściwych ds. gospodarki nieruchomościami i architektury. Każdy pracownik będzie składał oświadczenie o istnieniu lub nieistnieniu okoliczności, które mogłyby wywołać wątpliwości co do bezstronności pracownika. Gdy zaistnieją takie okoliczności, bezpośredni przełożony przekaże sprawę dyrektorowi biura lub burmistrzowi. Ten z kolei wskaże osobę, która będzie prowadzić daną sprawę.


7

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan Listy i Opinie

l

Listy i Opinie

Zachciało się pałacu

27 stycznia br. wysłałem państwu e-maila adresowanego do red. Żmijewskiego obciążając winą za głupi pomysł z pałacem Saskim urzędników Ratusza. Jak widzę z bieżącego wydania „Południa” autorami i inicjatorami tej głupoty jest Warszawska Wspólnota Samorządowa. To znacznie gorzej, bo po urzędnikach można się spodziewać wszystkich idiotyzmów i to nie dziwi ani nie szokuje. Taki sam idiotyzm proponowany przez WWS jest przerażający. Twór, który wydawał się być cywilizowaną i rozsądną przeciwwagą dla „ratuszowych” okazuje się być w niczym nie lepszy. WWS powinna zrobić zbiórkę wśród swoich członków i wyłącznie z tak pozyskanych środków finansować takie szaleństwa. Napiszcie o tym jeszcze kilka razy, byśmy o wspaniałości WWS nie zapomnieli przed najbliższymi wyborami samorządowymi. Ja zapamiętam i już na nich głosować nie będę. Paweł Zawistowski * * *

Odbudujmy pałac

30 stycznia 2014 r. Warszawska Wspólnota Samorządowa złożyła w Biurze Architektury i Planowania Przestrzennego Urzędu m.st. Warszawy wniosek do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Osi Saskiej. Wniosek ten dotyczy dwóch spraw. Po pierwsze, WWS postuluje odbudowę pałacu Saskiego, i to w jego kształcie z XVIII w. „Pozwoli to zachować i spożytkować zabytkowe piwnice, pozostałe z tamtego okresu, kilka lat temu odkryte, uznane za zabytek i zakopane ponownie, gdyż nie było pomysłu na ich wykorzystanie” – mówi Marek Makuch, radny Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. W Pałacu powinny być dopuszczalne funkcje administracyjno-usługowe, z obowiązkiem zachowania funkcji kultury i edukacji związanych z historią pałacu Saskiego, w szczególności z działalnością sali teatralnej z 1716 r. i Liceum Warszawskiego z lat nauki Fryderyka Chopina 1823–1826. Po drugie, WWS uważa, że na zachowanie zasługuje obecny kształt Grobu Nieznanego Żołnierza. W przypadku odbudowy pałacu Saskiego WWS postuluje przesunięcie Grobu Nieznanego Żołnierza w kierunku wschodnim, tak by zajął centralne miejsce na przyszłym, mniejszym placu Piłsudskiego. „To unikalna pamiątka wojennych zniszczeń stolicy. W obecnych koncepcjach odbudowy Grób Nieznanego Żołnierza ma zostać wkomponowany w ściany Pałacu Saskiego, tak jak było to w okresie międzywojennym. W ten sposób zniszczono by jednak charakterystyczny kształt Grobu, ważny dla Polaków, szczególnie kombatantów” - wyjaśnia Maciej Białecki, szef komisji programowej WWS.

l Listy i Opinie

l

Marzenia Dyzia o pałacu Saskim

Jestem członkiem Grupy M20 (www.m20.waw.pl), współautorem koncepcji zabudowy placu Piłsudskiego z 2008 roku obejmującej również odbudowę pałacu Saskiego i współorganizatorem debaty w Państwo mieście, która odbyła się 16 stycznia. Artykuł „Marzenia Dyzia o pałacu Saskim” zawiera parę przekłamań i nieporozumień. Po pierwsze ci „domorośłi ekonomiści” to ekspert d/s rynku nieruchomości pracujący w jednej z dużych firm zajmujących się planowaniem i finansowaniem obiektów publicznych (to on wyliczył koszty i obliczył wykonalność inwestycyjną i biznesplan) a także eksperci z firmy Deloitte, którzy potwierdzili poprawność tych wyliczeń. Po drugie „to zwykłe kłamstwo”, że pomieszczą się tam urzędnicy, to informacja, którą Urząd Miasta przekazał architektowi Markowi Wagnerowi w postaci zlecenia dot. tego, ile osób ma tam pracować i ile jest w tym celu potrzebne powierzchni. Na tej podstawie został wyliczony metraż potrzebnego obiektu (z wyliczeń wynika, że aby pomieścić pracowników i zapewnić funkcje potrzeba odbudować Pałac Saski, Pałac Bruehla, plus kamienice od strony ul. Królewskiej). Po czwarte twierdzenie „brak też parkingów” dowodzi braku zapoznania się z koncepcją, bo jej częścią są dwa parkingi (jeden dla pracowników Urzędu, a drugi, znacznie większy dla mieszkańców). Po piąte „Zakładanie, że będzie tanio, bo Unia dołoży, jest nieporozumieniem” jest pomyłką, bo nie przewiduje się finansowania z Unii Europejskiej. Po szóste twierdzenie „Pomysły, że można to zrobić tanio systemem partnerstwa publiczno-prywatnego w połączeniu z leasingiem (prywatny developer buduje, a miasto najmuje z wykupem) są pozbawione jakiegokolwiek sensu i wyliczeń oraz wiedzy, że taki system obciąża zadłużenie miasta...” jest całkowicie błędne, gdyż koncepcja przewiduje Partnerstwo Publiczno-Prywatne (PPP), a nie leasing są to dwie różne formy, które nie mają ze sobą nic wspólnego, ponadto miasto w tej koncepcji niczego nie najmuje, bo w PPP nie ma takiej możliwości ani nawet potrzeby. Podobnie stwierdzenie, że taki system obciąża zadłużenie miasta jest nonsensowny, gdyż właśnie na tym polega istota PPP, że nie obciąża. Nasza koncepcja przewidywała odbudowę zachodniej pierzei placu (Pałace Bruehla, Saski, kamienice przy ul. Królewskiej) plus dwóch dużych obiektów - oficyn ustawionych symetrycznie po południowej i północnej stronie placu, oraz dwóch parkingów podziemnych. Zachodnia pierzeja miała być przeznaczona na Urząd Miasta, a dwie oficyny na obiekty komercyjne. Zastosowanie PPP przewidywało budowę całości na koszt partnera prywatnego, który w zamian osiągać będzie dochody przez 30 lat z części komercyjnej. Marcin Wojciechowski, Grupa M20

INFORMATOR POŁUDNIA HANDEL u Społem WSS Śródmieście, Warszawa, ul. Nowy Świat 53 www.wss.spolem.org.pl SDH Hala Mirowska pn-pt 7-20 sob 7-18 pl. Mirowski 1* SDH Sezam pn-pt 7-21 sob 8-19 niedz 10-16 ul. Marszałkowska 126* Sklepy spożywcze: Długa 8/14*,Foksal 12/14*,Koszykowa 24, Koszykowa 31, Krak.Przedm. 16/18*, Miodowa 23, Mokotowska 46a, Mokotowska 67, Nowy Świat 53*, Solec 46*, Solec 66*, Solidarności 83*, Widok 16, Wiejska 20*,Wspólna 41* *realizacja zamówień na Kosze Delikatesowe Sklepy przemysłowe: Andersa 25,Długa 8/14,Mokotowska 67, Wiejska 9

BIURA OGŁOSZEŃ:

u ul. Puławska 136, pon. - czw. 9.00 - 17.00, pt. 9.00 - 16.00 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 ogloszenia@poludnie.com.pl reklama@poludnie.com.pl u Al. Komisji Edukacji Narodowej 15 lok. 4, 22 648-24-07, 537-427-186 u ul. Na Uboczu 3 (NOK) „Continental”, tf. 22 648-29-41 u Piaseczno, ul. Kniaziewicza 45 lok. 18, tel. 22 213-85-85, 601-213-555 u ul. Dobra 19, Biuro Ogłoszeń Prasowych „Katom”, tel. 22 828 46 64, 22 828 25 87 u ul. Grzybowska 39, „aTco”, tel. 22 652-25-30, 22 654-90-77, 22 620-17-83

Nieznane oblicze Niemena

Anna Tomasik

Do 21 lutego w najbardziej lirycznym zakątku Żoliborza, w galerio-kawiarni „Kalinowe Serce” przy ulicy Krasińskiego 25, można jeszcze oglądać wystawę „Czesław Niemen w obiektywie żony”, która prezentuje czarno-białe i kolorowe zdjęcia wybitnego muzyka.

niały występy estradowe i praca nad kolejnymi utworami. Na niektórych fotografiach widzimy, jak naprawia okno w domu, pomaga grabić siano, cyklinuje podłogę… – Te zdjęcia nigdzie nie były drukowane, ani publikowane, widziało je niewielu znajomych – zdradza Małgorzata Niemen, żona artysty i autorka tych zdjęć, która może pochwalić się dyplo-

fesji. Gdyby żył 16 lutego obchodziłby swoje 75 urodziny. Niedawno minęło 10 lat od jego śmierci. Debiutował w 1962 roku na Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie i… w tym samym roku z grupą „Niebiesko-Czarni” nagrał płytę, tzw. „czwórkę”, na której zaśpiewał piosenkę „Lekcja twista”. Wspólnie też wystąpili w słynnej paryskiej Olympii.

Widzimy na nich artystę w zaciszu domowym, jak siedzi z córkami, Natalią i Eleonor, oraz w zwykłych codziennych sytuacjach bez reflektorów i z dala od scenicznego blichtru. Uchwycone kadry, zatrzymany w miejscu czas. Dzięki nim odkrywamy, że Czesław Niemen był jednym z nas, że był taki jak my, że miał swoje marzenia i całkiem przyziemne pasje, i że jego życia nie wypeł-

mem Wydziału Fotografii Warszawskiej Szkoły Filmowej. Nie ukrywa też, że chodzi jej po głowie wystawa bardziej rozbudowana, co jednak wymagać będzie więcej czasu na przygotowanie, ponieważ są to zdjęcia z negatywów, a nie cyfrowe. Czesław Niemen (1939-2004), kompozytor, multiinstrumentalista, piosenkarz i autor tekstów piosenek. Jedna osoba, kilka pro-

W początkowym okresie swojej działalności artystycznej na jego repertuar składały się utwory rock’n’rollowe i rockowe w stylu zespołu „The Beatles” oraz sentymentalne ballady. Cała Polska śpiewała jego ówczesne przeboje: „Czy wiesz?”, „Pod papugami” i „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”. Ale sukces nigdy nie był dla niego wyznacznikiem artystycznych dokonań i wkrótce Niemen za-

AGD - RTV l ANTENY, TELEWIZJA, montaż, serwis, NAJTANIEJ W OKOLICY, tel. 534-10-20-10. l Naprawa pralek, lodówek, tanio, 502-253-670, 22 670-39-34. NAPRAWA MASZYN DO SZYCIA DOJAZD GRATIS TEL. 508-08-18-08

USŁUGI

l Elektryk tanio, 507-153-734. l Glazura, hydraulika, malowa-

nie, 606-334-433. l Hydraulika, gaz, Zenek, 691-718-300. l Malowanie A-Z, remonty, referencje, zima 25% taniej, 501-255-961. l Malowanie, gipsowanie, glazura, remonty, 608-55-44-21. l POMOC PRAWNA - spadki, spory, umowy, nieruchomości, odszkodowania, zadośćuczynienia, reprezentacja sądowa - Radca Prawny, ŚRÓDMIEŚCIE, ul. Jasna 1, tel. 881 303 215, www.insolens.pl

l A-komputery serwis, 501-594-190. l A- Przeprowadzki, sprzątanie mieszkań, piwnic, wywóz mebli, 694-977-485. NAUKA l DEZYNSEKCJA skutecznie, l Matematyka, 505-124-181. 22 642-96-16. l Docieplanie poddaszy KUPIĘ solidnie, 501-624-562. l Docieplanie budynków, poddal Aktualnie antyki wszelkie, szy, malowanie elewacji, kilkunasto- gotówka, 504-017-418. l Antyki, monety, znaczki, letnie doświadczenie, 501-62-45-62. meble, obrazy, pocztówki, książki, srebro oraz inne przedmioty, 22 235-38-79, 601-235-118, 669-154-951. l Antyki za gotówkę, obrazy, w zakładzie platery, militaria, srebro, zegarki, i u Klienta bibeloty i inne. Antykwariat Al. Zjednoczenia 13 ul. Dąbrowskiego 1, 22 848-03-70, 601-352-129. pon. - pt. 9.00 - 17.00 l Antyki, starocie, za gotówkę, kupno - sprzedaż, Narbutta 23, tel. 22 834-09-82 22 646-32-67, 502-85-40-90.

USŁUGI SZKLARSKIE

l Filatelista - znaczki, 516-400-434. l Płyty winylowe, 797-528-557. l Skup książek, 22 826-03-83, 509-548-582. l SKUP KSIĄŻEK, RÓŻNE DZIEDZINY, 501-561-620.

SPRZEDAM l Damską teczkę aktówkę z czerwonej skóry, pięknie wykończoną, nieużywaną. Zamykana na kluczyk, dwie duże komory, pomiędzy nimi przegródka zamykana na suwak. Wymiary: szer. 40,5 cm, wys. 31,5 cm, grubość - 5 cm. Tel. 665-788-588. l W sam raz na prezent zestaw garnków szwajcarskiej firmy Henkelman, wykonanych z chirurgicznej stali nierdzewnej 304, z 30-letnią gwarancją, składający się z 17 elementów, dostosowanych do gotowania na gazie jak i kuchenkach elektrycznych. Możliwość gotowania w słupku składającym się z 5 poziomów. Zapakowany w walizkę 57 x 53 x 20. Tel. 665-788-588.

PRACA - dam l Telepizza zatrudni osoby przy produkcji pizzy (nie wymagamy doświadczenia), dostawców z własnym samochodem oraz osoby do roznoszenia ulotek. Wyższe stawki, praca w centrum, możliwość awansu. Tel. 605-494-482.

czął zmierzać w stronę znacznie ambitniejszej muzyki. Prawdziwą popularność i uznanie szerszej publiczności, a nawet krytyków, przyniosła mu dopiero piosenka „Dziwny jest ten świat”, którą po raz pierwszy zaprezentował na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej Opole 67. Otrzymał wtedy nagrodę Polskiego Radia, zaś utwór stał się wkrótce najbardziej znanym polskim protest songiem i hymnem młodzieży końca lat sześćdziesiątych. I jakby tego było mało, pierwszy autorski album Niemena o tym samym tytule sprzedał się w rekordowym nakładzie ponad 150 tysięcy egzemplarzy. Rok później „Polskie Nagrania” przyznały mu pierwszą w kraju Złotą Płytę. Od lat cierpiał na  nowotwór układu chłonnego. Ostatecznie walkę z chorobą przegrał 17 stycznia 2004 roku. Urna z jego prochami została złożona w katakumbach na Starych Powązkach w Warszawie. W chwili rozpoczęcia pogrzebu wiele stacji radiowych wyemitowało „Dziwny jest ten świat”, składając w ten sposób hołd artyście. Żegnało go blisko trzy tysiące ludzi, w tym przedstawiciele władz państwowych. * * * W niedzielę,16 lutego, o godz. 19.00 odbędzie się koncert „Natalii Niemen kameralnie”. Córka artysty zaśpiewa utwory ojca, a towarzyszyć jej będzie pianista Paweł Bzim Zarecki. Poza dobrze znanymi przebojami usłyszymy także piosenki mniej popularne, które znalazły się na ostatnich płytach Czesława Niemena: „Terra Deflorata” i „Spod chmury kapelusza”.

NIERUCHOMOŚCI l Sprzedam działki nad jeziorem od 1000 m.kw., linia brzegowa, media, 140 km od Warszawy, 605-044-270. l WawaNajem.pl - odświeżenia i wynajem, tel. 787-08-07-06.

ZDROWIE

l Gabinet psychoterapeutyczny,

533-046-620. l Lekarz seksuolog, 22 825-19-51. l Mazowiecki Oddział Okręgowy Polskiego Czerwonego Krzyża informuje, że prowadzi usługi opiekuńcze w domu chorego. Pomaga w realizacji codziennych obowiązków domowych, wykonuje usługi pielęgnacyjne oraz zabiegi pielęgniarskie i rehabilitacyjne na zlecenie lekarza. Realizowane są zlecenia stałe i doraźne przez wyszkolony i doświadczony personel. Tel. 22 326 12 33; 500 288 008.

RÓŻNE KANCELARIA RADCÓW PRAWNYCH

ul. Mickiewicza 9 lok. U4 przy ul. gen. J. Zajączka tel. 22 241-17-14 office@bsskancelaria.pl pełny zakres spraw przedsiębiorców i osób fizycznych, w tym: odszkodowania, umowy, sprawy nieruchomości, spadki, rozwody, reprezentacja w sądzie i przed urzędami, profesjonalni pełnomocnicy. Uprzejmie zapraszamy


Ceny obiadów w szkołach dokończenie ze strony 1 Do Szkoły Podstawowej nr 343 posiłki dostarcza firma cateringowa. Spośród 6. gimnazjów, w jednym (nr 95) stołówkę prowadzi ajent, a do Gimnazjum nr 96 posiłki dostarcza firma cateringowa. W dwóch liceach ogólnokształcących stołówki prowadzi ajent. Ze stołówek szkolnych korzysta obecnie ok. 6600 uczniów. Ceny posiłków ustalane są na podstawie Zarządzenia nr 2048/2008 Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 11 września 2008 roku ze zmianami z dnia 4 sierpnia 2011 r. oraz z dnia 11 kwietnia 2012 r. w sprawie zaakceptowania warunków korzystania ze stołówek zorganizowanych w przedszkolach i szkołach m. st. Warszawy oraz upoważnienia dyrektorów szkół i przedszkoli do zwalniania z opłat za posiłki. Według tego zarządzenia opłaty nie mogą być wyższe niż 9,60 zł w szkołach podstawowych i gimnazjach oraz 11,20 zł w szkołach ponadgimnazjalnych. Urząd Dzielnicy Ursynów nie otrzymuje od rodziców uwag na temat posiłków i ich cen w szkołach. Wnioskujemy z tego, że temat ten nie wzbudza kontrowersji, czyli rodzice są zadowoleni z rozwiązań zastosowanych w poszczególnych szkołach w zakresie żywienia uczniów. Reporter „Południa” ustalił, że w ursynowskich szkołach podstawowych ceny obiadów wynoszą od 7 do 9 zł. Jacek Dzierżanowski, rzecznik Urzędu Dzielnicy Mokotów: - Stołówki działają we wszystkich 23. szkołach podstawowych na terenie naszej dzielnicy. Trzy szkoły prowadzą własną kuchnię. W dwóch działa catering, bo taką formę wybrali rodzice, są zadowoleni z jakości oraz cen i nie chcą

Warszawa 02-624 ul. Puławska 136 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 www.poludnie.com.pl poludnie@poludnie.com.pl ogloszenia@poludnie.com.pl poludnie_glos@poczta.onet.pl Wydawca: Andrzej Rogiński "Południe" redaktor naczelny: Andrzej Rogiński Redakcja czynna w pon. - czw. w godz. 9.00 - 17.00 pt. w godz. 9.00 - 16.00 W tych godzinach przyjmujemy także ogłoszenia. Łamanie, układ i oprawa graficzna: Galder Grasfjord© Druk: Polskapresse ISSN 2082-6540

Nakład 40 000 egz. Wydawca jest członkiem Warszawskiego Towarzystwa Prasy Lokalnej Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustowania nadsyłanych tekstów oraz zmian tytułów. Teksty sponsorowane oznaczamy skrótem TS Następny numer ukaże się 20 lutego

zmiany. W pozostałych szkołach organizacją żywienia zajmują się ajenci, przy wyborze których decydujący głos mieli rodzice. Z posiłków korzystają wszyscy uczniowie, których rodzice/opiekunowie zadeklarowali taką chęć. W procedurze wyboru ajentów uczestniczyli przedstawiciele rodziców, którzy przy podejmowaniu decyzji mieli zdanie rzeczywiście decydujące. Pierwszy raz mogli przecież wybrać nie tylko kto będzie ich dzieciom przygotowywał obiady, ale także jakie to będą posiłki, z ilu dań złożone, z jakich składników i za jakie pieniądze. Dlatego rodzice przy wyborze nie kierowali się wyłącznie ceną. Nie zawsze wygrywał ajent oferujący najniższą cenę. Na cenę wpływ miała m.in. liczba dań, które wybrali rodzice dla swoich dzieci. Przeważnie jest to obiad dwudaniowy. Wtedy cena posiłku kształtuje się w granicach od 6,50 do 9 zł. Jednak w niektórych placówkach serwowane są również śniadania i podwieczorki. Cena obejmująca wszystkie posiłki wynosi wówczas 9,50–10,50 zł. Dzieci ze słabiej sytuowanych rodzin podobnie jak w latach ubiegłych korzystają z dofinansowania z budżetu m. st. Warszawy. Z okresowo przeprowadzanych przez szkoły ankiet (to też nowość) na temat posiłków wynika, że rodzice i uczniowie są zadowoleni – z jakości i z cen. Elwira Wiechecka, rzecznik UD Wilanów: - W Wilanowie są cztery zespoły szkół i w każdym z nich funkcjonują szkolne stołówki. W Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 3 przy ul. Przyczółkowej stołówkę prowadzi szkoła. W pozostałych, tj. w Zespole Szkół nr 2 przy ul. Gubinowskiej, nr 123 przy ul. Uprawnej i nr 79 przy ul. Wiertniczej stołówki prowadzą ajenci wyłonieni w konkursach. W komisjach konkursowych zasiadali także przedstawiciele rad rodziców. Rodzice nie zgłaszają uwag ani co do cen, ani co do jakości posiłków. W Zespole Szkół nr 2 z posiłków korzysta ok. 600 dzieci, w Zespole nr 123 – ok. 220 dzieci, w Zespole nr 79 – ok. 280. W Zespole nr 2 cena obiadu to 7,50 zł, w Zespole nr 123 drugie danie kosztuje 4,60 zł, zupa –1,30 zł, śniadanie – 2 zł, a w Zespole nr 79 cena obiadu to 7 zł a śniadania – 2 zł. Mateusz Dallali, główny specjalista ds. kontaktów z mediami w UD Śródmieście: - Na terenie dzielnicy Śródmieście nie działają obecnie stołówki szkolne. Żywienie, prowadzone jest przez firmy zewnętrzne, funkcjonuje w 11. szkołach podstawowych, 5. gimnazjach, 7. zespołach szkół (3 zespoły, w których funkcjonuje szkoła podstawowa i gimnazjum, 3 zespoły, w których funkcjonuje gimnazjum i liceum ogólnokształcące oraz jeden zespół szkół ponadgimnazjalnych) oraz w 2. liceach ogólnokształcących. Najniższa cena obiadu wynosi 6,60 zł, natomiast najwyższa 9,50 zł. W większości szkół na terenie naszej dzielnicy cena obiadów w szkołach wynosi 7,50 zł. Rodzice i uczniowie nie zgłaszają zastrzeżeń dotyczących usług gastronomicznych w szkołach. Na podstawie ankiet przeprowadzanych wśród rodziców i uczniów, dyrektorzy prowadzą rozmowy z ajen-

tami oraz wprowadzają zmiany w razie zaistnienia takiej potrzeby. Andrzej Kawka, rzecznik UD Żoliborz: - Szkolne stołówki w naszej dzielnicy działają w 11. szkołach podstawowych, 4. gimnazjach i 4. szkołach ponadgimnazjalnych. Szkoły podstawowe i gimnazja prowadzą stołówki we własnym zakresie. W szkołach ponadgimnazjalnych prowadzą je ajenci. Z posiłków korzysta obecnie 3200 uczniów, w tym: 2900 uczniów korzysta z posiłków stołówkach szkolnych prowadzonych przez szkoły, zaś 300 w stołówkach prowadzonych przez ajentów. Ceny: w szkołach podstawowych od 4 zł do 5, 50, w gimnazjach i zespołach szkół od 5,50 do 9 zł, w szkołach ponadgimnazjalnych od 6 do 13 zł. Jak dotąd skargi od rodziców do nas nie wpływały. Tadeusz Olechowski, rzecznik UD Bielany: - Szkolnych stołówek, jako takich, już u nas nie ma. Chodzi oczywiście o nazewnictwo stosowane obecnie w przepisach prawnych. Żywienie uczniów odbywa się na terenie wszystkich 24. bielańskich szkół. Chodzi tu o szkoły podstawowe, gimnazja, szkoły ponadgimnazjalne i zespoły szkół. We wszystkich tych szkołach żywieniem zajmują się obecnie ajenci. Korzysta z tego ok. 4700 dzieci. Ceny posiłków zamykają się w granicach od 6 do 9 zł. Przy wyborze ajentów i ustalaniu cen dużą rolę odgrywają rady rodziców w poszczególnych placówkach. Do naszego urzędu nie trafiły dotychczas żadne skargi i uwagi dotyczące jakości i cen posiłków oferowanych w szkołach przez ajentów. Monika Lutyk, rzecznik UD Wola: - Od dwóch lat we wszyst-

kich szkołach podstawowych i gimnazjach na Woli stołówki szkolne obsługiwane są przez ajentów, czyli przez firmy prywatne, które gotują na terenie szkoły (nie mylić z cateringiem czyli dostarczaniem gotowych posiłków do szkoły). Firmy wyłaniane są w drodze konkursów, które przeprowadza każda szkoła. W składzie komisji zawsze są przedstawiciele rady rodziców, a np. w szkole z klasami sportowymi także trenerzy, ponieważ menu uwzględnia większy wysiłek fizyczny uczniów. Każda szkoła ma swoje oczekiwania względem menu, np. diety, co jest jednym z kryteriów w konkursach, podobnie jak cena. Rodzice i dyrekcja szkoły dokonuje zatem wyboru firmy, która spełnia ich oczekiwania. Jeśli jest inaczej, to z ajentem rozwiązywana jest umowa i szkoła zatrudnia inną firmę. Obecnie z posiłków szkolnych korzysta ok. 4000 uczniów. Aktualnie ceny wydawanych posiłków kształtują się w przedziale od 6,50 zł do 9 zł (tylko w jednym gimnazjum – 9 zł). Elżbieta Podkońska z UD Ochota: - Szkolne stołówki działają u nas w 11. szkołach, dodatkowo w 5. szkołach ponadgimnazjalnych działają bufety prowadzone przez ajentów. Nie było u nas prywatyzacji stołówek szkolnych w ciągu ostatnich 8 lat. Ok. 2500 uczniów korzysta z obiadów i dodatkowo okazjonalnie z posiłków w bufetach. Ceny obiadów w stołówkach wynoszą od 5,50 do 7,50 zł. Nie mamy negatywnych opinii od rodziców w tym zakresie. Agata Cesarek z UD Ursus, w zastępstwie za rzecznika prasowego: - We wszystkich szkołach pod-

stawowych prowadzonych w naszej dzielnicy przez m. st. Warszawa działają stołówki szkolne i wszystkie prowadzone są już od wielu lat przez ajentów lub firmy cateringowe. Ceny obiadów wynoszą od 7,90 do 9,50 zł, w oddziałach przedszkolnych – 12 zł. Łączna liczba uczniów korzystających ze stołówek szkolnych wynosi ok. 1750. W chwili obecnej rodzice są zadowoleni z jakości posiłków i ich cen. Opinie rodziców (np. dotyczące różnorodności posiłków) są na bieżąco monitorowane przez dyrektorów szkół i natychmiast zgłaszane do ajentów. Mariusz Gruza, rzecznik UD Bemowo: - Mamy 12 stołówek w szkołach. W jedenastu prowadzą je ajenci. Ceny posiłków (tu rzecznik wyszczególnia wszystkie szkoły wraz z dokładnymi adresami oraz wszystkie ceny) utrzymują się w granicach od 4,50 zł w LXXVIII LO przy ul. A. Krzywoń 3 do 6,70 zł w Gimnazjum nr 83 przy ul. Andriollego 1. W roku szkolnym 2013/14 wpłynęła do nas tylko jedna skarga. Chcę podkreślić, że jakość posiłków jest systematycznie kontrolowana przez Centrum Promocji Zdrowia i Edukacji Ekologicznej. Średnio kontrola w każdej szkole przeprowadzana jest raz w miesiącu. Kontrolowane są kuchnia, stołówka, posiłki oraz przeprowadzane są ankiety wśród uczniów. Raz na kwartał przeprowadzane są badania mikrobiologiczne i fizykochemiczne przez niezależne laboratorium. Ponadto jakość posiłków kontrolują także pracownicy szkół oraz sami rodzice. Katarzyna Piwkowska– Zacharska z UD Włochy przysła-

ła nam bardzo przejrzystą tabelkę, z której wynika, że żywienie odbywa się łącznie w 9. szkołach, z czego w 4. działają firmy prywatne – a w tym do dwóch szkół dostarczany jest catering. Z posiłków korzysta ok. 1550 uczniów. Ceny obiadów wynoszą od 4 do 9 zł. Rodzice nie mają zastrzeżeń co do jakości i cen posiłków. O sprawach obiadów w szkołach pisaliśmy wielokrotnie. W maju i czerwcu 2012 r. wokół planowanej wówczas prywatyzacji wielu stołówek szkolnych w niektórych dzielnicach zrobiło się bardzo gorąco. Rodzice, broniąc dotychczasowego statusu stołówek, powoływali się m.in. na zapisy Ustawy o systemie oświaty. mówiące, że do opłat za posiłki nie wlicza się „wynagrodzeń pracowników i kosztów utrzymania stołówki”. Prognozowali drastyczne podwyżki cen posiłków wydawanych w szkołach. Kierowali w tej sprawie doniesienia do kilku prokuratur rejonowych (Bemowo, Bielany, Mokotów, Śródmieście). Pisano listy otwarte z protestami do burmistrzów, do Prezydenta Warszawy, do MEN, a nawet do premiera (m.in. Magdalena Jońska, przewodnicząca Rady Rodziców Szkoły Podstawowej nr 273 na Bielanach, Elżbieta Kamińska, przewodnicząca Forum Ursynowskich Rad Rodziców, Wojciech Starzyński, prezes Fundacji „Rodzice Szkole”). Proponowano tzw. włoski sprzeciw, polegający na zalewaniu urzędów lawiną pism i podań w tej sprawie. Rodzice bojkotowali też konkursy przeprowadzane w szkołach, chcących sprywatyzować stołówki. Czy dzisiaj wszyscy są zadowoleni, czy też nie?

sezonu będzie należeć do zawodniczek grających na Mokotowie, które cały czas walczą o jak najlepsze miejsce w ligowej tabeli. Najskuteczniejsze po stronie

gospodarzy: Petryka 24 pkt., Pacuszka 17 pkt., Babecka 14 pkt. Najskuteczniejsze po stronie gości: Jacak 23 pkt., Kopińska 13pkt., Filipczak 9 pkt.

Udany rewanż W sobotnim meczu II ligi koszykówki kobiet górą były zawodniczki Altkom AZS PW, które wysoko pokonały UKS Basket Aleksandrów Łódzki 88:58. Tym samym Altkomianki odpłaciły rywalkom z nawiązką za niefortunną przegraną pięcioma punktami z I rundy sezonu. Starcie było efektowne i dynamiczne. Przechwyty, bloki, zbiórki i przede wszystkim liczne kosze sprawiły, że kibice na Zakrzewskiej mieli wiele powodów do radości. Zwłaszcza, że większość tych pięknych akcji wykonały zawodniczki gospodarzy. Ale początek spotkania nie zapowiadał łatwego zwycięstwa warszawskich koszykarek. Aleksandrów po czterech minutach prowadził 11:4, a po siedmiu 19:8. Altkom nie radził sobie w obronie, Kopińska i Jacak dziurawiły kosz gospodarzy celnymi rzutami za trzy. Pierwsza kwarta zakończyła się pięciopunktowym prowadzeniem gości, ale już trzy minuty później Altkom wziął się ostro do roboty. Uważna gra w obronie i skuteczność w ataku sprawiły, że warszawianki finiszowały pierwszą połowę serią 27:9. Dobrze w defensywie działały Klaudia Babecka i Katarzyna Miłobędzka, które razem przechwyciły aż 11 piłek. Jak zwykle skutecznie do kontr biegała Kamila Petryka, zdobywczyni 24 punktów,

oraz drugi strzelec tego meczu po stronie gospodarzy Agata Pacuszka z dorobkiem 17. Zbalansowany atak warszawianek (aż 7 zawodniczek zdobyło 6 lub więcej punktów), zespołowa gra w obronie i dokładne podawanie piłek przyczyniły się do wysokiego zwycięstwa Altkomu. Nawet rzuty osobiste, które w tym sezonie są piętą achillesową gospodarzy spotkania, były rzucane z dużą skutecznością. Reprezentantki AZS PW dominowały również na tablicach. Joanna Rudenko, która rozegrała jedno z lepszych spotkań w sezonie, zebrała 7 piłek, z czego aż pięć w ofensywie. Najskuteczniejsza tego dnia w ekipie z Aleksandrowa Magdalena Jacak w drugiej połowie nie rzucała już tak celnie i zakończyła mecz z 23 punktami. To spotkanie pokazało, że zawodniczki Altkomu potrafią szybko i dokładnie rozgrywać piłkę, czego dowodem było aż 20 asyst przy tylko 14 stratach. Pomimo braku kontuzjowanej Agaty Bobrowskiej, wiceliderki Altkomu w punktach, zespół szybko dopasował atak do nowych realiów. Ofensywa była na tyle poukładana, że tym razem nawet pressing rywalek na całym boisku nie przeszkodził w zdobywaniu koszy. Jak będzie w sobotę w meczu z SMS Łomianki? Zobaczymy, ale wydaje się, że końcówka tego


Południe głos śródmieścia nr 3 z 6 lutego