Page 1

Maj 2010

BEZPŁATNE PISMO SYMPATYKÓW PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI WE WŁOCŁAWKU

nr

13

Zmiana redaktora naczelnego

Łukasz Zbonikowski

Minął rok od ukazania się pierwszego numeru „PiSma Włocławskiego”, którego miałem zaszczyt być od początku redaktorem naczelnym. Z dumą obserwuję jak nasze PiSmo na trwałe wpisało się w lokalną debatę społeczno-polityczną Włocławka, jak pokazuje „drugą stronę medalu” i prawdziwe oblicze naszego miasta. PiSmo buduje we Włocławku społeczeństwo obywatelskie i lokalną demokrację, która nie może dobrze funkcjonować bez pełnego obrazu rzeczywistości. Obywatele tylko posiadając pełną wiedzę o władzy mogą dokonać prawidłowego osądu i wyboru. To te szczytne cele przyświecały mi, gdy podejmowałem się kierowania redakcją. Dziś, gdy „PiSmo Włocławskie” to dojrzałe i ugruntowane medium mogę ograniczyć się do roli felietonisty, a kierowanie pismem przekazać w równie dobre ręce – Jana Stockiego, który z racji wykształcenia, zaangażowania i zainteresowań będzie profesjonalnie prowadził redakcję. Życzę powodzenia.

„PiSmo Włocławskie” dzięki wytrwałości posła Łukasza Zbonikowskiego wpisało się na stałe w rzeczywistość naszego miasta. Włocławianie regularnie otrzymują do skrzynek pocztowych podsumowanie najważniejszych wydarzeń miesiąca, dziennikarskie interwencje, felietony i artykuły o naszym mieście. Z redakcją kontaktują się osoby, które liczą na pomoc, chcą podzielić się uwagami na temat Włocławka, wreszcie – chcą na łamach miesięcznika umieszczać swoje artykuły. Oznacza to, że takie czasopismo jest potrzebne i dobrze spełnia swoją rolę. Jest dla mnie zaszczytem przejęcie redaktorskich obowiązków, ale jest to też przede wszystkim wyzwanie, by dobrze kontynuować tę misję. Serdecznie dziękuję posłowi Łukaszowi Zbonikowskiemu za wielkie zaufanie wobec mojej osoby, a przede wszystkim za energię włożoną w stworzenie „Pisma Włocławskiego” i wielką pasję, jaką wkłada każdego dnia w działalność społeczno-polityczną.

Co dalej z Energą? W każdym kraju energetyka to jeden z najważniejszych działów gospodarki. W Polsce jest jednak inaczej. Platforma Obywatelska uznała, że prywatyzować trzeba wszystko i za wszelką cenę. Ale wcześniej „specjaliści” przeprowadzają restrukturyzację – jej skutki w Enerdze mocno odczuwają pracownicy. Rozgoryczeni wyszli na ulice Gdańska i Warszawy. Tajemnicza restrukturyzacja We Włocławku głośno wokół Energi zrobiło się, po serii awarii energomatów, na które zwracali uwagę mieszkańcy. Potem, podczas dyżurów poselskich dowiedziałem się, że zarząd spółki przeprowadza owianą tajemnicą restrukturyzację. W jej wyniku może nawet dojść do likwidacji służb energetycznych w naszym mieście. Jeszcze większą burzę wywołała informacja o prywatyzacji spółki. Nie wiemy przecież, jak wpłynie to na obietnicę budowy II stopnia na Wiśle, w który mocno zaangażować się miała właśnie Energa. W obliczu tych informacji skierowałem interpelację do ministra skarbu Aleksandra Grada, licząc na odpowiedź, która wyjaśni niepokoje pracowników spółki i mieszkańców Włocławka. A niełatwo jest uzyskać Łukasz Zbonikowski taką informację - pomimo podejmowania wielu prób, osoby zgłaszające się do mnie nie uzyskały wytłumaczenia, na czym polegać ma planowana restrukturyzacja. W ich opinii proces ten prowadzony jest chaotycznie, a jego nieprzemyślany przebieg mają poświadczać niejasne przesunięcia spółek, majątku i ludzi, za którymi nie stoją analizy ekonomiczne.

Jan Stocki redaktor naczelny

Chcą dojeżdżać autobusem

W wielu rozmowach pojawia się obawa, że w wyniku zmian pogorszy się konserwacja sieci energetycznej, co spowoduje awarie znane już z innych rejonów Polski. Obecnie sieć energetyczna na terenie Włocławka jest w dobrym stanie technicznym, ponieważ na bieżąco prowadzone są wszelkiego rodzaju prace konserwacyjne. Jednak sytuacja może znacząco się pogorszyć w wyniku planowanej restrukturyzacji, w wyniku której likwidowane są posterunki, a pracownicy przenoszeni lub zwalniani.

Co czeka Włocławek? Jako poseł z Włocławka w szczególności jestem zainteresowany sytuacją w jakiej znalazła się siedziba rejonu znajdująca się w moim mieście oraz nieodległe posterunki w Fabiankach, Brześciu Kujawskim, Lubieniu Kujawskim i Kowalu. Otrzymałem informacje o likwidacji posterunków, centralizacji dyspozycji (czyli wyprowadzeniu jej z Włocławka do Torunia), czy likwidacji biur obsługi klienta. Do tego dochodzi planowana wymiana samochodów oraz centralizacji systemu ich naprawiania (czyli w efekcie likwidacja warsztatów we Włocławku i innych rejonach). Natomiast problemy z awariami energomatów pojawiły się, gdy zwolniono pracowników spółki, a ich rolę przejęła firma zewnętrzna. Na domiar złego pracownicy skarżą się na łamanie przez zarząd spółki umowy społecznej i zapowiadają już niebawem strajk generalny. Dodatkowo we włocławskim sądzie zakończył się proPytania do Ministra Skarbu: 1. Kiedy będzie znany konkretny projekt i jakie skutki dla pracow- ces pracowników przesuniętych przez spółkę Energa do ników Energi przyniesie planowana restrukturyzacja spółki? Czy wydzielonego przedsiębiorstwa bez wyrażenia zgody – sprawa dotyczyła koordynatorów posterunków w oddziazarząd spółki respektuje zapisy umowy społecznej? 2. Jakie zmiany nastąpią w rejonie energetycznym Włocławek? le toruńskim. Osoby te w wyniku orzeczenia sądu apelaKiedy nastąpi przeniesienie dyspozytorów do Torunia? Jakie cyjnego mają być przywrócone do pracy na poprzednich skutki przyniesie restrukturyzacja dla innych pracowników za- stanowiskach. W uzasadnieniu sędzia podważa cały proces restrukturyzacyjny, ponieważ ewidentnie zostało kładu przy ul. Duninowskiej we Włocławku? 3. Jaki los spotka posterunki w Fabiankach, Brześciu Kujaw- złamane prawo. Tama jak fatamorgana skim, Lubieniu Kujawskim i Kowalu? Mieszkańcy Włocławka wyrażają także inną obawę, 4. Jakie analizy ekonomiczne leżą u podłoża propozycji zarządu związaną z budową drugiego stopnia wodnego na Wispółki? 5. Czy planowane zmiany nie budzą obaw o prawidłową konser- śle, w którą ma zaangażować się Energa. W zeszłym wację sieci energetycznej w przyszłości? Jakie gwarancje może roku podpisano w tej sprawie list intencyjny z władzami Pan dać mieszkańcom Włocławka i okolic, że w ich wyniku nie samorządowymi województwa, a pierwsze prace miały powtórzy się u nas scenariusz znany z innych rejonów Polski, rozpocząć się za kilka lat. Czy jednak zmiany w spółce nie zagrożą planom związanym z budową tamy na Wiśle? gdzie wcześniej restrukturyzowano spółki energetyczne? 6. Kto odpowiada za podejmowanie niezgodnych z prawem de- To bardzo realny scenariusz, nie ma bowiem żadnej gwacyzji o przesunięciach pracowników do wydzielonego przedsię- rancji, że prywatny właściciel będzie chciał dofinansować biorstwa? Czy, zdaniem Pana Ministra, to orzeczenie nie poddaje tę budowę. Czy kolejny raz okazuje się, że włocławianie w wątpliwość prawidłowości prowadzonej przez zarząd spółki zostali nabici w butelkę pięknymi obietnicami, a od rządzących znów dostaną… figę z makiem? restrukturyzacji? 7. W jaki sposób planowane w spółce zmiany mogą wpłynąć na Łukasz Zbonikowski zaangażowanie Energi w budowę II stopnia wodnego na Wiśle?

Działkowcy z Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Łęg” już od roku proszą o przedłużenie trasy autobusu linii nr 23 o dwa przystanki. Dzięki temu mieszkańcy osiedla Południe mieliby ułatwiony transport do swoich działek. Dziś autobus się zatrzymuje, a oni dalej idą pieszo. Nie tylko działkowcy zyskaliby na takim rozwiązaniu. Również mieszkańcy ulic Rozdroże i Płocka korzystaliby z dojazdu do pracy, szkół, urzędów czy centrów handlowych. Dlatego mieszkańcy zwrócili się o rozważenie propozycji do prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Pod listem podpisało się 72 działkowców. Sprawę wsparł również proboszcz Parafii p.w. Matki Bożej Fatimskiej we Włocławku. Niestety, pismo z 31 lipca 2009 r. pozostaje bez odpowiedzi.

www.pismowloclawskie.pl

Osoba prywatna, rozumiejąc potrzeby starszych ludzi, zobowiązała się do nieodpłatnego udostępnienia terenu, na którym możliwe byłoby zorganizowanie pętli autobusowej. Ulica Rozdroże jest utwardzona i, zdaniem działkowców, przygotowana na użytkowanie przez komunikację miejską. MPK – jak zawsze – może powoływać się na rachunek ekonomiczny i wskazywać, że przedłużenie trasy przejazdu autobusu nie przyniesie spółce zysków. Bywają jednak sytuacje, kiedy od ekonomii ważniejsza jest troska o ludzi. W szczególności tych starszych, schorowanych, dla których ułatwienie dojazdu na działkę będzie najlepszym dowodem na to, że miasto o nich nie zapomina. (bor)

WALCZYLI O PRZEDSZKOLE

Mieszkańcy nie ufają władzom Sprawa przedszkola przy ul. Hutniczej to kolejny przejaw braku zaufania mieszkańców wobec władz miasta. Przez ponad trzy lata obecnej kadencji działania prezydenta mocno je nadszarpnęły, gdy częściej słyszeliśmy o zamykaniu szkół niż budowaniu dobrej relacji z oświatą. Nie dziwi troska mieszkańców, którzy usłyszeli pogłoski o likwidacji przedszkola przy ul. Hutniczej. Chodzi przecież o ich dzieci, a w obecnym czasie bardzo trudno znaleźć miejsce w przedszkolu. Ile było prawdy w pogłoskach? Tego się nie dowiemy, ponieważ Urząd Miasta szybko zadeklarował, że nie będzie likwidował tej placówki oświatowej. Nie bez znaczenia jednak pozostają plany znalezienia miejsca na bibliotekę, które potwierdza naczelniczka Wydziału Oświaty Bożena El-Maytaah. Mieszkańcy obawiali się, że wizyta wiceprezydenta Jacka Kuźniewicza wiąże się z planem sprzedaży budynku przedszkola po ukończeniu remontu. Zapewne w związku z tym pojawiły się również głosy mieszkańców, że wraz z wiceprezydentem w przedszkolu był Krzysztof Kukucki, działacz SLD, którego żona prowadzi prywatne przedszkole. Bożena El-Maytaah zapewniała pytających o to mieszkańców, że takiej wizyty nie było i nie ma to związku z faktem, że Marzena Kukucka prowadzi prywatny punkt przedszkolny. Wraz z Kuźniewiczem w przedszkolu mieli być inni urzędnicy. Jaki wniosek wypływa z tej sprawy? Obecna kadencja zepsuła relacje zaufania pomiędzy władzą a mieszkańcami. W tej sytuacji nie dziwi brak zaufania ze strony włocławian. Okazuje się, że tylko zrobienie dużego szumu wokół sprawy daje pewność, że władza za plecami mieszkańców nie podejmie szkodliwych dla nich decyzji. (kp)

Nadesłane do redakcji Zgłowiączka wylała na terenie, na którym ma powstać basen. Czy w takim razie ta inwestycja będzie bezpieczna? Bo jeżeli wybudujemy basen na terenie zalewowym to chyba nie będzie najrozsądniejsze rozwiązanie? Kto za to wtedy odpowie, kto to wymyślił? Ostatnio słyszałam, że Saniko chce się przenieść do nowej siedziby. Czy w związku z tym mieszkańcy mogą oczekiwać kolejnych podwyżek za wywóz śmieci? I po co w ogóle ta nowa siedziba? Prezydent kolejny raz nie dostał absolutorium. Obserwowałem obrady Rady Miasta w telewizji i dziwię się, że prezydent w swojej gazetce „Nasze Miasto” okłamuje włocławian, że budżet miasta jest na plusie. A przecież nie wykonał wszystkich inwestycji, a teraz mamy, z tego co słyszałem, mieć 170 milionów deficytu. Według mnie to wielki minus, a nie plus, chyba, że mnie uczyli innej matematyki w szkole. *Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za opinie czytelników.


2 WYBIERAM JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO

Nie dopuśćmy do prywatyzacji szpitali Okres transformacji ustrojowej był trudnym czasem dla ochrony zdrowia, pacjentów oraz pracowników medycznych. Dziesięciolecia zaniedbań oraz eksperymenty reformatorów po 1989 r. były i nadal są powodem buntu, protestów i sprzeciwu mojego środowiska pielęgniarskiego oraz polskiego społeczeństwa, które obserwuje i ocenia działania kolejnych ekip rządowych. Jako była Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (od 1992 do 2005 roku) stwierdzam, że politycy realizowali partyjne cele, zapominali o misji, jakiej się podjęli dla Narodu. Pielęgniarki i położne nadal obserwują trudną sytuację finansową w szpitalach, gdzie brakuje środków na prawidłowy proces diagnostyki, leczenia i pielęgnacji powodujący obniżanie się jakości świadczonych usług, co zagraża bezpieczeństwu pacjentów i pracowników. Reprezentując ponad 80-tysięczną organizację związkową pielęgniarek i położnych, której jestem założycielką, od 1995 roku żądałam podejmowania działań rządowych dla ratowania szpitali stojących nad przepaścią, żądałam zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia oraz rozwiązania najważniejszych spraw pracowniczych. W zamian Rząd Pana Jerzego Buzka od 1999 roku przygotowywał naszych pracodawców oraz władze samorządowe do prywatyzacji szpitali (wydawane były biuletyny jak przygotować szpital do prywatyzacji). Nam pracownikom ochrony zdrowia chciano zamknąć „buzie” uchwalając Ustawę „203” bez pokrycia finansowego. Pielęgniarska mądrość i trzeźwość myślenia sprawiła, iż w latach 2001-2005 protestując sprzeciwiałyśmy się przekształceniom szpitali w spółki prawa handlowego pomysłu Pana Hausnera, ówczesnego wicepremiera Rządu. To dzięki ówczesnej opozycji Sejmowej PiS i PO projekt

ustawy trafił do kosza. W latach 2005 – 2007 Rząd Prawa i Sprawiedliwości spłacił dług pracownikom ochrony zdrowia, a Sejm koalicyjny przyjął ustawę, której zapisy dają możliwość na coroczną podwyżkę płac w ZOZach. Niestety od 2007 – 2009 pracodawcy mając prawo i pieniądze nie dzielą sprawiedliwie środków finansowych, znów brakuje na zabezpieczenie roszczeń dla pielęgniarek i średniego personelu medycznego. Obecnie doczekaliśmy czasów, kiedy Rząd RP Pana Donalda Tuska zamierza przekazać odpowiedzialność konstytucyjną za zdrowie narodu na właścicieli szpitali, rady nadzorcze spółek prawa handlowego. Według założeń Rządu Premiera Tuska i nowych reformatorów zmiany organizacyjne to prywatyzacja poprzedzona upadłością szpitali. Widząc, co dzieje się ze stocz- Bożena Banachowicz niami, jak potraktowane zostało społeczeństwo przez spółki prawa handlowego kolei państwowych należy zadać rządzącym pytania: -Kto poniesie winę za planowaną likwidację szpitali publicznych lub ich przekształcenia? -Czy nasze społeczeństwo „stać” będzie na dopłacanie za diagno-

Trudne pytania o Smoleńsk Od bezprecedensowej w skali świata katastrofy w Smoleńsku upływa coraz więcej czasu, a pytań jej dotyczących wcale nie ubywa. Rząd D. Tuska wykazuje w tej sprawie zadziwiającą bierność i wydaje się mieć pełne zaufanie do Rosjan – pisze w liście do naszej redakcji Jarosław Pińkalski - A przecież zginęli przywódcy Polski na czele z Prezydentem i to Polska musi zrobić wszystko, co tylko możliwe, żeby rzetelnie i w pełni wyjaśnić przyczyny i przebieg tej katastrofy. Każdy, nawet mało prawdopodobny lub pozornie nieistotny wątek musi dogłębnie sprawdzony. Zostawmy określenie „teorie spiskowe” na boku. Po prostu Polska jest to winna tym ludziom, którzy zginęli w Jej służbie. Jeżeli działania polskiego rządu sprawiają wrażenie, że chce się obarczyć winą tych, co zginęli (błąd pilotów lub naciski na nich), tym bardziej trzeba aktywnie działać, w celu poznania prawdy. Wtedy dopiero będzie można stwierdzić, że instytucje państwa polskiego sprawdziły się, o czym bez przerwy powtarza dumnie p.o. Prezydenta. Posłowie powinni, moim zdaniem, potraktować to jako priorytet . Poniżej publikujemy część pytań spośród wielu wątpliwości nadesłanych do redakcji: 1. Czy prawdą jest , że system naprowadzania lotu Mobile Microwave Landing System (MMLS ) był zamontowany na lotnisku w Smoleńsku 7 kwietnia, w czasie wizyty Putina i Tuska, a następnie zdemontowany? 2. Czy prawdziwa jest informacja , że system Terrain Awareness and Warning System (TAWS), ostrzegający pilota przed zbyt niskim lotem , który zamontowany był w prezydenckim TU-154M, jest praktycznie niezawodny (jeżeli działa prawidłowo i nie jest zakłócany lub zablokowany)? 3. Zainstalowany w samolocie radarowy miernik wysokości RW5M ma dokładność pomiaru 0,8m i zakres 750m. Czy działał prawidłowo? 4. Kto i dlaczego wkręcał (lub wykręcał ) żarówki w oświetleniu lotniska? Czy w czasie wizyty Putina i Tuska oświetlenie działało prawidłowo? 5. Dlaczego kancelaria premiera przydzieliła prezydentowi, dowódcom WP i szefom centralnych instytucji państwowych jeden samolot na lot do Smoleńska? 6. Pierwsze informacje mówiły, że nie było sekcji zwłok . Później okazało się, że Rosjanie zrobili sekcje, nie informując rodzin ofiar. Czy Polska strona zna wyniki tych sekcji? 7. Dlaczego strona Polska nie przejęła śledztwa po katastrofie, tylko oddała je Rosjanom? 8. dlaczego rząd polski odrzucił możliwość powołania międzynarodowej komisji badającej te katastrofę? 9. Dlaczego rzeczy osobiste Prezydenta , dowódców WP i szefa BBN zostały przekazane Polakom przez Rosjan dopiero tydzień po katastrofie? W tym np. telefony prezydenta i szefa BBN oraz laptopy? Co robili Rosjanie przez tydzień z tymi urządzeniami? Jak powiedział gen. Polko w programie „Warto rozmawiać” do skopiowania zawartości telefonów i laptopów wystarczy kilka minut. Zawartość jest nieporównanie cenniejsza niż same urzą-

dzenia. 10. Co się stało z urządzeniami szyfrującymi , które prawdopodobnie były na pokładzie ? 11. Czy prawdą jest informacja, że samolot prezydenta Kaczyńskiego miał niższą rangę niż samolot premiera Tuska 3 dni wcześniej i w związku z tym procedury oraz standardy bezpieczeństwa były niższe? 12. W Smoleńsku nie było też Żandarmerii Wojskowej do ochrony dowództwa WP . Dlaczego? 13. Dlaczego Rosjanie “zabezpieczyli” dokumenty i nagrania rozmów z polskiego Jaka-40 , który wylądował wcześniej w Smoleńsku? Ten samolot to własność państwa polskiego. 14. Ten samolot był kilka miesięcy przed katastrofą remontowany w Rosji . Czy jest pełna dokumentacja tego remontu? Czy po powrocie z Rosji został sprawdzony przez polskie służby? 15. W jakim celu i na jakiej podstawie Rosjanie rekwirowali po katastrofie dziennikarzom nagrania i kamery? Czy je zwrócili? 16. Kto personalnie odpowiadał na lotnisku w Smoleńsku za kontrolę lotów? Czy była to miejscowa ekipa czy z zewnątrz? 17. Dlaczego J. Kaczyński , chociaż jego samolot wylądował 10 kwietnia wieczorem w Witebsku godzinę wcześniej niż samolot z premierem Tuskiem dotarł do Smoleńska po premierze? 18. Czy rzeczywiście układ radiolatarni (MDB) na lotnisku w Smoleńsku był niestandardowy (dalsza radiolatarnia w odległości 6km od pasa zamiast 4km)? Czy piloci o tym wiedzieli? 19. Krótko przed katastrofą Tu-154 próbował lądować w Smoleńsku rosyjski Ił-76, prawie dotknął pasa ale jednak nie udało się wylądować i odleciał. Lądowanie 2 dużych maszyn w krótkim odstępie czasu stwarzało niebezpieczeństwo kolizji lub turbulencji groźnej dla drugiego samolotu. Czy załoga Iła została przesłuchana w obecności Polaków? 20. Hipoteza o meaconingu (przechwytywanie i ponowne odgrywanie sygnałów nawigacyjnych na tych samych falach) jako przyczynie katastrofy została wykluczona na samym początku śledztwa. Rosjanie byli specjalistami od wojny elektronicznej, w okresie zimnej wojny USA straciły z tego powodu prawdopodobnie 70 maszyn. 21. Lista pasażerów samolotu krążyła wśród dziennikarzy już kilka dni przed lotem. Była to absolutnie nietypowa i niedopuszczalna sprawa. Jak do tego doszło i kto udostępnił listę? 22. Agencja Reutera donosiła zaraz po katastrofie, że 3 osoby przeżyły, są ciężko ranne i są przewożone do szpitala. Jakie było źródło tej informacji? 23. Dlaczego miejsce katastrofy nie zostało przez Rosjan właściwie zabezpieczone?

Bożena Banachowicz

10 IMPREZ NA 10-LECIE NZS

Grali w badmintona Niezależne Zrzeszenie Sportowe w ramach cyklu dziesięć imprez na 10 lecie przeprowadziło w dniu 8 maja 2010 r. w Szkole Podstawowej nr 12 we Włocławku czwartą z zaplanowanych potyczek sportowych. Tym razem młodzi włocławianie sprawdzili swoje umiejętności podczas gry w badmintona. Nad przebiegiem rozgrywek czuwali: założyciel i wieloletni prezes NZS Łukasz Zbonikowski oraz obecny prezes Jarosław Chmielewski. Świetna zabawa towarzyszyła wszystkim sportowym zmaganiom. Przyznać trzeba, że badminton nie jest popularną dziedziną sportu w naszym mieście. Być może jednak dzięki popularyzacji tego sportu przez Niezależne Zrzeszenie Sportowe sytuacja ulegnie zmianie i coraz więcej włocławian spędzać będzie czas... przebijając nad siatką lotkę. Poniżej publikujemy wyniki rozgrywek w trzech kategoriach: Kategoria kobiet I miejsce Angelina Chilczuk II miejsce Paulina Bonowicz III miejsce Dominika Lewińska Kategoria chłopców w wieku 10-12 lat I miejsce Paweł Jaranowski II miejsce Jakub Szymański III miejsce Gracjan Piński Kategoria mężczyzn w wieku 16-24 lata I miejsce Mateusz Piguła II miejsce Robert Szymański III miejsce Maciej Gawłowski

(jch)

Pytania się piętrzą a odpowiedzi nie są udzielane. Szczególnie zadziwia bierność obecnego rządu. Wygląda na to, że tylko wybór Jarosława Kaczyńskiego na Prezydenta Polski daje nadzieję, że okoliczności katastrofy pod Smoleńskiem zostaną dokładnie wyjaśnione. Jerzy Pinkalski

Poseł Zbonikowski wręcza dyplom

Kochasz swoją ojczyznę i swoje miasto, chcesz zmieniać rzeczywistość na lepszą? Zapisz się do

stykę, leczenie i pielęgnację? Z włocławskiego medycznego podwórka wiem, co czują pacjenci oczekujący w długich kolejkach na badania, do lekarza rodzinnego, leczenie specjalistyczne lub na leczenie szpitalne. Wiem też, co czują moje koleżanki – pielęgniarki i położne – odbierające miesięcznie około 1300 zł netto w sytuacji, gdy np. zysk NZOZu przekazywany jest na sponsorowanie sportu. Dziś dziękując modlitwą Panu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu za veto ustaw zdrowotnych z ulgą stwierdzam, że nie doszło do prywatyzacji szpitali i zniszczenia publicznej służby zdrowia. Dziś wierzę, że tylko silny nacisk społeczny może zmienić politykę zdrowotną, a słowa wielkiego Polaka Jana Pawła II iż „ekonomia musi ustąpić przed godnością i wartością człowieka” będą drogowskazem dla każdego z nas w walce o naród i honor ojczyzny. Dziś wiem, że gdy staniemy przy urnie wyborczej i będziemy wybierać Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej to zastanowimy się, kto z kandydatów z wielką pokorą będzie czuwać nad bezpieczeństwem zdrowotnym obywateli i nie dopuści do prywatyzacji szpitali. Będę głosować na Pana Jarosława Kaczyńskiego, by być spokojną o publiczną służbę zdrowia, o Polskę i Polaków.

Prawa i Sprawiedliwości

ul. Jagiellońska 21, 87-800 Włocławek tel. 054 232 32 44; e-mail: zbonikowski_biuroprasowe@o2.pl

www.pismowloclawskie.pl

Redaktor naczelny: Jan Stocki Redakcja: Łukasz Zbonikowski, Joanna Borowiak, Jarosław Chmielewski, Małgorzata Kowalczyk-Przybytek, Mateusz Czarnowski. Wydawca: Stowarzyszenie „Nasze Miasto”, Adres redakcji: ul. Św. Antoniego 6, 87-800 Włocławek, tel/fax 054 232 32 44, www.pismowloclawskie.pl


3 FELIETON

INTERWENCJA

Andrzej paralizator

Eksmisja za wszelką cenę?

Nasz „najdroższy” prezydent miasta Andrzej Teodor Pałucki pomimo już trzech i pół roku panowania potrafi ciągle czymś zaskakiwać. Od kilku tygodni udało mu się skutecznie sparaliżować ruch kołowy w mieście.

ciaż dla miasta drogie w konsekwencje) chwyty wyborcze. Mieszkańcy i fachowcy od drogownictwa mówią (i mają całkowitą rację), że niektóre remonty można było rozpocząć już w ubiegłym roku i rozplanować je tak, by nie skupiały się w jednej dzielniCo prawda prezydent i jego cy (Południe) i centrum pierwszy zastępca już w zimie zamiasta. Wreszcie nowe powiadali w mediach, że „żeby było technologie pozwalają lepiej – musi być gorzej”, jeśli idzie na prowadzenie prac o remont i budowę inwestycji dronie tylko do godziny gowych. Trudno się z tą tezą nie 16-tej. Prezydent A. zgodzić. Jednakże to „gorzej” dla T. Pałucki na pewno o mieszkańców może być mniej lub tym wszystkim wie dobardziej uciążliwe w zależności od skonale. Pomimo tego planowania i natężenia remontów wybrał drogę paralizadróg. Ten jednoczesny wysyp inwetora miasta. Jednak nie stycji na pół roku przed kampanią on za ten paraliż będzie wyborczą ma jeden cel, jakim jest płacił z własnej kieszereelekcja obecnego prezydenta. ni, a zapłacą za to nasi Musi on jednak pamiętać, że wemieszkańcy tonący w dług starego porzekadła kij ma dwa codziennych korkach końce. Już wielu różnych włodarzy oraz właściciele sklemiast, gmin i miasteczek poległo w pów i przedsiębiorcy, Janusz Dębczyński wyborach pomimo nagłego wylewu którzy codziennie tracą inwestycji na krótko przed wyboraswój dorobek między mi, bo łaska pańska i preferencje wyborcze często innymi przez ślamazarne tempo prac. na pstrym koniu jeżdżą. Ludzie potrafią ocenić całokształt i nie dadzą się nabrać na tanie (choJanusz Dębczyński

Pergola niezgody przecież jeśli się coś stanie z autem, to my będziemy płacić odszkodowanie. Sytuacja rzeczywiście wydaje się absurdalna, ale wszystko dzieje się zgodnie z przepisami prawa. Gdyby nie było wichury, nie byłoby też problemu – mówi członek wspólnoty mieszkaniowej z Żytniej 60 – A teraz śmieci walają się po całej okolicy, a my nie mamy prawa naprawić pergoli, choć chcemy to przecież zrobić na własny koszt. Zamiast małej pergoli śmietnikowej, powstała gruba teczka pism wysyłanych do Urzędu Miasta, Zarządcy, Inspekcji Ochrony Środowiska, Powiatowego Inspektoratu Sanitarnego. Mieszkańcy są już zniechęceni tą ciągłą walką z wiatrakami. Najlepszym komentarzem są słowa jednego z nich: Gdybyśmy od razu to odbudowali – nikt by nie zauważył. Ale że chcieliśmy, by wszystko było zgodne z literą prawa, to teraz mamy tylko kłopot! (bor)

INTERWENCJA

Światła dla bezpieczeństwa Ponad siedemdziesiąt osób zaapelowało do Prezydenta Miasta o zainstalowanie sygnalizacji świetlnej przy przejściu dla pieszych na ul. Wyszyńskiego. Okolice „starego szpitala” to miejsce dużego natężenia ruchu i zagrożenia dla pieszych, którzy chcą przejść na drugą stronę ulicy. Wystarczy udać się na ulicę Wyszyńskiego w godzinach szczytu, by zobaczyć, jak wygląda sytuacja. Sznur samochodów i często niecierpliwość

Zakorkowana ul. Wyszyńskiego kierowców, którzy próbują przejechać przez mocno zakorkowane miasto. Tymczasem po jednej stronie ulicy znajdują się bloki mieszkalne, a po

ści i wstrzymanie eksmisji, usłyszała: ta pani zna już moją odpowiedź! Rodzice otrzymali propozycję zamieszkania na Zakręcie. Podsunięto nam do podpisu protokół niezgodny ze stanem faktycznym – mówi nam pani Ewa – brakowało kuchenki gazowej i bojlera, ściany były zawilgocone i wybrudzone odchodami, wykładzina podarta, drzwi wymazane wulgaryzmami, a w protokóle napisano, że wszystko jest w porządku - czemu chciano nas oszukać? Zapewne prezydent może powołać się na liczne zapisy prawne, które potwierdzą, że żadnych przepisów nie złamał. Czy jednak nie złamał ważniejszej zasady – godności ludzkiej? Dlaczego pani Ewa nie mogła uiścić zadłużenia, czym zapewniłaby dalsze użytkowanie przez jej rodziców lokalu przy ul. Polnej? To mieszkanie jest teraz puste – przekonuje – a moi rodzice są skazani na mieszkanie na Zakręcie. Przecież oni są starzy i schorowani. Szkoda, że prezydent nie wykazał się większym współczuciem. Osoba zarządzająca miastem musi być biurokratą, taka konieczność. Ale czy musi być bez serca? To pytanie nie wymaga chyba odpowiedzi. Jan Stocki

POSTACI REGIONU

Kujawska muza Chopina

INTERWENCJA

Kiedy wiatr zniszczył pergolę osłaniającą śmietnik przy ul. Żytniej 60, mieszkańcy postanowili ją naprawić. Okazało się jednak, że wichura była najmniejszym problemem. Dużo większym okazała się biurokracja. Mieszkańcy postanowili naprawić szkody na własny koszt, opłacili projekt, ale zamiast budować mur – sami trafili na mur bezsilności wobec urzędniczych przepisów. Okazało się bowiem, że z pergolą nie było kłopotów, dopóki stała. Gdy zniszczyła ją wichura, odbudowanie wiązało się już z mnóstwem dodatkowych zabiegów. Teren należy do miasta, które nie chce sprzedać tego fragmentu działki. Proponuje się mieszkańcom wykup całej działki, której drobnym elementem jest pergola. W tej sytuacji własnością wspólnoty mieszkaniowej stałby się również teren zielony, a nawet droga. Czy wtedy będziemy musieli naprawiać ją na własny koszt? - pytają rozgoryczeni mieszkańcy – A może będziemy pobierać opłaty za przejazd, bo

Pani Ewa Kędzior nie potrafi zrozumieć, dlaczego prezydent Andrzej Pałucki bez wahania eksmitował jej schorowanych rodziców i zaproponował im zdewastowane mieszkanie na Zakręcie. Przecież chciałam spłacić zadłużenie – mówi z trudem powstrzymując łzy – ale prezydent powiedział: nie zawraca się lecącego samolotu! Sprawa dotyczy eksmisji z mieszkania przy ul. Polnej na osiedle Zakręt, która nastąpiła w wyniku niespłaconego zadłużenia. Zgłaszająca się do naszej redakcji pani Ewa wskazała, że zaległe płatności zostały przez nią w większości uregulowane, a dodatkowo miała zgromadzone pieniądze na spłacenie reszty zadłużenia. Jednak mimo licznych apeli kierowanych do prezydenta i prób podejmowania rozmowy celem wyjaśnienia sprawy, eksmisja komornicza została wykonana. Zadłużenie powstało w czasie, gdy ojciec pani Ewy bardzo zachorował. Gdy rodzina dowiedziała się o niezapłaconych należnościach – postanowiono je uregulować. Była to jednak znacząca suma i na początek udało się zapłacić 75% kwoty. Resztę pani Ewa postanowiła pożyczyć, zdobyła pieniądze, ale nie zdążyła już ich wpłacić. Gdy błagała prezydenta o zmianę decyzji, pozwolenie na uiszczenie należno-

drugiej przystanek komunikacji miejskiej, sklepy, wreszcie poradnie medyczne. Z przejścia często korzystają dzieci udające się do szkoły. Wiele osób spoza miasta przyjeżdża tam również miejską komunikacją, by skorzystać z poradni umiejscowionych na terenie dawnego szpitala. Kiedy zaś ruch jest mniejszy – samochody jadą szybciej. Wtedy na łuku zarówno kierowcy, jak i piesi mają ograniczoną widoczność. Dlatego to miejsce groźne, mogące powodować liczne wypadki. Zainstalowanie sygnalizacji świetlnej byłoby krokiem ku temu, by piesi mogli poczuć się bezpiecznie. Dzieci i osoby starsze nie musiałyby już często z narażeniem życia wkraczać na jezdnię, licząc na życzliwość kierowcy, który w porę zdoła zatrzymać kierowany przez niego samochód. A przecież bezpieczeństwo mieszkańców jest najważniejsze. (kp)

Od bieżącego numeru PiSma rozpoczynamy publikację artykułów z cyklu „Postaci Regionu” mających na celu przedstawienie osób, które zaznaczyły się w historii Polski. W związku z obchodzonym Rokiem Fryderyka Chopina jako pierwszą przedstawiamy postać Marii z Wodzińskich Orpiszewskiej. W publikowanych życiorysach Fryderyka Chopina zawsze znajduje się miejsce na przedstawienie ważnych dla niego kobiet. Wśród nich Maria Wodzińska zajmuje szczególne miejsce jako jedyna, którą poprosił o rękę. Maria i Fryderyk znali się od dziecka, gdyż jej starsi bracia uczyli się w warszawskiej pensji jego ojca – Mikołaja Chopina. Ponownie na krótko spotkali się po latach w Dreźnie w 1835 r. Ona była szesnastoletnią panną, która wracała wraz z rodziną z emigracji po powstaniu listopadowym. On miał lat 25 i stawał się coraz bardziej sławnym w całej Europie kompozytorem. Po roku doszło do zaplanowanego wspólnego pobytu w Marienbadzie (Mariańskie Łaźnie) i oświadczyn Chopina w tzw. „szarej godzinie”, które przez matkę Marii zostały zachowane w tajemnicy, a właściwie wystawione na próbę. Fryderyk, by poślubić Marynię miał dbać o zdrowie i unikać hucznych spotkań towarzyskich. W 1837 r. po wymianie listów ze Służewa do Paryża i ze stolicy Francji na Kujawy, na temat związku Marii i Fryderyka zapanowało milczenie. Do dziś wiele się mówi o przyczynach rozpadu tego „korespondencyjnego narzeczeństwa” – wymienia się sprzeciw ojca Marii, by nie wychodziła za mąż za człowieka bez szlacheckiego rodowodu, zły stan zdrowia kompozytora, wreszcie jego znajomość z George Sand. Do końca życia dla genialnego Chopina Marynia pozostała niespełnionym marzeniem o polskim, ciepłym domu i bolesną zadrą, że dla Wodzińskich zawsze był tylko fortepianistą. W 1841 r. Maria wyszła za mąż za hrabiego Józefa Skarbka, właściciela Osięcin, syna Fryderyka – ojca chrzestnego Chopina. Małżeństwo trwało krótko, gdyż Maria zakochała się w młodym Władysławie Orpiszewskim – miłośniku filozofii i poezji. Dla swej, jak się okazało największej miłości życia, poświęciła zaufanie swej rodziny i dostanie życie. Po rozwodzie, a następnie ślubie z Orpiszewskim zamieszkała w skromnym dworku

www.pismowloclawskie.pl

w Zgłowiączce. Kiedy straciła jedyne dziecko wyjechała do Włoch. Jako wdowa wróciła po 20 latach na ziemie polskie i zamieszkała w rodzinnym domu męża – w Kłóbce. Maria z Wodzińskich Orpiszewska była znakomita pianistką i bardzo uzdolnioną malarką. Jej postać i twórczość malarska są aktualnie prezentowane we włocławskim muzeum. Na ekspozycji znajdziemy portrety członków rodziny Wodzińskich – jej brata Antoniego – uczestnika powstania listopadowego, przyjaciela Chopina, jej siostry – Józefy Kościelskiej, której syn Józef był właścicielem Miłosławia w Wielkopolsce i fundatorem pierwszego w Polsce pomnika Juliusza Słowackiego, jej szwagra, Ludwika Orpiszewskiego – uczestnika szturmu na Belweder w powstaniu listopadowym i wielu innych osób. Prace Marii z Wodzińskich Orpiszewskiej, fotografie i pamiątki przypominają jej biografię, są też okazją do poznania historii i patriotycznych postaw kujawskich rodów – Wodzińskich ze Służewa i Orpiszewskich z Kłóbki. Oprac. Krystyna Kotula Kierownik Zbiorów Sztuki Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej We Włocławku Kujawska muza Chopina - Maria z Wodzińskich Orpiszewska (1819-1896) – wystawa czynna do 5 września b.r. w gmachu Zbiorów Sztuki Muzeum przy ul. Zamczej 10

HUMOR

Kiełbasa wyborcza? Prezydent miasto chciał remontować, udało mu się je… zakorkować Oj, późno wszystko dość się zaczęło, aby ukończyć w porę to dzieło. Ale nieważny efekt końcowy, nerwy mieszkańców, stres i ból głowy. Chodzi o rozgłos i przyszły fotel, na który – wiemy - że ma ochotę!


4 FELIETON

Niedokończona pieśń Małego Rycerza Chciałbym, aby wszyscy następni prezydenci Najjaśniejszej Rzeczypospolitej tak znali dzieje własnego kraju jak Lech Kaczyński. Aby mogli obojętnie od pory dnia i okoliczności wymieniać nazwiska Polaków - premierów i ministrów rządu ck Austrii, postacie II Rzplitej czy okresu Polskiego Państwa Podziemnego. I żeby mieli takie poczucie humoru, jak prezydent, który zginął na posterunku. I żeby byli tak samo po ludzku ciepli. I żeby widzieli w innych - tak, jak Lech Kaczyński - po prostu ludzi, a nie pionki w politycznych grach. I życzę Jego następcom takiego szacunku dla kobiet, takiej wydawałoby się niektórym - rzekomo staroświeckiej dżentelmenerii, która nakazuje damy całować w rękę czy wstawać z fotela, gdy podRyszard Czarnecki chodzą. Niech oni też, choćby częściowo, reprezentują świat przyzwoitości i dobrego wychowania. Świat w gruncie rzeczy ważniejszy od świata propagandy i sondaży. Chciałbym, aby następcy prezydenta z „Solidarności” zawsze wiedzieli - podobnie jak on - że solidarność narodowa i między Polakami, ta z małej litery, jest ważna i potrzebna. I że należy docenić ludzi z dawnej „Solidarności”, pokłonić się im, a nie oddawać jej legitymacji czy za „Solidarność” przepraszać. Chciałbym, aby ludzie, którzy będą wypełniać rolę Głowy Państwa po prezydencie Kaczyńskim dużo z niego wzięli. Z Jego wiedzy o Polsce i współczesnym świecie, z Jego szacunku dla zwykłych ludzi, z wiary we własny naród, w Polaków, z Jego przekonania, że w XXI wieku - tak jak wcześniej - trzeba dbać o interes własnego państwa, bo jak my, Polacy, o niego nie zadbamy - to nikt nie zadba. Chciałbym, żeby od Prezydenta Rzeczypospolitej (po prostu: Rzeczpospolitej - bez numeracji) Lecha Kaczyńskiego jego następcy nauczyli się kilku rzeczy. „Kilku myśli - co nie nowe”, jakby to powiedział Norwid, gdyby żył. Przede wszystkim patriotyzmu, miłości własnej Ojczyzny, nie na pokaz, nie na wybory, lecz prawdziwej, wynikającej z rodzinnej tradycji, książek, własnych przemyśleń. Także wielkiego szacunku dla narodowej historii, dla pokoleń walczących o to, „żeby Polska była

Polską”, także dla Żołnierzy Wyklętych, dla tych, którzy po 1944 r. chcieli Polski wolnej i silnej - i płacili za to dużą cenę. Niech się uczą także zrozumienia dla polityki historycznej, która jest niezbędna dla Państwa Polskiego - Lech Kaczyński wiedział, że dla dużego narodu, jakim jesteśmy, jest ona niezbędna. Każdy kraj ją ma. My też powinniśmy. Wiedział o tym Lech Kaczyński, kiedy jako prezydent Warszawy - tworzył Muzeum Powstania Warszawskiego, czy kiedy jako prezydent Polski Lech Kaczyński upamiętniał w polskiej historii to, co jest potrzebne dla polskiej przyszłości. Niech się uczą od śp. Prezydenta (długo nie będę się mógł przyzwyczaić do tych dwóch liter przed Jego nazwiskiem) przekonania, że trzeba współpracować z sąsiadami, także tymi dalszymi, szukać wspólnych mianowników, porozumiewać się na bazie wspólnych doświadczeń i budować wspólną przyszłość. Jeżeli Polska stała się ośrodkiem, wokół którego skupiały się inne kraje Europy Wschodniej, Środkowej i Kaukazu - to właśnie w wielkiej mierze dzięki niemu, dzięki Jego uporowi i konsekwencji, dzięki wizji Polski, która jest naturalnym liderem regionu, ale potwierdza to na co dzień współpracą z sąsiadami. Lech Kaczyński był współczesnym polskim Małym Rycerzem, niczym imć Michał Wołodyjowski, tyle że w zmiennych czasach i warunkach. Ty, śpisz Panie Lechu, teraz, gdy Ojczyzna w potrzebie?! Testament śp. Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej - testament Polski wolnej, solidarnej, silnej, Polski-dobrej Matki dla wszystkich swoich dzieci, tych bogatszych i tych biedniejszych, tych z wielkich metropolii i tych z małych wsi - dostał się nam w spadku po Nim. Czyńmy więc swoją powinność, róbmy swoje, by, gdy się z nim spotkamy, tam gdzie jest teraz - nie wytknął nam grzechu zaniechania. Ojczyzna przecież w potrzebie.

Podziękowanie Składam serdeczne podziękowanie wszystkim osobom, które złożyły swoje podpisy na listach poparcia dla kandydata na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Jarosława Kaczyńskiego. We Włocławku zebraliśmy 7900 podpisów, natomiast w całym województwie kujawsko-pomorskim było ich aż 66 tysięcy. Za Wasze zaangażowanie i liczne głosy wsparcia serdecznie dziękuję. Łukasz Zbonikowski Przewodniczący Kujawsko-Pomorskiej Rady Wojewódzkiej PiS

Ruszyła kampania Tragiczna śmierci głowy państwa prof. Lecha Kaczyńskiego sprawiła, że jesteśmy świadkami przyśpieszonej kampanii prezydenckiej. W szczególnie trudnej sytuacji znalazło się Prawo i Sprawiedliwość. Na start zdecydował się brat zmarłego prezydenta – Jarosław Kaczyński. Nie była to z pewnością łatwa decyzja dla pozostającego w żałobie prezesa PiS. Jak sam jednak powiedział: „Polska jest najważniejsza” i z tych właśnie słów uczynił hasło swojej kampanii. Jarosław Kaczyński, jak wskazują sondaże, będzie walczył o prezydenturę z Bronisławem Komorowskim, który jako marszałek Sejmu pełni obecnie obowiązki prezydenta kraju. Niezwykłym wsparciem dla kandydata PiS okazała się zebrana ledwie w ciągu tygodnia ogromna liczba podpisów poparcia – 1,7 miliona. Również włocławianie tłumnie wsparli Jarosława Kaczyńskiego. Pod listami poparcia swoje podpisy złożyło 7900 mieszkańców miasta. Wiele osób dziękowało naszej redakcji za wyjątkowy poprzedni numer „Pisma Włocławskiego”, który poświęciliśmy tragedii smoleńskiej. Również na prośbę naszych czytelników publikujemy treść oświadczenia, jakie złożył Jarosław Kaczyński, gdy zadeklarował, że weźmie udział w wyborach prezydenckich. Mateusz Czarnowski

OŚWIADCZENIE JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO 10 kwietnia w katastrofie w Smoleńsku zginął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński z Małżonką Marią. Wraz z nimi, w tragicznej i niepojętej katastrofie, której przyczyn jeszcze nie znamy, śmierć poniosły 94 osoby towarzyszące Parze Prezydenckiej, w tym ostatni Prezydent RP na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski; legenda Solidarności Anna Walentynowicz - niezłomna bojowniczka o wolność, sprawiedliwość i prawdę, przedstawiciele Rodzin Katyńskich - niezłomni strażnicy pamięci o zbrodni katyńskiej; politycy, żołnierze, kombatanci, osoby duchowne, funkcjonariusze państwa polskiego, wybitni przedstawiciele wielu środowisk społecznych. Zginęli prawie u celu, blisko mogił tysięcy Polaków

Ryszard Czarnecki (Tekst ukazał się w specjalnym wydaniu „Gazety Polskiej” 12.04.2010)

CZYNY – NIE SŁOWA

Przynieś babci dowód! Czy wiesz, że w ostatniej dekadzie polska gospodarka rozwijała się najszybciej za rządów PiS? Że właśnie wtedy nastąpił największy wzrost gospodarczy; że Polacy mieli wówczas najwięcej pieniędzy; że był to najbardziej pomyślny okres dla polskiego eksportu? Jeśli nie wierzysz, to sprawdź poniższe dane. Dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości były najlepszym okresem dla polskiej gospodarki. Od momentu objęcia władzy przez PiS nastąpiło gwałtowne i stałe przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego: od 4 do ponad 6 procent w skali roku. W I kwartale 2007 roku przekroczona została bariera 7 procent. To był wyjątkowo dynamiczny jak na warunki europejskie rozwój gospodarki – ponad dwukrotnie szybszy niż innych dużych państwach Unii. Czas najlepszej koniunktury przypadł na okres, gdy czele rządu stał Jarosław Kaczyński. O tak znakomitych wynikach polskiej gospodarki zadecydowało przede wszystkim wysokie tempo wzrostu popytu krajowego, czyli suma wydatków na towary i usługi powiększone o oszczędności. Za rządów PiS staliśmy się zamożniejsi. Mogliśmy więcej wydawać i spełniać nasze pragnienia, mogliśmy więcej oszczędzać, by spokojniej móc patrzeć w przyszłość. Także państwo miało więcej pieniędzy, by łożyć na bezpieczeństwo, wspomagać potrzebujących, dbać o kulturę oraz o edukację naszych dzieci. Jednym słowem polepszyła się jakość naszego życia. Wzrost popytu krajowego Popyt krajowy jest jednym z głównych czynników napędzających wzrost Produktu Krajowego Brutto. Dzięki polityce gospodarczej i finansowej Prawa i Sprawiedliwości przedsiębiorcy zwiększali produkcję i mogli przez to więcej płacić swoim pracownikom i zatrudniać nowych. Korzystając ze wzrostu gospodarczego łatwiej uzyskiwali kredyty, przeznaczając je inwestycje i tworząc tym samym nowe miejsca pracy. Młodzi Polacy nie musieli w ten sposób rozpaczliwie poszukiwać zatrudnienia zagranicą. Mniejsze bezrobocie, wyższe pensje Za rządów Prawa i Sprawiedliwości przybyło 1,2 miliona nowych miejsc pracy. To wynik bez precedensu. Prowzrostowa polityka PiS spowodowała, że stopa bezrobocia spadła o jedna trzecią: z prawie 18 do 12 procent. Redukcji bezrobocia towarzyszył ciągły, poważny wzrost wynagrodzeń. Pensje Polaków zwiększyły się w tym czasie aż o 18,5 procenta. Mogliśmy kupować więcej towarów i usług oraz oszczędzać z myślą o przyszłości. Podwyższył się tym samym poziom życia polskich rodzin i ich poczucie bezpieczeństwa. Wzrost produkcji przemysłowej Za rządów Prawa i Sprawiedliwości produkcja przemysłowa rosła średnio o ponad 10 procent rocznie. Jej wzrost ma duże znaczenie dla rozwoju gospodarki. Oznacza bowiem, że powstają nowe inwestycje, że rośnie dobrobyt. Rządy Platformy Obywatelskiej nie potrafiły utrzymać takiego tempa wzrostu. W 2007 r. Platforma Obywatelska nawoływała „zabierz babci dowód”, czyli zrób wszystko, by PiS przegrał wybory. Dziś widać, że to babcia miała rację, ponieważ PiS rządził lepiej. Teraz wypada powiedzieć tylko: przynieś babci dowód… i sam też wybieraj skuteczniejszych. Mateusz Czarnowski

wymordowanych przez Sowietów w Katyniu. Zaprowadziło ich tam przekonanie, że Prawda i Pamięć o ofiarach tej zbrodni zasługują na szczególny szacunek. Polacy godnie i solidarnie złożyli hołd ofiarom tej tragedii, modlili się za zmarłych. I czynią to nadal, już po zakończeniu oficjalnej żałoby. Biało-czerwone flagi z czarnym kirem, wiszą wciąż na wielu polskich domach. Tysiące osób towarzyszyły i towarzyszą w ostatniej drodze swoim przyjaciołom, koleżankom i kolegom. Byliśmy w tych dniach razem. Jesteśmy razem. Wyjątkowo ciężka próba spotkała w tych dniach wszystkich tych, którzy stracili w Smoleńsku swoich bliskich – żony, mężów, matki, ojców, synów, córki, dziadków, wnuków, siostry i braci. Ten ból, to cierpienie, były, są i będą również moim udziałem. Odszedł mój najukochańszy Brat i Jego Małżonka, odeszli moi serdeczni, wieloletni przyjaciele i współpracownicy z naszej partii Prawo i Sprawiedliwość, o których nigdy nie zapomnę. Odeszli posłowie, senatorowie, ministrowie rządu z innych formacji politycznych, których szanowałem i z którymi współpracowałem. Zginęli prezesi najważniejszych instytucji państwowych i wybitni przedstawiciele wielu organizacji i środowisk. Żołnierze, dowódcy Sił Zbrojnych RP. Polska jest z nich dumna. Na służbie polegli dzielni piloci i dzielne stewardessy z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Polska straciła wybitnych Polaków. Tragicznie przerwane życie Prezydenta RP, śmierć elity patriotycznej Polski, oznacza dla nas jedno: musimy dokończyć Ich misję. Jesteśmy Im to winni, jesteśmy to winni naszej Ojczyźnie. Choć pogrążeni w bólu i żałobie, związani wieczną pamięcią o stracie, mamy obowiązek wypełnić Ich testament. Polska to nasze wspólne, wielkie zobowiązanie. Wymagające przezwyciężenia także osobistego cierpienia, podjęcia zadania pomimo osobistej tragedii. Dlatego podjąłem decyzję o kandydowaniu na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Mam w tej decyzji wsparcie rodziny. Wszystkich, którzy chcą kontynuować dzieło ofiar smoleńskiej tragedii, którzy chcą by prawa Polska i prawi Polacy - jak pięknie powiedział przewodniczący „Solidarności” Janusz Śniadek - na zawsze podnieśli głowy, wzywam do współpracy. Bądźmy razem. Dla Polski. Polska jest najważniejsza.

www.pismowloclawskie.pl

Jarosław Kaczyński

pismo_wloclawskie_nr_13_2010  

opis_pisma