{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

24 sierpnia 2018 r.

B

(piątek)

itwa pod Marengo była najważniejszą bitwą drugiej kampanii włoskiej Napoleona – utrwaliła jego pozycję we Francji i otworzyła drogę do Włoch, w których rządzili Austriacy. Rozegrała się 14 czerwca 1800 roku i zakończyła oczywiście przegraną Austrii. 42 lata później w Wilnie trupa Wilhelma Schmidkoffa wystawiła po raz pierwszy komedio-operę „Karmaniol albo Francuzi lubią żartować” nawiązującą do włoskiej kampanii Napoleona. Ponad 160 lat po tej premierze „Karmaniol” wraca na scenę – w Kudowie-Zdroju. To kolejny spektakl, który ma jeden cel: zdjęcie ze Stanisława Moniuszki odium twórcy, którego dobre są tylko późne dzieła. Rok temu widzowie 55. Międzynarodowego Festiwalu Moniuszkowskiego mieli okazję obejrzeć „Widma” na podstawie II części „Dziadów” Adama Mickiewicza z muzyką Stanisława Moniuszki. Partyturę z rozmaitych późniejszych poprawek oczyścił Maciej Prochaska, muzykolog z Poznania, którego w tym roku do współpracy zaprosił Stanisław Rybarczyk, dyrektor artystyczny festiwalu. – To dla mnie wielkie szczęście i dowód wielkiego zaufania. Przyznam zresztą, że sam jeszcze do niedawna z twórczości Moniuszki znałem tylko „Halkę”, „Straszny dwór”, „Verbum nobile”, „Flisa”, trochę pieśni. Niedawno poznałem Litanię Ostrobramską i „Parię”. I otwieram szeroko oczy na Moniuszkę, bo my go tak naprawdę niewiele wiemy o jego muzyce – przyznaje Maciej Prochaska i nie kryje, że do ojca polskiej opery krytycy muzyczni i wykonawcy mieli przez lata dość szczególny stosunek. Moniuszce bowiem zarzucano, że jego młodzieńcze dzieła są… młodzieńcze. – Nikt z nas nie powie, że wczesne dzieła Haydna czy Wagnera są złe czy nie dość dobre. Każdy dojrzewa w swojej twórczości. Moniuszko też. W tych

Napoleon, miłość i pewna bitwa Dzisiaj premiera wodewilu Stanisława Moniuszki – kolejnego dzieła kompozytora, które przywracane jest widzom po latach nieobecności na polskich scenach. dziełach, które teraz dopiero odkrywamy widać i ten proces dojrzewania, i fascynacje muzyczne, i wszechstronne wykształcenie kompozytora. To muzyka pełna świeżości, z bardzo pięknymi fragmentami, a jeśli pojawia się coś trywialnego, to jest to celowe zamierzenie autora, a nie przypadek czy brak umiejętności. Młody Moniuszko miał też talent do scen zbiorowych, które świetnie budował dla dramaturgii całego dzieła – mówi Maciej Prochaska. „Karmaniol” to jeden z kilkunastu wodewili Moniuszki, napisany w okresie wileńskim. Libretto z francuskiego przetłumaczył ziemianin, biznesmen i intelektualista z ambicjami artystycznymi Oskar Milewski, który był bonapartystą. „Karmaniol” opowiada o chwilach sławy Francuzów pod wodzą Napoleona. Mieszkańcy niewielkiej wioski San Giuliano uciekają w popłochu przed żołnierzami – do wioski zbliżają się Francuzi, którzy szykują się do starcia z Austriakami. Na miejscu zostaje jednak miejscowy kowal, tytułowy Karmaniol, wnuk Francuza. Oczywiście w tej opowieści jest wątek miłosny, ale jest i historia szpiegowska. Do kowala bowiem w pewnym momencie przychodzi nieznajomy, który daje mu złotego luidora w zamian za to, że przybije do drzewa sześć ćwieków. Zirytowany Karmaniol wbija ich znacznie więcej, co będzie miało swoje reperkusje wojskowe, a dokładniej historyczne i wpłynie

na przebieg bitwy pod Marengo, która otworzyła Napoleonowi drogę do Włoch. – Kiedy rozpoczęliśmy pracę nad tym tekstem, po prostu wsiadłem w samolot i poleciałem na miejsce. To jest wręcz niesamowite, ale opis w didaskaliach jest identyczny z tym, co zobaczyłem na własne oczy. Może tylko z tą różnicą, że góry, w które uciekają mieszkańcy San Giuliano są za daleko, w „Karmaniolu” zdecydowanie je przybliżono. A jedyne, co się tam zmieniło w opisie, to samochody. 200 lat temu ich nie było – opowiada Wojciech Hejno, autor multimediów, które zostaną wykorzystano w spektaklu. Hejno w San Giuliano Vecchio, niewielkiej wiosce między Tortoną i Alessandrią, obszedł każdy kąt. Hotel, w którym planował się zatrzymać, okazał się zamkniętą, rozpadającą się ruderą, ale w knajpce spotkał życzliwych mieszkańców – ze zdumieniem wysłuchali historii, że gość z Polski filmuje ich rodzinne strony, by pokazać je w spektaklu polskiego kompozytora. – I tym sposobem jeden z nich zabrał mnie do samochodu i pokazał wszystkie

c.d. na stronach 2-3

Biuletyn Festiwalowy


SONDA ULICZNA Gabriela i Zdzisław, małżeństwo ze Świętochłowic Gabriela: – Mąż jest urodzonym kudowianinem. Na Festiwal przyjeżdżamy od 1962 roku, od pierwszej edycji. Jestem bardzo wzruszona i zaskoczona, dzisiejszy koncert „Do Ciebie, Panie!” w kościele św. Katarzyny uświadomił mi, że wiele pieśni, na przykład „Gorzkie żale” są napisane przez Moniuszkę! Festiwal Moniuszkowski wzbogaca Kudowę i zawsze z sentymentem tu wracamy. Zdzisław: – Festiwal podnosi prestiż miasta, a my wciąż odkrywamy nowe, nieznane utwory Moniuszki! W ubiegłym roku była to kantata „Widma”, teraz liczymy na komedię „Karmaniol”. Widzieliśmy tu niezapomnianą „Halkę” w Teatrze pod Blachą i „Straszny Dwór”. Staramy się tu być zawsze właśnie w czasie Festiwalu.

Pani Urszula, Żary Dzięki Festiwalowi Kudowa istnieje na kulturalnej mapie Polski i Europy. Moniuszko jest znany, choć może nie jest kochany przez wszystkich. Jestem szczęśliwa, że mogę tu być i słuchać artystów z Wrocławia, których uwielbiam. Jestem zakochana w Kudowie, w której jestem drugi raz, po 40 latach.

Pani Anna z córką Marią, Wrocław W mojej świadomości Kudowa jest nierozerwalnie związana z Moniuszką, i to nie tylko w trakcie trwania Festiwalu, choć dzieje się tak właśnie dzięki niemu. A że z Wrocławia to niedaleka droga, możemy – tak jak dziś – pozwolić sobie na jednodniową wycieczkę na Festiwal.

str. 2

Wciąż brakuje nam czasu na muzykę rozrywkową Rozmowa z Robertem Wajlerem – dyrygentem kudowskiego chóru Sta Allegro Chór Sta Allegro ma 12 lat, jednak nadal śpiewakami są amatorzy bez wykształcenia muzycznego. W jaki sposób utrzymuje Pan równy i wysoki poziom artystyczny chóru? Czy jest on wysoki, ocenią odbiorcy. Ja dyryguję chórem od roku 2009 i mam wrażenie, że od czasu, gdy go przejąłem, zyskał na jakości. Każde zajęcia rozpoczynają się rozśpiewaniem, wtedy padają jakieś uwagi wykonawcze dotyczące tego, jak sprawić, by wyśpiewywany dźwięk był lepszy. Próby odbywają się raz w tygodniu, a wprowadzany nowy repertuar jest o jeden stopień trudniejszy. Dzięki temu wszystkiemu staramy się utrzymać równy, a nawet coraz wyższy poziom. A jak wygląda sprawa z rotacją artystów? Początkowy trzon zespołu istnienie do dzisiaj. Największa rotacja jest w basach. Jeden z chórzystów po maturze wyjechał na studia do Wrocławia i tam już został. Ktoś inny odszedł z przyczyn osobistych. W pewnym momencie pojawiło się dwóch młodych świetnie śpiewających chłopaków z Kudowy, ale Kudowa ich nie zatrzymała i wyjechali. Niedawno wrócił do nas bas, który śpiewał już wcześniej, Pan Krzysztof. Bardzo się z tego cieszę. Mamy jeszcze jednego młodego człowieka, ale on do tej pory nie śpiewał w chórze. Dla niego repertuar jest cały czas czymś nowym i dużo pracy przed nim. Jakimi metodami zatem stara się Pan mu pomóc, by dogonił resztę?

Po kilku próbach utworu w grupie przygotowuję na komputerze pliki audio dla każdego głosu osobno, wysyłam śpiewakom i każdy może w domu pracować osobno doskonaląc partię materiału. A jak istnienie chóru wpływa na umuzykalnienie kudowian? Bardzo często na koncerty przychodzą rodziny śpiewaków. Mam nadzieję, że wpływa to pozytywnie na tych, którzy mają powierzchowne pojęcie o śpiewaniu w chórze. W Polsce często się słyszy, że to nic ciekawego, mało interesującego i nie dla mężczyzny. I to mężczyźni najczęściej zasłaniają się brakiem czasu. A w Nachodzie jest zaprzyjaźniony z nami chór Hron i połowa to kobiety, a połowa mężczyźni i wszyscy śpiewają z przyjemnością. Chciałbym by tak samo było u nas. Staramy się uczestniczyć w życiu Kudowy i współpracujemy z Kudowskim Centrum Kultury i Sportu. Często też współpracujemy z Czechami w ramach dotacji unijnych. Wtedy część koncertów jest u nas, a część w Czechach. Kiedy ksiądz Romuald dzwoni i prosi byśmy przyjechali i zaśpiewali to mamy repertuar na każde jego wezwanie. Często śpiewamy do mszy, a po niej jest jeszcze dodatkowy koncert. Promowaliśmy też Kudowę w ramach Europejskiej Stolicy Kultury 2016 przy projekcie „Hiszpańska noc z Carmen – Zarzuela Show”, pod dyrekcją Ewy Michnik. Opera Wrocławska zorganizowała castingi, a chór był we Wrocławiu na przesłuchania. Przygotowania trwały dwa lata, ale dostaliśmy się do projektu. Cały wyuczony materiał zaprezentowaliśmy na wrocławskim stadionie przed ogromną publicznością. Było to wielkie przeżycie.

Dwustulecie urodzin Stanisława Moniuszki W 2019 roku przypada dwusetna rocznica urodzin twórcy polskiej opery narodowej Stanisława Moniuszki. W związku z tą rocznicą, z inicjatywy senatora Ziemi Kłodzkiej Aleksandra Szweda, powstał projekt uchwały do Izby Wyższej Parlamentu, w którym to Senat RP rok 2019 ogłosi rokiem Stanisława Moniuszki. Pod projektem podpisało się 50 senatorów, co świadczy o randze tego przedsięwzięcia. Senator Adam Szwed od lat związany jest z Festiwalem Moniuszkowskim – podczas koncertu inaugurującego w tym roku powiedział, że był niegdyś z jego biurem organizacyjnym. Ogłoszenie 2019 roku Rokiem Moniuszkowskim będzie nie tylko szansą na szerszą promocję kudowskiego festiwalu, któremu patronuje kompozytor. Będzie to również szansa na oddanie należnego Stanisławowi Moniuszce miejsca wśród wielkich twórców polskiej kultury muzycznej.

Jakie ma Pan najlepsze wspomnienia ze współpracy z chórem przez te 9 lat? Mam same dobre wspomnienia. Pytam o najlepsze wspomnienie. Od zawsze interesowałem się muzyką dawną i kilka lat temu wzięliśmy udział w projekcie organizowanym przez czeskiego specjalistę muzyki dawnej, Michała Pospiszila. Wykonuje on muzykę dawną na instrumentach z epoki albo na kopiach dawnych instrumentów. Ma pozytyw – przenośny instrument organowy, w którym strumień powietrza generują ręczne miechy. Współczesne pozytywy mają napęd elektryczny, nawet gdy gra się muzykę dawną. Przygotowaliśmy mszę polskiego barokowego kompozytora Marcina Mielczewskiego. Bardzo dobrze ten czas wspominam. Fragment tej mszy, Kyrie, będziemy śpiewali na dzisiejszym koncercie. Które z utworów będą dla amatorskich chórzystów prawdziwym wyzwaniem? Finałowy „Ecce lignum crucis” Moniuszki. To piękny religijny utwór, w którym będę akompaniował na organach. Chór będzie musiał być bardzo uważny, bo nie będę miał możliwości dyrygowania. Będzie to również trudne dla solistki sopranistki, którą jest jedna z chórzystek. Jakie ma Pan plany rozwoju artystycznego chóru? Nie mamy ciągle czasu, by zająć się muzyką „łatwą, lekką i przyjemną”. Chciałbym, by chórzyści też mieli możliwość pobawienia się muzyką. Koncert chóru Sta Allegro rozpocznie się o godzinie 17.00 w kościele pw. Św. Bartłomieja przy ulicy Stanisława Moniuszki. Wstęp wolny.

Napoleon, miłość i pewna bitwa c.d. ze strony 1

ważne miejsca w okolicy, włącznie z polem bitwy pod Marengo, które filmowałem dokładnie z tej samej perspektywy, z której powstał słynny obraz batalistyczny ją przedstawiający. Ba, byłem też w muzeum tej bitwy, które czynne jest w soboty i niedziele od 15 do 19. Otwiera je jeden z mieszkańców, który też był zaskoczony jedynym zwiedzającym – Wojciech Hejno zdradza, że podczas dzisiejszej premiery zobaczymy część nagranego przez niego materiału. Całość zostanie wykorzystana w produkcji filmowej, bo „Karmaniol” jeśli wszystko się uda – zostanie zrealizowany też jako film. Wodewil Stanisława Moniuszki reżyseruje Roberto Skolmowski, który nie kryje, że dzieło autora „Halki” jest świetną komedią. – Oczywiście wykonywała ją amatorska trupa, bo zawodowy teatr był w Warszawie. I oczywiście narzekano, że tam prawie nie ma muzyki, co udało nam się skutecznie obalić. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że Moniuszko napisał „Karmaniola” dla teatru, a nie opery. A w ówczesnym teatrze motyw muzyczny towarzyszył postaci wielokrotnie, wchodziła, śpiewała tekst, potem przechodziła do części mówionej, po czym wychodząc znów

Biuletyn 56. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 24 sierpnia 2018 (piątek)


Składajmy pokłon ojcu opery narodowej Rozmowa z dr Reginą Żurakowską-Wunderlich, polską śpiewaczką, pedagog pracującą z ludźmi w wieku senioralnym i uczącą ich właściwego oddechu i posługiwania się głosem.

Czy to prawda, że od osiemnastu lat przyjeżdża Pani na moniuszkowskie festiwale do Kudowy? Tak, to prawda. Jestem śpiewaczką, absolwentką Wydziału Wokalnego-Aktorskiego Akademii Muzycznej we Wrocławiu, ale od kilkudziesięciu lat związana jestem z teatrami muzycznymi Kolonii, Wiednia, Hamburga. Śpiewałam tam między innymi w „Weselu Figara”, „Tosce”, „Madame Butterfly”, „Hrabinie” i „Tannhäuserze” Wagnera. Często bywałam też we Włoszech, gdzie prezentowałam się także w repertuarze operetkowym, czy w musicalu „West Side Story”. Podobno zamieszka Pani w Kudowie na stałe? Do końca tego roku przeprowadzam się z mężem z Niemiec, szykuję dom i tu zapraszać będę moich zagranicznych kolegów śpiewających po świecie, z którymi mia-

łam kiedyś okazję występować. Co ten festiwal, tak Pani bliski, znaczy dla miasta Kudowy? Napisałam nawet pracę magisterską na temat oper Moniuszki, czyli „Hrabiny” i „Halki”, o trudnościach wokalnych tych tytułowych partii i sposobie, w jaki powinno się je śpiewać. Zatem Moniuszko jest mi bardzo bliski, a kochana Kudowa zdobyła przez jego nazwisko popularność w Polsce i moim zdaniem zawdzięcza to przede wszystkim Marii Fołtyn – zapraszała przecież śpiewaków nie tylko z Europy, ale i Korei, Kuby, Meksyku czy Chin. Młodzi, którym się tu daje szansę występu poszerzają praktykę sceniczną i pogłębiają technikę i umiejętności wokalne. Chciałabym tu zaśpiewać niektóre fragmenty mojej ulubionej „Halki” i zaprosić, aby moi koledzy z różnych europejskich teatrów przyjechali tu w roku przyszłym i złożyli pokłon naszemu narodowemu kompozytorowi.

śpiewała. Tym sposobem, po dokładnej analizie, kiedy zaczęliśmy porównywać tekst mówiony z muzyką, okazało się, że jest jej w tym utworze znacznie więcej niż początkowo zakładano. Co więcej, udało nam się odkryć na partyturze ręczne dopiski zrobione ołówkiem przez samego Moniuszkę. Ta sztuka ma w sobie idealną jedność czasu, wszystko dzieje się w ciągu kilku godzin, a bohater, po szekspirowsku, na końcu wychodzi i wygłasza swoją kwestię. I z nią wiąże się nasze odkrycie – inny tekst wyszedł spod ręki Milewskiego, a inny spod ręki Moniuszki, który uznał, że tłumaczenie nie pasuje do polskiej rzeczywistości – mówi Roberto Skolmowski, nie kryjąc swojego entuzjazmu dla pracy Macieja Prochaski i Stanisława Rybarczyka, dyrygenta i dyrektora artystycznego Festiwalu Moniuszkowskiego. – To rzeczywiście jest efekt przemyślanej współpracy i wzajemnego zaufania – przyznaje Stanisław Rybarczyk, który poprowadzi dzisiaj spektakl „Karmaniol”. – Najpierw w planach mieliśmy zrealizowanie tego wodewilu razem z filharmonią z Mińska. Nie udało nam się, choć efektem nawiązania kontaktów z Białorusinami była obecność na festiwalu Sviatleny Niemahaj, świetnej

badaczki życia i twórczości Moniuszki. Kiedy okazało się, że musimy sobie poradzić sami, zwróciliśmy się do Macieja Prochaski, który swój talent i wielki szacunek dla tekstu muzycznego pokazał w „Widmach”. Opracowania libretta podjął się Roberto Skolmowski, który ponadto świetnie uchwycił różnice języka, jakim posługują się Francuzi i Włosi. To brzmi trochę jak w świetnym, komediowym serialu „Allo, allo”, co już daje efekt komiczny. Dla mnie jako dyrygenta najważniejsze jest jednak to, że sięgając po te właściwie nieznane utwory Moniuszki, odświeżając je, przywracamy je polskiej kulturze muzycznej, jednocześnie pokazując, że to kompozytor wszechstronnie wykształcony, przeżywający wiele fascynacji, wrażliwy, świetnie czujący teatr. A Maciej Prochaska dodaje: – W „Karmaniolu” słychać na przykład fascynacje Donizettim, ale też i Mozartem. To muzyka wyraźnie klasycyzująca, ale już z wpływami romantycznymi. I sam z niecierpliwością czekam na dzisiejszą premierę.

DZIAŁO SIĘ NA FESTIWALU...

„Karmaniol albo Francuzi lubią żartować” rozpocznie się o godzinie 20.30 w Teatrze pod Blachą.

Biuletyn 56. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 24 sierpnia 2018 (piątek)

fot. Kinga Adach str. 3


str. 4

Biuletyn 55. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 24 sierpnia 2017

Profile for okis.pl

Trzeci numer gazetki festiwalowej 56. Międzynarodowego Festiwalu w Kudowie-Zdroju  

Trzeci numer gazetki festiwalowej 56. Międzynarodowego Festiwalu w Kudowie-Zdroju  

Profile for okis.pl
Advertisement