Issuu on Google+

M

NR 2 MARZEC 2013 EGZEMPLARZ BEZPŁATNY ISSN 2080-4431

A

G

A

Z

Y

N

moda

Jak spod igły psychologia

Mam faceta, więc jestem wywiad z kamilem a. krajewskim

Moje poszukiwania lifestyle

Piękno i moc diamentów


wstępniak

1

Monika Wnęk

Drogie

Czytelniczki...

W

  marcu wszystko powoli bu- Kamil A. Krajewski, a  ostatnie chłoddzi się do życia, w nadziei na niejsze dni ocieplą Wam arktyczne rycieplejszą pogodę można się sunki Betty, która opowiada o  życiu cieszyć pierwszymi słonecznymi dnia- studenta grafiki „od kuchni”. Na koniec mi. Nasza redakcja również kończy swój – dla zmarzluchów – szybka przechadzsen zimowy i z dumą prezentuje nowy ka po gorącej Barcelonie. numer magazynu „Paese”! Rusza również fanpage naszego maW tym jeszcze przedwiosennym cza- gazynu (więcej informacji na ostatniej sie przedstawiamy Wam nowe trendy stronie). Zachęcamy do polubienia go na nadchodzące miesiące. Dowiecie się i  brania udziału w  konkursach. Szuteż trochę o kosmetykach, architektu- kamy też osób chętnych do współprarze, muzyce, diamentach i związkach. cy nad artykułami, jeśli zatem macie Marzec to najlepszy czas, aby zacząć talent dziennikarski lub tworzycie coś przygotowywać ciało na lato, podpo- ciekawego, nie wahajcie się pisać do nas wiadamy więc, jak zmienić swoje nasta- na adres: [redakcja@paese.pl]. wienie do diety, żeby w końcu zaczęła przynosić rezultaty. Jeśli zastanawiaŻyczymy miłej lektury! łyście się kiedykolwiek nad operacją plastyczną, radzę obejrzeć naszą sesję zdjęciową. Tajemnice fotografii modowej (i  nie tylko) odsłonił przed nami

2

adres redakcji:

ul. Orszańska 43, 30-696 Kraków, tel. (+48) 516 142 188, e-mail: redakcja@paese.pl wydawca

Euphora Grzegorz Wnęk sp. j.

koordynator

redaktor naczelny

korekta

Monika Wnęk

Jarosław Pawłowski

projekt graf. i skład

zdjęcie z okładki

Mateusz Kosma

Kamil A. Krajewski

Karolina Krzyżanowska

Znak towarowy PAESE zarówno pod względem słownym, jak i graficznym jest chroniony prawnie i używanie go w celu oznaczenia własnego towaru przez kogokolwiek bez porozumienia z wydawcą jest bezprawne. Rozpowszechnianie redakcyjnych materiałów bez zgody wydawcy jest zabronione. Sprzedaż aktualnych i archiwalnych egzemplarzy jest nielegalna i grozi odpowiedzialnością karną.

3


14

spis treści

1Kosmetyki

18

04

Makijaż ślubny

06

Przewodnik po kosmetykach: pudry

08

1Psychologia Mam faceta, więc jestem

12

1Lifestyle Piękno i moc diamentów

14

Aktualności Paese

17

1Moda

24

36

Nowości w kosmetyczce Paese

Sesja zdjęciowa: Jak spod igły

18

Wielki powrót do klasyki

22

Moje poszukiwania – wywiad z Kamilem A. Krajewskim

24

1Uroda

34

Piękno jak na dłoni

28

Pielęgnacja skóry po zimie

30

1Zdrowie i fitness Dlaczego dieta nie działa?

32

1W drodze Vicky, Cristina i co dalej?

34

1Sztuka Arktyczna kreska – wywiad z Beatą Owczarek

36

Trzy słowa o architekturze

39

Decybele Dizajnu: Chcę Wam coś powiedzieć

42


kosmetyki

Nowości

w kosmetyczce Paese Propozycje kosmetyczne na wiosnę.

1 Puder matujący z olejem arganowym Puder prasowany o ultradelikatnej konsystencji do stosowania na sucho i na mokro, przeznaczony dla cery tłustej i mieszanej. Zapewnia matowe wykończenie makijażu, charakteryzuje się również mocnym efektem krycia. Aby uzyskać dodatkowe działanie pielęgnacyjne kosmetyku, dodaliśmy do niego olej arganowy, najbardziej wartościowy składnik tego typu wykorzystywany z powodzeniem w kosmetyce. Substancja, zwana też „Złotem Maroka”, ma wyjątkowo dużą zawartość witaminy E, dzięki której wykazuje silne działanie odmładzające. Wyróżnia się też właściwościami nawilżającymi, ujędrniającymi i rewitalizującymi. Puder dostępny jest w sześciu kolorach. Nie zawiera parabenów ani alergenów.

1 Podkład Lush Satin Wygładzający i rozświetlający podkład z koktajlem witamin i wyciągiem z owoców tropikalnych. Przeznaczony dla zmęczonej, pozbawionej blasku cery, zapewnia jej promienny i świeży wygląd. Podkład zawiera szereg witamin (A, C, E, grupa B), minerałów oraz pierwiastków, które wpływają na poprawę kolorytu skóry, ożywiają ją i pielęgnują. Aktywny kompleks biopierwiastków reguluje wydzielanie sebum, wspomaga syntezę kolagenu i kwasu hialuronowego w skórze, a także spłyca drobne zmarszczki. Podkład zawiera naturalny filtr UV i następujące składniki aktywne: ekstrakt z mango, ekstrakt z papai, ekstrakt z granatu, lupeol i luteinę, koktajl witamin A, C i E, witaminę PP i polimery napinające.

Rozświetlona cera i promienny wygląd dzięki ekstraktom z owoców tropikalnych. 04


kosmetyki

Najmodniejszy ma- 1 Milkshake Paese z kolekcji Milkshake to najmodniejsze pastelonicure w mlecznych Lakiery we odcienie z dodatkiem zimowej bieli. Lakiery dostępne są kolorach. w naszej tradycyjnej formule, która gwarantuje mocne pokrycie płytki paznokcia oraz trwały i błyszczący kolor.

1 Podkład Lush Velvet Matujący podkład mineralny, który zapewnia efekt aksamitnie gładkiej skóry i pozwala na długo ukryć wszelkie niedoskonałości oraz przebarwienia. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego produkt dba o równowagę hydrolipidową naskórka, zapobiegając jego nadmiernemu wysuszeniu. Tlenek cynku jako naturalny minerał stanowi doskonałe uzupełnienie pielęgnacji cery mieszanej i tłustej, sprawiając, że skóra długotrwale pozostaje matowa. Allantoina łagodzi i koi wszelkie zmiany skórne, zaczerwienienia czy drobne wypryski. Podkład zawiera naturalny filtr UV. Składniki aktywne zawarte w podkładzie to: kwas hialuronowy, tlenek cynku, allantoina, koktajl witamin A, C i E, D-panthenol oraz mikrogąbeczki matujące.

1 Puder bambusowy z dodatkiem jedwabiu Produkt przeznaczony do cery tłustej lub mieszanej, z nadprodukcją sebum. Stosowany jako naturalny puder sypki, zapewnia najwyższy stopień zmatowienia. Wygładza skórę i nadaje jej delikatną poświatę bez efektu krycia. Puder bambusowy zawiera ponad 90% krzemionki, która silnie absorbuje sebum, działa antybakteryjnie i łagodząco oraz wspomaga gojenie i reguluje aktywność gruczołów łojowych. Krzemionka rozprasza światło, co prowadzi do optycznego zmniejszenia zmarszczek i drobnych defektów skóry oraz powoduje efekt tzw. soft focus. Z tego względu produkty z jej zawartością chętnie stosowane są przez fotografików, charakteryzatorów i wizażystów. Puder wzbogacony został luksusowym jedwabiem w proszku, który ma właściwości nawilżające i nadaje cerze delikatny blask, zmiękczając rysy twarzy oraz zmniejszając widoczność zmarszczek.

Bez talku, bez parabenów. Puder do zadań specjalnych.

05


kosmetyki

Maria Kopycińska

Makijaż ślubny

Tylko z pozoru przedwiośnie to czas uśpienia dla tegorocznych panien młodych. W ich domach trwają gorączkowe przygotowania, bo kolejny sezon ślubów powoli się rozpoczyna! To idealny moment, aby podzielić się kilkoma radami dotyczącymi makijażu przeznaczonego na tak wyjątkową okazję.

A

by uzyskać perfekcyjny wygląd, należy zadbać o każdy detal, włączając w  to suknię ślubną, biżuterię, bukiet, fryzurę czy manicure, a przede wszystkim perfekcyjnie dobrany makijaż. Łączy on w sobie cechy makijażu dziennego i fotograficznego. Ma subtelnie podkreślać naturalne rysy twarzy panny młodej, niwelować wszystkie niedoskonałości cery, wykazywać wyjątkową trwałość oraz odporność na pot i wodę.

Jak wykonać makijaż ślubny? W makijażu ślubnym kierujemy się powszechnie znaną zasadą: podkreślamy usta lub oczy, pozostawiając pozostałe partie twarzy w tle. W przypadku doboru cieni idealnie sprawdzą się produkty matowe (np. z serii Kaszmir Paese) lub delikatne satynowe (np. z serii Satinette). Aby uwydatnić usta, warto użyć nowych pomadek arganowych Paese lub ultratrwałych pomadek w płynie Manifesto. Pamiętajmy, drogie Panie, o umiarze. W dniu ślubu panna młoda ma wy-

06

glądać jak najbardziej naturalnie, bez efektu przerysowania lub „malowanej lalki”. Czas ślubu obfituje we wzruszenia, należy zatem zwrócić szczególną uwagę na odporność kosmetyków na wodę.

Makijaż ślubny krok po kroku 1 1. Zacznij od nawilżenia twarzy odpowiednio dobranym kremem pielęgnacyjnym. Najlepiej, jeśli będzie to kosmetyk matujący, który pozwoli dłużej zachować pożądany efekt. 1 2. Nałóż bazę pod makijaż, która będzie pełnić funkcję swoistego fundamentu dla wszystkich aplikowanych później kosmetyków. Użyj bazy matującej Paese lub, aby nadać cerze subtelnego błysku, bazy rozświetlającej. 1 3. Nałóż specjalną bazę pod cienie Paese. Wygładzi ona skórę powiek, przygotuje ją do przyjęcia kolejnych warstw kosmetyków, „podbije” ich kolor i przedłuży trwałość.


kosmetyki 14. Rozpocznij walkę z  zasinieniem pod oczami i zmianami naczynkowymi. W tym celu użyj rozświetlającego korektora pod oczy w sztyfcie Paese, a do maskowania czerwonych plamek zastosuj zielony korektor Paese, który doskonale ukryje naczynka.

112. Teraz skup się na modelowaniu kształtu twarzy. Nałóż róż na policzki w miejscach, w których się uśmiechasz. Zastosuj bronzer pod kości policzkowe i rozświetlacz na łukach brwiowych. Świetnie nadają się do tego mgła pudrowa lub puder Absolu z serii C Paese.

15. Nałóż podkład. Najlepiej stosować do tego celu pędzel z  syntetycznego włosia (Paese nr 400), który pozwoli uzyskać równomierny efekt. Pozostałe niedoskonałości zamaskuj korektorami Paese, wklepując je za pomocą pędzelka (Paese nr 500) tak, aby perfekcyjnie stopiły się ze skórą.

113. Zajmij się ustami – nałóż pierwszą warstwę szminki w naturalnym jasnoróżowym kolorze, następnie pokryj je sypkim pudrem utrwalającym barwę. Zastosuj kolejną warstwę szminki lub błyszczyka.

16. Tak przygotowaną twarz pokryj pudrem sypkim (puder ryżowy Paese), który zmatowi cerę. Na okolice pod oczami zastosuj większą ilość produktu (tzw. „pasy”) – ten trik sprawdzi się przy usuwaniu osypanych cieni aplikowanych później na górną powiekę. 17. Rozpocznij makijaż oka. Warto pamiętać, że dla każdego typu urody obowiązuje inna paleta kolorystyczna, ale kolejność nakładania cieni jest zawsze taka sama. Najjaśniejszy cień nakładamy na całą powierzchnię górnej powieki, następnie rozprowadzamy ciemniejszy od środka oka do zewnątrz. Najciemniejszy cień nakładamy w  zewnętrznych kącikach oczu w celu dodania głębi spojrzeniu. Dzięki temu oczy wydadzą się szerzej rozstawione. Całość blendujemy pędzelkiem, aby złagodzić przejścia kolorystyczne. 18. Możemy zastosować wodoodporny pisak Paese lub konturówkę do oczu wzdłuż linii rzęs górnych i dolnych. 19. Pamiętaj o  podkreśleniu brwi – mają mieć zawsze kolor o ton ciemniejszy od ich naturalnej barwy. 110. Rzęsy pomaluj tuszem, najlepiej wodoodpornym.

114. Całość makijażu utrwal transparentnym pudrem ryżowym Paese lub użyj specjalnego fiksera w aerozolu.

Trwały makijaż ślubny W  makijażu ślubnym niezwykle istotne jest zastosowanie odpowiedniego podkładu. Wskazane są produkty rozświetlające lub delikatnie kryjące (np. Lush Satin czy Matte&Cover od Paese). Po uroczystości zaślubin wesele zazwyczaj trwa do białego rana, aby więc zachować jak najdłużej trwałość i świeżość makijażu, warto zaopatrzyć się w  bibułki matujące i  sypki puder utrwalający nasz make up. Dzięki temu zarówno w chwili pierwszego toastu, jak i  ostatniego tańca panny młode będą wyglądały równie piękne, i to nie tylko na zdjęciach. < 1Maria Kopycińska – z  wykształcenia biolog, kosmetolog, wizażystka i stylistka. W Laboratorium Badawczym Paese odpowiedzialna m.in. za pomysły na nowe produkty, poszukiwanie innowacyjnych surowców i kontrolę jakości. Jej pasja to kosmetyki od podszewki – lubi zgłębiać tajemnice składów, formy, aplikacji. Fotograf: Łukasz Patecki, [www.fotoslubna.com] Makijaż: Lucyna Rossa, [www.lucynarossa.pl] Panna młoda: Katarzyna Wietecha Pan młody: Łukasz Wietecha

Pamiętajmy, drogie Panie, o umiarze. W dniu ślubu panna młoda ma wyglądać jak najbardziej naturalnie, bez efektu przerysowania lub „malowanej lalki”.

111. Strzep resztki transparentnego pudru z okolic pod oczami.

07


kosmetyki

Maria Kopycińska

Przewodnik po kosmetykach:

pudry

Kobiety już w starożytności maskowały niedoskonałości cery specyfikami takimi jak pył ołowiany, kreda, mąka czy pokruszone perły. Były to jednak substancje niezbyt trwałe. Bliższe dzisiejszym pudry (od franc. poudre – proszek) weszły w użycie w XVI w. Początkowo służyły do nadawania tłustej, świecącej się skórze twarzy matowego, bardziej estetycznego wyglądu.

D

ziś pudry mają również za zadanie chronić skórę twarzy i szyi przed szkodliwym wpływem warunków atmosferycznych (słońcem, mrozem, wiatrem), wchłaniać nadmiernie wydzielający się pot oraz maskować drobne niedoskonałości. Wśród produktów tego typu na uwagę zasługują kosmetyki Paese, które znakomicie przylegają do skóry, niwelują optycznie zmarszczki, ożywiają cerę i  idealnie dopasowują się do jej koloru lub koloru podkładu, którym została wcześniej pokryta. Ich wysoki stopień

08

rozdrobnienia sprawia, że skóra swobodnie oddycha. Wśród produktów Paese można wybierać pomiędzy klasycznymi matującymi pudrami sypkimi, kosmetykami profesjonalnymi o wzmocnionym efekcie zmatowienia skóry (puder ryżowy i bambusowy) lub rozświetlającymi, wielofunkcyjnymi pudrami sypkimi z  serii Słońce Egiptu. Na co dzień najlepiej używać pudru matującego, na wieczór zaś warto obficie oprószyć twarz i ciało błyszczącym jak klejnot pudrem brązującym z drobinkami złota.


kosmetyki

Pudry matujące Paese Absolu Revelation seria A  to kolekcja półtransparentnych, prasowanych mineralnych pudrów matujących z dodatkiem witamin A, C i E. Bogata gama kolorystyczna pozwala na wybór odcienia doskonale dopasowanego do kolorytu skóry. Dzięki mikronizacji składników pudrowych produkt jest niezwykle lekki i praktycznie niewyczuwalny na skórze. Pozostawia naturalnie matowe wykończenie, nie gromadzi się w zmarszczkach i nie obciąża cery. Zawarte w pudrach Absolu Revelation witaminy przeciwdziałają starzeniu się skóry i delikatnie ją rozjaśniają. Produkty te nie zawierają parabenów. Kolejną ciekawą propozycją w ofercie Paese jest puder matujący z  olejem arganowym – absolutna nowość na rynku! Produkt o ultradelikatnej konsystencji można stosować zarówno na sucho, jak i na mokro. Puder zapewnia matowe

wykończenie makijażu i charakteryzuje się mocnym efektem krycia. Jego skład obejmuje intensywnie nawilżającą allantoinę, a także tlenek cynku o właściwościach przeciwzapalnych. Dzięki zawartości coraz popularniejszego w  kosmetologii oleju arganowego pełni także funkcje pielęgnacyjne.

Do modelowania kształtu twarzy idealnie nada się rozświetlającokryjący puder prasowany z serii C Absolu Revelation. Czy wiesz, że?

Olej arganowy, nazywany też Złotem Maroka, jest szeroko stosowany w kosmetologii i stanowi nieoceniony składnik produktów kosmetycznych. Jedna z jego najbardziej cenionych właściwości to działanie odmładzające wynikające z zawartości tokoferoli (w tym beta-, gamma- i delta-tokoferolu), czyli witaminy E, która chroni organizm przed starzeniem się komórek. Olej arganowy ma silne właściwości nawilżające, ujędrniające i rewitalizujące.

Pudry bambusowe i ryżowe Paese W ofercie marki Paese pojawił się niedawno nowy puder bambusowy. To specyfik „siostrzany” wobec pudru ryżowego, doskonale radzącego sobie na rynku kosmetyków profesjonalnych. Posiada on podobną, transparentną strukturę. Czym zatem te produkty różnią się od siebie? Puder bambusowy przeznaczony jest dla cer bardzo przetłuszczających się i mieszanych, ponieważ mocno absorbuje nadmiar sebum, co sprawia, że skóra dłużej pozostaje

1

09


kosmetyki

Wśród produktów Paese można wybierać pomiędzy klasycznymi matującymi pudrami sypkimi, kosmetykami profesjonalnymi o wzmocnionym efekcie zmatowienia skóry lub rozświetlającymi, wielofunkcyjnymi pudrami sypkimi z serii Słońce Egiptu. Warto wiedzieć!

Mikronizowana krzemionka stosowana jest w preparatach leczących trądzik, pastach do zębów, kremach regenerujących i peelingach. Używa się jej także w preparatach wzmacniających włosy i paznokcie do użytku zewnętrznego (szampony i odżywki) oraz wewnętrznego. W naszym pudrze bambusowym krzemionka służy przede wszystkim jako absorbent sebum i składnik działający antybakteryjnie i łagodząco.

matowa. Dzięki zawartości zmikronizowanej krzemionki optycznie wygładza też twarz. Jego zastosowanie nadaje cerze wypoczęty i zdrowy wygląd, zapewniając tzw. efekt soft focus. Produkt idealnie sprawdza się jako samodzielny matujący puder wykończeniowy lub jako baza matująco-wygładzająca pod inne pudry czy koloryzowane podkłady mineralne (np. mineralne podkłady na bazie naturalnych glinek Paese). Kosmetyk można także dodawać do sypkich pudrów brązujących (lub innych) w celu uzyskania bardziej cielistego koloru (rozjaśnienia). Puder bambusowy zawiera luksusowy jedwab w proszku, który nadaje skórze wyjątkową gładkość.

Rozświetlający puder sypki Słońce Egiptu Słońce Egiptu to mineralny sypki puder brązujący do twarzy, dekoltu i ciała. Bardzo ekskluzywny, błyszczący jak klejnot, nasycony złotymi drobinkami, idealny do tego, by nadać ciału opaleniznę lub ją podkreślić. Kosmetyk bardzo miękko rozsmarowuje się na skórze i sprawia, że zyskuje ona piękny, jednolity blask. Dobrze do niej przylega, dzięki czemu jest bardzo trwały. Puder powstaje wyłącznie w oparciu o składniki pochodzenia mineralnego, ponad 50% jego masy stanowi naturalna perła (mika), dzięki której skóra nabiera zdrowego, intensywnego blasku. Bardzo delikatny, nie zatyka porów, ponieważ nie zawiera wosków ani olejów. Może być stosowany również u osób z cerą tłustą, trądzikową lub wrażliwą.

Warto wiedzieć!

Dodaj odrobinę pudru sypkiego Słońce Egiptu do balsamu do ciała, a uzyskasz efekt subtelnego blasku i rozświetlenia. Możesz go także mieszać z ulubionym podkładem lub muskać delikatnie policzki i pokryte cieniem kąciki oczu, aby zapewnić efekt wielowymiarowości makijażu.

10


kosmetyki

” Dobry puder

Główne składniki pudrów

1 Jest idealnie rozdrobniony – poszczególne składniki muszą być jak najdokładniej zmieszane. 1 Cechuje go chłonność – lekko wchłania wydzieliny cery i  usuwa połysk (szczególnie nosa), a  jednocześnie nie kryje twarzy widoczną warstwą, tylko pozostawia ją matową. 1 Jego właściwości kryjące nie wykraczają poza maskowanie defektów cery i wyrównywanie chropowatości czy zbyt otwartych porów. 1 Dobrze przylega do cery, nie obsypuje się. 1 Charakteryzuje się odpowiednim poślizgiem, który nadaje skórze gładkość i ułatwia nanoszenie produktu. Rozprowadza się w postaci przezroczystej, cienkiej warstwy. 1 Nie powinien ciemnieć od potu lub zmieniać barwy.

1 Talk nadaje produktowi przezroczystość, zapewnia równe przyleganie do skóry i pomaga w kryciu nierówności cery. 1 Kaolin jest świetnym adsorbentem, redukuje nadmierny połysk. 1 Mika rozprasza światło, działa maskująco bez tworzenia filmu na skórze, pozostaje stabilna w warunkach ekspozycji na promieniowanie UV i zapewnia skórze efekt jedwabistości. 1 Dwutlenek tytanu (biel tytanowa) charakteryzuje się znakomitymi właściwościami krycia i działa jako stabilny filtr, chroniący zarówno przed promieniowaniem UVA, jak i UVB. 1 Pigmenty, środki zapachowe i konserwujące. <

Kosmetyk bardzo miękko rozsmarowuje się na skórze i sprawia, że zyskuje ona piękny, jednolity blask. Dobrze do niej przylega, dzięki czemu jest bardzo trwały.

Słońce Egiptu zapewni efekt rozświetlenia twarzy i całego ciała. 11


psychologia

Katarzyna Krzywicka-Zdunek

1 Katarzyna Krzywicka-Zdunek – mama Mai i Poli, badacz i tropiciel nowych szlaków dla marek. Współtwórczyni serwisu [broszka.pl].

Mam faceta, więc jestem Pomyślałam ostatnio, że jak byśmy nie były nowoczesne, wyzwolone, samodzielne, niezależne i pewne siebie, nadal wbija się nam do głów przekonanie, że bez kogoś do pary nie istniejemy, znaczymy mniej.

N

ie chcę tu nagle wyskakiwać z peanami na temat życia w pojedynkę tudzież z  krytyką stadła. Jesteśmy stworzeni do życia w parach, choćbyśmy nie wiem jak zapierali się rękoma i nogami. Jesteśmy stworzeni do kochania, przytulania i  do tego, aby dbać o drugą osobę i być otaczanym troską. Możemy zaprzeczać i mówić, że nie jest nam to potrzebne, ale bez ciepła i wsparcia więdniemy, pałętamy się niby-z-celem, a tak naprawdę bez niego. Nic jednak za wszelką cenę, a już szczególnie za cenę kiepskiego myślenia o samej sobie. Doskonale wiem, jak to jest żyć samej. Zarówno z facetem przy boku, jak i bez niego. Nie raz wylewałam łzy, że tak mi się nie układa. Ciągle jakaś porażka, kolejny niewypał po drodze i rzucanie się

12

na oślep w jakieś chore relacje. Chwilami czułam się jak desperatka, która niby czymś tam sobie wypełnia czas (znajomi, tango, basen, kino…), a tak naprawdę niewiele znaczy bez tego jedynego u  boku. Pustka i  sztuczne wypełniacze. Na szczęście w pewnym momencie otrząsnęłam się z takiego myślenia i podejścia do siebie. Dlaczego? Otóż uświadomiłam sobie, obserwując siebie i znajome kobiety, że choćbyśmy nie wiem jak bardzo zaprzeczały i udawały, widać po nas, kobietach, jak na dłoni, że jesteśmy zdesperowane w poszukiwaniach. I paradoksalnie najbardziej przekonało mnie zachowanie jedynego zdesperowanego faceta, jakiego znam (bo w sumie to zachowanie bardziej przypisuje się nam niż mężczyznom). Spojrzałam na niego i pomyśla-


fot.: Michalina Brach

psychologia łam – „Matko! To aż tak bardzo widać, że jestem poszukująca/polująca/wyławiająca kąski dla siebie? O, nie!”. To było naprawdę przykre, jak spojrzenie w krzywe zwierciadło. I chyba fakt, że zdałam sobie sprawę ze swojej żałosnej postawy, zadziałał bardziej dojmująco niż stałe poczucie, że jestem kiepska, bo nie mam jeszcze faceta. Celowo piszę, że była to żałosna postawa. Tak właśnie odebrałam umizgi, niby nic nieznaczące, takie niby od niechcenia, ze strony tegoż kolegi. Dlaczego więc przy podobnych zachowaniach ja miałabym być odbierana inaczej? Wiem doskonale, że kobiety są w trudniejszej sytuacji z czysto biologicznych względów, z  powodu tego męczącego cykania za uchem. Jesteśmy również mniej odporne na życie w  samotności i mniej otwarte na przygodny seks. Tak zostałyśmy zaprogramowane przez kulturę, własne matki, koleżanki i przez nas same. Czy istnieje zatem jakieś rozwiązanie, które pozwoli nie desperować i nie szukać na oślep, a przy tym nie narażać się na spadające na łeb, na szyję poczucie własnej wartości? Tak, odpuścić sobie. Odpuścić sobie na tym froncie na całej linii. Łatwo powiedzieć. Można się tak mądrować w sytuacji, kiedy ma się ukochanego faceta przy sobie. Mądruję się, być może, ale wiem, co mówię. Jasne, że nie można tak z dnia na dzień powiedzieć sobie „olewam”, ale jeśli same przekonacie o tym siebie, w końcu w to uwierzycie. Rzecz w  tym, że nie wystarczy powiedzieć wszystkim wokół, że się nikogo nie szuka. To trzeba samemu poczuć, w przeciwnym wypadku bowiem nasze zachowanie i tak zdradzi, że się desperacko rozglądamy. Trzeba poddać się losowi i być otwartym na to, co nam przyniesie. Ha, brzmi to jak rodem z poradnika dla Bridget Jones… Hmm, zaproponuję więc może lepiej taki prosty dekalog (osobiście przeze mnie przetestowany, z sukcesem!): 1. Zająć się tym, co lubimy najbardziej, ale bez traktowania kolejnego dnia jako wypełniacza naszego (jakże samotnego) życia.

2. Spisać na kartce, jak wyobrażamy sobie naszego przyszłego partnera/męża/ ojca naszych dzieci. 3. A  na drugiej karteczce zapisać, co nam da i… co zabierze bycie w związku. 4. Nie odliczać dni spędzonych w  samotności. 5. Nie rzucać się na każdego napotkanego faceta, nie kombinować, że ten nowy kolega z pracy może by się nami zainteresował, nie układać sobie żadnych scenariuszy i nie załamywać się, kiedy dowiemy się, że ten taki jeden jest już zajęty. 6. Absolutnie nie wierzyć w to, że miłość przyjdzie z czasem – jeśli od początku nie zaiskrzy z  danym osobnikiem, to choćbyśmy nie wiem jak się starały i  spinały, nie będzie z  tego dzieci ani fajerwerków. 7. Korzystać z życia, nie przesiadywać wiecznie w necie, grając w kulki. 8. Zadbać o siebie, ale nie z myślą, że robimy to dla tych wszystkich potencjalnych samców, którzy na widok naszej nowej fryzury nagle rzucą się na nas hurtem. 9. Bywać wśród ludzi, ale nie tylko wśród koleżanek doświadczających podobnie „nieszczęśliwego” losu, nie zamęczać siebie i innych myślą o tym, „jaka to ja jestem pokrzywdzona przez los”, nie omawiać tego „problemu”, nie analizować, nie przewalać po raz kolejny jakiejś rewolucyjnej hipotezy o swojej związkowej dysfunkcji.

Wiem doskonale, że kobiety są w trudniejszej sytuacji z czysto biologicznych względów, z powodu tego męczącego cykania za uchem. Jesteśmy również mniej odporne na życie w samotności i mniej otwarte na przygodny seks. Tak zostałyśmy zaprogramowane przez kulturę, własne matki, koleżanki i przez nas same.

10. Pozwolić życiu płynąć. Powiem Wam coś jeszcze: nic tak dobrze nie wpływa na facetów, jak widok zadowolonej z siebie kobiety. Nie takiej, u której na twarzy rysuje się z miejsca pytanie „będziesz mój?”. <

13


lifestyle

Adam Studziński

Piękno i moc diamentów

Pierwsze sakramentalne „Czy wyjdziesz za mnie?” połączone z ofiarowaniem wybrance diamentowego pierścienia kroniki odnotowały przy okazji oświadczyn Maksymiliana Habsburga przed Marią Burgundzką w 1477 roku. Ale to tylko jedna z wielu fascynujących historii związanych z najbardziej pożądanym, uwielbianym i inspirującym kamieniem świata. 1 Adam Studziński – konsultant ds. public relations, współpracuje z polską spółką międzynarodowego holdingu Diamonds International Corporation, który jest członkiem najstarszej giełdy diamentowej świata Beurs voor Diamanthandel w Antwerpii.

14

S

łynna, ocierająca się o  zjawiska niezwykłe jest opowieść o  przeklętym kamieniu Hope. Ten ogromny błękitny diament został skradziony z posągu Sity, żony boga Ramy, który w  zemście miał rzucić na niego klątwę. Z Indii wywiózł go Jean-Baptiste Tavernier, zagryziony potem przez hordę dzikich psów. Monarchia francuska, która przechowywała diament w swoim skarbcu, obalona została podczas krwawej rewolucji. Kiedy ten sam kamień trafił do oszlifowania w  amsterdamskiej pracowni Wilhelma Falsa, ukradł go syn szlifierza. Mistrz umarł ze zgryzoty, a  złodziej, winiąc się za śmierć ojca, popełnił samobójstwo. Kolejni właściciele klejnotu, państwo Hope (którzy nadali mu nazwę od swojego nazwiska), rozwiedli się i bez żalu sprzedali diament maklerowi giełdowemu z Paryża. ­Jacques Calot nie cieszył się nim jednak długo, bo wkrótce oszalał i odebrał sobie życie. Dwaj następni właściciele diamentu Hope zostali zamordowani. Sułtan turecki, który nabył kamień w 1908‑roku, zasztyletował swoją żonę. Pech prześladował także

kolejnych nabywców przeklętego przez indyjskie bóstwo kamienia, by wreszcie ostatni z  nich podarował diament muzeum Instytutu Smithsona. Klątwa wówczas przestała działać, ale czy na zawsze? Diamenty potrafią jednak przynieść także wiele dobra, jak ten, który amerykański gwiazdor Richard Burton kupił swej żonie, Elisabeth Taylor. Hollywoodzka diwa wystawiła kamień (nazwany Taylor-Burton) na aukcję, z której część dochodu przeznaczona została na rzecz budowy szpitala w  afrykańskiej Botswanie. Za samo obejrzenie kamienia potencjalni nabywcy płacili po 2,5 tys. dolarów, a jego nowy właściciel, szejk naftowy, ostatecznie wylicytował go za kwotę 3 mln dolarów. W 1979 roku była to suma astronomiczna.

Jak powstały diamenty? To niezwykłe, że coś tak pięknego i unikalnego z punktu widzenia nauki jest jedynie niewielkim kawałkiem… węgla. Od tego czarnego różni go tylko (a właściwie – aż) sposób krystalizacji. Przebiegała ona w  ekstremalnych warunkach ciśnieniowych i cieplnych ponad


lifestyle 100 km pod powierzchnią ziemi, 4 miliardy lat temu. Przez kolejne miliony lat w  górę diamenty wypychała skała wulkaniczna, a gdy już ujrzały światło dzienne, czasem porywał je prąd rzeki i  niósł dalej. I  w  takich właśnie miejscach – w lejach w ziemi wypełnionych skałą wulkaniczną oraz w  meandrach rzek i na wybrzeżach oceanu – powstały kopalnie diamentów w południowej Afryce, w Australii, Kanadzie czy Rosji. Wydobycie diamentów, podobnie jak złota, to wciąż żmudna, często ręczna praca. Największy światowy wydobywca diamentów, firma De Beers, szacuje, że złoża diamentów ulegają już wyczerpaniu. Jeszcze kilka lat i tych większych w ziemi nie będzie już wcale.

Cechy diamentów Diamenty, kuszące już starożytnych Egipcjan, szczególnego blasku nabrały wówczas, gdy wynaleziono nowoczesne metody szlifu tego najtwardszego materiału na naszej planecie. Rozcinanie go tarczą posmarowaną olejem i diamentowym pyłem może trwać nawet kilka tygodni (szacunkowe tempo to milimetr na godzinę). Ale samo rozcinanie to jedynie fragment długiego procesu, na końcu którego powstaje piękny, mieniący się światłem brylant o 57 płaszczyznach. Brylant to najbardziej znany, ale niejedyny z  możliwych kształtów diamentu po obróbce. Wzorów szlifów diamentowych jest około 250, a wśród nich między innymi serca, łezki, owale, emeraldy czy markizy. Inną ważną cechą diamentu jest jego kolor. Ciekawe, że kamień ten występować może w każ-

dej barwie, ale te najczęściej spotykane plasują się w przedziale od zupełnej bieli do koloru szampana i oznaczane są literami od D w dół alfabetu do Z (przy czym D oznacza najwyżej cenioną doskonałą biel). Diamenty, jako dzieło przyrody, zawierać mogą także naturalne zanieczyszczenia i  inne, niemożliwe do usunięcia niedoskonałości. Tradycyjnie wyszukuje się je za pomocą lupy z  dziesięciokrotnym powiększeniem – jeżeli przy tej skali ekspert nie dostrzeże wad, diament uznawany jest za absolutnie przejrzysty i  otrzymuje najwyższą notę IF (ang. internally flawless – najwyższa czystość). Masę diamentów wyraża się w karatach (1 ct = 0,2 g). Ciekawostką jest, że nazwa „karat” pochodzi ze średniowiecznych targowisk w Anglii, gdzie jednostką wagi przy handlu kamieniami szlachetnymi były ważące zawsze tyle samo nasiona chleba świętojańskiego (ang. carob).

Diament jako inwestycja Diamenty w  wyjątkowy sposób podkreślają piękno każdej kobiety, ale coraz częściej przypisywana jest im także inna rola: bezpiecznej lokaty kapitału na trudne czasy. Burzliwe ostatnie sto lat wojen, kryzysów, rewolucji i afer w żaden sposób nie zaszkodziły wartości diamentu, który nigdy w skali roku nie stracił na wartości. Przykładowo w 2011 roku średnia wartość kamieni, w  zależności od ich parametrów, wzrosła od 6,5% do 17%, a zdarzały się i wzrosty bardziej spektakularne. Inną inwestycyjną zaletą diamentu jest jego uniwersalność. Diament na całym

Diamenty, kuszące już starożytnych Egipcjan, szczególnego blasku nabrały wówczas, gdy wynaleziono nowoczesne metody szlifu tego najtwardszego materiału na naszej planecie. Rozcinanie go tarczą posmarowaną olejem i diamentowym pyłem może trwać nawet kilka tygodni.

„Nigdy do ��adnego mężczyzny nie odczuwałam aż takiej nienawiści, żebym zwróciła mu diamenty”. Zsa Zsa Gabor 15


lifestyle Jak dbać o diamentową biżuterię? 1 Diamenty mogą się wzajemnie porysować. Ważne jest zatem, by wyroby biżuterii diamentowej trzymać w oddzielnych pudełkach. 1 Diament można zgubić na skutek uszkodzenia przytrzymującej go koronki. Dlatego jubilerzy zalecają regularne badanie jej stanu (np. raz na rok) i unikanie czynności, które mogłyby ją uszkodzić (np. wykonywania prac domowych w diamentowym pierścionku).

Często ludzie zatrzymują diamenty na całe życie, traktując je jako pewną polisę, finansowe zabezpieczenie dla swoich dzieci i wnuków.

świecie kosztuje tyle samo (jego ceny ustalają globalne indeksy), jest zatem czymś w rodzaju globalnej waluty. Sprzyja to płynności inwestycji, którą łatwo można spieniężyć, szukając nabywców w dowolnych zakątkach naszej planety. Kolejną właściwą tylko temu rodzajowi inwestycji cechą jest koncentracja majątku – żadne inne, powszechnie dostępne dobro nie pozwoli w kieszeni marynarki zmieścić równowartości milionów euro. Z diamentem można swobodnie się przemieszczać, co wiąże się również z  gwarantowaną przez niego dyskrecją – o jego posiadaniu może nie wiedzieć nikt poza jego właścicielem, ani zawistny sąsiad, ani urząd, ani złodziej. Należy jedynie pamiętać, że aby inwestycja w diamenty przyniosła satysfakcjonujące zyski, od ich kupna do czasu sprzedaży powinno minąć co najmniej 5 lat. Często jednak ludzie zatrzymują diamenty na całe życie, traktując je jako pewną polisę, finansowe zabezpieczenie dla swoich dzieci i wnuków. <

1 Najprostszym sposobem czyszczenia biżuterii z diamentem jest użycie płynu do mycia naczyń. Biżuterię należy namoczyć w ciepłej wodzie z dodatkiem płynu, następnie delikatnie czyścić ją miękką szczoteczką do zębów, opłukać pod ciepłą, bieżącą wodą (dla bezpieczeństwa niech zlew będzie zakorkowany!) i wysuszyć w delikatnej tkaninie. 1 Efekt połysku i świeżości diamentu można zwiększyć, używając do czyszczenia amoniaku. Biżuterię należy umieścić na pół godziny w  roztworze jeden do stu 25-procentowego amoniaku i wody z płynem do mycia naczyń. Po upływie tego czasu biżuterię czyści się delikatnym pędzelkiem, ponownie zanurza na chwilę w roztworze, opłukuje pod letnią wodą i suszy w papierowym ręczniku. 1 Prostą, bezpieczną i skuteczną metodą czyszczenia biżuterii jest użycie alkoholu. Nie należy jednak stosować alkoholi barwionych, z  dodatkami. Najlepszy jest czysty, apteczny spirytus. Biżuterię wkłada się do szklanki z płynem, a  po godzinie wyjmuje, czyści szczoteczką i suszy w delikatnej tkaninie.

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat diamentów i diamentowych inwestycji? Na pytania Czytelniczek magazynu „Paese” czekają eksperci z firmy Diamonds International Corporation Polska – napisz do nich na adres: [inwestycje@dicholding.com]. 16


lifestyle

Aktualności Paese 1 Podbijamy Emiraty Arabskie Rok 2012 był wyjątkowy dla Paese – nasza marka zaczęła wchodzić na kolejne europejskie i światowe rynki. Pod tym względem wyróżniają się Zjednoczone Emiraty Arabskie, gdzie Paese jest już obecne od dwóch lat. Nasze stoiska znajdują się w Dubaju (m.in. w największym centrum handlowym świata Dubai Mall), Abu Dhabi, Szardży i Fudżajrze. Znajdziecie tam kosmetyki znane z polskich drogerii, jak również niedostępne na naszym rynku, bo stworzone specjalnie dla kobiet o orientalnym typie urody. W grudniu otwarte zostało już dziewiąte stoisko, tym razem w galerii Sahara Mall w emiracie Szardża (Sharjah). Powiększa się też nasza międzynarodowa „rodzina”. W listopadzie 2012 roku przeprowadziliśmy szkolenia dla teamu Paese UEA, podczas których zgłębialiśmy wiedzę na temat produktów i prezentowaliśmy nowości. Największym powodzeniem cieszyły się warsztaty makijażowe, w ramach których bawiliśmy się kosmetykami i poznawaliśmy najnowsze trendy kolorystyczne.

Sahara Mall 1 Finki fankami Paese Finlandia jawi się Polakom jako państwo dosyć egzotyczne (choć położone jest stosunkowo blisko), kraina św. Mikołaja, Nokii, reniferów i pięknych lasów. Z Finami dzielimy nasze ukochane Morze Bałtyckie, a z Finkami... zamiłowanie do kosmetyków Paese. No, na razie raczej z niektórymi Finkami, nasza marka zadebiutowała bowiem niedawno w Finlandii podczas największych w tamtym regionie targów kosmetycznych. Premiera Paese była naprawdę udana. Nasze stoisko cieszyło się wielką popularnością. A co cieszy bardziej, nasze produkty weszły na stałe do sklepów w całej Finlandii.

1 Kraków miastem, gdzie króluje Paese

Bonarka City Center

Kraków to miasto szczególnie nam bliskie – stąd wywodzi się nasza firma, tutaj zaczęła się historia Paese. Tu mamy też szerokie grono wiernych „użytkowniczek”. Krakowianki już dawno przekonały się do kosmetyków Paese. Z myślą o nich otworzyliśmy kolejne stoisko – trzecie już w stolicy Małopolski. Tym razem w Bonarka City Center, czyli największym centrum handlowym w Krakowie. Na stoisku znajdziecie cały asortyment: ponad 100 odcieni lakierów do paznokci, ponad 60 kolorów cieni do powiek, podkłady, róże, szminki, kredki, błyszczyki itd. Wśród tej mnogości kosmetyków czeka na Was fachowa obsługa, która pomoże dobrać odpowiednie dla danej cery produkty, podpowie, jak się pomalować i wskaże najnowsze trendy.

17


moda

Jak spod igły... Chirurgia plastyczna jednym pozwala spełnić marzenia, innych bulwersuje. Nieważne, jak różne budzi w nas odczucia, faktem jest, że staje się dziś coraz bardziej popularna i dostępna.

N

a ideał kobiety składają się dziś piękne długie nogi, lekko zaokrąglone biodra, płaski brzuch, duży biust i jędrne pośladki, ale dopiero wszystko to razem wzięte w  pełni nas satysfakcjonuje. Żyjemy w świecie, w  którym rządzi kult ciała i  swojemu wyglądowi poświęcamy mnóstwo czasu, obarczając go często dużą odpowiedzialnością za nasze niepowodzenia. Niestety, nie da się ukryć, że ładniejsi mają w życiu lepiej. Udowodnili to psychologowie społeczni, według badań których ludziom ładniejszym przypisujemy pozytywne cechy charakteru i jest to zupełnie naturalne. To prawda, że piękny wygląd stanowi wizytówkę każdego z nas, a ponadto znacząco wpływa na nasze samopoczucie i radość życia. Nic dziwnego, że są kobiety, które decydują się na to – powiedzmy wprost – ryzyko. Często bowiem zamiast efektu, o jakim się marzyło, zabieg chirurgiczny pozostawia ból, stres i rozczarowanie.

18


moda

19


moda

20


moda

Produkcja: Photo House Studio Fotograf: Tomasz Jędrszczyk Stylizacja: Sabina Bielska Asystent planu, stylizacja: Maria Kopycińska Make-up: Aleksandra Wójcikowska Stylizacja fryzur: Damian Jekiel, Claudius Hair Treser Team Modele: Anna Hasan-Bogacka, Tomasz Turcza Scenografia: Sabina Bielska Modeli ubrali: butik Patrizia Pepe w Bonarce, Louve Rynek Główny 13, Dom Mody Fulara&Żywczyk. Do wszystkich makijaży wykorzystano kosmetyki marki Paese. <

21


moda

Bernadetta Pasternak

Wielki powrót

1 Bernadetta Pasternak – studentka psychologii stosowanej na UJ, która pod pseudonimem Miss Bernadette pisze bloga modowego [www.insidenudity.blogspot.com].

do klasyki

Przeglądając najnowsze kolekcje projektantów, a także ofertę popularnych sieciówek, nie można się oprzeć wrażeniu, że w sezonie wiosna/lato 2013 r. królować będzie klasyka. Klasyka przede wszystkim w dziedzinie barw, choć nie brakuje, oczywiście, trendów dla osób, które szukają czegoś bardziej fantazyjnego.

Zabawa stylami – klasyczna, elegancka kamizelka i zwiewna maxi. (H&M)

22

Czerń i biel na salonach

Feeria... kształtów

Uniwersalne, choć często niebezpieczne połączenie czerni i  bieli zdominowało wybiegi. W  tym sezonie te dwa bieguny idealnie ze sobą współgrają, i to nie tylko w  grzecznym połączeniu „czarne cygaretki i  biała koszula”, lecz także w bardziej brawurowych zestawach. Pojawia się na przykład look total white (total black rzadziej), który zakłada noszenie eleganckich białych spodni do luźnych białych podkoszulek. Mile widziane są kontrowersyjne, ale efektowne białe koturny lub szpilki, raczej niewysokie. Jest kobieco i z klasą. Jeśli nie odpowiada Wam nieco ryzykowny zestaw całkowicie białej garderoby, zawsze możecie sięgnąć po czarno-białe paski. Wąskie czy szerokie – nie ma znaczenia, ważne, by były pionowe, obowiązkowo! Luźne spodnie z wysokim stanem w ten deseń plus dopasowana marynarka to kombinacja, która sprawdzi się tej wiosny nie tylko podczas eleganckiej kolacji, lecz także na co dzień.

W tym sezonie projektanci postawili też na geometrię w  formie, fasonie i  printach. Na pierwszym miejscu uplasowały się, oczywiście, wspomniane pasy, choć nie brakuje także innych zestawień – pojawiają się kwadraty, pepitka i kratka. Marc Jacobs w swojej najnowszej kolekcji prezentuje takie właśnie połączenia, dodatkowo z wszechobecną czernią i bielą. Trend ten przejawia się również w propozycjach innych projektantów. Kolekcja domu mody Balmain inspiruje zestawieniami bieli, czerni i  form geometrycznych – ramiona marynarek są szerokie, natomiast spódniczki i spodnie wąskie, dopasowane, z wysokim stanem. Warto też się przyjrzeć, jak sieciówki czerpią inspiracje z kolekcji Alexandra Wanga. Oszczędność koloru tworzy naprawdę zgrany duet z bogactwem formy – dopóki kolorystyka pozostaje stonowana, wolno nam łączyć najróżniejsze elementy garderoby! W tym sezonie powracają także falbany, głównie na efektownie szytych


moda

spódnicach, ale nie tylko, bo marszczenia sprawdzą się również w przypadku bluzek, dodając nam ekstrawagancji.

Kto się czubi... ...ten się lubi, oczywiście. Mowa tutaj o  łączeniu tkanin i  wzorów w  jednym zestawie. Niestraszne powinny nam już być klasyczne połączenia kratki z motywem kwiatowym. Pokazał to Dries van Noten, udowadniając, że modny w poprzednim sezonie „color blocking” można równie dobrze zastąpić „pattern blockingiem”. Drobna kratka i wielkie kwiaty (lub na odwrót) to kompozycja dla odważniejszych, na pewno nie mniej efektowna niż klasyka. Można też postawić na inne połączenia – pasów i pepitki lub pasków o  różnej gęstości. Tylko ostrożnie, bo zabawa w  „pattern blocking” jest tyleż fascynująca, co trudna.

Maxi znowu w modzie Maxi spódnice i sukienki wyglądają pięknie i... kontrowersyjnie, przynajmniej na polskiej ulicy. Nie ma się jednak czego bać, trend wraca i ma się dobrze. Maxi może być równie seksowne czy kobiece jak klasyczne mini, a przy tym mniej krępujące, jeśli nie lubimy odsłaniać nóg. Wielkie, przewiewne spódnice połączone z krótkim gorsetowym topem sprawdzą się nawet w największe upały, ale równie dobrze będą się nosić w chłodniejsze dni, gdy uzupełnimy zestaw na przykład o  klasyczną ramoneskę. A  może by tak maxi połączyć z  innym trendem? Czemu nie, Louis Vuitton stawia na długie sukienki i duże kwadratowe printy – propozycja zawadiacka, ale za to jaka piękna.

Maxi wraca do łask także w codziennych zestawach. (H&M) Jak zwykle w  najnowszych kolekcjach każdy znajdzie coś dla siebie, choć zdecydowanie króluje czerń, biel i geometria fasonów. Nie brakuje kolekcji bardziej „na luzie” (np. u Saint Laurenta oglądamy wielkie kapelusze i luźne maxi, mniej zobowiązujące niż biały garnitur, ale nadal na topie), mają w czym wybierać kobiety gustujące w klasyce i elegancji. Warto poeksperymentować, eklektyzm jest w cenie, ale trzeba uważać, bo wpisywanie się w ten trend to trudna sztuka. Jeśli jednak opanujemy podstawowe triki w dziedzinie łączenia tkanin i fasonów, z  zaledwie kilku elementów garderoby wyczarujemy stylizacje modne przez cały sezon, a jednocześnie takie, w których będziemy się dobrze czuły. To jest przecież najważniejsze! <

Zamiast zwykłego zestawu stwórzmy coś bardziej oryginalnego, np. dodając nietypową spódnicę. (H&M) 23


moda

Moje poszukiwania Fotograf mody, wnętrz i ludzi. „Dobry człowiek”. Ekstrawertyk starający się zachować choćby odrobinę powściągliwości. Kim tak naprawdę jest Kamil A. Krajewski?

24


moda

25


moda Zacznijmy od początku. Dlaczego zostałeś fotografem? Przez przypadek: dostałem Canona A1, moją pierwszą lustrzankę. To były czasy poszukiwań, pociągało mnie mnóstwo tematów: od informatyki, przez pisanie, didżejkę, muzykę, ekologię, podróże, po fotografię i  mnóstwo innych rzeczy... Z  czasem zaczęło mi się „wyostrzać”, co mnie tak naprawdę fascynuje i  co chciałbym robić. Prawda jest taka, że miałem trzyletni epizod jako właściciel całkiem nieźle prosperującej firmy informatycznej, uczyłem angielskiego w szkole, pracowałem od dziewiątej do siedemnastej. Cały czas jednak towarzyszyła mi fotografia. Doszedłem do wniosku, że trzeba w życiu robić to, co się lubi, a potem uzmysłowiłem sobie, że trzeba robić to, co się kocha... i w ten sposób moja pasja stała się czymś, co zaczęło mnie utrzymywać. Choć zajęło to trochę czasu.

Nazwałbyś siebie fotografem mody? Nie jestem fotografem mody w  takim sensie, że jest to jedyna dziedzina, którą się zajmuję. Chociaż w kwestii moich pasji i dotychczasowej drogi w fotografii autorskiej i  zawodowej trochę pewnie jestem (śmiech). Nie wspominając o tym, że fotografia mody stała się niezwykle pojemnym terminem. Jaka tematyka jest Ci najbardziej bliska? Fashion, portrety, wnętrza? Wybrałbym taką gradację: portret, moda, wnętrza. Te ostatnie lubię fotografować w  ramach zleceń komercyjnych, a portret i fashion dają mi pole do wyżycia się również w dziedzinie fotografii autorskiej. Co jest dla Ciebie najważniejsze w zdjęciu: piękno modelki, jej charakter, a może jeszcze coś innego? Piękno... estetyka jest ważna, ale najważniejsze wydaje mi się to subiektywne „coś”. Zarówno w zdjęciach portretowych, jak i modowych, komercyjnych i autorskich ubóstwiam moment, kiedy komunikacja między mną a osobą portretowaną przechodzi taki sonic boom, czyli dochodzimy do innego poziomu zrozumienia. Zamykamy się we własnym intymnym świecie, w którym nie trzeba nic mówić, znaczą jedynie gesty i absolutne porozumienie. Nie zawsze się to zdarza, ale tym bardziej to zjawisko cenię, bo jest to wyjątkowe uczucie, którego każdy fotograf powinien poszukiwać w swojej pracy. To jest dla mnie najważniejsze w zdjęciu. Ta emocja. Preferujesz jakiś typ urody i chętniej go przedstawiasz na fotografiach? Co rozumiesz przez typ urody? (śmiech). Długonogie brunetki o wyraźnie zarysowanych policzkach i dużych oczach? Nie, nie mam czegoś takiego. Ujmują mnie różne modelki, najważniejsze jest to, co dzieje się w oczach! Poza tym różne typy urody pasują do różnych zdjęć.

26


moda

Czy zlecenia/zleceniodawcy bardzo Cię ograniczają, czy też możesz być dowolnie kreatywny w  swoich sesjach zdjęciowych? Nie ma reguły. Czasem mam dowolność, czasem nie. To zależy od zleceniodawcy. Jak byś opisał swoje zdjęcia? Wolę, kiedy inni je opisują. Co jest najprzyjemniejsze w  byciu fotografem? Poznawanie ludzi i miejsc. Wyzwania.

fot.: H&M

Jak ważny w Twojej pracy jest sprzęt? Polegasz bardziej na nim czy na obróbce komputerowej? Różnie, w zależności od koncepcji. Staram się dążyć do tego, aby obróbka była minimalna, jednak nie zawsze przystaje to do zamierzenia sesji. Ostatnio sporo robię zdjęć wielkim formatem, których w ogóle nie retuszuję cyfrowo. Próbujesz jakoś przemycić siebie w swoich pracach? Zostawiasz jakiś

znak szczególny, który wyróżnia Twoje zdjęcia? Moja fotografia to poszukiwanie, to moja historia. Mój ciągły rozwój. W każdym zdjęciu jest pierwiastek fotografującego, nawet bez wyraźnego znaku szczególnego. Jest coś więcej. Co jest najważniejsze w tworzeniu zdjęć typu fashion? Moim zdaniem zgrana, kreatywna ekipa. Podczas sesji nigdy nie jestem dyktatorem i jeśli mam szczęście pracować z dobrym zespołem, zawsze jest to praca nas wszystkich. Lubię to. Oprócz tego świetnie współpracować z doświadczonymi modelkami. Oszczędza się wtedy duuuużo czasu i osiąga zamierzony cel. Wielu ludzi marzy o tym, by zostać profesjonalnym fotografem. Masz dla nich jakąś radę? Liczy się ciężka praca i cierpliwość. Można się sporo nauczyć w szkołach fotograficznych, ale według mnie nie dadzą one nigdy tego, co praca w profesjonalnym

studiu w  charakterze asystenta doświadczonego fotografa. Jeszcze lepiej poterminować trochę w atelier, w którym pracuje wielu fotografów. A zatem praktyka. Nie wierzę w to, że w fotografii można osiągnąć wszystko, wierzę w drogę, na której człowiek uczy się cały czas. Chodzi mi nie tylko o kwestie techniczne (np. światło), ale i poruszanie się w  świecie fotografii, czy to artystycznej, czy komercyjnej. Polska jest bardzo trudnym rynkiem, bo fotografia stanowi tu trochę niedoceniane medium. Dlatego myślę, że jeśli ktoś chce się z tego utrzymywać, musi być albo szczęściarzem, albo twardzielem (śmiech). A na poważnie, chodzi o konsekwencję, wysiłek i cierpliwość. < Rozmawiała Monika Wnęk.

27


uroda

Paulina Pastuszak-Głodzik

1Paulina Pastuszak-Głodzik – Mistrzyni Świata Nail Art z Monachium, siedmiokrotna Mistrzyni Polski Nail Art i Nail Business, jurorka krajowych i międzynarodowych zawodów. Autorka ponad 110 publikacji w prasie branżowej na całym świecie, stała prelegentka kongresów kosmetycznych, instruktorka prowadząca szkolenia w Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii, we Włoszech i w Czechach.

Piękno

jak na dłoni, czyli manicure w nietypowej odsłonie.

Wiem doskonale, że w całokształcie naszego wizerunku podkreślone oko najbardziej rzuca się (nomen omen) w oczy, a krwistoczerwona szminka nadaje pożądanej zmysłowości i seksapilu… Ale, drogie Panie, w pogoni za perfekcyjnie wymodelowaną twarzą nie zapominajcie, proszę, o dłoniach i nie traktujcie Waszych paznokci po macoszemu!

Z

byt często widuję eleganckie, modnie uczesane, świetnie umalowane kobiety, których dłonie wołają o pomstę do nieba. Poobgryzane skórki, resztki lakieru odpryskujące od wolnego brzegu czy niestarannie nałożona emalia to, niestety, przykry i dość częsty obrazek. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy dysponuje długą, smukłą i ponętną płytką paznokcia. Wiem też, że wiele z pań kompletnie nie potrafi poradzić sobie z samodzielnym malowaniem paznokci. Wreszcie jest dla mnie całkowicie jasne, że po prostu nie każda z nich lubi błyszczące i kolorowe dłonie... Ale mimo to chciałabym Was zachęcić do zapoznania się z  najnowszymi trendami panującymi w  branży stylizacji paznokci. A nuż jakiś pomysł przypadnie

28

Wam do gustu? Wybrałam propozycje łatwe do samodzielnego wykonania, aby każda z  Was mogła je „na własną rękę” wypróbować w domowym zaciszu. Zacznijmy od czegoś tak prostego, że aż trącącego banałem. Moje ukochane klientki w wieku balzakowskim nazywają tę stylizację „łataną”. Rzecz polega na zastosowaniu dwóch kolorów emalii w proporcji 8 : 2, czyli... większość paznokci w jednym odcieniu, a dwóch wybrańców (najczęściej palce serdeczne) pokrytych innym lakierem. Nie ma znaczenia, czy zdecydujemy się na kolory ciemniejsze, czy jaśniejsze. Także stopień kontrastu między barwami pozostaje dowolny i całkowicie uzależniony od okazji, na którą przygotowujemy taki manicure. Nie należy jednak mieszać struktur lakierów.


uroda Jeżeli jeden odcień jest typowym płaskim monochromem, drugi powinien wyglądać podobnie. Jeśli decydujemy się na wariant perłowy, to oba lakiery powinny dawać połysk o podobnym natężeniu. Jedynym odstępstwem od reguły może być celowe połączenie koloru płaskiego, np. standardowej czerni, z lakierem bardzo mocno brokatowym lub holograficznym, jak np. Chameleon. Co jest genialne w tej stylizacji? Nie trzeba już podejmować trudnych decyzji, który z ulubionych lakierów zastosować. Bierzemy oba! Kolejną nietypową propozycją, którą z  powodzeniem mogą wypróbować nawet kobiety o  przysłowiowych dwóch lewych rękach, jest manicure matowy. Nietuzinkowy i  oryginalny efekt uzy-

skujemy naprawdę niewielkim nakładem sił i środków. Wystarczy lakier matujący, który, nałożony na zwyczajny lakier, w ciągu kilkunastu sekund pozbawi go połysku. Możemy ten zabieg zastosować jednolicie i równomiernie na wszystkich paznokciach albo też wybiórczo, tworząc fantazyjne wzory. Bardzo ciekawie wygląda na przykład paznokieć, w którym jedynie końcówkę frencz pokryto warstwą matującą. Gdyby przypadkiem linia łączenia „błysku z  matem” (profesjonalnie nazywana linią uśmiechu) nie wyszła perfekcyjnie, można ją nieco zakamuflować. Wdzięcznym elementem stanowiącym swoistą wisienkę na torcie będą zwyczajne kropeczki. Wybieramy lakier o  kontrastowym

Obojętnie, czy skusicie się na któryś z  przedstawionych przeze mnie wariantów manicure, czy też pozostaniecie przy ulubionych i wypróbowanych wzorach, pamiętajcie, proszę, o kilku ogólnych zasadach. Po pierwsze, przed położeniem lakieru – zwłaszcza o intensywnych barwach, z dużą ilością pigmentu

kolorze i  drobnym dłutkiem albo nawet wykałaczką lekko i  po kątem prostym w  stosunku do powierzchni dotykamy paznokcia. Liczba wzorów jest praktycznie nieograniczona, wszystko zależy od Waszej inwencji twórczej! Propozycją zdecydowanie bardziej ekstrawagancką i przeznaczoną raczej na wielkie wyjścia jest manicure kawiorowy. Brzmi ekskluzywnie, prawda? Na szczęście przyjemność ta nie kosztuje tak dużo, jak słoiczek luksusowego rarytasu. Ten rodzaj zdobienia polega na aplikowaniu na płytkę paznokcia drobniutkich kuleczek o wybranym kolorze. Możemy pokryć nimi całą powierzchnię albo jedynie wybrane obszary pazurka – końcówkę frencz czy obłączek. Wolno nam również zastosować dowolnie uformowane, fantazyjne aplikacje. Kawior może być nakładany na lakier o kolorze zbliżonym do drobinek lub zupełnie kontrastowy. Nie ma tu reguły, wszystko zależy od artystycznej wizji autorki. Niezależnie od tego, w jakiej konfiguracji zechcemy uzyskać tę fakturę, sposób jej nakładania jest identyczny. Na pomalowane wybranym kolorem paznokcie aplikujemy utwardzacz akrylowy i szybko, póki nie stracił jeszcze półpłynnej konsystencji, kładziemy na wybrane partie paznokcia kuleczki kawioru. Następnie delikatnie dociskamy je opuszkiem palca, aby uzyskać tylko jedną warstwę drobinek. Wrażenie wśród koleżanek murowane!

– koniecznie aplikujcie preparat bazowy! Wydłuży on trwałość lakieru i zapobiegnie nieestetycznemu żółknięciu naturalnych paznokci. Znakomicie sprawdzi się tutaj mineralna baza wygładzająca, która dodatkowo zasklepi drobne mikropory na powierzchni paznokci, przez co warstwa lakieru zostanie nałożona równo i gładko. Dla przedłużenia żywotności lakieru i  nadania mu jeszcze większego połysku warto stosować preparat zabezpieczający emalię – na przykład diamentowy utwardzacz. Znakomicie sprawdzi się on zarówno w przypadku intensywnych odcieni lakierów, jak i w stylizacji frencz. O pozostałych aspektach pielęgnacji naturalnych paznokci opowiem następnym razem, a póki co lakier w dłoń i do dzieła! < Lakiery Paese w różnych kombinacjach: 1 Manicure matowy – lakier 147 i Satin Matte Coat 1 Manicure kawiorowy – lakier 143 i lakier stylistki 1 Manicure Chameleon – lakiery 150 i 151 1 Manicure monochromatyczny w odcieniach czerwieni – lakiery 107 i 193 1 Manicure z kryształkiem – lakier 317

29


uroda

Maria Kopycińska

Pielęgnacja skóry po zimie

Skóra to jeden z najważniejszych ludzkich narządów. Niewiele z nas wie, że jej powierzchnia ma właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze, a – co za tym idzie – zapewnia nam naturalną ochronę przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Poza szeregiem innych istotnych dla organizmu funkcji, piękna i zadbana skóra stanowi wizytówkę każdej kobiety.

P

Prawidłowa pielęgnacja skóry po okresie chłodów nie jest łatwym zadaniem, ponieważ wiąże się zastosowaniem innych kosmetyków pielęgnacyjnych niż te, których używaliśmy w zimie. 30

odstawą urody naszej skóry jest Nawilżanie jej intensywna pielęgnacja, która Nade wszystko nie zapominajmy o nanabiera szczególnego znaczenia wilżaniu. Zimą spędzałyśmy dużo czapo zimie. Ekstremalne warunki atmos- su w  ogrzewanych pomieszczeniach, feryczne, takie jak mroźny wiatr, niskie co narażało skórę na odwodnienie. temperatury i niska wilgotność powie- Oprócz optymalnej diety pamiętajmy trza, sprzyjały spadkowi odporności or- zatem o piciu dużej ilości ciepłych płyganizmu. Borykając się z uporczywym nów. Niezależnie od pory roku najlepiej katarem czy kaszlem, zapominałyśmy wchłaniana jest przez nasz organizm zapewne niekiedy, że również skóra do- woda z cytryną lub miodem. Oczywiście maga się dodatkowego wsparcia. warto też unikać palenia i picia alkoholu Prawidłowa pielęgnacja skóry po okre- w nadmiernych ilościach. Alkohol powosie chłodów nie jest łatwym zadaniem, duje pozorne odczucie ciepła, bo spraponieważ wiąże się zastosowaniem in- wia, że poszerzają się drobne naczynia nych kosmetyków pielęgnacyjnych niż krwionośne w skórze, a – co za tym idzie te, których używałyśmy w zimie i które – na twarzy pojawia się rumień. Nie jest musiały chronić nas przed ekstremal- to korzystne dla naszej cery. nymi warunkami. W mroźne dni skóra traci wilgoć dwa razy szybciej, a  towa- Oczyszczanie rzyszą temu znane wszystkim uczucia W codziennej pielęgnacji postawmy na pieczenia, ściągnięcia i zaczerwienienia. delikatny peeling i inne kuracje oczyszW wyjątkowych sytuacjach narażone by- czające. O tej porze roku należy stosować łyśmy także na nieestetyczne samoistne bardzo delikatne preparaty, np. peelinzłuszczanie naskórka. Jak możemy skó- gi enzymatyczne, proszkowe (nie częrze pomóc i zadbać, by na wiosnę zakwi- ściej niż jeden lub dwa razy w tygodniu tła równie pięknie, jak pierwsze kwiaty? w domu), silniejszy peeling kawitacyjny


uroda lub wciąż niedocenianą oksybrazję w gabinecie kosmetycznym. Efekt oczyszczenia i odświeżenia skóry jest podobny do tego, który możemy uzyskać przy pomocy mikrodermabrazji proszkowej. Oksybrazja nie powoduje podrażnień; to świetny zabieg, który poza złuszczaniem mocno nawilża i dotlenia skórę.

Coś ekstra Po oczyszczeniu i  odświeżeniu skóry warto zastosować kolejne zabiegi pielęgnacyjne. Kosmetyczka dobierze odpowiednie kapsułki rewitalizujące i dotleniające z substancjami aktywnymi, które wprowadzi do głębszych warstw skóry poprzez np. sonoforezę lub mezoterapię. My same raz w  tygodniu możemy zaaplikować sobie skuteczną terapię również w  domu. Dla skór suchych i normalnych polecam rozgniecenie kapsułki z witaminami A i E, a potem wklepanie zawartości na skórę pod oczami i roztarcie oleju na całej twarzy. Dla cery mieszanej i tłustej lepsze będą kapsułki z  olejem z  ogórecznika lub wiesiołka. Taką kurację najlepiej zastosować na noc, aby w tym czasie składniki aktywne spokojnie „pracowały” nad naszą skórą.

W codziennej pielęgnacji postawmy na delikatny peeling i inne kuracje oczyszczające.

Regularnie! Wiosną niezależnie od rodzaju cery na- Nawet w pochmurne dni przenika skórę leży codziennie stosować specjalne ko- i  uszkadza włókna kolagenowe, przysmetyki pielęgnacyjne. Drogie Panie, czyniając się do przyspieszenia procepokochajcie czytanie etykiet (składu) su starzenia. Dlatego niezwykle istotne wszystkich produktów, które kupujecie, jest stosowanie kremów z filtrami. aby dbać o skórę. W przypadku przesuszenia i uczucia ściągnięcia należy jak Kremy na zimę najszybciej odbudować mikrouszkodze- Produkty na zimę zdecydowanie różnią nia powstałe w  płaszczu ochronnym się od kremów, które stosujemy w  inskóry. W  takich wypadkach najlepiej nych porach roku. Zawierają mniej wody, sprawdzą się kosmetyki zawierające lipi- a więcej fazy tłuszczowej, mającej za zady lub ceramidy. Lipidy są swoistymi ce- danie odpowiednie zabezpieczenie skógiełkami budującymi skórę, natomiast ry. Wiosną należy zmienić nawyki pielęceramidy stanowią spoiwo jej komórek. gnacyjne. Dla cer suchych i normalnych Szukajcie zatem kosmetyków z woskiem najlepsze będą kremy półtłuste lub tłupszczelim, witaminami A+E, olejami ste, a dla cer problemowych i tłustych (np. jojoba, arganowym, makadamia) – krem odżywczy. Cera naczynkowa lub masłem shea (które pełni zarazem wymaga specjalnej opieki. Doraźnie na funkcję naturalnego filtra UV). Nale- rumienie pomogą kosmetyki z dużą zaży także pamiętać o ochronie przeciw- wartością wyciągu z arniki, kasztanowsłonecznej. Promieniowanie UVA prze- ca, perełkowca japońskiego lub ruszczdostaje się przez szkło i gęste chmury. ku kolczastego, bogate w  witaminę K.

Oprócz tego posiadaczki tego typu cery powinny unikać gwałtownych zmian temperatur, aby nie narażać kruchych naczynek na mikrouszkodzenia.

Nie zapominajmy o ustach i dłoniach Nie dopuśćmy do ich spierzchnięcia w  chłodniejsze jeszcze dni: smarujmy je balsamami ochronnymi bogatymi w składniki natłuszczające, pokrywajmy wazeliną. W czasie wieczornego relaksu zaaplikujmy na usta odrobinę wysokogatunkowego miodu – będą wtedy nie tylko słodkie, ale i przede wszystkim intensywnie nawilżone i jędrne. Dłoniom zafundujmy zabieg parafinowy u kosmetyczki lub same w domu przygotujmy im kąpiel w ciepłej oliwie z dodatkiem aromapeutycznego olejku. Zawińmy je później w folię i trzymajmy około pół godziny w takim ciepłym kompresie.<

31


zdrowie i fitness

Zbyszek Rybicki

Dlaczego

dieta nie działa?

32

1Zbyszek Rybicki – trener personalny w klubie Fitness Academy King Square Kraków, instruktor fitness i ćwiczeń siłowych, instruktor TRX, promotor zdrowego trybu życia, moderator [SFD.pl] i [body-factory.pl], uczestnik i organizator wielu konferencji na temat otyłości i dozwolonego wspomagania w sporcie.


zdrowie i fitness

Wiele czasopism w każdym kolejnym wydaniu proponuje coraz to nowe diety-cud, „10 wskazówek, jak schudnąć”, złote rady i ciekawostki. Natomiast rzadko kiedy można się natknąć na artykuł, który w przejrzysty sposób wyjaśniałby, dlaczego odchudzanie nie przynosi rezultatów.

D

laczego tyjemy? I dlaczego, kiedy próbujemy pozbyć się tkanki tłuszczowej, często nam się to nie udaje? Odpowiedź jest prosta i tkwi w naszej prehistorycznej przeszłości. Jeżeli spojrzymy na to, jak żyli nasi przodkowie i jak organizm dąży do stanu równowagi, od razu wyjaśni się, z jakiego powodu diety często nie działają w dłuższym okresie.

Pomiędzy głodem a  głodnym tygrysem

przyspieszyć metabolizm i  zmniejszyć uczucie głodu. O  ile nasz jaskiniowiec musiał mieć odpowiednią ilość tkanki tłuszczowej, żeby przeżyć długą zimę, o tyle jego ciało zdawało sobie również sprawę, że musi być na tyle sprawne, by uciec przed przypadkowo spotkanym tygrysem. W dzisiejszych czasach wygląda to już nieco inaczej...

Dziś, niestety, jagody zamieniły się w snickersy z najbliższego automatu ze słodyczami.

Na początek trochę podstaw. Organizm został niejako zaprogramowany do utrzymywania nas przy określonej wadze i ilości tkanki tłuszczowej. Nasze komórki tłuszczowe wydzielają hormon – leptynę. Tak jest, nasz tłuszcz należy do aktywnych elementów układu weJaskiniowiec jest w nas wnątrzwydzielniczego. Gdy stajemy się Wracając do naszego głównego temaszczupli, wytwarza się mniej leptyny tu, dlaczego diety nie działają? Otóż i mniej trafia jej do mózgu, a dokładniej – do podwzgórza. Ogranicza ono aktyw- wynika to właśnie z  prehistorycznych mechanizmów. W  momencie, gdy zaność tarczycy, spowalnia metabolizm i wytwarza różne hormony, m.in. greli- czynamy głodować, co dzisiaj oznacza drastyczne ograniczenie liczby przyjnę i neuropeptyd Y (NPY), co sprawia, że mowanych kalorii, nasze mechanizmy stajemy się głodni. Teraz pomyślmy, jak rozsądne w prehistorii było naprzemien- obronne od razu spowalniają metabolizm. Dodatkowo zwiększamy wówczas ne spowalnianie metabolizmu w okresie niedoboru jedzenia i zwiększanie apety- aktywność, co najczęściej objawia się tu, aby zmotywować do znalezienia po- wielogodzinnym dreptaniem na bieżni. Czy nasz jaskiniowiec w okresie niedożywienia, gdy stawało się ono bardziej dostępne. Organizm jaskiniowców sta- boru pożywienia głodu poszedłby biegać, rał się wrócić do poziomu tkanki tłusz- czy starałby się zachować jak najwięcej energii? Przy okazji wydziela się zatem czowej, który pozwalał przetrwać okres głodu, na przykład długą zimę. Odwrot- kortyzol, hormon stresu, który ułatwia na sytuacja miała miejsce, gdy jedzenia „uwalnianie” tłuszczu, glukozy i białek mięśniowych, żeby zapewnić nam ponie brakowało – nasi przodkowie jedli do woli, a poziom tkanki tłuszczowej rósł. trzebną ilość energii. Jest jedno „ale”: wysoki poziom kortyzolu ułatwia odkłaZwiększało się wydzielanie leptyny, więc danie się tłuszczu w okolicach brzucha. podwzgórze otrzymywało sygnał, by

Oczywiście, wydzielane są także grelina i  NPY, co przy wysokim poziomie kortyzolu powoduje zwiększoną ochotę na słodkości. Nie najgorzej dla jaskiniowca, który z pewnością znalazłby jakiś odpowiednik jagód. Dziś, niestety, te jagody zamieniły się w snickersy z najbliższego automatu ze słodyczami.

Nie liczby, lecz styl życia! Właśnie tak wygląda dzisiejsze odchudzanie: spowolniony metabolizm, zwiększony głód na skutek złego wyboru pożywienia, zintensyfikowane wydzielanie hormonów stresu i  zmniejszona masa mięśniowa to nie najlepsze warunki dla pozbywania się tłuszczu. Przecież tu nie chodzi o liczby, nie chodzi o utratę wagi! Ważne jest to, aby zredukować tkankę tłuszczową i okazjonalne odchudzanie zamienić w nowy styl życia. Skuteczne i trwałe efekty można osiągnąć jedynie spokojną i systematyczną pracą poprzez zwiększenie aktywności fizycznej, wybór odpowiedniego pożywienia, ograniczenie stresu i zakładanie sobie realistycznych celów. Jeżeli chodzi o tradycyjne sposoby na zrzucanie wagi, jest wiele kwestii, na które warto zwrócić uwagę. Długie sesje aerobowe to nie zawsze najlepsze wyjście. Trening z  użyciem obciążeń pozwala zachować tkankę mięśniową i niweluje stres. Dodatkowo postarajmy się, by na liście zakupów pojawiały się rozmaite źródła białka, warzywa, owoce, orzechy, nasiona i zdrowe tłuszcze. Mam nadzieję, że ta mała podróż w przeszłość pozwoli zmienić Waszą przyszłość i postawi w nowym świetle najbardziej rozpowszechnione metody pozbywania się tkanki tłuszczowej. <

33


w drodze

Monika Wnęk

Vicky, 1 Monika Wnęk – uzależniona od kawy studentka architektury, z zamiłowaniem do podróży i komiksów, autorka blogu [stfurczosc.blogspot.com].

Cristina

i co dalej?

To już trzy miesiące, odkąd zamieszkałam w samym sercu Katalonii, w mieście rozciągniętym między górami i morzem, gdzie można spotkać ludzi wszystkich narodowości, gdzie tworzyli Picasso, Dali i Miró. Barcelona na początku sprawia wrażenie miejsca głośnego i zatłoczonego, lecz gdy przyjrzymy się bliżej… Poza utartymi ścieżkami Jeśli chcecie poznać prawdziwą Barcelonę, radzę porzucić szlaki turystyczne i  powłóczyć się po dzielnicy gotyckiej, Born lub Raval. Właśnie kiedy się tak szwendałam, znalazłam miejsca, do których nie zaprowadzi Was zwykły przewodnik. Na przykład Teatro Principal, jeden z najstarszych teatrów Hiszpanii, znajdujący się przy Rambli i przemieniony w nastrojową spelunę i snooker club. Kolejny ciekawy obiekt to Edifici de Correus, siedziba poczty głównej o dwóch wieżach różnej wielkości. Warto odwiedzić wnętrze ze względu na czerwone dywany i przepiękną szklaną kopułę. Wystawanie w długich kolejkach na poczcie nabiera królewskiego sznytu. Fanki (i fani, choć to przeważnie kobiety są zakupoholiczkami) shoppingu odnajdą swój raj na Portal d’Angel lub Maremagnum, ale moim faworytem jest sklep Miriam

34

Ponsa na ulicy Princessa (bo przecież nie tylko ciekawe ubrania się liczą, lecz także przestrzeń i sposób, w jaki są prezentowane). Jeśli jednak wolicie poznawać miasto „od kuchni”, najlepszym wyborem będzie targ La Boqueria. A skoro już o tym mowa…

Co, jeśli zgłodniejemy? Nie ma się czym martwić – jedzenie w Hiszpanii jest zawsze dobre. Oczywiście, warto spróbować znanych specjałów, takich jak paella, tapas czy tortilla. Jeśli jednak jesteśmy nastawieni na bardziej miejscowe smaki, polecam dorsza po katalońsku, ślimaki, ośmiornicę czy dania proste, ale pyszne, np. chleb nacierany pomidorami, allioli, escalivadę lub kanapkę… z omletem. Obowiązkowo trzeba wypić lampkę cavy, sangrię lub (jeśli nie jesteśmy fanami wina) tutejsze piwo Moritz.


w drodze

Czas iść dalej… Ale co tak naprawdę powinniśmy zwiedzić w Barcelonie? Cóż, mało jest miast, w których zobaczymy równie wiele ciekawych budynków. Tu ukształtował swój styl jeden z najbardziej rozpoznawalnych architektów – Antonio Gaudi. Na każdym kroku trafimy na przykłady interesującej architektury, poczynając od sławnej Sagrady Familii, poprzez szereg modernistycznych kamienic, jak np. Casa Sayrach, a  kończąc na ultranowoczesnym budynku IED w miejscu starej fabryki tekstyliów.

Kogo można spotkać w Barcelonie? Barcelona stanowi niesamowitą mieszankę kultur, poznamy tu ludzi z każdego zakątka świata. Zawinięte w chusty wyznawczynie islamu, Chińczycy, Pakistańczycy sprzedający piwo na ulicy… do wyboru, do koloru. Ta różnorodność sprawia, że miasto tętni życiem. Wbrew pozorom nie sprawia to kłopotów, lecz jest przyczyną ogólnej, wszechobecnej radości. Tak, tu ludzie są zdecydowanie szczęśliwsi niż w  Polsce, bardziej

uśmiechnięci i otwarci. I nie wstydzą się śpiewać – robią to tu wszyscy i wszędzie: na ulicy, w metrze, na balkonie! Sami zaś Katalończycy… cóż, mają opinię niezwykle patriotycznych i  zawziętych w podkreślaniu różnic między Hiszpanią a Katalonią. Uwielbiają protestować i urządzać manifestacje, co często utrudnia życie pozostałym mieszkańcom. Mimo to są bardzo przyjaźnie nastawieni do obcokrajowców i zawsze skorzy do pomocy. Wbrew powszechnej opinii nie upierają się przy mówieniu w swoim języku, chętnie rozmawiają po hiszpańsku lub angielsku. Coś więcej? Trudno to opisać, trzeba zobaczyć na własne oczy, zaufać Woody’emu Allenowi i zaśpiewać – jak w jego filmie – „te quiero, Barcelona”. <

Tu ludzie są zdecydowanie szczęśliwsi niż w Polsce, bardziej uśmiechnięci i otwarci. I nie wstydzą się śpiewać – robią to tu wszyscy i wszędzie: na ulicy, w metrze, na balkonie!

35


sztuka

Arktyczna

kreska

Beata Owczarek, znana jako ilustratorka, autorka blogu [arcticbetty.blogspot.com]. W sieci strzeże swojej prywatności, przed nami jednak na chwilę rozwiewa tę mgiełkę tajemnicy. 36


sztuka Jak długo zajmujesz się rysowaniem? Co sprawiło, że zaczęłaś rysować? Rysunku zaczęłam się uczyć w gimnazjum plastycznym, ale dopiero w drugiej klasie liceum założyłam szkicownik, by realizować własne projekty niezależne od szkolnych zadań. Trwam w tym do dziś. Jak często rysujesz? Staram się w miarę możliwości szkicować coś codziennie i przynajmniej raz na tydzień robić jakąś ilustrację „na czysto”. Skąd pseudonim Arctic Betty? Historia jest prozaiczna, jak to zwykle bywa z  nickami internetowymi. „Betty”, bo tak zwracają się do mnie znajomi i rodzina. „Arctic” zaś pożyczyłam z  nazwy zespołu, który bardzo lubiłam w tamtym czasie – Arctic Monkeys. Pseudo zostało wymyślone na szybko, nie przewidziałam, że tak długo będę go używać. Jakich technik używasz do tworzenia swoich prac? Zdecydowanie wolę tradycyjne techniki, bo cenię bezpośredni kontakt z materią plastyczną. Im prościej, tym lepiej. Dlatego szczególnie lubię rysunek cienkopisem czy ołówkiem, ewentualnie podkolorowany akwarelą. Często kolor dodaję dopiero w komputerze. Zawsze priorytetem jest dla mnie odręczny rysunek. W Twoich rysunkach przeważają dosyć zgaszone barwy. Skąd taki styl? Lubię chłodne, przydymione kolory, i to nie tylko w pracach. Wydają mi się szla-

chetniejsze. Taka gama kojarzy mi się z wyblakłym stylem retro. Czasami stosuję jakąś puentę kolorystyczną, jednak na ogół faktycznie nie szarżuję z intensywnymi barwami. Co najbardziej lubisz przedstawiać w swoich grafikach? Przede wszystkim motywy organiczne, zwierzęta, rośliny, ale najbardziej interesuje mnie portret. Twarz to bardzo obszerny temat, który chyba nigdy się nie wyczerpie. Równie ciekawe jest dla mnie ludzkie wnętrze, i mam tu na myśli liczne układy, organy itd. Zwierzęta i rośliny… Czy w takim razie masz jakieś „ulubione graficznie” gatunki? Lubię rysować klasyczne róże, choć poszukuję także roślin, które posiadają symbolikę odpowiadającą założeniom danego rysunku. Co do zwierząt, najczęściej przedstawiam stworzenia leśne, w szczególności niedźwiedzie grizzly. Są piękne! Rysujesz osoby ze swojego otoczenia, ludzi Ci bliskich? Tak, często rysuję portrety moich bliskich znajomych, jest to jedna z form wyrażania mojej sympatii do nich, a także próba przełożenia cech twarzy, które dobrze znam, na własny język. Co Cię inspiruje? Najbardziej inspiruje mnie muzyka i  nieskończenie zróżnicowana przyroda, ta ożywiona i ta mniej.

Prace wystarczająco dużo mówią o autorze. Nie dodaję komentarzy, bo rysunki tego nie wymagają. Są dość klarowne. Jeśli chcę przemycić w nich jakąś myśl, robię to dyskretnie, by nie do końca było jasne, czy jest tam zawarta, czy to tylko złudzenie odbiorcy.

1

37


sztuka

Usatysfakcjonowana bywam wtedy, gdy uda mi się udźwignąć coś, co wydawało się niewykonalne. Im większy opór na początku, tym większa satysfakcja później.

Odwiedzając Twój blog, trudno się dowiedzieć czegokolwiek o Tobie, rzadko dodajesz jakiekolwiek komentarze do ilustracji. Nieśmiałość czy celowa tajemniczość? Prace wystarczająco dużo mówią o autorze. Nie dodaję komentarzy, bo rysunki tego nie wymagają. Są dość klarowne. Jeśli chcę przemycić w nich jakąś myśl, robię to dyskretnie, by nie do końca było jasne, czy jest tam zawarta, czy to tylko złudzenie odbiorcy. Traktuję te prace osobiście, a  niedopowiedzenia w  pewnym sensie mnie chronią. Na studiach uczę się czegoś innego. W projektowaniu przekaz ma być jasny i raczej jednoznaczny. Jakie masz plany/marzenia związane ze swoją twórczością? Pragnę się stale rozwijać. Chcę być znakomitym ilustratorem i współpracować z  przemysłem muzycznym, tworząc okładki płyt oraz identyfikacje wizu-

38

alne wydarzeń kulturalnych. Chciałabym też wykonywać ilustracje dla dzieci. I móc się dzięki temu wszystkiemu utrzymać. To moje marzenie. Obecnie jestem na początku drogi. Z czego jesteś dumna? Jaka jest Twoja ulubiona praca? Dumna... sama nie wiem. Usatysfakcjonowana bywam wtedy, gdy uda mi się udźwignąć coś, co wydawało się niewykonalne. Im większy opór na początku, tym większa satysfakcja później. Jeśli już lubię pracę, to za pomysł, nie za formę. Forma z  czasem zaczyna mnie drażnić, chcę ją poprawiać, a  pomysł pozostaje raczej constans. Zdarzyło się jednak kilka miłych sytuacji, z których mogę być zadowolona. Mam na myśli umieszczenie moich rysunków na płycie grupy George Dorn Screams oraz wykonanie dla The Kooks kilku ilustracji, które później znalazły się na oficjalnych stronach zespołu. <


sztuka

Piotr Wiśniowski

Trzy słowa o architekturze 1 Piotr Wiśniowski – student III roku architektury w Krakowie. Pożeracz książek z ambicjami pisarskimi; uczący się grafiki; ciekawy świata poszukiwacz szerszej perspektywy.

Hotel Marqués de Riscal w Elciengo – Frank Gehry

„Architektura jest rzeczą bezużyteczną” – to była moja pierwsza myśl, gdy zabierałem się za pisanie tego artykułu. Zdanie, z którym na pierwszym roku zetknąłem się na jednym z wykładów z projektowania, nieźle namieszało mi wtedy w głowie. Bo jak coś, co studiuję, może być bezużyteczne? Okazuje się, że to nie do końca tak…

D

obra architektura opiera się na równowadze trzech filarów, które nie zmieniły się od dwóch tysiącleci i raczej się nie zmienią. Co ciekawe, ich zastosowanie wykracza poza samą architekturę.

Filar pierwszy – forma Rozpracujmy definicję Juliusza Żórawskiego: „Forma jest czymś trójwymiarowym (czyli przestrzennym), polegającym na fakturze (szorstkość kamienia czy gładkość aluminium) i  barwie (biel tynku, czerwień dachówki), składającym się z  linii, płaszczyzn i  powierzchni krzywych (widzimy kształt linii gzymsów,

płaszczyzn ścian czy krzywizn mostów). Formę postrzegamy (zmysłem wzroku) i to ona decyduje o jakości estetycznej architektury (czyli czy nam się podoba, czy nie)”. Jak widać, architekci różnie podchodzą do formy obiektu. Może być minimalistycznie, czyli prosto, elegancko i  bez detalu, lub przeciwnie – forma może być rozbudowana i  zawikłana. Kwestią gustu pozostaje to, czy komuś podobają się prace Franka Gehry’ego, takie jak budynek przedstawiony na ilustracji, i czy w sąsiedztwie niskich, tradycyjnych domków nie drażni go obecność prostej, białej bryły.

1

39


sztuka ra to gra brył w świetle”. Jego Jednostka Marsylska słusznie kojarzy się z widokiem szarych klocków porozrzucanych po polskich osiedlach. „Form follows function”, czyli „forma wynika z funkcji”, to jedna z idei mogących przyświecać projektowaniu. Z prostym, praktycznym budynkiem konkuruje rzeźba, instalacja właściwie pozbawiona funkcji. Wyznacza ona przestrzeń, w  której odbiorca sam tworzy dzieło sztuki, przebywając w nim, jak twierdzi autor tej koncepcji, Richard Serra. To ciekawostka, bo architektura bez funkcji, z tego, co wiem, nie istnieje.

The Matter of Time – Richard Sierra

Jednostka Marsylska – Le Corbusier

40

Filar drugi – funkcja

Filar trzeci – konstrukcja

Gdybyśmy ograniczyli się do poszukiwania formy, powstawałyby rzeźby, udane bądź nie, ale pewnie irytujące w użytkowaniu. A przecież architektura jest też sztuką tworzenia budynku, z  którego da się wygodnie korzystać. Do postaci, z którymi spotykamy się na studiach, zalicza się jeden z  najsłynniejszych architektów XX w., znany pod pseudonimem Le Corbusier. Wypowiedział on słynne zdanie – „Architektu-

O  ile forma stanowi ciało budynku, a  funkcję można nazwać jego duszą, konstrukcja to jego kręgosłup. Forma i w pewnym stopniu funkcja wynikają z  konstrukcji, czyli dostępnych możliwości technologicznych. Zaczęło się od kamienia, cegły i drewna, potem ludzie opanowali użycie stali, żelbetu, aluminium… Wraz ze zmianą materiałów ewoluował wygląd budynków.


sztuka

Katedra w Chartres

Na koniec Wielkie trio, czyli forma, funkcja i konstrukcja (łac. firmitas, utilitas, venustas) mają znacznie szersze zastosowanie. Zastanówcie się, a dostrzeżecie, że są one obecne w wielu dziedzinach innych niż architektura, np. w modzie, meblarstwie czy nawet produkcji sztućców. A co z wykładem, który niegdyś mnie tak zszokował? Livio Vaccini, autor twierdzenia o bezużyteczności architektury, mógł gloryfikować estetykę i formę, ale to nie przypadek, że trzy zasady Witruwiusza wymienione są na medalu nagrody Pritzkera, nazywanej architektonicznym Noblem. Witruwiańska triada pozostaje więc w mocy. <

Dworzec kolejowy w Lyonie – Santiago Calatrava

ilustracje: Monika Wnęk

Czy przestrzeń może wpływać na emocje? Wyobraź sobie, że wchodzisz do ogromnego, kamiennego wnętrza, wyciszasz się i, zadzierając głowę do góry, czujesz dreszcz na plecach. Czemu zawdzięczamy ten efekt? Właśnie przełomom konstrukcyjnym, które pozwoliły wznosić budynki większe niż jakiekolwiek wcześniej w Europie. Kolejna ilustracja przedstawia realizację Santiago Calatravy, który, będąc wybitnym architektem, jest także świetnym konstruktorem. Lekkość i  piękno swoich budynków oraz mostów zawdzięcza m.in. wiedzy o konstrukcji, która pozwala mu rozwijać skrzydła, tak jak przedstawionemu… dworcowi kolejowemu. Bo dworzec nie musi być nudny.

Wyobraź sobie, że wchodzisz do ogromnego, kamiennego wnętrza, wyciszasz się i, zadzierając głowę do góry, czujesz dreszcz na plecach. Czemu zawdzięczamy ten efekt? Właśnie przełomom konstrukcyjnym, które pozwoliły wznosić budynki większe niż jakiekolwiek wcześniej w Europie.

41


sztuka

Mateusz Kosma

Chcę Wam coś

powiedzieć 1Mateusz Kosma – leworęczny student projektowania graficznego ASP, klawiszowiec i samozwańczy grafoman. Prowadzi blog o projektowaniu w muzyce [www.decybeledizajnu.com].

Muchy zawsze były, są i będą znakiem rozpoznawczym słowiańskich krain środka Europy. Emigrant (zwłaszcza taki z opowiadania Mrożka) dobrze wie, że nawet zwykła nieobecność much w powietrzu powoduje bolesne kłucie w sercu, wymieszane i wpompowane w cały układ krwionośny z tęsknotą za tą, z którą sypiał Ciechowski. rzejaw uczuć do kraju nie musi wzór farmaceutycznych formułek pro-

P

jednak wystąpić u  każdego, kto zanotuje brak bzyczącego szumu, natomiast jeśli ktoś spostrzegłby brak Much na polskim rynku muzycznym, zobowiązany byłyby uronić łezkę. Nie będę się rozpływał jak milka w gębie na temat tej płyty, muzycznie jest skokiem na bungee bez bungee. Muchy, jak na skrzydlate zwierzątka przystało, wyszły z tego bez szwanku, chociaż ich szanse były porównywalne z szansami Feliksa Baumgartnera. Odważnym krokiem jest nagrać taki album jak chcecicospowiedziec, gdy poprzedni składał się z samych materiałów na single. Muchy zaproponowały zmianę. Słuchanie tej płyty ma coś z transplantologii – muzyka może się nie przyjąć od razu. Na

42

ponowałbym ostrzegać „Uwaga, możliwe zaskoczenie, w przypadku zawodu zaleca się posłuchać ponownie”. Uczciwie jednak muszę przyznać, że mimo wszelkich początkowych uprzedzeń uzależniłem się od tego albumu i  nie będę pierwszym, który wypowiada słowa pozornie tylko pochopne: to najlepszy krążek Much. Dojrzały zarówno w warstwie dźwiękowej, jak i tekstowej. A także pod względem graficznym. To kolejna płyta, którą kupiłbym, nawet gdybym był muzycznym ignorantem, tylko po to, by oprawić ją w ramkę i powiesić na ścianie. Pomysł na szatę graficzną powstał w kreatywnym umyśle nieskalanym akademickim urabianiem, należącym do Gosi Herby – ilustratorki


sztuka

Słuchanie tej płyty ma coś z transplantologii – muzyka może się nie przyjąć od razu. Na wzór farmaceutycznych formułek proponowałbym ostrzegać „Uwaga, możliwe zaskoczenie, w przypadku zawodu zaleca się posłuchać ponownie”.

po historii sztuki na UW i po wrocławskim plastyku. Jej ilustracje mogliście zobaczyć już m.in. w  „Charakterach”, „Musli Magazine”, „Kikimorze”, „Przekroju” czy „Twoim Stylu”. Żeby być całkowicie sprawiedliwym, przyjrzałem się szczegółowo każdemu wydrukowanemu punktowi rastra. Publikacja jest dopracowana z niemalże zegarmistrzowską precyzją i, gdyby była zegarkiem, to z pewnością szwajcarskim. Główny motyw stanowią rysunki psiego łba stylizowane na encyklopedyczne ilustracje. W środku owe łby przytwierdzone zostały do karków postaci ze starych fotografii. Wszystko leży na brudnej, morskiej zieleni z  rastrowym gradientem, uzupełnionej bursztynowożółtymi psimi „aureolami”. Nienachalną typografię (Futura Standard, jeśli mnie węch nie myli) wspiera

ciekawy zabieg pisaniasłówbezspacji. Chyba jedyna rzecz, która wymknęła się autorce spod kontroli, to różnica w odcieniu koloru żółtego na krążku. Podejrzewam, że ów ciepły żółcień, którego autorka użyła w całej publikacji, niespodziewanie i bezczelnie przybrał na płycie jaśniejszy, cytrynowy odcień. Kto projektował, ten wie, że czasem trudno jest okiełznać kolorystycznie tłocznię płyt. Z przyjemnością dodaję do swojej płytoteki album z  układem mięśniowym psiej głowy na okładce. W odtwarzaczu pogra pewnie jeszcze długo, bynajmniej nie z powodu zepsutego podajnika płyt. Chcecicospowiedziec to nie lep na muchy, a lep Much na słuchaczy. Pojawiła się kolejna polska płyta, która jest dopieszczona pod względem muzycznym, wizualnym i treściowym. Mucha nie siada. <

poziom dizajnu 95 dB

Konkurs – wygraj płytę Much! Specjalnie dla Czytelniczek „Paese” mamy do rozlosowania dwa albumy Chcecicospowiedziec. Żeby wziąć udział w konkursie, wystarczy polubić „Paese” na Facebooku i udostępnić zdjęcie konkursowe. facebook.com/magazynPaese 43


wstępniak

44

GALERIA KRAKOWSKA ul. Pawia 4, Kraków, C.H. ZAKOPIANKA ul. Zakopiańska 62, Kraków, GALERIA MALTA ul. Baraniaka 8, Poznań, GALERIA JURAJSKA Al. Wojska Polskiego 207, Częstochowa, PASAŻ ŁÓDZKI Al. Jana Pawła II 30, Łódź, D.H. RENOMA ul. Świdnicka 40, Wrocław, FOCUS MALL ul. Słowackiego 123, Piotrków Trybunalski, C.H. PLEJADA ul. Staszica 8b, Sosnowiec, BONARKA CITY CENTER ul. Kamieńskiego 11, Kraków, GALERIA SFERA ul. Mostowa 5, Bielsko-Biała


Paese nr 02