Issuu on Google+

BEZPŁATNE PISMO SYMPATYKÓW PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI WE WŁOCŁAWKU JAK SLD BASEN BUDOWAŁO

Inwestycje wyborcze? Włocławek boryka się z ogromnym problemem braku miejsc pracy. Według statystyk zajmuje trzecią pozycję w rankingu miast o najwyższym bezrobociu w Polsce. Mieszkańców niepokoją kolejne zwolnienia czy wręcz likwidacje zakładów pracy, niegdyś kojarzących się z Włocławkiem, czego przykładem jest Nobiles. Nieznany jest los Anwilu. Na tym tle władze miasta wypadają słabo. Brakuje wizji przeciwdziałania bezrobociu i aktywizowania osób pozostających bez pracy. W mediach prezydent na każdym kroku chwali się, ile dzięki jego działaniom powstanie nowych miejsc pracy. Poza pięknymi wizjami kreślonymi przez Andrzeja Pałuckiego, niewiele tak naprawdę się dzieje. Obecna kadencja upływa pod znakiem pustych słów, wielkich obietnic i szarej rzeczywistości. Dopiero na ostatni rok, tuż przed wyborami, prezydent przygotował większe inwestycje. Jednak tym samym wpędza Włocławek w spiralę ogromnego zadłużenia. Oczywiście, rozliczą go wyborcy, ale ci sami wyborcy będą też musieli spłacić długi po jego kadencji.

Łukasz Zbonikowski redaktor naczelny

PREZYDENT W PROKURATURZE

westor galerii, mógł liczyć na szczególne względy. Wiceprezydent Włocławka Jacek Kuźniewicz w jednej z wypowiedzi wyraził nawet przekonanie, że plac Grodzki, przy którym, co podkreślił, powstać ma CH Wzorcownia, „będzie atrakcyjniejszy” niż plac Wolności, a także, zobowiązał się do wprowadzenia określonych zmian do koncepcji architektonicznej, dla której wydano już decyzję o lokalizacji inwestycji celu publicznego. Nie ma się więc co dziwić, że wielu mieszkańców, kupców i radnych zaczęło powątpiewać w cel planowanej przebudowy. Kupcy zasugerowali, że jest nim „napędzanie” klientów nowej galerii handlowej. Sprawę opisywaliśmy już szeroko w „PiŚmie Włocławskim”. Kiedy wokół tematu przebudowy placu Wolności powstał konflikt, Rada Miasta podjęła w dniu 22 czerwca 2009 roku uchwałę nakazującą prezydentowi „wstrzymanie wszelkich prac dotyczących przebudowy placu Wolności do chwili

nr

9

Opóźniony zapłon

Czy popełniono przestępstwo? Czy prezydent Andrzej Pałucki i jego zastępca Jacek Kuźniewicz złamali prawo, a Włocławek w wyniku ich działań stracił 400 tys. złotych? Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożyły kluby radnych PiS i WWS. Sprawę rozstrzygnie toruńska prokuratura. Widzimisię prezydenta Włocławianie tak naprawdę dowiedzieli się o planowanej przebudowie placu Wolności, kiedy stanęły na nim bannery z dwiema, bardzo do siebie podobnymi koncepcjami zmian. Wcześniej sprawa nie była jakoś szczególnie nagłaśniana. Obok bannerów m.in. z placem Wolności pojawiły się też wizualizacje budowanej „Wzorcowni”. Budizol, prywatny in-

STYCZEŃ 2010

uzyskania konsensusu społecznego, a także do momentu umieszczenia tego projektu przez Radę Miasta Włocławek w Programie Rewitalizacji”. Prezydent nic sobie nie robił z tej uchwały i nadal wydatkował publiczne pieniądze na ten cel. Do tej pory łącznie wydana kwota osiągnęła wysokość 400 tys. złotych. Do dziś nie ma w budżecie miasta ani w programie rewitalizacji takiej pozycji, jak remont czy przebudowa placu Wolności. Na jakiej więc podstawie prezydent wydał 400 tys. zł mieszkańców Włocławka? Takie działanie Kodeks Karny w art. 231 nazywa przekroczeniem uprawnień i przewiduję karę pozbawienia wolności do lat 3. Prokurator rozstrzygnie Radni Prawa i Sprawiedliwości oraz Włocławskiej Wspólnoty Samorządowej, widząc niegospodarność prezydenta i lekceważenie zarówno zasad dialogu społecznego, jak i uchwał Rady Miasta, złożyli zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Toruńska prokuratura rozstrzygnie, czy Andrzej Pałucki wraz ze swym zastępcą naruszyli prawo. Pewne jest natomiast, że 400 tys. złotych zostało wydane na projekt, który nie jest realizowany. Tymczasem prezydent nie zniósł gorzkiej prawdy o nim ukazującej się na łamach „PiSma Włocławskiego” i złożył do sądu prywatny pozew w sprawie rzekomego oczerniania go w oczach włocławskiej społeczności przez radnego Jarosława Chmielewskiego oraz posła Łukasza Zbonikowskiego. Odbieramy to jako zabieg propagandowy i wykorzystywanie sądu do debaty politycznej. Pan prezydent nie ma argumentów, w przeciwnym razie napisałby sprostowanie do naszego „Pisma”. „Pismo Włocławskie” spełnia ważną rolę kontroli społecznej nad poczynaniami władzy, która zawsze jest narażona na pokusę jej nadużywania. Poza tym, osoby publiczne muszą pogodzić się, że podlegają krytyce i ocenie. Natomiast Andrzejowi Pałuckiemu gratulujemy, że w ośmiu numerach znalazł tylko mały fragment, którym poczuł się zniesławiony. Oznacza to tylko tyle, że cała reszta jest prawdziwa „do bólu”. Z dziennikarskiego punktu widzenia czujemy satysfakcję, bowiem udało nam się ukazać prawdziwy obraz prezydenta, którego mieszkańcy nie zobaczą w płatnych reklamach, opłacanych przez niego za publiczne pieniądze (z czego do tej pory się nie wytłumaczył). Jednak z perspektywy mieszkańców Włocławka – przykro nam, że miastem rządzi tak kiepski prezydent. (red)

Po trzech latach kadencji prezydent Andrzej Pałucki wreszcie posłuchał głosu opozycji i zdecydował o budowie basenu za budżetowe pieniądze. Wszelkie sztuczki, które proponował, by rzekomo basen powstał za darmo, okazały się totalnym niewypałem. Czy w roku wyborczym weźmie się wreszcie do pracy? Obietnice SLD Kwestia budowy basenu miejskiego była jedną z kluczowych spraw poruszanych w kampanii 2006 roku. Kandydaci na prezydenta zapewniali, że mają świetne pomysły. Rozpoczęcie budowy basenu na osiedlu Południe proponowane w ostatnim roku kadencji Władysława Skrzypka powstrzymali radni SLD, w tym również Andrzej Pałucki. I tak oto przygotowana pełna dokumentacja wylądowała w szufladzie i dzięki Sojuszowi Lewicy Demokratycznej leży tam po dziś dzień, a w efekcie tego nie ma drugiego basenu we Włocławku. Dla postkomunistów zablokowanie inicjatywy prezydenta Skrzypka okazało się ważniejsze, niż interes miasta. Na sławetnej przedwyborczej konferencji czołowy klakier SLD Krzysztof Kukucki zapewniał, że dzięki Krzysztofowi Grządzielowi miasto będzie miało aquapark. Siedzący obok radny – biznesmen zarzekał się, że włocławianie mogą spodziewać się aquaparku na przełomie 2006 i 2007 roku. Oczywiście, później okazało się, że była to tylko kiełbasa wyborcza, ponieważ żaden basen do tej pory nie powstał. Jednak wyborców udało się nabrać. Po niedługim czasie wyszło na jaw, że wspierany przez Grządziela kandydat na prezydenta – Andrzej Pałucki już jako włodarz miasta postanowił się z nim pokłócić. Nie dziwi to wcale, ponieważ prezydent znany jest ze swojego aroganckiego charakteru. Zapewne jednak tym samym odsunął w czasie realizację obietnicy biznesmena. Zamiast wspierać go w spełnieniu ważnej dla miasta obietnicy wyborczej, postanowił wykłócać się z nim w mediach. Radnemu Grządzielowi pozostaje współczuć złego wyboru w 2006 roku i wspierania złego kandydata na prezydenta. Pomysły prezydenta Andrzej Pałucki wraz ze swoim zaradnym zastępcą Jackiem Kuźniewiczem postanowili sami znaleźć receptę na budowę basenu. Na początek postanowili stworzyć nowa spółkę miejską, która administrowałaby pływalnią. Był to świetny pomysł na zorganizowanie za miejskie pieniądze kolejnej instytucji, w której powołani przez prezydenta działacze SLD mogliby otrzymywać na dobrych posadkach prezesa i rady nadzorczej, spore budżetowe pieniądze i nie musieliby się zbytnio przemęczać. Niedawno w artykule „Czerwona pajęczyna” opisaliśmy, na ilu podobnych ciepłych stołkach zasiadają zasłużeni działacze spadkobierczyni PZPR. Jednak radni nie pozwolili na powołanie nowej spółki. Kolejnym pomysłem było partnerstwo publiczno-prywatne. Ten ryzykowny pomysł na budowę basenu nie zyskał akceptacji radnych, ponieważ jego realizacja wiązała się z licznymi niewiadomymi. Budowa takich obiektów metoda PPP to rzadkość, a Włocławkowi nie była potrzebna spektakularna porażka, ale realny basen. Wybudowany obiekt miał być przez lata własnością prywatnego inwestora, a potem – zapewne w zrujnowanym już stanie – przekazany miastu. Bardzo droga koncesja Kolejną koncepcją była budowa basenu w trybie koncesji. Radni dali prezydentowi spory kredyt zaufania i zgodzili się na prowadzenie negocjacji. Andrzej Pałucki obiecał, że basen będzie za darmo, ponieważ koszty pokryje prywatny inwestor. Nie udało mu się jednak znaleźć biznesmena-filantropa i po roku utrzymywanych w tajemnicy negocjacji ogłosił osłupiałym radnym, że na basen potrzebuje z budżetu… 26 milionów złotych. Te pieniądze chciał dołożyć prywatnemu inwestorowi. Tymczasem basen z leżącego wciąż w szufladzie projektu z zeszłej kadencji kosztowałby połowę tej sumy. Tego pomysłu nie poparli nawet radni SLD. W międzyczasie, na potrzeby uzyskania poparcia radnych Platformy Obywatelskiej dla budżetu, prezydent obiecał im wybudowanie basenu przy Zespole Szkół Samochodowych. Tu też taki obiekt wcześniej planowano. Kiedy jednak budżet został przyjęty, Andrzej Pałucki postanowił wycofać się z obietnicy i ogłosił, że pływalni przy ulicy Leśnej nie będzie. Basen w roku wyborczym? Potrzeba było trzech lat przekonywania, tłumaczenia i wskazywania, że urojone pomysły prezydenta są nierealne, a jak miasto chce mieć basen to musi go zaplanować, zapewnić środki w budżecie miasta i zacząć budować. Jesteśmy kadencję do tyłu, bo Andrzej Pałucki dopiero teraz zrozumiał o co chodzi. Dziś prezydent zapisał w budżecie 10 milionów złotych na realizację inwestycji, jaką będzie budowa basenu. To oczywiście tylko część kwoty, reszta będzie zapisana w kolejnych budżetach. Radni znów dali prezydentowi ogromny kredyt zaufa-

Napłynęło do redakcji Dzisiaj, w rozmowie telefonicznej poinformowałem Pana o zwałach śniegu przy Przychodni Onkologicznej na ul. Królewieckiej. Tam przyjeżdżają ludzie ciężko, a czasem nieuleczalnie chorzy, chorzy na raka, którzy mają jeszcze iskierkę nadziei... Nadziei – ale na co? Na to, że tuż przed przychodnią, wysiadając z samochodu, złamią sobie nogę, potłuką się na oblodzonym chodniku lub parkingu. Przecież tam nikt nie odśnieżał, a nie przyjeżdżają tam sportowcy, którzy potrafią skakać o tyczce. Wiem, że nie Pan jest za to odpowiedzialny – tylko jakiś Pałucki. Być może myślenie Pałuckiego jest takie: wielu z pacjentów tej przychodni nie doczeka już wyborów i po co inwestować jeszcze w odśnieżanie. Ale czy tak być powinno? Ja, wraz ze swoją siostrą z trudem przeprowadziliśmy chorą mamę po oblodzonym parkingu i chodniku, ale, jak zatrzymałem się przy Kauflandzie, musiałem zapłacić opłatę parkingową. Pytam pana Pałuckiego – na co przeznaczy moją złotówkę – na podwyżkę swojego wynagrodzenia? Pozdrawiam i proszę o interwencję w tej sprawie. Jestem wdzięczna posłowi Łukaszowi Zbonikowskiemu, że znalazł czas, by uczestniczyć w V Koncercie Wielu Sercu organizowanym przez Oligo. Widać, że ten polityk rozumie problemy niepełnosprawnych i zawsze ich wspiera. Innych posłów nie widziałam, ani też prezydentów. Pozostawię to bez komentarza. Kto wreszcie zadba o sport w naszym mieście? Mamy świetną koszykówkę, ale czemu upadła piłka nożna? W waszym „PiŚmie” dużo piszecie o różnych inicjatywach organizowanych przez Niezależne Zrzeszenie Sportowe. Często oglądam również relacje w mediach z tych zawodów. Dziękuję, że pamiętacie o naszej młodzieży, żeby nie siedziała tylko przy komputerach. Każdy pamięta, że w zdrowym ciele – zdrowy duch! *Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za opinie czytelników.

www.pismowloclawskie.pl

nia, nie wiedzą bowiem, tak jak zapewne sam prezydent, o projekcie nic. Zresztą pewnie żadnego projektu jeszcze nie ma. Czy uda mu się zrealizować tę obietnicę w obliczu dramatycznego zadłużania miasta? Basen, podobnie jak wszystkie inne inwestycje, został odłożony na kampanię wyborczą i początek przyszłej kadencji. Tylko czy ekipa, która przez trzy lata umiała tylko gadać, będzie umiała wziąć się do pracy w roku wyborczym? Zawsze jednak mogą zastosować starą metodę, czyli… obiecanki-cacanki. (red)


2

Jubileusz Katedry – 2011

10 imprez na 10-lecie Niezależnego Zrzeszenia Sportowego we Włocławku

Rozmowa z Księdzem Prałatem Stanisławem Waszczyńskim, Kustoszem Bazyliki Katedralnej we Włocławku, prezesem Stowarzyszenia Przyjaciół Katedry Włocławskiej Włocławska Katedra to jeden z symboli na- niebawem? wacja architektury zewnętrznej Kateszego miasta. O jego blask dba Stowarzyszenie Być może nie wszyscy zdają dry. Na ścianie kaplicy św. Kazimierza Przyjaciół Katedry Włocławskiej. Na czym pole- sobie sprawę z faktu, że właśnie odtworzona została płaskorzeźba PiuKatedra Włocławska była miejga jego działalność? sa XI zniszczona w 1939 roku przez W związku ze zbliżającym się Jubileuszem scem uroczystego dziękczynienia hitlerowców. Przeprowadzono również 600-lecia konsekracji Katedry powstało Stowa- za zwycięstwo pod Grunwaldem, konserwację kilkunastu płyt epitafijrzyszenie Przyjaciół Katedry Włocławskiej, które- które 13 maja 1411 r. składał król nych wewnątrz Katedry. Natomiast w go celem jest wspieranie prac konserwatorskich. Władysław Jagiełło. Uroczystorozpoczynającym się roku planujemy Stowarzyszenie ma charakter otwarty. Otrzymało ści związane z tym wydarzeniem odkopanie, osuszenie i izolację funstatus organizacji pożytku publicznego. Zgodnie ze będą trwały przez cały rok 2011, a damentów Katedry oraz przebudowę statutem chcemy współuczestniczyć w wydawnic- ich centralnym elementem będzie placu katedralnego. Liczymy tu na twach dotyczących Katedry. Przewidziane jest po- Konferencja Plenarna Episkopatu wsparcie finansowe ze strony Urzędu wstanie monografii i albumu o tej perle Włocławka. Polski oraz udział w nabożeństwie Marszałkowskiego, Urzędu Miasta oraz Dlatego też zwracamy się do wszystkich ludzi do- najwyższych władz państwowych. życzliwość włocławian. Katedra wciąż pięknieje. Jakie brej woli, do osób prywatnych i instytucji o to, by Czego zatem życzyć Kustoszowi w sprawozdaniu podatkowym za rok 2009 na for- prace zostały wykonane w zeszłym roku i co za- Katedry na 2010 rok? mularzu PIT wpisali nazwę naszego Stowarzysze- planowane zostało na nadchodzący? Bożego błogosławieństwa, zdrowia i ludzkiej nia i numer KRS 0000301363 i w ten sposób przeW ubiegłym roku zakończona została konser- życzliwości. kazali 1% podatku na konserwację Katedry i wydawnictwa o Katedrze. Jak wesprzeć Stowarzyszenie Przyjaciół Katedry Włocławskiej? Można też oczywiście wesprzeć Stowarzyszenie apeluje do wszystkich ludzi dobrej woli, do osób prywatnych i instytucji o to, by w sprawozdaniu naszą działalność wpłacając podatkowym za rok 2009 na formularzu PIT wpisali nazwę naszego Stowarzyszenia i numer KRS 0000301363 i datki na konto Stowarzyszenia: w ten sposób przekazali 1% podatku na konserwację Katedry i wydawnictwa o Katedrze. 28124019811111001017382217 Można również przekazać środki poprzez wpłatę na konto bankowe 28124019811111001017382217 Czy mógłby Ksiądz Prałat przyStowarzyszenie Przyjaciół Katedry Włocławskiej mające siedzibę we Włocławku przy placu Kopernika 7 to orgabliżyć mieszkańcom Włocławka nizacja pożytku publicznego. Stowarzyszenie ma charakter otwarty. Wszystkich przyjaciół Katedry Włocławskiej wydarzenia historyczne, których zapraszamy do wstąpienia w szeregi członków Stowarzyszenia. 600-lecie obchodzić będziemy

Zapraszamy do uczestnictwa w rozgrywkach Zapisy w biurze NZS przy ul. Jagiellońskiej 21 we Włocławku Tel. 054 232 32 44 Więcej informacji na: www.nzsport.pl

1. styczeń - Futsal NZS Cup 2. luty - Turniej szachowy 3. marzec - Turniej tenisa stołowego 4. kwiecień - Turniej badminton 5. maj - Rajd rowerowy 6. czerwiec - Turniej piłki plażowej 7. lipiec - Turniej piłki nożnej 8. sierpień - Włocławska Liga Koszykówki 9. wrzesień - Turniej streetballa 10. październik - Bieg dzieci i młodzieży

NA START – FUTSAL

NA ZAPROSZENIE POSŁA

Goście w Sejmie

Jubileusz – 10 lat NZS

Dwie grupy młodzieży zwiedziły Sejm na zaproszenie posła Łukasza Zbonikowskiego. Byli to licealiści z LMK oraz laureaci konkursu „Popiełuszko. Wolność jest w nas". Nie brakowało pytań o pracę parlamentarzysty, była też okazja, by spotkać osoby znane tylko z telewizyjnego ekranu. 7 stycznia 2010 roku poseł Łukasz Zbonikowski, absolwent Liceum im. Marii Konopnickiej we Włocławku,przyjął wycieczkę licealistów z tej właśnie szkoły. Uczniowie zapoznali się z pracą Sejmu, odwiedzili najważniejsze miejsca związane ze stanowieniem prawa. Dzień później do Warszawy wybrała się 40-osobowa grupa młodzieży z

W niedzielę, 17 stycznia br. w Hali Mistrzów odbył się turniej futsalu drużyn osiedlowych – NZS Cup. Według zamysłu założyciela NZS i jego honorowego prezesa Łukasza Zbonikowskiego, zawody te rozpoczęły cykl turniejów organizowanych z okazji jubileuszu Niezależnego Zrzeszenia Sportowego – 10 imprez na 10-lecie NZS. Na początek odbyła się konferencja, na której krótkiego podsumowania działalności NZS dokonał założyciel Zrzeszenia, a obecnie jego honorowy prezes, poseł Łukasz Zbonikowski. Jak sam stwierdził, idea powołania NZS pojawiła się 2000 roku, kiedy był jeszcze młodym radnym. Postanowił wtedy stworzyć stowarzyszenie, dzięki działalności którego organizowane będą imprezy sportowe dla włocławskiej młodzieży. Obecny prezes NZS Jarosław Chmielewski przedstawił plan działania stowarzyszenia w jubileuszowym, dziesiątym roku działalności. Aby uczcić tę wspaniałą rocznicę postanowiono zorganizować cykl dziesięciu imprez sportowych na dziesięciolecie NZS. W kolejnych miesiącach odbędą się kolejne zawody tematyczne. Ukoronowaniem cyklu będzie tradycyjny Bieg Dzieci i Młodzieży im. ks. Jerzego Popiełuszki. Zaraz po konferencji rozpoczęła się pierwsza rywalizacja – turniej futsalu NZS Cup. W finale zagrały drużyny PGK Śródmieście i Street Magic. W regulaminowym czasie gry i dogrywce był bezbramkowy remis. O zwycięstwie zadecydowały rzuty karne. Wszyscy uczestnicy otrzymali okolicznościowe medale, drużyny puchary, a najskuteczniejszy strzelec Paweł Behlke (Street Magic) statuetkę.

włocławskich szkół wraz z nauczycielami. Podczas wizyty w stolicy uczniowie zwiedzili muzeum poświęcone ks. Jerzemu Popiełuszce, a także Sejm, w tym między innymi salę obrad oraz salę Kolumnową, w której odbywają się obrady słynnej komisji śledczej w sprawie afery hazardowej. Wycieczka była główną nagrodą w konkursie "Popiełuszko. Wolność jest w nas", zorganizowanym przez Łukasza Zbonikowskiego i włocławskie struktury Prawa i Sprawiedliwości.

SPOTKANIE NOWOROCZNE

Życzenia na Nowy Rok 11 stycznia br. w jadłodajni przy ul. Św. Antoniego odbyło się świątecznonoworoczne spotkanie członków i sympatyków PiS. W spotkaniu wziął udział ks. Biskup Wiesław Alojzy Mering. Nie było to jednak zwykłe spotkanie członków partii politycznej. Poseł Łukasz Zbonikowski zaprosił bowiem do udziału w nim polityków związanych z innymi organizacjami, choć wywodzących się ze wspólnej idei „Solidarności”. Wśród gości pojawiła się posłanka Domicela Kopaczewska, przewodniczący Rady Miasta Rafał Sobolewski wraz z innymi radnymi Platformy Obywatelskiej. Nie zabrakło również radnych Włocławskiej Wspólnoty Samorządowej na czele z Januszem Dębczyńskim, przewodniczącym WWS oraz liderem włocławskiej „Solidarności”. Przybyli samorządowcy z regionu, członkowie oraz sympatycy Prawa i Sprawiedliwości. Gospodarz spotkania Łukasz Zbonikowski życzył zebranym, by rozpoczynający się rok pozwolił im zrealizować najważniejsze plany. Ksiądz Biskup Wiesław Mering, podziękował za możliwość uczestniczenia w spotkaniu i udzielił zebranym pasterskiego błogosławieństwa. Świąteczną atmosferę przybliżało wspólne śpiewanie kolęd i życzenia niosące nadzieję na nowy rok.

Składy drużyn: SANIKO: Konrad Szudzik, Arkadiusz Przyjałkowski, Łukasz Gitner, Kamil Bącela, Kamil Heliński, Kamil Adamkowski, Patryk Królikowski. STREET MAGIC: Marcel Jarzembowski, Kamil Boruczkowski, Daniel Wesołowski (4), Krzysztof Sroka, Grzegorz Bartczak, Dawid Baranowski, Paweł Behlke (6), Krzysztof Reniecki (1), Kazimierz Skibiński. JEDNOSTKA E: Dariusz Rakowski, Rafał Rakowski (1), Łukasz Kunecki (1), Marcin Pilewski (2), Arkadiusz Pilewski (1), Łukasz Trzoniec (6), Adam Szostkiewicz. MUDŻYNY: Krzysztof Lachowicz, Kamil Kosma (1), Ariel Kuciński (1), Kamil Bagiński, Adrian Kowalski (4), Mariusz Olszański (1), Arkadiusz Szałański, Tomasz Szymański (2). WPOW: Tomasz Zieliński, Krystian Kijak, Marcin Sakwa, Miłosz Żywociński, Patryk Klimczak, Emil Żywociński, Juliusz Mazurkiewicz, Maciej Ostróżka, Michał Biernacki, Sławomir Machtyl. KP GLINKI: Kamil Janasik, Łukasz Janasik (1), Łukasz Rybowski (1), Tomasz Kłutkowski (1), Krzysztof Kosiński (2), Jakub Idczak (1), Michał Olszewski, Przemysław Janasik. WODA TEAM: Radosław Kołtun, Sławomir Musiałkiewicz (6), Mariusz Opłatkowski (2), Tomasz Celmer (2), Grzegorz Bryłka (1), Andrzej Sztolcman, Igor Wypijewski (2). FC PROSTO: Patryk Kijewski, Mateusz Chwiałkowski (1), Patryk Dudkiewicz , Łukasz Rysiewski (1), Daniel Sierakowski (1),

Kochasz swoją ojczyznę i swoje miasto, chcesz zmieniać rzeczywistość na lepszą? Zapisz się do

10 imprez na 10-lecie NZS

Prawa i Sprawiedliwości

ul. Jagiellońska 21, 87-800 Włocławek tel. 054 232 32 44; e-mail: zbonikowski_biuroprasowe@o2.pl

www.pismowloclawskie.pl

Adam Szczepańczyk, Aleksander Tomaszewski.

Wyniki meczów: Grupa A Mudżyny - Jednostka E 1:1 WPOW - KP Glinki 3:0 Jednostka E - KP Glinki 5:1 Mudżyny - WPOW 1:0 Jednostka E - WPOW 2:1 Mudżyny - KP Glinki 7:0 Tabela 1. Mudżyny 3 7 9-3 2. Jednostka E 3 7 8-3 3. WPOW 3 3 4-3 4. KP Glinki 3 0 1-12 Grupa B FC Prosto - Woda Team 0:5 PGK Sródmieście - Street Magic 4:0 Woda Team - Street Magic 1:3 FC Prosto - PGK Sródmieście 1:2 Woda Team - PGK Sródmieście 0:3 FC Prosto - Street Magic 3:6 Tabela 1. PGK Sródmieście 3 9 9-1 2. Street Magic 3 6 9-8 3. Woda Team 3 4 6-3 4. FC Prosto 3 0 4-12 Półfinały Mudżyny - Street Magic 1:3 PGK Sródmieście - Jednostka E 4:0 Mecze o miejsca 5-8 WPOW - FC Prosto 3:1 Woda Team - KP Glinki 2:3 Mecz o 7. miejsce Woda Team - FC Prosto 4:0. Mecz o 5. miejsce WPOW - KP Glinki 4:1 Mecz o 3. miejsce Jednostka E - Mudżyny 3:1 Mecz finałowy PGK Śródmieście - Street Magic 0:0 (karne 2:1)

Redaktor naczelny: Łukasz Zbonikowski Redakcja: Joanna Borowiak, Jarosław Chmielewski, Małgorzata Kowalczyk-Przybytek, Irena Vuković-Kwiatkowska. Wydawca: Stowarzyszenie „Nasze Miasto”, Adres redakcji: ul. Św. Antoniego 6, 87-800 Włocławek, tel/fax 054 232 32 44, www.pismowloclawskie.pl


3 PO CO WŁOCŁAWKOWI RADNI PO?

Tajna strategia radnych Choć w wyborach samorządowych w 2006 roku prezydentem został Andrzej Pałucki z SLD, to najwięcej radnych ma Platforma Obywatelska. Przez dwa lata PO było w koalicji z prezydentem, teraz podobno jest w opozycji. Niezależnie od swej oficjalnej pozycji, PO w przytłaczającej większości głosuje jak chce SLD. Czemu służy ta zadziwiająca strategia? Wielkie nadzieje Włocławianie w 2006 roku obdarzyli Platformę dużym zaufaniem, ale jego apogeum nastąpiło w zeszłym roku podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wtedy to na fali sondażowej popularności w kraju kandydaci z listy PO zgarnęli we Włocławku połowę głosów. Wielkie nadzieje i wyborcze sukcesy powinny skłaniać do wielkiej odpowiedzialności. Ktoś, kto nie zna naszego miasta, pomyślałby zapewne tak: ten sukces wynika z niezwykłej pracowitości i przebojowości włocławskich radnych, bo jest to przecież wynik lepszy niż w kraju. Radni Platformy Obywatelskiej są nieustannie, w każdej sprawie języczkiem uwagi. Tylko dzięki nim zaakceptowane zostały wszystkie budżety zaproponowane przez Andrzeja Pałuckiego. Można więc powiedzieć, że nikt – oprócz samego prezydenta – nie ma tak wielkiego wpływu na rządzenie miastem. Platforma Obywatelska otrzymała od mieszkańców Włocławka realne narzędzia realizacji swojego programu wyborczego. Jak to wykorzystała? Polityczna rzeczywistość Prawdziwe realia najlepiej uwidoczniła ostatnia styczniowa sesja Rady Miasta, na której przyjmowano budżet miasta. Radni PO, jako że określają się mianem opozycji wobec prezydenta z SLD spotkali się z radnymi PiS i WWS, by ustalić i zgłosić wspólnie poprawki do budżetu. Ponieważ razem 3 kluby mają 2/3 głosów w radzie, można by wiele dobrego dla mieszkańców uchwalić. Ustalono więc wiele ciekawych pomysłów m.in. takich jak: •poprawienie stanu ul. Kolanowszczyzna; •wzrost wynagrodzeń pracowników obsługi i administracji placówek oświatowych; •zwiększenie zadań w zakresie kultury fizycznej i sportu;

•wykonanie sygnalizacji świetlnej, wzbudzanej przyciskiem na przejściu dla pieszych na ulicy Płockiej, w pobliżu skrzyżowania ulic Płockiej i Zielnej, w pobliżu przystanku autobusowego komunikacji miejskiej (projekt złożony na prośbę wielu rodziców, których dzieci chodzą do Zespołu Szkół Nr 11 i drżą o ich bezpieczeństwo);

•zwiększenie środków na dowóz osób, uczniów niepełnosprawnych do włocławskich szkół; •zaplanowanie realizacji ścieżki rekreacyjno-wyczynowej dla młodzieży i dorosłych z uwzględnieniem jej podczas realizacji prac projektowych przebudowy Bulwarów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego; •budowa ulicy Płowieckiej i Sasankowej; •utworzenie funduszu dla włocławskiej młodzieży szczególnie uzdolnionej i utalentowanej; •i wiele innych… Niestety następnego dnia na sesji Rady Miasta, po kilku godzinach dyskusji, padł kuriozalny wniosek, by zamknąć dyskusję i przyjąć budżet bez żadnych poprawek, również tych zgłoszonych w tym dniu przez PO. Co najdziwniejsze PO ochoczo zagłosowała razem z SLD za odrzuceniem własnych, wcześniej zgłoszonych poprawek! Jak to rozumieć, cóż to za nowa strategia odrzucania własnych po-

mysłów? Czy radni czegoś nie rozumieją, bawią się czy może udają coś przed kimś? Niestety to nie jest śmieszne, lecz tragiczne, że losy miasta zależą od takich zabaw politycznych. Wielkie rozczarowanie Z pewnością taktyka jednoczesnego nieoficjalnego bycia w zarówno w opozycji, jak i w koalicji może się sprawdzać w polityce. Czy jednak dla politycznej gry, doraźnych drobnych zysków i iluzorycznych obietnic niesłownego prezydenta warto poświęcać ideologię, program wyborczy i zaufanie mieszkańców? No chyba, że radni wychodzą z przekonania, że ze względu na sondażowe zwycięstwa PO w całym kraju niezależnie od tego, co robią (lub czego nie robią) spokojnie znów zdobędą mandaty w kolejnych wyborach? To na pewno świetna metoda na bycie radnym, ale czy po to zostaje się samorządowcem? Przypomnijmy, że najsłynniejszą chyba inicjatywą szefa klubu PO radnego Kazimierczaka był „Kodeks Etyki Radnego”. Czy inicjatorzy tych zapisów pamiętają jeszcze o nich i wdrażają we własnej działalności społeczno-politycznej? Radni PO, którzy przez całą tę kadencję byli „języczkiem u wagi”, od których zależało uchwalenie lub nie budżetu miasta, którzy mogli wnieść każdą dowolną poprawkę po czterech latach tej kadencji nie będą mogli się pochwalić mieszkańcom Włocławka żadnym sukcesem ani żadnym zrealizowanym punktem programowym, jeżeli w ogóle go mieli. Za to jedno jest pewne: to tylko dzięki głosom PO i SLD mogły we Włocławku być przyjmowane wszystkie nierealne budżety pana Pałuckiego i mogły nastąpić wszelkie uchwalone podwyżki (nawet wzrost podatku od nieruchomości – taki prezent dla przedsiębiorców). Jakiż więc sens sprawowania przez nich mandatu radnego? Czy tylko diety, nowe stanowiska pracy? Niestety innych efektów ich „radzenia” nie widać. Włocławianie pokładali w Platformie Obywatelskiej duże nadzieje, o czym świadczyło wysokie poparcie dla tej partii w naszym mieście. Niestety, nie przekłada się to na realizację programu wyborczego i z wielkich nadziei mieszkańcom często pozostaje tylko wielkie rozczarowanie.

(red)

NIEWYGODNE PYTANIA

Jak Kuźniewicz do płota podchodził Zastępca prezydenta Włocławka kupił niedawno dom. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby pewien nietakt. Otóż, dom został zakupiony od Budizolu, z którym Kuźniewicz w imieniu miasta robi interesy. Pojawiły się też inne wątpliwości. Z domu się nie wytłumaczył W naszym artykule z numeru 5. pytaliśmy, czy prawdą jest, że zakupiona przez wiceprezydenta nieruchomość to dom wzorcowy, wybudowany na cele reklamowe. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi, czy w jakikolwiek sposób wpłynęło to na cenę oraz czy Jacek Kuźniewicz nie uważa, że kupowanie przez niego nieruchomości od firmy pana Stanisławskiego mniej więcej w tym samym czasie, gdy miasto zrezygnowało z naliczenia mu prawie pół miliona zł za zajęcie pasa drogowego przy Wzorcowni, nie naraża na szwank wizerunku sprawowanego urzędu. Dla przejrzystości sprawowania władzy lepszym rozwiązaniem byłoby zakupienie domu u innego developera. Kuźniewicz wysłał do redakcji list, w którym poinformował, że kupuje bieliznę, perfumy i hamburgery zawsze w miejscach, które należą do rodziny Stanisławskich. Zamiast udzielić odpowiedzi postanowił zakpić z mieszkańców. Zabrakło mu już odwagi, by wyjaśnić wpadkę z zakupem domu od biznesmena. Czyżby miał coś do ukrycia? Można rozumieć, że sprawa jest niewygodna, ale bycie wiceprezydentem miasta zobowiązuje do pewnych norm zachowań. Niestety, działanie w ich ramach wyraźnie przerosło Kuźniewicza. Dziwna sprawa z ogrodzeniem Ciekawy wątek pojawił się podczas obrad sesji Rady Miasta dotyczącej budżetu. W jednym z pytań radny Jarosław Chmielewski poprosił pre-

zydenta Andrzeja Pałuckiego o wyjaśnienie, kto wpadł na pomysł przeprowadzenia za 100 tys. zł modernizacji ogrodzenia Przedszkola nr 27 na Michelinie. Kiedy prezydent w swojej wypowiedzi pominął tę sprawę, radny po raz kolejny powrócił do tematu. Zasugerował, że lepszym rozwiązaniem będzie zapisanie wspomnianej kwoty na moder nizację budynku przedszkola, dzięki czemu dyrekcja placówki sama zdecyduje, na jakie najpilniejsze potrzeby będzie można wykorzystać środki budżetowe. Radny Chmielewski zapytał również, czy ogrodzenie przedszkola nie jest równocześnie ogrodzeniem osiedla zamkniętego, na którym znajduje się dom Jacka Kuźniewicza. Andrzej Pałucki uciekł jednak od odpowiedzi w sprawie swojego zastępcy. Zapytany przez nieustępliwego radnego po raz trzeci, zaprzeczył i zasugerował, że to kolejny atak Jarosława Chmielewskiego na jego zastępcę. Tymczasem rzeczywistość jest inna i osiedle naprawdę graniczy z przedszkolem. Kto jednak wpadł na pomysł zapisania środków budżetowych na remont ogrodzenia – nie udało się dowiedzieć. Może coś było na rzeczy, a może to krótka pamięć prezydenta?

(red)

BEZROBOCIE

Włocławianie bez pracy Co szósta osoba w naszym mieście nie ma pracy. Włocławek z 15,8 procentową stopą bezrobocia znalazł się na trzecim miejscu w Polsce, wśród miast borykających się z brakiem wolnych etatów na rynku pracy. Włocławek jest w grupie piętnastu miast w Polsce, które zawyżają niechlubne statystyki osób pozostających bez pracy. Średnia stopa bezrobocia w Polsce na miesiąc listopad 2009 wynosi 11,4%. We Włocławku jest to aż 15,8%. Nasze miasto znalazło się na trzecim miejscu w rankingu bezrobocia w Polsce. Gorzej wypada Grudziądz, gdzie bezrobocie wynosi 21,2% i Radom z 20,9% mieszkańców pozostających bez pracy. Wśród powodów należy wskazać liczne zwolnienia w ubiegłym roku, które dotknęły pracowników Fabryki Lin i Drutu czy Nobilesu. Jest też inny powód większej ilości włocławian rejestrujących się jako osoby bezrobotne w Powiatowym Urzędzie Pracy właśnie na początku roku. Wielu z zarejestrowaniem czekało do stycznia 2010 roku, kiedy to wzrósł zasiłek z 575 złotych do 717 złotych.

HUMOR

HAŃBA I WSTYD

Przehandlowali historię za stołek? Radni PO służą włocławskiemu SLD nie tylko do przegłosowywania podwyżek podatków i opłat oraz nierealnych budżetów, ale wydaje się, że za stołek są również gotowi do modyfikacji historii. Podczas ostatniej sesji Rady Miasta uznali, że nie warto otwarcie mówić o historii. Nie zapomnieli jednak o przegłosowaniu kolejnej funkcji dla jednego ze swoich kolegów. W poprzednim numerze „PiSma Włocławskiego” przedstawiliśmy historię życia pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Była wielka szansa, by uczcić pamięć tego pierwszego polskiego oficera w NATO poprzez nadanie jednej z włocławskich ulic jego imienia. Była szansa, by symbolicznie wyrwać Włocławek z PRL-u, w którym niestety ciągle tkwi. Przeciwne było SLD, co oczywiste z przyczyn ideologicznych. Radni spadkobierczyni PZPR nie mogą zaakceptować nazwiska osoby, która pomogła zniszczyć zbrodniczy ustrój komunistyczny. Dlaczego jednak radni Platformy Obywatelskiej, którzy przylepiają się do osiągnięć „Solidarności”, głosowali z nimi ręka w rękę? Dlaczego sprzeciwili się uczczeniu pamięci bohatera? Niektórzy w kuluarach twierdzili, że to na prośbę radnego SLD Krzysztofa Grządziela. Wydaje się to być żałosne, aby PO z takim poparciem społecznym „chodziła na pasku” radnego z SLD, nawet tak bogatego. Wiemy za to, że nieformalna koalicja PO z SLD szybko przegłosowała także obdarzenie jednego z radnych Platformy kolejną funkcją – Jan Sieraczkiewicz został nowym przewodniczącym Komisji Budżetu, Rozwoju i Promocji, mimo iż według ustaleń międzyklubowych ta funkcja miała należeć do przedstawiciela klubu PiS. To co uczynili radni PO i SLD to wstyd i hańba.

www.pismowloclawskie.pl

Odmówili czci i szacunku człowiekowi, który w czasach trudnych ryzykował dla ratowania ojczyzny życiem swoim i swojej rodziny. Dziś bardziej interesują ich stołki w Radzie Miasta, niż wielka idea „Solidarności”, dzięki której żyją w wolnym i demokratycznym państwie. Taka postawa doprowadzi zapewne do tego, że niebawem gdy pojawi się jakiś vacat do wzięcia będą gotowi i powstańców listopadowych ogłosić zdrajcami. Przecież oficerowie i podchorążowie Królestwa Polskiego targnęli się na cara Mikołaja I, który był królem Polski. To prawie tak jak w PRL-u rozbić politykę Breżniewa. Ciekawe też, dlaczego przy tej dyskusji głosu nie zabrało włocławskie Koło Polskiego Towarzystwa Historycznego. Czy dlatego, że na 4 członków zarządu PTH aż 3 jest członkami PO? Szkoda, bo wśród polskich historyków nie ma już wątpliwości co do wielkiego i pozytywnego wkładu płk. Kuklińskiego w odzyskanie przez Polskę suwerenności. Całe to żenujące zachowanie odbywało się pod auspicjami przewodniczącej PO we Włocławku poseł Domiceli Kopaczewskiej, której posłusznie słuchają włocławscy radni PO. Pani poseł jak dotąd zawdzięczała swoje najwyższe funkcje zawodowe „Solidarności” lub ugrupowaniom z nią związanymi. Jest ona też „ekspertką” od reform oświaty, również tej ostatniej – autorstwa PO. Już niejednokrotnie komentatorzy z niedowierzaniem patrzyli na nową podstawę programową dla polskich dzieci, powstającą w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Ma być mniej godzin języka polskiego i historii, a więcej WF-u i języka angielskiego. Niektórzy podsumowują, że dzięki temu polskie szkoły wychowają tanią siłę roboczą dla zachodniej Europy. Czy naprawdę takiej właśnie szkoły potrzebujemy? Czy to wzmacnia naród polski, czy go niszczy?


4 PROJEKT PiS

ROZMOWY KONTROLOWANE

Potrzebna zmiana Konstytucji Do kogo dzwonisz? Nowoczesna i silna Polska w Europie i świecie. Spójne, rzetelne i uczciwe państwo, zdolne bronić wolności obywateli i pomagać im w zaspokajaniu potrzeb - Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało całościowy projekt zmiany polskiej ustawy zasadniczej. Przemiany, które nastąpiły zarówno w Polsce, jak i w Europie, od czasu uchwalenia obecnej Konstytucji RP są tak istotne, że obowiązująca ustawa zasadnicza wyczerpała swoje możliwości. W niewystarczający sposób reguluje zarówno kwestie polityki wewnętrznej, jak i zasady polskiego członkostwa w UE. Zmiana Konstytucji RP powinna być przeprowadzana kompleksowo, w oderwaniu od bieżącego układu sił w polityce. Założenia projektu Konstytucji: • preambuła nawiązuje do Konstytucji 3 maja 1791 r. i Konstytucji marcowej z 1921 r., do chrześcijańskiego dziedzictwa Narodu; • uznaje formalną ciągłość polskiej państwowości, której jednym z etapów było państwo zdominowane przez partię komunistyczną. Konstytucja zrywa jednak z charakterystyczną dla Konstytucji III RP neutralnością wobec ideologii i praktyk PRL; • podtrzymuje definicję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny oraz macierzyństwa i rodzicielstwa; • gwarantuje bezpłatną naukę w szkołach publicznych, także naukę w publicznych szkołach wyższych; ustawa może dopuścić jedynie odpłatność niektórych dodatkowych usług edukacyjnych świadczonych przez te szkoły; • gwarancja dla wszystkich obywateli dostępu do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, której realizacji ma służyć utrzymywanie i rozwijanie przez władze publiczne systemu instytucji publicznej ochrony zdrowia; • zachowuje system parlamentarno-gabinetowy. Jednocześnie Konstytucja likwiduje podwójną władzę wykonawczą. Premier otrzymuje dotychczasowy zestaw atrybutów władzy, wzbogacony o charakterystyczne dla tzw. systemu kanclerskiego, prawo dawania pozostałym członkom rządu wiążących wytycznych w sprawach realizacji polityki państwa. • zapewnia istnienie urzędu Prezydenta RP wyposażonego w silny demokratyczny mandat i odpowiednie instrumenty działania.

Prezydent RP nie jest już częścią władzy wykonawczej. Prezydent uzyska nowe kompetencje w stosunku do władzy ustawodawczej i sądowniczej oraz otrzyma nowe instrumenty zachęcające rząd do współpracy. Kompetencje te nie będą naruszać samodzielności tych władz – odpowiedzialność za politykę państwa spoczywać będzie nadal na rządzie i premierze; • Sejm i Senat pozostaną organami władzy ustawodawczej pochodzącymi z powszechnych wyborów. W przypadku Sejmu najistotniejszą zmianą będzie zmniejszenie liczby posłów do 360. Nowością jest również możliwość skrócenia kadencji Sejmu przez Prezydenta w określonych przypadkach; • ustawowa liczba senatorów ulegnie zmniejszeniu do 50 osób. Senat zachowa dotychczasowe kompetencje w procesie ustawodawczym, ale w większym niż dotychczas stopniu będzie izbą refleksji państwowej ponad bieżącą polityką. Bierne prawo wyborcze do Senatu mieć będą tylko osoby o dużym doświadczeniu w pełnieniu funkcji publicznych. Długość kadencji Senatu nie będzie już związana z kadencją Sejmu, lecz zostanie powiązana z kadencją organów samorządu terytorialnego; • rola Trybunału Konstytucyjnego zostanie zwiększona. Nie będzie on jednym z wielu organów władzy sądowniczej, wymienianym w Konstytucji po sądach, lecz naczelnym organem władzy sądowniczej RP, mającym kompetencje do uchylania niezgodnych z Konstytucją decyzji wszystkich innych organów władzy, nie wyłączając władzy sądowniczej. Liczba sędziów Trybunału ulegnie zwiększeniu do 18; • ograniczenie szkodliwego dla wolności obywateli i dobra wspólnego korporacjonizmu. Samorządy zawodowe, gospodarcze i tym podobne, które mogą istnieć w sferze publicznoprawnej o tyle, o ile uzna to za właściwe ustawodawca, nie mogą naruszać nie tylko wolności podejmowania działalności gospodarczej, lecz także wolności wyboru zawodu; • regulacja przepisów kształtowania woli Rzeczypospolitej w sprawach decyzji unijnych podejmowanych w ramach zawartych traktatów w związku z przyjęciem Traktatu z Lizbony.

INTERNET TO NIE LUKSUS

Komputer za drożdżówkę? Prawo i Sprawiedliwość proponuje przyjęcie ustawy o prawie dostępu do Internetu i wsparcie państwa dla tych, których nie stać na zakup komputera. Klub Parlamentarny PiS proponuje stworzenie programu „komputer za drożdżówkę”, czyli pożyczki na zakup komputera gwarantowaną przez rząd z okresem spłaty 18-36 miesięcy. Dodatkowo gospodarstwa domowe z dziećmi kończącymi 7 lat miałyby prawo do kuponu rabatowego na zakup komputera. Wprowadzono by ulgę podatkową na zakup pierwszego komputera w wysokości 18% wartości (do wysokości 500 złotych). PiS przygotował pakiet propozycji przeciwdziałających e-wykluczeniu oraz ułatwieniu dostępu do Internetu i komputera. Powodem słabej dostępności do Internetu są wysokie koszty sprzętu i zaniedbania administracyjne. Brakuje jednolitej i nowoczesnej strategii rozwoju, znaczna część środków budżetowych i UE idzie na administrację lub e-administrację. Zbyt wiele programów realizowanych przez administrację koncentruje się wyłącznie wokół samej administracji. PiS proponuje wsparcie dla rozwoju Internetu w Polsce.

Dzięki opisanym zmianom przyśpieszymy rozwój cywilizacyjny Polski i damy wszystkim obywatelom równe szanse w dostępie do dobrodziejstw cyfrowej rewolucji. Internet szerokopasmowy musi znaleźć się w centrum zainteresowania. Propozycje składane przez PiS nakładałaby też inne zobowiązania na państwo polskie. Byłby to obowiązek wykonania infrastruktury umożliwiającej położenie światłowodu przy realizacji dowolnych inwestycji liniowych (budowa dróg, torów kolejowych, linii energetycznych, wodociągów, gazociągów, kanalizacji, itp.) i traktowanie uzbrojenia nowych budynków w sieć światłowodową na równi z uzbrojeniem w podstawowe media tradycyjne, takie jak energia elektryczna czy woda. Regulowałaby to ustawa o prawie dostępu do Internetu (np. na wzór ustawy o zaopatrzeniu w wodę lub prawie energetycznym). Przyjęcie propozycji oznaczałoby także zielone światło dla inwestycji zapewniających łącza światłowodowe i ekwiwalentne na „ostatniej mili”, czyli na najmniej zurbanizowanych terenach Polski.

Gdyby taka ustawa pojawiła się w czasach rządów PiS media przeprowadziłyby lincz pod hasłem „Policyjne państwo PiS zagraża wolności obywateli”, „Służby specjalne PiS inwigilują niewinnych obywateli”. Tymczasem to nie PiS lecz PO wprowadza kontrole rozmów. A oto tytuły jakie pojawiły się na portalach internetowych: „Inwigilacja w sieci GSM rozpoczęta?” (www.benchmark.pl 24.01.2010), „Służby sprawdzą skąd i kiedy dzwonimy” (”Rzeczpospolita” z dnia 5.01.2010 r.). Jak widać daty są świeże. Przypominam, że rządzi nami PO. No to gdzie ta obrona obywateli przed państwem policyjnym? Obrońcy praw wolności jakoś nie biją na alarm. Od 1 stycznia 2010 roku obowiązuje rozporządzenie Ministra Infrastruktury precyzujące, jakie dane o rozmowach przez telefony komórkowe będą zbierane i przechowywane przez 2 lata. Jak tłumaczy ministerstwo na swoich stronach internetowych, rozporządzenie tylko uzupełnia ustawę Prawo telekomunikacyjne z lipca 2009 roku, która jest pisana pod wymóg unijny zwany dyrektywą retencyjną. W imię naszego i waszego bezpieczeństwa będą przechowywane m.in. następujące informacje: - imię i nazwisko albo nazwa oraz adres abonenta, któremu przydzielono numer, - imię i nazwisko albo nazwa oraz adres użytkownika końcowego, do którego jest kierowane połączenie, - określenia daty i godziny połączenia oraz czasu jego trwania, - określenia rodzaju połączenia, - określenia lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego, - czas trwania połączenia z dokładnością do 1 sekundy, - data i godzina nieudanej próby połączenia lub zestawienia i zakończenia połączenia zgodnie z czasem lokalnym, - współrzędne geograficzne stacji BTS, czyli określenie lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego, - data i godzina każdorazowego połączenia i rozłączenia z Internetem, zgodnie z czasem lokalnym, wraz z przydzielonymi dynamicznie lub statycznie adresami IP wykorzystywanymi w czasie trwania połączenia oraz identyfikatorem użytkownika, - data i godzina zalogowania i wylogowania z usługi poczty elektronicznej i telefonii internetowej, zgodnie z czasem lokalnym, - adres IP (Internet Protocol) – adres używany w sieci wykorzystującej protokół komunikacyjny IP, - adres MAC (Media Access Control) – sprzętowy adres karty sieciowej. Portal benchmark.pl podaje, że według wstępnych szacunków cały proces archiwizacji danych ma kosztować operatorów około 2 mln euro. Powstaje pytanie czy my – użytkownicy komórek nie zapłacimy za to? Zastanawiamy się, czy aby na pewno nie jest to początek inwigilacji w sieci GSM? Czy długo będziemy czekać aż będą archiwizowane także nasze wiadomości SMS... (ivka)

PREZYDENT DZIĘKOWAŁ ZA ODWAGĘ

Lech Kaczyński zaprosił małych bohaterów 25 stycznia 2010 roku odbyło się spotkanie Lecha Kaczyńskiego z wyjątkowymi, bohaterskimi dziećmi. Jest to dwanaścioro dzieci, które uratowało życie bądź zdrowie innych ludzi. Niektóre z historii, przytoczone poniżej, wzruszają do głębi. Daria Góralska, Diana Góralska, Szymon Różalski i Damian Wielgus, Biechów koło Kunowa We wrześniu 2009 r. czworo dzieci z okolic Kunowa uratowało życie motorowerzyście rannemu w wypadku. Najstarsze z nich miało 13 lat, najmłodsze – 9. Dzieci wracały na rowerach ze sklepu. Wyprzedził ich motorowerzysta, który zjechał na polną drogę i przewrócił się. 13-latka, która ułożyła motorowerzystę w bezpiecznej pozycji wiedziała, jak postępować, dzięki zajęciom w szkole. Dziewczynka wezwała także pogotowie i policję. Motorowerzysta miał poważne obrażenia głowy. Nieprzytomny trafił do szpitala. Zdaniem funkcjonariuszy, gdyby dzieci wystraszyły się i nie pomogły rannemu natychmiast po wypadku, mężczyzna mógłby umrzeć. Karolina Sikora, Kolno W grudniu 2009 r. 7-letnia Karolina, po tym jak jej mama, która ma problemy z sercem, straciła przytomność, zadzwoniła pod alarmowy numer 112. Rzeczowo wytłumaczyła,

www.pismowloclawskie.pl

co się stało i gdzie mieszka. Po 10 minutach na miejscu była już karetka pogotowia i strażacy. Dziecko ani na chwilę nie przerwało połączenia. Siedmiolatka poinformowała strażaka jak się nazywa, z jakiej miejscowości dzwoni i jaki numer ma jej dom. Damian Rogsch, Międzyrzecz W czerwcu 2009 r. ośmioletni Damian uratował z pożaru młodszą siostrę i matkę. Chłopiec zaczął gasić pożar wodą z kranu i zawiadomił policję, a następnie ubrał swą pięcioletnią siostrę Paulinę i wyprowadził z domu. Te i inne historie pokazują, jak warto jest wychowywać dzieci i młodzież w duchu odpowiedzialności oraz jak istotne w szkołach są zajęcia z udzielania pierwszej pomocy. Nie wolno lekceważyć tych spraw. Małym – Wielkim bohaterom serdecznie gratulujemy postawy! Podczas uroczystości Para Prezydencka wraz ze wszystkimi zgromadzonymi uczciła minutą ciszy Urszulę Poliwczuk z Leszna i Janusza Bobaka z Białego Dunajca – dwoje młodych osób, które zginęły, ratując z pożaru swoje rodzeństwo. Oboje zostali odznaczeni przez Prezydenta RP pośmiertnie Medalem za Ofiarność i Odwagę w 2006 oraz w 2008 roku. (ivka)


Pismo