Page 1

• LESZNOWOLA • PIASECZNO • KONSTANCIN-JEZIORNA • GÓRA KALWARIA • USTANÓW •

GAZETA BEZPŁATNA - POWIAT PIASECZYŃSKI - CZERWIEC - NUMER 16/VI/2018 - ISSN 2544-185X

NIE ZAWRACAJ

Pierwsza edycja Hip-Hop Festiwal w Konstancinie-Jeziornej odbyła się 9 lipca 2017 na targowisku Grapa. Organizatorem wydarzenia został Kamil Majszyk znany konstanciński raper, członek zespołu Magia Perswazji. – Przyjąłem tę propozycję. Ucieszyłem się, że oprócz występu, będziemy mieli wpływ, na to, jak będzie wyglądał festiwal – mówi. Niestety po roku Kamil Majszyk zrezygnował z organizacji II Hip-Hop Festiwalu. – Stwierdziłem, że nie ma sensu siebie kompromitować, kolegów i koleżanek, którzy rok temu pomagali nam przy organizacji imprezy – dodaje. Kością niezgody między byłym już organizatorem Hip-Hop Festiwal a Konstancińskim Domem Kultury i gminą Konstancin-Jeziorna okazała się lokalizacja tegorocznej imprezy…

•• KONSTANCIN-JEZIORNA - Kamil Myszyński -

Amfiteatr nie dla hip-hopu…

- Jako rdzennemu mieszkańcowi Konstancina-Jeziorny było dla mnie oczywiste, aby zorganizować Hip-Hop Festiwal w Amfiteatrze Parku Zdrojowego. Od lat jest to miejsce spotkań mieszkańców, a w okresie wiosenno-jesiennym bije tutaj serce kulturowe Konstancina – zauważa Kamil Majszyk, organizator HipHop Festiwal w 2017 roku. Jednak pierwszy festiwal odbył się na targowisku Grapa. Choć w projekcie, który wygrał podczas głosowania w ramach budżetu obywatelskiego Konstancina, wskazano skatepark przy ul. Bielawskiej. – Ze względu na bezpieczeństwo musiałem znaleźć inne miejsce. Bo skatepark jest blisko jezdni, dodatkowo jest to bardzo wąski kawałek działki. Wybraliśmy na tamten czas targowisko, które okazało się miejscem neutralnym – przypomina Kamil Majszyk. Równocześnie w dniu 9 lipca 2017 roku wraz z Hip-Hop Festiwal odbywała się inna impreza organizowana przez Konstanciński Dom Kultury… Wtedy na scenie Amfiteatru Parku Zdrojowego wystąpiła francuska grupa muzyczna z Marsylii - „Moussu T e lei Jovents”. Organizatorzy Hip-Hop Festiwalu nie kryli swojego żalu z tego powodu. – To też wzbudza zainteresowanie – zauważa Kamil Majszyk. W związku z tym wszystkim podjęto próbę zorganizowania II edycji festiwalu w Amfiteatrze Parku Zdrojowego. – Wtedy zaczęły się schody… Zrobiłem własne śledz-

two: kto zarządza i jest właścicielem Amfiteatru? Chodziłem od drzwi do drzwi… Z Konstancińskiego Domu Kultury skierowano mnie do działu promocji, z działu promocji do burmistrza, aż w końcu u burmistrza Kazimierza Jańczuka dowiedziałem się, że Amfiteatr jest własnością gminy, ale zarządzanie obiektem spoczywa w obowiązkach KDK – wyjaśnia Kamil Majszyk. Urząd Miasta i Gminy Konstancin-Jeziorna w swoim piśmie skierowanym do naszej redakcji potwierdza słowa Kamila Majszyk: „Właścicielem Amfiteatru w Parku Zdrojowym jest Gmina Konstancin-Jeziorna. Zarządza nim Konstanciński Dom Kultury w porozumieniu z Urzędem Miasta i Gminy” – czytamy w piśmie. – Z KDK nie mogliśmy się porozumieć. Pani dyrektor powiedziała, że nie ma absolutnie szans na to, żeby zorganizować Hip-Hop Festiwal w Amfiteatrze. Pan burmistrz Kazimierz Co na to gmina Konstancin-Jeziorna? Jańczuk wraz z panią dyrektor KDK po- – W projekcie Festiwalu Hip-Hop Konwiedzieli, że w projekcie skierowanym stancin, zgłoszonym do budżetu obywado budżetu obywatelskiego było wpisane telskiego, miejscem wskazanym do realitargowisko Grapa jako miejsce organi- zacji wydarzenia zostało (podobnie jak zacji festiwalu. Chcę jednak podkreślić, w ubiegłym roku) targowisko Grapa. W taże projekt do budżetu obywatelskiego kiej wersji projekt został poparty przez składa inna osoba, a inna osoba go orga- komisję opiniującej wnioski, a następnie nizuje. Jako organizator nie mam wpły- przegłosowany przez mieszkańców – zawu na składanie projektu, ale można go uważa gmina. zmienić za zgodą wnioskodawcy. Taką zgodę otrzymałem i zaprosiłem wnioskodaw- To nie ma sensu… - Uważam, że każdy festiwal cę na komisję, żeby o tym powiedział konstancińskim radnym. Radni przychy- powinien się rozwijać, powinien być lili się do mojej prośby. Jednak finalnie jakiś progres – mówi o swojej rezygnacji pan burmistrz Jańczuk z panią dyrektor z organizacji festiwalu Kamil Majszyk. KDK zblokowali taką możliwość – nie Wpływ na tą decyzję miała także kwestia kryje nawet swojego żalu Kamil Majszyk. pieniędzy przyznanych na organizację fe-----REKLAMA-----

stiwalu w ramach budżetu obywatelskiego. – Policzyliśmy cały budżet imprezy, który został przyznany na organizację festiwalu i sprawa ma się tak: Dostaliśmy 65 tys. zł brutto. Podjęcie decyzji, że impreza ma się odbywać poza Amfiteatrem Parku Zdrojowego, spowodowała wzrost kosztów organizacji festiwalu od 7 do 9 tys. zł. Te pieniądze trzeba przeznaczyć na wynajęcie sceny, nagłośnienia. Tylko pytanie: po co to robić? Skoro Amfiteatr stoi pusty i można z niego skorzystać bez ponoszenia dodatkowych wydatków na organizację festiwalu – wylicza kolejne problemy Kamil Majszyk. Do rezygnacji Kamila Majszyka z organizacji II HipHop Festiwalu odniosła się także gmina Konstancin-Jeziorna: /dalsza część str. 2/

• Szeroki wybór grysów i kamieni ozdobnych • Kruszyw budowlanych i drogowych • Kostka granitowa • Kora sosnowa, żwir, piach • Usługi koparko ładowarką


2 /dokończenie str. 1/

„Zespół Magia Perswazji odmówił uczestniczenia w tegorocznej edycji Festiwalu Hip-Hop Konstancin. Członek zespołu – Kamil Majszyk odmówił również wystąpienia z koncertem w Hugonówce. Mimo to nie wykluczamy możliwości dalszej współpracy” – czytamy w piśmie skierowanym do naszej redakcji. Co na to sam zainteresowany? - Zaproponowano nam organizację Hip-Hop Konstancin w Hugonówce. Nie zgodziłem się na to… Nasza impreza zawiera w sobie trzy bardzo ważne elementy dla kultury Hip-Hop: taniec, rap i graffiti. W Hugonówce nie można zrobić ściany graffiti – mówi o swojej decyzji Kamil Majszyk. Organizacja tak dużego festiwalu to także przeznaczenie finansów na wynagrodzenia dla artystów, którzy występują na scenie. – Wychodzi na to, że zagrają tylko trzy lokalne zespoły, bo tak naprawdę zostaje nam 6 tys. zł na gwiazdę wieczoru, która może przyciągnąć wielu fanów Hip-Hopu na festiwal. Niestety nie znam takiej gwiazdy, która przyjedzie do Konstancina i zagra za 6 tys. zł… Wobec tego stwierdziłem, że nie ma sensu siebie kompromitować… - mówi z żalem Kamil Majszyk.

Gmina Konstancin-Jeziorna poinformowała, że tegoroczna edycja HipHop Konstancin zaplanowana jest na 8 lipca 2018 roku na targowisku Grapa. Co na to były już organizator Hip-Hop Konstancin? – Stwierdziliśmy, że chcemy wyjść do ludzi i pokazać swoją twórczość – opowiada o przyszłych swoich planach Kamil Majszyk. Nie wykluczone, że raperzy z Konstancina rozpoczną współpracę z prywatnymi przedsiębiorcami i razem z nimi zorganizują mobilne koncerty. – Zajmę się tym projektem, zaraz po nagraniu mojej nowej płyty – dodaje Kamil Majszyk.

Czym jest kultura hip-hop?

Niestety nie wszyscy są, w stanie zrozumieć, czym jest kultura hiphop? Bo hip-hop to nie tylko muzyka, hip-hop to styl życia wielu mieszkańców Konstancina-Jeziorny… Ile dla nich znaczy? Możemy się o tym przekonać, słuchając kawałka - „Nie zawracaj” Magii Perswazji: „Dzisiaj całym sobą, żyje swoją pasją. Zwróć uwagę, gdzie dotarłeś? Czy nie było warto? Nie ma co się łamać. A wszystko będzie lepsze. Zobacz tylko, jaka będzie satysfakcja. Trzeba iść do przodu, a nie cofać się, zwracać”.

FOTO KĄCIK ADASIA

VI Integracyjny Piknik Wędkarski Dzieci i Młodzieży

W dniu 25 maja na kanale Żerańskim w Kobiałce grupa uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej z Zalesia Dolnego i Góry Kalwarii brali udział w VI Integracyjny Pikniku Wędkarskim Dzieci i Młodzieży. Imprezę można podsumować krótko: Była świetna! Wszyscy złapali ryby i okazałe puchary. - Adam Tyszecki -

ŻYCIE JAK PERGAMIN

- Nie raz słyszałem, już nie jedną z prawd, że moje życie jak pergamin, na wietrze... I póki stoję zwykły jak to ja. Chwilo, trwaj, dalej trwaj. Dobrze, bo nie ja ustalam plan – te słowa zespołu LewRohi, bardzo dobrze oddają ideę, która przyświecała koncertowi „Bądź narzędziem dla Dominiki i Filipa”. Koncert został zorganizowany przez młodych ludzi – braci Dobkowskich, którzy zamiast hucznej 18-nastki, wybrali grę na koncercie, a przez to pomoc bliźnim w potrzebie. Dzięki zaangażowaniu kilkudziesięciu osób, w tym znakomitych artystów: LewRohi, Kurs i Poison, tancerce Agacie Chmielewskiej i wolontariuszom udało się uzbierać ponad 8 tys. zł na dalszej leczenie Dominiki i Filipa.

•• GÓRA KALWARIA - Kamil Myszyński -

Pomysł synów

- Pomysł pojawił się od moich synów, którzy zaproponowali, że w ramach uświetnienia swojej 18-nastki, chcą zorganizować koncert. Od dwóch lat grają, tworzą, komponują i piszą teksty – mówił Grzegorz Dobkowski, organizator koncertu. - Stwierdziliśmy, że nie chcemy popijawy. Chcemy zrobić, coś, co będzie wartościowe. Chcemy zagrać koncert – zgodnie mówili bracia Kacper i Jakub Dobkowscy. I tak krok po kroku dążyli do tego wyznaczonego przez siebie celu. W końcu udało się zorganizować koncert, aby pomóc Dominice i Filipowi w ich codziennej walce z bólem i cierpieniem. - Są to wyjątkowe osoby. Ich cierpienie zmienia świat. Pięknie to powiedziała Agata, mama Filipa, że Filip od roku nie robiąc nic, zmienia świat – zauważył Grzegorz Dobkowski.

Dominika i Filip

Dominika pierwsza bohaterka koncertu to wielka „Wojowniczka”. Urodziła się w czerwcu 2016 roku (2,5 miesiąca przed terminem) i cierpi na dziecięce porażenie mózgowe oraz cały zespół schorzeń rozwojowych i wad ortopedycznych. Do tego wszystkiego pół roku temu przeszła sepsę, ale cały czas dziel-

nie walczy. Filip to drugi bohater koncertu, który do 19 roku swojego życia, był chłopakiem odnajdującym w życiu pasję. Dużo podróżował ze swoją rodziną. Krótko po zdaniu matury wydarzył się wypadek, który całkowicie zmienił życie Filipa, jego Rodziny oraz Przyjaciół. 26 maja 2017 roku Mama znalazła Filipa w domu, leżącego pod schodami bez oddechu i akcji serca. Do przyjazdu karetki pani Agata, reanimowała syna. Dzięki temu udało się, przywróciła akcję serca. Teraz stan Filipa jest diagnozowany jako śpiączka.

Na co zbieramy?

Często my ludzie zdrowi, nie zdajemy sobie sprawy, ile kosztuje leczenie, czy też rehabilitacja osób ciężko chorych. W przypadku Filipa miesięczna rehabilitacja, to koszt 10 tys. zł. - Filip ma pięć, sześć, a czasami siedem godzin rehabilitacji dziennie. To wymaga oczy-

rem. Teraz zaczyna się nasze życie – dodał Kacper Dobkowski, zespół LewRohi. Mimo swojego młodego wieku Jakub i Kacper, pokazali swoim rówieśnikom, że można zrobić coś więcej. Że można wyjść z czterech ścian, że można zmienić swoje życie i dać cząstkę siebie drugiemu człowiekowi. Właśnie takie postawy budują i są później wzorcami do naśladowania przez rówieśników. - Wspaniali ludzie. Jestem przekonany, że jak się kowiście finansowania. Mamy jeszcze neuro- muś pomaga, to ta miłość, ta dobroć wralogopedów, masażystę czy chirurga szczę- ca, też w drugą stronę – mówił Piotr Mąkosa. kowego – wyliczała po kolei Joanna Bugaj, prezes fundacji Audemus Audire. - Wierzymy - Wierzymy w to, że Filip się Ta pomoc jest potrzebna. W tej chwili wybudzi ze śpiączki – mówił z nadzieją nie bylibyśmy w stanie sami sobie poratata Filipa, Piotr. Akcja zakończyła się bardzić z kosztami rehabilitacji – dodał dzo dużym sukcesem, bo udało się zePiotr Mąkosa. brać około 8 tys. zł. Jednak nie możemy zapomnieć, że Dominika i Filip, nadal Muzyka z nadzieją Podczas koncertu „Bądź narzę- potrzebują naszego wsparcia i pomocy. dziem dla Dominiki i Filipa”, mogliśmy Jeśli chcesz pomóc w leczeniu Domiposłuchać i poznać artystów, którzy two- niki, prosimy Cię o wsparcie: Fundacja rzą muzykę z przekazem. Muzykę, która AVALON – Bezpośrednia Pomoc Niedaje nadzieję na lepsze jutro. - Tworzy- pełnosprawnym, ul. Domaniewska 50A, my muzykę z nadzieją i dla ludzi. Za- 02-672 Warszawa, numer konta: cząłem pisać, bo sobie nie radziłem, to 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001 był mój sposób wyżycia się, taka moja z dopiskiem: Siemaszko, 8440. mekka. Pisze o tym, co dobre, co złe też Pomóżmy Filipowi stanąć na nogi! się zdarza, ale zawsze w kontekście na- Fundacja Audemus Audire, ul. Geodedziei – mówił Jakub Dobkowski, młody tów 45 lok. 14, 05-509 Józefosław, numer muzyk zespołu LewRohi. - Jesteśmy mło- konta: 89 2030 0045 1110 0000 0417 2510, dymi ludźmi i świat stoi przed nami otwo- z dopiskiem: FILIP.


3

ZA MAŁO MIEJSC W SZKOŁACH?

W ostatnim czasie z inicjatywy Piaseczyńskiego Porozumienia Rad Rodziców odbyły się w Piasecznie dwa spotkania poświęcone sytuacji uczniów szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych w roku szkolnym 2019/2020.

•• PIASECZNO - Paweł Uśniacki -

glądał proces rekrutacji oraz porady, by pozwolić dziecku wybrać szkołę i zachęcać je do większego wysiłku w naReforma oświaty uce, gdyż jest to jedyny czynnik, który Powodem, dla którego rodzice może zagwarantować miejsce w wybradążyli do spotkania z samorządowcami, nej placówce. jest wprowadzona w bieżącym roku reforma systemu oświaty. W wyniku zmian Nadzwyczajna sesja w przyszłym roku o miejsca w liceach, Nacisk ze strony niezadowolotechnikach i szkołach zawodowych będą nych wynikiem majowego spotkania roubiegać się jednocześnie uczniowie trze- dziców spowodował zwołanie na początcich klas gimnazjalnych oraz ósmoklasi- ku czerwca nadzwyczajnej sesji Rady ści. Dotychczas gimnazja opuszczało po- Powiatu. Tym razem pojawiła się mniejnad 1500 uczniów, dla których na terenie sza grupa rodziców, co pozwoliło na spopowiatu przygotowanych było ok. 1100 kojniejszą dyskusję. miejsc w placówkach ponadgimnazjalNa początku tradycyjnie odbyły nych. W przyszłym roku edukację za- się prezentacje statystyk. W imieniu Zakończy ponad cztery tysiące absolwen- rządu Powiatu głos zabrał Ksawery Gut, tów obu typów szkół. Dodatkowe trud- który przedstawił sytuację z lat ubieności stwarza reforma przeprowadzona głych oraz prognozy Starostwa na rok przez rząd Platformy Obywatelskiej i PSL-u. przyszły. Zdumieni rodzice usłyszeli, że Kilka lat temu rząd Donalda Tuska for- w szkołach na terenie powiatu przygotosował rozpoczynanie nauki w wieku sze- wano ponad 2600 miejsc, co w całości ściu lat, w wyniku czego do szkół kan- powinno zaspokoić potrzeby uczniów. Zadydować będą dzieci z roczników 2003, rząd poprosił o zaufanie, zapewniono zgro2004 i 2005. Najmłodsze z dzieci w mo- madzonych, że sytuacja jest pod kontrolą mencie podjęcia decyzji o dalszym kształ- oraz, że na pewno nie zabraknie pienięceniu będą miały zaledwie trzynaście lat. dzy na zapewnienie uczniom dobrych waCzy dla każdego wystarczy miejsc w szko- runków w placówkach. łach na terenie powiatu i czy trudna syKolejnym zaskoczeniem było tuacja nie odbije się na jakości kształcenia? oświadczenie przewodniczącej Komisji Edukacji, Kultury, Sportu, Turystyki i ProPierwsze spotkanie mocji, Bożeny Zarzecznej, z którego doPierwsze ze spotkań odbyło się wiedzieliśmy się, że Komisja zajmuje się w połowie maja. Sala konferencyjna pia- sprawą dopiero od dwóch tygodni i jeszseczyńskiego magistratu nie była w sta- cze nie zdążyła ustalić swojego stanowinie pomieścić wszystkich rodziców zainte- ska w tej sprawie. Pod koniec sesji pani resowanych sytuacją w lokalnej oświacie. Zarzeczna poprosiła Zarząd powiatu, by Na pytania rodziców odpowiadała szefowa zechciał informować radnych o podejWydziału Edukacji w Starostwie oraz dy- mowanych działaniach oraz planach zwiąrektorzy szkół z terenu gminy Piaseczno. zanych z oświatą. „Zerowy poziom dyskusji” – z tyW trakcie dyskusji rodzice stami i podobnymi słowami na ustach opusz- rali się uzyskać jak najwięcej informacji czali zatłoczoną salę zdenerwowani ro- o planach władz powiatu. Z wypowiedzice. Atmosfera na sali robiła się coraz dzi samorządowców wynikało, że ilość bardziej napięta z minuty na minutę. Na miejsc w szkołach jest wystarczająca, początku zebranym zostały zaprezento- gdyż ok. 30% absolwentów wybiera szkowane dane o sytuacji, jaka będzie miała ły poza terenem powiatu i nie ma powomiejsce w przyszłym roku. Jak się oka- du, by w przyszłym roku miało być inazało pula miejsc w szkołach, zwiększyła czej. Starostwo ponadto prowadzi rozsię do ok. 1700. Dodatkowe miejsca po- mowy z gminami na temat udostępnienia jawiły się w wyniku rozbudowy szkół dodatkowych sal lekcyjnych. Starosta Wojoraz ograniczania przez dyrektorów szkół ciech Ołdakowski zapewnił nawet, że liczby oddziałów już od zeszłego roku nie ma możliwości, by uczniowie muszkolnego! Zmniejszenie liczby klas w po- sieli uczęszczać do szkół na dwie lub przednich latach było pierwszą reakcją trzy zmiany. O tym, że zupełnie inaczej dyrektorów po tym, gdy zorientowali się, zmianowość rozumieją rodzice, a inaczej że za dwa lata będą musieli otworzyć włodarze Starostwa, rodzice dowiedzieli oddzielne klasy dla absolwentów gimna- się w toku dalszej dyskusji, kiedy Ksazjów i podstawówek. Jak się okazało w trak- wery Gut stwierdził, że lekcje kończące cie dalszej części spotkania, nikt nie po- się o godzinie 17:00 zaliczane są do pierwtrafił powiedzieć, co jeszcze zrobiono, szej zmiany... by naprawić to, co rządząca koalicja naW dość osobliwy sposób wytłurzuciła bez zastanowienia szkołom i pro- maczono nagły wzrost liczby miejsc w plawadzącym je samorządom. cówkach. Oprócz wspomnianych w maju Zamiast informacji o konkret- działań stwierdzono, że jest możliwość nych działaniach rodzice usłyszeli od łączenia grup na zajęciach sportodyrektorów szkół, o tym, jak będzie wy- wych lub językowych.

Kolejna sesja?

Ostatecznie radni uznali, że odpowiedzi Zarządu są niewystarczające i zaapelowali o przedstawienie dokładnych danych na kolejnej nadzwyczajnej sesji, która odbędzie się prawdopodobnie 28 czerwca.

-----PARTNER LOKALNY-----

ZIELONE ŚWIĄTKI NA URZECZU

W niedzielę 20 maja z portu w Górze Kalwarii wyruszył orszak, tradycyjnych drewnianych łodzi w celu uczczenia Zielonych Świątków. Zielone Świątki na Urzeczu to impreza kulturalna, która od kilku lat gości w nadwiślańskich gminach, a jej zasięg zmienia się na przestrzeni lat.

•• GÓRA KALWARIA - Mariusz Cholewski -

Jest to chyba, jedyna tego typu impreza w naszym regionie, która łączy sołectwa, gminy i miasta z obu brzegów Wisły. Pierwotnie Zielone Świątki związane były z przedchrześcijańskimi i pogańskimi obchodami święta wiosny, jednak w naszych czasach to święto zatraciło na swoim pogańskim znaczeniu i jest ob- Zielonych Świątków. A było co podziwiać! Na łodziach grały zespoły folklochodzone z udziałem kościoła. rystyczne, a na dachach sterówek tańOrszak łodzi przyozdobionych czyła młodzież w strojach ludowych. zielonymi gałązkami po przywitaniu i prze- W trakcie tego spływu wszystkie łodzie mówieniach przedstawicieli władz Góry zbliżyły się do siebie i połączyły w jedną Kalwarii udał się do miejscowości Nad- wielką pływającą drewnianą wyspę, w tabrzeż, gdzie najpierw odprawiono uro- kiej formie przypłynęły do Gassów. Wiczystą mszę świętą, a następnie można dok ten zapierał dech w piersiach! było podziwiać występy zespołów ludoOrganizatorem tej pięknej wodwych. Na miejscu można było skosztować regionalnych produktów lub osło- no-lądowej imprezy była fundacja „Szedzić sobie nastrój lodami i tradycyjną wa- rokie Wody” i środowisko właścicieli tradycyjnych Wiślanych łodzi, którzy za tą cukrową. drobną opłatą, umożliwiają uczestnicPo wspólnym biesiadowaniu two w niej na swoich łodziach. w miejscowości Nadbrzeż wszystkie łoZapraszam wszystkich za rok! dzie wyruszyły do Gassów. Udało mi się dołączyć do orszaku, na swojej łodzi, ale Informacje o terminie następnych obchoniestety mając zajęte ręce rumplem do dów Zielonych Świątków, będą mogli sterowania silnika, nie mogłem zrobić Państwo śledzić na facebookowej strofoto relacji z wodnej części obchodów nie - „Zielone Świątki na Urzeczu”.


4 DO SANTIAGO PRZEZ POWIAT PIASECZYŃSKI

Camino de Santiago – po polsku nazywane Drogą św. Jakuba – to jeden z najważniejszych szlaków pielgrzymkowych Europy. Przez wieki Camino oplotło siecią dróg całą Europę, zdążają one do jednego celu, relikwii św. Jakuba Większego Apostoła, które spoczywają w katedrze w Santiago de Compostela. Jeden z tych szlaków wiedzie przez nasz powiat, ale wcześniej pochylmy się trochę nad historią.

•• POWIAT PIASECZYŃSKI - Jakub Rącz -

„Europa powstała na szlakach prowadzących do Composteli”

W Hiszpanii pamięć o drodze do grobu świętego cały czas pozostawała żywa, w Europie jakby przygasła, dopóki, dopóty w 1982 roku św. Jan Paweł II nie przeszedł fragmentu Camino Frances (jeden z głównych szlaków) do Santiago de Compostela. W katedrze wygłosił wtedy wobec przywódców europejskich słynny Akt Europejski, w którym powiedział m.in.: „Pielgrzymki do Santiago były jednym z przemożnych czynników, jakie sprzyjały wzajemnemu zrozumieniu tak różnych ludów europejskich, jak ludy romańskie, germańskie, celtyckie, anglosaskie i słowiańskie. Pielgrzymowanie zbliżało, umożliwiało kontakt i jednoczyło ludy, do których z upływem wieków docierało przepowiadanie świadków Chrystusa i które przyjmowały Ewangelię, a równocześnie — można powiedzieć — kształtowały się jako ludy i narody”. W swoim przemówieniu przywołał też Johanna Wolfganga von Goethego, który ongiś stwierdził, że: „Europa powstała na szlakach prowadzących do Composteli”.

Camino na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO

Jeszcze w tym samym roku Rada Europy uznała Drogę św. Jakuba za trasę o szczególnym znaczeniu dla kultury kontynentu i zaapelowała o odtwarzanie i utrzymywanie dawnych szlaków pątniczych. W 1987 roku uznano ją za pierwszy Europejski Szlak Kulturowy, a w 1993 Camino Frances wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, którą w 2015 roku uzupełniono o cztery dodatkowe drogi: Camino del Norte, Camino Primitivo, Camino Lebaniego oraz Camino Vasco del Interior. Apel Rady Europejskiej wzięto sobie do serca i od 1986 roku trwa odtwarzanie i wytyczanie szlaków w całej Europie. Są one oznaczone charakterystyczną muszlą św. Jakuba oraz żółtą strzałką. W Polsce tym sposobem oznakowano już ok. 6000 km szlaków (sic!).

Świętokrzyska Droga św. Jakuba

Mało który mieszkaniec powiatu piaseczyńskiego zdaje sobie sprawę z tego, że przez nasze tereny również przechodzi fragment Camino de Santiago, a ściślej ujmując Świętokrzyskiej Drogi św. Jakuba, która wiedzie z Warszawy do sanktuarium na Świętym Krzyżu. Wychodzimy ze Starego Miasta, idziemy Traktem Królewskim, Nowym Światem do Placu Trzech Krzyży, dalej kierujemy się Alejami Ujazdowskimi, Bel-

Opracowanie: F. Mróz, Ł. Mróz, (Stan na 1 października 201 7 r.) Drogowskaz na drodze św. Jakuba

wederską i Jana III Sobieskiego do Wilanowa. Z rezydencji królewskiej przechodzimy do „Miasteczka Wilanów” i Świątyni Opatrzności Bożej. Szlak wiedzie w górę na skarpę wiślaną, do kościoła pw. św. Władysława z Gielniowa, nieopodal w parku przy bażantarni znajduje się ciekawe miejsce związane z Camino – kamień upamiętniający pielgrzymkę do grobu Apostoła, którą odbył w średniowieczu rycerz Andrzej Ciołek z Żelechowa. Inskrypcja na kamieniu głosi:

Poczęcia NMP. Spod kościoła zielonym szlakiem ruszamy do Czerska – dawnej stolicy Książąt Mazowieckich – gdzie z wież zamkowych, rozpościera się wspaniały widok na okoliczne wsie i sady. Parafia w Czersku liczy prawie 800 lat, a obecny kościół parafialny pw. Przemienienia Pańskiego pochodzi z początku XIX wieku. Co ciekawe na obrzeżach wsi przy ul. Wareckiej możemy natknąć się na małą kapliczkę, która upamiętnia stojący tam niegdyś, spalony przez Kozaków w czasie wojen szwedzkich kościółek pw. … św. Jakuba! Z Czerska, przez sady, kierujemy się w stronę nadwiślańskich wsi Podgóry, Potyczy…

„W ROKU 1404 ANDRZEJ CIOŁEK, HERBU CIOŁEK, RYCERZ, PODKOMORZY I STAROSTA SANDOMIERSKI, WŁAŚCICIEL DÓBR KABATY ODBYŁ PIELGRZYMKĘ DO SANTIAGO DE COMPOSTELA W DALEKIEJ HISZPANII, TORUJĄC DROGĘ WZAJEMNEMU POZNAWANIU I PRZENIKANIU KULTUR EUROPY”.

i tutaj kończy się nasze „powiatowe” Camino, gdyż dochodzimy do Konar – miejscowości położonej w powiecie grójeckim. Dalej świętokrzyskie Camino prowadzi przez wsie i miasteczka, lasy i pola powiatów grójeckiego, kozienickiego, radomskiego, starachowickiego i w końcu kieleckiego, by zakończyć swój bieg w świętokrzyskim sanktuarium, miejscu pielgrzymek naszych przodków i królów. Całej trasy jeszcze nie przeszedłem, ale kto wie… może to pomysł na najbliższą wyprawę? Na pewno nasze „powiatowe” Camino to świetny pomysł na spędzenie weekendu, kiedy nie mamy czasu lub środków na dłuższą wyprawę. Zresztą, w skwarze letniego słońca, idąc przez piaszczyste drogi Mazowsza i widząc wszędzie muszle św. Jakuba i żółte strzałki możemy poczuć się niemal jak w Hiszpanii. Zakończmy ten artykuł tradycyjnym pozdrowieniem hiszpańskich pelegrinos - Buen Camino!

BIURO POSELSKIE OTWARTE Widocznie modły zostały wysłuchane, gdyż W Piasecznie otworzono biuro poselskie Marszałka Stanisława 6 lat później walczył w zwycięskiej Bitwie pod Grunwaldem, a jego imię zo- Tyszki z klubu Kukiz'15. Przy biurze działa koło terenowe Kukiz'15. stało zapisane dla potomnych złotymi zgłoskami w kronice Jana Długosza. •• PIASECZNO Więcej informacji znajdą Państwo na stroWarszawski etap kończy się w powsiń- Kamil Myszyński nie internetowej: skim Sanktuarium Matki Bożej Tęskniąwww.kukiz15-piaseczno.pl cej, z którego kierujemy się w stronę - Zapraszamy do wspólnego roz- oraz pod telefonem komórkowym: Konstancina-Jeziorny, tym samym wkra- wiązywania problemów nurtujących miesz- tel. 609-270-843. czając w progi naszego pięknego powiatu. kańców Piaseczna i okolic – mówiła Lucyna Wądołkowska, reprezentująca koło Nasze „powiatowe” Camino terenowe Kukiz'15 Piaseczno. Po wymoczeniu obolałych nóg Biuro czynne jest we wtorki i czwartki w Jeziorce oraz nawdychaniu się jodu w godz. (18-20) przy ulicy Kościelnej 11 w konstancińskiej tężni możemy ruszać w Piasecznie. dalej w kierunku Góry Kalwarii. Trasa wiedzie przez lasy chojnowskie oraz wsie: Borowinę, Szymanów, Łubną, Baniochę, Kąty i Ługówkę gdzie wchodzimy na czerwony szlak turystyczny. W Górze Kalwarii szlak prowadzi przez Sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego i wiedzie nas dalej do pobernardyńskiego kościoła parafialnego pw. Niepokalanego


5

KONSTANCIN W MOICH WSPOMNIENIACH Mój rower i jego służba ojczyźnie. Opowiadania dla dzieci i młodzieży.

•• STACJA HISTORIA - Barbara Żugajewicz-Kulińska -

Mój rower, który dostałam od Taty po ukończeniu 3-ciej klasy Szkoły Podstawowej w 1938 roku – zaczął swoje życie w Wojskowej Wytwórni Sprzętu Wojskowego. Był kupiony w sklepie pełnych wojskowych przedmiotów. Na półkach i w gablotach leżały dubeltówki, pistolety, lornety i szereg rzeczy nieznanych mi, oparty o podstawy stał on – mój rower. Był inny niż Mamy. Miał prostą ramę, nie wygiętą. Pomalowany w kolorze wiśni od razu wpakowałam się na jego siodełko. Był mój. Od tego czasu służył mi niezawodnie. Przez następny rok woził mnie do mojej szkoły w Mirkowie, nad Wisłą, do lasu, nad rzeką Jeziorką. Bardzo zaprzyjaźniliśmy się tego roku. W 1939 roku już nie zawiózł mnie do szkoły. Rozpoczęły się krwawa wojna, Niemcy nam zamknęli szkołę, rodzice niechętnie mnie i mojego brata Władka – wypuszczali z domu, okupacyjna dyscyplina. Dopiero w 1942 roku – ja i mój rower – razem wstąpiliśmy do konspiracji i rozpoczęliśmy „podziemne” życie ku chwale Ojczyźnie. Oboje złożyliśmy przysięgę, że walczyć będziemy o wolną Polskę. Tak też było. Mój rower woził mnie na tajne zebrania, szkolenia. Od

Mirkowa – gdzie było centrum „konspiracyjne” do kolegów zamieszkałych nad Wisłą, w Powsinie, w Wilanowie, w Piasecznie, w Słomczynie i dalej. Woziliśmy tajne dokumenty, rozkazy – jak trzeba broń. Mój rower kochał wyjazdy i był niezawodny. Nastąpiło Powstanie i bardzo wiele obowiązków zarówno spadło na mnie i na mój rower – przybyły wyjazdy do lasu – okupacja trwała. W styczniu 1945 roku w okolicy jak w całej Polsce zrobiło się nerwowo. Niemcy jak szczury powyłaziły z kryjówek – coraz częściej nad naszymi głowami odbywały się spotkania niemiecko-rosyjskich samolotów. Spotkanie zakończone strzelaniną. Nasz Batalion „Mączyńskiego” nadal pracował. Na dzień 14 stycznia 1945 roku – nasze Dowództwo wyznaczyło Noworoczne spotkanie w Piasecznie ul. Rejtana /lub Reymonta/ w godz. p. południowych. Obecność obowiązkowa. Do Piaseczna droga pełna Niemców. Zimno. Wysoki śnieg. Niebezpiecznie. Ja – ubrana w kurtkę – z opaską na lewym ramieniu z napisem „czerwony krzyż” i torbą ze zrobionymi przeze zemnie babeczkami. Wsiadam na mój rower i dla bezpieczeństwa drogę do Piaseczna wybieram przez las kabacki. Przebijam się przez śnieg do pasa na wygonie. Tak idąc – a rower trzymam jedną ręką – docie-

ZMIANA LETNIA - BEGONIA

ram do Piaseczna. Jestem na właściwej ulicy – widzę dom, do którego zmierzam gdy nagle przede mną zjawia się niemiecki żołnierz – nie wiele wyższy ode mnie, ale z pistoletem w garści. Wyrywa mi mój rower – i mknie w przestrzeń. Jestem zrozpaczona. Biegnę do domu, w którym na mnie czekają. Nikt nie znajduje pomysłu na odzyskanie mojego przyjaciela – roweru. Wracam pokornie do Klarysewa. Jest ciemno. Zbliża się godzina policyjna. Mam na nogach buty z cholewami – wojskowe. Są od nowości za ciasne. Teraz dopiero, kiedy zaczynam 7 kilometrową drogę do domu – odczuwam ich skutki. Zdejmuję te ciasne buty. Zostaję w ręcznie zrobionych, grubych skarpetkach. Jest już ciemno. Niemcy szaleją. Co chwila oświetlany z przeciwka samochód lub motocykl zmusza mnie do ucieczki – wybieram rów. A więc co

kilka chwil – chowam się w rowie. Na wysokości stacji kolejowej w Skolimowie – zmieniam drogę. Wybieram twarde, zamarznięte, pokryte jak wszystko śniegiem – pole. Co jakiś czas przemieszczam się. Mój przyjaciel Rower w rękach Niemca. Następnego dnia (1 5.I) razem z Tatą idziemy na posterunek żandarmerii do wilii mojej cioci w Konstancinie „Quo Vadis”. Opustoszały od Niemców nasze okolice. Tłuką się w powietrzu – rosyjsko-niemieckie samoloty. Strzelanina. Z trudem dobiegamy do domu w Klarysewie. Z Warszawy ruch samochodów wzmożony. We wtorek (16.I) nie można wyjść z domu. Środa (17.I) Niemcy opuszczają Warszawę. Jeden z nich na moim rowerze. Mój rower dostał się do okupacji – Czyjej?

KAWIOR PRASKI

Od „Zimnej Zośki”, czyli 15 maja w naszych ogrodach pojawiają się na rabatach, w donicach i skrzynkach – rośliny u nas sezonowe, ponieważ są wrażliwe na przymrozki, czyli tzw. zmiana letnia, która zastępuje zmianę wiosenną – bratki, stokrotki czy niezapominajki. Cieszą nasze oczy mnogością barw, ale niektóre z nich mogą też zdobić nasze talerze i cieszyć kubeczki smakowe.

Czyli kaszanka z flambirowanymi jabłkami i żubrówką.

•• JADALNY OGRÓD - arch. krajobrazu Violetta Tatarowska -

Begonia semperflorens – begonia stale kwitnąca i Begonia x thuberhybrida –

begonia bulwiasta Kwiaty begonii mają wyraźny kwaskowaty smak, dlatego są doskonałym dodatkiem do sałatek. Można ich też użyć do ozdobienia potraw. Tropaeolum majus – nasturcja większa Jadalne są kwiaty, liście oraz nasiona. Mają wyraźnie pikantny smak i są świetnym dodatkiem do sałatek. Z nasion można przygotować „kapary”. Składniki: • nasiona nasturcji, sól. Marynata: • 2 część octu winnego, • 1 część wody, • cukier (ok. 50 g na 1 szklankę octu), • goździki, pieprz czarny w ziarnach, • ziele angielskie. Wykonanie: Nasiona zasypać solą i odstawić na 24 godziny do lodówki, a następnie przełożyć do garnka, dodać wodę, aby zakryła nasiona. Gotować 1 0 minut.

Odcedzić na sicie. Składniki marynaty zagotować. Nasiona odcedzić, przełożyć do słoiczków i zalać gorącą zalewą. Słoiczki pozostawić ustawione do góry dnem przykryte ściereczką, aż ostygną. Helichrysum italicum – kocanka włoska

Foto: Izabela Kossak

•• PRZEDZIAŁ KULINARNY - Dorota Panfil -

Składniki:

(dla dwóch osób)

Jej silny, ziołowy zapach do • 2 kaszanki, złudzenia przypomina aromatyczną, in- • 1 średnie jabłko, dyjską przyprawę curry, choć w smaku • Połówka średniej cebuli, nie tak wyrazista i lekko gorzkawa. Moż- • 1 łyżka oleju słonecznikowego, na dodać gałązkę do gotowania ryżu lub • 1 łyżka czubata cukru brązowego, stosować jako dodatek do sałatek, twa- • 1 łyżeczka soku z cytryny, rożków ziołowych, potraw rybnych, zup • 1 łyżeczka siekanego majeranku, oraz pieczeni. Suszone liście sprawdzają • 1 łyżka żubrówki. się w ziołowych saszetkach przeciwko Wykonanie: Jabłko obieramy i kroimy na molom, a suszone kwiaty są to idealny dodatek do aromatycznych mieszanek typu osiem cząstek. Cebulę obieramy i kroimy w kosteczkę. Na patelnię wlewamy potpourri.

olej i szklimy cebulę, a następnie dodajemy obrane jabłka i chwilę przesmażamy. Następnie posypujemy równomiernie jabłka cukrem i karmelizujemy. Gdy tylko cukier się rozpuści, dodajemy żubrówkę i ostrożnie podpalamy. Na koniec dodajemy sok z cytryny i posiekany majeranek. Razem wszystko delikatnie mieszamy. Kaszankę podgrzewamy na patelni lub grillu.


6 JAN ŚPIEWAK „UKRADZIONE MIASTO”

Jan Śpiewak – socjolog, aktywista i radny warszawskiego Śródmieścia. Założyciel i wieloletni lider stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Twórca i przewodniczący Wolnego Miasta Warszawy. rzyść Macieja M., tutaj nie można mówić, że jest to afera urzędników średniego szczebla, bo mamy w to zaangażowanych radnych Platformy Obywatelskiej w Warszawie czy zarząd warszawskiej dzielnicy Śródmieście. Robione jest wszystko, aby Maciej M. mógł przejąć działkę wartą 100 mln zł w centrum miasta. Niesamowite i pokazujące naprawdę jego wpływy i myślę tę uległość, nazwijmy to „uległość” w cudzysłowie, lokalnych władz Platformy Obywatelskiej.

•• KOLEJ NA KSIĄŻKI - Kamil Myszyński -

Jedną z pierwszych spraw, którą poruszyłeś w książce, to Osiedle Jazdów, czyli tzw. domki fińskie. Ratusz postanowił wyburzyć osiedle domków fińskich na Jazdowie. Warto przypomnieć, że jest to dość unikatowe miejsce w centrum stolicy. Domki zostały wybudowane z reparacji wojennych. Postanowiliśmy obronić to miejsce przed tym, żeby zostało zabetonowane. Przypomina ono czasy odbudowy Warszawy. Dlatego warto było je zachować dla przyszłych pokoleń warszawiaków. Zacząłem angażować się w politykę samorządową i właśnie w tym jednym z domków na osiedlu Jazdów, powstało stowarzyszenie: Miasto Jest Nasze. Zaczęliśmy budować inicjatywę pro obywatelską, referendalną. Chcieliśmy, żeby mieszkańcy poszli na referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Bardzo nam się nie podobało, jak referendum prezentowała mieszkańcom Platforma Obywatelska i że zachęcała ich do tego, aby zostali w swoich domach. Zamiast pójścia na referendum i wyrażenia swojej obywatelskiej woli w sprawie odwołania prezydent Warszawy. Pierwsza sprawa dotyczącej dzikiej reprywatyzacji, z jaką się spotkałeś, dotyczyła działki przy ulicy Szarej na warszawskim Powiślu. Biznesmen Maciej M. chciał wybudować na terenie dawnego ogródka jordanowskiego kompleks apartamentowców. Pierwszy raz zetknąłem się z dziką warszawską reprywatyzacją w związku z budową biurowca na placu Zamkowym. Pamiętam, że to miejsce było dla mnie punktem zwrotnym. Nie mogliśmy po prostu zrozumieć, jak to jest możliwe, że człowiek znikąd buduje biurowiec w strefie oddziaływania UNESCO. Że nie wiadomo, w jaki sposób zreprywatyzował tę działkę. Jak się później okazało, razem z tą działką zreprywatyzował kawałek tunelu trasy W-Z. Na trop Macieja M., bo mówimy już o biznesmenie, który dzisiaj siedzi w areszcie we Wrocławiu, trafiłem dzięki mojej koleżance Oli Jaworskiej. Ola też działała w ramach inicjatywy Otwarty Jazdów. Mieszkała na Powiślu i tuż pod jej oknami Maciej M. doprowadził do likwidacji ogrodu jordanowskiego. Była tym wstrząśnięta, że człowiek znikąd może doprowadzić do zamknięcia terenu użyteczności publicznej. A do tego miasto umożliwia mu wybudowanie tam kompleksu apartamentowców. Wtedy połączyliśmy nasze siły i zaczęliśmy badać: kim tak naprawdę jest ten człowiek? Kto za nim stoi?

JAN ŚPIEWAK Powstaje pierwsza mapa reprywatyzacyjna. Z jednej strony duży przełom, a z drugiej duże problemy dla was jako organizacji. Przełom, bo sprawa reprywatyzacji stała się wtedy numerem jeden, jeśli chodzi o warszawską politykę samorządową i lokalną. Pokazaliśmy jak władze miasta, idą biznesmenowi Maciejowi M. na rękę. W jak wielu sprawach... Z jednej strony była to kwestia tego ogrodu jordanowskiego, biurowca na placu Zamkowym, a z drugiej gimnazjum na ulicy Twardej i budowy wieżowca przy Pałacu Kultury i Nauki. Maciej M. pozwał mnie do sądu i w pierwszej instancji przegrałem swój proces. Było to dla mnie dość szokujące doświadczenie. Dopiero w 201 6 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie oczyścił mnie z tych zarzutów i uniewinnił. Wspomniałeś sprawę gimnazjum nr 42 przy ulicy Twardej 8/12. Dzisiaj szkoła funkcjonuje już na warszawskim Mokotowie pod adresem Żywnego 25. Sprawa tej dzikiej reprywatyzacji była bardzo głośna i czy uważasz, że najważniejsza? Ta sprawa myślę, że jednoznacznie pokazuje, że Maciej M. miał bardzo duże poparcie wśród lokalnej Platformy Obywatelskiej. Zlikwidowano jedno z najlepszych gimnazjów w Warszawie. Tak naprawdę, bez żadnych przyczyn. Bez żadnych powodów. Jak zajrzy się do dokumentów, to okazuje się, że w momencie podjęcia decyzji o likwidacji gimnazjum, nie było żadnego powodu, żeby tę szkołę likwidować. Nie było decyzji o oddaniu nieruchomości, a Maciej M. posiadał w swoim ręku roszczenia do 5% tego terenu. Nagle ten człowiek doprowadza do likwidacji najlepszego gimnazjum w mieście. Absolutnie nieprawdopodobne i o tyle istotne, że w tej sprawie Rada Miasta przyjęła uchwałę na ko-

Jak już jesteśmy przy tym, to warszawskim Biurem Gospodarki Nieruchomościami kierował Marcin Bajko i Jakub R., ale pełnomocnictwa do wydawania decyzji w imieniu prezydent m.st. Warszawy miał ten drugi, czyli zastępca dyrektora. Czy nie wydaje się to dziwne? Czy to już nie powinno wzmóc czujności? Śmierdziało to z daleka. Ta sytuacja była zupełnie nietransparentna. Wskazywała na to, że Marcin Bajko chce uniknąć po prostu jakiejś odpowiedzialności. Dzisiaj już wiemy, dlaczego chciał prawdopodobnie uniknąć odpowiedzialności, bo ogromna część wydanych przez BGN decyzji była nielegalna. Zwracaliśmy od dawna na to uwagę Hannie Gronkiewicz-Waltz. Mimo tego prezydent Warszawy tolerowała tę sytuację przez lata. Na razie Marcin Bajko uniknął zarzutów prokuratorskich i jest w świetnym humorze. Opowiada ze swadą, jak to bronił majątku miasta, ale prawda, myślę, że jest zupełnie inna. To Marcin Bajko występował o likwidację gimnazjum przy ulicy Twardej. Zresztą sam tę uchwałę przeprowadził pod obrady sesji Rady Miasta i w mojej ocenie powinien być również pociągnięty do odpowiedzialności. Chmielna 70 – to chyba najgłośniejszy adres w całej Polsce. Sprawa reprywatyzacji tej działki trafia do ogólnopolskich mediów. To był ten kamyczek, który uruchomił lawinę. Ta sprawa była bezpośrednim katalizatorem wybuchu afery reprywatyzacyjnej. Jednak gdyby nie zmiana władzy, to prawdopodobnie nic by się nie wydarzyło. Wreszcie prokuratura zaczęła wypełniać swoje obowiązki i zaczęła ścigać tych ludzi, którzy ewidentnie powinni być ścigani. Wcześniej w warszawskiej prokuraturze był „parasol ochrony” dla tego typu działalności. Prokuratura umarzała kolejne sprawy, a w najsłynniejszej sprawie zabójstwa Jolanty Brzeskiej długo utrzymywała, że w ogóle Jolanta Brzeska sama popełniła samobójstwo...

#Ukradzione miasto

zaliśmy tam, jak wiele osób bierze udział w warszawskim układzie reprywatyzacyjnym. Właściwie wszystkie te osoby są jakoś tam ze sobą związane. No i zaczęły się kolejne pozwy. Sam już nie pamiętam, ile ich jest... sześć czy siedem... Na razie wszystkie sprawy wygrywałem, ale odpukać w niemalowane drewno. Kilka osób z drugiej mapy reprywatyzacyjnej jest już w areszcie we Wrocławiu. Więc jest wielka satysfakcja z tego. Widzę cały czas, że wszyscy próbują cię pozywać z kodeksu karnego, a nie kodeksu cywilnego. A to droga cywilna wydaje się tą właściwszą. Oczywiście. Moim zdaniem chodzi o to, żeby takie sprawy z powództwa karnego z prywatnego aktu oskarżenia są utajnione, czyli publiczność nie może w nich brać udziału. Myślę, że o to chodzi, żeby właśnie opinia publiczna nie mogła sama sobie wyrobić zdania na ten temat. Poza tym chodzi też o groźbę, bo sankcja w przypadku kodeksu karnego jest dużo poważniejsza. W najgorszym wypadku jest to rok więzienia. Także nie są to przelewki.

Powiedz mi: czy było warto? Było. Ogromna satysfakcja. Zatrzymaliśmy ten proceder. Nie ma już dzikiej reprywatyzacji w Warszawie. Teraz przyszedł czas, aby naprawić te krzywdy i żeby pociągnąć winnych tej sytuacji do odpowiedzialności. Tak, żeby stanęli przed sądem. Osobiście czuję ogromną satysfakcję i wydaje mi się, że działalność odDruga mapa reprywatyzacyjna. To dolna organizacji pozarządowych ma sens. był efekt waszej kilkuletniej pracy. Możemy po prostu niezłomną postawą, To było podsumowanie naszych dwulet- odwagą zmieniać naszą rzeczywistość, nanich, czy nawet trzyletnich zmagań. Poka- sze miasto i nasz kraj.


7 SZCZĘŚLIWE PRZYPADKI JÓZEFA WILKONIA

Mistrz ilustracji i rzeźby. Autor scenografii i gobelinów, historyk sztuki. Wielokrotnie nagradzanych i wyróżniany, doceniany przez krytyków. Sam wyjątkowo skromny powtarza: „Nigdy nie przypuszczałem, że będę rzeźbiarzem. Nadal sobie zadaje pytanie, czy ja w istocie nim jestem?”. W książce autorstwa Agaty Napiórskiej poznajemy mistrza, który związał swoje życie z urokliwym Zalesiem Dolnym, gdzie rzeźbi, maluje, pisze książki, tworzy znakomite prace, dzieła.

•• PIASECZNO - Kamil Myszyński -

Przygody Teodora odc. 3 Zwierzaki Wilkonia

Książka o przypadkach

Tytuł książki – „Szczęśliwe przypadki Józefa Wilkonia”, bardzo dobrze oddaje życie mistrza Wilkonia. – To jest książka o przypadkach. Tych przypadków parę w moim życiu było… Bardzo istotnych, które powodowały, powiedzmy, kształtowały moje losy i życie – mówił na spotkaniu promocyjnym książki w Bibliotece Publicznej w Piasecznie, Józef Wilkoń. Wystarczy tylko wspomnieć kilka z tych przypadków, które całkowicie zmieniły życie Józefa Wilkonia. Tym najważniejszym był przypadek miłosny i poznanie żony Małgorzaty. Po ślubie młode małżeństwo osiedliło się w Warszawie. Gdyby nie ślub, to pewnie mistrz Wilkoń nigdy nie zamieszkałby w stolicy… W końcu studiował na Akademii Sztuk Pięknych i Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Mógł tam przecież zostać i po studiach podjąć swoją pierwszą pracę w Krakowie. Jednak ślub, całkowicie przemeblował jego życie. Zmiana miejsca zamieszkania, urodzenie się syna Piotra. Przyszedł czas, aby utrzymać rodzinę i podjąć pracę w Warszawie. Tak ukształtował się kolejny szczęśliwy przypadek w życiu Józefa Wilkonia – ilustracja. Rozpoczęły się pierwsze publikacje w Czytelniku i Naszej Księgarni. Później współpraca z czasopismami dla najmłodszych: z miesięcznikiem dla dzieci – „Miś” i dwutygodnikami – „Płomyczek” i „Świerszczyk”. Ten konkretny przypadek w życiu Józefa Wilkonia był zdecydowanie najważniejszym i najszczęśliwszym, bo wpłynął na całą jego artystyczną drogę. Zilustrował blisko dwieście książek dla dzieci i dorosłych wydanych w Polsce i kilkadziesiąt wyda-

nych za granicą m.in. w Japonii.

Przypadek rzeźbiarski

- Nigdy nie przypuszczałem, że będę rzeźbiarzem, na studiach miałem pedagoga od rzeźby, bo każdy malarz musi uczyć się na Akademii Sztuk Pięknych dodatkowych dyscyplin jak rzeźba, drzeworyt itd. Moim pedagogiem był Jerzy Bandura, bardzo dobry rzeźbiarz. Przychodził do pracowni, podchodził do mnie i jak patrzył się na tę moją głowę, co już ją lepiłem, to mówił tak: O Jezus znowu Wilkonowi urosła głowa. Nigdy tego nie zapomnę. Wtedy miałem wrażenie, że rzeźba jest dziedziną, którą mogę jedynie ćwiczyć na Akademii, ale nie będę jej uprawiał po zakończeniu szkoły – wspominał krakowskie studia na ASP, Józef Wilkoń. Jednak życie napisało, zupełnie inny scenariusz. Józef Wilkoń zajął się rzeźbą, ale wybrał zupełnie inną technikę, niż tą, którą ćwiczył w szkole… Zaczął rzeźbić w drewnie. – Jak odcinam siekierą i piłą, jak odrzucam, to mi chyba to lepiej wychodzi. Stąd te moje rzeźbiarskie rzeczy są głównie robione w takim materiale, któ-

ROZWIĄZANIE TYMCZASOWE

- Jak wiadomo prowizorka w tym kraju, jest najtrwalszym rozwiązaniem — ten cytat w swojej książce „Nienachalna z urody” zamieściła jej autorka Maria Czubaszek. Te słowa jak żywo pasują do sytuacji, która ma miejsce na dworcu PKP Czachówek Południowy. Do naszej redakcji w dość nietypowej sprawie związanej z dojściami na perony dworca, zwrócili się podróżni z Czachówka i Gabryelina.

•• CZACHÓWEK

- Kamil Myszyński -

Stare podkłady kolejowe

rozwiązania wcale nie są zadowoleni... Teraz jest gorąco, to cuchną okropnie... Dodatkowo rozbite szkło na schodach jest już od miesiąca i nikt go nie sprząta, o windach, które nie działają, to już wiadomo, bo to ogólny problem — mówiła naszej redakcji mieszkanka Gabryelina, Agnieszka Bojara.

Wszędzie w Polsce po remoncie peronów, dojścia do nich robi się z kostki brukowej lub betonowych płyt... Jednak na dworcu PKP w Czachówku Południowym zastosowano zupełnie inne, nieco nowatorskie rozwiązanie technologicz- Rozwiązanie tymczasowe - Szanowny Panie Redaktorze, ne... Otóż dojścia do peronów zostały zrodojścia do peronów pokazane na zdjębione ze starych podkładów kolejociach to rozwiązania tymczasowe, które wych... Podróżni z tego nowatorskiego

ry jest łatwy do cięcia – opowiadał mistrz. Do drewna ma wielki szacunek. – Drewno już samo w sobie jest śliczne. Staram się ocalić aksamitną jego strukturę, która wytworzyła się od słońca, od deszczu. Te partie, które tworzyła natura, zostają – opowiadał o swoich technikach rzeźbiarski, Józef Wilkoń. Kiedy mistrz już kończy swoją rzeźbę, a często są to wizerunki różnych zwierząt. To w głowie każdego zwierzęcia rzeźbi oczodoły świdrem i wbija w nie młotkiem stalowe kulki. Wygląda to tak, jakby Józef Wilkoń wprawiał im oczy. Mają swój błysk… - Do tego stopnia jest to istotne, że pisali o mnie krytycy, że te moje zwierzątka mają iskrę życia. No mają iskrę życia przez ten błysk tych stalowych kulek – mówił.

Osobista książka

- Miałem pietra z tą książką, nie miałem ochoty jej wydać. Bo dotyczy ona mojej rodziny, spraw prywatnych – mówił na spotkaniu autorskim Józef Wilkoń. Jednak z biegiem czasu zaczął coraz bardziej pozytywnie patrzeć na książkę. – Teraz nie żałuję. Bo ogromnie się ciepo uruchomieniu przejścia podziemnego zostaną zlikwidowane. Planujemy, że nastąpi to w IV kwartale tego roku - informował naszą redakcję Karol Jakubowski z zespołu prasowego PKP PLK. W związku z tym pasażerom pozostaje się uzbroić w cierpliwość i przypomnieć sobie charakterystyczny zapach wydobywający się z podkładów kolejowych... W końcu dla części pasażerów, którzy dojrzewali w latach 90 i wcześniej... Ten zapach przypomni radosne chwile z dzieciństwa. Wtedy przecież organizowało się choćby wędrówki wzdłuż torów... Tylko od tego czasu, nasz kraj bardzo się zmienił, a podkłady kolejowe są systematycznie usuwane z wielu modernizowanych tras kolejowych na rzecz podkładów betonowych. Stąd nowatorskie rozwiązanie z dojściami na perony w Czachówku Południowy musi dziwić wielu pasażerów.

szę, że mój tata i mama zostali ujęci w książce, zasłużyli na to – dodał. Autorką książki jest Agata Napiórska, która po raz pierwszy przeprowadziła wywiad z Józefem Wilkoniem do pozycji literackiej „Jak oni pracują. Rozmowy z polskimi twórcami”. – Zorientowałam się, że nie ma w ogóle dłuższej rozmowy z Józefem Wilkoniem. To mi się wydało, wręcz skandaliczne – mówiła autorka książki. Rok po pierwszej rozmowie, Agata Napiórska skontaktowała się ponownie z Józefem Wilkoniem w sprawie wywiadu i nowej książki. – Ustaliliśmy wspólnie, że to będzie książka, nie tyle, o twórczości, ile o życiu – przypomniała tamte wydarzenia Agata Napiórska. Rzeczywiście w książce są opowiadania o dzieciństwie, nauce, domu, miłości, przyrodzie, jedzeniu, książkach i wielu przypadkach, które wpłynęły na życie i twórczość mistrza Wilkonia. Właśnie dlatego książka „Szczęśliwe Przypadki Józefa Wilkonia” jest tak wyjątkowa i bezcenna na tle innych pozycji wydawniczych.


8 ZAMUROWAĆ BRAMKĘ CZY ROZBIĆ MUR PRZECIWNIKA?

Szkoły kształcące o profilu budowlanym, od kilkudziesięciu lat mają swoje igrzyska. 28 maja na stadionie miejskim w Górze Kalwarii, ekipy ośmiu szkół walczyły o tytuł mistrza.

•• GÓRA KALWARIA - Paweł Smereczyński -

Drogą losowania drużyny podzielono na dwie grupy. W grupie A zagrali: Zespół Szkół Inżynierii Środowiska i Usług w Elblągu, Zespół Szkół Zawodowych Nr 1 w Nowym Dworze Mazowieckim, Zespół Szkół Architektoniczno-Budowlanych w Warszawie i Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Sandomierzu, a w grupie B: Zespół Szkół Nr 1 w Wieluniu, Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 1 w Kielcach, Zespół Szkół Budowlanych w Poznaniu i Zespół Szkół Zawodowych w Górze Kalwarii. Dwie najlepsze drużyny z każdej z grup walczyły o pierwsze cztery miejsca w turnieju (1-4), a reszta drużyn walczyła już tylko o honor i miejsca (5-8). W tym roku piłkarze z Zespołu Szkół Zawodowych w Górze Kalwarii trafili do bardzo silnej grupy, z mocną ekipą z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 1 w Kielcach i niespodzianką tegorocznego turnieju, czyli drużyną Zespół Szkół Budowlanych w Poznaniu. Niestety nie było szans na wyjście z grupy. Bo już na tym etapie rozgrywek Zespół Szkół Zawodowych w Górze Kalwarii, rywalizował z mistrzem i wicemistrzem całego turnieju. Budowlani osiągnęli i tak bardzo dobre piąte miejsce. Poza czysto sportową rywalizacją impreza walnie, przyczynia się do WYDAWCA - IWOG Sp z o.o. ul. Budowlana 7/2, 03-315 Warszawa. NIP. 524 280 73 87 NAKŁAD - 10.000

promocji naszego miasta. Młodzi ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Góry Kalwarii. Spędzają tutaj miło czas i zawsze odjeżdżają z wieloma nagrodami za udział w turnieju. Dla uczniów z dalszych rejonów Polski czysto boiskowa rywalizacja jest połączona z kilkudniową wycieczką. Zwiedzają nie tylko Górę Kalwarię, ale także zamek w Czersku i Warszawę. Końcowe wyniki rywalizacji: 1. Zespół Szkół Budowlanych w Poznaniu. 2. Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 1 w Kielcach. 3. Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Sandomierzu. 4. Zespół Szkół Inżynierii Środowiska i Usług w Elblągu. 5. Zespół Szkół Zawodowych w Górze Kalwarii. 6. Zespół Szkół Nr 1 w Wieluniu. 7. Zespół Szkół Architektoniczno-Budowlanych w Warszawie. 8. Zespół Szkół Zawodowych Nr 1 w Nowym Dworze Mazowieckim. REDAKTOR NACZELNY Kamil Myszyński, Z-ca REDAKTORA NACZELNEGO Paweł Chorzempa, SKŁAD I KOREKTA Kamil Myszyński, RYSUNKI Tadeusz Krotos, SKŁAD REDAKCYJNY

MOTOPIKNIK

Ostatnia niedziela maja należała do jednego z gorętszych dni tegorocznej wiosny i to wcale nie ze względu na piękną pogodę i wysoką temperaturę. Tylko dzięki atmosferze, jaka panowała na Piaseczyńskim Motopikniku Charytatywnym, zorganizowanym przez Automobilklub Piaseczyński. Impreza odbyła się na targowisku miejskim w Piasecznie. Gazeta Lokalna Stacja Południe objęła to wydarzenie swoim patronatem medialnym.

•• AUTOMOBILKLUB - Łukasz Cabaj -

Wydarzenie to było połączone z dwoma satelitarnymi rajdami samochodowymi: „I Piaseczyńskim Rajdem Pojazdów Terenowych”, zorganizowanym przez grupę Offroad Piaseczno oraz „IV Piaseczyńskim Rajdem Pojazdów Zabytkowych”, zorganizowanym przez AK Piaseczyński wspólnie z Muzeum Techniki im. Władysława Drybsa z Zalesia Górnego. Oba rajdy miały swój start i metę oraz „bazy” na motopikniku, dzięki czemu można było podziwiać niesamowite maszyny i ich właścicieli w akcji. „I Piaseczyński Rajd Pojazdów Terenowych” został zorganizowany po raz pierwszy przy okazji motopikniku. Ilość chętnych do startu w tych zawodach przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów i nie wykluczone, że będą organizowane kolejne edycje tej imprezy. Grupa Offroad Piaseczno włączyła się również w zbiórkę funduszy na cel charytatywny i przekazała całą uzyskaną ze wpisowego kwotę na rzecz Domów Dziecka w Pęcherach.

Kolejną imprezą, która była połączona z motopiknikiem, był: „IV Piaseczyński Rajd Pojazdów Zabytkowych”. KONTAKT - tel. 572-262-973 Do pomocy w całym przedsięwzięciu włąe.mail. redakcja@stacjapoludnie.info Mariusz Cholewski, Dorota Panfil, Jakub czyła się również Piaseczyńsko-Grójecka ADRES REDAKCJI Rącz, Paweł Smereczyński, Violetta ul. Marzeń 9, 05-552 Łazy. Tatarowska, Adam Tyszecki, Paweł Uśniacki, Kolej Wąskotorowa, która z tej okazji zrobiła na jednej ze stacji konkurs dla Barbara Żugajewicz-Kulińska. najładniejszego auta Rajdu oraz przeSTACJA POŁUDNIE TV prowadziła jedną z prób, którą była jazda Krzysztof Mogilski, Paweł Chorzempa. na czas ręczną drezyną. Oprócz tego -----REKLAMA----wszyscy zawodnicy mogli odpocząć na wspólnym pikniku na trawie i skosztować pieczonych kiełbasek. Obie te imprezy oraz cały motopiknik miały cel charytatywny. Organizatorzy zbierali pieniądze na rzecz Domów Dziecka w Pęcherach. Łącznie udało się przekazać kwotę 3 587 zł z obu rajdów oraz dwóch licytacji przeprowadzonych w internecie, a także na motopikniku. Do puszek udało się zebrać 511 zł. Te pieniądze zostaną przekazane

na wakacyjny wyjazd dla kilkunastoosobowej grupy dzieci. Swój kamyczek do ogródka dołożyli także organizatorzy Mazowieckiego Wrak Race’u w Mysiadle, którzy przeprowadzili licytację bezpłatnego startu wrakiem na najbliższych zawodach MWR, które odbędą się 17 czerwca. Licytacja zakończyła się na poziomie 500 zł i ta kwota również została przekazana na rzecz Domów Dziecka w Pęcherach. Na targowisku miejskim, gdzie zgromadziły się auta wszelkich marek, pojawili się również przedstawiciele lokalnych grup motoryzacyjnych, które pomagały we współorganizacji, były to m.in. grupa WPI banda, Ford Mazovia, Nowa Iwiczna Classic Cars, Alfaholicy Mazowsze czy Over Boost. W trakcie motopikniku odbywały się konkursy z nagrodami dla chętnych oraz licytacje. Dla odwiedzających przygotowane były strefy food trucków, a na najmłodszych czekały dmuchane zamki, zjeżdżalnie, wata cukrowa, balony z helem czy stoisko z zabawkami, czy modelami auta. Tuż po godz. 14:00 odbył się koncert lokalnej rockowej grupy Afekt, a po koncercie nastąpiło uroczyste rozdanie nagród, które wręczali organizatorzy obu rajdów i motopikniku wraz z przedstawicielem Urzędu Gminy w Piasecznie — Honorowego Patrona Motopikniku, panem Danielem Putkiewiczem — I Wiceburmistrzem Piaseczna. Łącznie wręczono 11 pucharów wraz z upominkami. Kolejny motopiknik już za rok! Już teraz zapraszamy wszystkie zainteresowane osoby i firmy do wspierania kolejnej edycji. Zachęcamy do kontaktu mailowego pod adres: biuro@akpiaseczyński, w tytule wpisując: „motopiknik”.

Stacja poludnie 016 czerwiec 2018  

Czerwcowe wydanie gazety otwiera artykuł "Nie Zawracaj", o konflikcie wokół lokalizacji tegorocznego Hip-Hop Festiwalu w Konstancinie, relac...

Stacja poludnie 016 czerwiec 2018  

Czerwcowe wydanie gazety otwiera artykuł "Nie Zawracaj", o konflikcie wokół lokalizacji tegorocznego Hip-Hop Festiwalu w Konstancinie, relac...

Advertisement