Page 1


Wydawca: Urząd Miejski w Zabrzu Autorzy: Jerzy Koenigshaus i Tomasz Masoń


Bogate dziedzictwo kultury przemysłowej, a jednocześnie otwartość na nowe technologie, jest istotą wizerunku Zabrza. Dzięki wykorzystaniu między innymi i tych atutów, wyróżniamy się spośród wielu innych miast. Decyzja o postawieniu na turystykę industrialną spowodowała, że stajemy się liderem w tym sektorze. Unikatowa działalność Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego GUIDO i pozostałe obiekty na postindustrialnym szlaku zabrzańskim, przyciągają turystów. Ważne są kolejne edycje międzynarodowych konferencji na temat dziedzictwa przemysłowego z udziałem największych autorytetów z całego świata, poszerzone w 2009 roku o Targi Dziedzictwa Przemysłowego i Turystyki Podziemnej. Jednym z efektów konferencji jest utworzenie przez województwo śląskie i gminę Zabrze Międzynarodowego Centrum Dokumentacji i Badań nad Dziedzictwem Przemysłowym dla Turystyki. Trwają prace nad kolejnym wielkim projektem zmierzającym do uruchomienia Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej. Budowę tego niezwykłego podziemnego szlaku rozpoczęto w 1799 roku, żeby po wielu latach – w 2007 r. przystąpić do jego rewitalizacji. Sztolnia odwadniała kopalnie i służyła do spławiania z podziemi na powierzchnię łodzi wypełnionych węglem, który następnie Kanałem Kłodnickim wędrował do Królewskiej Odlewni Żelaza w Gliwicach. Zabrzański odcinek Sztolni po udostępnieniu na odcinku 2,3 km będzie wyjątkowym miejscem dla turystów. Tak oryginalnym, jak oryginalny jest „Tera Projekt” uwieczniony na płycie, którą wraz z wydawnictwem „Industrialna muzyka, industrialne wydarzenia, industrialne miasto” polecam zabrzanom i naszym gościom z całej Europy. Małgorzata Mańka – Szulik, prezydent Zabrza


Gdyby ktoś kiedyś chciał usłyszeć w dźwiękach maszyn muzykę i w następstwie tego pragnienia zechciałby tę muzykę grać, to zapewne grałby ją w „Guido”. Właśnie trzymasz w rękach publikację zawierającą nagranie z koncertu, który odbył się 11 września 2009 roku w Hali Pomp, 320 metrów pod ziemią, w Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego „Guido” w Zabrzu. Wydarzenie to było zjawiskowe i niepowtarzalne. Zjawiskowość i niepowtarzalność wynika między innymi z najbardziej błahego powodu, a mianowicie, formacja Tera Projekt zaistniała w celu zagrania tylko jednego koncertu, by dalszą grę pozostawić maszynom. Niecodzienność nie ogranicza się tylko w prozaicznej przyczynie jak niepowtarzalność, dotyczy ona również koncepcji koncertu będącego próbą translacji mechanicznej pracy maszyn na język sztuk abstrakcyjnych. Efekt rejestracji koncertu przedstawia równorzędność rytmu, harmonii, polifoniczności, arytmiczności, dysonansów, monotoniczności, przypadku i jego braku. Wydarzenie, którego ślad pozostał w postaci tego nagrania, było zbiorem spektakularnych popisów muzycznych i równie spektakularnych błędów idących tropem nowego, nienaoliwionego życia zabytkowych maszyn. Młodzi muzycy i zabytkowe maszyny – te dwa elementy zazębiły się w bardzo ciekawy sposób, tworząc obraz próby balansowania pomiędzy współgraniem z mechanicznością, a wolnością wygrywaną FreeJazzowym tchnieniem. Maszyny, o których mowa, znajdują się na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Ich brzmienie zarejestrowało Polskie Radio Katowice na potrzeby koncertu, a ich pracę nadzorował Jerzy Koenigshaus będący współkompozytorem utworu wraz z Mateuszem Gawędą, sprawującym również funkcję operatora pianina oraz Markiem Szulikiem, operatorem trąbki. Swoją obecnością atmosfery dopełnili: operator saksofonu altowego Sławomir Pezda, pracujący na basie Piotr Południak i nadzorujący tempo pracy poprzez wybijanie rytmu na bębnach Daniel Kapustka. Wszyscy fedrowali ostro zatracając się w wydawanych brzmieniach, które drążyły


przepełniającą salę publiczność. Gdy tylko ta zaczęła zdradzać pierwsze oznaki aklimatyzacji w zaproponowanych brzmieniach, muzycy postanowili zaskoczyć ponownie, tym razem angażując również wzrok słuchaczy. Na scenę w hełmach z lampkami górniczymi wkroczył kameralny chór, by akompaniamentem wspomóc dźwięki wydobywane przez Aniopin. Aniopin to instrument klawiszowy, który na wzór dadaistycznej poezji losuje ze swojego cylindra wyrazy w taki sposób, by przy natłoku słów, z pozornego chaosu wyłoniła się muzyka. Jerzy - konstruktor Aniopinu - podkreśla, że instrument jest rodzajem symulakru, który z pewnością w drodze „kształtowania się” dotknął logiki posiadanej przez maszyny przemysłowe, jednak ta logiczność została zatracona. Aniopin jest sterowany za pomocą klasycznego manuału, gdzie dla każdego klawisza jest przyporządkowana grupa wielu wyrazów o różnych znaczeniach, lecz tej samej wysokości tonalnej brzmienia. Przy pojedynczym zdarzeniu, polegającym na naciśnięciu klawisza, z określonego zbioru wyrazów losowany jest tylko jeden, nikomu wcześniej nieznany. Wywołanie wyrazu powoduje jednocześnie wyświetlenie, w losowym miejscu sali koncertowej, projekcji z obrazem twarzy osoby wypowiadającej słowo. W następstwie zagęszczania się zdarzeń, dadaistyczna poezja nabrała cech muzyki, a Hala Pomp zaczęła migotać dziesiątkami twarzy. To było bardzo bogate doświadczenie audiowizualne. Aniopin „lubi” monotoniczność, równocześnie, za sprawą mnogości dokonywanych losowań, wyklucza powtarzalność. Koncert jest przykładem jednego z wielu artystycznych działań, które w naturalny sposób mogą w pełni zaistnieć tylko w industrialnych przestrzeniach. Te miejsca inspirują swoją jakością tych, którzy postanowili w nich przebywać. Nieustannie inspirując sprzyjają pracy twórczej, zatem wciąż mają pierwotny charakter robotniczy, do którego zostały przystosowane. Można wnioskować, że postindustrialną przestrzenią są zapomniane fabryki, w których nic się nie tworzy, natomiast miejsca takie jak kopalnia „Guido”, odzyskały swoją industrialność.


Fragment schematu “Aniopin” (MAX MSP 5)


Tera Projekt (11 września 2009 - ZKWK Guido)


Czesław Śpiewa ( Muzyka Na Poziomie - 18 września 2009 )


Musicarius ( Muzyka Na Poziomie - 19 kwietnia 2009 )


Motion Trio ( Muzyka Na Poziomie - 19 marca 2010 )


wrzesień – maj, każda 4. sobota miesiąca

industrialna muzyka

W sierpniu 2008 r., koncertem kwartetu smyczkowego Camerata Impuls, kopalnia „Guido” zainaugurowała jedyny w swoim rodzaju projekt, który nie ma swego odpowiednika w Polsce i w całej Europie. Raz w miesiącu, 320 metrów pod ziemią, w Hali Pomp, odbywają się koncerty różnych gatunków muzyki. Artyści występujący w ramach Muzyki Na Poziomie często wspominają o niesamowitej atmosferze panującej w podziemiach, a kopalnia „Guido” promuje te koncerty - „o zwielokrotnionej głębi muzycznej”. Na zabrzańskiej podziemnej scenie gościło już wielu wybitnych artystów. Jeden z najciekawszych występów dała grupa Motion Trio. Trzech mistrzów akordeonu, w magiczny wprost sposób, zahipnotyzowało publiczność wypełniającą po brzegi Halę Pomp. Po koncercie lider zespołu Janusz Wojtarowicz powiedział, że jest to najwspanialsze miejsce, w którym miał okazję zagrać. Należy tutaj przypomnieć, że muzycy Motion Trio koncertowali na najsłynniejszych scenach świata, m.in. w Carnegie Hall w Nowym Jorku, niejednokrotnie byli również laureatami prestiżowych nagród. Kolejnym niezapomnianym doświadczeniem muzycznym był występ Czesława Mozila, urodzonego w Zabrzu artysty, który podczas koncertów ma w zwyczaju rozmawiać z publicznością. Tym razem było to o tyle łatwiejsze, że Hala Pomp to miejsce bardzo kameralne, sprzyjające właśnie skracaniu dystansu między artystą i publicznością. Kopalnia „Guido” zaprasza na koncerty w ramach Muzyki Na Poziomie, odbywające się zwykle w czwartą sobotę miesiąca. Organizatorzy, ze względu na bardzo ograniczoną liczbę miejsc, sugerują wcześniejszą rezerwację biletów. Program i wszelkie informacje są na bieżąco aktualizowane na stronie internetowej kopalni: www.kopalniaguido.pl


czerwiec

industrialna muzyka

Międzynarodowy JAZ Festiwal Muzyki Improwizowanej narodził się w zabrzańskiej dzielnicy Kończyce, gdzie nadal odbywają się jazzowe pikniki. Ostatnie edycje zgromadziły całą czołówkę wykonawców polskiej i zagranicznej sceny jazzowej. Wystąpiły m.in. grupy: Tomasza Stańki, Leszka Możdżera, Piotra Wojtasika, Grzegorza Kapołki, Ziuta Gralaka, Tomasza Szukalskiego, Motion Trio, oraz gwiazdy z Europy i Stanów Zjednoczonych: Theatro, Mezcal, Brad Terry, Sidney „Guitar Crusher” Selby. Festiwal to najciekawsze wydarzenie muzyczne w Zabrzu. Bardzo często koncerty odbywają się w miejscach związanych z historią zabrzańskiego przemysłu. Wielokrotnie JAZ gościł w budynkach firmy Demex w Mikulczycach - miejscu niezwykłym dzięki przepięknej industrialnej architekturze. Stowarzyszenie Kopalnia Sztuki promujące szyb „Maciej” oraz byłe pole kopalni „Ludwik” wraz z magiczną markownią Demeksu wielokrotnie dostarczało mieszkańcom Zabrza niezapomnianych muzycznych wrażeń. JAZ odbywa się także od niedawna w kopalni „Guido”. Podziemne koncerty, m.in. projekty: Stasio/Koenigshaus- Aniopin i Nowrotek/ Obara – TransMotion były jednymi z najbardziej unikalnych doświadczeń audiowizualnych. Na coroczne - najczęściej trzydniowe- zabrzańskie święto jazzu zjeżdżają fani gatunku zarówno ze Śląska, jak i innych regionów Polski, a nierzadko i spoza jej granic. Festiwal jest organizowany przez Jazzową Asocjację Zabrze, której jednym z założycieli jest prof. Marian Oslislo, rektor Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach.


.........................

rektorem Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, zabrzaninem.

Czy współczesna hałda może być galerią, torem crossowym i śląską górą Fuji? Czyli czy postindustrialna gleba promieniuje inspiracją? Tak. Może być. Promieniuje. (śmiech). Oczywiście, że może być. Byłem kiedyś w Hiszpanii, w Pirenejach. Jest tam wulkaniczny park, który się nazywa Garrotxa (Na północy Hiszpanii w Katalonii istnieje rejon zwany Garrotxa, w którym znajduje się miasto Olot, będące jego centrum. Wokół miasta rozciąga się przestrzeń nazywana Parkiem Strefy Wulkanicznej. To kraina usiana około 40 wulkanami, z których 30 uznaje się za wygasłe, pełna niezwykłych form geologicznych – przyp. red.). Dobrze pamiętam moment, gdy wszedłem w jeden z wąwozów a tam... łopiany, brązowa glinka. Myślę sobie: cholera, pół Europy przejechałem, a czuję się jak w Mikulczycach na hałdzie - dokładnie ta sama roślinność, czerwonawy popiół, skały wulkaniczne. Wyglądało tam jak u nas. Pomyślałem, że w Zabrzu też moglibyśmy coś takiego zrobić. Tam wchodziło się do zwykłego krateru, który był już bardzo zniszczony - żadne wielkie mecyje. To bardziej księżycowo jest u nas! Oczywiście, że mogą się pojawić problemy - z promieniowaniem czy z tym co jeszcze pozostało chemicznie aktywnego. Takie sytuacje nie są najciekawsze, ale zarośnięta hałda za chwilę stanie się górą, a porównując górę Fuji do hałdy, to widziałem dziesiątki zdjęć bardzo pięknych śląskich hałd, które dobrze sfotografowane wyglądają przecudow-


nie. Mam nawet takie zdjęcie, nie pamiętam niestety czyjego autorstwa i postanowiłem je sobie powiesić. Bo przecież - to rzeczywiście są takie nasze góry. Kiedyś, chyba Starowieyski w jednym z „NaGłosów” czy w „Śląsku”, nie pamiętam, napisał o hałdach śląskich jako o górach zrobionych przez człowieka. Dla niego też była to niesamowita przestrzeń. Skąd się wzięła zmiana w statusie piękna, postrzegania obiektów przemysłowych, o których kiedyś wszyscy zgodnie mówili: brzydkie, smutne, szare, brudne, a teraz: ładne, piękne, inspirujące, cudowne? Co to znaczy wszyscy?! Jacy wszyscy?! Oni mówili! Myśmy nigdy nie mówili! Myśmy zawsze mówili - piękne! Pamiętam, a może wy w swoim krótkim życiu też przeżyliście coś takiego, jak w latach 60. nastąpił boom na nowoczesność. Z domów wyrzucano nagminnie przepiękne stare meble, porcelanę - wszystko co było stare było be i ja jako dziecko nie do końca to rozumiałem. Dla mnie to były przedmioty, które wtedy nie miały znaczenia - jakoś mi się tam podobały - ale rozumiałem, że ma być coś nowego. Myślę że dzisiaj nikt by ich nie wyrzucił. To się oczywiście zmienia. Dla mnie wszystkie obiekty, czy przemysłowe czy poprzemysłowe, to jest następna zagadka, prawda? Określenie poprzemysłowe od razu stawia je, jakby w drugim obiegu, w tym sensie: przemysł się skończył i teraz szukamy nowej definicji dla tych miejsc. Ale nie jest to precyzyjne, przyznacie, przemysłowe i poprzemysłowe. Czy to my, tak naprawdę, zmieniamy i narzucamy nowy kontekst tym obiektom, czy one same go zmieniają? Chyba same przechodzą w inny kontekst. Czasami jakoś je uporządkowujemy i wtedy nadajemy im kontekst. Natomiast siłą rzeczy, gdy nie prowadzi się produkcji, wtedy nasuwa się to automatycznie. W ogóle wydaje mi się, że prawda o miejscu i o mieście, a szczególnie o mieście, jest taka, że przemysł zawsze był raczej zmianą miasta, czy obok miasta. Na Górnym Śląsku ten stary przemysł funkcjonował w środku miasta i to jest fascynujące. Nawarstwianie się dekad, wieków itd. Tak naprawdę buduje się


miasto! Dwa lata temu odbywała się konferencja, chyba w Katowicach, na temat tożsamości miasta. Zaproszono przeróżnych ludzi, wszystko w kontekście nowego centrum Katowic. Wtedy jeszcze myślano, że zmiany zajdą błyskawicznie, że będziemy budować. Oczywiście jak to dziennikarze, pisali: że już, że natychmiast zmienimy oblicze Katowic! Ktoś powiedział „proszę państwa, żeby zbudować miasto trzeba 1000 lat, nie wymyślimy miasta w ciągu 20 lat”. Przykładem jest Brasilia wymyślona przez Oscara Niemeyera, brazylijskiego architekta. Wymyślił on, że stolica Brazylii nie będzie w Rio, ale musi być w środku państwa. Wycięto dżunglę i postawiono miasto. Nawet, gdy postawi się biurowce..., a gdzie ludzie? Gdzie cała atmosfera? To jest przykład nowoczesnego miasta. Jest piękne z założenia. Ludzie owszem jeżdżą tam, natomiast nie przypomina to Londynu, Rzymu czy Paryża. Miejsc, które powstawały dekadami. Dla mnie to fascynujące, gdy obok starej architektury pojawia się nowa. Dawniej słychać było pytania, jak wokół tych domów budować, czy nowe ma być kontynuacją stylu? Mnie się podobają właśnie kontrasty. Tu coś starego, a tu kompletnie w opozycji coś nowego. Ja coś takiego lubię. Kontrasty są ciekawsze. Skąd jednak ta zmiana w ludziach? Bo oglądamy świat, czytamy, spotykamy się, jeździmy coraz więcej. Są przykłady dobrych praktyk na świecie. Okazuje się, że z tego co było istotą ziemi, jak w przypadku Zagłębia Ruhry, zrobiono rzecz na skalę nieprawdopodobną. Konsekwencja i logika tego wszystkiego, prawda? Ile tego jest! Chciałbym powiedzieć jeszcze o jednej rzeczy. Wiem, że tych obiektów było więcej, np. znajomi moich znajomych dostali za półdarmo, jakąś starą pralnię przy jednej z entych kopalń. Sami ją wyremontowali, zrobili hotel. Sam już dwa razy tam spałem. Zupełnie fajny hotel - taki nietypowy, sala duża i dziwna, a że dziwna to fajna. Ale wszystkie standardy hotelowe były. Udało się tak zaadaptować budynek, żeby zachować jego architekturę i charakter.


czerwiec

industrialna muzyka

Data 16 czerwca 2007 r. jest dla wszystkich miłośników zabytków techniki bardzo wyjątkowa. Tego dnia staraniem władz Zabrza oraz województwa śląskiego uruchomiono dla celów turystycznych i kulturalnych Zabytkową Kopalnię Węgla Kamiennego „Guido”. Od tego dnia, co roku w połowie czerwca, do Zabrza przyjeżdżają gwiazdy polskiej sceny muzycznej, aby w unikatowej górniczej scenerii zagrać koncert urodzinowy na dziedzińcu przed Szybem Kolejowym. Podczas urodzin mieliśmy już okazję posłuchać takich wykonawców jak: Dżem, Akurat, Raz Dwa Trzy oraz Kapela Ze Wsi Warszawa. Finałowy koncert jest jednak tylko jedną z atrakcji przygotowanych na ten dzień. Co roku organizatorzy zaskakują nowymi, oryginalnymi pomysłami. W czerwcu 2010 r., z okazji obchodów Roku Chopinowskiego, kopalnia przygotowała happening muzyczny „Chopin Na Poziomie”. Dwoje pianistów, zawieszonych kilka metrów nad ziemią, na stalowej konstrukcji szybu, grało na futurystycznym instrumencie własne aranżacje utworów najpopularniejszego polskiego kompozytora. Jak mówią autorzy tej muzycznej zabawy głównym jej celem było zachęcenie do odkrycia twórczości Chopina przez młode osoby. Taka happeningowa forma przekazania tych treści spotkała się z dużą sympatią publiczności. Na zakończenie trzecich urodzin kopalni, przy akompaniamencie szalejącej nad Zabrzem burzy, zaprezentowano znaną kantatę sceniczną Carla Orffa „Carmina Burana”. Chór Resonans Con Tutti oraz muzycy orkiestry symfonicznej, otoczeni wizualnym komentarzem wyświetlanym na budynkach maszyny wyciągowej oraz Szybu Kolejowego, w połączeniu z piorunami na niebie, stworzyli prawdziwie wybuchową kompozycję, której pomimo ulewy wysłuchała spod parasoli licznie zgromadzona publiczność.


2. Urodziny „Guido” ( 21 czerwca 2009 )


3. Urodziny „Guido” ( 12 czerwca 2010 )


3. Urodziny „Guido” ( 12 czerwca 2010 )


Simple Acoustic Trio ( VII JAZ Festiwal Muzyki Improwizowanej )


Noc Absurdu 2 ( 15 maja 2010 ) Lodowisko 320 m pod ziemiÄ….


Noc Absurdu ( 16 maja 2009 ) Plaża 320 m pod ziemią.


połowa maja

Każdego roku w połowie maja odbywa się Europejska Noc Muzeów. Jest to wyjątkowe wydarzenie kulturalne, które ma na celu promocję muzeów oraz przyciągnięcie tego dnia, jak największej liczby gości do obiektów i instytucji muzealnych. W Zabrzu najgłośniej jest o miejscu bardzo niedostępnym, bo znajdującym się aż 320 m pod ziemią! W kopalni „Guido”, bo o niej mowa, już dwukrotnie zrealizowano wydarzenie pod nazwą Noc Absurdu i z roku na rok cieszy się ono coraz większym zainteresowaniem. Każdorazowo oznacza dla odwiedzających w tym dniu kopalnię gości niezwykłą, zaskakującą przygodę. Podczas pierwszej edycji imprezy osoby wybierające się w podziemia kopalni otrzymali hełm, lampkę górniczą, aparat ucieczkowy i… gustowne okulary przeciwsłoneczne. Ta ostatnia rzecz szczególnie intrygowała turystów, wywołując uśmiechy i szepty zdziwienia. Wyposażeni i przygotowani do nocnego zwiedzania goście udawali się na nadszybie Szybu Kolejowego i tam, razem z przewodnikiem wystrojonym w hawajskie kwiaty, wsiadali do klatki szybowej, zwanej na Śląsku szolą, by zjechać 320 m pod ziemię. Wędrując niemalże w całkowitych ciemnościach dotarli do komory, w której za pomocą specjalnie na tę okazję przygotowanej instalacji składającej się z peryskopów, można było podglądać przeróżne miejsca na świecie: od głębin oceanu, przez włoską plażę, wnętrze śląskiej kuchni, do wnętrza kursującego po Zabrzu tramwaju nr 5. Kolejny punkt wycieczki był już wyczuwalny kilkanaście metrów wcześniej - zapachy owoców południowych tworzyły słodki tropikalny klimat, który rozbudzał zmysły. Czy słyszeliście kiedykolwiek o plaży 320 m pod ziemią? Taka właśnie plaża czekała na gości Nocy Absurdu w „Guido” w 2009 r. Przepyszne koktajle owocowe, szum morza


oraz sceneria najprawdziwszej plaży: piasek, leżaki, słońce oraz przystojny barman, który wraz z ratownikiem opowiadali gościom nadmorskie historie. Można było poleżeć na leżaku odprężając wzrok na linii horyzontu, ulepić babkę z piasku, zagrać w siatkówkę plażową czy zrobić pamiątkowe zdjęcie z ratownikiem. Każdy mógł także zrobić użytek z okularów, w które został wyposażony zjeżdżając w podziemia kopalni. Na powierzchni w tym czasie odbywał się happening, gdzie z bliska można było przyjrzeć się pracy artysty nad „żywymi rzeźbami”. Finał tego wieczoru to występ Teatru Tańca Atrium pod Szybem Kolejowym, ale także i na nim, ponieważ część tancerzy wykonywała ewolucje będąc zawieszona na jego konstrukcji. Podczas Nocy Absurdu w 2009 r. kopalnię odwiedziło ponad 1500 osób. Kolejną odsłoną tego wydarzenia była Noc Absurdu 2, także odbywająca się w ramach Nocy Muzeów. Tym razem podziemny świat pełen był baśniowych niespodzianek, a inspiracją dla twórców stały się „Opowieści z Narnii” C.S. Lewisa. Turyści wędrując przekopem głównym trafiali przed wielką starą szafę. Po przejściu przez nią wychodzili na... jarmarku handlowym w Narnii. Aby kupić cokolwiek z całej gamy bajkowych produktów, trzeba było wymienić złotówki w Centralnym Banku Narnii na obowiązującą w Narnii walutę - narny. Z jarmarku dochodziło się nad Zamarznięte Jezioro, na którym można było pojeździć na najprawdziwszych łyżwach. Prawdopodobnie było to najgłębiej na świecie położone lodowisko. Dla poszukiwaczy przygód świetną zabawą była wędrówka Lodowym Labiryntem. W jednej z jaskiń, wszystkim ciekawym przyszłości, „prawdę mówiła” tajemnicza wróżka. Kto zwiedził cały labirynt na pewno widział także Ocean Czasu, który zwiastuje nadejście króla Narnii – Aslana, a kto zasiadł przy jednej z ław Starej Karczmy, na pewno wszystkiego o tej tajemniczej podziemnej krainie dowiedział się z cieplutkiego wydania dziennika „Gazety Narnijskiej”. Na powierzchni kopalni, podobnie jak rok wcześniej, można było spotkać zwariowanego artystę, który tym razem prezentował swój najnowszy wynalazek – urządzenie do obrazowania myśli. Odważni mogli przetestować je na własnej głowie. Autorem happeningu na powierzchni był Bartek Latoszek, a część podziemna Nocy Absurdu jest projektem autorskim pracowników kopalni „Guido”.


początek maja

Od dwóch lat w Zabrzu za sprawą Skansenu Górniczego „Królowa Luiza”, oddziału Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu oraz Stowarzyszenia Pro Futuro, odbywa się satyryczny happening odwołujący się do nie tak dawnych czasów małego fiata, jakże poetyckich zasad BHP, czynu społecznego i planu pięcioletniego. Główną atrakcją tego „święta” jest korowód przechodzący od części podziemnej skansenu przy ul. Sienkiewicza, do jego części naziemnej przy ul. Wolności. Zanim jednak do tego pochodu dochodzi, mieszkańcy miasta informowani są o szczegółach w przezabawny sposób: na ulicach pojawiają się afisze w charakterystycznej formie nawiązującej do „Obwieszczenia dla obywateli”, a miłośnicy skansenu otrzymują imienne nakazy obowiązkowego stawienia się na obchodach. Przed każdym z pochodów, w podziemiach skansenu, odbywa się poważny wykład z przymrużeniem oka. W 2010 r. prelekcji Michała Ogórka „BHP w PRL” wysłuchało z zainteresowaniem wiele osób, a chwilę później, jak najbardziej serio, przemaszerowały one w pierwszomajowym pochodzie wraz z górniczą orkiestrą. Teren przy budynku wspaniałej maszyny wyciągowej stał się polem ćwiczebnym różnych praktycznych umiejętności. Można było „doświadczyć” teoretycznego kursu obsługi łopaty, połączonego z zajęciami praktycznymi, obejrzeć surrealistyczne szkolenie BHP i perypetie aktorów grających „Romea i Julię” z nadgorliwym BHP-owcem. Nie trzeba było być szczególnie towarzyskim, by zostać spisanym przez milicję za formowanie się w grupy - liczone już od trzech osób. Autorzy wydarzenia, biorąc na warsztat trudny temat minionej epoki, w lekki i dowcipny sposób oddali klimat życia codziennego w PRL, nie mieszając go z tematami politycznymi. To swoiste odczarowanie przeszłości, co roku jest okazją do świetnej rodzinnej zabawy.


początek września

11 września 2009 r. w Zabrzu odbyła się fabularna gra miejska „Zostań wielkim przemysłowcem!”. Była to wyjątkowa okazja, aby w niezwykły sposób poznać historię Zabrza i atrakcje znajdujące się na Szlaku Zabytków Techniki. O tytuł Wielkich Przemysłowców walczyło 40 zespołów liczących w sumie 110 osób! Do zadań uczestników gry należało odnalezienie na terenie miasta, w dwie godziny, siedmiu ważnych dla historii Zabrza postaci. Za wykonanie zadania „historyczne zjawy” płaciły walutą gry - industrialami. Jednak fortuna, jak i historia, kołem się toczy i nie wszystkie z decyzji podjętych w Kasie Pożyczkowej, podobnie jak nie wszystkie Karty Losu, były szczęśliwe dla zawodników. Prawo do używania zaszczytnego tytułu Wielkiego Przemysłowca otrzymał ten gracz, któremu mimo finansowych kolein udało się uzbierać największy kapitał w najkrótszym czasie. Patrząc na zaangażowanie biorących udział w zabawie ze spokojem można myśleć o przyszłości zarówno gry, jak i tego miasta.


wrzesień - maj, każda 2. sobota miesiąca

Kilka miesięcy po uruchomieniu w kopalni „Guido” cyklu podziemnych koncertów Muzyka Na Poziomie, przygotowano kolejny, tym razem teatralny. Ze względu na specyfikę obiektu, spektakle odbywające się w Hali Pomp zostają wzbogacone o nową autentyczną jakość scenograficzną. Atmosfera, która powstaje podczas spektaklu, ale także faktyczna fizyczna odległość dzieląca widzów od spraw „naziemnych”, w wyjątkowy sposób pozwala skoncentrować się na przeżywaniu sztuki. Teatr na Poziomie jest prawdopodobnie najgłębiej na świecie położoną sceną impresaryjną. Kopalnia „Guido” stara się zapraszać najciekawsze zjawiska teatralne, prezentujące zarówno dorobek najlepszych teatrów w Polsce, jak np. „Emigranci” Teatru Praga z Warszawy, jak i autorskie projekty - chociażby słodko-kwaśny monodram Jana Peszka „Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego”. Największe przedsięwzięcie, z jakim do tej pory zmierzyli się organizatorzy Teatru na Poziomie było bezpośrednio związane z ogromnym wyróżnieniem - zaproszeniem kopalni „Guido” do udziału w festiwalu Ars Cameralis w 2009 roku. Wystawiony po francusku spektakl teatru Naxos/Les Trétaux de La Pleine Lune w reżyserii Neda Grujica „Hamlet albo koniec dzieciństwa” dostarczył tłumnie zebranym widzom niezapomnianych wrażeń. Kopalnia „Guido” zaprasza na spektakle w ramach Teatru Na Poziomie, które zwykle odbywają się w drugą sobotę miesiąca. Organizatorzy ze względu na bardzo ograniczoną liczbę miejsc proponują wcześniejszą rezerwację biletów. Program i wszelkie informacje są dostępne na stronie internetowej kopalni: www.kopalniaguido.pl


czerwiec

St.art Silesia to interdyscyplinarna impreza, która już czterokrotnie odbyła się na terenie Zabrza. Jej głównym zadaniem jest umożliwienie swobodnego zaprezentowania efektów twórczości artystów profesjonalnych, nieprofesjonalnych, indywidualnych oraz pracujących w grupach artystycznych. St.art Silesia jest platformą, na której dochodzi do zetknięcia się sztuk plastycznych, muzyki i sportu. Podczas St.art’u można zetknąć się z graffiti jamem, którego opiekunem artystycznym jest Franek Mysza z grupy artystycznej 0700 Team. Co roku do Zabrza zaprasza najbardziej znanych malarzy z całej Europy. Malowanie odbywa się w parku im. Jana Pawła II, w pobliżu osiedla Kopernika, na specjalnie do tego celu przygotowanych ścianach. Dla wszystkich zainteresowanych organizatorzy co roku przygotowują liczne turnieje i happeningi sportowe. Podczas IV edycji największą popularnością cieszył się tor do skimboardu, przygotowany przez Mistrza Polski Instruktorów PZS 2009 Krzysztofa Traczyka. Na specjalnie przygotowanych deskach można było poślizgać się rekreacyjnie, a dla spragnionych rywalizacji zorganizowano zawody. Podczas dwudniowej imprezy St.art Silesia w kopalnianych przestrzeniach odbywają się spektakle teatrów ulicznych, wystawy i koncerty. Pomysłodawcą i organizatorem cyklu festiwalowego są kopalnia „Guido”, Urząd Miejski w Zabrzu, skansen „Królowa Luiza” oraz 0700 Team.


...............................

W lutym 2010 r. w zabrzańskich zabytkach techniki odbył się dwudniowy festiwal muzyki rockowej prezentujący śmietankę polskiej sceny rockowo-bluesowej. Festiwal rozpoczął koncert legendarnych grup - Kasa Chorych oraz Syndykat. Następnego dnia scena przeniosła się z podziemi kopalni „Guido” do klimatycznych wnętrz Łaźni Łańcuszkowej kopalni „Królowa Luiza”. Zimowy chłód nie miał najmniejszych szans na pokonanie naładowanej muzyczną energią publiczności. Do późnych godzin nocnych fedrowali: Ścigani, Obstawa Prezydenta, Leszek Faliński Band oraz zespół Cree. Organizatorzy festiwalu mają nadzieję, że magia industrialnych przestrzeni, w których odbywały się koncerty sprawi, że Fedrujemy w Rocku stanie się nową rozpoznawalną marką.


.........................

scenografem

Jakie było Twoje pierwsze zetknięcie z industrialnymi wnętrzami w kontekście kulturalnym? Pamiętam po prostu postać Skarbnika w kopalni i to spotkanie z nim. Zbyszek Stryj pisał i grywał w tej przestrzeni. Później pojawił się kolejny pomysł Zbyszka i wtedy już pojawiłem się jako „nadworny scenograf”. Pierwszy spektakl, jaki zrobiliśmy w przestrzeniach poprzemysłowych - prawdopodobnie jako pierwsi w Polsce - to „Żywi ludzie”. Było to 15 października 2001 roku. To był od razu rzut na głęboką wodę, gdyż przedstawienie działo się w trzech różnych miejscach i to wykrystalizowało nam trzy akty. Później doszedł czwarty akt, bardzo ciekawy i smaczny. Początek sztuki miał miejsce w sali witrażowej Muzeum Górnictwa Węglowego, drugi akt był pod ziemią w skansenie „Królowa Luiza”, a trzeci przy maszynie parowej w części naziemnej skansenu. Prosta fabuła o górnikach, którzy z różnych powodów strajkują i próbują przeciwstawić się pracodawcy. To było pierwsze takie działanie, jakby odkrycie przestrzeni, że można tam coś ciekawego spróbować zrobić. Nowatorstwo tego przedsięwzięcia polegało na tym że miejsca, w których działy się poszczególne akty, są od siebie oddalone i widzów musieliśmy przewozić autobusami, dla aktorów grających w sztuce były także sceną. Próbowaliśmy budować klimat pomiędzy jednym, a drugim aktem. To było moje pierwsze zderzenie kulturalne z takimi przestrzeniami. Od jakiegoś czasu Zabrze promuje się hasłem „Miasto turystyki przemysłowej”. Czy uważasz, że to żywe hasło?


Dla mnie jest bardzo żywe i trafne. Dlaczego? Bo nigdy Śląska nie postrzegałem jako atrakcji turystycznej. Zawsze było tak, że z przyjaciółmi czy z rodziną wyjeżdżało się ze Śląska, żeby coś zobaczyć. Tutaj nie szukałem atrakcji, dzieliłem na „tu” – przemysłowe, szare, brudne, nudne, związane z pracą i „tam” – ciekawe, warte eksploracji obszary położone poza „tu”. Teraz to wszystko ruszyło i gdy rozmawiam z ludźmi - a sporo osób mnie o to pyta wiedząc, że sam jestem w te przemiany zaangażowany - są oni zaskoczeni, że szlak powstał, że w promieniu 50-60 km są miejsca, w których ciekawie można spędzić czas. Zauważam coraz większe społeczne zainteresowanie takimi bliskimi podróżami. Sprawa jak najbardziej trafiona, tym bardziej, że miejsca te zostały odkryte na nowo i często zaprezentowane w zupełnie nowatorski sposób. Wcześniej były to po prostu „hale i coś tam”, teraz wchodząc do Łaźni Łańcuszkowej widzę więcej, widzę potencjał tego miejsca. Które z zabrzańskich obiektów są dla Ciebie najatrakcyjniejsze pod względem możliwości kreacji, w których najintensywniej wyczuwa się przemysłową historię? Każda przestrzeń potrafi mnie zainteresować, a większość z nich nadaje się do twórczej eksploatacji. Wiadomo, czasem pojawiają się pewne ograniczenia techniczne, gdy działa się 320 m pod ziemią czy kilka metrów nad nią. Moja praca w tych przestrzeniach polega właśnie na tym, aby minimalizując trudności maksymalnie wykorzystać specyfikę miejsca. W tych obiektach dosłownie wszystko może być elementem działania artystycznego potęgującego odbiór albo po prostu dobrym wprowadzeniem w klimat. Dla mnie nie ma ograniczeń więc i szczególnie preferowanych przestrzeni też nie mam. Z każdego z tych miejsc można wydobyć coś innego, za każdym razem odkrywając nowe, niekończące się wcielenia. Czy masz w swoim dorobku taką realizację, o której bez wahania możesz powiedzieć, że całkowicie Cię usatysfakcjonowała? Generalnie jestem zadowolony ze wszystkich tych działań. Dlatego, że są różnorodne - są przedstawienia i wystawy, a obok tego, w tych samych przestrzeniach – konferencje.


Różnorodność zadań pozwala się wyżyć, cieszy i nie pozwala popaść w rutynę. Z dotychczasowych realizacji wspominam, bo było to chyba nasze najlepsze i najgłośniejsze działanie, pracę w ramach teatru propozycji Stowarzyszenia Pro Futuro przy organizacji spektaklu „Ojcowizna”. Największym wyzwaniem i największą przygodą była styczniowa wystawa „techne” w łaźni. Dlaczego? Po pierwsze, gdy zwrócili się do naszego stowarzyszenia pracownicy wydziału kultury z prośbą o zrobienie tej wystawy, to prawdę powiedziawszy potraktowaliśmy ich troszeczkę pobłażliwie. Styczeń oznaczał siarczysty mróz na zewnątrz, jak i wewnątrz budynku. Zawsze traktowaliśmy łaźnię jako obiekt sezonowy, wiosenno - letni. Wszelkimi sposobami próbowaliśmy odwieść pomysłodawców od styczniowego terminu, ale twardo trzymali się daty i co tu kryć bardzo wierzyli w powodzenie pomysłu. Pracowaliśmy wtedy naprawdę w trudnych warunkach, w minusowej temperaturze, ale jakimś cudem udało nam się to ogarnąć. Wyszło bardzo fajnie, a tłumy które pomimo fatalnej pogody pojawiły się na otwarciu udowodniły, że było warto powalczyć.


St.art Silesia vol 3 ( 27 czerwca 2009 )


St.art Silesia vol 4 ( 26 czerwca 2010 )


Hamlet, albo koniec dzieciństwa ( 27 listopada 2009 )


Szelmostwa Skapena ( Teatr Na Poziomie - 3 maja 2009 )


Emigranci ( Teatr Na Poziomie - 8 listopada 2009 )


Międzynarodowe Targi Turystyki Dziedzictwa Przemysłowego i Turystyki Podziemnej ( MOSiR - 11 września 2009 )


wrzesień

Pomysł zorganizowania pierwszej międzynarodowej konferencji w Zabrzu - przemysłowym mieście Górnego Śląska - zrodził się wśród miejscowych entuzjastów przemysłowych zabytków. Szybkie zmiany, przed którymi stanęły miasto oraz cały region, wymagały podjęcia natychmiastowych działań w celu ocalenia cennej spuścizny i dostosowania jej do zmienionych warunków współczesnego życia i dla przyszłości. Pomogło w tym istniejące zaplecze w postaci poprzemysłowych budynków, z których część była już udostępniona dla zwiedzających. Pytania, które postawili sobie inicjatorzy konferencji, dotyczyły sposobów na zachowanie i poprawę technicznej kondycji industrialnych zabytków, a następnie na nadanie im nowych funkcji, w tym turystycznych. Kolejne tematy, to określenie źródeł finansowania tych obiektów, pożądanych standardów ich eksploatacji i obsługi turystycznej oraz odpowiednich środków promocji w stronę nowych użytkowników. W 2009 r. VI edycji Międzynarodowej Konferencji Naukowo-Praktycznej, odbywającej się w Zabrzu od 10 do 12 września, towarzyszyły Międzynarodowe Targi Turystyki Dziedzictwa Przemysłowego i Turystyki Podziemnej. Trzydniowe targi były możliwością promowania obiektów leżących na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego, a także zapoznania się z innymi produktami turystycznymi opartymi na dziedzictwie przemysłowym w kraju i na świecie. Znalazły się wśród nich zarówno Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju, prezentujące metody czerpania papieru, jak również prezentacja Krzemionek Opatowskich oraz Muzeum Gazownictwa


w Paczkowie. Ofertę turystyczną uzupełniała możliwość zapoznania się z hiszpańskimi szlakami wina i oliwy oraz kopalnią soli w Zipaquira – kolumbijską atrakcją wpisaną na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO. Sportową odsłoną wrześniowej konferencji i targów jest Bieg Rodzinny Szlakiem Zabytków Techniki w Zabrzu. Co roku gromadzi on na starcie wiele osób nie tylko z Zabrza.

.........................

Stowarzyszenie Kopalnia Sztuki zostało powołane do życia 29 grudnia 2006 roku. Najważniejszym celem, jaki postawili sobie założyciele stowarzyszenia, jest propagowanie dziedzictwa kulturowego i technicznego Zabrza i regionu Górnego Śląska oraz aktywizowanie społeczne jego mieszkańców. Kopalnia Sztuki jest niezwykle aktywna na polu wszelkich działań kulturalnych organizując koncerty, spektakle teatralne czy wystawy. Często też współpracuje z różnymi instytucjami wspierając projekty kulturalne i edukacyjne. Ostatnim zwracającym uwagę wydarzeniem, które Kopalnia Sztuki zrealizowała, to spektakl „Szajba” Teatru Polskiego z Wrocławia w ramach VIII Festiwalu Dramaturgii Współczesnej organizowanego przez Teatr Nowy w Zabrzu. W czerwcu tego roku Kopalnia Sztuki, wraz z kopalnią „Guido”, zorganizowała imprezę plenerową „III Urodziny Guido” oraz „Industriadę - Święto Szlaku Zabytków Techniki” na terenie Zabrza. Więcej informacji na temat działalności stowarzyszenia na stronie: www.kopalniasztuki.com


.........................

grafikiem, malarzem artystą

Który z zabrzańskich obiektów przemysłowych, widocznych na Pana grafikach, uznałby Pan za najbardziej inspirujący? Przede wszystkim sztolnię dziedziczną, z uwagi na to, że jako młody chłopak, chodzący do Zasadniczej Szkoły Zawodowej na pl. Traugutta, przechodziłem obok tej jeszcze istniejącej sztolni. Później ją zasypano. Był tam wtedy jeszcze napis Glück Auf, czyli nasze śląskie Szczęść Boże, była cała forma architektury, był rów częściowo tylko zakopany, były poręcze metalowe… to zostało we mnie zarejestrowane. Przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś się ożenię w budynku obok, który dzisiaj już nie istnieje. To było pierwsze spotkanie z tą najwcześniejszą formą architektury przemysłowej. Gdy już się ożeniłem, bywałem w Zabrzu i poznawałem miasto dokładniej. Zacząłem obserwować architekturę, która budziła we mnie jakąś taką wrażliwość, że zapragnąłem ją przedstawiać. Udało mi się ukończyć Akademię Sztuk Pięknych, ale grafiką artystyczną związaną z architekturą z powodu braku czasu zająłem się nieco później. Jako młody plastyk miałem po prostu inne zadania, inne potrzeby i to odsuwałem na dalszy plan. W 1979 r. związek z Towarzystwem Miłośników Zabrza przyczynił się do tego, że zacząłem myśleć o grafikach związanych z Zabrzem. Wykonałem 14 małych grafik, które potem sprzedawałem z różnych okazji - świąt państwowych czy miejskich. Najważniejszym momentem był okres w latach 90., gdy zacząłem pracować dla Urzędu Miejskiego jako plastyk miejski. Z uwagi, że zatwierdzałem różne projekty, musiałem być bliżej, podchodziłem do architektury miasta bardzo blisko. Zauważyłem wtedy, że Zabrze jest pełne pięknych detali, szczególnie na wysokości trzeciego, czwartego piętra odkrywałem bardzo ładne elementy rzeźbiarskie.


Gdy już tu zamieszkałem zachwyciłem się przepięknymi witrażami, o których wspomniano nawet kiedyś podczas jednej z niedzielnych audycji nadawanych w Radiu Katowice. Dzisiaj jeszcze gdzieniegdzie, np na ul. Wolności, można spotkać takie fragmenciki. Pamiętam jak na ulicy Pułaskiego, obok starej restauracji, Spółdzielnia Inwalidów „Postęp” zrobiła warsztaty samochodowe, a byłą restaurację przerobiono na biura - z przepięknymi witrażami przedstawiającymi scenki rodzajowe. Niestety, od dawna już nie istnieją, ale ja do dzisiaj mam je przed oczyma. Po kilku latach, gdy już na dobre wszedłem w to miasto, zacząłem się zajmować architekturą. W szczególności zafascynowały mnie zabrzańskie wieże. To był mój konik - wieże. Każda przepiękna i każda inna. Czy może Pan zdradzić, która szczególnie zapadła Panu w pamięci? Pierwsza wieża, która już dogorywa i z której chyba już nic nie będzie, jest własnością huty Zabrze. Pochodzi z 1871 r., to jedna z pierwszych wież ciśnień na Śląsku. Ona była przepiękna! Pamiętam ją jeszcze z okresu, gdy funkcjonowała. Miałem w okolicy warsztaty szkolne i często przechodziłem obok, mogłem się jej więc dokładnie przyjrzeć. Nie wiem… czy tam było jakieś laboratorium? Kiedy hutę rozbierali, patrzyłem z okna wydziału architektury i pomyślałem, że muszę tam jeszcze raz pójść zrobić pamiątkowe zdjęcia. Huta była już wtedy prywatna, więc nie było to takie łatwe, ale się udało. Zauważyłem, że chcą także usunąć wspaniałe młoty o fantastycznej monumentalnej formie. Uparliśmy się i udało się te młoty uratować! To ja uratowałem te młoty, z których jeden stoi teraz przy „Platanie”, a drugi przy politechnice na Roosevelta, od podwórza. Tylko oni to trochę zapipcyli, bo zaczęli to malować! Na kija? Wystarczyło wyczyścić i zostawić surowe, metalowe, i tylko napuścić jakimiś olejami. Ale wróćmy do tego, dlaczego tak bardzo pokochałem wieże. Wieża na ul. Zamoyskiego - z uwagi na fakt, że gdy pracowałem w Urzędzie Miejskim miałem możliwość komi-


syjnego zobaczenia wieży w całości, tego jak funkcjonuje, jak jeszcze żyje, jak dzięki krzątającym się ludziom nie jest martwa. Wtedy wieża należała do stacji wodociągowej Zawada. Wspaniałą, która wciąż żyje, jest wieża ciśnień w szpitalu - przepiękny obiekt, piękna architektura. Kolejną - wieża straży pożarnej, podobnie jak cały obiekt i reszta budynków przy ulicy Stalmacha. Na Zandce domy są tak piękne, że wyglądają dosłownie jak wille, jak domy Witkacego… Niezwykłe platany przy ulicy Krakusa, sprawiają że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc... nie mówiąc o Rokitnicy! Przecież cała Rokitnica, obiekty akademii medycznej…! Jeżeli chodzi o architekturę muszę jeszcze wspomnieć o naszych perełkach - kościołach. Są przepiękne - zarówno wnętrza, jak i bryła na zewnątrz… I jeszcze odnowiony Teatr Nowy i cały kompleks wokół teatru z nową siedzibą Filharmonii Zabrzańskiej!... Nareszcie się oczy otworzyły!

.........................

dyrektorem Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego „Guido”.

Proszę nam w kilku zdaniach opowiedzieć o Pana zdaniem najciekawszych imprezach kulturalnych odbywających się w „Guido”. W ramach Europejskiej Nocy Muzeów w naszej kopalni organizowana jest tzw. Noc Absurdu. W całym kraju instytucje muzealne i galerie prześcigają się w wymyślaniu atrakcji podczas tej nocy. My również staramy się zainteresować turystów na wiele sposobów. W roku poprzednim była to plaża na poziomie 320 m. W tym roku zasko-


czyliśmy chyba wszystkich zwiedzających odtworzeniem Krainy Narnii. Była szafa na wejściu, jarmark, karczma wiejska, labirynt lustrzany, komora przeznaczenia i co było największą niespodzianką – lodowisko. Wszystko to 320 m pod ziemią! Niezapomniane wrażenia odniosła publiczność zgromadzona przy Szybie Kolejowym w dniu Święta Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego – Industriady oraz trzeciej rocznicy powstania kopalni „Guido”, gdy w niesamowitej scenerii, przed północą, w strugach deszczu i błyskawicach wysłuchała kantaty scenicznej Carla Orffa ,,Carmina Burana”. Wiemy, że prowadzi Pan prace nad uruchomieniem dla turystyki sztolni dziedzicznej, a dokładnie odcinka zabrzańskiego. Proszę powiedzieć co będzie stanowiło większą atrakcję kiedy już sztolnia powstanie, kopalnia „Guido” czy sztolnia? Prace nad uruchomieniem Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej realizowane są w ramach projektu ,,Europejski Ośrodek Kultury Technicznej i Turystyki Przemysłowej” współfinansowanego z funduszy Unii Europejskiej. Ideą tego projektu jest stworzenie w Zabrzu unikalnego kompleksu zabytkowych obiektów i tras podziemnej turystyki poprzemysłowej. W efekcie powstanie obiekt turystyczny, którego częścią centralną i główną atrakcją będzie zrewitalizowany odcinek Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej wraz z szybem „Carnall”, a uzupełnienie tworzyć będą obiekty naziemne w rejonie wylotu sztolni przy ulicy K. Miarki, obiekty naziemne Skansenu Górniczego „Królowa Luiza” przy ulicy Sienkiewicza i Wolności, wyrobiska skansenu oraz nowe wyrobisko łączące skansen ze sztolnią. W zeszłym roku został udrożniony szyb „Carnall” - do głębokości 48,5 m, podszybia na poziomie 43,5 m oraz 50-metrowy odcinek sztolni. W listopadzie 2009 r spenetrowaliśmy sztolnię na odcinku od jej wylotu przy ulicy K. Miarki do szybu „Carnall”, tj. na długości ok. 2350 m. Są zakończone prace projektowe związane z udrożnieniem, zabezpieczeniem i adaptacją części podziemnej, jest gotowa koncepcja funkcjonalno - użytkowa przystosowania przedsięwzięcia do potrzeb ruchu turystycznego oraz część budowlana.


Obecnie szyb „Carnall”, sztolnia i wszystkie nowe zaprojektowane wyrobiska, zgodnie z zatwierdzonym planem ruchu, są włączone do ZKWK „Guido”. Niedługo rozpoczną się pierwsze przetargi na realizację poszczególnych zadań. Co będzie stanowiło większą atrakcję, kopalnia czy sztolnia, czas pokaże. Najważniejsze, że Zabrze może zostać europejską stolicą turystyki przemysłowej. Kopalnia „Guido” ma także ofertę imprez komercyjnych. Czy zainteresowanie tego typu niecodziennymi formami staje się modne, czy może ciężko jest przekonać firmy, że warto spotykać się pod ziemią w „Guido”? W naszej kopalni zainteresowanie tego typu imprezami jest coraz większe. To już nie tylko imprezy integracyjne, konferencje, biesiady i karczmy górnicze. W sierpniu br. ma odbyć się pod ziemią wesele. Zorganizujemy w tym roku także bal sylwestrowy. Możliwość urządzenia imprezy 320 m pod ziemią jest na pewno bardziej atrakcyjna, niż np. w tradycyjnej restauracji, z których każda jest do siebie bardzo podobna. Jakie są plany na najbliższe lata „Guido”? Pojawi się coś nowego? Może nowa, znacznie większa komora pod cykl Kultura Na Poziomie? W tym roku chcemy uruchomić w komorze nr 5, na poziomie 320 m, w tzw. nadsięwłomie, ściankę wspinaczkową – skałkę. Wyrobisko ma 16 m wysokości. Pomimo że dopiero trwają prace projektowe, już są chętni do wspinania się 320 m pod ziemią. Mamy pewne plany odnośnie zaadaptowania komory nr 3, tzw. komory w obudowie kotwowej, ale na razie nie chcę ich zdradzać. Może uda się udostępnić komorę nr 9, całkowicie wydrążoną w skale, jako salę pod wydarzenia kulturalne. Plany na najbliższe lata, to rewitalizacja południowej części poziomu 320 m, w ramach programu województwa śląskiego na lata 2007-2013, obejmująca m. in. zabudowę kolejki spągowej na przekopie wentylacyjnym, przebudowę i udostępnienie tamy wodnej.


.........................

aktorem, reżyserem, scenarzystą, poetą, dyrektorem artystycznym Teatru Nowego.

Jest Pan prekursorem wydarzeń kulturalnych w zabrzańskich zabytkach techniki. Skąd się wziął pomysł, żeby zaingerować w industrialną przestrzeń z teatrem? Była to potrzeba chwili, czy może w nich szukał Pan inspiracji? Prekursor? Tak, to prawda. Nikt przed nami (Scena Propozycji) w Zabrzu i na Śląsku nie stworzył przedstawienia stricte wpisanego w poprzemysłową przestrzeń. Pomysł wejścia ze sztuką w miejsca industrialne nie narodził się nagle. Złożyło się nań kilka rzeczy… Moje śląskie korzenie i wychowanie w duchu szacunku i fascynacji historią Śląska, estetyczne zauroczenie architekturą poprzemysłową naszego regionu i wreszcie twórczy apetyt na wyjście sztuki teatralnej poza przeznaczony jej budynek. To pomysł… a realizacja? Do tego trzeba było ludzi, z którymi można zrobić ten pierwszy krok - Jan Gustaw Jurkiewicz, kierownik skansenu „Królowa Luiza”, etnograf, znawca historii przemysłu i miłośnik sztuk wszelakich (szczególnie tych, które przekraczają ramy im przynależne) i Bartłomiej Latoszek, scenograf, plastyk, inscenizator, z którym przyjaźń twórcza i prywatna łączy mnie od 20 lat. Pierwszy spektakl „Żywi ludzie” nie był wynikiem „potrzeby chwili”, był potrzebą dotknięcia nowego obszaru teatru… Każde miejsce ożywione przez aktorów było jednocześnie twórczą inspiracją, a długie rozmowy z przyjaciółmi (Gustaw i Bartek) otwierały mi kolejne drzwi do nowych przestrzeni myślowych i rzeczywistych pod szyldem TEATR!


Jesteśmy świadkami zmiany w statucie piękna dotyczącego industrialnej przestrzeni. To co kiedyś wydawało nam się brzydkie, szare i nudne dziś określamy jako przepiękne, unikatowe i pasjonujące. Dlaczego taka zmiana następuje? Mówimy o zauroczeniu czy zachwycie nad pięknem poprzemysłowej, zabytkowej spuścizny, ożywa to co było zapomniane, zmieniają się funkcje użytkowe obiektów, promujemy niemalże kult „szarego i surowego piękna”. Jednakże warto zauważyć dwa nurty, którymi podąża ta promocja. Pierwszy to autentyczne twórcze poszukiwania plastyków, fotografów, muzyków czy twórców teatru szukających inspiracji, nadających inny sens miejscom i przestrzeniom, tworzących jakby nowy, specyficzny „off” w sztuce Śląska. W tym nurcie artyści nie boją się ryzyka, prowokują i zadają trudne i ważne pytania. Dla nich ważniejszy jest odbiorca i dzieło, niż ekonomiczne dywagacje nad zyskiem. Drugi nurt to tania moda na „poprzemysłowość i śląskość”. Zasada jest prosta: wszystko przerabiamy na gwarę i wszystko próbujemy upchnąć w „dziwne miejsca” (najlepiej ekstremalne), robimy szum i liczymy kasę! Jak wiemy można i tak. Tylko po co, dla zysku? Dla mnie to małe i głupie! Weryfikować będzie widz! Którą z ról, bądź sztuk których jest Pan autorem, uważa Pan za najciekawsze? Oczywiście mam na myśli te realizowane w industrialnych miejscach. Zrealizowałem sześć przedstawień w industrialnych przestrzeniach. Każde z nich było inne, każde było osobną rozmową, choć zawsze na temat człowieka. To co się zdarzyło mogło się zdarzyć tylko tutaj, z tymi ludźmi, w tym czasie: „Żywi Ludzie” – każdy akt w innej odległej topograficznie przestrzeni, „Czas Karlika” - widzowie w górniczej kolejce, hrabia z wizytą pod ziemią, „Ojcowizna” - godzinna rozmowa bez słów o górniczej rodzinie, „Na Guido” - oddział powstańców śląskich pod szybem wyciągowym. To luźne skojarzenia, refleksje. Nie potrafię wyróżnić żadnego z przedstawień. A to najważniejsze jeszcze przede mną.


Czym różni się występowanie w industrialnych przestrzeniach od np. sceny Teatru Nowego? Industrialna przestrzeń, a scena teatru? Spektakl tu i tam. Różnica? Przestrzeń, klimat, zapach powietrza. Faktura podłogi, akustyka. Wszystko jest inne wokół. Tylko aktor, jego komunikacja z widzem, pragnienie ważnego spotkania i sceniczna prawda zawsze taka sama. Czy różnice miedzy sceną teatru, a teatrem np. w starej górniczej łaźni można nazwać? Można się pokusić o takie żartobliwe porównanie - wytworna kolacja w dobrej restauracji, w świetnym towarzystwie i bułka z pasztetem, herbata z termosu w jaskini przy świetle latarki po wielogodzinnej wędrówce. Co jest lepsze? Co kto woli. Jeden smak inny od drugiego, ale chyba żaden nie jest gorszy. Czy warto promować nasze zabytki techniki poprzez wydarzenia teatralne? Trzeba wychodzić ze sztuką do różnych miejsc. To niezwykła forma potęgowania wrażeń, jakby przemiana, starcie. Zabytek i żywa sztuka to idealny mariaż. Inaczej spojrzymy na mury fabrycznych hal, gdy te nagle ożyją, inaczej zabrzmi teatralna metafora wpisana w niezwykłą przestrzeń. Zabytki są ciekawsze gdy żyją, żyją magicznie, niedosłownie. Teatr jest ciekawszy gdy poszukuje, gdy niepokornie kłóci się ze schematami. Czy ma Pan jakieś marzenie artystyczne związane z zabrzańskimi zabytkami techniki? Tak! Kolejne przedstawienia, nadkomplety chętnych do spotkania ze sztuką wpisaną w poprzemysłową przestrzeń. Widzowie z szeroko otwartymi oczami i refleksją niesioną do domu!


.........................

założycielem i liderem grupy Motion Trio której koncert odbył się w Hali Pomp 320 m pod ziemią w kopalni „Guido”, w ramach Muzyki Na Poziomie

Czy koncert w zabrzańskiej kopalni „Guido” 320 metrów pod ziemią był jakimś nowym i ciekawym przeżyciem dla zespołu ? Niewątpliwie! Nie często zdarza się nam występować w tak oryginalnych miejscach. Tu czuje się atmosferę ciężkiej pracy i ciągłego zagrożenia. Człowiek na dole jest jakby kimś innym, mniej w nim egoizmu. Tu dopiero nabiera się prawdziwego szacunku dla życia, pracy. Tu łatwiej jest zrozumieć, co w życiu jest ważne. Może to duże słowa, ale moim zdaniem tak własnie jest. Czy pobyt tak głęboko pod ziemią, ta specyficzna akustyka skał, wpłynęła na zespół podczas koncertu? Podczas koncertów jesteśmy bardzo skupieni na muzyce którą wykonujemy, ale niewatpliwie akustyka tego miejsca i ta naturalna surowość miały duży wpływ na jakość naszego dźwięku, czego wyraz dała wspaniała publiczność. Akordeon, który jak wiemy jest tak popularny na Ślasku, brzmi tu w podziemiach w sposób szczególny. Czy warto promować zabytki techniki organizując w nich wydarzenia muzyczne? To wspaniala idea, na świecie bardzo popularna i cieszę się, że i w Polsce pojawiają się takie perełki jak kopalnia „Guido”. Sztuka potrzebuje nowych przestrzeni, to ją ożywia, dodaje nowego wyrazu. Koncerty, wystawy, projekcje w otoczeniu zabytków techniki to nowa, bardzo atrakcyjna forma promocji zarówno sztuki jak i miejsc, które wydawałoby się ze sztuką nie mają nic wspólnego.


.........................

reżyserem spektaklu „Hamlet, albo koniec dzieciństwa” wystawionego w Hali Pomp 320 m pod ziemią w kopalni „Guido” w ramach festiwalu Ars Cameralis

Jakie znaczenie miało wystawienie Twojego spektaklu pod ziemią? Czy to miejsce coś zmieniło? Jeśli tak, to co? Jest to olbrzymi symbol. Granie Shakespeare’a pod ziemią jest dla nas bardzo ekscytujące. To coś więcej niż teatralny eksperyment.... jest to raczej metafizyczny eksperyment! Podczas „Hamleta” jesteśmy w dialogu z duchami (ojciec Hamleta), i ze złymi duchami (zamordowany król Claudius). Podróż w głąb ziemi dostarczyła nam szansy na odkrycie ukrytych prawd o naszej sztuce. Teksty wypowiadane na scenie brzmią inaczej niż zwykle. Wśród tych wspaniałych starych skał, ta wspaniała sztuka będzie chyba miała nowy posmak i wskaże nam inne, bardziej kolorowe i nowe kierunki. Być może jednak zmierzamy do obudzenia duchów przeszłości, kto wie?


Informacja kulturalna Teatr Nowy Plac Teatralny 1 41-800 Zabrze tel. 32 271-32-56 www.teatrzabrze.pl

Zabrzański teatr został uruchomiony w 1960 roku, a jego siedziba znajduje się w byłym budynku kasyna Donnersmarcków. Teatr oprócz wielu premier co roku organizuje bardzo prestiżowy Ogólnopolski Festiwal Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona”.

Filharmonia Zabrzańska Park Hutniczy 7 41-800 Zabrze tel. 32 271-47-17 www.filharmonia.zabrze.pl

Filharmonia została utworzona w 1950 roku. Przez 60 lat koncertowała z wieloma sukcesami, praktycznie na wszystkich kontynentach, często w bardzo egzotycznych miejscach. Filharmonia zabrzańska została w 2010 roku przeniesiona do odremontowanego budynku dawnej biblioteki Donnersmarcków.

ZKWK „Guido” ul. 3 Maja 93 41-800 Zabrze tel. 32 271-40-77 www.kopalniaguido.pl

Unikatowy na skalę światową zabytek techniki górniczej. Punkt kotwiczny na Europejskim Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego. Główną atrakcją jest najgłębiej położona w Europie trasa turystyczna w kopalni węglowej. Flagowymi produktami kulturalnymi „Guido” są; Muzyka Na Poziomie, Teatr Na Poziomie, Urodziny „Guido” oraz Noc Absurdu.

Międzynarodowe Cetrum Dokumentacji i Badań Nad Dziedzictwem Przemysłowym dla Turystyki ul. 3 Maja 93 tel. 32 271-40-77 wew. 5110 www.ihtourism.pl

4 września 2008 roku w Zabrzu zostało powołane Międzynarodowe Centrum Dokumentacji i Badań nad Dziedzictwem Przemysłowym dla Turystyki (MCDB-DPT), będące integralną częścią Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego „Guido”. Inicjatywa powołania Centrum pojawiła się w 2005 roku za sprawą Światowej Organizacji Turystyki (UNWTO), pod auspicjami której organizowane są od 2004 roku w Zabrzu międzynarodowe konferencje poświęcone dziedzictwu przemysłowemu i turystyce.


Muzeum Miejskie ul. 3 Maja 91 tel. 32 271-56-89 Cafe Silesia – Galeria ul. 3 Maja 6 tel. 32 777-05-01 www.muzeum-miejskie-zabrze.pl

Muzeum posiada bardzo cenne zbiory historyczne m.in. oryginalne teczki z fotografiami Maxa Steckla, kolekcję pocztówek zabrzańskich, orderów polskich sił zbrojnych na zachodzie oraz śląskiego malarstwa naiwnego. Muzeum prowadzi szeroko zakrojoną działalność edukacyjną i wydawniczą. Od niedawna wznowiono wydawanie „Roczników Zabrzańskich” dokumentujących wydarzenia miejskie. Z powodu trwających prac nad nową siedzibą muzeum, głównym miejscem wystawienniczym jest obecnie galeria „Cafe Silesia” przy ul. 3 Maja 6.

Muzeum Górnictwa Węglowego ul. 3 Maja 19 tel. 32 271-88-31 Skansen Górniczy „Królowa Luiza” oddział terenowy MGW ul. Wolności 410 tel. 32 370-11-27 www.muzeumgornictwa.pl

Siedzibą muzeum jest gmach dawnego starostwa, wzniesiony w roku 1874 r. Jego ostateczna rozbudowa w stylu eklektycznym z 1906 r. jest dziełem berlińskiego architekta Arnolda Hartmanna. Budynek posiada jedne z najciekawszych, zabytkowych wnętrz w mieście m. in. wielką, dwukondygnacyjną sień przeciętą drewnianą klatką schodową i Salę Witrażową - dawną salę zgromadzeń Sejmiku Powiatowego - z drewnianym, polichromowanym sklepieniem. W Skansenie „Królowa Luiza” znajduje się perełka wśród zabytków techniki w Zabrzu. Jest nią ciągle czynna parowa maszyna wyciągowa.

Dom Muzyki i Tańca ul. gen. de Gaulle’a 17 41-800 Zabrze tel. 32 271-56-41 www.dmit.com.pl

Jedna z najbardziej znanych sal koncertowych w Polsce. Co roku przyciąga do Zabrza tysiące widzów. Zaczęło się w 1959 r. tradycyjną górniczą Barbórką, ale już w lutym następnego roku wystąpił tu Artur Rubinstein. W kolejnych latach do Zabrza przyjechali m.in. Leonard Cohen, Chris de Burgh, B. B. King, Chick Corea, a także Placido Domingo, Jose Carreras i Montserrat Caballe, June Anderson, Michele Legrand. Śpiewali Buena Vista Social Club, Chór Aleksandrowa, Electric Light Orchestra, grali Pat Metheny, Paco de Lucia, Andy di Meola i Chris Botti. Swoje dni mieli fani Tangeredream, Smokie, Procol Harum, Marillion, orkiestry Glenna Millera i wielu innych zespołów, grup muzycznych i solistów światowej rangi. W tej galerii sław nie brakuje oczywiście polskich twórców z zabrzaninem Krystianem Zimermanem. Bywali tu również artyści opery i baletu, rewii na lodzie, kabaretu i świata cyrku.


Restauracja - Galeria „Impresja” Park Hutniczy 10 tel. 32 271-78-12 www.impresja-zabrze.pl

Jedyna tego rodzaju restauracja w Zabrzu, która znajduje się w obiekcie poprzemysłowym, byłym budynku huty Zabrze, a dokładnie w miejscu, gdzie kiedyś istniał zakładowy basen. Pływalnię uruchomiono tu w 1904 roku, a dokładnie 100 lat później rozpoczęła się przebudowa nieczynnego już basenu. Dziś w „Impresji” można zasmakować swojskich wypieków, degustować dobre wina lub zjeść ciekawie skomponowanego naleśnika. Dla miłośników dobrej muzyki restauracja – galeria często organizuje koncerty, spotkania z ciekawymi ludźmi oraz wystawy czasowe. Sąsiedztwo Filharmonii oraz Teatru Nowego, to także duże atuty restauracji. Można połączyć wizytę w jednym z tych miejsc z kolacją w byłej zabrzańskiej pływalni.

Miejska Biblioteka Publiczna im. Jerzego Fusieckiego ul. ks. J. Londzina 3 41-800 Zabrze tel. 32 271-42-24 www.biblioteka.zabrze.pl

Biblioteka miejska jest najstarszą regularnie działającą instytucją kultury w Zabrzu. Wiosną 1945 roku, do ówczesnego Magistratu Miasta Zabrze, zaczęli zgłaszać się mieszkańcy z prośbą o umożliwienie im dostępu do polskich książek. Założeniem pierwszej biblioteki zajął się ceniony działacz bibliotekarstwa Jerzy Fusiecki. Z upływem lat i rozwojem miasta zaczęły powstawać filie dzielnicowe, których jest dziś dwadzieścia. Dodatkową atrakcję stanowi Czytelnia Multimedialna. W filiach dysponującymi odpowiednimi warunkami oraz w Czytelni Ogólnej i Prasy na stałe zagościły wystawy plastyczne, promujące głównie regionalnych twórców oraz studentów Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Gośćmi MBP byli przedstawiciele lokalnej i ogólnopolskiej elity intelektualnej, kulturalnej i politycznej.

Miejski Ośrodek Kultury ul. 3 Maja 91a 41-800 Zabrze tel. 32 278-08-02 www.mok.art.pl

Główną siedzibą Miejskiego Ośrodka Kultury jest stara cechownia kopalni „Guido”. W tym budynku często odbywają się koncerty, spektakle, wystawy oraz różnego rodzaju imprezy okolicznościowe. MOK ma także swoje filie w dzielnicach miasta oraz jest opiekunem kina „Roma”, najstarszego czynnego kina na Górnym Śląsku. Warto śledzić propozycje MOKu, a szczególnie polecamy uczestnictwo w Skarbnikowych


Godach – wydarzeniu, które z roku na rok przyciąga coraz większą, liczoną w tysiącach, publiczność, jak i poszerzające się grono uczestników. Multikino ul. Gdańska 18 41-800 Zabrze tel. 32 720-50-10 www.multikino.pl/zabrze

MULTIKINO w Zabrzu to 13-salowy kompleks kinowy z klimatyzowanymi audytoriami, wyposażonymi w najnowocześniejsze fotele, ekrany perełkowe i dźwięk, obsługiwany przez fachowy personel. Multikino to coś znacznie więcej niż tylko filmy. To nowy styl spędzania wolnego czasu. Swoim klientom kompleks kinowy proponuje mnóstwo ciekawych imprez i rozrywek poza filmowych takich jak np.: koncerty, występy kabaretów, transmisje wydarzeń sportowych. W kinie widzowie znajdą również: bar z popcornem i napojami, bar z przepyszną kawą oraz stoisko ze słodyczami. Multikino w Zabrzu posiada także bogatą ofertę dla klientów instytucjonalnych, w ramach oferty umożliwia m.in.: organizację spotkań, konferencji, szkoleń lub pokazów filmowych.

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji ul. Matejki 6 41-800 Zabrze tel. 32 271-66-40 www.mosir.zabrze.pl

W skład ośrodka wchodzą następujące obiekty: hala widowiskowo-sportowa, stadion Górnika Zabrze, Kąpielisko Leśne - Maciejów, Willa Hotel Ambasador, Ośrodek Jeździecki - Maciejów oraz kawiarenka internetowa. Z wielu imprez i atrakcji, które są dostępne w obiektach miejskiego ośrodka, bardzo popularna jest halowa liga „piątek” piłkarskich, która gromadzi sportowców amatorów z całego regionu.

Miejski Zakład Kąpielowy Plac Krakowski 10 41-800 Zabrze tel. 32 271-12-96 www.basenkryty.pl

Budynek łaźni miejskiej powstał w latach 1927-29. Zwraca uwagę jego piękna, kubistyczna bryła. Po II wojnie światowej basen był wykorzystywany m. in. do celów sportowych. Trenowali tu pływacy Górnika Zabrze. W 1996 roku rozpoczęła się modernizacja obiektu. Przystosowano go dla osób niepełnosprawnych, wyremontowano dach i wymieniono szklany strop nad basenem oraz wstawiono nowe okna. Polecamy wizytę w łaźni miejskiej nie tylko ze względu na jej walory rekreacyjne, ale przede wszystkim na unikatowe, zabytkowe wnętrze.


Miejski Ogród Botaniczny ul. Piłsudskiego 60 41-800 Zabrze tel. 32 271-30-33 www.mob-zabrze.pl

Dla miłośników przyrody ogród botaniczny to wymarzone miejsce na spędzenie wolnego czasu. Roślinność można podziwiać często w połączeniu z wydarzeniami artystycznymi. Ogród byłby niekompletny, gdyby nie zamieszkujące w nim zwierzęta - jest dla nich swoistym azylem. Oprócz kaczek, można spotkać liczne gatunki innych ptaków (z rzadszych: dzięcioły, sowy) i owadów, drobne gryzonie oraz płazy i gady (żaby, rzekotka nadrzewna, zaskrońce). Są też wiewiórki, łasice i jeże.

CK Wiatrak Niezależne Centrum Kultury ul. Wolności 395 41-806 Zabrze tel. 32 458-70-89 www.wiatrak.art.pl

Klub jest bardzo atrakcyjnym miejscem dla miłośników dobrej muzyki. Permanentnie odbywają się tutaj koncerty gwiazd polskiej i zagranicznej sceny, głównie alternatywnej. Oczywiście każdy zapoznając się z programem koncertów znajdzie coś dla siebie. Jest to bardzo popularny klub wśród młodzieży, która licznie przybywa na wydarzenia tam prezentowane.


Industrialne miasto  

Industrialne Miasto, Zabrze

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you