Page 1

Biuletyn Festiwalowy

24 sierpnia 2017 r. (czwartek)

Ile jest Moniuszki w Moniuszce? Stanisław Rybarczyk, dyrektor artystyczny 55. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju o tym, czego nie wiemy o ojcu opery narodowej. Przedruk z „Gazety Wrocławskiej”

„Czymże wyrazić moją wdzięczność niebu, jeśli nie tem, co najusilniej drgało w mej piersi: mową tonów, muzyką, którą, zdawało mi się, że wypowiadam moje uczucia jaśniej, serdeczniej niż słowami...” / Stanisław Moniuszko /

Czy Stanisław Moniuszko to, mówiąc kolokwialnie, była życiowa niedojda? No to jak on tyle dzieci spłodził?

raz 55. MięPodzynarodowy

Więc może był dzieciorobem i dewotem? Co właściwie wiemy o Moniuszce, który ojcem opery narodowej był, ale Chopinowi do pięt nie dorastał. Muszę stanąć w obronie mojego imiennika. Nie mógł być dewotem w potocznym rozumieniu tego słowa. Myślę, że to był bardzo jurny jegomość… Przecież nie tylko on musiał mieć satysfakcję z owego płodzenia dzieci, żona chyba też była zachwycona z dowodów miłości. Ale zostawiając alkowę Moniuszków na boku, jeśli pan Stanisław pisał mazury, wytworne polonezy, czy utwory, w których straszyły różne duchy, to znaczy, że ten facet nie był byle kim.

Festiwal Moniuszkowski w Kudowie-Zdroju staje się faktem, który miastu, jego mieszkańcom i gościom obwieszcza Hejnał festiwalowy. Od dzisiaj, przez najbliższe dni Kudowa będzie rozbrzmiewała muzyką wybitnego melodysty, jakim był niewątpliwie Stanisław Moniuszko. Pamięć o kompozytorze w naszym mieście jest żywa, bo na co dzień przypomina go kurant z wieży ratusza miejskiego, Teatr Zdrojowy nosi jego imię, jest także i ulica. Wydaje się jednak, że jest pewien deficyt w znajomości jego twórczości. Dlatego raduje tegoroczny repertuar Festiwalu tak bogaty w szerokie spectrum dzieł muzycznych Stanisława Moniuszki. Usłyszymy go w pieśniach, kantacie, farsie oraz operze. Przez 55 lat Festiwal przybierał różne formuły, kolejni dyrektorzy artystyczni wcielali w życie swe pomysły na popularyzację twórczości Ojca Opery Narodowej. Wiernie także przy idei festiwalowej trwa od 2003 roku Moniuszkowskie Towarzystwo Kulturalne, którego celem jest upowszechnianie wiedzy o kompozytorze oraz organizowanie corocznych spotkań z jego muzyką. Organizacja Festiwalu to wielkie wyzwanie, które łączy we współpracy miłośników dokonań artystycznych Moniuszki. To Oni bez względu na różnice pokoleniowe, zobowiązania osobiste i zawodowe poświęcają swój czas byśmy mogli chłonąć „mowę tonów” i napawać się muzyką polskich ziem. Z wyrazami uznania i serdecznym podziękowaniem za Państwa pracę i zaangażowanie Edyta Bubińska Prezes Moniuszkowskiego Towarzystwa Kulturalnego

No to kim był? Człowiekiem o niezwykle dużym natchnieniu. Na czym więc polega pech Staszka M.? Jego pech jest prosty jak świńskie ucho. Żył w czasach zaborów, kiedy twórcy polscy sławę – jak Fryderyk Chopin – osiągali przede wszystkim zagranicą. Moniuszko nie wyemigrował. Został w Polsce. Jako twórca, który miał upodobanie w języku polskim, był więc na z góry straconej pozycji. I to mimo tego, że jego dzieła rozeszły się po ludziach – o czym świadczy popularność „Śpiewnika domowego”, który był śpiewany chyba we wszystkich domach w Królestwie Polskim. Wystawiano też jego opery, ale nie był to rezonans niezwykły. Czego najlepszym dowodem jest fakt, że „Halka” nie zrobiła światowej kariery jak „Sprzedana narzeczona” Smetany. Zaraz dojdziemy do tego, czy mogliśmy sprzedać „Halkę”. Moniuszko, wbrew

temu, co wielu o nim sądzi, nie był jakimś wsobnym domownikiem, czy wielbicielem tylko i wyłącznie Polski. Był światowcem. Pobyty w Pradze, studia berlińskie, kontakty z wybitnymi ludźmi jego czasu świadczą o tym, że był człowiekiem europejskim i musiał znać języki, skoro podjął studia zagranicą. Ale pech dotknął Moniuszkę po jego śmierci. Skończyły się zabory, odzyskaliśmy niepodległość. I okazało się, że jest wiele ważnych rzeczy do zrobienia, ale na liście tych najważniejszych spraw pana Stanisława akurat nie było. Owszem, szanowano, no bo ojciec opery narodowej... Owszem, grano, w teatrach i domach... Owszem, wydawano, ale... Co ale? No właśnie. Nie wydano redakcji krytycznej jego dzieł, tak jak zrobiono to z kompozycjami Fryderyka Chopina. Po Chopinie zaś przyszedł czas na Karola Szymanowskiego, twórców tworzących rynek muzyczny Polski międzywojennej i powojennej. I to ich przede wszystkim utożsamiano z kulturą polską. A w PRL Moniuszko stał się dyżurnym obywatelem socjalizmu, reprezentującym lud uciśniony miast i wsi. Wykorzystanie Moniuszki nie zbiegło się jednak z poważnym podejściem do jego twórczości. Czy wie pani, że nikt od jego śmierci nie zajął się z pełną pieczołowitością spuścizną kompozytorską autora „Strasznego dworu”? Bo podobno straszne rzeczy komponował. I to jest dowód powszechnej ignorancji. Jeżeli nawet poważni muzykolodzy często mówią, że to jest bardzo zła twórczość, że Moniuszko nie znał się na orkiestrze, a wobec Smetany, czy Webera jest nikim, to oświadczam z całą powagą, że ci ludzie nie mają zielonego pojęcia, kto to jest... -> ciąg dalszy na stronach 2-3


Muzyka to najlepsza cząstka moja. Moja dusza i serce… ...tak pisał o tym, co postanowił robić w życiu Stanisław Moniuszko. To już po raz 55. w ponad 10-tysięcznej Kudowie-Zdroju, gdzie jest mały park instrumentów a barierki wokół niego oplecione są metalowymi nutkami z dzieł kompozytora, rozpocznie się Międzynarodowy Festiwal Moniuszkowski. Przez cztery dni będzie nam towarzyszyć również ten mało znany dorobek twórcy, którego dwusetne urodziny będziemy uroczyście świętować za dwa lata. Mam oczywiście nadzieję, że parlament ogłosi rok 2019 Rokiem Stanisława Moniuszki, ale już dziś czeka nas przywitanie jak zwykle hejnałem i oczywiście słynną „Prząśniczką”, u której… siedzą sobie jak „anioł dzieweczki” i którą to pieśń tak unowocześnił ze swoim zespołem „Anawa” Marek Grechuta. Namówiła go do tego sama Maria Fołtyn, o której pamięć, my dziennikarze związani z festiwalem, walczymy. Od dziś czekają na Państwa, jak pisał Słowacki „chwile z muzyką wieczne jak ducha wzdychanie”. Szczególnie jutro w kościele pw. Miłosierdzia Bożego, gdzie usłyszymy „Widma”, słynną kantatę Moniuszki – wykonają ją soliści, muzycy i chór Narodowego Forum Muzyki pod batutą Andrzeja Kosendiaka, który do udziału w tym przedsięwzięciu zaprosił m. innymi znaną sopranistkę Aleksandrę Kubas-Kruk i aktora teatralnego i filmowego Mariusza Bonaszewskiego. Kolejnego dnia kolejne święto - po raz pierwszy w Kudowie-Zdroju zostanie wystawiona krotochwila w trzech aktach „Nowy Don Kichot czyli sto szaleństw” z tekstem hrabiego Aleksandra Fredry. Autorem muzyki jest oczywiście Moniuszko, a ów wodewil nie był wystawiany po jego śmierci. Tę światową prapremierę reżyseruje Roberto Skolmowski, a za pulpitem dyrygenckim dzieła stanie dyrektor artystyczny festiwalu Stanisław Rybarczyk, którego starania o ten spektakl, w co bardzo wierzę, zostaną uwieńczone sukcesem przynoszącym chlubę nie tylko wykonawcom, ale i Kudowie. Oczywiście przemaszeruje też przez miasto – już tradycyjnie – barwny korowód. Wydarzeniem na pewno będzie międzynarodowy, bo wykonywany w wielu językach Koncert Pieśni Moniuszki według koncepcji artystycznej pianisty Emiliana Madeya, a na zakończeniu po wielu, wielu latach zawita do nas dzięki nowemu dyrektorowi Marcinowi Nałęcz-Niesiołowskiemu – Opera Wrocławska z „Halką” w inscenizacji i reżyserii Laco Adamika ze scenografią Barbary Kędzierskiej. Mam nadzieję, że tegoroczne wydarzenia muzyczne obudzą w nas inne życie niż to codzienne, czasem zbyt szare, bo to co w muzyce najlepsze nie znajduje się li tylko w nutach. Patrzmy będąc w Teatrze Pod Blachą na krajobraz, który wokół kłania się drzewami, gdzie ptaki podszeptywać będą wykonawcom także swoje dźwięki a może stanie się podczas 55. już Festiwalu Moniuszkowskiego tak jak u Bolesława Leśmiana: … „Są takie prawdy najwyższe i święte, W krąg otoczone tajemnic krainą, Które jakoby we dźwięki zaklęte, Tylko melodią gdzieś - w bezmiary płyną!”... Wanda Ziembicka Ambasador Festiwali Moniuszkowskich

str. 2

Ile jest Moniuszki w Moniuszce? Stanisław Rybarczyk, dyrektor artystyczny 55. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju o tym, czego nie wiemy o ojcu opery narodowej cd. Stanisław Moniuszko. Na moje rozeznanie około 70 procent jego spuścizny twórczej spoczywa w bibliotekach i nikt nigdy tego nie słyszał od śmierci kompozytora. Gdzie są te zbiory? Przede wszystkim w Warszawskim Towarzystwie Muzycznym, ale także w bibliotekach na Litwie, Białorusi, Ukrainie. Mało tego, od wielu lat Moniuszkę gra się z zafałszowanych i błędnych zapisów nutowych, z nut, które zostały wydane pod egidą Polskiego Wydawnictwa Muzycznego w latach PRL. Pan sobie teraz ze mnie żartuje. Gdzieżbym śmiał. Partytury „Strasznego dworu” czy „Halki”, z których korzystają polskie orkiestry operowe, są nieprawdziwe. Moniuszkę „udoskonalano”, bo uważano, że jest kiepski. I tak to poszło w świat. Jego poprawiacze traktowali sobie bardzo lekce, bez jakichkolwiek hamulców, to co skomponował. Słowem, partury, które są obecnie dostępne, nie są partyturami pana Stanisława. I jest to poważne przekroczenie, choć zaczęto wydawać je jako dzieła zebrane. To naprawdę jest skandal i na szczęście, na dwa lata przed dwusetnymi urodzinami Moniuszki powstał nowy komitet redakcyjny pod kierownictwem profesora Remigiusza Pośpie-cha, który na warsztat jako pierwsze wziął „Straszny dwór” i „Halkę” – najbardziej doskonałe dzieła tego kompozytora. Rozumiem, że komitet rozpocznie dzieło oczyszczania Moniuszki? Tak, rozpoczynają się prace redakcyjne, które oczyszczą utwory pana Stanisława z tego, co nie

jest dziełem pana Stanisława tylko pomysłami różnych ludzi. I to będzie szok dla melomanów? Bo ja na „Halce” płaczę i co będzie jak jej nie poznam? To nie będzie kompletnie inna muzyka, ale na pewno wiele rzeczy będzie inaczej brzmiało. Musimy zaczekać na efekty pracy komitetu, bo nikt z nas nie słyszał tej prawdziwej „Halki” od czasów samego Moniuszki. Zresztą te ingerencje dotyczą wielu utworów. Wziąłem na warsztat krotochwilę „Nowy Don Kiszot” do tekstu Aleksandra hrabiego Fredry. W obiegu funkcjonuje opracowanie pana Konopaska, który miał taką a nie inna orkiestrę i pod nią poprzerabiał całą partyturę. I w efekcie orkiestra panakonopasko-wa nie ma nic wspólnego z orkiestrą pana Moniuszki. Tego Don Kiszota wziął Pan na warsztat na 55. Festiwal Moniuszkowski w Kudowie-Zdroju. Jak rozumiem, ma Pan oryginalną wersję i to będzie światowa prapremiera? Tak, partytura została odkryta na nowo dzięki pracy redakcyjnej i porównywaniu źródeł przez dr. Wolańskiego i dr. Wierzbę z Akademii Muzycznej we Wrocławiu, którzy mieli wgląd w to, co spoczywa w bibliotece Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, a także w inne wydania, którymi się posługiwano, a więc materiały pana Konopa-ska i pana Dobrzańskiego. To jest niezwykłe przedsięwzięcie, bo biorą w nim udział i zdolni studenci, i świetni pedagodzy, śpiewacy, którzy wspólnie odkrywają naszą historię muzyczną. I wierzę, że to odkrycie zaowocuje i zmieni nasze myślenie o Moniuszce.

LUTOSŁAWSKI QUARTET... ... czyli inauguracja w nowym stylu Są cenieni w kraju i zagranicą. Śmiało można powiedzieć, że są marką samą w sobie i w fenomenalny sposób promują polską muzykę. Na koncercie inaugurującym festiwal zagrają utwory Moniuszki, Mykietyna i Markowicza. Bartosz Woroch, pierwszy skrzypek Lutosławski Quartet na pytanie, czy jest coś, co wyróżnia polską muzykę, po chwili zastanowienia odpowiada: – Hm, mieszkam już 10 lat zagranicą. I od kogoś, kto nie jest Polakiem, usłyszałem, że polska muzyka jest na swój sposób nieprzewidywalna i wszystkiego można się po niej spodziewać. Ona jest zaskakująca, zdumiewająca, Anglicy mają takie określenie „non-apologetic”, a ja użyłbym porównania kulinarnego: kucharz serwuje nam dania i jak nam nie smakują, możemy ich po prostu nie jeść. Z polską muzyką jest podobnie: ona mówi do słuchacza „nie podoba ci się, to nie słuchaj”. I już. Na koncercie inaugurującym 55. Międzynarodowy Festiwal Moniuszkowski w Kudowie-Zdroju Lutosławski Quartet wykona cztery utwory: dwa kwartety smyczkowe Stanisława Moniuszki i dwa współczesnych kompozytorów, jednego z najgorętszych nazwisk na świecie w tej chwili, Pawła Mykietyna oraz członka kwartetu Marcina Markowicza. – To z pozoru może się wydawać zderzeniem trudnym, ale z doświadczenia wiemy, że muzyka współczesna, sięgająca po współczesne środki wyrazu, reagująca na otaczającą nas rzeczywistość, doskonale współbrzmi z kompozycjami dawnych mistrzów. To jest rodzaj pomostu pomiędzy dawniejszymi i współczesnymi czasami, ale ja zawsze też przypominam, że ci mistrzowie, którymi dzisiaj się tak zachwycamy,

Biuletyn 55. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 24 sierpnia 2017


Panu ten Don Kiszot się podoba? To jest utwór młodego kompozytora, w którym już słychać zapowiedzi „Halki” czy „Strasznego dworu”. To jest krotochwila, a więc utwór skomponowany dla radości i do tekstu największego polskiego komediopisarza. Co więcej, tylko 30 procent tego tekstu jest śpiewana, reszta jest mówiona. I z tej krotochwili wyłania nam się człowiek z poczuciem humoru, który umiał i chciał się bawić i dostarczać ludziom tej zabawy, który miał dużą kulturę muzyczną i autentyczny talent. Opinie, że Moniuszko jest taki, siaki czy owaki są naznaczone głęboką niewiedzą. Znamy pieśni, znamy część muzyki kameralnej, kantaty, jakąś muzykę orkiestrową, kilka oper, ale oryginalność tego materiału pozostawia wiele do życzenia, a lwia część spuścizny tego kompozytora jest po prostu niewykonywana i nic o niej nie wiemy. Czechom udało się wypromować „Sprzedaną narzeczoną”, która jest w żelaznym repertuarze choćby Metropolitan Opera w Nowym Jorku, a nasza „Halka” jakoś tak jak uboga krewna wciąż czeka w przedpokoju. Zabrakło planowej pracy państwa polskiego, bo to są zadania państwa, które ma środki ku temu, dyplomację, instytuty kultury, słowem narzędzia i możliwości, żeby prowadzić regularną i zaplanowaną na długie lata promocję polskiej kultury zagranicą. Jeżeli państwo polskie się tego nie podejmie, to nikt nie jest w stanie tego zrobić. Oczywiście może być jakiś milioner, który będzie miał kaprys, ale to jest kaprys, a tu potrzebna jest normalna pozytywistyczna praca u podstaw. Ale wyobraża Pan sobie Annę Netrebko w partii „Halki” na otwarcie sezonu w MET? A dlaczego nie? To powinien być nasz cel: wystawić „Halkę” z najbardziej gorącymi nazwiskami sceny operowej. I niech mi nikt nie mówi, że te gwiazdy zabiją nasze szeleszczące głoski. W MET, kiedy wystawia się Smetanę, zatrudnia się specjalistę, który uczy śpiewaków wymowy.

Proszę mi wierzyć, dla Anglika, Amerykanina czy Francuza czeski jest trudniejszy od polskiego. Za dwa lata będzie Rok Moniuszkowski, więc może się uda? W dwusetną rocznicę urodzin pana Stanisława odczarować towarzyszący mu pech? Może. Na razie powstał komitet, który ma się zająć obchodami tych urodzin, na jego czele stoi były minister kultury Waldemar Dąbrowski. Rozmawiałem z nim, przedstawiłem swoje propozycje, czy coś z tego zostanie wykorzystane, zobaczymy. Teraz przede mną i melomanami spotkanie z panem Stanisławem w Kudowie-Zdroju, gdzie zadomowił się ponad pół wieku temu i całkiem dobrze sobie poczyna. Bo zdaje się, że w tym roku rozbił bank. Tak. Po raz pierwszy w historii zostaną wykonane pieśni Moniuszki do wierszy polskich poetów romantycznych na czele z Adamem Mickiewiczem, ale w tłumaczeniach na języki europejskie. Bo Zan, Mickiewicz czy Słowacki byli tłumaczeni na niemiecki, angielski, francuski... To jest prawdziwe okno na świat. Jeśli zachwycamy się pieśniami Schuberta ze słowami Schillera, Goethego, to sprzedajmy pieśni Moniuszki do wierszy Mickiewicza, ale żeby nikt nie jęczał, że polski jest hermetyczny, to wypuśćmy je w świat po angielsku. Do Moniuszki przyznają się Białorusini. Wspólny jest Ogiński, że nie wspomnę o rzeczonym Mickiewiczu, który jest i Polakiem, i Białorusinem, i Litwinem. Rozumiemy tę tradycję rzeczypospolitej wielu narodów? Dzięki tym wielkim, z których twórczości korzystamy, na których dziełach wyrastamy, powinniśmy. Zostawili nam tradycję, która umiała łączyć, a nie dzielić i to mimo wielu różnic. Czy dzisiaj umiemy mądrze sięgnąć do tej tradycji? Nie wiem. Mam wrażenie, że odkrycie wielkości rzeczypospolitej wielu narodów dopiero jest przed nami. Ale jestem dobrej myśli.

w czasach im współczesnych często byli odrzucani, nierozumiani. Bach czy Mozart wtedy, kiedy tworzyli, byli przecież kompozytorami współczesnymi tak jak dzisiaj Mykietyn czy Markowicz – tłumaczy Woroch i od razu zdradza, że w tym współczesnym towarzystwie Moniuszko świetnie zdaje egzamin. – Jego kwartety smyczkowe brzmią zaskakujco dobrze, przebija się w nich jego wielki talent w obszarze wokalistyki. Są w nich piękne tematy, słychać kooperację między głosami. Można by powiedzieć, że te kwartety są mało romantyczne, są bardziej klasyczne, choć przecież czas, w którym Moniuszko tworzył to epoka poklasyczna. Ale słychać w tych utworach nie tylko ów klasycyzm, ale też i bell canto, a więc nie tyle Verdiego, ile Belliniego. I jestem pewien, że dla słuchaczy będzie to szalenie ciekawe odkrycie – powiedział nam pierwszy skrzypek Lutosławski Quartet, a my zapraszamy Państwa na koncert inaugurujący 55. Międzynarodowy Festiwal Moniuszkowski. Dzisiaj, godzina 19.30, Teatr Zdrojowy. Do zobaczenia!

Nasza SONDA Jolanta Pyka, Kudowa-Zdrój, prowadzi sklep ogólnospożywczy w Kudowie. Uczęszczam na Festiwal Moniuszkowski od wielu lat. Obecnie klimat festiwalu nie ma tak mocnego akcentu, jak kiedyś. Niegdyś ludzie przeżywali intensywniej to wydarzenie, ale w tym roku zamierzam zabrać ze sobą swoje wnuczęta, ponieważ uważam, że edukacja muzyczna jest dla dzieci bardzo ważna. Anatol Czajkowski, Łuczyna, repatriant z Kazachstanu, artysta plastyk. Jestem na festiwalu po raz trzeci. Najbardziej podoba mi się to, że mieszkańcy Kudowy biorą czynny udział w realizacji wydarzenia. Jest to bardzo miłe uczucie, gdy w korowodzie dostrzegam znajome twarze. No i ta atmosfera muzycznego święta. Na pewno wrócę tutaj w przyszłym roku. Stefan Kućmierz, Jura krakowsko-częstochowska, Pilica W tym roku na festiwal przyciągnął mnie przede wszystkim repertuar. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Jestem szczęśliwy, że podczas tegorocznej edycji zostanie wykonanych tak wiele dzieł Moniuszki, ponieważ w poprzednich latach był z tym problem. Cieszę się też, że na finał obejrzę „Halkę”. Rafał Rydz, student historii sztuki UWR, Stara Łomnica Nigdy wcześniej nie uczestniczyłem w festiwalu. W tym roku zamierzam przyjechać na niektóre wydarzenia. Mam podstawową wiedzę na temat twórczości Moniuszki. Wśród studentów niewiele osób interesuje się i chodzi do opery z powodu zbyt wysokich cen biletów. Dlatego cieszę się, że wstęp na wydarzenia festiwalowe jest darmowy.

Biuletyn 55. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 24 sierpnia 2017

str. 3


str. 4

Biuletyn 55. Festiwalu Moniuszkowskiego w Kudowie-Zdroju - 24 sierpnia 2017

Biuletyn moniuszko 24 08 2017  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you