Page 1

Niby Kiedy /01/ jesien 2013

Muzyka

od tanga do bluesa

Jesienne wypieki śliwka w roli głównej

Trudny wybór

foto: Dagny

kawa czy herbata

/Chrrrupiąca bagietka /Po co nam dynia?

pasje

miejsca/smaki/


foto: Katarzyna Synakiewicz


Niby Kiedy

Witamy ! Okazało się, że wspólny blog to za mało, postanowiłyśmy z naszych nowych postów złożyć magazyn. Zawsze to jakaś odmiana :) Zapraszamy Was do spędzenia kilku chwil z Niby Kiedy. Nasz magazyn jest trochę jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz :) Dziękujemy za to, że dołączyli do naszego projektu: Paulina Błaszko, której poczucie humoru i dystans do rzeczywistości jest bezcenny, Dorota Kowalczyk, która zaprasza do zmysłowego tanga (jesienią tango smakuje najlepiej), Katarzyna Synakiewicz, czaruje nas pięknymi fotografiami, Krzysztof Jerszyński, odkrywa przed nami nową pasję i wspina się na szczyty, Radek Gazda, jak zwykle udowadnia, że światło nie ma dla niego tajemnic, a na wspólną bluesową podróż zaprasza nas Wojciech Wójcik w towarzystwie My z Delty. Miłej lektury :)

Dagny, Edyta, Gosia


foto: Edyta


Niby Kiedy

07

Zupa dyniowa na ostro

podobno nie wypala podniebienia, ale przyjemnie rozgrzewa jesienią

12

Paryskie śniadanie w Szczecinie

bagietka z dziurami, paryżanka, znika w trzy sekundy, więc czy to sprawiedliwe, że tak długo się ją robi? Taaaaaakkkkk!

16

O jesieni

Poczucie humoru Pauliny jest bezcenne! Kazała nam napisać briefa do felietonu :) No... nie napisałyśmy, ale za to co napisała Paullina...

21-29

Śliwka w pięciu smakach Od strony 21 do 29 śliwki na różne sposoby. Perfekcyjnie, konsekwentnie i przepysznie :)

30

Cappuccino kontra Chai Tea Latte

Na stronach pojedynek! Kawa czy herbata? (bezapelacyjnie herbata, ale spróbujcie sami)

38-40

Rozpalające zmysły tango i bluesowa podróż w jesienne wieczory.

Przeczytaj, a potem koniecznie posłuchaj!

46-53

Dagny na szczytach Andów, a Krzysiek na szczytach Sudetów. Przepiękne widoki i bagaże wspomnień.

60-66

Długie wieczory

Wreszcie jest czas, żeby zrobić coś własnoręcznie. Hendmejd jest modny, przyłącz się :)


hOT & SpiCy !

A W o i n Y d a P Zu ~ : o r t S O na Składniki: ok. 1 kg wypestkowanej dyni 1 duża cebula drobno posiekana 1 posiekany ząbek czosnku 1/3 łyżeczki pieprzu cayenne 1/2 łyżeczki imbiru 1 łyżka zmiażdżonych nasion kolendry 1 litr bulionu warzywnego sól do smaku oliwa

1. Dynię obieramy, kroimy w kostkę (ok. 3x3 cm) skrapiamy oliwą i pieczemy na blasze, w temp. 200oC przez 30 minut. 2. C  ebulę i czosnek podsmażamy na oliwie, dodajemy przyprawy i dusimy, aż zmięknie. 3. Dodajemy do cebuli upieczoną dynię i gorący bulion. Gotujemy. 4. Zupę miksujemy i ewentualnie doprawiamy solą. 5. P odajemy z gęstą śmietaną, plasterkiem mozzarelli lub grzankami. Jest gęsta, aromatyczna i bardzo rozgrzewająca! Idealna na jesienne chłody.


07 tekst i foto: Dagny


Szczecin Mieszkamy w Szczecinie, Dagny od zawsze, Gośka i Ja od kilkunastu lat. Mamy tu ulubione miejsca i tu spotykamy wartościowych ludzi. Szczecin nie jest nudny :) Edyta


09 tekst i foto: Edyta


Czy wiecie, że... - Szczecin nie leży nad morzem, do plaż bałtyku mamy około 100 km.

foto: Edyta


12 tekst i foto: Dagny


Jeśli jest jeszcze ktoś, kto nie próbował... Nie... to niemożliwe, wszyscy już wiedzą, że najlepsze bagietki są...

“Rozkroili bagietkę, doskonałe połączenie chrupkości z miękkością i przybrali ją skrawkami szynki oraz porcją musztardy. Ja skomponowałam kanapkę ze świeżą mozzarellą, pokropiłam ją oliwą i posypałam solą oraz pieprzem. Moja własna kromka była chrupka z zewnątrz, a mięciutka w środku.” Amy Thomas, “Paryż słodki”

Bagietka jak mówią francuscy piekarze jest jak kobieta. Wymaga uwagi, czułości i lubi by ją pieścić. Odpłaca się jedwabiście miękkim wnętrzem, chrupiącą powierzchownością i smakuje doskonale! Sama lub przybrana, do zup, serów i sałatek, pasuje do wszystkiego! Jak powstaje sprawdziłam w szczecińskiej boulangerie française “Francuzka”. Klasyczna bagietka - Paryżanka, czy jak kto woli Parisien, ma grono miłośników i adoratorów. Cieszy się niesłabnącą popularnością, choć konkuruje z najlepszymi: lnianą, wiejską, sezamową czy orzechową. Wszystkie piękne, pyszne i apetyczne. Mimo to, ona, skromna, delikatna Paryżanka jest naszą bohaterką :)


Niby Kiedy

O jej sukcesie decyduje czas. Potrzeba go wiele, by ciasto nabrało odpowiedniej lekkości i aromatu. Zaczyn, tzw. poolish przygotowuje się dzień wcześniej ze specjalnie sprowadzanej mąki, wody i drożdży. Najlepiej rośnie w niskiej temperaturze w garowni. Leżakuje tam godzinami. Kiedy my smacznie śpimy, ok. 4 nad ranem piekarz Kamil wyjmuje zaczyn i przygotowuje ciasto. Poolish wymieszany delikatnie z mąką znowu musi odetchnąć i odpocząć. Nadszedł czas na porcjowanie, po którym znowu nastąpi chwila przerwy i czas na rośnięcie.

Ruch na ulicach większy, trzeba szykować bagietki. Każdą obsypuje się mąką i nacina. Paryżankę wzdłuż, ale inne bagietki na skos lub inaczej, by łatwo je było odróżnić od siebie. Piec już nagrzany, pora wstawiać. Wystarczy 25 minut, czasami trochę dłużej, by nasza bohaterka była gotowa. Hmmm, co za zapach! Kamil sprawdza pierwszą partię, przełamuje bagietkę. Idealna, chrupiąca skórka i wyśmienite, porowate, jeszcze parujące wnętrze. Pora otwierać piekarnię, czas na śniadanie...


Piekarnia “Francuzka” mieści się przy ul. Grodzkiej 2, w Szczecinie.

15 tekst i foto: Dagny


rys. Edyta


Paulina Bł a sz ko

Plusy i minusy jesieni

(z przewagą plusów).

Lubię jesień, zwłaszcza tę złotą polską. Mam przeczucie, że nigdzie na świecie nie ma takiej drugiej - złotej (mogę się mylić) i polskiej (tu się raczej nie mylę). Niesamowita jest w górach, nad morzem, w mieście, w szybie pociągu, w przeciągu... Paleta barw skomponowana z umiarem, ale i finezją. Żaden CMYK czy Pantone nie dałby rady. Jesień to najlepszy czas na zrównoważoną aktywność – w domu, na kanapie z książką, od czasu do czasu aktywnie zaparzając kolejną herbatę. Czy co kto lubi. Zupełnie bezpieczna, nieinwazyjna dyscyplina sportu, niesłusznie pomijana na olimpiadach i w ramówce Polsatu. Jesień, w wielu aspektach, jest znacznie lepsza niż inne pory roku. Bo tak: za oknem jeszcze nie zima zła, która wpędza nas pod koce i każe płakać nad losem Kevina samego w domu. (Chociaż, przyznaję, bitwa na żołędzie nie jest tak spektakularna jak bitwa na śnieżki, a i z liścia można dostać). Już nie lato i nie trzeba oglądać przypieczonych na różowo, owłosionych męskich łydek w przepisowych szortach i klapkach, a na balkonie u sąsiadów na próżno szukać tradycyjnego polskiego grilla. A wiosna...o wiośnie o tej porze roku,

w tym kraju, nikt nie pamięta. Wiosna to jest wtedy jakaś mrzonka, ułuda, zupełna abstrakcja, choć można ją zaobserwować tak bardziej w sobie. Jesień, jak każda kobieta, ma swoją mroczną stronę. Jesień życia, jesienna deprecha, deszcze niespokojne, dreszcze, bo pamiętasz, była jesień i odszedłeś wtedy nagle... Tak właśnie pojawia się jesienna melancholia, w którą wpaść można jak śliwka w kompot. I robi się niezły bigos. Ale i tak lubię jesień. A lubić ją lubię najbardziej jesienią w Polsce. Bo niby gdzie i kiedy? Niby kiedy grzyby są prosto z lasu, a nie z supermarketu? Niby kiedy kasztanowe ludziki materializują się w realu, a nie we wspomnieniach z dzieciństwa? Niby kiedy dyniowe specjały wygrywają z każdym innym warzywem, a czerwone korale – tylko z jarzębiny? Ano właśnie.


Jak zmusić faceta, to odkryje w sobie całe pokłady wrażliwości. I to jest zasługa żony, Doroty :)

foto: Radek Gazda


Potrzebne będzie: • 1 op. gotowego ciasta francuskiego, maślanego • forma na 12 muffinek, o średnicy 5 cm • śmietana kremówka lub 1 budyń waniliowy Nadzienie: • śliwki węgierki, bez pestek, pokrojone w ósemki • mąka z brązowego ryżu • brązowy cukier, demerara • szczypta cynamonu • gałązka rozmarynu Przygotowanie sakiewek: Piekarnik nagrzać do 190 st. C. Rozwinąć delikatnie ciasto i pokroić na 6 kwadratów. Formę do muffinek wysmarować olejem, co drugi otwór (wymijająco) powkładać kwadraty z ciasta, lekko wywinąć brzegi. Formę z ciastem schłodzić w lodówce ok. 30 min. Po tym czasie, wyjąć i opruszyć mąka z brązowego ryżu, poukładać pionowo śliwki, posypać brązowym cukrem, cynamonem i pokrojonymi igiełkami rozmarynu. Piec ok. 20 minut, do czasu, aż brzegi będą złociste. Po upieczeniu i ostudzeniu dekorujemy kleksem np. z ubitej śmietany lub budyniu i posypujemy cukrem pudrem.

Mmmm.... Ten rozmaryn ze śliwkami... Niby nic, a śliwki smakują inaczej. Spróbujcie, byłyśmy zachwycone.

tekst i foto: Gosia


21


Potrzebne będzie: • papier do pieczenia • płaska forma do pieczenia (na wymiar piekarnika) • 3 łyżki konfitury pomarańczowej • cukier puder do dekoracji Ciasto: • 1 i 1/4 szklanki mąki, schłodzonej w lodówce przez 30 min. • 1/4 łyżeczki soli • 120 g zimnego masła (starkowanego na tarce) • 1/4 szklanki kwaśnej śmietany • 2 łyżki soku z cytryny • 1/4 szkl. lodowatej wody W misce połączyć mąkę z solą. Dodać masło i zagnieść do czasu, aż utworzą się grudki. Śmietanę, sok z cytryny i wodę ubić na puszystą pianę, dodać do mąki z masłem. Wymieszać wszystko i szybko zagnieść ciasto (mają być wyczuwalne grudki masła). Owinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce przez ok.1 godzinę. Nadzienie: • śliwki węgierki, bez pestek, pokrojone w ósemki • garść orzechów laskowych, uprażonych na suchej patelni i potłuczonych • mąka z brązowego ryżu • brązowy cukier, demerara • skórka pomarańczowa Przygotowanie galette: Piekarnik nagrzać do 200 st. C. Na blacie lekko obsypanym mąką, rozwałkować ciasto i podzielić na 4 części, każdą rozwałkować na okrąg. Przełożyć na papier do pieczenia, na środku, zostawiając 2 cm brzegu, posypać mąką z brązowego ryżu, potem skruszonymi orzechami laskowymi i skórką pomarańczową. Na tak przygotowane ciasto układamy śliwki w rozetę i posypujemy brązowym cukrem. Zawijamy brzeg ciasta do środka. Piec ok. 30-40 minut, do czasu aż brzegi będą złociste. Po upieczeniu, dla uzyskania glazury, rozpuszczamy w rondelku konfiturę pomarańczową i smarujemy nią śliwki. Po ostudzeniu dekorujemy cukrem pudrem. tekst i foto: Gosia


23


Potrzebne będą: • śliwki węgierki pokrojone w ósemki • forma do tarty (z wyjmowanym dnem o średnicy 27 cm) • papier do pieczenia • cukier puder do dekoracji Kruche ciasto: • 1 szklanka mąki pszennej tortowej • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej • 1/4 szklanki mąki krupczatki • 125 g zimnego masła (starkowanego na tarce) • 3 żółtka • 1 łyżka kwaśnej śmietany • 2 łyżki cukru pudru • szczypta soli W misce połączyć wszystkie mąki, dodać cukier puder, sól oraz masło i wymieszać. Dodać żółtka i śmietanę, szybko zagnieść ciasto, owinąć w folię spożywczą i włożyć do zamrażalnika przynajmniej na 3 godz. (najlepiej na noc). Budyniowa pianka: • 1 op. budyniu waniliowego, bez cukru • 3 białka • 1/2 szklanki drobnego cukru + 1 cukier wanilinowy • 1/4 szklanki oleju słonecznikowego • szczypta soli Białka z solą ubić na sztywną pianę. Nie przerywając ubijania, dodawać małymi porcjami cukier, potem budyń, a na koniec olej. Przygotowanie ciasta: Piekarnik nagrzać do 200 st. C. Na spód formy do tarty starkować (na grubych oczkach) 3/4 zamrożonego kruchego ciasta, na nie wyłożyć budyniową piankę, ułożyć zwartą warstwę śliwek (skórką do góry), a na wierzch starkować resztę ciasta. Piec ok. 30-40 minut, do czasu aż brzegi będą złociste. Po ostudzeniu dekorujemy cukrem pudrem.

tekst i foto: Gosia


25


Potrzebne będą: • kokilki (inaczej ceramiczne ramekiny) • lody waniliowe Kruche ciasto na kruszonkę: • 100 g mąki pszennej tortowej • 2 łyzki mąki z brązowego ryżu • 4 łyżki brązowego cukru, demerara • 1 garść płatków owsianych • 1 garść płatków migdałowych • 125 g masła W misce połączyć wszystkie składniki i szybko zagnieść ciasto, owinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce. Karmelizowane śliwki: • śliwki węgierki pokrojone na 4 części • klarowane masło • cukier brązowy, demerara • 1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej • 3 goździki (utarte lub zmielone) • 1/4 łyżeczki cynamonu • 1/4 łyżeczki imbiru w proszku Przyprawy podprażyć na suchej patelni, dodać klarowane masło, śliwki, cukier. Karmelizować na patelni ok. 10 min. Przygotowanie crumble: Piekarnik nagrzać do 200 st. C. Kokilki posmarować masłem, wyłożyć karmelizowane śliwki, same owoce, całość przykryć pokruszonym ciastem. Piec ok. 30 minut, do czasu aż zapachy roznoszące się po kuchni nie dadzą nam spokoju :) Można podawać z gałką waniliowych lodów.

tekst i foto: Gosia


27


Crêpe, bardzo cienkie naleśniki: • 100 g mąki pszennej tortowej • 2 jajka • 300 ml mleka • szczypta soli W misce połączyć wszystkie składniki i zmiksować, jeśli powstały grudki należy ciasto przecedzić. Odstawić na ok. 30 min. Karmelizowane śliwki: • śliwki węgierki pokrojone na 4 części • klarowane masło • cukier brązowy, demerara • 1 gałązka rozmarynu Masło podgrzać na patelni, dodać cukier, pokrojone śliwki i rozmaryn. Smażyć, bez mieszania ok. 10 min. Przygotowanie crêpe: Naleśniki należy smażyć na patelni, nasmarowanej olejem (najlepiej smarować brzeg, wewnętrznej strony patelni, olej spłynie). Podawać ze smażonymi śliwkami, polane pysznym sosem, który powstał podczas smażenia.

tekst i foto: Gosia


29


{Chai Tea Latte} Potrzebujesz: • 500 ml wody • 120 ml mleka • 2 łyżki brązowego cukru

• 2  łyżeczki dobrej, czarnej herbaty • • • •

4 1 4 6

ziarna kardamonu laskę cynamonu goździki ziaren czarnego pieprzu

Przygotowanie: 1. W rondelku, zagotuj wodę z przyprawami i cukrem.

Zredukuj płyn o połowę. 2. Zmniejsz ogień, dodaj herbatę, wlej mleko i zaparzaj (nie gotuj) przez ok. 10 minut. 3. Przecedź przez sitko i podawaj na gorąco. Taka herbata jest przepyszna, spróbujcie koniecznie!

Chai

Tea Latte ...

tekst i foto: Edyta


albo

Cappuccino...

{Cappuccino} Potrzebujesz:

• 1 00 ml świeżo zaparzonej kawy mielonej

• 1 50 ml schłodzonego mleka 3,2% • spieniacz do mleka

Co wolisz?

Przygotowanie: 1.  W rondelku, podgrzej mleko do temperatury ok. 60 stopni. Następnie spień je za pomocą spieniacza do mleka (można kupić np. w IKEI). 2.  W kawiarce zaparz kawę i przelej do filiżanki.

3.  Teraz powoli dolej spienione mleko.

3.  Cappuccino jest gotowe, możesz posłodzić jeśli lubisz :)

31


Niby Kiedy

Ciasto marchewkowe To jest ciasto, które zawsze się udaje. Jest przepyszne, niektórzy przekładają je kremem z mascarpone. Ciastem marchewkowym zaczynam jesień. Do dzieła!

Potrzebujesz na ciasto: - 2 szklanki drobno utartej marchewki - 2 szklanki mąki - 2 szklanki cukru - 2 łyżeczki proszku do pieczenia - 2 łyżeczki sody - 2 łyżeczki cynamonu - 4 jaja - szczypta soli - 1 i 1/4 szklanki oleju na polewę: - 4 łyżki cukru - 1 łyżkę masła - 2 łyżki zimnej wody - 1 czubata łyżka kakao

Nastaw piekarnik na 200oC. Foremkę wyłóż papierem do pieczenia. 1. Jaja utrzyj z cukrem na puszystą masę. 2. Mąkę wymieszaj z proszkiem do pieczenia i sodą. Przesiej przez sitko. 2. Stopniowo i na zmianę do utartych jajek dodawaj mąkę i olej. 3. Teraz dodaj marchewkę i wsyp cynamon. Wymieszaj. 4. Przelej masę do formy do pieczenia i wstaw do piekarnika na ok. 45 minut. Pod koniec pieczenia sprawdzaj patyczkiem czy jest gotowe (patyczek musi być suchy). Ciasto się upiekło, niech stygnie. W tym czasie zrób polewę. W małym rondelku mieszając energicznie połącz wszystkie składniki. Gotową polewą udekoruj ciasto.

tekst i foto: Edyta


To jest ulubione ciasto wielu osób, ale chyba największym jego fanem jest Rafał W. :)

33


Weganizm, to styl Ĺźycia, nie dieta. Jest moim wyzwaniem. Dagny

veganmonday.blogspot.com


foto: Dagny


Świt... Na dzień dobry :)


Kończy się dzień. Popatrz w niebo, bezkres...

foto: Katarzyna Synakiewicz


Dorota, z zamiłowania matematyk, pracuje z artystami. Jak ona to robi? Kłaniamy się w pas :)))))

38 tekst: Dorota Kowalczyk foto sxc.hu


Dorota Kowalczyk

Tango Co może być bardziej cudownego niż dźwięki tanga, gdy popołudniem ciężkie chmury przetaczają się po niebie przyspieszając zmierzch? Nieuchronny, jesienny zmierzch, który każe zapomnieć o słonecznej plaży nad Adriatykiem.

Otulam się kocem i słucham tanga - smutnego, nostalgicznego, a jednocześnie tak mocnego, poruszającego swoją mocą i dającego siłę, tak potrzebną w te jesienne wieczory, by poczuć się znowu naprawdę dobrze. Oddaję się muzyce i patrzę na mojego faceta, który siedzi na drugiej kanapie i ogląda kolejny mecz.

Tak, kazałam mu ściszyć, bo chcę słuchać tanga, mojego tanga. Jemu to nie przeszkadza, wystarczy, że widzi jak biegają i jest zadowolony. Ja też. To nic złego. On ma swoje chwile, ja swoje. Ważne, że jest tu. Patrzę na niego i widzę, jak tańczymy tango. Wiem, wiem, takie niespełnione widzenie. Po pierwsze nawet nie pomyśli, że mógłby. Po drugie nawet nie umie.

Uśmiecham się do siebie w myślach - dobrze, że jest tango na świecie i dobrze, że jest jesień. Bo wtedy ono smakuje najlepiej.

Astor Piazzola Libertango” “

http://www.youtube.com/watch?v=wOE4q7zsekw&list=RD02H_-cfWEMDrU


My z Delty - Oni czujà BLUESA! MÓJ AUTOBLUES Jadę, leje w radiu dnieje na szybie rozmazany blues rozmazany blues Wycieraczki by nie płakać rzęsy by nie padał rzęsisty deszcz rzęsisty deszcz W roztopach marzeń na rozstaju dróg weź na stopa tirówkę odpuści Bóg odpuści Bóg Jadę leje w radiu dnieje na szybie rozmazany blues blues, blues, blues

foto: fotojaga.info, tekst: Dagny

40

Hipnotyzują niebanalnymi tekstami i muzyką rodem z delty Missisipi. Są jednak stąd, z delty Odry. Ich muzyka, to blues zakrapiany nutami country, southern rocka i funky. Są pasjonatami, dla których muzyka, to część życia. Autorem większości tekstów jest znany artysta, malarz i performer Brunon Tode, a muzyka powstaje w Studio Obladi Wojtka Wójcika, założyciela My z Delty. Trzon zespołu tworzą Waldek Kulpa, Daniel Basiński, Krzysiek Seroczyński, Kuba May, Tomasz Zienkowicz, Michal Mitschke i Mariusz “Mario” Zarzeczny. Zespół preferuje kameralne koncerty klubowe, ale nie zabrakło ich także na Festiwalu Ryśka Riedla oraz Akustyczeń 2013. Na swoim koncie mają płytę “mój autoblues”, na której gościnnie wystąpił m. in. znany niemiecki gitarzysta Todor Toscho Todorovic. Jan Chojnacki prezentował nagrania My z Delty w audycji “Bielszy odcień bluesa” w radiowej Trójce.


Muzyczne podró˝e

Clarence

“Gatemouth”

Brown

(1924 - 2005) urodzony w Vinton (Luizjana), był najbardziej znany jako muzyk bluesowy, chocia˝ grał te˝ rock’n’roll, folk i country. Jego styl to połàczenie blues’a z country, jazzem, r’n’b i cajun. Zaczynał przygod´ z muzykà jako perkusista. Był znakomitym skrzypkiem i gitarzystà, grał te˝ na harmonijce i mandolinie. W formie pozostał do koƒca ˝ycia. Na koncercie z okazji swoich 80 urodzin, zachwycił mnie lekkoÊcià gry na gitarze i skrzypcach. W 1983 roku, za album „Alright Again” został uhonorowany nagrodà Grammy w kategorii „Najlepszy album blues’a tradycyjnego”.

W 2005 r. jego dom w Luizjanie został zniszczony przez huragan „Katrina” . Clarence „Gatemouth” Brown powrócił wówczas do rodzinnego miasta Orange, w Texasie, gdzie zmarł w wieku 81 lat. Back to Bogalusa (2001 Verve/ Gitanes), to przedostatni album Clarenc’a, którym muzyk powraca do czasów dzieciƒstwa i młodoÊci w Delcie Missisipi. Znajdziemy tu pi´kne bluesowe kompozycje z elementami country. Zapraszam do wspólnej muzycznej podró˝y z człowiekiem, który wiedział czym jest blues! Wojtek Wójcik, “my z delty”

foto: Dagny


Tysiąc osób pewnie przeszłoby obok tej gałązki obojętnie...

foto: Katarzyna Synakiewicz


tekst i foto: Gosia


Wyjście na spacer w jesienne popołudnie, może zaowocować, w dosłownym tego słowa znaczeniu, całym mnóstwem fantastycznych skarbów! Żółte liście lipy (3), koralowa jarzębina (4), różowoliliowy wrzos (2), czerwona irga (6), złotożółty ognik szkarłatny (1) oraz drobne gałązki (5). Mój pomysł na jesień w domu, to ozdobienie szklanych świeczników. Do ich wykonania potrzebne będą: szklane świeczniki, zapachowe tealighty, ostre nożyce, dwustronna bezbarwna taśma montażowa (do nabycia w każdym sklepie budowlanym), różnej grubości sznurki, koronki (najlepiej w naturalnej palecie barw np.: jasne brązy, ecru) oraz głowa pełna pomysłów! Nie ma na co czekać, powodzenia i udanych zbiorów. :)


46 tekst i foto Dagny


Niby Kiedy

Machu Picchu we mgle

Jest wczesny ranek w Cuzco. Wsiadamy do pociągu, który poprowadzi nas wzdłuż brzegów Rio Urubamba w Świętej Dolinie do Machu Picchu. Można się tam dostać również pieszo Szlakiem Inków, stromym i wymagającym dobrej kondycji. Jedziemy ok. 4 godzin, za oknem dość monotonna okolica i porośnięte dziką orchideą zbocza. Pociąg zatrzymuje się, jesteśmy u podnóża najwspanialszego i najlepiej zachowanego z inkaskich

miast w peruwiańskich Andach. Czeka nas jeszcze wjazd busem po stromym wzniesieniu. Dotarliśmy na wysokość ok. 2400 m n.p.m. Przed nami widok zapierający dech, Machu Picchu, czyli Stary Szczyt. Twierdza ta została zbudowana przez Inków, w drugiej połowie XV w.


Niby Kiedy

Budowniczowie doskonale wykorzystali ukształtowanie terenu i naturalne skały, wplatając je w architekturę miasta. Świątynia Słońca, Pałac Królewski, Obserwatorium Astronomiczne, wykuty w kamieniu system nawadniający o dł. 749 m, który działa do dzisiaj, dziesiątki tarasów uprawnych oraz 1200 stopni schodów w całym mieście! Inkaska kultura i wiedza pasjonuje do dzisiaj.

Czy rzeczywiście miasto zamieszkiwały prawie same kobiety i było ono Sanktuarium Dziewic Słońca? A może jednak spełniało funkcje fortecy? Dlaczego Machu Picchu i jego okolice zostały z niewiadomych powodów opuszczone przez ok. 1000 mieszkańców? Tego się już nie dowiemy, choć teorii jest wiele. Tym bardziej miejsce to zadziwia i zachwyca swą tajemniczością i pięknem. I jeszcze ta mgła nad Huayna Picchu (Młody Szczyt)...

U podnóża Machu Picchu życie toczy się jak wszędzie. tekst i foto: Dagny


Dagny, ale tam pięknie! Podróż marzeń :)

Święta Dolina i rzeka Urubamba.

49


Krzysztof Jerszyński

W górę! Moja przygoda ze wspinaczką zaczęła się

od ścianki w szczecińskim Trango Towers. Kolejny etap i wyzwanie to wspinaczka skałkowa. Góry Sokole na pn.-zach. krawędzi Rudaw Janowickich w Sudetach Zachodnich, są idealnym miejscem do zbierania doświadczeń oraz sprawdzenia swoich umiejętności. Właśnie tam wybraliśmy się ze szczecińską grupą na kilkudniowy trening. Kilkanaście osób mogło zmierzyć się z naturalną skałą wchodząc na trasy o różnym stopniu trudności. Od prostych dla początkujących, po bardzo trudne drogi dla doświadczonych zawodników. W skład masywu Gór Sokolich wchodzą m.in. Krzyżna Góra (654 m n.p.m) i niewiele mniejszy Sokolik. Te naturalne formacje, na których niemożliwe jest podkuwanie chwytów i stopni były dla nas nielada wyzwaniem! Dopiero tu przekonaliśmy się o swoich umiejętnościach i jak bardzo nasz sukces zależy od asekurującego nas partnera. Bywały momenty stresujące, chwile niepewności, przydały się dobre podstawy zdobyte w klubie. Po ciężkich i wyczerpujących dniach na skale

50 05

znajdowaliśmy jeszcze siły na zwiedzanie okolicy czy wejście na punkt widokowy, skąd rozpościera się wspaniała panorama na Sudety.


Po powrocie do schroniska i zdaniu sprzętu przyjemnie było usiąść przy ognisku, porozmawiać o przeżyciach, zdobytych doświadczeniach, przeanalizować potknięcia i sukcesy ;) Ostatniej nocy na pożagnanie obowiązkowe zdjęcie całej grupy. Na pewno tu jeszcze wrócimy.

Krzyś jest fotografem, ale też z pasją wspina się po ściankach i w tempie ekspresowym układa kostkę Rubika. Generalnie podejrzewamy, że nie ma wad! Ewa! Pzdrawiamy. D.E.G.


foto: Krzysztof Jerszyński

foto: ze zbiorów prywatnych


Niby Kiedy

To jest takie miejsce do którego trzeba pojechać :) Oderwijcie dzieciaki od PSP, iPadów, iPhonów, nie zawiedziecie się.

Transgraniczny Ośrodek Edukacji Ekologicznej w Zalesiu W połowie września tego roku Gmina Police oficjalnie otworzyła Transgraniczny Ośrodek Edukacji Ekologicznej w Zalesiu. Jest to polsko - niemieckie przedsięwzięcie, którego partnerami są m. in. Ogród Zoologiczny w Ueckermünde, Miasto Eggesin oraz Gmina Police. Placówka ta ma na celu realizację projektów o charakterze kulturalnym, ekologicznym i turystycznym oraz zajęcia edukacyjne dla dzieci i młodzieży. Jest to również wspaniała baza dla turystów z Polski i Niemiec. Obiekt powstał z przebudowanej stodoły należącej do kompleksu pałacowego w Zalesiu, mieszczącego

siedzibę Nadleśnictwa Trzebież. Przystosowany jest dla osób niepełnospraw-nych, niewidomych i niesłyszących.

To miejsce już od progu zachęca do wejścia. Najpierw nas wita szara kotka, dość charakterna i dziewczynki z okolicznych gospodarstw śmigające na 3-kołowych rowerach. Jak się później przekonałam jazda na tym wehikule nie jest łatwa:) Przed ośrodkiem jest plac zabaw, nieduży, ale ciekawy. Dzieciaki pewnie chętnie też odwiedzą kozy u gospodarza zza płotu.


55 tekst i foto: Dagny


Przewodniczka zaprasza do obejrzenia najpierw ekspozycji w sali multimedialnej. Ogromne pajęczaki wielkości dziecka, fauna i flora okolicznych terenów, to tylko niektóre z atrakcji. Wchodzimy na piętro, skąd dobiegają grzmoty i huki z sali zjawisk atmosferycznych, gdzie leje się deszcz, wieje wiatr, a pioruny przecinają niebo. To tylko wstęp do części fizyczno-chemicznej. Ale nie będzie nudy! Włosy staną wam dęba po dotknięciu generatora

Van de Graaffa, kilkulatek wyczaruje błyskawice lub przygotuje eliksir młodości z oliwy :) Trudno o lepszą zabawę:) W sali biologicznej rzędy mikroskopów. Pod jednym obejrzymy ogromną muchę lub liść przyniesiony z lasu, w innym preparat ze skrzydła motyla. Dzieciaki nie mogą oczu oderwać od tych cudów, ja zresztą też. Wycieczkowicze ze szkół i przedszkoli będą mogli dopasować program zwiedzania ośrodka z tematyką

56 tekst i foto: Dagny


zajęć szkolnych, wystarczy się umówić. Chwila relaksu na świeżym powietrzu, idziemy na taras widokowy. Rozciąga się stąd piękna panorama na pastwiska i las. Zwierząt niestety nie ma, a liczyliśmy na stado jeleni, które zamieszkują przecież Puszczę Wkrzańską. Może innym razem, o zmierzchu... Teraz nad głową przeleciało nam tylko stado gęsi odlatujących na południe. Wracamy do środka. Chcemy zajrzeć do sali plastycznej, gdzie można wyczarować cuda z materiałów

przyniesionych z lasu. Suche liście, szyszki czy kasztany wspaniale nadadzą się do zrobienia obrazków czy figurek. Jeśli macie więcej czasu koniecznie wypożyczcie rower lub kijki trekingowe. Wytyczono tu kilka tras o różnym stopniu trudności. Prowadzą przez rezerwat, okoliczne miejscowości i wsie. Jest szansa, że natkniecie się, jak my, na lisa czy żeremia bobrów, bo na ptaki i piękne widoki możecie liczyć na pewno. Jeśli zgłodnieliście, przy ośrodku przygotowano miejsce na ognisko.


10|13|+

powstało przypadkiem. Nie mogłam kupić poduszek na kanapę. Postanowiłam je zrobić i wtedy okazało się, że pakiet Adobe nie wystarcza, do szczęścia potrzebne są farby:) Niebawem zapraszam na mojego bloga. Edyta

10 13 +


Jesteśmy małe, polne myszki. Jesień już za oknem, a my szukamy domu, w którym będzie nam ciepło i przytulnie... Zaproś nas do siebie!

idealny szkic

metalowa puszka kolorowy filc

kolorowa nić (kordonek)

Nogi, ręce, tułów, wycinamy podwójnie. Zaokrąglamy brzegi i zszywamy prostym ściegiem tzw. fastrygą. Tułów myszek wypełniamy np. watą. Oczka, nosek, buźka i myszka gotowa!

wykrojnik

taśmy dekoracyjne


61 tekst i foto: Gosia


lampion


Niby Kiedy wielkość lampionu zależy od wielkości balonika, nie dmuchaj za bardzo :)

Sprawdzony sposób na długie wieczory i jesienne melancholie? Często zapalaj w domu świece, nieważne zwykłe czy zapachowe. Ważne, żeby w domu był ogień :) A jeśli chcesz mieć oryginalny lampion... Podaję przepis.

1 2

Potrzebujesz: - opaskę gipsową, czyli bandaż nasączony gipsem (zapytaj w aptece) - miseczkę z ciepłą wodą - balon + kubek - nożyczki 3 1. Nadmuchaj balon, wstaw do kubeczka. 2. P rzygotuj opaskę. Potnij ją na paski różnej długości. 3. D  o miski wlej ciepłą wodę i na chwilę zamocz pociętą opaskę. 4. W  yjmuj po kolei namoczone paski i delikatnie wyciskaj. Musisz je trochę rozprostować. Oklej balon. Ilość warstw zależy od Ciebie, moim zdaniem im mniej tym lepiej :) 5. P oczekaj aż wyschnie ok. 15-20 min. i przebij balon. 6. G  ips może być jeszcze mokry, więc odstaw do całkowitego wyschnięcia. 7. Lampion gotowy :)

opaska gipsowa trochę się kruszy, więc zabezpiecz miejsce pracy gazetami

4

przebity balon błyskawicznie odlepia się od gipsowej formy

5

63 tekst i foto: Edyta

6


K E KUB

U K R U D N U WM Kubek na jesienne chłody. Gorące kakao, czekolada albo aromatyczna herbata dłużej pozostaną ciepłe :)

Potrzebne będą: - prosty kubek - dwa guziki - kawałek “ciepłego” materiału (może być filc, kawałek starego wełnianego swetra itp.) - kolorową mulinę do haftowania (kupisz w pasmanterii)

1. Wymierz i dotnij materiał. 2. Kolorową muliną obszyj naokoło, podwijając brzegi. 3. Przyszyj guziki. 4. Z muliny zrób warkoczyki - pętelki i przyszyj. 5. Możesz już ubrać Twój ulubiony kubek :) tekst i foto: Edyta


foto: Gosia


foto: Gosia

zimowy magazyn STOP Niby Kiedy STOP zapraszamy wkr贸tce STOP

Niby kiedy  

nibykiedy.blogspot.com magazine, recipes, handmade, travel