Page 1

• LESZNOWOLA • PIASECZNO • KONSTANCIN-JEZIORNA • GÓRA KALWARIA • USTANÓW •

GAZETA BEZPŁATNA - POWIAT PIASECZYŃSKI - MAJ - NUMER 15/V/2018 - ISSN 2544-185X

SCHRONISKO NA ZIEMI NICZYJEJ

Społeczny Komitet Budowy Schroniska w Powiecie Piaseczyńskim podejmuje wiele działań dążących do adopcji bezdomnych zwierzaków. Jednak nadrzędnym celem tej organizacji non-profit jest powstanie pierwszego w powiecie piaseczyńskim, międzygminnego schroniska dla bezdomnych zwierząt. Dlaczego to takie ważne? Dobitnie pokazała to gmina Konstancin-Jeziorna, która pod koniec grudnia 2013 roku podpisała półtoraroczną umowę z firmą Eko-Art z województwa świętokrzyskiego, na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami z terenu gminy. Podpisanie wspomnianej umowy, spowodowało wielki społeczny sprzeciw lokalnych fundacji i wolontariuszy, zajmującymi się ochroną zwierząt.

•• KONSTANCIN-JEZIORNA - Kamil Myszyński -

Schronisko na ziemi świętokrzyskiej...

- Władza zachowała się dosyć stereotypowo, w sprawie przetargu dotyczącego opieki nad bezdomnymi zwierzętami z gminy Konstancin-Jeziorna... Efektem rozpisania tego przetargu na lata 2014-2015, był wybór oferty jak najtańszej – rozpoczęła naszą rozmowę pani Małgorzata Białkowska ze Społecznego Komitetu Budowy Schroniska w Powiecie Piaseczyńskim. Zwykle na wielu szyldach reklamowych widzimy wielkie napisy: „Dobrze-Tanio-Szybko”. Jednak w tym konkretnym przypadku zadziałało zupełnie inne znane przysłowie: „Tanio, nie znaczy dobrze”. Firma z ziemi świętokrzyskiej, z którą gmina Konstancin-Jeziorna podpisała umowę pod koniec grudnia 2013 roku na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami, zajmowała się rozliczną działalnością gospodarczą m.in. polegającą na utylizacji odpadów. - Jest to gdzieś w naszej mentalności, że bezdomne zwierzęta traktuje się jako odpady... I taki los im się gotuje – zauważyła z wielkim żalem pani Małgorzata Białkowska. Firma Eko-Art w momencie podpisania umowy nie posiadała odpowiednich zgód do prowadzenia schroniska dla bezdomnych zwierząt. Co stało w sprzeczności z art. 11 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt: „Zabrania się odławiania zwierząt bezdomnych bez zapewnienia im miejsca w schronisku dla zwierząt, chyba że zwierzę stwarza poważne zagrożenie dla ludzi lub innych zwierząt”. Do tego miejsce, w którym miały przebywać bezdomne zwierzaki z te-

renu gminy, było oddalone o około 140 km od Konstancina-Jeziorny... Lokalne fundacje i wolontariusze, zwracali uwagę gminnym urzędnikom, na wspomniane kwestie. Mimo społeczny uwag gmina podpisała umowę z firmę Eko-Art. W związku z tym fundacja Argos jako strona postępowania, wystąpiła do sądu o unieważnienie wspomnianej umowy. Podstawą do obrania drogi prawnej był fakt, że firma nie posiadała legalnego schroniska. Sąd Okręgowy w Warszawie w dn. 30.12.2014 roku, przyznała rację fundacji Argos i unieważnił umowę zawartą między gminą Konstancin-Jeziorna a firmą Eko-Art. - Gmina się odwoływała od tego wyroku, ale bezskutecznie. Bo już 11 sierpnia 2016 roku zapadł prawomocny wyrok przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie, który podtrzymał w mocy wyrok pierwszej instancji – przypomniała pani Renata Tyszkowska, reprezentująca Społeczny Komitet Budowy Schroniska w Powiecie Piaseczyńskim. W wyniku tego wyroku gmina musiała zapłacić 6.300,00 zł zasądzonych przez sąd kosztów postępowania.

kalne fundacje i wolontariusze, którzy dwoili się i troili, aby znaleźć domy dla wszystkich zwierzaków. Dlatego należą im się ogromne podziękowania – chwaliła postawę mieszkańców pani Renata Tyszkowska.

Olbrzymie społeczne poruszenie

Międzygminne schronisko

Podpisanie pod koniec grudnia 2013 roku, umowy dotyczącej opieki nad bezdomnymi zwierzętami z terenu gminy Konstancin-Jeziorna, wywołało spore społeczne poruszenie. Lokalne fundacje i wolontariusze zakasali rękawy i ruszyli do intensywnej pracy, aby „wyadoptować” wszystkie bezdomne zwierzęta i uratować je przed wywiezieniem z Konstancina. - Według naszej wiedzy tylko jeden pies wyjechał do tego „pseudoschroniska”. Resztę przed wywózką uratowały lo•

Wciąż gminy powiatu piaseczyńskiego w znakomitej większości nie rozwiązały problemu bezdomnych zwierząt. - Jedynie gmina Piaseczno i Góra Kalwaria podpisały porozumienia z m.st. Warszawą i schroniskiem na Paluchu. Pozostałe gminy radzą sobie, jak mogą – zauważyła pani Małgorzata Białkowska. Niektóre samorządy w Polsce wybrały zupełnie inną drogę i zdecydowały o wspólnej budowie międzygminnego schroniska. Takim dobrym przykładem na to, jest

współpraca samorządów lokalnych w województwie warmińsko-mazurskim. Dziewięć gmin: Olsztynek, Purda, Barczewo, Dobre Miasto, Świątki, Jonkowo, Stawiguda, Gietrzwałd i Dywity, uruchomiło wspólne międzygminne schronisko dla bezdomnych zwierząt w miejscowości Tomaryny. /dalsza część str. 2/

HOUSEPITAL 2018 Wywiad z DJ ROSĄ str. 8

-----REKLAMA-----

• Szeroki wybór grysów i kamieni ozdobnych • Kruszyw budowlanych i drogowych • Kostka granitowa • Kora sosnowa, żwir, piach • Usługi koparko ładowarką


2 /dokończenie str. 1/

W schronisku znajduje się 100 boksów, w których przebywać może blisko 150 psów/suczek. Znajduje się kilka pomieszczeń, w tym gabinet weterynaryjny oraz izolatka. Budowa schroniska wyniosła ponad 1 mln złotych. A jego utrzymanie kosztuje ww. gminy ok. 30 tys. miesięcznie. - Schronisko międzygminne daje największą gwarancję transparentności, jest przejrzyste finansowo i organizacyjnie – podkreśliła pani Małgorzata Białkowska.

Małgorzata Białkowska. Czy gminy powiatu piaseczyńskiego, wreszcie wysłuchają lokalnych społeczników i podejmą się wspólnej budowy międzygminnego schroniska dla bezdomnych zwierząt? To pytanie nadal pozostaje bez odpowiedzi...

FOTO KĄCIK ADASIA

Warsztaty Terapii Zajęciowej kibicują Legii Warszawa

Wierni kibice z Warsztatów Terapii Zajęciowej z Zalesia Dolnego kibicowali swojemu ulubionemu klubowi Legii Warszawa w meczu półfinałowym Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze. Kibicowaliśmy z całych naszych sił, śpiewając legijne piosenki, czy klaszcząc rytmiczne z całym stadionem. Dzięki zaangażowaniu wszystkich kibiców awansowaliśmy do finału Pucharu Polski. Pozdrawiamy Wszystkich kibiców Legii. - Adam Tyszecki -

Problem z głowy?

- Aktualnie gmina KonstancinJeziorna współpracuje z firmą Prima-Vet. Bezdomne zwierzaki są blisko i nie muszą już wyjeżdżać na ziemię świętokrzyską. Jednak nie ma absolutnie żadnej gwarancji, że jak wygaśnie obecna umowa... To nie znajdzie się kolejny oferent, z jakiegokolwiek miejsca w Polsce, który zaproponuje w przetargu cenę nie do przebicia... Wtedy bezdomne zwierzaki, znowu będą zagrożone wywózką na drugi koniec Polski. Bo to jest tylko przetarg, gdzie liczy się najniższa cena...- przestrzegała pani

WSZYSCY JESTEŚMY MUZYKAMI

Za nami pierwszy koncert w ramach projektu Garaż, który realizuje Konstanciński Dom Kultury. Na scenie Hugonówki zaprezentowali się artyści z różnych gatunków muzycznych. Była poezja śpiewana, jazz czy nawet punk rock. Jednak sam projekt Garaż, to nie tylko występy na żywo przed publicznością. To także kompleksowy support dla młodych artystów, którzy chcą dopiero rozpocząć swoją wielką karierę i mieć wsparcie bardziej doświadczonych muzyków.

•• KONSTANCIN-JEZIORNA - Kamil Myszyński -

Fenomenalne talenty

- Słyszałem młodych, jest tutaj dużo fenomenalnych talentów – zauważył doświadczony już muzyk Paweł Borowski, występujący na scenie pod pseudonimem Paborowski. Do tej grupy na pewno można zaliczyć zespół Afekt, który gra hard rocka. Występ dla nich był nie tylko szansą na zdobycie większego scenicznego doświadczenia, ale także do poznania innych muzyków. - Scena jest duża, właściwie rzadko mamy okazję, aby występować na scenie, która daje tyle swobody. Dodatkowo mieliśmy możliwość poznania innych artystów, którzy grają na różnych instrumentach. Mają trochę inny styl muzyczny, inaczej przekazują swoją ekspresję. Dzięki temu możemy zyskać od nich sporo wiedzy i doświadczenia. Było super, była dobra energia na scenie i na backstage'u. Dobry koncert – mówili po swoim występie: Jakub, Kuba, Patryk, Mateusz i Ignacy, członkowie zespołu Afekt.

Gwiazda Konstancina

Dość nieoczekiwanie wielkie brawa i oklaski zebrał od publiczności zespół Tulamade, który rozpoczął koncert w Hugonówce. Gwiazdą tego zespołu okazała się wokalistka Agata GregorczykJanik, której głos i wykon urzekł konstancińską publiczność. - Jestem pod ogromnym wrażeniem. Wiedziałam, że Agat-

ka jest zdolna, ale nie wiedziała, że aż tak – zachwycała się nad występem zespołu Tulamade pani Jagoda Magdziarz. - Nareszcie w tym miejscu, występ gwiazdy Konstancina pani Agaty GregorczykJanik. Gratulujemy, to było coś wspaniałego – dodawała Maria Mioduszewska. Sama artystka okazała olbrzymią skromność. Ciesząc się, że mogła wystąpić na swojej ukochanej scenie w Hugonówce. - Chciałam serdecznie podziękować dyrekcji KDK, za taką wspaniałą imprezę, na której możemy zaprezentować się ze swoją twórczością. Wreszcie w Konstancinie, bo od lat gramy już poza gminą... Mam nadzieję, że to będzie taki pozytywny bodziec do tego, żeby to się zmieniło. Jestem szczęśliwa, że byłam i mogłam zagrać w tym miejscu, które po prostu kocham – cieszyła się ze swojego występu Agata Gregorczyk-Janik.

Kalifornijski punk rock

Kiedy myślimy o zespole The Option, to dwie rzeczy przychodzą nam do głowy. Pierwsza, że grają kalifornijskiego punk rocka, druga, że pochodzą z Opaczy i dumnie reprezentują tę miejscowość. Ich występy to zawsze ładunek pozytywnych emocji. - Uwielbiamy grać, kochamy to robić. Dlatego szukamy możliwości na to, żeby na tak wielkiej scenie, jak ta tutaj w Hugonówce, zagrać. Staramy się zawsze, aby nasz repertuar był dopasowany do okoliczności, w których występujemy. Zdecydowaliśmy się, aby na koncercie wykorzystać,

AFEKT

THE OPTION

tylko: perkusję i gitary. W naszych utwo- młodych – prezentował założenia prorach słychać też wiolonczelę, ale tym ra- jektu – Garaż, jego koordynator, Bartek zem jej zabraknie – mówili: Tomek, Sandra Jaworski. i Adam, członkowie zespołu The Option.

Inauguracja całego projektu

Koncert w Hugonówce rozpoczął projekt pt. „Garaż”, który ma być kompleksowym supportem dla młodzieży, która rozpoczyna dopiero swoją wielką karierę. - To jest w zasadzie inauguracja całego projektu. Bo nie ograniczamy się do robienia, tylko jednorazowego koncertu. Chcemy dać tym wszystkim, którzy do nas się zgłaszają kompleksową formę wsparcia. Że gdyby chcieli np. skorzystać ze sceny, zrobić sobie fajne foty w profesjonalnym świetle, nagrać demo, a może jakieś wideoklip. To możemy się umówić i otwieramy dla nich szeroko drzwi. Zależy nam na tym, żeby Konstanciński Dom Kultury stał się taką osią, wokół której obraca się całe lokalne życie kulturalne młodych ludzi. Bo akurat w przypadku tego projektu stawiamy na

Ja, publika, trema i...

Projekt Garaż jest bardzo cenną inicjatywą muzyczną. Bo muzyka nie tylko łączy pokolenia, ale jest także sensem życia dla wszystkich artystów, którzy wystąpili na scenie Hugonówki: Tulamade, Afekt, Tomasz Antecki, Maciej Pietrowski, Marcin Skoczylas, AKT VIII, Paborowski, No Drama, please, Karina Mrówka, The Option i gwiazda wieczoru: INA WEST. Dzięki temu projektowi młody muzyk może zdobyć bezcenne doświadczenie, które zaprocentuje w najbliższej przyszłości. To jest także test własnych umiejętności. - Ja, publika, trema i to, co ja naprawdę mam do przekazania, czy mam coś do przekazania? A może dam sobie spokój, a może jeszcze spróbuję. Tutaj możesz poznać siebie i jakim muzykiem w głębi duszy jesteś – zauważył Paweł Borowski.


NOWE SANKTUARIUM ŚWIĘTEGO STANISŁAWA PAPCZYŃSKIEGO

3

W niedzielę 20 maja br. o godz. 12.00 podczas uroczystości odpustowych w kościele pw. Wieczerzy Pańskiej na Mariankach w Górze Kalwarii metropolita warszawski, ks. kard. Kazimierz Nycz uroczyście ogłosi dekret o wyniesieniu świątyni do rangi sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego.

•• GÓRA KALWARIA - Jakub Rącz -

– Metropolita warszawski ks. kard. Kazimierz Nycz podjął decyzję, aby kościółek Wieczerzy Pańskiej, zwany Wieczernikiem, podnieść do rangi sanktuarium św. o. Stanisława – mówił w rozmowie z PAP ks. Jan Rokosz, kustosz relikwii świętego. - Dekret księdza kardynała wchodzi w życie z dniem liturgicznego wspomnienia św. o. Stanisława, czyli 18 maja tego roku – dodał.

Przez trudy do gwiazd

Jan Papczyński urodził się 18 maja 1631 r. w Podegrodziu koło Starego Sącza. W dzieciństwie nie wyróżniał się znacząco od swoich rówieśników. Pomagał rodzicom przy gospodarstwie, nauka przychodziła mu z trudem, co nie przeszkodziło mu w przyszłości kończyć z powodzeniem szkół i kolegiów. Życie tego charyzmatycznego zakonnika naznaczone było, po ludzku rzecz ujmując, serią niepowodzeń. Pobierając nauki we Lwowie, poważnie zachorował i popadł w nędzę, był zmuszony do żebrania, otarł się także o śmierć. Od wczesnej młodości odczuwał powołanie do służby Bożej. Wstąpił do zakonu pijarów, przyjmując jako imię zakonne Stanisław od Jezusa i Maryi. Po pewnym czasie popadł w poważny konflikt ze swoimi zwierzchnikami. Podjął decyzję o opuszczeniu zakonu, obrał życie pustelnicze w Puszczy Korbielowskiej (obecnie Puszczy Mariańskiej), gdzie stając na czele wspólnoty złożonej z kilku braci, spisał regułę życia dla nowego zakonu Marianów (pierwszego rdzennie polskiego zakonu męskiego), który został zatwierdzony kilkanaście lat później. Charyzmatem marianów miało być szerzenie prawdy o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny (które wtedy nie było określone w ramach dogmatu) oraz modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące. W 1677 roku kilku marianów przyjechało do Nowej Jerozolimy (obecnie Góry Kalwarii) na zaproszenie bpa Stefana Wierzbowskiego. Marianów jako zakon zatwierdził dopiero w roku 1699 papież Innocenty XII. Wkrótce po złożeniu oficjalnych ślubów wieczystych na ręce nuncjusza apostolskiego, Św. Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński zmarł w opinii świętości dn. 17 września 1701 roku w Nowej Jerozolimie, gdzie jego grób znajduje się po dziś dzień. 16 września 2007 roku w Licheniu miała miejsce beatyfikacja o. Stanisława Papczyńskiego. Kanonizacja odbyła się 5 czerwca 2016 r. w Rzymie.

Patron życia

Mimo ludzkich słabości oraz utrudnień, jakie napotykał na drodze swojego

życia, ten skromny zakonnik w białym habicie, był jedną z ważniejszych postaci XVII wiecznej Polski. Pisał wiele poczytnych książek, nie tylko z zakresu duchowości, m.in. napisał pierwszy polski podręcznik do retoryki. Był spowiednikiem najbardziej wpływowych ludzi swoich czasów w tym nuncjusza apostolskiego Antoniego Pignatelliego, późniejszego papieża Innocentego XII oraz króla Jana III Sobieskiego. Jednocześnie wspierał ludzi wykluczonych społecznie, ubogich, chorych i umierających. Głosił potrzebę urzeczywistniania sprawiedliwości społecznej, umiłowania ojczyzny i patriotyzmu. Można z pewnością stwierdzić, że ten niezwykły zakonnik orędował za życiem i czyni to także w XXI wieku. Jednym z najsłynniejszych cudów dokonanym jeszcze za życia świętego było wskrzeszenie dziewczynki, córki szlachcianki pani Raciborskiej. Św. Stanisław polecił ułożyć dziewczynkę na stole w Wieczerniku, a sam rozpoczął sprawować Ofiarę Mszy Świętej, podczas której dziewczynka została wskrzeszona. Współczesne cuda o. Papczyńskiego, które zostały przebadane przez niezależnych specjalistów na potrzeby beatyfikacji i kanonizacji to przywrócenie do życia dziecka w pierwszym trymestrze ciąży po stwierdzeniu tzw. poronienia wewnętrznego oraz przywrócenie do zdrowia śmiertelnie chorej kobiety, oba cuda dokonały się podczas odmawiania nowenny do św. Stanisława. — Wiele par, które nie mogły począć potomstwa, po modlitwie za przyczyną o. Stanisława, stało się szczęśliwymi rodzicami — powiedział w jednym z wywiadów ks. Paweł Naumowicz MIC. – Inni wyprosili uzdrowienie dla dzieci w łonach matek. Cud do beatyfikacji nazwano „przywróceniem” czy „ożywieniem” martwej ciąży. Docierają świadectwa wciąż nowych nadzwyczajnych wydarzeń za sprawą o. Papczyńskiego. To nie marianie, ale ci, którzy doznali łaski od Boga za przyczyną o. Stanisława, okrzyknęli go patronem nienarodzonych i obrońców życia – stwierdził ks. Naumowicz. Podczas niedawnej konferencji prasowej promującej książkę pt. „Mocarz Boży. Święty Stanisław Papczyński” autorstwa Grzegorza Górnego i Janusza Rosikonia, która odbyła się w Zamku Królewskim w Warszawie przełożony polskiej prowincji Zgromadzenia Księży Marianów ks. Tomasz Nowaczek, wskazał, dlaczego postać o. Stanisława jest dla nas dzisiaj taka ważna. – Po pierwsze dlatego, że jest on swoistym patronem, który ujmuje się generalnie za życiem. On broni piękna ludzkiego życia, które odbija piękno i dobroć, jak również mądrość samego Boga – podkreślił. Ks. Jan Rokosz wyznał także, że w ciągu pół roku ochrzcił pięcioro dzieci, które zostały poczęte lub narodziły się zdrowe dzięki

Myślę, że to wola i radość życia ojca Stanisława oraz istota Niepokalanego Poczęcia, które dla mnie oznacza zawierzenie i przyjęcie pełni obdarowania, przyjęcie życia, które jest, które może się zmieniać, w którym może wystąpić choroba.

Duch miejsca

ŚW. STANISŁAW PAPCZYŃSKI (1 631 -1 701 )

wstawiennictwu św. Stanisława. Liczną grupą wiernych, którzy odwiedzają górskokalwaryjskie sanktuarium to ludzie chorzy terminalnie. Dla przykładu w ostatnim czasie odbyła się uroczystość, obrania św. Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego za patrona Fundacji Wspierania Osób Nieuleczalnie i Przewlekle Chorych „JESTEM”. Jedna z podopiecznych fundacji, pani Ewa, wyznała, że modli się nowenną do św. Stanisława i to dodaje jej sił. Natomiast pani prezes dr. n. med. Ewa Anna Kossakowska, na pytanie, dlaczego akurat św. Stanisław został patronem fundacji, odpowiedziała –

Nowo ustanowione sanktuarium w Górze Kalwarii to z pewnością jedno z tych miejsc na mapie naszego powiatu, które koniecznie, prędzej czy później, należy odwiedzić. Mały, niepozorny kościółek, a tak bogaty wiarą, historią i kulturą. Przy grobowcu św. Stanisława Papczyńskiego (zaprojektowanym przez Jakuba Fontanę) wisi kanonizacyjny wizerunek świętego. Na prawo od ołtarza wisi ogromny obraz Ostatniej Wieczerzy autorstwa wielkiej malarki Marii Hiszpańskiej. Zaraz przed prezbiterium zobaczyć można wyjątkowe barokowe przedstawienie Opatrzności Bożej w postaci Oka Opatrzności, a na odwrocie obrazu znajduje się wizerunek Ucha Opatrzności. Dalej znajduje się XVIII wieczna kopia ikony Matki Bożej pijarów. Po obu stronach nawy ustawiono dwie figury św. Józefa oraz św. Ludwika IX. Po wyjściu z kościółka warto przespacerować się wzdłuż stacji Drogi Krzyżowej dłuta Anny Grocholskiej rozlokowanych w parku znajdującym się za kościołem. Nieopodal znajduje się też Klasztor, w którym znajduje się Muzeum poświęcone ojcu Papczyńskiemu oraz historii Wieczernika i Góry Kalwarii (Nowej Jerozolimy).

-----REKLAMA-----


4

MAJ I CZERWIEC PO CHRZEŚCIJAŃSKU

Księża Marianie z Góry Kalwarii chcą wykorzystać cieplejsze dni na przełomie maja i czerwca na integrację parafian w duchu chrześcijańskim. Żywy Kościół wyjdzie do mieszkańców, by zachęcić ich do wspólnej modlitwy.

•• GÓRA KALWARIA - Paweł Smereczyński -

Między 18, a 20 maja odbędzie się spotkanie młodzieży mariańskiej, gdzie blisko 500 młodych osób co roku spędza wspólnie czas na modlitwie i słuchaniu katechezy, ale również na zabawie, kiełbasce z grilla i rozmowach. Przyjadą osoby z innych mariańskich parafii także z zagranicy. Przy grobie Stanisława Papczyńskiego dadzą świadectwo swej wiary. Rozmowy o swoich doświadczeniach, bardziej zbliżają młodych do kościoła niż kazania o dogmatach. Program dostępny jest na: www.marianki.marianie.pl 20 maja podczas Mszy świętej, o godzinie 12:00 kardynał Nycz ogłosi Wieczernik Sanktuarium Świętego Stanisława Papczyńskiego, podnosząc tym samym rangę tego miejsca. 31 maja w Boże Ciało tradycyjnie o 11:30 odbędzie się Msza Święta, a po niej procesja ulicami miasta. Wieczorem około godziny 17:30 na skwerku

pomiędzy Ratuszem a Kościołem „Na górce” odbędą się dalsze uroczystości związane ze świętem. Nowością będzie uliczna ewangelizacja. Na początek koncert uwielbienia, wspólna modlitwa, a potem swoje świadectwa dadzą osoby świeckie. Pod namiotem będzie można porozmawiać zarówno z księżmi, jak i z osobami świeckimi, które udzielają się we wspólnotach w parafii. Ma być to święto radosne, pełne tańca i dobrej zabawy. Całość zakończy koncert hiphopowy zespołu Muode Koty. Ma to być dzień, gdy osoby, którym zazwyczaj nie jest po drodze z Kościołem, będą mogły do niego wrócić. Będzie możliwość spowiedzi, nie tylko tradycyjnej, ale również w formie rozmowy. W Kościele „Na górce” będą modlitwy w intencjach, jakie zgłoszą parafianie i tradycyjne uwielbienie Najświętszego Sakramentu. Ksiądz Jakub Biernacki, główny organizator nie ukrywa, że całość jest zainspirowana Koncertem Uwielbienia, jaki co roku odbywa się w Lublinie, gdzie ludzie gromadzą się na placu Li-

PRZYGODY TEODORA odc. 2 Bezsenność w śmieciach

W Gminie śmieci mamy w brud... I zapachów - co za smród. Gmina pięknie odpowiada - z tymi śmiećmy to przesada. Kolorowo i przejrzyście - świeci słonko promieniście. Worek stoi jeść nie woła, to mieszkańca boli głowa. Czy odbiorą, czy wywiozą myśli każdy późną nocą. No i tkwimy w tym problemie. Gorzej że już świt widnieje. Czasem czerwień dostaniemy, znak to... Coś się ociągamy lub też władzę olewamy. Gmina patrzy, liczy, woła - no ładujcie tu do wora. Byle dobry miał kolorek bo się znowu zrobi korek. Głowa puchnie, nos przytyka ot problemy podatnika. Wieści niosą gmina przednia, rozwój, kasa, inwestycje. Lecz wybory są już bliskie. Oby śmiecie, wory, znoje dały sygnał... ja... ćwierkole... Dość już tego. Róbmy swoje zagłosuje na Ich Troje... Lesznowola, 201 8 rok

tewskim, a zespół TGD animuje spotkanie ewangelizacyjno-modlitewne. W Górze Kalwarii całość poprowadzą młodzi ludzie związani z parafią. Jest to forma wyjścia do ludzi z nowoczesnym Kościołem. Ewangelizacja według księży marianów to głoszenie dobrej nowiny, Ewangelii w dostosowaniu do potrzeb dzisiejszego świata. To powrót do tego, co robił Pan Jezus: znając środowisko, w którym jest, wiedział jak głosić dobrą nowinę. Dzisiejszy człowiek ma inne uwarunkowania, problemy, jak choćby 30 lat temu. Stąd też decyzja Rady parafialnej na nie zamykanie się w salce parafialnej w wąskim gronie, a na wyjście do ludzi. 13 czerwca będzie odpust świętego Antoniego. W weekend 16-17 czerwca w ogrodach parafialnych (za kościołem parafialnym) mszą świętą o 11:30 rozpocznie się parafialne święto rodziny. Jak co roku dzieci będą mogły się pobawić w ogrodach, a dorośli wypić kawę czy zjeść kiełbaskę z grilla. Będą tańce, zumba i piknikowa atmosfera. Wszystko,

aby poczuć się jedną, wielką i parafialną RODZINĄ. Informacje o wszelkich parafialnych wydarzeniach można na bieżąco znaleźć na stronie internetowej: www.gorakalwaria.marianie.pl

ZAPROSZENIE NA KONCERT

Zapraszamy na koncert „BĄDŹ NARZĘDZIEM” dla Dominiki i Filipa, na którym będziemy zbierać fundusze na Ich dalsze leczenie i rehabilitację. Gorąco liczymy na Wasze liczne przybycie i otwarte serca. Wierzymy głęboko, że tegoroczny Dzień Mamy będzie Naszym Wspólnym prawdziwym Świętem Radości i Miłości.


5

KONSTANCIN W MOICH WSPOMNIENIACH Jestem członkiem Batalionu „Mączyńskiego”.

W nastroju egzekucji, łapanek, obozów, mordów, krematoriów, dyscypliny, braku możliwości nauki, braku żywności – przeżyliśmy 2 lata.

•• STACJA HISTORIA - Barbara Żugajewicz-Kulińska -

łam się dorosłą. Na pierwsze wyznaczone spotkanie /tajne/ moje długie warkocze upięłam na głowie – w „koronę”. Poczułam się starsza. Kilka dni później na moim pierwszym konspiracyjnym zebraniu poznała kilka koleżanek. Były starsze o 4 - 5 lat, a pani pielęgniarka prowadząca kurs pielęgniarski miała może 30 lat. Spytała, jaki obrałam sobie pseudonim, jakim będą się wszyscy do mnie zwracać. „Zula” - powiedziałam, a ona mnie spytała: dlaczego „Zula”? To jest moja ulubiona śpiewaczka – odpowiedziałam. A skąd ją słyszałaś? - zapytała. Z płyty gramofonowej – odpowiedziałam.

Podziemna Polska żyła, rozwijając coraz obszerniejsze sfery konspiracji. Polacy zaczęli wiązać się początkowo w niewielkie, następnie w coraz większe grupy „buntowników”. Pozostali przy życiu młodzi, ale już doświadczeni wojną Wojskowi – stanęli na czele podziemnych organizacji wojskowych. Na naszym terenie takim zjawiskiem był por. Florian Kuskowski – prawnik. To On i Jego przyjaciele zorganizowali na naszym terenie początki Batalionu N.S.Z. /Narodowych Sił Zbrojnych/, który w ciągu 2 lat liczył ok. 400 podziemnych żołMoje nowe koleżanki były miłe, nierzy i sanitariuszek (64). ładne i dobrze ubrane. Jak dorosłe panie – pomyślałam. Miały piękne do pół łydki Do mojego Taty coraz częściej spódnice, białe bluzeczki i różnych fasoprzychodzili młodzi mężczyźni. Prowa- nów żakieciki. Miały pantofle na koturdzili „tajemne rozmowy przy zamknię- nach – bardzo wówczas mocne i każda trzytych drzwiach”. Miałam wówczas 14 lat, mała w garści torebkę. Od razu pomykiedy zaczęłam podsłuchiwać rozmowy. ślałam, że są tak ładne ubrane, ponieważ Doszłam do wniosku, że dotyczą one taj- są starsze, pracują i mają pieniądze. Ja bynych planów uwolnienia Polski od Niem- łam ubrana skromniej, w dziewczęce sanców. Bardzo mnie to zainteresowało i chcia- dałki, marynarską bluzeczkę i w króciutłam brać w tym udział. 17 czerwca 1942 ką spódniczkę. Po powrocie do domu roku złożyłam przysięgę wierności i po- wszystko opowiedziałam mamie i następsłuszeństwa oraz wypełniania rozkazów nego dnia sprawa została przedstawiona w obronie Ojczyzny. W tym dniu poczu- Żydówce, którą ukrywało moje wujostwo.

Żydówka była krawcową i szyła pięknie. Materiały odzieżowe były w sklepach, a więc bez problemu mój obraz i wygląd znacznie się zmienił. Jesienią dostałam od mamy jesionkę, a zimą futro. Futerko nosiłam kilka lat. Na zimę do futerka zrobiono mi modne czarne cholewy. Były ładne – ale trochę ciasne. Też długo w nich chodziłam – kilka lat. Latem mama zafundowała mi piękne „koturny” na korku. Były na skórzanych podeszwach, a całość na korku. Przód z zamszu, w kolorze wiśni. Piękne. Każda z moich koleżanek musiała je obejrzeć, a nawet dotknąć. Te piękne letnie pantofle przeżyły ze mną kilka lat. Zimy okupacyjne były trudne. Niedogrzane mieszkania. Ubrania trudno było uszyć samej i trudno było zdobyć coś do przerobienia. O futrach nie można było nawet marzyć. Przeróbki z Mamy czy Taty przedwojennego okrycia zostały zrobione dwa lata temu. Ten problem za-

wsze mógł rozwiązać bazar. W Warszawie bazarów było wiele. Wystarczyło tam kupić futrzaną mufkę – a już można było z jej futra ozdobić stare palto lub jesionkę. Na bazarze można było kupić wszystko. Ubrania różnego sortu, obrazy starych malarzy, piękną porcelanę, stare swetry, które prułyśmy i robiłyśmy z niego szal i rękawiczki (i pistolet też). Sprzedawali to mieszkańcy zniszczonej Warszawy lub szabrownicy, którzy okradali zniszczone, ale bez właścicieli mieszkania. Kolejnym problemem był brak mydła. Każda pani domu mydło robiła sama. Oto przepis na doskonałe mydło do mycia i do prania: Łój + kalafonia + soda kaustyczna + ług + kilka kropel przedwojennych perfum lub wody kolońskiej. Zagotować. Wylać do brytfanny od ciasta. Wystudzić. Klasa!

MÓJ PRZYJACIELU

Przyjaciela poznaje się po miłości, obyczajach, obliczu i czynach. To znane przysłowie bardzo dobrze oddaje ideę, która przyświecała koncertowi charytatywnemu Antoniny Krzysztoń w duecie z Marcinem Majerczykiem, który miał miejsce w Centrum Kultury w Piasecznie. Ten wspaniały koncert nie odbyłby się bez inicjatywy nauczycieli z Ośrodka Szkolno — Wychowawczego w Piasecznie. To dzięki gorącemu sercu artystów i kadry nauczycielskiej SOSW-u udało się pomóc rodzinie pana Andrzeja Orlińskiego. Trzeba jednak pamiętać, że była to jednorazowa akcja, a pan Andrzej nadal potrzebuje naszego wsparcia w walce o powrót do pełni zdrowia.

•• POCIĄG DO KULTURY - Kamil Myszyński -

Rok walki o zdrowie

Mąż choruje od 2017 roku. Niestety stan jego zdrowia jeszcze się pogorszył – rozpoczęła naszą rozmowę pani Renata Tkaczyk, żona pana Andrzeja. - Jest bardzo ciężko, bo pieniądze się kończą. A leki są bardzo drogie- mówiła tuż przed koncertem. Na szczęście na pomoc przyszły koleżanki z pracy pani Renaty, nauczycielki Ośrodka Szkolno Wychowawczego w Piasecznie. - Zadzwoniły do mnie w tej sprawie, że jest taka sytuacja związana z chorobą pana Andrzeja Orlińskiego i że chcą bardzo pomóc tej rodzinie – mówiła Kinga Krupa, prezes Fundacji Pomóż Dorosnąć. Wspólnymi siłami, nauczycieli, fundacji i Centrum Kultury w Piasecznie, udało się zorganizować wspomniany koncert charytatywny Antoniny Krzysztoń w duecie z Marcinem Majerczykiem. Jednak trzeba pamiętać, że była to jednorazowa akcja, a pomoc potrzebna jest cały czas. - Można

dalej wspierać pana Andrzeja. Darowizny można przekazywać poprzez wpłaty na konto fundacji Pomóż Dorosnąć: 21 1090 1694 0000 0001 1008 2174 W tytule przelewu należy wpisać: „dla Andrzeja Orlińskiego”. Darowizny są przez fundację sukcesywnie przekazywanie rodzinie pana Andrzeja – zachęcała do niesienia pomocy Kinga Krupa, prezes Fundacji Pomóż Dorosnąć.

Maciupeńka cegiełka

Aby zebrać środki finansowe na dalsze leczenie i walkę z chorobą nowotworową dla pana Andrzeja Orlińskiego, rodzina i przyjaciele tuż przed koncertem sprzedawali cegiełki w cenie 25 zł. Także artyści dołożyli swoją maciupeńką cegiełkę do tego wspaniałego dzieła. - Kiedy zadzwoniono do mnie z prośbą o występ dla pana Andrzej Orlińskiego, to oczywiście obydwoje z Marcinem Majerczykiem się zgodziliśmy i cieszymy się, że byliśmy razem. Bo wydaje się nam, że takie wsparcie, że jesteśmy, że pamiętamy, jest bardzo istotne – mówiła Antonina

Krzysztoń. Która jeszcze bardzo długo po koncercie rozdawała autografy i rozmawiała ze swoimi fanami. Rodzina pana Andrzeja Orlińskiego w ogóle nie prosiła o pomoc. Tę po-

mocną dłoń wyciągnęli do nich współpracownicy pani Renaty Tkaczyk z Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w Piasecznie. - Dziękuję za wsparcie, które otrzymałam - mówiła wzruszona całą akcją.


6

PRZYSTAŃ CORAZ BLIŻEJ

Ośrodek Brzanka, port w Górze Kalwarii, plaża miejska i port w Królewskim Lesie to miejsca, które w ostatnim czasie wzbudzają zainteresowanie części mieszkańców oraz samorządowców. Czy w najbliższym czasie doczekamy się miejsc nad Wisłą, w których będziemy mogli spędzić wolne chwile?

•• GÓRA KALWARIA - Paweł Uśniacki -

O potrzebie „zbliżenia” Góry Kalwarii do Wisły wspominano od dawna, najczęściej przy okazji wyborów. Szumne zapowiedzi rewitalizacji nadwiślańskiej infrastruktury pozostawały jednak bez dalszych działań. Działo się tak pomimo tego, że piaseczyński WOPR zgłaszało problemy z wodowaniem łodzi oraz potrzebę posiadania odpowiedniej bazy. Sytuacji nie zmieniło nawet kilkukrotne zgłoszenie przez woprowców projektów rewitalizacji przystani Brzanka i jej adaptacji na potrzeby ratownictwa. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy trzy lata temu pasjonat mieszkający w Górze Kalwarii zaczął na własną rękę lobbować na rzecz zagospodarowania nadrzecznych terenów. Dzięki znajomościom w środowisku wodniaków, do miasta udało zaprosić się znanego podróżnika Aleksandra Dobę, który poparł budowę przystani. Wizyty u burmistrza miasta i w Starostwie powoli zaczęły przynosić rezultaty. Prym w działaniach na rzecz powstania przystani i centrum ratownictwa wiedzie samorząd powiatu. Rokrocznie na ten cel przeznaczane są środki, dzięki którym udało się wymierzyć działkę w okolicy portu oraz przygotować koncepcję zagospodarowania terenów nadrzecznych. Jak poinformował naszą redakcję wicestarosta Arkadiusz Strzyżewski, w tym roku Starostwo zaplanowało montaż pomostu w górskokalwaryjskim porcie. Aktualnie urząd oczekuje na pozwolenie, od właściciela posesji (w imieniu Skarbu Państwa, które jest właścicielem działki, zarządza nią piaseczyńskie Starostwo). Z informacji, które otrzymaliśmy, poczyniono już starania w kierunku przejęcia nieruchomości na własność. Koncepcję zagospodarowania terenów wzdłuż Wisły przygotowało na zlecenie władz powiatowych piaseczyński WOPR. Głównymi punktami Szlaku Nadwiślańskiego Urzecza, według założeń, byłyby porty w Królewskim Lesie i Górze Kalwarii oraz ostroga w Gassach, gdzie można byłoby zakończyć spływ, skorzystać z przeprawy promowej lub uzyskać informacje. Oprócz turystyki związanej bezpośrednio z wodą, autorzy koncepcji przewidzieli utworzenie infrastruktury dla turystyki pieszej, rowerowej i jeździeckiej. Nie zapomniano również o wędkarzach, którzy z uroków Wisły korzystają najczęściej. Oryginalnym pomysłem jest propozycja utworzenia nowego szlaku kajakowego na rzekach Czarnej i Cedron. Ponadto przewidziano stworzenie punktów widokowych na ostrogach w Brzuminie i Górze Kalwarii oraz przy ujściu Jeziorki.

Koncepcja została pomyślana tak, by w miarę możliwości wykorzystać istniejące już obiekty i tym samym zredukować koszty, jakie samorządy będą musiały ponieść w trakcie prac modernizacyjnych. Ciekawym rozwiązaniem jest również podzielenie inwestycji, aż na trzy jednostki samorządowe. Za rewitalizację portu w Królewskim Lesie odpowiadałaby gmina Góra Kalwaria, powiat już rozpoczął prace w porcie rzecznym w Górze Kalwarii, a ostatni punkt szlaku zostałby utworzony przez gminę Konstancin-Jeziorna. Podział zadań zwiększa szanse na sprawną realizację inwestycji. Centralnym punktem szlaku miałby stać się, w myśl projektu, port w Górze Kalwarii. Tu miałoby mieścić się centrum ratownictwa wodnego, pole namiotowe i kamperowe, boisko do gry w siatkówkę, ścieżki edukacyjne, plac zabaw dla dzieci, a nawet punkt gastronomiczny i wypożyczalnia sprzętu wodnego. W połączeniu z nieodległą plażą miejską (miałaby powstać przy ostrodze w Górze Kalwarii). Takie zagospodarowanie terenu, byłoby niemałą atrakcją dla mieszkańców i przyciągałoby niewątpliwie licznych turystów.

JAK ZJEŚĆ HOSTA

Cieniste i półcieniste zakątki naszego ogrodu często zamieszkują funkie z rodziny szparagowatych, których mnogość odmian — ich różne kolory i rozmiary — pozwala stworzyć ciekawe kompozycje. Dodatkowego koloru dodają ich fioletowe lub białe kwiaty.

Oprócz odtworzenia infrastruktury związanej ze sportami wodnymi, twórcy koncepcji zadbali o najdrobniejsze szczegóły. I tak na całej długości szlaku ma powstać oznakowanie oraz tablice informacyjne, w tym mapy szlaku, a nawet aplikacja na telefony. O ocenę koncepcji poprosiliśmy jednego z głównych „lobbystów” na rzecz utworzenia przystani Mariusza Cholewskiego, naszego redakcyjnego kolegę. Pytany o plany WOPR stwierdził, że jest to bardzo dobry projekt, i jedyne czego można by sobie życzyć, to jego szybkiej realizacja. Według Cholewskiego idealną sytuacją byłoby równoległe rozpoczęcie prac w Królewskim Lesie, porcie w Górze Kalwarii i na ostrodze w Gassach. Dzięki skoordynowanym działaniom w krótkim czasie udałoby się stworzyć zalążek szlaku, który od razu mógłby być wykorzystywany, a w późniejszym czasie rozbudowywany o kolejne elementy. Czy niszczejące obiekty doczekają się swojej drugiej młodości? Wydaje się, że dzięki piaseczyńskiemu WOPR i aktywistom realizacja założeń jest bliska, jak nigdy w ostatnich kilkudziesięciu latach. -----PARTNER LOKALNY-----

•• JADALNY OGRÓD Przygotowanie: - arch. krajobrazu Violetta Tatarowska Makaron ugotować, przyprawić solą i pieprzem na gorąco. Z łodyg usuIch naturalnym siedliskiem jest nąć cienką skórę u podstawy łodygi, umyć Azja Wschodnia, gdzie wiosną w lasach i pokroić na 5 cm kawałki. Boczek pozbierane są młode łodygi funkii. W Ja- kroić na paski 2 cm szerokości, posiekać ponii uprawiane są także na plantacjach cebulę, czosnek pokroić w plasterki. Rozi sprzedawane w sklepach. Do jedzenia grzać olej na patelni, czosnek, cebulę i łonadają się młode listki, zbierane do czerw- dygi podsmażyć z boczkiem. Na końcu ca oraz kwiaty. Łodygi przyrządza się jak spaghetti wymieszać, dodać trochę sosu soszparagi, a bardziej rozwinięte liście jak jowego. Posypać tartym serem. szpinak. Najprościej przygotować młode (nie w pełni rozwinięte), surowe liście z so- Deserowe risotto z kwiatami funkii: sem winegret. • 1/2 szklanki ryżu do risotto Spaghetti z młodymi łodygami funkii • 2,5 szklanki mleka (dla 4 osób): • 2 łyżki cukru z wanilią • 200 g młodych łodyg funkii • 1 łyżka oliwy • 300 g spaghetti Przygotowanie: • 100 g boczku W rondlu rozgrzać oliwę, dodać • 1 cebula ryż, podprażyć chwilę, wlać 1 szklankę mle• 2 ząbki czosnku ka. Pomału zagotować. Mieszając goto• sól, pieprz wać na malutkim ogniu, dolewać małymi • 1-2 łyżki oleju roślinnego porcjami mleko, aż ryż całkiem zmięk• 2 łyżki masła nie. Na koniec dodać cukier, rozmieszać • 2 łyżki sosu sojowego i przestudzić. Podawać udekorowane kwia• tarty ser tami funkii.


ZRYTE TŁOKI

22 kwietnia, niedziela, piękna słoneczna pogoda, a ja nie mam planów... Zaglądam na Facebooka, żeby sprawdzić, jakie imprezy odbywają się w okolicy: Moto Piknik w Wawrze, zlot kamperów nad Pilicą w Warce i Wrak Race w Mysiadle. Przypomniało mi się, że moi znajomi spod Piaseczna, kiedyś mi opowiadali, że startują w takich wyścigach, więc obrałem kierunek na Mysiadło.

•• GARAŻOWE REWOLUCJE - Mariusz Cholewski -

Przyjeżdżam pod bramę ogrodzonego terenu, obok mysiadłowskiego stawu, a tam dużo ludzi, mnóstwo kurzu podniesionego z ziemi, przez pędzące wraki. Bilet wstępu 5 zł to tyle ile wata cukrowa, a wrażenia sto razy lepsze! Dzwonię do moich znajomych, żeby zapytać, czy może startują w dzisiejszym Wrak Race? Odbiera Justyna i próbując przekrzyczeć ryk silników, mówi: Mariusz dawaj! Dawaj prędko do nas, to mnie zastąpisz jako pilota i pojedziesz z Danielem w wyścigu. Nie miałem zbyt dużo czasu, żeby się zastanowić nad propozycją, kiedy to po kilku minutach przymierzałem już swój kask i dostawałem instrukcję, jak się zachowywać podczas rajdu, co robić, a czego nie robić. Od razu zostałem skrytykowany za pomysł kręcenia wyścigu kamerką sportową z ręki, ale nie posłuchałem rad, co mnie później kosztowało zakwasami w mięśniach... Wystartowałem z ekipą Zryte Tłoki, Toyotą Corollą. Ale to, że była to Toyota, to się dowiedziałem od Daniela. Bo samochód nie posiadał lamp, zderzaków i był mocno pobijany, właściwie nie do rozpoznania... Ruszyliśmy ze środkowej pozycji, już po chwili jechaliśmy w takiej ilości kurzu, że chwilami widoczność wynosiła góra dwa metry. W życiu bym nie przypuszczał, że samochód i to taki stary, jest w stanie tyle wytrzymać i wykrzesać z siebie mocy... Nigdy wcześniej nie miałem styczności z Wrak Race i po raz pierwszy widziałem realne sceny z filmu TAXI, ale nie te dziejące się na lazurowym wybrzeżu we Francji, tylko w Polsce i to na torze w Mysiadle. Mieliśmy kilka stłuczek, kilka lotów w powietrzu i jedno przywalenie w karpę po ściętym drzewie. Wtedy pomyślałem, że to już koniec. Wydawało mi się, że straciliśmy miskę olejową... Jednak okazało się, że przywaliliśmy w karpę, wahaczem i miska była cała. W tym momencie zleciało już 15 minut naszego rajdu. Przez ten cały czas, miałem zaparty statyw o moje nogi dla malutkiej kamerki

sportowej. Niestety przyjaciele mieli rację, że był to kiepski pomysł z tą kamerką, bo ani kurz, ani grawitacja, ani siły odśrodkowe nie były sprzymierzeńcami w walce, o jak najlepsze filmowe kadry... A przez to, że miałem zajętą jedną rękę, nie miałem jak się trzymać w samochodzie i dlatego fruwałem po nim, niczym worek ziemniaków... Do tego przy przedostatnim okrążeniu złapaliśmy kapcia, ale mieliśmy na tyle dobry czas, że pomimo spowolnienia, udało nam się ukończyć wyścig i dostać się do ścisłego finału.

MOTORYZACYJNY MAJ

22 kwietnia odbyła się XXI edycja Mazowieckiego Wrak Race'u zorganizowana przez portal motoryzacyjny motopiaseczno.pl i Japa Team na torze w Mysiadle. Pogoda wszystkich mile zaskoczyła, co zaowocowało dużą liczbą kibiców, którzy dopingowali 120 załóg zmagających się z nierównościami toru, kurzem i rywalami. Impreza była podzielona na 3 klasy: kobiet, serię i madmax, czyli auta, które mają wzmocnioną karoserię i zawieszenie. Rywalizacja była bardzo zacięta, w każdej z klas, a poziom zawodników bardzo wyrównany. Nasza lokalna impreza wyrosła dzięki organizatorom na największą i najlepiej zorganizowaną imprezę tego typu. Gratulujemy i zapraszamy, w ich imieniu na kolejną, już XXII edycję MWR 17 czerwca do Mysiadła.

•• AUTOMOBILKLUB - Łukasz Cabaj -

Wiosna w tym roku rozpieszcza nas piękną pogodą i wręcz letnimi temPodczas przerwy i w oczekiwa- peraturami, nic więc dziwnego, że właniu na wielki finał, uzupełniliśmy płyny ściciele pojazdów, które na co dzień stoją w samochodzie, umyliśmy czarne od ku- w garażach, szopach czy stodołach coraz rzu twarze. Daniel wymienił w tym cza- częściej decydują się na przejażdżki i wysie, dwa koła i coś poprawił przy stacyj- jazdy na różnego rodzaju zloty. Jedną z tace. Niestety nie była to gruntowna na- kich imprez jest co dwutygodniowy spot prawa, o czym mieliśmy się przekonać w Nowej Iwicznej, zorganizowany przez już za chwilę w finale. Wystartowaliśmy! grupę Nowa Iwiczna Classic Car. Jako Okazało się, że w półfinale Daniel oszczę- Automobilklub Piaseczyński objęliśmy padzał Toyotę, żeby dać czadu teraz w wiel- tronat honorowy nad tą imprezą i wspiekim finale. Wszystko, co wcześniej prze- ramy tę inicjatywę w jej dalszym rozwożyłem w tym wraku, w finale było jesz- ju. W kwietniu odbyły się już dwa spoty, kocze bardziej spotęgowane... Zawrotna szyb- lejny planowany jest na 18 maja. kość, zderzenia z innymi autami... Niestety podczas jednego z lotów, po wybiMaj będzie wyjątkowym mieciu się z muldy, wyleciał nam kluczyk ze siącem pod względem imprez motoryzastacyjki, a po wylądowaniu zgasł silnik... cyjnych. Nasz Automobilklub PiaseczyńDaniel szybko odszukał kluczyk na pod- ski będzie miał swoją strefę podczas tełodze i po chwili braliśmy dalej udział gorocznej edycji Oldtimer Warsaw. To w tym szalonym wyścigu. Sytuacja z klu- już V edycja największych Targów Poczykiem jak bumerang powróciła kilka jazdów Zabytkowych w historii Polski! okrążeń później. Tym razem kluczyk W naszej strefie będziecie mogli zobaukrył się w piachu, który był na podłodze czyć auta naszych klubowiczów z sekcji Toyoty... Straciliśmy bardzo dużo cza- aut zabytkowych. Przy okazji będziemy su do reszty ekip, które nas wyprzedziły. zapraszać wszystkich miłośników motoDaniel stwierdził, że nie mamy już szans ryzacji na nasz Piaseczyński Motopiknik na dobry wynik i zjechaliśmy z toru... Polecam każdemu fanowi motoryzacji, udział we Wrak Race w Mysiadle. Co prawda, przez kilka następnych dni, czułem trudy tego wyścigu. Zakwasy, siniaki i prawa ręka, która robiła za statyw dla kamery, przypominały o trudach trasy i naszej walki z leciwą już Toyotą. Pomimo tych dolegliwości mam nadzieję, że będę miał jeszcze okazję w przyszłości wystartować. Może tym razem zasiądę za kierownicą wraka?

7

WYDAWCA - IWOG Sp z o.o. ul. Budowlana 7/2, 03-315 Warszawa NIP. 524 280 73 87 NAKŁAD - 10.000 ADRES REDAKCJI ul. Marzeń 9, 05-552 Łazy.

Charytatywny, który odbędzie się już 27 maja na targowisku miejskim w Piasecznie. Jak pisaliśmy już w poprzednim numerze będzie to największa impreza plenerowa, jaką do tej pory zorganizowaliśmy. Do współpracy przy motopikniku zaprosiliśmy mniejsze kluby i grupy z terenu Piaseczna i okolic, które będą miały swoje strefy. Będą m.in. strefy: oldtimerów, youngtimerów, aut polskich, aut z bloku wschodniego, aut amerykańskich, sportowych, wyczynowych, terenowych, tuningowych i jednośladów. W ramach motopikniku będą zorganizowane dwa rajdy: I Piaseczyński Rajd Pojazdów Terenowych we współpracy z grupą Offroad Piaseczno oraz IV Piaseczyński Rajd Pojazdów Zabytkowych we współpracy z Radkiem Brzozowskim, właścicielem ponad 30 -tu zabytkowych pojazdów i założycielem Muzeum Techniki im. Władysława Drybsa. Cały czas szukamy chętnych do współpracy klubów, grup i pojedynczych osób, które będą chciały pomóc przy organizacji tak dużego przedsięwzięcia, jakim jest organizacja motopikniku. Zainteresowanych prosimy o kontakt na adres e-mail: biuro@akpiaseczynski.pl (Foto: Szymon Zając) REDAKTOR NACZELNY Kamil Myszyński, Z-ca REDAKTORA NACZELNEGO Paweł Chorzempa, GRAFIKA I SKŁAD Kamil Myszyński, KOREKTA - Paweł Chorzempa, RYSUNKI - Tadeusz Krotos, KONTAKT - tel. 572-262-973 e.mail. redakcja@stacjapoludnie.info


8

LECZYMY LUDZI MUZYKĄ

Przed nami już szósta edycja kultowej imprezy Housepital. Specjalnie dla was przeprowadziliśmy wywiad z organizatorem tego eventu - DJ ROSĄ.

DJ ROSA

najlepszym przykładem — budujemy dwie sceny. Sama nazwa festiwalu suge- Kamil Myszyński ruje, że gramy tylko muzykę House. Jednak temu gatunkowi bardzo bliskie jest Już 26 maja startuje szósta edycja Techno. Głównie dzięki podobnemu temHousepital. Jakie niespodzianki przygo- pu i wyraźnej stopie perkusyjnej w aranżatowałeś dla fanów muzyki House z po- cjach. Jak tylko budżet będzie pozwalać, wiatu piaseczyńskiego? to będę wszystko jeszcze bardziej rozszerzać. Tak, jest to szósta edycja festiwalowa, jednak nie szósta w ogóle... Na początku, W kwietniu odszedł od nas, jeden z najkiedy raczkowaliśmy, organizowałem even- większy DJ-ów i producentów świata ty w Domu Kultury w Piasecznie przy — Avicii. Czy chcesz podczas swojego ulicy Kościuszki 49. Szybko jednak za- występu na Housepitalu, oddać cześć tzw. częło rosnąć zainteresowanie tym wyda- tribute, Timowi Berglingowi? rzeniem, dlatego zebraliśmy budżet i wy- Miałem nadzieję, że nikt na to nie wpadszliśmy w plener. Największą niespo- nie i będę mógł zrobić swego rodzaju dzianką dla fanów muzyki elektronicznej niespodziankę i oddać mu hołd. Niesajest w tym roku, druga scena, w zupełnie mowite, że o tym pomyślałeś! Skoro to nowym klimacie... Zagości na niej mu- pytanie już padło, to muszę na nie odpozyka Techno, która w ostatnim czasie wy- wiedzieć: Tak, mam taki plan. Chcę zajątkowo mocno wróciła do łask. Nowa grać trzy utwory, z jego najbardziej scena stanie na dopiero, co odnowiony znanego repertuaru i powiedzieć parę skwerze Kisiela. Główną gwiazdą Tech- słów na temat tego, że odszedł od nas no Stage, będzie ikona underground’owej przedwcześnie... Było to bez wątpienia muzyki – Angelo Mike. spowodowane, zbyt dużą sławą, którą osiągnął w zawrotnym tempie i kłopotaW piątej jubileuszowej edycji House- mi zdrowotnymi. Był jednym z moich najpitalu gwiazdą wieczoru był polski pro- większych idoli. Pokój jego duszy. ducent C-Bool, którego kawałki są słuchane przez miliony Polaków. W tym Kiedy możemy się spodziewać twoich noroku na piaseczyńskiej scenie zagra ko- wych produkcji, kawałków? lejna gwiazda, niemiecki producent Zdecydowanie na tej edycji Housepital’u! Marc van Linden. DJ, który jest znany Nagrywam solowe piosenki, a dodatkopolskim klubowiczom ze sceny Sunrise wo pracuję z MELO.KIDS (headlinerem Festival w Kołobrzegu. Tylko po tym tegorocznej edycji) nad singlem z anglowidać, że osiągnąłeś olbrzymi sukces ja- języcznym wokalem. Premiera planowako organizator Housepitalu. na jest właśnie na 26 maja, wiadomo gdzie! Dziękuję, faktycznie zaproszenie rok temu C-Bool’a, było strzał w przysłowio- Jak chciałbyś zachęcić fanów muzyki elekwą dziesiątkę! Połowa kraju, wtedy nuci- tronicznej, klubowej do przyjścia na teła przeboje Grzegorza pod nosem. Jego goroczny Housepital? muzyka była najczęściej graną w radiu Wstęp jest darmowy i dostępny dla każi telewizji. Osiągnął niepodważalny suk- dego, bez wyjątku. Impreza jest festiwaces muzyczny, a mi się udało go ściągnąć lem dziennym, co dodatkowo potęguje do naszego ukochanego Piaseczna. W tym klimat zabawy pod gołym niebem, w saroku, poza Marc Van Lindenem z Nie- mym centrum miasta. Poza muzyką przymiec, zagra jeszcze zamaskowany duet gotowaliśmy wiele innych atrakcji. Tutaj MELO.KIDS z Warszawy i Angelo Mi- nie chcę wszystkiego zdradzać, aby każke. W tym roku na Housepitalu zagra, aż dy mógł przyjść na event i zobaczyć całe 10 DJ'ów! To kolejny, nowy rekord. to muzyczne show. Impreza oczywiście jest bardzo bezpieczna, z uwagi na proCzy chciałbyś, aby na scenie Housepitalu fesjonalną ochronę i moje bardzo silne zagościły inne odmiany muzyki klubowej? stanowisko antynarkotykowe. Tutaj leczyTak, zdecydowanie! Ten rok jest tego my ludzi muzyką!

•• POCIĄG DO KULTURY

W DOMYŚLE •• FELIETON - Paweł Chorzempa -

„Mówimy – Lenin, a w domyśle – partia, mówimy – partia, a w domyśle – Lenin.” Tymi słowy sławił wodza i partię tow. Włodzimierz Majakowski. Jako że Polska Rzeczpospolita Ludowa była najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym, toteż szybko ktoś podsumował, że „no tak, oni zawsze mówią co innego, niż myślą”. Do wspomnień tych zainspirowała mnie sytuacja w Radzie Powiatu, gdzie kwitnie sojusz PO z PiSem. Opinię kto jest w tym związku Leninem, kto partią, pozostawiam szanownym Czytelnikom, pewne jest natomiast to, że głosujący na PO w domyśle głosują na PiS i vice versa. Przedstawiciele jednej i drugiej partii, którzy na scenie politycznej zwykle toczą „krwawe” walki plemienne, tu zgodnie trzymają łapę na powiatowym majątku. Majątku tego zresztą ciągle ubywa, bo wyprzedawany jest bez sensu. Nieoceniony Cyryl Parkinson przewidywał roczny wzrost zatrudnienia w dowolnym urzędzie na ok. 5-6% rocznie (niezależnie od zadań tego urzędu). Jako przykład podawał angielskie Ministerstwa Kolonii, które na początku liczyło ok. 370 osób, by w miarę utraty kolonii przez Wielką (niegdyś) Brytanię rozrosnąć się do prawie 1700 urzędników w 1954 r. Powiat Piaseczyński jest znacznie lepszy i zwiększył zatrudnienie o ok. 50% w tej kadencji. Samo wynagrodzenia pracowników kosztowało nas niecałe 9 mln zł rocznie na początku, a obecnie już ok.14 mln zł. Jak z „Prawa Parkinsona” wiadomo, do zarządzania nie jest potrzebne to, czym się zarządza. Jeśli więc cały majątek zostanie wyprzedany albo Sejm zdejmie z powiatów wszystkie zadania ustawowe z wyjątkiem np. promocji powiatu, to liczba urzędników będzie i tak rosnąć. No, chyba że wyborcy PiS przestaną głosować na w domyśle PO, a fani PO nie zagłosują w domyśle na PiS. Najwięcej pieniędzy Powiat wydaje na drogi i na edukację. Na edukację warto wydawać każde pieniądze, bo to najlepsza inwestycja. Braki w edukacji skutkują inwestycjami drogowymi z serii „inżynier płakał, jak zobaczył swoje dzieło”. Objawia się to niemal na każdej drodze, wszystko jedno, czy na gminnej, powiatowej, czy krajowej. Jeśli chodzi o tę ostatnią, to nowo dobudowany lewoskręt na Puławskiej od początku swego istnienia jest zagrodzony, bo tamtejsze przejście dla pieszych przez 2 pasy bywa… śmiertelne, a że teraz już przez 3, to byłaby to walka o życie i już muszą być światła. Niesamowite, chłopaki już chcieli oddać nową inwestycję, a tu jakieś złe duchy namalowały to przejście cichcem ciemną nocą;-). I tak od pół roku najtęższe umysły zastanawiają się, co z tym zrobić. Ostatnim pomysłem władz powiatowych jest uczynienie ul. Chyliczkowskiej dwukierunkową. Wyjazd z Piaseczna odbywałby się więc jednym pasem. No cóż, ten „wyjazd” to za dużo powiedziane. Raczej wystój. Pewnie najsensowniej byłoby drogę poszerzyć (i odpowiednio przeprojektować sygnalizację świetlną), ale budowa drogi jest u nas 2 razy droższa, niż w Kaliforni, więc pewnie przyjdzie nam poczekać, aż Powiat Piaseczyński stanie się kolejnym stanem USA. Wróćmy jednak do dosyć egzotycznej koalicji w Radzie Powiatu. W miłości PO-PiSowej bywają dni burzliwe. Miłośników brazylijskich seriali odsyłam do protokołów posiedzeń Rady Powiatu, a także do protokołów Komisji Rewizyjnej. Streścić to można mniej więcej tak: W odcinku którymś, dla urozmaicenia akcji, postanowiono odwołać Starostę. Wątek ten będzie się przewijał przez wiele następnych odcinków i ma swoje źródło w działaniach wspomnianego. Starosty z PiS nie udało się odwołać. Pasjonująca intryga dokonuje jednak zwrotu akcji i większość w Zarządzie Powiatu przejmuje PO. W tym celu radny PiS doprowadza do odwołania jednego z członków Zarządu, a statut zostaje zmieniony tak, by większość miała PO. Wszystko jasne? Nie? Hmm, nie dziwię się. Na razie zaczyna to trochę przypominać wierszyk Andrzeja Waligórskiego: „Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska. Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!” Skojarzenie właściciela kopalni z nazwiskiem Burmistrza jest przypadkowe. Chyba;-) Może tę całą wojenkę warto przy najbliższych wyborach przerwać i obie (a najlepiej wszystkie) partie pragnące przenieść swoje ogólnokrajowe zwyczaje do samorządu kopnąć w… no wiecie Państwo w co. W domyśle.

Stacja poludnie 015 maj 2018  

W majowym wydaniu Gazety Lokalnej Stacja Południe przeczytacie: Konstancin-Jeziorna: "Schronisko na ziemi niczyjej", "Wszyscy jesteśmy muzyk...

Stacja poludnie 015 maj 2018  

W majowym wydaniu Gazety Lokalnej Stacja Południe przeczytacie: Konstancin-Jeziorna: "Schronisko na ziemi niczyjej", "Wszyscy jesteśmy muzyk...

Advertisement