Issuu on Google+

JESTWAŻNE.PL


Agnieszka Olszewska, 34 lata, mediatorka rodzinna Robert Bączyk, 41 lat, tłumacz, wydawca starożytnych tekstów buddyjskich Córka Zuzia, 9 lat syn Tymon, 6 lat W związku – 11 lat


R: Ślub katolicki w naszym przypadku nie wchodzi wieszali mu to godło na drzewie. Nie podzielam w grę, bo jesteśmy buddystami. Poznaliśmy się w przekonania z  przysięgi małżeńskiej w katolickim klasztorze buddyjskim w Korei.

kościele, że kobieta to winorośl, która ma być płod-

A: To była romantyczna historia...

na i rodzić mężowi dzieci. Nie czuję też samej formy

R: Pojechałem na trzymiesięczne odosobnienie. polskiego wesela: z wódką, z mięsem. My nie pijeOkazało się, że jest tam Agnieszka z Polski. Spędzi- my, nie jemy mięsa, to co byśmy ludziom podali? liśmy razem parę dni, a potem były trzy miesiące Soczewicę? Kiedyś to, że nie chciałam ślubu, to był chodzenia wokół siebie w milczeniu.

mój postulat wolności, feministyczny postulat ko-

A: Ja miałam kryzys w Polsce. W klasztorze zastana- biety, która jest z mężczyzną, dlatego że go kocha. wiałam się, czy zostać mniszką.

Teraz już mam tę swoją wolność, a co do małżeń-

Kilka lat wcześniej wzięłam buddyjski ślub, który stwa - dostrzegam, jak bardzo ta instytucja jest niew Polsce nie ma konsekwencji prawnych. Miałam trwała. Zawodowo pracuję z parami, które ustalają 21 lat, byłam z  bardzo inspirującym człowiekiem. warunki rozstania albo opieki nad dziećmi i takich To była taka deklaracja wspólnej praktyki i moc- par jest naprawdę bardzo dużo. nej pracy nad sobą. Ceremonia była bardzo piękna. R: - Wśród naszych znajomych 75 proc. par jest już Po kilku latach musieliśmy zrobić kolejną – dużo po rozwodzie. smutniejszą. Co ciekawe rozwód buddyjski to od- A: - Myślę, że zmieniają się role społeczne i potrzewrócenie ceremonii zaślubin, np. symboliczne od- by związane z małżeństwem. Kiedyś miało zapewsunięcie mat medytacyjnych, które podczas ślubu nieniać bezpieczeństwo, ciągłość, a teraz ludzie zostały zsunięte. Z  Robertem nie braliśmy ślubu, są ze sobą ze względu na miłość, dlatego, że jest ale nasze dzieci są „ochrzczone“ po buddyjsku. To im dobrze. Kiedy przestają się kochać, rozstają się. rodzaj błogosławieństwa.

Chcą się realizować, rozwijać i druga osoba ma ich

R: Ja mam stosunek raczej anarchistyczny do rze- w tym nie ograniczać. Nadchodzi czas innych rodzin czywistości, instytucji. „Ceremonia“ w Urzędzie i bardzo źle, że się je traktuje niepoważnie. Ja czuję Stanu Cywilnego nie jest specjalnie zachęcająca.

się odpowiedzialną, uważną matką, obywatelką, ko-

A: Znajomi, którzy się pobierają, często próbują bietą i przykro mi, że nie ma dla mnie takiej kategozorganizować to inaczej np. w lesie, w ogrodzie. Ale rii prawnej i społecznej, którą ludzie by szanowali. wtedy zaczynają się schody. Bo urzędnik nie wyjdzie Właśnie związki partnerskie są formą wyjęcia spoza z USC, bo musi mieć sukno, stół i godło. Znajomi nawiasu. W Polsce mamy bardzo mało miejsca na


inność. Jest jeden katolicki model i jedna definicja leżna, silna, wyrazista. Podoba mi się, że ciągle się rodziny. Tymczasem pracując z rodzinami w kryzy- rozwija zawodowo, jest kreatywna. Ale bywa nersie, widzę, że mogą to być bardzo złożone i skom- wowa. plikowane układy. Małżeństwo z dwójką dzieci jest A: Uwielbiam wspólne podróże, do Meksyku, do tylko jedną z form, i to idealistyczną. Nasz przykład Azji. Co roku jeździmy gdzieś na miesiąc. Lubimy pokazuje, że rodzina może funkcjonować fajnie, razem projektować i urządzać mieszkanie. Żyjemy zdrowo, szczęśliwie bez błogosławieństwa kościoła trochę na zasadzie: „będzie dobrze“, „uda się“. Ale czy urzędu. Zuzia i Tymon raczej nie pytają, dlacze- w razie jakiegoś wypadku czy choroby możemy mieć go nie mamy ślubu. Przychodzą do nas bardzo róż- kłopoty. Wydaje mi się absurdalne, że moja mama ni znajomi, pary homoseksualne, mieszane narodo- ma większe prawa do informacji o moim stanie wościowo. Moi rodzice też mieli tylko ślub cywilny. zdrowia niż najbliższa mi osoba. Na co dzień o tym R: Jeśli byłyby związki partnerskie, na pewno by- nie myślimy. Staramy się robić wszystko wspólnie. śmy się zarejestrowali, choć taka „rejestracja“ to Razem zajmujemy się dziećmi. Ja częściej gotuję. też forma procedury. Ja nie do końca czuję różnicę Pieniądze mamy osobne. między związkiem partnerskim a małżeństwem. Na R: Ale wiadomo, że jak ktoś akurat nie ma, to nie pewno łatwiej się wyrejestrować, nie trzeba biegać głoduje. Dzielimy się opłatami. po sądach…

A: Przeżyliśmy razem narodziny dwójki dzieci, dale-

A: Ale chciałbyś mieć wybór? A teraz nie masz. Je- kie podróże, remont. Teoretycznie moglibyśmy się stem twoją konkubiną, a ty moim konkubentem. już kilka razy rozstać. Wszystko może się zdarzyć, Mówienie „partner“, „partnerka“ to cytat z amery- ktoś się może odkochać, poznać kogoś innego. Mykańskiego serialu.

ślę, że nie można kontrolować rzeczywistości. W tej

R: Na zewnątrz mówimy „mąż“, „żona“, bo tak jest chwili mogę powiedzieć tylko jedno: to było bardzo prościej. A: Ja nawet ze względów zawodowych noszę obrączkę. To symbol, że mam rodzinę, dzieci. Inaczej się tego w Polsce nie da wyrazić. Ludzie z problemami rodzinnymi zdecydowanie lepiej się czują, gdy widzą, że też mam rodzinę. R: Najbardziej lubię w Agnieszce to, że jest nieza-

dobre 11 lat.


Zuza Augustyniak, 26 lat, doktorantka, etiopistka, bibliotekarka Dominik Stachera, 37 lat artysta, chwilowo pracuje przy wystroju wnętrz Są razem od 8 lat Chcą zawrzeć związek partnerski, ponieważ chcą zaplanować ceremonię po swojemu


Z: Mam wszystko zaplanowane. Ślub kościelny od- Związek partnerski to najuczciwsze wyjście. Podpisupada, bo jestem bezbożnicą, niechrzczoną poganką, jemy umowę - on ma się mnie trzymać, dopóki jest Dominik też jest już poza kościołem. Ale nie ukry- uczucie, a nie dlatego, że obiecał. Moi rodzice wyznawam, ze chciałabym z próżności zorganizować ce- li mi, że też by chętnie nie brali ślubu, tylko ulegli remonię, przelecieć się w białej kiecce, dostać dużo naciskom rodziny, kiedy mama zaszła w ciążę. Ojciec kwiatów i żeby wszyscy się wzruszali. Ślub cywilny czasem mi podrzuca artykuły: „Konkubenci jak obcy jest tak mało romantyczny! Ostatnio przyjaciel ludzie”, chce, żebym wiedziała, czym grozi życie na Dominika brał ślub i to było straszne, kiedy pani kocią łapę. Uderzyło mnie, że jak się Dominikowi coś ze złotym kajdanem klepała formuły i puszczała z stanie, to nie mogę go pochować. Kocham go, a pańgłośnika fanfary. Był tłok do składania życzeń, więc stwo traktuje mnie, jakby nic nas nie łączyło. pani krzyczała: „Proszę się ustawić w kolejce!”. Wy- D: Poznaliśmy się na imprezie, którą organizowałem myśliłam, że będę miała słowiańską ceremonię. Ja z przyjacielem. Zuza zjawiła się tam przypadkiem. w wianku i worze pokutnym na łonie natury, nasz Wcześniej miałem dużo związków, nie potrafiłem przyjaciel z teatru o pięknym głosie udzieliłby nam się zaangażować emocjonalnie. Kiedyś zostałem ślubu zgodnie z tekstami z książek o Słowianach. skrzywdzony i trzymałem dystans. Potem by była zwykła impreza. Nie chcę wesela, na Z: Byłam maturzystką, chciałam studiować afrykaktórym trzeba iść na jednego i tańczyć z pijanym nistykę. Dominik właśnie wrócił z Namibii, opowiawujkiem. Szybko poszlibyśmy do urzędu, po cichu dał mi o Afryce i zaczęliśmy się spotykać. Z początpodpisali umowę i formalności z głowy. To ta ce- ku to był luźny związek - jak któreś się zakocha, to remonia słowiańska byłaby dla mnie wyznaniem się rozpadnie. Dominik wyjechał na trzy lata i ustauczucia, związaniem się z Dominikiem.

liliśmy, że nie będę na niego czekać. Za rok go od-

D: To fajny klimat, na to mogę się zgodzić. General- wiedziłam i okazało się, że nagle jest wielkie love. nie uważam, że ślub jest zbędny. Nie jest to nic, co Wrócił do Polski, padły sławetne słowa: „Chyba cię by dopełniało związek. Z prawnego punktu widze- kocham!”. Zamieszkaliśmy u niego. nia ma jakieś znaczenie, ale nie wziąłbym ślubu tyl- D: Zuza urzekła mnie tym, że mnie nie ogranicza. ko po to, żeby wziąć kredyt. Chyba, że byśmy mieli Denerwuje mnie za to jej złośliwość. Czasami modziecko i ono miałoby problemy z racji tego, że nie głaby się powstrzymać, ale ją to bawi. Ja nie jestem jesteśmy po ślubie. Wtedy bym się zastanowił.

osobą konfliktową, to ja zwykle mówię: „Dobra –

Z: Ślub to jest ślubowanie czegoś do końca życia. siadamy i wyjaśniamy, co jest grane”. Zuza ma z


tym problem, musi przetrawić. Z: Dominik dostarcza mi dużo radości. Uwielbia lapsusy językowe. Jego dowcipy są abstrakcyjne. W sytuacjach kryzysowych daje mi mnóstwo wsparcia. Nie zawsze się ze mną zgadza, ale zawsze mnie wspiera. Wkurza mnie jego rozmemłanie - jak proszę, żeby coś schował, to zrobi to za tydzień. Jestem dzieckiem wojskowego – jak trzeba iść na pocztę, to idę na pocztę. Mój ojciec poszedł do wojska, bo to były czasy, kiedy się dostawało mieszkanie. Mama jest kartografem. Byłam dosyć krótko trzymana. Musiałam wracać do domu wcześniej niż brat. Wychowałam się na osiedlu, przesiadywałam z chłopakami na trzepaku, ojciec zaciągnął mnie do domu i powiedział, żebym nie była taką dziewczyneczką z osiedla, tylko rozwijała swoje zainteresowania. Miał większy wpływ na moje wychowanie niż matka. Nauczył mnie obowiązkowości, odpowiedzialności, punktualności. Im byłam starsza, tym bardziej nasze relacje zmieniały się na partnerskie. Rodzice wciąż są razem. D: Moi rodzice rozwiedli się po 43 latach małżeństwa. Nie rozumiem, jak funkcjonowali ze sobą przez tyle czasu - mama jest księgową, mocno stoi na ziemi, ojciec artystą. Dwa różne światy. Ale chyba mieli fajną relację, byli bardzo otwarci, nie miałem żadnych zahamowań, żeby im o czymś powiedzieć. Po tak długim czasie przestali się chyba rozumieć i dogadywać. Ludzie się zmieniają.


Agata Michalak, 30 lat, dziennikarka i redaktorka Paweł Lachowicz, 31 lat, dziennikarz sportowy Są razem 2, 5 roku Chcą zawrzeć związek partnerski dla idei


A: Małżeństwo kojarzy mi się z układem patriar- tym pani, która puszcza muzykę z magnetofonu. chalnym, z tym, że kobieta obiecuje posłuszeństwo A: Kiedy poznałam Pawła, był chłopakiem mojej mężowi, mąż siedzi na kanapie i czyta gazetę, a ona najlepszej przyjaciółki. Byliśmy paczką. Rozstali się, krząta się w kuchni. A to, co jest między nami, to par a ja ciągle widywałam się z nim towarzysko. Byłam excellence związek partnerski. Mamy równy podział po terapii po nieudanym związku. Nie był długi, ale obowiązków domowych, oddzielne finanse, dzieli- bardzo intensywny i doprowadził mnie do skraju my się wydatkami po równo, na zmianę płacimy ra- wytrzymałości. Jakoś tak przy okazji zorientowałam chunki. Nazwa „partnerzy” jest bardziej adekwatna. się, że Paweł to bardzo fajny chłopak i zeszliśmy się To jest bardziej nowoczesna forma bycia razem. W dość nieoczekiwanie nawet dla siebie samych. Przyzwiązek partnerski weszłabym na zasadzie sprzeciwu jaciółka była wtedy już w innym związku. Wciąż się dla instytucji małżeństwa w tradycyjnym wymiarze. przyjaźnimy, tylko w innej konfiguracji. Jak u WoP: Tak naprawdę przecież mieszkamy i żyjemy ra- ody’ego Allena. zem, więc chcemy jakoś usankcjonować nasz zwią- P: Znaliśmy się dobrze od wielu lat. Nie było obaw, zek. Może kiedyś będziemy chcieli wziąć kredyt czy że znienacka odkryjemy jakieś mroczne strony swomieć dzieci, ale teraz ważniejszy jest aspekt ide- jej natury. Po kilku miesiącach Agata wprowadziła owy, nie praktyczny. Tylko raz na poczcie odbiera- się do mnie. Na początku miałem pewną obawę, jąc paczkę Agaty musiałem powiedzieć, że jestem bo nie mieszkałem wcześniej z dziewczyną. Żyłem jej mężem. Ślub mnie nie interesuje. Kościelny na w bałaganie, wydawało mi się, że nie umiem tego pewno, bo nie jesteśmy wierzący, ale cywilny też ogarnąć. Już jak Agata zaczęła tu pomieszkiwać, nie. To jest moja osobista relacja z partnerką i nie okazało się, że umiem. potrzebuję, żeby mi przystawiał stempel urzędnik A: Nasz związek opiera się na tym, że się bardzo lupaństwowy. Obiecywanie wierności do śmierci jest bimy, przyjaźnimy, co nie oznacza, że nie uprawiaobłudne, małżeństwa ciągle się rozpadają, nawet my seksu. Paweł jest dobrym człowiekiem, z sercem po kilku miesiącach. Nie jestem w stanie przewi- na dłoni. Nie wiem, czy to nie jest demode mówić o dzieć, co będzie za tydzień, a za dziesięć lat? Nie kimś, że jest prawy, ale on jest prawy. Jest też barplanujemy dalej niż wakacje. Nie chcę, żeby mnie w dzo bystry i zabawny. związku trzymały przepisy prawa. Zawarcie i rozwią- P: Agata jest najmądrzejszą osobą, jaką znam. zanie związku partnerskiego wyobrażam sobie jako Mamy podobny temperament, jesteśmy impulsywproste podpisanie dokumentu. Nie musi być przy ni. Kłócimy się o pierdoły i to przechodzi w obronę


własnych pozycji w oderwaniu od tematu. Na weselu kolegi pokłóciliśmy się o to, czy bardziej znamienita jest kultura czeska czy słowacka. A: Wśród naszych najbliższych znajomych tylko kilka par jest po ślubie. Biorą ślub, ponieważ jedna ze stron pochodzi z tradycyjnej rodziny, która nie wyobraża sobie inaczej albo ze względu na dziecko. Reszta żyje na kocią łapę. Moi rodzice się rozwiedli, jak miałam 15 lat, wcześniej byli w separacji. Mieli ślub cywilny. Tata ożenił się ponownie, mam przyrodnią siostrę. Mama miewała relacje, chwilowo jest sama. Rodzice są w niezłych stosunkach, chociaż rozstawali się w nie najlepszych. To też przyczyniło się do tego, że nie ufam instytucji małżeństwa. Nawet jako dziewczynka nie marzyłam o białej sukni. P: Mama zostawiła ojca, kiedy byłem bardzo mały. To ojczym był tak naprawdę dla mnie tatą, z nim mieszkałem i spędzałem niemal każdą chwilę, ale z biologicznym ojcem też miałem dobry kontakt. Do obu mówiłem „tato”. Mam siostrę przyrodnią i ojczym zawsze traktował nas na równi. A: Pawła ojczym jest chyba najbardziej zainteresowany naszym ewentualnym małżeństwem. Moja mama wychodzi z założenia, że jeżeli coś robię, to to ma sens. Tata ma naturę żartownisia, więc czasem pyta, czy mamy osobne łóżka. O Pawle mówi per „twój kolega”. Zarejestrował stopień naszej zażyłości, ale chyba nie ma lepszej nomenklatury. P: Muszę częściej mówić do niego: „Tato”.


Anna Kryst, 53 lata, prowadzi szkołę języka francuskiego Piotr Roszczyk, 53 lata, obecnie na rencie, prowadził małe przedsiębiorstwo taksówkarskie we Francji Córka Marysia, 14 lat W związku - 30 lat


P.: Poznaliśmy się we Francji, w domu znajomych w ło (śmiech). Ja nawet byłam dumna, że jesteśmy noc z 12 na 13 grudnia 1981 r.

ze sobą, bo chcemy i w każdej chwili możemy się

A: Myślę, że w Warszawie w ogóle by doszło do tego rozstać. Podoba mi się, że cały czas musimy chcieć spotkania. Byliśmy z zupełnie różnych środowisk. być razem. Oczywiście w praktyce to wcale nie takie Dla mnie ta różnica była atrakcyjna. Do Francji wy- proste, bo wszystko jest wspólne, a kwestie własnojechałam, żeby przedłużyć młodość. Skończyłam w ści są zupełnie nieuporządkowane. Ale nie chcemy Warszawie romanistykę i nie wyobrażałam sobie brać ślubu tylko dla spraw „papierkowych”, wydapójścia do pracy. Tej nocy, kiedy się poznaliśmy, je nam się to rodzajem hipokryzji. Uregulowanie miałam bilet powrotny do Polski. Nie poleciałam. prawne naszej sytuacji w postaci podpisania konWielu Polaków wracało wówczas do kraju, np. z wi- traktu byłoby najlepszym wyjściem. nobrania, ale stan wojenny zatrzymał ich we Francji P: Wiosłujemy na jednej łodzi, ale nikt nie ma do na wiele lat.

niej praw. Chodzi głównie o sprawy spadkowe, które

P: Byliśmy sami. Przeżyliśmy razem wiele trudnych mogą narazić drugą osobę na gigantyczne koszty w sytuacji emigracyjnych. Bywało różnie. Do dziś jest postaci 60 proc. podatku. tak, że kilka razy dziennie potrafimy się kochać i A: Obserwujemy, co się dzieje z rodzinami, kiedy nienawidzić. Ale jesteśmy kumplami.

dochodzi do spraw spadkowych, nie jesteśmy na-

A: Mamy sobie ciągle dużo do powiedzenia, tematy iwni. Poza tym mamy córkę, a oficjalnie tylko ja jedo dyskusji. Jesteśmy zaprzyjaźnieni - to cecha do- stem jej opiekunką prawną, więc gdyby była jakaś minująca w naszym związku. Nie ma celebracji ról kwestia sporna, wyjazd zagranicę, mogłyby pojawić społecznych, to nas denerwuje.

się problemy. Marysi wytłumaczyłam, dlaczego nie

Nigdy nie myśleliśmy o małżeństwie. Było tyle in- mamy ślubu, zrozumiała. W Polsce mówię o Piotrze nych problemów.

„mój mąż”, bo jak? Słowo „konkubent” ma straszne

P: Trzeba było bardzo dużo pracować. Ja jestem konotacje, „partner życiowy” brzmi patetycznie. poza tym osobą niewierzącą.

P: Po 20 latach wróciliśmy do Warszawy. Chcieli-

A: Nie chcieliśmy podpisywać cyrografu przed spo- śmy coś zmienić. Przyjeżdżałem co roku do Polski łeczeństwem. W naszym środowisku nie było to i podobało mi się, że coś się dzieje, powstają nowe zresztą nic nadzwyczajnego, mieszkaliśmy w Pary- mosty, budynki... żu. Rodzice nas nakłaniali do ślubu, dla nich było to A: Druga młodość w nas wstąpiła. Tymczasem okadziwne. Ale mieszkaliśmy daleko, więc nam się uda- zało się, że Polska wygląda wspaniale z perspektywy


odległości. Jak się tu mieszka, widać, że wszystkie nie można takiej ustawy wprowadzać z udziałem te inwestycje okropnie długo trwają.

emocji. Francuzi mają łatwość oddzielania emocji

P: Za to żyje się spokojniej, jest mniej agresji.

i refleksji. Polska to kraj młodych ludzi, więc dużo

A: Ludzie narzekają na tempo życia w Warszawie, rzeczy robi się zapalczywie. A trzeba krok po kroku. ale w Paryżu żyje się dwa razy szybciej. Kiedy po po- Musi być cała ekipa, która się tym zajmie, nie może wrocie do Polski oglądaliśmy wiadomości, byliśmy być to twórczy projekt jednej czy kilku osób. Warto zdziwieni, że tak wolno mówią. Było mi trudno zna- skorzystać z doświadczeń innych krajów, najbarleźć pracę, miałam 42 lata. Myśleliśmy nawet, żeby dziej do nas podobnych. Nie wiem, czy akurat mozrobić w tył zwrot. Ale bardzo chciałam, żeby Ma- del francuski jest dobry. Jesteśmy zupełnie innym rysia miała babcię, dziadka, żeby nie wychowywała społeczeństwem. się tylko z nami. Bycie dzieckiem emigrantów jest jednak trudne. Zaczęłam dawać lekcje francuskiego. Wtedy języki wydawały się w Polsce glejtem do raju, lepszego świata. Musieliśmy się z powrotem przyzwyczaić do mentalności ludzi. Paryżanie są raczej „zimni”, zdystansowani, ale w gruncie rzeczy bardzo serdeczni. A Polacy rzucają się na szyję, a w tym samym momencie wbijają nóż w plecy. P: We Francji święta Bożego Narodzenia trwają jeden dzień, w Polsce dwa tygodnie. Szaleństwo. Już we wrześniu wszyscy zaczynają mówić o świętach. Za to nie rozmawia się o pracy. A: We Francji nie żyliśmy rodzinnie, tu rodzina to najważniejsza sprawa. Małżeństwo jest instytucją ściśle związaną z rodziną, ale przecież struktury społeczne się zmieniają. Sama koncepcja rodziny już jest inna, są np. rozbite małżeństwa. Związki partnerskie są ważne, żeby utrafić w potrzeby ludzi, którzy nie żyją już tak jak 50 lat temu. Ale


Anne Dejoie, 30 lat, specjalistka ds. internetu w firmie produkującej kosmetyki Grzegorz Marczyński, 37 lat, informatyk, pisze doktorat Córka Ada, 6 miesięcy W związku – 5 lat Chcą zawrzeć związek partnerski, bo małżeństwo to przywilej


A: - Nie jestem przecina małżeństwu, ale nie mo- z Adą na lotnisku, ja mam paszport francuski, a ona głabym tego zrobić tylko po to, żeby koleżanki polski, a w dodatku nazwisko Grzesia. Więc celnik mojej mamy zobaczyły mnie w beżowej sukience. pyta, czy to naprawdę moje dziecko. Podróżując Jeżeli Grześ mi mówi, że mnie kocha i ja go ko- z nią sama, muszę mieć specjalną książeczkę z amcham, to chyba wystarczy. To jest dla nas, nie dla basady Francji. innych. A dla moich rodziców ważne są tradycje. G: Ślub można brać dla społeczeństwa, żeby pokaRobili wszystko po kolei: ślub, czwórka dzieci. Tata zać na zewnątrz to, co jest w środku albo dla włajest politykiem w małym miasteczku, więc chciałby snego poczucia bezpieczeństwa. Żaden z  tych powyprawić córce ślub kościelny. Ale jako notariusz wodów nie jest dla mnie dobry. Mimo że od dawna głównie martwi się o sprawy formalne, np. co bę- spotykam się z  naciskami rodziców w tej sprawie. dzie z naszym mieszkaniem, jeśli Grzesiowi coś się Jeśli chodzi o światopogląd, wszystko mnie z nimi stanie. Zwłaszcza, że mieszkam daleko, w obcym dzieli. Nie jestem katolikiem, nie głosuję na PiS. kraju. Już mi znalazł trzech notariuszy w Warszawie Na szczęście nie stawiają kwestii ślubu na ostrzu mówiących po francusku, żebym dopytała o różne noża. Pokłócimy się przy drugim daniu, a przy deserzeczy. Związek cywilny byłby dla nas rozwiąza- rze gramy już w gry towarzyskie. Nie chcę zawierać niem. We Francji umowy cywilne są trendy, także małżeństwa, bo to przywilej. A skoro jest przywilewśród par heteroseksualnych.

jem, to nie traktuje ludzi równo i nie chcę z niego

G: Mamy wspólne mieszkanie, i notarialne potwier- korzystać. W związku partnerskim fajne jest to, że dzenie, która część jest czyja. Ale np. w sytuacji nie musi wcale dotyczyć seksu. W bloku mojego śmierci jednego z nas, nasza córka dziedziczy głów- kolegi mieszkały dwie staruszki, którymi nie zajną część i teoretycznie, kiedy skończy 18 lat, może mowały się rodziny, za to one same opiekowały się sama zadecydować np. o sprzedaży mieszkania.

sobą nawzajem. Nie były lesbijkami, ale taka umo-

A: We Francji umowy cywilne działają tak, że to, co wa cywilna byłaby dla nich idealna. wnosisz, jest twoje, a to, co zostało kupione na rzecz A: Grzesia poznałam, kiedy po raz trzeci przyjechazwiązku – wspólne, pół na pół. Do tego dziedzicze- łam do Warszawy. Do pracy. Wcześniej byłam tu nie i darowizny bez podatku. Ale też odpowiedzial- na praktykach. Studiowałam handel zagraniczny, ność za drugą osobę, kiedy jest chora, straci pracę szczególnie interesowała mnie Europa Wschodnia. itp. Rozmawiamy o tym wszystkim, od kiedy poja- G: Pamiętam, że byłem na manifestacji przeciwko wiła się Ada i zaczęły różne komplikacje. Np. jestem Giertychowi, a potem poszedłem do parku pograć


ze znajomymi Francuzami w bule. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem Anne. A: Różnimy się. Inaczej podchodzimy do problemów, ja emocjonalnie, Grześ racjonalnie. Ale jego podejście bardzo mnie uspokaja. Kiedy Ada miała trzy miesiące, wybieraliśmy się do Meksyku. Wszyscy mi mówili, „co ty robisz, to zaszkodzi dziecku“. A Grześ tak to wszystko logicznie przedstawił, że przestałam się stresować. I było super. Czasami denerwuje mnie jego ton, bo brzmi jakby mnie krytykował. Choć wcale tak nie jest. G: Mamy wspólne konto oszczędnościowe. Rachunki opłacamy na pół. Jeśli ktoś się czuje pokrzywdzony, bo trzy razy z rzędu płacił za zakupy w supermarkecie, mówi to. W domu raczej nie gotujemy, nie mamy czasu. Stać nas, żeby lunch zjeść na mieście. A: Grześ nie je mięsa, a poza tym jada o dziwnych porach. Od początku ustaliliśmy, że każdy je, kiedy chce. W weekendy jemy razem. G: Z Anne jest dużo zabawy. Zapala się do różnych rzeczy. Bycie racjonalnym jest sympatyczne, ale jak się spotkają dwie takie osoby, to można iść spać.


David Schumm 33 lata, architekt Piotr Wiśniewski 39 lat, socjolog, fotograf, tłumacz Mieszkają w Berlinie, są w związku partnerskim od 9 lat W Polsce ich związek jest nieważny


P: Do urzędu stanu cywilnego można przyprowa- sześćdziesięcioletnim niemieckim zbereźnikiem, dzić 30 osób, więc tyle było gości. Byliśmy ubrani który mnie zbałamucił. Teraz jest już normalnie. w białe koszule, krawaty, marynarki, zakupiliśmy Jak się przy nich pokłócimy, to krzyczą, że to David obrączki. Włączyliśmy piosenkę z płyty „Treasure” ma rację. Potrzebowali czasu. Cocteau Twins. Goście sypali ryż, my rzucaliśmy Prawie 20 lat temu pojechałem na koncert Lisy bukietem. Potem był brunch w knajpie na rogu, a Gerard do Berlina, zakochałem się i przepadłem. wieczorem impreza na 80 osób na Alexanderplatz, Porzuciłem wszystko w Szczecinie i po kilku miena tarasie z widokiem na miasto. Przyjechała cała siącach byłem tutaj. Zacząłem pracować w kinie rodzina Davida - babcia z narzeczonym, mama, tata, - miałem ubezpieczenie, dostęp do świeżych fildrugi tata, siostra, nasi znajomi z Berlina.

mów. Tamten związek trwał dwa lata. Pewnego

D: Pochodzę z rodziny hipisowskiej. Nasz ślub to nie jesiennego wieczoru poszedłem do sauny dla fabył dla nich żaden temat, liczyło się, że jesteśmy cetów. W jacuzzi zobaczyłem Davida. Myślałem, ze szczęśliwi. Urodziłem się w zachodnich Niemczech. to będzie znajomość na jedną noc, ale wpadliśmy Jak miałem 8 lat matka poznała innego faceta, po uszy. Wywodziłem się z punkowych klimatów, wprowadził się do nas. I tak mieszkaliśmy przez lata: miałem doły, dużo myślałem o życiu, a on był spomój ojciec, drugi ojciec, jego córka, ja i moja matka. kojny, beztroski. To było urzekające. Poznaliśmy się Rodzina patchworkowa, wszyscy się przyjaźnili.

w październiku, a w lipcu był ślub. Rok wcześniej

P: Moja mama jest nauczycielką i kuratorką, ojciec wprowadzono ustawę i zrobiliśmy to dla hecy. Bylioficerem. Nasza rodzina trzyma się razem, bardzo śmy jedną z pierwszych kilkuset par, które zawarły się kochamy. Tylko, że ja swoich rodziców postawi- związek partnerski. To był ślub z miłości, ale także łem w sytuacji podbramkowej, przyznałem się, że akt polityczny. jestem gejem, dopiero trzy tygodnie przed ślubem. D: W podróż poślubną pojechaliśmy do Laponii w Przyjechałem do domu i pytam matki: „Gdzie jest góry. Piotrek lubi takie wyprawy - na przykład na moja metryka urodzenia?”, „Po co ci?”, „Będę się lodowiec. To był test, czy to dźwignę - żeby się nie żenił?”, „Jak to żenił?”, „Z Davidem w Berlinie”, „Z umyć przez tydzień, spać na kamieniach. Na szczęście jakim Davidem?!” To był dla nich szok, ciężko im mi się spodobało. Lubię to, że Piotrek jest zaangażobyło to przełknąć, na ślub nie przyjechali. Ale nie- wany w tyle spraw, ma tysiące pomysłów, pcha nasz długo potem nas odwiedzili, zobaczyli, że żyjemy związek do przodu. Zawsze szuka kłopotów, pakuje normalnie, jesteśmy zakochani, że David nie jest się w dziwne sytuacje. Każdy dzień jest ekscytujący.


P: W Niemczech ustawa o związkach partnerskich jego samochodem. Pokazałem papiery, a policjant jest tylko dla par homoseksualnych. Kiedy wzię- spytał, kto to jest David Schumm. Powiedziałem, liśmy ślub, Polska nie była jeszcze w unii i mógł że mój partner, ale nie zareagował. Pewnie myślał, mi ułatwić pobyt tutaj, ale akurat byłem studen- że chodzi o partnera w interesach. tem i nie potrzebowałem tego. Nie mamy prawa do wspólnego rozliczania się, jak małżeństwa, ale mamy ulgi. Ja więcej zarabiam, więc mogę odjąć utrzymanie Davida od podatku. Takie prawo mają też pary heteroseksualne, które razem mieszkają. Wystarczy, ze podpiszą oświadczenie, że razem prowadzą gospodarstwo. Kiedy David leżał w szpitalu powiedziałem lekarce, ze jestem jego partnerem i udzieliła mi informacji o jego stanie, ale gdyby w grę wchodziły poważniejsze decyzje, to musiałbym pokazać umowę. Nie możemy złożyć wniosku o adopcję, ale gdybym miał dziecko z poprzedniego związku, moglibyśmy wychować je razem. Na razie nie planujemy dzieci. D: Gdybyśmy chcieli się rozstać, musielibyśmy być 1.5 roku w separacji i wnieść o rozwiązanie związku partnerskiego. Obowiązują nas też alimenty. Gdybyśmy się rozstali, a on byłby chory, musiałbym go utrzymywać. Mamy mniej praw niż małżeństwa, ale takie same obowiązki. P: W Polsce ani w innych krajach, w których nie ma takiej ustawy, nasze małżeństwo jest nieważne. Gdybym w Polsce leżał w szpitalu, David nie miałby prawa dowiedzieć się o stanie mojego zdrowia. Kiedyś zatrzymała mnie policja, kiedy jechałem


Anna Maciąg, 35 lat – skończyła iberystykę, pisze pracę magisterską o kryminale postmodernistycznym, szuka pracy Rafał Dedyński, 37 lat, ma firmę produkującą materiały reklamowe, gra na perkusji Syn Leon – 2 lata W związku – 13 lat


A: Moi rodzice też nie mieli ślubu, o czym dowie- śmy byli w związku partnerskim, nie byłoby takiego działam się późno. Pobrali się, kiedy miałam 20 lat. problemu. Chodzi o formalne sprawy, które ułatwią Wymusiły to sprawy życiowe. To był już kolejny zwią- życie. zek dla nich obojga, więc często na Wigilii spotyka- A: Od początku było wiadomo, że nie będziemy liśmy się z byłymi partnerami rodziców. To nie była tworzyć tradycyjnej rodziny. Przede wszystkim nasz typowa tradycyjna rodzina. Ale ja i moje dwie siostry tryb życia jest zupełnie inny, Rafał pracuje i gra w byłyśmy ochrzczone, chodziłyśmy na religię. Kiedy zespołach. Muzyka to jego hobby, na które poświębyłam mała, wydawało mi się, że wyjdę kiedyś za ca bardzo dużo czasu. A mi nigdy nie odpowiadał mąż. Wtedy najbardziej interesowała mnie sukienka. model: obiadki, mąż i ciepłe kapcie. Poznaliśmy się Teraz kwestia ślubu kościelnego odpada zupełnie, w knajpie na Starówce. Od początku dobrze się dobo jestem niewierzącą osobą. Czasami mam takie gadywaliśmy, bardzo swobodnie się z nim czułam. myśli, żeby może jednak wziąć ślub cywilny, bo jeśli Podczas tych kilkunastu lat było parę kryzysowych np. Rafał będzie miał wypadek i będzie leżał nieprzy- sytuacji, ale łączą nas wspólne zasady, wizja światomny w szpitalu na drugim końcu Polski, nikt mi o ta. Lubię w Rafale to, że ma otwarty umysł. Chotym nie powie. Ale odstrasza mnie to, że rozwód jest ciaż na starość robi się trochę choleryczny. Bardzo potworną męką. Zwłaszcza jak się ma dzieci. Nagle go denerwuje polityka, słyszy jakiegoś posła i się ktoś obcy decyduje o twoim życiu, kto ma wychowy- wścieka. Ja uważam, że nie należy się tym w ogóle wać dziecko, kto nie. Ja jednak zakładam, że w razie przejmować. Wkurza mnie też jego rozmemłanie, czego się z Rafałem dogadamy. Najlepszym wyjściem brak organizacji, to, że wszystko robi 10 godzin i nie z sytuacji byłby związek partnerski.

można się z nim umówić, bo się ciągle spóźnia.

R: Znajomy mi kiedyś powiedział, że zrobili sobie R: A Ania się ciągle denerwuje, że nie zdążymy, z żoną drugie dziecko, bo pierwsze już trochę pod- mimo że jest mnóstwo czasu. Dosyć często kłócimy rosło i nie mieli ze sobą o czym gadać. Z tym mi się się też o moje próby, to największy problem w tej kojarzy małżeństwo. Jest mi niepotrzebne. Nie my- chwili. śleliśmy o tym, dopóki nie pojawił sie Leon. Teraz A: Bo Rafał często zapomina mi powiedzieć, że ma zaczęły się pojawiać problemy. Np. mam ubezpie- próbę albo koncert i robi to w ostatniej chwili, kieczenie na życie, Leon jest nim objęty automatycz- dy ja coś już akurat zaplanowałam. Poza tym nigdy nie, ale Ania już nie. Jeśli coś mi się stanie, a Ania go nie ma, rano praca, wieczorem próby. Dopóki nie w tym momencie nie pracuje, to jest słabo. Gdyby- było Leona, okej, też sobie wychodziłam, a teraz


jest to trudne. Najtrudniejsze dla mnie jest rozdzielenie interesu dziecka i naszego. R: Nie mamy niańki ze względów finansowych. Ale nie mamy też żadnych kredytów. Mieszkamy w mieszkaniu po babci, w zasadzie od początku razem. Kiedy Ania ma pracę, dzielimy się opłatami. Teraz raczej ja zarabiam. A: Chcemy mieć więcej dzieci. Jeszcze dwójkę. Żyjemy trochę z dnia na dzień i nie myślimy o dalekiej przyszłości, raczej o przedszkolu dla Leona, remoncie łazienki. Na pewno chciałabym być do końca aktywną osobą, a nie staruszką, która siedzi pod kocem. Za trzydzieści lat chyba aż tak bardzo się nie zmienię.


Anna Modzelewska, 23 lata, fryzjerka psów Katarzyna Kurkowska, 28 lat, politolożka i dekoratorka W związku - rok


A: Szukamy mieszkania. Właściciwie mieszkamy ra- Dla mnie druga mama. zem od pół roku, ale bujamy się, albo u mojej mamy A: Powiedziałam jej, że jestem lesbijką, mając lat albo znajdujemy coś, co nie wypala. Chciałybyśmy 13. W kuchni, odsmażając kotleta. Znała wszystkie kupić mieszkanie na spółkę, bo na wynajem idzie moje dziewczyny. Wcześniej byłam w dwóch dłudużo kasy. Program „Rodzina na swoim“ to raczej gich związkach, ale oba toksyczne. Kasię poznałam spalony temat (śmiech). Sama kredytu nie dostanę, na imprezie. Była współlokatorką mojej koleżanki. Kaśka też nie. To co, mam prosić mamę, która do- Co mi się spodobało? Spójrz na jej oczy! stanie, ale na 20 lat mniej? Bez sensu, bo albo kre- K: Ania jest moją pierwszą dziewczyną na stałe. dyt będzie mniejszy albo masakrycznie duże raty. Przez osiem lat byłam z facetem. Teraz mężczyźni M.in. dlatego chcemy zawrzeć związek partnerski. mnie nie kręcą. Z Anią nie można się nudzić. Ciągle Nie żeby było fajnie i żeby się pochwalić przed zna- coś się dzieje. jomymi, tylko żeby żyć normalnie. Bo w razie róż- A: Nie ma takich dni, że tylko telewizor, „Kuchenne nych nieprzyjemnych sytuacji, które niestety się rewolucje“ i Oliwier Janiak. zdarzają, jesteśmy w dupie. Kompletnie.

K: Uwielbiamy usiąść razem wieczorem, wypić po

K: Chodzi o proste, codzienne sprawy. Np. żebyśmy piwie, pogadać. Nie mamy potrzeby zapraszać znamogły korzystać z jednego ubezpieczenia.

jomych, żeby coś się działo.

A: Dzieci nie chcę. Nie lubię. Są fajne, jak mają od A: Kłócimy się o pierdoły i o pieniądze. razu siedem lat i nie są moje. Ale dwie kobiety są w K: Ale nie tak, że ty masz swoje pieniądze, a ja mam stanie wychować dziecko równie dobrze jak para he- swoje i ci nie dam. Kasę mamy raczej wspólną. Pieterycka. Myślę, że mniejszym wstydem jest powie- niądze nam blokują pewne kwestie, chciałybyśmy dzieć: „mam dwie mamy“, niż np. „mój tata tak bije robić dużo fajnych rzeczy. Np. miesiącami planujemamę, że już trzeci raz musimy kupować sztuczną my jakiś wyjazd … szczękę“. Mnie wychowywały dwie kobiety: mama i A: …już walizki spakowane, a tu się okazuje, że babcia. Klasycznie.

przelew nie przyszedł…

K: Moi rodzice są ze sobą od 30 lat. Naprawdę fajna K: …i się robi ogromna spina, awantura. rodzina. Mój tata nie wie o moim związku, ale to A: Ja się rzucam. Kasia raczej płacze. wynika z jego złej sytuacji zdrowotnej. Mama mówi, K: Ale też się stawiam, więc to trwa i trwa. Do może musi to sobie sama przegryźć. Ale nie pyta: „Co u mentu aż ona przegnie i jest cisza. A potem przeciebie?“, tylko „Co u was?“. Mama Anki – świetna! prasza.


A: Myślałyśmy, żeby zawrzeć związek partnerski zagranicą. Ale tu będzie nieważny. A ja nie chcę wyjeżdżać z Polski. Głównie ze względu na mamę i babcię. K: Ja też nie chcę. Mieszkałam w Niemczech i wróciłam, mimo perspektywy obywatelstwa. Zostajemy i czekamy, aż wszystko się poukłada.


Joanna Borkowska, 39 lat, doktor nauk politycznych. Wykładała historię myśli politycznej i stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Jagiellońskim. Cztery lata temu zrezygnowała z pracy na uczelni, żeby w pełni poświęcić się malarstwu. Jason Goldsmith, 38 lat, politolog. Pracuje jako tłumacz z języka polskiego na angielski. W związku - 7 lat.


Jason: W przeszłości ślub był m.in. sposobem prze- tamtej pory, może poza jednym kryzysem, jesteśmy kazywania majątku, kobieta była przeważnie tylko nierozłaczni. Na początku przyciągnęło nas do sienarzędziem. Chcę, żeby państwo uznało mój istnie- bie, to że oboje większość dorosłego życia spędzilijący związek bez zmuszania mnie do małżeństwa, śmy podróżując i mieszkając w różnych krajach. Doktóre jest tworem archaicznym, stworzonym przez skonale się rozumieliśmy, mimo że pochodziliśmy z władzę państwową i religijną.

zupełnie innych światów.

Joanna: Nie zgadzam się, żeby państwo dyskrymi- Jason: - Wychowałem się w Austin, w stolicy Teksasu, nowało mnie i ograniczało moje prawa, ponieważ studiowałem w Portland, Tours, Budapeszcie i w Kranie żyję w związku małżeńskim. Chciałabym, żeby kowie. Mieszkałem w Chicago, Nashville, Waszyngmój związek z Jasonem był traktowany poważnie. tonie, a nawet w rezerwacie Indian w Stanie Nowy Dziwi mnie, że nie ma jeszcze w Polsce ustawy o Meksyk – dwie godziny od najbliższej ksiegarni. związkach partnerskich, która w innych krajach eu- Joanna: Na początku, jeśli mieliśmy kłótnie, to wyropejskich istnieje i świetnie funkcjonuje od lat. nikały one z różnic kulturowych. Np. jak tylko poNie uznaję czegoś takiego jak przysięga w obliczu jawiał się jakiś problem ze światem zewnętrznym, przedstawicieli państwa czy kościoła. Nie mam też Jason oznajmiał: „Wytoczę im proces!“. Dla mnie zamiaru ulegać presji społecznej i konwenansom. to było coś abstrakcyjnego. Jaki proces? Polak najNie chcę instytucjonalizować ani moich uczuć, ani wyżej machnie ręką. Z czasem jakoś się dotarliśmy. pragnienia życia w związku. Oboje chętnie zareje- Zdarzają się jeszcze małe potyczki na przykład o strowalibyśmy nasz związek, żeby zabezpieczyć się kocią sierść na obrazach, Jason ma dwa piękne i zagwarantować sobie podstawowe prawa, które długowłose koty amerykańskie, albo o stosy gazet i przysłgują małżeństwom.

książek w każdym pomieszczeniu. Najfaniejsze jest

Jason: Ponieważ jestem obcokrajowcem i cała moja organizowanie czegoś razem, np. akcji wyjazdowej rodzina jest w Stanach, dla mnie najważniejsze na wystawę. Wtedy jest pełna mobilizacja. Uwieljest, żeby Asia mogła podejmować ważne deczyzje, biam podróżować z Jasonem. gdybym był szpitalu lub w jakiejś sytuacji awaryj- Jason: Dzięki mojej mamie gotuję od trzeciego roku nej, i odwrotnie.

życia i bardzo lubię, kiedy z Asią gotujemy coś, co

Joanna: - Poznaliśmy się 13 lat temu, ale przez kil- na poczatku było dla niej zupełnie egzotyczne. Nie ka lat mijaliśmy się to we Francji, to w Stanach. od razu przekonała się do mojej jajecznicy z salsą, a Wreszcie spotkaliśmy się w Krakowie w 2004 r. i od teraz nawet sama przyrządza potrawy meksykańskie.


Joanna: Jason jest człowiekiem miasta, ja wolę morze, las, jezioro, ogródek. O dzieciach czasem rozmawiamy, ale nie odczuwam imperatywu. Chcielibyśmy mieć jakąś bazę, np. dom tutaj, w Polsce, ale myślimy także o wyjeździe stąd na jakiś czas. Jason: Nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy zostać gdzieś na zawsze, chociaż bardzo lubię Polskę, traktuję ją jak swój kraj.


Agnieszka Zowczak, 30 lat, Janek Bazyl, 34 lata Pracują w organizacjach pozarządowych Są razem od 5 lat Chcą zawrzeć związek partnerski dla oszczędności i bezpieczeństwa


Z: Mam wszystko zaplanowane. Ślub kościelny od- Związek partnerski to najuczciwsze wyjście. Podpisupada, bo jestem bezbożnicą, niechrzczoną poganką, jemy umowę - on ma się mnie trzymać, dopóki jest Dominik też jest już poza kościołem. Ale nie ukry- uczucie, a nie dlatego, że obiecał. Moi rodzice wyznawam, ze chciałabym z próżności zorganizować ce- li mi, że też by chętnie nie brali ślubu, tylko ulegli remonię, przelecieć się w białej kiecce, dostać dużo naciskom rodziny, kiedy mama zaszła w ciążę. Ojciec kwiatów i żeby wszyscy się wzruszali. Ślub cywilny czasem mi podrzuca artykuły: „Konkubenci jak obcy jest tak mało romantyczny! Ostatnio przyjaciel ludzie”, chce, żebym wiedziała, czym grozi życie na Dominika brał ślub i to było straszne, kiedy pani kocią łapę. Uderzyło mnie, że jak się Dominikowi coś ze złotym kajdanem klepała formuły i puszczała z stanie, to nie mogę go pochować. Kocham go, a pańgłośnika fanfary. Był tłok do składania życzeń, więc stwo traktuje mnie, jakby nic nas nie łączyło. pani krzyczała: „Proszę się ustawić w kolejce!”. Wy- D: Poznaliśmy się na imprezie, którą organizowałem myśliłam, że będę miała słowiańską ceremonię. Ja z przyjacielem. Zuza zjawiła się tam przypadkiem. w wianku i worze pokutnym na łonie natury, nasz Wcześniej miałem dużo związków, nie potrafiłem przyjaciel z teatru o pięknym głosie udzieliłby nam się zaangażować emocjonalnie. Kiedyś zostałem ślubu zgodnie z tekstami z książek o Słowianach. skrzywdzony i trzymałem dystans. Potem by była zwykła impreza. Nie chcę wesela, na Z: Byłam maturzystką, chciałam studiować afrykaktórym trzeba iść na jednego i tańczyć z pijanym nistykę. Dominik właśnie wrócił z Namibii, opowiawujkiem. Szybko poszlibyśmy do urzędu, po cichu dał mi o Afryce i zaczęliśmy się spotykać. Z początpodpisali umowę i formalności z głowy. To ta ce- ku to był luźny związek - jak któreś się zakocha, to remonia słowiańska byłaby dla mnie wyznaniem się rozpadnie. Dominik wyjechał na trzy lata i ustauczucia, związaniem się z Dominikiem.

liliśmy, że nie będę na niego czekać. Za rok go od-

D: To fajny klimat, na to mogę się zgodzić. General- wiedziłam i okazało się, że nagle jest wielkie love. nie uważam, że ślub jest zbędny. Nie jest to nic, co Wrócił do Polski, padły sławetne słowa: „Chyba cię by dopełniało związek. Z prawnego punktu widze- kocham!”. Zamieszkaliśmy u niego. nia ma jakieś znaczenie, ale nie wziąłbym ślubu tyl- D: Zuza urzekła mnie tym, że mnie nie ogranicza. ko po to, żeby wziąć kredyt. Chyba, że byśmy mieli Denerwuje mnie za to jej złośliwość. Czasami modziecko i ono miałoby problemy z racji tego, że nie głaby się powstrzymać, ale ją to bawi. Ja nie jestem jesteśmy po ślubie. Wtedy bym się zastanowił.

osobą konfliktową, to ja zwykle mówię: „Dobra –

Z: Ślub to jest ślubowanie czegoś do końca życia. siadamy i wyjaśniamy, co jest grane”. Zuza ma z


tym problem, musi przetrawić. Z: Dominik dostarcza mi dużo radości. Uwielbia lapsusy językowe. Jego dowcipy są abstrakcyjne. W sytuacjach kryzysowych daje mi mnóstwo wsparcia. Nie zawsze się ze mną zgadza, ale zawsze mnie wspiera. Wkurza mnie jego rozmemłanie - jak proszę, żeby coś schował, to zrobi to za tydzień. Jestem dzieckiem wojskowego – jak trzeba iść na pocztę, to idę na pocztę. Mój ojciec poszedł do wojska, bo to były czasy, kiedy się dostawało mieszkanie. Mama jest kartografem. Byłam dosyć krótko trzymana. Musiałam wracać do domu wcześniej niż brat. Wychowałam się na osiedlu, przesiadywałam z chłopakami na trzepaku, ojciec zaciągnął mnie do domu i powiedział, żebym nie była taką dziewczyneczką z osiedla, tylko rozwijała swoje zainteresowania. Miał większy wpływ na moje wychowanie niż matka. Nauczył mnie obowiązkowości, odpowiedzialności, punktualności. Im byłam starsza, tym bardziej nasze relacje zmieniały się na partnerskie. Rodzice wciąż są razem. D: Moi rodzice rozwiedli się po 43 latach małżeństwa. Nie rozumiem, jak funkcjonowali ze sobą przez tyle czasu - mama jest księgową, mocno stoi na ziemi, ojciec artystą. Dwa różne światy. Ale chyba mieli fajną relację, byli bardzo otwarci, nie miałem żadnych zahamowań, żeby im o czymś powiedzieć. Po tak długim czasie przestali się chyba rozumieć i dogadywać. Ludzie się zmieniają.


waznejest.pl