Page 1

DON KISZOT PO POLSKU, czyli DLACZEGO WARTO SIĘ ŚMIAĆ W 2006 roku widzowie Teatru Telewizji mogli zobaczyć komedię Aleksandra hrabiego Fredry „Nowy Don Kiszot” – muzykę do spektaklu skomponował… Piotr Rubik, a w postaci stworzone przez Cervantesa, a przeniesione wolą naszego komediopisarza do szlacheckiego dworku gdzieś w Polszcze wcielili się m.in. Piotr Polk, Zbigniew Zamachowski, Wojciech Malajkat, Lech Ordon, Małgorzata Niemirska, Piotr Gąsowski, Jan Kociniak, Barbara i Maria Winiarskie. Słowem same tuzy polskiego teatru, a jeśli dodać, że realizacji podjęła się Barbara Borys-Damięcka, to jest jasne, że to było wydarzenie. Nie inaczej będzie dzisiaj – z tą zasadniczą różnicą, że „Nowy Don Kiszot” będzie miał wyjątkową oprawę muzyczną, bo samego mistrza Stanisława Moniuszki. Podstawą źródłową tego wykonania jest kopia z prawdopodobnie ok. 1880 roku rękopisu (tzw. odpisu), sporządzonego przypuszczalnie w latach 1841-42 na zlecenie samego Stanisława Moniuszki. Tropiciele zagadek, tajemnic z przeszłości na pewno ucieszą się na wieść, że nigdy dotychczas krotochwila w trzech aktach „Nowy Don Kiszot, czyli Sto szaleństw” Aleksandra Fredry z muzyką Stanisława Moniuszki nie była wykonana zgodnie z tą zachowaną kopią rękopisu. I to właśnie w Kudowie-Zdroju, na 55. Między-

Biuletyn Festiwalowy

26 sierpnia 2017 r. (sobota)

narodowym Festiwalu Moniuszkowskim, zostanie wykonana po raz pierwszy! Co wiemy o historii owego rękopisu? Wiadomo, że to Moniuszce zależało bardzo na stworzeniu muzyki do tekstu Fredry, więc za zgodę hrabiego podziękował mu w liście z 22 lipca 1842 roku. Wiemy, że kompozytor swoje dzieło dedykował autorowi „Zemsty” i „Ślubów panieńskich”. I wreszcie wiemy, że owa krotochwila powstała po to, by bawić ludzi. – To jest fantastyczny tekst i ze wstydem przyznam, że nie zdawałem sobie do końca sprawy z jego wartości. Odkrywam go właściwie w trakcie pracy nad spektaklem i uderzyło mnie, że Fredro, po szekspirowsku, każdą postać charakteryzuje innym, przypisanym jej językiem – mówi Roberto Skolmowski,

„Czyszczenie” Moniuszki dopiero się rozpoczyna! Myślę, że wydarzeniem tegorocznego festiwalu stanie się sobotnie, prapremierowe wykonanie krotochwili „Nowy Don Kiszot, czyli Sto szaleństw” Aleksandra Fredry z muzyką Stanisława Moniuszki. Prapremierowe, ponieważ po raz pierwszy usłyszymy tę kompozycję tak, jak została ona zapisana w zachowanym rękopisie, sporządzonym w latach 1841-42. Należy jednak dodać, że nie jest to rękopis napisany ręką samego Moniuszki, tylko na jego zlecenie przez przynajmniej dwóch kopistów. Atutem sobotniego wykonania „Don Kiszota” będzie także obsada: studenci i profesorowie Wydziału Wokalnego Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Korzystając z okazji chciałbym powiedzieć, że świat nie zna muzyki Moniuszki. Muzyki Moniuszki, wbrew pozorom, nie znają także Polacy. Muzy-

który podjął się reżyserii „Nowego Don Kiszota”, zapraszając do niego studentów Akademii Muzycznej we Wrocławiu, pedagogów tej uczelni: Piotra Łykowskiego i Bogdana Makala oraz solistę Opery Wrocławskiej Macieja Krzysztyniaka. W przerwie próby w sali teatralnej akademii, w trakcie chwili rozmowy z reżyserem, udało nam się też podpytać o samego Moniuszkę, bo przecież krotochwila, którą zobaczymy, to wodewil. – To był bardzo utalentowany człowiek, a my nie doceniamy jego twórczości, zapewne ze zwykłej niewiedzy. Gdyby dane było mu się kształcić u najlepszych w najlepszych akademiach, może mógłby ten talent rozwinąć bardziej. Cóż, uczył się w Berlinie w tamtejszym konserwatorium, a potem był niejako skazany na siebie i własną intuicję, ale to był kompozytor wielkiej wrażliwości. Reży-

ki Moniuszki bowiem w gruncie rzeczy się nie wykonuje. Trudno uznać za powszechne wykonawstwo muzyki Moniuszki wystawienia jedynie „Halki” czy „Strasznego dworu”. Do tego np. „Halkę” – naszą narodową operę – prezentuje się w Polsce w zafałszowanej wersji: instrumentacja „poprawiona” przez Grzegorza Fitelberga, harmonia – Kazimierza Sikorskiego, a tekst libretta – Leona Schillera, który dostosował go do wymogów socrealistycznej ideologii. Paradoks polega na tym, że w Polsce socjalistycznej Moniuszko – oczywiście, z powodów ideologicznych – miał się dużo lepiej niż w Polsce obecnej. W związku z tym tak ważne jest to sobotnie wykonanie „Don Kiszota”. „Czyszczenie” Moniuszki dopiero się rozpoczyna! dr Andrzej Wolański muzykolog Akademia Muzyczna im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu


Nasza SONDA Danuta, emerytka z Mszczanowa, województwo mazowieckie Przyjechałam do Kudowy na wycieczkę z koleżankami z Polskiego Związku Emerytów i Rencistów. Koncerty festiwalowe są magicznym dopełnieniem pobytu w tej jakże urokliwej miejscowości. Muzykę poważną lubię. Słucham jej na co dzień, więc tym bardziej cieszę się, że mogę uczestniczyć w wydarzeniach festiwalowych i obcować z nią w tak niezwykłych okolicznościach.

Maria Olszlegier, Słupsk, województwo pomorskie Przyjechałam do Kudowy ze Słupska, miasta, które również uwielbia muzykę. We wrześniu rozpoczyna się u nas Festiwal Pianistyki Polskiej. Mój pobyt w Kudowie właśnie teraz nie jest przypadkowy. Nie mogłam opuścić możliwości udziału w Festiwalu Moniuszkowskim. Jego program ma w tym roku szerokie i różnorodne spektrum: i muzyka, i wokalistyka, i opera. To wszystko sprawiło, że aż chce się zachwycić tym całokształtem.

Dawid Pieczarka, mieszkaniec Kudowy-Zdroju Festiwal jest obecny w moim życiu od zawsze i nierozerwalnie związany ze wspomnieniami wakacyjnymi. Gdy tylko pozwala mi na to czas, chodzę na koncerty i biorę udział w wydarzeniach festiwalowych. Festiwal jest dużą atrakcją dla kuracjuszy przebywających w naszym mieście, przy okazji pobytu leczniczego.

Pani Wioletta, mieszkanka Kudowy od 30 lat Rzadko mam okazję korzystać w pełni z tego, co oferuje festiwal, ponieważ zazwyczaj wówczas pracuję. Uważam jednak, że festiwal jest bardzo dobrą promocją naszego miasta - zawsze w tym czasie zauważam dużo więcej turystów z Polski i Czech, którzy przyjeżdżają specjalnie na to muzyczne święto. str. 2

DON KISZOT PO POLSKU, CZYLI DLACZEGO WARTO SIĘ ŚMIAĆ cd serowałem jego „Straszny dwór” i to wiele razy. I choćby w tej operze słychać bogactwo tematów. Jedna aria starczyłaby komuś innemu na całą operę, tyle się w niej dzieje! A kiedy jeszcze okazuje się, że tak naprawdę my tego Moniuszki w gruncie rzeczy nie znamy, bo przecież wykonywany jest nie z oryginalnych zapisów, ale z opracowań innych dyrygentów, którzy próbowali go „udoskonalać” na swoją modłę, to myślę, że dużo pracy przed nami i dużo wydarzeń, które zmienią nasze myślenie o tym kompozytorze – przyznaje Roberto Skolmowski i zdradza, że w planach jest wystawienie za rok na festiwalu w Kudowie-Zdroju „Noclegu w Apeninach” do tekstu Aleksandra Fredry, którego talentu kompozytor był wielkim admiratorem. Za dwa lata na jubileusz 200-lecia urodzin Moniuszki usłyszymy jego napisaną w czasie studiów w Berlinie i po niemiecku operetkę „Szwajcarski kapelusz”, zupełnie nieznaną polskiemu odbiorcy. Główną rolę w „Nowym Don Kiszocie, czyli Sto szaleństw” gra i śpiewa Marek Belko, który na studia do Wrocławia przyjechał w ramach programu Erasmus – ze Słowacji, z Kusyckego Novego Mesta. – To wymagająca rola, bo zaledwie 30 procent tej sztuki jest śpiewane, arii jest kilka i dużo tekstu jest mówionego, więc przyznam, że ćwiczę swoją polszczyznę

– powiedział Belko, który nie krył, że ten spektakl to dla niego duża przygoda, tym bardziej, że postać, którą kreuje chodzi z głową w chmurach i z tych chmur muszą ją ściągać inni. A Michał Bońkowski ze śmiechem dodał: – Moja rola sprowadza się do ściągnięcia go na ziemię, bo przecież Karol, czyli nasz Don Kiszot, zgodnie z pierwowzorem, też chodzi z głową w chmurach. Moja rola jest bardzo zaskakująca, bo mam okazję występować w kobiecym przebraniu. Zarówno Marek Belko, Michał Bońkowski, jak i Michał Ziemiak, który studia na Akademii Muzycznej wybrał trochę na przekór rodzicom, marzącym o tym, by był lekarzem, przyznają, że Fredro jest zaskakująco współczesny. - Zarówno sam tekst, jak i intryga i dowcip charakteryzujący poszczególne postaci naprawdę nie różni się od tego, co bawi nas dzisiaj - mówią młodzi śpiewacy. W planach jest pokazanie wodewilu Fredro–Moniuszko nie tylko w Kudowie-Zdroju, ale też w całym kraju. – Nie chcemy, by było to jednorazowe przedsięwzięcie, bo aż szkoda tej pracy, wysiłku, zaangażowania. No i przede wszystkim, to najlepszy sposób promowania samego Moniuszki, którego czas najwyższy odkryć – zdradził nam Roberto Skolmowski.

Dyrektor Piotr BORKOWSKI O teraźniejszości i przyszłości kultury w Kudowie-Zdroju Kudowskie Centrum Kultury i Sportu w Kudowie-Zdroju organizuje po raz pierwszy tak duże wydarzenie jak Festiwal Moniuszkowski. Jak zaangażowanie KCKiS wpłynęło na poprawę organizacji festiwalu? Kudowskie Centrum Kultury to nowa instytucja, ciągle budująca się i budowana. Mamy młody zespół z dużym zapałem do pracy, ale jeszcze z nie największym doświadczeniem. W takim składzie takiego przedsięwzięcia ten zespół jeszcze nie realizował. Szczególnie, że na tej jubileuszowej edycji festiwalu tych przedsięwzięć i artystów jest naprawdę dużo, bo tylko wspomnę, że „Don Kiszot” Stanisława Moniuszki z tekstem Aleksandra Fredry to jest kilkadziesiąt osób, a występ artystów Opery Wrocławskiej to jest sto pięćdziesiąt osób. Nad tym wszystkim zapanować jest dość ciężko, no ale staramy się… Przy festiwalu pracuje osiem osób z Centrum Kultury oraz dodatkowe osoby do pomocy pozyskane dzięki Powiatowemu Urzędowi Pracy.

Czy Kudowskie Centrum Kultury ma dzisiaj takie możliwości by sprostać organizacji tak dużej imprezy? Docelowo na pewno będzie w stanie organizować tak duże przedsięwzięcia jako samodzielna instytucja. Natomiast potrzebna jest infrastruktura na wyposażenie Centrum Kultury oraz lepsza infrastruktura zewnętrzna. Dostaliśmy w tym roku dotację od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i jesteśmy w trakcie zakupu dużej sceny o wymiarach 8 x 10 metrów, z barierkami i ze schodami. Mamy też w Kudowie Teatr Zdrojowy na 300 osób. Teatr jednak nie należy do miasta, ani do Centrum Kultury, należy do Uzdrowisk Kłodzkich. Mamy dobrą współpracę z Uzdrowiskami, więc teatr jest nam wypożyczany na dogodnych warunkach, ale to nie my nim zarządzamy. No i jest jeszcze Teatr pod Blachą, gdzie można realizować plenerowe przedsięwzięcia. Tam niestety nie ma zaplecza technicznego, czyli garderób zainstalowanych na

Biuletyn 55. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 25 sierpnia 2017


OKIEM

FOTOREPORTERA

fot. Kinga Adach

stałe. Musimy je dodatkowo montować. Jest Pan w trakcie realizacji 55. Międzynarodowego Festiwalu Moniuszkowskiego, ale czy nie wybiega już myślami w przyszłość? Co by Pan chciał poprawić w organizacji następnej edycji? Chciałbym mieć informację, że pieniądze na festiwal są o wiele szybciej przyznawane i dzięki temu móc zorganizować wcześniej sztab realizujący wszystkie przedstawienia i koncerty oraz przewidzieć wszystko, co się da. Wtedy realizacja będzie spokojniejsza. Jakie znaczenie ma dla kudowian powołanie Kudowskiego Centrum Kultury? To pytanie raczej do kudowian, ale wydaje mi się, że powinno mieć duże znaczenie. Kilkadziesiąt lat nie było w Kudowie Domu Kultury. Ja stawiam na edukację kulturalną. Prowadzimy kilkanaście sekcji zajęć artystycznych różnego typu, a więc ceramika, rysunek, plastyka, taniec, muzyka, wokalistyka, itd. Uczęszcza na nie około 200 dzieci, więc jest jakiś głód jeśli chodzi o tego rodzaju działania. Wiemy, że szkoła wszystkiemu nie podoła. Chętnych na te zajęcia jest dużo i zamierzamy je rozszerzać, wszytko zależy od bazy lokalowej. Dostaliśmy budynek po starej szkole, w nie najlepszym stanie, ale staramy się pomału własnymi siłami go remontować. Myślę, że w

przyszłym roku będą oddane już do użytku kolejne pomieszczenia: na klub muzyczny i na kolejne zajęcia. Znowu, dzięki dotacji ministra kultury możemy dokonać zakupu pieca ceramicznego, bo to jest istotna sprawa, by dzieci mogły od razu zobaczyć jak się wypieka to, co one ulepiły. Kudowa leży w strefie przygranicznej. Jak widzi Pan strategię rozwoju współpracy kulturalnej z czeską stroną? Współpraca była, zanim przyszedłem do Kudowy. Od dwóch lat odbywa się Festiwal Kultury Polskiej i Czeskiej CZ-PL. To jest nowość, natomiast jest wiele innych wspólnych działań. Sam zapoczątkowałem w zeszłym roku, w okresie Bożego Narodzenia, koncert trzech chórów: z Nachodu, Hronova i kudowskiego Sta Allegro. Razem było to kilkadziesiąt osób, które wykonało znaną w Czechach bożonarodzeniową mszę Jakuba Jana Ryby, czeskiego kompozytora. Współpracujemy również z ośrodkiem „DECZKO – centrum wolnego czasu”, który ma kilkadziesiąt sekcji zajęć dla dzieci i młodzieży. Trzeba jednak trochę pokory w stosunku do Czechów. Oni mają o wiele lepszą infrastrukturę, więcej jest takich instytucji jak KCKiS, i to w samym Nachodzie, który jest oczywiście większy od Kudowy. To my musimy się starać, by oni chcieli się naszą kulturą zainteresować.

Marzy mi się elektroniczny Moniuszko Jest dopiero 10 lat na scenie Opery Wr o c ł a w skiej, gdzie zaśpiewał partie Eisensteina w „Zemście Nietoperza” Straussa, Rangoniego w „Borysie Godunowie” czy Papagena w „Czarodziejskim Flecie” Mozarta, ale lubi i eksperymentuje z muzyką współczesną co wykazał w roli Oficera w „Kolonii Karnej” Joanny Bruzdowicz w reż. Marka Weiss-Grzesińskiego. - Mimo że teatr operowy i klasyczne wykształcenie muzyczne są podstawą moich działań, szukam innych muzycznych możliwości, w tym działań z didżejami jest tylko jedna muzyka - d o b r a muzyka! - mówi Łukasz Rosiak. - Młodzi określają to powiedzeniem one love-one music, czyli jedna miłość i jedna muzyka. Przyjechałem do Kudowy specjalnie na festiwal, by nabrać większej energii i inspiracji do nowego sezonu artystycznego, który niesie mi kolejne wyzwania. Na deski Teatru Wielkiego Opery Narodowej w Warszawie wraca „Turandot” Pucciniego w reż. Mariusza Trelińskiego, gdzie wcielam się w Pinga. Śpiewam i tańczę w przebraniu drag queen. Ale jestem tu też po to, by móc fot. z opery Turandot Pucciniego

posłuchać artystów, jak na przykład kompozycje Pawła Mykietyna czy Marcina Markowicza, obejrzeć prapremierę „Nowy Don Kiszot, czyli Sto szaleństw” i premierę koncertu Pieśni Moniuszki. Mam marzenie, aby także sam przygotować koncert pieśni moniuszkowskich, łącząc te utwory z muzyką elektroniczną. Chętnie to wykonam ze słynnymi didżejami na tutejszym festiwalu w roku przyszłym. Bo uważam, a właśnie wróciłem z Włoch, że Kudowa jest jak Italia Północy.

Biuletyn 55. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 25 sierpnia 2017

str. 3


Biuletyn moniuszko 26 08 2017  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you