Issuu on Google+

nr 3/2011 • www.sniezka.pl

i W i e l knieżki

rs Ś konkulij pomysł na

rfozę o m a t e m i odmień Przyś

m swój do

sztuka malowania pop-art warhol i inni portret christian kerez maksymalny minimalista i muzeum

tęcza

na talerzu

egzemplarz bezpłatny

jadłospis dyktowany kolorem


101 posrebrzane ży to

102 piaszczysta plaża

103 złote kłosy

104 łany pszenicy

105 letni poranek

106 zapach lata

108 wiosenna łąk a

109 poranna poświata

110 jesienne wrzosowisko

113 drzewko oliwne

114 brzoskwiniowy sad

115 słoneczny poranek

116 miodowe lato

117 burszt ynowy szlak

118 malinowy ogród

119 ra jskie jabłuszko

121 pachnący cynamon

122 zachodzące słońce

123 jesienna jarząbina

124 bukiet róż

125 wrzosowa dolina

126 pomarańczowy sad

127 soczyst y gra jpfrut

129 upalna sawanna

130 wiosenny liść

131 zielona herbata

132 różana altana

133 błękitna laguna

134 kwiat lawendy

135 jaśminowa aleja

137 pole słoneczników

138 smak imbiru

139 soczysta morela

140 gorące lato

141 wiosenny deszczyk

142 słodk a papryk a

143 zamki na piasku

144 wiatr południa

145 wieczorna rosa

146 kwiat orientu

147 dzik a orchidea

148 lilia wodna

149 wspomnienie lata

150 herbaciana róża

151 kwaiat pust yni

152 słoneczny poranek

153 ra jski ptak

154 powiew wiosny

155 górski krokus

156 stalowe magnolie

j a k i k o l o r pa s u j e d o C i e b i e ?


posrebrzane 101 ży to

piaszczysta 102 plaża

złote 103 kłosy

łany 104 pszenicy

letni 105 poranek

zapach 106 lata

wiosenna 108a łąk

poranna 109 poświata

jesienne 110 wrzosowisko

drzewko 113 oliwne

brzoskwiniowy 114 sad

słoneczny 115 poranek

miodowe 116 lato

burszt ynowy 117 szlak

malinowy 118 ogród

ra jskie 119 jabłuszko

pachnący 121 cynamon

zachodzące 122 słońce

jesienna 123 jarząbina

bukiet 124 róż

wrzosowa 125 dolina

pomarańczowy 126 sad

soczyst y gra127 jpfrut

upalna 129 sawanna

wiosenny 130 liść

zielona 131 herbata

różana 132 altana

błękitna 133 laguna

kwiat 134 lawendy

jaśminowa 135 aleja

pole 137 słoneczników

smak 138 imbiru

soczysta 139 morela

gorące 140 lato

słodk a 141 a papryk

wiosenny 142 deszczyk

zamki na 143 piasku

wiatr 144 południa

kwiat 145 orientu

wieczorna 146 rosa

dzik a 147 orchidea

lilia 148 wodna

wspomnienie 149 lata

herbaciana 150 róża

kwaiat 151yni pust

słoneczny 152 poranek

ra jski 153 ptak

stalowe 154 magnolie

powiew 155 wiosny

górski 156 krokus

B a r w y n at u r y b y


spis treści

z p omy s ł e m

edytorial

str.

}konkurs}

6

przebarwione

 26 Ś nieżka guide

14 str.

 1

18

 30  New

York, New York

 32  Z rób to sam

22

Piąta elewacja do raportu!

United colors of Śnieżka

 34 Inspiracje

Lato w środku zimy

 5  Z pomysłem

Konkurs

 6  Gra w kolory

Na czym lubi usiąść Tomasz Rygalik

 8

Nowości

str.

str.

28

34

 10  P ortrety

Kreatywność bez konserwantów

 14 P sychologia koloru

Zjedz tęczę!

 18  S esja śnieżka

Ciepło, cieplej, gorąco!

 20  S ztuka malowania

Sztuka ma POParcie

 25 F elieton

Jaki kolor ma twój film?

Dekoratorium Magazyn: czasopismo sponsorowane przez FFiL Śnieżka SA www.dekoratorium.com

Druk: Zakład Poligraficzny „Offset-Druk”, 35-232 Rzeszów, ul. Borowa 42a Na okładce: Sesja zdjęciowa „Kolory jedzenia”, Marcin Kempski / I Like Photo Group Podziękowania dla MiTo art café books za udostępnienie miejsca do sesji zdjęciowej

4

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

Już chodniki pokryte liśćmi, które zmieniły swój kolor. My też się zmieniliśmy, a z nami „Dekoratorium”. By nie dać się złapać smutkom jesieni, wpuściliśmy do magazynu trochę nowej energii. Niech Was nie zaskoczą zmodyfikowany układ kolumn i nowe rubryki. To nasz sposób na szybko zachodzące słońce i mokre parasole. W numerze rozprawiamy się z kolorami jedzenia, odkrywając przed Wami tajemnice doboru barw w menu. A skoro o projektowaniu mowa to w jesiennym „Dekoratorium” spotykamy się z  Christianem Kerezem, autorem projektów maksymalnych muzeów o minimalnych formach. Z naszego podwórka Tomasz Rygalik wskazuje na czym chętnie by usiadł, czyli najbardziej designerskie siedzenia sezonu. Chcemy Wam także pokazać, że jesień to dobra pora na podróże i te zagraniczne – do Nowego Jorku – i te krajowe – Kraków, Warszawa, Poznań, Wrocław mają wiele do zaoferowania odwiedzającym. W podróż filmową zabiera autorka felietonu „Jaki kolor ma twój film?”, w którym przekonuje, że ulubione filmy mają swoje mapy kolorystyczne. Podobnie jak pop-art, o którym piszemy w jesiennym „Dekoratorium”. A co polecamy Waszym domom? Przede wszystkim zadbać o dach zwany piątą elewacją, bo zimą będzie na to za późno. Na remont dachu i nie tylko... na zbudowanie oranżerii też. Dlatego podpowiadamy, jak zabrać się do stworzenia ogrodu zimowego. To ostatni gwizdek. Czytajcie i działajcie, nie damy się jesieni!

Wydawca: Fabryka Farb i Lakierów ŚNIEŻKA SA, 39-102 Lubzina 34a, woj. podkarpackie Kierownictwo publikacji: Monika Żyradzka Redakcja, projekt graficzny, reklama, produkcja: Novimedia Content Publishing (Novimedia jest częścią Wydawnictwa Zwierciadło) www.novimedia.pl [Zespół – Dyrektor Wydawniczy: Leszek Mielczarek, Szef Redakcji: Angelika KUCIŃSKA, Szef Studia: Diana BOROWSKA, Redaktor Naczelny: Ewa Chmielarz, Fotoedycja: Piotr Bartoszek, Oktawian Górnik, Korekta: Elżbieta WOŹNIAK Dyrektor Produkcji: Michał SEREDIN. Administracja/Reklama: Barbara ZIĘCIK – reklama@novimedia.pl]

Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych reklam i ogłoszeń. Teflon® is registered trademark od DuPont used under license by FFiL Śnieżka SA

metamorfozy

(Jesie)nowy magazyn

Łukasz Dobrowolski

dyrektor marketingu FFiL Śnieżka SA

Siedzisz w salonie na kanapie lub leżysz na łóżku w sypialni i rozmyślasz: „Tę ścianę można by przemalować, a na tę nakleić kwieciste naklejki, do tego odnowić podłogę i po remoncie!”. Jeśli chodzą ci po głowie takie myśli, nasz konkurs jest właśnie dla ciebie! Masz pomysł na domową metamorfozę, ale brak ci środków i impulsu?

Wystarczy, że przyślesz do nas koncepcję remontu jednego z domowych pomieszczeń (z wyjątkiem kuchni i łazienki). Forma jest dowolna – może to być zdjęcie, rysunek, film, opis, wizualizacja czy animacja. Najważniejszy jest oryginalny, superkreatywny pomysł. Najlepsze propozycje doczekają się realizacji. Tak, właśnie – do najbardziej kreatywnego pomysłodawcy przyjedzie ekipa remontowa Śnieżki i przy użyciu produktów firmowych odmieni wnętrze. Zdobywcę drugiego miejsca odwiedzi stylista, który doradzi, jak po zakończonym remoncie zaaranżować pomieszczenie zgodnie z wizją i jakie materiały będą najlepsze. Trzecia nagroda to produkty firmowe Śnieżki o wartości 760 zł – do odebrania w regionie, z którego pochodzi nagrodzona osoba.

Fot.: Zbigniew Szarzyński/Novimedia, Picture Press/EAST NEWS; I Like Photo Group

str.

str.

Subiektywny przewodnik po miejscach wyjątkowych

Zgłoszenia prosimy nadsyłać do 6 grudnia 2011 r. na adres: e.chmielarz@sniezka.com. Przystąpienie do konkursu jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu znajdującego się na stronie: www.dekoratorium.com/konkurs.

Zeskanuj kod, a dostaniesz się bezpośrednio na stronę konkursu.

Do dzieła!

g


g r a w kolo r y

Na czym lubi usiąść

Tomasz Rygalik

MARK / ANDERSSEN & VOLL / COMFORTY

To z pozoru bardzo skromny mebel, który zyskuje przy bliższym poznaniu. Doskonała jakość wykończenia oraz wysokiej klasy materiały nadają mu szlachetność, a dzięki bezpretensjonalnej formie sofa jest absolutnie ponadczasowa. Warto zwrócić uwagę na drewnianą konstrukcję, która jest odwołaniem do skandynawskiej tradycji meblarskiej.

CAPO / DOSHI LEVIEN / CAPPELLINI

LIGHTWOOD / JASPER MORRISON / MARUNI

To wyjątkowo lekkie krzesło, które w nowoczesny i wyrafinowany sposób odwołuje się do tradycji. Inteligencja konstrukcji, minimalne środki, funkcjonalność i komfort powodują, że z pewnością wpisze się ono w historię współczesnego wzornictwa, a ja nie bałbym się określić tego krzesła mianem „genialne”.

Fot.: Doshi Levien, Yoneo Kawabe / Maruni , Ernest Winczyk & Bartek Gorka, materiały promocyjne

Miło jest od czasu do czasu zobaczyć coś prawdziwie nowego w architekturze fotela. Capo to wyraz świeżego myślenia o typologii siedziska – to mebel o nietypowej wiszącej konstrukcji i zaskakująco lekkiej formie, która okala użytkownika, dając mu wyjątkowe poczucie miejsca.

ELEVEN / PEARSON LLOYD / ALIAS

To bardzo sprytny system mebli tapicerowanych. Metoda łączenia miękkich elementów z metalowym stelażem została zaprojektowana w bardzo inteligentny sposób, który w swojej prostocie jest absolutnie innowacyjny. Poduchy można łatwo wpinać i wypinać, co zdecydowanie ułatwia zarówno transport mebli, jak i ich czyszczenie.

6

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

Tomek Rygalik Urodził się w 1976 r. Dorastał w okresie transformacji społeczno-gospodarczej – ten czas znajduje odbicie w jego wyjątkowym spojrzeniu na design. Analiza kultury materialnej i pomysłowość to fundamenty jego myślenia. W swoich projektach stara się osiągnąć stymulujące i długotrwałe rezultaty poprzez użycie minimalnych środków, często rzucając wyzwanie właściwościom materiałów i strukturom oraz eksperymentując z nowymi technologiami. Studiował architekturę na Politechnice Łódzkiej, a następnie design przemysłowy w Nowym Jorku. Po studiach pracował w nowojorskich firmach projektowych i doradzał klientom, wśród których były m.in.: Kodak, Polaroid, MTV, PerkinElmer, Dentsply, Unilever, DuPont. W 2003 r. wrócił do Royal College of Art na studia podyplomowe. Po obronie założył własną pracownię projektową w Londynie i Łodzi. Obecnie jego studio ma siedzibę w Warszawie, a Tomek uczy na Akademii Sztuk Pięknych i daje wykłady na całym świecie. Jest także dyrektorem artystycznym Comforty – wiodącej polskiej marki meblarskiej. Projektował dla firm: DuPont / Corian, Moroso, Artek, Iker, Noti, ABR, Heal, Ideal Standard, Pf leiderer, Bozar oraz prezydencji w UE. Otrzymał wiele znaczących nagród i wyróżnień. Jego prace były wystawiane w Berlinie, Frankfurcie, Łodzi, Londynie, Mediolanie, Monachium, Nowym Jorku, Tokio, Poznaniu, Warszawie i Walencji.

7


nowości

Podłoże idealne

Kolorowe

Śnieżka wzbogaciła ofertę linii ACRYL-PUTZ® o nowe grunty polimerowe do przygotowywania podłoża. Trzy nowe produkty dzięki zastosowaniu najnowszych technologii tworzą jednolite, idealne do malowania podłoża.

oczko

Grunt Polimerowy Uniwersalny

Malinowa fasada domu? Czemu nie. Śnieżka właśnie wprowadziła do oferty farbę akrylową Extra Fasadową w 21 nowych kolorach! Czyżby nadszedł czas na zmiany? Śnieżka Extra Fasadowa to akrylowa farba do fasad i elewacji. Daje matowe, trwałe powłoki, które pozwalają ścianom w pełni „oddychać”. Zapewnia ochronę przed warunkami atmosferycznymi, zachowując na długo żywe kolory. Zastosowana w farbie formuła „complete weather protection” pozwala zachować na długi czas walory dekoracyjne naszej elewacji.

To technologia gwarantująca pełną ochronę przed deszczem, wahaniami temperatury czy działaniem promieni UV. Jeśli dodać do tego, że niezwykle łatwo się ją aplikuje, to aż chce się malować. Aby uzyskać więcej informacji, zajrzyj na naszą stronę www.sniezka.pl lub zadzwoń na infolinię 801 500 801.

przeznaczony jest do gruntowania mocno chłonnych podłoży ceglanych, cementowych, wapiennych, cementowo-wapiennych, gipsowych, gipsowo-kartonowych, betonowych itp. Zwiększa przyczepność oraz zapewnia prawidłowe wysychanie nakładanych później wyrobów. Zapobiega zbyt szybkiemu oddawaniu wody do podłoża. Wnika w podłoże, wiążąc jego luźne kruszywa. Daje powłoki lekko satynowe, transparentne, przepuszczalne dla pary wodnej i gazów. Zalecany jest pod masy szpachlowe, farby, kleje i powłoki wyrównujące na sufity, ściany i posadzki wewnątrz i na zewnątrz pomieszczeń.

Śnieżka Extra Fasadowa • dostępne kolory: paleta 21 barw (podzielonych na siedem grup kolorystycznych, tak by łatwiej łączyć kolory), • opakowania: 1 l, 3 l, 5 l, 10 l, 15 l (biała), • wydajność: do 9 mkw/l.

Grunt Polimerowy Głęboko Penetrujący przeznaczony jest do

The best z BESTONEM

wzmacniania wyjątkowo słabych, luźnych podłoży. Zwiększa przyczepność oraz

BESTON Professional Klej do parkietu

Dowiedz się więcej o każdym z produktów na www.bestonpro.pl lub pod numerem 801 500 801.

8

MAGAZYN PEŁEN KOLORU

Fot.: FFiL Śnieżka S.A., Shutterstock.com

Klej przeznaczony jest do przyklejania nielakierowanych klepek parkietowych, mocowania progów, listew oraz innych elementów drewnianych i drewnopochodnych do chłonnych podłoży betonowych. Jest wodorozcieńczalny. Charakteryzuje się doskonałą przyczepnością do podłoża oraz daje elastyczne i odporne na zrywanie spoiny.

Stosowany jest do klejenia skóry naturalnej i syntetycznej, gumy, tkanin z surowców naturalnych, filcu oraz kombinacji wymienionych materiałów ze sobą. Szczególnie przydatny jest do klejenia obuwia, np. łączenia wierzchów obuwia z podeszwami. Uzyskane spoiny są odporne na procesy starzenia i wodę. Charakteryzują się również wysoką wytrzymałością, bardzo dobrą elastycznością spoin oraz doskonałą przyczepnością do podłoża.

Grunt Polimerowy Kontakt

przeznaczony do gruntowania gładkich podłoży w celu zwiększenia przyczepności tynków, mas szpachlowych itp. Zmniejsza chłonność podłoża, redukuje możliwość powstawania przebarwień oraz umożliwia poprawne wykonanie gładzi i tynków. Może być stosowany wewnątrz i na zewnątrz pomieszczeń.

Więcej na www.acrylputz.pl.

Śnieżka ratuje w każdej sytuacji. Kiedy nasz parkiet zaczyna się rozłazić, na pomoc spieszy BESTON Professional Klej do parkietu. A gdy trzeba skleić ukochane buty, pomoże BESTON Professional Klej Butapren GTA-BT.

BESTON Professional Klej Butapren GTA-BT

zapewnia prawidłowe wysychanie nakładanych później wyrobów. Głęboko wnika w podłoże i wzmacnia jego strukturę. Daje powłoki lekko satynowe, transparentne. Może być używany w celu zabezpieczenia tynków zewnętrzych przed szkodliwym działaniem warunków atmosferycznych. Jako grunt pod farby znacznie ułatwia ich aplikację, szczególnie na większych płaszczyznach.

Na wyciągnięcie myszki Podoba ci się nasz magazyn, a to pierwszy numer, jaki wpadł ci w ręce? Na stronie www.dekoratorium.com znajdziesz wszystkie archiwalne numery „Dekoratorium”. Możesz je przeglądać, wertować, zaczytywać się do woli. A jeśli zechcesz wziąć udział w konkursie – tutaj też znajdziesz pełną informację i regulamin. Klikaj i inspiruj się!

!

Odpowiadasz i przylepiasz

Na www.dekoratorium.com znajdziesz krótkie i proste pytanie. Szybka (ale poprawna) odpowiedź zagwarantuje ci wieczór pełen naklejania, bo do wygrania są welurowe naklejki ścienne Magnat. Klikaj i wygrywaj!

9


portrety

C

Kreatywność bez konserwantów

hristian Kerez jest szwajcarskim architektem o  kosmopolitycznym umyśle. Pula zrealizowanych przez niego projektów nie jest duża, jednak każdy z nich zyskał międzynarodowy rozgłos. Jego nazwisko wymienia się obok Nishizawy czy Sejimy, reprezentantów nowej fali w  architekturze. Miarą sukcesu Kereza jest monograficzne wydanie biblii architektury –  czasopisma „El  Croquis” – poświęcone właśnie jemu. Unikanie gadżeciarstwa i konsekwencja w holistycznej wizji projektu pozwalają mu z miejsca pozornie przytłaczającego stworzyć przestrzeń ustronną, przepełniającą poczuciem wolności. Kerez redukuje niepotrzebne elementy rzeczywistości, stawia na prostotę, wydobywa piękno z rzeczy najprostszych i akcentuje ich użyteczność.

Surowym kształtem, oszczędnością barw i bogactwem tekstur skłonił do powrotu na pierwotne tory architektury niejeden umysł. Zachwycał w Szwajcarii czy Liechtensteinie, by w końcu trafić do Polski. Konsekwencja twórcza i minimalizm sprawiły, że to właśnie jego propozycja wygrała z ponad setką innych w konkursie na projekt budynku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Anna Daraż

Wizualizacja zwycięskiego projektu Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, widok od strony parku

10

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

Fot.: Reporter/East News, materiały promocyjne

Świet(l)ne gry i zabawy Przestrzeń z minimum przedmiotów – to istota twórczości Kereza. Zamiast pstrokacizny, przytłaczających tekstur i kiczu – biel, kamień, surowe materiały i innowacyjne rozwiązania konstrukcyjne. Treść płynie z wnętrza. Redukcja pozwala wydobyć prawdziwy charakter miejsca, które Kerez chce pokazać – i do tego architekt konsekwentnie dąży. Doświadczenie zdobyte wcześniej, gdy dorabiał, fotografując budowle dla architektów, zaowocowało doskonałym wyczuciem światła. Teraz jest ono jednym z jego największych atutów. Jak sam przyznaje, żeby w pełni wyczuć konstrukcję, tworzy duże makiety i poddaje je działaniu sztucznego światła, a potem wynosi na zewnątrz, by sprawdzić, jak projekt zachowa się w naturalnym oświetleniu. W domu z betonu i... szkła W swojej karierze zawodowej Kerez zajmował się projektowaniem zarówno budynków mieszkalnych, jak i kompleksów szkolnych. Z jego pracowni wyszedł także projekt Muzeum Sztuki w Vaduz. Najnowsze osiągnięcie Szwajcara to ośrodek edukacyjny z salą gimnastyczną w  dzielnicy Leutschenbach w Zurychu, modelowy przykład wizji Kereza. Tworząc ten projekt, połączył ze sobą cztery charakterystyczne dla siebie elementy: umiar, kontrolowaną zachowawczość, beton i szkło. Całość przypomina sterylny kompleks

Tutaj po obejrzeniu ekspozycji będzie można wyciszyć emocje. Widok na MSN od strony restauracji Sale ekspozycyjne MSN

Tak w przyszłości będzie wyglądało MSN w nocy

Tworzenie przestrzeni to minimalizacja przedmiotów, które ją ograniczają – istota twórczości Kereza.

Christian Kerez, autor zwycięskiego projektu Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Tworzy maksymalne muzea o minimalnych formach.

 11


portrety

Żeby w pełni wyczuć konstrukcję, tworzy duże makiety, oddające atmosferę efektu końcowego, poddaje je działaniu sztucznego światła, a potem wynosi na zewnątrz, by sprawdzić, jak projekt zachowa się w naturalnym oświetleniu.

Przyszłe deski teatru w muzeum

Marcel Andino Velez, zastępca dyrektora Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

12

laborator yjny, zamknięt y w przeszklonej bryle. Trafnym i oszczędnym rozwiązaniem okazało się to, że szkoła, zamiast rozlewać się po okolicy, wzmocniona stalowymi podporami pnie się w górę. Lekcje w  tak awangardowym budynku odbywać się będą w salach odgrodzonych matowym szkłem, a gimnastyka – w całkowicie przeszklonej kondygnacji wieńczącej budynek. Co z tą Warszawą? Mimo wielu głosów sprzeciwu, zarzucających Kerezowi skrajną prostotę trącącą nijakością i  brak pomysłu na budowlę, do której nie trzeba wchodzić, by się nią zachwycać (jak ma to miejsce np. w muzeum w  Bilbao), to właśnie według jego wizji zostanie zbudowane Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Kerez, chcąc uniknąć starcia tytanów i niepotrzebnego chaosu architektonicznego, nie tworzył konkurencji dla Pałacu Kultury

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

RE K L A M A Czytelnia

i Nauki, a podjął się próby reinterpretacji tej przestrzeni. To niekontrastująca z  otoczeniem propozycja zrozumienia przeszłości na nowo. U podstaw motywacji Kereza leży zamiłowanie nie tyle do obiektów objętych historycznym kultem, ile do miejsc niezauważalnych, codziennych, jak istniejący od zawsze mały sklep za rogiem. Kerez skonstruował swój projekt tak, by nie zakłócić tych drobnych symboli wpisanych w  klimat Warszawy. Przygotował dla miasta projekt na miarę przyszłości, daleki od ekstrawagancji, bez efekciarskiego naśladownictwa trendów, dzięki czemu budynek jest uniwersalny – nie ma ryzyka, że za kilkadziesiąt lat będzie

postrzegany jako realizacja niekontrolowanego kiczu. Projektując warszawskie muzeum, Kerez pozostał wierny bieli, przestrzenności i umiarkowaniu. Oprócz siedziby Muzeum Sztuki Nowoczesnej w budynku będą dwie sceny Teatru Rozmaitości, księgarnie, sale audytoryjne, biblioteka, centrum edukacyjne oraz dwie restauracje i  kawiarnia. Tak  żywy, prospołeczny wymiar projektu jest odpowiedzią na potrzeby odbiorcy, który przestaje być bierny, a staje się czynnym użytkownikiem sztuki. W najbliższych latach będziemy mieli szansę się przekonać, co wyrośnie na ponad 30 000 mkw. i na ile sprawdzi się zamysł Kereza co do funkcjonalności tego miejsca.

Fot.: materiały promocyjne

Budynek Kereza można oczywiście nazwać minimalistycznym, ale biorąc pod uwagę jego skalę, to niewątpliwie będzie on bardzo mocno oddziaływać na otoczenie i na emocje. Ważne jest sąsiedztwo – Pałac Kultury i Nauki to budynek arcyikoniczny, więc każdego rywala w tej samej dyscyplinie po prostu miażdży. Tymczasem obok wyrośnie mu gmach bardzo spokojny, łagodzący dominację Pałacu. Choć budynek Kereza ma monumentalną skalę, to jego rzadko dostrzeganą cechą – znamy go przecież wciąż tylko z komputerowych renderingów – jest to, że cały parter, dokładnie w 100 proc., jest przeszklony i w kilku miejscach budynek można przejrzeć na przestrzał. Ogromna liczba wejść do budynku, z wszystkich stron, sprawia, że z poziomu przechodniów będzie on po prostu płynną kontynuacją ulicy, parku, placu Defilad. Gmach Muzeum nie oddziela się od życia miasta, przeciwnie – wciąga ludzi do środka. Trzeba pamiętać, że w Polsce, także w Warszawie, bardzo brakuje niekomercyjnej, przyjaznej przestrzeni publicznej. Ten budynek, w samym sercu miasta, oferuje ogromne bogactwo usług, które jednak nie są podporządkowane celom komercyjnym, a edukacji i kontaktowi z kulturą współczesną, pozwalającą powiększać nasz kapitał społeczny.


p s y c h olog i a kolo r u

Aga Kozak Dziennikarka i coach. Z powodzeniem łączy opiekę nad artystami z pisaniem o kulinariach.

Na świecie to jeden z najmodniejszych trendów: projektowanie swojego jadłospisu na podstawie koloru jedzenia. Podobno jeśli na naszym talerzu pojawia się tęcza – jemy najzdrowiej! Fot.: Shutterstock.com, archiwum prywatne autorki

Aga kozak / novimedia cp

14

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

 15


p s y c h olog i a kolo r u

ietetycy przekonują: jedzenie z błękitnych talerzy pozwala zrzucić kilogramy. Niektórzy posuwają się do tego, że sugerują instalowanie sobie niebieskiego światła w lodówce, by nie podjadać między posiłkami. Czy to działa? A wyobrażacie sobie np. niebieskie ptasie mleczko? A gdyby czekolada na nim była czarna, a nie brązowa – czy sięgalibyście po nie tak często jak teraz? Naukowcy są zgodni – niebieski nie wyzwala w nas apetytu, nie podnieca naszych ślinianek, ponieważ znamy za mało błękitnych pokarmów. Umówmy się: niebieskie jagody, których można by tu użyć jako przykładu, są tak naprawdę fioletowe, a M&M’sy trudno zaliczyć do naturalnych pokarmów. Co więcej – błękitne jedzenie może wyzwalać w nas reakcje odwrotne do pożądanych, bo gastronomiczny błękit raczej odstrasza i informuje o potencjalnej truciźnie – podobnie zresztą jak czerń. Po ciemku nie smakuje Tymczasem odpowiednio dobrany kolor jedzenia rozpala podwzgórze, czyli część korową mózgu, która odpowiada za reakcje bezwiedne. Najpierw do jedzenia musimy więc przekonać nasze oczy. Eksperymenty prowadzone przez naukowców na całym świecie dowiodły, że ludzie, którzy jedzą w ciemności, mają mniejszy

apetyt. Tak twierdzi choćby Gary Blumenthal z International Food Strategies. Co ciekawe, na świecie (także w Polsce!) działają restauracje… całkowicie pogrążone w ciemnościach. Kelnerzy poruszają się z noktowizorami na oczach, a klienci mają podobno doznawać niebiańskich uniesień podczas odgadywania, co jedzą, badania struktury, izolowania zapachów. To jednak zabawa dla koneserów. Prof. Francisco J. Heredia z Universidad de Sevilla, odpowiedzialny za badania nad barwą produktów spożywczych, mówi wprost: najpierw oceniamy jedzenie po wyglądzie (dostrzegalnym kolorze, kształcie, teksturze), a dopiero potem włączamy inne zmysły, np. węch. Nic więc dziwnego, że za dobieranie odpowiednich kolorów jedzenia przetwarzanego i produkowanego fabrycznie – jak w przypadku nieszczęsnych kobaltowych M&M’sów – odpowiedzialne są całe zespoły specjalistów i naukowców. Ile czasu zajmuje wymyślenie idealnego odcienia i kształtu, pokazuje film Martina Hablesreitera i Sonji Stummerer „Design Food”. Projektanci słodyczy z firmy Kraft obrabiają w  programach graficznych idealną czekoladkę, zmieniają jej formę i  barwę, wypełniają ją niezliczonymi dodatkami i nadzieniami. Taki projekt jest wysyłany do konsumenta. – Pytamy go, jakie są jego słodkie pragnienia – podkreśla Christina Lund

Jak najłatwiej wprowadzić filozofię zdrowego kolorowego jedzenia do swojej diety?

Makaron chiński z kurczakiem i warzywami

Stek z łososia na musie z mango z dodatkiem chili

Najpierw oceniamy jedzenie po wyglądzie (dostrzegalnym kolorze, kształcie, teksturze), a dopiero potem włączamy inne zmysły, np. węch.

Filet z okonia morskiego podany na groszku cukrowym z galaretką malinowo-imbirową i fioletowymi ziemniakami

16

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

Organizm wie, jaki kolor Projektanci wyglądu jedzenia gonią to, w co naturalne jedzenie jest już „wyposażone”, czyli zakodowaną, odbieraną przez nas podświadomie informację o smaku, ale też wartościach odżywczych danego produktu. Pierwotnie ludzie byli w stanie odczytać zarówno dojrzałość danego owocu po jego kolorze, jak i  to, czy zawiera składniki odżywcze, które były im akurat potrzebne. Aktualnie jesteśmy oduczani rozpoznawania dojrzałego, rosnącego w naturze pomidora od jego nafaszerowanego chemią niedojrzałego pobratymca

i kuszeni rozmaitymi barwami, których do tej pory w próbniku jedzeniowych odcieni (opracowuje takie m.in. prof. Francisco J. Heredia) nie było. Różnią się one ze względu na kraj, w którym się znajdujemy: np. barwy japońskiego jedzenia mogłyby się nie sprawdzić w wielu innych krajach. A kiedyś przecież było tak prosto: konkretne kolory warzyw sygnalizowały zawartość konkretnych substancji – pomarańczowy to karoteny, czerwony to flawonoidy (odpowiedzialne za przeciwdziałanie komórkom rakowym), a reszta wyrazistych barw to antyoksydanty (pomagają nam się nie starzeć). Są tacy, którzy twierdzą, że kolory jedzenia łączą się z wibracjami kolorystycznymi, i tacy – jak np. doktor Gabriel Cousens – którzy łączą poszczególne barwy jedzenia z konkretnymi czakrami. Jakakolwiek byłaby prawda – „tęczowe diety”,

w których dobiera się jedzenie ze względu na jego barwę, robią furorę. Dietami są tylko z nazwy. Tak naprawdę to zdrowa filozofia żywienia lub sposób, aby przekonać się do jedzenia dużej ilości warzyw, bo właśnie na nich oparty jest reżim. Pomysł jest prosty: należy jeść albo w zgodzie z własną intuicją, która podpowie, jakiego koloru – a co za tym idzie, składnika odżywczego – nam brakuje, albo układać jedzenie tak, by w jadłospisie nie zabrakło żadnej barwy. Dzięki temu zbalansujemy to, co niosą ze sobą poszczególne kolory: zarówno w sensie energetycznym, jak i odżywczym.

Fot.: Zbigniew Szarzyński/Novimedia CP

Jacobsen zajmująca stanowisko chocolate developera. I dodaje, że na tym etapie smak jeszcze nie istnieje, wysyła się obraz, do którego smak dopiero zostanie wymyślony.

Dania przygotował szef kuchni restauracji Sinnet Tennis Club Paweł Kibart.

Wybieraj to jedzenie, które ma naturalnie wyrazisty kolor: szpinak, jagody, brokuły, marchew, żurawinę. Najwięcej antyoksydantów jest w pokarmach o najmocniejszych barwach! Przedkładaj czerwone wino nad białe, pamiętaj – jest zdrowsze. Podobnie rzecz się ma z czekoladą – ciemna jest zdrowsza niż jasna, czyli mleczna. Mieszaj swobodnie soki, żeby osiągnąć swój ulubiony kolor. Jeśli coś jest dla ciebie za słodkie, za kwaśne, za… po prostu szukaj kombinacji, która ci odpowiada! Jeśli to możliwe, zamiast sałaty lodowej wybieraj sałatę rzymską lub szpinak. Poznasz je po kolorze: są bardziej zielone.

Czerwony dla zmęczonych Od dzieciństwa wszyscy mówią, że w naszym menu nie może zabraknąć zieleniny. Podobno szpinak, brukselkę, sałatę i brokuły dobrze jeść, kiedy czujemy się podenerwowani i chcemy się uspokoić. Zielenina nie sprzyja obiektywnemu i analitycznemu myśleniu, za to podobno wspomaga układ limfatyczny i serce oraz oczyszcza krew. Awokado, rzeżucha, kiwi czy

Krem z pomidorów ze śmietaną i zieloną bazylią

Brunatny tuńczyk marynowany w sosie sojowym i imbirze podany na mieszanych sałatach z zielonym sosem

ogórek to również niezastąpione źródło witaminy C i błonnika. Po czerwone jedzenie powinniśmy sięgać, kiedy czujemy się zmęczeni (pamiętajmy jednak, by nie spożywać go w gniewie) lub kiedy chcemy się zrelaksować. Zazwyczaj rozgrzewa i dostarcza energii. Czerwone mięso zawiera żelazo, czasem również potas, a pomidory, truskawki, rabarbar, czerwona papryka, fasola i soczewica dostarczają likopenu, który zmniejsza ryzyko zachorowania na raka. Pomarańcze nie tylko działają jak pigułki z optymizmem, ale również zawierają substancje przyspieszające trawienie. Podobnie jest z  innymi pomarańczowymi produktami: marchwią, papryką, melonami galia, dynią, morelami, brzoskwiniami, papają – stymulują apetyt i wzmacniają układ odpornościowy. Skojarzenie z beta-karotenem nie jest bezzasadne – to idealny antyoksydant. Żółte jedzenie jest naturalnym wspomagaczem dla mózgu. Dzięki spożywaniu żółtek, oleju i oliwy, orzechów zmniejszamy możliwość wystąpienia choroby Alzheimera. Za to banany,

ananasy, melony, grejpfruty i cytryny zawierają witaminę C i A. Zeaksantyna w szafranie, kukurydzy czy strąkach słonecznej papryki wzmacnia wzrok. Fioletowy kolor symbolizuje intuicję, a fioletowe bakłażany zawierają nasuninę, która wpływa idealnie na pracę mózgu. Podobno pomaga też – tak jak śliwki i jagody – w skupieniu się na swoich celach! Kolorowa intuicja Wracamy do – podobno nieistniejącego w naturze – niebieskiego. Porzeczki czy jałowiec uspokoją nasze oczy po długim ślęczeniu przed komputerem, ale czy będziemy mieć ochotę je zjeść? Jeśli nawet nie przekonuje was układanie sobie jadłospisu na wzór obrazów Giuseppe Arcimbolda, to warto zastanowić się nad tym, jaką rolę w wyborach żywieniowych odgrywa nasza intuicja. A kiedy ciągnie nas za bardzo do konkretnego jedzenia – czy przypadkiem nie sugeruje to jakiegoś niedoboru? To również ważny sygnał dla wszystkich gotujących: kolor w jedzeniu liczy się bardziej, niż do tej pory sądziliście. 

17


Słodka Papryka nada sypialni ciepły i przytulny klimat, tak pożądany w ponure jesienne dni

sesja śnieżka

Bu 1 rsz 17 Sz tyno lak w y

S 14 Pa łodk2 pry a ka

ciepło, cieplej, gorąco! Jak nie dać się ciemnym zakamarkom jesieni? To proste! Wybierz jeden z ciepłych kolorów z palety Śnieżka Barwy Natury, pomaluj wnętrze i ciesz się latem w domu przez cały rok.

J 12 Jaresien 3 zęb na ina

W 12 r 5 Dozoso lin wa a

R 153 Ptaajski k

Za 12 c 2 Słohodz ńc ące e

1

Bu 24 Rókiet ż

Fot.: Materiały Fot.: FFiL promocyjne Śnieżka S.A.

Salon to serce domu – bić zatem powinno radosnymi i żywymi barwami Zachodzącego Słońca i Jesiennej Jarzębiny.

18

M A G A Z Y N P E Ł EN K O L O R U

Zastosowano farby Śnieżka Barwy Natury zawierające Teflon®: 142 Słodka Papryka, 153 Rajski Ptak, 124 Bukiet Róż, 122 Zachodzące Słońce, 123 Jesienna Jarzębina, 125 Wrzosowa Dolina, 117 Bursztynowy Szlak.

www.barwy-natury.com.pl

19


s z t uka malo w an i a

sztuka ma poparcie

Czy sztuką może być pudełko po płatkach, butelka po mleku, stara kaseta magnetofonowa lub suszarka? Popartyści już od ponad 60 lat udowadniają, że tak. Marta Grabiec

Fot.: Corbis

Martha Graham: Satyric Festival Song, Andy Warhol.

20

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

➔ 21


Kolekcja „Warhol” Pepe Jeans

s z t uka malo w an i a Wnętrze w stylu pop-art

J

BANG!!! Pop-art nadchodzi! Pierwsi popartyści pieczołowicie pracowali na wizerunek artystycznych buntowników. Chętnie łamali powszechnie obowiązujące w  malarstwie zasady, lekceważąc techniki oraz style stosowane w powojennej sztuce. Śmiało wykorzystywali natomiast wszystko to, co kształtowało masowego odbiorcę i  jego

Roy Lichtenstain ze swoim obrazem: Reflections on SOK

22

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

Ksiadz Marek, Roman Cieślewicz

wielkomiejskie życie. Na ich pracach gościli więc bohaterowie popkultury, jak Marilyn Monroe, Liz Taylor, Elvis Presley czy bohaterowie Disneya, przedmioty codziennego użytku, jak konserwa, kanapki, pudełko po płatkach, kaseta magnetofonowa, sportowy samochód czy puszka po napoju, ale i symbole – mur berliński, czapka Mao Zedonga, wojna w Wietnamie czy pokojowe protesty. Wszystkie te elementy przedstawiali w sposób przejaskrawiony, pokolorowany i okraszony fluorescencyjnymi barwami, wyolbrzymiony, pełen ekspresji. Nie bali się przy tym uciekać do motywów kojarzących się z reklamą czy komiksem, jak mechanicznie powielane slogany i motywy, techniki sitodruku i kolażu czy choćby dymki z okrzykami i hasłami. Wszystko po to, aby spotęgować wrażenie kiczu i tandety, a zarazem puścić oko do tych, którym się wydaje, że sztuka to wyłącznie van Gogh i da Vinci. Mimo zastosowania banalnych form ich dzieła nie były jednak wyłącznie karykaturami – zawierały ukrytą symbolikę, zwracały uwagę na pędzący konsumpcjonizm, utożsamiały zatracenie i zapatrzenie społeczeństwa na elementy popkultury. Cztery twarze Warhola Myśląc pop-art, od razu widzimy wielobarwną reprodukcję z Marilyn Monroe czy puszki zupy Campbell’s. Ich autorem jest Andy Warhol – najbardziej znany reprezentant tego nurtu. Swoim znakiem rozpoznawczym uczynił techniki proste i powtarzalne, wysoki kontrast, chętnie sięgał też po technikę serigrafii. Był przy tym rysownikiem doskonale operującym piórkiem, tuszem czy akwarelą. Tym, co do dziś urzeka w  jego pracach, jest nie tylko ironia, ale też doskonała wieloznaczność i wielowymiarowość przedstawianych banalnych przedmiotów. Każda z jego prac wyśmiewała zapatrzenie Amerykanów

Nie ma znaczenia, czy obraz przedstawia Mona Lisę, banana czy okulary Hansa Rittmana – ważne, żeby to było naprawdę pop!  Andy Warhol

w  tandetę, reklamę, komercję oraz elementy charakterystyczne dla American’s dream, jak znak dolara czy puszka coca-coli. Ciekawe jest jednak to, że Warhol tak długo i zawzięcie nabijał się z komercji i popkultury, że… sam stał się celebrytą chętnie rozdającym autografy, udzielającym wywiadów i jeżdżącym sportowymi autami. Dzisiejsi krytycy sztuki spierają się więc, czy Warhol tak naprawdę chciał wyśmiewać komercję, czy też znalazł świetny sposób, by się w nią wpisać i jeszcze na niej zarobić. Prócz niego równie znanymi twórcami tego nurtu są Jasper Johns, Roy Lichtenstein, Peter Blake czy David Hockney. T-shirt z Donaldem Ironiczny i buntowniczy stosunek poptwórców szybko wyszedł spod artystycznych strzech, otwierając się na inne obszary działalności, jak wzornictwo przemysłowe, design, moda czy make-up. Wielkie płaszczyzny sitodruku, geometryczne figury i mocne, kontrastowe kolory świetnie wpisywały się bowiem w gust nowego pokolenia. W świecie mody pierwszym projektantem, który inspirował się pop-artem, był Yves Saint-Laurent, który w 1966 r. wypuścił kolekcję pełną kolorów i kontrastów. Sam projektant w wywiadzie dla „Elle” przyznał: „Jeśli uległem jakimś wpływom, był to wpływ amerykańskich malarzy pop – czarne nogi, bardzo wysokie obcasy, które widziałem na pin-upach Andy’ego Warhola, urzekły mnie. Nie są dość dystyngowane? I cóż z tego? Po prostu mnie uwiodły: są agresywne, lecz uwodzicielskie”. Prócz Saintlaurenta w kolejnych latach po popartowe stylizacje sięgnęli m.in. Pepe Jeans, Blumarine, Manish Arora, Danielle Scutt, ale też choćby H&M czy Zara. Pop-art wyznaczał nowe kierunki i style, w których znakami rozpoznawczymi były dyskotekowe kolory, posteryzacja, regularne

Cyrk, Roman Cieślewicz

kształty czy komiksowe motywy. Po mocno kontrastowe zestawienia i fluorescencyjne barwy chętnie sięgali też makijażyści i wizażyści, szokując ostrymi make-upami.

Fot.: Corbis, Album/East News, Polaris/East News, materiały promocyjne

ak nietrudno się domyślić, pop-art to skrót od angielskiego terminu popular art oznaczającego sztukę skierowaną do masowego odbiorcy. Nazwy tej po raz pierwszy użył w 1952 r. brytyjski krytyk sztuki Lawrence Alloway, opisując nowy nurt artystyczny. Nurt ten łączył cechy neorealizmu i neodadaizmu, a jako cel stawiał sobie wyolbrzymienie i wprowadzenie na artystyczne salony przedmiotów i zjawisk z życia codziennego. Ten wychodzący od ekspresjonizmu abstrakcyjnego kierunek jako środków wyrazu używał bogactwa kolorów, kształtów, faktur, form oraz niezwykłych połączeń barw. Uprawiający go twórcy za pomocą przejaskrawionych i przekontrastowanych obrazów oraz detali kojarzących się ze sztuką masową chcieli zaprotestować przeciwko elitaryzacji sztuki. Za pośrednictwem kiczu, tandety i motywów znanych z reklamy czy komiksu pokazać, że do rangi sztuki można podnieść wszystko – od bohaterów kultury masowej po przedmioty powszechnego użytku.

Siedząc w ustach Jaggera Inspiracji w pop-arcie poszukiwali też projektanci i dekoratorzy wnętrz, tworząc przestrzenie nowoczesne i  wielobarwne. Wnętrza inspirowane tym nurtem charakteryzują zestawienia kontrastowych i  żywych kolorów oraz wzornictwo bazujące na geometrycznych figurach. Kolory mają przywodzić na myśl wielkomiejskie życie – blask neonów, supermarketowe opakowania, dyskotekowe światła i fosforyzujące błyskotki. Jako meble i dekoracje chętnie wykorzystywane są nie tylko dzieła pop-artu – obrazy, rzeźby, plakaty – ale również przedmioty nawiązujące do sztuki masowej – pufy w  kształcie puszek coca-coli, jaskrawy, plastikowy stół w kształcie gwiazdy czy też… wielkie łóżko w kształcie ust lidera The Rolling Stones. Pop-art nie zna bowiem pojęcia „przesada”. O ile bowiem każda inna dziedzina sztuki opiera się na pewnych zasadach, dzięki którym dzieło tworzy spójną całość, o tyle w pop-arcie nic do siebie nie pasuje i wszystko do siebie pasuje.

Pop po polsku Ze względu na specyficzne warunki polityczno-ekonomiczne wiele wody w Wiśle musiało upłynąć, nim pop-art trafił do polskich galerii. Nie oznacza to jednak, że nie został dostrzeżony. Za pierwszych polskich popartowych twórców można uznać tworzącą w latach 70. grupę Neo Neo Neo Jana Dobkowskiego i Jerzego „Jurry” Zielińskiego. W swojej twórczości grupa manifestowała sprzeciw wobec akademickiego podejścia do sztuki opartego na ortodoksyjnym stosowaniu zasad kompozycji i doboru koloru. „Chcemy (MY!) malować wszystko. (…) Wiek XX się kończy. Nadchodzi, nie, pędzi na nas wiek następny. Czas na stworzenie takiego metajęzyka, który byłby wypadkową i liryzmu, i brutalności. Bo taki jest świat, w którym nas urodzono” – pisał Zieliński. Styl pop-art w swoich pracach stosowali też jeden z czołowych przedstawicieli łódzkiej szkoły realizmu Benon Liberski oraz członek Grupy Realistów Jerzy Krawczyk. Ważną rolę w rozwoju polskiego pop-artu odegrali również twórcy polskiego plakatu – m.in. Roman Cieślewicz oraz Jan Młodożeniec.

23


felieton

Część Twojego świata

Jaki kolor

Basia Starecka/ Novimedia CP

ma twój film? J

Karta zakupowa Class&Club – wyjątkowe marki, stałe zniżki oraz niepowtarzalne okazje i nagrody.

Sprawdź: www.classandclub.pl Partnerzy Programu:

Fot.: materiały promocyjne, archiwum prywatne autorki

RE K L A M A

esień sprzyja kinomanom. Nie ma bowiem nic lepszego w deszczowy wieczór, niż schować się pod ciepłą kołdrę z filmem i butelką wina. Spoglądam na półkę i oceniam zapasy. Czy jestem wystarczająco przygotowana na atak słoty? Oddycham z ulgą, bo widzę, że są. Zdarte przez wielokrotne oglądanie, ubrane w wyświechtane okładki, poplamione jedzeniem – moje ulubione filmy. Nieraz się zastanawiałam, jak to się dzieje, że lubimy wracać do niektórych obejrzanych setki razy obrazów. I nie myślę tu o babskich pożywkach dla nie zawsze romantycznych fantazji, bo oczywistym jest, że za sentymentem do „Dirty Dancing” kryją się wirujące po ekranie zgrabne pośladki Patricka Swayze. Na czym polega fenomen zdartych płyt DVD? Co oprócz aktorów, dobrego scenariusza, sprytnej intrygi popycha nas do sięgnięcia po raz kolejny po tę samą płytę? Czy jakieś znaczenie w naszym wyborze ma kolor? Niedawno wpadła mi w ręce książeczka, która miała pomóc wyjaśnić moje wątpliwości. Patti Bellantoni w „Jeśli to fiolet, to ktoś umrze” pisze o teorii koloru w filmie i tłumaczy, na czym polega nasz romans z kinem. Barwa z rozmysłem używana przez twórców obrazu wywołuje w  nas konkretne emocje i przeżycia. Jeśli są nam bliskie, przyjemne czy też pociągające, producent zarabia, a my wkręcamy się w spiralę filmowego uzależnienia. Postanowiłam ostrożnie przeanalizować ulubione tytuły i zrobić sobie amatorską psychoanalizę. Jakie kolory mają moje filmy, a dokładniej – dlaczego właśnie one tak mocno na mnie działają? Czy znając czyjąś mapę barw, można określić jego temperament i pragnienia, a nawet dowiedzieć się, w jakim momencie życia się znajduje? Z półki zdjęłam trzy najczęściej oglądane pozycje: „Wielkie nadzieje”, „Czekolada”, „Jestem miłością”.

Pierwszy film jest ekranizacją powieści Dickensa. Główną rolę gra odkarmiona na kiełkach i biożywności zimna blondynka Gwyneth Paltrow. Partneruje jej Ethan Hawke, kiedyś mąż Umy Thurman i kochanek Angeliny Jolie (dodajmy, że w tym samym czasie), który już na samym początku deklaruje, że opowie nam swoją historię nie taką, jaką w rzeczywistości była, ale w kolorach, w jakich ją zapamiętał. Ten film można by równie dobrze nazwać „Zielone nadzieje”, gdyż to właśnie ten kolor zdominował obraz. To przede wszystkim dzika roślinność, która oplotła rozsypującą się posiadłość panny Dinsmore pałającej chęcią zemsty na męskim rodzie, wyciąga duszące pędy w stronę widza i głównego bohatera filmu. Jego rozwijające się nadzieje zdepcze oliwkowy pantofelek pięknej Estelli, która spełni mroczne pragnienie swojej ciotki. Zielony, symbol nadziei i początku, w tym filmie ukazuje swoje drugie oblicze – trujące, duszące i  zepsute. „Czekolada” z kolei pulsuje czerwienią, dyskretnie akcentowaną na tle brązów i błękitów. Zapowiada skrywaną namiętność, stłamszone pragnienia mające lada chwila wybuchnąć. „Jestem miłością” uwiódł mnie rozmachem i malarstwem godnym Viscontiego, ale nie łudźmy się, jest tam również kolor pomarańczowy. Takie są krewetki serwowane przez kucharza Antonia, za sprawą których grana przez Tildę Swinton Emma wybudza się z małżeńskiego i egzystencjalnego marazmu. Na potwierdzenie gotowości wyruszenia w radosną, miłosną podróż wkłada na siebie pomarańczowe sukienki wypełniające ekran ciepłem i słońcem. Wszystko wskazuje na to, że jestem kobietą, która mimo skrywanej urazy do mężczyzn tęskni do porywów namiętności i ucieczki przed rutyną. Nie wiem, czy to prawda, ale radzę wam jedno: schowajcie swoje ulubione filmy na dno szafy. Można się z nich dowiedzieć więcej o sobie, niż przypuszczacie.

Dziennikarka. Gastronautka. Oszczędza wodę, pije wino. Sypia z kucharzem, dlatego kulinaria nie mają dla niej żadnych sekretów.

Zdarte przez wielokrotne oglądanie, ubrane w wyświechtane okładki, poplamione jedzeniem – moje ulubione filmy.

25


Śnieżka G uide

Subiektywny przewodnik po miejscach wyjątkowych Od plaż Bałtyku po szczyty Tatr, od sudeckich uzdrowisk po malownicze polodowcowe pagórki Suwalszczyzny – wszędzie urokliwie, wszak „piękna nasza Polska cała”. Z roku na rok na mapie naszego kraju przybywa także pięknych miejsc wyczarowanych ręką człowieka. Hotele, restauracje, kafejki i puby, a nawet galerie handlowe – oto ich całkiem nieobiektywny przegląd z czterech stron kraju.

WrocLove Z Krakowa jedziemy do Wrocławia – jest już autostrada, co znacznie ułatwi naszą podróż. Najważniejsze śląskie miasto powoli wyrasta na kulturalnego konkurenta dawnej stolicy Polski. Jest także mekką wielu młodych ludzi, których przyciąga witalność i duże możliwości, jakie mieszkańcom oferuje Wrocław. Jest czynny całą dobę – piątek i sobotę. W pozostałe dni do ostatniego klienta, czyli Bistro Łubu Dubu zaprasza obywatelki i obywateli na ulicę Odrzańską 24. Gwarantuje niezapomnianą atmosferę wprost z Polski lat 70. i 80. I to dosłownie, w lokalu można bowiem spocząć na siedzisku zestawu wypoczynkowego z widokiem wprost na meblościankę „na wysoki połysk”, zachwycić się komunistyczną czerwienią ścian bądź (jeśli ktoś chce się pośmiać) poczytać gazety z epoki, które służą we wnętrzu jako tapeta. Relikty z czasów słusznie minionych widać wszędzie – na stołach pięknie ozdobionych ceratowymi obrusami, w wazonikach ukwieconych – a jakże – goździkami i oczywiście w menu. Lista potraw rozbawi młodych, starszym zaś na jej widok zakręci się łza w oku…

Pasaż „trzynastka” Rynek Główny 13

MCK Rynek Główny

KrakOn Średniowieczny gród Kraka nie bez przyczyny cieszy się popularnością wśród turystów. Słynie bowiem nie tylko z Historii przez duże „H” czy pięknej i dobrze zachowanej starówki. Ma także szczęście do ludzi potrafiących wydobyć to, co najlepsze, z budynków i pomieszczeń zaadaptowanych dla celów użytkowych.

Rzeka Czekolady – produktu, o którym nasi rodzice słyszeli, że ktoś kiedyś widział, że ktoś gdzieś jadł. A w dzisiejszym Wrocławiu nie tylko jemy, ale i pijemy! Czekoladziarnia przy ulicy Włodkowica 18 kusi słodkim przysmakiem we wszystkich jego odmianach.

Barka Alrina przy kładce łączącej Kazimierz i Podgórze

MCK, czyli Międzynarodowe Centrum Kultury, zajmuje przepiękną kamienicę na Rynku. Warto wpaść tam na chwilę, nie tylko po to, by podziwiać architekturę, ale przede wszystkim by zobaczyć pokazywane tam wystawy. MCK bowiem niezmiennie dba o poziom swoich ekspozycji, a jednocześnie zawsze proponuje coś ciekawego, uzupełnionego o bogaty program edukacyjny dla dorosłych i dzieci.

Bistro Łubu Dubu ul. Odrzańska 24

Fot.: materiały promocyjne; Il: Diana Borowska / Novimedia CP

Pasaż „trzynastka” mieszczący się na Rynku Głównym pod numerem… trzynastym to luksusowy concept store założony przez – znaną choćby z ciekawych hoteli w Krakowie czy Katowicach – rodzinę Likusów. Warto tam wejść, żeby zobaczyć, jak można odnowić wiekową kamienicę, z szacunkiem dla historii i zachowaniem jej charakteru. Pod „trzynastką” mieszczą się rozmaite sklepy, z których na pewno należy odwiedzić delikatesy w podziemiu. Można tam znaleźć specjały ze wszystkich stron świata czy ręcznie robione czekoladki – warto pozwolić sobie na chociaż jedną.

Barka Alrina to niezwykłe miejsce z ciekawą historią. Kiedy fundacja, która otrzymała barkę od zaprzyjaźnionego milionera, próbowała sprowadzić ją z Holandii do Polski – w jej ojczyźnie zaczęły się protesty. Na szczęście barka przycumowała spokojnie w okolicach pieszej kładki łączącej Kazimierz i Podgórze. Na pokładzie, zaprojektowanym przez polskich designerów, mieści się restauracja. Koniecznie trzeba ją zobaczyć i spróbować serwowanych tam dań.

26

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

W ofercie nie tylko coś dla podniebienia, ale także dla ducha – dzięki bogatej ofercie kulturalnej – oraz znowu dla ciała, ale inaczej. Lokal współdzieli bowiem adres z Ubieralnią, gdzie można obejrzeć i nabyć stroje autorstwa polskich projektantów. Wnętrze także cieszy oko – ściany i sufit w żywych, meksykańskich kolorach, do tego kafle na podłodze i barze, ciemne drewno krzeseł i stołów. Poszczególne boksy oddzielają od siebie przepierzenia z giętego metalu. Odwiedzającym to miejsce polecam także wizytę w toalecie – nawet jeśli nie musisz – warto! Oczywiście ze względów estetycznych. Miejsce to zostało rozsławione przed laty przez nieszczęśliwych malarzy, podupadłych poetów i demoniczne muzy, którzy przesiadywali tutaj godzinami. Art Café Kalambur trochę się zmieniła od tego czasu, ale nadal pozostała jednym z ulubionych miejsc wrocławskiego światka artystyczno-uniwersyteckiego. W tej kultowej knajpce przy ulicy Kuźniczej 29a warto zwrócić uwagę na wystrój, w którym dominują freski i drewniane ornamenty. Atmosfera jest tu miła i bezpretensjonalna, muzyka – niebanalna, a obsługa – przesympatyczna (możesz się spodziewać, że gdy przyjdziesz tu po raz trzeci, barman będzie już pamiętał, co zazwyczaj zamawiasz).

Art Café Kalambur ul. Kuźnicza 29a

Czekoladziarnia ul. Włodkowica 18

 27


Śnieżka G uide

WarShow

RozPoznań

Mam tak samo jak ty… Tak o Warszawie śpiewał Czesław Niemen. Tymi samymi słowami mogłoby o stolicy naszego kraju zaśpiewać milion siedemset tysięcy jej mieszkańców. Każdy z nich potrafiłby nas także zaprowadzić do swojego ukochanego, wyjątkowego miejsca w swoim ukochanym, wyjątkowym mieście. Warszawa ma naprawdę wiele do zaoferowania.

Następnym etapem naszej podróży po kraju jest Poznań. Jedno z najstarszych polskich miast, jedno z największych i… jedno z najciekawszych. Także jeśli chodzi o miejsca „ze smaczkiem”. Jeśli na zakupy, to oczywiście do Starego Browaru. Również dla wrażeń estetycznych. Sklepy, restauracje, kawiarnie, teatr, sala koncertowa, kilkanaście wnętrz wystawienniczych, osiem sal kinowych, Blow Up Hall 50 50, trzy kluby muzyczne i zabytkowy park – a wszystko to w ścisłym centrum Poznania, w niezwykłym otoczeniu bazującym na historycznej architekturze XIX-wiecznego browaru Huggera. Dzięki rewitalizacji Stary Browar umiejętnie łączy historię z nowoczesnym designem. Miłośników zakupów i miłośników sztuki zapraszamy na ulicę Półwiejską 42.

Post Dali ul. św. Marcin 40

SPOT. ul. Dolna Wilda 87

Stary Browar ul. Półwiejska 42

28

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

Miejsce z kropką, czyli SPOT., znajduje się w byłej elektrowni. Poznańskie budynki mają szczęście do pasjonatów, którzy w XIX-wiecznym gmachu przy ulicy Dolna Wilda 87 otworzyli concept store, czyli prywatny dom kultury. Oprócz kawiarni, przestrzeni wystawienniczej, sklepu z ubraniami młodych projektantów i designerów, filii księgarni Bookarest znajdziesz nawet miejsce przeznaczone na dziecięce zabawy. A wieczorem weźmiesz udział w wernisażach, imprezach tematycznych, degustacjach i panelach dyskusyjnych. Tłem tych wydarzeń są przemysłowe wnętrza połączone z minimalistycznym współczesnym designem. Gratka dla miłośników adaptacji przestrzeni poprzemysłowych. Wchodzisz do starodawnego, opuszczonego budynku z PRL-owskim designem w sercu Poznania (ul. św. Marcin 40). Wsiadasz do rozklekotanej windy i naciskasz przycisk z numerem 11. Po kilku minutach otwierają się drzwi, a ty znajdujesz się w klubie na szczycie wieżowca, z którego rozpościera się widok na panoramę miasta. Wieczorem możesz się tu zrelaksować na wygodnych skórzanych kanapach przy chilloutowej muzyce jak w prawdziwym lounge’u, a nocą poszaleć do dźwięków muzyki elektronicznej.

Fot.: Piotr W. Bartoszek, Oktawian Górnik/Novimedia CP, materiały promocyjne; Il: Diana Borowska / Novimedia CP

To mogło się wydarzyć tylko w Warszawie. Po dwóch stronach jednej ulicy świetnie prosperują dwie knajpy o tym samym profilu – Tel-Aviv (Poznańska 11) działający od 2010 r. i Beirut (Poznańska 12) otwarty przed wakacjami. Tutaj podstawą jest przysmak Bliskiego Wschodu – koszerna cieciorka w wersjach humus i falafel. Te wysokiej jakości żydowskie specjały smakują wyśmienicie, tym bardziej że są serwowane w przyjemnych wnętrzach, urządzonych ze smakiem w duchu nowoczesności. Odległość 20 metrów, jaka dzieli konkurencyjne knajpy, to dobra karta dla odwiedzających – zawsze można zaspokoić apetyt, wolny stolik powinien się znaleźć – jeśli nie w Beirucie, to w Tel-Avivie.

Kalimba ul. Mierosławskiego 9

czerwony pająk ul. Krakowskie Przedmieście

Beirut ul. Poznańska 12

Tel-Aviv ul. Poznańska 11

Świetlica dla matek i dzieci, klimatyczna knajpka, pracownia, w której szyje się wyjątkowe przytulanki, miejsce szczególne – tak w skrócie można opisać Kalimbę przy ul. Mierosławskiego 9. Kiedy dorośli odpoczywają przy pysznej kawie, dzieci załatwiają swoje „ważne” sprawy, bawiąc się zabawkami, dla których czas się zatrzymał – drewnianą kaczką, bawełnianą rybą, prostymi, ale niezwykle estetycznymi stworami. Po kilkugodzinnym testowaniu można maskotkę zakupić. A jeśli Kalimba się prawdziwie spodoba, warto śledzić organizowane tam inicjatywy – warsztaty, pogadanki, wystawy, pokazy czy imprezy tematyczne. Na Krakowskim Przedmieściu, niedaleko miejsca, gdzie stanął osławiony krzyż, wyrósł czerwony pająk. To nazwa, która przylgnęła do pawilonu duńskiego architekta Olafura Eliassona, powstałego w ramach Krajowego Programu Kulturalnego Polskiej Prezydencji 2011. W czerwono-białym pawilonie został umieszczony kalejdoskop luster, dzięki któremu można oglądać otoczenie wokół instalacji. Tylko do końca grudnia – warto się więc pospieszyć, by zobaczyć dzieło artysty znanego ze swojego interdyscyplinarnego podejścia do tworzonych projektów. Jego studio zatrudnia fizyków, optyków, architektów, meteorologów, a nawet dwóch kucharzy.

29


8

Śnieżka G uide

słuchać

New York,

7 Carnegie Hall

New York

9

Village Vanguard

Sullivan Room

10

11

12

Broadway Theatre

Top of the rock

Gugenheim Museum

To jedna z najbardziej prestiżowych sal koncertowych na świecie, w której usłyszysz zarówno muzykę klasyczną, jak i współczesną. Na nowojorskiej scenie występowały największe gwiazdy, nagrywające tam swoje płyty koncertowe. 881 7th Avenue, Manhattan.

Największe miasto Stanów Zjednoczonych. Światowe centrum finansów, mediów, reklamy i główna siedziba Organizacji Narodów Zjednoczonych. Mekka turystów i imigrantów z całego świata. Kusząca także setkami hoteli, restauracji, teatrów i galerii. Które warto odwiedzić?

8 Malutki i niezwykle klimatyczny klub jazzowy, w którym czas zatrzymał się w latach 30. ubiegłego wieku. Skromny wystrój, przyciemnione światło, niewielkie stoliczki. Tutaj grały legendy, tu chętnie wracają współcześni artyści. 178 7th Avenue, Greenwich Village.

Gdzie jest impreza? To właśnie tu, w nieoznakowanych podziemiach Sullivan Room, gdzie organizowane są jedne z najlepszych imprez z muzyką elektroniczną w Nowym Jorku. Miejsce bezpretensjonalne, idealne na nocne szaleństwo do utraty tchu. 218 Sullivan Street.

oglądać

Któż o nim nie słyszał? Spajający ofertę około 40 nowojorskich teatrów, jest uznawany za wyznacznik najwyższej jakości sztuk teatralnych i musicalowych. Składające się na to pojęcie teatry usytuowane są przy najdłuższej ulicy świata – Broadway (stąd nazwa), w dzielnicy Manhattan.

Ewa Chmielarz / novimedia CP

Te tarasy widokowe są mniej znane niż słynny Empire State Building, przed wejściem czekają więc krótsze kolejki, a na górze jest mniej turystów. Na Top of the rock na 67., 69. i 70. piętro zawiezie cię, w niewiele dłużej niż kilkadziesiąt sekund, winda z przeszklonym sufitem. Na górze znajdziesz się w bajkowym świecie zawieszonym 260 m nad ziemią. 30 Rockefeller Plaza.

Budynek muzeum jest jednym z ważniejszych obiektów XX-wiecznej architektury. Tutaj zachwycisz się sławną kolekcją malarstwa impresjonistycznego, postimpresjonistycznego, wczesnego modernizmu i sztuki współczesnej. Obowiązkowy punkt na nowojorskiej mapie – 1071 5th Avenue.

Jeść advertorial

2

Lombardi’s Pizza

Pierwsza amerykańska pizzeria, założona w 1905 r. Warto ją odwiedzić nie tylko dla historycznych zasług – ta restauracja, kolebka pizzy w USA, jest nadal uznawana za jeden z najlepszych amerykańskich lokali serwujących to danie. Springs Street 32.

3

Chinatown Ice Cream Factory Lody, które przeniosą cię wprost do serca Azji. Wszystko dzięki temu, że obok tradycyjnych skosztujesz tu nietypowych smaków – lodów o smaku liczi, zielonej herbaty czy czerwonej fasoli. Klientom niepewnym wyboru obsługa proponuje darmowe próbki. 65 Bayard Street.

Kanapki na Manhattanie. Tak duże, że nie sposób zjeść ich na jeden posiłek. Chyba że będzie to jedyny posiłek danego dnia… Warto – kanapkarnia to jeden z symboli Manhattanu, Manhattan zaś to przecież serce Nowego Jorku. 854 7th Avenue at 55th Street.

spać 4

5

Helmsley Park Lane Hotel

Czterogwiazdkowy hotel na Manhattanie. Pokoje z widokiem na Central Park. Piętnaście minut od zakupowego raju na Piątej Alei. 36 Central Park South, Midtown, NY.

6

Hotel Gansevoort

Tutaj dostaniesz pokój z widokiem, tym razem na rzekę Hudson. Półtora kilometra od Empire State Building, który widać również z basenu na dachu hotelu. 18 9th Avenue, Greenwich Village.

Harmonia i równowaga

Carnegie Deli

The Standard, New York

Niewątpliwą atrakcją w pokojach i łazienkach tego hotelu są okna – od podłogi do sufitu. To designerski i nowoczesny hotel. Położony podobnie do poprzednika – 848 Washington Street, Greenwich Village.

1 12 5

10

Sypialnia to miejsce, w którym po zgiełku dnia codziennego pr agniemy znaleźć w yciszenie i równowagę. Ta najintymniejsza przestrzeń w całym domu powinna być urządzona komfortowo i zgodnie z indywidualn ymi upodobaniami.

Fot.: Shutterstock.com, materiały promocyjne

1

S

ypialnia rządzi się swoimi prawami. Nawet miłośnicy skrajnie minimalistycznych form i materiałów, aranżując to miejsce, często wybierają ponadczasowe piękno, bezpieczną miękkość kształtów, przytulną kolorystykę oraz naturalne i ciepłe w dotyku materiały. Sypialnie marki Woodways charakteryzują się ponadczasowym designem, do ich wykonania wykorzystano najwyższej jakości materiały naturalne: drewno, skórę i szlachetne tkaniny. Meble zaprojektowano z dbałością o każdy detal, tak aby zapewnić użytkownikom poczucie harmonii, ekskluzywności, trwałości i bezpieczeństwa. Dzięki połączeniu najnowszych trendów z nutą nostalgii powstało coś, co można by określić jako współczesną klasykę meblową. Taki design w sypialni wywołuje pozytywne emocje i daje poczucie równowagi pomiędzy wszystkimi elementami otaczającego nas wnętrza.

Szczegóły oferty na stronie www.woodways.pl i u doradców w salonach meblowych.

Melody: projekt J. Mikołajczak, J. Maciejewska-Walczak Główna nagroda za design produktu na Międzynarodowych Targach Meblowych w Ostródzie w marcu 2011 r.


zr ó b to sam

Przygotuj dach ze Śnieżką

N

ajważniejszą rzeczą, jaką powinniśmy zrobić przed zimą, jest przegląd naszego dachu. Warto zatrudnić do tego specjalistyczną firmę, która sprawnie, bezpiecznie i szybko wykona wszystkie konieczne przeglądy. Jeśli dodatkowo będzie to firma, która wykonywała nasz dach, mamy pewność, że nie zostanie pominięty żaden szczegół. Na etapie budowy domu warto zapoznać się z zakresem usług, jakie oferują firmy wykonawcze (niejednokrotnie w ich ofercie znajdują się też cykliczne przeglądy i naprawy dachów). Dach to nie tylko samo pokrycie. To również cały system orynnowania, płotki zabezpieczające przed zsuwaniem śniegu, kominy, łączenia, wyjścia kratek wentylacyjnych itp. Nawet jeśli poszczególne elementy pokrycia (np. dachówki, blacha) są w świetnym stanie, należy szczególną uwagę zwrócić na miejsca łączeń poszczególnych elementów z głównymi połaciami dachu. Chodzi tu przede wszystkim o łączenia przy kominach, lukarnach, załamaniach. Przegląd powinien być tym dokładniejszy, im bardziej skomplikowany układ ma nasz dach. Każde załamanie i łączenie wynikające z konstrukcji stwarza ryzyko wystąpienia nieszczelności, co w konsekwencji może prowadzić do przecieków, zawilgoceń itp. By więc w spokoju i bez martwienia się o stan naszego budynku delektować się urokami zimy, koniecznie trzeba sprawdzić stan uszczelnień zastosowanych na dachu.

Śnieżka radzi – renowacja dachu 1. Usuwamy mechanicznie ogniska

korozji na dachu. 2. Stosujemy Preparat do czyszczenia dachu marki Śnieżka na całej powierzchni. 3. N anosimy zaprawki na ogniska korozji (przygotowujemy je poprzez dodanie do gruntoemalii Śnieżka na Dach 5% rozcieńczalnika). 4. M  alujemy cały dach gruntoemalią Śnieżka na Dach (2 warstwy).

Uwaga, usterka! Jeśli okaże się, że łączenia w miejscach obróbek blacharskich się poluzowały lub wykruszył się uszczelniacz, bezwzględnie trzeba naprawić takie usterki. Teraz mogą się nam one wydawać błahe, jednak w czasie zimy możemy mieć naprawdę duże problemy. Warto też sprawdzić stan instalacji odgromowej oraz zabezpieczeń przeciwśnieżnych. Jeśli znajdziemy elementy uszkodzone, pęknięte czy zarysowane, bezwzględnie trzeba je wymienić na nowe.

do raportu!

Ściany, okna, drzwi wejściowe, balkony – te elementy widzimy, kiedy patrzymy na dom. A co z dachem? Nie do końca go widać, więc trochę o nim zapominamy. Niesłusznie, bowiem ta część budynku, często nazywana piątą elewacją, podczas zimy będzie szczególnie narażona na różnego typu ubytki i zagrożenia. Przygotuj się! Paulina Dobrzańska

32

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

Fot.: FFiL Śnieżka S.A., Shutterstock.com

piąta elewacja

wyobrazić sobie, jaką mieszankę w połączeniu z wodą są w stanie stworzyć i jak skutecznie zablokować odpływ wody z dachu. W takim przypadku możemy liczyć się ze znacznymi zniszczeniami budynku, ponieważ spływająca woda, napotykając na przeszkodę, zawsze znajdzie ujście i spiętrzona może przesiąkać w miejscach łączeń na folię pod pokryciem lub spływać bezpośrednio po elewacji domu. W trosce o ciepło domowego ogniska Dach, oprócz ochrony domu przed opadami deszczu i śniegu, pełni jeszcze jedną funkcję – zatrzymuje ciepło nagromadzone w budynku. Dlatego też dbanie o jego stan i systematyczne naprawy powinny zapobiec nadmiernym stratom ciepła i gromadzeniu się wilgoci. Oprócz napraw samego pokrycia i elementów zewnętrznych warto też pomyśleć o konserwacji systemu podbitkowego. Jeśli jest wykonany z  drewna, należy zawsze sprawdzić, w jakim jest stanie. Jeżeli np. ma widoczne złuszczenia i  zniszczenia powłoki, należy je oczyścić i zabezpieczyć odpowiednim preparatem Vidaron. W doborze odpowiedniego produktu pomoże Wizualizer 3D dostępny na: http://vidaron.pl/page/863/. Wizualizer to aplikacja, która pomoże ci wybrać właściwy produkt. Najedź kursorem na drewniany element, który chcesz pomalować i dobierz odpowiedni produkt do twoich potrzeb.

Preparat do czyszczenia dachu

Służy do czyszczenia oraz przygotowania do malowania zewnętrznych stalowych, ocynkowanych i żeliwnych powierzchni dachowych. Usuwa także zanieczyszczenia mające wpływ na jakość powłoki malarskiej, np. z oleju, smaru. Można nim myć powierzchnie nowe i wcześniej malowane. Jest superwydajny!

Śnieżka na dach

Gruntoemalia, czyli grunt i emalia w jednym. Jest wyrobem tworzącym szybkoschnące powłoki o bardzo dobrej przyczepności do podłoża, wodoodporne, odporne na zmienne warunki atmosferyczne, elastyczne i odporne na uszkodzenia mechaniczne. Przeznaczona jest do ochronno-dekoracyjnego malowania powierzchni stalowych, stalowych ocynkowanych, stalowych fosforanowanych, aluminiowych, betonu. Farba nadaje się także do renowacji starych powłok malarskich. Ze względu na swoje właściwości polecana jest szczególnie do malowania dachów, rynien, ogrodzeń, parapetów i konstrukcji ocynkowanych.

Nawet jeśli poszczególne elementy pokrycia (np. dachówki, blacha) są w świetnym stanie, należy szczególną uwagę zwrócić na miejsca łączeń poszczególnych elementów z głównymi połaciami dachu.

Porządki czas zacząć! Dach, z racji swego położenia na budynku, jest szczególnie narażony na działanie przeróżnych czynników atmosferycznych. Musi być nie tylko ładny, dopasowany do stylu i kolorystyki elewacji, estetycznie wykonany, ale przede wszystkim powinien być odporny na czynniki pogodowe (palące słońce, deszcze, silne wiatry czy ciężkie pokłady śniegu). Dlatego też niezmiernie ważna jest systematyczna kontrola jego stanu, czyszczenie i sezonowa konserwacja. Przed zimą bezwzględnie trzeba usunąć wszelkie zanieczyszczenia naniesione przez wiatr czy deszcz. Chodzi tu przede wszystkim o liście zalegające w zagłębieniach dachu i rynnach, kurz, piasek, a nawet drobne igły (o ile mieszkamy w sąsiedztwie modrzewi). Nawet nie jesteśmy w stanie

33


inspiracje

Lato

w środku zimy

Siedzisz w domu pod kocykiem z kubkiem gorącej herbaty z imbirem i czytasz książkę. Za oknem śnieżyca, a ciebie ze wszystkich stron otaczają różnokolorowe rośliny. Bajeczny sen? Nie, ogród zimowy! Paulina Dobrzańska

Umiejscowienie oranżerii to podstawa. Najlepiej umieścić ją przy wschodniej stronie budynku – to najodpowiedniejsza lokalizacja pod względem bilansu energetycznego domu i uprawianych rośliN.

W

łaściciele oranżerii, nazywanych ogrodami zimowymi, mogą bez końca cieszyć się zielenią ulubionych roślin bez względu na pogodę. Co więcej, wbrew pozorom ogród zimowy dobrze wpływa na budynek, do którego jest dostawiony, bo poprawia jego bilans energetyczny. Umiejscowiony z odpowiedniej strony domu długo pozostaje pod wpływem promieni słonecznych. Nagrzewa się i, szczególnie zimą, oddaje ciepło sąsiednim pomieszczeniom. To działa też w drugą stronę: sąsiadujące z ogrodem zimowym pomieszczenie ochładza się o wiele wolniej –  nie oddaje ciepła na zewnątrz budynku, ale do oranżerii.

34

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

Budujemy oranżerię Decyzję o założeniu ogrodu zimowego najlepiej podjąć na etapie planowania i budowy domu. Dzięki temu unikniemy wielu niepotrzebnych problemów. Konstrukcję, kształt i układ oranżerii można wtedy dostosować do stylu i położenia budynku. Osoby, które po kilku latach mieszkania w domu postanowiły zorganizować sobie oranżerię, również nie będą miały dużego kłopotu. Ogród zimowy może być bowiem odrębnym pomieszczeniem, niejako dostawionym do budynku, odpowiednio zabudowanym tarasem czy większym balkonem. Decyzja zależy przede wszystkim od preferencji inwestorów, położenia domu względem stron świata i możliwości finansowych. Patrząc na wschód Umiejscowienie oranżerii to podstawa. Najlepiej, jeśli mamy możliwość umieszczenia jej przy wschodniej stronie budynku – to najodpowiedniejsza lokalizacja pod względem bilansu energetycznego domu i uprawianych roślin. Wschód zapewni im odpowiednią ilość światła (od północy byłoby go za mało, rośliny mogłyby być wątłe, słabe i bardziej podatne na różnego rodzaju choroby czy ataki szkodników; południowa i zachodnia strona z kolei zapewniałaby dużo więcej światła, ale jednocześnie długie i intensywne nasłonecznienie powodowałoby nagrzewanie się wnętrza

Fot.: Corbis, AGE Fotostock, Bios Photo, Esy-Fotostock/East News, Shutterstock.com

Ogród zimowy stanowi także swoistą izolację, dlatego – pomijając oczywiste względy estetyczne – jest świetnym pomysłem na obniżenie rachunków za ogrzewanie. A skoro zima za pasem, może warto rozważyć tę inwestycję?

ogrodu do wysokiej temperatury). Promienie wschodnie są idealne, nie tylko nagrzewają ogród jedynie przez pierwszą część dnia, ale są także delikatniejsze od południowych. Wykonanie oranżerii najlepiej powierzyć specjalistom, którzy z pewnością wezmą pod uwagę takie czynniki jak: obciążenie fundamentów, izolację przeciwwilgociową i termiczną, odporność na obciążenia powodowane wiatrem i zalegającym śniegiem. Dzięki temu zyskamy pewność, że nasz ogród będzie solidny, piękny i bezpieczny. Kilka słów o botanice Oranżeria to systematyczna praca i stała pielęgnacja. Rośliny potrzebują odpowiedniej temperatury, wilgotności, nawożenia itp. Co więcej, w szklarniowych warunkach łatwo rozprzestrzeniają się choroby i szkodniki, dlatego uprawa roślin wymaga sporo troski i czasu. Aby w ogrodzie

panowały idealne warunki do rozwoju roślin, nie powinien być mniejszy niż 10 mkw. W naszych warunkach klimatycznych lepiej zrezygnować z uprawy gatunków tropikalnych. Zimą temperatura w oranżerii może spadać do 10°C, dlatego aukuby, kloniki, bugenwille, datury, oleandry czy chociażby cytrusy to najtrafniejszy wybór. Zdejmie on z nas obowiązek stałego ogrzewania oranżerii – ograniczymy się jedynie do okazyjnego dogrzewania obiektu. Warto też kierować się podstawową zasadą, że głównymi aktorami na oranżeryjnej scenie powinny być właśnie rośliny, a nie dekoracje. Lepiej też zdecydować się na kompozycję z tych samych lub podobnych gatunków – niektóre rośliny nie lubią swojego towarzystwa i mogą się po prostu nie przyjąć. Najlepiej sadzić je według zasady: wyższe dalej, niższe bliżej środka ogrodu zimowego. Dzięki temu nie tylko będą się świetnie prezentować,

ale też zyskają idealny dostęp do promieni słonecznych. Diabeł tkwi w szczegółach Wybrane gatunki flory nie muszą narzucać charakteru ogrodu. Może on nawiązywać do wnętrza domu lub przeciwnie – stanowić jego zupełne przeciwieństwo, swoistą odskocznię od codziennych warunków. Meble, które zamierzamy ustawić w oranżerii, nie muszą być koniecznie ogrodowe, ale z pewnością będą wymagały częstszej konserwacji i większej dbałości niż ich domowe odpowiedniki, chociażby ze względu na temperaturę i wilgotność panującą w ogrodzie zimowym. Oranżeria ma służyć kontemplacji i rozkoszowaniu się urokiem roślin, dlatego pamiętajmy, żeby nie zagracać tego miejsca zbędnymi meblami i dodatkami. Im mniej, tym lepiej. 

35


advertorial

Franke Kitchen Systems Jest wiodącym dostawcą inteligentnych systemów kuchennych. Swoim klientom proponuje kompleksowy pomysł na kuchenne wyposażenie – od zlewozmywaka z baterią po płytę grzewczą z okapem, piekarnikiem, zmywarką, chłodziarką i systemem sortowania odpadów. www.franke.pl

Z

e względu na swoje unikalne właściwości granit jest chętnie używany w  aranżacji wnętrz. Firma Franke wykorzystała to niezwykłe tworzywo do opracowania nowej formuły materiału Fragranit DuraKleen Plus, przeznaczonego do produkcji zlewozmywaków kuchennych. Wyjątkowa mieszanka Podstawą Fragranitu DuraKleen Plus są cząsteczki naturalnego kamienia. Ulepszony materiał wyprodukowany jest w 80 proc. z  prawdziwego granitu. Pozostałe 20 proc. stanowi spoiwo akrylowe, charakteryzujące się wyjątkową twardością i odpornością. Dzięki zastosowaniu drobniejszych cząsteczek granitu i  tym samym

Zlewozmywaki

w nowej skórze Granit jest bardzo efektownym minerałem i jednym z najbardziej wytrzymałych materiałów występujących w przyrodzie. Trwałe piękno i najwyższe standardy higieniczne zlewozmywaków Franke to zasługa tego wyjątkowego materiału.

36

M A G A Z Y N PE Ł E N K O L O R U

zmniejszeniu przestrzeni wypełnionych spoiwem udało się uzyskać jeszcze gładszy i delikatniejszy w dotyku, a zarazem bardziej odporny materiał. Zastosowanie bardzo drobnych cząsteczek granitu sprawia także, że materiał jest wyjątkowo gładki i delikatny w dotyku. Powierzchnia zlewozmywaka dzięki jednolitej strukturze jest także łatwiejsza do utrzymania w czystości. Nowe funkcje Niezwykła formuła została wykorzystana do produkcji najnowszych modeli zlewozmywaków, które znalazły się w ofercie Franke. Dzięki tej innowacji są one jeszcze bardziej odporne na zarysowania, powstawanie plam, uderzenia oraz działanie temperatury.

99% w takim stopniu fragranit zabezpieczony powłoką Sanitized® ogranicza rozwój bakterii i mikroorganizmów. To najwyższa skuteczność na rynku w przypadku zlewozmywaków kompozytowych. Nowoczesne zlewozmywaki wyposażone w dodatkowe akcesoria nie służą jedynie do zmywania naczyń, ale także pozwalają na wygodne przygotowywanie jedzenia, mycie warzyw i owoców, obieranie ich i  rozdrabnianie. Ze  względu na nowe funkcje dzisiejszych zlewozmywaków bardzo ważny jest materiał, z  którego zostały wykonane. Trwałość powierzchni, odporność na plamy, zarysowania i temperaturę oraz bezpieczeństwo w  kontakcie z  żywnością – to najważniejsze cechy, jakie bierzemy pod uwagę, wybierając produkt do swojej kuchni. Dlatego też wszystkie zlewozmywaki i  komory do podbudowy firmy Franke wykonane z fragranitu DuraKleen Plus mają specjalną powierzchnię zabezpieczoną nową antybakteryjną powłoką Sanitized® z aktywnymi drobinkami srebra. Powłoka ta jest trwała i nie ściera się podczas użytkowania. Nawet po wielu latach korzystania ze zlewozmywaka jony srebra zawarte w ochronnej powłoce nie tracą swoich właściwości.



Dekoratorium 3/2011