Page 1

projekt

Edukacja zawodowa i obywatelska na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatu Szkoła Trenerów dla Dobrego Klimatu Jak uczyć o klimacie pomoc dydaktyczna

Ku przestrodze, czyli pół żartem i pół całkiem serio Iwona Kukowka

Niniejszy materiał został opublikowany dzięki dofinansowaniu ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za jego treść odpowiada wyłącznie Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.

edukacja dla dobrego klimatu


Ku przestrodze, czyli pół żartem i pół całkiem serio Być może jesteś już drogi Edukatorze wieloletnim praktykiem, a być może właśnie zakończyłeś pierwsze w swoim życiu zajęcia z dziećmi i/lub młodzieżą. Może wiesz już, że kochasz to robić, a może jeszcze się wahasz, czy aby na pewno się do tego nadejesz. Prawdopodonie masz już swoje sprawdzone narzędzia pracy albo właśnie przystępujesz do ich tworzenia. Jakkolwiek by nie było warto pamiętać, że... Powszechnie wiadomo, że potrzeba, chęć i zapał do pracy z dziećmi i młodzieżą u prawdziwych Edukatorów (tych z krwi i kości) mogą mieć różną genezę. Trwają spory o podłoże tego zachowania, które ostatecznie zmienia trwale i nieodwracalnie postawę życiową „delikwenta”. Wśród najpowszechniejszych, panoszących się teorii wyjaśniających genezę w/w potrzeb występują: a) zakażenie niezidentyfikowanym bakcylem (mikrobiologów i parazytologów zachęcamy do ubiegania się o granty na badania mające za celu zidentyfikowanie „patogena”); b) szerokie i głębokie zmiany w mózgu (obejmujące zarówno półkule jak i pień mózgu); c) specyficzny rodzaj tęsknoty duszy artystycznej. Każdy biolog i/lub przyrodnik od razu krzyczy, że nie da się wykluczyć również wzajemnych relacji przyczynowo-skutkowych pomiędzy a, b i c. Jakkolwiek by nie było, istnieje szereg objawów psycho-fizycznych, pozwalających rozpoznać Edukatora. Do tych najgroźniejszych należą: ciągłe pobudzenie, problemy z aparatem mowy, przeciążenie nóg i kręgosłupa (patrz. kilometry wydeptanych ścieżek i torby z pomocami naukowymi). Ale... istnieje też nieskończony szereg objawów o naturze wzbogacającej ich życie. I tutaj właśnie zakończę fragment półżartów, a kolejny poczynię już całkiem serio. Prawdziwego Edukatora z pewnością można rozpozać po (kolejność od najbardziej zewnętrznych objawów do najbardziej głębokich): − stanowczych i głośnych aktach przeciwstawienia się powszechnie panującej opinii o jakoby „niskim poziomie wszystkiego” u teraźniejszej dziatwy i młodzieży, − pogodnym uśmiechu, − umiejętności zrobienia czegoś z „niczegoś”, − nieograniczonej ciekawości świata, − zdrowej empatii, umiejętności nawiązywania i rozumienia relacji ludzko-ludzkich, ludzko-zwierzęcych, zwierzęco-zwierzęcych (jakkolwiek nie brzmi to jak masłomaślane), środowiskowych, kosmicznych itd. w nieskończoność oczywiście,


− dążeniu do perfekcji. W granicach rozsądku oczywiście, ale ujawniającym się zarówno w potrzebie samodoskonalenia, jak i porządku „na warsztacie”... pracy. Ten ostatni rozumiem jako świadomość i umiejętność zdefiniowania celów, problemów, potrzeb, oczekiwanych efektów jak również umiejętność wykorzystania nieoczekiwanych zdarzeń i okoliczności w trakcie procesu kształcenia zarówno siebie jak i innych, − radości i zadumie nad unikatowością podmiotów i okoliczności każdego z procesów edukacyjnych, − umiejętności czerpania z nawet najdrobniejszej rzeczy wielkiej inspiracji. Szczególnie ta cecha wydaje się być albo właśnie przyczyną zapału edukacyjnego, albo objawem płynącej z niego radości. Bo czy można tak tylko dla siebie zatrzymać magię piękna i historii otoczaka, albo genialnej zmyślności bezmózgich pasożytów w ich procesie rozmnażania, albo współpracy mrówek, czy pszczół, albo cudu percepcji, albo... albo... albo... Drogi Czytelniku! Jeżeli rozpoznajesz u siebie jeden lub więcej objawów – gratuluję. W imieniu wszystkich Edukatorów uprzejmie uprasza się o niepodejmowanie prób leczenia, a wręcz podjęcie wszelkich działań dla zachowania występujących objawów (w tym zaleca się ich pogłębianie i jak najczęstszą celebrację) jak również koniecznie podjęcie prób odnalezienia w sobie kolejnych. Im więcej objawów, tym więcej radości. Dla (jednostkowo i planetarnie pojmowanego) zdrowia oczywiście – serio!

STdDK Pół żartem i pół całkiem serio - I. Kukowka  

Po czym rozpoznać dobrego edukatora ekologicznego? Doświadczona edukatorka stawia trafną diagnozę i uprzejmie prosi o niepodejmowanie leczen...