Issuu on Google+

SpowiedŸ skandalistki Rozmowa z Hann¹ Baku³¹ - malark¹, pisark¹ i publicystk¹

STR. 8-9

MENDA

Polemika lidera Big Cyca z gitarzyst¹ STR. Apteki

13

bezplatna gazeta pomorska

Rok VII Nr 5 (69)

Maj 2012

Nak³ad 10 000 egz.

Nowa impreza Polsatu w nowej Operze Leœnej

Sopot Festival - reaktywacja W sierpniu Polsat chce zorganizowaæ w Sopocie miêdzynarodowy festiwal piosenki. Ma to byæ bliŸniaczy w formule do Top Trendy festiwal o zasiêgu europejskim. Pierwsza edycja odbêdzie siê 25 i 26 sierpnia.

Gwiazdy minionych festiwali: Maryla Rodowicz, Karel Gott i Helena Vondráèková.

obecnie Operze Leœnej. Festiwal ma trwaæ dwa: dni 25 i 26 sierpnia. Nie wiadomo natomiast, kto wyst¹pi. Perzyna powiedzia³ jedynie, ¿e maj¹ to byæ europejskie gwiazdy, i ¿e poszczególne koncerty bêd¹ transmitowane do wielu krajów. (bs)

Sopot. Ostatnia sesja Rady Miasta z pewnoœci¹ przejdzie do dwudziestoletniej historii sopockiego samorz¹du, jako jedna z najbardziej burzliwych. Awantura wybuch³a w momencie g³osowania zmian planu zagospodarowania przestrzennego tzw. Ma³ego Monciaka.

Zmierzch prezydenta 11 maja br. Rada Miasta zastanawia³a siê nad zmianami planu zagospodarowania przestrzennego górnego odcinka ul. Boh. Monte Cassino. Przeciwko temu by³ prezydent miasta - Jacek Karnowski. Rada przyjê³a jednak uchwa³ê g³osami klubów ruchu Kocham Sopot i PiS.

W

TRZY LATA „Œwiêta”, to kryptonim akcji, jak¹ od czerwca 2007 roku Centralne Biuro Œledcze prowadzi³o w Helu. Jej bohaterami byli ówczeœni dzia³acze Platformy Obywatelskiej, Beata Sawicka i Miros³aw W¹do³owski. 16 maja br. obydwoje us³yszeli wyroki skazuj¹ce. S¹d Okrêgowy w Warszawie skaza³ b. pos³ankê Platformy, Beatê Sawick¹ na trzy lata pozbawienia wolnoœci i 40 tys. z³otych grzywny. Ponadto orzek³ „przepadek równowartoœci osi¹gniêtej korzyœci maj¹tkowej” w wysokoœci 52,3 tys. z³ oraz pozbawienie praw publicznych na 4 lata. Drugim oskar¿onym w tej aferze by³ burmistrza Helu Miros³aw W¹do³owski. Urzêdnik helskiego magistratu skazany zosta³ na 2 lata wiêzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz grzywnê w wysokoœci 20 tys. z³.

P

porz¹dku obrad pi¹tkowej sesji Rady Miasta znalaz³o siê kilkanaœcie punktów, w tym dwa o przyst¹pieniu do sporz¹dzenia zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Pierwszy dotyczy³ obszaru pla¿ miejskich, obejmuj¹cego fragmenty pó³nocnego i po³udniowego pasa nadmorskiego, drugi centralnej czêœci pasa przykolejowego, czyli tzw. Ma³ego Monciaka. I w³aœnie ten punkt

Warszawski s¹d okrêgowy skaza³ by³ych dzia³aczy Platformy Obywatelskiej, Beatê Sawick¹ oraz Miros³awa W¹do³owskiego na kary pozbawienia wolnoœci i grzywny.

za ³apownictwo

odczas konferencji prasowej dyrektora Top Trendy, Marcina Perzyny, dziennikarze dowiedzieli siê niewiele. Us³yszeli jedynie, ¿e nowa impreza bêdzie nawi¹zywa³a do tradycji sopockich festiwali piosenki, odbywaj¹cych siê od piêædziesiêciu lat w remontowanej

Krzysztof M. Za³uski

str. 16

ISSN 1895-7080

sta³ siê nieoczekiwanie zarzewiem konfliktu pomiêdzy radnymi PiS i Kocham Sopot, a prezydentem Karnowskim, który stwierdzi³, ¿e wpuszczenie instytucji finansowych na ten obszar zabije tê czêœæ miasta. - Z uwagi na po³o¿enie pomiêdzy torami kolejowymi a Al. Niepodleg³oœci, ta czêœæ Monciaka jest ju¿ od dawna martwa i chodzi nam w³aœnie o to, ¿eby j¹ o¿ywiæ – ripostowa³ wiceprzewodnicz¹cy Rady Miasta - Jaros³aw Kempa. – Dlaczego nie mo¿emy elastycznie podejœæ do

woli mieszkañców? Trzeba im pomóc, bo mówienie, ¿e w tym miejscu mog¹ realizowaæ jedynie funkcjê kulturaln¹, to mrzonki. Ostatecznie Rada przeg³osowa³a uchwa³ê wbrew woli Jacka Karnowskiego i popieraj¹cych go radnych PO i Samorz¹dnoœci. - Zmiana planu zagospodarowania zak³ada liberalizacjê przepisów i umo¿liwienie w³aœcicielom realnego decydowania o tym, jak¹ dzia³alnoœæ chc¹ prowadziæ we w³asnych lokalach – powiedzia³ Jaros³aw Kempa. Beatus, qui tenet, czyli b³ogos³awiony ten, który ma. Tylko cz³owiek dysponuj¹cy w pe³ni swoj¹ w³asnoœci¹ nie boi siê w³adzy. On ma swoje i mo¿e powiedzieæ w³adzy: nie! Dlatego tak wa¿na jest walka o prawo

do nieskrêpowanego dysponowania w³asnoœci¹. I to bez wzglêdu na to, czy siê to w³adzy podoba, czy nie. Wygl¹da na to, ¿e ostatnia sesja Rady Miasta by³a ju¿ nie tylko kolejn¹ pora¿k¹ prezydenta Karnowskiego, lecz najwyraŸniej oznacza tak¿e koniec pewnej ery - kres epoki, w której radni byli jedynie maszynk¹ do przyklepywania pomys³ów sopockiego w³odarza. Tajemnic¹ poliszynela jest tak¿e fakt, i¿ niektórzy sopoccy radni zastanawiaj¹ siê w³aœnie nad nieudzielaniem Karnowskiemu absolutorium za ubieg³y rok. Odsuniêcie od w³adzy oskar¿anego przez prokuraturê o ³apownictwo urzêdnika popiera tak¿e coraz wiêksza liczba sopocian.

Bartek Sasper

W

rozpracowaniu Sawickiej istotn¹ rolê odegra³ s³ynny funkcjonariusz CBA – „agent Tomek”, obecnie pose³, Tomasz Kaczmarek. Rzecz dotyczy³a ustawienia przetargu na sprzeda¿ dwuhektarowej dzia³ki na Helu. Agenci CBA, podaj¹c siê za biznesmenów, zainteresowanych wybudowaniem tam du¿ego oœrodka wypoczynkowego, zaproponowali Sawickiej ³apówkê za takie za³atwienie sprawy, aby nikt inny nie wygra³ przetargu. Pos³anka, a w³aœciwie kandydatka na pos³ankê w kolejnej kadencji (rozmowy toczy³y siê w przerwie pomiêdzy kadencjami Parlamentu) przysta³a na to. W rozmowach z „biznesmenami”, oraz z W¹do³owskim mówi³a, ¿e na swoj¹ kampaniê wyborcz¹ potrzebuje 100 lub 150 tysiêcy z³otych. We wrzeœniu 2007 roku agent, wystêpuj¹cy jako „Marek Przes³awski”, wrêczy³ jej 50 tysiêcy z³otych, a po przyjêciu w miesi¹c póŸniej drugiej raty w identycznej wysokoœci, Sawicka zosta³a zatrzymana. Wprawdzie S¹d Okrêgowy w Poznaniu odrzuci³ wniosek prokuratora o jej aresztowaniu, ale

by³a ona zmuszona do zwrotu ³apówki i do zap³acenia 300 tysiêcy z³otych kaucji. Zosta³a tak¿e wyrzucona z PO i skreœlona z listy kandydatów tej partii na pos³a. Prokurator, w zakoñczonym w³aœnie procesie, za¿¹da³ dla Sawickiej piêciu lat wiêzienia, oraz 54 tysiêcy grzywny, a dla W¹do³owskiego 3,5 lat pozbawienia wolnoœci i 36 tysiêcy grzywny. Obroñcy domagali siê uniewinnienia oskar¿onych. Przekonywali, i¿ „agent Tomek” rozkocha³ w sobie pos³ankê i, ¿e dzia³ania CBA by³y tym samym nielegalne. W¹do³owski zaœ nie wiedzia³, i¿ w teczce wrêczonej mu przez agentów znajdowa³y siê pieni¹dze. S¹d Okrêgowy w Warszawie, orzekaj¹cy w sk³adzie trzech sêdziów zawodowych, uzna³ winê obojga oskar¿onych. Sawicka za p³atn¹ protekcjê, ¿¹danie i przyjêcie ³apówki otrzyma³a wyrok opiewaj¹cy na trzy lata pozbawienia wolnoœci, grzywnê w wysokoœci 40 tysiêcy z³otych, oraz utratê praw obywatelskich na okres lat czterech. W¹do³owski zosta³ skazany na dwa lata wiêzienia w zawieszeniu na lat piêæ. Wyrok nie jest prawomocny. Adwokaci skazanych zapowiadaj¹ apelacjê.

Podziel siê swoj¹ opini¹ na: facebook.com/riviera.gazeta


2

SOPOT

Nr 5 (69) Maj 2012

Ju¿ za miesi¹c pocz¹tek Euro 2012

Irlandczycy Reprezentacja pi³karska Irlandii na Mistrzostwa Europy, Euro 2012, na swoj¹ siedzibê wybra³a sopocki hotel Sheraton. Natomiast treningi odbywaæ siê bêdê w Gdyñskim Oœrodku Sportu i Rekreacji, dojazd tam nie powinien zajmowaæ pi³karzom wiêcej jak 15 minut, pod warunkiem, ¿e pomiêdzy Sopotem, a Gdyni¹ nie wpadn¹ w korki. Pierwszy otwarty trening odbêdzie siê 5 czerwca o godzinie 17 na stadionie

miejskim GOSiR. Bêdzie go mog³o obejrzeæ niemal 15 tysiêcy widzów, z tym, ¿e tysi¹c wejœciówek Irlandczycy zarezerwowali dla swoich kibiców. Wœród widzów bêd¹ rozlosowane nagrody w postaci koszulek dru¿yn bior¹cych udzia³ w turnieju, pi³ki z podpisami s³ynnych zawodników, a tak¿e sprzêtu sportowego i karnetów na mecze gdyñskich klubów. (as)

Fot. kmz

zatrzymaj¹ siê w Sheratonie

Podczas futbolowych mistrzostw Europy dru¿yna narodowa Irlandii mieszkaæ bêdzie w sopockim Sherotonie.

Anna Rogowska nie bêdzie ju¿ musia³a jeŸdziæ do Berlina

Festyn wielopokoleniowy na osiedlu Mickiewicza

Razem w Sopocie Hala dla lekkoatletów Bêdzie ona s³u¿y³a zawodnikom skacz¹cym wzwy¿, w dal i o tyczce. Projekt obiektu jest ju¿ gotowy, hala powstanie tu¿ obok Szko³y Podstawowej nr 8 przy ulicy £okietka. Po mistrzostwach zostanie oddana w pacht trójmiejskim tyczkarzom, których ozdob¹ (tak pod wzglêdem wyników sportowych, jak urody) jest Anna Rogowska. Mistrzyni olimpijka ju¿ dziœ cieszy siê z tej perspektywy. Obecnie, chc¹c trenowaæ w hali musi jeŸdziæ do Berlina. (kf)

fot. kmz

Za dwa lata w Sopocie odbêd¹ siê lekkoatletyczne mistrzostwa œwiata. Z tej okazji miasto chce zbudowaæ now¹ halê sportow¹ o powierzchni 1270 metrów kwadratowych.

Anna Rogowska – okrasa trójmiejskich sportowców.

Prezydent Sopotu znowu oskar¿ony. Prokuratura stawia mu trzy zarzuty, w tym dwa natury korupcyjnej. Nie ³atwe jest ¿ycie staruszka...

W sobotê 26 maja w Sopocie zosta³a zorganizowana impreza plenerowa pod has³em: „Razem w Sopocie”. Mia³a ona na celu zintegrowanie wszystkich pokoleñ mieszkañców kurortu: dzieci, rodziców i dziadków. Impreza trwa³a osiem godzin.

Fot. archiwum

Inauguracja festynu odby³a siê przy Centrum Seniora na osiedlu Mickiewicza. Dalszy ci¹g zosta³ przeniesiony na teren przy Szkole Wy¿szej Psychologii Spo³ecznej. Uczestnicy mogli wzi¹æ udzia³ w warsztatach pod nazw¹ „Byæ

babci¹, dziadkiem”, oraz „Spotkania pokoleñ”. Zaœ w Parku Pó³nocnym odby³y siê zajêcia ruchowe: æwiczenia „body art” i „zumba”, przeja¿d¿ki rowerowe, spacery z kijkami, a na zakoñczenie pokazy akrobatyczne. (kf) REKLAMA

bezplatna gazeta pomorska

Wydawca: PPHU Riviera Sopot 81-838 Sopot, Al. Niepodleg³oœci 753 Redaktor naczelny: Krzysztof M. Za³uski, tel. 796-54-94-50 Reklama: e-mail: k63@gazeta.pl Adres redakcji: Riviera Literacka 80-833 Gdañsk, ul. Mariacka 50/52 e-mail: riviera-77@o2.pl OdwiedŸ nas na stronie: www.facebook.com/riviera.gazeta Druk: Polskapresse sp. z o.o. 80-720 Gdañsk, ul. Po³ê¿e 3 Niezamówionych materia³ów redakcja nie zwraca, zastrzega sobie tak¿e prawo do ich redagowania. Za treœæ reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialnoœci.

Sopocka afera jednak przed s¹dem? Przyjmowanie korzyœci maj¹tkowej i ok³amywanie wymiaru sprawiedliwoœci. Za te zarzuty Jacek Karnowski najprawdopodobniej wkrótce stanie przed S¹dem. Decyzja w tej sprawie jest prawomocna. Po tym jak 28 lutego br. S¹d Rejonowy w Sopocie uchyli³ czêœæ zarzutów stawianych przez prokuraturê prezydentowi Sopotu, Jackowi Karnowskiemu, wydawa³o siê, ¿e tzw. „afera sopocka” zostanie umorzona. Jednak, po za¿aleniu z³o¿onym przez prokuraturê, decyzja S¹du Okrêgowego w Gdañsku, która zapad³a 23 kwietnia br., nie by³a korzystna dla sopockiego urzêdnika. S¹d Okrêgowy uzna³ ¿e umorzenie przez ni¿sz¹ instancjê

jednego z w¹tków korupcyjnych w sprawie Karnowskiego nie mia³o uzasadnienia. Jak zaznaczy³ w ustnym uzasadnieniu sêdzia Marek Skwarcow, S¹d Okrêgowy „absolutnie nie aprobuje toku rozumowania s¹du ni¿szej instancji, i¿ przestêpstwo korupcji mo¿e byæ pope³nione tylko w zamian za okreœlon¹ czynnoœæ”. Decyzja S¹du Okrêgowego jest prawomocna. Dziêki temu prokuratura mo¿e ju¿ teraz skierowaæ

do s¹du akt oskar¿enia. Z informacji, jakie przekaza³ dziennikarzom prokurator W³odzimierz Pluta, wynika jednak, ¿e najprawdopodobniej œledczy nie zdecyduj¹ siê na wy³¹czenie tych w¹tków do odrêbnego postêpowania i zaczekaj¹ z tym do czasu uzupe³nienia braków w trzecim w¹tku - zwi¹zanym z ¿¹daniem ³apówki od S³awomira Julke. (bs)

£apownictwo (inaczej: przekupstwo) – w prawie polskim przestêpstwo polegaj¹ce na wrêczaniu, braniu, lub ¿¹daniu korzyœci maj¹tkowej lub osobistej. Przyjmowanie przez osobê pe³ni¹c¹ funkcjê publiczn¹ korzyœci maj¹tkowych, osobistych, lub ich obietnic to przestêpstwo. Jest zagro¿one kar¹ pozbawienia wolnoœci od 6 miesiêcy do lat 8. Art. 228 Kodeksu karnego: § 1. Kto, w zwi¹zku z pe³nieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyœæ maj¹tkow¹ lub osobist¹ albo jej obietnicê lub takiej korzyœci ¿¹da, podlega karze pozbawienia wolnoœci od 6 miesiêcy do lat 8. § 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolnoœci albo pozbawienia wolnoœci do lat 2. § 3. Je¿eli czyn okreœlony w § 1 zosta³ pope³niony w zwi¹zku z naruszeniem przepisów prawa, sprawca podlega karze pozbawienia wolnoœci od roku do lat 10.

§ 4. Karze okreœlonej w § 3 podlega tak¿e ten, kto, w zwi¹zku z pe³nieniem funkcji publicznej, uzale¿nia wykonanie czynnoœci s³u¿bowej od otrzymania korzyœci maj¹tkowej. § 5. Kto, w zwi¹zku z pe³nieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyœæ maj¹tkow¹ znacznej wartoœci lub jej obietnicê, podlega karze pozbawienia wolnoœci od lat 2 do 12. § 6. Karom okreœlonym w § 1-5 podlega odpowiednio tak¿e ten, kto w zwi¹zku z pe³nieniem funkcji publicznej w pañstwie obcym lub w organizacji miêdzynarodowej, przyjmuje korzyœæ maj¹tkow¹ lub osobist¹ albo jej obietnicê lub takiej korzyœci ¿¹da, albo uzale¿nia wykonanie czynnoœci s³u¿bowej od jej otrzymania.


Kobieca strona odczuwania rock’n’rolla na deskach Off de Bicz

Trójmiejskie telefony ALARMOWE

Krzysztof Klenczon wraca do Sopotu

Telefony Alarmowe

Sopocka „podró¿ za jeden uœmiech”

Autostopem do Dubrownika Ju¿ po raz piêtnasty z rzêdu z Sopotu wystartowali zawodnicy, bior¹cy udzia³ w „podró¿y za jeden uœmiech”. By³o ich prawie piêciuset, w tym oko³o 50 obcokrajowców. Ich zadaniem jest jak najszybsze dotarcie do Dubrownika w Chorwacji nad morzem Adriatyckim. Warunkiem uczestnictwa w imprezie, okreœlanej jako Miêdzynarodowe Mistrzostwa Autostopu, jest korzystanie jedynie z

uprzejmoœci kierowców przypadkowo napotkanych aut. Kto skorzysta³by z poci¹gu, autobusu, lub taksówki zostanie zdyskwalifikowany. Zawodnicy, którzy pierwsi dotr¹ do Dubrownika otrzymaj¹ nagrody w postaci sprzêtu sportowego. Impreza ma za zadanie popularyzowanie autostopu jako formy niekonwencjonalnej turystyki. (as)

Mistrzostwa Wybrze¿a w SCRABBLE W dniach 12-13 maja w Miejskim Domu Kultury „Pod Lipami” w Rumi, odby³y siê XI Mistrzostwa Wybrze¿a w SCRABBLE. W turnieju, zaliczanym do cyklu Grand Prix 2012, wziê³y udzia³ 54 osoby, które w ci¹gu dwóch dni mia³y do rozegrania po 12 partii. Puchar za I miejsce, oraz nagrodê pieniê¿n¹ z r¹k dyrektora p. Ludwika Bacha odebra³ gdynianin – Rafa³ Lenartowski, który w ca³ym turnieju zanotowa³ 10 zwyciêstw. Animatorom imprezy, a w szczególnoœci p. Irenie So³dan z Sopotu, nale¿¹ siê gratulacje za sprawn¹ organizacje i mi³¹ oprawê turnieju. (gk)

na próba spojrzenia na twórczoœæ tego niedocenionego artysty oraz prze³amanie bariery, jak¹ stwarza schemat myœlowy na jego temat – twierdzi Piekarczyk. Dla Anny Daukszy to z kolei „kobieca strona odczuwania” tamtych czasów, tamtej muzyki, to próba spojrzenia na Krzysztofa Klenczona oczami jego ¿ony. - Jest du¿o prawdy w stwierdzeniu, ¿e kobieta w jakiœ sposób... tworzy mê¿czyznê – konkluduje Anna Dauksza. Teatr Off de Bicz, scenariusz i re¿yseria - Katarzyna Cygan. Muzycy: Hubert Œwi¹tek -

do us³ug medycznych. Zdrowy styl ¿ycia, jaki promuje siê w uzdrowisku Sopot powinien tak¿e uwzglêdniaæ mo¿liwoœæ szybkiego i pe³nego korzystania z us³ug medycznych, a bez szpitala nie ma mowy o tym, aby mówiæ, ze opieka zdrowotna jest zagwarantowana na wysokim poziomie. Walczymy o szpital dla mieszkañców, kuracjuszy i goœci miasta! Walczymy o nowoczesne zaplecze medyczne dla

Graffiti na budynku pierwszego sopockiego Non Stopu; podczas jego ods³oniêcia, które nast¹pi³o 28 kwietnia 2011 roku, narodzi³ siê pomys³ stworzenia spektaklu muzycznego, poœwiêconego ¿yciu i twórczoœci jednego najzdolniejszych i najpopularniejszych polskich muzyków, Krzysztofowi Klenczonowi. Rok póŸniej na deskach sopockiego teatru Off de Bicz odby³a siê jego premiera.

uzdrowiska i wszystkich wiêkszych wydarzeñ miejskich: artystycznych (koncerty w Ergo Arenie, Operze Leœnej, festiwale itp.), sportowych (np. Mistrzostwa Œwiata w LA) i kongresowo-konferencyjnych. Postulujemy rozwa¿enie powstania szpitala w formule Partnerstwa Publiczno-Prywatnego - wzorem Poznania czy ¯ywca. To nie wymaga bezpoœredniego zaanga¿owania finansowego miasta.

112

Policja

997

997

997

Pogotowie Ratunkowe

999

999

999

Stra¿ Po¿arna

998

998

998 986

986

986

Szpital weterynaryjny (58) 301 39 09

-

Pogotowie Ciep³ownicze - 993

(58) 344 16 20

-

-

Pogotowie Energetyczne - 991

(58) 341 23 23

(58) 620 45 50

(58) 620 45 50

Pogotowie Gazowe - 992

(58) 301 18 68 (58) 552 14 62

(58) 551 10 68

(58) 620 44 79

Pogotowie Wodno-Kanalizacyjne

(58) 301 20 67

-

(58) 621 90 19

Pomoc Drogowa

(58) 302 40 57 (58) 340 03 40 501 017 001

(58) 302 40 57 (58) 340 03 40 501 017 001

(58) 302 40 57 (58) 340 03 40 501 017 001

Gdañsk

Sopot

Gdynia

Informacja PKP

94 36

-

94 36

Informacja PKS

(58) 302 15 32 godz. 7:30 - 17:30

-

(58) 620 77 47

Informacja LOT

801 703 703 (tel. stacjonarne)

22 9572 (tel. komórkowe)

-

Telefony informacyjne

Informacja medyczna Infolinia onkologiczna (od 1 stycznia 2012 r.) Biuro numerów tp

piano i aran¿acje, Janusz Mackiewicz - bass, Grzegorz Sycz jr. - instrumenty perkusyjne, Micha³ „Wierzba” Saidowski - gitara, vocal. Premiera 28 kwietnia 2012 r.

na kongresie w Jurmali

Czas na nowoczesny szpital Klub Kocham Sopot apeluje do Prezydenta Miasta o zdecydowane dzia³ania na rzecz powstania szpitala w naszym mieœcie. Sopot, miasto osób starszych oraz miasto niekorzystnego zjawiska odp³ywu ludzi m³odych, jednoczeœnie samo centrum Metropolii Gdañskiej musi posiadaæ w³asn¹ placówkê w randze szpitala, w tym z oddzia³em po³o¿niczym. Zale¿y nam, aby w Sopocie mieszkañcy mieli ³atwy dostêp

Fot. kmz

Sopocianie

Oœwiadczenie Klubu Radnych Kocham Sopot w sprawie budowy szpitala

Gdynia

112

Prywatne kliniki weterynaryjne(ca³odobowe)

Wojciech Fu³ek w zarz¹dzie European Spas Association

W popularnym ³otewskim kurorcie Jurma³a k. Rygi zakoñczy³ siê XVII Kongres ESPA (European Spas Association). Jest to instytucja zrzeszaj¹ca przedstawicieli kilkudziesiêciu pañstw europejskich, w których zlokalizowane s¹ miejscowoœci uzdrowiskowe (od Islandii po £otwê i Litwê). Dzia³a ona od ponad 20 lat i posiada swoj¹ siedzibê w Brukseli. Do zarz¹du tej presti¿owej organizacji wybrano równie¿ polskiego przedstawiciela - sopocianina Wojciecha Fu³ka, prze-

Sopot

112

wodnicz¹cego sopockiej Rady Miasta. Wojciech Fu³ek od trzech kadencji pe³ni równie¿ funkcjê Wiceprezesa Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP oraz goœcinnie wyk³ada w gdañskiej Wy¿szej Szkole Turystyki i Hotelarstwa. Sekretarzem Generalnym ESPA wybrano Niemca, Joachima Liebera, prezesem bêdzie Czech - Martin Plachý. Przysz³oroczny Kongres odbêdzie siê w bu³garskim uzdrowisku Promorie, a jeden z nastêpnych zaplanowano w Polsce. (Anna Stasiewska)

(58) 620 55 55

94 39

94 39

94 39

800 0801 64

800 0801 64

800 0801 64

118 913

118 913

118 913

94 91

94 91

94 91

(58) 524 45 00(ca³odobowy)

-

-

B³êkitna Linia TP

93 93

93 93

93 93

Informacja celna

-

-

(58) 621 64 14

Informacja o Zagubionych Zwierzêtach

-

(58) 551 24 57 godz. 9:00 - 17:00

662 25 52 godz. 10:00 - 17:00 sob. - niedz. godz. 11:00 - 14:00

95-84

95-84

95-84

Gdañsk

Sopot

Gdynia

(58) 346 10 61

-

-

Informacja miejska tp Dy¿urny In¿ynier Miasta

Zastrzeganie kart p³atniczych

Telefony zaufania Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie

116 111

Europejski telefon zaufania dla dzieci Rzecznik praw ucznia

(58) 307 75 87 godz. 7:45 - 15:45

-

-

Gdañski Telefon Zaufania

(58) 301 00 00 godz. 16:00 - 6:00 92 88

-

-

http://free.ngo.pl/pomoctel/ pomoctel@free.ngo.pl

Internetowy Telefon Zaufania "Anonimowy Przyjaciel" Telefon Zaufania dla Kobiet i Dzieci Maltretowanych

(58) 301 92 62

-

-

Telefon Zaufania Monaru / Pomorskie Centrum Pomocy Blizniemu Monar Markot ul. Kochanowskiego 7a Gdañsk

(58) 302 04 42 344 31 49

-

-

Pracownia Motywacji i Poradnia Rodzinna G³ówne Pogotowie Markowe

-

550 34 77 550 26 69 (58) 551 59 22

Poradnia Uzale¿nieñ 620 88 88

Telefon Zaufania Policyjnego Pogotowia Dzieciêcego

(58) 344 73 67

-

-

Telefon interwencyjny Gdañskiego Centrum Profilaktyki Uzale¿nieñ

(58) 320 44 04

-

-

Centrum Interwencji Kryzysowej

(58) 511-01-21 24h/dobê

(58) 555-10-22 (58) 551-57-41 (58) 555-04-07

(58) 622-22-22 24h/dobê

Antynarkotykowa Linia Policyjna

(58) 309 52 77

-

-

Poradnia uzale¿nieñ od alkoholu

307 78 35 wew. 314 godz. 8:00 - 19:00

-

-

Deklaracje przedwyborcze musz¹ byæ dotrzymywane! Klub Kocham Sopot przekazuje listê pond 1300 podpisów mieszkañców Sopotu popieraj¹cych powstanie szpitala i wzywa Prezydenta Miasta do zajêcia jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Po realizacji wielu istotnych inwestycji jak: Hala Widowiskowo – Sportowa, marina jachtowa, Opera Leœna czy Dom Pomocy Spo³ecznej w naszym mieœcie przyszed³ czas na nowoczesny szpital, który podniesie bezpieczeñstwo naszego kurortu.

Fot. kmz

P

kanwê tego przedstawienia. Poza realizatork¹ Ann¹ Dauksz¹Wo³kowicz, wystêpuj¹ w nim Katarzyna Cygan, która napisa³a scenariusz, oraz wokalista grupy TSA, Marek Piekarczyk, znany równie¿ ze sceny gdyñskiego Teatru Muzycznego, gdzie wystêpowa³ w rock-operze „Jesus Christ Superstar”. Marek Piekarczyk przyznaje, ¿e Krzysztof Klenczon by³ w dzieciñstwie jego idolem. Piosenki lidera „Czerwonych Gitar”, odkrywane 30 lat po jego œmierci, nabieraj¹ - zdaniem muzyka TSA - nowego sensu, którego wczeœniej nie rozumia³. - Sopocki projekt to odwa¿-

Gdañsk

Miejskie Centrum Powiadamiania Ratunkowego

Stra¿ Miejska

28 kwietnia br., na scenie teatru Off de Bicz odby³a siê premiera spektaklu pod tytu³em „Klenczon”. Przedstawienie poœwiêcone jest zmar³emu przed 30 laty liderowi s³ynnej grupy rockandrollowej „Czerwone Gitary”. omys³ na taki w³aœnie spektakl powsta³ niespe³na rok temu, podczas obchodów pó³wiecza sopockiego Non Stopu. Wówczas to dosz³o do spotkania ¿ony Krzysztofa Klenczona, Alicji Corony-Klenczon i by³ej solistki gdyñskiego Teatru Muzycznego, sopocianki Anny Daukszy-Wo³kowicz. Obie panie ustali³y, ¿e sztuka zatytu³owana po prostu „Klenczon” bêdzie prób¹ spojrzenia na lidera „Czerwonych Gitar” oczami jego ¿ony. I to w³aœnie cytaty ze wspomnieñ pani Alicji oraz piosenki napisane przez Krzysztofa Klenczona stanowi¹

3

SOPOT

Nr 5 (69) Maj 2012

Radni klubu Kocham Sopot zebrali oko³o 1300 podpisów sopocian popieraj¹cych inicjatywê budowy szpitala.

Ruch Kocham Sopot Anna Stasierska Gra¿yna Czajkowska Wojciech Fu³ek

Jaros³aw Kempa Jerzy Hall Piotr Kurdziel Henryk Hryszkiewicz


4

ROZMAITOŒCI

Nr 5 (69) Maj 2012

Sopockie co nieco

Co nieco poni¿ej poziomu

Wojciech Fu³ek

O

bni¿enie w ostatnich latach elementarnych standardów ¿ycia politycznego w Polsce wydaje siê, niezaprzeczalnym faktem. Zawdziêczamy je niestety g³ównie sami sobie. Sami przecie¿ wybieramy do parlamentu i ró¿nych szczebli samorz¹du naszych reprezentantów, najczêœciej zreszt¹ partyjnych. A partie tak s¹ przywi¹zane do swojej „przewodniej roli”, ¿e walcz¹c o g³osy wyborców, nie przywi¹zuj¹ wagi do obietnic, wychodz¹c zapewne z za³o¿enia, ¿e „jakoœ to bêdzie”. Brak realizacji tych obietnic i wczeœniejszych deklaracji zawsze mog¹ czymœ wyt³umaczyæ – brakiem samodzielnej wiêkszoœci w parlamencie, „obiektywnymi trudnoœciami”, dzia³aniami opozycji, ogólnoœwiatowym kryzysem itp. Niektórzy zreszt¹ nawet nie czuj¹ siê w obowi¹zku z czegokolwiek t³umaczyæ. Standardy w polityce s¹ kluczem – skompromitowany polityk musi odejœæ natychmiast i nie ma dla niego powrotu. Podejrzany – dla czystoœci zasad – powinien odejœæ, gdy¿ inaczej istnieje podejrzenie trwania na stanowisku za wszelk¹ cenê i wykorzystywania go do celów

„obronnych”. Za nasz¹ zachodni¹ granic¹ najmniejszy skandal, w który jest zamieszany partyjny polityk, z regu³y stanowi koniec jego kariery. U nas – bywa z tym ró¿nie, a partie z regu³y zaciekle broni¹ swoich cz³onków, bez wzglêdu na obci¹¿aj¹ce okolicznoœci. Trudno siê zatem dziwiæ, ¿e na ni¿szym poziomie samorz¹dowym obserwujemy to samo zjawisko, dodatkowo odbite najczêœciej w krzywym zwierciadle prywatnych relacji, powi¹zañ i uzale¿nieñ. Lokalnym w³odarzom coraz ³atwiej te¿ zdominowaæ i uzale¿niæ lokalne media, bowiem standardy niezale¿nego dziennikarstwa równie¿ ulegaj¹ systematycznej erozji. Ostatnie lata to jednak równie¿ czas wielu nowych inicjatyw obywatelskich, pomys³ów samych mieszkañców i akcji spo³ecznych. Trudno siê te¿ dziwiæ, ¿e lokalne w³adze najczêœciej niezbyt chêtnie patrz¹ na takie inicjatywy, gdy¿ wiêkszoœæ z nich oznacza pozbycie siê czêœci decyzji na rzecz mieszkañców, którzy znacznie siê uaktywnili i chc¹ braæ bezpoœredni udzia³ w podejmowaniu najwa¿niejszych decyzji, zwi¹zanych ze swoj¹ „ma³¹ ojczyzn¹”. Dlatego coraz czêœciej obserwujemy mniejsze i wiêksze wybuchy niezadowolenia spo³ecznego, zw³aszcza tam, gdzie w³adza wykazuje siê arogancj¹ i zawsze „wie lepiej”. Coraz wiêcej organizuje siê referendów w sprawie odwo³ania wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. Tylko w województwie pomorskim na takie referenda zdecydowa³y siê w tej kadencji spo³ecznoœci £eby, Choczewa, Dar³owa, S³awna, Starogardu Gdañskiego, Bytowa, S³upska. W tej chwili zbierane s¹ podpisy w takiej samej sprawie w Przechlewie. I nawet jeœli te akcje

Parady, koncerty, taniec i latawce na pla¿y

Ulica Artystów na pocz¹tek sezonu

nie doprowadzaj¹ do ostatecznego odwo³ania konkretnej osoby, to zawsze przynosz¹ o¿ywcz¹ publiczn¹ debatê w³aœnie na temat standardów zachowañ. S¹ te¿ ewidentnym dowodem spo³ecznego o¿ywienia. Dla organizatorów takich referendów wymogi formalne s¹ jednak doœæ restrykcyjne, z kolei za urzêduj¹cym samorz¹dowcem stoj¹ najczêœciej nie tylko zorganizowane, karne organizacje partyjne, ale i lokalne uk³ady, a tak¿e doœæ du¿e mo¿liwoœci wykorzystania struktur i mo¿liwoœci urzêdowych oraz biznesowe i dziennikarskie powi¹zania. I jeœli, mimo to, wiele obywatelskich grup decyduje siê jednak na organizowanie referendów, oznacza to równie¿, ¿e przekroczyli oni barierê lêku i „tumiwisizmu”. Przywi¹zanie do „ma³ych ojczyzn” jest swoistym zapalnikiem obywatelskiej aktywnoœci, która przecie¿ nie musi mieæ partyjnych barw. Coraz wiêcej niepolitycznych i ponadlub bezpartyjnych inicjatyw lokalnych daje te¿ wiarê w zwyk³¹ ludzk¹ solidarnoœæ, pomys³owoœæ i chêæ bezinteresownego dzia³ania na rzecz innych. Powiecie, drodzy czytelnicy, ¿e to takie tam gadanie i zapytacie gdzie konkretne sopockie przyk³ady przekroczenia pewnych standardów ¿ycia publicznego, a nawet granicy dobrego smaku? Na pewno zalicza siê do nich, przynajmniej moim zdaniem, np. ewidentne z³amanie ordynacji wyborczej przez komitet urzêduj¹cego prezydenta (przypominam ten casus, gdy¿ kara za to z³amanie obowi¹zuj¹cego prawa – mandat w wysokoœci 100 z³ (!), by³a nie tylko kuriozalna, ale wrêcz oœmieszaj¹ca nasz system prawny, a sam

przypadek przeszed³ praktycznie bez echa, ca³kowicie zbagatelizowany przez dziennikarzy), startowanie w wyborach samorz¹dowych z listy „jedynie s³usznej partii” wysokich urzêdników sopockiego ratusza oraz aktywne zaanga¿owanie innych w kampaniê wyborcz¹ (te¿ bez ¿adnej dziennikarskiej reakcji), dzia³ania zwalczaj¹ce niezale¿n¹ prasê (np. nak³anianie reklamodawców „Riviery” do rezygnacji z zamieszczanych tam reklam prasowych), praktyka nieustannych pouczeñ, a nawet „po³ajanek” sopockich radnych, stosowana przez aktualnego wiceprezydenta (dla którego sk¹din¹d ostatnie wybory samorz¹dowe okaza³y siê polem osobistej klêski), traktowanie instrumentalnie obietnic przedwyborczych (co sta³o siê z obiecywan¹ klinik¹ po³o¿nicz¹, której koncepcjê architektoniczn¹ mogliœmy zobaczyæ podczas kampanii?), a ostatnio dopuszczenie do samowoli budowlanej na terenie œcis³ej ochrony uzdrowiskowej w Lasku Karlikowskim, którego gospodarzem jest miejska instytucja (!). Takich przyk³adów zapewne znalaz³oby siê wiêcej, ale i te wystarcz¹, jako dowód, ¿e w Polsce nie funkcjonuj¹ jeszcze (ani na poziomie parlamentarnym, ani samorz¹dowym), od dawien dawna znane w cywilizowanym œwiecie kanony zachowañ czy standardów obyczajowych, które by³yby powszechnie zaakceptowane, wymagane i respektowane. Nasz kraj ci¹gle tkwi w przesz³oœci, gdzie ludzi dzieli siê na naszych i obcych, równych i „równiejszych”.

prezentowa³a Sopocki teatr Tañca, a melomani mieli okazjê pos³uchaæ wirtuozerskiej gry Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot. W œwiêto 3 Maja z placu Przyjació³ Sopotu wy-

puszczono bia³o-czerwone balony, a o godzinie 15 przed gmachem Urzêdu Miasta zorganizowano grê uliczn¹ pod tytu³em „Witaj maj, piêkny maj”. (as)

W tym roku do koncertów, pokazów, spektakli teatralnych, happeningów i innych zabaw do³¹czyli gastronomicy. Najlepsi sopoccy kucharze wyszli na ulicê, aby zaprezentowaæ mieszkañcom swój kunszt pod nazw¹ Kuchnie z Ró¿nych Stron Œwiata. Inauguracja „Uli-

cy Artystów” przypad³a na dzieñ 1 maja, a pierwsz¹ imprez¹ by³ pokaz jogi w Parku Pó³nocnym. Potem by³a parada Multi Kulti, a wieczorem wystêp znakomitej Kapeli ze Wsi Warszawa. 2 maja puszczano latawce na pla¿y, re¿yser Joanna Czajkowska za-

fot. kmz

Imprezy organizowane w Sopocie w pierwszy weekend maja pod wspóln¹ nazw¹ „Ulica Artystów” inauguruj¹ w kurorcie letni sezon. Jak co roku obejmuj¹ one swym zasiêgiem ulicê Bohaterów Monte Cassino, plac Przyjació³ Sopotu, pla¿e i parki. Jak zawsze lato wita³y t³umy sopocian i goœci.

Sopockie lato rozpoczê³a tradycyjnie uliczna parada. Autorami jej koncepcji by³a para sopockich artystów Alicja Gruca i Robert Florczak, wspomagali ich Kacper O³owski (maski), Leon Dziemaszkiewicz (choreografia) oraz DJ Romero (muzyka).

INTERPELACJE SOPOCKICH RADNYCH Sopot, 27.03.2012 Szanowny Pan Prezydent Sopotu Jacek Karnowski

INTERPELACJA W nawi¹zaniu do zg³oszenia od mieszkañców Sopotu, zwi¹zanego z mo¿liwoœci¹ pope³nienia samowoli budowlanej w strefie ochrony uzdrowiskowej na terenie tzw. Lasku Karlikowskiego, zwracamy siê o piln¹ interwencjê i przeprowadzenie kontroli w tej sprawie. Zaniepokojeni sopocianie, spaceruj¹cy w tej okolicy poinformowali nas bowiem, i¿ od d³u¿szego czasu na terenie Lasku Karlikowskiego trwaj¹ prace budowlane (stawianie œcian z ceg³y, utwardzenie drogi wjazdowej p³ytami betonowymi itp.). Nie zamontowano ¿adnej tablicy informacyjnej, w zwi¹zku z tym uwa¿amy, ¿e prace te stanowi¹ samowolê budowlan¹, zw³aszcza, ¿e na tym terenie zabronione s¹ – wed³ug naszej wiedzy - wszelkie nowe inwestycje o charakterze budowlanym. Dlatego niezbêdna jest pilna interwencja w tej sprawie i ewentualne poci¹gniêcie do odpowiedzialnoœci osób, które do tego doprowadzi³y. Prosimy te¿ o informacjê, kto jest dzier¿awc¹ tego terenu, na jaki okres i na jakich zasadach oraz jakie konsekwencje zostan¹ wobec tego dzier¿awcy wyci¹gniête, jeœli potwierdz¹ siê informacje o samowoli. Z powa¿aniem Kazimierz Jeleñski Andrzej Ka³u¿ny

Sopot, 27.03.2012 Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego W Sopocie

Zg³oszenie podejrzenia samowoli budowlanej W nawi¹zaniu do zg³oszenia od mieszkañców Sopotu, zwi¹zanego z mo¿liwoœci¹ pope³nienia samowoli budowlanej w strefie ochrony uzdrowiskowej na terenie tzw. Lasku Karlikowskiego, zwracamy siê o piln¹ interwencjê PINB i przeprowadzenie kompleksowej kontroli w tej sprawie. Zaniepokojeni sopocianie, spaceruj¹cy w tej okolicy poinformowali nas bowiem, i¿ od d³u¿szego czasu na terenie Lasku Karlikowskiego trwaj¹ prace budowlane (stawianie œcian z ceg³y, utwardzenie drogi wjazdowej do terenu dawnego „campingu” p³ytami betonowymi itp.). Nie zamontowano w tym miejscu ¿adnej tablicy informacyjnej, w zwi¹zku z tym uwa¿amy, ¿e prace te stanowi¹ samowolê budowlan¹, zw³aszcza, ¿e na tym terenie zabronione s¹ – wed³ug naszej wiedzy - wszelkie nowe inwestycje o charakterze budowlanym. Dlatego niezbêdna jest pilna interwencja PINB w Sopocie w tej sprawie i ewentualne wyciagniêcie konsekwencji wobec osób (firm, instytucji?), które do takiego stanu rzeczy doprowadzi³y. Z powa¿aniem Kazimierz Jeleñski Andrzej Ka³u¿ny

Sopot, 24.04.2012 Szanowny Pan Prezydent Sopotu Jacek Karnowski

INTERPELACJA W nawi¹zaniu do naszej interpelacji z dnia 27.03 br w sprawie samowoli budowlanej w strefie ochrony uzdrowiskowej na terenie tzw. Lasku Karlikowskiego oraz potwierdzeniem tego zg³oszenia przez PINB zwracamy siê o przeprowadzenie kompleksowej kontroli w tej sprawie, która powinna odpowiedzieæ na nastêpuj¹ce pytania: - jak mog³o dojœæ do ewidentnego z³amania prawa i aktu samowoli budowlanej na terenie miejskim, którego gospodarzem jest MOSIR? Wed³ug doniesieñ mieszkañców – na terenie tym, ju¿ podczas trwania nielegalnej budowy widywano m.in. z-cê Dyrektora MOSiR-u. - dlaczego ani on, ani ¿adne inne miejskie s³u¿by nie zareagowa³y wczeœniej na fakt samowoli w strefie œcis³ej ochrony uzdrowiskowej? - kto jest imiennie odpowiedzialny za doprowadzenie do tej samowoli budowlanej? Jednoczeœnie zwracamy siê o wyci¹gniêcie surowych konsekwencji wobec wszystkich osób, które s¹ odpowiedzialny za doprowadzenie do tej samowoli, a tak¿e – natychmiastowe rozwi¹zanie przez MOSIR umowy poddzier¿awy z podmiotem, który bezpoœrednio dopuœci³ siê samowoli. Prosimy te¿ o wyczerpuj¹c¹ informacjê, na jakiej podstawie i na jakich zasadach, a tak¿e na jaki okres zawarto umowê z tym podmiotem. Z powa¿aniem Kazimierz Jeleñski Andrzej Ka³u¿ny


BIZNES

Nr 5 (69) Maj 2012

Przedsiêbiorcy niechêtnie podwy¿szaj¹ pracownikom pensje, motywuj¹c ich pozap³acowymi benefitami – od kart podarunkowych po ubezpieczenia.

5

Grupa Stadtwerke Leipzig zrealizuje projekt dla sopocian

Zadowolony pracownik bez podwy¿ki? Wspólne dzia³anie - lokalne zaanga¿owanie Piotr Habasiñski

Przedsiêbiorcy wiedz¹, ¿e niskie morale zatrudnionych to k³opoty dla biznesu. Zamiast podwy¿ek wol¹ jednak proponowaæ zmienne czêœci wynagrodzeñ (premie, nagrody, dodatki) lub oferowaæ benefity, które s¹ dziœ szczególnie popularne. - Bonusy buduj¹ w oczach zatrudnionych pozytywny wizerunek firmy jako pracodawcy, podnosz¹ poziom zadowolenia z pracy i integruj¹ zespó³. Mog¹ te¿ wzmacniaæ identyfikacjê z firm¹ – mówi dr Beata Krawczyk-Bry³ka, psycholog biznesu z Wydzia³u Zarz¹dzania i Ekonomii Politechniki Gdañskiej. Zdrowie wa¿ne dla wszystkich Jedn¹ z kategorii benefitów jest dodatkowa ochrona ubezpieczeniowa. – Najpopularniejsza jest ochrona medyczna. Za 60-100 z³ polisa gwarantuje szybki dostêp do podstawowej i specjalistycznej opieki medycznej, a wiêc konsultacji lekarskich, badañ diagnostycznych i zabiegów ambulatoryjnych – mówi Dorota Bartkowska, z-ca Dyrektora Dzia³u Ubezpieczeñ Zdrowotnych Compensa TU SA Vienna Insurance Group. Dla kadry mened¿erskiej pakiety podstawowe s¹ czêsto rozszerzane o wizyty domowe, rehabilitacjê i opiekê stomatologiczn¹. Istnieje tak¿e mo¿liwoœæ objêcia ubezpieczeniem œwiadczeñ z zakresu medycyny pracy, które to pracodawca zobowi¹zany jest

zapewniæ pracownikom. Z kolei grupowa forma ubezpieczenia pracowników zapewnia ochronê zatrudnionych i pozwala oszczêdziæ na sk³adkach. Ubezpieczenie nabiera szczególnego znaczenia, w sytuacji utrudnionego dostêpu do lekarzy specjalistów. W Trójmieœcie po pracy… Osobn¹ kategoriê stanowi¹ ro¿nego rodzaju programy rabatowe, w ramach których pracownicy mog¹ korzystaæ z trójmiejskich si³owni i hal sportowych. – To spora oszczêdnoœæ, bo karnet na basen i tak bym kupi³, ale za zakup we w³asnym zakresie zap³aci³bym wiêcej – zauwa¿a Marcin Budnik z jednego z gdañskich Call Center. Przedsiêbiorcy siêgaj¹ równie¿ po karty przedp³acone Sodexo (prepaid cards) i kupony podarunkowe (najczêœciej 50-100 z³), które mo¿na spieniê¿yæ np. na zakupy w Galerii Ba³tyckiej lub w Centrum U7. Ale to tylko dodatek Benefity oka¿¹ siê wartoœciowe, gdy zostan¹ spe³nione dwa podstawowe warunki: bonusy musz¹ byæ uzupe³nieniem wynagrodzenia, z którego pracownik jest choæ umiarkowanie zadowolony i musz¹ byæ dopasowane do jego indywidualnych potrzeb. - ¯adna dodatkowa atrakcja czy ubezpieczenie nie zast¹pi wynagrodzenia, które powinno pozwoliæ zaspokajaæ codzienne potrzeby – dodaje dr Beata Krawczyk Bry³ka.

Ruszy³a druga edycja programu Wspólne Dzia³anie – Lokalne Zaanga¿owanie, podczas którego pracownicy Grupy Stadtwerke Leipzig w Polsce bêd¹ dzia³aæ na rzecz spo³ecznoœci lokalnej. 7 spó³ek, w tym Orchis Energia Sopot, zrealizuj¹ wspólnie 16 ró¿nych projektów w 5 polskich miastach. W Sopocie projekt zostanie przeprowadzony 21 maja w hospicjum przy al. Niepodleg³oœci.

Wspólne Dzia³anie – Lokalne Zaanga¿owanie to program, dziêki któremu pracownicy firm nale¿¹cych do Grupy Stadtwerke Leipzig maj¹ szansê na realizacjê ró¿norodnych projektów na rzecz lokalnej spo³ecznoœci. Mog¹ oni wykonaæ prace na rzecz m.in. domów dziecka, szpitali, hospicjów, szkó³ specjalnych, schronisk dla zwierz¹t czy œrodowiska naturalnego. To do pracowników nale¿y zebranie zespo³u projektowego, opracowanie planu i bud¿etu oraz oczywiœcie sama realizacja zadania. - Dzia³anie na rzecz spo³ecznoœci lokalnej to tak naprawdê dzia³anie dla naszego wspólnego dobra. Tu mieszkaj¹ nasi pracownicy i klienci. Dlatego tak wa¿ne jest, aby pomys³y projektów pochodzi³y od nich, by³y

efektem ws³uchania siê w lokalne potrzeby – mówi Adam Stanyer, cz³onek zarz¹du GPEC. Zespo³y projektowe dostan¹ œrodki potrzebne do realizacji zadania. Otrzymaj¹ tak¿e niezbêdne wsparcie merytoryczne w zakresie prowadzenia projektów oraz dzieñ wolny od pracy na realizacjê przedsiêwziêcia. - Na samo wykonanie zaplanowanych prac zespó³ ma zaledwie jeden dzieñ, na zakoñczenie którego przewidziane jest podsumowanie i omówienie wniosków z przebiegu projektu. Dla uczestników programu to równie¿ forma nauki zarz¹dzania projektami i zespo³em – wyjaœnia Anna Jakób, prezes zarz¹du Orchis. Podczas ubieg³orocznej edycji Programu zrealizowano ³¹cznie 15 projektów, w których

udzia³ wziê³y 374 osoby. Dziêki pomys³owoœci pracowników oraz wsparciu Grupy miêdzy innymi zamontowano podesty na pla¿y oraz odnowiono wiele obiektów. Du¿o projektów skierowanych by³o do najm³odszych – turniej pi³ki no¿nej, wycieczka do zoo czy specjalne przedstawienie w teatrze. Pracownicy Orchis Energia Sopot zaopatrzyli kuchniê oraz przygotowali posi³ki dla osób bezdomnych w jad³odajni Caritas przy al. Niepodleg³oœci w Sopocie. Harmonogram projektów, relacje z przygotowañ i ich realizacji, a tak¿e informacje o poszczególnych spó³kach znajduj¹ siê na blogu programu: www.wdlz.pl

REKLAMA


6

GDAÑSK

Nr 5 (69) Maj 2012

Miejski fragment Trasy S³owackiego otwarty

Prace id¹ zgodnie z planem 20 kwietnia br. otwarty zosta³ dla ruchu drogowego pierwszy miejski odcinek Trasy S³owackiego (nie licz¹c zbudowanej wczeœniej czteropasmówki przez Trójmiejski Park Krajobrazowy, oraz odcinka lotniskowego od lasu do terminalu w Rêbiechowie). Zosta³ on nazwany Now¹ Koœciuszki i przebiega fragmentem ulicy Hynka, od torów kolejowych do Alei Rzeczpospolitej. Oddanie trasy spowodowa³o spore zmiany ruchu, miêdzy innymi now¹ trasê autobusów 124, 127 i 227, oraz autobusu nocnego N2. Na mistrzostwa Europy w pi³ce no¿nej ma te¿ zostaæ otwarte jedno pasmo Trasy S³owackiego, od skrzy¿owania z ulic¹ Chrzanowskiego do ronda œw. Jana de la Salle. Natomiast na estakadê ponad alej¹ Grunwaldzk¹ samochody wjad¹ dopiero w koñcu bie¿¹cego roku. W tym samym czasie zostanie te¿ zakoñczona budowa Drogi Zielonej od alei Hallera do ul. Marynarki Polskiej. Natomiast na przejazd odcinkiem od ul. Marynarki Polskiej do ul. Ku Ujœciu, wraz z tunelem pod Martw¹ Wis³¹, trzeba bêdzie poczekaæ a¿ do paŸdziernika 2014 roku. Powy¿sze terminy s¹ aktualne pod warunkiem, ¿e prace bêd¹ przebiega³y zgodnie z harmonogramem. Trasê

Z Rêbiechowa polecisz ju¿ za 99 z³

Taniej ni¿ poci¹giem OLT Express jest lin¹ lotnicz¹ powsta³¹ po fuzji Jet Air i Yes Airways. Od 4 kwietnia br. samoloty tej linii obs³uguj¹ podniebne trasy z gdañskiego lotniska w Rêbiechowie do Katowic, Krakowa, £odzi, Poznania, Szczecina, Warszawy i Wroc³awia. Ceny s¹ przystêpne, po³owa miejsc w samolotach zosta³a wyceniona na 99 z³otych. Jeszcze taniej mog¹ polecieæ dzieci i m³odzie¿ do lat 18, studenci, oraz seniorzy, którzy ukoñczyli 65 rok ¿ycia. Za tzw. „bilet bia³o-czerwony” zap³ac¹ oni zaledwie 50 z³otych. Jak do tej pory najmocniej obsadzone s¹ samoloty lataj¹ce do Krakowa, Warszawy i Wroc³awia. Od 29 paŸdziernika OLT Express przewiduje tak¿e loty do wielu miast Europy Zachodniej. I tak Rêbiechowo uzyska codzienne po³¹czenia z Amsterdamem, Bruksel¹, Hamburgiem, Koloni¹, Londynem i Monachium. Trzy razy w tygodniu samoloty tej firmy bêd¹ lata³y do Frankfurtu, Pary¿a i Rzymu, po dwa razy w tygodniu do Marsylii, Wenecji i Werony, oraz raz w tygodniu do Reykjaviku. Ceny biletów do tych portów zaczynaj¹ siê od 149 z³otych. (as)

S³owackiego buduje konsorcjum takich firm jak PBG S.A., Aprivia S.A., Obrascon Huerte Lain S.A., oraz lider tej grupy – Hydrobudowa Polska S.A. I w³aœnie ta ostatnia firma popad³a w k³opoty. Wprawdzie nie na Wybrze¿u, lecz na Podkarpaciu, gdzie buduje autostradê A4, pomiêdzy Tarnowem i Dêbic¹. Dosz³o tam do wielomiesiêcznych opóŸnieñ w wyp³atach dla podwykonawców i oko³o 300 pracowników z ró¿nych firm opuœci³o plac budowy. Akcje spó³ki na gie³dzie w Warszawie straci³y 65 % wartoœci. Kr¹¿¹ te¿ plotki o wycofaniu siê firmy z budowy tunelu pod Martw¹ Wis³¹. Szefowie spó³ki Gdañskie Inwestycje Komunalne – g³ówny inwestor Trasy S³owackiego – s¹ jednak dobrej myœli i maj¹ nadziejê, ¿e wszystkie prace bêd¹ przebiega³y zgodnie z planem. (as)

Kto podpali³ Bogaci zajezdniê? Gdañszczanie

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, Gdañsk jest trzecim w Polsce miastem wojewódzkim z najwy¿szymi zarobkami mieszkañców. Na pierwszym miejscu, chyba ku powszechnemu zdziwieniu, znalaz³a siê nie Warszawa, a Katowice. Œrednia pensja wynosi tam 5005 z³otych, podczas gdy w stolicy tylko 4683 z³. Gdañszczanie zarabiaj¹ œrednio tylko o 150 z³otych mniej ni¿ Warszawiacy – 4533 z³. W pobitym polu znalaz³y siê: Poznañ – 4032 z³otych, Kraków – 3558 z³otych, Szczecin – 3629 z³otych, Wroc³aw – 3601 z³otych. (kf)

Budynek z czerwonej ceg³y, stoj¹cy na rogu ulicy Pomorskiej i alej Grunwaldzkiej w Oliwie to dawna zajezdnia tramwajów konnych. Zosta³ zbudowany w roku 1870, po wojnie by³ w³asnoœci¹ Zak³adu Komunikacji Miejskiej, który wynaj¹³ go na magazyn oœrodkowi Telewizji Polskiej w Gdañsku.

Jurand i Kone posz³y na z³om

Stocznia umiera Coraz puœciej robi siê na terenie stanowi¹cym niegdyœ Stoczniê Gdañsk¹ im. Lenina. Jeden po drugim znikaj¹ dŸwigi stanowi¹ce charakterystyczny wyró¿nik dla tej czêœci miasta. Dziœ zosta³o ich tylko 24. Nie ma ju¿ potê¿nego Kone obs³uguj¹cego pochylniê nr. 2. Na z³om poszed³ te¿ p³ywaj¹cy dŸwig o nazwie Jurand. Mia³ on byæ symbolem osób zwi¹zanych w ze stoczni¹, a które zginê³y w katastrofie lotniczej pod Smoleñskiem – Anny Walentynowicz, Macieja P³a¿yñskiego i Arkadiusza Rybickiego. Ten ostatni, jako pose³, walczy³ o wkomponowanie stoczniowych dŸwigów w maj¹ce powstaæ na tym terenie M³ode Miasto. W³adze Gdañska chcia³y odkupiæ

Wkrótce stoczniowe pejza¿e obejrzeæ mo¿na bêdzie jedynie w kinie. Fot. kmz

Juranda od jego nowego w³aœciciela, firmy Crist, ale cena jak¹ firma za¿¹da³a – 1,1 miliona z³otych, okaza³a siê dla bud¿etu miasta za wysoka. Jak tak

Gdañsk uczci pamiêæ o aktorze

Z inicjatyw¹ nazwania jednego z gdañskich placów imieniem Krzysztofa Kolbergera wyszli mieszkañcy dzielnicy Strzy¿a. St¹d bowiem pochodzi³ zmar³y w zesz³ym roku, znakomity aktor. Radni Gdañska postanowili, ¿e bêdzie to skwer przy ul. Kar³owicza. karierê aktorsk¹ w szkolnym kabarecie „Syfon”. Pragn¹c uhonorowaæ swego krajana zarz¹d Osiedla Strzy¿a wyst¹pi³ z projektem nazwania jego imieniem skweru przy ulicy Kar³owicza. Inicjatywê mieszkañców jednomyœlnie zaaprobowali radni z komisji kultury i promocji.

Fot. kmz

Powstanie skwer Krzysztofa Kolbergera

Zmar³y w ubieg³ym roku wybitny aktor, Krzysztof Kolberger pochodzi³ z Gdañska. Jako dziecko mieszka³ w domu przy ulicy Mieczys³awa Kar³owicza, w dzielnicy Strzy¿a. Chodzi³ do IX Liceum Ogólnokszta³c¹cego w tej samej dzielnicy, tam te¿ rozpocz¹³

Wed³ug rankingu „Dziennika Gazety Prawnej” gdañszczanie zarabiaj¹ œrednio 4533 z³ote.

Kolberger zmar³ 7 stycznia 2011 roku w Warszawie. Cierpia³ na przewlek³¹ chorobê nowotworow¹. Uwa¿any by³ powszechnie za jednego z najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych. Para³ siê równie¿ re¿yseri¹. By³ absolwentem

dalej pójdzie, ju¿ wkrótce stoczniowe pejza¿e bêdzie mo¿na ogl¹daæ tylko na ekranie np. w filmie Andrzeja Wajdy „Cz³owiek z ¿elaza”. (as) warszawskiej Pañstwowej Wy¿szej Szko³y Teatralnej. Debiutowa³ na scenie Teatru Œl¹skiego. PóŸniej zwi¹zany by³ z Teatrem Wielkim w £odzi, Narodowym i Ateneum im. S. Jaracza w Warszawie. Zagra³ w kilkudziesiêciu filmach m.in. w „Romeo i Julii”, „Epitafium dla Barbary Radziwi³³ówny”, „Kornblumenblau”, „Najd³u¿szej wojnie nowoczesnej Europy”, „Ekstradycji” i „Katyniu”. W „Panu Tadeuszu” przypad³a mu rola lektora - Adama Mickiewicza. Jednak najwiêkszym zadaniem aktorskim jakie mu powierzono by³o - wed³ug samego Kolbergera - odczytanie testamentu Jana Paw³a II podczas ¿a³oby po œmierci papie¿a w kwietniu 2005 r.

W³aœciciel budynku chce skreœlenia ruin zajezdni z rejestru zabytków, konserwator nie wyra¿a na to zgody. Fot. kmz

W roku 1998 obiekt, wpisany wczeœniej do rejestru zabytków, zosta³ sprzedany Fundacji Inicjatywy Gospodarczej Pro Publica Bono, która zobowi¹za³a siê w ci¹gu trzech lat przeprowadziæ w nim generalny remont. Z zobowi¹zania tego Fundacja siê nie wywi¹za³a, a w roku 2007 sprzeda³a zajezdniê spó³ce Easy.pl, której g³ównym w³aœcicielem jest jeden z najbogatszych przedsiêbiorców Pomorza, Krzysztof Mielewczyk, prywatnie m¹¿ pos³anki PiS Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk. Budynek mia³ zostaæ adaptowany na hotel, ale plany te pozosta³y na papierze. We wrzeœniu 2011 roku w zajezdni wybuch³ pierwszy po¿ar, w marcu 2012 drugi. O ile pierwszy uda³o siê st³umiæ w zarodku, to drugi spowodowa³ ca³kowit¹ ruinê budynku, z którego praktycznie pozosta³y nagie œciany. Policja stwierdzi³a, ¿e przyczyn¹ po¿arów by³o podpalenie, niestety sprawcy do dnia dzisiejszego nie uda³o siê wykryæ. Obecnie w³aœciciel zajezdni wyst¹pi³ do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o skreœlenie jej z rejestru zabytków. Pozytywna decyzja pozwoli³aby mu na rozebranie ruiny i zbudowanie na jej miejscu ca³kiem nowego obiektu. Minister jednak przekaza³ sprawê wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków w Gdañsku, który w dalszym ci¹gu domaga siê odpowiedniego zabezpieczenia budynku. (kf)

Radni Nowego Portu domagaj¹ siê odwo³ania konserwatora wojewódzkiego

Znikaj¹ce latarnie morskie Ka¿dy mieszkaniec dzielnicy Nowy Port w Gdañsku zna³ dwie latarnie morskie: czerwon¹ i zielon¹, zainstalowane na falochronach okalaj¹cych wejœcie do kana³u portowego. Latarnie mia³y ponad 160 lat, zbudowane je w roku 1843. W ramach przeprowadzanego remontu falochronów, w³aœciciel – Urz¹d Morski w Gdyni usun¹³ czerwon¹ latarniê i przekaza³ jej

konstrukcjê, jako z³om do huty. Zielona latarnia ju¿ wczeœniej zosta³a zdemontowana, a jej resztki nie nadaj¹ siê do rekonstrukcji. Rada Osiedla Nowego Portu wyst¹pi³a w tej sprawie do prezydenta Gdañska, domagaj¹c siê usuniêcia ze stanowiska konserwatora wojewódzkiego, który w porê nie zadba³ o wpisanie latarni na listê zabytków. (kf)


GDYNIA

Nr 5 (69) Maj 2012

UroczystoϾ w ratuszu

Fot. materia³y prasowe

Sprawa znajdzie fina³ przed s¹dem? £apaj z³odzieja! 23 kwietnia br. w gdyñskim Ratuszu, prezydent miasta Wojciech Szczurek, oraz komendant miejski policji w Gdyni, Robert Leksycki przyjêli dwóch bohaterskich gdynian: ojca i trzynastoletniego syna. Chcieli im pogratulowaæ schwytania z³odziei i wrêczyæ nagrodê.

Tak ma wygl¹daæ wie¿owiec na Wzgórzu œw. Maksymiliana.

Kilkanaœcie lat temu dzia³kê przy ulicy Norwida 13 na Wzgórzu œw. Maksymiliana w Gdyni naby³ pewien deweloper. Chcia³ tam zbudowaæ 12piêtrowy wie¿owiec. W roku 2003 otrzyma³ zezwolenie na budowê, jednak ¿adnych prac w tym kierunku nie podj¹³, a nastêpnie odprzeda³ dzia³kê innemu deweloperowi. Ten w styczniu br. przyst¹pi³ do budowy. W miêdzyczasie budowê

wie¿owca w tym miejscu zakwestionowali mieszkañcy okolicznych domów. Twierdz¹ oni, ¿e zezwolenie z roku 2003 straci³o wa¿noœæ. Miasto wszczê³o w tej sprawie dochodzenie, ale jak dot¹d nie uda³o siê zablokowaæ postêpów budowy. Rzecznik gdyñskiego magistratu nie wyklucza, ¿e sprawa zostanie skierowana do prokuratury. (as)

Miasto przeznaczy³o na remonty elewacji 1,5 miliona z³otych

Gdynia bez barier 24 kwietnia br. w Teatrze Muzycznym w Gdyni wrêczone zosta³y nagrody w konkursie „Gdynia bez barier”. By³a to ju¿ trzynasta edycja tego konkursu. Nagrod¹ s¹ medale Prezydenta Miasta Gdyni „Gdynia bez barier”, a tak¿e prawo pos³ugiwania siê logo z tym napisem na obiektach, produktach i korespondencji nagrodzonej firmy. Zwyciêzcami konkursu okaza³y siê: Centrum Integracji w Gdyni, które wyró¿niono za niekonwencjonalne metody aktywizacji spo³ecznej i zawodowej niepe³nosprawnych, Morski Instytut Rybacki konsekwentne udostêpniaj¹cy Akwarium Gdyñskie osobom z ró¿nego rodzaju niepe³nosprawnoœci¹, oraz Polskie Towarzystwo Laryngektomowanych – Pomorski Oddzia³ rejonowy w Gdyni, które od wielu lat aktywnie i kompleksowo wspomaga osoby po amputacji krtani. Dwa wyró¿nienia otrzyma³y: Stowarzyszenie Turystyki Bez Barier za utworzenie portalu dla niepe³nosprawnych, oraz Pomorska Fundacja Fil-

W gronie nagrodzonych instytucji znalaz³ siê m.in. Morski Instytut Rybacki, który udostêpnia osobom niepe³nosprawnym Akwarium Gdyñskie.

mowa za zorganizowanie przegl¹du filmów polskich z audio-

Zagospodarowanie rezerwatu przyrody kosztowaæ bêdzie 1,7 mln z³otych

Rozpocz¹³ siê sezon na pasa¿erskie olbrzymy

Kêpa Red³owska dla mieszkañców

Jednym z odnawianych budynków jest Dom ¯eglarza Polskiego.

Miasto postanowi³o przyjœæ z pomoc¹ w³aœcicielom dofinansowuj¹c obiekty uznane za zabytkowe kwot¹ 1,5 miliona z³otych. I tak w³aœciciele willi Szczêœæ Bo¿e przy alei 1 Armii Wojska Polskiego otrzymali dotacjê w wysokoœci 174 tysiêcy z³otych. Dom ¯eglarza Polskiego przy alei Jana Paw³a II – 100 tys. z³otych, Willa Soko³a – 96 tys. Najwiêcej elewacji, bo a¿ dziesiêæ, zostanie odnowionych przy ulicy Œwiêtojañskiej. Ogó³em dofinansowanie z miasta otrzyma³o 19 wspólnot mieszkaniowych w œródmieœciu Gdyni. (as)

37. Gdynia Film Festival zakoñczony

Z³ote Lwy dla Holland 12 maja zakoñczy³ siê 37. Gdynia Film Festival. Pierwsz¹ nagrodê - „Z³ote Lwy” otrzyma³ wyprodukowany przez Studio Zebra film Agnieszki Holland „W ciemnoœci”. Film ten tryumfowa³ w kategoriach: re¿yserii, zdjêæ, monta¿u, a tak¿e gry g³ównych wykonawców - Agnieszki Grochowskiej i Roberta Wiêckiewicza. „W ciemnoœci” by³ w tym roku nominowany do Oskara. Holland „Z³ote Lwy” otrzyma³a ju¿ po raz drugi. W roku 1981 g³ówn¹ nagrodê festiwalu otrzyma³ jej obraz „Gor¹czka”. Do tej pory „W ciemnoœci” obejrza³o 1,2 miliona Polaków. „Srebrne Lwy” przypad³y z kolei wojennemu thrillerowi zatytu³owanemu „Ob³awa”. Rolê g³ówn¹ gra w nim Marcin Dorociñski, scenariusz i re¿yseria - Marcin Krzyszta³owicz. Premiera „Ob³awy” zapowiadana jest na wrzesieñ tego roku. (as)

Urz¹d Miasta w Gdyni postanowi³ tak zagospodarowaæ rezerwat przyrody Kêpa Red³owska, aby by³ on dostêpny dla mieszkañców, a zarazem zabezpieczony przed wandalami. Na ten cel przeznaczono w bud¿ecie 1,7 miliona z³otych. Zagwarantowane jest równie¿ dofinansowanie ze œrodków Unii Europejskiej. Przez Kêpê zostan¹ wytyczone trzy œcie¿ki edukacyjne. Przy wejœciu na teren rezerwatu stan¹ tablice informacyjne. Najbardziej cenne obszary zostan¹ ogrodzone. Powo³any te¿ zostanie specjalny oddzia³ Stra¿y Miejskiej pod nazw¹ Ekopatrol, który w razie potrzeby bêdzie wystawia³ mandaty niesubordynowanym spacerowiczom. Przetarg na ekologiczne zagospodarowanie Kêpy Red³owskiej ma byæ og³oszony w ci¹gu najbli¿szych dwóch miesiêcy. (as)

Nietypowa promocja historii gdyñskiego dworca kolejowego Fot. materia³y prasowe

Przed kilku laty w³adze Sopotu postanowi³y wspieraæ finansowo remonty prywatnych willi w ramach has³a: „Sto elewacji na stulecie miasta”. O tym jak udany to by³ projekt wie ka¿dy, kto dziœ popatrzy na frontony przedwojennych budynków kurortu. Pomys³ Sopotu podchwyci³a Gdynia. Zbudowane w latach trzydziestych XX wieku miasto, to prawdziwa per³a architektury modernistycznej. Gdyñskie kamienice i wille nale¿¹ w wiêkszoœci do prywatnych w³aœcicieli, których nie zawsze staæ na remont budynków. Dlatego wiele z nich jest w nienajlepszym stanie.

deskrypcjê dla niewidomych i g³uchych. (as)

W tym roku wycieczkowce odwiedz¹ Gdyniê 73 razy

Fot. kmz

Gdynia idzie w œlady Sopotu

9 dni wczeœniej gdynianie ci zauwa¿yli w Or³owie dwóch mê¿czyzn, którzy wydali im siê podejrzani. Zaczêli ich œledziæ i nakryli w momencie, gdy wychodzili z s¹siedniego domu, nios¹c coœ du¿ego pod kurtk¹. Syn nadal ich obserwowa³, ojciec wezwa³ policjê. Na widok funkcjonariuszy mê¿czyŸni zaczêli uciekaæ, ale ojciec i syn zablokowali im drogê samochodem. Przedmiotem ukrytym pod kurtk¹ okaza³ siê laptop. Oczywiœcie ukradziony. Z³odzieje powêdrowali do aresztu, a dwaj gdynianie stali siê bohaterami Or³owa. Warto dodaæ, ¿e pan Bogdan jest kapitanem ¿eglugi wielkiej oraz cz³onkiem Bractwa Kaphornowców, syn zaœ uczniem jednego z gdyñskich gimnazjów. (as)

Po raz trzynasty medale Prezydenta Gdyni trafi³y do najlepszych

Fot. kmz

Mieszkañcy protestuj¹, budynek roœnie

7

1 maja rozpocz¹³ siê sezon wycieczkowców morskich, odwiedzaj¹cych Gdyniê. Pierwszym z nich jest MSC Lirica, p³ywaj¹cy pod bander¹ panamsk¹. Statek o d³ugoœci ponad 250 metrów zabiera na pok³ad 2200 pasa¿erów, za³oga liczy 760 osób. Na Lirice jest sala teatralna na 713 osób, restauracje, dwa baseny, a nawet pole do mini-golfa i œcie¿ka do joggingu. Najwiêkszym „pasa¿erem”, jaki w tym roku i to a¿ trzykrotnie zawinie do Gdyni bêdzie nowoczesny, bo zbudowany zaledwie 3 lata temu Costa Pacifica o d³ugoœci 290 metrów. W sumie Gdynia jest w programie 20 statków pasa¿erskich, które z³o¿¹

Powrót fotoplastikonu

w naszym porcie 73 wizyty (w ubieg³ym roku by³o ich 56). Zakoñczenie sezonu przewidziane jest na 24 wrzeœnia. Wtedy to do portu wp³ynie ostatni z zapowiedzianych statków – Nautica. Gdynia posiada jedyn¹ w Polsce Alejê Statków Pasa¿erskich. Znajduje siê ona na Nabrze¿u Pomorskim i s¹ tam uwiecznione najwiêksze i najpiêkniejsze wycieczkowce, jakie odwiedzi³y portowe miasto. Tablice wykonane z zielonego w³oskiego marmuru maj¹ wyryty wizerunek statku, jego nazwê, znak armatora i polskiego agenta, a tak¿e herb Gdyni i rok wizyty. (as)

Dziœ tylko starzy ludzie wiedz¹ czym by³ fotoplastikon. Kr¹g z krzese³kami i podwójnymi wizjerami, przez które mo¿na by³o, jak przez dziurkê od klucza, zobaczyæ trójwymiarowe zdjêcia. Ludzie siedzieli na krzese³kach, nachyleni ku wizjerom i patrzyli na przesuwaj¹ce siê obrazki. Po obejrzeniu ca³ego, prezentowanego tego dnia zestawu, wstawali i odchodzili, ustêpuj¹c miejsca nastêpnym. Fotoplastikony nie prze¿y³y pojawienia siê telewizji. Zmar³y œmierci¹ naturaln¹ gdzieœ w koñcu lat piêædziesi¹tych, zdawa³oby siê na zawsze. A jednak… odnowiony fotoplastikon stan¹³ w³aœnie w lokalu informacji turystycznej w Gdyni, przy ulicy 10 Lutego. W czerwcu ma zostaæ przeniesiony do hallu dworca Gdynia G³ówna. Bêdzie promowa³ jego historiê, oraz etapy trwaj¹cej trzeci rok przebudowy zabytkowego obiektu. (as)


8

ROZMOWA RIVIERY

Nr 5 (69) Maj 2012

„Po Godzinach” to jeden z wielu projektów propaguj¹cych kulturê i sztukê, organizowanych przez Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeñ Ergo Hestia. W cyklu spotkañ wziê³y ju¿ udzia³ m.in. Ma³gorzata Niemen, Lidia Popiel i Krzysztof £oszewski. Nie tak dawno goœciem Hestii by³a równie¿ znana malarka, pisarka i publicystka, Hanna Baku³a.

SpowiedŸ skandalistki Krzysztof M. Za³uski Pani Hanno, jest pani malark¹, kostiumologiem i pisark¹ - autork¹ osiemnastu, w tym co najmniej kilku bestsellerowych ksi¹¿ek. Który z tych talentów jest dla pani najwa¿niejszy? Hanna Baku³a: Nie ma talentów mniej lub bardziej wa¿nych, ulubionych. To tak, jakby zapyta³ pan matkê trojga dzieci, o to, które kocha najbardziej. Jej odpowiedŸ mo¿e byæ tylko jedna: wszystkie tak samo. I ja równie¿ muszê tak odpowiedzieæ - tym bardziej, ¿e jest to prawda. Ale od czegoœ to wszystko siê przecie¿ zaczê³o. Skoñczy³a pani studia na wydziale malarstwa warszawskiej Akademii Sztuk Piêknych… Malowaæ zaczê³am, kiedy mia³am cztery lata. Zreszt¹ ca³a moja rodzina by³a „rysuj¹ca”. Wiêc to moje rysowanie uwarunkowane by³o w jakiœ sposób genetycznie. Pisanie przysz³o trochê póŸniej, oko³o dwunastego roku ¿ycia. Na pocz¹tku, jak ka¿da dziewczynka, pisa³am wiersze. Ale równie¿ jakieœ opowiadania, a nawet sztukê teatraln¹. A potem rzeczywiœcie by³y studia malarskie, które skoñczy³am z wyró¿nieniem. Ale po otrzymaniu dyplomu pojawi³a siê pustka, bo osi¹gnê³am wszystko, o czym marzy³am. Podobno w takim stanie ducha najlepiej nic nie robiæ. Stosuj¹c siê do tej filozofii, odkry³am akwarele. Po nich przysz³a ca³a reszta. Jak wiêc pan widzi, od dzieciñstwa robi³am dok³adnie to, co robiê do dziœ.

psychologiczne. Oboje tak¿e du¿o wiêcej widzimy, ni¿ model chce pokazaæ. Ale na tym koñczy siê pomiêdzy nami pokrewieñstwo. Ró¿nic jest wiêcej. Przede wszystkim Witkacy by³ facetem, do tego wyj¹tkowo nieznoœnym, bo by³ astrologiczn¹ ryb¹, a to potêguje wstrêtnoœæ. Poza tym czêsto bola³y go zêby… Czy cz³owiek o takich cechach mo¿e byæ sympatyczny? Zdaniem Witkacego, wszelkie u¿ywki, w tym kawa, papierosy, alkohol i oczywiœcie narkotyki, maj¹ zasadniczy wp³yw na postrzeganie œwiata. Na swoich portretach czêsto umieszcza³ szczegó³owe informacje o tym, pod wp³ywem jakich substancji dany obraz powstawa³. U pani brak takich sygnatur. Czy to oznacza, ¿e nie stosuje pani wspomagaczy? Ze wspomagaczy u¿ywam jedynie bia³ego wina, i to tylko na przyjêciach. Ostatnio rozmawia³am z moj¹ przyjació³k¹ Id¹ Huelle, która te¿ jest malark¹ i dosz³yœmy do wniosku, ¿e nawet po lampce bia³ego wina zrobienie jednej sensownej kreski jest wykluczone. Tak ¿e te legendy o peyotlach, meskalinach i temu podobnych wspomagaczach, s¹ mocno przesadzone. Zreszt¹ niewykluczone, ¿e w wypadku Witkacego narkotyki pomaga³y mu przetrwaæ ohydê tego mieszczañstwa, które przewala³o siê przez jego pracowniê. Myœlê, ¿e strasznie byœmy siê z Witkacym nie polubili. On, podobnie jak Majakowski, mia³ wszystkie te cechy mêskie, których nie znoszê.

kim poziomie. Mam wielu takich znajomych, ale najczêœciej s¹ to ju¿ osobnicy wytrenowani przez moje kole¿anki, ich ¿ony. Og³adzeni, wytresowani, oszlifowani, ubrani, wyczesani, w³o¿eni w odpowiednie obuwie i przyprowadzeni w odpowiednie miejsce. PrzejdŸmy do literatury… Poza poezj¹ para siê pani dos³ownie wszystkim, od felietonu zaczynaj¹c, poprzez poradniki, po prozê. Jak pani to robi? Zajmujê siê wszystkim, bo literatura jest dla mnie absolutnie wszystkim. Czytam piêæ ksi¹¿ek tygodniowo, piszê dwie w ci¹gu roku… Literatura jest moim ¿yciem, podobnie jak sztuka. Obie te dziedziny s¹ splecione, s¹ swoistym monolitem. Nawet teraz, rozmawiaj¹c z panem w tym cudownym patio sopockiego Zaiksu, patrzê i malujê roœliny, które ju¿ ze trzydzieœci razy namalowa³am zrobi³am im du¿y pastel i dwa mniejsze, zrobi³am akwarelkê. Ca³y czas, nawet do pana mówi¹c, pracujê - malujê te roœliny w myœlach. Pana te¿ malujê, jak na pana patrzê… Pracuj¹c tak intensywnie, w zasadzie permanentnie, ma pani jeszcze czas na inne zajêcia?

Krytycy sztuki nazywaj¹ pani¹ „Witkacym w spódnicy”. I rzeczywiœcie, zw³aszcza w pani portretach, dostrzegam podobn¹ do witkacowskiej wra¿liwoœæ, podobny smutek i egzystencjaln¹ pustkê w oczach modeli. U¿ywa pani równie¿ podobnych do Witkacego materia³ów wêgiel i pastel na czarnym lub br¹zowym papierze. Czy to pokrewieñstwo postrzegania œwiata i ludzi jest œwiadome?

Ale mê¿czyzna nie jest a¿ tak wyj¹tkowo pod³ym gatunkiem, jak szczur, skorek czy karaluch?

Jak najbardziej, ja jestem po prostu doskonale zorganizowana. Nie upijam siê, nie œpiê d³ugo. Wstaje o ósmej, do dziewi¹tej pijê kawê przegl¹daj¹c i wysy³aj¹c maile, od dziesi¹tej do drugiej robiê wszystko to, co mam do zrobienia, czyli rozmawiam z wydawcami itp., a potem urz¹dzam sobie minimum piêtnastokilometrowy wypad na rowerze, co pozwala mi zachowaæ dosyæ dobra formê. Podczas jazdy zajmujê siê ciê¿k¹ prac¹, czyli myœleniem. Na rowerze myœlê, mówiê do siebie, wymyœlam fabu³y ksi¹¿ek. Po powrocie do domu przewa¿nie piszê, a wieczorem siê bawiê, ale te¿ bez przesady, bo ju¿ o pierwszej jestem w ³ó¿ku, gdzie przed snem jeszcze coœ czytam… I to jest moja recepta, na to ¿eby mieæ czas na wszystko.

Analogia pomiêdzy mn¹, a Witkacym polega na tym, ¿e oboje pracujemy pastelami i robimy portrety, w tym portrety

To zale¿y od faceta, bo faceci-skorki te¿ istniej¹. Ja staram siê otaczaæ mê¿czyznami, którzy s¹ na bardzo wyso-

Tworzy pani równie¿ projekty kostiumów scenicznych, chyba najbardziej znane, to te do „Carmen” wystawionej w

A tak w ogóle, lubi pani mê¿czyzn? Szczerze mówi¹c, na d³u¿sz¹ metê wolê mê¿czyzn, ni¿ kobiety. Zw³aszcza w podró¿y, przy kolacji i w ³ó¿ku. Myœlê, ¿e to ju¿ jest sporo. Natomiast nie przeceniam roli mê¿czyzny w ¿yciu kobiety.

Operze Narodowej. Czym jest dla pani opera? O zaprojektowanie kostiumów zosta³am poproszona kilkukrotnie. Zawsze by³y to przedstawienia w doskona³ych teatrach, zarówno tutaj, jak i w Stanach. Do warszawskiej „Carmen” zrobi³am ich 236. Stworzenie kostiumu operowego jest czymœ niebywa³ym, to ogromna, koncepcyjna praca. Przede wszystkim dlatego, ¿e projektuje siê wygl¹d ¿ywych osób, chórów i solistów, którzy pojawiaj¹ siê na scenie, chodz¹, znikaj¹. Kiedy zaproponowano mi stworzenie kostiumów do „Carmen” uros³y mi jedwabne skrzyd³a i poczu³am zapach cygar w mauretañskiej Sewilli. Operê lubi siê lub jej siê nie rozumie, aj a jestem chorobliwym wrêcz fanem opery. A jakie miejsce w pani ¿yciu artystycznym zajmuje ceramika? Tworzy j¹ pani równie¿ w Sopocie… Tak. Niedaleko st¹d, na ulicy Haffnera, ma pracowniê moja przyjació³ka Ania. I u niej wypalam te swoje gliniane cuda… Ceramika jest moj¹ mi³oœci¹ od zawsze. Uwielbiam rzeŸbê renesansow¹, gotyck¹, majoliki i porcelanê z tego okresu. Ale g³os odbiera mi tak¿e na widok ceramiki Picassa. Bawi¹ mnie czasem figurki miœnieñskie, pêdzê do ka¿dej rzymskiej mozaiki, zachwycaj¹ mnie berberyjskie cuda, zbieram ceramiki algierskie, piêkn¹ miskê czy stary dzbanek kupiê zawsze. Ceramika to moje medium od pierwszej sekundy…

Za ka¿dym razem, kiedy otwieram piec, mam wra¿enie cudu. Pomalowane grubo m¹czystym szkliwem, niezdarne pa³uby staj¹ siê lœni¹cymi dzie³ami sztuki. Jedna z rzeŸb: „Pani Joanna” stoi obok rzeŸby Giacomettiego w galerii Maeght i to mój najwiêkszy sukces. Jako reemigrant nie by³bym sob¹, gdybym nie zapyta³ o pani wieloletni pobyt w Stanach. Jaki wp³yw na pani¹ mia³a emigracja? Napisa³am na ten temat cztery ksi¹¿ki – „Idiotka. Mi³oœæ w Nowym Jorku”, któr¹ gor¹co polecam, chocia¿ jej nak³ad jest ju¿ niestety wyczerpany. Druga to „Idiotka wraca” – jej bohaterk¹ jestem oczywiœcie ja i moje perypetie w „stolicy œwiata”. Trzecia zatytu³owana jest „Tajski masa¿” i stanowi zbiór opowiadañ o Nowym Jorku. Z kolei czwarta – „Nowojorski œwir” - jest albumem o tamtejszych punkach z prze³omu lat osiemdziesi¹tych i dziewiêædziesi¹tych, do którego zdjêcia zrobi³ znakomity fotografik Piotr Tarantula Zalewski, a ja napisa³am tekst. To chyba dosyæ sporo, niemal jedna czwarta z tego co do tej pory napisa³am. To dlaczego pani wróci³a do Polski? Nie ¿a³uje pani? To s¹ przecie¿ dwie inne rzeczywistoœci, inne kosmosy. Hm… By³am tam zakorzeniona, mia³am mê¿a – doskona³ego dentystê, ¯yda polskiego pochodzenia, który studia skoñczy³ w USA i mia³ fantastyczn¹

praktykê przy Park Avenue. I generalnie wszystko dobrze sz³o, ale w pewnym momencie wymyœli³am sobie, ¿e jak go zabiorê do Polski, gdzie akurat odbywa³y siê obrady „okr¹g³ego sto³u” i mia³o ju¿ byæ normalnie, do tej Polski, gdzie ca³a dyplomacja i zamo¿niejsi ludzie jeŸdzili i je¿d¿¹ nadal do Berlina, ¿eby robiæ sobie plomby, bo w Polsce stomatologia jest na poziomie XIX wieku – to czy¿ nie bêdzie lepiej, i dla nas, i dla tych setek warszawiaków, którzy zamiast jeŸdziæ do Niemiec, jeŸdziliby na ¯oliborz. I tak siê te¿ sta³o – m¹¿ otworzy³ kilka gabinetów w Warszawie, a ja sta³am siê nagle gwiazd¹, bo ka¿dy kto wraca zza oceanu staje siê w Polsce gwiazd¹. Zaczê³am wydawaæ ksi¹¿ki, posypa³y siê ró¿ne inne propozycje. W tej sytuacji nie by³o sensu ponownie wyje¿d¿aæ. Zreszt¹ by³am pe³na entuzjazmu, myœla³am ¿e wkrótce w Polsce bêdzie jak w Niemczech, to znaczy luksusowo, bogato, wszyscy bêd¹ dla siebie strasznie mili, nie bêdzie komuny, bêdziemy jeŸdzili mercedesami, a przynajmniej ja. A ¿e nie bêdzie zewnêtrznego wroga, to nastanie harmonia i ogólne eldorado – tak myœla³am. A ¿e sta³o siê inaczej, to ju¿ inna sprawa… A jednak nie wyjecha³am do Nowego Jorku ponownie. Latam tam cztery razy do roku, a po powrocie ³ykam przez dziesiêæ dni deprim. Czyli, ¿e w Polsce nic siê przez ponad dwie dekady nie zmieni³o?


ROZMOWA RIVIERY

Nr 5 (69) Maj 2012

9

Wystawa szeœciu sopockich artystek w Dworku Sierakowskich

Œwiat malwami malowany Jeœli ktoœ w d³ugi majowy weekend zajrza³ choæby przypadkiem do Dworku Sierakowskich z pewnoœci¹ do³adowa³ siê pozytywn¹ energi¹ i nacieszy³ oko kolorami. Zagoœci³a tam, ju¿ po raz drugi, grupa malarska „Malwy” - szeœæ sympatycznych artystek, które po latach powróci³y do swoich m³odzieñczych zainteresowañ.

Wojciech Fu³ek

Ale czy s¹ jeszcze takie miejsca, w których czas siê zatrzyma³ i nie powstaj¹ architektoniczne koszmarki?

dze Œwinoujœcia potrafi³y siê zachowaæ po europejsku. By³am tam niedawno i, niech mi pan wierzy, to jest raj dla oczu w porównaniu z Sopotem… Mój Sopot ogranicza siê ju¿ tylko do widoku z tarasu Zaiksu na morze i Grand Hotel. I s¹ jeszcze moi przyjaciele, z którymi siê tutaj spotykam. Ale teraz, jak powstanie ten bank i dworzec to… no nie wiem. Ja myœlê, ¿e ten, kto podpisa³ na to wszystko zgodê, powinien chyba pójœæ do wiêzienia. Naprawdê… I chcia³abym, ¿eby pan to napisa³. I aby by³ pan piewc¹ tego, co uczyni³o Sopot wyj¹tkowym, najlepszym uzdrowiskiem w Europie, czyli solankowych róde³ Œw. Wojciecha, szpitala reumatologicznego, œcie¿ek rowerowych i parków, bo to macie naprawdê super.

Przyjació³ Sopotu, a tak¿e „Zatokê Sztuki”, która stanê³a na miejscu równie¿ niewydarzonych £azienek Pó³nocnych. Ju¿ nied³ugo do tych atrakcji do³¹czy potworny wprost bank, buduj¹cy siê vis-a-vis Krzywego Domku, który notabene sam jest ohyd¹ pierwszej wody, oraz monstrum zwane dworcem kolejowym. A skoro ju¿ jesteœmy przy sopockim dworcu, to mam pomys³ na jego nazwê. Myœlê, ¿e ta stacja powinna siê

Grupa artystyczna „Malwy”.

Cykl otwartych spotkañ „ERGO HESTIA PO GODZINACH” organizowany jest g³ównie dla pracowników najwiêkszej sopockiej firmy, która zaprasza raz w miesi¹cu do swojej siedziby osoby, które warto poznaæ i od których mo¿na siê czegoœ nauczyæ – wiedzy, pasji ¿ycia, wra¿liwoœci, uporu, determinacji i konsekwencji.

Mocno powiedziane… Nie dziwiê siê, ¿e uchodzi pani za skandalistkê. A czy to prawda, ¿e na wizytówce ma pani napisane „Hanna Baku³a - osoba wyj¹tkowa i kontrowersyjna”?

nazywaæ Sopot-£apówka, tak jak Rabka-Chabówka. I mog³aby to byæ taka ma³a stacyjka, na któr¹ by siê przyje¿d¿a³o, tylko po to, ¿eby wrêczyæ komuœ ³apówkê… Mam wra¿enie, ¿e ten ca³y cudny niegdyœ, mój Sopot, w którym spêdza³am wszystkie wakacje od szóstego roku ¿ycia, pachnie teraz ³a-

Fot. archiwum

pówk¹… Patrz¹c na to miasto, zastanawiam siê gdzie s¹ ci s³ynni sopoccy architekci? Niestety podobna sytuacja jest w Zakopanem.

Na pewno nie buduje siê ich w takich miastach, jak Sopot. Nie wyobra¿am sobie, ¿eby ktoœ wpad³ na pomys³, ¿eby wstawiæ tak¹ ohydn¹ bry³ê, jak choæby sopocki Dom Zdrojowy, i zeszpeciæ ni¹ na przyk³ad Baden-Baden. To s¹ po prostu rzeczy niemo¿liwe w normalnym œwiecie. Chocia¿ ju¿ w³a-

Nie. Na mojej wizytówce jest jedynie „osoba kontrowersyjna”. Bo, ¿e jestem osob¹ wyj¹tkow¹, to siê rozumie samo przez siê. A dlaczego kontrowersyjna? Poniewa¿, jako siê rzek³o, ¿yjemy w strasznym grajdole, w zalewie drobnomieszczañstwa, w atmosferze pozbawionej pomys³u na siebie i na ¿ycie. Proszê spojrzeæ jacy, my Polacy, jesteœmy bezbarwni, szarzy, œmiertelnie nudni, tchórzliwi i zak³amani. Ja mówiê to, co myœlê, a to wiêkszoœci wystarcza, aby nazwaæ mnie osob¹ kontrowersyjn¹.

W

ramach tego cyklu odby³y siê ju¿ spotkania m.in. z Tomkiem Lipiñskim (legend¹ polskiej sceny rockowej, kompozytorem i wspó³twórc¹ m.in. „Brygady Kryzys” i „Tiltu”); prof. Bogdanem Wojcieszke, wybitnym psychologiem, autorem wielu ksi¹¿ek, specjalist¹ od psychologii mi³oœci; Ma³gorzat¹ Niemen; Lidi¹ Popiel; Hann¹ Baku³¹, sopockimi siatkarkami i koszykarzami. Ka¿demu spotkaniu towarzyszy pracowniczy konkurs z nagrodami. Naszym zdaniem, to doskona³y pomys³ na integracjê pracowników, ale równie¿ na rozwijanie i pielêgnowanie ich prywatnych pasji i zainteresowañ. Polecamy go wszystkim wiêkszym firmom jako doskona³y wzór do naœladowania. 26 kwietnia br. odby³o siê kolejne spotkanie w tym cyklu pod intryguj¹cym tytu³em „(Nie) szata zdobi cz³owieka?”. Jego goœciem i g³ównym bohaterem by³ Krzysztof £oszewski, projektant mody, stylista, kostiumograf, specjalista w dziedzinie tzw. dress codu. Nasi czytelnicy znaj¹ go na pewno m.in. z niedawnej rozmowy na ³amach „Presti¿u”. Na spotkaniu, wspomaganym przez odzie¿ow¹ firmê „Bytom” i sopocki butik „Eter” dyskutowano m.in. o tajemnicach damskiej i mêskiej elegancji, o ikonach stylu, o „zestawach obowi¹zkowych” w

szafie kobiety i mê¿czyzny, o tym, czym mo¿na siê dobrze ubraæ w „ciucholandzie” i jak stworzyæ w³asny, rozpoznawalny, indywidualny i wysmakowany styl. (red.)

Fot. kmz

Nie no, zmieni³o siê, teraz mo¿na ju¿ sobie kupiæ dobr¹ wódê bez kartek, co dla Polaka jest wa¿ne. Mo¿na pójœæ do McDonalda i na¿reæ siê trucizny. Mo¿na zobaczyæ Sopot zmasakrowany Sheratonem i budynkiem Multikina, mo¿na zobaczyæ plac defilad, bardzo dowcipnie nazwany Placem

Pierwsze kroki stawia³y w kaszubskim siedlisku „Malwy” nad jeziorem w Wyrównie, st¹d w naturalny sposób przyjê³a siê nazwa grupy. Panie maluj¹ wiêc od kilku lat zaledwie, ale trzeba zobaczyæ jak maluj¹! Na swoje plenery wybieraj¹ ciekawe zak¹tki Polski ( Kociewie, Podlasie, Odargowo), jak i Hiszpanii (Montepino) czy W³och (Frascati, Toskania). Te wyjazdy owocuj¹ nie tylko nowymi obrazami i doœwiadczeniami, ale pog³êbiaj¹ kobiec¹ przyjaŸñ, przysparzaj¹ wra¿eñ i kontaktów. Wynikiem ostatniego wyjazdu do Toskanii bêdzie wystawa grupy w Arezzo w piêknych wnêtrzach Palazzo Della Regione (w paŸdzierniku tego roku). W Dworku Sierakowskich „Malwy” pokazuj¹ nowe obrazy, równie¿ te powsta³e na wspólnych plenerach. Ka¿da z artystek ma jednak inne podejœcie do tematu, inny styl, nie

powielaj¹ siê. Z toskañskich klimatów Kasia Michalczewska wybiera senne miasteczka w kolorze ochry i br¹zu, Basia Faron maluje oszczêdne, minimalistyczne pejza¿e ton¹ce w s³onecznych ¿ó³ciach. Ma³goœka Godlewska skupia siê na samotnym drzewie oliwnym, a Ewa Stryjska widzi Florencjê na niebiesko. S³awka Ligenza-Hill preferuje technikê pasteli, w której uwiecznia ulotne piêkno kwiatów i przyrody. Jedynie Ela Krasiñska „Elkra”, która w³oskie tematy ma na co dzieñ, zaskakuje nas swoim wyborem i zamiast preferowanej dot¹d abstrakcji pokazuje ca³kiem figuratywny akt kobiecy o posmaku rzeŸb neoklasycznych. Poza tymi w³oskimi akcentami, znajdujemy nasze rodzime pejza¿e nadmorskie (S³awka i Ma³goœka), piêkne portrety i sceny rodzinne (Kasia), ciekawie skomponowane obrazy z psami (Ewa). Basia pokazuje równie¿ niebanaln¹ ceramikê oraz kolorowe obrazy, w których baczny odbiorca znajdzie wzory jej ceramicznych prac.

Krzysztof £oszewski - projektant mody, stylista, kostiumograf, specjalista w dziedzinie dress codu - zagoœci wkrótce na ³amach „Riviery”.


10 HISTORIA

Nr 5 (69) Maj 2012

Dawno temu w Sopocie

Sopockie szko³y

przed wojn¹ Maj i kwitn¹ce kasztany, wielu z nas, kojarz¹ siê nie tylko z oznak¹ pe³ni wiosny, lecz równie¿ z czasem intensywnej nauki zwieñczonej egzaminem dojrza³oœci. Ukoñczenie szko³y œredniej czêsto zamyka³o kilkunastoletni okres edukacji. Przed laty, zdobycie wykszta³cenia wy¿szego nie by³o tak proste i, tak szeroko dostêpne, jak teraz. Pomimo to, na przestrzeni prawie dwóch stuleci, mury sopockich szkó³ wszystkich typów opuœci³y dziesi¹tki tysiêcy absolwentów. Grzegorz Krzy¿owski

P

ierwsz¹ szko³ê tzw. ludow¹ otwarto w Sopocie w roku 1817. Placówka ta mia³a charakter symultanny, co znaczy, ¿e uczêszczali do niej zarówno katolicy jak i protestanci. Taki stan rzeczy trwa³ do roku 1836, kiedy utworzona zosta³ szko³a tzw. „Ksi¹¿êca” (Furstenschule) ufundowana przez biskupa warmiñskiego Josepha von Hehenzolerna - do niej przeniesieni zostali ch³opcy wyznania katolickiego. Budynek stoj¹cy przy dzisiejszej Al. Niepodleg³oœci 749 przebudowywany dwukrotnie (ostatnio w 1932 r.) kszta³ci dziœ m³odzie¿ Zespo³u Szkó³ Handlowych. Znaczny przyrost naturalny oraz reformy

w pruskim szkolnictwie (od 1870 roku powszechny obowi¹zek nauki obj¹³ wszystkie dzieci do 14 roku ¿ycia) sprawi³y, ¿e z biegiem czasu obie szko³y nie by³y w stanie pomieœciæ ca³ej m³odzie¿y. Konieczna by³a budowa kolejnej placówki. Decyzjê o jej postawieniu podjêto w 1872, a uroczyœcie otwarto trzy lata póŸniej. Do szko³y tej, mieszcz¹cej siê przy dzisiejszej ul. Koœciuszki 18-20 uczêszcza³y dziewczêta. Przewa¿aj¹ca czêœæ m³odzie¿y koñczy³a swoj¹ edukacjê na etapie szko³y ludowej. Nauka na poziomie szko³y œredniej by³a odp³atna i nie ka¿dego rodzica staæ by³o na dalsze kszta³cenie swoich dzieci. Z zamo¿noœci¹ sopocian nie by³o chyba jednak tak Ÿle, skoro w nied³ugim czasie gmina

(ju¿ miejska) wyasygnowa³a fundusze na kolejne inwestycje zwi¹zane z rozwojem szkolnictwa. W kwietniu 1904 roku otwar³a swe podwoje nowa szko³a dla dziewcz¹t przy Danzigerstr. 49 (dzisiejsze II LO). Budynek zaprojektowany przez Paula Puchmüllera najwiêksza ówczeœnie placów-

ka oœwiatowa w Sopocie – kosztowa³ gminê 100.000 marek. W grudniu 1904 roku rozpoczêto rozbudowê „starego gimnazjum” (dawnej szko³y dla dziewcz¹t przy ul. Koœciuszki) wg projektu Puchmüllera. Po ukoñczeniu prac budynek w dalszym ci¹gu s³u¿y³ celom oœwiatowym, m.in. jako prywatna szko³a dla panien (Höhere Mädchenschule), czy funkcjonuj¹ce tam do czasów wojny miejska szko³a œrednia (Städtliche Mittelschule) i szko³a zawodowa (Staatliche Berufsschule). Kolejn¹ placówk¹, wybudowan¹ w latach 1907-1909 (znowu wg projektu Puchmüllera) na potrzeby szkolnictwa by³ gmach gimnazjum realnego (Realgymnasium) przy Köenigstr. 39 (Armii Krajowej 101), do szko³y tej w roku otwarcia uczêszcza³o 369 uczniów – w przewa¿aj¹cej czêœci ewangelików. Ostatni¹ szko³¹ wybudowan¹ przed II wojn¹ œwiatow¹ by³o usytuowane przy Beethovenstr. (Ksi¹¿¹t Pomorskich) wy¿sze liceum (Oberlyzeum). Na rozpisany przez gminê konkurs wp³ynê³o wiele prac, rozstrzygniêcie nast¹pi³o w marcu

Stadtiches Realgymnasium (obecnie Wydz. Zarz¹dzania UG).

Hauptschule na Leissigstr. 10 (dawniej Szk. Podst. Nr 2).

Oberlyzeum przy Beethovenstr (dziœ Zespó³ Szkó³ nr 1).

1929 r., kiedy wybrano projekt berliñskich architektów Paula Mebesa i Paula Emmericha. W momencie wybuchu II wojny œwiatowej, sopocka m³odzie¿

Szko³a dla dziewcz¹t (dziœ II LO).

kszta³ci³a siê w dziewiêciu placówkach. Szeœæ lat póŸniej szko³y te stanowi³y podwaliny nowego, polskiego szkolnictwa. Fot. archiwum autora + KC

Strza³ zza ucha

Literatura i kasa Krzysztof M. Za³uski

Z

ainteresowanie ksi¹¿k¹ pomiêdzy Bugiem, a Odr¹ z roku na rok sukcesywnie spada. Œwiadcz¹ o tym zarówno badania nad czytelnictwem, jak i pustki w ksiêgarniach. Z danych Biblioteki Narodowej wynika, ¿e ponad po³owa Polaków nie

bierze do rêki ¿adnej ksi¹¿ki, a pozostali nie czytaj¹ niczego, nawet brukowców. Optymiœci twierdz¹, ¿e za parê lat ksi¹¿ka bêdzie ju¿ tylko dekoracj¹ lumpeninteligenckiej jadalni. Pesymiœci, ¿e co najwy¿ej podk³adk¹ pod krótsz¹ nogê od sto³u. A jednak, pomimo takiego stanu rzeczy, kulturalna mapa polski pokrywa siê coraz gêstsz¹ sieci¹ literackich kiermaszy, sympozjów i festiwali literackich. Swoje ksi¹¿kowe igrzyska organizuj¹ od lat Wroc³aw, Kraków, Warszawa, Gdynia, Toruñ, a nawet Bielsko-Bia³a, Nowa Ruda i Elbl¹g. Nic wiêc dziwnego, ¿e sopoccy w³odarze postanowili powo³aæ

do ¿ycia w³asny festiwal. „Literacki Sopot”, bo tak nazywa siê ta impreza, odbêdzie siê w po³owie sierpnia i potrwa co najmniej cztery dni. W tym czasie „Per³a Ba³tyku” zamieniæ siê ma ponoæ w polsk¹, a mo¿e nawet europejsk¹ stolicê ksi¹¿ki. Europejsk¹, bo p. wiceprezydent Sopotu, Joanna Cichocka-Gula zapowiada, ¿e czerpaæ bêdzie z doœwiadczeñ organizatorów Miêdzynarodowego Festiwalu Ksi¹¿ki w Edynburgu, który jest jednym z siedmiu odbywaj¹cych siê w tym mieœcie i w tym czasie festiwali kultury. Trudno powiedzieæ, dlaczego pani wiceprezydent chce siê wzorowaæ w³aœnie na szkockiej

imprezie, a nie na przyk³ad na Targach Ksi¹¿ki we Frankfurcie nad Menem, które s¹ przecie¿ najwiêksz¹, wzorcow¹ niemal i, na pewno najbardziej presti¿ow¹ imprez¹ literack¹ na œwiecie. Byæ mo¿e dlatego, ¿e Szkocja, bardziej ni¿ Niemcy, kojarzy siê niektórym z „Ksiêg¹ rekordów Guinnesa” i tym samym lepiej pasuje pani Guli do bicia rekordu na molo „w liczbie osób jednoczeœnie czytaj¹cych jedn¹ ksi¹¿kê” (Edynburg to wprawdzie nie Irlandia, gdzie od 1954 roku powstaje „Ksiêga Rekordów”, ale lumpeninteligenci nie musz¹ o tym wiedzieæ). Sopocki festiwal literacki, wed³ug koncepcji pani wice-

Sopot bêdzie mia³ kolejny festiwal, tym razem literacki. I to ju¿ nied³ugo, bo w po³owie sierpnia. Czy jednak impreza ta, w proponowanej przez w³adze Sopotu formule, usatysfakcjonuje kogokolwiek poza organizatorami oczywiœcie - œmiem w¹tpiæ. Obym jednak by³ z³ym prorokiem. prezydent, adresowany jest zarówno do mi³oœników poezji, jak i literatury piêknej, popularnej, historycznej, fantastyczno-naukowej, czasopism literackich, komiksu i literatury niemieckiej - s³owem do wszystkich umiej¹cych jeszcze czytaæ. W programie przewidziano takie atrakcje jak targi ksi¹¿ki, imprezy literacko-muzyczne typu slam, a tak¿e projekcje filmów dokumentalnych i spotkania z literatami, w tym z autorami ksi¹¿ek nominowanymi do tegorocznej nagrody

Nike. Do Sopotu przyjechaæ maj¹ tak¿e pisarze spoza Polski. Pomys³ to - trzeba przyznaæ - niezwykle ambitny, ale czy wykonalny? Zw³aszcza bior¹c pod uwagê badania Biblioteki Narodowej… No chyba, ¿e chodzi wy³¹cznie o wydanie z kasy miasta kilkuset tysiêcy z³otych i zaspokojenie garde³ i ambicji sopockich urzêdników oraz wyselekcjonowanych przez nich pisarzy. Tylko gdzie w tym wszystkim jest literatura?


KULTURA

Nr 5 (69) Maj 2012

11

Szanujmy wspomnienia

Cinkciarze, mewki i artyœci Gdynia od pocz¹tku swojego istnienia by³a dla Polski „oknem na œwiat”. Pachnia³a morzem, wolnoœci¹ i prawdziwym ¿yciem. Panowa³a tu te¿ jedyna w swoim rodzaju atmosfera… Ale po II wojnie œwiatowej, by³o to ju¿ ca³kowicie inne miasto. Marzec 1945 roku przyniós³ Gdyni wyzwolenie. Przyniós³ te¿ bolszewick¹ tandetê i szarzyznê. Maciej Szemelowski

M

³odzi gdynianie niemal instynktownie szukali miejsc, w których mogliby choæ na chwilê zapomnieæ o komunistycznej rzeczywistoœci. Pocz¹tkowo spotykali siê w kawiarniach, cukierniach lub restauracjach najbardziej znanymi lokalami w tamtych czasach by³y: Ba³tycka, Sputnik, Zacisze, Bursztyn, Saga, Myœliwska, Bristol i Morskie Oko. Z czasem zaczêli zrzeszaæ siê w elitarnych klubach. Na ulicach znowu pojawili siê marynarze, równie¿ ci zza „¿elaznej kurtyny”. Miasto ³apa³o powoli oddech. Portowa arystokracja Port nale¿a³ do najbardziej zniszczonych czêœci Gdyni. Naloty alianckie i bezpoœrednie dzia³ania wojenne zamieni³y go niemal w rumowisko. Jego okolice by³y te¿ najbardziej tajemnicz¹ i najniebezpieczniejsz¹ czêœci¹ miasta. To tu, vis a vis Komendy Milicji Obywatelskiej mieœci³y siê kultowe restauracje: Pod Or³em, Mewa i Oaza. Wokó³ nich rozsiane by³y mniej lub bardziej nieoficjalne spelunki i meliny.

Sta³ymi bywalcami tych przybytków byli zagraniczni marynarze. Tu równie¿ koczowa³y cygañskie tabory. I to ich obecnoœæ tworzy³a egzotyczn¹ atmosferê tego miejsca. A jednak prawdziw¹ gdyñsk¹ „arystokracjê” stanowili waluciarze, potocznie zwani cinkciarzami. Mimo nakazu pracy, jaki obowi¹zywa³ wszystkich obywateli socjalistycznego pañstwa, cinkciarze cieszyli siê specjalnymi wzglêdami stró¿ów porz¹dku. To oni dbali o bezpieczeñstwo i komfort pracy waluciarzy, za co pobierali stosowny haracz. W tym zhierarchizowanym œwiecie obowi¹zywa³y jasne regu³y gry. Szef z kieszeniami wypchanymi kas¹ urzêdowa³ w lokalu - rozparty w fotelu, popija³ porann¹ kawê wzmocnion¹ koniakiem, pomiêdzy jednym a drugim ³ykiem, leniwie zaci¹ga³ siê marlboro lub innym lucky strike’m, od czasu do czasu, z nad p³achty partyjnego „G³osu Wybrze¿a” obserwowa³ rozwój sytuacji. Tymczasem na ulicy, jego ludzie polowali na klientów. Wiêkszoœæ cinkciarzy nie zna³a jêzyków obcych, na ogó³ jednak wystarcza³o konspiracyjne: „czeñcz many”.

Nocna zmiana Najs³ynniejszymi cinkciarskimi lokalami Gdyni by³y: Grand Cafe, Bristol, Panorama i Ba³tyk. Wieczorami miejsca te wype³nia³y siê szczebiotem tak zwanych „mewek”, czyli pañ uprawiaj¹cych najstarszy zawód œwiata… Równie¿ w tym fachu panowa³ porz¹dek. Najatrakcyjniejsze „mewki” siedzia³y przy barze na wysokich sto³kach. Mia³y na sobie obcis³e „miniówy” i jaskrawe bluzki, na g³owach obowi¹zkowy tapir. Wokó³ nich unosi³ siê zapach ekskluzywnych perfum i aromat drogich trunków. K³êbili siê te¿ marynarze… Co jakiœ czas w Grand Cafe pojawia³y siê plotki, ¿e kolejna „mewka” wysz³a za szwedzkiego bosmana i wyfrunê³a z socjalistycznego raju. Prostytutki urzêdowa³y równie¿ w dyskotekach. Pierwsze lokale tego typu by³y kopiami amerykañskich dyskotek. W ich wnêtrzach dominowa³ kolor czerwony, a pod sufitem obraca³a siê kryszta³owa kula. Istotnym elementem by³y pulsuj¹ce w rytm muzyki reflektory. Jednak najwa¿niejsza by³a szafa graj¹ca, do której wrzuca³o siê monetê i wciœniêciem klawisza wybiera³o piosenk¹ nagran¹ na

Widziane z Warszawy

G³odujemy za historiê Od paru lat przeciwko niefortunnym reformom szkolnych programów protestuj¹ nauczyciele i historycy. Mimo to stale obni¿a siê poziom nauczania. I co? I nic. Ministerstwo i jego eksperci wiedz¹ wszystko najlepiej.

Mariusz Patey

L

udzie, którym nie jest obojêtny los przysz³ych pokoleñ, los Polski – dzia³acze dawnej opozycji demokratycznej postanowili dzia³aæ. Najpierw w Krakowie, potem w Warszawie, Siedlcach, Tarnowskich Górach pojawi³y siê protesty g³odowe w obronie nauczania historii w polskiej szkole. Sk¹d ta determinacja? Nie mog¹c przebiæ siê swym g³osem go sumieñ urzêdników MEN postanowili siêgn¹æ po bardzo drastyczn¹ formê protestu – g³odówkê. Wielu mo-

ich znajomych zadaje wci¹¿ to samo pytanie, po co przy³¹czy³em siê do tych protestów? Odpowiedz jest oczywista. Mieszkam na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, czuje siê Polakiem, a to rodzi okreœlone obowi¹zki. Wbrew temu co próbuje siê nam wmówiæ, nie trzeba byæ endekiem, by nie widzieæ, jak spada systematycznie poziom nauczania, jak niski jest poziom kapita³u spo³ecznego, niska samoocena Polaków. Przek³adaæ siê to bêdzie negatywnie na osi¹ganie sukcesów naszego eksportu, budowy polskich marek, a w koñcu na wzrost gospodarczy Polski. Co to ma wspólnego z nauczaniem historii? Ano ma.

Szczególnie wa¿ne dla utrzymania to¿samoœci narodowej, tworzenia wiêzi i dumy narodowej jest odpowiednie nauczanie historii, jêzyka polskiego, literatury. Wydaje siê jednak, ze s³owo „odpowiednie” dla ro¿nych œrodowisk oznacza co innego... Mimo niewzbudzaj¹cej kontrowersji retoryki, metodyka jak i programy nauczania zmierzaj¹ do dalszego obni¿ania poziomu wiedzy o naszej historii. Odpowiedni dobór lektur szkolnych ma os³abiaæ emocjonalny stosunek do naszych dziejów. WieŸ narodowa, poczucie przynale¿noœci narodowej zdaje siê byæ ju¿ passe. Podczas protestu przychodzi³o wielu ludzi, deklaruj¹c

winylowym singlu. Kr¹¿ki te by³y wówczas prawdziwym rarytasem. Nic dziwnego, ¿e w œrodowiskach m³odzie¿owych, puszczaj¹cy je Disc Jockey’e byli niemal bo¿yszczami ma³oletnich panienek. Artystyczny azyl Nie by³a jednak Gdynia wy³¹cznie miastem rozrywki. W Klubie Miêdzynarodowej Ksi¹¿ki i Prasy, który znajdowa³ siê najpierw u stóp Kamiennej Góry, a nastêpnie w centrum miasta na ul. Œwiêtojañskiej, spotyka³a siê przedwojenna gdyñska inteligencja. To tu stali goœcie konfidencjonalnie dzielili siê zakazanymi wiadomoœciami politycznymi, tu tak¿e czytali nieliczne egzemplarze prasy zagranicznej rarytasem kupowanym „spod lady” przez gdyñskie elegantki by³a „Burda”. W gdyñskim „empiku” przesiadywa³a równie¿ bohema: malarze (prof. K. Ostrowski, A. Suchanek, M. Osicki, J. Jezierski, prof. B. Kasprowicz), aktorzy (K. Talarczyk, T. Gwiazdowski, A. Szalawski), ludzie pióra (E. Milewski redaktor miesiêcznika kulturalnego „Litery”), m³odzi poeci i plastycy. Czêstym goœciem by³a równie¿ znana solidarnoœciowa

opozycjonistka p. Wies³awa Kwiatkowska. To w³aœnie tu narodzi³a siê idea utworzenia w Gdyni pierwszego klubu studenckiego „Maszoperia”, autor tego artyku³u wraz z J. Osickim zaprojektowali i wykonali jego wnêtrze. Równie¿ w empiku mia³a miejsce moja pierwsza wystawa podyplomowa. Niepowtarzaln¹ atmosferê gdyñskiego empiku tworzy³y g³ównie kobiety, a wœród nich moja mama i p. D. G¹siorowska… Jednak najwa¿niejsz¹ osob¹ w tym gronie by³ s³ynny Pan Szatniarz, który o ka¿dej porze roku ka¿dego wchodz¹cego do lokalu goœcia najchêtniej rozebra³-

by do naga, mówi¹c przy tym, ¿e szatnia jest obowi¹zkowa.

swoje poparcie. Nauczyciele, rodzice opowiadali o swoich obserwacjach i wyra¿ali niepokój. Tylko w Siedlcach pod listem poparcia podpisa³o siê 2000 osób. Pojawi³a siê równie¿ grupa osób, przedstawiaj¹ca siê jako Europejczycy, obywatele œwiata, oœwiadczaj¹c, ¿e powinniœmy byæ tutaj traktowani jak Aborygeni, zamkniêci w rezerwacie. Wed³ug nich, system edukacji powinien byæ tak skonstruowany, jakby w Polsce ju¿ teraz wiêkszoœæ stanowili „Europejczycy”. Byæ mo¿e rozwa¿aj¹c oczywiœcie ten postulat w kategorii ¿artu - sytuacjê tak¹ mo¿na by uznaæ za korzystniejsz¹ ni¿ jest ona w chwili obecnej, bo jako mniejszoœæ, powo³uj¹c siê na Konstytucjê RP, Polacy mogliby domagaæ siê wsparcia dla w³asnego systemu szkolnego i ochrony swojej odrêbnoœci etnicznej. Wed³ug MEN, historii w jej klasycznej postaci, osadzonej w chronologii czasu, polska m³odzie¿ ma siê uczyæ do 16. roku ¿ycia. Potem, przez dwie ostatnie klasy liceum, jeœli nie wybierzemy historii jako przedmiotu rozszerzonego, bêdziemy

siê z ni¹ stykaæ w ramach lekcji nowego przedmiotu o nazwie „Historia i spo³eczeñstwo”. Ten przedmiot zawiera elementy programów trzech przedmiotów: historii, nauki o spo³eczeñstwie i przysposobienia obronnego. Achronologiczny sposób formowania problemów, w przypadku s³abej wiedzy historycznej uczniów, mo¿e prowadziæ do manipulacji. Iloœæ godzin przeznaczonych na nauczanie historii jeszcze bardziej zosta³a zmniejszona. Tylko podczas omawiania tematu nieobowi¹zkowego zreszt¹ „ojczysty panteon, ojczyste spory”, uczniowie stykaj¹ siê z histori¹ Polski. Pozosta³e dziewiêæ zagadnieñ tematycznych, które nauczyciel ma do wyboru, dotykaj¹ innych spraw. Ciekawe, ¿e ten jedyny historyczny temat jest nieobowi¹zkowy, a czas przeznaczony na jego omówienie to zaledwie 25% czasu przeznaczonego na historiê i spo³eczeñstwo. Ciekawe równie¿, ¿e tego przedmiotu nie musz¹ wyk³adaæ nauczyciele z wykszta³ceniem historycznym. W¹tpiê, aby specjalista od przysposobienia obronnego by³ w stanie poprowadziæ

trudny w sumie temat o najnowszej historii Polski. Myœlê, ¿e raczej skorzysta z okazji i go najzwyczajniej pominie... Je¿eli informacje te zestawi siê jeszcze z obciêciem programu nauczania jêzyka polskiego o sto godzin, to obraz tzw. reformy wydaje siê wrêcz katastrof¹. Zadania stawiane szkole, sk¹din¹d s³uszne, wobec tak sformu³owanej podstawy programowej, liczby godzin i kadr j¹ realizuj¹cych, bêd¹ tylko pobo¿nymi ¿yczeniami, a efekty - zgo³a przeciwne. Czy¿by nasta³ wiêc czas na odtworzenie Polskiej Macierzy Szkolnej w III RP? Mam nadzieje, ¿e wiêkszoœæ spo³eczeñstwa zachowa³a jeszcze odruchy obronne i myœli podobnie do protestuj¹cych.

Epilog Od wielu lat mieszkam w Sopocie, ale czêsto odwiedzam moj¹ rodzinn¹ Gdynie… Jest to jednak zupe³nie inne miasto. Lokali, o których pisa³em ju¿ nie ma. M³odzie¿ bawi siê przy innej muzyce w supernowoczesnych dyskotekach. Cinkciarze stali siê biznesmenami lub w³aœcicielami kantorów. Jedn¹ z „mewek” widzia³em na hali targowej za lad¹ tandetnego butiku. Na miejscu kawiarni Grand Cafe stoi pomnik Jana Paw³a II…

P.S. Pod wp³ywem rosn¹cego sprzeciwu spo³ecznego Ministerstwo Edukacji Narodowej ugiê³o siê i wprowadza do programu nauczania, jako obowi¹zkowy, blok tematyczny „ojczysty panteon, ojczyste spory”. Ale czy to wystarczy?


12 TRÓJMIASTO CZYTA

Nr 5 (69) Maj 2012

Wypêdzeni do raju (13)

Narody, opamiêtajcie siê! Krzysztof Maria Za³uski …To by³ Wienio Goliñski, mój kolega z podwórka – nawet nie przypuszcza³em, ¿e ktoœ jedynie swoim widokiem mo¿e sprawiæ tyle radoœci. Wienio, jego starsi bracia i matka koczowali we Friedlandzie ju¿ drugi tydzieñ. Golin by³ tu czwarty raz: najpierw w ’84 przyjecha³ sam; potem z Edkiem i Januszem, a teraz z matk¹, bo j¹ wreszcie komuchy wypuœci³y z tego piek³a – Wienio czu³ siê wiêc w obozie jak u siebie… Kiedy siê ju¿ wyœciskaliœmy, zapyta³ mnie, co robiê we Friedlandzie. A gdy mu wyjaœni³em, ¿e chc¹ na si³ê zrobiæ ze mnie Niemca, trochê siê zdziwi³. Nie móg³ poj¹æ, dlaczego tak zale¿y mi na pozostaniu Polakiem. Pokiwa³ g³ow¹ ze zrozumieniem, dopiero kiedy mu powiedzia³em, ¿e nie mam ¿adnych niemieckich przodków, ¿e nikt w mojej rodzinie nie podpisa³ nigdy „folkslisty”, ¿e mój dziadek i prababcia ze strony ojca, nie wycofali siê przed bolszewikami razem z Wehrmachtem, mimo i¿ pada³y takie propozycje ze strony stacjonuj¹cych w ich maj¹tkach niemieckich dowódców, ¿e z pobudek patriotycznych dziadek zabroni³ mojemu ojcu uczyæ siê podczas wojny jêzyka okupanta, i ¿e gdyby tak g³êbiej pogrzebaæ w papierach mojej matki, to mog³oby siê jeszcze okazaæ, ¿e trafi³em nie do tego obozu, co trzeba. – A poza tym, brzydzi mnie to ca³e kurestwo… – zakoñczy³em niezbyt elegancko swój wywód. – Daj formularze i poczekaj tu chwilê – powiedzia³ Wienio, a potem wykrzykuj¹c coœ po niemiecku, zacz¹³ przepychaæ siê przez t³um. Ludzie rozstêpowali siê potulnie i wkrótce Wienio dodryfowa³ do pierwszych z brzegu drzwi. – To wszystko na dziœ – szepn¹³ po powrocie. – Szkoda tu staæ ca³y dzieñ, tylko po to, ¿eby oddaæ te papierki. Ca³a zabawa i tak zacznie siê najwczeœniej za trzy dni, jak dojd¹ do tego, ¿e jesteœ trefny. Masz tu nowy numer – wcisn¹³ mi kawa³ek papieru. – My te¿ czekamy. Obiecali, ¿e jutro wydadz¹ matce Registerschein. Bo wiesz, ona robi³a w komendzie wojewódzkiej; no to j¹ teraz ci faceci z natowskiego kontrwywiadu bardzo dok³adnie przeœwietlaj¹. Wienio by³ jednak spokojny o los matki, bo co z tego, ¿e by³a sekretark¹ komendanta Milicji Obywatelskiej? Najwa¿niejsze, ¿e papiery mia³a czyste: dziadek s³u¿y³ w Wehrmachcie od pocz¹tku do koñca wojny, a m¹¿, czyli ojciec Wienia, ju¿ od ’80 roku

mieszka w Hamburgu – dosta³ Ausweis i Paß, wiêc stara ma pobyt murowany. No, ale swoje trzeba odczekaæ… A póki co baluj¹. – Bo co, kurde, robiæ w takim miejscu? Golin by³ kiedyœ moim najbli¿szym przyjacielem, razem babraliœmy siê w piaskownicy, razem ³apaliœmy chrab¹szcze, hodowaliœmy rybki, ¿ó³wie, ³aziliœmy z psami nad morze. Potem on poszed³ do technikum budowlanego, ja do ogólniaka… Ale ci¹gle mieliœmy czas dla siebie. Nie podzieli³y nas ani dziewczyny, ani upodobania muzyczne, ani m³odzie¿owe subkultury – on by³ punkiem, ja hipisem… We Friedlandzie wyda³ mi siê jednak kimœ zupe³nie obcym; jakby ta skórzana marynarka, któr¹ mia³ na sobie, zlepione ¿elem w³osy i szeroka, blada twarz nale¿a³y do kogoœ zupe³nie innego, do jakiegoœ skoñczonego ob³udnika, do hipokryty, który przez ostatni¹ godzinê nie powiedzia³ ani jednego prawdziwego zdania… A mo¿e on zawsze taki by³? Mo¿e tylko wczeœniej tego nie zauwa¿a³em. Golin chyba te¿ wyczu³, ¿e coœ jest nie tak, ¿e wyros³a pomiêdzy nami œciana, bo gada³ jak nakrêcony i ani razu nie spojrza³ mi w oczy. Wyszliœmy na zewn¹trz. Wienio zaprowadzi³ mnie do niewielkiego sklepu. Potem z kieszeniami napchanymi puszkami piwa, ruszyliœmy pod pomnik ku czci wypêdzonych. Po drodze Golin wprowadza³ mnie w tajemniczy œwiat Friedlandu. Opowiada³ o obozie, o tym jak zaraz po zakoñczeniu wojny budowano te baraki. I ¿e to miejsce mia³o stanowiæ jedynie pierwsz¹ przystañ dla uciekinierów, przekraczaj¹cych granicê, oddalonej zaledwie o kilka kilometrów na po³udnie radzieckiej strefy okupacyjnej. – I zobacz, to co piêædziesi¹t lat temu zosta³o pomyœlane jako prowizorka dzia³a do dziœ. Od zakoñczenia wojny do teraz przez ten obóz przewinê³o siê ponad trzy miliony ludzi. Wienio podawa³ cyfry, daty, a kiedy doszliœmy pod skrzyd³a monumentu, zacz¹³ t³umaczyæ mi wyryte na nich napisy: – W tysi¹cach obozów jenieckich znalaz³o siê 10.500.000 ¿o³nierzy niemieckich: 7.100.000 na Zachodzie i 3.400.000 na Wschodzie… W roku 1956 do Friedlandu przyby³ ostatni transport, ale jeszcze w 1967 nie wszyscy byli wolni… Z terenów ojczystych, po³o¿onych na wschód od linii Odry i Nysy oraz z Sudetów, z ca³ej Wschodniej i Po³udniowo-Wschodniej Europy wypêdzonych zosta³o 15.000.000

Niemców. W latach 1944-47 wywiezionych zosta³o na Wschód 1.000.000 niemieckich cywilów, w tym wiele kobiet i dzieci. Ofiarami wypêdzeñ pad³o ponad 2.000.000 niewinnych ludzi, którzy zmarli podczas drogi… Przeszliœmy drogi wojny, wiêzieñ, ucieczek, ³apanek, wypêdzeñ z rodzinnych stron… 50 milionów ludzi odda³o ¿ycie na wszystkich kontynentach: 50 milionów poleg³ych, zabitych, zaginionych… 9.340.900 Niemców zginê³o w czasie II wojny œwiatowej: 2.892.000 pad³o jako ¿o³nierze, 2.846.000 jako cywile, 1.250.000 zmar³o w niewoli… Iloœæ zaginionych w walce siêga 1.163.600 ¿o³nierzy, z tego w obozach jenieckich 100.300 osób. Ponadto zaginê³o 1.089.000 cywilów… Narody, opamiêtajcie siê! Golin zapali³ papierosa i wyj¹³ z kieszeni dwa nastêpne piwa. – Mo¿e masz racjê. Mo¿e rzeczywiœcie ta ca³a zabawa w wypêdzonych, to jedno wielkie kurestwo – powiedzia³. – Ale œwiata tym i tak nie naprawisz… Czym jest dziœ patriotyzm, jeœli nawet wnuk Drzyma³y, wiesz, tego od wozu, zosta³ Niemcem? Nastêpnego dnia mieliœmy siê spotkaæ o dziewi¹tej pod biurem meldunkowym. Golin jednak nie przyszed³. Nie by³o go ani o dziesi¹tej, ani w po³udnie. Krêci³em siê po obozie do wieczora, ale go nie spotka³em. Nie zostawi³ mi ani telefonu, ani adresu. Zwyczajnie znikn¹³. PóŸniej wpadaliœmy na siebie jeszcze dwa razy: pierwszy w Gdañsku – tego dnia w „RockCafe” mia³em akurat promocjê „Szpitala Polonia” – namawia³em go nawet, ¿eby tam zajrza³, ale on gdzieœ strasznie siê spieszy³; obieca³ zadzwoniæ, ale siê nie odezwa³. Drugi raz spotkaliœmy siê na maleñkim parkingu przy berliñskiej obwodnicy. W zatoczce mieœci³y siê tylko dwa samochody i budka toaletowa „ToiToi”. Wienio jecha³ ze Szczecina do Hamburga z baga¿nikiem pe³nym przemyconych szczeniaków. Wtedy te¿ siê umówiliœmy, ale jak zwykle na tym siê skoñczy³o… A kiedy dotar³em wreszcie do Hamburga na wieczór autorski, zupe³nie zapomnia³em o istnieniu Golina. Zreszt¹ nawet gdybym chcia³ wówczas siê z nim spotkaæ, pewnie by³oby to niemo¿liwe. Ca³kiem niedawno dowiedzia³em siê od jego by³ej ¿ony, Karoliny, ¿e Wienio siedzia³ wtedy w wiêzieniu za nielegalne posiadanie broni. Dwa dni póŸniej znowu znalaz³em siê w poci¹gu – przeœwietlony, przes³uchany, przewrócony na lew¹ stronê, jak stary pozbawiony tajemnic ko¿uch. Znowu trzaska³y drzwi w wa-

gonach, znowu stuka³y ko³a, znowu otwiera³o siê nieskoñczenie szerokie niemieckie niebo. Friedland z ka¿dym kilometrem stawa³ siê coraz mniej istotn¹ plam¹ na koñcu œwiata, miejscem, którego istnienia jeszcze do niedawna nawet nie podejrzewa³em, i do którego pewnie nigdy bym nie trafi³, gdyby nie aberracja historii. Poci¹g toczy³ siê po równinie p³askiej jak ¯u³awy. Mija³ przejazdy kolejowe, mija³ mosty, wiadukty i autostrady. Mija³ wsie i miasta, których nazw nawet nie próbowa³em odczytywaæ ze stacyjnych szyldów. A potem wagony wtoczy³y siê pomiêdzy wzgórza i zaczê³y ko³ysaæ siê jak wózek z cierpi¹cym na bezsennoœæ niemowlakiem. Próbowa³em coœ czytaæ, ale monotonne bujanie bardzo szybko mnie uœpi³o – gdy tylko zamkn¹³em oczy, zobaczy³em skrzyd³a pomnika ku czci wypêdzonych, pomordowanych i tym podobnych… Skrzyd³a z mojego snu by³y jednak zupe³nie inne, ni¿ te we Friedlandzie. Tamte symbolizuj¹ ponoæ otwarte na cztery strony œwiata bramy obozu, przypominaj¹ ofiarom wojny drogê ucieczki, drogê wypêdzenia, drogê do wolnoœci; wyobra¿aj¹ zamykaj¹c¹ siê przesz³oœæ i otwart¹ przysz³oœæ. Moje skrzyd³a, by³y skrzyd³ami czarnego kruka – skrzyd³ami ptaka œmierci, skrzyd³ami ptaka o czerwonych oczach, Ptaszyska z Tamtego Œwiata, które niegdyœ unosi³o siê nad polami bitew, które odbiera³o ludziom nadziejê i zapowiada³o nieuchronn¹ œmieræ – umrzeæ mia³ ten, kogo dotkn¹³ cieñ kruka; mnie, w tamtym œnie, czarny ptak usiad³ na ramieniu. Podobno w momencie œmierci cz³owiek widzi ca³e swoje ¿ycie. Ogl¹da je jak film: przy-

spieszony, odtwarzany w odwrotnym kierunku, a¿ do dnia narodzin, do pierwszego haustu powietrza, do pierwszego krzyku, do pierwszego promienia œwiat³a, który okazuje siê byæ tym ostatnim. I widzi tak¿e wszystkich swoich bliskich, wszystkich przyjació³ i wrogów, i tych ¿yj¹cych, i tych którzy odeszli ju¿ na ucztê w zaœwiaty… Ponoæ tak jest. Ja jednak w to nie wierzy³em. Tak samo, jak nie wierzy³em w œmiertelne konsekwencje kontaktu z czarnym ptakiem… Ale wkrótce mia³em wypadek samochodowy. I to taki, z jakiego nikt nie powinien wyjœæ ¿ywym: ani ja, ani Johanna, ani tym bardziej nasz wówczas jedenastotygodniowy synek, Ian. Przejechaliœmy wtedy z szybkoœci¹ 160 kilometrów na godzinê ponad 300 metrów na dachu. Samochód wznosi³ siê nad ziemiê, turla³, odbija³ od metalowych balustrad, sun¹³ bokiem jak rzucona na asfalt, pomiêta puszka coca-coli. Pamiêtam, ¿e przednia szyba najpierw pokry³a siê pajêczyn¹ pêkniêæ, a po milisekundzie rozsypa³a na biliony kawa³ków – i wygl¹da³o to tak, jakby pêk³o s³oñce. W tym samym momencie otarliœmy siê o stalow¹ bandê. Zamkn¹³em oczy i czeka³em na kolejne uderzenie, na ten ostatni cios… Nic siê jednak nie sta³o. S³ysza³em tylko przeraŸliwy skowyt dziecka i krzyk Johanny – ale to znaczy³o, ¿e ¿yj¹. ¯e wszyscy ¿yjemy… Na koniec nasz czerwony golf spad³ na ko³a i nie by³o ¿adnej „projekcji”; nie by³o niczego poza wielk¹ ulg¹. Gliniarze, którzy zjawili siê w dwie minuty póŸniej, stwierdzili ¿e mieliœmy wyj¹tkowe szczêœcie, bo takie wypadki, w najlepszym razie koñcz¹ siê na wózku inwalidzkim. Znajomy ksi¹dz jeszcze kilka lat póŸniej wspomina³ w kazaniach o cudzie, jaki nas wówczas spotka³ – wed³ug niego, to ¿e ¿yjemy, ¿e nie uderzy³ w nas ¿aden z pêdz¹cych autostrad¹ samochodów, jest dowodem na istnienie i dzia³anie Anio³a Stró-

¿a… Od tamtego czasu w miejscu wypadku stoi znak ograniczaj¹cy szybkoœæ do 120 kilometrów na godzinê. W moim œnie z oczu kruka ciek³y czerwone ³zy. Wiedzia³em, ¿e to moja krew, ¿e zanim umrê, powinienem przejrzeæ celuloidow¹ tasiemkê z zapisem tego, co mi siê przez te dwadzieœcia parê lat zdarzy³o… No i pojawili siê wszyscy: od uniwersytetu, po ¿³obek, od Tatr po Hel, od Jeziora Genewskiego po Œniardwy, od Tunisu po Londyn i Leeds – przesuwali siê przed krukiem w chronologicznym porz¹dku, jak ruscy ¿o³nierze na defiladzie, maszerowali tam i z powrotem, dopóki parê minut przed Stuttgartem siê nie obudzi³em. Byæ mo¿e dziœ nie pamiêta³bym o tamtym œnie; w koñcu ten czarny ptak na moim ramieniu nie by³ jedyn¹ niedorzecznoœci¹, jaka przyœni³a mi siê przez ostatnie lata. Byæ mo¿e zapomnia³bym o nim, tak jak zapomina siê o ci¹g³ym up³ywie czasu, albo o istnieniu œmierci. Mo¿e tak by siê sta³o, gdyby nie ludzie z tamtego „filmu”. Wbrew logice czasu i przeciw prawom przestrzeni, bohaterowie tamtej „projekcji” zaczêli mnie ostatnio odwiedzaæ. Zaczêli pojawiaæ siê w moim ¿yciu, tak samo niespodziewanie, jak w tamtym œnie, niby duchy przesz³oœci. Wiêc mo¿e to prawda, ¿e œwiat ma strukturê cykliczn¹, ¿e wszystko dzieje siê wed³ug œciœle okreœlonych prawid³owoœci, powtarza jak oddech i bicie serca, jak noc i dzieñ, jak œwit i jak zmierzch. Tylko w takim razie œmieræ musia³aby byæ pocz¹tkiem nowego ¿ycia, a narodziny koñcem ciemnoœci – tak jak chcieli tego celtyccy barbarii… Czy¿bym wiêc po tylu latach emigracji naprawdê zbli¿y³ siê do punktu, w którym wszystko zaczyna siê powtarzaæ? (cdn.) Ksi¹¿ka „Wypêdzeni do raju” do nabycia w wybranych ksiêgarniach i na portalu www.merlin.pl


PROMOCJA

Nr 5 (69) Maj 2012

Polemika lidera Big Cyca z gitarzyst¹ Apteki Cz³owiek o wy³upiastych oczach, lider zespo³u Apteka Jêdrzej Kodymowski, w jednym z portali internetowych raczy³ wypowiedzieæ siê ostatnio na mój temat. Kodym nazywa³ mnie kretynem podobnym do œwini, a mojego kolegê Paw³a „Koñja” Konnaka kretynem i kutw¹. Ma³o kto wie, ¿e Kodym w latach 90. pracowa³ w sklepie miêsnym w Gdyni. Rzucanie miêsem (nie tylko po ladzie sklepowej) wesz³o mu najwyraŸniej w krew.

Menda Krzysztof Skiba

U

dzieli³em kilkuset wywiadów i nigdy nie wypowiada³em siê na temat Kodyma. Gitarzysta Apteki stosuje znan¹ w œwiecie mediów brukowych zasadê, ¿e naj³atwiej zwróciæ na siebie uwagê obra¿aj¹c innych. Od lat w wywiadach tryska niezdrowym jadem nazywaj¹c wszystkich wokó³ peda³ami lub szmatami. Zwykle dzieje siê to

skiego undergroundu w czasach PRL. Oprócz mnie wspó³autorami tej ksi¹¿ki byli Pawe³ Konnak i Jarek Janiszewski. Ksi¹¿ka mia³a œwietne recenzje w Newsweeku, Przekroju, Polityce, Wyborczej, Teraz Rocku i wielu innych pismach. Kodymowi ksi¹¿ka siê nie spodoba³a, ale nie ze wzglêdu na treœæ, tylko ze wzglêdu na autorów. Wszyscy trzej autorzy byli w latach 80. czynnie zaanga¿owani w ró¿ne dzia³ania niezale¿ne. Janiszewski dzia³a³

Krzysztof Skiba i Pawe³ Konjo Konnak stali siê ostatnio celem ataków Kodyma, gitarzysty zespo³u Apteka. Fot. kmz

wówczas, gdy Kodym ma coœ do sprzedania. Obecnie musi zareklamowaæ swój nowy produkt muzyczny i szum wokó³ jego osoby jest mu jak najbardziej na rêkê. Tym razem wylew ¿ó³ci pana Aptekarza ma jednak te¿ i g³êbsze korzenie. W zesz³ym roku ukaza³a siê ksi¹¿ka „Artyœci wariaci, anarchiœci – opowieœæ o gdañskiej alternatywie”. Jest to barwna historia niezale¿nych formacji artystycznych i politycznych gdañ-

na scenie muzycznej, Koñjo by³ animatorem Totartu, a ja udziela³em siê w ruchach anarchistycznych. Nasze aktywnoœci tego okresu ³atwo mo¿na sprawdziæ w archiwach SB zgromadzonych w IPN-ie. To, ¿e po 1989 roku wyszliœmy z podziemia i (o zgrozo) mieliœmy programy w telewizji, wysokie nak³ady p³yt i komercyjne przeboje, nie ma ¿adnego znaczenia dla treœci ksi¹¿ki, gdy¿ koñczy siê ona w³aœnie na prze³omowym 1989 roku.

Tymczasem Kodym w stanie wojennym gra³ na gitarze i nieŸle siê bawi³. JeŸdzi³ z Aptek¹ na koncesjonowane koncerty do ZSRR, kiedy ja siedzia³em w wiêzieniu. Dziœ uwa¿a to pewnie za ciê¿k¹ walkê. Kodym najzwyczajniej pozazdroœci³ nam pomys³u na ksi¹¿kê i st¹d jego frustracja, wyra¿ana w miêsnych inwektywach. Apteka w czasach cenzury i czo³gów Jaruzelskiego by³a zespo³em psychodelicznym, bardzo odleg³ym od treœci politycznych. Teraz, gdy za to nic nie grozi, Kodym stroi siê w piórka politycznego radyka³a. Jedyna walka Kodyma z komun¹ polega³a na tym, ¿e testowa³ na sobie wszelkie mo¿liwe u¿ywki. Mózg mu siê od prochów ju¿ tak sprasowa³, ¿e pewnie nale¿a³oby temu zagubionemu liliputowi wybaczyæ. Zaiste dziwnym jest fakt ¿e ten pozbawiony wykszta³cenia mentalny gitowiec, krypto nazista, pogromca gejów, cz³owiek, który oszuka³ wielu muzyków z którymi wspó³pracowa³, jest przez czêœæ dziennikarzy ci¹gle postrzegany jako „autorytet”. Pewnie nie znaj¹ oni naiwnej fascynacji Kodyma œwiatem przestêpczym. Przez lata, lider Apteki przechwala³ siê swoimi koneksjami w gangsterskim ogródku, a nawet twierdzi³, ¿e domniemany boss trójmiejskiej mafii Nikoœ, mia³ zagraæ jako aktor w jego teledysku. Ktoœ, dla kogo bandyta wspó³pracuj¹cy w czasach PRL z SB, jest obiektem fascynacji, mo¿e byæ autorytetem tylko dla pó³g³ówków i ¿uli. Dawno temu Kodym nagra³ p³ytê pod tytu³em „Menda”. Dziœ ju¿ wiem, ¿e tytu³ tej p³yty mia³ charakter mocno autobiograficzny. Pozostaje tylko zawo³aæ jak to napisa³ jeden z internautów: Kodym do Apteki po leki!!! REKLAMA

13


14 LITERATURA

Nr 5 (69) Maj 2012

Recenzja. „Historia dramaturgii” Piotra Kotlarza

Teatr od A do Z Twórczoœæ Piotra Kotlarza oscyluje pomiêdzy literatur¹ piêkn¹ i naukow¹. W jego dorobku znajduj¹ siê opowiadania, powieœci, dramaty, libretta baletowe, oraz ksi¹¿ki z zakresu historiozofii, a nawet podrêcznik dla m³odzie¿y licealnej „Sztuka dramaturgii”. Jak mo¿na s¹dziæ w³aœnie ów podrêcznik natchn¹³ autora pomys³em, aby temat rozszerzyæ, tworz¹c kompleksowe dzie³o z zakresu historii teatru. Stanis³aw Za³uski

P

iotr Kotlarz opisa³ dzieje sztuki teatralnej od pierwszych tragików greckich a¿ po dzieñ dzisiejszy. Rzecz niebywa³a ze wzglêdu na ogrom tematyki i bibliografiê wykorzystan¹ do tego dzie³a, licz¹c¹ 405 pozycji, w tym wiele ksi¹¿ek wielotomowych. Skorowidz tytu³ów omawianych, czy chocia¿by wspomnianych sztuk zajmuje 18 stron du¿ego formatu. „Historia dramaturgii – kierunki i determinanty rozwoju dramaturgii na œwiecie” to rzecz napisana ¿ywo, ciekawie i bardzo sensownie u³o¿ona. Uk³ad graficzny, podzia³ na rozdzia³y przypomina „Historiê filozofii” profesora W³adys³awa Tatarkiewicza. Podobny dydaktyzm, z góry za³o¿ona teza, ¿e ksi¹¿ka ma s³u¿yæ studentom, uczniom, wszystkim ludziom, którzy kochaj¹ teatr i chcieliby wiedzieæ o nim jak najwiêcej. Ksi¹¿kê otwiera dramat grecki z trójk¹ wielkich tragików: Ajschylosem, Sofokle-

sem i Eurypidesem. Nazwiska znane ka¿demu, kto ma choæ mgliste wyobra¿enie o pocz¹tkach sztuki teatralnej na naszej planecie. Jednak ju¿ pewnie niewielu zauwa¿a zasadnicz¹ ró¿nicê pomiêdzy staro¿ytnymi dramaturgami, a póŸniejszym o dwa tysi¹ce lat Szekspirem. „Tragedie antyczne s¹ tragediami losu – pisze Kotlarz. – Tragedie teatru el¿bietañskiego, tragediami charakteru”. Omawiaj¹c dzie³a poszczególnych twórców Kotlarz nie unika ciekawostek o¿ywiaj¹cych dzie³o naukowe. I tak na przyk³ad dowiadujemy siê, ¿e w Grecji, za czasów Peryklesa, w³adze udziela³y ubogim ludziom zapomogi, aby mogli pójœæ do teatru. I nikogo pewnie nie dziwi³o, ¿e na widowni rozdawano za darmo ¿ywnoœæ, poniewa¿ dla staro¿ytnych Greków teatr by³ czymœ wiêcej ni¿ dzisiejsza „kultowoœæ” sztuki. By³ to rodzaj religii, coœ, co zespala³o spo³eczeñstwo obywatelskie ludzi wolnych. Upadek Aten, które w dziedzinie kultury by³y dla antycznego œwiata tym, czym dla XIX-wiecznej Europy Pary¿, wyznaczaj¹ kres wielkiej

sztuki tamtego okresu. Wkrótce Grecja sta³a siê prowincj¹ rzymsk¹ i jej kultura przewêdrowa³a nad Tyber, jednak dramaturdzy rzymscy nigdy nie dorównali swym greckim mistrzom, choæ i tutaj zainteresowanie sztuk¹ teatraln¹ by³o znaczne, to w³aœnie w pañstwie cezarów powsta³y pierwsze budynki teatralne, wznoszone z iœcie imperialnym rozmachem. Potem na szeœæ wieków nad deskami sceny teatralnej zapad³a cisza. Œredniowiecze nie sprzyja³o rozwojowi dramaturgii. Dopiero od wieku X zaczynaj¹ nieœmia³o pojawiaæ siê elementy teatralno-widowiskowe, odnosz¹ce siê najpierw do œmierci, a potem tak¿e narodzin Chrystusa. A w roku 1468, jak odnotowa³ Kotlarz, na scenie wyst¹pi³a pierwsza kobieta. By³a ni¹ wywodz¹ca siê z ludu osiemnastolatka, która wcieli³a siê w postaæ œwiêtej Katarzyny. Renesans przynosi zeœwiecczenie teatru i nawrót do antyku. Znów powstaj¹ specjalne budynki, w których wystawia siê sztuki teatralne, równoczeœnie rodzi siê widowisko muzyczne: opera i balet. Kotlarz skrupulatnie wylicza

najwybitniejszych autorów i najwa¿niejsze dzie³a powstaj¹ce we W³oszech, Hiszpanii, Francji, Anglii. Za spraw¹ geniuszu Szekspira centrum europejskiego dramatu staje siê Londyn. Widzami, podobnie jak w staro¿ytnej Grecji, jest ca³e spo³eczeñstwo: szlachta, mieszczanie, rzemieœlnicy, marynarze. Dobre czasy nie trwa³y jednak d³ugo. Po œciêciu króla Karola I w³adzê w Anglii przejmuje Oliver Cromwell, a purytañski parlament wydaje zakaz wystawiania sztuk teatralnych. Wiêkszoœæ budynków s³u¿¹cych Melpomenie zostaje zburzona, aktorzy zmieniaj¹ zawód, lub emigruj¹. Z Polsk¹ tego okresu Kotlarz rozprawia siê krótko. Poza Janem Kochanowskim nie dostrzega nad Wis³¹ nazwisk wybitnych twórców. Ciekawoœæ ludzi spragnionych teatralnego widowiska zaspakajaj¹ wêdrowne trupy, miêdzy innymi te przyby³e z Anglii. Zdaniem autora ksi¹¿ki przyczyn¹ posuchy teatralnej w Europie œrodkowej i wschodniej by³y d³ugotrwa³e wojny, miêdzy innymi trzydziestoletnia, a tak¿e pewnie „potop” szwedzki.

Stosunkowo niewielkie zainteresowanie Kotlarza rodzim¹ dramaturgi¹ mo¿e wynikaæ z faktu, ¿e polscy twórcy s¹ powszechnie znani i omawianie ich twórczoœci by³oby powtarzaniem rzeczy oczywistych. Niewykluczone jednak, ¿e nawet naszych najwybitniejszych romantyków z Mickiewiczem, S³owackim, Krasiñskim, Norwidem autor „Historii dramaturgii” widzi jako epigonów w stosunku do takich geniuszy teatru niemieckiego, jak Goetche i Schuller. Tego pierwszego stawia w rzêdzie najwiêkszych twórców literatury œwiatowe, obok Homera, Dantego, Szekspira, Cervantesa. Z twórców dziewiêtnastowiecznych Kotlarz bardzo wysoko ocenia Henryka Ibsena, przyrównuj¹c go do Szekspira. Z jednym jednak wyj¹tkiem – napisanych we wczesnej m³odoœci sztuk historycznych. Wprowadzaj¹ one wprawdzie now¹, nieznan¹ dot¹d ideê narodu, ale obci¹¿a je p³aski nacjonalizm. Tê sam¹ wadê Kotlarz dostrzega u polskich dramaturgów: S³owackiego, Norwida, Wyspiañskiego. Wiek XX ze swymi burzami ideologicznymi, naukowymi, technizacj¹ i militaryzacj¹ spo³eczeñstwa przynosi now¹ wizjê teatru. Jedni, jak Stanis³awski, chc¹ widzieæ w nim przede wszystkim grê aktorów, inni podporz¹dkowuj¹ go wizji malarstwa, rzeŸby, muzyki, jeszcze inni jednak s³owa. Wszyscy zgadzaj¹ siê, ¿e teatr jest sztuk¹ odrêbn¹ od innych sztuk, samoistn¹. Dziesi¹tki tendencji, setki nazwisk, setki dzie³. Zmiany nastêpuj¹ teraz bardzo szybko. Druga po³owa XX i pocz¹tki XXI wieku

przynosz¹ ograniczenie roli pisarza w powstaniu gotowego dzie³a scenicznego. Zdaniem Kotlarza widowisko teatralne okreœlaj¹ obecnie cztery warunki. Jest ono oparte na scenariuszu (a nie na dziele literackim napisanym specjalnie dla teatru), opracowanym przez jednego lub kilku autorów, tworzone na podstawie scenariusza widowisko jest dzie³em kreacji zbiorowej, powstaje w wyniku dyskusji i prób ca³ego zespo³u, stanowi za³o¿on¹ z góry improwizacjê i partycypacjê widza – uczestnika. Nie oznacza to oczywiœcie, ¿e nie ma ju¿ autorów pisz¹cych oryginalne sztuki. Wystarczy wymieniæ nazwiska laureatów nagrody literackiej Nobla: Dario Fo, Elfriede Jelinek i Harolda Pintera, a z naszego rodzimego podwórka S³awomira Mro¿ka, czy Tadeusza Ró¿ewicza. Kotlarz nie ogranicza siê do omówienia teatru europejskiego i spokrewnionego z nim teatru amerykañskiego. W „Historii dramaturgii” szeroko potraktowane zosta³y dzieje teatru Chin, Indii, Japonii, a tak¿e krajów arabskich i Czarnej Afryki. W sumie powsta³o dzie³o nietuzinkowe, zas³uguj¹ce na aktywn¹ promocjê znaczny nak³ad, liczne recenzje. Miar¹ zainteresowania „Histori¹ dramaturgii” jest fakt, ¿e wydawnictwo przygotowuje drugi jej nak³ad, poprawiony i uzupe³niony przez autora. Piotr Kotlarz – „Historia dramaturgii”, wydawnictwo Artline, Gdañsk, ISBN 83919845-8-3, str. 521.

¯o³nierze, lekarze, studenci Z archiwum sopockiego pasjonata Pierwsze lata powojenne, to dla wielu osób przybywaj¹cych do Sopotu, okres poszukiwania nowej arkadii, nowego miejsca do ¿ycia. Trafili tu m.in. mieszkañcy zdruzgotanej Warszawy, utraconych Kresów Wschodnich, profesorowie ze Lwowa, uciekinierzy z Wilna, wszyscy, którzy nie mieli ju¿ dok¹d i z kim wracaæ.

Wojciech Fu³ek

G

dañsk powoli podnosi³ siê z ruin, mniej zniszczona Gdynia szybko wyros³a na gospodarczego lidera Pomorza, a Sopot, wci¹¿ elegancki, zakwit³ nie tylko jako popularna miejscowoœci turystyczno-uzdrowiskowa, ale jako centrum ¿ycia kulturalnego, sportowego, rekreacyjnego i towarzyskiego. Liczne

knajpki, restauracje z dancingami, bary i kawiarnie przyci¹ga³y goœci spragnionych rozrywki. Lokowali tu te¿ swoje interesy – z uwagi na centralne po³o¿enie i stosunkowo niewielkie zniszczenia wojenne rzemieœlnicy, drobni producenci, krawcy, fryzjerzy, kosmetyczki, handlowcy, sklepikarze, jubilerzy, wytwórcy pami¹tek, artyœci, mechanicy, lekarze czy dentyœci. Bez wiêkszych przeszkód rozwija³ siê wolny handel

i ludzie przedsiêbiorczy mogli szybko rozwin¹æ skrzyd³a. Do 1948 roku prywatni wydawcy zd¹¿yli opublikowaæ spor¹ iloœæ przewodników informacyjnych i turystycznych, dziœ stanowi¹cych wrêcz bezcenne Ÿród³o wiedzy o tamtych latach. To z umieszczonych tam tekstów i reklam mo¿emy dziœ doœæ precyzyjnie zrekonstruowaæ codzienne ¿ycie w powojennym Sopocie w latach 40tych do czasu ideologicznej

„wojny o handel” Hilarego Minca. „Przewodnik pod wybrze¿u” ukaza³ siê w roku 1947, a jego wydawc¹ (jak mogliœmy przeczytaæ w stopce redakcyjnej) by³ „Romuald Fronik, student medycyny, b. wiêzieñ polityczny”. Jak mo¿na s¹dziæ, uda³o mu siê przygotowaæ i wydaæ tê pozycjê, zawieraj¹c¹ kompendium informacji na temat Gdañska, Gdyni, Sopotu, Jastarni i Helu, dziêki zamieszczonym w ksi¹¿ce licznym reklamom. To jednak chyba jedna z ostatnich prywatnych publikacji tego typu na Wybrze¿u, bo w kolejnym roku skutecznie zlikwidowano wszelkie „oddolne” inicjatywy wydawnicze – tzw. domiarami skarbowymi lub wstrzymaniem na-

k³adu (tak sta³o siê na przyk³ad z prê¿nym sopockim Wydawnictwem Fregata, które doprowadzono do bankructwa, nie zezwalaj¹c na dystrybucjê debiutanckiej ksi¹¿ki Stanis³awy Fleszarowej-Muskat „Sen o morskiej potêdze”, do której wstêp napisa³ sam Eugeniusz Kwiatkowski, który w³aœnie popad³ w polityczn¹ nie³askê). Z prywatnych reklam, spisu ulic oraz listy wa¿niejszych instytucji mo¿emy sporo dowiedzieæ siê o Sopocie Anno Domini 1947. Dzia³a³y wówczas w mieœcie a¿ 3 szpitale: Miejski Szpital Chirurgiczny (ul. Abrahama 18), Miejski Szpital Wewnêtrzny (ul. Obroñców Westerplatte 3) oraz Miejski Szpital ZakaŸny (ul. 23 Marca 93). Pierwsza siedziba Polskiego

Radia (póŸniejszego Radia Gdañsk) w aglomeracji trójmiejskiej mieœci³a siê równie¿ w Sopocie (ul. Chrobrego 48). Dzia³a³y tu wtedy a¿ 3 szko³y wy¿sze (Pañstwowa Wy¿sza Szko³a Sztuk Piêknych – na „artystycznej” ulicy Obroñców Westerplatte 24, z siedzib¹ w urokliwej, uwiecznionej póŸniej w kilku filmach willi; Wy¿sza Szko³a Handlu Morskiego – ukochane dziecko wspomnianego Eugeniusza Kwiatkowskiego, która póŸniej zmieni³a siê w Wy¿sz¹ Szko³ê Ekonomiczn¹ – zlokalizowana w budynku przedwojennego Gimnazjum Realnego - ul. Armii Czerwonej 101-103 oraz Wy¿sza Szko³a Nauk Politycznych, której ¿ywot by³ stosunkowo krótki – ul. 22 Lipca 27. W przypadku


KULTURA

Nr 5 (69) Maj 2012

15

Sopocki Pogrzebacz

Wstydliwa rocznica (3) Min¹³ rok 2011, a wraz z nim szansa na fetowanie wyj¹tkowej rocznicy w historii Sopotu. Z wielkim hukiem obchodziliœmy co prawda 50-lecie powstania Non-Stopu, ale o 50-leciu Sopockiego Festiwalu Piosenki - cisza! W powojennej historii miasta w³aœnie ta impreza sta³a siê jego wizytówk¹ i nada³a nowy muzyczno-rozrywkowy charakter Sopotowi. To dziêki niej przez kurort przewinê³a siê ca³a plejada gwiazd, ludzi show-biznesu i t³umy wspania³ej publicznoœci.

P

1981, wylansowala wiele przebojów. Reprezentowa³a wyj¹tkow¹ kulturê i wytwornoœæ. We wspomnianym festiwalu dosta³a wyró¿nienie.

ierwszy Miêdzynarodowy Festiwal Piosenki sk³ada³ siê z trzech dni koncertowych: Dnia Polskiego, Zagranicznego i Konkursu Laureatów. W Dniu Polskim wyst¹pi³o dziesiêciu polskich wykonawców wyselekcjonowanych wstêpnie na antenie Polskiego Radia w specjalnym plebiscycie. W poprzednim odcinku zapoznaliœmy siê z pierwsz¹ pi¹tk¹ polskich uczestników. Byli nimi: Regina Bielska, Wies³awa Drojecka, Ludmi³a Jakubczak, Jerzy Po³omski i S³awa Przybylska. Czas na drug¹ po³owê krajowego sk³adu. A zaœpiewali w niej: Hanna Rek, Rena Rolska, Irena Santor, Tadeusz WoŸniakowski i Violetta Villas. W materia³ach prasowych festiwalu znalaz³y siê oczywiœcie ich zdjêcia – a wygl¹dali wtedy tak:

cza³a kszta³ceniu w Studium Piosenkarskim prowadzonym przez Hannê Skar¿ankê i Aleksandra Bardiniego. Po Festiwalu wraz z mê¿em Bogus³awem Wyrobkiem (polskim Elvisem Presleyem), wystêpowa³a na rynku krajowym i zagranicznym. Do tej pory kojarzona jest z g³ównie przebojami „Z³oty pierœcionek” i „Gdy mi ciebie zabraknie”.

Hanna Rek - dyplomowana absolwentka Akademii Medycznej w Warszawie, ju¿ podczas studiów wystêpowa³a w chórze, gra³a w teatrze Kleks, STS-ie i kabarecie Pineska. Profesjonalny poziom zawdziê-

Rena Rolska, nie kwestionowana gwiazda polskiej piosenki, swoj¹ karierê zaczê³a jako refrenistka orkiestry Polskiego Radia pod dyrekcj¹ Jana Cajmera. W swojej karierze estradowej, trwaj¹cej do roku

Irena Santor – w³aœciwie nie potrzebuje przypominania – to autentyczna polska gwiazda, jaka w kategorii piosenki artystycznej narodzi³a siê dziêki temu festiwalowi. To w³aœnie ona

za interpretacjê piosenek „Embarras” i „Walczyk na cztery rêce” otrzyma³a pierwsz¹ nagrodê w kategorii piosenki polskiej. Jej kariera trwa³a bardzo d³ugo i z pewnoœci¹ jest najbardziej rozpoznawaln¹ laureatk¹ sopockiego festiwalu. W pewnym sensie Irena Santor to szyld Miêdzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie. Osobiœcie zaproponowa³bym,

Hanna Rek.

aby to ona zainaugurowa³a ponowne otwarcie tej imprezy! Tadeusz WoŸniakowski by³ najbardziej muzycznie wykszta³conym wokalist¹ festiwalu. Ukoñczy³ szko³ê muzyczn¹ w £odzi oraz wydzia³ dyrygentury PWSM we Wroc³awiu. Jego kariera w³aœnie rozpêdzi³a siê po tym festiwalu. W latach 1961-1970 stworzy³

Irena Santor.

Tadeusz WoŸniakowski.

i umocni³ go w swoim posiadaniu przelan¹ krwi¹ braci”. Ani ¿o³nierz polski nie zaj¹³ Sopotu (zajê³y go wy³¹cznie wojska Armii Czerwonej pod dowództwem Marsza³ka Konstantego Rokossowskiego, bowiem polskich ¿o³nierzy wys³ano w tym czasie do walk o Gdyniê, co poniek¹d mia³o swoje logiczne wyjaœnienie, bowiem Rosjanie uznawali teren Gdañska i Sopotu za miasta niemieckie, natomiast Gdyniê – za polskie), ani to „zajêcie” nie mia³o miejsca 28 marca (pierwsze oddzia³y Rokossowskiego przekroczy³y bowiem granice Sopotu w nocy z 23 na 24 marca). Dalej jest ju¿ tylko gorzej: „Najd³u¿sze w Europie Pó³nocnej molo, wynosz¹ce 640 m d³ugoœci w¿yna siê w morze” (sk¹d te wymiary?!), a „Opera Leœna w Sopocie powsta³a przed 25 laty” (czyli,

jak wynika z prostego rachunku w roku 1922, gdy tymczasem pierwszy sezon operowy w tym unikalnym leœnym amfiteatrze mia³ miejsce w roku 1909, aby uroczyœcie obchodziæ swoje æwieræwiecze w roku 1934, kiedy z tej w³aœnie okazji przygotowano jubileuszow¹, rocznicow¹ monografiê!). Wymys³em autora jest te¿ prawdopodobnie niespotykana nigdzie indziej wersja legendy o tzw. wzgórzu zamkowym, gdzie dziœ znajduje siê zrekonstruowane œredniowieczne, drewniane grodzisko: „… znajdowa³ siê tam 900 laty przed Chrystusem warowny zamek, w którym mieszka³ groŸny król, jeden ze skandy nawskich rozbójników morskich. Mia³ on piêkn¹ córkê, która zakocha³a siê w rybaku z wioski. Odbywa³y siê tajne schadzki i spacery. Gdy ojciec dowiedzia³

liczne nagrania z Orkiestr¹ Taneczn¹ Polskiego Radia pod dyr. Edwarda Czernego i Orkiestr¹ £ódzkiej Rozg³oœni PR pod dyr. Henryka Debicha. W latach 1971-1979 aktor i piosenkarz teatru „Syrena” w Warszawie. Potem poœwieci³ siê g³ównie kompozycji. Ostatni¹ reprezentantk¹ Polski by³a Violetta Villas (Czes³awa Cieœlak). Z pewnoœci¹ by³a ona najbardziej kontrowersyjn¹ gwiazd¹ polskiej estrady. Odesz³a na zawsze w grudniu 2011 – praktycznie w ca³kowitym zapomnieniu. Posiada³a wrodzone mo¿liwoœci g³osowe, dysponuj¹c sopranem koloraturowym i wyj¹tkowym s³uchem. Nagra³a wiele przebojów i jako polski rodzynek wyst¹pi³a w amerykañskim centrum „hazardowo-artystycznym” Las Vegas. By³a najm³odsz¹ debiutantk¹ na festiwalu. Niestety w jej ¿yciorysie zabrak³o w³aœciwego zagospodarowania dobrego startu i posiadanych mo¿liwoœci.

Violetta Villas.

i … rozbójnik morski ostatniego adresu (dziœ jest to ulica Parkowa, zgodnie z przedwojenn¹ nazw¹) skorowidz ulic z przewodnika przypomina nam te¿, ¿e w latach 1945-1947 ulica ta nosi³a imiê Marsza³ka Micha³a Roli-¯ymierskiego. W budynku dzisiejszego s¹du przy ul. 1 Maja mieœci³a siê siedziba Urzêdu Bezpieczeñstwa Publicznego z celami wiêziennymi w piwnicach. Nadal Sopot (równie¿ z uwagi na teren przygraniczny) znajdowa³ siê te¿ pod zwierzchnictwem wojskowej komendantury, która urzêdowa³a przy Alei Generalissimusa Stalina (w czasie wojny AdolfHitler-Straße, dziœ Aleja Niepodleg³oœci 775). Niestety sama treœæ merytoryczna przewodnika pozostawia wiele do ¿yczenia i roi siê od b³êdów. Mo¿e przeczytaæ tam m.in.: „¯o³nierz polski 28 marca (?) 1945 roku zaj¹³ Sopot

Rena Rolska.

siê o mi³oœci córki do rybaka, rozgniewa³ siê. Powo³a³ m³odzieñca na zamek i gdy ten, nie podejrzewaj¹c nic z³ego zg³osi³ siê, król w czasie rozmowy rzuci³ w niego siekierê, powoduj¹c uplanowan¹ œmieræ na miejscu. Córka króla, okryta wielk¹ ¿a³ob¹ po stracie ukochanego, opuœci³a zamek, przeklinaj¹c ojca-mordercê. Nastêpnego dnia znaleziono j¹ martw¹ nad brzegiem morza. Ojciec ¿a³owa³ swego czynu. Wyrzuty sumienia drêczy³y go stale. Z okrutnego zrobi³ siê pob³a¿liwy. W tym czasie dzikie hordy Prusaków napad³y na jego kraj i zamek. Król zosta³ zabity a zamek po zabraniu z niego kosztownoœci, spalony”. Opowieœæ ta jest byæ mo¿e dalekim echem ludowych podañ o warownym sopockim grodzie i jego kasztelanie, ca³a

Podziel siê swoj¹ opini¹ na: facebook.com/riviera.gazeta

jednak reszta tej historii, nie wspominaj¹c o literackim stylu, to zapewne efekt niewiedzy autora przewodnika. Niezale¿nie jednak od wszystkich mankamentów i b³êdów jakimi obarczone by³y tego typu wydawnictwa z lat 1945-1948, s¹ to jednak dziœ bezcenne Ÿród³a wiedzy o tamtych latach. PóŸniejsze publikacje, pozbawione ju¿ niemal ca³kowicie reklam (jeœli siê ju¿ jakieœ pojedyncze trafia³y, by³y to anonse przedsiêbiorstw pañstwowych lub rozmaitych urzêdów), z niezbêdnym balastem ideologiczno-politycznym, pokazywa³y Sopot jako miasto „odzyskane” dla „mas pracuj¹cych miast i wsi”, które korzysta³y tu teraz z wszystkich (?) dobrodziejstw jedynego s³usznego i sprawiedliwego ustroju oraz nowej, powojennej rzeczywistoœci.

„Przewodnik po Wybrze¿u’ (woj. gdañskie: Gdañsk-Sopot-GdyniaHel); Okno na œwiat – historia, urzêdy, ulice, zabytki, reklamy, mapy, Wydawca: FRONIK ROMUALD – student medycyny - b. wiêzieñ polityczny, Wybrze¿e 1947, Miejskie Zak³ady Graficzne, Gdañsk, Pl. Wa³owy 14, do nabycia w ksiêgarniach, sk³adach materia³ów piœmiennych i kioskach.


16 REKLAMA

Nr 5 (69) Maj 2012

Na pytania odpowiada ekspert firmy Flügger

Jak odœwie¿yæ drewniane okna po zimie? Rozpoczyna siê sezon letni, który sprzyja przeprowadzaniu drobnych, domowych remontów. Jeœli posiadamy drewniane okna, warto o nie zadbaæ i przywróciæ im blask, aby pos³u¿y³y nam na lata. Szczególnie po okresie zimowym przyjrzyjmy siê baczniej jak wygl¹da stara warstwa malarska na naszym oknie. Jeœli widaæ uszkodzenia, farba ³uszczy siê czy odspaja, to nale¿y takie okno poddaæ renowacji, aby uchroniæ je przed niszcz¹cym dzia³aniem letniego s³oñca i nadaæ mu ³adny wygl¹d.

Micha³ Martuzalski To bardzo proste! W pierwszej kolejnoœci nale¿y oceniæ stan naszych okien. Jeœli ca³a powierzchnia wygl¹da na zniszczon¹ i chcemy nadaæ jej lepszy wygl¹d to dok³adnie usuwamy ca³¹ „star¹” pow³okê. Podczas usuwania zniszczonej farby najlepiej zastosowaæ metody mechaniczne. Metoda opalania nie jest wskazana jeœli bêdziemy stosowaæ farby na bazie wody, poniewa¿ na powierzchni mog¹ pojawiæ siê przebarwienia, a ponadto mo¿emy przypaliæ strukturê drewna. Jeœli jednak zdarzy nam siê taki

problem wystarczy, ¿e tak¹ powierzchniê przeszlifujemy i dok³adnie usuniemy przypalony fragment. Kiedy ju¿ powierzchnia zostanie prawid³owo przygotowana i odpowiednio oczyszczona mo¿na przyst¹piæ do jej malowania. Do malowania drewnianych powierzchni okiennych, Flügger posiada specjaln¹ farbê - Flügger Windows Aqua. Jest to specjalnie zaprojektowana farba do malowania okien, bardzo ³atwa w nak³adaniu, która nie tylko ma w³aœciwoœci wyrównuj¹ce, ale przede wszystkim tworzy bardzo mocn¹ i odporn¹ na czynniki klimatyczne pow³okê. Mo¿na j¹ barwiæ na dowolny kolor. Nale¿y pamiêtaæ, ¿e przed zastosowaniem Flügger Windows Aqua wskazane jest u¿ycie oleju gruntuj¹cego 90 Aqua - zabezpieczy on drewno przed rozsychaniem

i porastaniem. Zapewnia dobr¹ penetracjê i lepsz¹ przyczepnoœæ farby. OpóŸnia rozwój porostów na powierzchni koñcowego zabezpieczenia. Dziêki takim drobnym zabiegom odœwie¿ymy nasze okna po zimie i przywrócimy im dawny blask. Mo¿ecie Pañstwo zwróciæ siê po poradê do handlowców z sieci Flügger farby, którzy czekaj¹ na Pañstwa w nastêpuj¹cych punktach: Uwaga! Zmieniliœmy godziny otwarcia. Teraz czekamy na Ciebie ju¿ od 7.00! ? Sopot, ul. Al. Niepodleg³oœci 692/694, tel. 058 550 75 79, pon.-pt. 7.00-18.00, sob. 9.0014.00 ? Gdañsk, ul. Kartuska 218A, tel. 058 322 38 77, pon.-pt. 7.00-18.00, sob. 9.00-14.00

? Gdañsk, ul. Przywidzka 7, tel.

058 302 01 44, pon.-pt. 7.0018.00, sob. 9.00-14.00 ? Gdañsk Zaspa, ul. ¯wirki i Wigury 8, tel. 058 340 98 13, pon.-pt. 7.00-18.00, sob. 9.0014.00 ? Gdañsk Matarnia, ul. Z³ota Karczma 26, tel. 058 522 34 32, pon.-sob. 10.00-21.00, niedz. 10.00-20.00 ? Gdañsk Wrzeszcz, ul. Grunwaldzka 18, tel. 551 32 91, pon.-pt. 7.00-18.00, sob. 9.0014.00 ? Gdynia Karwiny, ul. Chwaszczyñska 21, tel. 058 629 47 47, pon.-pt. 7.00-18.00, sob. 9.0014.00 ? Gdynia, ul. Morska 123/125, tel. 058 667 01 33, pon.-pt. 7.00-18.00, sob. 9.00-14.00 ? Gdynia, ul. W³adys³awa IV 53, tel. 058 551 23 72, pon.-pt.

7.00-18.00, sob. 9.00-14.00 ? Rumia, ul. Grunwaldzka 18,

tel. 058 679 32 23, pon.-pt. 7.00-18.00, sob. 9.00-14.00 ? Wejherowo, ul. I Brygady Pancernej WP 7, tel. 058 572 12 58, pon.-pt. 7.00-18.00, sob. 9.00-14.00


Riviera 69 Maj