Issuu on Google+

l Blisko spraw Czytelników l Bez owijania w bawełnę l www.poludnie.com.pl l

www.facebook.com/Poludnie.Gazeta https://twitter.com/PoludnieGazeta

l

ISSN 2082 - 6540

www.polskieradio24.pl

22. komunikacja gratis

Zaufanie dr Grzegorz Roch Bajorek

Nie ukrywam, że z sympatią przyglądam się działalności Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej, tak jak ongiś kibicowałem powstaniu Platformy Obywatelskiej. Konsekwentnie uważam, że demokracja powinna się opierać na codziennym udziale zwykłych ludzi – a nie tylko kadrowych polityków - w rządzeniu, uchwalaniu prawa, w wybieraniu, w którą stronę ma pożeglować statek zwany Polską. Uważam istnienie przeto federacji lokalnych komitetów za potrzebne, ponieważ przełamują taką federacja (czy konfederacją) monopol partii politycznych. Naciski ze strony zorganizowanych grup uczestników życia społecznego sprawiają, że władza żadnego szczebla nie może się lenić. Jak to mówi ludowe przysłowie kresowe: „na to szczupak w jeziorze, żeby karp nie spał”. Czy jednak można inicjatywom oddolnym ufać? Siła wpływu jaką dysponuje obecnie WWS na opinię publiczną sprawia, że staje się ona partnerem na warszawskiej scenie politycznej równym partiom. Ale jednocześnie - chcąc grać w tej samej lidze - musi Wspólnota upodobnić się do tradycyjnych, karnych, zorganizowanych ugrupowań. Po to, by móc skutecznie konkurować. Takie przystosowanie wymusza otoczenie. Jest to czy nie jest wynaturzenie się idei wspólnoty samorządowej? I tak i nie. Zwolennicy komitetów obywatelskich (jak to zwał tak zwał) oczekują w zamian za poparcie jednego: skuteczności. Ta zaś możliwa jest tylko, kiedy uda się wygrać uprzednio rywalizację o władzę. Mierzoną liczbą radnych, posłów, delegatów itp. A to mogą osiągnąć tylko „duzi”. I w tym sęk, że obecna ordynacja wyborcza uniemożliwia skuteczną kontrolę i rozliczanie wybranego reprezentanta społeczności. Kluczowe stają się nie indywidualne osiągnięcia kandydata/kandydatki, ale partyjne barwy. dokończenie na stronie 8

Zbadaj słuch za darmo!

Wszystkie osoby mające trudności ze słyszeniem mogą teraz bezpłatnie zbadać słuch i skorzystać z porady specjalisty protetyka słuchu w gabinecie firmy Fonikon, który mieści się przy ul. J. Dąbrowskiego 16 (róg Bałuckiego). Firma oferuje nowoczesne aparaty słuchowe duńskiej firmy Oticon, która od ponad 100 lat opracowuje zaawansowane rozwiązania dla osób niedosłyszących. Rejestracja telefoniczna: 22 498 75 40. Godziny otwarcia: pon.- czw. 8.30-17.00, pt. 9.00-15.00. Fonikon jest Firmą Godną Zaufania. Zapraszamy!

www.poludnie.com.pl

www.facebook.com/Poludnie.Gazeta

Rok VIII nr 13 (135)

l

19 WRZEŚNIA 2013

https://twitter.com/PoludnieGazeta

l

Bezpłatnie

21 i 22 września br. w ramach Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu odbędą się Dni Transportu Publicznego. Będzie można się wybrać na przejażdżkę nowoczesnymi oraz zabytkowymi pojazdami, zwiedzić dwie powstające stacje centralnego odcinka II linii metra, zobaczyć wyremontowany autobus chausson i STP Kabaty. Punktem kulminacyjnym ETZT będzie Europejski Dzień Bez Samochodu obchodzony 22 września. Tego dnia, zgodnie z uchwałą Rady Warszawy, korzystanie z komunikacji miejskiej oraz 12 parkingów „Parkuj i Jedź” (które dysponują ponad 4 tys. miejsc parkingowych) będzie bezpłatne.

Wymienialnia książek

W sobotę, 21 września, w godzinach 16.00-18.00 Galeria Kordegarda po raz kolejny zaprasza na cykliczną Wymienialnię Książek. Zasady jej funkcjonowania są proste: wystarczy przynieść z domu wybraną książkę z dedykacją dla kolejnego czytelnika i wymienić ją na inną.

Targi

Zobaczymy stacje II linii metra W sobotę, 21 września, będzie dzień otwarty na placach budów stacji centralnego odcinka II linii metra Rondo ONZ i Stadion Narodowy. Wycieczka do podziemnego miasta zorganizowana przez Miasto Stołeczne Warszawa i Metro Warszawskie jest jedną z atrakcji tegorocznych Dni Transportu Publicznego. - To, co najciekawsze na budowie metra, dzieje się pod ziemią i warszawiacy tego nie widzą – mówi prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. – Stacje

Stadion Narodowy i Rondo ONZ to budowy najbardziej zaawansowane i widać tam ogrom całej inwestycji. Cieszę się, że jesteśmy na tym etapie robót, że możemy pokazać niemal gotowe stacje. Stacje będą otwarte dla zwiedzających w godz. 9.00-18.00. Goście będą się poruszali w 30osobowych grupach z przewodnikami, którzy w specjalnie przygotowanych punktach widokowych opowiedzą o budowie podziemnej kolejki. Na stacji Rondo ONZ zwiedzający przejdą korytarzami

Droga śmiecia Andrzej Sitko Mleko w kartonie lub plastikowej butelce, cukier i mąka w papierowych opakowaniach. Produkty codziennego użytku ze sklepowych półek trafiają do naszych domów. Po wykorzystaniu zawartości pozostają puste opakowania, które wyrzucamy do kosza na śmieci. Do kosza wyrzucamy też resztki jedzenia. W końcu, gdy kosz jest pełny, zmuszeni jesteśmy pójść do zsypu, śmietnika i wyrzucić śmieci. Dom mamy czysty. Statystyczny mieszkaniec Warszawy produkuje około 320 kilogramów odpadów rocznie. Co dalej dzieje się ze śmieciami? Czy wiemy i co wiemy? Na pew-

no to, że przyjeżdża śmieciarka i zabiera śmieci. I wiezie gdzieś na wysypisko. I nasza wiedza na ten temat praktycznie się kończy. Droga śmieci nie jest jednak tak prosta i oczywista. Na terenie Warszawy działa kilkadziesiąt firm, które posiadają zezwolenie na wywóz śmieci. Zebrane odpady komunalne trafiają do zakładów wyspecjalizowanych w ich przetwarzaniu, takich jak sortownia odpadów przy ulicy Wólczyńskiej 249 czy zakład mechaniczno–biologicznego przetwarzania odpadów przy ulicy Kampinoskiej 1. Jak to odbywa się na Wólczyńskiej? Karol Wójcik, firma Byś: - Trafiają tutaj odpady

pod rondem i zejdą na peron pasażerski, zobaczą strop eliptyczny i tunele, którymi będą jeździły nowe pociągi Inspiro. Z kolei na stacji Stadion Narodowy wycieczki przejdą antresolą na pierwszym podziemnym poziomie stacji i obejrzą niezwykłe, przypominające potężne drzewa słupy podtrzymujące strop. Ciekawostką na pewno będzie peron przygotowany do rozbudowy sieci metra w kierunku Gocławia. 21 września w Punkcie Informacyjnego budowy centralne-

go odcinka II linii metra przy ul. Marszałkowskiej 105, w okolicy skrzyżowania ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej, w godz. 11.00-17.00 czekają atrakcje. Będzie można uzyskać szczegółowe informacje dotyczące budowy centralnego odcinka II linii metra, zobaczyć zdjęcia z placów budowy, poznać technologię drążenia tuneli oraz obejrzeć z bliska model tarczy TBM. Wyświetlane będą filmy z tras wycieczek po budowanych stacjach Rondo ONZ oraz Stadion Narodowy. Obecny będzie tłumacz języka migowego. Początek przyjmowania zgłoszeń nastąpił 17 września, dlatego informację o tym „Południe” z Warszawy i okolic. Jest to zamieściło na Facebooku. (r) regionalna instalacja przetwarzania odpadów komunalnych. Rys. Waldemar Rukść – „MeKażde województwo według nowej ustawy śmieciowej ma tro”/Prezentowane w Muzeum mieć tak zwane RIPOK-i, czyli Karykatury (więcej o wystawie na regionalne instalacje. W regio- stronie 7). nie warszawskim jest pięćdziesiąt jeden gmin. Dla tych gmin jesteśmy jedną z regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych. Co to oznacza? Zmieszane odpady komunalne trafiają do tej instalacji i są tutaj przetwarzane tak, by można było z nich odzyskać surowce wtórne do ponownego użytku. Sortowanie odbywa się w sposób mechaniczny. dokończenie na stronie 4

W dniach od 27 do 29 września w dolnej hali „Warszawianki” przy ul. Piaseczyńskiej 71 odbędą się Targi Medycyny Naturalnej i Kosmetyki. Można będzie skorzystać z porad, diagnozy irydologów, kręgarzy, bioenergoterapeutów, zakupić kosmetyki i zdrową żywność. Dojazd do ul. Piaseczyńskiej najlepiej od ul. Dolnej. Pieszo zejść można też od górnej hali „Warszawianki” od strony ul. Merliniego i Puławskiej.

Galeria Żoliborz

Galeria Żoliborz zaprasza na kolejne spotkanie z dr Dorotą Sumińską, jak zwykle w pierwszą środę miesiąca, czyli 2. padździernika o godz. 18.00 w holu witrażowym na 1 piętrze Galerii Żoliborz, ul. Broniewskiego 28, galeriazoliborz@op.pl , www.facebook.com/ galeriazoliborz

Muzycznie w Łazienkach

W Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie odbędą się dwa wydarzenia muzyczne Małej Warszawskiej Jesieni - interaktywna instalacja „Plasterki muzyki” i koncert perkusyjny „Zabawa w strugach dźwięków”. Instalacja dźwiękowa „Plasterki muzyki” będzie aktywna w okresie od 21 do 29 września w Świątyni Sybilli, od świtu do zmroku. Wernisaż instalacji odbędzie się 20 września o godz. 17.00. dokończenie na stronie 6


2

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Fronczewski gra Feuerbacha Rafał Dajbor Przyglądając się drodze artystycznej najwybitniejszych współczesnych i czynnych zawodowo polskich aktorów trudno oprzeć się wrażeniu, że Piotr Fronczewski to najbardziej „warszawski” z nich wszystkich. Nic to, że urodził się w Łodzi, gdzie wówczas, czyli w roku 1946 mieściła się siedziba Teatru Syrena, w którym pracował jego ojciec. Szkołę Teatralną kończył już w Warszawie, w 1968 roku, a następnie występował kolejno: w Teatrze Narodowym (1968-69), Współczesnym (196973), Dramatycznym (1973-83), Studio (1984-87), by następnie po czteroletnim byciu aktorem bez etatu zakotwiczyć na dłużej, bo aż do dziś w Teatrze Ateneum. Próżno szukać w karierze Fronczewskiego jakiegokolwiek zbłądzenia na deski sceny pozawarszawskiej. Całe swoje aktorskie życie poświęcił pracy w stolicy. Nic więc dziwnego, że ów stołeczny aktor zawsze był poddany szczególnemu osądowi warszawskich recenzentów, którzy czasem Fronczewskiego chwalili, uznając go za aktora, który zapisał się w dziejach teatru złotymi zgłoskami – tak było na przykład, gdy zagrał „komplet gombrowiczowski”, czyli Henryka w Ślubie, Filipa w Iwonie, księżniczce Burgunda i Hrabiego Szarma w Operetce – a czasem besztali go i krytykowali, zarzucając mu, iż bez żadnych skrupułów wykorzystuje swój ta-

lent do grania w marnej jakości filmach i serialach oraz reklamach. Ba, nawet uznawany dziś za klasyka muzyki rozrywkowej, wykreowany przez Fronczewskiego Franek Kimono uważany był swego czasu za rzecz gorszącą – no bo jak to? Wybitny aktor mający już

w dorobku Hamleta robi z siebie piosenkarza śpiewającego muzykę disco? Nie powinno więc zaskakiwać, że i debiut reżyserski Piotra Fronczewskiego od początku wywoływał emocje, zwłaszcza iż aktor sięgnął po tekst, w którym dwie dekady wcześniej, tuż przed swoją śmiercią, zachwycał Tadeusz Łomnicki, czyli po sztukę Ja, Feuerbach Tankreda Dorsta. „Fronczewski reżyseruje Fronczewskie-

go” – to hasło reklamowe widzieli warszawiacy na początku bieżącego roku na rozlepionych afiszach. Premiera miała miejsce 2 lutego. Oczywiście w Teatrze Ateneum. „Ja, Feuerbach” to dla teatru sztuka autotematyczna, poświęcona trudnej, skomplikowanej

materii, jaką jest aktorski talent, aktorska wrażliwość. To historia aktora o nazwisku Feuerbach, który po siedmiu latach spędzonych w szpitalu psychiatrycznym pragnie powrócić na deski sceny i, żeby zrealizować swój cel, decyduje się poddać przesłuchaniu (dziś powiedzielibyśmy – castingowi) przez dyrektora teatru. To dla Feuerbacha sytuacja upokarzająca – on sam zna wartość swojego

talentu, a w dodatku reżysera nie ma w teatrze i Feuerbach zmuszony jest występować przed asystentem. Ta sytuacja to pretekst do dialogu między tymi dwiema postaciami: między wiekowym, doświadczonym przez życie artystą, a młodym, przebojowym

i bezczelnym asystentem reżysera. Do tego pojawia się jeszcze kobieta, która przyprowadziła psa. Zwierzę także ma wziąć udział w realizowanym przedstawieniu, tyle tylko, że zaginęło gdzieś w teatralnym gmachu... Tak rozwija się opowieść o życiu w teatrze, ale też nie do końca o teatr i aktora w sztuce Dorsta chodzi. Opowieść o starym aktorze urasta do rangi metafory, w której ujrzeć

swój los, swoje marzenia, ambicje i lęki może każdy, niezależnie od wykonywanego zawodu. Fronczewski w roli Feuerbacha uruchamia całą maestrię swojego aktorstwa. Stary aktor jest w jego wykonaniu jednocześnie tragiczny i śmieszny. Wzniosły i przyziemny. Irytujący w swoim kabotyństwie i zachwycający prostotą reakcji, uczuć, gestów. Widać, że wielki aktor gra aktora z pełną świadomością tego, co ten zawód niesie ze sobą dla człowieka, który zdecyduje się oddać mu całe swoje życie. Fronczewski otrzymał za tę kreację Nagrodę im. Tadeusza Żeleńskiego-Boya przyznawaną przez sekcję polską Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych i przyznać trzeba, że recenzenci nie bez powodu docenili aktora za ten właśnie występ. Asystenta reżysera zagrał Grzegorz Damięcki, tworząc wyrazistą, mocno zarysowaną postać, w której widać jednak pęknięcie wskazujące, że ten

bezczelny, wyszczekany młody mężczyzna ma w sobie być może nieodkryte jeszcze pokłady wrażliwości, być może nawet – gdyby umiał pokonać odpychającą arogancję – mógłby być artystą z prawdziwego zdarzenia. Wreszcie Maria Ciunelis w roli Kobiety z psem, znakomicie ukazująca zachowania i emocje osoby spoza świata sztuki, której przyszło przypadkowo wpaść na chwilę w sam środek teatralnego tygla. Piotr Fronczewski nigdy nie krył, że jego Mistrzem w zawodzie aktorskim był i jest Gustaw Holoubek. Fascynację Mistrzem widać zarówno w reżyserii Fronczewskiego, jak i w jego kreacji. Przedstawienie w Ateneum to znakomity, tradycyjny, ale nie tradycjonalistyczny teatr. Teatr zmuszający widza do myślenia. Ze wszech miar godny polecenia. Spektakl „Ja, Feuerbach” można obejrzeć w końcu września w Teatrze Ateneum.

100 lat Pani Pauliny

Pani Paulina Żwiris, mieszkanka Śródmieścia świętowała swoje 100. urodziny. W imieniu Rady oraz Zarządu Dzielnicy Śródmieście kwiaty oraz list gratulacyjny jubilatce wręczył Krzysztof Czubaszek, zastępca burmistrza Śródmieścia. W spotkaniu wziął udział także Tadeusz Otulak, zastępca dyrektora śródmiejskiego Centrum Pomocy Społecznej Dzielnicy.


3

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan Do przeczytania jeden Kopff

Po co nam to było... Wybaczcie mi, proszę! Nie piszę często, bo ostatnio nie ma o czym. - Jak to? - zdziwią się ci, którzy z wypiekami na twarzy śledzą w telewizorach marsze, manifestacje, demonstracje itp. wydarzenia, zwłaszcza jeśli nie są mieszkańcami stolicy, którzy te atrakcje mieli na żywo. Pomyślcie! Czy normalnego człowieka naprawdę obchodzi wycieczka związkowa do Warszawy, połączona ze zwiedzaniem Starówki i przejażdżką metrem? Że co - że kosztowna? A kto bogatemu zabroni! Szkoda słów na komentarz. Wsiedli chłopaki do autokarów, pokrzyczeli sobie, podpalili tylko jedną opo-

nę, nażarli się bigosu i golonek, wytarli gęby premierem i rządem i pojechali do domów. Można by od biedy zainteresować czytelnika faktem, że solidarnościowy „wódz” Duda w Warszawie szukał Guza i go znalazł - ale ten żarcik jest tak kiepski, jak pomnik Tuska, którego związkowi artyści (przez pomyłkę chyba?) ozłocili, mimo woli wyrażając mu szacunek. Wygłupił się, jak zwykle, nieurzędujący premier, zabierając swą poselską czeredę z parlamentu pod Urząd Rady Ministrów w czasie, gdy akurat tam nie było nikogo, bo wszyscy byli... w Sejmie, gdzie trwało głosowanie.

Państwo nie jest wielmożą Istniała niegdyś w polskiej korespondencji, także urzędowej, zasada tytułowania pewnych osób terminem: „Wielmożny Pan”. I tu następował ciąg dalszy, np. wojewoda, starosta, hetman, podskarbi, itd. Często ów zwrot skracano do dwóch liter: WP, co już zupełnie – dla późniejszych generacji – zaciemniało jego wcześniejsze znaczenie. Otóż niegdyś nie był to zwrot grzecznościowy. Wielmożny Pan, to ktoś, kto wiele może. Tak to rozumiano w czasach, w których ów wielmoża (termin mający ten sam źródłosłów!) rzeczywiście wiele mógł. Władze współczesnego państwa mogą (niestety lub na szczęście – zależnie od wyznawanej filozofii) niewiele. I w kwestiach gospodarki to, co mogą zrobić, przynosi więcej nieoczekiwanych szkód niż oczekiwanych korzyści. Dotyczy to także innowacji. Przykład konkretny, to klapa tzw. Strategii Lizbońskiej, wedle której w dekadzie 2001-2010 Unia Europejska miała prześcignąć Stany Zjednoczone jako światowe centrum innowacji. Już w połowie ubiegłej dekady nazwałem w felietonie tę strategię „poganianiem zdechłego mustanga”. Nikt nie zbudował jeszcze Doliny Krzemowej za państwowe pieniądze. Nie pomogły bowiem wezwania, by państwa UE zwiększyły wydatki na B+R (prace badawczo-rozwojowe - przyp.red.)) powyżej 3 % PKB. Niewiele też dały kolejne międzynarodowe ramowe programy (nie wiem, czy teraz jest już VIII, IX, czy może X program badawczy; nie śledzę spraw mało istotnych). Biurokratycznych pomysłów było w międzyczasie wiele, ale kraje Unii jak pozostawały w tyle za USA, tak pozostają i dzisiaj. Państwowa darmocha niewiele jest w stanie zmienić na lepsze, natomiast posiada (znaczny) potencjał zmiany na gorsze. Najlepiej to widać w przypadku poganiania zdechłego mustanga. Gdyby Polska byłą wtedy w UE, to być może – chcąc się wykazać – gwałtownie zwiększylibyśmy wydatki na B+R. Ale gwałtownie zwiększyć można tylko wydatki państwowe. Jednym z rezultatów nadmiaru pieniędzy pań-

stwowych byłby odpływ licznych pracowników naukowych i technicznych z firm do instytutów, obniżający potencjał innowacyjny firm, w których byli wcześniej zatrudnieni. (Większość woli bowiem badać problemy teoretyczne i inne, które interesują ich samych, a nie ich firmy. W instytutach, które mają nikłe na ogół związki z praktyką, jest to możliwe, ale w firmach pracujących dla zysku - nie!) Tak więc, od państwowych pieniędzy zależy stosunkowo niewiele. Nawet jeśli – jak zaleca się w dyskutowanym niedawno raporcie - będą to pieniądze przeznaczone na finansowanie przedsięwzięć obarczonych ryzykiem. Pamiętajmy, że obniżanie poziomu ryzyka, np. jeśli państwo ponosi całość lub część kosztów za firmę w ramach jakichś programów „wspierających innowacje”, czyni z kolei prywatnych przedsiębiorców nadmiernie skłonnymi do ryzyka. Taki związek, znany w ekonomii, nazywa się hazardem moralnym (polski termin, to „pokusa nadużycia”). Dodam, iż jest to też kamyczek do ogródka tych, którym więcej pieniędzy kojarzy się z postępem. Jak państwowe B+R niewiele wpływają na innowacyjność firm, tak to samo da się powiedzieć o wydatkach na oświatę. „Dosypanie pieniędzy”, które postulują środowiska naukowe, jest także postulatem środowisk oświatowych. Ale badania nad efektami szkolnictwa z ostatnich lat kilkunastu wskazują, że od wzrostu wydatków na edukację zależy w najlepszym razie zaledwie 10 % osiągniętych efektów nauczania. Tak wynika z badań programu PISA (patrz wypowiedź szefa badań, Andreasa Schleichera, The Economist, 17.09.2011). W niektórych krajach zresztą wydatki te wzrosły dwu- trzykrotnie przez ćwierć wieku, a wyniki nie zmieniły się lub nawet uległy pogorszeniu. Powtarzam: państwo nie jest wielmożą; może niewiele i do tego więcej popsuć niż naprawić.

Pan Kaczyński do okien pustego gmachu wygłosił jeden ze swych mocno zużytych monologów, toteż nawet przywiezieni klakierzy nie wywołali owacji. Jedynym novum był towarzyszący prezesowi były szef Solidarności, p. Śniadek, w roli kamerdynera z parasolem rozpiętym nad siwą głową spracowanego dla Polski zbawiciela. „Dlaczego nie baldachim” - pytali postronni obserwatorzy. Trwające w stolicy zamieszanie pozwoliło pani Gronkiewicz-Waltz otworzyć niepostrzeżenie następny odcinek południowej obwodnicy, dzięki czemu ewakuacja ochrypłych dudowych demonstrantów przebiegła niezwykle sprawnie. Po sobie zostawili tylko góry śmieci i bałamutne postulaty usprawiedliwiające - ich zdaniem - ten najazd oraz zapowiedź zorga-

nizowania przegranego z góry referendum dotyczącego upragnionego odejścia rządu Tuska i rozwiązania parlamentu. Wymachiwanie straszakiem referendalnym weszło w modę. Nie licząc się z realiami ustrojowymi, sensem i logiką, a przede wszystkim z osiągnięciami aktualnej władzy, polityczni wywrotowcy chcą zmian - pytanie tylko: po co? Zamienił stryjek... brzmi stare porzekadło. W Warszawie to już konkretna data - rewolucja ma się odbyć w październiku, jak każe tradycja. A po niej – Lenin czyli Guzioł? Kolejny kiepski żart! Więc po HGW - anarchia i zastój. Brawo! Po ewentualnym zwycięstwie jej przeciwników przyjdzie czas na całą Polskę. Akcja, którą pan Duda grozi Polakom, rozciągnie stołeczny bałagan na cały kraj -

będą wystąpienia związkowych działaczy przemawiających, jak zwykle, „w imieniu całego narodu”, zbieranie podpisów, agitacja przy pomocy kłamstw i niedomówień, kubły pomyj wylewane bez umiaru i piękną związkową polszczyzną wygłaszane do tych, co „nie rozumią” doli uciśnionego (?) społeczeństwa. Na szczęście coraz więcej rodaków zdaje sobie sprawę z tych machinacji i też manifestuje swoją dezaprobatę dla poczynań ustrojonych w barwy narodowe warchołów. Warszawiacy w czasie dudowego pikniku zachowali się najbardziej odpowiedzialnie - podwarszawskie lasy zapełniły się uciekinierami ze stolicy. Pod pretekstem grzybobrania opuścili oni miasto wydane na łaskę zwiezionych zewsząd i opłaconych ze

z wiązkow ych kas demonstrantów. Po leśnych ostępach niosły się głosy oburzonych warszawskich wygnańców, dające mi prawo do wystąpienia z oficjalnym apelem - oczywiście, także „w imieniu całego narodu”: „Mamy dosyć tych wygłupów! Dajcie nam żyć - politycy, związkowcy, słuchacze radyja, żałobnicy smoleńscy i wszyscy ci, którzy szwendanie się po ulicach naszego miasta uważacie za przejaw patriotyzmu! Paszli won, bo jak nie, to się wreszcie zdenerwujemy!” W tym tygodniu, mam nadzieję, będzie spokój. Ale, cholera, zły jestem, bo przez te manifestacje grzyby mi wszystkie wyzbierali! Antoni Kopff a.kopff@wp.pl

Szkoła legła w basenie Anna Krzesińska - Jak mamy się uczyć, gdy wokół stukają młotki – pytają uczniowie Zespołu Szkół nr 28 przeniesionego z Mokotowa na Żoliborz. Uczniowie narzekają, a rodzice złożyli skargę. Decyzją Rady Mokotowa z dniem 1 września placówka, która do tej pory miała swoją siedzibę przy ulicy Żywnego 25 na

muzykę. Teraz jest trochę ciszej, ale trudno się skupić, gdy wokół stukają młotki i panuje remontowy harmider - podkreślają uczniowie. Krzysztof Bugla, burmistrz Żoliborza w rozmowie z reporterką gazety „Południe” powiedział, że jest mu przykro z powodu zaistniałej sytuacji. Podkreślił też, że na bieżąco kontroluje to, co dzieje się w szkole, nauczyciele i uczniowie mają zapewnione sale lekcyj-

wione, ale na pewno nie będzie ich więcej. Do dyspozycji Zespołu Szkół nr 28 będzie tylko siedem pomieszczeń, podczas gdy w poprzedniej siedzibie mieli ich siedemnaście. Na pytanie reportera „Południa”, czy to zaspokoi potrzeby szkoły, dyrektor Zespołu Szkół nr 28 Luiza Tkacz wzrusza ramionami. - No właśnie nie bardzo, ale będziemy sobie jakoś radzić. Proszę przyjść za trzy ty-

Mokotowie, została przeniesiona do Zespołu Szkół Elektronicznych i Licealnych przy ulicy gen. Zajączka 7 na Żoliborzu. Przypomnijmy, że na łamach „Południa” pisaliśmy o zebraniu, które odbyło się w lutym br. w starej siedzibie Zespołu Szkół nr 28. Rodzice protestowali, a Krzysztof Skolimowski, zastępca burmistrza Mokotowa przekonywał, że w nowej placówce młodzież będzie miała do wyboru szerszą ofertę edukacyjną oraz lepsze wyposażenie sal zajęciowych. Tymczasem w tej chwili trudno mówić o wysokiej jakości oferty edukacyjnej. - Ta sytuacja to po prostu jakaś katastrofa. Na początku słyszeliśmy nie tylko odgłosy Jan Winiecki narzędzi robotników, ale także ich

ne, a remont nie potrwa dłużej niż do połowy miesiąca. - Nie udał nam się pierwszy przetarg, bo nikt się nie zgłosił, w związku z tym zwycięzca drugiego przetargu rozpoczął pracę około 20 sierpnia. Pół żartem powiem, że nasz błąd mógł polegać na tym, że te pomieszczenia organizowane dla Zespołu Szkół z Żywnego są przygotowane w standardzie o wiele lepszym niż pomieszczenia, którymi dysponuje ZSEiL. Mogliśmy zapewnić uczniom takie sale, jakie już tam były. Robimy jednak remont polegający na wymianie praktycznie wszystkiego poza oknami, a więc drzwi, instalacji elektrycznych i posadzek – wyjaśnia burmistrz. Sale będą wprawdzie odno-

godnie, to powiem pani jak funkcjonujemy – stwierdza. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że ze względu na prowadzone prace remontowe majątek szkoły, znajduje się w… basenie. Roman Górski, zastępca dyrektora Zespołu Szkół nr 28 i nauczyciel historii próbuje żartować, że skoro ich przenosiny zbiegły się z rocznicą rozpoczęcia wojny, to majątek szkoły został schowany w basenie, jakby przed wkroczeniem obcych wojsk i rozpoczęciem okupacji. Tak naprawdę nikomu nie jest jednak do śmiechu. - Jest to naprawdę przykry widok, oglądać szkołę w kartonach – podkreśla dyrektor Zespołu Szkół nr 28. - Wiem tylko jedno - skoro w tej szkole już od daw-

na basen jest pusty, bo jest stary i zniszczony, to równie dobrze moglibyśmy otrzymać decyzję, że mamy się do niego wprowadzić w lipcu. Mielibyśmy wtedy czas na spokojne zwiezienie całego sprzętu i sensowne jego rozłożenie. Tymczasem okazało się, że na przeprowadzkę mieliśmy tylko kilka dni. Ze względu na panujący chaos niektórzy uczniowie zamiast na lekcji spędzają czas w nieczynnym basenie, szukając potrzebnych pomocy naukowych. Mamy wrażenie, że nikt nie myśli o bezpieczeństwie, ale po prostu „żeby jakoś to było”. Jednemu z robotników spadła na głowę szafa, na szczęście nic się nie stało. Ponadto, aby dostać się do środka basenu, trzeba zejść po chwiejnych drabinkach albo skakać na stół i pudła. Jest tu tyle rzeczy, że chodzimy po krawędzi basenu, a co będzie jeżeli ktoś spadnie? – denerwują się uczniowie. Wskazują też na straty i obawiają się o sprzęt, m.in. o dyski twarde. Podkreślają, że choć remont potrwa dwa tygodnie, to na tym nie skończy się ich udręka. Kolejne tygodnie spędzą w basenie, pomagając nauczycielom uporządkować szkolny dobytek. Innym problemem jest aklimatyzacja w nowym miejscu, bo prawie nikogo w tej szkole nie znają i -jak podkreślają - jest im tam po prostu „głupio”. Kilku uczniów już wycofało swoje dokumenty i przeniosło się do innych szkół. Czy nie byłoby sensowniej, żeby szkoła nie przenosiła się na czas remontu, ale została w swojej starej siedzibie? Pani dyrektor przyznaje, że sugerowała takie rozwiązanie, ale nie zostało ono zaakceptowane. Do budynku przy Żywnego zostanie przeniesione śródmiejskie Gimnazjum nr 42. Przeprowadzka planowana jest jednak dopiero za rok. Tymczasem, jak udało się dowiedzieć gazecie „Południe”, rodzice uczniów złożyli skargę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym z powodu niezgodności przenosin z procedurami. Do tematu wrócimy.


4

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Droga śmiecia dokończenie ze strony 1 Oczywiście mamy kabinę wstępnej segregacji, gdzie ludzie patrzą, czy nie jedzie jakiś wielki odpad gabarytowy, czy nie ma akumulatora, który nie powinien tu trafić. Później ludzie są tylko przy oczyszczaniu. Generalnie pracują maszyny, ogromne sita bębnowe, które dzielą odpady na frakcje. Separatory optopneumatyczne, czyli skaner, który widzi odpad, jadący na taśmie, dają sygnał do podmuchu powietrza, podmuch powietrza wyrzuca ten

odpad, który jest pożądany. Na przykład inżynier procesu programuje „chcę wyrzucać z całego strumienia odpadów butelki PET”. Skaner widzi taką butelkę, podmuch powietrza wyrzuca ją. W tej chwili montujemy urządzenia, które nie tylko poznają rodzaj odpadu, ale także kolor na przykład takiej butelki PET; powie, proszę mi wyrzucać zielone. I skaner będzie z całego strumienia odpadów wyrzucał zielone. Proces jest bardzo mocno skomputeryzowany, zmechanizowany. Odbywa się

przy niewielkim udziale ludzi. Ze zmieszanych odpadów komunalnych zostaje około 30 procent, których nie da się posegregować. Zakład przy ulicy Kampinoskiej 1 może przyjąć do 600 ton odpadów dziennie. Tutaj śmieci są nie tylko segregowane, ale wytwarzany jest również kompost w specjalnych kompostowniach. Na składowisku Radiowo wybudowano elektrownię biogazową. W hałdzie śmieci wydrążono dwadzieścia cztery studnie o głębokości około 25

metrów, z których pozyskiwany jest biogaz wytwarzany przez odpadki. Następnie zamieniany jest on w energię elektryczną. W 2012 roku wyprodukowano ponad 1400 MWh czystej energii elektrycznej, co pozwoliło na zaopatrzenie w prąd co najmniej 2000 osób. Joanna Mroczek, rzecznik prasowy MPO: - W planach mamy przekształcenie składowiska na Radiowie w teren sportowo–rekreacyjny. Głównymi elementami będą: stok zjazdowy o długości 550 metrów; stok zjazdowy dla dzieci o długości 100 metrów. Na nasypie zachodnim zostanie przygotowany stok dla sanek. Powstanie też rynna snowboardowa. Dla amatorów nart bie-

gowych przygotowane zostaną trasy o długości prawie trzech kilometrów. Nasza inwestycja nie tylko pokazuje, że dbamy o środowisko naturalne, ale przyczyni się także do zwiększenia atrakcyjności Radiowa. Co dzieje się z odpadami, których nie można wykorzystać? Trafiają do zakładu unieszkodliwiania odpadów przy ulicy Gwarków 9 na Targówku. Tutaj spalane są w temperaturze ponad 1100 stopni Celsjusza. W trakcie spalania wytwarzana jest energia elektryczna i cieplna.

Poprzez działania edukacyjno– informacyjne różnych instytucji zwiększa się nasza wiedza na temat ekologii. Od 1 lipca bieżącego roku odpady komunalne segregować będziemy dzieląc je na trzy grupy: suche, mokre i szkło. Warto pamiętać, że przeterminowane lekarstwa można zostawić w aptece. Każda apteka ma obowiązek je przyjąć. Elektrośmieci czyli zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny nie wolno wrzucać do kosza na śmieci. Na terenie Warszawy jest kilka punktów gdzie bezpłatnie można pozostawić zepsuty sprzęt.

Dlaczego nie pójdę na referendum Nieuczestniczenie w referendum jest jak najbardziej demokratyczną postawą. Prawdziwe wybory odbędą się już w przyszłym roku. Ich sens polega na tym, że mamy wtedy kilku lub nawet kilkunastu kandydatów przedstawiających swoje plany,

Dlaczego pójdę na referendum? Referendum dotyczące odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz odbędzie się już 13 października tego roku. Bez wątpienia będzie to najbardziej znaczące tegoroczne wydarzenie polityczne w stołecznym samorządzie. Wiele osób nadal zastanawia się, czy referendum ma sens i czy wziąć w nim udział. Dla mnie sytuacja jest jasna. Od kilku lat z ław opozycyjnych obserwuję nieprawidłowości w funkcjonowaniu samorządu, codziennie spotykam się z mieszkańcami, których dotyka zła polityka ratusza. Przytoczę tylko kilka szczególnie bulwersujących przykładów, kiedy zła wola czy nieporadność władzy negatywnie wpływają na życie Warszawiaków. Charakterystyczna dla rządów ekipy pani prezydent w Warszawie jest fatalna sytuacja w oświacie, kulturze i sporcie. Te dziedziny uważane są w ratuszu za mniej istotne – stąd liczne fatalne

w skutkach eksperymenty, mające przynieść często symboliczne oszczędności budżetowe. Likwidacja, czy łączenie szkół i przedszkoli, zmniejszanie liczby klas i tworzenie klas dla trzydziestu kilku uczniów, ograniczenie oferty świetlic i bibliotek, wreszcie prywatyzacja stołówek i brak dofinansowania posiłków. Także oddawanie terenów szkół tzw. „byłym właścicielom”, to zjawisko dotąd w tej skali nieznane w warszawskim samorządzie. Kolejna kwestia to podwyżki. Mimo coraz gorszej sytuacji gospodarczej ekipa pani prezydent nakłada na nas coraz wyższe obciążenia, jakby nie zdawała sobie sprawy, że kryzys odbija się nie tylko na budżecie miejskim, ale także na sytuacji gospodarstw domowych. I tak dotykają nas podwyżki czynszów, opłat za użytkowanie wieczyste, cen wody, ścieków, ciepła. O ile więcej zapłacimy za śmieci, nadal nie wiadomo, bo z wprowadzeniem

Targi Medycyny Naturalnej i Kosmetyki 27 - 28 - 29 września Warszawianka dolna hala ul. Piaseczyńska 71 - porady, diagnozy irydologów, kręgarzy, wróżek, bioenergoterapeutów - kosmetyki naturalne, zioła - materace gorczycowe, poduszki zdrowotne - zdrowa żywność Piątek 11.00 - 19.00, sob., niedz. 10.00 - 19.00

reformy śmieciowej ratusz również sobie nie poradził. W dodatku często za podwyżkami nie idzie poprawa jakości usług, za które płacimy. Jest wręcz odwrotnie. Fatalne zarządzanie systemem miejskiej komunikacji prowadzi do sytuacji, w której kilkakrotnym podwyżkom cen biletów towarzyszy likwidacja popularnych tras i ograniczenie liczby kursów. Szumnie promowana propozycja wprowadzenia karty warszawiaka okazała się niewypałem. Propozycja oszczędności 2 złotych na bilecie miesięcznym wydaje się żartem pani prezydent z mieszkańców płacących podatki. Także służby miejskie skupiły się na wyciąganiu od nas pieniędzy. Zwłaszcza straż miejska przestała pełnić rolę służebną w stosunku do mieszkańców – jedyne na co możemy liczyć, to kolejne mandaty, choćby z fotoradarów. Nie bez przyczyny nasz postulat likwidacji straży miejskiej zyskuje coraz więcej zwolenników. Czyżby cięcia i podwyżki były wyrazem troski o budżet? Pani prezydent wydaje się w tej trosce mało konsekwentna. I nie chodzi mi w tym miejscu o horrendalne nagrody, jakie wypłaca swoim współpracownikom, chodzi o coś znacznie poważniejszego. Wielokrotnie na tych łamach protestowałem przeciw prywatyzacji miejskiej spółki ciepłowniczej – niestety bezskutecznie, miasto SPEC sprzedało. Teraz ratusz planuje prywatyzację spółki wodno-kanalizacyjnej. Miasto stołeczne dysponuje wieloma zbędnymi spółkami komunalnymi – pani

prezydent obiecywała ich sprzedaż, a jednak nic z nimi nie zrobiła. Prywatyzuje za to spółki o znaczeniu strategicznym, w dodatku przynoszące zysk. To tylko wierzchołek góry lodowej - z braku miejsca nie wspomniałem o fatalnie zarządzanych inwestycjach, postępującym chaosie w przestrzeni publicznej. Przywołane kwestie są jednak przykładem złej woli władzy, przejawem nieliczenia się z obywatelami, lekceważenia ich potrzeb i ich sytuacji. Hanna Gronkiewicz-Waltz stała się symbolem pozorowanych zmian, arogancji władzy i pogardy dla mieszkańców. Dlatego popieram działania zmierzające do odwołania nieudolnej pani prezydent. Jestem konsekwentny. Wraz z moją organizacją zaangażowałem się w zbieranie podpisów pod wnioskiem referendalnym. Miałem przyjemność uczestniczyć w przekazywaniu kart komisarzowi wyborczemu. Dlatego teraz angażuję się w kampanię piętnującą błędy pani prezydent, dlatego zachęcam mieszkańców do udziału w referendum. Wiele osób mówi: łatwo krytykować, ale co w zamian? O tym napiszę w kolejnym tekście, który ukaże się na łamach „Południa” za dwa tygodnie. Grzegorz Walkiewicz, śródmiejski radny z Ruchu Palikota

a także ludzi, z którymi chcą je zrealizować. W przypadku Warszawy za referendum stoi egzotyczna koalicja wielu organizacji, które nie mają żadnej wspólnej wizji, jak powinno się rozwijać nasze miasto. Rozwój Warszawy wymaga strategicznego planowania, stabilności w zarządzaniu oraz znajomości zasad funkcjonowania tak dużego miasta. Dlatego wybieramy naszych przedstawicieli na cztery lata, by po tym czasie poddać ich ponownej ocenie. I tak powinno pozostać. W ciągu ostatnich sześciu lat, podczas prezydentury Pani Hanny Gronkiewicz–Waltz, w Warszawie wiele się zmieniło. Zainwestowanych zostało 25 mld zł. Niektóre ze zmian stały się dla nas już tak oczywiste i naturalne, że warto przypomnieć najważniejsze inwestycje. W komunikacji miejskiej, oprócz dokończenia pierwszej linii metra i rozpoczęcia budowy drugiej, na naszych ulicach widzimy coraz więcej nowoczesnych autobusów i tramwajów (800 nowych autobusów, 250 nowych tramwajów, 40 nowych pociągów metra). Wielkim sukcesem okazało się uruchomienie systemu rowerów VETURILO, zbudowano 140 km nowych ścieżek rowerowych oraz ustawiono 3000 nowych stojaków rowerowych. Powstały nowe parkingi Park&Ride. Pomimo obiektywnych, przejściowych trudności w poruszaniu się po Warszawie, nie sposób nie docenić skali inwestycji drogowych: 30,5 km nowych dróg, 429 km dróg przebudowanych i wyremontowanych. Najważniejsze to most Marii Skłodowskiej– Curie, węzły Marsa i Łopuszańska, al. Wilanowska, ul. Poleczki, al. Rzeczpospolitej. Trwa wymiana nawierzchni i rewitalizacja Starego i Nowego Miasta. Będzie to kompleksowy remont, który wpłynie na wizerunek Starówki i całego naszego miasta w oczach wielu tysięcy turystów. Warszawskie ulice i place stają się coraz piękniejsze i lepiej utrzy-

mane. Zrewitalizowane zostały min.: Krakowskie Przedmieście, Aleje Ujazdowskie, plac Grzybowski, ulice Francuska, Paryska, Chłodna. Poprawia się infrastruktura warszawskiej oświaty. Powstało 11 nowych szkół, a 99 zmodernizowano. Otwarto 13 nowych przedszkoli, 59 placówek zostało zmodernizowanych. W Śródmieściu, w latach 2011-2013, na remonty i inwestycje w zakresie oświaty zostało przeznaczonych 65 mln zł. Powstało wiele istotnych i długo oczekiwanych obiektów kulturalnych: Centrum Nauki Kopernik, Muzeum Historii Żydów Polskich, Park Fontann na Podzamczu. Ponadto zaadaptowano Piwnice Staromiejskie i otwarto zwiedzającym. Działalność rozpoczęły, nowe biblioteki i domy kultury. Zmodernizowano Teatr Dramatyczny. W Śródmieściu realizowany jest projekt „Podzielmy się kulturą”. Polega on na tym, że mieszkańcy po raz pierwszy mieli możliwość podzielenia budżetu programowego Śródmiejskiego Domu Kultury. Rozwinięta została infrastruktura sportowa w całej Warszawie: zbudowano nowe kryte baseny, boiska sportowe, zmodernizowano OSiR Solec i MOSiR „Rozbrat”, powstają nowe miejsca zabaw dla dzieci, a inne jak np. w Ogrodzie Saskim są przebudowywane. Czy to już Warszawa naszych marzeń? Nie do końca. Zostało jeszcze wiele wyzwań, zadań do wykonania i ulepszenia. Na pewno jednak nie zrobią tego ci, którzy z pobudek czysto politycznych głoszą populistyczne hasła, że wszystkiemu winna jest Pani Prezydent. Prawdziwy wybór jest możliwy tylko wtedy, jeśli będziemy mogli być za kimś, a nie tylko przeciwko komuś. Dlatego nie wybieram się na referendum. Marcin Rolnik (PO), wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Śródmieście


5

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan Rozmowy o Warszawie

Prezydentem być Bogdan Żmijewski Ktoś zadał mi pytanie jako byłemu radnemu kilku kadencji, czy chciałbym zostać prezydentem Warszawy. Zastanawiając się nad odpowiedzią doszedłem do wniosku, że gdybym nim został, byłbym najbardziej znienawidzonym włodarzem naszego miasta. Nie będę więc ryzykował wiecznego potępienia za to, co chciałbym w tym mieście zrobić lub za to, co bym lipnie naobiecywał wyborcom. Aby zostać Prezydentem musiałbym też umieć łgać, obiecując co się da i każdemu. Elitom kasę na kulturę i sztukę, przedsiębiorcom udogodnienia w działalności, masom igrzyska i darmowe zupki, koncernom medialnym billboardowe żniwa i miejskie ogłoszenia w ich gazetach, wszystkim tanie bilety komunikacji, niskie opłaty i podatki itp. itd. Nawet gruszki na wierzbie. Za te obiecanki-cacanki smażyłbym się potem w piekle, a upałów nie lubię. A jak bym już został prezydentem, to musiałbym rozstrzygnąć, czy coś zrobić dla miasta, by być zapamiętanym niezależnie od oceny mych pomysłów, czy tylko pławić się w urokach władzy i myśleć, jak ją utrzymać. Pragnąc jednak tworzyć nowoczesne miasto wprowadziłbym zasadę, że nie ma darmochy, rozdawnictwa i że jedni nie mogą żyć kosztem drugich, a opieka należałaby się tylko naprawdę potrzebującym. Obawiam się, że chcąc tak robić zostałbym odwołany w referendum przed końcem kadencji. Podniósłbym 3-4-krotnie opłaty za parkowanie w centrum, szczególnie dłuższe niż 30 minut. Rozszerzyłbym strefę parkowania płatnego. Kto nie miałby własnego miejsca parkingowego, nie mógłby zarejestrować samochodu. Wszystko po to, by ograniczyć ilość samochodów pakujących się do centrum i by zaczęło się opłacać budować parkingi wielopoziomowe, w tym podziemne. Zarobione pieniądze przeznaczyłbym na komunikację publiczną. Wprowadziłbym system biletowy komunikacji publicznej oparty na zasadzie, że dłuższa droga dojazdu, to większa opłata za bilet, bo i koszt większy. Dotację biletową zmniejszyłbym z 70 % do 50 %. Ustanowiłbym system opłat adiacenckich, tj. opłatę od wzrostu wartości gruntu w związku z nową infrastrukturą wybudowaną przy udziale środków miejskich, szczególnie dróg, kanalizacji i wodociągów. Pozyskane środki przeznaczyłbym na uzbrajanie kolejnych terenów pod zabudowę. Nie widzę powodu, by na wzroście wartości gruntów po ich uzbrojeniu zarabiali tylko ich właściciele. Dążyłbym do zmiany systemu podatków od nieruchomości. Nie widzę powodu, by podatek od gruntu i lokalu np. róg Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich był taki sam, jak tam, gdzie nie ma drogi, infrastruktury i wrony zawracają. Jestem natomiast przeciwny podatkowi katastralnemu, rozumianemu jako podatek od wartości nieruchomości w kontekście standardu zabudowy. Poda-

tek winien zależeć od lokalizacji, tj. czy nieruchomość jest w centrum, czy na peryferiach, z uwagi na jej skomunikowanie. Powinien być także zależny od tego, czy nieruchomość ma dostęp do mediów, drogi, chodnika, oświetlenia ulicy. Dochody z tego podatku byłyby przeznaczone na budowę infrastruktury celem wyrównywania poziomu życia mieszkańców pod względem dostępu do udogodnień cywilizacyjnych. Wprowadziłbym opłaty za odprowadzanie wód deszczowych do kanalizacji miejskiej i melioracji. Nie widzę powodu, by ta usługa była darmowa, jak obecnie. Pozyskane środki zużyłbym na budowę i modernizację systemów gospodarki wodami deszczowymi oraz wzmocnienie wałów przeciwpowodziowych. Obniżałbym podatki od tych nieruchomości, które byłyby wyposażone w systemy retencji i rozsączania wód opadowych na terenie własnym, bo jest to rozwiązanie proekologiczne. Nie budowałbym, jak bywało w przeszłości, eleganckich mieszkań komunalnych, zwłaszcza w rejonach centralnych, tam, gdzie grunty są drogie, tylko na obrzeżach. Kupowałbym je też od developerów będących na musiku. Cenne grunty bym sprzedawał, a środki przeznaczyłbym na budownictwo komunalne i odszkodowania dla byłych właścicieli pokrzywdzonych dekretem Bieruta. Właścicielom tym oferowałbym grunty zamienne zamiast odszkodowań, ale najpierw musiałbym doprowadzić do zmiany ustawy o podatku VAT, by miasto nie musiało płacić VAT od gruntów zamiennych, w tym za grunty wywłaszczane pod drogi. Przymusowo wykwaterowywałbym lokatorów ze zniszczonych kamienic komunalnych do innych mieszkań komunalnych. Wartościowe kamienice bez roszczeń sprzedawałbym na przetargach. Pozostałe bym remontował, tworząc zasób mieszkań komunalnych do zamian. Bzdurą są generalne remonty zamieszkałych budynków. Zaprzestałbym sprzedaży mieszkań komunalnych z bonifikatą. Nie widzę powodów dla czynienia takich prezentów. Dążyłbym do podniesienia czynszów za mieszkania komunalne co najmniej do poziomu kosztów amortyzacji, przewidując ulgi socjalne dla rzeczywiście potrzebujących. Wtedy by się okazało, że szereg lokatorów chciałoby zamienić mieszkania na mniejsze. Dziś bywa, że jedni nie mają warunków do życia, a inni mają zbyt duże mieszkania komunalne w stosunku do realnych potrzeb, bo ich to wiele nie kosztuje. Czasem je podnajmują. Zlikwidowałbym część ogródków działkowych. Część zamienił na parki, a część bym sprzedał pod zabudowę, by mieć środki na tworzenie parków i przeniesienie ogródków na peryferia miasta. Zlikwidowałbym uwłaszczanie na gruntach miejskich za darmo. Umożliwiłbym zmianę użytkowania wieczystego na własność po promocyjnej cenie. Zmniejszyłbym o 70 % stawki opłat za użyt-

kowanie wieczyste na cele sportu i rekreacji. Obecnie wynoszą one 1 % wartości gruntu, czyli jak dla zabudowy mieszkaniowej, mimo że są to głównie tereny zielone. Renegocjowałbym umowę dzierżawy z klubem Legia, który płaci obecnie tylko 0,2 % wartości gruntu i stadionu rocznie. Ograniczyłbym listę obiektów wpisanych do ewidencji zabytków do tych, które mają rzeczywiste wartości kulturowe, a jednocześnie zwolniłbym te obiekty zabytkowe z podatku od nieruchomości i udzielałbym dotacji na ich remonty. Skoro to jest dobro narodowe, to nie można obciążać obowiązkiem ich utrzymania tylko właścicieli. Władze nie mają dziś pieniędzy na szereg inwestycji z uwagi na zadłużenie budżetu Warszawy. Zamiast więc wydawać na budowę takich obiektów komunalnych, jak szkoły czy przedszkola, zlecałbym ich budowę firmom, od których bym je leasingował

lub wynajmował. Sprzedałbym też część obiektów komunalnych inwestorom, podpisując z nimi umowy najmu lub leasingu tych obiektów wraz z kosztami obsługi techniczno-administracyjnej. Nie widzę powodu, by dyrektorzy szkół zajmowali się np. papierem toaletowym i malowaniem ścian. Oni mają pilnować spraw nauki dzieci. Podobnie rzecz dotyczy przedszkoli, żłobków itp. Dążyłbym do zmiany szeregu przepisów, np. dotyczących opłaty z tytułu renty planistycznej, tj. wzrostu wartości gruntów skutkiem uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Dziś ta renta formalnie funkcjonuje 5 lat od uchwalenia planu, a praktycznie nie funkcjonuje. Ponadto jest nieegzekwowalna. Takie są wyroki sądów. Pozyskane środki przeznaczyłbym na odszkodowania za grunty przeznaczone pod drogi publiczne i za inne nieruchomości przeznaczone w planach pod cele publiczne. Bo

nie może być tak, że jedni mają żyć kosztem drugich. Mam podobnych pomysłów jeszcze więcej, ale obawiam się, że im więcej ich wypiszę, tym bardziej będę znienawidzony. Więc kończę, chcąc ratować życie. Jeśli jednak uzyskam wspar-

cie od podobnie myślących czytelników, będę kontynuował temat. Liczę też na Państwa pomysły, co i jak by tu jeszcze zrobić, by nie popsuć naszego miasta. Może jakiś prezydent będzie na tyle odważny, że część z nich wykorzysta.

Dla seniorów Od września w Centrum Pomocy Społecznej Dzielnicy Śródmieście rozpoczyna działalność Punkt Informacyjny Dla Seniorów, w którym bezpłatnie świadczone będą usługi doradcze dla seniorów i  mieszkańców Śródmieścia. W punkcie będzie można skorzystać z bezpłatnych porad specjalistów m.in. z zakresu medycyny, bezpieczeństwa, praw pacjenta, ZUS i Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie. Doradztwo prowadzone będzie w siedzibie Działu Wsparcia

OGŁOSZENIE

Społecznego przy ul. Świętojerskiej 12A. Najbliższe wydarzenia: 16 września o godz. 11.00 – spotkanie z przedstawicielem Biura Rzecznika Praw Pacjenta - „Osoby zagrożone wykluczeniem społecznym, a prawo do świadczeń opieki zdrowotnej”; 24 września o godz. 11.00 – spotkanie z przedstawicielem ZUS. Wszyscy specjaliści po zakończonych prelekcjach będą prowadzić indywidualne konsultacje dla zainteresowanych osób.


6

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Sri Lanka

dokończenie ze strony 1 21 września na placu zabaw Muzeum Łazienki Królewskie o godz. 11.00 i 16.00 odbędzie się koncert perkusyjny duetu Hob-beats Percussion Group - „Zabawa w strugach dźwięków”. Wstęp wolny na oba wydarzenia.

Dr Dorota Sumińska W tym roku wybraliśmy Sri Lankę. Kiedyś marzyłam, aby się tam przenieść na stałe. Nigdy nie byłam, ale marzyłam. Po wielu latach nadarzyła się okazja, aby zobaczyć nieosiągnięty „raj”.

dach. Nie wiem, jak udało nam się wciągnąć plecaki i przetrwać pierwsze dwie godziny podróży. Potem zaczęło się rozluźniać. Na stacji w Matarze powitał nas ogromny waran. Wędrował środkiem peronu, a ludzie traktowali go jak pełnoprawnego użytkow-

Komisariat Policji Metra Warszawskiego

Opowiedziała mi o dość trudnej sytuacji kobiet na Sri Lance i obdarowała jednym z piękniejszych uśmiechów. Jedyna na Sri Lance rikszarka Malika zabrała nas na cynamonową wyspę i prawie płakała, gdy opuszczaliśmy ten zaczarowany świat. Zresztą my też

Rocznica desantu

Zarząd Warszawski Stowarzyszenia „Pokolenia”, w imieniu organizatorów uroczystości z okazji 69. rocznicy desantu żołnierzy I Armii Wojska Polskiego spieszących na pomoc Powstańcom Warszawskim, serdecznie zaprasza mieszkańców Warszawy do udziału w składaniu kwiatów w dniach: 23 września, o godz. 17.00 - przy płycie na Żoliborzu, na Wybrzeżu Gdyńskim; 24 września, o godz. 16.00 - przy płycie na Czerniakowie, na wysokości pomnika „Chwała saperom”. Składanie kwiatów odbędzie się w asyście wojskowej.

Nocny patrol

Przemek Pasek zaprasza na ostatni już chyba projekt Fundacji Ja Wisła „Nocny Patrol” w rocznicę tragicznych desantów 3 Dywizji Piechoty generała Berlinga na Siekierki, Czerniaków, Powiśle i Żoliborz. Ich śladem popłynie drewniana krypa. Zabiera 12 osób, rejs trwa około 1,5 h. Podczas rejsu Przemek Pasek opowie o miejscach i wydarzeniach tragicznego września 44 roku na Czerniakowie i Powiślu. Zbiórka uczestników na barce Herbatnik w Porcie Czerniakowskim o godz. 17.30 w dniach 18, 19, 20, 21, 22 i 23 września, po wcześniejszej telefonicznej rezerwacji miejsc pod numerem: 503 099 975. Koszt uczestnictwa 30 zł. Zakończenie ok. godziny 19 w przejściu podziemnym pod ulicą Solec przy płycie desantu na Czerniakowie.

Skarga

16 września Warszawska Wspólnota Samorządowa złożyła do Komisarza Wyborczego w Warszawie skargę na Radę Warszawy, która nie podjęła uchwały o utworzeniu odrębnych obwodów głosowania w zakładach opieki zdrowotnej, domach pomocy społecznej, zakładach karnych i aresztach śledczych.

Po krótkim pobycie w Colombo ruszyliśmy na dworzec kolejowy. Chcieliśmy pojechać na południe, aby zobaczyć odwiedzające te strony płetwale błękitne. Ciepłe wody oceanu indyjskiego kuszą nie tylko ludzi, wieloryby też lubią ogrzać swoje ogromne ciała. Podeszłam do kasy biletowej i poprosiłam o bilet do Matary - ostatniej stacji na południu. Uśmiechnięty Lankijczyk zapytał: pierwsza, czy druga klasa? Pierwsza – odpowiedziałam. On zerknął na mnie spod gęstych jak sosnowy las rzęs i ze śmiertelną powagą odpowiedział - Jest tylko druga, pierwszej nie mamy w ogóle. Kupiłam bilety i z trudem wbiliśmy się w rozedrgany kolorami i śpiewnym pokrzykiwaniem tłum. Wagony pamiętały bardzo dawne czasy i były wypchane po

www.polskieradio24.pl INFORMATOR POŁUDNIA HANDEL u Społem WSS Śródmieście, Warszawa, ul. Nowy Świat 53 www.wss.spolem.org.pl SDH Hala Mirowska pn-pt 7-20 sob 7-18 pl. Mirowski 1* SDH Sezam pn-pt 7-21 sob 8-19 niedz 10-16 ul. Marszałkowska 126* Sklepy spożywcze: Długa 8/14*,Foksal 12/14*,Koszykowa 24, Koszykowa 31, Krak.Przedm. 16/18*, Miodowa 23, Mokotowska 46a, Mokotowska 67, Nowy Świat 53*, Solec 46*, Solec 66*, Solidarności 83*, Widok 16, Wiejska 20*,Wspólna 41* *realizacja zamówień na Kosze Delikatesowe Sklepy przemysłowe: Andersa 25,Długa 8/14,Mokotowska 67, Wiejska 9

BIURA OGŁOSZEŃ:

u ul. Puławska 136, pon. - czw. 9.00 - 17.00, pt. 9.00 - 16.00 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 ogloszenia@poludnie.com.pl reklama@poludnie.com.pl u Al. Komisji Edukacji Narodowej 15 lok. 4, 22 648-24-07, 537-427-186 u ul. Na Uboczu 3 (NOK) „Continental”, tf. 22 648-29-41 u Piaseczno, ul. Kniaziewicza 45 lok. 18, tel. 22 213-85-85, 601-213-555 u ul. Dobra 19, Biuro Ogłoszeń Prasowych „Katom”, tel. 22 828 46 64, 22 828 25 87 u ul. Grzybowska 39, „aTco”, tel. 22 652-25-30, 22 654-90-77, 22 620-17-83

nika dworca. Nie zdziwiło mnie to zbytnio, bo większość Lankijczyków to buddyści. Traktują zwierzęta jak równych sobie. Za to darzę buddyzm ogromną sympatią. Wynajęliśmy rikszę i ruszyliśmy w poszukiwaniu lokum. Celem była Mirissa - mała miejscowość na brzegu oceanu. Tu znaleźliśmy przyjazną przystań. Prywatny dom z kilkoma pokojami do wynajęcia. Roześmiani gospodarze to pani Dewika Jayawera i jej dwaj synowie Yohan i Chamly Marlan. Tak naprawdę to prawdziwym gospodarzem był dziewiętnastoletni Yohan. To dzięki niemu trafiliśmy do Sanktuarium węży i mogliśmy podziwiać kobry. Lankijczycy są niezwykle przyjaznym narodem. Życzliwi i chętni do pomocy w każdej sytuacji. Pani Lakshika Dunusingha miała po sąsiedzku sklepik.

mieliśmy łzy w oczach. Jeśli ktoś z czytelników zdecyduje się odwiedzić Sri Lankę polecam gościnny dom Yohana - Mirissa Kismet Rest & Restaurant.

Pies szuka domu

Jak nie stać się Myśląc o problemach dnia codziennego jesteś zabiegany, rozkojarzony? Nie zwracasz uwagi na otaczającą rzeczywistość? Potrafisz zasnąć w tramwaju czy pociągu? Poruszasz się po mieście komunikacją miejską w godzinach tzw. szczytu? Jeśli na więcej niż jedno pytanie odpowiedziałeś twierdząco, to TY również możesz paść ofiarą doliniarza. Kim jest doliniarz? Jak on pracuje? Gdzie możemy go spotkać? Na te i na inne pytania znajdziecie Państwo odpowiedź poniżej. Pracują zazwyczaj w grupie, choć najbardziej doświadczeni decydują się na działanie w pojedynkę. Możemy ich spotkać wszędzie: w środkach komunikacji miejskiej, na ulicy, w centrach handlowych, na dworcach czy podczas imprez masowych. Jednym słowem kochają tłok i sytuacje, gdy „coś” się dzieje. Wykorzystują wtedy powstałe

Jak u Pana Marszałka … za piecem!

Sprawując mandat radnego Województwa Mazowieckiego często mam do czynienia z nieco zdumiewającymi sprawami. Co ciekawe … te zdumiewające sprawy to nie problemy z jakimi zgłaszają się do radnych mieszkańcy Mazowsza, a decyzje jakie podejmuje koalicyjny Zarząd Województwa z Marszałkiem Adamem Struzikiem na czele. Weźmy dla przykładu wzajemną adorację Samorządu Województwa Mazowieckiego z niektórymi rozgłośniami radiowymi. Doceniając fakt, że aspekt komunikacyjny jest kluczowy dla prowadzenia skutecznej polityki informacyjnej postanowiłem zgłębić owe zagadnienie poprzez wystosowanie do Marszałka Struzika interpelacji. Interesowało mnie kilka odpowiedzi. Między innymi chciałem się dowiedzieć, jakimi kryteriami kieruje się Zarząd Województwa przy wyborze radiostacji, z którą współpracuje, Dom Spotkań z Historią, ul. Karowa 20 Do 17.11. „Będę to fotografował w kolorach...”. Początek XX wieku na trój- czego dotyczy owa współpraca, wymiarowych zdjęciach Stanisława Wilhelma Lilpopa; „Chcemy być wolni!”. jakie koszty współpraca będzie Powstanie ludowe w NRD 17 czerwca 1953; do 15.11. skwer im. ks. Twar- generować dla samorządu wodowskiego - „Warszawa z wysoka”. Niemieckie zdjęcia lotnicze 1940–45 jewództwa w 2013 r. oraz ile do z National Archives w College Park; 26.09. godz. 18.00 - wernisaż wystawy tej pory samorząd województwa fotografii „Gerald Howson – bardzo polska sprawa”, blisko 60 czarno-białych wydał na ten cel w okresie 2008 fotografii wykonanych przez brytyjskiego malarza, fotografa i historyka Geralda Howsona w 1959 roku w Warszawie, Krakowie, Nowej Hucie i Lublinie, – 2012 r. Odpowiedź, którą otrzymaa także film dokumentalny o autorze zdjęć; 19.09 godz. 18.00 – „Lilpopowie – od zegarmistrza do fotografa”; 20.09 godz. 18.00 – premiera książki łem była niezwykle lakoniczna. i audiobooka. „Warszawiacy nie z tej ziemi. Cudzoziemscy mieszkańcy stolicy Sprowadzała się do wyjaśnień, że 1945–1989”; 21.09 godz. 16.00 - Kamienie na szaniec. Mity i fakty; 22.09 Zarząd Województwa, przy wygodz. 16.00 – Karpaccy „wyklęci”: rumuński zbrojny ruch oporu do lat 60. Po- borze radiostacji, kierował się 3 kaz filmu „Partyzanci wolności”; 24.09 godz. 18.00 – „Historia w kadrze: wiek głównymi kryteriami: zasięg, słuXX w polskich fabułach filmowych”: m.in. fragmenty filmów: Kanał, Eroica, chalność i rzetelność. Przy okazji Scherzo alla Polacca ; Pamiętnik z powstania warszawskiego i in. ; 27.09 godz. wyszło, że radiostacje te są radia18.00 – pokaz filmu Jeden dzień w PRL mi katolickimi. Staromiejski Dom Kultury, Rynek 2 Zarząd Województwa wskazu19.09. godz. 11.00 - spotkanie z Tadeuszem Władysławem Świątkiem “Droga je również, że dzięki współpracy do sławy i bohaterstwa ks. Józefa Poniatowskiego”; 21.09. godz. 18.00 - koncert zespołu wokalnego “Ale Babki +...”; 26.09. godz. 12.30 - zwiedzanie Sta- mieszkańcy województwa mają dionu Narodowego, miejsce zbiórki: wejście od strony Ronda Waszyngtona. dostęp do informacji ważnych Wpłata 12. zł (cena biletu wstępu) w sekretariacie SDK do 19.09. zarówno dla ich subregionów jak Hektor, młody, nieagresywny pies rasy mieszanej. Wysokość: do kolan, krótka sierść. Pilnie szuka domu z ogródkiem do biegania. Ma swoją budę. Obecnie jest w domu tymczasowym na łańcuchu i bardzo skomle. Potrzebuje ruchu, trochę jedzenia i przede wszystkim dobrego człowieka. Informacje pod nr tel. 792174613.

zamieszanie i mają doskonałe pole do pokazania swoich umiejętności. O kim mowa? O kieszonkowcach, czyli tak zwanych doliniarzach. Kieszonkowiec to osoba niewyróżniająca się z tłumu, przeciętny pasażer czy klient, którego nigdy nie podejrzewałbyś o złe zamiary. Jego ubiór dostosowany jest do miejsca i sytuacji, w których się znajduje – inaczej będzie ubrany kieszonkowiec w restauracji, a inaczej podczas meczu piłkarskiego. Jeśli chodzi o wiek czy płeć, to również nie ma zasady. Średnia wieku to 25–40 lat, ale można spotkać też i takich, którzy mają 16, jak i 50 lat. Jeśli działają w grupie, to każdy z jej członków ma jasno sprecyzowane zadania do wykonania: tycer – prowadzi obserwację ludzi, szukając odpowiedniej ofiary, robotnik – dokonuje kradzieży, świeca – ubezpiecza pozostałych,

i całego województwa. Mazowszanie mają być, ponad to, na bieżąco in f o r m o w a n i o działalności samorządu Województwa Mazowieckiego, placówek kulturalnych oraz placówek służby zdrowia. Nie bez znaczenia są kwoty, jakie zarezerwowano na ową współpracę. W 2013 r. było to 146 tysięcy złotych, a w latach 2008 – 2012 wydatkowano na ten cel w sumie 979 750 zł. Oznacza to, że przez 5 lat (łącznie z 2013 r.) na współpracę z katolickimi rozgłośniami radiowymi Zarząd Województwa wydatkował ponad milion złotych. Wyjątkowo zdumiewający okazał się jednak fakt, iż w odpowiedzi na interpelację, wskazano, że zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej, urząd marszałkowski nie może przekazać mi szczegółowych kwot dotyczących konkretnej stacji radiowej. Doprawdy wyjątkowo akrobatyczne są niektóre poczynania Zarządu Województwa. Zdumiewające jest również, zasłanianie się ustawą, aby tylko nie udzielić odpowiedzi na proste pytanie. Czy to jednak jest naprawdę, aż tak dziwne, że radny pyta się o sprawy finansowe Województwa? A może mam w tej sprawie zadzwonić do radia i na antenie zadać te pytania publicznie? Może być ciekawie! W końcu, słuchalność jest określana na poziomie setek tysięcy odbiorców! Grzegorz Pietruczuk, radny Województwa Mazowieckiego www.grzegorzpietruczuk.pl


POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Warszawa i Warszawka

ofiarą doliniarza? wypatrując wywiadowców, konik – przechwytuje od robotnika łup i oddala się z miejsca zdarzenia w bezpieczne miejsce. Metody i środki, jakie stosują, są różne, ale zazwyczaj każdy kieszonkowiec ma swój ulubiony sposób pracy. Spośród nich można wyróżnić najpopularniejsze: sztuczny tłok – podczas wyjścia lub wejścia do tramwaju, kolejki czy na schodach ruchomych, złodzieje aranżują ścisk i okradają wytypowaną osobę; na mijankę – kiedy kieszonkowcy, przechodząc obok osoby, „wpadają” na nią, pozbawiając ją wartościowych przedmiotów; na przewieszkę – najczęściej wykorzystywany

sposób w komunikacji miejskiej oraz w klubach czy restauracjach, gdzie złodziej, posługując się kurtką czy marynarką przewieszoną przez ramię, torbę czy krzesło, korzysta z ich zasłony, aby ukryć moment kradzieży; na kosę – kradzież przy użyciu skalpela czy nożyka, polegająca na przecięciu torebki, ubrania czy kieszeni. To są tylko nieliczne z wielu sposobów działania złodziei kieszonkowych. Trzeba wiedzieć, że można uchronić się przed działaniem złodzieja, należy jednak pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa: nie noś dużych kwot pieniędzy w jednym miejscu; nie demonstruj zawartości

Po raz kolejny otrzymaliśmy smakowitą wystawę w Muzeum portfela; nie Karykatury na Koziej. W poniedziatrzymaj rzeczy łek miał miejsce wernisaż wystawartościowych w siatkach czy wy pokonkursowej oraz uroczyste w tylnej kieszeni spodni; portfel wręczenie nagród laureatom Mięchowaj w torbie w kieszonce z dodatkowym zapięciem; nie trzymaj kluczy i dokumentów w tym samym miejscu; w miejscach, gdzie jest tłok, torbę trzymaj z przodu przed sobą tak, aby nie zwisała swobodnie; nie zasypiaj w autobusie czy w pociągu. Pamiętaj, że to, czy staniesz się ofiarą kieszonkowca, zależy przede wszystkim od Ciebie! Zachowanie szczególnej ostrożności oraz wcielenie w życie powyższych rad zabezpieczą Cię przed kradzieżą.

skąd autorzy np. z Indonezji, Chin, Afryki Południowej, tak potrafili wczuć się w warszawskie klimaty. Tematycznie wystawa jest różnorodna. Oczywiście często pojawia się „zabytkowy” Pałac Kultury,

7

pozostałym członkom jury: Jackowi Fedorowiczowi, Maciejowi Pietrzykowi i Andrzejowi Ignacemu Kordeli, za trafny wybór. I tu szanowny Czytelniku kończymy nasz anons. Rysunki trzeba

ns

Uniwersytet trzeciego wieku w WSEiZ

Twórczy powrót do realizacji marzeń W Wyższej Szkole Ekologii i Zarządzania ruszyła rekrutacja na Uniwersytet Trzeciego Wieku. Uczestnictwo w zajęciach UTW to wspaniały sposób na ciekawe spędzenie wolnego

UTW w WSEiZ proponuje dwa cykle tematyczne zajęć: Cykl A - Architektura i Sztuka oraz Cykl B – Zdrowie i Ekologia. W ramach Cyklu A będzie można poznać historię sztuki i architek-

mestrze przewidziane są 24 spotkania w ramach jednego cyklu. Realizowane będą 4 przedmioty w jednym semestrze. Spotkania zostały tak zaplanowane, by każdy słuchacz mógł je pogodzić ze

dzynarodowego Konkursu ma Rysunek Satyryczno–Humorystyczny Warszawa i Warszawka, czyli dobrze i lepiej o naszej stolicy. Przedstawione prace śmieszą, dają do myślenia i zastanawiają,

Kolumna Zygmunta, Syrenka. oglądać, a wystawa będzie czynna Znajdziemy tu odniesienia do War- do 10 listopada br. Nic łatwiejszego sa i Sawy, ale też i do pani Prezy- niż pojechać na Kozią 11. Polecamy. dent. Można więc pogratulować Antoni Korek Zygmuntowi Zaradkiewiczowi, Rysunek: Krzysztof Grządziel, obecnemu szefowi Muzeum oraz bez tytułu, wyróżnienie

PRACA - dam l Telepizza zatrudni osoby przy

AGD - RTV l Anteny, 601-867-980, 22 665-04-89. l Naprawa pralek, lodówek, tanio, 502-253-670, 22 670-39-34. l Pralki, naprawa, 22 666-55-22. NAPRAWA MASZYN DO SZYCIA DOJAZD GRATIS TEL. 508-08-18-08

l Hydraulika, gaz, Zenek, 691-718-300. l Malowanie A-Z, remonty, referencje, wiosna 25% taniej, 501-255-961. l Okna, naprawy, doszczelnienia, 787-793-700. l Remonty kompleksowo, 22 240-87-31. l Złota rączka, 509-483-885.

KUPIĘ l Antyki za gotówkę, obrazy,

platery, militaria, srebro, zegarki, bibeloty i inne. Antykwariat l A- Komputery serwis, ul. Dąbrowskiego 1, 501-594-190. 22 848-03-70, 601-352-129. l A- Przeprowadzki, l Antyki, starocie, za gotówkę, 512-139-430. kupno - sprzedaż, Narbutta 23, l A Sprzątanie mieszkań, 22 646-32-67, 502-85-40-90. piwnic, wywóz mebli, l Antyki, monety, znaczki, 512-139-430. meble, obrazy, pocztówki, książl Cyklinowanie, 663-163-070. ki oraz inne przedmioty, l Cyklinowanie, układanie, 22 253-38-79, 601-235-118, 22 240-36-56. 669-154-951. l DEZYNSEKCJA skutecznie, l Aktualnie antyki wszelkie, 22 642-96-16. gotówka, 504-017-418. l Docieplanie budynków, poddal Filatelista znaczki, szy, malowanie elewacji, kilkunasto- 516-400-434. letnie doświadczenie, 501-62-45-62. l Skup książek, l Elektryk tanio, 507-153-734. 22 826-03-83, 509-548-582. l SKUP KSIĄŻEK, RÓŻNE DZIEDZINY, 501-561-620. P R A W N I K

USŁUGI

tury włoskiej, przyczyny dziwnych kształtów nowych budynków, przyszłość i teraźniejszość w architekturze i sztuce Zakopanego, historię architektury i sztuki ogrodowej oraz dowiedzieć się więcej nt. elementów kultury materialnej, rewitalizacji miast, architektury Warszawy, czy kompozycji roślinnych. W cyklu wykładów dotyczący zdrowia i ekologii słuchacze UTW uczestniczyć będą w wykładach nt.: poszukiwania zdrowej żywności, stylu życia a długowieczności, hałasu w otoczeniu, radiestezji w życiu codziennym, jak również medycyny naukowej (konwencjonalnej) a innych systemów terapeutycznych, ergonomii i jakości życia, zagrożeń w zmieniającym się środowisku, nowoczesnej diagnostyki chorób i terapii „szytych na miarę”. Studia trwają dwa semestry: semestr I (od 29 października br. do lutego 2014 r.), semestr II (od marca do czerwca 2014 r.). W se-

swoimi codziennymi obowiązkami. Zajęcia odbywać się będą w budynku WSEiZ przy ul. Rejtana16 (Mokotów) we wtorki i czwartki w godz. 11.00-12.30 dla grupy porannej, a w godz. 17.00-18.30 dla grupy popołudniowej. Istnieje możliwość zapisu na dwa cykle, np. na Cykl A do grupy porannej i Cykl B do grupy popołudniowej. Studia są płatne. Przy zapisie na UTW zawierana jest ze słuchaczami umowę na cały rok akademicki (2 semestry), a płatność odbywać się będzie w dwóch ratach po 190 zł za każdy semestr. Po zakończeniu dwusemestralnego cyklu zajęć, słuchacz otrzymuje dyplom ukończenia UTW w WSEiZ. Więcej informacji można uzyskać na stronie internetowej Uczelni: www.wseiz.pl oraz pod numerem tel. 22 825 80 35. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą ciekawie spędzić czas, zawrzeć nowe znajomości i poszerzyć swoją wiedzę, bo na naukę nigdy nie jest za późno!

Tel. 517-249-447 22 666-92-52

PORADY 49 zł OD

czasu poza domem dla osób starszych. UTW jest miejscem, gdzie można poznać nowych ludzi o podobnych zainteresowaniach, odkrywać nowe pasje i ukryte umiejętności, jednocześnie dzieląc się swoim uwagami i doświadczeniem, dyskutując na ważne bieżące tematy oraz biorąc aktywny udział w życiu kulturalnym i naukowym WSEiZ. Uczelnia zaprasza na zajęcia wszystkich tych, którzy chcieliby wrócić do realizacji swoich młodzieńczych marzeń i rozwijać wiedzę na temat architektury i sztuki oraz dowiedzieć się więcej na temat ochrony zdrowia i ekologii. Zajęcia poprowadzą znakomici wykładowcy i specjaliści z ww. dziedzin, m.in.: prof. dr hab. inż. arch. Witold Werner, prof. dr hab. inż. Janusz Pala, prof. dr hab. Jakub Lewicki, prof. dr hab. inż. Ewa Górska, dr n. biol. Michał Pfeffer, dr szt. Wojciech Brzeziński oraz dr n. farm. Piotr Tomaszewski.

USŁUGI SZKLARSKIE w zakładzie i u Klienta

Al. Zjednoczenia 13 pon. - pt. 9.00 - 17.00 tel. 22 834-09-82

FINANSE l KREDYTY trudne też prywatne, 668-308-435.

NIERUCHOMOŚCI l Kupię mieszkanie: zadłużone, komunalne, z lokatorem, z lokatorem z przydziału, z możliwością wykupu, z dowolnym problemem prawnym lub z dożywotnim zamieszkaniem. 796-796-596, nuEstate@aol.com.

produkcji pizzy (nie wymagamy doświadczenia), dostawców z własnym samochodem oraz osoby do roznoszenia ulotek. Wyższe stawki, praca w centrum, możliwość awansu. Tel. 605-494-482.

NAUKA l Matematyka, 505-124-181. l Seniorom „Komputer

od podstaw” - korepetycje, 22 219-50-00.

ZDROWIE l Masaż leczniczy, prostaty,

601-27-99-88, 601-27-99-77. l Mazowiecki Oddział Okręgowy Polskiego Czerwonego Krzyża informuje, że prowadzi usługi opiekuńcze w domu chorego. Pomaga w realizacji codziennych obowiązków domowych, wykonuje usługi pielęgnacyjne oraz zabiegi pielęgniarskie i rehabilitacyjne na zlecenie lekarza. Realizowane są zlecenia stałe i doraźne przez wyszkolony i doświadczony personel. Tel. 22 326 12 33; 500 288 008. 659875_WA nagrobek:Layout 1

RÓŻNE NAGROBKI RATY

już od

1900 zł

22/214-06-31 500 290 360

KANCELARIA RADCÓW PRAWNYCH

ul. Mickiewicza 9 lok. U4 przy ul. gen. J. Zajączka tel. 22 241-17-14 office@bsskancelaria.pl pełny zakres spraw przedsiębiorców i osób fizycznych, w tym: odszkodowania, umowy, sprawy nieruchomości, spadki, rozwody, reprezentacja w sądzie i przed urzędami, profesjonalni pełnomocnicy. Uprzejmie zapraszamy

20


Rowerzysta, a kierowca Rafał Dajbor Całkiem niedawno Internet zawrzał, gdy warszawscy drogowcy udostępnili rowerzystom buspas na Królewskiej. Jak to zwykle bywa, zdania były podzielone. Jedni uznali tę decyzję za szkodliwą i bili na alarm, że spowolni to ruch komunikacji miejskiej, inni uznali, że to krok we właściwym kierunku. Stołeczni rowerzyści nie kryją nadziei, że to zaledwie początek zmian, które sprawią, że korzystanie z buspasów będzie w pełni dozwolone na terenie całej Warszawy. Odwołując się do tej akurat sprawy, przyjrzyjmy się relacjom rowerzystów i kierowców nieco szerzej. Zacznijmy jednak od owych buspasów. Przepisy ruchu drogowego są pod tym względem jednoznaczne i nieubłagane. Rowerzysta nie ma prawa korzystać z buspasa, chyba że napis na tabliczce pod znakiem drogowym głosi inaczej, tak właśnie, jak to jest na Królewskiej. Trudno nie zauważyć, iż przepis ten jest co najmniej nieżyciowy. W praktyce bowiem oznacza to często, że rowerzysta jechać musi przy prawej krawędzi pasa sąsiadującego z buspasem, co na niektórych ulicach wymusza po prostu jazdę środkiem jezdni. Biorąc pod uwagę, że przepisy zabraniają kierowcy wyprzedzać rowerzystę w odległości mniejszej niż jeden metr, oznacza to, że gdy do jadącego zgodnie z przepisami rowerzysty zbliża się na przykład samochód ciężarowy, to wyjścia są trzy: albo wyprzedzi on rowerzystę o włos, czyli złamie prawo, albo rowerzysta, aby ułatwić kierowcy ciężarówki wyprzedzenie, zjedzie na buspas, czyli także złamie

Warszawa 02-624 ul. Puławska 136 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 www.poludnie.com.pl poludnie@poludnie.com.pl ogloszenia@poludnie.com.pl poludnie_glos@poczta.onet.pl Wydawca: Andrzej Rogiński "Południe" redaktor naczelny: Andrzej Rogiński Redakcja czynna w pon. - czw. w godz. 9.00 - 17.00 pt. w godz. 9.00 - 16.00 W tych godzinach przyjmujemy także ogłoszenia. Łamanie, układ i oprawa graficzna: Galder Grasfjord© Druk: Polskapresse ISSN 2082-6540

Nakład 40 000 egz. Wydawca jest członkiem Warszawskiego Towarzystwa Prasy Lokalnej Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo skracania i adiustowania nadsyłanych tekstów oraz zmian tytułów. Teksty sponsorowane oznaczamy skrótem TS Następny numer ukaże się 3 października

prawo, albo też rowerzysta spowolni całą kolumnę niemogących go wyprzedzić samochodów i… wtedy będzie wszystko zgodnie z prawem. A wyobraźmy sobie sytuację, w której rowerzysta znajdzie się na przykład pomiędzy autobusem (z prawej strony),

a wyprzedzającym go (rowerzystę) z lewej strony samochodem… Niezwykle łatwo wtedy o wypadek spowodowany bądź to podmuchem, bądź po prostu nerwami cyklisty. Wina spadnie na kierowcę wyprzedzającego samochodu: narazi się on na zarzut wyprzedzania jednośladu z nadmierną prędkością. Skierowanie

rowerzystów na buspasy, choć budzi opór u wielu pasażerów komunikacji miejskiej, ma więc swoje uzasadnienie. Tym bardziej, że lwia część rowerzystów, w obawie o to, by nie znaleźć się w opisanej powyżej sytuacji, i tak od dawna jeździ po buspasach.

Kolejna sprawa to skrzyżowanie ścieżki rowerowej z jezdnią. Na tak zwany chłopski rozum wydawać by się mogło, że skoro nie wolno przejeżdżać rowerem przez przejście dla pieszych, to i przed skrzyżowaniem ścieżki rowerowej z jezdnią kierujący jednośladem powinien zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez jezdnię. Jaka

to – wydawałoby się – różnica, czy jednoślad wjedzie na jezdnię na zebrze, czy na ścieżce, zwłaszcza że na ogół rowerowe przejazdy przez jezdnię wiodą równolegle z zebrą. Tymczasem nic bardziej mylnego! Rowerzysta korzystający ze ścieżki rowerowej ma pełne prawo przekroczyć jezdnię nie zsiadając z siodełka. Mało tego: gdy nie ma sygnalizacji świetlnej to rowerzysta ma w takich sytuacjach pierwszeństwo. Muszę tu jednak zrobić pewną dygresję i zaapelować do rowerzystów – nie straszcie kierowców! Jakże często widzę rowerzystę, który zbliżając się do skrzyżowania ścieżki rowerowej z jezdnią pędzi jak szalony i z zawrotną prędkością zbliża się do sygnalizatora, na którym wyświetla się dlań sygnał czerwony, by w ostatniej chwili zahamować niemal w miejscu i z rozbawieniem patrzeć, jak przestraszony kierowca, mimo posiadanego formalnego pierwszeństwa, które dawało mu zielone światło, hamował w obawie, że rowerzysta nie widzi czerwonego światła i wjedzie pod koła. Taka „zabawa” jest nie tylko prymitywna i niekulturalna. Jest też najzwyczajniej w świecie niebezpieczna. Przepisy stanowią jednoznacznie: jeśli wzdłuż ulicy wiedzie ścieżka rowerowa, to cyklista ma nie prawo, ale obowiązek z niej korzystać! Nie wszyscy rowerzyści szanują ten przepis. Niestosowanie się do niego widać zwłaszcza w miejscach, w których ścieżka wzdłuż jezdni dopiero się zaczyna. Niektórym rowerzystom nie chce się zwolnić, skręcić, zjechać na ścieżkę. Brzmi to nieco paradoksalnie, że ci, którzy walczą i dopominają się o rozdzielenie ruchu rowerowego i pieszego nie

korzystają z bezpiecznej drogi, ale mkną sobie prawym pasem jezdni, mając obok drogę dla rowerów. Tak niestety często jednak bywa. A być nie powinno, zarówno ze względu na to, co nakazuje rozsądek, jak i kodeks. Kolejna sprawa, którą warto poruszyć, to wyprzedzanie z prawej strony stojących lub jadących wolniutko w korku samochodów. Jeszcze do niedawna było to zakazane. Teraz jest dozwolone. Warto jednak, by cyklista zdawał sobie sprawę, że wielu kierowców jeszcze nie przestawiło się i zachował szczególną ostrożność przeciskając się między autami a krawężnikiem. Podobnie jest z jechaniem na rowerach nie gęsiego, a obok siebie. Od maja 2011 roku cykliści mogą tak jeździć w zgodzie z literą prawa, z nieostrym niestety zastrzeże-

niem, które mówi, iż jazda obok siebie jest dozwolona, gdy nie utrudnia się w ten sposób jazdy innym uczestnikom ruchu drogowego albo w inny sposób nie zagraża bezpieczeństwu ruchu. W warunkach wielkomiejskich, warszawskich, trudno sobie jednak wyobrazić na większości ulic, by takie poruszanie się nie stwarzało zagrożenia lub utrudnień w ruchu. Ten krótki przegląd zagadnień z zakresu współistnienia ruchu samochodowego i rowerowego na warszawskich ulicach nie wyczerpuje oczywiście tematu. Pamiętajmy, że rowerów jest i będzie coraz więcej. Warto, by zarówno cykliści jak i kierowcy mieli tego świadomość, znali przepisy kodeksu regulujące wzajemne relacje na linii rowerzysta-kierowca, a także jak najczęściej kierowali się normalną życzliwością.

Zaufanie dokończenie ze strony 1 Czyli na szczeblu lokalnym powtarza się sytuacja ze szczebla centralnego, ogólnopolskiego. Od wierności wyborcom ważniejsza jest wierność wodzowi, który decyduje, czy znajdziesz się na liście, czy w ogóle będziesz mógł się elektorom zaprezentować! Wniosek: obecna samorządowa ordynacja wyborcza kastruje nawet najbardziej szlachetne i ożywcze pomysły na zmianę status quo. Ordynacja odpycha jednostki od partycypowania w życiu politycznym. Póki nie będzie można w głosowaniu municypalnym wybierać konkretnego nazwiska zamiast szyldu, póty zaufanie do „pospolitego ruszenia” będzie

topnieć. Gdyż takie „pospolite ruszenie” zagniewanych wyborców trzeba będzie skanalizować, zagospodarować w kierunku stworzenia zeń karnego wojska na obraz i podobieństwo trwałych (dotowanych!) ugrupowań. Pod przewodnictwem Pana Red. Naczelnego A. Rogińskiego gazeta „Południe” prowadzi systematyczną kampanię na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych. Całym sercem jestem za. Bowiem to nieprzyjazna inicjatywom obywatelskim i społecznikom ordynacja wyborcza podrywa zaufanie mieszkańców do polityków i do demokracji w ogóle. A przecież demokracja nie równa się - partie!!!

Trenuje ciężko, wygrywa łatwo Anna Krzesińska

na trening i na początku nie za bardzo mi się podobało. Dopiero Zawodnik Mery Warszawa, jak zaczęły się pierwsze sukcesy, 16-letni Michał Dembek po raz wiedziałem, że chcę to robić – drugi z rzędu wygrał Tomaszew- stwierdza Michał Dembek. ski Cup 2013 – 46. Międzynarodowy Turniej Tenisowy do lat 16 z cyklu rozgrywek Tennis Europe w kategorii I imienia redaktora Bohdana Tomaszewskiego. W finale zmierzył się z Węgrem Mate Valkuszem i pokonał go 1:6, 6:1, 6:4. Reporterka „Południa” rozmawiała z nim chwilę po meczu półfinałowym, podczas którego pokonał Węgra Barnabasę Koncza, choć pierwszą partię też przegrał – 2:4. - Myślę, że wygrałem dzięki odporności psychicznej w ważnych momentach. Mój przeciwnik zagrał dobry mecz i muszę go za to pochwalić. Choć kontrolowałem przebieg spotkania, to cały czas musiałem być skupiony i momentami było mi naprawdę trudno. Walka trwała do ostatniej chwili. Na szczęście zwyciężyłem i jestem w finale – podkreślił młody tenisista Michał Dembek. W turnieju wziął udział po raz czwarty – w zeszłym roku wygrał, Te i inne zwycięstwa to efekt dwa lata temu został ćwierćfinali- żmudnej pracy i wielu wyrzestą, a za pierwszym razem znalazł czeń. Codzienność Michała to się w drugiej rundzie. Swoją przy- dwa dwugodzinne treningi tenigodę z tenisem zaczął mając 3.5 sowe oraz dwie godziny ćwiczeń roku. - Rodzice zaprowadzili mnie ogólnorozwojowych. Nie chodzi

do szkoły, gdyż uczy się zdalnie - przez Internet. - Wszystko poświęcam tenisowi, ale dzięki temu mecz nie kosztuje mnie aż tyle wysiłku, bo jestem do tego

ca turnieju pytanie o dietę także kwituje uśmiechem. - Mam z tym mały problem, bo gdy zjem coś mniej zdrowego, to od razu po mnie widać, więc muszę się pilno-

przyzwyczajony. Jak to się mówi – trenuj ciężko, wygrywaj łatwo – uśmiecha się Michał Dembek. W jego przypadku ważny jest nie tylko ruch, ale i odpowiednie odżywianie. Tegoroczny zwycięz-

wać. Jem dużo warzyw, owoców i grillowane mięso, ale zdarzają się czasem grzeszki - przyznaje tenisista. To jego ostatni występ w Tomaszewski Cup. Michał Dembek przyznaje, że będzie tęsknił,

bo jest to jego ulubiony turniej ze względu na prestiż, świetną atmosferę i wielu wspaniałych kibiców, którym chce podziękować za gorący doping. Równie dobrze spisała się córka dyrektora turnieju, Jerzego Hertla, zawodniczka KT Legia Warszawa niespełna 13-letnia Anna Hertel, dla której był to pierwszy występ w tym turnieju. Jej przygoda z tenisem zaczęła się w wieku pięciu lat. - Mama, tata i brat grają w tenisa, ale w moim przypadku nie jest to tylko kontynuowanie rodzinnych tradycji, naprawdę spodobał mi się ten sport. Dziennie przeznaczam dwie godziny na ćwiczenia ogólnorozwojowe i dwie do trzech godzin na trening tenisowy. Trudno to pogodzić ze szkołą, więc mam indywidualny tok nauczania – wyjaśnia Anna Hertel. W tym roku wygrała z dwiema starszymi tenisistkami i została ćwierćfinalistą. - Występ w tym turnieju traktuję w kategoriach prestiżu. Przyjeżdżają na niego zawodnicy z całej Europy. Każdy wygrany i przegrany mecz uczy wiele i jest to zawsze krok do przodu. Na pewno wrócę tu za rok – stwierdza Anna Hertel.


Południe głos śródmieścia nr 13 z 19 wrzesnia 2013