Issuu on Google+

issn 0208-8878

Maj 2013 • nr 5 (684)

www.rycerzniepokalanej.pl


od redaktora

Bądźmy Maryjni Zatem zacznijmy – jeszcze raz, w tym miesiącu Maryi, od najprostszej rzeczy, która poprowadzi ku nawróceniu, uświęceniu i zbawieniu nas i innych: od wzrostu pobożności maryjnej. Każde bowiem nawrócenie i uświęcenie jest darem Bożej łaski, który możemy wyprosić najpewniej przez wstawiennictwo Matki Bożej. Czymże jest ta „pobożność”? To miłość ku Maryi Niepokalanej, wyrażona w szczerej modlitwie – rozmowie z najlepszą z Matek: „Zdrowaś Maryjo...”, Różaniec święty, Litania Loretańska, „O Maryjo bez grzechu poczęta...” i wiele innych. Niebieska Matka chętnie nas słucha i wstawia się za nami. Wymowną formą pobożności i miłości do Matki Najświętszej jest całkowite się Jej oddanie. Można to uczynić, powtarzając słowa bł. Jana Pawła II: Totus Tuus – „jestem cały Twój” – lub też w formie zaproponowanej przez św. Maksymiliana tym, którzy chcą być rycerzami Niepokalanej, a wyrażonej słowami Aktu oddania: „O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo...”. Tekst tego Aktu zna każdy rycerz Niepokalanej, który codziennie go odnawia. Ważną formą pobożności i miłości ku Niepokalanej jest szerzenie Jej czci i Jej Rycerstwa. Miliony osób na całym świecie stara się to czynić w dostępny dla nich sposób: dobrym przykładem, słowem pisanym czy mówionym, świadectwem życia, poprzez różne środki społecznego przekazu. We współczesnym świecie jest to najważniejsza praca, aby w serca ludzkie wlewać miłość Niepokalanej, by każde serce Jej oddane kochało Boga i bliźniego, jak Ona. Wtedy to będzie wspaniały początek odrodzenia świata i wychodzenia ze współczesnych kryzysów moralnych, społecznych i politycznych, wywołanych przez przewrotną i demoniczną ideologię masońską, wcielaną w życie poprzez różne ugrupowania, organizacje i ruchy, wrogo nastawione do Kościoła katolickiego i do wszystkiego, co chrześcijańskie. A zatem, póki mamy czas – póki jesteśmy pielgrzymami na tej ziemi – bądźmy gorliwymi i świętymi rycerzami Niepokalanej. A Maryjny miesiąc maj niech nas do tego coraz bardziej motywuje. ■ Na okładce: William-Adolphe Bouguereau, Niewinność (1893). Przez Maryję przyszedł na świat Jezus, który jako Baranek Paschalny wysłużył nam niebo. My także przez Maryję możemy podążać do nieba.

ISSN 0208-8878  Rok założenia 1922 Nr 5 (684) 2013 Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 19 III 2013 r., nr 733/D/2013

Redaktor naczelny: o. Piotr Maria Lenart Redaguje zespół ojców franciszkanów Redakcja: Niepokalanów, 96-515 Teresin tel. +48 46 864 23 52 fax +48 46 861 37 59 redakcja@rycerz.info www.rycerzniepokalanej.pl Redakcja nie zwraca nie zamówionych materiałów i zastrzega sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów bez uprzedniego powiadomienia autora


W numerze · maj 2013 · Nr 5 (684)

7

10

16

34

4 Nasz Ojciec Święty Franciszek 7 Papież, który kocha Kościół 10

Potrzebujemy św. Maksymiliana

12 Niedziela MI O. Stanisław M. Piętka OFMConv 13

Intencja MI. Maj O. Raffaele Di Muro OFMConv

16 Maryja strażniczka wiary, nadziei i miłości Jerzy Kąkol 18 Obecność Maryi... O. Józef Kaźmierczak OFMConv 19 Św. Paschalis Baylon. Serafin Eucharystii 20 Chrystus jedyną Drogą... Sławomir Zatwardnicki 22 Maryja – kobieta posłuszna... Jerzy Szyran OFMConv 25 Bezpłciowa ideologia Jacek Bulzak 28 Ciche dni O. Ignacy Kosmana OFMConv 30 Boże szczyty Br. Bruno Paterewicz OCist 32

Polak – obrońca Maryi O. Paweł Warchoł OFMConv

34 Dzień 13-ty Gabriel Turowski 37 Co mówi Franciszek? O. Sylwester Gąglewski OFMConv 38 Znudzeni Mszą świętą 40

Kronika MI

42

Iskierki

43

Podziękowania

Za prenumeratę „Rycerza Niepokalanej” przyjmujemy dobrowolne ofiary, podobnie jak to czynił św. Maksymilian Maria Kolbe. Czytelnicy, których nie stać na opłacenie prenumeraty, a pragną otrzymywać „Rycerza Niepokalanej”, powinni powiadomić nas o tym listownie pod koniec każdego roku. Tel. 46 864 22 08 lub 46 864 22 22 (Polska) +48 46 864 21 38 (zagranica) Dla orientacji podajemy przybliżone roczne koszty wydruku i wysyłki „Rycerza Niepokalanej”: • Polska: 41,00 zł • Zagranica: Europa: około 20 EUR Ameryka, Afryka i Azja: około 30 USD Australia: około 35 AUD Konto: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów Niepokalanów 96-515 Teresin PKO BP 12 1020 1185 0000 4102 0012 3877 IBAN EUR: PL 23 1020 1185 0000 4202 0177 5055 IBAN USD: PL 30 1020 1185 0000 4902 0177 5071 IBAN GBP: PL 12 1020 1185 0000 4702 0185 9495 IBAN CAD: PL 52 1020 1185 0000 4602 0185 9503 SWIFT (BIC): BPKOPLPW Opłaty za prenumeratę mogą być dokonywane czekami bankowymi (na: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów Niepokalanów), honorowanymi w obrocie międzynarodowym. Osoby, które nie posiadają konta bankowego, mogą przesyłać ofiary przekazami pocztowymi Postal Money Order. Zamawiając prenumeratę listownie, należy podać dane prenumeratora (imię, nazwisko, dokładny adres).


Nasz ojciec święty Franciszek Kard. Jorge Mario Bergoglio SJ został wybrany 266. Następcą św. Piotra. Przyjął imię Franciszek. W środę, 13 marca, po godz. 19 nad Kaplicą Sykstyńską pojawił się biały dym. Wyboru dokonano w drugim dniu konklawe, w piątym głosowaniu, podczas trzeciej sesji. Imię papieża ogłosił kard. Jean Luis Tauran. Pierwsze słowa „Bracia i siostry, dobry wieczór. Wiecie, że konklawe miało za zadanie dać Rzymowi biskupa. Zdaje się, że moi bracia kardynałowie poszli znaleźć go prawie na końcu świata... Przede wszystkim chciałbym pomodlić się za naszego biskupa emerytowanego Benedykta XVI. Módlmy się razem za niego, by Pan mu błogosławił i Maryja go strzegła... A teraz zacznijmy ten wspólny szlak biskupa i ludu, ten szlak Kościoła Rzymu, pierwszego w miłości wśród wszystkich Kościołów. Szlak braterstwa, miłości i wzajemnego zaufania. Módlmy się zawsze za siebie, jedni za drugich. Módlmy się za cały świat, by było wielkie braterstwo” – mówił po wyborze Ojciec Święty Franciszek. Inauguracja pontyfikatu Mszę świętą inaugurującą pontyfikat Ojciec Święty sprawował 19 marca na placu św. Piotra, w uroczystość św. Józefa – patrona Kościoła powszechnego. W homilii Ojciec Święty skoncentrował się na treściach Pisma Świętego oraz zaapelował do wszystkich zajmujących odpowiedzialne stanowiska i do ludzi dobrej woli, aby otoczyli opieką stworzenia i strzegli Bożego planu wypisanego w naturze. „Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu. By jednak «strzec», musimy też trosz4 • rycerz niepokalanej • maj 2013

czyć się o nas samych. Pamiętajmy, że nienawiść, zazdrość, pycha zanieczyszczają życie. Tak więc strzec, oznacza czuwać nad naszymi uczuciami, nad naszym sercem, gdyż z niego wychodzą intencje dobre i złe: te, które budują i te, które niszczą. Nie powinniśmy bać się dobroci, ani też wrażliwości”. Papież wielokrotnie odnosił się do postaci św. Józefa, „który z miłością opiekował się Maryją i z radością poświęcił się wychowaniu Jezusa Chrystusa, także dziś strzeże i osłania mistyczne Ciało Odkupiciela, Kościół, którego figurą i wzorem jest Najświętsza Dziewica”. Papież wskazał, że „centrum powołania chrześcijańskiego jest Chrystus”, którego powinniśmy strzec w naszym życiu, aby strzec innych, strzec dzieło stworzenia. Ta troska jednych o drugich bardzo dobrze ukazana jest w rodzinie, „gdzie małżonkowie wzajemnie otaczają siebie opieką, następnie jako rodzice troszczą się o dzieci, a z biegiem czasu dzieci stają się opiekunami rodziców”. Papież dodał, że „w każdej epoce dziejów są «Herodowie», którzy knują plany śmierci, niszczą, oszpecają oblicze mężczyzny i kobiety”. Na koniec homilii papież poprosił o modlitwę za siebie i zwrócił uwagę, że posługa na Stolicy św. Piotra związana jest z pewnym wymiarem władzy, ale ta władza ma sens i swoje źródło w umiejętności służenia braciom. piotr naszych czasów


Fot. F. Czarnowski OFMConv

Kim jest nowy papież? Papież Franciszek ma jasne poglądy odnośnie do kwestii, które zlaicyzowały świat. Jako kard. Jorge Mario Bergoglio wypowiadał się na te tematy: 1. Małżeństwa homoseksualne. „To pogwałcenie planu Bożego” – uważa kardynał. Zdecydowanie, lecz bezskutecznie przeciwstawiał się legalizacji małżeństw homoseksualnych w swoim kraju, uznając to za „diabelski wybieg”. 2. Adopcja dzieci przez homoseksualistów. „Jest to forma działania przeciwko dzieciom”. 3. Aborcja. „Aborcja nigdy nie jest rozwiązaniem. Mówiąc o ciąży, trzeba brać pod uwagę oba życia. I o oba dbać. Szacunek dla piotr naszych czasów

życia jest wartością bezwzględną” – twierdzi Bergoglio. 4. Eutanazja. „To jak kara śmierci” – twierdzi obecny papież. 5. Celibat. Kard. Bergoglio wypowiadał się w obronie celibatu księży. 6. Stosunek do innych wyznań. Kard. Bergoglio w 2005 r. wraz z argentyńskimi żydami i muzułmanami wystąpił przeciwko terroryzmowi. Papież jest za budowaniem przyjaznych relacji. Z tych wypowiedzi widać więc, że nie jest to papież salonu postępowego i światowego. Co więcej. Urodził się 17 grudnia 1936 r. w Buenos Aires w rodzinie włoskich imigrantów. Jego ojciec był kolejarzem. Nowo wybrany papież bardzo lubi podróżować autobusem. Jako biskup Buenos Aires wybrał skromne mieszkanie, zamiast pałacu arcybiskupa, i nie jeździł limuzyną z szoferem. Na konklawe przyjechał metrem. Od 50 lat żyje z jednym płucem. Jedno usunięto mu w młodości. Obecny papież studiował chemię. Po obronie dyplomu, w wieku 21 lat, rozpoczął studia w seminarium w Villa Devoto k. Buenos Aires. Został wyświęcony na kapłana w 1969 r. W latach 1973-79 piastował urząd argentyńskiego prowincjała jezuitów. Pełnił też funkcję proboszcza w diecezji San Miguel. W 1986 r. udał się do Niemiec, by skończyć pracę doktorską. W 2001 r. Jorge Mario Bergoglio obmywał i całował stopy pacjentom chorym na AIDS, którzy przebywali w hospicjum. Z troską pochylał się nad biednymi. Wielokrotnie pomagał w hospicjach czy jadłodajniach. Nowo wybrany Papież bardzo dobrze mówi po włosku, hiszpańsku i niemiecku. Jak przystało na typowego Argentyńczyka, jest wielkim miłośnikiem piłki nożnej. Od lat kibicuje pierwszoligowemu zespołowi San Lorenzo de Almagro, a od 2008 r. jest honorowym członkiem tego klubu. Kiedy został wyniesiony do godności kardynalskiej, zaapelował do Argentyńczyków, by ci nie podróżowali do Rzymu, aby w ten sposób zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć dla biednych. maj 2013 • rycerz niepokalanej • 5


Tuż po wyborze Papież Franciszek 16 marca spotkał się z dziennikarzami. Mówił do nich: „Wasza praca domaga się szczególnej troski o prawdę, dobro i piękno. I to nas szczególnie zbliża, gdyż Kościół istnieje, aby przekazywać właśnie to: «osobową» Prawdę, Dobro i Piękno”. Podczas tego spotkania papież uzasadnił wybór swego imienia: „Niektórzy nie wiedzieli, dlaczego Biskup Rzymu chciał być nazywany Franciszkiem. Opowiem wam, jak to się stało. Podczas wyboru obok mnie był emerytowany abp Sao Paulo, kard. Claudio Hummes, wielki przyjaciel. Kiedy robiło się trochę «niebezpiecznie», pocieszał mnie. A kiedy doszło do dwóch trzecich głosów i rozległy się zwyczajowe w takiej sytuacji oklaski, bo wybrano papieża, on mnie objął, ucałował i powiedział: «Nie zapomnij o ubogich». Słowo to zapadło mi w serce: biedni, ubodzy. Potem w nawiązaniu do ubogich pomyślałem natychmiast o św. Franciszku z Asyżu. Pomyślałem też o wojnach, a tymczasem dalej trwało liczenie głosów, aż do ostatniego. Franciszek jest człowiekiem pokoju. Tak przyszło mi na myśl imię: Franciszek z Asyżu, który jest dla mnie człowiekiem ubóstwa, pokoju, kochającym i strzegącym stworzenia. W tym czasie, kiedy nasza relacja z rzeczywistością stworzoną nie jest zbyt dobra – jest człowiekiem dającym nam tego ducha pokoju, człowiekiem ubogim... Och, jakże bardzo chciałbym Kościoła ubogiego i dla ubogich!”. Podczas pierwszego spotkania z wiernymi na modlitwie Anioł Pański na placu św. Piotra, 17 marca, papież Franciszek podkreślił, że słowo „miłosierdzie” zmienia wszystko, „zmienia świat – gdyż – gdyby Bóg wszystkiego nie wybaczał, świat już by nie istniał. Bóg nigdy nie męczy się wybaczaniem nam. Problem polega na tym, że my męczymy się proszeniem o łaskę” – dodał papież. Namiestnik Chrystusa zachęcił wiernych do ufności. „Pan nigdy nie ma dosyć przebaczać. To my mamy dosyć proszenia go o przebaczenie”. ■ 6 • rycerz niepokalanej • maj 2013

Telegram Prezydium Episkopatu Polski do Ojca Świętego Franciszka Warszawa, 13 marca 2013 r. Umiłowany Ojcze Święty! Kościół w Polsce z wdzięcznością i nadzieją przyjmuje wybór Waszej Świątobliwości na Stolicę Piotrową. Pierwsze po konklawe spotkanie Ojca Świętego z wiernymi zgromadzonymi na placu św. Piotra, a także przyjęte imię – Franciszek, odczytujemy, jako znak zaufania Bogu i ludziom. Pragniemy zapewnić Ojca Świętego, że na Jasnej Górze oraz we wszystkich kościołach i wspólnotach w naszym kraju, wspierać będziemy papieskie posługiwanie naszą modlitwą i czynem. Przekazujemy słowa synowskiego oddania, czci i szacunku dla kolejnego Następcy św. Piotra, jednocześnie życząc obfitości Bożych łask i darów na jak najdłuższy i najowocniejszy pontyfikat. Niech Bóg wspiera swą mocą Waszą Świątobliwość. kard. Józef Michalik, metropolita przemyski, przewodniczący KEP bp Wojciech Polak, sekretarz generalny KEP bp Stanisław Gądecki, zastępca przewodniczącego KEP

Chcesz lepiej poznać Patrona nowego papieża – św. Franciszka z Asyżu? Zachęcamy do zapoznania się z publikacjami o tym Świętym Biedaczynie z Asyżu: 1. Omer Englebert OFM, Życie św. Franciszka z Asyżu; 2. Carlo Carretto, Ja, Franciszek; 3. Stanisław Cieślak, Świętość po franciszkańsku (w literaturze i na co dzień). Zobacz też propozycje książek na ostatniej stronie okładki. Wydawnictwo Ojców Franciszkanów Niepokalanów, 96-515 Teresin tel. 46 864 22 08 kontakt@niepokalanow.pl www.wydawnictwo.niepokalanow.pl

piotr naszych czasów


Papież, który kocha Kościół Pontyfikat Ojca Świętego Benedykta XVI, w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim, podsumowuje o. Stanisław Tasiemski OP z Katolickiej Agencji Informacyjnej. Pamięta Ojciec 19 kwietnia 2005 r.? O. Stanisław Tasiemski OP:  Tak. Wspominam ten czas bardzo osobiście. Byłem wtedy na placu św. Piotra. Witałem Benedykta XVI jako papieża. To był spodziewany wybór czy zaskoczenie? ST:  Zawsze wynik konklawe przeżywa się jako zaskoczenie. Ale tym razem ten wybór obserwowaliśmy nieco inaczej – nosiliśmy w sercach ciągle Jana Pawła II, trwaliśmy w żałobie. Nie mieliśmy siły, żeby zastanawiać się nad tym, kto będzie jego następcą. Ciekawość nowego papieża mieszała się ze świadomością zgaszonego światła w apartamentach papieskich w ostatnich dniach. Bolesna pustka po stracie Ojca Świętego, przeżywanie pewnego braku mieszały się z radością tamtego wyboru. Poczucie zadowolenia, szczęście towarzyszyły w tamtym czasie głównie rzymianom, bo trzeba pamiętać, że papież jest przede wszystkim Biskupem Rzymu. To bardzo spontaniczne i naturalne uczucia. Z jakimi oczekiwaniami witał Ojciec pontyfikat Benedykta XVI? ST: Kiedy dowiedzieliśmy się, że wybór padł na kard. Josepha Ratzingera, to każdy miał świadomość, że to wielki teolog, który pogłębi wiarę, doprowadzi do lepszego rozumienia korzeni wiary. Te oczekiwania zostały spełnione? ST:  Myślę, że bardziej niż można było się spodziewać. Miałem okazję na bieżąco śledzić ten pontyfikat – wstyd przyznać, ale chyba bardziej regularnie niż działalność piotr naszych czasów

O. Stanisław Tasiemski z papieżem Benedyktem XVI

Jana Pawła II. Wiele tekstów Ojca Świętego sięgało sedna, istoty. One nie były łatwe, ale bardzo głębokie – to był mój duchowy pokarm. Z tej perspektywy decyzja o rezygnacji ze Stolicy Piotrowej jest dla mnie czymś bolesnym. Osobiste ciepło Benedykta XVI sprawiało ogromne wrażenie; chociaż od początku było wiadome, że zmaga się z tym, iż chciałby być bardziej otwarty, niż pozwala mu na to jego krucha fizyczność. Jakimi działaniami, słowami, gestami zapisze się Benedykt XVI na kartach historii Kościoła? ST:  Na pewno swoją wielką skromnością. Szczególnie zapadło mi w pamięci Światowe maj 2013 • rycerz niepokalanej • 7


Spotkanie Rodzin w Mediolanie w ubiegłym roku, kiedy Ojciec Święty spontanicznie dzielił się swoimi przeżyciami, swoją wiarą. Mówił wtedy małej wietnamskiej dziewczynce, jak w jego rodzinie przeżywano niedzielę, jak wyglądał kontakt z Bogiem. Wspominając ciepło i serdeczność domu, marzył o tym, by Dom Ojca był nieco podobny do tego, czego doświadczył w rodzinie. Młodym zakochanym mówił, na jakim fundamencie budować miłość. Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych przekonywał, że należą do Kościoła i muszą szukać swojej wiary. To było bardzo wyjątkowe. Uświadamiał nam, że w życiu chrześcijanina Bóg musi zajmować pierwsze miejsce. A jak ten pontyfikat zapamięta świat? Benedykt XVI był sprawnym politykiem? ST: Dla Benedykta XVI obecność w świecie łączyła się z ewangelizacją. Można zatem mówić, że Kościół żyje w bardzo konkretnym świecie, a jego działania „polityczne” są de facto metapolityczne. My wiele rzeczy jeszcze nie wiemy – np. jakie znaczenie dla przyszłych pokoleń chrześcijan będą miały list do katolików w Chinach z 2007 r. czy propozycja dialogu międzyreligijnego (zwłaszcza z islamem, z którym relacje są bardzo skomplikowane). Wyraźną wizję obrony prawa, godności i swobody człowieka widać było w czasie pielgrzymki do Ziemi Świętej. Co w tych ośmiu ostatnich latach papiestwa było szczególnego dla Polaków? ST:  Można to ująć bardzo symbolicznie. Wśród 24 zagranicznych pielgrzymek celem drugiej w chronologii była Polska. Zauważmy też regularność, z jaką Benedykt XVI zwracał się do Polaków. Nasz język nie był dla papieża łatwy, ale w każdą środę i niedzielę kierował do nas kilka słów po polsku. To świadczy o tym, jak bardzo byliśmy mu bliscy. W swoim otoczeniu miał też wielu polskich przyjaciół. Bardzo szanował nasz Kościół. Był i pozostaje czcicielem Jana Pawła II – osobiście zależało mu na beatyfikacji 8 • rycerz niepokalanej • maj 2013

„Najdrożsi Bracia, dziękuję wam ze szczerego serca za całą miłość i pracę, przez którą nieśliście ze mną ciężar mojej posługi, i proszę o wybaczenie wszelkich moich niedoskonałości... W przyszłości będę chciał służyć całym sercem, całym oddanym modlitwie życiem, świętemu Kościołowi Bożemu” (Benedykt XVI, papież). Poprzednika. Ta głęboka więź między nimi nie wynika tylko z faktu następstwa na Stolicy Piotrowej, ale przede wszystkim z poczucia prawdziwej świętości Karola Wojtyły. Widać to już w pierwszych słowach po wyborze Benedykta XVI, gdy mówił, że po „wielkim papieżu Janie Pawle II przychodzi skromny robotnik winnicy Pańskiej”. Ta wielka pokora jest uderzająca. Jaki testament zostawia Benedykt XVI? ST: Tym zadaniem jest bronienie Boga i Jego praw. Bo tak długo, jak Bóg będzie w centrum życia ludzi, tak długo będzie ocalony człowiek. To bardzo klarowna wizja. Innym piotr naszych czasów


poleceniem jest walka z analfabetyzmem naszej wiary, troska o głębsze jej poznawanie – takim przesłaniem jest Rok Wiary. Ale jeśli wspomnimy poprzednie lata, to mocno akcentowane były potrzeba świętych kapłanów na wzór Jana Marii Vianney'a (Rok Kapłański) oraz działalność apostolska i misyjna za przykładem św. Pawła (Rok św. Pawła). Ojciec Święty podkreślał też rolę Soboru Watykańskiego II, o czym mówił do duchowieństwa Rzymu. Nie sposób zapomnieć o centralnym miejscu przeznaczonym dla Chrystusa, o czym świadczą trzy, zupełnie niezwykłe, tomy Jezusa z Nazaretu. Tych elementów jest sporo. Fascynujące są dokumenty, które płyną bezpośrednio spod pióra Benedykta XVI. Czy Ojciec przeżył jakieś osobiste spotkania z papieżem? ST: Przez trzy lata (2005-2008) byłem opiekunem polskich pielgrzymów w Wiecznym Mieście. Kiedy kończyłem swoją misję i wracałem do Polski, podszedłem do Ojca Świętego, żeby się pożegnać. Później, krótko przed beatyfikacją Jana Pawła II, miałem okazję być z dziennikarzami na spotkaniu z papieżem. Czułem wtedy coś ogromnie ciepłego i serdecznego – wdzięczność, że Polacy przyjeżdżają do Rzymu, że chcą być blisko Piotra. Jego prostota była uderzająca i pozostanie we mnie głęboko. Nie boi się Ojciec, że wszystkie dokonania Benedykta XVI zostaną przykryte przez ostatni gest tego pontyfikatu, czyli rezygnację z urzędu? ST:  Nadzieją są konkretne dzieła, które zostały podjęte, żeby lepiej poznać dziedzictwo Ojca Świętego. Mam na myśli wysiłek podjęty przez Katolicki Uniwersytet Lubelski, który wydaje Opera omnia Józefa Ratzingera – Benedykta XVI. To powinno oddziaływać na kulturę naszej wiary i pomagać nam w jej przeżywaniu – chociażby przez to, że możemy je zgłębiać w ojczystym języku. Myślę też, że katechezy Benedykta XVI nawiązujące do niedzielnych Ewangelii będą częstą inspirapiotr naszych czasów

cją dla kaznodziejów. Kiedy wracamy sami do tych tekstów, też czerpiemy inspirację do odczytywania na nowo Ewangelii i głębszego poznawania Boga. To nie są dzieła, które pokryje kurz. A jak wierni mają rozumieć rezygnację Ojca Świętego? ST: Jest wielość darów i osobowości. Św. Tomasz z Akwinu miał taką wizję, że wszystko, co napisał, to słoma w obliczu wspaniałości Boga. Benedykt XVI oddaje się teraz modlitwie i ma świadomość, że to jest teraz najważniejsza rzecz, którą może robić: być przed Bogiem i jak Mojżesz modlić się za Kościół. Siły nie pozwalały mu kontynuować swojej misji – tak uznał w sumieniu. To nie była decyzja przez kogokolwiek narzucona. Ojciec Święty jest przekonany, że modlitwa jest tym, co może najlepszego dać Kościołowi. To gest głębokiego zrozumienia wiary, płynący z miłości do Kościoła. Świadomość, że Kościół zasługuje na kogoś lepszego niż on. Ojciec Święty Franciszek będzie lepszy dziś dla Kościoła niż Benedykt XVI? ST: Każdy, kto wchodzi na Stolicę Piotrową, uczy się tego, jak być papieżem. My dopiero za jakiś czas będziemy mogli powiedzieć coś więcej o obu pontyfikatach. Inna rzecz to fakt, jak bardzo jesteśmy obdarowywani, wbrew oczekiwaniom, np. mediów. Ludzkie rachuby nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością i Bożym zamiarem. Co z pontyfikatu Benedykta XVI powinien kontynuować jego Następca? Czuję się niezręcznie, żeby podpowiadać. Bo przecież „Duch wieje, kędy chce”. Osobowość papieża Franciszka będzie przemawiała świadectwem – nie tylko słowem i milczeniem, ale też gestem. To też ważny element papieskiego nauczania, ewangelizacji, jak ukazał bł. Jan Paweł II. Możemy być spokojni, że tych gestów podczas pontyfikatu papieża Franciszka nie zabraknie. ■ maj 2013 • rycerz niepokalanej • 9


Potrzebujemy św. Maksymiliana O. Marco Tasca OFMConv, minister generalny franciszkanów konwentualnych odpowiada na pytania dotyczące dziedzictwa kolbiańskiego: Rycerstwa Niepokalanej i św. Maksymiliana Marii Kolbego.

www.capgenofmconv2013.info

Niedawno został Ojciec ponownie wybrany Generałem Zakonu. Jak Ojciec ocenia z perspektywy tych sześciu lat, w których nasz Zakon przeżywał Rok Kolbiański (70. rocznicę męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego), nasze zaangażowanie i naszą recepcję tego wielkiego dziedzictwa, które w sposób wyjątkowy wyróżniło i naznaczyło naszą gałąź franciszkanów konwentualnych? O. Marco Tasca:  W ciągu ostatnich sześciu lat Zakon był bardzo aktywny w przypominaniu i rozpowszechnianiu dziedzictwa św. Maksymiliana Kolbego, który jest wzorem zarówno dla całego świata, jak i dla całego Kościoła. Osobiście, z pomocą całego zarzą10 • rycerz niepokalanej • maj 2013

du Zakonu, zauważyłem, że nasza rodzina zakonna jest bardzo otwarta na wszelkie inicjatywy związane z duchowością kolbiańską oraz potrafi przyjąć inspiracje pochodzące od tej świetlanej postaci zakonnika i świadka wiary. W moim sercu mocno zapisały się obchody 70. rocznicy jego męczeńskiej śmierci, które przyciągnęły uwagę tak wielu współbraci i ludzi świeckich na całym świecie. Niejedna kapituła naszego zakonu, jak np. ta z 1986 r. poświęcona dziedzictwu kolbiańskiemu, zastanawiała się, jaka jest istota bycia franciszkaninem w dzisiejszym świecie. Jednym z wniosków było stwierdzenie, że Ojciec Kolbe jest „wzorem pełnym wartości i aktualności dla nas wszystkich”. dziedzictwo kolbiańskie


Jakie Zakon wyciągnął wnioski z tych refleksji? Czym powinno się charakteryzować życie franciszkanina dziś? Czy św. Maksymilian dla współczesnych franciszkanów jest rzeczywiście „doskonałym franciszkaninem”? MT: Aktualność Ojca Kolbego wydaje się być oczywista. W rzeczywistości, nawet ostatnia Kapituła Generalna w różnych referatach wiele uwagi poświęciła jego duchowości. Zdecydowano, aby włączyć się w obchody stulecia powstania MI, tj. w 2017 r., poprzez udział w różnych uroczystościach. Fakt ten potwierdza, że także dzisiaj dziedzictwo tego Świętego jest aktualne i ubogacające, zarówno dla Zakonu, jak i dla Kościoła. Uważam, że obecnie świat franciszkański potrzebuje świadectwa św. Maksymiliana, aby wprowadzić w życie podstawowe elementy jego duchowości, takie jak: ubóstwo, pokora, bycie bratem mniejszym, jedność braterska, pragnienie życia według Bożego planu, miłość do Niepokalanej itp. Św. Franciszek uważał, że doskonałość nie dotyczy pojedynczego brata. Zwierciadło doskonałości (Źródła franciszkańskie, 1782) przypomina nam, że brat doskonały jest wyrazem wspólnoty cnót wszystkich braci. Możemy zatem powiedzieć, że św. Maksymilian wzbogaca i upiększa wspaniały chór świętych franciszkańskich wszystkich czasów i jest jego zacnym członkiem. W 2017 r. będziemy obchodzić 100. rocznicę założenia MI. Jako najwyższy Moderator Rycerstwa Niepokalanej jak Ojciec widzi przyszłość tego Stowarzyszenia? Jak Zakon zamierza uczcić tę rocznicę? MT:  MI przygotowuje się już od dłuższego czasu na Jubileusz w 2017 r. W planach są inicjatywy duszpasterskie, formacyjne i naukowe, w które mają zaangażować się rycerze Niepokalanej z całego świata także poprzez przygotowanie tych wydarzeń. Szczególne miejsce będzie miała międzynarodowa konferencja skierowana do braci, której tematem będzie aktualność dziedzictwa kolbiańskiego dziedzictwo kolbiańskie

dla Zakonu. Myślę, że MI będzie się rozwijać i będzie miało coraz większe znaczenie, jeśli tylko wszyscy jego członkowie, w każdym kraju, będą działać wspólnie, w nieustannym pragnieniu duchowego wzrostu współczesnego człowieka, w duchu braterstwa z tymi, wśród których mieszkają i pracują. Jakie oczekiwania ma Zakon względem Rycerstwa Niepokalanej? MT: Zakon oczekuje od MI wiele. O. Kolbe wierzył, że MI może wzbogacić Braci Mniejszych Konwentualnych. Widzę, jak wciąż wzrastają harmonia i więzi między tymi dwoma instytucjami. Uważam, że wzrost jedności wśród członków MI, zaangażowanie w duszpasterstwo i dawanie świadectwa o tym, czym jest MI, może być ważnym impulsem dla Zakonu, aby móc przekazać światu bardziej wiarygodny ewangeliczny przykład, jak mówi dokument końcowy Kapituły Generalnej. Czego Rycerstwo Niepokalanej może się spodziewać od Zakonu? MT:  MI może być pewne, że Zakon będzie traktował je jako integralną i ważną część swej historii i będzie nadal współpracował i wspomagał wspólne inicjatywy wraz z braćmi na całym świecie. Sądzę, że proces ten nieustannie wzrasta. Czego Ojciec życzy Rycerstwu Niepokalanej i poszczególnym jego członkom? MT:  Życzę wszystkim członkom Rycerstwa Niepokalanej, aby nadal patrzyli na św. Maksymiliana jako na wzór i świadka wiary. Przeżywamy Rok Wiary, a ten Święty daje nam wspaniały przykład wprowadzania wiary w codzienne życie. Spójrzmy, jak on odpowiadał z radością na to, co dawał mu Pan dzień po dniu, wzorując się na Niepokalanej. Ponadto mam nadzieję, że MI bardziej zdecydowanie będzie angażować coraz więcej ludzi świeckich, w jedności z asystentami dobrze zmotywowanymi i przygotowanymi. ■ maj 2013 • rycerz niepokalanej • 11


Niedziela Rycerstwa Niepokalanej pierwsza niedziela maja O. Stanisław Maria Piętka, prezes narodowy MI

Tak św. Maksymilian nazwał niedzielę 1 maja 1938 r. – dzień, który, jak to ujął: „pięści wygrażającej Bogu i Kościołowi” przeciwstawił błękitne sztandary naszej Pani. Tylko pod sztandarami Rycerstwa Niepokalanej społeczeństwo może osiągnąć lepsze jutro. Niepokalana nie mami swych dzieci iluzją raju na ziemi, lecz prowadzi do Królestwa swojego Syna, do ojczyzny, która jest w niebie. „Rycerstwo Niepokalanej jest stowarzyszeniem maryjnym, które ma za cel nawracanie wszystkich grzeszników”. Na tym jednak zadanie MI się nie kończy. Nawrócenie jest początkiem chrześcijańskiej drogi życiowej, jej kontynuację stanowi „uświęcenie wszystkich pod opieką i za wstawiennictwem Maryi Niepokalanej”. Rozumie się przez to „całość życia katolickiego w nowej formie, polegającej na łączności z Niepokalaną, Wszechpośredniczką naszą u Jezusa”. W praktyce oznacza to przeniknięcie maryjnej idei do wszystkich środowisk, w których żyją rycerze. Taki jest realny wymiar działania MI – życiowy. Jego ostatecznym ukoronowaniem będzie swoiste usynowienie przez Matkę Boga i ludzi całej ludzkości: każdego człowieka z osobna. Rycerski czyn jest z natury szlachetny i godny. Rycerz Niepokalanej nie walczy z grzesznikami – z poganami, heretykami czy masonami – lecz walczy z grzechami. Walczy z grzechami nie tylko osób wymienionych niejako z imienia, ale przede wszystkim i w pierwszym rzędzie – z grzechami własnymi. Walka ze swoimi ułomnościami stanowi kryterium rycerskości. Rycerze nie besztają, nie krytykują ani nie oskarżają innych, lecz biją się we własne piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie grzesznika”. Trzeba najpierw siebie samego nawrócić i uświęcić, aby inni widzieli nasze dobre czyny i chwalili w niebie Niepokalaną. 12 • rycerz niepokalanej • maj 2013

Linia frontu przebiega zatem przez rycerskie serca i sumienia. O naszej wierze i przynależności do Rycerstwa zaświadczać mają nie słowa, ale czyny i postawy. Kontynuujmy rozpoczęte przez św. Maksymiliana dzieło majowej Niedzieli MI. Wyjdźmy z opłotków przeciętności i – tam, gdzie mieszkamy, uczymy się i pracujemy – nieśmy matczyne przesłanie miłości. Stańmy się „użytecznymi narzędziami do zaszczepiania i jak najsilniejszego wzrostu Jej chwały w tylu zbłąkanych i obojętnych duszach – do jak największego rozszerzenia błogiego Królestwa Najświętszego Serca Jezusowego”.

Nawrócenie jest początkiem chrześcijańskiej drogi życiowej, jej kontynuację stanowi „uświęcenie wszystkich pod opieką i za wstawiennictwem Maryi Niepokalanej”. Stoimy w przededniu 100. rocznicy powstania Rycerstwa. To powód do dumy, ale i ogromne wyzwanie dla wszystkich członków Stowarzyszenia. Nie czekajmy na jubileusz z założonymi rękami. Oddajmy je Maryi. Niech posługuje się nimi jak własnymi. Niech każdego z nas użyje – „całego, bez żadnych zastrzeżeń” – do dokonania tego, co powiedziano o Niewieście już na początku dziejów: zetrze głowę węża. Jesteśmy skazani na sukces. Wystarczy uwierzyć i zaufać Niepokalanej. ■ dziedzictwo kolbiańskie


O. Raffaele Di Muro OFMConv, asystent międzynarodowy MI

Abyśmy za przykładem Maryi, naszej Matki w wierze, pozwalali kształtować swoje życie przez odradzające działanie Ducha Świętego. Elementy duchowości kolbiańskiej W roku, który Kościół poświęca na pogłębienie wiary, św. Maksymilian ukazuje Niepokalaną jako promienny wzór w praktykowaniu tej cnoty teologalnej. Kościół katolicki poucza, że Jezus Chrystus, będąc odwiecznym i nieskończonym Bogiem, narodził się w czasie, a wtedy jako Matkę wybrał sobie Maryję, wcielił się w Jej żywocie i z Niej się narodził. Stąd Kościół naucza, że Maryja jest Matką Boga, to zaś jest powodem Jej czci. Ponadto jest Ona niezrównanym zwierciadłem cnót wszelkich, stąd Kościół czci Ją i uwielbia. Dla wierzących fundamentalne znaczenie ma poznanie Matki Bożej jako wspaniałego wzoru bycia naśladowcą Pana. Maryja Panna najlepiej bowiem ukazuje, jak odpowiedzieć na łaskę Bożą, która jest źródłem uświęcenia. intencja rycerstwa niepokalanej

Niepokalana jest Mistrzynią w wierze także, gdy omawiana cnota jest praktykowana w momentach próby i cierpienia. Matka Boża uczestniczy w pełni w tajemnicy Krzyża swojego Syna: I wybiła godzina przyjścia Jej na ziemię. Zaistniała nieznana, ukryta w ubogiej izdebce palestyńskiego miasteczka. Nawet księgi święte niewiele o Niej mówią. Widzimy Ją w nich przy zwiastowaniu, kiedy to Matką Bożą się stała. Śledzimy Jej podróż do Betlejem i tam podziwiamy przyjście Bożego i człowieczego Jej Syna w ubożuchnej grocie. Potem znowu pełna obawy ucieczka do Egiptu. Ciężkie życie w obcej krainie i wreszcie powrót do Palestyny. Troskliwe odszukanie zgubionego Dziecięcia Jezusa w świątyni. Pojmanie, męka i droga na Kalwarię. – Maryja zjawia się i towarzyszy Jezusowi na miejsce kaźni, i jest przy Nim w chwili zgonu, i tuli do piersi zimne ciało złożone z krzyża. maj 2013 • rycerz niepokalanej • 13


od razu tajemnicy Jezusa i Jego misji, to jednak w rzeczywistości cierpienia, związanego przede wszystkim z trudnością w zrozumieniu planu Bożego, wyłania się Jej wierność poprzez nieustanne wypowiadanie swojego „tak”. Golgota jest ostatnim doświadczeniem Krzyża w życiu Maryi. Tam dochodzi do kompletności Krzyża! Pamiętajmy, że miłość żyje, karmi się ofiarami. Dziękujmy Niepokalanej za wewnętrzny pokój, za uniesienia miłości, ale nie zapominajmy, że to wszystko – choć dobre, piękne – nie jest jednak istotą miłości i bez tego wszystkiego może być miłość, i to miłość doskonała. Szczyt jej to stan, w którym Pan Jezus mówi na krzyżu... – „Bez ofiary nie ma miłości”. Św. Maksymilian analizuje życie Matki Bożej przede wszystkim w świetle tajemnicy Chrystusa. Zwraca szczególną uwagę na całkowitą gotowość Dziewicy Maryi do życia zgodnego z wolą Bożą, zarówno w przyjęciu i trosce o małego Jezusa, jak i później w Jego publicznej działalności. Polski Męczennik ukazuje ubóstwo Niepokalanej, które jest współuczestnictwem w ubóstwie Syna i uzdalnia do zjednoczenia z Nim w chwilach różnych doświadczeń. Niepokalana nie tylko na Kalwarii uczestniczy w cierpieniach Syna, ale przeżywa z miłością i cierpliwością także inne trudne sytuacje. O. Kolbe ukazuje historię ucieczki do Egiptu, która mocno wstrząsnęła życiem Matki Bożej. Ona jednak bez wahania posłuchała głosu Boga i strzegła życia Dzieciątka Jezus. Polski Franciszkanin przytacza też epizod odnalezienia Jezusa w Świątyni: również tutaj Maryja Dziewica z całą pokorą i dyspozycyjnością przyjmuje to, czym żyje Jezus. Jej zadaniem wraz ze św. Józefem stała się ochrona Pana Jezusa przed Herodem oraz podjęcie trudu męczącej ucieczki do Egiptu. Zatem możemy powiedzieć, że Maryja zaczęła żyć tajemnicą Krzyża już w czasie dzieciństwa Jezusa. I chociaż nie rozumiała 14 • rycerz niepokalanej • maj 2013

Maryja doświadczyła udziału w kenozie Syna i doskonalenia się w miłości. Bowiem poprzez doświadczenia i krzyż – według św. Maksymiliana – wzrasta miłość i coraz bardziej się udoskonala. Jak uważa polski Męczennik, świętość polega bardziej na przyjmowaniu z cierpliwością codziennych krzyży niż na przeżywaniu ekstaz miłości. Cierpliwość, czyli zdolność do przyjęcia i uległego przeżywania cierpienia, pozwala wierzącemu udoskonalać swą drogę nawrócenia i uświęcenia oraz upodobnić się do Chrystusa, ofiarującego swe życie za zbawienie człowieka. W takich chwilach Bóg udziela łaski wierzącemu, aby mógł wzrastać w zjednoczeniu z Nim i w praktykowaniu cnót, coraz bardziej oczyszczonych i autentycznych. Także życie św. Maksymiliana jest naznaczone tajemnicą krzyża. On osiągnął szczyt męczeństwa poprzez przyjmowanie w swoim życiu małych i wielkich krzyży codzienności. Swoje męczeństwo budował każdego dnia z pomocą łaski Bożej i dzięki wsparciu Niepokalanej. Od kogo bowiem uczył się wzrastania w miłości? Bez wątpienia od Niepokalanej, która inspirowała całe jego działanie i jego miłość aż do całkowitego daru z siebie w Auschwitz. Wzorem Maryi nasza wiara namacalnie wzrasta w chwilach doświadczeń. intencja rycerstwa niepokalanej


Aktualizacja przesłania kolbiańskiego Jako wierzący jesteśmy wezwani do coraz doskonalszego poznawania Maryi Dziewicy po to, aby żyć Jej cnotami. W ten sposób możemy głosić i świadczyć całemu światu o Jej miłości. Niepokalana pokazuje nam, że jesteśmy napełnieni łaską Bożą, umożliwiającą dążenie do świętości, jesteśmy też wezwani do maksymalnego angażowania się, aby za Jej przykładem realizować drogę naszego uświęcenia. Tajemnica krzyża stanowi fundamentalny wymiar naszego życia wewnętrznego, które w ten sposób staje się coraz bardziej czyste i cenniejsze. Pamiętajmy, że św. Maksymilian dzięki wpatrywaniu się w Niepokalaną i kontemplowaniu Jej ofiary, potrafił umierać, modląc się w bunkrze głodowym, a całe swoje życie uczynił darem miłości. Wiara tym bardziej wzrasta, im bardziej jesteśmy zdolni do wejścia w komunię z Chrystusem. Gdy oddajemy się Maryi, Jezus staje się obecny na naszej drodze, gdyż Ona zawsze jest z Jezusem, a my – jak Niepokalana – jesteśmy wezwani do przyjęcia Go i do miłowania. Niepokalana uczy nas pogłębiania więzi z Chrystusem. Idzie za Nim podczas całego Jego ziemskiego życia, jest Matką i Uczennicą. Przyjęła Go do swego łona, otaczała matczyną troską i szła za Nim aż po Golgotę. Zatem ten, kto jest oddany Maryi, tak naprawdę należy do Pana – wraz ze swymi myślami, pracą, całym swoim życiem. Jedynie w ten sposób możemy żyć z Nim w głębokiej i stałej komunii. Wiara to także pełne zawierzenie Opatrzności i miłosiernej miłości Boga. „Tak” Maryi jest dla nas wspaniałym przykładem. Gdy zrozumiała, że Bóg skierował na Nią swe spojrzenie i że ma plan dla Niej i dla całej ludzkości, zawierza się Mu całkowicie i bezwarunkowo wierzy łasce Bożej. Maryja zaprasza nas, aby mieć tego ducha zawierzenia, zdolności do ufnego powierzenia siebie w „ręce Boga”. Przyjęcie woli Bożej nie jest jednorazowym aktem, ale trzeba je codziennie ponawiać. Św. Maksymilianowi nie wystarczało zawierzenie się Bogu na intencja rycerstwa niepokalanej

wzór Maryi, lecz aby coraz lepiej wypełniać wolę Bożą, z miłością powierzał się Niepokalanej, codziennie odnawiając akt oddania się Jej. Powierzając siebie w Jej ręce, był pewny, że w ten sposób najdoskonalej naśladuje Chrystusa. „Tak” Maryi zaowocowało wcieleniem Słowa. Ona ugościła w swoim łonie Jezusa. Podobnie nasza otwartość na przyjęcie łaski Bożej owocuje zamieszkaniem Jezusa w naszym sercu. Żarliwy udział we Mszy świętej, modlitwa liturgiczna i indywidualna (adoracja, Różaniec święty, modlitwa serca itp.) na wzór Niepokalanej pozwalają nam przylgnąć do woli Bożej, strzec obecności Jezusa – Słowa Bożego w naszym sercu, jak też praktykować Maryjne cnoty. ■

Punkty do refleksji 1. Jaką rolę odgrywa Maryja na drodze mojej wiary? Czy Jej sposób życia ma wpływ na mój wzrost duchowy? 2. W jaki sposób komunia z Chrystusem pozwala mi wzrastać w wierze na wzór Maryi? 3. Jak ufność i cierpliwość Maryi może mnie umocnić w chwilach próby i cierpienia? 4. Jak mogę pomóc swojej wspólnocie MI pogłębić wiarę, naśladując Maryję? 5. Do jakiego stopnia potrafię przyjąć wolę Bożą? 6. Co robię, by jak Maryja realizować plan Boży względem mego życia? 7. Jak moja wspólnota MI może pogłębiać wiarę i uległość Niepokalanej? 8. Dla św. Maksymiliana MI to wspaniały projekt na życie o wymiarze uniwersalnym. Jaki może być w tym mój udział?

maj 2013 • rycerz niepokalanej • 15


Maryja strażniczka wiary, nadziei i miłości Jerzy Kąkol Wiara, Nadzieja i Miłość – to cnoty teologalne. Maryja, zgodnie ze słowami anioła Gabriela, została napełniona łaskami, jakich nie zaznała żadna istota stworzona. Zjednoczona z Bogiem w stopniu doskonałym wypełniała Jego wolę całym swoim życiem. Przez to, że stała się matką naszego Zbawiciela zgodnie ze słowami, które wypo16 • rycerz niepokalanej • maj 2013

wiedział pod krzyżem, staliśmy się Jej dziećmi. Każda matka pragnie przekazać swoim dzieciom to, co ma najcenniejszego: życie, tradycję, miłość, potrzebną wiedzę, pragnienie doskonalenia się w cnotach. Także nasza Matka w niebie pragnie dać nam wszystko, co pozwoli spotkać się z Nią w niebieskiej ojczyźnie. Zatroskana w tak wielu miejscach rok wiary


na świecie ukazywała się ludziom, ostrzegając przed zagrożeniami, umacniając wiarę, budząc nadzieję i podtrzymując płomień miłości do Boga i Jego obrazu w drugim człowieku. Dzisiaj trudno wyliczyć te wszystkie miejsca, gdzie jest czczona w wizerunkach, przypominających Jej matczyną miłość. Nie jest ważne, że czasem są to obrazy i figurki niedoskonałe artystycznie. Mają one przede wszystkim przypominać o Jej obecności. Św. Maksymilian Kolbe, będąc w obozie w Auschwitz, postarał się o wykonanie figurki Niepokalanej, aby wyobrażała w tym nieludzkim miejscu miłość, jaką zawsze otacza szczególnie udręczone cierpieniem dzieci. Tam, gdzie pojawia się nienawiść, człowiek jest niszczony ze szczególnym okrucieństwem, a wartość życia deprecjonowana. Stamtąd również usuwa się Boga. Takie cnoty, jak: wiara, nadzieja i miłość przestają się liczyć. W dziejach naszej Ojczyzny wielokrotnie zaznaliśmy nienawiści, zarówno od wrogów zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Duch ciemności wszelkiemu złu nadaje pozór dobra. Budowano nam nawet „raje” na ziemi, które okazywały się wielkim kłamstwem, a ich skutki ciągną się przez wiele pokoleń do obecnych czasów. Aby przetrwać, trzeba pielęgnować te wielkie cnoty. Jak to uczynić, kiedy zalewani jesteśmy różnymi pseudowartościami? Wielu idzie za nimi, zaniedbując to, co jest podstawą łączności z Bogiem. Kiedy zawiodły wszelkie kalkulacje i zdawało się, że nie ma dla nas ratunku, była z nami Matka, najlepsza strażniczka wiary, nadziei i miłości. To dlatego duchowa stolica naszego narodu, gdzie króluje Niepokalana w jasnogórskiej ikonie, zawsze była zajadle atakowana. Pamiętamy fakt aresztowania obrazu wędrującego po Polsce. Zdawało się wrogom, że problem został załatwiony, a tu okazało się, że wędrujące puste ramy, z których Niepokalana została niejako „uwolniona”, powodowały jeszcze więcej nawróceń. Nasza najlepsza Matka otacza nas swoją opieką, podtrzymując miłość tam, gdzie zakrólowała nienawiść; budzi nadzieję, wbrew nadziei i umacnia wiarę, nawet wtedy, gdy zdaje się, że wszystkie światła zgasły. rok wiary

Maryja była z rodzącym się Kościołem od jego zarania. Jako Matka Jezusa jest otaczana wielkim szacunkiem. Tę pobożność maryjną pielęgnowało wielu znakomitych świętych, a w najbliższych nam czasach: św. Maksymilian Kolbe, bł. Jan Paweł II i sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. Niestety, zawsze pojawiali się tacy, którzy kwestionowali ową pobożność. Obecnie zarzuca się nam, że czcząc Maryję, umniejszamy cześć dla Jej Syna. Trzeba dobitnie podkreślić, że wynika to z nieporozumienia. Dla nas zawsze centralną postacią jest Bóg-Człowiek, a Matka Boża to do Niego najprostsza droga. Widać tu wiele fałszywej „troski” o chwałę Najwyższego. Warto zauważyć, że najczęściej ci sami ludzie, którym „przeszkadza” Matka Jezusa, szybko odwracają się także od Zbawiciela. Maryja uczy nas wiary, bo sama uwierzyła Bogu – i to bezwarunkowo. Z Jej wiary wypływało owe zbawienne dla nas fiat mihi – „niech mi się stanie”, które dało początek ziemskiemu życiu Jezusa. Wielokrotnie Jej wiara była wystawiana na próbę, gdy trudy codzienności wcale nie napawały optymizmem. W stopniu najwyższym stało się to pod krzyżem Syna. Jak podaje Ewangelia, stała tam, mimo że uciekli przerażeni Apostołowie, którym zdało się, że wszystko się skończyło. Warto w tym miejscu przypomnieć, jakie panowały wówczas nastroje. Scena rozmowy uczniów w czasie wędrówki do Emaus jest tego dobitnym przykładem. Gdy rozpoznali w wędrowcu Jezusa i pojęli sens Jego nauki, powróciła nadzieja. Także my w okresach trudnych nie powinniśmy unikać spotkania z Chrystusem, który pragnie nas nawiedzać i umacniać w Dobrej Nowinie i sakramentach. Jest to dla nas nadzieja na działanie łaski i zrozumienie otwartym sercem głębokiego sensu Chrystusowego przesłania. Warto pamiętać ostatnie słowa Maryi, które zostały zapisane w Ewangelii: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. To wskazanie powinno być zachętą do wsłuchiwania się w głos Matki, przez którą najprostszą drogą możemy trafić do Syna, pełniąc Jego wolę. A to właśnie jest droga do świętości! ■ maj 2013 • rycerz niepokalanej • 17


Obecność Maryi w uwielbieniu Boga O. Józef Kaźmierczak OFMConv

Cały świat oddaje Bogu Ojcu chwałę przez Chrystusa w obecności Ducha Świętego. Ta obecność Ducha Świętego oznacza też dla nas obecność Matki Bożej, bo Trzecia Osoba Boska działa w zjednoczeniu z Maryją i przez Nią. Ten fakt wyobrażony jest na Cudownym Medaliku w strumieniu łask, płynących z rąk Matki Bożej. Duch Święty działa przez swoją Oblubienicę. Ona jest Nosicielką Ducha Świętego, Naczyniem zawierającym wszelką łaskę dla stworzenia. Ona jest nie tylko Najświętsza wśród wszystkich świętych, ale też została uświęcona w inny sposób i z innego powodu niż wszyscy święci. Została zachowana od grzechu pierworodnego ze względu na swoje przyszłe macierzyństwo wobec Jezusa mocą przyszłych Jego zasług. Matka Boża rodzi swoje dzieci nie tak, jak urodzili nas nasi rodzice, ale rodzi nas w Sercu Boga Ojca – to jest duchowe rodzenie. Najpierw tak rodzi Jezusa, choć Jego wydała i na ten świat, aby świat został przez Niego zbawiony. Kapłan kładzie Komunię świętą na język, a potem Jezus trafia do naszych serc. Maryja, podobnie jak kapłan w geście komunikowania, składa swoje dzieci w otwarte dłonie Ojca, wprost w Jego Serce. Bierze nas i podaje Ojcu. Idziemy do Serca Ojca za Jezusem, w obecności Maryi. Maryja najpierw podała w ten sposób Jezusa Bogu Ojcu. Stało się to w sposób duchowy – przez stan Jej Serca i pełną zgodę z wolą Bożą przez całe życie, a szczególnie pod krzyżem Syna. Gdy On umierał, Ona trwała w zgodzie z planami Ojca. W swym nieustannym „tak” jakby podawała Jezusa Ojcu. Scena ofiarowania Jezusa w świątyni ukazuje pełną gotowość Serca Maryi na realizowanie planów Boga Ojca: oddanie Jezusa do dyspozycji Boga, mimo że Jej macierzyńskie Serce miał przeniknąć miecz bole18 • rycerz niepokalanej • maj 2013

ści, jak przepowiedział to Jej starzec Symeon: „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Maryja rodzi nas Ojcu dla Jego chwały. Prowadzi do tego, byśmy żyli jedynie dla chwały Boga Ojca. Idziemy jako dzieci Maryi za naszym starszym bratem Jezusem, też Jej Dzieckiem. Idziemy w Jej obecności za Nim aż po krzyż, aż do zatraty siebie; idziemy, aby istnieć dla Ojca. ■

rok wiary


Św. Paschalis Baylon (1540-1592) Serafin Eucharystii

franciszkanie bosi (alkantarzyści, dyskalceaci) w Montfort przyjęli go, gdyż już wtedy przez okoliczną ludność był uważany za świętego. Był prostym bratem. We dnie pracował na furcie klasztornej i przy wypasie trzody, a wieczory i noce spędzał przed tabernakulum. Tuż przed śmiercią ostatkiem sił udał się na Mszę świętą, biorąc do ręki swój krzyż i różaniec. Zmarł w Villareal 17 maja 1592 r. w święto Zesłania Ducha Świętego z uśmiechem na twarzy. Legenda głosi, że w czasie Mszy świętej pogrzebowej św. Paschalis dwa razy otworzył oczy – podczas „Podniesienia”. Jego grób stał się miejscem licznych pielgrzymek. Podczas hiszpańskiej wojny domowej grób św. Paschalisa został zbezczeszczony, a jego relikwie spalone przez antyklerykalnych członków lewicy. Został beatyfikowany 29 października 1618 r. przez papieża Pawła V, zaś kanonizowany 16 października 1690 r. przez papieża Aleksandra VIII. W ikonografii jest przedstawiany jako zakonnik w czasie modlitwy. Jego atrybutami są: hostia, krzyż, monstrancja.

Wspomnienie: 17 maja.

Dlaczego Maryjny: Na kiju pasterskim

powstałe w kręgach chrześcijańskich u schyłku państwa rzymskiego.

wyciął sobie wizerunek Matki Bożej, a nad nim krzyż. W chwilach wolnych wbijał ten krzyż w ziemię i padał na kolana. Zdarzało się, że podczas tych modlitw wpadał w zachwyt. Z wielkiego nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny często pasał owce w pobliżu Jej kaplicy, za co go strofowano. Mimo to jego trzoda była zdrowa i dobrze odżywiona. Dużo czasu spędzał przed obrazem Matki Bożej i Jej polecał swoje życie. 

Jak żył: Paschalis Baylon urodził się w świę-

Modlitwa:

Patron: Kongresów, bractw, stowarzyszeń

eucharystycznych, kucharzy i pasterzy. Włoska pobożność ludowa uznawała św. Paschalisa za opiekuna kobiet, które poszukiwały męża. ZNaczenie imienia: Wielkannocny – imię

to Zesłania Ducha Świętego, 16 maja 1540 r., w rodzinie biednych, ale pobożnych rolników – Marcina i Elżbiety w aragońskiej Torrehermosa. Odznaczał się szczególnym nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej. Od siódmego roku życia pracował jako pasterz. Rodzice byli zbyt biedni, aby opłacić jego naukę. Paschalis nauczył się sam czytać. Przez długie lata prosił w wielu klasztorach o przyjęcie go do zakonu. Dopiero w 1564 r. święty miesiąca

Boże, któryś świętego Paschalisa, Wyznawcę Twojego, prawdziwą ku Przenajświętszej Tajemnicy Ciała i Krwi Twojej miłością przyozdobił, spraw łaskawie, abyśmy podobnie jak on z tej Boskiej uczty posiłek dla duszy naszej czerpać godnymi się stali. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, który króluje w niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen. maj 2013 • rycerz niepokalanej • 19


Chrystus jedyną Drogą, więc nie po drodze mi z Maryją Sławomir Zatwardnicki

Maryja jest Tą, która pierwsza przetarła szlak posłuszeństwa wskazany przez Jezusa

eśli Chrystus jest jedyną Drogą, to przecież pragnie, by wielu tą Drogą przeszło; jeśli On jest Drogą dla wielu, potrzeba kogoś z ludzi, kto już tę Drogę przebył w sposób doskonały. Nie może przecież Droga stanowić sama w sobie wzoru, jak przebywać Drogę. Choć gorszy to niektórych, paradoksalnie nie Jezus, ale Maryja staje się wzorem „nowego stworzenia” we wszystkich niemal aspektach życia chrześcijańskiego. Wymienię przynajmniej kilka przykładów z chrześcijańskiego życia wziętych, w ten sposób oswajając pierwotną obrazę ufundowaną na nieprzemyślanym przekonaniu, iż Maryja postawiona za wzór przysłoni Chrystusa. Celibatariusz Jezus, bezżenny dla królestwa Bożego, nie będzie oczywiście wzorem dla chrześcijańskich małżonków. Trudno szukać u Niego podpowiedzi, jak budować relacje z małżonkiem, czy podglądnąć w czasie wychowywania potomstwa, którego nie posiadał. Za to Maryja może nam w tych rodzinnych tematach powiedzieć dużo więcej. Także jeśli chodzi o relacje z innymi bliskimi – wystarczy porównać Jej wizytę u Elżbiety z raczej chłodnymi relacjami Jezusa z dalszymi członkami rodziny. Nie będzie też Jezus wprost przykładem tego, jak wierzący ma odnaleźć się w Kościele. Jako Głowa Kościoła ani nie podlegał władzy Apostołów, ani nawet nie był członkiem założonej przez siebie organizacji. To Maryja ukazuje, jak wymiar charyzmatyczny może uzupełniać się z hierarchicznym, i jaki stosunek powinien cechować wiernego, nawet gdyby był nie wiadomo jak obdarowany – względem następców Apostołów. Ona jest Tą, która pierwsza przetarła szlak posłuszeństwa wskazany przez Jezusa. W Jego przypadku mamy do czynienia z jednym posłuszeństwem: Bogu Ojcu. Absurdem byłoby naśladować uczestnictwo Jezusa w Eucharystii, której On przecież jest głównym bohaterem. Jezus w ogóle nie przystępował do Komunii, która przecież stanowi Jego Ciało i Krew. Za to Maryja – od początku uczestniczy we wspólnym życiu wierzących i przyjmuje z godnością Komunię, niejako przemieniając wcześniejszą więź w sięgający poza ten świat nowy rodzaj, tak samo doskonały. Jeśli relację z Chrystusem uznajemy za istotę życia chrześcijańskiego, to „nie można samego Jezusa Chrystusa uważać za wzór osobowy życia chrześcijańskiego, albowiem Chrystus sam nie może być wzorem chrystocentryzmu”. Może nim być Maryja, która „jest nam dana po to, abyśmy wiedzieli, jak mamy przyjąć Chrystusa i w jaki sposób mamy się oddać Jego dziełu” (Dziesięć

20 • rycerz niepokalanej • maj 2013

apologia maryi


kroków ku dojrzałości chrześcijańskiej). Podobnie jest w Jej relacji z Duchem Świętym – i w tym przypadku Ten, którego poznajemy głównie po owocach, może być „przyłapany” szczególnie jako działający w Niej – Tej, która została nazwana „pełną łaski”, czyli Ducha Świętego. Pismo Święte, co prawda, twierdzi, że Chrystus stał się podobny nam w ludzkim doświadczeniu próby (z wyjątkiem grzechu), ale my wolimy – zupełnie niesłusznie – odczytywać w tych słowach, że stał się we wszystkim nam podobny. A przecież w tym, co najważniejsze w Jezusie, odróżnia Go od nas wszystko. On, który stał się człowiekiem, nie przestaje być Synem Ojca, tyle że teraz to synostwo jest realizowane również w naturze ludzkiej. Jego relacja z Ojcem jest wyjątkowa i nikt z ludzi nie może mieć takiej; jeśli w ogóle – to tylko z łaski, ale nigdy z natury. I w tym przypadku to Maryja, a nie Jezus, będzie dla nas wzorem, jak – nie będąc dzieckiem Ojca z natury – jednak żyć Bożym dziecięctwem z łaski. Jeśli Chrystus jest Drogą, potrzeba było Maryi, która Drogę tę przebyła, dlatego – jak uczy Sobór Watykański II – Ona „w Kościele świętym zajmuje miejsce najwyższe po Chrystusie i nam najbliższe”. Jeśli Chrystus jest Głową Kościoła, należy z radością przyjąć Tę, która jest „pierwowzorem Kościoła w porządku wiary, miłości i doskonałego zjednoczenia z Chrystusem. W misterium bowiem Kościoła Błogosławiona Dziewica Maryja idzie przed nami, stanowiąc najdoskonalszy i jedyny wzór zarówno dziewicy, jak i matki”. Tak więc Maryja jest wzorem nie tylko dla pojedynczego wierzącego, ale także dla całego Kościoła (jako jego wzór, doskonała ikona). „W Maryi, najdoskonalszym członku Kościoła, możemy kontemplować jego prawdziwą naturę” – innymi słowy: gdyby nie Ona, Kościół nie znałby swojej istoty i trudno byłoby mówić o tożsamości Kościoła z królestwem Bożym, „gdyby miała się ona opierać jedynie na Chrystusie, Głowie Kościoła, i nie miała doskonałego odpowiednika wśród jego członków” (kard. Christoph Schönborn). „Jedną z podstawowych zasad pedagogicznych – zauważają autorzy materiałów oazowych Dziesięć kroków... – jest zasada wzorów osobowych, ukazujących w stadium realizacji to, co ma być przedmiotem i punktem docelowym wysiłków wychowawczych”. Potrzebujemy Maryi, i gdyby Jej nie było – mówiąc żartobliwie – trzeba by było Ją wymyślić; na szczęście Bóg pomyślał Ją za nas, a Ona lubiła rozważać i przyjmować to, co On o Niej pomyślał. Maryja jako wzór nie zasłania Chrystusowego wzoru. Można to stwierdzenie nawet odwrócić: Chrystus przestaje być wzorem tam, gdzie Maryja – jako doskonale z Nim zjednoczona i jako Ta, która pierwsza przeszła Drogę, którą On jest – nie stanowi wzoru, który się naśladuje. Całkiem naturalnie wzorujemy się na rodzicach czy tych poprzedzających nas na drodze zjednoczenia z Panem. Dlaczego więc mielibyśmy odrzucać Tę, która mogłaby o sobie powiedzieć: „Ja jestem Tą, która przeszła Drogę”? ■ apologia maryi

Dziewica Maryja idzie przed nami, stanowiąc najdoskonalszy i jedyny wzór zarówno dziewicy, jak i matki

Chrystus przestaje być wzorem tam, gdzie Maryja nie stanowi wzoru, który się naśladuje

maj 2013 • rycerz niepokalanej • 21


Kościół nieustannie zachęca wiernych do naśladowania Matki Pana. Już św. Ambroży, przemawiając do wiernych, pragnął, by w każdym z nich był duch Maryi dla wysławiania Boga: „Niech więc każda dusza będzie duszą Maryi, aby uwielbiała Pana. Niech w każdej duszy będzie duch Maryi, aby radowała się w Bogu”. Człowiek jednak odżegnuje się od naśladowania świętych, uważając ich za ludzi „nie z tej ziemi”. Niewątpliwie Maryja należała do osób szczególnie wybranych i naznaczonych wyjątkową łaską. Nie wolno jednak zapominać, że pomimo przywileju Niepokalanego Poczęcia pozostaje Ona człowiekiem. Poddając refleksji tzw. miejsca maryjne w Ewangelii, możemy odkryć Maryję jako człowieka, który w swej ludzkiej warstwie staje się bliski, a tym samym możliwy do naśladowania. Samolot ma skrzydła – i choć nie są to skrzydła ptaka, to jednak dzięki nim unosi się w powietrze. Podobnie człowiek, choć nie ma tej pełni łaski, co Niepokalana, to jednak dzięki naśladowaniu Maryi w Jej człowieczeństwie, w Jej codziennych ludzkich odruchach, może wznieść się na szczyty świętości.

Maryja

kobieta posłuszna w wierze Jerzy Szyran OFMConv „Niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,38). Niektóre osoby Bóg powołuje do specjalnych zadań. Jak pisała św. Teresa od Dzieciątka Jezus: Bóg wybiera, kogo zechce, kierując się własną mądrością, która jest niedostępna ludzkiemu poznaniu. Powołanie Maryi

W definicji dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, ogłoszonym w 1854 r. przez Piusa IX w bulli Ineffabilis Deus znajdujemy słowa: „Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swojego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmogącego Boga oraz ze względu na przewidywane zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana wolna od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”. Bóg wybie22 • rycerz niepokalanej • maj 2013

ra Maryję jako główną uczestniczkę planu zbawienia człowieka, który został zapowiedziany już w Księdze Rodzaju. Stąd też Bóg posyła anioła, by oznajmił Maryi Boży plan – propozycję, którą w swojej wolności może Ona przyjąć lub odrzucić. Maryja w tym planie ma do spełnienia szczególną misję: przyjąć i urodzić Syna Bożego. Dlatego też została uposażona w takie dary, które przygotowały i przysposobiły Ją do tej roli. Słowa anioła: „łaski pełna” oraz „Pan jest z Tobą” – ukazują, że w swojej misji Maryja nie pozostanie droga maryjna


sama, lecz Bóg otuli Ją swoją opieką: „Moc Najwyższego osłoni Cię”. Anioł z nieba, niebywałe zadanie, które przekracza ludzkie pojęcia, niepewność, co będzie dalej, a przede wszystkim sposób poczęcia bez udziału męża, za co w praktyce mogła być ukarana śmiercią. Nie dziwi nas to, że Maryja, jak każdy człowiek, ma jednak pewne wątpliwości i ogarnia Ją lęk. Jak bowiem wytłumaczyć mężowi i ludziom swoją brzemienność? Obawy zostają rozwiane w kilku słowach wyjaśnienia o zapewnieniu Bożej opieki i interwencji. Wtedy Maryja wyraża zgodę na uczestnictwo w Bożym zamyśle i zgadza się na podjęcie misji. To zdarzenie dokonało niebywałego przewrotu w życiu Maryi. Jej dotychczasowe plany musiały ulec radykalnej modyfikacji. Jej życie zostaje podporządkowane woli Stwórcy i misji zbawienia ludzkości. Maryja – kobieta słuchająca

Człowiek, który nie umie słuchać, nawet słuchając nie usłyszy, a widząc – nie zobaczy. Do usłyszenia i zobaczenia Boga konieczna jest wiara, która pozwala Go usłyszeć, zobaczyć i przyjąć. Maryja z głęboką wiarą słucha słowa Bożego, które zostaje Jej objawione za pośrednictwem anioła, jak widać to w scenie zwiastowania. Dlatego Ona jako „Dziewica słuchająca” jest wzorem nieustannego zasłuchania w słowo Boże. Człowiek na swojej drodze raz po raz napotyka mur, w którym jest wiele furtek. Każda jest opatrzona stosowną wizytówką i każdą może otworzyć zwykłym naciśnięciem klamki, ale tylko jedna jest otwarta na oścież.

Bóg poprzez swoje słowo zaprasza człowieka do współdziałania ze sobą. Fakt ten jednak w wielu sytuacjach pociąga za sobą rezygnację z własnych planów, z samego siebie, a przede wszystkim z własnej wizji życia, wiary i moralności. Słowo Boże domaga się podporządkowania Bogu wszystkiego, by mógł On w pełni działać w człowieku i poprzez człowieka. droga maryjna

Powszechne powołanie

Termin „powołanie” na stałe wszedł do potocznego języka i najczęściej określa się nim wezwanie człowieka do poświęcenia się Bogu w stanie kapłańskim lub zakonnym. Tymczasem najbardziej pierwotnym powołaniem było zaproszenie człowieka do bycia z Bogiem, które dokonało się w akcie stwórczym mężczyzny i kobiety. Pierwszy człowiek został powołany do realizacji Bożego planu czynienia sobie ziemi poddaną i zaludnienia jej powierzchni. W ten sposób człowiek stał się w pewnym sensie uczestnikiem Bożego życia. Bardzo znamienna dla powołania jest możność działania w wolności. Człowiek może odrzucić dar Bożego zaproszenia do zjednoczenia z Nim i skierować się na inne drogi. Każdy człowiek kieruje się w swoim życiu różnymi planami i marzeniami. Bóg jednak poprzez różnego rodzaju wydarzenia, osoby i znaki zmienia ludzkie plany i wyobrażenia o życiu. Bóg bowiem, kierując się zasadą: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”, okrywa głęboką tajemnicą logikę swoich wyborów. Człowiek może maj 2013 • rycerz niepokalanej • 23


w duchu wiary i zaufania podjąć Bożą inicjatywę lub odrzucić, kierując się własnymi przekonaniami. Istotnym elementem powołania chrześcijańskiego jest jego eklezjalność. Powołanie zawsze ma miejsce w Kościele i dokonuje się za pośrednictwem Kościoła. Zobowiązuje to powołanych do służby na rzecz wspólnoty, do dzielenia się tym darem z innymi ludźmi. Świeccy, uczestnicząc w dziele stworzenia i przetwarzania świata, przez swe działania wyzwalają go spod panowania grzechu, a przez to dążą do świętości na różnych drogach życia społecznego i zawodowego.

Cechą charakterystyczną powołania jest wezwanie do doskonałości, której początkiem jest odrodzenie się w Chrystusie mocą sakramentalnego chrztu. Osoby żyjące w świecie (laikat) realizują swą misję w miejscu, w którym żyją, pracują, uczą się czy spotykają z innymi ludźmi. Sam Chrystus przez wcielenie wszedł w świat ludzkich spraw, które przez swe święte życie uświęcił. W ten sposób świat dla osób świeckich stał się sposobem i środowiskiem dążenia do doskonałości i zjednoczenia z Bogiem. Symeon Nowy Teolog (949-1022), mnich z klasztoru św. Mamasa w Konstantynopolu, przestrzega, by nie dawać wiary podszeptom szatana, który „przeszkadza ci wznosić się ku szczytom świętości i podsuwa ci myśli tego rodzaju: «Nie możesz osiągnąć zbawienia pośród świata ani zawsze zachować wszystkich przykazań Boga»”. Człowiek zyskuje bowiem usprawiedliwienie przez wiarę: „Zaufaj Bogu. Zbawieniem moim nie są moje dzieła, ale Bóg”. Symeon nie wyróżnia żadnego ze sposobów dążenia do świętości: „Jakiekolwiek więc są czyny i dzieła, błogosławione jest życie, które prowadzi się dla Boga i według Boga”. I dalej dodaje: „Drogi życia bywają różne, wszyscy jednak zmierzają do tego samego celu... Bez pożytku jest każda droga życia, jeżeli nie prowadzi do zbawienia tych, którzy nią idą”. Świeccy zatem, uczestnicząc w dziele stworzenia i przetwarzania świata, przez swe dzia24 • rycerz niepokalanej • maj 2013

łania wyzwalają go spod panowania grzechu, a przez to dążą do świętości na różnych drogach życia społecznego i zawodowego. Św. Maksymilian Kolbe tę prawdę ujął w dyplomiku Rycerstwa Niepokalanej, zalecając jego członkom używanie do uświęcenia siebie i świata wszelkich godziwych środków, na jakie pozwalają stan i okoliczności. Zatem w myśl tej zasady każdy człowiek, a rycerz Niepokalanej w szczególności, jest zobowiązany do misji zbawienia, by na wzór Maryi dawać Chrystusa światu. Przechodzenie przez furtki

W praktyce powołanie można porównać do ciągłego przechodzenia przez kolejne furtki. To pewien proces, poprzedzony wychowaniem, rozwojem intelektualnym, emocjonalnym i moralno-religijnym. Człowiek może w duchu wiary i zaufania podjąć Bożą inicjatywę lub odrzucić, kierując się własnymi przekonaniami.

Człowiek na swojej drodze raz po raz napotyka mur, w którym jest wiele furtek. Każda jest opatrzona stosowną wizytówką i każdą może otworzyć zwykłym naciśnięciem klamki, ale tylko jedna jest otwarta na oścież. To właśnie jest owo zaproszenie pójścia za Chrystusem: Wejdź! Pójdź za Mną! Dotyczy to każdego człowieka – nie tylko kapłanów i osób konsekrowanych. Człowiek jest wolny i może wybrać każdą inną furtkę. Zaproszenie Boga można przyjąć lub odrzucić. Jednak działanie „na własną rękę” może człowieka unieszczęśliwić na całe życie. Szczęście leży w realizacji Bożego zamysłu. Przecież w Piśmie Świętym nie wszyscy od razu akceptowali Boże wezwanie. Wystarczy wspomnieć Jonasza, który uciekał przed wypełnieniem Bożego zadania, czy Jeremiasza, który wzbraniał się przed powołaniem, tłumacząc się młodym wiekiem... Prawdziwe szczęście osiągnęli dopiero wtedy, gdy przyjęli Boży plan. Naśladować Maryję to po prostu podążać za Bożym zamysłem względem swojego życia. ■ droga maryjna


Bezpłciowa ideologia Jacek Bulzak Przez Polskę przetacza się fala dyskusji na temat tzw. związków partnerskich. W Sejmie debatowano nad projektami ustaw wprowadzających ich rejestrację. Wszystkie projekty odrzucono już w pierwszym czytaniu, ale to tylko dodatkowo podgrzało atmosferę. Zwolennicy rozwiązań ustawowych przystąpili do wielkiej medialnej ofensywy, licząc na to, że ich przeciwnicy w końcu się ugną i zmienią zdanie.

Związki partnerskie różnią się od małżeństwa zasadniczo pod trzema względami. Po pierwsze: są mniej trwałe, gdyż łatwo można je rozwiązywać; po drugie: nie mają możliwości adoptowania dzieci, ale – i to jest trzecia różnica – możliwość ich zawierania mają – oprócz par heteroseksualnych – również pary homoseksualne. I to ten ostatni powód zdaje się być najważniejszy dla większości uczestników sporu z obydwu stron. Propagatorzy związków bardzo często widzą w nich przede wszystkim szansę na prawną akceptację homoseksualizmu, co z kolei spędza sen z powiek obrońcom tradycyjnych wartości. Krok po kroku Przykład Francji pokazuje, jak ta akceptacja z czasem istotnie się poszerza. W tym kraju w 1999 r. zalegalizowano związki partnerskie, a obecnie wprowadza się „małżeństwa homoseksualne” (z prawem do adopcji). Towarzyszy temu poparcie znacznej części społeczeństwa. Zwolennicy podobnych zmian prawnych w Polsce otwarcie przyznają, że ustawa o związkach partnerskich była we Francji krokiem do zapewnienia homoseksualistom możliwości zawierania małżeństw. Nie inaczej było w takich krajach, jak: Holandia, Belgia, Hiszpania, Szwecja, Norwegia, Portugalia, Islandia, Dania, a ostatnio Wielka Brytania. Wielu przedstawicieli mniejszości seksualnych – środowisk gejów, lesbijek, osób za życiem

bi- i transseksualnych (w skrócie: LGBT) – jest już dzisiaj całkowicie przekonanych, że te wszystkie zmiany im się należą, że są ich ludzkim prawem. Stąd często występuje wśród nich zdziwienie, że ktokolwiek może taki pogląd kwestionować. Tym, co dzisiaj stanowi bardzo mocną filozoficzną podbudowę dla ich postulatów, jest tzw. teoria gender (czytaj: dżender). Koń, jaki jest, każdy widzi? Słowo gender pochodzi z języka angielskiego i oznacza albo rodzaj gramatyczny (męski, żeński, nijaki), albo – podobnie jak słowo sex – płeć. Mówiąc zwięźle, sex oznacza płeć biologiczną, natomiast gender oznacza płeć społeczno-kulturową. O co tutaj chodzi? Płeć biologiczna jest zakorzeniona w ciele, można ją rozpoznać po zewnętrznych narządach płciowych, czy też po rodzaju chromosomów płciowych (mogą przy tym występować zaburzenia). Płeć społeczno-kulturowa jest natomiast zespołem zachowań, cech, ról czy stereotypów, przypisywanych płciom przez społeczeństwo czy kulturę. Przykładowo, jeśli zdecydowana większość członków jakiejś społeczności na pytanie: „Czy kobiety mogą być kierowcami autobusów?” odpowiada: „Nie, bo to jest zajęcie dla mężczyzn” – to odwołuje się tym samym do żeńskiego genderu, funkcjonującego w tej konkretnej społeczności. W świecie ortodoksyjnego islamu kobieta nie może chodzić po ulicy z odsłoniętą twarzą – to też maj 2013 • rycerz niepokalanej • 25


Płeć – sztuczny twór kultury? Nie, to dar natury, podarowany człowiekowi przez Stwórcę w akcie stworzenia

ne. Tymczasem – jak stwierdzają propagatorzy teorii gender – wszystko to jest „bajką”, zmyślonym „opowiadaniem”, sztucznym tworem społeczeństwa i kultury. Skutki takiego pojmowania rzeczywistości mogą być bardzo poważne. Radykalnie prowadzone rozumowanie w duchu genderowym prowadzi do wniosku, że pojęcia „męskiej tożsamości płciowej” oraz „kobiecej tożsamości płciowej” są... puste! Nie są niezmienne, przeciwnie: podlegają nieustannym zmianom, włączając w to sferę czysto seksualną. To oznacza koniec płci. Zamiast nich proponuje się więc uznanie, że istnieją niezliczone postacie zróżnicowanych „tożsamości płciowych”, z których każdy może sobie wybrać odpowiednią dla siebie. Z tego powodu homoseksualizm nie jest gorszy od heteroseksualizmu. Również transseksualizm czy transwestytyzm (przebieranie się za osobę płci przeciwnej) powinny być uznane za zjawiska całkowicie normalne. Człowieku, stwórz się sam!

element żeńskiego genderu. Z drugiej strony męski gender może się przejawiać np. stereotypem, że prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze albo że zawsze zna się na naprawianiu samochodu. Mój tata opowiadał mi, że kiedyś w kościołach kobiety siadały wyłącznie po lewej stronie nawy, a mężczyźni po prawej – to też było wtedy elementem treści płci kulturowo-społecznej. Teoria gender stwierdza za Judith Butler, że to, jak postrzegamy kobiecość oraz męskość, bierze się z tego, co nam przekazali inni poprzez słowa, gesty lub czyny, przez akceptację lub odrzucenie, wyrażane wprost lub nie wprost. My z kolei powtarzamy innym to, czego się nauczyliśmy na ten temat, utrwalając w ten sposób schematy i stereotypy, i utrzymując sztywny dwubiegunowy podział świata na część męską i kobiecą. Co więcej, uczestnicząc w tym wszystkim, jesteśmy święcie przekonani, że różnice między kobietami a mężczyznami wyrastają z samej biologii naszych organizmów i że są koniecz26 • rycerz niepokalanej • maj 2013

Początki teorii gender wywodzą się z ruchu feministycznego. Istotą feminizmu, jaki znaliśmy dotychczas, była walka z dyskryminacją ze względu na płeć. Oprócz fatalnych błędów (jak np. domaganie się „prawa do aborcji”) feminizm ma też niewątpliwe zasługi, choćby w postaci nagłaśniania problemu krzywdzenia kobiet. Teraz jednak przekształca się on dramatycznie i zamiast walki o dowartościowanie płci podejmuje walkę z płciami. Chyba nie wszystkie feministki zdają sobie sprawę, jak fatalne mogą być skutki bezkrytycznej aprobaty dla tej teorii. Anna Dryjańska mówi (odpowiadając biskupom): „Oczywiście istnieją biologiczne różnice między płciami i nikt tego nie kwestionuje. Ale to nie znaczy, że kobieta przychodzi na świat po to, żeby rodzić i sprzątać, a mężczyzna po to, by rządzić, zarabiać i robić karierę”. W tych słowach jest wiele racji, ale brakuje tu świadomości, że radykalna teoria gender kwestionuje również wszystkie różnice biologiczne między płciami. Gender nie za życiem


uznaje faktu, że są takie role płciowe (jak np. rodzenie dzieci), które koniecznie wynikają z różnic biologicznych, a nie są konstruowane przez kulturę czy społeczeństwo. Zwolennicy tej teorii byliby najszczęśliwsi, gdyby udało się „uwolnić” kobiety od konieczności rodzenia. Papież Benedykt XVI w grudniu 2012 r. mówił do pracowników Kurii Rzymskiej na temat genderu: „Nie jest już ważne to, co czytamy w opisie stworzenia: «Stworzył mężczyznę i niewiastę». Nie, teraz uważa się, że to nie On stworzył ich mężczyzną i kobietą, ale że dotychczas określało to społeczeństwo, a teraz my sami o tym mamy decydować. Mężczyzna i kobieta jako rzeczywistości stworzenia, jako natura osoby ludzkiej już nie istnieją. Człowiek kwestionuje swoją naturę”. I dodaje: „Jeżeli jednak nie istnieje dwoistość mężczyzny i kobiety jako dana wynikająca ze stworzenia, to nie ma już także rodziny, jako czegoś określonego na początku przez stworzenie”. Człowiek sprzeciwia się swojemu Stwórcy. Teoria gender okazuje się w istocie głęboko bezbożna. Poprawka: My cię stworzymy... Jej wniosków nie potwierdza też doświadczenie. Interesującym przykładem jest tutaj przypadek kibuców, czyli spółdzielczych gospodarstw rolnych w Izraelu. Otóż oprócz roli gospodarczej spełniały one też rolę społeczną. Ich najmłodsi członkowie byli wychowywani w duchu czysto genderowym: zacierano lub maskowano cechy płciowe osób, kobiety nakłaniano do podejmowania prac uważanych za typowo męskie. I stała się ciekawa rzecz: nowe pokolenie członków kibucu, które nie znało tradycyjnego podziału na role płciowe, samo po pewnym czasie przyjęło takie role. Kobiety samorzutnie zajęły się wychowywaniem dzieci, edukacją i pracami w domu, a mężczyźni pracą na roli, w przemyśle, budownictwie. Zwolennicy teorii gender są bardzo aktywni w propagowaniu swoich przekonań w mediach, na uczelniach (teraz już także w Polsce). Przekłada się to na działania poza życiem

lityczne. W różnych krajach zaczyna być normą, że zamiast „ojciec” i „matka” mówi się oficjalnie: „rodzic A” i „rodzic B” (lub nadaje się im numery). We Francji otwarto właśnie pierwszy państwowy żłobek, w którym będzie się dzieci wychowywać bezpłciowo. Tak jak w Szwecji. A w Polsce? Ostatnio minister zdrowia zdecydował, że genderu będą się uczyć pielęgniarki. Nasz rząd chce też zezwolić na bezpłciowe imiona, np. Fifi. To jeszcze niewiele, ale obowiązuje zasada małych kroków. Amerykańska specjalistka od gender, Dale O’Leary, mówiła w wywiadzie dla tygodnika „Niedziela”: „To oczywiste, lecz z perspektywy ideologii gender jest rzeczą nie do przyjęcia, że kobieta może wybrać macierzyństwo jako pierwszorzędne powołanie. Najlepiej świadczą o tym słowa Simone de Beauvoir. Gdy Betty Friedan spytała ją, czy kobiety powinny mieć prawo wyboru pozostania w domu i wychowywania dzieci, pisarka odpowiedziała: «Kobiety nie powinny mieć takiej możliwości wyboru, ponieważ gdyby taka możliwość naprawdę istniała, zbyt wiele kobiet skorzystałoby z niej»”. Kto wie, co nas jeszcze czeka? Może już wkrótce związek kobiety i mężczyzny będzie „obciachowy”? Może to, co dziś jeszcze uchodzi za normalne, jutro będzie już w ogóle nie do pomyślenia...? *** Nie wiemy, jak potoczą się losy świata. Ludzie już nieraz udowadniali, że są w stanie zgotować innym ludziom piekło. Nie możemy jednak tracić ducha! Nie zapominajmy o zachęcie Jezusa, który mówił: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat”. Brońmy zdrowego rozsądku, brońmy rozumu – jak zachęcał m.in. śp. kard. Józef Glemp. Może będziemy nieliczni i niepopularni, ale jeśli będziemy konsekwentni w swoich przekonaniach, to w końcu spełni się proroctwo kard. Ratzingera z 1969 r.: „Wtedy ludzie zobaczą tę małą trzódkę wierzących jako coś kompletnie nowego: odkryją ją jako nadzieję dla nich, odpowiedź, której zawsze w tajemnicy szukali”. ■ maj 2013 • rycerz niepokalanej • 27


Ciche dni O. Ignacy Kosmana OFMConv

Na początku był gwar i śmiech. Muzyka. Nastrój wesela trwał jakiś czas. Narodziło się dziecko. Przyniosło ze sobą nowe dźwięki: kwiliło, gaworzyło, zaczęło mówić. Pewnego dnia wszystko ucichło. Dzieci dorosły. Wyfrunęły jak ptaki z rodzinnego gniazda. Nastała cisza.

Ale nie o takiej ciszy będzie mowa. Mowa będzie o samotności „cichych dni”. U ich genezy leży różnica zdań. Chodzi najczęściej o rzeczy błahe i śmieszne z punktu widzenia interesu rodziny. O film, na który nie chciała pójść żona, bo po prostu nie lubi thrillerów. O cebulę w zupie, której nie znosi mąż. O zmywanie talerzy, prasowanie, posprzątanie mieszkania i tysiące innych rzeczy... Były też spory ważniejsze. O wielkanocną spowiedź, na którą mąż w tym roku jakoś nie mógł się wybrać, o syna, któremu niespieszno było do bierzmowania, o niedzielną Mszę... 28 • rycerz niepokalanej • maj 2013

Jako retorsję – wzajemną – zastosowano „ciche dni”. Obopólne ignorowanie się. Niezauważanie. Milczenie. Na początku były to ledwie ciche minuty. Później cisza zalegała na całą godzinę, na dwie... Wkrótce i ten czas okazał się być nazbyt mało represyjny. Dom milknął na dzień. Na kilka dni. Następowała eskalacja. „Ciche dni” trwały już tygodnie, miesiące... Coraz trudniej było przerwać milczenie. Nawiązać kontakt. Dialog. Wzajemne urazy i źle pojęty honor nie pozwalały na wyciągnięcie ręki do zgody. Żadnej ze stron konfliktu nie było dobrze rodzina, małżeństwo i życie


z tym „nicniemówieniem”, a jednak z uporem trwały przy swoim zacietrzewieniu, oczekując od drugiej gestu pojednawczego. Ile razy mam pierwszy wyciągać rękę na znak pokoju? Tydzień ma siedem dni i siedem razy puściłam w niepamięć jego arogancję, wyniosłość, lekceważenie, uszczypliwość, lenistwo, zazdrość, wyzwiska... Skarży się żona. Ile razy mam przebaczyć? „Czy aż siedem razy?” Odpowiedź Jezusa nie zadowala „zawodowo” przebaczającej żony czy męża. Zresztą, zwykle dawno już został wyczerpany limit 77 razów-urazów. Czy przebaczenie ma być domeną jednej strony, a drugiej – obrażanie? Cena tak pojętej zgody w małżeństwie wydaje się nazbyt ryzykowna. Ale i akceptacja „cichych dni” może okazać się katastrofalna. – Co zatem robić? „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”. Nie kochajcie bliźniego swego – męża, żony – jak siebie samego. Nie. To jest „stare” przykazanie. Jego miarą jest własny egoizm, a w konsekwencji – „ciche dni”. Kochajcie tak jak Jezus z Nazaretu. Jak zatem kocha Jezus? Tak, że „życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Niewątpliwie, mąż i żona są przyjaciółmi, wszak w przeciwnym razie nie pobraliby się przed laty. Nikt nie żąda od nich krwi jako dowodu miłości, lecz jedynie dobrego słowa. Ma ono wielką moc – wydobywa z samotności. Rozmowa, ale nie werbalny hałas. Dialog – nie monolog. Dobre słowo potrafi działać cuda. Przez Słowo „wszystko się stało, co się stało”. Cały świat. Przez Słowo stał się człowiek. Przez słowo stało się małżeństwo. Lecz są również słowa inne. Złe. Te także są mocne i sprawcze. Obrażają, przeklinają, złorzeczą. Niedawny czuły szept przemieniły w gniewny krzyk: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi zatruty owoc!”. A potem zalega milczenie. Dziś często małżonkowie wydają się mieć kłopoty ze słuchem. Nie tylko nie słyszą zdrowego rozsądku, ale i siebie nawzajem. rodzina, małżeństwo i życie

Uparcie milczą, skazując się na samotność. Ta wcale ich nie wycisza, przeciwnie – umacnia wzajemną niechęć i złość. Sprawia, że obydwoje są samotni. I to z jakiego powodu? Z powodu krótkiej wymiany zdań, nie wysłuchania do końca racji „drugiej połowy”, nieporozumienia, którego źródeł należałoby szukać nie tyle w odmienności poglądów, ile w pewnej niecierpliwości i pośpiechu konwersacji. „Ciche dni” to NIE sposób na rozwiązywanie małżeńskich problemów. Dąsanie się i nie odzywanie się do siebie jest najzwyczajniej symptomem niedojrzałości emocjonalnej danej osoby. Odsuwanie się od kogoś i unikanie z nim rozmowy jest formą kary, tyle że taktyka ta rzadko się opłaca. Na jednym z forów internetowych wyczytałem: „Bernard przez całe tygodnie nie odzywał się do swojej żony ani słowem, a jeżeli jego dzieci źle się zachowywały, w stosunku do nich również stosował karę «cichych dni». Atmosfera w domu przypominała grobowiec. Mąż nie odzywał się do nikogo. Jeżeli ci, których karał «cichymi dniami», próbowali się do niego odezwać, udawał, że ich nie zauważa, i odchodził. Żenił się i rozwodził cztery razy, a gdy umierał, umierał sam”. „Ciche dni” mają wielu sprzymierzeńców. Są nimi: słuchawki na uszach, internet, telewizja, oddzielne sypialnie, podany osobno obiad. Są jeszcze inni sojusznicy. Starają się zdyskredytować wasze „dobre małżeństwo”. To libertyńskie poglądy na życie, feminizm, pochody i parady promujące szokujące postawy i nienaturalne zachowania. Tradycyjne małżeństwo nie jest już trendy. Nie wierzcie w ten bałamutny bełkot świata. Bądźcie „nienowocześni”. Wasza siła jest w was samych; jest nią „rodzina Bogiem silna” (Karol Wojtyła). Wykuwa ją w sercu modlitwa – wielka nieobecna w naszych domach. Od niej trzeba zacząć. Na niej budować małżeński etos. Módlcie się więc i nie ustawajcie. Módlcie się wspólnie. Rozmawiajcie z Bogiem – i ze sobą. W ten sposób zamkniecie drzwi przed samotnością. I koniecznie, koniecznie wykreślcie „ciche dni” z małżeńskiego kalendarzyka. ■ maj 2013 • rycerz niepokalanej • 29


Boże szczyty

Br. Bruno Paterewicz OCist www.biblia.rycerz.info

Dla owocnej lektury słowa Bożego konieczne jest wezwanie Ducha Świętego. Może to być prosta, płynąca z serca modlitwa, w której zaprosisz Ducha Świętego, by towarzyszył twojemu czytaniu, medytacji, modlitwie, kontemplacji oraz by pozwolił ci skutecznie odpowiedzieć na Boże słowo w codziennym życiu. Czas paschalny sprzyja otwarciu się na działanie Ducha Świętego. 1 maja J 15,1-8 Powód, dla którego masz podejmować codzienny wysiłek bycia lepszym, nie jest błahy. Stawka jest spora, a jest nią oddanie Bogu chwały. Zobacz: „przez to doznał chwały mój Ojciec, że przynosicie obfity owoc i jesteście moimi uczniami”. 2 maja J 15,9-11 Radość, która jest darem Ojca, różni się jakościowo od tej zwyczajnej. Wynika z pewności, że „jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem”. Czy znajdzie się lepszy powód do radości? 3  maja  J  19,25-27 „Obok krzyża Jezusowego stała Matka”. Jej postawa jest wielką katechezą dla wszystkich uciekających od krzyża codziennych trosk, choroby, poczucia beznadziei. Katechezą, z której trzeba wyciągnąć wnioski. 4 maja J 15,18-21 Kluczowe zdanie Jezusa: „wybrałem was z tego świata dla siebie” jest źródłem ciągłego napięcia na linii wierzący – świat. Dzieje się tak dlatego, że świat jest wściekle zazdrosny o każdego, kto nie ulega jego wpływom. 5 maja J 14,23-29 Jest coś niezwykłego w trosce Jezusa. Jego myśl jest zawsze przewidująca. „Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, pouczy was o wszystkim oraz przypomni wszystko”. Nie jesteśmy skazani sami na siebie. Jezus wraca do Ojca, ale przychodzi Duch! 6 maja  J 14,6-14 Od czasu do czasu publicznie deklarujemy naszą wiarę. Wierzę w Boga, ale... Czy wierzę Bogu? Jezus mówi, że: „kto wierzy we Mnie, będzie dokonywał takich samych dzieł, jakie Ja czynię, a nawet dokona większych”. To jak jest z tą naszą wiarą? 7  maja  J  16,5-11 Mówienie prawdy jest trudną sztuką. Mocno dziś deficytową, stąd bardzo pożądaną. Ucz się od Jezusa: "Ja jednak mówię wam prawdę" – nawet jeśli napełni ona was smutkiem i przysporzy trudności: "Mówię wam prawdę". 30 • rycerz niepokalanej • maj 2013

8  maja  J  10,11-16 Dążenie do jedności, zawsze jest wyrażane w spokojny sposób, zwłaszcza gdy chodzi o jedność wspólnoty wierzących. To dla nas nauka o sposobie dialogu. Jezusowe pragnienie: „i tak powstanie jedna owczarnia z jednym pasterzem” – jest wołaniem nadziei. 9 maja J 16,16-20 Jeśli nie chodzisz w obecności Bożej, to najpewniej często doskwiera ci smutek. To naturalny stan zerwanych relacji. Wraz z powrotem do Boga wszystko ulega zmianie: „wasz smutek przemieni się w radość”. 10  maja  J  16,20-23a Radość przychodzi i odchodzi tak szybko, że nie jest w stanie znacząco wpłynąć na nasze życie. Jeśli zgodzisz się na ból codziennego rodzenia Boga w swoim życiu, to „zapomnisz o udręce z powodu szczęścia”, jakie przyjdzie wraz z Jego obecnością. 11  maja  J  16,23b-28 Czasem do pełni radości brakuje nam jakiejś nadzwyczajności. Jakiegoś małego cudu, który dowiedzie, że jesteśmy szczególni, niezwykli. Jezus zaradza i temu: „proście więc, a otrzymacie”. Na co czekasz? 12 maja Łk 24,46-53 Słowa pouczenia, wpadające prosto w serce, bliskość, błogosławieństwo – to wszystko ofiaruje swoim uczniom Jezus. Daje jeszcze więcej: „Oto Ja zsyłam na was obietnicę mojego Ojca” – Ducha Świętego, który przynosi moc z wysoka. 13 maja J 16,29-33 Pan mówi: „na świecie doznacie ucisku”. Zobacz, wiara wiąże się z gotowością na cierpienie. Podobnie jak Chrystus, tak i chrześcijanie są znakiem sprzeciwu. Musimy ufać, przecież On „zwyciężył świat”. 14  maja  J  15,9-17 Przyjaciele wiedzą o sobie wszystko! „Dałem wam poznać wszystko, czego dowiedziałem się od Ojca” – tak Jezus czyni nas swymi przyjaciółmi. Testem na trwanie w przyjaźni jest praktykowanie miłości. żyjąc słowem


15 maja J 17,11b-19 Modlitwa arcykapłańska Jezusa jest niezwykłym dowodem Jego miłości do nas – wspólnoty Kościoła, która ma być zaczynem nowej, nadprzyrodzonej rzeczywistości. „Uświęć ich w prawdzie”, tylko w niej oczyścimy się i będziemy zdolni do podjęcia powierzonego nam zadania. 16 maja J 17,20-26 „Aby była w nich ta miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś” – tak Jezus prosił Ojca. Włącz się w Jego modlitwę. Złącz swoje serce z Jego wołaniem. Niech Bóg da nam to, o co wspólnie prosimy! 17  maja  J  21,15-19 Jezus wie o nas wszystko. Wcześniej zna odpowiedzi na pytania o miłość. On ma do nas więcej zaufania, niż my mamy sami do siebie. Jest odważny, kiedy do mnie i do ciebie mówi: „Pójdź za Mną”. 18  maja  J  21,20-25 „Panie, a co z nim?” – to pytanie Piotra i odpowiedź Mistrza stanowią katechezę o kroczeniu własną drogą. Bez oceniania i przyrównywania się do innych. Powołanie, złożone w sercu każdego z nas, jest wyjątkowe i szczególne. 19 maja J 20,19-23 Władza odpuszczania grzechów jest związana z tchnieniem Ducha Świętego. Podobnie łaska przebaczenia innym tego, czym zawinili względem nas, jest owocem poddania się działaniu Ducha Świętego. Tylko wtedy Chrystusowe „Pokój wam” stanie się rzeczywistością w naszej codzienności. 20 maja J 2,1-11 Pobożność maryjna jest pobożnością nie słów, ale czynów. Tego uczy nas Niepokalana, kiedy mówi: „Uczyńcie wszystko”. Nie mówi: słuchajcie, patrzcie, ale – uczyńcie! 21  maja  Mk  9,30-37 Ambicje nie są złe. Pragnienie bycia kimś znaczącym, zauważanym czy słuchanym nie jest złe. Ale „jeśli ktoś chce być pierwszy, niech będzie sługą”. Tylko skonkretyzowana w postawie służby miłość, jest drogą na Boże szczyty. 22  maja  Mk  9,38-40 „Kto nie jest przeciwko nam, jest z nami”. Komunia wierzących oparta jest na indywidualnej relacji ze Zbawicielem, a nie na wykonywaniu takich samych gestów, zachowań czy wypowiadaniu identycznych słów. 23 maja Mk 9,41-50 Każde zgorszenie jest raną zadaną światu. Staje się on gorszy, bo nie upilnożyjąc słowem

wałeś czegoś, co było w zasięgu twojej ręki. Jeśli przestaniesz być solą, także świat „utraci swój smak”. 24 maja Mk 10,1-12 Mamy pokusę wtrącania się w czyjeś dramaty, bezpodstawnego osądzania – to wszystko przynależy do naszej skażonej natury. I trzeba to sukcesywnie eliminować. „Człowiek niech nie rozdziela”, jego misją jest przecież budowanie komunii. 25  maja  Mk  10,13-16 Natura dziecka pozwala na widzenie świata takim, jaki jest. Spojrzenie ufne, pozbawione uprzedzeń to pierwszy krok do owocnego przełożenia Ewangelii na życie. „Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego”. 26 maja J 16,12-15 Otwórz się na Ducha Świętego! On „poprowadzi cię ku pełnej prawdzie”, w której ujrzysz wszystko jaśniej, bardziej wprost. Dzięki temu otwarciu będziesz miał udział w życiu Trójcy! Czy można chcieć więcej? 27 maja Mk 10,17-27 To nie bogactwo jest przeszkodą w osiągnięciu królestwa. Kluczowa jest postawa serca i jego przywiązanie do dóbr materialnych. Człowiekowi ciężko jest, ale przecież „dla Boga nie ma nic niemożliwego”. Proś Boga, a da ci serce wolne. 28 maja Mk 10,28-31 Bóg daje zawsze więcej, niż ty pozostawiasz. „Życie wieczne w przyszłości” dostanie ten, kto rezygnuje z czegoś dla Boga. Miłość bez ofiary nie jest miłością. 29  maja  Mk  10,32-45 Walka o stołki ma długą historię. Nawet po Jezusowej zapowiedzi męki Apostołowie kłócą się o stanowiska. Wielkość w królestwie niebieskim jest mierzona rozmiarami służby: „kto by chciał stać się wielki, niech będzie waszym sługą” – innej drogi nie ma. 30  maja  Łk  9,11b-17 Nawet najlepsze intencje nie wystarczą, by zaspokoić oczekiwania wszystkich. Kiedy konfrontujesz swoją niemoc z ogromem potrzeb, to musisz zaufać Bogu, i to będzie najlepsza decyzja! 31 maja Łk 1,39-56 „Błogosławiona jesteś”, Maryjo, pierwsza misjonarko, bo stoisz u początku misyjnego zaangażowania Kościoła. „Błogosławiony jest owoc Twojego łona”, bo niesiesz Go innym, kreśląc wzór postępowania każdemu ochrzczonemu. ■ maj 2013 • rycerz niepokalanej • 31


Polak obrońca Maryi O. Paweł Warchoł OFMConv

„Niech żyje Polak, jedyny Obrońca Maryi” – wykrzyknął bohater III części Dziadów Adama Mickiewicza. Gdy jeden z więźniów śpiewał bluźnierczą piosenkę, Konrad oburzył się jej treścią. Wtórował mu kapral, przywołując historię z czasów wojen napoleońskich, kiedy uciszał Francuzów śpiewających bluźniercze piosenki o Maryi. W nocy zostali wymordowani. Ocalał tylko kapral, który upomniał się o honor Matki Pana. Aby być wiernym rycerzem Jasnogórskiej Królowej Polski trzeba czerpać szlachetne moce z miłości Boga. Wiedział o tym także św. Maksymilian, który włączając się w nurt myślenia wyznaczony przez polskich wieszczy narodowych, zwłaszcza przez Zygmunta Krasińskiego, był przekonany, że w Polsce nie da się nic zrobić bez pomocy Maryi. Symbol wolności i troski o Ojczyznę

To zdarzenie, opisane przez wieszcza, wpisuje się w historię Polski. Wyrazem kultu Maryi wśród Polaków jest pieśń Bogurodzica, pełniąca niegdyś rolę hymnu państwowego. W czasie potopu szwedzkiego wizerunku Matki Bożej bronił przeor Jasnej Góry o. Augustyn Kordecki, który z tego miejsca uczynił twierdzę maryjną. Polacy przełamali atak Szwedów, a zwycięstwo zostało odczytane jako cudowna interwencja z nieba za wstawiennictwem Matki Najświętszej. W tym czasie Król Jan II Kazimierz Waza ogłosił Maryję Królową Polski. Stało się to w katedrze lwowskiej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 1 kwietnia 1656 r., podczas Mszy świętej, odprawianej przez nuncjusza Pietro Vidoniego przed obrazem Matki Bożej Łaskawej. Pięknie przedstawił to wydarzenie Henryk Sienkiewicz w Potopie, kończąc opisem reakcji obecnych 32 • rycerz niepokalanej • maj 2013

w katedrze świadków wydarzenia: „Słuchało tych słów królewskich duchowieństwo, senatorowie, szlachta, gmin. Wielki płacz rozległ się w kościele, który naprzód w chłopskich piersiach się zerwał i z onych wybuchnął, a potem stał się powszechny. Wszyscy wyciągali ręce ku niebu, rozpłakane głosy powtarzały: «Amen! amen! amen!» na świadectwo, że swoje uczucia i swoje wota ze ślubem królewskim łączą. Uniesienie ogarnęło serca i zbratały się w tej chwili dla Rzeczpospolitej i jej Patronki”. Treść ślubowań i wynikająca z nich miłość do Maryi jest bliska każdemu Polakowi. Nawet w czasach niewoli jasnogórski obraz był symbolem wolności i troski o Ojczyznę. Była to największa świętość narodu polskiego. Gdy w 1910 r. skradzione zostały korony z jasnogórskiego obrazu, biskupi polscy zwrócili się o pomoc do papieża Piusa X. Nie chcieli bowiem dopuścić, by je podarował car Mikołaj II, pragnący jeszcze bardziej upokorzyć Polskę poprzez pseudodobroczynny gest. Swoją zapobiegliwością pasterze udowodnili miłość do Maryi, Królowej Polski, i narodu oddanego w Jej władanie. Ta niewola to największa wolność

Gdy po II wojnie światowej w Polsce panował komunizm, rodacy także wiązali swe losy narodowe z Matką Bożą, broniąc wiary ojczyzna polska


i polskości. W 1956 r. ponownie oddali się Maryi, prosząc o „wolność Kościoła w Polsce i świecie współczesnym”. Inicjatorem jasnogórskich ślubów był Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński. Wiedział, że z tego miejsca popłynie siła zwycięstwa ku wolności Kościoła i duchowo odnowi się naród. „Jasna Góra – pisał do generała paulinów – jest wewnętrznym spoidłem życia polskiego, jest siłą, która chwyta głęboko za serce i trzyma naród cały w pokornej a mocnej postawie wierności Bogu, Kościołowi i jego hierarchii. Królowa Polski prowadzi Naród do Syna Swego i Jego Kościoła”. Wiemy, że się nie zawiódł. Prymas, umierając, był już pewny, że papież z Polski przeżył zamach w 1981 r. po to, aby wprowadzić Kościół wraz z Maryją w trzecie tysiąclecie. Obydwaj wierzyli, że choć po stalinowskiej nocy nic w Polakach nie zostało poza wiarą i czcią do Maryi, to – jak pisał Henryk Sienkiewicz w Potopie – „na tym fundamencie reszta odbudowana być może”. Dla umęczonego narodu wybiła „godzina wolności”. Zaczątki tego dzieła wolności papież ukazał już 4 czerwca 1979 r. przed jasnogórskim wizerunkiem Madonny, zawierzając polskie trudy. Mówił wówczas o więzi między wolnością religii a integralnością narodową, wyjaśniając istotę oddania się narodu w niewolę maryjną, która nie ma nic wspólnego z niewolą polityczną. Paradoksalnie bowiem niewola maryjna jest doświadczaniem największej wolności. Dziecko, pozostające w relacjach z matką, „nie odczuwa ich jako niewoli, lecz jako afirmację swej wolności, jako jej spełnienie”. Wtedy jest najbardziej wolne. Na Jasnej Górze, przy sercu Matki, Polacy „zawsze czuli się wolni” – podkreślał. Polski bowiem nie można zrozumieć bez Chrystusa i bez Czarnej Madonny, której obraz od wieków znajduje się w jasnogórskiej bazylice. Do tego miejsca bowiem przychodzi każdy Polak, w sensie fizycznym lub duchowym, przynosząc i składając przed Maryją ważne chwile swego życia. To „sanktuarium narodu”, gdyż w tym wyjątkowym miejscu można się dowiedzieć, jaka jest Polska i kim są naprawdę Polacy. ojczyzna polska

Rycerskość Maryjna

W naszych czasach doszło do profanacji tego najświętszego wizerunku. Jest to konsekwencja walki z Kościołem poprzez umiejętne sączenie nienawiści do duchowieństwa i tego wszystkiego, co święte. Ktoś próbuje rozerwać to, co przez wieki stanowiło siłę polskości, która nie może istnieć bez Kościoła. Takim czynom trzeba się przeciwstawiać. Podobnie myślał jeden z generałów zakonu paulinów, który w 1910 r. przed koronacją obrazu mówił: „W ostatnich latach tyle tysięcy dusz braci i sióstr naszych zdarło z siebie podobieństwo Boże przez różne zboczenia. I za to dzisiejszym aktem przepraszają wszyscy Boga i przyrzekają odnawiać obraz Boży w swych duszach i duszach bliźnich swoich przez życie katolickie wedle praw i przykazań Bożych, wiedzą bowiem, że najwspanialsze korony nie sprawiłyby radości Królowej, gdyby Jej poddani nie byli posłuszni i nie spełnialiby przykazań najmilszego Jej Syna Chrystusa Pana i Kościoła Jego. Do pereł tedy i kosztownych kamieni, zdobiących koronę ukochanej Matki i Królowej, dodają najkosztowniejsze, bo odnowienia obrazu Bożego w duszy”. Aby być wiernym rycerzem Jasnogórskiej Królowej Polski, trzeba czerpać szlachetne moce z miłości Boga. Wiedział o tym także św. Maksymilian, który włączając się w nurt myślenia wyznaczony przez polskich wieszczy narodowych, zwłaszcza przez Zygmunta Krasińskiego, był przekonany, że w Polsce nie da się nic zrobić bez pomocy Maryi. Jego idea była prosta: trzeba było uchrześcijanić Polskę, a poprzez nią Europę i cały świat. O. Maksymilian połączył tradycję tak rozumianego rycerstwa, tzn. po franciszkańsku, z tradycją kultury polskiej, zwłaszcza sarmackiej, która w pełnieniu obowiązków stanu zawsze odwoływała się do pomocy Maryi. Założone przez niego Rycerstwo Niepokalanej jest tego potwierdzeniem. Jego zadaniem jest obrona Maryi i Jej królowanie we wszystkich ludzkich sercach. Po rycersku stawał do walki z szataństwem swego czasu. Polacy winni być tego kontynuatorami. ■ maj 2013 • rycerz niepokalanej • 33


Dzień 13-ty Gabriel Turowski

Zamach i zawierzenie Już na początku pontyfikatu bł. Jana Pawła II zostaliśmy zadziwieni jego decyzją, aby 7 czerwca 1981 r. kolegialnie z biskupami i patriarchami Wschodu i Zachodu zawierzyć cały świat Najświętszej Maryi Pannie. W Liście apostolskim do biskupów katolickich zapowiedział, że będzie to wspólna modlitwa do Ducha Świętego, by ożywić nadzieję w poszukiwaniu dróg do zjednoczenia Kościoła. Okazało się jednak, że przeciwnicy Boga skutecznie starali się temu zapobiec. Jan Paweł II, przebywając po zamachu na swoje życie (13 maja 1981 r.) w poliklinice Gemelli, powiedział mi: „My jesteśmy świadkami ścierania się potęg pozaziemskich”. Zapytał także, czy będzie mógł uczestniczyć w zaplanowanych uroczystościach 7 czerwca. Jako członek zespołu leczącego papieża wiedziałem, że nie będzie to możliwe. Po mojej odpowiedzi widziałem żal i smutek Ojca Świętego, a następnie „zatopienie się” w modlitwie. Boża Opatrzność miała inne zadanie dla swego Namiestnika Chrystusa na ziemi. Ukazała światu zwycięstwo Maryi dla oddanego Jej bez reszty Biskupa Rzymu, pozostającego w zawierzeniu totus Tuus, gdy zamachowiec Ali Agca targnął na jego życie w 64. rocznicę objawień maryjnych w Fatimie. To „inne zadanie” Bożej Opatrzności wpisuje się w sekwencję zdarzeń, które pojawiły się na przestrzeni ostatnich 100 lat. Bł. Jan Paweł II jednoznacznie odczytał zamysł Boży, aby światu ponownie ukazać orędzie Matki Bożej z Fatimy. Stał się żertwą dla Pana i świadomie przyjmował swe cierpienia fizyczne, jak i doświadczenia ataków złego na Kościół. Po zamachu na swoje życie Jan Paweł II wkroczył na fatimski szlak maryjny. Kon34 • rycerz niepokalanej • maj 2013

templacja treści objawień fatimskich i „odczytanie znaku” danego przez Pana sprawiło, że Ojciec Święty fatimskim szlakiem szedł wytrwale, inspirowany przez Bożą Opatrzność, a my obserwowaliśmy tego widoczne skutki. Z potrzeby serca papież udał się do Fatimy w pierwszą rocznicę zamachu na swe życie, aby podziękować nie tylko za cudowne ocalenie, ale by zawierzyć ludzkość Niepokalanemu Sercu Maryi: Ja również udaję się do tego błogosławionego miejsca, aby wysłuchać raz jeszcze, w imieniu całego Kościoła, orędzia naszej Matki, przejętej troską o swoje dzieci. Staję tutaj jako świadek zagrożeń narodów, ludzkości, na miarę apokaliptycznych. Gdy okazało się, że życzeniem Pani Fatimskiej było, aby zawierzenie świata papież dokonał kolegialnie, wówczas pokorny sługa sług Bożych 25 marca 1984 r. wraz z biskupami świata na placu św. Piotra, w obecności ponad 150 tys. wiernych, przed statuą Matki Bożej z kaplicy objawień w Fatimie, zawierzył i poświęcił doczesny i wieczny los ludzi i narodów. W żarliwej modlitwie, w głosie pełnym powagi i głębokiego wzruszenia Jan Paweł II wołał: O, Niepokalane Serce! Pomóż nam odeprzeć groźbę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach ludzi współczesnych, a którego nieobliczalne skutki ciążą już dziś nad naszym życiem i zdają się zamykać drogi ku przyszłości! Zawierzamy Ci, o Matko, świat, wszystkich ludzi i wszystkie narody, zawierzamy Ci także samo poświęcenie świata, składając je w Twoim macierzyńskim Sercu. w znaku fatimy


Boża Opatrzność ukazała światu zwycięstwo Maryi dla oddanego Jej bez reszty Biskupa Rzymu, pozostającego w zawierzeniu „totus Tuus”, gdy zamachowiec Ali Agca targnął na jego życie w 64. rocznicę objawień maryjnych w Fatimie.

Owoce zawierzenia Dwa miesiące po tajemniczym obrzędzie, będącym „światowym egzorcyzmem” Ojca Świętego, w Siewieromorsku (sowiecka baza wojskowa na Morzu Północnym) doszło do wypadku, w wyniku którego uległ zniszczeniu militarny potencjał sowiecki skierowany na Zachód. W tygodniku Il Domenicale z 7 sierpnia 2004 r. Alberto Leoni, ekspert historii wojskowej, napisał: „Bez tego systemu pocisków kontrolujących Atlantyk ZSRR nie miał już szans na zwycięstwo i tym samym opcja militarna została przekreślona”. W działaniach na fatimskim szlaku w pontyfikacie Jana Pawła II to kolejne dwie pielgrzymki do Fatimy. W 1991 r. – w 10. rocznicę zamachu na placu św. Piotra – udał się Ojciec Święty, aby podziękować Matce Najświętszej za dokonane zmiany w świecie. W czasie pielgrzymki w 2000 r. beatyfikował Franciszka i Hiacyntę, a także podjął decyzję ujawnienia tzw. trzeciej tajemnicy fatimskiej. 8 października wraz z 1500 biskupami świata, na zakończenie Jubileuszowego Roku w znaku fatimy

Świętego, zawierzył losy ziemi Niepokalanemu Sercu Maryi. Niezwykłe owoce poświęcenia świata można było zobaczyć, gdy Pan Bóg, posługując się ludźmi – w 1987 r. w ogłoszonym przez Jana Pawła II Roku Maryjnym – „dokonał bezkrwawej degradacji” Związku Radzieckiego. Znikło widmo wojny atomowej między państwami Układu Warszawskiego i NATO. Wiele państw odzyskało swą niepodległość. W 1989 r. przestał istnieć „mur berliński” – symbol podziału w Europie. Wśród wielu narodów pojawiły się oznaki wolności religijnej. Ustępowała przemoc władzy opartej na ateistycznym materializmie. 33 lata W działaniach Bożej Opatrzności widzimy związek objawień maryjnych w Fatimie z wydarzeniami, które miały miejsce 33 lata wcześniej, 13 października 1884 r. Wówczas papież Leon XIII, po zakończonym odprawianiu Mszy świętej w prywatnej kaplicy papieskiej, doznał wizji ekstatycznej i usłyszał maj 2013 • rycerz niepokalanej • 35


głosy, jakby rozmowę szatana z Chrystusem, wydobywające się z jednej strony tabernakulum. Z jednej strony Sanctissimum słyszał charczący głos diabła, z drugiej – łagodny głos Chrystusa. Prowadzona rozmowa sprowadzała się do następującej propozycji szatana: „Mogę zniszczyć Twój Kościół”. Na co Jezus powiedział: „Spróbuj tego dokonać”. Szatan w odpowiedzi: „Potrzebuję na to czasu. Wybieram wiek XX, potrzebuję na to 70, a może 100 lat”. Pan Jezus wyraził zgodę na tę próbę i mówił: „Dam swoim wiernym siłę i moc do wytrwania”. Po ustaniu rozmowy Ojciec Święty pospiesznie udał się do swego prywatnego gabinetu, aby ułożyć modlitwę do św. Michała Archanioła i polecił jej odmawianie w całym Kościele. Natomiast 33 lata później po objawieniach fatimskich papież Pius XII w październiku 1950 r. zobaczył w Watykanie podobny znak wirującego słońca, jaki ukazał się w Fatimie. Wtedy „cud słońca” przyczynił się do zaak-

ceptowania Fatimy wśród Portugalczyków i umocnienia ich katolickiej wiary. Ateistyczna rewolucja w Portugalii rozpoczęta w 1910 r. została przesądzona. Pan Bóg w nadzwyczajny sposób zaapelował do ludzkich sumień. Ojciec Święty Pius XII w otrzymanym znaku wirującego słońca, nawiązującego do Niewiasty z Apokalipsy, symbolizującego zwycięstwo Maryi nad szatanem, odczytał akceptację Boga na decyzję ogłoszenia dogmatu Wniebowzięcia Maryi z ciałem i duszą do nieba (1 listopada 1950 r.). Gdy po 33 latach od wydarzenia wirującego słońca widzianego przez Piusa XII Ojciec Święty Jan Paweł II w Roku Świętym, obchodzonym z okazji Jubileuszu Odkupienia dokonywał w dniu 25 marca 1984 r. uroczystego zawierzenia ludzkości, upłynęło dokładnie 100 lat od wizji Papieża Leona XIII o zapowiedzianym panowaniu szatana nad światem w XX w. W 2017 r. przypada 100-lecie objawień fatimskich, dokładnie 33 lata po zawierzeniu Niepokalanemu Sercu Maryi ludzkości 25 marca 1984 r. Czy będzie to „czas” zapowiedzianego zwycięstwa Maryi? Czy nastąpi „czas oczyszczenia” z panowania nad światem sił ciemności, jak był świadomy tego papież Leon XIII? Ojciec Święty Benedykt XVI w dniu swych 85. urodzin wyznał: Staję przed ostatnim etapem mego życia i nie wiem, co mnie czeka. Jednakże wiem, że jest Boże światło; wiem, że Pan zmartwychwstał, że Jego światło jest silniejsze niż wszelkie ciemności, że Boża dobroć jest silniejsza od wszelkiego zła tego świata.

Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje! 36 • rycerz niepokalanej • maj 2013

Niechaj zatem ten czas oczekiwania na 100. rocznicę objawień fatimskich, w pełnym zawierzeniu Niepokalanemu Sercu Maryi i Jej wstawiennictwu u Miłosiernego Boga, będzie przepełniony ufną modlitwą w moc Boga, Pana wszechświata i dziejów. Niech spełnią się zapowiedziane w orędziu fatimskim słowa Maryi: „Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje!”. ■ w znaku fatimy


Co mówi Franciszek? Św. Franciszek z Asyżu (XIII w.) „Franciszku, czyż nie widzisz, że ten dom Mój chyli się ku upadkowi? Idź więc i napraw Mi go!”. Są to słowa, jakie usłyszał św. Franciszek z Asyżu w kościółku św. Damiana w XIII w. Niewielu wie, że życie św. Franciszka przypada na okres, który w historii określa się mianem złotego wieku średniowiecza. To czas najpiękniejszego rozwoju kultury, obyczajowości, stosunków politycznych i wreszcie religijności. W tym samym czasie Kościół przeżywał ogromne trudności związane z herezjami, wyprawami krzyżowymi, upadkiem obyczajów i wiary. Nie było wątpliwości, że potrzebna jest głęboka odnowa Kościoła, ale nie tego zbudowanego z kamieni, tylko tego, którym są żywi ludzie. W tym właśnie czasie Bóg powołał św. Franciszka, który rozmiłowawszy się w Jezusie Chrystusie, starał się do Niego jak najbardziej upodobnić. Początkowo uważany za wariata, szybko zdobył współtowarzyszy, pragnących tak jak on żyć tylko dla Boga. Wspólnota pierwszych braci, żyjących według Ewangelii, promieniowała radością i pokojem, zapraszając innych na tę samą drogę. Papież Franciszek (XXI w.) Wraz z wyborem nowego papieża, który przyjął imię Franciszek, również dla franciszkanów rozpoczął się nowy rozdział w dziejach zakonu. Nie chodzi tylko i wyłącznie o poczu-

cie dumy czy wyróżnienia. Jest to raczej znak od Boga, że wymaga od nas odbudowy dzisiejszego Kościoła, o którym tak często słyszy się, że ginie, zwłaszcza w Europie. Potrzeba rąk do pracy Może sobie myślisz: jestem zbyt słaby, grzeszny, mały, by iść i mówić wszystkim o Bożej miłości. Widzisz, nie chodzi o to, byś już teraz, od razu mówił i namawiał innych do nawrócenia. Najpierw stoi przed tobą jeszcze większe zadanie. Jakie? Odbudowa Kościoła w twoim sercu i twoim życiu. Gdy to zacznie się dziać, inni – których może się boisz – nie będą mogli przejść obok ciebie obojętnie. Patrząc na twoje życie, sami zaczną się zastanawiać nad swoim. Wtedy dopiero będą gotowi, by mówić im o Jezusie i Ewangelii. Św. Franciszek założył zakon, który do dzisiaj stara się realizować jego sposób życia. Papież Franciszek na nowo potwierdził ten sposób życia, jako niezbędny dla ratowania Kościoła i dusz ludzkich. Jeśli odkrywasz w sobie głos wołający, by pójść tą drogą, skontaktuj się ze mną, powiem ci, co dalej robić, by powołanie mogło w tobie wzrastać. •••

O. Sylwester Maria Gąglewski, franciszkanin ul. Teresińska 32, 96-515 Teresin e-mail: barka@franciszkanie.pl tel. kom. 781 213 240

Dla zainteresowanych życiem zakonnym

Dla młodzieży i studentów

Kuria Prowincjalna OO. Franciszkanów

weekendowe dni skupienia

ul. Zakroczymska 1 00-225 Warszawa tel. 22 831 71 98

24-26 maja: Niepokalanów Lasek 17-19 maja: Białystok

10-12 maja: Niepokalanów, dni powołaniowe 10-14 lipca: Smardzewice, rekolekcje powołaniowe

5-14 sierpnia: Pielgrzymka na Jasną Górę

pójdź za mną

www.dniskupienia.info.pl

maj 2013 • rycerz niepokalanej • 37


Znudzeni Mszą świętą Tekst pochodzi z książki: S. Zatwardnicki, „Katolicki pomocnik towarzyski, czyli jak pojedynkować się z ateistą”, Warszawa 2012. Pewien rabbi obserwował, jak kilku żydowskich kupców odmawiało modlitwę poranną. Ponieważ mieli tylko jeden tefilin, który zgodnie z żydowską tradycją trzeba było założyć do modlitwy, modlili się jeden po drugim. Modlili się zaś tak szybko, że nie dało się zrozumieć ich słów. Rabbi podszedł więc do nich i powiedział: „Da-da-da... ma-ma-ma...”, a tamci uznali go za błazna. Wówczas rabbi zwrócił się do nich: „Jak to? Nie rozumiecie języka, w którym mówiliście do Boga?”. Pojęli lekcję.

Fot. K. Dzido

Zdarza się, że dla wielu z nas znaki i gesty liturgiczne pozostają kościelnym: „da-dada”, tak że uczestnicy Eucharystii chwytają ich sens tylko sercem. Ale już to wystarczy, żeby Msza święta nie nudziła, mimo iż umysł może czuć się nieco zaniedbany. Są też tacy, 38 • rycerz niepokalanej • maj 2013

którzy z poziomu: „ma-ma-ma” – nazwijmy go: intelektualnym – wznieśli się wyżej i do doznań serca dołączają też doznania umysłu, wtedy tajemnice przekraczające ludzkie wyobrażenia zajmują i serce, i umysł. Kim więc są ci, którzy ziewają w czasie Wieczerzy Pańskiej? Jeśli przyjąć stwierdzenie Katechizmu Kościoła Katolickiego, że Eucharystia jest „streszczeniem i podsumowaniem całej naszej wiary”, wydaje się, że powodem znudzenia jest po prostu brak wiedzy co do tego misterium lub niedostateczna wiara w to, co dokonuje się na ołtarzu. Są tacy, co chcieliby wskazać na źródło nudy w samej formie sprawowania Mszy świętej. Być może przypomina im ona jakiś sztywny apel szkolny, w czasie którego stać musieli w równym rzędzie równie mało zainteresowanych osób. Przyzwyczajeni do migających obrazków w telewizji i w życiu oczekują jakiegoś urozmaicenia obrzędów. „Niektórzy – zauważa kard. Jean-Marie Lustiger – zdają się więc oczekiwać, iż w kościołach, podobnie jak w sklepach, o każdej porze znajdą artykuły «konsumpcji religijnej», dostosowane do wymagań każdego, odpowiadające pragnieniom praktykujących. Jednak praktykujący nie są klientami, a Msza święta nie jest «ofertą», zmieniającą się w zależności od wskazań marketingu”. To może być wstrząsające odkrycie dla współczesnych, którzy w swoim pracoholitrudności religijne


zmie nieustannie muszą coś robić. Tymczasem w liturgii chodzi przede wszystkim o to, co Bóg robi dla człowieka, którego rolą jest przyjąć to działanie. „Tu dzieje się coś większego – powiada papież Benedykt XVI – niż my jesteśmy w stanie stworzyć. Wielkość tej tajemnicy nie zależy od naszego działania, lecz całe nasze działanie może być zawsze tylko służeniem. Wielkości, która nas przewyższa”. Dlatego nie trzeba szukać ludzkich ozdóbek, a jedynie wydobywać to poruszające piękno, które we Mszy świętej jest już obecne. Kościół trwa w przeświadczeniu, że w wydarzeniu, które wspomina, żaden szczegół nie jest bez znaczenia, a kontemplowanie najważniejszej tajemnicy wiary pozwala wierzącym wnikać za kulisy tego dramatu, który rozegrał się na Golgocie, a który swój happy end miał w zmartwychwstaniu Pana. Jednak nie o samo wspominanie przeszłości tu chodzi, ale o to, co w języku teologicznym nazywa się anamnezą, czyli „właściwym dla kultu uobecnieniem”. Jak w czasie obchodów „pamiątki” Paschy, gdy ojcowie izraelscy wygłaszali opowiadanie o chwalebnych dziełach Boga dokonanych w historii Izraela, nie chodziło im tylko o wspominanie przeszłości, lecz o sławienie działania Boga tu i teraz, tak Kościół zasłuchany w polecenie Pana, aby Eucharystię sprawować na Jego pamiątkę, uznaje, że liturgiczna pamiątka „to nie jest zwykłe wspomnienie tamtych wydarzeń – to dzieje się teraz” (kard. J. Ratzinger). Wszystkie te paralele są kulawe, niemniej podprowadzają bliżej tajemnicy, którą św. Ambroży nazywał „podarunkiem ślubnym”. Św. Tomasz z Akwinu Eucharystię określił „sakramentem miłości”, zaś Wilhelm z Saint-Thierry mówił o niej jako o „pocałunku miłości”. Te oblubieńcze skojarzenia uznać można za uprawnione, skoro apostoł Paweł o eucharystycznym zjednoczeniu z Panem mówi w kontekście złączenia się męża i żony w jedno ciało. Eucharystia jest dla zakochanych w Chrystusie. Nic dziwnego, że tak ważne wydarzenie dla kochających się ludzi jak ślub wymaga uroczystej oprawy, a późniejsze trudności religijne

wspominanie tej ceremonii jest zawsze poruszające. Niemniej ten przykład to ledwie cień celebracji „pamiątki eucharystycznej”, która tym różni się od oglądania filmu wideo z własnego ślubu, że Bóg w swojej nieskończonej pomysłowości wynajduje jak gdyby wehikuł czasu, który uczestnikom Eucharystii daje możliwość antycypowania wydarzeń przyszłych, innymi słowy: przenosi przyszłe wydarzenie w nasze „tu i teraz”. Zaproszeni zostajemy na prawdziwą ucztę, na której częstuje się nas – co podkreślał św. Ignacy Antiocheński – „pokarmem nieśmiertelności”. Idzie o to, że gdy spożywamy Ciało i Krew Chrystusa, a więc Jego samego w Bóstwie i człowieczeństwie, już teraz – twierdzi Benedykt XVI – rozpoczyna się w nas życie wieczne „poprzez zmianę, jaką dar eucharystyczny w nas rodzi: „ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie”. Eucharystia wnosi do wnętrza stworzenia fundament radykalnej przemiany, coś w rodzaju „nuklearnego rozszczepienia, by użyć znanego dziś obrazu, wnikającego w najskrytszy poziom bytu”. Nic dziwnego, że św. Augustynowi zdało się, że słyszy głos Boga: „Jam – pisał w Wyznaniach – pokarm dorosłych, dorośnij, a będziesz Mnie pożywał – i nie wchłoniesz Mnie w siebie, jak się wchłania cielesny pokarm, lecz ty się we Mnie przemienisz”. Czy wizja i możliwość przemiany w Chrystusa może wydawać się komuś nudna? Kościół trwa w przeświadczeniu, że w wydarzeniu, które wspomina, żaden szczegół nie jest bez znaczenia, a kontemplowanie najważniejszej tajemnicy wiary pozwala wierzącym wnikać za kulisy tego dramatu, który rozegrał się na Golgocie, a który swój happy end miał w zmartwychwstaniu Pana. Aby przyjąć ten pokarm dorosłych, trzeba dziecięcego i ufnego: „tak-tak-tak” na propozycję Pana. Trzeba przyjąć ją sercem, a także rozumem. I tym samym porzucić ziewanie. ■ maj 2013 • rycerz niepokalanej • 39


Podobało mi się w akcie, który wyrzekłam, słowo „dozwól” – „Dozwól mi chwalić Cię, Panno Przenajświętsza”. Ja chwilami nie mogłam się modlić, dlatego prosiłam, aby ten stan minął. Wiedziałam, że Bóg to może sprawić. 20 lutego 2013 • Gniezno Misja u źródła W Gnieźnie – kolebce polskiego chrześcijaństwa przy franciszkańskiej parafii NMP Pocieszenia rozpoczynają swoją drogę w zakonie św. Franciszka młodzi mężczyźni, którzy usłyszeli w swoim sercu głos powołania. Postulat to pierwszy etap formacji zakonnej. O. Rafał Zarzycki, magister postulatu, poprosił Apostolską Grupę Rycerską (AGR) o przeprowadzenie wielkopostnego dnia kupienia w duchu maryjnym i kolbiańskim. Eucharystia, celebracja Roku Wiary, prezentacja ukazująca podobieństwa pomiędzy św. Franciszkiem a św. Maksymilianem, wreszcie wspólna pogadanka zaowocowały przystąpieniem do Rycerstwa Niepokalanej wszystkich braci, którzy jeszcze nie należeli do MI. „Za ten czas łaski dziękujemy Bogu przez Niepokalaną. Kapłan czy zakonnik oddany Maryi to wielki skarb dla Kościoła” – podsumowuje jeden z członków AGR. Marzec 2013 Nie krocz za mną W marcu 2013 r. ukazała się książka Nie krocz za mną – jest ona świadectwem autorki o pseudonimie RoseMary, która pisze o swoim nawróceniu m.in. poprzez oddanie się Niepokalanej w duchu św. Maksymiliana Marii Kolbego.

www.xlm.pl/nie-krocz-za-mna

40 • rycerz niepokalanej • maj 2013

(fragment z książki) 2 marca 2012 • Morawica Pielgrzymka pokutna W pierwszą sobotę marca, do Morawicy na Kalwarię Świętokrzyską przybyli rycerze Niepokalanej z Kielc i okolic. Coroczną pielgrzymkę pokutną poprowadził o. Stanisław Piętka, prezes narodowy MI, który podzielił się z uczestnikami refleksją o Krzyżu Świętym – znaku zwycięstwa. Organizatorem pielgrzymki było Rycerstwo Niepokalanej diecezji kieleckiej i parafia Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Morawicy. Udział w pielgrzymce wzięło ponad 200 rycerzy z 25 parafii.

Fot. B.Kruk

W tym roku mija 10 lat od śmierci pierwszego proboszcza i budowniczego kościoła oraz Kalwarii w Morawicy, śp. ks. Stanisława Korneckiego. Rycerze-pielgrzymi pomodlili się przy jego grobie razem z aktualnym proboszczem ks. kan. Janem Ciszkiem.

15-17 lutego • 15-17 marca Rycerskie rekolekcje dla dorosłych W w Niepokalanowie Lasku odbyły się rekolekcje wielkopostne dla dorosłych członków kronika mi


terami, autorami audycji i dziennikarzami, których na co dzień można usłyszeć na falach Radia Niepokalanów.

Rycerstwa Niepokalanej. Rekolekcje organizowane są już od kilku lat i przyjeżdża na nie coraz więcej osób. W tym roku po raz pierwszy odbyły się one w dwóch turach. Wzięło w nich udział ponad 100 osób. Rekolekcje poprowadził o. Grzegorz M. Szymanik, asystent MI warszawskiej prowincji franciszkanów. Rekolekcjonista mówił o potrzebie bycia świadkiem wiary w dzisiejszym świecie i korzystania z nauki Kościoła katolickiego w codziennym życiu. Uczestnicy poprzez modlitwę i refleksję mogli zanurzyć się w zbawczą Mękę Chrystusa oraz przeżyć różne formy nabożeństw pasyjnych wraz ze śpiewem pieśni, czasami całkowicie prawie zapomnianych, a tak charakterystycznych dla polskiej pobożności ludowej. Dzień otwarty Radia Niepokalanów

26-27 lutego 2013 Olimpiada wiedzy o św. Maksymilianie W Niepokalanowie odbył się etap diecezjalny Franciszkańskiej Olimpiady Wiedzy o św. Maksymilianie na poziomie szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Uczestniczyli w nim uczniowie z archidiecezji warszawskiej i warszawsko-praskiej. W sumie ponad 40 osób. Olimpiada jest organizowana już po raz siódmy. Jest ona jedną z form przybliżenia młodemu pokoleniu wyjątkowej osoby – św. Maksymiliana M. Kolbego – symbolu ofiar nazizmu oraz patrona trudnych czasów. Ten wielki Polak przez swoją działalność medialną, jak też przez swoje życie, a zwłaszcza śmierć w obozie koncentracyjnym Auschwitz, na stałe wpisał się w historię narodu polskiego jako osoba niezwykła i godna naśladowania. Organizatorem Olimpiady jest Kuria Prowincjalna Ojców Franciszkanów w Warszawie, Uniwersytet Kard. Stefana Wyszyńskiego oraz parafia św. Maksymiliana w Siedlcach. ■

Rekolekcje dla chorych z chorobą nowotworową 10-17 czerwca 2013 Tygodniowe spotkanie rekolekcyjne dla chorych z chorobą nowotworową po leczeniu specjalistycznym onkologicznym

Zgłoszenia: na formularzu, dostępnym na stronie: www.lasek.niepokalanow.pl prosimy nadsyłać na adres:

1 marca minęło 18 lat działalności Radia Niepokalanów. Z tej okazji 2 marca w Łodzi w parafii św. Maksymiliana w nowym radiowym studiu można było spotkać się z prezenkronika mi

Ośrodek Formacyjny MI ul. Teresińska 32, 96-515 Teresin tel. +48 46 864 42 06

maj 2013 • rycerz niepokalanej • 41


• Order Uśmiechu

Legendarny franciszkanin, wychowanek św. Maksymiliana, zesłaniec syberyjski, żołnierz armii gen. Andersa, opiekun sierot wojennych o. Łucjan Królikowski otrzymał Order Uśmiechu. Przyznała mu go Międzynarodowa Kapituła na wniosek polskich dzieci ze Szkoły Kultury i Języka Polskiego w Bridgeport w Stanach Zjednoczonych. W 1949 r., kiedy Brytyjczycy likwidowali obozy w Tanzanii, o. Łucjan zabrał 150 dzieci z sierocińca i udał się z nimi przez Włochy do Kanady.

-Perine poddała testom neurofizjologicznym 88 osób po urazie mózgu, dzięki którym udowodniła, że rehabilitacja osób, które czuły związek z siłą wyższą, przynosiła lepsze rezultaty – zarówno, gdy oceniano wyniki emocjonalne, jak i fizyczne. • „Gwiazda Kazachstanu” w Polsce

Fot. M. Wilkosz

O. Łucjan i kard. Stefan Wyszyński, 1972 r.

Tam sieroty zostały rozmieszczone w szkołach i internatach prowincji Quebec. Przez cały ten czas, aż do osiągnięcia przez nie pełnoletności, o. Łucjan czuwał nad nimi. • Powstanie styczniowe

W Lubaczowie w Muzeum Kresów otwarta została wystawa pt. Do niepodległości raz jeszcze. 150. rocznica wybuchu powstania styczniowego. Wystawa ukazuje działalność oddziałów powstańczych, używaną broń, czy sposoby codziennego życia powstańców. • Siła wiary

Naukowe pismo „Rehabilitation Psychology” opublikowało raport, w którym udowadnia, że religia i duchowość pomagają w rehabilitacji osób po urazie mózgu. Lekarz Waldron42 • rycerz niepokalanej • maj 2013

Ołtarz „Gwiazda Kazachstanu” jest omadlany w polskich miastach, m.in. w Gdańsku, Wrocławiu, Oleśnicy, na Jasnej Górze, Luboniu, Warszawie i Krakowie. Dzieło to pobłogosławił w 2012 r. papież Benedykt XVI. Inspiracją do powstania ołtarza był Tryptyk Rzymski Jana Pawła II. Gigantyczna monstrancja w lipcu znajdzie się w sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Oziornoje w Kazachstanie. • Skoczek powierza się Bogu

Kamil Stoch, mistrz świata z Val di Fiemme, góral z Zębu, wyznał, że przed każdym skokiem modli się o Bożą opiekę. Oznajmił, że dziękuje Bogu zarówno za sukces, jak i za porażkę. • Akcja „Jeden z nas”

„Jeden z nas” to europejska inicjatywa obywatelska, która pragnie doprowadzenia do zaprzestania finansowania z budżetu Unii Europejskiej aborcji i doświadczeń na ludzkich embrionach. Ta międzynarodowa akcja wykorzystuje legalną drogę prawną obowiązującą w UE. By zmienić zapis w prawie unijnym, potrzeba co najmniej milion podpisów obywateli UE. ■ iskierki


Podziękowania

Maryi Niepokalanej, św. Maksymilianowi i innym świętym zapłać” – i wróciła mi całkowita pamięć. Od tego czasu minęło już 17 lat. Za tę łaskę dziękuję Matce Bożej Licheńskiej. •••

28 grudnia 2012 Wrocław, Krystyna

www.dziekuje.rycerz.info

13 grudnia 2012 Babice, Honorata Padyasek 27 marca 1995 r. miałam wylew krwi do mózgu. Straciłam mowę i pamięć. Odruchowo, jak mi opowiadano, gorąco się w sercu modliłam, nie wymawiając słów. Miałam w ręku książeczkę i obrazek Matki Bożej Licheńskiej. Siostry z kółka różańcowego zamówiły w mojej intencji Mszę świętą przed Jej cudownym obrazem w Licheniu. Z badania komputerowego głowy wynikało, że mam krwiaka, dlatego nie mówiłam i należało szybko mnie operować. Zgodziłam się na operację i karetka pogotowia zawiozła mnie do Lublina na zabieg. Gorąco się modliłam. W ręku trzymałam obrazek Matki Bożej Licheńskiej. W Lublinie zrobiono mi badania komputerowe. Lekarze orzekli, że krwiak się wchłania i operacja nie jest potrzebna. Gdy usłyszałam tę rozmowę, wypowiedziałam po raz pierwszy słowa: „Bóg podziękowania

Przez długie lata cierpiałam z powodu bardzo silnej nerwicy i zaburzeń lękowych, które prawie całkowicie uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie w pracy i w życiu prywatnym, a lekarze nie byli w stanie mi pomóc. Pewnej nocy, gdy moje cierpienia były wyjątkowo nasilone, błagałam z całego serca Matkę Bożą Nieustającej Pomocy o ratunek, bo już nie znajdowałam w sobie siły, żeby dłużej żyć w tym stanie. Maryja szybko przybyła mi na pomoc – jeszcze tego samego dnia, a była to środa, czyli dzień Nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Znajoma poleciła mi lekarkę, do której się udałam. Po głębokim namyśle przepisała mi lek, po którym stopniowo nastąpiła ogromna poprawa. Znów po tylu latach udręki zaczęłam normalnie żyć. Kilka lat temu, mając prawie 50 lat, straciłam pracę i przez długi czas bezskutecznie poszukiwałam nowej. Dość szybko zdałam sobie sprawę, że z moim typem wykształcenia i w dość zaawansowanym wieku nie mam praktycznie szans na otrzymanie pracy. Składałam jednak nadal podania, a równocześnie z moimi bliskimi rozpoczęłam „szturm do nieba”, odmawiając codziennie różaniec, a także uczestnicząc w nabożeństwach fatimskich. Gdy już prawie całkiem straciłam nadzieję, nieoczekiwanie otrzymałam bardzo dobrą pracę, i to nawet lepiej płatną niż kiedykolwiek mogłabym się spodziewać. Za opisane łaski i za wiele innych z głębokiego serca dziękuję Bogu i Najświętszej Maryi Pannie. maj 2013 • rycerz niepokalanej • 43


30 grudnia 2012 Szczecin, J. N. Pragnę podziękować Panu Bogu, Matce Bożej i bł. Janowi Pawłowi II za dziecko, które urodziła M. Przez osiem lat nie mogła mieć dziecka. Dopiero po modlitwie różańcowej za przyczyną Jana Pawła II znalazła się przy nadziei. Jej mąż udał się do pewnego lekarza, który zapytał, jakie leki przyjmuje i kazał odstawić jeden z nich. A potem już bardzo szybko była w stanie błogosławionym. Przez osiem lat, żaden lekarz nie zapytał, jakie leki przyjmuje. Mąż obwiniał żonę. Dopiero Jan Paweł II pomógł, za co serdecznie dziękuję. •••

Grudzień 2012 T. G. W grudniu 1981 r. zachorował mój dziewięcioletni syn. Miał wysoką gorączkę i powiększone węzły chłonne. Leczony był ambulatoryjnie w szpitalu. Według mnie poprawy nie było i diagnozy pewnej też nie, a ja otrzymałam przydomek „nadopiekuńczej matki jedynaka”. Trwający stan wojenny utrudniał leczenie. Pozostała tylko modlitwa. Zaczęłam odmawiać codziennie Litanię Loretańską, a św. Maksymiliana prosiłam o wstawiennictwo i patronat nad moim synem. Pewnego razu odważyłam się napisać list do Dyrekcji Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu, opisałam niepokojące mnie objawy. Nie bardzo wierzyłam w jakąś reakcję. Moja determinacja spowodowała, że dziecko położono w Centrum Zdrowia Dziecka i zdiagnozowano. Stwierdzono ziarnicę złośliwą, skierowano dziecko do leczenia na ul. Działdowską i tam wdrożono leczenie chemioterapią i radioterapią. Obecnie syn skończył studia, pracuje, lubi pomagać dzieciom chorym. Ciągnie go również do Niepokalanowa i „zahacza” o niego zawsze, jeśli znajduje się w pobliżu. Za radą znajomej nam siostry pasterki powiedziałam mu o modlitwie i wstawiennictwie św. Maksymiliana. Chcemy dać świadectwo skuteczności tej modlitwy i podziękować, 44 • rycerz niepokalanej • maj 2013

że spotykałam wtedy tak wielu dobrych ludzi wokół nas. Pamiętam o tym i dziękuję za wszystko. •••

2012 Regina W maju 2012 r. mój syn Krzysztof miał zdawać maturę. Był przekonany, że matury nie zaliczy. Najgorzej bał się języka angielskiego, bo z tym przedmiotem miał zawsze problemy, nie znał nawet podstawowych słówek. Prosiłam syna, żeby się nie poddawał. Zaczęłam się modlić, aby w czasie matury Duch Święty rozjaśnił rozum syna. W dniu matury dałam synowi Cudowny Medalik. Syn przyjął Medalik i z lekkim żartem powiedział: „Chyba musiałby się stać cud, żebym zdał maturę”. Przez cały ten czas gorąco się modliłam i obiecałam Maryi, że jak syn zda egzamin maturalny, to podziękuję na łamach „Rycerza Niepokalanej”. Gdy nadszedł dzień egzaminu ustnego z języka angielskiego, syn – jak później opowiedział – wylosował bardzo łatwe pytania, na które odpowiadał bez trudu. Jego usta i język wypowiadały słowa, których wcześniej nie znał. Powiedział mi: „Mamo, mówiłem na tym egzaminie sam nie wiem co? Skąd przychodziły mi na myśl takie słowa?”. Wiem, że to działał Duch Święty, do którego się wówczas modliłam, i Maryja Matka Boża z Cudownego Medalika. •••

2012 Woj. podlaskie, Halina Za pośrednictwem „Rycerza Niepokalanej” chcę podziękować Bogu w Trójcy Jedynemu i Matce Najświętszej Niepokalanej za wszystkie łaski, którymi mnie i moich bliskich obdarzają. Pięć lat temu mój brat zachorował na wyrostek. Lekarze nie rozpoznali choroby, aż wyrostek się rozlał i nastąpiło zakażenie otrzewnej. W domu miał czwórkę małych dzieci. Jego stan był bardzo ciężki. Zamówipodziękowania


łam Mszę świętą, całą rodziną modliliśmy się o ratunek dla brata. Pan nas wysłuchał. Gdy w pilnej sprawie wyjechałam do Łomży, zostawiłam pod opieką babci małego synka. Zawsze, gdy jestem w pobliżu katedry, wstępuję do kościoła, aby pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem i obrazem Matki Bożej Pięknej Miłości. Gdy tym razem klęczałam przed Matką Bożą, poczułam głęboki niepokój o nasze dziecko i rodzinę. Czułam, że coś złego może się wydarzyć. Tym goręcej modliłam się, polecając synka i moją rodzinę Matce Bożej. W tym czasie chłopczyk chciał zjechać ze schodów przed domem swoim rowerkiem. Zatrzymał się na drugim stopniu, wjeżdżając w donicę z kwiatami. Nic mu się nie stało, ale gdy to usłyszałam, nogi ugięły się pode mną. Wiem, że to Matka Boża go ocaliła. •••

2 stycznia 2013 Mława, Marek Krystkiewicz Opisuję pewien fakt, który zobowiązałem się zgłosić, jeśli moja modlitwa do o. Bernarda Kryszkiewicza będzie wysłuchana. 22 grudnia 2012 r. teściowa dostała ciężkiego bólu brzucha. Zżółkła na twarzy i opuściły ją siły. Szwagier, po sprowadzeniu lekarza do domu, odwiózł ją do szpitala w Pułtusku. Lekarze orzekli bardzo ciężki stan, z którego zwykle nie ma poprawy zdrowia. Wcześniej badania USG wykazały spore kamienie w nerkach. Po badaniach lekarze orzekli, że ma zapchane drogi żółciowe, pełen kamieni woreczek żółciowy, ostre zapalenie trzustki, złe wyniki kreatyny i niską wydolność nerek. W domu przed Pasterką modliłem się do o. Bernarda, by poprzez ręce Jana Pawła II zaniósł prośby i modlitwy do Matki Bożej Nadziei, do której też codziennie odmawiam modlitwę z „Rycerza Niepokalanej”. W sierpniu trafiłem na Wzgórze Maksymiliana w Gdyni przed obrazem Matki Bożej Nadziei w momencie, w którym mogłem z jakąś grupą odmówić całą część Różańca świętego. podziękowania

23 grudnia pojechałem z żoną i synem do szpitala z opłatkiem. Dzieląc się opłatkiem, wróciliśmy smutni. O godzinie 12 w nocy uczestniczyliśmy w uroczystej Pasterce. Swoimi słowami ze łzami w oczach modliłem się za wstawiennictwem o. Bernarda o uzdrowienie teściowej. Ponownie przyrzekłem, że jeśli wróciła do zdrowia, to napiszę do „Rycerza Niepokalanej” i zgłoszę ten fakt ojcom pasjonistom, gdyż codziennie modlę się o beatyfikację o. Bernarda. Miałem też nadzieję, że – widząc fakt uzdrowienia – nawróci się osoba bliska teściowej, która żyje w niesakramentalnym związku. Po świętach Bożego Narodzenia lekarze wykonali tomografię komputerową brzucha. Kiedy przyszedł wynik, byli mocno zdziwieni, że bez operacji nie było na wyniku kamieni, a jedynie na nerkach małe niegroźne torbiele. Obecnie teściowa czuje się dobrze. Jedyna dolegliwość to potrzeba brania insuliny po ostrym zapaleniu trzustki. •••

5 stycznia 2013 Słupsk, Krystyna Milka Św. Maksymilianie Kolbe, z całego serca dziękuję Ci za ocalenie życia mojej siostry Ewy i jej synka. Moja siostra Ewa była w stanie błogosławionym i przez całą ciążę groziło jej poronienie. Lekarze nie dawali szans, że donosi dzieciątko. Był to najtrudniejszy etap w życiu dla nas wszystkich. Jedyny ratunek to modlitwa, więc zaczęłam się modlić przez wstawiennictwo św. Maksymiliana. Wielu cudownych ludzi mnie w tym wspierało. Moja siostra często wracała do szpitala. Nie traciłam wiary w to, że będzie dobrze, chociaż do serca zakradał się niepokój. Trwało to prawie osiem miesięcy. Nagle pojawiły się silne bóle porodowe, zła diagnoza i antybiotyki. Moja siostra tydzień rodziła. Dziecko nie mogło samo przyjść na świat, bo było zatrute smółką. Synek siostry już nie oddychał. Szybko zrobiono cesarskie cięcie, a ja siedziałam w holu i tylko się modliłam. Maksymilian, bo tak się nazywa synek siostry, w ostatnim momencie urodził się, i jest zdrowy. maj 2013 • rycerz niepokalanej • 45


12 stycznia 2013 Pruszków, Anna Od dłuższego czasu pragnęłam zmienić pracę. Bóg wysłuchał mojej modlitwy i otrzymałam nową pracę, dzięki której rozwijam swoje umiejętności, jestem doceniana i mam wspaniałych współpracowników i przełożonych. Dziękuję również za własne mieszkanie oraz zdrowie moich najbliższych. Boże, dziękuję Tobie, że wysłuchujesz moich próśb, umacniasz moją wiarę, ucząc mnie cierpliwości. •••

8 lutego 2013 Woj. dolnośląskie, Joanna W-B Zakończenie ostatnich wakacji nie było dla naszej rodziny pomyślne. Mąż, zaniepokojony zawrotami głowy i drętwieniem ręki, postanowił się zbadać. Diagnoza była następująca: guz mózgu. Po biopsji okazało się, że zmianę można usunąć operacyjnie, jednak operacja będzie długa, skomplikowana i nie można wykluczyć licznych powikłań. Był to dla nas wielki cios. Serce krwawiło, ale przez wzgląd na sześcioletniego syna musieliśmy być dzielni. Od diagnozy do operacji było dużo czasu. Trudno mi było zmierzyć się z nową rzeczywistością. Niepewność i czekanie mogły doprowadzić mnie do obłędu. Wtedy przyszła z pomocą modlitwa. W Nowennie do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły prosiłam o pomyślny przebieg leczenia. Otrzymaliśmy wsparcie od osób duchownych, których modlitwy pozwoliły przetrwać najgorszy czas. Nie da się opisać momentu, w którym odszedł strach, smutek, a wróciła wiara, optymizm. Przed spodziewanym terminem operacji jedna z krewnych – osoba związana z Rycerstwem Niepokalanej – poradziła, aby mąż przyjął błogosławieństwo relikwiami bł. Jana Pawła II. Tak też się stało. Dodatkowo przyjął sakrament chorych i czułam, że w tym momencie był emocjonalnie i duchowo gotowy, aby znieść operacyjne trudy. 23 stycznia odbyła się operacja przewidziana na pięć godzin. Trwała osiem, ale nie było 46 • rycerz niepokalanej • maj 2013

we mnie strachu. Neurochirurg, który przybliżał szczegóły zabiegu, nieporadnie wspomniał o niezwykłej atmosferze panującej na sali: skupienie, niezwykła powaga i spokój, nikt z zespołu się nie spieszył, co jest rzadkie w przypadku, gdy operacja się przedłuża. Guz został usunięty, mąż nie ma żadnych niedowładów. Zadziwiająco dobrze zniósł operację, już na intensywnej terapii był w kontakcie. Po tygodniowym pobycie w szpitalu wrócił do domu. Leczenie nie jest zakończone, jeszcze czekają go badania, wizyty lekarskie, ale całe nasze życie zawierzyliśmy Niepokalanej i wiemy, że będzie dobrze. •••

6 marca 2013 Katarzyna W. Najbardziej zbliżyły mnie do Boga najcięższe momenty życia. Pierwszym była białaczka mojego 35-letniego brata. Chcąc go ratować, dwa razy oddawałam szpik, trzeci raz już nie zdążyłam. Pan Bóg zabrał go do swego królestwa. Po dwóch latach od śmierci brata moja sześcioletnia córeczka Ola zachorowała na ospę, którą dość ciężko przechodziła. W szpitalu okazało się, że Ola dostała ostre zapalenie mózgu. Była trzy dni w śpiączce. Czułam żal, dlaczego to Olę spotkał taki los, ale nie traciłam nadziei. Modliliśmy się gorliwie o powrót do zdrowia, czytaliśmy córce Biblię. W tym czasie rodzina przebywała w Rzymie na pielgrzymce i kiedy odprawiała się Msza święta przy grobie bł. Jana Pawła II w intencji Oli, nasza córeczka wybudziła się. Uczyła się na nowo czynności życiowych. W bardzo szybkim czasie doszła do siebie. Lekarze nie kryli zdziwienia i radości. Po niecałym miesiącu wróciliśmy do domu. Będąc na kontroli u immunologa, robiliśmy szereg badań. Z niecierpliwością czekałam na wyniki. W tych dniach przyśnił mi się bł. Jan Paweł II. Patrzył na mnie uśmiechnięty, a w oddali stała starsza kobieta, również radosna i ciepła. W ciągu dnia otrzymałam wyniki Oli – wszystkie były dobre. Pojechałam do sanktuarium w Krakowie Łagiewnipodziękowania


kach, by podziękować. Gdy tam już byłam, na głównym ołtarzu widziałam bł. Jana Pawła II i tą samą kobietę z mojego snu. W domu dowiedziałam się, że tą kobietą była św. Urszula Ledóchowska. Niestety, przy kolejnych wizytach u immunologa okazało się, że Ola nie wytwarza przeciwciał przeciwwirusowych, stąd takie powikłanie po ospie. Przy którymś z kolei badaniu ujawnił się w końcu słabiutki interferon. Wielkie szczęście nas ogarnęło, gdyż nie zostaliśmy pozbawieni nadziei, że kiedyś Ola będzie mogła w pełni bronić się przed wirusami. •••

śnienia nieporozumienia pomiędzy mną a moim narzeczonym. Teraz więc również zawierzyłam sprawę św. Ekspedytowi. W niedzielę wieczorem odczułam taki ból, że musiałam poddać się zabiegowi. W poniedziałek chirurg stwierdził poprawę do tego stopnia, iż uznał, że niepotrzebna jest ingerencja chirurgiczna. Uznał też, że nie jest możliwe, by na tym etapie antybiotyk w ogóle cokolwiek pomógł. Pragnę zaświadczyć, że stało się to za wstawiennictwem św. Ekspedyta, który w tej nagłej beznadziejnej sytuacji przyszedł mi z pomocą. Dziękuję Ci, św. Ekspedycie! •••

Ponadto dziękują:

5 marca 2013 Katarzyna 26 lutego dostałam diagnozę, że muszę poddać się ciężkiemu zabiegowi chirurgii szczękowej. Przed 10 laty miałam podobny zabieg, który przeszłam bardzo ciężko. Po obecnej diagnozie niemal kompletnie się załamałam. Otrzymałam wprawdzie antybiotyk, ale stan już był taki, że nikt się nie spodziewał, że on w ogóle zadziała. Od środy do niedzieli ciężki ból, zwątpienie. W niedzielę lekka poprawa. Wtedy też przyszedł mi na myśl św Ekspedyt, patron w sprawach nagłych, ciężkich i beznadziejnych. Doświadczyłam już raz niezwykłego zrządzenia Opatrzności za jego wstawiennictwem – przyczynił się do wyjaPrzez pośrednictwo Niepokalanej i św. Maksymiliana

Za zdrowie: Czcicielka; Joanna; Maria J. (Białoruś); Marek K. (Płock); Stanisław M.; Stanisława (Odrzykoń); Za macierzyństwo: Babcia Danka (Gdańsk); Ewa N.; Maria K.; Wdzięczna babcia; Za pracę: Helena G.; Irena (woj. opolskie); Za ocalenie dzieci z wypadku: Anna G. (Kalisz); Za udaną operację: Irena (Piła); Za liczne łaski: Andrzej Morga (Katowice Giszowiec); Bogdan Kania; Bolesława K.; Czciciel (Domaradz); Elżbieta (Gródek); Gabriela B. (Pomorze); Irena (Bielsko-Biała); Karol; Lucyna S.; Łucja; Maria (Górny Śląsk); Mirosława J.; Niegodny rycerz Jan (Olsztyn); Teresa Szyn; Twoja córka (Kudowa Zdrój); Wdzięczna czcicielka (woj. mazowieckie); Zenon i Halina (Ćmielów). ■ Bogu dziękują za:

Boga proszą o:

opiekę Bożą i wysłuchanie próśb

986

1234

powrót do zdrowia i udaną operację

789

986

pracę i otrzymanie mieszkania

12

16

pomoc w nauce i zdanie egzaminów

223

345

nawrócenie i wiarę

23

34

powstanie z nałogów

56

78

zgodę w rodzinie i sąsiedztwie

7

8

macierzyństwo

45

56

zbawienie dla zmarłych

-

345

dane za okres styczeń – luty 2013

podziękowania

maj 2013 • rycerz niepokalanej • 47


Przesyłka niestemplowana. TAXE PERÇUE / OPŁATA POBRANA. Umowa Nr 07761/CP RH8/2010/S z Pocztą Polską S.A. z dnia 07.01.2011 r. Nadano w UP Skierniewice 2. Wydawnictwo Ojców Franciszkanów NIEPOKALANÓW, 96-515 TERESIN Polska - Pologne - Poland

Poznaj patrona papieża Franciszka

Biedaczynę z Asyżu – św. Franciszka Ja, Franciszek Carlo Caretto

F

Życie św. Franciszka z Asyżu Omer Englebert OFM

Św. Franciszek z Asyżu, patron obecnego papieża kojarzony jest z życiem pełnym prostoty, ponieważ zrezygnował z ziemskich dóbr i wybrał ubóstwo. Był założycielem zakonu franciszkanów. Polecane książki wzbogacą wiedzę Czytelników o Biedaczynie z Asyżu i pobudzą zainteresowanie do poznawania jego życia i działalności, aby dalej poszukiwać i lepiej poznawać duchowość św. Franciszka. oprawa miękka stron: 142 format: 143 × 203 cena: 10,00 zł

oprawa miękka – cena: 15,00 zł oprawa twarda – cena: 30,00 zł stron: 304 format: 143 × 203

Major Henryk Sucharski (1898-1946)

Ks. Jan Witek Książka prezentuje sylwetkę dowódcy Westerplatte, mjr. Henryka Sucharskiego – człowieka stałego w zasadach, konsekwentnego, o prawdziwie chrześcijańskim charakterze, oddanego Ojczyźnie. Mjr Sucharski realizował chrystianizm w swoim świeckim zawodzie. Jak pisze autor książki: „Bezsprzecznie całe życie Majora przez osobisty wysiłek i ofiarę stawało się funkcją miłości. Dlatego też możemy powiedzieć, że posiadało ono w najogólniejszym znaczeniu rangę świętości ”. oprawa miękka, stron: 174, format: 143 × 203 mm, cena: 15,00 zł

BANERY OZDOBNE

KOD 416

KOD 467

KOD 511

KOD 523

ZAMÓWIENIA:

KOD 603

BANERY: WYKONANE NA WODOODPORNYM MATERIALE FORMAT: 70 × 200 CM, CENA: 80,00 ZŁ

Wydawnictwo Ojców Franciszkanów Niepokalanów ul. o. M. Kolbego 5 96-515 Teresin tel. 46 864 21 71 46 864 22 08 660 057 410 kontakt@niepokalanow.pl wydawnictwo.niepokalanow.pl


Rycerz Niepokalanej 5/2013