Issuu on Google+

silesia

PANORAMA

NR 4/2010 (październik)

ukazuje się na terenie Śląska i Zagłębia w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca

Stop partiom w samorządach Nawołują bezpartyjni radni i burmistrzowie

Mistrz Pityński wrócił na Śląsk W Gliwicach powstaje monumentalna rzeźba

30 A S E U L B LAT ACH! C I W O T W KA ż

u j s e u l B a w a a R k i a n r w e i o z z s d ź u a e l i p b 9 u u k J ę d t o o b p o S w s atowickim wk

ISSN 2082-1417

MAGAZYN BEZPŁATNY

nakład: 40 000


Z drugiej strony

PAnORAMA SILeSIA Adres redakcji: ul. Szpitalna 3, 41-250 Czeladź, redakcja@panoramasilesia.pl; Tel./faks: 32 364 04 14 Redaktor naczelny Bartłomiej Wnuk b.wnuk@panoramasilesia.pl Zespół Małgorzata Węgiel, Paweł Szałankiewicz, Maciej Rzońca, Tomasz Adamiec, Paweł Przygoda, Sandra Adiak, ewelina Ładziak, Monika Pięciak, Marta Janik. Fotoreporter: Adrian Larisz

Skład/Korekta emildesign Wydawca Panorama Silesia Sp. z o.o. pl. Sejmu Śląskiego 2/208 40-032 Katowice Prezes Zarządu Bartłomiej Wnuk

Reklama e-mail: reklama@panoramasilesia.pl, tel. 505 295 018 Kolportaż Krzysztof Pawełczyk Druk Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Poligrafia ul. Baczyńskiego 25a, 41-203 Sosnowiec

Tyle volvo w całym mieście!

Z Wygodą Po PreZydenturę Wrześniowa rozmowa z Zygmuntem Frankiewiczem wywołała największe zainteresowanie internautów odwiedzających portal www.panoramasilesia.pl. O gliwickich wyborach postanowiliśmy więc porozmawiać także z głównym rywalem urzędującego prezydenta – doktorem Zbigniewem Wygodą, kandydatem Platformy Obywatelskiej

Aż 570 samochodów volvo przejechało w drugą niedzielę września z Chorzowa do Katowic w jednej kolumnie, ustanawiając tym samym rekord Guinnessa w przejeździe łańcucha utworzonego przez samochody tej samej marki. W kolumnie znalazły się zarówno najnowsze modele, jak i pojazdy zabytkowe, a także ciągniki siodłowe, tiry z naczepami oraz wozy strażackie. Organizatorami imprezy byli Volvo Forum i firma Auto-Boss

Panoramę Silesia znajdą Państwo na głównych deptakach Katowic, Sosnowca, Gliwic, Bytomia, Dąbrowy Górniczej, Tychów, Mysłowic, Będzina i Radzionkowa oraz w takich miejscach jak: Altus, Katowice, ul. Uniwersytecka 13 Energomontaż-Południe, Katowice, ul. Mickiewicza 15 Centrum Biurowe Katowice, ul. Mickiewicza 29 Rektorat Uniwersytetu Śląskiego, Katowice, ul. Bankowa 12 Rektorat Akademii Ekonomicznej, Katowice, ul. 1 Maja 5 Silesia City Center, Chocofee, Katowice, ul. Chorzowska 107 Cogitatur, Katowice, ul. Gliwicka 9a Jazz Club Hipnoza, Katowice, pl. Sejmu Śląskiego 2 MG Centrum, Katowice, ul. Kolejowa 54

Hotel Arsenal Palace, Katowice/Chorzów, ul. Paderewskiego 35 Centrum Informacji Turystycznej, Katowice ul. Rynek 13 Autostrada A4, Punkt Obsługi Klienta, Mysłowice, ul. Piaskowa 20 Biuro ESK 2016, Katowice, pl. Sejmu Śląskiego 2 Śląski Klub Golfowy, Siemianowice Śląskie, ul. Sowia Hotel Vacanza, Siemianowice Śląskie, ul. Olimpijska 4 Centrum Działalności Podwodnej „Nurek-Bytom”, Bytom, ul. Chorzowska 28A Jazz Club Fantom, Bytom, ul. Żeromskiego 27

Urząd Miejski, Będzin, ul. 11 Listopada 20 Zamek, Będzin, ul. Zamkowa 1 Urząd Miejski w Sosnowcu, Sosnowiec, al. Zwycięstwa 20 Centrum Informacji Miejskiej, Sosnowiec, ul. Modrzejowska 1a Spodek, Katowice, al. Korfantego 35 Centrum Handlowe Pogoria, Dąbrowa Górnicza, ul. Jana III Sobieskiego 6 Salon Berendowicz & Kublin, Katowice, ul. 3-go Maja 12 Salon Berendowicz & Kublin, Katowice, ul. Wawelska 3 Salon Berendowicz & Kublin, Sosnowiec, ul. Warneńczyka 2

reklama

Bartłomiej Wnuk: Dlaczego lekarz zdecydował się zaangażować w politykę na szczeblu samorządowym, która moralnie jest nieporównywalna z medycyną?

Marcin Wasilewski Kojarzę pana Wygodę. Dzisiaj nawet oglądałem z nim wywiad na jednej ze stron internetowych o Gliwicach. Wolałbym jednak dawnego prezydenta. Mimo negatywnych opinii gliwiczan, widzę na razie same plusy, przynajmniej dla mnie. Cieszę się, że coś robi z Rynkiem, cieszę się, że tramwajów już nie ma – jest wygodniej. Uważam, że Gliwice nie potrzebują zmiany, jeżeli chodzi o prezydenta. MP

Dlaczego? Kilka miesięcy wcześniej pan prezydent zdecydowanie dementował informacje, jakoby tramwaje w Gliwicach miały zostać zlikwidowane, a jednak to się stało... Moje zaangażowanie dostrzegł poseł Andrzej Gałażewski z PO. Efektem długich rozmów była jego propozycja, abym kandydował na prezydenta Gliwic.

Spiskiem można by raczej nazwać to, co próbował zrobić Zygmunt Frankiewicz podczas niedoszłej konferencji programowej Platfor my Obywatelskiej w Pławnowicach, podczas której grupka działaczy chciała „zdetronizować” Donalda Tuska. Od tego czasu Zygmunt Frankiewicz nie ma dobrych notowań w partii...

Referendum nie zakończyło się jednak po państwa myśli ze względu na niską frekwencję. Prezydent Frankiewicz twierdzi, że ci, którzy nie wzięli w nim udziału, to jego zwolennicy. Ilu może mieć ich naprawdę? Zygmunt Frankiewicz podkreśla, że ci, co nie głosowali w ogóle, są jego zwolennikami, a tak naprawdę takie przedstawianie sprawy to jawna manipulacja. Prawda jest taka, że ludziom nie chce się chodzić na wybory, a co dopiero na referenda. Zwłaszcza jeśli nie wierzą w ich skuteczność. Zupełnie inną kwestią jest to, że można sprawdzić, kto uczestniczył w referendum. Biorąc pod uwagę apele prezydenta, żeby w referendum nie uczestniczyć, każdy kto poszedł i zagłosował, mógł zostać przez niego potraktowany jako wróg. Już 21 listopada poznamy poparcie, którym naprawdę cieszy się pan Frankiewicz. październik 2010 nr 4

Sebastian Hajbura Myślę, że Wygoda sprawdzi się jako prezydent, choć nie wiem, jak to teraz będzie z jego pracą w szpitalu. na pewno to lepszy kandydat niż Frankiewicz, którego nie tylko ja, ale pewnie i większość mieszkańców Gliwic ocenia negatywnie. Frankiewicz jest już od dawna prezydentem i teraz powinien się wycofać. Ja na pewno pójdę na wybory. nie wiem jeszcze czy zagłosuję na Wygodę, ale na pewno nie oddam swojego głosu Frankiewiczowi. MP

Zbigniew Wygoda: Nie zaangażowałbym się w politykę, gdyby nie pewien przypadek. Kiedy w Gliwicach zaczęto mówić o referendum w sprawie odwołania Zygmunta Frankiewiecza ze stanowiska prezydenta miasta, przyszli do mnie przedstawiciele tworzącej się wówczas Grupy Inicjatywnej i poprosili mnie o wsparcie. Ci młodzi ludzie uznali, że moje doświadczenie i nazwisko sprawią, że będę godnym pełnomocnikiem ich projektu, z którym od początku się zgadzałem. Sposób, w jaki zapadła decyzja o likwidacji tramwajów w Gliwicach uważam za wybitnie nieprzyzwoity.

Rozwiązanie gliwickiego koła PO prezydent Frankiewicz nazywa farsą, wręcz spiskiem…

2

ARC

na całym świecie twórcy rzeźb monumentalnych, którego najnowsze dzieło – „Patriota” powstaje w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych. Po tym, jak wsłuchaliśmy się w słowa mistrza, dotarły do nas okrzyki bezpartyjnych burmistrzów i radnych, którzy zainicjowali akcję „Stop partiom w samorządach”. O jej ocenę poprosiliśmy dr. Marcina Gacka, socjologa z Uniwersytetu Śląskiego. W odpowiedzi na ogromne zainteresowanie internautów wrześniowym wywiadem z Zygmuntem Frankiewiczem, tym razem zaprosiliśmy na rozmowę jego głównego kontrkandydata do urzędu Prezydenta Gliwic – Zbigniewa Wygodę. Podobnie jak przed miesiącem, wywiad skomentował Wiesław Gałązka, ekspert ds. marketingu politycznego. Mamy nadzieję, że tak skompletowany październikowy numer magazynu będzie Państwu towarzyszył podczas coraz dłuższych jesiennych wieczorów. Życzę przyjemnej lektury! Bartłomiej Wnuk Redaktor Naczelny PS Kolejna „Panorama Silesia” trafi do Państwa rąk już 2 listopada.

Tomasz Wandzik

Co roku - od 30 lat - Irek Dudek pokazuje nam, jak wiele twórczej energii mieści się w słowie „blues”, które stereotypowo funkcjonuje jako synonim muzyki podawanej „na smutno”, idealnej jako przystawka do ciągnących się narzekań na życie. „Panorama” czuje bluesa i patronuje tegorocznemu Rawa Blues Festival. Na naszych łamach nie mogło więc zabraknąć rozmowy z pomysłodawcą i organizatorem imprezy. Zarówno Dudek, jak i jego inicjatywa są w świetnej formie i wiele wskazuje na to, że blues na najwyższym światowym poziomie będzie gościł w Katowicach jeszcze wiele lat. W październikowym magazynie wiele miejsca poświęciliśmy też Andrzejowi Pityńskiemu, znanemu

www.panoramasilesia.pl

październik 2010 nr 4

Nikt nie rodzi się prezydentem Komentuje Wiesław Gałązka, ekspert ds. marketingu politycznego

Zbigniew Wygoda Gliwiczanin, absolwent Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, absolwent studiów podyplomowych w Kolegium Zarządzania Akademii ekonomicznej w Katowicach, dr nauk medycznych, specjalista onkolog i specjalista medycyny nuklearnej. Adiunkt, współtwórca i kierownik Samodzielnej Pracowni Cyklotronu i Produkcji Radioizotopów w Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie Oddział w Gliwicach. Autor i współautor 29 publikacji oraz ponad 80 doniesień w piśmiennictwie polskim i zagranicznym, współautor dwóch specjalistycznych podręczników. Członek Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, Polskiego Towarzystwa Medycyny nuklearnej, european Association of nuclear Medicine, european Thyroid Association. W gliwickim oddziale Centrum Onkologii

A może gliwiczanom ostatecznie przypadł do gustu pomysł zlikwidowania tramwajów i jego następstwa? Z przeprowadzonego wśród mieszkańców sondażu jasno wynika, że połowa gliwiczan uważa decyzję prezydenta za błąd, a tylko 25 proc. jest zadowolona ze zmian. Pozostali nie mają zdania.

Jeśli gliwiczanie pana wybiorą, to zrezygnuje pan z medycyny? Zostawię sobie pół etatu w Instytucie Onkologii, w który włożyłem mnóstwo pracy. W uruchomionej w ubiegłym miesiącu Samodzielnej Pracowni Cyklotronu mam zresztą zespół, który nie wymaga już organizacyjnego wkładu, a co najwyżej nadzoru.

Czy przez ów nadzór nie będzie pan przypadkiem prezydentem na pół gwizdka? Jeśli gliwiczanie mnie wybiorą, to prezydentura będzie dla mnie priorytetem. W razie czego mam w Pracowni znakomitą zastępczynię.

utworzył pracownię PeT CT, przygotował i prowadził przetarg na budowę unikatowego w skali europejskiej Centrum Produkcji i Dystrybucji Radiofarmaceutyków Pozytonowych. Uczestnik cyklu szkoleń Instytutu Szkoleń Megalit „Zarządzanie wizerunkiem, marketing miejsc i relacje medialne w administracji samorządowej”. Współautor strategii rozwoju dla jednostek samorządu terytorialnego, m.in. dla Województwa Mazowieckiego, miasta Piły i powiatu będzińskiego. Student studiów podyplomowych na kierunku public relations w OWSIiS. Wieloletni działacz turystyczny, przewodnik górski beskidzki i sudecki, miejski i terenowy, instruktor przewodnictwa. Aktualnie przygotowuje rozprawę habilitacyjną. Członek Platformy Obywatelskiej. Żonaty, ojciec dwójki dzieci.

A ma pan kwalifikacje, żeby rządzić miastem? Moim zdaniem rolą prezydenta jest zarządzać a nie rządzić.

Poradzi więc pan sobie z zarządzaniem Gliwicami? Osiągnąłem pewien stopień stabilności zawodowej między innymi dlatego, że potrafię sprawnie i szybko podejmować właściwe decyzje oraz wziąć za nie odpowiedzialność. Wprawdzie nigdy nie czyniłem tego w skali miasta, ale nikt nie rodzi się prezydentem. Oczywiście, szczegółowa wiedza zawsze się przydaje. Ja mam taką w ważnej dla miasta dziedzinie tworzenia projektów i ubiegania się o środki europejskie. Mam też kilka pomysłów na to, jak zmienić Gliwice.

W jaki sposób chciałby pan to zrobić? Przede wszystkim chciałbym zmienić relacje władzy z mieszkańcami, wsłuchać się w ich problemy i oczekiwania, rozpocząć dialog. Głosy zwykłych ludzi podpar te radami eksper tów to

moim zdaniem najlepsza droga do podejmowania właściwych decyzji. Prezydent Frankiewicz nawet nie próbował na nią wejść twierdząc, że nie potrzebuje doradców. Być może to efekt długości czasu, w którym sprawuje władzę. Przyznam, że w 2002 roku sam na niego głosowałem. Nie oceniam jednak dobrze końcówki ówczesnej kadencji i całej obecnej. Myślę, że nadszedł czas, aby pan Frankiewicz zrezygnował. Jeśli sam tego nie uczyni, w końcu odejdzie jako przegrany.

A co dalej? Wiem, że zmorą mieszkańców jest układ drogowo-komunikacyjny w Gliwicach, na który składają się jezdnie w fatalnym stanie i komunikacja zbiorowa pozbawiona przemyślanego schematu działania. Do tego dochodzi szpital miejski, którego niektóre oddziały nie spełniają nie tyle wymogów XXI, co XX wieku... Trzecim priorytetem jest polityka migracyjna, czyli wprowadzenie takich roz-

„nikt nie rodzi się prezydentem” – twierdzi dr Wygoda, z pokorą podchodząc do wymogów tej funkcji. I tym, przede wszystkim, różni się od swego głównego rywala. nie ma w nim arogancji władzy. To raczej menadżer zdający sobie sprawę, że dobry lider musi otaczać się fachowcami i korzystać z ich wiedzy. Wskazuje na to jego dotychczasowy dorobek zawodowy, którego z pewnością by nie osiągnął bez zdolności do pracy zespołowej. Może, będąc lekarzem i znając łacinę zauważył, że pier wotnie słowo „prezydent” dotyczyło także „kierowania”, a nie tylko „rządzenia”. Jego program wydaje się być podobny do tych, które ogłaszają inni kandydaci – również w innych miastach. Z praktyki jednak wynika, że od celów ważniejsi są ludzie, którzy będą je realizować. Tak więc tylko mieszkańcy Gliwic

wiązań, aby młodzi ludzie przyjeżdżali do Gliwic, a nie z nich wyjeżdżali. Dla rozwoju miasta niezmier nie ważne jest także wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw. Dla przykładu: na granicy Gliwic i Zabrza stoi salon samochodowy. Jego właściciele chcąc go rozbudować wystąpili do obu gmin o stosowne pozwolenia. W Zabrzu czekali kilka dni, w Gliwicach taka sama procedura trwała ponad dwa miesiące. Skoro można, to trzeba ją usprawnić. Do tego, w przeciwieństwie do prezydenta Frankiewicza postawiłbym raczej na tworzenie terenów zielonych o charakterze rekreacyjnym niż wielkich hal widowiskowych…

będą mogli zadecydować, czy wybiorą innych kandydatów, czy postawią na Wygodę. Swoją drogą nazwisko tego kandydata brzmi obiecująco i mogłoby stanowić slogan jego kampanii.

Zablokuje pan budowę hali Podium? Ze względu na to, że cały czas rosną szacunkowe koszty wybudowania hali, jeśli zostanę prezydentem, na pewno przeprowadzę audyt całego projektu. Do pewnej kwoty miasto może, a nawet powinno wybudować obiekt. Powyżej ok. 250 milionów złotych należałoby się zastanowić nad sensownością całego przedsięwzięcia. Niedaleko mamy przecież Katowice i Spodek, któremu w Polsce już wyrosła konkurencja. Nie warto tworzyć jej także w Gliwicach, jeśli wcześniej dokładnie nie przemyśli się kwestii ściągnięcia inwestorów z branży hotelowej i gastronomicznej, którzy uzupełniliby otoczenie hali.

3


Panorama Silesia

www.panoramasilesia.pl

Aktywni wygrają w cuglach Małgorzata Węgiel

Czy obecnie mamy do czynienia ze zjawiskiem odpartyjnienia samorządów? Samorządy stają się bardzo ważne dla par tii politycznych, zarówno w Polsce, jak i w całej Europie. Wybory do rad gmin, powiatów i sejmików województw oraz wybory wójtów, bur mistrzów i prezydentów są niezwykle istotne w budowaniu prestiżu politycznego. Wynik tegorocznych wyborów samorządowych będzie dla partii probierzem poparcia przed wyborami parlamentarnymi w 2011 roku. Jeśli któreś z ugrupowań osiągnie zły wynik, to będzie sygnał do mobilizacji, by móc efektywnie walczyć o władzę w przyszłym roku. Trzeba powiedzieć, że par tie polityczne zaczęły

4

Na Śląsku tylko w 2006 roku mieszkańcy aż 13 spośród 19 miast na prawach powiatu udzielili swojego poparcia kandydatom na prezydenta, którzy nie zgłosili przynależności partyjnej

Małgorzata Węgiel

w tym roku dość silnie. Jednak w walce o władzę ciągle liczą się lokalni, bezpartyjni liderzy, skupieni wokół stowarzyszeń lokalnych. Oni także mobilizują swoje siły, by wystartować w wyborach i by mieć realny wpływ na ośrodki decyzyjne na poziomie lokalnym.

Czy na poziomie samorządu także mamy do czynienia z różnymi patologiami władzy? Coraz częściej da się zaobserwować niepokojącą tendencję do oligarchizacji władzy – także w śląskich miastach. Polega ona na tym, że nowo wybrani liderzy samorządowi, w miarę upływu czasu dochodzą do przekonania, że miasto na cztery kolejne lata jest ich własnością i mogą z nim zrobić co zechcą. Nie interesują się tak partnerami politycznymi, jak i opozycją. Dochodzi nawet do tego, że rządzący prezydent, by przegrać kolejne wybory, musi bardzo się postarać.

Czym różnią się kandydaci startujący z list partii politycznych od tych działających w stowarzyszeniach lokalnych? Stowarzyszenia, które stają w szranki z partiami politycznymi w walce o władzę, muszą przede wszystkim kierować się interesem mieszkańców, potrzebą danej społeczności lokalnej. Jeśli tak nie będzie się działo, stowarzyszenie czeka śmierć. Inaczej jest w przypadku partii politycznych. Ich członkowie, kiedy chcą uzyskać władzę, za-

równo na szczeblu lokalnym, jak i centralnym, muszą być lojalni względem swojej par tii. Ich działanie odzwierciedla linię par tii politycznej. Duża par tia polityczna może sobie pozwolić na podporządkowanie celów lokalnych celom ogólnym. Mimo wszystko, ugrupowanie partyjne może wystawić lepszego reprezentanta, z dobrym imagem lidera, który zbierze głosy wyborców. W przypadku wyborów samorządowych liczy się przede wszystkim jakość lokalnych elit politycznych. To ona ma wpływ na elektorat.

Jakie mechanizmy kierują nami podczas głosowania w wyborach samorządowych?

Nadchodzące wybory samorządowe mają być kolejną odsłoną pojedynku Dawida z Goliatem. Obok kandydatów startujących z list komitetów powołanych przez niewielkie stowarzyszenia lokalne, do walki o władzę staną przedstawiciele największych ugrupowań politycznych w Polsce. Dla stronnictw, wybory samorządowe to kolejny etap w walce o władzę przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Dla stowarzyszeń lokalnych – to szansa na wzięcie odpowiedzialności za własne małe ojczyzny. Szykuje się więc zażarty bój o miejsca w ratuszu. Walka nie ominie także Śląska. By pokonać silniejszego, bezpartyjni samorządowcy wzięli się w garść i zorganizowali kampanię społeczną. Od dwóch tygodni w 20 miastach Polski trwa akcja pod hasłem „Stop partiom w samorządach”. Jej celem jest zwrócenie uwagi Polaków na to, że możliwe jest odpartyjnienie rad gmin, powiatów i sejmików woje-

wództw. O tym, że bezpartyjny prezydent, burmistrz czy wójt mogą sprawnie rządzić miastem lub wsią, starają się przekonać Ślązaków Gabriel Tobor, burmistrz Radzionkowa, Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór i Mariusz Wołosz, bytomski radny, prezes Stowarzyszenia Bytom Przyjazne Miasto. – W wielu miastach i gminach, gdzie rządzą dziś członkowie określonych partii obserwujemy skupienie wszelkiej działalności na rozgrywkach partyjnych. Mieszkaniec, gmina są na drugim planie. Pragniemy uświadomić konsekwencje, jakie wiążą się z wyborem partyjnych liderów samorządowych w naszej rozczarowującej, polskiej rzeczywistości politycznej – komentuje Tobor, prezes radzionkowskiego koła stowarzyszenia Inicjatywa Obywatelska Powiatu Tarnogórskiego. Inicjatorzy akcji postawili na kampanię informacyjną. Zorganizowali happening, rozdają ulotki z przekreślonymi partyjnymi logami, wieszają plakaty,

założyli stronę internetową akcji. Przede wszystkim chcą jednak dyskusji z mieszkańcami. – Przed wyborami liczą się argumenty, nie obietnice. Po tej akcji oczekuję właśnie rzeczowych argumentów, dlaczego powinnam zagłosować na przedstawiciela stowarzyszenia lokalnego, a nie na członka par tii – mówi katowiczanka, Joanna Sikora. Bezpartyjni sięgają więc po argumenty. Ich zdaniem, w miastach, w których kandydat ugrupowania politycznego przejął władzę, stanowiska dzielone są według klucza partyjnego. Wpływ na to, kto będzie podejmował strategiczne decyzje w gminie, powiecie, czy województwie mają ogólnopolscy liderzy ugrupowania. – W partii decyzje wynikają z hierarchii, zależności, układów, parytetów i zasług. Stowarzyszenie lokalne ma mieszkańca, dyrektora szkoły, przedsiębiorcę, twórcę kultury, działacza sportowego, który rozwiązuje konkretny problem swojego miejsca zamieszkania – tłumaczy Tobor.

Bezpar tyjnym nie podoba się też funkcjonująca ordynacja wyborcza. Ich zdaniem, od stowarzyszeń lokalnych, preferuje ona duże partie. – Jestem zdecydowanym zwolennikiem okręgów jednomandatowych. Proporcjonalne liczenie głosów na daną listę metodą Donte’a powoduje, że często ci kandydaci, którzy mają większe poparcie wyborców, nie wchodzą do rady, ale pojawiają się tam osoby o marnych wynikach wyborczych. Wyborcy powinni wiedzieć na kogo oddają swój głos – przekonuje Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór. Członkowie regionalnych struktur partyjnych odpierają zarzuty inicjatorów akcji. – Radny z partii ma te same obowiązki, co radny startujący z komitetu powołanego przez stowarzyszenie lokalne. Tego typu argumenty to populistyczna retoryka – oponuje Piotr Pietrasz, katowicki radny, członek Prawa i Sprawiedliwości. Swoje kontrargumenty wysuMateriały promocyjne

Powiedziałbym, że Śląsk jest takim regionem, który ze względu na wysoki stopień zurbanizowania, już od dawna charakteryzuje się wysokim poziomem aktywności stowarzyszeń lokalnych. Co prawda wcześniej nie były to stowarzyszenia atakujące opozycję, czy walczące o poparcie wyborców, ale po prostu stowarzyszenia działające na rzecz społeczności lokalnych. Teraz stowarzyszenia często liczą się w grze o władzę – tego przykładem są miasta na Śląsku, których prezydentami są osoby bezpartyjne. Trzeba zaznaczyć, że w sferze politycznej, działalność stowarzyszeń jest rzeczą bardzo normalną. W momencie wyborów samorządowych, stowarzyszenia stają się małymi protopartiami, zalążkami partii politycznych, których kandydaci są najbliżej społeczności lokalnej. Życzyłbym sobie, żeby tych prężnych i aktywnych stowarzyszeń było nawet więcej na lokalnej scenie politycznej. Moim zdaniem, w nadchodzących wyborach samorządowych szykuje się ofensywa par tii politycznych. Partie polityczne zwróciły uwagę na istotność samorządu lokalnego. Wydaje mi się, że w tegorocznych wyborach samorządowych w dużych miastach przedstawiciele partii politycznych nie zostaną prezydentami, ale zajmą sporo miejsc w radach miast.

BW

W nadchodzących wyborach samorządowych szykuje się prawdziwa ofensywa kandydatów startujących do rad gmin i powiatów nie z list partii politycznych, a z komitetów wyborczych stowarzyszeń lokalnych. Czy na Śląsku także mamy do czynienia z takim zjawiskiem?

Bezpartyjni samorządowcy zdecydowali się posłać na ławkę rezerwowych swoich kontrkandydatów – członków partii politycznych. W środę 22 września wyruszyli z bytomskiego Rynku nawołując do tego, by w nadchodzących wyborach samorządowych wyborcy pokazali czerwoną kartkę ugrupowaniom politycznym

W wyborach samorządowych wyborcy kierują się przede wszystkim znajomością kandydata. Prezydentami, burmistrzami czy wójtami zostają te osoby, które faktycznie działają na rzecz społeczności lokalnej. W tym wypadku, kandydaci reprezentujący prężne stowarzyszenia mają łatwiej – nie działają bowiem na rzecz partii politycznej, tylko pro publico bono. To przekonuje wyborców. Tacy liderzy wygrają w cuglach wyścig o władzę. Inaczej przedstawia się sytuacja, gdy brak w mieście elit samorządowych. Wówczas, zaczyna działać poparcie polityczne. Kiedy na danym terenie pojawia się znany polityk, poseł popieranej partii politycznej – to on otrzymuje głosy w wyborach samorządowych. październik 2010 nr 4

październik 2010 nr 4

wają także członkowie Platformy Obywatelskiej. – Partie polityczne to normalny instrument demokracji, także na szczeblu lokalnym. Dzięki przynależności do par tii, samorządowcom łatwiej jest się poruszać także na szczeblu centralnym polityki – komentuje Agnieszka Kostempska, rzecznik prasowy regionu śląskiego PO. O tym, że apele inicjatorów akcji nie są głosem wołającego na pustyni, a mały ma szansę pokonać olbrzyma, świadczą wyniki wyborów samorządowych sprzed czterech lat. Na Śląsku, tylko w 2006 roku mieszkańcy aż 13 spośród 19 miast na prawach powiatu udzielili swojego poparcia kandydatom na prezydenta, którzy nie zgłosili przynależności par tyjnej. Tak było m.in. w Katowicach, Częstochowie, Chorzowie, Bielsku-Białej, Zabrzu, Jaworznie, Żorach czy Tychach. Bezpartyjni wygrywają walkę o władzę także w innych miastach Polski. Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia, choć w wyborach w 2002 roku star tował z nadania politycznego, już w 2006 uniezależnił się. Jako kandydat bezpartyjny zdobył 85 proc. głosów w pierwszej turze. Teraz Rafał Dutkiewicz skupia wokół siebie grono wykształconych samorządowców, bez określonej przynależności par tyjnej i tworzy wraz z nimi stowarzyszenie. Dolny Śląsk XXI ma zawojować samorządy całego województwa. Podobnie jak z Dutkiewiczem, było z Wojciechem Lubawskim, obecnym prezydentem Kielc. Lubawski, cztery lata temu star tując z listy własnego komitetu wyborczego zdobył głosy 72 proc. kielczan. O tym, która ze stron sporu – mały Dawid, czy duży Goliat – ma rację, już wkrótce zdecydują wyborcy. – Zwykle w wyborach najważniejsza dla mnie jest przynależność par tyjna kandydata. Jeśli jednak kandydat na prezydenta mojego rodzinnego miasta, startujący z listy popieranej przeze mnie partii, pochodziłby z Pruszcza Gdańskiego, mocno rozważyłbym, czy nie lepiej oddać głos na aktywnego bezpartyjnego – komentuje Maciej Sosnowski, mieszkaniec Bytomia.

Mariusz Wołosz, prezes Stowarzyszenia Bytom Przyjazne Miasto, jeden z inicjatorów akcji „Stop partiom w samorządach”, kandydat na prezydenta Bytomia Małgorzata Węgiel

ARC

dr Marcin Gacek, socjolog polityki, adiunkt w Zakładzie Socjologii Ogólnej Uniwersytetu Śląskiego

Mały też może wiele zdziałać

Przeciw partyjnym molochom Jest pan współinicjatorem akcji „Stop partiom w samorządach”, której zadaniem jest zwrócenie uwagi na rolę stowarzyszeń w tworzeniu samorządów lokalnych. Na czym ma polegać akcja? Celem akcji „Stop partiom w samorządach” jest zwrócenie uwagi mieszkańców śląskich miast na to, że samorządy lokalne nie mogą dobrze funkcjonować w oparciu o partie polityczne. Tą akcją w mediach i na ulicach miast chcemy wesprzeć inne lokalne komitety w całej Polsce, które walczą z partyjnymi molochami. To bardzo trudne, ale jest wiele przykładów, które udowadniają, że jest to możliwe. Kolejne wybory na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast pokazują, że mieszkańcy zaczynają zauważać, iż członkowie par tii dbają o interesy par tii, a nie o dobro wsi czy miasta. W wyborach samorządowych w 2006 roku kandydaci startujący z list partyjnych stanowili nie więcej, niż połowę wybranych do samorządów lokalnych.

ście niewiarygodne i niewiele różnią się od partii politycznych. Jestem jednak przekonany, że już dzisiaj Polacy potrafią rozróżnić stowarzyszenia działające pozor nie od tych, które rzeczywiście pomagają mieszkańcom.

Mimo wszystko wielu wyborców głosuje w wyborach samorządowych na kandydatów z ugrupowań partyjnych sądząc, że mają oni większą siłę przebicia.

tomia. Wspieramy również akcje pomocowe dla osób niepełnosprawnych np. zakup wózka inwalidzkiego. Pomagamy w zakupie sprzętu spor towego dla młodych spor towców. Stowarzyszenia, które budzą się w okresie kampanii wyborczej są rzeczywi-

Polityczne zaplecze, które często przypisuje się partiom politycznym, na poziomie samorządu jest mitem. Przykładem bardzo jaskrawym jest Bytom. Tu po zwycięskich wyborach prezydenckich, kandydat największej polskiej partii politycznej tworzył swoje zaplecze polityczne na bazie ludzi pochodzących z różnych miast Śląska, ludzi kompletnie nie związanych, nie znających Bytomia. Dobry prezydent musi mieć w zanadrzu fachowców z poszczególnych dziedzin, którzy przede wszystkim dobrze znają miasto. I ja takich mam.

reklama

Dlaczego chce Pan pokazać żółtą kartkę członkom partyjnych struktur? Obserwacje, które poczyniłem podczas wieloletniej pracy w samorządzie pokazały mi jakie mechanizmy funkcjonują wewnątrz partii – zarówno w ugrupowaniach rządzących miastem, jak i w tych opozycyjnych. Działania, które podejmują przedstawiciele par tii nie koniecznie są działaniami pozytywnymi. Partyjni gracze działają w pierwszej kolejności dla swojego ugrupowania, a to często nie jest korzystne dla miasta.

Był Pan kiedyś członkiem partii – Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jednak porzucił Pan działalność w SLD na rzecz działalności w powołanym przez siebie Stowarzyszeniu Bytom Przyjazne Miasto. Dlaczego? Nie żałuję tego okresu, wiele się nauczyłem i zrozumiałem, poznałem też wielu wartościowych ludzi z którymi współpracuję do dziś. Dla mnie zawsze przede wszystkim liczy się działalność na rzecz miasta, mieszkańców, a nie na rzecz par tii politycznej. Od pewnego momentu pogodzenie tych dwóch spraw stało się niemożliwe, dlatego zdecydowałem się na działanie w ramach stowarzyszenia lokalnego. Międzypartyjne animozje często blokowały w Bytomiu wiele pozytywnych inicjatyw, a głos poparcia dla działalności słusznej dla rozwoju miasta nie zawsze był głosem par tii politycznej, której byłem członkiem. Zdecydowałem się na założenie stowarzyszenia, by być jak najbliżej ludzi. Jest to przyjemniejsza praca, bo pracuje się wśród przyjaciół i znajomych, a nie w gronie politycznych konkurentów. Działanie w stowarzyszeniu zaczyna się i kończy w Bytomiu i zawsze skierowane jest ku lokalnej społeczności. Realnie pomagamy ludziom, to naprawdę daje wiele zadowolenia i satysfakcji nie tylko mnie.

Wiele osób twierdzi, że stowarzyszenia w okresie wyborów niczym nie różnią się od zwykłych partii politycznych. Czy rzeczywiście tak jest? Stowarzyszenie Bytom Przyjazne Miasto działa w Bytomiu już niemal dwa lata. Mogę stwierdzić, że jesteśmy rozpoznawalną marką w mieście. Przez cały rok prowadzimy inicjatywy społeczne, sportowe, charytatywne i te promujące zdrowie wśród lokalnej społeczności. Takiej jak np. bezpłatne badania pod kątem osteoporozy dla osób starszych prowadzone na terenie całego By-

www.easyfairs.pl w ww.easyfairs.pl Zupełnie Zup Z upełnie up ełnie nowa nowa formuła formuła profesjonalnych profesjonaln pr ofesjonaln esjonalnych ych targó tar gów gó w branżowych branż br anżow anż owych B2B już w Polsce! Polsc P olsce! olsc e! targów

Biuro or Biuro organizacyjne: easyF easyFairs Poland Sp. z o.o al. P al. Pokoju 82, 31-564 Kraków Tel.: +48 (12) 651 95 20 Tel.: Fax: +48 (12) 651 95 22 Fax: biur biuro@easyfairs.com Targi Targi easyFairs® easyFairs® SyMas SyMas TARGI OBRÓBKI, OBRÓBKI, MAGAZYNOWANIA, MAGAZYNOW NOWANIA, ANIA, TARGI PRZEŁADUNKU, TR ANSPORTU I L OGIST YKI PRZEŁADUNKU, TRANSPORTU LOGISTYKI MATERIAŁÓW SY PKICH I MASOWYCH MASOWYCH MATERIAŁÓW SYPKICH

grudnia 2010, Kraków Kraków 1-2 grudnia Targi easyFairs® easyFairs® MAINTENANCE MAINTENANCE Targi TARGI RUCHU,, PLANOW PLANOWANIA TARGI UTRZYMANIA UTRZYMANIA RUCHU ANIA I OPTYMALIZACJI OPT YMALIZACJI PRODUKCJI PRODUKCJI

1-2 grudnia grudnia 2010, Kraków Kraków Targi Targi easyFairs® easyFairs® FOOD-to-GO FOOD-to-GO TARGI GASTRONOMII, FAST TARGI DLA MAŁEJ MAŁEJ GASTR ONOMII, F AST FOOD I CATERINGU CATERINGU

8-9 lutego Gdańsk lutego 2011, G dańsk 11-12 maja 2011, Kraków Kraków Targi Targi easyFairs® easyFairs®

PACKAGING INNOVATIONS PACKAGING INNO VATIONS TARGI TARGI NOWYCH NOWYCH ROZWIĄZAŃ ROZWIĄZAŃ W BRANŻY BRANŻY OPAKOWAŃ OPAK AKOW OWAŃ

23-24 marca Warszawa marca 2011, W arszawa Targi Targi easyFairs® easyFairs® FRANCZYZA FRANCZYZA

& BIZNES

TARGI FRANCZYZY TARGI PRZEDSIĘBIORCZOŚCI, PRZEDSIĘBIORCZOŚCI, INNOWACJI INNOWACJI I FR INNOWA ANCZYZY

11-12 maja 2011, Kraków Kraków

5


Panorama Silesia

www.panoramasilesia.pl

O przemianach, które zaszły w Będzinie rozmawiamy z Radosławem Baranem, prezydentem miasta

Panorama Silesia: W ostatnich latach Będzin przypominał duży plac budowy. Czy to już koniec prac prowadzonych przez miasto? Ra do sław Baran: Prowadziliśmy roboty rzeczywiście w niezwykle szerokim zakresie i te ostatnie lata mogły być uciążliwe dla mieszkańców poszczególnych dzielnic np. Łagiszy, Zielonej i Małobądza. Wybudowaliśmy aż 103 km sieci wodno-kanalizacyjnej i odtworzyliśmy ponad 187 tys. m2 nawierzchni dróg i chodników. To był niesamowity wysiłek zarówno dla nas – inwestorów prowadzących roboty, jak i miesz-

kańców, którzy cierpliwie borykali się z uciążliwościami – ale zarazem to niezbędna inwestycja w przyszłość.

Jakie wymierne korzyści dla przyszłości miasta przyniesie budowa sieci wodno-kanalizacyjnej? Przez dziesięciolecia Będzin miał jedynie fragmentaryczny odbiór ścieków, teraz 95 proc. terenu miasta objęte jest kanalizacją. Obecnie przeznaczając tereny miejskie pod inwestycje np. na osiedlu Namiarkowym, Mrowcach, czy Podskarpiu oferujemy działki przygotowane kompleksowo.

Jaki procent kosztów tej inwestycji pochodził z budżetu gminy?

W przypadku budowy sieci wodno-kanalizacyjnej, pieniądze europejskie zostały „pod ziemią”. Gdzie na jej powierzchni można szukać efektów działania ogromnych pieniędzy, które pozyskało miasto?

Owszem, realizując projekty ze środków zewnętrznych angażujemy pieniądze gminne, ale główne nakłady 75 – 85 proc. pochodzą z funduszy Unii Europejskiej lub rządowych. Podobne założenia mamy przy planowaniu innych inwestycji w mieście, także tych w sferze społecznej. To najważniejsza zmiana jakiej dokonaliśmy w zarządzaniu miastem i najlepiej rokująca dla jego przyszłości. W ostatnich trzech latach do budżetu miasta Będzina wpłynęło ponad 75,5 mln. zł ze środków

W ostatnich latach, oprócz już wcześniej wymienionych inwestycji, pozyskaliśmy również fundusze np. na Gospodarczą Bramę Śląska, Cementownię Grodziec i ścieżki rowerowe. Efekty będą widoczne w najbliższych dwóch latach – wówczas zakończymy realizację zadań, których części projektowe mamy już za sobą. Jeszcze w tym roku oddamy natomiast zrekonstruowane i podświetlone mury przy ul. Zawale i Modrzejowskiej w ramach realizacji projektu „Zachowanie dziedzictwa kul-

Grzegorz Osyra, prezydent 75-tys. Mysłowic, jest częstym gościem nie tylko w mediach, ale również w sądach

turowego i osiągnięć kulturalnych”. Zagospodarujemy też podziemia będzińskie i zrewitalizujemy park na Wzgórzu Zamkowym. Muszę zaznaczyć, że jesteśmy nie tylko beneficjentami środków unijnych, ale również znaleźliśmy się w gronie miast uhonorowanych Dyplomem Europejskim, Honorową Flagą Rady Europy, certyfikatem i tytułem „Gminy otwartej na fundusze strukturalne” oraz tytułem „Europejska Gmina – Europejskie Miasto”…

A także tytułem „Europejczyka roku” przyznanym Panu m.in. za wykorzystanie funduszy unijnych na rzecz rozwoju miasta… Osiem lat te mu po stawi li śmy na zmiany i rozwijanie miasta w oparciu o unij ne fun du sze i to skru pu lat nie re ali zuje my

w oparciu o du że i mniej sze projekty. Ściągnęliśmy do miasta ol brzy mie pie nią dze po dwa ja jąc bu dżet, uzna jąc, że taki jest najwłaściwszy kierunek roz woju na sze go mia sta. Te raz, po cza sie orga nicz nej pracy – kontynuujemy rewitali za cję śród mie ścia, chcąc prze mie nić Bę dzin w pe reł kę całego regionu.

Edward Bober: Ponieważ boję się o nasze miasto. Pozornie nic złego się nie dzieje. Jak wszędzie, i u nas są jakieś inwestycje, mieliśmy Tour de Pologne, życie toczy się jak w wielu innych miastach w Polsce. Ale jeśli zagłębimy się nieco w budżet miasta, w prognozy jego zadłużenia na kolejne lata, ten spokojny obraz zaczyna przybierać bardzo niepokojące kształty. A to oznacza, że dąbrowianom zamiast lepiej, będzie się wieść coraz gorzej. Nie chcę do tego dopuścić. Dlatego kandyduję na prezydenta.

Myśli Pan, że obecne władze nie zdają sobie z tego sprawy, czy też nie mówią szczerze o wszystkim?

Skąd ma Pan takie informacje? Na jakiej podstawie opiera Pan swoje obawy? Wystarczy nawet pobieżna lektura budżetu miasta, z której wynika, że w 2012 roku zadłużenie budżetu sięgnie ponad 56 proc. Warto pamiętać, że jeśli przekroczy ono 60 proc., w mieście powołany zostaje zarząd komisaryczny. Innymi słowy oznacza to bankructwo. I choć miasto nie może zbankrutować, będzie się to wiązało z maksymalnym obciążeniem kieszeni każdego dąbrowianina.

6

Niestety, ta sytuacja to efekt obecnego sposobu zarządzania miastem. Jako zwykły mieszkaniec Dąbrowy Górniczej nie mam żadnej gwarancji, że po najbliższych wyborach ten sposób rządzenia nagle się zmieni. Przecież obecny prezydent nie może powiedzieć, że jest źle. Przyznałby się w ten sposób do błędów i nie miałby żadnych szans na kolejną prezydenturę. Dlatego chcę postawić tamę polityce nadmiernego zadłużenia miasta. Nie mam ochoty biernie przyglądać się podwyższaniu podatków, czynszów i wszelkich opłat miejscowych, byle nie dopuścić do agonii miasta. Aby tak się nie stało, trzeba kompletnie zmienić sposób i filozofię zarządzania miastem. Dokonać nowego otwarcia.

I Pan może to zrobić? Gdybym nie mógł, to bym nie startował na prezydenta Dąbrowy. Pierwszą moją decyzją, jeśli wygram wybory, będzie gruntow-

Rozmawiamy z Bernardem Pastuszką, przewodniczącym mysłowickiej Rady Miasta i kandydatem Platformy Obywatelskiej na prezydenta Mysłowic Panorama Silesia: Zdziwiły pana kolejne zarzuty stawiane prezydentowi Osyrze?

Ewelina Ładziak

Zarzuty, które są stawiane prezydentowi Mysłowic, coraz trudniej zliczyć, a ich lista ciągle się wydłuża. O mysłowickim włodarzu zrobiło się głośno na całą Polskę po tym, jak w Sądzie Rejonowym w Sosnowcu rozpoczął się proces, w którym Grzegorz Osyra został oskarżony o sfingowanie „zamachu” na siebie. Do napadu na prezydenta miało dojść 22 stycznia 2003 roku, w okolicach restauracji znajdującej się tuż przy ratuszu. Nieznany sprawca miał wtedy ostrym narzędziem zranić prezydenta w okolicę obojczyka. Po zabiegu operacyjnym okazało się, że jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Rozmawiamy z Edwardem Boberem, kandydatem na prezydenta Dąbrowy Górniczej Wzrosną czynsze, opłaty za wodę i ścieki oraz wszelkie inne opłaty lokalne, łącznie z podatkiem za posiadanie psa.

Naprawięto,co zepsułOsyra

W ostatnich trzech latach do budżetu miasta Będzina wpłynęło 75 mln 584 tys. zł ze środków unijnych, które stanowią równowartość rocznych wpływów z tytułu dochodów własnych gminy

Czas na nowe otwarcie Łukasz Famulski: Jest Pan kandydatem na prezydenta Dąbrowy Górniczej. Dlaczego startuje Pan w tej walce?

Prezydent Mysłowic i nowe zarzuty Ewelina Ładziak

unijnych – to kwota na poziomie rocznych wpływów z tytułu dochodów własnych gminy. Będzin jest liderem w pozyskiwaniu i wykorzystywaniu środków europejskich. Przez kilka lat z rzędu, miasto było w pierwszej trójce w województwie śląskim i w pierwszej siódemce w kraju pod względem wykorzystywania środków europejskich.

materiały prasowe

materiały prasowe

Będzińskie przemiany

na analiza budżetu miasta i wszelkich zobowiązań ciążących na naszym mieście. Przeanalizuję też wszystkie umowy wiążące miasto z podmiotami zewnętrznymi. Przygotuję i opublikuję raport otwarcia, z którego będzie wynikać, na co nas dąbrowian tak naprawdę stać. Uważam bowiem, że w Dąbrowie Górniczej pieniądze są wydawane lekką ręką.

Załóżmy, że rzeczywiście zostanie Pan prezydentem i dokona takiej analizy. Co z niej będzie wynikać?

SPRAWA SAMOOKALECZENIA

Przyszłość nas, dąbrowian. Od tego zależy na co nas w Dąbrowie będzie stać. Czy musimy zacisnąć pasa i ograniczyć inwestycje, czy musimy ograniczyć wydatki na administrację, kulturę, sport, czy też możemy planować jakikolwiek rozwój miasta. Jedno jest dla mnie pewne. Im szybciej dokona się zmiana w sposobie zarządzania miastem, tym łatwiej wyjdziemy z tych opresji. To tak, jak w życiu. Jeśli wpadniemy w jakieś kłopoty finansowe, im szybciej zmienimy swoje przyzwyczajenia i zaczniemy oszczędzać, tym szybciej pokonamy kryzys. Do tego potrzebna jest jedynie silna wola i szczerość, żeby się przyznać przed samym sobą, że jest źle. A w Dąbrowie Górniczej jest źle.

Po trzech la tach na pa dem na prezydenta zajęło się Central ne Biu ro Śled cze, gdzie o domniemanym sfingowaniu napadu doniósł współpracownik Grzegorza Osyry. Sprawa nie zo sta ła roz strzygnię ta do dzi siaj, choć pro ku ra tu ra do kład nie prze słu cha ła już świad ków i bie głych. Wygło szenie mów końcowych i wyroku jest przesuwane z miesiąca na miesiąc. Ostatecznie, wyrok miał za paść 17 wrze śnia, ale z powodu choroby sędziego datę zmieniono na 22 październi ka. Pre zy dent jest pewien swo ich ra cji: – Wy rok mo że być tylko jeden, uniewinniający, bo je stem niewin ny. Nie bio rę wy ro ku ska zują ce go październik 2010 nr 4

październik 2010 nr 4

pod uwagę – zapewniał Grzegorz Osy ra 10 wrze śnia, tuż po za koń cze niu roz prawy w Są dzie Rejo nowym w So snowcu. Na niekorzyść prezydenta przemawia fakt, że podczas omdlenia, do którego doszło tuż po napadzie, poszkodowany nie doznał żadnych obrażeń (siniaków czy otarć). To właśnie tym tropem poszedł prokurator i na ostatniej rozprawie ponownie pytał biegłego specjalistę medycyny sądowej Czesława Chowańca o przyczyny omdlenia i jego skutki. – Nie nazwałbym tego samookaleczeniem, ale mistyfikacją marketingową. Jestem przekonany, że do takiej właśnie mistyfikacji doszło – skomentował sprawę napadu na prezydenta Mysłowic Zbigniew Augustyn, radny, który otrzymał mandat z Porozumienia Samorządowego Mysłowic.

DyREKtORKA PO PODStAWóWCE Kolejne zarzuty kierowane pod adresem Grzegorza Osyry dotyczyły niedopełnienia obowiązków przy powoływaniu nowego dyrektora Szpitala nr 2 w Mysłowicach. Po odwołaniu z funkcji Karola Zakrzowskiego 22 lipca 2008 roku, jego stanowisko zajęła Mirella Mac, która już po pięciu tygodniach urzędowania zakończyła swoją karierę. O najmłodszej w Polsce dyrektorce szpitala (w dniu mianowania Mirella Mac miała 28 lat) bardzo szybko zaczęto mówić „Nikodem Dyzma w spódnicy”. Sława, którą zdo-

była kobieta, związana była z brakiem kwalifikacji i odpowiedniego wykształcenia, choć za oficjalny powód zwolnienia podano „brak złożenia oświadczenia majątkowego”. Prokuratura oskar żyła prezydenta o brak weryfikacji dokumentów, które Mirella Mac złożyła w Urzędzie Miasta. Niedopatrzenie jest o tyle poważne, że zatrudniona przez Grzegorza Osyrę dyrektorka nie ukończyła studiów, a podczas rozprawy okazało się, że trudno ustalić, czy kobieta w ogóle posiada średnie wykształcenie. – O tym, czy ta osoba miała uprawnienia, dowiedziałem się od mojego naczelnika, który bezpośrednio zajmuje się procesem weryfikacji. Pan naczelnik został wprowadzony w błąd, ponieważ w kwestionariuszu osobowym kandydatka na dyrektora szpitala, wpisała że posiada odpowiednie wykształcenie. Po weryfikacji danych okazało się, że to nieprawda i ta osoba została zwolniona – komentuje sprawę Grzegorz Osyra.

CBA StAWIA KOLEJNE ZARZuty W ostatnim czasie lista zarzutów kierowanych pod adresem prezydenta Grzegorza Osyry wzbogaciła się o dziewięć nowych. 1 września tego roku rzecznik prasowy Centralnego Biura Antykorupcyjnego Jacek Dobrzyński ogłosił: – Prezydentowi Mysłowic Prokuratura Rejonowa Katowice-Wschód przedstawiła dziewięć zarzutów w tym przekroczenia uprawnień oraz poświadczenia nie-

prawdy w jednym z oświadczeń majątkowych. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że mężczyzna wielokrotnie działał na szkodę interesu publicznego i przekraczał uprawnienia przy wynajmie nieruchomości wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu Mysłowic. W stosunku do prezydenta agenci zastosowali środki zapobiegawcze (poręczenie majątkowe w wysokości 25 tys. zł oraz zabezpieczenie majątkowe poprzez obciążenie hipoteką kaucyjną własności nieruchomość). Na stawiane zarzuty Grzegorz Osyra odpowiadał podczas konferencji prasowej zorganizowanej w dzień po opublikowaniu zarzutów. – Pomysł bonifikaty 95 proc. to jest pomysł w 100 proc. Rady Miasta i to ona zobowiązała mnie do tego, żebym te umowy i akty notarialne zawarł – tłumaczył Grzegorz Osyra 2 września bieżącego roku. Natomiast zarzut o złożenie nieprawdziwego oświadczenia majątkowego odpiera następująco: – Mam potwierdzenie, że Urząd Wojewódzki przyjął moje oświadczenie majątkowe, a wojewoda ma obowiązek przekazać je do weryfikacji. Jeśli okazałoby się, że dokumenty zawierają błąd, to Urząd Skarbowy wtedy wzywa do wyjaśnienia. Ja mam PIT 11 8b w którym kwota 101 tys. zł była wykazana. Są tylko dwie możliwości, albo wojewoda nie przekazał oświadczenia do weryfikacji, albo urzędnicy skarbowi nie zauważyli różnicy pomiędzy PIT-em a oświadczeniem. Radni nie wypierają się, że uchwała funkcjonuje, ale zwraca-

Bernard Pastuszka: Zdarzenie z początku września nie wywołało u mnie wielkiego zaskoczenia, ponieważ agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego przesłuchiwali mnie wcześniej w tej sprawie jako świadka. Prezydent Grzegorz Osyra podkreśla, że dopóki sąd nie zdecyduje o jego ewentualnej winie, to pozostaje niewinny. Ja w pełni się z tym zgadzam. Rozumiem też, że każdemu może się w życiu przytrafić jakaś wpadka, ale na litość boską, to nie pierwsze zarzuty stawiane urzędującemu prezydentowi Mysłowic!

Czy w takiej sytuacji Grzegorz Osyra posiada moralne prawo ubiegać się o reelekcję? Moim zdaniem prezydent Osyra jest pozbawiony moralności.

Jeśli w nadchodzących wyborach samorządowych mysłowiczanie wybiorą Bernarda Pastuszkę, a nie Grzegorza Osyrę, to czy wyobraża pan sobie współpracę ze swoim poprzednikiem? Nie, choć prezydent Osyra potrafi współpracować. Początek aktualnej kadencji – pierwsze dwa lata były tego najlepszym dowodem. Cztery lata temu naprawdę byłem przekonany, że wspólnie z Grzegorzem Osyrą możemy zrobić coś dobrego dla Mysłowic. Niestety kolejne dwa lata kadencji potwierdziły fakt, że to człowiek, któremu nie należy ufać. Dlatego, jeśli mysłowiczanie wybiorą mnie, a nie jego, to jedną z moich pierwszych decyzji będzie powołanie zespołu niezależnych ekspertów, którzy skontrolują to, co przez ostatnie lata działo się w mysłowickim Ratuszu.

Opis wydarzeń z Ratusza i nie tylko, prezydent Osyra zawarł w swojej książce. Czy miał pan już okazję zapoznać się z tym wydawnictwem? Tak. Królują w nim wodolejstwo i ubliżanie innym – najlepszy dowód na to, że prezydent Osyra ma problem z samokrytyką.

Czy wzorem prezydenta Osyry pan także planuje jakieś personalne zagrywki w kampanii wyborczej? Nie zamierzam atakować nikogo personalnie. Moja kampania będzie merytoryczna. W najbliższym czasie przedstawię realny plan naprawy tego, co w ostatniej kadencji zepsuł Grzegorz Osyra.

ją uwagę na inne kwestie tej sprawy. Istnienia uchwał nie kwestionuje Zbigniew Augustyn, który jednak zauważa, że w całej sprawie nie chodzi o to czy prezydent mieszkania sprzedawał, tylko jakie mieszkania sprzedawał. – Pan prezydent odpowiadając na zarzuty CBA zdaje się odpowiadać na zupełnie inne pytania, niż te, które się zadaje. Chodzi o to, co było sprzedawane. Bonifikata miała służyć temu, aby zbyć wymagającą wysokich nakładów substancję. Lokale mieli

otrzymać mieszkańcy lub wspólnoty mieszkaniowe, wyremontować je i o nie dbać. Należy postawić pytanie w jakim stanie pan prezydent sprzedał mieszkania, o których mowa. Czy były wyremontowane i kto koszty tych remontów pokrył – mówi Zbigniew Augustyn. Prezydent z pewnością tych pytań nie uniknie i będzie musiał na nie odpowiedzieć prokuraturze. Tymczasem kampania wyborcza trwa, a Grzegorz Osyra promuje swoją nową książkę.

7


Nasz patronat

www.panoramasilesia.pl

ŚWięto książki W krakoWie!

Miasto W sZklanyM odBiciu

Kraków tętni literackim życiem przez cały rok. Jednak raz w roku tętno wyraźnie przyspiesza, bo do miasta przyjeżdża blisko 400 autorów i pół tysiąca wydawców, a 25 tys. osób chce rozmawiać tylko o książkach. Fenomen trwa cztery dni, powtarza się niezmiennie od czternastu lat i znany jest pod nazwą Targi Książki w Krakowie

Pieniactwo radnych sprawiających wrażenie, jakby mieli zamiar rzucić się sobie do gardeł, zachwalająca centralne ogrzewanie pani Mirka spod „piątki” albo akcja odszczurzania osiedla. Teraz wszystkie te sytuacje możemy śledzić w Internecie i to tyle razy, ile nam się rzewnie podoba

Targi Książki w Krakowie są od wielu lat największą krajową imprezą branży wydawniczo-księgarskiej. Tegoroczne Targi odbędą się w dniach 4-7 listopada. Już po raz 14. Kraków stanie się więc miastem książek, nie zabraknie spotkań z autorami,

wydarzeń kulturalnych, dyskusji o literaturze i o kondycji branży wydawniczej.

NOBLIŚCI W KRAKOWIE Wśród gości znajdzie się jedna z najwybitniejszych postaci współczesnej literatury niemieckiej Her ta Müller. Autorka w

2009 r. otrzymała Literacką Nagrodę Nobla. Wielbicieli literatury sensacyjnej czeka spotkanie z Lordem Jeffreyem Archerem, najpopular niejszym współczesnym pisarzem angielskim, autorem takich bestsellerów jak „Kane i Abel” czy „Więzień urodzenia”. Potwierdzono obecność niemieckiej królowej krymina-

łów Charlotty Link oraz izraelskiego twórcy Shaleva Meira. Targi odwiedzą ponadto delegacje wydawców z Niemiec oraz z Ukrainy. Nie sposób opisać wszystkich wydarzeń, które towarzyszą Targom Książki w Krakowie. Atmosferę najlepiej oddaje określenie „święto książki w całym

mieście”. Centrum wydarzeń to oczywiście Hala Targów w Krakowie przy ul. Centralnej 41a. Powierzchnia sześciu tysięcy metrów kwadratowych staje się rajem dla miłośników literatury. Półki i lady uginają się od książek. Na każdym rogu znani pisarze rozmawiają z czytelnikami i podpisują książki. Setki dzienni-

UM Radzionków

Materialy prasowe

tomasz Adamiec

karzy, celebryci, ludzie kultury… Istny labirynt pełen niespodzianek.

Sytuacja dotyczy co najmniej kilku bloków, dlatego takie zainteresowanie tematem nie było dla mnie zaskoczeniem – zapewnia. Szerokim echem w sieci odbiła się relacja z... usuwania gniazd szerszeni. – Nawet strażacy poprosili o udostępnienie filmiku, który będzie wykorzystany jako jeden z materiałów z akcji straży pożar nej – podkreśla z dumą.

O PRZySZŁOŚCI KSIążKI W tym roku, w zgodzie ze światowymi trendami na rynkach wydawniczych, zwiedzający będą mieli możliwość zetknięcia się z książkami przyszłości. W ramach Salonu Nowych Mediów w jednym miejscu i czasie spotkają się dystrybutorzy treści cyfrowych, wydawcy, autorzy i czytelnicy. Jak informują organizatorzy, wydarzeniu będą towarzyszyły ciekawe spotkania i dyskusje. - Na naszych oczach dokonują się zmiany na rynku książki (a raczej sposobu i technologii czytania). Za nami okres pytań, czy książka cyfrowa zajmie miejsce książki drukowanej. Obecnie wydawcy i czytelnicy traktują obie formy książek jako równoprawne. Przedstawiciele branży wydawniczej pytają raczej, jak maksymalnie wykorzystać potencjał Inter netu. Właśnie o szansach, jakie otwierają nowe technologie rozmawiać będziemy w Salonie Nowych Mediów – mówi Jacek Cwetler, rzecznik Targów w Krakowie. Czy „godzina czytania jest godziną skradzioną z raju”? Kto chciałby sprawdzić, czy słowa Thomasa Whar tona z książki „Salamandra” są prawdziwe, musi odwiedzić tegoroczne Targi.

reklama

Oparci na własnych produkcjach Jedną z pierwszych telewizji internetowych w Polsce jest COMTV.pl Telewizja ta powstała na początku 2005 roku. Od samego początku ofertę swą oparła na własnych produkcjach telewizyjnych. Z początku były to głównie wywiady ze sportowcami i relacje z koncertów. Kolejnym krokiem stała się realizacja meczów piłkarskich, hokejowych oraz wydarzeń z miast śląskich. Obecnie, dodatkowo, jako jedyna telewizja w Polsce realizuje transmisje z meczów ekstraklasy futsalu oraz reprezentacji Polski w tej dyscyplinie sportu.

reklama

MIeJSKIe PRZeDSIĘBIORSTWO WODOCIĄGÓW i KAnALIZACJI Sp. z o.o. ul. Kościuszki 140, 42 - 500 Będzin e-mail: poczta@mpwik.bedzin.pl www.mpwik.bedzin.pl

Marcin Strzelecki – filmowiec-amator założył własną telewizję internetową twoja tV Marta Janik

Doczekaliśmy czasów, gdzie wszystko kręci się wokół internetowej sieci. Swój własny wirtualny świat zbudowali już w Katowicach, Mysłowicach, Bytomiu czy Piekarach Śląskich. Władze tych samorządów postanowiły przybliżyć mieszkańcom najnowsze wieści z lokalnego podwórka. Obwieszcza je Internet. Ściślej – oko kamery, które nieubłaganie rejestruje każdy szczegół: dziwaczny grymas prezydenta albo poplamioną bluzkę pani Zosi. – Dlatego wolę siebie nie oglądać na ekranie. Z chęcią natomiast zobaczyłabym materiał, w którym pojawiają się moi znajomi albo sąsiedzi – przyznaje Małgorzata Gdowik, piekarzanka.

tELEWIZJA uRZęDOWA A urzędnicy prośbę spełniają. I zamykają usta złośliwcom próbującym dopatrzeć się w niej pierwszych oznak wyborczej kampanii. – Mieliśmy liczne sugestie ze strony mieszkańców, by uatrakcyjnić miejską stronę internetową i wzbogacić ją o materiały filmowe – tłumaczy Artur Madaliński, rzecznik prasowy piekarskiego magistratu.

Owocem tych konsultacji z piekarzanami stała się Piekary TV, czyli urzędowa telewizja. 60 relacji telewizyjnych z wydarzeń na terenie miasta kosztuje je 20 tys. zł. Jeden z pierwszych repor taży: piknik rodzin zastępczych w świerklanieckim parku. Radosne pokrzykiwania dzieciaków przerywają komentarze rodziców, którzy zdecydowali się stworzyć ciepło domowego ogniska malcom. – Przede wszystkim pokazujemy wydarzenia ważne dla miasta i z miastem związane oraz takie, w których udział biorą mieszkańcy. Staramy się także promować ważne naszym zdaniem idee – stąd materiał o pikniku rodzinnym, propagującym ideę rodzin zastępczych – dodaje rzecznik.

CO ZOBACZySZ W INtERNECIE? Profesjonalne reportaże realizuje Sfera TV – ta sama, z której usług korzystają urzędnicy w Bytomiu. Ci na promocję miasta w sieci wydają rocznie 6,5 tys. zł. Wśród już zrealizowanych materiałów jest m.in. taki, w którym słychać odgłos pędzącej ciuchci. W roli głównej występują trzy nowoczesne wagony, które właśnie przeszły lifting. To ciekawy materiał, bo tematem żywo zainteresowani są nie

tylko bytomianie. W sezonie kolejka wąskotorowa dowiezie nas nad zalew Nakło-Chechło w powiecie tarnogórskim. Jest też coś z innej beczki – drogówka poszukuje mężczyzny, który wtargnął na jezdnię. Kolejne kliknięcie myszką. Długo wyczekiwany finał remontu ulicy Łagiewnickiej i Świętochłowickiej. Rzeczniczka bytomskiego ratusza kwituje krótko: – Materiały dotyczą ważnych zdarzeń z życia miasta. Mają charakter infor macyjny – wyjaśnia.

USŁUGI ASENIZACYJNE Świadczymy usługi wywozu nieczystości z szamb dla klientów indywidualnych i przemysłu.

Zapewniamy: atrakcyjne ceny – możliwość negocjacji, wysoką jakość, krótki termin realizacji, specjalistyczny sprzęt.

INFORMACJE I CIEKAWOStKI Podobne zadanie postawił przed sobą Marcin Strzelecki – baczny obserwator piekarskiej rzeczywistości. Filmowiec-amator założył własną telewizję internetową, Twoja TV. Nie był to jednak jego debiut. Wcześniej działał w Piekarskiej Amatorskiej Grupie Filmowej PAG Film. – Nauczony doświadczeniem w swoich materiałach stawiam na ludzi i ich odczucia. Taki obraz staje się atrakcyjniejszy w odbiorze – twierdzi Marcin. Najwięcej wejść na stronę odnotowała relacja Twojej TV śledząca... szczury na Osiedlu Powstańców Śląskich. – Gryzonie zatruwają życie mieszkańcy.

Cennik usług: - do 3 m3 - 66 zł netto za kurs (70,62 zł brutto) - pow. 3 m3 do 5 m3 - 88 zł netto za kurs (94,16 zł brutto) - pow. 5 m3 do 7 m3 - 110 zł netto za kurs (117,70 zł brutto) - pow. 7 m3 do 9 m3 - 130 zł netto za kurs (139,10 zł brutto) - pow. 9 m3 do 11 m3 - 150 zł netto za kurs (160,50 zł brutto)

Kontakt w sprawie zlecenia: Całodobowo (dyspozytor) – tel. 32 267-60-06 Kontakt bezpośredni: poniedziałek – piątek w godzinach: 7.00 – 15.00 pod numerem: 32 267-42-18 do 19 wew. 325; 327

Zapraszamy Państwa do współpracy. BąDź EKOlOGICZNY – TO SIę OPŁACA!

reklama

Wykonawstwo Obiektów „Pod klucz” (inwestycje, remonty)

41-902 BYTOM, ul. Dworska 2 tel./fax 032 281-96-41 tel. 032 389-00-20 Rok założenia 1981

8

październik 2010 nr 4

październik 2010 nr 4

Dróg i Małej Architektury

Usuwanie barier architektonicznych Roboty rozbiórkowe

Projektowanie

Wykonawstwo Pełnych Instalacji Elektrycznych

Kosztorysowanie Wykonawstwo Sieci Zewnętrznych

Wykonawstwo Instalacji Wod-Kan oraz C. O.

Usługi ślusarskie i spawalnicze Doradztwo i Wyposażanie wnętrz

9


Temat numeru

www.panoramasilesia.pl materiały prasowe

0 3

RickEstrin&The Nightcatswith CharlieBaty

Irek Dudek Kompozytor, wokalista, harmonijkarz i autor tekstów. Pomysłodawca i organizator Rawa Blues Festival

„Hulaszczy i ochrypły, super-cool i hiper... satyryczny, ostre teksty i solówki killera. Po prostu nie może być lepiej!” – tak o Ricku estrinie i The nightcats pisze najbardziej poczytny bluesowy magazyn, Blues Revue. Zespół z Sacramento od 34 lat gra niesamowicie zakręconego bluesa mocno związanego z jazzem, a dodatkowo wymieszanego ze swingiem, soulem i rockabilly. Założycielami The nightcats były dwie największe osobistości składu – gitarzysta Charlie Baty oraz harmonijkarz Rick estrin. Swój debiutancki album „All the Way Crazy” wydali w 1987 i od tamtej pory zaczęli bardzo intensywnie grywać na festiwalach bluesowych i w klubach w całych Stanach. na trzecim albumie „night Vision” (produkcja: Joe Louis Walker) pojawił się m.in. „My next ex-Wife”, nagrodzony W. C. Handy Award w kategorii Utwór Roku. W 2005 roku zespół odwiedził Polskę na jedynym koncercie podczas 25. Rawa Blues Festival. Serca polskich fanów bluesa zespół zdobył przede wszystkim dzięki swojej muzycznej mieszance, zaś kolorytu występowi dodawał image obu liderów. W 2008 roku nieoczekiwane odchodzi z zespołu Charlie Baty. Już bez Baty'ego w 2009 wydali świetny album „Twisted”, a w samym tylko 2010 otrzymali 4 nominacje do Blues Music Awards – w sumie uzbierali pokaźną liczbę 14 nominacji do nagród przyznawanych rokrocznie przez Blues Organisation. W tym roku zespół ponownie odwiedzi Polskę podczas jubileuszowej edycji Rawa Blues Festival. Ich występ będzie o tyle szczególny, że specjalnie na tę okazję The nightcats pojawią się w oryginalnym, gwiazdorskim składzie, czyli z Rickiem estrinem oraz Little Charlie'm Baty!

A S E U L B T LA ! H C A C I W O T A K W słowie ieści się w m i k y z u się m le ja odbędzie c ach jak wie y d ic e w . 0 to 3 a K o j Wnuk któreg azuje w es Festival, u rozmawia Bartłomie Dudek pok lu k B e a Ir w u a k R ro ą k Co twórc ika w Spod „blues”. Z 9 październ

reklama

Bartłomiej Wnuk: Czy nie ma pan wrażenia, że 30 lat Rawy w Katowicach to dla bluesa trzy dekady walenia głową w mur? Irek Du dek: Trud no jest pro mować bluesa tak wielkim festiwalem, ale nam się to udaje poprzez Rawę systematycznie bu duje my po zycję blu esa w Polsce. Blues to rodzaj muzyki alternatywnej, która najlepiej czuje się w ma łych klu bach i salach na 200-300 osób. My tymczasem robimy festiwal dla kilku tysięcy ludzi. Co roku, od 30 lat, pokazujemy im jak wiele mieści się w słowie „blu es”, któ re ste reoty powo funkcjonuje jako synonim muzyki podawanej „na smutno”, ide al nej ja ko przystaw ka do cią gną cych się na rze kań na życie.

tegoroczną Rawę poda pan „na wesoło”?

Jedynym wyjątkiem od obowiązującej dotąd reguły były pańskie coroczne występy na festiwalu. Czy Rawa Dudka-organizatora festiwalu nie jest przypadkiem rodzajem pożywki dla rozwoju Dudka-bluesmana?

10

Chce się panu jeszcze? Nie narzekam. Dobrze mi się gra, cały czas pracuję fizycznie nad sobą, aby wciąż mogło funkcjonować moje drugie wcielenie, czyli zwariowany rock’n’rollowiec Shakin” Dudi. W przyszłym roku będę obchodził 60 urodziny i jak na niemal 60-latka kondycję mam niezłą.

Czy to znaczy, że po 30. będzie 31. edycja Rawa Blues Festival? Będzie. W Spodku, najprawdopodobniej w drugą sobotę października i formie, którą przetestujemy w tym roku.

to znaczy? Koniec z zasadą jednokrotnego zapraszania gwiazd.

Na Rawie był już Irek Dudek z big bandem, był też Shakin” Dudi. Co nowego zobaczymy i usłyszymy w tym roku? W tym roku po raz pierwszy zaprezentuję materiał z płyty „Dudek Bluesy”, czyli pierwszy od 15 lat bluesowy album w mojej twórczości. Śpiewam na nim, gram na gitarze, har monijce i skrzypcach. Nagrałem go zresztą w nietypowy dla mnie sposób. Najpierw zagrałem

na gitarze i zaśpiewałem wszystkie utwory, a następnie do takiej bazy, na żywo, dogrywali pozostali muzycy – jazzmani. A, i jeszcze jedna ważna rzecz – od początku do końca śpiewam na nim po polsku.

Blues niestety nie brzmi najlepiej w naszym języku… Blues śpiewany po polsku brzmi przede wszystkim egzotycznie. Proszę sobie wyobrazić festiwal, dajmy na to w Holandii. Przyjeżdżają wykonawcy z całego świata, ale wszyscy śpiewają po angielsku.

tylko jeden klient śpiewa po polsku. Szał, prawda? Marek Makaron, który wystąpi na tegorocznej Rawie śpiewa w gwarze śląskiej. To jest dopiero szał. Makaron znalazł sytuacje, o których nikt wcześniej nie wiedział. Zrobił bluesa na podstawie śląskiej poezji z XV wieku i trzeba przyznać, że wyszło mu to rewelacyjnie.

W gwarze śląskiej śpiewa się lepiej niż literacką polszczyzną?

Blues wchodzi na arenę klasyki?

Gwiazdyna30-lecie NORA JEAN BRuSO Sama Królowa Bluesa, Koko Taylor mówiła o niej – „Ona brzmi tak jak ja, gdy byłam w jej wieku. Jest jedną z tych kobiet, które śpiewają prawdziwego bluesa. Jestem pewna, że jej się uda!”. Zdobyła uznanie również innych legend bluesa jak Jimmy Dawkins, eddie Shaw czy Willie Kent. Swoją przygodę z muzyką rozpoczęła w dzieciństwie, za sprawą częstych występów muzycznych, które odbywały się w knajpce prowadzonej przez babkę nory. Cała jej rodzina była ściśle związana z muzyką – ojciec i wuj również grali bluesa, a mama śpiewała gospel. Do Chicago przeprowadziła się, gdy miała lat 19, od razu rozpoczynając swoją wędrówkę na szczyty tamtejszej sceny. Pod koniec lat 80. zaczęła grywać w europie, Kanadzie i całych Stanach. W 2002 przeprowadziła się do La Porte, Indiana, gdzie spotkała... najbardziej znanego mieszkańca tego 20-tysięcznego miasteczka – Pinetop Perkins'a, klawiszowca Muddy Waters'a. Do dziś wspólnie regularnie występują zarówno w lokalnych klubach, jak i na ame-

rykańskich festiwalach bluesowych. W 2003 nora wydała swoją debiutancką płytę „nora Jean Bruso Sings the Blues”, docenioną m.in. pięcioma gwiazdkami w Big City Blues. Jeszcze większe uznanie wzbudził kolejny album wydany rok później – „Going Back To Mississippi”. W 2006 nora Jean Bruso wystąpiła po raz pierwszy na Rawa Blues Festival. Zagrała przed finałowym koncertem Roy'ego Rogers'a, ale to jej występ okazał się największym wydarzeniem tamtego październikowego wieczoru.

JAMES BLOOD uLMER`S MEMPhIS BLOOD FEAt. VERNON REID James Blood Ulmer urodził się w 1942 w St. Matthews w Południowej Karolinie. W latach 70. poznał Ornette Colemana, którego muzyka wywarła na nim niezatarte piętno. Często pisze się o Ulmerze jako o najbardziej oryginalnym gitarzyście od czasów Jimiego Hendrixa, a jego freejazzową mieszaninę improwizacji z ostrymi, poszarpanymi rytmami tanecznymi okrzyknięto najważniejszym krokiem w jazzie od czasów wspomnianego już Ornette

Moim zdaniem tak i dlatego zamówiłem na tegoroczną Rawę naprawdę dobrą aparaturę i świetnego realizatora, który przyjedzie do Katowic z Londynu.

Colemana. Sam Ulmer za takimi porównaniami nieprzepada... Vernon Reid urodził się w 1958 w Londynie, ale dorastał w nowym Jorku. Jest znany przede wszystkim jako założyciel i lider zespołu Living Colour. Ponadto Reid wydał kilka albumów solowych, bardzo często udziela się w niezwykle różnorodnych stylistycznie projektach innych muzyków, m.in.: Jack’a Bruce’a, Bill’a Frisell’a, Public enemy, Rollins Band, Tracy Chapman, DJ’a Logic czy DJ’a Spooky i Dave’a Lombardo. To właśnie Reid wyprodukował i zagrał na trzech wysoko ocenianych bluesowych albumach Jamesa Blood Ulmera. Wspólny koncert James Blood Ulmer’s Memphis Blood z udziałem Vernona Reida na 25. edycji Rawa Blues Festival prezentujący inne spojrzenie na bluesa niż byliśmy dotychczas przyzwyczajeni spotkał się z owacyjnym przyjęcięm przez publiczność. Ich muzyka, stanowiąca połączenie pierwiastków bluesa, soul, funky i jazzu, obrazuje perspektywy ewolucji bluesa wyprowadzonego z jego źródeł w rzeczywistość muzyki XXI wieku. Co warto podkreślić, artyści w tym składzie wystąpią tylko na Rawie.

Gwara prowokuje niższą, ciemniejszą barwę głosu, która brzmi bardziej bluesowo. Polski jest niższy i jaśniejszy i przez to mniej bluesowy.

Blues ożyje? Ależ blues jest żywą muzyką. Je go wy ko nawcy nie za gra ją identycznie dwa razy tego samego utworu. Podczas koncer tów bluesowych chyba najwyraźniej widać rodzaj sprzężenia zwrot ne go, któ re występuje między wykonawcą a publicznością. A publiczność w Spodku tak napędza gwiazdy, że wznoszą się one na najwyższe możliwe pułapy i grają fenomenalnie. Żeby im w tym pomóc, zamówiłem w tym roku sprzęt oświetle niowy na najwyższym poziomie, który będzie potwierdzeniem tego, że blu es mo że żyć nowo czesnością.

Myśli pan, że migające światełka przekonają tych, którzy twierdzą, że blues umarł? Łukasz Rak

Jubileuszowa Rawa będzie inna niż wszystkie dotychczasowe edycje festiwalu, który funkcjonował dotąd na zasadzie: zapraszamy gwiazdy, ale tylko jeden raz. Z okazji 30-lecia imprezy zrobimy Rawę retrospekcyjną, czyli taką, na której wystąpią ci, którzy gościli już w Spodku i swoimi występami zrobili największe wrażenie na katowickiej publiczności.

Każdy z moich koncer tów na Rawie z założenia musiał być inny i był. To bardzo cenna motywacja. Przyznaję, że to dla mnie spora motywacja i pewnego rodzaju komfort. Ja nie dzwonię do organizatorów imprez, to oni muszą do mnie zadzwonić pierwsi, jeśli chcą, żebym zagrał.

A jak przez te 30 lat Rawy Blues brzmiały Katowice? Blues jest wpisany w Katowice, a Katowice wpisane są w bluesa, który jest podstawą wszelkiej muzyki – dobrego jazzu, dobrego rock’n’rolla… październik 2010 nr 4

Żaden bluesfan by tak nie powiedział, bo wie, że – owszem, stricte blues umarł – blues Delty czy z Chicago, ale nowy blues żyje i bardzo dużo w nim się dzieje. „Blues”, to słowo, które mieści obecnie sporo muzyki. Jeśli ktoś myśli inaczej, to zapraszam w sobotę, 9 października do Spodka i gwarantuję – nie usłyszy w nim żadnego ar tysty, który grałby muzykę starą, nudną, narzekającą i bez energii. październik 2010 nr 4

Program festiwalu Scena główna St. James Hotel – g. 15.05 Laureat sceny bocznej – g. 15.25 Marek Makaron Trio feat. Minix – g. 15.50 Bogdan Szweda & easy Rider – g. 16.15 Boogie Chilli – g. 16.40 Prezentacja kawiarenki poetyckiej i działań plastycznych – g. 17.05 Irek Dudek – g. 18 nora Jean Bruso – g. 19 Rick estrin & The nightcats with Charlie Baty – g. 20.15 James Blood Ulmer” Memphis Blood Featuring Vernon Reid – g. 21.30

Scena boczna Jazz Sphere – g. 11.05 Zgredybillies – g. 11.20 Why Ducky? – g. 11.35 The Plants – g. 11.50 The River – g. 12.05 Breakmaszyna – g. 12.20 Przytuła & Kruk – g. 12.35 Jaw Raw – g. 12.50 Plebiscyt na laureata sceny bocznej – g. 13.05

BIlETy w przedsprzedaży kosztują 50 - 100 zł w dniu imprezy kosztują 60 - 110 zł

11


Panorama Silesia

www.panoramasilesia.pl

Wielki Patriota z Gliwic Bartłomiej Wnuk

Andrzej Pityński niemal całe swoje artystyczne życie poświęcił tworzeniu pomników polskiej historii. Jego dzieła stoją w największych miastach Stanów Zjednoczonych, do których wyemigrował w 1974 r. Wcześniej studiował na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w legendarnej pracowni prof. Jerzego Bandury. Tuż po zakończeniu nauki po raz pierwszy pojawił się w Gliwicach, gdzie musiał odbyć praktyki studenckie.

OD „SZKICu” DO KOLOSA

Teraz jest inaczej, a ze względu na warunki pracy w hali, która pomieści tak olbrzymie dzieła jak „Patriota”, GZUT jest niemal bezkonkurencyjny w naszym kraju. – To chyba jedyne miejsce, w cały proces twórczy i produkcyjny może odbyć się od początku do końca – mówi Tadeusz Wojarski. Wła śnie ta per spek ty wa oraz konkurencyjne w stosunku do ame ry kań skich ce ny (koszt stwo rze nia ta kie go ol brzyma jak „Patriota” to minimum kilkaset tysięcy złotych) sprawi ły, że mistrz Pi tyń ski wy brał wła śnie Gli wi ce. Nie bez znaczenie były też zapewne ci sza i spo kój pa nują ce w hali, której najwyższe kondygnacje zdobią gipsowe rzeźby i popiersia, których kompozycja tworzy swoiste portfolio gli wic kiej od lew ni. Na co dzień, Andrzej Pityński mieszka bowiem i pracuje z daleka od ludzi i ruchliwych amerykań skich au to strad. Ma pra cownię w podyplomowym studium dla rzeź bia rzy z ca łe go świata Johnson Atelier w Mercerville, gdzie jest także profesorem. Stroni też od medialnego zgieł ku, dla te go pod czas po by tu w Gli wi cach pod ko niec sierpnia tego roku, do wynajmowanej pracowni zaprosił tylko nas.

Rzeźby z GZUT-u najnowsza rzeźba Andrzeja Pityńskiego – „Patriota” powstaje w odlewni Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych. Firma kontynuuje ponad 200-letnią tradycję Huty Gliwckiej. – Dysponujemy doświadczoną kadrą i niezbędnym zapleczem technicznym umożliwiającym realizację nawet najśmielszych projektów z zakresu odlewów ar tystycznych i ozdób architektonicznych z brązu i żeliwa. Oferujemy drobne odlewy jak statuetki, medale, tablice pamiątkowe, jak również płaskorzeźby i rzeźby figuralne, w tym również monumentalne bez ograniczeń wymiarowych – wylicza Tadeusz Wojarski, prezes GZUT SA. – W powojennej historii firmy wykonaliśmy ponad 200 dużych odlewów pomnikowych. największy z nich miał ponad 600 m kw. powierzchni i ważył ponad 70 ton – dodaje Wojarski.

Archiwum Andrzeja Pitńskiego

Jeśli mowa o uczuciach mistrza, to warto także wspomnieć o miłości jego życia. A są nią konie. Wpojona od dziecka miłość do koni widoczna jest w bardzo wielu rzeźbach Pityńskiego, gdzie koń jest traktowany ze szczególnym pietyzmem. Szczególnym uznaniem cieszą się bostońscy „Par tyzanci”-

„Patriota” to nie jedyna rzeźba, która w przeciągu roku opuści Gliwickie Zakłady Urządzeń Technicznych. Rocznie, wytwarza się w nich rzeźby i pomniki ważące łącznie kilkadziesiąt ton. Podczas naszej wizyty w Zakładach, na odbiór i transport czekało m. in. dwóch Tadeuszów Kościuszko i Maria Konopnicka. – Tradycja odlewów ar tystycznych w GZUT została przejęta po odlewni przedwojennej. Do lat 70. fachowcy, którzy pracowali w fabryce nie mieli jednak wiele roboty – ze względu na niskie przydziały surowcowe, odlewali najwyżej dwa pomniki rocznie – mówi Tadeusz Wojarski, prezes Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych.

Na razie „Patriota” to 12-metrowa gipsowa forma

BW

12

KONIE, CZyLI O MIŁOŚCI MIStRZA

KOŚCIuSZKOWIE Z „PAtRIOtą”

Artysta określany mianem „ambasadora polskiej historii”, twórca wielu monumentalnych rzeźb, których znakomita większość stoi w Stanach Zjednoczonych i w Polsce. Do jego najbardziej znanych dzieł nalezą: „Mściciel”, „Partyzanci”, „Sarmata” „Katyń 1940” i „Pomnik Błękitnej Armii”. Andrzej Pityński urodził się w 1947 roku w Ulanowie (dziś województwo podkarpackie). Po maturze rozpoczął studia na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Tam zrealizował swoją pierwszą rzeźbę – popiersie Ignacego Paderewskiego, która stoi na cokole przed Collegium Paderevianum w Krakowie. W 1974r. opuścił kraj i wyjechał do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Początkowo pracował dorywczo jako zwykły robotnik przy rozbiórkach domów. Jego zawodowa kariera rozpoczęła się w Sculpture House na Manhattanie, gdzie poznał techniki odlewów w brązie i powiększania pomników. Jako pierwszą w Stanach Zjednoczonych wykonał rzeźbę Artura Rubinsteina – znanego pianisty żydowskiego pochodzenia. To dzieło otworzyło mu drogę do rzeźbiarskiej kariery. Uzyskał posadę w instytucie Johnson Atelier, gdzie po dziesięciu latach został dyrektorem czterech oddziałów. Współcześnie, Pityński pracuje w Johnson Atelier Technical Institute of Sculpture gdzie jest członkiem zarządu. Ta największa na świecie i najnowocześniejsza pracownia rzeźbiarska daje Pityńskiemu możliwości o jakich każdy rzeźbiarz może tylko marzyć.

▲ „Katyń 1940” to najbardziej medialna rzeźba Pityńskiego.

„Mściciel” stoi na cmentarzu w amerykanskiej Częstochowie październik 2010 nr 4

październik 2010 nr 4

„Partyzanci” czyli kompozycja przedstawiająca pięciu uzbrojonych jeźdźców

Najczęściej pokazywaną w mediach rzeźbą Andrzeja Pityńskiego jest „Katyń 1940”, który

Rzeźba z amerykańskiej Częstochowy to jeden z dowodów na to, że dzieła Andrzeja Pityńskiego z łatwością przemawiają do międzynarodowej publiczności. Pełne ekspresji naładowane symboliką pozwalają każdemu znaleźć coś dla siebie. To właśnie jest najważniejszą wartością rzeźb Pityńskiego poświęconych polskiej historii a czytelnych dla każdego widza. Nawet dla tego, który nie wie, gdzie jest Polska.

Andrzej Pityński

Archiwum Andrzeja Pitńskiego

KAtyń W CIENIu WtC

Rzeźba z amerykańskiej Częstochowy to jeden z dowodów na to, że dzieła Andrzeja Pityńskiego z łatwością przemawiają do międzynarodowej publiczności.

monumentalna kompozycja rzeźbiarska, sfinansowana przez Sculpture Foundation i odlana w aluminium w 1980 roku w Johnson Atelier. – Pomnik „Par tyzantów” tworzyłem w Ameryce, gdy w Polsce zachodziły przemiany, gdy SB mordowało księży, studentów i robotników. Tworzyłem ten pomnik z myślą o nich i o tych tysiącach najwaleczniejszych, najwierniejszych Synach Narodu Polskiego, którzy pierwsi stawili czoła sowieckiej komunie – wspomina Pityński, który tak opisuje swoje dzieło: – Kompozycja przedstawia pięciu uzbrojonych jeźdźców na koniach z wyciągniętymi sztywno szyjami, które już nic nie widzą, ale tylko węszą jak wilki i łapią w swoje rozwar te nozdrza wiatr wolności. To konie prowadzą ich przez labirynty zdrady, pogardy i zapomnienia do wolnej Polski. Tragiczni w swojej samotnej walce bez szans na zwycięstwo, zdradzeni przez świat, zapomniani przez Boga. Mimo to są pełni wewnętrznej siły walki, walki aż do zwycięstwa. Taką właśnie, zakończoną zwycięstwem walkę stoczył Pityński, który przez kilkadziesiąt lat zabiegał o to, aby ze statuetki „Patrioty” zrobić dzieło monumentalne. – Każdy z nas walczył. Moje zaangażowanie jest jednak kpiną w porównaniu z walką, którą stoczyli ci, dzięki którym nie ma już SB i bestialstwa władzy – mówi Pityński.

BW

Po latach spędzonych za Oceanem wracał do Gliwic. Po raz pierwszy, na przełomie tysiącleci. Po raz kolejny, w tegoroczne wakacje. Powód, dla którego artysta ponownie przyleciał z Nowego Jorku do jednej z hal Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych nie jest mały – ma kilkanaście metrów i jak mówi artysta – uosabia polskiego ducha. – Ducha zgnębionego rozbiorami i wojnami, ale wolnego i dumnego – wyjaśnia Andrzej Pityński. – Stworzyłem postać z szablą w prawej i z oberwaną lewą ręką. Lewa ręka jest symbolem zagrabionych ziem i zniszczonej kultury. Z rany po niej wyrasta skrzydło husarskie – kontynuuje mistrz. „Patriota”, bo taki tytuł nosi rzeźba Pityńskiego stanie w Stalowej Woli dzięki drugiemu Okręgowi Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, którego przedstawiciele przyjadą do Gliwic w sierpniu przyszłego roku. Dlaczego dopiero za rok? Bo na razie „Patriota” to 12-metrowa gipsowa forma. – Podobnie jak w przypadku każdej mojej rzeźby wszystko zaczęło się od kilkudziesięciocentymetrowej figury – swego rodzaju szkicu, na podstawie którego powstaje dzieło monumentalne. Ten przedstawiający „Patriotę” długo czekał na realizację – od lat 80. ubiegłego wieku – opowiada Andrzej Pityński.

stoi w Jersey City niemal na wprost od miejsca, w którym do 11 września 2001 roku stały wieże World Trade Center. – Oficer Wojska Polskiego przebity bagnetem na tle płonących wież wyglądał niesamowicie przejmująco – wspomina Andrzej Pityński. Podczas przeglądania albumu przedstawiającego najważniejsze dokonania ar tysty, zgoła inne uczucia wywołała inna rzeźba – „Mściciel”, który stoi na cmentarzu w amerykańskiej Częstochowie. – Ze względu na to, że w tym miejscu znajduje się „Black Madonna”, odwiedza je wielu afroamerykanów. W sumie, nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że do Doylestown przyjeżdża wielu Haitańczyków, którzy w moim „Mścicielu” zobaczyli wcielenie swojego ducha płodności. Od jakiegoś czasu nikogo już nie dziwi, że wokół rzeźby gromadzą się młode dziewczęta i odprawiają rytuały voodoo – opowiada krztusząc się ze śmiechu Pityński.

BW

– To uosobienie polskiego ducha – ducha zgnębionego rozbiorami i wojnami, ale wolnego i dumnego – tak o kilkunastometrowym „Patriocie” opowiada Andrzej Pityński, znany na całym świecie twórca rzeźb monumentalnych, który od jakiegoś czasu regularnie przylatuje ze swojej amerykańskiej pracowni do jednej z hal Gliwickich Zakładów Urządzeń Technicznych, gdzie powstaje najnowsze dzieło mistrza

13


Panorama motoryzacji

www.panoramasilesia.pl

Paryż od 102 lat

na grzyby marsz!

Kilkanaście lat temu, u progu eksplozji masowego dostępu do Internetu, wieszczono schyłek imprez targowych czy wystawienniczych. Osoby uważane za ekspertów przekonywały, że współczesne „jarmarki” stracą na znaczeniu, gdyż ogólna dostępność towarów i usług w sieci, szybko spowoduje znaczący spadek zainteresowania targami czy wystawami firm i odwiedzających. Minęły lata, i okazało się, że nawet poważny światowy kryzys finansowy sprzed 2-3 lat nie spowodował upadku takich imprez, jak targi motoryzacyjne, a wręcz przeciwnie! Maciej Rzońca

Do najważniejszych w Europie w tej branży należą coroczne spotkania w Genewie na początku marca oraz jesienią – na przemian – we Frankfurcie i Paryżu. I wszystkie mają się świetnie... nowi wystawcy muszą się mocno starać, by dostać miejsce pod swoją ekspozycję, a przeciętna ilość gości na każdych targach oscyluje wokół miliona, z tendencją wzrostową... Tegoroczne jesienne motoryzacyjne nowości można będzie oglądać podczas Paris Motor Show, który będzie otwarty dla publiczności aż przez pełne dwa tygodnie (2-17 paździer nika). Niestety, polskie targi motoryzacyjne są tylko namiastką tego, co można zobaczyć w Paryżu, Frankfurcie czy Genewie, gdyż tylko podczas tych salonów koncer ny motoryzacyjne traktują swą obecność jako obowiązek. reklama

Te salony, to miejsce na światowe premiery nowych modeli, na pokazanie prototypów aut przyszłości, na pokazanie trendów współczesnej motoryzacji, a także pochwalenie się swoimi osiągnięciami w sporcie czy ochronie środowiska.

Do młodziutkiej wołowiny w kurkach proponuję brokuły z czosnkiem i madziarskie gałuszki. Na Węgrzech najczęściej jada się takie kluseczki jako dodatek do tamtejszych paprykarzy. Składniki łatwo zapamiętać: mąka, jajko, woda

DZIEń tO ZA MAŁO

leży Audi A7 sportback oraz R8 GT, BMW X3 oraz 5 Touring, Chevrolety Aveo, Orlando, Cruze i Captiva, Citroeny C4 oraz DS4, Fiata 500 twinair, Kia concept POP, nowe Mazdy 3 oraz 5,

Mercedesy A class E-cell oraz S class, Peugeoty 508 oraz 3008 hybrid4, Renault DeZir, Fluence Z. E., Twizy, Twingo Miss Sixty oraz Laguna phase 2, a także Volkswagen Passat i Volvo V60.

A i to nie jest pełna lista tych najpopularniejszych marek, gdyż niektórzy producenci trzymają w tajemnicy swe nowości do samego końca, praktycznie do dnia otwarcia targów (np. Opel, Ford,

Paris Motor Show, to także ogromna ilość wystawców związanych z produkcją i usługami dla przemysłu samochodowego (jak Bosch czy Delphi), fir my oponiarskie czy ubezpieczeniowe. To także kilka ekspozycji tematycznych oraz „zabawowych” w postaci np. możliwości testowania samochodów elektrycznych. Podsumowując, trudno będzie się nudzić podczas zwiedzania tego salonu, a jeden dzień na to przeznaczony, to zdecydowanie za mało.

Jubileusz Jaguara

Obecna firma Jaguar Cars Ltd. założona została w 1922 roku jako Swallow Sidecar Company i początkowo zajmowała się produkcją wózków bocznych do motocykli. Kilka lat później rozpoczęła produkcję samochodów, a pierwszy model – zaprezentowany w 1931 roku oznaczony został (od inicjałów producenta) symbolem SS1. Z czasem te brytyjskie samochody

przelać do garnka z kurczakami i cielęciną. Przyprawić solą i pieprzem. Wymieszać, zalać winem, odparować. Dodać szklankę śmietany, lekko zredukować.

½ kg cielęciny, 25 dag kurek, 1 łyżka mąki, 1-2 szalotki, 100 ml białego wina, 250 ml śmietany 30 proc., masło do smażenia, sól, pieprz Cielęcinę należy pokroić w kostkę (jak na gulasz). Do plastikowego worka wsypać mąkę, wrzucić mięso i energicznie potrząsać – tak, by cielęcina się „omączyła”. Przełożyć na patelnię z masłem (najlepsza będzie tzw. patelnia cygańska lub garnek z grubym dnem – smakowitość tej potrawie nada bowiem „smażenina”, która powstaje jedynie w naczyniu bez teflonu). Gdy się zrumieni, przełożyć do garnka. Kurki (świeże lub mrożone) przesmażyć na patelni z drobno posiekaną szalotką. Dodać do mięsa. na patelnię wlać odrobinę wina, wypłukać cały smak,

Gałuszki

jak cedzak z dość dużymi otworami. na Słowacji i na Węgrzech dostaniemy go w każdym sklepie gospodarczym.

Brokułyz czosnkiem 1 brokuł, 3 ząbki czosnku, 2 łyżki oliwy, szczypta cukru, sól

30 dag mąki, 1 jajko, woda mineralna gazowana, sól Do przesianej mąki dodać jajko, posolić. Wlać wodę (ile zabierze), wyrobić. Łyżką formować kluseczki i wrzucać na wrzątek. Można też ułatwić sobie pracę używając specjalnego urządzenia do gałuszek. nazywa się „haluszkar”, wygląda

Brokułowe różyczki wrzucić do osolonego wrzątku, przyprawić szczyptą cukru (to dla zachowania koloru) i gotować 3-4 minuty. Odcedzić. Czosnek przekroić wzdłuż, wyciągnąć ze środka zalążek (bardzo szybko się pali i nadaje potrawie niepotrzebnej goryczy). Wrzucić na patelnię z oliwą, lekko podsmażyć i dodać brokuły.

Jesień i zima zazwyczaj sprzyjają wyciszeniu oraz uspokojeniu. Także w modzie. W tym sezonie spokojne kolory ubrań współgrają ze stonowanym makijażem. Dla stylistów katowickiej Academy of Hair Design Berendowicz & Kublin inspiracje projektantów mody są szczególnie ważne. Ich najnowsza kolekcja fryzur powstała we współpracy z Ewą Minge. Barbara Kazmierczak

stawały się coraz bardziej wyrafinowane i luksusowe, więc zaczęto poszukiwać nazwy, która lepiej odzwierciedli ich „duszę” niż nieco techniczny symbol. Poza tym, nazwa SS zaczęła się już bardzo negatywnie kojarzyć z hitlerowskimi niemcami. I tak, 23 września 1935 roku w hotelu Mairfair w Londynie

zmodyfikowany SS1 zaprezentowany został jako Jaguar, a autorem jego nazwy był sir William Lyons. Od 1945 roku Jaguar stał się nazwą dla całej marki i nieodmiennie - do dzisiaj - nazwa tego drapieżnika kojarzy się w motoryzacji z prestiżem i doskonałą jakością wykonania kolejnych modeli. MR

Sukces Złombolu! Aby wziąć udział w „Złombolu” wystarczył gruchot, dobre serce i odrobina szaleństwa. W kolejnej edycji rajdu, którego pomysł narodził się cztery lata temu w głowach kilkorga katowiczan wzięło udział 121 załóg z całej Polski. Po dwóch wyprawach do Monte Carlo i jednej na Biegun Północny, 4 września śmiałkowie wyruszyli z Katowic nad cieśninę Bosfor, gdzie dotarło 107 ekip. – Każdy z uczestników rajdu, sprzedając powierzchnię reklamową na swoim samochodzie, zbierał pieniądze na rzecz katowickich domów dziecka – mówi Marcin Tetzlaff, jeden z pomysłodawców Złombolu. Już wkrótce, najprawdopodobniej w okolicy Świąt Bożego narodzenia, zaangażowanie uczestników tegorocznego Złombola przełoży się na uśmiechy

Cielęcinaw kurkach

i odrobina soli. Ale o ile sam przepis jest bardzo prosty, to przyrządzenie gałuszek już nie, bowiem ciasto na wrzątek trzeba wrzucać łyżką, a każda kluseczka powinna mieć mniej więcej pół centymetra średnicy i jakieś 3 centymetry długości...

detale ważne jesienią

23 września 2010 roku słynny brytyjski Jaguar obchodził swe 75 urodziny. Nazwa tej marki ma jednak nieco bardziej skomplikowaną historię...

14

lubię grzyby, szczególnie jako dodatek do mięs. Dlatego w grzybowym sezonie chciałabym polecić Państwu cielęcinę w kurkach!

Mitsubishi, SEAT, Suzuki i Toyota). Każdy liczący się producent przedstawi niewątpliwie swe bardziej lub mniej zaawansowane modele samochodów elektrycznych lub hybrydowych. Takie zapowiedzi przedstawiła już m. in. Honda, Nissan (concept-car Townpod) czy Lexus.

50 PREMIER W DWA tyGODNIE Tegoroczny Paris Motor Show, to – według już ogłoszonej listy – blisko 50 światowych premier oraz kilkudziesięciu europejskich. Wśród tych pierwszych jest wiele modeli, które dla polskiego kierowcy mają znaczenie marginalne, jak Bentley Continental GT, Fisker Karma, Lotus Evora czy Routebuggy Lantana. Mamy jednak zapowiedzi mnóstwa innych światowych premier aut, które w najbliższych miesiącach trafią do naszych salonów. I tak, alfabetycznie, wśród tych najważniejszych nowości wymienić na-

Więcej przepisów ewy Wachowicz znajdziecie w książce „ewa gotuje”.

Rzeźba, architektura, geometria, a dokładnie kształty trójkąta i owalu, będą dominować w propozycjach fryzur fir mowanych marką Berendowicz & Kublin na nadchodzący sezon. – W naszych najnowszych propozycjach przewidzieliśmy zarówno fryzury bardziej nowatorskie, jak i tradycyjne. Miłośniczki awangardy i kobiety preferujące inspiracje klasyka powinny być jednakowo zadowolone – zapowiada Sławek Kublin. W jesienno-zimowej kolekcji królują więc gładkie włosy i drobiazgowe dopracowanie każdego detalu. Jeśli preferujemy włosy luźne to powinny być perfek-

cyjnie wyprostowane i eleganckie. Te upięte – układane w fantazyjny sposób – również zachwycają pietyzmem, ale bez barokowego przepychu. – Nasze upięcia to nie tradycyjne koki. Stawiamy na oryginalność i podkreślenie indywidualnego charakteru każdej fryzury – zaznacza Beata Berendowicz. Krótsze dni i częste słoty zimniejszej części roku z jednej strony sprzyjają zwróceniu ku barwom naturalnym, ale z drugiej – w ramach kontrastu z tym, co za oknem – styliści Akademii Berendowicz & Kublin proponują kontynuację trendów z letniej kolekcji, tyle, że w bardziej nasyconej odmianie. W jesienno-zimowej palecie barw zdecydowa-

nie najważniejszą rolę odgrywać będą ciemne, naturalne brązy oraz orzechowe i miedziane blondy. Nie zabraknie także (być może to dla niektórych zaskakująca wiadomość) smakowicie wkomponowanych fioletów. W jesienno-zimowej kolekcji fryzur Beaty Berendowicz i Sławka Kublina pojawią się także propozycje dla miłośniczek koloru rudego, który tym razem nęci ciepłym i spokojnym odcieniem.

Fryzury: Akademia Fryzjerstwa Berendowicz & Kublin Suknie: ewa Minge Makijaż: Monika Kołodziej i Gabriela Gnat Stylizacje: Gabriela Gnat Foto: Sebastian Szwajczak

w internecie www.panoramasilesia.pl

odWiedź nas na wielu dziecięcych twarzach. Z pieniędzy uzbieranych w roku ubiegłym Złombolowicze kupili trzem katowickim domom dziecka m. in. suszarki, meble do salonów, lokówki, prostownice, rowery, deskorolki, rolki, parasole,

walizki i konsole do gry. Już teraz wiadomo, że prezentów będzie więcej. – na naszym koncie jest już 150 tys. zł, a trzeba dodać, że ta kwota nie uwzględnia wpłat z 1 proc. podatku – cieszy się Marcin Tetzlaff. BW październik 2010 nr 4

październik 2010 nr 4

15


Miasto Sosnowiec zaprasza

ͲĂŐųħďŝĞŵŽǏůŝǁŽƑĐŝ Sosnowiec to miasto, które całkowicie zmieniło swoje oblicze. Jeszcze kilkanaście lat temu działało tu pięć kopalni i wiele zakładów przemysłowych, jednak większość z nich odgórnie zamknięto. Wobec takiej sytuacji przed samorządem stanęło zadanie stworzenia gospodarki miasta, praktycznie od podstaw. W pierwszej kolejności zajęto się rewitalizacją terenów poprzemysłowych, aby nadać im nową funkcję i stworzyć miejsca pracy. W efekcie tych działań na obszarach funkcjonują znane firmy, w tym przedsiębiorstwa z zagranicznym kapitałem, zajmujące się m.in. motoryzacją, logistyką czy najnowszymi technologiami ekologicznymi. Po uzyskaniu przez miasto równowagi w sferze gospodarczej i społecznej, w ostatnich latach przystąpiono do realizowania inwestycji związanych ze szkolnictwem wyższym, kulturą oraz sportem. Sosnowiec śmiało można nazwać miastem akademickim. Kształci się tutaj blisko 15 tysięcy studentów na różnorodnych kierunkach, począwszy od humanistycznych, przez medyczne, na technicznych kończąc. Miasto dokłada wszelkich starań, aby wspierać rozwój szkolnictwa wyższego, upatrując w wykształceniu młodzieży, najcenniejszą inwestycję. Kultura jest kolejnym priorytetem dla sosnowieckiego samorządu. Aby zapewnić mieszkańcom rozrywkę na wysokim poziomie poczyniono wiele starań. Na potrzeby Miejskiego Klubu im. Jana Kiepury zaadaptowano budynek po byłym technikum. Obecnie przebudowywana jest wielofunkcyjna sala widowiskowa w byłym Art Cafe Muza w samym centrum miasta. Wkrótce przy Szkole Muzycznej powstanie sala koncertowa z miejscami dla ponad pół tysiąca osób. Sosnowiec to także kuźnia sportowych talentów. Już dziś wśród sportowców naszego miasta upatruje się następców takich gwiazd jak kulomiot Tomasz Majewski. Mowa tu o Krzysztofie Brzozowskim młodzieżowym mistrzu olimpijskim w pchnięciu kulą. Znakomite wyniki osiągają również młodzi sosnowieccy szermierze nawiązując do najlepszych tradycji polskiej szabli. Tym osiągnięciom niewątpliwie pomogło inwestowanie w obiekty sportowe. Stadion lekkoatletyczny im. Stefana Płatka należy do najnowocześniejszych w kraju, a sali szermierczej, w której na co dzień trenują zawodnicy Zagłębia, zazdroszczą szermierze w całej Polsce. Regularnie w Sosnowcu otwierane są boiska ze sztuczną nawierzchnią, na których każdy może doskonalić umiejętności piłkarskie. Przybywa basenów, kortów tenisowych i boisk do siatkówki plażowej. Idąc za ciosem w Sosnowcu rozwija się również silnie sektor sportów niszowych jak squash, frisbee, czy gokarty. Każdy znajdzie coś dla siebie. Krótko mówiąc, Sosnowiec to Zagłębie możliwości.

16

październik 2010 nr 4


Panorama Silesia nr 4_2010