Issuu on Google+

Niby Kiedy 03/WIOSNA/2014

D.E.G

Kapitańska 3a

SMAKI

tym razem lekko i wiosennie

PASJE kryminalna przeszłość, a może fantstyczna przyszłość?

okładka: Edyta

PODRÓŻE

Koala zaszalał w Sewilli, a Rzym jak zwykle jest piękny...

MODA vintage w dobrym stylu


Co pie b rw Ciuch

oteka

53

Koala w Sewilli

73

a n z c y t e energ Zumba

8

L

KI S W O B E

83


był ws o ze

O ra wio do śn śn ie ie

11

15

?

Rzym wiosną

67

a

ra

9 8

Sp na ra W di wa ils ns on pe a kto

q e n

t

ar

95

81


Kapitańska 3a Szczecin www.deg-studio.pl

fot: Edyta


Witamy w magazynie wiosennym. W nowym miejscu, z nowymi pomysłami. D.E.G Studio, to nasze miejsce w Szczecinie. Współpracę z nami można zacząć od logo, a skończyć na wielkiej kampanii reklamowej. D.E.G Studio, to również miejsce, w którym możemy skupić się na realizowaniu własnych pasji i pomysłów, na które wcześniej nie miałyśmy zwyczajnie czasu... Niby Kiedy... D.E.G Studio, to takie miejsce idealne do pracy.

Jest właśnie tak, jak chciałyśmy :)

Dagny Walter + Edyta Docz + Małgorzata Grzywa

+5


PRZED+


Prawdziwa metamorfoza. Od razu wiedziałyśmy, że to jest miejsce, którego szukamy. W samym sercu Szczecina, z widokiem na Odrę, w dobrym towarzystwie Teatru Polskiego, tuż przy parku Żeromskiego. Przedwojenna kamienica i same zalety: duże okna, wysokie sufity i jasne, przestronne wnętrza. Żaden z nowoczesnych biurowców nie dorasta jej do pięt :)

fot: Edyta

PRZED+ +7


fot. A.D.


Magnolie

w Szczecinie

Najpiękniej w Szczecinie jest na wiosnę. Zielone szaleństwo zaczyna się od tysięcy krokusów na Jasnych Błoniach, powoli ogarniając już całe miasto. Mija kilka tygodni i znów jest piękniej. W Szczecinie zaczynają spektakularnie kwitnąć Magnolie, królowe ogrodów.


| IDZIE , N IE ID CZEK ZIE, A Ć, NIE CZEK

AĆ …|

Paulina Błasz ko czne: DAGNY fot. i opracowanie grafi


iosna.NicW i n a p a ta nasz wiazda APRYŚNA

K

uszczona zym rozp

G

na wszyscy e ż , ie w r– dobrze y na cze A z s ie w p o s ie lM fi ię n ba. ją, więc s , jak jej się spodo a k e z c nią zie , n. Przyjd a w y d y won odeu w o n z m zieję, poted y nic. BO TAK. d a n i ę r dając wia jak gd yby nig óci, kać i zrobić e z c jdzie i wr ie n można , ie c iś soczyście w y ś o C Ocz . u samem ać na południe, ę n s io w sobie ugotować, pojech i w filcową ilk zielonego bijać szp snąć i w o p , ę b a zum po prostu – z o pójść za lb a ę Marzann zić maju. obud się w

Ę L I W H C NA E I N WPAD

Na lato raczej się nie czeka. Czeka się na wakacje, urlop, za służony wypoczynek. Bo – umów my się –

siedzenie w ro ocie latem boli podwójnie. Tybpr acujesz

, żeby ktoś inny mógł się właśn ie urlopować, perfidnie niszcząc twoje dobre samopoczucie zdjęciami z Eg iptu czy po zdrowieniami z gór. Pół bi ed y, kied y jes teś jeszcze przed urlopem, ale gdy już po ...

OMIJAJ WT EDY FACEBOOKA!

JESIEŃ też nie specjalnie wyc jest zekiwana Przyjście jesieni akce . ptuje się z melancholijny m pogodzeniem, dostojnym i spokojnym , jak na tę porę roku przystało. Nawet jeśli są tacy, co tarzają się radośnie w uschniętych liściach, to zej nie poprzedza tego racpełne ekscytacji wycze ki w an ie. (C hyba, że jest „zwariow

aną” bohaterką „zwariowanej” komedii romantycznej,

T OLOGIE).

ale ZOSTAWMY PA

|

Wiosenny come back

czy też

eś e-

ZIMA - wiadomo, niezależnieE odCoczroku ASKAKUJ

kania ZAWSZE Z o tej samej porze, co roku tak mniej więcej nie! samo, ale zawsze – zaskocze Kto by pomyślał. esję – rok w rok (Drogowcy to mają prof

Spadł śnieg!!!

entree zawszejest wyczekiwane. Ch

TAAAAKA niespodzianka).

ociaż przecież nic się w nim nie zmienia

od wieków. Tu jakiś przebiś nieg, tam pąk na drzewie, mocniejsze S

ŁOŃCE i powietrze pachną

Zazieleni się, zażonkili, zaświergoli i Jak to na wiosnę. ćwir

ćwir

I pewnie dl a

ce jak nowe życie.

zakocha.

tego się na nią czeka.

| +11


Wiosenny ogr贸d fot. Dagny


Inspiracjii jak udekorować wiosną ogród, szukałam w szczecińskim Rajskim Ogrodzie :) Dagny

+13


w roli głównej:

jajko


fot. Gosia

+15


bułka kajzerka (opieczona na złoto)

plaster pomidora smażony na maśle

przepis i fot. Gosia

ziarna (raczej


słonecznika do dekoracji:)

jajko w koszulce na opieczonej kajzerce ze smażonym pomidorem

jajko w koszulce (gotowane w wodzie z 3 łyżkami octu)

rukola, tyle ile lubisz + chlust oliwy :)


bagietka graham z masłem

ogórek w towarzystwie szczypiorku


odrobina szczypiorku

sos jogurtowy cacyki (jogurt grecki, czosnek, sól, tarkowany ogórek) przepis i fot. Gosia

jajko sadzone ze szczypiorkiem, ogórkiem i bagietką z masłem

jajko sadzone


świeży ogórek i młody szczypiorek

wiosenna rzodkiewka przepis i fot. Gosia


chrrrupiąca grzanka z odrobiną czosnku

jajecznica na maśle z rzodkiewką i szczypiorkiem

jajecznica smażona na maśle (jajek tyle ile lubisz:)


przepis i fot. Gosia


jogurt grecki rukola slonecznik rzodkiewka kasza jaglana

słoik + rzodkiewka z rukolą i kaszą jaglaną

rzodkiewka lekko posolona


pietruszka majonez pomidor

pietruszka kasza jeczmienna -peczak przepis i fot. Gosia


szklanka + pomodor z majonezem i pęczakiem


przepis i fot. Gosia


jajko w koszulce cukinia pokrojona w paski

brazowy ryz + sól, pieprz lub majonez do smaku

wek + cukinia z brązowym ryżem i jajkiem

szczypiorek


domowa ricotta Włoski miękki ser niedojrzewający, niesolony, wytwarzany z serwatki (pierwotnie tej pozostałej po produkcji krowiej mozzarelli). Ricotta może być krowia lub owcza. Każda ricotta jest delikatna w smaku, słodkawa, niezbyt twarda, w miąższu wyczuwalne są drobne granulki. Zawiera ok.20% tłuszczu. Ricotta to ser świetny do serników, farszów (naleśniki, cannelloni), deserów, sałatek. Można jeść ją jak nasz twarożek - z konfiturą , owocami lub miodem albo naostro-zziołami,pieprzem, czosnkiem itp.

przepis i fot. Gosia

1. 6 szklanek mleka 3,2% 1,5 szklanki maślanki garnek, gaza, drewniana łyżka, durszlak lub sitko mleko i maślankę wlewamy do garnka, na średnim ogniu doprowadzamy do zagotowania

3. na durszlaku lub sitku kładziemy gazę i przelewamy podgrzaną zawiesinę


2. zmniejszamy płomień i ok. 10 min podgrzewamy, od czasu do czasu mieszamy, gdy zaczną tworzyć się grudki zestawiamy z ognia

4. gazę zawijamy i wyciskamy nadmiar płynu, powstanie 340 g pyyysznej ricotty...


wiosenne śniadanie powinno być lekkie i delikatne, porcja energii na powitanie nowego dnia! • 100 g ricotty kilka suszonych pomidorów w oleju i ziołach sól do smaku rukola żytnia bagietka


przepis i fot. Gosia

+31


kolor i faktura na talerzu rozbudza zmysły, przygotowanie tej porcji to zaledwie 5 min.! • 100 g ricotty paski cukinii podsmażone na maśle paski marchewki podsmażone na maśle sól i płatki papryczki chili do smaku grzanki z pszennej bagietka


przepis i fot. Gosia

+33


coś na słodko, ale nie do końca... słoneczne, pomarańczowe śniadanie! • 100 g ricotty 3 plasterki karmelizowanej pomarańczy płatki papryczki chili odrobina imbiru do smaku kilka racuchów


przepis i fot. Gosia

+35


Ogórek

na wiosnę

Wiosenny, odświeżający drink. Na pierwsze wiosenne, ciepłe, leniwe wieczory. Składniki: - świeży ogórek pokrojony w cienkie plasterki - cytryna pokrojona w cienkie plasterki - listki świeżej mięty - kieliszek białej wódki - zimny sprite Proporcje? Na oko :) W końcu zaczęła się wiosna!


fot: Edyta


veganmonday.blogspot.com


VEGAN MONDAY PRZEDSTAWIA ZIELONO MI :)

+39


SAŁATKA Z RUKOLĄ, AWOKADO, PIECZARKAMI I PYSZNYM SOSEM


LIŚCIE BOTWINY, SAŁATY I RUKOLI Z RZODKIEWKAMI, JABŁKIEM, OZDOBIONE KOPERKIEM, A POLANE SOSEM WINEGRET


BRUSCHETTA: PIECZYWO OPIECZONE NA PATELNI GRILLOWEJ, BROKUŁ UGOTOWANY NA PARZE (10 MIN.), CAŁOŚĆ POLANA OLIWĄ Z POSIEKANYM CZOSNKIEM


KOKTAJL Z KIWI I BANANA, NA MLECZKU KOKOSOWYM POSŁODZONY SYROPEM Z AGAWY


Dobra dieta... Dobry Adres!


“Dobry Adres” to dom gościnny, w którym przygotowywany jest wyśmienity catering, serwowany podczas spotkań organizowanych na miejscu lub w innych obiektach. Gospodarze specjalizują się w przyrządzaniu niebanalnych posiłków dietetycznych oraz specjałów pochodzących z róźnych stron świata. Zaskakują kulinarnych koneserów i sceptyków. Pyszny catering przygotowany w Dobrym Adresie będzie doskonałym sposobem na wprawienie gości w zachwyt, bo pomysłów na wyśmienite zimne przekąski, gorące potrawy oraz słodkości nigdy tu nie brakuje. Można zamówić również dania według własnego pomysłu i potrzeb. Poniemiecka willa na Pogodnie, urządzona w starym stylu, oddalona od miejskiego zgiełku, zachęca do spędzenia czasu w swoim klimatycznym wnętrzu, niezależnie od tego, czy będzie to relaks i zabawa, czy praca i nauka. Na wyposażeniu domu gościnnego znajduje się bowiem projektor multimedialny, ekran, flipchart, sprzęt audio oraz router umożliwiający bezprzewodowy dostęp do Internetu. +45


Jeżeli jesteś sportowcem i potrzebujesz mocy, jeżeli nie przepadasz za wysiłkiem fizycznym a zależy Ci na zmniejszeniu masy ciała, jeżeli cierpisz na cukrzycę, nieżyt żołądka, reumatoidalne zapalenie stawów, nietolerancję pokarmową lub inną przykrą dolegliwość i chcesz poprawić swój stan zdrowia, Dobry Adres proponuje catering dietetyczny. Przygotowywane są tu posiłki według konkretnego planu żywieniowego ułożonego przez dietetyka, który uwzględnia stan zdrowia, cele żywieniowe oraz potrzeby energetyczne. Dzienny zestaw składa się przeważnie z pięciu posiłków przyrządzonych z uwzględnieniem nie tylko zaleceń dietetycznych, ale także preferencji smakowych zamawiającego! Zestawy dostarczane są codziennie (z wyjątkiem niedziel, ponieważ na soboty przygotowywane są zestawy na dwa dni), o uzgodnionej porze w ustalone miejsce. http://www.dobryadres.szczecin.pl/ https://www.facebook.com/dobryadres.szczecin +47


Pracownia Cukiernicza

Manufaktura Wypieku

Pracownia Cukiernicza Punkt produkcji i odbioru: ul. Kmieca 15, 71-086 Szczecin (wejĂŠcie od ul. 26 Kwietnia) tel. 91 453 07 34 spoldzielnia@manufakturawypieku.com www.manufakturawypieku.com


PÄ…czki, bazie, baĹşki fot. Dagny


Modelki: Zuzanna Kąkol / Natalia Kierasińska Stylizacje: Ciuchoteka / fot. Edyta Docz Ubrania z sesji kupisz na: http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=28847638


bluzka ZARA rozm. XS / 50,- PLN

+53


str. 55

koszula ZARA rozm. S / 45,- PLN sp贸dnica z cekinami ZARA rozm. S / 45,- PLN

str. 54

koszula ZARA rozm. S / 40,- PLN http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=28847638 +55


str. 56

bluzka ZARA rozm. S / 45,- PLN sp贸dnica MASSIMO DUTTI rozm. XS / 50,- PLN

str. 57

bluzka MASSIMO DUTTI rozm. S / 50,- PLN


http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=28847638 +57


str. 59

bluzka ZARA rozm. M / 40,- PLN jeansy ZARA rozm. M / 50,- PLN

str. 58

koszula ZARA rozm. M / 35,- PLN szorty ZARA rozm. XS / 40,- PLN http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=28847638 +59


Kot Na razie na koszulce. Zasłanianie się alergią i uczuleniem na ogoniastego nie pomoże... Taką koszulkę możecie zrobić sami. W zwykłym papierniczym trzeba kupić kredki do tkanin. Jeśli rysunek się uda należy go przeprasować gorącym żelazkiem, a jak się nie spodoba... pierzemy koszulkę i zaczynamy od nowa!

mrrrrrrrr....


rys. Maja Docz +61


1013plus.pakamera.pl


ilustr. Edyta


Kwestionariusz Bernarda Pivot /

Proust Questionnaire

Od 1994 roku James Lipton prowadzi amerykański talk-show „Inside the Actors Studio”. Nie ma w nim miejsca na celebrycki banał. Tylko sztuka, pasja i radość z wykonywanego zawodu. James Lipton wywiady z aktorami kończy kwestionariuszem autorstwa Bernarda Pivot, zwanym Proust Questionnaire. Spróbujesz? 1/ Twoje ulubione słowo? ... 2/ Słowo którego nie lubisz? ... 3/Co pociąga cię twórczo, na duchu albo emocjonalnie? ... 4/Co odrzuca cię twórczo, na duchu albo emocjonalnie? ... 5/ Jaki dźwięk kochasz? ... 6/ Jakiego dźwięku nie cierpisz? ... 7/ Twoje ulubione przekleństwo? ... 8/Jakiego zawodu poza twoim własnym chciałbyś spróbować? ... 9/ Jakiego zawodu nie chciałbyś uprawiać? ... 10/Jeśli niebo istnieje, co chciałbyś usłyszeć od Boga u bram raju? ... www.bravotv.com/inside-the-actors-studio +65


Rzym wiosną Rzym – to miasto, które najlepiej zwiedzać wiosną i to najlepiej wczesną wiosną. W marcu i w kwietniu w Rzymie jest bowiem idealna pogoda, aby zwiedzić to fantastyczne miasto, a jednocześnie tłumy turystów są jeszcze umiarkowane. Co oznacza idealna pogoda? W dzień możemy spodziewać się od 15 do 25 stopni Celsjusza, wieczorami temperatura spada do ok. 10 stopni. Można więc zwiedzać miasto bez grubych kurtek, dodatkowo wiosną liczba dni słonecznych jest znacznie wyższa niż zimą, kiedy to można trafić na okresy deszczowe.


Zbudowane w latach 70-tych n.e. Koloseum, czyli Amfiteatr Flawiuszów, mógł pomieścić do 50 tys. widzów.

+67


Co warto zobaczyć w Rzymie? Często stolica Włoch określana jest jako „muzeum pod gołym niebem” – znajdziemy tu bowiem mnóstwo zabytków i ruin z czasów potęgi starożytnego Rzymu. Szczególnie polecam: • Historyczne centrum miasta (Centro Storico) to między innymi Koloseum, Forum Romanum oraz Palatyn. Do tych atrakcji obowiązuje 1 bilet wstępu, więc warto zaplanować ich zwiedzanie w ciągu 1 dnia (bilet jest ważny 2 dni, na jedno wejście do każdej z tych atrakcji). • Rzym to również piękne kościoły – obowiązkowym punktem zwiedzania powinny być 4 bazyliki papieskie: - Bazylika Św. Piotra wraz z Placem Św. Piotra – czyli Watykan, to miejsce, gdzie w każdą środę oraz niedzielę możemy zobaczyć papieża Franciszka, w Bazylice znajduje się m.in. Pieta, jedno z najsłynniejszych dzieł Michała Anioła, kaplica św. Sebastiana z grobem Jana

Pawła II oraz grobowiec św. Piotra, - Bazylika Św. Pawła za Murami, gdzie znajduje się grób patrona tej świątyni, - Bazylika Św. Jana na Lateranie wraz ze schodami z pałacu Piłata, - Bazylika Matki Bożej Większej (Santa Maria Maggiore), gdzie znajdują się relikwie żłóbka świętego. • Rzym to również miejsce, w którym znajdą coś dla siebie miłośnicy sztuki – najważniejsze muzea to: - Muzea Watykańskie (Musei Vaticani) – punkt obowiązkowy dla miłośników Rafaela, Giotta, Caravaggio, to piękna kaplica Sykstyńska i wiele dzieł sztuki, w tym obraz Matejki Sobieski pod Wiedniem – aby nie stać w olbrzymiej kolejce warto bilety zarezerwować przez Internet, - Muzea Kapitolińskie – to przede wszystkim imponująca


kolekcja rzeźb, w tym Wilczyca – symbol Rzymu, według legendy to ona wykarmiła Romusa i Remulusa, założycieli miasta, - Galeria Borghese – malarstwo takich mistrzów jak: Rubens, Caravaggio, Tycjan, Łukasz Cranach – obiekt położony w parku Villa Borghese, stanowi więc doskonałe uzupełnienie wiosennego spaceru. • Plac Hiszpański (Spagna) – to idealne miejsce na wiosenny spacer – słynne Schody Hiszpańskie, gdzie przesiadują setki turystów oraz okoliczne uliczki pełne luksusowych sklepów i lokalnych butików – raj dla miłośników shoppingu.

+69


Fontanna Di Trevi – arcydzieło sztuki barokowej, wygląda pięknie zarówno w ciągu dnia jak i w nocy, dookoła mnóstwo turystów – no i warto zaopatrzyć się w „drobniaki”, aby wrzucić je do fontanny i jeszcze kiedyś wrócić do Rzymu.


Dla mnie Rzym to również pyszna kuchnia, a wiosna to okres kiedy możemy usiąść przy stoliku przed kawiarnią i delektować się mikroskopijnym, ale pysznym espresso lub skonsumować jakąś lokalną pizzę lub pastę w jednej z tysięcy restauracji. Ważne, aby nie trafić do miejsca przeznaczonego tylko dla turystów – tam bowiem zostaniemy poczęstowani „paszą dla turystów” i nie tylko nie poczujemy kulinarnego smaku Italii, ale dodatkowo mocno przepłacimy. Polecamy więc knajpki z lokalnym klimatem – najlepiej poza centrum Rzymu, z dala od tabunów turystów, tam gdzie stołują się tubylcy, tam gdzie zobaczymy na własne oczy jak wyrabiane jest ciasto na pizzę. Oprócz pizzy i pasty polecam również: •ryby i owoce morza – pyszne, zdrowe i w olbrzymim

wyborze – zarówno w restauracjach jak i w sklepach możemy zakupić i skosztować wielu znanych i egzotycznych gatunków ryb, jeśli chodzi o owoce morza to dla mnie smak Rzymu to insalata mare – owoce morza marynowane w sosie oliwno-octowym, pycha, • oliwki – wszak Włosi to mistrzowie w przyrządzaniu tego specjału – dziesiątki rodzajów, aromatyczne zalewy i przyprawy – doskonały dodatek do wielu dań, • włoskie wędliny – prosciutto crudo (szynka dojrzewająca) oraz mortadela z pistacjami to doskonałe składniki na śniadanie lub kolację, • włoskie wina – w każdym, nawet najprostszym sklepiku spożywczym możemy kupić dziesiątki win – wszak Włochy słyną ze swych regionów winnych, z regionem Chianti na czele – smaczne ukoronowanie każdego posiłku! Podsumowując – z pewnością warto odwiedzić Rzym, a wiosna to z pewnością lepszy moment, aby zwiedzać to miasto niż upalne miesiące letnie. Oczywiście najlepszym pomysłem, aby dotrzeć z Polski do Rzymu jest podróż samolotem. Połączenia z dwoma rzymskimi lotniskami oferuje wiele linii lotniczych – do Rzymu polecimy więc z Warszawy, Krakowa, Katowic, Poznania, Gdańska, Wrocławia i z … Berlina (ważne dla mieszkańców Szczecina). Ceny połączeń lotniczych są bardzo zachęcające – w jedną stronę polecimy już za niewiele ponad 100 złotych. Dodatkowo polecam również noclegi na stronie www.visitcity24.com – znajdziemy tam sprawdzone apartamenty w cenie od 15 EUR za osobę za nocleg. tekst i foto: Rafał Kiecko opracowanie graficzne: Dagny

+71


foto i tekst: Peter Sotirakis grafika i tłumaczenie: Paulina Gajowniczek

Koala in Seville - olé! “The rain in Spain falls mainly on the plain”, just as “la lluvia en Sevilla es una maravilla”. It took Professor Higgins hours of hard work to refine Eliza Doolittle, but neither hard work nor pronunciation drills are needed to enjoy Spain’s glorious Seville in spring. Sited on the plains of the Guadalquivir River, the city was founded by the Romans as Hispalis and since then has been blessed with a mix of Moorish and Christian monuments, culture and cuisine. Prone to suffocating heatwaves in the summer, spring is one of the best times to visit the city and enjoy its marvels… just ask Koala.

koala’s

travels koala’s koala’s

travels travels

“W Hiszpanii mży gdy dżdżyste przyjdą dni” albo “la lluvia en Sevilla es una maravilla”. Profesorowi Higginsowi zabrało godziny ciężkiej pracy wyedukowanie Elizy Doolittle, jednak ani praca ani ćwiczenia fonetyczne nie są potrzebne, aby rozkoszować się wspaniałą hiszpańską wiosną w Sewilli. Miasto, położone na równinie rzeki Guadalquivir, założone przez Rzymian jako Hispalis, uświetnione jest mieszanką mauretańskiej i chrześcijańskiej architektury, kultury i kuchni. W lecie słynie z dusznych upałów, zaś wiosna to najlepszy czas, aby nacieszyć się wspaniałościami Sewilli... najlepiej zapytajcie Koalę.


River marsupial Nothing better than a relaxing rest on a perfectly sized riverbank. Nadrzeczny torbacz Nie ma nic lepszego niĹź odpoczynek nad idealnie wyprofilowanym brzegiem rzeki. +73


Korespondecja zagraniczna specjalnie dla NIBY KIEDY

zdjęcia i tekst: Peter Sotirakis wersja polska: Paulina Gajowniczek

Cristóbal Koala Two legendary adventurers, although Koala has yet to wipe out any civilisations. Krzysztof Koala Dwóch legendarnych podróżników, chociaż Koala ma jeszcze przed soba podbój cywilizacji.

k l t v


koa la’s tra vels Horsing around Torn between two horses. Wio koniku! Którego wybrać...?

Seville’s sights are all contained in a conveniently compact centre and Koala did his best to crawl to all of them, from the Jewish quarter of Santa Cruz, with its narrow, labyrinth streets providing a welcome respite from Seville’s sun, to the grandiose mock-Mudejar of the former Exposition grounds of Plaza de España – and when your paws get tired, jump on one of the many horse-drawn tourist carriages. Zabytki Sewilli położone są dogodnie dla zwiedzających w zwartym centrum, a Koala dołożył wszelkich starań aby dotrzeć do nich wszystkich, od dzielnicy żydowskiej Santa Cruz z labiryntem wąskich uliczek dających wytchnienie od promieni słońca, aż do imponującego Placu Hiszpańskiego wybudowanego w 1928 na Wystawę Iberoamerykańską - a kiedy łapki się zmęczą, zawsze można wskoczyć do jednej z wielu turystycznych konnych dorożek.

Koala exposed Koala visits the former Exposition grounds of Plaza de España.

Koala wystawiony

Koala zwiedza byłe tereny wystawowe na Placu Hiszpańskim.


ko al a’s But, of course, travel is not just about pounding the streets to visit as many monuments as possible. It also fortunately means ingesting and imbibing the local delights in as many bars, cafés and restaurants as possible, and one thing Seville is not short of is a plethora of such places. The old quarter’s narrow streets are veritably buzzing with revellers enjoying these delights.

Fino Koala Sherry and tapas in El Rinconcillo, a bar dating back to 1670! Fino Koala Sherry i przekąski w El Rinconcillo, barze otwartym w 1670 roku!

Ale przecież podróżowanie to nie tylko szturmowanie ulic i zaliczanie jak największej ilości zabytków. Na szczęście to również degustacja lokalnych smakołyków w niezliczonych barach, kawiarniach i restauracjach, których obfitość cechuje Sewillę. Wąskie uliczki starej dzielnicy tętnią gwarem, wypełnione gośćmi delektującymi się lokalnymi specjałami.

tra ve ls

koala’s koala’s Swotting up at breakfast Planning the day during a classic sevillano breakfast of café con leche and tostada. Kujon przy śniadaniu Planowanie dnia podczas klasycznego sewiliańskiego śniadanka w postaci kawy z mlekiem i tosta.

travels travels


a Cruzcampo Koala One local beer too many. Cruzcampo Koala O jedno lokalne piwo za duĹźo.


Religion and rituals, Seville is permeated by both. Especially in April this year, when the city comes alive with its world-renowned Easter celebrations and Feria de Abril festival. A month of penitence, parades, celebration and flamenco music and dancing. Religia i rytuały - Sewilla jest nimi przepojona. W tym roku, w kwietniu, miasto ożyje słynnymi na całym świecie bar wnymi obchodami Wielkiej Nocy i festiwalem Feria de Abril. Przed Sewillą miesiąc wypełniony zarówno podniosłym klimatem pokutnych procesji, jak i szaleństwem parad, pokazów, muzyki i tańców flamenco.

Giralda Koala Still a long way from God/Allah under Seville’s Christianised Moorish minaret. Giralda Koala Nadal daleko od Boga/Allaha pod schrześcijanizowanym mauretańskim minaretem.


https://www.facebook.com/pages/Koalas-Travels/124034764308176?fref=ts

koala’s koal

travels trav

Koala’s estocada Curro Romero corners Koala. Koala osaczony Curro Romero przypiera Koalę do muru.


Zumba,

to niesamowita fuzja tańców latynamerykańskich: cumbia, merengue, salsa, samba, cha-cha, mambo, twist, reggaeton, flamenco, rumba, taniec brzucha, twist oraz elementów fitness. Została opracowana przez kolumbijskiego tancerza Alberto “Beto” Pereza. Jest rewelacyjnym sposobem na zgubienie zbędnych kilogramów (podczas godzinnych zajęć można spalić do 600 kcal), ale także poprawia sylwetkę i ... humor! Jest sportem dla wszystkich: małych, nieco większych, chudych, grubych, młodych i tych straszych. Nie ma znaczenia wiek, czy płeć jeśli chcesz się dobrze bawić, a przy tym widzieć rezultaty w postaci smuklejszego i bardziej sprężystego ciała. I nieważne, że instruktor idzie w prawo, a Ty w lewo, że cała sala skacze w przód, a Ty w bok - to nieistotne, bo nikomu to nie przeszkadza. Tu przychodzi się, by naładować baterie na kolejne dni :) Trafiłam na Zumbę niespełna dwa lata temu. Poszłam z ciekawości, bo tyle słyszałam na temat Zumby, że szalona zabawa, że świetne efekty... Nie zaszkodzi spróbować - pomyślałam. Szalona, energetyczna muzyka... , ale niestety gubiłam kroki... ledwo dyszałam... czułam, że stan przedzawałowy jest blisko! Nie poddałam się jednak i wytrzymałam do końca i mimo zmęczenia, zlanego potem ciała czułam się BOSKO! Trudno mi opisać ten stan w jednym zdaniu. To prawda, że nogi i ręce odmawiały poszłuszeństwa ale w głowie zagościł dziwny stan euforii, zadowolenia :) Poszłam kolejny raz i kolejny i...uzależniłam się! Przyznaję, jestem Zumboholikiem - tydzień bez Zumby tygodniem straconym. Dla mnie to cudowna odskocznia od codziennej gonitwy, lekarstwo na stres i problemy. Zumba to moje katarsis....górnolotne, ale prawdziwe. Na Zumbie tańczę jak potrafię, nie muszę znać wszystkich kroków, bo powtarzam, co pokazuje instruktor i mogę w końcu nie tylko pod prysznicem dać ujście swym wokalnym antyzdolnościom ..i co z tego, że fałszuję, inni też fałszują i nikomu to nie przeszkadza :) Na swoich pierwszych zajęciach usłyszałam od prowadzących , że każdy musi trafić na swego instruktora i to prawda. Mam ogromne szczęście, że jestem w grupie Marzeny Sawickiej, szalonej, rudej i mega energetycznej dziewczyny, z którą idealnie się zumbuje!

tekst: Julita Rychłowska

foto i opracowanie graficzne: Dagny +81


+83


95 lat temu

zbiory prv E.D.


Damian Czajkowski W tworzeniu Digital painting’u inspiruje się pracami m. in. Daniela Dociu, Feng Zhu, Marka Okonia oraz Noah Bradley’a. Jednak by powstał pełen magii cyfrowy obraz, potrzeba przede wszystkim wyobraźni, fantazji i talentu. Pomysły do swoich prac czerpie zewsząd. Mogą to być gry komputerowe, filmy, obrazy mistrzów i otaczający świat. Fotografia ciekawego miejsca, staje się często pretekstem do stworzenia nierealnego, bajkowego świata rodem z trylogii Tolkiena. +89


Jak powstaje obraz? To trudne pytanie. Wiadomo, na początek podstawy - co będzie na pierwszym planie, co na drugim i jakie tło. Perspektywa, kompozycja, kierunki które będą prowadzić oko odbiorcy w pożądany punkt, kolorystyka itp. To wszystko, to techniczne sprawy, o których oczywiście trzeba pamiętać, ale to kreatywność, wyobraźnia i fantazja na-

jbardziej się liczy. Bez tego można siedzieć godzinami nad pustą kartką. Chyba najczęściej używanym programem jest Photoshop, ale spotyka się też Corel Painter. Używane narzędzia, to wszystko co dany program udostępnia od niewiarygodnych brushy chmur, czy roślinności do symulacji rożnego rodzaju ołówków, ale to wszystko to tylko ułatwienie, pomoc i wygoda, bo w prawdziwym życiu na przykład nie użyjemy crtl+z, czy pracy na warstwach.


Damian maluje dla przyjemności, bo lubi. Mimo braku czasu, by uciec od codzienności, by się odstresować, by poczuć się wolnym... Rysuje cokolwiek przyjdzie mu do głowy, nic i nikt go nie ogranicza, nie wytyka co jest nie tak. Czysta przyjemność! I to widać w jego obrazach :) Tekst: Damian Czajkowski, Dagny Opracowanie graficzne: Dagny


Olga Walter przedstawia kolejnÄ… sprawÄ™ nadinspektora Wilsona

opowiadanie kryminalne

doktor

Ilustracje i opracowanie graficzne: Dagny


Korzystając z tego, że w

aptece nie było pacjentów, Peter i Lucy zaśmiewali się, wspominając czasy podstawówki. - Przepraszam - powiedział Peter, gdy zadzwoniła jego komórka. - Co tam, posterunkowy? w głosie Petera było słychać irytację. - Sir, mamy nowego trupa powiedział z dumą posterunkowy. - Konkrety. - Doktor Smith nie żyje ... Ja już jestem na miejscu ... Nie, niczego nie dotykałem ... Widzi mi się, że zastrzelony ... Amy zgłosiła ... Jak, jaka? Jego pielęgniarka, a podobno też jego, no wie pan, kochanka ... Tak, już dzwoniłem do Pleading po ekipę, ale będą dopiero za godzinę. Kończą robotę przy swoim trupie. Widać dzisiaj urodzaj, he, he. - Muszę iść. Miło było cię spotkać, Lucy. Do zobaczenia. Peter wrzucił lekarstwa na tylne siedzenie samochodu i pojechał do gabinetu doktora Smitha. Po obejrzeniu zwłok, Peter zawołał White’a. - Opiszcie posterunkowy, co widzicie. - Więc widzę ... dziurę White spojrzał na nadinspektora, szukając aprobaty - w klatce piersiowej denata - dodał niepewnie. - Dobrze, a widzicie krew? - Nie, krwi nie widzę. - I to jest bardzo zastanawiające. W oczekiwaniu na ekipę, Peter usiadł w korytarzu obok popłakującej pielęgniarki i pocieszającego ją White’a. Peterowi przypomniało się, że w czasie jego przedpołudniowej wizyty, doktor robił wrażenie zmęczonego.

- Muszę chwilę pomyśleć. Zamknijcie się. Obydwoje. Proszę. - Pielęgniarka mówi, że był pan tu dzisiaj rano - zaczął rozmowę nadinspektor Richard Idle z komisariatu w Pleading. - Tak, jestem przeziębiony odpowiedział Peter. - Ona mówi, że po pana wizycie, doktor nie miał już pacjentów. - Rozumiem, że jestem na krótkiej liście podejrzanych. Jak krótkiej? - Bardzo. - W takim razie mnie najbardziej zależy na tym, żeby znaleźć mordercę. - Ależ nadinspektorze Wilson, nie może pan wziąć udziału w śledztwie, jest pan podej... - Nadinspektorze Idle, niech mnie pan ... nie rozśmiesza. Muszę zawiadomić wdowę, idzie pan ze mną? Peter nie zadał pani Smith żadnych pytań i powstrzymywał też nadinspektora Idle’a przed popisywaniem się elokwencją. Poprosili ją, żeby nie wyjeżdżała z Lychtown i dowiedzieli się, że jej syn przebywa w Londynie. Peter poinformował panią Smith, że przyjdzie na drugi dzień, żeby ją przesłuchać. Wieczorem nadinspektor Idle został pilnie wezwany do Pleading, więc Peter mógł kontynuować śledztwo samodzielnie. Zadzwonił do swojego informatora. - Cześć mamo, przykro mi to mówić, doktor Smith nie żyje. - Ojej, u kogo będziemy się teraz leczyć. Trzeba będzie jeździć do Mallet, albo i do Pleading. Taki dobry lekarz - Pani Wilson zamilkła. - Mamo? Chyba mogę ci

powiedzieć, biorąc pod uwagę okoliczności? Pani Smith zwierzała mi się. Doktor był chorobliwie zadrosny, bił ją. A nie było powodu, naprawdę. Peter, przecież Lychtown to małe miasteczko, tu wszyscy o sobie wszystko wiedzą. Pokazywała mi siniaki. Nie, nie - mama Petera zaprzeczyła gwałtownie - nie chciała iść z tym na policję, wstydziła się. - Mamo, a co z synem doktora Smitha, jak mu tam ... Georgem. - Wyjechał z Lychtown niedługo po tobie, też do Londynu. Wszyscy w miasteczku wiedzą, że wdał się w narkotyki i kradzieże. Czasem przyjeżdżał w odwiedziny. Pani Smith wygadała się kiedyś, że im z domu jakąś bardzo cenną rzecz wyniósł i sprzedał i że to nie był pierwszy raz. Peter poprosił posterunkowego White’a o sprawdzenie syna doktora Smitha w kartotece policyjnej. Po godzinie stukania jednym palcem w klawiaturę, posterunkowy udzielił Peterowi informacji, że George Smith, lat 39, syn Paula Smitha został przed miesiącem osadzony. Recydywa. - Czyli to miała na myśli pani Smith mówiąc, że jej syn przebywa w Londynie. No i dobrze - powiedział Peter - odpada jeden z głównych podejrzanych. - Sir, właśnie przysłali wyniki sekcji. Halo, słyszy mnie pan? - Tak, czytajcie. Posterunkowy zaczął czytać e-mail. - Paul Smith zmarł między 12.00 a 12.30, a przyczyną śmierci było przedawkowanie środka nasennego. Ale, co oni tu wypisują, +95


przecież on miał dziurę, że palec by włożył. - White, zobaczcie, co napisali dalej. - Rzeczywiście jest, ... strzał oddano z bliskiej odległości w momencie, gdy ofiara już nie żyła. - Dziękuję, White. Peter miał dwie podobne sprawy jeszcze w Londynie i wyniki tej sekcji w niczym go nie zaskoczyły. - Wejdź, Peter. Napijesz się herbaty? Usiedli w salonie i pani Smith bez wstępów oświadczyła: - Peter, nie zabiłam go, nawet nie umiem strzelać. Ale powiem ci, że cieszę się, że nie żyje. Wiesz, że mnie bił? Mówił, że go zdradzałam, a było dokładnie odwrotnie - z ust pani Smith wyrwało się przekleństwo. Mam tylko nadzieję - powiedziała, że nie zapisał wszystkiego tej lafiryndzie, Amy Wonder... O której? Byłam wtedy u twojej mamy.

opowiadanie kryminalne

- Posterunkowy White! zawołał Peter ze swojego gabinetu. Ustalcie mi adresy lekarzy w Mallet, będę chciał z nimi porozmawiać. - Sir, niczego nie trza ustalać, bo w Mallet jest jedna lekarka, a ja znam adres. Peter stanął przed eleganckimi drzwiami. Na tabliczce było napisane: Margaret Archer lekarz rodzinny. Otworzył drzwi i wszedł do sterylnej poczekalni, przedstawił się recepcjonistce i poprosił o rozmowę z panią doktor. Po chwili był już w gabinecie. - Wie pani, że doktor Smith nie żyje? - Tak, słyszałam. Ogromna strata, wspaniały fachowiec ... Tak, znaliśmy

się oczywiście, ale nie spotykaliśmy się ani zawodowo, ani prywatnie. ... Nie wiem, kto miałby powody, żeby go zabić ... Tak, oczywiście, skontaktuję się z panem, jeżeli coś mi się przypomni - zapewniła, stukając wizytówką Petera w blat biurka. Zaraz po wyjściu, Peter zadzwonił do kolegi ze Scotland Yardu z prośbą o przysługę. - Stary, sprawdź mi lekarkę. ... Tak, wiem, że to może potrwać parę dni. - Amy, proszę powiedzieć, co pani robiła w dzień śmierci doktora Smitha. Niech pani zacznie od momentu przyjścia do pracy poprosił Peter. Amy miała łzy w oczach. Najpierw włączyłam komputer, potem zdjęłam płaszcz, potem przygotowałam karty umówionych pacjentów, no i zaraz przyszła pani Carpenter. A potem następni. Od 10.00 do 10.30 jak zawsze była przerwa na kawę. Zaparzyłam dla siebie i doktora. - Jaką kawę doktor lubił? Amy wyglądała na zdziwioną tym pytaniem. - Mocną, czarną, bez cukru. W swoim ulubionym kubku - dodała. Potem znowu przyszli pacjenci. Pan nadinspektor był ostatni. Potem była przerwa na lunch. Powiedziałam doktorowi, że wychodzę. On został. Wróciłam z lunchu trochę wcześniej i już miałam otworzyć drzwi do jego gabinetu, gdy usłyszałam strzał. Schowałam się pod swoim biurkiem. Nie wiem dokładnie, ile minęło czasu zanim zadzwoniłam na policję. - Jak dobrze, twoim zdaniem, znali się doktor Smith i doktor Archer?

Amy zaczęła się wiercić na krześle. - No, ... - Czy doktor Archer przychodziła do gabinetu doktora Smitha? Może łączyłaś ich rozmowy telefoniczne. - A, o to pan pyta. Łączyć, to nigdy nie łączyłam, ale ... - Amy zawahała się zanim powiedziała - w każdy pierwszy czwartek miesiąca przychodziła do gabinetu. Nie wiem, czy to ważne, ale ona nigdy nie wchodziła normalnie drzwiami. Zawsze przez taras. Chyba myśleli, że nie wiem o tych wizytach. - Przychodziła w porze lunchu? - Nie, nie. Zawsze trochę po 10.00, w czasie tej przerwy, co to już mówiłam. Jak zanosiłam mu wtedy kawę, to on potem od razu zamykał drzwi do gabinetu na klucz. - Czy wiesz o czym rozmawiali? - Ja nie podsłuchuję powiedziała z oburzeniem Amy. - Dzień jego śmierci to był pierwszy czwartek miesiąca. Czy doktor Archer przyszła jak zawsze? - Nie widziałam jej. - Zamieniam się w słuch, nadinspektorze Idle - Peter wzniósł oczy ku niebu, gdy usłyszał, kto dzwoni. Tak, zajmujemy się tą sprawą we dwóch z posterunkowym Whitem... Niestety, posterunkowy Black jest od tygodnia na szkoleniu ... Nie, proszę nie przysyłać nikogo do pomocy... Samemu też proszę się nie fatygować. Świetnie tu sobie radzimy z posterunkowym Whitem ... Tak, będę pana informować na bieżąco. Do usłyszenia jutro. Była 21.00, gdy Peter


zapalił papierosa i znowu spojrzał na odręczną notatkę doktora. Na odwrocie druku recepty było napisane nazwisko i dwa wyrazy po łacinie. Na początku wydawało się to Peterowi bez związku ze sprawą, ale jednak nie dawało mu spokoju. Znaleźli tę notatkę w sejfie w gabinecie, leżała obok banknotów ułożonych w równe rzędy. Peter zaciągnął się i wybrał w komórce dawno nieużywany numer. - Doktorze Goodman, tu Peter Wilson. Prowadzę śledztwo ... Wiem, jest późno, ale miałem nadzieję, że jest pan jeszcze w pracy. Podam panu dwie nazwy, proszę mi powiedzieć, co pan o tym sądzi. - To pierwsze to nazwa choroby. Nieleczona kończy się śmiercią, zresztą w dość krótkim czasie. A drugie to lek na nią. Bardzo dobry. Skoro pan o to pyta, może przyda się panu informacja, że jest inny lek o dość podobnej nazwie, ale tym to nawet kataru bym nie leczył. Byłem ostatnio biegłym w sprawie lekarza, który pomylił te dwa leki. Jego pacjent oczywiście zmarł, a on sam ... Peter już nie słuchał i zaczął wypełniać w komputerze wniosek o przeszukanie i ekshumację. W pokoju przesłuchań siedzieli nadinspektor Peter Wilson, doktor Margaret Archer oraz jej adwokat. - Doktor Archer - zaczął mówić Peter - wiemy, że to pani strzeliła do doktora Smitha. Jeden z miejscowych znalazł przy drodze broń, na której były pani odciski palców ... Tak, panie mecenasie, jesteśmy pewni, że to z tej broni strzelono. Wyrzucić broń do

rowu? Szkolny błąd, pani doktor. Poza tym, wiemy, że nie jest pani lekarzem. I Margaret Archer i mecenas wyglądali na zaskoczonych tą informacją. - Ustaliliśmy - kontynuował Peter, że do Smitha trafił jeden z pani pacjentów, któremu zależało na drugiej opinii lekarskiej. Niestety Smith nie zdążył zapobiec śmierci pacjenta, było za późno. Ekshumacja tego nieszczęśnika oraz weryfikacja dokumentów z pani gabinetu, potwierdziły pani błędy w nazwijmy to, leczeniu. Ale takie odkrycie nie mogło się zmarnować. Smith był świetnym lekarzem, ale też kanalią. Zaczął drążyć temat, a miał jeszcze sporo znajomości z czasów studiów. Dowiedział się, że niejaka Margaret Archer przerwała studia po drugim roku. Szantażował panią. Margaret Archer nachyliła się w stronę adwokata, który tłumaczył jej szeptem, w jak trudnej sytuacji się znalazła. - Wie pani, że już nie żył, gdy pani strzeliła? - spytał Peter. - Ma pan rację, to była kanalia - powiedziała spokojnie Margaret Archer. Bez skrupułów brał ode mnie forsę. Miesiąc w miesiąc. Zawsze marzyłam, żeby być lekarzem. Dostałam się na studia i na początku nieźle mi szło, tylko potem, tak jakoś ... . Tego dnia? Weszłam do jego gabinetu od strony tarasu, jak zawsze, żeby mnie ta jego pielęgniarka nie widziała. Wiem, że już nie żył, potrafię stwierdzić zgon. Ale przyszłam go zabić, chciałam strzelić i zrobiłam to - powiedziała z satysfakcją. Jej adwokat westchnął. - Amy, ustaliliśmy, że w dniu

śmierci doktor zażył środki nasenne. Były w kawie, którą dla niego przygotowałaś? - Peter bardziej stwierdził, niż spytał. Więc wiecie. Tak. Rozpuściłam je w kawie. - Czy wiesz, jak zginął doktor? - No pewnie. Został zastrzelony. - Obawiam się, że nie. Owszem, do doktora strzelono, ale on już wtedy nie żył. Zmarł z powodu przedawkowania środków nasennych. Amy popatrzyła przerażona na Petera i osunęła się na podłogę. - Amy. Już lepiej się pani czuje? - Chyba tak. Wycierając łzy, Amy jeszcze bardziej rozmazała na twarzy tusz do rzęs. - Mówił, że razem wyjedziemy z tego zapyziałego miasteczka, ale to było tylko takie gadanie, nie jestem naiwna. Dawał mi trochę pieniędzy. Ochłapy z pańskiego stołu. Wie pan, ja od dziecka pragnęłam lepszego życia. Kilka miesięcy temu podpatrzyłam, jak doktor Archer daje mu pieniądze i jak on je chowa do sejfu. Wiem, że ją szantażował, dlatego pomyślałam, że nie zgłosi na policję, jeżeli wezmę te pieniądze. Zaplanowałam wszystko na ten dzień, bo wiedziałam, że ona znowu przyniesie haracz. Ale przyszła później i wszystko zepsuła. Cały mój misterny plan. - Lucy, tu Peter Wilson. Co byś powiedziała na kolację w Pleading w moim towarzystwie? Znam fajną knajpkę - Peter zaczął kaszleć. ... Lekarstwa? Hm, leżą na na tylnym siedzeniu w moim samochodzie.


fot. Dagny

Specjalne podziękowania dla Pauliny Gajowniczek Pauliny Błaszko Julity Rychłowskiej Olgi Walter Zuzanny Kąkol Natalii Kierasińskiej Petera Sotirakis Mariusza Grzywy Rafała Kiecko Damiana Czajkowskiego

Zapraszamy latem :) nibykiedy.blogspot.com


NIBY KIEDY wiosna