Issuu on Google+


W CYLINDRZE NA PIEKARY AUTOR:

M AREK J ANOWSKI M. SŁONINA TAGI : ANDRZEJKI , R ELACJE W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 301 FOT.

HTTP:// PICASAWEB . GOOGLE. PL/ MARIUSZ. SLONINA/ANDRZEJKI 2009 HTTP:// PICASAWEB . GOOGLE. PL/ ITKA01 /ANDRZEJKI

SENSACJĘ I UZNANIE WZBUDZIŁO WYDARZE-

NIE ROZGRYWAJĄCE SIĘ W NOCY Z CZWARTKU NA PIĄTEK 26 LISTOPADA PRZY ULICY PIEKARY 24. POD OSŁONĄ NOCY, PRZY DŹWIĘKACH NAJNOWSZEGO GRAMOFONU , ZEBRAŁO SIĘ MNÓSTWO ZNANYCH W MIEŚCIE POSTACI , BY WZIĄĆ UDZIAŁ W WIELKIM ANDRZEJKOWYM B ALU D.A. J AK DONIESIONO REDAKCJI JUŻ W KILKA GODZIN PO GŁÓWNYCH ZAJŚCIACH , IMPREZA ZYSKAŁA MIANO NAJBARDZIEJ FRYWOLNEJ BIESIADY LAT ’20.

Ju¿ od wczesnych godzin wieczornych na ulicach miasta da³o siê wyczuæ atmosferê niezwyk³oci. Eleganckie fraki i cylindry, pawie pióra oraz cekiny pojawi³y siê na ulicach niczego niewiadomego miasta. Odwa¿nie i dumnie odtañczony polonez nie pozostawi³ w¹tpliwoci, ¿e te chwile przejd¹ do historii. Na sali balowej pod wodz¹ Marcina z Bierzg³owa – uznanego Toruñskiego wodzireja – mo¿na by³a dostrzec niejedn¹ osobistoæ. Pojawi³ siê tu, miêdzy innymi, s³ynny z ekscesów arystokrata HrabianaTenczas-£apiñski, syn cenionego prawnika i piewaczki operowej Marcin Zas³uchany-Pocz¹tekpolski, czy te¿ figlarne i wszêdobylskie siostry Dora i Margaret Williams. O ile tradycyjny walc trzyma³ jeszcze znamienitych goci w nale¿ytej powadze, o tyle szalony charleston obudzi³ ¿ywe emocje. Szacowne madamme i d¿entelmeni,a nawet dystyngowane brytyjskie hrabiostwo nie potrafili siê oprzeæ temu muzycznemu ¿ywio³owi. Obecny na sali lwowski potentat waty cukrowy Dionizy – przypadkiem tylko przypominaj¹cy ojca Grzegorza – zdradzi³, i¿ w³anie po charlestonie wzrasta apetyt na prawdziw¹ – watê. Oprócz jego przes³awnych wyrobów sporym powodzeniem cieszy³y siê równie¿ kanapki oraz owocowe ciasta popijane b¹belkow¹ lemoniad¹.

Nie wszystkim jednak takowa biesiada przypad³a do gustu. Wzburzone emancypantki z pierwszego roku kulturoznawstwa: Pamela, Adrianna i Isabel ¿¹da³y od mê¿czyzn szerszej perspektywy wykraczaj¹cej poza kanapkê i kobiety na przystawkê. Podobnego zdania by³ wie¿o upieczony rejent Sebastian, który zachêca³, by twardy realizm w dzieñ zamieniaæ wieczorem na Carpe Deo. Równie o¿ywion¹ dysputê na temat s³owa prowadzili wspomniany ju¿ HrabianaTenczas i irlandzki potentat stoczniowy. Podobnie¿ tradycyjne mêskie „ostatnie s³owo” coraz czêciej prezentuje siê w „latina demensa” szczególnie wród spo³ecznoci block hause haustu. Powy¿sze dywagacje urocza towarzyszka Irlandczyka z filuternym umiechem skwitowa³a, i¿ mê¿czyzna jedynie myli, i¿ ma ostatnie s³owo.


WSZYSTKO PRZED NAMI W ŚRODKU

PRZESZŁOŚĆ... PRZYSZŁOŚĆ .02-03 PRZESZŁOŚĆ TERAŹNIEJSZOŚĆ PRZYSZŁOŚĆ .04-05 POMARAŃCZOWE SPOŁECZEŃSTWO ZA 40 LAT .06-07 REPETYTORIUM Z H ISTORII N AJBLIŻSZEJ .06-07 WARSZTAT .08-09 U ZDRAWIANIE PRZYSZŁOŚCI .1 0-1 1 ENGLISH CORNER: PRZYSZŁOŚĆ .1 2 PRZEPOWIEDNIA M AJÓW .1 2 PRAWDZIWE SUMIENIE KAPITAŁEM NA PRZYSZŁOŚĆ .1 3 I NWESTYCJA NA PRZYSZŁOŚĆ .1 3 N OWY K(ROK), ŻYCIE BEZ POSTANOWIEŃ ? .1 4-1 6 OKŁADKA

W CYLINDRZE NA PIEKARY

PODAJ D ALEJ O KAZJONALNIK AKADEMICKI DA S TUDNIA ISSN 1 732-9000 P RZYSZŁOŚĆ [35], STYCZEŃ / LUTY 201 0 [WYDAWCA / ADRES REDAKCJI ] D USZPASTERSTWO AKADEMICKIE OO . J EZUITÓW UL. P IEKARY 24, 87-1 00 TORUŃ TEL. 056 6554862 WEW. 25 WWW. DA. UMK . PL REDAKCJA@ PODAJ - DALEJ . INFO WWW. PODAJ - DALEJ . INFO

K ATARZYNA W IŚNIEWSKA [RED . NACZ .] O . K RZYSZTOF D OROSZ [ OPIEKUN ] ALICJA K ACZMAREK, ANNA WOSIAK, ALEKSANDRA Z IMMER [KOREKTA] M ARIUSZ S ŁONINA, DTP@ PODAJ - DALEJ . INFO [DTP / OKŁADKA] [WSPÓŁPRACA] ANNA C ABAN , O LGA M ĄDROWSKA, M AGDA J ÓŹWIAK AGNIESZKA S ZCZEPAŃSKA, M ARTA LIS , J USTYNA N YMKA, PAWEŁ LUBRAŃSKI M ATEUSZ Ł APIŃSKI , O . G RZEGORZ D OBROCZYŃSKI SJ, J AKUB WOLSKI

Koniec roku. I poczucie: „nie tak mia³o byæ” (mo¿e nie musielibymy koñczyæ takim stwierdzeniem, gdybymy rachunek sumienia robili czêciej, a nie tylko w noc sylwestrow¹?). Pocz¹tek kolejnego i nadzieja: „w przysz³ym roku z pewnoci¹ bêdzie lepiej!” – podsumowujemy to, co dzia³o siê przez ostatnie 365 dni. Jak bardzo siê mylimy? Bo nie bêdzie lepiej. Bêdzie tak samo. A jednak inaczej. Pod warunkiem, ¿e nie poprzestaniemy na namiastkach. Musimy zacz¹æ dostrzegaæ szanse, które przed nami, które w zasiêgu r¹k. Czy wystarczy nam si³ na realizowanie pasji? Ale „nim stanie siê tak, jak gdyby nigdy nic nie by³o”, mo¿e choæ ten jeden raz zrezygnujmy z patosu i teatralnej pozy noworocznych deklaracji, obietnic, przyrzeczeñ, postanowieñ? Tu musi chodziæ o co innego. Szukajmy zatem. Cokolwiek czyni¹c, czyñmy roztropnie i patrzmy na koniec! B¹dŸmy wreszcie „jacy.” Ale nade wszystko – b¹dŸmy prawdziwi. I nie pozbawieni autoironii. Nie tyle szokujmy, co poruszajmy. Dajmy serce – wtedy dajemy wszystko. Uwra¿liwiajmy. Po spotkaniu z kim „uczulonym” na niemodne dobro cz³owiek staje siê inny, ciut lepszy. Nie szczêdŸmy czasu. Nie miejmy z³udzeñ. Przestañmy mówiæ o mi³oci, któr¹ nie ¿yjemy. Jednak róbmy wszystko co w naszej mocy, by przylega³a do nas niczym druga skóra. Mo¿e wtedy wartoci przestan¹ byæ bana³ami (w zderzeniu z codziennoci¹ szybko znikaj¹ za lini¹ horyzontu, bez ladu, odrywamy je od rzeczywistoci), my za zaczniemy pragn¹æ i wybieraæ ¿ycie po jasnej stronie. Przysz³oæ nie oznacza ¿adnej granicy, ¿adnego „potem.” Zaczyna siê ju¿, „tu” i „teraz.” Otwórzmy siê, nauczmy siê dziwiæ i dajmy siê zaskoczyæ. Bo ¿ycie pe³ne jest niespodzianek – nie bójmy siê ich. Bo jeszcze wszystko bêdzie mo¿liwe. Bo „wa¿ne s¹ te dni, których jeszcze nie znamy, wa¿nych jest kilka tych chwil, na które czekamy...” Co wiêcej ni¿ numerologia podpowiada mi, ¿e to bêdzie dobry rok! Bo najwa¿niejsze to, co jest w nas. Bo „trzeba niæ cierpliwie / w nadziei ¿e treæ siê dope³ni / ¿e brakuj¹ce s³owa / wejd¹ w kalekie zdania / i pewnoæ na któr¹ czekamy / zarzuci kotwicê” (Z. Herbert). Celebrujmy ¿ycie, ciesz¹c siê z jego piêknego scenariusza, który, na szczêcie, zwykle bywa daleki od tego, który piszemy my sami. B¹dŸmy wdziêczni.

[REKLAMA] REKLAMA@ PODAJ - DALEJ . INFO , WWW. PODAJ - DALEJ . INFO / REKLAMA

R EDAKCJA ZASTRZEGA SOBIE PRAWO DO SKRACANIA I ADIUSTACJI TEKSTÓW ORAZ ZMIANY TYTUŁÓW. O

KATARZYNA WIŚNIEWSKA FOT.

M. SŁONINA, „THE PAST. THE FUTURE” (REVERSED )

ILE NIE ZAZNACZONO INACZEJ , PUBLIKOWANE MATERIAŁY OBJĘTE SĄ

LICENCJĄ C REATIVE C OMMONS U ZNANIE A UTORSTWA U ŻYCIE N IEKOMERCYJNE 3.0 HTTP:// CREATIVECOMMONS . ORG / LICENSES / BYNC /3.0. A UTORZY MAJĄ PRAWO ZMIANY LICENCJI .

[ARCHIWUM ] WWW. PODAJ - DALEJ . INFO / ARCHIWUM

[CZYTAJ / KOMENTUJ ] WWW. PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/3427 PD35. PRZYSZŁOŚĆ, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.01


PRZESZŁOŚĆ... PRZYSZŁOŚĆ

DZIWNY JEST TWÓJ JĘZYK MÓWI B OB PRZESZŁOŚĆ DZIELI OD PRZYSZŁOŚCI TYLKO JEDNA LITERA

To trafne spostrze¿enie amerykañskiego studenta, uwiecznione przez Agatê Tuszyñsk¹ w wierszu „Mój student z New York City” („Zamieszka³am w ucieczce”, Stowarzyszenie Literackie KRESY, Lublin 1 993), zaskakuje swoj¹ prostot¹ i zmys³em obserwacji. W jêzyku angielskim s³owa, okrelaj¹ce dwa przeciwstawne aspekty czasu: przesz³oæ i przysz³oæ, znacznie siê ró¿ni¹ – „past” to przesz³oæ, a „future” przysz³oæ. Lecz w jêzyku polskim, jak zauwa¿y³ Bob, ró¿nica w pisowni tych wyrazów jest niewielka. Pojedyncza litera, na któr¹ zwróci³ uwagê student z wiersza Tuszyñskiej, jest niejako pomostem miêdzy tym, co by³o i tym, co dopiero ma nadejæ. Przeciêtny rodzimy u¿ytkownik jêzyka polskiego nie zwraca uwagi na tê donios³¹ rolê pojedynczej samog³oski. Przypomina ona symbolicznie najmniejsz¹ jednostkê czasu, któr¹ cz³owiek umówi³ siê oddzielaæ jeden przedzia³ od drugiego. To prawie tak jak z prze³omem lat, wieków, a nawet tysi¹cleci. Wszystko rozbija siê o sekundê, a przy wspó³czesnej precyzji w odmierzaniu czasu nawet jej n-t¹ czêæ. O 23:59 jeszcze jestemy w starym roku. Sekundê póŸniej strzelaj¹ korki szampanów, a w niebo wzlatuj¹ niezliczone iloci fajerwerków. Wszystko po to, by powitaæ nowe dzieciê czasu – kolejny rok. Tak naprawdê nazwany i niejako stworzony przez cz³owieka. To wszak ludzie ustalaj¹ daty, rocznice i prze³omy. Czy istnieje jednak tylko to, co okrelone i nazwane? N IEWIDZIALNE ISTNIENIE

Czasu nie widaæ, a jednak nikt nie kwestionuje jego istnienia. Rodzimy siê, istniejemy i odchodzimy w czasie. Tajemnica jego natury uczy pokory i fascynuje. Przekonuje, ¿e to, i¿ czego nie widaæ, nie znaczy, ¿e to nie istnieje. Jego obecnoæ w ¿yciu jest namacalna. Nie tylko ze wzglêdu na przesuwaj¹c¹ siê wskazówkê zegara analogowego czy zmieniaj¹cy siê szereg liczb, okrelaj¹cych godzinê na zegarze elektronicznym. Cechowane wiece, klepsydry, zegary s³oneczne, wodne, z kuku³k¹, stoj¹ce i cienne, bardziej tradycyjne i na wskro nowoczesne – to wszystko próby zmate-

rializowania czasu i zapanowania nad nim. W ten sposób cz³owiek próbuje nadaæ mu wyobra¿alne oblicze, okie³znaæ go i ogarn¹æ jego tajemnicê. Ten jednak skutecznie wymyka siê cz³owiekowi spod kontroli. N ATURA CZASU

Czas ma swoje prawa. Jest wszechobecny, choæ niematerialny. Widzimy lady jego dzia³ania – i nie jest to tylko ruch wskazówki, który jest bardziej owocem usystematyzowania i okrelenia up³ywu czasu, ale przede wszystkim cyklicznoæ obecna w przyrodzie. Czas wegetacji i odpoczynku w wiecie natury równoleg³y ze zmianami pór roku, nastêpuj¹ce po sobie nieprzemiennym rytmem pory doby, oznaki dorastania wraz z kolejnymi etapami w ¿yciu cz³owieka to wszystko znaki tego, ¿e czas jest. Choæbymy spierali siê na temat samej jego natury: stoi w miejscu, p³ynie, powtarza siê w nieskoñczonoæ niezmiennie w tym samym rytmie, czy te¿ przyspiesza w miarê postêpu cywilizacji, jedno jest pewne, czasu nie jestemy w stanie okie³znaæ. Nie mo¿emy go zatrzymaæ, zwolniæ, przyspieszyæ czy cofn¹æ, a zwroty jêzykowe, które zaistnia³y w jêzyku, by zobrazowaæ te czynnoci, s¹ bardziej obrazami ludzkich pragnieñ i subiektywnych odczuæ wobec czasu i jego przemijalnoci ni¿ s³ownym odzwierciedleniem realnych czynnoci. WE WŁASNYM RYTMIE

Bez wzglêdu na to, czy zajmujemy siê nim, czy te¿ nie, istnieje i warunkuje nasze ¿ycie, choæ sam nie jest nim uwarunkowany. Nawet gdybymy pozbyli siê wszystkich mierników czasu, wci¹¿ mia³by na nas wp³yw, choæ mo¿e wtedy nie skupialibymy siê tak bardzo na jego obecnoci. Nie próbuj¹c go w takim stopniu kontrolowaæ, równoczenie nie stawalibymy siê coraz bardziej od niego uzale¿nieni. Tymczasem, im bardziej precyzyjnie próbuje go cz³owiek okrelaæ, tym prêdzej czas zdaje siê biec. Odnosi siê wra¿enie, ¿e czas nie p³ynie ju¿ rytmem natury i odwiecznego cyklu pracy i odpoczynku, ale up³ywa coraz szybciej. Powszechnym jest narzekanie na jego brak, a przecie¿ doba ma nadal 24 godziny. S³oñce dalej wschodzi rano i zachodzi pod wieczór. Zmieniaj¹ siê pory roku i po zimie nadchodzi wiosna, a po lecie jesieñ. Rytm natury zepchniêty zosta³ jednak na drugi plan.

WSZYSTKO W SWOIM CZASIE

Tradycyjny podzia³ na czas pracy i odpoczynku zagubi³ siê. Dawniej regulowa³y go g³ównie wiat³o dzienne i jego brak. Œwit i zmrok by³y naturalnymi wyznacznikami pocz¹tku i koñca pracy. Wspó³czesny cz³owiek korzysta nie tylko z dobrodziejstw owietlenia sztucznego, którego zastosowanie ju¿ zrewolucjonizowa³o rytm ¿ycia, ale wprowadzi³ wrêcz konkurencyjny dla naturalnego rytm czasu. Stworzy³ niejako now¹ dobê, dobê ucywilizowan¹, gdzie liczy siê ka¿da minuta. Nieod³¹cznie towarzyszy nam czas, którego trzeba pilnowaæ. Odmierzamy go w dawkach niemal farmakologicznych, planuj¹c swój tydzieñ, gdzie roi siê od terminowych zobowi¹zañ. Pracuje siê nawet po kilkanacie godzin dziennie, a równoczenie nie wypada nie znaleŸæ czasu na rozrywkê i sen. Wszystko staje siê obowi¹zkiem i jest odmierzane na czas. Wraz z powiêkszeniem siê mo¿liwoci przemieszczania siê i poznania, coraz wiêcej chcemy zobaczyæ i prze¿yæ. Czas reguluje te¿ nasze spotkania towarzyskie. Wszystko jest na okrelon¹ godzinê. Musimy pilnowaæ czasu, dotrzymywaæ terminów, zd¹¿yæ na czas. Konsekwencje zlekcewa¿enia istnienia zegarów by³yby op³akane. W dzisiejszych czasach niezwykle trudno by³oby bazowaæ jedynie na rytmie doby, wyznaczanym przez s³oñce. Chyba, ¿e kto postanowi zostaæ wspó³czesnym Robinsonem. Nawet jednak, wracaj¹c do rytmu typowego dla bezludnej wyspy, nie mo¿na uciec od up³ywu czasu. Jak powiedzia³ Heraklit z Efezu: „Nie mo¿na wejæ dwa razy do tej samej rzeki.” ŚPIESZ SIĘ POWOLI

Wspó³czesny wiat lansuje przekonanie, ¿e ju¿ od najwczeniejszych lat ¿ycia trzeba siê spieszyæ, by póŸniej osi¹gn¹æ sukces. Coraz ni¿ej przesuwa siê na osi ¿ycia ludzkiego granica rozpoczynania nauki czytania i pisania, jêzyków obcych, pójcia do szko³y, ale tak¿e siêgania po u¿ywki i inicjacji seksualnej. Obawiaj¹c siê, ¿e nie starczy nam czasu, od ma³ego zaliczamy kolejne miejsca i doznania. Ju¿ od dzieciñstwa spieszymy siê. Najpierw do przedszkola, póŸniej szko³y, nastêpnie pracy. Nie wystarcza ju¿ po prostu uczyæ siê lub pracowaæ, ale coraz wiêcej osób zaczyna pracê wraz ze studiami. Od pocz¹tkuj¹cego pracownika wymaga siê wszak dowiadczenia w pra-


cy. Od m³odego cz³owieka oczekuje siê sukcesów w edukacji, pracy i ¿yciu osobistym. Najlepiej jakby to wszystko osi¹ga³ jak najszybciej i równoczenie. Wycig szczurów, rywalizacja i podnoszenie poprzeczki prowadz¹ do frustracji i zniechêcenia. Coraz czêciej prawie ka¿dy cz³onek rodziny ma ju¿ nie tylko w³asny telefon czy komputer, ale te¿ telewizor i samochód. Wypada mieæ w³asny dom lub mieszkanie, nawet jeli mia³oby siê tam mieszkaæ samemu. Mnogoæ dostêpnych udogodnieñ, których pierwotnym celem mia³o byæ ograniczenie liczby obowi¹zków, zwiêkszenie komfortu ¿ycia i w rezultacie podarowanie nam wiêcej wolnego czasu, sprawia, ¿e dni s¹ bardziej wype³nione przedmiotami, a mniej drugim cz³owiekiem i natur¹. D AR NIEZALEŻNOŚCI

Przy zg³êbianiu tajemnic istnienia i chêci zabawy w stwórcê, przy pomys³ach klonowania i genetycznych eksperymentów, badania wczeniej niedostêpnych g³êbin oceanu, ziemi i przestrzeni kosmicznej, chêci przekraczania granic poznania, wdzierania siê w wiat prywatnoci i misterium ludzkiego mózgu od wykrywaczy k³amstw, po pods³uchy, monitoring i chipy, w rzeczywistoci, w której „Rok 1 984” Orwella ju¿ dawno sta³ siê prawd¹, a cz³owiek wci¹¿ pozostaje nienasycony, czas nadal jest niezale¿ny. Pomimo prób wyd³u¿enia redniej d³ugoci ¿ycia ludzkiego, powstrzymania procesu starzenia siê ludzkiej skóry czy prognoz, ¿e przy mo¿liwoci wymiany praktycznie wszelkich narz¹dów bêdzie mo¿na ¿yæ du¿o d³u¿ej, kres ziemskiej wêdrówki jest nieunikniony dla ka¿dego. Zamartwianie siê tym faktem nie jest po¿yteczne: „Kto z was, martwi¹c siê, mo¿e choæby jedn¹ do³o¿yæ do wieku swego ¿ycia?” (Mt, 6, 27). Nie mo¿na dodaæ choæby minuty do swego ¿ycia, jednak pamiêæ o tej prawdzie mo¿e pomagaæ ¿yæ bardziej wiadomie i zachêca do odkrycia na co najbardziej pragniemy dany nam czas powiêciæ. Mimo, ¿e cz³owiek zjad³ ju¿ wiêkszoæ owoców z drzewa poznania, co zreszt¹ wcale nie uczyni³o go szczêliwszym, nad czasem nie zapanowa³. Chce znaæ odpowiedzi na wszystkie pytania, sam jednak czas jest tym, czego nie ogarn¹³ do koñca mimo usilnych prób. I niech tak pozostanie.

AUTOR:

M AGDA J ÓŹWIAK M. SŁONINA, „CZAS JEST DROGOCENNY, NIE TRAĆ GO ” TAGI : C ZAS, PRZESZŁOŚĆ, PRZYSZŁOŚĆ, POD PRĄD W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 284 FOTO :

PD35. PRZYSZŁOŚĆ, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.02-03


PRZESZŁOŚĆ PRZYSZŁOŚĆ TERAŹNIEJSZOŚĆ Wczoraj us³ysza³am w radiu zdanie, pod którym podpisujê siê rêkoma i nogami: „Nowy Rok, stare problemy.” Przecie¿ w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia nic siê nie zmieni³o. By³a huczna zabawa, spotkania z dawno niewidzianymi przyjació³mi, mnóstwo z³o¿onych i odebranych ¿yczeñ… i tyle. Nikt nie powiedzia³: „Od teraz wszystko jest inaczej. Zaczynasz kolejny rok z pust¹ kart¹, któr¹ bêdziesz zape³nia³ sukcesami.” Nie, nie ma tak dobrze! Noc sylwestrowa siê koñczy, ale rzeczywistoæ zostaje ta sama. Tak wiêc budzê siê kolejnego dnia i uwiadamiam sobie, ¿e praca zaliczeniowa, któr¹ mia³am napisaæ, ci¹gle le¿y od³ogiem, ¿e nikt jej za mnie nie napisa³, a co wiêcej, nikt jej za mnie nie napisze. A czasu coraz mniej… Niewygodne s¹ to myli, wiêc ze wszystkich si³ staram siê je zag³uszyæ. Najlepszym sposobem jest g³ona muzyka... wiêc w³¹czam odtwarzacz i s³ucham... s³ucham, a ponury nastrój dopada mnie coraz bardziej, bo co piosenka, to szczêliwa mi³oæ, a ja nie jestem w tej chwili szczêliwa!!! Ale zaraz, w tej mojej szalonej g³owie, pojawia siê myl: „Nowy Rok, nowe ¿ycie, mi³oæ”? AUTOR: J USTYNA

A CZAS UCIEKA

– Halo! Pobudka! Wracamy na ziemiê! – wo³a Rozum. A wiêc wracam... i to doæ szybko, bo jak jaka zmora pojawi³a siê ju¿ kolejna myl: „Licencjat.” Wczoraj, dzisiaj, jutro i pewnie jeszcze niejednego dnia w najbli¿szej przysz³oci napisanie pracy licencjackiej to moje najwiêksze zmartwienie. Pocieszam siê myl¹, ¿e nie ja jedna mam z tym problem i, chocia¿ niczego to nie zmienia, jest mi raŸniej. A napisanie pracy, czy to magisterskiej czy licencjackiej, to nie lada wyzwanie. Na pocz¹tku trzeba wybraæ temat – kiedy ju¿ siê wydaje, ¿e go mamy, okazuje siê, ¿e nasz promotor nie za bardzo jest z niego zadowolony, wiêc szukamy dalej. W koñcu siê udaje. Teraz tylko zebraæ materia³y i piszemy. Boli, bardzo boli... „mijaj¹ dni, miesi¹ce, mija...”, ciii! Nie mo¿emy sobie pozwoliæ na dokoñczenie fragmentu piosenki. Z dnia na dzieñ odk³adamy pisanie, a czas leci. Za chwilê skoñczy siê semestr, a my ruszymy do walki – o zaliczenie æwiczeñ, wyk³adu, o dobrze zdany egzamin, o zgodê na warunek, a nasze pisanie znowu zejdzie na dalszy plan. W takich przypad-

N YMKA FOT. M. S ŁONINA, „M ANUAL FOCUS, ND_20090428_205258_0237_001 ” TAGI : M ARZENIA, PLANY, PRZESZŁOŚĆ W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 308

kach najbardziej sprawdzaj¹ siê ludowe m¹droci w stylu: „co siê odwlecze, to nie uciecze.” Zmordowani, psychicznie wycieñczeni, bêdziemy musieli wyj¹æ zakurzone notatki i zacz¹æ wystukiwaæ na klawiaturze pierwsze zdania naszej przysz³oci. WSPOMNIENIA

A przecie¿ jak by³am w liceum, to marzy³am o pójciu na studia. W tamtych czasach student to by³ kto wa¿ny, kto doros³y, kto z innego wiata. Darzono go szacunkiem ju¿ z samego faktu bycia studentem. I chocia¿ z czasem obraz cz³owieka studiuj¹cego ulega³ zmianie, to idea pójcia na studia pozosta³a i doprowadzi³a mnie do tego miejsca, w którym jestem dzisiaj. Nie ¿a³ujê. Tylko chyba nie do koñca zdawa³am sobie wtedy sprawê, jak to wszystko wygl¹da „od kuchni.” Teraz, bogatsza w tê wiedzê, wiem, ¿e nie nale¿y ogl¹daæ siê na przesz³oæ, a wszystko to, co robiê teraz, powinno mieæ wymierne skutki w przysz³oci. Wiem, ¿e dzi pracujê na swoj¹ przysz³oæ, a tu ¿artów byæ nie powinno, bo kolejne powiedzenie mówi, ¿e „dla


chc¹cego, nic trudnego.” Zgadzam siê! PERSPEKTYWY

Toruñ nie jest miastem ani du¿ym, ani ma³ym, ale perspektyw w nim wiele. Sama uczelnia proponuje swoim studentom wiele ciekawych praktyk, kursów. Mo¿na nauczyæ siê kreatywnego mylenia, zarz¹dzania finansami, zdobyæ podstawy prawa, spotkaæ siê z przedstawicielami firm, w których byæ mo¿e ju¿ nied³ugo bêdzie nam dane pracowaæ. Im wiêcej takich „szkoleñ” w naszym CV, tym atrakcyjniejszymi pracownikami stajemy siê dla potencjalnych pracodawców. Staramy siê wiêc w nich uczestniczyæ, a do szuflady chowamy dokumenty, które póŸniej bêd¹ niczym asy w naszych rêkawach. Niegdy obowi¹zkiem studenta by³a nauka, zg³êbianie tego, co go interesowa³o. Dzi role siê trochê odwróci³y, bo pierwszym obowi¹zkiem studenta jest walka o materialne przetrwanie. Nierzadko przedk³adamy pracê nad przygotowanie do zajêæ. Pocieszaj¹ce jest to, ¿e ka¿da praca zarobkowa ma plusy – zdobywamy dowiadczenie w kontak-

tach z klientem, w gastronomii, w opiece nad dzieæmi, biurach, bibliotekach, barach i jeszcze wielu innych miejscach, gdzie nas chc¹. Znam osobê, która po ukoñczeniu studiów ekonomicznych dosta³a pracê nie ze wzglêdu na kierunek studiów, ale dziêki temu, ¿e w CV mia³a wpisan¹ pracê w Realu, gdzie odpowiedzialna by³a za pieni¹dze. W³anie to dowiadczenie by³o dla pracodawcy cenne. Tak wiêc warto! Nigdy nie wiadomo, co los przyniesie, ani co u³atwi nam zdobycie wymarzonej pracy. Podobnie rzecz siê ma ze wszelkiego rodzaju ko³ami naukowymi dzia³aj¹cymi na wydzia³ach. Nie tylko zdobywamy tam dodatkow¹ wiedzê, ale równie¿ nawi¹zujemy wiele ciekawych kontaktów, które w przysz³oci bêdziemy mogli wykorzystaæ. Nie wspomnê ju¿ o tym, ¿e wyk³adowcy patrz¹ na takich aktywnych studentów ¿yczliwszym okiem. Z obserwacji innych rodzi siê wiele ciekawych pomys³ów, nie tylko naukowych, ale równie¿ ¿yciowych. S³uchaj¹c opowieci znajomych, którzy byli na Erasmusie b¹dŸ dopiero siê na niego wybieraj¹, niejednokrotnie mylimy: „A mo¿e ja te¿ spróbujê?”

O DWAGA

Z dowiadczenia wiem, ¿e pobyt za granic¹ to nies³ychanie cenne dowiadczenie. Przebywaj¹c w innym kraju, obcuj¹c z odmienn¹ kultur¹, ludŸmi ró¿nych narodowoci, uczymy siê asertywnoci, kreatywnoci, otwartoci. Dostrzegamy, co nas ³¹czy, a nie to, co dzieli. Wyci¹gamy wnioski i wcielamy je w ¿ycie. Takie wyjazdy wyostrzaj¹ zmys³ obserwacji, który w ¿yciu codziennym jest niezast¹piony. Bogatsi w takie dowiadczenia odwa¿niej reagujemy na to, co proponuje los... znika wielki lêk przed nieznanym, a pojawia siê nuta zniecierpliwienia: „kiedy wydarzy siê co nowego?” Jak mawiaj¹ starsi: „czym skorupka za m³odu nasi¹knie, tym na staroæ tr¹ci”, a wiêc nie bójmy siê podejmowania ryzyka, nie bójmy siê przysz³oci. Snujmy mia³e plany, zróbmy to, na co od dawna mamy chêæ. Marzmy o wielkich karierach, kochaj¹cej rodzinie, w³asnym domu… ale na marzeniach siê nie zatrzymujmy. Œwiat wychodzi nam naprzeciw, otwiera przed nami niezliczone cie¿ki, wiêc korzystajmy z tego.

PD35. PRZYSZŁOŚĆ, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.04-05


POMARAŃCZOWE SPOŁECZEŃSTWO ZA 40 LAT KAŻDY Z NAS POWINIEN DOBRZE CZUĆ SIĘ W SWOJEJ SKÓRZE. PRAGNIEMY BYĆ AKCEPTOWANI PRZEZ SPOŁECZEŃSTWO , ALE JEDNAK

zbyt du¿a warstwa pudru przykrywa skórê. Ten opis nie dotyczy twarzy wy³¹cznie damskich. Teraz ju¿ przestaj¹ dziwiæ faceci, którzy regularnie korzystaj¹ z solarium czy us³ug kosmetyczki. Jednak czy chodzi tu tylko o zwyk³¹ dba³oæ, o wygl¹d i higienê?

szych Europejczyków, którzy z pewnoci¹ nie zdecydowaliby siê na tak drastyczn¹ drogê do piêkna. Jednak czy metody jakie stosuje wielu wspó³czesnych ludzi nie s¹ okaleczaniem? Mo¿e nieco bardziej wygodnym i ucywilizowanym, ale jednak okaleczaniem.

Id¹c ulic¹ widzimy wiele twarzy. Jedne s¹ szare, zlewaj¹ siê z reszt¹ podobnych. Mog³oby siê zdawaæ, ¿e w dzisiejszym wiecie brakuje indywidualizmu i oryginalnoci. Nic bardziej mylnego. Wród morza twarzy mo¿na dostrzec tak¿e te barwniejsze – zaakcentowane mniej lub bardziej widocznym makija¿em, ozdobione kolczykiem czy te¿ fantazyjnie u³o¿onymi w³osami. Ale s¹ te¿ twarze, których w³aciciele nieco bardziej ró¿ni¹ siê od t³umu – te nienaturalnie, jak na nasz klimat, br¹zowe, czy te¿ takie, na których

KIEDYŚ I DZIŚ

PIĘKNO ZA WSZELKĄ CENĘ?

ŻYĆ W ZGODZIE Z WŁASNYMI UPODOBANIAMI I STYLEM BYCIA. G DZIE JEST GRANICA POMIĘDZY TAK ZWANYM NORMALNYM WYGLĄDEM A TYM ODBIEGAJĄCYM OD NORMY?

AUTOR: PAULINA B RUŹDZIAK TAGI :

M ŁODZIEŻ, PRZYSZŁE POKOLENIA, SOLARIUM , U RODA

W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 263

Kobiety od zawsze pragnê³y byæ piêkne. Czêsto wi¹za³o siê to z mniej lub bardziej dobrowolnym okaleczaniem w³asnego cia³a. W wielu plemionach afrykañskich popularne by³y i niestety dalej s¹ bolesne zabiegi, takie jak na przyk³ad nacinanie skóry, prowadz¹ce do powstania skomplikowanych wzorów. Chyba ka¿dy z nas widzia³ te¿ choæby na fotografiach Afrykanki, nosz¹ce ciê¿kie obrêcze na szyjach, aby je wyd³u¿yæ. Wszystko po to, aby byæ bardziej atrakcyjnymi dla p³ci przeciwnej. Innym przyk³adem mog¹ byæ kobiety, które ciskaj¹ siê gorsetami ³ami¹cymi ¿ebra i utrudniaj¹cymi oddychanie, chc¹c uzyskaæ efekt talii osy. Te metody wydaj¹ siê okrutne dla dzisiej-

Na naturalne piêkno jest coraz mniej miejsca w dzisiejszym wiecie, przegrywa ono z nowoczesn¹ wizj¹ urody. Nie tylko kobiety przesadnie o ni¹ dbaj¹. Od niedawna wtóruj¹ im tak¿e mê¿czyŸni, którzy najwyraŸniej nie chc¹ pozostaæ w tyle. Dzi mo¿na poprawiæ dos³ownie wszystko – zaczynaj¹c od drobnych korekt, koñcz¹c na ca³kowitej zmianie wygl¹du. Ludzie upodabniaj¹ siê do swoich idoli, chc¹ byæ mo¿e w ten sposób zatuszowaæ niskie poczucie w³asnej wartoci i „wkupiæ siê” w ³aski spo³eczeñstwa. Czy nie powinno byæ jednak tak, ¿e ka¿dy z nas ma byæ wyj¹tkowy nie tylko pod wzglêdem charakteru, ale równie¿ uro-

REPETYTORIUM Z HISTORII NAJNOWSZEJ 20.1 0.201 0

Zgodnie z przepowiedniami Limo 24 [link] Puck zaatakowa³ Polskê, która nie spe³ni³a jego ultymatywnego ¿¹dania, dotycz¹cego utworzenia eksterytorialnego korytarza miêdzy Wybrze¿em a will¹ pucczañskiego burmistrza w Zakopanem. Radom zosta³ pozbawiony dostêpu do morza. 06.201 2

Mistrzostwa Starego Kontynentu w pi³kê kopan¹ z przyczyn niezale¿nych przesuniêto w bli¿ej nieokrelon¹ przysz³oæ. Nieoficjalnie wspominano o problemach w budowie stadionów w Polsce, ale zdementowano to jako czarny PR autorstwa opozycji. [LINK]: HTTP:// WWW. YOUTUBE. COM / WATCH ?V=6 A7 TWMM7D04

01 .01 .201 3

W kinach wywietlono po raz ostatni film pt. „201 2”. Okaza³ siê, wbrew spekulacjom z czasów premiery, bujd¹ na resorach.

06.201 5

Kolejna przymiarka do Euro 201 2. Okaza³o siê jednak, ¿e nie zmieniono logo. Impreza siê nie odby³a po raz kolejny. 30.06.2030

05.03.201 3

W Rosji uczczono 60. rocznicê zachodu „S³oñca Narodów.” Uczczono to dobowym zakrêceniem ruroci¹gu jamalskiego. Ponadto, przez wzgl¹d na pamiêæ Generalissimusa, premier uzyska³ do¿ywotni¹ tekê premiera a prezydent utrzyma³ do¿ywotni¹ tekê asystenta premiera. 22.07.201 4

70. rocznica manifestu PKWN. Fabryka „Wedla” odzyska³a star¹ dobr¹ markê „22 Lipca.”

Wszyscy d³ugo oczekiwali na Euro 201 2. Organizacjê powierzono Serbii oraz Albanii, bêd¹cymi od 1 0 lat tzw. „twardym rdzeniem zjednoczonej Europy.” 2050

Ten rok przerós³ najmielsze oczekiwania w³adz Polski. Odbito eksterytorialny korytarz z r¹k pucczan i zepchniêto ich do pla¿y, gdzie za karê musieli zbieraæ puszki: od Helu po Stogi.

FOT.

M. SŁONINA


dy? Kopiowanie innych zabija indywidualizm i oryginalnoæ. Ludzie, którzy chc¹ wyró¿niæ siê za wszelk¹ cenê, ale niekoniecznie zmieniaæ swój wygl¹d za pomoc¹ operacji plastycznych, stosuj¹ inne metody, takie jak na przyk³ad piercing czy opalanie w solarium. Czêsto kieruje nimi pragnienie zaistnienia w mediach, chêæ zdobycia s³awy. Nie znaj¹ umiaru i tym samym krzywdz¹ swoje cia³o i czêsto mniej lub bardziej wiadomie wystawiaj¹ siê na kpiny innych. Popularna zwyciê¿czyni „Big Brothera” – Jolanta Rutowicz – to dla wielu osób postaæ mieszna. Dla niektórych jest jednak wzorem do naladowania. Wiele dziewczyn w³anie dziêki mocnej opaleniŸnie i makija¿owi czuje siê piêknymi, nie wyobra¿aj¹ sobie one wyjcia na ulicê bez przys³owiowej „tapety.” Niektórzy mê¿czyŸni myl¹ podobnie i chêtnie biegaj¹ za swoimi drugimi po³ówkami do kolejek po sztuczn¹ opaleniznê. Czy dla nich nie istnieje ju¿ nic takiego, jak naturalne piêkno? Ciekawe, czy zorientuj¹ siê w porê, ¿e

niszcz¹ swoj¹ skórê ró¿nego rodzaju zabiegami i w przysz³oci czeka ich szybszy proces starzenia siê naskórka, a w wielu przypadkach tak¿e choroby skóry. Zapewne teraz o tym nie myl¹, liczy siê chwilowy stan dobrego samopoczucia.

2051

2055

mieszkañców by³o ju¿ poza ni¹ (pozosta³e 1 0% za spoczywa³o wiecznie). Islandczycy, kontynuuj¹c tradycje wikingów, utworzyli na naszych terenach pierwszy parlament z prawdziwego zdarzenia. Polskê okrzykniêto „Drug¹ Islandi¹.” Z³oliwi komentatorzy pytali: „Czemu wiecznie druga?.”

05.03.2053

2093

Dok³adnie przepowiedzia³ i spisa³ swoje widzenia, Mateusz „Omen” Mensach, wizjoner i pogodynka

Dziêki dzia³aniom reparacyjnym, pla¿a w Sopocie zosta³a objêta programem NATURA 2000 i stworzono tam Park Narodowy z zakazem wstêpu dla zwiedzaj¹cych. Nie dotyczy przedstawicieli koalicji i opozycji pochodz¹cych lub zameldowanych w Sopocie. 1 00. rocznica mierci Stalina uczczona prób¹ rozszczepienia j¹drowego w Moskwie. Operacja przebieg³a pomylnie, a bior¹cy w niej udzia³ opozycjonici przechodz¹ rehabilitacjê na oddziale andrologii eksperymentalnej w szpitalu na £ubiance.

ZA 40 LAT

Zastanawiam siê, jak dzisiejsze pokolenie „pomarañczowych” 20-kilku latków bêdzie czu³o siê za jakie 40 lat? Czy pogodz¹ siê z up³ywaj¹cym czasem i zaprzyjaŸni¹ z coraz czêciej pojawiaj¹cymi siê zmarszczkami? Czy fakt, ¿e nie s¹ ju¿ tacy piêkni, m³odzi i nowoczeni nie sprawi, ¿e popadn¹ w depresjê? Miejmy nadziejê, ¿e przyszli 60-latkowie nie bêd¹ zazdroni o wspó³czesne im m³ode pokolenie i nie bêd¹ odnosiæ siê do niego z niechêci¹. Nie wyobra¿am sobie sytuacji, kiedy babcia bêdzie zazdroci³a swojej wnuczce chodzenia do dyskotek i tañczenia do bia³ego rana. Mo¿na oczywicie têskniæ za takimi momentami, ale powinno siê doceniaæ uroki zajêæ stosownych do wieku. Maj¹c du¿o wolnego

Prezydentem Unii Europejskiej zosta³ Chiñczyk. Korea Pó³nocna podpisa³a pakt o nieagresji ze Stanami Zjednoczonymi a G. Orwell umar³ od przewracania siê w grobie. W tym roku Euro zorganizowa³y Indie. Z powodu przeludnienia grano w Kazachstanie. Nag³e och³odzenie klimatu po³¹czy³o lodow¹ skorup¹ o redniej gruboci 5 km Islandiê z Europ¹. Nag³y zalew imigrantów z Dalekiej Pó³nocy sta³ siê pretekstem do wprowadzenia wiz i ostrych ograniczeñ w obozach przejciowych. Nie dotyczy³o to Polski, poniewa¿ 90%

czasu, wspania³ym sposobem na jego spêdzenie wydaj¹ siê podró¿e, niekoniecznie zagraniczne. Wi¹¿e siê to oczywicie z wydatkami, ale to ju¿ zupe³nie inna sprawa… Chocia¿ mo¿e za 40 lat babcie i dziadkowie bêd¹ zupe³nie inni, ni¿ ci wspó³czeni? Mo¿e bêd¹ t³umnie odwiedzaæ galerie handlowe i to nie z opiekunami w osobach dzieci, ale ze swoimi rówienikami? Teraz ju¿ przecie¿ nikogo nie dziwi starsza pani, obs³uguj¹ca najnowszy model telefonu komórkowego, je¿d¿¹ca na rowerku w si³owni czy te¿ starszy pan, siedz¹cy w kawiarence internetowej. Jak grzyby po deszczu powstaj¹ kluby tematyczne, które zrzeszaj¹ starsze osoby. Takie spotkania zapewniaj¹ rozrywkê i zastêpuj¹ monotonne siedzenie przed telewizorem. Kto wiêc wie, co czeka nas w przysz³oci...? Ka¿dy wiek ma swoje wady i zalety. Mamy okazjê korzystaæ ze wszystkich dobrodziejstw ¿ycia i prze¿yæ je w jedyny i niepowtarzalny sposób. Powinnimy byæ szczêliwi w ka¿dym momencie.

AUTOR: MATEUSZ. LAPINSKI TAGI :

201 2, POLSKA, PRZYSZŁOŚĆ, FEL- JE- TĄ

W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 274

PD35. PRZYSZŁOŚĆ, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.06-07


TEATRZYK POKOLENIE MP3 I FATALNY MOST CZYLI TRAGEDIA NA POGRANICZU PAŃSTW I PRZYZWOITOŚCI

Rz¹d czeski (triumfalnie, przy dŸwiêku tr¹b) Z dniem 01 .01 .201 0 wchodzi w ¿ycie to, co nastêpuje – obywatel Republiki Czeskiej mo¿e posiadaæ bez odpowiedzialnoci prawnej: 1 ,5g heroiny, 1 g kokainy, 2g metaamfetaminy, do 15g marihuany, do czterech tabletek ekstazy i do piêciu tabletek LSD. Chór Zadowolonych (z emfaz¹) Hura, hura, hura, hura Niechaj rz¹du ¿yje Góra! Chór Niezadowolonych Mieszkañców Czeskiego Cieszyna (zawodzi ¿a³obnie) Och, szykuje siê nawa³a Z polskiego Cieszyna Ka¿dy jeden trawopalacz Bie¿yæ k’nam zaczyna Amatorzy „miêkkich” narkotyków z Cieszyna (korzystaj¹c ze Strefy Schengen szturmuj¹ Most Na Olzie, bêd¹cy naturalnym pomostem miêdzy narkotykowym karcerem a rajem) Most Na Olzie (w naturalny sposób zawala siê z powodu przeci¹¿enia na stronie czeskiej) Ruch Na Trasie E-75 (ustaje) Chór Niezadowolonych Mieszkañców Czeskiego Cieszyna (retorycznie i z patosem) Och, czy nie s³uszne by³y nasze racje? (z mocnym postanowieniem naprawy) Teraz trza staraæ siê o dotacje! Zbudujemy nowy most, Zbudujemy nowy most Taki piêkny, taki mocny ¯e a¿ strach, ach, ach. Chór Mieszkañców Czeskiego Cieszyna Zadowolonych Chocia¿ Z Nowego Mostu (ex Chór Niezadowolonych Mieszkañców Czeskiego Cieszyna) (triumfalnie, przy dŸwiêku tr¹b, m³ode Czeszki odziane w biel z wieñcami na g³owie tañcz¹ powabnie) Ju¿ po roku mamy nowy most Choæ pal¹ tam t³umnie Teraz nam siê nie zawali Chwalim siê nim dumnie.

PRÓBA SŁOWA wiat³o! i akcja – poznajesz? to krok twój szybki na dnie szuflady

Pytanie z Widowni (wierszem klasycznym) Czy trzeba dragi legalizowaæ, A¿eby nowe mosty budowaæ?

w próbie s³owa

Prorok Tehace Habakuk (wierszem bia³ym) Sorry, nie wiem.

AUTOR:

AUTOR: MATEUSZ. LAPINSKI TAGI : C ZECHY,

H UMOR, M OST, N ARKOTYKI , TEATRZYK POKOLENIE MP3

W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 280

Próba S³owa (2009) M ARIUSZ SŁONINA WARSZTAT W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/3428 TAGI :


NOWY ROK jeszcze minuta umowna minuta do umownego progu miêdzy jednym umownym rokiem i drugim AUTOR:

M AGDA J ÓŹWIAK WARSZTAT W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 278

PO LEKTURZE PD34

TAGI :

WYMYŚLAJĄ to ludzie wymylaj¹ daty, wymylaj¹ rocznice wydaje im siê, ¿e dzieñ bêdzie inny im g³oniej szumi¹, tym ciszej wychodz¹, by stwierdziæ po raz kolejny, ¿e po d³ugim przed nadchodzi krótkie po AUTOR:

M AGDA J ÓŹWIAK WARSZTAT W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 279 TAGI :

Uff... przeczyta³em ;) OrzeŸwiaj¹cy powiew m³odoci... W tej mieszaninie gatunków, konwencji, tematów (na 20 stronach!) dowiadczy³em (a mo¿e lepiej: zosta³em dowiadczony) przez wielk¹ iloæ impulsów, które czasem zas³uguj¹ nawet na miano inspiracji. Niewiele tu systematyki, za to sporo emocji. Nawet w tekstach, które chyba z za³o¿enia maj¹ informowaæ, na pierwszy plan wychodzi forma przekazu. Ca³kiem sympatycznie. Gratulujê! Nie do koñca rozumiem ideê, ale podoba mi siê. Co do samej treci. Kilka ciekawych obserwacji. Dla mnie najcenniejsza jest ta, ¿e za pomoc¹ pojêæ ze wiata biznesu i konsumpcji mo¿na mówiæ w sposób zrozumia³y niemal o ka¿dej dziedzinie ¿ycia. Brakuje dzi sfer dowiadczeñ, które s¹ wspólne dla wszystkich ludzi. Jêzyk ekonomii jest mo¿e jednym z ostatnich, którym swobodnie mo¿emy siê komunikowaæ nawet z tymi, z którymi praktycznie nic nie mamy wspólnego. Cieszê siê, ¿e Wam siê chce tworzyæ to pismo, a przede wszystkim wyra¿aæ siebie w sposób niekoniecznie dzi najpopularniejszy i z pewnoci¹ nie³atwy. ¯yczê powodzenia przy kolejnych numerach! Z najlepszymi ¿yczeniami na rok 201 0! AUTOR: C ZESŁAW

WASILEWSKI SJ

TAGI : LISTY DO REDAKCJI W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 394

homopoeticus.net FOT.

M. SŁONINA, „D AS PERSPEKTIV”

PD35. PRZYSZŁOŚĆ, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.08-09


ALBO O ŻYCZENIACH POBOŻNYCH

U ZDRAWIANIE PRZYSZŁOŚCI AUTOR: O .

G RZEGORZ D OBROCZYŃSKI SJ M. SŁONINA, „SHADOWS II” TAGI : U ZDROWIENIE, Z BAWIENIE, ŻYCZENIE, S ŁOWO OD JEZUITY W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 281 FOT.

ŻYCZENIA ZDROWIA, TOAST NA ZDROWIE,

MODLITWA O ZDROWIE I UZDROWIENIE SĄ TAK OBIEGOWYMI ZWROTAMI , ŻE NIE PYTAMY, CO WYRAŻAJĄ. A MOŻE JEDNAK WARTO POMYŚLEĆ ZANIM SIĘ JE WYPOWIE?

Potocznie przez „pobo¿ne ¿yczenia” rozumiemy co, co jest nierealne, co wbrew usilnym zapewnieniom spe³niæ siê nie da. Ale pobo¿noæ, chcemy czy nie, wkracza w wiêkszoæ naszych ¿yczeñ. Odró¿nijmy wiêc „¿yczenia pobo¿ne” od „zbo¿nych ¿yczeñ.” „Zostañcie z Bogiem” – mawia³a moja mama wychodz¹c na d³u¿ej z domu. ¯yczenie zbo¿ne – to takie, które pragniemy, aby siê spe³ni³o lub nape³ni³o z Bo¿¹ obecnoci¹. Najczêciej ¿yczymy sobie zdrowia. Najczêciej jest to tylko pobo¿ne ¿yczenie, bo tak naprawdê trudno zdefiniowaæ, co to znaczy, a tym mniej mo¿na liczyæ na to, ¿e w stu procentach siê spe³ni. Jednak ¿yczenie zdrowia ma te¿ i zbo¿ny sens. £aciñskie s³owo salus – zdrowie oznacza bowiem równie¿ zbawienie. Salvator – Zbawca to tak¿e uzdrowiciel. ¯ycz¹c komu zdrowia, po cichu ¿yczymy mu… zbawienia. Zbie¿noæ znaczeñ „zdrowie” i „zbawienie”, która wyros³a z teologicznej etymologii, bywa jednak Ÿród³em nieporozumieñ. Fatalistyczna – w odró¿nieniu od fundamentalistycznej – lektura tekstów biblijnych sk³ania wielu gorliwych, nawet chrzecijan, do uto¿samiania braku zdrowia z kar¹ Bo¿¹ albo dzia³aniem z³ego ducha. Tak czêsto rozumowali ludzie z czasów Starego Testamentu. Dlatego w kanonie Pisma Œwiêtego jest m.in. Ksiêga Hioba, która temu myleniu przeczy. A w. Ignacy Loyola, jako znakomity znawca pu³apek duchowoci, nieprzypadkowo wskazuje w „Fundamencie” Æwiczeñ Duchownych, ¿e dla chwa³y Bo¿ej i zbawienia cz³owiek musi tak usposobiæ siê wewnêtrznie, „abymy nie pragnêli bardziej zdrowia ni¿ choroby… ¿ycia d³ugiego wiêcej ni¿ krótkiego”

(CD n. 23). Bo Bóg i Jego mi³oæ jest celem, wszystko inne tylko rodkiem. Zbawienie – salus – mo¿na wprawdzie w przenoni ³¹czyæ „ze zdrowiem duszy i cia³a”, ale tylko pamiêtaj¹c, ¿e jest ono zjednoczeniem z Bogiem, od którego nic nas nie dzieli, przede wszystkim – grzech. Dlatego, zanim Jezus uzdrowi³ paralityka (Mk 2, 1 -1 2) powiedzia³: „synu odpuszczaj¹ ci siê Twoje grzechy.” Wród popularnych pojêæ i zjawisk w dziedzinie duchowoci pojawi³o siê w ostatnich latach „uzdrowienie miêdzypokoleniowe”. Kaznodzieje nawi¹zuj¹cy doñ ciesz¹ siê wielkim wziêciem, a wydawcy ksi¹¿ek na ten temat nie martwi¹ siê o popyt. Swego czasu, ks. Andrzej Siemieniewski, obecnie biskup pomocniczy Archidiecezji Wroc³awskiej, nie bez humorystycznego sarkazmu odniós³ siê do tego fenomenu [link]. Warto w skrócie poznaæ jego przemylenia: ***

Otó¿ okazuje siê, ¿e podobno grzechy naszych przodków maj¹ na nas z³owrogi wp³yw, i to a¿ do trzeciego i czwartego pokolenia. Dziadek krad³ kozy, a ja z tego powodu mam k³opoty z uczciwoci¹. Praprababcia by³a lafirynd¹: i rzecz jasna, st¹d moje problemy z czystoci¹… Mam nawet przed sob¹ jedn¹ z takich ksi¹¿ek. Poleca uwalniaæ siê od fatalnego wp³ywu minionych pokoleñ w takich oto modlitwach: „Panie, w czternastym pokoleniu ojca przeciwstawiamy siê beznadziejnoci i desperacji” Hm, pomyla³em sobie przy tej modlitwie, to chyba mniej wiêcej za króla Batorego… „Dziêkujemy, Panie, za uzdrowienie rygorystycznego ¿ycia w trzynastym pokoleniu matki: za tych dotkniêtych ciê¿kim ubóstwem i zimnem” Czy kto jeszcze pamiêta te mrozy w styczniu 1 649 roku…? Jedna z ksi¹¿ek na temat uzdrowienia miêdzypokoleniowego powo³uje siê na nastêpuj¹ce wersety z Biblii: „Pan, Twój Bóg, który karze wystê-

[LINK]: HTTP:// WWW. KATOLIK. PL/ FORUM / READ . PHP?F=1 &I =238294&T=238289


pek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia” (Wj 20,5). „Pan (...) zsy³a kary za niegodziwoæ ojców na synów i wnuków a¿ do trzeciego i czwartego pokolenia” (Wj 34,7)… Czyta³em i czyta³em, i czu³em siê coraz g³êbiej wdeptany w ziemiê. Pomyla³em o grzechach pradziadka. O z³ych mylach i zaniedbaniach prababci. I dudni³o mi w uszach: Bóg karze! Pan zsy³a za to kary na mnie! Wpatrywa³em siê w przesz³e pokolenia. Strumyk b³otnistej wody grzechów i win sp³ywa³ na mnie: tu w³anie by³ powód moich niepowodzeñ. Mam k³opoty – z powodu pradziadka; mam problemy – z powody praprababci. Oni s¹ winni! B³otnista woda p³yn¹ca z poprzednich pokoleñ zatruwa nieustannie moje ¿ycie… Coraz wyraŸniej widzia³em: s³usznie pisali o uzdrowieniu miêdzypokoleniowym, ¿e przyczyn trzeba szukaæ w z³ym wp³ywie poprzednich pokoleñ na nas. Teraz cierpiê za grzesznych dziadków, pradziadków i prababcie. Coraz wyraŸniej precyzowa³o siê w moich mylach wynikaj¹ce st¹d przykazanie: „Pos¹dzaj ojca swego i matkê swoj¹, ¿e to przez nich wziê³y siê twoje problemy; dziadkom swoim nie ufaj, pradziadków za miej za podejrzanych. Jeste owocem w³asnego drzewa genealogicznego, a drzewo to dobrych owoców przynosiæ nie mo¿e.” Na wszelki wypadek siêgn¹³em do Starego Testamentu, aby odszukaæ tamte groŸnie brzmi¹ce wersety. Okaza³o siê, ¿e s¹ one trochê d³u¿sze, ni¿ cytowano to w ksi¹¿kach o uzdrowieniu miêdzypokoleniowym. Niewiele, ale jednak d³u¿sze: „Pan, Bóg twój, który karze wystêpek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia (…), okazujê za ³askê a¿ do tysi¹cznego pokolenia wzglêdem tych, którzy Mnie mi³uj¹ i przestrzegaj¹ moich przykazañ” (Wj 20,5). „Pan zsy³aj¹cy kary za niegodziwoæ ojców na synów i wnuków a¿ do trzeciego i czwartego pokolenia – ale

mi³osierny i litociwy, bogaty w ³askê i wiernoæ, zachowuj¹cy sw¹ ³askê w tysi¹czne pokolenia” (por. Wj 34,7). Przeczyta³em to w Pimie Œwiêtym raz, drugi, przetar³em oczy, podszed³em do wiat³a: ca³y czas sta³o jak wó³: „Bóg okazuje ³askê do tysi¹cznego pokolenia!” Skutki grzechu przodków, owszem, istniej¹: maj¹ tak¹ si³ê, by dotrwaæ do trzeciego lub czwartego pokolenia, a potem wygasaj¹. Istnieje jednak wp³yw silniejszy: skutki wiêtoci przodków. Ma³o tego: te dobre wp³ywy s¹ setki razy silniejsze ni¿ te z³e. Jeli „pobo¿na arytmetyka” ma nam choæ trochê pomóc, to mo¿na by w przenoni powiedzieæ, ¿e s¹ co najmniej 250 razy silniejsze, skoro trwaj¹ a¿ do tysi¹cznego pokolenia, a z³e – tylko do czwartego. Jeli wiêc minutê mówilimy o z³ym wp³ywie minionych pokoleñ, to teraz o wp³ywie dobrym powinnimy mówiæ 250 razy d³u¿ej, czyli cztery godziny! Z tych refleksji ks. Siemieniewski s³usznie wnioskuje o wa¿noci IV Przykazania: ¯egnajcie wiêc, upiorne myli o grzesznych pradziadkach, ¿egnaj, lêku o przodkach-z³odziejach i praprababciach-ladacznicach! Nie musimy baæ siê ich grzechów. Nie musimy ich wspominaæ. Nie musimy stosowaæ nowego przykazania wed³ug ludzkiego pomys³u: „Pos¹dzaj ojca swego i matkê swoj¹, ¿e to przez nich wziê³y siê twoje problemy; dziadkom swoim nie ufaj, pradziadków za miej za podejrzanych; rozwa¿aj ich grzechy, s³aboci i niewiernoci, i stale miej je w pamiêci.” Wystarczy nam stare, dobre, Bo¿e przykazanie: „Czcij ojca swego i matkê swoj¹, aby d³ugo ¿y³ na ziemi” (Wj 20,1 2). ***

Zacytowa³em obszernie trafione uwagi teologa, gdy¿ nazbyt czêsto spotyka³em ostatnio osoby zdesperowane, wstrz¹sane skrupu³ami i lêkiem, które pod wp³y-

wem udzia³u „w modlitwie o uzdrowienie miêdzypokoleniowe” jeszcze bardziej pogr¹¿y³y siê w pesymizmie i beznadziei. Modlitwa „nie zadzia³a³a”, a wiêc – jestem pod wp³ywem szatana. Pewien biskup z trosk¹ opowiada³ o przypadkach zaniechania koniecznej terapii onkologicznej, zakoñczonych zgonem pacjentów, wskutek obietnicy „uzdrowienia modlitw¹.” Sam, dla zyskania bezporedniego poznania, wys³ucha³em nagrañ ze spotkañ z autorem ksi¹¿ek o „uzdrowieniu miêdzypokoleniowym” i dozna³em wstrz¹su. Mówca powo³uje siê na C.G. Junga i to w koncepcji archetypów osadza przekonanie o „grzechu przekazywanym miêdzy pokoleniami.” Z jednej z koncepcji psychoanalizy czyni uniwersalny „model teologiczny.” Tyle, ¿e powstaje teologia zupe³nie niechrzecijañska. Nie ma w tym deterministycznym fatalizmie miejsca na „nieci¹g³oæ” z ³aski Boga. Nie ma otwarcia na przysz³oæ. Nie ma tego, o czym wiadcz¹ s³uchane przez nas ze znu¿eniem w adwencie genealogie Jezusa z Ewangelii Mateusza (rozdz. 1 ) i £ukasza (rozdz. 3), ¿e zbawienie ludzkoci spe³nia siê pomimo i wbrew grzesznoci praprzodków. Tak zwane „uzdrowienie miêdzypokoleniowe” zaliczyæ trzeba wiêc do… pobo¿nych ¿yczeñ. Problem le¿y zapewne w tym, ¿e te i podobne koncepcje oferowaæ chc¹ ³atwy lek na niepokoje i lêki ludzkiego serca, których a¿ nadto dostarcza wspó³czesny wiat i postmodernistyczna kultura. Lek mo¿e byæ jednak groŸniejszy ni¿ choroba. Tak jak armatni wystrza³ do komara mo¿e nie tylko og³uszyæ, ale i zraniæ ochoczego o kanoniera. Najbardziej mnie osobicie podnosz¹ce na duchu s³owa znajdujê u w. Jana: „jeli nasze serce oskar¿a nas, to Bóg jest wiêkszy od naszego serca i zna wszystko” (1 J, 3, 1 0). I dlatego omielam siê zbo¿nie ¿yczyæ uzdrawiania naszej przysz³oci.

PD35. PRZYSZŁOŚĆ, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.1 0-1 1


KA ANGIELSKIEGO MA PRZYNAJMNIEJ BLADE POJĘCIE O SPOREJ ILOŚCI CZASÓW GRAMATYCZNYCH , UŻYWANYCH W TYM JĘZYKU . M ÓWIĄC JEDNAK O WYPOWIADANIU SIĘ O PRZYSZŁOŚCI W TYM JĘZYKU , WARTO MIEĆ ŚWIADOMOŚĆ, ŻE LEPIEJ UŻYWAĆ TU SFORMUŁOWANIA „ FUTURE FORMS” NIŻ „ FUTURE TEN SES”, A WIĘC FORMY PRZYSZŁE, A NIE CZASY PRZYSZŁE.

Gdy mówimy o przysz³oci, bardzo popularne jest np. stosowanie dwóch czasów teraŸniejszych. Chodzi tu o konstrukcje: „Present Continuous” i „Present Simple.” Tej pierwszej u¿yjemy, mówi¹c o planach, w kierunku realizacji których co ju¿ zrobilimy, np. kupilimy bilet, umówilimy siê z kim, zarejestrowalimy siê na konkretn¹ godzinê w przychodni, itp. Jest to bardzo popularny sposób mówienia o przysz³oci w jêzyku codziennym. St¹d jeli kto ciê pyta: „What are you doing tonight?” pyta po prostu „Co robisz / porabiasz dzi wieczorem?” Mo¿na tu odnaleŸæ analogiê z jêzykiem polskim. W nim te¿ mo¿emy u¿yæ formy czasu teraŸniejszego, choæ mówimy o przysz³oci. Gdy odpowiesz na to pytanie równie¿ w czasie Present Continuous, np.: „I'm going to the cinema” („Idê do kina”), twój rozmówca zrozumie, ¿e sposób spêdzenia czasu masz ju¿ zaplanowany i ¿e raczej trudno by³oby ci zmieniæ plany. Jeli jednak wyjcie do kina nie jest jeszcze do koñca ustalone, a jest jedynie alternatyw¹, któr¹ bierzesz pod uwagê, lepiej bêdzie u¿yæ inn¹ konstrukcjê: czasownik modalny might + czasownik w bezokoliczniku , a wiêc: „I might go to the cinema” co przet³umaczymy jako „Mo¿e pójdê do kina.” Jeli wyjcie do kina nie jest jeszcze ustalone, ale prawdopodobne, mo¿esz równie¿ powiedzieæ: „I will probably go to the cinema.” („Prawdopodobnie pójdê do kina”). W ten sposób u¿yjesz formy przysz³ej „Fu-

ture Simple.” Jeli w trakcie rozmowy dojdziesz do wniosku, ¿e chcesz, by twój rozmówca do³¹czy³ do ciebie, mo¿esz to zaproponowaæ, u¿ywaj¹c równie¿ Future Simple, a wiêc will + czasownik w bezokoliczniku : „Will you join me? / Will you go with me?” („Do³¹czysz siê do mnie? Pójdziesz ze mn¹?”). A wiêc Future Simple mo¿na u¿yæ przy zaproszeniach. Jeli twój rozmówca zdecyduje siê do³¹czyæ, mo¿e równie¿ u¿yæ formy Future Simple, jako ¿e wyra¿amy ni¹ tak¿e decyzje podjête w trakcie rozmowy. Mo¿e j¹ równie¿ zastosowaæ, obiecuj¹c ci co, np. to, ¿e bêdzie na czas „I will be on time.” Jeli jednak chce byæ na czas, musi wiedzieæ, o której zaczyna siê film. Tê informacjê podasz mu, korzystaj¹c z czasu teraŸniejszego Present Simple, o którym wspomnia³am na pocz¹tku. U¿ywamy go w odniesieniu do przysz³oci w przypadku wydarzeñ regulowanych np. przez rozk³ad jazdy, plan zajêæ, itp. St¹d na pytanie: „What time does the film start?” („O której zaczyna siê film?”) mo¿na odpowiedzieæ np.: „It starts at 7pm” („Zaczyna siê o 1 9:00”). Równie dobrze mo¿esz jednak po prostu podaæ godzinê, a wtedy nie musisz sobie zawracaæ g³owy przypominaniem sobie, której formy mówienia o przysz³oci u¿yæ. Sporód innych form, u¿ywanych w jêzyku angielskim do mówienia o przysz³oci, warto wspomnieæ o konstrukcji be going + to + bezokolicznik (zamierzaæ co zrobiæ), a tak¿e „Future Continuous”, „Future Perfect” i „Future Perfect Continuous”, oraz zdaniach warunkowych I typu. Chcê jednak podkreliæ, ¿e repertuar sposobów mówienia o przysz³oci w jêzyku angielskim na tym siê nie koñczy. Zainteresowanych tematem zachêcam do wejcia na nastêpuj¹ce strony: [link1 ], [link2]. Zaznaczam jednak, ¿e s¹ one w jêzyku angielskim.

[LINK1 ]: HTTP:// EN . WIKIPEDIA. ORG / WIKI /FUTURE_TENSE [LINK2]: HTTP:// WWW. BRITISHCOUNCIL. ORG / LEARNENGLISH - CENTRAL- GRAMMAR- FUTURE- FORMS. HTM AUTOR:

M AGDA J ÓŹWIAK TAGI : E NGLISH CORNER, PRZYSZŁOŚĆ W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 285

PRZEPOWIEDNIA M AJÓW

ENGLISH CORNER: PRZYSZŁOŚĆ

WIĘKSZOŚĆ OSÓB , UCZĄCYCH SIĘ JĘZY-

„201 2” to tytu³ bardzo chwytliwy, intryguj¹cy. Wiêkszoci od razu kojarzy siê z zapowiedzi¹ koñca wiata... i s³usznie. Przepowiednia Majów do dzi wzbudza mnóstwo pytañ i kontrowersji. Do obejrzenia filmu zachêca³ zwiastun, na którym leciwy mnich ze stoickim spokojem uderza w gong, kiedy w tym samym czasie wielka fala zbli¿a siê do miejsca, w którym mnich siê znajduje. Zarówno widz, jak i mnich wiedz¹ – ratunku nie bêdzie. Film twórców „Dnia niepodleg³oci” zrealizowano z wielkim rozmachem, w pe³ni wykorzystuj¹c mo¿liwoci techniki komputerowej. Jest to film katastroficzny, trzymaj¹cy w napiêciu od pierwszej do ostatniej sceny... pod warunkiem, ¿e film widzia³o siê tylko raz. Akcja rozpoczyna siê w 2009 roku, kiedy naukowcy odkrywaj¹ na S³oñcu silne i gwa³towne burze s³oneczne, które mog¹ mieæ katastroficzne skutki dla Ziemi. Nastêpnie widzowie zostaj¹ przeniesieni do roku 201 0, gdzie mog¹ przyjrzeæ siê szczytowi pañstw G8, na którym, jak siê póŸniej oka¿e, omówiono bardzo szczegó³owo dalsze losy wiata. W kolejnych minutach pojawia siê wielki napis „201 2” i rozpoczyna siê walka. Walka o wszystko – o ¿ycie, o rodzinê, o mi³oæ, o solidarnoæ, odpowiedzialnoæ. Roland Emmerich (re¿yser) nie oszczêdza niczego. W „201 2” zniszczone zostaj¹ wszelkie ikony kultury, wiary. Widz patrzy na rozpadaj¹c¹ siê Kaplicê Sykstyñsk¹, zniszczenie Waszyngtonu, poch³oniêcie przez Ziemiê parku Yellowstone, znikaj¹ce z mapy wiata Indie, Karaiby. Mount Everest przestaje byæ najwy¿szym szczytem wiata. Znika wszystko. Przetrwaj¹ tylko arki, które zosta³y zbudowane dla wybranej grupy osób. Jakiej? Bogatej! Aby wejæ na pok³ad arki, nale¿y kupiæ bilet za kilka milionów euro. No, ale powszechnie wiadomo, ¿e wiatem rz¹dz¹ pieni¹dze. Uwa¿am, ¿e na projekcjê warto siê wybraæ. Film choæ d³ugi, nie nudzi. Mo¿na mieæ zastrze¿enia, co do fabu³y (bez w¹tku mi³osnego siê nie obesz³o), ale ca³oæ wypada bardziej na plus, ni¿ na minus. A jeli kto lubi grê Johna Cusacka, to tym bardziej powinien spieszyæ do kina. AUTOR: J USTYNA

N YMKA RECENZJA W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 478 TAGI : FILM ,

FOT.

M. SŁONINA, „I SEE YOU (REVERSED )”


OSIĄGA KOLEJNE STOPNIE NA DRABINIE ŚWIĘTOŚCI . KONSEKWENCJĄ TEGO STANU SĄ M . IN . CORAZ DOJRZALSZE ŻYCIOWE WYBORY I POSTANOWIENIA, MAJĄCE DU ŻE SZANSE PRZETRWAĆ I PRZEKSZTAŁCIĆ SIĘ W CNOTĘ.

N OWOROCZNE POSTANOWIENIA

Wród wielu noworocznych postanowieñ z pewnoci¹ sporo jest takich, które wydaj¹ siê dotyczyæ naszego, ogólnie pojêtego, wnêtrza. Obiecujemy sobie ró¿norakie rzeczy, zapominaj¹c zwykle o nich ju¿ po paru tygodniach. Jedni obiecuj¹ sobie, ¿e rzuc¹ palenie, drudzy, ¿e pogodz¹ siê z s¹siadem z naprzeciwka, jeszcze inni, np. studenci utwierdzaj¹ siê w przekonaniu, ¿e uda im siê w koñcu zmobilizowaæ do nauki. Nic bardziej b³êdnego. Wszyscy jakby lizgamy siê po powierzchni problemu, który mo¿na by nazwaæ brakiem w³aciwie wykszta³conego sumienia. Jest on przyczyn¹ nie tylko ponoworocznych rozczarowañ samym sob¹, ale i g³êbszym problemem spo³ecznym. WYRWAĆ SIĘ ZE SCHEMATÓW

Ksi¹dz Józef Tischner, autor wietnej ksi¹¿eczki „Jak ¿yæ?”, którego myl stanowi jakby t³o mojego tekstu, wyró¿nia³ co najmniej trzy typy b³êdnego sumienia: w¹skie, szerokie i niepewne. Przeciwieñstwem wymienionych rodzajów jest sumienie prawdziwe i pewne. To ostatnie wp³ywa w sposób najw³aciwszy na charakter i sposób bycia cz³owieka, sk³ania go do okrelonych wyborów i czyni bardziej wolnym. Nadaje mu ponadto pewien moralny szkielet, system wartoci, dziêki któremu mo¿e rozeznaæ, co jest dobre, a co z³e. Cz³owiek wytrwale pod¹¿aj¹cy za g³osem prawdziwego sumienia buduje swoj¹ osobowoæ, dziêki której osi¹ga kolejne stopnie na drabinie wiêtoci. Konsekwencj¹ tego stanu s¹ m.in. coraz dojrzalsze ¿yciowe wybory i postanowienia, maj¹ce du¿e szanse przetrwaæ i przekszta³ciæ AUTOR:

siê w cnotê. Mamy z tym przecie¿ tak ogromny problem. Co zrobiæ, by wykszta³ciæ w sobie prawdziwe sumienie, ¿eby sta³o siê dla nas tytu³owym kapita³em na przysz³oæ, i szans¹ by – ¿e tak powiem – nie uk³adaæ nadal w piekle bruku? Co czyniæ, ¿ebymy w koñcu zaczêli stawaæ siê, jeden przy drugim osobowoci¹? A mo¿e pytanie nale¿y zadaæ inaczej. Czy potrzeba a¿ tak wiele wysi³ku i odwagi, by w koñcu wyrwaæ siê z b³êdnych schematów naszego mylenia i uczciwie zatrzymaæ nad swoim wnêtrzem? D RAMAT SUMIENIA

Autor „Filozofii dramatu” przypomina nam o czym jeszcze. Oddajmy mu na chwilê g³os: „Problem wychowania w cz³owieku prawdziwego sumienia sta³ siê dzisiaj tragicznym problemem spo³ecznym – tragicznym, poniewa¿ zbyt czêsto niedostrzeganym. (…) Ca³e wychowanie jest w³aciwie tylko nauczaniem. S¹ jêzyki, jest matematyka, jest muzyka, p³ywanie i lekcje tañców. O kszta³towaniu sumienia nie ma mowy (...).” I jak dobrze siê zastanowimy to widzimy tego efekty. ¯yjemy w czasach, gdzie wszystko zdaje siê mieszaæ, relatywizowaæ. Niektórzy nazywaj¹ to postmodernizmem, czyli pr¹dem mylowym, który m.in. pow¹tpiewa we wszelkiego typu systemy wartoci wieszcz¹c koniec cz³owieka (by³a o tym mowa na ostatnich warsztatach dziennikarskich z Sebastianem Dud¹ z „Newsweek'a”). Dla chrzecijanina, katolika taka postaæ rzeczy jest oczywistym zagro¿eniem. Nie obronimy siê przed zalewem lewicowo – liberalnej ideologii, bêd¹cej w jakim stopniu konsekwencj¹ postaw postmodernistycznych, która zala³a kraje Europy Zachodniej, jeli nie bêdziemy mieæ w³aciwie uporz¹dkowanego sumienia. Z niego to w³anie powinny p³yn¹æ nasze s¹dy, równie¿ te obywatelskie. To one powinny stawaæ siê naszym kapita³em na przysz³oæ. Postarajmy siê o tym pamiêtaæ w czasie noworocznych postanowieñ.

I NWESTYCJA NA PRZYSZŁOŚĆ

PRAWDZIWE SUMIENIE KAPITAŁEM NA PRZYSZŁOŚĆ

CZŁOWIEK WYTRWALE PODĄŻAJĄCY ZA GŁOSEM PRAWDZIWEGO SUMIENIA BU DUJE SWOJĄ OSOBOWOŚĆ, DZIĘKI KTÓREJ

Duszpasterstwo Akademickie zapewnia nie tylko mo¿liwoæ sympatycznego spêdzenia wolnego od zajêæ uniwersyteckich czasu podczas studiów. To nie tylko miejsce spotkania z Najwy¿szym oraz nowymi ludŸmi. To nie tylko rzeczywistoæ, któr¹ kiedy bêdziemy sentymentalnie wspominaæ lub przeklinaæ. Takie Duszpasterstwo to tak¿e szansa na zainwestowanie w siebie „tu i teraz” oraz na przysz³oæ. Zarówno pod k¹tem rozwoju ducha, umys³u, jak i cia³a. Jedn¹ z ofert naszego Duszpasterstwa, s¹ kursy dla narzeczonych, prowadzone od listopada 2009 przez Duszpasterstwo Osób Szczêliwie Zakochanych „Pryscylla i Akwila.” Opiekuje siê nim o. Mariusz Bigiel SJ. Opis kursu nie pojawi siê z przyczyn proceduralnych – zgodnie z za³o¿eniami prowadz¹cych jego kszta³t powinien otaczaæ nimb tajemniczoci, która przez sw¹ naturê ma zachêciæ do osobistego zbadania tematu. Mo¿na siê na niego dostaæ po przejciu wstêpnych kwalifikacji (nie s¹ potrzebne wiadectwa szczepieñ, jeno chêæ i odwaga do podjêcia wyzwania), a koñczy siê on uroczystym b³ogos³awieñstwem narzeczonych podczas niedzielnej Eucharystii. Mogê mia³o stwierdziæ, ¿e kurs okaza³ siê dla mojej narzeczonej, Emilii, i dla mnie bardzo owocny. Dlatego, je¿eli Droga Czytelniczko / Drogi Czytelniku masz zamiar wzi¹æ lub, warto wzi¹æ udzia³ w którym z kursów przedma³¿eñskich, zw³aszcza, ¿e stwarzaj¹ one okazjê do zapoznania siê ze wiadectwem ¿ycia konkretnych ma³¿onków. Jasne, ¿e kurs proponowany przez Duszpasterstwo Osób Szczêliwie Zakochanych „Pryscylla i Akwila”, nie jest jedynym tego rodzaju. Warto zatem zainwestowaæ w przysz³oæ i skorzystaæ z mo¿liwoci lepszego poznania relacji z sob¹ samym, z wybran¹/wybrankiem i z Najwy¿szym, który, wed³ug potocznych wyobra¿eñ znajduj¹cy siê „wysoko”, to jednak jest bardzo blisko nas. AUTOR: MATEUSZ. LAPINSKI TAGI :

D USZPASTERSTWO , KURS, N ARZECZEŃSTWO

W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 282

M ATEUSZ G AWROŃSKI

TAGI : E TYKA, S UMIENIE W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 276

PD35. PRZYSZŁOŚĆ, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.1 2-1 3


N OWY (K)ROK, ŻYCIE BEZ POSTANOWIEŃ ? „WOLA NAPRAWIANIA SIĘ SAMA Z SIEBIE JEST I ... NIEBEZPIECZNA, BO WPROWADZA NAS W ZŁUDZENIE, ŻE MY MOŻEMY SIĘ PO PRAWIAĆ, CZYLI MOŻEMY DO CZEGOŚ DOJŚĆ, CO PO CZĘŚCI JEST PRAWDĄ. (...) TEMAT POSTANOWIEŃ NOWOROCZNYCH TO PŁASKI TEMAT. C ZŁOWIEK W NICH ANI SIEBIE NIE ZNAJDZIE, ANI SIEBIE NIE SPEŁNI .”

Wszêdzie tr¹bi¹ o tym, kto jakie w tym roku powzi¹³ postanowienie noworoczne: rzucê palenie, bêdê raz w miesi¹cu sprz¹ta³ w gara¿u, bêdê systematycznie siê uczy³. I co? I pewnie skoñczy siê jak zwykle. Mo¿e kto zarzuci mi sceptycyzm. Proszê bardzo. Nawet siê umiechnê, bo to znaczy, ¿e rusza go to, o czym piszê. A mo¿e idzie bardziej o wiadomoæ swojej ograniczonoci, a dobitniej: grzesznoci. Spokojnie, nie mam zamiaru nikogo moralizowaæ, a raczej chcê zachêciæ, by spojrzeæ na temat postanowieñ noworocznych wie¿ym okiem. Zobacz, ile to ju¿ razy sobie co tam postanowi³e. Jasne, powiesz, ¿e tyle a tyle uda³o ci siê wytrwaæ w postanowieniu. Zawsze jednak dochodzisz do kresu swych si³ i polegasz. Dlaczego? Sk¹d w cz³owieku wola do robienia postanowieñ noworocznych? Czy chrzecijanin tak¿e ich potrzebuje? O tym rozmawia³am z ks. Zbigniewem Kiernikowskim, biskupem siedleckim, prof. teologii UMK oraz o. Jackiem Aniszewskim, redemptoryst¹, niegdysiejszym duszpasterzem akademickim w Toruniu.

AUTOR:

AGNIESZKA SZCZEPAŃSKA M. SŁONINA, „ND_201 001 04_1 34333_8787_001 ” TAGI : S TUDNIA, WYWIAD W SIECI : PODAJ - DALEJ . INFO / NODE/1 277 FOT.

SKĄD W CZŁOWIEKU SILNA POTRZEBA NAPRAWY SWOJEGO ŻYCIA, BO CHYBA TU JEST GŁÓWNY NERW NASZYCH POSTANOWIEŃ NOWOROCZNYCH .

bp Z. Kiernikowski: Silna wola naprawy swojego ¿ycia pochodzi m.in. st¹d, ¿e my nie akceptujemy samych siebie, ¿e nam jest z sob¹ niewygodnie, ¿e widzimy wiele aspektów ¿ycia, z którymi siê nie zgadzamy. Œw. Pawe³ mówi, ¿e chcemy dobra, a tego nie czynimy, gdy¿ odczuwamy w naszym ciele inne prawo, które prowadzi nas de facto do czynienia tego, czego nie chcemy. Wola naprawiania siê sama z siebie jest dobra i... niebezpieczna, bo wprowadza nas w z³udzenie, ¿e my mo¿emy siê poprawiaæ, czyli mo¿emy do czego dojæ, co po czêci jest prawd¹, ale zabiera nam mo¿liwoæ konfrontacji z tym, co jest dla nas jedynym dobrem, jakim jest Bóg. Uzyskamy w³aciw¹ naprawê naszej egzystencji nie przez nasze poprawianie siê, lecz przez konfrontacjê z Tym, który jedynie jest dobry (zob. Mk 1 0,1 8). Wtedy zobaczymy, ¿e nie jestemy dobrzy i przyjmiemy dzia³anie Jego ³aski, zostaniemy przez Niego objêci Jego dobroci¹ i de facto bêdziemy czyniæ dobro. To co powiedzia³ w. Pawe³ w Licie do Efezjan 2,1 0: „jestemy Bo¿ym dzie³em stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych dzie³, które Bóg przygotowa³, bymy je pe³nili.” To nie s¹ nasze dobre czyny, czy nasze poprawianie siê, tylko nasze zestawienie siê z Bogiem, który jest jedynie dobry i uznanie, ¿e my sami z siebie tego nie czynimy, tylko przyjmujemy dzia³anie ³aski Boga w nas. I wtedy to bêdzie nie tyle poprawianie, lecz pozwolenie na to, ¿eby Bóg w nas dokona³ dobra. Trudne to, ale o to chodzi w chrzecijañstwie. ks. Jacek Aniszewski: Mylê, ¿e to jest tak, jak mówi w. Augustyn, ¿e gdy cz³owiek nie bêdzie mia³ dowiadczenia Boga w swoim ¿yciu, to zawsze ze swojego ¿ycia bêdzie niezadowolony. Tylko, ¿e my czêsto sobie tego nie uwiadamiamy

i mylimy, ¿e nasze zadowolenie czy radoæ z ¿ycia bêdzie p³ynê³a z tego, ¿e: albo zmieni¹ siê okolicznoci zewnêtrzne mojego ¿ycia, czyli np.: ch³opak siê zmieni, rodzice siê zmieni¹, nauczyciel siê zmieni, albo kiedy sami nad sob¹ bêdziemy pracowaæ. Teraz, kiedy ogl¹da siê filmy, szczególnie te amerykañskie, jest tam mocna katecheza: pracuj nad sob¹, b¹dŸ silny, zwyciê¿aj, nie poddawaj siê. My lubimy takie filmy ogl¹daæ, dlatego ¿e czêsto siê w nich odnajdujemy. Kto na pocz¹tku przegrywa, jest s³aby, ale póŸniej pracuje nad sob¹, jest systematyczny i osi¹ga cel, który zamierzy³. I na koniec jest happy end. Przes³anie tego rodzaju filmów jest takie, ¿e w tym momencie cz³owiek jest szczêliwy. Oczywicie jest to pewne uproszczenie rzeczywistoci, dlatego ¿e cz³owiek jest szczêliwy wtedy, kiedy pe³ni wolê Pana Boga. Odkryæ, kiedy siê pe³ni wolê Boga, jak to robiæ, nie jest rzecz¹ prost¹. W cz³owieku jest naturalna si³a do tego, by zmieniaæ rzeczywistoæ, by byæ tym, który modeluje swoje ¿ycie. Chcemy wzi¹æ ¿ycie w swoje rêce i dlatego te¿ robimy postanowienia, æwiczymy nasz¹ siln¹ wolê. Chcemy byæ ludŸmi, którzy co osi¹gn¹ i chcemy póŸniej to konsumowaæ. Przez pewn¹ satysfakcjê z tego, ¿e co osi¹gn¹³em, jestem kim. Z punktu psychologicznego ¿yjemy w pewnym komforcie. W cz³owieku s¹ si³y, które pchaj¹ go do tego, by to ¿ycie uczyniæ ³atwiejszym, wygodniejszym. CZY TO MOŻE PRZESZKADZAĆ NAM W STAWANIU SIĘ CHRZEŚCIJANINEM ?

bp Z.K.: Jak ju¿ powiedzia³em, ta wola naprawiania siê sama z siebie jest gdzie jako dobra, a faktycznie jest niebezpieczna. Bo wprowadza nas w z³udzenie, ¿e my mo¿emy siê poprawiaæ, czyli mo¿emy do czego dojæ, co po czêci jest prawd¹, ale zabiera nam mo¿liwoæ konfrontacji z tym, co jest dla nas jedynym dobrem, jakim jest Bóg. Konfrontu-


j¹c siê z Bogiem, który jest dobry, cz³owiek zaczyna dostrzegaæ, ¿e jest grzesznikiem i zamiast wchodziæ w logikê naprawiania siebie wed³ug swojej wizji, wchodzi na drogê nawrócenia.

ks. J.A.: To ju¿ jest pytanie ca³kiem innego kalibru. Dobrze by³oby postawiæ najpierw pytanie: Co znaczy byæ chrzecijaninem? CO ZATEM ZNACZY BYĆ CHRZEŚCIJANINEM ?

ks. J.A.: Najogólniej mówi¹c: byæ chrzecijaninem to mieæ w sobie naturê Jezusa Chrystusa. Czyli, jak mówi w. Pawe³, byæ nowym stworzeniem. Pawe³ mówi, ¿e s¹ dwa typy ludzi: stary cz³owiek i nowy cz³owiek, cielesny i duchowy cz³owiek. Ten cielesny to nie jest cz³owiek, który grzeszy w kwestiach cielesnych, seksualnych, ale cielesny cz³owiek u Paw³a oznacza cz³owieka, który generalnie ma lêk przed mierci¹, lêk przed Bogiem, lêk przed drugim cz³owiekiem, lêk przed ¿yciem. I ten stary cz³owiek ucieka przed ¿yciem w dwojaki sposób: albo bardzo du¿o pracuje, dzia³a, jest budowniczym w swoim ¿yciu albo wchodzi w depresjê, poddaj¹c siê temu lêkowi. TO WCALE NIE JEST JEDNOZNACZNE DLA WIELU LU DZI W KOŚCIELE…

ks. J.A.: Tak, to prawda. I mylê, ¿e równie¿ na tym poziomie w Kociele istnieje pewne pomieszanie pojêæ. Choæby nawet religijnoæ naturalna, któr¹ ma ka¿dy cz³owiek w sobie, oparta na strachu przed mierci¹, przysz³oci¹, starzeniem siê, niepowodzeniem – po prostu przed niepewnoci¹. Bo cz³owiek nie cierpi niepewnoci. Eliminujemy te rzeczywistoci, nie chcemy ich, bo nie potrafimy sobie z nimi poradziæ. Nie umiemy ich zagospodarowaæ. Inicjatywa ca³y czas jest po naszej stronie. To ja decydujê, jakie bêd¹ moje postanowienia, o tym, co mo¿e a co nie powinno mi siê w ¿yciu

przydarzyæ. Ca³y czas orodkiem dyspozycyjnym jest moje „ja.” To moje „ja” decyduje o moim ¿yciu. Nie trzeba byæ chrzecijaninem, by sobie robiæ ró¿norakie postanowienia noworoczne. Wystarczy nie chcieæ mieæ np. kaca i dlatego postanawiam sobie, ¿e nie bêdê pi³ piwa. A CHRZEŚCIJANIN ?

ks. J.A.: Bardzo ciekaw¹ rzecz¹ jest w ogóle wprowadzenie w chrzecijañstwo. Wiemy, ¿e Bóg wspó³dzia³a z cz³owiekiem, ale jak to siê odbywa? Potrzeba, by cz³owiek zobaczy³ ca³¹ g³êbiê Tajemnicy Paschalnej Chrystusa i ca³¹ g³êbiê cz³owieka. Dramatem cz³owieka dzisiaj jest czêsto fakt, ¿e nie zna siebie samego. Nie wie, kim jest. Wa¿ne jest odkrywanie siebie samego przez sadzawkê chrzcieln¹, przez katechumenat. Tak by³o w pierwotnym Kociele. I tu siê niejako spotykaj¹ te dwie rzeczy: g³êbia ¿ycia cz³owieka, ten jego ogromny strach i lêk, który ka¿dy z nas ma po grzechu pierworodnym z jednej strony, a z drugiej strony spotykamy siê z bezmiarem ³aski Bo¿ej, gdy¿ Bóg kocha cz³owieka w³anie jako grzesznika. I to jest rzecz fascynuj¹ca. To jest rzeczywistoæ, gdzie cz³owiek odkrywa siebie samego i spe³nia siê. Temat postanowieñ noworocznych to p³aski temat: cz³owiek w nich ani siebie nie znajdzie, ani siebie nie spe³ni. CHRZEŚCIJANIN TO CZŁOWIEK WOLNY. CZY WOLNY TAKŻE OD POSTANOWIEŃ ? J AK TĘ WOLNOŚĆ MAMY ROZUMIEĆ?

bp Z.K.: Mo¿na tak to sformu³owaæ: chrzecijanin jest cz³owiekiem wolnym i swoj¹ wolnoæ odzyskuje dla siebie w swojej relacji do Jezusa Chrystusa. Chrystus daje program ¿yciowy, który prowadzi przez Misterium Paschalne. Kiedy i jak ma siê to dokonywaæ trudno okreliæ, dlatego sprecyzowanie takich czy innych konkretnych postanowieñ

mo¿e czasem nie byæ adekwatne do sytuacji ¿yciowej, w jakiej siê znajdziemy. Lepiej jest ustawiæ siebie tak, by chcieæ byæ w jednoci z Chrystusem, by chcieæ iæ za Nim drog¹ i w konkretnych sytuacjach, potem byæ wra¿liwym, ¿eby odpowiadaæ zgodnie z Jego logik¹, a nie ustanowiæ sobie pewien program ¿yciowy ró¿nych postanowieñ, który ja chcê zrobiæ, okrelaj¹c do przodu ró¿ne sytuacje, które nie wiem, czy zajd¹, czy nie. To mog¹ byæ dwie cie¿ki, które mog¹ iæ równolegle. Ale wa¿niejsze by³oby to, ¿e ja w moim postanowieniu k³adê g³ówny akcent na mój zwi¹zek z Jezusem Chrystusem, chcê, by On mnie prowadzi³ i proszê o to, bym ja siê od Niego nie od³¹czy³. Wtedy w ró¿nych sytuacjach bêdê wiedzia³, jak zareagowaæ. Jak mówi w. Pawe³ w Licie do Galatów: „pozwólcie siê kierowaæ Duchowi, a nie wype³nicie po¿¹dania cia³.” I dlatego g³ówne postanowienie w zwi¹zku z Jezusem Chrystusem musi byæ zawsze nadrzêdne do wszelkich szczegó³owych postanowieñ, które mówi¹, ¿e w takiej czy innej sytuacji bêdê tak czy inaczej reagowa³. Bo mo¿e siê tak staæ, ¿e bêdê reagowa³, tak, jakbym chcia³ reagowaæ, ale wtedy mogê siê zagubiæ z powodu nietrzymania siê Jezusa, tylko skupienia siê na realizowaniu swoich postanowieñ. CZYLI KSIĄDZ B ISKUP ZACHĘCA NAS DO WEJŚCIA W TEN N OWY R OK W SPOSÓB ZUPEŁNIE NOWY?

Bp Z.K.: Tak jest. Trochê tak, jak mówi Papie¿ Jan Pawe³ II w Licie Apostolskim „Novo Millennio Ineunte”, ¿e my mamy program w Jezusie Chrystusie. Nie musimy siê wiêc koncentrowaæ na czynieniu zbyt szczegó³owych programów, bo trudno jest robiæ na ca³y rok szczegó³owe programy. Ten program jest stale nowy, gdy¿ Jezus Chrystus jest dla mnie stale nieprzewidywalny w ró¿nych konkretnych sytuacjach. To znaczy, ¿e z jednej strony zawsze dla mnie jest jednakowy, bo prowadzi przez swoje Misterium [DOK. NA STR.1 6]

PD35. PRZYSZŁOŚĆ, WWW. PODAJ - DALEJ. INFO

.1 4-1 5


N OWY (K)ROK, ŻYCIE BEZ POSTANOWIEŃ ? [DOK. ZE STR. 1 5]

Paschalne w ró¿ne sytuacje ¿yciowe, ale z drugiej strony wprowadza mnie stale z nowym, tzn. nie z moim, tylko z Jego, Duchem. Ta Nowoæ polega na tym, ¿e to ma byæ On, a nie ja, to ma byæ Jego plan na moje ¿ycie, a nie realizacja moich wizji. CZY DZISIEJSZE DUSZPASTERSTWO W KOŚCIELE CZĘSTO OPARTE JEST NA SCHEMACIE: ZEPNIJ SIĘ (MÓDL SIĘ, POŚĆ, PRZYJMUJ SAKRAMENTY), A WYTRWASZ W POSTANOWIENIU ?

ks. J.A.: ¯eby na to pytanie odpowiedzieæ, trzeba najpierw zauwa¿yæ, ¿e Koció³ jest w wiecie i zawsze poddawany jest presji wiata. Z drugiej strony – ma ten wiat przemieniaæ, gdy¿ jest ze swej istoty rzeczywistoci¹ misyjn¹. Wystêpuj¹ tu dwie rzeczywistoci, które na siebie naciskaj¹. Dzisiejsza wizja cz³owieka, któr¹ podaje wiat, jest bardzo naskórkowa, gdy¿ pokazuje cz³owieka jako istotê, która musi ³adnie wygl¹daæ, musi dobrze zjeæ, ma mieæ samochód. To jest styl ¿ycia bardzo drobnomieszczañski. Z drugiej za strony widzimy, ¿e cz³owieka jest staæ na ró¿ne straszne rzeczy: II Wojna, Holocaust, zbrodnie w Ruandzie. Zatem widzimy, ¿e cz³owiek jest istot¹ niebezpieczn¹ dla siebie i dla drugiego cz³owieka. Wa¿n¹ staje siê kwestia duszpasterstwa w kociele, bo ci ludzie, którzy s¹ w kociele, ¿yj¹ tak¿e w tym wiecie. I ¿eby dzi cz³owieka formowaæ, trzeba mieæ to na wzglêdzie, trzeba dawaæ g³êbok¹ wizjê cz³owieka, nie naiwn¹, ¿e wszystko bêdzie cool, poniewa¿ cz³owiek jest w stanie byæ potworem. Chrzecijañstwo posiada w³anie odpowiedŸ na sytuacjê cz³owieka. Odpowiada, ¿e cz³owiek realizuje siebie wtedy, gdy ma relacjê do Boga, ma dowiadczenie Boga, czyli Jezusa Chrystusa w swoim ¿yciu. Duszpasterstwo powinno w tym kierunku pójæ, ¿eby dawaæ g³êbokie dowiadczenie Boga w tym wiecie. Dlatego II Sobór Watykañski, który by³ owocem Ducha Œwiêtego, mówi, ¿e dzi trzeba wróciæ do kocio³a pierwotnego, do Ÿród³a, do fundamentu. Elementem decyduj¹cym w kociele pierwotnym by³a sadzawka chrzcielna,

by³ katechumenat. To jest bardzo wa¿ne. Gdy nie bêdziemy robili katechumenatu dzisiaj pochrzcielnego, o którym mówi³ Jan Pawe³ II i Pawe³ VI, to duszpasterstwo jest w du¿ej mierze lizganiem siê po powierzchni, jest pewn¹ naiwnoci¹. SŁOWO B OŻE CZYTANE W KOŚCIELE JEST PRZECIEŻ SKUTECZNE I OSTRE JAK MIECZ OBOSIECZNY. C ZY TO NIE WYSTARCZY?

ks. J.A.: Oczywicie. Ale z drugiej strony trzeba dzi robiæ duszpasterstwo, gdzie ludzie bêd¹ nie tylko jeden raz, czy nawet kilka razy w tygodniu s³uchali S³owa Bo¿ego, ale ¿eby s³uchali S³owa w konkretnej grupie ludzi, która nie jest anonimowa, ale która siê zna, która siê wspólnie nawraca i ma wiadomoæ, ¿e sk³ada siê z grzeszników. Definicja cz³owieka przecie¿, któr¹ daje Pismo Œwiête jest taka, ¿e cz³owiek jest grzesznikiem, tzn. wrogiem Boga. Gdy¿ po grzechu pierworodnym powiedzielimy Bogu, ¿e sobie poradzimy bez Niego. Dlatego Pawe³ mówi, ¿e czym wspania³ym jest mi³oæ Boga do cz³owieka, bo Bóg umi³owa³ nas jako grzeszników. Dlatego duszpasterstwo musi iæ w tym kierunku, ¿eby pokazaæ, ¿e odpowiedzi¹ na dramat ¿ycia cz³owieka jest potê¿ne objawienie siê Boga, który szanuje wolnoæ cz³owieka i tym objawieniem jest Jezus Chrystus, który ¿yje w Kociele moc¹ Ducha Œwiêtego. I dlatego to duszpasterstwo jest tak istotne nie tylko wobec ludzi m³odych, ale tak¿e wobec ludzi starszych, czy ludzi, którzy stoj¹ przed mierci¹ i którzy te¿ prze¿ywaj¹ dramat swojego ¿ycia, polegaj¹cy na pustce i samotnoci. Koció³ ma odpowiedŸ na t¹ ogromn¹ pustkê cz³owieka. My chrzecijanie w obliczu krzyku cz³owieka mamy ten okrzyk radoci, ¿e odpowiedzi¹ Boga na dramat ¿ycia cz³owieka, na cierpienie, jest mi³oæ Boga objawiona w Jezusie Chrystusie. Trzeba najpierw ewangelizowaæ samych ludzi w kociele, ¿eby tej Tajemnicy dowiadczali, ¿eby to sta³o siê centrum ich ¿ycia. ZATEM KSIĄDZ ŻYCZY NAM , ABYŚMY WESZLI W TEN N OWY ROK OTWARCI NA TO DOŚWIADCZENIE, ŻE JA

JESTEM GRZESZNIKIEM I ŻE B ÓG MNIE GRZESZNIKA KOCHA, TAK?

– TEGO

ks. J.A.: Tak! Ja mylê, ¿e Bóg przygotowa³ ka¿demu w Nowym Roku mnóstwo darów, które pozwol¹ na to, by spotkaæ siê z Nim. To mog¹ byæ te¿ niekiedy sytuacje upokorzeñ, niepewnoci czy nawet sytuacje, w których my z pocz¹tku bêdziemy sami siebie Ÿle oceniaæ albo bêdziemy z nich niezadowoleni. To mo¿e byæ moment, kiedy zaczniemy szukaæ Boga. Jest wielu ludzi zdrowych, którzy wietnie ¿yj¹, którzy maj¹ mnóstwo postanowieñ i którzy w ogóle nie szukaj¹ Boga, w ogóle ich to nie interesuje. Jestem pewien, ¿e Bóg przygotowa³ dla ka¿dego w Nowym Roku mnóstwo ³ask. Jest tylko kwestia tego, bymy mieli mocno otwarte oczy na fakty, które bêd¹ nas spotykaæ i ¿eby nam diabe³ nie powykrêca³ interpretacji tych faktów. Bo niekiedy Bóg mówi do nas przez fakty trudne. Mo¿e to byæ wypadek samochodowy czy jaka inna trudna sytuacja, chocia¿by uczuciowa. I to s¹ momenty, kiedy cz³owiek musi zadaæ sobie pytanie: dlaczego tak siê sta³o? czy jest Bóg? jeli jest, to co przez ten konkretny fakt do mnie mówi? To mo¿e byæ zaproszenie przez Boga do g³êbokiego dialogu z Nim, jestem o tym przekonany. TEGO SAMEGO ŻYCZYĆ O JCU W N OWYM ROKU ?

ks. J.A.: Tobie, nie ojcu. Mymy mieli parê lat temu kapitu³ê, gdzie wyeliminowano przedrostek „ojciec”, choæ wielu wspó³braci dalej go u¿ywa. Ojciec jest jeden w niebie, my jestemy redemptoryci. Mów: Tobie, nie tytu³uj mnie „ojciec.” D OBRZE. CZEGO ŻYCZYĆ TOBIE W N OWYM ROKU ?

ks. J.A.: ¯ebym nie marnowa³ tylu ³ask Bo¿ych. A CZEGO ŻYCZYĆ KSIĘDZU B ISKUPOWI ?

bp Z.K.: Wspomnianego wczeniej trzymania siê Jezusa Chrystusa, Jego S³owa i Jego £aski. Trzymania siê Jezusa Chrystusa. D ZIĘKUJĘ ZA ROZMOWĘ.


Przypatruj¹c siê gociom w kuluarach, mo¿na by³o dostrzec równie¿ zachodz¹ce w Polsce przemiany spo³eczne. Przyk³adem mo¿e byæ tutaj m³ody doktor matematyki, który, sprzedaj¹c w dobie kryzysu bochenek chleba, otrzyma³ w zamian dwie walizki marek polskich, staj¹c siê w ten sposób multimilionerem. Nie zabrak³o te¿ blisko- i dalekowschodnich akcentów. Indyjska ksiê¿niczka, prowadz¹ca misje w Europie i Ameryce Po³udniowej, wydawa³a siê budziæ respekt nawet ze strony rozbawionych sióstr Williams. Ukraiñski uwodziciel i ³amacz serc niewiecich Roman i jego towarzyszka Anna, propaguj¹c twórczoæ Tadeusza Konwickiego, przypominali o dumnym duchu i romantyzmie kresowiaków. Przyby³y w tajnej misji komisarz policji, podaj¹cy siê za ojca Krzysztofa,

szczególnie bacznym okiem przygl¹da³ siê „przepióreczce” ³api¹cej swojego „przepióra.” Jak zanotowa³ póŸniej w swoim raporcie, radoæ i beztroska, bêd¹ce w³aciwociami serc czystych i prostolinijnych, s¹ najlepsz¹ obron¹ na wszelkie kryzysy. Pomimo sielskiej atmosfery nie oby³o siê jednak bez w¹tków dramatycznych. ¯ona sztukmistrza Micha³a Prezesowicza, najlepszego iluzjonisty po tej stronie Wis³y, uciek³a z jego asystentem, co wpêdzi³o artystê w butelkowe tango. Wiele jednak wskazuje na to, i¿ na balu ten wielki talent znalaz³ wreszcie w³aciwy grunt, by siê odbiæ od samotnoci. Pikanterii nada³a ca³oci g³ona ju¿ piosenka sex appeal, wzbudzaj¹c na sali wielkie podniecenie. „Tajemniczoæ”, „mêska s³aboæ” czy wrêcz „dolegliwoæ” to tylko niektóre z opinii. Wielkie to rozochocenie sprawi³o, i¿ tañcom i bia³ym walcom z pewnoci¹ nie by³oby koñca, gdyby nie nieub³agane pojawienie siê witu oraz zmarszczone czo³o ojca Superiora. One to w³anie przypomnia³y gociom o powinnoci powrotu do domu. Prócz wspomnieñ i zwartych znajomoci pozosta³ jeszcze spory niedosyt i to prawdopodobnie dziêki niemu sprz¹tanie domku D.A. zosta³o odroczone do godziny 13 dnia nastêpnego. O d³ugofalowych nastêpstwach minionego balu redakcja z pewnoci¹ poinformuje czytelników. Nast¹pi to po wnikliwej analizie dostêpnych raportów policyjnych i ksi¹g parafialnych. Specjalnie dla czytelników EXPressu Wieczornego wydarzenia opisa³ Walery Skrzypaczek La Montaine.



"Przyszłość" - Podaj Dalej nr 35