Page 1

K S E R O W A N E P I S M O

K U L T U R A L N E


numer czwarty numer listopadowo-grudniowy numer świąteczny (tak, już) bez choinek bez bombek bez prezentów (sic!) z ludźmi i ich osobowościami 3 refleksje 3 sposoby 3 najpiękniejsze... zapraszam.


agnieszka marcinowska

najpiękniejsze lata mojego życia byłam kiedyś na wsi. pierwszy raz wyjechałam z rodzinnego miasteczka właśnie na wieś. nie do teatru kina czy supermarketu. zobaczyłam prawdziwą krowę dziobnęła mnie kura. wszędzie było gówno. pobrudziły mi się sandały. kazali zjeść zupę śmierdzącą inaczej z masą dziwnych dodatków i tłustą. bo zdrowa ze zdrowych roślinek i zdrowej kurki co te zdrowe roślinki jadła. gdy jechaliśmy tam samochodem tato mówił że ci ludzie są naszą rodziną i muszę być dla nich miła. i choć mieszkają tylko dwie godziny drogi od mojego rodzinnego miasteczka nigdy ich nie poznałam. ba! nawet nigdy o nich nie słyszałam. mama mówiła że to rodzina od strony taty od jakiegoś wujka dziadka. czy dziadka wujka nie do końca pamiętam. mówiła że babcia czy ciocia bardzo pokłóciła się z tym wujkodziadkiem i nikt nie utrzymywał z nimi kontaktu. może i dobrze myślałam. niech sobie żyją z tymi kurami i krowami i muchami i zupą. po co


mamy ich teraz odwiedzać skoro nigdy ich nie odwiedzaliśmy? mama nie przyjechała wtedy z nami bo znów źle się czuła. wtedy coraz częściej źle się czuła i tato musiał odprowadzać mnie na przystanek i szykować kanapki do szkoły. sama mogłam ale on się upierał. bo mama tak zawsze robiła. potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. gdy już mięliśmy jechać do domu tata podszedł do bagażnika i wyciągnął z niego walizkę ciocia stasia złapała mnie za ramiona i przycisnęła do siebie tato tylko podszedł pocałował mnie w czoło i powiedział że będą mnie z mamą odwiedzać. odjechał. zostałam z moją nową ciocią stasią wujkiem tadeuszem i gromadą niedomytych dzieci których chyba nawet nie nazwali. zostałam w brudnych sandałkach na placu pełnym kur i gówna. zostałam w pokoju nad kuchnią w którym śmierdziało tłustą zupą. zostałam pełnoetatową opiekunką do dzieci panią domu rolnikiem. nie mam problemu z wyrażaniem emocji. to że nie płakałam na pogrzebie matki nie znaczy

że mam problem. ja już opłakałam jej śmierć. właśnie wtedy gdy miałam 9 lat i stałam na placu Wielkiego Gówna. ja wiedziałam że nie przyjadą i nie przyjechali. matka umierała przez 15 lat pod opieką ojca. nie będę mówić o sobie bo nie po to tu jestem. po co? no jak to przecież pokazałam pani sądowe skierowanie na przymusową terapię. nie o sobie mówić nie będę już wolę o wujostwie. ciotka stasia była gruba i strasznie stara. pamiętam że dziwiłam się jak w takiej biedzie można być aż takim grubym no i tyle pracy w gospodarstwie. była dla mnie dobra i w sumie uczciwa. tadeusz na szczęście też szybko zmarł to właśnie wtedy przenieśli nas do miasta. z pomocą sołtysa udało jej się kupić mieszkanie w bloku w Koszalinie. tam było najbliżej no i dzieciaki chodziły tam do szkoły. nie musiałam już oporządzać zwierząt więc miałam więcej czasu. chodziłam po sąsiadach i łapałam dorywcze prace. tu pomyłam okna, tam popilnowałam dziecka. bachory wykradły mi połowę, potem nosiłam pieniądze zawsze przy sobie. dopiero po roku uzbierałam na bilet kolejowy do mojego rodzinnego miasteczka. pojechałam, pamiętałam drogę


z dworca do domu. na drzwiach klatki schodowej wisiał nekrolog. moja matka zmarła trzy dni przed moim przyjazdem. ojciec nie próbował się tłumaczyć dlaczego mnie nie zawiadomiono ja nie pytałam. nie wiem nawet po co tam wtedy pojechałam. tato założył sobie rodzinę. no normalnie. matkę umieścił w domu opieki i zamieszkał z kochanką z tą co ma z nią dzieci. dwójkę fajne w sumie nie obchodzą mnie. no i okazało się że ta kobieta ma sumienie. powiedziała że ojciec ma mi opłacić szkołę z internatem żeby już dzieciaki ciotki mnie nie okradały i żebym mogła skończyć szkołę. nie było to łatwe nie miałam nawet podstawówki. ojciec się wystarał i przyjęli mnie do szkoły i jeszcze pracę dali. zmywałam gary i podłogi na stołówce przy internacie. I mogłam tam jeść ile i co tylko chciałam. najpiękniejsze lata mojego życia.

agnieszka marcinowska


renata łukaszewska

najpiękniejszy dzień mojego życia imperatyw nadrzędny potęga ludzkiej dedukcji zdumiewa. dzisiaj tak mnie zdumiała że z wrażenia ugryzłam się w język. geniusz. natchnienie. łaska. błogosławieństwo. objawienie. człowiek żyje sobie spokojnie aż tu nagle bum! spada na niego takie niedookreślone coś. i później boli uwiera no i trzeba coś z tym zrobić. wylać to dać upust usunąć spod ciasnej czaszki żeby nie gniotło mózgu.

ja niczego ale czytam dalej bo zostało mi jeszcze pół kromki a przecież w ścianę się gapić nie będę. "Prawo" jest tak tworzone, aby bezprawie można było "prawnie" udowodnić w "sądzie" jako niewinność. – kontynuuje. za pierwszym razem nie zrozumiałam bo to trudne jest do ogarnięcia. wygląda na to że nasi rodzimi ustawodawcy osiągnęli najwyższy poziom metafizycznego wtajemniczenia. poznali nieodgadnioną dotąd istotę bytu i z bezprawia umieją zrobić prawo na dodatek posługując się samym tylko prawem. genialne. Wszystko zależy od zależności… o cholera.

jak gdyby nigdy nic otwieram rano link na onecie do artykułu o korupcji wśród wrocławskich organów sprawiedliwości. w prawej ręce myszka w lewej kanapka. czytam. w sumie nic ciekawego. będąc jednak świadomą legend krążących na temat onetowskich komentarzy przewijam w dół.

… od strony patrzącego na strony…

I czego się czepiacie? – pisze ~mały.

takiej mowy nie powstydziłby się cyceron. niezłe ~mały musiał mieć bum!

cóż za finezja w zabawie słowem. … bo właściwy kierunek patrzenia jest imperatywem nadrzędnym.


i jak po czymś takim wrócić do normalnego jedzenia kanapki i normalnej herbaty z normalną cytryną. czy można normalnie wstać normalnie wyjść i w ogóle coś tam sobie normalnie robić w świecie który okazuje się być tak nienormalny? a może to właśnie nienormalność jest normalna? wszystko zależy od zależności bo właściwy kierunek patrzenia jest imperatywem nadrzędnym.

~mały: I czego się czepiacie ? "Prawo" jest tak tworzone, aby bezprawie można było "prawnie" udowodnić w "sądzie" jako niewinność. Wszystko zależy od zależności, od od strony patrzącego na strony, bo właściwy kierunek patrzenia jest imperatywem nadrzędnym.

(pisownia orginalna) Komentarz z dnia 8.05.2012, godz. 17:10, do artykułu Michała Kowalskiego „Korupcja we Wrocławiu, CBA zatrzymało mężczyznę” na portalu onet.pl (http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/wroclaw/korupcja-we-wroclawiu-cba-zatrzymalo-mezczyzne, 1,5125031,region-wiadomosc.html data wejścia: 9.05.2012)


najpiękniejszy/sza/sze/si . . . mojego życia

szymon stoczek

Okres inkubacji Cegły rozciągnięte aż do udawania. mylisz wielkość z konstrukcją. Twoje ramiona o deseniu kafelek, tak przejmujesz się domem, a dom przejmuje foremki do ciasta. Gdzieś w piekarniku świszczy bieganina i zapach. Terkoczą starcy z różańcem jak pętlą. Będzie lepiej, mówią w zasłoniętych oknach. Ludzie nie wracają. Wszystko się automatyzuje, a atomy (a tomek - sama wiesz). Ten czas w łóżku. Sex. Wolisz inny zapis. Inaczej akt dokonany jest bez przekonania. Jak zjedzenie porzeczki w dzieciństwie nagradzane laniem albo rykiem dziadka. Na schodach otyły wartownik dzierga hieroglify w tynku. Ślady na mieszkańcach pojawiają się później.


Spojenia, przyczyny pożarów Ulice jak zapalniczki, które tak często gubisz, że zamiast kwiatów przynoszę ci ogień. Kiedy gaśnie miasto, zapalają się butelki, wykradzione z cudzych koszmarów coctaile M. Do Martini dodajesz ślady po szmince, ja czyste szkło, po którym można rysować: cztery ściany, jabłoń, albo drzewko Bonsai, cztery ściany, jabłoń i czerwony szlak. Strużki wina spływające po szyi. Trzymasz w dłoni nektarynkę, stopami muskasz stopy. Mówisz: nie śpiesz się i otwórz. Co mi przedtem opowiesz?


LITERACKA PACZKA A

J

C

Y

D

E

A

I

C

E

Z

R

T

Przypominamy, że trwa kolejna edycja Literackiej Paczki. Tym razem nagodą główną jest egzemplarz książki Decathexis autorstwa Łukasza Śmigla opatrzony autografem autora. Dla prac wyróżnionych przewidzieliśmy książkowe nagrody pocieszenia. Tematyka prac: dowolna. Gatunek literacki: dowolny. Maksymalna objętość: 6000 znaków. Utwory prosimy wysyłać pocztą tradycyjną: na adres redakcji (Paczka. Kserowane Pismo Kulturalne ul. Poniatowskiego 17/2 48-370 Paczków z dopiskiem „Literacka Paczka”) lub pocztą elektroniczną: paczka.pismo@gmail.com (w temacie proszę wpisać „Literacka Paczka”) Każda praca powinna zawierać dane autora (imię, nazwisko, adres zamieszkania, rok urodzenia, adres e-mail lub telefon kontaktowy). Termin dostarczania prac upływa 25 listopada 2012 roku. Wyniki ogłosimy najpóźniej 30 listopada 2012 roku. Wybrane utwory zostaną opublikowane w następnym numerze PACZKI. Regulamin konkursu dostępny jest na stronie http://www.facebook.com/pismopaczka.


ą jąc anu ekt p ą ligi asp s , re ażdy o sen ca u e d k r D h gaa ano liac irke dkow h rea owie K ie rzą akic ater st, o iec św podp ie w t i boh erga w j , n e ś 8 wn end yśle ch, r 188 rć,któ . Wła zą głó Jon P um marły u ym t z lc cia ie rok og W st Śm go ży ia wa natol kotliw tema iel, , je zkie nien y ta błys yna yjac ej ych ist łod ek o iedz lud prz rólow abre. marł zy. y i m r w z - łow ej b ac ę ar zk cz ciętn go do rmier se M gadk ment cą n e a c e j e a n ni z z z z z epr ora szy s erci, D iązać ikają tajem kapła i n i i w y n w ą r z z z pie erz Śm ię ro sób roczn jwyżs m na nc ją s spo T - a stara niony , że za jego . i che ś o e i i t i w a yja or o ero niew zuje n iół M La R t a n c h w a ś o o k B órzy ws y Ko add kt iele nicz Ab W jem a it sto

xis the


pisz obserwuj świat i siebie i pisz obojętnie co, na jaki temat pisz kreuj później dziel się z nami prosimy paczka.pismo@gmail.com


czyli słodkie, ociekające lukrem minatury literackie

Wtorek, wtorek, Weekendu motorek. Koniec.


PACZKA Kserowane Pismo Kulturalne KONTAKT INTERNET WYDANIE ELEKTRONICZNE WYDAWCA REDAKTOR NACZLNY REDAKCJA PROJEKT GRAFICZNY I SKŁAD NAKŁAD

numer czwarty - listopad/grudzień 2012 egzemplarz bezpłatny paczka.pismo@gmail.com www.facebook.com/pismopaczka issuu.com/pismopaczka Renata Łukaszewska ul. Poniatowskiego 17/2, 48-370 Paczków Renata Łukaszewska renata.lukaszewska@o2.pl Agnieszka Marcinowska Szymon Stoczek Maria Łukaszewska Renata Łukaszewska 50 egz.

PACZKA Kserowane Pismo Kulturalne nr 4  

Kolejny numer paczkowskiego pisemka.

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you