Page 1

Niby Kiedy zima 2013

miejsca crime story

fot. gosia

zimowe smaki HEND MEJD

Moda vintage


fot. Dagny


fot. Dagny


fot. Edyta


Witamy ! Zapraszamy Was do spędzenia kilku chwil z Niby Kiedy. Dziękujemy współtwórcom naszego magazynu za pasje, inspiracje i poświęcony czas.

Dagny, Edyta, Gosia


12

GoRRRący początek

16

pyszne słodkości

30

smaki na zimę


36

JesteĹ› u pani

44

nowy jork

48

hend mejd


66

wyślij kartkę

72

szczecin - berlin

78

Peter fox


80

crime story

84

koala w podr贸偶y

92

salonowe historie

a


Paulina Błaszko

Jak bratałam się (z) zimą Na zimę i Święta czeka się co roku z podobnymi

zapewne dobroczynne działanie owej metody:

uczuciami: ekscytacji, nadziei, ożywienia.

krioterapia połączona z peelingującym masażem.

Niezależnie od tego, czy dorastało się w szarym

Jednak gdy wraca się do domu z twarzą czerwoną

PRL-u czy już w kolorowym kapitalizmie,

jak nos renifera, trudno cieszyć się

świąteczno-zimowe, dobre wspomnienia,

z (potencjalnych) kosmetologicznych efektów.

kojarzone są prawie zawsze z dzieciństwem. Chyba, że jest odwrotnie...

Zjeżdżanie z górki na sankach również może

(To jeszcze nie jest wydanie 3D, ale gdyby było,

służyć hańbiącej zabawie. Młodsza siostra,

powinna teraz zabrzmieć stonowana, lecz

niczym mięso armatnie, usadowiana jest

jednoznacznie niepokojąca melodia, a obraz

z przodu, skutecznie amortyzując spotkanie

nieco się przyciemnić).

z drzewem czy inną przeszkodą. A po skończonych swawolach z radością

Dla niektórych zima to taki czas, że kiedy ma się

ostawi sanki do domu. To nic, że 3 razy od niej

starszego brata, jest to czas upokorzeń. Powiedzmy

cięższe, nawet największe zaspy czy zdradliwe

wprost: posiadanie starszego brata, będąc młodszą

kałuże-zasadzki nie przeszkodzą w tym

siostrą płci żeńskiej oznacza cierpienie. Zwłaszcza

heroicznym zadaniu.

zimą. Niebezpiecznie jest wychodzić na zewnątrz. Starszy brat ma również starszych kolegów, więc

Tych zimowych atrakcji była oczywiście

nietrudno o serię radosnych śnieżek na twarz,

cała masa, ale uczciwie przyznaję, nigdy

które po powrocie do domu zamieniają się w zimną,

nie skończyło się na pogotowiu. Choć chyba

mokrą pulpę, spływającą do kozaków.

przypominam sobie próbę (raczej nie dobrowolną) zjedzenia bombki. Wszystko to jednak miało swój

Wyższą szkołą jazdy czy też szkołą życia,

niezaprzeczalny urok i pewną dozę dydaktyzmu.

było tzw. nacieranie. Okrutny rytuał, pozbawiający

Jak każda świąteczna opowieść.

ofiarę godności i dumy. Dzisiaj doceniłabym

11


fot. Edyta

foto. Edyta


Grzany Cydr Wyjątkowo pyszny zimowy napój,

grzane wino w tym roku nie ma szans :) Spróbujcie koniecznie!!!

Składniki: - 400 ml cydru jabłkowego - 3 plasterki skórki z cytryny (wyszorowanej) - 2-3 łyżki brązowego cukru - 1 laska cynamonu - 2 goździki (jeśli ktoś lubi) - 2 plasterki jabłka do dekoracji 1. Do rondelka wlej cydr, dodaj laskę cynamonu, cukier, skórkę z cytryny i przyprawy. 2. Podgrzewaj na małym ogniu 15 minut. 3. G  otowy napój przejej przez sitko do szklanek. 4. J abłko pokrój w cienkie plasterki, na środku nożykiem wytnij gwiazdki. Połóż na gorący cydr. 5. Udekoruj laską cynamonu i anyżem 6. Podawaj gorące.

13


1. Wyciśnij sok z 2 cytryn, trzecią pokrój w plastry. 2. Włoż po plastrze do kufla. 3. D  o garnka wsyp cukier, cynamon, wlej sok z cytryn i 3 szklanki wody. Podgrzej na małym ogniu. 4. T  uż przed zagotowaniem zestaw z ognia, dodać rum. 5. Nalej natychmiast do kufli, podawaj gorące. Składniki: - 6 goździków - 8 łyżeczek cukru - 8 łyżeczek rumu - 3 cytryny (wyszorowane) - laska cynamonu - 3 szklanki wody

Grog rumowy

fot. Edyta

fot. Edyta


15


Tartaletki z ganache z gorzkiej czekolady (wersja dla 1 osoby)

Potrzebne będą: foremki do tartaletek, papier do pieczenia, groch lub ceramiczne kulki do obciążania, cukier puder do dekoracji Kruche ciasto: • 250 g mąki pszennej • 125 g masła • 1 jajko • 40 ml zimnej wody • 1 łyżeczka cukru • 1/2 łyżeczki soli

Ganache czekoladowe: • 180 g czekolady gorzkiej • 150 ml. śmetany kremówki 36%

Przygotowanie tarteletek: W misce połączyć mąkę z solą, cukrem, masłem, jajkiem i wodą. Palcami wymieszać i szybko zagnieść gładkie ciasto. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce przez ok. 2 godz. Z ciasta rozwałkować placek grubości ok 3 mm, wylepiać małe tartaletki. Schłodzić w lodówce przynajmniej przez 20 min. Piekarnik nastawić na 190 stopni C. Na wierzchu każdego układać papier do pieczenia i obciążać grochem, lub kulkami ceramicznymi. Piec ok. 15-20 min. do zrumienienia. Po wyjęciu z piekarnika i usunięciu papieru z grochem, zostawić do całkowitego wystudzenia. Z tego samego ciasta wykonujemy choinki do dekoracji tarteletek. Używamy wykrojnika w kształcie choinki, lub metoda tzw. “od ręki” czyli nożem dość swobodnie... Ganache z gorzkiej czekolady: Czekoladę w misce połamać na drobne kosteczki. W garnuszku zagotować śmietanę i gorącą zalać czekoladę. Odczekać chwilę, a następnie dokładnie wymieszać, nie ubijać. Najlepiej rózgą, żeby nie było grudek. Kiedy ganache ostygnie, wypełnić tarteletki. Po przestudzeniu, każdą tarteletkę dekorować przypudrowaną choinką.

fot. Gosia


17


Tartaletki z ganache z gorzkiej czekolady (wersja dla 2 osób)

Potrzebne będą: foremki do tartaletek, papier do pieczenia, groch lub ceramiczne kulki do obciążania, cukier puder do dekoracji Kruche ciasto: • 250 g mąki pszennej • 125 g masła • 1 jajko • 40 ml zimnej wody • 1 łyżeczka cukru • 1/2 łyżeczki soli

Ganache czekoladowe: • 180 g czekolady gorzkiej • 150 ml. śmetany kremówki 36%

Przygotowanie tarteletek: W misce połączyć mąkę z solą, cukrem, masłem, jajkiem i wodą. Palcami wymieszać i szybko zagnieść gładkie ciasto. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce przez ok. 2 godz. Z ciasta rozwałkować placek grubości ok 3 mm, wylepiać małe tartaletki. Schłodzić w lodówce przynajmniej przez 20 min. Piekarnik nastawić na 190 stopni C. Na wierzchu każdego układać papier do pieczenia i obciążać grochem, lub kulkami ceramicznymi. Piec ok. 15-20 min. do zrumienienia. Po wyjęciu z piekarnika i usunięciu papieru z grochem, zostawić do całkowitego wystudzenia. Z tego samego ciasta wykonujemy choinki do dekoracji tarteletek. Używamy wykrojnika w kształcie choinki, lub metoda tzw. “od ręki” czyli nożem dość swobodnie... Ganache z gorzkiej czekolady: Czekoladę w misce połamać na drobne kosteczki. W garnuszku zagotować śmietanę i gorącą zalać czekoladę. Odczekać chwilę, a następnie dokładnie wymieszać, nie ubijać. Najlepiej rózgą, żeby nie było grudek. Kiedy ganache ostygnie, wypełnić tarteletki. Po przestudzeniu, każdą tarteletkę dekorować przypudrowaną choinką.

fot. Gosia


19


Kruche choinki z pomarańczą i imbirem

Potrzebne będą: duża płaska blaszka do pieczenia, papier do pieczenia, wkrojnik w ksztacie choinki, lukier królewski do dekoracji Ciasto: • 120 g mąki • 120 g masła • 125 g cukru do wypieków • 10 g. cukru wanilinowgo • 2 żółtka, 1 jajko • 1 łyżka kwaśnej śmietany

• 1 otarta skórka z pomarańczy • 1 łyżka sproszkowanego imbiru

W misce połączyć mąkę z masłem, cukrem, żółtka, jajko, kwaśną śmietanę, aż utworzą się grudki. Do masy dodać skórkę z pomarańczy i imbir. Wmieszać wszystko i szybko zagnieść ciasto. Owinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce przez ok. 2 godziny. Przygotowanie choinek: Piekarnik nagrzać do 200 stopni C. Na blacie lekko obsypanym mąką, rozwałkować ciasto na grubość ok. 1,5 cm i wycinać wykrojnikiem choinki. W każdej wycinać nożem mały prostokąt, do mocowania na brzegu kubka. Piec do zrumienienia, ok. 10 min.

fot. Gosia


21


Trufle

z białą

czkoladą i rumem

Potrzebne będą: białe papilotki o średnicy 4 cm, do dekoracji: cukier puder, płatki migdałowe, wiórki kokosowe Masa truflowa: • 100 g miękkiego masła • 3 łyżki cukru pudru, przesianego • 2 łyżki białego rumu • 200 g dobrej białej czekolady

Masło ocieplić w temperaturze pokojowej. Czekoladę połamać na kosteczki i roztopić. Masło utrzeć mikserem razem z cukrem pudrem i likierem (około 5 minut). Stopniowo dodawać po łyżce czekoladę (ostudzoną, letnią) cały czas miksując (w sumie przez około 1 minutę). Wstawić do lodówki na około 2 godziny lub do czasu aż masa zgęstnieje, na tyle aby można ją było formować. Nabierać łyżeczką gęstą masę i formować kulki (na razie mogą być niezgrabne i poszarpane). Ułożyć je na talerzu i wstawić do lodówki do stężenia (na około 2 godziny). Wygładzić powierzchnię trufli, obtoczyć w wiórkach kokosowych, cukrze pudrze i płatkach migdałowych. Przechowywać w lodówce.

fot. Gosia


23


Anielskie babeczki z kremem z bałej czekolady

Potrzebne będą: forma do pieczenia muffinek 12 szt., 12 białych papilotek

Ciasto: • 6 białek • 150 g cukru • 60 g mąki • 1/2 łyżeczki proszku o pieczenia • 2 łyżki soku z cytryny • 1/4 szkl. lodowatej wody

Krem: • 220 g serka typu mascarpone • 180 g cukru pudru • 100 g białej czekolady • 50 g masła • 2 łyżeczki soku z cytryny

Nagrzać piekarnik do temp 190 stopni C. Makę wymieszać razem z 1/2 ilości cukru. Białka ubić na sztywną pianę, cały czas mieszając dodać pozostały cukier. Dodać mąkę, startą skórę z cytryny i delikatnie wymieszać. Przełoźyć ciasto do 12 foremek, piec w180 stopniach, przez ok. 15 min, następnie zostawić do całowitego wystygnięcia. Krem do dekoracji: Ser utrzec z masłem, cały czas ucierając dodać cukier puder, potem stopioną czekoladę i sok z cytryny. Przełożyć krem do rekawa cukierniczego i wożyć do lodówki. Wyjąć, kiedy krem wystarczająco zgęstnieje. Udekorować cupcakes kremem i schłodzić.

fot. Gosia


25


Cytrynowe babeczki w czapeczkach

Potrzebne będą: forma do pieczenia muffinek 12 szt., 12 białych papilotek, tabliczka białej czekolady do dekoracji Ciasto: • 2 szkl. mąki • 1/2 szkl. cukru • 1 szkl. mleka • 2 jajka • 1 łyżeczka proszku o pieczenia • 1/2 łyżeczki sody • 1/2 szkl. oleju • 1 op. skórki cytrynowej

Lukier królewski (Royal Icing): • 250 g cukru pudru • 1 białko • 3 łyżki soku z cytryny • 1/2 łyżeczki glukozy w proszku • czerwony barwnik spożywczy (w żelu lub proszku)

Nagrzać piekarnik do temp 190 stopni C.Wszystkie składniki suche mieszamy w jednej misce, w drugiej łączymy składniki mokre. Mokre wlewamy do suchych i dość niestarannie mieszamy. Przełożyć ciasto do 12 foremek, piec w180 stopniach, przez ok. 15 min, następnie zostawić do całowitego wystygnięcia. Lukier królewski: Wszystkie składniki łączymy razem i mieszamy mikserem na najwolniejszych obrotach, ok. 30 min lub ucieramy ręcznie drewnianą łyżką. Lukier musi tworzyć zwięzłe stożki, przy wyciąganiu łyżki. Całą porcję lukru dzielimy na dwie części, jedna pozostaje biała do drugiej dajemy barwnik. Malutką tylką cukierniczą robimy na papierze do pieczenia małe gwiazdki w dwóch kolorach i zostawiamy do stwardnienie. Pozostałą część lukru szczelnie zawijamy folią i odstawiamy w chłodne miejsce. W tym czasie roztapiamy czekoladę w kąpieli wodnej i pokrywamy wierzch babeczek. Zostawiamy do wystudzenia. Z pozostałego lukru dużą tylką cukierniczą wyciskamy na wystudzone babeczki czapki. Na czubku każdej przykładamy gwiazdki, na czerwone czapki biała gwiazdka, na białe czapki czerwona gwiazdka. Zostawiamy do stwardnienia.

fot. Gosia


27


Kokosowe babeczki z czekoladowymi drzewami

Potrzebne będą: forma do pieczenia muffinek 12 szt., 12 srebrnych papilotek, szablon z 6 wyrysowanymi drzewami, koszulka biurowa na dokumenty, pędzelek z twardym włosiem Ciasto: • 2 szkl. mąki • 1/2 szkl. cukru • 1 szkl. mleka • 2 jajka • 1 łyżeczka proszku o pieczenia • 1/2 łyżeczki sody • 1/2 szkl. oleju • 1/2 szkl. wiórków kokosowych

Czekoladowe drzewa: • 200 g gorzkiej czekolady, roztopionej w kąpieli wodnej • 100 g białej czekolady • 2 szkl. wiórków kokosowych, do dekoracji

Nagrzać piekarnik do temp 190 stopni C.Wszystkie składniki suche mieszamy w jednej misce, w drugiej łączymy składniki mokre. Mokre wlewamy do suchych i dość niestarannie mieszamy. Przełożyć ciasto do 12 foremek, piec w180 stopniach, przez ok. 15 min, następnie zostawić do całowitego wystygnięcia. Czekoladowe drzewa : Szablon z narysowanymi drzewami wkładamy do koszulki biurowej i układamy na twardej, płaskiej powierzchni. Roztopioną czekoladę wkładamy do mocnego woreczka foliowego i ucinamy róg. Wyciskamy na wcześniej przygotowany szablon (na folię) pozostawiamy do całkowitego wystudzenia. Rozpuszczamy czekoladę białą w kąpieli wodnej i pędzelkiem, malujemy na drzewach paski, tam gdzie ma być przypruszony śnieg. Sypiemy śniegiem, w naszym przypadku wiórkami kokosowymi i zostawiamy do wystudzenia. W tym czasie każdą babeczkę pokrywamy białą czekoladą i obtaczamy wiórkami kokosowymi. Gdy drzewka będą całkowicie wystudzone, wkładamy je na babeczki (dla ułatwienia w babeczkach robimy nacięcie nożemi lekko rozsuwamy) Jeśli uznamy że nasze drzewa są dość chwiejne, możemy białą czekoladą wzmocnić konstrukcję, żeby nie było widać łączenia, sypiemy wiórkami.

fot. Gosia


29


Zimowa

Minestrone Sycaca i aromatyczna

fot. Dagny


Składniki:

100 g kaszy jaglanej, 1 średnia cebula, 1/2 pora, 2 łodygi selera naciowego, 2 marchewki, 3 ząbki czosnku, szczypta płatków chilli, 400 g pomidorów z puszki, 1 l bulionu warzywnego, 400 g białej fasoli konserwowej, 2 garści świeżego szpinaku, sól, pieprz do smaku, parmezan do posypania, oliwa Drobno siekamy warzywa i podduszamy do miękkości na oliwie. Dodajemy zmiażdżony czosnek i chilli. Dodajemy pomidory, bulion i doprowadzamy do wrzenia. Wsypujemy wypłukaną kaszę i gotujemy 25 minut na małym ogniu. Wrzucamy odcedzoną fasolę i gotujemy kolejne kilka minut oraz szpinak i znowu chwilę gotujemy. Doprawiamy solą i pieprzem. Zupę można podać z tartym parmezanem i grzankami.

31


Pasztet z Soczewicy Pyszny i delikatny

fot. Dagny


Składniki:

250 g czerwonej soczewicy, 2 marchewki, 1 duża cebula, 3 łodygi selera naciowego 2 małe pietruszki, 3 jajka, 2-3 ząbki czosnku, oliwa, przyprawy do smaku, wg upodobania: sól, pieprz, chilli, kumin mielony, curry, sos sojowy Wypłukaną soczewicę zalewam 2 szklankami wody i gotuję, aż powstanie purée. Cebulę siekam, a resztę warzyw trę na tarce i podsmażam na oliwie razem z posiekanym czosnkiem i przyprawami. Gdy warzywa zmiękną, łączymy je z soczewicą i studzimy. Mieszanka powinna mieć intensywny smak, który złagodnieje po dodaniu jaj. Otrzymana masa jest dość rzadka i tłusta, co powoduje, że pasztet będzie wilgotny i delikatny. Przelewam ją do foremki wysmarowanej masłem i opruszonej bułką tartą. Piekę ok. 45 minut w temp. 1800C.

33


veganmonday.blogspot.com


Przepis na wegańskie pierniczki niebawem na blogu. Zapraszam :) Dagny


Polecamy miejsce z klimatem. Pierwszy Vintage Shop w Szczecinie. Mnóstwo pomysłów na każdą stylizację w jednym miejscu! Butik mieści się przy ul. Wojciecha 15/1 w Szczecinie. https://pl-pl.facebook.com/jestesupani.szczecin

37


{tr贸jwymiarowe

cekiny glamour


{miejski szyk + poszarpane dĹźinsy 39


{czerwony płaszcz

oversize


41


{ramoneska w kratÄ™

+ szpilki


Stylizacje: Jesteś u Pani Niby Kiedy Modelka: Bożena Wasielewska Fotograf: Krzysztof Jerszyński

43


Nowojorski CHIC!


Na czapkach, szalikach, swetrach,

zasłonach i poduszkach. Pomponiki! W elektryzujących kolorach i różnych formach. Nowojorska ulica je nosi i lubi :) Jako dodatek do filcowych gadżetów nie ma sobie równych, ale torebka z samych pomponów to szlagier! Wszystko to można kupić lub podpatrzeć w sercu Manhattanu, m. in. w popularnym i ekskluzywnym butiku Anthropologie. Modną torbę z filcu łatwo jednak zrobić samemu. Wystarczy garść kolorowych, mięciutkich pomponów i odpowiedni klej :)

Foto Beata Slazak Zalewski Tekst Dagny Walter Wojcik

45


47


Y N O P POM fot. Edyta


przy pomocy pistoletu do klejenia na ciepło z filcu zrób czapeczki, a potem przyklej małe i duże pompony.

weź butelkę lub mały wazonik, za pomocą patyczka do uszu

namaluj czerwone kropki

49


przy pomocy pistoletu do klejenia na ciepło

przymocuj pompony do kubeczków

dla kogo prezent?

fot. Edyta

karteczkę z imieniem przyczep klamerką z pomponikiem


Papierowe kubeczki zmień w bałwanki pełne słodyczowych niespodzianek.

Gdzie kupić: - filc, pompony, mini klamerki, pistolet klejowy Empik - wazoniki, kubki: IKEA - farba Martha Stewart Crafts: internet

51


fot. Gosia


fot. Gosia


szyszka... w słoiku Do zamknięcia szyszek w słoiku potrzebne nam będą: · szyszki, pomalowane na biało · wąż świetlny 10 lampek LED, na baterie · sztuczny śnieg z tworzywa sztucznego · koraliki na drucie w kolorze np. ecru · słoik z nakrętką · drewniana podstawka

1. do słoika wsypujemy sztuczny śnieg i wkładamy do niego wąż świetlny 2. wkładamy szyszki i dekorujemy kulkami 3. na podstawkę wysypujemy sztuczny śnieg, w centralnym miejscu stawiamy uprzdnio przygotowany słoik i całość dekorujemy kulkami oraz pozostałymi szyszkami 4 wieczorem zamiast lamki możemy zaświecić lampki i klimat świąteczno-zimowy gotowy!

55


Do wykonania krasnali potrzebne nam będą:

· 3 szyszki, pomalowane na biało · 3 korale drewniane, pomalowane na biało o średnicy 00 cm · filc np. w kolorze ecru, czerwonym, zielonym... · 3 metalowe dzwoneczki rozm. 8 · klej polimerowy · czarny flamaster permanentny

1. do szyszki przyklejamy koralik klejem polimerowym, malujemy na nim flamastrem dwie kropki, mamy już brzuszek, głowę i oczy naszego krasnala 2. z filcu wycinamy strzelisty trójkąt, podstawę odmierzamy wokół koralika (czyli głowy krasnala) i sklejamy klejem wzdłuż długich boków, tak powstanie nam dłuuuga czapka krasnala. Głowę smarujemy klejem i nakładamy czapkę, lekko wywijami rant. Na końcu czapki przyszywamy dzwoneczek 3. z tego samego koloru filcu wycinamy wąski pasek i zawiązujemy wokół szyi, to będzie szalik 5. a teraz zastanawiamy się kogo obdarować naszym krasnalem...

krasnal... na szyszce


fot. Gosia

57


girlanda... z szyszek

fot. Gosia


Do wykonania girlany potrzebne nam będą: · 10 szyszek pomalowanych na biało · biały sznurek · wąż świetlny 10 lampek LED, na baterie · dekoracyjna taśma z materiału

1. do sznurka przywiązujemy szyszki, zachowując taką samą odległość (szyszka od szyszki) jak lampki na wężu świetlnym 2. z taśmy dekoracyjnej wycinamy 10 kawałków o dł. 15 cm każdy 3. każdy pasek taśmy wiążemy w kokardkę przy szyszkach 4. powstałą girlandę oplatamy wężem świetlnym i gotowe Podczas jesiennego spaceru, znalazłam piękną gałązkę, pomalowałam ją na biało i teraz służy mi jako lampka, uprzednio przystrojona girlandą!

59


Jak je zrobić? Zrób masę solną:

a. W  ymieszaj razem i zagnieć: 1 kubek soli + 1 kubek wody + 2 kubki mąki + 2 łyżeczki oleju. b. Rozwałkuj masę na grubość ok. 0,5 cm. c. Wytnij gwiazdki za pomocą foremek do wykrawania ciastek. Dziurki zrób wykałaczką lub słomką. d. Nagrzej piekarnik do 60oC. Gwiazdki susz kilka godzin. Suche gwiazdki pomaluj :)

fot. Edyta


Gwia zdki

z masy solnej

biała farba akrylowa (często kupuję próbki farb w marketach budowlanych)

61


Nasyp

fot. Edyta


p soli Śniegowa świeczka. Najprostszy sposób na zimowy klimat. Kup gruboziarnistą sól morską i wsyp do świecznika. 63


1013plus.blogspot.com


Cardmaking Tradycja wysyłania kartek świątecznych sięga pierwszej połowy XIX wieku.

Magda Łuczak, w sieci znana jako Mamajudo zgodziła się przygotować dla nas kilka wzorów. Koniecznie odwiedźcie bloga mamajudo.com.pl

Zdałam sobie niedawno sprawę z tego, że spoglądam na świat przez pryzmat... pociętego papieru oraz dodatków. Cardmaking, czyli po polsku: kartkowanie, to coś, co zajmuje moje ręce i umysł w każdej minucie dnia. Tworzę kartki od podstaw, głównie z polskich materiałów. Zaczynam od wyboru bazy, potem dobieram odpowiedni papier (specjalistyczny papier do scrapbookingu), tnę go, przeszywam na maszynie, cza-

sami szargam lub cieniuję tuszem. Teraz czas na dobranie dodatków: grafiki, listki, kwiaty (także ręcznie robione), ćwieki, perełki, sznurki, wstążki, buttony, elementy ze specjalnej lekkiej masy, a nawet klamerki. Wszystko, co tylko pasuje do wyobrażenia o danej kartce, wszystko to można wykorzystać. Gotową kartkę umieszczam przeważnie w pudełku, bowiem jest tak bardzo trójwymiarowa, że do zwykłej koperty po prostu nie wejdzie.

A z resztek papieru robię np. pudełeczka na świąteczne prezenty. Moje hobby daje mi mnóstwo radości, nie tylko z powodu tworzenia, ale również dzięki temu, że mogę obdarowywać swoimi pracami rodzinę i najbliższych przyjaciół. Magda Łuczak,

Mamajudo.


fot. MAMAJUDO

67


fot. MAMAJUDO

69


Wszystkie kartki i pudełka zostały wykonane z materiałów, które kupicie tutaj: baza z kartonu kraftowego: papierowagalanteria.pl papier: www.piatek13.pl pompony: lemoncraft.pl, elementy do wycinania: uhkgallery.com grafika: www.etsy.com/shop/bydigitalpaper


fot. MAMAJUDO

71


Berlin zima

Tekst: Rafał Kiecko fot. Dagny


73


Grudzień to znakomity miesiąc, aby odwiedzić stolicę Niemiec. Już od 25 listopada Berlin rozświetlają niezliczone dekoracje świąteczne, a w wielu miejscach możemy odwiedzić tradycyjny jarmark bożonarodzeniowy – Weihnachtsmarkt. To piękna tradycja, kultywowana w Niemaczech oraz w Austrii i Szwajcarii od ponad 700 lat! W Berlinie pierwszy jarmark świąteczny odbył się w 1529r. – a obecnie na terenie całego miasta funkcjonuje ponad 60 tego typu jarmarków. Weihnachtsmarkt to miejsce, gdzie w pięknej scenerii (świąteczne oświetlenie, stragany często stylizowane na średniowieczną modłę) możemy skosztować lokalnych specjałów oraz zakupić wyroby rękodzielnicze. Najsłynniejszymi produktami obecnymi na każdym Weihnachtsmarktu są: Glühwein – grzane wino, doprawione przyprawami (cynamon, goździki, anyż) oraz skórką cytrynową i miodem. Ten rodzaj grzańca to absolutny znak rozpoznawczy jarmarków świątecznych – aby poczuć atmosferę berlińskiego Weihnachtsmarktu koniecznie trzeba go spróbować! Pierniki – to typowe ciasteczka świąteczne, z pewnością można ich spróbować w wielu odmianach i z różnymi dodatkami.

fot. Dagny

Prażone migdały – ale również wszelkiego rodzaju orzechy, z różnorodnymi dodatkami, najczęściej na słodko – np. z karmelem – pycha!


75


fot. Dagny


Oczywiście na jarmarku znajdziemy też wiele innych słodyczy oraz tradycyjnych ciast i ciasteczek. Również, gdy przyjdzie nam chęć na bardziej konkretne danie to nie ma z tym problemu – w Berlinie najczęściej będą to kiełbaski, np. tradycyjna curry wurst. Weihnachtsmarkt to także miejsce, gdzie znajdziemy praktycznie wszystko, aby udekorować świątecznie nasz dom – często będą to wyroby rękodzielnicze, z pewnością droższe niż wszechobecna „chińszczyzna”, ale pozwalające cieszyć się lokalnymi wyrobami przez długi czas. Berlin, to również znakomite miejsce dla wszystkich Świętych Mikołajów – jeśli poszukujecie ciekawych, niebanalnych prezentów pod choinkę to w stolicy Niemiec można znaleźć chyba wszystko czego dusza zapragnie – od nieprzebranych ilości zabawek (przez świętami można także liczyć na oferty promocyjne!) w sieciach Toysrus or Spielmax poprzez najróżniejsze słodkości na ciuszkach (w sieciówkach i od znanych projektantów) kończąc. Szczególnym powodzeniem cieszy się położony poza Berlinem Designer Outlet Berlin – można tam poszaleć zakupowo – przed świętami szczególnie polecamy sklep ze słodyczami znanej marki Lindt. A w samym Berlinie oczywiście ponad 100-letni dom towarowy KaDeWe – jednak tu należy liczyć się z dużym tłokiem oraz wysokimi cenami. Oczywiście Berlin zimą to również możliwość odwiedzenia wszystkich atrakcji pod dachem – to miasto prawie 200 muzeów i galerii (wymieńmy choćby Muzeum Pergamońskie, Altes Museum, Bode Museum, Alte Nationalgalerie, czy uwielbiane przez dzieci Muzeum Techniki i Muzeum Historii Naturalnej). Dla rodzin z dziećmi zima to dobry okres na odwiedzenie Tropical Islands – na zewnątrz mróz i śnieg, a my w tropikach, jak również Legolandu, Muzeum Madame Tussauds czy SeaLife. Dojazd do Berlina nawet zimą nie stanowi problemu – autostradami można dojechać praktycznie do samego centrum i to niezależnie od tego, z której części Polski jedziemy. Dodatkowo obecnie dostępne jest wiele połączeń kolejowych (np. ze Szczecina ok. 2 godziny – bilet 10 EUR lub bilet dla 5 osób za 29 EUR – umożliwia również powrót tego samego dnia!) oraz autobusowych. Zapraszamy do pięknego Berlina – jeśli poszukujecie noclegu to polecamy sprawdzone oferty na www.visitberlin.pl oraz www.visitcity24.com – można znaleźć tam dogodnie położone i wygodne apartamenty w rozsądnych cenach, co więcej obsługa jest po polsku, więc poczujecie się w stolicy Niemiec jak w domu.

77


foto: z okładki płyty "STADTAFFE”

DER LET ZT E TAG

DAS ZWEIT E GESICHT

KOPF V ERLOREN

SCHWARZ ZU BLAU HAUS AM SEE

ALLES NEU


ZUCKE

SCHÜT T EL DEINEN SPEC

F IEBER

STADTAF F E LOK AUF 2 BEINEN

ICH ST EINE, DU ST EINE

PeteR FoX STADTAF F E Czy ktoś podobny do małpy, śpiewający piosenki po niemiecku może mnie ruszyć? No, chyba nie! Tak myślałem zanim włożyłem płytę Petera Foxa do odtwarzacza. Nie tylko ja się pomyliłem. Jego debiutancki album "STADTAFFE” pokrył się platyną nie tylko w Niemczech. Płyta kipi rytmiczną energią, w czym duża zasługa bębniarzy z "The cold steel drumline”. Wiele subtelności i odrobinę melancholii wprowadza do albumu "Deutsches Filmorchester Babelsberg”, której wstawki symfoniczne znajdziemy na płycie. Jest wiele dobrych numerów na "Stadtaffe”, polecam zwłaszcza "Schwarz zu Blau”, opowiadająca o Berlinie, w którym wychował się Peter Fox. Płyta nie jest nowością. Powstała w 2008 roku, ale dla mnie się nie zestarzała, dalej sięgam do niej z przyjemnością. Wojtek Wójcik opracowała Dagny

79


OPOWIADANIE KRYMINALNE

ilustracja: Dagny


Była siódma rano. Susan wy-

szła przed budynek i z trudem zapaliła papierosa. Śnieżyca to coś niezwykłego w tej części Anglii i zaskoczyła nawet meteorologów. Susan zaczęła zastanawiać się, czy w poniedziałek uda jej się zdobyć zaopatrzenie do pensjonatu. Szkoda, że Robert akurat wczoraj wyjechał z dziećmi na weekend do Londynu. Nagle uwagę Susan zwróciła duża zaspa przy drzwiach frontowych. Susan podeszła i odgarnęła ręką sporo śniegu. Przeszły ją ciarki. Nie z zimna. W zaspie leżała Hillary Smith, miała na sobie rozpiętą kurtkę, a pod spodem zakrwawioną sukienkę. Nie żyła. Susan zadzwoniła na policję i została przy zwłokach. Śnieg nie przestawał padać. Nadinspektor Peter Wilson wysiadł z samochodu. Przywitał się z Susan i poprosił ją, żeby zebrała gości w pokoju stołowym. Znał ten pensjonat, przed laty, gdy razem studiowali często wpadał do Susan. Niedługo po studiach odziedziczyła pensjonat i wyszła za innego. Wilson był doświadczonym policjantem, przez wiele lat pracował w Scotland Yardzie w wydziale zabójstw, jednak przez wzgląd na schorowanych rodziców postanowił wrócić do domu. Uzyskał służbowe przeniesienie i od dwóch lat zajmował się sprawami poniżej swoich ambicji, czyli bójkami przed pubem i kradzieżami drobiu i rowerów. Teraz pochylając się nad zwłokami poczuł się przez chwilę jak

w londyńskich czasach. Ocenił, że śmierć musiała nastąpić poprzedniego wieczora między 9.00 a 11.00. Rozejrzał się. Z okien pensjonatu nie było widać tego miejsca, nie ma co liczyć na świadków, pomyślał. Od oględzin oderwał go ryk silnika i głośno buksujące w śniegu koła. Przed pensjonat podjechał wóz policyjny. Wysiedli z niego posterunkowi White i Black. Dobrali się z tymi nazwiskami. Nadinspektor zrugał ich ostro za to, że nie nałożyli łancuchów na koła. Dobrze, że w ogóle dojechali. Wilson zostawił White'a przy zwłokach i zabronił czegokolwiek dotykać, a Blacka wziął ze sobą dopomocy. Chłopak jest dobry, będzie z niego śledczy. Gdy nadinspektor Wilson i posterunkowy Black weszli do stołowego, podekscytowane głosy natychmiast umilkły. Nadinspektor przedstawił się i ze służbowego obowiązku naświetlił sytuację, bo wszyscy obecni już wiedzieli, że przy drzwiach frontowych leżą zwłoki a wieś jest odcięta od świata z powodu obfitych opadów śniegu. - Sam państwa przesłucham, ponieważ śledczy oraz technicy z Brighton nie mają najmniejszych szans, żeby dostać się do wsi w ciągu nabliższych godzin. Zwłoki zostały zabezpieczone. Proszę państwa o nieopuszczanie tego pokoju. Będą państwo pod opieką posterunkowych. Osobno zwrócił się do Susan. - Wezmę jeden z termosów. To kawa? Będę przesłuchiwać w saloniku. Ty pierwsza, Susan. Tyle miłych wspomnień wiąże się

z tym salonikiem. Nadinspektor nalał sobie kawy i wrócił myślami do rzeczywistości. Nie ma wątpliwości, że ktoś zabił tę nieszczęsną kobietę. Sama nie wbiła sobie noża w klatkę piersiową i to kilkanaście razy. Mordercą musiały kierować silne emocje. Wilson dowiedział się od Susan, że goście przyjechali do pensjonatu wczoraj o 4.30 po południu. Śnieg zaczął padać około 7.00 wieczorem, nie musiał nikogo o to pytać, bo akurat jechał samochodem z posterunku do domu. Black wsunął głowę przez drzwi. - Nadinspektorze, nie znalazłem na śniegu żadnych śladów wokół budynku. No to zaczęła się zabawa pomyślał Wilson, mordercą jest ktoś z obecnych w pensjonacie. Nadinspektor wrócił do przesłuchiwania Susan. Zwracał się do niej więcej niż służbowo, a ona odpowiadała na pytania, jak odpowiadałaby każdemu policjantowi w tej sytuacji. - Tak, znam wszystkich gości, w tym oczywiście Hillary Smith, bo oni wszyscy przyjeżdżali do pensjonatu co najmniej trzy razy w roku. Zawsze na weekend, czasem dojeżdżali też ich bliscy, tzn. mąż pani Adamson, żona pana Richardsona, już dorosła córka pana Osborne'a, on jest rozwiedziony. Tym razem nikt nie miał dołączyć. Byli..., są dobrymi klientami, płacą w terminie. Nie znam ich bliżej. Nie, nie zauważyłam, żeby byli ze sobą skonfliktowani. Czasem z salonu, gdzie odbywały się ich spotkania, dobiegały podniesione głosy, powiedziałabym nawet, że gniewne, ale zaraz

81


potem zamawiali drinki, szli na kolację i rozmawiali ze sobą żartując i śmiejąc się. Chociaż... Wczoraj zaraz po tym jak przyjechali, poszłam na papierosa. Przed wejściem do pensjonatu paliły Christine Adamson i Hillary Smith. Odniosłam wrażenie, że im przeszkodziłam. Usłyszałam tylko: "nie robi się tego koleżance". Jestem prawie pewna, że powiedziała to Christine. Gdy Hillary mnie zauważyła, zaczęła mówić o pogodzie. Po kolacji byłam zajęta sprzątaniem do 9.00. Panowie, to znaczy Phil Osborne i Martin Richardson siedzieli w salonie przy drinkach. Nie wiem, kiedy poszli do swoich pokojów. Tak, wszystkie pokoje są z łazienkami, niedawno zrobiliśmy remont. Po 10.00 zeszłam na dół upewnić się, że zamknęłam drzwi kuchenne na klucz i wydawało mi się, że coś czerwonego błysnęło w korytarzu. Nie jestem pewna, remont wykończył nas finansowo, z oszczędności gasimy na noc światła na korytarzach. Następnie przesłuchiwany był Phil Osborne. Nadinspektor Wilson otaksował go, około sześćdziesiątki, siwy, elegancki garnitur i buty. Ale przy całej tej elegancji, czuć było od Osborne'a wczorajszy alkohol. Czy to nie jest zbyt eleganckie ubranie jak na weekendowe śniadanie ze znajomymi z pracy? - pomyślał Wilson. Czyżby zależało mu na czyjejś opinii? - zastanawiając się nad tym, nadinspektor upchnął stopy w przemoczonych skarpetach głębiej pod krzesło. - Jaki charakter miała pana znajomość z Hillary Smith?

Phil Osborne odpowiadał niechętnie: - Cóż, dość długo byliśmy w związku, ale kilka tygodni temu ona uznała, że nie ma sensu tego ciągnąć. Oczywiście, że byłem zazdrosny - dodał Osborne. Jestem pewien, że spotykała się z kimś innym. Przyciśnięty przez nadinspektora, Osborne wyjawił: - Tak, trochę ją śledziłem, ale tylko trochę, naprawdę. Dwa razy widziałem ją na mieście z Martinem Richardsonem, ale on jej nienawidził, nie byli parą. No, jak to za co? To on miał pojechać służbowo na rok do Nowego Yorku. Poza tym dwa razy widziałem Hillary z mężem Christine Adamson, ale z nim to na pewno nie była, za stary dla niej. Ile ja mam lat? No... pięćdziesiąt dziewięć, właściwie sześćdziesiąt. Panie nadinspektorze, ale najgorsze było dla mnie to, że cztery razy przyuważyłem ją z facetem, którego nie znam. Elegancik, w jej typie. Miałem nadzieję, że dziś po śniadaniu wrócimy do tematu, pogadamy, przekonam ją i znów będziemy razem. To jest..., to była bardzo atrakcyjna kobieta. Wczoraj? Po kolacji wypiliśmy z Martinem po drinku w salonie, a potem poszedłem do pokoju, włączyłem telewizor i opróżniłem do końca butelkę, którą przywiózłem ze sobą. Ile tego było? Sporo. Co grali w telewizji? Nie wiem. Obudziłem się około 3.00 w nocy. Nic nie słyszałem. Zaraz znowu zasnąłem. W butach. Nie wiem, kto zabił moją Hillary. Też chce pan miętówkę, nadinspektorze?

Do saloniku weszła Christine Adamson, postawna blondynka w sukience w ogromne czerwone kwiaty. Na oko pięćdziesiąt lat. Twarz opuchnięta od płaczu. Zanim nadinspektor Wilson zadał jej pierwsze pytanie, sama zaczęła mówić przez łzy. - Hillary to była taka wspaniała koleżanka, zawsze można było na nią liczyć. Kto mógł chcieć jej śmierci? W końcu nadinspektorowi udało się zadać pytania. Christine Adamson odpowiadała, cały czas płacząc. - Zaraz po kolacji poszłam do swojego pokoju i zasnęłam około 8.30. Biorę tabletki na sen, więc może dlatego niczego nie słyszałam. Nie przychodzi mi do głowy nikt, kto mógłby chcieć zabić Hillary. Chyba, że ... wie pan, ... Martin Richardson. Mógł mieć żal do Hillary, bo od miesięcy wszyscy wiedzieli, że to on wyjeżdża służbowo na rok do Nowego Yorku. Prestiż, lepsze pieniądze. A tu niespodzianka, centrala wysyła Hillary Smith. Jest, to znaczy była lepsza. Lepiej radziła sobie w pracy. Dobrze zorganizowana. Ale panie inspektorze, czy to jest powód, żeby człowieka zabić? Pracowałyśmy z Hillary od dziesięciu lat. Od kilku lat przyjeżdżamy do tego pensjonatu w czwórkę, żeby omawiać służbowe sprawy. Takie spotkania mieliśmy trzy-cztery razy w roku. Broń boże, między mną a Hillary nie było żadnego konfliktu. Wilson zadał więc pytanie wprost: - Czy mąż zdradzał panią z Hillary Smith? Christine Adamson krzyknęła.


- Absolutnie nie! W czasie przesłuchania nadinspektor zauważył, że trzy kwiaty na sukience Christine Adamson znacząco różnią się kolorem od pozostałych. Następny wszedł Matin Richardson. Wysoki, przystojny, przed czterdziestką. Ubrany swobodnie, w czerwony wełniany sweter. Nadinspektor zignorował jego prośbę o kawę z mlekiem. - Inspektorze, nie zabiłem, nic mnie ta sprawa nie obchodzi, muszę jak najszybciej wyjechać, mam rodzinne sprawy do załatwienia. Nadinspektor zmilczał degradację na inspektora i zaczął zadawać pytania. Martin Richardson odpowiadał takim tonem, jakby to on prowadził przesłuchanie. - Pracowałem z Hillary Smith od dziesięciu lat. Ale znaliśmy się wcześniej, ze studiów. Zresztą to ja ściągnąłem ją do firmy. Nie miałem żadnego konfliktu z Hillary. Eeee..., kto panu powiedział o Nowym Yorku? - Richardson zrobił się grzeczniejszy. - Wie pan na początku faktycznie wkurzylem się, ale jakoś tydzień póżniej dostałem propozycję od konkurencji. Trzy razy tyle będę zarabiał, i przenoszę się do Londynu, co ze względów rodzinnych jest dla mnie wygodniejsze. Ale wie pan, kto mógł zabić? - zawiesił głos Richardson. Czyżby mała zemsta Richardsona za wyjawienie policji jego konfliktu z Hillary? - pomyślał nadinspektor. - Wie pan nadinspektorze, tak sobie myślę, że Christine Adamson bardzo pasuje - zaczął swój

wywód. Nie tak dawno słyszałem jak darła się do swojego starego, znaczy do męża, że ma dość jego zdrad. A wiem, że to z Hillary zdradzał żoneczkę. Ha, Ha. Panie! W całym biurze huczało. Ale! zdawał się rozkręcać Richardson. Jak panu pasuje Phil Osborne? Też dobry kandydat na mordercę, co? No, jak to dlaczego? Przecież stary dobry Phil miał z nią romans, a ona go wystawiła za drzwi jak śmiecia. Z jakim innym mężczyzną mogła spotykać się na mieście? Niech pomyślę... może z bratem, ten brat to była jej wielka tajemnica, wie pan, czarna owca w rodzinie. Dawno, jeszcze przed tą sprawą z Nowym Yorkiem, mówiła mi w przypływie szczerości, że on strasznie ją na forsę naciąga, że braciszek wydaje więcej niż zarabia, wie pan, eleganckie ubrania, restauracje, kobiety. To kosztuje. Jak Hillary przestała go wpuszczać do domu, to on ją napastował na ulicy, że więzy krwi i takie tam. Śnieg przestał padać przed godziną. Wszyscy obecni w pokoju stołowym patrzyli w okno albo w sufit. Nadinspektor przeszedł od razu do rzeczy: - Na początku ustaliliśmy, że podejrzani w tej sprawie to wyłącznie osoby obecne w pensjonacie. Pomoc posterunkowego Blacka okazała się w tym bezcenna. Posterunkowy, aż się wyprężył z dumy. - Susan, z moich ustaleń wynika, że nie miałaś powodu, żeby zabić Hillary Smith, więc szybko wykluczyłem cię z kregu podejrzanych. Swoje motywy mieli za to pano-

wie Richardson i Osborne oraz pani Adamson. Nadinspektor kontynuował. - Pan Martin Richardson uważa, że to z powodu Hillary utracił możliwość awansu. Na te słowa Richardson spojrzał wrogo na nadinspektora. - Pan Phil Osborne został odtrącony przez Hillary Smith. Mężczyżni żle znoszą zdradę, nieprawdaż? Powiedziawszy to, nadinspektor przełknął głośno ślinę. - Ach, Pani Christine Adamson. Wbrew temu, co usłyszałem podczas przesłuchania, wiedziała Pani, że mąż zdradzał panią z Hillary Smith. Twarz Christine Adamson zrobiła się biała jak kreda. - Poprosiłem, żeby wszyscy państwo pozostali w pokoju stołowym pod czujną opieką posterunkowych. Nie chciałem, żeby morderca miał możliwość przebrania się i zatarcia śladów. Prawda, Pani Adamson - na dżwięk swojego imienia kobieta opuściła glowę. - Pani sukienka zostanie oddana do laboratorium. Nie mylę się, że plamy na sukience to krew Hillary Smith? W odpowiedzi usłyszał: - Nie chciałam jej śmierci, ale tyle razy jej mówiłam, że nie robi się tego koleżance. Na podjazd przed pensjonatem wjechały policyjne samochody ze śledczymi i technikami gotowymi zająć się kolejnym morderstwem.

83


koala’s ko

travels tr foto i tekst oryginalny: Peter Sotirakis opracowanie graficzne i tłumaczenie: Paulina Gajowniczek

zdjęcia i tekst: Peter Sotirakis tłumaczenie: Paulina Gajowniczek

K

oala began life as a photographic travelling companion during a wintry trip to the frozen north of Europe in 2005. Having been given to me as a present (and ignoring the fact that I’m Australia, although if truth be told, wombats are my favourite indigenous Australian creatures), I decided to take him along to brighten up what would otherwise have been the usual collection of holiday snaps. Since then, he has become a constant chal-

“K oala be gan life Koala began life as aa photographic travelling companion during a photogrwintry aphic trip trave g comfrozen to llin Europe’s panion north in 2005. Having been given to du ring ntry trip(and me asaawipresent to thignoring e frozen the fact that I’m Australian – although noifrth of pe in the 2005wombat truth Eu berotold, . Having is my favourite Australian marsupial), beI en given to e ashim decided to m take a pralong esent to brighten up what would otherwise (ahave nd igno ringthe theusual been fact collection that I’m of digital holiday snaps. Since then, Auhe strahas lia, become although a ifconstant truth bechallenge in my photographic view of told , wo mba ts areasmhis foreign climes, number y fa vourite of travel destinations has progressively indi genous Australian crea increased. tures), I decided to take him along jako to fotograficzny towarzysz podróży Koala rozpoczął żywot brig hten up what would otherpodczas zimowej wyprawy na północ Europy w 2005 roku. Dostałem wise have been the usual co llec- od faktu, że jestem Australijczykiem go w prezencie i - niezależnie

(prawdę mówiąc, moimi ulubionymi torbaczami są wombaty) - postanowiłem zabierać ze sobą, aby urozmaicić to, co inaczej byłoby zwykłą kolekcją cyfrowych wakacyjnych fotek. Od tamtej por y Koala jest ciągłym wyzwaniem w moim fotograficznym spojrzeniu na obce krainy, a liczba odwiedzanych przez niego miejsc ciągle rośnie.


A sneak preview into the ongoing travels of a small, stuffed koala Krótka zapowiedź nieustających podróży małego, wypchanego koali

A furry flurry Like a modern-day, furry Odysseus, Koala catches an Aeolian gust to embark on his adventures. Futrzana zawieja Jak współczesny, futrzany Odyseusz, Koala łapie wiatr w żagle aby rozpocząć nową przygodę.


Korespondecja zagraniczna specjalnie dla NIBY KIEDY

zdjęcia i tekst: Peter Sotirakis wersja polska: Paulina Gajowniczek

Station to station David Bowie, eat your heart out! Od stacji do stacji David Bowie daleko w tyle!


Buses, trains, planes and automobiles, Koala has ridden them all in his quest to visit as many destinations as possible. Fortunately, his handy, pintsized stature means that he fits in any piece of luggage, or indeed even a pocket. Whether patiently waiting for his train to arrive, enjoying the ride on an airport luggage conveyor belt or taking in the view from a 737 window seat, Koala enjoys the travelling as much as the arrival. Autobusy, pociągi, samoloty, auta, Koala wykorzystuje wszelkie środki lokomocji w ciągłym poszukiwaniu nowych celów podróży. Na szczęście jego niepozorne rozmiary pozwalają mu zmieścić się w każdym bagażu, a nawet w kieszeni. Czy to czekając cierpliwie na pociąg, podczas przejażdżki lotniskowym wózkiem bagażowym, czy podziwiając widok z okna samolotu, Koala czerpie radość zarówno z podróżowania jak i z przybycia do celu.

Checking-in “Anything to declare, sir?” “Yes, a small, stuffed marsupial.” Odprawa “Coś do oclenia proszę pana?” “Tak. mały pluszowy torbacz.”

a’s koala’s koala’s

els travels travels

Window seat “Wow, this is higher than my eucalyptus tree!” Miejsce przy oknie “Wow, wyżej niż na moim eukaliptusie!”


ko Koala goes to Jurmala

Drip dry

Toothpick flag in paw, Koala shares a ride with an indifferent train companion.

Taking extreme liberties with Koala after a quick Mediterranean dip.

Koala jedzie do Jurmali

travel Z chorągiewką w garści Koala dzieli podróż z dość obojętną towarzyszką.

There was a time when mini national flags were to play a major role in Koala’s travels in order to associate him with each respective country, but this was soon left behind to avoid repetition and photographic inertia. Yet there are a few special moments from that time, including the image above from his first trip abroad, when ladies in Soviet-style fur coats and coiffured hair made delightful train companions. The rhyming English title also added to the inspiration. W pewnym okresie miniaturowe flagi odgrywały ważną rolę w podróżach Koali, w celu skojarzenia zdjęcia z właściwym krajem, jednak szybko zostały zarzucone, aby uniknąć powtórzeń i twórczej inercji. Pozostało jednak kilka wyjątkowych momentów z tego etapu, między innymi to zdjęcie z pierwszej zagranicznej podróży, w przemiłym towarzystwie pań w futrach i koafiurach w stylu sowieckim. Oparty na rymie angielski tytuł był również elementem inspiracji.


oala’s As in all travels, Koala meets various people – and even other animals – along the way, undergoes extreme adventures for the sake of an interesting photo and visits the most beloved – or in some cases, most hated – monuments and sights. We wszystkich podróżach, Koala spotyka różne osoby, a nawet inne zwierzęta, po drodze przeżywa ekstremalne przygody, daje z siebie wszystko dla ciekawego ujęcia, oraz zwiedza ulubione - a czasem znienawidzone - pomniki i miejsca.

Suszyć przez ociekanie Ekstremalnie sponiewierany Koala po szybkiej śródziemnomorskiej kąpieli.

els

a’s koala’s koala’s Koalarszawa

Stalin’s so-called “gift” to Warsaw and Koala’s best monumental, els travels travels social realist stance. Tak zwany ”podarunek” od Stalina dla Warszawy oraz najlepsza monumentalna, socrealistyczna poza Koali.


There are not many visual moments when the inanimate Koala encounters an animate being. Yet Greece is full of cats, as many visitors to that land know, and this was one of Koala’s few attempts at interacting with the land of the living. The cat seems far from impressed. Niewiele jest sytuacji, kiedy nieożywiony Koala spotyka żywe stworzenie. Jednak, jak może potwierdzić wielu zwiedzających, w Grecji jest mnóstwo kotów, to zaś jedna z nielicznych koalowych prób interakcji ze światem ożywionym. Kot nie wydaje się być pod wrażeniem.

Tune in next issue of Niby Kiedy, when Koala sets off on his first, fully-fledged furry adventure! W następnym wydaniu magazynu Niby Kiedy, Koala wyruszy w swoją pierwszą, pełną, futrzaną wyprawę, bądźcie z nami! https://www.facebook.com/pages/Koalas-Travels/124034764308176?fref=ts


koala’s koa

travels tra

Koala and cat A furry face-off! The cat wins. Koala i kot Futrzana konfrontacja! Kot wygrywa.


Kupić samochód?

Do dzisiaj nie umiem obsługiwać pralki, a od kiedy ilość wsypanego przeze mnie do onej detergentu dała obfitą pianę, która pokryła łazienkę i pół korytarza, to nawet nie chcę. Generalnie zasada działania każdej pralki jest taka sama: obdarza się ją detergentem, kreci pokretłami, włącza przyciski i pierze. I tak jak pralka służy do prania, tak samochód służy do jeżdżenia. I choć nie znam się na praniu, to kupujac pralkę nie biorę pierwsżej z brzegu. I choć sprzedawca robi wszystko, bym kupił to na czym mu zależy (aby zeszło z półki) i tak decyduje się na taką, która będzie mi służyć przez lata i przede

wszystkim będzie dopasowana do potrzeb mojej rodziny. Ta zasada tym bardziej powinna się odnosić do wyboru nowego auta. Sprawa niby oczywista, ale ileż razy daliśmy się wkręcić i braliśmy to, o czym początkowo nie myśleliśmy. Polacy znani są z tego, że kupują wiecej niż potrzebują, a sprzedawcy skrzętnie to wykorzystują.

Jak więc uniknać zakupowych pułapek i wybrać własciwy samochod? Co zrobić, aby przyjemność zakupu nie zamieniła się w koszmar rozterki?

*tajniki branży

Tam po drugiej stronie, stronie sprzedaży, czekają ONI - sprzedawcy. Czekają na Ciebie i Twoje pieniądze. Przygotowani do ostrej walki a Twoje rozterki bezwzglednie wykorzystają przeciwko Tobie. U nich tak jak w hipermarkecie, wszystko jest „okazją”, której nie potrzebujesz. Mogą Cię doprowadzić do takiego stanu, że zaczniesz zastanawiać się nad rzeczami, które wcześniej nawet Ci do głowy nie przychodziły. Zaczniesz przyznawać im rację bezwiednie i bezwolnie ... Pierwsza zasada - samochody nigdy się nie skończą, tak jak i „okazje”. A może lepiej nawet kupić bez okazji? Jaki wybrać? Oczywiście można i trzeba się poradzić, ale pamiętaj, że żadna rada nie jest obiektywna. Zasada druga - trzeba wybrać spośród kilkudziesięciu modeli taki, żeby po roku nie zastanawiać się nad nowym.


Podstawowym kryterium zakupu jest kwota, którą chcesz na auto przeznaczyć. Drugim podstawowym elementem wyboru jest odpowiedź na pytanie - do czego ten samochód będzie przeznaczony? Pamietaj, trzymaj się swojego planu,

bo z analizy potrzeb

zrobionej przez sprzedawcę zawsze wyjdzie, że potrzebny Ci był właśnie samochód od niego :) Zapyta Cię: ile kilometrów będzie samochód robił w roku albo w miesiącu, gdzie będzie użytkowany i przez ile osób, jakie masz hobby, czy jesteś w ciąży i jeśli tak, to z kim, itp. Pokaże ci samochód z kilku stron, wsadzi do bagażnika i za kierownicę. Przemówi językiem korzyści wynikających dla Ciebie z posiadania tego właśnie samochodu. Reasumując: To ty, a nie sprzedawca będziesz jeździł samochodem, który kupisz.

Mała dygresja - samochód musi spełnić chyba najwięcej kryteriów, którymi kierują się kupujący. Sam po wielu latach słuchania klientów nie wiem, ile jeszcze można kryteriów wymyślić. Każdy ma swoje, każdemu samochód do czegoś ma służyć. Nawet do tego, by się spodobał sąsiadom...

93


Rozpocznij więc od swojej własnej analizy, odpowiadając sobie na kilka pytań.

Pierwsze, najważniejsze to - DIESEL czy BENZYNA? Odpowiedź tkwi w kilometrach. Jeżeli jeździsz do 20.000 rocznie, ze znaczną przewagą miasta, to rozważaj benzynę. Auta z takim silnikiem są tańsze w zakupie o kilka tysięcy złotych. Błędne jest twierdzenie w tym wypadku, że diesel to oszczedność. Dodatkowo diesle wyposażone w filtr cząstek stałych mogą przysporzyć więcej kłopotu niż korzyści. Diesel potrzebuje temperatury a na krótkich odcinkach tego nie osiągnie, ma wrażliwe układy wtryskowe, drgania potrafią wykończyć dwumasę a jej wymiana to kosztowny wydatek. W silnikach benzynowych zwróć uwagę na to, ile ma cylindrów. Jeśli trzy, to wsłuchaj się w silnik (mają charakterystyczny klekot), no i nie są szczególnie dynamiczne.

Zwróć uwagę, żeby samochód miał klimatyzację, układ kontroli trakcji, poduszki i kurtyny powietrzne.

Fajnie, jak można w nim regulować fotele i kierownicę w dwóch płaszczyznach, idealnie, gdy lusterka zewnętrzne są podgrzewane a to z reguły idzie w parze z ich elektryczną regulacją. Klimatyzacja robi się standardem ale mechaniczna, czyli taka, w której nie wyreguluje się precyzyjnie temperatury. Automatyczna, czyli z możliwością nastawu temperatury, pozwala zaś latem uniknąć kataru i podrażnień gardła. Układ kontroli trakcji redukuje niebezpieczeństwo poślizgu w czasie jazdy,czyli elektroniczny system przyhamowuje koło, które kręci się szybciej a przyśpiesza, to które kręci się wolniej, dzieki temu trudniej o poślizg. Kurtyny powietrzne pozwalają chronić głowy również pasażerów tylnych siedzeń, czyli czesto dzieci. Są też kurtyny pozwalające chronić pasażerów w trakcie dachowania, czyli wybuchają nad głową. Nazywają się THORAX.

Obowiązkowo jazda testowa.

Zwróć uwagę jak siedzisz za kierownicą, jaka jest widoczność do tyłu (to nic, że samochód może mieć czujniki parkowania) i przez przednie słupki (żeby nie najechać np. pieszego). Jak się wciskają pedały i jak reaguje samochód na przyśpieszenie, czasem przecież będzie trzeba kogoś wyprzedzić. Niech Cię nie kupią elektroniczne gadżety, np. system, który sam parkuje - nazywany asystentem parkowania. Pamietaj, żaden asystent nie zastąpi kierowcy! Czujniki parkowania mogą nie dostrzec np. szlabanu z pewnej odległości albo będą nerwowo reagować na kępkę trawy a fabryczne nawigacje są z reguły bardzo drogie w aktualizacji i można ich dokonywać tylko poprzez serwis. Warto jednak, żeby samochód posiadał fabryczne przygotowanie pod telefon komórkowy, czyli możliwość połączenia bluetooth.


Nie ma też samochodów na wodę. Jeśli ktoś twierdzi, że auto mało pali, to na jeździe testowej poproś o zresetowanie komputera i będziesz już miał informację o zużyciu paliwa podczas jazdy w Twoim stylu. Zrób koło samochodem, żeby zobaczyć jaki jest promień skrętu - poznasz jego możliwości manewrowe. Sprawdź też w czasie jazdy testowej samochód na kocich łbach, żeby go „usłyszeć”. Wczasie jazdy zwróć także uwagę na wyciszenie w środku. Głośne samochody to jedna z częstszych przyczyn niezadowolenia kierowców. Warto zwrócić uwagę na jakość wykończenia samochodu. W większości są to i tak masy z taniego plastiku. Zwróć jednak szczególną uwagę na zapach, jaki jest w samochodzie po wejściu do niego (bardzo tanie materiały latem po nagrzaniu dopiero daja po nosie).

Zapytaj, co jaki czas Nadszedł czas trzeba robić przegląd wyprzedaży i ile kosztuje pierwszy. starego rocznika. Wtedy poznasz podSamochody w reklamach będą stawowe koszty w zasadzie rozdawane za darmo, eksploatacji samotrzeba jednak uważać na oferty chodu. i promocje. Dalej należy się Dowiedz się o ASSISTANCE. Czy jest i w jakim zakresie obowiązuje. Kolor, to tylko i wyłącznie Twój wybór. Warto tylko wspomnieć, że na ciemnych widać mocno rysy, jasne pod tym wzgledem są bezpieczniejsze.

Targuj się. Jak dostaniesz opony zimowe to i pewnie dodatkowe felgi nie bedą stanowić problemu. To ty pozostaw sprzedawcy czas do namysłu. O dywaniki w samochodzie i rabat na serwis nie powinno być nawet targów.

rozglądać za tym, co jest nam potrzebne a nie za mega promocjami. Bedą super kredyty, ale nie spotkałem się z bankiem głupszym od klienta, który rozdaje pieniądze za darmo. Zanim kupisz pomyśl. Wróć po wizycie w salonie do domu, na chłodno pokalkuluj, pomyśl i się prżeśpij, a może nawet coś zjedz. Nie podejmuj decyzji na gorąco, każdy sprzedawca z przyjemnością zarezerwuje Ci samochód. Owszem nie ma co bez końca czekać, ale umiar w jedzeniu, piciu i kupowaniu jest zaletą a nie grzechem. Od nowego roku mogą też zmienić się na korzyść kupujących zasady odliczania podatku VAT od samochodów ale również mogą się pojawić możliwości odliczenia części VAT od paliwa. Z samochodem zwiążesz się na jakiś czas, więc i jakiś czas poświęć na jego zakup. Marcin Kąkol

Wiele rozterek, które nurtują kupca samochodu zna i potrafi im zaradzić. Z dużym doświadczeniem doradza umiar i rzeczywiste określenie swoich potrzeb.

www.facebook.com/marcin.kakol.37

95


Dokarmianie ptaków zimą


Nie tylko w karmniku można dokarmiać skrzydlatych stołowników. W prosty sposób stworzymy smakołyki, które będą także ozdobą ogrodu. Wystarczy mieszanka zbożowa dla ptaków, plasterki jabłka, słonecznik i smalec bez przypraw. Do tego szyszki, np. sosny, kilka foremek, tasiemek i cienki drucik.

Tekst i foto: Dagny Walter-Wójcik

97


Dziękujemy :) Do zobaczenia wiosną:)

http://nibykiedy.blogspot.com/

fot. Dagny

Niby Kiedy zima  

nibykiedy.blogspot.com magazine, recipes, handmade, travel.