__MAIN_TEXT__

Page 44

go seniorzy nie wracają do kraju? Każdy z nich odpowie, że ze względu na służbę zdrowia. Kto to widział, żeby człowiek ubezpieczony musiał chodzić prywatnie się leczyć i płacić słono za usługi medyczne? Inne trudności mają mniejszą wagę, choć jest ich też od licha i ciut, ciut! Powracam do tematu panelowego, w którym wiele mówiło się o nauczaniu języka polskiego dzieci przebywających za granicą, o podręcznikach, nauczycielach, którzy maja być szkoleni i opłacani przez polski rząd. Na dzień obecny system edukacji dzieci emigrantów jest w trakcie opracowania. No cóż, zobaczymy, co to zmieni, czy ilość chętnych do nauki języka ojczystego zwiększy się, bo z tego, co wiem, dzieci i tak mocno są obciążone nauką obowiązkową. Poczekajmy, zobaczymy! Tyle tylko o Forum Polonijnym w Krynicy. Moją obecność tu potraktowałam na zasadzie dobrowolnego udziału, wszak byłam na urlopie. Jednak sprawy Polonii są mi bardzo bliskie, trudno więc było ominąć tak ważne wydarzenie. Krótko po zakończeniu krynickiej debaty w Warszawie rozpoczął się V Światowy Zjazd Polonii i Polaków z zagranicy. Ze względu na czas urlopowy i problemy zdrowotne tym razem zrezygnowałam z uczestnictwa. Dochodziły do mnie jednak rozmaite informacje o Zjeździe, nie zawsze pozytywne. Najdziwniejsze wydają się nagłe decyzje, skreślenie z listy zgłoszonych i zatwierdzonych gości, m.in. przedstawicieli Polonii niemieckiej. Sprawa mocno zbulwersowała zwłaszcza berlińskie środowisko polonijne, kiedy delegowana z redakcji pisma „Kontakty” lub znana berlińska blogerka mailem, który na dodatek wylądował w spamach, otrzymały informację o skreśleniu ich z listy uczestników Zjazdu - bez podania przyczyn i podpisu! Okazało się, że niemiecką listę kandydatów na Zjazd Polonii cenzurowały osoby chełpiące się znajomościami w Ambasadzie RP i MSZ! W tym miejscu trzeba jasno powiedzieć, że od dłuższego czasu klimat w środowisku polonijnym w Berlinie zatruwają osoby, które nie odegrały

42

Informator Polski — nr 4 (103) 2018

tu dotychczas żadnej konstruktywnej roli. Wręcz odwrotnie. Mamy w Berlinie wąską grupkę ludzi aktywnych propagandowo, z jawnym poparciem polskiej ambasady, która rzekomo nas reprezentuje w kontaktach z polskim rządem. Pytam się, z kim oni współpracują, z jakimi organizacjami, jakim prawem głoszą, że znają rzeczywiste problemy Polonii? Nie przypominam sobie przypadku, by kontaktowano się z instytucjami polonijnymi, które reprezentują Polonię niemiecką. A zresztą, wystarczy spojrzeć na niektóre portale - w dzisiejszych czasach jest to wszak rzeczywista wizytówka każdej organizacji. Proszę spojrzeć samemu i ocenić. Nasze blogi dokumentują różnorodną działalność Polonii, pokazują, że jesteśmy widoczni, że wiele robimy dla dobrego wizerunku Polski, że sympatyczną mamy twarz. Prowadzimy dialog z ludźmi o różnych poglądach i jakoś zawsze się dogadujemy. Nikt z nas nie donosi do Warszawy na innych. Tzw. wielcy działacze z Bożej łaski, którzy dotychczas nie osiągnęli żadnych efektów dla dobra Polonii, od jakiegoś czasu uaktywnili się, złapali wiatr w żagle, rozkręcili się i pilnie baczą, by nikt „obcy” się nie zapętał. Czy tak ma wyglądać dobry wizerunek Polonii? Już nieważna jest integracja słowo, które rzadko pada w ostatnim czasie. Polonia berlińska jest świetnie zintegrowana i to jest efekt długoletnich lat pracy wielu działaczy. My, Polonusi nikogo nie wykluczamy z grona, ale też nie chcemy mieć u siebie destruktywnych osób, bo po co nam asocjalni? To tak na marginesie i na koniec wywodów o Polonii. A zresztą… Czy w ogóle warto strzępić język na ten temat? Krystyna Koziewicz http://blog-polonia.pl

Profile for Patrycja Kocewiak

Informator Polski nr 4 (103) 2018  

Informator Polski nr 4 (103) 2018  

Profile for patiko
Advertisement