Page 1

„Gdy pieniądze mówią, prawda milczy” rosyjskie przysłowie >>nr 2 >>listopad 2013 >>ISSN 2300-8881

BUDŻET miasta Jako świadomi obywatele zaglądamy już nie tylko do własnego portfela, ale interesujemy się także wspólną, krakowską skarbonką… Co przyniesie w tej materii rok 2014?

Czytaj na stronie 22

„Celem numer jeden pozostaje organizacja za kilka miesięcy referendum”

„Olimpijski wywiad” czytaj na stronie 27

Co zrobić, by Kraków stał się miastem przyjaznym i nowoczesnym?

Manifest obywatelski czytaj na stronie 12

www.facebook.com/ObywatelskiKrakow


SPIS TREŚCI: Wydawca: Stowarzyszenie MANKO

Dzieje się

4–5

Wydarzenia Akademia Dziennikarstwa Obywatelskiego www.manko.pl

Adres redakcji: ul. Słowackiego 46/30 30-018 Kraków tel./faks 12 429 37 28 e-mail: ok@manko.pl www.obywatelskikrakow.pl

Redaktor naczelny: Łukasz Salwarowski salwarowski@manko.pl Redaktor wydania: Michał Malczyński Zespół redakcyjny: Karolina Fiut Paweł Inglot Katarzyna Kapelak-Legut Marta Krzyżek-Siudak Marta Michałek Aleksander Miszalski Klaudia Raczek Andrzej Skrzyński Klaudia Szawara Andrzej Śledź Mariusz Waszkiewicz Tomasz Zdun Koordynator projektu: Sabina Bryś sabina.brys@manko.pl Projekt i skład graficzny: Jarosław Szczurek tel. 600 44 34 68 Druk: INTROMAX Drukarnia Offsetowa Kraków, ul. Biskupińska 21 Nakład: 20 tys. egz. ISSN 2300-8881

4 5

Twoja dzielnica 

6–11

Dokąd zmierzasz Huto? Refleksja w 65. rocznicę jej powstania… Jak Spielberg namieszał w Krakowie… Rynek Krowoderski – „Biedronka” zamiast życia Betonowa logika

6–8 9 10 11

Opinie 

12–17

Manifest obywatelski Bronowice gwarantem pokoju w Afganistanie? SMOG – problem wciąż aktualny

12–14 15 16–17

Strefa seniora 

18–19

Małopolski Dzień Seniora

18–19

Strefa OK 

20–21

Mamy za sobą pierwszą „Kawiarenkę Obywatelską”! Twoja dzielnica w obiektywie

Temat numeru: BUDŻET MIASTA

20 21

22–29

Jak nie wiadomo, jaki jest „Temat Numeru”, to znaczy, że numer jest o pieniądzach… Dzielnicowa partycypacja Po co nam ta olimpiada? Świadome decyzje Nieobecności nieusprawiedliwione

22 23 24–26 27–28 29

SZTUKA 

30

Czysta ReForma na scenie, czyste szaleństwo w kasie

Elementarz Obywatelski

30

31–33

B jak bezpieczeństwo W jak wolontariat Solidarność międzynarodowa

31 32 33

InSPIRACJE 

34–38

Krakowscy wikingowie 34–35 Ukraine Ukraine, czyli krótka historia o tym, jak zareagował Kraków, kiedy Ukraina nagle stała się Białorusią… 36–37

Kraków oczami obcokrajowców 

38–39

INTERWENCJE

40

AKCJE OBYWATELSKIE

41

Nie ma życia bez wody

41

INNE

42

Gdzie znaleźć Obywatelski Kraków?

4

Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i redagowania nadesłanych tekstów.

Magazyn „Obywatelski Kraków” współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej 2. Wersja podstawowa znaku Znak umieszczony jest horyzontalnie.

42


Szanowni Państwo, trzymacie w rękach już drugie wydanie naszej wspólnej gazety. Od naszego ostatniego spotkania wiele się zmieniło. Niezwykle cieszy nas fakt, że – zgodnie z planami i oczekiwaniami – to właśnie Państwo, Czytelnicy „Obywatelskiego Krakowa”, wpływają na kształt tego dwumiesięcznika. Dzięki Waszemu zaangażowaniu powstały nowe działy: Akcje Obywatelskie („Nie ma życia bez wody”) oraz Interwencje. Z niecierpliwością czekamy na kolejne informacje, skargi, opinie. Zwracamy także Państwa uwagę na dział „Kraków oczami obcokrajowców”. Warto przecież dowiedzieć się, jak oceniają nas inni, patrzący na nas z perspektywy odmiennej kultury. Sami również z zainteresowaniem spoglądamy poza swoje podwórko, komentując w „ukrainEUkraine” reakcję krakowian na ostatnie wydarzenia w Kijowie. Koniec roku to czas podsumowań, refleksji, bilansów. Tematem numeru jest zatem budżet – zarówno ten partycypacyjny, dzielnicowy, w ramach którego decydujemy się na remont szkoły bądź zamontowanie progów zwalniających, jak i ten centralny, z którego finansowane miałyby być ewentualne Zimowe Igrzyska Olimpijskie w 2022 roku. Dostrzegamy Państwa zainteresowanie sprawami wspólnej kasy i dlatego najbliższą edycję „Kawiarenki Obywatelskiej” poświęcimy problematyce stanu krakowskich finansów. Jak zawsze pragniemy inspirować Was do działania. „Manifest obywatelski” niesie ze sobą spory ładunek pozytywnej energii, a „Krakowscy wikingowie” sprawiają, że mimo pory roku aż chciałoby się wsiąść na rower! W tym numerze znajdziecie także ciekawe rozmowy („Świadome decyzje”), relacje z istotnych wydarzeń („Małopolski Dzień Seniora”) oraz porcję sztuki („Czysta ReForma na scenie…”). Uparcie drążymy także tematy związane z udostępnianiem przestrzeni publicznej krakowianom, a nie handlowcom („Rynek Krowoderski…”, „Betonowa logika”) bądź deweloperom („Bronowice gwarantem pokoju w Afganistanie?”). Ponownie zachęcamy Państwa do współtworzenia „Obywatelskiego Krakowa” – gazety niezależnej, apolitycznej i dedykowanej wszystkim mieszkańcom. Głęboko wierzymy, że nasza wspólna praca sprawi, iż Kraków stanie się po prostu lepszym miejscem. Korzystając z okazji w imieniu całego zespołu redakcyjnego pragniemy złożyć Państwu życzenia zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. W tym szczególnym czasie postarajmy się przede wszystkim zauważyć obok nas drugiego człowieka. Jeszcze raz zapraszamy Państwa do współpracy i z niecierpliwością oczekujemy kolejnego spotkania z Państwem – już w 2014 roku. Łukasz Salwarowski i Michał Malczyński

3


Wydarzenia: 01.12–20.12.2013

Konkurs: „Najpiękniejsza Dekoracja Bożonarodzeniowa” Szczegóły: http://krakownh.pl/

12.12.2013

Warsztaty Bożonarodzeniowe Klub Karino Ośrodka Kultury Kraków – Nowa Huta zaprasza na warsztaty wykonywania ozdób świątecznych Szczegóły: http://krakownh.pl/

12.12.2013

Tata idealny – czy może zastąpić mamę? „Akademia Skutecznych Rodziców” Jak zmienia się rola ojca i wpływa na relacje z dziećmi w dobie urlopów „tacierzyńskich”. Spotkanie z psychologiem Marią Apanasowicz. Szczegóły: http://www.nck.krakow.pl

13.12.2013

Świąteczna kompozycja na stół Warsztaty prowadzone przez florystkę z przygotowywania stroików na świąteczny stół. Szczegóły: http://krakownh.pl/

14.12.2013

godz. 9:00-16:00 Projekt Active Citizens – Aktywna Społeczność w Krakowie. Spotkanie wprowadzające Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 5, ul. Chełmońskiego 24 Szczegóły: http://rewitalizacja.krakow.pl/

14.12.2013

„Kraków ŁAŁ” 3. edycja kiermaszu mody, akcesoriów i zabawek szczegóły: http://bcevents.pl/

14-15.12.2013

Maraton pisania listów w obronie praw człowieka Amnesty International Szczegóły: http://www.piszemywkrakowie.pl/, http://amnesty.org.pl/ maraton-pisania-listow.html

14.12 2013 i 11.01.2014

Kot nie ślimak (domku nie nosi) – warsztaty budowy domku dla bezdomnych kotów. Projekt realizowany przez Fundację Czarna Owca Pana Kota Szczegóły: http://czarnaowca.org/

Z cyklu spotkań Klubu Zygmuntowskiego Szczegóły: http://www.fundacjazygmuntastarego.pl

17.12.2013 oraz 21.01.2014

Spotkanie Porozumienia na Rzecz Rozwoju Przedsiębiorczości w Krakowie, ul. Bracka 1 (Sala konferencyjna UMK) Szczegóły: www.msp.krakow.pl

20.12.2013

Koncert Świąteczno – Noworoczny Zespół Pieśni i Tańca Krakowiacy Szczegóły: http://www.nck.krakow.pl

23.12.2013

„Poezja i piosenka pod choinkę” Z cyklu spotkań Klubu Zygmuntowskiego Szczegóły: http://www.fundacjazygmuntastarego.pl

28.12.2013

37. Nowa Huta. Dlaczego Nie?! – Najcieplejsze Święta Uroczysty Koncert Rodziny Pospieszalskich Szczegóły: http://www.nhdn.pl

12.01.2014

22. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Szczegóły: www.wosp.org.pl

13.01.2014

Gore Gwiazda Jezusowi Spotkanie Kolędnicze Nowohuckiej Akademii Seniora Szczegóły: http://krakownh.pl/

13.01.2014

godz. 17:00 Urząd Miasta Krakowa , plac Wszystkich Świętych 3-4, XXIV debata merytoryczna Okrągłego Stołu Mieszkaniowego, której tematem będzie plan polityki mieszkaniowej. Szczegóły: http://www.dialogspoleczny.krakow.pl/

14.01 – 25.01.2014

Festiwal Teatrów Dla Dzieci w Nowohuckim Centrum Kultury Szczegóły: http://www.nck.krakow.pl/festiwal-teatrow/

27.01.2014

Grzechy ludzkiej pamięci Wykład z cyklu Nowohuckiej Akademii Seniora o  funkcjonowaniu ludzkiej pamięci Szczegóły: http://krakownh.pl/

14.12.2013 oraz 21.12.2013

ARTshop, czyli Kobiety Artystyczne w Solvay Park Szczegóły: http://www.biznesmama.com.pl/artshop/

16.12.2013

„Tanie mieszkanie? Zostań swoim developerem!”

4

Więcej zapowiedzi na naszej stronie www.obywatelskikrakow.pl w Kalendarzu Obywatelskim oraz na fan page na Facebooku https://www.facebook.com/ObywatelskiKrakow Zachęcamy do przesyłania na adres redakcji ok@manko.pl informacji o ciekawych wydarzeniach realizowanych w  naszym mieście

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


RUSZYŁA PIERWSZA EDYCJA

Akademii

„Obywatelski Kraków” ma swoją Akademię Dziennikarstwa Obywatelskiego, w ramach której trwają właśnie zajęcia. Dedykowana jest każdemu, kto chce pojawić się w naszym zespole redakcyjnym oraz skorzystać z cyklu seminariów wprowadzających w tajniki dziennikarskiego fachu. Program szkoleń łączy ze sobą najważniejsze zagadnienia z zakresu idei samorządności, postaw obywatelskich, dialogu społecznego oraz demokracji bezpośredniej z konkretnym warsztatem dziennikarskim.

Fot. archiwum redakcji

Spotkania są prowadzone przez zawodowych dziennikarzy na co dzień zajmujących się właśnie tematyką społeczną i obywatelską. Nasza Akademia funkcjonuje zatem jako miejsce spotkań osób, którym zależy na wspólnym dobru i polepszeniu jakości życia w naszym mieście. Dzięki realizowanemu projektowi mogą się do tego przyczynić, dotykając spraw ważnych dla krakowian i „łamiąc pióra” na łamach „Obywatelskiego Krakowa”. Uczestnicy warsztatów mają okazję zapoznać się z takimi zagadnieniami, jak kwestie praw i obowiązków obywateli w samorządzie, sposoby skutecznego egzekwowania dostępu do informacji publicznej, prawo prasowe, pisanie tekstów internetowych oraz zasady marketingu internetowego i wiele innych, których znajomość jest niezbędna do uprawiania sztuki dziennikarstwa obywatelskie-

Karolina Fiut

go. Ponadto nasze szkolenia to też zajęcia praktyczne. Uczestnicy w trakcie spotkań wspólnie opracowują i omawiają swoje teksty pod czujnym okiem profesjonalistów. Ze względu na ilość chętnych, którzy postanowili wysłać do naszej redakcji swoje aplikacje, czujemy się bardzo usatysfakcjonowani, iż nasza inicjatywa spotkała się wśród mieszkańców Krakowa z tak entuzjastycznym odbiorem. Misją naszego pisma jest szeroko pojęta edukacja obywatelska i stworzenie sprzyjających warunków do jej rozwoju, w czym upatrujemy znaczącą rolę dla Akademii Dziennikarstwa Obywatelskiego. Kolejna edycja akademii już wiosną 2014 roku! Jeśli zatem nosisz w  sobie wrażliwość społeczną, a  demokracja jest dla Ciebie czymś więcej niż wybieraniem mniejszego zła; jeśli interesujesz się tematyką społeczną, miejską i obywatelską, chcesz patrzeć władzy

Fot. archiwum redakcji

na ręce, a od lokalnych polityków ważniejsze są dla Ciebie lokalne polityki (strategie), dołącz do nas i już teraz pomyśl o skorzystaniu z bezpłatnych szkoleń w ramach zbliżającej się drugiej edycji Akademii Dziennikarstwa Obywatelskiego. Spróbuj swoich sił w redakcji „Obywatelskiego Krakowa”, czekamy na Ciebie!

Do współtworzenia „Obywatelskiego Krakowa” zapraszamy wszystkich! Razem możemy zmienić to miasto. Czekamy na Wasze propozycje, inicjatywy, teksty, uwagi i spostrzeżenia. ok@manko.pl

5


twoja dzielnica

Dokąd zmierzasz Huto? Refleksja

Katarzyna Kapelak-Legut

w 65. rocznicę Jej powstania…

Uboga krewna Krakowa? Czy pogrążona w poczuciu wyimaginowanego niedoinwestowania? Niewykorzystane szanse, a może brak chęci i poczucie opuszczenia? Dzielnica czy miasto? Nowa Huta kiedyś i dziś.

6

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


Niepokorny powojenny Kraków, a w nim „zła” struktura społeczna, niepasująca do tworzącego się ustroju. Po wojnie zapadła decyzja o budowie w jego bliskim sąsiedztwie kombinatu metalurgicznego i socjalistycznego miasta. Swoista ideologiczna przeciwwaga dla inteligenckiego miasta? Kara? A  może względy ekonomiczne czy uwarunkowanie terenu? Tak czy inaczej nie miało znaczenia to, że powstanie ono na zawłaszczonej ziemi, konfiskacie majątków, cierpieniu i… na bardzo żyznych glebach. A w tle plan sześcioletni i industrializm. W 1949 roku rozpoczęto prace…

Pierwotne źródła stereotypów Budują ją ludzie, którzy wierzą w komunizm, ale też ci, którym wierzyć kazano. Niektórzy widzą w tym szansę na poprawę warunków życia, wyjście z nędzy czy edukację. Pracują zmuszeni do przesiedlenia Cyganie, biedota ze wsi, ludzie wygnani, także kryminaliści. Wielkie migracje, ubóstwo i… propaganda. Powstaje zaplecze techniczne, przemysłowe, nowe budynki, place, urzędy. Są przodownicy pracy, 800% normy, pochody pierwszomajowe. Panuje też ogromna ciasnota, przestępczość, pijaństwo, prostytucja, wszechobecne są patologie. W domach trzymane są zwierzęta hodowlane, a w niektórych mieszkaniach pali się ogniska.

Kompleksy młodszej siostry Z początkiem lat 50. Nowa Huta zostaje włączona do struktur Krakowa. Wzajemne zależności mieszkańców z nim były słabe, górę brały kompleksy i poczucie niższości wobec inteligenckiego środowiska. A do tego wszystkiego występowały problemy komunikacyjne. Założenie ówczesnych władz było takie, że „nowy człowiek z  nowego miasta”, które sam sobie zresztą wybudował, ma w nim pozostać. Nowa Huta miała dobrze zaopatrzone sklepy, „Modę Polską”, „Cepelię”, restauracje, kina, teatry, szkoły, przedszkola, domy kultury, deptaki, parki. Aleja Róż była pełna kwiatów. Dzieło wieńczył potężny zakład pracy – Huta im. Włodzimierza Lenina. Ludzie mimo wszystko jeździli na zakupy do Krakowa, trwając w paradoksalnym przekonaniu, że tam żyje się lepiej. Po pewnym czasie w  sposób naturalny, także dla praktycznej konieczności i tworzenia możliwości, jakie dawała Huta Krakowowi, a Kraków Hucie, te dwa miasta – nie tylko administracyjnie – połączyły się.

Nie było tu Kościoła „Miasto bez Boga” – wzorowy twór socrealistyczny – nie miało prawa nigdy zgiąć kolan. Zapomniano jednak o sile ludzkiej wiary. 27 kwietnia 1960 roku wybuchły zamieszki. Stłumiła jej wówczas milicja, lecz władza i tak ostatecznie poniosła klęskę. W  1967 roku rozpoczęto budowę pierwszego nowohuckiego kościoła – Arki Pana. Właśnie tutaj walkę z panującym systemem prowadziły wspólnie środowiska Krakowa i Nowej Huty – a tak naprawdę jedno, nieznające przynależności terytorialnej środowisko ludzi mówiących „nie!”. Narastał solidarnościowy bunt.

Rok 1989 i niewykorzystane szanse 17 kwietnia 1973 roku ufundowany został – niekoniecznie z  przekonania i chęci, ale za to z trzynastych pensji i premii robotników – siedmiotonowy pomnik Lenina. Stanął on na alei Róż. 10 grudnia 1989 roku, po kilku nieudanych Plac Centralny, Nowa Huta

7


twoja dzielnica Panorama Nowej Huty

próbach w latach wcześniejszych, wreszcie udało się legalnie obalić monument. Rodziła się III Rzeczpospolita Polska. Lata 90. i początek XXI wieku to masowe zwolnienia, załamanie się przemysłu w  okresie przemian ustrojowo-gospodarczych, Urząd Pracy na ulicy Wąwozowej, a  pod nim armia bezrobotnych pozostawionych samym sobie. Bezrobotni budowniczy Nowej Huty i ich bezrobotne dzieci. Starsi i młodsi piją wino w przełączkach, na murkach, dewastowanych ławkach. Coraz więcej emerytów. Ubóstwo. Apteki, ciucholandy, banki. Brak chęci docenienia ludzi-symboli, tragicznych bohaterów reżimu, czego przykładem jest nadanie i szybkie odebranie jednemu z placów imienia Piotra Ożańskiego. Niepamięć zwyczajnie niezwyczajnych, wręcz niezwykłych takich jak nowohuccy mistrzowie boksu, jazzmani… Aleja Róż stała się kamiennym placem. Straszyły, nie tylko nocą, nieodnawiane elewacje budynków, rozpadające się chodniki, dziurawe drogi, zaniedbane trawniki, niszczejące place zabaw, zamykane sklepy, restauracje, księgarnie, kina, borykające się z trudnościami finansowymi szkoły, przedszkola, szpitale… I  architektura – piękna, ale i  wygodna, funkcjonalna. Brak korków na drodze, bo infrastruktura Huty po prostu na to nie pozwala. Szerokie ulice, chodniki, zieleń, mnóstwo przestrzeni, która wręcz prosiła o to, by wykorzystać ją do celów gospodarczych, kulturalnych, artystycznych, wypoczynkowych. Oraz wytrwali, zahartowani i nietuzinkowi ludzie – niepodający się, otwierający firmy, przedsiębiorstwa, kształcący się, emigrujący stąd lub też postanawiający tu zamieszkać. Oni właśnie stali za pierwszymi nowohuckimi eventami. Maratony filmowe, „Klub 1949” czy działania Jerzego Fedorowicza na rzecz młodzieży. Wiele cennych, nie zawsze kontynuowanych inicjatyw. Kiedyś dzielnica przeinwestowana, później traktowana jak każda inna, a  dziś egzystująca z  poczuciem totalnego niedoinwestowania, opuszczenia. I  niestety padająca ofiarą kontrowersyjnych decyzji, jak na przykład lokalizacja spalarni odpadów; decyzji, z którymi łączą się nierealizowane obietnice wynikłe z umowy społecznej mającej kompensować jej skutki. Po tylu latach Kraków wciąż nie wie, a raczej nie chce wiedzieć, co z tą Hutą zrobić, czego wyrazistym symbolem jest niszczejący, zabity deskami budynek kina Światowid…

Mimo wszystko. Nowa Huta dzisiaj – „plusy dodatnie” Trzy pokolenia, z których wyłoniła się generacja z  pomysłami, pewna siebie, bez kompleksów, lokalni aktywiści, artyści, przedsiębiorcy. Ludzie – ogromny potencjał, choć niestety równie duża siła hamująca. I ta niezwykła przestrzeń, godna wykorzystania, w której zakorzenionych jest mnóstwo istotnych punktów – nowohuckich spoiw, wizytówek. Duże zakłady pracy: Arcelor Mittal, Philip Morris, Comarch oraz średnie i małe firmy; niektóre działające od lat, tak

8

jak zakładzik fryzjerski w „Świecie Dziecka” od 50. lat prowadzony przez tę samą Panią. Targi EXPO czy hala w Czyżynach. Zintensyfikowane podejścia do tworzenia specjalnych stref ekonomicznych. Przylasek Rusiecki, Zalew i  Łąki Nowohuckie. Dziedzictwo historyczne i zabytki. Między innymi Kopiec Wandy, opactwo Cystersów, Dworek Jana Matejki. Radio Nowa Huta oraz wiele forów internetowych dla nowohucian. Teatr Ludowy oraz „Łaźnia Nowa”, kluby „Kombinator”, „C-2 Południe” i kultowa restauracja „Stylowa”. Muzeum Miasta Krakowa na osiedlu Słonecznym, lokalne domy kultury. Zespół WUHAE, Mc Robak i Lidia Jazgar. Nowohuckie festiwale z „Sacrum Profanum” na czele. Lodołamacz. Powracający do dawnej formy KS Hutnik. Organizacje pozarządowe oraz nieformalne ugrupowania. Śmiałe projekty: stworzenia parku technologicznego czy separatystyczny – Nowa Huta Wolne Miasto! Neony. Parki. I pojawiające się sporadycznie róże na alei swego imienia. Zbliża się ważny okres programowania Funduszy Europejskich na lata 2014-2020, dzięki któremu spore środki przeznaczyć można na rewitalizację, w tym także na realizację projektu Nowa Huta Przyszłości, który także może okazać się wartościowy, jeśli nie będzie nastawiony jedynie na zbijanie kapitału ekonomicznego czy politycznego.

Quo vadis, Huto? Dziś Nowa Huta nie tylko czeka na lepszy los. Jest o niej głośno, o Hucie się mówi, ba!, czasem nawet krzyczy. Potomkowie budowniczych, pamiętając o korzeniach, chcą wziąć sprawy we własne ręce. I nie tylko oni. Do Nowej Huty wprowadza się coraz więcej osób młodych, które często chcą w niej pozostać, znalazłszy to, czego szukali: klimatu, niepowtarzalnej atmosfery, a w końcu nowohuckiej tożsamości… Tu żyje się spokojnie, bez tłumów, między ludźmi i bliżej nich, tak po prostu – po sąsiedzku, nie zważając na różnice. Osiedla przypominające miasteczka, gdzie nie przeszkadza brak anonimowości. „Swoi” są: plotkująca i  wścibska sąsiadka siedząca na ławce przed blokiem czy lokalny pijaczek spożywający tanie trunki na rozpadającym się murku. I  ta rzekomo chuligańska młodzież, a  obok niej... bezpiecznie bawiące się dzieci. Wszędzie jest blisko: do apteki, sklepu czy na pocztę, gdzie pani zza lady uśmiechnie się, zagadnie albo burknie. To jednak nadal znajoma pani. W Nowej Hucie łatwiej nawiązuje się znajomości i tworzy relacje, toteż łatwiej uwierzyć, iż brak poczucia anonimowości to zaleta tego miejsca, a nie wada. Huta – miejsce na ziemi, w którym chce się żyć i trwać, miejsce tętniące entuzjazmem i pozytywną energią, która wciąż kumuluje się i gwarantuje jej byt. Przecież tak czy inaczej to miasto jest i pozostanie obywatelskie, na różne sposoby w zależności od realiów gospodarczych i politycznych. Ostatecznie zawsze królują tu ludzie i ich siła, nawet jeśli czasem ukryta. Huta sama w sobie stymuluje do działania, tworzy ku temu niepowtarzalny klimat. Chciałabym, aby ta dobra karma wytyczała kierunki, wskazywała Hucie drogę gwarantującą przełomowe wizje i zmiany na miarę XXI wieku.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


twoja dzielnica

Jak Spielberg namieszał w Krakowie…

Marta Krzyżek-Siudak

W październiku odbyła się w Krakowie międzynarodowa konferencja „Turystyka Filmowa, czyli 150% filmu w regionie”. W jej ramach odniesiono się do wizji „Polski filmowej”, a zatem między innymi do tego, jak „Lista Schindlera” zmieniła Kraków. Ten dramat wojenny z 1993 roku, w reżyserii Stevena Spielberga, uhonorowany został 7 Oskarami i 3 Złotymi Globami. Opowiada prawdziwą historię „dobrego Niemca” – Schindlera – niemieckiego przedsiębiorcy, który przyjechał do Krakowa w celach stricte biznesowych, a tymczasem uratował przed śmiercią w płaszowskim obozie około tysiąca Żydów. Ocaleni przez Schindlera Żydzi mieszkający w Izraelu chcieli, aby świat usłyszał tę historię i to oni zgłosili się do Spielberga z tematem na film. Spielberg wybrał Kraków ze względu na autentyczność scenerii. Warto dodać, że był to dla niego film szczególny również ze względu na fakt, że po raz pierwszy musiał się dopasować do otoczenia, a nie pracować w scenografii zbudowanej od podstaw według jego wyobrażeń. Krakowianie ogromnie mu pomogli, masowo odpowiadając na apel o  skupie rekwizytów (dzięki czemu zgromadzono m.in. ponad 1000 walizek), opowiadając szczegóły z tamtych czasów (przez co scenariusz zmieniany był kilkakrotnie) i pracując jako statyści. To właśnie tak zwaną „Rodzinę Schindlera” Spielberg zaprosił na premierowy pokaz filmu. Wydaje nam się, iż nasza wiedza na temat okupowanego Krakowa jest gruntowna, a jednak badania z lat 90. ubiegłego wieku pokazały, że spora część krakowian nie potrafiła wskazać, gdzie w  czasie II wojny światowej znajdowało się w  ich mieście getto. Kurz zapomnienia pokrył świadomość, że przed wojną mieszkało tu około 70 tysięcy Żydów. Dopiero szum, jaki wywołała wizyta ekipy Spielberga, a  następnie sam film, przerodził się w  wezwanie moralne, impuls do refleksji nad przeszłością. Kraków zaczął mierzyć się z bolesną historią sprzed kilku dekad, zmieniła się świadomość krakowian. Namacalne zmiany to program rewitalizacji Podgórza i  Zabłocia. Zabłocie od zawsze było przemysłową dzielnicą naszego miasta i miejscem niewartym odwiedzin. Ale dzięki temu, że świat usłyszał o  Schindlerze, Miasto Kraków zdecydowało się odkupić należącą do niego w czasie wojny fabrykę od prywatnego inwestora (który, notabene, kupił ją wcześniej właśnie z myślą o zachowaniu pamięci o tym miejscu) i utworzyć nowoczesne i interaktywne muzeum, dokumentujące niemiecką okupację miasta. Muzeum (otwarte w  czerwcu 2010 roku) do tej pory odwiedziło ponad pół miliona osób, zdobyło prestiżową nagrodę „Wydarzenie Muzealne Roku –

Sybilla 2010” i stało się miejscem, którego nie wypada pominąć, przyjeżdżając do Krakowa. Ponadto 26 listopada Fabryka Schindlera otworzyła się na nowo – udostępniając swoje zbiory osobom niewidomym i niesłyszącym. Audiodeskrypcję, czyli werbalny opis treści wizualnych, można pobrać ze strony internetowej na telefon lub odtwarzacz mp3. Muzeum przygotowało także wideotłumaczenia na język migowy, napisy do wybranych filmów i  prezentacji multimedialnych, materiały tyflograficzne (wypukłe modele, ułatwiające odtworzenie w  wyobraźni wybranych elementów ekspozycji) oraz przewodnik po dźwiękach wystawy, które pozwalają na jej pełniejszy odbiór. Jest to pierwsze tego typu przedsięwzięcie Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Na terenie dawnej fabryki „Emalia” utworzono także Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK, a cała dzielnica Zabłocie ożyła i stała się miejscem, które przyciąga turystów, artystów i inwestorów. Kolejnym istotnym efektem fali zmian jest plac Bohaterów Getta, który przestał być pętlą autobusową (co jest również dowodem na to, jak do niedawna miasto traktowało to miejsce pamięci), a obecnie jest jednym z bardziej przejmujących pomników na świecie. Pomijając całą krytykę filmu, która zarzuca Spielbergowi m.in. subiektywne podejście do tematu i kicz rodem z Hollywood, trzeba podkreślić , że rzadko się zdarza, aby jeden film dokonał tak wielkiej zmiany. Historia krakowskich Żydów stała się częścią historii miasta, a  muzeum Fabryka Schindlera (będące częścią Trasy Pamięci stworzonej przez Muzeum Historyczne Miasta Krakowa) miejscem szczególnym dla miasta i odwiedzających go turystów.

9


twoja dzielnica Ideę stworzenia rynku krowoderskiego wielokrotnie opisywali redaktorzy portalu KROWODERSKA.PL, publikując coraz to bardziej hiobowe wieści dotyczące szans na jej realizację. Liczne dyskusje i debaty – które wciąż się odbywają, mimo że klamka zapadła i w gruncie rzeczy walczymy jedynie o mniejsze zło – pokazują, jak bardzo zmienia się nasze rozumienie miasta, przestrzeni czy nowoczesności. Publikujemy poniżej artykuł Grzegorza Krzywaka. To ostry tekst. To krzyk – na tyle głośny, że mógłby wywołać pękanie szyb w narzucanym przez SM „Piast” pawilonie. Odnosimy wrażenie, że kłębiące się w tym tekście rozgoryczenie postawą krakowskich decydentów nie będzie Państwu obce. Proszę pamiętać, że gniew jest złym doradcą. Dlatego warto go przetrawić, uporać się z nim już u progu roku wyborczego. Oby przełożyło się to później na naszą odwagę i mądrość, gdy znajdziemy się przy urnach… /Michał Malczyński, redaktor wydania/

Rynek Krowoderski „Biedronka” zamiast życia Grzegorz Krzywak Krowoderska.pl

I po co to wszystko było? Te projekty, wizualizacje i robienie nadziei? Rynek Krowoderski – wielkie mi halo – zostały tylko obrazki i tyle. Konsultacje społeczne, prośby o pomoc, zapewnienia, że to już. – W tym roku, może następnym… I co z tego wyszło? Jedno wielkie g***. Nie będzie agory. Nie będzie naszego krowoderskiego rynku. Dostaniemy za to „Biedronkę” (albo „Żabkę”, albo „Robana”, albo…). To jest symboliczny obraz tego, jak w Krakowie gospodaruje się pejzażem miejskim. Nikt nie chce dać obywatelom przestrzeni, zieleni i miejsc, gdzie mogliby się spotkać, porozmawiać i odpocząć. Dostają tylko sklepy i galerie handlowe, w których mają wydawać pieniądze. Jak najwięcej pieniędzy. I  władze bardziej dbają o  zagranicznego inwestora, który chce wybudować w Krakowie czterdziesty pawilon handlowy niż o swoich mieszkańców. Na Azorach o każdy, nawet najmniejszy remont prosić trzeba się latami. A kiedy Galeria Bronowice zażyczyła sobie podłączenia do wodociągów, to w przeciągu kilku tygodni, pracujący w pocie czoła robotnicy, zrobili to z pocałowaniem ręki. Drogi w Krakowie są dziurawe i zakorkowane, ale remonty planuje się tak, żeby bez dziur dojeżdżać tylko do galerii handlowych. Droga dojazdowa do domów 95% mieszkańców Krakowa to „dziu-

10

ra na dziurze”, ale dojazd do np. „Bonarki” to prawdziwa autostrada z 10 pasami, wiaduktami i równym jak stół asfaltem. I tak to wygląda – nasza władza pokazuje mieszkańcom d***, a inwestorom, którzy zabierają nam przestrzeń, do d*** wchodzi. Szkoda mieszkańców, którzy liczą na miasto. Szkoda pracy Krzysztofa Bienia – wybitnego architekta, który wraz z  synem za darmo (sic!) zaprojektował wspaniały krowoderski rynek. Projekt ten jednak podarto i wrzucono do śmietnika, a zarządzająca terenem SM „Piast” przehandlowała go pod pawilon. I gdzie ci wszyscy radni miejscy oraz prezydent, którzy w czasie wyborów zapewniali nas, że zrobią dla nas wszystko? Jesteście żałośni, bo idealne warunki do życia zapewniacie tylko deweloperom i budującym tu galerie handlowe. Jeśli waszą alternatywą dla Rynku Krowoderskiego jest „Biedronka”, to wybaczcie, ale do rządzenia się nie nadajecie. I nie tłumaczcie nam po raz tysięczny, że na nic nie ma pieniędzy i  na takie zbytki Krakowa po prostu nie stać. Założę się: przed wyborami okaże się, że pieniędzy jest w bród, a inwestycje będą rosły jak grzyby po deszczu. Wstęgi przetnie oczywiście Pan Prezydent, który zapewni nas, że wszystko dla dobra mieszkańców. W  tle powiewać będą plakaty tych, którzy dziś godzą się na to, aby przehandlować krowoderski rynek za parę złotych. My jednak przypomnimy, że dobrze to potraficie zrobić tylko deweloperom. A mieszkańcy? Po dziurach do „Biedronki”! Zostawcie tam szmal i  wracajcie do domu. Nic innego zresztą na Krowodrzy zrobić się nie da.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


twoja dzielnica

Betonowa logika Michał Malczyński

Od lat straszy krakowian plac parkingowy znajdujący się u stóp krowoderskiego Manhattanu, przy skrzyżowaniu Królewskiej i Kijowskiej. Wobec braku zainteresowania ze strony Miasta na zagospodarowanie tej gminnej działki zdecydowała się SM „Piast”, w której wieczystym użytkowaniu znajduje się teren. Niestety, nawet okoliczni mieszkańcy przyznają, że godząc się na „pawilon handlowy” pod oknami, wybierają „mniejsze zło”. Krowoderska Nibylandia Na stronie spółdzielni opublikowano uchwałę dotyczącą zabetonowania powierzchnią handlową koncepcji pt. „Rynek Krowoderski”. Koncepcja rynku oddawałaby tę przestrzeń krakowianom. Prof. Politechniki Krakowskiej, Anna Agata Kantarek, w rozmowie z „Dziennikiem Polskim” wyobraża sobie obecny obskurny parking jako serce dzielnicy: miejsce dla mieszkańców, gdzie mogą się spotkać na co dzień i od święta, gdzie mogą odbywać się (…) imprezy, zdarzenia – festiwale i  kiermasze, spotkania młodzieży i  koncerty. Część placu powinna więc być wielofunkcyjna i przyjmować różne aranżacje, a część wyobrażam sobie jako ładną zieleń z drzewami i łąką, na której można odpocząć. Niestety, wszystko zmierza w kierunku komercyjnym. SM „Piast” niechęcią pała do słowa „galeria”, obstając przy „pawilonie”, a  jej wiceprezes, Przemysław Miłoń, cytowany przez „Dziennik Polski”, nazywa ją raczej halą targową. Największym sklepem będą delikatesy spożywcze z  prawdziwego zdarzenia – nie mówimy tu o żadnych „biedronkach”, „lidlach” czy „netto”. Po pierwsze, poczucie rzekomego prestiżu może być złudne, ponieważ 67 miejsc parkingowych na granicy strefy płatnego parkowania nie gwarantuje komfortowych zakupów, prędzej większe korki w tym rejonie. Po wtóre, możemy to miejsce nazwać i „Nibylandią”, a nadal będzie to ponad 3 tys. mkw. powierzchni handlowej!

Historia magistra vitae Gdy brakuje argumentów, szuka się za wszelką cenę – choćby w średniowieczu. Handel to według SM „Piast” odwieczny krakowski priorytet: największe place Krakowa tworzono z  myślą o  ich

funkcji handlowej. Wytyczone zostały po to, aby mieszkańcy mogli tam robić zakupy. Rynek Główny, (…) plac Matejki, Rynek Podgórski, Plac Na Groblach, plac Bohaterów Getta to miejsca, gdzie na początku był handel – edukuje nas spółdzielnia. To naciągana teoria. Kraków zawsze był miastem „ciasnym”, toteż place wykorzystywano na wszelkie sposoby. Służyły ludziom, nie pieniądzom. Na placu Bohaterów Getta znajdowała się ujeżdżalnia przeznaczona dla ułanów. Owszem, handlowano tam potem mięsem. Podobnie jak końmi na placu Na Groblach – ale, do diaska, w dni targowe. Kasa fiskalna nie robiła „pik-pik” codziennie, od 6 do 22, siedem dni w tygodniu.

Potrzeby realizacji potrzeb To modernizacja obszaru, na które mało kto teraz spogląda, odzyskanie tej przestrzeni to otwarcie się na potrzeby realizacji potrzeb lokalnej społeczności. Czytając te kwieciste opisy – z nieistniejącym Peweksem w tle – odczuwam wyraźną recydywę partyjnej nowomowy. Niesiona betonową fantazją SM „Piast” marzy, aby zamiast umawiać się pod Adasiem (…) Krowodrzanie zaczęli umawiać się pod wierzbą na placu przed Peweksem. Zwracają tym samym naszą uwagę na kwestię niezwykle istotną – w świetle wizualizacji architektonicznej owa wierzba będzie – podobnie jak pomnik wieszcza – jedna. Ostatnia nadzieja w  tym, że inwestor nie uzyska pozwolenia na budowę. Biorąc jednak pod uwagę zaniechanie przez miasto faktycznych działań na rzecz projektu Rynek Krowoderski, pozostaje liczyć, iż w  „pawilonie” znajdzie się sklep z  militariami. Przy takiej betonowej polityce jedna wierzba może nie wystarczyć i maski przeciwgazowe staną się w Krakowie artykułem pierwszej potrzeby.

11


OPINIE

Manifest

obywatelski

Pokolenie naszych rodziców (…) nauczyło nas myśleć o „nowoczesnym świecie” jako o prężnych gospodarkach opartych na wielkich aglomeracjach miejskich pełnych nigdy niezasypiających wieżowców spod znaku globalnych korporacji.

Andrzej Śledź

12

Szukając nowoczesności Jesteśmy pokoleniem, dla którego rzeczą naturalną są studia i praca za granicą, czy swobodne podróże po krajach Europy Zachodniej. Zwyczajną konsekwencją tych doświadczeń jest porównywanie tego, co widzimy poza granicami kraju z tym, co nas otacza w naszych „małych ojczyznach”. Pokolenie naszych rodziców reprezentowane dziś między innymi w środowiskach politycznych nauczyło nas myśleć o „nowoczesnym świecie” jako o prężnych gospodarkach opartych na wielkich aglomeracjach miejskich pełnych nigdy niezasypiających wieżowców spod znaku globalnych korporacji. Problem polega jednak na tym, że wyjeżdżając do miast europejskich doznajemy dysonansu poznawczego, bowiem spotykamy coraz częściej nie sterylne centra biznesu otoczone wielopasmowymi jezdniami, a nastrojowe kawiarenki, miejskie ogrody, obiekty sportowe czy współczesną sztukę uliczną.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


W świetle starzenia się polskiego społeczeństwa brak szerokich i zdecydowanych działań ułatwiających wychowywanie i posiadanie dzieci jest demograficznym samobójstwem, którego konsekwencje odczujemy także jako miasto.

A wszystko to skomunikowane przemyślaną infrastrukturą rowerową. Gdy przekonywano nas o tym, że esencją nowoczesności jest wieżowiec, tłumacząc naznaczone uporem brnięcie w tym kierunku, Europa Zachodnia zupełnie przestawiła wektor zmian, kierując go na miasta przyjazne mieszkańcom, a tym samym – jak się okazało – także i gospodarce.

Krakowskie bolączki… Odnoszę wrażenie, że w aktywnej części krakowskiej tkanki miejskiej, którą tworzą organizacje pozarządowe, ruchy miejskie czy nieformalne grupy mieszkańców, panuje od pewnego czasu stan oczekiwania i napięcia. Wywołany jest on poczuciem, że wszyscy coraz lepiej wyczuwamy, czego oczekujemy od miasta, ale nie bardzo wiemy, jak to osiągnąć i kto miałby dokonać zmian. Chcemy wierzyć, że w obliczu przyszłorocznych wyborów samorządowych ujawnią się środowiska, które przygarną nasze postulaty i po wyborach zaczną je realizować. Jednak nikt nie wie, kto miałby tego dokonać, ponieważ większość krakowskich oddolnych inicjatyw powstaje właśnie w opozycji do działań i programów obecnych włodarzy. Jeśli już pojawia się poparcie dla działań mieszkańców ze strony władzy, to wynika ono bardziej z politycznej kalkulacji; wyrachowania, z jakim mamy do czynienia w sytuacji, gdy lobby zbudowane przez dany ruch jest bardzo silne – jak chociażby w przypadku Krakowskiego Alarmu Smogowego. Z jednej strony mamy zatem wielkie niezadowolenie wspomnianych grup mieszkańców i  ich rosnącą świadomość, czego Krakowowi potrzeba, a przy tym niechęć lub brak umiejętności do zorganizowanego zaangażowania się w politykę. Z drugiej natomiast, „zakonserwowane” środowiska obecnej władzy, która realizuje wrogą mieszkańcom politykę w imię przestarzałego ideału „nowoczesnego świata” i  traci mnóstwo własnej oraz społecznej energii na walkę z oporem krakowian. Nie potrafię podać recepty, jak przekształcić pomysły i  frustrację mieszkańców w  siłę polityczną, jakkolwiek chciałbym podzielić się przemyśleniami, które nabyłem przyglądając się, a czasem uczestnicząc w oddolnych inicjatywach krakowskich ruchów i  organizacji. Pragnę wypowiedzieć w  sposób skondensowany to, co prawdopodobnie aktywni mieszkańcy doskonale wiedzą, choć nie doczekało się to jeszcze jasnej syntezy. Chodzi mi o rys programowy takiego Krakowa, który stanie się przyjazny mieszkańcom. Myśl tę starałem się już wyrazić wraz z innymi osobami w manifeście stworzonym na potrzeby akcji maratonu pisania uwag do „Studium zagospodarowania przestrzennego”, jakkolwiek ze względu na specyfikę tamtej tematyki, nie pojawiły się w nim wszystkie istotne kwestie.

…i krakowskie priorytety Po pierwsze, zatroszczmy się o  to, co już mamy. Brzmi to trywialnie, ale gdy patrzy się na zdjęcia naszego miasta z okresu dwudziestolecia międzywojennego, to ujawnia się, jak wiele mamy do nadrobienia (sic!). Wielu znawców Krakowa podkreśla, że miasto

nie było tak zaniedbane od niepamiętnych czasów. Kultowe przez dziesięciolecia tereny, jak Sikronik czy Wesoła Polana, dziś pozostawione same sobie zarastają i niszczeją. Inne unikatowe obiekty, m.in. fort przy ul. Rydla i strzelnica na Woli Justowskiej, ulegają stopniowej degradacji. Posprzątajmy miasto, zrewitalizujmy zieleńce, wyremontujmy zabytkowe obiekty i udostępnijmy je mieszkańcom. Połatajmy drogi i  chodniki, posadźmy drzewa i  krzewy, ograniczmy wszędobylską reklamę. Postawmy na rodzinę. W  świetle starzenia się polskiego społeczeństwa brak szerokich i zdecydowanych działań ułatwiających wychowywanie i  posiadanie dzieci jest demograficznym samobójstwem, którego konsekwencje odczujemy także jako miasto. Rozwijajmy publiczną sieć opieki nad małymi dziećmi i  twórzmy przestrzeń przyjazną rodzinom (np. place zabaw, obiekty publiczne dostosowane do potrzeb rodziców z dziećmi). Zadbajmy o zdrowie, poprawiając stan powietrza. Ostatni sukces Alarmu Smogowego uznać należy dopiero za początek wieloletnich działań na rzecz ograniczenia emisji szkodliwych substancji. Zabezpieczmy korytarze przewietrzania miasta i  tereny zielone przed zabudową oraz działajmy na rzecz minimalizacji ruchu samochodowego w centrum. Wzmocnijmy kulturę, a  w  szczególności inicjatywy oddolne i  lokalne. Wysoki poziom znacznej części imprez organizowanych przez Krakowskie Biuro Festiwalowe pozostaje bezdyskusyjny, jakkolwiek stanowią one realizację kultury pojmowanej bardzo wąsko – jako kulturę wysoką przeciwstawną kulturze popularnej i opartej na dychotomii widz – artysta oraz incydentalnych imprezach. Potrzeba nam kultury angażującej, bliskiej każdemu i permanentnie budującej styl życia krakowianina. Nakłady na taką kulturę zawsze zwracają się z nawiązką! Stwórzmy stały program konkursowy dla organizacji pozarządowych na projekty kulturalne i  wzmocnijmy działalność domów kultury. Przeciwdziałajmy wyludnianiu się centrum. Eksmisja wieloletnich lokatorów kamienic poprzez nieograniczone podnoszenie czynszów i przekształcanie tych obiektów w apartamentowce, siedziby banków lub luksusowe sklepy, prowadzą do stopniowego wymierania dzielnic. Obszary te, zwracając się wyłącznie w kierunku turystów i najzamożniejszych grup społecznych, tracą bezpowrotnie swój charakter kulturowy i  rolę społeczną. Twórzmy programy lokatorskie, wspomagajmy mały handel i podnośmy jakość przestrzeni publicznej w  centrum miasta, tworząc je przyjaznym dla zwykłych krakowian. Rozwijajmy infrastrukturę rowerową, pieszą oraz komunikację zbiorową. Rozbudowa i poszerzanie ulic w centrum jest drogą donikąd. Jak przypomina nam na każdym kroku środowisko zintegrowane wokół inicjatywy Kraków Miastem Rowerów i Święta Cyklicznego, tego typu inwestycje na dłuższą metę prowadzą tylko do generowania większego ruchu. Rozbudowa infrastruktury rowerowej, pieszej oraz komunikacji zbiorowej opłaci się wszystkim grupom! Więcej dróg rowerowych to m.in. mniejszy ruch samocho-

13


OPINIE

Rozwijajmy infrastrukturę rowerową, pieszą oraz komunikację zbiorową. Rozbudowa i poszerzanie ulic w centrum jest drogą donikąd.

dowy, niższy poziom hałasu, mniej zanieczyszczeń, niższe wydatki gminne na infrastrukturę i zdrowsi mieszkańcy. Zacznijmy wykupywać tereny zielone i  cenne społecznie. Od lat miasto doprowadza do wybuchów społecznego niezadowolenia, pozbawiając mieszkańców poszczególnych dzielnic ostatnich zieleńców i  innych obszarów szczególnie cennych, poprzez ich sprzedaż lub umożliwienie zabudowy. Z drugiej strony zabrania się właścicielom terenów prywatnych użytkowania ich zgodnie z  ich wolą, nie oferując nic w zamian. Przeznaczmy postulowany już od lat przez Towarzystwo na rzecz Ochrony Przyrody i  Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa stały procent budżetu miasta na wykupywanie terenów zielonych i ważnych społecznie oraz stwórzmy miejski program wymiany gruntów. Postawmy na sport amatorski. Finansowanie przez miasto wielkich imprez sportowych i  prywatnych lub częściowo prywatnych klubów nie wydaje się przekładać pozytywnie na zdrowie i jakość życia mieszkańców. Wręcz może być dla nich poważnym problemem, jak planowana obecnie olimpiada zimowa, której koszty obciążą nas wszystkich. Dodatkowo emocje kibicowskie pozostają domeną wąskich grup społecznych, a okupowane są znacznymi wydatkami na zabezpieczanie imprez. Rozwijajmy ofertę sportową dla wszystkich grup wiekowych oraz ogólnodostępną infrastrukturę do rekreacyjnego uprawiania sportu. Stwórzmy przestrzeń dla grup poszukujących swojego miejsca (jak street work-out lub bike-polo) oraz odzyskajmy dla krakowian otwarte kąpieliska, jak Zakrzówek, rzeki krakowskie czy zdewastowane baseny Cracovii. Zdrowy mieszkaniec to wyższa jakość i satysfakcja z życia, a także niższe nakłady na służbę zdrowia. Skoncentrujmy się na edukacji. Tak jak oszczędzanie na oświacie musi prowadzić do wieloletnich negatywnych konsekwencji, tak każda zainwestowana w  nią złotówka będzie dawać plony przez długie lata po jej wydaniu. Kształćmy, rozwijajmy i godnie wynagradzajmy pracowników oświaty, poprawiajmy infrastrukturę szkolną, czyniąc ją bardziej przyjazną uczniom. Twórzmy warunki do indywidualnej pracy z uczniami i realizacji wychowawczej funkcji szkoły. „Wyprowadźmy szkoły ze szkół”, stawiając na doświadczenie we wczesnych etapach nauki i  edukację pozaformalną z  wykorzystaniem ogromnego dziedzictwa i możliwości infrastrukturalnych Krakowa. Zbliżmy rodziców do szkół i rozwijajmy współpracę placówek z organizacjami pozarządowymi. Dajmy przestrzeń organizacjom pozarządowym. Brak dobrej współpracy między miastem a trzecim sektorem prowadzi do wza-

jemnej niechęci i utraty ogromu energii – z jednej strony na toczenie sporów, a z drugiej w postaci niewykorzystania potencjału, jaki niosą ze sobą dobrowolne zrzeszenia obywateli Krakowa. Dając wsparcie i zaplecze lokalnym stowarzyszeniom i fundacjom, gmina może mieć silnego sprzymierzeńca w realizacji zadań i podnoszeniu jakości życia swoich mieszkańców. Stwórzmy centra i  inkubatory trzeciego sektora oraz krakowskie programy konkursowe dla organizacji pozarządowych. Oddajmy Kraków jego mieszkańcom. Wydaje się rosnąć w  naszym mieście krąg osób czujących, że Gród Kraka podporządkowany jest w pierwszej kolejności interesom deweloperów, następnie turystów, a dopiero na końcu mieszkańców. Ważne decyzje podejmowane są bez uprzedniej diagnozy społecznej, a konsultacje pełnią funkcję fasadową. Rozwijajmy i wprowadzajmy narzędzia demokracji bezpośredniej, takie jak budżet partycypacyjny, referenda, inicjatywy obywatelskie oraz wirtualne zarządzanie miastem. Pozwolą one mieszkańcom samodzielnie decydować o  kierunkach zmian. Prowadźmy także stałą diagnozę społeczną warunków i potrzeb życiowych mieszkańców, która stanowić będzie podstawę realizacji podstawowych polityk miejskich.

Przyjazny Kraków Powyższy rys programowy jest subiektywną listą najważniejszych zadań, jakie wykonać musi Kraków, aby stać się przyjazny dla swoich mieszkańców. Propozycje te wybrałem na podstawie tematów najczęściej poruszanych i podkreślanych zarówno w sferze wirtualnej, jak i  na spotkaniach w  krakowskim środowisku organizacji pozarządowych, ruchów miejskich bądź nieformalnych grup mieszkańców. Lista ta nie wyczerpuje oczywiście wszystkich ważnych tematów, jakkolwiek uważam, że stanowi ona trzon, co do którego panuje zasadniczy konsensus w omawianym środowisku. Różnić możemy się w dziedzinie priorytetów, ale nie samego kierunku zmian. Podsumowując, chciałbym podkreślić, że Kraków przyjazny mieszkańcom to w mojej opinii przede wszystkim miasto spełniające dwa warunki. Po pierwsze, powinno dawać szansę bezpiecznego i aktywnego życia swoim mieszkańcom. Po drugie, nie może narzucać jedynej „słusznej” drogi rozwoju, lecz stwarzać krakowianom warunki do podejmowania samodzielnych i świadomych decyzji w sprawie kierunku zmian.

Zacznijmy wykupywać tereny zielone i cenne społecznie. Od lat miasto doprowadza do wybuchów społecznego niezadowolenia, pozbawiając mieszkańców poszczególnych dzielnic ostatnich zieleńców i innych obszarów szczególnie cennych, poprzez ich sprzedaż lub umożliwienie zabudowy.

14

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


OPINIE

Bronowice gwarantem pokoju w Afganistanie? Michał Malczyński

Austriacki Fort reditowy znajdujący się przy ulicy Rydla to prawdziwy skarb. Sama fortyfikacja jest jedynym tak dobrze zachowanym tego typu obiektem w Krakowie. Ponadto otaczająca go bujna zieleń funkcjonuje jako płuca gęsto zabudowanej Krowodrzy. Krakowianie chcieliby na nowo odkryć ten skarb. Niestety, Agencja Mienia Wojskowego (AMW) woli go zakopać… Fot. www.fotolia.com/©Oleg_Zabielin

Wstęp wzbroniony Sprawa bronowickiego fortu nr VII powraca jak bumerang. Trwają przepychanki pomiędzy formalnym właścicielem terenu – AMW, a zorganizowanymi grupami mieszkańców, którzy pragną zwrócić uwagę krakowian na obiekt i kwestię jego przyszłości. Liczą, że zwiększone naciski społeczne pozwolą uratować okolice fortu przed zakusami deweloperów. Marzy im się zielony zakątek Krowodrzy: park, a także centrum edukacyjne, artystyczne i ekologiczne – tym bardziej, że w miejscu wymarzonego rynku krowoderskiego powstanie prawdopodobnie galeria handlowa. AMW część tych terenów chce sprzedać – z  przeznaczeniem pod zabudowę wielorodzinną. Jedną z  prób ukazania krakowianom zielono-historycznego skarbu był pomysł na organizację święta „Galicyjskie Bronowice”. Inicjatywa mieszkańców, która obejmować miała m.in. zwiedzanie fortu, spotkała się ze stanowczą odmową. AMW obawia się o bezpieczeństwo uczestników takiej imprezy, a także powołuje na wojskową funkcję obiektu i fakt, że z tego względu pozostaje on strzeżony.

Dr Jekyll i Mr Hyde Spór wokół przyszłości tych terenów łączy się z osobą Grzegorza Stawowego. Nic w tym dziwnego, skoro jest on równocześnie dyrektorem krakowskiego oddziału AMW i – jako radny – przewodniczącym Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska RMK. Sytuacja taka nie stoi w sprzeczności z prawem, ale budzi kontrowersje i liczne komentarze kwestionujące jej etyczność. Tym bardziej że Grzegorz Stawowy wielokrotnie dał wyraz swojemu brakowi obiektywizmu w niniejszej sprawie, m.in. mijając się z prawdą i manipulując opinią konserwatorską dotyczącą drzewostanu.

Bohater noweli R. L. Stevensona, doktor Jekyll, po zażyciu eliksiru zamienia się w Pana Hyde’a, a efekt ma wymiar jednoznaczny. Sytuacja Grzegorza Stawowego prezentuje się nieco zawilej, ponieważ nie sprowadza się do klarownego „albo – albo”. On sam przyznaje, że dokłada starań, aby w  określonych rodzajach korespondencji nie dublowały się jego podpisy, a wszystko po to, „żeby nie stwarzać dyskomfortu urzędnikom, którzy odbierają korespondencję podpisaną przez osobę, która jest też radnym” (fragment wywiadu dla Krowoderska.pl).

Ku chwale Ojczyzny! Wedle relacji Moniki Dębowskiej z inicjatywy „Zielone Bronowice” podczas jednej z  dyskusji radny/dyrektor* (*niepotrzebne skreślić) Stawowy skonstatował nawet, że „dla niego ważniejsze jest dozbrojenie armii w Afganistanie niż wnioski składane przez garstkę mieszkańców”! Swoje zaangażowanie w  realizację celów finansowych na rzecz armii jako dyrektor AMW potwierdził w  cytowanej już powyżej rozmowie z Michałem Radziechowskim: „Jesteśmy [jako krakowski oddział AMW – red.] jednym z dwóch oddziałów w kraju, który wykonuje swój plan finansowy. Wypracowaliśmy 15 mln zysku dla skarbu państwa. Przecież ja nie zarabiam tych pieniędzy dla siebie, tylko dla Państwa Polskiego”. Rząd w budżecie na 2014 rok zapisał Ministerstwu Obrony Narodowej ponad 32 miliardy złotych, więc wspominanie w tym kontekście o bronowickiej działce zakrawa na dowcip. Równie absurdalny zresztą jak ten o  krakowskim powietrzu, które „jest dobre – wystarczy je tylko dokładnie pogryźć”. Jeśli Grzegorz Stawowy, pałając rządzą zalewania betonem terenów zielonych, nadal „dbał” będzie o poprawę jakości powietrza, ten dowcip o gryzieniu może stać się bardziej straszny niż śmieszny.

15


OPINIE

SMOG y n l a u t k a ż ą i c w m e l b o – pr

Andrzej Skrzyński

Poznaj wroga

Skutki alarmu

O złej jakości krakowskiego powietrza wiadomo od dawna. Warunki geograficzne, położenie miasta w  dolinie Wisły ograniczonej z  południa i  północy pasmami wzniesień, stworzyły naturalny korytarz koncentrujący strumienie powietrza na linii wschód-zachód. W strefie tej mamy zakłady przemysłowe wysyłające do atmosfery pyły i gazy – z jednej strony te ze śląskiego rejonu przemysłowego, a z drugiej z nowohuckiego kombinatu. Kolejnym „producentem” zanieczyszczeń jest wzmożony ruch samochodowy w ścisłym centrum. W  okresie grzewczym dochodzi do tego wszystko, co wysyłają ku niebu kominy krakowskich domów. Wymianę i regenerację powietrza utrudnia stosunkowo niewielka ilość terenów zielonych, gęsta zabudowa tworząca bariery architektoniczne i niekorzystne warunki mikroklimatyczne. Efekt znamy. SMOG – niewysoko zalegająca, dymo-mgła złożona z pyłów i toksycznych gazów. Pierwszym ostrzeżeniem o jego skutkach, w  skali światowej, było Boże Narodzenie 1952 roku w  Londynie, kiedy nagle w ciągu pięciu dni śmiertelność wzrosła czterokrotnie. Od tego czasu zmieniło się wiele. Powstały stacje monitorowania powietrza. Wykonano szereg prac badawczych wskazujących na bezpośredni wpływ tego zjawiska na zdrowie i życie ludzi. Na licznych obszarach w Europie z powodzeniem wdrożono programy naprawcze. W Krakowie mamy monitoring i system ostrzegania. Zalecenia: „aby dzieci i osoby starsze nie wychodziły z domów bez potrzeby – smog zagraża zdrowiu i życiu” powtarzają się dość często. Zajmujemy czołowe miejsca w krajowych i zagranicznych rankingach miast z najgorszym powietrzem. Najnowsze badania Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska (EEA) za 2011 rok lokują Kraków w trójce najgorszych spośród 386 europejskich miast. Podobnie ocenia nasze miasto Raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) za 2010 rok. Pisano u  nas programy i  strategie, ale konkretnych działań zmierzających do poprawy sytuacji było jednak do niedawna niewiele.

Powstała pod koniec 2012 roku inicjatywa społeczna „Krakowski Alarm Smogowy” swoimi spektakularnymi akcjami zwróciła uwagę na ten pomijany wstydliwie problem i zainspirowała, a  wręcz przymusiła decydentów do działań. Ich finałem była Uchwała Sejmiku Województwa Małopolskiego z dnia 25 listopada 2013 roku w  sprawie określenia rodzajów paliw dopuszczonych do stosowania na obszarze Gminy Miejskiej Kraków. W pełnym zakresie obowiązywać ona będzie od 1 września 2018 roku. W  istniejących budynkach opalanych paliwami niedopuszczonymi do stosowania trzeba będzie do tego czasu zmienić sposób ogrzewania. Czy to rozwiąże problem? A jeśli tak, to czy trzeba z tym rozwiązaniem czekać tak długo? W  2011 roku Rada Miasta Krakowa uchwaliła Program Ograniczenia Niskiej Emisji dla Miasta Krakowa (Uchwala nr XXI/275/11 z  6 lipca 2011 roku) określający zasady udzielania dotacji na wymianę systemów ogrzewania. Nie przyniósł on jednak wymiernych efektów. Wiele badań naukowych dotyczących aglomeracji krakowskiej wskazuje na dramatyczne konsekwencje istniejącego stanu powietrza. W uzasadnieniu do Uchwały nr XLIV/703/13 Sejmiku Województwa Małopolskiego z dnia 25 listopada 2013 roku określającej rodzaje paliw dopuszczonych do stosowania na obszarze Gminy Miejskiej Kraków znajdujemy informacje: „Dla Krakowa oszacowano, iż z  powodu zanieczyszczenia powietrza pyłem zawieszonym umiera rocznie kilkaset osób”; „Dodatkowo oszacowano, iż statystyczny krakowianin żyłby średnio o rok dłużej, gdyby udało się zredukować średnie roczne stężenie pyłu…” Redukcja zanieczyszczeń zmniejszyłaby liczbę zgonów. Cytowane są także dwunastoletnie badania prof. dr. hab. Wiesława Jędrychowskiego z Collegium Medicum UJ nad wpływem zanieczyszczeń powietrza na zdrowie kobiet ciężarnych i ich potomstwa (odnotowane skutki to mniejsza waga urodzeniowa, wzrost, a dalej słabszy rozwój intelektualny i odporność). W  mojej ocenie tak poważna sytuacja wymaga całościowego spojrzenia na zagadnienie i podjęcia bardzo szybkich, zdecydowa-

16

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


OPINIE

nych działań. Troska o życie i  zdrowie mieszkańców jest podstawowym obowiązkiem władz miasta i  województwa, toteż w  tym przypadku nie może być innych priorytetów – także marzeń olimpijskich czy kojarzonych z  nimi inwestycji w  obiekty sportowe. „Sport to zdrowie” – mówi popularny slogan, ale czy faktycznie w krakowskiej atmosferze?

Kompleksowe rozwiązania Zmiana systemu ogrzewania wymaga wyłożenia bardzo poważnych środków. Ale musi to zrobić miasto i województwo. I to nie na zasadzie dofinansowania i symbolicznego programu osłonowego, lecz wszędzie tam, gdzie nie ma możliwości podłączenia się do sieci ciepłowniczej, pokrycia całości kosztów, a w dalszej perspektywie zapewnienia dostępu do tanich mediów energetycznych dla mieszkańców całego obszaru. Dymiące kominy to przede wszystkim stare domy w  centrum i  znaczna część starej, niskiej zabudowy na peryferiach. Zmiana sposobu ich ogrzewania, a  potem jego konsekwentne kontynuowanie przekracza zazwyczaj możliwości finansowe ich mieszkańców i nie rozwiążą tego problemu żadne zakazy, kontrole i sankcje. Proponowany sposób zwalczenia smogu sprowadza się do wprowadzenia zakazu i przeniesienia niemal całych kosztów tej operacji na najuboższą część mieszkańców miasta. Dodatkowo mnoży kolejne procedury i koszty administracyjne. Symptomatyczne są tu wyniki badań prowadzonych metodą wywiadu pogłębionego przez CEM Instytut Badań Rynku i Opinii Publicznej w 2013 roku wśród właścicieli domów jednorodzinnych wskazujące na powrót do paliw stałych. Z informacji, jakie uzyskałem, bezpośrednią przyczyną są tu koszty spowodowane cenami gazu i energii elektrycznej. „Szacunkowe koszty ekonomiczne złej jakości powietrza związane z całkowitą emisją pyłu PM 2, 5 wyznaczone dla Krakowa według metodyki stosowanej w  Unii Europejskiej w  Programie Czystego Powietrza dla Europy (CAFE-CBA) wynoszą 740 mln rocznie (jest to dolne oszacowanie nieobejmujące m.in. skutków zanieczyszczenia wielopierścieniowymi węglowodorami aromatycznymi)”.

Kwot zapisanych w Programie Osłonowym i nakładach na dofinansowania w Programie Ochrony Powietrza nawet nie przytaczam, gdyż są żałośnie małe w stosunku do przytoczonych wyżej kosztów. Kolejnym istotnym elementem decydującym o jakości powietrza jest sposób zagospodarowania terenu, gęstość i wysokość zabudowy oraz ilość terenów zielonych. Od kilku lat trwa ogromny napór inwestycyjny, zabudowywanie każdej wolnej przestrzeni i podwyższanie istniejących budynków. Niestety tendencja ta została zapisana także w projekcie Zmiany Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego. Zagęszczanie i  podwyższanie zabudowy jest działaniem na rzecz potencjalnych inwestorów, pogarszającym warunki życia mieszkańców, a  uzasadnianie tego względami ekonomicznymi budzi szereg wątpliwości. Podobnie zresztą jak różne plany sprzedaży i  zabudowy gruntów stanowiących własność gminy. Moim zdaniem wszędzie tam, gdzie jest to tylko możliwe, powinny na nich powstać ogólnodostępne enklawy zieleni. Ruch samochodowy to kolejny generator zanieczyszczeń. W tej dziedzinie ma miejsce wiele pozytywnych zdarzeń. Rozwój komunikacji publicznej ocenianej jako jedna z najlepszych w kraju, systematyczna wymiana starego taboru i nowe rozwiązania organizacyjne przysparzają jej użytkowników i zachęcają do pozostawiania samochodów w domach. W końcu, po kilkunastu latach od pierwszych debat na ten temat, pojawił się pierwszy parking działający w systemie park&ride. Pilne zadanie to wyprowadzenie ruchu przelotowego poza centrum i zwiększenie płynności ruchu na najbardziej zatłoczonych arteriach w  godzinach szczytu. Przydałyby się także częstsze uliczne kontrole kopcących samochodów i eliminowanie ich z ruchu. Reasumując, marzy mi się, aby bezwzględnym priorytetem we wszystkich decyzjach miasta i województwa było zdrowie i życie mieszkańców w  godziwych warunkach. I  aby za decyzjami szły konkretne i szybkie działania. Ale czy jest to możliwe?

17


STREFA SENIOR A

Małopolski

Dzień Seniora Myśl globalnie – działaj lokalnie. Zgodnie z tą maksymą Stowarzyszenie Manko zorganizowało wydarzenie szalenie istotne ze społecznego punktu widzenia, a jednocześnie urozmaicone, barwne, kształcące… Już dawno głos seniorów nie był tak wyraźnie słyszalny, a konsolidacja tej grupy wokół wspólnych celów tak pozytywnie postrzegana. 14 listopada w  nowej siedzibie Małopolskiej Wyższej Szkoły im. Józefa Dietla w Krakowie, w samym sercu krakowskiego Rynku Głównego, odbył się Małopolski Dzień Seniora. Część otwartą poprzedziła konferencja prasowa, podczas której prezes Stowarzyszenia Manko i  redaktor naczelny „Głosu Seniora”, Łukasz Salwarowski, wyjaśniał genezę studencko-senioralnego mariażu: Przed piętnastu laty stworzyliśmy gazetę studencką, aby dać niezależny, wolny głos studentom. Aby mówili, co ich boli i aby wpływa-

Konferencja prasowa poprzedzająca Małopolski Dzień Seniora; na fot. od lewej: Andrzej Skrzyński, członek Rady ds. Polityki Senioralnej Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, Łukasz Salwarowski, redaktor naczelny magazynu „Głos Seniora” oraz prezes Stowarzyszenia MANKO, Rafał Barański, zastępca dyrektora Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie.

18

li na władze uczelni. Identyczna misja przyświeca „Głosowi Seniora”. Chcemy dać Państwu forum, na którym możecie mówić o swoich problemach, a  także konstruktywnie krytykować i  sugerować władzom miast, województw, ministerstw, co można dla was zrobić, jak poprawić waszą sytuację. Uczestniczący w konferencji Rafał Barański, zastępca dyrektora Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej w  Krakowie oraz Andrzej Skrzyński, członek Rady ds. Polityki Senioralnej Ministerstwa Pracy i  Polityki Społecznej, poruszyli kwestie nie tyle problemów ludzi starszych, co różnych form ich aktywizacji, odnosząc się do statystyk oraz konkretnych programów wdrażanych na szczeblu samorządowym. Nie same przemówienia sprawiły jednak, że już przed rozpoczęciem obchodów zabrakło miejsc siedzących. Premiera goniła premierę. Po pierwsze, w ręce czytelników po raz pierwszy oddano lokalną wersję wydawanego przez Manko pisma, a mianowicie „Małopolski Głos Seniora”. Po drugie, światło dzienne ujrzała rów-

Prof. dr hab. Jerzy Vetulani, wiceprzewodniczący Rady Naukowej Instytutu Farmakologii PAN, wykładowca w Małopolskiej Wyższej Szkole im. Józefa Dietla W Krakowie, podczas wystąpienia „Cywilizacja a starzenie” poruszył ważne współcześnie problemy dotyczące starzenia się, dbałości o zdrowie w wieku senioralnym oraz szans i zagrożeń, jakie niesie ze sobą postęp cywilizacyjny.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


nież „Małopolska Karta Seniora”, którą scharakteryzował Andrzej Skrzyński: Karta Seniora jest cenną inicjatywą funkcjonującą już w kilku polskich miastach, a  obecnie wdrażaną w  Małopolsce. Seniorom, których portfele nie są zazwyczaj zbyt zasobne, daje szansę na zakup tańszych produktów i  różnego rodzaju usług. Inspiruje do wyszukiwania miejsc oferujących najkorzystniejsze warunki finansowe. Firmom uczestniczącym w tej akcji zapewnia reklamę, opinię przedsiębiorstwa przyjaznego ludziom starszym i  możliwość pozyskania nowej grupy klientów. Pierwszą część wydarzenia uświetnił niezwykle barwny i  pozytywny występ zespołu „Mirella” z Miechowa, a serca widzów faktycznie – zgodnie z tytułem występu – biły w cygańskim rytmie. Te same serca, o  które zadbali zresztą organizatorzy, łącząc ważne święto z  „Targami Zdrowia”. Każdy senior mógł zbadać poziom cukru we krwi, ciśnienie, a  także zrobić EKG. Badania przygotowała „Klinika Krakowska” – Przychodnia Specjalistyczna. Uzdrowiska prezentowały swoje lecznicze walory, a firmy kosmetyczne udostępniały próbki swych produktów przeznaczonych do skóry dojrzałej. Rangę całego wydarzenia podniosła także obecność wielu specjalnych gości. Znaleźli się wśród nich: Elżbieta Achinger, posłanka na Sejm RP, Anna Okońska-Walkowicz, pełnomocnik Prezydenta Miasta Krakowa ds. polityki społecznej, Bogusław Kośmider, przewodniczący Rady Miasta Krakowa, Bolesław Kosior, radny Miasta Krakowa, Dariusz Marczewski, burmistrz Gminy i Miasta Miechów, Sławomir Limanowski, twórca jedynego Uniwersytetu III Wieku w Wiedniu. Część drugą Małopolskiego Dnia Seniora stanowił cykl otwartych prezentacji. Wykłady wygłosili między innymi: dr n. med. Eugeniusz Muciek z  Uzdrowiska Wysowa S.A., mgr Krystyna Męcik – prezes Uniwersytetu III Wieku w Łazach, ojciec Henryk Cisowski – dyrektor Dzieła Pomocy św. Ojca Pio, Bogusław Bienias z Vitamedica, Marta Żądło z Oceanic, dr Magdalena Paciorek – Uzdrowisko Kopalnia Soli w Wieliczce, Magdalena Borowiec z Jatomi Pure Finess, Ryszard Bujak z Groty Solno-Jodowej „Galos”, oraz podinsp. Krzysztof Dymura z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, który poruszył kwestię bezpieczeństwa seniorów na drogach. Niewątpliwie największe zainteresowanie wzbudził wykład prof. dr. hab. Jerzego Vetulaniego, wiceprzewodniczącego Rady Naukowej Instytutu Farmakologii PAN, wykładowcy Małopolskiej Wyższej Szkoły im. J. Dietla w  Krakowie. Bezpośrednie, pełne humoru i zdrowego dystansu, a jednocześnie

niezwykle trafne w ocenach i  przenikliwe we wnioskach przemówienie ujęło uczestników spotkania. Profesor, odnotowując, że w ciągu ostatnich dwóch stuleci średni czas życia wydłużył się trzykrotnie, czynił wiele uwag dotyczących rozwoju cywilizacji. Pokazywał także analogie pomiędzy wyjątkowo długowiecznymi starożytnymi Grekami a współczesnymi seniorami, podkreślając, jak ważne pozostają w tym kontekście takie czynniki jak dieta, sport czy higiena osobista. Najważniejsze jednak było to, że w Grecji starość otoczona była szacunkiem – skonstatował prof. Vetulani. Stowarzyszenie Manko, domagając się tego właśnie szacunku i zainteresowania dla seniorów, kontynuować będzie swoją pracę: zarówno w aspekcie globalnym, redagując „Głos Seniora” i angażując się w ogólnopolskie działania na rzecz ludzi starszych, jak i wymiarze lokalnym konsolidując społeczność, motywując ją do działania oraz ułatwiając życie projektami pokroju „Karty Seniora”.

„„Tekst: Redakcja Zdjęcia: Justyna Klonowska

Uczestnicy imprezy mogli odebrać Małopolską Kartę Seniora, realizowaną przez Stowarzyszenie MANKO we współpracy z Urzędem Marszałkowskim Województwa Małopolskiego, uprawniającą mieszkańców województwa małopolskiego w wieku 60+ do korzystania ze zniżek oferowanych przez firmy partnerskie projektu.

19


Fot. archiwum redakcji

Mamy za sobą pierwszą „Kawiarenkę Obywatelską”! Fot. archiwum redakcji

Andrzej Skrzyński

Licznie zebranym przedstawiono cztery inicjatywy:

Jako pierwsza, zaprezentowała swoją działalność Grupa Inicjatywna Mieszkańców „Gospodarne Osiedle – Piaski Nowe”. Osiedle to, zbudowane na obrzeżach Krakowa na miejscu dawnej wsi, miało być zgodnie z pierwotnym planem „miastem ogrodem”. Plany pozostały jednak głównie na papierze. Postanowiła to zmienić grupa aktywnych mieszkanek. Realizuje ona wiele akcji mających na celu upiększenie osiedla poprzez organizację warsztatów z  udziałem architektów, zakładanie ogrodów, sadzenie kwiatów i  drzewek. Zorganizowała także dedykowaną prof. Januszowi Bogdanowskiemu wystawę pokazującą panoramy osiedla i jego ogrody. Piknik rodzinny, rozmowy przy biesiadnym stole gromadziły przedstawicieli nawet czterech pokoleń. Kiermasz talentów sąsiedzkich zgromadził już około 500 osób. Jest to piękny dowód na to, jak kilka osób potrafi swoim przykładem i inicjatywą integrować społeczność lokalną i zmieniać swoje otoczenie. Kolejna prezentacja to „Poziomkowe pole nad Wisłą – Akcja Poziomka – Inicjatywa Obywatel MAMA”. To z kolei historia walki o teren zielony dla mieszkańców Podgórza zainicjowana przez dwanaście młodych matek. Postanowiły one nieużywany i  zarośnięty dziki sad w  rejonie Wilgi (pomiędzy ulicami Krasickiego, Orawską, Spiską i Przedwiośnie) zagospodarować i przekształcić w  ogólnodostępny „Ogród Podgórski”. Właścicielem terenu była gmina Kraków i rodziło to nadzieje na pozytywną realizację ich propozycji. Akcje oczyszczania terenu, wnioski do projektu Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, petycje, happeningi, propozycje architektoniczne, konkurs fotograficzny „Raj Utracony” i piknik, aby sprawę nagłośnić – to przykłady niezwykle konsekwentnej, dobrze zorganizowanej działalności. Władza pokazała jednak znowu swoje antyludzkie oblicze. Wszystkie te działania i rozmowy z przedstawicielami Miasta Krakowa nie przyniosły żadnego skutku. Teren został sprzedany deweloperowi… Po raz kolejny dla miejskich decydentów kasa i interes dewelopera okazały się ważniejsze od potrzeb mieszkańców. „Animatorka PAL – pani do zadań specjalnych – Program Aktywności Lokalnej »Sikorki«” to wieloletni projekt realizowany przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej – Filię nr 9, w Nowej Hucie na os. Teatralnym. Miał on za zadanie zmniejszenie stopnia wykluczenia i zaktywizowanie grupy mieszkańców z dużego bloku

20

mieszkalnego na peryferiach Nowej Huty. W badaniach prowadzonych przez Uniwersytet Jagielloński w  2006 roku zamieszkująca budynek społeczność zadeklarowała, że nie zgadza się z istniejącą sytuacją i chce zmian. Animatorce udało się zdobyć zaufanie mieszkańców, zintegrować ich, doprowadzić do uporządkowania otoczenia i – w 2011 roku – zorganizowania klubu dla młodych zamieszkujących w tym budynku. Bardzo ciekawy przykład przemyślanego i długofalowego działania jednostki miejskiej. „Jak to robią w Warszawie? Miejsce Akcji – Paca 40” – była to prezentacja działalności istniejącego od 2000 roku Stowarzyszenia Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL w  nowym, uzyskanym w kwietniu 2013 roku obiekcie przy ul. Paca 40 na Warszawskiej Pradze. Na powierzchni 700 metrów kwadratowych realizowane są różne projekty społeczne. Jest tam biblioteka, klub sąsiedzki, sfera rodzinna będąca miejscem spotkań dzieci i rodziców. Prowadzone są rozmaite warsztaty i  szkolenia, działa punkt informacji obywatelskiej. Jest miejsce, gdzie zbierają się wolontariusze i można zgłosić różne swoje potrzeby. Działa bank usług sąsiedzkich i punkt wymiany informacji niezbędnych do prowadzenia oszczędnego trybu życia (tzw. co, gdzie i za ile?). Można jedynie pozazdrościć warszawskiej Pradze, ponieważ podobnych warunków nie ma w  naszym mieście żadna organizacja. Tematyka była na tyle różnorodna i  ciekawa, że z  pewnością zdołała zainspirować każdego z uczestników. Gospodarz spotkania, pani Ewa Chromniak z Fundacji Biuro Inicjatyw Społecznych, poprowadziła je wyjątkowo sprawnie, a  pełnię szczęścia spowodowała u wszystkich świetna, aromatyczna kawa…

Zapraszamy na kolejne Kawiarenki Obywatelskie w Krakowie!

Kolejna już w grudniu.

Więcej informacji na www.obywatelskikrakow.pl oraz na Facebooku https://www.facebook.com/ObywatelskiKrakow Jakie sprawy warto jeszcze poruszyć? Zachęcamy Państwa do zgłaszania tematów na kolejne Kawiarenki Obywatelskie! Piszcie do nas: na ok@manko.pl.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


Dobiegła końca Pierwsza edycja konkursu. Dziękujemy wszystkim uczestnikom konkursu i gratulujemy zwycięzcom!

I miejsce

Waldemar Sowiński

II miejsce

Nie wiem, na ile mi się to udało, ale starałem się pomimo szarugi, braku kolorów oraz skąpych barw wydobyć piękno mojej dzielnicy. Jestem pasjonatem fotografii , zajmuję się głównie fotografią artystyczną (również fotoreportażem, i inną), artystycznie też postarałem się podejść do zadanego przez Waszą Redakcję tematu. Fotografia nostalgiczna, zgodne z panującą obecnie aurą, przedstawia trochę tajemniczy, istniejący jeszcze domek w „Cichym Kąciku".

III miejsce

grażyna garwolińska

„Urok mojej dzielnicy" Cztery pory roku w parku Lilli Wenedy. Mieszkając w Krakowie, mieszkamy w zielonej dzielnicy Prokocim Nowy. Wszystkie cztery pory roku są tu piękne: wiosna – gdy budzi się do życia zieleń i ptaki; lato – pełne kwiatów; kolorowa jesień i zima, z której najbardziej zawsze cieszyły się dzieci (teraz są już dorosłe). To przyczyniło się do tego, że nauczyły się dostrzegać piękno wokół siebie. To park Lilli Wenedy daje nam to bogactwo doznań, dawniej był łąką porośniętą starymi drzewami... Dzisiaj... ścieżki, ławki, stawy z pływającymi kaczkami i zieleń. Nie chciałabym mieszkać w innym miejscu.

Jakub Sobczyk

Z prawej Kombinat, z lewej Nowa Huta, z przodu wielkie osiedla, a w Krzesławicach taka perełka. Drewniany kościółek. Już tak został.

OGłaszamy drugą edycję KonkursU

na najciekawsze zdjęcie prezentujące urok Twojej dzielnicy.

do 20 stycznia 2014 r. Na zdjęcia, opatrzone kilkuzdaniowym komentarzem i krótką informacją o autorze, czekamy pod adresem:

ok@manko.pl

(z dopiskiem: konkurs)

Na zwycięzców konkursu czekają nagrody!

21


tem at numeru

Jak nie wiadomo, jaki jest „Temat Numeru”, to znaczy, że numer jest o pieniądzach…

Michał Malczyński

Już wkrótce będziemy składać sobie noworoczne życzenia: „zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy”… Koniunktura nas nie rozpieszcza, niewątpliwe – jak mówi chińskie porzekadło – żyjemy w ciekawych czasach, a słowo budżet odgrywa na co dzień coraz większą rolę. Jako świadomi obywatele zaglądamy już nie tylko do własnego portfela, ale interesujemy się także wspólną, krakowską skarbonką…

Brat PIT

No to „boom”!

Nic o nas bez nas

Boom inwestycyjny, niekiedy ślepy i usilny, nazywany czasami również „skokiem cywilizacyjnym”, sprawił, że finansowy dzbanek, do napełniania którego dokładamy się wszyscy, zaczął przypominać durszlak. Przez długie lata Kraków był najbardziej zadłużonym miastem w Polsce, regularnie przekraczając próg 50% zadłużenia względem dochodów. W krytycznym 2012 roku prognozy specjalistów wróżyły miastu bankructwo. Rok obecny jest dla nas o niebo łaskawszy, a  budżet zamknięty zostanie na plusie. To ważny unik w walce ze spiralą zadłużenia.

Zdecydowana jest reakcja krakowian na pomysł organizacji Zimowych Igrzysk. Boją się przede wszystkim horrendalnych kosztów tej imprezy. Pamiętając pozbawioną dna skarbonkę pod tytułem „modernizacja stadionu Wisły”, obawiają się kolejnych inwestycji w infrastrukturę sportową – zwłaszcza że nie służy ona ogółowi mieszkańców. Uwierzyliśmy, że miejska kasa nie należy tylko do „nich” – że to przede wszystkim nasze pieniądze, które chcemy wydawać ostrożnie i  celowo. Stąd m.in. sukces idei budżetów partycypacyjnych w poszczególnych dzielnicach. Jak pokazały badania przeprowadzone w  Szwajcarii, gdzie króluje demokracja bezpośrednia, im bardziej realny wpływ obywateli na budżet, tym lepsza sytuacja ekonomiczna danego miasta czy regionu. Okazuje się, że – wbrew pozorom – mieszkańcy, w  przeciwieństwie do polityków, wcale nie mają tendencji do szastania pieniędzmi. Kantony, w  których obywatele mają duży wpływ na kształtowanie budżetu, mogą pochwalić się wyższym PKB per capita, relatywnie niższymi wydatkami oraz większymi wpływami z tytułu podatków, albowiem ludzie nie czują się „pozbawieni” opodatkowanych pieniędzy, nadal mając wpływ na ich wydatkowanie. Mamy nadzieję, że władze Krakowa zawierzą mądrości krakowskiego ludu i – wzorem wielu miast w Polsce – wprowadzą budżet partycypacyjny na poziomie całego miasta, a nie tylko dzielnic.

W stronę światła W  listopadzie prezydent Majchrowski zaprezentował projekt budżetu na rok 2014. Zakłada on nadwyżkę i  niwelowanie łącznego zadłużenia miasta. Wydatki zaplanowano na poziomie 3 876 570 036 zł, a dochody 3 883 078 305 zł. Wynikająca z różnicy nadwyżka – 6 508 269 zł jest skromna, niemal symboliczna, ale pokazuje słuszny kierunek i mówi „stop” dalszemu zadłużaniu. Musimy przyjąć do wiadomości, że – parafrazując pewien cykl reklam – tyle mamy pieniędzy w budżecie, ile mamy dochodów. A te, na szczęście, rosną – o 7,5% względem 2013 roku – na razie na papierze, aczkolwiek zawsze to kolejne światełko w tunelu… Z projektem budżetu można się zapoznać na stronie Biuletynu Informacji Publicznej. Jeszcze w grudniu powinna odbyć się debata nad nim i głosowanie potwierdzające ostateczny kształt.

22

Skarbnik Miasta, Lesław Fijał, podczas prezentacji budżetu podkreślił, że największy dochód zapewnia podatek od osób fizycznych (PIT). Ważne, aby krakowianie, także ci przyjezdni, mieli tego świadomość. Żeby wiedzieli, jak łatwo można dołożyć swoją cegiełkę, wpłynąć na najbliższe otoczenie i zwiększyć ów kluczowy dochód. Jak żartują finansiści: „mieć 100 zł, a nie mieć 100 zł, to jest 200 zł różnicy”. Pieniądz stanowi wartość samą w  sobie. [W  2013] pojawiły się nawet odsetki od lokat. W  2012 nie było mowy, żebyśmy na jakichś pieniądzach dodatkowo zarobili – oznajmił Skarbnik.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


tem at numeru

Aleksander Miszalski Radny Dzielnicy I Stare Miasto

Dzielnicowa partycypacja Jak powinna wyglądać demokracja? Czy wybór przedstawicieli mieszkańców raz na cztery lata wystarczy? Czy może powinniśmy iść w kierunku Szwajcarii i przenieść ciężar decyzji o wydatkowaniu publicznych środków na referenda? Dzielnica I Stare Miasto postanowiła zrobić krok w kierunku demokracji bezpośredniej i wraz z mieszkańcami zorganizowała pierwszy w Krakowie częściowy budżet partycypacyjny. Pewnego dnia do Dzielnicy przyszli mieszkańcy z  ciekawym pomysłem. Zaproponowali, by zrealizować ideę, która na zachodzie jest ostatnio coraz popularniejsza – budżet partycypacyjny. Wyjaśniając pokrótce, chodzi o decydowanie bezpośrednio przez mieszkańców, na jakie konkretne cele wydatkowane będą środki publiczne. Pierwowzór budżetu partycypacyjnego został zrealizowany pod koniec lat 80. w  brazylijskim Porto Alegre. W  Polsce ideę tę jako pierwszy podchwycił Sopot, wydatkując w ten sposób w skali całego miasta 7 milionów złotych. W ślady Sopotu poszły kolejne miasta. Krakowianie nie mieli szczególnych problemów z przekonaniem większości radnych Dzielnicy I do realizacji takiej koncepcji. 21 marca Rada zdecydowała o  powołaniu doraźnej komisji ds. budżetu partycypacyjnego pod przewodnictwem Tomasza Darosa. Na kolejnych posiedzeniach przystąpiono do intensywnych prac – cel był bowiem ambitny: zrealizować głosowanie jeszcze przed wakacjami, tak by wybrane projekty udało się uwzględnić w  budżecie na 2014 r. (głosowanie takie odbywa się w lipcu). Przy bardzo aktywnym udziale mieszkańców przystąpiono do prac koncepcyjnych, w tym pisania regulaminu. W  kwietniu zostały zorganizowane dwa spotkania warsztatowe z obywatelami oraz liczne dyżury radnych i wolontariuszy. Na obydwa spotkania przyszło po parędziesiąt osób, a  zebrani prześcigali się w rozmaitych pomysłach na wydanie 50 tysięcy złotych, które Rada Dzielnicy I oddała im do dyspozycji. Analizowano mapy, dyskutowano o tym, co można, a czego ze względów formalnoprawnych nie da się zrobić. Kwota budżetu nie była wprawdzie oszołamiająca, ale stanowiła aż 10 % środków priorytetowych Dzielnicy na dany rok. Każdy mógł zgłosić swój projekt pod warunkiem, że uprzednio zebrał podpisy przynajmniej 10 osób, które dany projekt popierają.

Zainteresowanie akcją przerosło oczekiwania radnych – mimo jej oszczędnej promocji (341 zł) mieszkańcy zgłosili aż 20 projektów. Wśród nich były m.in.: ogród sensoryczny, rekultywacja zieleni, przenośne toalety, tablice informacyjne, ławki w domu pomocy społecznej, remont ulicy, liczne projekty kulturalne czy siłownia na świeżym powietrzu. Po weryfikacji formalnoprawnej ostatecznie zaakceptowano 14 projektów, które pod koniec czerwca miały zostać poddane pod głosowanie. Przez kolejne tygodnie idea była nagłaśniana w mediach, na portalach społecznościowych, aktywiści rozwieszali również plakaty. Głosowanie odbyło się 21 i 22 czerwca w trzech komisjach na terenie dzielnicy. W głosowaniu pomimo ogromnych upałów udział wzięły 634 osoby. Mieszkańcy wybrali dwa projekty: ławki ogrodowe w  DPS przy ul. Helclów oraz remont sali gimnastycznej w technikum przy ul. Loretańskiej. Pierwszy budżet partycypacyjny w  Krakowie – mimo bardzo krótkiego czasu, w którym został przygotowany, i paru kłopotów po drodze – udowodnił, że nawet przy tak niewielkiej kwocie potrafi przyciągnąć mieszkańców do urn. Oczywiście pierwsza edycja budżetu nie była wolna od wad, a przez cały czas jego trwania rodziły się nowe pomysły, jak w przyszłości jego koncepcję udoskonalić, jednakże cała akcja okazała się bezspornym sukcesem. Na tyle dużym, że prezydent obiecał dodać do budżetów Dzielnicy I oraz kolejnych trzech dzielnic (IV, VI i  VII), które realizowały podobny projekt parę miesięcy później, kwoty wydane na ten cel. Nauczona doświadczeniem Rada przyjęła w październiku regulamin częściowego budżetu partycypacyjnego Dzielnicy I  na lata 2014/2015. Kwota budżetu została zwiększona z 50 do 100 tysięcy złotych i  będzie ona podzielona na dwa koszyki – tzw. kategorię zamkniętą (projekty, z  których potencjalnie korzystać może tylko część mieszkańców) oraz kategorię otwartą. Głosowanie potrwa cały tydzień, a głosować będą mogły również osoby pracujące na terenie dzielnicy. Idea budżetu partycypacyjnego sprawdziła się na tyle, że obecnie prawie wszystkie dzielnice w Krakowie rozważają wdrożenie tego modelu, a  coraz głośniej mówi się o  tym, że budżet partycypacyjny mógłby funkcjonować również na poziomie miasta. Moim zdaniem krakowianie powinni mieć prawo do bezpośredniego decydowania o jak największych sumach środków publicznych. Ta forma realizacji budżetu ma jeszcze jedną wielką zaletę: zbliża mieszkańców do samorządu, pozwala im lepiej zrozumieć, jak on działa, aktywizując tym samym obywateli. A przecież aktywne społeczeństwo obywatelskie stanowi wartość nie do przecenienia.

23


tem at numeru

m a n o c Po ? a d a i p m i l o a t

Mariusz Waszkiewicz

Rozdawanie pieniędzy na bujdy olimpijskie – to luksus, na który może pozwolić sobie tylko kraj bardzo bogaty. (…) jeżeli naukę i sztukę nazywa się luksusem, na który państwo nie ma pieniędzy, i jednocześnie oddaje się te pieniądze na subsydjowanie hockeya na lodzie i skakania przez płotki, to mamy święte prawo oburzać się na takie barbarzyństwo. Antoni Słonimski, Kronika Tygodniowa, Wiadomości Literackie nr 40, 1928 (pisownia oryginalna)

cych miast przejdą do fazy kandydowania. Jeżeli Kraków znajdzie się w tym gronie, to do połowy stycznia 2015 r. musi złożyć kolejne dokumenty związane z organizacją imprezy. Do kandydujących miast przyjadą wówczas przedstawiciele MKOl i  po ich raporcie, 31 lipca 2015 r., MKOl wybierze organizatora igrzysk.

KOSZTY, KOSZTY I JESZCZE RAZ KOSZTY

Fot. www.fotolia.com/©arsdigital

Polski Komitet Olimpijski wysłał do Lozanny zgłoszenie rozpoczynające procedurę starań Krakowa i Słowacji o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich (ZIO) w 2022 roku. Przewodniczącą Komitetu Konkursowego ZIO została posłanka Platformy Obywatelskiej Jagna Marczułajtis-Walczak. Chęć organizacji igrzysk oprócz Krakowa zgłosiły także: Pekin, Ałma-Ata, Lwów, Sztokholm i Oslo. Złożenie kompletnego wniosku organizacyjnego musi nastąpić w marcu 2014 r. W lipcu MKOl podejmie decyzję, które z aplikują-

24

Jakie koszty trzeba ponieść w celu organizacji takich igrzysk? Przewodniczącą Marczułajtis-Walczak oraz wiceprezydent Krakowa, Magdalena Sroka, nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie. Znamienny jest tytuł wywiadu z posłanką Platformy zamieszczony w „Dzienniku Polskim”: „Koszty igrzysk? Poznamy je za rok, a potem wzrosną w ciągu kilku lat”. Pewne przymiarki budżetowe są jednak już czynione. Przystąpienie do konkursu – 150 tys. dolarów. Złożenie aplikacji – 500 tys. dolarów. Przygotowanie aplikacji – 22,5 mln zł netto. Urząd Miasta Krakowa (UMK) rozpisał przetarg na wyłonienie firmy konsultingowej, która przygotuje dokumenty aplikacyjne. Otwarcie ofert nie jest publiczne, nie mogą być obecni nawet składający te oferty. Nie są to jednak całkowite koszty przygotowania dokumentacji. Jak przyznaje przewodnicząca komitetu: Jako Komitet Konkursowy tworzymy zespół ekspertów, więc nawet jeśli wyłonimy jakąś firmę zagraniczną w przetargu, to i tak będziemy dla tej firmy partnerami. Trudno przypuszczać, aby ten zespół pracował nieodpłatnie. Promocja – 993 mln 270 tys. zł. Organizacja zawodów – 4 mld 758 mln zł.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


Vancouver – największa klapa w historii organizacji zimowych igrzysk. Olimpiada trzy lata temu kosztowała 6 mld dol. i zakończyła się dla miasta długiem wynoszącym ok. miliarda dolarów.

Koszty inwestycyjne – ponad 15,5 mld zł – wg budżetu stanowiącego załącznik do Raportu otwarcia z dn. 18.06.2013 r. , w tym m.in.:  Obiekty sportowe – koszt 1 mld 225 mln 900 tys. zł (646 mln 900  tys. – niezależnie od przyznania organizacji zawodów), w  tym: przygotowanie techniczne stadionu Wisły na potrzeby ceremonii otwarcia i zamknięcia ZIO; prace remontowe: elewacji, pomieszczeń wewnętrznych, prace instalacyjne, aranżacja widowni, zakup wyposażenia multimedialnego, zakup wyposażenia sportowego hali w  Czyżynach; budowa hali lodowej wraz zapleczem, układem drogowym i  parkingiem dla potrzeb rozgrywania zawodów łyżwiarstwa szybkiego; budowa hali lodowej wraz zapleczem, układem drogowym i parkingiem dla potrzeb rozgrywania zawodów w curlingu);  Obiekty pozasportowe – 551 mln 900 tys. zł, w  tym: wioska olimpijska Kraków (wykup i  budowa); centrum prasowe oraz centrum telewizyjno-radiowe, centrum medyczne Kraków.  Transport, Kraków – 5 348 752 807 zł (5 160 344 057 zł – niezależnie od przyznania organizacji);  Transport, Małopolska – 6 848 888 180 zł (6 661 888 180 zł – niezależnie od przyznania organizacji) ;  Rozbudowa lotniska w Balicach – 500 mln zł;  Inwestycje związane z ochroną środowiska – 1 221 229 150 zł, w  tym utworzenie strefy ograniczonej emisji komunikacyjnej oraz systemu Park&Ride, realizacja gminnego programu ograniczania niskiej emisji, program ciepłej wody użytkowej, rozbudowa i modernizacja miejskiej sieci ciepłowniczej. Bez względu na ostateczną decyzję o MKOl, same koszty starania się o ich organizację wyniosą ok. 10 mln dolarów, a budowy/modernizacji obiektów sportowych ponad pół miliarda! W przypadku powodzenia projektu koszty organizacyjne wzrosną o  6 mld 882 mln 170 tys. zł, z czego MKOl pokryje zaledwie 43,62%. Niezależnie od tego wnioskujący zobowiązuje się do przeprowadzenia inwestycji transportowych i  gminnych w  wysokości niemal 14 miliardów złotych! Całość budżetu to 21 mld 370 mln zł. Z przedstawionego budżetu nie wynika, jaką część tych kosztów ma pokryć Gmina Kraków. Między bajki można włożyć stwierdzenia Magdaleny Sroki, że: Wydatki związane z igrzyskami ze strony samorządów szacowane są na około 256 mln zł. Dla Krakowa to może być koszt 50–60 mln zł. Z budżetu nie wynika również, jakie będą koszty likwidacji, przebudowy oraz utrzymania obiektów po zakończeniu zawodów.

CZY ZYSKAMY? Zwolennicy olimpiady twierdzą, że Kraków może skorzystać na organizacji igrzysk, że spadnie nam na głowy deszcz rządowych i unijnych pieniędzy. Niewątpliwie są inwestycje Krakowowi potrzebne, niektóre wręcz niezbędne. Nasuwają się jednak pytania: na jakiej podstawie prawnej miałyby być przekazane środki rządowe na realizację we-

wnętrznych zadań lokalnych? Czy dla realizacji tych inwestycji jest nam potrzebna olimpiada, zwłaszcza jeżeli okaże się, że działania muszą być sfinansowane ze środków miejskich? Wątpliwości budzą też inwestycje drogowe. Nie dość, że brak na te cele zagwarantowanych środków finansowych, to jeszcze wywołują ogromne kontrowersje – większość nie posiada wymaganych prawem decyzji środowiskowych, inwestycyjnych, wywłaszczeniowych i ze względu na protesty nie należy się spodziewać szybkiego postępu prac. I  wreszcie obiekty sportowe. Wszyscy mamy w  pamięci sprawę megalomańskiej budowy stadionów Cracovii i Wisły, zwłaszcza w  przypadku tego drugiego – rozbudowanego ponad potrzeby i  oczekiwania klubu. Absurdalne ambicje prezydenta Majchrowskiego, mrzonki o  organizacji mistrzostw Europy w  piłce nożnej, fatalna organizacja prawno-projektowo-budowlana doprowadziły nie tylko do gigantycznych i ciągle rosnących cen budowy obiektu, ale także do irracjonalnych kosztów bieżącej eksploatacji, co spowodowało wycofanie się Wisły z utrzymania stadionu i ponoszenie ich przez miasto. Drastycznie, w  nieuzasadniony sposób wzrastają też koszty budowy hali widowiskowo-sportowej w  Czyżynach. Władze nie wyciągają żadnych wniosków z tych doświadczeń. W ramach przygotowań do starań o organizację igrzysk olimpijskich planowane są kolejne modernizacje ww. obiektów. W  czyżyńskiej hali za prawie pół miliarda ma powstać hala dla łyżwiarstwa figurowego oraz short tracku, a za 39 mln hala lodowa do curlingu. (Tytułem dygresji: kto z  czytających bez wertowania internetu potrafi powiedzieć, co to jest short track oraz curling? Ile osób jest w Krakowie zainteresowanych uprawianiem tych dyscyplin? W całej Polsce łyżwiarstwo szybkie uprawia 425 zawodników, short track 329...) Po igrzyskach Kraków posiadałby łącznie cztery wielkie hale lodowe dla zawodowego uprawiania hokeja, łyżwiarstwa i curlingu.

NIE UCZYMY SIĘ NA BŁĘDACH INNYCH Entuzjaści organizacji olimpiady twierdzą, że organizacja igrzysk jest opłacalna. Popatrzmy zatem na doświadczenia innych miast. Montreal – igrzyska były finansową klapą, a ich koszty społeczeństwo kanadyjskie spłacało przez 30 lat. Nagano – nigdy nie dowiemy się, ile kosztowała impreza, gdyż dokumenty finansowe zostały spalone. CNBC oszacowało, że w sumie inwestycje wyniosły ok. 10 mld dol. Miasto wpadło w recesję, spłata kredytów planowana jest na rok 2015, tj. po 27 latach. Turyn – po 6 latach od olimpiady z powodu wysokich kosztów utrzymania rozebrano tor bobslejowy, którego budowa kosztowała 77 mln euro (w  Polsce planuje się budowę takiego w  Myślenicach). Vancouver – największa klapa w historii organizacji zimowych igrzysk. Olimpiada trzy lata temu kosztowała 6 mld dol. i zakończyła się dla miasta długiem wynoszącym ok. miliarda dolarów.

25


tem at numeru

Sondaże wystarczą. Nie było takiego wymogu ze strony MKOl, aby przeprowadzić referendum. Nie mamy też takich przepisów lokalnych ani tradycji. (wiceprezydent Krakowa, Magdalena Sroka)

Jak twierdzi Wojciech Białek, główny ekonomista Centralnego Domu Maklerskiego Pekao SA, państwa, które organizują igrzyska, kilka lat później bankrutują: Taka zależność występuje często. Zwykle następuje w 8 – 12 lat po organizacji imprezy. Wbrew tym doświadczeniom, polscy politycy uważają jednak, że na organizacji igrzysk Kraków zarobi.

Warto również zwrócić uwagę na ilość osób „lubiących” facebookowe grupy poświęcone krakowskiej olimpiadzie. Dane z dnia 17.11.2013: strona „Kraków Przeciw Igrzyskom” – 3626 „lubiących”, natomiast strona „Olimpiada w Krakowie 2022 – ZIO Kraków 2022” – 231 „lubiących”.

KTO ZA, KTO PRZECIW OTRZEŹWIENIE W EUROPIE Zupełnie inne, zdroworozsądkowe podejście widać w  dobrze sytuowanych krajach Europy Zachodniej. Z  pomysłów organizacji olimpiady zrezygnowały Barcelona, Nicea i St. Moritz. Z pomysłu organizacji olimpiady wycofali się Szwajcarzy – przed złożeniem oficjalnej aplikacji odbyło się referendum wśród mieszkańców kantonu Gryzonia, przeciw imprezie opowiedziało się 53% mieszkańców. Ostatnie zrezygnowało, również po przeprowadzeniu referendum, Monachium. Pomimo posiadanej odpowiedniej infrastruktury 51,56 % spośród 1,3 mln głosujących opowiedziało się przeciw. Jak stwierdził Ludwig Hartmann, przewodniczący organizacji NOlympia, która prowadziła kampanię przeciwko organizacji igrzysk w Bawarii: Wynik głosowania to nie sygnał przeciwko sportowi, lecz przeciwko braku przejrzystości i  pogoni za zyskiem ze strony MKOl. Również Niemiecki Związek Alpinizmu odrzucił możliwość ubiegania się o  imprezę w  obawie przed nieodwracalnymi szkodami dla środowiska naturalnego.

W KRAKOWIE MIESZKAŃCY BEZ PRAWA GŁOSU W  Krakowie, pomimo iż pomysł budzi olbrzymie kontrowersje (a może właśnie dlatego), władze nie zdecydowały się na przeprowadzenie referendum. Dlaczego? Bo – jak mówi wiceprezydent Sroka – Sondaże wystarczą. Nie było takiego wymogu ze strony MKOl, aby przeprowadzić referendum. Nie mamy też takich przepisów lokalnych ani tradycji. Urząd miasta zlecił za to przeprowadzenie sondażu. Według TNS Polska 81% Polaków, 79% Małopolan i 66% krakowian popiera organizację igrzysk. Firma twierdzi, że badanie zostało przeprowadzone za pomocą wywiadów telefonicznych wspomaganych komputerowo. Wzięły w nim udział osoby w wieku 18 lat i więcej, przebadano 2000 osób (ogół Polaków – 1000, mieszkańcy Małopolski – 500, mieszkańcy Krakowa – 500). Wyniki tego sondażu budzą duże wątpliwości. Suchej nitki nie zostawiają na jego organizatorach naukowcy z instytutów socjologii, krytykując metodę przeprowadzenia badań.

26

Zdecydowanie za organizacją olimpiady opowiedziały się partie polityczne (podczas majowego głosowania w sejmie 407 głosów „za”) i  krakowscy radni – za organizacją przez Kraków olimpiady opowiedziało się 32 radnych, przeciw – 1, wstrzymujących się – 4. Społecznych komitetów poparcia organizacji w  Polsce igrzysk olimpijskich nie widać, natomiast powstała aktywna inicjatywa „Kraków Przeciw Igrzyskom”, która wyraża sprzeciw „dla zadłużania mieszkańców, finansowania fanaberii polityków, podejmowania decyzji ponad naszymi głowami, eksplozji czynszów, dla dewastacji przyrody!” (w planowanym budżecie znajduje się m.in. kwota 40 mln zł na rekompensaty za wylesienia w okolicach Myślenic, Zakopanego, Kościeliska), prowadzi kampanię informacyjną i domaga się referendum, tak by mieszkańcy mogli wyrazić swoją opinię na temat organizacji olimpiady.

O CO NAPRAWDĘ CHODZI? Czytając istniejące dokumenty, nie można mieć żadnych wątpliwości co do tego, że Kraków nie otrzyma prawa do organizacji igrzysk. Braki w  infrastrukturze, a  przede wszystkim nierealność (ze względów finansowych, prawnych oraz konfliktów społecznych i  protestów) ich nadrobienia w  tak krótkim czasie spowodują, że nikt poważnie nie będzie brał pod uwagę takiej kandydatury. Świadomość tego mają również – jak wynika z  „Raportu otwarcia” – wnioskodawcy. O co więc chodzi? W audycji „Bez krawata” Telewizji Kraków wiceprezydent Sroka mówi: Nawet gdybyśmy użyli tylko argumentu, że robimy to dla promocji, to jest to wystarczający argument. Niestety, doświadczenia Magdaleny Sroki wyniesione z pracy w Krakowskim Biurze Festiwalowym są szalenie niebezpieczne dla Krakowa. Jakie zyski uzasadniają wydanie tak olbrzymich pieniędzy na promocję miasta? Nie chce się wierzyć, że osoba pełniąca funkcję wiceprezydenta mogłaby być tak naiwną. Wracamy jednak do wywiadu Jagny Marczułajtis-Walczak dla „Dziennika Polskiego”: Jako Komitet Konkursowy tworzymy zespół ekspertów, więc nawet jeśli wyłonimy jakąś firmę zagraniczną w przetargu, to i tak będziemy dla tej firmy partnerami. Ktoś więc jednak zarobi na igrzyskach, bez względu na to, czy zostaną zorganizowane.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


tem at numeru

W ostatni listopadowy piątek udało nam się spotkać i porozmawiać z Tomaszem Leśniakiem, doktorantem w Instytucie Socjologii UJ i miejskim aktywistą, specjalistą w dziedzinie polityki edukacyjnej. W ostatnich tygodniach utożsamiany jest on jednak GŁÓWNIE z inicjatywą obywatelską „Kraków Przeciw Igrzyskom”. Dyskutowaliśmy w jednej z krakowskich knajpek, gdzie, o ironio(!), na wiszącej nad naszymi głowami plazmie oglądać można było zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich… Michał Malczyński, „Obywatelski Kraków”: Od kiedy prowadzona jest na Facebooku akcja „Kraków Przeciw Igrzyskom”? Tomasz Leśniak: Od 19 października.

MM: Ile tzw. lajków udało uzyskać od tego czasu? TL: Zbliżamy się do 5000.

MM: To jest na tyle imponujący wynik, że gdybym prowadził agencję social media, pewnie już rezerwowałbym w budżecie środki na etat dla Pana. Nie boi się Pan insynuacji? Zarzutów, że na szumie wokół olimpiady chce Pan i dla siebie coś ugrać? TL: Nie, misja jest prosta, my to robimy w konkretnym celu…

MM: Czyli jest Was więcej? TL: Dużo więcej (śmiech). Ale celu to nie zmienia. Przede wszystkim chcemy doprowadzić do zorganizowania referendum, wcześniej wykorzystując różne narzędzia służące obywatelskiej partycypacji, na przykład sondaż deliberatywny czy dyskusyjny panel obywatelski. Chcemy, aby mieszkańcy zaangażowali się w ten proces i dzięki temu mogli podjąć świadomą, odpowiedzialną decyzję.

MM: Działacie także poza Facebookiem? TL: Funkcjonujemy głównie w Internecie, natomiast poza fanpage’em udało nam się uruchomić stronę http://krakowprzeciwigrzyskom.pl , na której znajduje się list otwarty w sprawie igrzysk. Każdy może złożyć swój wirtualny podpis, wchodząc na tę właśnie stronę.

MM: Kto jest głównym adresatem tego listu? TL: Rada Miasta, ponieważ to ona może zdecydować o organizacji referendum lokalnego.

MM: Rada zareagowała? TL: Jej przewodniczący, pan Bogusław Kośmider, napisał na Twitterze, że dostrzega zainteresowanie tematem i w  związku z  tym powinna się odbyć w  tej sprawie debata. Oficjalnie jednak nikt na list nie odpowiedział. List wysłany został zresztą nie tylko do Rady Miasta, ale również do prezydenta Jacka Majchrowskiego, Sejmiku Województwa Małopolskiego, prezesa Polskiego Komitetu Obywatelskiego oraz organów centralnych – począwszy od premiera, a na ministrze sportu i turystyki skończywszy. Zaadresowaliśmy go do wszystkich, którzy mają na tę sprawę wpływ, mają w  niej cokolwiek do powiedzenia. Nie odpowiedział do tej pory nikt. Wciąż jednak wierzymy, że Rada Miasta na list odpowie, że uszanuje stanowisko tysięcy mieszkańców i  zainteresuje się ideą sondażu deliberatywnego.

MM: Nie ma Pan wątpliwości? Rozkręca Pan akcję kwestionującą dużą imprezę, za którą stoją jeszcze większe pieniądze. To spory kaliber. Nie jest to akcja w obronie zamykanej szkoły. Tu toczy się gra o igrzyska olimpijskie i 20 miliardów! TL: Środki, które na ten moment przeznaczone są na rozwój infrastrukturalny, zapisane są w  budżetach. To trochę wygląda na szantaż: jeśli nie poprzecie dużej zimowej imprezy sportowej, to my nie rozwiążemy problemów infrastrukturalnych. Nie tak powinno się uprawiać politykę. Finalnie sprowadza się to do absurdalnych argumentów. W jednym z naszych internetowych memów pojawiła się taka właśnie ironiczna konkluzja: „Islandia nie ma linii kolejowych, bo nie organizowała igrzysk. Przypadek?”.

27


tem at numeru

MM: Hokeista Mariusz Czerkawski dostrzega presję rodaków i mówi o niej w imieniu kolegów po fachu. W wywiadzie dla Sportowefakty.pl stwierdził, iż co z tego, że tylko określony, zależny od sondażu procent Polaków chce igrzysk, jeśli medali będzie oczekiwało z pewnością 100%. Nie będzie igrzysk, nie zostaniemy multimedalistami i ciekaw jestem, jak Pan nam wszystkim spojrzy wówczas w oczy? TL: Jeżeli spojrzymy na ten argument jako bezpośrednią zależność pomiędzy organizacją igrzysk a rozwojem sportu, to on jest, delikatnie mówiąc, chybiony. Jeżeli bardzo chcemy, aby w Krakowie rozwijał się sport amatorski i masowy, który wszyscy uprawiamy lub uprawiać możemy – również jako element zdrowego trybu życia, to powinniśmy oczekiwać inwestycji w  infrastrukturę sportową. Proszę spojrzeć na budżet Krakowa. W  przyszłym roku na infrastrukturę rowerową miasto planuje przeznaczyć 3,5 miliona złotych, a na sam proces aplikacyjny związany z igrzyskami – około 18 milionów. Co bardziej przysłuży się rozwojowi sportu? Organizacja wielkiej imprezy to nie jest także czarodziejska różdżka, za dotknięciem której sport, a nawet jedna, konkretna dyscyplina się rozwija. Poziom polskiej piłki nożnej od Euro 2012 szczególnie się nie poprawił (śmiech). Można wręcz powiedzieć, że na tym dnie słyszymy pukanie od spodu. Sam interesuję się tą dyscypliną, choć czynnie jej nie uprawiam. Widzę, jak oszczędza się na bazie, na szkoleniu młodzieży, a gigantyczne wręcz pieniądze przeznacza się na zatrudnianie piłkarzy zagranicznych. Ponadto, organizacja Euro 2012 paradoksalnie pogorszyła sytuację całego polskiego sportu, ponieważ ogromne wydatki na tę imprezę doprowadziły do cięć budżetowych. Drastycznie zmniejszono nakłady na finansowanie wielu dyscyplin. Islandia liczy 300 tysięcy mieszkańców, a w eliminacjach do przyszłorocznego mundialu zaszła o niebo dalej od nas, grała w barażach. Ale tam się stawia na sport amatorski i masowy, na ogólnodostępną infrastrukturę. W Krakowie mamy przepłacony stadion Wisły, z którego nie mogą korzystać mieszkańcy, a kosztów utrzymania obiektu nie chce pokrywać nawet sam klub…

MM: Skoro już jesteśmy przy stadionach – po drugiej stronie Błoń, na stadionie Cracovii odbędzie się 2 grudnia otwarta debata na organizacji w Krakowie ZIO 2022. Co dalej? Jakie konkretne cele chcecie osiągnąć w najbliższym czasie? TL: Mimo wszystko czekamy na odpowiedź ze strony władz i od tego w dużej mierze uzależniamy nasze dalsze działania. Celem numer jeden pozostaje organizacja za kilka miesięcy referendum. Liczymy na zmianę podejścia ze strony miasta, na szersze udostępnianie informacji. Jeżeli dokumenty dotyczące projektu, jego kosztów, sporządzone są w lutym, a w Biuletynie Informacji Publicznej pojawiają się w październiku, to należy oczekiwać zmiany takich praktyk. Poza tym Biuletyn nie jest traktowany przez mieszkańców Krakowa jako powszechne źródło czytelnych informacji. Może warto byłoby roz-

28

patrzeć informowanie o tak strategicznych decyzjach dotyczących przyszłości miasta na poziomie rad dzielnic. Zależy nam na operowaniu konkretnymi kwotami, na zapoznawaniu z nimi mieszkańców, ponieważ z takiej decyzji wynikają zobowiązania finansowe na dziesięciolecia. Proponowany przez nas sondaż deliberatywny dokładnie pokazałby, jaki wpływ na decyzję w sprawie organizacji igrzysk ma świadomość tego, z czym one się wiążą. Takie jest też zdanie ekspertów z dziedziny socjologii, z którymi się konsultowaliśmy.

MM: Na czym polega taki sondaż? TL: Najpierw przeprowadzany jest zwykły sondaż na reprezentatywnej grupie mieszkańców. Następnie z tej grupy wybiera się grupę mniejszą, która rozmawia z ekspertami, zapoznaje się z wszystkimi dokumentami, analizuje koszty oraz doświadczenia innych miast-organizatorów na przestrzeni lat. Pod wpływem tych działań zajmują oni konkretne stanowiska w sprawie, świadomie wyrabiają sobie pogląd. Kolejny sondaż przeprowadzany na tej grupie pokazuje, jak i czy w ogóle zmieniły się ich stanowiska.

MM: Czy widziałby Pan jako uczestników takiego badania tylko krakowian? Może Małopolan? TL: Musimy pamiętać, że ewentualne igrzyska objęłyby swoim zasięgiem dwa województwa: małopolskie i śląskie, także nie jest to sprawa tylko Krakowa. Właściwie tak duża impreza ma wymiar ogólnopolski, ponieważ obciąża również budżet centralny. Dlatego pod naszym listem otwartym mogą podpisywać się mieszkańcy innych regionów. Sprawa dotyczy też naszych południowych sąsiadów. Słowacy coraz bardziej interesują się tym tematem. Oni z kolei najbardziej obawiają się ingerencji w tatrzańską przyrodę i jej dalszej degradacji.

MM: Potrafi Pan rysować? TL: Trochę.

MM: Ja rysuję fatalnie. Bardzo nad tym ubolewam, ponieważ Urząd Miasta Krakowa ogłosił konkurs na logotyp Krakowa jako „Miasta Zgłaszającego Się”. Wprawdzie nie będzie to logotyp samych igrzysk, więc prestiż umiarkowany, ale maksymalnie zgarnąć można w związku z takim projektem 31 000 złotych! TL: To może faktycznie wystartujemy. (śmiech)

MM: Macie już doświadczenie, posiadacie własne logo. Ile kosztował jego projekt? TL: Zero złotych (śmiech). Oczywiście stoimy na stanowisku, że za pracę trzeba godnie wynagradzać. Mieliśmy jednak to szczęście, że graficy opracowali logo w „czynie społecznym”. Chyba woleli zdobyć się na taki gest niż przez lata patrzeć, jak z ich podatków finansowane są olimpijskie ambicje rządzących.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


tem at numeru

Nieobecności nieusprawiedliwione Paweł Inglot

Sprawozdanie z debaty na temat organizacji w Krakowie Zimowych Igrzysk Olimpijskich (ZIO) w 2022 r.

Debata została zorganizowana, ponieważ pomysł organizacji igrzysk spotkał się z gwałtownym sprzeciwem sporej części mieszkańców. Żaden Małopolanin nie powinien przejść obok tego tematu obojętnie, gdyż dotyczy sprawy, która zawsze wywołuje emocje – pieniędzy. W szerszej perspektywie problem dotyczy bowiem pytania, na co i w jaki sposób powinny być wydawane publiczne środki, a zatem wizji rozwoju miasta w nadchodzących latach. Głosowanie krzesłami Debatę zorganizowała Korporacja Samorządowa im. Józefa Dietla, a w roli prowadzącego wystąpił jej prezes – Sławomir Ptaszkiewicz. Do udziału w  spotkaniu zaproszeni zostali przedstawiciele Urzędu Miasta Krakowa oraz Komitetu Organizacyjnego ZIO 2022, którzy mieli przedstawić argumenty przemawiające za realizacją tego wydarzenia. Niestety, reprezentanci organizatora wycofali się z  udziału w  debacie i  podczas spotkania mogliśmy zobaczyć tylko puste krzesła przeznaczone dla prezydenta Jacka Majchrowskiego i  Jagny Marczułajtis-Walczak. Zamiast nieobecnych rękawicę podjęli Sebastian Piekarek i Grzegorz Biernacki z inicjatywy społecznej „Kraków wart jest Igrzysk”. Po drugiej stronie stanęli reprezentanci ruchu „Kraków przeciw Igrzyskom”: posłanka Anna Grodzka oraz Tomasz Leśniak. W ten sposób debata stała się wewnątrzspołecznym dialogiem, co jest z  jednej strony krzepiące, ale z  drugiej ukazuje także wyalienowanie władzy, odwrócenie się plecami do obywateli. Na spotkaniu nie zabrakło również przedstawicieli mediów. Salę podzielono na trzy części: zwolenników, niezdecydowanych i przeciwników igrzysk. Zasiąść można było w dowolnym miejscu, kierując się własną opinią. Na debacie zjawiło się kilkudziesięciu mieszkańców, spośród których mniej więcej połowa określiła się jako przeciwnicy, zaś reszta pozostała neutralna. Tylko jeden z  obecnych na sali zajął miejsce wyrażające poparcie dla organizacji ZIO w Krakowie.

Argumenty… Na początku debaty wskazano na autorytarny sposób podejmowania przez władze decyzji. Według przeciwników zabrakło m.in. odpowiedniego i rzetelnego informowania mieszkańców o  kosztach inicjatywy, a także dialogu i konsultacji z krakowianami. Reprezentanci inicjatywy „Kraków przeciw Igrzyskom” postulują konieczność demokratyzacji działań władz poprzez dokonanie wiarygodnej analizy przedsięwzięcia przez niezależny podmiot, a także przeprowadzenie kampanii informacyjnej, sondażu deliberatywnego oraz finalnie – referendum.

Zwolennicy igrzysk wskazywali przede wszystkim, że ich organizacja będzie dla Małopolski szansą na „skok cywilizacyjny”. Pozwoli bowiem na absorpcję znacznych środków finansowych, z których skorzystają także zwykli mieszkańcy Krakowa – dzięki rozbudowie infrastruktury drogowej, budowie obiektów sportowych, promocji kultury fizycznej i wizerunku miasta. Argumentowali, że tak dużych pieniędzy na rozwój nie uda się uzyskać w żaden inny sposób. Z  kolei przedstawiciele „Krakowa przeciw Igrzyskom” wskazywali przede wszystkim na ogromne wydatki związane z organizacją igrzysk oraz nieracjonalne inwestycje, które nie odpowiadają potrzebom mieszkańców. Przyspieszenie budowy infrastruktury odbędzie się kosztem inwestycji w inne, często bardziej palące przedsięwzięcia – jak choćby problemy mieszkaniowe. Anna Grodzka zauważyła, że Kraków powinien kreować swój wizerunek w oparciu o innowacje i przedsiębiorczość, a nie być miejscem „picerki” i pozerstwa, do czego według niej sprowadza się propozycja organizacji igrzysk.

…i kontrataki W drugiej części dyskutanci odnosili się do stanowisk oponentów. Głos zabrali też mieszkańcy, co znacznie podgrzało atmosferę. Zgromadzeni chętnie korzystali z prawa do wypowiedzi, sporo wnosząc do dyskusji. Pojawiły się m.in. argumenty solidarności społecznej – pieniądze, skąd by nie pochodziły, powinny być wydawane w sposób przemyślany, a organizacja igrzysk na pewno nie jest pierwszą potrzebą krakowian. Wskazano także na obawę o zadłużenie miasta, zaniechanie innych inwestycji, zniszczenia przyrody tatrzańskiej oraz na brak spójnej wizji rozwoju miasta. Z debaty pozostało przede wszystkim przygnębiające wrażenie „pustych krzeseł”. Naturalnym partnerem w dyskusji dla przeciwników realizacji ZIO w Krakowie byliby ich pomysłodawcy i ewentualni organizatorzy. Warto podkreślić, że także zwolennicy igrzysk wyrazili swe zdziwienie i dezaprobatę z powodu braku przedstawicieli władz Krakowa.

29


SZTUK A

Fundacja Sz(t)uka Teatru

Czysta ReForma na scenie, czyste szaleństwo w kasie Jestem z nimi całym sercem. Wybrali niełatwą drogę, ale udowodniają tym samym, że młode pokolenie aktorów chce coś osiągnąć. Nie czekają na gotowe, tylko chcą tworzyć teatr po swojemu. Takie inicjatywy trzeba wspierać. Jerzy Trela

Wyobrażasz sobie teatr otwarty do granic możliwości – na widza, na współpracowników, na prezentowaną twórczość? Teatr zupełnie otwarty także w sensie dosłownym – taki, w którym nie ma ani kas, ani bileterów? Noc Dzień Sen Można zaryzykować i wszystko to, co wydarzyło się od narodzin pierwszej myśli o tym teatrze nazwać: „Noc Dzień Sen”. W  telegraficzno-hasłowym skrócie historia Teatru wygląda następująco: NOC – Szymon Budzyk, Karolina Fortuna, Radosław Sołtys, absolwenci krakowskiej PWST, nie mogą nigdzie znaleźć „miejsca dla swojej sztuki”. DZIEŃ – we wrześniu 2012 r. powstaje Teatr Odwrócony Czysta ReForma. Rodzi się z myśli, pasji, miłości do sztuki, chęci tworzenia teatru dla ludzi i, co najważniejsze, z ludźmi. SEN – 16.11.2012 r. na scenie zaaranżowanej w starym „Polmosie” przy ul. Fabrycznej ma miejsce pierwsza premiera Teatru. Dramat autorstwa K. Fortuny pod znamiennym, symbolicznym tytułem „Noc Dzień Sen”, wyreżyserowany przez Sz. Budzyka, otwiera niepewnie drzwi ich inicjatywie. Pomału… SEN stawał się JAWĄ i…

Pokój Mirona B. …nastał czas Pokoju Mirona B. przy ulicy Halickiej. W lutym br. roku magazyn części samochodowych zamienia się w scenę teatralną. 36 m² zaczyna tętnić życiem. Cykliczne przedstawienia, koncerty, wystawy fotograficzne. Teatr jest młody i  płodny. Już w  kwietniu miejsce ma premiera „Rozebranej” Aleksandry Kowalczyk, a w maju kolejne dwie różne premiery „Sali nr 6”. W  czerwcu można było zobaczyć „Wścieklicę” St. I. Witkiewicza. W tym roku teatr „obdarował” jeszcze pasjonatów sztuki Czytelnią Dramatu im. Juliusza Słowackiego, gdzie na warsztat wzięto dramaty Panny Karoliny w  reżyserii Fortuny

30

i Lecha Kolasińskiego, a także premierą spektaklu „Gwałt” w reżyserii i na podstawie scenariusza Łukasza Krzemińskiego.

Ulica Smoleńsk 22 To tutaj od października Czysta ReForma tworzy swoją rzeczywistość teatralną. Odbyła się już premiera „ Who?You?” w reż. Sz. Budzyka. wg „Pragmatystów” St. I. Witkiewicza. W  nowej, „czarno-białej” przestrzeni ukazywane są wszystkie możliwe „emocjonalne kolory”. Można poczuć się „różowo” na „Gwałcie”, biało-czerwono na „Wścieklicy”, niebiesko-żółto-czerwono na „Rozebranej”, czarno-biało za sprawą „Noc Dzień Sen”, a po „Who?You?” każdy widz wychodzi z własnym „wewnętrznym” kolorem.

PAY what YOU want – Chcemy się rozwijać. Naszą misją jest nauczenie ludzi chodzenia do teatru – zapewnia Karolina Fortuna. Zasada płatności „Pay what you want” przybliża widzom teatr. Ekipa „Odwróconych” okazała się w tej materii pionierem w  skali kraju! System jest niezwykle prosty. Po pierwsze, płaci się po obejrzeniu spektaklu, wrzucając datek do puszki. Po drugie, wysokość datku zależy tylko i wyłącznie od widza, jego uznania. Mimo że teoretycznie może nie zapłacić ani grosza, od każdego do puszki wędruje średnio niemal 30 złotych. Okazuje się bowiem, że w dzisiejszych czasach ludzie, bez względu na wiek, potrzebują sztuki, ale ich na to nie stać. Bilety w  teatrach krakowskich są bardzo drogie. Tym samym sztuka staje się niedostępna dla tych, którzy jej łakną. I tu Czysta ReForma wychodzi naprzeciw wszystkim, którzy teatru potrzebują. Dlatego też od wtorku do niedzieli sala jest pełna emocji.

Atmosfera Dziś Teatr ten współtworzy około 25 osób – ludzi z pasją i sercem dla sztuki. Każda z tych osób chce coś powiedzieć światu i… tu znalazła swój DOM. A widzowie to czują. Każdy jest tu traktowany jak wyjątkowy Gość. Po spektaklach można wpisać swoje odczucia do specjalnej książki. Można zostać, posiedzieć, napić się koniaku, porozmawiać z reżyserami, aktorami, innymi widzami. Można też po prostu pomilczeć. W tym miejscu wszystkie opinie, odczucia, osoby są równie ważne, gdyż nie ma sztucznie stworzonych barier. Dzięki temu po każdym spektaklu odbywa się małe święto na cześć sztuki.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


elementaRZ obywatelski

jak Bezpieczeństwo

Michał Malczyński

Bezpieczeństwo – elementarna potrzeba każdego z nas. Termin niesłychanie złożony, wielowymiarowy, dlatego – konkretnie rzecz ujmując – zamierzamy skupić się na potrzebie bezpieczeństwa i porządku publicznego wśród krakowian. Przeprowadzone ostatnio sondaże są bowiem alarmujące. Niepokojący sondaż Instytut MillwardBrown przeprowadził na zlecenie „Gazety Wyborczej” badanie opinii mieszkańców na temat jakości życia w ich mieście. Generalnie Kraków znalazł się w środku stawki. Doceniamy bogatą ofertę spędzania tu wolnego czasu, nie narzekamy na komunikację publiczną. Zdecydowanie krytykujemy natomiast stan ulic, dostępność żłobków i przedszkoli oraz infrastrukturę rowerową. Największy niepokój wzbudza jednak ocena poczucia bezpieczeństwa. W tej dziedzinie jesteśmy na drugiej pozycji… od końca. Gorzej jest tylko w Łodzi, a wyprzedza nas m.in. Radom. Władza centralna od dłuższego czasu usilnie kojarzy zachwianie poczucia bezpieczeństwa z  szeroko pojętym środowiskiem kibiców, głównie piłkarskich. Mnożą się, niejednokrotnie absurdalne, represje, a nowo wybudowane stadiony zamykane są w imię odpowiedzialności zbiorowej.

(Nie)bezpieczne derby? Trzy lata temu oddano do użytku nowy stadion Cracovii. Obiekt nie tylko estetyczny i funkcjonalny, wielokrotnie nagradzany w konkursach architektonicznych, ale przede wszystkim bezpieczny. Podczas uroczystego otwarcia ówczesny minister sportu, Adam Giersz, na temat bezpieczeństwa na „El Passo” – jak nazywają obiekt sympatycy klubu – wypowiadał się w samych superlatywach, podkreślając, iż system identyfikacji kibiców powiązany z  systemem biometrycznym stanowi w skali kraju przykład wzorcowy. We wrześniu odbyły się 186. Derby Krakowa. Mimo iż spotkania Cracovii z Wisłą nazywane są „Świętą Wojną” i zalicza się je do ścisłej światowej czołówki piłkarskich „spotkań podwyższonego ryzyka”, ludzie związani ze środowiskiem sportowym zgodnie stwierdzili, iż były to najspokojniejsze derby od lat. Nie zważając na fakt, że stadion wypełnił się po brzegi, co, biorąc pod uwagę – ujmijmy to delikatnie – nie najwyższy poziom sportowy Ekstraklasy, powinno nas wszystkich cieszyć, komendant wojewódzki policji złożył do Wojewody Małopolskiego wniosek o  zamknięcie stadionu do końca rundy jesiennej. W  uzasadnieniu skonstatowano, iż policja nie może zapewnić bezpieczeństwa podczas imprez masowych odbywających się przy Kałuży, za co winą

Fot. www.fotolia.com/© Tomasz Bidermann

obarcza głównie… organizatora oraz kibiców. Owszem, podczas meczu doszło do kilku incydentów, przede wszystkim odpalenia rac przez najbardziej zagorzałych kibiców w ramach tak zwanej oprawy. Czy jest to powód do stosowania odpowiedzialności zbiorowej? Zwłaszcza że – jak pokazują ostatnie doświadczenia – takie represje nie przynoszą pożądanego rezultatu i  incydenty się powtarzają? Ostatecznie na mocy decyzji Wojewody Małopolskiego obiekt użyteczności publicznej stał się na dwa kolejne spotkania obiektem bezużytecznym.

Granice absurdu Można ironizować i zachęcać służby mundurowe do większej konsekwencji w prewencji. Stosując taką logikę, należałoby zamknąć krakowski sąd. Po ostatniej brawurowej ucieczce Radosława J., dealera i członka zorganizowanej grupy przestępczej, którego konsekwentnie wciąż nazywa się „kibicem”, należy z całą stanowczością stwierdzić, iż policja nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa w gmachu sądu, za co główną winę ponosi zapewne Okręgowa Rada Adwokacka i pan portier. Wykazać się może również sekcja ruchu drogowego, zamykając te odcinki dróg, na których znajduje się najwięcej „czarnych punktów”. Jako „Obywatelski Kraków” wolimy skupić się jednak na wyciąganiu wniosków. Zachwiane poczucie bezpieczeństwa publicznego wśród krakowian traktujemy jako symptom niezwykle niepokojący. Czekamy na komentarze Czytelników w tej sprawie. Czy faktycznie na kwestię bezpieczeństwa spoglądacie głównie przez pryzmat porachunków pseudokibiców? Jak oceniacie poziom bezpieczeństwa w  swojej dzielnicy? Nasuwają Wam się spostrzeżenia dotyczące pracy służb mundurowych? Piszcie na adres: ok@manko.pl.

31


elementaRZ obywatelski

W jak Wolontariat Wolontariat staje się coraz bardziej modny. Szczególnie o nim głośno, i dobrze, w okresie przedświątecznym. Jest promowany przez media, szkoły włączają młodzież w tego typu działalność, czasem organizują się zakłady pracy. Opracowano także przepisy, które regulują ten rodzaj działalności. Motywacją do podjęcia pracy wolontariackiej – prócz potrzeby zrobienia czegoś ważnego i głębokiego przekonania o słuszności działań społecznych – bywa chęć zdobycia doświadczenia zawodowego, a także sprawdzenia się, osiągnięcia osobistej satysfakcji. Garść faktów Wolontariat, jak sama nazwa wskazuje (łac. volontarius – dobrowolny), jest dobrowolną, bezpłatną, świadomą pracą na rzecz innych lub całego społeczeństwa, wykraczającą poza związki rodzinno-koleżeńsko-przyjacielskie. Status prawny wolontariusza oraz zakres działalności wolontariackiej zakreśla i reguluje ustawa z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego o wolontariacie. Zgodnie z art. 2 pkt 3 ustawy wolontariuszem jest osoba fizyczna posiadająca pełną lub ograniczoną zdolność do czynności prawnych, która, co ważne, ochotniczo i bez wynagrodzenia wykonuje świadczenia na zasadach określonych w ustawie. Walnie ideę wolontariatu wspierają instytucje Unii Europejskiej. Organizacje wolontariackie zrzeszają się w sieci współpracy, opracowują wspólne programy działania, prowadzą politykę promocji i  rozwijania pracy ochotniczej. Wbrew pozorom wolontariusze, przyczyniający się do bardziej ludzkiego oblicza społeczeństwa, nie wyróżniają się szczególnymi, ponadprzeciętnymi predyspozycjami. Są to z  reguły zwykli ludzie dostrzegający konieczność i  możliwość aktywnego działania. Wolontariuszem może być w zasadzie każdy, kto wykazuje otwarcie na innych, konsekwentność w  realizacji zamierzonego przedsięwzięcia i podejmowanego wyzwania. Ważna jest też odpowiedzialność wolontariusza za powzięte przez siebie zobowiązanie, ale przede wszystkim dbanie o dobro drugiego człowieka. Istnieją różne obszary działalności wolontariackiej – od typowo prospołecznych (np. aktywiści miejscy, organizacje rowerowe) po

32

nastawione stricte na działalność pomocową. I tak, na przykład, do czynności wykonywanych przez wolontariusza może należeć praca z osobą starszą, niepełnosprawną lub samotną przez dotrzymywanie jej towarzystwa, odwiedziny, rozmowy, czytanie książek i prasy itp. Z kolei praca z dziećmi polega na pomocy w nauce, rozwijaniu zainteresowań i umiejętności.

Szlachetna Paczka Część kampanii wolonatryjnych jest nastawiona na konkretne, pojedyncze cele lub ma okresowy charakter. W Polsce ogromną popularnością, zwłaszcza wśród młodzieży, cieszy się Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jako równie istotne dla wolontariatu traktuje się także wsparcie finansowe. To pole do aktywności dla tych, którzy chcą pomóc, ale niestety nie dysponują dostateczną ilością czasu. Taką formą wolontariatu jest Szlachetna Paczka organizowana przez stowarzyszenie Wiosna. Projekt łączy tysiące osób: wolontariuszy, rodziny w  potrzebie, darczyńców i  dobroczyńców. Wolontariusze szukają rodzin w  potrzebie, następnie spotykają się z  nimi, diagnozują ich sytuację, poznają konkretne potrzeby i podejmują decyzję o włączeniu do projektu. Darczyńcy przygotowują określoną pomoc dla konkretnej rodziny. Dobroczyńcy angażują się finansowo, dzięki czemu system Szlachetnej Paczki może skutecznie działać.

Międzynarodowy Dzień Wolontariusza Święto o dokładnie takiej nazwie obchodzimy corocznie 5 grudnia. Celem obchodów jest wyrażenie uznania dla pracy wolontariuszy na całym świecie – podziękowanie za ich trud, czas i  umiejętności na rzecz rozwoju gospodarczego i  społecznego, a  także docenienie wysiłków organizacji wolontariackich. Podczas obchodów wszyscy zainteresowani mogą dowiedzieć się, jak zacząć przygodę z wolontariatem, w jakich miejscach można go pełnić i dlaczego warto się zaangażować w tego rodzaju działanie. A warto! Wolontariat, najkrócej rzecz ujmując, jest odpowiedzią na potrzebę czynienia otaczającego nas świata lepszym. Brzmi patetycznie, ale właśnie na tym to polega. Na czynieniu dobra. Wolontariusze to ci, którzy rzeczywiście przyczyniają się do bardziej ludzkiego oblicza społeczeństwa, w którym - jak wiemy - nie wszystko funkcjonuje sprawnie i, co za tym idzie, wielu obywateli nadal znajduje się w potrzebie, w trudnym położeniu.

„„tekst: Redakcja

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


elementaRZ obywatelski

Fot. www.fotolia.com

Solidarność międzynarodowa Marta Michałek Marzy nam się „Kraków Obywatelski” – przede wszystkim w wymiarze lokalnym. Kurczenie się globalnej wioski i rozwój techniki sprawia jednak, że mamy szansę zaistnieć także w wymiarze międzynarodowym: dostrzec mieszkańców miast w innych krajach, uczyć się od nich, inspirować, pomagać… Demokracja charakteryzuje się aktywnością obywateli oraz ich czynnym wkładem w  kształtowanie rzeczywistości. Dziś jest to dużo łatwiejsze niż kiedyś. W  dobie mediów społecznościowych informacja o różnego typu akcjach, spotkaniach oraz inicjatywach obywatelskich dociera w szybkim tempie do ogromnej liczby osób. Dzięki umożliwieniu obywatelom podjęcia się inicjatywy uchwałodawczej, mogą oni nie tylko brać udział w wyborach, ale także bezpośrednio kształtować polską rzeczywistość. Mieszkańcy Krakowa głośno mówią o problemach, które dotykają ich miasto i podejmują się działania. Mnożą się w naszym mieście akcje, które pokazują, że obywatele mają głos i potrafią walczyć o swoje prawa. Krakowianie są gotowi zjednoczyć się w imię wspólnego dobra. W świetle krzywdzących stereotypów „krakus” dba tylko o własny interes. Jednak protesty wspierające dążenie Ukrainy do Unii, działalność ogromnej liczby stowarzyszeń, sukces akcji społecznej „NaprawmyTo.pl” czy inicjatywy krakowskiego stowarzyszenia „Wiosna” o  nazwie „Szlachetna Paczka” uświadamia zaangażowanie mieszkańców w pomoc innym i przeczy tej krzywdzącej opinii. Na specjalną uwagę zasługuje wspomniane wcześniej wsparcie dla Ukraińców protestujących przeciwko odrzuceniu przez rząd umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Pokazuje ono zainteresowanie nie tylko sprawami dotyczącymi „własnego podwórka”, ale również gotowość wspierania wszystkich tych, którzy walczą o demokratyzację swojego kraju. W proteście na Rynku Głównym oraz wcześniejszym, przed konsulatem Ukrainy, wzięli udział ramię w ramię Ukraińcy i Polacy. Kraków był w tych dniach miejscem dialogu kulturowego i wzajemnego wsparcia. Ukraińcy potrzebują poczucia, że nie są sami w  walce o  lepszą przyszłość dla swojej ojczyzny.

Ważne jest, by Polacy dzięki takim właśnie akcjom dawali społeczności ukraińskiej do zrozumienia, że jest ona mile widziana w Europie instytucjonalnej – bez względu na to, co czyni nieudolna i skorumpowana władza. Kazus ten dowodzi, że Kraków aktywizuje się nie tylko z okazji wielkich wydarzeń, takich jak na przykład Światowe Dni Młodzieży czy Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2022. Postawa obywatelska uczy zorganizowania, pomaga zmieniać rzeczywistość, dodaje energii oraz sprawia, że czujemy się odpowiedzialni za swoje miejsce zamieszkania. Działanie na rzecz innych wywołuje poczucie wspólnoty oraz świadomego uczestnictwa we współczesnym świecie. Wielu młodych ludzi twierdzi, że otoczenie, w którym żyją, nie sprzyja rozwojowi. Jednak wystarczy rozejrzeć się dookoła, a można dostrzec, jak wiele możliwości daje uczestnictwo w organizacjach pozarządowych czy inicjatywach obywatelskich. O  Polakach mówi się, że to naród narzekający zawsze i  na wszystko. Została nawet stworzona ironiczna kampania o  sugestywnej nazwie „Poland Come and Complain”. W krótkich filmikach przedstawione są nasze osiągnięcia w dziedzinie kultury i nowych technologii, które kwestionują jakiekolwiek podstawy naszego „polskiego marudzenia”. Nie mamy czego się wstydzić i tą dumą, poczuciem własnej wartości powinniśmy się dzielić z  innymi – potrzebującymi wsparcia, akceptacji. Tak rodzi się postawa obywatelska, dzięki aktywności i działaniu – to właśnie przeciwieństwo biernego narzekania.

33


inSPIR ACJE

Krakowscy Wikingowie

Paweł Inglot

W zimie na rowerze jeździć się nie da. A już na pewno nie w Polsce – jest przecież zimno, ślisko i niebezpiecznie. Taki pogląd można śmiało przypisać większości Polaków. Nie ma on jednak wiele wspólnego z rzeczywistością. Przykłady z innych krajów pokazują, że klimat jest czynnikiem drugorzędnym. Kluczowa jest bowiem infrastruktura i polityka władz miasta.

Fot. www.fotolia.com/©Pink Badger

Według dr. Pawła Kubickiego – socjologa zajmującego się problematyką rozwoju współczesnych miast – stwierdzenie, że podczas złej pogody ludzie nie będą wykorzystywać roweru jako środka transportu, jest klasycznym stereotypem: Spójrzmy, gdzie najwięcej ludzi przemieszcza się na rowerach: w krajach skandynawskich, Danii czy Szwecji. Bardzo niski jest natomiast odsetek rowerzystów w krajach Europy południowej – w Grecji, Włoszech, Hiszpanii. Dane te potwierdza raport Eurobarometru z 2010 r. na temat przyszłości europejskiego transportu. Głównej przyczyny zróżnicowania między poszczególnymi państwami dr Kubicki upatruje w poziomie rozwoju infrastruktury. Sądzi on, że jeśli zainwestujemy w  spójny system ścieżek rowerowych, utrzymywanych w  dobrym stanie przez cały rok, to mieszkańcy sami dostosują się do nowej

34

sytuacji, wybierając rower jako najdogodniejszy środek transportu. Taką opinię podziela krakowski aktywista rowerowy, założyciel sieci Miasta dla Rowerów, Marcin Hyła, który już od 20 lat na co dzień używa roweru jako podstawowego środka transportu w mieście, niezależnie od pory roku. W  Danii ruch rowerowy w  zimie to ok. 80% poziomu z  wiosny czy lata – a tam klimat i pogoda są zbliżone do polskiej. Jest sporo „przejść przez zero” (gwałtownych zmian temperatury z dodatniej na ujemną – przyp. red.), bywa sporo śniegu i  mróz. Ale tam infrastruktura rowerowa jest odśnieżana w pierwszej kolejności, na drogi dla rowerów sypie się sól i w sumie korzystanie z roweru to nie jest aż taki wyczyn – choć tamtejsi aktywiści promują zimową jazdę rowerem poważnie brzmiącym hasłem „Viking Biking” – mówi Hyła.

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


inSPIR ACJE Interwencje dotyczące odśnieżania dróg będących w utrzymaniu Gminy Kraków zgłaszać należy do Dyspozytorni Głównej MPO pod numerem telefonu: 12 64 62 361.

Światowa stolica zimowych rowerzystów Oulu, fińskie miasteczko, w którym średnioroczna dzienna temperatura wynosi niecałe 3°C (dla Krakowa 9°C), jest doskonałym przykładem miejsca, w którym niskie temperatury i śnieg są rowerzystom niestraszne. Wynika to z priorytetowego traktowania infrastruktury rowerowej, także jeśli chodzi o  zimowe utrzymanie. Kluczowe drogi rowerowe są przygotowywane przed godzinami szczytu, aby umożliwić mieszkańcom dojazd do pracy i szkoły. Rozwinięta sieć rowerowa w Oulu jest jedną z najlepszych na świecie. Sukces nie przyszedł jednak od razu – jest owocem dalekowzrocznej polityki władz miasta. Odzwierciedla się ona w wieloletnim badaniu, planowaniu i konstruowaniu miejskiej infrastruktury w taki sposób, żeby odpowiadała ona najlepiej potrzebom pieszych i rowerzystów, a nie samochodów (jak dzieje się to np. w Krakowie). Pierwszy plan rowerowy dla miasta został sporządzony już w 1972 roku. Dzięki wszystkim tym udogodnieniom aż co piąta podróż jest w Oulu odbywana na rowerze.

Polska stolica samochodów Jak natomiast sprawa wygląda w Krakowie? Przede wszystkim trudno w  ogóle mówić o  przemyślanej polityce rowerowej. Co prawda w ostatnich latach rowerzystom udało się nawiązać dialog z władzami miasta i przekonać ich do części swoich pomysłów, wygląda jednak na to, że skończy się głównie na symbolicznych gestach i  obietnicach. W  projekcie budżetu na rok 2014 prezydent Jacek Majchrowski przewidział bowiem na potrzeby rowerzystów zaledwie jeden milion złotych. Kwota ta stanowi nieco ponad 1 promil wszystkich wydatków przeznaczonych na transport i łączność. Kraków – miasto, które jako pierwsze w Polsce wdrożyło sieć rowerów miejskich – dziś nawet w tej kwestii pozostało daleko w tyle. Niełatwe jest oszacowanie, jaki odsetek osób jeździ w  Krakowie na rowerze przez cały rok. Nie istnieją nawet aktualne dane, które mówiłyby o ilości krakowskich rowerzystów w ogóle. Ostatnie Kompleksowe Badanie Ruchu dla miasta Krakowa miało miejsce w 2003 r. Zgodnie z jego wynikami rower stanowił jedynie 2% wszystkich podróży. Kolejna edycja badania ruchu właśnie trwa, można jednak przypuszczać, że nastąpi wzrost tego wskaźnika do około 5%. To jednak i  tak niewiele – Kraków zobowiązał się bowiem, że do 2020 r. odsetek podróży rowerowych osiągnie 15%. W 2013 roku Stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów przeprowadziło badanie potrzeb krakowskich rowerzystów. Aż 31% rowerzystów zadeklarowało w nim, że jeździ przez cały rok, niezależnie od pogody, co wydaje się jednak wielkością nieco zawyżoną. Natomiast Marcin Hyła szacuje, że ruch rowerowy w zimie stanowi od 5 do 20 % poziomu z sezonu, w zależności od aktualnych warunków pogodowych.

Zima – czego się spodziewać?

standardem, ścieżki rowerowe powinny być odpłużone i posypywane materiałem szorstkim na szerokości 1,5–2 metra do 6 godzin po ustaniu opadów lub, w  przypadku opadów ciągłych, na bieżąco. Dopuszcza się także w  wyjątkowych przypadkach użycie soli drogowej. Ścieżki mają być więc generalnie utrzymywane „na biało” i posypane, co Marcin Hyła uważa za wystarczające, aby zapewnić bezpieczne z nich korzystanie. Na stronie MPO utworzona została specjalna zakładka dotycząca „Akcji Zima”, pod którą można znaleźć wykaz ulic podlegających regularnemu utrzymaniu. Znalazło się wśród nich także ponad 100 odcinków ścieżek rowerowych. W  praktyce, jak zaznacza Hyła, sprawa wygląda różnie. Większość dróg rowerowych nie jest w ogóle odśnieżana, niemniej jednak w ostatnich latach sprawa uległa poprawie (m.in. na Rondzie Mogilskim). Dr Kubicki zwraca natomiast uwagę na zły stan utrzymania ulic, na których poboczach często zalegają zwały śniegu zgarniętego z jezdni, skutecznie uniemożliwiając jazdę. To właśnie jeden z powodów, dla którego w zimie rezygnuje on z roweru. Czas pokaże, jak miasto poradzi sobie z utrzymaniem rowerowej infrastruktury podczas nadchodzącej zimy. Niepokojące jest jednak, że na odśnieżanie przewidziano zaledwie 15 mln zł, podczas gdy ubiegłoroczna zima kosztowała miasto 28 mln zł. W razie konieczności szukania oszczędności można sobie wyobrazić, że stanie się to kosztem utrzymania ścieżek rowerowych. O ile więc Skandynawowie mogą pół żartem, pół serio twierdzić, że zimowa jazda rowerem wymaga od nich hartu równego Wikingom, o tyle krakowscy całoroczni rowerzyści zasługują na jeszcze większe uznanie, gdyż na swej drodze napotykają nie tylko przeszkody naturalne, ale także brak zrozumienia i wsparcia ze strony władz miasta. Wszystko leży zatem w  gestii rządzących, którzy mogą albo poszerzać kolejne ulice i  budować w  centrum Krakowa podziemne parkingi, albo zainwestować w zrównoważony transport, promujący rowery jako alternatywny środek transportu przez cały rok. Tym samym odciążona zostanie komunikacja publiczna, zmniejszy się ruch samochodów, liczba wypadków i  zanieczyszczenie powietrza. Mieszkańcy już do tego dojrzeli i podejmują liczne oddolne inicjatywy. Pozostaje poczekać, aż zmiany dokonają się także w  świadomości włodarzy Krakowa.

Zimowa jazda na rowerze cechuje się oczywiście pewną specyfiką, dlatego też wymaga odrobiny wprawy. Wskazane może być również dokonanie kilku dostosowań sprzętowych. Polecam porady Marcina Hyły dla adeptów zimowej jazdy na rowerze: www.miastadlarowerow.pl

Za utrzymanie rowerowej infrastruktury w zimie odpowiada Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. Zgodnie z  przyjętym

35


inSPIR ACJE

ukrainE Ukraine, Klaudia Raczek

czyli krótka historia o tym, jak zareagował Kraków, kiedy Ukraina nagle stała się Białorusią… Kraków nie pozostał miastem głuchym na wydarzenia, które mają obecnie miejsce na całej Ukrainie. W szczególności pokazał to w sobotę, 30 listopada, kiedy o 11:30 pod Pomnikiem Adama Mickiewicza zebrało się kilkaset osób, aby pokazać, że los naszego wschodniego sąsiada oraz jego obywateli nie jest krakowianom obojętny. Krakowianom, czyli grupie, która obejmuje i Ukraińców mieszkających w Krakowie, i studentów krakowskiej ukrainistyki, ale także Polaków wspierających dążenia Ukrainy do integracji europejskiej. Inicjatywę wsparli swoją obecnością oraz słowem Senator RP Bogdan Klich oraz posłanka do Parlamentu Europejskiego Róża Thun.

36

CZARNY PIĄTEK, CZARNA SOBOTA Ta sobota była dniem szczególnym, bo właśnie wtedy byliśmy już pewni, że podczas III Szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie Ukraina nie podpisała umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Tego dnia wszyscy dowiedzieli się też, co zaszło na Placu Niepodległości w Kijowie w nocy z piątku na sobotę. W jak brutalny sposób milicja rozgromiła pokojową manifestację, atakując śpiących, bezbronnych ludzi. Ofiarami padły również kobiety, kobiety w ciąży oraz dzieci, co jest tym bardziej oburzające. Po tym, jak media na całym świecie ostro skrytykowały i obwiniły o to, co się stało w  Kijowie, prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, ten w  telewizji stwierdził, że to nie on był decydentem, a za zachowanie milicji odpowiada wyłącznie jej kijowski szef. Ten ostatni, jako pionek w  rękach władzy, musiał odpowiedzialność wziąć na siebie, przyznać, że powodem, dla którego tak bestialsko pobito ludzi, było to, że protestujący przeszkadzali służbom porządkowym w… rozkładaniu na Placu Niepodległości choinki oraz lodowiska. A prezydent tym samym pozostał czysty jak łza.

UKRAINA TO NIE ROSJA, OBY NIE BIAŁORUŚ Właśnie przeciwko takim dyktatorskim środkom protestowaliśmy ostatniego dnia listopada w Krakowie. Sporą część zebranych stanowili studenci różnych kierunków Uniwersytetu Jagiellońskiego, w  tym także filologii ukraińskiej. Jako ruteniści kładziemy nacisk na rozróżnienie pojęć: Ruś i  Rosja, ruski i  rosyjski. Wiemy, że Ukraina, która jest bezpośrednią spadkobierczynią Rusi Kijowskiej, nie jest Rosją. Nam nie trzeba powtarzać, że Ukraińcy mają swój piękny język, choć ze względu na tragiczną historię, może nawet tragiczniejszą w skutkach niż polska, są ciągle pod wpływem języka rosyjskiego. Co gorsza, często pokolenie pamiętające czasy ra-

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


inSPIR ACJE

Fot. Ola Zięba

dzieckie z sentymentem i totalnym zaślepieniem chce pojednania z Rosją, pokazując przy tym jeszcze żywy kompleks kolonizowanego. Skąd to wszystko? Dlaczego dla niektórych, szczególnie tych starszych, Lenin czy Stalin nadal są symbolami władzy, prawdziwie silnej Rosji? Myślę, że można nad tym deliberować bez końca. Podam zatem dwa główne powody: propaganda, która kiedyś tak sprawnie działała oraz kłamstwa, tudzież bajki sprzedawane w podręcznikach do historii. Fakty są takie, że dopiero od niedawna dzieci i młodzież na Ukrainie uczy się z poprawnych naukowo książek. Byłam zdumiona, kiedy okazało się, że w XXI wieku nadal stosuje się praktyki dawnej ekipy z cyklu: pomijanie wydarzeń ważnych na skalę światową, a wynoszenie na piedestał bohaterów, którzy w europejskiej świadomości są jedynie mordercami. I to tylko namiastka przyczyn, bo jest ich de facto o wiele więcej.

PO CO MACHAMY CHORĄGIEWKAMI? W jakim celu ci wszyscy Ukraińcy wychodzą z  europejskimi i ukraińskimi flagami na ulice swoich miast? Kim są ci Ukraińcy? Po co organizowane są na całym świecie akcje wspierające eurointegrację Ukrainy, w tym nie tylko w Europie, ale także w Ameryce Północnej czy Australii? Czego chcą ci ludzie? Czego chcą krakowianie? Po tygodniach oglądania relacji w różnych ukraińskich kanałach telewizyjnych, lektury wielu dzienników i opinii konstatuję, że zdecydowana większość zwolenników podpisania traktatu akcesyjnego, którzy wychodzą na ulice, to ludzie młodzi. Jak 24 listopada podczas audycji na żywo w  telewizji Hromadske.tv mówił Andrij Bondar – ukraiński pisarz młodego pokolenia, znany między innymi z książki pod tytułem „Historie ważne i nieważne” – „ci, którym zależy, to najczęściej osoby urodzone już w niepodległej (przynajmniej z  nazwy) Ukrainie. Są oni bardziej otwarci na świat, innych ludzi, kultury. Wyjeżdżają na Zachód, korzystają z internetu, więc widzą różnicę. Chcą cywilizacji, chcą być traktowani choćby na granicach jak Europejczycy, a nie jak podejrzani przemytnicy. Bo jasne, przechodząc kilka razy w roku przez polsko-ukraińską granicę, widzi się te kolejki »mrówek« i utożsamia się je głównie z Ukraińcami. Ale uwierzcie mi, ten obraz jest przekłamany, bo kursują w tę i we wtę także rzesze Polaków. I co z tego? Czy to czyni ich innymi ludźmi, obywatelami drugiej kategorii?”.

FOLWARK ZWIERZĘCY Poza tym, a może przede wszystkim, chodzi o  politykę. O  to, czego się boi świta prezydenta Wiktora Janukowycza – jawności i  przejrzystości w  działaniach władzy, sądownictwa, ujawnienia skorumpowanych urzędników, milicjantów, pracowników służby zdrowia, biznesmenów. Bo w tym momencie Ukraina jest folwarkiem Partii Regionów, poletkiem dla niejasnych biznesów Janukowycza, który tak łatwo nie zechce oddać władzy. Kiedy Unia Europejska będzie miała wgląd w postępowanie wszystkich organów, mogą wyjść na jaw różne skandale, przestępstwa, których oligarchowie mogą sobie nie życzyć. Ukraińcom przestaje się podobać bycie marionetkami, bo jak długo można znosić cięgi, na które się nie zarobiło? Wszechobecna paranoja. Czy uznać można za normalne to, że Tetiana Melnyczenko, redaktorka programu informacyjnego w telewizji „Business”, została zwolniona po pokazaniu na wizji relacji z Placu Niepodległości w Kijowie, gdzie zaczęli się wówczas zbierać ludzie, aby protestować przeciwko wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską?

OSTATNIA SZANSA UKRAINY Łączę się w duchu ze wszystkimi, którzy nadal kibicują Ukrainie. W tym są zarówno Ukraińcy, jak i Polacy, którzy wyszli wspólnie na ulice nie tylko 30 listopada, ale także tydzień wcześniej, wtedy przed Konsulat Ukrainy w Krakowie, aby pokazać, że stąd też płynie wsparcie. Mam nadzieję, że będą organizowane w stolicy Małopolski następne, jeszcze liczniejsze pokojowe akcje, które nie pozostaną bez echa. Bo to jest kolejna, może ostatnia po niewykorzystanej pomarańczowej rewolucji szansa, by zdecydowanie ruszyć w kierunku Europy instytucjonalnej, by wreszcie Ukraina przestała być państwem demokratycznym tylko z nazwy. Teraz, kiedy obywatelska solidarność znów działa, kiedy obywatelska maszyna jest w  ruchu – nie można się zatrzymać. Nie można tracić nadziei, bo Ukraina ma jeszcze szansę na podpisanie umowy stowarzyszeniowej w przyszłym roku, dlatego bądźmy zdeterminowani i  cierpliwi. Nie ma takiej władzy, której by się nie dało obalić. A w przypadku Janukowycza – zdetronizować.

37


Kraków oczami obcokrajowców

Według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w Polsce zatrudnianych jest coraz więcej obcokrajowców. W 2008 roku było to około 20 tysięcy osób, a już w roku ubiegłym niemal dwa razy tyle! Systematycznie rośnie także odsetek zagranicznych studentów na polskich uczelniach i nie wynika to jedynie z krótkoterminowych wymian studenckich w ramach programów takich jak Socrates-Erasmus. Pośród żaków, którzy uzyskują u nas dyplomy, najwięcej jest bowiem tych zza wschodniej granicy. Ryszard Kapuściński dostrzegał mnóstwo zalet płynących ze spotkania z „Innym”. Spotkanie takie, przy obopólnej otwartości i zrozumieniu, pozwala lepiej poznać nie tylko drugą stronę, ale przede wszystkim lepiej zrozumieć siebie, swoje najbliższe otoczenie. Kraków jest miastem akademickim, więc w naturalnym odruchu poprosiliśmy zagranicznych studentów o szczerą opinię na temat życia w Krakowie. Redakcja

Dotykam palcami szorstkich ścian, zaglądam do malutkich kawiarni… Dochodziła piąta, zmęczona drogą dojeżdżałam do Krakowa. To była sobota, więc ulice były puste. Za oknem mojego autobusu zmieniały się obrazki nieznajomego mi jeszcze miasta. Od razu spodobała się panująca w nim niezwykła atmosfera. W Krakowie każdy znajdzie coś dla siebie. Turyści, którzy przyjechali obejrzeć spuściznę historyczną i kulturalną miasta królów, powinni pozostać tutaj dłużej. Swoim mieszkańcom miasto proponuje różne rozrywki. Tu jest mnóstwo teatrów, restauracji, pubów, klubów. Ktoś z  hałaśliwą kompanią może spróbować smacznego piwa, miłośnik wykwintnych dań bez trudu znajdzie restaurację z ulubioną kuchnią. Ja sama właściwie tracę głowę od zapachu kawy i  czekolady, których zapach rozprzestrzenia się na ulicach starego Krakowa. Chce się wejść do każdej kawiarni i  spróbować każdego czekoladowego wyrobu. Miasto pachnie dawnymi czasami… Właśnie tym zapachem i atmosferą bardzo przypomina ukraiński Lwów. Przez to jeszcze bardziej zakochuję się w nim. Może jeszcze mało znam to miasto, lecz czuję, że krakowska atmosfera jest bliska mojej duszy. Przyjechałam z małego miasteczka, ale nie miałam problemu, aby się zaadaptować. Od razu zaprzyjaźniłam się z miastem i wlałam się do jego życia. Czuję się w nim bardzo komfortowo. Przyjemnie jest uświadamiać sobie, że spaceruje się ulicami Mickiewicza, Matejki, Miłosza. Dotykam palcami szorstkich ścian, zaglądam do malutkich kawiarni, karmię gołębie i uśmiecham się do dzieci. Chciałabym zobaczyć całą prawdę, to, co zachowało się za pomalowanymi na jaskrawe kolory frontami i plastikowymi atrapami czekoladowych tortów, za przejrzystymi od blasku witrynami. Kraków, jak każde majestatyczne miasto, ma swoje historie, swój podziemny przebieg. Mijał czas i miasto zmieniało się. Ono wiele znosiło. Niszczono je, na miejsce jego mieszkańców przyjeżdżali inni. A miasto zmieniało swoje maski, starannie ukrywając własną prawdę, żeby jej nie zgubić, nie dać nikomu jej ukraść. Dziwi i zaczarowuje harmonijne pojednanie przeszłości i współczesności w Krakowie. Miasto budzi natchnienie twórczych ludzi swoim pięknem i spokojem. Życie w Krakowie uważam za wystarczająco komfortowe. Mogę jednak wyliczyć kilka rzeczy, które nie do końca mi się podobają. Codziennie jeżdżę tramwajem albo autobusem. Parę razy stałam w  korkach, co z  wielu powodów było kłopotliwe. Chcę zaznaczyć, że ceny przejazdów komunikacją miejską w porównaniu do Ukrainy są o wiele wyższe. Jeżeli chodzi o listę rzeczy, z których nie jestem zadowolona, to fakt, że młodzi ludzie rzadko ustępują w  środkach transportu miejsca ludziom starszym. Przykro patrzeć na emerytów, którzy jadą 5-6 przystanków na stojąco i  na studentów, którzy zajmują miejsca, nawet jeśli jadą krócej. Inny problem Polaków stanowi to, że bywają zamknięci w sobie. Podczas pierwszych dni życia tutaj niekomfortowe były te momenty, kiedy, szukając jakiejś ulicy, musiałam pytać przechodniów o drogę. Zdarzały się i takie czarne scenariusze, że na moje: „przepraszam, czy…”, „dzień dobry, bardzo proszę…” reagował co czwarty człowiek, a ostatecznie i tak nie zawsze pomagał. Ale wszędzie tam, gdzie są minusy, dla równowagi pojawią się też plusy. Niedawno musiałam skorzystać z polskiej służby zdrowia i zgłosiłam się do lekarza pierwszego kontaktu. Bardzo pocieszający był fakt, że lekarz władał językiem angielskim, co ułatwiło nam komunikację, ponieważ mam jeszcze spore problemy ze znajomością polskiego. Udzielił mi niezbędnej pomocy i fachowej porady. Jestem zadowolona z poziomu polskiej służby zdrowia, a także z tolerancyjnego podejścia jej pracowników do pacjentów. Poza tym zauważyłam, że w Krakowie często jeżdżą karetki, co świadczy o tym, że w Polsce, w odróżnieniu od Ukrainy, pogotowie ratunkowe to faktycznie pogotowie ratunkowe, a policja to policja. Jeśli nasze służby śpieszyłyby na pomoc ludziom tak jak w Polsce, to udałoby się uniknąć wielu tragedii. Zaskoczyła mnie uczciwość ludzi. Kiedy przyjechałam do Polski, czytałam w  internecie o  tym, jak polski uczeń zwrócił Ukraińcowi zagubione pieniądze (chodziło o niemałą sumę). Tak właśnie z uczynku jednego człowieka, powstaje dobre wrażenie o wszystkich mieszkańcach. Kiedy jechałam do Krakowa, nie wiedziałam dokładnie, co chcę w nim znaleźć. Teraz zrozumiałam, że potrzebuję dużo czasu, aby odkryć wszystkie jego przynęty. Chcę odgadnąć chociażby kilka zagadek tego miasta, lecz ono tylko zadaje mi nowe. raina iuk, 17 lat, Uk Olha Dr ahan : Michał Malczyński go zyka ukraińskie agmentów z ję Tłumaczenie fr

38

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


Kraków oczami obcokrajowców

[Yindobre, Polska!] Gdy byłem, mały marzyłem o odwiedzeniu Europy i  państw takich jak Francja, Niemcy, czy Belgia. Polska nigdy nie znajdowała się na mojej liście. Po raz pierwszy przyjechałem tu w zeszłoroczne wakacje. Spędziłem w Polsce sześć tygodni i teraz sądzę, że była to najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjąłem. Jest to kraj, do którego chciałbym wracać codziennie. Dlaczego? Bo czułem się tu jak w domu. Polaków wyobrażałem sobie jako ludzi zamkniętych, mało gościnnych i  takich, którzy się nigdy nie uśmiechają. Ale to było, zanim tu przyjechałem. Moje poglądy zostały znacznie zweryfikowane, głównie dzięki Waszej gościnności. Co chwilę spotykałem ludzi pytających mnie, skąd jestem, a także cieszących się z tego, że odwiedziłem właśnie Kraków. To dzięki nim poczułem się tutaj tak swobodnie i po prostu dobrze. Co więcej, Kraków jest pełen miejsc natchnionych tradycją i bogatą kulturą, co tworzy niesamowitą atmosferę. O klubach ze wspaniałymi imprezami też nie da się zapomnieć. Jednak największe wrażenie wywarła na mnie Wisła. Latem nad jej brzegiem spotkać można ludzi zarówno młodych, jak i tych starszych, którzy po prostu chcą cieszyć się swoim towarzystwem i spędzić ze sobą czas. Stwarza to bardzo spokojny i błogi nastrój. Gdy rozmawiałem z  Polakami o  tych pięknych miejscach, zazwyczaj słyszałem jedno pytanie: „Czy Polska ci się podoba?” – „Kocham Polskę!” – odpowiadałem, co często spotykało się ze zdziwieniem. Nie mogli zrozumieć, dlaczego uwielbiam to miejsce, podczas gdy większość młodych Polaków stąd wyjeżdża, planuje emigrację. Do tej pory jestem zdumiony i zszokowany chęcią opuszczenia tego wspaniałego miejsca. Z  mojej polskiej przygody nauczyłem się przede wszystkim tego, że odwiedzanie innych krajów to nie zwiedzanie muzeów czy poszczególnych miejsc, a wdawanie się w interakcje z innymi ludźmi. Poznawanie ich i sprawianie, że nasze małe przyjaźnie przyczyniają się do tworzenia lepszego świata. Z  drugiej jednak strony nauczyłem się, że w  najmniej oczekiwanym momencie możemy spotkać wspaniałych ludzi, którzy zmienią nasze życie na zawsze. Wykorzystajmy więc każdą okazję do podróżowania dookoła świata.

Tłum

ia , Kolumb Fernando udia Szawara dakcja: Kla aczenie i re

„Miasto przeznaczenia” Pierwszy raz zobaczyłam Kraków w maju 2013  r., gdy przyjechałam składać papiery na studia. Zakochałam się i  to było „zakochanie od pierwszego wejrzenia”. To miasto mnie po prostu rozbroiło i położyło na kolana. Tak starego i pięknego miasta jeszcze nie widziałam. Ukrainę objechałam prawie całą, ale architektury ukraińskiej z polską w ogóle nie można porównywać, z wyjątkiem Lwowa. Jednak „gwiazdy radzieckie” zostawiły mocną i  brzydką bliznę na twarzy Ukrainy. Mimo wszystko duże miasta, takie jak: Kijów, Charków, Odessa, Tarnopol mają w sobie piękno i własną duszę. Ale miasta przemysłowe i mniejsze są do siebie bardzo podobne przez standardową „nagą” architekturę. Ukraina może pochwalić się piękną rzeką Dniepr i dużą ilością innych rzek, gęstymi lasami, złotymi polami, życzliwymi ludźmi, słoniną, ukraińskim barszczem. Ale nie posiada w swojej architekturze starych budynków. Może to kwestia „miasta przeznaczenia” lub po prostu kwitnięcie kasztanów, ale mnie zapierało oddech od klimatu Krakowa. Jego wysokie szpice kościołów, rynki, Wawel… A Kazimierz – żydowski rejon, gdzie każda knajpka ma swoją osobowość. Wąskie ulice, rozrzucone niespodziewanymi zakrętami, wyglądały paradoksalnie statycznie. Zapach starych kamienic nawracał wspomnienie starej chatki prababci. Nawet szalony ruch dookoła nie mógł zakłócić monumentalności „dziadka-Krakowa” z wielkimi wąsami w postaci Wisły. Z tych emocji zgubiłam drogę na uczelnię. Na ławeczce siedziała babcia, gadała ze swoim kotem. Wydało się to takie miłe. Ona była tu Panią. Korzenna krakowianka. Było w niej coś szlachetnego, a jednocześnie w niebieskich oczach widać było słońce. Z takim ciepłem uśmiechała się do kota, że postanowiłam zapytać o drogę właśnie jej. Pani Elżbieta, jak później dowiedziałam się jak ma na imię, od razu poznała mój wschodni akcent. Ale z uśmiechem powiedziała, że i tak bardzo dobrze mówię po polsku. Od razu zaczęłyśmy niewymuszony dialog. I ku mojemu zdziwieniu, pani Elżbieta powiedziała do kota, żeby ten poczekał na nią tam na ławce, po czym wzięła mnie pod rękę i poprowadziła do pierwszego tramwajowego przystanku. Po drodze opowiadała, że miała babcię z Ukrainy, że jeszcze do wojny, jako malutka dziewczynka, odwiedzała ją po raz ostatni. Miała bardzo ciekawe wspomnienia; o czasach jej studiów i o tym, że po śmierci męża została zupełnie sama, ponieważ dzieci nigdy nie miała. Wytłumaczyła mi drogę i poczekała aż wsiądę do tramwaju. Za te pól roku, co mieszkam w Krakowie, nie spotkałam złego człowieka. Nikt, kogo prosiłam o pomoc lub po prostu pokazanie drogi, nigdy nie odmówił, co zdarzało się często w Warszawie. Po niesamowitych przeżyciach tamtego dnia stwierdziłam, że Kraków to miasto dla mnie. W żadnym mieście nie czułam się tak spokojnie i jednocześnie pewna sił. Widziałam Łódź, Lublin, Gdańsk, żyłam w Warszawie trzy lata, ale tak jak w Krakowie nie czułam się w żadnym mieście. Mieszkam w  bardzo cichej i  zielonej okolicy Krakowa. Zależało mi na takim miejscu, ponieważ mieszkam z  kocicą, którą mam jeszcze z Warszawy. I powiem szczerze, że jej tu też bardziej się podoba. Możliwe, że ja jestem zakochana w  tym mieście, ale nie widzę szczególnych minusów Krakowa. Oczywiście ma on problemy takie jak każde duże miasto: korki, drogie wyżywienie, miejski transport. Często w transporcie miejskim oglądam sytuacje, jak młodzież siedzi, a starsze panie albo ciężarne kobiety stoją. Nie myślą, że kiedyś sami mogą być w takiej sytuacji. Dużo moich znajomych mówi, że Kraków to bardzo szumne miasto. Może dlatego, że ja mam z czym porównywać, dla mnie to jest najspokojniejsze miasto. Taka opinia to pewnie efekt dużej ilości turystów. Znam tu ludzi, którzy nie lubią obcokrajowców, argumentując, że przez nich polskim obywatelom brakuje miejsca, a na Rynku słychać wszystkie języki świata, tylko nie polski. Zapominają, że to wielki wkład w rozwój Krakowa, ponieważ my przywozimy nasze pieniądze i tu je zostawiamy.

Olena Ria

bcz ycz

39


Niezwykle cieszy nas to, iż wzięli sobie Państwo do serca nakreśloną przez nas misję „Obywatelskiego Krakowa”. Jednym z jej fundamentalnych założeń jest to, aby nasz dwumiesięcznik stał się forum, na którym wypowiadają się mieszkańcy Krakowa oraz ludzie związani z naszym miastem. Liczymy na inspiracje, pomysły, polemiki, konstruktywne wnioski, ale przypominamy także, że na owym forum można, a wręcz należy wyrazić swoje ewentualne niezadowolenie. Tym samym zwracamy uwagę na problemy, z jakimi krakowianie borykają się na co dzień, gdyż władza nie potrafi bądź nie chce nawet im pomóc.

Szanowni Państwo, jestem mieszkańcem Dzielnicy II Grzegórzki i dzisiaj (15.11.13) bardzo zaniepokoiło mnie wycinanie dużych wieloletnich drzew wzdłuż ulicy Sądowej, na wysokości bloku nr  1. Bardzo proszę o  szybką interwencję i wyjaśnienie, dlaczego niszczona jest zieleń, której przecież w Krakowie tak brakuje. Poniżej zdjęcia opisujące sytuację.

Z wyrazami szacunku, Jakub Skwara

Z uwagi na wyraźny odzew z Państwa strony: listowny, mailowy i telefoniczny, tworzymy na łamach „Obywatelskiego Krakowa” dedykowany Czytelnikom dział „Interwencje”. Nasze pismo trafia do kilkudziesięciu tysięcy krakowian. Wierzymy, że Państwa głos w każdej bulwersującej sprawie będzie dzięki temu donioślejszy i wyraźniej słyszalny. Zachęcamy do kontaktu z redakcją. ok@manko.pl

Szanowni Redaktorzy „Obywatelskiego Krakowa”! Bardzo miłym zaskoczeniem było dla mnie odkrycie Waszej gazety w pobliskiej bibliotece. Jak wiadomo najbardziej interesują nas sprawy naszego otoczenia, w którym wypadło nam żyć, poczynając od miasta poprzez dzielnice i ulice, na których mieszkamy. Kierując się zachętą do przedstawienia swoich spostrzeżeń na tematy dotyczące naszego miasta, postanowiłam zasygnalizować temat związany z ulicą, przy której mieszkam. Jest ona usytuowana na terenie dzielnicy II (Grzegórzki).

Niestety od miesiąca maja bieżącego roku duża część mieszkańców zamiast ulicy Kotlarskiej ma ulice „Koszmarską”, gdyż mieszkania na niższych piętrach zamieniły się w ciemne nory, szczególnie partery pozbawione są światła dziennego. „Cudem architektury”, który do tego doprowadził, są sięgające połowy pierwszego piętra, ciemne, oddalone o 9 metrów tzw. ekrany akustyczne, którymi zastąpiono istniejące wcześniej przeźroczyste i niższe. Nasze interwencje poparte podpisami mieszkańców, nie znalazły żadnego zrozumienia u  decydentów, którzy argumentują w stylu: „nie, bo nie”. Sam widok z okien może przyprawić o klaustrofobię, co widać na załączonym zdjęciu. W dodatku jesteśmy zmuszeni do korzystania w biały dzień ze sztucznego oświetlenia. Zachęcam krakowian do zwiedzenia tej nowej atrakcji naszego miasta. Przeżyją Państwo wizualny horror, przy którym mury więzienia o zaostrzonym rygorze to mały płotek. Ewentualna sprzedaż mieszkania także nie wchodzi w  grę, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie zapłaci za mieszkanie w  piwnicznej izbie. Wartość lokali drastycznie spadła. Czujemy się jak obywatele już nawet nie drugiej, a trzeciej kategorii: zostaliśmy z wykupionymi – kosztem często dużych wyrzeczeń – mieszkaniami na przysłowiowym lodzie. I gdzie to przyjazne miasto?

Z szacunkiem (…) Janina Zapiór

40

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


Mariusz Waszkiewicz – Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody Jolanta Gondek – Przedszkola „Bajka”

Nie ma życia bez wody Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody oraz zespół przedszkoli „Bajka” zakończył realizację projektu ekologicznego „Nie ma życia bez wody”, realizowanego dzięki pomocy finansowej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Projekt związany był także z edukacją ekologiczną najmłodszych dzieci. Miał inicjować działania przedszkoli na rzecz edukacji ekologicznej wśród dzieci, ich rodziców oraz personelu placówek. Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody wspólnie z  przedszkolami i  szkołami już od kilku lat podejmuje działania aktywizujące społeczność lokalną w działania proekologiczne. W ramach projektu, prócz aktywności stricte edukacyjnych, prowadzono także zabawy i zajęcia terenowe.

Celem zadania była ochrona płazów oraz edukacja ekologiczna. Płazy należą do zwierząt najbardziej zagrożonych. Główną przyczyną są zmiany w środowisku spowodowane przez człowieka. Liczebność i różnorodność płazów zależy m.in. od zabiegów ochronnych, np. zabezpieczanie tras migracyjnych płazów przebiegających przez drogi, zachowania małych zbiorników wodnych. Zadania w  zakresie czynnej ochrony płazów prowadzone były we współpracy z Ojcowskim Parkiem Narodowym i polegały na zabezpieczeniu trasy migracyjnej płazów w  Pieskowej Skale. Dzięki zaplanowanym wcześniej działaniom umożliwiono bezpieczną migrację kilku tysięcy stworzeń.

Wszelkie działania podjęte w tym zakresie wpłynęły na poziom wiedzy i  świadomość przedszkolaków. Obserwujemy to podczas zabaw dowolnych, zajęć dydaktycznych, jak również podczas swobodnych rozmów dzieci. Przedszkola „Bajka” wraz z  Towarzystwem na Rzecz Ochrony Przyrody już od kilku lat podejmują działania aktywizujące społeczność lokalną w działania proekologiczne. To właśnie przedszkola są pierwszym etapem edukacji ekologicznej dzieci oraz miejscem rozwoju świadomości ekologicznej nie tylko dzieci ale i dorosłych. Od najmłodszych lat należy kształtować postawę „strażnika przyrody”, rozumiejącego sens jej ochrony przed niszczycielskim działaniem dorosłego człowieka.

Drodzy Czytelnicy! Zapraszamy Was do współtworzenia rubryki „Akcje obywatelskie”. Czekamy na informacje dotyczące działań przez Was przeprowadzonych lub tych, które dopiero zamierzacie zrealizować, tak abyśmy mogli objąć nad nimi patronat medialny. ok@manko.pl

41


inne

Gdzie znaleźć Obywatelski Kraków? Poniżej prezentujemy aktualną listę miejsc, do których dociera nasz Magazyn. Zachęcamy do zgłaszania kolejnych miejsc i chęci otrzymywania „Obywatelskiego Krakowa” na ok@manko.pl lub pod numerem telefonu 12 429 37 28 Z przyjemnością dołączymy je do naszej bazy dystrybucyjnej.

Redakcja „Obywatelskiego Krakowa” ul. Słowackiego 46/30 (3 piętro) Dom Norymberski, ul. Skałeczna 2 Dom Kultury Spółdzielni Mieszkaniowej „Nowy Bieżanów”, ul. Aleksandry 11 Teatr KTO, ul. Gzymsików 8 Teatr Mumerus, ul. Kanonicza 1 (budynek Politechniki) Bank Żywności, ul. Zabłocie 20/22 Rada Dzielnicy II Grzegórzki, ul. Daszyńskiego 22 Rada Dzielnicy VII Zwierzyniec, ul. Prusa 18 Rada Dzielnicy IX Łagiewniki – Borek Fałęcki, ul. Żywiecka 13 Rada Dzielnicy VI , ul. Zarzecze 124A Rada Dzielnicy X, ul. Inicjatywy Lokalnej 5 Rada Dzielnicy XIV, ul. Dywizjonów 34 Rada Dzielnicy VIII, ul. Praska 52 Rada Dzielnicy V Krowodrza, ul. Kazimierza Wielkiego 112/2 Rada Dzielnicy III, ul. Naczelna 12 Rada Dzielnicy XVIII Nowa Huta, os. Centrum B bl. 6 Rada Dzielnicy I, Rynek Kleparski 4 Rada Dzielnicy XIII Podgórze, Rynek Podgórski 1, pok. 12-13 Rada Dzielnicy XVII, os. Na stoku 15 Mowis, Wydział Spraw Społecznych, Os. Centrum C 10 Grota Solno-Jodowa Galos, ul. Wielicka 91 AIESEC Kraków Komitet Lokalny, ul. Rakowicka 27 Dom Kultury Podgórze, ul. Sokolska 13 Śródmiejski Ośrodek Kultury, ul. Mikołajska 2 Prokuratura Okręgowa w Krakowie, ul. Mosiężnicza 2 Europejskie Centrum Młodzieży, ul. Gołębia 24 Małopolski Instytut Kultury, ul. Karmelicka 27 Klub Zygmuntowski, ul. Szczepańska 1 Teatr Groteska, ul. Skarbowa 2 Międzynarodowe Centrum Kultury, Rynek 25 Benedyktyński Instytut Kultury, ul. Benedyktyńska 37 Teatr Ludowy, os. Teatralne 34 Teatr Łaźnia Nowa, os. Szkolne 25 Stowarzyszenie Przyjaciół Nowej Huty, os. Centrum A 6a Kolejowe Towarzystwo Kultury, ul. Św. Filipa 6 Nowohuckie Centrum Kultury, al. Jana Pawła II 232 Centrum Społeczności Żydowskiej w Krakowie ul. Miodowa 24 Teatr Hothouse, ul. Babińskiego 29 La Loba Fitness, ul. Dauna 113 Atlantic Squash & Wellness, ul. Stradomska 15 Kino Agrafka, ul. Krodowerska 8 Kino Mikro, ul. Lea 5 Kino Pod Baranami, Rynek Główny 27 MPO, ul. Nowohucka 1 Starostwo Powiatowe Kraków, al. J. Słowackiego 20 Związek Centralny Dzieła Kolpinga w Polsce, ul. Żułowska 51 Leader Centrum Szkoleń, Promocji i Usług Lingwistycznych, ul. Pękowicka 77 Krowoderska Biblioteka Publiczna, al. Słowackiego 46 Krowoderska Biblioteka Publiczna, al. Królewska 59

42

Biblioteka Śródmiejska filia nr 4, ul. Dietla 80/82 Biblioteka Śródmiejska filia nr 6, ul. Dobrego Pasterza 6 Biblioteka Śródmiejska filia nr 8, ul. Studencka 19 Biblioteka Śródmiejska filia nr 11, ul. Dzielskiego 2 Biblioteka Śródmiejska filia nr 18, ul. Ugorek 14 Biblioteka Śródmiejska filia nr 2, ul. Bobrowskiego 11 Biblioteka Śródmiejska filia nr 7, al. 29-Listopada 59, Biblioteka Śródmiejska filia nr 9, ul. Bosaków 11 Biblioteka Śródmiejska filia nr 10, ul. Łąkowa 27 Biblioteka Śródmiejska filia nr 12, ul. Lubomirskiego 7a Biblioteka Śródmiejska filia nr 13, al. Daszyńskiego 22 Biblioteka Śródmiejska filia nr 16, al. Pokoju 33 Biblioteka Śródmiejska filia nr 17, ul. Brodowicza 1 Biblioteka Śródmiejska filia nr 19, ul. Dobrego Pasterza 100 Biblioteka Główna Śródmiejska, ul. Masarska 14 Dzielnica XII Prokocim- Bieżanów, ul. Kurczaba 3 Nowohucka Biblioteka Publiczna, os. Stalowe 12 Nowohucka Biblioteka Publiczna filia nr 1, os. Młodości 8 Nowohucka Biblioteka Publiczna filia nr 2, os. Teatralne 25 Nowohucka Biblioteka Publiczna filia nr 3, os. Kościuszkowskie 5 Nowohucka Biblioteka Publiczna filia nr 4, os. Zgody 7 Nowohucka Biblioteka Publiczna filia nr 6, os. Na stoku 1 Nowohucka Biblioteka Publiczna filia nr 7, os. Kalinowe 4 Nowohucka Biblioteka Publiczna nr 8, os. Boh. Września 26 Nowohucka Biblioteka Publiczna filia nr 9, os. Tysiąclecia 42 Nowohucka Biblioteka Publiczna filia nr 10, os. Dywizjonu 303 nr 1 Teatr Stary, ul. Jagiellońska 5 Sąd Apelacyjny w Krakowie, ul. Przy Rondzie 3 Parafia Opatrzności Bożej w Swoszowicach, ul. Piłkarska 9 Dom Pomocy Społecznej im. L.A. Helclów, ul. Helclów 2 Przychodnia Zdrowia, ul.Długa 30 5. Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką SPZOZ ul. Wrocławska 1-3 Uniwersytet Pedagogiczny , ul. Podchorążych 2 Uniwersytet Rolniczy, al. A. Mickiewicza 21 Akademia Górniczo-Hutnicza, al. A. Mickiewicza 30 Oddział ZUS , ul. Pędzichów 27 Inspektorat ZUS Kraków – Łagiewniki, ul. Zakopiańska 33 Inspektorat ZUS Kraków – Podgórze, ul. Zakopiańska 62 Inspektorat ZUS Kraków – Krowodrza, ul. Świętokrzyska 12 Spółdzielnia Mieszkaniowa Grodzka, ul. Jerzego Szablowskiego 6 Spółdzielnia Mieszkaniowa Ugorek, ul. Mirosława Dzielskiego 2 Spółdzielnia Mieszkaniowa Czyżyny, os. Dywizjonu 303 paw. nr 1 Spółdzielnia Mieszkaniowa Piaski Nowe, ul. Podedworze 20 Spółdzielnia Mieszkaniowa Widok, ul. Na Błonie 7 Spółdzielnia Mieszkaniowa Śnieżka, ul. Opalowa 2 Spółdzielnia Mieszkaniowa Kabel, ul. Wielicka 76 Spółdzielnia Mieszkaniowa Jutrzenka, os. Jagiellońskie 19 Stale aktualizowana lista dystrybucyjna „Obywatelskiego Krakowa” znajduje się na naszej stronie internetowej www.obywatelskikrakow.pl

Nr 2 | Listo p a d 2013 r.


Zostań Redaktorem naszej wspólnej gazety! Zapraszamy do współpracy wszystkich, którzy wraz z nami pragną przypatrywać się miastu, jego problemom i sukcesom.

„Obywatelski Kraków” czeka na Twoje artykuły! Pisz na:

Z radością informujemy, że Radio Kraków objęło patronatem medialnym nasz projekt „Obywatelski Kraków”. słuchajcie informacji o nas na antenie Radia Kraków!

OK@manko.pl


www.obywatelskikrakow.pl Ze strony możesz także pobrać aktualny numer „Obywatelskiego Krakowa” w formie e-wydania.

Artykuły i newsy. Najważniejsze informacje i teksty analityczne dotyczące naszego miasta. Podzielone na kategorie m.in. : Dzielnice, Obywatele, Okiem Seniora, Inwestycje, Zielony Kraków.

Wasi przedstawiciele. Poznaj radnych miasta, dzielnic, sejmiku, przedstawicieli administracji samorządowej i skontaktuj się z nimi. Kalendarz obywatelski. Spotkania, debaty, konferencje, sesje rady miasta i inne wydarzenia według dat i kategorii. Jak i gdzie załatwić sprawę? Masz sprawę w urzędzie? Nie wiesz jaki formularz wypełnić i gdzie go złożyć? Skorzystaj z naszego przewodnika! Wybierz interesujący Cię problem i dowiedz się jak i gdzie go rozwiązać!

Instytucje. Zobacz mapę urzędów, instytucji, organizacji pozarządowych podzielonych według kategorii i obszaru działania.

Blogi . Teksty naszych „dziennikarzy obywatelskich”. Ty też możesz tworzyć razem z nami „Obywatelski Kraków”. Chcesz dołączyć do grona naszch blogerów? Prześlij swój tekst na ok@manko.pl

Konkursy. Weź udział w jednym z naszych obywatelskich konkursów i wygraj wspaniałe nagrody.

Karta seniora. Nasz program wspierający osoby starsze. Seniorze! Zobacz jakie firmy w naszym województwie przygotowały dla Ciebie zniżki i specjalne oferty. Do programu dołączyło już ponad 70 partnerów i 1000 seniorów.

Materiały video. Oglądaj relacje ze spotkań, konferencji, ważnych wydarzeń, w których bierzemy udział

„Obywatelski Kraków ” to pismo dla Ciebie! 4

www.facebook.com/ObywatelskiKrakow

Pr o j e k t w s p ó ł f i n a n s o w a n y p r z e z S z w a j c a r i ę w r a m a c h s z w a j c a r s k i e g o p r o g r a m u w s p ó ł p r a c y z n o w y m i k r a j a m i c z ł o n k o w s k i m i U n i i E u r o p e j s k i e j

Profile for Obywatelski Kraków

Obywatelski Kraków nr 2  

Obywatelski Kraków nr 2  

Advertisement

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded