Issuu on Google+

Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

Antropologia czy organizacje? Olga Rodak

Czego

się

boi

Antropologia?

O

szczególnym

przypadku „odrzuconej” subdyscypliny1 ABSTRAKT Antropologia organizacji jest subdyscypliną sytuującą się na dwóch pograniczach: nauk o zarządzaniu i antropologii oraz antropologii akademickiej i antropologii stosowanej. Z jednej strony uprawiają ją przedstawiciele nauk o zarządzaniu, zainteresowani przede wszystkim aplikowaniem metody etnograficznej i teorii nauk społecznych do zgłębiania zagadnienia organizacji. Z drugiej – organizacja jest przedmiotem badań antropologów, którzy – tak jak m.in. antropolożki Marietta L. Baba i Susan Wright – uważają antropologiczne zainteresowanie organizacjami za tradycję odrębną od interdyscyplinarnej teorii organizacji i chcą odnosić swoją działalność badawczą do „głównego nurtu” akademickiej antropologii. W niniejszym tekście analizuję strategie, za pomocą których autorki wpisują trzy wczesne epizody badawcze (projekt Hawthorne, badania W. Lloyda Warnera w Yankee City oraz manchesterskie studia nad brytyjskimi organizacjami przemysłowymi) w historię „głównego nurtu” antropologii. Podejmuję również próbę zdefiniowania „głównego nurtu” antropologii oraz zastanawiam się, czy można mówić o „wyparciu” albo „wymazaniu” z niego owych trzech epizodów, co mogłoby świadczyć o istnieniu lęków antropologii przed utratą własnej tożsamości, jasnych granic i statusu dyscypliny naukowej.

SŁOWA-KLUCZE antropologia organizacji, teoria organizacji, antropologia stosowana, antropologia akademicka, W. Lloyd Warner, Max Gluckman, Marietta Baba, Susan Wright

1

Projekt finansowany ze środków Narodowego Centrum Nauki.

Cechująca antropologię jako dyscyplinę akademicką tendencja do produkowania subdyscyplin jest wręcz anegdotyczna. Niejeden badacz czy badaczka, odkrywając dla siebie nowy przedmiot etnograficznej eksploracji, wychodzi z propozycją zapoczątkowania autonomicznej gałęzi antropologii, której właściwe będą szczególnie przystosowane narzędzia badawcze. Celem niniejszego artykułu nie będzie dociekanie przyczyn tego stanu rzeczy, ale zwrócenie uwagi na pewien szczególny przypadek wytwarzania subdyscypliny w obrębie antropologii. Antropologia organizacji, o której mowa, w Polsce kojarzy się głównie z dorobkiem badaczek i badaczy wywodzących się z kręgu nauk o zarządzaniu, którzy wykorzystują metodę etnograficzną oraz inspirują się teorią antropologiczną w badaniu organizacji biznesowych (por. Czarniawska 1992, Kostera 2005). Zdaje się, że dla przedstawicieli tego nurtu punktem wyjścia jest temat badawczy, czyli organizacja, metoda zaś stanowi kwestię drugorzędną. W konsekwencji są oni w mniejszym stopniu uwikłani w wyczerpujące tożsamościowe i definicyjne debaty, którymi żyją badacze wykształceni w tradycji antropologicznej2. W moim tekście chciałabym

2

Monika Kostera jest profesorką na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. We wstępie do podręcznika Antropologia organizacji. Metodologia badań terenowych (2005) pisze, że zetknęła się po raz pierwszy z antropologią dzięki Barbarze Czarniawskiej, która podarował jej swoją książkę o antropologii organizacji – Exploring complex organizations (1992). Kostera wspomina, że myśl antropologiczna była dla niej na tyle egzotyczna, iż przy pierwszym kontakcie po prostu ją odrzuciła, by „odkryć” ją dla siebie dopiero podczas drugiej, starannej lektury. Było to na etapie jej studiów doktoranckich, gdy zaczęła „z pasją (...) poszukiwać fragmentów teorii i tradycji naukowych, który powoli zaczęły układać [jej] się w zrozumiałą i fascynującą całość” (Kostera 2005: 10). Autorka używa terminów „antropologia organizacji” i „etnografia organizacji” zamiennie („Jest to przyjęte w zachodnim dyskursie naukowym, który po okresie wyodrębniania i oddzielania wszedł w etap integrowania i przybliżania do siebie dyscyplin i niektórych pojęć”), czyli wbrew uproszczonemu, potocznemu zwyczajowi stosowania terminu


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

przybliżyć krótką historię antropologii organizacji pisaną z perspektywy teoretyczek i teoretyków utożsamiających się ze środowiskiem antropologicznym3, a zatem odnoszących swoje rozważania do tradycyjnych zagadnień i sporów antropologii jako dyscypliny akademickiej.Dlaczego uważam ich działalność za godną osobnego sproblematyzowania? Wynika to z samej specyfiki antropologii organizacji. Sytuuje się ona na co najmniej dwóch pograniczach: nauk o zarządzaniu i antropologii oraz antropologii akademickiej i antropologii stosowanej. Czyni to jej status niepewnym i wymagającym ciągłego doprecyzowywania. Z jednej strony, zwłaszcza od lat 80. XX w., mamy do czynienia w naukach o zarządzaniu z tendencją do inspirowania się dorobkiem antropologii w badaniach organizacji.Zainteresowanie to jest związane z pojawieniem się pojęcia kultury organizacyjnej (organizational culture) – i z potencjałem, jaki

zdawało się nieść ze sobą zestawienie go z antropologicznym pojęciem kultury w dobie częściowego wyczerpania paradygmatu pozytywistycznego. Efektem tego mariażu było „odświeżenie” nauki o organizacji (Krzyworzeka 2010: 34-35), a równocześnie wzmożone zaangażowanie antropologów w stricte stosowane4 badania w organizacjach. Z drugiej strony część antropologów zajmujących się organizacjami dąży nie tylko do uznania wkładu antropologii w nauki o organizacji, ale przede wszystkim do uznania antropologii organizacji za subdyscyplinę w obrębie akademickiej antropologii. Działania te mają znaczenie polityczne i symboliczne. Większa widoczność osiągnięć, które przypisują sobie antropolodzy, powinna przekładać się na polepszenie pozycji badaczy o wykształceniu antropologicznym w branży komercyjnych

4

„antropologia” w znaczeniu „teoria” i „etnografia” w znaczeniu „metodologia” (tamże: 11). To ważna uwaga, ponieważ pokazuje, że antropologia fascynuje autorkę przede wszystkim jako klucz do zrozumienia organizacji, a w drugiej kolejności jako tradycja intelektualna, do której chciałaby się odnieść. Chociaż Kostera pisze explicite: „[c]ieszy mnie możliwość uczestniczenia w tworzeniu tradycji antropologicznej” (tamże), kilka akapitów dalej definiuje etnografię/antropologię jako „całą tradycję metodologiczną badań społecznych, zaczerpniętą z nauki o kulturze ludzkiej – antropologii kulturowej” (tamże). Naukowcy wykształceni w instytutach antropologii prawdopodobnie oburzyliby się na taką definicję, uznając, że być może odpowiada ona pojęciu „etnografii” jako metody badawczej, ale redukuje antropologię, pozbawiając ją statusu dyscypliny teoretycznej i tradycji naukowej. 3

W niniejszym tekście będę się opierała przede wszystkim na pracach Marietty L. Baby (2006, 2009), Pawła Krzyworzeki (2010), Susan Wright (1994). Będę tych antropologów i antropolożki określała roboczo mianem „antropologów organizacji”, chociaż nie wszyscy używają tego określenia albo są nie tylko „antropologami organizacji”. Wyróżniam jednak w ten sposób grono postaci zaangażowanych w budowanie „marki” antropologii organizacji.

56

Wśród antropologów i przedstawicieli innych nauk społecznych nie ma pełnej zgody co do znaczenia, w jakim używa się pojęć „antropologia zaangażowana” i „antropologia stosowana” (por. Wróblewski, Sochacki, Steblik 2010). Ja stosuję je w najbardziej potocznym znaczeniu. Uważam, że każdemu badaczowi społecznemu, a w szczególności antropologowi, powinna towarzyszyć świadomość jego politycznego usytuowania i wszystkich wynikających z tego konsekwencji. Zaangażowanie rozumiem jako postawę będącą rezultatem uznania własnej polityczności: gotowość formułowania pozytywnych twierdzeń na temat rzeczywistości i opowiadania się po określonej stronie. Z kolei antropolog „stosowany”, wychodząc z tych samych założeń, uznaje za uzasadnione rozwiązywanie za pomocą antropologicznych narzędzi problemów definiowanych przez pozaakademickie podmioty. Warto podkreślić, że nie istnieje jeden model współpracy pomiędzy antropologami i jego „klientami”: są różne stopnie wzajemnego kompromisu, a zdarza się, że antropologowi pozostawia się zupełną swobodę, nawet w formułowaniu problemu badawczego. Trudno zatem pisać o antropologii stosowanej jako o jednolitym zjawisku, jednak potocznie uznaję, że – rzekomo w przeciwieństwie do antropologii akademickiej – charakteryzuje ją zawsze konieczność zgody na mniejszy lub większy kompromis w definiowaniu obszaru badawczego.

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

przedsięwzięć badawczych i doradczych. Mnie jednak bardziej interesują zabiegi antropologów zmierzające do zwiększenia prestiżu badań nad organizacjami poprzez wpisanie ich w historię „głównego nurtu” antropologii. W niniejszym tekście zarysuję dzieje antropologii organizacji jako części „wielkiej” historii antropologii, szczególną uwagę poświęcając trzem wczesnym epizodom: projektowi Hawthorne, badaniom W. Lloyda Warnera w Yankee City oraz manchesterskim studiom nad brytyjskimi organizacjami przemysłowymi. Antropolodzy organizacji uznają je za konstytuujące subdyscyplinę, a jednocześnie świadczące o długiej tradycji i odrębności antropologicznego zainteresowania organizacjami od tego czynionego przez nauki o zarządzaniu. Ponadto starają się oni propagować świadomość prekursorskiej doniosłości odkryć poczynionych w trakcie tych trzech epizodów, zarówno dla samej antropologii, jak i dla nauk społecznych w ogóle.

Matka Antropologia Jednym z powodów, dla którego antropolodzy organizacji podejmują te działania, wydaje się poczucie krzywdy wynikające z braku uznania dla ich dorobku przez „główny nurt” antropologii. Susan Wright we wstępie do zbioru Anthropology of organizations pisze: „Historyczne studia organizacji są przeważnie pomijane w opisach rozwoju dyscypliny: jednym z celów tej publikacji i szczegółowego omówienia tych studiów jest uwidocznienie badań nad organizacjami w obrębie samej antropologii” (Wright 1994: 5)5. Pojawiają się dwa pytania: czym jest ów „główny nurt”

antropologii i dlaczego uznanie w jego ramach ma tak duże symboliczne znaczenie? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, wychodząc od kontrowersyjnej wypowiedzi Barbary Fatygi: Antropologowie muszą się zbliżać do socjologów choćby dlatego, że nie mogą już jeździć na antypody i szukać tych, którzy „chodzą do góry nogami”, bo już takich prawie nie ma. W kosmos też ich na razie nikt nie zabiera. Muszą więc swojego „dzikiego” znajdować tutaj i w tym społeczeństwie. Tak wchodzą już socjologom „za płot”. Jak każda instytucjonalizująca się dyscyplina, antropologia zaczyna więc od tego, że ustanawia ograniczenia, by uzyskać tożsamość. Tę dają przedmiot i metoda. Przedmiot w tym wypadku jest wspólny, a metoda? (Kukołowicz 2009: 102)

Fatyga wyraża popularne wśród przedstawicieli nauk społecznych przekonanie, które sami antropolodzy uznają za niezwykle krzywdzące: wraz z zanikiem pierwotnego przedmiotu zainteresowania antropologii oraz z częściowym zarzuceniem prób uzyskania odpowiedzi na jej podstawowe pytania (np. o pojęcie kultury) antropologia stanęła przed wyzwaniem ustalenia nowych wyznaczników własnej tożsamości. Coraz częściej pada propozycja, by znakiem rozpoznawczym antropologii wspólnym wysiłkiem uczynić szczególnie świadome stosowanie metody etnograficznej, co niekoniecznie spotyka się ze zrozumieniem przedstawicieli innych nauk odwołujących się do metod jakościowych6. Ze względu na oczywiste inspiracje i podobieństwo do „starszych” nauk społecznych, łatwiej jest określić, czym antropologia „nie jest”, niż zaproponować jakąś pozytywną

6

5

Wszystkie cytaty z tekstów anglojęzycznych w tłumaczeniu autorki niniejszego artykułu.

57

Por. debatę, jaką w 2010 roku na łamach czasopisma „op.cit.” zainicjowała Agnieszka Kościańska, z udziałem antropolożek i antropologów starszego i młodszego pokolenia z ośrodków akademickich w całej Polsce, m.in. Wojciecha Burszty, Joanny Tokarskiej-Bakir, Moniki Baer, Katarzyny Wali.

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

jej definicję. Wszystko to sprawia, że antropolodzy są zmuszeni wkładać ogromny wysiłek analityczny w ustawiczne produkowanie aktualnych autodefinicji. Sądzę, że problem ten nie powstał wraz z przełomem postmodernistycznym, ale towarzyszył antropologii już wcześniej: różne próby „niewłaściwego” odchodzenia od tradycyjnej tematyki, a później stosowania metody etnograficznej w „niewłaściwych” celach zdawały się samym antropologom świadczyć o erozji dyscypliny. Gdy udało się ująć i zinstytucjonalizować antropologię, jej autodefinicja zaczęła się jawić jako ideał czystości, którego należało bronić przed skalaniem. W efekcie – jak starają się udowodnić np. wspomniani wyżej teoretycy antropologii organizacji – „niewłaściwie” niekonwencjonalne projekty musiały spotkać się z niesłusznym pominięciem/wyrzuceniem poza obręb „głównego nurtu” antropologii. Określenie „główny nurt” antropologii brzmi nieco esencjalistycznie: nie mamy oczywiście do czynienia z tajemniczym i wpływowym gremium decydującym autorytarnie o „być albo nie być” poszczególnych projektów. Chodzi raczej o pewne tendencje, możliwe do zaobserwowania z perspektywy czasu: pomijanie określonych nurtów w podręcznikach historii antropologii, niewłączanie w obręb ogólnoantropologicznego dziedzictwa odkryć, które staną się jego częścią po latach, za sprawą innych projektów, tworzenie odrębnych instytucji zajmujących się nurtami antropologii uznawanymi za w jakiś sposób „odmienne”. Trudno powiedzieć, na ile jest to świadoma polityka, a na ile efekt uboczny nie do końca uświadamianego poczucia zagrożonej tożsamości. Można za pomocą studium przypadku spróbować jednak uchwycić pewne obsesje i ograniczenia, rządzące schematem włączania i wyłączania określonych epizodów z kanonu dziedziny. Jeśli antropologia „głównego nurtu” odrzuca albo wymazuje historię i osiągnięcia antropologicznych badań w organizacjach, to znaczy, że badania te w jakiś sposób naruszają tożsamość „głównego nurtu” antropologii, by nie powiedzieć – kalają jej czystość. Co więcej, historia antropologii organizacji jest niczym innym jak 58

narracją pisaną z perspektywy odrzuconego Innego antropologii. Skoro antropologia jest sama w sobie dyscypliną, której tożsamość i racja bytu wzbudzają poważne wątpliwości otoczenia, to równie dużo wysiłku, jak określenie się wobec świata, kosztuje utrzymanie wewnętrznej jedności w obliczu tak naprawdę nieskończonej różnorodności zainteresowań i wizji antropologów. Faktem jest, że pomimo owej „nieskończonej różnorodności”, która przejawia się choćby w mnogości subdyscyplin, udaje się tę jedność utrzymać – wciąż jednak kosztem dystansowania się wobec określonych zjawisk. Gdy antropolodzy organizacji decydują się na pisanie historii własnej subdyscypliny, za punkt odniesienia stawiając sobie „Matkę Antropologię”, to zdaje się, że ich niewypowiedzianym celem jest przekonanie antropologicznej rodziny, że „nie ma się czego bać”. No właśnie, czego boi się Antropologia? Historia antropologii organizacji, którą chce tu zarysować, jest podwójnie zapośredniczona: po pierwsze, fakty, o których będę pisać, są mi znane przede wszystkim z lektury tekstów antropologów organizacji; po drugie – skupiam się na epizodach, które, w moim przekonaniu, łączy to, że zostały częściowo lub całkowicie wyparte z „głównego nurtu” antropologii. Nie chodzi mi bowiem o ustalenie faktów, ale o uchwycenie lęków antropologii jako dyscypliny naukowej. Na te lęki częściowo zwracają uwagę przedstawiciele „odrzuconej” subdyscypliny, potwierdza je sam fakt ich przezroczystości. Wobec powyższego w tekście stawiam trzy główne pytania badawcze: 1. Jaki rodzaj antropologicznej działalności jest wypychany poza „główny nurt” dyscypliny i na ile jest to uwarunkowane historycznie? 2. Co składa się na tożsamość „głównego nurtu” antropologii? 3. Czy to, co wypchnięte poza margines, można określić jako w jakiś sposób niewłaściwie zaangażowane/stosowane (z punktu widzenia „głównego nurtu” antropologii)? Czy w „głównym nurcie” mogą zawierać się wyłącznie zjawiska ze sfery antropologii akademickiej?

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

Wyznaczanie ram Marietta Baba sytuuje antropologiczne badania organizacji w nurcie związków antropologii z biznesem, co czyni je niemal równoznacznymi z antropologią stosowaną (Baba 2006: 83)7. Autorka śmiało doszukuje się korzeni tej wzajemnej fascynacji w XIX w., podkreślając uwikłanie antropologii stosowanej w interesy kolonialne. Kolonialny rodowód antropologii stanowi według Baby główną przyczynę, dla której europejscy antropolodzy aż do drugiej połowy XX w. opierali się instytucjonalizacji antropologii stosowanej8. Z kolei antropolodzy amerykańscy nie odczuwali w tak znacznym stopniu presji odżegnywania się od korzeni dyscypliny, dlatego od początku przypadła im pałeczka pierwszeństwa w próbach praktycznego aplikowania swoich osiągnięć (tamże: 84).

7

Marietta Baba wyróżnia „trzy główne pola antropologicznych badań w sektorze prywatnym”: 1) „antropologię produkcji dóbr i usług oraz organizacji (corporate organizations), w których ma miejsce produkcja, 2) poparte badaniami etnograficznymi projektowanie nowych produktów, usług i systemów dla konsumentów i biznesu” oraz 3) „antropologię rynku i zachowań konsumenckich” (Baba 2006: 83). Autorka zauważa, że termin business anthropology, który możemy przetłumaczyć jako antropologia biznesowa (w przeciwieństwie do antropologii biznesu, czyli, z grubsza rzecz biorąc, antropologii akademickiej mającej za temat badań zagadnienia związane z biznesem), pojawia się na dobre w latach 80., gdy antropolodzy zaczęli na pełny etat pracować jako konsultanci w biznesie. Współcześnie zaś mianem business anthropology określa się ogólnie „każdą próbę aplikacji antropologii do zagadnień dotyczących biznesu” (tamże). 8

Autorka pisze m.in. o nadawaniu statusu National Anthropologist badaczom zatrudnianym przez rząd brytyjski oraz o Colonial Social Science Research Council (CSSRC) – brytyjskiej organizacji propagującej praktyczne badania antropologiczne w koloniach (tamże: 84).

59

Baba zauważa, że z takim nie do końca jasnym etycznie i geograficznie zróżnicowanym statusem badań organizacji biznesowych mamy do czynienia właśnie do lat 80. XX w. W końcu lat 70. uniwersytety dotyka bowiem kryzys, w wyniku którego część doktorantów zostaje zmuszona do poszukiwania zatrudnienia poza uczelnią. Akademickie instytucje szukają środków na swoją działalność poza agencjami federalnymi, co wymusza skoncentrowanie się przez nie na strategicznych, inderdyscyplinarnych zagadnieniach. W związku z tym Amerykańskie Stowarzyszenie Antropologów (AAA) znosi surowe przepisy etyczne regulujące działalność antropologów i ustanawia NAPA – National Association for the Practice of Anthropology (tamże: 98). Od tamtego momentu, w moim przekonaniu, rozpoczyna się jakościowo odrębny okres w dziejach antropologii organizacji (jak i w antropologii biznesu w ogóle). Możliwości wzajemnej kooperacji antropologów, przedstawicieli nauk o zarządzaniu czy praktyków zarządzania stały się ograniczone właściwie tylko przez dwa czynniki: zdolność rynku do absorpcji konsultantów z wykształceniem antropologicznym oraz skłonność samych antropologów do „wikłania się” w zależność od pozaakademickich, biznesowych podmiotów. Faktem jest, że inspirowane antropologią pojęcie kultury organizacyjnej odświeżyło nauki o organizacji, z drugiej jednak strony „uwsteczniło” antropologię, „zamyka[jąc] badacza na rozumienie złożoności” (Krzyworzeka 2010: 35). Ponadto literatura poświęcona kulturze organizacyjnej, skupiona na badaniu wnętrza firm, okazała się posiadać nikłe odniesienia do teorii antropologicznej, a co za tym idzie – zerowy w ową teorię wkład (Baba 2006: 99). Warunki uprawiania praktycznej antropologii organizacji, czyli konieczność podążania za celami wyznaczanymi przez zleceniodawcę badań, przeważnie nie pozwalały na wniesienie wkładu teoretycznego w dziedzinę. Stopniowo dochodziło do coraz poważniejszego rozchodzenia się akademickiej antropologii i antropologii organizacji, uznawanej za część antropologii stosowanej (a konkretnie biznesowej) – choć mieliśmy też do czynienia z projektami o

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

ambicjach akademicko-teoretycznych, które terenem badań czyniły środowisko korporacyjne. Jednak „kontrkulturowe” nastawienie antropologów znacznie spowolniło rozwój subdyscypliny w stosunku do pozostałych gałęzi antropologii biznesu/biznesowej, takich jak anthrodesign9 albo badania rynku. Antropolodzy kontestowali sztuczny ich zdaniem podział na kierownictwo i pracowników, który zmuszał ich do reprezentowania interesów „silniejszego” i zaprzeczania sprawczości „słabszych” pracowników. Ponadto antropolodzy nigdy nie potwierdzili, że „kierownictwo jest w stanie kontrolować kulturę organizacji” (tamże: 107). W efekcie rozwój stosowanej antropologii organizacji opartej na modelu management-centrism stanął w miejscu. Wciąż realizowane są jednak projekty o charakterze akademickim albo oparte o inne modele stosowalności, np. swobodę badacza w wyznaczaniu obszaru badawczego z tworzeniem możliwości dla późniejszego wykorzystania w praktyce i skomercjalizowania wyników badań. To właśnie przedstawiciele tego nurtu podejmują próby symbolicznej rehabilitacji antropologii organizacji. Interesuje mnie tu właśnie okres od II poł. XIX w. do lat 70.-80. XX w., odrębny jakościowo od lat późniejszych nie tylko jeśli wziąć pod uwagę antropologię organizacji, ale antropologię w ogóle. Wydaje mi się, że względna jedność dyscypliny (z uwzlędnieniem istnienia tradycji narodowych) przed przełomem postmodernistycznym i globalnymi zmianami w gospodarce i nauce sprawia, że dużo łatwiej uchwycić w tamtym okresie cechy „głównego nurtu” antropologii. Co więcej, można zaryzykować stwierdzenie, że nie funkcjonował wówczas bezwzględny podział na antropologię akademicką i stosowaną, to znaczy antropolodzy podejmujący studia nad organizacjami, zwłaszcza w Stanach

9

Anthrodesign to projektowanie produktów i rozwiązań z wykorzystaniem metod etnograficznych i z zastosowaniem teorii antropologicznej.

60

Zjednoczonych, nie określali siebie bezwzględnie jako teoretycy bądź praktycy, ale jako antropolodzy, i przejawiali widoczne ambicje teoretyczne. Tym bardziej pomijanie ich dorobku w kanonie akademickiej antropologii wydaje się budzić uzasadnione pytanie o to, na czym polegała ich „nieprawomyślność” albo po prostu „niewidoczność” z punktu widzenia „czystej” antropologii.

Dlaczego organizacje? Czym jest organizacja i dlaczego doczekała się potraktowania jako osobny temat badawczy? W największym skrócie – w naukach o organizacji jest to przede wszystkim charakterystyczna dla systemu kapitalistycznego organizacja biznesowa, czyli taka, która służy „organizowaniu ekonomicznej aktywności dla zaspokojenia podstawowych ludzkich potrzeb w nowoczesnej gospodarce rynkowej” (Baba 2006: 83)10.

10

Marcin Bielski we wstępie do podręcznika Podstawy teorii organizacji i zarządzania (2004) klarownie wyjaśnia, w jaki sposób nauki o zarządzaniu ujmują organizację: „Teoria organizacji i zarządzania jest nauką o zarządzaniu organizacjami. Nauka ta zrodziła się około stu lat temu z potrzeby sprostania wymaganiom, jakie stawiało zarządzanie coraz większymi i posługującymi się coraz bardziej skomplikowaną techniką przedsiębiorstwami przemysłowymi. Później rozciągnięto zakres jej zainteresowań na inne organizacje: administracyjne, edukacyjne, kulturalne itp. Ciągle jednak podstawą rozwoju teorii organizacji i zarządzania jest praktyka zarządzania organizacjami gospodarczymi, czyli różnymi przedsiębiorstwami i związkami przedsiębiorstw. Samo zjawisko zorganizowanych działań ludzi i powstawania organizacji jest jednak starsze niż przedsiębiorstwo jako forma prowadzenia działalności gospodarczej (pojawiło się ono dopiero w gospodarce kapitalistycznej). (...) Przez wiele wieków organizacje istniały i rozwijały się, ale nie osiągały takiego stopnia złożoności, takiej powszechności i takiego wpływu na życie ludzi, jak to ma miejsce dzisiaj. Dlatego też problemy tworzenia i funkcjonowania organizacji, kierowania nimi (zarządzania, dowodzenia, rządzenia) oraz ich sprawności nie były przedmiotem szerszego zainteresowania nauki. Były

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

Antropologia ujmuje tu przedmiot badawczy jako „nowoczesną organizację formalną” (modern formal organization). W antropologii mamy jednak do czynienia z dużo większą różnorodnością terminologiczną, uzależnioną głównie od ujęcia poszczególnych badaczy. Na przykład Baba raz określa przedmiot zainteresowania antropologii organizacji jakocorporate organization (tamże). Innym razem pisze szerzej o „instytucjach” (institutions), stwierdzając, że wkład antropologów w ich badanie jest wciąż niedoceniony (co stanowi problem wymagający osobnego omówienia) (Baba 2009: 32). Stara się ona bowiem umieścić antropologiczne zainteresowanie formalnymi organizacjami w szerszym kontekście, np. w wywodzącej się z socjologii Émile’a Durkheima tradycji rozpatrywania nowoczesnych instytucji w duchu funkcjonalizmu albo w kontekście zainteresowania problemem pracy. Nasuwa się jednak pytanie, dlaczego badanie organizacji może być interesujące dla antropologów? Wyjście poza sztywne ramy kapitalistycznych organizacji biznesowych i potraktowanie ich jako punktu wyjścia dla wielostanowiskowych badań (por. Marcus 1995) może przyczynić się do zrozumienia wpływu współczesnych zjawisk politycznogospodarczych na funkcjonowanie społeczeństw i jednostek. Baba postulowała na przykład badanie różnych zjawisk przez pryzmat instytucji (institutional approach) jako obiecujący „przyczynek dla zrozumienia istoty pracy w dobie późnego kapitalizmu” (tamże). Z kolei Allen W. Batteau pisze o „zracjonalizowanych” (rationalized) albo „instrumentalnych”

one co najwyżej rozważane na marginesie przedmiotu działalności danego typu organizacji, np. rolnictwa czy armii” (tamże: 5). Warto nadmienić, że omawiając interdyscyplinarność teorii organizacji, Bielski nie wspomina o wkładzie antropologii. Paweł Krzyworzeka w swoim doktoracie dowodzi, że to etnografia jako „jedno z narzędzi badań jakościowych”, a nie antropologia jako dyscyplina przyczyniła się do rozwoju teorii organizacji (Krzyworzeka 2010: 51).

61

(instrumental) organizacjach, których globalną ekspansję uważa za emblemat XX wieku (Batteau 2001: 726-727). Ich istnienie stanowi jego zdaniem „niewyczerpane źródło wyzwań dla teorii antropologicznej” (tamże: 726), bo etos „instrumentalnej racjonalności” stanowi w istocie „zachodni” reżim, do którego muszą odnosić się społeczeństwa. Nie ulega wątpliwości, że organizacje (zwłaszcza korporacje) porządkują współcześnie życie aktorów społecznych i stanowią podstawową strukturę wyznaczającą ramy ich sprawczości. Można jednak potraktować zagadnienie organizacji bardziej fundamentalnie. Paweł Krzyworzeka, polski antropolog organizacji, zwraca uwagę na fakt, że żaden antropolog-teoretyk organizacji nie podjął się jeszcze zdefiniowania organizacji (Krzyworzeka 2010: 50). Chociaż antropolodzy od początku swojej działalności dostrzegali istnienie organizacji już w tzw. „społeczeństwach pierwotnych” (a często skwapliwie korzystali z ich pomocy choćby w przeniknięciu w teren badań), nie czynili ich jednak przedmiotem teoretycznego zainteresowania, uznając bezkrytycznie za „rzeczywiście istniejące”, tak jak „kultura” albo „lud”. Oczywiście, trudno było mówić w tych przypadkach o organizacjach biznesowych, antropologia ma jednak potencjał szerszego sproblematyzowania zagadnienia organizacji. Na przykład Krzyworzeka, wyszedłszy od dostrzeżenia luźnej struktury firm sprzedaży bezpośredniej, które badał (Amway, Tracy Jo), doszedł do wniosku, że organizacje nie są „stabiln[ymi], realn[ymi] tworami” i że raczej powinniśmy myśleć o nich jako o produktach procesu „organizowania”, czyli „ciągłego procesu odgrywania [organizacji] przez performanse” (tamże: 53). W tym ujęciu organizacja nie jawi się już jako posiadający ściśle określone granice, istniejący „obiektywnie” byt, który można apriorycznie uznać za teren badań. Jest ona raczej punktem wyjścia wielostanowiskowych badań wykraczających poza jej płynne skądinąd ramy. „Właśnie to otwarcie na różne teorie badań kulturowych jest pragmatycznym wymiarem postulowanej przeze mnie strategii ujęcia w nawias teoretycznego dorobku badań nad kulturą

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

organizacyjną” – pisze w innym miejscu Krzyworzeka, poddawszy gruntownej krytyce esencjalizujące posługiwanie się pojęciem kultury organizacyjnej przez niektórych przedstawicieli nauk o zarządzaniu (Krzyworzeka 2012: 80). „Trzeba jednak spojrzeć na dorobek badaczy kultury z innych dziedzin szerzej niż tylko jako dostarczyciela definicji kultury” (tamże). Jeśli jednak organizacje postrzegano jako byty jakościowo podobne kulturom i ludom, to dlaczego nie stawały się od początku oczywistym obiektem zainteresowania antropologów? Czy ma to związek z charakterystyczną dla wczesnej antropologii fetyszyzacją pojęcia kultury jako odrębnego ontologicznie bytu, przejawiającego się w działaniach jednostek, a jednocześnie od nich niezależnego? Organizacja jawiłaby się jako efekt działania jednostek, a zatem zjawisko społeczne – czyli domena socjologii. Ten milczący pogląd dotyczący tematów, którymi powinna bądź nie powinna się zajmować antropologia, przetrwał zmianę paradygmatu oraz zanik zainteresowania pojęciem kultury w antropologii (por. Krzyworzeka 2012: 76) i na zasadzie inercji w wielu środowiskach pokutuje do dzisiaj.

grupy kierowniczej i robotników, a także na ścisłej specjalizacji i automatyzacji pracy. W naukach o zarządzaniu11 od 1911 roku pokutowała teoria organizacji zwana naukowym zarządzaniem albo Tayloryzmem – od nazwiska jej twórcy, Fredericka W. Taylora12. Zgodnie z tą koncepcją człowiek jako istotą ekonomiczną (economic man) odpowiada racjonalnie na ekonomiczną stymulację poprzez podniesienie produktywności (Baba 2006: 84; Wright 1994: 5). Uważano, że czynności pracowników mogą być stymulowane za pomocą naukowych metod, poprzez zapewnienie im odpowiednio motywujących warunków pracy. Wówczas zachowania pracowników powinny być przewidywalnie produktywne. Celem nauki o organizacji było dostarczenie pracownikowi motywacji maksymalizującej produktywność, jednocześnie nie powodując obniżenia dochodowości firmy: czyli znalezienie złotego środka pomiędzy kosztami inwestowanymi w produktywność a dochodem firmy (Baba 2006: 84). W latach 20. wielkie firmy praktykowały politykę welfare capitalism (opiekuńczego kapitalizmu), polegającą na zapewnianiu pracownikom zabezpieczeń socjalnych, by zapobiec rozrostowi państwowego sektora opiekuńczego oraz

11

Epizod pierwszy: W. Lloyd Warner W narracjach antropologów organizacji kolebką ich subdyscypliny są Stany Zjednoczone. Jak już wspomniałam, w Ameryce, w przeciwieństwie do Europy, współpraca z podmiotami pozaakademickimi, takimi jak rząd czy biznes, nie miała tak jednoznacznie negatywnych, kolonialnych konotacji. Poza tym w „amerykańskiej kulturze” nauka i wiedza niekoniecznie stanowią wartość samoistną, ale nabierają znaczenia, jeśli możliwe jest ich pragmatyczne wykorzystanie (Baba 2006: 84-85; 2009: 35). Tłem narodzin antropologii organizacji była galopująca w Ameryce przełomu XIX i XX w. rewolucja przemysłowa. Dominujący wówczas model produkcji, określany jako fordyzm, opierał się na antynomii 62

Warto nadmienić, że nauka o organizacji ma odmienny status niż antropologia. Jak pisze Paweł Krzyworzeka, „niepraktyczność teorii zarządzania” nie równa się „niepraktyczności antropologii” (Krzyworzeka 2010: 31). Prace teoretyczne z zakresu zarządzania przeznaczone są bezpośrednio do wykorzystania przez praktyków. 12

O tym, że zwiększenie produktywności robotników było sprawą wagi państwowej, świadczą słowa prezydenta Theodore’a Roosevelta zacytowane przez Taylora we wstępie do The Principles of Scientific Management: „Ochrona naszych zasobów naturalnych jest tylko wstępem do większego zagadnienia – o narodową wydajność” (Taylor 1911). Zdaniem Taylora wśród pracowników pokutują mity na temat zgubności rozwoju kapitalizmu, dlatego bojkotują oni proces produkcji. Wierzył on, że można pogodzić interesy pracowników i kierownictwa, przekonując tych pierwszych, że maksymalizacja ich produktywności przełoży się na zwiększenie ich dochodów oraz zapewnienie zatrudnienia (tamże).

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

powstawaniu związków zawodowych – czyli interwencji w „wolny rynek”. W ten sposób aż do epoki Wielkiego Kryzysu, który wybuchł w 1929 roku, pomimo mechanizacji pracy i rosnącej liczby niewykwalifikowanych pracowników, nie istniały w Ameryce związki zawodowe budowane wokół konkretnego przemysłu, a jedynie coraz bardziej tracące rację bytu unie, skupiające rzemieślników o wysokich kwalifikacjach (tamże: 85). Najważniejszym przedsięwzięciem badawczym tamtego okresu okazał się Projekt Hawthorne, zrealizowany w przedsiębiorstwie Western Electric w Cicero w stanie Illinois. Była to seria eksperymentów zrealizowanych w latach 1924-1932, mających na celu zwiększenie produktywności pracowników fabryki. Założenia badawcze łączyły elementy koncepcji naukowego zarządzania i opiekuńczego kapitalizmu: wierzono, że naukowe manipulowanie zmiennymi, takimi jak ostrość światła, spowoduje zwiększenie satysfakcji pracownika, a tym samym zysków firmy. Niespodziewanie okazało się, że rezultaty eksperymentów nie mają sensu z punktu widzenia Tayloryzmu (tamże). Produktywność pracownic, które poddano eksperymentowi, rosła i malała bez związku z czynnikami, którymi próbowano na nie wpłynąć13. Na miejsce przedsięwzięcia wezwano psychologa z Uniwersytetu Harvarda, Eltona Mayo, za sprawą którego zastosowano drugą metodę badawczą: wielkoskalowe wywiady (Wright 1994: 6). Mayo doszedł do wniosku, że

13

„(...) Badacze odkryli, że wydajność zwiększa się nawet wtedy, kiedy wprowadzają czynniki negatywne (jak choćby zmniejszenie oświetlenia). Zdali sobie sprawę, że sam eksperyment, a więc zwrócenie uwagi na robotników z fabryki, sprawił, że grupa robotników stała się zwarta i silna i jej morale wzrosło. Wzrost wydajności był wynikiem tych pozytywnych przemian. Efekt Hawthorne [podkr. O.R.] unaocznił badaczom wagę uwzględnienia świadomości osób badanych, a szczególnie ich opinii na temat istoty badań, w przygotowaniu odpowiedniego projektu badawczego” (Goodman 1997: 29).

63

pracownicy tworzą odrębny system społeczny i dokonał prostego równania: jeśli w Western Electric mamy do czynienia z systemem społecznym, to należy poprosić o konsultację przedstawiciela nauki, która takowe bada – czyli antropologii. Zaprosił więcdo Cicero W. Lloyda Warnera, amerykańskiego antropologa, ucznia Alfreda Radcliffe'a-Browna, który właśnie wrócił z badań terenowych w Australii, gdzie przyglądał się społecznej organizacji grupy Murngin (Baba 2006: 87). Eltona Mayo przekonywał model funkcjonalno-strukturalny Radcliffe'a-Browna. Zgodnie z nim system społeczny stanowi zamkniętą całość, dla której normalny jest stan równowagi, a każdy element posiada funkcję w obrębie struktury (Wright 1994: 7). W tym momencie zaczyna się historia antropologicznego wkładu w naukę o organizacji – jak uważają antropolodzy, doniosłego acz niedocenionego. W. Lloyd Warner pomógł zaprojektować ostatnią fazę projektu Hawthorne – eksperyment Bank Wiring Observation Room (BWOR). Pracownicy zostali umieszczeni w replice hali pracowniczej, gdzie obserwowano ich zachowania; następnie konfrontowano je z informacjami udzielanymi przez nich w wywiadach. Okazało się, że pracownicy współpracują ze sobą w celu przeciwstawienia się działaniom kierownictwa, które uważają za zagrożenie, tworząc wewnętrzny system społeczny, antagonistyczny wobec systemu narzucanego przez kierownictwo. Stworzony przez pracowników system społeczny służy niedopuszczeniu, by dzienna produkcja przekraczała minimum założone przez kierownictwo. Robotnicy obawiali się, że system premiowania jednostek za wyniki pracy może doprowadzić do niekorzystnych z ich pozycji konsekwencji, takich jak zwiększenie dziennego poziomu produkcji, obcięcie stawki godzinowej itp. Obserwacje BWOR stanowiły pierwszy empiryczny dowód na istnienie nieformalnej organizacji pracowników, niezdeterminowanej przez zabiegi kierownictwa, o którym sądzono, że jest w stanie całkowicie kontrolować to, co dzieje się na hali produkcyjnej. Wbrew ideologii economic man i założeniom Mayo, pracownicy nie

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

reagowali na stymulację ze strony kierownictwa jako indywidua, ale jako grupa posiadająca własne, zupełnie „racjonalne” interesy ekonomiczne (Baba 2006: 87). Co się stało później? William Dickson, antropolog działający w zespole Hawthorne, który jako pierwszy wysunął hipotezę o istnieniu nieformalnej organizacji pracowników, antagonistycznej wobec działań kierownictwa, zaproponował, by... kierownictwo zagwarantowało pracownikom stałe stawki zamiast „stymulować ich produktywność” (Baba 2009: 34). Jednak to Elton Mayo, który posiadał największy autorytet w zespole, przedstawił zwycięską, „psychopatologiczną” (tamże) interpretację materiału badawczego. Według niego pracownicy reagują „nielogicznie” na struktury narzucane przez kierownictwo, ponieważ nie są psychicznie przystosowani do wymogów produkcji przemysłowej. Jako rozwiązanie Mayo zaproponował „indywidualne konsultacje, wspierające psychiczne przystosowanie” pracowników. Choć nie miał na nią wystarczających dowodów empirycznych, propozycja Mayo zyskała aprobatę firmy, bo była zgodna z jej interesami i wizją „racjonalnego” kierownictwa, będącego w stanie w pełni kontrolować sytuację w fabryce, a zatem potwierdzała ideologię opiekuńczego kapitalizmu. Mayo zapoczątkował w ten sposób prominentną w nauce o organizacji szkołę Human Relations14, opartą na teorii funkcjonalnej równowagi. W jej myśl organizacja to zintegrowany system społeczny, gdzie emocjonalne relacje pomiędzy ludźmi mają być gwarancją ich jedności i skupienia na harmonijnej realizacji wspólnych celów. Konflikt w tym ujęciu jest postrzegany jako patologia, zakłócenie stanu równowagi; należy go przywrócić poprzez

14

Szkoła Human Relations w polskim zarządzaniu określana jest jako „ruch stosunków międzyludzkich” albo „psychologiczny kierunek badań” (Pasieczny i in. 1981: 423).

64

dostosowanie wzorców interakcji pomiędzy jednostkami i strukturą organizacyjną (tamże).

Niektórzy komentatorzy określili później tę koncepcję mianem „krowiej socjologii”, opartej na logice typu „zadowolona krowa daje dużo mleka” (tamże: 88). Jak nietrudno się domyślić, historia szybko pokazała, że „szef się mylił” (tamże: 116). W związku z narastającym kryzysem napięcia klasowe tylko się wzmagały. Marietta Baba sugeruje nawet, że gdyby głos W. Lloyda Warnera w Cicero miał większe znaczenie, mogłoby to wręcz „zmienić bieg [amerykańskiej] historii” (tamże: 36). Wielu antropologów zajmujących się organizacją zaangażowało się w Human Relations School Mayo, natomiast sam Warner opuścił Hawthorne, by skoncentrować się na nowym projekcie15.

Epizod drugi: W. Lloyd Warner, „Ojciec-Założyciel” Kolejny projekt W. Lloyda Warnera dla Marietty Baby, antropolożki organizacji, był krokiem milowym, który przeszedł bez echa (por. Baba 2009). Punktem wyjścia Warnera nie było tak naprawdę badanie organizacji; interesowało go współczesne amerykańskie społeczeństwo. Chciał „zrozumieć fundamentalną strukturę społeczeństwa amerykańskiego i rolę, jaką w niej odgrywają wielkie złożone instytucje oraz ich przywódcy” (Baba 2009: 36). Był przekonany, że można zastosować narzędzia antropologiczne do badania bardziej złożonych systemów, niż te spotykane wśród „prymitywnych ludów”. Chciał skoncentrować się na zbadaniu stabilnej społeczności charakteryzującej

15

O tym, jak wyglądały badania w Hawthorne i jak to się stało, że wygrała wizja Eltona Mayo, pisze szczegółowo Richard Gillespie w książce Manufacturing Knowledge: A History of the Hawthorne Experiments (1991).

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

się przywiązaniem do tradycji, przypominającej typowy teren badań antropologów. Z tej perspektywy przestępcze, nękane niepokojami społecznymi okolice Cicero wydały mu się badawczo nieatrakcyjne. Podejmując kolejne studia, wybrał miejsce, które zdawało się odpowiadać jego wizji spokojnego amerykańskiego miasteczka. W Yankee (Newburyport, Massachusetts) funkcjonowało siedem fabryk butów. Na początku Warner inspirował się funkcjonalną koncepcją instytucji w socjologii Emile'a Durkheima i teorią równowagi Mayo. Przede wszystkim jednak interesowały go pojęcia: klasy (class), rangi (rank) i statusu społecznego (status). Społeczeństwo postrzegał jako „totalny system wzajemnie zależnych statusów” (Warner 1941, za: Baba 2009: 39), wyobrażając sobie, że dokładne badania dadzą możliwość stworzenia czegoś w rodzaju mapy systemu społecznego takiej „totalnej społeczności” (tamże). Warner miał świadomość, że błąd Eltona Mayo polegał na zamknięciu się w murach fabryki, dlatego jego postulatem stało się badanie jej szerszego społecznego kontekstu. Przyjął więc metodologię polegającą na badaniu relacji pomiędzy ludźmi jako jednoczesnymi członkami klas oraz posiadaczami pozycji i statusów wynikających z członkostwa w różnych instytucjach, do których przynależność do których nie musi być umotywowana klasowo. Warnera nie interesowały konkretnie zagadnienia pracy, profesji czy relacji pomiędzy kierownictwem a pracownikami fabryki, jednak wydarzenia, których niechcący stał się świadkiem w Yankee, skłoniły go do poświęcenia tym problemom osobnego tomu. Wbrew przewidywaniom kierownictwa, uznającego robotników za „wystarczająco głupich, by grać w [ich] grę” (Warner, Low 1947, za: Baba 2009: 40), w marcu 1933 roku doszło do wybuchu strajku w fabrykach butów. Co więcej, robotnicy ze wszystkich siedmiu fabryk zjednoczyli siły, tworząc wspólny front przeciwko zarządzającym konsorcjum, udowadniając, że są nie tylko zdolni do buntu, ale również do wspólnego, zaplanowanego działania, skierowanego na osiągnięcie określonego celu. Warner zauważył, że wydarzenia w fabryce 65

zbiegły się ze zmianą kontekstu makroekonomicznego fabryki, który doprowadził do przesunięć w relacjach międzyklasowych. Wcześniej nie mogło dojść do generalnego strajku, ponieważ przedstawiciele najniższej warstwy pracowników fabryki byli tak ubodzy, że nie byliby w stanie go przetrwać. Z kolei założyciele i właściciele przedsiębiorstwa stanowili grupę najbardziej szanowanych mieszkańców miasteczka, reinwestujących zyski z fabryki w potrzeby wspólnoty lokalnej. Byli członkami wielu miejscowych instytucji, w których działali wespół z przedstawicielami niższych klas społecznych; ich dzieci uczęszczały do szkoły z dziećmi robotników. Konsekwencją Wielkiego Kryzysu gospodarczego były nieodwracalne zmiany tego układu na kilku współzależnych wobec siebie płaszczyznach. Pogłębiły się różnice ekonomiczne pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi mieszkańcami miejscowości, co wzmogło nieufność drugich wobec pierwszych. Rozmawiając ze sobą po pracy, robotnicy odkryli, że zarząd fabryk praktykuje niejednolite standardy wyceny pracy robotników. W związku z postępującą mechanizacją produkcji nastąpiła zmiana charakteru relacji wewnątrz organizacji: układ nauczyciel-uczeń został zastąpiony anonimowym układem kierownikniewykwalifikowani robotnicy. Przede wszystkim jednak zmieniły się stosunki własności w firmie. W dobie „powstawania międzynarodowych, transnarodowych i globalnych rynków pracy” (Baba 2009: 42), zarządzający nie byli dłużej tożsami z szanowanymi sąsiadamimieszkańcami Yankee, ale z anonimowymi przybyszami z zewnątrz, którzy rano pojawiali się w mieście, by wieczorem wrócić do swojego tajemniczego życia. Ani robotnicy, ani przedstawiciele pozostałych miejskich instytucji, takich jak policja czy media, nie poczuwali się do szczególnej wobec nich lojalności. Wszystkie te czynniki sprawiły, że 12 marca 1933 roku mogło dojść do wybuchu ogólnego strajku, a w konsekwencji do powolnego konstytuowania się Shoe Workers Protective

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

Union (por. Baba 2009). Będąc świadkiem narodzin ruchu związkowego w Stanach Zjednoczonych16, Warner miał możliwość dokonania następujących spostrzeżeń: 1) w formalnych organizacjach istnieją nieformalne systemy pracowników, dzięki którym realizują oni własne interesy, często sprzeczne z rzekomo „racjonalnymi” strukturami pracy narzucanymi przez kierownictwo; 2) oprócz tożsamości wynikającej z ich przynależności do miejsca pracy, pracownicy posiadają też szereg innych statusów, sytuując się na przecięciu różnych systemów społecznych; 3) aktorzy społeczni świadomie manipulują narracjami, symbolami itp., używając ich do osiągania własnych celów (strajkujący pracownicy wykorzystali pamięć o miejscowych fundatorach fabryk do budowania etosu związku zawodowego). Warner wysunął na tej podstawie tezę o otwartym charakterze formalnych organizacji (open-system nature of work organizations) (Baba 2006: 90).

„Reinterpretując W. Lloyda Warnera” W. Lloyd Warner jest znany przede wszystkim jako autor pionierskiej, wpływowej w amerykańskiej socjologii teorii klas społecznych. W świecie antropologii jest postacią niemal nieznaną. Dziwi to tym bardziej, jeśli przyjąć argumenty wziąć za dobrą monetę argumenty Marietty Baby czy Susan Wright na rzecz doniosłości jego odkryć oraz zapewnienia, że mogą one rzucić światło na obecne problemy dziedziny (Baba 2009: 32). Warto odnotować, że jeśli faktycznie zasługi Warnera dla nauk o organizacji zostały zaprzepaszczone, tzn. niedocenione i niewykorzystane w epoce, w której działał, to historyczna ciągłość

pomiędzy epizodami w Hawthorne i Yankee City a późniejszymi epizodami w dziejach nie tylko antropologii organizacji, ale nauk o organizacji w ogóle, może być w istocie nikła. To autorki konstruują tę ciągłość, starając się wykazać, że gdyby dorobek Warnera został w pełni wykorzystany, nie wyważalibyśmy dzisiaj otwartych drzwi. Dokonują one tym samym próby swoistej rehabilitacji jego postaci po to, żeby uczynić go duchowym ojcem subdyscypliny – podobnie jak robotnicy w Yankee odwoływali się do pamięci o szanowanych osobistościach miasteczka w celu legitymizacji strajku. Marietta Baba we wstępie do tekstu W. Lloyd Warner and the Anthropology of Institutions: An Approach to the Study of Work in Late Capitalism17, będącego niemal apologią postaci Warnera, wymienia trzy powody, dla których Warner powinien być postrzegany jako ważna postać w antropologii (por. Baba 2009). Po pierwsze, stanowi on jej zdaniem “postać symbolizującą przejście” (transitional figure in anthropology) od tradycyjnej antropologii zainteresowanej eksploracją “społeczeństw pierwotnych” do nowoczesnej antropologii skoncentrowanej na badaniu współczesnych, złożonych społeczeństw. Po drugie, przyczynił sie on do wypracowania metodologii etnografii organizacji (konkretnie pisze ona o industrial etnography w kontekście współczesnych formalnych organizacji), czym wyznaczył „standardy antropologicznych studiów nad pracą w organizacjach”. Po trzecie, przekroczył funkcjonalną definicję instytucji, proponując, by postrzegać instytucję w społecznym kontekście (tamże: 2931). Odnosząc się do pierwszego argumentu, należałoby zauważyć, że Warner może “symbolizować” to przejście, natomiast faktycznie trwało ono

17 16

W 1935 roku Kongres USA uchwalił National Labor Relations Act, kładąc prawne podwaliny pod narodziny ruchu związkowego (Baba 2009: 91).

66

Tekst pierwotnie stanowił przemówienie wygłoszone przez Babę z okazji wręczenia Nagrody im. Conrada Arensberga. Arensberg był amerykańskim antropologiem, wychowankiem Warnera.

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

latami, napotykając liczne problemy z akceptacją w prominentnych antropologicznych kręgach. Jeśli chodzi o drugi argument, to wkład Warnera istotnie został przechowany w nauce o organizacji – ale jako jedna z podstaw teorii równowagi Eltona Mayo. Natomiast antropolodzy organizacji o ambicjach akademickich zmuszeni byli raczej “odkopać” Warnera, by zyskać antropologiczny punkt odniesienia dla prób tworzenia własnej “unikalnej” metodologii, wyróżniającej antropologię organizacji na tle nauk o zarządzaniu. Trzeci argument z kolei pokazuje, że rzeczywiście mieliśmy do czynienia z przypadkiem wyważania otwartych drzwi, gdy w latach 80. antropologowie badający w organizacjach zaczęli kwestionować dychotomię kierownictwo-pracownicy oraz wykazywać “wsteczność” pojęcia kultury organizacyjnej i czające się za nim relacje władzy (por. Wright 1994). Łatwo wykazać, że wnioski Warnera były niewygodne dla podejrzewanej powszechnie o management-centrism nauki o zarządzaniu. Z punktu widzenia gospodarki wojennej wersja Eltona Mayo dawała nadzieję na łatwiejsze uzyskanie rezultatów w postaci zwiększenia produktywności pracowników, zaś interpretacja antropologów, wykazująca brak konsensusu wewnątrz organizacji i sprzeczność interesów różnych grup w społeczeństwie amerykańskim, była ideologicznie niesłuszna. Trudności we wdrażaniu antropologicznych dyrektyw spowodowały trwającą aż do lat 80. marginalizację antropologii w badaniach nad organizacjami. Pytanie, które chcę tu jednak przede wszystkim postawić, dotyczy powodów, dla których badania W. Lloyda Warnera nie znalazły oddźwięku w opiniotwórczych kręgach antropologicznych (co przekłada się na niewidoczność w historii dyscypliny), w przeciwieństwie do przedsięwzięć jego mentora i współlokatora, Alfreda Radcliffe'a-Browna18.

18

Alfred Radcliffe-Brown był mentorem Warnera w trakcie jego badań w Australii. Wynajmowali też mieszkanie wspólnie z Charlesem Baldwinem. Marietta L. Baba 67

To, co dla antropologów organizacji jest osiągnięciem Warnera, zdaje się nie być nim z punktu widzenia „głównego nurtu” antropologii. Wydaje mi się, że dla antropologii działalność Warnera była raczej świadectwem rozpadu świata niż jutrzenką zwiastującą nową epokę. Jak zauważa Baba, „żeby ukonstytuować się jako dziedzina akademicka, antropologia społeczna musiała stworzyć teorię, której jeszcze w pełni nie wytworzyła w latach 30., kiedy powyższe wydarzenia miały miejsce” (Baba 2009: 35-36). Tymczasem Warner – „ikonoklasta” (tamże: 44) – choć w pełni ukształtowany przez poglądy teoretyczne swojego mistrza, zdawał się jakby wykorzystywać je do celów (bądź w sferach) sprzecznych z tymi stawianymi sobie przez uczonych, którzy znaleźli swoje miejsce w historii antropologii jako kontynuatorzy jego dorobku.

Epizod

trzeci:

zapomniane

przedsięwzięcie

szkoły

manchesterskiej Projekt Hawthorne nie pozostał zupełnie bez oddźwięku w świecie antropologii. W latach 1953-4 Homans, profesor Uniwersytetu Harvarda, podczas swojego pobytu w Manchesterze zasugerował zespołowi Maksa Gluckmana kontynuowanie prac zapoczątkowanych w Cicero. Gluckman chciał wypróbować teorię wypracowaną w trakcie pobytu w Afryce w

przytacza wspomnienia Mildred Warner, według której „Chuck” Baldwin miał się zastanawiać, na ile różnica w podejściu obu badaczy do zagadnienia praktycznego wykorzystania wiedzy zdobytej przez nich w Australii „wynika z faktu, że Lloyd był produktem agresywnego, pragmatycznego społeczeństwa amerykańskiego, a Radcliffe-Brown wywodził się z konserwatywnej brytyjskiej kultury, a na ile Rex (Radcliffe-Brown), starszy naukowiec, był bardziej zainteresowany uprawianiem nauki dla nauki, podczas gdy Lloyd Warner tym, co nauka może dać społeczeństwu ludzkiemu” (1988 za Baba 2009: 35).

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

innych kontekstach – również w przemysłowej Wielkiej Brytanii. Już od II wojny światowej praktykowano w Wielkiej Brytanii socjologię przemysłu (industrial sociology). Instytuty socjologii i antropologii w Manchesterze uzyskały fundusze z Planu Marshalla i zapoczątkowały „serię pięciu studiów warsztatowych dla wyjaśnienia «norm wyjściowych» i ich relacji do struktury nieformalnych grup” (Wright 1994: 10). Nazwiska kojarzone z projektem to: Tom Lupton, Sheila Cunnison, Shirley Wilson, Isobel Emmett, David Morgan, Michael Walker. W każdym przypadku badaczki i badacze spędzili przynajmniej sześć miesięcy, pracując w pełnym wymiarze godzin na hali produkcyjnej. Swoją metodę określali jako „otwartą obserwację uczestniczącą” (open participant observation), bowiem towarzysze pracy byli bowiem świadomi ich podwójnej roli. Przeciwnie do strategii przyjętej w Hawthorne, w Manchesterze uczestnictwo oznaczało pełne zaangażowanie w życie hali produkcyjnej i wymagało od naukowców, by nauczyli się jak wykonywać swoją pracę, by nauczyli się języka i pojęć używanych przez robotników oraz by zrozumieli ich perspektywę (...). Dwie role – uczestnika i obserwatora – pozostawały zatem w nieustannym napięciu (tamże: 11).

Przyjęta metodologia odpowiadała wyobrażeniu o procesie problematyzowania pytań w antropologii, które odbywa się w wyniku starcia szerszych teoretycznych założeń badacza z sytuacją zastaną w terenie. Badacze zaobserwowali szeroką rozpiętość reakcji pracowników wobec kierownictwa i zadali sobie pytanie, jakie szersze teorie społeczne byłyby w stanie ją wytłumaczyć. Inspirując się opisami „społecznych sytuacji” w Afryce Gluckmana, postanowili uznać warsztat pracy za „centralną sytuację społeczną, na której w podobny sposób można oprzeć analizę społeczną Wielkiej Brytanii” (tamże: 12). Zgodnie z typowym dla szkoły manchesterskiej zainteresowaniem kontekstem zaproponowano trzy jego koncepcje dla tej centralnej sytuacji. Lupton twierdził, że skłonność pracowników do jednoczenia się przeciwko kierownictwu zależy od 68

„ekonomicznej i organizacyjnej struktury przedsiębiorstw”. Hipoteza ta nie wytrzymała jednak konfrontacji z danymi etnograficznymi. Cunnison z kolei zaproponowała zastąpienie Mayowskiej idei równowagi ideą konfliktu klasowego, z zastrzeżeniem, że badaczy powinny interesować momenty, w których dochodzi do zawarcia aliansów, które podtrzymują trwałość systemu. Cunnison skoncentrowała się więc na badaniu „różnych stylów przystosowywania się do siebie (...) pracowników i kierownictwa”. Trzecią drogą było „traktowanie warsztatu jako punktu artykulacji szerszych społecznych struktur w otoczeniu społecznym” (tamże: 13). Cunnison uznała system produkcji za tylko jeden ze społecznych systemów, w których partycypują pracownicy, obok klasy społecznej, podziałów płciowych, wiekowych i etnicznych. Pełnienie różnych społecznych ról miałoby wpływać na zachowanie jednostek w kontekście fabryki. Testowanie hipotez wysuwanych przez badaczki i badaczy doprowadziło ich nieoczekiwanie do stopniowego zarzucania koncepcji struktury społecznej, w obrębie której miałoby się lokować miejsce pracy. Pomysł, że społeczeństwo opiera się na „bezpośrednich kontaktach pomiędzy ludźmi pełniącymi różne role w systemie społecznym” (tamże: 13), jak się okazało, ma swoje ograniczenia. Punkt ciężkości przesunięto na zagadnienie „znaczenia”, jakie aktorzy społeczni przypisują swojej sytuacji. Osiągnięciem grupy manchesterskiej było więc nie tylko dostrzeżenie otwartego charakteru miejsca pracy (zdaje się, niezależnie od Warnera), ale również zgodny z ówczesnymi trendami w antropologii zwrot ku „analizie sposobów, w jakie ludzie wytwarzają znaczenia w konkretnych sytuacjach, z wykorzystaniem dostępnego im repertuaru kulturowego” (tamże: 14).

Andamany, Trobriandy... Yankee City? W pracy Antropologia. Zarys teorii i historii Alan Barnard (2006) rozważa, w jaki sposób można pisać historię dyscypliny naukowej.

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

Zauważa on, że „tak jak etnograf nie może twierdzić, że pisze jedyną etnografię swojego «ludu», nie istnieje też coś takiego jak jedyna historia antropologii” (tamże: 244). Wyróżnia on następujące wizje historii antropologii: 1) „[n]astępstwo zdarzeń lub nowych idei”, 2) „[n]astępstwo ram czasowych albo stadiów rozwoju (...)”, 3) „[s]ystem idei zmieniających się w czasie, których analiza powinna być dynamiczna”, 4) „[z]biór równoległych narodowych tradycji naukowych” albo 5) „[p]roces przeskakiwania między programami badawczymi” (tamże: 43). Sam przychyla się do wizji czwartej i piątej, tę ostatnią określając jako bardziej anarchiczną, opierającą się na tezie o wyczerpywaniu się paradygmatów w procesie eksploatacji tematów interesujących daną dyscyplinę. Jego własna taktyka polega na „przedstawia[niu] fragment[ów] historii tak wybran[ych] i zestawion[ych], aby ukazać złożone związki zachodzące między różnymi koncepcjami, które tworzą teorię antropologiczną, a nie historię antropologii” (tamże: 242-243). Wizja historii Barnarda opiera się zatem na założeniu, że istnieje ciągłość zainteresowań antropologii, zmieniają się tylko podejścia teoretyczne, które od przełomu postmodernistycznego coraz częściej się łączy (tamże: 232). Za najważniejsze daty w historii konstytuowania się antropologii jako dyscypliny naukowej Barnard uważa: rok 1748 (publikacja silnie oddziałującego dzieła Monteskiusza O duchu praw), rok 1871 (data ukazania się wielu ważnych prac i utworzenia Anthropological Institute) oraz rok 1896 (kiedy Boas wprowadził antropologię na Uniwersytet Columbia) i rok 1922 (śmierć Riversa i edycja dwóch ważnych prac, Malinowskiego i Radcliffe'a-Browna, oraz przybliżona data rozpoczęcia przez obu antropologów wykładów z teorii funkcjonalnych) (tamże: 239). Barnard wywodzi od Monteskiusza trzy tradycje: socjologiczną, antropologii brytyjskiej i antropologii amerykańskiej. Stwierdza jednak, że tradycji brytyjskiej, charakteryzującej się według powszechnego mniemania zainteresowaniem społeczeństwem oraz tradycji amerykańskiej, stawiającej w centrum zainteresowań pojęcie kultury, nie da się 69

jednoznacznie oddzielić (tamże: 241). Obie łączą się dzięki osobom Radcliffe'a-Browna i Bronisława Malinowskiego, którzy w latach 30. przebywali na Yale, wnosząc do antropologii amerykańskiej zainteresowanie typowo brytyjskimi tematami (Barth i in. 2007: 304). Barnard stwierdza, że „[a]ntropologia jest dyscypliną naukową prawdziwie świadomą swojej przeszłości” (2006: 246), zaś „(...) historia daje antropologom «mityczny przywilej», dzięki któremu postrzegają swoje miejsce w tej dziedzinie nauki” (tamże: 242). Rozumiem to jako deklarację szczególnej istotności takich przedsięwzięć jak pisanie historii dyscypliny – zwłaszcza, że mowa tu wręcz o wymiarze mitycznym niektórych postaci, co świadczy o potrzebie oparcia własnej historii na solidnych, wynurzających się „z mroku dziejów” podstawach. Taką „mityczną” postacią dla antropologii organizacji miałby być Warner. Z lektury podręczników historii antropologii wyłania się wizerunek „dyscypliny” jako szeregu słusznych koncepcji, które zmuszone były stoczyć walkę o dominację z rozmaitymi zewnętrznymi i wewnętrznymi wrogami. Fredrik Barth pisze o „dziedzinie badań, z której wyłoniła się brytyjska antropologia”, że „rozwinęła się na obrzeżach świata akademickiego, który uznawał, że istnieją tematy znacznie ważniejsze i bardziej interesujące niż analiza ludzkiej różnorodności społecznej i kulturowej. Dziedzina owa musiała stawić czoła akademickiemu establishmentowi, który najwyraźniej nie był gotowy do uznania, że zasługuje ona na miano prawdziwej dyscypliny naukowej, wartej uprawiania w instytucjach akademickich” (Barth i in. 2007: 13). Dopiero Radcliffe-Brownowi, który w 1937 roku po przymusowej emigracji znalazł posadę akademicką w Anglii, udało się (wybiórczo) scalić dotychczasowy dorobek, tworząc dyscyplinę opartą na „spójnych pojęciach, metodach, danych i teorii” (tamże: 41). Po wojnie katedry antropologii w Wielkiej Brytanii objęli już uczeni urodzeni po 1900 roku, będący pod wpływem pracy dokonanej przez Radcliffe-Browna (tamże: 44).

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

Z kolei cechą antropologii amerykańskiej „był wzór wlewania się wpływów zewnętrznych, a potem wchłanianie i amerykanizacja owych wpływów”, oczywiście – z całkiem pokaźną dozą amerykańskiej przewrotności i buntowniczości (tamże: 381-382). Powszechnie wiadomo, że amerykańska antropologia instytucjonalna „narodziła się w muzeach i agendach rządowych”, a jej ojcem był Franz Boas, którego uczniowie zaczęli zakładać instytuty antropologii w całym kraju. Krąg relatywistówzwolenników Boasa toczył walkę o instytucjonalną i ideologiczną dominację z tzw. „osią Waszyngton-Cambridge”, której przedstawiciele głosili koncepcje o zabarwieniu rasistowskim i eugenicznym (tamże: 290291). Czynniki takie jak wspieranie badań antropologicznych w Stanach Zjednoczonych jako część programu Nowego Ładu w latach 30. czy II wojna światowa utrwalił[y] zaangażowanie amerykańskich antropologów na arenie politycznej i w agendach rządowych; wyznaczał[y], między innymi, początek rozwoju antropologii stosowanej” (tamże: 305). Bowiem „[i]dee wyłaniają się i wywierają wpływ w kontekstach społecznych i instytucjonalnych (tamże: 288).

O Warnerze znajdujemy wzmiankę w zapisie wykładu Sydel Silverman na temat amerykańskiej tradycji antropologicznej (Barth i in. 2007). Dowiadujemy się z niej, że sytuuje się go w specyficznie amerykańskim nurcie „badań nad [złożonymi] społecznościami lokalnymi” (tamże: 325). Akapit poświęcony Warnerowi pojawia się na początku rozdziału zatytułowanego Wprowadzenie antropologii w świat nowoczesny. Według autorki amerykańska antropologia, która zaczęła się od badań Indian,rozeszła się w dwóch kierunkach: „badań nad ludami pierwotnymi” i „badań ludności wiejskiej i małomiasteczkowej w nowoczesnych narodach” (tamże: 324). Silverman stwierdza explicite: „Nastąpiło to tak wcześnie dzięki, jak sądzę, bliskim związkom części amerykańskich antropologów z socjologią, choć główny nurt amerykańskiej etnologii nadal realizował 70

program partykularyzmu historycznego” (tamże). Autorka przypisuje Warnerowi „zasługę zapoczątkowania badań antropologicznych nad organizacją przemysłową” (tamże: 327). Wcześniej Warner pojawia się w tekście Fredrika Bartha na temat antropologii brytyjskiej jako „wybitny badacz”, uczeń i młodszy kolega Radcliffe'a-Browna (tamże: 39). Z kolei na temat badań w Manchesterze nie sposób znaleźć wzmianki w żadnym zestawieniu, chociaż sama szkoła manchesterska zajmuje poczesne miejsce w każdym podręczniku antropologii. Wright konstatuje z żalem, że projekt Luptona i spółki nie tylko nie znalazł kontynuatorów, ale wręcz „został wymazany z historii dyscypliny, podobnie jak inne aspekty brytyjskiej antropologii miasta” (Wright 1994: 15). Brytyjscy antropolodzy zwrócili się ku badaniom procesów modernizacyjnych w krajach „Trzeciego Świata”, co ciekawe – za ich kontekst uznając „narodowe i światowe systemy instytucjonalne”, rozpatrywane w kategoriach ukrytych relacji władzy (tamże). Również w Stanach Zjednoczonych na fali zimnej wojny (oraz w związku z procesem niszczenia kultury indiańskiej) pojawiły się fundusze na zagraniczne ekspedycje. Wzrósł wówczas prestiż badań terenowych poza granicami kraju, a „badających na własnym podwórku” zaczęto postrzegać jako antropologów „drugiej kategorii” (Baba 2006: 91). Z drugiej strony na fali doniesień o nieetycznym postępowaniu korporacji w krajach „Trzeciego Świata” AAA ogłosiło zasady zawodowej odpowiedzialności, zabraniając prowadzenia badań, „których wyniki nie mogą zostać podane do publicznej wiadomości” (tamże: 91-92). Dodajmy do tego skutki wyczerpania paradygmatu pozytywistycznego, procesów związanych z globalizacją i wzrostu „polityczności” w akademii lat 60., by uznać pewien okres w historii nauki za zamknięty. Oznacza to, że faktycznie nie została zachowana ciągłość nurtu badań nad formalnymi organizacjami przemysłowymi i wiele lat później trzeba było rekonstruować ją na nowo. Warto też zauważyć, że Baba nie wspomina w swoim zestawieniu zjawisk z zakresu antropologii organizacji o studiach manchesterskich (por. Baba 2006), a Wright nie

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

pisze o Yankee, co świadczy o tym, że nawet wśród historyków antropologii organizacji nie ma jeszcze konsensusu co do kształtu kanonu subdyscypliny.

Ślepe uliczki nauki Udało mi się jak dotąd ustalić, że zarówno Warner, jak i badacze manchesterscy, byli postaciami typowymi dla antropologii swoich czasów. Opierali swoją pracę na dominujących w antropologii założeniach teoretycznych, rozwijając je. Chcieli zastosować teorie wypracowane w wyniku badań „społeczności prymitywnych” do analizy bardziej złożonych społeczeństw. Byli zaangażowani społecznie, więc koncentrowali się na problemach, które uważali za istotne z punktu widzenia „dobra wspólnego” i nie wykluczali możliwości zastosowania ich odkryć w praktyce, ale mieli przede wszystkim ambicje teoretyczne. W okresie, w którym tworzyli, nie można mówić o ścisłym rozdzieleniu antropologii akademickiej i stosowanej. Antropolodzy nie stronili od zaangażowania politycznego – Boas na przykład był znanym społecznikiem – obrońcą tezy o jedności natury ludzkiej, a Radcliffe'a-Browna zwano „anarchistą” ze względu na jego radykalne, antykolonialne poglądy. W Stanach Zjednoczonych w pewnym sensie antropolodzy mieli ambicję stać się „instytucją publiczną” (por. Barth i in. 2007: 300-305). Zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w USA antropolodzy uczestniczyli w projektach aprobowanych przez rządy, nakierowanych na wpieranie rozwoju gospodarczego i społecznego kraju. Wydaje się, że w okresie powojennym publiczna debata na temat nadużyć antropologii w perspektywie nowych tendencji w humanistyce (neomarksizm, postkolonializm, poststrukturalizm) spowodowała potrzebę zakreślenia jasnych (choć arbitralnych) granic pomiędzy różnymi rodzajami praktyk antropologicznych, a także ich prawno-etycznej regulacji – stąd

instytucjonalizacja antropologii stosowanej. Zdaniem Davydda 19 Greenwooda o charakterze amerykańskiej antropologii zadecydował postępujący proces „monopolizowania obszarów badawczych” związany z reformą finansowania nauki, w którym antropologom przypadła w udziale rola badaczy społeczności nie-euroatlantyckich (Greenwood 2013: 29). Jako że historia jest pisana z perspektywy zwycięzców, epizody o niejasnym statusie zostały retrospektywnie zaklasyfikowane jako marginalne w stosunku do tendencji uznanych za konstytutywne dla antropologii jako dyscypliny naukowej. Zyskały one wymiar lokalnych ciekawostek, mających znaczenie w kontekście narodowych tradycji antropologicznych oraz w kontekście „rozwoju” antropologii stosowanej. Podczas lektury konwencjonalnej historii antropologii, opartej na logice przyczyny, skutku i ciągłości, ma się wrażenie, że niektóre epizody stanowią ślepe uliczki, rozgałęzienia prostej, szerokiej drogi, która w latach 60. i tak zaczyna się niemiłosiernie rozwidlać, prowadząc do powstania niezliczonej liczby subdyscyplin w obrębie antropologii oraz do ogólnej „antropologizacji nauki i jej dyskursów” (por. Pomieciński, Sikora 2009). Z taką wizją historii nie chcą się zgodzić współcześni antropolodzy organizacji, dla których działalność Warnera nie była aberracją, ale zupełnie dopuszczalnym w jego czasach rodzajem praktyki. Co więcej, model uprawiania nauki przez niego wydaje się im dużo atrakcyjniejszy niż te praktykowane w chwili obecnej. Status antropologa organizacji ma charakter liminalny. Antropolodzy organizacji nie są zainteresowani uprawianiem antropologii jako nauki pomocniczej nauk o zarządzaniu. Dlatego stosują rozmaite dyskursywne strategie mające na celu wykazanie przynależności antropologii organizacji do tradycji antropologicznej. Baba,

19

Antropolog znany jako przedstawiciel nurtu action research i autor etnografii hiszpańskiej kooperatywy Mondragón.

71

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

pisząc o antropologii organizacji w szerszym kontekście antropologii biznesu, postuluje, by punktem odniesienia subdyscypliny uczynić nie tyle uwspólnione narzędzia, co temat badawczy – organizacje biznesowe (por. Baba 2012). W zakres antropologii biznesu miałyby wchodzić zarówno akademickie prace biorące korporacje za punkt wyjścia do szerokiej krytyki kulturowej neoliberalnego kapitalizmu, jak i praktyki antropologicznych konsultantów biznesowych, którzy stosują narzędzia wypracowane przez antropologię do rozwiązywania problemów definiowanych przez biznes. Gdzieś po środku tego kontinuum plasują się nasze bohaterki i nasi bohaterowie, których zainteresowania badawcze ogniskują się wokół zagadnienia organizacji; którzy wypracowują narzędzia właściwe subdyscyplinie oraz deklarują swoje zaangażowanie w rozwój antropologii jako dyscypliny. Ponownie cechuje ich liminalność: będąc członkami akademii, równocześnie nie stronią od doradztwa organizacyjnego – na własnych warunkach. W zgodzie z jednym z nowych paradygmatów w naukach społecznych, związanym z tzw. action turn (por. Bradbury, Reason 2000), twierdzą, że nie tylko wiedza wytwarzana z pozycji dystansu ma wartość naukową, dlatego klasyfikowanie różnych postaw badawczych wobec organizacji ma znaczenie wyłącznie analityczne. Baba zauważa, że badacze społeczni nie zawsze byli w stanie ocenić swoje umiejscowienie w polu instytucjonalnym, a pewne uwarunkowania okazały się widoczne dopiero z perspektywy czasu. Z tego powodu łączenie wielu perspektyw w obrębie pola jest wyjątkowo ważne. „Jeśli antropologia biznesu jest zainteresowana zadawaniem pytań [o „kierunek, w którym w długoterminowej perspektywie podążają silni gracze w polu organizacyjnym biznesu”, o „naturę gry, w którą grają elity i stawki w tej grze”], powinniśmy rozważyć wschodzące instytucjonalne teorie i metody, które wykraczają poza „to, co glokalne” oraz zależność od poszczególnych domen biznesu, i angażują się w analizowanie biznesów jako społecznych instytucji” – nawołuje antropolożka (Baba 2012: 63). Podsumowuje: „Kiedy weźmiemy organizacje biznesowe na poważnie jako 72

dominujących instytucjonalnych graczy, sami staniemy się bardziej poważnymi graczami” (tamże). Antropolodzy organizacji nie nawołują do porzucenia krytycyzmu, który jest dystynktywną cechą dyscypliny i jej wielką wartością. Zależy im na tym, by zwrócić uwagę na fakt, że nakładanie na rzeczywistość kategoryzacji ustalonych w konkretnym historycznym momencie prowadzi do zamazania złożoności i bogactwa praktyk antropologicznych oraz do automatycznego klasyfikowania nie tylko praktyk, ale już zainteresowań badawczych, jako etycznie dwuznacznych. Antropolodzy zamykają się we własnych praktykach dyskursywnych, w zrozumiałym tylko dla nich samych idiomie, świadomie rezygnując z uczestnictwa w jednej z ważnych debat współczesności.

Bibliografia Wróblewski Filip, Sochacki Łukasz, Steblik Jakub (red). 2010. Antropologia zaangażowana (?).Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Baba, Marietta 2012. Anthropology and Business: Influence and Interests. Journal of Business Anthropology, 1 (1), s. 20-71. Baba, Marietta. 2006. Anthropology and Business. W: H. James Birk (red.), Encyclopedia of Anthropology. Thousand Oaks, LA: Sage Publications, s. 83-117. Baba, Marietta. 2009. W. Lloyd Warner and the Anthropology of Institutions: An Approach to the Study of Work in Late Capitalism. Anthropology of Work Review, 2, s. 29-49. Barnard, Alan. 2006. Antropologia. Zarys teorii i historii.Tłum. Sebastian Szymański. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy. Barth, Fredrik. Gingrich, Andre. Parkin, Robert. Silverman, Sydel. 2007. Antropologia. Jedna dyscyplina, cztery tradycje: brytyjska, niemiecka,

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

francuska i amerykańska.Tłum. Joanna Tegnerowicz. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Batteau, Allen. 2001. Negations and Ambiguities in the Cultures of Organization. American Anthropologist, 102 (4), s. 726-740. Bielski, Marcin. 2004. Podstawy teorii i organizacji zarządzania. Warszawa: Wydawnictwo C.H. Beck. Wyd. 2. Bradbury, Hilary. Reason Peter. 2000. Handbook of Action Research: Participative Inquiry and Practice. London: Sage Publications. Pasieczny Leszek i in. (red.). 1981. Encyklopedia organizacji i zarządzania. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne. Czarniawska-Joerges, Barbara. 1992. Exploring Complex Organizations: A Cultural Perspective. Newbury Park: Sage Publications. Gillespie, Richard. 1991. Manufacturing Knowledge: A History of the Hawthorne Experiments. Cambridge: Cambridge University Press. Goodman, Norman. 1997. Wstęp do socjologii. Tłum. Jędrzej Polak, Janusz Ruszkowski, Urszula Zielińska, Marek Ziółkowski. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka. Greenwood, Davydd J. 2013. The Organization of Anthropology and Higher Education in the United States. W: D. Douglas Caulkins i Ann T. Jordan (red.), A Companion to Organizational Anthropology. Blackwell Publishing Ltd., s. 27–55. Kostera, Monika. 2005. Antropologia organizacji. Metodologia badań terenowych. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN. Krzyworzeka, Paweł. 2012. Kultura organizacyjna – ślepa uliczka teorii organizacji. Management and Business Administration. Central Europe, 108 (1), s. 72-81. Krzyworzeka, Paweł. 2010. Recepcja amerykańskich wzorców przedsiębiorczości w polskich realiach społeczno-kulturowych. Na

73

przykładzie wybranych firm sprzedaży bezpośredniej (praca doktorska). Warszawa. Kukołowicz, Tomasz. 2009. Socjologia wśród nauk społecznych. Z prof. Barbarą Fatygą rozmawia Tomasz Kukołowicz. W: Po co nam socjologia? Książka dla kandydatów na studia socjologiczne i studentów. Warszawa: Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, s. 97-103. Dostęp: http://www.is.uw.edu.pl/wpcontent/uploads/15_Fatyga.pdf [20.08.2012]. Marcus, George. 1995. Ethnography in/of the world system: The Emergence of Multi-Sited Ethnography. Annual Review of Anthropology, 24, s. 95-117. Pasieczny Leszek i in. (red.). 1981. Encyklopedia organizacji i zarządzania. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne. Pomieciński, Adam. Sikora, Sławomir (red.). 2009. Zanikające granice. Antropologizacja nauki i jej dyskursów. Poznań: Wydawnictwo Poznańskie Biblioteka Telgte. Taylor, Frederick Winslow. 1911. The Principles of Scientific Management. Harper & Row. Dostęp: http://www.marxists.org/reference/subject/economics/taylor/principles/i ndex.htm [06.09.2012]. Wright, Susan. 1994. 'Culture' in anthropology and organizational studies. W: Susan Wright (red.), Anthropology of organizations. London and New York: Routledge, s. 1-31. Wróblewski, Filip. Sochacki, Łukasz. Steblik, Jakub (red). 2010. Antropologia zaangażowana (?).Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Olga Rodak Studentka etnologii i antropologii kulturowej w ramach MISH na Uniwersytecie Warszawskim. Członkini Stowarzyszenia Naukowego

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego się boi Antropologia? O szczególnym przypadku „odrzuconej” subdyscypliny

Collegium Invisibile. Badaczka w projekcie „Praktyki badawcze antropologicznych konsultantów biznesowych”, realizowanym w Akademii Leona Koźmińskiego pod kierunkiem dr. Pawła Krzyworzeki.

74

www.palimpsest.socjologia.uj.edu.pl

nr 6, czerwiec 2014


Olga Rodak, Czego boi się Antropologia?