Page 1

• LESZNOWOLA • PIASECZNO • KONSTANCIN-JEZIORNA • GÓRA KALWARIA • USTANÓW •

GAZETA BEZPŁATNA - POWIAT PIASECZYŃSKI - LUTY - NUMER 12/II/2018 - ISSN 2544-185X

BETLEJEM POLSKIE

„BETLEJEM POLSKIM” - Środowiska Patriotyczne w Konstancinie-Jeziornie zainaugurowały Jubileusz Stulecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości. „... Tylko jeden naród trwa w milczącym uporze. Żyje w ojców wierze — zwyczajów dawnych strzeże. Każdy z nich buntownikiem! Buntem są pacierze! Bunt im z oczu wyziera, w buncie żyje lud cały — z buntem w sercu umiera...”

•• KONSTANCIN-JEZIORNA - Agata Gregorczyk-Janik -

Duch narodu

wypełniona prawie do ostatniego miejsca ze wzruszeniem i owacjami na stojąco dziękowała wszystkim Artystom - „Cała sztuka zrobiła na nas ogromne wrażenie, trudno uwierzyć, że wykonawcy to po prostu nasi sąsiedzi, żadni profesjonaliści — ponieważ grali na najwyższym poziomie. Również misternie dopracowane stroje historyczne i charakteryzacja — wszystko było wspaniałe, a treść wyjątkowo trafiona i zawsze aktualna” - Komentarze w takim tonie pojawiały się j eszcze długo w internecie, na ulicy i w Ochronce — świadczą o tym, iż społeczeństwu bardzo potrzebna jest tego typu Sztuka, przede wszystkim młodzieży, której nie zabrakło na widowni, a dla której jak sami przyznają — była to bardzo ciekawa lekcja historii. Pisałam już o tym przy okazji wystawienia przez siostry Widowiska o Fatimie w maju zeszłego roku, tym bardziej się cieszę, że mogliśmy w ten sposób zainaugurować bardzo ważny jubileusz Odzyskania przez Polskę Niepodległości — rok 2018.

Polski upór, czasami milczący, czasami narastający aż do kolejnego powstańczego wybuchu, ale zawsze ten sam silny i niezależny, zbudowany na trzech słowach: Bóg, Honor, Ojczyzna. Ten Duch Narodu Polskiego powiał i wybrzmiał w Konstancinie-Jeziornie podczas jasełek patriotycznych według Lucjana RyFOTO: Andrzej Piętka dla, przygotowanych przez Rodziny zwiąmaliśmy się „Matczynej Sukni” Najja- ciela. „Gdzie Krzyż na ścianie, gdzie zane z Ochronką im. bł. Edmunda Bojaśniejszej Pani, Królowej Polski, z modli- chleb szanujemy, tam jeszcze Polska — nowskiego w Konstancinie- Jeziornie i stotwy czerpaliśmy siłę i moc przetrwania, póki my żyjemy” - wybrzmiały na końcu warzyszenie Wszechnica Konstancińska. a szacunek i przywiązanie do wartości sztuki słowa wyśpiewane przez pięcioWielopokoleniowe widowisko muzyczOjców, stały się silnym fundamentem letnią Jasię, pięknie podkreślające sens i sine, które mogliśmy podziwiać w wigilię naszej tożsamości. Jasełka „Betlejem Pol- łę pozornie małych gestów, tych wyniŚwięta Trzech Króli, uświetnione wspaskie” z dopisywanymi kolejnymi akcen- kających z miłości do Ojczyzny i z traniałą oprawą muzyczno-chóralną scholi tami doprowadziły widzów aż do współ- dycji chrześcijańskiej, których w domu NieBoTak ze Słomczyna, było nie tylko czesnych czasów, w których to finałowa uczyła nas Babcia, Mama, a których tepięknym misterium Narodzenia Pańskiescena ukazała Polską Rodzinę przycho- raz my uczymy swoje dzieci.. go, ale przede wszystkim żywą i piękdzącą do szopki z doświadczeniem dnia ną lekcją historii Polski od czasów paszarego, codziennego, składając wszyst- Wzmocnione więzy nowania ostatniego króla Piastowskiego, kie swoje troski i radości, prosząc o siły Całość dopełniły piękne stroje, poprzez najważniejsze powstania i wojw wychowywaniu przyszłych pokoleń charakteryzacje, militaria oraz profesjony aż do czasów współczesnych. Jasełka "Betlejem Polskie" We wstępie do „Betlejem Pol- Polaków i ofiarowując swoje dzieci — nalny zespół muzyków wraz z chórem Owacje na stojąco skiego” ks. Szymon Kulwicki związany dzisiejszych „Polskich Rycerzy”. Tak sa- — schola NieBoTak ze Słomczyna. ZaNa scenie wystąpiło przeszło 30 z konstancińską Ochronką podkreślił, jak mo ważne były dary trudów wojennych, angażowanych w całe przedsięwzięcie byosób wśród nich najmłodsi — pod- trudną była droga ku upragnionej Wol- zdobytych sztandarów, skarbów i mieczy ło dziesiątki osób, których wielka ofiaropieczni Ochronki prowadzonej przez ności i że była ona zarówno wywalczo- składanych w wotum u stóp Jezusowej ność wraz z profesjonalną grą aktorską Siostry Służebniczki Niepokalanego Po- na, jak i wymodlona. Nas Polaków trud- Matki, jak szczera rozmowa matki — i muzyką złożyły się na wielki sukces teczęcia Najświętszej Maryi Panny. Wi- no złamać, a w najtrudniejszych dziejo- Polki i wciąż aktualna i szczera radość go projektu. downia Konstancińskiego Domu Kultury wych chwilach kurczowo i z pokorą trzy- dzieci z Narodzonego w szopce Zbawi- / dalsza część str. 2/ -----REKLAMA-----

AGENT UBEZPIECZENIOWY Ubezpieczenia komunikacyjne Paweł Kaczmarek AC/OC tel. 602-457-641

Ubezpieczenia mieszkań i domów

ubezpieczeniaunity.pl

OC FIRM


AKTUALNOŚCI

2 Patriotyczno-chrześcijańska sztuka połączyła wiele środowisk, stowarzyszeń i grup a praca przy jej tworzeniu zintegrowała i wzmocniła więzy wśród mieszkańców Konstancina. /dokończenie str. 1/

FOTO KĄCIK ADASIA

To nie jedyne wydarzenie, które stowarzyszenie Wszechnica Konstancińska wraz z Grupą Pod Prąd oraz innymi występującymi rodzinami planują przygotować w tym jubileuszowym 2018 roku.

Akcja: Na ratunek

W dniu 20 stycznia br. siedząc sobie przy oknie i obserwując ptaki, nagle coś uderzyło w szybę po gonitwie krogulca. Szybka reakcja taty, krótka reanimacja i gość ze wschodu (zięba jer) została uratowana. - Adam Tyszecki -

FOTO: Andrzej Piętka

ŚMIECI MIESZKAŃCÓW BLOKÓW

Od 2013 roku obowiązuje tzw. ustawa śmieciowa, w rzeczywistości jest to nowy podatek. Od tej pory to gminy wybierają firmę odbierającą od mieszkańców śmieci, a Ci płacą jedną stawkę niezależnie od ilości wyprodukowanych odpadów.

•• GÓRA KALWARIA - Paweł Smereczyński -

W 2017 wprowadzono nowelizację ustawy i od 2018 roku obowiązują nowe przepisy, które ujednoliciły podział odpadów oraz kolory pojemników/worków na śmieci. Od teraz w całej Polsce kontener niebieski będzie na papier, zielony na szkło, żółty na metale i tworzywa sztuczne, brązowy na odpadki biodegradowalne. W naszej gminie mamy jeszcze czarny na popiół oraz szary na pozostałe. Teoretycznie zamawiając hurtowo gmina, powinna dostać niższe ceny, niż pojedyncza rodzina. Drugim czynnikiem wpływającym na cenę są surowce wtórne. Współpracowałem z firmami zajmującymi się surowcami wtórnymi i płacą one tym więcej, im lepiej posegregowany dostają towar. Jak tłumaczył mi właściciel firmy: albo my posegregujemy odpady, albo on będzie musiał zapłacić pracownikom za segregację. Cena jednak rośnie, a jakość usług spada. Mieszkańcy Spółdzielni Mieszkaniowej w Górze Kalwarii korzystali z usług firmy Tip-Top. Jeszcze do marca 2012 roku płacili 6 zł od osoby. Śmieci nie segregowali, a odbiór był dwa razy w tygodniu. Gdy w 2013 roku weszła w życie ustawa mieszkańcy, mieli kontenery na odpady komunalne i „do segregacji”. Cena wzrosła do 11 zł od osoby, ale nie to było największym problemem. Pojemniki na śmieci selektywne były odbierane raz w tygodniu. Wcześniej Tip Top odbierał wszystkie kosze dwa razy w tygodniu. W 2013 roku podzielono pojemniki w altanach w ten sposób, że

połowa była na śmieci do segregacji, a połowa na komunalne. Skutek był taki, że w połowie tygodnia pojemniki na odpady segregowane były pełne, więc mieszkańcy wrzucali je razem z komunalnymi. Pomysł ujednolicenia systemu segregacji w całym kraju w pierwszej chwili wydaje się dobry. Bo dzięki temu będąc w innym mieście, widząc pojemnik danego koloru, od razu będziemy wiedzieli gdzie wrzucić kartonik po soku, czy papierek po batoniku. Troskę o środowisko popierają wszyscy od prawa do lewa. Na zachodzie Europy od lat segregują odpady. Jednak mam wrażenie, że coś poszło nie tak, bo my odciążamy firmy zajmujące się odpadami, a ceny wzrosły kilkukrotnie. Obecnie to 15 zł od osoby, a kilka lat temu płaciliśmy 6 zł od osoby. Piszący ustawę nie zastanowili się chyba również nad mieszkańcami bloków. Średnia wielkość mieszkania w Górze Kalwarii to około 50 m2. Kuchnie są małe, a powinny pomieścić pojemniki na pięć frakcji. W jeszcze gorszej sytuacji są osoby z aneksem kuchennym, teraz będą miały śmieciową wystawę w salonie. O ile na rynku dostępne są kosze z podziałem na trzy frakcje (cena prawie 200 zł), to nie ma z podziałem na pięć. Mam wrażenie, że system na osiedlach mieszkaniowych się nie sprawdzi z dwóch powodów: - pojemniki będą przepełnione i segregacja nie będzie możliwa, - przy odpowiedzialności zbiorowej nikomu nie będzie się chciało tworzyć sortowni u siebie w ciasnym mieszkaniu. Ustawa „śmieciowa” wymiotła z rynku małe polskie firmy. Monopolu jeszcze nie ma, ale konkurencji prawie

PLASTIK METAL

PAPIER

też — do przetargu stanęły tylko dwie firmy z bardzo podobnymi ofertami. Nie pozostawia ona też wyboru, czy chcemy segregować, czy wolimy zapłacić więcej, a za segregację śmieci zapłacić firmie odbierającej odpady. Problem odpadów przerzucono na obywateli, a przecież w innych krajach skupuje się opakowania np. w Niemczech, przy sklepach są punkty, gdzie w automatycznych skupach dostajemy pieniądze za zwrot butelek plastikowych. Dzięki temu na tamtym rynku 95% butelek

SZKŁO

trafia do skupu. Jest to towar doskonale posegregowany. Mieszkańcy za segregację są nagradzani finansowo. Kiedyś były u nas skupy butelek szklanych. Dzisiaj tylko nieliczne napoje alkoholowe są w zwrotnych butelkach, Torebki foliowe? Od kilku lat na rynku dostępne są reklamówki z folii biodegradowalnej, powstała z przeróbki kukurydzy, a po kilku miesiącach mikroorganizmy rozkładają ją - proste związki nieorganiczne. Dbałość o środowisko naturalne może być łatwa, ale do tego potrzeba zachęcać, a nie karać.


AKTUALNOŚCI

3

UDOSKONALIĆ SYSTEM

Podwarszawska gmina Lesznowola w skali gmin podwarszawskich jest liderem. Jednak w tym wypadku nie chodzi o kolejne nagrody i statuetki, które gmina zdobywa w mniej lub bardziej prestiżowych konkursach. W tym przypadku chodzi o zwykłe śmieci i system gospodarowania odpadami komunalnymi, który obowiązuje w gminie Lesznowola od 1 lipca 2013 roku. Od początku istnienia nowego systemu obowiązek zaopatrzenia się w pojemniki bądź worki leżał na mieszkańcach gminy Lesznowola... Czy wreszcie ta sytuacja ulegnie zmianie?

•• LESZNOWOLA - Kamil Myszyński -

Olbrzymia nadwyżka z tytułu opłat

Podczas sesji budżetowej w grudniu 2017 roku, na której opiniowano budżet roku 2018, po raz pierwszy usłyszałem o wysokiej nadwyżce z tytułu opłat wnoszonych przez mieszkańców za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Ta kwota była i jest zawrotna, bo wynosi – 1 973 313 zł. Oczywiście została ona zapisana w budżecie roku 2018. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy gminę. - Nadwyżka z tytułu opłat wnoszonych przez Mieszkańców za gospodarowanie odpadami komunalnymi w kwocie 1 973 313 zł została wpisana do uchwały budżetowej na rok 2018 i zostanie spożytkowana na pokrycie wzrostu wydatków za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych wynikających z nowej umowy z podmiotem świadczącym tę usługę – udzielił odpowiedzi Lech Kilanowski Kierownik Referatu Gospodarki Odpadami Komunalnymi w gminie Lesznowola. Co ciekawe rzeczona nadwyżka powstała w początkowym okresie funkcjonowania systemu gospodarki komunalnej. Jako wynik przyjętych szacunkowych założeń do oceny kosztów funkcjonowania systemu na terenie gminy Lesznowola.

Brak zachęt dla mieszkańców

W gminie Lesznowola brakuje zachęt dla mieszkańców, którzy segregują swoje odpady komunalne. Jak jest to ważne, to pokazują dane, które uwzględniono w raporcie pt. „Analiza Gospodarki Odpadami Komunalnymi na terenie Gminy Lesznowola za rok 2016”. W części XV raportu, który poświęcony jest osiągniętemu poziomu recyklingu, czytamy: „poziom recyklingu i przygotowania do ponownego użycia następujących frakcji odpadów komunalnych: papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła: 22,006 % (warunek jest spełniony, jeśli jest większy niż lub równy od 1 8%) poziom został osiągnięty. Warto w tym miejscu przypomnieć, że z roku

na rok wskaźnik osiągniętego poziomu recyklingu, wspomnianych frakcji ma rosnąć, by w 2020 roku osiągnąć poziom 50%... Już w 2017 roku oczekiwany przez Unię Europejską był poziom 20%. Ten jeszcze jest spełniony przez gminę Lesznowola. Jednak już w 2018 roku będzie bardzo duży problem z osiągnięciem nowego progu recyklingu, który jest przewidziany na poziomie 30% dla frakcji odpadów komunalnych: papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła... Stąd zachęta w postaci worków dawanych mieszkańcom, którzy segregują odpady w ramach systemu pełny na pusty, byłaby bardzo przydatna w tym konkretnym przypadku. Jednak gmina tego początkowo nie przewidywała w swoich planach. - Na chwilę obecną nie jest planowany zakup worków na odpady dla mieszkańców prowadzących selektywną zbiórkę odpadów komunalnych. Wynika to z zapisów obowiązującego prawa miejscowego (Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Lesznowola) – zauważył w swoim piśmie z dnia 22 stycznia br. Lech Kilanowski.

Czerwone kartki dla mieszkańców

nych, czyli praktycznie nie ma segregacji, bo jest on zawsze pełen — zauważył pan Łukasz mieszkaniec Magdalenki. Do tej sytuacji w swojej piśmie skierowany do Wójt Gminy Lesznowola odniosła się także radna Katarzyna Przemyska. - Firma odbierająca odpady zostawia mieszkańcom czerwone kartki z informacja o niewłaściwej kolorystyce pojemników, co mocno bulwersuje mieszkańców, jako że zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska mają na dostosowanie kolorystyki jeszcze czas. Powszechne są głosy o konieczności zapewnienia przez gminę worków do segregacji. - dodała radna.

Po 1 stycznia 2018 roku do nowego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi w gminie Lesznowola wkradł się bardzo duży chaos. Firma odbierająca odpady od mieszkańców zaczęła literalnie traktować regulamin czystości, który obowiązuje w gminie... System wymianyworkówwNadarzynie System wymiany worków pełny A tym samym rozpoczęto akcję dawania mieszkańcom czerwonych kartek za zły na pusty dla mieszkańców, którzy segrekolor pojemnika czy też za nieprawidło- gują odpady komunalne bardzo dobrze wą segregację. - Dziś cała Magdalenka działa w gminie Nadarzyn. Co ciekawe dostała czerwone kartki za zielone po- stawki opłaty za gospodarowanie odpajemniki na odpady zmieszane (kupione dami komunalnymi, wcale nie są takie jeszcze za czasów Jarpera). Obawiam wysokie. Od 2017 roku obowiązuje nasię, że taka obcesowa akcja ulotkowa stępujący system: od jednego mieszkańzniechęci do segregacji tych, którzy ca zamieszkującego daną nieruchomość: jeszcze to robią. Oceniam, że połowa 9,00 zł/osobę miesięcznie, jeśli odpady mieszkańców mojej ulicy nie segreguje są w sposób selektywny zbierane i ododpadów. Wskaźnik odzysku surowców bierane; 4,50 zł miesięcznie od każdej w gminie Lesznowola z roku na rok spa- osoby, powyżej piątej, zamieszkującej da. Obecnie jest na poziomie Warszawy, nieruchomość, jeśli odpady są w sposób gdzie 1 pojemnik na frakcję suchą przy- selektywny zbierane i odbierane. W rapada na 4 pojemniki odpadów zmiesza- mach tej opłaty mieszkaniec otrzymuje -----REKLAMA-----

worki na odpady i nie musi się w nie zaopatrywać. I tutaj następuje największe zaskoczenie... Otóż gmina Nadarzyn, która w ramach opłaty komunalnej zaopatruje mieszkańców prowadzących selektywną zbiórkę w worki na śmieci, osiągnęła zdecydowanie wyższy poziom recyklingu dla frakcji: papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła, ten w 2016 roku wyniósł – 32,54%. Przypomnijmy w Lesznowoli ten poziom, wyniósł tylko 22,006 %... Matematyka nie kłamie... Prosta zachęta ze strony gminy Nadarzyn spowodowała, że już w 2016 roku, ta gmina osiągnęła poziom, który będzie dopiero wymagany w 2018 roku..

Radni dostrzegli problem

Temat funkcjonowania systemu gospodarowania odpadami na terenie gminy Lesznowola miał być opiniowany na merytorycznych komisjach. Nie wykluczone, że kwestia odpadów komunalnych będzie ujęta w posiedzeniu lutowej sesji Rady Gminy Lesznowola. Będziemy dalej Państwa o tym informować.


POMAGAMY

4

PRZEPISY DOROTY

NIEZWYKLI, NIEZWYCZAJNI, WSPANIALI...

Za nami 26 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Piasecznie. Finał wspaniały, bo udało się zebrać ponad 200 tys. zł i to jest absolutny rekord piaseczyńskiego sztabu WOŚP. To wszystko by się nie udało, gdyby nie ofiarność wolontariuszy, którzy cały dzień kwestowali na rzecz orkiestry.

•• PIASECZNO - Kamil Myszyński -

szłości sami zechcą pomagać czy też rozwijać się w kierunku wolontariatu. mówiła Justyna Lalik. - Chcemy po proWyjątkowi wolontariusze na ulicach stu pomóc — dodał syn Dawid. W Piasecznie i w Magdalence spotkałem wyjątkowych wolontariuszy, Wyjątkowy kierowcy na WrakRace którzy pierwszy raz kwestowali na rzecz W Mysiadle odbywał się pierwWielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. szy tegoroczny Wrak Race, który był dePod kościołem św. Anny w Piasecznie dykowany Wielkiej Orkiestrze Świąporozmawiałem z Kubą, Wojtkiem, Polą tecznej Pomocy. Kierowcy biorący udział i Igorem o ich zaangażowaniu w tego- w wyścigach nie tylko wrzucali do puszroczny finał. - Dla nas jest to pierwsza ek wolontariuszy pieniądze, ale także edycja. Pomagamy, bo jak byliśmy mali, specjalnie z tej okazji okleili i ozdobili to dostaliśmy darmowe badania słuchu. serduszkami swoje pojazdy. - Sami Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ozdobiliśmy serduszkami nasz samopomaga ludziom w całej Polsce i dzie- chód. Projekt i wykonanie jest autorstwa ciom i starszym. Jeżeli orkiestra nam coś mojej koleżanki. Startujemy już trzeci daje, to my także powinniśmy się jej od- raz na Wrak Race. Nasz forma ze startu wdzięczyć. Nasze puszki są już do poło- na start rośnie, co powoduje, że zajmuwy pełne, ale nie ma znaczenia, kto ile jemy coraz lepsze miejsca w klasyfikacji zbierze, bo wszystko idzie na jeden końcowej wyścigu — mówiła Zuzanna szczytny cel. - mówili Kuba Ignatiuk, Litwicka. Wojciech Burzyński, Pola Kokarda i Igor Kulkowski. - Powiem krótko: „zimno, ale warto, jest pomagać” - dodał Kuba Ignatiuk.

Piaseczyński sztab grał w Magdalence

W Magdalence na terenie parafii św. Marii Magdaleny spotkałem Justynę Lalik, która kwestował ze swoim synem Dawidem. - Pomagamy pierwszy raz. Moje dzieciaki korzystały z pomocy sprzętu orkiestry przy narodzinach. Zarówno starszy syn, jak i młodszy. Mieli też zbadany słuch w ramach programu przesiewowego prowadzonego na oddziałach noworodkowych. Uważam, że jest to fajna pomoc. Dlatego postanowiłam pokazać moim dzieciom, jak wygląda kwesta, właśnie z której jest kupowany sprzęt do szpitali. Może w przy-

Światełko do nieba

Koncert Sylwii Grzeszczak z zespołem zakończył piaseczyński 26 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Po koncercie tradycyjnie już mogliśmy obejrzeć światełko do nieba, które było podziękowaniem za zaangażowanie wielu wspaniałych wolontariuszy i mieszkańców Piaseczna w tegoroczny finał.

PRZEPISY DOROTY

•• PRZEPISY DOROTY

Przygotowanie: Cebulę, ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę. Na rozgrzanym oleju w garnku Składniki: szklimy cebulę, a następnie dodajemy • 1 średnia biała cebula ziemniaki. Wszystko razem chwilę prze• 400 g ziemniaków smażamy. Po przesmażeniu całość zale• 1 łyżka soku z cytryny wamy bulionem. Gotujemy do miękkości • 2 łyżki oleju • 650-850 ml bulionu warzywnego lub rosołu ziemniaków. Następnie dodajemy chrzan i śmietanę. Całość doprawiamy do sma• 150 g śmietany 30% ku solą, pieprzem, gałką i odrobiną cu• 2- 3 łyżeczki chrzanu kru. Przestudzamy i delikatnie blenderuje• sól, biały pieprz my na krem. Zupę możemy podać z chip• szczypta cukru sem z wędzonego boczku, grubym szczy• szczypta gałki muszkatołowej piorem oraz przysmażoną cebulką. • gruby szczypior

Zupa ziemniaczana z dodatkiem chrzanu

- Dorota Panfil -

FOTO: Izabela Kossak

R E K L A M A

CREPES PIZZA PASTA

UL. PIONIERÓW 16 ZALESIE GÓRNE


MÓJ KONSTANCIN

AKTUALNOŚCI

KONSTANCIN W MOICH WSPOMNIENIACH Wojna tuż - tuż Przygotowania

•• KONSTANCIN-JEZIORNA - Barbara Żugajewicz-Kulińska Wakacje w Jaremczu

Z żalem rozstawaliśmy się z tą przepiękną górską krainą, która obecnie należy do Ukrainy. Włodek – mój brat miał 14 – ja 11 lat. Pamiętam taty pośpiech w drodze powrotnej. Wystarczyło tylko czasu na spotkanie z jeszcze naszym Lwowem i Panoramą Racławicką. Dalej było szybko. Tata naciskał pedał Mercedesa.

Rok 1939 – sierpień. Z wakacji spędzonych w Jaremczu (przedwojenne, polskie uzdrowisko górskie, gdzie Prut wpada do Czeremoszu – albo odwrotnie). Wróciliśmy wcześniej, aniżeli przewidywał rodzinny plan. Tak zdecydował tata. Dlaczego?

Po powrocie do domu rodzice prowadzili nocne rozmowy. Efektem tych rozmów na Włodka i na mnie spadło wiele zadań. Włodek wraz z tatą w zarośniętym zielenią ogrodzie kopali „tunele” - okazały się one schronami przeciwlotniczymi, a mama, gosposia i ja biegałyśmy do żydowskich sklepów w Jeziornie, kupując wszystko, co potrzebne do przetrwania x czasu. Począwszy od pieczywa, cukru, mąki i soli, po wełnę i bawełnę do cerowania skarpet. Zapałki, świece, dużo mydła, proszek do mycia zębów i... nie zapomnę 300 jaj, które w porcelanowych beczułkach, zalane były „szklaną wodą”. Kawały słoniny były ściśle upchane w kamiennych garach. Jeszcze opał i kasze dla trzech psów. Wszystkie te zabiegi wykonywane były „z głową”, przemyślane i planowane. Wprawdzie większość czasu spędzaliśmy w sklepach, tata zwiózł nas na nową drogę i nowy most nad Wisłą – w Ciszycy. Most budowany 30 dni – podczas wakacji – dla celów wojskowych.

5

Ostatnie dni wakacji

Takie były ostatnie dni wakacyjne. Tata w Warszawie z pracownikami zabezpieczali wypełnione towarem hurtownie. Mama, gosposia i ja gromadziłyśmy żywność i niezbędne do przeżycia kilku tygodni (tak się mówiło) artykuły. Nie da się ukryć. Wojna tuż – tuż.

Wojna!

J stało się... Pierwszego września ok. 6- tej. Tata postawił cały dom na nogi. Wybiegliśmy na balkon. Zapowiadał się piękny, słoneczny dzień. Zapamiętałam słowy taty „spójrzcie tam, w kierunku Warszawy. Zaczęło się, to jest wojna”. Nad Warszawą szalały samoloty. Nie wiem ile, chyba dziesiątki pikowało na naszą Stolicę. Warkot ich zagłuszał nasze dziecięce przeraźliwe okrzyki. To było piekło. Następnego dnia na świerkach naszego ogrodu, wiatr z Warszawy przykleił kawałki spalonego papieru. Warszawa się paliła. To był początek pięcioletniego życia w niemieckiej niewoli.

ŚMIECI OKIEM MIESZKAŃCA DOMU JEDNORODZINNEGO

Wraz z rozpoczęciem nowego roku w gminach zaczął obowiązywać nowy system segregacji odpadów. Zmiany boleśnie odczuli mieszkańcy posesji w Górze Kalwarii. Już 3 stycznia na ulicy pozostawiono worki zawierające suchą frakcję. Harmonogram przewidywał w tym dniu odbiór nowej frakcji zawierającej jedynie odpady biodegradowalne, jednak mieszkańcy przyzwyczajeni do poprzedniego grafiku chcieli pozbyć się zalegających na podwórkach odpadów.

•• GÓRA KALWARIA - Paweł Uśniacki -

Zmiany, zmiany...

Choć wszyscy zdawali sobie sprawę ze zmian, które nastąpią wraz z nadejściem 2018 roku jednak ich skala przeszła wyobrażenia mieszkańców. Okazało się przede wszystkim, że obowiązek nowej segregacji śmieci wprowadzono nieco wcześniej niż oficjalnie. Odpady w grudniu zostały ostatni raz odebrane przed świętami (sektor I), a w styczniu zaczął obowiązywać nowy system segregacji. To spowodowało konieczność ponownego sortowania odpadów z frakcji suchej, bowiem od stycznia konieczne jest wyodrębnienie makulatury.

Znaczna podwyżka stawek

O ile nowy system segregacji został przyjęty przez obywateli ze zrozumieniem, wzrost opłat za odbiór odpadów wywołał niemałe oburzenie. Wywóz śmieci podrożał w stosunku do zeszłego roku aż o 60%! Znaczna podwyżka stawek przy dokładniejszej segregacji jest niezrozumiała dla większości mieszkańców. Władze gminy zwracają uwagę na fakt, że wzrost ceny za odpady jest pochodną wielu czynników. Wymienia się między innymi wzrost cen w zakładach utylizujących odpady, większą ilość odbieranych od mieszkańców śmieci, czy lepsze rozeznanie rynku przez firmy co prowadzi do składania wyższych ofert w prze-

targach. Argumentem za wzrostem opłat jest również zwiększona ilość tzw. wozokilometrów – śmieciarki muszą częściej podjechać po większą ilość frakcji, co przy bardzo rozległej gminie musi doprowadzić do zwiększenia liczby przejechanych kilometrów. W przypadku naszej gminy ma to być „szczególnie kosztochłonny czynnik”.

bec braku rywali dyktują urzędom ceny.

Worki pełne odpadów...

Tłumaczenie tak dużej podwyżki opłat zwiększeniem liczby przejazdów szczególnie zbulwersowało użytkowników serwisów społecznościowych, którzy zwrócili uwagę, że w stosunku do ubiegłego roku liczba podjazdów pod posesje wcale się nie zmniejszyła, a wręcz są miesiące, gdy jest mniejsza. Trudno nie przyznać racji mieszkańcom – w Sektorze I w 2017 r. śmieciarki pod posesje podjeżdżały 88 razy, w 2018 zrobią to 89 razy, co stanowi wzrost o zaledwie 1,1% i nie powinno wpłynąć znacząco na tak drakońską podwyżkę.

Osobnym problemem, z którym przyszło zmierzyć się mieszkańcom, są worki pełne odpadów, które zalegają na posesjach. Podobna liczba kursów śmieciarek spowodowała, że frakcje odbierane są zdecydowanie rzadziej niż dotychczas. Liczba odbioru plastików została zredukowana do jednego w miesiącu, chociaż tych odpadów jest najwięcej. Również raz w miesiącu będzie odbierany popiół. Po szkło śmieciarki przyjadą do nas raz na dwa miesiące. Nowością w tym roku są odbiory frakcji biodegradowalnej dwa razy w miesiącu i makulatury raz na miesiąc. Większa ilość frakcji to również więcej worków na posesji. Rzadsze odbiory również przyczyniają się do tego, że na podwórkach trzeba wydzielać specjalne miejsce na tak duże ilości odpadów. W zależności od sytuacji (np. okres świąteczny) przechowywać trzeba będzie nawet kilkanaście worków śmieci.

Mała konkurencja na rynku

Frakcja „bio”

Zwiększona liczba przejazdów?

Warto wspomnieć, że sytuacja nie jest do końca kontrolowana przez gminy, na które zrzucono obowiązek zajmowania się odpadami. Przepisy wprowadzone przez władze centralne spowodowały likwidację konkurencji na rynku. Wymogi, które muszą spełniać przedsiębiorstwa, spowodowały, że do przetargów zgłaszają się dwie firmy, które wo-

Dodatkowym problemem jest wydzielenie frakcji „bio” i konieczność przechowywania jej w workach. Do tej pory odpadki takie wrzucaliśmy do pojemnika na śmiecie zmieszane, a ewentualne koszenie trawników można było zaplanować tak, by worki stały możliwie krótko. Tego samego nie można zrobić z odpadkami po jedzeniu, które usuwać trze-

ba na bieżąco. Przechowywanie tego typu śmieci w workach również nie jest najlepszym pomysłem. Dopóki jest zimno, procesy gnilne przebiegają powoli lub w przypadku mrozów w ogóle. Latem słabe zabezpieczenie cienką folią może spowodować, że przykre zapachy będą utrudniać życie mieszkańcom. Z moich obserwacji wynika, że po odjęciu frakcji bio pojemnik na odpady zmieszane pomiędzy odbiorami jest zapełniany do połowy. Być może warto rozważyć umieszczanie śmieci zmieszanych w workach, a w pojemnikach umieszczać odpady ulegające biodegradacji? Pytanie o ewentualną zmianę zadałem burmistrzowi Zielińskiemu. Niestety do czasu zamknięcia numeru nie otrzymałem na nie odpowiedzi.


DOBRA KSIĄŻKA

6

AGNIESZKA LIS „LATAWCE”

Agnieszka Lis – Pisarka, felietonistka. Z wykształcenia pianistka i dziennikarka. Wydała cztery powieści: „Jutro będzie normalnie”, „Samotność we dwoje”, „Pozytywkę” oraz „Karuzelę”. Jest autorką cyklu bajek dla dzieci „Przygody Pana Parasola”. Mieszka pod Warszawą, gdzie próbuje odnaleźć równowagę i harmonię w pędzie życia, w czym znacząco pomaga jej pisanie, nie tylko książek. Jest członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich.

•• DOBRA KSIĄŻKA

Kiedy w końcu trafili do szpitala, to lekarz najpierw zrobił mu testy na obecność w organizmie alkoholu i narkotyków. Dopiero kiedy okazało się, że jest czysty, lekarz zaczął rozmawiać o leczeniu. Ostatecznie okazało się, że był to wirus, który wówczas był dość popularny u młodzieży. Powodował właśnie zaburzenia błędnika. Ojciec tego nastolatka, kiedy dowiedział się o testach na obecność używek nie krył swojego oburzenia. „Czemu pan nas nie zapytał? Przecież byśmy powiedzieli, że nasz syn nie bierze używek”. Na to lekarz uśmiechnął się z przekąsem i odpowiedział: „Proszę Pana, rodzice dowiadują się ostatni”. Niestety, tak jest prawie zawsze...

- Kamil Myszyński -

Początek roku i już w połowie stycznia swoją premię miała pani najnowsza powieść „Latawce”... Pierwsza, nie ostatnia... „Latawce” to powieść o skrywanym smutku. To akurat napisał mój wydawca, że jeszcze nikt tak pięknie nie mówił o skrywanym smutku. Coś w tym jest... Historia, którą prezentuje pani czytelnikom w książce, jest oparta na prawdziwych wydarzeniach związanych z życiem głównego bohatera – Grzegorza. Jest to młody chłopak, który się zagubił w swoim młodzieńczym życiu. Historia jest prawdziwa i usłyszałam ją od ojca bohatera, z którym kiedyś pracowałam. Był to jeszcze czas mojej pracy w korporacji. W firmowej kuchni piliśmy kawę i wtedy padło takie zdanie, które wypowiedział ojciec Grzegorza: „Mój syn był bardzo smutnym, mrocznym, pełnym wewnętrznej ciemności nastolatkiem, który nie potrafił sobie znaleźć miejsca. A dzisiaj jest już dorosłym człowiekiem, jest szczęśliwy i się uśmiecha, tylko nogę w zastaw zostawił”. W pierwszej chwili nie zrozumiałam komentarza dotyczącego nogi. Bo trudno jest sobie wyobrazić, jak można zostawić nogę w zastaw... Okazuje się, że można i to niezwykle dosłownie. Rzeczywiście historia przytoczona w „Latawcach” jest o wielkim wewnętrznym smutku i depresji, która dotyka młodego człowieka. Nikt w odpowiednim czasie Grzegorzowi nie pomógł i nie zainteresował się tym, co myśli, co się z nim dzieje. Jednak jest to historia z bardzo pozytywnym przesłaniem. Kiedy już kończyłam rozmowy z Grzegorzem, to było już kilka lat temu, powiedział mi: „Dzisiaj kocham i jestem kochany”. Na miesiąc przed ukazaniem się książki, kiedy była już okładka (tekst Grzegorz zatwierdził dużo wcześniej), zadzwoniłam do niego. Chwilę rozmawialiśmy i zadałam mu pytanie: Czy dzisiaj tak samo by powiedział? Że kocha i jest kochany? Odpowiedział, że tak. Dla mnie jest to niezwykle budujące i pozytywne przesłanie, że można i trzeba walczyć o siebie. Oczywiście niekoniecznie w taki sposób jak Grzegorz. Jednak warto i nigdy, za żadne skarby, nie należy się poddawać. W pani książce bardzo dobrze widoczna jest relacja: rodzic-dziecko. Wspominał choćby o tym Grzegorz, że był kochany od swoich młodzieńczych lat. Tylko mam wrażenie, że nie potrafił

AGNIESZKA LIS

dostrzec tej miłości, jaką okazywała mu jego mama i dziewczyna. Niestety ojciec Grzegorza był od najmłodszych lat, daleko od swojego syna.. Ojciec był wielkim nieobecnym w życiu Grzegorza. Zresztą tak jest chyba po dzisiejszy dzień. Po ukazaniu się powieści „Latawce” spotykam się z różnymi komentarzami czytelników dotyczącymi mamy Grzegorza. Niektórzy oceniają ją bardzo pejoratywnie, a ja bym tego tak nie oceniła. Uważam, że ona bardzo kochała swojego syna. W książce jest taka scena, krótki dialog, w którym mama Grzegorza rozmawia ze swoim nowym partnerem na temat zaufania do swojego syna. Partner uważa, że powinna „wziąć w garść” Grzegorza i twardą ręką nim wstrząsnąć. „Ty mu cały czas ufasz” - mówi partner i jest to zarzut. A matka Grzegorza odpowiada: „Tak, ufam i będę ufała”. Taka jest matczyna miłość. Jej się nie da przełożyć na proste kategorie, jest subiektywna. Matczyna miłość nie polega na rozliczaniu swojego dziecka z każdego plusa i minusa. Tak po prostu nie można... Matki tak nie kochają. Moim zdaniem matka Grzegorza bardzo kocha swojego syna. Oczywiście robi to na swój sposób, tak jak najbardziej potrafi. Czy powieść jest też przestrogą dla rodziców? Po przeczytaniu książki mam wrażenie, że matka Grzegorza nie widzi problemu narkotykowego syna. Na pewno trochę tak. Wielu czytelników ją właśnie w ten sposób postrzega. Że jest to książka dla rodziców nastolatków. Właśnie mi się przypomniał przykład - z życia wzięty. Nasi znajomi mają syna, który jako nastolatek miał bardzo poważne problemy z utrzymaniem równowagi. Wręcz się zataczał. Kręciło mu się w głowie, tracił kontakt z rzeczywistością. Właściwie nie było wiadomo, co się z nim dzieje.

W „Latawcach” znowu pani zastosowała niesamowitą konstrukcję, która zaskakuje. W książce mamy dwie narracje. Część czytelników wspominała, że to im przeszkadzało w lekturze. Dosyć długo szukałam pomysłu na konstrukcję tej książki. Parę razy zaczynałam pisać w takiej typowej trzecioosobowej narracji, klasycznej dla powieści. Jednak uznałam, że temat się rozmyje, jeśli opiszę go tak „po prostu”. Taki tekst w ogóle nie miałby niezbędnej mocy, odpowiedniego wydźwięku. Dlatego bardzo długo zastanawiałam się i ostatecznie doszłam do wniosku, że ta forma musi być inna od ogólnie przyjętych wzorców. Po wielu próbach za najbardziej adekwatną formę uznałam rozbudowany dialog. Prowadzone są pomiędzy różnymi postaciami, domownikami i przyjaciółmi Grzegorza. Praktycznie pozbawi-

łam je didaskaliów. To oczywiście był celowy zabieg, który miał pozostawić przestrzeń dla czytelnika. Po to, żeby sobie wyobraził, co tak naprawdę się dzieje. Są oczywiście podkreślone pewne elementy rzeczywistości (nalepka na drzwiach czy zielona kurtka), ale generalne i ten tekst to ma być miejsce, w którym wyobraźnia czytelnika wypełnia się w sposób właściwy dla niego dla czytającego. Chciałam zostawić „powietrze” i nie zapełniać tej opowieści do końca. Żeby było miejsce na przemyślenia.

Pierwsza tegoroczna powieść już za panią. Kiedy premiera drugiej? Premiera jest zaplanowana na początek lipca. Druga tegoroczna powieść jest już złożona, aktualnie jest na etapie ostatecznej korekty. Będzie to zupełnie inna książka od „Latawców”. Lżejsza, przyjemniejsza, letnia. Będzie to rodzaj sagi rodzinnej, jednotomowej, ale sagi rodzinnej, w której mamy właściwie cztery pokolenia. Najmłodsze jeszcze wprawdzie nie ma głosu, ale jest ;-) Myślę, że jest opowiedziana z dość nietypowej perspektywy. Jednak nie chcę tutaj za dużo mówić, by nie zdradzić wszystkich szczegółów. Widzę, że czekają nas kolejne niespodzianki z pani strony. Mam nadzieję, że nową powieść będzie się dobrze czytało. Moja redaktorka po pierwszym czytaniu, latem ubiegłego roku, napisała mi tylko j edno słowo: „Bardzo!”. To była dobra recenzja.

W LUTYM WSPIERAMY WYDARZENIA


POMAGAMY

GARAŻOWE REWOLUCJE

7

Replika VW T1 dla browaru

•• GARAŻOWE REWOLUCJE - Mariusz Cholewski -

Do naszego garażu przyjechał inwestor z Rzeszowa z nietypowym zamówieniem do nowo otwieranego browaru. Biznesmen podczas jednej z wizyt w galerii w Lublinie zobaczył Volkswagena Bulika przerobionego na regał do ekspozycji ubrań i tak mu się ten pomysł spodobał, że chciał, żebyśmy mu zrobili coś podobnego, ale jako stolik z siedzeniami dla czterech osób.

Samochód nie musiał posiadać własnego napędu, ponieważ będzie stał w środku w browarze. Oryginalny VW Bulli jest dość drogi, więc zaproponowałem, że ze stojącego u nas na placu Subaru Libero zbudujemy mu mini replikę wymarzonego VW. Samochód stojący u nas był bez silnika, był w opłakanym stanie i miał jechać na złom, więc podarowaliśmy mu drugie życie. W browarze jest dużo urządzeń miedzianych zatem wybór koloru i wy-

kończenia sam się nasunął ! Miedź, dużo nitów, siedzenia z Juty używanej do produkcji worków, drewniana podłoga w środku i gdzieś przy samochodzie zamocowana stara drewniana browarna beczka. Po ustaleniu szczegółów wzięliśmy się ostro do pracy. Najpierw trzeba było wyremontować blacharkę w Subaru Libero, a następnie laminatami z włókna szklanego i żywicy nadać mu kształt przypominający słynnego VW T1 Bulli, dodać zderzaki z epoki oraz duże logo VW na maskę. W replikę wkręciliśmy po-

WRAK RACE GRAŁ Z ORKIESTRĄ

14 stycznia br. odbyły się po raz 19- ty wyścigi wraków, czyli Mazowiecki Wrak Race edycja WOŚP. Jako organizatorzy postanowiliśmy wesprzeć Fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która zagrała po raz 26- ty i zbierała fundusze „dla wyrównania szans w leczeniu noworodków”. Wsparła nas w tym firma Du-Stal z Góry Kalwarii, która ufundowała w sumie 6 aut, które zostały zlicytowane przed i w trakcie imprezy. Całkowity koszt, który z tej licytacji zasilił konto WOŚP to kwota 4.550 zł. Dodatkowo w trakcie imprezy wolontariusze z #66 sztabu WOŚP z Piaseczna kwestowali wśród kibiców i zawodników. Udało im się w sumie zebrać, do puszek, kwotę 2.812 zł, co łącznie dało sumę 7.362 zł, które zostały przekazane na cele Fundacji WOŚP.

•• AUTOMOBILKLUB PIASECZYŃSKI - Łukasz Cabaj -

77 załóg na starcie

W dzień zawodów była ładna, słoneczna pogoda, ale było mroźnie, termometry wskazywały -6’C. Taka aura sprawiła, że tor stwardniał, co większość zawodników uznała za plus. Szczególnie zadowoleni byli zawodnicy, którzy brali udział w jesiennej edycji, bo było to dla nich kolejne doświadczenie jazdy w zupełnie innych warunkach. Łącznie w zawodach udział wzięło 77 załóg, z czego w kategorii „seria”, czyli aut bez żadnych modyfikacji 42 załogi i 35 załóg w klasie „madmax”, czyli aut specjalnie przystosowanych poprzez dodanie wzmocnień i innych modyfikacji poprawiających wytrzymałość auta.

Zwycięzcy XIX edycji

W każdej z klas były przeprowadzone dwa biegi kwalifikacyjne i osobne półfinały i finały. Dodatkowo każda załoga, której auto nie odmówiło posłuszeństwa do końca zawodów, mogła wziąć udział w biegu Handicap o Puchar Wójta Gminy Lesznowola – honorowego patro-

na imprezy. Mistrz Mazowieckiego Wrak Race'u Zwycięzcy XIX edycji klasy seria: Począwszy od styczniowej edy1 miejsce: Mariusz Melion i Łukasz cji, prowadzimy klasyfikację generalną zaDobrzyński w aucie marki Toyota Corolla. wodów i na koniec sezonu wyłonimy mi2 miejsce: Marian Szczepański i Marcin strza Mazowieckiego Wrak Race’u w seCzółkowski w samochodzie marki Hon- zonie 2018. Kolejna edycja zaplanowana da Civic. jest na 11 marca br., będzie to jubile3 miejsce: Maciej Danelczyk i Ewelina uszowa XX edycja pod nazwą „dzień Górecka w samochodzie marki FSO Po- kobiet”. W związku ze świętem Pań malonez Atu. my dla nich promocyjną ofertę: przy Zwycięzcy XIX edycji klasy madmax: wypożyczeniu auta od nas wpisowe wy1 miejsce: Łukasz Krzycholik i Magda- niesie tylko 100 zł. Zatem zapraszamy lena Karwowska w aucie Honda Civic. wszystkie odważne Panie na naszą stronę 2 miejsce: Dawid Gabryszak w samo- www.mazowieckiwrakrace.pl chodzie marki Honda Civic, który przy- Gdzie znajdą Państwo wszelkie inforjechał z Poznania. macje dotyczące zapisów i regulamin 3 miejsce: Dariusz i Ewelina Chomiccy zawodów. w samochodzie marki Honda Civic. -----REKLAMA-----

AKUMULATORY

EVO 45 Ah CENA od 99,00 zł.

nad 700 nitów tapicerskich i została pomalowana do połowy specjalną farbą na bazie miedzi a od góry lakierem w kolorze ecru. Wszystko wykonaliśmy według życzenia inwestora i dodatkowo autko dostało nową ręcznie robioną kierownicę, tablicę rozdzielczą, w którą włożyliśmy stare zegary i liczniki, nowe przednie lampy ze świecącymi ringami, brewki do lamp wykonane z polerowanej stali nierdzewnej oraz stylowy daszek przeciwsłoneczny nad przednią szybą. Na zdjęciach widoczna jest przemiana.

SERCE NA BOISKU

20 stycznia w Hali Sportowej GOSiRu Piaseczno odbył się Charytatywny Turniej Piłki Nożnej — Piaseczno Cup 2018. W zawodach wzięło udział aż 16 drużyn, które zostały podzielone na cztery grupy. Najlepsza okazała się ekipa FC Wilanów, która w wielkim finale pokonała zespół FC Bankruci.

•• POMAGAMY - Kamil Myszyński Szczytny cel

Turniej to nie tylko była dobra zabawa i wzajemna rywalizacja 160 zawodników. Głównym celem, który przyświecał kolejnej edycji Piaseczno Cup, była pomoc finansowa i wsparcie dla Domu Dziecka w Pęcherach i Fundacji dla Dzieci z Piaseczna. - Udało się nam zebrać 3 tys. zł. Pierwszym naszym celem jest pomoc dla Domu Dziecka w Pęcherach. Tam w sześciu domkach mieszkają dzieci, obok mają boisko. Chcą je wyposażyć w piłki i siatki. Wszystko po to, żeby sami mogli grać w piłkę. Drugim naszym celem jest pomoc Fundacji dla Dzieci z Piaseczna. Fundacja wspiera rodziny w ciężkich bytowych i życiowych sytuacjach — mówił Karol Kołodziejczak. Wielki finał Piaseczno CUP 2018 wygrała ekipa FC Wilanów, która pokonała drużynę FC Bankruci, aż (3:0). Trzecie miejsce zajęła ekipa Exclusive Team, która wygrała z TiS Dropia (4:1).


CZYSTE POWIETRZE

8

FELIETON

MAZOWIECKA UCHWAŁA ANTY-SMOGOWA PAWEŁ CHORZEMPA - A ONI NA POWAŻNIE... Obowiązuje od 11 listopada 2017 roku. Ma przyczynić się do

tego, że będziemy oddychać czystym powietrzem. Jej wykonawcą mają być gminy.

•• POWIAT PIASECZYŃSKI - Dorota M. Zielińska -

Liczne ograniczenia

Uchwała anty-smogowa wprowadza liczne ograniczenia na terenie Mazowsza w zakresie sposobu ogrzewania domów i mieszkań. Już obecnie zakazuje montowania tzw. kopciuchów, czyli pieców, które podczas spalania węgla, koksu czy drewna, emitują znaczne ilości pyłów i innych zanieczyszczeń. Tam, gdzie są one już zamontowane, będą mogły być eksploatowane tylko do końca 2022 roku, a od 2028 roku w użyciu będą mogły pozostać jedynie kotły 5klasy (wg normy PN-EN 303-5:2012). Oznacza to, że wszędzie tam, gdzie dzisiaj dom ogrzewany jest przy użyciu pieca, który nie spełnia norm, najdalej w ciągu 10 lat będzie musiała nastąpić jego wymiana. Nie wszystkich mieszkańców będzie stać na wydatek rzędu 8-15 tys. zł.

Od lipca zakaz palenia słabej jakości węglem

Do tego uchwała zakazuje też palenia w piecach najgorszej jakości węglem. Od lipca br. obowiązywał będzie zakaz palenia: mułami i flotokoncentratami węglowymi oraz mieszankami produkowanymi z ich wykorzystaniem; węglem brunatnym oraz paliwami stałymi produkowanymi z wykorzystaniem tego węgla; węglem kamiennym w postaci sypkiej o uziarnieniu 0-3 mm; paliwami zawierającymi biomasę o wilgotności w stanie roboczym powyżej 20% (np. mokre drewno). Również kominki podlegać będą normom środowiskowym. Ich wymiana bądź wyposażenie w odpowiednie urządzenie ograniczające emisję pyłów będzie musiało nastąpić do końca 2022 roku.

Jedzcie ryż. cja to już koszt rzędu 20-50 tys. zł (w zależności od powierzchni domu i jego termoizolacji). Mieszkańcy naruszający przepisy uchwały mogą być ukarani grzywną do 5000 zł lub mandatem do 500 zł. Wszystko zgodnie z art. 225 kodeksu karnego, udaremnianie lub utrudnianie przeprowadzenia kontroli jest przestępstwem zagrożonym karą aresztu.

Jak więc bronić się przed karą?

Poszukując dofinansowania wymiany źródła ciepła, należy udać się do swojego urzędu gminy, ponieważ to gminy są dysponentami środków przyznawanych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej czy samorząd województwa. Dofinansowanie może objąć nawet do 80% kosztów. W gminie też otrzymamy informację, czy nasza okolica objęta jest planem podłączenia do ciepła miejskiego oraz, czy i kiedy planowana jest gazyfikacja. Jak gminy naszego powiatu przygotowane są do realizacji tej uchwały? O tym napiszemy już wkrótce.

Odpowiedzialne gminy

Za wykonanie tej uchwały odpowiedzialne są gminy, które powinny wprowadzać na swoim terenie programy, które polegają na współfinansowaniu wymiany pieca lub przejścia na ogrzewanie ekologiczne – np. z wykorzystaniem powietrznej pompy ciepła w połączeniu z panelami fotowoltaicznymi. Taka inwesty-

RYS: mazovia.pl

WYDAWCA IWOG Sp z o. o. ul. Budowlana 7/2, 03-315 Warszawa. NIP. 524 280 73 87 NAKŁAD 10.000 ADRES REDAKCJI ul. Marzeń 9, 05-552 Łazy.

REDAKTOR NACZELNY Kamil Myszyński, Z-ca REDAKTORA NACZELNEGO Paweł Chorzempa, GRAFIKA I SKŁAD Kamil Myszyński, KOREKTA - Paweł Chorzempa, RYSUNKI - Tadeusz Krotos, KONTAKT e.mail. redakcja@stacjapoludnie.info tel. 572-262-973.

Żali się szczurek myszce: - Myszko, jak to jest, ty masz ładne futerko i ja mam ładne futerko, ty masz śliczne oczka i ja mam śliczne oczka, ty masz wąsiki i ja też, ty masz ogonek i ja też. To dlaczego ludzie ciebie lubią, a mnie nie. Myszka się zadumała i w końcu odrzekła: - Widzisz szczurku, ty po prostu masz kiepski PR. Bywam czasem na różnych targach technicznych. Poza miłym mi poznawaniem technologii, mam też okazję obserwować podejście do klienta różnych wystawców. Zdaję sobie sprawę, że poniższy tekst będzie krzywdzącym dla wielu uogólnieniem, ale może takie spojrzenie da komuś do myślenia. Nie jestem żadnym poważnym klientem, o czym zawsze lojalnie uprzedzam. Mimo to, kiedy przechodzę obok stoisk chińskich, nie ma szans, żebym przeszedł niezaczepiany przez nikogo. Zawsze nawiązują rozmowę, proszą o wizytówkę, dają katalogi, czasem próbki swoich produktów, to, że interesu na mnie nie zrobią, nie przeszkadza im w utrzymaniu ze mną kontaktu. Potrafią po targach napisać maila i to nie rozsyłanego do miliona ludzi „Dear Sir, or Madam” (- gender psia mać!), tylko indywidualnie piszą, żeby się przypomnieć. Klientem nie jestem, ale przecież kiedyś mogę być. Różnie bywa, ale zwykle podobnie jestem traktowany przez zachodnie firmy i ich przedstawicielstwa. Standardem są darmowe szkolenia z wybranych zagadnień elektroniki, czy z wykorzystania produktów organizatora. Z punktu widzenia biznesowego nie liczę się zupełnie, a jednak czuję się jak równorzędny partner w rozmowie. Często zupełnie inaczej niestety jest, gdy mam do czynienia z czysto polską firmą. Jeśli chodzi o produkty – nie mamy się czego wstydzić, naprawdę światowy poziom. Aranżacja stoisk też zwykle jest na medal. Tylko co z tego, jeśli… nikogo nie ma. A jeśli już, to kto kupi coś od owszem – ładnej panienki, ale która o technice nie ma bladego pojęcia. Ten, co pojęcie ma, gdzieś poszedł. Za godzinę też ponoć rozmawia z klientem. Jeśli zechce się coś kupić, to często, okazuje się, że dostawa będzie za 6 tygodni. Zaraz, jaka dostawa? Przecież to polska firma, polski produkt, żółwiami to transportują ze Szczecina? No niestety, produkt może i Polak zaprojektował, ale produkuje Chińczyk. Nagminne niestety jest w Polsce handlowanie produktami, które są tylko na stronie www firmy, ale fizycznie… za 6 tygodni. Cena? A dzwoń człowieku do handlowca. Jeśli montuje się jakiś prototyp, to tych handlowców trzeba obdzwonić… to może po prostu łatwiej zamówić bezpośrednio od Chińczyków, gdzie ceny podane są. Opinie klientów też. No proszę, niby kraj komunistyczny, a kapitalizm wzorcowy. Warsztat mechaniczny mam raczej skromnie wyposażony i czasem trzeba coś wykonać na zamówienie. Na maila do kilku firm brak odpowiedzi. Zwykle wyznaję zasadę niewciskania pieniędzy komuś, kto bardzo nie chce zarobić, ale czasem jednak jeszcze daję szansę i dzwonię. „Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem” - znany cytat z filmu przychodzi mi na myśl, kiedy słyszę odpowiedź. Czemu Chińczyk potrafi odpowiedzieć niemal natychmiast na maila, gdy u niego jest środek nocy, a firma mojego rodaka nie jest w stanie tego zrobić przez tydzień? Choćby to miała być odpowiedź: „Nie zawracaj Pan nam d’ pierdołami”. Z pewnością mamy w Polsce ludzi pracowitych jak mało kto w Europie. Małe firmy potrafią tworzyć cuda techniki. W mało znanej historii zadziwiająco dużo zapomnianych Polaków dokonało wielu przełomowych wynalazków. Ale nawet powszechnie stosowany układ prostownika jest powszechnie nazywany mostkiem Graetza (często błędnie pisany „Gretza”), a nie Karola Pollaka. Wtedy i obecnie ciągle nie możemy się przebić, zawojować światowych rynków. Wiem, że mamy czym i nie jest to nieszczęsny samochód elektryczny. Mamy tysiące specjalistów, którzy co prawda na MIT „nie zabłysną”, ale specjalistami są od marketingu. Czy nie można by jakoś ich wykorzystać, żebyśmy nie byli jak ten szczurek w cytowanym dowcipie? Nie wiem, od czego zacząć, może od jedzenia ryżu, jak Chińczycy.

Stacja poludnie 012 luty 2018  

W lutowym wydaniu na rozgrzewkę Dorotka Panfil zaserwuje naszym czytelnikom zupę ziemniaczaną z dodatkiem chrzanu. Paweł Chorzempa zasugeruj...

Stacja poludnie 012 luty 2018  

W lutowym wydaniu na rozgrzewkę Dorotka Panfil zaserwuje naszym czytelnikom zupę ziemniaczaną z dodatkiem chrzanu. Paweł Chorzempa zasugeruj...

Advertisement