Issuu on Google+

l Blisko spraw Czytelników l Bez owijania w bawełnę l www.poludnie.com.pl l Towarzystwo ubezpieczeniowe na cenzurowanym

www.facebook.com/Poludnie.Gazeta https://twitter.com/PoludnieGazeta ISSN 2082 - 6540

Wciskanie kitu

Targi

Andrzej Rogiński

W niniejszym tekście przedstawiam wyczyny kolejnego towarzystwa ubezpieczeniowego. Toyota yaris poszkodowanego miała uszkodzone: poszycie drzwi przednich lewych, drzwi tylne lewe, zderzak tylny, ścianę boczną tylną lewą, felgę. W kalkulacji naprawy tego zakładu ubezpieczeń użyto następującego sformułowania: „Kalkulacja zawiera automatyczny dobór alternatywnych części zamiennych…” Wygląda na to, że towarzystwo przygotowało wzór kalkulacji sprzeczny z wytycznymi KNF. W omawianej kalkulacji znajduje to potwierdzenie. Zderzak i felga oznaczone są symbolem PJ a ściana boczna symbolem P. Wytyczne KNF mówią w pkt. 15.1.: „ Niezależnie od tego, czy wysokość świadczenia jest ustalana metodą serwisową, czy też kosztorysową, zakład ubezpieczeń nie powinien stosować praktyk skutkujących naruszeniem zasad pełnego odszkodowania”. A zatem wytyczne nie dopuszczają części gorszej jakości, w tym PJ i P. Części alternatywne obniżają jakość naprawy. Części te nie posiadają certyfikatu producenta pojazdu. Jakby tego zaniżania wyceny było mało, nieprawidłowo wyliczoną cenę części zamiennych w wysokości 2200,58 zł obniżono o 20 proc., tj. o 440,12 zł. To potrącenie jest bezpodstawne i sprzeczne z pkt. 16.2. Wytycznych KNF: „Ustalając należne świadczenie, zakład ubezpieczeń nie powinien stosować amortyzacji. Powyższa zasada dotyczy wszelkich uszkodzonych części pojazdu”. Do tej listy przewinień dodam zaniżone o 50 proc. koszty materiałów lakierniczych. Zaznaczam, że w kalkulacji naprawy nie było jakiegokolwiek uzasadnienia dla wspomnianych wyżej zaniżonych kwot. Stawka za tzw. roboczogodzinę została obniżona do 60 zł. Właściwa stawka wynosi 110 zł. Jak z powyższego wynika, nastąpiło bezpodstawne wzbogacenie się zakładu ubezpieczeń. Kalkulacja została wykonana 4 maja 2015 r. dokończenie na stronie 6

l

www.poludnie.com.pl

www.facebook.com/Poludnie.Gazeta

Rok X nr 11 (171)

l

https://twitter.com/PoludnieGazeta

2 WRZEŚNIA 2015

l

Bezpłatnie

W dniach od 11 do 13 września w dolnej hali „Warszawianki” przy ul. Piaseczyńskiej 71 odbędą się Targi Medycyny Naturalnej i Kosmetyki. Można będzie skorzystać z porad, diagnozy irydologów, kręgarzy, bioenergoterapeutów, zakupić kosmetyki i zdrową żywność. Dojazd do ul. Piaseczyńskiej najlepiej od ul. Dolnej. Pieszo zejść można też od górnej hali „Warszawianki” od strony ul. Merliniego i Puławskiej.

Pasy pomalowane

Wydział Infrastruktury Urzędu Dzielnicy Bielany przeprowadził prace związane z odnawianiem przejść dla pieszych i wymianą oznakowań w rejonach szkół.

Dla zdrowia

Z dniem 1 września 2015 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Zgodnie z tą ustawą firmy prowadzące sklepiki szkolne nie będą mogły sprzedawać w nich tzw. śmieciowego jedzenia, czyli zawierającego znaczne ilości składników niezalecanych dla rozwoju dzieci. W sklepikach nie będą już dostępne takie produkty, jak chipsy, napoje energetyzujące, jedzenie typu fast food i instant. Te same zasady odnoszą się do stołówek szkolnych.

Grafika roku

Tuż obok ogrodu szarytek wybudowano 8- kondygnacyjny komfortowy budynek mieszkalny z dwiema kondygnacjami podziemnymi dla samochodów.

„Nie” dla Tivoli na Powiślu Niedawno pisaliśmy o planach rozwojowych przyklasztornego terenu Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia świętego Wincentego a Paulo na Powiślu, zwanych potocznie siostrami szarytkami, a także o wizji zagospodarowania terenów podskarpowych przez Stowarzyszenie Miasto jest Nasze („Południe” nr 9 z 20 maja 2015 r.). I o ile niektórzy sceptycznie podchodzą do budowy przez

przygotowuje wkładkę na temat zajęć pozaszkolnych i pozalekcyjnych

Po lekcjach Termin publikacji: 16 września kontakt dla reklamodawców: reklama@poludnie.com.pl

siostry domu pomocy osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym i domów opieki dla osób starszych i przedszkola, to szereg kontrowersji wzbudza pomysł stowarzyszenia Miasto Jest Nasze by w tym miejscu powstał lunapark typu Tivoli w Kopenhadze. Dla przypomnienia: teren nie służący bezpośrednio klasztorowi zajmuje powierzchnię około 2,5 ha. W bliskim sąsiedztwie

znajdują się osiedla mieszkaniowe. Rodzin z małymi dziećmi jest tutaj niewiele, większość mieszkańców, to ludzie w starszym wieku, emeryci, którzy na Powiśle sprowadzili się w latach 60-tych XX wieku. Ogród sióstr szarytek, u których swego czasu kupowało się kwiaty na balkon, kojarzy się ze spokojem, ciszą i oazą zieleni. Jeszcze do niedawna widok z balkonów mieszkań usytuowanych

naprzeciwko tego ogrodu zapierał dech w piersiach. Realizacja pomysłu stowarzyszenia Miasto Jest Nasze sprawi, że miejsce to stanie się w sezonie letnim, także w Boże Narodzenie i halloween, celem pielgrzymek turystów nie tylko z całego kraju. Istny najazd gości, których podobny duński park Tivoli przyjął w ubiegłym tylko roku dokończenie na stronie 6

Czy Komendant Stołeczny Policji toleruje hałas nocą Andrzej Rogiński Mieszkańcy Ursynowa, Mokotowa i Wilanowa skarżyli się do Policji i Straży Miejskiej na trzydniowe hałasy nocne z Warsaw Student Festiwal na SGGW (co roku) i na tegoroczny Orange Festiwal na Wyścigach. Mieszkańcy Powiśla skarżyli się na nocny hałas z klubów muzycznych i Orange Festiwal ze Stadionu Narodowego. Policjanci tłumaczyli, że nic nie mogą zrobić, bo organizatorzy imprez masowych mają zgodę Prezydenta Warszawy. Jak się okazało kłamali, o czym „Południe” informowało ostatnio w czerwcu 2015 r. Zwróciłem się do inspektora Michała Domaradzkiego, komendanta stołecznego Policji, o przedstawienie informacji opisujących procedury związane z usuwaniem źródeł dokończenie na stronie 7

W Centrum informacji im. Jana Nowaka Jeziorańskiego w Bibliotece Publicznej w Dzielnicy Śródmieście przy ulicy Czerniakowskiej 178 a można obejrzeć interesującą ekspozycję grafiki. Wystawa jest pokłosiem 44 edycji konkursu Pomorskiej Grafiki Roku 2014. Wszyscy zainteresowani, ciekawi niezwykłych zestawień kolorystycznych i artystycznych ekspresji, mogą oglądać ekspozycję codziennie w godzinach otwarcia biblioteki do 22 września 2015 roku.

Tour de Pologne

3 września o godz. 17.00 w Centrum Olimpijskim odbędzie się wernisaż prac Ireneusza Chmurzyńskiego „Peleton Tour de Pologne”. W wydarzeniu wezmą udział autor wystawy oraz dyrektor Tour de Pologne, Czesław Lang. Wystawę będzie można oglądać do 17 września br.

Durski

8 września (wtorek) o godz. 18.00 w Domu Literatury przy Krakowskiem Przedmieściu 87/89 odbędzie się prezentacja książki Jacka Durskiego „36 bytów”, na które zaprasza Oddział Warszawski Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.


2

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Połączenie Trasy AK z Literacką

Odwrotna strona kwoty wolnej

Podarunki kosztem Warszawy Marcin Święcicki

Dobiega końca budowa Trasy AK na bielańskim odcinku. Zgodnie z wymogami wynikającymi z rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej dotyczącego tras ekspresowych zostało zlikwidowane połączenie al. Armii Krajowej z ul. Literacką. Mieszkańcy domagają się jego przywrócenia. W tych działaniach wspierają ich Rada i Zarząd Dzielnicy Bielany. Trasa AK jest drogą ekspresową S8 i zgodnie z ustawą zarządzanie ruchem na tego typu drogach należy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. GDDKiA inicjuje i nadzoruje całą inwestycję, począwszy od studiów określających przebiegi, poprzez projektowanie, wykup terenów oraz późniejsze zarządzanie. Decyzja o zlikwidowaniu połączenia Trasy AK z ul. Literacką, która jest ulicą doprowadzającą do osiedla, wynikała z rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dn. 2 marca 1999 r.

(Dz.U. Nr 43 z 1999 r., poz. 430, z późn. zm.). Ogranicza ono dostępność drogi ekspresowej (w tym łącznic i dróg zbierająco-rozprowadzających) z zewnętrznego układu komunikacyjnego jedynie do węzłów. Takiemu rozwiązaniu zdecydowanie sprzeciwili się mieszkańcy bielańskiego osiedla Piaski. Obawiali się odcięcia od reszty dzielnicy, a zatem kłopotów z dotarciem do domów, szkoły czy sklepów, ale przede wszystkim z problemem dotarcia na miejsce służb bezpieczeństwa – karetki czy straży pożarnej. Mimo, że planowanie i budowa Trasy AK nie podlegają Dzielnicy Bielany – Rada i Zarząd Dzielnicy wspierają mieszkańców w ich walce. Inżynier Ruchu m. st. Warszawa Janusz Galas także zauważył ten problem – mówi Piotr Mazurek, radny Warszawy, który również interweniował w tej sprawie. W efekcie ustalono, że GDDKiA wystąpi do Ministra Infrastruktu-

ry i Rozwoju o zgodę na udzielnie odstępstwa od warunków określonych w wyżej wymienionym rozporządzeniu, co pozwoli na przywrócenie zlikwidowanego połączenia. - Zdajemy sobie sprawę, że likwidacja połączenia ul. Literackiej z Trasą AK to duży kłopot dla naszych mieszkańców. Dlatego bardzo nas cieszy, że udało nam się przekonać przedstawicieli GDDKiA do takich działań. Obecnie analizowane są dwa warianty wyjazdu z osiedla Piaski – na wysokości ul. Duracza lub w rejonie ronda pod Trasą AK w ul. Broniewskiego – mówi Artur Wołczacki, zastępca burmistrza Bielan. – Przywrócenie połączenia będzie wymagało przygotowania nowej dokumentacji, ale najważniejsze, że jest chęć współpracy i jesteśmy na dobrej drodze do rozwiązania problemów naszych mieszkańców.

Każdy płatnik podatku dochodowego korzysta z tzw. kwoty wolnej, od której podatku nie płaci. Wynosi ona od sześciu lat 3091 zł. Jest to niewątpliwie jedna z niższych kwot wolnych w państwach europejskich. Rządy PO-PSL powiększały kwotę wolną, ale na każde dziecko, aż do wysokości sięgającej nawet 2700 zł na czwarte dziecko i kolejne. W ten sposób pomaga się rodzinom wielodzietnym, bo wśród nich odsetek ubogich jest największy, a im większa liczba dzieci, tym dochody na osobę w rodzinie są mniejsze. Jednym z efektów tych działań, jak również podwyższania płacy minimalnej (z 936 zł w 2007 do 1750 zł w 2015 r.), było niewielkie, ale wyraźne zmniejszenie rozpiętości dochodowych w ostatnich latach. Prezydent Andrzej Duda, a obecnie także Beata Szydło w swej kampanii wyborczej zapowiadają podniesienie kwoty wolnej z 3 do 8 tys. zł. Każdy podatnik by się z tego ucieszył. Problem w tym, że Beata Szydło nie wskazuje wiarygodnych źródeł pokrycia ubytków budżetowych z tytułu podniesienia kwoty wolnej. Szacuje się, że wyniosą one 22 mld zł, z czego połowa dotyczy zmniejszenia wpływów do budżetów samorządowych. Warszawa z tytułu podatku dochodowego otrzymuje 4 mld zł, co stanowi blisko 30 proc. dochodów miasta ogółem. Podniesienie kwoty wolnej oznaczałoby spadek dochodów o 800 mln zł rocznie. Jest to więcej niż Warszawa wydaje na

budowę nowych, remonty i adaptacje wszystkich budynków szkolnych rocznie. Inaczej licząc: jest dwa razy więcej niż cały budżetu kulturalny m.st. Warszawy. Gdyby przyrównać kwotę ubytku do rocznych inwestycji, to trzeba by skreślić blisko 1/3 inwestycji w Warszawie, czyli zrezygnować z części obwodnic, spowolnić budowę metra czy odłożyć zakupy nowoczesnego taboru. Na bieżące utrzymanie komunikacji miejskiej Warszawa przeznacza rocznie 2,5 mln zł, z czego 816 mln pokryte jest przychodami ze sprzedaży biletów. Gdyby więc Warszawa sama chciała zrekompensować sobie podniesienie kwoty wolnej, to Rada Warszawy musiałaby podwoić ceny biletów na komunikacje miejską. Gdyby rekompensować ubytki z tytułu podniesienia kwoty wolnej podatkiem od nieruchomości, to trzeba by go podnieść w Warszawie, wszystkim w jednym roku, o - bagatela - 70 proc. Podniesienie kwoty wolnej bez rekompensat, to powiększenie deficytu budżetu centralnego i katastrofa finansowa dla budżetów samorządowych, w tym warszawskiego. Zapowiedzi nierealnych jest dużo więcej niż tylko podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Beata Szydło proponuje: obniżenie wieku emerytalnego - koszt corocznie rosnący aż do 40-50 mld zł w 2040 r., świadczenia 500 zł na każde dziecko poczynając od drugiego – koszt 21 mld zł rocznie, obniżenie VAT-u o 1 pkt proc. – koszt 5 mld zł.

Cały program Beaty Szydło to rozdawnictwo pieniędzy, na które nie ma pokrycia. Jak mawiał laureat Nagrody Nobla, Milton Friedman, nie ma darmowych obiadów. Skądś trzeba te pieniądze mieć. Trudno jednak przypuszczać, że fiskus tak dokręci śrubę i będzie tak skuteczny w ściąganiu podatków, że zniknie cała luka podatkowa szacowana na 50 mld zł. Z opodatkowania banków oraz supermarketów, co PIS proponuje, można by zebrać w całej Polsce maksimum 8 mld zł rocznie. Trzeba jednak liczyć się z tym, że banki odbiją to sobie podnosząc opłaty, a supermarkety podnosząc ceny. Przytaczam powyższe liczby, aby unaocznić, jakie straty może ponieść Warszawa przy realizacji populistycznych postulatów. Czy nic więc nie da się zrobić? Da się. Niedługo Ministerstwo Finansów przedstawi rządowi projekt budżetu państwa na 2016 rok. Zobaczymy, co jest możliwe do realizacji bez demolowania samorządowych, w tym warszawskiego, budżetów, i bez wpędzania Polski w pułapkę zadłużenia. Prawo budżetowe stanowi, że propozycje rządowe sejm może zmieniać, ale zawsze musi wskazać pokrycie nowych wydatków przez cięcia innych wydatków lub odpowiednie zwiększenie wpływów podatkowych. Pani Beata Szydło, członek Komisji Finansów, powinna o tym wiedzieć.

- i już machinalnie zaciągamy się czymś, co mamy pod ręką. Więc zanim dożyjemy wieku, w którym warto będzie rozpocząć naukę gry w tenisa, należy wyeliminować to, co nam teraz szkodzi najbardziej. Szczęśliwy przypadek zrządził, że ja wiem, co to jest: telewizja. Jak na to wpadłem ? W domu wczasowym, w którym przebywam, nie ma - wyobraźcie sobie! - telewizora! Już po paru dniach bez gapienia się w ekran poczułem się lepiej. Codzienne spacery uświadomiły mi, że istnieje inny świat niż ten wyzierający z rozgdakanego pudła. Ludzie są mili, uśmiechnięci, dzieci nakarmione i rozbrykane, co więcej - otoczenie czyściutkie, domy odnowione, ulice wybrukowane i co najważniejsze nikt nie tylko nie widział tu p.

prezydenta czy pani premier obecnej czy przyszłej, ale nawet o nich nie wspomina! Referendum? A co to takiego? Wybory? A co nas to obchodzi? Zrazu poczułem się nieswojo, ale po kilku dniach poczułem, że zniknęły niepostrzeżenie ponure myśli. Paczka papierosów wystarcza mi teraz na dwa dni. Duży postęp! Jem obficie produkty, o których w telewizji mówili, że podobno szkodzą - i nic! Bo to właśnie telewizja szkodzi najbardziej - te bzdury i głupoty, te manipulacje zwane informacją, te wywiady z półgłówkami, te sensacje wymyślane na zamówienie – to trucizna, sączona od rana do nocy bez opamiętania i jej skutki: bóle głowy, rozstrój żołądka, a nawet zawał u tych, którzy tę cykutę łyka-

ją. Wystarczy odstawić! A potem może nawet wypełniony kłamstwem i chamstwem internet? Z tą receptą na zdrowie zostawiam Was, drodzy czytelnicy. Brak telewizora wszakże nie oznacza, że nie będzie wojny o sprawy, które Was nie dotyczą - o władzę i pieniądze, ale przecież nie musicie być permanentnymi obserwatorami politycznego terrarium, wypełnionego coraz bardziej jadowitymi gadami. Potrzebny jest Wam dobry humor i samopoczucie, bo to się na pewno przyda przez najbliższe lata. Bądźcie zdrowi - i żyjcie jeszcze dłużej!

Marcin Święcicki jest posłem, w latach 1994–1999 był prezydentem Warszawy.

Do przeczytania jeden Kopff

Żyjmy dłużej! Pamiętam, że za czasów mej młodości wychodziło pisemko pod takim tytułem. W treści chodziło mniej więcej o to, że socjalizm jest wspaniałym ustrojem, więc ucieczka przed nim na tamten świat jest niezrozumiała, ba - może być poczytana za antypaństwową demonstrację. Osiągnięcie stosownego do zaleceń redakcji wieku było możliwe dzięki skromnej diecie czyli spożywaniu przydziałowej ilości kartkowego pożywienia, uprawianiu sportu polegającego na bieganiu od sklepu do sklepu w poszukiwaniu jakiegoś towaru i zdrowej głodówce przed pierwszym. Niestety - wysiłki redakcji nie dały pożądanego efektu, więc socjalizm upadł. Wspominam te czasy z rozrzewnieniem, leżąc w domu wczasowym po sutym obiadku,

i zastanawiam się, dlaczego dopiero po ustrojowych przemianach długość życia tak znacznie wzrosła, że aż trzeba było podnieść granicę wieku emerytalnego. Podobno jest to chytry zabieg obecnej władzy, aby jak najdłużej nie przyznać się do sprzeniewierzenia funduszy, mających zapewnić staruchom wesołą końcówkę żywota. Nie powód to jednak, żeby w związku z kłopotami rządu opuszczać ziemski padół przed magiczną datą, odsyłającą człowieka do tych rozkoszy - a są tacy! Czyżby coś jeszcze gorszego przewidywali? Ja jednak wytrwam, bo chcę zobaczyć, jak to będzie. Dlatego muszę sobie narzucić pewne rygory i nie korzystać bezmyślnie z tego, co mi ojczyzna za darmo i w nadmiarze dostarcza, psując moje dobre

dotąd samopoczucie aktualną, przedwyborczą atmosferą. A ta jest coraz bardziej nieznośna i źle działa na układ nerwowy obywateli, w czym tkwi przyczyna wielu groźnych chorób. Pierwsza z brzegu to „nikotynizm”. W lekarskim gabinecie pierwsze pytanie pana doktora brzmi: „czy pan pali”, no i od razu dla pana w kitlu wszystko jest jasne. To uniwersalne wytłumaczenie niedomagań nie wytrzymuje opinii pewnego 100-latka, palącego dwie paczki dziennie, który pogorszenie wzroku zauważył, gdy nie trafiał w piłkę na korcie tenisowym. Palenie tytoniu czy innych suszonych roślinek to zatem nie przyczyna, a skutek zdenerwowania, spowodowanego wystąpieniami naszych czołowych polityków. Słyszymy, co mówią

Antoni Kopff a.kopff@wp.pl


Warszawo ma

3

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Anna Tomasik

6 sierpnia w salonie kulturalnym Kalinowe Serce przy ulicy Krasińskiego 25 na Żoliborzu rozbrzmiały zapomniane nieco dzisiaj piosenki o tematyce warszawskiej, których twórcami są polscy kompozytorzy i autorzy tekstów pochodzenia żydowskiego. A zaprezentowała je Danuta Stankiewicz w programie artystycznym „Warszawo ma”, który zdobył wiele prestiżowych nagród i wyróżnień, w tym Odznakę „Zasłużony dla Warszawy“, medal 60-lecia TSKŻ – „Zasłużony dla Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce“ i „Złoty Liść Retro 2010” za utrwalanie przedwojennego folkloru warszawskiego i piosenek żydowskich.

szawa, tragiczne i wspaniałe. Dla wielu z nas, którzy tutaj mieszkają, Warszawa jest najpiękniejszym i najważniejszym miastem na świecie – powiedział na wstępie Zbigniew Dzięgiel, współzałożyciel Fundacji Artystycznej im. Kaliny Jędrusik Kalinowe Serce. Kiedy witana brawami na scenie pojawiła się Danuta Stankiewicz i zaśpiewała a capella „Warszawo ma” zrobiło się tak jakoś odświętnie i nastrojowo. Publiczność zamarła w zachwycie. I nawet pozorna cisza była muzyką. W powietrzu unosił się zapach aromatycznej kawy, niektórzy delektowali się lemoniadą z cytryną i miętą. Niezwykłości wieczoru dodawała też

w postaci 10-minutowego filmu, ukazującego żydowską kulturę i przedwojenną Warszawę. Radość i uśmiech przeplatały się ze smutkiem i wzruszeniem, z zadumą nad sensem życia i przemijaniem. Bo spektakl „Warszawo ma”, to także opowieść o ludzkich odczuciach i emocjach. Kiedy przyszła pora pożegnać się z Gwiazdą wieczoru publiczność ani myślała opuścić Kalinowego Serca i jeszcze przez kilka kwadransów toczyły się rozmowy o sztuce. Artystka opowiadała też o swoich muzycznych pasjach i swojej miłości do stolicy. – W Warszawie mieszkam od szóstego roku życia. I z tym

spotkanie ze swoją ulubioną gwiazdą przyjechał z Piaseczna. – Specjalnie z działki wróciliśmy, by być na koncercie pani Danuty Stankiewicz. To wspaniała artystka, wielki talent, no i ten jej głos to prawdziwa perełka wśród polskich piosenkarek. Ciągle zaskakuje nowymi pomysłami, a każda jej płyta to jakby odsłonięcie jej nowego image. Taki barwny motyl naszej piosenki – przekonuje pani Barbara z żoliborskich Piasków, a stojący obok niej mąż przytakuje. Nie obyło się też bez rozdawania autografów i pozowania do pamiątkowych zdjęć. – Nagrodzony wieloma nagrodami program „Warszawo ma”,

– Miło mi Państwa powitać. Cieszę się, że mimo tej upalnej pogody wybraliście się do Kalinowego Serca, aby razem z nami uczestniczyć w 345 wieczorze artystycznym, jakie zorganizowaliśmy w ciągu 35 miesięcy. Bohaterka dzisiejszego wieczoru jest dla mnie kimś bardzo ważnym i kimś, kogo od lat podziwiam. Jest nie tylko wokalistką obdarzoną pięknym głosem i muzykalnością, ale jest i jedną z najbardziej wykształconych muzycznie artystek w Polsce. Do tego bardzo skromna i sympatyczna. Jej repertuar jest ogromny i bardzo wszechstronny. Niektórzy nawet zarzucają jej, że nie umie się zdecydować. Osobiście uważam, że właśnie ten brak decyzji jest jej atutem. Bo nie sztuka jest śpiewać w podobnym stylu przez wiele lat. Sztuką jest, aby swój repertuar wzbogacać i rozszerzać poprzez właśnie próbowanie różnych gatunków muzycznych, stylistycznych i to właśnie udaje się jej od wielu lat. Nagrała wiele wspaniałych płyt i piosenek, i na pewno jeszcze wieloma nas zaskoczy. Dzisiejszy wieczór ma też jeszcze jedną swoją bohaterkę. Tą bohaterką jest nasze miasto War-

urokliwa sceneria: ciepłe światło lampki nocnej stojącej na pianinie, portrety Kaliny Jędrusik oraz płomienie świec, będące symbolem życia, przetrwania i nadziei. „Słuchaj dzieweczko”, „Targuj bo warto mieć”, „Synagogi synagogi”, „Święto Purim”, „Miasteczko Bełz”, „Rebeka”, „Bubliczki” czy uwielbiana przeze mnie „Mein jidisze mame”, to tylko niektóre piosenki, które tego wieczoru mogliśmy usłyszeć. Znakomita interpretacja Danuty Stankiewicz, wspaniałe teksty i urzekająca muzyka w świetnej aranżacji Tomasza Krezymona – wszystko to sprawiło, że publiczność, nie chcąc przerywać tego niecodziennego nastroju, z wielką nieśmiałością nagradzała artystkę brawami, czekając cierpliwie aż umilkną ostatnie dźwięki poszczególnych utworów. To nie był recital. To był spektakl muzyczny, niezwykle wysublimowana opowieść o dawnej Warszawie, którą pamiętają dzisiaj już nieliczni, a dopełnieniem tego było wykorzystanie efektów audio-wizualnych

miastem jestem bardzo mocno związana emocjonalnie, śpiewam o nim piosenki. Jedna z nich „Nalewki świat” znalazła się też na dwupłytowym albumie „Warszawa da się lubić”. Tematyka stolicy zajmuje wiele miejsca w muzyce i słowach wielu kompozytorów i twórców żydowskich. To nasza tożsamość, to nasza historia i warto o tym pamiętać – mówiła Danuta Stankiewicz. Niektórzy głośno wymieniali się spostrzeżeniami odnośnie występu artystki i nie szczędzili komplementów pod jej adresem. – Koncert był uroczy i miał swój klimat. Interesuje mnie kultura żydowska, a w piosenkach, które zaśpiewała Danusia Stankiewicz, zawarta jest właśnie historia Żydów polskich. I jeśli zna się historię to trudno nie wzruszyć się słuchając tych utworów, zwłaszcza że Danusia pięknie potrafi je interpretować. Dzisiejszy koncert to dla mnie wycinek historii w muzycznej oprawie – mówi Józef Czerniejewski, artysta rzemieślnik i sympatyk talentu Danuty Stankiewicz, który na

z którym dzisiaj miałam okazję wystąpić w Kalinowym Sercu, bardzo bym chciała zaprezentować również w innych miejscach w Warszawie, jak w bibliotece na Zielonym Ursynowie, w Śródmiejskim Domu Kultury czy w Bemowskim Centrum Kultury Art.Bem – zdradza na koniec Danuta Stankiewicz. Fot. Andrzej Sitko

Historyczne krowy pod historyczną jabłonką Andrzej Rogiński

Stołeczny Konserwator Zabytków, w porozumieniu z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, wpisał do ewidencji zabytków teren w rejonie ul. Tamka i Kruczkowskiego stanowiący ogród będący własnością Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego a Paulo (szarytki). Wpis do ewidencji zabytków nie określa przedmiotu ochrony, tj. ani granic, ani zasad, ani formy ochrony. Nie zawiera też uzasadnienia. Nie wiadomo zatem co i jak chronić. Teraz siostry będą musiały zgodnie z przepisami ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami występować do Konserwatora Zabytków o zalecenia konserwatorskie w zakresie uprawy ogrodu. Konserwator będzie musiał pokazać, co i jak uprawiać, co sadzić i siać. Jak pryskać przed chorobami i szkodnikami oraz jak przycinać oraz nawozić drzewa. Ciekawe jest jakie historyczne odmiany i zasady uprawy wprowadzi Konserwator Zabytków? Czy będzie trzeba orać historycznie, tzn. koniem, i jaki będzie historyczny układ skib na polu. Kiedyś tu było pastwisko dla koni i krów. Czy będą miały powrócić? Ponieważ obecnie rosnące drzewa owocowe i ozdobne mają od 5 do 50 lat, głównie 30-40, to trudno je uznać za historyczne. Chyba trzeba będzie je usunąć i posadzić tu jakieś historyczne, kilkusetletnie drzewa. Pytań do Konserwatora Zabytków jest wiele. Odpowiedzi Konserwatora będą pasjonujące. Należy zakładać, że jeśli Konserwator objął ten teren swoją ochroną, to będzie partycypował w kosztach tej ochrony jako urząd (finansowo), a może sam osobiście jako miłośnik zabytków. Może siostry wydzielą mu jakąś grządkę. Wpis terenu ogrodu do ewidencji zabytków dowodzi, że teren nie jest aż tak zabytkowy, żeby go wpisać do rejestru zabytków. To oznacza, że Konserwator

Zabytków zmienił zdanie, bo kiedyś chciano ten teren wpisać do rejestru zabytków, ale w postępowaniu odwoławczym przed Generalnym Konserwatorem Zabytków okazało się, że teren nie ma aż takich wartości historycznych. Minister uchylił więc dwukrotnie decyzję o wpisie ogrodu do rejestru zabytków. Od wpisu do ewidencji zabytków odwołać się nie można, bo to nie jest decyzja administracyjna, tylko omnipotencja, jaką wykazał się urzędnik dokonując tego wpisu bez zgody i udziału właściciela. Ten wpis nie ma jakiegokolwiek uzasadnienia formalnego ani merytorycznego z uwagi na wiek drzew i ich wartość. Tam prawie nie ma drzew ozdobnych. Stare drzewa zostały wycięte w czasie wojny i po wojnie, bo poszły na opał. Tam nie ma historycznej zieleni czy historycznych elementów ogrodowych. Z terenem nie są związane też żadne historyczne wydarzenia ani obiekty. Działanie Konserwatora Zabytków zadziwia, bo on sam na publicznym spotkaniu dyskusyjnym w Towarzystwie Ochrony nad Zabytkami uznał, że wpisywanie obiektów do ewidencji zabytków jest niezgodne z Konstytucją, bo właściciel nie może się od tego odwołać. Ponadto mimo iż wpis do ewidencji nakłada na właściciela obowiązki, a więc i koszty, to nie może on się z tego tytułu ubiegać o zwolnienia podatkowe i dotacje na utrzymanie zabytków. Zastanawia mnie jednak, jak to jest, że zezwala się na wstrętny - wręcz wizualnie bezczelny, bo czarny jak trumna - budynek przy ul. Tamka róg ul. Kruczkowskiego, a siostrom zakazują nawet domu pomocy osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym. Czyżby chodziło o to, by lokatorzy apartamentowca przy ul. Tamka mieli dobry widok na ogród, bo za to zapłacili?

Komisariat Policji Metra Warszawskiego

Przestępstwa XXI w. Phishing i vishing to określenia dotyczące metod wyłudzania poufnych danych osobowych przez oszustów, podających się za pracowników różnych instytucji finansowych np. banków. Phishing („łowienie haseł”) jest to sposób polegający na pozyskiwaniu informacji osobistych, za pośrednictwem Internetu. Może on przyjmować różne formy, ale najczęściej wykorzystywaną jest ta, gdy przestępcy rozsyłają np. wśród klientów banku, mailową prośbę o weryfikację danych. W wiadomości elektronicznej zazwyczaj podany jest link do

strony banku, w który, gdy klikniemy, zostaniemy przekierowani na specjalnie utworzoną fałszywą stronę internetową, do złudzenia przypominającą oryginalną. Dzięki temu oszuści kradną tożsamość osoby i tym samym przechwytują potrzebne im dane, takie jak login i hasło, numery kart kredytowych, dane z kont bankowych. W podobny sposób działa vishing (głosowy phishing), ale prywatne informacje o potencjalnej ofierze, uzyskiwane są za pomocą telefonu. Przestępcy wykorzystują w tym procederze albo specjalnie stworzone do tego celu automa-

ty „bankowe”, albo sami dzwonią i podając się za pracownika banku, prosząc o aktualizację poufnych informacji. Niekiedy zdarza się, że w celu weryfikacji danych, zwracają się z prośbą o oddzwonienie na podany wcześniej numer telefonu. W ten sposób zdobyte informacje, wykorzystywane są do kradzieży pieniędzy z kont, do wyrabiania fałszywych kart bankomatowych, czy też do blokowania kont pocztowych poprzez rozsyłanie spamu (niechcianych lub dokończenie na stronie 5


4

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Bielańskie wczasy dla seniorów Lato za nami. Do następnych wakacji mnóstwo czasu, ale jeśli udały się tegoroczne będzie chociaż co powspominać. Z pewnością okazję do miłych wspomnień mogą mieć seniorzy z Bielan. Kilkanaście lat temu o wiele mniej niż obecnie mówiło się na temat osób w podeszłym wieku, ich potrzebach i roli w społeczeństwie. Dopiero niedawno seniorzy stali się bardziej zauważaną grupą społeczną, na rzecz której działa coraz więcej instytucji i organizacji. Mimo to już w 1996 r. na obszarze bielańskiego Klubu Spor-

towego „Hutnik” zorganizowane zostały po raz pierwszy „Wczasy dla seniorów.” Ideą przedsięwzięcia było stworzenie alternatywy dla osób starszych, które z różnych względów nie mogą lub nie chcą wyjeżdżać na dłuższe eskapady, ale chętnie podczas wakacji wyrwałyby się z domu, by bardziej aktywnie spędzić czas. Perspektywa tych niemal dwudziestu lat, ogromna popularność wczasów, powiększająca się z roku na rok liczba osób chętnych do udziału w imprezie pokazuje, że jest to dobra i niezwykle potrzebna inicjatywa. W tym roku zorganizowano kolejne, osiemnaste „Wczasy dla

seniorów”. Uczestnicy poprzednich edycji przekonali się, że wcale nie trzeba wyjeżdżać daleko poza zatłoczoną stolicę, żeby odpocząć jak na prawdziwych wakacjach. Zielone tereny Akademii Wychowania Fizycznego, na których letnia akcja odbywała się już sześciokrotnie, różnorodne zajęcia, profesjonalnie przygotowane sale oraz miłe towarzystwo osób w podobnym wieku, to idealne warunki do relaksu, integracji z lokalnym środowiskiem, zawiązania nowych przyjaźni. Wiele z proponowanych wczasowiczom zajęć odbywało się na świeżym powietrzu, w cieniu drzew. Pasjonaci aktywności ru-

chowej mogli wziąć udział m. in. w spacerach nordic walking lub gimnastyce usprawniającej. Dla mniej sprawnych osób przewidziano trening „na siedząco” czy integracyjne tańce w kręgu. Wszystkie zajęcia ruchowe prowadzone były przez wykwalifikowanych instruktorów, specjalizujących się w pracy z osobami starszymi. Podczas wczasów odbywały się również pikniki integracyjne, wycieczki autok arowe, występy znanych i lubianych artystów, dancingi, tematyczne konkursy z nagrodami. Seniorzy, którzy postawili na rozwój osobisty i chcieli pogłębiać zainteresowania, mogli wziąć udział w prelekcjach popu-

larnonaukowych, warsztatach fotograficznych, zajęciach językowych i komputerowych, warsztatach rękodzieła oraz w zajęciach o tematyce zdrowotnej i psychoedukacyjnej, sekcji brydżowej czy grach stolikowych. Na uczestników czekały również dwa posiłki dziennie. Organizatorami tegorocznych Wczasów dla seniorów były: Ośrodek Pomocy Społecznej Dzielnicy Bielany m.st. Warszawy, Urząd Dzielnicy Bielany, Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie oraz Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej „Chomiczówka”. Całość koordynował w tym roku Ośrodek Wsparcia

dla Seniorów nr 1, al. Zjednoczenia 13. W każdym z turnusów brało udział, podobnie jak w latach ubiegłych, około 100 osób. Nie było limitu wieku – wśród wczasowiczów pojawiali się zarówno sześćdziesięciolatkowie, jak i osoby, które przekroczyły 90 rok życia. Warto więc przekonać siebie, a może rodziców czy dziadków lub starszą sąsiadkę do tej formy wypoczynku – po co samotnie siedzieć w domu, kiedy tuż za rogiem czeka tyle atrakcji! Za rok znów będą wakacje i nie wypada przeoczyć takich okazji. Grzegorz Pietruczuk, zastępca burmistrza Dzielnicy Bielany

Plastik, tektura, szkło i natura 11 - 12 - 13 września

W tym roku po raz pierwszy Dzielnica Bielany w partnerstwie z Fundacją Przystanek Twórczość zorganizowała dla dzieci w wieku 3-10 lat wakacyjny cykl plenerowych zajęć artrecyklingowych i przyrodniczych na bielańskich placach zabaw. Celem warsztatów było pokazanie dzieciakom, że wiele przedmiotów znajdujących się w domu może być pretekstem do zorganizowania wspaniałej zabawy. Powstały m.in. łódki i kręgle z plastikowych butelek, domki i zbroje rycerskie z kartonów; drzewa, owady i plastry

miodu z tektury; indiańskie pióropusze, ozdoby i grzechotki; wulkany z masy solnej, z których wypływała najprawdziwsza lawa, przygotowana z sody i płynu do mycia naczyń. Dzieci użyły przedmiotów, które można znaleźć w każdym domu i wykorzystać do zabawy. Podczas zajęć pudła, opakowania plastikowe, rury tekturowe, wykałaczki i szklane butelki stały się podstawą do tworzenia, konstruowania i wymyślania własnych zabawek i gier ekologicznych. Na ekoskwerze – łące kwiet-

budowę oraz zastanawiając się, gicznych, wspólnego tworzenia jaki jest ich wpływ na środowisko. i wspólnych obserwacji przyrodMamy nadzieję, że wakacyj- niczych. ne zajęcia zainspirowały dzieci /P.J./ nej, która przepięknie zakwitła i rodziców do działań proekolow tym roku pomiędzy blokami przy ul. Bogusławskiego 12 a – nieopodal ustawionych w ub. roku domków dla owadów, odbyły się zajęcia przyrodnicze. Tematem zajęć 1 sierpnia były „Owady”, a 29 sierpnia – „Drzewa”. Dzieci zamieniły się w małych odkrywców i przy pomocy lupek, siatek, miarek ruszyły na obserwację przyrody. Każdy, używając specjalnych kart obserwacji, opisywał swoje gatunki owadów czy drzew, poznając ich

Specjalistyczna Przychodnia Fundacji Armii Krajowej na co dzień leczy pacjentów w zakresie chorób: - układu krążenia, zawały serca, udary mózgu, zakrzepica układu żylnego, miażdżyca tętnic

Ogólnopolski Program Usłyszeć Motyla Ogólnopolski Program Usłyszeć Ogólnopolski Program Usłyszeć MotylaMotyla Zapraszamy bezpłatne profilaktyczne badanie słuchu  Zapraszamy nana bezpłatne profilaktyczne badanie słuchu  Zapraszamy na bezpłatne profilaktyczne badanie słuchu        Usłyszeć Motyla ogólnopolskie Usłyszeć Motyla toto ogólnopolskie Usłyszeć Motyla to ogólnopolskie program profilaktyki słuchu program profilaktyki program profilaktyki słuchu słuchu pod patronatem Fundacji pod patronatem Fundacji pod patronatem Fundacji „Ogólnopolskie Porozumienie „Ogólnopolskie Porozumienie „Ogólnopolskie Porozumienie Uniwersytetów Trzeciego Wieku” Uniwersytetów Uniwersytetów Trzeciego Trzeciego Wieku” Wieku”

Wykonujemy badania EKG, Echo Serca, EKG metodą Holtera-24h, badania analityczne krwi i moczu, USG Kości, USG Dopplera (badanie służące do jak najwcześniejszego wykrywania nawet drobnych schorzeń tętnic i żył, które w konsekwencji mogą prowadzić do udaru mózgu, zawału serca czy zatorowości płucnej, badanie spirometryczne (ocena czynności płuc), badanie dermatoskopem (urządzenie do diagnostyki zmian skórnych w tym onkologicznych) Lekarze specjaliści: l kardiolog (choroby serca), l chirurg naczyniowy, l chirurg ortopeda (układ kostny), l diabetolog (cukrzyca), l dermatolog (choroby skórne), l onkolog (choroby nowotworowe), l pulmonolog (choroby układu oddechowego), l neurolog (choroby Alzheimera, Parkinsona, powikłania błędnikowe, stwardnienie rozsiane, padaczka, migrena, zaburzenia snu), l reumatolog (układ kostno-stawowy), l gastrolog (schorzenia układu pokarmowego), l dietetyk (nadwaga). Polecamy również masaże urządzeniem Aquavibron – sprawdzony w szpitalach i sanatoriach – pozwala pozbyć się wielu drobnych, ale uciążliwych dolegliwości typu: nerwobóle, reumatoidalne zapalenie stawów, stany pourazowe.

EE NN E Ł TT N A A T Ł AEE ŁB ZhuPieiesłsułcuhcuhu ZcP P u Z ł B BE ie s dadnan an baba

bad

W środy przyjmuje chirurg naczyniowy specjalista od skutecznego leczenia ran pochodzenia cukrzycowego (leczący przewlekłe rany, w tym stopę cukrzycową) Godziny przyjęcia od 14.00 do ostatniego pacjenta. We wtorki przyjmuje specjalista od USG kostno-stawowego, oraz mięśni (uda, ramiona, barki)

nasi partenrzy: nasi partenrzy: nasi partenrzy:

Specjalistyczna Przychodnia Lekarska nr 1 Fundacji Armii Krajowej www.sluchmed.pl INFOLINIA : 81- 471 - 40 - 04

ul. Mariańska 1 (parter-róg Pańskiej) 22-654-55-05 22-654-65-29 Pon. – pt. 8.00-18.00, sob. 8.00-13.00 Przychodnia nie współpracuje z NFZ


5

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan Radca prawny głosi

Porządki w nieruchomościach IV Stosownie do zapowiedzi dziś przedstawimy Państwu tematykę zasiedzenia nieruchomości. Zasiedzenie jest jedną z form prawnych regulacji stanu prawnego nieruchomości, którego celem jest usunięcie utrzymującej się sprzeczności między stanem faktycznym a prawnym danej nieruchomości. Stosownie do treści art. 172 Kodeksu cywilnego, posiadacz nieruchomości niebędący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie od dwudziestu lat jako posiadacz samoistny, chyba że uzyskał posiadanie w złej wierze. Po upływie trzydziestu lat posiadacz nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze. Do nabycia własności nieruchomości w drodze zasiedzenia konieczne są więc dwie przesłanki: po pierwsze – samoistne i nieprzerwane posiadanie oraz po drugie – upływ 20 lub 30 lat. Wymaga podkreślenia, że posiadanie jest dziedziczne, możliwe jest więc doliczenie okresu posiadania samoistnego spadkodawcy do okresu posiadania samoistnego spadkobiercy przy stwierdzaniu nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie. Ponadto warto również zauważyć, że od 1990 r. jest możliwe zasiedzenie nieruchomości państwowych i gminnych. Nie jest jednak możliwe zasiedzenie nieruchomości drogowych. W celu przeprowadzenia postępowania zasiedzeniowego konieczne jest złożenie wniosku do sądu rejonowego, który podlega stałej opłacie w wysokości 2.000 zł. W trakcie postępowania sądowego koniecznym jest wykazanie, że faktycznie przez 30 lat zachowywaliśmy się jak właściciele danej nieruchomości, korzystając z niej, zagospodarowywując ją czy też opłacając podatki. W tym celu najbardziej właściwe jest przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków. W sprawach o  zasiedzenie osoba składająca wniosek musi wskazać osoby zainteresowane udziałem w takim postępowaniu, czyli pozostałych uczestników postępowania. Do kręgu uczestników postępowania w  przypadku zasiedzenia nieruchomości

należy zaliczyć przede wszystkim dotychczasowego właściciela lub też jego spadkobierców, osobę, której przysługuje ograniczone prawo rzeczowe do takiej nieruchomości czy też posiadacza  gruntu sąsiedniego, jeśli rości sobie prawa do własności nieruchomości albo przygranicznego pasa gruntu. Niekiedy może się również okazać konieczne dokonanie ogłoszenia w prasie. Stwierdzenie nabycia własności nieruchomości następuje w drodze postanowienia sądu rejonowego. W przypadku gdy bieg terminu zasiedzenia zakończył się w czasie trwania małżeńskiej wspólności ustawowej, własność nieruchomości wchodzi w skład majątkowej wspólności ustawowej. Ustawa z 1983 r. o podatku od spadków i  darowizn przewiduje, że podatek od zasiedzenia wynosi 7 % wartości nabytej nieruchomości. Obowiązek podatkowy powstaje z  chwilą, gdy postanowienie o stwierdzeniu zasiedzenia staje się prawomocne. Od tego dnia jest miesiąc na złożenie zeznania podatkowego w  urzędzie skarbowym, w  którego okręgu położona jest nieruchomość. Na samo zapłacenie podatku mamy zaś 14 dni, licząc od dnia doręczenia przez urząd skarbowy decyzji. Jedynie na marginesie wspominamy o tzw. uwłaszczeniu i aktach własności ziemi, wydawanych na podstawie ustawy z 1971 r. o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych. Celem tej ustawy była jednorazowa regulacja prawna zmierzająca do uporządkowania stanu własności nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych. W kolejnej części przedstawimy Państwu tematykę rozgraniczenia i podziałów nieruchomości. Zapraszamy również na nasz blog internetowy pod adresem: blognieruchomości.pl, na którym zamieszczamy informacje przydatne w sprawach dotyczących nieruchomości. Mec. Joanna Senkowska, apl. rad. Łukasz Papier Kancelaria Radców Prawnych Baurska, Senkowska, Szczęsna i Partnerzy, ul. Mickiewicza 9 lok. 4U, tel. 22 561 34 86, 22 241 17 14, 22 241 17 15; j.senkowska@bsskancelaria.pl; www.bsskancelaria.pl

Komisariat Policji Metra Warszawskiego

Przestępstwa XXI w. dokończenie ze strony 3 niepotrzebnych wiadomości elektronicznych, np. w postaci reklam). Aby nie stać się ofiarą takiego ataku, musimy pamiętać przede wszystkim o tym, że instytucje finansowe, nigdy nie kontaktują się ze swoimi klientami za pomocą niezabezpieczonych

kanałów. Nie podawajmy więc przez telefon swojego loginu, haseł, PIN-u czy danych dotyczących karty kredytowej. Natomiast jeśli zaistnieje podejrzenie, że zostaliśmy oszukani, lub też ktoś próbował wyłudzić poufne dane dotyczące Naszej osoby, natychmiast skontaktujmy się z Policją oraz z bankiem z informacją o zaistniałym zdarzeniu. mł. asp. Artur Chwiłka

Solidarność z ludźmi Z Henryką

Krzywonos-Strycharską, jedną z sygnatariuszek porozumień sierpniowych

Henryka Krzywonos - Strycharska w rozmowie z Tadeuszem Rossem

Czy warto być aktywnym człowiekiem? Warto być człowiekiem, który się dzieli, warto być człowiekiem, który nie widzi czubka swojego nosa, a widzi jeszcze innych ludzi, którym trzeba pomagać. Należy myśleć o wszystkich, ale przede wszystkim o tym, gdzie się wychowaliśmy, gdzie żyjemy. Czyli być przy ludziach. Oczywiście, ale przede wszystkim myśleć o tym, że warto dołożyć sił, żeby wróciło do nas trochę to, co pogubiliśmy, czyli rodziny, w których się wychowaliśmy. Rodziny wielopokoleniowe zostały jeszcze tylko w Polsce, bo już nigdzie więcej ich nie ma. Muszę się tu pochwalić, że chyba najwięcej takich rodzin wielopokoleniowych zostało na Kaszubach. Uważam, że należy przede wszystkim dzielić się z tymi ludźmi, żeby nie zatracić polskości, którą mamy jeszcze u siebie. No i oczywiście, żeby pamiętać o tym, że Polak zawsze potrafił się dzielić Czy z tymi wartościami ogólnoludzkimi pani poszła do strajku?

Z tymi wartościami jako bardzo młoda dziewczyna. Miałam niespełna 19 lat kiedy zaczęłam wychowywać siostrę. Weszłam więc w życie od razu z doświadczeniem i wtedy się przekonałam, że trzeba pomagać. Dzieci z rodzin patologicznych bardzo dbają o to, żeby być silne, mocne, żeby patrzeć lub pomagać itd. Gdy wybuchł strajk to uznałam, że trzeba podjąć pałeczkę i cokolwiek zrobić. Czy wiedziała pani do czego to doprowadzi? Gdy zaczęłam, nie myślałam, że to się tak skończy. To po pierwsze. A po drugie, czy w ogóle cokolwiek zrobię? Zastanawiałam się nad tym całą drogę jadąc tramwajem do Opery Bałtyckiej. Zastanawiałam się, czy stanąć, czy nie stanąć. Ale zatrzymałam tramwaj i dzisiaj nie wiem dlaczego. Poznała pani wiele osób podobnie myślących. Spotkałam ludzi, którzy prowadzili strajk na stoczni i kiedy na nią przyszłam to się okazało, że strajk się już kończył i wtedy pomyślałam sobie, że nie wrócę do kolegów, bo mnie zabiją. Bo nie tylko

ja stanęłam wtedy, ale stanęły też autobusy, gdy kierowcy zobaczyli, że stanęły tramwaje. Poszła pani tam jak gdyby mając ich za plecami. Pani musiała coś im powiedzieć. Oczywiście krzyczałam. Jak się nazywam, skąd jestem, że tramwajami czołgów nie zdobędziemy i różne jeszcze rzeczy. Myślałam o tym wtedy, że to jest straszne, wtedy, kiedy nas zostawią. Krzyczałam, że małe zakłady stracą. Oni dostali swoje 1500 zł, bo to chodziło o taką kwotę. Wtedy zostalibyśmy sami. Wyszło dwóch facetów, jeden okazał się przewodniczącym tego strajku, Leszek Wałęsa, a drugi - Bogdan Borusewicz. Leszek spytał „Bogdan, co robimy”. A Bogdan: jak to, co robimy? Strajkujemy. Leszek Wałęsa wtedy powiedział „To zróbmy ten strajk solidarnościowy”. I tak się stało. Minęły lata. A ja przez te wszystkie lata wciąż to samo. W 80-tym roku, zanim założyliśmy biuro interwencji, każdy chciał potrzymać Leszka Wałęsę za rękę. Kiedyś Leszek się wkurzył i powiedział „Słuchajcie, tam jest pokój 77, tam siedzi Krzywonos, idźcie do niej”. Zaczęli ludzie przychodzić. W ten sposób zaczęłam prowadzić pierwsze nielegalne biuro interwencji. Tu się będę chwalić. Załatwiłam wtedy 46 mieszkań potrzebującym ludziom, bo mieliśmy wtedy fajnego prezydenta. Mimo że był komunistą, to facet nie kłamał. Udało się więc wiele rzeczy zrobić. Później przyszedł stan wojenny. I znowu trzeba było pomagać ludziom internowanym. Nie byłam internowana. Byłam wtedy wysoko w ciąży, więc zaczęłam z kolegami pomagać. Przyszedł 1989

rozmawia Andrzej Rogiński

rok, okrągły stół, wygraliśmy. Zaczęliśmy cokolwiek robić. Już wcześniej z moim mężem założyłam rodzinny dom dziecka. Więc nie było już co się brać za politykę, tylko za wychowanie dzieci. Wpierw ich było troje w rodzinie zastępczej, później wzięliśmy szóstkę, to było dziewięcioro, a później następnego chłopca i następnych dwoje, to razem było dwanaścioro. Trzeba było przyłożyć się do roboty i nie myśleć już o żadnej polityce. A później, kiedy miałam komputer, przychodzili różni ludzie z licznymi prośbami. Prowadziłam biuro pomocne dla ludzi, bo pisałam pozwy do sądu o alimenty, o różne rzeczy, ale również zaczęłam pomagać ludziom, czyli dzielić się tym, co miałam z moimi dziećmi. Przetrwaliśmy aż je wychowaliśmy. Zostaliśmy sami i wtedy zaczęłam myśleć nadal o ludziach, którym pomagam. Również zaczęłam myśleć o tym, że można by było im więcej pomóc. Henryka Krzywonos 15 sierpnia 1980 r. w pobliżu  Opery Bałtyckiej zatrzymała prowadzony przez siebie tramwaj. Zdarzenie to bywa określane jako początek strajku gdańskiej komunikacji publicznej w okresie  wydarzeń sierpniowych. - Gdyby nie Krzywonos, wyniosłoby nas ZOMO – powiedział Lech Wałęsa w wywiadzie dla TVN24. Znaczenie roli Henryki Krzywonos w strajku w stoczni docenił prezydent Lech Kaczyński. 3 maja 2006 r. uhonorował ją Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.


6

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

„Nie” dla Tivoli na Powiślu dokończenie ze strony 1 blisko 4,5 miliona, zakłóci dotychczasowy spokój i ład na Powiślu. Liczba parkujących samochodów z turystami, nie wspominając już o wycieczkach autokarowych, kilkakrotnie się zwiększy, a przecież mieszkańcy już teraz narzekają na ogromne natężenie ruchu w okolicy i brak miejsc postojowych. Warszawa jest miastem wszystkich mieszkających tu osób. I niebranie pod uwagę ich opinii, nieliczenie się z ich głosem w kwestii ewentualnej budowy parku rozrywki na terenach podskarpowych jest niczym innym, jak brakiem poszanowania tych mieszkańców. Postanowiliśmy zatem spytać mieszkańców Powiśla, czy chcą parku rozrywki i co sądzą o tym, by za jego sprawą dotychczasowy ogród sióstr szarytek znalazł się na mapie kulturalnej najczęściej odwiedzanych miejsc w Warszawie przez turystów z całego świata. – Park rozrywki na Powiślu? He, He, chyba komuś zbytnio słoneczko dogrzało. Słyszałem, że na tej skarpie, gdzie jest ogród sióstr szarytek, chcą wybudować coś na wzór duńskiego Tivoli. Dla mnie to inicjatywa typu tęcza na Placu Zbawiciela. Ale o ile tęcza wzbudza moją ambiwalencję, to Tivoli na powiślańskiej skarpie przeraża mnie. Wprawdzie mur okalający teren ten nieco razi i niezbyt pasuje do otoczenia, ale budowa parku rozrywki, gdzie będą zjeżdżać mieszkańcy Warszawy, a może i nawet turyści z innych stron świata sprawi, że to miejsce zamieni się w parking. Jak dla mnie to poroniony pomysł – nie kryje zażenowania 29-letni Michał, którego zaczepiam na przystanku autobusowym Topiel 02. – Tylko nie na Powiślu! Absolutnie się z tym nie zgadzam! Taki park rozrywki oczywiście byłby dobrym pomysłem, ale na obrzeżach Warszawy, gdzie jest większy dostęp do parkingów. Nie wyobrażam go sobie u nas na Powiślu. Ulica Kruczkowskiego zamieni się wtedy w jeden wielki parking, będą tłumy turystów. W Śródmieściu mamy dość dużo placów zabaw dla dzieci i rozrywki aż nadto – mówi Cecylia Melnik, mieszkanka Powiśla. – Nie daj Boże! Żaden park rozrywki! Pani kochana, ktoś zwariował, że chce tu budować coś takiego? Moje okna wychodzą akurat na ogród sióstr szarytek. Na Powiślu już dosyć rozrywki. Tu jest taki tłok mieszkać, że aż trudno sobie wyobrazić. Prezydent Starzyński robił tu bulwary, żeby ludzie mogli tutaj z miasta zjeżdżać sobie w dół i być nad Wisłą, na świeżym powietrzu, a teraz developerzy chcą tu zabudować niemal każdy skrawek wolnego miejsca. No, ale park rozrywki? Będzie większy hałas, więcej samochodów i jeszcze więcej ludzi. Mam nadzieję, że ten szalony pomysł nie dojdzie do realizacji, no jak pani myśli? Bo będę chyba musiała się stąd wyprowadzać, a starych drzew, proszę miłej pani, się nie przesa-

dza – przekonuje 73-letnia pani Regina, związana z Powiślem od ponad pół wieku. – Park rozrywki? Pani chyba żartuje! Tu i tak coraz trudniej się mieszka, niemalże wszystko jest wokół zabudowywane, ogromny tłok ludzi, samochodów. Wystarczy już, że developer kupił mikroskopijny teren na rogu Kruczkowskiego i Tamki, wyciął 26 szlachetnych, m.in. starych drzew i wystawił drapacz chmur zasłaniając przy okazji ludziom okna. I jeszcze miałby tu powstać park rozrywki, którzy spowoduje istny najazd turystów zapewne nie tylko mieszkańców Warszawy, ale i z całej Polski?! Chcę spokojnie żyć, realizować swoje pasje i cieszyć się chłodnym powiewem wiatru z ogrodu sióstr szarytek – opowiada Elżbieta Wolffgram, prezes Towarzystwa Przyjaciół Warszawy Oddział Powiśle. – Jestem przeciw! Bo Tivoli na Powiślu stanie się miejscem, gdzie będą zbierać się tłumy, ludzie będą przyjeżdżać z całego kraju, zakłócona będzie cisza bardziej aniżeli teraz, ulice będą nieprzejezdne i wielki parking pod oknami będą mieli ci, którzy mieszkają nieopodal ogrodu sióstr szarytek. Moim zdaniem nie jest to dobry punkt na taki park rozrywki jak w Kopenhadze. Tego typu obiekty można budować, owszem, ale na obrzeżach miasta, a nie w środku dzielnicy – wygłasza swoją opinię pani Grażynka, pracująca w SBM „Torwar”. – Taki park rozrywki to tragedia dla nas! My chcemy trochę spokoju, zwłaszcza, że i tak mieszkamy w dżungli. Sznur samochodów, autobusów pod oknami, te wyziewy nie są przecież obojętne dla naszego zdrowia, zatruwają też otoczenie. A jak powstanie taki park rozrywki, takie ogromne wesołe miasteczko, to będziemy mieli nie dość, że zakorkowane ulice, bo przecież turyści będą tu zjeżdżać z całej Polski, będzie hałas do późnych godzin wieczornych. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego tutaj. Mieszkam tutaj, podobnie jak wielu innych mieszkańców, od 1965 roku. Nie jesteśmy nastolatkami, mamy po 70 lat i więcej, i chcemy trochę spokoju. Nam nie są potrzebne żadne dodatkowe rozrywki i uciechy, których mamy w okolicy nadmiar. Budowa parku rozrywki tylko uprzykrzy nam życie. Ogród sióstr szarytek to zielone płuco tej okolicy i osobiście jestem za tym, by już nic tutaj nie budować – opowiada Teresa Winkowska, mieszkająca w jednym z bloków przy ulicy Tamka. – Jaki park rozrywki?! Czy widzi tu gdzieś pani miejsce na coś takiego? Bo przecież te parki rozrywki zagranicą zajmują potężne powierzchnie i w porównaniu z nimi ogród naszych sióstr szarytek to niewielki skrawek ziemi. Chcą siostry wykolegować stąd, by park rozrywki budować?! Ktoś oszalał czy co? Ciekaw jestem, czy ten, kto wpadł na tak durny pomysł chciałby mieszkać w sąsiedztwie takiego parku rozrywki. Toć to będzie siedem dni w tygodniu

do późnych godzin wieczornych gwarno, nie mówiąc już o niezliczonej ilości samochodów, które będą musiały gdzieś parkować, chyba, że zamkniemy wtedy ulicę Kruczkowskiego i zamienimy ją w parking – macha ręką zbulwersowany pan Zygmunt, niemłody już mieszkaniec jednego z budynków przy ulicy Solec. – Jestem zdecydowanie przeciwna budowie parku rozrywki! Kiedyś Powiśle było bardziej przyjazne dla ludzi, było dużo zieleni. Teraz mamy wokół blokowisko. Jest duży hałas dochodzący z ulic, a jak jeszcze by tu powstał park rozrywki to gwar, szum się zwiększy, to będzie istny koszmar przez siedem dni w tygodniu. To dzielnica, w której mieszka wielu starszych ludzi i o tym wypadałoby nie zapominać. Budowa parku rozrywki w tym właśnie miejscu

się z tym! Jako pełnoprawny obywatel tego miasta i tej dzielnicy mówię zdecydowanie „nie”! – tłumaczy mi pan Ryszard, emeryt, mieszkający w bloku przy ulicy Kruczkowskiego. – Tivoli na Powiślu? Uważam, że nie jest to dobry pomysł na budowę tego typu parku rozrywki akurat w miejscu, które jest oazą zieleni i od wielu lat kojarzy się z ogrodami sióstr szarytek. Mimo, że sama mam dziesięcioletnią córkę to jednak uważam, że placów zabaw dla dzieci na Powiślu jest wystarczająco i nie jest potrzebny jakiś park rozrywki, by dzieciakom uatrakcyjnić wolny czas. Niech on powstanie, owszem, ale nie w tej lokalizacji, a gdzieś na obrzeżach miasta – mówi Elżbieta Janik, mieszkająca w zasobach SBM „Torwar”. – Park rozrywki czyli karuze-

Widok klasztoru i ogrodu szarytek z balkonu mieszkania przy ulicy Kruczkowskiego Fot. ze zbiorów Elżbiety Wolffgram

to naprawdę chybiony pomysł – mówi Joanna Kossut z Powiśla. – Jestem absolutnie przeciw budowie parku rozrywki na Powiślu, na terenach ogrodu sióstr szarytek. Uważam, że propozycja Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze jest paranoiczna dlatego, że my już mamy dostatecznie dużo zakłócania nam ciszy i spokoju chociażby przez okoliczne ogródki z piwem. Mamy ciągle sparaliżowaną komunikację poprzez różne manifestacje, a park rozrywki tylko spotęguje ten problem. Niech sobie siostry szarytki budują na tym terenie, który w końcu do nich należy, małe budynki potrzebne na ich działalność charytatywną, ale nie wyrażamy zgody na sprzedaż tego ogrodu developerom i budowę Tivoli na Powiślu. Postulat społeczny jest taki, by w tym miejscu był park zieleni. To są w końcu zielone płuca naszej dzielnicy – podkreśla Janina Pałęcka, działająca na rzecz zieleni, spokoju i ciszy na Powiślu. – Tylko nie park rozrywki! Boże, chroń nas od głupoty ludzi, którym przychodzą do głowy tak idiotyczne pomysły! Niech się pani rozejrzy wokół i powie, czy widzi tu miejsce dla jakiegoś parku rozrywki, bo ja nie widzę! Ta piękna skarpa i ogród sióstr szarytek to jedno z piękniejszych miejsc naszego Powiśla. To nasza duma. Nawet komuna nie próbowała tego zniszczyć, a teraz jakieś pajace będą tu park rozrywki budować? O nie, nie zgadzam

le, zjeżdżalnie i inne tego typu urządzenia mają pozbawić nas ogrodu sióstr szarytek, który setki lat temu wpisał się w krajobraz Powiśla i jest częścią historii tej dzielnicy? To jakaś paranoja, to nieporozumienie, by w tym miejscu chcieć budować coś takiego. Tak się składa, że dosyć często bywam w tej części Powiśla, chodząc na spacery czy też odwiedzając mieszkających nieopodal ogrodu sióstr szarytek znajomych. Gwar, szum, zanieczyszczenia. Codziennie przewija się tutaj mnóstwo ludzi, samochodów i autobusów. Jestem zdecydowanie przeciw powstaniu tu parku rozrywki

w jakiejkolwiek formie i nie ważne czy będzie on przypominał ten w Kopenhadze czy w Ameryce – zdradza Małgorzata Rybicka, mieszkająca w jednym z bloków przy ulicy Górnośląskiej. – Najważniejsze jest dobro naszych mieszkańców. Zależy nam wszystkim, by tutaj mieszkało się nam w miarę komfortowo. Nie mam nic przeciwko budowie parku rozrywki, ale na pewno nie na terenie ogrodu sióstr szarytek. To zdecydowanie nie jest lokalizacja na tego typu przedsięwzięcia. Okoliczni mieszkańcy i tak już skarżą się na hałas dochodzący z ulicy, na zbyt duże natężenie ruchu, które to niedogodności obniżają im komfort życia. Na Powiślu mieszka sporo ludzi w starszym wieku, którzy cenią sobie spokój i ciszę, i ich opinia w kwestii budowania tutaj Tivoli powinna być również brana pod uwagę – tłumaczy Ryszard Mikołajczyk, prezes SBM „Torwar”. – Jako mieszkańcy Powiśla jesteśmy za wszelkimi inicjatywami, które wiążą się z terenami, na których mieszkamy. Ale trzeba też wziąć pod uwagę dobro osób, które tutaj mieszkają. Nie możemy zapominać o ludziach starszych, często schorowanych, które wymagają ciszy, spokoju i innego podejścia. Widzimy doskonale co się dzieje w przypadku organizowanej działalności pod szyldem różnych klubów: dewastowanie mienia, hałas, zakłócanie spokoju, zanieczyszczenia. Jako spółdzielnia mieszkaniowa współpracujemy między innymi ze stowarzyszeniem „Ciszej proszę”, które działa na rzecz tej naszej małej ojczyzny po to, by mieszkało nam się tutaj dobrze i w miarę komfortowo. Musimy zważać, co każda inicjatywa, działalność niesie. Powstanie parku rozrywki zwiększy hałas, będzie więcej ludzi się przewijało, więcej samochodów będzie parkować, zwiększą się zanieczyszczenia. To są te elementy, które wiążą się z uciążliwością życia i obniżają komfort życia naszych mieszkańców. Musimy to wszystko wziąć pod uwagę. Te tereny mają swoją specyfikę, mamy dużo zieleni, dzięki cze-

mu mieszkańcy chcą tu właśnie mieszkać, a my musimy szanować oczekiwania naszych mieszkańców, którzy chcą spokoju – mówi Robert Szumski, członek Zarządu SBM „Torwar”. - Jestem za tym, aby powstał w Warszawie park rozrywki. Niech dzieci i młodzież spędza więcej czasu na świeżym powietrzu, a mniej przed komputerem. Powiśle to jednak zła lokalizacja. Taki park powinien powstać nie w ścisłym centrum miasta, ale na jego obrzeżach. Być może na Bemowie, gdzie planowany był park rozrywki przez samego Michaela Jacksona, może w Wilanowie, czy po drugiej stronie Wisły na Białołęce, która prężnie się rozwija, ale nie w tym miejscu – mówi Kazimiera Hołuj. Pani Danuta: - Niewielki ogród oczywiście mógłby tu powstać. Coraz mniej jest w Warszawie terenów zielonych, szczególnie w centrum miasta, ale już parku rozrywki to sobie tutaj nie wyobrażam. - Myślę, że tereny te, jak i całą skarpę można by było zagospodarować znacznie lepiej, aniżeli budowanie w tutaj parku rozrywki. Uważam, że nie jest to odpowiednie miejsce – powiedziała idąca ulicą Tamka pani Teresa. - Na Powiślu mamy już Centrum Nauki Kopernik. Bardzo dobrze zorganizowaną instytucję, ciekawą i wartą odwiedzenia. Czy zatem park rozrywki też mógłby tu powstać? Teoretycznie mógłby, ale pytanie czy powinien? To całkowicie inna forma – nie edukacyjna, tylko rozrywkowa. Taki park powinien powstać, bo mógłby ściągnąć wielu turystów, co byłoby także z korzyścią dla Warszawy, ale Powiśle to nie jest dobre miejsce – mówi Krystyna Wróbel. - Park rozrywki w tym miejscu? To chyba jakaś kpina. To jest miejsce, które nawet nie powinno być rozpatrywane pod tym kątem. Mam nadzieję, że tak szybko jak taki pomysł komuś się zrodził, tak szybko o nim zapomni – powiedział podekscytowany pan Andrzej Anna Tomasik, współpraca: Marcin Kalicki

Wciskanie kitu dokończenie ze strony 1 Dlatego cytuję fragment Wytycznych KNF: „Organ nadzoru oczekuje, że standardy wskazane w Wytycznych będą zaimplementowane przez podmioty nadzorowane nie później niż do 31 marca 2015 r. Wytyczne są stosowane według zasady „zastosuj lub wyjaśnij”. W przypadku odstąpienia od stosowania Wytycznych przez zakład ubezpieczeń, organ nadzoru oczekuje od takiego podmiotu wyjaśnienia powodów, które uzasadniają nieuwzględnienie Wytycznych w jego w działalności”. Jeśli którekolwiek z towarzystw ubezpieczeniowym nie będzie rzetelnie, zgodnie z przepisami,

wyceniać wartości odszkodowań za uszkodzone samochody, to musi się liczyć z konsekwencjami. Po pierwsze wcześniej czy później będzie musiało naprawić krzywdę finansową. Po drugie stosowanie praktyk niezgodnych z Wytycznym Komisji Nadzoru Finansowego w zakresie likwidacji szkód komunikacyjnych OC spowoduje nałożenie dotkliwych kar finansowych. Po trzecie podanie takich decyzji do wiadomości publicznej przyniesie wstyd, co zostało podkreślone w Wytycznych KNF: „ …nieprawidłowości w likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych maja istotny wpływ na postrzeganie całego rynku ubezpieczeń. W szczególności nie

sposób nie zauważyć korelacji pomiędzy trudnościami w uzyskaniu świadczenia z ubezpieczenia komunikacyjnego a niechęcią do korzystania z ubezpieczeń w przyszłości”. Zachwianie zaufania do określonego zakładu ubezpieczeń będzie stanowić słuszną karę. Na razie kancelarie prawne występują w imieniu klientów z pozwami do sądów. Wzrost świadomości poszkodowanych spowoduje lawinowy wzrost pozwów. Może to zachwiać sytuacją ekonomiczną towarzystw ubezpieczeniowych. Dlatego zakłady ubezpieczeń będą zmuszone do stosowania standardów rzetelnej wyceny szkód. Andrzej Rogiński


7

POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Czy Komendant Stołeczny Policji toleruje hałas nocą dokończenie ze strony 1 ponadnormatywnego hałasu w porze nocnej. „W szczególności interesują mnie dwie sytuacje, kiedy przekraczane są normy hałasu: 1 – Klub nocny w centrum Warszawy – muzyka rozprzestrzenia się poza pomieszczeniami lokalu, tj. na zewnątrz co powoduje, że dźwięki trafiają do mieszkańców w trakcie nocnego spoczynku; 2- Impreza masowa muzyczna na terenie uczelni wyższej – muzyka rozprzestrzenia się poza obszar uczelni co powoduje, że dźwięki trafiają na obszar osiedla mieszkaniowego. Na czym polegają działania interwencyjne w celu zapewnienia spoczynku obywateli w trakcie ciszy nocnej. Jak ocenia Pan Komendant skuteczność tych działań? Czy możliwe jest stosowanie zasady zero tolerancji i dlaczego?” Komendant nie udzielił odpowiedzi, ale pismo nadesłał - bynajmniej nie w imieniu Komendanta – naczelnik Wydziału Prewencji Komendy Stołecznej Policji, mł. insp. Jarosław Bieliński: „Policja jako organ administracji państwowej jest zobowiązana do egzekwowania zawartych w przepisach prawa nakazów i zakazów określonego zachowania się adresatów, dlatego też policjanci podejmują stosowne czynności służbowe w każdym przypadku ujawnie-

nia przestępstwa lub wykroczenia. W przypadku stwierdzenia naruszenia obowiązujących przepisów prawa, a więc zakłócania spoczynku nocnego w opisywanych przez Pana sytuacjach, Policja podejmuje działania określone w kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia. Po złożeniu przez pokrzywdzonego zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia funkcjonariusze przeprowadzają czynności wyjaśniające, które mają na celu ustalenie, czy zaistniały podstawy do wystąpienia z wnioskiem o ukaranie. Przedmiotowe czynności, w zależności od wyniku ustaleń, mogą zostać zakończone skierowaniem do sądu wniosku o ukaranie sprawcy wykroczenia, wnioskiem o odstąpienie od skierowania wniosku o ukaranie, bądź też zastosowaniem postępowania mandatowego. Niezależnie od powyższego należy podkreślić, że bardzo często rozwiązaniem przynoszącym pozytywne rezultaty są spotkania funkcjonariuszy Policji z organizatorami imprez masowych, w tym muzycznych, właścicielami lub najemcami lokali rozrywkowych oraz przedstawicielami lokalnych społeczności. W trakcie przedmiotowych spotkań omawiane są problemy mające związek z działal-

nością lokali lub organizacją imprez masowych, które są uciążliwe dla okolicznych mieszkańców oraz wypracowywane są sposoby eliminacji potencjalnych zagrożeń. Spotkania takie umożliwiają kształtowanie poprawnych, pozytywnych relacji w środowisku lokalnym, z uwzględnieniem potrzeb i oczekiwań wszystkich zainteresowanych stron”. Ponownie zwracam się do inspektora Michała Domaradzkiego, komendanta stołecznego Policji, o wyjaśnienie, na czym polegają działania interwencyjne w celu zapewnienia spoczynku obywateli w trakcie ciszy nocnej. Jak ocenia Pan Komendant skuteczność tych działań? Czy możliwe jest stosowanie zasady zero tolerancji i dlaczego? Zapytałem rzecznika prasowego Urzędu m.st. Warszawy, czy Komendant Stołeczny Policji wyjaśnił Prezydentowi Warszawy, dlaczego policjanci okłamują obywateli w sprawach związanych z hałasem nocnym. Obywatele dowiadują się bowiem od policjantów, że Prezydent Warszawy zezwala organizatorom imprez na nocne hałasy. Okazało się, że Komendant Stołeczny Policji nie przesłał żadnych wyjaśnień. Podważanie autorytetu Urzędu Prezydenta Warszawy przez Komendanta Stołecznego Policji

Przejście na Reymonta

jest czymś niesłychanym. W ustawie 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. 1990 Nr 30 poz. 179) czytamy m.in.: „Art. 1. ust. 1. 2. Do podstawowych zadań Policji należą: (…) 2) ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego (…) 3) inicjowanie i organizowanie działań mających na celu zapobieganie popełnianiu przestępstw i wykroczeń oraz zjawiskom kryminogennym i współdziałanie w tym zakresie z organami państwowymi, samorządowymi i organizacjami społecznymi;” Odpowiedzialność Komendanta jest więc oczywista. Oczekuję, że podejmie on takie działania organizacyjne i prawne, które powstrzymają hałasy nocne. Mieszkańcom Warszawy należy się wsparcie Państwa, którego przedstawicielem jest w tym przypadku Komendant”.

AGD - RTV NAPRAWA MASZYN DO SZYCIA DOJAZD GRATIS TEL. 508-08-18-08

l ANTENY - Profesjonalne usługi w dobrej cenie - zadzwoń 501 700 315

Auto-Moto

l Matematyka 505 124 181

USŁUGI l Cyklinowanie, 696 500 201 l DEZYNSEKCJA skutecznie,

łu Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji, a następnie stołecznego Inżyniera Ruchu została podjęta decyzja o zmianach w oznakowaniu przejść dla pieszych na ul. Reymonta w okolicy i ul. Schroegera. 27 sierpnia zostały umieszczone fluorescnecyjne znaki D-6 (przejście dla pieszych) oraz dodatkowe znaki ostrzegawcze A-16 (przejście dla pieszych), a także zostały namalowane znaki A-16 na jezdni.

u Społem WSS Śródmieście, Warszawa, ul. Nowy Świat 53 www.wss.spolem.org.pl SDH Hala Mirowska pn-pt 7-20 sob 7-18 pl. Mirowski 1* Sklepy spożywcze: Długa 8/14*,Foksal 12/14*,Koszykowa 24, Koszykowa 31, Krak.Przedm. 16/18*, Miodowa 23, Mokotowska 46a, Mokotowska 67, Nowy Świat 53*, Solec 46*, Solec 66*, Solidarności 83*, Widok 16, Wiejska 20*,Wspólna 41* *realizacja zamówień na Kosze Delikatesowe Sklepy przemysłowe: Andersa 25,Długa 8/14,Mokotowska 67, Wiejska 9

BIURA OGŁOSZEŃ:

u ul. Puławska 136, pon. - czw. 9.00 - 17.00, pt. 9.00 - 16.00 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 ogloszenia@poludnie.com.pl reklama@poludnie.com.pl u ul. Na Uboczu 3 (NOK) „Continental”, tf. 22 648-29-41 u Piaseczno, ul. Kniaziewicza 45 lok. 18, tel. 22 213-85-85, 601-213-555 u ul. Grzybowska 39, „aTco”, tel. 22 652-25-30, 22 654-90-77, 22 620-17-83

Ceny netto w zł. za jedno słowo na stronie Ogłoszenia drobne 1,64 czcionka standardowa 2,00 czcionka standardowa wytłuszczona 2,00 CZCIONKA STANDARDOWA WERSALIKI 2,50 CZCIONKA WERSALIKI WYTŁUSZCZONE 4,00 czcionka kolorowa Dział reklamy POŁUDNIE 22 844-19-15, 22 844-39-45 ogloszenia@poludnie.com.pl reklama@poludnie.com.pl POŁUDNIE na Facebook http://www.facebook.com/Poludnie.Glos

POŁUDNIE na Twitter https://twitter.com/PoludnieGazeta

USŁUGI SZKLARSKIE w zakładzie i u Klienta

Al. Zjednoczenia 13 pon. - pt. 9.00 - 17.00 tel. 22 834-09-82 KANCELARIA RADCÓW PRAWNYCH

NAUKA

w tym rejonie. Radni i Zarząd Dzielnicy Bielany poparli mieszkańców w ich staraniach. Zarząd Dzielnicy skierował stosowne pisma do Inżyniera Ruchu st. M. Warszawy, Zarządu Dróg Miejskich, Straży Miejskiej i Policji. Niestety ze względu na fakt, że ul. Reymonta jest nadal na gwarancji nie są możliwe jakiekolwiek przebudowy np. takie, jak montaż dodatkowych świateł. Natomiast po przeprowadzeniu analiz i uzyskaniu pozytywnej opinii Wydzia-

HANDEL

OGŁOSZENIA DROBNE

l Skup aut w każdym stanie osobowe i dostawcze, całe, rozbite i skorodowane, również z zagubionymi dokumentami. 789 090 573 l Sprzedam motocykl Yamaha DragStar 1100, rocznik 2007, garażowany, serwisowany, ubezpieczony, bezwypadkowy 601 736 668

Dzięki staraniom mieszkańców, radnych oraz Zarządu Dzielnicy Bielany zostało zmienione oznakowanie przejścia dla pieszych na skrzyżowaniu ul. Reymonta i ul. Schroegera. Teraz będą one lepiej widoczne. Po tym, jak na początku roku doszło do śmiertelnego potrącenia kobiety na przejściu dla pieszych na skrzyżowaniu ul. Reymonta i ul. Schroegera, mieszkańcy Bielan domagali się zmian, które poprawią bezpieczeństwo

INFORMATOR POŁUDNIA

22 642-96-16. l Docieplanie budynków, poddaszy, malowanie elewacji, kilkunastoletnie doświadczenie, 501-62-45-62. l Docieplanie poddaszy solidnie, 501-624-562. l Glazura tanio 514 908 170 l Hydraulika, gaz, Zenek, 691-718-300. l Malowanie, remonty tanio 514 908 170

granit, lastryko

Wólka Węglowa

ul. Mickiewicza 9 lok. U4 przy ul. gen. J. Zajączka tel. 22 241-17-14 office@bsskancelaria.pl pełny zakres spraw przedsiębiorców i osób fizycznych, w tym: odszkodowania, umowy, sprawy nieruchomości, spadki, rozwody, reprezentacja w sądzie i przed urzędami, profesjonalni pełnomocnicy. Uprzejmie zapraszamy l Remonty kompleksowo 22 240 87 31

SPRZEDAM l Sprzedam studnię „abisynkę” w komplecie 603 675 370.

NIERUCHOMOŚCI l Tylko w przedwojennej kamienicy, także do remontu poszukuję do kupna 608-692-942 l Agencja WawaNajem.pl szuka mieszkań do najmu +48 787 08 07 06

KUPIĘ l Antyki za gotówkę, obrazy,

platery, militaria, srebra, zegarki, bibeloty i inne. Antykwariat ul. Dąbrowskiego 1, 22 848-03-70; 601-352-129 l Antyki, znaczki, monety, książki 22 235-38-79, 601-235-118.

l Antykwariat ul. Narbutta 23 Meble, obrazy, porcelana, platery, srebro - płatne gotówką 502 85 40 90, 22 646-32-67 l Antyczne meble, obrazy, srebra, platery, odznaczenia, szable, książki, pocztówki, 601 336 063. l Filatelista - znaczki 516 400 434. l Skup książek, 22 826-03-83, 509-548-582.

ZDROWIE l 22.848-99-99 Ag. Masaże

i nie Tylko Puławska/Madalińskiego l Masaże tylko dla Panów! 22.848 99 99, Puławska 43 m 1 l Ola niczego Ci nie odmówi 22.8487710 Mokotów l Lekarz seksuolog, 22 825 19 51

PRACA - dam l Ag. Dzienna 22.848 99 99 - Duże Zarobki! ( Panie 18-40l ) Puławska 43 m 1 l Telepizza zatrudni osoby przy produkcji pizzy (nie wymagamy doświadczenia), dostawców z własnym samochodem oraz osoby do roznoszenia ulotek. Wyższe stawki, praca w centrum, możliwość awansu. Tel. 605-494-482.


POŁUDNIE - Głos Śródmieścia, Żoliborza i Bielan

Festiwal Piosenki Retro Tomaszewski Cup 3 września 2015 r. przypada 25. rocznica śmierci popularnego piosenkarza polskiego XX wieku, Mieczysława Fogga. Dla uczczenia tej rocznicy, odbędzie w w Warszawie uroczysta inauguracja XII Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Retro im. Mieczysława Fogga.

Na imprezę po hasłem Legenda i rzeczywistość (muzyczna opowieść o nestorze polskiej piosenki) z udziałem prawnuków Mieczysława, Marty i Michała, zapraszamy o godzinie 20 do pawilonu rekreacyjno-kulturalnego Pokój na lato na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego (róg ul. Grzybowskiej i Towarowej). Goście podzielą się wspomnieniami o sławnym pradziadku i zaprezentują pamiątki z nim związane, oprawę muzyczną zapewni dyrektor artystyczny Festiwalu, Wojciech Dąbrowski i Maciej Klociński, laureat Złotego Liścia Retro’2013. Okolicznościowe rozmowy na żywo z prawnukiem Michałem Foggiem nadawane będą tego dnia na antenie Polskiego Radia (godz. 13-15 w Radiowej Jedynce), w TVP 1 (godz. 15.30. Gwiazdy, hity, historie, program Marii Szabłowskiej, godz. 18.30. Świat się kręci, program Agaty Młynarskiej)

Warszawa 02-624 ul. Puławska 136 tel./fax 22 844-39-45, tel. 22 844-19-15 www.poludnie.com.pl poludnie@poludnie.com.pl ogloszenia@poludnie.com.pl poludnie_glos@poczta.onet.pl Wydawca: Andrzej Rogiński "Południe" redaktor naczelny: Andrzej Rogiński Redakcja czynna w pon. - czw. w godz. 9.00 - 17.00 pt. w godz. 9.00 - 16.00 W tych godzinach przyjmujemy także ogłoszenia. Łamanie: Jan Kurzawa Druk: Polskapresse ISSN 2082-6540

Nakład 40 000 egz. Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Zastrzegamy sobie prawo skracania i  adiustowania nadsyłanych tekstów oraz zmian tytułów. Teksty sponsorowane oznaczamy skrótem TS Następny numer ukaże się 16 września

i w Radiu Pogoda (godz. 9-10. Pogodny poranek Radia Pogoda, godz. 22-24. Wieczór z Radiem Pogoda).   Festiwal odbywający się pod Honorowym Patronatem Ministra Kultury, Prezydenta Warszawy i Rodziny Foggów, będzie przeglądem najciekawszych wydarzeń popularyzujących twórczość dwudziestolecia międzywojennego, potrwa do połowy października i obejmuje ok. 60 imprez w całym kraju (m. in. w Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Poznaniu i Rzeszowie). Laureaci Złotych Liści Retro wystąpią także w Glasgow (Szkocja), w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Szczegółowy program znajduje się na facebooku: Festiwal Piosenki Retro.   W tym tygodniu polecamy imprezy zorganizowane w ramach projektu Warszawa jest Trendy: Sobota, 5 września, godz. 16, plac Defilad przed Pałacem Kultury, dyskoteka wielopokoleniowa, prowadzi DJ Wika (Złoty Liść Re-

tro’2012), a o godz. 18, w Sali im. Marii Curie-Skłodowskiej, recital Ireny Santor (Złoty Liść Retro’2007). O godz. 16 w kinie Iluzjon (ul. Narbutta 50a) projekcja filmu Jadzia z 1936 roku, a dzień później, w niedzielę 6 września o godz. 16 projekcja przedwojennej komedii muzycznej Ada to nie wypada.  Z imprez festiwalowych wybraliśmy dla Państwa: Poniedziałek, 7 września, godz. 18, Dom Kultury Kadr, Mokotów, ul. Gotarda 16. Projekcja filmu dokumentalnego o Mieczysławie Foggu z 1976 roku, Sercem śpiewane (spotkanie poprowadzi: Michał Fogg). Wtorek, 8 września, godz. 17, kawiarnia Retrospekcja, ul. Bednarska 28/30, Retrowtorek czyli spotkanie z piosenką retro (po raz 83). Wystąpią: Wojciech Dąbrowski i Maciej Klociński. Czwartek, 10 września, godz. 18, Kluboteka Dojrzałego Człowieka, Ursynów, ul. Lanciego 13/9 U, program muzyczny W starych nutach babuni.

Eliminacje 48. Międzynarodowego Turnieju Tenisowego do lat 16 im. redaktora Bohdana Tomaszewskiego odbyły się 30 i 31 sierpnia. Turniej trwać będzie do 5 września. Zmagania młodzieży można oglądać na kortach Legii Warszawa przy ul. Myśliwieckiej. Turniej ten wygrali w przeszłości m.in. Marta Domachowska, Magdalena Grzybowska, Agnieszka Radwańska, a z siostrą Urszulą wygrały debla, Wojciech Kowalski, Tomasz Iwański,

Marcin Matkowski, Grzegorz Panfil. A zatem tutaj poznajemy przyszłe sławy tenisa. Historia imprezy rozpoczęła się od propozycji trener Janusza Hellicha z Agrykoli dla Bohdana Tomaszewskiego, by ten ufundował puchar i objął imprezę swym patronatem. Pierwszy turniej odbył się w 1968 r. na Agrykoli. Gdy w 1974 r. zlikwidowano korty Agrykoli, w związku z budową Trasy Łazienkowskiej impreza została przeniesiona na Warszawiankę, gdzie odbywała się do 2011 r.

W 1999 r. Turniej stał się międzynarodowy, w 2002 r. Europejska Federacja Tenisowa podwyższyła jej rangę do kategorii II. a w 2011 r. – do kategorii I. Od 2012 r. Turniej rozgrywany jest na Legii. Tegoroczna edycja będzie jednak inna niż dotychczasowe, gdyż zabraknie patrona, Bohdana Tomaszewskiego. Właśnie za promowanie tenisa młodzieży Bohdan Tomaszewski został laureatem Nagrody Południa. (aro)

Cytując Kwiatkowskiego na Hoene-Wrońskiego Wielce zasłużony dla Polski minister przemysłu i handlu z lat 1926-1930, piastujący w późniejszych latach także wiele innych funkcji państwowych, Eugeniusz Kwiatkowski posługiwał się ponoć charakterystycznym dla siebie powiedzeniem: „jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle”? Powiedzenie to, znakomite wręcz w swojej prostocie i pasujące do jakże wielu sytuacji życiowych, społecznych i politycznych przychodzi mi nieodparcie na myśl, gdy pokonuję jako rowerzysta niepozorną powiślańską ulicę Józefa Marii Hoene-Wrońskiego. Ulica wytyczona została w 1922 roku. Nie jest taka znów mała, ale mało kto ją zna, mało kto też z niej korzysta, bo biegnie ona z dala od uczęszczanych miejskich szlaków komunikacyjnych. Służy uczniom dwóch pobliskich liceów – Baczyńskiego i Batorego – okolicznym mieszkańcom, studentom ASP, wreszcie spacerowiczom i rowerzystom, gdyż biegnie nią fragment rowerowego Szlaku Wisły, łączącego Powsin z Kampinoskim Parkiem Narodowym. Pozornie wydawać by się mogło, że ulica ta stanowi modelowy wręcz przykład zgodnego współistnienia obok siebie ruchu pieszego i ruchu rowerowego. Bo cóż może być bardziej komfortowego, niż wyznaczenie szlaków ruchu dla obydwu grup po dwóch różnych stronach niezbyt szerokiej przecież ulicy? Tak właśnie jest tutaj. Chodnik wiodący wzdłuż zajmujących zachodnią stronę ulicy posesji (w tym siedziby Akademii Sztuk Pięknych) przeznaczony jest dla pieszych, zaś trakt z czerwonej kostki wiodący wzdłuż ogrodzeń wspomnianych szkół to ścieżka rowerowa. Prawidłowo oznakowana i wygodna, choć wyłożona właśnie kostką, niezbyt przez wie-

lu rowerzystów lubianą. Żadnego konfliktu między rowerzystami, a pieszymi być tu nie powinno. Tymczasem, nic bardziej mylnego! Okazuje się bowiem, iż piesi mają zupełnie za nic fakt, że czerwona alejka po wschodniej stronie ulicy to droga dla rowerów. Zaiste trudno choć jeden raz przejechać Hoene-Wrońskiego, by nie musieć manewrować wśród pieszych którzy łażą sobie po rowerowym trakcie jak po chodniku. Ulica Hoene-Wrońskiego na odcinku od Pięknej do Górnośląskiej (bo sama ulica jest nieco dłuższa, przecina Górnośląską i po łuku schodzi w dół, w kierunku parku) jest prosta jak drut, toteż każdy chyba rowerzysta ma tu chęć nieco przyśpieszyć. I ma do tego święte prawo – na ścieżkach rowerowych ograniczenia prędkości nie obowiązują, przynajmniej w Warszawie. Niestety, taka jazda może się okazać niebezpieczna. Nader często ze ścieżki na Hoene-Wrońskiego korzystają sobie niefrasobliwe mamusie pchające wózki ze swoimi dziećmi. Niczym niecodziennym nie jest także spotkanie rodziców lub dziadków spacerujących tam z już chodzącymi najmłodszymi. Aż chce się czasem zatrzymać rower i powiedzieć kilka słów takim opiekunom, bo jakiego poszanowania prawa uczą oni dzieci? Że o narażaniu ich na niebezpieczeństwo potrącenia nie wspomnę. Różne są też reakcje samych rowerzystów. Jedni, kierowani rozsądkiem, zwalniają, zadzwonią, ostrzegą, wyminą lub wyprzedzą powoli. Ale są i tacy, którzy postanawiają niefrasobliwych pieszych „karać”. Podjeżdżają więc szybko, a cicho i w ostatniej chwili dzwonią jak na pożar, albo też wyprzedzają spacerowicza „o włos”. Przypuszczam, że od-

czuwają dziką satysfakcję, gdy oddalając się słysząc za sobą „Jezus Maria, zawału bym dostała, no!” albo coś w ten deseń. Tylko, że takie zachowanie jest także niedopuszczalne. Przerażona nagłym pojawieniem się pędzącego jednośladu osoba może bowiem ze strachu skręcić wprost pod rower, albo też wepchnąć pod niego prowadzony wózek. Poza tym od karania w cywilizowanym świecie są sądy, a nie samosądy. Trudno mi jakoś sobie wyobrazić, by na Hoene-Wrońskiego stanęły patrole policji i zaczęły wlepiać mandaty szwendającym się po ścieżce rowerowej pieszym. Pozostaje odwoływać się do rozsądku, rozumu, apelować o poszanowania prawa. Ta uliczka to nie jakaś Marszałkowska. Przejście na drugą stronę, by spacerować bezpiecznie nie spowoduje straty czasu. Spowodować ją może natomiast kraksa z rozpędzonym jednośladem – leczenie połamanych kończyn na ogół trochę trwa. Zdaję sobie sprawę, że jest na pewno w naszym mieście kilka innych miejsc, w których mimo idealnego rozdzielenia szlaku pieszego od szlaku rowerowego dzieją się podobne „kwiatki” jak na Hoene-Wrońskiego. Opisałem jednak właśnie ją, bo dobrze ją znam i często nią jeżdżę. I jeszcze coś – wydawało mi się, że jedynym problemem są piesi wałęsający się po trasie dla rowerów. Przejeżdżając tamtędy ostatnio natknąłem się na parkę cyklistów pomykających żwawo po chodniku wzdłuż ASP. Gdyby nie to, że ręce miałem na kierownicy mojego roweru, to by mi opadły… Rafał Dajbor


Południe Głos Śródmieścia Żoliborza i Bielan nr 11 z dnia 2 września 2015 r