{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

Biuletyn Festiwalowy

25 sierpnia 2018 r.

(sobota)

Szanowni Państwo 56. Międzynarodowy Festiwal Moniuszkowski w Kudowie-Zdroju dzisiaj dobiega końca. Cztery ostatnie dni dowiodły, że idea Festiwalu jest wciąż żywa, a potrzeba bliskich spotkań z muzyką klasyczną – ogromna. Wysłuchaliśmy w doskonałych wykonaniach utwory znane, ale także odkrywaliśmy te, które z niewiadomych powodów nieczęsto goszczą w repertuarach artystów. Tradycyjnie przybliżaliśmy życie i twórczość Stanisława Moniuszki, starając się pokazać go jako osobę nietuzinkową, a także utalentowanego, wszechstronnego i pomysłowego kompozytora. Dziękuję Państwu, że tak licznie zaszczycaliście nas swoją obecnością; że razem mogliśmy przezywać szeroki wachlarz emocji; od wzruszeń przez żywiołowe poruszenie po uczucie spokoju i głębokiej refleksji. Liczę, że za rok, kiedy świętować będziemy 200. rocznicę urodzin Stanisława Moniuszki, będziecie z nami tak licznie i wiernie jak dotychczas. Organizacja Festiwalu to wielkie wyzwanie, które łączy we współpracy miłośników dokonań artystycznych Moniuszki. Dziękuję zatem wszystkim, którzy swą pracą i zaangażowaniem przyczynili się do zorganizowania tegorocznej edycji Festiwalu. Zapraszam już za rok na 57. Międzynarodowy Festiwal Moniuszkowski w Kudowie-Zdroju. Edyta Bubińska, wiceburmistrz Kudowy-Zdroju

MONIUSZKO W STYLU GOSPEL W Kudowie występowali wielokrotnie, wykonując dzieła oratoryjno-kantatowe. Ale po raz pierwszy usłyszymy, jak śpiewają utwory Stanisława Moniuszki. Spirituals Singers Band wystąpi dzisiaj o godzinie 19.00 w Teatrze pod Blachą. Negro spirituals to pieśni niewolników z Afryki, które pod koniec XIX wieku zaczęły przenikać do amerykańskiej muzyki ludowej. To między innymi z tego gatunku wywodzi się blues. Gospel zaś to chrześcijańska muzyka sakralna, również osadzona w XIX-wiecznej kulturze czarnoskórych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Sama nazwa w języku staroangielskim znaczy tyle co dobra nowina, a więc ewangelia. Oba te nurty muzyczne są ze sobą ściśle związane, oba odcisnęły ogromne piętno na współczesnej muzyce popularnej. I oba charakteryzuje ogromna siła przekazu pełna emocji. Zespół wykonujący a capella między innymi pieśni negro spirituals i gospels, powstał 40 lat temu we Wrocławiu – z inicjatywy nieżyjącego już Włodzimierza Szomańskiego. Spirituals Singers Band w ciągu wielu lat swojej intensywnej działalności dał kilka tysięcy koncertów w kraju i za granicą, nagrał wiele programów radiowych i telewizyjnych, ma na koncie dwanaście płyt i występy na tak prestiżowych festiwalach jak Wratislawia Cantans i Jazz Jamboree. Po raz pierwszy jednak w swojej bogatej historii

wziął na gospelowy warsztat pieśni Stanisława Moniuszki. – Czy Moniuszko ma w sobie gospel? Od 40 lat wykonujemy pieśni, które weszły w nasz krwiobieg, w nasze dusze, rozumienie muzyki. Jeśli zdecydowaliśmy się wprowadzić do repertuaru pieśni Moniuszki, to jest oczywiste, że mają one w sobie to coś, co jest

istotą naszego śpiewania – emocje. Aranżacji pieśni Stanisława Moniuszki, w tym jednej z najbardziej znanych, czyli „Znasz li ten kraj” podjął się Jacek Zamecki. A efekty wszyscy poznamy dzisiaj wieczorem – mówi Elżbieta Szomańska, która poprowadzi koncert i która zdradziła nam, że zespół bardzo liczy na życzliwość kudowian i dziękuje za zaproszenie na festiwal. – Na Festiwalu Moniuszkowskim zadebiutujemy i bardzo jesteśmy wdzięczni dyrektorowi Kudowskiego Centrum Kultury i Sportu, Piotrowi Borkowskiemu za to, że zaproponował nam ten szczególny debiut – dodała Elżbieta Szomańska.


Kłaniam się nisko Marzy mi się...

Wszystkie ręce na pokład

Cztery dni Festiwalu to nie tylko wzruszenia i emocje towarzyszące sztuce. Codziennie oklaskujemy talent artystów, ich umiejętności, dziękując za przeżycia, z jakimi wracamy po koncertach do domów. Chciałbym Państwu podziękować nie tylko za te oklaski, które są żywym dowodem, że nasza praca ma sens. Chcę podziękować kudowianom i kuracjuszom za życzliwą obecność, władzom miasta za wsparcie, a patronom honorowym za zrozumienie znaczenia, jakie w naszym codziennym życiu ma kultura. Zapraszam na ostatnie koncerty, korowód moniuszkowski i paradę mażoretek. Za rok będziemy świętować 200-lecie urodzin patrona kudowskiego Festiwalu. Niech przez ten rok muzyka Stanisława Moniuszko towarzyszy nam, niosąc wzruszenia, dzięki którym życie ma wyjątkowy smak. Stanisław Rybarczyk dyrektor artystyczny 56. Międzynarodowego Festiwalu Moniuszkowskiego

Dziesiątki krzeseł, które trzeba rozstawić. Oświetlenie, nagłośnienie, kwiaty dla artystów, zdjęcia, słowem logistyka, bez której nic by się nie udało, a której na pierwszy rzut oka nie widać. Za tą logistyką stoją konkretni ludzie związani z Kudowskim Centrum Kultury i Sportu. Mijacie ich Państwo codziennie w czasie trwania Festiwalu, może już rozpoznajecie w tłumie mieszkańców Kudowy i kuracjuszy, ale ja chciałbym wymienić ich z nazwiska. Kinga Adach to świetna dziewczyna, która niezmordowanie codziennie przemierza kilometry z aparatem fotograficznym w dłoni. Jakub Drzewoszewski odpowiada za technikę sceniczną. Tak jak Krzysztof Eret. Igor Lichwa jest od wszystkiego, a Jacek Łężny odbiera artystów z różnych miejsc i zawozi bezpiecznie do hotelu. Są też harcerki – widzicie je Państwo codziennie, kiedy po koncercie wręczają kwiaty artystom – w Waszym imieniu, w podziękowaniu za koncert. Kudowskie środowisko harcerskie ZHP i komendantka hufca Kłodzko Grażyna Bróż współpracują z nami od kilku lat i bardzo sobie tę współpracę cenimy. Dziękuję temu wyjątkowemu zespołowi za jego ofiarność i zaangażowanie. Piotr Borkowski dyrektor Kudowskiego Centrum Kultury i Sportu

Mawia się, że człowiek, który nie marzy traci powoli duszę... Dlatego ja już zaczynam marzyć, aby w Roku Moniuszkowskim muzyka naszego narodowego kompozytora była słyszana i słuchana także poza Kudową, w której odbyło się już 56 edycji Festiwalu Moniuszkowskiego. By wszyscy kochający muzykę chcieli przybyć do Kudowy właśnie, dotknąć śpiewanych i granych nut osobiście, podziwiać talenta młodych i starszych artystów, posłuchać słów połączonych z muzyką, które zapadają głęboko w serce, wzruszają i fascynują, uczą i pozwalają się zarazem zatrzymać w pędzie codzienności, by zasmakować w tym co piękne i dobre, i nie znajduje się tylko w nutach. Tak bym pragnęła poznać osobiście tych, co noszą nazwisko Moniuszko i oby w jak największej liczbie odwiedzili oni Kudowę, kiedy będzie trwał Festiwal. Znacie Państwo takich ludzi? Namówcie ich na przyjazd tutaj. I niech się świat dowie co się będzie za rok działo w Kudowie! Wanda Ziembicka-Has Ambasador Festiwali Moniuszkowskich

KLUCZEM SĄ DLA MNIE SŁOWA Jadwiga Rappé o tym, dlaczego warto odkrywać pieśni Moniuszki i dlaczego 10 lat poświęciła walce o pewną płytę

Pamięta Pani swoje pierwsze muzyczne spotkanie ze Stanisławem Moniuszką? Pierwsze spotkanie z pieśniami Moniuszki było nietypowe, bo wykonywaliśmy „Sonety Krymskie” na chór w średniej szkole muzycznej. Teksty Mickiewicza, piękne i doceniane przeze mnie w wieku dojrzałym, wtedy budziły w nas niepohamowaną wesołość. Kiedy już zaczęłam próbować sił w pieśniach solowych, jedną z pierwszych był „Kłosek”. Śpiewałam go na egzaminie wstępnym na śpiew solowy, również w średniej szkole. Niestety, nie chciało mi się uczyć wszystkich zwrotek i nauczyłam się tylko części. Egzamin w pięknym stylu oblałam i tak to poruszyło moją ambicję, że w następnym roku zdałam znakomicie. Ta pieśń, prawie nieznana, bardzo trudna wokalnie i wyrazowo, towarzyszy mi przez cały czas. Doceniam jej walory, zarówno muzyczne, jak i tekstowe. Pomimo nieco archaicznych sformułowań jest w niej świetny i żartobliwy morał, który – mam nadzieję – dotrze dziś do słuchaczy. Z powodu tego morału wykonywałam ją niedawno na koncercie, str. 2

otwierającym kursy mistrzowskie w Sosnowcu i na koncercie na UMFC w Warszawie. Moniuszko nie był kompozytorem łaskawym dla altów… Zgadza się, nie jest łatwo wykonywać arie i pieśni Moniuszki. Wymagają świetnej techniki oddechowej, nienagannej dykcji, wyobraźni i muzykalności. Bardzo łatwo skrzywdzić Moniuszkę, wykonując jego utwory, zwłaszcza pieśni, w sposób nudny i bez wyobraźni. Tak jak w całej muzyce – niezbędna jest wspaniała współpraca z pianistą. Moniuszko napisał ogromną liczbę pieśni. Tak jak u prawie każdego kompozytora zdarzają się utwory genialne, świetne, dobre i średnio trafione. Ja kieruję się w znacznej mierze wartością tekstu. Z tego względu jedną z najbardziej przeze mnie nielubianych pieśni – nigdy nie śpiewali jej moi uczniowie – jest nieszczęsny „Kotek”, nie przepadam także za „Pieśnią Nai”. Jest jeszcze kilka pieśni historycznych, które nie grzeszą polotem, ale

rozumiem patriotyczny cel ich powstania w czasach Moniuszki. Jednak lwia część, w tym i te zupełnie nieznane, jest znakomita i ma walory światowej liryki wokalnej. Ułożyłam już, w celach szkoleniowych i koncertowych, kilka niezależnych recitali moniuszkowskich, na różne tematy, i ciągle źródło inspiracji wydaje się niewyczerpane. To niesamowita skarbnica, podobnie zresztą, jak nieco skromniejsza, Władysława Żeleńskiego. W Pani dyskografii są dwa albumy poświęcone Moniuszce – „Pieśni Religijne” nominowane do nagrody Fryderyka i

Biuletyn 56. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 25 sierpnia 2018 (sobota)


MIASTO TRZECH KULTUR Prof. Maria Czechowska-Królicka jest śpiewaczką i pedagogiem, w życiu prywatnym także nauczycielką swojej córki – również śpiewaczki operowej Marceliny Beucher. Związana jest z Kudową, ma tu swój letniskowy dom, w którym spędza dużo czasu pomiędzy zajęciami. - Z uwagą obserwuję, jak ten jeden z najstarszych festiwali fantastycznie się rozwija i zmienia swoją stylistykę artystyczną. Odbywa się w mieście trzech kultur: polskiej, niemieckiej i czeskiej. I jako Polkę cieszy mnie, że otwartość jest cechą wyznaczającą działanie w mieście. Mamy prężne Towarzystwo Moniuszkowskie oraz od dwóch lat Kudowskie Centrum Kultury i Sportu. Były już trzy edycje Konkursu Wokalnego im. Andrzeja Hiolskiego, który powinien być kontynuowany. Dla mnie ważnym wydarzeniem były też międzynarodowe warsztaty wokalne, które w 2007 roku poprowadziłam dla młodych śpiewaków z Europy. Kudowa to nie tylko talenty wokalne, ale i organizacyjno-społeczne, tworzące nową strukturę miasta. Szczególnie cieszy mnie, że w tym roku przyjechał tu znakomity młody tenor z Białorusi, Jury Horodecki. Zaprezentował nam swój niezwykły talent i klasę, pozostając zarazem skromnym i otwartym. A przecież to artysta, którego docenił świat – mówi prof. Maria Czechowska-Królicka. Wanda Ziembicka-Has Pieśni ze „Śpiewników domowych”? Jaki jest odbiór tych albumów na rynku polskim, a jaki na światowym? O nagranie „Pieśni religijnych” walczyłam osobiście przez kilka lat. W poprzednim ustroju, w połowie lat 80., kiedy Polskie Radio rozpoczynało wspaniałą ideę nagrania wszystkich „Śpiewników Domowych” (idea, jak wiele innych skończyła się „w połowie drogi”) zadałam pytanie: „Co ze śpiewnikiem religijnym?”. Odpowiedź była krótka: „Zapominamy o temacie”. Natychmiast po zmianie ustroju, czyli w roku 1989 zaczęłam drążyć tematu. Z sukcesem, choć po dość długim czasie, nagraliśmy wszystkie pieśni religijne z organami - w bardzo dobrej obsadzie. To bodaj ostatnie nagranie studyjne wspaniałego Andrzeja Hiolskiego, z którym mieliśmy zaszczyt wówczas współpracować. Po nagraniu kolejnych kilka lat trwała walka o wydanie na płycie zmontowanego, bardzo wartościowego materiału. Obeszłam wszelkie możliwe instytucje i fundacje świeckie i kościelne. Bez rezultatu. Ostatni potencjalny sponsor, z którym byłam umówiona na wydanie płyty, bardzo znana i zamożna firma ubezpieczeniowa, w ostatniej chwili się wycofał, sponsorując koncert znanej piosenkarki… Z pomocą przyszła firma CD Accord, z którą współpracowałam i bardzo pięknie wydała płytę. W sumie czekaliśmy na nagranie i wydanie płyty ponad 10 lat.

Już czekam na przyszły rok Jerzy „Giorgio’’ Kozłowski, inżynier i wielki miłośnik muzyki od 10 lat mieszkający na stałe w Kudowie, na Festiwal do Kudowy przyjeżdżał przyjeżdżał niegdyś z Poznania. Zaczął 30 lat temu i przez lata swojej bytności w Kudowie nawet zaprzyjaźnił się z Marią Fołtyn. – Festiwal z roku na rok jest ciekawszy i bardziej różnorodny. Już dziś myślę o tym, jak będzie wyglądała nowe edycja za rok. Czy przyjadą tu śpiewaczki, które pojawiały się w Kudowie jako Halki czy Haliny ze „Strasznego dworu’’ jak na przykład Izabela Kłosińska, Barbara Kubiak, Joanna Woś, Barbara Zagórzanka czy Barbara Mądra i Joanna Kozłowska? Bardzo bym też pragnął, aby kontynuowany był konkurs wokalny im. A. Hiolskiego, który przecież był wspaniałym wykonawcą utworów Moniuszki. Kudowa pięknieje, tłumniej jest nie tylko w weekendy, Festiwal ma coraz liczniejsza publiczność, a sam Moniuszko jest także inspiracją dla młodych raperów, jazzmanów, czy tych, którzy śpiewają w stylu gospels – jak usłyszymy dzisiaj na koncercie o 19.00 w Teatrze Pod Blachą – mówi Jerzy „Giorgio” Kozłowski.

Podobnie było swego czasu z pieśniami Lutosławskiego, nagrodzonymi Fryderykiem… Nakład „Pieśni religijnych” rozszedł się momentalnie. Nie wiem, czy CD Accord myśli o wznowieniu ich w związku z Rokiem Moniuszkowskim. Niedawno Piotr Kusiewicz, dla naszych potrzeb prywatnych dodrukował amatorsko kilka kopii płyt, bo bez przerwy znajomi domagali się tych nagrań. Oczywiście te egzemplarze nie są przeznaczone do sprzedaży. Co do drugiej płyty – wiedząc, że taśmy spoczywają „na wieki wieków” w archiwach Polskiego Radia, zainteresowałam nimi firmę DUX. Jej szefostwo było zachwycone jakością nagrania i wykonania; wydało w bardzo szybkim terminie płytę, rozsyłając ją na cały świat. Znakomite krytyki spływały z kilkunastu różnych krajów. Płyta była nominowana do Fryderyka, podobnie jak „Pieśni religijne”, ale przegrała nagrodę z nagraniem Piotra Anderszewskiego, którego jestem fanką, więc nie było mi bardzo żal. Nagranie zostało odznaczone m.in. „Złotym Orfeuszem” we Francji. Nagrodę do Opera Bastille pojechała odbierać w naszym imieniu Maja Nosowska. Nawiasem mówiąc, musiało upłynąć ponad 20 lat od nagrania materiału do wydania i gdyby nie moja śmiałość, prawdopodobnie do dziś pieśni nie ujrzałyby światła dziennego. Czy oprócz pieśni Moniuszki śpiewała Pani kiedyś jego arie? Mam na myśli je-

Wanda Ziembicka-Has dyną, która przychodzi mi do głowy jako możliwa – aria Jadwigi – co prawda mezzosopranowa, ale jednak dość niska. Nie, nigdy nie śpiewałam arii Jadwigi. Uważam, że jest za lekka i za liryczna dla mojego głosu. Wykonywałam na koncertach arię Rokiczany z niedokończonej opery „Rokiczana”, dumkę Jewy z bardzo mało znanej opery „Jawnuta” oraz arię Cześnikowej ze „Strasznego Dworu”. Dzisiejszy koncert to Pani pierwsze spotkanie z Festiwalem Moniuszkowskim? Kilka lat temu byłam w Kudowie na zaproszenie ówczesnego dyrektora festiwalu – Sławomira Pietrasa. Daliśmy wtedy pełen recital pieśni Moniuszki z panem Mariuszem Rutkowskim. Wspominam bardzo miłą publiczność i piękne miejsce. Pomysł pana Emiliana Madeya, żeby wykonać pieśni Moniuszki w innych językach, niż polski uważam za bardzo ciekawy i z radością przyjęłam zaproszenie Festiwalu na koncert. Koncert pieśni Stanisława Moniuszko rozpocznie się o godzinie 16.30 w Teatrze Zdrojowym. Jadwiga Rappe (alt), Michał Janicki (baryton) i Emilian Madey (fortepian, autor koncepcji artystycznej i pomysłodawca projektu) wykonają pieśni kompozytora w przekładach na niemiecki, rosyjski i białoruski. Wstęp wolny.

Biuletyn 56. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 25 sierpnia 2018 (sobota)

str. 3


DZIAŁO SIĘ NA FESTIWALU...

fot. Kinga Adach str. 4

Biuletyn 56. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 25 sierpnia 2018 (sobota)

Profile for okis.pl

Czwarty numer gazetki festiwalowej 56. Międzynarodowego Festiwalu Moniuszkowskiego  

Czwarty numer gazetki festiwalowej 56. Międzynarodowego Festiwalu Moniuszkowskiego  

Profile for okis.pl
Advertisement