Issuu on Google+

PISMO

W Ł O C Ł AW S K I E MIESIĘCZNIK BEZPŁATNY

Kwiecień 2011 NR�

Radosnego Alleluja!

Władzy potrzebna kontrola Wielkie wzburzenie wśród włodarzy Włocławka powoduje każda forma kontrolowania ich działań. Gdy ktokolwiek pyta, od razu traktowany jest jak najgorszy wróg. Z miejsca rusza pokaz grożenia sądem i pouczeń, że jeśli są na coś dowody, to trzeba je kierować do prokuratury. Otoczenie Andrzeja Pałuckiego (i on sam oczywiście też) nie rozumie, że na tym polega demokracja. Przecież gdy dla przykładu radny pyta o ważne dla miasta sprawy, to nie jest „podłym karłem reakcji”, ale osobą, która dobrze sprawuje społeczny mandat. O cóż

więc taki krzyk? Czy nie lepiej po prostu odpowiedzieć na zadane pytania, wyjaśnić wątpliwości? No chyba, że władza ma coś do ukrycia. Milczenie albo rzucanie obelg i gróźb w oczywisty sposób rodzi podejrzenia. I tak koło się zamyka. Dziwi ta taktyka, szczególnie w kontekście tego, że obecne władze Włocławka reprezentują formację lewicową, bądź co bądź spadkobierczynię PZPR. A to przecież jeden z ideologów tej formacji mawiał, że kontrola jest najwyższą formą zaufania…

Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkiej Nocy, pełnych wiary, nadziei i miłości oraz wszelkich łask zmartwychwstałego Chrystusa życzy

Jan Stocki redaktor naczelny

Włocławek uczcił pamięć ofiar Pomysł godnego upamiętnienia I rocznicy katastrofy smoleńskiej w naszym mieście narodził się 1 marca 2011 r. w siedzibie włocławskiej „Solidarności", gdzie odbyło się spotkanie Komitetu Organizacyjnego. Zaproponowano przygotowanie tablicy, która miała zawisnąć na ścianie włocławskiej Katedry. Apel wystosowany do parlamentarzystów, władz samorządowych i wszystkich zainteresowanych przyniósł efekt. - Komitet Organizacyjny jest formą obywatelską i otwartą. Zachęcamy wszystkie osoby i  środowiska, pragnące uczestniczyć w tej inicjatywie, do współpracy. - powiedział przewodniczący komitetu Łukasz Zbonikowski - Szczególnie zachęcamy przedstawicieli organizacji społecznych i politycznych, jak również włocławski samorząd. Pragniemy, aby pierwsza rocznica katastrofy smoleńskiej była obchodzona razem, solidarnie, w należytym skupieniu – tak, jak czyniliśmy to przed rokiem w pierwszych dniach po tej narodowej tragedii. W organizację obchodów włączyli się włocławscy parlamentarzyści, władze samorządowe miasta i powiatu włocławskiego oraz przedstawiciele kościoła. Dzięki zaangażowaniu biskupa Wiesława Meringa i kustosza Katedry ks. Stanisława Waszczyńskiego powstał wspólny projekt tablicy upamiętniającej ofiary katastrofy smoleńskiej. Inicjatorzy projektu zadeklarowali, że koszt stworzenia tablicy pokryją ze środków zgromadzonych w trakcie zbiórki

22

Redakcja

Liczby zdenerwowały Kuźniewicza? Szerokim echem odbiła się konferencja prezentująca ważne liczby opisujące stan Włocławka (pisaliśmy o niej w poprzednim numerze). Zastępca prezydenta Włocławka Jacek Kuźniewicz wystosował ultimatum wobec posła Łukasza Zbonikowskiego, żądając niezwłocznych wyjaśnień. Otrzymał je, ale na pytania posła już nie odpowiedział…

społecznej. Prezydent Andrzej Pałucki zadecydował jednak, że koszty pokryje z pieniędzy budżetu miasta. Decyzja ta była szeroko komentowana przez społeczeństwo w kontekście sygnałów o złej kondycji finansowej miasta. Jednak prezydent zdania nie zmienił. W niedzielę 10 kwietnia, w  pierwszą rocznicę lotniczej katastrofy pod Smoleńskiem, w  obecności władz miejskich, samorządowców, parlamentarzystów oraz licznych mieszkańców Włocławka odsłonięto tablicę pamiątkową na zachodniej ścianie katedry. Wykonano ją wg projektu poznańskiego plastyka Stanisława Mystka. Uroczystość poprzedziła msza św. której przewodniczył i homilię wygłosił J.E. ks. biskup Wiesław Mering. Odniósł się do m.in. do dorobku prof. Lecha Kaczyńskiego, często niedocenianego przez Polaków. Przypomniał najnowsze wypowiedzi światowych polityków wyrażają-

cych swoje uznanie dla działań tragicznie zmarłego prezydenta na arenie międzynarodowej i  dbanie o bezpieczną, prawą i  solidarną Polskę - fakty, które szczególnie były umniejszane przez niechętne prezydentowi media. Wystosował apel, by Rada Miasta umiała ponad podziałami uczcić pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej również we Włocławku. Odniósł się tym samym do projektu, zgłoszonego podczas ostatniej sesji Rady Miasta przez radnego Prawa i Sprawiedliwości Bartłomieja Kołodzieja. Czas pokaże, jak do apelu ustosunkują się włocławscy radni. Cieszy natomiast fakt, że inicjatywa zorganizowania włocławskich obchodów zgłoszona przez Komitet Organizacyjny na czele z posłem Łukaszem Zbonikowskim znalazła uznanie ponad podziałami politycznymi, dzięki czemu włocławianie w godny sposób uczcili pierwszą rocznicę katastrofy. IRENA VUKOVIĆ - KWIATKOWSKA

Apel wystosowany do parlameZastępca prezydenta Jacek Kuźniewicz podczas briefingu, publicznie odczytał przesłany do posła Łukasza Zbonikowskiego listy, w którym dał posłowi 48 godzin na przedstawienie odpowiedzi na 4 pytania. Zagroził, że w przypadku nie przedstawienia powyżej wskazanych dokumentów i dowodów będzie zmuszony dochodzić swoich praw na drodze. Nie musiał czekać długo – odpowiedź otrzymał już następnego dnia. Mimo tego, zdecydował się na proces. Co tak bardzo zdenerwowało zastępcę prezydenta. Być może była to treść odpowiedzi,

www.pismowloclawskie.eu

jaką uzyskał od włocławskiego parlamentarzysty? Poseł Łukasz Zbonikowski wskazał w liście, że Jacek Kuźnieiwcz nie zanegował żadnych kluczowych danych dotyczących opłakanego stanu finansów miasta i dramatycznej sytuacji wielu włocławskich rodzin oraz poszerzania kręgu bezrobocia. Nie negował także rekordowego poziomu 81% zadłużenia miasta ani rekordowego blisko 20% bezrobocia, ani też rekordowej i najwyższej w kraju pensji prezydenta miasta Andrzeja Pałuckiego. Zdaniem Zbonikowskiego, obec-ne władze miasta zupełnie się nie sprawdziły. Poseł odniósł się także do ostrych sformułowań, jakich użył Kuźniewicz w  swoim liście otwartym. Przypomniał, że w trakcie ostatniej kampanii wyborczej Kuźniewicz uznany został przez włocławski sąd za kłamcę, zmuszony do przeproszenia Zbonikowskiego i  sprostowania kłamliwych twierdzeń oraz zapłaty 5 tys. zł na dom dziecka we Włocławku. CIĄG DALSZY NA S. 3

Dowody, których zażądał od Kuźniewicza poseł Zbonikowski Dowód uiszczenia opłaty za zajęcie pasa drogowego przez firmę Budizol na ul. Kilińskiego w okresie od 23.03.2009 – 15.07.2009 r.

Odpowiedź Kuźniewicza brak

Dokument świadczący o zakupie domu bez rabatu (co stwierdził Pan w TV Kujawy 6 kwietnia br.)

brak

Dowodów na piśmie, że firma Budizol nie prowadzi żadnych inwestycji w mieście Włocławek (co stwierdził Pan w TV Kujawy 6 kwietnia br.)

brak

Dowodów, że nie podlegają Panu takie wydziały jak: Wydział Inwestycji i Zamówień Publicznych oraz Wydział Urbanistyki i Architektury, skoro twierdzi Pan, że nie ma nic wspólnego z przebudowami i remontami w mieście.

brak


2

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E FELIETON

Zlikwidują „Staszica” już w maju?

AZM – Andrzej Zwodzi Mieszkańców Janusz DĘBCZYŃSKI

Wypowiedzi władz miasta od początku nie pozostawiały złudzeń rodzicom broniącym Gimnazjum nr 6 przed likwidacją. Teraz okazuje się, że już podczas majowej sesji Rady Miasta podejmowana będzie decyzja w tej sprawie. Rodzice zorganizowali spotkanie, na które zaprosili radnych i władze miasta. Zadawali mnóstwo pytań, często trudnych i kłopotliwych dla przedstawicieli ratusza i radnych SLD. Czy udało się kogoś przekonać? Raczej nie ma na to szans, a determinacja władz w dążeniu do likwidacji szkoły jest wielka.

Wciąż otwartym pozostaje pytanie, dlaczego prezydent Andrzej Pałucki nie rozważył możliwości lepszego wykorzystania budynku szkoły przez przeniesienie do niego innych instytucji. Nie wiadomo też, jaka przyszłość czeka budynek po zlikwidowanym gimnazjum. Zwolennicy prezydenta zapewniają, że będzie tak, jak obiecał na sesji Rady Miasta i będzie tam prowadzona działalność edukacyjna. Przeciwnicy dodają jednak, że może to być kolejna obietnica, jakiej Andrzej Pałucki nie spełni.

BOR

MPK na zakręcie Niedawno miasto obiegły pogłoski o trudnej sytuacji finansowej Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Pojawiły się też skargi kierowców, których obciążano za tzw. przepały, czyli zwiększone zużycie paliwa. W sprawie MPK kilka interpelacji złożył do prezydenta Andrzeja Pałuckiego radny Jan Stocki. W odpowiedzi na pytanie dotyczące przepałów prezydent enigmatycznie odpowiedział, że średnio w zeszłym roku na jednego kierowcę przypadło obciążenie w wysokości 36,33 zł, a całą sprawę regulują wewnętrzne przepisy spółki. To jednak średnia statystyczna, a niektórzy kierowcy zostali obciążeni znacząco większymi karami. Dlaczego wini ich się i obciąża finansowo za to, jak pracują autobusy (co istotne – z automatyczną skrzynią biegów)?

Dość ogólną odpowiedź podał też prezydent w kwestii likwidacji wielu tzw. punktów obserwacyjnych. Są to miejsca lokowane na pętlach autobusowych, gdzie znajdowały się również pomieszczenia socjalne dla kierowców. Prezydent uzasadnił, że zdecydowały o tym… koszty ich utrzymania. O utrudnieniach dla kierowców nie wspomniał ani słowem. Jednocześnie proszę o wskazanie zgodności takiej likwidacji z obowiązującymi przepisami – apelował podczas sesji Rady Miasta Jan Stocki. Jednak w tej kwestii odpowiedzi nie uzyskał. Pewną tradycją stało się już to, że Andrzej Pałucki odpowiada na interpelacje radnych tak, jak mu wygodnie. Co jednak z szacunkiem wobec mieszkańców, którzy zgłaszają te pytania? Odpowiedź pozostawiam czytelnikom. MATEUSZ SEREK

Legendarny uwodziciel Casanova

nalną i naczelnik Wydziału Spraw Lokalowych?! A. T. Pałucki od lat zwodzi mieszkańców różnymi mirażami, od których nie przybywa miejsc pracy, bezrobocie urosło do 20% i ciągle rośnie, miasto „pięknieje” przez kamienowanie placów i skwerów, a jego długi sięgnęły 81% w stosunku do dochodów rocznych, co daje nam niechlubne pierwsze miejsce wśród 65 największych miast w Polsce. Swoją drogą A. T. Pałucki, którego określałem już mianem „najdroższego” czy „zadłużyciela”, ale zasłużył sobie na jeszcze jedno miano. Przyznać muszę, że to… niezły uwodziciel – przez 4 lata tak zwodził i uwodził mieszkańców, że wygrał reelekcję. Sądzę jednak, że czas wodzenia wyborców za nos już się kończy. Następnej reelekcji nie będzie, bo w czasie tej kadencji może być referendum w sprawie odwołania prezydenta lub zarząd komisaryczny z powodu niebotycznego zadłużenia miasta. JANUSZ DĘBCZYŃSKI PRZEWODNICZĄCY WŁOCŁAWSKIEJ WSPÓLNOTY SAMORZĄDOWEJ

Andrzej Pałucki – "niezły uwodziciel"

Opinie czytelników

Teczka na ucznia Przed kancelarią premiera odbył się happening przeciwko nowej ustawie o Systemie Informacji Oświatowej. „Rząd Donalda Tuska chce mieć na każdego ucznia teczkę” - powiedział dziennikarzom przewodniczący Forum Młodych PiS, Marcin Mastalerek. Zaproponował, by zamiast uczniom premier pozakładał teczki raczej własnym ministrom. System Informacji Oświatowej to bazy danych o szkołach i placówkach oświatowych, uczniach, słuchaczach, wychowankach i  absolwentach. System obejmuje też dane o nauczycielach, wychowawcach i innych pracownikach oświaty. Jedną z najważniejszych zmian w nowym systemie będzie gromadzenie danych jednostko-

Nowym hitem Andrzeja Teodora Pałuckiego jest AZM, który ma być zbawieniem dla lokatorów mieszkań komunalnych i socjalnych w naszym mieście. AZM oznacza Administrację Zasobów Mieszkaniowych. Ten nowy, ale też stary twór ma być w pełni kontrolowany i zarządzany przez miasto. Andrzej Teodor Pałucki przed dziesięciu laty był akuszerem spółki „Zarządca” przekształconej z  miejskiej Administracji Budynków Komunalnych. Pamiętam dokładnie, że będąc wtedy szefem opozycji w  Radzie Miasta w pełni poparłem ten projekt ówczesnego zastępcy prezydenta ds. gospodarki komunalnej A. T. Pałuckiego. Uważałem, podobnie jak on, że ratuszowi łatwiej będzie egzekwować i kontrolować zadania nałożone na prywatną firmę. Po dziesięciu latach A.T. Pałucki wraca do swo-

ich PRL-owskich korzeni, tworząc z powrotem zakład miejski. Jest to swoista hipokryzja i zwodzenie mieszkańców. Może chodzić tu o  zaoszczędzenie kilku milionów z kasy miasta z uwagi na jego katastrofalne zadłużenie. Nie da się efektywnie zarządzać zasobami mieszkaniowymi za kwotę dużo mniejsza niż do tej pory. Przy wzroście cen oraz stawek VAT nie będzie więcej remontów za mniejsza w sumie kwotę. Nieodżałowanej pamięci Stefan Kisielewski pisał i mawiał często, że od samego mieszania herbata nie będzie słodka, bo trzeba dodać cukru. Może też chodzić ekipie prezydenta o tworzenie nowych miejsc pracy dla swoich ludzi z SLD lub popierających tę partię. Specem od spraw mieszkaniowych jako doradca prezydenta został Jacek Lebiedziński, który udzielił A. T. Pałuckiemu poparcia w II turze wyborów. Ten przedsiębiorca, w tym właściciel biura pośrednictwa nieruchomościami może jest fachowcem w  tych sprawach, ale od czego są w ratuszu zastępca prezydenta odpowiedzialny za gospodarkę komu-

wych również o uczniach i nauczycielach. Podzielono je na identyfikacyjne (imię, nazwisko, PESEL) i dziedzinowe, czyli inne. W przypadku uczniów będą to m.in. takie informacje, jak np. klasa, do której uczeń uczęszcza, jakiego języka obcego się uczy, czy ma kartę rowerową. Będą wśród nich też dane wrażliwe, m.in. takie jak: czy uczeń jest pod opieką poradni psychologiczno-pedagogicznej, jakiej pomocy potrzebuje, czy ma dysfunkcje, jakie one są, czy uczy się w  szkole specjalnej, w klasie integracyjnej, czy uczy się języka mniejszości narodowej lub etnicznej, czy otrzymuje pomoc materialną. Czy ciekawość rządu nie sięga zbyt daleko? (SER)

Dlaczego opłaty za groby na włocławskim cmentarzu są tak wysokie. Byłem ostatnio w Bydgoszczy i dowiedziałem się, że tam jest dużo taniej. Od kiedy to cmentarz ma być źródłem zysków? Co na to Zieleń Miejska, którą podobno sprywatyzowano? Wielu mieszkańców jest oburzonych i trzeba wreszcie zrobić z tym porządek! (czytelnik) Jestem osobą bezrobotną od kilku lat. Mam 54 lata i przepracowanych 28. Jako osoba bez prawa do zasiłku co trzy miesiące zgłaszam się do Urzędu Pracy. Chciałam skorzystać z projektu 50+, który kieruje na staże. Zdziwiły mnie wymogi, ponieważ nie mogę podjąć stażu ani w biurze, ani w sklepie (bo już tam pracowałam). Zgodziłam się na staż jako pomoc kuchenna. Gdy zgłosiłam się na rozmowę, powiedziano mi, że potrzebne są osoby silne i sprawne. Nie rozumiem tego, ponieważ nie choruję, a dodatkowo skierował mnie urząd pracy, który

chyba wie, co robi. Jestem bardzo zawiedziona. (Hanna) Władze chwalą się powołaniem Administracji Zasobów Mieszkaniowych i oszczędnościami. Mam kilka wątpliwości. Skoro ma tam pracować 30 osób, a w poprzedniej firmie zarządzającej pracowało 40 to rozumiem, że wzrośnie bezrobocie. Dotychczas były 4 punkty obsługujące mieszkańców, teraz wszyscy muszą dojeżdżać na ul. Ostrowską. Czy to ułatwienie? Wątpię w to, że teraz prace remontowe będą wykonywane szybciej. Zastanawiam się, co z lokatorami, którzy nie wykupili mieszkań, a są one w budynkach wspólnot mieszkaniowych. Co ze wspólnotami, w których udział większościowy ma miasto? Mam nadzieję, że radni zmuszą prezydenta do wyjaśnienia tych kwestii. (Zygmunt)

na Cmentarz Komunalny w  Pińczacie. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne wraz z Urzędem Miasta już tyle lat obiecuje uruchomienie owej linii, ale na obietnicach się kończy. Mieszkańcy Włocławka nie posiadający samochodu mogą dojechać na groby swoich bliskich tylko prywatnym przewoźnikiem który pobiera za to opłatę blisko 4  złotych w jedną stronę od osoby, a nie każdego stać na taki wydatek np. kilka razy w miesiącu. Skoro Cmentarz na ul. Chopina i Cmentarz w Pińczacie "należą" do UM Włocławek to dlaczego MPK umożliwiło mieszkańcom dojazd tylko do Cmentarza na ul. Chopina. Z  takiej linii Włocławskie MPK miałoby naprawdę spory zysk ponieważ, wiem ilu pasażerów wozi prywatny przewoźnik; zapewniam cały czas pełne autobusy. (Agnieszka).

Zwracam się z uprzejmą prośbą o zwrócenie uwagi na sprawę uruchomienia przez Włocławskie MPK linii

OPINIE CZYTELNIKÓW NIE ZAWSZE SĄ ZGODNE ZE STANOWISKIEM REDAKCJI

PISMO WŁOCŁAWSKIE – bezpłatne czasopismo sympatyków Prawa i Sprawiedliwości we Włocławku Redaktor naczelny: Jan Stocki Redakcja: Łukasz Zbonikowski, Joanna Borowiak, Irena VukovićKwiatkowska, Jarosław Chmielewski, Mateusz Serek Współpracują: Tomasz Dziki, Tomasz Wąsik, Bożena Banachowicz, Janusz Dębczyński, Andrzej Frątczak Wydawca: Stowarzyszenie "Nasze Miasto" Adres redakcji: ul. Św. Antoniego 6, 87-800 Włocławek, tel/fax 54 232 32 44

www.pismowloclawskie.eu


3

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E FELIETON

DOKOŃCZENIE ZE S. 1

Cd. pomysłów Ministerstwa Zdrowia Liczby zdenerwowały Kuźniewicza? Bożena BANACHOWICZ Reformatorzy służby zdrowia z Platformy Obywatelskiej uchwalając ustawę o działalności leczniczej świadomie obarczyli odpowiedzialnością za politykę zdrowotną nas wszystkich. Obecnie Minister Zdrowia szuka pieniędzy na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne i znajduje je w kieszeniach pracowników tj. w  zakładowym funduszu świadczeń socjalnych. Nie ucichły jeszcze protesty medycznych związków zawodowych po uchwaleniu ustawy o  działalności leczniczej, a już Minister Zdrowia opublikowała projekt ustawy o dodatkowym ubezpieczeniu zdrowotnym. Projekt nowej ustawy ma określić warunki i zasady zawierania i  wykonywania umów dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego oraz prowadzenia działalności w  zakresie tych ubezpieczeń (tj. nowych firm ubezpieczeniowych). Nowy projekt ustawy zmieni ustawę z 4.03.1994 r. o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych przez dodanie do ustawy w  art. 2 p. 1 możliwości świadczenia usług na rzecz dodatkowych ubezpieczeń dla pracowników. Fakt ten świadczy, iż pracodawca będzie mógł odprowadzać składkę ze środków funduszu socjalnego na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne swoim pracownikom. Świadczy też to o tym, że pracodawca uszczupli zakładowy fundusz świadczeń socjalnych na rzecz firm ubezpieczeniowych, a tym samym zmniejszy możliwości finansowania świadczeń socjalnych dla pracowników. Jak widać reformatorzy przewidują, iż pracownik za miesięczne wynagrodzenie nie będzie w stanie ubezpieczyć dodatkowo siebie i swojej rodziny i dlatego sięgają po pieniądze so-

cjalne. Minister Zdrowia nie interesuje dla przykładu odpoczynek wakacyjny dzieci z biednych rodzin, ale interesuje „kasa” dla firm ubezpieczeniowych. Zapewne w naszym kraju są grupy zawodowe bądź pracownicze, których wynagrodzenie będzie pozwalało płacić na dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, ale zapewne te grupy będą chciały wiedzieć za jakie procedury zdrowotne będą dopłacać. Społeczeństwo żyjące na krawędzi ubóstwa, rencista i zapewne większość emerytów nie będzie stać dodatkowo się ubezpieczyć, będą więc oczekiwać w  kilkumiesięcznych kolejkach na badanie do specjalistów czy na zabiegi operacyjne. Jak więc można odczytać słowa Minister Zdrowia wypowiedziane tak niedawno w Sejmie RP cyt „.. jeśli chcecie mieć swoje szpitale, które będą bezpieczne, to skorzystajcie z tej szansy…”. Czy tą szansą mają być dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, czy tą szansą mają być prywatne szpitale, w  których do procedur medycznych trzeba będzie dopłacić. Dalej zastanawiam się dlaczego rządzący ochroną zdrowia nie zbadali przyczyn zadłużenia się szpitali, dlaczego nie potrafią wycenić faktycznych kosztów procedur medycznych. Nasi reformatorzy zadbali natomiast aby naszymi pieniędzmi organy założycielskie pokrywały zadłużenie, aby przyszli prezesi spółek prawa handlowego naszymi pieniędzmi opłacali członków rad nadzorczych. Jestem przekonana, iż pomysł Ministra Zdrowia o dofinansowaniu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych z  funduszu socjalnego stanie się ponowną walką wszystkich organizacji związkowych, wszystkich grup zawodowych i społecznych. Bardzo życzyłabym sobie i społeczności naszego kraju, aby zwyciężyła demokracja, prawdziwy dialog społeczny, a nie dyktat i program jednej partii.

W liście poseł przywołał także kolejny raz problem bezrobocia we Włocławku. Wasza działalność doprowadziła tysiące włocławian do dramatu, jakim jest bezrobocie – napisał - Pańska polityka to tolerowanie we Włocławku ogromnego bezrobocia wśród młodych absolwentów szkół wyższych, przy jednoczesnym zatrudnianiu w Urzędzie Miasta biznesmena Jacka Lebiedzińskiego. Tak wygląda SLD-owski program przeciwdziałania bezrobociu? Zbonikowski przypomniał także inny list, którego autorem był Jacek Kuźniewicz. Pismo to zostało rozesłane na koszt Urzędu Miasta do mediów i podpisane przez zastępcę prezydenta w dniu 8 października 2009 r. Poseł przypomniał, że Kuźniewicz informował w nim opinię publiczną o swych wieloletnich zażyłych relacjach z Panem Stanisławskim (właścicielem firmy Bu-

dizol), o niezbyt jasnych interesach, o zakupie bielizny dla siebie i żony w Galerii Milenium państwa Stanisławskich, a nawet o powiązaniach biznesowych lekarzem psychiatrą. Ten list jak i ostatnie wypowiedzi nie mogą być traktowane w kategoriach ogólnie przyjętych jako normalne – skomentował to Zbonikowski - Dlatego oczekuję, że skorzysta Pan z usług swego znajomego i powiązanego z Panem biznesowo psychiatry i zdobędzie zaświadczenie o swojej kondycji psychicznej i nerwach, które ostatnio Panu puszczają. Dalsza polemika z Panem będzie wymagała najpierw okazania ww. zaświadczenia. W razie niemożności przedstawienia przez Pana ww. dokumentów liczę, że ze wstydu poda się Pan do dymisji, przestanie Pan kompromitować tak ważny urząd w mieście,

Jak się okazuje, odpowiedzi jednak nie będzie, dymisji tym bardziej, a zamiast tego kolejny proces, który w niczym Włocławkowi nie pomoże. Bezrobocie od tego raczej nie zmaleje, długi nie spadną, za to zastępca prezydenta zamiast pracować – będzie siedział na sądowej ławie. Przykre i zastanawiające, że taką postawę i kulturę swego I zastępcy, który kompromitujące listy wysyła na koszt Urzędu Miasta, w pełni akceptuje prezydent Pałucki. Może dlatego, że w sumie obaj są odpowiedzialni za katastrofalny stan gospodarczy naszego miasta? (JACH)

Kuźniewicz zażądał od posła

Odpowiedzi Łukasza Zbonikowskiego

decyzji administracyjnej dotyczącej umorzenia przez Prezydenta Miasta lub osobę działającą w jego imieniu opłaty w wysokości 500 tys. zł za zajęcie pasa drogowego, związanej z wybudowaniem kanalizacji deszczowej w ul. Kilińskiego, na rzecz firmy Budizol

Miejski Zarząd Dróg za Pańskim i Prezydenta Pałuckiego przyzwoleniem nie pobrał opłaty w wysokości prawie pół miliona złotych za zajęcie pasa drogowego za okres od 23.03.2009r do 15.07.2009r. na mocy porozumienia nr DU -55584/2/2009 z dnia 19 marca 2009 r.

dokumentów stwierdzających nabycie przez jego rodzinę domu cyt.: „w tym samym czasie”, co rzekome zwolnienie z opłat za zajęcie pasa drogowego

Jest sprawą zabawną, że żąda Pan ode mnie dowodów, że zakupił Pan dom. Pewnie jutro zażąda Pan żebym udowodnił, że jest pan wiceprezydentem miasta. Skoro żąda Pan tego ode mnie – wygląda na to, że albo zgubił pan umowę zakupu, albo sam dom, albo rozum i stracił Pan kontakt z rzeczywistością. Jednak służę pomocą. Fakt zakupu potwierdza Pańskie własnoręcznie wypełnione oświadczenie majątkowe za rok 2009, a także umowy i aneksy: z 23 stycznia 2009 r., 25 marca 2009 r., 30 kwietnia 2009 r., 12 sierpnia 2009 r., a wiec w tym samym czasie, kiedy ustalano i realizowano porozumienie z firmą Budizol

wykazania jego udziału jako zastępcy prezydenta miasta w podejmowaniu decyzji w zakresie przebudowy przez firmę Budizol ul. Kilińskiego

Pański związek w podejmowaniu decyzji w zakresie przebudowy przez firmę Budizol ul. Kilińskiego potwierdza schemat organizacyjny Urzędu Miasta, gdzie pan jako zastępca prezydenta ma w swym pionie takie wydziały jak: Wydział Inwestycji i Zamówień Publicznych oraz Wydział Urbanistyki i Architektury, a tym samym podlega Panu także Miejski Zarząd Dróg. Pańskie żądanie w tym miejscu podważa wiarę w merytoryczne przygotowanie Pana do sprawowanej funkcji oraz daje podstawę do twierdzenia, że nie ogarnia Pan swego zakresu obowiązków. To bardzo źle wróży przyszłości naszego miasta pod Pańskimi rządami.

wykazania związku między rzekomym umorzeniem opłat za zajęcie pasa drogowego i kupnem domu przez jego rodzinę

Związek między niepobraniem opłaty za zajęcie pasa drogowego oraz kupnem domu przez Pana to zbieżność czasu, osób i firm. Ta zbieżność budziła wątpliwości nie tylko moje, ale i wielu lokalnych dziennikarzy jak choćby w artykule Małgorzaty Goździalskiej „Duży dostaje, ale i daje”.

Uczniowie w Sejmie Kolejna grupa włocławskich uczniów 31 marca odwiedziła wraz z opiekunami Sejm na zaproszenie posła Łukasza Zbonikowskiego. Młodzi włocławianie z Zespołu Szkół nr 7 poznali kulisy pracy parlamentarzysty,

a także poprzez swą nieudolną politykę przestanie Pan rujnować życie wielu włocławianom – zakończył swój list poseł Łukasz Zbonikowski.

zwiedzili najważniejsze, znane z  telewizji miejsca, poznali historię Sejmu, a także mogli zobaczyć na żywo obrady. Na ich pytania odpowiadali pracownicy Kancelarii Sejmu i poseł Zbonikowski.

www.pismowloclawskie.eu


4 PISMO W Ł O C Ł A W S K I E Gen. Petelicki demaskuje manipulacje Tuska Klub Gazety Polskiej poleca Andrzej FRĄTCZAK Słynny już SMS do prominentnych polityków PO brzmiał: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”. Dymił jeszcze wrak samolotu, a ciała ofiar leżały w smoleńskim błocie. Już wtedy ustalano wersję wydarzeń. Wpisano się w narrację rosyjską, partia rosyjska ma widać w Polsce sporo wyznawców. Potem wszystko przebiegało zgodnie z wytyczonym kierunkiem. Pojawili się eksperci, fachowcy od propagandy (dzisiaj tzw. PR) i wszelkiej maści „salonowcy”, którzy jak mantrę powtarzali tezy sugerujące pewną winę pilotów, libację na pokładzie, naciski prezydenta, jego brata i wiele innych bredni. Wykształceni inaczej połykali ten bajer jak świeże bułeczki, teraz ze wstydu za swoją

głupotę i tak odszczekiwać nie będą, będą za to łapać się każdego szczegółu, najbardziej nawet nieprawdopodobnego, który choć w minimalnym stopni uprawdopodobni tę wersję. O poczucie honoru też ich nie posądzam, zatem daję spokój. Po prostu wykształciuchy, tj. ludzie, których wykształcenie formalne nie koresponduje z ich możliwościami intelektualnymi. Wywiad z Petelickim ukazał się na stronach wprost.pl, lecz szybko został zdjęty. Widać Tomasz Lis wziął się za cenzurę. Opublikował go także portal Onet.pl związany z TVN, lecz także w wersji ocenzurowanej. PRL nie wraca, już tu jest od dawna. A sprawa jest o wiele poważniejsza, niż się wydaje. Wywiad dotyczył raportu Zespołu Niezależnych Ekspertów, w skład którego wchodzi gen. S. Petelicki, a  którego o miłość do PiS-u trudno posądzać, który też jest jednym z największych krytyków A.  Macierewicza. Obok twórcy i byłego dowódcy GROM-u do zespołu wchodzą: gen. W. Skrzypczak b. dowódca wojsk lądowych, prof.

K. Rybiński - b.  prezes NBP, dr P. Gula – b. szef Rządowego Centrum Antykryzysowego i Marcin Gomola – b. wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, zatem ludzie odpowiadający przez wiele lat za militarne, finansowe i antykryzysowe bezpieczeństwo Polski. Raport ujawnia podejrzane transakcje rządu Tuska i równie podejrzane unieważniane przetargi na zakup sprzętu wojskowego. Absolutnie wyklucza winę poprzednich rządów za zaniedbania, które doprowadziły do katastrofy w Smoleńsku określając wyraźną cezurę czasową. Oskarża również rząd Tuska o działanie na szkodę Polski także po samej katastrofie. Tyle po polskiej stronie. I rzecz najważniejsza. Eksperci sugerują (formalnie takiego wniosku zgłosić nie mogą) postawienie D. Tuska i  B.  Klicha przed Trybunałem Stanu. I jak dobrze, że nie powiedział tego tak mocno J. Kaczyński, bądź inny poważny polityk, a niezależni eksperci.

ANDRZEJ FRĄTCZAK - KLUB GAZETY POLSKIEJ

Hołd Katyński – pamiątkowy album Wydawnictwo Biały Kruk z  Krakowa przygotowało pamiątkowy album – pracę zbiorową autorów Adama Bujaka, Marcina Bujaka, kard. Stanisława Dziwisza, Ryszarda Legutki, Andrzeja Nowaka, kard. Stanisław Nagyego, Leszka Sosnowskiego. Zawiera przeszło 170 poruszających fotografii m.in: Lech i Maria Kaczyńscy podczas pełnienia obowiązków, fotografie rodzinne, uwieczniony dramat katastrofy,

utrwalone modlitewne skupienie: Katyń, Wawel, archikatedra św. Jana Chrzciciela, plac Piłsudskiego. Ostatnia droga pary prezydenckiej: Okęcie, Pałac Prezydencki, archikatedra św. Jana, Bazylika Mariacka. Ukazane ze szczegółami ostatnie pożegnanie na Wawelu, w tym unikatowe ujęcia ze złożenia trumien w sarkofagu. Spontaniczne zgromadzenia w hołdzie zmarłym przed Pałacem Prezydenckim, pod Krzyżem Katyńskim w Krakowie, w Częstochowie.

W albumie umieszczono również teksty, w tym: „Polacy wiedzieli bardzo mało” - esej Ryszarda Legutki, w którym charakteryzuje Lecha Kaczyńskiego jako wybitnego męża stanu, patriotę i  orędownika marginalizowanych grup społecznych oraz „Pamięć Katynia: łańcuch niewidzialny” – esej prof. Andrzeja Nowaka o  dążeniach do sowietyzacji Polski i kłamstwie katyńskim.

Obejrzyj w internecie na YouTube: - Jak napaść na państwo - Mgła - List z Polski - New Poland 2010 - Nocna zmiana - Towarzysz generał - TW Bolek - Wezwanie do przebudzenia - Errata do biografii - Dzieci Putina - Marsz wyzwolicieli - The Soviet Story - Gry wojenne - Odkryć prawdę

Korzystaj w internecie z: www.niezależna.pl www.bibula.pl www.niepoprawni.pl www.blogmedia24.pl www.wolnapolska.pl www.wpolityce.pl www.blogpress.pl www.smoleńsk-2010.pl www.nowyekran.pl www.solidarni2010.pl

Czytaj wolną prasę: Gazeta Polska Nowe Państwo Nasz Dziennik Nasza Polska Najwyższy czas

Korzystaj w księgarniach internetowych: www.ostoja.pl www.księgarnia.antyk.org.pl

Słuchaj niepoprawnego RadioPL www.radio.pl/niezależne-wiadomości-zróbmy-je-razem

Obiektywizm mediów jest fikcją, ważny jest pluralizm.

Spotkanie klubu Klub Gazety Polskiej zaprasza na spotkanie z prof. Jerzym Robertem Nowakiem, które odbędzie się w dniu 29 kwietnia 2011 r. (piątek) o godz. 17:00 w Auli Seminarium Duchownego (wejście od ulicy Karnkowskiego przy Katedrze). Wstęp wolny.

ANDRZEJ FRĄTCZAK

www.ojczyzna.pl

IRENA VUKOVIĆ - KWIATKOWSKA

Cenzura na wystawie w Parlamencie Europejskim

Ryszard Czarnecki i Jacek Kurski oglądają ocenzurowaną wystawę

Będzie oficjalny protest do władz Parlamentu Europejskiego w sprawie zakrycia napisów pod zdjęciami na wystawie poświęconej katastrofie smoleńskiej. “Chcemy dojść do prawdy, kto odpowiada za tę brutalną cenzurę” - mówi Ryszard Czarnecki. Sprawa dotyczy otwartej w  Parlamencie Europejskim wystawy poświęconej katastrofie smoleńskiej i polskiej żałobie narodowej. Wystawa przede wszystkim miała oddać hołd i  zwrócić uwagę europejskiej opinii publicznej na stan śledztwa i być kolejnym działaniem na drodze do umiędzynarodowienia śledztwa. Tymczasem czerwonymi paskami zakryto napisy pod zdjęciami. “To cenzura. Jest to druga z kolei wystawa, która może drażnić Rosję, gdzie następuje ingerencja władz Parlamentu

Europejskiego” - dodaje Czarnecki. Przypomina o wystawie poświęconej Czeczeni, z której usunięto część zdjęć. Z PE płyną dwa sprzeczne komunikaty na temat tego, kto podjął decyzję o ocenzurowaniu wystawy. Jerzy Buzek, przewodniczący PE, powiedział, że zdecydowało o tym kolegium kwestorów. Z kolei Astrid Lulling, europoseł i kwestor, stwierdziła, że ostateczną decyzję w sprawie cenzury podjął Jerzy Buzek. “Chcemy dojść do prawdy, kto odpowiada za tę brutalną cenzurę” - mówi R. Czarnecki. Politycy PiS poinformowali dziś także, że frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów wystosowała oficjalną deklarację o umiędzynarodowienie smoleńskiego śledztwa -  podpisali ją wszyscy członkowie z wyjątkiem Michała

www.pismowloclawskie.eu

Kamińskiego. Tomasz Poręba nie kryje oburzenia, że osoba, która tak wiele zawdzięcza śp. Lechowi Kaczyńskiemu, jako jedyna nie złożyła podpisu pod deklaracją. Posłowie zaprezentowali odpowiedź szefowej unijnej dyplomacji na pismo w sprawie działań podejmowanych w kwestii katastrofy smoleńskiej. Catherine Ashton napisała, że Polska ma prawo do niezależnego eksperta europejskiego - doradcy reprezentującego Europejską Agencję Bezpieczeństwa Lotniczego. Ryszard Czarnecki przypomina, że jeszcze we wrześniu Komisja Europejska poinformowała, iż rząd mógł się zwrócić do KE o pomoc w sprawie Smoleńska, czego nie zrobił. “To wielki grzech zaniechania” - komentuje eurodeputowany. (JACH)


5

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

"Nie trzeba głośno mówić"... Ryszard CZARNECKI

Wielki Józef Mackiewicz w tytule swej głośnej książce pod tym właśnie tytułem zawarł bolesną prawdę o milczeniu nt. zbrodni komunizmu. Milczeniu przeogarniającym. W tym haniebnym milczeniu partycypowały również rządy państw szeroko rozumianego Zachodu. Katyń i inne przykłady komunistycznego ludobójstwa były tematami niewygodnymi. I dla i USA i ich kolejnych prezydentów i dla władz brytyjskich przesiąkniętych- jak się okazało po latach- agentami KGB i dla elit francuskich, zaczadzonych lewicowością, która nie pozwalała przez okulary ówczesnej politycznej poprawności widzieć w Moskwie potwora. Tak było z Katyniem. Tak jest ze Smoleńskiem. Po kilkudziesięciu latach znów milczenie jest w  modzie. Po paru dekadach znów biznes i wąsko rozumiana polityka wygrywa z prawdą. Nic nowego pod słońcem - zachodnim słońcem - dodajmy. Dziś w Waszyngtonie, Paryżu, Berlinie (przypadek szczególny)

kalkuluje się w podobny sposób. Nie ma już Związku Sowieckiego, ale mechanizmy rosyjskiego kłamstwa i zachodniego oportunizmu są w nowych okolicznościach te same. Ostatnio znany francuski dziennikarz i doświadczony belgijski dyplomata w prywatnych rozmowach nie pozostawiali wątpliwości, kto zdaniem ich, odpowiada za tragedię pod Smoleńskiem. Pierwszy był korespondentem w Moskwie, drugi od lat siedzi w polityce zagranicznej, swoje wiedzą i w towarzyskich rozmowach mówią otwartym tekstem: Rosjanie. Ale nie powiedzą tego publicznie, bo „nie trzeba głośno mówić”... To nieprawda, że o Zbrodni Katyńskiej świat nie wiedział. A może ściślej nie wiedziała opinia publiczna, ale elity wiedziały. Ale nie chciały tego głośno mówić . To się nie opłacało. Dziś mamy smoleńskie deja vu. Jest jeszcze jedna uderzająca analogia, bo wiadomo: wtedy sowiety dziś Federacja Rosyjska kłamały i kłamią jak najęte, wtedy i  dziś Zachód milczał i milczy, by nie komplikować sobie potencjalnych manewrów gospodarczych i  politycznych ze Wschodem. Ale też jedna rzecz jest, niestety, tak bardzo podobna. Wtedy władze w PRL śpiewały w chórze moskiewskiej propagandy - a dziś przecież jest podobnie: władza i  główne

Bałagan w sprawie tablicy

środki masowego przekazu zwalczają tych, którzy upatrują w Rosji winowajcę tragedii 10 kwietnia 2010. Kiedyś komunistyczna „political correctness”, dzisiaj „polityczna poprawność”, ale już liberalna nakazują chwalić ocieplenie relacji Warszawy i Moskwy, a tych, którzy mają pytania, wątpliwości, którzy wskazują na fakty oskarża się o najgorsze intencje. Dziś widzimy jak niektórzy z  tych, którzy mówili - i czerpali z  tego korzyści, że Katyń to robota Hitlera, którzy odcinali kupony z  tego kłamstwa swojego i partii komunistycznej, do której należeli teraz, jak gdyby nigdy nic, już twierdzą, że Katyń to sprawa Stalina, ale jątrzyć Smoleńskiem nie można, bo to by zaszkodziło naszym relacjom z Rosją. Lepiej więc stawiać pomniki okupantom z Armii Czerwonej, niż pomnik tym, którzy zginęli na posterunku rok temu w smoleńskim lesie. Niby się w Polsce wiele zmieniło, a to się nie zmieniło. Podłość, kłamstwo, służalczość wobec obcych wypływa na wierzch, z tupetem, bezczelnie, pewne swego. Tak pewni, jak pewni byli obrońcy tezy, że sojusz z ZSRR to gwarancja niepodległości, a Katyń to dzieło Wermahtu z 1942, a nie NKWD z 1940. Jedni już trafili na śmietnik historii, drudzy właśnie tam żwawo podążają.

Polacy rozstrzelani za ukrywanie Żydów Sylwetki Polaków odznaczonych medalem "Sprawiedliwy wśród narodów świata" przez Instytut Yad Vashem z Jerozolimy, a  także osób zamordowanych za pomoc Żydom,

Rodzina Ulmów

w  tym rodziny Józefa i  Wiktorii Ulmów zostały przedstawione na wystawie otwartej w Sejmie. Jednym z głównych bohaterów ekspozycji jest ośmioosobowa rodzina Ulmów z Markowej koło Łańcuta, w  tym matka w ciąży i sześcioro dzieci w wieku od roku do ośmiu lat, którzy zostali rozstrzelani przez Niemców 24 marca 1944 roku razem z ukrywanymi przez nich ośmioma osobami narodowości żydowskiej, pochodzącymi z  rodzin Szalów i Goldmanów. Instytut Pamięci Yad Vashem przyznał rodzinie Ulmów tytuł „Sprawiedliwi wśród narodów świata”. W 2003 roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny rodziny. Wystawa "Sprawiedliwi wśród narodów świata" na 24 planszach pokazuje m.in. różnego rodzaju kryjówki zapewniane żydowskim

współobywatelom przez Polaków. Przybliża także samą wieś Markowa, z której pochodzili Ulmowie. Wielu jej mieszkańców ryzykując życiem ukrywało tam członków społeczności żydowskiej. Mimo tragicznego losu, jaki spotkał Ulmów, ich sąsiedzi nie zrezygnowali z ratowania Żydów. To kolejny przykład, że haniebne jest drukowanie takich książek jak Jan Tomasza Grossa z  nieprawdami, nierzetelnymi informacjami historycznymi i  przypisywaniem całemu narodowi cech na podstawie jednostkowych nagannych czy kryminalnych zachowań, a takie zdążają się w każdym narodzie na świecie. Tylko w Polsce podczas tej nieludzkiej wojny stosowana była kara śmierci za ukrywanie Żydów. BOR

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 67. rocznicę męczeńskiej śmierci Józefa i Wiktorii Ulmów i ich siedmiorga dzieci z podkarpackiej wsi Markowa składa hołd Polakom, którzy zginęli z rąk niemieckiego okupanta w odwecie za ratowanie Żydów skazanych na Zagładę. Pamiętamy o wielu tysiącach Polaków, którzy, pomimo zagrożenia karą śmierci lub obozem koncentracyjnym, w różny sposób – produkując fałszywe dokumenty, udzielając schronienia, przewożąc w ukryciu z miejsca na miejsce z narażeniem swojego życia i życia najbliższych oraz dostarczając żywność – tworzyli łańcuch miłosierdzia, wspierając Żydów  w strasznych czasach niemieckiej okupacji. To nadzwyczajne bohaterstwo  przywracało wiarę w istnienie godności osoby ludzkiej, miłości i sprawiedliwości oraz dawało nadzieję na pokonanie zła. Było też wyrazem solidarności z przedstawicielami narodu, z którym przez wieki Polacy żyli na jednej ziemi. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przypomina jednoznaczne stanowisko Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Wychodźstwie i Polskiego Państwa Podziemnego, które uznały pomoc Żydom za jeden z zasadniczych celów działania w konspiracji i na emigracji. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża przekonanie, że wiedza o bohaterstwie osób ratujących Żydów stanie się ważnym składnikiem pamięci narodowej. Uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 25 marca 2011 r.

www.pismowloclawskie.eu

Polskie MSZ skapitulowało w sprawie tablicy na kamieniu znajdującym się w  miejscu katastrofy pod Smoleńskiem. Pierwotna tablica - zawieszona jesienią ub. r. przez przedstawicieli kilku rodzin smoleńskich - została usunięta w nocy z  piątku na sobotę tuż przed uroczystościami rocznicowymi. Stało się to przed wizytą w Smoleńsku grupy rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, której towarzyszyła prezydentowa Anna Komorowska oraz przed wizytą w  Smoleńsku i Katyniu prezydenta Bronisława Komorowskiego. Władze obwodu smoleńskiego decyzję motywowały koniecznością zmiany tablicy na nową, w  języku rosyjskim i polskim. W tej sprawie głos zabrali politycy Prawa i Sprawiedliwości. Wskazali, że w ich ocenie MSZ miało obowiązek zaopiekowania się tablicą umieszczoną przez rodziny ofiar katastrofy, ale okazało się zupełnie nieaktywne. Oburzenie wywołało usunięcie informacji o ludobójstwie z treści napisu. Europoseł PiS Ryszard Legutko wystosował list otwarty do premiera Donalda Tuska

ws. okoliczności usunięcia przez stronę rosyjską tablicy z miejsca katastrofy. Legutko zwrócił się do premiera o przedstawienie opinii publicznej szczegółowych wyjaśnień w formie białej księgi, obejmujących pełny przebieg rozmów wokół tej sprawy. Jeszcze 9 kwietnia rzecznik polskiego MSZ starał się przekonać, że działanie władz rosyjskich w Smoleńsku jest zaskoczeniem, i że działania tego nikt z Polską nie konsultował. Po oświadczeniu strony rosyjskiej, że konsultacje się odbyły, polski wiceminister spraw zagranicznych przyznał, że trwały one od  miesięcy. Po kolejnym oświadczeniu rosyjskim, że zmiana tablicy była konieczna oraz, że chyba „polskie władze wiedzą, iż  językiem państwowym na terenie FR jest rosyjski" odezwał się doradca ds. międzynarodowych Prezydenta oskarżając Rodziny Katyńskie o "sprokurowanie incydentu”! Niestety, schemat działania polskich władz jest skrajnie naganny i kompromitujący, a  stwierdzenie przedstawiciela prezydenckiego jest skandaliczne. BOR


6

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

O byłym Honorowym Obywatelu Miasta Włocławka Tomasz DZIKI Wiele polskich gmin miejskich i wiejskich może pochwali się listą honorowych obywateli. Ten zaszczytny tytuł z reguły nadaje się w uznaniu za wybitnej osiągnięcia i działania, które w sposób trwały miały pozytywny wpływ na rozwój przede wszystkim gminy, ale także kraju i cywilizacji światowej. Z  tego wynika, że wśród honorowych obywateli są postacie nietuzinkowe, dobrze znane także lokalnej społeczności. Listą honorowych obywateli może pochwalić się także Włocławek. W 2005 r. władze miasta zajęły się opracowaniem nowych zasad nadawania i pozbawiania tytułu honorowego obywatela miasta. 30 V tego roku podjęto uchwałę, w  uzasadnieniu której wymieniono 8 honorowych obywateli miasta. Stwierdzono, że cyt. „Honorowymi Obywatelami Miasta Włocławek dotąd zostali” i podano nazwiska: Ludwika Bauera, Władysława Nowcę, Władysława Sołtana, Edwarda Rydz –Śmigłego, Henryka Józefa Muszyńskiego, Tadeusza Reichsteina, Marię Danilewicz – Zielińską oraz Jana Pawła II. W tekście ani słowem nie wspomniano o Michale Roli – Żymierskim, którego pozbawiono tego tytułu dopiero w czerwcu 2006 r. Nasuwa się pytanie dlaczego w 2005 r. wstydzono się decyzji swoich poprzedników, dla-

czego ukryto tak ważny fakt? Z tego m.in. powodu warto przypomnieć kim był M. Rola – Żymierski. M. Rola – Żymierski w okresie PRL znany był jako m.in. Naczelny Dowództwa Wojska Polskiego, Marszałek Polski, Minister Obrony Narodowej, Poseł na Sejm Ustawodawczy w latach 1947-1952. W latach 1956-1967 pełnił funkcję wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego, a w latach 1981-1986 był członkiem Komitetu Centralnego PZPR. Taki jego życiorys znał przeciętny Polak przed 1989 rokiem. Tytuł Honorowego Obywatela Miasta Włocławka nadała mu Miejska Rada Narodowa m. Włocławka, podczas nadzwyczajnego posiedzenia 25 IX 1947 r. Radni tę decyzję przyjęli cyt. „niemilknącymi oklaskami i okrzykami na cześć Marszałka Rzeczypospolitej Polski Michała Roli-Żymierskiego...”. Tytuł nadano m.in. za wielkie zasługi położone w walce o wyzwolenie Polski spod okupacji hitlerowskiej, za pracę nad odbudową zniszczonej Polski oraz za cyt. „...dwukrotnie wykazaną opiekę nad miastem przez wydanie polecenia budowy mostu pontonowego na Wiśle, dzięki czemu Włocławek otrzymał komunikację ze swym zapleczem gospodarczym rolniczym”. Aktualnie znamy więcej faktów z jego życia. M. Żymierski właściwie Michał Łyżwiński, pseudonim Rola, był antybohaterem jednej z  największych afer korupcyjnych w wojsku polskim w okresie międzywojennym, następnie był wieloletnim agentem sowieckiego wywiadu. Odpowiadał za śmierć i  prześladowania wielu tysięcy oficerów i żołnierzy Armii Krajowej, był też jednym z głównych realiza-

torów polityki Stalina wobec Polski po 1945 r. W 1927 r., jako generał brygady i I Zastępcą Szefa Administracji Armii, został skazany na 5 lat ciężkiego więzienia za nadużycia finansowe przy dostawach dla armii masek gazowych przez firmę „Protekta”. Zdegradowano go i wydalono z wojska. Podczas procesu ustalono m.in., że zlecił wykonanie 100 000 masek przeciwgazowych dla wojska protegowanej przez siebie firmie za cenę wyższą od rynkowej o ponad 65%, że przyjmował od przedstawicieli firmy „Protekta” łapówki, udzielił jej znacznej zaliczki z budżetu wojskowego. Po opuszczeniu więzienia w 1931 r. wyjechał do Francji. W 1932 r. został agentem sowieckiego wywiadu. Donosił Sowietom o byłej polskiej armii, o jej uzbrojeniu i rozmieszczeniu. Wykorzystując swoje wcześniej nabyte kontakty z Polonią francuską oraz z kołami związanymi z ambasadą polską we Francji przekazywał Sowietom informacje o transakcjach polskiego MON we Francji, o stosunkach polsko-francuskich oraz o pracy wywiadu polskiej armii we Francji. Łączność z nim NKWD przerwało w 1937 r. z powodu podejrzenia o  dezinformację. Z wywiadem sowieckim ponownie zaczął współpracować w 1942 r. Kontakty z nim w tym okresie Sowieci określili stwierdzeniem cyt. „W 1942r. łączność z nim została wznowiona i Żymierski do 1945 r. wykonywał poszczególne polecenia.”. Wtedy związał się z komunistycznym ruchem oporu. W 1943 r. objął wysokie stanowisko w Sztabie Głównym Gwardii Ludowej, następnie w 1944 r. mianowano go

generałem dywizji i naczelnym dowódcą Armii Ludowej. Wymienione GL i AL pod jego kierownictwem rozpracowywały polską konspirację niepodległościową oraz zwalczały jej członków przez fizyczną likwidację oraz denuncjację ich gestapo. Według powojennym relacji Józefa Światły M. Rola-Żymierski miał też współpracować z gestapo. Nie ma żadnych wątpliwości, że to M. Rola-Żymierski był odpowiedzialny za prześladowania żołnierzy AK także po zakończeniu wojny. Jeszcze w 1944r. na Zamku Lubelskim uwięziono kilka tysięcy żołnierzy AK. Do kwietnia 1945r. wykonano tam około 100 wyroków śmierci. Większość wyroków podpisał M. Rola-Żymierski. Był współautorem i realizatorem akcji „oczyszczenia wojska polskiego” z  żołnierzy związanych wcześniej z  AK. Był pomysłodawcą przeniesienia ich do „obozów izolacyjnych”, czego skutkiem było utworzenie takich obozów. W końcu 1944 r. M.  Rola-Żymierski osobiście zdawał relacje o sytuacji w wojsku J.  Stalinowi. Chwalił mu się m.in., że w  wyniku jego aktywności oraz ludzi mu podległych wojsku polskiemu nie grozi już „niebezpieczeństwo ze strony AK”. Informował Stalina, że tylko w październiku i listopadzie 1944r. w więzieniach osadzono około 500 ludzi związanych z AK i że wydano w tym czasie około 170 wyroków śmierci. Wyroki te sam zatwierdzał albo podpisywał. Między innymi na jego osobistą prośbę 3 XII 1944 r. Biuro Polityczne KC PPR uchwaliło oddanie pod sąd wojskowy oraz wymusiło wydanie wyroku śmierci na komendanta obwodu AK na war-

szawskiej Pradze podpułkownika Antoniego Żurowskiego pseudonim „Andrzej”. M. Rola-Żymierski był jednym z  autorów zasad postępowania względem żołnierzy AK, według których miano m.in. przejmować broń, zbierać adresy, nie przyjmować ich do wojska a już zmobilizowanych izolować, natomiast winnych „zbrodni bratobójstwa” przekazywać pod sąd wojskowy. Historycy szacują, że w akcjach przeciwko AK zginęło ponad 8000 ludzi. Akcje te prowadzono pod nadzorem i przy współpracy z NKWD. Pełnione w tym czasie przez M. Rolę - Żymierskiego funkcje w wojsku świadczą o tym, że najważniejsze decyzje, większość akcji przeciwko AK, musiało być albo wymyślonych, albo zatwierdzanych i zrealizowanych przez niego osobiście i przy jego aprobacie. M. Rola-Żymierski był jednym z  głównych realizatorów polityki Stalina względem Polski. Jako jeden z kilku członków PKWN podpisał w lipcu 1944 r. w Moskwie sowieckie warunki co do powojennych granic Polski. Sygnował manifest PKWN z 22 VII. Będąc głównym dowódcą wojska, szefem resortu obrony narodowej tolerował system bezpośredniego i znaczącego uczestnictwa Armii Radzieckiej w dowodzeniu i kierowaniu Wojskiem Polskim. Do 1953 r. jeśli jakieś stanowisko lub funkcję w wojsku pełnił Polak to zawsze miał swojego sowieckiego „doradcę lub zastępcę”. M. Rola – Żymierski niewątpliwie miał „bogaty” życiorys. Fakty, działania, o których teraz Polacy wiedzą.

Kreatywna księgowość Tuska nie uratuje polskiej gospodarki

Ostatnio obserwujemy gwałtowne wzrosty cen podstawowych dla gospodarki surowców. Dotyczy to zarówno cen surowców energetycznych i paliw wpływających w sposób bezpośredni na całą gospodarkę, jak

i surowców wykorzystywanych w różnych branżach, jak zbóż czy cukru w przetwórstwie spożywczym. Zdrożało i już, bo tak jest na całym świecie – powiedzą święte krowy

z  rządu i chór celebrytów przytaknie z entuzjazmem. Otóż wcale tak nie musiało być. Do dziś pamiętam jak z broniącego polskich cukrowni Gabriela Janowskiego zrobiono idiotę, do dziś pamiętam jak śląskich związkowców protestujących przeciw pakietowi klimatycznemu (ostrzegali przed wzrostem cen energii) przedstawiano jako warchołów, do dziś pamiętam posłów PiS-u nazywających umowę gazową z Rosją zdradą, określanych przez służalcze media jako oszołomów. Jednak to oszołomstwo rządzącego salonu widać jak na dłoni, średnio zdolny człowiek nie ma z tym żadnego problemu. Nie musiało tak być i nadal nie musi, o ile rządzący wezmą się za reformy a nie kreatywną księgowość i manipulowanie społeczeństwem. I nie wystarczy, że ogłoszą dryfowanie głównym europejskim nurtem, czym chełpią się tak „oświeceni” platformersi, jak i lewacy spod znaku SLD. Ten wstrząs podażowy spowoduje przyrost inflacji, firmy bowiem nie chcą utracić zysku i podniosą ceny. Na papierze będzie to jednak jakoś wyglądało, bo oto oświeceni rządzący obmyślili, że w tzw. koszyku inflacyjnym zmniejszą udział cen artykułów pierwszej potrzeby, jak np. żywność zwiększając jednocześnie udział cen usług, z których ludzie rzadko korzy-

stają, jak np. ceny w restauracjach czy hotelach. Takie sobie kłamstewko, a jak wiele zmienia. W portfelach odczuwamy drożyznę, a inflacja ok. 3%. Jeśli decyzje zapadają w krótkim czasie to poziom zatrudnienia jeszcze się nie zmienia. Małe są tego jednak szanse, ze względu na chociażby sławny pakiet klimatyczny, na którym stracimy jakieś 20 mld, czy wieloletnią umowę gazową z Rosją, gdzie za gaz płacimy prawie 2  razy więcej niż państwa zachodu. Na kpinę zakrawa fakt, że nasze własne złoża gazu są na tyle duże, że mogą zaspokajać nasze potrzeby przez wiele lat, a przy uruchomieniu wydobycia nowo odkrytego gazu łupkowego nawet przez kilkaset lat. Zatem chodzi tu o dłuższy czas. Dalszy rozwój sytuacji zależy od rządzących, ściślej od efektów polityki monetarnej. Jeśli rząd nie zamortyzuje wstrząsu podażowego przez np. wzrost ilości pieniądza w obiegu, to niezbędny będzie przejściowy okres bezrobocia tzw. typu keynsowskiego (wynika z  niedostatku popytu), zanim dostosowanie się cen i płac przywróci gospodarce pierwotny stan równowagi. W tej sytuacji inflacja wzrośnie tylko przejściowo. Jeśli zaś wstrząs podażowy zostanie zamortyzowany, nie musi dojść do tzw. kryzysu keynsowskiego, popyt globalny nie spadnie, ale ceną

www.pismowloclawskie.eu

tego jest trwały wzrost stopy inflacji. Skutki bezrobocia znamy dobrze dzięki rządom liberałów, o  skutkach inflacji chyba zapomnieliśmy myśląc, że komuna odeszła w  niebyt. Jeden diabeł drugiemu równy. Przypomnę rządzącym o inflacji, bo na naszych oczach przepoczwarzają się w komuchów. Skutkuje ona brakiem oszczędzania (tym samym zanikiem inwestowania), daje iluzję pieniądza (brak trafnych decyzji gospodarczych), prowadzi do redystrybucji dochodów pokoleniowych, swoistego chaosu na rynku pieniądza (młodzi pożyczają, starsi oszczędzają), prowadzi do drenażu podatkowego (płacimy podatki od zysku, który na koniec roku jest mniejszy) i wieloma innymi nieprawidłowościami. Dodatkowo jest to pokusa zwiększania deficytu budżetowego dla rządu, który może na nim zarabiać pożyczając od obywateli. Tak czy inaczej inflacja jest olbrzymim oszustwem. Już współczuję J. Kaczyńskiemu, który prawdopodobnie wygra tegoroczne wybory. Na szczęście Prawo i Sprawiedliwość, jako jedyna partia, dysponuje programem naprawczym, który już dawno powinien być wcielany w życie. O tym programie, o sposobach wychodzenia z  platformersko-lewicowej pułapki w następnym numerze pisma. ANDRZEJ FRĄTCZAK


7

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

Marsz Pamięci Mija 71 lat od czasu, gdy stalinowscy oprawcy dokonali mordu na Polakach. 9 kwietnia 2011 r. odbył się we Włocławku Marsz Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Mieszkańcy zebrali się pod pomnikiem Żołnierza Polskiego na placu Wolności. Okolicznościowe przemówienie wygłosił poseł Łukasz Zbonikowski, który wspomniał ofiarę życia złożoną przez Polaków walczących niezłomnie o wolną ojczyznę. Marsz Pamięci wyruszył przez ul. Zduńską, Zielony Rynek, ul. Jagiellońską do pomnika Żołnierzy Armii Krajowej. Słowo do zebranych skierował ks. Zbigniew Szygenda, wspominając również tych, którzy przed rokiem zginęli, chcąc oddać hołd pomordowanym w 1940 r. Następnie pod pomnikiem złożono wieńce i kwiaty oraz zapalono znicze. Marsz Pamięci zakończyło odśpiewanie Hymnu Narodowego.

Panorama Włocławka i zawody wioślarskie na Wiśle Tomasz WĄSIK Obraz wykonany przez anonimowego artystę (choć pewne cechy wskazują na to, że jego autorem mógł być Józef Bergman, twórca malowidła ściennego Wyjazd do pożaru wykonanego w  1909 r. w sali remizy strażackiej przy ulicy Żabiej), powstał zapewne w 1894 r., znajdował się pierwotnie w klatce schodowej kamienicy przy ulicy Łęgskiej 77. Powstanie malowidła należy wiązać z faktem przeniesienia w 1894 r. pomieszczeń klubowych Włocławskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Panorama Włocławka i zawody wioślarskie na Wiśle obejmuje prospekt Włocławka widziany z  piaszczystej łachy, zwanej też Wyspą Suszycką, przy prawym szpetalskim brzegu Wisły. Na pierwszym planie zostali przedstawieni członkowie Włocławskiego Towarzystwa Wioślarskiego, których łódź dobiła do piaszczystego brzegu wyspy. Zawodnicy noszą na sobie stroje sportowe według wzoru obowiązującego w początkowym okresie istnienia WTW. Koryto Wisły przecina linia mostu łyżwowego, na którym widzimy przechadzających się spacerowiczów oraz jeźdźca na koniu i wóz dwukonny. W pierwszych latach swego istnienia most był dużą atrakcją dla mieszkańców Włocławka. Drugi plan panoramy Włocławka otwiera wysoka linia tętniących życiem bulwarów (od 1930 r. im. Marsz. Józefa Piłsudskiego), zbudowanych w latach 18441846. Przy linii brzegowej bulwaru widzimy szereg różnorodnych jednostek rzecznych. Szczególną uwagę zwraca pływająca przystań WTW. Przedstawiona na obrazie była pierwszą posiadaną

przez Towarzystwo, działającą od wiosny 1887 r. Zbudowana była na trzech połączonych ze sobą pontonach, pokrytych podłogą, obwiedzionych barierką i nakrytych dwuspadzistym dachem. Środkowa, wyższa część, mieściła szatnię i bufet. Pośrodku oraz na obu końcach dachu znajdowały się maszty, na których powiewały flagi Towarzystwa – na białym polu błękitny krzyż, ze znakiem WTW (herb Włocławka nałożony na kotwicę i dwa skrzyżowane ze sobą wiosła piórami w górę) w lewym górnym narożniku. Przystań ta działała do 1894 r., kiedy to dnia 9 lipca t. r. została zastąpiona nową. Tuż obok przystani WTW cumuje do embarkadera, czyli wodnego dworca, parowy statek pasażerski o napędzie bocznokołowym, do którego zmierzają pasażerowie schodzący z wysokiego nasypu bulwaru. Ten rodzaj wodnej komunikacji pojawił się we Włocławku już w 1853 r. Wtedy to dnia 2 czerwca miała miejsce uroczystość poświęcenia statku o nazwie Włocławek, którego właścicielem był hr. Andrzej Zamoyski, jeden z pionierów żeglugi parowej na Wiśle. Tuż za bulwarem otwiera się przed oglądającym widok na zabudowę miasta. Widzimy zatem część wieży późnogotyckiego kościoła farnego p.w. Św. Jana Chrzciciela (zbudowany w 1538 r.), a następnie okazałą kamienicę z drugiej połowy XIX w., znajdującą się przy dzisiejszych Bulwarach im. Marsz. J. Piłsudskiego 22. Dalej, widoczny kolejny szczyt wieży, to prawdopodobnie sygnaturka kościoła p.w. Wszystkich Świętych przy klasztorze OO. Franciszkanów-Reformatów (wzniesiony w latach 1639-1644), obok której czerwony dach i górne kondygnacje spichrza przy ulicy Zamczej nr 10/12 (wybudowanego w 1839 r.; od 1989 r. udo-

Malowidło ścienne Panorama Włocławka i zawody wioślarskie na Wiśle, które jest eksponowane od 1978 r. w Muzeum Historii Włocławka, to jedyna tego typu realizacja znajdująca się w zbiorach Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej.

stępniany jako siedziba Zbiorów Sztuki MZKiD). Tuż obok, wyrastająca zza dwuspadowego dachu cebulasta wieżyczka koloru niebieskiego, to zapewne zwieńczenie synagogi przy ulicy Żabiej. Poniżej wieżyczki synagogi widać czerwony dach oraz górną partię nieistniejącego już murowanego spichrza, zbudowanego przy ulicy Zamczej w  pierwszej połowie XIX  w. Kolejna wieża na panoramie miasta należy do kościoła ewangelicko-augsburskiego przy ulicy Brzeskiej, budowanego w latach 1877-1884. Wyraźnie na tle nieba rysuje się sylwetka kościoła seminaryjnego p.w. Św. Witalisa, wzniesionego w 1330 r. Linię wysokiego brzegu bulwaru zamykają cztery budynki spichrzy, które znajdowały się w rejonie ulic Bulwarowej i Bednarskiej. Ponad spichrzami wyrasta

monumentalna, neogotycka sylwetka kościoła katedralnego p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (budowany od 1340 r.; konsekrowany w 1411 r.). Na zachód od katedry, w rejonie ulicy Gdańskiej, dużą przestrzeń wypełniają gęsto rosnące drzewa. W trakcie prowadzonych prac konserwatorskich okazało się, że skrywają one wielokondygnacyjny budynek, z wyraźnie zarysowanym dwupołaciowym dachem. Zapewne jest to gmach drewnianego spichrza, zbudowanego przy ulicy Gdańskiej pod koniec pierwszej połowy XIX w. Prawą część panoramy Włocławka otwiera pałac biskupi wraz z dobudowanym w 1894 r. skrzydłem konsystorza, którego projektantem był Antoni Olszakowski. Zachodnią stronę widoku miasta zamykają obiekty przemysłowe fabryki cykorii, za-

www.pismowloclawskie.eu

łożonej w 1816 r. na Zazamczu, przy dzisiejszej ulicy Prymasa Stefana Wyszyńskiego (dawniej Toruńska). W 1978 r. malowidło zostało przeniesione z kamienicy przy ulicy Łęskiej 77 na ścianę holu Muzeum Historii Włocławka przy ulicy Szpichlernej 19. Malowidło ścienne Panorama Włocławka i zawody wioślarskie na Wiśle jest unikatowym obrazem miasta z końca XIX w. Jego walory historyczne są tym cenniejsze, że zawiera ono wiele nieistniejących już dziś charakterystycznych elementów architektury dawnego miasta. Dzięki tym cechom jest cennym źródłem ikonograficznym dla wielopłaszczyznowych badań nad dziejami miasta.


8

PISMO W Ł O C Ł A W S K I E

Zaorywanie polskiej wsi

Konieczne wyrównanie dopłat Rząd PO-PSL nie wykazuje szczególnej dbałości o Wspólną Politykę Rolną UE (WPR), o  wyrównanie dopłat. W listopadzie 2008 roku zawarto niekorzystne dla Polski porozumienie w  sprawie przeglądu WPR. Na poszczególnych rynkach rolnych mamy już różne niekorzystne decyzje. Na rynku mlecznym – likwidację od 2015 roku dopłat do prywatnego przechowywania serów oraz dopłat do zakupu śmietanki i masła skoncentrowanego. Dzieje się to w sytuacji pogłębiania się kryzysu polskiego mleczarstwa. W wielu regionach Polski produkcja mleka jest już tylko marginesem. Na rynku mięsa zlikwidowano możliwości skupu interwencyjnego mięsa wieprzowego. Rynek zbóż został szczególnie mocno dotknięty objawami polityki transakcyjnej – spóźnione wnioski do UE o podjęcie decyzji o wprowadzeniu cła na dostawę zbóż z krajów trzecich (wprowadzono je dopiero 1 listopada 2008 roku)

pozwoliły na duży import bardzo tanich zbóż o niskiej jakości i przyczyniły się do gwałtownego spadku cen. Wiele wskazuje na to, że wydarzenia te nie były przypadkowe – chodziło o interesy  związanych z PSL biznesmenów zajmujących się obrotem zbożem. Charakterystyczne jest też, że nie zwracano się do UE o zgodę na przyspieszenie interwencyjnego skupu zbóż. Nie sprzeciwiono się decyzji UE o ograniczeniu skupu interwencyjnego pszenicy do 3  mln ton w skali całej Unii. Panuje przy tym zamieszanie, a skala zakupu zbóż z państw trzecich była, jak można przypuszczać, nie do końca znana rządowi. Prośby o interwencję, choćby ze strony piekarzy, pozostały bez echa. Zapewne ktoś na tym zarobił, ogromna większość rolników jednak straciła (obecnie notujemy bardzo znaczny wzrost cen zbóż, spowodowany 10-proc. spadkiem zbiorów w Polsce oraz słabymi urodzajami na Ukrainie i w Rosji). Problemy sadownictwa Na rynku owoców miękkich mamy likwidację do 2012 roku wprowadzonych na wniosek Polski w 2007 roku dopłat bezpośrednich. Przeniesiono je do krajowej koperty płatności bezpośrednich – dopłaty te wynosiły 400 euro na hektar. Nie stworzono też dobrze funkcjonującego systemu transportu jabłek do UE, co jest warunkiem zapewnienia opłacalności tej produkcji w Polsce. W sprawach nie odnoszących się do UE pozostawiono sadowników bez pomocy, nie dotrzymując warunków porozumienia o cenach dostaw owoców dla przemysłu przetwórczego. Jednocześnie nie stworzono podstaw prawnych dla powoływania grup producenckich, które wydają się jedynym sposobem na podtrzymanie polskiego sadownictwa.

Nieudana reforma rynku cukru Już teraz, przy  wzroście cen światowych, musimy importować 200 tys. ton cukru rocznie. Jednocześnie ograniczenie upraw buraka cukrowego i zastępowanie go przez pszenicę powoduje nadprodukcję zbóż (rok 2010 jest tutaj wyjątkiem). A przecież likwidacja cukrowni przynosi wzrost bezrobocia. Obiecane uruchomienie przez Krajową Spółkę Cukrowniczą (KSC) produkcji zastępczej, np. bioetanolu czy suszu, nie zostało wykonane. KSC traci też możliwość zwiększenia produkcji. Sprzedaż cukrowni odbywa się miedzy firmami zagranicznymi, np. spółka angielska sprzedaje duże cukrownie firmie niemieckiej. Na rynku tytoniu widoczne są skutki tego, że ministerstwo rolnictwa spóźniło się na początku 2010 roku z wnioskiem o dopłaty i w tym samym roku zablokowano dopłaty  bezpośrednie związane z  produkcją tytoniu. Ceny wyraźnie spadły, niekiedy o połowę.

upartyjnienia administracji rolnej. Nie pomagają interwencje sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Uprawnione jest więc stwierdzenie, że strategia PO wobec wsi, polegająca na traktowaniu jej jako sfery drugorz��dnej, jest konsekwentnie realizowana. PSL zagwarantowało sobie w tym układzie rolę profitenta czerpiącego korzyści z tego wszystkiego, co wynika ze sprawowania władzy w instytucjach obsługujących wieś. Szkodliwy pakiet Złą i szkodliwą decyzją rządu PO była zgoda na ostateczne przyjęcie pakietu energetyczno-klimatycznego, który oznacza wielkie obciążenia dla rozwoju Polski. Zamiast przekonywania Komisji Europejskiej, iż pod-

Sytuacja polskiej wsi

W jakiej sytuacji jest obecnie polskie rolnictwo? Nad tą sprawą pochylili się autorzy Raportu o stanie Rzeczypospolitej. Wskazali brak dbałości o sprawy rolne, który dziwi tym bardziej, że wraz z PO współrządzi związany z wsią PSL

PSL nie pomaga wsi Zaniechano wprowadzenia na stałe paliwa rolniczego, uwolnionego od akcyzy i opłaty drogowej, zmniejszono dopłaty do paliwa rolniczego, nie wspiera się produkcji biopaliw; nie zwiększono zwrotu za akcyzę, nie ustalono zasad wzrostu cen za środki produkcji rolnej, które w latach 2007-2010 stale się podnosiły. Marnie wygląda realizacja Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich – wykorzystano 23 proc. przeznaczonych na to środków. Nie dokonano też racjonalnych zmian w KRUS – wielkoobszarowe gospodarstwa nie zostały przeniesione do system ZUS. Tym wszystkim zjawiskom towarzyszy niezwykle wysoki stopień

wyższanie wymogów ekologicznych w kraju, w którym poziom zatrucia środowiska i gleb jest nieporównanie mniejszy niż na zachodzie Europy i gdzie nieporównanie bogatsza jest także flora i fauna, to my daliśmy się przekonać Brukseli do niekorzystnych rozwiązań. Polska biernie podporządkowuje się narzucanym jej regułom, które bardzo utrudniają rozbudowę infrastruktury i szerzej proces wyrównywania poziomów rozwoju Polski i krajów „starej Unii”. Czy rząd PO-PSL ma pomysł na przyszłość polskiego rolnictwa? Póki co wielu mówi raczej o „zaorywaniu wsi”. (SER)

Wyrównanie dopłat dla rolników rząd PO-PSL pominął wśród priorytetów zbliżającej się polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. W 2007 roku na potrzeby wsi kierowano 12,57 proc. budżetu (2,94 proc. PKB), w 2011 r. będzie to już tylko 9,1 proc. budżetu (1,9 proc. PKB). Całkowicie nieuzasadnione było zamykanie cukrowni, jak miało to miejsce w Brześciu Kujawskim. Polska musi importować 200 tys. ton cukru rocznie. Nieefektywnie działa pomoc społeczna na wsi, nie przeciwdziała się powstawaniu obszarów ubóstwa, słabo działa też służba zdrowia. Niedofinansowane są szkoły rolnicze, a narodowy plan edukacji młodzieży wiejskiej został zaniechany. Wartość eksportu produktów mlecznych była w 2009 roku o 30 proc. mniejsza niż w 2008 roku. Na rynku mięsa zlikwidowano możliwości skupu interwencyjnego mięsa wieprzowego. Mamy do czynienia z wysokim stopniem upartyjnienia administracji wsi, korzysta z tego oczywiście PSL.

Tusku, daj zarobić polskim rolnikom Kilka dni temu odwiedził mnie kolega pracujący w  Niemczech. Sam spędziłem na emigracji kilkanaście lat, więc było o czym rozmawiać. Porównywaliśmy warunki życia w różnych krajach, sytuację Polaków, wzajemne nasze relacje z innymi itp. On pracuje w przedsiębiorstwie zajmującym się hodowlą, handlem i transportem drzew. Było miło i sentymentalnie, jed-

nak nerwy poniosły nas w chwili, kiedy opowiedział jak Niemcy śmieją się z „głupich Polaczków”, że ci wykupują masowo drzewa z zamiarem wysadzania ich w rejonie budowanych autostrad. Żeby było śmieszniej i straszniej, średnio po 800 euro za sztukę, jakieś 2500 zł. W jego firmie średnio pakowane są 3 tiry dziennie, a więc kupujemy je tysiącami. Biorąc pod uwagę, że takich firm jest więcej, a autostrad mamy wybudować podobno tysiące kilometrów kon-

trakty idą w miliardy. Miliardy za drzewa. Wierzyć się nie chce, nie sprawdzałem tego, ale kiedy przypomnę sobie, jak w zeszłym roku oddano 10-kilometrowy odcinek obwodnicy w Warszawie za 2 mld 200mln (220mln za kilometr!) jestem w stanie uwierzyć w każdy idiotyzm w wykonaniu tego rządu. Określenie ich jako idiotów to oczywiście komplement, bo są dużo bardziej precyzyjne i adekwatne określenia. Bo jeśli nie idioci, to kto? Zdrajcy albo złodzieje,

w najlepszym razie nieudacznicy. Pewnie ze złości, że nie zdążyli sprywatyzować lasów państwowych, uwłaszczyć się i robić samemu interesy, więc robią je z Niemcami. Swoją drogą dziwię się, że koalicyjne PSL jakoś nie zaproponuje takich kontraktów polskim rolnikom. A może ustawa dotycząca zalesiania jest tak skonstruowana, że jest to zupełnie niemożliwe. A może socjalistyczna unia, dając dotacje na budowę autostrad wymaga od nas takich kontraktów. Zadaję

www.pismowloclawskie.eu

tylko pytania i wiem, że pozostaną bez odpowiedzi dopóki ta koalicja tak jak komuniści nie trafi tam, gdzie ich miejsce - na śmietnik historii. Jednak tym razem główni macherzy powinni skończyć za kratami. Nie tylko ci od autostrad, także od szpitali, stoczni czy gazu. Nie może być tak, że przez lata wszystko rządzącym uchodzi na sucho. ANDRZEJ FRĄTCZAK


pismo_wloclawskie_nr_22_2011