Issuu on Google+

silesia

PANORAMA

NR 1/2010 (lipiec)

ukazuje się na terenie Śląska i Zagłębia w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca

MAGAZYN BEZPŁATNY

nakład: 30 000

Być jak Robin Hood Edward Bober z Dąbrowy Górniczej pomagał biednym i został ukarany

Szybko rośnie liczba golfistów w regionie W Bytomiu powstaje kolejne pole do gry

Przywileje O tym czy rząd powinien przyznać ulgi motocyklistom rozmawiamy z Wojciechem Gębickim, prezesem Stalexportu Autostrady Małopolskiej i miłośnikiem jednośladów zarazem

dla jednośladów?


reklama

Panorama Silesia Maciej Frankowski

zdjęcie miesiąca

BĄDŹ CZĘŚCIĄ NOWEJ JAKOŚCI ZAKUPÓW W BY TOMIU

Po prawie rocznej przerwie oddajemy w Państwa ręce kolejny numer „Panoramy Silesia” – bezpłatnego miesięcznika, którego kolejne wydania będą do Państwa trafiać w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca. Wkrótce zaprosimy Państwa także na naszą stronę internetową (www.panoramasilesia.pl), na której znajdą się najświeższe doniesienia z regionu. Próżno ich szukać w magazynie papierowym. Jego misją nie jest uczestniczenie w pogoni za tym, co najaktualniejsze, a zaproszenie Państwa na spokojny – i mam nadzieję – ciekawy spacer wokół tego, co zasługuje na uwagę na Śląsku i w Zagłębiu.

Procesji Bożego Ciała w Lipinach (Świętochłowice) tradycyjnie towarzyszyło spore zainteresowanie fotoreporterów. Tym razem było ich więcej niż zwykle, bo pogodne ujęcie z ubiegłorocznej uroczystości zdobyło ostatnio główną nagrodę Grand Prix w konkursie Grand Press Photo. Czerwcowej uroczystości nie towarzyszyła radosna atmosfera. Kilkanaście dni po powodzi, która ogarnęła cały kraj, na twarzach świętochłowiczan malowało się skupienie i zaduma

w numerze Czy gra w Ekstraklasie to szansa na ekstrakasę?

Motocykliści żądają ulg za przejazd A4

WIELKIE OTWARCIE 15 listopada 2010

Odwiedź nas na www.agorabytom.pl

Wciąż mamy dla Ciebie wolne miejsce Agora Bytom to nowoczesna galeria handlowa powstająca w samym sercu Bytomia. Już teraz zmienia ona krajobraz miasta, a niedługo – zmieni także sposób życia jego mieszkańców. Agora zaoferuje bogatą kombinację zakupów, odpoczynku i rozrywki. Stanie się nowym miejscem spotkań i przywróci historyczne znaczenie miejscu, w którym powstaje. Proces wynajmu powierzchni handlowych wszedł w ostatnią fazę - aby dowiedzieć się więcej na temat warunków najmu, prosimy o kontakt z firmą Cushman&Wakefield.

8-9

4 Cisza na śląskim, ruch w interesie

• Wielofunkcyjne centrum handlowe mieszczące ok. 120 sklepów i punktów usługowych,

Nie jestem ekshibicjonistką – wywiad z Katarzyną Grocholą

2 • 25 000 m powierzchni handlowej oferującej funkcjonalną architekturę i niezwykłą aranżację wnętrz,

Zaledwie kilka dni temu zaczęły się wakacje – czas letnich festiwali, ale przede wszystkim czas odpoczynku. W słodkich chwilach laby zapraszamy do lektury stron, które mają ją Państwu dodatkowo umilić – do spotkania z naszą kulinarną felietonistką Ewą Wachowicz i do rozmów ze znanymi osobistościami świata kultury, który w tym miesiącu reprezentuje pisarka Katarzyna Grochola. Jak sama przyznaje – po raz kolejny „poleciała Grocholą” i wcale się tego nie wstydzi. Życzę przyjemnej lektury tego i kolejnych numerów „Panoramy Silesia”, której następne wydanie trafi do Państwa rąk już 2 sierpnia. Bartłomiej Wnuk Redaktor Naczelny

• nowoczesne kino Cinema City • sala widowiskowa • parking dla 960 samochodów

10

• atrakcyjne powierzchnie biurowe • wielkie otwarcie 15 listopada 2010

12

DYREKTOR INWESTYCJI

WYNAJEM

Tel.: +48 32 719 26 00

Tel.: +48 22 820 20 20

PANORAMA SiLESiA Adres redakcji: ul. Szpitalna 3, 41-250 Czeladź Tel./faks: 32 364 04 14

W pierwszym tygodniu sierpnia kolejny numer „Panoramy Silesia” znajdziesz na głównych deptakach miast Metropolii Silesia oraz Będzina i Czeladzi, a także w takich miejscach jak: Altus, Katowice, ul. Uniwersytecka 13 Stalexport, Katowice, ul. Mickiewicza 29 Business Centre Club, Katowice, ul. Mickiewicza 15 Rektorat Uniwersytetu Śląskiego, Katowice, ul. Bankowa 12 Rektorat Akademii Ekonomicznej, Katowice, ul. 1 Maja 5 Silesia City Center, Chocofee, Katowice, ul. Chorzowska 107 Cogitatur, Katowice, ul. Gliwicka 9a

tomasz.gorski@eur.cushwake.com marek.noetzel@eur.cushwake.com

2

To tutaj udało nam się namówić na rozmowę Wojciecha Gębickiego, prezesa Stalexportu Autostrady Małopolskiej i motocyklistę zarazem. Pretekstem do niej były starania motocyklistów o włączenie ich do grona środowisk, którym sprawiedliwość społeczna nakazuje przyznanie ulg. Mam nadzieję, że lektura wywiadu przybliży Państwu specyfikę funkcjonowania autostrad w Polsce, co na co dzień utrudniają strzępkowe doniesienia mediów o wydarzeniach aktualnych, nie tworzące pełnego obrazu problemu.

lipiec 2010 nr 1

lipiec 2010 nr 1

Jazz Club Hipnoza, Katowice, pl. Sejmu Śląskiego 2 MG Centrum, Katowice, ul. Kolejowa 54 Hotel Arsenal Palace, Katowice/Chorzów, ul. Paderewskiego 35 Teatr Rozrywki, Chorzów, ul. Konopnickiej 1 MPL Katowice, Ożarowice, ul. Wolności 90 Autostrada A4, Punkt Obsługi Klienta, Mysłowice, ul. Piaskowa 20

Centrum Handlowe M1, Chocofee, Czeladź, Będzińska 80 Śląski Klub Golfowy, Siemianowice Śląskie, ul. Sowia Hotel Vacanza, Siemianowice Śląskie, ul. Olimpijska 4 Centrum Działalności Podwodnej „Nurek-Bytom”, Bytom, ul. Chorzowska 28A Jazz Club Fantom, Bytom, ul. Żeromskiego 27 Urząd Miejski, Będzin, ul. 11 Listopada 20 Zamek, Będzin, ul. Zamkowa 1

Redaktor naczelny

Prezes Zarządu

Bartłomiej Wnuk

Bartłomiej Wnuk

b.wnuk@panoramasilesia.pl

Reklama

Stali Współpracownicy

Małgorzata Węgiel

Aleksandra Kajda, Paweł

E-mail: pansilesia@gmail.com

Szałankiewicz, Maciej Rzońca

Tel. 32 364 04 14

Tomasz Adamiec, Maciej Szeles

Kolportaż

Skład/Korekta

Krzysztof Pawełczyk

emildesign

Druk

Wydawca

Polskapresse Sp. z o.o.

Panorama Silesia Sp. z o.o.

Oddział Poligrafia

pl. Sejmu Śląskiego 2/208

ul. Baczyńskiego 25a

40-032 Katowice

41-203 Sosnowiec

3


Panorama regionu

Panorama regionu

sportowE

Mówi Radosław Baran, prezydent Będzina materiały prasowe

mat. prom. Górnika Zabrze

Tomasz Błaszczyk/Polonia Bytom

Tomasz Błaszczyk/Polonia Bytom

Stawiamy na popularyzację sportu

początki Na koszulkach bytomskich piłkarzy reklamowala się Armada Development

Na medialności klubu najbardziej zyskał Tauron

Ogromne pieniądze, które w sport zawodowy inwestują co roku wielkie korporacje, są nie mniej ważne od tych, które na infrastrukturę sportową dla dzieci i młodzieży łożą samorządy. Sprawdziliśmy, jak ta sytuacja wygląda w Będzinie, w którym po kapitalnym remoncie otwarto w ubiegłym miesiącu basen

Strategicznym sponsorem Górnika Zabrze jest Allianz

Ruch Chorzów na trzecim miejscu nie tylko w tabeli rozgrywek Press-Service Monitornig Mediów sporządził raport w skali całej rundy wiosennej o medialności klubów Ekstraklasy. Ruch Chorzów ponownie znalazł się na trzecim miejscu. Wyprzedziły go jedynie Lech Poznań i Wisła Kraków. Analiza dotyczyła 1 tys. tytułów prasy ogólnopolskiej i regionalnej oraz 20 największych portali internetowych. W maju ukazało się 10,5 tys. publikacji na temat klubów Ekstraklasy i siedmiu drużyn i-ligowych. Łącznie badanie wizerunkowe „Polska Piłka” w rundzie wiosennej – od początku marca do końca maja – objęło ponad 33,4 tys. publikacji. W maju na temat Wisły Kraków ukazało się 1313 informacji w prasie. ich ekwiwalent reklamowy oszacowano na blisko 20,5 mln złotych. W internecie pojawiły się wówczas 1182 publikacje. We wszystkich trzech zestawieniach krakowianie znaleźli się na pierwszym miejscu. Drugi był Lech Poznań, o którym prasa napisała o 9 proc. publikacji mniej, a trzech Ruch Chorzów (1136 publikacji prasowych) z 14 proc. stratą. Spośród prasy regionalnej Wisła Kraków pojawiała się przede wszystkim w „Dzienniku Polskim”, Lech w „Polsce Głosie Wielkopolskim”, natomiast Ruch Chorzów – w „Polsce Dzienniku Zachodnim”.

na Śląsku? Za miesiąc rusza Ekstraklasa, w której wystartuje trzech przedstawicieli ze Śląska: Ruch Chorzów, Polonia Bytom i Górnik Zabrze. Brak Piasta Gliwice i Odry Wodzisław z pewnością nie odbije się na jakości rozgrywek, ani nie sprawi, że o ekstrak(l)asową trójkę będą się bić sponsorzy

Największy z ośmiu kompleksów sportowych w Będzinie wybudowano przy Ośrodku Sportu i Rekreacji

W śląskiej piłce o sponsorów jest niezwykle trudno, zwłaszcza tych strategicznych. Wyjątkowym szczęśliwcem w tej kwestii jest Górnik Zabrze, którego współwłaścicielem jest niemiecka fir ma ubezpieczeniowa Allianz. Jednak już w Polonii Bytom i Ruchu Chorzów sponsora, który wziąłby na siebie ciężar finansowania drużyny, nie ma. – Pozyskanie takiego podmiotu to złożony proces, co widać nawet na przykładzie Ekstraklasy SA, która po tym, jak dwa lata temu wycofała się firma Orange, nie może znaleźć sponsora tytularnego – mówi Marek Pieniążek, dyrektor do spraw marketingu w Polonii Bytom. – Dużo łatwiej pozyskać sponsorów, jeśli dysponuje się bazą spor tową na wysokim poziomie, ale tu,

na Śląsku, jest w dalszym ciągu najgorsza w Polsce – dodaje Pieniążek.

Wszystkie trzy śląskie kluby zmagają się z tym samym problemem – brakiem odpowiedniej bazy sportowej Dlatego kluby utrzymują się głównie z pieniędzy drobnych podmiotów oraz wpływów z transmisji, co w praktyce pozwala im ledwie związać koniec z końcem. – Idealna sytuacja to taka, kiedy na klubowy budżet składa się 30 proc. wpływu z transmisji, 30 od sponsorów i 30 z biletów – mówi Maciej Sowicki, wiceprezes zarządu Górnika Zabrze. Wpływów z biletów kluby jednak nie mają zbyt wiele. Wszystkie trzy śląskie kluby

zmagają się z tym samym problemem – brakiem odpowiedniej bazy sportowej. – Mamy zapewnienie z urzędu miasta, że w 2012 ma być oddana do użytku część stadionu i ten termin nie jest zagrożony – wyjaśnia Sowicki.

ZARABiANiE NA KOSZuLKACh Obecnie najwięcej można zarobić sprzedając miejsce na koszulce, która jest najlepszym nośnikiem reklamy dla sponsorów. W Górniku, co oczywiste, jest to Allianz. Ruch reklamuje Tauron Polską Energię, a Polonia browar Pilsweiser, który ostatnio zastąpił emblemat Armady. – Zaistnieliśmy w świadomości lokalnej. Polonia była naszym najważniejszym elementem w dotarciu do mieszkańców i zainteresowania ich naszą firmą. Teraz być może zmienimy strategię względem Polonii i będziemy reklamo-

wać jedną z naszych inwestycji – mówi Tomasz Godziek, dyrektor ds. marketingu Armady. – Umowa obowiązuje do końca roku. Obie strony są zadowolone ze współpracy zwłaszcza, że osiągnęliśmy świetny wynik sportowy, a pod względem medialności jesteśmy w czołówce polskich klubów – zapewnia z kolei Mariusz Gudebski, rzecznik prasowy Ruchu Chorzów.

KLuCZOWE STADiONy A medialność ma spory wpływ na zyski z marketingu. Temu, jaki obecnie funkcjonuje w śląskich klubach, daleko jednak do działań mistrza Polski, Lecha Poznań. – Na pewno Lech wyznacza wzorce, jeśli chodzi o rynek polski, jednak nie można być w niego ślepo zapatrzonym, lecz czerpać wzorce z działań marketingowych europejskich klubów – stwierdza

Maciej Sowicki. Dlatego tak istotna dla klubowych budżetów jest budowa stadionów, które przyciągną rzesze kibiców, a ci zostawią pieniądze w kasach i sklepach z pamiątkami. – Dlatego najlepszy marketing i największe zyski będzie miał ten klub, który najszybciej postawi nowoczesny stadion – stwierdza Pieniążek.

Najlepszy marketing i największe zyski będzie miał ten klub, który najszybciej postawi nowoczesny stadion Kwestia stadionu jest kluczowa w przypadku chorzowskiego Ruchu, który w poprzednim sezonie Ekstraklasy zajął trzecie, najwyższe spośród śląskich klubów miejsce w tabeli. W rundach wstępnych swoje mecze Ruch może rozgrywać jeszcze

na swoim stadionie, dzięki czemu do kasy wpadnie trochę pieniędzy, ale jeśli awansuje do fazy grupowej Ligi Europejskiej, już nie. Dlatego wstępnie chorzowski klub prowadzi rozmowy z Kielcami i Krakowem. – Wpierw oczywiście trzeba będzie awansować, a o to nie będzie łatwo – mówi Gudebski. Chorzowscy kibice słyną z dobrej organizacji i pewnie licznie stawiliby się na meczach swojej drużyny poza miastem. Jednak gdyby śląskie kluby posiadały własne, nowoczesne stadiony, mogłyby dzięki nim zwiększyć zyski, budować silniejsze zespoły, pozyskiwać bogatszych sponsorów. – Pod tym względem jesteśmy zacofani w stosunku do Europy o jakieś 15 lat, bo stadiony to kamień milowy w funkcjonowaniu piłkarskich klubów – podsumowuje Tomasz Godziek.

Otwar ta 1 czerwca tego roku pływalnia przy ul. Siemońskiej spełnia potrzeby osób niepełnosprawnych, ma automatyczną stację uzdatniania wody oraz nową nieckę ze stali nierdzewnej o głębokości od 1,4 m do 1,8 m. Remont kosztował budżet gminy ponad 4 mln zł. – Najlepszą ocenę odnowionego basenu wystawili podczas otwarcia uczniowie z pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 4 – mówi Radosław Baran prezydent Będzina. – Dzieciaki cieszy pogłębiona niecka basenu, odnowione, czyste pomieszczenia i szafki z czytnikami kart. Zapewne nie zabraknie chętnych do korzystania z krytej pływalni również wśród osób dorosłych. Do dyspozycji są bowiem także sauna i salka z urządzeniami do rekreacji – wylicza prezydent.

OSiEM KOMPLEKSóW BEZ KOMPLEKSóW – W ostatnich dwóch kadencjach w Będzinie wybudowano osiem kompleksów spor towych przy gminnych szkołach i Ośrodku Spor tu i Rekreacji – przypomina Zbigniew Szaleniec, senator RP. – Uczniowie i mieszkańcy Będzina mogą korzystać z nowoczesnych hal sportowych przy Miejskim Zespole Szkół nr 4 i Szkole Podstawowej nr 4, ośmiu kompleksów boisk spor towych pokrytych sztuczną trawą, boisk przyszkolnych i osiedlowych, ścieżek rowerowych poprowadzonych przez malownicze tereny miasta oraz zmodernizowanych szkolnych sal gimnastycznych – wylicza Marzena Karolczyk, rzeczniczka Urzędu Miasta w Będzinie. – Do dyspozycji młodych ludzi są także obiekty Ośrodka Sportu i Rekreacji: stadion z na-

turalną trawiastą płytą do piłki nożnej, pełnowymiarowe boisko treningowe do piłki nożnej i boiska do koszykówki oraz piłki ręcznej pokryte sztuczną trawą – dodaje rzeczniczka.

Będziński samorząd z własnych środków przeznacza rocznie ok. 350 tys. zł na 112 godzin zajęć sportowo-rekreacyjnych tygodniowo NiE TyLKO iNfRASTRuKTuRA Liczy się jednak nie tylko infrastruktura – w szkołach prowadzonych przez miasto, oprócz obowiązkowych zajęć wychowania fizycznego, uczniowie mają do dyspozycji dodatkowe zajęcia pozalekcyjne spor towo-rekre-

Kryty basen przy ul. Siemońskiej po kapitalnym remoncie ma m.in. nową nieckę ze stali nierdzewnej, automatyczną stację uzdatniania wody acyjne finansowane z budżetu miasta. Samorząd z własnych środków przeznacza rocznie na zajęcia sportowo-rekreacyjne ok. 350 tys. zł oraz ok. 160 tys. zł rocznie na zajęcia czterech klas spor towych (w Miejskim Zespole Szkół nr 1 prowadzony jest tenis ziemny, w Miejskim Zespole Szkół nr 2 piłka nożna, w Miejskim Zespole Szkół nr 4 siatkówka i szer mierka, a w Gimnazjum nr 1 siatkówka). Ponadto uczniowie szkół podstawowych i gimnazjalnych mogą korzystać z ofer ty zajęć pozaszkolnych sportowych proponowanych przez Międzyszkolny Ośrodek Sportowy. – Na 210 godzin zajęć tygodniowo (m.in. sekcji piłki siatkowej, piłki nożnej, lekkiej atletyki, koszykówki i judo) miasto w 2009 roku przeznaczyło ok. 940 tys. zł – chwali się Roman Goczoł, naczelnik Wydziału Edukacji UM w Będzinie.

materiały prasowe

Tomasz Adamiec Paweł Szałankiewicz

materiały prasowe

Kamila Dróżdż

Ekstrakasa

Ruch najbardziej medialny

Miasto jest szczególnie zainteresowane rozpowszechnianiem sportu i czynnego wypoczynku wśród uczniów, przeznaczając około 1 mln 450 tys. zł na zajęcia sportowe pozalekcyjne oraz na zaj��cia Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego. Wspomagamy w ten sposób zarówno sport indywidualny, jak i młodych sportowców uprawiających gry zespołowe. Ponadto miasto Będzin przeznaczy w tym roku na stypendia dla młodych sportowców kwotę około 566 tys. zł.

W hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 4 rozgrywane są m.in. Olimpiady Sportowe Przedszkolaków

Edward Bober z Dąbrowy Górniczej to nowy Robin Hood? Edward Bober to człowiek, któremu niemal w tym samym dniu Rada Miejska odebrała mandat radnego i przyznała tytuł Dąbrowianina Roku. O działalności społecznej, która była przyczyną niecodziennego splotu zdarzeń z byłym radnym Dąbrowy Górniczej rozmawia Marek Szeles

4

Oskarżono Pana o prowadzenie działalności gospodarczej na majątku gminy. Co to była za działalność i na jakim majątku? Przez lata byłem prezesem Międzyszkolnego Uczniowskiego Klubu Piłkarskiego, który organizował półkolonie dla dzieci i młodzieży pochodzących z trudnych rodzin. Wzięliśmy udział w przetargu zorganizowanym przez MOPS na organizację tych półkolonii. Byliśmy jedynymi uczestnikami przetargu. Nikt nie chciał się podjąć tego zadania. Aby pozyskać dodatkowe pieniądze,

zdobywałem je od sponsorów, w tym od koksowni. Firma przekazała środki na podstawie umowy, w zamian za wywieszenie banneru na ogrodzeniu boiska. Na marginesie dodam, że radcą prawnym, który parafował umowę ze strony koksowni była pani Agnieszka Pasternak, przewodnicząca Rady, która później była jednym z wnioskodawców odebrania mi mandatu radnego. To są bezpośrednie powody.

Wynikałoby z tego, że Klub się dorobił?

Co więcej, wojewoda śląski odpowiedzialny za nadzór administracyjny nad funkcjonowaniem samorządu, nie dopatrzył się w argumentach prezydenta wystarczających powodów, by odebrać mi mandat. Wtedy prezydent zatajając decyzję wojewody, dokonał tego rękami radnych. Był tak zdeterminowany, że ściągnął na salę obrad wszystkich, między innymi przewodniczącą rady Agnieszkę Pasternak, choć ta klika dni wcześniej uległa wypadkowi, jak również przebywającego na zwolnieniu lekarskim

Klub nie zarobił nic. Jest stowarzyszeniem i nie może przynosić zysku. Każda złotówka poszła na działalność statutową. Po drugie, jeśli o mnie chodzi, to nie tylko nie zarobiłem, bo pełniłem funkcję prezesa społecznie, ale często dokładałem z własnej kieszeni, aby Klub mógł normalnie funkcjonować.

Nie zarobił Pan ani złotówki i stracił mandat radnego za działalność społeczną? To brzmi wręcz niewiarygodnie. lipiec 2010 nr 1

lipiec 2010 nr 1

Tadeusza Orpycha. Jak widać determinacja w tej sprawie była ogromna.

Co w takim razie jest prawdziwym powodem pozbawienia Pana mandatu radnego? Myślę, że obawa przed zbyt silną konkurencją w zbliżających się wyborach na prezydenta Dąbrowy Górniczej. Zapewniam jednak, że cała ta historia jedynie mobilizuje mnie, aby wystartować i wyeliminować w naszym mieście takie praktyki.

Nie zniechęciło to Pana do działalności społecznej? Nie, bo to wy ni ka z mojej na tu ry. Na dal wspie ram Klub, jak rów nież zimą organizuję posiłki dla bezdomnych, wy da jąc co dzien nie nie mal 300 zup. Ostatnio zorganizowałem też odzież oraz ar ty ku ły spo żywcze nie zbęd ne powo dzia nom. Do star czy łem oso bi ście trans port nie mal 1000 kg tych pro duk tów do Bie ru nia. Ta ki po pro stu je stem i się nie zmienię.

5


Panorama regionu

Bartłomiej Wnuk

50-500-5000 – Szczyrk i Wisła to miasta, które konkurują ze sobą o narciarzy i turystów, ale konkurując, napędzają jednocześnie zainteresowanie tym rejonem Beskidów. Uważam, że podobnie będzie w przypadku Siemianowic Śląskich i Bytomia – mówi Leszek Żelezny, menadżer Śląskiego Klubu Golfowego w Siemianowicach Śląskich, jednego z piętnastu pełnowymiarowych pól golfowych w Polsce. – Osiem lat temu, kiedy zaczynałem pracować w tym środowisku, na Ślą-

Nie taki golf drogi Golfiści mawiają, że najwięcej w golfie kosztuje czas, który trzeba poświęcić na grę. Stawka rośnie drastycznie, gdy rodzina nie podziela pasji tego, który połknął bakcyla. Sprzęt jest tańszy. Podstawowy sprzęt potrzebny to gry w golfa obejmuje: torbę, komplet kijów, piłki, marker (służy do oznaczania miejsca upadku piłki). Ceny takich kompletów zaczynają się od ok. 1 tys. zł. Koszt rozegrania rundy na polu klasy mistrzowskiej – w zależności od jego rangi – waha się od kilkudziesięciu do kilkuset złotych

sku grało w golfa około 50 osób. Teraz jest to 500. Jak łatwo policzyć, jeśli przyrost liczby chętnych do uprawiania tej dyscypliny sportu będzie się utrzymywał na tym samym poziomie, to za dekadę będziemy mieć w regionie grubo ponad 5 tys. golfistów. Dla takiej liczby chętnych do gry nie wystarczą dwa obiekty. Potrzeba ich będzie dziesięć – dodaje Żelezny.

PORTRET PRZECięTNEGO GOLfiSTy Przekrój zawodowy członków Śląskiego Klubu Golfowego jest bardzo szeroki. Są wśród nich zarówno właściciele dużych i bardzo dużych firm, ale również kilku emerytów. Wydatki związane z tym spor tem można śmiało porównać z wydatkami ponoszonymi przez np. narciarzy, surferów czy wędkarzy. – To ludzie, którzy od czasu do czasu mogą poświęcić pół dnia na grę w golfa. Ta dyscyplina sportu wymaga bowiem poświęcenia około pięciu godzin na jedną rundę. To nie tenis, na którego partyjkę można wyskoczyć na półtorej – dwie godziny – wyjaśnia Leszek Żelezny zaznaczając, że pole golfowe w Siemianowicach Śląskich – własność stowarzyszenia – jest jednym z nielicznych, które zarabiają na swoje utrzymanie. W Bytomiu może być inaczej.

POLE DO POPiSu Celem inwestycji nie jest bowiem zarabianie na samym polu. Rola pełnowymiarowego pola golfowego i tzw. driving range (pola do nauki gry w golfa) w Bytomiu jest inna. Ich zadaniem jest przyciągnięcie inwestorów na tereny sąsiadujące z inwestycją, a także mieszkańców, którzy zasiedlą domy powstające w jego pobliżu. Michał Goli, właściciel spółki Armada Development, nie kryje zadowolenia z postępów towarzyszących pracom nad projektem. – Jestem golfistą od piętnastu lat i bardzo długo szukałem odpowiedniego miejsca do budowy pola golfowego – znalazłem je w Bytomiu i cieszę się, że dzięki wiedzy i doświadczeniu firmy Stadler, moja wizja nabierze realnych kształtów. Chciałbym, aby to pole przyczyniło się do ponownego rozkwitu Szombierek, a tym samym Bytomia. – dodaje Goli. Christopher Stadler, projektant bytomskiego pola, wierzy w sukces inwestycji. – Jestem przekonany, że naturalne ukształtowanie i poprzemysłowy charakter bytomskiego pola golfowego będą jego wyróżnikami na tle innych pól. Z pewnością będziemy chcieli wykorzystać klimat i ogromną różnorodność okolicy – zapowiada Stadler.

Ponad 170-tysięczny Bytom jest jedynym tak dużym miastem na Śląsku, w którym nie ma krytej pływalni miejskiej. Wszystko za sprawą przedłużającego się remontu, za który jedni winią skonfliktowanych koalicjantów rządzących miastem, inni wykonawcę, a jeszcze inni śląską konserwator zabytków

Paweł Szałankiewicz

Podróż szlakiem pól golfowych Mówi Wiktor Zborowski, znany aktor i golfista Sławek Skonieczny

Armada Development – spółka, która jest właścicielem terenów pokopalnianych w bytomskich Szombierkach podpisała w czerwcu umowę z projektantem pól golfowych. – Spośród kilkunastu ofert, które inwestor otrzymał od Europejskiego Stowarzyszenia Projektantów Pól Golfowych, wybrano propozycję niemieckiej firmy Stadler Golf Courses – informuje Tomasz Godziek, dyrektor ds. marketingu i PR Armady Development. Bytomskie pole będzie drugim na Śląsku pełnowymiarowym polem do gry w golfa. Co o przyszłej konkurencji z Bytomia sądzą golfiści z siemianowickiego Śląskiego Klubu Golfowego?

Miasto bEz basEnu

przybywa pól do gry i golfistów

Jeśli podróżuję po Polsce, to albo szlakiem miast, w których występuję, albo szlakiem pól golfowych. Moim ulubionym miejscem do gry w golfa jest Kołczewo na wyspie Wolin. Moim zdaniem, to najpiękniejsze pole golfowe w Polsce. Środowisko i zróżnicowane ukształtowanie terenu stwarzają doskonałe warunki zarówno do nauki, jak i profesjonalnej gry. Widok z każdego miejsca na tym polu budzi niekłamany zachwyt. Tamtejszy kompleks składa się m.in. z 18-dołkowego pola klasy mistrzowskiej, pola 9-dołkowego i treningowego. Oczywiście, największą frajdę zapewnia pole 18-dołkowe, gdzie z miejsca na miejsce można przechadzać się spacerkiem lub jeździć wynajętym w klubie golfowym meleksem. Przemieszczanie od dołka do dołka zajmuje trochę czasu, warto więc zadbać o odpowiednie towarzystwo do gry, z którym będziemy mogli rozegrać rundę lub dwie, a następnie – po całym dniu spędzonym na polu golfowym – udać się do budynku miejscowego klubu na szklaneczkę czegoś mocniejszego w oczekiwaniu na następny dzień gry. Bo golf niesamowicie wciąga i wbrew powszechnemu przekonaniu nie jest potwornie drogim sportem. Sprzęt i odzież potrzebne do gry w golfa są coraz tańsze. Coraz więcej jest też w naszym kraju pół golfowych z prawdziwego zdarzenia. not. BW

materiały prasowe

Bytom i Siemianowice Śląskie będą jak Szczyrk i Wisła. Beskidzkie miasta kuszą turystów i narciarzy. Śląskie będą rajem dla golfistów, którzy w odległości kilkunastu kilometrów będą mieli do dyspozycji dwa pełnowymiarowe pola golfowe

Panorama regionu

Bytomska miejska pływalnia kryta pozostaje zamknięta od grudnia 2008 roku. Od tego czasu jedynym zadaszonym basenem w mieście pozostaje obiekt należący do Stowarzyszenia Kultury Fizycznej CDP „Nurek-Bytom”, który choć spełnia wszelkie standardy, to nie wystarcza do zaspokojenia potrzeb pływaków wywodzących się spośród 170-tysięcznej rzeczy bytomian. Jakby tego było mało, w miejskiej kasie zabrakło już pieniędzy na wspieranie rozwoju sportu kwalifikowanego i programu współpracy z organizacjami pozarządowymi. Pozbawione swojego basenu miasto, przestało dopłacać do zajęć wychowania fizycznego w obiekcie prowadzonym i rozbudowywanym przez Stowarzyszenie. – Gmina Bytom finansowała w 2010 roku zajęcia wychowania fizycznego dla uczniów bytomskich szkół z zakresu pływania, które odbywały się na terenie CDP „Nurek”. Obecnie trwają wakacje, dlatego gmina nie finansuje takich zajęć, ale w sierpniu, jeśli szkoły wyrażą zainteresowanie kontynuowaniem takich zajęć, to gmina powróci do rozmów z CDP „Nurek” w sprawie dalszej współpracy – tłumaczy Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Bytomiu.

BiEDNEMu KLiNKiER W OCZy Problemu z basenem nie byłoby, gdyby remont pływalni miejskiej

przebiegał szybko i sprawnie. Tymczasem nie widać końca rozpoczętej w grudniu ubiegłego roku modernizacji. Ostatnio, na drodze do kąpieli stanął klinkier – podczas skuwania cegły z elewacji basenu okazało się, że nie uda się odzyskać zabytkowego materiału. Odpowiedni, według śląskiej konserwator zabytków klinkier udało się uzyskać dopiero firmie Lubelski Węgiel Bogdanka, która specjalnie uru-

chomiła linię produkcyjną do wytworzenia 40 tys. cegieł, które pokryją elewację bytomskiej pływalni. Wcześniej remontowany obiekt zalał ulewny deszcz, a przed nim awantura w bytomskiej Radzie Miejskiej, w której do politycznego starcia doszło między urzędującym prezydentem Piotrem Kojem, a jego koalicjantem – Kazimierzem Bartkowiakiem – przewodniczącym Rady Miejskiej, który jesz-

cze w tym roku chciałby zająć miejsce Koja.

POPEłNiONO BłąD? Jestem przekonany, że w fazie projektowej popełniono wiele błędów i nie przewidziano wielu sytuacji. Zarówno sposób realizacji inwestycji, jak i wykonawca, budzą duże wątpliwości. Powtarzające się kradzieże, brak zabezpieczenia obiektu

przed deszczami, dewastacja obiektu - to ewidentne niedopatrzenia. Dziwi mnie, że do tej pory nie rozwiązano umowy z wykonawcą, tylko stale przedłuża się terminy. Sprawa klinkieru to jakiś żart, nie chcę tego komentować – mówi Mariusz Wołosz, radny niezależny, który zwraca uwagę, że przedłużający się remont zabytkowego obiektu ma fatalny wpływ na kondycję bytomskich środowisk spor-

tów wodnych. – Nie da się ukryć, że brak możliwości regularnych treningów oraz niemożność prowadzenia stałego naboru, odbije się zarówno na wynikach sportowych, jak i dynamice rozwoju poszczególnych sekcji związanych z pływalnią – dodaje Wołosz. 10 lipca powinien zakończyć się drugi etap modernizacji basenu. Po nim ma nastąpić trzeci...

Armada Development

Zostało pięć miesięcy do otwarcia Agory Budowa pola golfowego, to nie jedyne wyzwanie, które postawili sobie inwestorzy lokujący swój kapitał w Bytomiu. W najściślejszym centrum miasta – na pl. Kościuszki powstaje ogromna galeria handlowa, której otwarcie zaplanowano na połowę listopada

22 czerwca w galerii handlowej Agora Bytom dokonano uroczystego zawieszenia wiechy. Celebrowano w ten sposób wykonanie kolejnego kamienia milowego, jakim było ukończenie konstrukcji obiektu. Uroczystość uświetniły występy bytomskich ar tystów z Opery Śląskiej oraz Śląskiego Teatru Tańca. Gospodarzem była fir ma Braaten+Pedersen Plus Partners, inwestor galerii, a wśród zaproszonych gości znaleźli się wykonawcy inwestycji, przedstawiciele miasta i gminy z prezydentem Piotrem Kojem na czele,

Śląski biznesmen Michał Goli (z prawej) i niemiecki projektant bytomskiego pola golfowego Christopher Stadler prezentują zwycięską ofertę

6

lipiec 2010 nr 1

lipiec 2010 nr 1

reprezentanci instytucji samorządowych oraz wojewódzkich, a także przyszli najemcy - do listy których dołączyła ostatnio fir ma C&A. Jesteśmy dumni, że jesteśmy częścią przedsięwzięcia, jakim jest Agora Bytom. Ta galeria ma fantastyczną lokalizację i jestem pewna, że ten projekt zostanie uwieńczony sukcesem – mówi Izabela Adamska z fir my C&A. Oprócz C&A w Agorze znajdą się m.in.: wieloekranowe kino Cinema-City, sklepy, kawiar nie, restauracje, punkty usługowe, a także kameralna sala widowiskowa oraz powierzchnie biurowe.

Dodatkowo, w bezpośrednim sąsiedztwie Agory – w kwartale ulic Kwietniewskiego, Webera, Browarnianej i Jainty powstanie pierwszy w Bytomiu wielopoziomowy parking, który docelowo pomieści 960 samochodów. – Obiekt zostanie ukończony pod koniec września. Jego klinkierowa fasada wzbogacona szkłem nawiązywać będzie do stylu otaczającej go zabudowy miejskiej. W części parterowej parkingu Agory Bytom znajdą się również małe lokale usługowo-handlowe i witryny reklamowe – wylicza Katarzyna Skalska, marketing manager w firmie Braaten+Pedersen plus Partners.

materiały prasowe

Małgorzata Węgiel

7


temat numeru

temat numeru Uwaga na remonty Na płatnym odcinku autostrady A4 jest realizowana kolejna część planu inwestycyjnego Obecnie remontowane są mosty. Prace modernizacyjne nie wpływają na razie na płynność ruchu. Może się to zmienić w przyszłym roku w przypadku najdłuższych mostów, przy których prace będą najprawdopodobniej wymagały zwężenia jezdni na dłuższych odcinkach niż obecnie. Planowane na najbliższe lata budowa ekranów akustycznych oraz stworzenie systemu odwodnienia autostrady pozostaną bez wpływu na płynność ruchu na A4. Kolejna wymiana nawierzchni na koncesjonowanym odcinku planowana jest nie wcześniej, niż przed upływem dekady.

Motocykliści nie protestują już przy bramkach na A4 przeciwko zbyt wysokim, ich zdaniem, kosztom przejazdu przez płatny odcinek autostrady. W czerwcu przenieśli się do Warszawy, aby domagać się uprzywilejowania jednośladów na polskich drogach. O tym, czy rząd powinien przyznać ulgi motocyklistom rozmawiamy z Wojciechem Gębickim, prezesem Stalexportu Autostostrady Małopolskiej i motocyklistą zarazem

Autostrada w liczbach W zeszłym roku średnie natężenie ruchu na A4 wynosiło ponad 28,6 tys. pojazdów na dobę. W porównaniu z 2008 rokiem zanotowano więc spadek o 0,2 proc.

Wojciech Gębicki Prezes Zarządu Stalexport Autostrada Małopolska S.A. Urodzony w 1965 r. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Zdobył także z wyróżnieniem dyplom MBA prestiżowej francuskiej szkoły biznesu iNSEAD. Funkcję Prezesa Stalexport Autostrada Małopolska S.A. łączy ze stanowiskiem wiceprezesa spółki matki grupy kapitałowej – Stalexport Autostrady S.A. Przed związaniem się z Grupą Stalexport Autostrady przez wiele lat związany był z branżą autostradową. Zajmował się m.in. pozyskiwaniem finansowania dla dużych projektów infrastrukturalnych w Europie Środkowo-Wschodniej. W latach 90. pracował w Londynie w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, West Merchant Bank oraz Credit Lyonnais. Natomiast w latach 1999-2001 był wiceprezesem Zarządu Autostrady Wielkopolskiej S.A., gdzie negocjował warte około miliard euro zamknięcie finansowe pierwszego odcinka autostrady płatnej A2.

przEjazdy ulGowE? Bartłomiej Wnuk: Jeździ pan na motocyklu? Wojciech Gębicki: Jeżdżę. Kupiłem motocykl dopiero będąc dorosłym, bo uważam, że jest to na tyle ryzykowny środek transportu, że wyłącznie ludzie, którzy mają spore doświadczenie w poruszaniu się pojazdami czterokołowymi, są w stanie bezpiecznie jeździć dużą dwukołową maszyną.

A płaci pan za przejazdy odcinkiem autostrady A4, którym zarządza Stalexport Autostrada Małopolska? Za służbowe nie. Za prywatne płacę tyle, ile wszyscy.

Motocykliści chcieliby płacić mniej niż wszyscy. Nie zgadzają się, aby motocykle, które posiadają tylko dwa koła oraz ważą sześciokrotnie mniej od samochodów osobowych ponosiły taki sam koszt przejazdu autostradami, jak samochody. Jeśli spojrzymy na problem stricte ekonomicznie, to nie ma podstaw, aby twierdzić, że motocykle są mniejszym obciążeniem dla zarządców dróg, niż inne pojazdy. Nie można sprowadzić efektu ekonomicznego wyłącznie do powierzchni opony stykającej się z powierzchnią jezdni. Samo ścieranie asfaltu jest tylko drobnym ułamkiem całkowitych kosztów utrzymania drogi. Z 8 zł, które pobieramy od kierowców, 2 zł są przeznaczane na utrzymanie

8

drogi, 4,5 zł na inwestycje, a 1,5 zł na podatki i innego rodzaju daniny na rzecz Skarbu Państwa. Widać wyraźnie, że większość kosztów utrzymania drogi, to koszty inwestycyjne, a więc te, które pochłania stworzenie infrastruktury, a z niej wszyscy korzystają w równym stopniu. Mówiąc obrazowo – jeśli motocykliście zabraknie benzyny, to nie skorzysta z jednej trzeciej kolumny alarmowej, nie połączy się z jedną trzecią osoby zatrudnionej w centrum zarządzania autostradą, a ta nie wyśle do niego jednej trzeciej patrolu autostradowego. Zatem teza mówiąca, że motocyklista mniej obciąża infrastrukturę, jest nieprawdziwa.

Bardzo nietypowa to inwestycja, w której po stronie firmy zarządzającej nie ma żadnych zysków… Na pewno nie można jej porównywać z produkcją lodów na patyku. Większość projektów infrastrukturalnych to inwestycje na minimum 30 lat, choć zdarzają się i 70-letnie. Nasz zysk pojawi się na samym końcu, kiedy zostaną wykonane wszystkie inwestycje, do których zobligował nas Skarb Państwa.

Jeśli motocykliście zabraknie benzyny, to nie skorzysta z jednej trzeciej

kolumny alarmowej, nie połączy się z jedną trzecią osoby zatrudnionej w centrum zarządzania autostradą, a ta nie wyśle do niego jednej trzeciej patrolu autostradowego Pozwoli pan, że przytoczę inny argument motocyklistów – koszt przejazdu płatnym odcinkiem autostrady A4 w przypadku samochodów osobowych może się rozłożyć nawet na pięć do siedmiu osób. Na motocyklu mogą podróżować jedna, góra dwie osoby. Załóżmy, że obok siebie jadą niewielki samochód z pięcioma osobami w środku, a obok niego motocyklista na dużym, szybkim ścigaczu. W przeliczeniu na osobę, to motocyklista emituje więcej spalin i hałasu. Ba, nawet asfaltu zużywa więcej.

Argumenty, które pan przytacza były znane motocyklistom na długo przedtem, zanim zaczęli protestować na A4. Dlaczego dopiero w czerwcu postanowili walczyć o tańsze przejazdy autostradą nie przy jej bramkach, a pod Ministerstwem infrastruktury? Są w Europie kraje, w których uznano, że pojazdy dwukołowe powinny być obciążone niższymi opłatami, niż czterokołowe. Analogicznie, w naszym

kraju uznaje się, że emeryci i studenci mogą korzystać z ulgowych przejazdów komunikacją publiczną. Motocykliści zrozumieli, że tylko rząd z określonych powodów społecznych i ekonomicznych może uznać pojazdy dwukołowe za bardziej uprzywilejowane niż czterokołowe i zobowiązać firmy świadczące usługi publiczne do podporządkowania się takiej polityce. Nie chodzi im o to, żeby płacić mniej tylko na kilkudziesięciokilometrowym odcinku autostrady A4, czyli 0,3 proc. dróg istniejących w Polsce, ale żeby płacić mniej wszędzie, tak to się dzieje na południu Europy. Co innego ruch miejski, w którym motocykle nie powodują korków (gdy nie protestują), są także łatwiejsze do zaparkowania i wjazdu/wyjazdu z centrum miast.

Czy na warunki polskie można przekuć rozwiązania wprowadzone w krajach śródziemnomorskich? Często bywam na południu Europy i widzę, że w krajach o nieco innym klimacie motocykle, a raczej pojazdy dwukołowe – bo jest wśród nich bardzo dużo skuterów, mają określone przywileje. Te przywileje wynikają z tego, że pojazdy dwukołowe nie są tam pojazdami rekreacyjnymi, a tanimi środkami transportu dla osób nie dysponujących wielkimi budżetami – młodzieży szkolnej i ich nieco starszych kolegów i koleżanek rozpoczynających pracę. Z powodu klimatu w Polsce motocykle pełnią głównie funkcje rekreacyjne, a większość maszyn, które obserwuję na naszych drogach, to duże i szybkie, a więc drogie egzemplarze, wymagające ponadto ekskluzywnych dodatków. Pytanie, na które musi odpowiedzieć rząd brzmi więc: „Czy ta grupa społeczna wykazuje cechy, które wskazywałyby na konieczność potraktowania jej w sposób ulgowy?”

Jeśli odpowiedź będzie twierdząca, to pan, bez słowa zarzutu, zgodzi się na wprowadzenie ulg także na pańskiej autostradzie? Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zarządza obecnie 17 tys. km dróg. Nasza koncesja obejmuje 60-km odcinek i nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy być jedynym operatorem drogowym, który ponosiłby jakieś specjalne straty udzielając lipiec 2010 nr 1

preferencji motocyklistom. Umowa, którą podpisaliśmy ze Skarbem Państwa będzie obowiązywać jeszcze przez niemal 20 lat, ale jeśli Skarb Państwa zmieni swoją politykę, to ja z góry ogłaszam, że jestem się w stanie do niej dostosować. Oczywiście, ważny będzie dla nas sposób podzielenia się ze Skarbem Państwa stratą wynikającą z niższych przychodów.

Z powodu klimatu, w Polsce motocykle pełnią głównie funkcje rekreacyjne. Pytanie, na które musi odpowiedzieć rząd brzmi więc: Czy ta grupa społeczna wykazuje cechy, które wskazywałyby na konieczność potraktowania jej w sposób ulgowy? Proszę pozwolić, że nawiążę do sytuacji sprzed pięciu lat, kiedy do koncesjonariuszy autostrady płatnej zgłosił się Skarb Państwa życząc sobie tego, żebyśmy nie pobierali opłat za przejazd autostradami od pojazdów z winietami. Wszyscy koncesjonariusze przystali na propozycję Skarbu Państwa w zamian za opłaty kompensacyjne wypłacane za przejazd takich pojazdów. Poza tym moja firma dodatkowo na początku ubiegłego roku zgodziła się na renegocjacje i kolejne obniżenie tych opłat, które są nam płacone przez Skarb Państwa.

Jest jedna różnica – motocykliści nie wykupują winiet. Jeśli Skarb Państwa powiedziałby: przepuszczajcie ich za darmo, to de facto przyznałby im rodzaj wirtualnych winiet, które oddawałby za darmo.

Czy to znaczy, że za ewentualne zniżki dla motocyklistów zapłacimy wszyscy? Wszystkie pieniądze związane z poborem opłat idą na utrzymanie drogi, inwestycje i podatki. Spółka w żaden sposób nie dystrybuuje zysku i każde dodatkowe obciążenie wiąże się z ograniczeniem funduszy na jeden z trzech wymienionych celów, czyli siłą rzeczy na inwestycje. Nasze przedsięwzięcie jest transparentne. Nauczycielka z Suwałk nie płalipiec 2010 nr 1

ci za autostradę Kraków-Katowice, za którą płacą tylko ci, którzy z niej korzystają. Razem ze wszystkimi podatnikami płaci natomiast za autostradę Katowice-Wrocław, ponieważ ten odcinek utrzymuje Skarb Państwa z naszych wspólnych podatków.

Jeśli jednak zdarzyłoby się, że nauczycielka z Suwałk wybrałaby się z mężem na wakacje do Zakopanego, to idę o zakład, że przy wjeździe na płatny odcinek autostrady, powiedziałaby: „zdzierstwo”.

W naszej autostradzie nie ma żadnego wkładu pieniędzy publicznych – jest w stu procentach samofinansująca się. Od nas Skarb Państwa wyłącznie bierze pieniądze Co powinni zrobić motocykliści, żeby ich działania zaowocowały korzystnymi dla nich zmianami systemowymi?

Jeśli ktoś protestuje, że usługa lub towar są za drogie, to znaczy, że albo państwo obciąża go zbyt wysokimi podatkami, albo jest problem w zrozumieniu społecznym, polegający na trudnościach w przestawieniu się, że za coś, co kiedyś było „za darmo” (czyli socjalizacja kosztów w ramach całego społeczeństwa) teraz trzeba zapłacić indywidualnie. Powoli jednak rośnie świadomość, że nic nie jest za darmo i bezpośrednio lub w podatkach trzeba za to zapłacić.

Motocykliści to pieniacze?

Może gdyby opłaty były niższe, ludziom łatwiej byłoby się przestawić, że nie wszystko jest za darmo.

Nie użyłbym tego słowa. Chcą po prostu zwrócić uwagę społeczną na swoje żądania za wszelka cenę i czasami popełniają błędy socjotechniczne.

Aktualnie ceny materiałów budowlanych w Polsce są na poziomie europejskim, a nie na takim jak 20 czy 30 lat temu, kiedy polski cement kosztował połowę tego, co niemiecki. W związku z tym koszty budowy drogi w Polsce są takie same, jak na Zachodzie, z jednym niewielkim zastrzeżeniem – kosztami pracy, które wciąż są u nas niższe. Nie znaczy to jednak, że są przesłanki, aby jeden kilometr autostrady był u nas tańszy, niż na przykład we Francji, bo koszty pracy stanowią mniej niż 10 proc. kosztów budowy drogi.

Tylko że w przypadku przejazdu autostradą A4 płacimy i bezpośrednio i w podatkach. Myli się pan. W naszej autostradzie nie ma żadnego wkładu pieniędzy publicznych – jest w stu procentach samofinansująca się. Od nas Skarb Państwa bierze pieniądze w postaci podatków i różnych innych opłat, w tym też większość wypracowanych przyszłych zysków po opodatkowaniu. Co innego pozostałe autostrady w Polsce, z których każda ma stały element finansowego wsparcia państwa, a więc podatników.

Nie chcę mówić za motocyklistów, choć prowadzę z nimi bardzo uprzejmy dialog i oni dostrzegają moją dobrą wolę. To bardzo fascynujące środowisko, ale nie wyrobiło się jeszcze w Polsce, jako licząca się siła społeczna. Ktoś kiedyś niesłusznie im doradził, że im większy zamęt będą robili, tym skuteczniej ich postulaty będą wprowadzane w życie.

W latach 2000-2009 na inwestycje na A4 Stalexport Autostrada Małopolska S.A. przeznaczyła około 635 mln zł. Do 2027 roku ma wydać około 2 mld zł, z czego 200 mln zł zostanie przeznaczone na inwestycje, które będą realizowane na przestrzeni dwóch kolejnych lat (do 2012 roku). Pieniądze te zostaną przeznaczone na modernizację mostów (105 mln zł), budowę ekranów akustycznych (50 mln zł), system odwodnienia w Balicach (20 mln zł) i wymianę urządzeń poboru opłat (25 mln zł). Do końca trwania koncesji spółka wypłaci na rzecz Skarbu Państwa około 2,4 mld zł (1,45 mld zł w podatkach i 950 mln zł we wpłatach do Krajowego Funduszu Drogowego).

łecznych, a nieskładanie analogicznych żądań do przedstawicieli władz. Poza tym, nasza autostrada przechodzi przez atrakcyjne tereny, jest najlepszym połączeniem między rejonami turystycznymi Tatr i Beskidów i łączy dwa duże miasta, w których rekreacyjny ruch motocyklowy jest bardzo duży.

Dlaczego do ludzi nie przemawia argument, że za jakość trzeba płacić? Bo taka jakość nie jest wyraźnie widoczna. Dostrzegają ją dopiero, kiedy pojawią się jakieś problemy, a na idealnie utrzymanej autostradzie i przy bezpiecznej jeździe jej użytkownicy nie mają powodu, aby wiedzieć, że jest coś takiego, jak Centrum Zarządzania.

Jeszcze dekadę temu zdarzało się, że kierowca wjeżdżał w szlaban, albo robił nagły skręt o 90 stopni na placu poboru opłat, bo zobaczył, że przy siódmej z kolei kabinie nie ma kolejki

Jest pan przeciwko akcjom publicznym? Nie mam nic przeciwko akcjom publicznym, ale jeśli mają one promować interesy społeczne, to powinny się odciąć od interesów partykularnych.

Co więc by im pan radził? Polska jest na takim poziomie rozwoju, na którym istnieją mechanizmy, które mogą doprowadzić do określonej zmiany polityki ekonomicznej rządu z umiarem i respektem dla istniejącego prawa. Ostatnia akcja w Warszawie cechowała się olbrzymią poprawą w stosunku do tego, jak motocykliści zachowali się w ubiegłym roku, kiedy to zablokowali tysiącom ludzi możliwość przejazdu autostradą i powrotu do domu.

Mimo to wypadki się zdarzają. Jeśli wciąż po drogach będą jeździć ludzie, którzy prowadząc samochód z prędkością 200 km/h piszą jednocześnie SMS-y, to wypadki będą się zdarzać także na autostradach. Swoją drogą problemy braku umiejętności jazdy po autostradzie i kultury jazdy w grupach wciąż są spore. Podczas prowadzenia określonych prac na autostradzie policja niechętnie zgadza się na przykład na zwężenie pasów ruchu, po których jedzie się z prędkością 100 km/h do 2,5 m, ponieważ ryzyko kolizji spowodowane brakiem ostrożności kierowców jest wtedy większe, ale taka mniejsza szerokość w zupełności wystarczy kierowcom do swobodnego poruszania się po miastach. Mam jednak nadzieję, że za 10 lat nie będzie tego problemu.

To nie przypadek, że motocykliści uwzięli się na autostradę A4?

Skąd ten optymizm?

Nigdy nie powiedziałem, że się uwzięli. Zwracałem tylko uwagę na to, że jest wyrazem wysokiej niekonsekwencji żądanie od spółki poniesienia strat ekonomicznych w imię wyższych celów spo-

Jeszcze dekadę temu zdarzało się, że kierowca wjeżdżał w szlaban, albo robił nagły skręt o 90 stopni na placu poboru opłat, bo zobaczył, że przy siódmej z kolei kabinie nie ma kolejki.

9


Panorama Silesia

Panorama Silesia Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego

Krótka historia remontu „Śląskiego”

Tegoroczną edycję „Off festivalu” Katowice dofinansują kwotą 2,2 mln zł

ŻAl po „offiE”

Umowa w sprawie przygotowania Stadionu Śląskiego do rozgrywek planowanych w ramach Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej 2012 została podpisana we wrześniu 2006 roku, czyli pół roku wcześniej, nim Komitet Wykonawczy UEFA na posiedzeniu w Cardiff podjął decyzję, że finały piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku odbędą się w Polsce i na Ukrainie. Dwa lata później Komitet Wykonawczy Europejskiej Unii Federacji Piłkarskiej dokonał wyboru miast-organizatorów, w których odbędą się mecze mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku. Komitet odrzucił nie tylko kandydaturę Chorzowa. Niemiłą niespodziankę sprawił także kibicom z Małopolski.

Prawdopodobnie na zawsze Mysłowice straciły „Off Festival”. Podczas lutowej konferencji prasowej Artur Rojek – pomysłodawca i dyrektor artystyczny imprezy tłumaczył decyzję o jej przeniesieniu do Katowic niesprzyjającą atmosferą polityczną w mieście, mając na myśli konflikt prezydenta Mysłowic z Radą Miasta Maciej Frankowski

Bartłomiej Wnuk

Awantura dotycząca rozliczenia edycji festiwalu z 2008 roku rozpoczęła się rok temu, kiedy to mysłowiccy radni zaczęli się skarżyć, że festiwal w niewystarczający sposób promuje Mysłowice i nie chcieli dać na jego organizację 300 tys. zł z budżetu miasta. Ostatecznie przyznali pieniądze, choć już wtedy Artur Rojek po raz pierwszy pomyślał o przeniesieniu imprezy ze swojego rodzinnego miasta do Katowic. W tym roku poważnie zadłużonego miasta nie było stać na dofinansowanie kolejnej edycji „Off Festivalu”, a miało być inaczej. – Pan prezydent Grzegorz Osyra jeszcze podczas miejskiej imprezy sylwestrowej obiecywał, że nie pozwoli na wyprowadzkę festiwalu z Mysłowic – przypomina Bernard Pastuszka, przewodniczący mysłowickiej Rady Miasta.

Czas letnich festiwali

Cisza

Tak będzie wyglądał Stadion Śląski po skończonej przebudowie, czyli już za nieco ponad rok...

W czasie, kiedy remont wyłączył z gry chorzowski stadion, w Katowicach rozkwita festiwalowe lato. Z najwyższymi temperaturami będziemy mieć do czynienia w sierpniu. Już 5 dnia tego miesiąca w katowickiej Dolinie Trzech Stawów rozpocznie się „Off Festival”. Podczas czterodniowej imprezy zagrają m.in.: The Flaming Lips, The Horrors, Efterklang i Tindersticks. Trzydniowe bilety na festiwal są aktualnie w cenie 120 zł. Przed festiwalem będą o 20 zł droższe (czterodniowe karnety już wyprzedano). Od 26 do 29 sierpnia, na terenach po Kopalni Węgla Kamiennego „Katowice” odbędzie się „Tauron Nowa Muzyka”. Podczas imprezy zagrają m.in. Jaga Jazzist, Lou Rhodes, Three Trapped Tigers i Autechre. Karnety na całą imprezę są w cenie 140 zł.

nA Śląskim

2011 w tym roku zaplanowano zakończenie remontu stadionu

CZEKALi NA OKAZJę

Modernizacja Stadionu Śląskiego sprawiła, że Chorzów wypadł z gry o megagwiazdy na co najmniej dwa lata. Cierpią na tym m.in. hotelarze

Od wielu lat Stadion Śląski był w wakacje areną największych koncertów rockowych w kraju. Już w zeszłym roku, z powodu rozpoczynającego się remontu, na „Śląskim” mogliśmy posłuchać jedynie U2. W te i przyszłoroczne wakacje na stadionie nie pojawi się żadna supergrupa, a wraz z nią publiczność liczona w dziesiątkach tysięcy. Podczas remontu cier pią przede wszystkim właściciele hoteli, które podczas mega widowisk na „Śląskim” zapełniały się gośćmi na obszarze od Chorzowa po Kraków. – W czasie, kiedy na Stadionie Śląskim były organizowane koncer ty, hotele od Chorzowa aż po Kraków były oblegane przez ich publiczność. Wśród nich był nasz hotel w Siemianowicach Śląskich, który „pękał w szwach” podczas dużych „eventów”. Hotel w Chorzowie został otwar ty w lutym tego roku i tych czasów nie pamięta – mówi Sandra Stawowczyk, menadżerka Arsenal Palace Conference and SPA w Chorzowie, który oferuje swoim gościom pokoje w odległości zaledwie kilkuset metrów od Stadionu Śląskiego. Jak zapewnia menadżerka, taka lokalizacja to tylko dodatkowy atut. Jedyny w Chorzowie czte-

10

Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego

Bartłomiej Wnuk

rogwiazdkowy hotel na co dzień rywalizuje o klientów biznesowych z hotelami katowickimi.

KiEDy BiZNES ZAMiERA W okresie letnim ruch biznesowy zamiera i publiczność wydarzeń, które rozgrywały się na Stadionie Śląskim w Chorzowie była dla nas bardzo cenna. Nie czekamy jednak biernie, aż na „Śląskim” znów zagoszczą gwiazdy światowego for matu i szukamy alternatyw współpracując z agencjami eventowymi – mówi Katarzyna Malicka, dyrektorka hotelu Qubus Prestige w Katowicach, w którym oprócz widzów mega koncer tów mieszkały także ich gwiazdy, takie jak członkowie zespołów Metallica, The Police czy Red Hot Chili Peppers. W tegoroczne wakacje zamieszkają w nim gwiazdy nieco mniejszego formatu – artyści, którzy wystąpią podczas katowickich „Off Festivalu” i „Tauron Nowej Muzyki”. Hotelarze nie mogą sobie pozwolić na bezczynne czekanie na klienta. Daleki od stagnacji jest też Marek Szczerbowski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Spor tu „Stadion Śląski”. – W tym roku przepadły nam dwie imprezy – koncer ty zespołów Metallica i ACDC,

A tak wygląda teraz które zamiast na Stadionie Śląskim odbyły się na warszawskim Bemowie – ubolewa Szczerbowski i zapewnia, że już teraz zabiega o eventy, które zagoszczą na „Śląskim” najwcześniej w trzecim kwartale 2011 roku, na kiedy zaplanowano zakończenie remontu stadionu.

BEZ TERMiNu ANi RuSZ Tak naprawdę w Polsce działają trzy czy cztery podmioty, które są w stanie zorganizować impre-

zę na Stadionie Śląskim. Jestem z nimi w stałym kontakcie i w dobrych, koleżeńskich relacjach z ludźmi, którzy je reprezentują. Już dzisiaj rozmawiamy o przyszłej współpracy, ale na razie bardzo wstępnie, ponieważ nie znamy konkretnego terminu zakończenia prac modernizacyjnych – informuje Marek Szczerbowski. Dyrektor Stadionu Śląskiego ma świadomość, że zmoder nizowany obiekt obudzi się ze snu w nowej rzeczywistości, w któ-

rej nie będzie jedynym stadionem zdolnym pomieścić kilkudziesięciotysięczną publiczność. – „Śląski” po remoncie będzie mocnym graczem na rynku, na którym będą się liczyły takie czynniki jak know-how, cena i warunki techniczne – zapewnia Marek Szczerbowski.

NiE MA TEGO ZłEGO U2, The Police, Metallica, Genesis, Pearl Jam, Linkin Park i Red

Hot Chili Peppers to zespoły, które gościły w Chorzowie w perspektywie zaledwie kilku lat wstecz. O tym, czy któryś z nich wróci na Stadion Śląski, tak naprawdę dowiemy się dopiero w 2012 roku, kiedy w Gdańsku, Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu będą się odbywały mecze w ramach Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Paradoksalnie, to że „Śląski” nie zabłyśnie podczas Euro 2012, pomoże mu w walce o inne gwiazdy. lipiec 2010 nr 1

Katowice tylko czekały na okazję, aby przyciągnąć do siebie największe w Polsce święto muzyki alternatywnej i jeden z największych festiwali muzycznych w kraju. – Dofinansowanie „Off Festivalu” ze strony miasta sięgnie w tym roku poziomu 2,2 mln zł – mówił podczas lutowej konferencji prezydent Katowic Piotr Uszok, dodając, że gwarantuje, iż do 2016 roku kwota ta nie będzie niższa niż teraz.

Pan prezydent jeszcze podczas miejskiej imprezy sylwestrowej obiecywał, że nie pozwoli na wyprowadzkę festiwalu z Mysłowic Tegoroczna i kolejne edycje „Off Festivalu” będą więc organizowane nie na kąpielisku Słupna, a w katowickiej Dolinie Trzech Stawów, co według eksper tów z branży eventowej było tylko kwestią czasu. Zdanie ekspertów podziela przewodniczący Rady Miasta w Mysłowicach. – Nie jesteśmy Katowicami, nie stać nas na organizowanie imprezy na skalę wojewódzką, a tym bardziej krajową – mówi z żalem Bernard Pastuszka.

NA ZAWSZE W PAMięCi Żal to uczucie, które mimo świadomości dziejowej konieczności towarzyszy większości mysłowiczan, którzy wynajmowali pokoje festiwalowiczom i bawili się lipiec 2010 nr 1

z nimi na Słupnej i ulicach miasta, na których na długo jeszcze pozostaną ślady świadczące o tym, że „Off Festival” narodził się w Mysłowicach, które zdaniem Michała Woźniczki, rzecznika prasowego Urzędu Miasta w Mysłowicach, poniosły bardzo wielką stratę, choć, jak przyznaje, trudno mu wymienić wymierne korzyści, które podczas poprzednich edycji festiwalu miasto czerpało z jego organizacji. – Trudno mówić o wymiernych korzyściach, kiedy nie da się przeliczyć na pieniądze ilości pozytywnych doniesień o Mysłowicach, które pojawiały się w ogólnopolskich mediach przy okazji „Off Festivalu” – mówi rzecznik i wśród wymiernych… strat wymienia te, które dotkną w tym roku miejscowych restauratorów i hotelarzy. Dla nich, doroczna, kilkudniowa wizyta kilkutysięcznej rzeczy fanów muzyki alternatywnej była potężnym zastrzykiem gotówki. – Niezmiernie żałuję, że już nigdy w mieście nie zapanuje ta wspaniała festiwalowa atmosfera – mówi Paweł Maliszczak, właściciel agencji Pif Paf Media i były współorganizator „Off Festivalu”.

reklama

11


Panorama kultury Altus zdobyty małe opowieści małgorzaty lehmann Krystian Herba - słynący z niecodziennych wyczynów rowerzysta po raz kolejny pokazał na co go stać i bez trudu zdobył na rowerze 46 pięter katowickiego Altusa. To kolejny niezwykły rekord sportowca znanego popularnego telewizyjnego show „Mam Talent”

wywiad

Do połowy lipca w Galerii Altus można podziwiać wystawę obrazów Małgorzaty Lehmann – regionalnej malarki, która na płótno przenosi otaczający ją świat i emocje towarzyszące jego odbiorowi Małgorzata Lehmann początkowo nie wiązała swojego życia z malarstwem – uczyła się w Technikum Melioracji Wodnej. Dopiero atmosfera Krakowa, w którym mieszkała w trakcie nauki sprawiła, że zakochała się w sztuce. – Pewnego razu zobaczyłam obraz, który tak mnie zachwycił, że zapragnęłam go mieć – wspomina malarka – Niestety cena szybko sprowadziła mnie na ziemię, ale wtedy pomyślałam: skoro mnie nie stać na zakup, może sama spróbuję coś namalować”. I tak trafiła na Wydział Grafiki katowickiej ASP, z którego przeniosła się na ASP do Krakowa, gdzie ukończyła studia na Wydziale Malarstwa. Kilkanaście lat temu przeprowadziła się wraz z rodziną do Pszczyny. Tutaj w zaciszu pracowni powstają jej obrazy inspirowane podróżami i życiem codziennym. Często wybiera się do zamkowego parku lub na pszczyński Rynek i tam, upajając się pięknem miasteczka, przenosi otaczający ją świat na płótna.

Jej obrazy powstają pod wpływem chwili, utrwalają aktualny stan ducha. W katalogu towarzyszącym debiutanckiej wystawie malarki prof. Mariusz Pałka napisał, że w portretach ujawnia ona swoje emocje związane z osobami bliskimi jej sercu, a w obrazach można dostrzec szczerość, bezpretensjonalność i wrażliwość na kolor, użyty niemal ekspresyjnie, czym podkre-

śla swoje emocje związane z malowanym tematem. Cykl namalowanych przez nią obrazów pt. „Małe opowieści” zyskał miano „Melancholii Małgorzaty Lehmann”. – Moje obrazy, choć kolorowe, nie są wesołe. Otaczający nas świat niepokoi mnie i to staram się pokazać na swoich obrazach. Ale choć smutne te moje obrazy, z całą świadomością mogę powiedzieć, że jestem osobą szczęśliwą i spełnioną

– twierdzi autorka – Robię to, co daje mi ogromną satysfakcję, przy pełnej akceptacji bliskich mi osób, które wspierają moje działania i akceptują różne pomysły. Jednym z pomysłów malarki było założenie Plessiany – fundacji na rzecz kultury działającej w Pszczynie. W maju tego roku odbył się plener ar tystów pszczyńskich. W przyszłym roku zaproszenie przyjmą być może ar tyści nie mieszkający w Pszczynie. – Moim marzeniem jest skupić wokół Plessiany ar tystów wrażliwych, malujących z pasją, którzy nie poddają się współczesnym trendom, u których wrażliwość idzie w parze z kunsztem i wspaniale wypracowanym rzemiosłem – mówi malarka – Jestem przekonana, że warto mieć marzenia i nie raz czekać wiele, wiele lat na ich spełnienie, oczywiście trochę wychodząc życiu naprzeciw. Bo w dzisiejszych czasach powiedzenie mojej wspaniałej, niestety już nieżyjącej Babci „siedź w kącie, a znajdą Cię” niestety już się nie sprawdza... AK

niE jEstEM EksHiBicjonistką „

Podczas gdy spada sprzedaż książek, Katarzyna Grochola notuje kilkudziesięcioprocentowy wzrost, sprzedając w miesiąc 100 tys. egzemplarzy swojej autobiografii. Z najpopularniejszą polską pisarką, której rozpoznawalność wzrosła ostatnio dodatkowo dzięki udziałowi w „Tańcu z gwiazdami” rozmawia Bartłomiej Wnuk

Nie wierzę, że istnieją ludzie źli do szpiku kości. Uważam, że są jedynie bardzo skrzywdzeni, chorzy mówi Katarzyna Grochola

Bytom znowu roztańczony

12

– Na początku nie byłem pewien, czy dobrze rozłożyłem siły – mówił po zakończeniu wspinaczki rowerzysta – Jednak po pierwszych piętrach wiedziałem, że dam radę. Osiągnąłem świetny wynik i na pewno będę dobrze wspominał całą wyprawę. Spor towiec ma już plan kolejnych wyzwań – po krajowych gmachach postanowił zdobywać te zagraniczne. Już w październiku zmierzy się z najwyższą budowlą Wiednia – liczącą 48 pięter Millenium Tower. – To będzie bardzo trudna wspinaczka. W nor malnym obiekcie mamy półpiętra. Tam jest jedna sekcja na każde piętro. A to na pewno będzie bardzo ciężkie fizycznie i kondycyjnie. Dodatkowo tamtejsza klatka schodowa jest lewoskrętna a ja wolę prawoskrętne. Ale jeśli będę dobrze przygotowany, to nie powinno być problemów – ocenia sportsmen. Treningi i przygotowania do tej wyprawy już się zaczęły i biorąc pod uwagę determinację rowerzysty, jego kolejny sukces jest bardzo prawdopodobny. A po nim przyjdzie czas na spełnienie następnego wielkiego marzenia – wjazdu rowerem na Wieżę Eiffla. AK

mat. prom. ŚTT

Pasją Krystiana jest wjeżdżanie na najwyższe budynki w Polsce. Jego niecodzienne hobby miało swój początek w trialu rowerowym, który od lat uprawiał i w którym odnosił spore sukcesy. Jego marzeniem był wjazd rowerem na warszawski Pałac Kultury i Nauki, a gdy udało mu się to osiągnąć, zapragnął zdobywać kolejne budynki. Na swoim koncie ma już oprócz 30 pięter wspomnianego wcześniej Pałacu (785 schodów pokonał w 19 min. 15 s.) 44 piętra hotelu InterContinental (859 schodów - 26 min. 9 s.). Tym razem pokonał w sumie 46 pięter katowickiego wieżowca w rekordowym czasie 23 minut i 53 sekund. Jego wyczyn podzielony został na dwa etapy – najpierw „wskoczył” na niższy segment budynku liczący 16 pięter, a później zjechał windą na parter i zdobył szczyt najwyższej, liczącej 30 pięter części Altusa. Trudność wyzwania polegała na tym, że przez cały czas trwania wyczynu nie mógł podpierać się nogami ani rękami o podłoże czy ściany. Również podczas jazdy windą musiał utrzymać równowagę na rowerze, co przy tak ekstremalnym wysiłku było bardzo trudne.

Do piątku, 10 lipca w Bytomiu będzie trwała XVII Międzynarodowa Konferencja Tańca Współczesnego i Festiwal Sztuki Tanecznej, na którą przyjechało przeszło 30 zespołów z pięciu kontynentów. Podczas trwającej od 27 czerwca konferencji prezentowane są spektakle o rozmaitych formach, utrzymane w wysoce indywidualnej stylistyce twórców oraz takie, które są typowe dla określonego trendu lub koncepcji historycznej. Szczegółowy program konferencji dostępny jest na stronie internetowej: www.konferencja.stt.art.pl. Bilety na poszczególne spektakle kosztują 25 zł. TAD

Katarzyna Grochola Najpopularniejsza autorka literatury obyczajowej w Polsce Urodziła się w lipcu 1957 roku w Krotoszynie, jest córką polonistki i prawnika. Obecnie mieszka w Milanówku pod Warszawą. Jej najnowsza książka – „Zielone drzwi” jest trzynastą w jej karierze. Pisarka opowiadała o niej na Śląsku podczas czerwcowego spotkania w Empiku Silesia. Na kartach „Zielonych drzwi” autorka opisuje swoje dzieciństwo, szkolne wybryki, pracę w cukierni i w szpitalu. Razem z nią przeżywamy najtrudniejsze chwile, wspominamy egzotyczne podróże, poznajemy najbliższe osoby i ukochane zwierzaki

Wakacyjny przegląd w Rozrywce „Był sobie Andrzej, Andrzej, Andrzej i Andrzej”, „Diamenty to węgiel, który wziął się do roboty”, „Był sobie Polak, Polak, Polak i Polak” oraz „Niech żyje

wojna!!!” to tytuły spektakli, które będzie można zobaczyć w ramach tegorocznej, dwunastej już edycji „Wakacyjnego Przeglądu Przedstawień” w chorzowskim

Teatrze Rozrywki. We wszystkich wystąpi duet artystów związanych z Teatrem Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu – Monika Strzęp-

ka i Paweł Demirski. Przegląd rozpocznie się 30 lipca i potrwa do 2 sierpnia. Jego szczegółowy program znajduje się na stronie: www.teatr-rozrywki.pl. TAD

Święto sztuki naiwnej

Koniec lipca u Ryśka

Od 25 czerwca w katowickim Nikiszowcu trwa „Art Naif Festiwal. Katowice 2010”, czyli międzynarodowe wydarzenie, prezentujące prace artystów intuicyjnych z całego świata. Festiwal zadedykowany jest wszystkim tym, którzy chcą choć przez chwilę odczytywać rzeczywistość jako misterny i baśniowo kolorowy splot wydarzeń, słów, marzeń, obrazów i wspomnień. Szczegółowe informacje o festiwalu są dostępne na stronie: www.artnaiffestiwal.pl. TAD

W piątek i sobotę – 30 i 31 lipca na Polach Marsowych w chorzowskim Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku odbędzie się 12. edycja Festiwalu Muzycznego im. Ryśka Riedla. Gwiazdami pierwszego dnia imprezy będą zespoły Hey i Cree, drugiego T. Love i Dżem. Bilety na festiwal w cenie 55 zł i 65 zł do 24 lipca oraz 70 zł i 80 zł od 25 lipca. Szczegółowe informacje o festiwalu są dostępne na stronie: www.festiwalryska.pl. TAD

Bartłomiej Wnuk: Ostatnio, niemalże równolegle, obnażyła się pani w popularnym programie tanecznym i na kartach swojej najnowszej powieści. Dlaczego zdecydowała się Pani na taki krok? Katarzyna Grochola: Rzucił mnie facet i wreszcie mogłam zrobić to, co chcę.

Rzucił mnie facet i wreszcie mogłam zrobić to, co chcę Szuka pani nowego? Przestałam szukać księcia z bajki.

lipiec 2010 nr 1

Zostawił panią facet, a w „Tańcu z gwiazdami” pokazała pani światu nogi, które zachwyciły jego męską połowę. Czy połączenie tych dwóch faktów zaowocowało ciekawymi propozycjami? Ostatnio pewien pan napisał do mnie maila z pytaniem, czy nie spłaciłabym mu 200 tys. zł kredytu. lipiec 2010 nr 1

Podobno osoby znane dostają co jakiś czas takie propozycje.

zmienić profesję. Co powinien zrobić pisarz, który napisał autobiografię?

Obnażenie się w książce i programie telewizyjnym było dla pani rodzajem terapii poporzuceniowej?

Pisać dalej – jeśli ktoś zbyt często opowiada o sobie, to nie ma dla niego lepszego zawodu niż zawód pisarza.

Zacznijmy od tego, że ani w „Tańcu z gwiazdami”, ani w „Zielonych drzwiach” nie obnażyłam się zupełnie. Pozostały rzeczy, którymi być może podzielę się później, jak będę miała ochotę. Na razie, chciałam po prostu napisać książkę ku pokrzepieniu serc – czytelniczek i własnego. Dobrze jest przypomnieć sobie od czasu do czasu wszystkie rzeczy trwałe i niezmienne, które się ma w życiu, sięgnąć pamięcią do najweselszych i najtrudniejszych historii.

Wśród tych najweselszych wiele jest historii z czasów szkolnych. Jedna z moich nauczycielek mawiała, że jak nauczyciel opowiada na lekcjach zbyt dużo o sobie, to znaczy, że coś jest z nim nie tak i powinien

Opowiedzieć, a napisać i sprzedać - to dwie różne rzeczy. Pisarz zawsze sprzedaje historie ze swojego życia. Osobiście, bardziej obnażona czułam się po napisaniu „Przegryźć dżdżownicę”, niż po premierze „Zielonych drzwi”. Zarówno teraz, jak i wtedy nie miałam jednak wrażenia, że jestem ekshibicjonistką.

Jeśli nie jest pani ekshibicjonistką, to kim? Jestem bardzo wdzięczna wspaniałym ludziom, których miałam szczęście spotkać w swoim życiu. Części z nich podziękowałam na kartach „Zielonych drzwi”. To kolejny z powodów, dla których powstała ta książka.

Czy spotykała też pani w swoim życiu ludzi złych? Nie wierzę, że istnieją ludzie źli do szpiku kości. Uważam, że są jedynie bardzo skrzywdzeni, chorzy. Można się z nimi zadawać, ale niekoniecznie trzeba.

Z kim trzeba się zadawać? Z tymi, którzy nas potrzebują i to nie z murzynkami z Afryki, a z tymi, którzy są najbliżej.

A z tymi, którzy bardzo się napinają, podczas gdy wolimy tych wyluzowanych? Jeśli nawiązuje pan w tym pytaniu do „Tańca z gwiazdami”, to już wyjaśniam, dlaczego część uczestników programu traktuje udział w nim bardzo serio. Ja mam tyle lat ile mam, to znaczy na ile wyglądam i absolutnie nic w moim życiu nie zależało od udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Zupełnie inaczej było w przypadku dwóch młodych aktorek, które musiały pokazać, na co je stać.

13


Panorama przepisów

reklama

Wakacyjna kanapkarnia Ewy Wachowicz Pasty kanapkowe są idealne na piknik – najlepiej smakują z pumperniklem lub paluchami, którymi można wybierać je wprost z pojemników

Zawsze, kiedy jestem w Wiedniu, odwiedzam tamtejszą najsłynniejszą bodaj kanapkarnię u Trześniewskiego. To maleńki bufet z zaledwie kilkoma stolikami i niezliczoną… ilością kanapek z najrozmaitszymi pastami! Nieopodal mieszkał Franz Kafka i był częstym gościem tegoż lokalu – zachodził tam na kanapkę ze szklaneczką piwa. Ja nie gustuję w chmielowym trunku, za to bardzo lubię kanapki. Dlatego w domu często robię pasty kanapkowe – doskonale komponują się ze zwykłym chlebem, pumperniklem czy też krakersami. Pasty przygotowuję w malakserze. Można je też utrzeć w makutrze

Więcej przepisów Ewy Wachowicz znajdziecie w książce „Ewa gotuje”.

Pasta jajeczna

Pasta serowa

Pasta z makreli

Podstawą pasty jajecznej są jajka ugotowane na twardo. Trzeba jednak poświęcić im trochę uwagi. Ja wkładam jajka do wrzątku i gotuję 10 minut. Nie dłużej, bo zbyt długo gotowane żółtka sinieją na styku z białkiem. Dla smaku nie ma to żadnego znaczenia, ale wpływa na wygląd pasty – lepiej, by była żółciutka jak kaczeńce. 6 jajek na twardo 1 łyżka musztardy 3-4 łyżki kwaśnej śmietany pęczek szczypiorku sól pieprz

25 dag białego sera 4-5 rzodkiewek 2 łyżki kwaśnej śmietany 1 ząbek czosnku szczypta ostrej papryki w proszku ½ łyżeczki słodkiej papryki w proszku sól pieprz

25 dag wędzonej makreli (1 cała tuszka) 1 ogórek kiszony średniej wielkości 1 średnia cebula 1 łyżka majonezu 1 łyżka musztardy pęczek koperku sól pieprz

PRZygotoWAnie Ser przetrzeć przez sito, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, śmietanę i obie papryki. Wymieszać. Doprawić solą i pieprzem. Dorzucić pokrojoną w słupki rzodkiewkę (można ją też pociąć na plasterki i położyć na kanapce z pastą).

PRZygotoWAnie Cebulę obrać, zmiksować z obranym ze skóry ogórkiem. Dorzucić makrelę (pozbawioną skóry i ości), dodać musztardę i majonez. Zmiksować na gładką masę. Przyprawić solą i pieprzem. Dodać posiekany koperek. Wymieszać.

PRZygotoWAnie Składniki zmiksować. Przyprawić solą i pieprzem. Dodać posiekany szczypiorek. Wymieszać.

J U K R NU m e z ra ! i m a n z Zapraszamy do udziału w szkoleniach płetwonurkowych organizowanych przez Szkołę Płetwonurkowania posiadającą certyfikat Światowej Konfederacji Podwodnej CMAS/KDP – PttK nr 7/2003.

Stowarzyszenie Kultury Fizycznej Centrum Działalności Podwodnej, Wykształcenia Pływackiego i Rehabilitacji Wodniackiej

„Nurek – Bytom” PoSiADAMy: basen kryty saunę jacuzzi fotel elektromagnetyczny pokoje gościnne baro-kawiarnię siłownię ofeRujeMy nAuKę: pływania płetwonurkowania ratownictwa wodnego żeglarstwa motorowodniactwa WyKonujeMy: roboty wodniackie w ramach ochrony środowiska naturalnego roboty hydrobudowlane, wodne i kanalizacyjne i inne według potrzeb

Szkolenia są organizowane przez cały rok w pełnym zakresie uprawnień od stopnia podstawowego do wyższego KDP/CMAS/P3 we własnych bazach szkoleniowych w kraju i zagranicą.

ZAPiSZ Się już teRAZ! Centrum Działalności Podwodnej, „nurek – Bytom”

na straży udanych wakacji

ul. Chorzowska 28 A 41-902 Bytom tel. 32 282-22-21 e-mail: cdp@cdp-nurek.bytom.pl

O cieniach i blaskach wyjazdów wakacyjnych rozmawiamy z adwokatem Krzysztofem Sawickim z gliwickiej Spółki Partnerskiej Adwokaci Krzysztof Sawicki i Tomasz Włoczyk Więcej informacji na stronie: Zbliża się czas urlopowy, wiele osób korzysta z usług biur podróży. Czasem zdarza się tak, że niestety wakacje te nie dochodzą do skutku z winy organizatorów właśnie. Czy można temu jakoś zaradzić? W miarę naszych możliwości starajmy się minimalizować ryzyko. Nim wybierzemy biuro podróży oraz miejsce wypoczynku, dokładnie je sprawdźmy. W pierwszej kolejności zweryfikujmy czy jest wpisane do Krajowej Izby Turystyki, a następnie jaką opinią cieszy się na rynku, np.: w ocenie internautów. Postarajmy się dowiedzieć, jak wygląda obsługa klienta przed wyjazdem, jak oceniono organizację wyjazdu oraz pobyt na miejscu. Powinniśmy się wyczulić na infor macje dotyczące w szczególności skuteczności organizatora; czy wyjazdy dochodzą w ogóle do skutku, czy zastane na miejscu warunki odpowiadają tym oferowanym jeszcze w kraju oraz jak wygląda sam pobyt i kwestie z nim związane np.: poziom i cena organizowanych na miejscu wycieczek fakultatywnych. Drugą niezwykle istotną kwestią jest dokładne czytanie oferty oraz umowy, którą będziemy zawierać. Radość z nadchodzących wakacji i podniecenie spowodowane samym wyjazdem często, niestety, usypia naszą czujność. Czytanie z uwagą, a nade wszystko ze zrozumieniem pomoże uniknąć wielu rozczarowań, kłopotów i nieprzyjemności w przypadku pojawienia się jakichkolwiek trudności związanych z naszym wyjazdem. Nie bójmy się pytać osoby oferującej nam wakacyjny wyjazd o szczegóły dotyczące wyjazdu i pobytu oraz wa-

14

A co robić, gdy już na miejscu zorientujemy się, że nie zabraliśmy dokumentów lub, co gorsza, zgubiliśmy je?

runków umowy. To nasze uprawnienie, a druga strona ma obowiązek udzielić nam wszelkich niezbędnych informacji w sprawach dotyczących naszego wymarzonego i wyczekiwanego przez cały rok wypoczynku.

A co z ubezpieczeniem na czas wyjazdu? W istocie, to kolejna bardzo ważna kwestia, o której powinniśmy pomyśleć przed podjęciem decyzji o wyborze wakacyjnego wypoczynku. Kolejny raz ważne będzie czytanie z uwagą i zrozumieniem warunków ubezpieczenia. Sprawdźmy dokładnie w jakich okolicznościach i przy spełnieniu jakich warunków zostanie nam wypłacona kwota z tytułu ubezpieczenia. To bardzo ważne. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości: pytajmy.

Czy wiesz że…

O czym należy bezwzględnie pamiętać wybierając się na wakacje?

Niestety zdarza się, że po przyjeździe na miejsce nie jesteśmy zadowoleni ze standardu naszego zakwaterowania lub uznajemy, że nie jest ono zgodne z tym, oferowanym przez biuro podroży. Jak zachować się w takiej sytuacji? Przede wszystkim postarajmy się zachować zimną krew i okiełznajmy w miarę naszych możliwości emocje. W takiej sytuacji należy bezzwłocznie o stwierdzonym stanie faktycznym poinformować organizatora oraz zażądać wizyty rezydenta i sporządzenia przez niego protokołu. Jeśli odmówi, sporządzmy go sami z adnotacją, że rezydent odmówił jego podpisania i zadbajmy o jego podpisanie przez osoby, które poświadczą zastane okolicz-

www.cdp-nurek.bytom.pl

W takiej sytuacji kawałkiem „naszej” ziemi ojczystej są polskie placówki dyplomatyczne, których jednym z rozlicznych obowiązków jest udzielenie nam wszelkiej pomocy w takich sprawach. To właśnie tam uzyskamy pomoc w odtworzeniu naszych dokumentów, uzyskamy środki potrzebne na powrót do kraju w przypadku kradzieży, czy też pomoc w zorganizowaniu transportu do kraju, gdy np. organizator splajtuje. Zróbmy także w kilku egzemplarzach kopię naszych dokumentów, właśnie na wypadek ich zgubienia.

ności. Pamiętajmy o dowodach: świadkach, zdjęciach, filmach – koniecznie z datownikiem. Należy także pamiętać, że po powrocie do kraju należy niezwłocznie dopełnić for malności reklamacyjnych. W tym zakresie wiążą nas ter miny, które znajdziemy w umowie z organizatorem wyjazdu. To bardzo ważne.

Z inicjatywy członków Stowarzyszenia Kultury Fizycznej CDP „Nurek – Bytom” Karol Wojtyła został w ubiegłym roku patronem polskich płetwonurków.

Że to okres wypoczynku i beztroski. Pamiętajmy o tym, że czas wakacyjny jest po to, by wypocząć i zregenerować umysł i ciało. Jeśli nie musimy, nie zabierajmy laptopów, zostawmy w domu służbowe telefony komórkowe, a jeśli zabieramy jakiekolwiek, włączajmy je tylko wtedy, gdy to konieczne. Starajmy się zostawić zmartwienia w domu tak, aby ten magiczny czas spędzić w prawdziwe relaksującej atmosferze. Warto jednakże każdorazowo mieć także na uwadze, że jesteśmy tam, na obczyźnie, ambasadorami naszego kraju i zobowiązani jesteśmy przestrzegać praw i obyczajów tam obowiązujących. Życzę prawdziwie udanych wakacji!

17 października 2009 r. przedstawiciele Komitetu Organizacyjnego ogólnopolskich obchodów 50-lecia Światowej Konfederacji Działalności Podwodnej CMAS zostali przyjęci na audiencji przez Ks. Kardynała Stanisława Dziwisza, Metropolitę Krakowskiego. Podczas audiencji odebrali dekret, noszący datę 16 października 2009 r. (31. rocznica wyboru Jana Pawła ii), na mocy którego Karol Wojtyła, wielki turysta górski i wodniacki, został patronem polskich płetwonurków. Dekret nadania Polskim Płetwonurkom Patrona Karola Wojtyły odebrał przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Stanisław Lempart - prezes Stowarzyszenia Kultury Fizycznej Centrum Działalności Podwodnej „Nurek - Bytom”. Ostatnim akcentem uroczystego dnia było umocowanie popiersia patrona polskich płetwonurków na dnie zalewu w Zakrzówku, gdzie podczas ii wojny światowej pracował młody Karol Wojtyła.

Rozmawiała: Aleksandra Kajda

lipiec 2010 nr 1

lipiec 2010 nr 1

15


Panorama motoryzacji

Duster, czyli dacią na bezdroża Śląskie salony Dacii przyjmują już zamówienia na Dustera – pierwszego SUV-a w ofercie rumuńskiej marki. Pierwsze egzemplarze modelu pojawią się na drogach i bezdrożach województwa najwcześniej pod koniec wakacji Maciej Rzońca

Maciej Rzońca

Duster, to najnowsza propozycja modelowa rumuńskiej, ale należącej w całości do Renault marki Dacia. Tym razem zwrócono uwagę na fakt, że współczesne samochody z segmentu SUV i z napędem 4x4, to głównie drogie, świetnie wyposażone pojazdy, których właściciele wykorzystują właściwości terenowe rzadko lub wcale. Brakuje natomiast przystępnego cenowo auta dla mniej zamożnego klienta, dla którego mniej liczy się komfort czy potężny silnik, a napęd na cztery koła i zdolność pokonywania bezdroży będą poważnymi atutami. Dacia Duster ma design typowy dla aut typu SUV, czyli solidny wygląd, poszerzone błotniki, duży prześwit (205 mm w wersji 4x2 lub 210 w 4x4), 16-calowe koła oraz łatwe do wymiany, odpor ne na uszkodzenia plastikowe osłony nadwozia w dolnej części. Nadwozie ma krótki zwis (822 mm z przodu i 820 mm

W Polsce najtańszy Duster jest oferowany za niecałe 40 tys. zł z tyłu) oraz bardzo przyzwoite wartości kątów natarcia i zejścia (30 oraz 36 st., a także 23 st. kąt rampowy). Wszystko to sprawia, że Duster bardzo dobrze radzi sobie na prawdziwych bezdrożach. I nie jest to slogan reklamowy, gdyż mieliśmy

możliwość w dziennikarskim gronie testować to auto na marokańskich, kamienistych pustyniach. Auto oferowane jest w dwóch podstawowych wersjach – z napędem tylko na jedną lub (nieco droższa) na obie osie. W tym drugim przypadku

napęd 4x4 nie jest spięty na stałe. Kierowca ma możliwość wyboru pomiędzy trybami: 4x2 (napęd tylko na przednią oś), Lock (stały napęd na obie osie) lub Auto (zasadniczo napęd na przód, ale w przypadku utraty przyczepności natychmiast

część napędu przekazywana jest na tylną oś). Do napędu Dustera przewidziano trzy silniki – benzynowy 1.6 16V o mocy 105 KM oraz jednostkę wysokoprężną 1.5 dCi o mocy 85 lub 110 KM (słabszy diesel dostępny tylko dla wersji 4x2). Wszystkie te silniki dostarcza Renault i są one już doskonale znane z innych modeli tej marki. Nie jest to zresztą jedyne „zapożyczenie”, które można znaleźć w nowej Dacii. I tak na przykład Duster posiada zmodyfikowaną płytę podłogową Dacii Logan, zawieszenie w wersji 4x4 wzięto z Nissana X-trail, tylny mechanizm różnicowy z Murano, a układ sterowania napędem z Quashqai’a. Taki sposób, często stosowany we współczesnej motoryzacji, ma na celu minimalizację kosztów projektowania, produkcji i serwisowania. A przecież założeniem konstrukcyjnym Dustera było właśnie to, by cena końcowego produktu była zdecydowanie niższa od porównywalnych pojazdów konkurencji.

Stąd właśnie prostota konstrukcji, rezygnacja w wersji podstawowej z niektórych elementów wyposażenia, czy niektórych systemów (np. ESP), ale też trwałość i niezawodność uzyskana przez użycie sprawdzonych części i podzespołów z innych modeli. Warto przy okazji zwrócić uwagę na nową 6-biegową skrzynię o bardzo krótkim przełożeniu „jedynki” (5,79 przy 1000 obr/min). Pozwala ona jechać bardzo powoli po potwornych dziurach bez konieczności naciskania hamulca. W Polsce najtańszy Duster z napędem 4x2 oferowany jest za niecałe 40 tys. zł, a w wersji 4x4 za 10 tysięcy więcej. To naprawdę przyzwoita cena za pełnowartościowe, nowe i całkiem ładne auto o terenowych właściwościach. Oczywiście, trudno spodziewać się we wnętrzu ekskluzywnego wykończenia i wyjątkowego komfortu. Nie takie było założenie, a Renault ma dla bardziej wymagających (i zamożniejszych) klientów własne modele w tym segmencie.

reklama

Moto-wieści

Dealerzy chcą zmian prawa Maciej Rzońca

Sprzedawcy aut zrzeszeni w Związku Dealerów Samochodów ślą do posłów i senatorów RP list otwarty, w którym apelują o rozpoczęcie prac legislacyjnych mających na celu zmiany prawa dotyczącego motoryzacji. Akcja jest konsekwencją opublikowania 10 czerwca przez Związek Dealerów Samochodów, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Związek Polskiego Leasingu oraz Polską Izbę Motoryzacji wspólnego raportu „Motoryzacja w Polsce. Analiza, propozycje rozwiązań prawnych i perspektywy rozwoju i propozycji zmian w polskim prawie”. Raport zawiera cztery podstawowe propozycje zmiany prawa dotyczące umożliwienia pełnego odliczenia podatku VAT od samochodów wykorzystywanych do celów działalności gospodarczej, zastąpienia (przy zakupie samochodu) podatku akcyzowego tzw. „podatkiem uzależnionym od parametrów ekologicznych”, uszczelnienia i usprawnienia systemu kontroli pojazdów oraz wprowadzenia i rozwoju tzw. leasingu konsumenckiego. Raport zawiera także szczegółowe analizy skutków proponowanych rozwiązań dla budżetu państwa, polskiej gospodarki i polskich przedsiębiorstw oraz ich wpływ na ochronę środowiska i poprawę bezpieczeństwa drogowego, a także konkretne i szcze-

16

gółowe propozycje zmian w ustawach i rozporządzeniach. W swoim liście dealerzy podkreślają, że dzięki proponowanym zmianom uda się normalizować i rozwijać rynek motoryzacyjny, a tym samym zwiększać mobilność społeczeństwa oraz ograniczać na polskich drogach ilość wypadków wynikających ze stanu technicznego pojazdów. Dowodzą również, że dzięki proponowanym zmianom uda się nie tylko utrzymać, ale i zwiększyć liczbę miejsc pracy w salonach sprzedaży i serwisach motoryzacyjnych, które stanowią tak ważną rolę dla rozwoju lokalnych społeczności, zatrudniając obecnie blisko 40 000 pracowników.

fORMułA 1 PO RAZ PiERWSZy NA POLSKiM TORZE! Na wyścigowym torze Poznań trwają przygotowania do wielkiego motoryzacyjnego pikniku, który odbędzie się 17 lipca. Gwiazdą N-Gine Renault F1 Team Show będzie Robert Kubica, który specjalnie na tą okazję przyjedzie do Polski, tydzień po GP Wielkiej Brytanii. Już teraz wiadomo, że Kubica poprowadzi na poznańskim torze swój bolid Formuły 1, a także zasiądzie za kierownicą wyścigowego renault megane trophy o mocy 360 KM! Ponadto Renault zaprezentuje wszystkie swoje sportowe modele, a dla publiczności zaplanowano mnóstwo konkur-

sów i pokazów. Warto dodać, że będzie to pierwszy w Polsce przejazd bolidem F1 po torze wyścigowym, bo do tej pory odbywały się jedynie nieliczne, krótkie pokazy uliczne. Całe miasteczko F1 w Poznaniu ma mieć powierzchnię aż 50 tys. m2. Organizatorem imprezy jest Renault Poland i - co najważniejsze - wstęp będzie bezpłatny. Renault Poland ogłosiło ponadto specjalny konkurs (szczegóły do odszukania w internecie), w którym główną wygraną będzie wspólna jazda renault megane trophy z Kubicą za kierownicą.

NAGRODA DLA KATOWiCKiEJ TOyOTy Firma MG Centrum (Toyota Katowice oraz Toyota Częstochowa) zdobyła pierwsze miejsce w badaniu Najlepszy Pracodawca w kategorii małych i średnich przedsiębiorstw. Badania przeprowadza niezależna firma doradcza Hewitt Associates specjalizująca się w rozwiązaniach z zakresu zarządzania kapitałem ludzkim. W ciągu minionych 5 lat prestiżowe badanie Najlepsi Pracodawcy zostało przeprowadzone ponad 400 razy w blisko 300 organizacjach. W tym czasie swoją opinią wyraziło 110 tysięcy polskich pracowników i prawie 3 tysiące przedstawicieli najwyższej kadry zarządzającej. Toyota Katowice zostaje laureatem konkursu Pracodawca Roku po raz trzeci z rzędu. lipiec 2010 nr 1


Panorama Silesia nr1_2010