Issuu on Google+

>>> Bezpłatny Magazyn Studencki

www.podprad.pl

issn 1507-210x

nr 37/marzec 2011

rezę

Sposó

iosenn w ą na

p im

b

Karcianki kontra playstation


Obrazy mojego taty Wystawa Erwina Elstera w Muzeum Narodowym w Gdańsku. foto: Mateusz Nikodemski, www.mnikodemski.com

Szukając jego nazwiska w sieci, prawie nie znajdziemy o nim wiadomości. Jak to możliwe? Przecież ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, wyróżniony srebrnym medalem, był założycielem i aktywnym członkiem znaczącej w okresie międzywojennym poznańskiej grupy artystycznej Świt, był nauczycielem malarstwa ponad sześćdziesiąt lat, a malował siedemdziesiąt.

E

rwin Elster urodził się pod koniec dziewiętnastego wieku. Malował w najciekawszym okresie historii polskiego malarstwa. Większość życia z pasją uczył innych oraz ze szczodrością rozdawał swoje obrazy. W grudniu 2010 roku część z nich znalazła się na wystawie w Muzeum Narodowym w Gdańsku. Początki W zaborze austriackim, w Ottyni, przychodzi na świat Erwin Elster. Maturę kończy w Stanisławowie. Na początku dwudziestego wieku zostaje przyjęty do Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. – Po ukończeniu studiów w roku 1912 otrzymuje stypendium i wyjeżdża na dalsze studia do Paryża – mówi córka artysty Ewa Elster-Granatowicz. W niedługim czasie po jego powrocie do Krakowa wybucha I wojna światowa. Okres wojny W latach wojny mieszka niedaleko Bielska w zaborze austriackim. Po drugiej stronie rzeki Białki był już zabór pruski i tam w tym czasie przebywa znany akwarelista Julian Fałat. Było to znaczące spotkanie dla Elstera. Mistrz i uczeń wiele 2

|www.podprad.pl

czasu spędzali na rozmowach i ocenie wypraw plenerowych. To z tamtego okresu pochodzą akwarele przedstawiające kościółki góralskie, jak na przykład prezentowany na wystawie kościół w Mikuszowicach.

II wojna światowa Jest to czas szczególnie trudny w życiu artysty. Zostaje wyrzucony z mieszkania. Pracuje jako malarz szyldów i rysownik techniczny. Znaczna część jego przedwojennego dorobku ulega zniszczeniu. Rok przed końcem wojny umiera jego żona.

Rozkwit Po wojnie przeprowadza się do Czas PRL-u Poznania i podejmuje pracę w PaństwoPo wojnie Elster wraca do pracy wej Szkole Sztuk Zdobniczych i Przemysłu w poznańskich uczelniach. W 1946 roku Artystycznego oraz w Szkole Budownictwa żeni się z Ireną Schultz i z tego związku (dzisiejsza Politechnika Poznańska). Tworzy, przychodzi na świat córka Ewa. wraz z Fryderykiem PautW 1954 roku po likwidaschem, elitarne ugrupowacji Wydziału Architektury nie Świt. Dewizą założycieli doprowadzenie na Politechnice Poznańbyło: natura powinna być skiej przeprowadza się do do wystawy naturalną, sztuka wymyślną. Gdańska. Wybrał to miabyło dla mnie Ugrupowanie tworzyli artysto, być może, dlatego, wyzwaniem ści różnych dziedzin: malarże pracował tu znany mu z poznańskich czastwa, grafiki, rzeźby, architektury i ceramiki. Znalazły się w niej sów malarz Władysław Lam z ugrupowania Świt. osoby zarówno z dorobkiem artystycznym, jak i bez. Przez okres siermiężnych lat PRL-u Lata trzydzieste i czterdzieste to pasmo Erwin Elster nie rezygnuje z noszenia sukcesów artystycznych i towarzyskich. muszki w stylu lat dwudziestych. – Jako Erwin Elster wiele podróżuje, maluje dziecko nie lubiłam muszek mego taty, i wystawia obrazy w Polsce i za granicą. wydawało mi się to dziwne – mówi Ewa

Elster-Granatowicz. Dzisiaj rozumiem, że były one wyrazem wolności ducha i wolności twórczej mego taty. *** Za oknem pada śnieg z deszczem. Piję z panią Ewą herbatę zaparzoną w białym, porcelanowym czajniku. Na stole stoją ręcznie malowane, porcelanowe filiżanki. Pani Ewa wnosi na swój duży, drewniany stół w jadalni zdjęcia, świadectwa oraz publikacje o swoim ojcu. Jest osobą pełną życia. Ma gęste blond włosy i młodzieńczy tembr głosu. Jest inżynierem. Mówi, że syn Krzysztof, odziedziczył talent po dziadku. – Poczucie konieczności doprowadzenia do wystawy było dla mnie wyzwaniem, które niosłam w sobie przez całe życie – opowiada z ognikami w oczach córka artysty. – Wystawa malarstwa Erwina Elstera w Muzeum Narodowym w Gdańsku jest pierwszą, indywidualną wystawą prac artysty. Trzy lata przygotowywałam tę wystawę – opowiada Ewa Elster-Granatowicz. Myślę, że może właśnie po to się urodziłam…  KM


oże, w wiadomościach znowu mówią, że powódź, strzelanina i nie refundują leków. Jak długo można to znosić? Wyłączasz więc telewizor albo zmieniasz kanał, a w twojej głowie przeskakują zębatki. Mechanizm działa. Uwalnia myśli. Pstryk i już. Bawmy się dobrze. Bo niby jak mielibyśmy się bawić, gdybyśmy nie mogli zapomnieć o wzdętych brzuchach dzieci głodujących w Afryce lub o biedakach, którzy całe życie biegają po fawelach w jednej koszuli? Co stałoby się z dobrą zabawą, gdyby nie opuszczała nas ani na chwilę świadomość, że w lecie ludzie się topią, a zimą zamarzają, że gdzieś tam wciąż trwa jakaś wojna, a zabitych jest tak wielu, iż stają się zajęciem dla statystyków? I gdyby wciąż w głowie tkwiły nam obrazy chorych, bezdomnych, pobitych, pokrzywdzonych, przygniecionych, gdyby prześladowały nas topniejące lodowce, wymierające gatunki, to jakim sposobem mielibyśmy się odprężyć? Pokrętło w naszych głowach, które poziom empatii obniża do minimum, to prawdziwe dobrodziejstwo. Dzięki niemu można zapomnieć o nieszczęściach tego świata i w spokoju włączyć radio, by słuchać piosenek wypełnionych po brzegi emocjonalnym badziewiem. To

ono pozwala nam bez ciągłego przeklinania oglądać wszystkich tych nierobów zwanych celebrytami, którzy na ekranach naszych telewizorów, za ogromne pieniądze, bawią się w tańce i inne, pożałowania godne, bzdety. Jego zasługą jest fakt, że nie kaleczymy się o wiecznie otwierający się w kieszeni nóż, gdy widzimy tłumy ludzi, zamieszkujące galerie handlowe i młode pokolenie, któremu przyszłość kończy się na klawiaturze nowego telefonu, a przeszłość zamyka we wspomnieniach o wczorajszej imprezie. Niepamięć to wymóg warunkujący nasz spokój. Bez niej zawiodłaby nasza wrodzona odporność na smutne historie i częściej zapadalibyśmy na psychozy, niż miewali katar. Więc nie miejmy z jej powodu wyrzutów sumienia. Rozrywajmy się, to nam się należy. Przecież żyjemy w ciężkich czasach, a nie każdy z nas ma obowiązek dźwigać na sobie nieszczęścia tego świata, prawda? I szkoda tylko, że jak już się człowiek porządnie rozerwie, to później trudno znaleźć nogę, rękę albo, co gorsza, głowę.   Dominik Pietrzak

wstępniak

foto: Marcin Hołowiński foto: Fotolia

B

Temat rozrywki króluje nam w Pod Prąd, więc może robię tu swój największy błąd, jednak chcę, ku uciesze każdego, wierszem otworzyć się na całego. Gdy na podwórku wiosna się nam mości, powinność mówi: zwołaj szybko gości! Migiem się zbliża sobota wieczorem, więc dom mój dziś stanie dla nich otworem. W takim razie robię jedzenie susami, bo talerze nie mogą świecić pustkami. Później postaram się być bardzo miła, chcę, by mnie moja grupa polubiła. Razem z zabawą ciśnienie me wzrasta, myślę: po co mi była ta hałastra? Ukrywam złość, bębniąc palcami o stół, i piję więcej piwa niż tylko pół. Przecież miało być pięknie i tak wesoło, a ja wciąż tylko rozglądam się wkoło i coś ciśnie mnie w dołku niezmiennie, gdy ktoś plecie głupoty bezdenne. Dziewczyna się mizdrzy do chłopaka swego, a kotlet jej leci na zaproszonego. Nikt uwagi na tłuste ślady nie zwraca, każdy się tylko w swych rozmowach zatraca… Z brudnej podłogi puentę chcę wyrywać – rozrywkę wszelką warto rozpatrywać, by się nie stać oczekiwań swych ofiarą, a mieć podejście pozytywne i z wiarą, że warto się bawić tak, jak się lubuje, nie pod presją innych, lecz jak mózg dyktuje. Inaczej rozczarowanie bardzo wielkie ogarnia człowieka i zabawy wszelkie później się udręką niesłychaną stają, chociaż z pozoru frajdą się wydają. Rozrywkę trzeba wybierać należycie, by się nią nie smucić przez całe swe życie.  Kasia Michałowska  naczelna@podprad.pl

termin: 30.04.2011 zapisy na: www.proem.pl

www.podprad.pl|

3


Fryzjer Einsteina foto: 123RF

Podobno kobieta to same znaki zapytania. Ale pytania to domena nie tylko kobiet. Każdy z nas zadaje sobie mnóstwo pytań. Czasem banalnych, które zadajemy sobie chociażby dla rozrywki. I czasem niepoważne, małe pytanie, może mieć całkiem poważną, naukową odpowiedź.

S

ą pytania popularne, takie jak co było pierwsze: kura czy jajko. Mogą się one stać przyczyną dociekań lub okazją do poszerzenia swojej wiedzy. Bo kogo z nas choć raz nie zastanawiało, dlaczego niebo jest niebieskie albo dlaczego okna w samolotach są takie małe. Ciekawym zjawiskiem naszych czasów jest mnogość tego rodzaju pytań. Dlaczego tak nie było kiedyś? A może jednak było...? Boski klej Już od wieków człowiek miał w sobie potrzebę wyjaśniania świata. W starożytności wielu odpowiedzi dostarczały mity. Na przykład wszystkim znany mit o Demeter i Korze miał wyjaśniać zjawisko pór roku. Począwszy od średniowiecza, aż na oświeceniu skończywszy, odpowiedzią na wszystkie pytania dla przeciętnego chłopa, mieszczanina czy kleru był Bóg. Poczucie wyższej instancji niejako zwalniało ówczesnych od głębszego dociekania, a ten, który dociekał, posądzany bywał o herezje. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy nauki poczęły się specjalizować, a społeczeństwo laicyzować. Okazywało się, że jedynie słuszna boska wola nie jest wystarczającą odpowiedzią. Dziś przecież nikt raczej nie myśli o tym, że to Bóg sprawia, że klej super glue nie przykleja się wewnątrz tubki. Spadając w windzie Innym czynnikiem wpływającym na popularność małych pytań jest rozwój naszego życia. Prócz powstania wielu wynalazków, które mogą rodzić pytania (choćby wspomniany klej czy 4

|www.podprad.pl

samolot), współczesny człowiek staje się specjalistą w wąskiej dziedzinie, np. w socjologii, lingwistyce lub nanotechnologii, kosztem wiedzy ogólnej. A przecież na większość pytań odpowiedzi może dostarczyć podstawowa wiedza, np. na pytanie o to, czy stanie nam się coś złego, jeśli, spadając w windzie, podskoczymy w chwili zderzenia z ziemią? Tu kłania się wiedza z fizyki – aby nic nam się nie stało, musielibyśmy skoczyć z niedostępną człowiekowi prędkością, co najmniej równą prędkości spadania windy (aby zrównoważyć siły, jakie będą na nas wtedy działały). Stopy pingwina O skali zjawiska małych pytań w Polsce świadczą takie portale, jak Pytamy.pl czy Nonsensopedia. Na świecie powstało również kilka książek o tej tematyce, np. Dlaczego pingwinom nie zamarzają stopy? M. O’Hare’ego, która była następstwem zalewu pytań czytelników w listach do międzynarodowego pisma naukowego New Scientist. Inną pozycją, dostępną polskim czytelnikom, jest książka Roberta L. Wolkego Co Einstein powiedział swojemu fryzjerowi, z której obok zostały zamieszczone niektóre pytania i odpowiedzi. Zarówno wyjaśnienia na portalach internetowych, jak i w wymienionych książkach na ogół są pisane przez pasjonatów w danej dziedzinie. Dlatego, jeśli i my mamy swoje małe pytanie, warto właśnie tam poszukać odpowiedzi. Może okaże się, że ktoś już wie, co było pierwsze...  Anna Iwanowska

Jeśli Ziemia się obraca, dlaczego jej atmosfera nie odlatuje w kosmos, tak jak koktajl wylatuje z niezamkniętego miksera?

Żeby powietrze mogło opuścić naszą planetę, musiałoby poruszać się z prędkością kosmiczną, co wymagałoby ogromnych wiatrów. Jak wiemy, na Ziemi nie wieją aż tak silne wiatry, w związku z czym cała atmosfera nie wylatuje w kosmos, ale pojedyncze cząsteczki wodoru i tlenu w górnych jej warstwach mogą rozpędzić się do tej prędkości i tym samym wylecieć w kosmos.

Dlaczego biała koszula świeci jaskrawo w świetle nadfioletowym?

Na ogół w środkach do prania są substancje wybielające, które wchłaniają promieniowanie ultrafioletowe i oddają je w postaci niebieskawego światła – stąd biała koszula wydaje nam się po praniu jeszcze bielsza. W świetle nadfioletowym (np. na dyskotece) efekt ten jest zwielokrotniony, stąd to światło.

Dlaczego w filmach koła dyliżansu lub samochodu kręcą się czasem do tyłu?

To zjawisko zawdzięczamy szybkości kamer, które w ciągu sekundy robią standardowo 24 zdjęcia. Nasze oko nie jest w stanie rozróżnić tylu obrazów, więc wychwytuje tylko niektóre z nich, dlatego nie widzimy pełnego ruchu koła. W efekcie nasz mózg próbuje skleić wrażenia i powstaje złudzenie obrotu do tyłu.

Dlaczego zegarki chodzą zgodnie z ruchem wskazówek zegara?

Zegarek mechaniczny wynaleziono na północnej półkuli Ziemi, gdzie Słońce (patrząc na południe) przebiega z lewej do prawej. Ten ruch odzwierciedlono na tarczy zegara słonecznego, a potem mechanicznego. W Australii wskazówki czasomierzy chodzą więc przeciwnie do ruchu Słońca.

Jak odróżnić dietetyczną colę od zwykłej bez patrzenia na etykiety i bez próbowania?

By odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by się przyjrzeć składowi obu napojów. Zwykłą colę słodzi się cukrem lub słodzikiem kukurydzianym. Natomiast colę typu light aspartanem, sztucznym związkiem słodszym około 200 razy od cukru. W zwykłej Coca Coli będzie więc 2 – 3% cukru, a w Coli Light kilka setnych procenta aspartanu. Dlatego ta druga będzie odczuwalnie lżejsza.


wspomnienia Mateusz, geografia III rok

• W Babę Jagę i w chowanego.

Natalia, germanistyka II rok Tylko w chowanego! Żadne lalki, żadne inne gry, tylko w chowanego.

Ewa, administracja III rok Bawiłam się w Pocahontas i to ja byłam Johnem Smithem.

Gosia, pedagogika III rok W bazy! Wszyscy budowaliśmy szałasy, a liście to były pieniądze!

Kamil, informatyka II rok Bawiłem się lalkami, ponieważ miałem dużo fajnych koleżanek!

foto: Marcin Hołowiński

Karolina, pedagogika III rok

• Najczęściej bawiłam się w podchody.

Magda, germanistyka II rok Bawiłam się w dom i zawsze byłam mamą! I, oczywiście, bawiłam się jeszcze w chowanego.

Iza, biologia III rok Pamiętam wiele zabaw, np. klocki Lego, lalki, robienie babek w piaskownicy itd.

Asia, psychologia IV rok Pod stołem budowałam dom z koca i poduszek i, oczywiście, bawiłam się lalkami.

Marta, kulturoznawstwo I rok Najczęściej grałam w gumę np. w trójkąta.  pytała Olga Kupicz

www.podprad.pl|

5


Oblężenie Malborka 2009, foto: Krzysztof Pękalski, www.okowoko.net

Rycerski stan

Stan rycerski kojarzy się z  historycznymi bitwami, zbroją, przygodą, końmi oraz wiernością zasadom. Czy dzisiejsi rycerze są podobni do tych z czasów średniowiecza? Skąd wzięła się współcześnie fascynacja tą tematyką? Na te i inne pytania spróbujemy odpowiedzieć.

N

a terenie zamku w Golubiu-Dobrzyniu, w lipcu 1977 roku został zorganizowany pierwszy w Polsce nowożytny turniej rycerski. To wydarzenie stało się początkiem powstania licznych odłamów ruchu rycerskiego w Polsce. Czym skorupka… Bycie rycerzem działa na wyobraźnię. Fascynacja tą tematyką często zaczyna się już od najmłodszych lat. – Zawsze chciałem być rycerzem. Marzenie to kiełkowało we mnie od małego – mówi Robert Rosłan, student Politechniki Gdańskiej, członek Chorągwi Ziemi Gdańskiej. – Czytałem książki, gdzie opisywano rycerzy w lśniących zbrojach, oglądałem filmy i bawiłem się z kolegami na podwórku. Gdy byłem starszy, zabawa z podwórka 6

|www.podprad.pl

przeniosła się do świata gier komputerowych. Aż pewnego dnia, poznałem na jakimś pokazie paru ludzi z bractwa rycerskiego, którzy opowiedzieli mi o tym, jak walczą i skąd zarazili się tą pasją – kontynuuje z błyskiem w oku dziś dwudziestoletni student wydziału chemicznego. – Wtedy i ja złapałem bakcyla. Pomyślałem: po co mam udawać rycerza, skoro mogę w jakimś stopniu samemu się nim stać. Gdy miałem piętnaście lat, poszukałem w internecie bractw rycerskich działających w okolicy i zacząłem realizować swoje marzenie. Duży wybór Przeszukując sieć, trafimy na ogromną ilość ruchów i bractw rycerskich działających w całej Polsce. Jak podaje kustosz

zamku w Golubiu-Dobrzyniu, obecnie funkcjonuje w naszym kraju, zarejestrowanych lub nie, kilkaset bractw rycerskich. Trudno odnaleźć jakąś ich jednolitą ewidencję. Jednakże spisy bractw rycerskich można odnaleźć na stronie: bagrit.pl lub na portalu onet.pl. Znajdziemy tu bractwa rycerskie takie jak: piastowskie, orlich gniazd, Herbu Perstin z Kłobucka lub Herbu Tur z Chojnic. Ruch Rycerski to nie tylko walka, lecz możliwość poznania średniowiecznych obyczajów. Można szkolić taniec średniowieczny, poznać tajniki kowalstwa bądź krawiectwa tamtych czasów. Rycerskie zasady Rycerstwo to nie tylko zabawa, ale też sposób bycia i zachowań. Dlatego

powstały kodeksy takie, jakim jest reguła rycerska spisana przez członków Kapituły Rycerstwa Polskiego (www.kapitula. com.pl). Opisuje ona zasady rycerskiego podejścia do człowieka, relacji międzyludzkich i służby. W regule możemy m.in. przeczytać o tym, że by prawym rycerzem zostać, należy ducha swego i ciało doskonalić, w wierności powołaniu swemu pozostawać lub zważać na dumę rycerską, by pychą nie została splamiona. – Reguła została spisana przez członków Kapituły Rycerstwa Polskiego zrzeszającej kilkadziesiąt grup rekonstrukcyjnych – mówi Waldemar Młodawski, Kanclerz Kapituły Rycerstwa Polskiego. – Jednak nadal jest to tylko jakiś procent grup historycznych. Cieszymy się, jeżeli ktoś korzysta z reguły, bo to zbiór uniwersalnych zasad. Jednak


nie rościmy sobie prawa do stwierdzenia, że reguła obowiązuje każdego rycerza. Aby nikt podczas walki nie został trwale zraniony, zostały ustalone zasady bezpieczeństwa. – Nie bijemy się w nieosłonięte miejsca – mówi Robert Rosłan. – Nie bijemy leżącego, nie uderzamy w genitalia i potylicę. Mimo że mamy hełmy z dobrym wymoszczeniem, tłumiącym uderzenie, to naprawdę mocny cios w głowę zwala z nóg i sprawia, że czasem można zobaczyć parę gwiazdek. Nie sztychujemy. Czyli nie zadajemy pchnięć podczas walki. Należy pamiętać, że walka dla jej uczestników to duży wysiłek fizyczny. Trzeba utrzymywać organizm w dobrej kondycji poprzez długie i żmudne treningi. Do tego dochodzi obowiązek wytrwałego konserwowania sprzętu. Inscenizacje Walczących rycerzy, w pełnym rynsztunku, możemy zobaczyć podczas turniejów lub inscenizacji bitew. Największą w Polsce jest organizowana co roku bitwa pod Grunwaldem. – Jest to coś w stylu tygodniowego obozu rycerskiego, wokół którego wyrasta pełno ciekawych wydarzeń – opowiada o spotkaniu w Grunwaldzie Rosłan. Ponadto wśród osób odtwarzających wczesne czasy średniowieczne popularna jest impreza na wyspie Wolin, oblężenie Malborka (nie jest dla wcześniaków), obchody rocznicy bitwy pod Legnicą czy turniej w Byczynie. By śledzić aktualnie odbywające się inscenizacje historyczne warto zaglądać na stronę: freha.pl. Prawdziwa walka Turnieje odbywają się według zasad ustalonych przez organizatorów, a nagrody zależą od hojności sponsorów. Walki toczone są jeden na jednego i, zależnie od formy turnieju, polegają na trafieniu przeciwnika odpowiednią ilość razy, np.: do 12 trafień albo zdobyciu jak największej ilości punktów w czasie walki trwającej np.: 2 min. Na turnieje najczęściej zjeżdżają się okoliczne bractwa. Gdy turniej jest większy, to przyjeżdżają bractwa z całej Polski, a nawet zza granicy.

honorowo

O sposobach czynienia, by prawym rycerzem zostać. O porządku: • sprzeczek nie miłować, • ze skłóconymi pojednać się przed słońca zachodem, • rozkazaniu starszego we wszystkim być posłusznym, • oczu nie zamykać na grzechy występnych braci, lecz ku ich naprawie podążać, • nie być winu ponad miarę oddanym, umysł w trzeźwości trzymać, • do przyzwoitości się wdrażać, słów Złego w zwyczaju nie naśladować, • oręża pochopnie nie dobywać, w stanie gotowości utrzymywać.  (wyciąg z reguły rycerskiej Kapituły Rycerstwa Polskiego)

– Często w czasie tych turniejów, poza walkami jeden na jednego, organizowane są walki (bohurtowe) w grupach, podczas których to walczą już raczej wojownicy niż rycerze – wyjaśnia z ekscytacją student politechniki. – Ze względu na żywiołowość zapomina się o rycerskich uprzejmościach. Wojownicy dają z siebie 120%. W tych grupowych starciach nie ma miejsca na litość. Przy zachowaniu kilku oczywistych zasad bezpieczeństwa, wygrywa lepszy. Dzięki temu można poczuć sporą dawkę adrenaliny w warunkach, które w małej części oddają realizm prawdziwej bitwy. Po walkach, przeciwnicy siadają wspólnie przy ognisku i integrują się do rana przy kuflu piwa bądź innego zacnego trunku. Bo tak naprawdę jesteśmy dobrymi kumplami lubiącymi sprawdzić się na ubitej ziemi, szanując siebie i przeciwnika – podsumowuje Robert. Informację o odbywających się turniejach lub jarmarkach średniowiecznych można znaleźć na stronie www.zamkiobronne.pl. Europa Inicjatywa z lat siedemdziesiątych zapoczątkowana przez kasztelana zamku Golubskiego, Zygmunta Kwiatkowskiego, okazała się tak popularna, że stała się organizowaną co roku imprezą. W państwach ościennych powstały rycerskie bractwa, a turnieje na Zamku Golubskim nabrały rangi międzynarodowej. – Ludzie odtwarzają kulturę średniowieczną na całym świecie – wyjaśnia członek Chorągwi Ziemi Gdańskiej. – Od Anglii i Francji, przez całą Europę, po Rosję. W internecie można zobaczyć filmiki z Amerykanami odtwarzającymi średniowieczne realia w swoim kraju. Jednak to Europa Wschodnia jest najbardziej zaludniona przez współczesnych rycerzy. Polska, Czechy, Białoruś, Litwa, Ukraina i Rosja – to właśnie w tych państwach jest największa szansa na znalezienie rycerza z XXI wieku.  Katarzyna Michałowska Szczególne podziękowania dla Waldemara Młodawskiego, Kanclerza KRP www.podprad.pl|

7


Imprezowa

Co zrobić, by na festiwal przyjechały tłumy? Ma być śmiesznie, zaskakująco, absurdalnie czy po prostu głupio? Na świecie co roku odbywają się bardzo dziwne imprezy. Oto niektóre z nich.

pomysłowość T

o brutalne rozgrywki, które zyskały popularność w XIX wieku w Anglii w miejscowości Yorkshire. Zasady są proste. Ochotnik staje pośrodku widowni. Ma związane nad kostkami nogawki. Rozpina spodnie, wkłada w nie dwie niespokojne i głodne fretki, po czym zapina spodnie, uniemożliwiając zwierzętom ucieczkę. Fretki, mocując się z zapiętymi spodniami, wykorzystują swoje mocne pazury i ostre zęby. Zawody wygrywa ten, kto wytrzyma ze zwierzętami najdłużej. Dotychczasowym rekordzistą w tej dziedzinie jest Reg Mellor – utrzymał fretki w spodniach przez 5 godzin i 26 minut! Konkurs najczęściej kończy się dla uczestników tygodniami okładania nóg lodem. Świńska impreza W południowej części Francji, w małej pirenejskiej wiosce Trie Sur Baise można sprawdzić się w chrząkaniu. I to nie byle jakim – bo świńskim. Zawodnicy (obowiązkowo w świńskich strojach) co roku starają się wydać z siebie charakterystyczne dźwięki. Wrócić można z nagrodą, naturalnie świńską. Zwycięzca otrzymuje bowiem prawdziwy różowiutki ryj. Nie można także zapomnieć o honorowym tytule Mistrza Świata w Chrząkaniu, który na pewno zachwyci znajomych. Spragnieni wrażeń

8

|www.podprad.pl

mogą kibicować w wieprzowych wyścigach, czyli po prostu biegach świń lub jeść na czas kiełbaski (oczywiście wieprzowe). Rzut piwną szmatą Kolejna niecodzienna dyscyplina, która zrodziła się w głowach WyspiaBossaball rzy. Powstała w latach 60. ubiegłego Odmiana tradycyjnej siatkówki połąwieku w Kent. Zasady przypominają czona z elementami piłki nożnej, gimtradycję polskich oczepin. Do gry nienastyki i brazylijskiej sztuki walki, capozbędne są dwie drużyny. Przedstawiciel eiry, narodziła się kilka lat temu w Belgii. jednej z nich, nazywany flonkerem, staje Ma swych zwolenników również w Brapośrodku placu. Otoczony zostaje członzylii, Holandii, Hiszpanii czy Kuwejcie. kami grupy przeciwnej. W dłoni trzyma Gracze podzieleni są na dwie drużyny kij, na którego końcu leży szmata nasą- złożone z trzech, czterech lub pięciu czona piwem. Muzyka zaczyna grać, flon- zawodników. Zadaniem każdej z druker obraca się w jedną stronę, natomiast żyn jest zdobycie 25 punktów poprzez ludzie zebrani naokoło niego przerzucenie piłki na pole tańczą w stronę przeciwną. przeciwnika. Mecz rozgryW momencie, gdy muzyka wany jest w trzech setach. Mężczyźni cichnie, flonker ma za zadaDlaczego zawody zakwaliskaczą nad nie rzucić piwną szmatą i trafikowane zostały do dziwfić nią osobę z drużyny prze- niemowlakami nych? Gracze zamiast poruszać się po boisku, ciwnej. W przypadku chyskaczą po... ogromnej, bienia, karą jest wypicie kufla piwa. Gra kończy się w momencie, gdy nadmuchanej trampolinie! Gra prewszyscy uczestnicy są zbyt pijani, by móc zentuje się widowiskowo ze względu grać dalej. Uwaga! Nie próbujcie tych na wysokości, które mogą osiągać skazawodów w akademikach! czący zawodnicy. Daj się wciągnąć – Było zimno, mokro, wszędzie pełno brudu i błota. Cudowne przeżycia – opowiadała uczestniczka festiwalu Bob Snorkelling, czyli nurkowania w bagnie. Zawody organizowane są od ponad dwudziestu lat w Llanwrtyd Wells w Walii. Co roku około sto osób walczy o tytuł Mistrza Świata w Nurkowaniu. Ubrani w stroje piankowe z maskami i rurkami pływają w rowach pomiędzy torfowiskami. Muszą pokonać dystans 55 metrów, a mogą poruszać się jedynie dzięki ruchom płetw.

Tradycji musi stać się zadość… …tak więc w Hiszpanii w miejscowości Castrillo de Murcia co roku mężczyźni ubrani w żółte szaty skaczą nad ułożonymi w rzędach niemowlakami. Ten rytuał celebrowany jest już od 1620 roku. Wtedy to stwierdzono, że dzieci trzeba chronić przed złem. Jak? Jeśli nad noworodkiem przeskoczy człowiek, który tu symbolizuje diabła, dziecku nic się w przyszłości nie stanie. Oczywiście, o ile będzie w ogóle jeszcze można mówić o jego przyszłości. Niemowlę na festiwal może przynieść każdy. Wystarczy

położyć je na chodniku na trasie biegu. Zapobiegawczy mogą owinąć maleństwo w dodatkowe kołderki. Moc wrażeń gwarantowana. Noszenie żony Niektórym Finlandczykom małżeństwo może ciążyć nie tylko psychicznie. Przekonać się można o tym na dorocznych zawodach w noszeniu żony. Reguły konkurencji zakładają przeniesienie małżonki na plecach na dystansie 250 metrów, zaliczając po drodze dwa skoki i wodną pułapkę. Upuszczenie kobiety wiąże się z 15-sekundową karą dla drużyny oraz... złością ze strony żony. Konkurencja powstała w Finlandii jako żart, jednak zakorzeniła się w kulturze. Zyskała zwolennika w osobie gwiazdy NBA Dennisa Rodmana, który wziął udział w rozgrywkach w 2005 roku. Można by się zastanawiać, czy zgodnie z powiedzeniem nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka, doczekamy rozgrywek w noszeniu mężów. Niecodzienne imrezy wciąż utrzymują się na rynku rozrywki i mają wielu zwolenników na całym świecie. Wywołują śmiech, dreszcz emocji, oburzenie, lecz najczęściej są źródłem dobrej zabawy uczestników. Rozsądek to słowo, o którym należy wtedy zapomnieć. Martyna Domarecka Marta Szagżdowicz


iektórzy nazywają ją matką wszystkich sportów, ponieważ, oprócz szybkości, siły, wytrzymałości, gibkości i koordynacji przestrzennej, rozwija również rytmikę. Początkowo gimnastyka rozwijała się dwoma, niezależnymi torami: szwedzkim (osiąganie sprawności fizycznej oraz harmonijny rozwój ciała) i niemieckim (silna armia miała zjednoczyć naród). Z czasem stała się dyscypliną sportową i od pierwszych nowożytnych igrzysk w Atenach (1896) dyscypliną olimpijską. – Lubię ten sport, bo ćwiczą wszystkie partie mięśniowe i zmysły – mówi Maciej Maciejewski, trener gimnastyki sportowej z Gdańska. – Zacząłem trenować gimnastykę sportową na studiach. Wiedziałem, że jest zbyt późno, by osiągnąć szczyty. Teraz ćwiczę rekreacyjnie i spełniam się jako trener, a dodatkowo propaguję ten sport wśród studentów. Zawodowo Nabór przyszłych zawodowych sportowców odbywa się w wieku pięciu, sześciu lat. Trening jest bardzo wymagający, począwszy od rozciągania, a skończywszy na pracy nad kształtowaniem siły i wytrzymałości. – Dzieci trenujące gimnastykę sportową nie mają jeszcze twardego kośćca, więc poprzez rozciąganie można odpowiednio odkształtować panewki w stawach, dzięki czemu dziecko jest w stanie zrobić szpagat nawet do tzw. przeprostu – mówi Maciej Maciejewski. – Talent dziecka do tego sportu można szybko rozpoznać po jego motywacji i chęciach – opowiada o swojej pracy trenerskiej. – Teraz szkolę dziewczynkę, która jest o rok za wcześnie, ale poziomem przewyższa inne dzieci. Widać w niej zapał. Przychodzi na dodatkowe zajęcia i jest bardzo ambitna. Dodatkowo ma predyspozycje fizyczne. To wszytko składa się na to, że w tym sporcie może wiele osiągnąć. Rekreacyjnie Dorosła osoba wchodząca w ten sport musi mieć w sobie wytrwałość i lubić wyzwania. Uczestnicząc w treningu gimnastycznym, będzie rozwijać siłę i mocno się rozciągać. – By wejść z przysłowiowej ulicy do sali gimnastycznej i trenować, potrzeba około roku, by przygotować ciało i sylwetkę, zanim przejdzie się do ćwiczeń technicznych – mówi trener. Najczęściej osiągają sukces w gimnastyce sportowej osoby niskiego wzrostu. – Dzieje się tak, gdyż środek ciężkości jest niżej, a im krótsza kończyna, tym łatwiej utrzymać ciało, bo wtedy mięśnie trzymają lepiej – tłumaczy były student AWF-u. – Każdy, w dowolnym wieku, może rozpocząć rekreacyjnie uprawiać tę dyscyplinę sportu. Oczywiście, nie osiągnie

poziomu olimpijczyka, ale nauczy się kilku elementów klasy podstawowej. A to już daje dużo satysfakcji. Pokonać strach Niektóre elementy techniczne są trudne i wymagają dużej odwagi. – Na pewnym etapie treningu przychodzą takie wyzwania, że strach paraliżuje – mówi Maciej Maciejewski. – Mam lęk wysokości, więc, by zrobić na drążku kołowrót wielki czy zejść saltem, musiałem przezwyciężyć strach. Początkowo nie chciałem wirować, jednak pokonałem swój lęk dzięki trenerowi. Miałem do niego duże zaufanie. Zawsze mnie asekurował podczas ćwiczeń i nigdy nie zawiódł. W pewnym momencie powiedział, że mam puścić drążek, a on zajmie się całą resztą. Puściłem, zrobiłem, powtórzyłem i od tego momentu robię to już sam. Przezwyciężyłem moją słabość i do tej pory wykonuję to ćwiczenie – opowiada.

Wyginam śmiało ciało

sportowo

N

Popularność Dużą popularnością gimnastyka cieszy się w USA, Rosji i Japonii. – W Polsce jest to sport niszowy. Jedyną osobą, która osiągnęła wszystko, bo złoto olimpijskie, jest Leszek Blanik – mówi Maciej. – Moi rodzice dostrzegli we mnie talent do tego sportu, bo od zawsze lubiłem skakać i robić wymyki na trzepaku. Jednakże nie miałem możliwości, by trenować. Pochodzę ze Słupska, a tam nie było sali gimnastycznej ze sprzętem do akrobatyki. Najbliższa była w Gdańsku i Bydgoszczy. Moi rodzice nie zdecydowali się mnie dowozić lub szukać tam szkoły z internatem. Perspektywy Gimnastyka sportowa w obecnych czasach może przeżywać rozWytrwałość kwit. Zainteresowanie młodzieży parto klucz do kurem i breakdancem może rozbuosiągnięcia dzić pasję do tego sportu. Pozorna zabawa w przeskakiwanie płotów lub sukcesu w tym taniec połamaniec są pokrewne z gimsporcie nastyką sportową. Na przykład podczas tańca breakdance wykonuje się figurę pochodzącą z gimnastyki tzw. Koło Thomasa. Tancerz jest podparty na rękach, natomiast nogi wirują wysoko nad ziemią. Ograniczeniem do rozwoju tej dyscypliny w Polsce jest brak sal gimnastycznych z nowoczesnym sprzętem. Do tej pory Hasło gimnastyka sportowa przywołumamy takie tylko w kilku dużych miastach, je skojarzenia z nazwiskiem olimpijczyka często posiadające przestarzałe oprzyrząLeszka Blanika lub ze skokiem przez kozła dowanie. Ale widać początki pozytywnych w szkole podstawowej. Tymczasem teraźzmian. W Szczecinie budowana jest nowoniejsze zainteresowanie młodzieży parkuczesna sala gimnastyczna, a w Gdańsku na koniec marca planowana jest organizacja rem i  breakdancem może rozpocząć złote Mistrzostw Polski w Gimnalata dla tego sportu. styce Sportowej.  Katarzyna Michałowska foto: Jerzy Grześkowiak Maciej Maciejewski www.podprad.pl|

9


czy spotkałeś airsoftowca?

Idziesz przez las. Pogodny dzień. Cisza. Spokój. Miła atmosfera. Nagle dostrzegasz jakiś ruch i oto przebiega niedaleko ciebie zakamuflowany żołnierz. Chwila konsternacji... Co więcej, być może usłyszysz słowa wypowiedziane do krótkofalówki: Uwaga, cywil! Myślisz: Co tu się dzieje? Manewry? Wojna? Bez obaw, najprawdopodobniej właśnie spotkałeś airsoftowca. 10 |www.podprad.pl


szaleńczo foto: Karolina Gizara

A

irsoft to sport, w którym gracze kreują się na wzór wojska lub policji, bądź stylizują na konkretną formację militarną; noszą mundury i sprzęt wojskowy oraz wykorzystują repliki broni palnych. Strzelają plastikoFani airsoftu wymi kulkami o średnicy 6 mm, które w przeciwieństwie do kulek spotykają się na w paintballu nie pozostawiają śladu strzelankach po trafieniu. Z tego wynika główna oraz na zlotach zasada airsoftu – fair play. Zestrzemilitarnych lony gracz sam musi się przyznać. Nierzadko, oprócz działania w terenie, airsoftowcy zajmują się również rekonstrukcją istniejących oddziałów wojska. Dla kogo ten sport? Airsoft wciąż zyskuje na popularności zarówno w Polsce, jak i na świecie, choć dość często jest mylony z paintballem. Nikogo nie zdziwi fakt, że interesuje się nim głównie płeć męska, aczkolwiek można spotkać również zaangażowane panie. Czy to wciąga? Oczywiście, jak każde hobby. Jednak, stykając się z airsoftowym środowiskiem, łatwo zauważyć, że z czasem sport ten staje się nie tylko pasją, ale też nieoddzielną częścią życia. Rzeczywiście, niewątpliwie wymagane jest zaangażowanie: dojazd na miejsce strzelanek, które odbywają się w lasach lub opuszczonych budynkach oraz, przede wszystkim, skompletowanie sprzętu. Ile to kosztuje? Nie da się ukryć, że czyni to airsoft kosztownym sportem. Średnie koszta to: replika – 300 zł, mundur – 100 zł, magazynki – 30 zł, okulary – 30 zł. A można wydać duuużo więcej. I z cza-

sem na pewno przyjdzie ochota na lepszy sprzęt, nowy gadżet, większy zasięg strzału. Trzeba się z tym liczyć. Pod scenariusz Fani airsoftu spotykają się na strzelankach oraz większych zlotach militarnych. Do takich imprez często są tworzone całe scenariusze działań wojennych oraz tło historyczne. Uczestniczy w nich od kilkunastu do kilkuset osób, czasem również z innych krajów. Najczęściej odbywają się spotkania w stosunkowo niewielkiej grupie osób pomiędzy teamami z jednego rejonu. W ramach ćwiczeń odbywają się treningi oraz stosuje się różne taktyki i tematy działań. Czy to jest bezpieczne? Kiedy widzimy broń, nasuwa nam się myśl o niebezpieczeństwie i zabijaniu. Nie trzeba się obawiać, wystarczy zachować odpowiednie środki bezpieczeństwa. Podstawowym wymogiem jest noszenie okularów ochronnych. Bez tego nie warto zbliżać się do obszaru działań. Druga zasada dotyczy osób, które nie biorą udziału w walkach, ale poruszają się po danym terenie, np. fotografów. Ci z kolei, oprócz okularów, powinni mieć na sobie kamizelkę odblaskową lub inny, dobrze widoczny, ubiór. Choć i wtedy zdarza się zarobić kulkę. Gracze noszą czasem kominiarki bądź arafatki w celu osłonięcia szyi. Rzadko zdarzają się groźniejsze wypadki. Najczęściej pozostaje na skórze jedynie niewielki, czerwony ślad. Nie polecam strzałów z małej odległości oraz szerokiego uśmiechu w czasie walki.  Karolina Gizara www.podprad.pl| 11


N

w yć s ię z e k a i m ś y ś ln i e w ia z d t bezm czesnych g nad hi s a i m Za ię pó ł w w s s t an ow i ć s un ku f i l a br ykó z at j g l e p ie w n e g o , że a r t y k u ł a b k ina, a z tego do z ie j ę stor ią . Mam nad sięgnięc ia ć o o g d t r ze m owe g o ś z w a s j p opa e i o p k e l i ? sk ł o n M o że arrey’a i k ina . k la s yk l ina n iż na C p n a Ch a

ie ma osoby, która od podstawówki do końca liceum na języku polskim czy historii nie słyszałaby o komedii. Reżyserzy co roku zasypują nas swoimi propozycjami komediowymi. Opisując losy owego gatunku filmowego, nie da się pominąć miejsca jego narodzin, jak również jego powiązań z literaturą. Historia komedii Komedia przyszła na świat w Grecji, według niektórych podań był to V w. p.n.e. W kanonie literackim zajmuje miejsce obok dostojnej tragedii. Warto zaznaczyć, że komedie traktuje się jako gatunek dramatyczny. Historie wyśpiewywano lub przedstawiano. Przy użyciu tylko jednej maski, aktor (z czasem aktorzy) potrafili wzbudzić w widowni całą gamę pozytywnych uczuć, zwłaszcza radości. Śmiech często roznosił się po całym polis. Komedia literacka rozwijała się dalej na deskach słynnych teatrów świata na przestrzeni wieków. Sen nocy letniej i Kupiec wenecki to sławne w XVI w. komedie Williama Szekspira. Kino nieme Melonik, laseczka, wąsik, szerokie spodnie i charakterystyczny 

12 |www.podprad.pl

słynne początki

ruch. Maksymalna dawka gagów świata po wojnie uniemożliwiała proi komiczne sceny z samym bohate- dukcję komedii. Ludziom nie przystawało się śmiać. rem. To atuty Charliego Chaplina – osoby, która jako pierwsza nasuwa Na szczęście latach 60. i 80. na ekrany się nam na myśl, gdy mowa o kome- trafiają komedie z Louisem de Funèsem, diach z okresu kina niemego. Film nie w tym wyreżyserowany i zagrany w 1980 posiadał wielu ze współczesnych cech r. Skąpiec. Lata 80. to też słynne komekomedii. Aktor musiał sam swoją postadiowe produkcje z Lesliem Nielsenem cią i grą porwać tłum. Charakterys– Naga Broń, Egzorcysta, Dracula – wamtyczny i zapadający w pamięć był bohater pir bez zębów ten ostatni (to już lata 90.). wykreowany przez tego utalentowanego aktora, który swoją karierę rozpoczął W radio i w telewizji w 1910 r. Niewielu zdaje sobie sprawę Komedie rozwijały się nie tylko z tego, że ten bohater, o manierach dżen- w kinach. Lata 60. były też czasem radia, telmena, to wykreowany Tramp. gdzie panował Tom Hancock. Jego audycja Komizm sytuacyjny radiowa doczekała się wielu charakteryzował także skeczy, współcześnie zalikomedia grę popularnych i dobrze czanych do klasyki gatunku. staje się znanych Flipa i Flapa. W telewizji natomiast W filmach, w których grali odskocznią od szybko zadomowił się Latacodziennego jący Cyrk Monty Pythona. główne role, zastosowano slapstick, czyli dużą dawkę Satyra trwająca jedynie pół pędu życia ruchu, postacie mocno godziny porywała miliony przerysowane, sytuacje często niekonwidzów. Grupa najczęściej przedstawiała trolowane oraz trudne i przekomiczne rzeczywistość w krzywym zwierciadle. przygody naszych ukochanych bohate- Wyższe sfery, duchowieństwo – ciemnota rów. Pierwszy slapstick zastosował Mack i dewocja, wszystko znalazło swoje satySenneta. ryczne odbicie. Dobrze są nam też znane kreacje z Czarnej Żmii, gdzie swoje kariery zaczęli Hugh Laurie oraz Rowan Atkinson. Druga wojna światowa Okres wojny w Polsce, jak i na całym świecie, przyczynił się do zaprzestania Z własnego podwórka produkowania nie tylko komedii, ale i filWielu kinomaniaków ceni sobie jednak mów w ogóle. Część filmów z czasów komedie z własnego podwórka. Mam tu drugiej wojny światowej to materiały na myśli szeroką gamę polskich komedokumentalne. Pierwszą powojenną dii. Wszyscy na pewno kiedyś słyszelipolską komedią był wyemitowany śmy o słynnym filmie Marka Piwowskiego w 1948 r. Skarb w reżyserii Rejs. Wiele dialogów z tego właśnie filmu Leonarda Buczkowweszło do potocznego języka. Należy skiego. Trudna podkreślić, że jest to komedia satyryczna.  sytuacja Marian, tu jest jakby luksusowo, to zdanie mówi samo za siebie: Kogel mogel i Kogel mogel 2, co jakiś czas odtwarzane w telewizji, przyciągają ciągle rzesze fanów.

Oczywiście, mówiąc o polskich komediach, nie można nie wspomnieć o filmach: Alternatywy 4 Stanisława Barei i Jak rozpętałem II wojnę światową w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego. Dlaczego oglądamy komedie? W czasach współczesnych komedia staje się odskocznią od codziennego pędu życia. Niewielu lubuje się w filmach fantastycznych, większość też nie toleruje horrorów, ale za to lubimy patrzeć na kolorowe i szczęśliwe życie bohaterów. W przypadku komedii romantycznych miłość zawsze zwycięża i zawsze żyje się długo i szczęśliwie. Na krytyczną uwagę zasługują jednak komedie dla młodzieży. Zwłaszcza te zagraniczne, które przedstawiają studentów w akademikach, których charakteryzuje rozwiązłość i brak jakichkolwiek trwałych relacji oraz sprowadzanie miłości do nic nie znaczących kontaktów seksualnych. Mowa tu, oczywiście, o takich filmach jak seria American Pie. Na szczęście my, fani kina, zaczynamy poszukiwać dobrych filmów i popularność zyskują produkcje na przykład Woody’ego Allena. Podgatunki Komedia, jak każdy gatunek filmowy, posiada wiele podgatunków. Prezentuję najważniejsze z nich, z dodatkiem propozycji filmowych. czarna komedia – Bękarty wojny komedia fantastyczna – Nawiedzony dwór komedia sensacyjna – Zabójcza broń komedia romantyczna – Walentynki horror komediowy – Straszny film komedia wojenna – Hot shots komedia science fiction – Faceci w czerni Na podstawie: pracica.pl; film.wp.pl; brazylia.polemb.net  Natalia Karczyńska


Tryumfy w kinach święcił film Jackass 3D. Destrukcja, okaleczanie się, robienie obleśnych rzeczy. To ich klimaty. Dlaczego to robią? Dla zabawy? Po części. Dla sławy? Mniej. Jacakass to przede wszystkim kasa. Postanowiłem przyjrzeć się polskim hardkorowcom. Ich motywacją raczej nie są pieniądze, a ilość wyświetleń na YouTube. Często jest to też sposób na zabicie nudy. Polsce nie brakuje naśladowców Johnny’ego Knoxville’a i jego kolegów. W końcu Johnny Knoxville i jego szalona kompania to najbardziej znani na świecie amatorzy ekstremalnie głupich rozrywek. Istnieje nawet specjalna strona jackass.topka.pl, na której znajduje się ranking najlepszych polskich grup jackassowych. Jest ich aż osiemdziesiąt cztery. Polskie składy, oczywiście, nie mają takich możliwości finansowych, jak ich idole z MTV, ale inwencji w robieniu głupot na pewno im nie brakuje. Przykłady? Jazda na płonącym rowerze, sikanie na śpiącego kolegę, nurkowanie w sedesie. Wystarczy obejrzeć chociażby the Mad Boys 2008 Jackass Polska, żeby się o tym przekonać. Jabolowe ofiary Jednak amatorzy głupich rozrywek to nie tylko jackassowcy. Internet pełen jest filmików ukazujących rożne wyczyny. Zdecydowanie dominują, te związane z alkoholem. Biorą w nich udział sami autorzy filmu i ich znajomi. Inną opcją jest odnajdowanie okolicznych pijaczków, popularnych żuli i sprawdzenie ich alkoholowych możliwości. Najlepszym przykładem jest chyba filmik Trzy wina w minutę. Naprawdę nie wierzyłem w to, co widziałem. Ciężko również pojąć 14 sekund, potrafisz szybciej. Tyle czasu zajęło bohaterowi tego filmu opróżnienie butelki popularnego Jabola. Ponad 600 tys. odtworzeń.

Highway to hell Popularne są również eksperymenty z różnego rodzaju pojazdami, takie jak np. 160 km/h na sankach – rekord prędkości. Ciekawe, co by zostało z siedzącego na sankach, jeśli odczepiłyby się od samochodu. Chyba nawet święty Krzysztof, wiszący obok szybkościomie-

rza, by nie pomógł. Do czego przydają się autostrady, pokazuje Czy Twój LANOS tak potrafi? – 210 km/h Daewoo Lanosem 1.5 na autostradzie A4. Chcę być gwiazdą, ludzi fantazją Dzisiaj nietrudno zostać gwiazdą Internetu. Zrobienie czegoś naprawdę głupiego to jeden z łatwiejszych sposobów zdobycia popularności. Konsumpcjonizm naszych czasów to m. in. gromadzenie wrażeń. Ciągle szukamy czegoś, co nas zaszokuje, rozbawi, zbulwersuje. Pewnie dlatego ekstremalnie głupia rozrywka cieszy się taką popularnością. Wspólne konsumowanie jej to obecnie jeden z najlepszych sposobów nawiązywania kontaktu. Nic tak nie działa, jak pytanie: ej, widziałeś ten filmik? Amatorzy ekstremalnie głupich rozrywek często narażają swoje życie lub zdrowie. Czy żyjemy w tak absurdalnych czasach, że opłaca się ryzykować dla sławy w Sieci? Głupi ten, co głupio robi Wszystko jest w porządku, jeśli bohaterowie i autorzy tych filmów robią te głupoty na własny rachunek. Jednak czy kupowanie wina i nagrywanie wlewającego go w siebie alkoholika jest naprawdę takie zabawne i godne pokazania? Czy rozpędzanie samochodu na autostradzie do 210 km/h tylko po to, żeby nagrać filmik, naprawdę się opłaca? I czy w końcu my, widzowie, musimy przesyłać linki do tych filmów naszym znajomym z dopiskami w stylu sprawdź to, mega beka? Być może, po przeczytaniu tego tekstu obejrzycie te filmy. Mam jednak nadzieję, że zrobicie to tylko raz, by nie dawać ich autorom dalszej motywacji do głupiego działania.  Maciej Pietrzak

foto: RF123

W

śmiesznie

ma Bez bólu nie  zabawy

www.podprad.pl| 13


foto: Paweł Bajerski

dracula daw w modzie

Człowiek uwielbia się bać – miejskie legendy czy opowieści na wyjazdach przy ognisku mają swój klimat. Dawno temu były to opowiadania o strzygach, czarownicach czy upiorach. Obecnie w dobie Internetu i telewizji straszymy się za pomocą obrazów i dźwięków.

O

statnimi czasy na ekrany znów powrócił motyw wampiryzmu. O sadze Zmierzch słyszeli pewnie wszyscy, Bella i Edward atakują nas zewsząd. Pełne ich są Internet, telewizja i księgarnie. Wątek wampiryzmu obecny jest również w muzyce czy komiksie. Jako przykład można podać muzykę death metalową czy postać Alucarda z japońskiej mangi Hellsing. Może się wydawać, że to kolejna moda, która przeminie. Nic bardziej mylnego. Wampir wiecznie żywy Skłonności wampiryczne przypisywano już w średniowieczu żyjącym, którzy cieszyli się złą sławą wśród gawiedzi. Marszałek Francji Gilles de Rais został skazany i stracony z tego powodu. Elżbieta Batory, krewna króla Polski, uznana została przez sąd za wampira. Najbardziej jednak znany jest Vlad Tepes, książę Wołoszczyzny, którego legenda rozpowszechniona została przez jego przeciwników politycznych. Miał on w brutalny sposób rozprawiać się z wziętymi do niewoli Turkami. Przydomek Draco pochodził od smoka w herbie jego ojca. Później w mitach i legendach zostało przekształcone w Dracul – Diabeł. Ciekawe jest to, że Vlad-Dracula nigdy nie był władcą Transylwanii, zwanej wcześniej Siedmiogrodem, stamtąd pochodziła Elżbieta Batory. Współczesną postać hrabiego Draculi, jako starszego pana lubującego się w krwi młodych dziewic, zawdzięczamy książce Brama Stockera. Dziennikarz zainteresował się mitami i legendami o Vladzie Tepesie i stworzył alternatywną wersję jego historii. Nosferatu i popkultura Wraz z rozwojem kinematografii, pojawiły się również filmy o wampirach Nosferatu – Symfonia grozy Murnau’a czy jego remake: Nosferatu – Wampir 14 |www.podprad.pl

bohaterem w lateksie. Jedną z wariacji na Herzoga. Początkowo były to filmy grozy. ten temat jest seria Underworld. W filmie U Murnau’a postać wampira była przerażającym ucieleśnieniem czystego zła. pokazana jest walka wampirów z wilkołaNatomiast u Herzoga Dracula, grany kami o panowanie, oczywiście, w tle jest przez Klausa Kinskiego, jest postacią złowątek miłosny. Poza efektami specjalnymi, żoną. Równocześnie budzi grozę i wywofilm ma niewiele do zaoferowania widzowi. łuje u widza współczucie. Jest postacią W podobnej konwencji jest utrzytragiczną, posiada ludzką twarz, tęskni za mana saga Zmierzch, jednakże jest to film utraconą miłością. Obecnie są to klasyki obyczajowy lub, jak kto woli, komedia swojego gatunku. romantyczna. Potencjał sceDracula Coppoli rówteraz wampir nariusza został zaprzepasznież jest utrzymany w tym czony, a zamiast dobrego został nurcie. Hrabiego poznai, być może, głębokiego obdarty filmu dostajemy produkt jemy jako człowieka, który ze swej traci wiarę i – zaprzedając trafiający głównie w gusta duszę diabłu – zamienia się tajemniczości piętnastolatek. Wampir nie w potwora o pięknym oblijest już strasznym potwoczu. Ostatnim wartościowym filmem o tej rem z horrorów, tylko kolejną postacią, jak tematyce jest Wywiad z wampirem na pod- w Buffy – postrach wampirów czy w serialu stawie książki Anne Rice. Wybitne kreacje Czysta krew. Brada Pitta i Toma Cruise’a ukazują wampira bardziej jako człowieka ulegającego DRACULA Z MTV pokusom niż potwora. Wieczni ludzie, Van Helsing, mimo tytułu, również nie nieprzystosowani do swojej nowej natury, ma z opowieścią o hrabim Draculi za wiele zagubieni wśród zmieniających się epok, wspólnego. Pomimo gry świetnego aktora, mają wyrzuty sumienia z powodu zabijakim jest Hugh Jackman, to wizja Nosfejania i picia krwi. Ciekawa jest konwenratu, którego największym problemem jest cja o powszechności wampiryzmu, nasz brak posiadania potomstwa. Bardzo dynasąsiad, przyjaciel, brat może być wieczmicznym, aczkolwiek płytkim i krwawym nym łowcą, a my o tym możemy nie mieć filmem jest cykl o Bladzie. pojęcia. Myśliwy upodabnia się do swojej W XXI wieku wampir został obdarty ofiary, by zmylić jej czujność i tylko od niego ze swej tajemniczości, staje się coraz barzależy, czy ona straci życie dzisiejszej nocy. dziej ludzki. Wydaje się, że wrażliwy krwiopijca to nowy trend, a tak naprawdę jest to stary produkt w ładniejszym opakowaniu. w XXI wiek Współcześnie większość nowych fil- Jest on skierowany do nowego pokolenia mów o wampirach to komedie, sensa- odbiorców wychowanych przez Pokemony cje, science fiction oraz, coraz częściej, i MTV. Ciekawostką jest, że na jednym ze znanych portali filmowych można znaleźć seriale. Godną polecenia jest komedia: tytuły kilkuset filmów o wampirach. NosDracula – wampir bez zębów z główną rolą Lesliego Nielsena. Dziś wampir już feratu przestaje być zaprzedanym diabłu nie straszy, tylko bawi. Traci swoje cechy potworem, rzeczywistość spitragicznej postaci zawieszonej pomiędzy łowała mu kły.  Agata Kołakowska życiem a śmiercią, staje się cukierkowym

T

rudno sobie dziś wyobrazić świat bez komputerów. Trudno sobie dziś wyobrazić przeciętnego nastolatka nie grającego w jakieś gry komputerowe. A jednak te gry miały swoje początki w zupełnie nieelektronicznych formach rozrywki. Sięgnijmy pamięcią do początku.

A może by tak Chińczyka Duże pole do popisu wyobraźni dają klasyczne gry. Zapewne każdy kiedyś grał w gry planszowe. Chińczyk, warcaby czy szachy stanowiły pierwsze wyzwania w dzieciństwie. Obecnie z popularnych gier planszowych często wymieniany jest Monopoly, który wymaga, podobnie jak szachy, strategicznego myślenia, ale i trochę szczęścia. Można jednak natknąć się na bardziej rozwinięte gry. Władca Pierścieni, Gwiezdne Wojny, Hobbit czy Warhammer to tylko przykłady. Gry powstają nie tylko na podstawie powieści, filmów i komiksów, ale również są zupełnie nowymi tworami. Rodzajów światów, które stworzono, jest prawdziwe zatrzęsienie. Zaczynając od Dzikiego Zachodu, piratów, przez średniowiecze i postapokaliptyczny świat, aż po utrzymaną w gotyckich klimatach przyszłość. I zaczyna się robić ciekawie. Bitwa na stole Warto również przypomnieć sobie systemy bitewne. Są to prawdziwe bitwy w małej skali, gdzie odziały są reprezentowane na ogromnej, szczegółowej planszy przez figury jednostek. Całość opiera się na statystykach i strategicznym myśleniu. Trudno odmówić rozmachu takiej gry, głównie ze względu na skalę, w jakiej się odbywa. A przecież to właśnie z takich gier bitewnych jak Warhammer Fantasy Battle powstały współczesne strategie na komputery. Jesteśmy w nich generałami, zarządzającymi wielkimi armiami. Pierwszy Game Master Trochę inaczej przedstawiają się systemy fabularne. Zamiast dowodzić armią, kierujemy poczynaniami jednego herosa, który jest częścią większej drużyny. Jak w grze komputerowej, prawda? Jednak tutaj historię, w której uczestniczymy, opowiada Mistrz Gry, to jemu właśnie trzeba zawdzięczać nieoczekiwane zwroty akcji. Ponadto grą włada cały system statystyk i akcji, zależnych od wartości wyrzuconych za pomocą specjal-


pojawiły się komputery... nych, wielościennych kości, ale to wcale nie przeszkadza inwencji graczy. System i Mistrz Gry narzucają tylko pewną konwencję. Ilość komicznych sytuacji jest niesamowita i warto posłuchać opowieści osób, które brały udział w takiej grze. A najlepiej samemu spróbować i później opowiadać własne historie.

Świat z kart Istnieje też kolekcjonerska gra karciana Magic: The Gathering. Tak naprawdę do gry potrzebne są tylko karty i chęci. Samych zasad można się nauczyć podczas paru pojedynków, korzystając z podpowiedzi i wyjaśnień pozostałych graczy. W końcu można zmierzyć się z prawdziwą osobą po drugiej stronie, a nie tylko z jakimś cyfrowym awatarem. Obserwacja mimiki, reakcji i mowy ciała staje się bardzo przydatna, jeśli chcemy odgadnąć zamiary przeciwnika. Nie potrzeba ogromnej planszy, wystarczy stół. Prąd nie jest wskazany, a gracze, niestety lub stety, są nieodzowni. Tylko trzeba uważać, aby nie zapatrzeć się we własne karty, bo są naprawdę misternie wykonane i pobudzają wyobraźnię. Dodatkowo posiadają cały szereg informacji o istotach lub przedmiotach, które odnajdziemy w talii. Właśnie te atrybuty i ich niezliczone kombinacje stanowią o sile gry. Każdy z pojedynkujących się jest potężnym magiem, który może przywoływać nawet najbardziej fantastyczne stwory i posyłać je na przeciwnika. Wszystko zależy od tego, jakie karty posiadamy w dłoni. Dzięki temu gra nie jest wtórna, ciągle zaskakuje nowymi rozwiązaniami i strategiami. Oczywiście można ponarzekać na to, że mocne i rzadkie karty trudno zdobyć. Ale nawet ze słabszą talią da się wygrać. Poza tym silniejsze karty można zdobywać poprzez walkę z innymi graczami lub startując w turniejach. Warto grać. Jest to świetny sposób na poznanie nowych ludzi i dobrą zabawę.

Bieganie po lesie Szczytowym rozwinięciem systemów fabularnych jest ich przeniesienie do rzeczywistości w formie gier terenowych, czyli Live Action Role-Playing. LARP od klasycznych, opowiadanych gier RPG różni się tym, że gracze wcielają się w wykreowane przez siebie postacie. Dosłownie. Należy się odpowiednio ubrać, zależnie od klimatu gry – w togę, zbroję lub unowocześniony strój bojowy. Oczywiście, wszystkie rekwizyty są tutaj umowne, więc za stroje mogą służyć ubrania z drugiej ręki, a za strój maskujący stara kurtka moro. Całość może odbywać się w mieście, w lesie lub w dowolnym innym miejscu, które tylko pasuje do konwencji gry. Historię, w której bierzemy udział, opowiada LarpMaster. Jest on jednocześnie reżyserem i scenarzystą. To on tworzy historię, w której gracze są aktorami. Rzecz jasna, gracz ma pewną swobodę działania, jednak ograniczoną rysami psychologicznymi postaci, w którą się wciela. Trzeba więc bardzo często korzystać z wyobraźni i improwizować, aby podejmowane akcje mieściły się w klimacie gry i odpowiadały naszemu bohaterowi. Trzeba też pamiętać, że do jednego takiego spotkania potrzeba co najmniej kilku osób. Im więcej tym lepiej. Co prawda, cała gra może wyglądać jak bezwładne bieganie po lesie grupy dziwnie ubranych ludzi, którzy atrapami mieczy próbują zabijać krzaki, ale naprawdę wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane i przemyślane. Nie należy wierzyć stereotypom, najlepiej samemu się przekonać. Satysfakcja gwarantowana. Najłatwiej zacząć grać, zgłaszając się na konwent fantasy, w którym często LARP jest jedną z głównych atrakcji, lub samodzielnie zgłaszając się na jakieś spotkanie w mieście. Również warto popytać znajomych,

Mimo oszałamiającego rozwoju technologii, gry elektroniczne stają się już nudne i wtórne. Coraz mniej jest wciągających tytułów. Sami jesteśmy w stanie wymyślić ciekawsze rozwinięcie akcji lub nawet zakończenie. Gracz stał się tylko osobą naciskającą klawisze. I kolejne kilkanaście złotych do tyłu… czy nie lepiej już byłoby iść do kina?

być może, okaże się, że wielu z nich miało do czynienia z LARP. Jak widać, gracz i bez prądu może dać sobie radę. Nie siedzi się wtedy przed komputerem odciętym od rzeczywistego świata. Można poznać nowych ludzi, dzielących wspólne pasje i zainteresowania. Dlatego warto wyjść

pomysłowo

wno temu, zanim

z domu i poszukać czegoś nowego. Może przygoda potrwa dłużej? Wybór należy już tylko do nas. A możliwości są niesamowite i ogranicza nas tylko wyobraźnia. Przygotowano na podstawie rozmów z Radosławem Siemińskim i Jakubem Ziółkowskim.  Dawid Linowski www.podprad.pl| 15


Poskromienie złośnika

Prędzej czy później jakaś przygoda ze stresem może się nam trafić. Oto jak stawić mu czoła, nie wychodząc z domu.

N

a liście najbardziej stresujących studenckich wydarzeń, oprócz sesji egzaminacyjnej, znajduje się nagłe kolokwium i napięty grafik zaliczeń. W takich sytuacjach zaczyna się nerwowe obgryzanie paznokci i myślenie tylko o tym, by ze wszystkim wyrobić się na czas lub zadręczanie się skrupułami, zamiast spokojnego uczenia. W ten skomplikowany trochę sposób odreagowujemy stres.

Po kilku minutach czuje się odprężenie. Mina, jaką przyjmuje się w trakcie tej operacji, pomaga pokonać lęk. Usta układają się w coś w rodzaju uśmiechu. A mózg nie rozróżnia, czy dostałeś skurczu warg, czy cieszysz się jak fretka. I na wszelki wypadek wysyła sygnały, że jest fajnie. W efekcie twoje ciało się odpręża, czujesz się radośniej i spokojniej. Podobny efekt osiągamy nieświadomie podczas zapatrzenia się, kiedy wydaje nam się, że przez

okno i przez chwilę patrzeć w dal. Bardziej zakręconym, aczkolwiek zbawiennym, sposobem na opanowanie stresu jest pisk. Zapiszcz sobie raz porządnie, długo, z całych płuc. Również ruch skutecznie rozładowuje napięcie. Nieważne, czy pójdziemy pobiegać, popływać czy na długi spacer. Odrobina wysiłku pomaga odreagować i wyrzucić z siebie złe emocje. Zamiast więc wyżywać się na książce, dajmy popalić swojemu

Orzechowy miks Dodatkowe wsparcie naszemu systemowi nerwowemu zapewnią orzechy. Nie bez powodu nazywane są pożywieniem studentów. Dzięki nim łatwiej zapanujemy nad niepotrzebnymi nerwami, a materiał, którego mamy się nauczyć, szybciej wejdzie nam do głowy. Do tego duże ilości pestek dyni, rodzynek, mleko i sok marchewkowy, a nasza mózg zacznie pracować na wyższych obrotach i skoncentrowanie się na zaliczeniu nie będzie żadnym problemem. Taka przekąska dostarczy prawdziwego koktajlu witamin. Podziała uspokajająco przed ważnym egzaminem i pomoże naszemu umysłowi się dotlenić. Marchewka nie tylko usprawnia pracę mózgu, ale również nadaje skórze ładny odcień. Będziemy więc mieli dwie korzyści w jednym. Ołówkowa koncentracja Na pozór dziwnym, ale skutecznym ,sposobem jest ekspresowe skupienie myśli przy pomocy ołówka. Na kilkanaście minut przed jakimś stresującym spotkaniem czy egzaminem bierze się w zęby ołówek i trzyma go, jak pies swój ulubiony patyk. 16 |www.podprad.pl

foto: 123RF

Bananowy koktajl Patrząc na sprawę z punktu widzenia neurologii, dobre samopoczucie jest sterowane przez chemiczne procesy w mózgu. Tak więc składniki, jakie mózgowi dostarczymy, mają wpływ na przebieg tych procesów. Pewnie nie raz podgryzasz coś w ciągu dnia. Niby nie chce się jeść, ale fajnie od czasu do czasu wrzucić coś na ząb. A może by tak podjadać coś co poza przyjemnością smaku dostarczy wielu korzyści i wprowadzi nas w dobry nastrój. W pewnej komedii mówiąca małpka polecała wszystkim jedzenie bananów. I miała rację. W bananach znajdują się związki uznawane za naturalny lek antystresowy, które odpowiedzialne są za poczucie szczęścia.

kilka minut nasza świadomość była zawieszona i o niczym nie myśleliśmy. Albo gdy na chwilę nawiążemy kontakt wzrokowy z kimś, kto nam się podoba. To tylko kilka ze sposobów na pokonanie stresu w mig. Istnieje jeszcze wiele innych, podobnych, które nie wymagają ani drogiego sprzętu ani karnetu. Robisz i już od pierwszego kroku nabierasz energii do życia. To tak, jakby włączyć turbodoładowanie. Aktywne oswajanie Kiedy czujesz niepokój w  brzuchu i masz wielką ochotę schować się pod ławkę, skup się na swoim oddechu. Wszystko przestanie się liczyć. Myśl o tym, jak powietrze wychodzi przez nos i wydostaje się na zewnątrz. Jest spora szansa, że za kilka minut uspokoisz się i wyluzujesz. Można też po prostu wyjrzeć przez

ciału. Lekkie zmęczenie znacznie uspokaja, a dotlenienie mózgu pozwala na lepszą koncentrację. Poza tym ruch pobudza kreatywne myślenie, więc całkiem możliwe, że wpadnie ci do głowy odpowiedź na coś, co nęka cię od dłuższego czasu. Sentymentalnie Z mniej aktywnych sposobów można wybrać zwykłe oglądanie zdjęć z wakacji. Czasem takie zdjęcia to więcej niż zamrożony obraz. Zatrzymane momenty, kiedy czuliśmy się szczęśliwi, pozwalają nawet po dłuższym czasie wywołać ten sam dobry nastrój, co wtedy. Najlepiej wgrać sobie kilka do telefonu i zaglądać do nich, jeśli czujemy złość czy stres. I jakby za pomocą czarodziejskiej różdżki złowrogie emocje odpłyną, a nas ogarnie rozsądny spokój. Innym, prostym sposobem na uspokoje-

nie jest żucie gumy miętowej. Zawarta mięta przywraca do stanu równowagi, pobudzając układ nerwowy w naszym mózgu, co sprawia, że negatywne emocje od razu odchodzą. Powąchaj Kolejnym sposobem na ukojenie nerwów jest korzystanie z zapachów. Zdecydowanie warto się do tego przekonać. A to dlatego, że zapachy wpływają na nasz nastrój. Obszar mózgu odpowiedzialny za węch sąsiaduje z tym, który kieruje emocjami. Mówi się, że relaksująco działają na nas dwa zapachy, słodkie i piżmowe. Prawdopodobnie przez to, że kojarzą się nam z okresem karmienia piersią. W sytuacjach stresowych warto więc wybrać sobie ulubiony olejek i przez kilka minut skoncentrować się na jego zapachu. I starajmy się po prostu śmiać, bo uśmiech może zdziałać cuda. To nie jest tylko kolejne powiedzenie przekazywane nam przez nasze babcie. Kiedy się śmiejemy, wytwarzamy endorfiny odpowiedzialne za dobry nastrój. Zapominamy więc o wszelkich dołach. Nastrój dostosowuje się do naszej miny. Jeżeli się uśmiechniemy, nawet trochę na siłę, już za chwilę poczujemy się lepiej. Muzyczna jazda Klasycznym poprawiaczem humoru od razu jest muzyka. Nie każda, oczywiście. Smętne ballady o tym, że życie jest ciężkie, a potem wszyscy umieramy samotni, sprawiają, że zaczynamy czuć się jak mała dziewczynka z zapałkami, skulona w kąciku korytarza. Posłuchajmy raczej czegoś, co nakręca. Taka muzyka świetnie działa na nasze samopoczucie. A jeszcze skuteczniej działa tworzenie muzyki, gra na instrumencie lub śpiewanie i to najlepiej w grupie. Co prawda nie każdy z nas posiada odpowiednie umiejętności, jednak to w niczym nie przeszkadza, bo muzykowanie i to bez względu na platformę, jest jednym z lepszych sposobów na odreagowanie stresu. W ogóle dobrze jest grywać na wszystkim, co tylko taką możliwość oferuje. My, ludziska, jesteśmy skomplikowani, ale na pewno potrafimy przejść przez sesję, napisać i zaliczyć wszystkie kolokwia, prowadzić bloga, rozmawiać na forach, wygrać solówkę gitarową, zacząć drugi fakultet, a nawet zacząć pracę, w tym samym momencie.  Tatiana Jasinowska


Nie przelewa się Dziekan wydziału co roku urządza wigilię dla członków rady wydziału. Suto zastawiony stół, opłatek, kolędy i życzenia. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie zachowanie gości po sygnale proszę się częstować. Pierwsi startują studenci. Łapią za kieliszki z winem, następnie ciasta i ciastka. Potem dobiega reszta. Około 20 minut równego tempa. Pierwsi rywale odpadają, spiesząc na zajęcia. Zostaje połowa kadry, studenci w komplecie. Do stołu podchodzi pani profesor. Zerka w prawo, zerka w lewo i cichaczem – bach – banana do wewnętrznej kieszeni marynarki. Przed samym wyjściem jeszcze podwędza pomarańczę. Dziekan ogłasza rundę drugą, mówiąc: to jest dla was, nie może się zmarnować. W tym momencie studenci ruszają na sprzątanie stołów. Podchodzi też doktor habilitowany, ładując pełnymi garściami cukierki w spodnie, ze słowami bierzcie, bierzcie u was się nie przelewa, a dziekan pozwolił! Tłumy Innego razu organizowano ogólnodostępną wigilię dla studentów. Zanim dziekan przychodzi, by powitać gości oraz złożyć życzenia, korytarz zawalony jest pustymi stołami, umorusanymi od resztek jedzenia – syf i bajzel na kółkach. Ktoś rzuca hasło, że dziekan schodzi z piętra. Otwierają się drzwi, jak w barach w Teksasie, i sekundę potem cała chmara studentów zalewa korytarz. W tym momencie, jak po naciśnięciu guzika, studenci śpiewają kolędę Przybieżeli do Betlejem. Dziekan stoi kilka minut zadowolony jak noworodek. Gratuluje i wraca do swoich zajęć.  Marek Fijało

Piasek pustyni Jako naród do schematycznych nie należymy, a cóż dopiero polski student, który lubi i chce się bawić. Miałam znajomego na studiach, który podał na imprezie deser o nazwie Piasek Pustyni. Brzmiało tajemniczo, w  rzeczywistości był to wymieszany cukier z kakao, muszę przyznać było to dalekie wyjście poza schemat deseru, ale chłopak sobie poradził. Tematycznie Kiedy przygotowujesz imprezę, warto byś pomyślał o jakimś temacie, haśle lub czymś podobnym. Po co? Łatwiej jest przygotować jedzenie, skromną dekorację i prosto włączyć innych w przygotowania. A włączenie innych oznacza jedno: twoją oszczędność. meksykański styl Chili plus dodatki, dipy plus warzywa oraz coś na słodko. Dekoracją mogą być kolorowe serwetki i kolorowe spinacze do papieru porozrzucane na stole. CHILI 1 duża, drobno posiekana cebula 1 kg mięsa mielonego 3 puszki czerwonej fasoli 2 litry soku pomidorowego 1 mały koncentrat pomidorowy 2 łyżki cukru 1 lub 2 łyżeczki chili w proszku, zależy jak lubicie ostro sól i pieprz do smaku Podsmaż mięso i cebulę w dużym garnku na 3 łyżkach oleju. Kiedy mięso zbrązowieje, dodaj resztę składników i gotuj około godziny na małym ogniu, mieszając co jakiś czas. Podawaj z pokrojonym chlebem lub bułką. DIP Podstawą dipu śmietanowego jest 200g śmietany i 200g serka homogenizowanego wymieszane razem. Dip cebulowy Podstawa dipu śmietanowego wymieszana z cebulową zupą w proszku. Dip paprykowy Podstawa dipu śmietanowego wymieszana z solą, pieprzem i chili w proszku do smaku. Dodatkami mogą być różnego rodzaju warzywa pokrojone w paski np.: ogórek, marchewka, seler naciowy czy kalafior. COŚ NA SŁODKO 1 paczka chipsów kukurydzianych 3 łyżki miodu 1 łyżeczka cynamonu Wyłóż chipsy na blachę do pieczenia, polej miodem i oprósz cynamonem.

Sposób na udaną

imprezę

imprezowo

Baleron Kiedyś samorząd studencki dostał zastępczy pokój na czas remontu obok biura wydziału. Pewnego dnia do tego pokoju wchodzi chłopak z innego wydziału. Słychać hałas. Nagle wynoszą delikwenta całego owiniętego, jak baleron, szarą taśmą klejącą. I podrzucają do biura wydziału. Jak błyskawica, wybiega jedna z pań, wydzierając się na cały korytarz, by posprzątać podrzutka. Po wielu wyzwiskach, ktoś się lituje i wyciągna go za nogi przed drzwi na korytarz. Biedak rzuca się jeszcze trochę na korytarzu jak ryba wyłowiona z wody. Oczywiście, udało mu się potem uwolnić, ale widok pań z biura bezcenny!

luczem jest pomysł, a jedzenia na imprezce nie zabraknie i wszyscy chętnie wam pomogą w przygotowaniach.

Na sukces dobrej imprezy składają się: ludzie, dobra muzyka i jedzenie, którego nie zabraknie na stole. O  pierwsze i  drugie jest łatwo, zapraszamy naszych przyjaciół oraz znajomych, znajomych znajomych itd. Wybieramy ulubione kawałki muzyczne i gotowe. Ale trzecie? Jak wyjść poza schemat chipsów i coca coli? Zapiecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 15 min, nie dłużej. Na pytanie: Co przynieść?, możesz odpowiedzieć: pokrojone warzywa, chipsy kukurydziane, dip, coś meksykańskiego. Sałatkowo Różnego rodzaju sałatki na słono i  słodko. Dekoracją mogą być kolorowe karmelki, spinacze lub cukierki typu M&M’s porozrzucane na stole pomiędzy półmiskami. Będzie kolorowo. Zasadą takiej impezy jest to, że każdy wnosi sałatkę na imprezę. A oto kilka sprawdzonych przepisów. SAŁATKA ZIEMIACZANA 1 kg ugotowanych, czerwonych ziemniaków 4 ugotowane na twardo jajka 1/2 średniej wielkości cebuli, drobno posiekanej 3 łyżki majonezu, sól i pieprz do smaku Pokrój ziemniaki w dużą kostkę, dodaj pokrojone w kostkę jajka, cebulę i majonez, sól i pieprz do smaku. SAŁATKA MAKARONOWA 1 paczka ugotowanego makaronu świderki, muszelki lub inne kształty 10 dag bardzo cienko pokrojonej szynki 1 puszka pokrojonego w kostkę ananasa 2 łyżki majonezu, 1 łyżka śmietany, sól i pieprz do smaku (można dodać też 1/2 szklanki orzechów włoskich). Wszystko razem wymieszaj. SAŁATKA OWOCOWA 3 banany 3 jabłka 1 łyżka kokosu 1 łyżka rodzynek 2 serki waniliowe po 200g każdy Obierz i pokrój banany w plastry, dodaj pokrojone w kostkę jabłka, dodaj kokos, rodzynki i serki. Wymieszaj.

Ciasta Zasięgnęłam trochę języka i dowiedziałam się, że prawie na każdej imprezie cieszy się powodzeniem sernik i jabłecznik. Doskonale to rozumiem, są to wyjątkowe ciasta wpisane w naszą kulturę. Podaję zatem łatwe przepisy na te dwa, polskie ciasta w wersji studenckiej. SERNIK 1 duża paczka słonych krakersów, drobno pokruszonych 1/2 kostki rozpuszczonego masła 2 łyżki cukru Wszystko razem wymieszaj i wyłóż na blachę i przyciśnij do dna. 1/2 kg zmielonego twarogu 1 słodkie mleko skondensowane 1 jajko 1 łyżeczka wanilii 1 łyżka mąki Wszystko dobrze zmiksuj i wylej na masę krakersową. Piecz w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez około 1 godz. SZARLOTKA 5 jabłek, obranych i pokrojonych w plastry 1/4 szklanki cukru 1 łyżka cynamonu 1 duża paczka solonych krakersów, drobno pokruszonych 1/2 kostki masła, rozpuszczonego 2 łyżki cukru Wymieszaj krakersy, masło i cukier. 1/2 tej masy wyłóż na blachę, a na to wyłóż pokrojone jabłka wymieszane z cukrem i cynamonem. Na koniec przykryj jabłka resztą masy krakersowej. Piecz w 180 stopniach przez 30 min. Jeśli jednak jest już za późno na przygotowania, to zostają dwie drogi wyjścia, albo mieszaj wszystko, co masz w lodówce i zapiekaj, jak robili moi koledzy, nazywając to Paciajstwem czasami smacznym, a czasami wręcz czymś niezjadliwym, albo skorzystaj z dobroci dzisiejszej cywilizacji i zamów pizzę. Beata Kowalska, dietetyk

foto: Christopher Hall - Fotolia

Z życia studenta

K

www.podprad.pl| 17


Pressówka

gadżetomania

Rozrywkowe gadżety

Kanał telewizyjny Animal Planet stworzył alternatywę dla Amerykanów znudzonych finałem Super Bowl. W dniu meczu na wizji rozegrany został 2 godzinny Puchar Szczeniaków Animal Planet. Psiaki ganiały po boisku i zdobywały punkty za przeniesienie zabawki za linię. O czystą grę zadbał sędzia zawodów i producent programu Andrew Schechter.  Wp.pl To, w  jaki sposób dzieci są karmione przez trzy pierwsze lata życia, ma bezpośredni wpływ na ich późniejszą inteligencję. Do takiego wniosku doszli naukowcy z Bristol University. Trzylatki, które jadły przeważnie produkty przetworzone, w wieku 8 lat mają znacznie niższe IQ od swoich rówieśników, którzy za młodu mieli tzw. zdrową dietę. Może darmowy zapas ryżu, warzyw i owoców byłby dobrą alternatywą dla becikowego?  Newsweek.pl Bagatela, 800 euro grzywny musi zapłacić 43 letnia mieszkanka Catanzaro w Kalabrii kochance swojego męża. Włoski Sąd Najwyższy uznał, że nie miała prawa publicznie powiedzieć Jesteś wychodkiem, widziałaś się?. Włoski premier Silvio Berlusconi zapewne jest zachwycony . Interia.pl Złoty medal olimpijski kosztuje 40 mln euro. A dokładniej, tyle musi zainwestować państwo w jego zdobywcę – twierdzą naukowcy z Uniwersytetu Carlosa III w Madrycie. W badaniach wzięto pod uwagę wydatki danego kraju na sport, liczbę zdobytych medali oraz wiele czynników ekonomicznych i demograficznych. Celem hiszpańskich badaczy było wywołanie debaty na temat wydatków publicznych na sport.  Supermozg.gazeta.pl Prawie 20 cm ślimaki afrykańskie są wykorzystywane do badania poziomu zanieczyszczeń w spalarni śmieci w Petersburgu. Do mięczaków przyczepione są czujniki, które monitorują ich stan przy wdychaniu dużych ilości zanieczyszczonego powietrza. Badania mają być miarodajne, gdyż układ oddechowy tego gatunku jest podobny do ludzkiego. Dobrze, że nie mają tak rozwiniętego aparatu mowy, bo wtedy moglibyśmy usłyszeć trochę nieprzyjemnych słów.  Onet.pl 18 |www.podprad.pl

Chyba każdy gadżet, po prostu ze swojej natury, jest zabawny i wywołuje choćby chwilowe zainteresowanie. Są jednak takie, które zostały stworzone specjalnie po to, by dostarczyć rozrywki, lub takie, których używa się, by rozkręcić imprezę. Z  wielu, jakie udało mi się wyszperać w  Internecie, wybrałem te najbardziej dziwaczne i  zaskakujące. Zobaczcie sami kilka rozrywkowych gadżetów.



Gigantyczna Jenga

Jenga ma mnóstwo fanów. Mimo że jest tak prosta, okazuje się niezwykle ciekawą, wciągającą i zabawną grą! Ale czy kiedykolwiek graliście w gigantyczną wersję tej gry. Zabawa jest jeszcze lepsza.

iCade Istnieje mnóstwo gadżetów do iPhone’a, wraz z pojawieniem się iPada i do niego zaczęły pojawiać się gadżety. iCade to miniautomat do gier dla wielbicieli starszych, kultowych gier, który jako wyświetlacza używa iPada. Urządzenie wyposażono w dwa głośniki, retro przyciski oraz gałkę na wzór starych automatów do gier.

 Szokująca rosyjska ruletka W specjalnych otworach każdy z graczy umieszcza palec. Przegrany o braku szczęścia zostanie poinformowany efektownym porażeniem. Niesamowite emocje gwarantowane! Gra daje możliwość wielokrotnego odegrania się, co w tradycyjnej odmianie rosyjskiej ruletki nie było możliwe.

Balonowa rosyjska ruletka Kolejna wariacja rosyjskiej ruletki. Tym razem zamiast prawdziwego pistoletu używany plastikowego odpowiednika z balonem wypełniony wodą (lub inną cieczą). Dalsze zasady są takie same jak w rosyjskim pierwowzorze. Każdy z graczy kręci magazynkiem i strzela, trzymając pistolet nad głową. Pechowiec otrzymuje prysznic. Duże emocje i dobra zabawa gwarantowane.



Wyciągarka słodyczy

Znana z jarmarków i wesołych miasteczek maszyna, służąca do wyławiania maskotek i zabawek, doczekała się domowego wydania. Ta miniaturowa domowa replika doskonale nadaje się do łowienia słodyczy. Podczas zabawy z maszyny wydobywa się typowa wesoło-miasteczkowa muzyka. Jest to bombowy gadżet, który zwróci na siebie uwagę na każdej imprezie, zapewniając przednią zabawę gościom. Po prostu musisz ją mieć.

Foremki Ninja Formy do ciastek w kształcie wojowników ninja zmienią waszą imprezkę świąteczną nie do poznania. Słodkie ciasteczka o niecodziennym kształcie ozdobią stół i dopieszczą podniebienia. Kopniak słodkiego cukru, cios korzennej pięści oraz waleczna poza z nutką kakao.



Niecodzienna miska dla psa

Jako alternatywę dla zwykłej psiej miski wymyślono taką, w której pupil musi się trochę natrudzić, zanim dostanie się do ulubionego przysmaku. Do wyboru są 3 rodzaje misek, które różnią się sposobem działania. Tylko czy nasz pupil, próbujący odkryć działanie miski, będzie się równie dobrze bawił jak, obserwujący go, właściciel? Chcesz skomentować ten artykuł lub masz pomysł ma gadżety – pisz. Łukasz Wysocki mrwysocki@gmail.com


Magazyn Studencki, copyright © płyń POD PRĄD Wszelkie prawa zastrzeżone www.podprad.pl >>> Bezpłatny Magazyn Studencki

www.podprad.pl

Zakończenie

NR 37/MARZEC 2011

ISSN 1507-210X

Od pewnego czasu Pokrętek stał się obiektem niewybrednych żartów swoich kolegów.

W IOSENNĄ

REZĘ

SPOSÓ

NA

P IM

B

KARCIANKI KONTRA PLAYSTATION

Adres redakcji:

ul. Pilotów 19A/4, 80-460 Gdańsk tel./fax 058 710 82 54 redakcja@podprad.pl redaktor naczelna

Katarzyna Michałowska zespół redakcyjny:

Dominik Pietrzak, Maciej Pietrzak Olga Kupicz, Maciej Badowicz, Marcin Hołowiński, Liliana Wujczyk, Kamila Brodzik, Karolina Gizara, Marta Szagżdowicz, Kasia Wodzikowska, Cyryl Sochacki, Anna Iwanowska, Joanna Małek, Dawid Linowski, Kamil Łukasiewicz korekta: Anna Iwanowska, Liliana Wujczyk,

Kamila Brodzik, Kasia Wodzikowska, Dominik Pietrzak Jeśli chcesz zaangażować się w tworzenie gazety – napisz: redakcja@podprad.pl Zapytanie o reklamę: reklama@podprad.pl

W

łaściwie od zawsze z niego żarna rozwiązanie zagadki. To mogła być towali, ale tym razem nie miał największa przygoda jego, do tej pory pojęcia, o co chodzi. Zazwyczaj śmiali raczej monotonnego życia. się z jego wyglądu, pracy, relacji z małPokrętek odnalazł redakcję gazety żonką, czyli właściwie ze wszystkiego. i pod pretekstem uzyskania autografu, Tym razem mówili, że jest bohaterem zapytał o autora Sagi. Niestety, okai pewnie niedługo nakręcą o nim film. Im zało się, że mieszka on w Warszawie bardziej denerwował się, że nie rozumie i w dodatku jest kobietą. Dwa niefarty tych żartów, tym bardziej nikt nie chciał – po pierwsze będzie musiał jechać do mu nic wyjaśnić. Warszawy, a podobno każdy, kto tam Pokrętek postanowił oddzielić od pojedzie zmienia się w szczura i to w stada najsłabszego osobnika i wypytać dodatku wyścigowego, a po drugie jego go o wszystko. Zaprosił do siebie na plan sklepania autorowi facjaty w oblipiwo Józka Padaczkę. Już w połowie druczu posiadania przez niego płci żeńskiej, giej butelki Józek padł. Pokrętek związał wydał się jakiś taki lekko nietrafiony. go i poszedł spać. Rano postawił przed Podróż tam i z powrotem miała trwać skacowanym kolegą oszronioną butelkę 12 godzin, więc Pokrętek przygotował piwa i błyskawicznie otrzymał odpowiedź się starannie, żeby nie zabrakło mu rozna wszystkie swoje pytania. rywek. Wziął zgrzewkę piw, Okazało się, że w jakiejś 2 Chateau de Jabol, kilka Pokrętek petard, gazetę sportową gazecie studenckiej publikoodnalazł i magazyn dla kobiet. Najwana była Saga rodu Pokrętredakcję ków. Zachodziła tutaj nie więcej rozrywki dostarczył tylko zbieżność nazwisk, ale mu ten ostatni, ponieważ aż gazety również wszelkich innych pięć pań zapytało, czy mogą ją szczegółów. Pokrętek był poczytać skoro on tego akurat przerażony i zafascynowany jednoczenie robi, a on mógł odpowiedzieć głośnie. Skąd ktoś mógł tak dobrze znać śno i stanowczo Nie! W domu nigdy nie jego życie? Akurat miał kilka dni tylko do mógłby się na coś takiego porwać, dlaswojej dyspozycji, ponieważ jego żona tego sprawiało mu to tyle radości. za zdemolowanie po pijaku osiedlowego Po przyjeździe do Warszawy Pokrętek trzepaka wylądowała na przymusowym nie odmówił sobie kilku niewinnych rozryodwyku. Postanowił, że wykorzysta je wek, zanim zaczął wypełnianie swojej misji.

Na początek wjechał na taras widokowy Pałacu Kultury i Nauki, żeby pluć z góry na przechodniów. Potem w metrze siał panikę, twierdząc, że w porzuconej torbie coś dziwnie tyka. Na koniec poszedł pod Pałac Prezydencki i udawał, że rozmawia przez krótkofalówkę po arabsku. Po tych wszystkich rozrywkach Pokrętek był w świetnym nastroju. Może nawet zbyt dobrym jak na spotkanie ze złodziejką życiorysów. Wziął się jednak w garść i, dzwoniąc do drzwi, zrobił całkiem groźną minę. To znaczy tak mu się przynajmniej wydawało, ale kobieta, która otworzyła drzwi, zapytała, czy coś go boli. Okazało się, że to bardzo miła osoba – zaproponowała mu nawet szklankę wody i tabletkę przeciwbólową. Zatem, już bez zbędnej agresji, Pokrętek wyjaśnił jej, co go do niej sprowadza. Autorka Sagi była równie zaskoczona jego istnieniem, jak on był zaskoczony opowiadaniami o sobie. Na pytanie o to jak to możliwe, odpowiedziała, że to jakaś kosmiczna koincydencja. Wyjaśnienia te współgrały z podejrzeniami Pokrętka. No bo kto mógłby mieć tak dokładne informacje o nim, jeśli nie ufoludki? Pokrętek rozstał się z autorką w zgodzie, ale kategorycznie domagał się zaprzestania publikowania czegokolwiek o nim i to natychm…  Anita Niemczyk

Skład i projekt okładki:

Sylwester Gigoń; foto: 123RF Oddziały w Polsce: Kraków: Renata Matuszczak, krakow@podprad.pl; Łódź: Dominika Wit, lodz@podprad.pl; Poznań: poznan@podprad.pl; Warszawa: Anna Marcinowicz,

Magazyn jest tworzony m.in. przez studentów z Ruchu Akademickiego Pod Prąd z pięciu głównych

foto: Fotolia

anna.marcinowicz@gmail.com.

miast akademickich Polski. Skupia on katolickich i protestanckich studentów, którzy pragną żyć w przyjaźni z Bogiem i inspirować do tego innych. www.podprad.pl| 19


Akademia Umiejętności Akademia Umiejętności to czterodniowy cykl bezpłatnych szkoleń odbywających się równolegle z targami pracy, prowadzonych przez firmy i organizacje biorące udział w tegorocznej edycji. Dotyczą przede wszystkim tematów związanych z efektywnym poszukiwaniem pracy, autoprezentacją, rozwojem osobistym, jak również kreatywnym rozwiązywaniem problemów biznesowych.  Szkolenia mają za zadnie pobudzić potencjał i kreatywność uczestników, a także ułatwić proces rekrutacji. Dla pracodawców jest to możliwość pokazania się z jak najlepszej strony i stworzenia wizerunku firmy dbającej o rozwój pracowników. 24 marca 2011, godz. 9.00 – 16.00, Wydział Ekonomiczny Uniwersytetu Gdańskiego w Sopocie, przy ul. Armii Krajowej 119/121. Organizator: AIESEC. Więcej informacji: www.dnikariery.pl

ARTenalia po raz czwarty! Młodość i kultura w pierwszy weekend maja opanuje Starą Rzeźnię. Przez trzy dni, od 6 do 8 maja, zobaczyć tam będzie można szerokie spectrum twórczości studenckiej. Organizatorzy planują zaprezentować sześć kategorii: muzyka, teatr, taniec, wystawy, film i animacja oraz debaty z ludźmi ze świata kultury. Goście festiwalu będą mogli usłyszeć alternatywnych i odbiegających od głównego nurtu muzyków, zobaczyć ambitne przedstawienia teatralne i najróżniejsze pokazy taneczne, przyjrzeć się nietuzinkowym wystawom, posłuchać wybitnych mówców, obejrzeć kontrowersyjne filmy i animacje oraz uczestniczyć w rozwijających warsztatach. A wszystko to w industrialnej zabudowie Starej Rzeźni.  Po szczegóły zapraszamy na stronę internetową www.artenalia.pl

BEST Engineering Competition Po raz piąty Stowarzyszenie Studentów BEST organizuje Best Engeeniering Competition. Konkurs angażuje studentów najlepszych uczelni technicznych w Polsce. Na śmiałków, którzy wypełnią ankietę zgłoszeniową, czekają trzy etapy konkursu w Polsce oraz Finał Ogólnoeuropejski w Istambule. 14 kwietnia odbędzie się test eliminacyjny, na którym pojawią się pytania z matematyki, fizyki oraz innych nauk technicznych i przyrodniczych. Drużyny, które zdobędą największą liczbę punktów podczas etapu eliminacyjnego, 25 maja zmierzą się w Finałach Lokalnych. Te będą się odbywać w jednym czasie na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Politechnice Gdańskiej, Politechnice Łódzkiej, Politechnice Śląskiej w Gliwicach, Politechnice Warszawskiej i Politechnice Wrocławskiej. Najlepsze drużyny w każdej z kategorii, z każdego miasta, spotkają się 7 i 8 czerwca na Finale Ogólnopolskim w Warszawie. Konkurencje są identyczne jak podczas Finału Lokalnego, ale zadania cechuje wyższy poziom trudności. Laureaci etapu ogólnopolskiego będą reprezentować Polskę podczas Finału Ogólnoeuropejskiego odbywającego się w sierpniu w stolicy Turcji.  Więcej na: www.BEC.BEST.org.pl.

Dni Kariery Dni Kariery to największe w Polsce targi pracy, praktyk i staży dla studentów. Odbędą się one 24 marca 2011 roku, od godz. 9.00 do 16.00 na Wydziale Ekonomicznym Uniwersytetu Gdańskiego w Sopocie, przy ul. Armii Krajowej 119/121. Dzięki temu wydarzeniu, młodzi ludzie mogą nawiązać bezpośredni kontakt z pracodawcami jeszcze przed rekrutacją, porównać ich oferty, zdobyć kontakty i znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania. Firmy mają  możliwość przekonania odpowiadających profilem studentów do złożenia swojej aplikacji i wymiany informacji na temat wzajemnych oczekiwań. W tym roku odbędzie się 20. Jubileuszowa edycja targów, na której przewidywana jest obecność ponad 40 firm. Partnerem strategicznym Dni Kariery 2011 jest firma LIDL. Targi zostaną objęte patronatami honorowymi: Prezydentów Gdańska, Gdyni i Sopotu, Marszałka Województwa Pomorskiego oraz Rektorów Politechniki Gdańskiej i Uniwersytetu Gdańskiego. Organizator: AIESEC. Więcej informacji: www.dnikariery.pl

case weeek W dniach od 11 do 15 kwietnia 2011 na 5 uczelniach technicznych (w Gdańsku, Gliwicach, Krakowie, Poznaniu i Warszawie) i 1 medycznej (w Łodzi) odbędzie się druga edycja akcji ,,IAESTE Case Week”, w czasie której przeprowadzone zostaną praktyczne warsztaty z udziałem studentów. Będą one miały formę studium przypadku, czyli analizy konkretnego, z życia wziętego problemu natury technicznej, z którym każdy z Was może zmierzyć się w życiu zawodowym. Udział w warsztatach jest bezpłatny. Najlepsi w danej branży, uczestnicy ,,IAESTE Case Week’’ będą mieli szansę nawiązania bezpośredniego kontaktu z przedstawicielami firm, które mogą stać się w przyszłości ich pracodawcami. Więcej: http://www.caseweeek.iaeste.pl

Konkurs Wiedzy o Turystyce 22 marca 2011, reprezentanci uczelni krakowskich staną naprzeciw siebie, aby wykazać się wiedzą z zakresu światowego dziedzictwa UNESCO oraz ochrony dóbr przyrodniczo-kulturowych. Pierwsza edycja wydarzenia pt. Inventurniej – Międzyuczelniany Konkurs Wiedzy Turystycznej, swój start zawdzięcza kołu naukowemu działającemu przy Uniwersytecie Ekonomicznym, o bliźniaczej nazwie InvenTur. Organizatorzy chcieliby, aby ten konkurs zainteresował społeczeństwo turystyką w każdym wymiarze jej działalności. Rywalizacja będzie miała miejsce na terenie macierzystego uniwersytetu InvenTuru, a udział w niej weźmie dziesięć drużyn 3-osobowych, składających się ze studentów uczelni krakowskich. Zapisy zostaną uruchomione 14 lutego. O udziale decydować będzie kolejność zgłoszeń.  Więcej na: www.inventurniej.uek.krakow.pl

ogarnij projekt z hałasem 16 marca 2011 roku, na terenie AK PG Kwadratowa, od godziny 12:00 odbędzie się szkolenie z Project Management prowadzone przez twórcę i dyrektora działu PM w ODiTK, absolwenta Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej oraz Wolverhampton University Business School, trenera Michała Hałasa. Podczas szkolenia zostaną przybliżone treści związane z zarządzaniem projektami obejmujące: planowanie, podejmowanie decyzji, organizowanie, przewodzenie i kontrolowanie działań skierowanych na projekty. Ponadto poruszona zostanie kwestia skutecznego i sprawnego osiągania zamierzonych celów związanych z organizacją i wdrożeniem danego projektu. Szkolenie jest otwarte i potrwa około czterech godzin. Uczestnictwo w szkoleniu będzie poświadczone dyplomem, a dodatkowo podczas szkolenia przewidziany jest mały poczęstunek. Organizatorzy: WRS WILiŚ oraz RAPP na PG.  Zapisy na szkolenie z PM: www.pm.podprad.pl

VINCENTIANA Przegląd Piosenki Religijnej VINCENTIANA organizowany jest przez kleryków Seminarium Księży Misjonarzy w Krakowie już od 27 lat. W tym roku odbędzie się w Centrum Edukacyjnym RADOSNA NOWINA 2000 w podkrakowskich Piekarach. VINCENTIANA to jednak nie tylko przegląd piosenki religijnej. Spotkanie, którego patronem jest św. Wincenty a Paulo, ma na celu wspólną modlitwę, uczestnictwo we mszy świętej i nawiązanie nowych znajomości. Nie brakuje czasu na doskonalenie umiejętności wokalno-muzycznych podczas konkursu, ocenianego przez profesjonalnych muzyków. Ponadto prowadzone są spotkania duszpasterskie, które pozwalają choć na chwilę zatrzymać się i zastanowić nad problemami młodych ludzi. Całość Przeglądu uświetniają wieczorne koncerty znanych zespołów religijnych. Zgłoszenia na PPR Vincentiana prosimy kierować na adres vincentiana@wp.pl po uprzednim zaznajomieniu się z regulaminem, który umieszczony jest na stronie internetowej www.vincentiana.pl.


Płyń Pod Prąd nr 37