Page 1


POD S MOLEŃSKIEM z cieniem ich ¿a³oby na zieleni krzewów M AGDA J ÓŹWIAK TAGI : WARSZTAT W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/351 0


N ADZIEJA: OBSZAR NIEZNANY W ŚRODKU

PRÓBA PUSTYNI , PRÓBA SMUTKU .04-05 SŁOWA ROZPACZY, SŁOWA NADZIEI .06-07 H IST(O / E) RIA NARODOWA .08 PREZYDENT, KTÓRY SZEDŁ POD PRĄD .09 POLAKÓW PORTRET WŁASNY .1 0-1 1 D OŚĆ TEJ ŻAŁOBY? .1 0-1 1 WYOBRAŹNIA I MIŁOSIERDZIE .1 2-1 3 PATRIOTYZM OKOLICZNOŚCIOWY .1 4-1 5 N IECODZIENNIK, 1 0 KWIETNIA 201 0 .1 6 PO 1 0 KWIETNIA .1 7 WHAT IS A PATRIOT LIKE? .1 8 POSMOLEŃSKIE FAQ .1 8 OKŁADKA

VISUALPANIC, " JOSH ROUSE: LOVE VIBRATION ", CC-BY, HTTP:// WWW. FLICKR. COM / PHOTOS/ VISUALPANIC/1 575473470;

POD SMOLEŃSKIEM - M AGDA J ÓŹWIAK

PODAJ D ALEJ O KAZJONALNIK AKADEMICKI DA S TUDNIA ISSN 1 732-9000 WYDANIE SPECJALNE [37], MAJ / CZERWIEC 201 0 [WYDAWCA / ADRES REDAKCJI ] D USZPASTERSTWO AKADEMICKIE OO . J EZUITÓW UL. P IEKARY 24, 87-1 00 TORUŃ TEL. 056 6554862 WEW. 25 WWW. DA. UMK . PL REDAKCJA@ PODAJ - DALEJ . INFO WWW. PODAJ - DALEJ . INFO

K ATARZYNA W IŚNIEWSKA [RED . NACZ .] O .  K RZYSZTOF D OROSZ [ OPIEKUN ] ALICJA K ACZMAREK, ANNA WOSIAK, ALEKSANDRA Z IMMER [KOREKTA] M ARIUSZ S ŁONINA, R AFAŁ J ERZY J URKOWSKI , DTP@ PODAJ - DALEJ . INFO [DTP / OKŁADKA] PAWEŁ S ZAŁUCKI [WEBMASTER ] [WSPÓŁPRACA] ANNA C ABAN , O LGA M ĄDROWSKA, M AGDA J ÓŹWIAK AGNIESZKA S ZCZEPAŃSKA, M ARTA LIS , J USTYNA N YMKA, PAWEŁ LUBRAŃSKI , M ATEUSZ Ł APIŃSKI , O .  G RZEGORZ D OBROCZYŃSKI SJ, J AKUB WOLSKI , PAULINA B RUŹDZIAK , J OANNA FELCZAK , AGNIESZKA E MMA PAWŁOWSKA, M AREK J ANOWSKI , M ATEUSZ G AWROŃSKI [REKLAMA] REKLAMA@ PODAJ - DALEJ . INFO , WWW. PODAJ - DALEJ . INFO / REKLAMA

R EDAKCJA ZASTRZEGA SOBIE PRAWO DO SKRACANIA I ADIUSTACJI TEKSTÓW ORAZ ZMIANY TYTUŁÓW. O  ILE NIE ZAZNACZONO INACZEJ ,

Ju¿ dawno nic nie wywo³a³o tak burzliwej dyskusji w naszym redakcyjnym gronie jak 1 0 kwietnia 201 0 r. Mimo tego, ¿e mieræ zmusza do milczenia, tragiczna katastrofa pod Smoleñskiem wyzwoli³a lawinê s³ów. Ca³a ta dyskusja cieszy, bo pokazuje jak ró¿ne s¹ nasze postawy wobec tego wydarzenia. Pokazuje, ¿e m³odym ludziom nie jest wszystko jedno. Ró¿ne, niekiedy skrajne, g³osy buduj¹ jednak pewn¹ ca³oæ — wizerunek Polski i jej mieszkañców, jaki nosimy w g³owach i sercach. Min¹³ miesi¹c. „Czy bêdziemy chcieli o tym pamiêtaæ: czy to ze wzglêdu na szacunek czy na pamiêæ o ofiarach? Czy chodzi o to, by ta tragedia ¿y³a w nas? Nie mo¿emy popadaæ w skrajnoci. O niczym innym siê ju¿ nie mówi... Co my, studenci mo¿emy nowego na ten temat napisaæ?” — napisa³a jedna z redaktorek, a jej wypowiedŸ spotka³a siê z poparciem — „Ten czas by³ ¿a³obny miejscami a¿ do przesady, a przecie¿ ¿ycie toczy siê dalej. Trzeba wyci¹gn¹æ wnioski, zakasaæ rêkawy i do roboty. Polacy siê przesadnie umartwiaj¹. Nic siê w nas nie zmieni. ¯a³oba narodowa to nie patriotyzm, to zbiorowa histeria”. Mocne s³owa. I sprzeciw: „Nie rozumiem twojego punktu widzenia. Tak jak to, ¿e ¿ycie wraca w swoje naturalne tryby jest czym naturalnym, tak samo ¿a³oba jest zrozumia³a i potrzebna. I jakie zmiany na pewno w wiadomoci Polaków zasz³y, narodzi³y siê te¿ tak 'na gor¹co' pewne refleksje”. A tê wypowiedŸ wspar³a kolejna: „To, co siê wydarzy³o stworzy³o okazjê do przemylenia swojego ¿ycia, priorytetów. Niewykluczone, ¿e mo¿e to byæ s³omiany zapa³, sztuczna ¿a³oba, ale na co dzieñ tak rzadko rozmawiamy o uczuciach, wstydzimy siê ich, boimy docinków”. „Tragedia, która siê wydarzy³a bêdzie oddzia³ywaæ na zbiorow¹ wiadomoæ jeszcze bardzo d³ugo” — napisa³a inna osoba. I w³anie dlatego, nie chcemy mno¿yæ informacji. Nie chcemy te¿ i nie mo¿emy przejæ obojêtnie obok wydarzeñ, które przesz³y ju¿ do historii i wielokrotnie bêd¹ powracaæ w wielu ró¿nych kontekstach. I nie chodzi o rozpamiêtywanie, o sentymentalizm, nasz narodowy romantyzm — on nikomu ¿ycia nie przywróci. Jest to zbiór naszych refleksji po 1 0 kwietnia 201 0 r. Czy i owoc przebudzenia, zapis odmienionej perspektywy patrzenia? Czas poka¿e. Czy nauczy³a nas byæ bardziej ludzkimi? Czy i na ile ten kraj jest dziki i czy tragedie takie jak ta pod Smoleñskiem s¹ lekiem na nasze narodowe bol¹czki, czy mo¿e bakteri¹ wzmacniaj¹c¹ choroby zakodowane w mentalnoci nas, Polaków. Stoj¹c przed niewiadom¹, wci¹¿ pytamy: jak(–¹) tu jeszcze ¿ywiæ nadziejê?, prosz¹c, by ¿ycie nie koñczy³o siê na obietnicach. Bo jeli jeszcze nie teraz, to kiedy? KATARZYNA WIŚNIEWSKA

PUBLIKOWANE MATERIAŁY OBJĘTE SĄ LICENCJĄ

C REATIVE C OMMONS U ZNANIE AUTORSTWA U ŻYCIE N IEKOMERCYJNE 3.0 HTTP :// CREATIVECOMMONS . ORG / LICENSES / BY- NC /3.0. AUTORZY MAJĄ PRAWO ZMIANY LICENCJI . [ARCHIWUM ] WWW. PODAJ - DALEJ . INFO / ARCHIWUM

[CZYTAJ / KOMENTUJ ] WWW. PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/351 8 PD37. WYDANIE SPECJALNE, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.03


PRÓBA PUSTYNI , PRÓBA SMUTKU „przelecia³ ptak przep³ywa ob³ok upada liæ kie³kuje laz i cisza jest na wysokociach i dymi mg³¹ katyñski las” Zbigniew Herbert

J EST, W TYM CAŁYM TAŃCU SMOLEŃSKICH WYDARZEŃ , JAKAŚ ZASKAKUJĄCA LOGIKA. B ÓG JAKBY KIERUJE NAJPIERW NASZĄ MYŚL KU MISTERIUM ŚMIERCI , KU TEMU DOJMUJĄCEMU UCZUCIU STRATY I   BÓLU , BY PÓŹNIEJ WLAĆ W  NAS NADZIEJĘ, PRZYPOMINAJĄC O   SWOIM NIEZGŁĘBIONYM M IŁOSIERDZIU . M IŁOSIERNA MIŁOŚĆ B OGA

Naród polski dosta³ od losu policzek, który wyrwa³ go z letargu i ods³oni³ banalnoæ naskórkowych problemów, którymi wszyscy ¿yli przed katastrof¹ prezydenckiego Tu-154. Zdaje siê, ¿e wydarzenia smoleñskie nie tylko zdmuchnê³y warstwê kurzu, która przykrywa³a prawdê o tym, co sta³o siê w Katyniu, ale przypomnia³y równie¿ ka¿demu z nas (a w szczególnoci rodzinom tragicznie zmar³ych) stare, kamedulskie pozdrowienie „memento mori” (pamiêtaj o mierci), kieruj¹ce myl cz³owieka ku podstawowym problemom egzystencjalnym, wobec których trudno przejæ obojêtnie. Jednak najbardziej znamienny i poruszaj¹cy wydaje siê fakt, ¿e wszystko to wydarzy³o siê w wigiliê Œwiêta Mi³osierdzia Bo¿ego, którego ustanowienia — jak wiemy z „Dzienniczka” Siostry Faustyny — ¿yczy³ sobie sam Jezus Chrystus (Dz. 49). Wszystko to ka¿e spojrzeæ na ostatni lot prezydenckiego samolotu w wielkiej perspektywie wiary. Wiary, która „szuka rozumienia” i jest oparta na elementarnych dowiadczeniach ¿ycia, takich jak np. ¿ycie czy mieræ. Jest w tym ca³ym tañcu smoleñskich

FOT. S HIOSHVILI ,

wydarzeñ jaka zaskakuj¹ca logika. Bóg jakby kieruje najpierw nasz¹ myl ku misterium mierci, ku temu dojmuj¹cemu uczuciu straty i bólu, by póŸniej wlaæ w nas nadziejê, przypominaj¹c o swoim niezg³êbionym Mi³osierdziu. Wydarzenia sprzed miesi¹ca wydaj¹ siê jakim rozpaczliwym wo³aniem Boga do cz³owieka. Wo³aniem Tego, którego „pal¹ p³omienie mi³osierdzia” (Dz. 50) i który „zapali³ siê do cz³owieka zazdrosn¹ mi³oci¹”. Fakt, ¿e Stwórca powo³a³ do siebie przedstawicieli naszej elity politycznej, najwy¿sze osoby w pañstwie, równie¿ jest znamienny. Ka¿e najpierw patrzeæ na te wydarzenia w szerszej perspektywie pañstwa, o którym to Jezus rzek³ Siostrze Faustynie: Polskê szczególnie umi³owa³em, a je¿eli pos³uszna bêdzie woli mojej, wywy¿szê j¹ w potêdze i wiêtoci. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje wiat na ostateczne przyjcie moje (Dz. 1732). Czy w wydarzeniach sprzed miesi¹ca nie widaæ w³anie tej ogromnej, mi³osiernej mi³oci Boga? PUSTYNIA

Ks. Tadeusz Dajczer w swoich bestsellerowych „Rozwa¿aniach o wierze” porusza temat pustyni jako próby wiary, wiod¹cej cz³owieka ku ostatecznemu wyborowi: albo zaufanie Bogu, albo bluŸnierstwo. Autor wskazuje, ¿e pustyni¹ mo¿e byæ ka¿da trudna sytuacja. Bêd¹ ni¹ wiêc, na przyk³ad, trudnoci wynikaj¹ce z relacji z bliŸnim, choroba, przygniataj¹ce stany psychiczne, poczucie osamot-

,,D AVIT G AREJI DESERT'', CC-BY-SA, WWW. FLICKR. COM / PHOTOS/ VSHIOSHVILI /246590630

nia itp. Dalej pisze tak: „Pustynia mo¿e byæ pustyni¹ o charakterze spo³ecznym i obejmowaæ np. ca³y naród i mo¿e te¿ byæ pustyni¹ indywidualn¹. Jedno jest pewne: Je¿eli wkroczysz w ni¹, to zmienisz siê. Pewne jest te¿, ¿e kiedy musisz w ni¹ wejæ”. Nie mogê oprzeæ siê temu przemo¿nemu przekonaniu, ¿e wydarzenia smoleñskie by³y w³anie tak¹ pustyni¹, na któr¹ wyprowadzi³ nas mi³osierny Bóg. Prób¹ wiary, która mia³a wyrwaæ wszystkich z „letnioci” i skierowaæ ku nawróceniu. Polska nie jest ju¿ tym samym krajem, jakim by³a przed 1 0 kwietnia. Nie wszyscy, ale na pewno wielu z nas zmieni³o siê (inna sprawa — na jak d³ugo). Sumienia zosta³y poruszone, pozory starte. Bardzo znamienne by³o to, ¿e w kolejkê ludzi sk³adaj¹cych ho³d przed pa³acem prezydenckim ustawiali siê zagorzali krytycy Lecha Kaczyñskiego. Fani „Szk³a kontaktowego” i innych „obiektywnych” programów. Jeszcze nie tak dawno krzyczeli, ¿e „kaczyzm” jest zagro¿eniem dla demokracji, ¿e Kaczyñski to „taki i owaki”, „obciach dla Polski”. I nagle wiêkszoæ z nich dozna³a poczucia winy i osamotnienia. Poczuli, ¿e odszed³ kto bardzo wa¿ny, ¿e tak naprawdê ¿yli sztucznymi problemami podawanymi im przez dominuj¹ce media (które wiedz¹ doskonale, ¿e nie maj¹ wp³ywu na to, jak myl¹ ludzie, ale na to o czym myl¹). Pustynia jest miejscem ogo³ocenia, przebywaj¹c na niej cz³owiek poznaje


swoje prawdziwe „ja” i odkrywa fundamentalne pragnienia, które zaginê³y gdzie w szarej codziennoci. Maj¹c to na wzglêdzie, trzeba powiedzieæ, ¿e pustynia jest ³ask¹. Kto ogl¹da³ „Zapach kobiety” w re¿yserii Martina Bresta, ten z pewnoci¹ pamiêta dramatyczn¹ scenê, w której, olep³y w wyniku wypadku, pu³kownik Frank Slade, grany przez znakomitego w tej roli Ala Pacino, próbuje pope³niæ samobójstwo, strzelaj¹c sobie w g³owê. Od najgorszego ratuje go kilkunastoletni przyjaciel, któremu dane bêdzie póŸniej wys³uchaæ rozpaczliwego wo³ania pu³kownika: „I'm in the dark here! You understand? I'm in the dark!” (w wolnym t³umaczeniu: „¯yjê w mroku!”) Okrzyk Franka Slade'a by³ efektem pustyni, jakiej dowiadcza³ i która ogo³oci³a bohatera filmu ze wszystkiego, co kiedykolwiek mia³o dla niego jakiekolwiek znaczenie. Straci³ poczucie sensu ¿ycia, którego upatrywa³ w wariackiej jeŸdzie sportowym samochodem, stawianiu siê dowódcom oraz — co dla niego by³o chyba najwa¿niejsze — w mo¿liwoci cieszenia oka urod¹ napotykanych kobiet, w których teraz móg³ „widzieæ” ju¿ tylko — rozpoznawany przez niego bezb³êdnie — zapach perfum. PRÓBA SMUTKU

Ks. Dajczer pisze, ¿e w sytuacjê pustyni musi wejæ ka¿dy. Trzeba to sobie uzmys³owiæ. Musimy pamiêtaæ, ¿e tak naprawdê pustynia jest niewyobra¿aln¹ ³ask¹, jak¹ Bóg na nas zsy³a. W swojej istocie jest gr¹ wartoci. Bo oto stoimy przed wyborem: albo zaufamy Bogu, albo skarzemy siê na dramatyzm b³¹dzenia, tu³aczkê Kaina. Z tej trudnej sytuacji narodowej tragedii, która poruszy³a nie tylko

Polskê, ale i ca³y wiat, musimy wyci¹gn¹æ wnioski. Otworzyæ siê na wiarê. Jedn¹ z ciekawszych rozmów, które s³ysza³em zaraz po smoleñskiej tragedii by³a rozmowa z ks. Janem Sikorskim, wikariuszem biskupim do spraw formacji kap³añskiej. Zapytany przez dziennikarkê — „gdzie by³ w tym strasznym momencie Bóg?” — przywo³a³ rozdzia³ Ewangelii opisuj¹cy uzdrowienie cz³owieka niewidomego od urodzenia (J 9). Uczniowie, pewni, ¿e lepota tego biedaka jest rezultatem grzechu, pytaj¹: „Rabbi, kto zgrzeszy³, (...) on czy jego rodzice?”. Na to Jezus im odpowiada: „Ani on nie zgrzeszy³, ani jego rodzice, ale sta³o siê tak, aby siê na nim objawi³y sprawy Bo¿e”. Narodowa tragedia jest czasem pustyni i wielk¹ spraw¹ Bo¿¹. Ale czy tych „wielkich Bo¿ych spraw” nie mo¿emy odnaleŸæ równie¿ w wydarzeniach, bêd¹cych nastêpstwem tej tragedii? Oto ca³y wiat dowiedzia³ siê w koñcu o tym, co sta³o siê z polskimi oficerami w Katyniu w 1 940 roku; pojawia siê wielka szansa na ocieplenie polsko-rosyjskie, o „Polaczkach” nie mówi ju¿ nikt; Rosja po raz pierwszy w historii og³asza ¿a³obê narodow¹ po mierci obywatela obcego pañstwa (co znamienne wielkiego krytyka jej imperialnej polityki); Polacy dowiadczaj¹ uczucia niezwyk³ej integracji narodowej wspólnoty i nawet sam Adam Michnik, wielki przeciwnik zmar³ego tragicznie prezydenta, zdobywa siê

na wspomnienia „o Leszku”. Takich spraw jest jeszcze wiele. Koñcz¹c ju¿, chcia³bym przypomnieæ s³owa ks. Józefa Tischnera, bêd¹ce chyba najlepszym zobrazowaniem powy¿szych treci. Autor, znakomity polski filozof i duchowny, zapisa³ je w ostatnich dniach swojego ¿ycia, w okresie wielkiego cierpienia spowodowanego wyniszczaj¹c¹ chorob¹ nowotworow¹. Jest to w zasadzie cytat-wiadectwo: „Bo jeli nie przeszed³e przez próbê smutku, nie zdobêdziesz dowiadczenia radoci z tego, co wynik³o z bólu.”

AUTOR:

M ATEUSZ G AWROŃSKI

TAGI : PRÓBA SMUTKU , PUSTYNIA, TRAGEDIA SMOLEŃSKA W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/3500

.04-05

PD37. WYDANIE SPECJALNE, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO


SŁOWA ROZPACZY, SŁOWA NADZIEI W IELKI POLSKI POETA, C YPRIAN K AMIL N ORWID , KTÓREGO SYMBOLICZNA URNA NA WAWELU SĄSIADUJE OD NIEDAWNA Z DO CZESNYMI SZCZĄTKAMI PREZYDENCKIEJ PARY L ECHA I   M ARII K ACZYŃSKICH , NAPI SAŁ NIEGDYŚ WIERSZ O   NIESZCZĘŚCIU , KTÓRY OPATRZYŁ WYMOWNYM TYTUŁEM „FATUM ”. „J AK DZIKI ZWIERZ PRZYSZŁO N IESZCZĘŚCIE DO CZŁOWIEKA / I  ZATOPIŁO WEŃ FATALNE OCZY... / — C ZEKA — / C ZY, CZŁOWIEK , ZBOCZY ?”.

W ostatnim czasie takie fatum nawiedzi³o nasz kraj, a ca³y wiat obieg³y jego imiona: katastrofa, dramat, przekleñstwo, rozpacz, ból, ¿al, strata, bezsens, pustka, wyrwa, ciemnoæ, za³amanie, bezradnoæ, os³upienie. Obok katyñskiego krzy¿a pomordowanych polskich ¿o³nierzy z 1 940 roku stan¹³ na rozrytej ziemi pod Smoleñskiem nowy krzy¿, tym razem reprezentuj¹cych nasz naród i pañstwo, tragicznie poleg³ych w wypadku lotniczym 1 0 kwietnia 201 0 roku. Z JEDNOCZENIE

W tydzieñ póŸniej, na Placu Pi³sudskiego w Warszawie spotka³em t³um poruszonych tym nieszczêciem ludzi, przyby³ych tu, by po¿egnaæ ofiary tragicznej katastrofy. Wspólne prze¿ywanie ¿a³oby mocno zjednoczy³o Polaków — przynajmniej na chwilê. Wyeksponowane zdjêcia 96 Poleg³ych, ich krótkie charakterystyki, dramatyczne przemówienia, salwa i marsz ¿a³obny potêgowa³y nastrój smutku, tak jakby Plac Pi³sudskiego, Warszawê i Polskê przepasano jednym wielkim kirem. Szukaj¹c nadziei wielu wznosi³o oczy ku górze, a tam na niebieskim firmamencie wci¹¿ przesuwa³y siê chmury polskiego smutku i ¿alu. Gdy po pañstwowej ceremonii po¿egnania nast¹pi³a czêæ religijna, uwaga uczestników skierowa³a siê ku Krzy¿owi Chrystusa, a symboliczne i wymowne, polskie Krzy¿e: katyñski, warszawski i wawelski w naszej wiadomoci stanê³y obok Krzy¿a Golgoty. D³ugo trwaj¹cy, polski Wielki Pi¹tek przypomnia³ nam znowu, ¿e w Jezusowym Krzy¿u mieszcz¹ siê i nasze krzy¿e, tak jak w Jego losie s¹ i nasze losy... Dziwne bywaj¹ zbiegi okolicznoci;

FOT.

M AGDA J ÓŹWIAK

ostatni raz widzia³em Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego Prezydenta RP na UchodŸstwie, gdy w Wielki Pi¹tek ca³owa³ krzy¿ w londyñskim kociele w. Franciszka. Czy spodziewa³ siê, ¿e tydzieñ póŸniej przyjdzie mu stan¹æ przed Panem, któremu na ziemi stara³ siê byæ zawsze wierny!? W tych dniach próbowalimy pokonaæ bestiê nieszczêcia, rozpaczy i bólu. Pomagali, jak potrafili najlepiej, duchowni chrzecijañskich wyznañ. Nad wielkim warszawskim, ongi Placem Zwyciêstwa, wzniós³ siê przejmuj¹cy piew prawos³awnych, g³êbokie s³owo ewangelików i ciep³o pocieszenia katolików. Ofiara i ból po³¹czy³y tak¿e chrzecijan, a ka¿dy w takiej chwili wyjmuje ze swego skarbca to, co najlepsze. Wobec mierci, w cierpieniu wszyscy jestemy równi, jak ofiary tragedii pod Smoleñskiem, na co dzieñ tak ró¿ni od siebie, blisko Katynia — Golgoty Wschodu — po³¹czeni przez los na zawsze. POKOLENIA

Tego dnia nad Warszaw¹ wieci³o s³oñce i by³o wietrznie. Nad Placem Pi³sudskiego ³opota³y liczne flagi, z których wiêkszoæ to przepasane kirem „bia³oczerwone”. Moj¹ uwagê zwróci³y usta-

wione w rzêdzie sztandary „Solidarnoci”. W tych dniach przypomnielimy sobie to wielkie s³owo, które w ostatnich latach tak bardzo nam wyp³owia³o. Pokolenie poleg³ych przed 70. laty w Katyniu z dum¹ pisa³o na swoich sztandarach: „Bóg. Honor. Ojczyzna”. M³odsze pokolenie walcz¹cych o woln¹ Polskê kreli³o na murach wyraz „Solidarnoæ”. Ale te wielkie has³a, które dla wielu by³y programem ¿ycia, ide¹ przewodni¹, g³osem serca, schodzi³y na naszych oczach z publicznej sceny, stawa³y siê eksponatem narodowego muzeum, przestawa³y byæ „trendy”. S¹ chwile, kiedy ze skarbca tradycji wydobywamy je na nowo, czy jednak na d³ugo pozostan¹? A co napisze na swoich sztandarach, o ile je w ogóle posiada, dzisiejsze m³ode pokolenie? C ZY POPIÓŁ TYLKO

ZOSTANIE CZY DYJAMENT

?

Wielu zadaje sobie dzi pytanie, czy nasze zatroskane mylenie o Polsce skoñczy siê wraz z okresem ¿a³oby, czy zmieni siê na lepsze po 1 0 kwietnia 201 0? Czy to polskie Ziarno, które tak nieoczekiwanie i tragicznie wpad³o w smoleñsk¹ ziemiê, wyda plon? Wszak wci¹¿ zagra¿a nam spo³eczne rozdarcie bezsensownymi k³ótniami,


wzajemna zawiæ, zazdroæ, sk³onnoæ do anarchii, prywata, brak poszanowania dla wolnego pañstwa i odzyskanej demokracji. Z kolei niespe³nione nadzieje rodz¹ rozczarowanie, zniechêcenie, rezygnacjê, zw³aszcza u m³odych Polaków. Co pozostanie w nas i poród nas po tych tragicznych wydarzeniach kwietniowych? Powraca dzi echem g³one pytanie Norwida; pamiêtaj¹c o ofiarach katastrofy poszukajmy osobistej i wspólnej, uczciwej odpowiedzi. „Czy popió³ tylko zostanie i zamêt, / Co idzie w przepaæ z burz¹? — czy zostanie / Na dnie popio³u gwiaŸdzisty dyjament, / Wiekuistego zwyciêstwa zaranie...”. AUTOR: O . KRZYSZTOF

A. D OROSZ SJ KATASTROFA POD SMOLEŃSKIEM , PLAC PIŁSUDSKIEGO , POŻEGNANIE, ŻAŁOBA NARODOWA, SŁOWO OD JEZUITY W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/351 6 TAGI :

PD37. WYDANIE SPECJALNE, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.06-07


H IST(O / E) RIA NARODOWA 20 KWIETNIA BIEŻĄCEGO ROKU W AULI UNI WERSYTETU M IKOŁAJA KOPERNIKA ODBYŁ SIĘ RECITAL RAFAŁ B LECHACZA. U ROCZYSTOŚĆ, KTÓRA ZAKOŃCZYŁA X TORUŃSKI FESTIWAL N AUKI I  SZTUKI, POŚWIĘCONA BYŁA PAMIĘCI OFIAR SAMOLOTU PREZYDENCKIEGO, KTÓRY ROZBIŁ SIĘ POD SMOLEŃSKIEM. N IM ROZBRZMIAŁY CUDOWNE DŹWIĘKI FORTEPIANU, UCZESTNICY RECITALU ZOSTALI POPROSZENI O  WSTANIE I  UCZCZENIE PAMIĘCI ZMARŁYCH MINUTĄ CISZY. W  TEJ JEDNEJ CHWILI ZNIKNĘŁY WSZELKIE PO DZIAŁY. N IE BYŁO PREZYDENTA MIASTA, REKTORA UNIWERSYTETU, RADNYCH, STUDENTÓW, MELO MANÓW MUZYKI KLASYCZNEJ. B YLIŚMY POLAKAMI, KTÓRZY STOJĄ W  SKUPIENIU I  PAMIĘTAJĄ! O  CZYM? H ISTORIA

Chc¹c nie chc¹c, jestemy wiadkami historii. Smutnej historii. Kiedy 1 0 kwietnia media poda³y informacjê o katastrofie prezydenckiego samolotu, czas stan¹³ w miejscu. Oczy ca³ego narodu, a póŸniej ca³ego wiata, zwróci³y siê w kierunku Smoleñska. „Takiego dramatu wspó³czesny wiat nie widzia³” — powiedzia³ premier Donald Tusk. I choæ zgadzam siê z tym w stu procentach, to jednoczenie zaczê³am obawiaæ siê, ¿e jeli to wszystko dzieje siê naprawdê, to lada moment telewizja, radio, gazety i ca³a reszta masowych rodków przekazu zaczn¹ mno¿yæ sukcesy i zalety cz³onków rz¹du, którzy byli na pok³adzie feralnego Tupolewa. Niestety, nie pomyli³am siê. Ju¿ pierwszego dnia ogl¹da³am w telewizji rozmowê pewnego redaktora z by³ym premierem Leszkiem Millerem, który zosta³ uciszony w momencie, kiedy chcia³ powiedzieæ co o zmar³ym prezydencie Kaczyñskim. Co, co odbiega³oby od obrazu Prezydenta, który media zaczê³y kreowaæ ju¿ w kilka godzin po rozbiciu samolotu. Nie mog³o obyæ siê bez pytañ w stylu: „Dlaczego wczeniej nie pokazywano TAKIEGO prezydenta, dlaczego nagle sta³ siê bohaterem, choæ do tej pory trwa³a na Niego ci¹g³a nagonka?” „Ile prawdy, a ile ob³udy jest w tym, co przedstawiaj¹ nam dziennikarze?” Nie znam odpowiedzi na te pytania i pewnie nigdy nie poznam. No chyba, ze sama zostanê wziêtym dziennikarzem i zatopiê siê w tym precedensie. UCZUCIA KONTRA ROZUM

Nim to siê jednak stanie, muszê skupiæ siê na tym, aby nie ulec mediom, nie daæ siê FOT.

R.J.J URKOWSKI

og³upiæ. Muszê polegaæ na swoim rozumie, aby zapanowaæ na swoimi uczuciami, aby skierowaæ je na w³aciwe tory. „Hej! ramiê do ramienia! spólnymi ³añcuchy Opaszmy ziemskie kolisko! Zestrzelmy myli w jedno ognisko I w jedno ognisko duchy!... Dalej, bry³o, z posad wiata! Nowymi ciê pchniemy tory, A¿ oplenia³ej zbywszy siê kory, Zielone przypomnisz lata. W krajach ludzkoci jeszcze noc g³ucha: ¯ywio³y chêci jeszcze s¹ w wojnie; Oto mi³oæ ogniem zionie, Wyjdzie z zamêtu wiat ducha: M³odoæ go pocznie na swoim ³onie, A przyjaŸñ w wieczne skojarzy spojnie.” „Odê do m³odoci” mo¿na interpretowaæ ró¿nie. Moja interpretacja zosta³a podci¹gniêta pod dzia³ „polityka”. I tak oto na pierwszy plan wyp³ywa kwestia polskorosyjska. W mediach znowu szum: „PrzyjaŸñ sk³óconych narodów!”, „Katyñ — ³¹czy czy dzieli?”, „Polska i Rosja prze³amuj¹ wszystkie bariery”! I tak od rana do wieczora. Nikt jednak nie wpad³ na pomys³, aby oddzieliæ kwestiê ludzkiej solidarnoci od kwestii politycznej. Czy to, ¿e w³adze rosyjskie pomagaj¹ polskim s³u¿bom w ustaleniu przyczyn katastrofy jest czym nadzwyczajnym? Czy poklepywanie po plecach, deklaracje pomocy, ¿a³oba narodowa w Rosji nie s¹ spowodowane tym, ¿e ca³y wiat patrzy na Nich? Patrzy i pyta: „Dlaczego na terenie Rosji? Dlaczego tyle wa¿nych osób by³o na pok³adzie jednego samolotu? Dok¹d lecieli? Czym jest Katyñ? Jak dot¹d przedstawia³a siê sytuacja polsko-rosyjska?” No có¿, na pytanie, czy jest to prawdziwa ludzka solidarnoæ czy doskonale przemylana polityka, ka¿dy musi odpowiedzieæ sobie sam. Osobicie wierzê w solidarnoæ. (ZA)GRANICA

W¹tek zagranicy pojawia siê równie¿ w kwestii uroczystoci pogrzebowych. Kiedy ustalono datê pochówku pary prezydenckiej, w Internecie pojawi³a siê lista zagranicznych nazwisk osób, które zdecydowa³y siê na wziêcie udzia³u w uroczystociach. Któ¿ nie by³ na tej licie: Obama, Merkel, Sarkozy, ksi¹¿ê Karol, Zapatero, król Juan Carlos i królowa Sofia. Byli, ale nie przylecieli. I co z tego? Czy to by³ ich obo-

wi¹zek? Nie! Mieli chêci... nie wysz³o. Co za ró¿nica, czy przyczyn¹ by³a chmura py³u? Co z tego, ¿e prezydent Stanów Zjednoczonych gra³ w golfa w czasie pogrzebu naszego prezydenta? Dlaczego nie potrafimy skupiæ siê na naszym pañstwie, pozostawiaj¹c choæ na chwilê wiat samemu sobie? Czy powiedzenie, ¿e Zachód „du¿o mówi³, ma³o zrobi³” (w sprawie przylotu do Polski), cokolwiek zmieni, komukolwiek pomo¿e? Œmiem twierdziæ, ¿e nie, ale my lubimy szukaæ dziury w ca³ym. Dlatego te¿ nie wystarczy nam t³umaczenie, ¿e przyczyn¹ tragedii nie by³ spisek, zamach, ani wiadome dzia³anie pilotów. Karmimy siê pomówieniami, pog³oskami, nowymi filmami na YouTube. Ka¿dy uwa¿a siê za specjalistê od lotnictwa, wszyscy wiedz¹, jak nale¿a³o post¹piæ, aby zapobiec kwietniowym wydarzeniom. Tylko nikt nie wie, ¿e przekraczamy granice: dobrego smaku, subtelnoci, ludzkiej przyzwoitoci. WSPÓŁCZESNY ROMANTYZM

Martyrologia narodu wybranego ci¹gnie siê za nami od XVIII w. Nie, ¿eby sama chcia³a, to my nie pozwalamy jej odejæ. Patetyzujemy wszystko, co siê da. W ka¿dym trudnym dla nas wydarzeniu, doszukujemy siê ukrytych sensów, znaków z nieba, by za chwilê wyjæ z transparentami na ulicê i manifestowaæ przeciwko pochowaniu pierwszej pary na Wawelu. Wylewamy hektolitry ³ez, przed kamerami mówimy o patriotyzmie, jednoci narodowej — tylko czy nie przesadzamy? Przecie¿ 9 kwietnia wiêkszoæ z tych, którzy dzisiaj s¹ „najlepszymi przyjació³mi” zmar³ych pod Smoleñskiem, dobrego s³owa by o Nich nie powiedzia³a. Dzi pytamy: „Dlaczego lecieli jednym samolotem?” — jednak gdyby polecieli kilkoma, to w Polsce rozgorza³aby dyskusja na temat rozrzutnoci rz¹du. Tak Ÿle, a tak jeszcze gorzej. Historia ju¿ nie raz pokaza³a nam, ¿e potrafimy siê jednoczyæ... ale pokaza³a te¿, ¿e niekoniecznie z takiego zjednoczenia s¹ dobre owoce. A gdybymy tak zmilkli, nic nie mówili, nie komentowali. W ciszy oddali ho³d ofiarom, pomodlili siê. Czy staæ nas na to? AUTOR: J USTYNA N YMKA TAGI: O DA DO MŁODOŚCI, O FIARY, SMOLEŃSK, TRAGEDIA W SIECI: PODAJ- DALEJ.INFO/NODE/3502


PREZYDENT, KTÓRY SZEDŁ POD PRĄD POCZĄTKOWO SZOK I NIEDOWIERZANIE. PÓŹNIEJ , Z  KAŻDĄ KOLEJNĄ MEDIALNĄ WIADO MOŚCIĄ, CORAZ GŁĘBSZE PRZEKONANIE, ŻE TO JEDNAK PRAWDA. PREZYDENT POLSKI NIE ŻYJE. G³osowa³em na Lecha Kaczyñskiego. To by³ mój prezydent. Patriota. Przywódca mojego narodu, wspólnoty, której cz³onkiem zawsze siê czu³em. Wspólnoty, dla której historia, jaka by ona nie by³a, jest czynnikiem konstytuuj¹cym. Prezydent dobrze o tym wiedzia³. Dowodem — jego dzia³ania, takie jak choæby budowa Muzeum Powstania Warszawskiego czy honorowanie medalami zapomnianych by³ych opozycyjnych bohaterów. W przeciwieñstwie do swoich poprzedników by³ wiadomy, ¿e nie ma przysz³oci bez przesz³oci, ¿e naród musi mieæ wzorce i historyczne punkty odniesienia. Takim punktem odniesienia, niestety tragicznym, by³a zbrodnia katyñska, o której prawdê Kaczyñski walczy³ do samego koñca. 1 0 kwietnia dopisa³ do historii tego okrutnego mordu nowy rozdzia³. Moim zdaniem Lech Kaczyñski by³

najlepszym prezydentem po 1 989 roku. Ró¿ni³ siê diametralnie od swoich poprzedników. Nie uprawia³ polityki „klepania siê po plecach” czy „brzydkiej panny na wydaniu”. Mia³ wiadomoæ powagi spraw, o które walczy³ i bez kompleksów rozmawia³ z przywódcami pañstw Europy Zachodniej. Krytykowa³ politykê „grubej kreski”, wiedzia³, ¿e przesz³oæ trzeba rozliczyæ, aby móc na nowo zbudowaæ zdrowy, oparty na idei sprawiedliwoci organizm pañstwowy. Jego rola nie sprowadza³a siê tylko do funkcji reprezentacyjnej. Wiedzia³ bowiem, ¿e musi dzia³aæ, by³ wiadomy tego, co jest polsk¹ racj¹ stanu. I by³ odwa¿ny. W 2008 roku stan¹³ w Tbilisi na czele delegacji pañstw naszego regionu, aby wyraziæ swój sprzeciw wobec rosyjskiej interwencji w Gruzji. Wizyta ta o ma³o co nie skoñczy³a siê tragicznie, gdy ostrzelano konwój, w którym podró¿owa³. Konserwatywne pogl¹dy Lecha Kaczyñskiego ró¿ni³y siê bardzo od dominuj¹cych w III RP. To natomiast sprawi³o, ¿e media i politycy rz¹dz¹cej koalicji kreowa³y go na polityka archaicznego, który nie rozumie rzeczywistoci i ducha po-

stêpu. Rz¹dy jego i brata, choæ nie pozbawione b³êdów, by³y niekiedy przedstawiane jako zagro¿enie dla demokracji. Te same media i ci sami politycy oddaj¹ teraz Lechowi Kaczyñskiemu ho³d. To pokazuje, jak wa¿n¹ by³ osob¹ i w jak krzywym zwierciadle by³ przedstawiany ten przecie¿ niezwykle ciep³y, kulturalny i mi³y cz³owiek. Znaczenia roli, jak¹ Lech Kaczyñski odegra³ w historii naszego kraju, jeszcze do koñca nie znamy. To przyjdzie z czasem. Jedno jest pewne. Mo¿emy byæ dumni z naszego prezydenta. AUTOR:

M ATEUSZ G AWROŃSKI

TAGI : FELIETON , LECH KACZYŃSKI , PREZYDENT W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/3490

PD37. WYDANIE SPECJALNE, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.08-09


POLAKÓW PORTRET WŁASNY ILE SIĘ MUSI JESZCZE WYDARZYĆ, BYŚMY OTRZEŹWIELI? BYŚMY W KOŃCU WYCIĄGNĘLI WNIOSKI Z  WCIĄŻ POWTARZAJĄCEJ SIĘ LEKCJI HISTORII... W  OBLICZU OGROMNEJ TRAGEDII MY —POLACY — JESTEŚMY W  STANIE POŁĄCZYĆ SIŁY I  SIĘ WSPIERAĆ W  TRUDNYCH CHWILACH. DOSTRZEGALNE TO BYŁO SZCZEGÓLNIE W  OSTATNICH TYGO DNIACH, KIEDY NAGLE OCZY CAŁEGO ŚWIATA ZWRÓCIŁY SIĘ W  KIERUNKU POLSKI. WCZORAJ

D OŚĆ TEJ ŻAŁOBY?

Szok i niedowierzanie — ka¿dy to czu³ w wiêkszym lub mniejszym stopniu na wieæ o wypadku pod Smoleñskiem. Ale w pewnym momencie „¿a³oba narodowa” sta³a siê wietnym k¹skiem dla mediów. Stacje telewizyjne przeciga³y siê w tym, kto najszybciej wyemituje najwie¿sze doniesienia, a gazety — kto, jakie zdjêcie zamieci

ŻAŁOBA NARODOWA TRWAŁA 8 DNI. DLA NIEKTÓRYCH TO JUŻ ZA DŁUGO. W ROZMOWACH, A  NAWET W  MEDIACH POJAWIAŁY SIĘ GŁOSY, ŻE POLACY ZBYT SIĘ UMARTWIAJĄ ALBO, ŻE TO, CO WIDAĆ NA ULICACH TO CYRK LUB TEATR. U WAŻAM, ŻE OPINIE TAKIE TO NIEPOROZUMIENIE I  BRAK SZACUNKU. B EZ WZGLĘDU BOWIEM NA TO, KOGO BY NIE DOTYCZYŁA ŻAŁOBA I  CZY DARZYŁOBY SIĘ TYCH, KTÓRZY ZMARLI SYMPATIĄ, CZY TEŻ NIE, SZACUNEK NALEŻY SIĘ ZARÓWNO TYM, KTÓRZY ODESZLI, JAK I  TYM, KTÓRZY ICH OPŁAKUJĄ. A  OBWINIANIE O  KATASTROFĘ NP. BYŁEGO PREZYDENTA, SPIERANIE SIĘ O  MIEJSCE JEGO PO CHÓWKU LUB NAZYWANIE ŻAŁOBY HISTERIĄ TO OGROMNY NIETAKT.

ZA DŁUGO?

Nagle w tragicznych okolicznociach, niewyjanionych do tej pory, w 70 rocznicê zbrodni katyñskiej i prawie ¿e na miejscu tej zbrodni ginie 96 obywateli Polski, w tym Prezydent i jego ma³¿onka oraz wielu czo³owych polityków. Czas siê zatrzymuje, wiat wstrzymuje oddech, z wielu krajów nap³ywaj¹ kondolencje, a tysi¹ce Polaków spontanicznie gromadz¹ siê w kocio³ach, sk³adaj¹ kwiaty, zapalaj¹ znicze i stoj¹ po kilkanacie godzin w kolejce, by oddaæ ho³d zmar³ej parze prezydenckiej. Tymczasem, niektórym rodakom czas ¿a³oby zaczyna siê d³u¿yæ. Pojawiaj¹ siê te¿ pierw-

w numerze i na pierwszej stronie. P³akanie sta³o siê obowi¹zkowe i godne ka¿dego, kto chce uzyskaæ miano prawdziwego i oddanego Patrioty. Spod mokrych od p³aczu rzês wy³oni³y siê tysi¹ce oczu, które badawczo przypatrywa³y siê innym, wedle has³a: „Kto z nami? Kto przeciw nam?”. A jeli kto siê sprzeciwi³ g³osowi ogó³u, srodze zosta³ os¹dzony jako niePolak, nieObywatel i niePatriota. Na nikogo nie z³orzeczê, wypowiadaj¹c te s³owa. Ka¿dy prze¿ywa takie wydarzenia, jak potrafi, na swój sposób i generalnie nie mam nic do tego. Ot, prawo cz³owieka. Ale dlaczego krytykanci takiej pompy, z jak¹ po¿egnano ofiary wypadku, maj¹ szanowaæ postawê ¿a³obników, skoro ci nie szanuj¹ pogl¹dów swych oponentów? Dlaczego maj¹ byæ uprzywilejowani? Skoro ¿y-

sze k³ótnie i spory, i niemal dzielenie szat na zmar³ych, czym okreli³abym np. spekulacje na temat tego, gdzie maj¹ byæ pochowani. Zada³abym jedno pytanie, czy gdyby to zginêli ich bliscy, te¿ by im siê d³u¿y³o? N A POKAZ?

W tradycji polskiej czas ¿a³oby waha³ siê od miesi¹ca do roku. W zale¿noci od tego, jak bliski by³ zmar³y tym, którzy pozostali przy ¿yciu. Oczywicie mo¿e siê zdarzyæ, ¿e kto przestrzega ¿a³oby jedynie z obowi¹zku lub na pokaz, ale to ju¿ jego wybór i os¹dzanie motywacji cz³owieka celebruj¹cego ¿a³obê w ten sposób pozostawmy na boku. Na pewno ¿a³oba manifestowana jedynie zewnêtrznymi symbolami nie ma wiêkszego znaczenia, szczególnie dla zmar³ych. Liczy siê to, co jest w sercu. Pamiêæ, modlitwa lub te¿ pragnienie kontynuowania dzie³a czy realizacji zadañ, których podj¹³ siê zmar³y. Zewnêtrzne oznaki ¿a³oby mog¹ te¿ jednak pe³niæ funkcjê uwiadamiaj¹c¹, ukazuj¹c wiêkszej czêci spo³eczeñstwa, za co dany obywatel by³ ceniony. ¯ycie zmar³ego mo¿na w ten sposób przedstawiæ, jako wzór godny do naladowania lub inspiracjê dla ¿yj¹cych. I tu rodzi siê pytanie o g³êbsze powody i cele ¿a³oby.

FOT: S ZIFT,

jemy w pañstwie demokratycznym i ka¿dy ma prawo g³osu? Nie ubli¿am te¿ w ¿aden sposób osobom, które zginê³y pod Smoleñskiem. To dramat nie tylko dla rodzin, znajomych, wspó³pracowników, ale i ca³ego spo³eczeñstwa... sama sympatyzowa³am z takimi osobami jak: Izabela Jaruga-Nowacka, Jolanta Szymanek-Deresz, Maciej P³a¿yñski czy Krystyna Bochenek. Nie chodzi mi o to, by przejæ obojêtnie obok tych wydarzeñ, ale ¿eby zachowaæ w tym wszystkim umiar i zdrowy rozs¹dek. Za bardzo mi to wszystko przypomina p³aczki (³zawice), które w gecie rozpaczy wznosz¹ lament, g³ono op³akuj¹c zmar³ych, przejaskrawiaj¹c ich rzeczywisty ból. Niczym rozhisteryzowane dziecko, które swoim p³aczem chce na siebie zwróciæ uwagê. W tym wypadku uwagê ca³ego wiata. Jest w tym przesada. Niestety, jestemy narodem cierpiêtniczym, uwiel-

W JAKIM CELU?

Przede wszystkim wynika ona z potrzeby wyra¿enia poczucia straty, ¿alu, smutku i bezsilnoci wobec faktu czyjej mierci. Jest w cz³owieku potrzeba pos³u¿enia siê zewnêtrznymi symbolami, dziêki którym mo¿na wyraziæ to, co siê prze¿ywa. W ten sposób, np. przy pomocy kwiatów, zniczy czy czarnego stroju, oddaje siê szacunek i ho³d zmar³emu oraz próbuje zamanifestowaæ docenienie jego osoby i dzia³alnoci. Ka¿dy cz³owiek ma prawo do ³ez, wyra¿enia ¿alu i uczucia straty. A rol¹ postronnego obserwatora, który dystansuje siê od tego i sam nie celebruje ¿a³oby, jest oddanie szacunku tym, którzy j¹ prze¿ywaj¹. Za afront i gafê postrzega siê komentowanie tego jak d³ugo kto „nosi ¿a³obê” po bliskich zmar³ych i niedopuszczalne jest poganianie takich osób lub krytykowanie przez porównywanie ich np. do histeryków. Zachowanie takie by³oby równie niestosowne w stosunku do osób, które op³akiwa³yby swoich przyjació³. Czy¿ takie prawo nie przys³uguje wiêc te¿ obywatelom, którzy prze¿ywaj¹ odejcie swego Prezydenta oraz innych czo³owych polityków i przedstawicieli pañstwa? N IE SĄDŹCIE, ABYŚCIE NIE BYLI SĄDZENI

Szacunek dla uczuæ i prze¿yæ oraz wspó³-

"SEA SHORE #3", CC-BY, WWW. FLICKR. COM / PHOTOS/ SZIFT/3431 864207


biamy siê umartwiaæ i u¿alaæ (szczególnie nad sob¹) oraz u¿ywaæ przy tym wielkich, patetycznych s³ów (np. ho³d, czeæ). Nikomu nie zabraniam odczuwaæ smutku czy ¿alu, ale ogarniaæ zaczê³a mnie obojêtnoæ i tzw. znieczulica. Przesta³am ogl¹daæ telewizjê i czytaæ newsy w prasie czy w internecie, bo zaczê³o mnie to przyt³aczaæ i dra¿niæ — na ka¿dym kroku jeden temat — ¿a³oba narodowa. A przecie¿ ¿ycie toczy siê dalej! DZISIAJ

W tym, jacy jestemy, najbardziej „lubiê” dwulicowoæ. Bo jak inaczej nazwaæ postawê ludzi, którzy w jawny sposób krytykuj¹ i nie kryj¹ siê ze swoj¹ niechêci¹ do pewnej osoby, a pod wp³ywem jednego wydarzenia zmieniaj¹ pogl¹dy o 180 stopni? Nagle s¹ gotowi „paæ przed ni¹ na kolana”, by oddaæ jej „czeæ”. Osoba ta szybko staje siê ich ulubieñcem, mo¿e i wiêtym szybciej siê

czucie przys³uguj¹ równie¿ ¿a³obnikom. Niestety, niektórzy przedstawiciele narodu polskiego zaczêli ³amaæ to prawo swoimi niewybrednymi komentarzami jeszcze w czasie ¿a³oby narodowej, a tym bardziej po jej oficjalnym zakoñczeniu. Co ciekawe, s¹ to czêsto osoby, po których ze wzglêdu na ich rolê w ¿yciu politycznym czy spo³ecznym Polski, oczekuje siê wiêkszego taktu, delikatnoci i wyczucia. Nie podoba mi siê to, ¿e nawet po czyjej mierci, niektórzy obywatele naszego kraju lubuj¹ siê w zabawie w sêdziego. Oburza mnie to i kojarzy siê ze stadem ¿eruj¹cych kruków. Przypomina mi siê w tym miejscu znany fragment z Ewangelii wed³ug Œw. Mateusza: „Nie s¹dŸcie, abycie nie byli s¹dzeni.” (Mt 7, 1 ) I jeszcze jeden fragment z tego samego rozdzia³u Ewangelii: „Czemu to widzisz drzazgê w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we w³asnym oku?” (Mt 7, 3) Fragment ten w nieco sparafrazowanej formie funkcjonuje zreszt¹ jako jedno z przys³ów polskich: „W cudzym oku ŸdŸb³o, a w swoim belki nie widzi.” WSPOMNIENIA

Drugi etap ¿a³oby i niejako jej naturalna konsekwencja to pytanie: Co dalej? Przychodzi czas na konstruktywn¹ refleksjê i dzia³anie. W³aciwie prze¿yty czas ¿a³oby

FOT: LUC

stanie ni¿ papie¿ Jan Pawe³ II. Hipokryzja jak nic. Proponujê zrobiæ sondê, w której zbadano by, ile osób zapali³o w tych dniach znicz, a ile posz³o na wybory? Mylê, ¿e wynik nie by³by du¿ym zaskoczeniem, oczywicie, na niekorzyæ wyborów... Jestemy jak dziecko b³¹dz¹ce we mgle. Chcemy równouprawnienia w Europie, a nadal jestemy zaciankowi. Stoimy wci¹¿ jedn¹ nog¹ w przesz³oci, chc¹c, a jednoczenie boj¹c siê zrobiæ krok do przodu. Tak¹ postaw¹ daleko nie zajdziemy, niestety... wielu m³odych ludzi chce nowoczesnoci i zmian w obyczajowoci, jednak strach przed ca³kowit¹ eliminacj¹ tradycyjnego wychowania i starowieckich przyzwyczajeñ jest silniejszy ni¿ jakikolwiek postêp. JUTRO

naród i wyci¹gnijmy lekcjê z tego, co siê dzieje wokó³. Nie b¹dŸmy fa³szywi i zacofani. Jeli jestemy katolikami, to b¹dŸmy nimi w ¿yciu, na co dzieñ, a nie tylko od wiêta! B¹dŸmy przysz³ociowi! Zastanówmy siê, co mo¿emy zrobiæ, by ¿y³o siê nam — Polakom — lepiej! Nie wracajmy wiecznie do przesz³oci. Zachowajmy w pamiêci wydarzenia wa¿ne dla Polski, ale przestañmy ju¿ grzebaæ w rzeczach, które dla wspó³czesnych m³odych ludzi s¹ totalnie obce. Nie chowajmy po wieczne czasy urazy, ale i nie popadajmy w nadmierne uwielbienie! Umiar, umiar, jak we wszystkim umiar! AUTOR: JOANNA FELCZAK TAGI: POLACY W SIECI: PODAJ-DALEJ.INFO/NODE/3501

Polecam kube³ zimnej wody na g³owê. Zmieñmy mentalnoæ. „Ogarnijmy siê” jako

pomaga zmierzyæ siê z rzeczywistoci¹ bez osób, które odesz³y. Mobilizuje do dostrze¿enia dziedzictwa, które pozostawili zmarli i mo¿e byæ zachêt¹ do czerpania inspiracji z ich ¿ycia. Nie chodzi bowiem o to, by zatrzymaæ siê na etapie ¿a³oby i nie robiæ nic ponad ubolewanie. ¯a³oba ma byæ jak przejcie, przygotowanie do bardziej odpowiedzialnego ¿ycia. To dlatego te¿ miêdzy innymi pragnie siê rozmawiaæ o zmar³ych, przegl¹da ich pami¹tki i chce siê o nich dowiedzieæ jak najwiêcej. Czasem wynika to z poczucia niedocenienia danej osoby za jej ¿ycia i pragnienia zrehabilitowania pamiêci o niej lub zadoæuczynienia w³asnej ignorancji. St¹d jeli kto zarzuca, ¿e zbyt wiele by³o informacji o tragicznie zmar³ej parze prezydenckiej i pozosta³ych ofiarach katastrofy pod Smoleñskiem, mam ochotê powiedzieæ, ¿e po pierwsze nikt nie kaza³ wypowiadaj¹cym takie opinie tego ogl¹daæ. A po drugie dobrze, ¿e nareszcie pojawi³o siê wiêcej wiarygodnych i rzetelnych informacji, których wczeniej sk¹piono lub które bywa³y przemilczane (prawdopodobnie ze wzglêdu na dobro czyich partykularnych interesów). WOLNA WOLA

potrzeby serca. Nikt specjalnie nie werbowa³ Polaków, by wychodzili na ulice i gromadzili siê na mszach ¿a³obnych. Potrzeba solidarnoci, jednoci i dzielenia siê prze¿yciami, a tak¿e oddania ho³du tym, którzy zginêli by³y silniejsze ni¿ najlepsza propaganda. Najmocniej dowiadczyli tego poczucia jednoci uczestnicy uroczystoci ¿a³obnych w Warszawie i Krakowie, ale tak¿e ci, którzy dzielili z nimi ich prze¿ycia towarzysz¹c im przed ekranami telewizorów. Pragnê podkreliæ jeszcze raz, ¿e szacunek nale¿y siê zarówno tym, którzy odeszli, jak i tym, którzy ich op³akuj¹. I nie chodzi tu o rozdrapywanie ran, u¿alanie siê i umartwianie, ale o uszanowanie zmar³ych, oddanie im ho³du i wyra¿enie swego bólu wywo³anego ich odejciem. Potrzebny by³ czas ¿a³oby, aby zrozumieæ kto odszed³ i podj¹æ w³aciwe dzia³ania ku nadrobieniu tej straty. Jeli chodzi o ¿a³obê, w niektórych sercach trwaæ ona bêdzie jeszcze bardzo d³ugo. I nale¿y siê wobec niej wykazaæ szacunkiem i taktem. AUTOR: M AGDA J ÓŹWIAK TAGI: ŻAŁOBA NARODOWA, POD PRĄD W SIECI: PODAJ- DALEJ.INFO/NODE/351 4

Nikt nikogo nie zmusza³ do ledzenia wiadomoci. Ludzie robili to z w³asnej woli, z

VIATOUR, "D A VINCI VITRUVE", CC-BY,

WWW. FLICKR. COM / PHOTOS/ FAMILYGOODMANEVANSMORE/3443283368/

PD37. WYDANIE SPECJALNE, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.1 0-1 1


WYOBRAŹNIA I MIŁOSIERDZIE N IE PRZYPUSZCZAŁEM , ŻE PO LATACH ZNOWU ZNAJDĘ SIĘ W  RADIU . D O WARSZAWY JECHAŁEM W  ŚRODĘ, 1 4 KWIETNIA, W  INNYM CELU . M IAŁEM UMÓWIONE SPOTKANIA I   KILKA SPRAW DO ZAŁATWIENIA ALE PRZEDE WSZYSTKIM CHCIAŁEM TAM PO PROSTU BYĆ, TAK JAK INNI .

Wieczorem kr¹¿y³em po Placu Pi³sudskiego, Krakowskim Przedmieciu, Placu Zamkowym, p³yn¹c w rzece ludzi w rytmie myli i modlitw. Po drodze mija³em kocio³y. U Œw. Brata Alberta z Duszpasterstwem Œrodowisk Twórczych, jak codziennie, od 1 8.00 do 21 .00 na czuwaniu, przy poetyckim s³owie i muzyce powa¿nej, trwali wybitni polscy artyci. U Œw. Anny i w w. Krzy¿u, Msze ¿a³obne, lecz nat³ok uczestników tak wielki, ¿e wejæ dalej ni¿ za próg wi¹tyni nie sposób. Gdy z zadumy wyrwa³ mnie dŸwiêk telefonu komórkowego i zaprzyjaŸniony dziennikarz pyta³, czy nie zechcia³bym przyjæ do radia kolejnego dnia, w czwartek, odmówi³em. Wola³em pozostaæ sam na sam z mylami i emocjami, a propozycjê przyj¹³em wrêcz w duchu, jako swoisty zamach na prywatnoæ. W czwartek, 15 kwietnia, powtórzy³em swój rytua³. Rano, przy domu w Alejach Niepodleg³oci 1 63, nieoczekiwanie natkn¹³em siê na kolejny punkt naznaczony ¿a³ob¹: kwiaty, znicze, wieñce i s³owa wspó³czucia od wspó³mieszkañ-

ców kamienicy, w której zamieszkiwa³ w Warszawie Prezydent Ryszard Kaczorowski. St¹d odebra³ go oficer BOR-u rano, 1 0 kwietnia... Koñcz¹c wiêc tego dnia marsz po Stolicy zatrzyma³em siê przy Belwederze, gdzie kilometrowy szpaler ludzi oczekiwa³ na oddanie mu ho³du. Dopiero w wieczornej rozmowie z jezuitami zapracowanymi w radiu i telewizji dotar³o do mnie pe³niej, jak trudno byæ w takich chwilach dziennikarzem. To by³o wyzwanie do niczego dot¹d nieporównywalne, tak pod wzglêdem warsztatowym jak i psychologicznym, ludzkim, osobistym. W perspektywie by³o jeszcze zadanie o wy¿szej skali trudnoci: niedzielna relacja z uroczystoci pogrzebowych w Warszawie i Krakowie. Im d³u¿ej trwa³a ta rozmowa, tym bardziej s³ab³a moja „os³ona prywatnoci”, a wzrasta³a chêæ solidarnego wsparcia medialnego trudu. Zapewne zadzia³a³ odruch, impuls, ¿e nie wystarcza tylko trwanie w wiecie w³asnych prze¿yæ, ¿e trzeba „co” zrobiæ. Chyba podobnie uwa¿ali i ci, którzy nie bacz¹c na zmêczenie podró¿¹ tylko po to przyje¿d¿ali do Warszawy, aby po kilkunastu godzinach oczekiwania na chwilê wejæ do Pa³acu Prezydenckiego lub Belwederu. Do niedzielnej transmisji z Krakowa, do której w Polskim Radiu zosta³em zaanga¿owany wraz z Krzyszto-

[WWW.DA.UMK.PL] MIEJSCE, W KTÓRYM CHCE SIĘ ZOSTAĆ TWOJE MIEJSCE W  SIECI! WPADNIJ DO NAS! DO POKLIKANIA! [KTÓRĘDY DROGA?] ROZMAWIAMY O  TYM, CO NAJWAŻNIEJSZE. W  KAŻDĄ ŚRODĘ NA ANTENIE RADIA SFERA O  1 9. WWW.SFERA.UMK.PL/SFERA.M3U DO USŁYSZENIA! [BIBLIOTEKA DUSZPASTERSTWA AKADEMICKIEGO] ODCZUWASZ BRAK DOBREGO SŁOWA? SZUKASZ DOBREJ LEKTURY NA WEEKEND? PRZYJDŹ DO NASZEJ BIBLIOTEKI! POEZJA, FILOZOFIA, TEOLOGIA I  NIE TYLKO! WE WTORKI, CZWARTKI I  PIĄTKI MIĘDZY 1 6.30 A  1 8, W  ŚRODY MIĘDZY 1 0 A  1 2. DO POCZYTANIA!

FOT.

ROADSIDE G UITARS, ,,44-A SIDE'', CC-BY, WWW. FLICKR. COM / PHOTOS/ ROADSIDEGUITARS/321 027351 5

fem Grzesiowskim i Wies³awem Molakiem, zbiera³em myli w pi¹tek i sobotê w Toruniu. Powróci³y pierwotne refleksje zwi¹zane z Niedziel¹ Mi³osierdzia. Nieodparcie powraca³o kojarzenie 2 kwietnia 2005 i 1 0 kwietnia 201 0. Nie na zasadzie porównywania nieporównywalnych faktów — mierci Jana Paw³a II i katastrofy pod Smoleñskiem. Raczej niezaprzeczalne przekonanie, ¿e dotyka nas co istotnego, ¿e nasza polska historia naznaczona zostaje w chwilach dramatycznie trudnych bliskoci¹ przes³ania mi³osierdzia Bo¿ego, które za spraw¹ w. Faustyny rozprzestrzeni³o siê na ca³y wiat te¿ z tej ziemi. Duchowe dowiadczenie Faustyny Kowalskiej dojrzewa³o w czasie, gdy panowa³ i zagra¿a³ wiatu i religii ten sam system, którego ofiar¹ padli zamordowani w Katyniu. Uroczystoci rocznicowe mia³y byæ dla nich „zadoæuczynieniem mi³osierdzia”. Jan Pawe³ II dokona³ decyduj¹cych aktów w szerzeniu tamtego przes³ania: od encykliki „Dives in Misericordia”, przez kanonizacjê S. Faustyny, po ustanowienie w 2000 r. Œwiêta Mi³osierdzia oraz apel z jego ostatniej pielgrzymki do Polski, o „wyobraŸniê mi³osierdzia” (Kraków, homilia na B³oniach, 1 8.08.2002). Mówi³ papie¿ m.in.: „Trzeba spojrzenia mi³oci, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utrat¹ pracy, dachu nad g³o-


w¹, mo¿liwoci godnego utrzymania rodziny i wykszta³cenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba 'wyobraŸni mi³osierdzia', aby przyjæ z pomoc¹ dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie; aby nie odwracaæ siê od ch³opca czy dziewczyny, którzy zagubili siê w wiecie ró¿norakich uzale¿nieñ lub przestêpstwa; aby nieæ radê, pocieszenie, duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmuj¹ wewnêtrzn¹ walkê ze z³em. Potrzeba tej wyobraŸni wszêdzie tam, gdzie ludzie w potrzebie wo³aj¹ do Ojca mi³osierdzia: 'Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj'. Oby dziêki bratniej mi³oci tego chleba nikomu nie brakowa³o! 'B³ogos³awieni mi³osierni, albowiem oni mi³osierdzia dost¹pi¹' (Mt 5, 7).” Te myli skojarzy³y mi siê z zapamiêtanym obrazem m³odego cz³owieka, jednego z tysiêcy w kolejce do Pa³acu, z którym rozmawia³ reporter której stacji telewizyjnej. Pytany, co dalej bêdzie po tej tragedii, odpar³ krótko: „Bêdziemy musieli bardzo szybko dojrzeæ”. Mia³ g³êbok¹ racjê. Bo bêdziemy musieli — jak s¹dzê — bardzo szybko dojrzewaæ do wyobraŸni mi³osierdzia. To mo¿e byæ cie¿ka do wzajemnego zrozumienia i szukania jednoci mimo ró¿nic. Do wiêkszej odpowiedzialnoci elit wiata polityki, kultury, mediów. A jeszcze bardziej trzeba szybko dojrzeæ, aby z Katynia wyros³o, silniejsze ni¿ drzewa ciemnego lasu mierci, pragnienie pojednania miêdzy naro-

dami, które zranione s¹ wzajemnymi uprzedzeniami i wrogoci¹ po niemi³osiernych latach totalitarnego komunizmu: Polacy, Rosjanie, Ukraiñcy, Gruzini, Ormianie, Litwini... i inni. W katedrze na Wawelu, tu¿ obok siebie zasiedli na czas liturgii, prezydenci Rosji, Ukrainy, Litwy a nieopodal Przewodnicz¹cy Parlamentu Europejskiego, Polak, Jerzy Buzek. Wszyscy przekazali sobie znak pokoju. Mylê teraz, ¿e to by³ symboliczny, mocny akord poród wielu brzmieñ tego dnia. Potrzeba jednak nadal wyobraŸni i mi³osierdzia.

AUTOR: O . G RZEGORZ D OBROCZYŃSKI TAGI :

SJ KWIECIEŃ 201 0, M IŁOSIERDZIE, RADIO ,

SŁOWO OD JEZUITY W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/3509

.1 2-1 3

PD37. WYDANIE SPECJALNE, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO


PATRIOTYZM OKOLICZNOŚCIOWY B IAŁO - CZERWONE FLAGI . SWEGO CZASU WSZĘDZIE, GDZIE TYLKO NIE SPOJRZAŁAM , WIDZIAŁAM FLAGI Z BARWAMI MOJEGO KRAJU . ZAZWYCZAJ PRZEPASANE KIREM , BĄDŹ OPUSZCZONE DO POŁOWY MASZTÓW. S YMBO LIZUJĄCE POLSKOŚĆ SZTANDARY POWIEWAŁY NA WIETRZE, PRAWIE ŻE W  KAŻDYM MIEJSCU NASZEGO KRAJU . G DYBY NIE TO , ŻE WYWIESZONE ZOSTAŁY Z  POWODU ŻAŁOBY NARODO WEJ , CZUŁABYM SIĘ JAK DUMNA POLKA, OTO CZONA RÓWNIE DUMNYMI ZE SWOJEGO PO CHODZENIA RODAKAMI .

Niestety my Polacy, nie mamy w zwyczaju eksponowaæ swoich korzeni. Nawet we w³asnym kraju wstydzimy siê epatowaæ patriotyzmem i flagi wywieszamy jedynie z powodu ¿a³oby narodowej, b¹dŸ od wiêta do wiêta. Zupe³nie jak pies Paw³owa na te dwa narodowe kolory bêdziemy za jaki czas reagowaæ zaprogramowanymi uczuciami, zwi¹zanymi z ¿a³ob¹ narodow¹, jakim s¹ smutek, ¿al, nostalgia. Czy flaga mo¿e przestaæ wywo³ywaæ w nas dumê, odwagê, chêæ powiêcenia siê czy szczêcie? Mam nadziejê, ¿e nie. Jednak patrz¹c na okolicznociowy patriotyzm moich rodaków bojê siê, ¿e z czasem stanie siê ona jedynie kawa³kiem materia³u, który wiêkszoæ czasu le¿y zakurzony w piwnicy, a dwa, trzy razy w roku zostaje wywieszony dla pokazania s¹siadowi z naprzeciwka, jaki to ze mnie patriota. Jaki jest ten polski patriotyzm? Trudno

FOT.

M AGDA J ÓŹWIAK

powiedzieæ, zwa¿ywszy na fakt, i¿ media skrupulatnie przeinaczaj¹ i wyolbrzymiaj¹ wszelkie informacje, a szczególnie te z ostatniego czasu. Zaraz po tragedii pod Smoleñskiem, Polacy zjednoczyli siê w bólu po stracie wielu cenionych w kraju postaci, a przede wszystkim prezydenta Lecha Kaczyñskiego. Nie by³oby w tym oczywicie niczego nadzwyczajnego, bo oczywistoci¹ wydaje siê, odczuwanie smutku po stracie w³adaj¹cego narodem cz³owieka, który na dodatek mo¿e pochwaliæ siê histori¹ przepe³nion¹ walk¹ o wolnoæ pañstwa. Niestety, o czym przypomina³y doæ czêsto inne, g³ównie prawicowe media, Lech Kaczyñski by³ jednostk¹ nierzadko wyszydzan¹ i ostro krytykowan¹ ze wzglêdu na sposób uprawiania polityki. Jednak by nie kalkowaæ publikowanych ju¿ tego rodzaju artyku³ów, chcê skupiæ siê na kwestii patriotyzmu Polaków, który mimo medialnych peanów na jego czeæ, zda³ siê za³amaæ w kulminacyjnym punkcie. Nasi rodacy sami sobie og³osili ¿a³obê narodow¹, wywieszaj¹c w wielu miejscach polskie flagi b¹dŸ stawiaj¹c na parapetach czy wystawach sklepowych zdjêcia pary prezydenckiej, co zas³uguje na g³êboki uk³on, choæ z drugiej strony, reakcja ta wyda³a siê naturalna. Jednak to narodowe zjednoczenie, za³ama³o siê, gdy kto (?) og³osi³, i¿ miejscem pochówku prezydenckiej pary bêdzie Wawel. Nim siê obejrzelimy, Po-

lacy ju¿ podzielili siê na dwa przeciwne obozy. Ale czy medialna burza wywo³ana wokó³ tej sprawy jest adekwatna w stosunku do rzeczywistoci? Tak naprawdê owa dyskusja toczy³a siê g³ównie w Internecie, nieliczni i najbardziej zagorzali wychodzili co jaki czas na ulice by zaprotestowaæ publicznie przed ca³¹ Polsk¹. Protest, oczywicie ¿adnych wymiernych, skutków nie przyniós³. Polacy wiêc jako tako nie podzielili siê, media jedynie pos³u¿y³y siê jedynie skuteczn¹ hiperbolizacj¹ zjawiska, która co gorsza „posz³a” w wiat. Polacy jak chc¹, potrafi¹ jednak zjednoczyæ siê w czasach kryzysu, s³aboci czy wydarzeñ tego typu, które wzmagaj¹ w nas poczucie wspólnoty i patriotyzmu. Historia nie raz pokaza³a, ¿e wiele piêknych i wielkich zrywów narodu polskiego, trwa³o chwilê i wystêpowa³o zazwyczaj w kulminacyjnych punktach egzystencji pañstwa. Polska jako kraj, kiedy tylko nas potrzebowa³a, mog³a na nas liczyæ. Jednak takie okolicznociowe i przejciowe zrywy ludu nie s¹ w stanie stworzyæ prawdziwie obywatelskiego i dobrze funkcjonuj¹cego spo³eczeñstwa. Nasz pozorny i po prostu odgrywany po mistrzowsku patriotyzm to kamufla¿ przed najwiêksz¹ s³aboci¹ Polaków — kompleksem polskoci. Takie tragiczne wydarzenia pokazuj¹ ten problem niezwykle wyraŸnie, a rodzime media robi¹, co mog¹ by potwierdziæ tê przykr¹ tezê. Mamy wielk¹ potrzebê poczucia wspólnoty i zapewne dlatego Koció³ jest dla Polaków tak istotn¹ instytucj¹, która pomaga nam j¹ namacalnie poczuæ.


Niestety i ona zawiod³a nie raz, podczas ostatniego czasu ¿a³obnego, kiedy to kilka dni po tragedii pod Smoleñskiem, moglimy us³yszeæ z Radia Maryja g³osy, i¿ katastrofa mog³a byæ zamachem stanu. Czy komukolwiek wypada insynuowaæ takie rzeczy zaraz po tak strasznej tragedii? Co siê sta³o z katolickim niesieniem pokoju? I jak mo¿na rozumieæ okrzyki ludzi przed kocio³em Mariackim w Krakowie „Precz TVN” zaraz po opuszczeniu trumien z par¹ prezydenck¹? Czy ju¿ wtedy uznano, ¿e mo¿na zak³óciæ spokój odbywaj¹cych swoj¹ ostatni¹ podró¿ pañstwa Kaczyñskich? Niestety, ja w prawdziwoæ polskiego patriotyzmu nie wierzê. Ostatnie wydarzenia dobitnie pokaza³y, i¿ w wiêkszoci przypadkach mamy jedynie do czynienia z chêci¹ odkupienia win za krzywdê jak¹

wyrz¹dzano przez ostatnie lata prezydentowi. Ta ¿a³oba to jedno wielkie, byæ mo¿e szczere „przepraszam”, które mimo wszystko choæ potrzebne — patriotyzmem nie jest. Kiedy zatem nauczymy siê, co nim jest i jak powinien on wygl¹daæ? Nie wiem, kiedy to nast¹pi, ale mam g³êbok¹ nadziejê, ¿e kiedy siê to stanie. Teraz, po zakoñczeniu ¿a³oby narodowej, kiedy przechadzam siê ulicami miasta, obserwujê jak wszyscy ci¹gaj¹ flagi, chowaj¹ je z powrotem w kartony, by wywiesiæ je na kolejne wiêto. I nachodzi mnie niespokojna myl, ¿e ja prawdziwego patriotyzmu moich rodaków ju¿ nie doczekam.

AUTOR:

AGNIESZKA EMMA PAWŁOWSKA

TAGI : FLAGA, PATRIOTYZM , POLACY, POLSKA, S MOLEŃSK W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/3496

.1 4-1 5

PD37. WYDANIE SPECJALNE, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO


N IECODZIENNIK, 1 0 KWIETNIA 201 0 S OBOTNI PORANEK ROZPOCZĄŁ SIĘ LENI WIE . I WSZYSTKO BYŁOBY JAK ZAWSZE — DOPEŁNIŁABYM TRADYCJI STUDENCKIEGO WEEKENDU , GDYBY NIE PUKANIE DO DRZWI POKOJU OKOŁO GODZINY 9 I   WYPO WIEDZIANE DRŻĄCYM GŁOSEM „ WŁĄCZCIE TELEWIZOR ”. W  TYM SAMYM MOMENCIE DŹWIĘK TELEFONU POINFORMOWAŁ O   OTRZYMANIU SMSA OD PRZYJACIELA Z   DRUGIEGO KRAŃCA P OLSKI .

„Zginê³o 96 osób w katastrofie samolotu pod Smoleñskiem (1 8 km od Katynia) najwy¿szych dostojników Polski, którzy lecieli uczciæ ofiary Katynia” — powiedzia³ z niek³amanym przejêciem spiker i zacz¹³ wymieniaæ nazwiska tych, którzy odeszli. Czas jakby siê zatrzyma³. Prêdko w³¹czy³am komputer. Internet „zalany” by³ wiadomociami o tragedii. Skontaktowa³am siê z najbli¿szymi osobami. Wszyscy ju¿ wiedzieli. Zadzwoni³am do przyjació³ki, ale nie przypomina³o to rozmowy telefonicznej, by³o raczej wspólnym byciem na linii. Siedzia³ymy tak we dwie — z siostr¹ — niemal do wieczora. S³ucha³ymy relacji z niedowierzaniem. Zerka³am na moj¹ siostrê z dziwnym wyrazem twarzy, z lekkim zdziwieniem na widok jej szklanych oczu. Przed oczami mia³am podrêcznik historii z pamiêtn¹ dla nas, Polaków, dat¹ 1 0 kwietnia 201 0 r., której bêd¹ siê uczyæ kolejne pokolenia. Pomyla³am o tym, jak „po macoszemu” podchodzilimy do historii ¿ycia tych, którzy walczyli o wolnoæ, jak¹ dzi mo¿emy siê cieszyæ. Jeszcze do mnie nie dociera³o. W niedziele wróci³am do swoich zajêæ. By³am zszokowana. Czu³am smutek. S³owa „jest mi to obojêtne” godzi³y w moje polskie, ale nade wszystko po

FOT.

prostu ludzkie serce. Co teraz? Jak bêdzie wygl¹da³a moja ojczyzna? Co z moim domem? Obcowa³am z cisz¹ i pytaniami bez odpowiedzi. Wspó³czu³am rodzinom tragicznie zmar³ych. Doprawdy, nie mog³am uwierzyæ, nie mog³am ogarn¹æ tego, co siê sta³o. Mimo to nie prze¿y³am wstrz¹su. Nie czu³am uk³ucia w sercu, które nakazywa³oby mi udaæ siê do stolicy i/lub Krakowa — czy bêdzie to powód do wstydu w przysz³oci, gdy dzieci, wnuki, zapytaj¹, gdzie by³am 1 8 kwietnia 201 0 r.? Nie nawróci³am siê na „jedynie s³uszn¹ i poprawn¹ opcjê polityczn¹”. Chcia³abym by tak by³o, ale póki co, nie przekonuj¹ mnie deklaracje o trwa³ej zmianie w naszej mentalnoci, która jakoby mia³a siê dokonaæ za spraw¹ tej tragedii narodowej. Nie s¹dzê, by ta mieræ nieodwracalnie zabi³a w nas sk³onnoæ do ulegania z³u. Mam s³ab¹ wiarê? Czy mo¿e o tym wiadczyæ pole zniczy? Czy hektary wiate³ to mimo wszystko nie za ma³o, by mówiæ o odrodzeniu? Ale jestem przekonana, ¿e ten dzwon bije w³anie nam. Czy umiemy tak mocno przej¹æ siê ¿yciem tak, jak przejêlimy siê mierci¹? Mam nadziejê, ¿e kiedy zaprzestaniemy zapatrzenia w ciemnoæ. ¯e te cienie nad nami, wiadcz¹ o tym, ¿e gdzie tu jest Œwiat³o. Obymy tylko zechcieli je wpuciæ. Czy sprostamy próbie? Nie wiem. Ale mylê, ¿e warto podj¹æ o to starania. Nie mieræ, a ¿ycie w³anie jest w naszych rêkach. Chciejmy siê o nie zatroszczyæ. AUTOR :

K ATARZYNA W IŚNIEWSKA K ATASTROFA POD SMOLEŃSKIEM W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE /3 505 TAGI :

B RENDA STARR, ,,CANDLE 1 '', CC-BY, WWW. FLICKR. COM / PHOTOS/ BRENDA- STARR/3467438446


PO 1 0 KWIETNIA K AŻDY DZIEŃ JEST TESTAMENTEM , KTÓRY ZOSTAWIAMY. W KAŻDEJ CHWILI MOŻE SIĘ OKAZAĆ , ŻE DANY DZIEŃ BYŁ JEGO OSTATNIĄ KARTĄ. J AK WIĘC ŻYĆ ? TAK , BY POZOSTAWIĆ PO SOBIE ŚLAD . D OBRY ŚLAD . Ż YJĄC ŚWIADOMIE . WYKONUJĄC SWOJE OBOWIĄZKI ODPOWIEDZIALNIE . W  POCZUCIU , ŻE DARY, TALENTY I   UMIEJĘTNOŚCI , KTÓRE SIĘ MA , REALIZUJE SIĘ NAJLEPIEJ DZIELĄC JE Z   INNYMI , JEDNO CZEŚNIE W   TEN SPOSÓB USZCZĘŚLIWIAJĄC RÓWNIEŻ SIEBIE . S ŁOWO I   CZYN

Bêd¹ o nas wiadczyæ s³owa i uczynki. Rozlicz¹ nas za ka¿de s³owa. Mo¿e wiêc lepiej mniej s³ów i deklaracji? A jednak s³owa s¹ wa¿ne. Wszak cz³owiek posiada zdolnoæ odbierania i wysy³ania informacji w formie przekazu ustnego i pisemnego. Nie otrzyma³ tych umiejêtnoci na darmo. To nie by³ przypadek i bezcelowe dzia³anie. S³owo jest niezbêdne. Staje siê jednak bana³em, gdy nie id¹ za nim czyny. Wierzê w sens codziennych gestów ¿yczliwoci i pomocy s¹siedzkiej, uprzejmoci w rodkach transportu publicznego, szacunku dla mienia spo³ecznego, rzetelnoci w podejciu do obowi¹zków zawodowych i postawy obywatelskiej, wyra¿anej miêdzy innymi poczuciem wspó³odpowiedzialnoci za wzajemne bezpieczeñstwo i trosk¹ nie tylko o w³asne podwórko. Zrozumienie, ¿e jest siê czêci¹ spo³eczeñstwa w takim samym stopniu, jak ka¿dy inny obywatel oraz odpowiedzialnoæ za jego ca³okszta³t, mo¿e diametralnie zmieniæ podejcie do w³asnego ¿ycia.

P RACA Wtedy nie pracuje siê ju¿ tylko po to, by zarobiæ pieni¹dze, zrobiæ karierê, rozwijaæ w³asne zainteresowania, utrzymaæ rodzinê czy pojechaæ póŸniej na niezwyk³e wakacje — praca nabiera dodatkowej wartoci. Zaczyna mieæ znaczenie globalne. Od jakoci jej wykonywania zale¿y dobro drugiego cz³owieka. Czêsto trudnej nawet do przewidzenia liczby osób. Dzia³anie konkretnego cz³owieka, jakkolwiek niepozorne i ma³o znacz¹ce, mo¿e zaowocowaæ w czyim ¿yciu w sposób, którego nie jestemy w stanie oszacowaæ. I prawda ta dotyczy ka¿dego bez wyj¹tku: od robotnika na budowie. przez kucharza, sprz¹taczkê, urzêdnika, kierowcê, polityka, lekarza, kap³ana, sprzedawcê, nauczyciela, po naukowca w laboratorium. Na pytanie, co zrobiæ, by wiat by³ lepszy, b³yskawicznie nasuwa mi siê jedna odpowiedŸ — staraæ siê dobrze wykonywaæ to, za co siê odpowiada, równoczenie nie zawê¿aj¹c pola dzia³ania jedynie do obszaru w³asnej parceli. Co przez to rozumiem? Sprawy doæ oczywiste, choæ wcale nie tak powszechnie obserwowane. Uczciwoæ, solidnoæ, szacunek i wra¿liwoæ na drugiego cz³owieka. 1 0 kwietnia 201 0 roku zapadnie w mojej pamiêci — nie tylko jako dzieñ ogromnej straty dla Polski, kiedy odesz³o wiele osób, których ¿ycie i postawa obywatelska mog³y byæ wzorem dla innych — równie¿ jako dzieñ przebudzenia. AUTOR :

M AGDA J ÓŹWIAK 1 0 KWIETNIA 201 0, O DPOWIEDZIALNOŚĆ , P RACA, POD PRĄD W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE /3 51 3 TAGI :

PD37. WYDANIE SPECJALNE, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.1 6-1 7


WHAT IS A PATRIOT LIKE?

J AK PODAJE „LONGMAN D ICTIONARY OF ENGLISH LANGUAGE AND CULTURE” (SŁOWNIK KULTURY I JĘZYKA ANGIELSKIEGO ) A  PATRIOT IS „ SOMEONE WHO LOVES AND IS WILLING TO DEFEND THEIR COUNTRY”. (PATRIOTA TO „ KTOŚ, KTO KOCHA SWÓJ KRAJ I   CHCE GO BRONIĆ”). M ŁODZIEŻ PODAŁA ZNACZNIE POSZERZONĄ DEFINICJĘ TEGO POJĘCIA. W trzech zespo³ach, na które podzieli³am jedn¹ z grup i której opinie chcê tu przytoczyæ, na pierwszym miejscu trzykrotnie pojawi³o siê zdanie: „A patriot loves his country.” („Patriota kocha swój kraj”). W pierwszej trójce, we wszystkich grupach, znalaz³o siê te¿ zdanie: „A patriot respects national symbols.” („Patriota szanuje symbole narodowe”). Jedna z grup sprecyzowa³a, co dok³adnie ma na myli: „flag, national anthem and emblem” („flagê, hymn narodowy i god³o”). Dwie grupy podkreli³y te¿ to, ¿e patriota zna historiê swojego kraju („knows his country’s history”), w tym jedna z nich zaakcentowa³a, ¿e chodzi o prawdziw¹ historiê („knows his country’s real history”). Trzecia z kolei grupa podkreli³a, ¿e prawdziwy patriota to kto, kogo interesuje to, co dzieje siê w jego kraju („A real patriot is interested in what happens in his country”). Wa¿n¹ cech¹ patrioty dostrze¿on¹ przez m³odzie¿ by³o równie¿ to, ¿e „szanuje on innych ludzi w swoim kraju” („respects other people in his country”). Warte odnotowania s¹ te¿ wnioski jednej z grup. Zdaniem tego zespo³u patriotê cechuj¹ tak¿e nastêpuj¹ce cechy: „postêpuje we wszystkim zgodnie z prawem” („does everything according to law”), „g³osuje w wyborach” („votes in elections”), „odby³ s³u¿bê wojskow¹” („did military service” ) oraz „nigdy nie opuszcza swego kraju” („never leaves their country”). Wród zachowañ, które przystoj¹ patriocie pojawi³y siê te¿ „szacunek dla w³asnej historii” („respect for one’s country’s history”), „troszczenie siê o w³asny kraj” („taking care of one’s country”), pos³ugiwanie siê jêzykiem ojczystym („using one’s mother tongue”) oraz to, ¿e osoba taka „nie traktuje wi¹t narodowych jedynie jako dni wolnych od pracy” („does not treat national festivals as days off only”). Próby zdefiniowania terminu „patriota” przez m³odzie¿ napawaj¹ optymizmem, a pytania o oblicze patriotyzmu zdaj¹ siê byæ szczególnie potrzebne obecnie, kiedy nasz kraj dotknê³o kolejne trudne i symboliczne dowiadczenie.

AUTOR:

M AGDA J ÓŹWIAK TAGI : E NGLISH CORNER, PATRIOTA, PATRIOTYZM W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/351 5

POSMOLEŃSKIE FAQ 1 . Dlaczego Bóg do tego dopuci³? 2. Dlaczego oni i w tym miejscu? 3. Dlaczego wszyscy lecieli jednym samolotem? 4. Czy to jaki znak? 5. Kto wie, jaka jest prawda? 6. Który film na YouTube przedstawia fakty? 7. Czy ta tragedia z³¹czy³a Polaków? 8. Czy dziêki niej mo¿liwe jest ponadpartyjne porozumienie w myl has³a: „By ¿y³o siê lepiej”? 9. Czy Polacy stan¹ siê dla siebie bardziej wyrozumiali? 1 0. Czy media zaczn¹ przedstawiaæ obiektywnie scenê polityczn¹ w kraju? 11 . Czy to tylko chwilowy zryw wspó³czucia? 1 2. Czy chmura py³u wulkanicznego to nie by³ tylko efekt symulacji komputerowej i zwi¹zanej z tym zbiorowej paniki? 13. Czy Obamie uda³a siê partyjka golfa? 1 4. Ile razy Sandra Saakaszwili z³ama³a prawo, spiesz¹c siê na pogrzeb pp. Kaczyñskich? 15. Dlaczego premier Maroka dotrzyma³ s³owa i przylecia³? 1 6. Czy katastrofa nie by³a wynikiem spisku? 17. Sk¹d u zwyczajnych Rosjan tyle wspó³czucia? 1 8. Po co s¹ sytuacje graniczne? 1 9. Czy one co zmieniaj¹? 20. Czy nast¹pi prze³om w stosunkach polsko-rosyjskich, nie tylko w warstwie emocjonalnej, ale i historycznej i gospodarczej? 21 . Czy pilot nie móg³ czy nie chcia³ l¹dowaæ w Miñsku lub w Moskwie? 22. Czy zdarzenia smoleñskie s¹ okazj¹ do rachunku sumienia? 23. Z czego wynikaj¹ problemy z doborem miejsca pochówku dla niektórych osób? 24. Kto bêdzie prezydentem RP? 25. Dlaczego rodziny poleg³ych dosta³y tak wysoki zasi³ek? Czy rodziny ofiar hali w Katowicach lub ofiar spod Grenoble te¿ tyle dosta³y? 26. Dlaczego? AUTOR: MATEUSZ. LAPINSKI TAGI : POLSKA, PYTANIE, S MOLEŃSK, TRAGEDIA W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/3499

FOT. S HIFT,

,,THE FLAG ON WAWEL'', CC-BY,

HTTP:// WWW. FLICKR. COM / PHOTOS/ SZIFT/3495797985/


H EROIZM POWSZEDNI nie ma z³ych czasów dla bohaterów nie ma z³ych miejsc ka¿dy dzieñ umo¿liwia heroizm nie zamykaæ oczu nie zatykaæ uszu nie odwracaæ g³owy nie zamykaæ ust nie chowaæ r¹k za siebie byæ wiadkiem, a nie tylko widzem uwierzyæ, ¿e ¿ycie to nie film nie milczeæ, gdy trzeba mówiæ nie szeptaæ, gdy trzeba krzyczeæ nie mówiæ: taki wiat, nic na to nie poradzimy nie uciekaæ w ¿ycie codzienne heroizmu naszego powszedniego daj nam dzisiaj przeczyta³e i co zamkniesz ksi¹¿kê i nic siê nie zmieni mo¿e pewien niepokój sumienia nieprzyjemny odszczekasz mu siê a dlaczego to ja mam nadstawiaæ karku wybijaæ siê z t³umu mówiæ innym jêzykiem broniæ cudzego nara¿aæ swoje mam dzieci, pracê, rodzinê obowi¹zki, marzenia, plany, potrzeby pewien dobytek i aspiracje ¿yciowe swój swoj¹ swoje mo¿esz nie mieæ kiedy ty mo¿esz byæ po drugiej stronie barykady M AGDA J ÓŹWIAK TAGI : WARSZTAT W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/351 2

1 0.04.201 0 odlecieli nie wrócili jak taki wyjazd mo¿e staæ siê sytuacj¹ która stawia cz³owieka na granicy jego skoñczonoci ot tak — w jednej chwili o Panie, podaj mi skrzyd³a! niechaj siê wzniosê nad poziomy swojej u³omnoci MATEUSZ. LAPINSKI TAGI :

BÓ G , G RANICA, SKOŃCZONOŚĆ, SMOLEŃSK, WARSZTAT

W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/3498

A JEŚLI TO PRAWDA by³am tym ostatnim uczniem który przyszed³ pod krzy¿ jak ju¿ by³o po wszystkim wci¹gnê³y mnie obowi¹zki ¿yciowe cieszê siê, ¿e istnia³ niedowierz¹j¹cy Tomasz to tak na wszelki wypadek gdyby uczniowie widzieli jedynie przenikaj¹c¹ mimo drzwi zamkniêtych postaæ bez cia³a zapisano jednak ¿e móg³ w³o¿yæ rêkê do boku Jego mia³ kto dotkn¹æ miejsca po ranie jad³ rybê na pla¿y na granicy nie-do-uwierzenia

prawda

M AGDA J ÓŹWIAK TAGI : WARSZTAT W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/351 1


"Wydanie specjalne" - Podaj Dalej nr 37