Issuu on Google+

>>> Bezpłatny Magazyn Studencki

www.podprad.pl

nr 31/marzec 2009

issn 1507-210x

Chcemy być...

sobą, czyli kim?


Jak jej się oprzeć?

O

 co toczy się gra? Zazwyczaj o nasze pieniądze, poparcie i  przekonania. O  codzienne zwyczaje a  przede wszystkim ukierunkowanie naszych pragnień. Manipulacja w  wielu dziedzinach jest na tyle silna, że to co uznajemy za naturalny stan rzeczy, bywa efektem szeroko zakrojonych działań jakiejś firmy lub grupy politycznej. Celem manipulacji może być zmiana naszego stylu życia. W takim przypadku każdy element naszej kultury staje się jej obiektem a  jakiekolwiek medium jest użyte do tego celu. Na szczęście nie jesteśmy bezbron-

ni. Choć powstanie nowych mediów dostarcza wielu możliwości tworzenia fikcji, to istnieją skuteczne narzędzia obrony dla poszukujących prawdy. Podstawową regułą naszego postępowania winno być krytyczne spojrzenie na docierające do nas przekazy. Niezależnie z  jakiego dochodzą źródła telewizji czy wypowiedzi w  Internecie, nie należy uznawać docierających do nas informacji za prawdziwe bez zastanowienia. Warto porównywać wiadomości z  różnych mediów. Na przykład informacje polityczne popierające inne stronnictwa. Internet pozwala sprawdzić rzetelność danych w  wielu miejscach, a  nawet potwierdzić zgodność z  prawdą u  źródła, tj. u  osób lub instytucji bezpośrednio zaangażowanych w dane zdarzenie. Kolejnym elementem świadomego podejmowania decyzji jest cierpliwość. Zbyt szybkie zakupy opierają się zazwyczaj na emocjach, nie na realnych argu-

mentach. Przykładem mogą być promocje typu tylko dziś, które mają zachęcić do podjęcia szybkiej, ale niekoniecznie dobrej decyzji. Kupuje się, bo jest tanio, choć zakup nie wynika z  rzeczywistej potrzeby. Wstarczy przespać się z decyzją, żeby była bardziej racjonalna. Można łatwo zapoznać się z  podstawowymi regułami perswazji. Dzięki poznaniu zasad wpływu na ludzi możemy lepiej rozpoznawać manipulacje wokół siebie. Na rynku jest wiele popularnonaukowych książek dotyczących tego tematu. Warto się z nimi zapoznać, żeby zdobyć podstawową wiedzę. Zdrowy rozsądek jest najskuteczniejszy w obronie przed manipulacją. Ilość otaczających nas przekazów nie zwalnia z obowiązku myślenia. Jeśli chcemy podejmować właściwe decyzje, powinniśmy zwracać szczególną uwagę na to, jaki wpływ próbuje się na nas wywrzeć i traktować docierające do nas informacje z dużym dystansem.  Michał Mietliński

Telewizyjny kanał

W tym programie największą gwiazdą jest lód – Jan Nowicki o programie w TVP.

dąc tropem myśli Jana Nowickiego śmiem przypuszczać, a  przypuszczenia te są bliskie pewności, iż największą gwiazdą Tańca z  gwiazdami jest parkiet a programu Jak oni śpiewają mikrofon.

wrażenie, że gdyby urodził się on zaledwie czterysta lat później, powiedziałby nieco inaczej: taka będzie kultura Polaków, jakie ich gustów chowanie. Programem nauczania jest ramówka telewizji. Patrząc na nią, w  dowolnej stacji, przychodzi mi do głowy tylko jedno – telewizja dla ubogich. Ubogich intelektualnie. Kultura dzięki telewizji miała być codziennym gościem w  domach milionów Polaków. Tych, którzy z racji miejsca zamieszkania czy trudnej sytuacji materialnej nie mogli mieć do niej dostępu. To tylko teoria. Praktyka wygląda inaczej: równanie w  dół, czyli schlebianie najniższym gustom.

Gustów chowanie Mikołaj Kopernik już dawno temu stwierdził, że gorszy pieniądz wypiera lepszy. Gdyby Kopernik urodził się pięćset lat później, prawdopodobnie jego teoria uwzględniłaby ducha czasów i  wyglądałaby mniej więcej w  ten sposób: gorszy program wypiera lepszy. Kolega Kopernika, Jan Zamoyski, rzekł niegdyś: takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. I znów odnoszę

Opluwają nam twarz Zygmunt Staszczyk w jednej z piosenek śpiewa: z ekranów TV opluwają nam twarz. Do naszych domów z odbiorników puka wandal. Prostacka rozrywka spycha wszystko co dobre do intelektualnego rynsztoka. Misją publiczną TVP jest propagowanie wyższych wartości. Zamiast tego promuje show z jarmarcznymi gwiazdami. Okazuje się, że dopiero po północy możemy obejrzeć na-

I

prawdę ciekawe i poruszające filmy. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to niedługo dobre kino dokumentalne zobaczymy w telewizji o godzinie 25:00. Aktorzy grają Pamiętam, jak będąc małym chłopcem, zapytałem mamy, co robią aktorzy. Mama życzliwie uśmiechnęła się i  powiedziała: synku, aktorzy grają w filmach. Myślę, że matki mają dziś o wiele większy problem ze swoimi pociechami, bo jak wytłumaczyć dziecku, że aktor wcale nie gra, a tańczy. Tancerz gra, a nie tańczy. Wokalistki robią dziś wszystko, tylko nie śpiewają. cyniczne oko Patrząc na to wszystko z dystansu stwierdzam, że to jednak ma sens i tworzy doskonałą całość, wyrażoną w złotych, euro, dolarach, funtach i pensach. I  już nie wypada mi narzekać na brak kultury w TV, bo nikt nam jej nie obiecał. Poza tym aktorzy faktycznie grają. Grają, że potrafią tańczyć, śpiewać i stać na głowie. Tylko martwi mnie ryzyko, że kiedyś ubawimy się na śmierć.  Kamil Łukasiewicz

wstępniak

Manipulacja. Niemal w każdej dziedzinie życia, jesteśmy poddawani jej naciskom.

foto: Natalia Balcer Kiedy boimy się sztuczności? Po pierwsze, gdy pojawia się w  przyjaźni. Chyłkiem wkrada się pomiędzy nas. Milczenie nie jest już wspólnym przeżywaniem chwili, lecz zażenowaniem. Rozmowa staje się tylko wymianą faktów i opinii. Nic a nic głębiej. Nawet nie wiemy, jak to się stało, że kleić się jakoś przestało. Po drugie, gdy ukrywa się w  naszym jedzeniu pod postacią E-konserwantów. Mądrzy ludzie mówią, że ta rzecz odkłada się w nas. Pewnie jest to powód coraz częstszego występowania po trzecie: sztuczności ukrytej w nas samych. Wyhodowanej na założeniu, że naturalność nie będzie powszechnie akceptowana. Odżywianej wewnętrznymi oczekiwaniami wobec samych siebie. Jak od niej uciec? Prosta odpowiedź być sobą jest niewystarczająca. Jednym ze sposobów jest rozpoznanie wroga i  urządzenie polowania na bestię. Sztuczność jest zwierzęciem karmiącym się naszym lękiem, brakiem tożsamości i  zakłamaniem. Można ją albo zagłodzić, albo zabić. Bronią jest prawda o sobie i wewnętrzne prawo do niezwykłości, oryginalności a może nawet dziwności. W  polowaniu mogą pomóc nam życzliwi ludzie. W  tym numerze spojrzymy na to zwierzę z  kilku stron. Bestia może kryć się w  wykreowanym na potrzeby systemu mieście lub programie TV. Sztuczność to podkręcone w photoshopie babeczki i  maski, które sami decydujemy się zakładać. Ważne czy zdejmujemy maskę, gdy jesteśmy całkiem sami. Jeśli odpowiedź brzmi nie: sztuczność stała się naszą tożsamością i czas rozpocząć walkę...  Kasia Michałowska  naczelna@podprad.pl Ludzie, piszcie! Zachęcam do pisania recenzji filmowych na stronę www.film.podprad.pl www.podprad.pl|

3


Co robisz, gdy nikt cię nie widzi?

Wielką zbrodnią jest zakłócać komuś samotność, przeszkadzać mu być sobą (Emil Cioran). Czy brak towarzystwa rzeczywiście ułatwia bycie sobą? Na pewno daje pewną swobodę, uwalnia choć trochę od ograniczeń świata. Co więc robimy, kiedy mamy już ten komfort spędzenia chwili w samotności?

Lidia Marszałek 21 lat, Łódź

– Gdy mam chwilę dla siebie… hmm… Ogarniam się! (śmiech) A na poważnie, nie zawsze mam możliwość, by robić to, co naprawdę lubię. Kiedy więc tylko nadarza się okazja, gram na gitarze, śpiewam. A czasami po prostu wyjmuję albumy i przeglądam zdjęcia, wspominam…

Norbert Matysiak 34 lata, Kielce – Rzadko jestem sam, ale kiedy już się tak zdarzy, to najczęściej spędzam czas standardowo – gazeta, komputer, telewizja. Czasami sprzątam w  domu (śmiech) albo chodzę na zakupy – nic nadzwyczajnego.

Aleksandra Wylon 21 lat, Warszawa – Tańczę. Kiedy mam trochę czasu tylko dla siebie, idę na salę i trenuję. Ktoś kiedyś napisał, że w  tańcu można sobie pozwolić na luksus bycia sobą. Rzeczywiście tak jest. Tańcząc, zapominam o świecie. Muzyka wyzwala emocje i sprawia, że liczę się tylko ja.

Michał Pęczek 23 lata, Łódź – W  sumie chyba nie lubię być sam… bo, gdy jestem sam szukam kontaktu z  ludźmi, np. na GG. Albo urządzamy z kumplami mecz piłki nożnej. Ale zdarza się, że chcę odpocząć od świata. Wtedy staję się niedostępny dla wszystkich i  zazwyczaj rozmyślam.  pytała: Karolina Jaciubek 4

|www.podprad.pl

Być sobą, czyli kim? Chcemy być sobą, chcemy być sobą wreszcie. Może to w ogóle niemożliwe?

O

d dzieciństwa wiemy, że jeśli ktoś zwraca się do nas w trybie rozkazującym, nic przyjemnego nas nie czeka. Wynieś śmieci! No nie! Muszę?! Pokaż dzienniczek! Oj, to już chyba wolę wynieść śmieci. Wyciągnijcie karteczki! Najchętniej udalibyśmy głuchych przy każdym zdaniu zawierającym polecenie, nakaz czy choćby sugestię. Jest jednak wyjątek.

liwe do spełnienia. Nie znam nikogo, kto na imieninach babci zachowywałby się identycznie, jak na osiemnastce koleżanki w pubie, a egzamin zdawał w tym samym stroju, w którym przedtem bawił się na juwenaliach. A  trudno przecież zakładać, że wszyscy moi znajomi mają rozdwojenie jaźni. Jeszcze trudniej rozpoznać, która jaźń jest tą prawdziwą. Jeśli w ogóle któraś jest.

Można odnieść wrażenie, że byBądź sobą! Niby nic nadzwyczajnego cie sobą to coś koszmarnie trudnego. w tym haśle nie ma: osiem liter, trzy syA tymczasem wcale tak nie jest! laby i wykrzyknik. Ale co to znaczy być sobą? Na początek poszukajmy odpoPrzede wszystkim musisz poznać siewiedzi w mediach. Całe sztaby fachowbie. To warunek niezbędny. Jeśli sam nie ców pracują tam w pocie czoła, wyłączwiesz, kim jesteś, twoje próby sobą bynie nad tym, abyś był właśnie sobą, a nie cia są z góry skazane na kimkolwiek innym. Gdyporażkę. Zupełnie jak byś nie wiedział, co doCałe sztaby pisanie recenzji książki, kładnie w tym celu robić, fachowców której nie przeczytałeś chętnie podpowiedzą. pracują nad (chociaż ponoć niektóMusisz tylko: kupić jogurt rym udaje się ta sztuka). z  żywą kulturą bakterii, naszą Kiedy już trochę siebie ściągnąć na komórkę odpowiedzią poznasz, spróbuj się dwanaście polifonicznych polubić. Jaka to przytapet i  dziewięć kolorojemność być kimś, kto budzi jedynie newych dzwonków (lub odwrotnie), obejgatywne emocje? Gdy już będziesz miał rzeć Jak oni śpiewają i zjeść podwieczoza sobą te dwa kroki, reszta przyjdzie rek w McDonald’s. sama. Poczujesz, że ty to naprawdę ty, Nie, chyba to jednak nie to. Szukaj- a  nie ktokolwiek inny, i  że, co jeszcze my dalej. Możesz próbować, niezależ- ważniejsze, cieszysz się z tego! A wtedy nie od okoliczności, zachowywać się najtrudniejsza część zadania: stawanie się coraz lepszą osobą. zawsze tak samo. Po swojemu. Ale to  Roman Czubiński bardzo trudne, chyba wręcz niemoż-


www.podprad.pl|

5


Filmowa Komnata Amesa - miejsce, gdzie w ciągu kilku sekund z liliputa można stać się olbrzymem.

W dużej hali jeden otula się bańką mydlaną, drugi kładzie swoją głowę na talerz, ktoś wywołuje sztorm.

W

szyscy są zadziwieni, ale bardzo im się podoba. Jest głośno, ale nikt nikogo nie ucisza. Nawet starsze osoby przemykają pomiędzy magicznymi stanowiskami. A tam momentalnie budzi się w każdym natura dziecka i, co najważniejsze, można się bawić do woli.

Tu wręcz należy wciskać guziki, klaskać, wchodzić w różne zakamarki, a czasami podskakiwać. Eksperymenty w niczym nie przypominają tych szkolnych. Głównym bohaterem często stajemy się my. Możemy zobaczyć siebie w powietrzu, stworzyć gigantyczną bańkę, podnieść Paletka ping pongowa służy w Centrum do gry na rurkach różnej długości, z których wydobywają się dźwięki.

foto: P. Gucki

Centrum Nauki Eksperyment w Gdyni to miejsce, gdzie nawet zatwardziały humanista zrozumie fizykę. Może nawet stwierdzi, że chemia, geografia i biologia również nie są takie straszne. Wszystko dzięki eksperymentom, które można samemu wykonać. Na początku zaskakuje forma zwiedzania. Człowiek onieśmielony uświadamia sobie, że to nie muzeum, gdzie czai się za nami miła pani z  wypisanym na twarzy: Nie dotykać!

Na szczęście po położeniu głowy na talerz nikt nie proponuje polania jej sosem... 6

|www.podprad.pl

jedną ręką kilkanaście kilogramów... W Centrum każdy może zrozumieć, że świat wokół nas jest wytłumaczalny. I  mimo że na co dzień nie zadajemy sobie pytań typu: czemu widzę siebie w lustrze? Odkrycie bardziej skomplikowanych zjawisk może nas zaskoczyć... Interaktywna wystawa powstała przy Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym – miejscu stworzonym dla rozwoju nauki, technologii i przedsiębiorczości. To kompleks budynków, gdzie mieszczą się sale konferencyjne, wystawy, biura, laboratoria. W całej Polsce znajduje się kilkanaście takich Parków (pierwszy powstał w Poznaniu w 1995 roku), a wszystko po to, by w jednym miejscu przedsiębiorcy i  naukowcy mogli współpracować i  wymieniać się doświadczeniem. Pomorski Park Naukowo-Technologiczny jest jednym z  pierwszych w kraju, gdzie amatorzy mogą zagłębiać tajniki fizyki i przyrody. W Centrum Eksperyment oprócz wystaw, odbywają się także pokazy i warsztaty. Można się nawet dowiedzieć jak zrobić robota.  Marta Gucka

iluzja Wspomnienia z gwiezdnego pyłu – mały chłopiec stoi na scenie i wykonuje banalne sztuczki magiczne. Sprawia, że świecąca kula zaczyna lewitować, zamienia srebrną laskę w bukiet kwiatów. Chociaż sztuczki są niewysokich lotów, publiczność jest zachwycona – To urodzony magik – szepcze ktoś na widowni.

W

W Iluzjoniście musimy zadowolić się oody Allen mówi do nas film to efektem finalnym, stajemy się widzem kłamstwo, kilka dziecinnie promagicznego show. Bohater w  jednym stych sztuczek. Co zatem sprawia, że ze swoich numerów sprawia, że na w  to wierzymy? Odpowiedź leży na oczach publiczności w ciągu kilku chwil cienkiej linii zależności miedzy twórcą wyrasta pomarańczowe drzewko. a odbiorcą. Allen chce wpłynąć na myśli Widząc rezultat nie wiemy, czy jest to i  uczucia swojego widza, lecz uda mu chwyt filmowy, z zastosowaniem efeksię to dopiero wtedy, kiedy sam widz tów komputerowych, czy rzeczywiście się na to zgodzi. Tworzy się tutaj swoista w  dziewiętnastowieczumowa. Władza artystów nym Wiedniu ktoś opiera się na wyrażaniu mógł stworzyć taką przez odbiorców zgody do Uwierzymy konstrukcję i  nabrać bycia oszukiwanym. bohaterom, publiczność. Dwa filmy: Prestiż Christojeśli będą Widz ma wobec phera Nolana oraz Iluzjonista prawdziwi artysty pewne wymaNeila Burgera. Pierwszy jest gania. Po pierwsze, opowieścią o  poświeceniu chce dostrzec talent, życia dla bycia najlepszym w  tym, co się robi. Drugi, to opowieść o którym mówi się u Allena. Po drugie, poświęcenie, na którym opiera się o zmaganiu magika z przeciwnikami chcącała intryga i  zaskakujący finał Prestiżu. cymi za wszelka cenę poznać jego sekrety. Po trzecie, szczerość, której w IluzjoNolan wpuszcza nas za kulisy, poznajemy sekrety najlepszych numerów niście zabrakło, a która naiwnie u Allena artystów, a co ciekawe, nie psuje nam i  przekornie u Nolana występuje. Nie potrzeba magii, żeby nas oczarować. to zabawy. Sekret okazuje się barNie wierzymy w  sztuczki reżyserów, dziej zdumiewający niż sama sztuczka, a  widz oprócz odpowiedzi otrzymuje chcemy, by oszukiwali nas bohaterowie. Uwierzymy im, jeśli będą prawkolejne pytania. Zabawa jest inteligentna, reżyser podsuwa nam rozwiązania dziwi, choćby wszystko inne okazało się kłamstwem. W  filmowej iluzji popytając: co teraz z tym zrobisz? Za jedtrzebna jest przede wszystkim prawda. nym przejściem wyłaniają się kolejne.  Mateusz Koldun Coraz głębiej wchodzimy w  kłamliwy i mroczny świat iluzji.

Zapraszamy na www.film.podprad.pl recenzje / aktualności Napisz swoją recenzję i wyślij: film@podprad.pl


złudzenie

36 klatek

nie do lamusa!

W połowie dziewiętnastego wieku pojawiła się fotografia. Wielu obwieszczało koniec malarstwa. Na szczęście takie przepowiednie nie spełniły się i malarstwo nadal ma się wyśmienicie.

foto: Robert Danieluk

W

ielu wróżyło koniec fotografii tradycyjnej, ale ona trwa, bo ma w  sobie to coś, czego cyfrowe obrazy nigdy mieć nie będą. Duszę. Wszystko zaczęło się od szklanych płytek, na których rejestrowano pierwsze obrazy. Z czasem szklaną płytkę, zastąpiono pierwszym negatywem światłoczułym. Potem pojawił się pierwszy obraz barwny, nowe technologie, slajdy, fotografie natychmiastowe – wszystko, by uzyskać pierwsze zdjęcia cyfrowe. Dziś dostępność tej techniki jest taka sama, jak ciepłych bułek w naszych sklepach. Mimo to, wielu fotografów zawodowych i tych amatorskich sięga po fotografię tradycyjną. Wywołanie fotografii z  cyfrówki to nie to samo, co odbitka z negatywu, szczególnie ta, którą możemy zrobić sami. Sprzętu do fotografii tradycyjnej jest

dużo. Zawsze możemy sięgnąć po nasz aparat z  pierwszej komunii, albo poszukać w  szufladzie rodziWkłaców. Przecież w  każdej rodzinie jest dając film do gdzieś radziecki lub enerdowski wyaparatu wiemy, że mamy twór techniki fotograficznej. W szafach królują Zenity, Smieny, Zorki, Practiki tylko 36 klatek. Osobie fotografującej uruchamia się proces czy inne nowocześniejfotograficznego myślesze aparaty, jak Canon, Fotografia nia. Musi zacząć oszczęNikon, Minolta czy dzać klatki i  szanować Olympus. Również na tradycyjna każdy kadr.  To też aukcjach internetowych trwa, bo tworzy magię fotografii można zaopatrzyć się posiada duszę analogowej. Nie ma w sprzęt oraz negatywy tu miejsca na strzelenie filmów barwnych lub z  aparatu bez celu. Zdjęcia wymagają czarno-białych. przemyślenia. Fotografowanie takim sprzętem doTo prawda, że fotografia tradycyjna starczy nam wielu nowych doświadczeń. jest droższa niż cyfrowa. Jednak chaZobaczymy w końcu o co chodzi z czarakter i atmosfera takich zdjęć są warte sem naświetlania i wartością przysłony, co w  fotografii cyfrowej nie ma znaczenia. poniesionych kosztów. Po pierwsze,

wyróżnia je głębia, której brakuje fotografii cyfrowej. Drugą rzeczą jest jej kolor i  ten wspaniały klimat. Czasem, im aparat ma więcej wad optycznych, tym wynik naszej pracy może być ciekawszy. Wiemy nie od dziś, że negatyw i  slajd są jakościowo lepsze od nośnika cyfrowego. Można zadać sobie pytanie: czy wolimy oglądać filmy z  projektora cyfrowego czy w kinie, z taśmy filmowej? Z całą pewnością fotografia tradycyjna nie pójdzie do lamusa. Jej siła na to nie pozwoli.  Robert Danieluk Ciekawe strony: http://www.ciemnia.net/ http://ciemnia.boo.pl/ http://www.digitaltruth.com/devchart. html - tabele do filmów, jak je wywoływać www.podprad.pl|

7


Adventure Racing Już 28 Marca na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, uczelni AWFiS oraz dzielnicy Oliwy odbędą się zawody w adventure racing. Rajd ten łączy w  sobie najciekawsze i  najbardziej widowiskowe elementy sportów dynamicznych i  wytrzymałościowych m.in. zjazdy na linie, wspinaczkę, mosty linowe. Odbywa się on na określonym obszarze bądź odcinku i  polega na wykonaniu poleceń w punktach kontrolnych, do których najpierw za pomocą mapy trzeba dotrzeć. Sam przebieg dostarcza wielu emocji zarówno uczestnikom jak i widzom. Nasza impreza skierowana jest do wszystkich studentów, którym nie straszne są takie zabawy. W zawodach mogą brać udział 3 osobowe drużyny, gdzie minimum jedną uczestniczką jest kobieta. Poziom trudności zadań został dostosowany do kondycji naszych żaków. Projekt zawodów stworzony został przez Radę Samorządu Studentów Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu, przy współudziale Samorządów z Politechniki Gdańskiej i Akademii Medycznej oraz wielkiej pomocy firmy Sport Event. Więcej informacji www.adventurerace.yoyo.pl

Targi pracy 3 marca, w godzinach 9 - 15 na dziedzińcu północnym Gmachu Głównego Politechniki Gdańskiej odbędą się Inżynierskie Targi Pracy. Wydarzenie organizowane przez Stowarzyszenie Studentów BEST Gdańsk skupiać będzie około 20 firm. Sponsorem targów jest firma Nokia Siemens Network, natomiast wśród uczestników znajdą się firmy z wielu branż, m.in.: informatycznej, budowlanej czy konsultingowej. Uczestnikami targów będą również instytucje promujące akademicką przedsiębiorczość oraz innowacyjność. Targom towarzyszyć będzie debata nt. przedsiębiorczości, organizowana we współpracy z Biurem Karier Studenckich PG i Biurem Transferu Technologii PG. Studencie, weź przyszłość w swoje ręce, przyjdź na Inżynierskie Targi Pracy!

Discover Europe W  marcu bieżącego roku odbędzie się VI Międzynarodowy Konkurs fotograficzny Discover Europe, organizowany przez Erasmus Student Network Polska. Konkurs jest skierowany do środowiska studentów szkół wyższych, którzy dzięki temu mogą odkryć nasz kontynent na nowo. Konkurs rusza 1 marca i będzie trwał miesiąc. Wszyscy zainteresowani powinni zalogować się w tym czasie na oficjalnej stronie konkursu www.discovereurope.esn.pl i przesłać swoje prace do redakcji. Rozstrzygnięcie odbędzie się na początku kwietnia. Zdjęcia będą rozpatrywane w trzech kategoriach: Moje odkrycie – Polska, Moje odkrycie – Europa oraz Experience Erasmus. Spośród każdej kategorii zostaną wyłonione trzy prace, które awansują do etapu ogólnopolskiego organizowanego w Warszawie.

10 lat! Program międzynarodowych wymian studenckich Erasmus działa w Polsce już od 10 lat. Przez ten czas w wymianie wzięło udział ponad 53 tys. studentów i niemal 10 tys. nauczycieli akademickich z Polski a liczba polskich uczelni biorących udział w programie wzrosła z 46 do 240. Z okazji tego wyjątkowego jubileuszu członkowie organizacji Erasmus Student Network na Uniwersytecie Gdańskim i Politechnice Gdańskiej zorganizowali na początku grudnia 2008 r. cykl wydarzeń adresowanych do trójmiejskich studentów. Była to okazja do poznania przebywających obecnie w Trójmieście studentów zagranicznych, jak również możliwość do zabrania głosu w dyskusji na temat wielokulturowości we współczesnym świecie. 8

|www.podprad.pl

Film Maria Magdalena Kobiety we wszystkich kulturach mają te same potrzeby, troski, nadzieje i  lęki. Wiele z nich doświadczyło bólu i poniżenia z powodu swej płci. Maria Magdalena porusza te tematy jak żaden film do tej pory. To opowieść o  życiu Marii z  Magdali. Jest ona narratorem i  bohaterką opowieści. Obraz ten podkreśla wartość, jaką Jezus przypisywał kobietom. Chociaż nie znamy wielu faktów historycznych z życia Marii Magdaleny, historycy są zgodni co do tego, że była ona uczniem Jezusa. Jej historia wciąż intryguje ludzi, którzy piszą książki, produkują filmy i  prowokują dyskusje na jej temat. Podjęto jednakże niewiele prób, aby opowiedzieć o życiu z jej punktu widzenia. Film daje widzowi możliwość dostrzeżenia tego, czego Maria mogła być świadkiem i czego doświadczyła podążając za Jezusem. Premiera w Polsce:18. lutego. W marcu specjalne projekcje dla kobiet w wielu miastach Polski.

My Enterprise – The band My Enterprise – The Band to niestandardowy projekt organizowany przez SIFE na Uniwersytecie Warszawskim. Jego celem jest przekazanie amatorskim zespołom muzycznym wiedzy, która umożliwi im samodzielne i  efektywne działanie w  świecie show biznesu. W grudniu i styczniu w ramach drugiej edycji został zorganizowany cykl pięciu warsztatów dotyczących marketingu, PR i przedsiębiorczości. W ramach pierwszej edycji miał miejsce konkurs muzyczny oraz konferencja naukowa na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Informacje na temat zapisów i projektu www.myband.pl Na wiosnę 2009 planowana jest druga edycja konkursu muzycznego.

Konkurs YPMP Konkurs organizowany jest już po raz dziewiąty przez Międzywydziałowe Koło Project YPMP Management Politechniki Gdańskiej wraz ze Stowarzyszeniem Project Management. Uczestnikami konkursu mogą być studenci uczelni wyższych oraz absolwenci do 2 lat po ukończeniu studiów. Wiek od 18 lat do 30 lat. Konieczna rejestracja na stronie konkursu. Konkurs składa się z dwóch etapów: napisanie wymaganej pracy oraz rozwiązanie case study plus rozmowa kwalifikacyjna. 16 kwietnia – Ostateczny termin nadsyłania esejów 27 kwietnia – Ogłoszenie listy finalistów zakwalifikowanych do II etapu 7 – 9 maja – II etap konkursu oraz ogłoszenie zwycięzców Tematy prac konkursowych w tegorocznej edycji konkursu: 1. Narzędzia informatyczne wykorzystywane przez Project Managera, które udało mi się zastosować w praktyce. 2. Ryzyko jako element zarządzania projektami – moje własne doświadczenia. 3. Maksymalizacja zysków a zasady etyki w zarządzaniu projektami. 4. Osobowość managera a sukces projektu. 5. Terminowość realizacji a jakość wykonania - przeanalizuj na podstawie własnych doświadczeń. Więcej na: www.ypmp.pl

ARTenalia 2009 to festiwal promujący twórczość studencką. Studenci studentom to hasło przewodnie całego projektu. Przestrzeń niczyja to hasło oddające nie tylko ducha tej imprezy, ale również miejsca tegorocznych ARTenaliów - Starej Rzeźni. To właśnie tu, w drugi weekend maja, tj. 8-10 maja, znajdzie się ośrodek wielowymiarowej twórczości studenckiej. Jeśli jesteś studentką/studentem i chciałbyś pokazać swoją Sztukę prosimy o kontakt z biurem festiwalu info@artenalia.pl (w mailu prosimy o zaznaczenie obszarów swojej twórczości, imię, nazwisko, telefon kontaktowy). Więcej info na: www.artenalia.pl


maski

Ktoś

foto:123RF

Po raz trzeci spoglądam na zegarek. Pewnie spóźni się jakieś 15 minut. Nie powinno mnie to dziwić, w końcu nigdy nie było inaczej.

U

śmiecham się, przypominając sobie szalone historie, które wymyślała, by się usprawiedliwić. Dobrze, że przyszłam wcześniej. Przynajmniej zajęłam stolik. Kawiarnia tonie w  ciepłym blasku lamp zwieszających się nisko nad drewnianymi blatami małych stolików. Gwar wielu rozmów miesza się z  muzyką sennie sączącą się z  ukrytych gdzieś głośników. Piątek wieczór. Znam ją tak dobrze. Nie będzie zadowolona, że siedzę w  części dla niepalących. No cóż, nie można mieć wszystkiego. *** Ostatnio rozmawiałyśmy o  niej z dziewczynami. – Ach tak, ona... – starała się przypomnieć sobie Aśka. – Już wiem, taka głośna osoba. Zawsze próbowała zwrócić na siebie uwagę. No nie patrz tak na mnie. Fajna dziewczyna. Ale wiesz, to w końcu staje się męczące, kiedy ktoś nieustannie stara się być w centrum uwagi. – Agata? No tak, ona nigdy nie opuściła żadnej imprezy. Czasem się zastanawiałam czy jak już raz zacznie, to kiedyś przestaje się wygłupiać.

ktoś, kto zna plotkę, której nie słyszał jesz– Ta szalona, co z  Magdą w  jedynce cze nikt. mieszkała? No, informacje o  ludziach to – Chyba muszę ci opowiedzieć swoją miała zawsze dobre. historię… – zaczyna. – Nie wiem, czy na *** studiach było to po mnie widać, ale bardzo Wreszcie jest… punktualnie. Z uśmiechciałam mieć przyjaciół. Za wszelką cenę. chem stara się upchnąć wielką torbę pod malutkim stolikiem. Zamawia coś bardzo Dlatego postanowiłam zachowywać się tak, by odpowiadało słodkiego. Po kilkunastu to osobom w  moim minutach orientuję się, otoczeniu. Dlaczego? że to mój głos słychać Czasem Dobrze pamiętam cały czas i  na dodatek zazdrościłam pewien moment, jeszcze się niczego o nimiałam wtedy chyba kim nie dowiedziałam. jej luzu, z jakim 13 lat. Byłam na letSłucha mnie z  uwaściągała niemal nich koloniach i  nie gą. Patrzy w  oczy. na każdym potrafiłam z nikim się Jestem trochę zaskoegzaminie zaprzyjaźnić. Stwierczona. dziłam, że to moja Kiedy razem studiowina. Pewnego dnia wałyśmy zastanawiałam się, jak to jest tak zawsze wszystkich zaba- załamana zamknęłam się w łazience i pawiać. No i tak pić. Czasem jej trochę za- trząc w lustro powiedziałam – Wyrzekam zdrościłam tego luzu, tej nonszalancji, z jaką się Ciebie. Żegnaj. Kiedy w  wieku 20 lat wprowadzałam się do akademika, byłam ściągała niemal na każdym egzaminie. – A co u ciebie? – pytam w końcu. – już w udawaniu naprawdę dobra. OczyNa studiach byłaś trochę bardziej otwarta. wiście miałam ambicję zostać tam gwiazdą. Nie wiem, czy pamiętasz, ale już piątePrzynajmniej tak mi się wydaje. Milknie na chwilę. Uśmiecha się jak go października kierowniczka chciała mnie

wymeldować z powodu szalonej imprezy, którą urządziłam. Gdzieś na drugim roku stwierdziłam, że ukrywanie prawdziwego ja ma pewne skutki uboczne. Po prostu można zapomnieć, kim się właściwie jest. Mniej więcej w  tym czasie pojechałam z  dziewczynami na Sylwestra. Pomyślałam, że jeśli nie pojadę, to nie będą chciały mnie więcej znać. No i wtedy poznałam kogoś. Odkryłam, że to jest możliwe. Że ktoś wiedząc, jaka jestem naprawdę mnie zaakceptuje. To był przełom. Moje życie zaczęło się zmieniać. Nie z dnia na dzień, ale stopniowo. Ten proces trwa do dziś. Cały czas odkrywam, kim naprawdę jestem… – Opowiedz mi więcej – proszę zaciekawiona. Rozmawiałyśmy jeszcze kilka godzin. Miałam wrażenie, że siedzi przede mną inna osoba. Może ja też kiedyś spotkam kogoś, kto odmieni moje życie? Co do Agaty, to tylko jedno się nie zmieniło, nadal ma najlepsze informacje.  Natalia Balcer Cała historia Agaty na www.podprad.pl www.podprad.pl|

9


Wzgórze Świątynne, na którym obecnie stoi Kopuła Skały

FAKTY DLA PODRÓŻNYCH Urzędowymi językami są hebrajski i arabski, nieoficjalnie również angielski. Walutą jest Szekiel (ILS), symbol: dzieli się na 100 agorot; z początkiem roku 2009: 1 ILS = 0.82 PLN; przed wyjazdem do Izraela najkorzystniej zaopatrzyć się w dolary amerykańskie. Telefon: numer kierunkowy do Izraela to 972. Wybierając się do Izraela przestawiamy zegarki o godzinę do przodu (w stosunku do czasu polskiego). Tydzień rozpoczyna się w niedzielę, która jest normalnym dniem pracy. W piątek o zmierzchu wszystko zamiera, szczególnie w Jerozolimie w sobotę (szabat) wszystko jest zamknięte. W miejscach kultu religijnego zarówno kobiety jak i mężczyźni powinni mieć zakryte ramiona i  kolana. Egzekwowane szczególnie w  przypadku kobiet. W  świętych miejscach judaizmu mężczyźni muszą również założyć nakrycie głowy: najlepiej jarmułkę.

choć tej samej wiary, Żydzi różnią się między sobą stopniem ortodoksyjności

Myślałam, że już tym razem moja ciekawość zostanie zaspokojona. To była moja trzecia wizyta w tym miejscu. Lubimy liczbę 3 – to taka swoista pełnia. Trzech króli, trzej muszkieterowie, trzecia planeta od słońca, trzy życzenia, a przede wszystkim: do trzech razy sztuka. mury Jerozolimy z Wieżą Dawida

J

ednak nie… Opuszczając Jerozolimę po raz trzeci, wiedziałam, że znowu powrócę. W tym miejscu jest coś więcej. Pozornie o  Jerozolimie każdy coś wie, jednakże na ogół ta wiedza, bądź przekazywane informacje, są niekompletne. Mówi się, że Jerozolima ma trzy aspekty: żydowski, chrześcijański i muzułmański. Ta klasyfikacja szybko okazuje się niepełna, gdyż Stare Miasto Jerozolimy ma cztery części, a nie trzy: do powyższych dochodzi jeszcze armeńska. Przeciętny turysta w mieście zawsze usłyszy o  trzech górach: Góra Syjon, Oliwna i Moria (na której tysiące lat temu stanęła pierwsza świątynia), po paru dniach okazuje się, że wschodnią granicę miasta wyznacza jeszcze inna góra: Scopus… Takich prawie pełnych informacji można by mnożyć. To tak, jak ze skrzynią, w  której nagle odkrywamy podwójne dno. Albo i potr��jne. A może tego dna

10 |www.podprad.pl

tam w ogóle nie ma? Będąc w Jerozolimie po raz czwarty wiedziałam już, że ta podróż nigdy się nie skończy… A zaczęło się dość dramatycznie. – Była Pani już w jakimś kraju Bliskiego Wschodu? – Tak, w Egipcie… – Z wycieczką? – Nie, z plecakiem… – Proszę?! – Pojechałam sama z koleżanką. Bez przewodnika. Przedstawiciel izraelskiej ochrony na lotnisku spojrzał na mnie podejrzliwie. – Ma tam Pani znajomych? – W zasadzie nie… Jedna koleżanka wyszła za mąż za Egipcjanina… – Koleżanka? Skąd ją Pani zna? – Hmm… nie pamiętam… chyba z obozów koszykarskich. – Co to były za obozy? – No… normalne. Takie dla młodzieży.

– A kto je organizował? –… Po pół godziny takiej rozmowy całkowicie zapomniałam, co te pytania mają wspólnego z  moim przyjazdem do Izraela. Wezbrała się we mnie złość. Dlaczego traktują mnie jak terrorystkę? Czy mam na czole napisane Danger? To upokarzające, kiedy człowiek czuje się podejrzany o  wszystko, co najgorsze. Po chwili przyszło otrzeźwienie: przecież to dla dobra nas wszystkich podróżnych. Jeśli mnie sprawdzają, to znaczy że sprawdzają wszystkich innych. Jeśli na mnie nie przymkną oka, to mogę mieć pewność, że na nikogo innego też nie. Przed wyjazdem zapytałam przyjaciela, który do Izraela jeździ regularnie, co należy mówić w wywiadzie przeprowadzanym na lotnisku. Uśmiechnął się do mnie i wzruszając ramionami odpowiedział: prawdę…

Planując podróż do Izraela warto odwiedzić wiele miejsc: Eilat nad Morzem Czerwonym to raj dla nurków i  plażowiczów. W  Morzu Martwym, jedynym w  swoim rodzaju, warto chociaż raz w  życiu… położyć się na falach. Dosłownie. Dla większości cennym przeżyciem będzie odwiedzenie także istotnych miejsc z  życia Jezusa: Nazaretu, Kafarnaum, czy zamoczenie nóg w  Jordanie. Ale bezsprzecznie najważniejszym i  najchętniej odwiedzanym miejscem, zarówno przez tubylców jak i turystów, jest Jerozolima, czy jak mówią Izraelici Jeruszalaim, Miasto Pokoju. Kto wie, dlaczego pokoju. Nie zawsze w  nim panuje, ale właśnie dla tego miasta mamy się o  ten pokój modlić. Mury i  bramy Starego Miasta są milczącymi świadkami setek lat konfliktów religijnych, kulturowych, politycznych… Ale


Wzgórze Świątynne, na którym obecnie stoi Kopuła Skały

pamiętają także czasy radości, widziały miłość ludzi i  Boga, były obiektem ludzkich tęsknot. W swoich objęciach trzymają poplątane uliczki i  jeszcze bardziej od nich zawiłe relacje międzyludzkie, a przede wszystkim chronią miejsca najważniejszego: wzgórza świątynnego. Z  Polski coraz łatwiej dostać się do Izraela. Wrogie niegdyś stosunki ustępują miejsca przebaczeniu i solidarności. Nasze uczelnie zaczynają umożliwiać wymiany studenckie. Bilety lotnicze można kupić nawet taniej niż do Nowego Jorku. W  niektórych miejscach w  Izraelu można usłyszeć język polski (i  nie mam na myśli turystów), a  gdy przyjrzymy się wielkim nazwiskom izraelskiej historii (a  często także polskiej!) łatwo zauważymy, że mamy wiele wspólnych powodów do radości.  Estera Wieja

foto: Janusz Szczotka

CIEKAWOSTKI Stolicą Izraela jest Jerozolima, nie uznana za stolicę przez ONZ, toteż większość ambasad znajduje się w Tel Awiwie. Szpital Hadassa w Jerozolimie, najlepiej rozwinięta placówka medyczna w tej części świata, w  2005 roku był nominowany do pokojowej nagrody Nobla za niesienie pomocy wszystkim potrzebującym. Bez względu na pochodzenie i  religię, nawet w czasie trwania wojen. Był jednym z kluczowych szpitali, który leczył poszkodowanych w wojnie w Iraku. Pierwszy aparat fotograficzny w telefonie komórkowym, usługa SMS, poczta głosowa, wszystkie zostały opatentowane i przygotowane przez izraelskich naukowców. Pierwsze komunikatory internetowe były owocem pracy czterech młodych Izraelczyków. Izrael jest jedynym krajem na świecie, którego bilans drzew był wzrostowy wkraczając w trzecie tysiąclecie.

Oy – wykrzyknienie mogące oznaczać wszystko: zachwyt, zaskoczenie, zniesmaczenie, rozczarowanie, przerażenie, wzruszenie itd. Ken – tak Lo – nie Szalom – dzień dobry i do widzenia; cześć (dosłownie: pokój) Boker Tow – dobre rano Erew Tow – dobry wieczór Laila Tow – dobranoc Lehitraot – do zobaczenia Baruch haba – Witaj! (dosłownie: bądź błogosławiony/błogosławiona) Naim majod – miło mi poznać Toda Raba – bardzo dziękuję Bewakasza – proszę Al. lo dawar – nie ma za co Slicha – przepraszam Szmi… – nazywam się… Jemina – w prawo Smola – w lewo Beseder – o.k., dobra, zgoda, w porządku La Chaim – Zdrowie! (toast) Mazel Tow – gratulacje, brawo Ani lo mewin (m.)/ mewina (k.) – nie rozumiem Ani lo medaber (m.)/medaberet (k.) Iwrit – nie mówię po hebrajsku Atah medaber (m.)/ At medaberet (k.) Anglit? – Czy mówisz po angielsku?

świętość

SŁOWNICZEK

(zapis hebrajskich wyrazów jest fonetyczny, toteż dla przeciętnego Izraelczyka będzie niezrozumiały)

WAŻNE SŁOWA: Jeruszalaim – Jerozolima Kotel – ściana zachodnia (ściana płaczu) Kipa – jarmułka Szuk – targ Maalit – winda Jom – dzień Hajom – dzisiaj Liczby – rodzaj męski / żeński: echad / achat – jeden sznaim / sztaim – dwa szlosza / szalosz – trzy arbaa / arba – cztery chamisza / chamesz – pięć szisza / szesz – sześć sziwa / szewa – siedem szmona / szmone – osiem tisza / tesza – dziewięć asara / eser – dziesięć

dźwięk szofaru, rogu baraniego, nawołuje do upamiętania się i mobilizacji

Dni tygodnia: Riszon – niedziela (dosł. dzień pierwszy) Szeni – poniedziałek (dosł. dzień drugi) Szliszi – wtorek (dosł. dzień trzeci) Rewii – środa (dosł. dzień czwarty) Hamiszi – czwartek (dosł. dzień piąty) Sziszi – piątek (dosł. dzień szósty) Szabat – sobota (dosł. dzień odpoczynku) www.podprad.pl| 11


Ksiądz

do zadań

specjalnych Zanim wstąpił do zgromadzenia salezjańskiego, był skinheadem. Media okrzyknęły go specjalistą od trudnej młodzieży. Charyzmatyczny rekolekcjonista, który chodzi na koncerty i studiuje socjologię – Przemek Kawa Kawecki.

▪▪

Ciągle jesteś studentem. Jak postrzegają cię koledzy z roku? Uczestniczysz w tzw. życiu studenckim? Mam grupę przyjaciół, z  którymi chodzę na koncerty, imprezy. Jednak widzę też, że część ludzi się mnie boi, utrzymuje dystans, bo jestem księdzem (śmiech). Mam wrażenie, że postrzegają mnie przez pryzmat swojego księdza proboszcza, czyli kogoś kogo może widzą rzadko i  z  dużej odległości. Nie wiedzą jak zacząć rozmowę… Czy trzeba mówić proszę księdza, azaliż itd. Z drugiej strony – jako student socjologii – wiem coś o sile stereotypu i odgrywaniu społecznej roli. Ludzie zawsze będą cię szufladkować. Powinieneś grozić palcem, jak ksiądz proboszcz, a nie tańczyć pod sceną. Chodzić w garniturze i nieskazitelnym płaszczu, a  nie w  dżinsach i polówce itd. To nie pasuje do stereotypu. Widzę w  tym paradoks, bo wielu mówi, że chcieliby mieć księdza by normalnie z nim pogadać, a gdy takiego spotykają, ogarnia ich paraliż… Wspomniałeś, że bywasz na koncertach. Byłeś kiedyś skinheadem, czujesz się nim nadal? Nie, ale wciąż interesuję się tą subkulturą. Lubię o  niej czytać, słuchać jej muzyki, pójść czasem na koncert. Lubię tatuaże (choć nie mam jeszcze żadnego). Mam wśród skinów kumpli. Nie ma znaczenia czy ktoś ma skrajnie prawicowe, czy lewicowe poglądy, bądź udaje, że nie ma żadnych. Ważne jakim jest gościem. Czy mamy o  czym pogadać. Dla mnie liczy się człowiek. Czy dostrzegasz w  subkulturze skinhead treści, które mogą pomóc dzisiejszej młodzieży? Gdy pracowałem w  poprawczaku, moi kumple z The Analogs zagrali w tym ośrodku koncert. Było to bardzo fajne

▪▪

▪▪

12 |www.podprad.pl

wydarzenie. Przyjechali ludzie z  zewnątrz, po przejściach i  zagrali kilka kawałków z  bardzo mądrymi tekstami. Powiedzieli tym młodocianym przestępcom, że nie da się żyć tylko według własnych reguł, bo zawsze trzeba za to płacić wysoką cenę. Kiedy wielki, wytatuowany zawodnik śpiewa: Byłem taki sam jak ty jesteś teraz, maska doro-

Moim marzeniem zawsze była praca z młodzieżą z ulicy, tą agresywną i samotną słości piwo i papieros. Wiedział do kogo i o czym śpiewa, a chłopcy czuli, że on nie kłamie. Koleś w  tatuażach jest dla tych chłopaków zawsze kimś bardziej przemawiającym niż ksiądz w sutannie. Przynajmniej w pierwszym kontakcie... Zaczynam rozumieć, dlaczego media przedstawiają cię jako specjalistę od trudnej młodzieży. Praca z tzw. trudną młodzieżą jest specjalnością salezjanów w ogóle. Ja jednak w pewnym momencie z hasłem trudna młodzież zacząłem walczyć, bo co ono właściwie znaczy? Moim marzeniem zawsze było pracować z młodzieżą z ulicy. Tą agresywną, samotną. Ale okazuje się, że to jest tylko 5% dzieciaków, z którymi się spotykam. Reszta to ludzie, którzy po prostu przeżywają różne problemy. Bóg kieruje mnie bardziej do tych, niż do tamtych i  póki co nie chcę się z Nim spierać. Natomiast, co do bycia specjalistą od młodzieży – nie czuję się

▪▪

nim, ale mam wrażenie, że parę rzeczy o  młodych ludziach mogę powiedzieć. Patrzę na nich z dystansu. Spotykam się z  nimi w  specyficznych sytuacjach (np. sakramenty). Mówią wtedy znacznie więcej, niż rodzicom, psychologom czy pedagogom. Jaki jest, twoim zdaniem, największy problem dzisiejszej młodzieży? Myślę, że coraz częściej brak tożsamości. Często spotykam facetów, którzy przez to, że kiedyś ich ojciec był w domu tylko lokatorem, nie czują się dziś w pełni mężczyznami. Dziewczyny, które nie wiedzą, czym jest miłość. Czują się brzydkie, choć są piękne. Po pierwsze, wszyscy oni cierpią na brak osoby, której mogliby zaufać, pogadać i brać wzór. To rodzi bardzo bolesne konsekwencje. Po drugie, wielu ludzi doświadcza ogromnej samotności w  świecie gdzie podobno wszyscy muszą być szczęśliwi… Co gorsze, widać mało pozytywnych opcji, a każde hasło o wierze, Bogu, czy księżach kojarzone jest z nudą, pedofilią i czymś złym. Tym samym, wielu młodych myśli, że nie ma dla nich ratunku, nie ma nadziei... Co w twojej pracy jest dla ciebie najważniejsze, co sprawia najwięcej radości? Wskazywanie alternatywy. Głoszenie Dobrych Wiadomości – głoszenie nadziei. Nic tak nie cieszy, jak poznać gościa, na którym wszyscy postawili krzyżyk, a  po pięciu latach zobaczyć, że on żyje, ma się dobrze, studiuje, np. filozofię i daje radę. To jest najwspanialsze doświadczenie. Zobaczyć, że Bóg działa. Nie okrada nikogo z  osobowości, talentów. Chce tylko, by każdy z nas był szczęśliwy na drodze do Niego.  Emil Regis

▪▪

▪▪

to atomium

W

yciągam szyję ponad morze ludzkich głów i liczę przystanki. W  końcu dostrzegam za szybą nazwę Beekkant. Wysiadamy. A  wy pewnie zapytacie, skąd ta masa ludzi w  brukselskim metrze o  godzinie 21:30? I czemu, co czwarta osoba mówi tu po polsku? Posłuchajcie... IDEA W  1940 roku Roger Schutz, znany później jako brat Roger, zakupił we francuskiej wiosce Taizé niewielką posiadłość i  założył międzynarodową wspólnotę ekumeniczną, pragnąc zacierać granicę między podzielonymi chrześcijanami. Brat Roger wierzył, że więcej nas łączy niż dzieli. Dziś wspólnota Taizé liczy ponad stu braci z około trzydziestu krajów. Co roku w  innym mieście organizuje spotkania młodych chrześcijan, nazywane Pielgrzymką zaufania przez ziemię. To właśnie ta idea ściągnęła do Brukseli, na 31. spotkanie młodych w  duchu Taizé,


katedra św. Michała

siedziba Komisji Europejskiej

autentyzm

Tłok w  metrze absolutnie nie jest sztuczny. Jeszcze pół kroku i znajdę się we wnętrzu wagonu. I  już. Czule wtuleni w  tłum, ruszamy ze stacji Heizel linią 1A w  stronę Herrmann- Debroux.

wieża ratuszowa

Foto: Dominik Pietrzak

W STOLICY kamienice na Grand Place

PÓŁ KROKU OD CENTRUM Na stacji Beekkant przesiadamy się z  metra na autobus. W  pobliżu nie spotkasz blondyna. Mieszkają tu głownie imigranci. Lokale są tańsze. Okolica brudna i zaśmiecona, a późnym wieczorem nie wydaje się nam zbyt bezpieczna. To już nie to samo, co centrum stolicy Unii Europejskiej. Sama Bruksela jest francuską wyspą w północnej, flandryjskiej części Belgii. Wystarczy wyjechać za jej obwodnicę i  już zewsząd słychać język flamandzki.

beek): my, Rumuni, Chorwaci, Szkot, Flandria (na północy), francuskojęzyczna Szwedka i  Włosi. Ci ostatni, do spółki Walonia (na południu) i region stołeczny z  naszymi rodakami z  Wałbrzycha, roBrukseli. Północną i  południową część bią najwięcej hałasu. Słabo znają język kraju dzielą bardzo wyraźne granice, nie angielski, polskiego, co zrozumiałem, tylko językowe. Po wyborach w czerwcu ani trochę, ale nie sta2007 roku Belgia prawie 9 nowi to dla nich żadnej miesięcy pozostawała bez przeszkody w nawiązyrządu, gdyż Flamandowie Wystarczy waniu kontaktów z  kili  Walonowie nie mogli wyjechać za koma, skądinąd bardzo dojść do porozumienia. Ci pierwsi chcą znaczneobwodnicę, by z tego faktu zadowolonymi, Polkami. Język to go zwiększenia autonomii słyszeć tylko jak najbardziej sztuczna swojego regionu na co ze flamandzki granica. Ktoś zaintonowzględów politycznych wał pieśń. Włosi przei  ekonomicznych nie wodzą, reszta wtóruje. zgadzają się mniej liczni I  tak, pośród dźwięków przebojów i słabsi gospodarczo Walonowie. Częste wprost ze słonecznej Italii, docieramy stały się komentarze o  możliwości rozna miejsce. padu państwa. A wszystko to w samym centrum jednoczącej się Europy.

INTEGRACJA (?) Belgia jest federacją, w  skład której wchodzą trzy regiony autonomiczne:

GDY PRAGNĄŁEM CISZY... Tymczasem w samym centrum autobusu nr 129 (który wiezie nas do Dil-

około 40 tys. ludzi ze wszystkich zakątków Europy, w tym aż 9 tys. Polaków. Wśród nich i nas, którzy właśnie wracamy z  wieczornych modlitw, odbywających się na halach wystawowych Expo, w pobliżu słynnego Atomium.

TROCINY I RZEŻUCHA Rodzina z Dilbeek, u której mieszkamy przez tych kilka dni, gdy trwa Taizé, to rodzina bliska naturze. W ich domu

ekologiczna jest kawa, herbata, mleko, wafelki i musujące wino z jabłek (2,2% alkoholu), które pijemy w noworoczny poranek, zagryzając ekologicznymi krakersami. Na noworoczny obiad spożywamy: danie pierwsze – zupa z dyni (dynia z własnego ogródka), danie drugie – surówka z marchewki z rzeżuchą. Jednak ekologicznym szczytem jest... toaleta. Wygląda całkiem normalnie, tyle że nie spuszcza się w  niej wody, a  jedynie wsypuje do środka trociny. Nim pójdę spać, skorzystam z tej zwykłej, na piętrze. *** Kilka dni później wsiedliśmy do autokaru, który powiózł nas z powrotem do Polski. Nie zatrzymywaliśmy się na granicach, bo przecież żadnych granic nie ma. I  tylko polskie słowa na bilboardach powiedziały mi, że znów jestem w domu.  Dominik Pietrzak www.podprad.pl| 13


DLA NICH NIE JESTEM DOROSŁA – Nie znam nikogo, kto by miał z rodzicami ten sam problem, co ja – narzeka Monika. Nie wierzy mi, kiedy mówię, że znam niemal identyczne przypadki.

M

onika ma 22 lata, studiuje filozofię w  swoim rodzinnym mieście. Inteligentna, wrażliwa, o  artystycznej duszy. Często chodzi na imprezy. Powroty nad ranem, alkohol i inne grzeszki nie są jej obce. – Nieraz zdarza się, że między jednym a drugim piwem dzwoni mama. Zazwyczaj wie, gdzie jestem, więc wyznacza mi czas wystarczający na natychmiastowy powrót. Co z tego, że wcześniej umówiłyśmy się, że będę w  domu o  zupełnie innej godzinie? – pyta. – Mam wrócić i już. Gdy się spóźnię, choćby 10 minut, robi mi awanturę. Nawet w środku nocy. Czasem kłamię i mówię, ��e będę nocować u koleżanki. A ląduję w zupełnie innym miejscu. Robię źle, ale wtedy przynajmniej mama nie dzwoni. Młodzieżowa impreza nie kojarzy się dobrze. Wystarczy włączyć odpowiedni program w TV: rozszalałe tłumy, skąpo odziane dziewczyny, pijani ludzie, światła, głośna muzyka, obściskujące się pary. W wiadomościach słychać, że znów kogoś pobili pod dyskoteką. Rodzice chcą przed tym chronić, ale okres studiów to czas, kiedy nie mówi im się o wszystkim. Nie zawsze się prosi o pozwolenie. – Telefony w środku imprezy to tylko jeden z  elementów – mówi Monika. – Jestem dorosła. Ale nie dla nich. Kiedy poszłam na studia, rodzice, choć 14 |www.podprad.pl

zacznij na siebie zarabiać! Co będziesz nie bardzo podobał im się mój wybór, robić po tych studiach?! By za chwilę: zapewniali mnie, że mam się uczyć i nie my ci na wszystko damy, nie pójdziesz do martwić o  pieniądze. Jednak pieniądze żadnej pracy! są problemem. Oni płacą, więc wymaW domu czuje się źle. Chciałaby się gają pełnego posłuszeństwa. z niego wynieść. Mając chłopaka, przyDorosłość, formalnie wyznaczona najmniej przez chwilę, myślała, że dzięki granicą pełnoletności, oznacza m.in. niemu uda jej się wygotowość do podjęcia rwać i  uwolnić od ciąi  wykonywania pracy zaWielu głej krytyki. – Chcę, by wodowej, umiejętność dodali mi wreszcie spokój. konywania samodzielnych rodziców Chcę sama decydować wyborów, decydowania roztacza o sobie. Nie mogę mieć o  swojej przyszłości. Odnad dziećmi chłopaka, bo ten ma powiedzialność, niezależparasol tylko technikum, a  ten ność, stabilizację społeczną nosi glany. Co z tego, że i finansową. – Na początku ochronny uwielbia literaturę i sam studiów słyszałam: córcia, nauczył się dwóch języmożesz robić to, co chcesz. ków obcych? Jesteś dorosła i musisz za siebie odpowiaKiedy emocje opadają, ze zrodać. Ucz się, to priorytet, my ci wszystko zumieniem usprawiedliwia postawę zapewnimy. rodziców. – Mając trzy lata ciężko Monika miała pracę, ale rzuciła ją na chorowałam, co nieraz kończyło się rzecz zajęć dodatkowych. Ma mnószpitalem. Dlatego dla mojego taty do stwo nauki. Jeśli zdarza się w semestrze dziś jestem małą córeczką. Mogę zrookres, gdy trzeba na uczelnię przygotozumieć, że mnie kochają i chcą chrować więcej rzeczy, a  rodzice mają dla nić, ale ja mam 22 lata. Kim w końcu niej dodatkowe zajęcia, to w domu nie jestem: dorosłą kobietą czy malutką da się wytrzymać. – Od razu są przytydziewczynką? ki. I nie mam prawa polemizować, bo  Jakub Kupracz odpowiedzi brzmią tak: dopóki miesz jakubusk@gmail.com kasz z nami, masz być posłuszna! Tylko siedzisz przy tych książkach! PomogłaDane bohaterki zostały zmienione. byś w  domu! Albo: jesteś dorosła, więc

foto:123RF

W

ielu rodziców martwi się o  swoje potomstwo. Roztaczają nad dziećmi parasol ochronny. Przewidują kłopoty, przed którymi pragną je uchronić. (...) Nieliczna, ale wciąż pokaźna grupa rodziców, uważa, że dziecko ma obowiązek opiekowania się nimi, że powinno spełniać ich życzenia i  oczekiwania. A  przecież dar życia, jest darem, więc nie może być mowy o  spłacaniu długu. Rodzice, zgodnie z  naturalnym prawem przedłużenia gatunku, decydując się na dziecko, automatycznie biorą na siebie odpowiedzialność za wychowanie i  usamodzielnienie potomstwa, tak, by teraz mogło ono obdarzyć życiem następne pokolenie.  Monika Zubrzycka-Nowak, Opuścić rodzinne gniazdo


fot. Anna Krowicka i Marcin Hołowiński

układ

2

MIASTO ZAMKNIĘTE W 1945 roku Legnica była miejscem, w którym pojęcie absurdu nabrało całkiem nowego znaczenia.

2

C

hcesz wiedzieć jak żyło się nam w tamtych czasach? Dobrze. Opowiem ci, jak tysiące ludzi dusiło się w Legnicy. Mieście, w którym pojęcia wolności i równości były bardziej niedorzeczne i abstrakcyjne, niż wiara w Świętego Mikołaja. Jak przytłoczeni mieszkańcy próbowali, w  nieporadny sposób, walczyć o prawo do bycia szczęśliwym. Dla ludzi wychowanych w normalnym – cywilizowanym świecie, ciężko zrozumieć tamte czasy. Czasy kłamstwa, chaosu, lęku i braku perspektyw. (nie)możliwe Spacerując po centrum Gdańska lub innego normalnego miasta napotykasz kolorowe sklepy i kameralne kawiarenki. Samym widokiem zachęcają one przechodniów by wstąpili chociaż na chwilę i miło spędzili czas. Legnica była inna. Na początku głównej ulicy znajdowało się więzienie polityczne. Zarządzali nim Rosjanie. Obskurny gmach ziejący grozą. Posępne okna zabite pancernymi blachami. Legniczanie bali

1 się go. Codziennie mijali ten budynek, od wewnątrz Każdy doskonale wiedział, że w przyze strachem przeplatanym nadzieją, by nigdy nie byli zmuszeni poznać jego padku wybuchu konfliktu z zachodem – co zdawało się, znając politykę ZSRR, murów od środka. jedynie kwestią czasu – Legnica zostaDostać się do więzienia nie było wcanie zniszczona jako le trudno. Pensjonapierwsza. W  dodatku riuszem mógł zostać Do dzisiaj nie bardzo szybko i bardzo każdy, kto źle wyrażał wiadomo ilu fachowo. Pod miastem się o władzy ludowej. ludzi straciło wybudowano bunkry, Do dzisiaj nikt nie wie w których ludność miadokładnie, ilu ludzi życie ła się schronić w  razie straciło tam życie. w legnickim alianckich nalotów. Zdarzały się nawet wiezieniu Każda rodzina została przypadki  oskarżeń wcześniej poinformoo  szpiegostwo dziewana, w  którym z  bunkrów powinna sięcioletnich chłopców. Maluchy zafascynowane śmigłowcami i  samolotami, się ukryć. chciały popatrzeć na ich starty. Kiedy przechodziły przez dziury w  ogrodzeW cieniu bratnich wojsk Legnica była zapleczem dla ogromniu wojskowego lotniska żandarmi je ujmowali. Pijany strażnik zabijał w  biały nego kilkudziesięciotysięcznego garnidzień matkę z  dzieckiem. Następnie zonu radzieckiego. Zaopatrywany był milicjanta, których próbował ich urato- we wszystko: od chleba przez wódkę, wać. Uwierzyłbyś? Tam nie było rzeczy po zabawki dla dzieci. Znałem kobietę, niemożliwych. Niektóre tylko były nieco która prowadziła coś na wzór nielegalnego baru dla radzieckich podoficerów. trudniejsze w realizacji.

2 Przychodzili tam każdego wieczora, wymieniając fanty wyniesione z jednostki, na polskie wino i wódkę. Jeden z nich wspominał, jak w przeddzień wybuchu stanu wojennego, radziecka armia stała na podwarszawskich polach przebrana w polskie mundury. Oczekiwali jedynie na rozkaz stłamszenia polskiej rebelii. Miało to być równie brutalne, jak uczynili to w Czechosłowacji 1968 roku. Rewanż? Ostatnich Rosjan pozbyliśmy się, z  westchnieniem ulgi, już piętnaście lat temu. Było to wielkie święto. Móc wreszcie zobaczyć, jak znienawidzeni rosyjscy generałowie wsiadają z  przymusu do pociągu. Zobaczyć ich, kiedy są speszeni i zagubieni...  Marcin Hołowiński 1. W tym budynku Wiera, główna bochaterka filmu Mała Moskwa, odbierała lekcje śpiewu od polskiego oficera. 2. Radzieckie koszary, baraki, bunkry i magazyny. Niektóre budynki po dziś dzień nie zostały zagospodarowane. www.podprad.pl| 15


W zdrowym

ciele...

Wchodząc do sklepu często nie zastanawiamy się nad tym, co kupujemy. Wybieramy ulubione produkty nie patrząc, jaki jest ich skład. A może ucierpieć na tym nie tylko nasze samopoczucie, ale także zdrowie. foto:123RF

R

uch i  odpowiednie odżywianie są podstawą zdrowego trybu życia. To, co jemy wpływa na naszą fizyczną i  psychiczną sprawność. Warto zatem przyjrzeć się produktom, które wkładamy do koszyka i  zastanowić się, co sprzyja naszemu zdrowiu.

Substancje dodatkowe Obecnie trudno znaleźć żywność bez substancji dodatkowych. Dzięki nim produkty mają ładniejszy wygląd, lepszy smak i zapach, oraz przedłużony okres przydatności do spożycia. Wśród najczęściej stosowanych można wymienić barwniki syntetyczne, konserwanty, substancje zakwaszające i  zagęszczające. Każdy dodatek do żywności musi spełniać określone prawem warunki i  nie stanowić zagrożenia dla zdrowia. Pomimo takich środków ostrożności, wiele osób twierdzi, że substancje do-

datkowe są przyczyną alergii, a  nawet działają rakotwórczo. Żadne badania nie potwierdzają jednak oficjalnie takiego stanu rzeczy. Niemniej, ważne jest kontrolowanie spożycia substancji dodatkowych i  sprawdzanie informacji zawartych na opakowaniu produktu ze względu na możliwość kumulowania się tych substancji w organizmie. Żywność modyfikowana genetycznie W  naszych sklepach znajduje się również żywność modyfikowana genetycznie. Są to produkty zawierające gen obcego pochodzenia, dzięki któremu zyskuje takie cechy jak trwałość, odporność na szkodniki i  pleśń, lepszy smak, zapach i wygląd. Według zwolenników takiego pożywienia, nie ma dowodów na negatywne konsekwencje modyfikacji genetycznych

dla zdrowia konsumentów. Co więcej mówią oni, że produkty takie są zdrowsze, ponieważ nie muszą być pryskane środkami chemicznymi i  nie zawierają pestycydów. Przeciwnicy żywności modyfikowanej genetycznie twierdzą natomiast, że konsumpcja takiej żywności może być przyczyną alergii, schorzeń przewodu pokarmowego, problemów z płodnością, a nawet zwiększać odporność człowieka na antybiotyki. Dlatego mimo, iż oficjalnie nie przedstawiono skutków ubocznych żywności modyfikowanej genetycznie, zachęca się do ostrożności przy jej zakupie. Nawozy sztuczne Także sięgając po nawożone i  pryskane owoce i warzywa należy mieć się na baczności. Nawozy dostarczają roślinom składników pokarmowych w  po-

staci minerałów, ale nadmierne ich użycie może prowadzić do nagromadzenia się szkodliwych substancji chemicznych w roślinach. W większości przypadków zwyczajne mycie pod bieżącą wodą zapewnia wypłukanie szkodliwych związków chemicznych, dlatego warto o tym pamiętać. Przy obecnym poziomie rozwoju techniki i  pogoni producentów za zyskiem, niemożliwym wydaje się uniknięcie zmian w  produkcji żywności. Jako konsumenci stajemy przed trudnym wyborem. Z  jednej strony jakość, z drugiej cena. Biorąc jednak po uwagę wartość dobra, jakim jest nasze zdrowie i  długie życie, zachęcam do bardziej wnikliwej analizy zawartości lodówki, czytania etykiet produktów oraz w miarę możliwości, zaopatrywania się w sklepach z żywością ekologiczną.  Laura Goncerz

TO co warto wiedzieć: Do jednego produktu spożywczego dodaje się przeciętnie 3,5 różnych substancji dodatkowych. Najwięcej jest ich w wyrobach cukierniczych, napojach bezalkoholowych i przetworach mięsnych. Do najbardziej szkodliwych ulepszaczy należą: E 110 w marmoladach, żelach, gumach do żucia, E 133 w warzywach konserwowych, E 210 w galaretkach, sokach owocowych, napojach bezalkoholowych, margarynie, konserwach rybnych, warzywach marynowanych, sosach owocowych i warzywnych, kwas octowy (E 260) w owocach i warzywach marynowanych oraz sosach, chlorki potasu (E 508), wapnia (E 509) i magnezu (E 511) w przyprawach. Najpopularniejszą modyfikowaną genetycznie rośliną jest pomidor, kukurydza i soja. 16 |www.podprad.pl

▪▪ ▪▪ ▪▪ ▪▪ ▪▪

Najmniej nawozów wchłaniają warzywa takie jak pomidor, ogórek, cebula, marchew, seler i brokuły. Przegotowanie wody nie zawsze daje gwarancję pozbycia się wszystkich szkodliwych dla zdrowia substancji. Ciekawe strony internetowe: Ford Info: http://www.food-info.net/pl/ Serwis Konsumenta: http://strefa.org/index.php Europejska Rada Informacji o Żywności: http://www.eufic.org/index/pl/ Federacja Konsumentów:http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story. php?story=35 Zdrowa żywność: http://www.zdrowa-zywnosc.net.pl/zdrowa-zywnosc.html


zdrowie

Zakażeni

Statystycznie na świecie, co sześć sekund ktoś zostaje zakażony wirusem HIV. W Polsce, prawie każdego dnia przynajmniej dwie osoby dowiadują się o swojej chorobie. Ponad 60 % nie wie o tym, że są zakażone, co oznacza, że mogą nieświadomie zarazić innych.

N

a korytarzu kliniki panuje spokój. To normalne. Każdy, kto przychodzi w  to miejsce ma czuć się bezpieczny. Każdy jest potencjalnym nosicielem wirusa. Dlatego atmosfera życzliwości i wsparcia jest szczególnie ważna. Są to jednak pozory. Tutaj można usłyszeć wyrok na swoje życie.

Wirus przy okazji Na jednym z  krzesełek siedzi Paweł. Brunet, dobrze zbudowany. Student IV roku SGH. Ponownie spogląda na wynik badania. Bezradność i panika mieszają się z gniewem. Dlaczego ja? – krzyczy w myślach. Dobrze się uczy, ma kochającą rodzinę i  wspaniałą dziewczynę. Wkrótce zamierza się oświadczyć. Teraz ma pustkę w  głowie. Studia, praca, plany na życie. Wszystko przestało mieć znaczenie. Co powiedzieć rodzicom? Co powiedzieć dziewczynie? A jeżeli i ona jest zakażona? Nie zażywa narkotyków, nie ma tatuaży, ani kolczyków. Podczas seksu zawsze pamięta o  zabezpieczeniu. Dzieci to szczęście, ale w  odpowiednim momencie – powiada. Tylko raz upił się do nieprzytomności. Na drugim roku, tuż po sesji, gdy zaliczył wszystkie egzaminy bez poprawek. Jednak zabawa odbyła się w gronie najbliższych przyjaciół. Tam z pewnością do niczego nie doszło. Kiedyś oddał krew. Czuł, że zrobił dobry uczynek. Tam też nie mógł się zarazić. Ponad sto osób zgłosiło się do punktu krwiodawstwa. Nie byłby jedynym. Już dawno ktoś by to odkrył.

Zatem gdzie? W  jego oczach widać przerażenie. To było wtedy. Miała długie blond włosy. Poznali się przypadkowo w klubie. Przyjechała nad morze z koleżanką, a Paweł odwiedzał swoją babcię. Pogoda wprost sprzyjała miłości – wspomina. Pewnego wieczoru wybrali się na spacer wzdłuż brzegu. Nie wiem jak do tego mogło dojść. Przecież ja jej wcale nie znałem! – opowiada. Tamtej nocy kochali się na plaży. Następnego dnia wyjechała. Strach przed odrzuceniem Monika jest studentką III roku na Uniwersytecie Warszawskim. Wysoka, szczupła brunetka. W wolnej chwili pracuje jako wolontariuszka w  szpitalu na oddziale dziecięcym. Opiekuje się urwisami. Przyznaje, że to trudne zajęcie, ale dające wiele radości. Oczywiście umie też znaleźć czas na rozrywkę. Często widuje się z przyjaciółmi. Wychodzą razem do klubu, na kręgle, łyżwy czy basen. Poza sesją, studia są wyłącznie miłym okresem w moim życiu – wyznaje. Koleżanki widzą w niej dobrą przyjaciółkę. Koledzy atrakcyjną dziewczynę. A  profesorowie pilną studentkę. Jednak jest coś, o czym nie wie nikt. Monika została zakażona wirusem HIV. Nie chcę o tym mówić, bo pragnę, aby wszyscy cenili mnie za to, kim naprawdę jestem – mówi z  zaciśniętym gardłem. Płacze prawie każdej nocy. Boi się. Odrzucenia i  samotności. Braku zrozumienia. Choć jest lubiana, wie, że świadomość choroby nie pozostaje obojętna.

▪▪

Dlaczego HIV wciąż jest tematem tabu? Jak wskazują badania CBOS, TNS OBOP, świadomość Polaków coraz bardziej wzrasta. Nie zmienia to faktu, że kiedy mówimy o chorobie np. serca czy oczu, spotykamy się z empatią i  ze zrozumieniem. Natomiast jeżeli sprawa dotyczy AIDS, ludzie reagują negatywnie. Uważają, że zakażeni to przede wszystkim osoby o orientacji homoseksualnej albo narkomani. Nawet nie starają się wyjść poza stereotypowe postrzeganie tej choroby. Czy opinia na temat zakażonych ulega zmianie i czym jest to uwarunkowane? Wirus HIV był przez pewien czas nieobecny w Polsce. Wraz z transformacją ustrojową, nowa choroba pojawiła się w szerszej świadomości Polaków. Brak wiedzy na temat możliwości zakażenia jest jednym z  czynników powodujących marginalizację zakażonych. HIV jest chorobą w pewien sposób niemoralną. Pojawiają się stwierdzenia, że chorzy są sami sobie winni zakażenia, jakby zarazili się na własne życzenie. A teraz ponoszą za to zasłużoną karę. Dlaczego osoby zakażone wciąż się ukrywają i nie biorą czynnego udziału choćby w  kampaniach na ten temat? Akcja wychodzenia z ukrycia przez zakażonych może zaskoczyć, ale czy spowoduje zmianę postawy na pozytywną? Ujawnienie się studentów zakażonych wydaje się niemożliwe, bo wiąże się to z poważnymi konsekwencjami. Warto rozważyć mniej spektakularne akcje. Należy informować, że taka choroba może dotknąć osoby z  różnych środowisk społecznych, w tym młodzież akademicką. Niewiele osób interesuje się tematem HIV, dopóki nie dotknie on kogoś z ich bliskich. Osobom chorym wyjątkowo trudno jest się przyznać do swojej choroby, skoro niektórzy zdrowi obawiają się nawet podania ręki. Jak w takiej sytuacji nie czuć się izolowanym? www.podprad.pl| 17

Wciąż tabu...

foto:123RF

Rafał Wiśniewski socjolog Instytutu Socjologii UKSW

Przez to straciłabym całe swoje życie. I  choć mam przyjaciół, którzy mnie nie zostawią, to jednak nasze relacje uległyby zmianie – dodaje. Monika pochodzi z małego miasteczka. Wraz z przyjęciem na studia poczuła wielki świat. Postanowiła zrobić coś, na co nigdy by się nie odważyła. Tatuaż. Mały lokal z  plakatami nagich pań i z podwórkiem pełnym stałych bywalców. Na stole młody chłopak z  irokezem. Chwilę później znieczulenie. Wieczorem ogląda małego motyla na lewej łopatce. Co, gdy wynik jest pozytywny? Przede wszystkim zakażenie wirusem HIV nie jest wyrokiem i nie oznacza rychłej śmierci. Praca, rodzina, znajomi, sposób spędzania wolnego czasu, to wszystko pozostaje takie samo. Dzisiaj, dzięki odpowiednim zabiegom, nawet zakażona kobieta może urodzić zdrowe dziecko. A mężczyzna bez obaw o  zdrowie swojego potomstwa może zostać ojcem. W  ciężkich chwilach najlepsza jest rozmowa. Nie zmienia ona faktu istnienia choroby, ale pozwala pogodzić się z  własnym losem. Podstawowym błędem, jaki robią osoby zakażone to zamykanie się w  domu. Zrozumienie i  akceptacja to najlepsza pomoc, której często brakuje – mówi Anna Majewska ze stowarzyszenia Monar.  Tomasz Zdunek więcej na www.podprad.pl

▪▪

▪▪


Pressówka Rewolucja na Kubie. Po dziesięciu latach znów będą wydawane licencje prywatnym taksówkarzom. Wcześniej Fidel Castro zakazał ich wydawania, gdyż uznał, że taksówkarze to podnosząca na nowo głowę klasa burżuazyjnych bogaczy. Takie rzeczy dzieją się naprawdę.  (Gazeta Wyborcza)

gadżetomania

Witajcie gadżetomaniacy!

Czy łamaliście sobie kiedyś głowę, co kupić na prezent osobie, która wydaje się mieć już wszystko? Trudno ją zaskoczyć? Poniższa lista pięciu niebanalnych gadżetów na pewno będzie dla was inspiracją. Lubisz zjeść banana na drugie śniadanie, ale gdy wyciągasz go z plecaka zawsze jest zgnieciony? Jest na to rada – pokrowiec na banana. Dostępny w różnych wersjach kolorystycznych.

Wracasz po zajęciach zmęczony i  masz ochotę napić się kawy, a  twój współlokator znowu używał twojego kubka i jak zwykle go po sobie nie umył. Krew cię zalewa. Czy można coś na to poradzić? Kup kubek z  zabezpieczeniem przeciw nieautoryzowanemu użyciu! Teraz, bez twojej wiedzy, nikt nie będzie go sobie pożyczał, bo tylko ty masz do niego korek.

Naukowcy z Harvardu po przeanalizowaniu zachowanych tkanek miękkich Tyrannosaurusa Rexa, jednego z  największych drapieżników lądowych wszechczasów, stwierdzili, że genetycznie jest on kuzynem... kury domowej.  (Newsweek)

Z  kolei naukowcy z  Washington University dowodzą, że myszy śpiewają i to w szczególności, gdy są zakochane. Ssaki te, gdy poczują zapach moczu osobnika płci przeciwnej, wydają ultradźwięki i  potrafią wyśpiewać nawet skomplikowane linie melodyczne. Ciekawe, o czym te piosenki...  (Wprost)

Z kroniki policyjnej: policjant zmuszony do jazdy wozem ciągniętym przez dwa konie. Funkcjonariusz musiał zamienić radiowóz na wóz, gdyż woźnica miał dwa promile alkoholu we krwi i poproszony o  dokumenty, spadł z  siedziska. Woźnicy grozi do roku pozbawienia wolności. Niewiadomo, czy na drugim gazie były także konie.  (Gazeta Wyborcza)

Czy zdarza ci się wstać w nocy, by się czegoś napić albo iść do toalety, która jest na drugim końcu słabo oświetlonego korytarza w akademiku? Kapcie z przednim oświetleniem ułatwią ci nocne życie. Każdy but ma z przodu energooszczędne diody LED, które zapalają się w momencie, gdy włożysz do niego nogę.

Pilot. Mała rzecz, która ciągle ginie. Masz już dość pytań współlokatora o  to, czy nie widziałeś pilota od telewizora, bo gdzieś go wsadził i  nie może znaleźć? Sprezentuj mu gigantycznego pilota! Obsługuje do sześciu urządzeń RTV. Posiada także świecące w  ciemności przyciski, więc niełatwo go będzie zgubić nawet w ciemnym pokoju.

77-letnia mieszkanka Florydy potrąciła motocyklistę, po czym zostawiła go na drodze, by nie spóźnić się do fryzjera. Gdy dobrze uczesana wróciła do domu, czekali tam na nią policjanci. Po zapłaceniu trzech tysięcy dolarów grzywny wyszła na wolność. Na Florydzie dalej jest niebezpiecznie.  (interia.pl)

Wypijmy za nas, wypijmy za was, wypijmy za cały rosyjski gaz, żeby nigdy się nie skończył, żeby nigdy go nie zabrakło, choć tak trudno go zdobyć... To fragment hymnu, którego dorobił się rosyjski koncern Gazprom. Gratulujemy.  (onet.pl) 18 |www.podprad.pl

Lubisz posiedzieć na ławce w  parku albo nad rzeczką, a za każdym razem, gdy przychodzisz najlepsze miejsca są już zajęte? Chciałbyś posiedzieć w  cieniu, a  jedyne wolne ławki są w  prażącym słońcu? Bądź niezależny! Przyjdź w  ulubione miejsce ze swoją własną ławką i  przestawiaj ją wedle własnego upodobania.  Łukasz Wysocki


www.podprad.pl >>> Bezpłatny Magazyn Studencki

www.podprad.pl

nr 31/marzec 2009

ISSN 1507-210X

Chcemy być...

sobą, czyli kim?

Adres redakcji:

ul. Pilotów 19A/4 80-460 Gdańsk tel./fax 058 710 82 54 redakcja@podprad.pl Skład redakcji redaktor naczelna:

Katarzyna Michałowska; zespół redakcyjny:

Dominik Pietrzak, Małgorzata Olędzka, Łukasz Rudziński, Natalia Filipiak, Natalia Balcer, Batrłomiej Serkowski, Olga Kupicz, Maciej Badowicz, Jakub Kupracz, Marcin Hołowiński, Liliana Wujczyk, Katarzyna Wodzikowska, Agnieszka Waśniewska, Mateusz Koldun, Marta Gucka, Anita Niemczyk, Tomasz Zdunek; korekta: Katarzyna Pelplińska, Anita Niemczyk, Natalia Filipiak, Dominik Pietrzak. Jeśli chcesz zaangażować się w tworzenie gazety – napisz: redakcja@podprad.pl Zapytanie o reklamę: reklama@podprad.pl Skład i projekt okładki:

Sylwester Gigoń Oddziały w Polsce: Kraków: Agnieszka Sitek, krakow@podprad.pl, 503 490 351; Łódź: Marcin Kołton, lodz@podprad.pl, 663 224 487; Poznań: Ewelina Haliżak, poznan@podprad.pl, 663 224 546; Warszawa: Anita Niemczyk, a.niemczyk@podprad.pl, 663 224 480. Magazyn jest tworzony m.in. przez studentów z Ruchu Akademickiego Pod Prąd z pięciu głównych miast akademickich Polski. Skupia on katolickich i protestanckich studentów, którzy pragną żyć w przyjaźni z Bogiem i inspirować do tego innych.

Wielka miłość

różności

Magazyn Studencki, copyright © płyń POD PRĄD Wszelkie prawa zastrzeżone

We wtorek o godzinie szesnastej pięćdziesiąt pięć Pokrętek zakochał się.

P

okrętek oglądał prognozę pogody datków, Pokrętek natknął się na PITy w regionalnej telewizji i to niezwyLaury. Dołączone były do nich faktury za kłe zjawisko powaliło go usługi, które są niezbędne na kolana. Rzecz jasna, nie Laura była do wykonywania takiego było to zjawisko atmosfe- pokazującym typu pracy. Okazało się, że ryczne. Program się skońnawet najmniejsza część chmurki czył, ale on tego nawet nie ciała Laury nie pozostała i słoneczka taką, jak ją Pan Bóg stwozauważył. Nadal wgapiał ideałem się w ekran z głupkowatym rzył. Operacja odessania uśmiechem przyklejonym tłuszczu z  ud i  brody, do twarzy. Jakież zdziwienie ogarnęło implant pieprzyka i przeszczep kolan… jego syna, gdy wszedł do pokoju i zobaPokrętek nie mógł opanować kipiących czył ojca, w niemym zachwycie, oglądającego reportaż z fermy drobiu! Miłość Pokrętka miała na imię Laura i  była pokazującym chmurki i  słoneczka ideałem. Jednak Pokrętek nie śmiał nawet marzyć o namiętnym romansie. Nie dlatego, że obiekt jego westchnień wydawał się nieosiągalny, ale przede wszystkim bał się żony. Pokrętkowa umiała bardzo umiejętnie zaznaczać swój teren. Profilaktycznie, acz systematycznie, dokonywała tego na twarzy swojego męża. Pokrętek postanowił jednak, że musi chociaż raz w życiu spotkać się z Laurą. To marzenie było silniejsze niż instynkt samozachowawczy. Pomyślał, że gdyby znalazł pracę w  telewizji, na pewno miałby szansę poznać uroczą prezenterkę. Los się do niego uśmiechnął. Stróż nocny z TV miał bardzo poważny wypadek i leżał w szpitalu. Szukano kogoś na jego zastępstwo. W ten sposób Pokrętek zaczął codziennie spotykać swój ideał. Mijali się na korytarzu, kiedy on przychodził do pracy, a ona wychodziła. Te pięć sekund nadawało sens jego życiu. No, powiedzmy, te pięć sekund i trzy piwa. Podczas dyżurów spędzał w  garderobie Laury tyle czasu, ile tylko mógł. Starał się zachowywać dyskretnie – wyłącznie oglądał jej rzeczy, przymierzał, sprawdzał jak działają. I tylko raz w tygodniu pozwalał sobie wziąć coś na pamiątkę. Gdy zbliżał się okres rozliczania po-

okiem czachury

emocji. Był rozczarowany i zbulwersowany. Jak można było zedrzeć tyle kasy z  tej biednej dziewczyny?! I  to za kilka drobiazgów, które chciała poprawić! Po tym szokującym odkryciu jego miłość tylko przybrała na sile. Lecz, niestety, dawny stróż nocny wrócił do zdrowia i  Pokrętek stracił okazję do widywania miłości swego życia. Bolał nad tym straszliwie aż do chwili, gdy w  sklepie mięsnym ujrzał uroczą ekspedientkę Mariannę... Anita Niemczyk www.komikskc.ocom.pl

www.podprad.pl| 19


Polska premiera filmu – 18.02.2009 Warszawa Specjalne projekcje dla kobiet marzec 2009 Biała Podlaska Gliwice Kraków Poznań Szamotuły Warszawa Wrocław i inne...

Film prezentowany w siedzibie ONZ w Nowym Jorku w 2007 roku z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet teraz w Polsce Scenariusz i reżyseria: Charlie Jordan Brookins W rolach głównych: Rebecca Ritz, Gigi Orsillo, Brian Deacon Produkcja: Nardine Productions przy współpracy z Inspirational Films

www.forumkobiet.pl www.mariamagdalenafilm.pl


Plyn Pod Prad nr 31