Issuu on Google+

www.AdAstra AdAstra.student.tarnow.pl AdAstra

1


w numerze

3 .......... Œwiêto Uczelni 3-4 ....... Dziennik Wyborczy cz.2 4 .......... M³odzi Aktywni Impulsem (do) zmian 5 .......... Cieñ Mi³osza 6 .......... Ogólnoœwiatowy Dzieñ Ochrony Œrodowiska 6 .......... Steuer, znaczy podatek 7 .......... Program sta¿owy - szansa na rozwój 8-9 ....... Duszpasterstwo Akademickie 10 ........ Teleportacja kwantów 11 ........ Dobry pocz¹tek sezonu wspinaczy 12 ........ Medale i puchary AMT rozdane! 13 ........ Trzech judoków - trzy medale 13 ........ Sypnê³o medalami! 14-15 ... Juwenalia 2011 relacja 15 ........ „Post Fundamenty” 16 ........ Recenzje filmowe: Erratum, The Sunset Limited 17 ........ Walka o prawdê historyczn¹ 17 ........ Recenzja ksi¹¿ki: Gottland 18-19 ... S-E-S-J-A 19 ........ Studenckie kombinacje Redaktor naczelny: Marcin Janik. Skład: Jakub Strychała. Redaktor prowadzący działu kultury: Mateusz Kołodziej. Redaktor prowadzący działu reportażu: Marcin Janik. Zespół redakcyjny: Martyna Cioch, Krzyś Jarzyna, Tomasz Lizak, Łukasz Młyniec, Weronika Siemek, Paulina Sorota, Marcin Majka, Martyna Cioch, Magdalena Zbylut, Katarzyna Kobos, Jarosław Ciochoń, Ewelina Giza. Współpraca: Biuro Informacji Promocji Wydawnictw PWSZ Tarnów. Zdjęcie z okładki: mgr Eliza Krzyńska-Nawrocka, Adres redakcji: adastra@student.pwsztar.edu.pl, ul. Mickiewicza 8, p. A023. Biuro reklamy: tel. 601-906-126. Nakład: 1500 egz. Druk: TOP-DRUK tel. +48 (0-86) 473 02 12, www.drukarniatop.pl.

2 czerwiec 2011

Studenci! Witamy w kolejnym, ostatnim już w tym roku akademickim numerze Ad Astry. Trwa sesja egzaminacyjna. Niektórzy z Was mają zapewne część egzaminów za sobą, niestety do końca wciąż daleko... Jeśli zgubiliście pod drodze na uczelnię motywację do nauki mamy rozwiązanie! Poczytajcie artykuł o submodalnościach – ta wiedza może się przydać! Ale to nie jedyny tekst o sesji, mamy też coś na wesoło. Zachęcamy również do zajrzenia w dział kultury i AZS, gdzie znajdziecie więcej tekstów niż dotychczas: relację z tarnowskich Juwenaliów, recenzje książek i filmów. Nie można przejść obojętnie obok naszych sportowców, w tym roku futsaliści, siatkarze i wspinacze z AZS odnosili liczne sukcesy. W tym miejscu koniecznie trzeba wspomnieć też o PWSZ Grappling Team, którego członkowie zdobyli wiele medali. Pamiętajmy, że team powstał zaledwie kilka miesięcy temu! Tradycyjnie zapraszamy do współpracy. Ad Astra może rozwijać się tylko dzięki Wam – tak dzięki Waszym uwagom jak i aktywności. Cieszy szczególnie to drugie, gdyż kilku studentów wykazało się inicjatywą. Dziękujemy bardzo za wspólnie spędzony na Uczelni rok! Do zobaczenia w październiku! Powodzenia na sesji!


aktualnoœci

ŒWIÊTO UCZELNI Obchody corocznego Święta Uczelni zainaugurowali sportowcy. 16 i 17 maja studenci tarnowskich uczelni wyższych walczyli o medale i puchary Akademickich Mistrzostw Tarnowa w pływaniu i wspinaczce sportowej na czas. Centralnym punktem Święta była Uroczysta Sesja Naukowa zorganizowana 19 maja przez Instytut Politechniczny. Sesję otworzył JM Rektor prof. dr hab. Stanisław Komornicki, zaś przewodniczył jej Dyrektor Insty-

tutu Politechnicznego prof. dr hab. inż. Stanisław Mitkowski. Pracownicy i studenci Uczelni, którzy zasiedli na widowni Auli Centrum Nowoczesnych Technologii mogli wysłuchać szeregu ciekawych wykładów. Serię wystąpień rozpoczął prof. dr hab. inż. Jerzy Lis mówiąc o Nowych technikach otrzymywania tworzyw ceramicznych, następnie dr inż. Tomasz Drabek przybliżył Elektryczne napędy samochodowe, zaś dr hab. inż. Wojciech Kucewicz mówił o Początku wszechświata – Fizyce wysokich energii – Detektorach krzemowych. Na za-

kończenie dr inż. Agnieszka Liskowska-Lis, mgr inż. Daniel Król, dr inż. Robert Wielgat oraz mgr inż. Tomasz Potempa przedstawili założenia oraz wyniki projektu badawczego pn. System akustycznego monitoringu ptaków „BIRDSMOND” finansowanego ze środków Ministerstwa nauki i Szkolnictwa Wyższego. Obchody Święta Uczelni zakończył Nocny maraton Filmowy podczas którego widzowie mieli możłiwość obejrzenia trzech filmów w reżyserii Stanley’a Kubricka. Źródło: BIPW

Dziennik Wyborczy cz. 2 Władze każdej uczelni publicznej stanowią: organ jednoosobowy – Rektor Uczelni oraz kolegialny organ – Senat Uczelni. O sposobie wyboru Rektora oraz o przebiegu wyborów na lata 20112015 i ich wynikach dowiedzieliśmy się już w poprzednim Dzienniku Wyborczym ( AdAstra 2/ 2011). Dziś przyszedł czas bliższe spotkanie z Senatem…

Senat PWSZ w Tarnowie Podstawa prawna działania Senatu - ustawa z dnia 27 lipca 2005 roku Prawo o szkolnictwie wyższym stanowi w art.61 ust.1, iż „skład senatu uczelni określa statut”. Jest to przepis odsyłający, który udziela uczelniom publicznym swobody w zarządzaniu sprawami wewnętrznymi, gdyż statut danej uczel-

ni uchwalany jest przez jej władze. Sięgamy, więc do wspomnianego aktu prawnego, którym jest Statut Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej . 25 osobowy skład Senatu podzielić możemy na członków wchodzących w skład Senatu z mocy prawa oraz członków wybieranych bezpośrednio przez społeczność akademicką ( nauczycieli akademickich , pracowników uczelni niebędących nauczycielami akademickimi oraz studentów). Do pierwszej grupy należą : rektor, 2 prorektorów, dyrektorzy instytutów, kanclerz oraz 4 przedstawicieli wskazanych przez rektorów uczelni akademickich, z którymi PWSZ Tarnów współpracuje na podstawie zawartych umów. W skład bezpośrednio wybieranych członków wchodzą : 5 przedstawicieli studentów, przedstawiciel pracowników uczelni, 5 przedstawicieli nauczy-

cieli akademickich posiadających co najmniej stopień doktora ( po jednym z instytutu) oraz przedstawiciel pozostałych nauczycieli akademickich. Kadencja senatorów trwa 4 lata; przedstawiciele studentów wybierani są w wyborach uzupełniających co 2 lata.

Jak by³o w tym roku? Uczelniana Komisja Wyborcza 1 kwietnia ogłosiła listę kandydatów wybieranych spośród nauczycieli akademickich ze stopniem co najmniej doktora, pozostałych nauczycieli akademickich i pracowników uczelni. Wybory do tych grup wyborczych odbyły się dwóch turach (8-13 kwietnia – I tura, 14-20 kwietnia). Było to związane, jak podała UKW (Komunikat 11/2011), z tym, że „w grupie pozociąg dalszy na stronie 4

www.AdAstra AdAstra.student.tarnow.pl AdAstra

3


aktualnoœci

ciąg dalszy ze strony 3

stałych nauczycieli akademickich oraz w grupie pracowników niebędących nauczycielami żaden z kandydatów nie uzyskał wymaganej większości głosów.”

Kto kogo reprezentuje? 20 kwietnia UKW ogłosiła jednak wyniki drugiej tury wyborów. Przedstawicielami nauczycieli akademickich i pracowników uczelni są: dr Piotr Dobosz, dr hab. Zygmunt Mazur, dr Małgorzata Martowicz, dr Janusz Orzech, prof. dr hab. inż. Witold Byrski – nauczyciele akademiccy posiadający co najmniej stopień doktora; mgr Joanna Graca – przedstawiciel pozostałych nauczycieli akademickich oraz mgr inż. Józef Ligęza – wybrany przez pracowników uczelni na swojego przedstawiciela.

Kandydatów na przedstawicieli studentów do Senatu przedstawiła Rada Uczelniana Samorządu Studenckiego. Ostatecznie wybrani przez nas przedstawiciele w Senacie to: Ewa Drużkowska, Michał Dyngosz, Arkadiusz Michalik, Justyna Milczarek, Grzegorz Sokołowski. Pozostali członkowie to: wybrany przez Kolegium Elektorów Rektor PWSZ – prof. dr hab. Stanisław Komornicki, przedstawieni przez Rektora: Protektor ds. Ogólnych dr hab. Wacław Rapak oraz Protektor ds. Studenckich dr Józef Węglarz, dyrektorzy instytutów powołani przez Rektora, kanclerz oraz czterech przedstawicieli rektorów uczelni współpracujących z PWSZ.

Czemu Senat jest tak wa¿ny?

Senat uczelni jest organem kolegialnym i obraduje na posiedzeniach (zwyczajnych i nadzwyczajnych), na których podejmowane są uchwały dotyczące spraw finansowych uczelni, podstaw prawnych jej działania, organizacji wewnętrznej czy tworzenia lub likwidacji kierunków studiów. Istotne jest to, że każda grupa społeczności akademickiej typuje swoich kandydatów, którzy reprezentować będą ich interesy na obradach. Stąd też zarówno nauczyciele akademiccy, pracownicy uczelni, ale także my studenci mamy wpływ na sprawy dotyczące naszego funkcjonowania na uczelni. Dlatego też warto brać udział w wyborach, ponieważ wybierając odpowiednich ludzi będziemy mieć pewność, że zadbają o nas samych, studentów. Paulina Sorota

M³odzi Aktywni Impulsem (do) zmian Caritas Diecezji Tarnowskiej w partnerstwie z Centrum Animacji Społecznej „Horyzonty” oraz Państwową Wyższą Szkołą Zawodową w Tarnowie dzięki dofinansowaniu uzyskanemu ze środków Programu Operacyjnego Fundusz Inicjatyw Obywatelskich w terminie od 1 maja do 31 grudnia bieżącego roku jest realizatorem projektu „Akademia Młodych Liderów Zmian Lokalnych”. Ideą projektu jest promowanie oraz wspieranie postaw prospołecznych u młodych ludzi oraz ukazanie im możliwości aktywnego działania na rzecz środowiska lokalnego. Projekt skierowany jest do uczniów szkół gimnazjalnych oraz ponadgimazjalnych z terenu miasta Tarnowa, powiatu tarnowskiego oraz brzeskiego, a także do studentów Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie kształcących się na specjalności Animacja kultury. Pierwszą część projektu stanowią dwudniowe warsztaty dla gimnazjalistów oraz licealistów z zakresu podstaw ekonomii społecznej oraz umiejętności społecznych. Równolegle z warsztatami dla młodzieży gimnazjalnej oraz licealnej będą odbywać się zajęcia dla stu-

4 czerwiec 2011

dentów PWSZ (specjalność: Animacja kultury). Temat warsztatów dla studentów: „Być liderem – obciążenie czy szansa na aktywne kształtowanie przestrzeni społecznej”. W ramach zajęć planuję się zrealizowanie czterech warsztatów po 5 godzin w maju i czerwcu 2011. Szczegółowe informacje na stronie internetowej www.horyzonty.org.pl. Zainteresowani uczestnictwem w warsztatach mogą zgłaszać się na adres email: akademia_mlodych_caritas@diecezja.tarnow.pl. Po warsztatach planuje się, aby studenci weszli w rolę asystentów dwudniowych warsztatów, które zostaną przeprowadzone dla grup gimnazjalistów i uczniów szkół gimnazjalnych z Tarnowa, powiatu tarnowskiego i brzeskiego. Kolejną częścią projektu będą wrześniowe warsztaty dziennikarskie – po trzy spotkania dla każdej z 23 grup gimnazjalnych, licealnych oraz studentów. Ich celem jest zapoznanie młodych z pracą w mediach. Uczestnicy przy pomocy

dziennikarzy lokalnych mediów nauczą się jak opracowywać artykuły prasowe, reportaże, wywiady, audycje radiowe. Najciekawsze z nich zostaną opublikowane w lokalnych mediach.

W ramach projektu planuje się także wydanie kalendarza, który będzie przedstawiał dwanaście historii osób zaangażowanych społecznie. Na końcu projektu zostanie zorganizowana uroczysta gala pn. „Opłatek społeczników”, na której zostaną zaprezentowane najciekawsze reportaże, fotokasty oraz pomysły na rozwój środowiska lokalnego. (na podstawie materiałów organizatorów) Natalia Derendal


uczelnia

fot: Marcin Janik

Cieñ Mi³osza także jej atrakcyjność) były bardzo wysokie. Każdy z wygłoszonych referatów podporządkowany był pewnej nadrzędnej dominancie tematycznej, które z jednej strony stanowią stały punkt na mare tenebrarum całej twórczości poetyckiej Czesława Miłosza, a także należą do najczęściej penetrowanych obecnie obszarów w literaturoznawstwie, tym samym stanowiąc fundamenty współczesnej humanistyki. Poczynione w trakcie sesji rozpoznania, stanowiły próbę wskazania najistotniejszych problemów budujących światoodczucie tzw. późnej twórczości Czesława Miłosza, gdyż mówiąc najprościej: Wiersze ostatnie to z jednej strony najlepszy wgląd w doświadczenie poety z ostatnich lat i miesięcy jego życia, a z drugiej są one dalszym ciągiem budowanego przez kilka dziesięcioleci dzieła, będąc jednocześnie jego zwieńczeniem. Dlatego też wybór padł na omówienie pięciu fundamentalnych kwestii: skazie cierpienia i pokorze w jego przyjmowaniu, prymarności ciała wobec innych struktur ontycznych, starości pojmowanej przez pryzmat doświadczenia duchowego, otwarciu na otchłań, oraz śmierci, jako swoistego zwieńczenia całego światopoglądu unaocznionego w Wierszach ostatnich. Wypada również dodać, iż wymienione kwestię tworząc pewną zamkniętą strukturę, są zaledwie wstępem do pełnego opisu późnych wierszy Miłosza, a w efekcie stanowią ważny głos w sprawie sposobu czytania

poezji i jej miejsca w dzisiejszym świecie. Należy tutaj również dodać, iż tegoroczna konferencja była drugim tego typu przedsięwzięciem zorganizowanym przez KNP; w zeszłym roku odbyła się sesja poświęcona twórczości Bolesława Leśmiana oraz tym ob-

fot: Piotr Tabiś

- Agnieszka Małochleb - Głos we mnie płacze nad nami. O pokorze i cierpieniu w wierszu Głos - Maciej Drwal - Stojąc nago przed lustrem. O poszukiwaniu duchowości w wierszu Normalizacja - Damian Lechwar - Więc jednak przetrzymałem was, moi wrogowie! O późnej starości w wierszu Dziewięćdziesięcioletnipoeta podpisuje swoje książki - Paweł Truchan - Na brzegu otchłani. O śmierci i nicości w wierszu Na cześć księdza Baki - Krzysztof Skraba - Papierowy okręcik odpłynął. O przekroczeniu linii życia w wierszu Pan od matematyki. Obrady sesji prowadził opiekun Koła Naukowego Polonistów dr hab. Michał Nawrocki. Temat sesji oraz dobór wierszy nie był przypadkowy; przemawiało za nimi wiele argumentów, do najsilniejszych należał aspekt epistemologiczny i nowatorstwo opisu problematyki. Wiersze ostatnie są zjawiskiem w polskim literaturoznawstwie słabo opisanym, stąd też, jak wolno przypuszczać, wartość poznawcza sesji (a

fot: Piotr Tabiś

Cień Miłosza – pod takim hasłem 13 maja odbyła się konferencja naukowa, zorganizowana przez Koło Naukowe Polonistów, w ramach obchodów Roku Czesława Miłosza, uchwalonego przez Sejmu RP z okazji setnej rocznicy urodzin poety. Sesja poświęcona była wydanym pośmiertnie Wierszom ostatnim, a na temat utworów poety wygłoszono następujące referaty:

szarom poezji polskiej, którym – w sposób mniej lub bardziej stematyzowany – patronuje autor Łąki. Obecnie prace Koła skupiają się na przygotowaniach do wydania pierwszego na naszej uczelni studenckiego czasopisma naukowego, będącego jednocześnie tomem pokonferencyjnym, podsumowującym zeszłoroczną sesję i zamykającym pewien etap w działalności KNP. Tekst: Maciej Drwal - przewodniczący Koła Naukowego Polonistów

www.AdAstra AdAstra.student.tarnow.pl AdAstra

5


uczelnia

Ogólnoœwiatowy Dzieñ Ochrony Œrodowiska To dzień proklamowany przez Zgromadzenie Ogólne ONZ na Konferencji w Sztokholmie, która odbyła się 5 czerwca 1972 roku. Od tego czasu obchodzony jest corocznie w ponad 100 krajach. Celem akcji było zwrócenie uwagi mieszkańców na korzyści płynące z ochrony środowiska w codziennym życiu, m.in. na korzyści proekologiczne – dla środowiska, korzyści społeczne – dla człowieka i jego zdrowia oraz korzyści finansowe - dla budżetu państwa. PWSZ w Tarnowie również włącza się w obchody.

Pierwszą częścią był wykład dr. inż. Szczepana Moskwy z AGH w Krakowie pt. Odnawialne źródła energii. Od godziny 15:00 skorzystać można było z warsztatów I Ty zostań entomologiem prowadzony przez pana Filipa Kobielę oraz Od ogniska do świetlówki i Poznajemy układ słoneczny pod przewodnictwem pani dr Iwony Nowak z Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie. Drugą część stanowiły wystawy makrofotografii Arthropoda, wystawy pokonkursowe, zwiedzanie pracowni Ochrony Środowiska, wystawa skał, prezentacje związane z gazem ziemnym i ener-

Główny sponsor Ogólnoświatowego Dnia Ochrony Środowiska - PGNiG Karpacki Oddział Obrotu Gazem w Tarnowie, Gazownia Tarnowska

gią odnawialną. Zajęcia pn. Zabawy z gliną poprowadzili przedstawiciele Pracowni Rzemiosł Artystycznych Karwat. Dzieci z Tarnowskiej Akademii Młodych przygotowały przedstawienie teatralne na temat ekologii. Podsumowaniem był koncert zespołu Przystanek Mrówkowiec. W czasie pikniku organizowanego na terenie PWSZ wręczono nagrody uczestnikom konkursu na projekt logo i plakatu Ogólnoświatowego Dnia Ochrony Środowiska. W skład komisji konkursowej weszli przedstawiciele PGNiG Karpackiego Oddziału Obrotu Gazem w Tarnowie, Gazownia Tarnowska oraz przedstawiciele PWSZ w Tarnowie. Po bardzo burzliwych obradach zostało wybrane logo zaprojektowane przez Karolinę Świerczek,

studentkę kierunku Ekonomia Nagrodzono również uczniów szkół podstawowych konkursu plastycznego pt. My jesteśmy ekoludki – czyli jak pomagamy przyrodzie, kolejnymi roztrzygniętymi konkursami były 3x tak – Czysta Ziemia, Czyste Niebo, Czysta Woda dla gimnazjalistów oraz Ekoekspert dla uczniów szkół średnich. Wieczorną rozrywkę zapewniał zespół Bardzo Orkiestra & Wojciech Klich. BIPW, Marcin Janik

Steuer, znaczy podatek… Königs Wusterhausen, niewielkie miasteczko oddalone o 41 minut podróży koleją Regio Express od Berlina. Bogate w zabytki, z rozwiniętą ofertą turystyczną. Tam wśród lasów, w pobliżu pięknych jezior położony jest ogromny zespół szkół administracyjnych – Centrum Szkolenia Kadr.( Aus-und Forbildungszentrum). Raj dla dokształcających się urzędników oraz dla studentów rozpoczynających swą karierę administracyjną. Nie, nie jest to folder reklamowy. Fachhochschule für Finanzen, jedna ze szkół należących do Centrum od 9 lat współpracuje z Instytutem Administracyjno- Ekonomicznym PWSZ w Tarnowie. W ramach podpisanej umowy dwustronnej studenci uczestniczą we wspólnych seminariach, a polscy wykładowcy mogą prowadzić wykłady w Königs. 9 maja. Godzina 17.44 pociąg relacji Kraków – Berlin wraz z grupą sześciu studentów i trzech wykładowców zatrzymuje się na stacji Berlin Haupt-

6 czerwiec 2011

bahnhof. Jeszcze godzinka i z peronu 11. ruszają koleją Regio Express do Königs Wusterhausen. Organizatorzy witają ich wystawną kolacją. Tak zaczyna się ich przygoda naukowa w Niemczech. Zasypiają z perspektywą zaplanowanych do granic wytrzymałości czterech dni. Prócz rozrywki zwiedzania stolicy Niemiec (m.in. Reichstag, Alexanderplatz ), oglądania zabytków Königs Wusterhausen czy

zapoznania się z zakresem działalności niemieckiego Urzędu Skarbowego (Finanzamt) - czeka ich praca. Członkowie Deutsch- Polnisches Steuerseminar przedstawiają swoje opracowania z zakresu prawa podatkowego szczególnego. Trzy polskie studentki oraz mieszana grupa ze strony niemieckiej przy silnym wsparciu koleżanek i kolegów oraz naukowym poradom ze strony wykładowców przed-


uczelnia

Program sta¿owy – szansa na rozwój W tym roku już po raz trzeci na naszej uczelni realizowany jest program stażowy „Weź pracę w swoje ręce” przeznaczony dla studentów ostatniego roku oraz absolwentów PWSZ. Wdrażany jest on w ramach programu KLEKSS BIS Kapitał Ludzki – Edukacyjny Komponent Strategii Szkoły. Jest on dofinansowany ze środków Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki w ramach Priorytetu IV „Szkolnictwo wyższe i nauka”, Działanie 4.1 „Wzmocnienie i rozwój potencjału dydaktycznego uczelni oraz zwiększenie liczby absolwentów kierunków o kluczowym znaczeniu dla gospodarki opartej na wiedzy, Poddziałanie 4.1.1 „Wzmocnienie potencjału dydaktycznego uczelni”. Pieczę nad jego realizacją sprawuje Biuro Karier i Projektów PWSZ w Tarnowie. Program realizowany jest w kilku etapach, a jego zwieńczeniem są stażr dla 30 osób w wybranych przez nich lub zaproponowanych przez BKiP miejscach pracy. Istotną częścią jest rekrutacja. Odbywa się ona w dwóch fazach. W pierwszej z nich, tworzone były listy rankingowe kandydatów na stawili tematykę podatku od towarów i usług, podatku dochodowego od osób fizycznych w świetle ustaw polskich i niemieckich. Pozostała cześć studentów zaprezentuje swoją wiedzę we wrześniu kiedy nasi byli gospodarze z Königs gościć będą w Tarnowie. 13 maja. Godzina 21.03, pociąg relacji Berlin – Kraków ta sama grupa zatrzymuje się na stacji Kraków Główny. Wysiadający przez dłuższy czas muszą przyzwyczajać się do możliwości posługiwania się językiem ojczystym bez obaw niezrozumienia ze strony rozmówców. Powoli jednak muszą wracać do swoich „polskich” obowiązków. Sesja za pasem… Jedno jest pewne, podróż ta zostawiła w pamięci uczestników niezapomniane wrażenia i wzbogaciła ich o nowe doświadczenia. Niestety tegoroczni uczestnicy seminarium nie mogą skorzystać z możliwości wyjazdu za rok. Nie sprawdzi się tu niestety stare porzekadło o wracaniu do miejsc, w których coś się zostawiło. Nie pozostało więc nic innego jak zachęcić Was do udziału w wymianie w roku następnym. Viel Glück !* *z niem. Powodzenia! Paulina Sorota

podstawie średniej ocen uzyskanych z poprzedzającego roku akademickiego. Do następnego etapu, czyli rozmów kwalifikacyjnych, przechodziło 140 osób. W tym roku swoje zgłoszenia złożyło 220 studentów i absolwentów. Aby przejść do następnego etapu należało mieć średnią ocen co najmniej 4,08 (była ona wyższa niż w roku ubiegłym, kiedy to najniższy pułap wynosił 3,83). Podczas rozmowy kwalifikacyjnej ocenie podlegały cztery główne kryteria, tj. motywacja do odbycia stażu, autopromocja, poziom umiejętności miękkich, zaangażowanie w życie studenckie oraz dwa dodatkowe: otwartość w podejściu do zadań lub problemów i inne cechy kandydata zasługujące na uznanie. Warto zaznaczyć, że Biuro Karier PWSZ w Tarnowie jako jedno z pierwszych w Polsce opracowało autorski program staży, który uplasował się wśród najlepszych. Sam zaś pomysł na tego typu przedsięwzięcie zrodził się z poszukiwania rozwiązań zabezpieczających przyszłość studentów na rynku pracy, a jednocześnie przyciągających silniej niż inne projekty, jak chociażby warsztaty. Widoczne są już efekty tych działań. W poprzedniej edycji dziewięciu stażystów znalazło zatrudnienie w macierzystej jednostce, a jedna w innym miejscu, lecz z polecenia opiekuna. Dwoje kolejnych rozpoczęło pracę gdzie indziej, ale niezależnie. Podpisanie umowy o pracę nie jest jednak centralnym punktem programu. Jak podkreśla Pani mgr Lucyna Krzemińska: „Celem programu stażowego jest nabycie konkretnych umiejętności a nie zatrudnienie. Zatrudnienie to wartość dodana. Potraktujcie ten staż jako bardzo dobrej jakości przysłowiową wędkę do łowienia ofert pracy”. Zbieranie umiejętności trwa trzy miesiące. To bardzo dużo jeżeli chcemy się czegoś nauczyć. Dodatkowo, Biuro Karier dba o każdą minutę jaką przyjdzie nam spędzić w tym okresie i o każdą czynność, którą wykonamy. Program stażu jest każdorazowo opracowany przez opiekuna stażu z ramienia pracodawcy i zatwierdzonym przez opiekuna stażu z ramienia uczelni. Kończy się uzyskaniem zaświadczenia potwierdzającego poziom umiejętności praktycznych. W związku z tym do zadań stażysty należy rzetelne i skrupulatne prowadze-

nie dziennika praktyk podlegającego kontroli pracowników Biura. Studenci nie są również pozostawieni sami sobie jeżeli chodzi o relacje z instytucją czy jednostką. W razie problemów lub niesprzyjającej atmosfery mogą liczyć na stanowcze, aczkolwiek dążące do kompromisu wsparcie. Znaczenie umiejętności zdobytych podczas stażu podkreślają osoby, które skorzystały z drugiej edycji programu. Odbyli oni staże w różnych jednostkach, jak chociażby Kancelaria Komornika Sądowego przy Sądzie Rejonowym w Tarnowie, Zakłady Azotowe w Tarnowie – Mościcach czy też Starostwo Powiatowe w Brzesku. Oprócz zadań ściśle związanych z profilem działalności wybranego miejsca pracy, zwracali uwagę na bardziej uniwersalne doświadczenia, jak kontakt z klientami czy samodzielność w rozwiązywaniu istotnych problemów, co przynosiło najwięcej satysfakcji oraz cennych i przydatnych umiejętności. Na pytanie, które zadania sprawiły im najwięcej zadowolenia, padały różne odpowiedzi. Stażystka Starostwa Powiatowego wyraźnie wskazała, że właśnie praca z ludźmi: Praca w zespole jak i obsługa stron dawała mi wiele satysfakcji i pozwoliła sprawdzać się w konkretnych sytuacjach – wyjaśnił. Inna osoba, która odbywała staż w jednej z bibliotek zaznaczyła – Interesujące były spotkania w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki, ponieważ dawały one okazje do rozmowy o literaturze w bardzo przyjemnej atmosferze. Prowadząc spotkania mogłam wykazać się wiedzą, którą zdobyłam na studiach. Dzięki temu programowi wiele się nauczyłam i zdobyłam doświadczenie, a praca z tym zespołem skłania mnie do podjęcia studiów bibliotekarskich. Koniec projektu przypada już w tym roku, jednak nie oznacza to rezygnacji z pomysłu realizacji kolejnych staży. Już wkrótce rozpoczyna się podobny program przeznaczony dla studentów kierunków zamawianych: chemii, inżynierii materiałowej i matematyki. Na wyróżnienie zasługuje spora liczba miejsc jaka będzie do rozdysponowania dla chętnych. Źródło finansowania pozostaje niezmienione. Trwają również prace nad projektem skierowanym do studentów innych kierunków, głównie ochrony środowiska. Łukasz Młyniec i Tomasz Lizak

www.AdAstra AdAstra.student.tarnow.pl AdAstra

7


uczelnia

Duszpasterstwo Akademickie

fot. Ewelina Giza

Pewnie każdy słyszał o istnieniu duszpasterstw akademickich, które działają w studenckich miasteczkach. Po za tym, więcej o nich nie wie. Dlatego udaliśmy się do opiekuna Duszpasterstwa Akademickiego ,,Tratwa” w Tarnowie, księdza Hieronima Kosiarskiego, aby uzyskać odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Zacznę od podstawowego pytania: czym jest Tratwa i jaką pełni rolę w życiu studentów? ,,Tratwa” jest Duszpasterstwem Akademickim, istniejącym już 10 lat. Założona została przez ks. Artura Ważnego, który był moim poprzednikiem. Do końca nie wiadomo, kto jest autorem nazwy ,,Tratwa”. Nie wiem dlaczego akurat taka, ale podoba mi się. Myślę, że w pewien sposób obrazuję ideę duszpasterstwa. Tratwa kojarzy się ze wspólnotą, na małej powierzchni znajduję się dużo ludzi, którzy płyną w tym samym kierunku, dodatkowo tratwa to ratunek dla rozbitków, może to być aluzja do ratowania nas od złego, podciągania w stronę Pana Boga. ,,Tratwa” pełni rolę duszpasterstwa, czyli prowadzi ludzi do Boga. Kościół stara się, żeby w mieście, w którym znajduje się większa liczba studentów, istniało miejsce, gdzie integruje się młodzież chcąca żyć blisko Jezusa. Przeważnie student to osoba, która przyjeżdża do obcego miasta, w którym nie mieszkała wcześniej, głównie spędzająca czas na uczelni, stancji, w akademiku, czy w knajpce na rynku. Dlatego potrzebne są grupy, w tym wypadku duszpasterstwo, które zrzeszają studentów, oferując coś więcej. Czy duszpasterstwo akademickie ,,Tratwa” jest potrzebna studentom? Istnieje tyle różnych organizacji zrzeszających młodych chcących lepiej poznać Boga, np. KSM, LSO, DSM,1 nie stanowi to dla ,,Tratwy” konkurencji?

8 czerwiec 2011

Nie, na pewno nie stanowi żadnej konkurencji. Uznaję zasadę, że nie ma konkurencji w Kościele, natomiast istnieje wzajemne wsparcie. Podajesz przykłady DSM, LSO to są organizacje, które towarzyszą na pewnych etapach życia człowieka, po pewnym czasie mogą się zakończyć. Inaczej jest w przypadku KSM, czy np. Ruchu Światło-Życie, w których uczestniczy powinni trwać do końca. Dlatego na Tratwie mamy grupę Światło-Życie, są również plany o założeniu ogólnostudenckiego KSM-u. Wracając do pierwszego pytania, to oczywiście, że DA jest potrzebne. Jest wielu młodych, którzy chcą rozwijać swoje życie duchowe, poznawać nowych ludzi, znaleźć czas na inne dobre rzeczy, nie tylko na naukę. W duszpasterstwie głównie działa młodzież studiująca teologię, mało przychodzi studentów innych kierunków. Czym to jest spowodowane? Jeszcze rok temu, było to bardziej widoczne, teraz całe szczęście wygląda to inaczej. Spowodowane jest to tym, że młodzież studiująca teologię, ma motywacje, aby pogłębiać relacje z Jezusem, chce poznać czym jest wspólnota, nie raz wielu rzeczy szuka, tak więc oni przychodzą pierwsi. Jednak coraz więcej przychodzi ludzi z PWSZ, MWSE oraz młodzież, która pracuje. To mnie cieszy. A czy nie jest tak, że Tratwa to grupa zamknięta? Nie chcę, żeby tak było. Spotkałem się już z taką opinią, toteż chciałbym, żeby Tratwa była znana w środowisku studenckim i Tarnowie. Mamy własną stronę internetową, a także profil na facebooku. Teraz staramy się, aby o naszej wspólnocie dowiedziało się jak najwięcej osób. Plakatujemy nasze akcje na uczelniach. Zawsze jesteśmy otwarci na drugiego człowieka. Duże zadanie stoi przed stałymi bywalcami, aby stworzyli przyjazną atmosferę dla no-

wych gości. Jak już wspomniałem wcześniej powoli nasze grono powiększa się o studentów właśnie innych kierunków, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Od razu chcę zaapelować, że to nie jest miejsce, którego trzeba się bać. Istnieje stereotyp, że na duszpasterstwo uczęszczają osoby bardzo pobożne, i klepią różaniec, wcale tak nie jest, ,,tratwowicze” są równi, niczym specjalnym się nie różnią od pozostałych. Ksiądz jako duszpasterz, który pracuje z młodzieżą i ma z nią stały kontakt zgadza się, że Bóg, religia, Kościół to dla dużej liczby młodych ludzi tematy odległe, mało interesujące, a nawet wstydliwe? To zależy, są młodzi dla których Kościół jest czymś egzotycznym, ale są i tacy, dla których religia, Bóg jest czymś bliskim. Myślę, że każdy młody człowiek potrzebuje czegoś więcej, nie wystarczą tylko rzeczy materialne. Obecnie zauważa się fakt, iż młodzi żacy porwani przez nurt studenckiego życia odchodzą od Kościoła; żyjemy w czasach, gdzie zaczyna panować wszechobecny laicyzm, jak DA w Tarnowie, tu i teraz zapobiega temu zjawisku, co robi, aby zachęcić młodych do większego zaangażowania w swoje życie duchowe? Wiadomo, że człowiek zaczynający samodzielność często odstępuje od tego, co dla niego zbędne, nie potrzebne i tak dużo młodych, którym rodzice nie


uczelnia przekazali żywej, autentycznej wiary rezygnuje z życia religijnego. Czasami źle działa przykład nowego środowiska. Ale pomimo tego, lub właśnie dlatego chcemy pokazać, że DA to miejsce dla każdego. Życie studenckie w Tarnowie znacznie różni się od pozostałych większych miast, dajmy przykład Krakowa, gdzie studentów jest setki tysięcy, tam będzie inaczej wyglądać organizacja społeczności studenckiej. Jednak zauważa się, że ostatnio żywiołowo rozwijają się nasze tarnowskie uczelnie, co przekłada się na większą liczbę studentów. To coś pozytywnego, co cieszy. Dlatego odpowiadamy potrzebom młodych organizując różne imprezy, grille, potańcówki, wycieczki rowerowe, wyjazdy w góry, narty. Prowadzimy grupy dyskusyjne, w każdej chwili można przyjść porozmawiać. W ten sposób pokazujemy, że prowadząc zwyczajne, normalne życie, można być blisko Boga. Ci, którzy są sceptycznie nastawieni do wiary, ale przyjdą mogą zmienić swój stosunek, poprzez nasze świadectwo. Nieraz wiele osób zraziło się do Kościoła, księży, ponieważ ma przykre doświadczenia oraz nieprawidłowy wizerunek Boga, czy w takiej sytuacji na ,,Tratwie”

można znaleźć obiektywny obraz katolicyzmu? Hmm... Mam nadzieję, że tak. Moim zdaniem, osoba, która uważa, że jakiś ksiądz ją uraził, najczęściej próbuje usprawiedliwić swoje własne zachowanie. Wiadomo, nikt nie jest święty, zdarza się, że księża, nawet nieświadomie zrażają do Kościoła. Nieraz sytuacja, napięcie, emocje wywołują ciężką atmosferę, która udziela się wszystkim, i z tego wynikają różne uprzedzenia. Przeważnie bywa tak, że ktoś żyje przeciw nauczaniu Kościoła, jest coś konkretnego, z czym się nie zgadza, dlatego krytykuje cały Kościół. Uważam, że duszpasterstwo jest miejscem, gdzie zniekształcone obrazy Boga i religii można prostować. Przede wszystkim ludzie na Tratwie tworząc wspólnotę, budują Kościół, gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie. Niestety dzisiaj mnóstwo osób żyje w frustracji, cierpi na brak miłości, wsparcia, opieki, odczuwa samotność, czy DA może być lekarstwem dla młodego poranionego człowieka? Jako chrześcijanin powiem, że najlepszym lekarstwem jest zawsze Pan Bóg. Natomiast, jeśli duszpasterstwo będzie umożliwiało bliższy kontakt z Bogiem to wtedy można je nazwać le-

karstwem. Ważną cechą duszpasterstwa jest kierownictwo duchowe i indywidualna spowiedź, która znacznie różni się od tej, pośpiesznej, przedświątecznej. Szczera rozmowa, wydaje mi się najlepszą drogą pomocy dla sfrustrowanych. Na taką spowiedź i szczera rozmowę zawsze jest miejsce. Czy tylko ksiądz prowadzi kierownictwo duchowe? Nie, jest też ks. Paweł Górski, który również działa, angażuje się w duszpasterstwie. Po za tym, od czasu do czasu pojawiają się inni księża, których można poznać. Jeśli ktoś pyta i szuka kapłana, mogę jakiegoś polecić. Na koniec chciałabym poprosić księdza o kilka słów bezpośrednio skierowanych do studentów PWSZ. Cieszę się, ze jesteście, ze studiujecie, nie odbierajcie tego jako podlizywanie się… (śmiech) Zachęcam Was, abyście uczestniczyli w życiu Tratwy. Warto jeden wieczór w ciągu tygodnia poświęcić Panu Bogu. Zapraszam, od niedzieli do czwartku można przyjść, zobaczyć, poznać nowych ludzi. Zachęcam do wyjazdów np. zagranice na Taize czy ŚDM w Madrycie, jeszcze są wolne miejsca. Zapraszam z całego serca. Rozmawiała: Ewelina Giza

Studenci z naszej uczelni również uczestniczą w życiu Tratwy, dlatego zapytaliśmy kilku z nich co przyciąga je do DA.

Dlaczego Duszpasterstwo Akademickie? Agata (administracja) Jest wiele powodów dla których przychodzę na Duszpasterstwo. Jest to dla mnie miejsce wytchnienia. Teraz, gdy wszyscy wokół pędzą, gnają do przodu bez zastanowienia, ja mogę się zatrzymać, pomyśleć...Tratwa to sposób życia, sposób myślenia, to ludzie wartościowi, moi przyjaciele. Należy jednak powiedzieć, że TRATWA to przede wszystkim spotkanie z Bogiem: tu i teraz, na ziemi, w tym mieście.

Ela (filologia polska) Główna motywacja mojej przynależności do duszpasterstwa jest Bóg oraz człowiek. Chcę umacniać swoją więź z Bogiem, pragnę również poznawać ludzi, którzy mają podobnie jak ja priorytety, system wartości. Spotkania na ,,Tratwie” stwarzają ku temu dobre warunki. Znajdujemy czas na modlitwę, która jest dla mnie szczególnie ważna i cenna, a także na rozmowy, dobrą zabawę, towarzyszymy sobie w życiowych poszukiwaniach. Myślę, że tworzymy interesujący tygiel

osobowości, temperamentów i charakterów, a pośród tego scala nas Jezus i to jest wspaniałe. Z duszpasterstwem jestem związana od października ubiegłego roku, przyszłam na kurs ewangelizacyjny Alpha i już tam zostałam. Dziękuję Bogu za moment, w którym przekroczyłam progi ,,Tratwy”, bo śmiało mogę powiedzieć, że w moje życie weszła nowa jakość. PS. Miałam pragnienie wspólnoty, modliłam się, żeby Bóg pokazał mi miejsce, teraz wiem, że ,,Tratwa” jest odpowiedzią na moją modlitwę. Przynależność do tego duszpasterstwa to wielka łaska w moim życiu, trudno ubrać w słowa deszcz błogosławieństwa jaki na mnie spadł. Chwała Panu. :)

Maciek (elektrotechnika) Duszpasterstwo Akademickie to wyzwanie. ,,Tratwa” to nie tylko spotkanie z rówieśnikami, ale także zadanie, któremu trzeba sprostać poprzez dawanie świadectwa. W obecnych, trudnych cza-

sach, gdzie wartości chrześcijańskie nie zawsze są zrozumiałe, przynależność do duszpasterstwa wymaga ode mnie dowodu wiary, a to daje satysfakcję. W duszpasterstwie można spotkać młodzież głębokiej wiary, ale także ludzi poszukujących, którzy zadają trudne pytania i nie boją się niewygodnych odpowiedzi. ,,Tratwa” to zadanie, któremu każdy powinien się podjąć, a na pewno nie pożałuje.

Monika (filologia romañska) Udział w spotkaniach w Duszpasterstwie Akademickim „Tratwa” pogłębia mój rozwój duchowy. Dzięki nim uczę się odkrywać Chrystusa w każdym dniu swojego życia, w każdej chwili. DA to także szansa na spotkanie nowych ludzi, zawiązanie nowych przyjaźni, to dar wspólnoty, w której można zawsze liczyć na drugą osobę. Rozmawiała: Ewelina Giza (Przy red. KSM- Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, LSO- liturgiczna Służba Ołtarza, DSM- Dziewczęca Służba Maryjna)

www.AdAstra AdAstra.student.tarnow.pl AdAstra

9


nauka

Teleportacja kwantów Piętnastego kwietnia bieżącego roku naukowcy Uniwersytetu w Nowej Południowej Walii i Uniwersytetu w Tokio ogłosili, że dokonano przełomu w dziedzinie fizyki kwantowej. Po raz pierwszy udało się teleportować złożone informacje kwantowe z jednego punktu do drugiego, otwierając w ten sposób drogę do szybszego i o wiele wydajniejszego przetwarzania informacji. Już od dawna słyszymy o nowych super komputerach kwantowych. W 2009 roku naukowcy z National Institute of Standards and Technology (USA), zaprezentowali pierwszy programowalny komputer kwantowy. Już w tedy wszystkie obliczenia były wykonywane na dwóch kwantowych bitach czyli tzw. kubitach. Jeden kubit może pomieścić kilka razy więcej informacji niż wykorzystywany powszechnie bit, który może przyjmować wartości „0” lub „1” logiczne. To oczywiście przekłada się na moce obliczeniowe przerastające możliwości obecnych komputerów. Cały komputer miał postać aluminiowego wafla o grubości 200 mikrometrów. Wewnątrz badacze umieścili cztery jony dwa berylu i dwa magnezu. Przeszkodą do pokonania było zatrzymanie niepożądanych wibracji powstających w łańcuchach jonów tak, aby całe urządzenie było stabilne. Liczba możliwych do wykonania operacji dwu-kubitowych jest nieskończona. Gdy naukowcy prezentowali stworzony przez siebie komputer, wybrali losowo 160 z nich. Każda operacja była wykonywana 900 razy. David Henneke, szef projektu komputera kwantowego, w wywiadzie dla Theinquirer.net powiedział, że komputer wykonał te obliczenia z dokładnością dochodzącą do 79%. Każda z wykorzystanych kwantowych bramek logicznych charakteryzuje się 90% dokładnością, jednak dokładność układu złożonego z kilku takich bramek spada do 79%.

10 czerwiec 2011

Tym razem naukowcy przedstawili transmisję informacji kwantowych. Sama teleportacja polega na przekazaniu informacji kwantowej z jednej lokalizacji do innej za pomocą tradycyjnych mediów komunikacyjnych. Teleportacja wykorzystywała paradoks Kota Schrödingera. W skrócie, paradoks polega na umieszczeniu kota w pomieszczeniu, gdzie znajduje się źródło promieniotwórcze, i trucizna uwalniana przy wykryciu promieniowania. Zdrowy rozsądek podpowiada, że jeżeli zostanie uwolniona cząstka promieniotwórcza, to kot zginie w wyniku zatrucia. Jednak z fizyki kwantowej wynika, że kot jest jednocześnie martwy i żywy. Jako obiekt kwantowy znajduje się w obu stanach w jednej chwili. Dopiero otwarcie pomieszczenia i sprawdzenie czy kot żyje czy nie, redukuje układ do jednego stanu. Paradoks bierze się z tego, że nie jest możliwe przeprowadzenie takiego doświadczenia w makroskopowym świecie. Maszyna nazwana „the teleporter”, w laboratorium profesora Akira Furusawa w Zakładzie Fizy-

ki Stosowanej na Uniwersytecie w Tokio. Na chwilę obecną jedynym ograniczeniem szybkich komunikacji kwantowych jest fakt, że niektóre informacje są tracone w procesie teleportacji. Można to porównać do teleportacji w serialu „Star Trek”. Załoga poddająca się teleportacji może zniknąć lub zmaterializować się w niewłaściwym miejscu. W przypadku teleportacji kwantowej mówimy o informacji, ale zasada jest ta sama – trzeba zagwarantować integralność transmisji. Transmisja kwantowa może być wykonywana przez fale świetle, a wiemy, że jest to doskonała metoda do reprezentowania i przetwarzania informacji. Wcześniejsze próby teleportacji były albo bardzo wolne, albo informacje ulegały zmianie. Teraz jesteśmy wstanie przesyłać informacje wewnątrz komputera, ale z czasem wyślemy paczki kwantów po sieci. Przed naukowcami jeszcze długa droga zanim informacje binarne zostaną zamienione na kwantowe, jednak jeśli im się uda, będziemy mogli wykonać każdą formę komunikacji niezbędną do dowolnej technologii kwantowej. Marcin Majka


sport

Dobry pocz¹tek sezonu wspinaczy Dobrze przepracowana na panelu i w siłowni zima procentuje wynikami na zawodach. Ta reguła znalazła potwierdzenie w startach zawodników sekcji wspinaczki sportowej KU AZS PWSZ Tarnów trenujących na co dzień pod trenerskim okiem Marcina Bibro. Sezon startowy otworzyły Akademickie Mistrzostwa Polski we wspinaczce. Jędrzej Komosiński w swoim czwartym starcie w tych zawodach wywalczył trzeci medal. Tym razem brąz. Bardzo dobrze zaprezentował się Michał Barnaś, który po raz pierwszy awansował do finałów czasówek i ostatecznie zajął w nich 13. miejsce. Pozostali członkowie reprezentacji również punktowali i ostatecznie PWSZ w Tarnowie, w klasyfikacji typów uczelni zajęła pierwsze miejsce zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn. Tydzień po zawodach studenckich rozpoczęły się zmagania w ramach Pucharu Polski seniorów we wspinaczce na czas. W pierwszej edycji zawodów pucharowych, zorganizowanej w Lublinie, dobry występ zanotowała Agnieszka Szepielak, która awansowała do finałów lecz już w pierwszym biegu pucharowym została rozstawiona z doświadczoną Moniką Piasecką i po przegranej została wyeliminowana z dalszej walki. Słabo w eliminacjach pobiegł Jędrzej Komosiński i jego droga do podium była bardzo ciężka. Najpierw wyeliminował Jakuba Jodłowskiego, z którym przegrał tydzień wcześniej w Katowicach walkę o finał AMP, a następnie odprawił z przysłowiowym

kwitkiem samego Tomasza Oleksego. Uległ dopiero późniejszemu triumfatorowi zawodów – Łukaszowi Świrkowi i to pechowo – prowadząc na pierwszej drodze Jędrzej... nie trafił w wyłącznik zegara. Trzecie miejsce zawodnik AZS PWSZ Tarnów zapewnił sobie pokonując Jakuba Ginszta, notabene aktualnego Akademickiego Mistrza Polski we wspinaczce na czas. Pozostali zawodnicy AZS PWSZ Tarnów zajęli następujące miejsca: Jakub Pociecha – 10, Michał Barnaś – 18. W kwietniu ruszyła także karuzela Pucharu Świata we wspinaczce na czas. W zawodach zorganizowanych w Mediolanie dobrą formę potwierdził Jędrzej Komosiński zajmując 5 miejsce! Po biegach eliminacyjnych Jędrzej awansował do finałów, ale trafił od razu na groźnego przeciwnika – Czecha Libora Hroze, aktualnego brązowego medalistę Mistrzostw Europy. Jędrzej nazywany przez spikerkę zawodów „Dżendrejem” nie przestraszył się utytułowanego przeciwnika i choć odpadł z dalszej walki, to uzyskany przez niego czas 6,94 pozwolił mu zająć 5. miejsce oraz odzyskać rekord Polski! „Dżendrej” to pierwszy Polak, który na oficjalnych zawodach uzyskał na tzw. standardzie czas poniżej 7 sekund! Należy wspomnieć, że w Mediolanie świetnie wypadła także Edyta Ropek, studentka kierunku wychowanie fizyczne zajmując trzecie miejsce. W cieniu wielkiego sportu odbywał się ten nieco mniejszy, ale dla startujących równie ważny. Dobre wyniki w pierwszym rzucie Małopolskiej Ligi Akademickiej zanotowali nasi wspinacze. Najlepiej wypadła Agnieszka Szepielak, która była o

krok od finału i ostatecznie zajęła 5. miejsce. Wśród panów najlepiej z zawodników sekcji na problemach boulderowych krakowskiej Korony punktował Michał Barnaś, zajął on 17. miejsce. Świetnie zawodnicy AZS PWSZ Tarnów wypadli również w zorganizowanym po raz pierwszy Pucharze Tarnowa Amatorów we wspinaczce na czas. W zawodach zorganizowanych na ścianie wspinaczkowej klubu La Roca przy ul. Kochanowskiego, rywalizowano w kategoriach wiekowych. Na „pudle” stawało 4 zawodników Klubu. Puchary Tarnowa zdobyli Jakub Barnaś (kategoria 18 – 30 lat) oraz Jadwiga Klimek (18 – 30), drugie miejsce w tej samej kategorii zajęła Małgorzata Szymura, zaś w kategorii wiekowej 30+ pierwsze miejsce zajęła Barbara Oślizło. Czy forma będzie dopisywać przez cały sezon? Już 21 maja odbędzie się drugi rzut Małopolskiej Ligi Akademickiej, a tydzień później na tarnowskim rynku odbędą się Mistrzostwa Polski seniorów... Źródło: AZS PWSZ Tarnów

Sponsor KU AZS PWSZ w Tarnowie

www.AdAstra AdAstra.student.tarnow.pl AdAstra

11


sport

Medale i puchary Akademickich Mistrzostw Tarnowa rozdane! Akademickie Mistrzostwa Tarnowa w pływaniu oraz we wspinaczce sportowej na czas zorganizowane przez KU AZS PWSZ Tarnów stanowiły część obchodów corocznego Święta tarnowskiej PWSZ. Studenci tarnowskich uczelni wyższych walczyli o tytuły Akademickich Mistrzów Tarnowa oraz puchary ufundowane przez JM Rektora PWSZ w Tarnowie oraz Dyrektora Karpackiego Oddziału Obrotu Gazem w Tarnowie. Zmagania sportowe rozpoczęli 16 maja pływacy, którzy walczyli o Puchar Rektora PWSZ w Tarnowie. Studenci mieli możliwość startu w 11 konkurencjach indywidualnych oraz jednej, niezwykle widowiskowej, mieszanej sztafecie. Punktowano wyniki z dwóch wybranych konkurencji. Ostatecznie najlepsi w sumarycznej klasyfikacji indywidualnej okazali się: kobiety: 1. Natalia Jurek 915 pkt PWSZ w Tarnowie 2. Katarzyna Walkowicz 846 pkt. PWSZ w Tarnowie 3. Paulina Kot 833 pkt PWSZ w Tarnowie mężczyźni: 1. Maksym Rusiniak 628 pkt PWSZ w Tarnowie 2. Łukasz Łątka 548 pkt PWSZ w Tarnowie 3. Dawid Gębala 547 pkt WSB-NLU Wydział w Tarnowie klasyfikacja drużynowa 1. PWSZ w Tarnowie 2. WSB-NLU Wydział w Tarnowie Dzień po zawodach pływackich, 17 maja, odbyły się II Akademickie Mistrzostwa Tarnowa we wspinaczce sportowej na czas o Puchar Dyrektora Karpackiego Oddziału Obrotu Gazem w Tarnowie. Tarnowscy studenci rywalizowali po raz drugi o tytuł

12 czerwiec 2011

Akademickiego Mistrza Tarnowa na sztucznej ścianie wspinaczkowej Tarnowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Zgromadzeni widzowie zadawali sobie pytanie czy w tym roku będą wygrywać faworyci czy podobnie jak w ubiegłym – przydarzy się jakaś niespodzianka. Niespodzianki wśród mężczyzn nie było – najszybciej w eliminacjach biegał Jędrzej Komosiński i to on w finale pokonał ubiegłorocznego triumfatora – Michała Barnasia. Niezwykle ciekawa i zażarta była walka o trzecie miejsce. W finale pocieszenia spotkali się: drugi z braci Barnasiów – Jakub – zdobywca Pucharu Tarnowa Amatorów w „czasówkach” oraz Radosław Rojek. Po wyrównanej walce o 1,48 sek. wygrał Jakub Barnaś. Niespodzianką była za to decyzja Edyty Ropek o starcie w Akademickich Mistrzostwach Tarnowa poza konkurencją i zmierzeniu się z czwórką najlepszych panów. Edyta postanowiła potraktować zawody

jako element planu treningowego i jednocześnie dać szansę swoim koleżankom ze studiów. W tej sytuacji o Puchar Dyrektora Karpackiego Oddziału Obrotu Gazem w Tarnowie w finale zmierzyły się Agnieszka Szepielak i Jadwiga Klimek. Z rywalizacji zwycięsko wyszła bardziej doświadczona Agnieszka Szepielak. Trzecie miejsce zajęła Barbara Oślizło. Warto nadmienić, że zarówno druga jak i trzecia zawodniczka Akademickich Mistrzostw Tarnowa to zdobywczynie (w swoich kategoriach wiekowych) Pucharu Tarnowa Amatorów we wspinaczce na czas. klasyfikacja: Kobiety: 1. Agnieszka Szepielak – PWSZ w Tarnowie 2. Jadwiga Klimek – PWSZ w Tarnowie 3. Barbara Oślizło – Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie, filia w Tarnowie mężczyźni: 1. Jędrzej Komosiński - PWSZ w Tarnowie 2. Michał Barnaś - PWSZ w Tarnowie 3. Jakub Barnaś - PWSZ w Tarnowie Organizatorem zawodów był Klub Uczelniany Akademickiego Związku Sportowego Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie. Nagrody rzeczowe dla najlepszych wspinaczy ufundował sponsor Klubu czyli Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A. Źródło: AZS PWSZ Tarnów


sport

Trzech judoków – trzy medale Nasi judocy znów tryumfują. Tym razem zdobyli trzy medale na zawodach drugiego rzutu Małopolskiej Ligi Akademickiej rozgrywanych 7 kwietnia w Krakowie. W imprezie tej wzięło udział około sześćdziesięciu zawodników z dziesięciu szkół wyższych Małopolski. Tarnów reprezentowali w wadze 66kg Piotr Myśliwiec, w wadze 81kg Arkadiusz Michalik oraz w najcięższej kategorii wagowej +100kg Robert Wardzała. Zawodnicy na co dzień trenują w KS „Błękitni”, pod bacznym okiem trenera Krzysztofa Sieniawskiego oraz w sekcji grapplingu AZS PWSZ Tarnów. Najlepiej w zawodach spisał się Robert Wardzała, który wszystkie swoje pojedynki wygrał przed czasem, tym samym zdobywając pierwsze miejsce. W fazie grupowej pokonywał kolejno Macieja Dzięgiela (Uniwersytet Jagielloński), Michała Wołocha (Krakowska Akademia) i Mikołaja Szostaka (Akademia Wychowania Fizycznego). W półfinale udowodnił swoją wyższość nad Maciejem Muzyką (Uniwersytet Jagielloński), by w finale czwartkowego wieczoru po raz kolejny pokonać Mikołaja Szostaka. Piotr Myśliwiec, w fazie grupowej pokonał Piotra Zwoleńskiego (Akademia Górniczo-Hutnicza) a następnie Jerzego Orlofa (Politechnika Krakowska). W półfinale przegrał przed czasem z późniejszym zwycięzcą kategorii Arturem Kłysem (Akademia Wychowania Fizycznego) i został sklasyfikowany na trzeciej lokacie. Brązowy medal zdobył również reprezentant kategorii 81 kg Arkadiusz Michalik. Pomimo przegranej w pierwszej walce z Dawidem Tonderą (Uniwersytet Rolniczy) pomyślnie przeszedł walki repasażowe wygry-

wając najpierw z Jakubem Drapałą (Politechnika Krakowska), Patrykiem Ogonowskim (Akademia Górniczo-Hutnicza) a potem z Przemysławem Pastuszakiem (Politechnika Krakowska). W walce o trzecią lokatę przed czasem pokonał Karola Słowika (Politechnika Krakowska). Występ w Małopolskiej Lidze Akademickiej był poprzedzony wyjazdem tej samej trójki studentów na eliminacje strefowe Polski południowej do Akademickich Mistrzostw Polski w judo w Białymstoku. Awans do finałów uzyskali Piotr Myśliwiec i Robert Wardzała. W finałach Akademickich Mistrzostw Polski planowany jest również występ reprezentacji kobiecej. - W ubiegłym miesiącu w Białym-

stoku odbyły się eliminacje strefy zachodniej do Akademickich Mistrzostw Polski, w których kwalifikacje do turnieju głównego wywalczył Piotrek Myśliwiec i ja. Nasza czwartkowa dyspozycja jest dobrym prognostykiem przed zbliżającym się finałem, który odbędzie się pod koniec maja w Opolu. Mamy jeszcze ponad miesiąc na przygotowanie i wyleczenie drobnych kontuzji. Starty w tym roku akademickim mamy zamiar zamknąć występem sekcji AZS w Otwartych Mistrzostwach Polski w grapplingu – mówi Robert Wardzała, student PWSZ Tarnów na kierunku fizjoterapia, trener sekcji grapplingu AZS PWSZ Tarnów. Źródło: AZS PWSZ Tarnów

Sypnê³o medalami! Z powodzeniem biorą udział studenci tarnowskiej PWSZ w rywalizacji w ramach sportu akademickiego. Jako pierwsi zdobyciem medalu Akademickich Mistrzostw Polski mogą poszczycić się futsaliści. Wicemistrzowie Małopolskiej Ligi Akademickiej wywalczyli awans do rozgrywek strefowych AMP i tam sprawili ogromną niespodziankę uzyskując po raz pierwszy w historii Uczelni awans do turnieju finałowego! W finałach zajęli ostatecznie XIII miejsce w klasyfikacji końcowej, ale w tabeli, przed reprezentacją naszej Uczelni była tylko jedna PWSZtka – z Wałbrzycha, triumfator całego turnieju. Oznaczało to, że w klasyfikacji typów uczelni – PWSZ, nasi futsaliści zostali uhonorowani srebrnym medalem! Nie zawiedli również wspinacze. W Akademickich Mistrzostwach Polski rozegranych po raz kolejny w katowickim Trabsformatorze, wzięła udział mocna reprezentacja naszych studentów. W pierwszym dniu, w zawodach na trudność, wspinacze trenujący na co dzień w sekcji wspinaczki sportowej KU AZS PWSZ Tarnów, byli poza finałami (najlepiej wspinali się wśród mężczyzn Jędrzej Komosiński, miejsce 29, wśród pań Agnieszka Szepielak miejsce 31), ale to „czasówki” są specjalnością tarnowskich wspinaczy. I tak właśnie było, co prawda Agnieszce Szepielak nie udało się awansować do finałów kobiet (ostatecznie miejsce 19), ale za to Jędrzej Komosiński zdobył brązowy medal! Pozostał co prawda niedosyt gdyż Jędrzej stanął na najniższym stopniu podium mimo, że „wykręcił” najlepsze czasy dnia, ale taki właśnie jest ten sport – nieprzewidywalny. W klasyfikacji typów uczelni - PWSZ, reprezentacja tarnowskiej PWSZ zajęła pierwsze miejsce zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn. W świetnych nastrojach wrócili z Łodzi biegacze przełajowi. W zeszłym roku nasza Uczelnia startowała w tych zawodach po raz pierwszy i od razu panie przywiozły do Tarnowa złoty medal klasyfikacji drużynowej typów uczelni. W tym roku również panowie postanowili również powalczyć o medalowe krążki, a że panie postanowiły powtórzyć ubiegłoroczny sukces – do Tarnowa w tym roku przyjechały dwa medale przyznane w klasyfikacji drużynowej typów uczelni. Panie przywiozły złoty medal Akademickich Mistrzostw Polski, a panowie brązowy! Źródło: AZS PWSZ Tarnów

www.AdAstra AdAstra.student.tarnow.pl AdAstra

13


kultura

Juwenalia Tarnowskie 2011 „Będzie filmowo, muzycznie i kabaretowo” – takim hasłem zapowiadali Juwenalia Tarnowskie organizatorzy. Słowa dotrzymali. Bogaty program sprawił, że niemal każdy mógł wybrać coś dla siebie. W tym roku po raz pierwszy Juwenalia organizowane były przez dwie największe tarnowskie uczelnie - Państwową Wyższą Szkołę Zawodową i Małopolską Wyższą Szkołę Ekonomiczną.  Zmienili się organizatorzy, zmieniła się nazwa i zmieniło się logo, ale idea pozostała ta sama. Juwenalia Tarnowskie to czas radości, sielanki i szaleństwa, moment relaksu dla studentów przed ciężkim okresem, jakim jest sesja – zapewniał Grzegorz Sokołowski, Przewodniczący Rady Uczelnianej Samorządu Studentów PWSZ w Tarnowie.  

Dyskoteki i Nocny Maraton Filmowy Tegoroczne święto żaków w Tarnowie rozpoczęło się już w czwartek, 19 maja, w klubie Alfa, gdzie odbyły się Studenckie Bansonalia, czyli tak zwane Balon Party, które ściągnęło do lokalu naprawdę dużą grupę skorych do zabawy studentów. Wszyscy, którym mało było czwartkowych szaleństw mogli zawitać do klubu Alfa ponownie dzień później. Tym razem na parkiecie dominowała tzw. czarna muzyka. W ramach „R’n’B Night” didżeje serwowali brzmienia z pogranicza R’n’B i hip-hop. Piątek to także Nocny Maraton Filmowy, który swoje miejsce miał na terenie naszej Uczelni. Od godziny 19. prezento-

14 czerwiec 2011

wane były trzy filmy w reżyserii Stanley’a Kubricka: „Pełny magazynek”, „Lśnienie” oraz „Mechaniczna pomarańcza”. Filmowy akcent Juwenaliów ściągnął do Auli PWSZ ponad dwieście osób, które – z małymi wyjątkami – wytrwały do końca seansów, a więc do godziny 2. w nocy. Nie obyło się bez małej usterki technicznej, która miała miejsce pod koniec filmu „Lśnienie”. Zatrzymanie obrazu z kluczowym momencie wywołało jednak duże i sympatyczne brawa.

Oficjalnie i kabaretowo Oficjalne rozpoczęcie Juwenaliów Tarnowskich miało miejsce dopiero w sobotę, późnym popołudniem o godzinie 17. Na uroczystość do Teatru im. Ludwika Solskiego przybyli: Rektor PWSZ prof. dr hab. Stanisław Komornicki, Dziekan MWSE dr Jolanta Stanienda, wiceprezydent miasta Krystyna Latała, dyrektor Wydziału Kultury Miasta Tarnów Marcin Sobczyk oraz Przewodniczący Rady Uczelnianej Samorządu Studentów PWSZ Grzegorz Sokołowski, który z rąk włodarzy miasta odebrał symboliczny klucz do bram Tarnowa. Po krótkich przemowach, podziękowaniach oraz przestrogach skierowanych w stronę żaków przyszedł czas na Juwenaliowy Przedwieczór Kabaretowy. Na scenie niedawno oddanego po długim remoncie teatru zaprezentowały się trzy grupy kabaretowe. Tarnów reprezentowany był przez formację Trochę Powagi, która słynie z humorystycznego przedstawiania dobrze znanej nam mitologii greckiej. Ukazane w krzywym zwierciadle postaci Zeusa, pięknej Heleny, czy też

mężnego Achillesa doprowadzały raz po raz do gromkich wybuchów śmiechu. Zaproponowane przedstawienie przez grupę Ad Hoc – kolejną atrakcję wieczoru - cykl krótkich scenek i gier aktorskich tworzonych na bieżąco w oparciu o sugestie widowni, także wywołało szczery uśmiech na twarzach widzów. Żadną tajemnicą nie było jednak to, że wszyscy zgromadzeni w teatrze czekali na kabaret Grzegorz Halama Oklasky. Halama zaprezentował swój ostatni repertuar „Żula i bandziory”, na który składają się liczne skecze, monologi i piosenki ukazujące w komiczny sposób wspomniane w tytule dwie grupy społeczne. Nie zabrakło także sławnego pana Józka - hodowcy kurczaków z Chociul.

Niedzielny Piknik Studencki Dobre, prezentujące różne style muzyczne zespoły, ładna pogoda (obyło się bez deszczu!), duże zainteresowanie ze strony mieszkańców oraz organizacja na wysokim poziomie – tak najkrócej opisać mogę to, co działo się na Pikniku Studencki w ramach Juwenaliów Tarnowskich 2011. Suchy Chleb Dla Konia (ScHDK) – tegoroczny juwenaliowy support z Dąbrowy Tarnowskiej – w roli zespołu mającego przygotować wszystkich na główne atrakcje sprawdził się znakomicie. Utwory oparte na rockowych akordach sprawiły, że przybyła tego popołudnia na stadion publika mogła rozgrzać gardła. Dość niespodziewanie, chyba nawet dla samych członków grupy, ScHDK zagościł na scenie dłużej. Raz, ewidentnie ich występ spodobał się ludziom; dwa, przed kasami jeszcze na kwadrans przed planowym rozpoczęciem występu Star Guard Muffin znajdowała się kolejna na – nie będzie to wcale przesadą – dobre trzydzieści metrów. – Zainteresowanie koncertem przerosło nasze największe, najbardziej optymistyczne oczekiwania – powiedział nam przedstawiciel organizatorów Juwenaliów Tarnowskich Marcin Nowak. – Z powodu tak dużej liczby chętnych konieczne było przesunięcie występu zespołu Star Guard Muffin o ponad czterdzieści minut. Wszystko po to, by rzesze ludzi bezpiecznie i w spokoju dotarły pod scenę – dodał Nowak. Star Guard Muffin, kiedy już pojawili się na scenie, rozgrzali publikę (głównie tę nastoletnią – studenci oraz starsza młodzież zjawili się liczniej dopiero na koncercie drugim) szczególnie dwoma utworami:„Raz, dwa w górę ręce” oraz „Szanuj to, co masz”. Nie zabrakło oczywiście innych piosenek zawarty


kultura na debiutanckim albumie „Szanuj”, który swoją premierę miał w roku ubiegłym. Występ osadzony w korzennych, reggae’owych klimatach mógł się na pewno podobać. Bezstronnie przyznać muszę, że grupa zaprezentowała się przed tarnowską publiką bardzo dobrze. Głównym punktem Juwenaliów był jednak koncert zespołu Strachy Na Lachy. Na występ autorów takich hitów, jak „Jedna taka szansa na sto”, „Dzień dobry kocham cię”, przyszło nam jednak poczekać blisko trzydzieści minut. Tyle czasu zajęła bowiem wymiana instrumentów oraz późniejsze ustawienie ich na scenie. Pilska formacja, z charyzmatycznym Grabażem w roli wokalisty, zaprezentowała zebranej publice kompozycje pochodzące z przekroju niemal całej historii grupy. W Tarnowie usłyszeliśmy, oprócz wcześniej wspomnianych dwóch tytułów, także m.in.: „Cygański zaj*b”, „Hej kobieto”, „Raissa” oraz „Dygoty”. Energia, jaką emanowała punk rockowa grupa, szybko przekazana została publiczności, gdzie przerodziła się w stałe elementy obserwowane na koncertach Strachów: crowd surfing oraz pogo (co prawda nie za duże, ale jednak). Mały incydent – przerzucenie przez barierki części ogrodzenia znajdującego się wewnątrz miejsca, gdzie stali zgromadzeni ludzi – został szybko zażegnany. Początkowe przejawy wulgarnego zagrzewania zespołu do grania również stłumione zostały w zarodku – tym razem przez samego wokalistę, który poinformował, iż Juwenalia to także impreza kulturalna i chamstwo należało pozostawić w domu. Za tę wypowiedź Grabaż zebrał gromkie brawa i od tej pory koncert trwał w najlepsze aż do godziny 22 „z hakiem”. Kilka słów pochwały należy się w tym miejscu organizatorom. Piknik Studencki, który trwał na terenie stadionu KS Błękitni od wczesnego popołudnia, przyciągnął licznymi atrakcjami nie tylko studentów, ale także całe rodziny z dziećmi. Część z mini wesołym miasteczkiem, część grillowo-piwna oraz miejsce najważniejsze, czyli okolice sceny – dostęp do każdego z nich był bezproblemowy, przez co wszystkie elementy Pikniku cieszyły się równie dużym zainteresowaniem. W zasadzie jedynym mankamentem były kolejki do toalet. Tego jednak można było się spodziewać – wszak piwo to napój mocno moczopędny, a wypita tego wieczoru ilość złocistego trunku była tak wielka, że w pewnym momencie najzwyczajniej skończyły się jego zapasy. - To były najlepiej zorganizowane Juwenalia w historii Tarnowa – powiedział nieskromnie i z uśmiechem radości na twarzy przedstawiciel organizatorów. A nam trudno się z tą opinią nie zgodzić. Mateusz Kołodziej

„Post-Fundamenty” – wernisaż prac Mateusza Zaczkiewicza Tarnowski klub Lychee po raz kolejny w ostatnim czasie zmienił się w miejsce spotkania z fotografią. Wszystko za sprawą wystawy zdjęć „Post-Fundamenty” Mateusza Zaczkiewicza, której wernisaż odbył się 20 maja br. Piątkowy wernisaż prac ukazujących podupadły przemysł regionu tarnowskiego nie przyciągnął do Lychee tak wielu gości, jak początkowo było to przewidywane. Pomimo dobrej reklamy (informacje na łamach największych portali miejskich, które objęły patronat nad imprezą oraz plakaty) do klubu z zamiarem kontaktu ze sztuką przybyło około 20 osób. Zawiedli szczególnie fejsbukowicze, którzy w liczbie ponad 70 zapowiadali swoją obecność. Jednakże ci, którzy zdecydowali się poświęcić chwilę ze swojego życia i zawitać na wernisaż – nie zawiedli się. „Post-Fundamenty” jest wystawą prezentująca widzowi miejsca tętniące kiedyś życiem, dzisiaj będące jedynie wspomnieniem, zapomniane. Przestrzenie ujęte na zdjęciach to m.in. stara fabryka celulozy w Niedomicach oraz opuszczone budynki mleczarni (przy ul. Szklanej). Zakłady te niegdyś stanowiły fundamenty przemysłowe tarnowskiego regionu. Dzisiaj są jedynie atrakcją dla miejscowych graficiarzy, fotografów oraz młodzieży na tzw. gigancie. Ich ciekawe położenie oraz forma zabudowy są areną gry światła i cienia, szarości i koloru, egzystencji i nieuniknionego rozkładu. Wszystko to dostrzegalne jest na zdjęciach zaprezentowanych na wystawie „Post-Fundamenty”. W Lychee nie zabrakło także samego autora zdjęć. Fotograf, dla którego było

to pierwsze tego typu przedsięwzięcie, powiedział nam, że cieszy z obecności na wernisażu osób mu bliskich. – Miło mi, że zjawili się moi przyjaciele i osoby, które bardzo cenię i szanuję. Przyszło także kilka osób, których nie znałem wcześniej, więc jak na debiut nie jest źle – dodał kończąc. Zaczkiewicz w części oficjalnej wyjaśnił wszystkim zebranym motywy, jakie kierowały nim w wyborze tematu zdjęć. W stronę sponsora imprezy Centrum Fotografii pana Piotra Grzyba oraz ludzi i instytucji, którzy pomogli w organizacji wystawy, artysta skierował także kilka słów podziękowania.. W dalszej części fotograf chętnie rozmawiał z gośćmi o swoich pracach. Wszystkim przybyłym na wernisaż kontakt ze sztuką umilała chilloutowa muzyka puszczana na żywo przez miejscowego didżeja Emesa oraz przygotowana przez organizatorów degustacja markowego wina. Po godzinie 22. wernisaż przerodził się w codzienny klubowy wieczór, a do Lychee zaglądać zaczęli spragnieni zabawy w rytm elektronicznych brzmień. Mateuszowi gratulujemy sukcesu, jakim niewątpliwie był piątkowy wieczór i życzymy szczęścia na przyszłość. Ponoć sam zainteresowany myśli powoli nad kolejną wystawą – tym razem już dyplomową. Wszystkich tych, którzy nie mogli pojawić się na wernisażu, zapraszamy do klubu Lychee (ul. Mo��cickiego 8). Zdjęcia dostępne będą do państwa dyspozycji do końca czerwca. Magazyn „Ad Astra” jest jednym z patronów medialnych wystawy. tekst: Mateusz Kołodziej foto: Paweł Topolski / tarnow.pl

www.AdAstra AdAstra.student.tarnow.pl AdAstra

15


Erratum Zwycięzca Złotych Lwów na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych za najlepszy debiut reżyserski oraz Grand Prix 25 Tarnowskiej Nagrody Filmowej pokazuje, że ośmiomiesięczne opóźnienie związane z dystrybucją tego filmu w Polsce jest niewątpliwie wielkim błędem. Na szczęście Best Film w końcu odważył się na pokazanie tego dzieła szerszej publiczności w naszym kraju. Wraz z rozpoczęciem Erratum przenosimy się do miejsca zakazanego. Naznaczonego piętnem przeszłości głównego bohatera. Fabuła prezentuje się następująco. Szef wysyła swego zaufanego pracownika, granego przez Tomasza Kota do Szczecina, po odbiór auta sprowadzonego ze Stanów Zjednoczonych. W całej historii nie byłoby nic zapewne emocjonującego, gdyby nie fakt, iż jest to zarazem powrót do miasta rodzinnego. Miejsca, o jakim pragnie się zapomnieć ze względu na niewygodne, niosące ze sobą ból dawnej egzystencji wspomnienia. Początkowo wizyta potrwać miała tylko jeden dzień, lecz za sprawą Andrzeja Kmicica, pierwotny zamysł ulega gruntownej zmianie. I tak oto Marek jest zmuszony do towarzystwa własnego ojca (Ryszard Kotys), z którym pogorszył się jego kontakt po śmierci matki. Kilkudniowy pobyt sprawia, że wszystko co do tej pory było głęboko w nim schowane wypływa na powierzchnię. Powraca do miejsc kojarzących się z czasami młodości, odnawia kontakt z przyjacielem Zbyszkiem (Tomasz Radowiec), z którym założył zespół muzyczny.

16 czerwiec 2011

Reżyser ukazuje całą tą historię w sposób lekki oraz melancholijny. Nie posiada ona szybkich i nagłych zwrotów akcji. Pokazuje ból zaklęty we wspomnieniach, związany ze złymi i dobrymi zdarzeniami. Sprawiają one, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad błędami jakie miał okazję popełnić pod naciskiem niepożądanych emocji. Dostrzegając wszystko, co przez te wszystkie lata stracił, wyrzekając się tego na rzecz szczęścia zawartego w dotychczasowym życiu, któremu niewątpliwie brakuje kontaktu z przeszłością. Odcinając się od niej na własne życzenie. Film ten jest w najgorszym wypadku dobry i uzmysławia po raz kolejny, że i w kraju takim jak Polska, można kręcić udane produkcje. Ścieżka dźwiękowa (Marek Straburzyński) wraz z obrazem tworzy jedną, wspólną całość, prezentując świat jednocześnie tak odległy i znajdujący się tuż za progiem kina. Po seansie wystarczy wstać i iść, pragnąc go odkryć uświadamiając sobie własne błędy, niedociągnięcia. Niepotrzebne zapomnienia. Przemysław Kamiński pomaga również przenieść się nam w inny świat, za sprawą swych wspaniałych zdjęć i tradycyjnych rozwiązań, jakie zastosował do ukazania drogi bohatera. Wadą jest słaba gra poniektórych aktorów drugoplanowych, co jednak nie przeszkadza w odbiorze i zrozumieniu tegoż filmu. Zachęcam. Podążajcie w stronę kina i oglądajcie. Delektujcie się. Rozkoszujcie. Zatrzymajcie czas i spróbujcie odnaleźć własne erratum. Jarosław Ciochoń

The Sunset Limited W jaki sposób przenieść na ekran dzieło jednego z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy? Pozwolić stworzyć mu scenariusz. Nie inaczej postąpiono z „The Sunset Limited”, bazującym wiernie na dobrze przyjętej sztuce Cromaca Mcarthego, autora m.in. „Drogi”, za którą otrzymał nagrodę Pulitzera. W czterech ścianach pokoju w slumsach stoczy się pojedynek niedoszłego, do czasu apatycznego samobójcy (Tommy Lee Jones, jednocześnie reżyser) i pełnego wiary wybawiciela przeświadczonego obowiązku dalszej pomocy (Samuel L. Jackson). O świecie zewnętrznym świadczą jedynie odgłosy ulicy, sąsiedzkie sprzeczki i z wolna uchodząca noc. Formalną ascezę rekompensuje aktorskie widowisko przeciwstawnych na każdym polu postaci i dynamizm kamery. Pomieszczenie wypełnia się po brzegi, bez niepotrzebnego rozdymania. Nietypowe spotkanie stanowi punkt wyjścia do skrupulatnie skonstruowanych i inteligentnych dialogów właściwych dla sztuki teatralnej. Przedmiotem starcia stają się wiara, Bóg, cierpienie, a zwłaszcza sens i podstawa utrzymania człowieka w dalszym istnieniu. Pomimo ciężaru tematów i monotonii tła nie sposób oderwać się od dyskusji. Tradycyjnie McCarthy nie daje ukojenia. Już w 2006 roku, gdy pisał sztukę, zwrócił uwagę na narastającą (powracającą od dziesięcioleci) zapaść. Siejąc chaos twórcy przedstawili widzowi wywrócony świat. Były więzień niesie światło profesorowi ciemności. Gdy zza okna padają strzały, pokój po środku nędzy jednoznacznie staje się polem bitwy między wiarą w Boga a beznadzieją. Wybawców spotyka los udręczonych i rola ostatniej przeszkody ku wielowymiarowemu upadkowi ludzkości. Brzask nie przynosi nadziei. Gdyby świat się skończył byłoby o wiele prościej? Autor: Łukasz Młyniec

Plakat: filmweb.pl

Źródło: erratum.bestfilm.pl

kultura


kultura

Teatr Nie Teraz i Ballada o Wo³yniu jako walka o prawdê historyczn¹ W warszawskim Muzeum Niepodległości 23 i 24 maja tego roku odbyły się dwa pokazy premierowe spektaklu Ballada o Wołyniu tarnowskiego Teatru Nie Teraz. Warto trochę o tym napisać, ponieważ jest to pierwszy w Polsce spektakl, który podejmuje tematykę ludobójstwa na Kresach. Tomasz A. Żak wykorzystał przy tworzeniu scenariusza wątki fabularne znanej i przez wiele lat zakazanej powieści Zasypie wszystko, zawieje, a także autentyczne świadectwa tych, którzy przeżyli Zagładę na polskim Wołyniu oraz pieśni ludowe polskie i ukraińskie. Spektakl ten to opowieść o równoległych losach trzech kobiet, które w zamyśle reżyserskim poprzez swoją paralelność ruchową stają się jednym trwaniem wystawionym na próbę. Przeniesienie ciężaru przeżywania scenicznego okrutnych wydarzeń z Kresów Wschodnich na kobiety jest tym bardziej uderzające. Delikatność kobiecej natury musi się bowiem zmierzyć z okrucieństwem, bezwzględnością i zezwierzęceniem. Ballada o Wołyniu jest próbą ujęcia dzieła Włodzimierza Odojewskiego w teatralną metaforę, która ma widza uświadomić, że historia jest bolesna, ale trzeba o niej mówić. Tym bardziej, że temat ten przez wiele lat był przemilczany, obecnie jest często przekłamywany. Dodajmy tu-

taj, że wciąż jeszcze żyją osoby, które na własne oczy widziały wydarzenia tamtych dni, zginęły całe ich rodziny, a dorobek i rozkradli ukraińscy faszyści, a ich uratował przypadek bądź cud. Nasi rodacy byli mordowani przez banderowców narzędziami rolniczymi na wiele różnych sposobów. Cóż... nie stoi to na przeszkodzie nawet temu by w niemal każdym miasteczku po naszej wschodniej granicy znalazł się pomnik głównego przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Ludobójstwo na Kresach fot. Agata Żak przedstawiane jest dzisiaj często w kategoriach półprawdy, ćwierćprawdy, a czasem nawet nieprawdy. Dla przykładu, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski będący duchowym opiekunem polskich Kresowian, czyli ludzi, którzy przez około 600 lat mieszkali wraz z ludnością ukraińską, w zgodzie, na ziemi wołyńskiej, dąży do naprawy stosunków pomiędzy tymi dwoma narodami poprzez wspólne określenie jedynej, obiektywnej prawdy historycznej. Natomiast Wojciech Maziarski – dziennikarz Newsweeka nazywa to podsycaniem nastrojów antyukraińskich wśród Pola-

ków, a wyżej wymienionego kapłana duchowym patronem polskich ukrainofobów. Kiedy dodamy do tego, ot choćby, spór pomiędzy Grzegorzem Motyką a Ewą Siemaszko, budować zaczyna się dość spójny obraz wciąż deformowanej rzeczywistości. Grzegorz Motyka bowiem Ukraińską Powstańczą Armię określa jako organizację narodowowyzwoleńczą, zupełnie jakby to nie te same oddziały dopuściły się okrutnych zbrodni na ludności polskiej. Siemaszko stwierdza jednoznacznie, że UPA to przede wszystkim ludobójstwo, wobec czego dokonania antysowieckie nie mogą zmywać z niej winy. Przykładów jest więcej. Oczywiście można stanąć po każdej stronie, ale trzeba jeszcze sobie odpowiedzieć na pytanie czy naszą stolicą jest Warszawa, Moskwa czy może w ogóle Bruksela? I uwaga! To pytanie nie ma wcale charakteru pretensjonalnego, ale raczej prewencyjny. Teatr Nie Teraz opowiada o dawnych czasach w duchu teatru alternatywnego. Powstanie tego widowiska można uznać za doskonałe uwieńczenie obchodów 30lecia istnienia Nie Teraz, jakie obchodzi w tym właśnie roku. Wszystko to jednak ma wymiar symboliczny, ponieważ ostatnie swoje dzieło Tomasz A. Żak poświęca swoim dziadkom, którzy zostali dotknięci bolesną historią polskich Kresów Wschodnich. Premiera tarnowska Ballady o Wołyniu: 28 i 29 czerwca 2011 roku, godz. 20:00, Teatr im. L. Solskiego Magdalena Zbylut

Opowieœæ z krainy strachu... W książce tej Mariusz Szczygieł przedstawia życiorysy znanych Czechów. Są to między innymi legendarny producent obuwia Tomáš Bata, który stworzył kontrolowane przez siebie miasto na dziesięć lat przed pomysłami Georga Orwella; aktorka Lida Baarova, kobieta, przez którą płakał Goebbels; piosenkarka Marta Kubiszova, której władze zabroniły śpiewać przez dwadzieścia lat; rzeźbiarz Otakar Szvec, twórca największego pomnika Stalina na świecie. Gottland to historia kilkunastu osób żyjących na przestrzeni XIX, XX i XXI wieku. Na początku trudno jest zna-

leźć wspólny mianownik dla każdej z postaci. Są to kolejno nazwisko, rodzinny biznes, później uwikłania polityczne, wynikające z ich wysokiej pozycji społecznej jako znanych artystów lub przedsiębiorców. Z każdą przeczytaną stroną zwiększa się uczucie niepewności, nie rozumiemy reakcji bohaterów, czujemy, że coś jest bardzo nie tak. Wtedy przychodzi uderzenie – moment, w którym skóra cierpnie, a mina rzednie. Mariusz Szczygieł dotarł do ludzi o barwnych życiorysach, dzięki czemu, opisując historie jednostek, ukazuje przekrojowo całe społeczeństwo – horror, traumę i groteskę, które do dziś kształtują kolejne pokolenia Czechów. Gottland mówi o splotach przypadku i

losu, o ogromnej cenie, którą bohaterowie musieli zapłacić wskutek podjętych, pozornie błahych, decyzji. Gottland to gratka szczególnie dla miłośników literatury faktu i reportażu, jednak zdecydowanie należy ją polecić każdemu, gdyż to pozycja wyjątkowa. Dodatkową rekomendacją niech będzie fakt, że książka doczekała się przekładu na dziewięć języków w zaledwie trzy lata od premiery. Ocena: 9.5/10 Marcin Janik

www.AdAstra AdAstra.student.tarnow.pl AdAstra

17


felieton

S

E

S

J

A

System Eliminacji Studentów Ju¿ Aktywny Czerwiec. Piękna pogoda, słońce świeci, na niebie nie ma jednej chmurki. Spokojnym krokiem idę przez park, który ku mojemu zdziwieniu jest prawie pusty, jeśli nie liczyć bawiących się na huśtawkach dzieci. A przecież prawie nigdy nie można znaleźć wolnej ławki, wszystkie okupuje ten szczególny gatunek zwany popularnie homo students. Zastanawiam się, co się z nimi stało. Wieczorem razem z przyjaciółkami idziemy do dyskoteki. Zawsze w pierwszy czwartek miesiąca wieczorem odrzucamy pracę na bok i urządzamy sobie „wieczór szaleństw”. Ku naszemu zdumieniu parkiet świeci pustkami, w środku jest bardzo mało osób. Na nasze pytanie, o co chodzi, barman rzuca jedno słowo: - Sesja. I nagle wszystko staje się jasne. Tajemnica pustych miejsc rozwiązana. Studenci, którzy do niedawna królowali na parkietach dyskotek, czy szaleli w pobliskich barach, przesiadują teraz w akademikach czy innych czeluściach naukowych, zgodnie chowając nosy w książkach, zeszytach, kserówkach i innych papierkach. Stres związany z egzaminami jest tak wielki, że spora część z nich prawie nie sypia, gdyż każdą minutę nie przeznaczoną na naukę uważają za straconą. Lampy w ich pokojach są włączone całymi nocami. Bywa, że skupieni na czytanych tekstach nie zauważają, że choć na dworze od dawna jest jasno, żarówki nadal się świecą. Kto oprócz elektrowni zarabia na przedsesyjnym szaleństwie? Oczywiście producenci i sprzedawcy kawy. Któregoś dnia, robiąc zakupy w supermarkecie, przy stoisku z tym właśnie napoju staję się świadkiem rozmowy dwóch studentek. Jedna z nich właśnie wkłada do koszyka kilka opakowań kawy. Uśmiecha się słabo, mówiąc: - Co tak patrzysz, Wiola? Mam za duże stężenie krwi w systemie kofeinonośnym. Odchodzę szybko, zastanawiając się, dlaczego na biologii nigdy nie słyszałam o podobnym układzie. Z rozbawieniem kręcę głową zastanawiając się, czego to studenci nie wymyślą. Kolejny raz o sesji przypominam sobie następnego dnia, kiedy udaję się do przychodni odebrać wyniki ostatnich

18 czerwiec 2011

badań. W kolejce do lekarza czeka mnóstwo młodych osób, zakuwających zawzięcie. Przysiadam się do blondwłosej dziewczyny, która czyta właśnie grubą książkę o tajemniczym tytule Additives in Polymers: Industrial Analysis and Applications. Dyskretnie pytam ją, co się tu dzieje. Patrzy na mnie spanikowanym wzrokiem i odpowiada cicho: - Czekamy w kolejce po recepty na środki uspokajające. Wie pani… sesja. Paru moich znajomych to aż w szpitalu przez to wszystko wylądowało. - O mój Boże! Coś poważnego? – patrzę na nią zaniepokojona. Kręci głową. - Po prostu ich organizmy nie wytrzymały narzucanych rygorów. - Zasłabli? - To akurat jest obecnie normalka – wzrusza obojętnie ramionami. – Tak samo jak histerie czy bóle. W naszym akademiku środki przeciwbólowe są obecnie na wagę złota. Zamierzam się w nie zaopatrzyć, jak tylko stąd wyjdę. Odchodzę, zadając samej sobie pytanie, czy to ja jestem nienormalna czy też świat oszalał. W końcu ja nie potrafię obojętnie stwierdzić, że takie stany są czymś naturalnym. No, ale w końcu ja już nie jestem studentką. A to i słowo „sesja” jest usprawiedliwieniem na wszystko. Tak się przynajmniej wydaje. Tego samego dnia odwiedzam przyjaciółkę. W drzwiach mówi, że musimy być cicho, żeby nie przeszkadzać w nauce jej młodszej siostrze. Uśmiecha się szeroko i nachyla się w moją stronę, chichocząc: - Ty wiesz, co się tutaj dzieje ostatnio? Istny Armagedon. Moja Iza najpierw przez tydzień się modliła, potem przez kilka dni histeryzowała, zaczęła odprawiać rytuały odpędzające złe duchy, w ramach egzorcyzmowania demonów rozsypywała sól wokół książek, a koniec końców sięgnęła po ostateczną broń i zaczęła się uczyć. - A co chciała odpędzić? - Sesję. Siadamy w kuchni, gdzie wisi duży kalendarz z kilkoma dniami zakreślonymi na czerwono i opatrzonymi wielce mówiącą nazwą „Dni-Sądu-ObyNie-Ostatecznego”. Patrzę na niego przez chwilę, po czym odwracam się,

mrucząc, że nie chcę wiedzieć, o co chodzi. Moje prywatne zainteresowanie sesją przeradza się w pewnego rodzaju obsesję. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że mój wolny dzień poświęcam na to, by przejść się na uczelnię i zobaczyć korytarze zapełnione elegancko ubranymi studentami, stojącymi w nerwowym oczekiwaniu na swoją kolej? Niektórzy przeglądają po raz ostatni notatki, jakby licząc, że w ten sposób cała wiedza wejdzie im do głów w ciągu kilku sekund. W spoconych dłoniach ściskają indeksy, w których jeszcze tego dnia wszechwładny profesor ogłosi swój werdykt: zdał lub oblał. Te słowa w żargonie studenckim znaczą mniej więcej tyle, co „przeżyje” lub „do odstrzału”. Zanim to jednak nastąpi, każde z nich zostanie poddane swoistym torturom, czyli stanie naprzeciw serii pogrążających każdego delikwenta pytań. Stoję z boku i obserwuję panikujących studentów z lekkim uśmiechem, zastanawiając się, czy kiedy byłam na ich miejscu, też tak wyglądałam. Mija mnie niski staruszek w czarnym garniturze, białej koszuli i czerwonym krawacie. Na środku głowy łysinka, nieliczne białe włosy otaczają ją niczym wieniec laurowy. Błękitne, błyszczące inteligencją oczy skryte są za okularami. Jego pomarszczona twarz rozciąga się w uśmiechu na mój widok. - Wzrok mnie zawodzi czy to naprawdę pani Katarzyna? – woła radośnie. Odwzajemniam uśmiech i odpowiadam: - Dzień dobry, panie profesorze. Ile osób planuje pan dzisiaj oblać? - Tajemnica, droga pani, tajemnica – unosi w górę palec, chichocząc niczym małe dziecko, które dostało ulubioną zabawkę. – Ale z pewnością będą musieli się napracować. Zarówno ci, których puszczę, jak i reszta. - Zatem nie przeszkadzam. Do widzenia. - Do widzenia, do widzenia. No już, zapraszam pierwszą „ofiarę” – ostatnie zdanie wypowiada już do stojących pod salą studentów, którzy przez chwilę tłoczą się spanikowani, po czym wypychają do przodu wysokiego bruneta mówiąc, że ma pecha, że jest pierwszy na liście. Ten robi zre-


felieton zygnowaną minę i wchodzi za profesorem do środka. Drzwi zamykają się z łoskotem. Uśmiecham się do własnych myśli. Nieświadomie podsłuchuję, jak ktoś szepta, że chyba powinni wysłać kogoś innego, bo ten chłopak niewiele się nauczył. Przez głowę przebiega mi myśl, że szykuje się niezły kabaret. W końcu profesor Darecki znany był już za moich czasów studenckich jako bardzo ostry i ironiczny egzaminator. W chwilę później moje przypuszczenia potwierdzają się, kiedy słyszę jego zdenerwowany głos: - Czy wie pan, co ma pan w głowie?! Odpowiedź jest przytłumiona – najwidoczniej student praktycznie boi się już oddychać myśląc, że zaraz zostanie wyrzucony przez okno. Zamknięte. - Mózgojadki! A wie pan, co one tam robią?! – chwila ciszy dla podkreślenia puenty. – Głodują szukając pokarmu!! Zakrywam usta dłonią i odchodzę, oglądając się jeszcze raz na przerażone twarze studentów. Jest mi ich trochę żal, ale cóż… każdy musi przez to przejść. Studia to twarda szkoła życia. Nic się na to nie poradzi. Później, siedząc na ławce przed drzwiami wejściowymi na uczelnię, patrzę na wychodzących studentów. Część z nich uśmiecha się radośnie, co może znaczyć tylko jedno – zdali, kamień spadł im z serca, odzyskali spokój ducha. Inni wloką się ponuro z tyłu, głowy mają spuszczone, nerwowo wyliczają, ile czasu zostało im do sesji poprawkowej. Odchodzę do domu, życząc im w duchu powodzenia. W końcu szczęścia na sesji nigdy za wiele. Przechodząc koło kwiaciarni przypominam sobie, co usłyszałam od przyjaciółki, kiedy byłam u niej z wizytą: - Wiesz, sesja jest znana jako „Odsiew”. Nikt nie jest pewny, czy w następnym semestrze spotka się z przyjaciółmi na zajęciach. Iza mówiła, że od kilku tygodni krążą plotki i pogłoski, kto odpadnie, niektórzy dowcipnisie nawet się o to zakładają. A przezorniejsi kupują „na zapas” pożegnalne prezenty i żegnają się, jakby szykowali się na własny pogrzeb. Wkrótce jednak wszystko wraca do normy. W parku nie można znaleźć wolnej ławki, studenci rozbijają się po dyskotekach i barach. Z radością korzystają z życia, czerpią z niego całymi garściami. Każdy wyśmiewa swoje niedawne obawy i lęki. A książki i notatki leżą porzucone w pokojach, zalegając kurzem i czekając do następnej sesji, która również wywoła panikę i przewróci życie studenckiej braci do góry nogami. Aislin

Studenckie kombinacje Uczciwość w dzisiejszych czasach jest nieraz odległym, abstrakcyjnym pojęciem. Coraz częściej słyszymy o wielkich politycznych oszustwach, fałszywych gierkach, spotykamy się z sytuacjami o charakterze korupcyjnym, poznajemy ludzi świetnie obracających się w kręgach tzw. lewych interesów. Zdarza się, że sami wpadamy w wir kłamstwa lub stajemy się ofiarą oszustwa. Czujemy się wtedy poszkodowani, nieszczęśliwi, narzekamy na niesprawiedliwość. Jednak bywa też inaczej, gdy to my naciągamy, ściemniamy, ukrywamy, fałszujemy. W tej sytuacji jest w porządku, to druga osoba zawiniła własną głupotą, czy naiwnością. Umywamy ręce, a nawet cieszymy się, że udało się kogoś nabrać, zbierając przy tym zyski. Mam nadzieję, że takich osób jest mało, ale obserwując studentów nie do końca można się z tym stwierdzeniem zgodzić. Zbliżająca się sesja, to nie tylko czas wzmożonej pracy, ale także chwile spędzone przy tworzeniu licznych ściąg. Niestety coraz częściej na egzamin, czy choćby na zwyczajne kolokwium student zabiera ze sobą bagaż ,,pomocy naukowych”. Gdy się uda z nich potajemnie skorzystać i otrzymać dobrą ocenę, żak wpada w euforię i raduję się z wygranej. Podobna sytuacja jest przy pracach licencjackich, a nawet magisterskich gdzie zdarza się, że potencjalny autor pracy nie napisał w niej żadnego swojego zdania, ba! czasem dobrze nie przeczytał teoretycznie własnego tekstu. I tak potem wychodzi z tytułem absolwent w ogóle nie znający się na rzeczy, w której jest rzekomo ekspertem. Kolejnym interesującym problem jest pisanie prac maturalnych młodszym kolegom za nieraz niemałą sumę pieniędzy. Oczywiście biedny student korzysta z każdej okazji, gdzie będzie mieć możliwość zarobienia kilku groszy, ale czy warto podejmować się pracy, która narusza granice prawne? A co ze studentami szkolących się jed-

nego z najstarszych i pięknych zawodów jakim jest nauczyciel? Najlepiej uczymy się z przykładów, a więc jak ma nie być w szkole oszustwa, skoro sam profesor kiedy był studentem dopuszczał się krętactwa, albo co gorsza przyzwala na nieuczciwe zachowanie swoich uczniów. W tym momencie przypominam sobie sprawdzian z historii jeszcze w czasach licealnych, gdzie historyk po podyktowaniu pytań wychodził z sali i wracał po upłynięciu mniej więcej 10 minut. Naturalne, że w takiej sytuacji poszły w ruch zeszyty, podręczniki, ściągi. To naoczny przykład dopuszczania fałszu, ale w jakim celu? Wyjątkowy historyk zostawiając uczniów bez żadnego nadzoru tłumaczył się, że wchodzi, aby podwyższyć poziom, oczekując lepszych ocen. Definitywnie mamy do czynienia z jawną hipokryzją! I dziwimy się, że młodzież po ogólniaku nic nie umie, nic nie wie. Jak ma umieć, skoro na stołku nauczyciela siedzą niekompetentne osoby, którym obca jest etyka, sprawiedliwość oraz troska o porządne młode pokolenie?! Może powiecie, że przesadzam, bo nie każdy ma zdolności literackie, lub niektórzy wymagają niepotrzebnych głupot, albo jest zbyt dużo materiału. Owszem, ale te problemy w jakimś stopniu można rozwiązać, załatwić uczciwie, nie od razu iść na łatwiznę. Jednym z wielu poważnych problemów współczesnej szkoły jest oszustwo, ponieważ tam po raz pierwszy spotykamy się z nim i sami uczymy się kłamać. Później uczniowie nasiąknięci złym nawykiem udając się na studia praktykują wstydliwe sztuczki. Na koniec warto się zastanowić czy przystoi człowiekowi, który uczęszcza na uczelnie wyższą, gdzie w pewnym sensie obraca się wokół inteligencji i kultury stać z daleka gry fair play? Bądźmy więc uczciwi, szczególnie wobec siebie, bo nic tak nie cieszy jak dobry owoc własnej, nieraz żmudnej pracy. Maja

www.AdAstra AdAstra.student.tarnow.pl AdAstra

19


20 czerwiec 2011


Ad Astra nr 36